<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168</atom:id><lastBuildDate>Thu, 29 Aug 2024 05:56:53 +0000</lastBuildDate><title>ZAWÓD TATA</title><description>NIE BĄDŹ &quot;STARYM&quot;, BĄDŹ TATĄ! </description><link>https://zawodtata.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Anonymous)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>9</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-7842911236383078576</guid><pubDate>Sun, 11 Mar 2018 12:03:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-03-11T05:05:59.453-07:00</atom:updated><title>To jednak nie są wakacje...</title><description>&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;b&gt;W&lt;/b&gt;itam serdecznie wszystkich, którzy poświęcą chwilkę czasu żeby przeczytać moje teksty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Po tak długiej przerwie (ostatni post w lipcu 2017!!) zgromadziło się kilka tematów, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Niektóre będą ciekawe (mam nadzieję) inne może mniej ale na pewno warte poruszenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjf9uQiXSMATHZZwpxayt6MWuhMMeF6N_FcKCOwBVvYFc_eG4IQhGfsvAqVUq3Crd4gupHfDYmgo1ZcWPJMimMH9D92QQ-E3vebrOhyDH2dD9WC-WXDpZGor5KWZ1TjhyzkGDNIcAv-eNQ/s1600/28943050_2181918255157743_980926554_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjf9uQiXSMATHZZwpxayt6MWuhMMeF6N_FcKCOwBVvYFc_eG4IQhGfsvAqVUq3Crd4gupHfDYmgo1ZcWPJMimMH9D92QQ-E3vebrOhyDH2dD9WC-WXDpZGor5KWZ1TjhyzkGDNIcAv-eNQ/s320/28943050_2181918255157743_980926554_o.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przez ostatnie 9 miesięcy wiele się pozmieniało. Roczek&amp;nbsp;Zu, Święta, nauka chodzenia, koniec macierzyńskiego M., mój 2-miesięczny &quot;urlop&quot;, Sylwester, dużo pierwszych razów, no trochę się tego nazbierało:) Będzie o czym pisać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;W tej chwili&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;ma 16 miesięcy (!!!kiedy to tak szybko minęło???) i spokojnie mogę powiedzieć, że to okres który wstrząsnął naszym życiem. Nadal wstrząsa i codziennie zaskakuje czymś nowym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Poświęcanie dużej ilości czasu na przebywanie z maleństwem jest czymś wyjątkowym. Obserwacja jak dorasta i uczy się nowych rzeczy jest czymś pięknym. Kiedy spędza się z dzieckiem całe dnie to nie widać tempa z jakim dorasta, ale wystarczy spojrzeć na zdjęcia z przed miesiąca czy dwóch i myślisz &quot;whaaat?! zupełnie inne dziecko!&quot;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;M. skończyła swój urlop macierzyński w grudniu co zbiegło się z moimi planami na założenie własnej działalności a jako że nasza przygoda z dostaniem się do żłobka to jakaś masakra (sic!), więc postanowiliśmy, że dopóki firma nie rozkręci się w pełni to zostanę z małą w domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; Wiadomo, że pierwsza myśl &quot; ja sobie nie poradzę? z własną córką?&quot;&amp;nbsp;pffff. Ale jak się później okazało nie było to wcale takie łatwe.... Przez cały okres kiedy M. była na urlopie macierzyńskim - czyli prawie 14 miesięcy (dodatkowo zaległy urlop) to ona głównie siedziała z małą w domu. Ja pracowałem po 8-10 godzin i tylko po pracy miałem szansę spędzić czas z rodziną.&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;Kąpiel&amp;nbsp;Zu&lt;/span&gt;&amp;nbsp;po 19:30 a spać&amp;nbsp;okolo&amp;nbsp;20, więc wracając z pracy po 18 miałem niewiele czasu żeby się z nią pobawić. Zmierzam jednak do tego, że prawie zawsze jak wracałem do domu to M. była padnięta. Ale jak to?przecież tyko siedziała w domu z dzieckiem... No czasem chodziła na buggy&amp;nbsp;gym&amp;nbsp;pobiegać za wózkiem, na basen lub na rehabilitacje z małą a już nie wspomnę o kilometrach zrobionych na spacerach. Ale&amp;nbsp;heloł? przecież to ja byłem cały dzień w pracy i to ja jestem zmęczony! Oczywiście nie przepuszczałem&amp;nbsp;okazji żeby się z nią trochę podroczyć. Oczywiście robiłem to wiedząc, że zajmowanie się dzieckiem to trudny kawałek chleba. Zawsze wracając z pracy dzwoniłem z pytaniem czy coś mam kupić do jedzenia lub do domu. Bardzo często dostawałem odpowiedz &quot; Wracaj już, ja pójdę i kupię&quot; :) Trochę było to dla mnie niezrozumiałe bo przecież ona jest zmęczona a ja już wracam z pracy i to autem, więc nie trzeba targać zakupów. Z czasem stało się to dla mnie jednak bardzo zrozumiałe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhT60nukJJHQKQ-Pylv0ZFn5dkSnkEtkxgvXqOvdXZFFi6kb1vVD38RXpFLst0Y5Hdo1EsxuJG09bYSBm93CwuhfJwcHgzDVW2FKzxwoJ1m5QaWF30c0mi0pRZp792Gs0Z_P2JAT4k4QcY/s1600/28927839_2181916765157892_2066081227_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;900&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhT60nukJJHQKQ-Pylv0ZFn5dkSnkEtkxgvXqOvdXZFFi6kb1vVD38RXpFLst0Y5Hdo1EsxuJG09bYSBm93CwuhfJwcHgzDVW2FKzxwoJ1m5QaWF30c0mi0pRZp792Gs0Z_P2JAT4k4QcY/s320/28927839_2181916765157892_2066081227_o.jpg&quot; width=&quot;179&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pod koniec roku postanowiłem, że chce założyć własną działalność i z pomocą UP otrzymać bezzwrotną dotacje na rozkręcenie firmy. Wiadomo wiąże się to ze zwolnieniem z dotychczasowej pracy i zarejestrowaniem jako bezrobotny. Eee spoko, szybko dostanę dofinansowanie, przecież muszą rozpatrzeć wniosek w 30 dni...taaaa. Postanowiliśmy, że z powodu braku miejsc w dofinansowanym żłobku (3 na liście rezerwowej od czerwca i do grudnia bez zmian), to ja posiedzę w domu z małą do czasu wyjaśnienia sprawy z firmą. Mijają właśnie ponad 2 miesiące od kiedy zajmuję się małą. I wracając do chęci M. na robienie zakupów po całodziennym zajmowaniu się&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;to całkowicie ją teraz rozumiem... Oczywiście uwielbiam się nią zajmować i wymyślać jej nowe zabawy, obserwować jak się uczy i bawi. Jednak takie całodzienne zajmowanie się dzieckiem od A do Z wymagało dużych zmian. Nie tylko organizacyjnych ale też poukładania sobie wszystkiego w głowie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jedną z większych zmian była zamiana ról w nocy :) Do tej pory była umowa, że ja pracuje więc muszę się wyspać a jak mała się obudzi to wstawała do niej M. bo i tak ją karmiła piersią. Ja często nawet nie słyszałem czy w ogóle się budziła. Teraz kiedy to M. pracuje, umowa dalej obowiązuje ale odwrotna. Teraz jestem tak wyczulony w nocy, że słyszę każdy ruch&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;mimo tego, że śpi w swoim łóżeczku w innym pokoju. Role się odwróciły bo jak następnego dnia rozmawiamy i mówię, że wstawałem do&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;kilka razy to słyszę &quot;&amp;nbsp;taa, a ja nic nie słyszałam!&quot; Idzie przywyknąć. M. natomiast nie może zaprzeczyć, że kiedy wraca z pracy to również jest zmęczona. Co potwierdza, że tatusiowie po całym dniu pracy, wracając do domu również mogą być zmęczeni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Następną rzeczą, która mnie przerażała było robienie jedzenia dla&amp;nbsp;Zu. Gotować nigdy nie lubiłem, chociaż muszę przyznać, że mam kilka popisowych potraw, które wszystkim smakowały (przynajmniej tak mówili...) ale przecież nie dam dziecku&amp;nbsp;canelloni&amp;nbsp;ani żadnej zapiekanki...Śniadania ogarnąłem dość szybko bo łatwo zapamiętać proporcje na jedną porcje: 3/4 szklanki wody, reszta mleka i do tego ok. pół szklanki - płatków owsianych lub jaglanych lub orkiszowych lub ryżowych itp. a na koniec dodać np. pół startego jabłka i posypać cynamonem lub zamiast jabłka&amp;nbsp;podziabdzianego&amp;nbsp;banana czy jakiś inny owoc. Dobór owoców&amp;nbsp;zależy od rodzica i od tego co dziecko może jeść. Ale z obiadami jest gorzej. O! naleśniki i placuszki też ogarnąłem no ale zbyt często też nie można tego dawać. Jako że mam w domu prywatnego Gordona&amp;nbsp;Ramseya&amp;nbsp;to zazwyczaj M. robi obiady na następny dzień lub zostawia mi karteczkę co mam zrobić. I tak nie obywa się bez telefonu do niej z pytaniami co i jak:D Trzeba sobie jakoś radzić.&amp;nbsp;Teamwork&amp;nbsp;musi być:)&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhBsybq2JZ84rp0ct-BOZ73bRsJplx4htYrZut2yT_BXuo1qmOaCKQd8rw4sEyUSpLzkQhyphenhyphenxmQRYiTF8htVLkfGzfiLELqVgD6E9K5ZLK2GYzkuOrD8hSOfVI6h7nrxL3fh-FJHdp9k2Qk/s1600/28927873_2181916798491222_464362564_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1280&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhBsybq2JZ84rp0ct-BOZ73bRsJplx4htYrZut2yT_BXuo1qmOaCKQd8rw4sEyUSpLzkQhyphenhyphenxmQRYiTF8htVLkfGzfiLELqVgD6E9K5ZLK2GYzkuOrD8hSOfVI6h7nrxL3fh-FJHdp9k2Qk/s320/28927873_2181916798491222_464362564_o.jpg&quot; width=&quot;256&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Śmiało mogę stwierdzić, że z moim gotowaniem jest dużo lepiej niż było. Największym problemem jest to, że często kończąc jeden posiłek trzeba powoli myśleć już o następnym, bo np. indyka w parowarze trzeba trochę potrzymać, zupka się musi trochę pogotować, ziemniaczki podobnie. Robienie tego wszystkiego z uwieszoną na nodze&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;nie jest wcale takie łatwe. W tak zwanym &quot;międzyczasie&quot; trzeba zorganizować jej jakąś zabawę żeby czymś się zajęła na parę minut. A tu nagle przypominasz sobie, że godzinę temu zrobiłeś sobie kawę, która już dawno wystygła:D I nie wiesz czy robić sobie następną żeby ta również wystygła, czy odgrzać tę zimną w mikrofali;)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jeżeli chodzi o zajmowanie czasu&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;to całe szczęście ja i M. zostaliśmy obdarzeni dość dużą kreatywnością więc nie ma z tym większego problemu. Często sami robimy jej zabawki, którymi chętnie się bawi lub wymyślamy jej ciekawe zabawy z zabawkami, które już ma. Na to poświęcę w przyszłości oddzielny tekst. Bawiąc się całe dnie z&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;można nabyć nowe&amp;nbsp;skillsy:) 80% książeczek znam na pamięć, nie wspominając o piosenkach!! Nie raz łapie się, że nucę sobie &quot;idziemy do zoo, zoo, zoo...&quot;, albo &quot;oj lisku, lisku wracaj już do lasu...&quot; Gdybym w szkole miał taką zdolność do zapamiętywania tekstów to na pewno miałbym lepsze oceny ;p A czytanie do góry nogami? mam to w małym paluszku, podobnie jak czytanie na wiele głosów lub podkładanie głosów. Stuhr i Boberek mogą zacząć bać się o swoje dubbingowe role.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
