<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9097449577103579892</id><updated>2014-10-14T17:23:09.250+02:00</updated><title type='text'>BURLESQUE</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Danielle Devine</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-GRsQH_r4EsI/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAEE/Y4b0yFppEx0/s512-c/photo.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>4</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9097449577103579892.post-6000207830313047842</id><published>2014-10-10T19:39:00.002+02:00</published><updated>2014-10-10T19:39:44.334+02:00</updated><title type='text'>Trzeci</title><content type='html'>Od ich zbiorowego pogrzebu minęło kilka dni. Przez cały ten czas z nikim spoza rodziny się nie widywałam ani nie rozmawiałam przez telefon. Zupełnie nic. W ogóle nie opuszczałam swojego pokoju. Do tego nie pamiętam, kiedy ostatni raz spałam. Żal ciągle wypełniał każdy centymetr mojego ciała. To niewiarygodne, że tak tęsknię. Kiedy żyli, nieraz życzyłam im najgorszego, a teraz... Mam wrażenie, że gdyby nie to, mogliby nadal żyć. To okropne, że nie potrafimy w porę docenić najważniejszych rzeczy. Dopiero kiedy je stracimy, zauważamy, jak ważne były, Gdybym mogła tylko cofnąć czas... A najbardziej żałowałam Chloe. Tej wrednej, ale jak bardzo kochanej Chloe. Była mała, miała jeszcze tyle zobaczyć, ale z mojej winy nie doczekała. Jednak mimo tego ogarniającego mnie bólu nie płakałam. Nie umiałam. Zamknęłam się w sobie i nic nikomu nie mogłam powiedzieć. Dusiłam wszystkie emocje wewnątrz, nie mając pomysłu na to, jak je rozładować. To chyba było najgorsze. Że mimo tego, iż miałam Sav, Zacka i dziadków, byłam sama. Zupełnie sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do moich uszu dotarło pukanie. Ściągnęłam z głowy słuchawki. Po chwili w drzwiach stanęła babcia i dziadek.&lt;br /&gt;- Danielle, uznaliśmy, że najwyższa pora ci coś powiedzieć.&lt;br /&gt;Spojrzałam na nich pytająco.&lt;br /&gt;- To może być dla ciebie szok. Nie wiemy jaka będzie twoja reakcja.&lt;br /&gt;- Po tym wszystkim chyba już nic nie zmieni sytuacji na gorszą.&lt;br /&gt;Staruszkowie wymienili się porozumiewawczymi spojrzeniami. Dziadek opuścił pokój. Babcia usiadła na skraju łóżka i podała mi do ręki albumu ze zdjęciami.&lt;br /&gt;- Babciu, nie jestem w stanie, by oglądać stare, rodzinne zdjęcia.&lt;br /&gt;- Dani, to nie są zwykłe zdjęcia. Tu znajdziesz odpowiedź na wszystkie pytania.&lt;br /&gt;Ostatnio rzeczywiście ciągle pytałam dziadka o dziwne zachowanie babci i wiele innych błahych spraw. Wzięłam od babci album i go otworzyłam. Zatrzymałam się na pierwszym zdjęciu. Ukazywało ono kobietę leżącą na szpitalnym łóżku, trzymającą w dłoniach niemowlę. Obok niej siedzieli moi rodzice. Położyłam palec na dziecku i spojrzałam pytająco na babcię.&lt;br /&gt;- To ty.&lt;br /&gt;- Jak ja?&lt;br /&gt;- Kilka godzin po tym, jak przyszłaś na świat.&lt;br /&gt;- Czegoś tu nie rozumiem. Co to za kobieta?&lt;br /&gt;- Katherine Lightwood. Twoja matka.&lt;br /&gt;Wytrzeszczyłam oczy z zaskoczenia.&lt;br /&gt;- C-co? O czym ty do mnie mówisz? Przecież Spencer i Taylor...&lt;br /&gt;- Mieli umowę z Katherine.&lt;br /&gt;- Ona... Była surogatką?&lt;br /&gt;- Zacznijmy od początku. Kiedyś Spencer i Taylor mieszkali w Los Angeles. Tay bardzo chciała mieć dziecko, &amp;nbsp;ale wszelkie próby kończyły się niepowodzeniem. Katherine była gosposią w ich domu. Twój tata zaoferował jej duże pieniądze za urodzenie dziecka. Kiedy przyszłaś na świat, Kath tak jak obiecała, oddała cię Taylor. Wtedy ona i Spencer zdecydowali się na wyprowadzkę do Miami. Teraz twoja matka chce być wróciła, bo wie, co się stało.&lt;br /&gt;Pokiwałam głową z niedowierzaniem.&lt;br /&gt;- Tu są wszystkie papiery. Chcesz to na nie zerknij.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po chwili byłam w pokoju sama. Poczułam kłucie w sercu. Co to znaczy, że ona chce, bym wróciła?! Nie chciała mnie, oddała. Przecież mogłaby o mnie walczyć, a teraz jej nagle zależy? Po co oni wszyscy mi to mówią? Odniosłam wrażenie, że babcia i dziadek chcą, bym pojechała do tej Katherine, ale na co? Po co mi to wszystko? Tu jest mi przecież dobrze, więc to oczywiste, że nie pojadę. Poza tym jeszcze rok i spokojnie będę mogła żyć samodzielnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zeszłam do salonu. Położyłam umowy na komodzie. Usiadłam obok dziadka na sofie.