<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290</atom:id><lastBuildDate>Thu, 19 Dec 2024 03:25:51 +0000</lastBuildDate><category>35799</category><category>35800</category><category>Wstęp do apokalipsy</category><title>Sen o Warszawie</title><description></description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Georgia)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>6</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-2323027053732869865</guid><pubDate>Sun, 29 Oct 2017 20:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-31T16:40:14.414+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">35800</category><title>Rozdział V: 35 800 – z ciemności w jasność</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;35 800 dzień &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Wybrzeże Kościuszkowskie przy moście Świętokrzyskim, główny obóz Batalionu Syren Warszawskich, Warszawa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;STATUS: brak zagrożenia, pod kontrolą rządu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;UWAGI: wykryto nieprawidłowe zachowania 3 jednostek w obozie głównym BSW&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 5 lipca 2125 08:00:16&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeszcze mam tutaj ostatnią aktualizację raportów z Drugiej Kompanii. – zdało się słyszeć przytłumiony dźwięk przed namiotem. – To byłoby wszystko podpułkowniku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dziękuję ci Michale. W południe przyjdź po odbiór – odparł gruby, szorstki głos. Chrzęszczenie żwiru zaczęło się niepokojąco zbliżać, aż nagle jedna poła namiotu uniosła się wpuszczając na moment trochę światła i zatęchłego&amp;nbsp;powietrza znad Wisły. Do środka wszedł średniego wzrostu mężczyzna ubrany w wojskowy mundur, który niebezpiecznie napinał się przy każdym gwałtownym ruchu. Podpułkownik Bartosz Graczyk żwawym krokiem przeszedł przez potarganą i zaświniona skórę niedźwiedzia leżącą na środku pokoju i z nieskrywaną irytacją rzucił tablet na pierwszą lepszą skrzynię, która obecnie stanowiła rodzaj jednego ze stołów. W namiocie panował półmrok. Jedna z lamp wisząca przy wielkiej mapie Warszawy skromnie rozpraszała ciemności, a delikatne kołysanie płomienia prawie wypalonej świeczki wprawiało w ruch wszelkie cienie jakie pozostawiały za sobą przedmioty. Mężczyzna sięgnął grubymi palcami do guzików munduru i zaczął niezdarnie je rozpinać jednocześnie biorąc swobodny oddech przy każdym uwolnieniu się od tego gorsetu. Nagle przerwał. Zmarszczywszy brwi pociągnął nosem. Zdało mu się, że czuje dym papierosowy. Jeszcze parę razy wziął kilka szybkich wdechów, lecz czując, że ostry zapach powoli słabnie uznał, że to wczorajszy dym z papierosów Grudzińskiego jeszcze drażni jego nos, choć racjonalna część jego umysłu nie była do końca przekonana co do tego wytłumaczenia. Wrócił do walki z upinającym jego tłuste ciało mundurem, a gdy się z niego uwolnił, rzucił go precz, byleby z dala od jego wzroku. Graczyk wszedł w niewielką łunę światła jaka padała na jego zasyfioną toaletkę, rozświetlając jego krótko ścięte, czarne włosy lekko przerzedzone na czubku głowy. Siwy zarost obrastał jego pełne policzki i grubą szyję, a spod równie przerzedzonych jak jego włosy brwi spoglądały małe, piwne oczy. Ściągnął szelki, które opadły obijając się z brzękiem o jego kaburę z bronią. Nalał sobie na lewą dłoń niewielką ilość wody z dzbanka i pochylając się nad zardzewiała miednicą, przemył sobie twarz. Powtórzył tę czynność parę razy, odstawił dzbanek i sięgając po ręcznik i spojrzał na pęknięte lustro. W pierwszej chwili nie dostrzegł tam niczego niepokojącego. Wyprostował się, przetarł twarz i dopiero wówczas gdy jeszcze raz zerknął na swoje odbicie dostrzegł nad swoim prawym ramieniem delikatny zarys ulatującego dymu i niewielki ruch ręki, gdy ta przykładała papieros do ust. Mężczyzna odskoczył od lustra jak oparzony. Rzucił ręcznikiem na toaletkę, z której stoczył się dzbanek i z hukiem wpadł do miednicy doprowadzając Graczyka do palpitacji. Mężczyzna jeszcze raz odskoczył, machając rękami niczym kwoka. Zachwiał się, ale w ostatniej chwili złapał się za jakąś półkę. Spojrzał w kąt, w którym widział jak w pierwszej chwili myślał, Martwego. Cień ręki dalej kołysał się od ust do popielniczki, a dym leniwie unosił się w górę. Graczyk przez moment sparaliżowany spoglądał na tę scenerię grozy, gdy nagle się ocknął i niespodziewaną dla nikogo odwagą sięgnął po pistolet. Ale powtórnie znieruchomiał. Prawa jego dłoń zwisała tuż przy kaburze, a maleńkie oczka zezowały na lufę pistoletu, która niespodziewanie wyłoniła się z ciemności. Bartosz Graczyk przełknął głośno ślinę i zdawał sobie sprawę, że jego kiszki mogą być zaraz równie głośne co jego przełyk. Drgnął na widok delikatnego ruchu pistoletu. Pozwolił sobie zerknąć na własną broń i posłusznie, z godnie z wolą oprawcy, odsunął ją od kabury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Mądra decyzja – usłyszał dźwięczny, męski głos.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ugryzł cię Martwy, że tak we mnie celujesz? – zapytał&amp;nbsp; Graczyk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie jestem zarażony, ciulu. – W tym momencie ręka, która trzymała papierosa zgasiła go w popielniczce, a z cienia wychyliła się cała postać. Przez moment podpułkownik przyglądał się niewyraźnej postaci, ale nie potrafił dopasować tej sylwetki do żadnego mu znanego człowieka, dopóki twarz nieznajomego nie wykrzywiła się w dzikim uśmiechu. Graczyk pojął z kim ma do czynienia, lecz za żadne skarby nie rozumiał zaistniałej sytuacji. – Tak, to ja palancie. Myślisz, że jak będziesz mnie zbywał przez cały dzień to cię nie dopadnę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie wiem o czym mowa – wykrztusił zszokowany Graczyk.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Mężczyzna, który ukrywał się w cieniu wstał tak gwałtownie, że krzesło na którym siedział przewróciło się na resztę walących się za nim gratów. Postąpił krok do przodu, a potem kolejny i następny, tak że twarz kapitana Artura Jabłońskiego stała się wyraźna w promieniu wątłej świeczki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Podpułkownik usniósł dłonie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ja naprawdę nic nie wiem. Wytłumacz mi co ci znowu odjebało!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie tak nerwowo, Kwoka. To do ciebie nie pasuje. Lepiej dalej graj potulną kurę Ruchacza, to ci wychodzi najlepiej. Ale sadząc po twojej przerażonej mince nie przypominasz sobie wczorajszego dnia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Jabłoński niebezpiecznie zbliżył się do podpułkownika, który był tak niski, że musiał zadzierając wysoko głowę, aby spojrzeć na kapitana. Tamten przyłożył mu spluwę do szyi i wyciągnął broń z kabury Graczyka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wczoraj przed południem wpadłem w odwiedziny do mojego ojczyma. No wiesz takie męskie gadanie o tajnych raportach, które od dwóch dni nie są w rejestrze. Czy to ci trochę rozjaśniło sytuację? Nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Gruby mężczyzna wziął głęboki wdech i spoglądał z szeroko otwartymi oczami nie wierząc w to co właśnie usłyszał.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Po tej jakże miłej rozmowie poszedłem do ciebie, ale o dziwo nie zastałem cię tutaj, choć wszyscy wiedzą, że w południe przyjmujesz u siebie dowodzących zwiadowców. Domyśliłem się, że Ruchacz dał ci cynk o tym, że zamierzam z tobą porozmawiać. Później dawano mi kilka sprzecznych informacji na temat twojego ówczesnego pobytu w obozie. Niestety ku mojemu rozczarowaniu musiałem zaprzestać poszukiwań i ogarnąć cały bajzel w Drugiej Kompanii, ale miałem też chwilę czasu, aby przemyśleć plan dorwania cię. I oto jestem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Całkiem... całkiem niezły plan – wymamrotał Graczyk nerwowo wycierając spocone dłonie o ubłocone spodnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Prawda? Pozwoliłem sobie wrócić pamięcią do mojej mrocznej przeszłości i wykorzystać co ciekawsze techniki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Sz-szacunek –wychrypiał Graczyk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Twarz Artura rozjaśnił bydlęcy uśmiech, lecz nic już nie odparł. Włożył broń Graczyka za swój pas i przyjrzał się uważnie swojej ofierze. Wyszedłeś z wprawy, Artur. Taką świnię byle adept potrafi upolować, pomyślał. Powoli odsunął się od mężczyzny, jednak lufą nadal celował w jego obrośnięte tłuszczem serce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ludzie tu umierają, a wy się obżeracie w swoim pieprzonym podziemiu – mruknął mimochodem Jabłoński.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To cukrzyca. I mylisz się jeśli nie obchodzi nas los... tych ziem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Polski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Słucham?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Polski. Ten kraj nazywa się Polska.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie wolno używać dawnych nazw...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Niespodziewany plask jaki rozległ się w pokoju w jednym momencie został przerwany przez głośne stąpnięcie. Podpułkownik trzymając się za twarz, zachwiał się i wpadł na jedną ze starych skrzyń, która zaprotestowała pod tak wielkim naporem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie wiem jak mogliście pozwolić, aby ludzie stracili własną tożsamość!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Kurwa, Artur. Po co ty w końcu tu przyszedłeś?! Nie ja decyduję o losach... Tego nawet krajem nie da się nazwać. Ludzie tworzą własne państwa, a my próbujemy ich jednoczyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wy próbujecie. Czyli jednak masz coś z tym wspólnego...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Graczyk podparł się i chwiejąc się powoli stanął na nogach. Zerknął na wściekłe ogniki, które płonęły w jasnozielonych oczach kapitana, lecz nie wytrzymał tego spojrzenia i od razu odwrócił wzrok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Po co cie tu przysłali, bo na pewno nie po pomoc dla Grudzińskiego. Ostatnio dostrzegłem napięcie między nim a resztą waszych idiotów. Musieliście go szpiegować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Graczyk powtórnie złapał się za serce i wziął uspokajający wdech. Niewiele mu to dało. Odnosił wrażenie, że jego pompa krwi zaraz pęknie, tak szybko biła w jego piersi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Masz rację. Generał Grudziński wspomniał coś o waszej rozmowie i że możesz się u mnie pojawić – gruby mężczyzna jeszcze raz wziął uspokajający wdech. Przetarł pot, który zalewał mu oczy, ale przez to jeszcze bardziej oślepł. Zdawało mu się, że nie widzi Artura tylko jakąś bezkształtną czarną plamę ze spluwą wycelowaną w niego. – Tak... unikałem cię. Teraz widzę, że to był błąd. Nie dawałam wiary... w te opowieści o ... tobie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Pomimo, że bardzo się starał, nie był wstanie wykrztusić kryptonimu Jabłońskiego. Ciekawość zwyciężyła i uniósł wzrok, a spojrzenie jego i Jabłońskiego skrzyżowały się. Graczyk stał jak zahipnotyzowany, choć czuł, że ta zieleń, na którą spoglądał wręcz go pożera.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Do rzeczy. Dlaczego nie ma tego raportu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Graczyk parokrotnie zamrugał, aby wrócić do rzeczywistości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Którego raportu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Odpowiedziała cisza. Graczyk patrzył jak rozmazana sylwetka Jabłońskiego ponownie zbliża się w jego stronę. Nim zdążył zareagować już czuł jak nagła siła ciągnie go za ubranie i powala na ziemię. Zdezorientowany położył ręce pod siebie i zaczął się podnosić, gdy niespodziewany cios kolby karabinu całkowicie go obezwładnił. Jakby z oddali słyszał dźwięk odrzucanej broni i kroki kapitana. Tępy ból wypełnił jego głowę pozbawiając racjonalnego myślenia. Po raz kolejny poddał się sile, która brutalnie pociągnęła go w stronę toaletki. Lodowata woda spadła z taką siłą na jego twarz, że całym jego ciałem wstrząsnął potężny dreszcz. Graczyk rozejrzał się wokół otaczającego go półmroku, ale niewiele dostrzegł. Niezdarnie przetarł sobie oczy, jednak niewiele mu to dało. Przeraźliwy ból głowy nadal powodował, że był całkowicie bezbronny. Niepodziewanie został odwrócony na plecy, a czarny but zaczął miażdżyć jego gardło. Złapał za nogę kapitana, lecz ta jakby wykuta ze stali, ani drgnęła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– A tak dobrze ci szło – doszło do niego gdzieś z góry. Łapczywie łapał powietrze, ale podeszwa buta coraz mocniej uciskała jego tchawicę. Rozpaczliwie próbował odciągnąć nogę Jabłońskiego i gdy już tracił obraz przed oczami, poczuł jak ostry przypływ świeże powietrza wypełnia jego płuca. Zdyszany i spocony spojrzał na kapitana, który już klęczał przy nim. – Gdzie jest raport?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie... nie...wiem – wydyszał Graczyk i wyciągnął spoconą dłoń w stronę Artura, jakby chcąc mentalnie odsunąć oprawcę od siebie. Bartosz wciąż przeraźliwie dysząc, trzymał się za obolałe gardło.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiesz, że nie uznaję takich odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nieee... – wyrwało się Graczykowi nim silne ręce Jabłońskiego zacisnęły się wokół jego szyi. Przez moment mocowali się, jednak kapitan był silniejszy, a Graczyk już zbyt zmęczony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Raport spod Pałacu Kultury i Nauki. Nadal go nie ma w rejestrze i wszyscy u góry o tym wiedzą, ale teraz z łaski swojej powiedz mi, dlaczego go tam nie ma – wysyczał Jabłoński. Graczyk na moment poczuł, że ucisk zelżał, by na powrót chwycić jego gardło w jeszcze mocniejsze sidła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ja... nic... my...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kolejny silny cios w policzek znów zdezorientował Graczyka. Jego głowa została gwałtownie odwrócona w stronę Jabłońskiego, który jedną ręką trzymał go za szyję. Od ich twarzy dzieliły centymetry, lecz w tej całej mieszaninie bólu i półmroku dla Bartosza były to całe mile.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Mów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie wiemy... – wydyszał. – Nikt nie wie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jak to nikt nie wie?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nikt nie otrzymał sprawozdania. Raportujące nie wróciły i nikt nie wie dlaczego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Graczyk spoglądał z przerażeniem jak Jabłoński marszczy brwi. Puścił głowę swojej ofiary i wstał. Rzucił gdzieś broń Graczyka i jeszcze raz spojrzał na jej właściciela.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– I nic z tym nie zrobiliście?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To jest tajna misja. Wysłanie tam dodatkowych ludzi już było ryzykowne – mruknął podpułkownik, po czym dodał po chwili – Skąd wiedziałeś o prawdziwym celu misji? W oficjalnym rejestrze była mowa o dodatkowym nadzorze nad Martwymi przy Pałacu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Najwyraźniej nas nie doceniacie – warknął Jabłoński. Graczyk jeszcze raz spojrzał jak Artur celuje w niego ze swojej broni. – To co się tu stało pozostaje między nami i lepiej dla ciebie żebym nie wiedział, że jest inaczej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
Podpułkownik zacisnął usta w wąską kreskę, ale już nic nie odparł. W ciszy patrzył jak kapitan Jabłoński opuszcza jego namiot.&lt;br /&gt;