c&amp;nbsp;vfygxcdccsavv&amp;nbsp;xz&amp;nbsp; &amp;lt;--- to napisała&amp;nbsp;Zu. tzn. &quot;napisała&quot; to zbyt dużo powiedziane...pacnęła parę razy w laptopa. czyli mamy wspólny tekst :D&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgD-oRYpma5z5xIET8LVTooPb9PX4YIHwArDJqJ3l8goiJWRPEH7p2-tuFeX074OwUEXDrztMngE6nuRZzkk5wHwFlzLoq5H8iIYvhbIar-DUmtNYy1k9JvRLiA2lX4zWJlCmbFhn-1bLk/s1600/22563880_1998007720227941_1079673625_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1200&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgD-oRYpma5z5xIET8LVTooPb9PX4YIHwArDJqJ3l8goiJWRPEH7p2-tuFeX074OwUEXDrztMngE6nuRZzkk5wHwFlzLoq5H8iIYvhbIar-DUmtNYy1k9JvRLiA2lX4zWJlCmbFhn-1bLk/s320/22563880_1998007720227941_1079673625_o.jpg&quot; width=&quot;240&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Zima nie jest najlepszym okresem na spacery z dzieckiem. Śniegu u nas w tym roku niestety nie było, więc&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;ominęła jazdę na sankach :/ Za to były spore mrozy, które jak wiadomo nie sprzyjają długim spacerom, tym bardziej z dzieckiem. Codzienne ubieranie tych wszystkich rzeczy, które zapewnią ciepło to jakaś masakra... Z każdą rzeczą trzeba gonić po całym domu&amp;nbsp;Zu&amp;nbsp;bo ona traktuje ubieranie jak zabawę. Mnie to szczerze mówiąc przestało bawić po kilku pierwszych razach:/&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Zawsze są plusy takich ciągłych pogoni - można spalić parę kalorii :) Kalorii, które oszczędza się na sprzątaniu:D Po prostu w ciągu dnia nie opłaca się sprzątać. Ewentualnie jak dziecko pójdzie na drzemkę to można poprzekładać zabawki tak żeby dało się przejść chociaż. a wieczorem trzeba posprzątać z grubsza zabawki z dzieckiem. Najbardziej trzeba uważać na różnego rodzaju zabawki grające...one są zdradliwe. Je trzeba sprzątać jak dziecko jeszcze nie śpi:) Bo później jak się przypadkiem włączy to może zniweczyć trudy usypiania ;p A jak już pójdzie maleństwo spać to w końcu ma się chwilkę dla siebie. O ile ma się jeszcze siły oczywiście.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pomimo tylu atrakcji, które funduje nam dziecko (pozdrawiam rodziców, którzy mają więcej niż jedno!) to bardzo często można popaść w monotonie codzienności. Trzeba się mocno postarać, żeby jej uniknąć. Można to robić zabierając dziecko do różnych miejsc, które zainteresują nasze pociechy a nam trochę odciążą kręgosłup:) Na opisanie takich atrakcji również poświęcę oddzielny tekst.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Już wiem, że zajmowanie się dzieckiem to nie są wakacje. No chyba, że ktoś ma na miejscu dziadków i babcie, którzy w każdej chwili mogą się zająć bobasem gdy my chcemy odpocząć, gdzieś wyjść (to to samo wiem:)) lub coś załatwić. Dlatego wielki szacunek dla mam i tatusiów którzy sami sobie z tym radzą. Tatusiowie, którzy wracają z pracy powinni być wdzięczni dla drugiej połowy za to, że te odwalają ciężką robotę i zajmują się dziećmi całymi dniami. Natomiast Mamusie powinny być bardziej wyrozumiałe dla tatusiów wracających z pracy bo Ci przecież też mają prawo być zmęczeni. Jeżeli się wspieracie, współpracujecie ze sobą i jeszcze się nawzajem nie pozabijaliście&amp;nbsp; to spokojnie możecie sobie przybić piątkę i powiedzieć &quot;GOOD JOB&quot;!!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2018/03/w-itam-serdecznie-wszystkich-ktorzy.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjf9uQiXSMATHZZwpxayt6MWuhMMeF6N_FcKCOwBVvYFc_eG4IQhGfsvAqVUq3Crd4gupHfDYmgo1ZcWPJMimMH9D92QQ-E3vebrOhyDH2dD9WC-WXDpZGor5KWZ1TjhyzkGDNIcAv-eNQ/s72-c/28943050_2181918255157743_980926554_o.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-3365756582342471548</guid><pubDate>Fri, 02 Mar 2018 19:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-03-02T11:43:37.598-08:00</atom:updated><title>Powrót</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2aLrnFfGUobj0I58SB2DY_V8cxte7CeduvufXoY2IDdaGi1vAq3-crfBBynkxVmVOafzcE2u_vwswOozGIdR7_T1bw93xnBox5PxWeGmrLc6IUZ2bHP4POHtj8Oy4KhwnXEIZ8b3wBFs/s1600/zuzuzu.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;820&quot; data-original-width=&quot;1228&quot; height=&quot;427&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2aLrnFfGUobj0I58SB2DY_V8cxte7CeduvufXoY2IDdaGi1vAq3-crfBBynkxVmVOafzcE2u_vwswOozGIdR7_T1bw93xnBox5PxWeGmrLc6IUZ2bHP4POHtj8Oy4KhwnXEIZ8b3wBFs/s640/zuzuzu.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; Ostatni post 17.07.2017 WOW! No troooochę czasu minęło. Mamy nowy rok (już od dawna ofc...), więc podjąłem decyzje o reaktywacji bloga. Nie ukrywam, że przyczyniło się do tego kilka osób, które serdecznie pozdrawiam. Cyklicznie pojawiające się teksty &quot;Czemu już nie piszesz?&quot;, Ej, napisz coś bo fajnie się czyta&quot;, &quot;Kiedy coś wrzucisz na bloga?&quot;. No to jest. S&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: inherit;&quot;&gt;&#39;il vous plaî...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jakiś czas temu odświeżyłem konto na instagramie (dla zainteresowanych @zawodtata ). Codziennie dorzucam tam zdjęcia lub krótkie filmiki dotyczące mojego codzien...WRÓĆ...Zuzanki codziennego życia. Czasem się gdzieś pojawie ale to pewnie przez przypadek. Wrzucam fotki nie tylko aktualne, takie zrobione dosłownie przed sekundą ale też takie do których lubie wracać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Wiele się pozmieniało w naszym życiu od ostatniego posta o &lt;a href=&quot;https://zawodtata.blogspot.com/2017/07/wczasy-wczasy-i-po-wczasach.html&quot;&gt;wyprawie na wakacje&lt;/a&gt;, więc będzie o czym pisać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kiedyś gdzieś pisałem, że będę wrzucał raz w tygodniu jakiś ciekawy tekst... no i skończyło się na nie napisaniu ani słowa przez 9 miesięcy...heh. Więc wycofuje się z tamtej obietnicy ale mogę złożyć nową - wrzucę nowy tekst jak będę miał czas.:) To jest dopiero temat godny uwagi, bo zajmując się dzieckiem przez 24h/7 nigdy nie ma się wolnego czasu. A jak już wieczorem pójdzie maleństwo spać to pisanie tekstu na bloga jest daleko na liście najważniejszych rzeczy &quot;to do&quot;...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Spróbuję to jednak jakoś pogodzić. Zawsze to jakaś forma wygadania się, pochwalenia, podzielenia się ciekawymi doświadczeniami lub pomysłami. Blogów parentingowych są setki, jak nie tysiące. Większość z nich prowadzą idealni rodzice, którzy nie mają kurzu w domu i zawsze jest idealny porządek, dzieci nie płączą a rodzice mają czas na wszystko:) Ja staram się pisać o tym jak jest naprawdę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; Niedługo pojawi się nowy dłuższy tekst, więc wszystkich zainteresowanych zapraszam do obserwowania bloga.&lt;/div&gt;
</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2018/03/powrot.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2aLrnFfGUobj0I58SB2DY_V8cxte7CeduvufXoY2IDdaGi1vAq3-crfBBynkxVmVOafzcE2u_vwswOozGIdR7_T1bw93xnBox5PxWeGmrLc6IUZ2bHP4POHtj8Oy4KhwnXEIZ8b3wBFs/s72-c/zuzuzu.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-6909010677648419220</guid><pubDate>Mon, 17 Jul 2017 17:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-18T06:34:23.416-07:00</atom:updated><title>Wczasy, wczasy i po wczasach...</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;T&lt;/span&gt;ak jak obiecywałem, wrzucam wrażenia z wczasów z Zu i M.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Link do tekstu z przygotowań znajdziecie &lt;a href=&quot;https://www.blogger.com/blogger.g?blogID=7634715639291050168#editor/target=post;postID=4471445038185099084;onPublishedMenu=allposts;onClosedMenu=allposts;postNum=5;src=postname&quot;&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmNkGn_HflHKoVNTwWHIDY2CRmefle8eVywdlMtvScLaldc5nuerE81cSoJubaZ7AqX4JcuFML5xE323CS7NWtZ2USKcLumFY1acyMsRuLs4uyTxpuBmwHX2FFvRMwlTKFKsB6cNXz94c/s1600/IMG_20170717_101956.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;900&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;360&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmNkGn_HflHKoVNTwWHIDY2CRmefle8eVywdlMtvScLaldc5nuerE81cSoJubaZ7AqX4JcuFML5xE323CS7NWtZ2USKcLumFY1acyMsRuLs4uyTxpuBmwHX2FFvRMwlTKFKsB6cNXz94c/s640/IMG_20170717_101956.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Udało się. Tzn. udało się wyjechać i udało się wrócić bez większych problemów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Jak już pisałem w tekście z przygotowań, wybraliśmy się na wczasy do Władysławowa, a właściwie to do Chłapowa. To oddzielna miejscowość ale dużo spokojniejsza. Cichutka okolica, 400 metrów do plaży, prawie 2 Km do deptaka w centrum Władysławowa, kilka knajpek, piękne widoki z klifu, łagodny zjazd do plaży, płaskie chodniki do spacerowania i Ocean Park. Nasz pensjonat, który starannie wybierałem, posiadał fajnie wyposażoną salę zabaw oraz plac zabaw. Posiadał również krzesełko do jedzenia dla maleństw i opcjonalnie łóżeczko turystyczne jako dostawkę. Idealne miejsce na wyjazd z dzieckiem. Jedynym mankamentem jest dość znaczna różnica poziomów. O tyle o ile jak się wychodziło na spacer to szło się fajnie z górki o tyle wracać trzeba było pod górę. Ale od początku :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Przygotowania&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;float: right; text-align: left;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAe-oXcMSrJbK0_NXsYD_t7Q4u33G-AC1shSuLwWI1-RHHZINZLmEaT-KPCZjo3zX9ElEjmEBV99X6bXE85bGxXRMvhmT8pkGzIyaZK-rLyunuPQHrhRSoXi_nLh12HQWs6hQWC99BRcw/s1600/IMG_20170623_094403.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;900&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;179&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgAe-oXcMSrJbK0_NXsYD_t7Q4u33G-AC1shSuLwWI1-RHHZINZLmEaT-KPCZjo3zX9ElEjmEBV99X6bXE85bGxXRMvhmT8pkGzIyaZK-rLyunuPQHrhRSoXi_nLh12HQWs6hQWC99BRcw/s320/IMG_20170623_094403.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tak. Tam z za walizkami jest jeszcze wózek :)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na początek o przygotowaniach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&lt;u&gt;Plan&lt;/u&gt; : tylko potrzebne i niezbędne rzeczy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;u&gt;Rzeczywistość&lt;/u&gt; : Wózek spacerowy, 2 walizki, łóżeczko turystyczne, namiot przeciw-wiatrowy na plaże, jeszcze jedna torba z potrzebnymi rzeczami, torba z miseczkami i jedzeniem Zu, torba z butami, materac do łóżeczka turystycznego, koc na plażę, torba z jedzeniem na drogę no i nasza trójka:) Jak widać same &lt;br /&gt;