&lt;br /&gt;- Nigdzie nie jadę. Tu jest okay.&lt;br /&gt;- Danielle, my rozumiemy, że sytuacja jest dla ciebie trudna, ale ja i babcia nie mamy jak się tobą zająć. To mieszkanie idzie na sprzedaż, a u nas nie ma warunków na trzy osoby. Poza tym nie radzimy sobie. Wszystko jest na naszych głowach.&lt;br /&gt;- Może powiedz wprost, że jestem dla was problemem...&lt;br /&gt;- To nieprawda. Kochamy cię, ale nie wiemy, jak mamy ci pomóc. Może w nowym miejscu odciągniesz myśli od ostatnich wydarzeń.&lt;br /&gt;- Ale ja nie chcę wyjeżdżać!&lt;br /&gt;Do salonu weszła babcia.&lt;br /&gt;- A gdybyś pojechała do Los Angeles, zapoznała się z Katherine i wtedy zdecydujesz, co dalej?&lt;br /&gt;- Czyli jak będzie mi źle, to mogę wrócić?&lt;br /&gt;- Kiedy tylko będziesz chciała. Poza tym nie ciekawi cię, jaka jest twoja matka?&lt;br /&gt;Spuściłam wzrok. Chyba muszę dać za wygraną.&lt;br /&gt;- Skoro tak stawiacie sprawę... Dobrze, polecę do LA, ale nie zdziwcie się, jak wrócę po kilku dniach.&lt;br /&gt;- Na pewno nie będzie tak źle.&lt;br /&gt;- Pewnie nie... - powiedziałam bez przekonania- Dobra, idę do siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Położyłam się na łóżku i schowałam głowę pod poduszką. Nie chciałam wyjeżdżać. Czemu traktują mnie jak jakąś maskotkę? Tu jest moja rodzina, mój dom i tu są moi znajomi. W nowym miejscu będzie tysiąc razy gorzej. Ale trzeba jakoś żyć. Czasem trzeba zmierzyć się z przeciwnościami losu. Dobrze Danielle. Będzie dobrze. Tylko nie pokazuj, że jesteś słaba. Możesz wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstałam i podeszłam do garderoby. Ściągnęłam z wieszaków ciuchy i rzuciłam je na łóżko. Zaczęłam segregować to za zabiorę ze sobą i co zostawię. Do pokoju weszła babcia.&lt;br /&gt;- Zjesz obiad?&lt;br /&gt;- Nie, dziękuję. Czy dziadek może przynieść mi z piwnicy walizki?&lt;br /&gt;- Danielle, co ty tak szybko? Daj sobie czas.&lt;br /&gt;- Spokojnie babciu. Tak szybko jak wyjadę, tak szybko wrócę.&lt;br /&gt;- Danielle!&lt;br /&gt;- Może zdecydujesz się, czego ode mnie chcesz? Robicie mi wodę z mózgu!&lt;br /&gt;- Dobrze. Jedź, kiedy chcesz, ale może najpierw dam Katherine znać, że przyjeżdżasz i zamówimy bilety na samolot?&lt;br /&gt;Rzuciłam sukienki, które trzymałam w dłoniach na podłogę. Odetchnęłam.&lt;br /&gt;- Dobrze. Przepraszam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_______________________________________&lt;br /&gt;Już powoli akcja zmierza we właściwym kierunku ;) Rozdział niesprawdzany, przepraszam, ale niezbyt mam czas, dlatego też się nie rozpisuję. Mam do was prośbę. Wejdźcie tu &lt;a href=&quot;https://twitter.com/pfctdallas/status/520568961843613696&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;KLIK&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i zróbcie to, o co proszę. To dla mnie bardzo ważne i każda pomoc się liczy. Zróbcie to w ramach moich urodzin, które są dzisiaj yaaaay :D&lt;br /&gt;Jak macie jakieś pytania, to śmiało w komentarzach lub na tt.&lt;br /&gt;Dziękuję ilysm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;#BURLESQUE_PL&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dani xx</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/feeds/6000207830313047842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/10/trzeci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/6000207830313047842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/6000207830313047842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/10/trzeci.html' title='Trzeci'/><author><name>Danielle Devine</name><uri>https://plus.google.com/111159942032019551699</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-GRsQH_r4EsI/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAEE/Y4b0yFppEx0/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9097449577103579892.post-3795643071653423882</id><published>2014-10-04T12:39:00.001+02:00</published><updated>2014-10-04T12:39:15.355+02:00</updated><title type='text'>Drugi</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Kiedy się obudziłam była prawie 11. Aż dziwne, że nikt mnie nie obudził. Przynajmniej dali mi pospać. Przeciągnęłam się na łóżku i zarzuciłam szlafrok na plecy. Wstałam. Podeszłam do szafy