Ciężki materiał opadł głucho na ziemię wzniecając delikatny tuman kurzu. Chłodne powietrze owiewało zewsząd namioty, a słońce powoli wspinało się coraz wyżej skracając cienie wszystkiego co stało na ziemi. Artur schował pistolet i spojrzał zamyślonym wzrokiem na majaczące nieopodal miasto. Już jako chłopiec lubił spoglądać na Warszawę skąpaną w świetle poranka. Odnosił wtedy wrażenie, że to miasto żyje, jest radosne, mimo że ciągle pozostawało martwe tak samo jak ludzie, których ono pogrzebało. Martwi ludzi. Martwi i martwi. Któż się spodziewał, że kiedyś powstanie drugie znaczenie tego słowa. Że jednym będzie dane rzucać się po świecie w szaleńczej chorobie, która pożera ich człowieczeństwo, a drugim będzie na zawsze pozostać w wielkiej mogile pod gruzami miasta. Tego nienawidził najbardziej w pracy łowcy: rozróżniania czegoś na dwie kategorie, co już dawno powinno być po drugiej stronie. I choć zarażonych mógł traktować jak dzikie, niebezpieczne zwierzęta, tak widoku tysięcy kościotrupów walających się wszędy nie potrafił już zbyć byle niemoralną wymówką. Był zbyt słaby, więc się zaszył w namiocie, albo robił rozróbę taką jak ta przed chwilą. Do niczego innego nie był zdolny, już nie.&lt;br /&gt;
Westchnął przeciągle i powoli ruszył przez obóz w stronę dobiegającego z centrum hałasu. Zbliżała się pora śniadania i wszyscy, którzy pozostali w obozie zmierzali do stołówki. Pierwszy raz od roku Artur miał potrzebę pójścia właśnie w tamto miejsce. Od ponad dwunastu miesięcy żywił się sam, niepostrzeżenie polując na mniejsze zwierzęta i przemycając do obozu różne znalezione w mieście rzeczy. W czasie, w którym ludzie z obozu nazywają - kiszeniem się w namiocie, on częściej wymykał się z tego namiotu, niż tam rzeczywiście był. Działo się to głównie pod osłoną nocy, ale po jakimś czasie w trakcie dnia również. Ludzie po prostu przestali do niego zaglądać, tak jakby już na zawsze miał tam pozostać, wrośnięty w tamto miejsce jak drzewo. A gdy w końcu ktoś postanowił do niego przyjść, a jego akurat nie zastał, zakładał, że siedzi w drugiej części namiotu - swojej sypialni, do której nikt nigdy nie wchodził bez uprzedniego zezwolenia właściciela. Z drugiej strony, gdy się nie wymykał, przebywał właśnie w swoim pokoju i wszystkie obowiązki wykonywał właśnie tam. Teraz jednak to nie ludzi byli zmuszeni do niego przychodzić, lecz on – do nich. A zwłaszcza do jednej osoby, która prawdopodobnie jako jedyna była wstanie odpowiedzieć na dręczące go pytania. Wszyscy, których znał i traktował jak bliskie sobie osoby albo przeszli na stronę Martwych, albo zwyczajnie na drugą stronę. Pokolenie, które jeszcze miało jakikolwiek kontakt z przedwojenną rzeczywistością powoli się wykruszało, a nowe pokolenie zwyczajnie pozostawało całkowicie odseparowane od przeszłości i nie dostrzegało niczego innego poza propagandą i zrujnowaną teraźniejszą. Jednak z drugiej strony Artur ich trochę rozumiał. Po co mieliby interesować się ludźmi, którzy nic po sobie nie pozostawili, jedynie ruiny pośród których przyszło im teraz żyć? Nie widzieli w nich przykładu, mentorów, lecz głupców, ale dla Artura i oni sami też byli głupcami.&lt;br /&gt;
Zatrzymał się parę metrów przed wielkim namiotem, którego poły wszystkich ścian były zwinięte do góry, jedynie ostał się zaświniony liśćmi i ptasimi odchodami dwuspadowy dach. Przez środek szła udeptana ścieżka, a po lewej i prawej stronie stała niezliczona ilość szerokich stołów i niewygodnych ław, które obecnie w większości była zajęta. Kilka przejść przecinało w poprzek namiot i prowadziło do kuchni, skąd dolatywały mniej lub bardziej zachęcające zapachy, jednak kapitanowi od razu zaburczało w brzuchu i już bez zbędnego ociągania ruszył w stronę stołówki. W momencie, gdy wszedł pod namiot fala cisza poniosła się coraz głębiej, aż było słychać jedynie ciche szepty co niektórych nastolatków. Wszystkie oczy były skierowane w jego stronę, a pomocnicy kuchenni szybko postawili zardzewiałe gary na stół, aby przypadkiem ich nie upuścić. Artur tak samo jak się pojawił, tak szybko zniknął skręcając w stronę kuchni. Ku jego zdziwieniu wszyscy, których mijał posłusznie usuwali mu się z drogi, jakby bojąc się, że coś im zrobi. Przystanął przy jednym z wielkich starych pieców.&lt;br /&gt;
– Gdzie jest Lis? – rzucił bez powitania.&lt;br /&gt;
Młoda kobieta zlustrowała go uważnie dość długo wpatrując się w jego oczy.&lt;br /&gt;
– Poszedł pomóc Pietrzak. Powinien być na drugim końcu stołówki&amp;nbsp; – odparła powoli i wróciła do mieszania jakiejś kaszy. Jabłoński kiwnął głową i ruszył we wskazanym kierunku. Gdy po raz drugi wpadł między stołu nie zapanowała już taka cisza jak za pierwszym razem, mimo to nadal pozostał obiektem ciekawskich spojrzeń. Rozejrzał się i powoli przechadzał się wzdłuż stołów. Panował istny rozgardiasz, a wielu ludzi chodziło wte i we wte z porcjami jedzenia. W końcu przy krańcu namiotu dostrzegł niskiego, siwego mężczyznę, który rozmawiał z grupą młodych ludzi. Ich śmiech i ożywiona rozmowa niosła się ponad cały harmider. Artur powoli do nich podszedł i stanął za starym kucharzem. Nie musiał otwierać ust, bo reakcja widzących go dzieciaków była natychmiastowa. Siwy mężczyzna widząc zakłopotane miny adeptów zmarszczył brwi i spojrzał za siebie. W pierwszej chwili rozszerzył ze zdumienia oczy, lecz szybko jego twarz na powrót przybrała radosny wyraz.&lt;br /&gt;
– Artur! Synu, dawnom cię cię nie widział. – Zygmunt &#39;Lis&#39; Silski rozłożył szeroko ręce w geście powitania. Jabłoński musiał się pochylić, aby móc objąć starego przyjaciela, jednak pomimo wątłego już wyglądu uścisk Lisa był mocny i energiczny.&amp;nbsp; – Schudłeś. Co ty tam jesz w tym swoim namiocie, co? Chyba od roku cię tutaj nie widziałem.&lt;br /&gt;
Artur wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;
– Ale jeszcze żyję, chyba to się liczy najbardziej – odparł z lekko wymuszonym uśmiechem.&lt;br /&gt;
Zygmunt pokiwał głową i odwrócił się do poprzednich rozmówców.&lt;br /&gt;
– Smacznego moi mili, jeszcze dokończymy te nasze wywody. –&amp;nbsp; Uśmiechnął się przyjaźnie i puścił im oko. Grupa adeptów zawtórowała mu z entuzjazmem i zabrała się do jedzenia. Stary kucharz poklepał kapitana po ramieniu i spojrzał na niego z dobrodusznym uśmiechem po czym jego oczy na moment za zezowały w stronę namiotu kuchennego. Artur niespiesznym krokiem udał się we wskazaną drogę, pozostawiając za sobą kucharza. W kuchni zawsze było gorąco, od ciągle palącego się ognia. Jabłoński powoli ruszył wzdłuż jednego ze stołów z wielkimi, starymi garami, po czym skręcił na małe zaplecze zawalone skrzyniami z jedzeniem.&lt;br /&gt;
– Nie wyglądasz najlepiej – rozległ się za nim głos starego kucharza. Kapitan odwrócił się w jego stronę.&lt;br /&gt;
– Skończ to co masz do zrobienia, żeby nas nie ...&lt;br /&gt;
– O to się nie musisz martwić. Ta część obozu zawsze była trudna do obserwacji. Przyniosę ci coś do jedzenia.&lt;br /&gt;
Mężczyzna zniknął na moment między paleniskami, by po chwili wrócić z miską niezbyt smacznie wyglądającej owsianki. Zaprowadził Artura do niewielkiego, podgniłego stołu i wręczył mu śniadanie i łyżkę. Kapitan, przyzwyczajony od dłuższego czasu do mięsa i paru roślin, które udało mu się niekiedy znaleźć, spojrzał niechętnie na owsiankę i ostrożnie zjadł pierwszy kęs. Miała nijaki smak jakiejś kaszy, więc dało się jakoś przełknąć.&lt;br /&gt;
– Nie smakuje ci.&lt;br /&gt;
Artur podniósł wzrok znad miski.&lt;br /&gt;
–Delicje to nie są, ale da się zjeść.&lt;br /&gt;
Zygmunt roześmiał się i pokiwał ze zrozumieniem głową.&lt;br /&gt;
– Jak to człowiek potrafi się szybko odzwyczaić... . Prawdę mówiąc, gdyby nie kosztowanie to sam zapomniałbym smaku tego jedzenia. Ostatnio sam coś sobie pichcę. Oczywiście jeśli warunki do tego pozwalają, wtedy pozostaje mi... – kucharz wymownie spojrzał na kuchnię.&lt;br /&gt;
– Więc pewnie się domyślasz dlaczego ja też jeszcze nie umarłem.&lt;br /&gt;
– Ano domyślam się. Zresztą ty i twoja ekipa nigdy nie byliście nazbyt częstymi gośćmi w stołówce. Poza tymi dniami, gdzie pojawiło się jakieś mięso.&lt;br /&gt;
Obaj mężczyźni wybuchnęli śmiechem, ale szybko się zreflektowali. Ze stołówki unosił się hałas licznych rozmów, a z kuchni brzęczenie naczyń, lanej wody i trzaskania ognia zagłuszając ich rozmowę. Na moment zapanowała między nimi wymowna cisza.&lt;br /&gt;
– Znam cię Arturze. Nie przyszedłbyś tu z błahego powodu. I muszę przyznać... że się ciebie trochę spodziewałem. – Zygmunt wziął głęboki wdech i poprawił się na krześle rozcierając lekko trzęsące się dłonie pełne blizn, których bynajmniej nie zarobił w kuchni. Artur spojrzał na niego z wahaniem i ostatecznie odstawił białą miskę. Otarł usta wierzchem dłoni i przysunąwszy sobie taboret bliżej jednej ze skrzynek, oparł się o nią.&lt;br /&gt;
– Ludzi znasz jak nikt, a pracowałeś wśród Martwych.&lt;br /&gt;
– Pracowałem? Raczej ich zabijałem. Mam mnóstwo krwi na rękach...&lt;br /&gt;
– Jak wszyscy...&lt;br /&gt;
– Oj, ja robiłem rzeczy o których lepiej żebyś nie wiedział. A zabijanie dopiero co ugryzionych dzieci było jednym z lżejszych grzechów. Nie znasz mnie Arturze i lepiej żeby tak pozostało. Czuję, że niedługo i tak dokonam żywota, a przeżycie 79 lat w tak podłych czasach było jednocześnie moją pokutą za to co przez te lata musiałem robić. Ale nie przyszedłeś tu wysłuchiwać spowiedzi starca. Co cię trapi?&lt;br /&gt;
Artur zaczął wątpić w to czy wie o co chce tak naprawdę zapytać.&lt;br /&gt;
– Wiem tyko tyle, że... właściwie nic już nie wiem.&lt;br /&gt;
– Sokrates.&lt;br /&gt;
– Słucham?&lt;br /&gt;
– Wiem, że nic nie wiem. Te słowa wypowiedział grecki filozof Sokrates. Nie pamiętasz czego się uczyłeś za młodu, czy może pranie mózgu podczas w tej wojskowej szkole całkowicie wypleniło z twojego mózgu wszelką wiedzę?! – Zbigniew spojrzał na młodszego rozmówce karcącym wzrokiem. Kapitan poruszył się niespokojnie na krześle. Od zawsze gdy Zygmunt na niego spoglądał tym wzrokiem miał wrażenie, że przewierca się przez niego na wskroś czytając w jego głowie jak w książce.&lt;br /&gt;
– Coś mi się kojarzyło – mruknął mimochodem Artur i od razu przeszedł do rzeczy. – Doszły cię słuchy o jakiś tajnych misjach?&lt;br /&gt;
– Tajnych misjach? Arturze, przecież tajne misje są wykonywane przez cały czas i choć wszyscy o nich wiedzą to nikt po prostu nie rozmawia o nich głośno, pewnie dlatego jeszcze nazywamy je &quot;tajnymi&quot;.&lt;br /&gt;
Jabłoński westchnął przeciągle i przeczesał dłonią rozczochrane, tłuste włosy.&lt;br /&gt;
– Dwa dni temu dwie dziewczyny zostały wysłane pod Pałac. Miały zbadać jego stan i czy w pobliżu nie ma jakiejś kryjówki Martwych, którą niby mieliśmy przeoczyć. Do tej pory nie wróciły.&lt;br /&gt;
– Czyli... to znaczy, że jednak coś przeoczyliście i Martwi je zaatakowali.&lt;br /&gt;
– Lis, błagam cię. Czy mógłbyś do tej sprawy podejść poważnie. Jesteś jedyną osobą, która tu ma jeszcze łeb na karku.&lt;br /&gt;
– Coś ci powiem Arturze. Słyszałem wiele o tobie w ciągu paru miesięcy, większość to przerysowane historie, ale znam się na ludziach i w każdej historii jest ziarno prawdy. Trapi cię przeszłość...&lt;br /&gt;
Artur spiął się i spojrzał na Silskiego z lekkim przerażeniem. Jednak szybko się zreflektował i wrócił do maski obojętności na twarzy.&lt;br /&gt;
– Przeszłość nas zawsze będzie trawić. I nie mam tu na myśli nas, byłych... łowców, ale całą... ludzkość. Wracają do sedna, za bardzo kombinujesz, to cię przerasta. Widzisz rzeczy tam gdzie ich nie ma. Musisz wrócić do rzeczywistości jakakolwiek by ona nie była.&lt;br /&gt;
– Nic mnie nie przerasta – warknął poirytowany Jabłoński. W jednej chwili wielki Lis, jeden z łotrów ganiających w przeszłości za Martwymi w jego oczach zmalał do roli zniedołężniałego dziadka.&lt;br /&gt;
– Zawiodłem cię, widzę to w twoim oczach.&lt;br /&gt;
– Posłuchaj mnie! To nie jest byle gówno! Wiem, mam przeczucie. Parę chwil temu przycisnąłem Graczyka. Tego raportu zwyczajnie nie ma.&amp;nbsp; Raportujące nie dotarły, nikt nie ma żadnych informacji na ten temat. Nikt! Ci rządowi idioci pewnie się dopiero kontaktują z Katowicami, bo nie wiedzą co robić. Boją się tam kogokolwiek wysłać, jakby domyślali się co to może znaczyć. Oni ewidentnie coś ukrywają. A jeśli System Podziemny się czegoś boi to znaczy, że i my też musimy. – Artur gorączkowo wpatrywał się w starca.&lt;br /&gt;
Zygmunt &#39;Lis&#39; Silski zamyślił się. Spojrzał na stołówkę za sobą. Syreny kończyły śniadanie i powoli się rozchodzili do swoich obowiązków, a gwar rozmów powoli się rozmywał. Odwróci się z powrotem w stronę młodszego mężczyzny i spojrzał na niego wzrokiem zmęczonego życiem człowieka.&lt;br /&gt;
– Brak mi już sił. – Pokiwał smętnie głową. – Chyba nie jestem już wstanie ratować świata. Przyszedł czas na was, młodych.&lt;br /&gt;
– Nie proszę cię abyś coś z tym zrobił, chcę jedynie usłyszeć twoją opinię na ten temat.&lt;br /&gt;
– Wiem Arturze, wiem – westchnął. – To jest ostatnia rzecz, którą robię dla świata, nie oczekuj ode mnie większego poświęcenia.&lt;br /&gt;
– Nie będę. Obiecuję. – Kapitan Jabłoński pochylił się w stronę Lisa wyczekując odpowiedzi.&lt;br /&gt;
– Obiło mi się o uszy, że dwie raportujące nie wróciły z jednego ze zwiadów. Syreny nie są takie głupie jak myślisz. Wszyscy się zastanawiają co się im mogło przytrafić skoro inni wrócili. A co najważniejsze, po co w ogóle tam zostały wysłane. Wiele razy słyszałem od ludzi, że badały Śródmieście i choć przeczuwałem ich prawdziwy cel wyprawy, to nie dawałem im wiary, dopóki w plotkach nie pojawiła się nazwa pewnego miejsca.&lt;br /&gt;
– Pałac – mruknął Artur lekko kiwając głową.&lt;br /&gt;
– Ano właśnie. Wówczas wiedziałem, czy też precyzując to, stworzyłem własną wersję zdarzeń, która wydawała mi się najbardziej prawdopodobna. Jeszcze za czasów mojej młodości wiele mówiło się o idei odbudowy państwa polskiego czego symbolem miał być Pałac Kultury i Nauki w Warszawie. Wielu dostrzegało w tym spisek i manipulację Rosjan, ale jaka była prawda nie wiadomo.&lt;br /&gt;
– A co się stało z ideą?&lt;br /&gt;
– Bardzo szybko upadła, choć w późniejszych latach było o niej parę razy mowa, aż ostatecznie wszystko ucichło.&lt;br /&gt;
– Ale dlaczego ludzie sie sprzeciwili?&lt;br /&gt;
– Dlaczego o wszystko obwiniasz ludzkość? Wierz mi, taka koncepcja była całkiem ciepło przyjęta pośród wszystkich innych dziwnych pomysłów, jednak pamiętaj, że wtedy minęło 35 lat od oficjalnego zakończenia wojny, a w praktyce wielu miejscach świata wojna nadal trwała. Świat był w ruinie, a od ponad dwóch dziesięcioleci chorzy na Pale rujnowali ludzkość, która, wierz mi albo nie, całkiem licznie przetrwała III wojnę światową. Dopiero wszelkie choroby i mutacje doprowadziły do takiego przerzedzenia naszej populacji.&lt;br /&gt;
– Tak, kojarzę coś z historii. Ale co do tej idei, uważasz, że ona znowu ożyła? System podziemny próbuje coś znowu&amp;nbsp; odbudować.&lt;br /&gt;
– Sama idea odbudowania państwa jest bardzo podniosła i znamienita, ale problem polega na tym, na jakich podwalinach chcą zbudować swoje państwo. Bo nie możemy zapomnieć, że nadal rozmawiamy o ich w ł a s n y m państwie.&lt;br /&gt;
– Chcą jedynie odrestaurować Pałac używając swoich odautorskich materiałów zakrywając wszystko, co by miało związek z przeszłością. Zburzenie budynku i postawieniem nowego byłoby nad wyraz nieodpowiednie, niebezpieczne i rzucające się w oczy.&lt;br /&gt;
– Właśnie tak.&lt;br /&gt;
– Co w takich razie stało się z raportującymi?&lt;br /&gt;
– Na to pytanie jest już mi ciężko odpowiedzieć. Przyznam, że przez chwilę miałem czelność oskarżyć... – Lis zrobił znaczącą pauzę. – Ale skoro mówisz, że Katowice też nie mają informacji na ten temat, musi stać za tym osoba z zewnątrz.&lt;br /&gt;
– Z zewnątrz?&lt;br /&gt;
– Nienależąca ani do Polskiego Systemy Podziemnego ani do obywateli dawnego państwa polskiego, ale za to obeznana w obecnej sytuacji i znająca nasze słabe punkty.&lt;br /&gt;
Artur zmarszczył brwi nie do końca wiedząc czy rozumie Lisa.&lt;br /&gt;
– To znaczy kogo?&lt;br /&gt;
Starszy jegomość Silski poruszył się niespokojnie, a Artur odniósł wrażenie, że jego oczy rozbłysły na moment dziką zawziętością, lecz ten obraz zniknął tak szybko jak się pojawił i mężczyzna zwątpił czy w ogóle cokolwiek dostrzegł w niebieckich oczach Silskiego.&lt;br /&gt;
– Nie mam pojęcia.&lt;br /&gt;
Artur odtworzył usta aby coś odpowiedzieć, ale ostatecznie jedynie pokiwał głową. Rozejrzał się dookoła. Pora śniadania praktycznie dobiegła końca, a ludzie wrócili do swoich obowiązków. Zygmunt wstał i otrzepał swój brudny fartuch.&lt;br /&gt;