potrzebne rzeczy. I gdyby tylko prognozy pogody były lepsze, bo przewidywały niezbyt fajną pogodę, to rzeczy byłoby dużo mniej, przynajmniej moich :) Chociaż domyślam się, że to miejsce, które ja bym zwolnił to M. by sprytnie wypełniła swoimi ciuszkami. Szczęśliwie udało nam się spakować wszystko do bagażnika (foto.) Sam byłem w szoku, że wszystko się pomieściło. Znów okazało się, że gra w tetrisa w młodości się opłaci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Co do samej drogi, to tak jak planowaliśmy wyjechaliśmy w nocy koło 4, mając nadzieje, że Zu będzie spała całą podróż i mieliśmy racje:) Mi się fajnie jechało bo drogi puściutkie. Pogoda może nie rozpieszczała bo ciągle kropiło lub wręcz lało, ale Zu grzecznie sobie spała i to było najważniejsze. Taka mała ciekawostka. Nie wiem czy wiecie ale mój model Mercedesa posiada 2 tempomaty. Jeden jest tradycyjny wbudowany w kolumnę kierownicy a drugi zazwyczaj jeździ na tylnej kanapie. Za każdym razem jak przekraczałem ustaloną prędkość to widziałem w lusterku wstecznym jak tempomat wygląda zza mojego fotela i sygnalizuje przekroczenie prędkości komunikatem &quot;Szymi...umawialiśmy się...&quot; :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nad morze dojechaliśmy z samego rana. Zu obudziła się pół godziny przed dojazdem wypoczęta :) ale M. się nią dobrze zajęła i mała nie marudziła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Wypakowywanie auta poszło w miarę sprawnie chociaż zasada &quot;ja wszystkiego na raz nie wezmę?&quot; się nie sprawdziła, bez kilku kursów po schodach się nie obyło. Ale po prawie pięcio-godzinnej trasie taki spacerek-farmera to pikuś :D Po rozpakowaniu się i szybkiej toalecie przyszedł czas na przywitanie się z morzem.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Plażing&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKTLY6FeDCzUWVo-oDOY1hpgudfD-Se1SVFAPfb9le75TcgzmIxkYICWsk2vIDFFKb3q3nc9bmrV3ip4YiNtDlOzkAINTLQh0u_e3mQ3wVEy7unfA1jIVziA3NlJEG0hrH4xzwydzX2Jo/s1600/IMG_20170717_101918.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1503&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhKTLY6FeDCzUWVo-oDOY1hpgudfD-Se1SVFAPfb9le75TcgzmIxkYICWsk2vIDFFKb3q3nc9bmrV3ip4YiNtDlOzkAINTLQh0u_e3mQ3wVEy7unfA1jIVziA3NlJEG0hrH4xzwydzX2Jo/s320/IMG_20170717_101918.jpg&quot; width=&quot;299&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W swoim życiu byłem kilka razy nad polskim morzem. Wiem, że mnie rodzice też zabierali na wczasy nad polskie morze. Nie pamiętam nic ale są dowody w postaci zdjęć:) Nie wiem czy pamiętają jaką miałem minę kiedy pierwszy raz zobaczyłem wielką wodę, ale mina Zu była bezcenna. Wielkie oczy, lekko rozchylone usta i błędny wzrok próbujący ogarnąć wielką piaskownicę i dużą wannę.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dobra rada - idąc na plażę lepiej nie brać wózka, chociaż jest dobrym środkiem do transportowania wszystkich gratów potrzebnych do plażowania to chodzenie z nim po piasku jest przerąbane. Dla tatusiów, którzy jednak są zmuszeni do tego typu katorgi to radzę żeby wózek ciągnęli a nie pchali - jest po prostu lżej. Nasza Zu wozi się Adamexem Barlettą 2w1 ( gondole polecam jak najbardziej, spacerówkę odradzam) z dużymi pompowanymi kołami więc nie było tragedii, ale widziałem panów, którzy PCHALI spacerówki z małymi kółeczkami i po ich minach było widać, że nie są z tego powodu szczególnie szczęśliwi.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Całe szczęście byliśmy zaopatrzeni w nosidło Beco Baby Butterfly 2 &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;(godne polecenia jest też TULA&lt;/span&gt;) co bardzo nam ułatwiło spacery po plaży między parawanami w poszukiwaniu skrawka miejsca. Polecam to nosidło, ponieważ jest ergonomiczne i trzyma dziecko w odpowiedniej pozycji. Ważne jest żeby nóżki nie wisiały. Zagęszczenie plażowiczów w pobliżu każdego wyjścia było niestety ogromne mimo tego, że byliśmy przecież przed oficjalnym sezonem ( strach pomyśleć co się dzieje w sezonie ) i musieliśmy szukać dogodnego miejsca gdzieś dalej.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pogoda nas nie rozpieszczała i sam parawan nie spełniłby roli tarczy przed wiatrem, dlatego cieszę się, że wzięliśmy ze sobą namiot plażowy Quechua 2SEC, który faktycznie rozkłada się w mgnieniu oka. Niektóre namioty plażowe mają tylko 2 ścianki i w środku siedzi się na piasku. W tym namiocie fajne jest to, że ma &quot;podłogę&quot; i izoluje od piachu. &amp;nbsp;Namiot mocuje się 3 szpilkami do podłoża. Mimo mocnego wiatru, w środku było bardzo spokojnie i &amp;nbsp;Zu sobie smacznie spała na kocyku słuchając &quot;morzaszumu&quot;. My natomiast mieliśmy chwilkę na jakże upragniony relaks.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &quot;Niestety&quot; wszystko co dobre szybko się kończy tak jak drzemki Zu :) I nadchodzi czas kiedy tata przestaje się sam bawić w piasku i bawi się z córeczką. Wyspana i mająca wigor do zabawy Zu szalała na piasku. Najpierw nieśmiało siedziała na kocyku ale jak poczuła piasek pod rączkami to dostała szaleju. Postanowiliśmy jej nie powstrzymywać przed raczkowaniem po piasku. Czekaliśmy aż zacznie jeść piasek (jak każde dziecko na plaży) ale o dziwo nie musieliśmy interweniować. Asekurowaliśmy jedynie, żeby nie wpadła buźką w piasek bo piasek w oczkach takiego małego szkraba może narobić troszkę szkód. Dobrze mieć przy sobie sól fizjologiczną do natychmiastowego przemycia oczek w takim przypadku. Z przydatnych rzeczy warto mieć też chusteczki nawilżane do wycieranie buzi i rączek. Lepiej nie płukać rączek w wodzie morskiej bo później jak włoży je do ust to może spowodować komplikacje w brzuszku:)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mieliśmy też dla małej basenik, żeby chociaż trochę się popluskała w wodzie ( słodkiej z butelki ), ale jak już pisałem wcześniej pogoda nas nie rozpieszczała i zrezygnowaliśmy z zabrania go na plażę. Szkoda bo wtedy to by była dopiero zabawa:D&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z potrzebniejszych rzeczy, które trzeba lub warto mieć na plaży to :&lt;br /&gt;
- duży koc - żeby maluch sobie pohasał trochę nie po piasku,&lt;br /&gt;
- oczywiście zabawki - dla dziecka również,&lt;br /&gt;
- krem na słońce - najlepiej spf50,&lt;br /&gt;
- bidon lub butelkę z wodą do picia - maluch po szaleństwach na piasku będzie spragniony,&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWkDRzjrMfGObIJAbhD5ze7-LkVa-gY4yl4FSXTztzybgO8IxTyfiaUNLIOL7CbVUionciRiU2m7zc8mV0v-b5TYVaDNs5DmCL5KeSwaiOvAQpG2-i5O9W_mdK3_vjx-8kcOSRV3u63B4/s1600/IMG_20170717_102604.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1429&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWkDRzjrMfGObIJAbhD5ze7-LkVa-gY4yl4FSXTztzybgO8IxTyfiaUNLIOL7CbVUionciRiU2m7zc8mV0v-b5TYVaDNs5DmCL5KeSwaiOvAQpG2-i5O9W_mdK3_vjx-8kcOSRV3u63B4/s400/IMG_20170717_102604.jpg&quot; width=&quot;355&quot; /&gt;&lt;/a&gt;- kapelusik lub czapeczkę na głowę - koniecznie! Maleństwo powinno cały czas mieć coś na głowie &amp;nbsp; &amp;nbsp; jak świeci ostre słońce - nie chcemy przecież narazić dzieciaczka na udar!&lt;br /&gt;
- jeżeli ktoś nie posiada takiego namiotu plażowego, o którym pisałem wcześniej, to powinno w jakiś &amp;nbsp; inny sposób zapewnić dziecku cień np. poprzez parasol - oczywiście jeśli nie wieje.&lt;br /&gt;
Pamiętajmy również o tym, że małe dzieci może i dobrze się bawią na plaży ale nie powinniśmy ich długo na tej plaży trzymać. Nie są tak odporne na promieniowanie jak dorośli. Można przyjść kilka razy z przerwami na jedzenie lub drzemkę. Starajmy się też aby nie przesiadywać na plaży w samo południe. Jak mama chce się strzaskać na mahoń to niech nie trzyma na siłę dzieci ze sobą, niech tata pójdzie w tym czasie z dziećmi na specerek lub pozwiedzać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;Zwiedzanie&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEheV_KXwpkrg_QNOVH02w3BQbBprpiPnrpo7-qlQH1G7Rbh9yH904eLmcqvLdxNhvtulZT6m4s72IP7W7n5QUib1C3p6E6ujM3cCz28Q9keQk0o709pRuFwudH4ym3kxGxmP6zOHNdvO9A/s1600/IMG_20170717_102535.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;546&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;217&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEheV_KXwpkrg_QNOVH02w3BQbBprpiPnrpo7-qlQH1G7Rbh9yH904eLmcqvLdxNhvtulZT6m4s72IP7W7n5QUib1C3p6E6ujM3cCz28Q9keQk0o709pRuFwudH4ym3kxGxmP6zOHNdvO9A/s640/IMG_20170717_102535.jpg&quot; width=&quot;640&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjn3hbIada5dONfZBwVEmsBhPFSy6N80B3UrAQobGAGU8QEWmLLqYNltu1xBpyX7lN55h0fdbzn607S6R15MqcPTTH_L9IK6lz4aCPHS42958bzvTAdEdc_dFzvyCiqudMx89h1L7kMa5g/s1600/IMG_20170717_103000.