i przygotowałam sobie ciuchy. Następnie poszłam do łazienki i się ogarnęłam. Po wszystkim zeszłam na dół. Donny nie było. Prawdopodobnie zrobiła sobie dzień wolny lub poszła na zakupy skoro nie ma dużo pracy. Nasypałam sobie płatki do miski i zalałam mlekiem. Miałam jakieś dziwne przeczucie. Coś tu nie grało. Do tego to kujące uczucie w klatce piersiowej. Za nic jednak nie wiedziałam o co chodzi. Dokończyłam jeść i wyszłam przed dom zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Nie pomogło. Z minuty na minutę niepokoiłam się coraz bardziej. Czy to możliwe, by wczorajsza kłótnia z Sav tak na mnie wpłynęła? W sumie ona ma rację. Jestem złą przyjaciółką i do tego chodzę z chłopakiem, w którym ona jest zakochana. Muszę to naprawić. Wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do Zacka.&lt;br /&gt;- Hej, moglibyśmy się dzisiaj spotkać?&lt;br /&gt;- Jasne skarbie. Gdzie?&lt;br /&gt;- U mnie. Przyjedź za jakąś godzinkę, ok?&lt;br /&gt;- Dobrze kochanie.&lt;br /&gt;Rozłączyłam się. Od jego słów dostałam mdłości. Czy to normalne, by tak się zachowywać? Owszem, potrzebuję miłości, ale to?! O ironio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed przyjazdem Zacka skakałam po programach w telewizorze, ale nic ciekawego nie znalazłam. Do moich uszu dotarł dzwonek. Spojrzałam na zegarek ze zdziwieniem i podeszłam do drzwi.&lt;br /&gt;- Co tak wcześnie?&lt;br /&gt;- Stęskniłem się za tobą Danielle.&lt;br /&gt;- O błagam! Skończ tą błazenadę!&lt;br /&gt;- Nie rozumiem o co ci chodzi.&lt;br /&gt;- Zack, nikt nie lubi takich natrętów.&lt;br /&gt;- No ale sama chciałaś, bym przyjechał.&lt;br /&gt;- No dobra, przynajmniej będę miała to z głowy... Tylko widzisz nie przygotowałam sobie jakiejś specjalnej mowy, więc będę walić prosto z mostu. Więc... Przepraszam Zack, ale ja się duszę w tym związku i uważam, że wszystkie twoje starania nie mają sensu.&lt;br /&gt;- Mam dać ci więcej przestrzeni i skończyć z przezwiskami?&lt;br /&gt;- To też, ale chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie możemy być razem, chcę z tobą zerwać.&lt;br /&gt;- Ale słońce ja...&lt;br /&gt;- Zack! Zrozum, że cię nie kocham, nie kochałam i kochać nie będę!&lt;br /&gt;Zasłoniłam szybko usta dłonią i wpatrywałam się w chłopaka zaskoczona swoją impulsywnością.&lt;br /&gt;- Jejku, przepraszam. Nie chciałam, by to tak wyglądało...&lt;br /&gt;- Jest okay. Fajnie, że w końcu to powiedziałaś. Moje wątpliwości się potwierdziły. Szkoda, bo ja cię kocham i naprawdę liczyłem, że nam się uda.&lt;br /&gt;Spojrzałam mu smutno w oczy. Chciałam dobrze, a wyszło beznadziejnie. Jedyne co potrafię, to ranić ludzi.&lt;br /&gt;- Nie jestem ciebie warta Zack. Ale chyba znam kogoś, kto jest.&lt;br /&gt;- Wątpię, byś miała rację.&lt;br /&gt;- Przekonamy się z czasem. - uśmiechnęłam się- Między nami zgoda?&lt;br /&gt;Chłopak odwzajemnił uśmiech.&lt;br /&gt;- Zgoda.&lt;br /&gt;Odszedł. W sumie nie było tak źle. Nie jesteśmy skłóceni, czyli jest dobrze. Zack jest świetnym przyjacielem, ale beznadziejnym chłopakiem. Bynajmniej dla mnie. Nie wiem, co widzi w nim Savannah, ale ona zawsze wszędzie widzi jakieś pozytywy. Życzę im szczęścia... Wtedy jednak uświadomiłam sobie, że ten dziwny lęk nie ustąpił. Czyli to nie było poczucie winy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usiadłam na sofie. Spojrzał przelotnie na telewizor. Akurat zatrzymałam wcześniej na jakimś programie z wiadomościami, już chciałam przełączyć, ale to co usłyszałam, zamurowało mnie.&lt;br /&gt;&quot;Wydarzenia z ostatniej chwili. Na skrzyżowaniu Mercy Way i S Miami Ave doszło do wypadku. Duży tir zderzył się z samochodem osobowym marki Audi. Na razie nie wiadomo nic o przyczynach wypadku. Ofiary zostały przewiezione do pobliskiego Mercy Hospital, niestety kierowca osobówki nie przeżył. Kierowca dużego samochodu nie doznał większych urazów.&quot; Ostatkiem sił wyłączyłam telewizor. Wszystko rozmazywało mi się od łez, które co chwile napływały do oczu. Tego wszystkiego było za dużo. Zaczęłam ciężko oddychać. Pustka, żal, wina. Moja wina! Chwyciłam drżącymi dłońmi telefon i wybrałam numer do dziadka.&lt;br /&gt;- Danielle, kiedy będziecie? Chwila, ty płaczesz? Danielle, co się dzieje?