– Tej rozmowy nie było – mruknął i ponownie zaszył się w swojej kuchni poganiając pachołków na zmywaku. Kapitan Jabłoński jeszcze przez moment wpatrywał się na krzątających się ludzi, po czym ostatecznie wstał i ruszył nadzorować raporty w II Kompanii.&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/10/35-800-z-ciemnosci-w-jasnosc.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>6</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-5663147873717625872</guid><pubDate>Sun, 15 Oct 2017 10:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-15T12:43:51.785+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">35800</category><title>Rozdział IV: 35 800 dzień – raport</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;35 800 dzień &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Wybrzeże Kościuszkowskie przy moście Świętokrzyskim, główny obóz Batalionu Syren Warszawskich, Warszawa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;STATUS: brak zagrożenia, pod kontrolą rządu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 5 lipca 2125 05:12:57&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;| &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;PRZEGLĄD eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wpisz numer identyfikacyjny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Numer identyfikacyjny: &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;DM14082090RP1245&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wpisz kod autoryzacyjny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Kod autoryzacyjny: PRAWIDŁOWY&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt; &lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wejście do eXrp 46:ZEZWOLONO&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Automatyczny przegląd stanu urządzenia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Proszę czekać&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;| &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wykrywane&amp;nbsp; wirusów&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Nie wykryto żadnych wirusów &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;| &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Sprawdzanie oprogramowania&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Oprogramowanie działa poprawnie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Sprawdzanie danych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/16 GB danych od 01.07 do 05.07.2125&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; [Szukaj] Raporty z 03.07.2125&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Szukam &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty Śródmieście -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty Praga-Północ -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty Praga-Południe -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty patrole długoterminowe -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty kwartalne transporty -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty transporty rządowe -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty I Kompania -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty II Kompania -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty III Kompania -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;-\-\-/-/-&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Raporty Śródmieście - -&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Muranów -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Nowe Miasto -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Stare Miasto -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Śródmieście Północne - -&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp;03.07 - -&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp; Raport I patrol II Kompanii -&amp;gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp; Raport T246BSW(TAJNY) - -&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp; /Wpisz kod autoryzacyjny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp; /Kod autoryzacyjny: PRAWIDŁOWY&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;RAPORT z 03.07.2125 (35798)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZLECENIE: Badanie aktywności Martwych przy PKiN; stan terenu wokół PKiN; nieprawidłowości przy PKiN&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZLECAJĄCY: SE16032082PRP3RP98&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;PRZYJĘCIE ZLECENIA: MG13122086GB6RP124&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZLECENIE WYKONANIA: Anna Franckiewicz&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;WYKONUJĄCY: Mirosława Ostrowska, Katarzyna Walewska&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS ROZPOCZĘCIA: 15:46:08 03.07.20125&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS ZAKOŃCZENIA: brak danych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;GŁÓWNY RAPORT&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: brak danych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZWIADOWCY: brak danych&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;OPIS TERENU: brak danych &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZAGROŻENIA: brak danych&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;UWAGI KOŃCOWE: brak danych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;OPIS PRZEBIEGU PATROLU: brak danych &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;RAPORTUJĄCY: brak danych&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;POTWIERDZENIE PRZYJĘCIA: brak danych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;PRZYJMUJĄCY: brak danych&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZGŁASZAJĄCY: brak danych&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;-\-\-/-/-&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;aktualizacja danych=&quot;&quot;&gt; [Polecenie] Sprawdź ostatnią aktualizację&lt;/aktualizacja&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Ostatnia aktualizacja 10 minut temu &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;polecenie&gt; [Polecenie] Sprawdź stan dysku pamięci&lt;/polecenie&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt; /Stan dysku: DOBRY&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; [Polecenie] Połącz się z ICD&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Łączę się&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Podaj nr autoryzacyjny&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Numer autoryzacyjny: PRAWIDŁOWY&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Połączyłeś się z Inteligentnym Centrum Dowodzenia drona eXrp 46.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Urządzenie działa poprawnie, oprogramowanie jest zaktualizowane, dane zaszyfrowane, zapory antywłamaniowe włączone.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Witaj &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;DM14082090RP1245&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, z tej strony Inteligentne Centrum Dowodzenia - zasadniczy mózg drona eXrp 46, znany jako Estera. W czym mogę pomóc?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Przetwarzam mowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;W moich danych są zarejestrowane dwa raporty z 03.07.2125 (35798).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Przetwarzam mowę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Główny raport z Śródmieścia Północnego I patrolu II Kompani dotarł z opóźnieniem. Został zatwierdzony przez Annę Franckiewicz o godz. 4:25:18 04.07.2125 r.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Zostało zarejestrowane drugie zlecenie zapisane jako TAJNE. Zlecenie miało status wykonawczy i ma taki do teraz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Dane z raportu nie zostały zatwierdzone. Prawdopodobnie nie dotarły do zatwierdzającego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Nie posiadam takich danych. Nie kontrolowałam przebiegu patrolu T246BSW.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Według moich algorytmów pozostanie nad BSW pozwalało na zebranie większej ilości danych o statusie: NIEODPOWIEDNI i alercie: ŚREDNI.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;W moich algorytmach pojawiło się większe prawdopodobieństwo zinfiltrowania przez nieodpowiednie jednostki, które obecnie są neutralne. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że jednostki te na skutek traumatycznych wydarzeń, odpowiedniego szkolenia lub przebywania w dzieciństwie z niezarejestrowanymi organizacjami nie myślą w sposób logiczny i stanowią potencjalne zagrożenie dla budowania przyszłego państwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Skanuję.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Kontaktuję się z innymi dronami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Według danych w innych dronów, nie posiadamy żadnego z zapisu z przebiegu raportu T246BSW...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Nie umiem się połączyć z dronem DR48RP.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Ponawiam próbę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Brak połączenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Skanuję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;_ &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Według moich skanów drona DR48RP nie ma na radarze. Moje czujniki wychwyciły dziwne odczyty. Dron mógł ulec uszkodzenia na skutek starej wersji oprogramowania. Tego typu drony posiadają czujniki, które przy awarii ulegają samozniszczeniu, aby nie spowodować wyciekowi danych, ponieważ nie przekazują ich automatycznie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Moje algorytmy się nie zgadzają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Przed samozniszczeniem dron powinien wysłać sygnał do mnie i do stacji kontrolnej. Nie otrzymałam żadnych z tych danych. Według moich obliczeń, jeżeli zadajesz to pytanie, stacja również nie otrzymała tego sygnału.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Dron DR48RP mógł zostać zestrzelony. Uszkodzony macierzysty rdzeń powoduje całkowite zniszczenie urządzenia wraz z danymi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Jeżeli dane nie były nikomu potrzebne, moje obliczenia sugerują, że jednostka mogła nie chcieć być zinfiltrowana przez nasze służby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Nie zarejestrowałam powrotu do obozu raportujących z misji T246BSW. Nie wykrywam ich w swoich radarach. Według danych innych dronów, nie ma ich na terenie kontrolowanym przez BSW.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Nie potrafię podejrzewać. Moje obliczenia jedynie wskazują na zachowania pewnych jednostek, które odbiegają od normy w obozie głównym BSW.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Skanuję jednostki zarejestrowane w BSW.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Wybieram jednostki nieprawidłowe:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Kapitan Artur Jabłoński&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Kapitan Zbigniew Bartoszewski&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Przy niektórych założeniach obliczenia wskazują również na:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Anna Franckiewicz&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Tadeusz Kowalski&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;gen. broni Mirosław Grudziński&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Będę dalej obserwowała nieprawidłowe jednostki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Wyślę drona poszukiwawczego do DR48RP.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Do widzenia &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;DM14082090RP1245 &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|||&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Połączenie z ICD zostało zerwane&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;polecenie&gt; Zakończ przegląd danych&lt;/polecenie&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wylogowywanie z eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;/Wylogowywanie zakończone&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;| &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;----|||---- &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;br /&gt;
|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 5 lipca 2125 05:58:02&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/10/rozdzia-iv-35-800-dzien-raport.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-5960162395016029917</guid><pubDate>Sun, 01 Oct 2017 18:15:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-31T20:22:02.221+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">35799</category><title>Rozdział III: 35 799 dzień – odjazd</title><description>&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot;, courier, monospace;&quot;&gt;35 799 dzień&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Wybrzeże Kościuszkowskie przy moście Świętokrzyskim, główny obóz Batalionu Syren Warszawskich, Warszawa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;STATUS: brak zagrożenia, pod kontrolą rządu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 4 lipca 2125 10:34:21&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Anka rzuciła plecak na ziemię i spojrzała na resztę kompanów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Za dziesięć minut wszyscy mają być gotowi!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Trzynaście głów pokiwało głowami i mruknęło coś pod nosem, by po chwili wrócić do przygotowań. Kobieta zerknęła na Józka, swojego drogiego przyjaciela. Choć nie przyznawała się do tego przed sama sobą, był dla niej jak ojciec. Józef Zablewski był jednym z najstarszych ludzi w szeregach czynnych Syren. Niegdyś zasilał patrole zwiadowcze, obecnie był&amp;nbsp; jednym z transportowców. Na karku miał już prawie sześćdziesiąt dwa lata, ale on nadal żwawo biegał jak niegdysiejsza sarenka. Mimo to ostatnimi czasy zaczął coraz częściej wspominać o emeryturze, ale na razie nic nie wskazywało, aby miał wcielić swoje plany w życie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Mężczyzna uśmiechnął się serdecznie do Anki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Proszę, proszę. Dawno się nie widzieliśmy. Co tak bardzo absorbowało twój czas, że nie mogłaś odwiedzić starego pryka Józka?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Anka zaśmiała się i od razu rozluźniła. Obecność starego kumpla dała jej podwójną siłę na szybkie sprzątnięcie w kąt Artura i jego pierdolenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chyba zapomniałeś kto obecnie stoi na czele Batalionu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jak zawsze pełna humoru, ale lepiej uważaj – Józek ściszył głos. – Ruchacz może nie tylko wydawać dźwięki, ale i je też słyszeć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Obydwoje wybuchnęli gromkim śmiechem, na co zwrócili uwagę reszty drużyny. Pospiesznie złapali za swój ekwipunek i zaczęli&amp;nbsp; go przeglądać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale mnie nie oszukasz Anno – zagadnął po chwili Sarenka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Był jedyną osobą, której pozwalała mówić do siebie pełnym imieniem. Kiedyś byli to również rodzice Artura mimo, że wiele razy prosiła ich, aby zwracali się do niej Anka, lecz tamci nie należeli do&amp;nbsp; ludzi łatwych w obejściu, dlatego pogodziła się z takim stanem rzeczy, jednak ich synowi już nie dała takiej możliwości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kobieta westchnęła lecz nic na to nie odpowiedziała. Dalej przeglądała zapasy amunicji. Gdy kucharze przynieśli paczki z jedzeniem&amp;nbsp; jako pierwsza znalazła się przy nich i zaczęła sama rozdawać racje każdemu z członków drużyny, byleby nie móc rozmawiać z Józkiem. Cały czas czuła jego wzrok na sobie. Chyba, że dostajesz już paranoi, pomyślała. Życie w towarzystwie Artura potrafi zmienić wiele stanów rzeczy... i mózgu. Rzuciła każdemu pojemniki z wodą po czym sama zaczęła się pakować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeśli nie chcesz, nie musisz mówić teraz. W końcu mamy przed sobą trzy dni na potencjalną śmierć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Józek poklepał Ankę po ramieniu i wyszedł na prażące słońce, a drużyna podążyła za nim w stronę namiotów trzeciej kompani. Józek i Anka stanęli przed namiotem Zbigniewa &#39;Zająca&#39; Bartoszewskiego, zaś reszta udała się na miejsce zbiórki przy trzecim składzie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kobieta bez zbędnego ociągania weszła do środka i siłą pociągnęła za sobą swojego kompana, łamiąc wszelkie normy zachowania panujące w obecnym świecie. Skoro wparowałam do namiotu Artura to drugi raz też mogę to zrobić, przeszło jej przez myśl. W przeciwieństwie do pokoju, jak zwykli nazywać swoje namioty, Artura, ten zdecydowanie był mniej zagracony i jaśniejszy i zdecydowanie nie śmierdziało w nim stęchlizną. Jedynie zdechłymi wiślańskimi rybami, jednak za często wietrzysz swój pokój, Zajęcza Skórko, pomyślała kobieta. Jej wzrok skrzyżował się ze spojrzeniem Zająca, którego mina mówiła wszystko na temat jej wtargnięcia i że domyśla się jakiego określenia pozwoliła sobie użyć w jego obecności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Zając, mam nadzieję, że wiesz co ta kupa gnoju znowu odjebała.