<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881</id><updated>2026-05-20T00:21:22.162-07:00</updated><category term="javascript:void(0)"/><title type='text'>Opowiadania</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>17</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-709474229554195547</id><published>2011-05-18T09:24:00.001-07:00</published><updated>2011-05-18T09:24:42.245-07:00</updated><title type='text'>Bajeczka</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
 {mso-style-name:Standardowy;
 mso-tstyle-rowband-size:0;
 mso-tstyle-colband-size:0;
 mso-style-noshow:yes;
 mso-style-parent:&quot;&quot;;
 mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
 mso-para-margin:0cm;
 mso-para-margin-bottom:.0001pt;
 mso-pagination:widow-orphan;
 font-size:10.0pt;
 font-family:&quot;Times New Roman&quot;;}
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
 {mso-style-name:Standardowy;
 mso-tstyle-rowband-size:0;
 mso-tstyle-colband-size:0;
 mso-style-noshow:yes;
 mso-style-parent:&quot;&quot;;
 mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
 mso-para-margin:0cm;
 mso-para-margin-bottom:.0001pt;
 mso-pagination:widow-orphan;
 font-size:10.0pt;
 font-family:&quot;Times New Roman&quot;;}
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Bajeczka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Dawno, dawno temu, żyły sobie trzy małe wilczki. Jeden w domku z patyków, trzeci w domku z kart, a drógi był bezdomnym. Więc bezdomny wilczek zamieszkał w jaskini i przestał być bezdomny. Pewnego dnia do domku z kart przybył wielki zły prosiak i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Huhnę i zdmuchnę ten domek!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wtedy przyszedł tata wilk i zabił prosiaka. Radości i szynce nie było końca, a wszyscy zamieszkali w domu bezdomnego wilka, i żyli długo i szczęśliwie.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/709474229554195547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/bajeczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/709474229554195547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/709474229554195547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/bajeczka.html' title='Bajeczka'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-770336766565144608</id><published>2011-05-10T09:20:00.001-07:00</published><updated>2011-05-10T09:20:40.988-07:00</updated><title type='text'>(Nie)zwykłość</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
 {mso-style-name:Standardowy;
 mso-tstyle-rowband-size:0;
 mso-tstyle-colband-size:0;
 mso-style-noshow:yes;
 mso-style-parent:&quot;&quot;;
 mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
 mso-para-margin:0cm;
 mso-para-margin-bottom:.0001pt;
 mso-pagination:widow-orphan;
 font-size:10.0pt;
 font-family:&quot;Times New Roman&quot;;}
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;(Nie)zwykłość&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Są ludzie, od których bije. Biją od nich cechy, uczucia, emocje… Gdy widzimy takiego człowieka, choćbyśmy go nie znali, to mówimy:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Poczciwy staruszek – albo – Szubrawiec – a czasem – zatraceniec.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Na pierwszy rzut oka poznajemy dziwaków, fanatyków i chamów. On nie był taki. Był taki zwyczajny. Średniego wzrostu, nie gruby, ani chudy, taki średni. Nie miał żadnych cech szczególnych. Włosy miał… no takie średnie. Nosił zwykłe ciuchy. Ni to brudne, ni śmierdzące, ale też nie żadna rewelacja. Jedynie oczy miał niezwykłe. Wcielenie mroku. Oczy tak czarne, że gdy w nie spojrzałeś, to się w nich zapadałeś. Spadałeś w niekończącą się otchłań czerni. Co o nim jeszcze można powiedzieć? Mieszka przy ul. 4 Kos. Ni to slumsy, ni pałace. Taka tam średnia dzielnica. Był taki… zwykły. I tak zwykłość, była niezwykła.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 212.4pt;&quot;&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Panie! – Powiedział szkielet – już czas.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wtedy nekromanta dał znak. Setki zombie wyszły z kanałów i atakowały cywili. Zaczęła się rzeź. Z właściwym sobie spokojem, Baltazar, usiadł w fotelu i zajadając krewetki oglądał rzeź za oknem. Całe życie był nikim. Los sprawił, że jego życie była najnudniejszym. On się temu przeciwstawiał z całych sił. W końcu się udało. Pewnej nocy znalazł w podmiejskiej jaskini księgę. Wtedy nie wiedział jak bardzo się zmieni jego życie. W końcu emocje. W końcu coś się dzieje. Uśmiechnął się pod nosem. Zabić tysiące… z nudów. Rzeź skończyła się niesatysfakcjonująco szybko. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- To za mało – pomyślał – potrzeba więcej. Więcej ciał, zombie i spalonych miast.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 212.4pt;&quot;&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wieść o ataku rozbiegła się jak zaraza. A po Kez, padły jeszcze dwa miasta. Mało, kto przeżył, nikt nic nie wiedział. Wtedy legion paladynów, któremu przewodził Johen von Sztraus. Tysiące najlepszych żołnierzy Imperium, robiło wrażenie. Ale czy wystarczą przeciw hordom zombie? &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 212.4pt;&quot;&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wyszechrat był ruiną. Miasto płonęło. Niegdyś największe miasto na rolniczym południu kraju. Niegdyś tętniące życiem. Dziś śmierdziało śmiercią i zgnilizną. Wszędzie pełno zombie.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Do ataku! – Krzyknął Sztraus. A pod krokami Legionów ziemia zadrżała.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;margin-left: 212.4pt;&quot;&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Bitwa trwała długo. W końcu jednak paladynom udało się przebić przez hordy zombie. Byli niczym złoty trzon wbijający się w bezmózgą masę. Ich wiara zapał i umiejętności, przeważyły nad dziesięciokrotną przewagą wroga. Gdy wojskom Imperium udało się rozbić główne siły, dobicie reszty było tylko formalnością.&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nekromanta winny tych zbrodni, wcale się nie krył. Wręcz przeciwnie. Po przegranej bitwie, nagle pojawił się obok Sztrausa, pogratulował mu zwycięstwa, zmienił się w kota i uciekł do lasu.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/770336766565144608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/niezwykosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/770336766565144608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/770336766565144608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/niezwykosc.html' title='(Nie)zwykłość'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-1198450047382748540</id><published>2011-05-09T07:07:00.001-07:00</published><updated>2011-05-09T07:08:08.233-07:00</updated><title type='text'>Bohaterowie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Bohaterowie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wśród piasków Sahary, w odległej Afryce, leży budynek wykonany z piaskowca. Szargany wiatrem i burzami. Wokół pustka… Sam budynek miał może pięć metrów wysokości. Grube mury, okalały spore zbiorowisko namiotów różnej wielkości. Rozrzucone były one chaotycznie wokół oazy. Samą oazę stanowiło małe jeziorko oraz kilka palm daktylowych. Zastanawiacie się pewnie, kto mieszka w tak niekorzystnych warunkach? Tak, jak myślicie, to muszą być eskimoscy dezerterzy-bimbrownicy. Uciekli z zimnej Grenlandii, gdzie teraz trwa zryw niepodległościowy i osiedli w miejscu, gdzie nikt, nie będzie ich szukał. Mieli ze sobą, parę beczek śniegu, które uratowały im życie. Nie wiedzieli, że gdzieś może być tak ciepło. I gdyby nie to, musieliby pić ciepłe piwo! Samolot, który ich tu przywiózł został uznany za porwany, a następnie zaginiony. Tak naprawdę „ktoś” ukradł go z lotniska. Co do Eskimosów, oni sami wiele nie wiedzieli o swym schronieniu. Podobno mieszkali tu kiedyś asasyni. Kim byli, ani czym się zajmowali nie sposób było ustalić. Znaleźne noże, miecze, sztylety, trucizny i pułapki, nie stanowiły żadnej podpowiedzi. Eskimosi żyli