&lt;br /&gt;- Dziadku, oni... oni mieli wypadek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Siedziałam z babcią i dziadkiem w szpitalnej poczekalni. Moje oczy były całe opuchnięte, ale już nie płakałam. Żal miażdżył mnie od środka. Z jednej z sal wyszła pielęgniarka z lekarzem. Razem z dziadkiem podeszłam w ich stronę,&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- I jak?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Pani Devine jest podłączona pod aparaturę, ale nic nie wskazuje, by miała się obudzić. Mózg przestał pracować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Spojrzałam z przerażeniem na lekarza.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Umarła?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- W pewnym sensie. Szanse na to, by się wszystko wróciło do normy, są znikome.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Ale przecież oddycha!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Danielle, spokojnie. Przypomnij sobie to, co ci kiedyś powiedziałem o śmierci. - uspokoił mnie dziadek&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Pokiwałam głową i ze zrezygnowaniem wróciłam na miejsce obok babci. Powoli przemyślałam wszystko, co mówił mi kiedyś dziadek. Życie, wiara, wola Boża, śmierć, życie po śmierci, jeśli takowe istnieje. Czyli najwidoczniej tak miało być. Mama i tata mieli umrzeć. Przymknęłam oczy. Próbowałam pogodzić się z tym, co tu się dzieje, ale świadomość utraty bliskich bez przerwy we mnie uderzała nie dając chwili na odpoczynek i zebranie się w garść. Byłam coraz słabsza. Poszedł do mnie dziadek.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Pytali o zgodę na przeszczepienie narządów od mamy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Spojrzałam na babcię.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Nie możemy na to pozwolić, przecież są jeszcze jakieś szanse, że się wybudzi. Nie pozwolę, by ją zabili w ten sposób.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Danielle, słyszałaś, co mówił lekarz. Szans nie ma. Za to ktoś inny może je zdobyć.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- To nie fair...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Nie kontynuowała tematu. Zadzwonił do niej telefon.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- To bardzo ważne, przepraszam.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Staruszka wstała i odeszła gdzieś dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Czemu się tak dziwnie zachowuje? - spojrzałam pytająco na dziadka&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Chyba nie powinnaś na razie wiedzieć Dani, ale to nic takiego.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Mam dość waszych chorych tajemnic!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Rozumiem, że jest ci ciężko, ale będzie dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Nieprawda! W ciągu jednego dnia straciłam wszystko! Tatę, mamę, nie wiadomo jeszcze co będzie z Chloe! Zostaliście mi tylko wy, ale wam też najwidoczniej nigdy nie będę mogła zaufać. A wiesz co jest najgorsze? Że od kilku lat ciągle wszyscy wmawiacie mi, że będzie dobrze, szkoda tylko, że od dłuższego czasu jest coraz gorzej!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Opuściłam szybko szpitalny budynek. Usiadłam na schodach. Podciągnęłam kolana pod brodę i schowałam twarz w dłoniach. Płakałam. W końcu powiedziałam, co czuję. Szkoda tylko, że bez szczegółów. Mogłam powiedzieć przecież, że jestem na skraju załamania psychicznego, że chciałam umrzeć, że się okaleczałam. Ciekawe, czy nadal mówiliby, ze będzie dobrze...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Po jakimś czasie wróciłam.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Zgódźcie się na to pobranie narządów. Ktoś ich potrzebuje.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Jesteś pewna?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Skoro i tak już ją straciłam...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Siedziałam na krześle przy łóżku mamy. Trzymałam jej rękę. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, co jej powiedzieć, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie wiem, może podziękuję jej za to, że... Chwila. Nawet nie mam jej za co dziękować. Nawet mnie nie wychowała. Gardziła mną. Tylko czemu? Podniosłam jej rękę i przyłożyłam ją do swoich ust.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Po prostu żegnaj.