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Też cię miło widzieć Anka. – Barczysty mężczyzna właśnie właśnie kończył się ubierać. Zlustrował uważnie nieproszonych gości po czym dodał z udawanym spokojem. – Widać, że dzisiaj humor ci dopisuje, zresztą jak zawsze. O, Sarenka! Stary, ze trzy miesiące cię nie widziałem. W jednej chwili myślałem, że już cię jakiś Martwy użarł, ale w końcu ktoś mnie uświadomił, że na ciebie to nawet mucha boi się siąść!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;W pierwszej chwili Józek już chciał odpowiedzieć z entuzjazmem, ale szybko się zreflektował. Jego spojrzenie przykuły zimne oczy Zbigniewa i zasępienie Anki, co nie mogło wróżyć niczego dobrego, miał jedynie nadzieję, że obydwoje pokierują się rozsądkiem, nie emocjami, i szybko zamiotą pod dywan tę dość niefortunną sytuację.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ciebie też dobrze widzieć żywego, Zbigniewie – odparł Sarenka po czym szybko dodał. – Może od razu przejdźmy do tematu transportu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ja wciąż czekam na odpowiedź. Przydzielono mnie – tutaj Anka przewróciła oczami – jako dowódcę drugiej drużyny. Sarenka jest moim pomocnikiem. Jako, że dwójka składa się głównie ze zwiadowców, pomyślałam, że możemy być pierwszą linią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Rozumiem. Prawdę mówiąc dobrze się składa, bo mieliśmy problem ze znalezieniem ludzi do patroli. Czwórka nie ma zbyt wielu doświadczonych ludzi, bardziej nadają się na strażników niż tropicieli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Tropiciele, jak zwykł nazywać Bartoszewski niezwykle uzdolnionych zwiadowców, dla niego samego byli zwykłymi pionkami w grze - ot tak mógł ich rzucić w grupę Martwych, aby siłą dowieść ich odwagi. On sam jednak zwykle był tchórzem i uciekał z dala od zagrożenia, choć dziwnym sposobem miał na swoim koncie parę niezłych zasług dla Batalionu, ale dla większości były zwykłą bujdą. Wszystko to zaowocowało jego własnym kryptonimem, który bynajmniej nie oddawał jego zwinności i szybkości w walce, lecz, ku jego irytacji, w ucieczce. Ludzie nadal potrafią być cyniczni.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Od kiedy brakuje zwiadowców?! – Józek spojrzał na Zająca z niedowierzaniem, choć gdzieś głęboko w jego umyśle zakiełkowała dość nieprzyjemna myśl, ale spakował ją do pudła i przywalił tysiącem innym pudełek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Może ich nie brakuje, ale każdy ma predyspozycje do innych zadań. Aby być transportowcem trzeba mieć oczy dookoła głowy i czujniki wokół ciała inaczej będziesz martwy nim zdasz sobie sprawę, że ktoś nadchodzi. – Zając spojrzał na nich z lekkim rozdrażnieniem, ale to wrażenie zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Czarnowłosy mężczyzna zaczął od niechcenie sprawdzać swój karabin, jakby wszystko to co mówił było na tyle oczywiste, że powinny stać przed nimi dzieci, a nie dorośli ludzie. Jednak nie zniechęciło to jego gości, którzy przyglądali mu się z coraz większym skupieniem. Józek przez chwilę ważył słowa, które do niego dotarły i jak na zawołanie zagotowało się w nim jak nigdy, ale nic&amp;nbsp; nie odpowiedział.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Miejmy nadzieję, że i tym razem pójdzie jak pomaśle, tak jak ostatnio. Szkoda, że Gałka padł, on to miał łeb do handlu. Teraz od roku w Dwójce jest jedno wielkie szambo, nikt nie umie tego ogarnąć. Przynajmniej tym razem was przysłali. Mówiłaś o kupie gnoju... – tutaj zwrócił się do Anki. – Zapewne miałaś na myśli młodego Jabłońskiego. Cóż, zawsze miałem ochotę stłuc jego ładną buźkę, ale przyznać mu trzeba jedno, chyba jako jedyny ma tam głowę na karku.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Niestety muszę cię rozczarować. Od dłuższego czasu nie interesuje się ogólnym stanem Drugiej Kompanii, więc nie wychwalaj go aż nadto. W tej chwili zadowala się kiszeniem we własnym pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Zając na słowa Franckiewicz wybuchnął śmiechem, a i Sarenka mimowolnie uśmiechnął się pod nosem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To dziwne, bo parę minut temu doszły mnie słuchy, że zrobiliście razem niezłą scenę Grudzińskiemu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Bartoszewski znowu się roześmiał. Młoda kobieta wzięła głęboki wdech i spiorunowała spojrzeniem starszego kapitania, jednak tym razem zapanowała nad sobą i nie obrzuciła go obelgami jak to miała w zwyczaju.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Zobaczymy się na zbiórce – wysyczała i pospiesznie wyszła. Józek zamienił jeszcze parę słów z Zającem, po czym dołączył do młodej kobiety.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Przyznaj, że było....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Zamknij się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dziwnie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Sarenka zamyślił się tak głęboko, że nie spostrzegł jak dotarli na plac przy czwartym składzie broni. Po środku stały cztery pancerne wozy: dwie terenówki, które pomimo swojego dość tragicznego wyglądu w środku były jak nowe i potrafiły rozwinąć naprawdę przyzwoitą prędkość i dwa średniej wielkości wozy transportowe. Wszystkie były opancerzone z zamontowanymi karabinami maszynowymi&amp;nbsp; z czego ciężarówki transportowe posiadały materiały najlepszej jakości.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Grudziński załatwił najnowsze części do wozów. Niektóre dopiero są w trakcie montowania w reszcie pojazdów, inne dopiero zostaną przysłane – zagadnął do nich młody, pryszczaty chłopak o średnim wzroście i jasnobrązowych włosach – Tadeusz Kowalski, miło mi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Józef...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Pana znają wszyscy Sarenka, jeśli mi wolno tak się zwracać do pana. A ty pewnie Anka Franckiewicz. Widzę, że jadą z nami same osobistości! Nigdy nie pomyślałbym, że będę mógł uścisnąć wasze dłonie, a tu proszę, taka okazja! – Twarz Tadeusza przez cały czas rozjaśniał szeroki uśmiech odsłaniający dwa krzywe siekacze, które dodawały mu trochę komiczności, mimo to jego oczy miały w sobie jakąś głębię charakterystyczną u ludzi, którzy widzieli przynajmniej trochę z prawdziwego życia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Z której jesteś kompanii? – zapytała Anka lekko poirytowana natarczywością chłopaka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Z czwartej. Nasza grupa jest dość młoda wiekowo, oczywiście w porównaniu z innymi, jednak mieliśmy już kilka własnych wypraw. Może nie było to coś wielkiego, ale ostatnio dowódca jakoś nie chce nas rzucać w nazbyt głęboką wodę. Trochę szkoda, ale z drugiej strony, jeszcze żyjemy. – Tadeusz powtórnie się zaśmiał, jednak jego nowi towarzysze mu nie zawtórowali. Spojrzeli po sobie i chcąc nie chcąc ruszyli za rozgadanym chłopakiem. Ku rozczarowaniu Anki razem zrobili przegląd obu drużyn zwiadowczych. Tadeusz wyjaśnił im pokrótce jak ma się przedstawiać rozstawienie sił. Nie był zaskoczony, gdy oznajmili mu o marudzeniu Zająca przy rozmowie na temat bieżących spraw.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Zając stał się ostatnio strasznie zrzędliwy. Grudziński często do niego wpada. Powiedziałbym, że nawet za często! Ale co my tam możemy wiedzieć, a co dopiero wy! Wy tam po drugiej stronie bazy zawsze byliście głusi na doniesienia z południa, to było ulubione powiedzenie mojego ojca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie słyszałem nigdy o żadnym Kowalskim – przyznał Sarenka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– W sumie to był mój ojczym, ale kto się tam bawi w te dokładne nazwy. Nie znałem jego nazwiska, wszyscy mówili na niego Niedźwiedź, choć chyba jego prawdziwe imię brzmiało też Tadeusz, ale tego nigdy nie potwierdził...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Pieprzy więcej niż Wróbel... – mruknęła Anka, niby do siebie, ale i tak wszyscy wokół usłyszeli jej skargę. Tadeusz puścił ją mimo uszu i mówił dalej:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale to mało ważne. Stworzył jakiś własny gang, gang niedźwiedzia, jak to wszyscy sobie żartowali, ale były to Białe czaszki. Niedźwiedź przygarnął mnie gdy miałem bodajże 10 lat, wcześniej włóczyłem się po Polsce z matką i młodszą siostrą, przed czymś uciekaliśmy. Matkę zastrzelili, siostra była dwa lata ode mnie młodsza, zaginęła, zapewne już dawno nie żyje. Nie pamiętam jak to się stało. Wiem tylko, że to wszystko działo się w bardzo krótkim czasie, wtedy znalazł mnie Niedźwiedź i mnie szkolił. Tam ktoś powiedział, że mam sobie nadać jakieś nazwisko, więc znalazłem kiedyś wyryte na ścianie to, które noszę teraz. Prawdziwego nie pamiętam, matka chyba nie pozwalała nam go używać. Sześć lat temu gang został rozgromiony przez Mokotów, a ja dołączyłem do Syren. Przyznaję, na początku zrobiłem to, bo jesteście wrogami, chciałem zemsty, ale teraz... teraz to tylko nic nie znacząca przeszłość. A co do jego powiedzenia, muszę przyznać, że i do nas pasuje! – Twarz Tadeusza rozjaśnił szeroki uśmiech, jakby cała historia jego życia była całkiem niezłym żartem.– Co was ta sparaliżowało jakbyście motylami zostali!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nigdy nie słyszałam o Białych czaszkach – odparła Anka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To stare dzieje. Kiedyś po Warszawie miotało się mnóstwo gangów. Syreny też były kiedyś zwykłymi łotrami – mruknął w zamyśleniu Sarenka. – Ile masz lat chłopcze?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dwadzieścia siedem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dałabym ci może ze dwadzieścia trzy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Tak wiem, ten trądzik. Uzdrowiciele mówią, że to wcale nie trądzik, tylko uczulenie na coś. Możliwe, że gdy przebywałem z Czaszkami miałem z czymś styczność, albo mi coś wstrzyknęli. Trochę to bezsensu, bo gdyby mi coś podali to powinienem być albo martwy, albo niedorozwinięty! – Tadeusz znowu się roześmiał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Jego rozmówcy już chcieli coś odpowiedzieć, gdy nagle na placu zrobiło się małe zamieszanie. Na zbiórkę dołączył jak zwykle spóźniony Zając, który mruknął coś o niespodziewanej wizycie Grudzińskiego, na co Tadeusz jedynie przekręcił oczami i spojrzał znacząco na swoich nowych kompanów. Bartoszewski dość szybko zrzucił z siebie pelerynę zakłopotania i na powrót stał się zrzędliwym łajzą. Dość energicznymi, jak na niego, ruchami kazał wszystkim szybko pakować manatki i ładować się do wozów. Kierowcy odpalili silniki. Grupy z jedynki i trójki wrzucili swoje rzeczy do ciężarówek po czym sami do nich wsiedli. Grupa z dwójki wpakowała się na pancernika z przodu, a z czwórki – z tyłu. Zając połączył się przez krótkofalówkę z dowództwem i potwierdził odjazd kolumny transportowej po trzeciokwartalną przesyłkę, po czym wgramolił się na miejsce pilota w pierwszej ciężarówce. Dał znak Ance, po czym kolumna ruszyła. S&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;kręciła w prawo mijając skład broni i po chwili wjechała na główny trakt. Wszystko to trwało dość mozolnie, bo jak zwykle między namiotami krążyło mnóstwo osób. W końcu udało im się wyjechać z bezpiecznej przystani i skierowali się udeptaną wąską drogą wzdłuż Wisły na południe.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Anka siedziała obok Sarenki na tylnym siedzeniu. Nie odzywali się do siebie przez dłuższą chwilę. Jedynymi dźwiękami jakie wypełniały wnętrze pojazdu byłyo miażdżenie zagruzowanej ziemi przez koła terenówki i charczenie w krótkofalówce przy wysyłaniu komunikatów między pojazdami. W ten sposób minęli Wisłę i skręcili w prawo przy starym torowisku, które po niecałym kilometrze, niegdyś niknące w mrokach tunelu, tonęło w hałdach gruzów. W jechali ujeżdżoną drogą przez nasyp i znaleźli się na spękanej drodze biegnącej ze wschodu przez zawalony wiadukt. Ruszyli niegdysiejszymi alejami Jerozolimskimi na zachód...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;|&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;SYGNAŁ PRZERWANY&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 4 lipca 2125 11:33:41&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/10/35-799-dzien-odjazd.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-6114503648901697802</guid><pubDate>Fri, 21 Jul 2017 16:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-06T21:15:38.317+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">35799</category><title>Rozdział II: 35 799 dzień - raporty i szczury</title><description>&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;35 799 dzień &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Wybrzeże Kościuszkowskie przy moście Świętokrzyskim, główny obóz Batalionu Syren Warszawskich, Warszawa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;STATUS: brak zagrożenia, pod kontrolą rządu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 4 lipca 2125 10:04:37&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur stanął w przejściu i jednym kiwnięciem głowy nakazał dwóm chłopcom natychmiast się wynosić. Poły namiotu opadły, a w środku zapanowała ciemność. Przez moment stał i gapił się tępym wzrokiem przed siebie, aż jego oczy przywykły do panującego mroku. Płomyki w zabrudzonych lampach naftowych, stojących wrogach namiotu, delikatnie kołysały się ledwo zarysowując kontury przedmiotów szwendających się po całym klepisku. W końcu jego wzrok padł na wielki worek przygniatający skrzypiący, metalowy stół. Podszedł do niego i zajrzał do środka. Z wielkim wkurwem na twarzy zrzucił go ze stołu i przy okazji kopnął gdy przechodził obok niego. Ominął wielkie skrzynie z bronią i podnosząc ciężką kotarę obok nich, wszedł do kolejnego, mniejszego pomieszczenia. Niedbale rzucił czytnik na swoje prowizoryczne łóżko, ściągnął podkoszulek i rzucił się na posłanie. Miał dosyć tego pierdolonego dnia, choć dopiero co się zaczął. Był głodny. I wkurwiony, o tak. Już dawno nie czuł w sobie takiego gniewu. Ostatnim razem gdy miał ochotę na kogoś wylać kubeł gówna, miał ze dwadzieścia siedem lat, ciągle pieprzył się ze swoją ówczesną dziewczyną i chodził na polowania. Tak, chodził na polowania i czerpał z tego przyjemność równą przyjemności płynącej z seksu, a bywały momenty, że nawet większą. Mimo to ciąg wielu niekontrolowanych wypadków spowodował, że coraz częściej zaczął się kisić we własnym namiocie, aż dotrwał do obecnego momentu swojego, jak to określał przy bardziej zaufanych ludziach, &quot;nędznego życia&quot;, kiedy przez trzy czwarte dnia siedział w swojej oazie spokoju lub, jak określali to inni, w swojej pustelni. Nie mniej przez cały okres jego nawracania się na introwertyzm, nie było momentu, który zatrzymałby jego upadek w tę gorzką ciemnicę samotności, aż do dzisiaj.