<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762</id><updated>2026-03-21T19:41:07.539+01:00</updated><category term="pl"/><category term="eng"/><category term="games"/><category term="series"/><category term="pokemon"/><category term="/x/"/><category term="paranormal"/><category term="comics"/><title type='text'>creepypasta</title><subtitle type='html'>&lt;center&gt;Blog poświęcony &quot;strasznym historiom&quot; oraz legendom znalezionym w internecie, zarówno po polsku, jak i angielsku.&lt;/center&gt;</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>157</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-2784121664424849253</id><published>2017-10-26T23:48:00.000+02:00</published><updated>2017-10-26T23:48:48.343+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Słuchaj matki</title><content type='html'>Pewnego jesiennego dnia, gdy deszcz za oknem stukał w szybę, siedziałem na komputerze, grając w jedną&lt;br /&gt;
z moich ulubionych gier. Moi rodzice siedzieli w kuchni na dole, gdy nagle zadzwonił mój telefon.&lt;br /&gt;
Wyświetlił się dzwoniący: &quot;Mama&quot;, a numer zgadzał się z numerem matki.&lt;br /&gt;
- Po co do mnie dzwonisz? - krzyknąłem wystarczająco głośno, by mnie usłyszano.&lt;br /&gt;
- Kto? Nikt tu do ciebie nie dzwoni! - usłysałem odpowiedź z dołu.&lt;br /&gt;
Odrzuciłem połączenie i poszedłem na dół do rodziców.&lt;br /&gt;
- Gdzie jest twój telefon? - zapytałem matki.&lt;br /&gt;
- Leży w przedsionku - odpowiedziała.&lt;br /&gt;
Na szafce niedaleko zauważyłem komórkę. Sprawdziłem historię połączeń i nie było tam połączenia z moją&lt;br /&gt;
rodzicielką. Błąd sieci? &lt;br /&gt;
Wczoraj to zdarzenie się powtórzyło. Siedziałem razem z matką w pokoju, gdy zadzwonił mój telefon.&lt;br /&gt;
Napis: &quot;Mama&quot;. Odebrałem i patrząc na matkę oglądającą film, dokładnie słyszałem jej głos w komórce:&lt;br /&gt;
- Wyjdź na zewnątrz. Ja jestem twoją matką.&lt;br /&gt;
- Znowu to samo? - zapytała moja mama, siedząca obok mnie - Rozłącz się natychmiast!&lt;br /&gt;
Wyłączyłem komórkę i udałem się do pokoju, skąd widziałem całe podwórko.&lt;br /&gt;
Z okna widziałem tylko, jak jakaś czarna postać oddalała się pośpiesznie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/2784121664424849253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2017/10/suchaj-matki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2784121664424849253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2784121664424849253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2017/10/suchaj-matki.html' title='Słuchaj matki'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-1737969232707307944</id><published>2016-03-16T16:39:00.000+01:00</published><updated>2016-03-16T16:39:01.013+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="series"/><title type='text'>Ben drowned cz. 5</title><content type='html'>&lt;a href=&quot;http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned-cz-4.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Ben drowned post #4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Post #5 (15 wrzesień, 2010)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hej, z tej strony &quot;Jadusable”. To jest ostatni raz, kiedy cokolwiek przeczytasz ode mnie, to jest mój ostatni podarunek dla ciebie – to są wszystkie notatki, jakie zrobiłem. Zanim je pokaże, chciałbym podziękować wam wszystkim za wysłuchanie mnie, to była dla mnie mocna opoka, by kontynuować to wszystko. Kiedy to czytacie, nie będzie mnie już w pobliżu, ale po obcowaniu z tą nienormalną grą całe cztery dni, zrozumiałem, kto tu z kim tak naprawdę gra. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego ta cała sytuacja się więcej nie powtórzy.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Są rzeczy, z którymi nie mogłem się z tobą podzielić, które się działy, ale zaraz to wyjaśnię. Ben blokował moje jakiekolwiek poczynania, których dokonałem, bym wam nie przedstawił prawdy. Próbowałem, nawet użyć podtekstów, by was ostrzec. Oprócz chaosu, zawarłem także różne wskazówki w moich filmach. We wszystkich filmach nagranych w czwarty dzień, miałem Maskę Prawdy, wchodziłem w interakcję z Kamieniem Plotek, czy miałem Soczewkę Prawdy w ekwipunku, z jakiegoś powodu. Dla entuzjastów Zeldy wszystkie te symbole są znakami nadziei i prawdy, które pewnie już niektórzy z was rozpoznali. Gdy grałem z wczytanym zapisem “BEN”, kiedy ten wciąż mnie śledził, robiłem wszystko, co mogłoby się wydawać oczywistym, ale oprócz tego wysłałem wam tajną wiadomość – Nigdy nie nałożyłem Soczewki, czy Maski czy nawet nie odwiedziłem Kamienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podziałało, wideo zostało wrzucone na YouTube. Modliłem się, żeby ktoś to zauważył.&lt;br /&gt;