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Po policzku spłynęła mi łza. Powoli opuściłam salę, w której leżała. Usiadłam w poczekalni. Widok lekarzy wiozących mamę na blok operacyjny był najgorszą rzeczą, jaka mogła mi się chyba przytrafić. To tak bardzo bolało...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Tak minęła mi noc w szpitalu. Nad ranem podszedł do nas lekarz prowadzący operację z młodym małżeństwem.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- To są rodzice dziewczynki, która dostała od państwa nowe serce.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Spojrzałam na zapłakaną brunetkę i jej partnera.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Naprawdę nie wiemy, jak mamy wam dziękować. Teraz Brittany zyskała nowe życie, jesteście cudownymi ludźmi. I przykro nam z powodu twojej mamy - kobieta spojrzała na mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Pokiwałam tylko głową na boki. Dziadek i babcia kontynuowali z nimi rozmowę, ja podeszłam do pielęgniarki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Co z moją siostrą?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Nazwisko?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Chloe Devine.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Kobieta spojrzała w notatki.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Dziewczynka czuje się już lepiej, możesz ją odwiedzić. Ale jeśli śpi, to jej nie budź.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Pokiwałam porozumiewawczo głową. Pielęgniarka zaprowadziła mnie pod salę. Weszłam do środka.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Danielle!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Cześć Chloe,&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Usiadłam na krześle obok jej łóżka.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Jak spałaś ropucho? - zaśmiałam się&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Źle. Wszystko mnie bardzo boli i ciężko mi się oddycha.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Niedługo będzie lepiej, obiecuję.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- A kiedy mamusia i tatuś do mnie przyjdą?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Spuściłam wzrok.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Nikt ci nic nie powiedział?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Chloe pokiwała głową na boki.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Bo widzisz słońce... Mamusia i tatuś, oni już tu nie przyjdą... Nie mogą.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Czemu?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Jej niewiedza i lęk w oczach sprawiły, że nie byłam w stanie nic powiedzieć. Poza tym jak mam powiedzieć małej dziewczynce, że rodzice nie żyją. Nie jestem typem osoby, która owija w bawełnę i zwykle nie zastanawiam się długo nad słowami, ale nie mogę jej zranić.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Bozia się nimi zajmie - po policzku spłynęły mi łzy - Chloe, tak mi przykro... Chloe!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Jej ciało zaczęło się całe trząść, a jej serce waliło jak oszalałe. Wszystko działo się tak szybko. Nagle znalazłam się za drzwiami i słyszałam głos ganiącej mnie pielęgniarki. Przerażona patrzyłam jak lekarze reanimują Chloe. Zaczęłam ciężko oddychać. Przystawiła dłoń do szyby.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;- Chloe, nie rób mi tego! Słyszysz? Nie rób mi tego!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Odwróciłam się plecami do szklanej &quot;ściany&quot; i powoli osunęłam się na ziemię. Babcia i dziadek stali objęci i patrzyli z przerażeniem i łzami w oczach na to, co się dzieje. Po chwili od Chloe wyszli wszyscy lekarze. Jeden spojrzał na mnie z pogardą i żalem zarazem. Podszedł do dziadków. Położył dłoń na ramieniu babci. Nie było wątpliwości. Zabiłam ją! Zabiłam własną siostrę!