<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942</atom:id><lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2023 17:22:26 +0000</lastBuildDate><category>Ogłoszenia</category><category>Shayouto</category><category>Feliks</category><category>Kaoru</category><category>Kaito</category><category>Akihiko</category><category>Ichirou</category><category>Kyouko</category><category>Uni</category><category>Yennefer</category><category>Haruko</category><category>Ayato</category><category>Konkursowe</category><category>Nanaki</category><category>Jin</category><category>Sachiko</category><category>Trening</category><title>Yakuza Hokkaido</title><description>&#xa;&#xa;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Karou)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>115</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7583118433089408101</guid><pubDate>Wed, 01 Feb 2023 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2023-02-01T09:00:00.183+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie stycznia!</title><description>&lt;p&gt;Witajcie słuchacze! Styczeń tak jak dla mnie i dla was był pewnie mało łaskawy jeśli chodzi o czas dla siebie... ale nie martwcie! Już niedługo przynajmniej chwila wolnego i odpoczynku, albo przynajmniej początek semestru, który zawsze na początku jeszcze jest łaskawy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W tym miesiącu nikt nie zaszczycił nas swoją opowieścią, ale czekamy cierpliwie na was! Już niedługo odezwę się do was znowu, ale jeszcze zanim zakończę dzisiejszą audycję.... dodajmy jeszcze jeden punkt do comiesięcznych podsumowań!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;w lutym jedna z naszych wiernych słuchaczek obchodzi urodziny! I to nawet dzisiaj! Wszystkiego najlepszego dla Kaoru! Nie zapomnijcie jej złożyć życzeń!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mówiła do was Lisa Abernathy a to jest HokkaidoNews! Do zobaczenia już niedługo, żegnamy się w rytmie! See ya!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/5NV6Rdv1a3I&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;5NV6Rdv1a3I&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2023/02/podsumowanie-stycznia.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/5NV6Rdv1a3I/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-1835760823133928165</guid><pubDate>Sun, 01 Jan 2023 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2023-01-30T10:12:38.053+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie grudnia!</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Dzień dobry, wita Was Kenta Nakamura, a to są wiadomości HokkaidoNews!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Dziś zerknąłem w kalendarz i zobaczyłem w nim bardzo ładną datę! Wygląda na to, że jedyny raz w historii świata mamy pierwszy stycznia dwa tysiące dwudziestego trzeciego roku, a to oznacza nie tylko, że taki dzień się już nigdy więcej nie powtórzy, ale także, że równo dwa lata temu wspólnie z Lisą nadaliśmy pierwszą w historii HokkaidoNews audycję!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Tym samym, nasi wierni Przyjaciele, rozpoczynamy trzeci rok działalności naszego radia. Niech moc nadal będzie z Wami!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;W tym miesiącu największym kozakiem imprezy okazał się niesłychany Shayouto, który obdarował nas opowiadaniem. Otrzymuje on 4 punkty umiejętności, gratulacje!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;A żeby w ten radosny dzień nie było nam głucho, czar na specjalną piosenkę, specjalnie dla Was! Do usłyszenia już niedługo!&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/FpW7MlU9Tmg&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;FpW7MlU9Tmg&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;b&gt;Ale, ale! Jeszcze jedno, zanim zakończymy na dziś. Dla zainteresowanych kilka statystyk.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;♟ Obecnie nasza ludność, nie wyłączając oczywiście członków obu gangów, liczy 33 (17 członków społeczeństwa, 7 gangu Hokkaido i 9 gangu Yakuza) osoby, w tym 14 grywalnych (odpowiednio 8, 3 i 3).&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;✎ Od początku istnienia Yakuzy Hokkaido, przez te dwa lata, na naszej stronie pojawiło się w sumie 71 (49 + 22) opowiadań.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;☏ Na tę chwilę w naszym archiwum jest 1 przeprowadzony konkurs (&quot;Nowe Uniwersum&quot;, w którym wzięło udział 8 postaci).&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;⚐ A na koniec ciekawostka: od samiutkiego początku do tej pory (i, miejmy nadzieję, jeszcze przez długi czas) nikt, kto wstąpił w nasze szeregi, nie zdecydował się ich opuścić!&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2023/01/podsumowanie-grudnia.html</link><author>noreply@blogger.com (WSC)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/FpW7MlU9Tmg/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-3420860571120837468</guid><pubDate>Sun, 04 Dec 2022 11:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-12-04T12:10:10.225+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaito</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Shayouto</category><title>OD SHOYO CD KAITO - &quot;IGRSZKI Z OGNIEM&quot;</title><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Łóżko było miękkie,&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;poranek ciężki, a plecy oblegane przez małe futerkowe stworzonko. Jednak Shoya trzymał oczy zamknięte. Kac morderca dopadł jego ciało w najbardziej brutalny sposób, doprowadzając do wrażliwości na jasność, uporczywie włamującą się do wnętrza pokoju przez okno. Nieprzyjemne ściskanie w żołądku także nie chciało ustać, jednak cóż na to poradzić, skoro siły starzyło ledwie na okazjonalne przesunięcie palcami pomiędzy kosmykami futra jednego z kotów. Nie pomagało także, że Shoya pił rzadko, a jego organizm był zupełnie nieprzystosowany do znoszenia dużych ilości alkoholu wlanych na pusty żołądek i wycieczek po mieście podczas kiedy raczył otwierać świeżo opatrzone ranki na ciele. Jednak czas uporczywie mijał i pęcherz nie pozwalał dłużej unikać odpowiedzialności za własne ciało i nakazał mu wstać. Natychmiastowo. Powoli podniósł się. Jego ramię zakłuło nieprzyjemnie, jednak znośnie. Noga jednak zdawała się narzekać na każdym kroku. W łazience niekulturalnie obsłużył się bandażami wymieniając stare na nowe. Rana wewnątrz uda, która jeszcze dnia poprzedniego nie była zła, aktualnie delikatnie się sączyła. Nie było to krwawienie potężne, jednak jej ułożenie było w miejscu absurdalnie przeszkadzającym, gdyż niekomfortowo przechodziło zaraz obok krocza, sprawiając że znajdowało się na zgięciu nogi i ocierało się nieprzyjemnie o skórę. Blondyn odetchnął ciężko. Przewiązał się nowym opatrunkiem z największą uwagą. Czasami był w stanie to zrobić. Jednak trwało to dłuższą chwilę, gdyż nadal kręciło mu się w głowie, delikatnie, ale jednak. Jego palce sprawdziły też stan ramienia. Nie było najgorzej, a właściwie było dobrze. Po&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nacięciach zostało już tylko nieme wspomnienie i parę strupów. Dwa, trzy dni i nie będzie po większości śladu. Martwiła go jednak ta noga. Jednak jej kwestię postanowił odłożyć na potem. Nie czuł się zbyt dobrze, a jego żołądek przewracał się z boku na bok. &lt;br /&gt;Zaśmiał się sam do siebie wypychając usta parówkami. Nie miał siły na wiele więcej, nawet na podgrzanie ich. Powłócząc za sobą ranną kończyną przeszedł na kanapę i to na niej postanowił pozostać do końca. Kaca przynajmniej. Zasłony w salonie zapadły pokrywając pomieszczenie w przyjemnym półmroku, który nieco łagodził nasilający się ból głowy. Wywalił się na kanapie przeżuwając ostatnie kęsy marnego śniadania i nakrył się kocem. To nie był jego dom. To nie był jego koc. Jego życie mieściło się poza ramami zwykłego człowieka. Strzelaniny, rany, gangsterzy i zabawa z yakuzą w kotka i myszkę. Igranie z ogniem nie było za proste, a ciągłe balansowanie na cienkiej nici, ponad przepaścią śmierci należało do zadań niezwykle wyczerpujących. Shoya wbił wzrok w sufit, przez ułamek sekundy jego serce zabiło w dziwnie nieprzyjemny sposób, a on sam skrzywił się. To było jego życie. Tak wyglądało prawie zawsze, ale w momentach kiedy mógł od niego odpocząć kwestionował całe swoje życie. W końcu jest nikim innym jak tylko człowiekiem i także ma swoje żale, nawet jeśli czerpie wielką radość z cierpienia innych. Jego powieki powoli opadły przykrywając wątpliwości zasłoną niespokojnego snu. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Drzwi trzasnęły przebudzając go, przez co nagle wziął urywany wdech. Zaskoczony uniósł głowę ponad poduszkę w której&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;jakiegoś powodu trzymał twarz. Na swoich plecach czuł przyjemny ciężar, obok ciepło kociego futra. Najwidoczniej miał całą obstawę przyjaciół w trakcie swojego jakże lubego odpoczynku. Powoli przeniósł zaspany wzrok na wejście. Niebieskowłosy stanął w nich, a wyraz jego twarzy w ciemności zlał się w jedno. &lt;br /&gt;—Hej — mruknął. Jego zachrypnięty głos odbił się od wszystkich ścian, kiedy znowu wsunął nos w miękką tkaninę. — Sory. — dodał po chwili. Uniósł twarz, jednak boląca głowa nie pozwoliła mu uchylić oczu za mocno. — Miałem być wcześniej, ale kurwa… wsiadłem w autobus nie w tą stronę co trzeba i musiałem nadrobić całe miasto drogi. — westchnął. Potrzebował mu to powiedzieć z jakiegoś powodu. W końcu ich relacja bazowała wyłącznie na seksie, czyż nie? Po to się spotykali. Z jego pleców przepadł słodki ciężarek, a małe łapki głucho uderzyły o ziemię. Blondyn odetchnął otwierając w końcu oczy i krzywiąc się. Zerknął na Kaito, a jego spaczony umysł mało nie zmusił go do zaśmiania się w głos z przemoczonego chłopaka. Jednak zmusił się do krzywego uśmiechu układając głowę w poduszce. &lt;br /&gt;—już jesteś mokry? — zaśmiał się. Może bardziej dla własnego komfortu. Zdało mu się czy mężczyzna był na niego zły? A tak dobrze przecież im się pieprzyło. Prawda? W końcu czego innego mógłby wymagać jeden od drugiego. Jednak żadna odpowiedź nie padła. Chłopak po prostu przeszedł obok i zignorował jego osobę. Jego komentarze. Ale czy nie na seks mieli się zobaczyć? Czy nie z tego powodu jechał całe miasto w tą pieprzoną stronę po pijaku. Westchnął siadając. Głowa zabolała go niemiłosiernie, noga zapiekła, a zdrętwiałe ręce na chwilę miały problem z podparciem jego ciała. &lt;br /&gt;—Nigdy więcej taniego wina. — warknął sam do siebie przesuwając dłonią po twarzy. Jeden z kociaków miauknął obok niego, mało nie powodując zawału. Na chwilę zapomniał, że ma jeszcze takie towarzystwo. — Oi. Cóż to za marne życie.— przesunął palcami po miękkim futrze i uśmiechnął się. Wstał powoli. Mało się przy tym nie przewrócił przy tych uciążliwych zawrotach w głowie. Jego noga całkiem przestawała z nim współpracować. Uporczywie piekła go, jednak bandaż wcale nie był zbyt czerwony. Kłócić się by można że ledwie się zaróżowił. Jednak rana, pomimo że [chyba] nie wymagała szycia, zapewne spuściła z niego wczoraj sporo krwi. Odetchnął ciężko ponownie. Powłócząc nią po ziemi, próbował odrobinę ją rozchodzić. Nie bolało za bardzo, ale wcale też nie. Uczucie było zwyczajnie, nieprzyjemne. Powoli wraz ze ścianą przemierzył kawałek korytarza. Ostro wkurwiony na stan własnego ciała postanowił dać temu dniu ostatnią szansę. W przeciwnym wypadku dzwoni po… kogokolwiek. Znika stąd. Chociaż zastanawiał się czy i tak tego nie zrobić. Chęci uleciały z niego wraz porankiem, kiedy wstał z tym koszmarnym bólem głowy. Potem już patrzył w jego oczy, które odgrodziły drzwi zanim cokolwiek powiedział. SHoyo zadrgała brew, ale obiecał mu jeszcze jedną szansę. W swoich myślach, ale uznał, że się liczy. &lt;br /&gt;—Kaitooo — mruknął do drzwi. Jego głos nadal nieprzyjemnie chrypiał, a i nawet załamał się w którymś miejscu. — nie gniewaj się na mnie. — zapukał delikatnie. Oparty o ścianę, czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Znak od niebios, ziem lub samego chłopka. W końcu to nie Shoya żądał natychmiastowego przyjścia, a sam Kai. Niech teraz wykaże albo inicjatywę, albo jej brak, do jasnej cholery.&lt;br /&gt;Spodziewać się więc można, że nagłe chwycenie za ramię i mało nie przeciągnięcie do sypialni ze słowami o pójściu do łóżka wskazują na jedyne możliwe wyjście z takiej sytuacji. „Wreszcie” blondyn parsknął w myślach, gdyż nie wiedział czego od niego wymagają. Pomimo że jego chęci były znikome, układ, pisany czy nie, to jednak układ. A Shoya rzadko kiedy zrywa umowy. &lt;br /&gt;—&lt;span style=&quot;color: black; font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 9.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;&quot;&gt; &lt;/span&gt;No w końcu! To jak to robimy? Ja na górze? Ty? A może na pieska? Jak chcesz mogą być też tylko pieszczoty, zmęczony dzisiaj jestem. Ale wiesz, klient nasz Pan, więc jestem do dyspozycji.— powiedział co mu ślina na język przyniosła. Poczuł sie jakby znowu był pijany, a nogi zachwiały się mu delikatnie.&lt;br /&gt;—O czym ty pierdolisz… —&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;padło cichutko. Shoya mało nie przeoczył tego stwierdzenia. Spojrzał na chłopaka z nieco poważniejszą miną. — Jak się czujesz? — pytanie tak nieoczywiste i niepasujące do sytuacji sytuowania się na miękkim łóżku. &lt;br /&gt;— Ahh czyli ty przejmujesz inicjatywę, no dobrze, dobrze…— jednak jego twarz została pochwycona w te jakże delikatne ręce. &lt;br /&gt;—Shoyo, popatrz na mnie. — ich oczy spotkały się. Blondyn był dość zdezorientowany. Co dokładnie bowiem się tutaj działo? — Okey. Czekamy. Może włączę jakiś film? Co lubisz oglądać? — telewizor buchnął obrazem rozświetlając pomieszczenie i nieprzyjemnie rażąc w oczy. Shoya z wrażenia skrzywił się potężnie.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jednak zdawało się że Kai, szukając jakiejś ciekawej pozycji w pośpiechu, niczego nie zauważył.&lt;br /&gt;—Słuchaj. Nie …—&lt;br /&gt;— Może to ?