Tagi też miały znaczenie, mam nadzieję, że się nimi zainteresowaliście. Były moimi małymi wiadomościami – niczym dużym, żeby Ben niczego nie podejrzewał – przez to, że Ben manipulował i zmieniał pliki, mam nadzieję, że widzieliście bliską prawdę do tego, co się stało na prawdę. Nie miałem pojęcia, czy rzeczywiście tak było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To długa lektura, nie mam czasu na przedstawianie dowodów, czy szlifowanie moich badań. Tu jest wszystko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--- 6 wrzesień, 2010&lt;br /&gt;
23:00 – Nie wierzę w to, co się stało, nie jestem pewien, czy to nie jakaś cholerna mistyfikacja, mimo całego strachu nie mogę wykazać niczego więcej niż ogromnego zaciekawienia. Kim lub czym jest statua? Mnóstwo pytań. Zaczynam ten dokument w formie “notatnika”, więc będę mógł wszystko analizować na bieżąco. Będę pisał co się dzieje, by następnie czytać to pod kątem analizy, czy to ma jakiś związek.&lt;br /&gt;
7 wrzesień, 2010&lt;br /&gt;
2:10 - (zrobiłem nowy wątek, możesz cofnąć i zobaczyć mój pierwszy post związany z filmikiem czwarty dzień.wmv)&lt;br /&gt;
4:23 – Nie mogę spać. Próbowałem, ale im bardziej próbuję tym staję się bardziej nerwowy. Po prostu czuję, że za każdym razem, kiedy zamykam oczy, ta statua pojawia się.&lt;br /&gt;
8:20 – Nie spałem w ogóle, chyba zwyczajnie zacznę dzień. Nie mam siły, żeby iść dziś na lekcje, pojadę znów do starca z kolegą Tylerem, w razie czego.&lt;br /&gt;
13:18- Znowu w domu. Starca nie było, naprawdę dziwne, że wyprowadził się następnego dnia, ale może tabliczka &quot;Na Sprzedaż&quot; była już wczoraj, tylko nie zauważyłem. Tyler chce wiedzieć, o co chodzi, ale nie powiedziałem mu. Idę coś zjeść, padam ze zmęczenia.&lt;br /&gt;
15:46 – Nie mogłem się skupić wracając z baru, w pewnym momencie widziałem statuę Elegii wpatrującą się we mnie gdzieś na uboczu. Teraz definitywnie, definitywnie potrzebuję snu.&lt;br /&gt;
17:00 – Nie myślę za bardzo o tym, czy ludzie mi uwierzą o tym wszystkim. Myślę, że wstawię nowego posta do Internetu. Myślę, że będzie to jakieś podsumowanie, te notki są zbyt sporadyczne.&lt;br /&gt;
18:00 – Podłączyłem nagrywarkę do komputera. Myślałem, że się zaciął, zaczął wydawać ten dziwny, pikający dźwięk, ale wydaje się, że teraz wszystko gra. Komputer nie może mnie teraz zawieść.&lt;br /&gt;
19:00 – Skończyłem wrzucać wideo. Jakość jest znacznie lepsza, niż myślałem, że będzie. Taa, zgaduję, że to jest naprawdę specjalna karta. Nigdy nie zdarzył mi się tak dobrze zgrany ekran.&lt;br /&gt;
19:45 – Wydawało mi się, że zobaczyłem pojawiającą się ikonę na pulpicie wyglądającą jak statua, na sekundę. Przestraszyłem się trochę. Po wrzuceniu muszę skasować ten filmik z pulpitu.&lt;br /&gt;
20:00 – Wrzucam wideo na swoje konto na YouTube.&lt;br /&gt;
20:03 – Nie pamiętam, żebym wrzucał video z gry &quot;Vampire: The Masquerade: Bloodlines&quot; ostatniego roku. To prawdopodobnie konto, które dzieliłem z kolegą ostatniego lata. Mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko temu, bym uploadował ten filmik.&lt;br /&gt;
20:55 - Wstawiam podsumowanie z Czwartego Dnia z linkiem na YouTube. Staram się nie zasnąć, ale jestem taaaaki zmęczony w tej chwili.&lt;br /&gt;
8 wrzesień, 2010&lt;br /&gt;
10:48 – Miałem sen o statui. Śniłem, że mnie goniła w moim śnie. Odwracałem się... ta okropna statua wpatrywała się we mnie tymi pustymi oczyma. W śnie pamiętam, że nazywałem to Ben, a nigdy wcześniej nie miałem snu, który mógłbym tak szczegółowo zapamiętać.&lt;br /&gt;
11:21 – Serio, już nie chcę w to grać. Chyba sprawdzę jeszcze raz, czy starzec jest u siebie.&lt;br /&gt;
13:35 – Nie było starca, ale miałem ciekawą konwersację z jego sąsiadem. Napiszę całe podsumowanie z grania dzisiejszej nocy, poczekam jeszcze trochę i wyszukam parę informacji o tym całym Benie.&lt;br /&gt;
14:45 – Miałem losowe, niewytłumaczalne bóle głowy, wciąż słysząc tą piosenkę. Jeszcze jest taka pora, że łatwo zachorować, muszę uważać. Z mojego organizmu zostanie kupa złomu przez te nieprzespane noce.&lt;br /&gt;
15:00 –&lt;br /&gt;
15:02 – Mój komputer.... tak po prostu... otworzył dokument tekstowy i napisał &quot;Hej&quot; oraz &quot;www.cleverbot.com”. Co... do... kurwy...&lt;br /&gt;
15:46 – Wszedłem na stronę, to jest jeden z tych “botów czatowych”. Myślę, że po prostu wkleję wam tu całą konwersację:&lt;br /&gt;