&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;_____________________________________________________&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Tak jak mówiłam, jest dramatycznie. Nie wiem, czy nie nie jest wręcz tego za dużo w jednym rozdziale, ale stwierdziłam, że lepiej będzie, bym jak najszybciej doszła do najważniejszych wydarzeń w całym opowiadaniu, które zaczną się prawdopodobnie w następnym rozdziale. Zdaję sobie sprawę, że może być trochę błędów rzeczowych, ale nie jestem lekarzem i specjalnie nie interesuję się szpitalami etc, ale starałam się najlepiej jak mogłam, by ten rozdział nie był zły. W sumie jestem z niego zadowolona, ale ocenę pozostawiam wam. Przepraszam, że nie pojawił się na czas, ale byłam chora, do tego szkoła i zupełny brak czasu. Wiecie, jak jest.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Mam też do was prośbę. Chciałabym, by trochę więcej osób wiedziało o tym ff, więc jeśli nie jest to dla was problem, moglibyście polecać je tym, co czytają takie opowiadania.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Myślę, że to na razie wszystko. Nie będę pisać, kiedy następny rozdział, bo sama nie wiem, czy uda mi się dać go na czas. Dziękuję tym, co czytają i komentują, to wiele dla mnie znaczy x&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;#BURLESQUE_PL&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Dani xx&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/feeds/3795643071653423882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/10/drugi.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/3795643071653423882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/3795643071653423882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/10/drugi.html' title='Drugi'/><author><name>Danielle Devine</name><uri>https://plus.google.com/111159942032019551699</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-GRsQH_r4EsI/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAEE/Y4b0yFppEx0/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9097449577103579892.post-1610570188812344305</id><published>2014-09-12T18:00:00.000+02:00</published><updated>2014-09-12T18:10:52.973+02:00</updated><title type='text'>Pierwszy</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Wsiadłam w samochód i pojechałam do kafejki, z w której pracuje Savannah- moja koleżanka, z którą znamy się od przedszkola. Zamówiłam koktajl truskawkowy i usiadłam na barowym stołku.&lt;br /&gt;- Rozumiesz, powiedziała, żebym się wyprowadziła. Moja własna matka!&lt;br /&gt;Zwierzałam się przyjaciółce, podczas gdy ta przecierała szmatką ladę.&lt;br /&gt;- W sumie chętnie bym to zrobiła, ale mam 17 lat. Prawo na to nie zezwala.&lt;br /&gt;- Fajki palisz, chociaż też nie powinnaś.&lt;br /&gt;- Świetnie wiesz, że nie o to chodzi.- spojrzałam z irytacją na brunetkę.&lt;br /&gt;- Dani, ja mam po prostu dosyć twojego gadania! Ciągle skupiamy się na tobie! Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy o mnie?&lt;br /&gt;- Przepraszam bardzo Savannah, ale czy kiedykolwiek mówiłaś, że potrzebujesz pogadać?&lt;br /&gt;- Ciągle próbuje, ale ty nawet nie dajesz mi dojść do słowa!&lt;br /&gt;Podszedł do nas kierownik.&lt;br /&gt;- Wyjdźcie załatwić swoje problemy na zewnątrz, bo odstraszacie klientów, dobrze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłyśmy to, o co prosił.&lt;br /&gt;- No to mów. O co chodzi?- kontynuowałam&lt;br /&gt;- Dobrze... więc... Podoba mi się Zack.&lt;br /&gt;Spojrzałam na Sav ze zdenerwowaniem.&lt;br /&gt;- Ale ty wiesz, że ja z nim chodzę, prawda?&lt;br /&gt;- Danielle, ale ja go kocham! Nigdy przy nikim się tak nie czułam. A ty przecież nie jesteś z nim, bo ci się podoba, tylko na pokaz i...&lt;br /&gt;- Wiesz?! To było chamskie! Nie odstąpie ci Zack&#39;a, zapomnij. A teraz możemy wrócić do mnie?&lt;br /&gt;Savannah pokiwała głową na boki.&lt;br /&gt;- Jesteś jebaną egoistką! Nie interesują cię inni i ich uczucia. Nie doceniasz tego co masz. Mam dość przyjaźni z tobą. O ile to w ogóle można było nazywać przyjaźnią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zabolało. Tak... prawda zawsze boli. Niby próbujemy od niej uciec, ale ona nas dogania. Nie ma litości. Rzuca odłamkami szczerości, które wbijają się w każdy kawałeczek naszego ciała, także do serca. Wtedy czujemy, jakby coś w nas płonęło. Czy to poczucie winy?&lt;br /&gt;- Savannah ja...&lt;br /&gt;- Muszę wracać do pracy. Cześć!&lt;br /&gt;Stałam sama zupełnie bezsilna. Moja twarz nie wyrażała żadnych emocji, tymczasem od środka płonęłam. Ogień trawił moją dumę i godność. A właściwie ich resztki. Czułam się jak na pustyni. A oaza okazuje się tylko fatamorganą. Nie ma dla mnie litości. Jeśli to się nie zmieni, zginę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po około dwóch godzinach bezcelowego chodzenia po Miami wróciłam do domu. Poszłam do kuchni.