— nie zdołał się wypowiedzieć. W telewizorze zagrała jakaś melodia. Shayouto usiadł powoli zwracając na siebie całą uwagę niebieskowłosego. Ciężka ręka została położona na jego klatce piersiowej i pchnęła go delikatnie do tyłu. Blondyn oparł się jednak grawitacji i sile. &lt;br /&gt;— Posłuchaj. Do czego ty dokładnie zmierzasz w tym momencie. — spytał wprost. Zabrał rękę nieprzyjemnie ciążącą mu na piersi. Już i tak było mu duszno, nie potrzebował dodatkowej zapory dla powietrza. &lt;br /&gt;—Teraz. Położyć cię z powrotem. — odpowiedział. Ręka wróciła tam gdzie była wcześniej. Tylko tym razem dużo ciężej się jej opierało. Shoya jednak ponownie ją zepchnął. Jego twarz wykrzywiła się w krzywym uśmiechu. Wstał z zaskakującą sprawnością, ignorując pieczenie w rannej nodze.&lt;br /&gt;— Jeśli nie chcesz tego nigdzie ciągnąć, to pozwól że się zmyję. Muszę odpocząć. — od ciebie, siebie i świata – dodał w głowie. &lt;br /&gt;—O nie. Nigdzie nie idziesz. — długie palce zacisnęły się na jego ramieniu ciągnąc go znowu na pościel. Tym razem jednak nie dało się temu zapobiec. — Aż tak ci zależy na seksie?! — Kaito parsknął mu w twarz za co dostał liścia przez mordę. &lt;br /&gt;— Nie. Tak się składa, że niekoniecznie, nie w tym momencie. Jednak nie ja pisałem, prawda? — wysyczał przez zaciśnięte zęby. Emocje, zwłaszcza wściekłość podskoczyły w nim do maksimum w ciągu paru sekund. Korzystając z chwilowej dezorientacji wyższego, blondyn wymknął się z jego duszących uścisków. Stanął obok łóżka rozglądając się za telefonem. Jego noga postąpiła dwa kroki zanim jego towarzysz wstał za nim. Atmosfera wyraźnie się zagęściła. — Słuchaj. Zostaw mnie w spokoju. — niebieskooki od razu się wypowiedział. Glowa bolała go niemiłosiernie, noga piekła delikatnie, ramiona były drętwe, ale i tak sięgnął po swoją komórkę. &lt;br /&gt;—Siadaj na to pieprzone łóżko! — tym razem oba nadgarstki stały się ofiarą. Blondyn został obrócony twarzą do oprawcy, który skorzystał z chwili zaskoczenia. Ich oczy zeszły się, obie pary pełne furii i niechęci do przyznania drugiej osobie jakiejkolwiek racji.&lt;br /&gt;—Po chuj ty się tak o mnie martwisz? — Shoya spróbował się wyrwać, ale jego ciało jakoś dziwnie zardzewiało i nie chciało za bardzo z nim współpracować. &lt;br /&gt;—Zabronisz mi? Poza tym spójrz na siebie! Chcesz w takim stanie gdziekolwiek iść?!&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Kiedy ledwo chodzisz?! —&lt;br /&gt;—Po pierwsze, po to mi telefon, aby po… kogoś zadzwonić. — wziął głębszy wdech i mrugnął. Obraz przed jego oczami zapulsował wraz z czaszką. — Jestem dorosły. Umiem się sobą zając… kiedy akurat nie jestem pijany. Shit… łeb mnie napierdala… — poskarżył się w końcu nieco uginając nogi i zamykając oczy. Jednak ucisk na nadgarstkach nie zelżał. &lt;br /&gt;—Już cię gdziekolwiek puściłem, aha… Skąd w ogóle te rany u ciebie?! — podciągnął go na równe nogi. Przynajmniej tyle że jego zaciśnięte palce stanowiły jakiś ośrodek stabilności, inaczej Shoya już dawno wyjebał by się na twarz.&lt;br /&gt;—Niefortunne zdarzeni, wiesz. Znalazłem się w złym miejscu w złym czasie. — skłamał zwinnie. — Auto pieprznęło zaraz niedaleko mnie i oberwałem rykoszetem. — wycedził przez zęby. Może było w tym ziarenko prawdy, ale jakie nieszczere. Jednak to czego w wypowiedzi brakowało to szybkości słowa. A płucom powietrza. Shoya sapnął. Znowu został pociągnięty w kierunku łóżka. Tak przynajmniej mu się zdawało, gdyż nie przeszedł dwóch kroków, kiedy jego ciało postanowiło odmówić współpracy całkowicie, pozwalając mu polecieć w kierunku ziemi. Jeszcze jakieś słowa zza bariery dotarły do jego świadomości. Niewyraźny obraz zatańczył przed oczami, zanim świat zamienił się w błogą ciemność. A wszystkie troski odpłynęły.&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Świadomość nad oddechem odzyskał jakiś czas później. Ciężko mu było powiedzieć jaki to był czas i jak długo nie było go wśród „żywych”. Z ciężkim westchnięciem uchylił powieki. Jego ciało leżało nadal nieruchomo bez mocy aby poruszyć się w jakikolwiek sposób. Jednak czucie powracało paluszek po paluszku. &lt;br /&gt;—Kurwa. — padło gdzieś obok niego, zwracając jego uwagę. Duża ręka przesunęła po jego czole odsłaniając blond kosmyki. — Nie rób tak więcej. — Kai nachylił się nad niego. Shoya nie bardzo wiedział co powiedzieć, o ile w ogóle mógł. Jego umysł jeszcze nie pojmował tak do końca co się wydarzyło, czemu leży w łóżku w stanie bezruchu, czemu mu tak słabo i dlaczego nadal jest u tego gbura? &lt;br /&gt;Chwile mijały a był w stanie usiąść krzywiąc się ze zdrętwienia ciała. &lt;br /&gt;—Nie siadaj jeszcze! — i natychmiast został okrzyczany przez niebieskowłosego wchodzącego do pokoju z tacką z parująca herbatą. &lt;br /&gt;—Oi zamknij się. Ile można leżeć. — niższy wymamrotał pod nosem. Jego gardło zapiekło wręcz od suchości. — Co się odjebało? — oparł się na dłoniach, zastanawiając czy jego kręgosłup znowu nie zechce zrezygnować z ich wspólnej współpracy. &lt;br /&gt;— Zemdlałeś. — niebieskie oczy rozwarły się na chwile&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;w niedowierzaniu. Potem zrozumieniu swojego całodniowego poczucia. Przeklął pod nosem i zrezygnowany położył się znowu w pościeli. Nie spoglądał w stronę Kaia. Można powiedzieć że wstydził się swojej własnej niekompetencji jaką wykazał poprzedniego dnia. A to go frustrowało. A to z kolei wkurwiało niemiłosiernie. A jak najlepiej pozbyć się emocji? Pić albo pieprzyć nie? Otóż nie. Naszła go ochota kogoś zajebać. Jednak należało się z tym powstrzymać, bo w pobliżu była tylko jedna możliwa ofiara, której nie chciał się jeszcze pozbywać. O ile kiedykolwiek. Schował głowę w poduszkę z dźwiękiem wyraźnego niezadowolenia uciekającym z gardła. Swoją drogą… kiedy on ostatni raz coś pił? Oprócz alkoholu oczywiście. Ile to było. Zależy na ile go odcięło, ale ostatnią szklankę wody miał zanim siadł do taniego wina. &lt;br /&gt;Słyszał jak kubki zastukały, a potem spora ręka przesunęła po jego włosach. &lt;br /&gt;—Napij się czegoś&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;może… — o i jakby się napił. Najlepiej szota wódki zapitego wodą, na poprawę wkurwienia. &lt;br /&gt;—Pewnie. — usiadł znowu. Plecy oparł o większego z braku lepszego wyjścia i upił odrobinę ciepłej cieczy z otrzymanego w ręce kubka. Kto to widział. Aby trzeba było dorosłym facetem się tak zajmować. Niańczyć go bo nie ma sił w kończynach. Zły na siebie i swoje zdrowie zagryzł zęby i skrzywił się na chwilę nieznacznie. Ale potem odgonił od siebie te myśli. Później się na kimś wyżyje za wszystkie te frustracje jakie się w nim zebrały. &lt;br /&gt;—Lepiej ci już?—&lt;br /&gt;—A co… martwisz się? — Shoya uszczypnął go w policzek zaczepnie. — Lepiej, lepiej. — dodał kiedy zobaczył podkurwiony wzrok. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;lt;Kaito?&amp;gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 9.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;&quot;&gt;Bardzo nie ruszyłam do przodu, ale troszkę coś…&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 10.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/12/od-shoyo-cd-kaito-igrszki-z-ogniem.html</link><author>noreply@blogger.com (Kochana422)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-3354957814912853434</guid><pubDate>Thu, 01 Dec 2022 08:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-12-01T09:00:00.196+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie listopada!</title><description>&lt;p&gt;Już jakiś czas temu rozpoczęły się krótkie dni i ciemne długie wieczory, przy których senność dopada nas szybciej niż kac po upojnym wieczorze.&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Szkoda tylko, że nawał pracy i obowiązków nie zmniejsza się w tym ciemnym dla nas okresie, a nawet wydaje się, że jest ich jeszcze więcej!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale to nic! Walczymy ze swoimi demonami na co dzień i mam nadzieję, że radzicie sobie z nimi tak szybko jak szybko przysychają moje kwiatki!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W mijającym miesiącu niewiele się wydarzyło z całkowicie jasnych dla mnie powodów... sama bym chętnie zrobiła sobie wolne na całe trzy miesiące tej zimnicy za oknem! Może w grudniu znajdzie się chwila wolnego na przedziwne relacje i wydarzenia prosto z zaśnieżonego serca Sapporo!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Trzymajcie się mocno, odrzućcie smutki i bolączki i myślcie już o pysznym jedzonku pod koniec miesiąca! Pierogi, barszcz, a może jakieś bardziej Hokkaidowe przysmaki? Wesołych Świąt!&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/rHKn6N-1_EY&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;rHKn6N-1_EY&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/11/podsumowanie-listopada.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/rHKn6N-1_EY/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-1886560685362765992</guid><pubDate>Tue, 01 Nov 2022 06:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-11-30T15:03:34.171+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie października!</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;Drodzy Słuchacze!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;Mamy godzinę siódmą rano, a to wiadomości radia HokkaidoNews. Zawsze potwierdzone info!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;A info mamy dziś takie, że nasza prefektura stała się cięższa aż o jedno opowiadanie, autorstwa, a jakże, niezawodnego... Kaito! Nasz bohater, w nagrodę za dzielne podtrzymywanie dobrego imienia prefektury, otrzymuje 4 pkt do wybranych umiejętności.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;To mówiłem ja, Kenta Nakamura, a to były wiadomości HokkaidoNews. Trzymamy rękę na pulsie nawet gdy tego nie widać!&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;Haha.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: justify;&quot;&gt;A teraz dla Państwa na antenie potężny hit, w sam raz na dobry początek dnia.&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/CfihYWRWRTQ&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;CfihYWRWRTQ&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/11/podsumowanie-pazdziernika.html</link><author>noreply@blogger.com (WSC)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/CfihYWRWRTQ/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-3549646257957529669</guid><pubDate>Sat, 01 Oct 2022 19:59:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-10-01T22:00:25.169+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaito</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Shayouto</category><title>Od Kaito CD Shayouto – „Igraszki z ogniem”</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Budzik zadzwonił niespodziewanie kilka godzin później wyrzucając mnie nagle z przemiłego snu. A może to nie był sen?&amp;nbsp; pomyślałem od razu czując obok siebie już dość znajomy zapach i ciepło drugiego ciała. Faktycznie przyszedł, nie śniło mi się. Tak samo jak jego rany i pijacka morda, one także nie były snem. Leżałem chwile na boku przyglądając mu się jak śpi, ale niestety nie miałem za dużo czasu. Wstałem więc szybko niezadowolony z wczesnej pobudki i zamknąłem się w łazience by wziąć szybki prysznic. Prysznic, który jednak nie był tak szybki, kiedy moje myśli, otulone gorącą wodą, zaczęły schodzić na zeszłą noc i jego ciało, choć poharatane, znajdujące się w tej właśnie łazience. Jego nieznające sprzeciwu ręce wędrujące po mimo ciele i ciche szepty namawiające na coś więcej. Syki bólu przechodzące w westchnienia podniecenia i zamglony wzrok rozbierający mnie wzrokiem. I w końcu jego…&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;BUM! BUM!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Kai, wychodź już! – krzyknęła Kelsey ewidentnie zniecierpliwiona. Cholera, która jest godzina…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Wyszedłem spod prysznica nadal niezaspokojony i zdecydowanie wkurwiony. Kelsey aż odsunęła się ode mnie jak z impetem wyszedłem z łazienki w samym ręczniku i z telefonem w ręku. 7:35.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Kurwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Szybko przebrałem się w ciemnym pokoju, żeby nie budzić niedoszłego gościa, pogłaskałem Nymerie, która jako jedyna zechciała mnie pożegnać i zostawić śpiącego w łóżku Shayo. 7:45&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Wyleciałem z mieszkania bez śniadania i kawy, no nic. Zaraz zadzwonię to mi coś przygotują. Przywilej CEO.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Wrzuciłem do buzi kolejny kawałek sushi, nawet nie maczając go w sosie sojowym.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Także Panowie, – zacząłem po przełknięciu. – Jak widzicie firma pomimo zmian, nadal prężnie się rozwija i rozwijać będzie. Zespół się nie zmienił, osoby które znają tą firmę na wylot nadal trzymają pieczę nad projektami, a ja szybko nadrabiam zaległości. – grobowe miny i skrzywione twarze uczestników spotkania nie rokowały dobrze jego zakończeniu. Usiadłem jednak ze spokojem i spojrzałem na nich z powagą, biorą pomiędzy pałeczki nigiri. &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;– Czy mają Panowie jakieś pytania? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Nie bardzo, nie – odezwał się jeden z nich, nie patrząc nawet na resztę. – Dziękujemy za spotkanie i niech Pan zje na spokojnie. – facet zaczął wstawać zostawiając przed sobą nieruszony lunch, dokładnie taki sam jaki teraz jadł Kaito. Co za szuje… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Dreamer zrezygnowali. – powiedział Tanaka zdając mi raport. Łupnąłem raz w biurko pięścią i połknąłem siarczyste przekleństwo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Tak nie może być…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Wiele firm zostało, a pozyskanie nowych nie powinno być takie trudne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Nie powinno? Straciliśmy czterech największych kontrahentów, czterech Tanaka! To nawet już nie jest katastrofa, przez moje rządy firma może pójść na dno. Potrzebowalibyśmy z dwudziestu średnich kontrahentów by zapełnić tą dziurę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Nasze produkty nadal są dobre i się sprzedają, to tylko kwestia czasu…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Nie. Trzeba działać. – powiedziałem stanowczo i wstałem by lepiej mi się myślało. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Co mam robić Kai?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Tak, tak już, muszę pom… - wskazałem na niego palcem po czym usiadłem z powrotem na fotelu. – Umów proszę wspólne spotkanie z Dreamer, TDT, Yours i Razo na następny poniedziałek. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Czy to coś da? Jaki jest plan?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- A mnie umów na sobotę do fryzjera na dekoloryzację i farbę, może też cięcie na wszelki wypadek. – powiedziałem wyjmując z nosa kolczyk. Oblizałem wargi…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Jesteś pewny? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Jestem. Nie mam wyjścia. Przynajmniej na razie muszę stać się kimś innym niż jestem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Wróciłem do domu będąc prawie pewnym, że zastanę go pustym. Kelsey wyszła na miasto, oczywiście z cichą obstawą, a Shayo raczej nie został na długo znając go… Zlany deszczem westchnąłem ciężko i zapaliłem światło. Zdjąłem kurtkę, którą pożyczył mi Tanaka jak zauważył że nie mam żadnego okrycia wierzchniego i rzuciłem ją na ziemię. I tak była cala przemoczona, zdała się na niewiele, będę musiał oddać ją do pralni albo może po prostu kupić mu nową.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Podniosłem wzrok i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem dwa ślepia wpatrzone we mnie sennie. I bynajmniej nie były to kocie ślepia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Hej. – powiedział Shoya chowając się znowu w poduszkę i jęcząc coś niezrozumiałego. Może nawet nie zdawał sobie sprawy, że to zrobił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Sory. - zaczął blondyn, nadal na mnie nie patrząc. – Miałem być wcześniej, ale kurwa... wsiadłem w autobus nie w tą stronę co trzeba i musiałem nadrobić całe miasto drogi. — Zerknął na mnie w końcu a Nymeria zeskoczyła mu z pleców i ruszyła w moją stronę. &lt;i style=&quot;mso-bidi-font-style: normal;&quot;&gt;Jedyna wierna &lt;/i&gt;pomyślałam wyciągając do niej rękę tak, aby nie skapała na nią woda z mojego ubrania. Przy przysiadaniu garnitur wydobył z siebie dziwny mięsisty dźwięk.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Już jesteś mokry? – zapytał Shayo patrząc na mnie lubieżnie. Westchnąłem ciężko i nie powiedziałem ani słowa przechodząc obok niego i kierując się do łazienki. Nawet sam nie wiedziałem jak się teraz czułem. Miałem mętlik w głowie. Ostatecznie przyszedł i najwyraźniej dość długą drogę przebył by do mnie dotrzeć, ale… te rany… Kim on był? Czy mogłem mu ufać chociaż w najmniejszym stopniu? Nie miałem zamiaru mówić mu wiele o sobie, ale jakby miało iść to naprzód to nie miałem wyjścia. Tylko, że to musiało działać w dwie strony… Muszę ponownie poprosić Kare, żeby kogoś za nim wysłała i dowiedziała się choć szczątków informacji. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zdjąłem z siebie mokre ubranie i wrzuciłem pod kabinę prysznicową, myłem właśnie twarz gdy usłyszałem jęk i odgłosy jakiegoś ciągnięcia po podłodze. Wychyliłem głowę przez otwarte przed sekundą drzwi i zobaczyłem nikogo innego jak blondyna opartego o ścianę i człapiącego powoli do przodu, ledwo ruszającego jedną z nóg. Uśmiechnął się do mnie zawadiacko, udając, że wcale nie czuje żadnego bólu. &lt;i style=&quot;mso-bidi-font-style: normal;&quot;&gt;Kurwa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Schowałem się znowu i wyjąłem telefon z przemoczonej marynarki, wytarłem go ręcznikiem i wykręciłem jeden z numerów z listy. Kilka sygnałów i już zacząłem się niecierpliwić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Tak słucham? – usłyszałem lekko zaspany głos.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Panie Kioto, przepraszam, że przeszkadzam… - spojrzałem na godzinę. 18:54. Nie było, aż tak późno ale mój rozmówca najwyraźniej już odpoczywał po pracy. – Pilnie Pana potrzebuje, mam rannego w mieszkaniu a wolałbym nie zawozić go do szpitala.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Kai… w co żeś się wpakował, pamiętaj, że jesteś teraz Dyre…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Nie potrzebuje kazań Panie Kioto, potrzebuje medycznej pomocy i hojnie za nią zapłacę. Zna Pan adres.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Rozłączyłem się i znowu ciężko westchnąłem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Kaito… nie gniewaj się na mnieee. – usłyszałem za drzwiami. Chyba naprawdę już mu odbija, niech ten pacan szybko tu przyjedzie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Założyłem ręcznik na pas i wyszedłem, łapiąc kulejącego Shoyo pod ramię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Idziemy do łóżka. – zarządziłem i bez słowa sprzeciwu zaprowadziłem go do sypialni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- No w końcu! To jak to robimy? Ja na górze? Ty? A może na pieska? Jak chcesz mogą być też tylko pieszczoty, zmęczony dzisiaj jestem. Ale wiesz, klient nasz Pan, więc jestem do dyspozycji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- O czym ty pierdolisz… - szepnąłem bardziej do siebie niż do niego. – Jak się czujesz? – zapytałem już głośniej i patrząc na niego jak kładłem go na łóżku.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Ahh czyli ty przejmujesz inicjatywę, no dobrze dobrze…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Shayo, popatrz na mnie. – jego oczy choć skupione, były lekko rozszerzone i przymulone. – Okey, czekamy. Może włączę jakiś film? Co lubisz oglądać? – zapytałem biorąc pilota do ręki i odpalając ledwo używany telewizor w sypialni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;lt;Shayo?&amp;gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/10/od-kaito-cd-shayouto-igraszki-z-ogniem.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-6410940797643860448</guid><pubDate>Sat, 01 Oct 2022 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-11-30T15:03:21.232+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie września!</title><description>&lt;p&gt;Kochani! Ostatni wolny miesiąc właśnie nas opuścił... ale z jaką aktywnością! Zdecydowanie nasi studenci dobrze wykorzystali ten ostatni wolny czas zasypując nas swoimi historiami!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Do rzeczy!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mamy olbrzymie podium na którym: Akihiko, Shoyo, Feliks, Nanaki i Sachiko górują niczym Alpy a dzięki temu dostają 5 punktów umiejętności!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak moi drodzy, aż 5! To podziękowanie za obudzenie aktywności i zachęta do dalszego rozwijania wątków!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Miejcie dużo siły wraz z rozpoczynającym się semestrem studenckim, a tymczasem mówiła do was Lisa Abernathy i dzisiaj motywujemy was ostrzejszym brzmieniem!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/btPJPFnesV4&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;btPJPFnesV4&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/10/podsumowanie-wrzesnia.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/btPJPFnesV4/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7515175488195815870</guid><pubDate>Thu, 29 Sep 2022 18:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-29T20:04:42.645+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Akihiko</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sachiko</category><title>Od Sachiko CD Akihiko - &quot;Urodzinowy samuraj&quot;</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Pracodawca dał Sachiko specjalne zadanie - miała przygotować przyjęcie urodzinowe dla młodego chłopaka, który okropnie lubił samurajów i w ogóle te historyjki z niby dawnych czasów. Gdyby porównać to do Europy, to tak jakby dzieciak cieszył się na widok rycerzy. Wtedy robi mu się rycerskie urodziny. Ten miał mieć samurajskie, czy jak to się tam odmienia.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Biedna Sachiko jednak średnio radziła sobie z tym obowiązkiem, gdyż jako niemowa nie mogła nawet samodzielnie wykonywać telefonów. Zostało jej SMS-owanie lub mailowanie, ale nie wszystkie firmy się zgadzały na taką formę komunikacji. Dlatego albo szukała pomocy… albo zwyczajnie rezygnowała. Ciężko było pracować jako niemowa.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Jej serce rozradowało się, gdy podczas wracania do domu z pracy spotkała swojego kumpla. Nie widywali się często, ale mieli specyficzną więź, która pozwalała na swobodne rozmowy nawet po roku rozłąki. Podbiegła do niego, gwiżdżąc najgłośniej jak potrafiła.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Aki odwrócił się na pięcie i uśmiechnął tym swoim czarującym, młodzieńczym uśmieszkiem.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;lt;Akihiko?&amp;gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/od-sachiko-cd-akihiko-urodzinowy-samuraj.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-4046508344298952679</guid><pubDate>Thu, 29 Sep 2022 17:52:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-29T19:52:13.609+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ayato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Nanaki</category><title> Od Nanaki cd Ayato - &quot;NUTA SŁODKIEJ NIEWIEDZY&quot;</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Gdzieś w trakcie tego całego dręczenia moich uchy tą tak zwaną muzyką, która w wykonaniu tegoż muzyka była pusta. Zdecydowałem się nawiać, urwać, zerwać się jak zwał tak zwał. Nie miałem chęci ani ochoty użerać się z tym wszystkim. Miałem ważniejsze sprawy do załatwienia. Oczywiście, gdy byłem w trasie powrotnej, kierowałem się w umówione miejsce z siostrą. Westchnąłem zadręczony, gdyż akurat po wysłaniu do niej wiadomości, zostałem zaczepiony przez trzech typków, by nie zwracać na siebie uwagi, zajrzeliśmy za róg jednego z budynków. Gdy tylko odłożyłem torbę i odpowiednio z kpiną spojrzałem na tych nieudaczników, wtem zaatakowali. Biadolili o zemście, o ukradzionej dziewczynie oraz o czymś jeszcze. Nie miałem ochoty ani czasu, by się z nimi użerać, jednakże nie przegrałem, żadnej walki. Nawet jeśli to odgrywałem się z podwójną siłą, a nawet czasem podchodził szantaż i może groźby. Obicie mordy też jest przyjemnością. Dlatego też po zajęciu się dwoma, którzy o dziwo bardzo szybko odpali, gdy się jednemu połamało nos, a drugiemu uszkodziło rękę. Uciekli, zostałem z jednym, ten jednak okazał nieco oleju w głowie. Chciał pogadać, jednakże nie miałem na to chęci, ochoty i już i tak mnie, zirytowali. To teraz niech zapłacą za to.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Gdy i ten padł, wytarłem o ścierkę swoje pięści w krwi tego ostatniego, odrzuciłem ją i ruszyłem dalej. Kolejnym przystankiem okazało się miejsce między budynkami. Kolejne zjawiska, jakie miały miejsce, mnie zirytowały i sprawiły, że miałem dosyć dzisiejszego dnia.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Puszczaj mnie dzbanie. - prychnąłem. Moje słowa poskutkowały jedynie tym, że przerzucił mnie sobie z jednej ręki do drugiej. Wywróciłem oczami, jakim cudem udało mi się wyciągnąć telefon i napisać do siostry, a dokładniej to odpisać na to, że musi odwołać, spotkać, bo starszemu bratu jest potrzebna. Tak oto plan legł w gruzach, ale otworzyły się wrota na coś nowego.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zostałem odstawiony, następnie wepchnięty do auta jak worek ziemniaków.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Mam ci dziękować? - spytałem retorycznie, bo nawet nie miałem zamiaru, poza tym dałbym sobie rady, a nawet jeśli nie ja to w końcu bym wygrał i ich zmasakrował.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Uratowałeś bezbronnego pieska tylko po to, by go wykorzystać, a może chcesz mi zapłacić za spędzenie nocy z taki pustym ogierem. - prychnąłem. Nie dostałem odpowiedzi, dlatego też zignorowałem już tego &quot;księciunia&quot;, a może panicza i zwyczajnie, czekałem aż się zatrzyma, bym mógł wrócić na chatę. Najpewniej jutro odpuszczę sobie szkołę, by udać się w bardziej osobliwe miejsca. Wyjąłem paczkę fajek i odpaliłem jedną z nich. Gdy wypuściłem dym z płuc, mogłem odetchnąć. Tego właśnie było mi trzeba. Palę w wielu sytuacjach. Po walkach daje to tę przyjemność, że się udało i jest dodatkowa kasa. Seks też umila czas oraz daje swego rodzaju wyładowanie. Pomaga się wyładować w brutalny sposób, można się pozbyć irytacji i tego podobnego po wypaleniu paczki szlugów.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Możliwe, że już wypalałem trzeciego papierosa, gdyż panicz musiał uchylić okno, by się nie zakrztusić.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Paniczu krztusić się możesz moją pałą. - rzekłem, wydychając dym blisko twarzy chłopaka. Nie miałem nic do takich gierek, do tego chwyciłem się za krocze. Oczywiście można było zajść dalej, ale nie miałem na to ochoty. Auto w końcu stanęło, w sumie to nie byłem pewien gdzie, ale chyba na światłach.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Sprawdziłem, czy drzwi są otwarte, a gdy moje podejrzenia się potwierdziły, zabrałem torbę i zwyczajnie wyszedłem. Ruszyłem przed siebie, potem w dobrze znanym mi kierunku zmierzałem się wyżyć w mojej walce, którą miałem mieć jutrzejszego dnia, ale plany się zmieniły, więc mogłem podejść i się wyżyć dziś. Pewnie po walce zaliczę sobie jakiś klub i napatoczą się zabłąkane owieczki, szukające wrażeń.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ayato? &amp;lt; Nanaki staje się dupkiem &amp;gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/od-nanaki-cd-ayato-nuta-sodkiej.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7531199417173225346</guid><pubDate>Thu, 29 Sep 2022 11:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-29T13:22:21.489+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Feliks</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaoru</category><title>Od Feliksa CD Kaoru - &quot;A zaczęło się od zdrady...