<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021</atom:id><lastBuildDate>Wed, 28 Aug 2024 08:39:06 +0000</lastBuildDate><title>We śnie toczy się me życie</title><description></description><link>http://leitis.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Leitis)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>5</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021.post-3416232059897846115</guid><pubDate>Mon, 27 Oct 2014 21:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-10-27T14:42:10.451-07:00</atom:updated><title>New beginning</title><description>Robię sobie gap yeara, zapisałam się na kurs angielskiego.. zeby cokolwiek robić. Życie mi sie sypie, nic mi się nie chcę. Kompletnie nie wiem co robić. Mam wrażenie, że to wszystko to jakiś jeden wielki cholerny pech, pułapka z której nie mogę &amp;nbsp;wybrnąć. Nie umiem zapomnieć o chłopaku, którego poznałam miesiąc temu. To takie dziecinne, że on cały czas siedzi mi w głowie i nie potrafię go stamtąd usunąć. &amp;nbsp;Nie mogę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie radzę sobie..</description><link>http://leitis.blogspot.com/2014/10/new-beginning.html</link><author>noreply@blogger.com (Leitis)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021.post-8859599377258233761</guid><pubDate>Mon, 24 Feb 2014 19:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-02-24T11:21:23.432-08:00</atom:updated><title>Niewiedza</title><description>Żyjąc, czasami nie wiemy dokąd mamy podążać. Stojąc w miejscu, próbuję patrzeć w przyszłość, nie widzę nic. W chwili obecnej chciałabym dotknąć ukochanej osoby, lecz nie jest mi to dane. Istniejesz, musisz żyć. Staraj się chociaż, próbuj. Często zadaję sobie pytanie, jak ludziom udaje się tak łatwo żyć ? Dlaczego każdy widzi coś innego..jednym przychodzi coś łatwiej, drugim trudniej. Wierzyć w przeznaczenie? absurd. Przypadek? Już bardziej. Wierzmy w to, że to my jesteśmy kowalami własnego losu, biorąc sprawy w swoje ręce mamy szansy na zmiany, których tak bardzo się boimy , przed którymi uciekamy..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę dalej stać w miejscu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę się bać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekając, nie robiąc nic niszczę sobie przyszłość, która tworzy się z sekundy na sekundy, z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień...</description><link>http://leitis.blogspot.com/2014/02/niewiedza.html</link><author>noreply@blogger.com (Leitis)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021.post-1241437923809042447</guid><pubDate>Sat, 25 Jan 2014 11:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-01-25T03:49:30.108-08:00</atom:updated><title>Etapy</title><description>&lt;b style=&quot;color: red; font-family: Georgia, &#39;Times New Roman&#39;, serif; font-style: italic;&quot;&gt;Bez przeszłości nie ma przyszłości.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Tak więc moje uciekanie i chęć zapomnienia to złe wyjścia. Muszę stawić czoło życiu i przyszłości. Boję się, boję się jak cholera.. ale chyba trzeba żyć, prawda ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Wracając do przeszłości . Podstawówka.. to dotychczas najlepsze lata mojego życia. Byłam leaderką, wszyscy byli entuzjastycznie do mnie nastawieni. Mnóstwo &quot;przyjaciół&quot;, ciągłe zabawy. To wszystko szybko się skończyło, kiedy pokłóciłam się ze swoimi bardzo dobrymi kolegami, z którymi spędzałam cały swój wolny czas. Wszystko przez miłość i zazdrość. Kłótnia nie była błaha i krótka, bo trwała 3 lata.. do czasu II klasy gimnazjum .