<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915</id><updated>2024-12-19T04:29:51.482+01:00</updated><title type='text'>Bon appétit!</title><subtitle type='html'>Gotuję i rozmyślam, przyrządzam i filozofuję, bawię się i dekoruję...</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>21</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-6010712929930698559</id><published>2011-02-28T18:34:00.004+01:00</published><updated>2011-02-28T18:49:29.206+01:00</updated><title type='text'>Sałatka „Udon” po mojemu</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFXifdcJugMlxWLn5dBZbGeHGtOHWoZuMlq8Y7wggmL3-amoV8qkaX7xnB-vAMNnpsTM3KwNpAASZv5a0-xrPMOvQo6Q_avVj90muW2Y0zM9g8ORvW7xjfKdIWJPiX4pWCjEiIwQBHN4_Q/s1600/DSCF0456.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFXifdcJugMlxWLn5dBZbGeHGtOHWoZuMlq8Y7wggmL3-amoV8qkaX7xnB-vAMNnpsTM3KwNpAASZv5a0-xrPMOvQo6Q_avVj90muW2Y0zM9g8ORvW7xjfKdIWJPiX4pWCjEiIwQBHN4_Q/s400/DSCF0456.JPG&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Podróże kształcą. Nawet takie niewielkie, jak z Ostrołęki do Białegostoku. Niby tylko 120 km, a wydaje się, że człowiek znalazł się w innym świecie. W świecie – jak się okazuje – wielu kulinarnych możliwości.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Moja młodsza siostra studiuje w Wielkim Mieście. Kiedy po feriach wracała na studia, postanowiłam się pofatygować i potowarzyszyć dziecku w drodze powrotnej. Nieważne, że jechał z nami także Ojciec, który wystarczyłby i z towarzystwem i z pomocą. Miałam swoje osobiste cele w tej wyprawie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Przede wszystkim&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Empik, którego w Moim Mieście nie ma, a w którym kupiłam sobie piękny kalendarz na ścianę i długo poszukiwaną przez mnie książkę „Opętanie”, którą wydawnictwo Prószyński i Ska wydało w 1998 roku i dopiero teraz wypuściło drugie wydanie. Następnym przystankiem był mały, absolutnie uroczy sklepik z kawami i herbatami „Retro”, gdzie nabyłam po 50 g kawy o smaku Creme Brule i Irish Cream i gdzie wypatrzyłam śliczny serwis do herbaty, który zamierzam sprezentować – ale komu, nie powiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Po zakupach poszłam do mieszkania Siostry, gdzie rzeczona Siostra i nasz Ojciec już na mnie czekali z ulotkami japońskiej restauracji, by zamówić obiad. Oni zamówili sobie sushi na spółkę, a ja wzięłam sałatkę „Udon”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Gwoli wyjaśnienia: moja Siostra interesuje się kulturami japońską i chińską. Czyta książki podróżnicze, stare poezje, ogląda filmy i anime, no i oczywiście odwiedza orientalne restauracje. Nie podzielam jej pasji, jeśli chodzi o samą kulturę, ale w kwestii kuchni doskonale ją rozumiem z jednego choćby tylko powodu: owoce morza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sama sałatka zrobiła na mnie wrażenie. Przede wszystkim tym, że była zapakowana w naprawdę niewielkie pudełeczko. Kiedy je zobaczyłam, byłam przekonana, że się nie najem i będę zmuszona podkraść trochę sushi rodzinie. Jakże się jednak myliłam! Nie byłam w stanie dokończyć tego niewielkiego pudełka i oddałam resztę Ojcu. Nawet nie wiem, co w niej było takiego sycącego, bo składniki wydawały się zwyczajne, poza majonezem, który był w składnikach sałatki w ulotce, ale na pewno nie był widzialny w sałatce w pudełku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ponieważ jednak bardzo mi smakowała, wzięłam sobie ulotkę z zamiarem zrobienia sobie sama takiego dania. Niestety, nie pomyślałam wcześniej o tym, że w Moim Mieście trudno będzie mi dostać makaron „Udon”. Tak szczerze mówiąc, to do tej pory go nie znalazłam, choć nie tracę nadziei, że może gdzieś tam jest. Można go dostać na Allegro, ale wydało mi się przesadą zamawianie makaronu do sałatki przez Internet, więc samowolnie zmieniłam makaron „Udon” na zwykły polski makaron 4-jajeczny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I tak zrobiłam własną sałatkę. Smakowała, oczywiście, inaczej niż ta z restauracji, ale też była bardzo smaczna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;h1 align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times&amp;quot;, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sałatka „Udon”&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Makaron „Udon” ugotowany i przestudzony, lub 4-jajeczny zwykły (tak by zapełnił około 1/3 miski do sałatki)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 zielony ogórek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 awokado&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;14 paluszków krabowych surimi&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pęczek szczypiorku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3-4 łyżki majonezu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Makaron ugotować według instrukcji na opakowaniu, wystudzić. Paluszki surimi rozmrozić (ja je podgotowuję w gorącej wodzie), pokroić w kostkę. Ogórek i awokado obrać ze skórki, z awokado usunąć pestkę, pokroić w dość grubą kostkę. Szczypiorek posiekać. Wszystko razem wymieszać w misce z majonezem, solą i pieprzem. Naturalnie, każdy może przyprawić sobie sałatkę według swego gustu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-hBWduZEs8883QSDReyNTDRY8C_e7X_fw9u8yRPkXcxHU_nC0onacb4wSVPYe4no56fsE6b_9tyQMDSaoMchHBuNa9mTgbNGUI5sek5QvOP6lu13d87ZBKRc9K2yBMn2Kz-NxSPJNt_8z/s1600/DSCF0452.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-hBWduZEs8883QSDReyNTDRY8C_e7X_fw9u8yRPkXcxHU_nC0onacb4wSVPYe4no56fsE6b_9tyQMDSaoMchHBuNa9mTgbNGUI5sek5QvOP6lu13d87ZBKRc9K2yBMn2Kz-NxSPJNt_8z/s400/DSCF0452.JPG&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/6010712929930698559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/6010712929930698559' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6010712929930698559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6010712929930698559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/saatka-udon-po-mojemu.html' title='&lt;h3&gt;Sałatka „Udon” po mojemu&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjFXifdcJugMlxWLn5dBZbGeHGtOHWoZuMlq8Y7wggmL3-amoV8qkaX7xnB-vAMNnpsTM3KwNpAASZv5a0-xrPMOvQo6Q_avVj90muW2Y0zM9g8ORvW7xjfKdIWJPiX4pWCjEiIwQBHN4_Q/s72-c/DSCF0456.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-6358822522642447988</id><published>2011-02-07T18:26:00.004+01:00</published><updated>2011-02-19T18:21:47.819+01:00</updated><title type='text'>Zdjęcia do mięska, które samo przypełza</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiG3p2y8pdJr_BeirJK3rxNhtvHanuzVKThfq_-Z_X_berG0cZdxxKnUl_ZAw3UikpY9fButYT-l9_vDZ5GmGRsqLUN8r-HWaZIgfhiKo0075vt4BjLd4lch5LCc6M_KaK0Yde9Yf8obRBx/s1600/DSCF0434.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiG3p2y8pdJr_BeirJK3rxNhtvHanuzVKThfq_-Z_X_berG0cZdxxKnUl_ZAw3UikpY9fButYT-l9_vDZ5GmGRsqLUN8r-HWaZIgfhiKo0075vt4BjLd4lch5LCc6M_KaK0Yde9Yf8obRBx/s400/DSCF0434.JPG&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjTaAVnmIIuvHduMypJsSGU_oKFnyvWIHSeUNvk8igQD1XX-phhOhzVGMKCf7LeVMSG47t1cWaoAIdVhbtZHnu8adDGq5k-BHhwEThqJQgucau-bPzRxUE1n_61tLQn40Che-C8ptLjYKYk/s1600/DSCF0433.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjTaAVnmIIuvHduMypJsSGU_oKFnyvWIHSeUNvk8igQD1XX-phhOhzVGMKCf7LeVMSG47t1cWaoAIdVhbtZHnu8adDGq5k-BHhwEThqJQgucau-bPzRxUE1n_61tLQn40Che-C8ptLjYKYk/s400/DSCF0433.JPG&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Tak wyglądała moja zapiekanka zaraz po upieczeniu. Naturalnie, teraz jest jej o połowę mniej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/6358822522642447988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/6358822522642447988' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6358822522642447988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6358822522642447988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/zdjecia-do-mieska-ktore-samo-przypeza.html' title='&lt;h3&gt;Zdjęcia do mięska, które samo przypełza&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiG3p2y8pdJr_BeirJK3rxNhtvHanuzVKThfq_-Z_X_berG0cZdxxKnUl_ZAw3UikpY9fButYT-l9_vDZ5GmGRsqLUN8r-HWaZIgfhiKo0075vt4BjLd4lch5LCc6M_KaK0Yde9Yf8obRBx/s72-c/DSCF0434.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-860645585370610250</id><published>2011-02-07T18:06:00.003+01:00</published><updated>2011-02-07T18:15:46.763+01:00</updated><title type='text'>Mięsko samo przypełzło...</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wszyscy to znamy. Poniedziałek, pobudka o piątej rano, prysznic, szybka kawa, szczęściarze mający na ósmą do pracy jedzą śniadanie, ci mniej szczęśliwi zaczynający o siódmej przegryzają coś po drodze lub jedzą śniadanie w pracy.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Po weekendzie zwykle jesteśmy w miarę wypoczęci i tryskamy energią, która bardzo się przydaje do nadrabiania zaległości, które nazbierały się przez sobotę i niedzielę. Ja sama w poniedziałki funkcjonuję samą siłą rozpędu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Lecz trzeba przyznać, że po ośmiu godzinach pracy, energia jest na wyczerpaniu i konieczne jest ponowne naładowanie akumulatorów. I tutaj właśnie przypełza mięsko (ten dowcip ma już długą brodę, ale i tak zawsze mnie śmieszy).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Na początku tygodnia potrzebujemy czegoś pożywnego, bogatego w składniki odżywcze, czegoś, co dam nam zastrzyk energii na dłużej. Poza tym, zważywszy na porę roku, dobrze by było, gdyby danie było podawane na ciepło i żeby było sycące i pożywne. Danie z mięsa nasuwa się tu samo i nawet nie musi przypełzać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Oryginał przepisu, który podaję poniżej, znalazłam na stronie &lt;/span&gt;&lt;a href=&quot;http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=13&amp;amp;t=939&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=13&amp;amp;t=939&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;. Jest to forum osób zainteresowanych dietą dr Dukana. Nieco go zmieniłam, dostosowując do mojego smaku, ale generalnie podstawa jest ta sama: mięso.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;ZAPIEKANKA Z MIELONEGO MIĘSA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kg mięsa mielonego drobiowego (ja użyłam mięsa mielonego z indyka i tylko 60 dkg)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kostka chudego twarogu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki otrąb owsianych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Kilka ząbków czosnku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Suszone pomidory (to zależy od gustu)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Przyprawy (np. zioła prowansalskie, pieprz, sól niskosodowa) – zioła prowansalskie mi się skończyły, więc użyłam zamiast nich bazylii i też było dobrze&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Mięso wyrobić rękami z jajkiem, dodać zmiażdżony czosnek, przyprawy, otręby, suszone pomidory. Twaróg pokroić w kostkę, dodać delikatnie na sam koniec. Całość włożyć do żaroodpornego naczynia, wstawić do nagrzanego do 180°C piekarnika, aż się góra ładnie zarumieni, czyli na około ponad godzinę. W trakcie pieczenia wydziela się dość duża ilość płynu, można go odlać na końcu, albo w trakcie pieczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/860645585370610250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/860645585370610250' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/860645585370610250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/860645585370610250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/miesko-samo-przypezo.html' title='&lt;h3&gt;Mięsko samo przypełzło...&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-7736518291007927459</id><published>2011-02-06T15:48:00.004+01:00</published><updated>2011-02-06T16:39:26.284+01:00</updated><title type='text'>Smak niedzieli</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Czy to nie wspaniałe? Cały tydzień jęczę i narzekam, że jeszcze trochę – a wykończy mnie brak słońca, a tu na sam koniec tygodnia, w niedzielę – słońce świeci w całej krasie. Mój duży pokój jest zalany światłem, moje żółte ściany są dziś naprawdę słoneczne, a olchowy kolor mebli w słońcu przywołuje mi na myśl wszystkie rozgrzewające rzeczy, o jakich jestem w stanie pomyśleć – z winem z korzeniami na czele.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Kiedy byłam jeszcze mała, zawsze miałam wrażenie, że niedziela jest inna, jest lepsza niż reszta dni tygodnia. Może to tylko moje wspomnienia, które niekoniecznie muszą pokrywać się z rzeczywistością, ale nie pamiętam wielu pochmurnych niedziel. W niedzielę zawsze świeci słońce. W niedzielę po kościele Ojciec zabiera nas na lody. W niedzielę piecze się sernik, albo szarlotkę, albo makowca. W niedzielę nie trzeba iść do przedszkola i można pospać dłużej. W niedzielę popołudniu w telewizji był Teatrzyk Małego Widza, a wieczorem jakaś ciekawa dobranocka. W niedzielę jeździmy na grzyby do lasu. W niedzielę chodzimy z wizytą do znajomych, którzy mają dzieci w naszym wieku. W niedzielę w maju śliwa, która rosła do niedawna przy moim bloku, jest cała pokryta białym kwieciem, a ja mam na sobie po raz pierwszy w roku letnią, żółtą sukienkę bez rękawów. Ach, niedziela…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dziś, kiedy wstałam z łóżka, poszłam robić do kuchni kawę i promienie słoneczne pierwszy raz złapały mają uwagę, od razu miałam to uczucie, takie przyjemne, wypełniające mnie całą uczucie, jak w tej piosence z „Oklahomy” (wiem, moja słabość do musicali jest straszna):&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Oh, what a beautiful mornin’,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Oh, what a beautiful day.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I got a beautiful feelin’,’&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Everything’s goin’ my way.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Naturalnie, wiem, że nic się tutaj szczególnego nie wydarzy, bo to w ten sposób nie działa, ale ranek naprawdę był piękny, dzień też jest piękny, i tak właściwie to wszystko idzie po mojej myśli – jak w piosence.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Taki piękny dzień zasługuje, oczywiście, na właściwą oprawę i nie mogę oprzeć się przekonaniu, że to musi być coś słodkiego. Zresztą, w domu moich rodziców to zawsze było coś słodkiego, czego ukoronowaniem był czas, kiedy Mama była w fazie robienia karpatki. Ale już od kilku lat nie mieszkam z rodzicami i zastanawiałam się, czy ja też mam jakieś danie na niedzielę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I właśnie mam. Jak tak pomyślę, to zaczęłam je mieć nawet dość wcześnie, bo już na studiach. Co prawda, nie robię go co niedziela, bo też nie zawsze mi się chce, ale nie bardzo mogę sobie wyobrazić inny dzień niż niedzielę na przygotowanie tej rzeczy, która łączy w sobie dwie doskonałości: pieczywo i czekoladę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Mój osobisty smak niedzieli to czekoladowe drożdżówki, na które przepis podaję poniżej. Wszystkiego najlepszego w tę cudowną, słoneczną niedzielę – cieszcie się jej smakiem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;CZEKOLADOWE DROŻDŻÓWKI&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;12 sztuk&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;250 g mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;szczypta soli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki stołowe cukru pudru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 torebka suszonych drożdży instant&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 jajka, roztrzepane i 1 dodatkowe do posmarowania&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;45 ml ciepłego mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;115 g masła pokrojonego w kostkę&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;175 g deserowej czekolady, połamanej na cząstki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Do dużej miski przesiej mąkę i sól, dodaj cukier i drożdże, wymieszaj. Zrób w środku wgłębienie, wlej w nie mleko i jajka. Wyrób mąkę z płynnymi składnikami na dość miękkie ciasto. Przełóż na lekko poprószony mąką blat i wygniataj energicznie około 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Jeśli trzeba dosyp nieco mąki. Dodaj do ciasta masło, po kilka kawałków naraz, ugniatając, żeby każda porcja dobrze się wchłonęła. Kiedy wgnieciesz już całe masło, a na cieście ukażą się małe banieczki, owiń ciasto w celofan i włóż do lodówki na co najmniej 1 godzinę. Jeśli zamierzasz podać drożdżówki na śniadanie, możesz zostawić ciasto w lodówce na noc. Wysmaruj lekko 12 foremek i ułóż je na blaszce do pieczenia. Podziel ciasto na 12 kawałków, uformuj z nich gładkie krążki. W środku każdego umieść kostkę czekolady, sklej brzegi palcami i odrobiną roztrzepanego jajka. Umieść kulki w foremkach – spojeniem do dołu. Przykryj i pozostaw w ciepłym miejscu na około 30 minut, aż podwoją objętość. Rozgrzej piekarnik do 200°C. Posmaruj drożdżówki roztrzepanym jajkiem i piecz 12-15 minut. Przenieś na drucianą podstawkę i nieco wystudź. Podawaj ciepłe. Można zrobić drożdżówki na zapas i podgrzać. Nie podawaj prosto z piekarnika, bo czekolada w środku jest bardzo gorąca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Źródło:&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Christine McFadden i Christine France: „Wielka encyklopedia czekolady”, Arkady, Warszawa 1999, s. 228.