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– I coś kurwa zrobił, Arturze, ty pierdolony kutasie – mruknął do siebie przewracając się na plecy. Spojrzał na materiał sklepienia gdzie w bardziej przeżartych przez robale miejscach na wskroś przechodziły promienie słońca rozświetlając w granicach swojego światła latające drobinki kurzu. Artur przyglądał się im przez chwilę, jednak nie potrafił zachwycić się tym widokiem. Wszystko co widział było dla niego brzydkie. I o ironio, wszystko właśnie takie było. Był pierdolonym realistą, ale bardziej skrajnych pojęć względem tego, które określało Artura, ludzkość już nie znała, a ci, którzy gdzieś o nich przeczytali nie mieli prawa o nim rozmawiać głośno. Jednak mężczyzna nie zamierzał zajmować się rewolucją na gruzach świata, którą właśnie zniszczyła rewolucja, czy też wojna. Obecnie te dwa pojęcia nie wiele się różniły. Mimo to niekiedy rozmyślał o nich, czy też o innych pojęciach, które dzisiaj były wręcz zbędne, a kiedyś określały cały ludzkie życie. Tak więc ludzkość odrzuciła zło, a wraz z nim wszystkie skrajności, zamieniano je na rzeczy dobre i nowe, a tam gdzie nie potrafiła dać niczego w zamian, pozostawiała puste miejsca. I na przykład pojęcie pesymizmu i optymizmu zostało odrzucone jak jakiś przestarzały postulat filozoficzny i aby upewnić się, że nikt do niego nie powróci ośmieszyła go jak tylko się dało, dla pewności zatopiła w szambie i postawiła tabliczkę: Wstęp wzbroniony, grozi śmiercią. A że wszytko było w ruinie, żaden wędrowiec nie dostrzegł różnicy w jednym dodatkowym dole pełen gówna, choć topiły się tam wszystkie filary poprzedniego świata. W ten sposób ludzkość niezauważenie zapomniała o swojej przeszłości, która, (po raz drugi) o ironio, stanowiła podstawę teraźniejszości. Właśnie tego typu rozmyślania często przechodziły przez, teraz już mocno zszargany, umysł Artura. Myślał, ale po trzydziestu latach nie potrafił dojść do ostatecznej konkluzji, która wreszcie zamknęłaby te przeklęte, w jego mniemaniu, myśli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Sięgnął ręką na skrzynię gdzie leżała srebrna papierośnica jego ojca, choć bliższym określeniem byłoby powiedzenia, że była to papierośnica w kolorze srebra. Wyciągnął jednego papierosa, zapalił i mocno się zaciągnął. W porównaniu z poprzednimi fajkami te były prawdziwe, w rurce był prawdziwy tytoń, a nie jakieś zioła z ogródka, które bardziej wzmacniały organizm niż szkodziły w porównaniu ze swoimi poprzedniczkami. Nikt nie uprawiał tytoniu, bo ludzkość nie miała do tego środków, dlatego zaczęto palić inne rośliny. I nikt się na to nie uskarżał, bo...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– K&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;ażdy
 szanujący się obywatel nowego świata nie badał publicznie świata, który
 już zniknął, bo to ubliżało wszystkim, którzy walczyli za ten nowy 
ziemski padół. Zaś nowy ziemski padół nie był na tyle zły, aby człowiek 
nie potrafił się do niego dostosować, więc nie można było o nim mówić 
źle – wyrecytował Artur między kolejnymi zaciągnięciami się. Nareszcie się odprężył. Czuł jak drażniący dym wypełnia mu płuca, a widmo chorobliwej śmierci gdzieś przemyka między wątłymi promieniami światła. Muszę przestać palić, przeszło mu przez myśl. Kiedyś palił okazjonalnie, jednak i to zdarzało się bardzo rzadko, dlatego miał w zwyczaju mówić, ze nie pali w ogóle. Palisz już całe dwa lata, kutasie, kolejna myśl przeszyła mu umysł i wtedy spojrzał nieufnie na trzymany w palcach papieros.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Kurwa – zaklął na cały głos i zgasił fajkę w popielniczce. Chwila uniesienia od razu prysła, a podły nastrój od razu zarzucił na niego swoją pelerynę. Spoglądał na niedokończonego papierosa, ale ostatecznie odwrócił wzrok i sięgnął po czytnik. Włączył urządzenie przyciskiem z boku, a szaro-niebieskie światło rozświetliło mu twarz, nadając jej trupi wyraz. Podłożył sobie jakąś prowizoryczną poduszkę pod głowę i zaczął czytać. Miesiąc dopiero co się rozpoczął, więc raport nie było wiele, mimo to już pojawiły się pierwsze opóźnienia. Niektóre z nich, które miały zostać przekazane Ance wieczorem, pojawiły się w rejestrze zaledwie dzisiaj rano przed całą konfrontacją jego, Grudzińskiego i Franckiewicz. Standardowo jak to bywa od wielu już miesięcy w Solcu nic się nie dzieje, w Śródmieściu Południowym zauważono zmożoną aktywność Mokotów przy granicy, jakby bali się, że zamierzamy ich zaatakować, ale to też już było wiadome od, Artur chwilę się zastanowił, parę tygodni. Przy Wiśle też nic ciekawego. Spojrzał na centrum. Jak tłumaczyła mu Anka, brakowało jednego raportu i to dość niecodziennego. Dziewczyny miały sprawdzić teren jedynie wokół ledwo stojącego Pałacu Kultury i Nauki i jak dotąd nie wróciły. Która godzina, przeszło mu przez myśl. Pewnie już grubo po dziesiątej, pewnie szukają Anki, ale ktoś od razu skierowałby je do niego, Anka na pewno już o to zadbała. W takim razie jeszcze nie wróciły. Ja pierdolę, co one się tak guzdrzą? Wszyscy wiedzą, że Martwi nie wychylają się w Śródmieściu, o dziwo nauczyły się, że na naszych terenach nie pożyją zbyt długo, albo raczej... pożyją trochę dłużej aż nie wykitują przy eksperymentach&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;. Wrócił do sprawdzania reszty raportów. Za Wisłą budowano barykady, jak na rewolucję, na Starej dalej z wody wyskakują Martwi i łapią jakiegoś nieuważnego i ogółem chyba mało kto chce tam chodzić na zwiady, zaśmiał się w duchu. Północne tereny Zachodniej były nadal spokojne. Raportów z rozpoznania z dalszych terenów również nie było zbyt wiele, a i same informacje też były dość marne. Niektórzy nadal nie wrócili, choć wyruszyli na początku czerwca. Przejrzał pobieżnie ubiegły miesiąc, ale nie znalazł w nim nic ciekawego. Nie wiedzieć czemu kliknął folder z maja, ale tam również nie znalazł niczego ciekawego, raporty były podobne do tych&amp;nbsp; czerwca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dlaczego jest tak cicho? – mruknął do siebie i zaczął przeglądać jeszcze wcześniejsze miesiące, ale i tam nie było zbyt wiele różnic, jedynie parę pojedynczych ataków wygłodniałych Martwych, kilka plamistych i... kruki. Cisnął czytnikiem gdzieś przed siebie i wygodnie się rozłożył i bynajmniej nie był w dobrym nastroju. Podły humor, choć już miał wrażenie, że gdzieś się ulotnił powrócił i to ze zdwojoną siłą i co dziwne czuł jak jego bokserki zrobiły się ciaśniejsze. Podnieciłeś się raportami, Arturze Jabłoński, te słowa wyryły mu się w umyśle tak silnie, że wręcz widział je przed oczami. Ty kutasie, podniecają się raporty, idź się utop w Wiśle. Choć dobrze wiedział, że coś innego było tego powodem, ale nie chciał się przyznać do tego przed samym sobą.&amp;nbsp; Nagle wyskoczył z łóżka, ubrał się, wziął pieprzony czytnik, komputer czy co to było i wyszedł. Z przekleństwem na ustach stanął w półkroku i z jakąś morderczą fascynacją, kątem oka zerknął na leżący na środku namiotu worek. Chwycił go i wręcz wybiegł ze swej ciemnicy. Słońce werżnęło mu się w oczy z taką siłą, że o mało znowu nie wpadł do środka. Przetarł palcami obolałe gałki i poszedł na oślep przed siebie, bardziej pamiętając drogę niż ją widząc. Wpadł do namiotu Karszewskiego tak nagle, że tamten już sięgał po spluwę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Kurwa, Artur. Wystraszyłeś mnie.– Michał Karszewski, uważany za wysokiego, mimo to i tak był o pół głowy niższy od Jabłońskiego, miał ciemnobrązowe, postrzępione włosy, oliwkowe oczy i mocno opaloną skóra, która postarzała go o jakieś 5 lat, mimo, że od Artura był młodszy o 2. Zlustrował uważnie swojego kumpla i zmarszczył z niepokojem krzaczaste brwi. Artur Jabłoński nie wyglądał najlepiej, ba wyglądał jakby miał zaraz zarżnąć siekierą każdego kto nieprawidłowo odpowie na jego pytania. – Wyglądasz jakbyś wdepnął w gówno kruka, co się stało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur bez słowa rzucił mu na biurko czytnik z raportami. Michał, zwany Wróblem już miał go wziąć do ręki, kiedy w ostatniej chwili odskoczył z palcami, a czytnik został przygniecioną nieznaną zawartością worka-niespodzianki, któremu w jakże miłych okolicznościach, podarowała Anka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;¬ Ee.. co to jest?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Mógłbym zapytać cie o to samo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Wróbel niepewnie zerknął do środka. Odwrócił twarz z grymasem i złapał się na nos.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Po co ci martwe szczury Arturze? – Zaledwie dziewiętnastoletni chłopak, Karol, pomocnik Wróbla i początkujący zwiadowca z zaciekawieniem spojrzał na mężczyzn, którzy jeden miał ochotę go zabić i wrzucić truchło do worka, a drugi wywalić od razu worek zanim udusi się smrodem. Nie trudno się domyślić, którym z nich był Arturem. Karol spojrzał niepewnie na jednego i drugiego widząc, że niepotrzebnie się odzywał, lecz jego ciekawska natura dała za wygraną, jak zwykle zresztą. Zrobił z usta wąską kreskę, złapał skrzynkę z bronią, stojącą przy stole i jak przyszedł, tak szybko się zmył z pola rażenia oczu Artura.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chłopie, postradałeś rozum w tej swojej pustelni czy jak?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie rozumiem pytania Karczewski. Z tego co ja wiem to Franckiewicz postanowiła mnie obdarować oto takim prezentem. W tej chwili jest zajęta. Doszedłem do wniosku, że może otrzymam wyjaśnienia od jej grupy ... raportujących.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Wróbel rozszerzył oczy w szoku, a jego ręka bezwładnie opadła na dół.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Postradałeś rozum w tej swojej pustelni. – Mężczyzna pokiwał głową, dziwiąc się jednocześnie, że jest wstanie to zrobić. Odniósł wrażenie, że paraliż zawładnął całym jego ciałem i jakimś niezrozumiałym sposobem jeszcze stoi na dwóch nogach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wróbel pow...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Posłuchaj mnie Artur. Nie wiem o co się pożarłeś... znowu... z Anką, choć obiło mi się o uszy to i owo z dzisiejszego poranka... – Artur spojrzał na Michała spode łba.–&amp;nbsp; Ale, do jasnej cholery, ogarnij się! Siedzisz sobie tam u siebie, to sobie siedź, ale te twoje odpały ostatnio robią się coraz gorsze.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Wróbel sięgnął za siebie po krzesło i klapnął na nie bez ostrzeżenia, a drewno zaskrzypiało z dezaprobatą. Mężczyzna machnął ręką, aby tamten też usiadł, jednak Jabłoński jedynie oparł się dłońmi o blat stołu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Przeginasz stary. Mówię to jak kumpel do kumpla, przeginasz. Prędzej czy później Ruchacz się dowie, że masz nie równo pod sufitem i wyśle cię nie wiadomo na jakie rubieże. Jeszcze będą ci kazali przerzucać gruz z jednej kupki na drugą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur uniósł brew, ale jego spojrzenie pozostało to samo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Taaak., mówię poważnie, w dzisiejszych czasach to, że ciągle musimy coś robić, nie znaczy, że każda czynność jaką wykonujemy ma sens.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ciekawy wniosek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Co nie? Doszedłem do niego jeszcze zanim zostałem zwiadowcą... i w sumie to był mój pierwszy i ostatni moment, w którym wymyśliłem coś naprawdę sensownego – Michał wybuchnął gromkim śmiechem, a że miał niezłe tłoki pod swoimi żebrami to jego salwa poniosła się jak huk gromu z nieba, poza namiot, gdzie wszyscy zaczęli się rozglądać, a spojrzenia ich jak zwykle trafiły na stojącego Artura. Czemu kurwa nie usiadłeś, kutasie pierdolony, zapytał siebie, ale umysł mu nie odpowiedział, jedynie rzucił przed oczy obraz jakieś rozebranej kurwy z którą się pieprzył... wieki temu. Michał przestał się śmiać z jego rozbrajającego żartu i&amp;nbsp; z powagą, a nawet z lekkim niepokojem spojrzał na kumpla. – Po prostu zrób coś ze swoim mózgiem, stary, dobra? Wiem, że twój ojciec nieźle ci namiesz...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Wróbel przerwał w połowie widząc, że Artur niebezpiecznie pochyla się do przodu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiem, że masz trochę inne spojrzenie na świat, ale... to chyba nie jest dobre... przynajmniej tak mi się wydaje. A zresztą, co ja mogę wiedzieć. Nigdy nie byłem zbyt inteligentny. – Wróbel znowu się zaśmiał i od razu umilkł. – Po prostu coś z tym zrób, a co do szczurów. Rano w chuj tych gryzoni latało po obozie, musiała &quot;pożyczyć&quot; od kogoś worek i ci go dała.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dzięki za jakże pocieszający wykład. A teraz powiedz mi, gdzie są te dwie spóźnialskie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nienawidzę, gdy tak niespostrzeżenie zmieniasz temat, gorzej niż baba. O kogo ci chodzi?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Mira i jakaś młoda.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Aa Ostrowska, spodobałaby ci...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Za dużo pieprzysz Wróbluś, mówiłem ci już to kiedyś? – Artur usiadł na stoliku i skrzyżował ręce na piersi jak to zawsze miał w zwyczaju gdy rozmawiał o bieżących sprawach, choć obecnie nie było innych oprócz bieżących spraw.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiem... jak jest Anka to mnie upomina, no ale... Co do naszych zwiadowczyń, to tak, nie wróciły, jeszcze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeszcze. Mógłbyś mi to wytłumaczyć?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Czasami robisz się upierdliwy jak Ruchacz, nie zamień się w niego. I tym razem mówię to świadomie. I nie wiem co ci mam wytłumaczyć, może być milion powodów dlaczego jeszcze nie wróciły. Wczoraj była ulewa nie pamiętasz? Chyba, że w ogóle nie wychodziłeś z namiotu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Po co miałbym dobrowolnie wychodzić z namiotu w trakcie ulewy?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dobra, wygrałeś. Wydaje mi się, ze to przez wczorajszą pogodę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale reszta zameldowała się dzisiaj rano, a dochodzi południe.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Robisz się naprawdę upierdliwy z tym swoim pedantyzmem. Artur, nie wiem do kurwy nędzy dlaczego ich nie ma. Może od razu poszukały Anki, może przeszły na stronę Martwych...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Albo na drugą stronę... posłuchaj mnie Wróbel. Z tego co ja wiem to ta pierdolona ulewa, którą się wszyscy zasłaniają jak jakąś pieprzoną tarczą, trwała parę godzin i &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; skoczyła się wczoraj przed zmierzchem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, spóźnione raporty przyszły rano o 4. Więc dlaczego jeden raport z zaledwie jednego, małego, pieprzonego miejsca, gdzie wokół niego powinna badać teren jeszcze pięcioosobowa grupa nadal nie jest w rejestrze, kiedy powinien być już od prawie ośmiu godzin!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Wróbel otwarł swoje pełne usta, przy czym wyglądał jak zdziwiona wielka ryba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dlaczego tak się wściekasz o ten jeden pieprzony raport, przecież to i ta był dodatkowy zwiad, aby się upewnić...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur pieprznął pięścią o stół. Odgłos uderzenie był jak upadek metalowych części o beton, a wszystkie leżące na stole przedmioty podskoczyły i zagrzechotały.