&lt;br /&gt;- Donna, przygotujesz mi kolację?&lt;br /&gt;- A na co masz ochotę?&lt;br /&gt;- Jakąś sałatkę i kakao. Zjem u siebie.&lt;br /&gt;- Dobrze słońce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Poszłam do łazienki. Odkręciłam wodę i czekałam aż wanna w połowie uzupełni się wodą. Potrzebowałam ugasić resztki ognia, który się jeszcze trochę żarzył. Kiedy woda zaczęła się robić zimna, osuszyłam ciało i włożyłam piżamę. Spięłam włosy w kitkę i udałam się do swojego pokoju. Zapaliłam lampkę nocną i usiadłam na łóżku. Wzięłam na kolana laptopa. Po chwili rozległo się pukanie. To Donna przyniosła kolację. Położyła tacę na etażerce.&lt;br /&gt;- Twoi rodzice prosili mnie, bym ci przekazała, że jutro jadą do dziadków. Chcą wiedzieć, czy pojedziesz z nimi.&lt;br /&gt;- Powiedz, że zostaje w domu.&lt;br /&gt;- Wszytko dobrze?&lt;br /&gt;- W sumie...&lt;br /&gt;- Nigdy nie spędzasz piątkowych wieczorów w swoim pokoju.&lt;br /&gt;- Donna, przepraszam, ale chce zostać sama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta skinęła głową i opuściła mój pokój. Przeszukałam kilka stron z filmami. W końcu wybrałam jakiś thriller. Wpatrywałam się w ekran jedząc kolację. Kiedy skończyłam oglądać była 23. Zaniosłam brudne naczynia do kuchni i włożyłam je do zmywarki. Wszyscy poszli już do swoich pokoi. Być może już spali. Wróciłam do siebie. Podeszłam do komody. Otworzyłam szufladę. Próbowałam omackiem znaleźć paczuszkę przyklejoną pod nią. Wyciągnęłam z niej papierosa. Otworzyłam okno i usiadłam na parapecie. Odpaliłam fajkę. Przez kilka minut rozkoszowałam się jej smakiem. Właściwie to jakim smakiem? To w ogóle nie ma smaku. W takim razie czemu to palę? Na wiele rzeczy nie mamy odpowiedzi, ale ciągle je robimy. To tak jak kochać bezinteresownie, bez powodu. Czemu kochamy? A może to nie miłość, tylko uzależnienie od drugiej osoby? Z resztą co ja wiem o miłości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdegustowana rzuciłam niedopałek przez okno. Zgasiłam lampkę i położyłam się na łóżku. Po jakimś czasie usnęłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;______________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. Chciałabym was przeprosić za niektóre wulgaryzmy, których używam, ale chce, by to opowiadanie było w miarę życiowe ;) W następnych rozdziałach będzie trochę dramatycznie i nie do końca wiem, czy uda mi się wszytko dobrze poukładać, by to miało jakiś sens. Whatever... Dziękuję wam za komentarze, To dużo dla mnie znaczy x&lt;br /&gt;Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach, zapraszam tu &amp;gt;&amp;gt;&amp;gt;&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://burlesque-ff.blogspot.com/p/informowani_1.html&quot;&gt;KLIK&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;lt;&amp;lt;&amp;lt;&lt;br /&gt;Następny rozdział ukaże się 19 września, jeśli wszystko dobrze pójdzie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;#BURLESQUE_PL&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dani xx</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/feeds/1610570188812344305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/09/pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/1610570188812344305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/1610570188812344305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/09/pierwszy.html' title='Pierwszy'/><author><name>Danielle Devine</name><uri>https://plus.google.com/111159942032019551699</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-GRsQH_r4EsI/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAEE/Y4b0yFppEx0/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9097449577103579892.post-1750768397132309258</id><published>2014-09-01T13:20:00.000+02:00</published><updated>2014-09-12T18:01:22.246+02:00</updated><title type='text'>Prolog</title><content type='html'>Czy kiedykolwiek zastanawialiście się jak to jest, kiedy nie macie prawa zaznać smaku dzieciństwa? Jak jest, kiedy jako siedmioletnia dziewczynka musisz nauczyć się żyć samodzielnie, podczas gdy twoja rodzina zajmuje się tylko pracą? Nikt nie chciałby być w mojej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niejeden myśli, że dobrze jest nie być kontrolowanym przez rodziców, że można robić co się chce. Niejeden mi zazdrości, że mieszkam w luksusowej willi w Miami wartej miliony. Myślą, że jestem szczęśliwa. Gówno prawda. Są pewni, że moje życie jest usłane różami, tymczasem ja robię wszystko co w mojej mocy, by znów nie nastąpić na kolce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najgorsze jest, że muszę udawać. Udawać rozpieszczoną i szczęśliwą córeczkę tatusia, tylko po to, by rówieśnicy mnie lubili. Gdzie w tym wszystkim sens?