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; display: inline; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;900&quot; height=&quot;400&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjn3hbIada5dONfZBwVEmsBhPFSy6N80B3UrAQobGAGU8QEWmLLqYNltu1xBpyX7lN55h0fdbzn607S6R15MqcPTTH_L9IK6lz4aCPHS42958bzvTAdEdc_dFzvyCiqudMx89h1L7kMa5g/s400/IMG_20170717_103000.jpg&quot; width=&quot;224&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;Jadąc na urlop byliśmy przygotowani na długie spacery i wycieczki objazdowe. Za każdym razem kiedy gdzieś wychodziliśmy zwiedzać, braliśmy ze sobą wózek i nosidło. Wózek głównie po to, żeby Zu sobie pospała. A że jej drzemki nie są szczególnie długie i po przebudzeniu już nie chętnie siedzi w wózku bo nie wszystko widzi to zaczyna marudzić. Z resztą tak jak pisałem wyżej. Spacerówki Barletty nie są szczególnie wygodne. Owszem, mają bardzo fajny, długi dach, szybko się składają ale to chyba wszystko. Regulacja oparcia do poziomu fajna bo dziecko leży na płasko ale to ma prawie każdy wózek. Za to regulacja do pozycji siedzącej już nie jest taka fajna. Mam wrażenie, że są zrobione dla starszych i większych dzieci. Zu ma w tej chwili 8,5 miesiąca i jest dużo za duża do gondoli a do tej spacerówki za mała. Kąt siedzenia na maksymalnie podniesionym oparciu jest nie odpowiedni. Nic więc dziwnego, że nie chce w spacerówce siedzieć:) &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;Dlatego niebawem zmienimy jej pojazd na jakiegoś trzykołowego Joggera, który jest dużo wygodniejszy pod każdym względem&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Noszenie na rękach sprawdza się bardzo dobrze bo mała nie ma skrępowanych ruchów i wszystko ładnie widzi z odpowiedniej wysokości. Ale ile można nosić na rękach prawie 9 kg. Powinni na siłowniach robić kursy dla przyszłych i obecnych ojców - przygotowania do noszenia dzieci na rękach. Głównie plecy i łapy:)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Dlatego właśnie zawsze mieliśmy przy sobie nosidło, które jest świetnym rozwiązaniem. My mamy wolne ręce a maleństwo wszystko widzi. A dzięki temu, że chodząc fajnie się buja to jest duża szansa na to, że znowu się zdrzemnie. Jedynym minusem nosidła jest to, że najbardziej dostają nogi. Po zrobieniu kilku kilometrów nogi włażą tam skąd wyłażą :) Dlatego nie można zapominać o dniu nóg na siłowni. A my wracaliśmy do naszego pokoju pod niezłą górę co jeszcze bardziej dawało się odczuć. Szkoda, że nie wpadliśmy na to, żeby włączyć Endomondo i sprawdzić ile kilometrów natrzaskaliśmy bo na pewno było kilkadziesiąt :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;-To gdzie jemy?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Wiadomo, że człowiek musi jeść. Restauracji nad morzem nie brakuje, powiedziałbym, że jest ich wręcz za dużo. Wszyscy prześcigają się w cenach i promocjach, chcąc przyciągnąć klientów. My kierowaliśmy się dodatkowym kryterium - czy zmieścimy się z wózkiem i czy jest fotelik dla dziecka.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Dużo jadalni, restauracji nie przejmuje się brakiem tego mebla i może dzięki temu cieszą się, że u nich nie słychać marudzenia i płaczu dzieci. Jednak w ten sposób tracą mnóstwo klientów bo podejrzewam, że nie jesteśmy jedynymi, którzy kierują się tym kryterium. A turystów z dziećmi było mnóstwo. Często, gęsto jeżeli były foteliki to były to jakieś &quot;dizajnerskie&quot; krzesełka bez pasów i możliwości zapięcia dziecka. A tym czasem najlepiej wg. mnie egzamin zdaje najtańsze krzesełko za około 60 zł z dużego szwedzkiego sklepu. &amp;nbsp;Jeżeli ktoś z Was posiada dziecko, które przez cały jakże długi czas jedzenia siedzi grzeczniutko bez ruchu to z tego miejsca serdecznie zazdroszczę :).&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wiele restauracji czy jadłodajni nie było też przygotowanych na wejście z wózkiem. Nawalonych stolików, ciasne przejścia. Ja wiem, że w niektórych przypadkach to nie wina restauracji tylko klientów, którzy się rozsiadają jak święte krowy i mają gdzieś czy ktoś się koło nich przeciśnie.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jednak po niedługich poszukiwaniach, codziennie znajdywaliśmy jakąś fajną restaurację, która była bardzo fajne przystosowana dla dzieci i łatwo dostępna z wózkiem. &lt;span style=&quot;color: red;&quot;&gt;Pomijam już jakość jedzenia nad polskim morzem bo to kwestia gustu...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;I znów podróż&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Powroty do domu są ponoć najlepsze. No tu bym się zastanowił....&lt;br /&gt;
Wracając do domu postanowiliśmy odwiedzić mojego chrześniaka. Mieliśmy do nadrobienia jakieś 60 km. Kilka czynników wpłynęło na decyzję, że wracamy w ciągu dnia. Do domu dojechaliśmy w jedyne 11h. Hasło tamtego dnia to : korki.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przed wyjazdem w kierunku domu plan był taki , żeby uśpić Zu i jak najszybciej pokonać trasę:)&lt;br /&gt;
Rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze plany bo w korku staliśmy od Władysławowa do prawie samej Gdyni, a tam znowu korki. Zu się budziła co jakiś czas ale M. bardzo dobrze się nią zajmowała i mała zbyt dużo nie płakała do tego szybko zasypiała. Spoglądając ciągle w lusterko wsteczne czekałem na porozumiewawcze skinienie głową przez M., które oznaczało, że Zu zasnęła. Można na chwilę odetchnąć. Później trafiliśmy na korek spowodowany wypadkiem i powtórka z rozrywki.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Będąc u chrześniaka dowiedziałem się, że Zu uwielbia bawić się resorakami, których J. ma chyba z milion:) Muszę zakupić kilka do kolekcji zabawek:)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;Szczęśliwie dojechaliśmy do domu cali i zdrowi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Może ciężko nazwać to wypoczynkiem bo czuję się bardziej zmęczony po urlopie niż przed ale liczy się fakt, że spędziłem fajny czas z rodziną na pierwszych wspólnych wakacjach;)</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/07/wczasy-wczasy-i-po-wczasach.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmNkGn_HflHKoVNTwWHIDY2CRmefle8eVywdlMtvScLaldc5nuerE81cSoJubaZ7AqX4JcuFML5xE323CS7NWtZ2USKcLumFY1acyMsRuLs4uyTxpuBmwHX2FFvRMwlTKFKsB6cNXz94c/s72-c/IMG_20170717_101956.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-6743397551621581389</guid><pubDate>Sun, 25 Jun 2017 15:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-25T08:44:11.768-07:00</atom:updated><title>Chrzciny - małe wesele?</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2sJSwxgn3NAyn3KZSmJKbdxW1ULStg5_JDGF-wjEumCHCX6ORI51LiINJqlK61tMmsiZiPOfuMbeo4NYS1tmX0vwiLX_6uNkS_CBhD8DLZ9LaD2QF1pz4QVHBSSEgz-Eqrf-CB8fPK1g/s1600/IMG_20170622_235430.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1600&quot; data-original-width=&quot;1545&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2sJSwxgn3NAyn3KZSmJKbdxW1ULStg5_JDGF-wjEumCHCX6ORI51LiINJqlK61tMmsiZiPOfuMbeo4NYS1tmX0vwiLX_6uNkS_CBhD8DLZ9LaD2QF1pz4QVHBSSEgz-Eqrf-CB8fPK1g/s200/IMG_20170622_235430.jpg&quot; width=&quot;193&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;Z&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;a nami Chrzciny Zu. Całe szczęście, że już za nami bo nie spodziewałem się, że jest to aż takie przedsięwzięcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;&amp;nbsp;Najważniejszą decyzją, którą trzeba podjąć to czy w ogóle chrzcić. Czasy mamy teraz takie, że niektórzy rodzice nie przywiązują do religii takiej uwagi jak kiedyś. Coraz liczniejsza robi się grupa - &quot;wierzących-niepraktykujących&quot; czyli chrześcijan, którzy do kościoła chodzą tylko na śluby, chrzty i pogrzeby&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;background-color: white;&quot;&gt;. Nie ukrywam, że sam do tej grupy należę. Jednak tradycja mojej rodziny jak i rodziny M.&amp;nbsp;jest taka a nie inna i nie chcieliśmy narażać się babciom :) &amp;nbsp;Podobno na nie ochrzczone dziecko czyha wiele zagrożeń i złe moce tylko czekają na okazje. Przesądy mówią o kategorycznym zakazie odwiedzin do dnia chrztu, żeby nikt przypadkiem nie rzucił uroku na maleństwo. Przed tymi czarami chronić ma &quot;czerwona kokardka&quot; przywiązana na wózku... Całe szczęście M. zaopatrzyła nasz wózek w tą tarcze. Dobrze, że Zu dużo nie płacze bo musielibyśmy przelać wosk nad jej głową, żeby ją odczarować ze złego uroku :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;b&gt; Rodzice chrzestni, czy jeden rodzic?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Prawo kanoniczne pozwala na wybór jednego rodzica lub dwóch. Przy czym jeżeli wybierzemy tą drugą opcje to muszą być oni odmiennych płci. Kiedyś rodzice chrzestni musieli być katolikami, być ochrzczeni, mieć bierzmowanie. Teraz to ksiądz decyduje i zdarza się, że nie będąc katolikiem można być rodzicem chrzestnym. Nie każdy zdaje sobie sprawę jak ważną decyzją jest wybór rodziców chrzestnych. Wg wierzeń chrześcijańskich, rodzice chrzestni są wybierani po to aby wychowywać chrześniaka w wierze chrześcijańskiej w momencie kiedy biologiczni rodzice się zagubią. Wg wierzeń patologicznych, rodzic chrzestny to ktoś przy kasie, żeby Jessica miała zawsze wypasione prezenciki, wg wierzeń Sebixów to najlepszy ziomeczek, żeby Brajanek miał od kogo szlugi motać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Często ludzie wybierają przyjaciela, najlepszego przyjaciela albo rodzeństwo. Jest taki przesąd, że matką chrzestną nie może być kobieta w ciąży, bo przyniesie to pecha, któremuś maluchowi. Jest też przesąd o tym, że chłopca do chrztu powinna podawać panna, a dziewczynkę kawaler w innym razie sami mogą nie doczekać się dzieci. Naszym kryterium było to czy rodzic będzie odpowiedzialny i czy będzie utrzymywał kontakt z Zu już zawsze:) Padło na świadków naszego ślubu. Ja sam jestem ojcem chrzestnym i bardzo jestem z tego powodu dumny. Boli mnie natomiast odległość. która dzieli mnie i J. I choć rzadko się widujemy to cały czas o nim pamiętam i przy każdej okazji go odwiedzam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;b&gt;A gdzie my ich wszystkich zmieścimy?