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Stary... tobie naprawdę odbiło... – Wróbel złapał się za serce i lekko zatoczył się w tył na widok rozżarzonych wściekłością oczu Jabłońskiego, ale szybko znalazł równowagę. Stanął na szeroko rozstawionych nogach i westchnął przeciągle. Dawno nie był w terenie i to źle wpływało na jego serce, choć wszyscy uzdrowiciele, których znajdywała matka zgodnie mówili, że po prostu z jego sercem jest coś nie tak. Po prostu, pomyślał.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Jabłońki wziął kilka uspokajających oddechów i zerknął za resztę chłopaków wynoszących amunicję. Wszyscy spoglądali na niego z niepokojem. I bardzo dobrze, niech nie myślą, że stary pryk Jabłoński zdziadział i nie będzie ich gnoić jak to robił parę lat temu, uśmiechnął się w duchu. Wyprostował się i spojrzał na Wróbla.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chcę pełne raporty.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ee... nie jest głównym, ja nie... Graczyk je ma...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dlaczego ten rządowy kutas trzyma łapę na raportach z naszych terenów?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ty to naprawdę przespałeś parę miesięcy w tej swojej pustelni... Ruchacz mu dał, jakiś miesiąc temu. Po tym jak Zalewski wykitował...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wykitował? Z tego co ja wiem to użarł go Martwy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Michał &quot;Wróbel&quot; Karszewski spojrzał niepewnie na kumpla po czym podszedł do niego i mruknął mimochodem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– No właśnie ponoć nie. – I to była już druga wiadomość tego dnia, która została wypowiedziana szeptem. Artur pomasował sobie oczy, które już krzyczały mu w mózgu &quot;wejdź do swojej ciemnicy, tam nie będziemy boleć&quot; i nieświadomie przeczesał ręką nadal dość gęste, brązowe włosy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Pokaz mi ciało, to uwierzę... Dobra, przejdę się do tego palanta Grocha....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Graczyka – poprawił go Michał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeden chuj. Tymczasem daj mi znać jeśli one wrócą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur zarzucił na ramię worek i po dłuższym wahaniu zabrał też czytnik z raportami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jasne, Arturze. Jak za dawnych dobrych czasów. Pamiętasz nasze polowanka? – Wróbel uśmiechnął się i udał, że strzela z karabinu snajperskiego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Za dużo gadasz Wróbel. – Artur spojrzał na niego i pokręcił głową, ale uśmiechnął się półgębkiem. Co jak co, ale Wróbel zawsze potrafił poprawić humor, choć w sumie nigdy się za bardzo nie starał, ale właśnie może to było powodem jego sukcesu. Jabłoński rzucił śmieciarzowi po drodze worek ze szczurami i ruszył w stronę głównego namiotu. Znowu. Niech ten pierdolony dzień już się skończy, pomyślał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/07/35-799-dzien-raporty-i-szczury.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-1374986914193721959</guid><pubDate>Sat, 15 Jul 2017 15:09:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-06T21:15:25.977+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">35799</category><title>Rozdział I: 35 799 dzień - kolorowe dni</title><description>&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;35 799 dzień &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Wybrzeże Kościuszkowskie przy moście Świętokrzyskim, główny obóz Batalionu Syren Warszawskich, Warszawa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;STATUS: brak zagrożenia, pod kontrolą rządu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;CZAS: 4 lipca 2125 9:42:15&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;NR IDENTYFIKACYJNY: eXrp 46&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
Przystojny mężczyzna z lekką szczeciną na policzkach stanął naprzeciwko lustra. Spojrzał głęboko w swoje szare oczy po czym krytycznie przyjrzał się twarzy. Zdawał sobie sprawę, że kobiety częściej odwracały się za nim niż za innymi mężczyznami, mimo to nadal sterczał tu sam jak kołek, w swoim wyświechtanym namiocie zagraconym przez pierdyliant przedmiotów i z zatęchłym powietrzem, które rzadko kiedy mieszało się z świeżym wiatrem, tam samo jak on sam rzadko kiedy dobrowolnie wychodził ze swej kryjówki. Posmarował sobie policzki i brodę żelem do golenia, po czym sięgnął po świeżo naostrzony nóż, przyłożył go do lekko opalonej skóry i pewnym ruchem pociągnął w dół. Odkąd jego stara brzytwa uległa dość poważnym uszkodzeniom na skutek nieoczekiwanej bójki musiał przestawić się bardziej niebezpieczne narzędzie do golenia, choć od zniszczenia jego męskiej kosmetyczki minęło prawie dziesięć lat, a on jak dotąd nie znalazł nowej. Ostatecznie przyzwyczaił się do nowej sytuacji, tak jak wszyscy, którzy przyzwyczajali się do nieoczekiwanych zmian w nowym świecie, w którym przystało im żyć. Gdy skończył przemył twarz lodowatą wodą i jeszcze raz spojrzawszy w popękane lustro przyjrzał się swoim cieniom pod oczami, bladym bliznom biegnącym przez lewą brew, powiekę, gdzie kończyły się wraz pojawieniem się rzęs, by na powrót pojawić się na dolnej powiece i zniknąć w połowie policzka. Uśmiechnął się bez przekonania do swojego odbicia, przeczesał brązowe włosy i odszedł od swojej zaświnionej toaletki. Otarł ręcznikiem twarz. Sięgnął po swój przepocony, czarny podkoszulek i postanowił znowu go ubrać mając nadzieję, że smród jego potu choć na chwile odstraszy jego wielbicielki (i wielbicieli, jak mniemał). Klapnął na krzesło i zaczął ubierać buty, jednocześnie nucąc pod nosem piosenek, jedną z tych, które były określane jako &quot;stare jak świat&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kiedyś zatrzymam czas i na skrzydłach jak ptak będę leciał co sił tam, gdzie moje sny i warsza...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jabłoński! – Niski głos rozbrzmiał gdzieś na zewnątrz. Jabłoński raptownie przerwał nucić, a poszarpane poły namiotu jak na zawołanie uniosły się. Do środka wtargnął nadwiślański smród, a wraz z nim wysoki mężczyzna w średnim wieku z gładko ogoloną głową. – Jabłoński! Mam nadzieję, że przygotowałeś już grupę do odebrania naszej przesyłki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Mężczyzna zlustrował uważnie podwładnego, na co młodszy zareagował nerwowym westchnieniem. Związał drugi but i, z nieskrywanym ociąganiem, wstał.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Oczywiście generale Grudziński, wszystko już jest gotowe. Jak zawsze wyruszy 15 osób. Drużyną będzie dowodzić An... oficer Franckiewicz – odparł bez zastanowienia Jabłoński. Unikał wzroku swojego rozmówcy, a gdy dostrzegł leżący na stole niewielki scyzoryk, zaczął go badań z dokładnością maniakalnego odkrywcy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wyśmienicie. Nie możemy dłużej zwlekać. Właśnie odebrałem wiadomość o potencjalnym zagrożeniu ze strony Mokotów, dlatego handlarze pośpieszają wszystkich. Wiadomo, nikt nie chce wpaść w brudne ręce południowców.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Jabłoński uśmiechnął się sztucznie dając do zrozumienia starszemu mężczyźnie, że się z nim zgadza, na co tamten wybuchnął jeszcze większym entuzjazmem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Muszą wyruszyć już dzisiaj.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Że co proszę?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeszcze przed chwilą się ze mną zgadzałeś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale nie sądziłem, że mówi Grudziński o dzisiejszym dniu. Planowo mieliśmy wyruszyć za 2 dni, przecież tamci nawet nie zdąża dojść na Okęcie!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Lepiej żeby tego nigdy nie usłyszeli. Nie miej ich za bandę półgłówków Jabłoński, w końcu mało kto potrafi przemycić taką broń aż tutaj.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Świat jest w ruinie, generale. Przemytnicy lepszego raju dla swojej pracy nie mogli sobie wymarzyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Starszy mężczyzna skarcił Jabłońskiego spojrzeniem, jednak on nie zareagował na to. Rzucił gdzieś za siebie scyzoryk i z rezygnacją pokręciwszy głową usiadł przy zagraconym metolowym stole. Z nieskrywaną fascynacją zapalił papierosa. Zaciągnął się głęboko dymem i wygodnie rozpościerając się na krześle, wskazał drugie miejsce na przeciwko siebie swojemu rozmówcy. Grudziński po chwili wahania, również usiadł i wyciągnął papierosa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chyba nigdy nie oduczę cię tych niefortunnych tekstów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiesz Mirek, nie mam ci niczego za złe, ale byłeś kiepskim ojcem zastępczym. – Jabłoński po raz wtóry zaciągnął się dymem. Widząc jak tamten szuka po kieszeniach swojej zapalniczki w końcu wyciągnął swoją i rzucił ją przez stół Mirosławowi. – Zastanawia mnie tylko, po co zawsze ta cała scenka z tym per &quot;generale Grudziński&quot;, przecież i tak wszyscy już słyszeli jak rzucaliśmy w siebie słownym gównem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– I właśnie dlatego Arturze jesteś tu, gdzie jesteś, a nie na szczycie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– A kto mówi, że ja nie chcę tu być? Władza pociąga za tobą odpowiedzialność, a ja nie jestem gotowy zarządzając tyloma ludźmi. Sumienie gryzłoby mnie przy każdej ich śmierci...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– A teraz cię nie gryzie?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiem, że w większości przypadków nie byłbym wstanie nic zrobić. Będąc u szczytu, będąc odpowiedzialnym za nich, zastanawiałbym się czy żyliby dłużej gdybym wysłał ich gdzie indziej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;W namiocie zapanowała cisza przerywana jedynie cichym wypuszczaniem dymu papierosowego z ust jednego to drugiego mężczyzny. Artur Jabłoński sięgnął za siebie po starą popielniczką z wizerunkiem nagiej kobiety i postawił ją na środku stołu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jest to ciężkie brzemię, przyznaję... - westchnął Mirosław Grudziński, nieświadomie lekko kiwając głową na potwierdzenie własnych słów. Zaraz jednak opamiętał się i wrócił na ziemię z poważną miną. – Ale każdy ma inne zadanie do wykonania w życiu, może kiszenie się w tym namiocie to twoje powołanie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur spojrzał na swojego ojczyma nie bardzo wiedząc czy się uśmiechnąć czy obrazić, ostatecznie pozostał przy obojętnej minie, choć pomimo, że tego nie chciał, bardzo szybko sposępniał. Generał Grudziński jednak nie specjalnie się tym przejął. Zgasił niedopałek papierosa i wstał. Jego zamaszysta sylwetka górowała nad poniewierającymi się wszędy gratami i nad samym Arturem. Wziął głęboki wdech i odwróciwszy się napięcie, skierował się w stronę wyjścia. Nim jednak wyszedł odwrócił się jeszcze raz do swojego pasierba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– I możesz mi nie wierzyć, ale nie wszyscy słyszeli jak rzucamy w siebie obelgami... – Zrobił dramatyczną pauzę, po czym dodał. – I nie śpiewaj już tej tandetnej piosenki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Po wyjściu dowódcy młody mężczyzna szybko wstał i podbiegłszy pod jedną ścian namiotu zaczął nasłuchiwać. Upewniwszy się, że jego ojczym odszedł daleko, złapał leżącą pod ręką zepsutą krótkofalówkę i rzucił ją przez namiot. Przedmiot głośno odbił się od blaszanej szafy i spadł z głuchym plaśnięciem na ziemię z jeszcze mocniej wyszczerbioną obudową.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dupek – warknął Artur i ponownie usiadł na swoim ulubionym krześle. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Z poirytowaniem sięgnął za pazuchę po kolejnego papierosa, gdy uświadomił sobie, ze został mu ostatni. Po chwili namysłu zdecydował się go zapalić, uznał, że po kolejnej beznadziejnej rozmowie generała-ojczyma potrzebuje chwili relaksu. Zdając sobie sprawę, że stary zabrał mu zapalniczkę, znalazł w szufladzie za sobą zgniecioną paczkę zapałek. Już zbliżał ogień do końca rurki, gdy do środka wpadło oślepiające światło, a wraz z nim ostry podmuch powietrza. Waitr zgasił wątły płomień, pozostawiając Artura w dość dziwnej pozycji z papierosem w ustach i spaloną zapałką tuż przed nosem. Mężczyzna wziął uspokajający wdech. Uniósł wzrok, ale nie dane mu było zobaczyć osoby, która po raz kolejny zniszczyła mu wtorkowy ranek. Wielki, połatany worek z głośnym hukiem spoczął na stole zasłaniają mu widok. Wyciągnął z ust papierosa i odchylił się do tyłu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Co do...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– TY MAŁPO!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur otwarł szeroko oczy ze zdumienia. Zerknął ponad kraniec gigantycznej sakwy na twarz młodej kobiety. Tuż za nią stało dwoje młodzików.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Może byście tak zasłonili... - Wskazał na podniesione zasłony zza których widniał skrawek kolejnych namiotów i spojrzenia zaciekawionych ludzi..&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Słuchaj mnie ty prymitywie jeden! - Kobieta wrzasnęła. Artur w jeden chwili się wyprostował i tym razem spojrzał z większą uwagę na swojego gościa. – Jeśli myślisz, że możesz mnie, kurwa, wysyłać na byle wyprawy, bez uprzedniej konsultacji ze mną, TO SIĘ MYLISZ!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Anka... - zaczął uspokajającym tonem mężczyzna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Milcz! Teraz ja mówię!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie Arturze! Miewałeś różne odpały, ale tym razem przegiąłeś! Posłuchaj mnie uważnie! Nie-jestem-dziewczyną-na-posyłki! Rozumiesz?! – Artur zdał sobie sprawę, że Anka przerwała swój ostry ochrzan oczekując z jego strony jakiejś reakcji, więc potulnie pokiwał głową. – Więc idź teraz do swojego ojczulka i powiedz mu, że ja nie zamierzam bawić się z nim w pierdolony sklep! Niech kogoś innego wyśle po to gówno!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Anka zadarła dumnie głowę i wyskoczyła z namiotu jak oparzona.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ale to gówno jest nam potrzebne - mruknął Artur. Spojrzał z żalem na papierosa i schował go z powrotem do paczki. Pozostawiając namiot pod opiekę dwóch chłopców, pobiegł za kobietą. – Anka! Zaczekaj!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Mężczyzna biegł przez obóz, co chwila potrącając idących ludzi. Wszyscy spoglądali na niego z lekkim politowaniem, mając w pamięci poprzednie akcje. Artur dostrzegł burzę ciemnych włosów znikającą za najbliższym składem broni. Przyspieszył i przebiegając przez otwarty namiot, przeciął jej drogę. Dziewczyna zatrzymała się raptownie. Zlustrowała gniewnym spojrzeniem zdyszanego mężczyznę. Zmrużyła oczy i zerknęła na grupkę gapiów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Na co się gapicie?! Do roboty! – krzyknęła, a zbędna widownia jak na zawołanie zniknęła. Ponownie odwróciła się w stronę Artura, ale widząc, ze ten otwiera usta ostrzegawczo uniosła palec do góry, dając mu do zrozumienia, że ma się zamknąć. Mężczyzna westchnął i bez słowa ruszył za Anką w stronę namiotu dowódcy. Skręcili na główną drogę w obozie, gdzie panował poranny zgiełk. Pozostali obozowicze kręcili się między kolejnymi namiotami ciągle coś naprawiając, sprzątając, czyszcząc, gotując, ćwicząc czy po prostu się ucząc. Nie było osoby, która nie miała zajęcia, a jeśli jakaś się znalazła to obok niej pojawiała się druga, która znajdowała jej kolejne zadanie do wykonania. Ludzie i pracujące sprzęty zagłuszali się wzajemnie, wraz z wspinaniem się słońca po niebie lał się coraz większy żar, wiatr znad Wisły przynosił coraz gorszy odór kisnącej z słońcu wody, a to wszystko razem doprowadzało do nieustających zawrotów głowy i nudności, co zawsze odstraszało Artura. Starał się nie wychodzić rankiem ze swojego namiotu, chyba że nie miał wyboru. Dzisiaj właśnie był jeden z tych feralnych dni, w którym to musiał się przejść głównym obozowym traktem o tej właśnie, znienawidzonej przez niego godzinie, w dodatku w towarzystwie wściekłej kobiety. Lepszego początku dnia nie mogłeś sobie wymarzyć Arturze, skarcił się w myślach, jednak nieugięcie z wysoko podniesioną głową szedł przez tłum widząc jedynie przed sobą ciemnobrązowe, lekko kręcone do ramion włosy Anny, jednak po dłuższej chwili zdał sobie sprawę, że zbyt intensywnie wpatruje się w kobietę. Zdegustowany swą nieuwagą zerknął w bok, czego od razu pożałował. Na widok grupki młodych kobiet poufale się do niego uśmiechających, lekko się zarumienił i odwrócił wzrok, ale ku jego rozpaczy trafił na mordercze spojrzenie Anki, która w tym momencie zerknęła za siebie. Kurwa, zaklął w myślach i pokręcił głowa za swoją głupotę. Do końca pieprzonej drogi do głównego namiotu gapił się na swoje schodzone, czarne wojskowe buty; podniósł wzrok dopiero gdy stanęli przed wysokim szaro-zielonym namiotem z podwiniętymi do góry połami. Z wnętrza dochodziły dźwięki ożywionej rozmowy, które raptownie ucichły. Generał Grudziński niespodziewanie wyszedł na spotkanie dwóm gościom, pozostawiając lekko zdezorientowanych doradców w namiocie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Arturze! Widzę, że już dogadałeś się już z Franckiewiczówną w sprawie odbioru naszej przesyłki. Fantastycznie! Mijałem ją po drodze i postanowiłem od razu ją o tym poinformować. – Dowódca otworzył szeroko ramiona w geście serdeczności, lecz Anna odskoczyła. Spoglądała to na generała, to na Artura, a na jej twarzy sekunda po sekundzie pojawiał się coraz gorszy wyraz wściekłości.