&quot;</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wpatrzony w białe snopy światła&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Późną nocą pod prąd&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyjście z autobusu było tego wieczora najmniejszym kłopotem. Stopy posłusznie zeskoczyły na chodnik, nadgorliwie porywając się jeszcze na kilka pośpiesznych, trochę bezwładnych kroków naprzód. Wciąż w ruchu, wcisnąłem rękę do kieszeni i namacałem połączone kółkiem klucze od dwóch zamków oraz jeden dodatkowy, nieco mniejszy. Wzrok odruchowo podążył za ręką, nieco zbyt późno miarkując, że zatonie w ciemnościach i w niczym zajętej dłoni nie pomoże. Głowa, rzecz jasna, trzymała się go wiernie, pociągając za sobą szyję, a następnie, za sprawą jakiegoś złośliwego wypadku, cały tułów, którego ciężar upadł w końcu na nieszczęsne nogi, zrujnowane wieczorem. Tym razem stanęły okoniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Świat zawirował w stopniu, który przerósł prostego, pijanego człowieka. Tylko raptowny i na wpół odruchowy, półmetrowy krok w bok ocalił mnie przed znalezieniem się na drodze jadącego z naprzeciwka samochodu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Bo jeśli to ostatni rejs&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Mijam ostatni promień słońca&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ręka wyszarpnęła się z kieszeni, by przetrzeć oczy, przykryte purpurowym powidokiem reflektorów, i otrzeć czoło ze śladów silnego poruszenia. Przystanąłem. Kiwnąłem się w jedną, potem w drugą stronę. Zamrugałem ciężko, a w wyniku tego nawiązałem przypadkowy kontakt wzrokowy z idącymi z naprzeciwka kilkoma młodymi kobietami, które, omijając mnie, zeszły na przeciwny brzeg chodnika.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wiesz, że tak bardzo lubię dzień&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;Gdy ciebie nie ma tracę sens&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Właściwie nie byłem pewien, czy przystanek, na którym wysiadłem, był mój. Ba; zauważyć, że w ogóle mogłem być pewny, to już nadużycie. W upojeniu&amp;nbsp;z pamięci&amp;nbsp;uleciały mi&amp;nbsp;setki, tysiące znaków. Widnokrąg zaszedł niewidzialną dla żadnych innych oczu mgłą. Zmęczony umysł poszedł już spać, lekceważąc moje prośby i groźby. Na posterunku pozostał tylko cień niezawodnego stresu. Tylko znajome, wciąż zachowane w głowie migawki, które próbowałem przyporządkować do mijanych ulic, skłoniły mnie do opuszczenia nocnego bezprzegubowca. Noc była mi tak obojętna, a zarazem tak miła, że właściwie miałem ochotę po prostu pójść przed siebie i nie dbać o nic ani o nikogo, nie wyłączając z tej grupy siebie samego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Wpatrzony w mijające auta&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Tempomaty, pasy, bieg&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Historii zasępionych głów&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Z biegiem czasu nabierałem pewności, że okolica tylko na pierwszy rzut oka wydawała się znajoma. Fakt, podobne były drzewa, rosnące po drugiej stronie ulicy, podobny był układ ulic, nawet kostka, którą wyłożony był chodnik. Jasne światło latarni przypominało to przydomowe, które oblewało człowieka, gdy tylko wyszedł z klatki schodowej, a następnie poczynił kilkanaście zakrętów po osiedlu.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Niebo też wszędzie było to samo. Tu, tam, pół miasta dalej. I po drugiej stronie świata, w Europie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Czy ktoś zapamięta mnie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Jeśli dzisiaj zniknę?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Odnajdę swój pas, tempomat, bieg&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;A gdyby tak...&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Co zrobić? Przecież tak naprawdę nie miałem żadnego pomysłu. Nawet najgłupszego, którego mógłbym się trzymać, by poczuć, że robię w życiu, albo przynajmniej w tej konkretnej chwili, to, co chcę robić. W porządku, dotarłem do Japonii, zasiedliłem nieduże, ale za to obrzydliwie nowoczesne jak na znajome standardy, japońskie mieszkanko. Przeżyłem pierwszy dzień w pracy. Za mało czasu tu spędziłem, żeby podkulić ogon, wrócić w swoje strony i znowu obrócić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Teoretycznie, widzicie, wszystko szło dobrze, honorowe samobójstwo nie wchodziło więc w grę.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Wszelako żyć tak nie chciałem. Czułem to od pierwszych chwil w nowym kraju, a czas, w przeciągu którego powinno zniknąć zaślepienie spowodowane strachem przed nowością, powoli się kończył, w przeciwieństwie do wciąż narastającej niechęci. Sytuacja była patowa.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Jak się w ogóle nazywało to miasto? Sapporo? Ach, Sapporo, no tak.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Co za zakrętem? Nie wiem. Wszystko jedno.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Proszę, dowiedz się&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Czemu jest mi tutaj aż tak źle?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Z westchnieniem oparłem swoje zapracowane dłonie na ławce, a następnie usiadłem na niej, przysłuchując się odgłosom nocy. Z masy szmerów i stłumionych dźwięków wybijał się przede wszystkim szum samochodowych silników. Odchyliłem głowę, wśród gałęzi rosnących nieopodal drzew, wzrokiem lub słuchem wychwycić obecność choćby małych ptaszków. Nie było po nich śladu.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Nie o tej porze, Feliks. To jasne, nie o tej porze. Jutro znowu wstanie słońce i w jego świetle wszystkie stworzenia wrócą do życia. A ty, dokąd wrócisz? Czy w ogóle masz dokąd?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Krzywdzisz mnie już mniej&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Nocą łatwiej mi to przyznać jest&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;No dobrze, czas dalej w drogę. Podniosłem się ciężko i nieśpiesznym krokiem ruszyłem dalej, zostawiając ławkę pustą.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/9cg4XZWMC34&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;9cg4XZWMC34&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;lt; Kaoru? Ja się cieszę, że przynajmniej takie opko wyszło, tak xD wszelkie niedociągnięcia i sztywności fabularne na stówę przez tę roczną przerwę &amp;gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/od-feliksa-cd-kaoru-zaczeo-sie-od-zdrady.html</link><author>noreply@blogger.com (WSC)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/9cg4XZWMC34/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-6459959878118283417</guid><pubDate>Wed, 21 Sep 2022 20:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-21T22:54:20.021+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaito</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Shayouto</category><title>Od Shoyo CD Kaito - &quot;Igrszki z Ogniem&quot;</title><description>&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Noc była piękna. Długa i gwieździsta, tym samym chłodna. Taka chwila sprawiała, że człowiek zaczynał powątpiewać w nadejście lata, które powoli zaczynało wisieć niczym klątwa nad głowami wszystkich wokół. Ciepło dnia, duchota i nagłe, ulewne deszcze. Nic przyjemnego, nie dla Shoyo. Płatny zabójca preferował śnieg zimy, na którym krew tak ładnie kontrastowała. Biel z czerwienią mają w sobie coś niezwykłego, zwłaszcza kiedy kolorom towarzyszy metaliczny zapach pewnej cieczy. Blondyn jednak nie mógł narzekać. Przerzucenie się z ciężkich kurtek, dawało też rodzaj swobody, zwłaszcza w pracy. Jego oddech w końcu nie zdradzał pozycji, zimno nie paraliżowało kończyn zastygniętych w bezruchu przez wiele godzin. Żadnych odmrożeń. Same zalety prawda? Niekoniecznie. Sezon letni oznaczał bowiem turystów, głośniejsze ulice i ... silniejszą działalność yakuzy. To trochę utrudniało mu życie i robiło pod górkę ze zleceniami, gdyż co drugie zdawało się mieć coś do czynienia z właśnie tymi parszywcami. &lt;br /&gt;—Przeklęci turyści. — Shoya prychnął wręcz zamykając okno. Jego naga klatka piersiowa podniosła się i opadła. Zamknął oczy, na ułamek sekundy aby otworzyć je ponownie i spojrzeć na telefon. Zbyt długo ignorował swoje własne obowiązki, ze względu na złe samopoczucie. Jednak nie można było tak zalegać ze zleceniami. De facto zajęło mu to cały miesiąc, a wina spada na te pierzone bandaże na jego ramieniu. Wato także wspomnieć o paru nieodczytanych wiadomościach od Kaito, ale cóż. Z bandażem na ramieniu nie chciał sie zjawiać, a teraz kiedy już pozbierał się z tego nieszczęśliwego wypadku, długo nie miał ochoty na socjalizację, nawet zakupy zamawiając pod drzwi. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Cztery śmierci i jedno skasowane auto. Tyle dusz pochłonęły wszystkie zaległe zadania. Niestety zdawało się także, że i zdrowie Shoyo. Zadanie nie było proste, skomplikowane też nie. Jednak tak wiele mogło pójść nie tak. W końcu w ludzkiej naturze leży każda możliwa nieprzewidywalność. Stąd też cztery ciała, a nie jedno. Stąd też auto leżące głęboko w rowie i jego obolałe ciało. Wstał przecierając usta ręką. Odrobina krwi rozmazała się na jego bladej cerze. Odetchnął ciężko. Jego ramię bolało. Blizny po szkle zapiekły, pomimo że nie rozerwały się. Ale przód jego ciała doznał uderzenia kolejnych drobnych szkiełek. Przednia szyba auta leżała rozsypana w mak, powbijana w głowy nieszczęśników. Niebieskie oczy blondyna błysnęły w niezadowoleniu i bólu. Jego noga doświadczyła małego problemu, który był średniej wielkości raną wewnątrz uda. Szybko przewiązał ją jakąś chustą. Jego wzrok potem skupił się na ofiarach. W aucie jechało 2 ochroniarzy, martwi. Kierowca, martwy. Jego ofiara. Martwa. Jednak to nie byli wszyscy pasażerowie. Zirytowany, Shoya dobył pistoletu zapożyczonego od jednego z trupów. Otworzył siłą tylne drzwi zmasakrowanego pojazdu. Jak dobrze że w nim nie był, a tylko dostało mu się impetem wypadku. Warknął. Kobieta siedząca na siedzeniu powoli przeniosła na niego swój wzrok. Jej delikatna twarz zapadła się przy uderzeniu. Jej zielone oczy poruszały sie niespokojnie z wyraźnego bólu. Siedzenie przed nią przycisnęło jej nogi, miażdżąc je doszczętnie. Policzki zapłakane, resztką sił kontemplując co tak właściwie zaszło. Adrenalina w jej żyłach zapewne pozwalała jej jeszcze brać oddechy, ale jak długo? Niedługo. Odpowiedź była prosta. &lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Powietrze rozbił strzał, jej czaszka pękła, krew oblała wnętrze auta. Lufa, jeszcze ciepła, przeniosła się na ostatni cel. Małą dziewczynę, wyraźnie na skraju śmierci. Ostatni strzał. Nie chciał pozostawić nikogo żywego, gdyż ten pojazd w chwilę potem miał stanąć w płomieniach wraz z jego okolicami. Więc to była jego litość, aby nie ofiarować tej dwójce niedobitków najgorszej śmierci tego świata i traumy na całe życie. Kochany prawda? &lt;br /&gt;Pozostawił za sobą płonący pojazd. Jego dobry kolega czekał na niego na motorze, a Shota wkurwiony i obolały, krwawiący powoli, wsiadł na niego. Zniknęli, do miasta był kawałek.&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zabandażowany, wkurwiony siedział na kanapie. Tanie wino, a raczej butelka po nim stała na stoliku. Jedna z wielu, a jego złość nadal nie przechodziła. Nie mógł spać, nie mógł przestać pić żeby zagłuszyć emocje. Nigdy nie pił tyle. Zazwyczaj kończyło się na jednym drinku, ze względu na jego słabą wydolność i uczulenie na część smaków alkoholów. Warknął kiedy jego kieliszek po przechyleniu nie napełnił jego ust kolejną dawką trunku. Sięgnął po butelkę, która po chwili wylądowała z hukiem na podłodze za kanapą. Długi wyraz niezadowolenia uciekł jego usta kiedy rozłożył sie na poduszkach.&lt;br /&gt;— Za jakie grzechy to mnie ostatnio prześladuje tyle nieszczęść? — westchnął. Ale odpowiedź była nader oczywista. Dla snajpera pracującego z oddali zlecenia wymagające bliskiego ustawienia się wobec ofiary znaczyło większe pole do popełnienia błędów. I nawet jeśli nie był nowicjuszem, każdemu może się zdarzyć. A co do baru, to może powinien wybierać lepsze miejscówki. Stać go. Jednak nie na tym skupiały się jego myśli. Rozbiegane monologi wewnątrz umysłu plątały mu się mało nie doprowadzając go do łez frustracji i złości. Zerknął na telefon, który podświetlił się bladym światłem. Kolejny sms od Kaito. Poprzednie zbywał krótko, rzadko odczytywał, ale... teraz. W chwili drobnej, nietypowej słabości pomyślał, że seks może mu dobrze zrobić. Ze stęknięciem podniósł się z kanapy. Krew jaka została po nim po tym małym wypadku nadal była tam gdzie się została i dodatkowo na prześlicznej kanapie, której trzeba będzie się pozbyć, bo czym domyjesz tyle miejsc. Jednak, kto by się tym przejmował tu i teraz. Z pewnością nie Shoya. Wiec umorusany i zakrwawiony, jedynie zarzucił na siebie kawałek bluzy zanim wyszedł w chłód nocy. &lt;br /&gt;—I gdzie to lato? — zaklął pod nosem. Telefon w jego kieszeni zasyczał ponownie. Wyjął go i tym razem łaskawie odczytał wiadomość od starszego chłopaka. Jego one night standu, który zakończył się po dwóch nocach i nie powtórzył ze względu na intensywne humorki blondyna. &lt;/p&gt; &lt;p align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;U mnie dzisiaj. Masz być za godzinę maksymalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;Odetchnął. Ton tej wiadomości źle uleżał się na jego sercu, ale co poradzić. Wkurwionego do granic wytrzymałości człowieka ciężko wkurwić bardziej. Dlatego zignorował to przeczucie, podsumowując wiadomość prychnięciem. Schował telefon. &lt;br /&gt;—Gdzie on do cholery mieszkał? — Shoya postukał się w głowę. Jego nogi stanęły przy przystanku autobusowym. Z niechęcią zerknął na rozkład. Autobus za 12 minut, godzina 22:14. Przetarł nos rękawem, pozostawiając na zielonej bluzie czerwone smugi. Jego spodnie w miejscu przecięcia także pozostawiały wiele do życzenia, a samopoczucie doprowadzało do żałości. Jednak stał, pomimo pieczenia. Alkohol krążył w jego krwi, pomimo, że z wierzchu niewiele było widać. Starsza pani stająca niedaleko, przerażona, rzucała mu co jakiś czas spojrzenia. Ludzie w komunikacji miejskiej nie zachowywali się lepiej. Jednak wszyscy milczeli. Może to jego aura dawała wyraźne znaki, że jedno dotknięcie, złe słowo, źle dobrane przywitanie i ta mała bomba złości wybuchnie. Może razem z tym nieszczęsnym autobusem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;Wysiadł. Wtoczył się po schodach, z trudem i zapukał w drzwi. Humor nieco mu się polepszył. Do czasu kiedy nie otworzył ich umięśniony kulturysta z twarzą niczym mops. &lt;br /&gt;—Czego ?— warknął zaspany. Shoya jedynie skrzywił się. Zajrzał a numer drzwi. Jedyne co pamiętał. Zamrugał dwa razy. &lt;br /&gt;— Jest Kaito? — mruknął.