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zacznijmy od stworzenia listy gości i ustalenia terminu. Jeżeli będziemy wiedzieli ile zaprosimy osób to łatwiej nam będzie szukać miejsca do organizacji imprezy. W naszym przypadku staraliśmy się ograniczyć maksymalnie listę. Nie chcieliśmy aż tak bardzo szaleć. Co do terminu to polskie prawo kościelne pozwala chrzcić dzieci przez cały rok nie wykluczając Postu i Adwentu. Popularne staje się organizowanie chrztów w święta typu Boże narodzenie lub Wielkanoc. Tylko po co...SWAG? Trzeba pamiętać o ludziach, którzy idą do kościoła się pomodlić a taka msza z chrzcinami trwa całą wieczność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp;Wrocław jest dość dużym miastem, więc teoretycznie ilość lokali, w których można by zorganizować chrzciny jest ogromna. Ale tylko teoretycznie. Kiedy dodać do tego wymagania, które muszą spełniać (cena, kuchnia, termin, lokalizacja) to już tak pięknie to nie wygląda. Ceny zabijają...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;W większości sensownych lokali, w których pytaliśmy cena zaczynała się od 110 zł./os. za obiad (zupa, drugie danie i deser) i jeszcze ograniczony czas do 3h. Przy 30 zaproszonych osobach robi się niezła sumka. Dodać należy, że większość naszych gości była przyjezdnych, więc ściąganie ich z drugiego końca Polski czy Europy tylko na obiad to słaby pomysł. Jeżeli wszyscy goście byliby &quot;na miejscu&quot; to wtedy taka opcja miałaby jakiś sens.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Polska gościnność przewiduje wystawny obiad a my jesteśmy bardzo gościnni:)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; Z pomocą przyszła miejscowość mojej żony. Wpadliśmy na pomysł, żeby właśnie tam zrobić. Oferta w porównaniu z Wrocławiem to niebo a ziemia a duża część gości była właśnie stamtąd. W jednej z najlepszych restauracji (całą mieliśmy dla siebie) w tej miejscowości w podobnej cenie mieliśmy 3 ciepłe posiłki, mnóstwo przekąsek, profesjonalną obsługę i nieograniczony czas - do ostatniego gościa. Wydaje mi się, że goście byli zadowoleni. Dodatkowym atutem restauracji było fajnie przygotowane miejsce do przewinięcia maluszka i miejsce do zabaw.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;b&gt;Kreatywność&amp;nbsp;+10&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;Mamy listę gości ale fajnie byłoby ich jakoś poinformować o tym, że taką imprezę w ogóle organizujemy. Jest kilka opcji jak to zrobić. Można osobiście do każdego pojechać i go zaprosić ale to zajmuje dużo czasu a i logistycznie jest bardzo ciężkie - pamiętajmy, że mamy szkraba małego. Można również zadzwonić do każdego ale jest też sposób nowoczesny, coraz częściej stosowany czyli wysłać wiadomość MMS z kartką. My postawiliśmy na sposób tradycyjny - wysłanie każdemu ( lub wręczenie osobiście komu się da) papierowego zaproszenia. Jest cała masa ogłoszeń i miliony rodzajów takich zaproszeń.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Zważywszy, że moja małżonka jest najbardziej kreatywną osobą na świecie i ma zawsze milion pomysłów na minute :) i mnóstwo czasu na urlopie macierzyńskim, to postanowiliśmy, że sami zrobimy unikatowe zaproszenia. Wybraliśmy specjalny papier, wybraliśmy najfajniejsze zdjęcie, nadrukowaliśmy tekst na papier i zaczęły się wycinanki. Od razu przypomniało mi się jak przygotowywaliśmy nasze wesele. Tam to dopiero był popis naszej kreatywności :)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Zaproszenia wyszły piękne. Tylko jak się później okazało cenowo wcale nie odbiegało to od takich zmawianych ( -_- ), no ale co nasze to nasze. Nikt takich nie miał:)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;Mała suknia ślubna na małe wesele&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;
&lt;b&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/b&gt;Każda mama chce, żeby jej córcia lub synuś wyglądał przepięknie w dniu chrztu. Kiedy zobaczyłem jak M. przegląda w internecie sukienusie, bolerka, chusteczki i inne ciuszki to się za głowę złapałem. Wdzianko do kościoła, wdzianko do obiadu, wdzianko po obiedzie, bolerko do kościoła, zapasowe ubranka jak się ubrudzi. Ceny rzeczy zabijają. Producenci tych ciuszków robią niezły interes sprzedając kawałek białego materiału w kosmicznej cenie. A większość tandetna, że szok. I to do założenia tylko raz, szczególnie na tą okazje. Prawie jak suknia ślubna tylko mniejsza.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8h2as9yaZNDe60vhvj4IOoi2f64YlhFFdDn_4p5eGV-KMsVLe7NdwjiL-f9-lIBoY_hnFjqifq73ja3cshgVu9oAzkeYkjsoRrTtBqVbaMA0M8jP-a-6S7A0f8cUKhLCmmfcxy926AQk/s1600/IMG_20170622_235133.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1067&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;133&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg8h2as9yaZNDe60vhvj4IOoi2f64YlhFFdDn_4p5eGV-KMsVLe7NdwjiL-f9-lIBoY_hnFjqifq73ja3cshgVu9oAzkeYkjsoRrTtBqVbaMA0M8jP-a-6S7A0f8cUKhLCmmfcxy926AQk/s200/IMG_20170622_235133.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Tradycja nakazuje aby białą szatkę lub chustkę kupiła matka chrzestna, a świecę ojciec chrzestny. Fajnie jak dogadają się tez między sobą kto kupuje jaki prezent, żeby się nie dublowali. Mogą też dogadać się i kupić jeden wspólny prezent. Najczęściej są to złote łańcuszki z krzyżykiem, złote smoczki lub łyżeczki. O tyle o ile łańcuszek może się przydać bo można go nosić o tyle łyżeczka i smoczek są wg. mnie bezsensowne bo to tylko ozdoba, pamiątka ale bezużyteczna. Co do łańcuszka z krzyżykiem to spotkałem się z pewnym zabobonem. Sam dałem swojemu chrześniakowi taki łańcuszek, ale jego Tata przyszedł do mnie i dał mi symbolicznie 5zł i powiedział, że jest taki przesąd, że dając mu ten krzyż obciążam go ciężarem trosk i każdy powinien sam sobie kupić krzyżyk.&amp;nbsp;+5 zeta :) Wpisując w przeglądarkę &quot;prezent na chrzest&quot; wyrzuci nam setki tandetnych propozycji. Zadaniem chrzestnych i gości jest wyłowić z tego morza tandety tą jedną perełkę. Wielu gości pyta też czy rodzice nie potrzebują czegoś specjalnego, wielu gości daje po prostu kopertę z pieniędzmi i pamiątkową kartką. Jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Gość nie musi się głowić co kupić i czy ktoś już tego nie kupił, a rodzice kasę z kopert mogą wrzucić na konto oszczędnościowe i zbierać na przyszłość maluszka. Są też kreatywni goście, którzy potrafią zrobić np. tort z pampersów z doczepionymi małymi gadżetami jak np. skarpetki, smoczek, spinki do włosów itp.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Sporo rodziców chce żeby ten dzień został dobrze zapamiętany, więc decyduje się na zatrudnienie fotografa aby zapisał na fotografiach ten szczególny dzień. Nam się trafiła okazja i trafiliśmy koleżankę szwagra, która zgodziła się za symboliczną kwotę porobić trochę zdjęć. Wiadomo jest to tylko kaprys rodziców bo można poprosić kogoś z gości, żeby robił zdjęcia lub pozbierać później fotki i samojebki od wszystkich gości bo i tak każdy chce fotkę z małą gwiazdą. To rodzice decydują jak im wygodniej.&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgohG-UpCtcl7-ZhJCLxtcoG9mTu6_B6IoLhai3ory_kOhEqvHI365tTJtbibyiid_KxFjNwcptILwRsf0jTBrzqaB2rSXPCUbGrsJJDr4e3quQHKgvu308fZQ-9QKqsZCuncvT2uKKhTY/s1600/IMG_20170622_235715.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1149&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;143&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgohG-UpCtcl7-ZhJCLxtcoG9mTu6_B6IoLhai3ory_kOhEqvHI365tTJtbibyiid_KxFjNwcptILwRsf0jTBrzqaB2rSXPCUbGrsJJDr4e3quQHKgvu308fZQ-9QKqsZCuncvT2uKKhTY/s200/IMG_20170622_235715.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chrzciny nie mogą się obejść bez dobrego tortu:) Można znaleźć wiele propozycji ze zdjęciami, o różnych kształtach, z napisami. Cukiernie robią cuda:) za 3 kg tort trzeba zapłacić jakieś 150- 200 zł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Reasumując. Organizacja Chrzcin to bardzo czasochłonna i nie tania zabawa, zarówno dla rodziców jak i dla gości. Trzeba wiele rzeczy poważnie przemyśleć. Przy dobrze zorganizowanych rodzicach i grzecznym dziecku, wszystko może jednak pójść po ich myśli.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pozdrawiam czytających, którzy dotrwali do końca :D i zapraszam do czytania pozostałych tekstów.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; </description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/chrzciny-mae-wesele.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj2sJSwxgn3NAyn3KZSmJKbdxW1ULStg5_JDGF-wjEumCHCX6ORI51LiINJqlK61tMmsiZiPOfuMbeo4NYS1tmX0vwiLX_6uNkS_CBhD8DLZ9LaD2QF1pz4QVHBSSEgz-Eqrf-CB8fPK1g/s72-c/IMG_20170622_235430.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-4238509983150910636</guid><pubDate>Sun, 11 Jun 2017 13:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-11T08:23:18.493-07:00</atom:updated><title> Zwarty i gotowy! chyba...</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: x-large;&quot;&gt;&lt;b&gt;J&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;uż na etapie starań o dziecko, zaczęliśmy tworzyć plany dotyczące różnych aspektów związanych z wychowywaniem pociechy. Od wyboru imion (a raczej zawężeniu listy do 3-4 imion), poprzez wybór szpitala i na kolorze farby do pokoiku &amp;nbsp;kończąc. Całe szczęście tak fajnie się z M. dobraliśmy, że w 90% planów byliśmy zgodni. &amp;nbsp;W pozostałych 10% - jak się później okazało - to ja nie miałem racji:)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Pamiętam jak przed porodem robiliśmy z M. rozeznanie czy już wszystko mamy i wyszło nam, że jesteśmy przygotowani perfekcyjnie. Mieliśmy długą listę rzeczy &quot;must have!&quot;, z której sukcesywnie wykreślaliśmy co już mamy. &quot;Nie kupujmy wszystkiego na ostatnią chwilę&quot; - mówiłem, ale mimo tego, że dość wcześnie zaczęliśmy kompletować wyprawkę to na koniec i tak okazało się, że o czymś zapomnieliśmy:) Na szczęście były to łatwo dostępne drobne artykuły.