sobie tam sami w szóstkę w spokoju, bimber daktylowy lał się hektolitrami, i było fajnie. Do czasu…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Bo, jak to zwykle bywa, gdy jest zapięknie, w mroku, coś się czai… A konkretnie murzyn sprzedający bokserki. Zgubił się biedak. No to go Eskimosi przygarnęli. A bokserki, bardzo się przydały. Niedźwiedzie futra, były nieco zaciepłe. Więc teraz, radośnie w siódemkę wiedli żywot hulaszczo-radosny. I choć mieli wszystko to… Nie no, w sumie to oni byli szczęśliwi. Tak tydzień za tygodniem mijał im czas. Eskimosi zdążyli naprawić samolot i napełnić wszystkie beczki po śniegu „zapasowym” bimbrem. Żyli tak sobie w siedmiu w wielkim szczęściu. Pewnego dnia, usłyszeli w samolotowym radiu komunikat. Otóż Grenlandia wywalczyła niepodległość. Spakowali bimber, futra, zdobyczną broń i murzyna, i odlecieli w stronę ojczyzny. Sprawa miała się tak:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Zdobyliśmy Duński myśliwiec, po zestrzeleni setki samolotów wroga ulecieliśmy w stronę Afryki. Ścigała nas cała Duńska flota i lotnictwo. Postanowiliśmy zgubić ich w piaskach Sahary. Udało się. Następnie, wyrznęliśmy w pień wioskę Duńskich murzynów, jednego wzięliśmy, jako niewolnika. Udało się nam przejąć od dzikusów broń i bimber… Uwierzą? &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Tak. Ta historia nie ma słabych stron…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Oczywiście ich ziomkowie uwierzyli. Żyli sobie, jako bohaterowie. Nikt z autentycznych bohaterów Grenlandzkich, nie mógł się z nimi równać. Cała szóstka złożyła przysięgę milczenia. Ta, co oni zrobili, było największym przekłamaniem w całej Grenlandzkiej historii. Umknął im jeden szczegół (Stąd znam tę historię). Otóż pewnemu czarnoskóremu, sprzedawcy bokserek nie spodobała się rola niewolnika. To z jego ust znamy tę historię. Ale kto by tam czarnuchowi wierzył…&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/1198450047382748540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/bohaterowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1198450047382748540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1198450047382748540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/bohaterowie.html' title='Bohaterowie'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-1664552099678782765</id><published>2011-05-06T10:03:00.001-07:00</published><updated>2011-05-06T10:05:40.011-07:00</updated><title type='text'>Boskie Stworzenie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Boskie Stworzenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
Aleksander Serwiński&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Profesor Konieczyn wiedział, że ma mało czasu. Ale udało się! Ziemia nie stanie się pustkowiem. Mimo wszystko… Ta wojna była inna. Nikt nie wygrał. Wszyscy przegrali. Czy ziemia, stanie się dzika? Nie naukowcy CERN do tego nie dopuszczą. Choć ludzkości, już nie da się uratować. Więc stworzyliśmy. Istotę humanoidalną, która będzie potrafiła żyć w tym napromieniowanym świecie. Na’verak. Dzieci nowego świata. Po nas pozostanie tylko In’ginb. Księga, opisująca zasady moralne, teorie nauki, oraz historię nas Stwórców. Nowa biblia, nowego człowieka. Problemem było tylko gdzie ich umieścić. Cały świat leżał w ruinie. Gdzie Na’verakowie znajdą jedzenie i miejsce na domy? Odpowiedź była, co najmniej ciekawa. Czarnobyl. Obecnie najmniej skażone miejsce na ziemi. Profesor wiedział że ma mało czasu. Zachował się jednak godnie. Usiadł w fotelu, i popijając herbatkę czekał na gościa. A gdy śmierć po niego przyszła, to zabrała go jak równego sobie.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Trawka się czerwieni. Niebo się zieleni. Słońce wstaje, oświetlając las swym fioletowym blaskiem. Nad moczarami unosiła się pomarańczowa mgła. Pomarańczowa? Dziwne. Zawsze była różowa. Podrapałem się po głowie. Potem po drugiej. Byłem śpiący, ale urokliwość tego miejsca wcale nie zachęcała do snu. Jak pięknie jest w czarnobylskim lesie. Ubrałem się. Rana na prawej dolnej ręce już prawie się zagoiła. Mimo to nie było mi łatwo. Trzy zdrowe ręce to za mało. Każdy Na’verak przywykł do czterech. Ale to już nie długo. Pojutrze zdejmuje opatrunek. Ale czas na mnie. Zjadłem pospiesznie trzy wiśniabłka, dosiadłem końta i ruszyłem do stupy. Uff, zdążyłem na czas. Szamanowi udało się odszyfrować trzecią księgę. Była tu już większość wioski. A szaman zaczął opowieść. Opisał w niej dziwne istoty. Mające tylko dwie ręce, tylko dwie nogi i tylko jedną głowę. Musieli być szpetni… O tym jak wynaleźli broń ostateczności, o tym jak stworzyli nas. Sami jednak zginęli. Mówił, że jesteśmy tu by odbudować świat. Odzyskać wiedzę. Oni nazywali się ludźmi. Ale skoro byli wszechmocni, dlaczego odeszli?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Te rozważania, nie dawały mi spokoju. Wiele dni spędziłem na myśleniu. W końcu postanowiłem. Wyruszę do „zniszczonego świata”. Tam czekają odpowiedzi. Osiodłałem końta, spakowałem trochę jedzenia, juk napełniłem krystalicznie żółtą wodą. Wziąłem katanę. Tak w razie, czego. Wiele niebezpieczeństw czyhało w „zniszczonym świecie”. Nikt tam nie chodził. Jedynie oglądano go z daleka. Był to świat rdzy, ruin i śmierci… Nikt tam nie chodził. Ale ja muszę poznać odpowiedzi.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Długo błądziłem wśród ruin. Szkielet, coś, szkielet, kawał metalu, szkielet. Szkielety ludzi. I wtedy pojąłem. Broń ostateczna. Broń która uśmierci bogów. Która wszystko zniszczy. Pojąłem wszystko. Galopem ruszyłem do wioski. My nie jesteśmy bogami. My nie stworzymy sobie następców. Trzeba to zrobić. Teraz. Wjechałem do świątyni. Zabiłem kapłana. Spaliłem In’Ginb. Zostawili nam klucze do śmierci. Demony przeszłości. Odejdą z tego świata, gdy ostatnia osoba, która o nich tyle wie, zginie. Więc popełniłem samobójstwo. W imię większego dobra…&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/1664552099678782765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/boskie-stworzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1664552099678782765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1664552099678782765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/boskie-stworzenie.html' title='Boskie Stworzenie'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-446455263157825753</id><published>2011-05-05T08:49:00.001-07:00</published><updated>2011-05-05T12:06:00.883-07:00</updated><title type='text'>Metamorfoza</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Metamorfoza&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Sir Sernik Olas, jechał konno przez wieś. Jako największy, najmądrzejszy, i z całą pewnością najskromniejszy z paladynów, musiał pomagać ludziom z całych sił. Bywało to męczące, ale nie znał on innego życia. Nie to, że nienawidził swojej pracy… Ale ciekawiło go często inne życie. Życie bez reguł, obowiązków, heroicznych czynów. Zwykłe życie… Wtem ujrzał starca. Dziadunio przewrócił się na równej drodze, i nie mógł wstać. Pomógł mężczyźnie wstać. Okazało się, że nie jest on chory czy słaby. Po prostu pijany! Paladyn mimo wielu swych zacnych cech, pozostał ciekawy, i nawet klasztorny opat, tego nie umiał zmienić. Zapytał, więc starca:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Dziadku ile wy macie lat? Bo tak starego człeka, żem jeszcze nie widział.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Hik… za rok będzie…hik…ze trzydzieści…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Młody rycerz nie mógł w to uwierzyć. Wiedział, jaką szkodę na ciele i duszy czyni alkohol. Ale pierwszy raz widział to w… takim stopniu… Musiał coś z tym zrobić…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Dziadku musimy pomówić…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Ni mam czasu…hik… na kazania!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-To chodźmy do karczmy na wódę… Ja stawiam!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-W takim razie…hik…się pofatyguje…hik.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Paladyn wziął chłopa pod rękę i zaprowadził do gospody. Usiedli przy stole. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Karczmarzu! Wódy daj… I ogórków na zagrychę. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Już niosę szlachetny panie…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Poszedł do piwniczki. Dla takich gości zazwyczaj karczmarze mają lepsze wersje tego, co serwują pospólstwu. A paladyn zaczął mówić.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Dziadku… Nie chciałbyś zmienić czegoś w swoim życiu? Alkohol nie jest jedyną rzeczą na świecie – widząc, że ten chce mu przerwać dodał – Nie, nie przekonasz mnie, co do tego. Zobacz ile wspaniałych rzeczy masz na wyciągnięcie ręki… Nie wiesz, jaką radość daje niesienie pomocy innym…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- A ty szlachetny panie, nie wiesz jak fajnie być alkoholikiem. A skoro nie wiesz to mnie nie pouczaj! I lepij pij to wódę, co żeś zamówił.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Och, ona była po to by cię skusić do rozmowy. Ale skoro tak się sprawy mają, przyjmuje wyzwanie… &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Jakie wyzwanie?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Jutro zamienimy się rolami. Ty przejmiesz mój styl życia, a ja twój. A pojutrze wrócimy do tej rozmowy, zgoda?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Sernik Olas zaczął dzień jak każdy szanujący się pijak. Od flaszki na start. Potem trzy na rozgrzewkę, dwie na rozruch i jedna pomocnicza. Potem już „nieco” chwiejnym krokiem ruszył spać. Oczywiście na sianie. Miękko tanio i w miarę wygodnie. Czuł się wolny. Od reguł, spasłego i upierdliwego opata, i rzeszy wieśniaków, który trzeba pomóc. Wolny i szczęśliwy.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Tymczasem Ziutek… Przepraszam Sir Ziucisław, jechał po wsi na swym rączym rumaku. Stać go było na wszystko. Ludzie go szanowali. Zero wyzwisk. No i te teksty w stylu:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Witaj szlachetny panie – za każdym razem, gdy kogoś mijał… To jest życie. Sernik Olas miał rację! Szkoda, że to pierwszy i ostatni dzień mej paladyńskiej kariery…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Tak, więc, gdy nazajutrz się spotkali, w dupie mieli, na co się wczoraj umawiali. W rolach nowych zostali, i umowę spisali. Pieniądze paladyna nowego, za wiedze starego. A na co ten pieniądz będzie wydany? Tego domyślcie się sami…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Bo szczęście pod różną postacią, w życiu dostrzegać się opłaca…&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/446455263157825753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/metamorfoza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/446455263157825753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/446455263157825753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/metamorfoza.html' title='Metamorfoza'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-6406192541261337241</id><published>2011-05-04T09:26:00.001-07:00</published><updated>2011-05-04T09:50:27.715-07:00</updated><title type='text'>Spaczony</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Spaczony&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;On wiedział, że to ważne. Bitwa wrzała. W około śmierć. Z prawej strony, nasi, wybili się na przód. Nasi kusznicy wciąż do nich pruli, morderczymi salwami. Wykruszali się, to jasne. Lecz wciąż byli morzem. Morzem tarcz i toporów. Pochodni i hełmów. Morzem śmierci… Ubrani w czarne skóry barbarzyńcy z północy, złupili wiele ziem. Najgorszą sławą okrył się jednak ich wódz. Morgan Czarny Łowca. Siedział na swym czarnym koniu na tyłach armii, skąd dowodził tą hordą. Ciekawe, kto go wynajął? Ale tym zajmę się potem.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Książę popędził swego konia. Zaczęła się szarża. Ciężka kawaleria imperium słynęła w całym Neargael. Nie bez powodu. Uzbrojeni w pałki i topory najemnicy, nie mieli szans. Ginęli pod kopytami koni, lub przebici lancom. Gdy już skruszyli kopie, wyjęli miecze. Parli na przód, odważnie i z całą siłą. Wiedzieli, jaki los czeka ich rodziny, jeżeli przegrają. W szale bitewnym udało im się przebić przez armie wroga. Dotarli do Morgana. Książę ciął go w ramie. Generał najemników spadł z konia. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Odwołaj wojsko-mówi książę – przegrałeś. Dość już przelanej krwi.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wokół wrzawa, wciąż trwa rzeź. Książę przykłada mu miecz do szyi.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Odwołaj ich!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;On wstał. Dał swoim ludziom rozkaz do odwrotu. Najemnicy zaczęli się cofać. Konferencja międzynarodowa, zabraniała gonić uciekających. Wojsko księcia to wiedziało. Widząc to książę powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Morganie Czarny Łowco. Odejdź z tych ziem i nigdy, przenigdy nie wracaj.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;On bezceremonialni wsiadł na konia spojrzał księciu prosto w oczy i powiedział:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Puściłeś mnie wolno. Mnie, rzeźnika z północy. Na co liczyłeś? W jakim świecie ty żyjesz książę?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Z kieszeni szaty wydobył maleńką, naładowaną kuszę. Strzelił. Bełt przebił księciu tętnice. Nie miał szans by przeżyć. Morgan spioł konia. Uciekł. Barbarzyńcy znów ruszyli. Zdekoncentrowane, zaskoczone i pozbawione wodza, wojsko Imperium nie miało nadziei na zwycięstwo. Kraj ogarnęła pożoga. Burzono zamki, plądrowano kościoły, palono farmy…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Gwałty i mordy na ludności stały się codziennością. Gdy z Imperium została ruina, armia Morgana ruszyła do Darkfeal. Stolicy kraju południa.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Niewierze Morganie! Spopieliłeś imperium? – król Marcin był niebo wzięty – Dotrzymałeś swej części umowy. Teraz moja kolej. Trzynaście ton srebrników dla ciebie, drugie tyle dla twoich ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Polecam się na przyszłość, a pieniądze prześlij do mojego zamku.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Morgan wcale nie miał ochoty na rozmowy z idiotom. Wyszedł z pałacu, i wrócił do domu. To był ciężki dzień. Mimo wszystko jego myśli znów skierowały się na księcia. Na tego człowieka, którego mieląc temu zabił. Nie mógł przestać o nim myśleć. Choć zabił już tak wielu…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Oto on. Prowadzi swoje armie na rzeź. Miasto płonie… Płacz dzieci w oddali… Tam jeszcze się broniom… Ale już bez nadziei… W pożodze ginom ludzie… Wszędzie śmieć… Wszystko płonie… Ja siedzę na złotym tronie i patrzę… I wtedy pojawia się On. Cały w lśniącej zbroi. W lewej ręce trzyma sztandar Imperium, w prawej złoty miecz. Za nim legiony kawalerii… Uśmiecha się do mnie złowieszczo. Z okrzykiem rzuca się w bój. Nie mamy szans. Moi ludzie giną jak muchy. Jestem okrążony. A książę bierze miecz oburącz i mówi:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Dziś nie okażę ci litości…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Sen jest zawsze taki sam. Ja budzę się zalany potem. I choć znam go na pamięć, to uczucia nie mijają. Zawsze, gdy śnie czuje strach. Ból. Dotyk śmierci. A sen… Sen jest zawsze taki sam.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Czy los tego żąda? Czy żąda mego życia? Czy czas je zakończyć? Na co mi te bogactwa? Po co żyć? Co noc ten… koszmar. Moje życie to ciągłe cierpienia. Po co żyć?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ale czas… Czas leczy rany. Sny minęły po roku. Kolejna wyprawa. Kolejna rzeź. Tak. Zdecydowanie czas leczy rany. Ale po ranach zostają blizny. Zwłaszcza po głębokich…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Morgan Czarny Łowca, morderca milionów, przywódca barbarzyńców z północy, najemny generał. Zdawałoby się, że jest niepokonany. Ale umarł. Władcy tego świata, zadecydowali by go zgładzić. Stał się zbyt potężny. Zginął ze skrytobójczej strzały, z małej kuszy zabity przez własnego kaprala.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/6406192541261337241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/spaczony.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/6406192541261337241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/6406192541261337241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/spaczony.html' title='Spaczony'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-508504635670758711</id><published>2011-05-03T08:14:00.001-07:00</published><updated>2011-05-03T08:14:00.876-07:00</updated><title type='text'>Krasnoludzkie rozterki</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