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Tyy... – wysyczała w stronę Artura. Mężczyzna otworzył usta, aby zaprotestować, ale słowa ugrzęzły mu w gardle. Zerknął na ojczyma. Generał wydawał się jakby zawieszony w próżni, nie do końca rozumiejąc zaistniałą sytuację. – Tyy skurwielu....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur nieznacznie cofnął się widząc mordercze ogniki szalejące w czekoladowych oczach Anki. W jego głowie jak na zawołanie pojawiło się soczyste kurwa. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ja jedynie... zasugerowałem...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– MILCZ! – Pod wpływem wrzasku Anki podskoczył również generał. – Jesteś pierdolonym skurwielem Jabłoński! Tylko ty potrafisz wkopać ludzi w takie gówno! Dopilnuję, żebyś sam się w nim udławił!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kurwa, kurwa, kurwa, pomyślał Artur.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Franckiewiczówna! - rzucił dowódca. Mężczyzna zmarszczył swoje jasne, ledwo widoczne brwi i położył dłonie na biodrach, jak to miał w zwyczaju, gdy się wkurzał. Słońce odbijało się od jego łysej glacy tworząc wokół jego bladej głowy lekką poświatę, która rozpraszała się przy każdym ruchu, a gładka skóra odbijała przedmioty niczym lustro. Wówczas generał Grudziński wyglądał bardziej komicznie niż poważnie. Kobieta odwróciła się, nagle przypominając sobie o jego obecności. Zlustrowała jego nieatrakcyjną sylwetkę miśka i w ostatniej chwili powstrzymując odruch wymiotny.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie nazywaj mnie tak! - warknęła. – Znajdź sobie kogoś innego do tego gówna!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Franckiewicz! Nie interesuje mnie czy ci się podoba to zadanie czy nie. Ja tu rządzę, więc masz je wykonać!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;–Twój przyjazd z drugiego końca świata nie daje ci prawa rzucania mi rozkazami. Jestem zwiadowcą! I jedyne co mnie interesuje to żeby wasze dupy nie musiały srać w majty na myśl, że gdzieś tam w Śródmieściu grasują niekontrolowane grupy Martwych!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– A więc zmieniam teraz twój zakres obowiązków! Pojedziesz po te pierdolone zapasy i mi osobiście przyniesiesz raport z przebiegu wymiany! Zrozumiano?! – Wściekły dowódca odwrócił się w stronę Jabłońskiego. – A Jabłoński znajdziesz osobę na miejsce Franckiewicz!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur patrzył przez chwilę z założonymi rękami jak wściekłość praktycznie rozsadza ojczyma, a potem zerknął na gotująca się w sobie Ankę. Ku swemu zaskoczeniu odparł pełnym obojętności głosem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ja mogę przejąć obowiązki Franckiewicz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;–&amp;nbsp; Cóż za skromność Jabłoński – rzucił ktoś z daleka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– W rzeczy samej. Od kiedy ktoś o takiej randze... – zaczął Grudziński.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chcę jedynie zapewnić Franckiewicz, że obowiązki nad którymi ma piecze od tylu lat zostaną należycie wypełnione. Nie kierują mną żadne inne motywy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– W takim razie postanowione. Ale nie chcę żadnych opóźnień z tego powodu Jabłoński.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie będzie żadnych generale. – Artur kiwnął głową na znak szacunku, na co dowódca odpowiedział ledwo dostrzegalnym ruchem głowy. Odwrócił się, ale nim to zrobił zimnym spojrzeniem zlustrował Artura, jak i Annę, po czym zapraszającym gestem wskazał swoim poprzednim rozmówcom wnętrze namiotu. Artur poczekał, aż mężczyzna zniknie z jego pola widzenia i dopiero wówczas podszedł do Anki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Załatwimy to pokojowo czy nadal będziesz robić sceny?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To jest ostatni raz Jabłoński, kiedy pozwalam abyś swobodnie mógł oddychać w mojej obecności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wyśmienicie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Kobieta ruszyła zamaszystym krokiem w stronę głównego składowiska broni, stojącego nieopodal głównego namiotu. Artur bez słowa podążył za nią. Słońce coraz bardziej prażyło mu głowę, a po wczorajszym deszczu zalegające wszędy kałuże parowały. Czuł jak ciężkie powietrze go oblepia, a im więcej spoconych ludzi musiał minąć tym bardziej klął na ten podły dzień. Odetchnął z ulgą gdy znaleźli się pod ciężkim materiałem. Wątłe wiatraki kręcące się pod jasnym sklepieniem namiotu dawały niemrawy wiaterek, ale zimne skrzynie i zabójcza broń dodatkowo obniżały temperaturę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Anka podeszła do zagraconego biurka przy jednej ze ścian i włączywszy komputer, skopiowała dane na niewielki przenośny czytnik.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– To są wszystkie raporty z tego miesiąca. W tym tygodniu rozpoczęliśmy badania przy Pałacu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Rozumiem, że ekipa wyszła wczoraj.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ekipa? To była Mira z tą jedną... jak jej tam było... Walka....&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chwila... poszły tam we dwie?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jabłoński! Ile razy mam ci mówić, że masz mi nie przerywać?!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Z tego co ja wiem, to ja stoję wyżej od ciebie dlatego ja tu zadaje pytania!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Uważaj, bo się wystraszę tego twojego nagłego wybuchu... gniewu? To był gniew mam rozumieć? – kobieta spojrzała na niego z wściekłością i jeszcze z czymś, ale Artur nie do końca potrafił zrozumieć co to było, choć część jego mózgu krzyczała, to było politowanie. – Miały zbadać czy w pobliżu kręcą się jakieś grupy Martwych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Miały?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jeszcze nie wróciły. Po wczorajszej nawałnicy pewnie musiały nadrobić drogę. Nasz obóz wygląda jak bagno, a co dopiero Park.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Park? Który park?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jabłoński, czy ty naprawdę jesteś taki tępy czy tylko udajesz takiego? Park Świętokrzyskiego, a przepraszam, niby jaki? Ten Ruchacz dostał bodajże jakieś zlecenie z góry, chcą odbudować Pałac. – Ostatnie słowa Anka prawie mruczała pod nosem, choć jej głos nadal był oschły. Artur starał się nie zwracać uwagi na chłód z jakim odbywała się tak rozmowa, jednak ostatnie słowa spowodowały, że&amp;nbsp; jego zasłona obojętności została brutalnie zdarta, a on sam się zamyślił. Odbudować Pałac, ale po jaką cholerę?, pomyślał nieświadomie marszcząc brwi. Przysiadł na stole i sięgnął za pazuchę czarnej kurtki po papierosa, ale zdał sobie sprawę, że ojczym zajebał mu zapalniczkę. Anka dobrze znając problem, z którym ciągle borykał się mężczyzna, zaczęła przerzucać różne rzeczy na stole, aż w końcu nacisnęła przycisk srebrnej zapalniczki i niewielki płomień delikatnie kołysał się między nimi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Dzięki – mruknął Artur i zapalił papierosa. – Skąd wiesz jakie zlecenie dostał z...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie powiedziałam, że to oficjalne oświadczenie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Aaa... to wszystko wyjaśnia. Zawsze mnie zastanawiało jakim sposobem znasz tyle tajemnic, w końcu... nie siedzisz całymi dniami pod głównym namiotem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Ptaki Arturze, ptaki. Ptaki potrafią latać, więc wszędzie wlecą, a w końcu wokół głównemu namiotu są też inne namioty, a w nich także są ludzie. Ruchacz nawet nie zdaje sobie sprawy ile dźwięków wydostaje się z jego przystani. – Anka przysiadła się obok Artura i również zapaliła. Tryumfujący uśmiech rozciągnął się na jej twarzy, jednak spojrzenie nadal pozostało zimne. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Chyba nie chcę wiedzieć jakie dokładnie... i z łaski swojej, nie nazywaj go tak.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Jak? Ruchaczem? Przecież wszyscy tak na niego mówią.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur spojrzał krytycznie na kobietę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– No nie mów, że nie wiedziałeś.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wiedziałem - westchnął po chwili Jabłoński. – Ale to mój ojczym...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Nie mówisz tego z przekonaniem. Jeżeli ty go nienawidzisz, co dopiero taki pomywacz kibli. – Anka zgasiła papierosa i wcisnęła mu do ręki niewielki czytnik. – Nie musisz mi mówić, co mam robić, zgłoszę się do Zająca. Wszyscy wiedzą, co mają robić.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Artur zerknął na ekran. Przejrzał parę raportów, ale taka ilość informacji w tej chwili do niego nie docierała. Gdy na powrót spojrzał na Ankę, ta z zacięta miną wrzucała kilka pierdół do wielkiego, zielonego plecaka, po czym wróciła do biurka i wyłączyła komputer.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Wcale go nie nienawidzę – odparł mężczyzna. Kobieta rzuciła mu kolejne chłodne spojrzenie. Wróciła po ekwipunek i broń. Stanęła w przejściu jednak się zawahała.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– Też bym go nienawidziła, gdyby traktował w taki sposób moją matkę. Świat – tutaj rozejrzała się dookoła, upewniając się, że nikt jej nie słyszy. – Świat jest zbudowany na zgliszczach starego świata. Zgliszczach, nie popiołach. Pewne konwenanse nadal obowiązują.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Mężczyzna spoglądał jak jak pospiesznie odchodzi, jakby niefortunne zdarzenia w jego namiocie i przed generałem ciągle podsycały jej wściekłość, a ona sama niechybnie miała wybuchnąć kolejną salwą obelg skierowanych w jego stronę. Zadeptał butem papierosa i rozejrzał się dookoła. Ludzie przewijali się wokół namiotu, lecz do niego nie wchodzili, chyba że mieli do tego konkretny powód. Po chwili namysłu ruszył i on, w podłym nastroju w stronę własnej świątyni spokoju z plikiem nudnych raportów zapisanych na ledwo dyszącym czytniku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;– I warszawskie kolorowe dni - dokończył bez przekonania ostatni wers drugiej zwrotki swojej ulubionej piosenki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/07/35-799-dzien-kolorowe-dni.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2447734962606570290.post-3020865137183191508</guid><pubDate>Mon, 19 Jun 2017 17:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-06T21:14:54.872+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">Wstęp do apokalipsy</category><title>Prolog: 35 798 dzień - wstęp do apokalipsy</title><description>&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;Z RAPORTU BADANIA AKTYWNOŚCI MARTWYCH PRZY PKiN DNIA 3 LIPCA 2125 ROKU (35798 DZIEŃ PORAŻKI)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;LOKALIZACJA: Pałac Kultury i Nauki w Warszawie od strony Parku Świętokrzyskiego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZWIADOWCY: Mira Ostrowska, Katarzyna Walewska&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;ZAGROŻENIA: brak w polu widzenia; nie wykryte przez sprzęt&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;SIEDLISKA: najbliższe w Parku Mirowskim i Ogrodzie Saskim&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;UWAGI KOŃCOWE: brak&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;courier new&amp;quot; , &amp;quot;courier&amp;quot; , monospace;&quot;&gt;RAPORTUJĄCY: Mira Ostrowska&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Minęły dokładnie dwie godziny, odkąd burzowe chmury nadciągnęły nad Warszawę, a rzęsisty deszcz zamienił Park Świętokrzyskiego w cuchnące bagno. Pomimo, że nie znajdowały się tam żadne większe bajora, park ten z większym upodobaniem niż inne miejsca miejskiej ciszy i relaksu stawał się gigantycznym jeziorem, zalewając piwnice stojącego nieopodal symbolu stolicy oraz biegnące tuż przy nim ulice i nowe trakty. Odór padliny i zwierzęcych odchodów zazwyczaj unoszący ponad drzewa ustał na moment spłukany przez krople deszczu, jednak razem z nim poczęły spływać szerokimi strumieniami wszelkie materialne świństwa, które powoli odpływały wraz z wodą w dalsze rejony Śródmieścia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przy brzegu jednej z rzeczek na niewielkiej, usypanej z badziewia, plaży stała zakapturzona dziewczyna, która co chwila podnosiła wzrok to przed siebie - na park, to w górę - na przegniły, blaszany dach. Blacha zaskrzypiała niebezpiecznie, lecz się nie ruszyła z miejsca, jedynie sypnęła rdzą w oczy dziewczyny w momencie, gdy ta na nią spojrzała. Jęknęła poirytowana i złapawszy się za twarz zaczęła szybko przemywać oczy śliną. Zdyszana, otarła policzki z łez, pociągnęła nosem i wróciła do pisania na tablecie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Aż tak bardzo wzruszyłaś się widokiem tonącego w strugach deszczu parku? – Ciemnowłosa, krępa dziewczyna, niższa o pół głowy od swojej koleżanki oparła się nonszalancko o wymalowaną graffiti ścianę i spojrzała pełnym złośliwości wzrokiem na towarzyszkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Spierdalaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Oj, no nie gniewaj się Mirka, kochanie ty moje. Przecież wiesz, że tylko stroję sobie żarty. Wiesz o tym, prawda?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odpowiedziało jej dudnienie deszczu o blachę pod którą stały. Brunetka już miała odejść, kiedy usłyszała za sobą głos Miry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Zastanawia mnie, dlaczego zawsze mi przydzielają takie gówniary jak ty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Od razu gówniary. Gówno masz tam. - Walka wskazała palcem na rozpościerający się przed nimi nieduży Park Świętokrzyskiego. - A teraz nawet spływa tu do nas. Jeśli chcesz możesz sobie pomacać...- przerwała w połowie zdania, widząc wzrok Miry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Tym razem przegięłaś Walka. Będziesz sprzątała kible w obozie! - warknęła Mira i z irytacją schowała niewielki komputer do podziurawionego, zielonego plecaka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Jasne, zanim dojdziemy, przejdzie ci! Gdybyś była na tyle odważna, to rzuciłabyś we mnie tym świństwem, które wszędzie tu pływa!