&lt;br /&gt;—Co kurwa? —&lt;br /&gt;— he... ? — i ich rozmowa skończyła się zamkniętymi drzwiami. Shoya podrapał się po tyle głowy. Przecież powi... &lt;br /&gt;—Kurwa.. nie ta ulica. — Shoya westchnął. Przecież to nawet nie ten okrąg co trzeba. Był po drugiej stronie miasta? Dalej? Bliżej? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;3:42. Taką godzinę wskazywał zegarek kiedy Shoya brutalnie zaatakował kolejne drzwi. Miejmy nadzieje dobre tym razem. Usiadł pod drzwiami opierając się o nie. Bowiem nikt nie otwierał, nie było lepszego rozwiązania niż poczekanie do rana, czyż nie? Przymknął oczy, a zaraz potem przeklął głośno kiedy oparcie spod jego pleców bezczelnie zniknęło. Zadarł głowę do góry.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Skrzywił się. Podrapał po głowie i wyszczerzył. Ha. Jednak trafił w dobre drzwi. Warto wspomnieć że dopiero za trzecim razem. Musi sobie zapisać jego adres. W każdym razie. &lt;br /&gt;—Ooo, już się ucieszył na mój widok. — palnął. Od dołu miał doskonały widok na przyrodzenie kolegi. Mrugnął do niego wyszczerzony jak głupi do sera, brudny, obolały, ale w znacznie lepszym humorze niż przed chwilą. Odetchnął wstając powoli. Miał już problem złapać równowagę, ze względu na ilość alkoholu we krwi i obolałą nogę, które przeszła parę kilometrów za dużo. &lt;br /&gt;—Co ty odpierdalasz? — wprosił się do środka. Oparty o ścianę przyglądał się jak ten mięśniak rzuca nożem gdzieś w nieznane mu miejsce. Opuścił głowę. Rozejrzał się.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—Co się stało? — o zmartwienie? &lt;br /&gt;—A to nieważne... stara sprawa! — tylko trochę kłopotów ze zleceniem, ale tego to nie powie mu nawet po pijaku. Poza tym nie po to tu jest, prawda? Zmrużył oczy z zadowoleniem oblizując wargi.&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;—U... — uciekło z jego ust kiedy to silne ramię przeciągnęło jego poobijaną dupę do łazienki. &lt;i&gt;Mymmm.. zaczynamy tutaj? &lt;/i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;I powiedziałbym że coś się zadziało, ale Shoya niewiele pamięta. Jego głowa rozmyła się w którymś momencie wraz z cała ochotą, pozostawiając tylko sen na powiekach. A poranek. Nie należał do najprzyjemniejszych. Spragniony, obolały i obłożony kotami. Otworzył oczy. Jego włosy rozlewały się po poduszce, już stanowczo za długie. Powoli usiadł. Jeden z kotów władował się na jego kolana. Jego ręka automatycznie przesunęła po miękkim futrze. Odetchnął. Gdzie do cholery był? A tak. Kaito. Ba! Nawet pościel na to wskazywała, chociaż prześcieradło miało na sobie delikatne ślady obecności Shoyo, w postaci krwi. Jej kropelek dokładniej. &lt;br /&gt;Wymył się. Skorzystał z jakieś zapasowej szczoteczki do zębów, gdyż posmak wczorajszego alkoholu nie przypadł mu do gustu i zjadł śniadanie na koszt lokatorów. Nie śmiał tez nie dać kotkom kawałka salami. W końcu każdemu kotkowi się należy. Chyba jedyna jego słabość. Zwierzątka. Rozłożył sie na kanapie po zmianie bandaży. Jakieś futrzaki na nim, niczym termofory. Odetchnął. Głowa próbowała go zabić za wczorajsze picie. Ale przynajmniej emocje w nim ustosunkowały się do sytuacji. Libio opadło, złość odeszła w niepamięć. Jedynie wspomnienie pieczenia pozostawało jego parszywą rzeczywistością. Dodatkowo chyba nadwyrężył sobie nogę, gdyż aktualnie nie chciała już chodzić i odmawiała prezentując mu ból za każdym ruchem. Ile on wczoraj przebiegł, ze go tak napierdalała? Wiedział, że zalazł do złego budynku, dwa razy. Ale żeby aż tak za to płacić. &lt;br /&gt;—Ugh...&lt;span style=&quot;mso-spacerun: yes;&quot;&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;prychnął przykrywając twarz poduszką. Próbował odciąć światło od oczu, aby głowa na chwilę dała mu chociaż odpocząć. Jednak skończyło się to dla niego tylko kolejną dawką snu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;Obudziło go dopiero zamykanie drzwi. Uchylił jedno oczko. Słońce zachodziło, gdyż światło zza okna było już delikatnie przytłumione. Szum aut, deszczu, późnej wiosny dochodził zza zamkniętej szyby. Shoya podniósł się na łokciu sycząc. Ranki na klatce piersiowej zaszczypały przy tak szybkim ruchu. &lt;br /&gt;—Oh. — Kaito zapalił światło, wyraźnie zaskoczony jego obecnością. Ich oczy spotkały się. &lt;br /&gt;—Hej. — Shoya położył się znowu. Jego żołądek zawołał głośno o uwagę, na co blondyn jedynie warknął. Przynajmniej głowa już go nie zabijała. Jednak starszy zdawał się być niezadowolony. Stał w progu, wyraźnie zastanawiając się nad dalszym ruchem. &lt;br /&gt;—Sory. — jedna Shoya go uprzedził. — Miałem być wcześniej, ale kurwa... wsiadłem w autobus nie w tą stronę co trzeba i musiałem nadrobić całe miasto drogi. — rozłożony zerknął na twarz towarzysza. Kot obok jego nóg przeciągnął sie i zeskoczył na ziemię. Atmosfera nie należała do najlżejszych, jednak może Kaito mu przebaczy. Jak nie, to trudno. Znajdzie sobie kogoś innego do pieprzenia. O ile będzie w stanie wstać. Zdawało mu się bowiem z rana, że ranka na udzie zrobiła sie nieprzyjemnie duża, z powodu jego pijanych, nocnych przechadzek. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;mso-bidi-font-style: italic; mso-bidi-font-weight: bold;&quot;&gt;&amp;lt;Kaito?&amp;gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/od-shoyo-cd-kaito-igrszki-z-ogniem.html</link><author>noreply@blogger.com (Kochana422)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-5709854903284223458</guid><pubDate>Sun, 11 Sep 2022 17:20:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-11T19:20:39.339+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Akihiko</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sachiko</category><title>Od Akihiko - &quot;Urodzinowy samuraj&quot;</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;– Nie wiem, czy przyda ci się moja pomoc. To tylko przyjęcie dla dzieci, po co miałby tam być samuraj?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;« Bo ten dzieciak kocha samurajów i na pewno by się zachwycił. Co w tym ciężkiego do zrozumienia? » pokazała Sachiko. Wciąż upierała się, że Akihiko musi koniecznie pojawić się na przyjęciu urodzinowym jakiegoś dzieciaka, bo po pierwsze będzie jej ustami, a po drugie bachorowi na pewno się spodoba. Swoją uroczą twarzyczką bardzo wyraźnie pokazywała niezadowolenie z faktu, że Aki nie chciał się zgodzić.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;– Może gdyby płaca była lepsza… – Chłopak rozłożył się na trawie, na której obecnie siedzieli. Krople rosy zmoczyły jego kurtkę i włosy, ale w niczym mu to nie przeszkadzało. Jeszcze nie był aż tak mokry. Spojrzał na naburmuszoną dziewczynę, jej wzrok mówił sam za siebie “Ty materialisto.” Ojoj, panienka się obraziła. Chyba zapomniała, że niektórzy nie mają stałego dochodu i muszą sobie inaczej radzić, czyli być materialistą. – Jakbym dostał chociaż o sto jenów więcej na godzinę, mógłbym sobie wykupić noc w hotelu z prysznicem i ciepłą wodą. I do tego co najmniej dwa posiłki. To całkiem dużo, nie sądzisz?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wzrok Sachiko zmiękł po usłyszeniu tych słów. No tak, teraz jej się przypomniało w jak chujowej sytuacji jest tak naprawdę jej kumpel. Od paru dobrych dni nie miał gdzie spać ani co zjeść, a teraz, gdy trafił w końcu do małego miasteczka swojej psiapsióły ona nawet nie chciała dać mu zarobić. Pewnie było jej trochę głupio. Trudno, trzeba nauczyć się myśleć o potrzebach tych w innej sytuacji finansowej. Pora dorosnąć, księżniczko. Rzeczywistość wali się na łeb, a ty stoisz i patrzysz tymi swoimi szaro-zielonymi&amp;nbsp; oczami na lecące gruzy jak mały szczeniaczek, który myśli, że nic złego nie może mu się stać. Niespodzianka, są ludzie, którzy nie mają czym się najeść i często muszą wyrzucać pieniądze.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dziewczyna szybko machała rękami, mówiąc coś do Akiego, ale on nie nadążał czytać. Zbyt mało się uczył Nihon Shuwa, żeby teraz płynnie rozumieć.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;– Sachiko, zwolnij trochę, na Oni. Wiesz, że nie umiem tak szybko czytać.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Głośne westchnięcie rozległo się w nocnej ciszy i kelnerka zaczęła tłumaczyć jeszcze raz, tym razem powoli i jakby na złość aż nazbyt wyraźnie, żeby biedny chłopaczek oby nie pomylił się, czytając znaki rysowane przez delikatne dłonie w świetle ulicznych latarni.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;« Jeżeli chcesz wyższą płacę, musiałabym zapytać szefa. Może zgodzi się pod warunkiem, że pizzy będzie nieco mniej… »&lt;/p&gt;&lt;p&gt;– Ej! Ejejejejej! Nie rezygnuj z pizzy dla dzieciaków tylko po to, żebym ja mógł u was popracować!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;« One i tak tyle nie zjedzą » oburzyła się Sachiko, jej gniewny wzrok przecinał otaczający ich półmrok.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;– Byłoby dla mnie – wzruszył ramionami Akihiko, całkowicie nieporuszony kobiecym gniewem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;« I tak będzie. Wszyscy pracownicy dostają darmową pizzę podczas przyjęć, żeby nie musieli tyle godzin pracować na pustym żołądku. »&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten argument bardzo mocno przemawiał do Akiego, w szczególności do jego pustego żołądka. Jeszcze nie zdarzyło mu się pracować jako specjalna atrakcja na przyjęciu urodzinowym. Może najwyższa pora poszerzyć swój zakres umiejętności o starożytnego klauna dla dzieci zakochane w historyjkach o superbohaterach. W sumie nie brzmiało tragicznie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;lt;Sachiko?&amp;gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/od-akihiko-urodzinowy-samuraj.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-6150946758120504573</guid><pubDate>Sun, 11 Sep 2022 17:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-11T19:19:50.995+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Sachiko</category><title>Nowy Członek Społeczeństwa!</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/2c6e8b7e-8b41-403d-aea4-84c45c6c6f52/dfd0hqs-2266d8b5-38f6-4d68-b83a-37b49da19dc7.jpg?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcLzJjNmU4YjdlLThiNDEtNDAzZC1hZWE0LTg0YzQ1YzZjNmY1MlwvZGZkMGhxcy0yMjY2ZDhiNS0zOGY2LTRkNjgtYjgzYS0zN2I0OWRhMTlkYzcuanBnIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.cK-09HvmgndKgw_SuxM4_A1zrmsbQFBTCbyh9A7jjYI&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;800&quot; data-original-width=&quot;533&quot; height=&quot;800&quot; src=&quot;https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/2c6e8b7e-8b41-403d-aea4-84c45c6c6f52/dfd0hqs-2266d8b5-38f6-4d68-b83a-37b49da19dc7.jpg?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcLzJjNmU4YjdlLThiNDEtNDAzZC1hZWE0LTg0YzQ1YzZjNmY1MlwvZGZkMGhxcy0yMjY2ZDhiNS0zOGY2LTRkNjgtYjgzYS0zN2I0OWRhMTlkYzcuanBnIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.cK-09HvmgndKgw_SuxM4_A1zrmsbQFBTCbyh9A7jjYI&quot; width=&quot;533&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Powitajmy w swoich szeregach Sachiko! Ta dziewczyna może i małomówna, ale za to nadrabia w inny sposób... Na pewno nie będziesz się nudził w jej towarzystwie, a już na bank nie zgłodniejesz!&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/nowy-czonek-spoeczenstwa.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-478303255330217975</guid><pubDate>Fri, 02 Sep 2022 19:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-09-02T21:22:05.899+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie sierpnia!</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;Wakacje!Wakacje! I... po wakacjach :(&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale nie ma tego złego, u nas zawsze będzie leniwie i spokojnie! Nasi drodzy studenci jeszcze przez miesiąc mogą poleżeć w resztkach letniego słoneczka, także wykorzystajcie ten czas dobrze, żeby mieć nową energię na kolejny semestr uczelniany!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W sierpniu mamy rodzynka na podium, ale za to jakiego! Ayato dzwoń do nas szybko i mów gdzie Ci dodać wygrane punkty umiejętności!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mówiła do was Lisa Abernathy, a to jest HokkaidoNews! Mam nadzieję, że pierwszy dzień września był dla was bardziej łaskawy niż dla mnie i nie skończyliście na całodniowym kacu już drugiego dnia! Ale dobra, dobra już sie nie tłumaczę... zapraszam na lekką i przyjemną dla mego skacowanego ucha nutkę!&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/hgoSlepPeq8&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;hgoSlepPeq8&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/09/podsumowanie-sierpnia.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/hgoSlepPeq8/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7839007820023571249</guid><pubDate>Sun, 21 Aug 2022 11:08:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-08-21T13:08:33.886+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ayato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Nanaki</category><title>Od Ayato CD Nanaki - &quot;Nuta Słodkiej Niewiedzy&quot;</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Niczym kwiaty jabłoni, które rozkwitają w czasie słonecznego lata. Niczym wiśnie, które swoimi różowymi płatkami powoli przykrywają ścieżki w parkach. Niczym najjaśniejsze gwiazdy nocą. On stał w centrum, chociaż niewiele by z tego pragnął mieć. Otrzymał dom od życia, majątek i sławę. A jego palce przesuwały się tak zgrabnie po klawiszach, że dźwięk pochłaniał wszystkie dusze wokół. A jednak on był pusty. Bez pasji, w kompletnym otumanieniu, uderzając tylko w rytm, który głucho dudnił w jego płucach. Linijki i nuty, które zostały wyryte w jego pamięci mięśniowej, innym wydawały się być takie piękne, ale dla niego były tylko nutami. Odetchnął kiedy fortepian przed nim zamilkł, a przez myśli przebiegło mu niespełnione marzenie o ciągłym jego milczeniu. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;— Oto był, przepiękny koncert dla naszego Uniwersytetu, wykonany przez nikogo innego jak przez słynnego Note! — Aplauz nadal trwał, a więc głos jednej z profesorów musiał przebijać się poprzez hałas. Nie pomogło także że używała mikrofonu. Jednak Aya, przywykł, i ignorował już cały świat wokoło siebie. Cisza zapadła w jego umyśle, a wiec powstał z miejsca, gdyż nie było sensu już na nim siedzieć. Jego zgrabna ręka poprawiła garnitur na ramieniu, a wpajana od małego kultura kazała wykonać drobny ukłon. Pisk damskich głosów, oklaski męskich rąk, wszystko to traciło znaczenie, kiedy twoja pasja, staje się twoim więzieniem. Odetchnął, zniknął, tak jak chciałby zniknąć z ust mediów i towarzystwa swojego ojca. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;—Ayato! Brawo! Piękny występ. — diabeł zesłał mu przed stopy sekretarkę swojego spłodziciela. Jego wzrok padł na tą drobną kobietę. W jej drobnych dłoniach kryła się teczka, zapewne z dokumentami wewnątrz. Jej włosy tego dnia zdawały się być w nieładzie, a zatem przypominały trochę niedbale związanego koka. Okulary przekrzywiły się. Biegła. Pomimo że stała przed nim w całej swojej okazałości, nieustannie wypinając piersi do przodu, uśmiechając się od ucha do ucha, wiedział, że nie słyszała nawet ostatniej nuty jego występu. Sztuczne pochwały zawsze padały z jej ust. Pewnie tylko dlatego, że ojciec jej kazał, a ona musiała się usłuchać. &lt;br /&gt;—Dziękuję. — mruknął jedynie w odpowiedzi, równie zimnej co jego serce ostatnimi czasy. Odetchnął. Niespecjalnie mu się chciało prowadzić z nią konwersację. Nie ciężko się było bowiem domyślić, że to była kobieta jedna z wielu, które znalazły drogę do łóżka jego ojca, a potem uporczywie i każdymi sztuczkami pchały do jego. I po co? &lt;br /&gt;—Spotkanie z profesorami zaraz się zacznie! — poinformowała go.&lt;br /&gt;—Możemy to pomiąć? Czuję się beznadziejnie. — dla lepszego efektu złapał się za głowę mrużąc oczy. Zawsze był zimny. Zawsze miał twarz jak z kamienia, wiec sekretarka zmieszała się. Ciężko było rozpoznać czy blefuje, aby wydostać sie ze spotkania czy mówi prawdę. &lt;br /&gt;—To idź do domku! — kolejny kobiecy głos odezwał sie od jego boku. Jego wzrok powędrował na niską kobietkę, jego ... o zgrozo, narzeczoną od paru dni. Odetchnął, gdyż nie był chętny i do tego spotkania. Ta jednak przejechała ręką pomiędzy swoimi czarnymi kosmykami zgrabnie wiążąc je w kitę. — Odpocznij sobie skarbie. Ja się wszystkim zajmę! — &lt;br /&gt;—Dziękuję. — jego głos i emocje nie chodziły dzisiaj ze sobą w parze, co oznaczało że jego odpowiedź wyszła chłodniejsza niż zima. Obie kobiety tylko odetchnęły. Jedna z rezygnacji, jedna nieco rozbawiona. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wyszedł z budynku. U jego boku, może nieco za nim, szedł ochroniarz. Oboje w milczeniu. I świat zdawał kłaniać mu sie do stóp i w ciszy prowadzić do limuzyny. Do czasu. Jednak kto by narzekał na urozmaicenie nudnych dni. Bowiem kiedy wszystko jest czarne i białe, a rutyna pochłania duszę, tęskni się za odrobiną koloru i prostszymi czasami. &lt;br /&gt;Ktoś stęknął, ktoś jęknął i nawet parsknął. Ayato jedynie właściwie szedł, od tyłu, żeby nie zaatakowało go morze rozochoconych fanek. Dlatego też nie był zaskoczony, że ktoś naparza się w biały dzień. Ewentualnie uprawia bardzo brutalny seks ocierając się o ściany uniwersytetu. W tym miejscu, idealnie na takie okazje był nawet mały zaułek, z metalowymi drzwiami.&lt;br /&gt;Przechodząc obok niego Ayato miał okazję zerknąć który ze scenariuszy się sprawdzi. Pierwszy był trafiony. Trzy osoby kłębiły się w ciasnej przestrzeni. Dwóch na jednego, z jednym przegrywającym powoli. I wtedy też stało się. &lt;br /&gt;Biedak, ten który bronił się, ale i tak dostawał łomot, wpadł w Jego Wielki Majestat. Ayato spojrzał się na nieszczęśnika. Drobny to był chłopaczek, ale słabym nie można go było nazwać. Za to te dwa „brutale”, przewyższali go masą, no i liczbą. No i cóż lepszego poradzić, kiedy wpada w ciebie rozchwiane i zakrwawione dziecko jak nie wziąć je pod pachę. Ayato przewyższał chłopaka wzrostem i siłą także. Siłownia jednak zdawała się być opłacalna. Młodzik gdy tylko poczuł, że stracił grunt spod nóg zaczął się wyrywać, jednak kamienny Aya zignorował ten fakt. Rzucił tylko jeszcze okiem na jego napastników, którzy zatrzymali się zaskoczeni. No cóż. Kto by się spodziewał. &lt;br /&gt;A zaraz potem odszedł powolnym rokiem, jakby nie trzymał pod pachą zakrwawionego dzieciaka, a zza jego pleców nie odgrażało się dwóch silnych „byczków”, w niebogłosy wołających coś o zemście, dorwaniu i Nanakim. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;I w ten sposób łagodzi się bójki. Przynajmniej w ujęciu Ayato.&lt;/p&gt; &lt;p align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;lt;Nanaki?&amp;gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/08/od-ayato-cd-nanaki-nuta-sodkiej.html</link><author>noreply@blogger.com (Kochana422)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-8076351326777582544</guid><pubDate>Mon, 01 Aug 2022 12:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-08-01T14:45:37.408+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie lipca!</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Drodzy Słuchacze!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Jest pierwszy sierpnia 2022 roku, a to są wiadomości HokkaidoNews. Tym sposobem minął nam nowy miesiąc. Zauważyliście? Pomyłka, wybaczcie, miałem na myśli już stary miesiąc. Ile to się nie zadziało w naszej urokliwej prefekturze... Zresztą co będę strzępił język: każdy wie!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ponad rozgorączkowane tłumy wybija się jedno imię, mianowicie Uni, który za swoją niezłomną aktywność otrzymuje dziś 4 pkt umiejętności!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;To były najnowsze wiadomości radia Hokkaido News, a przedstawił je Kenta Nakamura. Teraz specjalnie dla Was, prosto z Niemiec, niezapomniany hit!&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/4jjzu1Z2RZc&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;4jjzu1Z2RZc&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/08/podsumowanie-lipca.html</link><author>noreply@blogger.com (WSC)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/4jjzu1Z2RZc/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-539637613858744896</guid><pubDate>Mon, 04 Jul 2022 19:54:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-07-04T21:54:06.602+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Uni</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Yennefer</category><title>Od Uniego CD Yennefer &quot;Coś na ból pleców&quot;</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;I co zrobić? Co poradzić na swoją nieumiejętność w dobieraniu słów. Na zastój, którego nie sposób obejść. Uni spojrzał na kartę. Zacmokał. Stres jakby nagle władował mu się na ramiona i ugościł na nich niczym najbardziej wielmożny pan tego świata. Wszystko wydawało mu się albo niesmaczne, ale za smaczne. Ciężko było cokolwiek wybrać. W końcu stanęło na kawałku kurczaka i ryżu. Pewnie i tak oba z podejrzanych źródeł. Smród papierosów i ryby zawisł pod sufitem. Ogółem, miejsce to wdawało się być dość obskurne. Czerwone kanapy, obite przetartą, tanią tkaniną udającą skórę, już dawno straciły swoją oryginalną czerwień. Okna poszarzały od dymu i ciągłego stukania w nie palcami. Całość była dość ciemna, oświecana tylko paroma, jakby zagubionymi lampami. Podejrzane miejsce. Uni nie za często w takowych bywał. Wolał jeść w domu, na wynos albo w przyulicznych stoiskach. Tam zawsze było coś ciekawego. &lt;br /&gt;Niebieski neonowy napis zajrzał mu w oko kiedy nachylił się zajrzeć czy gdzieś tutaj oferują łazienkę jakby potrzebował. Uśmiech nieco mu zrzedł jak zobaczył drzwi do niej prowadzące. Odetchnął.&lt;br /&gt;—No to... — zacmokał. Dalej nie bardzo wiedział jak ubrać to w słowa. Zmieszanie w zyciu mu tak nie doskwierało. Jednak pomimo tego nieprzyjemnego problemu nie zrzucił z twarzy uśmiechu, Bo w końcu miło było wybrać się z taką miłą panią na obiadek. Kelner znikał i pojawiał się.&lt;br /&gt;—Mówiłeś, że masz do mnie sprawę. — paląca papieros czerwonowłosa rzuciła na niego swoim tajemniczym spojrzeniem.&lt;br /&gt;—Jakżeby inaczej! — kiwnął głową. Jego białe ząbki przywitały się ze światem. — To propozycja nie do odrzucenia... Chociaż nie jestem pewien czy mogę ją poruszyć w takim miejscu, wiesz. Nie podoba mi się tu paru ludzi, a ja na języki mam parę drażliwych nazwisk. Zwłaszcza dla yakuzy. Jak się znajdzie tutaj jakiś nieprzyjemniaczek mogę mieć z nimi na pieńku. Więc może.. najpierw zjedzmy. Potem wybierzemy się do mnie? Co ty na to?— mrugnął do niej. &lt;br /&gt;—Do ... ciebie? — nie była zbyt pewna co do tej propozycji.&lt;br /&gt;—No tak. Do domu. Nie mogę za długo przebywać poza domem, bo moje dzieci na mnie czekają, dlatego proponuję. Warto, kochana, warto. — zamachał energicznie rękę zerkając na nią jeszcze raz. Widocznie marszczyła nos. Chyba zastanawiała się nad tym trochę za długo. Dwa talerze z brzękiem zostały położone przed ich nosami. &lt;br /&gt;—O! Smacznego! — Uni chwycił patyczki w swoje zgrabne rączki i spróbował ryżu. Nie było najgorzej. &lt;br /&gt;—Smacznego. — odpowiedziała mu po sekundach zawahania. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Jedzenie z jego talerza znikło dość szybko. Yennefer nie była za bardzo w tyle. Oboje mieli spory głód do zaspokojenia. Zjedli w kompletnym milczeniu, ale nie ciszy. Towarzyszył im gwar powoli wypełniającego się baru, stukot szklanek, rozmowy i śmiechy obcych im ludzi i wręcz dźwięczniejący w powietrzu zapach ryby, który coraz bardziej przeszkadzał Uniemu, który za rybą nie przepadał. &lt;br /&gt;—Więc jak? — spytał odkładając na bok swoje pałeczki. Jego ciemne oko spotkało się z tymi czerwonawymi kobiety naprzeciwko. &lt;br /&gt;—No dobrze. — przytaknęła. Czarnowłosy uśmiechnął się szerzej wstając ze swojego miejsca. — Tylko skoczę jeszcze do toalety. —&lt;br /&gt;—Dobrze! Ja wyjdę już. Zawodnię po podwózkę! — &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Czekał chwilę na długi dźwięk wybranego numeru w uchu. Dwa sygnały później w głośniku odezwał się zachrypnięty głos.&lt;br /&gt;—Cześć Bonzo. Gdzie jesteś mordo? — Uni mruknął pod nosem, prawie że.&lt;br /&gt;—Niedaleko centrum, a co? — &lt;br /&gt;—Potrzebuję podwózki na osiedle. Ja i moja kompania. Możesz? — Uni sięgnął do kieszeni rozwijając papierek z cukierka, który zagubiony w jego spodniach stał się jego ofiarą. Po chwili już cmokał na słodkiej przekąsce. Zagryzce stresu.&lt;br /&gt;—Pewnie. Gdzie jesteś? —&lt;br /&gt;—Ebisu— &lt;br /&gt;—Będę za 5 minut. —&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Yennefer wyszła rychło w czas. Dwóch mężczyzn już rozmawiało przy aucie zapakowanym, na krzywą mordę, przy krawężniku. Śmiali się po chichu i zamilkli kiedy tylko podeszła bliżej. &lt;br /&gt;—O! Miss Yen! To jest Bonzo. Nasza taksówka. — zaśmiał sie Uni otwierając drzwi na tyle siedzenie, jak na gentelmana przystało. Kobieta w milczeniu wsiadła na swoje miejsce. Ombra zajął to obok niej. &lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Jechali chwilę. Dosłownie chwilę. Uni dopilnował jednak aby dojechali największymi bekendami i nieprzejezdnymi normalnie drogami. Dbał aby niewiele osób wiedziało gdzie mieści się jego mały domek, z jego małym zwierzęcym królestwem. &lt;br /&gt;—Jesteśmy! — Bonzo mruknął zatrzymując się na przedmieściach. Przed nimi wznosił się mały, piętrowy domek. Domek Uniego. &lt;br /&gt;—No. Chop chop. — pogonił ją nieco, samemu wyskakując wręcz z pojazdu. Oczywiście stres nagle odparował z niego jak z balonu, kiedy przyszło mu się przywitać ze zwierzętami. Kobieta jednak wysiadająca za nim nie podzielała jego entuzjazmu. Zaśmiał się na rozluźnienie atmosfery i z zabójczym uśmiechem otworzył przed nią bramkę.&amp;nbsp; — Zanim wejdziemy. Od razu ostrzegam. Moje dzieci kochane mogą cię trochę sterroryzować. Ale spokojnie. Nie gryzą.. poza jednym z nich ! — otworzył drzwi rzucając butami w kąt. &amp;nbsp;Od progu rozległo się głośne szczekanie i do jego stóp doskoczył najmłodszy członek rodziny. Gdzieś z wnętrza domu rozległo się papuzie ujadanie. Najwidoczniej Okruszek już od progu upominał się o atencję. Diabłem jeden. Uni ucałował małego łobuza i przytrzymał go zanim ten rozpędził się ku Yen, która właśnie odwiesiła swój płaszczyk na wieszak i zdjęła buty. Uni w mig podał jej kapcie. Tym razem bez ekscesów. Niestety ostatnie różowe kaputki zjadł mu ten nieszczęsny szczeniak, którego trzymał za obrożę. &lt;br /&gt;—To jest Kurka. — przedstawił malucha Uni puszczając. Widząc, że Yen jest gotowa przywitać się z tą kulką energii. — O.. A to Okruszek. — Ombra zaśmiał się czując jak na głowie ląduje mu mała nimfa drąc się jakby obdzierali ją ze skóry. — Już, już, ślicznotko. Już. — wziął go na palca całując w czubek główki. &lt;br /&gt;—To Coca Cola — Uni wskazał na czarną labrador, która stanęła w progu przedpokoju. Zaraz obok niej pojawiła się Junior, Chihuahua powarkując na nieznajomą. Chociaż szybko przestało jej zależeć. Cała ta paczka w ogóle była przyjazna. Jedynie Skaza zapodział się gdzieś pośród licznych kocich drzewek.&lt;br /&gt;—No.. jest jeszcze parę łobuzów, ale część z nich nie jest zainteresowana. Albo nie może latać. Zapraszam. Chodź, chodź. Do salonu! — zaprosił ją przesuwając psy spod jej nóg. W milczeniu, może nieco osłupieniu tyloma bodźcami weszła do tego kolorowego pomieszczenia. Bądźmy szczerzy. Dom Ombry to była istna mieszanka kolorów. Arabski dywan, 4 ściany o 4 różnych kolorach, niedopasowane kolorami meble. Pomalowane panele, oczywiście przez profesjonalistę, w kwiaty i kolorowe ptaki. Sofa, niebieska jak niebo, przystrojona kocem w kolorowe paski i paroma równie barwnymi poduszkami. Do jego domku wchodziło się jak do starej wróżki, ale przynajmniej nie śmierdziało. W roku salonu stała spora klatka, w której siedziała Poli, łysa papuga, ubrana w nic innego jak kolorowy sweterek z naszywką misia na plecach. &lt;br /&gt;—Kawy? Herbaty?—&lt;br /&gt;—Herbaty.&amp;nbsp; — odpowiedziała. &lt;br /&gt;Uni zniknął w kuchni, która była zaraz obok salonu. Jego stópki zatańczyły wręcz na zimnych kafelkach, kiedy porzucił kapcie. Światło zapaliło się, aby ukazać chyba jedyne pomieszczenie, które w tym domu było kolorystycznie dopasowane. Chociaż i tak, w nietypowych kolorach, bo w zieleni i bieli. Półki i półeczki oraz wszystkie fronty miały kolor pastelowej trawy.