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Mama siedziała w fotelu obok i czytała jakiś magazyn. Nasza gosposia krzątała się po domu z miotłą. Donna miała 60 na karku, jednak wiek nie miał znaczenia. Była jedyną osobą w tym domu, której mogłam powiedzieć wszystko i być przy niej sobą. Była dla mnie jak najlepsza przyjaciółka. &amp;nbsp;Mimo to atmosfera była spięta. Miałam powoli dosyć. Co gorsza zaraz z pracy wróci ojciec. I to z tą małą, wredną jędzą Chloe, która ponoć jest moją siostrą. No dobrze Danielle. Spokojnie. Tylko spokojnie.&lt;br /&gt;- Mamo, mamo! Patrz co dostałam w przedszkolu! Mamo!- drzwi od mieszkania otworzyły się a do moich uszu dotarł skrzekliwy głos Chloe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mama wstała i podeszła do taty. Ten cmoknął ją w policzek. Później przytuliła Chloe.&lt;br /&gt;- Donna przygotowała obiad, chodźcie do jadalni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tata i moja młodsza siostra poszli za mamą. Wpatrywałam się tępo w podłogę. Halo! Też tutaj jestem! Fakt, że mnie zignorowali może już mnie nawet nie dziwi, ale w czym Chloe jest lepsza, że traktują ją tak dobrze, a mnie nie?! Czasem czuję się tu jak w obcym domu. Czasem? Nie... Zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weszłam do jadalni i zajęłam miejsce przy stole.&lt;br /&gt;- Smacznego.&lt;br /&gt;- Smacznego - odpowiedzieli po kolei.&lt;br /&gt;I się zaczęło. Rozmowa o biznesie, kontraktach, grubych milionach i chuj wie czym jeszcze. Serio miałam dość tej rutyny. Wzięłam mały kawałeczek łososia do ust. Spojrzałam na talerz Chloe. Układała z pomidorów i sałaty kwiatki na talerzu.&lt;br /&gt;- Nie baw się jedzeniem. - syknęłam.&lt;br /&gt;- Przeszkadza ci to? - odpyskowała.&lt;br /&gt;- Tak, przeszkadza! Obrzydzasz mnie.&lt;br /&gt;- Daj jej spokój - wtrącił się ojciec.&lt;br /&gt;Spojrzałam w jego stronę.&lt;br /&gt;- Mi zawsze zwracaliście uwagę, gdy robiłam coś źle, czemu jej nie?&lt;br /&gt;- Bo tylko tobie w tym domu coś wiecznie nie pasuje. Wyprowadź się stąd najlepiej! - dorzuciła mama.&lt;br /&gt;Otworzyłam usta z poirytowania. Rzuciłam sztućce na stół i wstałam.&lt;br /&gt;- Dokąd idziesz?&lt;br /&gt;- Żeby naprawdę was to obchodziło...&lt;br /&gt;Opuściłam jadalnie. Włożyłam koturny na nogi i wyszłam z domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________________________________________&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pojawił się prolog mojego nowego opowiadania. Mam nadzieję, że was choć troszkę zainteresował. Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach, zapraszam do zakładki&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://burlesque-ff.blogspot.com/p/informowani_1.html&quot;&gt;INFORMOWANI&lt;/a&gt;. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyście polecali bloga innym. Następny rozdział ukaże się prawdopodobnie 12 września.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;#BURLESQUE_PL&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dani xx</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/feeds/1750768397132309258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/09/prolog.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/1750768397132309258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9097449577103579892/posts/default/1750768397132309258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://burlesque-ff.blogspot.com/2014/09/prolog.html' title='Prolog'/><author><name>Danielle Devine</name><uri>https://plus.google.com/111159942032019551699</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='//lh5.googleusercontent.com/-GRsQH_r4EsI/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAAEE/Y4b0yFppEx0/s512-c/photo.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry></feed>