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Łóżeczko, materacyk, kołyska, komoda, kocyki, maty, przyborniki, termometry, wanienka, butelki, smoczki - no można długo wymieniać a i tak ktoś kto czyta jeszcze coś dopowie:). Każda z tych rzeczy wymaga przemyślanego wyboru. Rynek asortymentu, dla niemowlaków jest przeogromny. Można wybierać sobie w cenach, modelach, kolorach a producenci z radością zacierają ręce patrząc na popyt bo ceny nowych rzeczy są porażające.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na pomoc przychodzą portale z ogłoszeniami kupna/sprzedaży. Rodzice, którzy np. nie planują w najbliższej przyszłości kolejnego dziecka, najzwyczajniej wystawiają rzeczy za pół ceny a czasem nawet oddają za reklamówkę owoców. Uwierzcie mi, że można kupić perełki i to dużo tańsze niż w sklepach i w zaskakująco dobrym stanie. Znam eksperta w przeszukiwaniu takich portali w poszukiwaniu tych perełek. Przykład: przewijak ze szwedzkiego sklepu, który nowy kosztuje prawie 500, zakupiony za 3 razy mniej. Wystarczył pędzelek, odpowiednia farba, godzina pracy i mebelek do pokoiku jak nowy. Oczywiście samo szukanie wymaga trochę czasu i szczęścia ale efekty czuć w portfelu. Nie wszystko też można kupić używane. Takie rzeczy jak materacyk czy wanienkę lepiej kupić nową ze względów sanitarnych. Producenci prześcigają się w pomysłach na najdziwniejsze rzeczy takie jak pojemniki na zużyte pampersy po 300 zł, tyle samo &amp;nbsp;pojemnik na nowe. Wanienki trzymające temperaturę warte kilkaset zł. jakby niemowlaki brały długie kąpiele z pianą. Rach-ciach i do spania:) Najzabawniejsze jest to, że są osoby, które kupują takie bajery.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Oddzielny temat poświęcę na gadżety dla maluchów, które warto mieć, a które są zbędne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z kupnem &quot;pampersów&quot; najlepiej się wstrzymać do samego końca bo nigdy nie wiadomo od jakiego rozmiaru będziemy startować. Noworodki mogą też mieć uczulenie na niektóre pampersy. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Nasza Zu przy urodzeniu miała 3,03 kg ale wisząc cały czas na cycku bardzo szybko wyszła z tych najmniejszych i trochę ich nam zostało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibb11NGkvFyQcMutB6rLCIVsgOdQAFlxVR36D4lkU6x4guN4D5CWKo5vshYNBqgA2ZhagbWt61mmJZO_26v028MfDmiBrUZkcCQecaFfgeUv3pb5reSEJOTlnYEfG0q9YAOBat8Esa6_8/s1600/19179472_1846545078695064_90359654_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1465&quot; data-original-width=&quot;1025&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibb11NGkvFyQcMutB6rLCIVsgOdQAFlxVR36D4lkU6x4guN4D5CWKo5vshYNBqgA2ZhagbWt61mmJZO_26v028MfDmiBrUZkcCQecaFfgeUv3pb5reSEJOTlnYEfG0q9YAOBat8Esa6_8/s200/19179472_1846545078695064_90359654_o.jpg&quot; width=&quot;139&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; Bardzo popularne ostatnimi czasy jest organizowanie imprezy dla dziecka przed narodzinami tzw. &lt;b&gt;BABY SHOWER&lt;/b&gt;. Polega to na tym, że tuż przed porodem mama zaprasza koleżanki na imprezę. Ciotki, (bo to najczęściej żeńska impreza) kupują prezenty dla dziecka. Żeby podarunki się nie powtarzały i były sensowne, mama robi listę rzeczy, które mogłyby się jej przydać. Są to jednak najczęściej drobiazgi ale jakże istotne. Np, wanienka, bujaczek, poducha do karmienia ale też sporo zabawek. &amp;nbsp;Fajna sprawa bo nie obciąża to tak bardzo portfela rodziców.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wiele fajnych ciuszków i ulubionych zabawek Zu dostała też od rodziny i znajomych, którzy przyjeżdżali ją podziwiać :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; Ważnym elementem przygotowań jest spakowanie wcześniej &lt;b&gt;torby do szpitala&lt;/b&gt;. W takiej torbie powinny się znaleźć niezbędne rzeczy, które przydadzą się po porodzie a też w trakcie mogą ułatwić mamie ten niełatwy proces. Oprócz podstawowych rzeczy takich jak: podkłady higieniczne, majtki jednorazowe, wkładki laktacyjne, ubranka dla maleństwa, pieluchy, pampersy, kosmetyki do pielęgnacji, własne kosmetyki, ręczniki, klapki, ze 2 pidżamy to jest jeszcze kilka rzeczy, o których nie możemy zapomnieć:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- Dowód osobisty,&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- Cała dokumentacja ciąży,&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
- Cierpliwość,&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na &lt;b&gt;szkole rodzenia&lt;/b&gt; pani położna dała nam kapitalne rady co jeszcze można spakować do szpitala.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Fajną sprawą jest przygotowanie wcześniej bulionu i zamrożenie go - kiedy będzie już czas jechać do szpitala wystarczy go rozmrozić, podgrzać, wlać do termosu i spakować do torby. Jest to bardzo przydatne, ponieważ leżąc na łóżku porodowym nie można nic jeść (sic!) ale można i trzeba dużo pić. I z pomocą przychodzi tata, który przygotował ciepły i pożywny bulionik :) Kolejną radą ze szkoły rodzenia jest &quot;drink porodowy&quot; czyli butelka wody z miodem i sokiem z wyciśniętej cytryny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Taki drink jest pełen witamin a fruktoza w nim zawarta szybko wchłania się do organizmu co dodaje mamie nowej jakże potrzebnej energii. Podobnie jest jest cukierkami, które dodatkowo jeszcze łagodzą stres - podobno :) Jedzenie jednak trzeba wziąć choćby dla głodnego taty:) Ma prawo zgłodnieć kiedy poród się przedłuża (nasz trwał 12h!). &lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Osobiście poświęciłem też chwile żeby przeanalizować trasę z domu do szpitala, żeby jak najszybciej dojechać. Co jak się później okazało robiłem na marne bo jadąc o 4 rano do szpitala M. zażyczyła sobie gumy do żucia (...) i musieliśmy i tak pojechać inną drogą na stacje...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na później - czyli po porodzie - z racji, że niemowlak dużo śpi a mama się dużo nudzi, przyda się jakaś książka, gazeta, krzyżówki albo po prostu ładowarka żeby smartfon nie padł :D&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXXlkrfs_DBEaZ7qEXG5YRCBlKc1_l31i08xknMowj4KQ37kQzCHklm6YlowbV7YkvA-xJ5LZv-sDTkxGnvBh2sd52Ubt42L6d5iaasbrK2oAIs-KW7sd6397lDrON5RZv4gHmUONZ9sw/s1600/19096141_1846554878694084_1776450715_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;992&quot; data-original-width=&quot;882&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjXXlkrfs_DBEaZ7qEXG5YRCBlKc1_l31i08xknMowj4KQ37kQzCHklm6YlowbV7YkvA-xJ5LZv-sDTkxGnvBh2sd52Ubt42L6d5iaasbrK2oAIs-KW7sd6397lDrON5RZv4gHmUONZ9sw/s200/19096141_1846554878694084_1776450715_o.jpg&quot; width=&quot;177&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nasza Zu dostała też od samego początku swój &lt;b&gt;pokoik&lt;/b&gt;. Pięknie pomalowany i urządzony bo w końcu tata robił :) Pomalowaliśmy go dużo wcześniej. Wybraliśmy farby z jak najmniejszą ilością LZO ( Lotne Związki Organiczne) a i tak woleliśmy żeby pokoik trochę się przewietrzył przed przybyciem małej. Stał i czekał. O urządzaniu pokoiku dla malucha napiszę osobny temat. Mieszkanie było wysprzątane - oczywiście środkami, które nie szkodzą niemowlakom. Należy pamiętać, że zbyt sterylnie też nie może być. Dziecko wychowywane w zbyt sterylnym, wyjałowionym z mikroorganizmów środowisku ma większe prawdopodobieństwo stać się później alergikiem.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Mimo tego, że mieliśmy listę i mniej więcej wiedzieliśmy co nam potrzeba to ilość rzeczy, w które trzeba się zaopatrzyć jest ogromna i normalne jest, że o czymś zapominamy:)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Podobnie jak ja na pewno zapomniałem o jakiejś istotnej rzeczy pisząc ten tekst :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; </description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/zwarty-i-gotowy-chyba.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibb11NGkvFyQcMutB6rLCIVsgOdQAFlxVR36D4lkU6x4guN4D5CWKo5vshYNBqgA2ZhagbWt61mmJZO_26v028MfDmiBrUZkcCQecaFfgeUv3pb5reSEJOTlnYEfG0q9YAOBat8Esa6_8/s72-c/19179472_1846545078695064_90359654_o.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-564100671027998365</guid><pubDate>Wed, 07 Jun 2017 10:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-07T03:13:32.630-07:00</atom:updated><title>Czy coś się zmieniło?</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhx-bG7cn7HXb7FvRfRMoQtao6gpKrQRceV8Dxjq0BObe8W73Lp8wE8S0CE9-Fb7fdaE7pAUurACz1esxVeHmXqZGmWU-SkSehZh2PlIqtf5Q9WZ0dMqOyv6M0F0hwXasaUi8iCbGIFAU/s1600/19022371_1841133265902912_834812031_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1274&quot; data-original-width=&quot;1020&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhx-bG7cn7HXb7FvRfRMoQtao6gpKrQRceV8Dxjq0BObe8W73Lp8wE8S0CE9-Fb7fdaE7pAUurACz1esxVeHmXqZGmWU-SkSehZh2PlIqtf5Q9WZ0dMqOyv6M0F0hwXasaUi8iCbGIFAU/s200/19022371_1841133265902912_834812031_o.jpg&quot; width=&quot;160&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przypadkiem tak się ułożyło, że ja i M. jesteśmy spod znaku Ryb i oboje mamy urodziny w Lutym. Już tradycją się stało, że imprezę urodzinową robimy wspólną. To były moje 30 urodziny. Jednak nie impreza była atrakcją. Nawet te 30 szotów, które musiałem wypić nie zrobiły takiego WOW. Pamiętam miny znajomych i przyjaciół ( pozdrawiam tych którzy byli :)) kiedy ogłosiliśmy radosną nowinę - spodziewamy się dziecka. Niektórzy byli zdziwieni, niektórzy już od dawna się domyślali i tylko czekali na oficjalne potwierdzenie. Ogólna radość i gratulacje. No i się zaczęło...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Wiadomość stała się oficjalna i szybko się rozchodziła. Gratulacje spływały. Były najróżniejsze, ale w większości pojawiało się jedno to samo zdanie - &quot; To teraz wszystko się u Ciebie zmieni...&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Ja żartobliwie odpowiadałem &quot; Moje życie się wcale nie zmieni&quot; - mając małą nadzieje, że tak właśnie będzie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Prawda jest taka, że życie zmieniło się już w momencie planowania. Nawet jeżeli starałem się nie dopuszczać takiej myśli to nie było szans, żeby się nie zmieniło. Nie mogę się wypowiedzieć jak to jest przy nieplanowanej ciąży bo nasza była rozsądnie przemyślana. Chodzi o to, że jeżeli coś planuje to chcę, żeby było jak najlepiej zrobione. Najlepiej zacząć od samego początku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Był 14.02 - wiadomo walentynki - M. zaproponowała kolacje w restauracji. Już podejrzane...bo to ja zawsze proponuje... Mimo tego, że wiedziałem doskonale co się święci to kiedy już zakomunikowała mi, że są 2 kreski to nie mogłem powstrzymać emocji i łzy poleciały :)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Radość&amp;nbsp;+ &lt;b&gt;∞&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No dobra ale co się zmieniło?&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Przede wszystkim zmieniło się moje podejście do M.. W końcu to ona nosiła naszą fasolkę.&lt;br /&gt;
