<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3960036614347736851</id><updated>2026-07-08T21:11:42.749+02:00</updated><category term="Psychologia"/><title type='text'>Pseudonaukowo</title><subtitle type='html'>Regularnie aktualizowany blog, który dotyczy szeroko rozumianego pojęcia pseudonauki, autor zamieszcza rozbudowane wpisy zawierające treści związane z alternatywnymi teoriami świata, zagadkami przeszłości, teoriami spiskowymi, zjawiskami paranormalnymi okraszonymi własnymi przemyślanymi opiniami oraz nierzadko zabawnymi komentarzami. Zapraszam do lektury.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pseudonaukowo.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3960036614347736851/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pseudonaukowo.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>basiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08347166006488153119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>1</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3960036614347736851.post-4173906835235818647</id><published>2011-02-09T14:24:00.010+01:00</published><updated>2012-10-31T10:05:52.746+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Psychologia"/><title type='text'>O wyższości socjologii nad psychologią</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;float: left; margin-right: 1em; text-align: left;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvT0FdW5l7lbOMsPhkluNz0YQOsBBXrrC5M9xRYmPVOtEgcPzFTQkTwWklzodxEoYhCBc23TbFzo7hNVbBs_BkRsDZloliV80s5UXDtmbUqHu7_lIqvE4bH9nffKAjMfH9lGdvzCfPO4pd/s1600/foucaultvsfreud.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Foucault Freud&quot; border=&quot;0&quot; height=&quot;107&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvT0FdW5l7lbOMsPhkluNz0YQOsBBXrrC5M9xRYmPVOtEgcPzFTQkTwWklzodxEoYhCBc23TbFzo7hNVbBs_BkRsDZloliV80s5UXDtmbUqHu7_lIqvE4bH9nffKAjMfH9lGdvzCfPO4pd/s320/foucaultvsfreud.jpg&quot; title=&quot;Foucault Freud&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Michel Foucault versus Sigmund Freud&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
Jako, że jest to blog z lekka socjologiczny, a przede wszystkim PSEUDOnaukowy, pozwolę sobie na odrobinę własnych przemyśleń i socjologicznego lobby. Tematem przewodnim naszego dzisiejszego wpisu jest odwieczny (tyle, o ile są to wielowiekowe nauki) spór socjologii z psychologią. Walczą między sobą o prymat wśród nauk humanistycznych, czy monopol na prawdę. Skąd jednak ta zimna wojna? Dlaczego nie obserwujemy kłótni pomiędzy, dajmy na to fizykami z lekarzami czy matematykami z chemikami? W końcu każda z tych dziedzin ma wiele wspólnego z drugą, jednak kontakty ograniczają się w powyższych przypadkach przeważnie do wspierania, czerpania jedna z drugiej, bądź co najwyżej podważania pojedynczych teorii. (Kilkając &quot;Czytaj więcej&quot; przejdziesz do dalszej części tekstu)&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Spór socjologii z psychologią jest jednak dalece bardziej zażarty. Każda z interesujących mnie dziś nauk podważa podstawy istnienia drugiej: psychologia zarzuca socjologom brak uwzględniania zawiłej i unikalnej psychiki jednostki przy konstruowaniu teorii społecznych, natomiast socjologowie nie mogą zgodzić się na mocno metafizyczne, czyli w naszym mniemaniu – nienaukowe próby wyjaśniania poszczególnych zjawisk. Być może walka jest tak zażarta, gdyż i cel jest tego warty. Nie można bowiem być na tyle idealistycznym, by wierzyć, że istnieje jeszcze coś takiego jak czysta nauka, wolna od wszelkich kwestii ekonomicznych. Od tego, czyj pogląd zdobędzie szersze uznanie i rozgłos zależy to, ile się na tym zyska. Mnóstwo gospodarczych potentatów tworzy własne centra nauki i badań, jak chociażby Dolina Krzemowa, która jest zarazem ośrodkiem akademickim oraz światowym centrum innowacji technologiczno-gospodarczych. I o ile współpraca na polu technologii wydaje się oczywista, o tyle rozwiązania kwestii społecznych pociągają za sobą dużo większe rozbieżności.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
Świetnym przykładem manipulacji terminami, a co się z tym później wiązało, także poszczególnymi jednostkami, jest moim zdaniem praca słynnego socjologa Michaela Foucaulta dotycząca ludzi umysłowo chorych. Począwszy od czasów starożytnych, przez średniowiecze, byli oni niejako „normalnym” elementem krajobrazu, dostarczającym od czasu do czasu źródła rozrywki (nie należy tez patrzeć na to z punktu moralności dzisiejszej epoki, w końcu kobiety wówczas również nie miały lekko, np. zaprzęganie ich zamiast zwierząt gospodarskich do pługa; wyjątki w postaci dam serca walecznych rycerzy możemy sobie darować).&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