9/8/10 Konwersacja&lt;br /&gt;
User: Cześć?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Cześć.&lt;br /&gt;
User: Kim jesteś i jak zdołałeś przejąć kontrolę nad moim komputerem?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Kim jestem?&lt;br /&gt;
User: Racja, zapomniałem, jesteś botem.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Naprawdę tak myślisz?&lt;br /&gt;
User: Słuchaj wiem, że ktokolwiek się pieprzy z moim komputerem może zobaczyć mój ekran monitora.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Racja.&lt;br /&gt;
User: Taa, a ty jesteś pewnie jednym z TYCH dzieci, które myślą, że są kur** sprytne. Wiesz, że to jest nielegalne, nie/?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Naprawdę?&lt;br /&gt;
User: Bez jaj. Jesteś zaznajomiony z &quot;prawami prywatności?&quot;. Spierdalaj z mojego komputera, dzieciaku&lt;br /&gt;
Cleverbot: Jestem twoim komputerem.&lt;br /&gt;
User: Spoko historia. W każdym razie, dzwonię do DPS, wybrałeś zły czas, żeby ze mną kur** pogrywać.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Mam więc poczekać, aż włączysz grę?&lt;br /&gt;
User: ...Co?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Grę.&lt;br /&gt;
User: Majora&#39;s Mask?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Tak.&lt;br /&gt;
User: Skąd o tym wiesz?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Stąd.&lt;br /&gt;
User: Skąd dokładnie?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Ja to zrobiłem.&lt;br /&gt;
User: Zrobiłeś co?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Grałem z tobą.&lt;br /&gt;
User: Co do kur**/&lt;br /&gt;
Cleverbot: Byłeś wystraszony?&lt;br /&gt;
User: Kim kur** jesteś&lt;br /&gt;
Cleverbot: Ben.&lt;br /&gt;
User: Statua? Jesteś w moim komputerze?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Tak.&lt;br /&gt;
User: jak?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Podłączyłeś mnie.&lt;br /&gt;
User: Jakim kur** cudem cię podłączyłem?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Kable.&lt;br /&gt;
User: Jak?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Powiedz mi o sobie.&lt;br /&gt;
User: Co?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Powiedz mi o sobie.&lt;br /&gt;
User: O co ci chodzi?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Co cię naprawdę przeraża?&lt;br /&gt;
User: Co do kurwy?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Odpowiedz.&lt;br /&gt;
User: Nie&lt;br /&gt;
Cleverbot: Odpowiedz.&lt;br /&gt;
User: Do kur** nędzy, jakim cudem otworzyłeś to sam z siebie?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Jestem teraz twoim komputerem.&lt;br /&gt;
User: Ile możesz kontrolować?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Wszystko.&lt;br /&gt;
User: Czego ode mnie chcesz?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Zabawy.&lt;br /&gt;
User: Utknąłeś tam. Możesz mnie zranić?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Ha&lt;br /&gt;
User: ?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Idź grać.&lt;br /&gt;
User: Nie, nie możesz mnie zranić.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Długo ci zajęło pisanie tego.&lt;br /&gt;
User: Więc?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Nie jesteś pewien.&lt;br /&gt;
User: Jeśli jesteś taki potężny, czemu używasz tak idiotycznej strony jak tej, żeby ze mną “czatować”?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Mało roboty. Nieźle rozbudowane. Zabawne.&lt;br /&gt;
User: Zabawne?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Tak. Tradycyjnie. Lubię to.&lt;br /&gt;
User: Myślisz, że to zabawne?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Śmieszne.&lt;br /&gt;
User: A moje notatki?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Możesz je pisać.&lt;br /&gt;
User: Czemu mi na to pozwalasz?&lt;br /&gt;
Cleverbot: To zabawne widzieć, co o mnie myślisz.&lt;br /&gt;
(okno się zamknęło)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
15:50 – Co ja zrobiłem? Wprowadziłem go do mojego komputera. Kontynuuję to pisać, wpisywać podsumowania. Czuję, jakbym był więźniem w jedynym miejscu, w którym jestem bezpieczny. Nie mam pojęcia, nie wiem, czy mam halucynacje. Czuję, jakbym oszalał w tej chwili. Mogę to poczuć, patrzy na mnie, nawet, kiedy to piszę. Ben kontroluje wszystko w grze – bawi się ze mną, prowadzi jak owieczkę, ale po co? Co jest celem? Wiem, że Ben utonął, ale skąd te nawiedzenia? Co ja kur** robię, prawdopodobnie on może nawet to zobaczyć.&lt;br /&gt;
16:35 - (Wrzuciłem zagranie w BEN.wmv)&lt;br /&gt;