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/7736518291007927459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/7736518291007927459' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/7736518291007927459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/7736518291007927459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/smak-niedzieli.html' title='&lt;h3&gt;Smak niedzieli&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-4859363378018948646</id><published>2011-02-05T22:21:00.003+01:00</published><updated>2011-02-06T16:39:11.942+01:00</updated><title type='text'>Smak lenistwa</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie jest żadną tajemnicą, że prostota w kuchni jest najlepsza. Wielokrotnie zadziwiałam samą siebie, że dania najprostsze, wymagające minimalnego wysiłku i niewielkiego nakładu czasu, są nie tylko najlepszym rozwiązaniem z logistycznego punktu widzenia, ale też rzeczami najsmaczniejszymi na świecie.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W moim przypadku to jednak coś więcej. Jestem z natury leniwa, a próby wychowania mnie na tytana pracy raczej nie powiodły się. Mam głęboki szacunek dla osób pracowitych i dla samej pracy, uważam, że praca utrzymuje człowieka na odpowiednim poziomie moralnym i daje właściwą perspektywę na życie. I nawet sama mam napady pracowitości, kiedy nie śpię, nie jem, nie robię nic – poza tym, że wykonuję daną pracę. Szczęśliwie, nie zdarza się to tak często i dotyczy to jedynie moich zainteresowań. Powtarzam, z natury jestem leniem, a teraz już jestem raczej za stara, by to ze mnie wykorzenić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ta może nie za bardzo pochlebna cecha mojego charakteru ma, oczywiście, swoje przełożenie w kuchni. Owszem, jestem w stanie poświęcić pół dnia, aby zrobić tort migdałowo-kawowy, bawić się dwoma tortownicami, stresować nad polewą i wychodzić z siebie przy masie kawowej. Więcej, mogę powiedzieć, że potrafię nawet się przemóc i przez cały dzień nie zajmować się niczym więcej, jak tylko przygotowaniem rolady ze szczupaka, której nienawidzę robić z całego serca, ale za to uwielbiam ją jeść. Owszem, mam takie napady pracowitości (albo głodu – jak kto woli).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Tylko, czy gdybym nawet była tym tytanem pracy, to robiłabym sobie tego przysłowiowego szczupaka codziennie? Nie wydaje mi się. W gotowaniu, jak i we wszystkim innym, najgorszymi rzeczami jakie mogą być, jest monotonność i nuda, które potrafią zabić przyjemność nawet z najsmaczniejszej potrawy. Dlatego też na co dzień przygotowuję sobie danie proste, szybkie, najlepiej w dużej ilości, i każdego dnia inne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jajecznica z 4 jaj i 2 cebul. Mizeria z ogórków i śmietany. Sałatka z ryżu preparowanego, papryki, kukurydzy, groszku i ogórków konserwowych. Placuszki z kurczaka. Podsmażane ziemniaki. Brokuły zapiekane z żółtym serem. Makaroniki czekoladowo-kokosowe. Szuba ze śledzi, cebuli, ziemniaków, buraków i jajek. I przebój kulinarny nad przebojami: omlet. Moja siostra, kiedy Ojciec ją prosi o jakąś przysługę i pyta, co chce w zamian, zawsze, nieodmiennie odpowiada: omlet (swoją drogą, nie wiem, na czym to polega, ale mnie też omlety mego Ojca bardziej smakują).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dzisiejszy dzień przyniósł mi danie proste i szybkie – odpowiednie dla mojego umiłowania prostoty na co dzień i mojego lenistwa. W ogóle zapiekanki mają tę zaletę, że nie tylko są proste, szybkie i dają wiele możliwości wariacji, ale są bardzo odpowiednim posiłkiem na tę porę roku, kiedy przynajmniej jeden ciepły posiłek dziennie jest bardziej niż obowiązkowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Poniżej zapiekanka tania, zapiekanka pyszna, zapiekanka&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;bardzo szybko znikająca z talerza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;ZAPIEKANKA ZIEMNIACZANO-SEROWA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kg ziemniaków&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;25 dkg półtłustego białego sera&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;szklanka mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 jajka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz, kminek mielony&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;łyżka margaryny do naczynia żaroodpornego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ziemniaki obrać i pokroić w plasterki, wrzucić na 5 minut do wrzącej wody. Odcedzić. Do sera dodać 1 jajko, sól, pieprz, kminek, połączyć z ziemniakami. Włożyć do naczynia do zapiekania wysmarowanego margaryną. Mleko wymieszać z pozostałymi jajkami, lekko posolić. Zalać zapiekankę. Piec 50 min w temperaturze 180°C.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Przepis pochodzi z książeczki: „Pyszności z piekarnika: zapiekanki, pizze, grzanki” z „Biblioteczki Poradnika Domowego” wydanej przez wydawnictwo „Prószyński Media” w 2009, s. 39.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/4859363378018948646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/4859363378018948646' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/4859363378018948646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/4859363378018948646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/smak-lenistwa.html' title='&lt;h3&gt;Smak lenistwa&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-2205357539163751313</id><published>2011-02-04T19:53:00.003+01:00</published><updated>2011-02-06T16:38:59.153+01:00</updated><title type='text'>Smak Anglii w Polsce – próba rehabilitacji</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zauważyłam, że czasami piszę tak, jakby wszystkie moje najgorsze kulinarne doświadczenia miały miejsce w Anglii, albo przez Anglię, albo z powodu Anglii, tudzież dlatego, bo Anglia jest taka, jaka jest. Co nie jest prawdą. Faktem jest jednak, że gdyby nie polskie książki kucharskie o kuchni angielskiej, raczej bym nie wiedziała, że takowa w ogóle istnieje.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jeśli mam być zupełnie szczera, moje największe porażki kulinarne – zarówno jeśli chodzi o gotowanie, jak i o jedzenie – miały miejsce w Polsce, i to na długo zanim wyjechałam za granicę. Temu, że nigdy właściwie nie zrobiłam żadnego wysiłku, by przyjrzeć się bliżej miejscowej kuchni w West Yorkshire, jest – jak sądzę – tak samo winne moje wrodzone wygodnictwo, jak i fakt, że angielskie śniadania i obiady, serwowane na stołówce w moim miejscu pracy, były mało apetyczne, ociekały tłuszczem, a ich kolor nie zachęciłby nawet człowieka na diecie odchudzającej. Wygodniej było chodzić do chińskiego bufetu na kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, pikantne ziemniaki oraz panierowane mięso z krabów i twierdzić, że kuchnia angielska – tak, jak potwór z Loch Ness – nie istnieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jestem jednak absolutnie przeciwna wszelkiemu fanatyzmowi, nawet jeśli objawia się on na tak nieszkodliwym polu, jakim jest sztuka kulinarna. Poza tym Anglia niewątpliwie sprawiła naszemu krajowi prezent w postaci Kevina Aistona – Anglika, który świetnie mówi po polsku. Moje serce zdobył, kiedy w jakimś programie telewizyjnym, poproszony o wypowiedzenie formułki „Stół z powyłamywanymi nogami”, spytał bez namysłu, czy nie mógłby po prostu powiedzieć „blat”. I właśnie pod wpływem sympatycznego strażaka postanowiłam zrobić wysiłek i wypróbować przepis z kuchni angielskiej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W zeszłym roku dostałam od koleżanek z pracy książkę kucharską współstworzoną przez bohaterów programu „Europa da się lubić”, m.in. też przez Kevina Aistona. Zamieścił on w tej książce kilka przepisów ze swojego dzieciństwa. Zawsze bardziej ufam przepisom tzw. domowym, tzn. takim, które ktoś już wykorzystał i zrobił danie własnymi rękami. Poza tym, współtwórcy książki zamieszczali przepisy kierując się polskimi realiami, więc przynajmniej tym razem nie musiałam się martwić, że czegoś nie dostanę. Nawet tak się przyjemnie okazało, że wszystkie składniki miałam w domu i nie było potrzeby wychodzić&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;do sklepu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Z przepisów wybrałam „Chicken and mushroom pie” czyli placek nadziewany kurczakiem i pieczarkami. Zanim podam oryginalny przepis, chciałabym się podzielić kilkoma refleksjami – już po zrobieniu, upieczeniu i spróbowaniu tego placka. No cóż, niech będzie, istnieje coś takiego jak kuchnia angielska. Ciasto wyszło mi za mało słone, ciężko się wałkowało, i rwało się w najmniej odpowiednich momentach. Poza tym, potrawa jest dość prosta do przygotowania i nawet nie bardzo czasochłonna. Za to nadzienie z kurczaka, cebuli i pieczarek jest przepyszne i w zupełności rekompensuje mi braki w cieście – które nota bene są raczej moimi niedociągnięciami. Ten placek zrobię znów na pewno, a co do innych angielskich dań – zobaczymy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;CHICKEN AND MUSHROOM PIE, CZYLI PLACEK NADZIEWANY KURCZAKIEM I GRZYBAMI&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ciasto:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;250 g mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;110 g masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nadzienie:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;450 g piersi z kurczaka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;130 g pieczarek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 cebula&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;250 ml bulionu drobiowego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;100 ml śmietanki 30%&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;garść posiekanej natki pietruszki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 żółtko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól i pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rozgrzej piekarnik do temperatury 200°C. Zagnieć ciasto, siekając mąkę z masłem, a następnie dodając jajko oraz sól i zagniatając, aż powstanie gładka masa. Odstaw ciasto na 20 minut do lodówki. Podziel je na 2 części i rozwałkuj. Jedną część wyłóż na dnie nasmarowanej masłem tortownicy, wykładając też ciasto na boki. Piecz spód ciasta w piekarniku w temperaturze 180°C, aż będzie lekko rumiany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Na patelni zeszklij na maśle cebulę pokrojoną w kostkę, dodaj podobnie pokrojoną pierś z kurczaka i pokrojone w plasterki pieczarki, obsmaż, posypując mąką, dodaj sól i pieprz. Dodaj bulion i gotuj, aż lekko odparuje i zgęstnieje. Dodaj śmietankę i wymieszaj, podgrzewaj, żeby sos jeszcze zgęstniał. Do nadzienia dodaj posiekaną pietruszkę, wymieszaj i wyłóż je na upieczonym spodzie zapiekanki. Całość szczelnie przykryj drugą częścią ciasta, zlepiając boki. Na środku zapiekanki zrób w cieście okrągłą dziurkę, przez którą w trakcie pieczenia będzie odparowywał nadmiar płynu. Aby zapiekanka była złocista, posmaruj jej wierzch żółtkiem roztrzepanym z odrobiną wodą. Piecz w temperaturze 200°C mniej więcej przez 30 minut.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Przepis pochodzi z książki „Europa w kuchni” pod red. Joanny Pawełczak, wydanej przez „Wydawnictwo Otwarte”, Kraków 2007, s. 186-187.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/2205357539163751313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/2205357539163751313' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/2205357539163751313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/2205357539163751313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/smak-anglii-w-polsce-proba.html' title='&lt;h3&gt;Smak Anglii w Polsce – próba rehabilitacji&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-3565345102866919817</id><published>2011-02-03T22:20:00.006+01:00</published><updated>2011-02-06T16:38:31.802+01:00</updated><title type='text'>Smak pomarańczy</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Kocham zimę – naprawdę. Uwielbiam śnieg, i nie przeszkadza mi niska temperatura (o ile nie jest za niska). Ale brak słońca wpędza mnie w depresję. Tęsknię za światłem i za promieniami słonecznymi. I z tej całej tęsknoty zaczęłam myśleć o pomarańczach.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText2&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W sposób naturalny kojarzę te owoce ze słońcem i z latem. W ogóle cytrusy przywołują mi na myśl ciepłe kraje. Afrykańskie sawanny, południowoamerykańskie plantacje, i – z powodu Gabriela Garcii Marqueza – kolumbijskie dżungle z barwnymi papugami. Pomarańcze, cytryny, banany, grejfruty, kiwi, mandarynki, mango, papaje, ananasy, limonki, arbuzy, awokado, figi, granaty, daktyle, melony, gujawy, kokosy, itd. – sama myśl o nich przenosi mnie na jakąś odległą plażę z lazurową wodą i słońcem tak jasnym, że oślepia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText2&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pomarańcze zaczęłam jeść późno – po długiej egzystencji jako „niejadek”. Inną rzeczą jest, że w czasach mojego dzieciństwa widywałam pomarańcze rzadko, a kiedy zaczęłam widywać je częściej – miałam już ustalone gusta, ukierunkowane ściśle na landrynki pomarańczowe (sic!) i jabłka. Przełom nastąpił kiedy miałam lat 16, choć przyznam się szczerze, nie pamiętam chwili, kiedy pierwszy raz spróbowałam tego owocu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niemniej, kiedy myślę o słońcu i cieple, nieodmiennie nasuwają mi się na myśl pomarańcze. Kiedy przypominam sobie lipcowe upały, od razy przypominam sobie mrożony sok pomarańczowy, który dla mnie w taka porę jest bardzo odświeżający i energetyzujący. Możliwe, że słońce i pomarańcze kojarzą mi się ze sobą ze względu na kształt i kolor, jakkolwiek banalne by to nie było. Jednak w samym smaku pomarańczy jest coś takiego, coś nieuchwytnego, a kojarzącego się z wakacjami, ciepłem, plażą, lenistwem i dobroczynnym słońcem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Przyznam się, że pomarańcze nasuwają mi całą masę skojarzeń literackich i nie tylko. Począwszy od Juliana Tuwima „Sen złotowłosej dziewczynki” (Marek Grechuta napisał do słów tego wiersza muzykę):&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;(…)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pani pyta, czy walca tańczę?