 {mso-style-name:Standardowy;
 mso-tstyle-rowband-size:0;
 mso-tstyle-colband-size:0;
 mso-style-noshow:yes;
 mso-style-parent:&quot;&quot;;
 mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
 mso-para-margin:0cm;
 mso-para-margin-bottom:.0001pt;
 mso-pagination:widow-orphan;
 font-size:10.0pt;
 font-family:&quot;Times New Roman&quot;;}
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Krasnoludzkie rozterki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Dwarkar, stolica krasnoludów.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Uda się. Dziś się uda. Mój brat, nie może być bez serca. A jeżeli takowe ma, to mój wiersz go wzruszy. W końcu zacznie mnie doceniać. Doszedłem do jego kwatery. Zapukałem. On otworzył.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Czego?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Na browar przyszedłem…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Serio? To wspaniale. Może jeszcze będzie z ciebie krasnolud… Bałem się, że z jakimś durnym wierszydłem znów wyskoczysz… Wchodź.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wszedłem do środka. Brat wyjął kubki czyste jak zęby trolla i nalał brązowego trunku. Położył kufle na stole usiadł. Ja też. Piłem powoli i mało. On sobie nie żałował. Po ośmiu dolewkach stwierdziłem, że już czas.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-A teraz bracie, mam dla ciebie wiersz…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Ło nii… hik…znów jakiś pierd… hik.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ale nie oponował dłużej, więc zacząłem czytać:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Na polanie pięknej;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Stał obelisk kamienny;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Drzewo rosło czym wyżej;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Trawy wokół świat pełny;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Strumyk płynął przy drzewie;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Gwiazdy świeciły na niebie;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wieki to wszystko trwało;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Nieprzerwanie niezmienne stało;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Przyszła burza drzewo strąciła;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Piorunami trawę spaliła;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Przyszła susza strumyk znikł;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;A bez wody nie ostał się nikt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;W końcu gwiazdy, co nieba mrugały;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wszystkie, co do jednej, pospadały;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Czasy ciemności i mroku nastały;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Nawet bakterie gdzieś uleciały;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;A stary obelisk z kamienia;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Niewzruszony przez pokolenia; &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wciąż mimo mroku trwał;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;A czas? Czas się go nie imał;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Brat, ani drgnął Przepełniła mnie nadzieja. Może mnie zrozumiał? Może mu się podobało? Spojrzałem mu prosto w oczy. On zrobił to samo. I beknął głośno, prosto w moją twarz. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Uch. Ale to było nudne. Już żem przysnął prawie…Hik…Wiesz, co brat? Ty tu Se posiedź i piwo dopij, a ja do karczmy idę.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Siedziałem smutny. W zamyśleniu. Tu nikt mnie nie rozumie. Rodzony brat uważa za dziwaka. A gdzie indziej? Dla mnie nie ma gdzieindziej… &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/508504635670758711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/krasnoludzkie-rozterki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/508504635670758711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/508504635670758711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/krasnoludzkie-rozterki.html' title='Krasnoludzkie rozterki'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-6593903254956927074</id><published>2011-05-01T12:32:00.001-07:00</published><updated>2011-05-01T12:32:15.908-07:00</updated><title type='text'>Demonkracja</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;img src=&quot;http://img2.blogblog.com/img/video_object.png&quot; style=&quot;background-color: #b2b2b2; &quot; class=&quot;BLOGGER-object-element tr_noresize tr_placeholder&quot; id=&quot;ieooui&quot; data-original-id=&quot;ieooui&quot; /&gt; &lt;style&gt;
st1\:*{behavior:url(#ieooui) }
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;
 /* Style Definitions */
 table.MsoNormalTable
 {mso-style-name:Standardowy;
 mso-tstyle-rowband-size:0;
 mso-tstyle-colband-size:0;
 mso-style-noshow:yes;
 mso-style-parent:&quot;&quot;;
 mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
 mso-para-margin:0cm;
 mso-para-margin-bottom:.0001pt;
 mso-pagination:widow-orphan;
 font-size:10.0pt;
 font-family:&quot;Times New Roman&quot;;}
&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Demonkracja&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Hurra! Wygrałem! – Radość mnie przepełniła od stup do głów. Oto ja Henryk Niesiołek, zostałem prezydentem trzeciej RP. W dodatku, jako bezpartyjny! Teraz się zacznie. Wielkie reformy, nowe drogi, wspaniałe lotniska, restrukturyzacja floty… Wszystko to w zasięgu moich możliwości. Jutro uroczyste pasowanie na prezydenta, a pojutrze… zaczyna. Wyniosę Polskę na wyżyny technologiczne, gospodarczo przegonimy Japonie. Księga historii czeka abym ją zapisał.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Dwa dni później&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Dzień dobry Panie prezydencie. Jestem pańską sekretarką. Pański gabinet, znajduje się na końcu korytarza.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Poszedłem we wskazanym kierunku. Wszedłem do pokoju. Był duży i przestronny. Usiadłem wygodnie w fotelu. Gabinet był ekstra! Wszędzie stały stare, ale mocne dębowe meble. Na ścianie, wisiał obraz jakiegoś znanego artysty. Już go gdzieś widziałem… &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Proszę pani! – Przyszła – proszę mi powiedzieć, jakie ustawy mam dziś do podpisania? Może jakaś sprawa związana z ekonomiom?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Tak dziś przyszła nowa ustawa… To bardzo ważna ustawa, wprowadza radykalne zmiany. Radziłabym przemyśleć ją dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Nie mogłem w to uwierzyć! Pierwszego dnia zrewolucjonizuję Polską ekonomie…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Proszę przynieść tę ustawę.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Oto i ona. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wziąłem ją do ręki, i czytam. Ustawa z dnia 15 października 2010… Z dniem uchwalenia tej ustawy, wprowadzony będzie zakaz sprzedaży ogórków, krótszych niż 10 cm. Reformie nie podlegają ogórki kiszone.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Pod tekstem znajdował się dopisek: Jak wiemy końcówki ogórków są mniej smaczne, więc dłuższe ogórki są smaczniejsze i bardziej korzystne dla konsumentów. Ustawa ta pozytywnie wpłynie na poziom życia w Polsce…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Pani chyba żartuje!?