Od tamtej pory czuję do niej ogromny szacunek za to, że wszystko się dobrze ułożyło. Logiczne, że jeżeli M. będzie miała dobrze to &quot;ZuzAntek&quot; też będzie miał jak pączek w maśle. Starłem się spełniać wszystkie prośby i zachcianki. Nie zawsze się to udawało ale nie można powiedzieć, że się nie starałem. Często, gęsto kolidowało to z moimi &amp;nbsp;planami a ciśnienie skakało do granic możliwości ale trzeba było zatrzymać się na chwilę i zastanowić się co tak naprawdę jest ważniejsze. Mecze z kumplami odeszły na dużo, dużo dalszy plan na rzecz filmów z ciężarną żoną... Z pierwszej setki filmów na filmwebie zostało mi już tylko kilka, których jeszcze nie widzieliśmy:D&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Od dziecka marzyłem, żeby zostać szoferem(...not) i wozić gwiazdy. M. w dużej mierze pozwoliła mi to zrealizować. Do niedawna woziłem tylko jedna gwiazdę a od 7 miesięcy wożę dwie:)&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBUEDFgL6WCKACZCo_LYxEt1n3q4GGhJk_FbaoFrHXDV6KKrLAVv0OeQw90nKNOOSikroeKTXvP1lxu16sGVN_SKDSIbQncAhO56OMuVEi0BsvFJ-m6nAM0pHnkr9WgPKjHQiNsjamzxg/s1600/19024584_1841170372565868_557668084_o.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1182&quot; data-original-width=&quot;1408&quot; height=&quot;167&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiBUEDFgL6WCKACZCo_LYxEt1n3q4GGhJk_FbaoFrHXDV6KKrLAVv0OeQw90nKNOOSikroeKTXvP1lxu16sGVN_SKDSIbQncAhO56OMuVEi0BsvFJ-m6nAM0pHnkr9WgPKjHQiNsjamzxg/s200/19024584_1841170372565868_557668084_o.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Brak prawa jazdy jednego z rodziców bardzo komplikuje funkcjonowanie. Moje dziewczyny, mimo tego, że są na urlopie macierzyńskim to prowadzą bardzo &quot;towarzyskie&quot; życie. Basen, rehabilitacje kilka razy w tygodniu ( Zu miała lekką asymetrię), chodzą na buggygym - to takie fitness dla matek, czyli bieganie z wózkami po wałach (czy coś takiego) ogólnie strasznie trendy. Ale M. nie posiadając prawa jazdy, gdziekolwiek by chciała pójść z Zu to wszędzie muszą iść spacerkiem lub jechać komunikacją miejską. Często poruszają się też taksówkami, ale to wtedy kiedy ja je odbieram swoim autem i potrzebny jest fotelik. Nakłaniajcie swoje kobiety, żeby robiły prawko. Może chociaż Wam się uda :)&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kolejną, bardzo ważną rzeczą, która się zmieniła jest moja praca:) Chyba trochę zmieniło się moje podejście do świata. Chęć zapewnienia Zu idealnego dzieciństwa i dobrego wychowania wpłynęła na moją ambicje. Prawie pięć lat męczyłem się w jednej firmie. M. ciągle mnie motywowała i nakłaniała zmiany pracy na inną lepszą ale każda próba znalezienia nowej kończyła się na przejrzeniu kilku ofert i tyle. Narodziny Zu dały mi mocnego kopa i udało się. Lepsza praca, bliżej domu. Nie muszę tracić ponad godziny na dojazdy do pracy a co za tym idzie mogę więcej czasu spędzić w domu.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Powroty z pracy są przyjemniejsze bo uśmiech i radość Zu kiedy mnie widzi są po prostu bezcenne.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Już nie mogę się doczekać aż zacznie chodzić i jak będę wracać z pracy to będzie przybiegać do mnie wołając &quot;tata, tata&quot; :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Zdecydowanie zmieniły się godziny, o których wstaje i się kładę. Godzina o której się kładę jest ruchoma i zależy ode mnie. Natomiast żeby wstać już nawet nie nastawiam budzika:D Mamy z M. umowę, że w tygodniu kiedy ja chodzę do pracy to nie budzi mnie w nocy na pionizowanie małej. Wyjątkiem był okres kiedy bolały ją plecy i było jej ciężko pionizować małą po 10-15 minut w nocy. Dobrze jest ustalić sobie wcześniej takie sprawy bo wykluczają spory, kto, co, kiedy i dlaczego właśnie ja a nie Ty.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Teraz budzi mnie w nocy tylko po to żeby powiedzieć &quot; Nie chrap bo Zu obudzisz&quot; :) Mimo wszystko mogę się w miarę wyspać.:) A to ważne bo w ciągu dnia nie ma szans na drzemkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Bardzo zmieniło się też planowanie. Planowanie wszystkiego. Słowo &quot;spontaniczność&quot; już dawno zniknęło z naszego słownika. Weekendy już nie wyglądają tak samo. Nie ma wypadów na miasto do późna, spania w niedzielę do południa:D &amp;nbsp;Ale za to mamy więcej czasu na spacery i pokazanie Zu ciekawych miejsc we Wrocławiu.O ile nie śpi właśnie. Nie trzeba się zamykać z dzieckiem w domu. Wystarczy wszystko odpowiednio zaplanować wcześniej&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkdY4uiY4Ghr5iGAkwR-UnzNdanIhu-eWL3zDo3xc4CjnAxDnQsml_SaIwvNwkJbK6mj4i1F85-nOkl4abgHSqxpu9cw_8CP1DLPIgrnnqfYSTMFSXX-6hPtZrUq-dyOytUgwxfHr3R_U/s1600/18945403_1698382790190437_2086453622_n.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;737&quot; data-original-width=&quot;603&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjkdY4uiY4Ghr5iGAkwR-UnzNdanIhu-eWL3zDo3xc4CjnAxDnQsml_SaIwvNwkJbK6mj4i1F85-nOkl4abgHSqxpu9cw_8CP1DLPIgrnnqfYSTMFSXX-6hPtZrUq-dyOytUgwxfHr3R_U/s200/18945403_1698382790190437_2086453622_n.jpg&quot; width=&quot;163&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Gdziekolwiek nie pójdziemy to musimy pamiętać, że o 19:30 trzeba wykąpać Zu bo koło 20 już zazwyczaj śpi. Praktycznie codziennie kąpiemy ją wspólnie. Samą kąpiel mała uwielbia, problem zaczyna się kiedy trzeba ją napudrować, nakremować i ubrać. Płacz i darcie. Dzięki współpracy - czyli M. ogarnia a ja robię z siebie głupka żeby mała się śmiała:D - to jakoś nam się udaje zrobić to w spokoju. &amp;nbsp;Od teraz wspólne wyjścia są tylko jak przyjedzie babcia i się zaopiekuje młodą:) W innych przypadkach dzielimy się kto gdzie idzie. Jedyny wolny czas jest tak naprawdę wieczorem jak Zu już śpi. Wolny czyli można posprzątać zabawki, ogarnąć mieszkanie, wykąpać się i coś napisać. Nie trzeba ciągle jednym okiem spoglądać gdzie jest i co robi mała. Tylko kiedy się przebudzi to trzeba przy niej chwilkę posiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Problem wczasów opisałem w poprzednim temacie&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://zawodtata.blogspot.com/2017/06/na-wczasy-tylko-po-cichu.html&quot;&gt;&quot;Na wczasy - tylko po cichu&quot;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Więc jak widać - &quot;Moje życie się wcale nie zmieniło&quot; :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/czy-cos-sie-zmienio.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjhx-bG7cn7HXb7FvRfRMoQtao6gpKrQRceV8Dxjq0BObe8W73Lp8wE8S0CE9-Fb7fdaE7pAUurACz1esxVeHmXqZGmWU-SkSehZh2PlIqtf5Q9WZ0dMqOyv6M0F0hwXasaUi8iCbGIFAU/s72-c/19022371_1841133265902912_834812031_o.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-4471445038185099084</guid><pubDate>Sun, 04 Jun 2017 12:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-04T05:10:09.825-07:00</atom:updated><title>Na wczasy - tylko po cichu!!</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jak już pisałem we wcześniejszych tematach, posiadanie pociechy to ogrom wyrzeczeń - no ale bez przesady - URLOP SIĘ NALEŻY! Oczywiście z dzieckiem :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Rok temu, kiedy M. była jeszcze w ciąży postanowiliśmy wyskoczyć na tygodniowy urlop nad polskie morze. Wybór padł na Łebę. W ciąży wskazane są długie spacery a wiadomo, że najlepiej spaceruje się brzegiem morza o zachodzie słońca :) Wyjechaliśmy sobie rano - bo mniejszy ruch.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Kilka przerw na tankowanie i oczywiście siusiu bo przecież kobieta w ciąży tak ma, że wcale jej się nie chce siku a nagle już nie może wytrzymać :)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Było na tyle fajnie, że w tym roku również postanowiliśmy wybrać się nad nasze morze. Tym razem wybrałem Władysławowo. Noclegi w rozsądnych cenach i fajna baza wypadowa ( Hel, Sopot, Łeba). Jest tylko jeden mały szczegół. Ten szczegół ma w tej chwili 7 miesięcy :) Kochany szczególik:)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;O tyle, o ile wybór noclegów nad morzem jest ogromy, to noclegów przystosowanych na przyjęcie tak małego dziecka już tak wiele nie ma. Są wyjątki, które zadbały o pokoiki z zabawkami ale wyposażyły się również w place zabaw. Jak się jedzie bez dzieci to można sobie cały dzień przesiadywać na plaży i się smażyć. Jadąc z maleństwem już tak długo nie można przesiadywać, więc trzeba zapewnić jakieś zajęcia. Po żmudnych poszukiwaniach (znam wszystkie noclegi we Władysławowie...) udało się znaleźć taki, który spełnia nasze wymagania i jest w rozsądne cenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jeden problem z głowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Następny problem - co zabrać, co się może przydać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie posiadam jakiegoś wielkiego auta. Najmniejsze też nie jest - powiedziałbym, że im Zu starsza tym auto mniejsze:) Jeżdżąc do Babci mamy małą próbkę pojemności auta. Wózek, walizka z zabawkami, nosidło, nasza walizka, bujaczek. Teraz dojdzie jeszcze łóżeczko