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ach, zatańczę... jak sen dziewczynki!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Mandarynki i pomarańcze,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pomarańcze i mandarynki.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Żeby pozostać przy piosenkach, wszyscy na pewno kojarzą piosenkę Tadeusza Woźniaka „Smak i zapach pomarańczy”:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;(…)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Lubię kiedy jest sobota,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Gdy po wszystkich już kłopotach.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Lubię śpiewać, lubię tańczyć,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Lubię zapach pomarańczy.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jednak moim ukochanym „pomarańczowym” skojarzeniem jest początek wiersza Wallace’a Stevensa w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka „Niedzielny poranek”:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Błogie wygody peniuaru, późna&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Kawa i pomarańcze w słonecznym fotelu,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zielona wolność papugi kakadu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Na dywaniku – wszystko, zmieszane, rozprasza&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Świętą ciszę obrzędu odwiecznej ofiary.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; (…)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I właśnie z powodu tych wszystkich myśli, i tych wszystkich fantazji o słonecznych plażach, i powyższych skojarzeń literackich, poniżej podaję przepis na marokańską sałatkę z pomarańczami. Słońca pewnie jeszcze przez jakiś czas nie zobaczę. Ale sałatkę zrobię i zjem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;SAŁATKA Z POMARAŃCZY, ORZECHÓW WŁOSKICH I DAKTYLI&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 drobno poszatkowana sałata masłowa, lub krucha lodowa, lub dębolistna; można użyć mieszanki tych sałat&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 średnie pomarańcze&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;50 g posiekanych świeżych daktyli (jeśli można je dostać) – ja zawsze używałam suszonych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;50 g posiekanych orzechów włoskich&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;½ łyżeczki cynamonu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sos:&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sok z 1 cytryny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki stołowe cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki stołowe wody z kwiatu z pomarańczy lub 2 łyżki stołowe soku wyciśniętego z pomarańczy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Umieścić przygotowaną sałatę w dużej, płytkiej salaterce. Obrać pomarańcze nad miseczką, aby krople soku do niej spłynęły i usunąć wszystkie pestki. Pokroić pomarańcze na średniej grubości plastry i ułożyć je w krąg na sałacie. Dodać pokrojone orzechy włoskie i daktyle. Wszystkie składniki sosu połączyć z sokiem pomarańczowym i otrzymanym sosem polać sałatkę. Po wierzchu posypać cynamonem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Przepis pochodzi z dwutygodnika „Świat Kuchni. Samouczek dobrego gotowania” wydawanego przez „Marshall Cavendish. Polska Sp. z o.o.” w latach 1997-2000, z działu: „Przystawki, zakąski i sałatki”, strona 22.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/3565345102866919817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/3565345102866919817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3565345102866919817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3565345102866919817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/02/smak-pomaranczy.html' title='&lt;h3&gt;Smak pomarańczy&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-3213717913562886431</id><published>2011-01-30T23:39:00.009+01:00</published><updated>2011-02-06T16:38:15.987+01:00</updated><title type='text'>Coś na rozgrzewkę</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Żyjemy według pewnego rytmu, choć najczęściej sobie tego nie uświadamiamy. W lato zajadamy się lodami i świeżymi owocami, wiosna i jesień to czas warzyw, natomiast zimą jemy bogate treściowo dania na gorąco. A najpożywniejszym, i zarazem do najprostszym do wykonania daniem na gorąco jest zupa.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText2&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W ogóle w dziedzinie sztuki kulinarnej wynalazkiem najgenialniejszym jest zupa. Coś, co może być tak proste, że już bardziej nie można, i tak skomplikowane, że trzeba spędzić nad tym pół dnia. Ascetycznie skromne w składniki lub przeładowane treściowo i przyprawowo. Same możliwości wariacji mogą przyprawić o zawrót głowy. Zupy z ryżem, z makaronem, z ziemniakami. Zupy z warzyw i zupy z owoców. Zupy z mięsem, gulaszowe, miksowane, zupy-kremy. Zupy klarowne i zupy zabielane. Zupy kwaśne, ostre, łagodne, i na słodko. Zupy tłuste i zupy dietetyczne. A ile jeszcze jest takich, o których nie pamiętam...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText2&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jeden ciepły posiłek dziennie to niezbędne minimum dla każdego chcącego zachować zdrowy żołądek człowieka. Zupa idealnie spełnia to zadanie. Zwykle gotuje się cały garnek zupy, dlatego też jest niezwykle ekonomiczna, gdyż gotuje się raz na trzy, cztery dni – a potem tylko odgrzewa. Co dla ludzi pracujących poza domem, a takich jest przecież większość, jest bardzo dogodne. Gdy wracają do domu po pracy, zwykle zmęczeni i bez specjalnego zapału, by rzucać się w wir gotowania, zupa, którą wystarczy podgrzać, jest komfortem, za który wysyła się dziękczynienie niebu, a sobie po cichu gratuluje, że miało się na tyle rozsądku w niedzielę popołudniu, by sobie tę zupę ugotować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Możliwe, że tylko mnie, ale zupy zawsze kojarzą mi się z kuchnią mojej Mamy. Zwykły rosół z makaronem, ryż na mleku, barszcz czerwony, krupnik, grochówka, żurek, zupa pieczarkowa i ogórkowa, kapuśniak, pomidorówka – takie zwykłe, może niespecjalnie wymyślne, ale jedyne w swoim rodzaju (bo każdy przecież gotuje po swojemu) zupki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Muszę się przyznać, że sama rzadko gotuję zupy, ale to dlatego, że zwyczajnie wiem, że choćbym nie wiem jak się starała, zupy Mamy i tak bardziej mi smakują. A do grochówki mojej Mamy to nawet nie podchodzę z próbowaniem, bo to, co moja Rodzicielka potrafi zrobić z grochu, wody i kiełbasy jest absolutną doskonałością, której nie mam żadnej nadziei, by dorównać czy choćby się do niej zbliżyć. Robię więc zupy, których moja Mama nie robiła, albo robiła je rzadko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pamiętam, pewnego razu w listopadzie wróciłam ze szkoły do domu. Było jakoś tak po godzinie czternastej. Było zimno, deszczowo, a ja od dwóch dni chodziłam może nie z katarem, ale z „zapowiedzią kataru”. Byłam przemarznięta i głodna, a nikogo nie było w domu. Postanowiłam wykorzystać zatem moją nowa książeczkę z zupami i uraczyć się czymś pożywnym. Przepis, który znalazłam, był idealny na pogodę i moje samopoczucie, a w dodatku prosty i szybki do wykonania, no i wszystkie składniki miałam w domu. Zrobiłam więc sobie tę zupkę i zjadłam. Do dziś potrafię przywołać to przyjemne uczucie ciepła rozchodzące mi się po ciele i rozgrzewające moje kości. A następnego dnia okazało się, że „zapowiedź kataru” też mi przeszła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Oto przepis na zupę. Prywatnie nazywam ją zupa „cztery”, ale w oryginale nazwa brzmi:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;ZUPA CZOSNKOWA HISZPAŃSKA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 łyżki oliwy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 pomidory&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 cebule&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 szklanki wody&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 tosty z chleba pytlowego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Obrany czosnek drobno posiekać i zrumienić na oliwie, wymieszać z obraną i posiekaną cebulą, dodać obrane ze skórki i pokrojone w plasterki pomidory. Dusić do miękkości. Zalać wrzącą wodą, doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować powoli 5 minut. Przyprawić do smaku solą i pieprzem. Zupa powinna być ostra. Do wazy włożyć usmażone tosty, zalać zupą i natychmiast podawać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zofia Kozłowska: Zupy na każą pogodę, Warszawa 1994, s. 134.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/3213717913562886431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/3213717913562886431' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3213717913562886431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3213717913562886431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/cos-na-rozgrzewke.html' title='&lt;h3&gt;Coś na rozgrzewkę&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-3937212999755541972</id><published>2011-01-29T11:57:00.004+01:00</published><updated>2011-02-06T16:37:59.517+01:00</updated><title type='text'>Związki między gotowaniem a literaturą</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;/div&gt;Autorem artykułu jest Katarzyna  Dudziuk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Zanim nauczyłam się gotować, nauczyłam się czytać. Zanim otworzyłam moją pierwszą książkę kucharską, przeczytałam całe masy powieści i opowiadań. I z zachwytem odkryłam, że te dwie moje pasje przenikają się i nawzajem uzupełniają. &lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Książki, jeśli opowiadają jakaś historię, opowiadają ją o ludziach. A ludzie, przez sam fakt, że są ludźmi, muszą jeść. A nawet więcej, historia wcale nie musi być o ludziach, może być o roślinach, albo zwierzętach, gdyż wszystko, co żyje, potrzebuje do egzystencji pożywienia – niezależnie od tego, czym by to pożywienie miało się okazać (swoją drogą, ciekawe, jak wyglądałaby książka kucharska np. korników?)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najlepszym przykładem, a zarazem książką, przy której czytaniu zawsze robię się głodna, jest „Klub Pickwicka” Karola Dickensa. Przy całym sympatycznym absurdzie członków owego klubu, są oni głęboko ludzcy i doświadczają zwykłych ludzkich uczuć i potrzeb. Dickens praktycznie w każdym rozdziale wspomina o jakimś zastawionym stole, gdzie czekają smażone kurczęta, pieczenie z dzika, pasztety z gołębi, ozory, szynki, raki, łososie, wina, kufle piwa, i, oczywiście, wszechobecny grog. Będąc realistą do szpiku kości, pisarz nie ignorował potrzeb ciała i wyraźnie nie widział nic zdrożnego w suto zastawionym stole.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Aż samemu chciałby się wejść do świata książki, by biesiadować razem z postaciami literackimi. Dlatego uwielbiam książki kucharskie, które odnoszą się do konkretnych książek, albo konkretnych postaci literackich, a z sukcesu komercyjnego tego typu pozycji wnoszę, że nie jestem w tym odosobniona. „Książka kucharska Ani z Zielonego Wzgórza” Kate Macdonald, „Łasuch Literacki” Małgorzaty Musierowicz, „Książka kucharska Jane Austin” Maggie Black i Deirdre Le Faye, czy nawet wydana dla dzieci „Książka Kucharska Kaczora Donalda” – ich popularność wciąż rośnie i ciągle przybywa tego typu książek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możliwe, że jest to tylko kwestia moich osobistych odczuć, ale przygotowywanie potraw, o których czyta się w ulubionych książkach, stanowi przedłużenie procesu czytania i wchodzenia w dany świat literacki. Wykonywanie zwykłych czynności w kuchni, takich jak krojenie, czyszczenie, gotowanie, mieszanie, obieranie, smażenie, itp., jeśli odnosiło się do konkretnej postaci literackiej, albo konkretnej książki, albo danego pisarza, zawsze dawało mi niezwykle przyjemną iluzję uczestniczenia w książce, a jednocześnie przeniesienia i nałożenia świata książki na mój własny. Tym sposobem, będąc ciągle w moim mieście rodzinnym, we własnym mieszkaniu, w mojej ukochanej kuchni, byłam jednocześnie z Anią na Zielonym Wzgórzu, z Grekiem Zorbą na Krecie, z Tatianą na pustyni Sonora w Arizonie, z Hansem Castorpem w Davos.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepis, który zamieszczam poniżej pochodzi z jednej z moich ukochanych, a jednocześnie stanowiących takie cudowne połączenie literatury z gotowaniem, książek kucharskich. Odnosi się on do jednej z postaci serii książek dla dzieci o Mary Poppins, napisanej przez Pamelę Lyndon Travers, pana Perukki. Książeczki o Mary Poppins przeczytałam mając już lat 16 i od razu zachwycił mnie ten pełen poezji i magii świat. Proponuję, aby każdy sam sprawdził, gdzie zapach i smak tych ciasteczek jest w stanie go przenieść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;CIASTKA MIGDAŁOWE PANA PERUKKI&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 i ½ szklanki mąki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1/3 kostki margaryny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
½ szklanki cukru pudru&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2 jajka&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2-3 łyżki śmietany&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
50 g migdałów (pół paczki), drobno posiekanych&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
50 g migdałów całych, obranych ze skórki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