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Dwa lata później.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ech głupi, natrętni idioci ja stałem się zgorzkniałym sceptykiem? Ja!? A przede mną kolejny nudny dzień papierkowej roboty. Przyszedłem do biura z samego rana, o wpół do dwunastej. Taka harówa za psie pieniądze gdyby nie te łapówki… Przekroczyłem próg budynku i skierowałem się prosto do swojego gabinetu. Spojrzałem na biurko leżała tam jakaś nowa ustawa. Pewnie nic ciekawego. Usiadłem spokojnie w fotelu i zabrałem się do czytania: &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ustawa z dnia 12 października 2012… dofinansowanie budowy autostrad… pomoc dla rolników… premie dla górników… rozbudowa portu Gdynia… podwyższenie pensji minimalnej.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- nie, nie mogę tego podpisać. Budżet tego nie wytrzyma, a w ogóle to pewnie jest niezgodne z konstytucją… Hania zabierz to. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Już, już panie prezydencie&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ja sceptyk! Ja zgorzkniały! Humor mi tylko idioci popsuli.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Rok później.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zmarł na zawał prezydent Niesiołek. Początek jego kadencji charakteryzował się dużą ilością reform. Największym jego osiągnięciem, była ustawa ogórkowa. Wiele innych ważnych ustaw wypłynęło w tamtym czasie z pod jego piór. Planowane jest umieszczenie go na Wawelu, obok grobu Piłsudskiego.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/6593903254956927074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/demonkracja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/6593903254956927074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/6593903254956927074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/05/demonkracja.html' title='Demonkracja'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-8434483250092406108</id><published>2011-04-28T11:27:00.001-07:00</published><updated>2011-05-10T11:49:52.782-07:00</updated><title type='text'>Dzieła niedokonane</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Dzieła niedokonane&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Czas... To dość szczególne pojęcie. Powszechnie znane, jednak tak słabo rozumiane. Bo czymże jest czas? To tak nieokreślone… tak abstrakcyjne… ludzie z reguły się tym nie martwią. Bardziej ich przejmuje brak czasu, niż sam czas. Szkoła, praca, rodzina - to one sprawiają ten brak, a jednocześnie są nieodłącznym elementem naszej egzystencji. A na końcu czeka śmierć. Te elementy są konieczne, nieodłączne. Ale to one sprawiają brak czasu. A gdyby tak ich nie było? Co mógłby stworzyć człowiek? I dlaczego nie może tego zrobić teraz? Oto przykłady.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;A pierwszym z nich będzie książka. Taka milionstronicowa. Książki rzadko mają więcej, niż tysiąc stron. Dlaczego? Co przeszkadza w stworzeniu milionstronicowego eposu? Już tłumaczę. Zakładając, że pisarz załatwia wszystkie swoje potrzeby w cztery godziny, na pisanie pozostaje 20 każdego dnia. Mi osobiście strona zajmuje około 10 minut. Zakładam, że on byłby trzy razy lepszy, bo nie wątpię, że tacy są. Mimo tego dziennie pisałby i tak marne trzysta sześćdziesiąt stron. Napisanie tej książki bez żadnej przerwy w tym morderczym trybie życia zajęłoby mu ponad siedem i pół roku! Jest jeszcze drugi powód, dla którego taka książka nigdy nie powstanie. Przeczytanie jej (przy tempie stu stron w godzinę) to 10000 godzin! Półtorej roku! Ja się poddaje.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Drugim nierealnym pomysłem jest obraz. Ale nie byle jaki, o wymiarach, powiedzmy, jednego kilometra kwadratowego. Proszę spróbować to stworzyć. Dla porównania, blok mieszkalny ma około 300 metrów (taki średni). Niektóre obrazy o logicznych wymiarach powstają lata. Skąd wziąć takie płótno? Jak je unieruchomić? Jak malarz malowałby 900 metrów nad ziemią? Nie wiem. Do tego tony farby, tysiące pędzli, i kilometrowe płótno. To mimo wszystko da się zrobić. Ale jednej rzeczy nigdy nie starczy. Czasu…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Trzecim z tych wyimaginowanych projektów będzie piosenka. Fajna, dziesięciogodzinna rymowanka. Napisanie jej, muzyki do niej, nauczenie się jej grać i śpiewać… Syzyfowa praca. A wykonać taki utwór? Śpiewać lub grać dziesięć godzin bez przerwy? Mimo wszystko dałoby się to zrobić. Dałoby się tego nauczyć. Może nie na jednej lekcji muzyki, ale dałoby się. I znów wkracza magiczny czynnik „T”, którego nigdy nam nie starczy. Czas…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Po co będę was ograniczał? Sami na pewno najlepiej znacie to ograniczenie. Każdy je zna. &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/8434483250092406108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/dziea-niedokonane.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8434483250092406108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8434483250092406108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/dziea-niedokonane.html' title='Dzieła niedokonane'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-8367590374098972439</id><published>2011-04-27T08:48:00.001-07:00</published><updated>2011-05-10T11:44:47.016-07:00</updated><title type='text'>Pirat Jacek</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Pirat Jacek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Życie pirata, fajna rzecz. Zdarzają się jednak sytuacje, że siedzisz po pas w gównie. Często, na przykład dziś, dosłownie. Strażnik, mimo błyskotliwego przebrania (tydzień zapuszczania włosów na nic) mnie poznał. No to ja hyc do kanałów. Jemu ta droga nie przypadła do gustu, bo dał sobie spokój. Bo co tu dużo mówić. Bród, smród i aligatory. &amp;nbsp;Właściwie to tylko plotka rozpuszczona przez piratów, by zniechęcić tych, którym bród i smród nie przeszkadza. Może małe dzieci w to wierzą, ale Jacek nie był małym dzieckiem. Był dużym i dzielnym piratem. Wtem usłyszał ryk. Chwilę później już jakiś wielki kształt płynął prosto na niego. Z wody wystawał łuskowaty zielony ogon.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Cholera… - Wydukał tylko nasz młody pirat.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Po długiej kuracji, zastąpieniu nogi drewnianą i wypiciu paru beczek rumu, Jacek był gotowy, by ruszyć po przygodę. I po długo wyczekiwany skarb. Nie mógł się doczekać tego, co miało go czekać. Więc okrutny los, przy pomocy okrutnego mydła, postanowił zakończyć jego przygody, zanim się zaczną. Jacek pośliznął się. Coś chrupnęło. I nie było to mydło. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Po dwumiesięcznej kuracji i wypiciu paru kolejnych beczek rumu jego ręka odzyskała sprawność. Przygoda czeka! Falujące morze, setki nieodkrytych wysp, skarby, potyczki na miecze, bitwy morskie, a wszystko tuż za rogiem. Ubrał się jak przystało na kapitana jednoosobowej łodzi. Wziął swoją nieco zardzewiałą szpadę (po przygodzie w kanałach) i ruszył naprzeciw przygodzie. Prosto pod palmę. A tam już czaił się złowrogi kokos.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Jacek obudził się po dwóch dniach, ale ból głowy minął dopiero po trzech. Znów rum, wygodne łóżko w karczmie i lenistwo. Trwało to aż do otrzymania rachunku. Te ostatnie dni nie były zbyt zyskowne, a on nigdy nie był bogaczem. Pozostało sprzedać szablę i łajbę. Szansa na bogactwo i przygodę odeszła. Pozostała śmierć. Wszedł po kolana w wodę i wydał się żółwiom morskim na pożarcie. Ale na domiar złego, one nie miały zamiaru go zjeść! Więc postanowił się powiesić. Ale gałąź pod nim się zarwała, a on sam spadł z urwiska na łeb na szyję. Skręcił kark.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/8367590374098972439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/pirat-jacek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8367590374098972439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8367590374098972439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/pirat-jacek.html' title='Pirat Jacek'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-460887348090589402</id><published>2011-04-26T12:03:00.001-07:00</published><updated>2011-05-10T11:40:17.948-07:00</updated><title type='text'>Kto?