turystyczne, basenik, namiot na plaże i inne &quot;niezbędne&quot; rzeczy, które M. wymyśli. W takiej sytuacji każdy facet musi być mistrzem w Tetrisa. Ktoś powie : macie wolne miejsce na przednim fotelu. Pamiętajcie! przewożąc dziecko w aucie im mniej rzeczy wolno leżących tym lepiej. Nawet nieużywane zabawki powinniśmy chować. W razie wypadku (tfu tfu) każdy przedmiot leżący w aucie zamienia się w pocisk. O tyle o ile jest to możliwe staram się wszystko ułożyć w bagażniku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Kolejnym problemem jest sama podróż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Być może są takie dzieciaczki, które nawet najdłuższą podróż całą przesypiają lub spokojnie sobie leżą patrząc w obrazy migające za oknem. Moja Zu do takich nie należy. A przynajmniej już nie należy. Od niedawna pierwszą godzinę grzecznie śpi, ale kiedy tylko się obudzi to jest masakra. Krzyk, płacz i inne plagi. Prześledziłem mnóstwo forów w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co się dzieje i czy da się temu zapobiec i jak się okazało nie jesteśmy jedyną parą z tym problemem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jest wiele porad jak przewozić maluszki w dalekich podróżach ale jedna mi zapadła w pamięć i ten własnie sposób chcemy wypróbować w naszej wyprawie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Chodzi mianowicie o wyjazd w środku nocy ok. 3:00-4:00. Dzieci są wtedy na tyle zmęczone i śpiące, że podobno przesypiają całą podróż. No i fajnie. Jest tylko jedno ALE.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Z Wrocławia gdzie mieszkamy, nad morze podróż trwa kilka godzin. Praktycznie całą trasę można pokonać dwupasmówką. Należy jednak pamiętać, że dziecko nie może zbyt długo siedzieć w jednej pozycji w foteliku, ponieważ ma to negatywny wpływ na jeszcze nie ukształtowany do końca kręgosłup. Wyczytałem, że maksymalny czas, który mała może spędzić w foteliku to około 2 godziny. Po za tym dziecko leżąc długo w foteliku w gorące dni bardzo się poci. Podobno pielucha bambusowa włożona między dziecko a fotelik robi robotę i nie ma tragedii. Jak się obudzi wcześniej i zacznie świrować to trzeba się zatrzymać bo przecież nie wolno wyjmować dziecka z fotelika w trakcie jazdy. Podobnie jest z karmieniem. Nie ma mowy o karmieniu podczas jazdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Wiadomo - pędzić strasznie nie będę wiec sama podróż bez postojów trwałaby około 6 h. Jeżeli doliczyć do tego przerwy to już się wydłuża. A co jeśli się obudzi? Dodatkowy czas. Na pewno opiszę jak wyglądała podróż i same wczasy ale to w kolejnych tekstach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jestem przygotowany na to, że podróż będzie długa i uciążliwa. Bez muzyki bo przecież nie chcemy obudzić Zu. Po cichu jedziemy na wczasy...&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/na-wczasy-tylko-po-cichu.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-1125383506433545346</guid><pubDate>Fri, 02 Jun 2017 13:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-02T06:34:07.822-07:00</atom:updated><title>Po co blog?</title><description>Pomysł na pisanie bloga powstał spontanicznie.&lt;br /&gt;
Ktoś powie, że 7- miesięczne doświadczenie z dzieckiem to nic. Nic bardziej mylnego.&lt;br /&gt;
Każdy dzień z małym szkrabem przynosi coś nowego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Na tym blogu postaram się opisać swoje przemyślenia, problemy i przygody, które mogą się przydać innym ojcom w wychowywaniu ich pociech.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Sam jestem facetem i wiem, że większość z nas robiąc zakupy w sklepach budowlanych ma tak wysoko nos, że będzie chodzić i szukać jakiejś rzeczy nawet pół godziny, zamiast podejść do kogoś z obsługi i zapytać gdzie dany artykuł leży. Wstydzimy się tego. Podobnie jest z wychowywaniem dzieci. Prędzej czy później trzeba się zapytać kogoś o poradę.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Problemy typu, jak urządzić pokoik dla dziecka, podróże z maleństwem, wybór fotelika, uczulenia, usypianie, pieluchy, zabawki itp. Jest tego trochę.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; Nie jeden raz, kiedy czegoś nie wiedziałem, docierałem do końca internetów w poszukiwaniu porady lub odpowiedzi na nurtujące pytania. Niestety często kończyło się to porażką lub bardzo cząstkową informacją, która nie zadowalała do końca.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Żaden ojciec nie jest Omnibusem i ma prawo czegoś nie wiedzieć. Warto pytać.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jeżeli ten blog pomoże przynajmniej jednej osobie to będę z siebie dumny.</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/po-co-blog.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-7634715639291050168.post-7042808470225061937</guid><pubDate>Fri, 02 Jun 2017 11:53:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-02T05:02:45.708-07:00</atom:updated><title>ZAWÓD TATA</title><description>&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Jestem szczęśliwym ojcem 7 miesięcznej &lt;/span&gt;&lt;b style=&quot;font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Zuzanki&lt;/b&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt; :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ale zacznijmy od początku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Decyzje o chęci posiadania dziecka podjęliśmy z małżonką wspólnie. Było to przemyślane od początku do końca i jak najbardziej świadome postanowienie . Godziny rozmów, plusy, minusy, analizy:)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Zdecydowaliśmy, że &quot;TAK! jesteśmy gotowi!&quot;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Zaczęły się starania, nie obeszło się bez zgrzytów bo okres ten był pełny wyrzeczeń z jednej i drugiej strony ... Małżonka(M.) podeszła do sprawy bardzo poważnie (dziękuję jej bardzo za to &amp;lt;3) i stosowała różne diety, ćwiczenia itp, o alkoholu nie było mowy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Lekarze dali nam zielone światło. Przygotowywali nas, że staranie o pociechę to długi, żmudny proces i nie można się zniechęcać niepowodzeniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Daleki jestem od chwalenia się, ale udało nam się przy pierwszej próbie:)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Radość&amp;nbsp;+100.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Idealny prezent na 30 urodziny. Zaczął się okres jeszcze większych wyrzeczeń. Wszystko co robiliśmy, robiliśmy z myślą o naszej małej &quot;fasolce&quot;. Nie wiedzieliśmy jakiej płci będzie ale mieliśmy już wybrane imiona dla dziewczynki i dla chłopca. Zuzia i Antoś. Żeby nie mówić za każdym razem per &quot;ona czy on&quot; zaczęliśmy mówić ZUZANTEK :) Pierwsze USG i widok dziecinki - coś pięknego!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Do bycia rodzicami przygotowywaliśmy się sumiennie. M. Czytała tony książek a ja starałem się, żeby dostarczyć jej kolejne sensowne lektury. Nie było to moim jedynym zadaniem. Zachcianki M. były coraz to inne a ja jako dobry mąż starałem się je wszystkie zaspokoić. Często udawało mi się je wyczuć zanim się zachciało:)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Nasza &quot;fasolka&quot; im była większa tym bardziej miała jak pączek w maśle:) Ciąża przebiegała książkowo. My z kolei mieliśmy coraz więcej na głowie. Gdzie rodzić?, na jaki kolor pomalować pokoik?, jaki kupić wózek? Jakie łóżeczko? jaki materacyk do łóżeczka? Wbrew pozorom te rzeczy mają kapitalny wpływ na malucha.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Ale o tym w oddzielnych tekstach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Ostatnie tygodnie ciąży to kumulacja wszystkiego co się działo przez 8-9 miesięcy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Masowanie napuchniętych stóp, bolących pleców, spełnianie najdziwniejszych zachcianek a często wszystko naraz:D Jednak czego się nie robi dla ukochanej, która dba o nasze dziecko.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Życzę wszystkim aby poród przebiegał zgodnie z planem i bez komplikacji, niestety u nas było inaczej. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło mimo nie planowanej cesarki. Dziękuję swojej M. za to że jest taka dzielna i wytrwała &amp;lt;3&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Można wygrywać mistrzostwa w różnych dziedzinach, zdobywać puchary, zdobywać szczyty, ale moment, w którym pielęgniarka podała mi dziecko na ręce jest bezcenny i do tego uczucia nie można niczego porównać. Mimo tego że od tamtego momentu minęło już 7 miesięcy za każdym razem jak przypomnę sobie ten moment to kręci mi się łezka w oku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;Pozdrawiam wszystkich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjQivTxT_x_GK4VFUmRud1UbjQDrR5lAiSP_xLCUKI5fuN9_u3QP84BiksHqdB1xBc8PMyzqjgwSu_g8JpHvcHliapCGmTj9v-mKq-L8rEd7MBP3VwQQ0BF8kL2DbEYOlM3QSoWKqYae1I/s1600/IMG_20170602_134902.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;631&quot; data-original-width=&quot;690&quot; height=&quot;182&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjQivTxT_x_GK4VFUmRud1UbjQDrR5lAiSP_xLCUKI5fuN9_u3QP84BiksHqdB1xBc8PMyzqjgwSu_g8JpHvcHliapCGmTj9v-mKq-L8rEd7MBP3VwQQ0BF8kL2DbEYOlM3QSoWKqYae1I/s200/IMG_20170602_134902.jpg&quot; width=&quot;200&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;helvetica neue&amp;quot; , &amp;quot;arial&amp;quot; , &amp;quot;helvetica&amp;quot; , sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
</description><link>https://zawodtata.blogspot.com/2017/06/zawod-tata.html</link><author>noreply@blogger.com (Anonymous)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjQivTxT_x_GK4VFUmRud1UbjQDrR5lAiSP_xLCUKI5fuN9_u3QP84BiksHqdB1xBc8PMyzqjgwSu_g8JpHvcHliapCGmTj9v-mKq-L8rEd7MBP3VwQQ0BF8kL2DbEYOlM3QSoWKqYae1I/s72-c/IMG_20170602_134902.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>