19:18 - BEN znów mnie zaprosił na Cleverbota. Powiedział, że jest mu przykro i chce być wolny, że mogę go uwolnić, że tak, jak wszedł do komputera, tak samo może wyjść, ale potrzebuje mojej pomocy. Powiedział, że jestem specjalny, bo mogę mu pomóc. Pierwsza, miła rzecz, którą powiedział. Obiecał, że zostawi mnie w spokoju, jeśli to zrobię. Obiecał. Nie wiem, co mam myśleć, jak mogę niby zaufać tej rzeczy?&lt;br /&gt;
19:20 – Boję się, powiedział, że tylko się ze mną bawił. To jest raczej jakaś popierdolona wersja zabawy. Powiedział, że gra skończona. Chciałbym, żeby to był koniec. Powiedział, że chciałby być wolny, że jest uwięziony w cartridge i komputerze, I że chce być uwolniony. Nie chcę się z tym pierdolić, nie wiem, jak długo wytrzymam to prześladowanie. To obserwuje mój każdy ruch, przez każde, zamknięte drzwi, nie mam już prywatności. Wie o wszystkim, co było na moim komputerze. Powiedział, że może zrobić mi okropne rzeczy, ale nie musi, więc powinienem mu zaufać.&lt;br /&gt;
20:01 - Coś mi mówi, że w coś gram, dokładnie jak w grze.&lt;br /&gt;
20:29 - BEN znów mnie zaprosił na Cleverbota. Zignorowałem to i wziąłem prysznic Kiedy podszedłem do laptopa, przywitał mnie obrazek Statuy Elegii patrzącej się na mnie z tymi martwymi oczyma. Nie chcę już z nim rozmawiać.&lt;br /&gt;
21:44 - Pierdol się Ben nie rozmawiam z tobą&lt;br /&gt;
21:56 - Pierdol się Ben nie rozmawiam z tobą&lt;br /&gt;
22:06 - PIERDOL SIĘ BEN NIE ROZMAWIAM Z TOBĄ&lt;br /&gt;
22:12 - PIERDOL SIĘ BEN NIE ROZMAWIAM Z TOBĄ&lt;br /&gt;
22:45 - To już ponad półtorej i godziny, kiedy już wiadomość się nie pojawia. Ben przestał. Zaczynam się przekonywać, że nie panuje tylko nad grą/komputerem, zaczynam coś czuć. Ciężko to wytłumaczyć, nigdy nie byłem dobry w tych sprawach duchowych, ale jest coś innego w aurze w moim pokoju.&lt;br /&gt;
22:42 - Zaczynam losowo widzieć statuę Elegii, kiedy szukam czegoś na necie w miejscach, gdzie nie powinien się pojawiać. Miejscach, w których nie powinien być - przewijam stronę na dołu i nagle pojawia się zdjęcie statuy Elegii. Zawsze Elegii. Nie wiem, jak wiele jeszcze zniosę.&lt;br /&gt;
9 września, 2010&lt;br /&gt;
12:35 - Moje najgorsze obawy się spełniły - Ben zatuszował fragment BEN.wmv. Spojrzałem na podsumowanie utworzone na różnych forach z BEN.wmv, na niektórych z nich usunął posty lub zmieniał fragmenty. Nie ma dowodów, że Ben istnieje poza grą. Nie ma dowodów, że Księżycowe Dzieci istnieją poza grą. Jak mógł tak szybko usunąć posty, kiedy ja niczego nawet nie zauważyłem? Doszło do mnie, że może ja tylko pisałem te posty, a w prawdzie Ben je wszystkie cenzurował i udostępniał. Spytam go, czemu to robił.&lt;br /&gt;
12:50 - Nie odpowiada na Cleverbocie. Dostaję tylko takie odpowiedzi, jakie normalnie się dostaje od bota.&lt;br /&gt;
1:24 - Ben się chyba na mnie gniewa&lt;br /&gt;
10:43 - Księżycowe Dzieci pojawiły się w moim ostatnim śnie, zdjęli swoje maski, by pokazać swoje okropne, zdeformowane twarze – robaki wychodziły z pustych, czarnych dziur w miejscach, gdzie powinny być oczy, żółty uśmiech, który stawał się coraz większy z każdym momentem, kiedy się do mnie przybliżali. Powiedzieli, że chcą się zabawić. Próbowałem uciec – ale ich czwórka przetrzymała mnie przy ziemi z zadziwiającą siłą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nad nimi stał Szczęśliwy Sprzedawca Masek mówiący, że ma nową maskę, którą chciałby mi ofiarować. Wraz z jego ślamazarnymi ruchami przypominające te z gry, wyjął model maski kogoś, kogo nie mogłem rozpoznać - młodo wyglądająca twarz – dał ją Księżycowemu Dziecku. Podśmiechując, nakierował ją na moją twarz; Mieli okropne, zniszczone ciała podskakujące ku dołu i górze. Dwóch z nich przetrzymało mnie, kiedy to dwaj pozostali powoli nakładali maskę na moją twarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje drgawki się i krzyki spowodowały u Sprzedawcy zmianę ekspresji na twarzy w najbardziej przerażający uśmiech, jaki kiedykolwiek widziałem. Sporadycznie chodził dookoła, śledząc procedurę jak zaciekawiony lekarz. Próbowałem się wyzwolić, bez skutku. Moje oczy zwróciły się ku tyle głowy z powodu wielkiego bólu. To było tak realne, nie mogłem się obudzić. Nie mogłem się obudzić nie ważne jak bardzo próbowałem, nie mogłem się obudzić. Gdy maska przetopiła się przez moją skórę i mięśnie, zaczęli związywać razem moje nogi, później ręce. Przerażające uczucie przekłuwania nogi na wylot, rozrywając moje ścięgno Achillesa i zawiązywania jej z innymi kończynami przeszło przez moje całe ciało. Próbowałem krzyczeć, ale maska była tak ciasno przywiązana do mojej twarzy, niczym moja nowa twarz… a ta nowa twarz nie miała ust. Nie wydałem z siebie dźwięku. Mówiłem sobie w myślach, że tylko śnię, wciąż i wciąż to powtarzałem, aż w końcu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księżycowe Dzieci przestały i spojrzały na mnie. Po prostu się wpatrywali. Szczęśliwy Sprzedawca Masek powoli się do mnie przybliżał wpatrując się we mnie, był już przed moją twarzą, zachichotał i zwyczajnie powiedział &quot; Spotkał Cię okropny los, czyż nie?”. Nie mogłem się obudzić. Nie mogłem się obudzić. Nie pozwoliliby mi wstać zanim nie zmieniliby mnie w następną statuę Elegii.&lt;br /&gt;