</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Kto?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Rudolf przyklęknął przy zwłokach. Ciało ofiary było jeszcze ciepłe. Z pleców wystawał nóż, a pokój zalała krew. Na nożu widniało godło Hellenów. Czyli to oni. Albo ktoś, kto chce ich wrobić… Stary detektyw w myślach sporządził listę wrogów Hellenów i zamordowanego. Znalazł ich kilku. Każdy miał dobry motyw, by zamordować młodego kapłana i wrobić Hellenów. Tylko, kto to faktycznie był? Rudolf rozejrzał się po pokoju. Zobaczył kawałek czarnej szaty na kolcach róży. W ogóle to dziwne, hodować róże w pokoju. Podejrzane. Przyjrzał się materiałowi. Był to mały czarny kawałek jakiejś szaty. Słaba poszlaka. Pokój, w którym dokonano morderstwa był mały i znajdował się na piętrze. Dostęp do niego był tylko przez klasztor. Więc musiał to być ktoś, kto nie wzbudzał podejrzeń opata ani mnichów. Jakaś powszechnie znana osoba, często odwiedzająca klasztor, z urazem do Hellenów i tegoż kapłana, hmmm... Z tego głębokiego stanu zamyślenia wyrwał go opat. Powiedział twardo:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Panie czarodzieju. Zamiast tak dumać, weź się w końcu do roboty!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Rudolf był nieco poirytowany. Jacy ci ludzie są niecierpliwi! Ech… dobra trzeba brać się do roboty. Położył rękę na ciele ofiary. Moc wypełniła jego ciało. W pokoju pojawił się duch.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Kto cię zabił? –Spytał powoli czarodziej.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Luis Ricetti –powiedziała zjawa smętnie.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Tak myślałem. Wracaj do zaświatów. – Zjawa mrugnęła, mignęła i zniknęła.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Co za świat. Ciekawe jak by to wyglądało bez magii? Godziny żmudnych poszukiwań, dowody i falsyfikaty, przesłuchania, świadkowie. Słowem męczarnia. I nikt nigdy nie będzie pewien. &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/460887348090589402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/kto.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/460887348090589402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/460887348090589402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/kto.html' title='Kto?'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-5648896208625757775</id><published>2011-04-26T10:22:00.000-07:00</published><updated>2011-05-10T11:38:23.218-07:00</updated><title type='text'>Smocze Historie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Smocze Historie&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ciężkie jest życie smoka. Całymi dniami musisz jeść owce i krowy, porywać wieśniaków, palić gospodarstwa… A oni jak się odwdzięczają??? Wysyłają rycerzy w lśniących zbrojach. Zazwyczaj traktujemy ich jak żarcie w puszce. Ale czasem nawet nasza mądrość, moc i umiejętności nie wystarczają. Czasem zwycięża dziki fart.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Przykładem może być smok Ebenezer. To już prawie 1000 lat od jego śmierci. A było to tak:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Przybył do mej jaskini rycerz. Cały zakuty w żelazo. Z oszczepem i tarczą. Potężnej postury książę. I rzecze:&lt;br /&gt;
– Giń plugawa bestio - Ja z nudów aż ziewnąłem. Ten tekst słyszałem już setny raz, on natomiast wykorzystał moje ziewnięcie. Rzucił oszczepem i przebił moje podniebienie. Aż mnie to zwaliło z nóg. A on, zasrany sadysta, śmieje się i skacze z radości. To ja gnoja, szyt, spopieliłem. Ale była to ostatnia rzecz w moim życiu.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Tak tak, moi drodzy, Ebenezer dał nam ważną lekcje. Nie ziewać podczas walki. Nigdy. Nawet, gdy słyszymy jakiś tandetny tekst setny raz.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Innym przykładem może być Rufus. W sumie to nie był on smokiem, tylko żmijem morskim. I bardzo lubił spychać okręty na góry lodowe. Do czasu. Był taki statek, co się zwał Titanic. Był to największy statek, jaki Rufus w życiu widział. Ale postanowił zagrać standardowo. Stworzył ogonem falę i zepchnął go na górę lodową. Statek zaczął tonąć, a załoga wpadać do wody. Rufus zaczął jeść. Jadł i jadł, a ludzi nie ubywało. Jadł tak długo póki nie dostał strasznego bólu brzucha. Skręcał się i miotał, ale ból nie mijał. W agonii walnął łbem we własną górę lodową. Umarł. Później okazało się, że podczas jedzeni ludzi zjadł złoty żyrandol. I jaki z tego morał? Łakomstwo nie popłaca.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zupełnie inaczej miała się sprawa Wiliama. Nie był ani łakomy, ani roztargniony. Wręcz przeciwnie. Ostoja kultury i dobra. Zdarzało mu się nawet puszczać pokonanych rycerzy wolno. W sumie raz.. I co? I ten cham, prostak ten… potwór, wrócił z całą armią. Zero kultury! Dlatego dla ludzi powinniśmy być źli. Źli i okrutni. Dajmy im to, na co zasługują.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ale bez przesady. Trzeba mieć umiar. Żeby okrucieństwo i nienawiść do ludzi nie przysłoniło nam myślenia. Taki Herek. Bardzo lubił spalać ludzi żywcem. Pewnego razu, gdy wstał, zobaczył przed wejściem do jaskini rycerza. Nawet nie dał mu powiedzieć jakiegoś kiepskiego tekstu już się na niego rzucił, już go pali. Okazało się, że to „prezent” od miejscowych inżynierów- manekin wypełniony prochem. Resztę sami sobie dopowiedzcie.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ale wszystko się zmieniło. Dziś jest nas zaledwie kilkadziesiąt. Trochę na Syberii, trochę w Afryce, trochę w oceanach, trochę na biegunach. Tam jeszcze możemy żyć. Ludzie tępią nas bardziej niż kiedykolwiek. Zatruwają nasze powietrze, wieszają elektryczne liny, budują wysokie budynki, byśmy nie miały gdzie latać. A najgorsze, że są ich setki, tysiące, miliony. A my usuwamy się w cień…&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/5648896208625757775/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/smocze-historie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/5648896208625757775'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/5648896208625757775'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/smocze-historie.html' title='Smocze Historie'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-9055354683809088982</id><published>2011-04-24T03:28:00.001-07:00</published><updated>2011-05-10T11:32:49.341-07:00</updated><title type='text'>Organy</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Organy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;W małej wiosce na obrzeżu stał mały domek, do którego prowadziła wąska, polna ścieżka.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wokół domku rosły stare drzewa, które nigdy nie miały liści. Wieśniacy twierdzili, że tam straszy. I mieli co do tego rację. Mieszkała tam rodzinka wampirów. Tata wampir, mama wampir i dziecko wampir. Mimo że Zdzisław i Krystyna byli małżeństwem już 1138 lat, Franek był ich pierwszym dzieckiem. Ostatnio cały czas poświęcali jemu. Bardzo go kochali. Nie chodzili na dzikie imprezy, nie masakrowali wsi i nie nabijali głów na płoty. Chcieli, by ich dziecko odebrało głębokie satanistyczne wychowanie i wyrosło na krwiożerczą bestię. Bardzo go kochali.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Kłopoty zaczęły się już na pierwszych urodzinach Franka. Rodzice naspraszali gości, napełnili trzy beczki krwią wieśniaków, obmalowali ściany pentagramami i szóstkami. Ale Franek marudził, płakał i krzyczał, a rodzice nie wiedzieli, co robić. Potem nastąpiła ceremonia. Rodzice napełnili buteleczkę krwią niechrzczonych dzieci. Franek nie chciał i marudził, a gdy w końcu wypił, zrobił się cały czerwony i jeszcze bardziej płaczący. Okazało się, że ma alergię na krew. Rodzice byli wstrząśnięci. Wszyscy radzili zabić dziecko. Ale oni nie mogli. Bardzo je kochali.