skórka otarta z 1 cytryny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 czubata łyżeczka cukru waniliowego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mąkę posiekać nożem z margaryną, dodać przesiany cukier puder, proszek do pieczenia, wszystko wymieszać. Wydrążyć dołek, do którego wbić jedno całe jajko i jedno żółtko (białko zachować na potem). Dodać śmietanę, posiekane migdały, skórkę z cytryny, cukier waniliowy i wszystko razem zagnieść. Rozwałkować ciasto na grubość pół centymetra i wykrawać szklanką kółka. Ułożyć je blaszce wyłożonej folią aluminiową. Po wierzchu każdego ciastka rozsmarować odrobinę białka, posypać cukrem kryształem, nakłuć widelcem w kilku miejscach, a na środek wcisnąć jeden migdał. Piec ciastka w temperaturze 180-190°C, aż nabiorą koloru złotego i napełnią cały dom migdałowym zapachem. Zdjąć gorące z blachy i ostudzić na deseczce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Źródło:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Małgorzata Musierowicz, „Ciastka migdałowe pana Perukki”, [W tegoż:] „Całuski pani Darling”, Łódź 1995, s. 32.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;left&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;www.Artelis.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/3937212999755541972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/3937212999755541972' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3937212999755541972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3937212999755541972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/zwiazki-miedzy-gotowaniem-literatura.html' title='&lt;h3&gt;Związki między gotowaniem a literaturą&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-922380422851450230</id><published>2011-01-28T21:18:00.005+01:00</published><updated>2011-02-06T16:37:37.671+01:00</updated><title type='text'>„Ohydnie ohydna” sałatka z krabowymi paluszkami</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niektóre dania na stałe wpisują się w życie człowieka. Czasem dlatego, że często je przyrządza, a czasem z powodu okoliczności, w jakich doszło do spotkania – jeśli można określić to jako „spotkanie”. Tytułowe danie to właśnie ostatni przypadek.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sylwester zeszłego roku był szczególny. Po pierwsze dlatego, że wreszcie udało się A., P. i mnie spędzić go razem (po kilku nieudanych, wcześniejszych próbach). Po drugie, to był mój najlepszy Sylwester – całkowicie niewymuszony, bez żadnej fałszywej radości czy ekscytacji z tak banalnego powodu jak zaczęcie się kolejnego roku. A po trzecie – choć najmniej ważne – po sylwestrowym obżarstwie nie czułam się najlepiej i pół następnego dnia spędziłam jedząc sucharki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie byliśmy tylko we trójkę. Nasi znajomi z Koła Polonistów zapowiedzieli swój udział, tak więc cały dzień spędziliśmy najpierw na zakupach, a potem na przyrządzaniu pyszności, by móc godnie podjąć gości. Ja ugotowałam zupę meksykańską oraz zrobiłam trzy sałatki: z ananasem, z szynką i ze śledziami. A. zrobiła udka z warzywami zapiekane w rękawie (o inspiracji, jaką mi dała tym rękawem, na pewno jeszcze napiszę) oraz sałatkę z paluszkami krabowymi. P., o ile pamiętam, zajmował się pomaganiem nam w krojeniu, otwierał nam słoiki i puszki, obierał cebulę, czosnek i ogórki, ozdabiał po swojemu przygotowane sałatki, zabawiał nas rozmową, dbał o oprawę muzyczną, puszczając nam muzykę Haendla i Roberta Kasprzyckiego, i generalnie był kimś, kogo moja Mama określa „przynieś, podaj, pozamiataj”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dlaczego „ohydnie ohydna”? Były z nią kłopoty od początku. Zakupy robiliśmy w ogromnym supermarkecie, gdzie powinno być wszystko. Mimo to, mieliśmy problem ze znalezieniem chińskiego makaronu, a kiedy wreszcie się to nam udało, okazało się, że nie ma makaronu ryżowego w postaci nitek. Były jedynie wstążki, na które A. ostatecznie się zdecydowała, bo stanowczo odmówiła zakupienia makaronu sojowego, który „w nitkach” był. Paluszki krabowe braliśmy na wagę, a że akurat mieli końcówkę towaru, wzięliśmy wszystko, co mieli – i to też okazało się być brzemienne w skutkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Samo przygotowanie sałatki nie jest trudne ani czasochłonne. Podgotować paluszki, by się rozmroziły, przygotować i ostudzić makaron, obrać warzywa – tym bardziej, że P. pomagał, gdzie tylko mógł. Końcowy efekt był przyjemny i dla oka i dla nosa. A., co prawda, oznajmiła, że „to nie to”, bo makaron nie jest „w nitkach”, a w ogóle wyszła nieprawdopodobnie duża porcja i kto to teraz zje? Ja i P., uzbrojeni w łyżki, podjęliśmy się degustacji i osobiście od pierwszej łyżki wiedziałam, że „to jest to”. P. natomiast, po pierwszym spróbowaniu, oznajmił głośno: „Ohydna!” i z miejsca pochłonął jeszcze z dziesięć łyżek. A. śmiejąc się podchwyciła „Ohydnie ohydna!” – i tak już się przyjęło, danie zostało nazwane na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Poniżej przepis na ową „ohydnie ohydną” sałatkę – z wiedzą i za pozwoleniem mojej A.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;„OHYDNIE OHYDNA” SAŁATKA Z KRABOWYMI PALUSZKAMI&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 opakowanie makaronu ryżowego nitki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 opakowanie paluszków krabowych surimi (jeśli na wagę, to potrzeba 18 takich paluszków)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka kukurydzy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 długi zielony ogórek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 pęczek koperku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4-5 ząbków czosnku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3-4 łyżki majonezu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Paluszki rozmrozić (najlepiej wrzucić na chwilę do wrzątku), ostudzić, pokroić na 2-centymetrowe kawałki. Makaron połamać jeszcze w opakowaniu na mniejsze kawałki, następnie przygotować według instrukcji na opakowaniu, ostudzić. Kukurydzę osączyć z zalewy. Ogórek obrać ze skórki, pokroić wzdłuż na cztery części, następnie pokroić wszerz na 2-centymetrowe kawałki. Czosnek obrać i zgnieść w wyciskarce, albo pokroić w drobną kosteczkę. Koperek pokroić. Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce z majonezem, doprawić solą i pieprzem do smaku, wstawić na dwie godziny do lodówki, by się „przegryzła”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/922380422851450230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/922380422851450230' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/922380422851450230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/922380422851450230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/ohydnie-ohydna-saatka-z-krabowymi.html' title='&lt;h3&gt;„Ohydnie ohydna” sałatka z krabowymi paluszkami&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-1688328229772761423</id><published>2011-01-27T06:43:00.002+01:00</published><updated>2011-01-28T21:41:43.195+01:00</updated><title type='text'>Warzywo doskonałe</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;To oczywiście kwestia gustu, niemniej sądzę, że wiele osób zgodziłoby się z moją opinią. Warzywo skromne, powszechne, zazwyczaj wymieniane ze skrzywioną miną, niemniej wszechobecne w każdej kuchni - cebula.&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niedawno wymieniałam z moim przyjacielem uwagi na tematy kulinarne i w pewnej chwili padło pytanie z mojej strony, co mój przyjaciel lubi najbardziej. Odparł, że: ex aequo sernik z kokosem, pleśniak jego Mamy, tort z nutellą i ze śliwkami. Kiedy zadał mi to samo pytanie, zaczęłam się śmiać, a on po chwili sam sobie odpowiedział: ex aequo cebula, czerwona cebula, czosnek. Dalej rozmowa potoczyła się w kierunku określenia, co nasze sympatie kulinarne mówią o nas, ale o wnioskach przemilczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dzięki cebuli przeżyłam studia. Pomijając jej inne zalety, była wówczas tania, a odrobina masła czy oleju do jej podsmażenia zawsze się znalazła. I nie dbam, o czym to świadczy w związku ze mną, ale zawsze lubiłam zapach cebuli, i lubię do dziś. Kiedyś usiadłam z jednym moim kolegą, o którym wiedziałam, że żywił się na studiach podobnie do mnie, żeby powspominać i pośmiać się trochę. Kiedy doszliśmy do cebuli, naturalnie zaczęliśmy rozwodzić się jak dobrze smakuje podsmażona, zwłaszcza kiedy człowiek jest wygłodniały jak student. W pewnym momencie kolega powiedział: &quot;A jeszcze jak czasem była parówka do podsmażenia z tą cebulą!&quot; Na co ja oburzyłam się: &quot;Parówka? Ty burżuju! Kromkę chleba pokrój w kostkę, podsmaż z cebulą i też będzie dobrze!&quot; Znowuż inny mój kolega miał i nadal ma pewną regułę życiową: nie ufa nikomu, kto nie lubi czosnku i cebuli. Że nie wspomnę o moim własnym Ojcu, który zawsze przy krojeniu cebuli roni łzy i powtarza: &quot;Uwielbiam cebulę!&quot;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dawne czasy studenckie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie wyobrażam sobie mojej kuchni bez cebuli. I nie jest to mój wymysł czy osobiste upodobanie, ale faktyczne możliwości wykorzystania cebuli są przeogromne, i pomijając wypieki słodkie i desery, nie ma chyba za wielu potraw, które mogą się bez niej obejść. Dodaje się ją do zup, do surówek i sałatek, do różnego rodzaju sosów, dipów, maczanek do warzyw, do peklowania, pieczenia, nadziewania, smażenia mięsa, drobiu i ryb, jest nieodłącznym składnikiem różnego rodzaju przystawek, a także może sama stanowić danie główne w postaci np. placków albo nadziewanej cebuli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;O jej właściwościach leczniczych wypowiadać się nie będę, bo nie jestem lekarzem. Niemniej przez całe dzieciństwo słyszałam, że cebula jest bardzo zdrowa, dobra dla serca i układu krążenia, i że kto je dużo cebuli, ten rzadko choruje, bo jest ona naturalnym antybiotykiem. Zapewne ma więcej leczniczych właściwości, ale nawet gdyby ich nie miała, jej uniwersalność w kuchni i tak zapewniłaby jej karierę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Poniższy przepis dostałam od mojej Mamy, która wyczytała go w jakimś czasopiśmie. Idealna przystawka na przyjęcie, a także dobra przegryzka dla jednej osoby. Ja osobiście nie muszę zapraszać gości, by się uraczyć tym prostym, cebulowym daniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;CEBULKI W SOSIE KREMOWYM&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pół kilo małych marynowanych cebulek (jeśli nie można ich dostać, można użyć szalotek, albo cebul średniej wielkości pokrojonych w kawałki)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;wrząca woda&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;40 g masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;25 g mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;300 ml wywaru z kurczaka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;150 ml mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka świeżej, posiekanej szałwii lub 1 i 1/2 łyżeczki suszonej szałwii&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki chudej śmietany&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka natki pietruszki, posiekanej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól i pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Włożyć cebulki do miski, zalać wrzącą wodą, odstawić na kilka minut, osączyć (aby było łatwiej je obrać). Obrać cebulki, odcinając końce z korzeniami. Stopić masło w dużym rondlu lub garnku o grubym dnie i smażyć cebulki, aż się lekko zrumienią. Potrząsać przy tym rondlem, żeby podsmażyły się równomiernie (nie mieszać, by ich nie uszkodzić). Zmniejszyć ogień i wsypać do rondla mąkę. Delikatnie podsmażać przez 1-2 minuty, cały czas mieszając. Następnie stopniowo wlać wywar z kurczaka i mleko, nie przerywając mieszania. Doprowadzić do wrzenia, mieszając, aż sos zgęstnieje. Wsypać szałwię i doprawić solą i pieprzem. Zmniejszyć ogień, tak by sos tylko minimalnie wrzał, przykryć rondel i gotować przez około 15 minut, aż cebulki staną się miękkie, od czasu do czasu zamieszać, żeby sos się nie przykleił do rondla (uważać, by nie uszkodzić cebulek). Dodać śmietanę i posiekaną natkę pietruszki, mieszać, spróbować, i jeśli trzeba doprawić. Całość dobrze podgrzać, ale nie zagotowywać. Przełożyć na ogrzany półmisek i podawać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artykuly.com.pl/&quot;&gt;artykuly.com.pl&lt;/a&gt; - Twojego źródła artykułów do przedruku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/1688328229772761423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/1688328229772761423' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/1688328229772761423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/1688328229772761423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/warzywo-doskonae.html' title='&lt;h3&gt;Warzywo doskonałe&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-5588381029163920043</id><published>2011-01-26T20:36:00.001+01:00</published><updated>2011-01-26T20:37:20.342+01:00</updated><title type='text'>Pomidor – owoc czy warzywo?</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Katarzyna Dudziuk&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Dla naukowców-botaników – oczywiście, owoc. Większość populacji ludzkiej, zapytana znienacka, zapewne powiedziałaby: warzywo. A ja mówię: nieważne, czy owoc, czy warzywo, w każdym razie: niezwykle smaczna, uniwersalna roślina i mój stały towarzysz od kiedy skończyłam 16 lat.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
Jako dziecko byłam okropnym niejadkiem. Potrafiłam godzinami „modlić się” nad talerzem zupy. Mój wujek żartobliwie wspomina, że dzieciństwo przeżyłam na jabłkach i landrynkach pomarańczowych. Nie jadłam wielu rzeczy i kiedy o tym teraz myślę, to żal mnie ściska za te stracone lata. Ale staram się teraz to nadrobić.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie wiem, jak ani dlaczego tak się stało, lecz przyszedł taki dzień, kiedy stwierdziłam, że chcę jeść pomidory, maliny i płatki owsiane, że porzeczki, śledzie i wątróbka są pyszne (zwłaszcza jeśli dwoje ostatnich przyrządza się z cebulą) i że od teraz moim obowiązkiem jest nadrobić stracony czas na polu doznań smakowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pomidory najłatwiej weszły do mojego jadłospisu i zagościły tam na stałe, co pewnie wynika z tego, że aby je jeść, wystarczy odrobina soli i pieprzu – a i to nie zawsze jest potrzebne. W moim przypadku, pomidory okazały się istnym dobrodziejstwem, zwłaszcza po moim powrocie ze Stanów. Wtedy właśnie wyszło, że mam za niski poziom potasu, co objawiało się omdleniami pod prysznicem, kiedy puszczałam sobie gorącą wodę. Po uzyskaniu wyników badań, mój Ojciec zalecił: ziemniaki i pomidory – żadnych suplementów. Po dwóch tygodniach diety ziemniaczano-pomidorowej, wyniki badań miałam niemalże wzorcowe.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętam też pielgrzymkę do Sanktuarium w Fatimie. Mieliśmy przygotowany suchy prowiant, który dobrze spełniał swoje zadanie jako nasze przegryzki i kolacje (śniadania i obiady jedliśmy w hotelu). Jednego razu wybraliśmy się na spacer po Fatimie i weszliśmy do pierwszego lepszego marketu. Spragnieni jakiejś odmiany kupiliśmy 1,5 kg pomidorów, takich zwykłych czerwonych, nie za dużych, jakie można też dostać na każdym rynku latem w Polsce, żółty ser z dziurami i, zdaje się, jakiś pasztet na chleb. W pokoju hotelowym zrobiliśmy sobie kanapki z serem i pomidorem. I po pierwszej kanapce chleb, ser i pasztet poszły w zapomnienie, a my przez pół godziny pochłonęliśmy 1,5 kg pomidorów. To chyba były najlepsze okazy, jakie miałam możliwość skosztować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chciałabym tu narzekać, ale fakt jest faktem: pomidory, które można było dostać w supermarketach w Anglii smakowały jak papier, a raczej: w ogóle nie smakowały. W przypływie desperacji, kupowałam małe pomidorki koktajlowe, które miały smak pomidora, ale posiadały też tę wadę, że były zwyczajnie za małe. W Anglii słońce rzadko pojawia się zza chmur. Te nieszczęsne pomidory zwyczajnie nie miały jak rosnąć i nabierać słodyczy. Biedne pomidory...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na szczęście tu w Polsce nie ma takiego problemu. Podaję więc przepis na włoski omlet z pomidorami. Jest to danie raczej na lato, ale to też wpisuje się w obecny klimat opadów śniegu za oknem i tęsknotą za ciepłym, lipcowym słońcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;FRITTATA Z FENKUŁEM I POMIDORAMI&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2 małe bulwy fenkułu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5 pomidorów, obranych ze skórki&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 łyżka oliwy z oliwek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
50 g masła&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
8 jajek&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2 łyżki parmezanu, startego&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
drobno starta skórka z 1 cytryny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2 łyżki siekanego szczypiorku&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1 ząbek czosnku, posiekany&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
sól i pieprz&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