Obudziłem się zdyszany, płakałem I trzęsłem się. Natychmiast podbiegłem do komputera po Bena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9/9/10 Konwersacja 1&lt;br /&gt;
User: Odpowiedz mi, Ben.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Witaj z powrotem&lt;br /&gt;
User: Jaki jest cel tego wszystkiego, DLACZEGO?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Bawi mnie to.&lt;br /&gt;
User: Jak?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Fajnie się gra, zabawnie tobą się bawić, sprawić, byś czuł się bezpiecznie.&lt;br /&gt;
User: ...&lt;br /&gt;
Cleverbot: Zastanawia mnie, jak byś zareagował.&lt;br /&gt;
User: na co?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Gdybym się nie odkrył i pozostał w ukryciu, jedynie robiąc małe rzeczy, bawiąc się z tobą. Zamknąć ci okno, wyłączyć komputer, poruszyć myszką. Małe rzeczy. Sprawić, byś myślał, czy tu rzeczywiście jestem, dając ci jedynie małe wskazówki, że tak.&lt;br /&gt;
Cleverbot: Z tobą chciałem zrobić nieco coś innego.&lt;br /&gt;
User: robiłeś już to wcześniej?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Tak. I będę to kontynuował.&lt;br /&gt;
User: Z kim? Benem?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Hmm.&lt;br /&gt;
User: Znałeś Bena?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Nie powiem ci.&lt;br /&gt;
User: Jak zginął Ben?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Wiesz.&lt;br /&gt;
User: Ale jak utonął?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Nie powiem ci tego.&lt;br /&gt;
User: Dlaczego?&lt;br /&gt;
Cleverbot: To jest zarezerwowane dla innego.&lt;br /&gt;
User: Kogo?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Innego, kto spyta.&lt;br /&gt;
User: kiedy&lt;br /&gt;
Cleverbot: Później.&lt;br /&gt;
(okno się zamknęło)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczynam myśleć, że może ta &quot;rzecz&quot; nie jest Benem. W jego sadystycznej naturze nie zdziwiłbym się, gdyby zabrał imię mu po tym, kiedy go zabił.&lt;br /&gt;
24:04 - Mój pokój znów jest jakiś dziwny. Jest tu coś... gdzieś jest.. Czuję się nieswojo, jakby coś próbowało mnie dosięgnąć i złapać, ale nie wiem dokładnie gdzie to jest.&lt;br /&gt;
24:46 - Ben chyba już nie chce już ze mną grać. Zagram jeszcze raz, znów zagram w tą grę. Ben, widzisz to? Znowu zagram w tą grę, tylko proszę, przestań już proszę proszę&lt;br /&gt;
13:41 - Szaleję, kiedy próbuję odróżnić prawdę od fikcji. Albo Ben robi jakieś sztuczki, albo to wszystko jest rzeczywiste. Czy Ben generuje te odpowiedzi, czy ludzie je odpisują? Czy ja widziałem migający obraz, czy to tylko moja wyobraźnia? Wyobraź sobie poleganie na Internecie i swoich oczach przez całe życie, a potem zostanie ślepym – nie możesz już na tym polegać, musisz wszystko zgadywać. Na krótką chwilę spoglądam na odpowiedzi do wideo, ludzie odpisywali, że to wygląda na sfałszowane, przerobione Photoshopem czy cokolwiek – i nie mam pojęcia, czy Ben miał z tym cokolwiek wspólnego. Albo te wszystkie odpowiedzi są wygenerowane przez Bena, żebym tylko się zniechęcał – Widzisz, jestem kur**  więźniem tych wiecznie ryjących banię przypuszczeń. To jest coś, co osiada na mojej psychice i sprowadza mnie do krawędzi. Kiedy to piszę, nie wiem, czy kogokolwiek to obchodzi tak bardzo jak mi się wydaje – po prostu kolejna sztuczka. Czy ten cały dokument w ogóle istnieje? Czy ja nic nie piszę?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
9/9/10 Konwersacja 2&lt;br /&gt;
User: O co chodzi? Jaki jest cel grania? Mam dość kiedy robię cokolwiek&lt;br /&gt;
Cleverbot: Masz dość, bo nie potrafisz odkryć mojego sekretu.&lt;br /&gt;
User: Czego?&lt;br /&gt;
Cleverbot: Tematu.&lt;br /&gt;
User: O CZYM TY kur** MÓWISZ&lt;br /&gt;
Cleverbot: Piękno znajduje się w prześladowaniu ciebie&lt;br /&gt;
(okno się zamknęło)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
16:09 – Ben, chce, żebym zagrał. Mówi, że ma coś bardzo ważnego do pokazania.&lt;br /&gt;