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wampirek rósł, ale był inny niż inne dzieci. Dużo czytał, a zamiast urywać głowy zwierzątkom i straszyć chłopstwo, on bujał się na huśtawce i zbierał kwiatki. Gdy inne małe wampiry kradły, plugawiły i oszukiwały, on pozostał niewinny jak łza. Ale rodzice nie krzyczeli na niego, nie upominali go, a przed znajomymi bronili jak tylko mogli. Bardzo go kochali.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;W wieku siedmiu lat, gdy większość dzieci miała już na swoim koncie zmasakrowane gospodarstwo lub większą rzeź, on pozostał niezmienny. Spacerował po wsi, czasem po lesie. Mimo że nie skrzywdziłby muchy, ludzie bali się go, a on ich. Pewnej słonecznej niedzieli usłyszał bicie dzwonów. Zaciekawiony podszedł, by to sprawdzić. Na miejscu zobaczył wielką budowle z krzyżem na wieży. Już o tym słyszał. To był kościół. Poczekał aż wszyscy wyszli, łącznie ze śmiesznym facetem w spódnicy. Wszedł do środka i zaczął zwiedzać. Wszedł na chór, a jego oczom ukazał się cud. Pozłacane, stare dębowe organy. Nie mógł się oprzeć. Zagrał. Grał i grał a piękna muzyka wypełniła kościół.. Grał tak aż do wieczora. Kiedy zauważył, że się ściemnia, postanowił wrócić do domu. Gdy opowiedział rodzicom co się stało, oni wyjaśnili mu że kościół to niebezpieczne miejsce dla młodego wampira. Zasmucony poszedł spać, a rodzice, mimo że syn złamał jedno z najważniejszych wampirzych praw nie nakrzyczeli na niego. Bardzo go kochali.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Franek rósł, ale poza tym nie zmienił się wcale. Często zakradał się do kościoła by grać. Dowiedział się, że facet w spódnicy to ksiądz i że odprawia msze. Że ludzie przychodzą do kościoła by modlić się do Boga. Nie za bardzo to rozumiał, ale nie przeszkadzało mu to. Oczywiście rodzice wiedzieli o jego „wypadach”, ale nikomu nic nie mówili. Bardzo go kochali.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Rok później, pewnej niedzieli, widząc, że wszyscy wyszli znów zakradł się do środka. Pospiesznie pobiegł na chór. I grał. Grał, muzyka wypełniła świątynię. Wtem w progu pojawił się ksiądz. Franek przeraził się, wiele złego słyszał o tych typach. Ale on powiedział tylko:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Pięknie grasz synu. Otóż stary organista odchodzi na emeryturę, a parafia kupuje nowe organy, czy chciałbyś na nich grać co niedzielę na mszy?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Młody wampir nie wiedział, co powiedzieć. Był zachwycony. Nowe organy! I mógł na nich grać! I w końcu zobaczy mszę! Nie wiedział, co rzec, więc wydukał tylko:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Tak…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;W następną niedzielę Franek przyszedł na mszę. Grał pięknie, a ludzie byli zachwyceni. W ogóle nie dźgali go, nie gonili z krucyfiksem, byli bardzo mili. Nowe organy były cudowne, piękne, a grało się na nich jak z bajki. Wtedy ksiądz rzekł: &lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;-Boże pobłogosław te organy.- I zaczęło się. Organy zaczęły palić Franka, sprawiać mu ból przy każdym dotknięciu. Ale on grał dalej. Grał, póki cały nie &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;spłonął.&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/9055354683809088982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/organy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/9055354683809088982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/9055354683809088982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/organy.html' title='Organy'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-3846401746318243615</id><published>2011-04-23T12:57:00.001-07:00</published><updated>2011-05-07T11:12:54.951-07:00</updated><title type='text'>.Księga niestworzenia</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Księga niestworzenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Powstało. I było światem. A świat był tym. I było tylko to. A przed tym nie było nic. A to było poza czasem A czas płynął jak kazało. Spojrzało. A poza tym nie było nic. I rzekło. A słowa tego miały moc i zobaczyło. I wiedziało, co wiedzieć można. A gdy już to poznało, poznało również to czego wiedzieć nie można. A że wszystko poznało, to i to, co będzie. I zobaczyło. Wojny, gwałty, mordy. I jak dzieci własne to odtrącają, jak bluźnią i kłamią. Życie zatracają. Pomyślało. A że wszystko wiedziało, to wiedziało, że to co stworzy będzie dobre. I że złym się stać może. I stałoby się, bo ono wiedziało. Więc nie stworzyło. A same w milczeniu trwało.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/3846401746318243615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/ksiega-niestworzenia_2981.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/3846401746318243615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/3846401746318243615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/ksiega-niestworzenia_2981.html' title='.Księga niestworzenia'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-4444074867526132656</id><published>2011-04-23T12:14:00.003-07:00</published><updated>2011-05-07T11:10:18.292-07:00</updated><title type='text'>Utopia</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Utopia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;rok 1896, Braunau am Inn&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Proszę pani! Proszę pani!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Co się stało??&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Dziecko się utopiło…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Ale kto?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Mały Adolf…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- ??&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- No ten od państwa Hitlerów.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Och. Szkoda dzieciaka. Taki inteligentny, taki zdolny. Pewnie zostałby lekarzem albo prawnikiem… Widzisz moja droga, co nawet dobrej duszyczce grozi… Taka szkoda…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;rok 2011. Warszawa&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;-Tu raport dla wiadomości. Stoję właśnie przed budynkiem głównym NATO, gdzie Rzeczpospolita Polska wraz ze Stanami Zjednoczonymi podejmują decyzje o przywróceniu autonomi Rosji. Jak wiemy, gdy w 1946 Stalin atakuje na Polskę, źle dowodzona i słabo uzbrojona armia czerwona, ponosi sromotne klęski. Następuje kontratak sił polsko-amerykańskich. ZSRR upada, a strefa wpływów biegnie wzdłuż rzeki Jenisej. Na razie, jak mówi prezydent Wieczorowicz, możliwe będzie przywrócenie okręgu Moskwy jako demokratycznego kraju. Stopniowo Rosja będzie otrzymywać dawne tereny, i powróci na mapy świata, jako wolny demokratyczny kraj. Dla wiadomości, Marek Dzięciołowski. &lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;1962, gdzieś na Syberii&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Pan Józef siedział w rosyjskim ośrodku dla psychicznie chorych. Wiedział, że nic mu nie zostało. Kolejna nieudana próba ucieczki… Teraz tylko jedno wyjście pozostało słuszne. Komunizm odszedł z Rosji, władza uszła z moich rąk. Żona mnie opuściła, a dzieci uważają za świra. Może słusznie. Zaśmiał się. Śmiał się, gdy stawał na stołku, śmiał się, gdy już umierał. Taki właśnie był nasz wujaszek.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;rok 2034. Warszawa&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Kochanie, wróciłem!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Przecież widzę.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Nie uwierzysz, co usłyszałem.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Nie, jeżeli mi nie powiesz…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Otóż oficjalnie jesteśmy największym narodem świata. Przegoniliśmy Chiny. Języka polskiego uczy się na całym świecie. Jesteśmy światowym supermocarstwem!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- I, czemu tu się dziwić. Od kryzysu w USA przejęliśmy całą Rosję. Dolicz kolonie w Afryce i Madagaskar. Ten teren musiał być kiedyś zapełniony.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Tak. Wątpię, czy nawet wielkie wydarzenie mogłoby to zmienić…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/4444074867526132656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/utopia-aleksander-serwinski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/4444074867526132656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/4444074867526132656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/utopia-aleksander-serwinski.html' title='Utopia'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-1354433065098369620</id><published>2011-04-22T10:51:00.000-07:00</published><updated>2011-05-10T11:24:57.112-07:00</updated><title type='text'>Wiersz</title><content type='html'>Gdy świat ogarnia głupota i ciemnota,&lt;br /&gt;