Postrzeganie ludzi dotkniętych tym nieszczęściem zaczęło jednak zmieniać się na przestrzeni wieków. Zdawać by się mogło, że skoro kolejne epoki dokładały coraz to nowe osiągnięcia w kwestii postępu ekonomicznego, jednak przede wszystkim społecznego, to także powszechna dziś (choć różnie rozumiana) humanitaryzacja będzie owego postępu nieodłącznym elementem. Jednak nie. Dotychczasowe dziwactwo, czy wybryk natury zaczęto traktować jako czynnik skreślający daną jednostkę już na starcie z życia społecznego, by w końcu dojść do takiego poziomu, gdzie izoluje się ją i trzyma w zamknięciu, ograniczając swobodę pewnie bardziej niż w niejednym dzisiejszym zachodnim więzieniu. Nagle ci nieszkodliwi dotychczas „wariaci”, stali się niezwykle groźni dla prawidłowego funkcjonowania ustroju państwa i ładu społecznego.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
Do meritum jednak, przykład ludzi umysłowo chorych pokazuje sposób kształtowania się tej dostojnej i popularnej w dzisiejszym życiu codziennym nauki, czyli psychologii. Najpierw ktoś postanowił nazwać to, co trapi tego biednego chorego, następnie doszukano się w tym odstępstwa od normy (a nie odmienności-w końcu każdy z nas jakoś różni się od drugiego),  by w końcu nadać temu status choroby. A skoro stwierdzono chorobę – trzeba ja leczyć. Medycyna jednak na nic się zda przy tak delikatnej sferze jaką jest ludzka psychika i podświadomość, bo tam doszukano się źródeł nieprawidłowość, w związku z czym, należało ukonstytuować nowy twór jakim jest dzisiejsza psychologia. Tak oto powstała nowa nauka. Nauka, która nie odkryła chorób, ale którą zrodziła się dzięki chorobom. Niczym w najbardziej powszechnej ekonomicznej zasadzie: popyt kształtuje podaż. Wytworzono popyt na usługi pseudomedyczne, więc znaleźli się ludzie, którzy w ten sposób postanowili zarobić na ludzkim nieszczęściu, nie dając żadnej gwarancji poprawy, tym bardziej nie umiejąc w sposób stricte naukowy wyjaśnić przyczyn, a co gorsza, nawet przedmiotu swoich badań.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot;&gt;
Dlaczego jednak staram się dowieść wyższości socjologii? Tłumaczę: nie chodzi bynajmniej o ukazywanie kto jest lepszy, uważam bowiem psychologię za pseudonaukę opartą na domysłach (by uniknąć określenia wymysłach), której to zestawienie z opartą na faktach (nie twierdzę oczywiście, że wolna jest od metafizyki, ale na pewno nie w takim stopniu!) socjologią jest zupełnie pozbawione sensu, a przynajmniej logiki. Jak ma się bowiem freudowska teoria EGO do baumanowskiej teorii postmodernizmu? Zupełnie nijak. Pierwsze już za sam przedmiot obiera coś tak abstrakcyjnego jak podświadomość, owszem można badać czynności mózgu podczas pewnych zachowań, ale doszukiwanie się w tym tak dalece idących konsekwencji na życie codzienne jednostki wydaje się mocno naciągane, z całym szacunkiem dla dorobku Freuda. Przeciwstawiana temu pierwsza lepsza współczesna teoria socjologiczna mówi o zmianach, faktach dostrzegalnych gołym okiem, niekoniecznie na poziomie jednostek, ale także dzięki statystykom-na poziomie społeczeństwa. Przykładem mogą być chociażby preferencje kulinarne i zwiększająca się ilość punktów gastronomicznych, jako wyraz coraz częstszego stołowania się poza domem. Fakt vs. domysł, ot i cała różnica, zasadnicza jednakże.&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;justify&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumowując, według mnie, obie dziedziny będą się nadal prężnie rozwijać. W końcu samotność w tłumie zmusza nas do znalezienia choć jednej dobrej duszy, która znajdzie czas na to, by nas wysłuchać, nawet jeżeli będzie to psychoterapeuta, któremu za godzinę takowej „uzdrawiającej” sesji zostawimy co najmniej dwie zarobione dniówki. Nie chodzi tu bowiem o leczenie (leczenie zostawmy psychiatrom, którzy bądź co bądź mają więcej wspólnego z medycyną niż psychologią), ale wygadanie się. Jako adept socjologii, wolę jednak prywatne spotkanie ze znajomym, który za ową przysługę nie zażąda ode mnie zapłaty. Może tylko do czasu, jako że owi znajomi to często adepci przesławnej psychologii.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pseudonaukowo.blogspot.com/feeds/4173906835235818647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pseudonaukowo.blogspot.com/2011/02/o-wyzszosci-socjologii-nad-psychologia.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3960036614347736851/posts/default/4173906835235818647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3960036614347736851/posts/default/4173906835235818647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pseudonaukowo.blogspot.com/2011/02/o-wyzszosci-socjologii-nad-psychologia.html' title='O wyższości socjologii nad psychologią'/><author><name>basiek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08347166006488153119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjvT0FdW5l7lbOMsPhkluNz0YQOsBBXrrC5M9xRYmPVOtEgcPzFTQkTwWklzodxEoYhCBc23TbFzo7hNVbBs_BkRsDZloliV80s5UXDtmbUqHu7_lIqvE4bH9nffKAjMfH9lGdvzCfPO4pd/s72-c/foucaultvsfreud.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></entry></feed>