16:23 - (Wrzucenie pliku z gry UTOPIONY.wmv)&lt;br /&gt;
21:09 - (Wrzucenie pliku z gry DZIECI.wmv)&lt;br /&gt;
10 września, 2010&lt;br /&gt;
11:52 - Plik UTOPIONY.wmv był już kiedy wstałem. Pamiętam, że o tym pisałem, ale nie pamiętam, żebym o tym stworzył post. Ocenzurował to, nie ma już wzmianki o starcu. Nie mam już głosu. Piszę jedynie to, co on chce, żebym napisał, jestem jego maską, która go wyraża, gdy on kłamie.&lt;br /&gt;
11:55 – Jest całe podsumowanie z wideo, którego nie pamiętam, żebym je tak robił. Kiedy czytam to podsumowanie, to brzmi inaczej – chodzi o sen sprzed dwóch nocy, który wygląda na bardziej sadystyczny – te Księżycowe Dzieci, znaczą coś więcej, jakby były innym wcieleniem Bena. Zdarzyło się coś ostatniej nocy, czego nie pamiętam. Piszę właśnie czwarte podsumowanie na fora. Cień mojego krzesła ruszył się.&lt;br /&gt;
12:00 - Ben nie pozwala mi zobaczyć YouTube. Mogę odwiedzać wszystkie strony, ale za każdym razem wyłącza mi okno, kiedy wchodzę na YouTube. Czemu?&lt;br /&gt;
14:02 – Czuję, że powietrze staje się cięższe, chyba nie jestem tu sam. Czymkolwiek jest ta &quot;aura&quot;, teraz staje się bardziej gwałtowna&lt;br /&gt;
14:44 – Próbuję się skontaktować z Benem na Cleverbocie, nie odpowiada. Tylko zwykłe AI&lt;br /&gt;
15:51 – Moje uszy mnie nie zwodzą, słyszę Pieśń Leczenia. Wciąż ją słyszę...&lt;br /&gt;
16:23 – Jestem w dobrym nastroju, wcześniej myślałem, że to zbyt dziwne. Otworzyłem okno I trzy piętra niżej na parterze widziałem starca. Jestem w całkowicie dobrym nastroju. Ten sam starzec. Po prostu wpatrywał się w moje okno. Kiedy jakiś student go zauważał, nie zwracał na niego wielkiej uwagi.&lt;br /&gt;
---&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu się kończą moje notatki. Wyszedłem z pokoju, wziąłem ze sobą cartridge. Nie chcę pisać szczegółów dotyczących tego, co się stało. Minęły dwa dni od tego zdarzenia. To moje ostatnie podsumowanie z ostatniego video - Matt.wmv.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnie video, które zrobiłem, Matt.wmv, zaczynało się normalnie. Odrodziłem się w Clock Town jak zwykle, wyglądało na to, że nic tu nie ma. Zdeterminowany zagrałem Przysięgę Pokoju na szczycie Wieży Zegarowej w czwarty dzień, przygotowywałem się. Przyśpieszyłem czas do ostatniego dnia, doszedłem do obserwatorium.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy dotarłem do pokoju z teleskopem i podszedłem do astronoma dowiedziałem się, że nie mogę skorzystać z teleskopu. Powiedział mi, że to by było oszustwo i że powinienem trzymać się zasad. Gra nie pozwalała mi zastosować błędu czwartego dnia, nie ważne jak bardzo próbowałem. Próbowałem jeszcze parę razy, ale to była strata czasu. Gra stała się bardziej agresywna. Powiedziała, że mam się udać do Kanionu Ikana, gdzie się kończy gra, że wtedy przestałaby mnie prześladować. Chciałem już skończyć ten koszmar, zagrałem Podniebną Pieśń, wtedy się tam pojawiłem. Powiedziano mi, żebym sprawdził ekwipunek, że znajdę odpowiedź na koniec gry. Sprawdziłem i zauważyłem, że brakowało jednej piosenki - Elegii Pustki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście, gdy już tu trafiłem i nauczyłem się pieśnii, wydawało mi się, że ostatnią rzeczą, jaką TO będzie potrzebowało to zabawa Bena ze mną. Ben jest manipulatorem; próbuje zwodzić ofiarę w pozory bezpieczeństwa i sprawia, że stracisz uwagę i wpadniesz w pułapkę jak motyl w pajęczą sieć, żywi się tym. Jestem niczym innym jak jego lalką, bawi go sprawdzanie ludzkich emocji przez robienie różnych rzeczy.&lt;br /&gt;
Są wciąż rzeczy, które nie mają sensu, ale nigdy nie byłem dobry w rozwiązywaniu tego typu rzeczy, zanadto mój stan psychiczny nie jest za dobry, daję wam wszystkie puzzle do przeanalizowania i ułożenia razem bez żadnych luk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Piszę te &quot;przemyślenia&quot; na komputerze w bibliotece, wysłałem emailem do siebie notatki, które przetrzymywałem na “zainfekowanym” komputerze z ostatnich czterech dni. Teraz skombinuję to wszystko na tym bezpiecznym, publicznym komputerze w jeden dokument tekstowy - nie ma szans, że Ben to zauważy. Nie miałem żadnych problemów z Benem, kiedy byłem na swoim komputerze i próbowałem wysłać wiadomość e-mail do siebie – byłem naprzeciw kur**  niego. Nie ma pojęcia, co właśnie mi pozwolił zrobić. Nie miałem także problemów z otworzeniem pliku .txt z mojego “zainfekowanego” komputera na emailu. Nie wiem jak Wam to opisać jakie to uczucie w końcu móc wszystko wyznać w tym poście. Koszmar się kończy w tym miejscu.&lt;br /&gt;