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Marnowanie czasu na takiego bachora - mruknęła Mira. Przykucnęła i jeszcze dokładnie przejrzała zawartość plecaka. Upewniwszy, że wszystko jest na swoim miejscu, wstała i spojrzała na nastolatkę. – Ruszamy i nie wydzieraj się tak, jak to robiłaś, gdy tu szłyśmy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Idziemy?! Teraz?! Nie możemy tego przeczekać. Dwie sekundy na tym pieprzonym deszczu i będziemy wyglądać jak to bagno...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Uważaj, bo zaraz ja cię pieprznę! Idziemy i bez dyskusji! - Mira odwrócił się napięcie i odbezpieczywszy swój karabin wyszła spod dachu. Nagłe uderzenie deszczu o mało nie zwaliło jej z nóg, lecz pewnie ruszyła do przodu brodząc w błotnistej drodze. Za sobą słyszała głośne człapanie Walki i ciche przekleństwa rzucane w jej stronę, ale puściła je mimo uszu, w tej chwili liczył się jedynie bezpieczny powrót do obozu i przedstawienie raportu dowódcy. Przeszła wzdłuż północnej ściany Pałacu Kultury i Nauki i stanęła na krawędzi trzystu metrowego leja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Zawsze mnie zastanawiało, kto miał tak chujowego cela - odezwała się Walka po dość długiej wewnętrznej walce. Krater rozpościerał się od teatru Palladium po drugiej stronie ulicy, a kończył się parę metrów przed wejściem do Pałacu, tym samym niszcząc fragment ulicy Marszałkowskiej i cały plac rozpościerający się niegdyś przed nim. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Też się nad tym kiedyś zastanawiałam - mruknęła Mira i ruszyła wzdłuż krawędzi na drugą stronę, a Walka, nie chcąc zostać w tyle, pospieszyła za nią. Powoli szły wydeptaną ścieżką między gruzami.&amp;nbsp; Był to jeden z częściej używanych traktów, nie tylko przez przeciwstawne obozy i przybyszów z zewnątrz, ale wszelakich istot: od zmutowanych zwierząt zaczynając na zombie kończąc, tym samym chodzili po niej nie tylko żywi, ale i martwi. Dlatego też nie należała ona do nadzwyczaj bezpiecznych, aczkolwiek niegdyś powiadano, że bywały drogi jeszcze gorsze... ale mało kto przejmował się słowami, które padły przed 35798 dniem. Każdy szanujący się obywatel nowego świata nie badał publicznie świata, który już zniknął, bo to ubliżało wszystkim, którzy walczyli za ten nowy ziemski padół, zaś nowy ziemski padół nie był na tyle zły, aby człowiek nie potrafił się do niego dostosować, więc nie można było o nim mówić źle. I pomimo tego, że nowy ziemski padół obecnie zamieniał się w nowe ziemskie bagno, nikt głośno się nie uskarżał, choć zdawałoby się, że w promieniu paru kilometrów są tylko dwie żywe dusze i tysiące martwych. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Deszcz przybrał na sile. &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Warszawa została okryta tą szarą kurtyną zamazującą wszelkie kształty,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; wbijając się niemiłosiernie w głowę dziewczyn. Strugi wody spływające z ich łachmanów niknęły w wartkich rzekach płynących między ich stopami, by potem w&amp;nbsp; deszczowym huku cicho zniknąć w otchłani leja. Zgliszcza wieżowców, przy każdym kolejnym kroku wyłaniały się spod woalki niczym mroczne widma i wrzynały się poszarpanymi dachami w bure niebo, tak, że nie sposób było odróżnić jedno od drugiego, zaś przypalone ich ściany obejmowały horyzont zamykając go na kształt pułapki. Z każdą minutą niebo ciemniało, a cały obraz warszawskiego Śródmieścia dusił się pod coraz grubszą kurtyną, drapacze wrzynały się boleśniej w nieboskłon, a ściany zaciskały mocniej widnokrąg. W momencie, gdy dziewczyny postawiły stopę po drugiej stronie ulicy, niebo rozdarł piorun, a niedługo potem od ruin odbił się huk uderzenia. Walka podniosła głowę, aby przyjrzeć się rozjaśnionemu niebo, lecz nim zareagowała, świat znów objął mrok.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Nie stój tak! - Mira rzuciła w stronę nastolatki. Stanęła przy ścianie; czekając aż Walka ją dogoni otarła mokrą twarz i bacznie rozejrzała się w około wypatrując podejrzanych kształtów, ale wszystko obecnie było szarą masą. Pokręciła głowę z rezygnacją i ruszyła za dziewczyna, gdy ta ją minęła i razem skręciły na zawaloną gruzami ulicę Świętokrzyską. Nie różniła się ona niczym szczególnym od innych zawalonych gruzami ulic Świętokrzyskich w pozostałych regionach Polski. Obecnie odcinała się ona od reszty tym, że była to ulica Świętokrzyska w Warszawie, a nie w Krakowie, nie mniej jednak obydwie wyglądały nieporównywalnie gorzej od reszty przecznic. Dziewczyny jak&amp;nbsp; zawsze omiotły szybkim spojrzeniem znany im krajobraz. Nie dostrzegając w strugach deszczu niczego podejrzanego ruszyły tuż przy budynku na zachód w stronę Wisły. Mira, nerwowo przecierała oczy, jednak dodatkowe światła błyskawic kompletnie ją dezorientowały. Przemoczone do granic możliwości ubranie ciążyły jej na ciele, a karabin wyślizgiwał jej się z rąk. Zerknęła na nastolatkę człapającą tuż przed jej nosem. Walka nie wyglądała z tej perspektywy na szczególnie szczęśliwą z życia, ale z godnie z zasadą siedziała cicho. Mira szybko podeszła do niej i złapała ją za ramię. Nastolatka podskoczyła jak oparzona i z całej siły zamachnęła się pięścią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Kurwa mać! Walka, ogarnij się! - Mira złapała się za szczękę i spojrzała spode łba na zszokowaną nastolatkę. Bojowy nastrój dziewczyny nagle opadł widząc swoją omyłkę. Cofnęła się dwa kroki. Rozluźniła pięści i zwiesiła ręce po bokach ciała.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; – Przepraszam... już myślałam... w sumie sama nie wiem, co myślałam - odparła ze skruchą Walka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – No właśnie! Ty kurwa nigdy nie myślisz! - Mira oparła się rękoma o kolana i wzięła parę uspokajających wdechów.&amp;nbsp; - Zamierzakurwa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dziewczyna na powrót złapała się za szczękę. Wściekła podeszła do Walki i popchnęła ją w stronę najbliższego budynku. Walka otwarła stare, ledwo wiszące na zawiasach drzwi i już zamierzała postawić nogę w przejściu i wepchała się przed nią Mira.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Ranga dziecko. Powinnaś już dawno się nauczyć, że starsi rangą wchodzą pierwsi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Walka nic nie odparła i czekając, aż Mira ją minie, weszła za nią i zamknęła ociężałe drzwi. Dziewczyny spowiła ciemność, miejscami rozświetlana błyskawicami widocznymi zza pustych okien i dziur w dachu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Przejdziemy labiryntem budynków. Obyśmy miały szczęście i nikogo nie spotkały przez te półtora kilometra. – Mira zrzuciła z głowy ociężały kaptur, oswobadzając krótkie, blond włosy. Walka jedynie pokiwała głową i zabrała się za wyciskanie wody z włosów i ubrań; przycupnęła przy ścianie i wyciągnąwszy butelkę z wodą, wypiła parę łyków, po czym rzuciła ją Mirze. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Jak tam szczęka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Zamknij się. Tak będzie najlepiej dla wszystkich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Jesteśmy tu kurwa tylko we dwie! - warknęła Walka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mira rzuciła jej wyzywające spojrzenie, gdy nagły hałas postawił je na równe nogi. Rozejrzały się dookoła, ale otaczała je tylko pusta przestrzeń zniszczonego budynku.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Zaczyna nam odwalać, dobrze o tym wiesz. Pewnie deszcz rozwala wyższe piętra. – Nastolatka na powrót klapnęła na tyłek i spojrzał z politowaniem na Mirę; po krótkiej chwili napięcia powrócił do niej dobry humor.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Albo plamista szuka pożywienia. Rusz dupę, nie powinno tu nas być.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;Walka przekręciła oczami i spojrzała na blondynkę z szokiem na twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Co ty kurwa nie powiesz?! Przez te wasze dzikie nauki z Anką siedzę w tym bagnie po uszy. Kiedyś mówili, że blondynki, nie grzeszą inteligencją, może starzy naszych pradziadów nie byli całkiem pomyleni?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; – Walka! Pierwsza zasada...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Tak, tak, wiem. Nie mówimy, nie piszemy, nie myślimy o dziadach pradziadach z przed... który dzisiaj mamy? 3 lipca? Sprzed 35 798 dnia porażki, dobrze liczę? Ech, nie rozumiem po co ta cała propaganda? Przecież nie wykreślimy historii, ona jest. Mira znam Cię, nie sądzę, żebyś od zawsze biła pokłony tym ciulatym postulatom, no błagam. Po chuj to wymyślili? I jaki chuj to wymyślił? Wiesz może?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mira zmarszczyła brwi. Już chciała rzucić jakąś komendą, aby tamta małolata się zamknęła. &lt;i&gt;Ale tamta małolata się nie myli&lt;/i&gt;. Rozpięła szara kurtkę i zajrzała jeszcze raz do torby. Komputer był na swoim miejscu, nieprzemoczony. Plecak dalej zdawał egzamin, choć wyglądaj jakby przeżył trzy wojny, a nie jedną. Przejrzała swój tandetny raport i już chciała wyłączyć ekran, gdy Walka nagle krzyknęła nad jej głową:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; – Czy ty napisałaś &lt;i&gt;Katarzyna Walewska&lt;/i&gt;?! Mira, czy ja do kurwy nędzy wyglądam na Katarzynę Walewską?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; – Wyglądasz jak gówno z Uralu. Nie doczepiaj się do mojego raportu. Jeśli zostaniesz zwiadowcą, sama będziesz mogła pisać te gówna. - Mira ostateczni wrzuciła z powrotem komputer i zamknęła plecak. – Deszcz już trochę ustał. Idziemy, zanim przejdziemy te ruiny już będzie po tej całej burzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; – Jak co?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; – Idziemy! – Mira zarzuciła plecak i ruszyła w stronę ciemniejącej dziury w ścianie.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; – Ale siebie wpisałaś jako Mira, a nie Mirosława! Gdzie tu kurwa sprawiedliwość?! - Walka pobiegła za blondynką i przeszła przez dziurę w ścianie do drugiej kamienicy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; – Nie ma jej od prawie 100 lat - blondynka rzuciła zza pleców. - A teraz zamknij się. Nikt nas nie może zauważyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Jesteś naiwna, skoro sądzisz, że nikt nas nie zauważył.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Z twoją drącą się mordą? Na pewno. Stul pysk i idziemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Ja pierdole, mam ochotę strzelić sobie w łeb przy tobie. Na początku mam wrażenie, że da się z tobą pogadać, a za dwie sekundy rzucasz tyloma kurwami, że nawet burdele są wstanie ci pozazdrościć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wściekła Mira przystanęła i odwróciła się do Walki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Po pierwsze: powiedziałam stul pysk, a po drugie: skąd wiesz ile kurew mają w burdelach?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – A po trzecie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Stul pysk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Walka przekręciła oczami i rzuciła nieme przekleństwa w stronę Miry, ale ma głos już się nie odezwała. Przeszły przez podziurawiony budynek, aż weszły przez kolejną wyrwę w ścianie do kolejnej kamienicy. Przez dłuższą chwilę szły ciszy zagłuszanej jedynie głośnym skapywaniem deszczu na gruzy i hukiem błyskawic oddalającej się burzy. Walka spojrzała w górę na przesuwające się chmury. Dachu prawie nie było, pozostało parę przegniłych belek; to samo było z kolejnymi kondygnacjami - piętra praktycznie nie istniały, zaś z góry wisiały zardzewiałe czy też przegniły materiały, które niegdyś stanowiły zabudowę. Nastolatka wróciła na ziemię by nie zgubić Miry, gdy stanęła w bezruchu. Zmarszczyła brwi i już chciała zaśmiać się ze swojej głupoty, ale na powrót zrzedła jej mina. Przez zamglony wzrok widziała odchodzącą Mirę, ale nie była wstanie wydobyć z siebie głosu. Jak w transie ponownie spojrzała w górę. Nic tam nie było. Jedynie zniszczony budynek, taki sam od kilkunastu już lat, a jednak była pewna, że widziała przemykający cień. I nie był to martwy cień. Była to żywa istota - ludzka istota. Rozejrzała się wokoło, ale tylko pomruki minionej burzy zdało się słyszeć jak echo stąpania butów oddalającej Miry, ale w pewnym momencie i one ustały.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Walka! Co cię tak wmurowało? Rusz dupę! Fresków Anioła tam nie zobaczysz! - warknęła wściekła Mira. Walka spojrzała na Mirę z szeroko rozszerzonymi oczami&lt;i&gt;, &lt;/i&gt;a tamta&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt; jak na wariatkę i jak zawsze z przekleństwem na ustach ruszyła w jej stronę. - Czy ja cię kurwa muszę zawsze popychać żebyś szła?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Mirosława...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Blondynka stanęła jak wryta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Ja, ja chciałam... - przerwała na moment i spojrzała w punkt nad Mirą. - I gdzie kurwa sprawiedliwość... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – WALKA! - krzyknęła przerażona Mira. Paroma susami pokonała odległość jaką dzieliła ja od nastolatki. Bez zastanowienia rzuciła karabin za ziemię i padając na kolana, złapała upadającą dziewczynę. Na jej wilgotnym czole zionęła czarna otchłań, biegnąca daleko w głąb w jej mózgu i prześwitująca po drugiej stronie czaszki. Ciemna krew niespokojnie pieniła się, po czym wypłynęła pełzając z wolna ku szeroko otwartym oczom trupa, spoglądającym tępo na przesuwające się w górze niebo. Szarpany oddech Miry mieszał się z jej przekleństwami. Potrząsnęła dziewczyną. Nie otrzymała odpowiedzi. Głowa nastolatki trzęsła się w rytm drgań, w jaki wprawiał w jej ciało szloch Miry, a ręce zjechały na gruzy, szeroko rozpościerając ramiona. - Walka, kurwa mać! Ty suko jebana, obudź się!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Mira złapała głowę Walki, wtem gwałtownie odskoczyła. Trup zjechał z jej nóg na brudną ziemię. Jak potylica zbrukała jej dłonie, tak teraz krew Walki skapywała martwo na gruzy. Podnosiła głowę ze swoich rąk na ciało i tak w kółko, aż zacisnęła je w pięści. Zerknęła na swój karabin. Leżał niedaleko, a ona wciąż żyła. Zamrugała oczami. Świadomość wielu godzin morderczych treningów nagle ją ocuciła. Skoczyła w stronę karabinu. Automatycznie położyła palec na spuście, obróciła się i strzelała na oślep. Wydała z siebie dziki okrzyk ni to tryumfu, ni to wściekłości. Huk pocisków odbijał się od pustych ścian, niosąc dźwięki daleko poza granice Śródmieścia, a puste łuski grały na ostrych kawałkach betonu. Jeden strzał różnił się od reszty. I zakończył serię pozostałych. Ręka Miry automatycznie opadła, pociski odbiły się od posadzki, aż cichy szczek pustego magazynka zakończył hałas. Postać Miry zachwiała się z szokiem na twarzy, a z czoła popłynęła stróżka krwi rzucając jej jestestwo w ciemność. Mira padła martwa na ziemię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; – Nie ma litości w tym świecie nicości. – Ciche echo odbiło się kojąco od ścian po całym harmiderze, jaki wcześniej trwał. Dziwny szelest dobiegł z góry, aż nagle z kawałka pierwszej kondygnacji zeskoczyła wysoka, przyodziana w czerń postać. Kobieta założyła na plecy karabin snajperski i przykucnąwszy przy ciałach, napisała na podłodze jedno słowo, by potem wstać, ominąwszy ciała i lekkim krokiem ruszyć w stronę wyjścia. W tym samym momencie deszcz ustał na dobre, zaś słońce delikatnie prześwitywało zza chmur i&amp;nbsp; nieśmiało rozświetliło wnętrze ruin warszawskiego Śródmieścia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times&amp;quot; , &amp;quot;times new roman&amp;quot; , serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Amen.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: justify;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
</description><link>https://warszawaroku2125.blogspot.com/2017/06/35-798-dzien-wstep-do-apokalipsy.html</link><author>noreply@blogger.com (Georgia)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>