siekane pędy fenkułu lub koperek do dekoracji&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozgrzewamy opiekacz do wysokiej temperatury. Rozcinamy bulwy fenkułu wzdłuż na cztery części (zachowujemy zielone pędy). Usuwamy twardy środek i warstwy zewnętrzne, potem cienko kroimy bulwy w plastry. Każdy pomidor kroimy na osiem cząstek i wyrzucamy nasiona. Rozgrzewamy olej i połowę masła na patelni teflonowej o średnicy 25-30cm. Kiedy tłuszcz zacznie skwierczeć, wrzucamy fenkuł i smażymy przez 5 minut na średnim ogniu, aż zmięknie. W tym czasie ubijamy jajka i dodajemy do nich ½ łyżeczki soli, trochę pieprzu, skórkę z cytryny, parmezan i szczypiorek. Wrzucamy czosnek i pomidory na patelnie do fenkułu, całość smażymy jeszcze przez minutę. Doprawiamy odrobiną soli i pieprzu. Wrzucamy resztę masła na patelnię. Kiedy zacznie się pienić, nalewamy ubite jajka (mieszamy, by wszystkie składniki rozprowadziły się równomiernie). Przykrywamy i smażymy na małym ogniu przez 8 minut, aż jajka niemal się zetną. Szerokim nożem rozluźniamy brzegi omletu. Patelnię wstawiamy do opiekacza na 4 minuty, by podpiec omlet (jeśli ktoś nie ma opiekacza, może odwrócić frittatę na patelni, by przysmażyć ją z wierzchu). Zsuwamy omlet na talerz i kroimy na ćwiartki. Dekorujemy i od razu podajemy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Przepis pochodzi z dwutygodnika „Świat Kuchni. Samouczek dobrego gotowania” wydawanego przez „Marshall Cavendish. Polska Sp. z o.o.” w latach 1997-2000, z działu: „Dania z jaj oraz dania jarskie”, strona 42.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;www.Artelis.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/5588381029163920043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/5588381029163920043' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/5588381029163920043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/5588381029163920043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/pomidor-owoc-czy-warzywo.html' title='&lt;h3&gt;Pomidor – owoc czy warzywo?&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-6973341577579491499</id><published>2011-01-25T08:35:00.003+01:00</published><updated>2011-01-25T08:48:24.377+01:00</updated><title type='text'>Gdzie kucharek cztery...</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;small&gt;Autorem artykułu jest Eryka&lt;/small&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niewielka różnica, niż gdyby byłoby ich sześć. Zwłaszcza jeśli te kucharki są młode, dopiero uczą się gotować, są studentkami i nie mają za dużych funduszy, a właśnie postanowiły spędzić wieczór i razem coś ugotować. &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Historia ta miała miejsce na drugim roku moich studiów, po sesji zimowej. Było nas dokładnie cztery dziewczyny, które trzymały się razem, wspierały się nawzajem i razem też świętowałyśmy nasze małe i wielkie zwycięstwa. A ponieważ zaliczenie kolejnej sesji przez nas wszystkie w terminie było sukcesem, który rzadko miał miejsce, postanowiłyśmy to uczcić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wybór dania pozostawiono mnie. Wybrałam więc przepis na potrawę, której nigdy w życiu nie robiłam i która pochodziła z książki kucharskiej napisanej przez pisarkę pochodzącą z Chile. Moja decyzja została zaakceptowana i wspólnie wybrałyśmy się na zakupy. I w tym momencie zaczyna się historia mojej pierwszej katastrofy kulinarnej - mojej, bo przepis był ode mnie i w sumie to ja przewodziłam temu gotowaniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rzecz polegała na tym, że pewnych składników nie mogłyśmy dostać, a inne były dla nas za drogie. O ile zamienienie ryżu arborio na zwykły ryż, czy grzybów portobello na pieczarki chyba nie mogło robić wielkiej różnicy, to jednak zamiana białego wina na wytrawne martini (bo było w promocji), jak również zamiana rozmarynu na zioła prowansalskie różnicę zrobiły i to - proszę mi wierzyć - ogromną!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zebrałyśmy się w sobotni wieczór na stancji którejś z nas i przystąpiłyśmy do dzieła. Praca w sumie szła całkiem sprawnie, wymieniłyśmy się przy garnku, by mieszać. Słuchałyśmy Macy Gray, śpiewałyśmy razem z nią &quot;I try&quot;, dużo się śmiałyśmy, a ryż beztrosko wchłaniał bulion i martini i nic nie wskazywało na to, że coś może być nie w porządku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zatem nadeszła to chwila. Muszę powiedzieć, że dziewczyny zachowały się jak prawdziwe przyjaciółki. Każda z nich zjadła co najmniej pół talerza twierdząc, że risotto jest bardzo dobre, ale bardzo sycące. Ja nie byłam taka wyrozumiała. Po trzech łyżkach odsunęłam od siebie talerz czując, że chyba zapadnę się ze wstydu pod ziemię. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie doceniłam jednak dziewczyn. Ściągnęły mnie z krzesła na podłogę, gdzie umieściłyśmy się wygodnie z napojami i rozpoczęły się nasze niekończące się, godzinne, nocne rozmowy - jedne z wielu, w jakich na studiach brałam udział. Temat risotta, jeśli był poruszany, to tylko z kontekście, że &quot;było to naprawdę dobre&quot;. A potem, kiedy już wstyd mi trochę minął, wszystkie zgodnie przyznawałyśmy, że danie byłoby dobre, &quot;gdyby nie martini&quot;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Do dziś dnia nie zrobiłam tego risotta. Choć teraz już bym mogła, bo grzyby portobello można dostać w dużych supermarketach, rozmaryn hoduję sobie na parapecie, suszony też w sklepach jest, no i nic, absolutnie nic nie skłoniłoby mnie dzisiaj, by białe wino w potrawie czymkolwiek zastępować. Ale potrzebuję jakiejś wielkiej okazji. Może w wakacje, kiedy przyjaciele zjadą się do mnie... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Tymczasem zachęcam do wypróbowania przepisu na risotto - podaję go niżej. Oryginalna postać - prosto z książki. I osobista rada: trzymać się przepisu tak ściśle, na ile się da.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;RISOTTO WEDŁUG LORI&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 filiżanka ryżu arborio&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 filiżanka posiekanych pieczarek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 filiżanka posiekanych grzybów portobello&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 filiżanki bulionu z warzyw&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 łyżki oliwy z oliwek&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 łyżki drobno posiekanej cebuli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pół filiżanki tartego parmezanu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka utartego czosnku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżeczka oliwy z oliwek aromatyzowanej truflami (dowolnie)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pół filiżanki białego wina&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżeczka posiekanego rozmarynu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pół łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Podgrzej bulion i zdejmij go z ognia. Na patelni rozgrzej 3 łyżki oliwy i 1 łyżkę masła i podsmaż cebulę, czosnek, pieczarki i pozostałe grzyby. Odłóż na oddzielny talerz. Na tej samej patelni na pozostałej łyżce oliwy i łyżce masła podsmaż delikatnie ryż z dodatkiem rozmarynu i gałki muszkatołowej, a następnie powoli dodaj bulion. Ryż powinien się gotować na wolnym ogniu pod przykryciem i należy go od czasu do czasu zamieszać. Po upływie 20 minut dodaj grzyby i pieczarki. Zamieszaj, wlej pozostały bulion i wszystko razem gotuj jeszcze przez kolejne 10 minut, często mieszając. Kiedy ryż jest już miękki (nie może być zbyt suchy), wlej do niego pół filiżanki wina i oliwę truflową i pogotuj jeszcze przez parę minut. Ewentualnie dosól. Zdejmij z ognia, posyp tartym serem i podawaj gorące risotto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Przepis pochodzi z książki Isabel Allende &quot;Afrodyta&quot; wydanej przez wydawnictwo &quot;MUSA SA&quot; w 2001r. &lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://www.publikuj.org/&quot;&gt;Publikuj.org&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/6973341577579491499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/6973341577579491499' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6973341577579491499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6973341577579491499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/gdzie-kucharek-cztery.html' title='&lt;h3&gt;Gdzie kucharek cztery...&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-2455757872034086386</id><published>2011-01-24T06:01:00.002+01:00</published><updated>2011-01-26T20:59:01.700+01:00</updated><title type='text'>O chlebie część 2, czyli francuskie bułeczki w Anglii</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;Katarzyna Dudziuk&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Tęsknota za smakiem chleba nie jest wymysłem literatury. Zazwyczaj nikt się nad tym nie zastanawia, bo i po co, skoro codzienna obecność chleba na stole i w każdym sklepie jest faktem. Ale wystarczy wyjechać na dłużej...&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W USA spędziłam ponad rok. Potrzebę na chleb zaspokajałam kupując go w polskim sklepie, lub też, kiedy nie miałam czasu jechać do sąsiedniego miasta, by go nabyć, kupowałam bajgle w amerykańskich supermarketach – a trzeba przyznać, że ich wybór smakowy był bardzo duży: zwykłe bez dodatków, z rodzynkami, z solą kamienną, moje ulubione z kminkiem, z makiem, jajeczne, czekoladowe, z lukrem, i pewnie wiele innych, o których już nie pamiętam. Chleb w polskim sklepie był sprowadzany i rzadko kiedy trafiałam tam, kiedy był świeży, za to bajgle były świeże zawsze. Wielką pomocą też były bułeczki, które serwowała restauracja, w której pracowałam. Nie mam pojęcia, skąd one pochodziły, ale w smaku były zupełnie jak polskie kajzerki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Mimo to, kiedy wróciłam do kraju, jeszcze nie zdążyliśmy dojechać do domu, a już zdążyłam uprosić Ojca, by się zatrzymał przy piekarni, aby kupić chleb. Do dziś pamiętam, że z radości chciałam zapłacić przy kasie dolarami, bo z rozpędu wyciągnęłam portfel, a nie miałam jeszcze polskiej waluty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Potem przez jakiś czas mieszkałam w Anglii, w hrabstwie West Yorkshire. Tam również były polskie sklepy i tym razem w mieście, w którym mieszkałam. Było tam tak wiele Polaków, że z czasem sklepy prowadzone przez Pakistanów także zaczęły tworzyć działy z polskimi produktami i tam również można było dostać polskie pieczywo. Miało ono zwykle już dwa, trzy dni, ale najważniejsze, że w ogóle było. Natomiast chleb angielski...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Gwoli wyjaśnienia dodam, że chodzi mi o chleb tostowy. Nie jestem mocno wybredna, zostałam nauczona, by nie wybrzydzać przy jedzeniu. Ale kiedy spróbowałam tego tostowego chleba, dostałam nie tylko rozstroju żołądka, ale i nerwów. Możliwe, że zwyczajnie nie byłam do niego przyzwyczajona, ale po spróbowaniu nie widziałam ani jednego powodu, bym miała się do niego przyzwyczajać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pobyt w Anglii miał tę zaletę, że lot samolotem do Polski zajmował dwie i pół godziny. Możliwe więc były w miarę częste i regularne wizyty w domu, a co za tym idzie – domowe jedzenie. Jednakże, większość czasu spędzałam w Anglii i tam prowadziłam moje małe gospodarstwo. Myślę, że chwila, w której zdecydowałam się sama piec pieczywo, musiała przyjść prędzej czy później.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Za którąś wizytą w domu znalazłam książkę, którą kupiłam w czasach, kiedy namiętnie się odchudzałam, napisaną przez Francuzkę, która mieszka obecnie w Nowym Jorku. W tej książeczce znalazłam idealne rozwiązanie na moją potrzebę świeżego pieczywa. W dodatku przepis jest bardzo prosty, a składniki można dostać wszędzie. Rozpoczęłam więc produkcję bułeczek jogurtowych, nie tylko dla siebie, ale zanosiłam je również do przyjaciół na „proszone” przyjęcia. Pewnego razu omal nie spadłam z krzesła ze śmiechu, kiedy jeden mój kolega – gdy się dowiedział, że bułeczka, którą właśnie je, została upieczona może przed dwoma godzinami – oglądał ją z niedowierzaniem, a następnie wetknął w nią widelec, by sprawdzić, czy aby na pewno jest świeża.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Poniżej przepis na bułeczki – mój ratunek w Anglii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;BUŁECZKI Z MAKIEM&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 jajko&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka stołowa wody&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 i 1/3 szklanki zwykłego jogurtu (ja zawsze używałam jogurtu greckiego)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 łyżki stołowe oliwy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 i ½ szklanki nieprzesianej mąki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżeczka soli&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka stołowa proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka maku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rozmącić jajko z wodą. Odstawić. Ubić jogurt z oliwą na gładką masę. Przesiać mąkę z cukrem, solą i proszkiem do pieczenia. Zrobić dołek i wlać do środka mieszankę jogurtu z oliwą. Wymieszać końcami palców do całkowitego połączenia z mąką. Wyrabiać, aż ciasto nie będzie przywierało do palców i uzyska gładką konsystencję. Rozgrzać piekarnik do 220°C. Uformować 12 kulek i ułożyć na pergaminie (ja używam folii aluminiowej i też jest w porządku). Posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać makiem. Ostrym nożem naciąć na krzyż wierzch każdej bułeczki. Piec przez 30 minut albo dopóki bułeczki nie nabiorą złocistej barwy. Smaczne są ciepłe, ale można oczywiście podawać je ostudzone do temperatury pokojowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Przepis pochodzi z książki Mireille Guiliano &quot;Francuzki nie tyją. Sekret jedzenia dla przyjemności&quot; wydanej przez &quot;Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz&quot; w 2005r.&lt;/div&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/goog_911886559&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;http://artelis.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/2455757872034086386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/2455757872034086386' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/2455757872034086386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/2455757872034086386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/o-chlebie-czesc-2-czyli-francuskie.html' title='&lt;h3&gt;O chlebie część 2, czyli francuskie bułeczki w Anglii&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-3043776456878180420</id><published>2011-01-23T10:17:00.009+01:00</published><updated>2011-08-20T13:20:26.393+02:00</updated><title type='text'>O chlebie</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Katarzyna Dudziuk&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;To jedna z takich rzeczy, o których mówi się zmienionym głosem. O  której nawet nie trzeba wiele mówić. Odwieczny symbol i szara codzienność. To,  co najpożywniejsze z płodów ziemi i najlepsze z człowieka. Zwykły, powszedni  chleb.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Istnieje wiele rzeczy na świecie,  bez których spokojnie mogę się obejść w codziennym życiu i nawet tego nie  zauważam. Posiadanie samochodu czy telewizora, wypady na weekend do Paryża,  cotygodniowe wizyty u fryzjera czy kosmetyczki, itp. – wszystkie te rzeczy –  aczkolwiek miłe – nie są mi niezbędne w życiu, a brak ich nie wpływa w  najmniejszym stopniu na jakość moich dni i nocy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Czego nie mogę powiedzieć o  chlebie. Pomijając już czysto kulinarny aspekt problemu – są w moim życiu  „miłości nabyte”, jak: kawa, pomidory, laptop, komórka, owoce morza, książki,  muzyka fortepianowa, papier. Rzeczy, które może kiedyś nie były mi potrzebne do  szczęścia, ale teraz są, choć nie muszę się nimi cieszyć koniecznie każdego  dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ale istnieje jedna rzecz, bez  której nie umiem się obejść na codzień (że nie wspomnę, że nie chcę i nie życzę  sobie się obywać): chleb. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, by w moim życiu  kiedykolwiek go nie było, bym kiedykolwiek żyła bez świadomości istnienia  chleba. Nawet w trudnych czasach mojego dzieciństwa chleb był jedną z podstaw  codziennego żywienia, choć, oczywiście, było go mniej i musiał starczyć na  dłużej, niż jest to konieczne obecnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jeśli istnieje jedna, jedyna  rzecz, która jest wynalazkiem i tworem człowieka, a o której nie można wymienić  nawet jednej złej cechy, to jest nią chleb. Słyszałam głosy, że chleb jest  tuczący (jako ta „zła” cecha). Owszem, chleb może być tuczący, jeśli jedzony w  nadmiarze. Co można powiedzieć o każdym produkcie spożywczym – wszystko w  nadmiarze tuczy lub szkodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wiem, że wiele diet  odchudzających zaleca ograniczenie lub zupełne wyłączenie chleba z codziennego  żywienia. Biorąc pod uwagę, że żyjemy w normalnym kraju, gdzie problem masowej  śmierci głodowej nie istnieje, i – bo jakże by inaczej – tabelę kaloryczności,  mogę zrozumieć logikę takich zaleceń w dietach odchudzających. Jednakże – jak  mówi jedno powiedzonko – punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Czasem  dobrze jest się postawić w sytuacji innych ludzi, w tym przypadku: w sytuacji  człowieka głodnego. Ktoś, dla kogo głód jest codziennością, nie będzie myślał o  kaloryczności – dla niego przysłowiowa kromka chleba będzie ratunkiem i  zbawieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dla mnie chleb jest wyrazem  harmonii świata przyrody i świata ludzi, gdyż powstaje po połączeniu tego, co  daje nam ziemia oraz pracy i wysiłku człowieka. Jest też symbolicznym wyrazem  miłości człowieka do człowieka, gdyż dzieląc się chlebem, człowiek daje drugiemu  środek do podtrzymania życia, czyli symbolicznie mówi „chcę, żebyś żył”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie ma teraz potrzeby pieczenia  chleba w domu, każdy sklep spożywczy ma go w swoim asortymencie. Niemniej, od  czasu do czasu miło jest napełnić cały dom zapachem pieczonego, świeżego chleba.  Poniżej więc zamieszczam prosty przepis na domowy chleb. Dostałam go od mojej  szefowej Agnieszki, właściwie wyprosiłam po tym, kiedy raz przyniosła go do  pracy „na spróbowanie”. Podaję go tak, jak go dostałam - w dokładnym,  „oryginalnym” brzmieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;ZACZYN&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 dzień – 1/3 szklanki mąki  żytniej chlebowej + 1/3 szklanki ciepłej wody – wymieszać w wysokiej misce,  przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym miejscu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 dzień – ¼ szklanki mąki + ¼  szklanki wody, dosypać i wymieszać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 i 4 dzień – tak samo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;5 dnia zaczyn powinien mieć  bąbelki i zapach kwasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Pierwsze pieczenie proponuję z ½  porcji – patrz przepis chleb.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;CHLEB&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kg maki tortowej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kg mąki żytniej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka otrąb pszennych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka ziaren słonecznika&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka siemienia lnianego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka płatków owsianych –  zwykłych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3-4 pełne łyżeczki soli  kamiennej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2l ciepłej wody (z kranu)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;zaczyn&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zaczyn (8 łyżek) oraz wszystkie  składniki wymieszać dokładnie. Z tego ciasta odłożyć 8 łyżek (jako zaczyn) do  słoika i trzymać w lodówce (może stać 2-3 tygodnie) – nie dokręcać słoika, bo  zaczyn rośnie. Przygotować 3 blaszki keksówki, wysmarować olejem i wyłożyć  ciasto (ja wykładam blaszki papierem do pieczenia dwustronnie silikonowanym).  Przykryć ściereczką i odstawić na 6-7 godzin do wyrośnięcia. Gdy wyrośnie  posmarować wierzch olejem. Wstawić do zimnego piekarnika. Piec 1 godzinę 20  minut w temperaturze 180-200°C. Po wyjęciu z piekarnika wierz chleba posmarować  wodą. Pozostawić w blaszkach 15 minut. Studzić odwrócony do góry spodem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div id=&quot;articleFooter&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; title=&quot;Bon appétit!&quot;&gt;www.bonappetitcava.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;www.Artelis.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/3043776456878180420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/3043776456878180420' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3043776456878180420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3043776456878180420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/o-chlebie.html' title='&lt;h3&gt;O chlebie&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-7356624234530922979</id><published>2011-01-22T17:14:00.006+01:00</published><updated>2011-01-25T08:39:51.788+01:00</updated><title type='text'>Na początku były ciastka rubinowe...</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&amp;nbsp;Eryka&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Każdy rozpoczyna swoją przygodę kulinarną w inny sposób. W moim przypadku &quot;pierwszy raz&quot; naznaczył dalszy rozwój wypadków. Pierwszą rzeczą, jaką sama, bez pomocy i z własnej inicjatywy zrobiłam w kuchni do jedzenia, były ciastka. Nie pierwsze lepsze z brzegu, tylko ciastka rubinowe Ani z Zielonego Wzgórza.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Podczas któryś wakacji Mama sprezentowała mi książkę kucharską napisaną przez wnuczkę Lucy Maud Montgomery, autorki kilku książek o przygodach najlepiej znanego rudzielca wśród żeńskiej części populacji czytelniczej. Byłam wówczas w wieku, w którym już dawno wyrosłam z książek o Ani, ale akurat wtedy zaczęłam czuć niejasne ciągoty w stronę kuchni. Można powiedzieć, że Mama wbrew sobie wyświadczyła mi przysługę.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Moja Mama świetnie gotuje. Ale nie lubi tego robić. Chyba ma to coś wspólnego z faktem, że jak byliśmy z moim rodzeństwem mali, byliśmy nieco wybredni, co owocowało często tym, że biedna kobieta musiała gotować dwa obiady na jeden dzień. A poza tym pracować, zajmować się nami i mężem, utrzymywać dom w czystości, i przy tym wszystkim nie zwariować, tak że w końcu prace domowe jej obrzydły, a gotowanie chyba najbardziej. Dlatego właśnie, dopóki nie tupnęłam nogą i nie postawiłam stanowczego &quot;veto&quot;, wszelkie moje próby podjęcia jakiegokolwiek gotowania były udaremniane, a ja sama byłam bezceremonialnie przeganiana z kuchni słowami: &quot;Jeszcze zdążysz się w życiu nagotować!&quot;. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Godziłam się na to potulnie aż do tamtego lata. Pewnego dnia po prostu oznajmiłam, że skoro mam już moją pierwszą książkę kucharską, to zamierzam zacząć jej używać. Wyjęłam stolnicę, przygotowałam wszystkie składniki i wałek do ciasta, włączyłam piekarnik i przystąpiłam do robienia ciastek.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Myślę, że część przyjemności z pieczenia i gotowania ludzie czerpią ze świadomości, że oto stworzyli coś nowego, a także z tego, że zrobili to sami, własnymi rękami. Po połączeniu kilku składników powstało coś nowego, coś innego, coś potrzebnego. Chyba żadna inna z form działalności ludzkiej nie zawiera w sobie tylu podobieństw do magii i czarowania. Tak więc, abrakadabra, kucharzenie faktycznie potrafi przenieść w stan ducha, w którym wierzy się jeszcze w czary, a nawet samemu umie się czarować - czego dowodem jest zawartość garnka. Sądzę, że nigdy nie zapomnę tej chwili, kiedy po wrzuceniu wszystkich składników do makutry, po jakichś dziesięciu minutach wyrabiania ich widelcem, ciasto zaczęło robić się zwarte i elastyczne. Spójrzcie tylko do mojej makutry, to ja to zrobiłam!&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rubinowe ciastka były pierwsze, ale zdecydowanie nie ostatnie. Jeśli mogłabym wybrać coś, co lubię przygotowywać najbardziej, to tym czymś byłyby właśnie ciastka. Czekoladowe, orzechowe, migdałowe, piernikowe, z kremem, owsiane, owocowe - wszelkie, jakie istnieją. Jeśli chcę zająć czymś ręce, ażeby umysł mi nieco odsapnął, to niewątpliwie zabiorę się do robienia ciastek. Bo nic na świecie nie jest w stanie tak mnie uspokoić, jak wycinanie, sklejanie, ozdabianie, wyciskanie, ogólnie rzecz biorąc - jak mówi moja Mama - &quot;diablenie się&quot; z ciastkami.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rubinowe ciasteczka do popołudniowej herbaty&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 szklanki przesianej mąki&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki stołowe cukru&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1/2kostki masła roślinnego&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3/4 szklanki mleka&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;słoik dżemu wiśniowego&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nagrzać piekarnik do temperatury 220°C. Przesiać mąkę, wsypać do dużej miski, dodać proszek do pieczenia, cukier i sól, wymieszać wszystko widelcem. Dodać masło roślinne, drobno posiekać nożem. Wlać mleko i wyrabiać widelcem tak długo, aż ciasto da się uformować w miękką kulę. Położyć kulę z ciasta na stolnicy posypanej mąką, zagnieść 12 razy. Posypać mąką wałek do ciasta i rozwałkować ciasto do grubości 5mm. Dużą foremką powycinać krążki z ciasta, jeden obok drugiego. Robić to jednym zdecydowanym ruchem, nie kręcić foremką. Szpatułką przenieść połowę krążków na blachę wyłożoną folią aluminiową, układać je w odstępach 2 i 1/2 cm. Małą foremką wyciąć środki w pozostałych krążkach. Powstałe w ten sposób pierścienie ułożyć szpatułką na krążkach leżących na blasze (tutaj moja uwaga: ja zawsze smaruję te krążki białkiem jajka, ażeby oba placuszki na pewno się skleiły). W tym miejscu znów odstąpię od oryginalnego przepisu: książka podaje, żeby nałożyć dżem łyżeczką na ciastka przed pieczeniem. Ja natomiast zawsze nakładałam go po pieczeniu. Pozostawiam w gestii czytających, w jakiej formie przygotują własne ciastka. Idźmy dalej. Piec ciastka pół godziny na środkowym poziomie piekarnika, dopóki nie urosną i nie nabiorą złocistej barwy. Wyjąć blachę z piekarnika, używając rękawic kuchennych. Metalową szpatułką szybko zdjąć ciasteczka z blachy. Jak wcześniej mówiłam, ja napełniam ciastka dżemem po pieczeniu, przy pomocy łyżeczki do herbaty i wykałaczki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepis pochodzi z książki Kate Macdonald &quot;Książka kucharska Ani z Zielonego Wzgórza&quot; wydanej przez &quot;Naszą Księgarnię&quot; w 1994r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
www.bonappetitcava.blogspot.com&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
---&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://www.publikuj.org/&quot;&gt;Publikuj.org&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/7356624234530922979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/7356624234530922979' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/7356624234530922979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/7356624234530922979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/na-poczatku-byy-ciastka-rubinowe.html' title='&lt;h3&gt;Na początku były ciastka rubinowe...&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-6434880183456534768</id><published>2011-01-21T06:09:00.004+01:00</published><updated>2011-01-25T08:39:31.375+01:00</updated><title type='text'>Smaki USA, czyli Prowansja po amerykańsku</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Po moim ponad rocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych zostało mi wiele wspomnień kulinarnych. Lecz kiedy próbuję przypomnieć sobie choć jedną stricte amerykańską potrawę, którą się tam nauczyłam przyrządzać - no cóż, powiedzmy po prostu, że w USA uczyłam się gotować &quot;po prowansalsku&quot;.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Z Norwalk, Connecticut, USA wywodzi się wiele moich upodobań kulinarno-smakowych. Przede wszystkim kawa, smażone w panierce kalmary, w ogóle miłość od pierwszego smaku do wszelkiego rodzaju owoców morza - z krewetkami na czele, bajgle z kminkiem, popcorn wyłącznie solony, i wiele innych. Jedzenie w amerykańskich w restauracjach wcale nie jest droższe, niż gotowanie w domu, i to, iż odkryłam, że uwielbiam chodzić do restauracji i kawiarni, też jest zasługą tego kraju. Jednakże kiedy myślę o moim własnym gotowaniu, nieodmiennie nasuwa mi się jedno słowo: Prowansja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wszystko wzięło się z tego, że bardzo pilnie starałam się wówczas nauczyć angielskiego i że - niestety - dla mnie książka kucharska musi mieć fotografie. Uczyłam się w najlepszy, sprawdzony przeze mnie sposób, czyli poprzez czytanie. Udałam się do księgarni, aby nabyć książkę kucharską i wraz z nią poszerzać moje kulinarne horyzonty i angielskie słownictwo. Nie wiem, czy szukałam w złym miejscu, czy rzeczywiście tak faktycznie było, ale nie znalazłam ani jednej książki z kuchnią typowo amerykańską, gdzie byłyby również zdjęcia dań. Znalazłam za to książkę napisaną po angielsku o kuchni prowansalskiej, w dużym formacie, na ładnym kredowym papierze, ze zdjęciami nie tylko jedzenia, ale i okolic Prowansji. Czy mogłam się oprzeć?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Następnych kilka dni spędziłam próbując przetłumaczyć przepisy na język polski. Dziś jak otwieram tę książkę, co rusz napotykam napisane na marginesach stron tłumaczenia słów, czy całe zdania. Nie uczę się angielskiego teraz tak desperacko jak wtedy, i szczerze mówiąc, gdy czasem patrzę na jej okładkę, zastanawiam się, czy rzeczywiście w tej księgarni nie było książek kucharskich z kuchnią amerykańską, czy po prostu, kiedy zobaczyłam TĘ okładkę, zwyczajnie zrezygnowałam z dalszych poszukiwań.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jak już mówiłam, jedzenie &quot;na mieście&quot; w Stanach nie jest drogie, i w sumie można by się zastanawiać, czemu w ogóle brałam się za gotowanie. Otóż, mój brat, mimo okazjonalnych wypadów do restauracji, był zdecydowanym zwolennikiem jedzenia domowego. Po pracy wolał jechać do domu, by zjeść obiad, a nie od razu się myć i przebierać do wyjścia na miasto. Po wyczerpaniu wszystkich moich &quot;domowych&quot; przepisów, stwierdziłam, że trzeba nam obojgu odmiany i dlatego właśnie udałam się do księgarni, aby nabyć książkę kucharską. Mojemu bratu było wszystko jedno, z której części świata pochodził przepis, jeśli tylko danie zawierało mięso.