&lt;br /&gt;Na szczęście dorośli czasami potrafią pomóc i tak też się stało, że mi pomogli. Na obozie w Przywidzu, gdzie był cały nasz rocznik w nocy odbyło się OGNISKO ZWIERZEŃ. Odważyłam się spytać, dlaczego tak długo trwa ta kłótnia i czy wszyscy mnie nienawidzą. Nauczyciele nam pomogli, gdyby nie tamto ognisko , nie wiem czy nadal miałabym tylu przyjaciół, jakich mam teraz i na prawdę ich kocham. Moje życie to kilka istotnych etapów, w których dużo się zmieniało. Liceum to najgorszy okres w moim życiu. Bo trzeba mieć na prawdę pecha, żeby kochać kogoś, kto jest zakochany w kimś innym, w dodatku tą osobą jest moja siostra. To tak bardzo boli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;</description><link>http://leitis.blogspot.com/2014/01/etapy.html</link><author>noreply@blogger.com (Leitis)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021.post-1890667868595546483</guid><pubDate>Wed, 22 Jan 2014 23:56:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-01-22T15:56:56.036-08:00</atom:updated><title>Started from the bottom</title><description>To wszystko zaczęło w przedszkolu, a ciągnie się do dziś. Może uda mi się to wszystko ująć i pięknie opisać, ale to tak bardzo boli. To na pewno nie będzie jedna z pięknych historii z &quot;happy endem&quot; w zakończeniu. Będzie to raczej historia niespełnionej, rozczarowującej, pierwszej i wiecznej miłości jaka mnie spotkała. Poznałam go w przedszkolu i był dla mnie zwyczajny, taki jak inni koledzy. Krystian. Przedszkolne lata mijały rok po roku, aż przyszedł czas na tak zwaną &quot;zerówkę&quot;. W zerówce było o wiele więcej dzieci (pewnie dlatego, że nie trzeba było już za to płacić). To w zerówce rozwijaliśmy nasze przyjaźnie i znajomości. Ja nigdy nie miałam prawdziwej koleżanki ani przyjaciółki. Tam gdzie się wychowałam otaczali mnie zawsze koledzy. Wracając do tej nieszczęsnej zerówki. To już wtedy Krystian był &quot;bożyszczem&quot; wszystkich dziewczynek, łamaczem serc i wyrywaczem. Moje pierwsze intymne spotkanie się z nim nastąpiło podczas zwykłego dnia, kiedy mieliśmy jakieś ogólnorozwojowe zajęcia z naszą panią. Mianowicie był to całus pod stołem, którego nikt nie widział, a ja nadal go pamiętam... Kolejna intymna sytuacja nastąpiła 12 lat później...</description><link>http://leitis.blogspot.com/2014/01/started-from-bottom.html</link><author>noreply@blogger.com (Leitis)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-1304740214438262021.post-6676227437548801580</guid><pubDate>Wed, 22 Jan 2014 22:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2014-01-22T14:14:29.951-08:00</atom:updated><title>Początek</title><description>&lt;span style=&quot;background-color: #e4e8db; font-size: 15px; line-height: 22px; text-align: justify; word-spacing: 1px;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: red; font-family: Times, Times New Roman, serif;&quot;&gt;Są&amp;nbsp;ta­cy, którzy uciekają od&amp;nbsp;cier­pienia miłości. Kocha­li,&amp;nbsp;za­wied­li&amp;nbsp;się i&amp;nbsp;nie&amp;nbsp;chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka&amp;nbsp;sa­mot­ność jest&amp;nbsp;straszna, bo&amp;nbsp;człowiek uciekając od&amp;nbsp;miłości, ucieka od&amp;nbsp;sa­mego życia. Za­myka&amp;nbsp;się w&amp;nbsp;sobie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Ta właśnie samotność mnie dopadła, dlatego sięgam po komputer i pisze... tylko to mi zostało. Chcąc brnąć dalej w życie ze złamanym sercem, z czarną duszą, czuje tylko, ze jestem romantykiem. Romantykiem, który nigdy nie odnajdzie szczęścia. Romantykiem, który zawsze zostanie samotny, niedoceniony, nieszczęśliwy. Miłość mnie dopadła, dopadła mnie tak głęboko, że aż zbyt ją czuję.. chcę odejść, lecz nie wiem jak. Nie chcę się staczać, należy walczyć. Przecież na tym polega nasze życie. Ciągła walka, chęć osiągnięcia czegokolwiek. Tylko.. do czego ja dążę? Ja? Tak mały pierwiastek w tak wielkim świecie.. Pewnie każdy dąży do szczęścia. Lecz czym jest szczęście? Szczęście to stan krótkotrwały, po nim następuje coś silniejszego- cierpienie. Cierpienie towarzyszy nam przez całe, krótkie i smutne życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymi kilkoma pytaniami chcę otworzyć tego smutnego bloga, którego pewnie tylko ja będę czytać. A jeśli postęp technologiczny idzie na przód, należy przerzucić się na sprzęt komputerowy, chociaż nadal preferuję czystą kartkę i długopis..&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;</description><link>http://leitis.blogspot.com/2014/01/poczatek.html</link><author>noreply@blogger.com (Leitis)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>