&amp;nbsp; Mężczyzna szybko zaparzył dwie herbaty hibiskusowe i dołączył do Yen w salonie. Rozsiadł się w fotelu, a kubki (swój w kształcie misia, a dla niej normalny, z nadrukiem słonecznika) położył na drewnianym stoliku do kawy. &lt;br /&gt;—No więc... Do biznesu przechodząc.. — zaczął. Jej spojrzenie utkwiło w nim z wyczekiwaniem. Nie odzywała się do tej pory za wiele. No cóż. Jego dom może trochę przytłaczał. — Moja droga ciotka potrzebuje pomocy w stolicy. Pytała się Kennego, ale ten stary zgred to wiesz jak z nim. Nie zawsze jest chętny do pomocy, chociaż Kova ma z nim niezłe biznesy dokonane. W każdym razie. W Saporo za 3 dni odbędzie się strzelanina z winy yakuzy, na bankowość. Będzie tam paru moich dobrych przyjaciół jak i sama Kova. Potrzebuję jedynie medycznego wsparcia... i dyskrecji. Mogę w zamian zaoferować bezpieczeństwo i ... darmową dostawę narkotyków. Co ty na to? — przejechał palcem po piórach Okruszka, który nachylił się do głaskania. Na chwilę zapadła cisza.&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;lt;Yen?&amp;gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 9.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;&quot;&gt;Spis zwierząt dla pamięci:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 9.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;&quot;&gt;—Poli – papuga — Cacadoo— ona&lt;br /&gt;—Coca Cola — lablador 16 lat — ona&lt;br /&gt;—Junior — Chihuahua — 11 lat — ona&lt;br /&gt;—Kurka — 7 miechów — mieszaniec — owczarek w kolorach Dalmateńca&lt;br /&gt;— Skaza — Maine Coon — &lt;br /&gt;—Okruszek — Nimfa — papuga — mały zabójca.&lt;br /&gt;—Śnieżka i Shadow — węże&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/07/od-uniego-cd-yennefer-cos-na-bol-plecow.html</link><author>noreply@blogger.com (Kochana422)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-1881544952818002780</guid><pubDate>Fri, 01 Jul 2022 07:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-07-01T09:19:53.921+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie czerwca!</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Przyjaciele z bliska i z daleka, witamy w eterze naszej stacji! Cieszymy się, że jesteście z nami tego względnie słonecznego dnia. Oto podsumowanie zeszłego miesiąca, na które wszyscy z utęsknieniem czekali.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Przede wszystkim powitaliśmy dwójkę nowych osobistości, Nanaki&#39;ego i Ayato, którzy to zwojowali podium. To właśnie oni ex aequo zajmują pierwsze i jedyne miejsce w statystykach miesiąca, napisawszy po jednym opowiadaniu!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zwycięzcom gratulujemy jak zwykle, od serca, i czekamy na ich decyzje dotyczące rozdzielenia zdobytych 4 pkt umiejętności.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Mówił do Was Kenta Nakamura, a to były najnowsze wiadomości radia Hokkaido News. A teraz na naszej antenie Tom Jones i Delilah!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/Qvo5SeAwz88&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;Qvo5SeAwz88&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/07/podsumowanie-czerwca.html</link><author>noreply@blogger.com (WSC)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/Qvo5SeAwz88/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-5958237360064449605</guid><pubDate>Thu, 16 Jun 2022 20:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-06-16T22:41:15.758+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ayato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Nanaki</category><title> Od Nanaki cd Ayato - &quot;Nuta Słodkiej Niewiedzy&quot;</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Sobota dzień odpoczynku. Plan jednak został zmieniony. Zamiast dnia wolnego, musiałem udać się na uczelnię. Odbywać miał się koncert, który nie interesował mnie ani trochę, ale miały pojawić się dodatkowe punkty za obecność. One zawsze się przydadzą.. Nie nawiedziłem, gdy plan ulegał zmianie i zabierali mi dzień wolny. Gdyż moje dnie wyglądały zupełnie zabiegane i zawalone. Jeśli nie była to uczelnia, to praca. Jak nie praca to uczelnia. Kilka godzin na sen i posiłek, a nawet czasem dla tego nie było czasu. Słowa wypowiedziane w moim kierunku, a nawet do mnie powodowały jedynie oberwaniem, albo zwyczajnie problemami. Nie miałem czasu użerać się ze smarkaczami. Zapłaci mi ktoś za to, że odebrano mi dzień wolny od natłoku tygodnia.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Byłem nie w sobie (zresztą jak zwykle). Dobry humor pojawia się i znika. Także nie ma co na niego liczyć. Wyszedłem trochę wcześniej z domu, by nie musieć odpowiadać rodzince, gdzie się wybieram. Droga na uczelnie przebiegła gładko. Kilka razy udało mi się zapalić i uniknąć pewnych osób. Mój humor był na tyle ciężki, wystarczyłaby iskra do wywołania erupcji. Dlatego moja dzisiejsza otoczka, mówiła sama za siebie. Poza tym beznamiętne ociekające zimnem spojrzeniem powodowało, że unikali mnie jak ognia. Im szybciej uda mi się to zakończyć, tym szybciej udam się na swój zasłużony odpoczynek.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Uczelnia, pełna zlepek różnych maści osób. Jest na kim zawiesić oko, ale nie na długo. Krótkie relacje, bywają uświęceniem. Jednak im dłuższe tym bywa to kłopotliwe. Po spędzeniu tu jakiegoś czasu można dostrzec schemat, który powoli się plącze i przeplata. Im bardziej próbujesz go rozplatać, tym bardziej się zacieśnia. Czasem, gdy wskoczy nowy element na tarcze, wówczas pojawia się nowa ścieżka. To coś, czego nie zobaczy się nigdzie indziej. Droga pełna intryg, sprzeczek i namiętności (manipulacji).&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Spektakl miał się zacząć punktualnie, dlatego przed wkroczeniem na aulę, wszyscy co do kropli, mieli udać się najpierw do swoich klas, by po sprawdzeniu, móc udać się na aulę i zająć odpowiednie miejsca. Zresztą i tak po wejściu na aulę, wszyscy się rozproszyli. Na przodzie, w pierwszym drugim może i trzecim rzędzie, zasiadła kadra nauczycieli, oraz reszta tych, którzy odpowiadają za tę placówkę.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Zasiadłem na samym końcu, nieopodal wyjścia. Im wyżej i dalej jestem, tym łatwiej można obserwować i wiercić spojrzeniem w obiektach. Nie specjalnie chciałem, by ktoś obok mnie usiadł, dlatego starałem się odgonić zainteresowanych. Jedna postać była na tyle uporczywa, że zasiadła. Nie miałem zbytnio chęci na rozmowy albo zaczepki. Choć dobrze znałem tego osobnika, wiele nas łączyło. Głównie to, że był jednym z tych &quot;przyjaciół&quot;, z którymi chodziłem przeważnie do łóżka. Wielokrotnie chciał być w związku, jednakże nie łatwo mnie usidlić, poza tym bycie w klatce z jednym, skoro można być na wolności z wieloma toż to zdecydowanie lepsze wyjście.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Najwyraźniej obok niego zasiadł jego nowy wybranek. Będą sobie gruchać.. Gdy akurat miał się odezwać. Światła zgasły, oświetliły jedynie scenę, po czym pojawiła się muzyka. Nie interesowało mnie coś takiego. Może i dorywczo pracuje jako muzyk, ale nie grywam takiej kołysanki. Najwyraźniej niektórym zapierało to dech w piersiach, a innych usypiało. Ja należałem do tych, którzy jednym uchem słuchali, a drugim wypuszczali. Nie skupiałem się na tym, jeździłem spojrzeniem po zebranych. Dostrzegłem ruch dłoni. Szczerze to wiedziałem, że i tak nie zasnę, ale za to mogłem zwyczajnie posiedzieć i może przez chwilę zastanowić się, jak to wyjdzie jutro, a może jeszcze dziś uda mi się wrócić i odpocząć, a może i nieco rozerwać.&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ayato? &amp;lt;wybacz za nędzę&amp;gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/06/od-nanaki-cd-ayato-nuta-sodkiej.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7768017093185007467</guid><pubDate>Thu, 16 Jun 2022 19:40:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-06-16T21:40:40.182+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ayato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Nanaki</category><title>Od Ayato - &quot;Nuta Słodkiej Niewiedzy&quot;</title><description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Sala. Tłum. Szum tkanin przemykających między sobą pośród tłoku rozmów. Czerwienie, biele i czernie mieszały się ze sobą w jedną plamę pięknych zapachów jedzenia i perfum. Krok obcasów i lśniących bucików rozbijał się nisko przy lśniącej niczym szkło podłodze. Wysokie ściany podpierający oddalony od głów sufit, białe , piękne, i ozdobione szklanymi zwierciadłami oddzielającymi naturę od sztucznej rzeczywistości elity, która balowała sobie ku nieświadomości swoich dusz. I te ściany tak zimno pochylały się nad tym tłumem wsłuchując w sploty bezsensowych słów, żywego błagania o wspięcie się o choćby krok wyżej. A on? On stał nad nimi wszystkimi. Ubrany w elegancki garnitur. W wymownym milczeniu. Jego twarz stanowiła kamień kiedy spoglądał na ludzi pod sobą. Wśród nich był nikim, ale stojąc na podeście górował nad nimi niczym Bóg, władca ich myśli i pragnień. Bowiem jakoby miałby być nikim, nadal stanowił więcej niż oni razem wszyscy zebrani. Swoimi oczyma zlustrował maski założone na szpetne i sztuczne twarze. Damskie usta pełne makijaży mało nie zepsuły jego chłodnego oblicza, jasnym skrzywieniem wąskich ust. Z niesmakiem pokręcił głową, chociaż niewiele z jego dezaprobaty dotarło do świadomości tłumu. Byli zbyt ślepi, za głupi żeby zrozumieć jak niewiele znaczą w jego oczach, a jak wielki i ważny był jego sąd.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Idź. Przynieś mi chwałę. — za jego plecami ktoś cicho go popędził. Kiedy odwrócił się spotkał spojrzenie jednego z wielkich „przywódców” tego cyrku elity. Dyrygent swojej orkiestry. I to on wprowadził jego rodzinę w ten świat. Chociaż... czy on nie należał do niego zawsze?&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Powoli wkroczył na piedestał, na którym stał jego instrument. Piękny fortepian, przyozdobiony białymi rożami. Ulubiony instrument tłumu. Głosy powoli ucichły podziwiając jego wielkość, oglądając jedynie jego plecy, dopóki nie dotarł do instrumentu i nie zaszczycił ich widokiem swojego profilu. Gdyby miał lepszy słuch spodziewałby się dosłyszeć cichych westchnięć należących do kobiet, które chętne byłby by wejść mu do łóżka i stanąć na czele elit zaraz u boku jego rodziny. Ale spod jego chłodnego oblicza niewiele dało się o nim dowiedzieć. Spowijała go tajemnica i plotka.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Jego palce miękko uderzyły o klawisze. Słodka melodia rozlała się między tłumem i wniosła ku sufitowi. Tam gdzie nikt z tych ślepych baranów nie był w stanie sięgnąć, nie ważne jak wysoko skakał. Uśmiechnął się pod nosem wiedząc, jak marny jest, a jak wiele znaczy. Jednak jego oblicze pozostało kamienne. Jego nieme przekleństwo. Jakby mięśnie twarzy odmawiały pokazywaniu wnętrza przed drugim człowiekiem.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Koncert trwał. Muzyka zdawała się być piękna, aczkolwiek tylko on wiedział jak sztywne były nuty jakie wychodziły spod jego delikatnych rąk. To nie był szczyt jego możliwości. To nie była prawdziwa muzyka, ale program dla zabawy tłumu. Audio do występu cyrkowego.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Ostatnie uderzenia. Cisza. I wiwat. Kwiaty na fortepianie były sztuczne. Sztuczne jak jego własne życie.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Poszło ci bardzo dobrze. — Ayato spojrzał na swoją siostrę. Zsunął z ramion ciężką marynarkę odwieszając ja na wieszak i chowając w szafie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Bzdura. — mruknął&amp;nbsp; odwracając wzrok i skupiając się na wygładzeniu załamań na tkaninie, tak aby nie pozostały one widoczne już na zawsze.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Bzdura. Bzdura. — przedrzeźniła go, wymijając. Jej włosy zawirowały. — Ostatnio rozmawiałeś z ojcem. Co ten stary zgred znowu mówił? — położyła się na jego kanapie nie patrząc już na niego.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—O narzeczonej. —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;— aha... — zapadła chwila ciszy a po chwili uderzenie. Ayato powoli zamknął szafę spoglądając na swoją drogą przyjaciółkę. — CO? — jej ręka twardo leżała na drewnianym stole do kawy.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—O narzeczonej. — powtórzył obojętnie.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Ale ... czekaj... narzeczonej? — jakby nie docierało do niej nic konkretnego.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Tak Minami. Ojciec wybrał mi kochankę. Bo, cytując : „Ja się młodszy nie robię”. —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Pieprzona kurwa. — wymknęło się jej pod nosem. — I na czym stanęło? —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Za dwa dni mam występ na gali uniwersyteckiej. — Ayato uśmiechnął się, chociaż niewiele z tego grymasu pokazało się na jego twarzy.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Nie o to pytam idioto! — siostra machnęła rękoma zirytowana. — O narzeczoną pytam. —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—A! — mruknął wzruszając ramionami. — Spotkam ją w ten weekend. Dzień przed występem. W piętek. Ojciec zarezerwował nam stolik w restauracji jednego ze swoich znajomych. —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Kiedyś go zajebię... — Minami westchnęła kryjąc głowę w rękach.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Spoko. Przywykłem. —&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Sobota nadeszła szybko. Ayato wyposażony w narzeczoną u boku w samo południe stawił się na uniwersytecie. Dawno go tam nie było, więc uśmiechnął się pod nosem. Ręka kobiety zaciążyła mu nieprzyjemnie na ramieniu, za które go trzymała. Jej uśmiech był sztuczny, i chociaż była piękna była jak każda inna pośród elit. Chętna na szczyt drabinki, który akurat się jej trafił. Ayato westchnął.&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Coś nie tak skarbie? —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;—Nie. Wszystko dobrze. —&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;I na tym się skończyło. Niedługo nadejdzie jego moment światłości. Akademia na której odegra koncert dla studentów tego Uniwersytetu. Cudownie. Znowu. Być. W . Domu.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Dom... ale czymże jest dom?&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;lt;Nanaki?