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Przedstawiam tutaj właśnie takie danie z mięsem. Tłumaczenie przepisu jest moje własne - robocze, uzupełnione także moimi doświadczeniami praktycznymi w przygotowaniu tej potrawy. Po francusku nazywa się ona wdzięcznie &quot;Supremes de Volaille aux Asperges&quot;. Po angielsku - już mniej poetycko - &quot;Chicken breast with asparagus&quot;. A w moim tłumaczeniu - po prostu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Piersi z kurczaka ze szparagami &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 pojedyncze piersi z kurczaka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 łyżki posiekanej świeżej natki pietruszki&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki posiekanej świeżej kolendry&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki posiekanej świeżej mięty&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka posiekanego świeżego tymianku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;20 łodyg szparagów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;60 g niesolonego masła&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól i świeżo zmielony pieprz do smaku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;250 ml wody&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3 łyżki oliwy z oliwek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Umyć i wysuszyć piersi z kurczaka. Wyłożyć pietruszkę, kolendrę, miętę i tymianek na deskę do krojenia lub na duży talerz. Dokładnie wymieszać, obtoczyć piersi z kurczaka w ziołach i zostawić, by postały około godziny przed samym gotowaniem (Mogą stać dłużej, ale muszą zostać schłodzone w lodówce, a potem przed gotowaniem przywrócone do temperatury pokojowej). W międzyczasie, jeśli łodygi szparagów są grube, obierać je nie dalej niż około 5 cm od końcówek i odłamać twarde końce. Położyć szparagi na patelni, dodać masło, przyprawić nieco solą i pieprzem i wlać wodę. Przykryć patelnię i odstawić na razie na bok. W drugiej dużej patelni rozgrzać oliwę z oliwek. Kiedy patelnia jest już gorąca, położyć piersi z kurczaka i smażyć, aż spód zbrązowieje, czyli około 3 minut. Odwrócić piersi, przyprawić solą i pieprzem, zmniejszyć ogień do średniego, i smażyć, aż druga strona będzie brązowa, a cała pierś nieprzezroczysta, czyli około 3 minut. Kiedy piersi są w połowie usmażone, postawić patelnię ze szparagami na dużym ogniu i doprowadzić zawartość do wrzenia. Odsunąć nieco pokrywkę i gotować, aż woda w połowie wyparuje, a szparagi będą ugotowane, około 3 minut. Używając szczypiec lub dużej łyżki z otworami, przenieść szparagi na ogrzane pojedyncze talerze, zachowując sos w patelni. Przenieść piersi z kurczaka na talerze, ułożyć je obok szparagów. Postawić patelnię użytą do kurczaka na średnim ogniu, dodać wodę ze szparagów i gotować do wrzenia, cały czas mieszając i skrobiąc z patelni wszystkie zbrązowiałe części kurczaka, które tam mogły zostać, aż powstały płyn będzie zredukowany do konsystencji lekkiego sosu. Spróbować i dodać odpowiednio soli i pieprzu. Polać piersi z kurczaka sosem i podawać natychmiast.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przepis pochodzi z książki Diane Holuigue &quot;Savoring Provence&quot; wydanej przez wydawnictwo &quot;Oxmoor House&quot; w 2002r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
http://www.bonappetitcava.blogspot.com&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artykuly.com.pl/&quot;&gt;artykuly.com.pl&lt;/a&gt; - Twojego źródła artykułów do przedruku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/6434880183456534768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/6434880183456534768' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6434880183456534768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/6434880183456534768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/smaki-usa-czyli-prowansja-po.html' title='&lt;h3&gt;Smaki USA, czyli Prowansja po amerykańsku&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-4051730785042306734</id><published>2011-01-20T08:13:00.006+01:00</published><updated>2011-02-04T11:29:46.296+01:00</updated><title type='text'>Moja historia kawy</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Katarzyna Dudziuk&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nic na świecie nie smakuje mi lepiej, niż pierwszy łyk kawy z mlekiem zaraz po przebudzeniu. Każdy dzień zaczynam kawą i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. A jednak był taki czas w moim życiu, kiedy piłam kawę tylko raz w roku... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Urodziłam się w czasach, kiedy niczego nie można było kupić bez kartek, a różnice w statusie majątkowym społeczności zwyczajnie nie istniały, bo wszyscy mieli tyle samo – czyli nic. Kawa w domu pojawiała się rzadko i raczej były to chwile, kiedy któreś z rodziców miało imieniny, albo też przyjechała jakaś rodzina z zagranicy. Ponieważ piła ją tylko Mama, starczało jej zwykle na dłuższy okres czasu. Oczywiście, była to kawa ziarnista, którą trzeba było mielić. Mieliśmy jakiś stary młynek do kawy, który nawet był elektryczny, i jak dziś pamiętam – w kolorze pomarańczowym. Kiedy w wieku sześciu lat opanowałam już trudną sztukę mielenia kawy – która polegała głównie na naciśnięciu jednego guzika i trzymanie go w ten sposób przez jakiś czas – Mama pozwalała mi czasami przygotować jej kawę do zaparzenia, co z kolei mnie pozwalało czasem wykradać ziarenka kawy, by potem je sobie chrupać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Czasy, jak wiadomo, zmieniły się, i kiedy poszłam do szkoły średniej, wszędzie już można było kupić kawę, i to nie tylko w ziarnach, ale i od razu mieloną, a także rozpuszczalną. Mama nabrała zwyczaju pić kawę codziennie, a nie tylko, kiedy przychodzili goście. Całe życie piła kawę „plujkę”, tzn. kawę mieloną, zalewaną bezpośrednio wodą. Taka była kawa, jaką piłam po raz pierwszy w życiu, i muszę powiedzieć, zachwycona nie byłam. Smak mi nie odpowiadał, a poza tym irytowały mnie drobinki kawy, które przy piciu właziły mi w zęby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bez żalu więc pożegnałam się kawą – choć nie tak zupełnie do końca. Kawa na mnie wówczas bardzo mocno działała, więc piłam ją raz w roku, ale za to cały dzbanek. Rokrocznie miałam poprawkę z języka angielskiego, tak więc w noc przed pytaniem robiłam sobie dzbanek kawy, wypijałam go wieczorem i całą noc bez problemu wbijałam sobie do głowy oporne wtedy dla mnie informacje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Trudno mi w to dziś uwierzyć, ale na studiach też nie zaczęłam pić kawy – choć piły ją wszystkie moje współlokatorki. Jak każdy student, miałam kilka zarwanych nocy przed egzaminami. Pamiętam nawet taką sesję, kiedy nie spałam przez dwie noce pod rząd, bo przez trzy dni pod rząd miałam egzaminy. Ale kawy w tych wspomnieniach nie ma – choć naprawdę się zastanawiam, jak mi się udało przetrwać bez kofeiny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Kawę zaczęłam pić po studiach, kiedy pojechałam do USA. Nie mówiłam za dobrze (a właściwie: to prawie wcale) po angielsku i większość rzeczy napawała mnie przerażeniem. Znalazłam pracę w greckiej restauracji, najpierw jako tzw. bus girl (czyli dziewczyna sprzątająca stoliki), później – kiedy poduczyłam się języka – zostałam kelnerką. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili, ale na początku na niewiele mi się to przydało, bo nie rozumiałam większości tego, co do mnie mówili. Spędzałam tam większość dnia, ale bardzo często było tak, że nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, czym zająć ręce. Tak więc zajmowałam się piciem kawy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;W tej restauracji był zupełnie magiczny ekspres ciśnieniowy do kawy. Zwykłą kawę, bez żadnych specjalnych właściwości, przekształcał w napój bogów. Piłam ją z mlekiem codziennie, dwa, trzy kubki, i zanim się obejrzałam, kawa pojawiła się w mojej własnej kuchni i w moim rozkładzie dnia jako pierwsza rzecz, o jakiej myślałam po podniesieniu się z łóżka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Moje przywiązanie do kawy przetrwało. A zamiłowanie do smaku kawy zdecydowanie wzrosło. Nadal wolę nie zbliżać się kawy „plujki”, ale kawę w każdej innej postaci jestem w stanie pić przez cały dzień. Lubię kawę na ciepło i na zimno, lubię likiery kawowe, uwielbiam „kawówkę” – nalewkę robiona przez moją najlepszą przyjaciółkę, lubię, kiedy biszkopt w torcie jest nasączony kawą, lubię ciasta i torty kawowe – słowem, lubię kawę w każdej postaci (prócz „plujki”). Choć – że powtórzę to, co już wcześniej powiedziałam – nic na świecie nie jest w stanie przebić smaku pierwszego łyku zwykłej kawy z mlekiem, wziętego zaraz po obudzeniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Podaję tu przepis na moją ulubioną kawę na zimno. Jest doskonała w upalne dni, kiedy człowiekowi brakuje energii.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Chłodzący napój mokka&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka zaparzonej mocnej kawy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 łyżki stołowe czekolady w proszku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 szklanka zmrożonego mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;150 ml śmietanki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 kulki lodów czekoladowych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wsypać czekoladę w proszku do garnka i wlać przygotowaną zaparzoną kawę. Podgrzewać lekko, aż zacznie się prawie gotować, potem zdjąć garnek z ognia. Przelać płyn do żaroodpornej miski lub dzbanka, dodać mleko, wymieszać. Następnie dodać śmietankę i ponownie wymieszać. Przelać napój do czterech szklanek lub wysokich pucharków. Na wierzchu położyć po kulce lodów. Od razu podawać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Źródło:&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Christine McFadden i Christine France „Wielka encyklopedia czekolady” , Arkady, 1999r.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; title=&quot;Bon appétit!&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;http://artelis.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/4051730785042306734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/4051730785042306734' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/4051730785042306734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/4051730785042306734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/moja-historia-kawy.html' title='&lt;h3&gt;Moja historia kawy&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-3601250795607214945</id><published>2011-01-19T08:09:00.005+01:00</published><updated>2011-01-25T08:38:43.110+01:00</updated><title type='text'>Kilka słów o odchudzaniu</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Oto mój osobisty, czysto subiektywny punkt widzenia w kwestii tracenia kilogramów. Czuję się jednak w obowiązku dodać, że ów punkt widzenia klarował mi się przez lata, które były wypełnione dietami, tabelami kaloryczności oraz wzlotami i upadkami, które zna każdy, kto choć raz w życiu próbował schudnąć.&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Moja historia odchudzania zaczęła się, gdy miałam naście lat, a moi rodzice sprawili sobie kuchenkę mikrofalową. Szybko wyprodukowane zapiekanki z żółtym serem jeszcze szybciej znikały z mojego talerza i ani się obejrzałam - miałam nadwagę. Niewielką, to niewielką - ale zdecydowanie widoczną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie będę tu streszczać przebiegu i (najczęściej budzących wątpliwości) wyników diet odchudzających, które starałam się wprowadzić w życie, aby wrócić do poprzedniej wagi. Chudłam, znowu tyłam, załamywałam się, przechodziłam okresy kompletnego tumiwisizmu oraz - dla kontrastu - okresy intensywnego odchudzania na granicy z jadłowstrętem - i tak to się kręciło w kółko, aż przyszedł wreszcie ten moment.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, chodzi jedynie o to, że dorosłam. Skończył się koszmar dojrzewania, zaczęło się dorosłe życie. Oczywiście, moje nastawienie do problemu też &quot;wydoroślało&quot;, ale przede wszystkim moje ciało przeszło metamorfozę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie jestem pewna na czym to polega, ale w sumie rzecz pobudza mnie do śmiechu. Pragnę zaznaczyć jedną rzecz: od dwunastego roku życia nie urosłam nawet jednego milimetra. Kiedy zaczęły się moje kłopoty z wagą, od dawna już miałam ustalony wzrost, który mam do dziś. I właśnie - żeby było śmieszniej - dziś jestem raczej szczupła, a ważę dokładnie tyle, ile ważyłam, kiedy pierwszy raz przybrałam na wadze. Koniec końców, walczyłam z wagą, która była mi wyraźnie przeznaczona i która teraz mi jak najbardziej odpowiada. Czyż życie nie ma poczucia humoru?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Jednakże, absolutnie nie mogę powiedzieć, że to &quot;całe odchudzanie&quot; na nic mi się nie przydało. Dzięki dietom mam całkiem gruntowną wiedzę o kaloryczności produktów spożywczych i o ich właściwościach odżywczych. Nauczyłam się też, że właściwości odżywcze summa summarum są ważniejsze od kaloryczności. Moje horyzonty kulinarne znacznie się dzięki dietom poszerzyły, a kilka dietetycznych potraw, po niewielkich modyfikacjach, na stałe włączyłam do moim popisowych dań.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie chcę przez to powiedzieć, że każdy powinien choć raz w życiu się odchudzać - absolutnie nie. Próbuję jednak zaznaczyć, że i z takich doświadczeń można wycisnąć rzeczy, które potem nie tylko się przydają, ale nawet niekiedy okazują się pomocne, czy wręcz niezbędne w życiu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wiem też jedną rzecz na pewno: nie ma żadnego cudownego sposobu na odchudzanie. Cała rzecz polega na wytrwałości i silnej woli. Naturalnie, można w ogóle przestać jeść, i wtedy spadek wagi będzie szybki, ale tu już mowa o anoreksji, a nie o traceniu kilku zbędnych kilogramów w sposób rozsądny i zdrowy. Prawidłowe odchudzanie powinno trwać kilka miesięcy, w zależności od ilości kilogramów, które chce się stracić. Wysiłek fizyczny, albo ćwiczenia na dane partie mięśni bardzo pomagają, ale efekt tego także widać dopiero po upływie jakiegoś czasu. Dlatego odchudzanie jest takie trudne: potrzeba wiele cierpliwości i samozaparcia, ażeby wytrwać do końca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I jeszcze jedno: nie poddawać się. Błądzić jest rzeczą ludzką. Jeśli nawet na chwilę się zapomnimy i połakomimy się na coś tłustego i kalorycznego, nie oznacza to od razu, że całe odchudzanie musi iść na marne. Mały objazd na drodze nie znaczy, że nie da się dotrzeć do celu. Trzeba tylko wrócić na właściwą drogę i iść dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Na zakończenie podaję przepis na placuszki tuńczykowe. Pochodzi on z czasu, kiedy wypróbowywałam dietę Dukana - oryginalny przepis znajduje się na stronie &lt;/span&gt;&lt;a href=&quot;http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=12&amp;amp;t=890&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;http://forum.dieta-dukan.pl/viewtopic.php?f=12&amp;amp;t=890&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;. Jak już mówiłam, przepis został nieco zmieniony - wszystko w imię smaku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Placuszki tuńczykowe&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka tuńczyka w sosie własnym&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 jajka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki otrąb owsianych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka otrąb pszennych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 cebula&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 nieduża czerwona papryka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżeczka musztardy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kostka smakowa Knorra o smaku papryki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 kostka smakowa Knorra o smaku pietruszki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Tuńczyka osączyć z zalewy i przełożyć do miski. Wbić jajka, wrzucić pokrojoną w drobną kostkę cebulę i paprykę oraz resztę składników. Dokładnie wymieszać. Kłaść łyżką niewielkie placuszki na rozgrzanej patelni. Żeby placuszki były choć trochę dietetyczne, smażyć je na patelni teflonowej - zupełnie bez oleju. Smażyć aż jajko na spodzie się zetnie, przewrócić placuszki na drugą stronę i trzymać je na ogniu, aż przestaną przystawać do patelni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; title=&quot;www.bonappetitcava.blogspot.com&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artykuly.com.pl/&quot;&gt;artykuly.com.pl&lt;/a&gt; - Twojego źródła artykułów do przedruku.