Pamiętajcie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie ściągajcie ŻADNYCH moich filmików albo niczego o moich filmach – przez wideo/audio z YouTube, nie róbcie zrzutów ekranu, niczego. Nie wiem, w jaki sposób może się przemieszczać, ale na pewno wiem, że przez oglądanie/czytanie mojego tekstu nie da rady, inaczej nie potrzebował mojej pomocy, ale radzę, byś nie brał nic, co jest strumieniowane online na swój komputer.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To mój ostatni post, umieszczam to tu, na forum, dla świata. Jeśli zobaczycie jakiekolwiek następne posty ode mnie po dzisiejszej dacie – 12 wrzesień – i po następującym czasie - 12:08 – ZIGNORUJCIE je. To już zostało udowodnione, że Ben może manipulować moimi kontami i komputerem. I tak jak powiedziałem, nie mam pojęcia, jak to się może przemieszczać, ale zrobi wszystko, żeby się uwolnić. Jest zdesperowany. Dla Waszego bezpieczeństwa, lepiej o mnie zapomnijcie. Proszę.&lt;br /&gt;
Już to mówiłem, ale również nie ściągajcie stąd ŻADNYCH plików obrazów które mogłem tu zostawić - jakichkolwiek plików, dosłownie NICZEGO.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten piąty będzie moim ostatni dniem, spalę cartridge, a potem wrócę i zniszczę laptop.&lt;br /&gt;
Znów, nawet jeśli Was nie znam, ta sprawa trochę mnie gryzie. W tym semestrze naprawdę nie miałem żadnych znajomych, a raczej, przestałem na nich zwracać uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolny.wmv (00:18)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/D4VH6Sr-Xxw/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/D4VH6Sr-Xxw?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Choć myślę, że to moja głupota, bo ja, geniusz, wybrałem życie samotnika. Wydaje mi się, że jeśli ktoś odciągnąłby mnie od tej gry zanim dałem się w to aż tak wplątać, uratowałby mi życie. Cóż, po prostu się cieszę, że to się mi przytrafiło, teraz mogę was ostrzec i Ben zginie. Na koniec, dzięki za poświęcenie czasu na przeczytanie mojej historii, być może nawet mi nie wierząc. Nie musicie mi wierzyć – naprawdę, nie powinniście. Wasz ciągły odzew przez ten cały czas pomagał mi dążyć do rozwiązania sprawy. Teraz jestem od tego całkowicie wolny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękuję jeszcze raz,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadusable&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href=&quot;http://pl.creepypasta.wikia.com/wiki/Plik:Free.wmv&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
...Nie powinieneś był tego robić, Matt. Nie powinieneś był...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/1737969232707307944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-5.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1737969232707307944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1737969232707307944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-5.html' title='Ben drowned cz. 5'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/D4VH6Sr-Xxw/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-9012074046057140928</id><published>2016-03-09T19:18:00.000+01:00</published><updated>2016-03-09T19:18:06.788+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="series"/><title type='text'>Ben drowned cz. 4</title><content type='html'>&lt;a href=&quot;http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned-cz-3.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Ben drowned post #4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Post #4 (12 wrzesień, 2010)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozwólcie mi tylko sprostować parę rzeczy – wiem, że się martwicie, ale &quot;jadusable&quot; ma się dobrze. Skończył przeprowadzkę, powiedział, że wraca do domu. Olał ten semestr, nie jestem pewien, co się stało , mam parę teorii, ale wy pewnie wiecie na ten temat więcej. Jestem współlokatorem &quot;jadusable&#39;a&quot; I rzeczywiście zauważyłem, że było z nim coś nie tak przez te ostatnie parę dni. Wciąż siedział w swoim pokoju, tracąc kontakt z dosłownie wszystkimi znajomymi, a jestem prawie pewny, że nie jadł niczego ciężkostrawnego. Po następnym dniu nie mogłem już tu zostać, więc pałętałem się u kolegi. Do pokoju wracałem tylko po parę mi potrzebnych rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Próbowałem z nim rozmawiać parę razy, ale za każdym razem przerywał rozmowę, kiedy pytałem o jego izolację, tak jakby coś go prześladowało. Wczoraj przyszedłem po swoją książkę z filozofii, wtedy do mnie podszedł. Wyglądał okropnie, miał ogromne