Nie bądź miernota,&lt;br /&gt;
Żyj po swojemu, jak ci serce każe,&lt;br /&gt;
Miej jedno miejsce w swoim autokarze,&lt;br /&gt;
Nie daj się wciągnąć w korporacji chłam,&lt;br /&gt;
ale to nie znaczy, że masz żyć sam,&lt;br /&gt;
miejsca dostawiaj kiedy tylko chcesz,&lt;br /&gt;
ale zawsze pomyśl, czy warto je mieć??&lt;br /&gt;
I pamiętaj, gościu, pozostań swoisty,&lt;br /&gt;
A jednym słowem bądź zajebisty.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/1354433065098369620/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/wiersz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1354433065098369620'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/1354433065098369620'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/wiersz.html' title='Wiersz'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9035046522200618881.post-8376239024505736319</id><published>2011-04-22T10:16:00.001-07:00</published><updated>2011-05-07T11:04:07.171-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="javascript:void(0)"/><title type='text'>Pierwsze opowiadanie</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 36pt;&quot;&gt;Wspominki trzeciej wojny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Aleksander Serwiński&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Berlin, wymarsz wojsk.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;To się nazywa pech. Ledwo 55 lat od drugiej wojny światowej, a już nadeszła kolejna. Dziadek zginął za Niemcy. Ojciec za Trzecią Rzeszę. Ja pewnie padnę za Czwartą Rzeszę. To już taka „tradycja”. Kiedy rząd Brytyjski wykrył u nas broń termojądrową sytuacja przybrała niekorzystny obrót. ONZ nakazał oddanie całej broni, zaprzestanie zbrojenia oraz zapłacenie wielkiego trybutu. Przyparci do muru przez NATO i ONZ nie mieliśmy żadnego wyboru. Zaatakowaliśmy. Młody Fuhrer Jolds jest ambitny. Gdy cztery lata temu, po przewrocie lipcowym, przejął władzę, a do Niemczech znów zawitał nazizm, wszyscy to wiedzieli. Po początkowych sukcesach nastąpiły kolejne. NATO było zbyt rozbite i skłócone politycznie, by przeciwstawić się sprawnej, nowoczesnej i rządnej krwi armii. A potem… Potem nie nastąpiło. Jolds nie powtórzył błędów Hitlera. Sprzymierzył się z Rosją (która pod pozorem demokracji pozostała komunistyczna) i całe siły rzucił na Anglię. Dopiero gdy nasze pancerniki dobiły do ich portów, bomby burzyły miasta, a wojsko rozstrzeliwało cywili, zauważyli, że mają wojnę. Później szybki przerzut wojsk i już piechota wraz z siłami pancernymi atakują Belgię i Holandię. Następnie zajęliśmy Francję. Wielu pytało skąd Rzesza wzięła na to fundusze. Odpowiedź była prosta. Część przesłali dawni Naziści z Ameryki Południowej, ale większość dała Szwajcaria. Zastraszona groźbą podbicia nieuszanowaniem neutralności oraz pokazaniem tamtejszemu premierowi bomb termojądrowych sprawiło, że z banków szwajcarskich popłynęły strumienie złota.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Co było potem? Aneksja Hiszpanii i Portugalii, atak Rosji i Japonii na USA, kapitulacja Czechosłowacji. I co?? I nic. Zero porażek. Jutro flota rusza na Danię a piechota wraz ze mną na… Polskę.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Granica z polską.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Cholera! Cholera! Cholera! To nie tak miało być! Zasrani Polacy wszystko muszą zepsuć. Są ich tysiące! Setki tysięcy! Jak gdyby tak młody, skłócony politycznie kraj mógł wystawić aż taką armię. Na całej granicy posterunki, wszędzie okopy. Co las to oddział, co wieś to dwa. Na Odrze setki statków! Skąd oni to wzięli? Ech… ale żyję, a walki na granicy trwają. Tylko skąd oni to wzięli?&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Dwa tygodnie wcześniej, Warszawa.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wałęsa spojrzał na osobę po drugiej stronie stołu. Wiedział, że jego decyzja może mieć kluczowe znaczenie dla narodu. Propozycja przybysza była jedynym wyjściem z całej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Podsumowując - powiedział prezydent powoli. – Dostaniemy duże wsparcie w obronie przed nazistami w zamian za…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Tak, za nawrócenie się na islam. – Odparł spokojnie przybysz.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Młody jeszcze prezydent wiedział, że musi się zgodzić, ale przedtem zapytał jeszcze:&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Ale jak to zrobić??&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Mieszko I nie miał tego problemu, gdy odrzucał prasłowiańskich Bogów na rzecz chrześcijaństwa.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- A więc gdy Jolds nas zaatakuje wy już tu będziecie, a Polska stanie się muzułmańska. Na miejsce kościołów staną meczety, krzyże zastąpią półksiężyce, islam zagości wśród nas??&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Sam bym tego lepiej nie ujął.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Zgoda, panie Bin Laden. – powiedział z nutą smutku w głosie.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Mała wieś koło Opola, dwa dni po agresji Niemieckiej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ależ pani Marto - wołał speszony policjant. – Nie może pani nosić krzyża na piersi- sapnął zmęczony. W całej wsi tylko ta osiemdzisięcioletnia babinka sprawiała takie problemy. Reszta przynajmniej udawała gorliwych muzułmanów. – Bardzo proszę go zdjąć.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Nie! -Wrzasnęła – Jestem katoliczką od urodzenia i żaden El politico tego nie zmieni.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Bardzo proszę…&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;- Żegnam. – I zamknęła drzwi. Marek Bednarz usiadł przed chatą. Myślał, że będzie gorzej. Spodziewał się jakiś buntów. Czegoś takiego. Ale jak widać dla Polaka nie ma większej wartości niż wolność.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Tymczasem Rosjanie zdobywają Nowy York.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ***&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;Tego samego dnia, Berlin.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Jolds siedział wygodnie na skórzanym fotelu. Ojciec byłby ze mnie dumny - pomyślał. - Paryż, Londyn, Rzym, Kopenhaga, Amsterdam, Bruksela – to wszystko moje. Ale czuję niedosyt. Czuję, że źle zrozumiałem błędy ojca. Dałem czas Polakom. Warszawa nie dołączy do mojej kolekcji… na razie. On nie docenił Brytyjczyków i Rosjan. Ale on to rozumiał. Chrześcijańska tarcza europy, rycerze piastowscy, lotnicy z 303, zdobywcy Moskwy… Polacy. I cały plan może nie wyjść.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Komentować ile wlezie.&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/feeds/8376239024505736319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/pierwsze-opowiadanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8376239024505736319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9035046522200618881/posts/default/8376239024505736319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://serwinski-opowiadania.blogspot.com/2011/04/pierwsze-opowiadanie.html' title='Pierwsze opowiadanie'/><author><name>Asasin666</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03070067286129348326</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>