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/3601250795607214945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/3601250795607214945' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3601250795607214945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/3601250795607214945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/kilka-sow-o-odchudzaniu.html' title='&lt;h3&gt;Kilka słów o odchudzaniu&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-1046096647968577646</id><published>2011-01-18T22:07:00.005+01:00</published><updated>2011-01-25T08:38:19.839+01:00</updated><title type='text'>Zupa meksykańska, czyli kocioł przyjaźni</title><content type='html'>Autorem artykułu jest Katarzyna Dudziuk&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Co jest potrzebne, aby przygotować rzeczoną zupę? Przede wszystkim czas – dużo czasu. Zegarek albo minutnik – aby odmierzać dokładnie każdą półgodzinę. Garnek – duży, przynajmniej dziesięciolitrowy.&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoBodyText&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I składnik dosłownie kluczowy: potrzebna jest grupa głodnych przyjaciół, ażeby zabawiali gotującego podczas przygotowywania potrawy, a następnie pochłonęli zupę i wyrazili żal, że nic nie zostało na jutro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Nie wiem dokładnie, skąd pochodzi ten przepis. Nie mam nawet do końca pewności, czy zupa rzeczywiście jest meksykańska. Pewnego dnia mój Ojciec uraczył naszą rodzinę tą zupą, a na nasze pytania i zachwyty podał jedynie krótkie wyjaśnienie, że podsłuchał przepis od koleżanek w pracy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niezależnie od tego, jaką drogę przepis na zupę meksykańską przebył, aby trafić do mojego domu, i pomijając fakt, że nikt nie wie, czy zupa ma cokolwiek wspólnego z Meksykiem, danie to weszło na stałe do żelaznego kanonu ulubionych dań mojej rodziny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Za jej popularnością przemawia nie tylko smak. Wbrew ilości, jaka wychodzi z jednej porcji, i czasowi potrzebnemu do jej ugotowania, zupa ta jest najprostszą i najmniej pracochłonną potrawą na świecie. Jest za to bardzo czasochłonna, ale mnie osobiście to nigdy nie przeszkadzało, a jest to chyba jej jedyna wada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zupa meksykańska to zupa typowo jesienno-zimowa. Syci, rozgrzewa, podnosi na duchu. Nie miałam za wiele do tego sposobności, ale przy tych rzadkich okazjach, kiedy zostawało trochę zupy na następny dzień, okazywało się, że im częściej odgrzewana, tym lepiej smakuje (choć ja miałam okazję próbować ją tylko po dwóch odgrzewaniach). Do jej niewątpliwych zalet należy też fakt, że o ile pozostanie się w obrębie składników z przepisu, można dowolnie eksperymentować z ilością. Miałam okazję ugotować ją bez mięsa (mimo że jest ono jednym z głównych składników) i nikt z tego powodu nie narzekał. W jej skład wchodzą też warzywa z puszek z zalewami. Jeśli ktoś ma fantazję dodać dwie puszki kukurydzy zamiast jednej, nie ma po temu żadnych przeszkód. Jeśli ktoś chce dodać soję (lub kiełki sojowe) zamiast białej fasoli, też krzywdy zupie tym nie wyrządzi. Jedynymi składnikami, które są absolutnie nietykalne i niezbędne zupie, to cebula i przyprawy. Wiem z doświadczenia, że brak któregoś z nich znacznie umniejsza walory tego dania. I jej kolejna cudowna właściwość: jeśli doda się nieco mniej wody i pogotuje trochę dłużej, zupa z powodzeniem zmienia się w gęsty sos, który bardzo dobrze komponuje się z makaronem, albo – jak kto woli – z ryżem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Dla mnie osobiście ta zupa jest związana z najmilszymi wspomnieniami z ostatnich dwunastu lat. Jest niezwykle prosta w wykonaniu, dlatego bardzo szybko mój Ojciec przekazał mi pałeczkę i od tamtej pory zupę gotowałam ja. Kiedy wyjechałam z domu na studia, dzieliłam los dziesiątek tysięcy innych studentów. Mieszkałam w akademiku, zawierałam przyjaźnie (które miały przetrzymać burze i trwać do dziś), udzielałam się w Kole Polonistów. I zaraziłam zupą meksykańską i moje współlokatorki z pokoju, i bliskich przyjaciół, i kolegów i koleżanki z Koła. Byłam też na tyle bezczelna, że nikomu nie zdradzałam dokładnego przepisu, tłumacząc dziewczynom, że dostaną go, jak powychodzą za mąż. Dziś już mogę przyznać – ponieważ przepis dawno powędrował w świat z moimi przyjaźniami i studenckimi znajomościami– że wcale o to nie chodziło, a jedynie o to, by zupę tę kojarzyli wyłącznie ze mną. I tak się poniekąd stało. Kiedy jadę w odwiedziny do przyjaciół, do miasta mojej studenckiej młodości, jadę tam z pewnością, że pierwszą rzeczą jaką będę tam robiła, będzie gotowanie zupy meksykańskiej. Wiem też, że przez cały czas moi przyjaciele będą się kręcić po kuchni, pytać, czy długo jeszcze, pomagać mi kroić cebulę, czytać mi na głos wyjątki z Kołakowskiego, opowiadać, co się zdarzyło, kiedy mnie nie było, irytować, rozśmieszać&amp;nbsp; - czyli ogólnie rzecz biorąc, dodawać kolejne magiczne wspomnienia uwarzone przy zupie meksykańskiej – przy kotle przyjaźni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Zupa meksykańska (przepis „klasyczny”)&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 litr wody&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 kostki rosołowe wołowe&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;4 duże cebule&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;pół kilo mielonego mięsa wieprzowego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka kukurydzy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka fasoli białej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka fasoli czerwonej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 puszka soi albo kiełków sojowych (ja osobiście wolę kiełki)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżka ziół prowansalskich&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 łyżki majeranku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;3-4 ząbki czosnku&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;2 małe puszki koncentratu pomidorowego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;sól, pieprz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Litr wody zagotować w dużym garnku z kostkami rosołowymi. Kiedy woda się gotuje, pokroić cebulę w kostkę (nie musi być bardzo drobna) i wrzucić na patelnię na gorący olej. Kiedy cebula się zeszkli (ale nie podsmaży), a woda się zagotuje, wrzucić zeszkloną cebulę do wywaru i gotować na wolnym ogniu. Na tej samej patelni i oleju podsmażyć mięso mielone. Powinno być całe podsmażone i puścić sok. Kiedy będzie gotowe, dodać mięso razem z sokiem i olejem do gotującej się cebuli – i tutaj pojawia się na scenie rzecz niezwykle ważna: zegarek albo minutnik – i gotować na wolnym ogniu pół godziny. Otworzyć puszki i kiedy dzwonek oznajmi, że pół godziny minęło, dodać do wywaru &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;RAZEM Z ZALEWAMI&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt; kukurydzę, fasolę białą i czerwoną oraz kiełki sojowe&lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Gotować na wolnym ogniu pół godziny. Następnie dodać zioła prowansalskie, majeranek i czosnek – najlepiej zmiażdżony w wyciskarce, ale jeśli ktoś nie ma wyciskarki, może go zwyczajnie pokroić w drobną kosteczkę. Gotować na wolnym ogniu pół godziny. Dodać oba koncentraty pomidorowe, posolić, dodać pieprzu do smaku i znów pogotować na wolnym ogniu pół godziny. W trakcie całego gotowania zupę należy od czasu do czasu pomieszać. Po upływie ostatniej półgodziny wyłączamy gaz i generalnie możemy jeść. Radziłabym jednak odczekać z dwadzieścia minut, ponieważ po tak długim gotowaniu zupa jest dosłownie parząca (moi przyjaciele nigdy nie czekają i zawsze mają poparzone języki).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Bon appétit &amp;nbsp;:-)!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
---&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&quot; target=&quot;_blank&quot; title=&quot;Bon appétit!&quot;&gt;http://www.bonappetitcava.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuł pochodzi z serwisu &lt;a href=&quot;http://artelis.pl/&quot;&gt;http://artelis.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/1046096647968577646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/1046096647968577646' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/1046096647968577646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/1046096647968577646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/zupa-meksykanska-czyli-kocio-przyjazni_18.html' title='&lt;h3&gt;Zupa meksykańska, czyli kocioł przyjaźni&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6618431571068684915.post-8279181727621979419</id><published>2011-01-17T20:57:00.004+01:00</published><updated>2011-02-19T18:29:59.595+01:00</updated><title type='text'>Waga elektroniczna kuchenna</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoBodyText&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Jedno z podstawowych, niezbędnych w kuchni przyrządów. Rzecz, która raz kupiona, na pewno nie zostanie w którymś momencie odłożona na bok jako bezużyteczna. Jest też jednym z najbardziej uniwersalnych narzędzi kuchennych, ponieważ ma swoje zastosowanie przy przygotowywaniu i mięsa, i zupy, i ciasta – a nawet koktajlu.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoBodyText&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Niedawno byłam świadkiem dyskusji, w której moja koleżanka chwaliła się, że zawsze gotuje „na oko”. Miarki są jej niepotrzebne, wagę ma w rękach, a wrodzony talent kulinarny sprawia, że jej potrawy „na oko” są pochłaniane w momencie, kiedy lądują na stole.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;No cóż, tylko pozazdrościć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Sama należę do tych ludzi, którzy – ku swemu ubolewaniu – nie mają miarki ani w oczach, ani w rękach. Co więcej, moja umiejętność zapamiętywania danych miarowych jest niewielka, i, szczerze mówiąc, całe moje życie próbuję przypomnieć sobie, czy 1 szklanka to 200 ml czy 250 ml. I choć irytuję tym przede wszystkim samą siebie, to jednak nie wierzę, że jestem jedyną osobą na świecie, która ma ten problem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Mimo tego jednak gotuję, piekę ciasta, gniotę ciasteczka, pekluję i grilluję mięso. Czasami wychodzi mi to lepiej, czasami gorzej, niemniej wyniki zdecydowanie przechylają się w stronę pozytywną. I nie jestem zbyt dumna, aby przyznać, że moja waga kuchenna bardzo mi w tym pomaga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Rzecz może wydaje się banalna, ale wcale taka nie jest. Naturalnie zgadzam się, że czasami przez przypadek, dodanie do potrawy jakiegoś „nieprzepisowego” składnika, albo dodanie składnika „przepisowego”, lecz w innej niż podana ilości, może przynieść nowy, zachwycający efekt. Niemniej, będzie to już coś zupełnie innego, a nie potrawa, która miała zostać przygotowana. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Książki kucharskie podają proporcje składników nie bez powodu. A dokładne ilości składników są szczególnie ważne w pierwszej fazie nauki kucharzenia. Osoba, która nigdy nie była uczona gotowania i która zdobywała swoje umiejętności kulinarne poprzez książki, może nie mieć na początku pojęcia, ile to jest 300 g płatków owsianych, albo 15 dkg mielonych orzechów laskowych. 5 dkg cukru i 5 dkg kakao ważą tyle samo, ale kiedy wsypać każde z nich do szklanki, nie zajmują tyle samo miejsca. Naturalnie, w miarę nauki pewne rzeczy stają się nawykami, ale to wymaga czasu i doświadczenia. Przy stosowaniu cukru 5 dkg i 15 dkg robi różnicę. Tak samo jak istnieje różnica między szczyptą a łyżką pieprzu. Jeśli do ciasta doda się za dużo mąki – nawet zdawałaby się to niewinne 5 dkg – może to popsuć cały efekt, bo będzie za suche, albo za ciężkie. I tak dalej. Niestety, nie jest to wiedza wrodzona. Owszem, jest coś takiego, jak wrodzony talent kulinarny. Ale on nie zastąpi wiedzy i doświadczenia, które także w kuchni zdobywa się kosztem wielu porażek. Waga kuchenna, zwłaszcza elektroniczna, nie uchroni przed wszystkimi błędami, bo nie wszystkie błędy w kuchni wynikają ze złych proporcji, ale wielu z nich może bardzo skutecznie zapobiec.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Na zakończenie przepis na ciasteczka owsiane, do którego waga kuchenna elektroniczna na pewno się przyda.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;h2 style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; font-weight: normal; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Ciasteczka owsiane&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/h2&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;110 ml mleka&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;110 g masła&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;400 g cukru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Wszystkie składniki włożyć do garnka, rozpuścić i zagotować. Zmniejszyć ogień i dodać:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;350 g płatków owsianych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;1 łyżeczkę esencji waniliowej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;50 g kakao&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoBodyText&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoBodyText&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Można też dodać:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;40 g wiórków kokosowych lub&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;125 g masła orzechowego lub&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;50 g siekanych orzechów włoskich&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Gotować przez minutę, aż masa będzie gęsta. Zdjąć z ognia i wykładać łyżką na folię aluminiową. Wystudzić przed podaniem. (Ja robię je zwykle wieczorem i zostawiam na noc. Rano są zupełnie ostygnięte).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;font-family: Georgia, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;, serif;&quot;&gt;Bon appétit :-)!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzUxsSPzM7ux0u2s_do3f5dJrxH202qDPjG2d24RC5U9K-YPxXd4BMf5f_x3lGojD0sD5O6FWTW57pjEwNSgYw2p8moJaAE-XPQDhAMVy39Rh1B0bBd0QjWqrttwRhLptDM4hVnyXk_VQ8/s1600/DSCF0448.JPG&quot; imageanchor=&quot;1&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;300&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzUxsSPzM7ux0u2s_do3f5dJrxH202qDPjG2d24RC5U9K-YPxXd4BMf5f_x3lGojD0sD5O6FWTW57pjEwNSgYw2p8moJaAE-XPQDhAMVy39Rh1B0bBd0QjWqrttwRhLptDM4hVnyXk_VQ8/s400/DSCF0448.JPG&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.linuxhosting.net/&quot;&gt;best linux hosting&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/feeds/8279181727621979419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6618431571068684915/8279181727621979419' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/8279181727621979419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6618431571068684915/posts/default/8279181727621979419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://bonappetitcava.blogspot.com/2011/01/waga-elektroniczna-kuchenna.html' title='&lt;h3&gt;Waga elektroniczna kuchenna&lt;/h3&gt;'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzUxsSPzM7ux0u2s_do3f5dJrxH202qDPjG2d24RC5U9K-YPxXd4BMf5f_x3lGojD0sD5O6FWTW57pjEwNSgYw2p8moJaAE-XPQDhAMVy39Rh1B0bBd0QjWqrttwRhLptDM4hVnyXk_VQ8/s72-c/DSCF0448.JPG" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>