&amp;gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/06/od-ayato-nuta-sodkiej-niewiedzy.html</link><author>noreply@blogger.com (Kochana422)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-2717351011382298207</guid><pubDate>Thu, 16 Jun 2022 19:38:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-06-16T21:38:24.214+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ayato</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Nowy Członek Społeczeństwa!</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/9bdaffc6-05f7-4f47-bb9a-0a18b7e16bb5/dd0mpb6-388d996a-54f2-4742-9cf2-0f28aebe6418.png/v1/fill/w_1280,h_1811,strp/_g__how_long_will_it_rain_by_lidiash_dd0mpb6-fullview.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7ImhlaWdodCI6Ijw9MTgxMSIsInBhdGgiOiJcL2ZcLzliZGFmZmM2LTA1ZjctNGY0Ny1iYjlhLTBhMThiN2UxNmJiNVwvZGQwbXBiNi0zODhkOTk2YS01NGYyLTQ3NDItOWNmMi0wZjI4YWViZTY0MTgucG5nIiwid2lkdGgiOiI8PTEyODAifV1dLCJhdWQiOlsidXJuOnNlcnZpY2U6aW1hZ2Uub3BlcmF0aW9ucyJdfQ.xYY2ei2jERxcj1Sswj8MkNGZR0DE7qsGOYXlAxG0vEI&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;800&quot; data-original-width=&quot;565&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/9bdaffc6-05f7-4f47-bb9a-0a18b7e16bb5/dd0mpb6-388d996a-54f2-4742-9cf2-0f28aebe6418.png/v1/fill/w_1280,h_1811,strp/_g__how_long_will_it_rain_by_lidiash_dd0mpb6-fullview.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7ImhlaWdodCI6Ijw9MTgxMSIsInBhdGgiOiJcL2ZcLzliZGFmZmM2LTA1ZjctNGY0Ny1iYjlhLTBhMThiN2UxNmJiNVwvZGQwbXBiNi0zODhkOTk2YS01NGYyLTQ3NDItOWNmMi0wZjI4YWViZTY0MTgucG5nIiwid2lkdGgiOiI8PTEyODAifV1dLCJhdWQiOlsidXJuOnNlcnZpY2U6aW1hZ2Uub3BlcmF0aW9ucyJdfQ.xYY2ei2jERxcj1Sswj8MkNGZR0DE7qsGOYXlAxG0vEI&quot; width=&quot;452&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Uwaga dziewczyny! Na horyzoncie pojawił się nowy gorący towar! Ayato, zabójczy pianista, choć ma narzeczoną, na pewno zawróci w głowie nie jednej w naszym pięknym mieście. A może Ayato nas jeszcze czymś zaskoczy?&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/06/nowy-czonek-spoeczenstwa_16.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-4456586966537621609</guid><pubDate>Thu, 16 Jun 2022 19:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-06-16T21:34:12.885+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Nanaki</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Nowy Członek Społeczeństwa!</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://i.pinimg.com/564x/b2/79/f4/b279f4d93431769eef6b24900617f5a6.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;800&quot; data-original-width=&quot;550&quot; height=&quot;640&quot; src=&quot;https://i.pinimg.com/564x/b2/79/f4/b279f4d93431769eef6b24900617f5a6.jpg&quot; width=&quot;440&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Powitajmy serdecznie wśród naszych mieszkańców nowego młodego mężczyznę! Niech was nie zwiedzie jego niewinna twarz... Nanaki to prawdziwe kłopoty! Kolejna osoby do listy tych, których lepiej unikać.&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/06/nowy-czonek-spoeczenstwa.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-5566776222241575966</guid><pubDate>Wed, 01 Jun 2022 07:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-06-01T09:00:00.198+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Podsumowanie maja!</title><description>&lt;p&gt;&amp;nbsp;Witajcie Kochani Słuchacze! Cieszę się, że jesteście z nami od tak wielu miesięcy i pomimo wielu cichych dni na naszej antenie, nadal w nas wierzycie i nie opuszczacie naszych skromnych szeregów &amp;lt;3&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W tym miesiącu jednak działo się trochę więcej niż zwykle, zakończyliśmy (w końcu!) konkurs przygotowany na rok naszego istnienia (zaraz już półtora roku, Drodzy Słuchacze!), podium zostało zapełnione a nagrody rozdane. Tym właśnie sposobem mamy za sobą pierwszy konkurs na naszej antenie!&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;No dobrze, ale oprócz tego, w tym miesiącu udało się zebrać aż trzech chętnych do opowiedzenia nam swojej historii!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tym razem&amp;nbsp;ex aequo na pierwszy miejscu mamy Shoyo, Yennefer i Kaito! To właśnie do nich lecą dzisiaj aż 4 punkty umiejętności.&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na dzisiaj to koniec ogłoszeń, ale nie martwcie się! Już niedługo znowu mnie usłyszycie, a na razie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mówiła do was Lisa Abernathy powitajmy czerwiec ciepło z nowym kawałkiem miesiąca i oby był mnie szary niż maj!&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/hgoSlepPeq8&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;hgoSlepPeq8&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/06/podsumowanie-maja.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/hgoSlepPeq8/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-7764546297859794687</guid><pubDate>Mon, 30 May 2022 15:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-05-30T17:35:17.724+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Kaito</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Shayouto</category><title>Od Kaito CD Shayouto – „Igraszki z ogniem”</title><description>&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Moja pięść wbiła się po raz kolejny w wiszący przede mną worek treningowy. Sprawne ruchy, lekki chód, wysokie wykopy i mocne ciosy pomagały mu spuścić z siebie stresy ostatniego tygodnia i… nieustanną chcice odkąd poznał kogoś, bez kogo życie wydawało się łatwiejsze. Bez firmy też było łatwiej, ale ona przynajmniej daje mu kasę, jak się okazało… niewyobrażalne ilości kasy. Pewnie niedługo będzie musiał zmienić mieszkanie, może jakiś dom? Hacjenda niedaleko miasta? Podobno nie przystoi mi posiadać jedynie nędznego apartamentu w centrum miasta, tylko te dojazdy…&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Prawa, lewa, kolano, pięść oooo kurwa!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Uważaj Kai, ostatnio nie ćwiczysz regularnie, ale to nie znaczy, że jak już przyjdziesz to masz ćwiczyć do połamania kości. – sapnął na mnie trener, a ja tylko odburknąłem coś zdejmując taśmę i rozmasowując nadwyrężony nadgarstek. Nowe zajęcie niestety nie pozwalało mi na tak dobrą organizacje czasem jak poprzednio. Robota z dnia na dzień nawarstwiała się, papierologia snuła się za mną jak smród po gaciach, a wszystko przez ciągłe spotkania zarządu, z partnerami lub z przyszłymi partnerami i nie wiadomo z kim jeszcze, chwilami nie nadążałem. Każdy chciał poznać nowego CEO, niektórzy jak mnie zobaczyli od razu zerwali umowy, nawet jeśli oznaczało to ogromną rekompensatę na naszą korzyść… Trzeba więc było znaleźć nowych, lepszych, a ja musiałem pokazać się od jak najlepszej strony, przekopywać się przez umowy firmy, poprzednie spółki, wszelkie decyzje i inne takie. Miałem wrażenie, że od tygodnia głowa buzowała mi jak stara lokomotywa, a ja niewiele mogłem zrobić by to zmienić. Ewidentnie wysiłek fizyczny na niewiele się zdał, a przynajmniej w takiej formie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Nie no kurwa, już nie mogę. Ile można bawić się w kotka i myszkę, mimo że ewidentnie oboje pragnęliśmy tego samego. No bo jak inaczej? Po co odpisywałby mi na wiadomości? Nawet jeśli czasem z długim opóźnieniem… i krótko. Nie no, nie wymyśliłem sobie tego, a nawet jeśli to co mi szkodzi? Shoya nawet nie wie kim jestem i na razie nie mam zamiaru mi mówić. Kara dowiedziała się o nim tyle co nic, najwyżej później naśle na niego kogoś więcej, ale teraz potrzebowałam czegoś więcej niż tylko kilku sprośnych słówek przez telefon. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;b style=&quot;mso-bidi-font-weight: normal;&quot;&gt;&lt;i style=&quot;mso-bidi-font-style: normal;&quot;&gt;U mnie dzisiaj. Masz być za godzinę maksymalnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Bez pytań, bez zaproszeń. Prosto, szybko i na temat. Gdyby tylko moja siostra u mnie nie pomieszkiwała. Kolejna rzecz zrzucona na boczny tor przez brak czasu i urwany trop, trudno, na razie się jakoś przemęczę. Dopóki była bezpieczna nie musiałem się ty martwić. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Spojrzałem ponownie na telefon widząc pod swoja wiadomością ikonkę odczytania wiadomości. No dobra. Teraz wszystko zależy od niego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Minęło pięć godzin. Był środek nocy, nie mogłem zasnąć, byłem wkurwiony i pieruńsko zmęczony. Dlaczego nie przyszedł? Nie odpisał? NIC, ZERO. Nawet żadnego pocałuj mnie w dupę. Chuj z tym… dosłownie. Nie będę się uganiać za jakimś dzieciakiem co uważa wszystko za zabawę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Już miałem pójść pod zimny prysznic by zmyć z siebie wstyd i widoczne podniecenie, gdy usłyszałem huk za drzwiami wejściowymi. Wszedłem do salonu, złapałem pierwszą lepszą ostrą rzecz, którą miałem w zasięgu ręki (padło na nóż do sera z przepysznej deski serów i mięsa, które przygotowałem na przyjście Shayo…) i podszedłem do drzwi. Żeby wziąć tego kogoś z zaskoczenia, kimkolwiek był, otworzyłem z impetem drzwi na oścież i wycelowałem przed siebie swoja broń. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Co kurwa!? – usłyszałem pod nogami, a gdy spojrzałem w dół zobaczyłem tam nikogo innego jak znajomego mi blondyna z szerokim uśmiechem patrzącego na moje przyrodzenie, jednocześnie jednak masującego się po głowie z bólem. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Ooo, już się ucieszył na mój widok.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Co ty odpierdalasz? – warknąłem wtargając go do środka i zamykając za nim drzwi. Dopiero po chwili zauważyłem bandaże wystające spod jego koszuli, a później dość świeżą krew na rękach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- Co się stało? – spytałem kucając przed nim i próbując ustalić, czy krew należała do niego i jak duże obrażenia odniósł.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;- A to nieważne… stara sprawa. – sapnął i wypuścił z siebie powietrze, przez co poczułem obrzydliwy odór alkoholu z jego ust. No nie powiem, że jestem zdziwiony, że jest nachlany, a może i naćpany?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Westchnąłem ciężko i wziąłem go przez ramię. Trochę się bronił, ale ewidentnie nie miał już w sobie za dużo siły, alby zwyczajnie nie czuł zagrożenia. Zabrałem go do łazienki, gdzie delikatnie zajrzałem mu do rany, zmyłem z niego krew i nałożyłem nowy opatrunek. Nie, żeby było to łatwe przy jego namowach na seks, łapaniem mnie za co się da i ewidentną chcicą. Na szczęście jak tylko położyłem go do łóżka, chłopak zasnął, dzięki czemu i ja mogłem już ze spokojem na sercu zasnąć obok niego. Spojrzałem jeszcze szybko na zegarek, który pokazywał czwartą czterdzieści dwie w nocy. A jutro spotkanie zarządu o ósmej rano… Wspaniale.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;i style=&quot;mso-bidi-font-style: normal;&quot;&gt;Przyszedł.&lt;/i&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&amp;lt;Shoya?&amp;gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/05/od-kaito-cd-shayouto-igraszki-z-ogniem.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-3652074020665866942.post-2416034728055278326</guid><pubDate>Tue, 17 May 2022 10:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2022-05-17T12:22:09.989+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Konkursowe</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Ogłoszenia</category><title>Wyniki Konkursu Noworocznego!</title><description>&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Tak, Kochani! W końcu nadszedł ten czas! Wita was Lisa Abernathy i z radością przynosi wyniki Konkursu Noworocznego! (Wcale zaraz nie mamy połowy roku, to nam się zeszło hehe).&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Mimo, że nam się zeszło to zdecydowanie było na co czekać! W trochę pomniejszonym składzie, przedstawiam opowiadania, które wzięły udział w konkursie:&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/03/od-feliksa-lesna-piosenka.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Od Feliksa - „Leśna piosenka”&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/03/od-yennefer-czarno-biae-zycie.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Od Yennefer - &quot;Czarno-białe życie&quot;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/03/od-uniego-bajka-dla-bardzo-zego-zego.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Od Uniego - &quot;Bajka dla bardzo złego złego wilka&quot;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/03/od-akihiko-jak-w-stereotypowej-grze.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Od Akihiko - &quot;Jak w stereotypowej grze&quot;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;No dobrze, a teraz coś na co wszyscy czekają! Wyniki głosowania!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Na pierwszym miejscu, z aż pięcioma głosami... opowiadanie od naszego słodkiego dilera UNIEGO!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Gromkie brawa dla naszego zwycięzcy! W nagrodę dostaje aż 11 punktów umiejętności i nagrodę specjalną! Wybranie kolejnej piosenki zagranej w naszym radiu w kolejnym podsumowaniu miesiąca!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;No dobrze znamy naszego zwycięzce, a co dalej....&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Na drugi miejscu, uwaga... ex aequo z trzema głosami! FELIKS! YENNEFER! I AKIHIKO! Za miejsce tak blisko podium dostają po 7 punktów umiejętności!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Mam nadzieję, że zabawa, choć długa, podobała wam się i już niedługo wrócimy do was z kolejną dawką wrażeń i nowych pomysłów!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;A teraz świętujmy wraz z piosenką!&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;Mówiła do was Lisa Abernathy ze słonecznego majowego Sapporo!&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;BLOG_video_class&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/KXw8CRapg7k&quot; width=&quot;320&quot; youtube-src-id=&quot;KXw8CRapg7k&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</description><link>https://yakuzahokkaidoblog.blogspot.com/2022/05/wyniki-konkursu-noworocznego.html</link><author>noreply@blogger.com (Karou)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/KXw8CRapg7k/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>