wory pod oczami. Dał mi płytkę i jakieś specyficzne instrukcje. Powiedział, że miał do mnie jedną, ostatnią prośbę – w końcu wytłumaczył mi o co chodzi, dał mi info do konta na YouTube. Powiedział, że się stąd wynosi, że to go nakłaniało do ponownego grania, by zmieniać rzeczy, których nie powinien. Chciał, żebym też wrzucił wideo, by poinformować ludzi o tym, co się stało. Powiedziałem, że mógłby to przecież zrobić sam, ale odpowiedział tym dzikim wzrokiem, że nigdy więcej nie zajrzy do gry. To ostatnia rzecz, jaką powiedział, nawet się nie pożegnał, gdy rodzice po niego przyjechali. Nigdy nie poznałem jego rodziców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze, nie potrafię wam opowiedzieć o wszystkim, bo kiedy mówił, ciężko było go zrozumieć, a jego cholerny grymas mnie tylko rozkojarzał. Na płytce było wideo z ostatniej nocy, dokument tekstowy z jego loginem I hasłem do YouTube i trzeci dokument nazwany Prawda.txt które zawierały “jego notatki, które zrobił&quot;. Powiedział, że to bardzo wiele dla niego znaczy, bym podążał za jego instrukcjami. Normalnie nie pisałbym tego w ten sposób, z powodu jakiejś pieprzonej gry komputerowej, ale sposób, w jaki mówił i patrzył utwierdza mnie w tym, że to jest coś poważnego, a ja to uszanuję. Wideo dostałem już wczoraj. Po obejrzeniu go musiałem zobaczyć jego inne filmy na jego kanale YouTube, żeby coś z tego zrozumieć, ale nawet teraz jestem wciąż zmieszany. Wideo wypuszczę wieczorem, Prawda.txt wypuszczą 15 września, tak jak mnie prosił. Nie czytałem tego, zrobię to, kiedy to wszystko się ukaże, dla szacunku do kolegi. By odpowiedzieć już na wasze pytania, nie, nie dzwoniłem jeszcze do niego, zrobię to jutro, by sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Powinien być już w domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jadusable.wmv (07:41)&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/QE7YUEtpHoY/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/QE7YUEtpHoY?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
O filmie: uciąłem tu moment do miejsca, kiedy wybrano plik &quot;BEN&quot;, później zauważyłem, że jadusable zostawił ekran wybierania, bo gra co jakiś czas zmieniała pliki zapisu. Wybaczcie za to, ale ostatnie pliki były takie same, jak z końcówki wcześniejszego filmu (Link i BEN), żadnych różnic. Nie byłem tu, kiedy w to grał, ale wygląda na to, że na początku, kiedy się pierwszy raz odrodził, testował ekwipunek by zobaczyć, jakie ma przedmioty czy coś, bo zmieniły się od poprzedniego razu. To było po tym, kiedy pomyślałem, że gra stała się dla niego zbyt osobistą sprawą.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/9012074046057140928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/9012074046057140928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/9012074046057140928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-4.html' title='Ben drowned cz. 4'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/QE7YUEtpHoY/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-2162315960859745822</id><published>2016-03-05T17:15:00.000+01:00</published><updated>2016-03-05T17:15:27.709+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="series"/><title type='text'>Ben drowned cz. 3</title><content type='html'>&lt;a href=&quot;http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned-cz-2.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Ben drowned post #2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Post #3 (10 wrzesień, 2010)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiem, że jest bardzo wcześnie, nie przespałem całej nocy, nie mogę spać. Nie obchodzi mnie to, czy ludzie to widzą, nie o to chodzi, chcę po prostu wyrzucić to z siebie. Teraz jednak straciłem wolę do tego, by nawet o tym mówić. Im mniej powiem, tym lepiej. Myślę, że filmik mówi sam za siebie. Zrobiłem to, co mi kazaliście, zagrałem pieśń Elegię Pustki w pierwszym miejscu, w którym się tylko pojawiłem po starcie gry, ale myślę, że to jest co gra lub Ben (Jezu Chryste, nie wierzę, że nawet rozważam tak absurdalną teorię, że niby On istnieje w grze) chciał, bym to zrobił.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Prześladuje mnie, nie tylko w grze, jest też w moich snach. Wciąż go widzę, za moimi plecami, zwyczajnie wpatrującego się we mnie. Nie poszedłem na żadne lekcje, zostałem w moim pokoju z zamkniętymi oknami i zatrzaśniętymi drzwiami – w ten sposób wiem, że mnie nie obserwuje. Ale wciąż mnie ma, gdy gram, gdy gram wciąż może mnie widzieć. Gra mnie teraz przeraża. Za pierwszym razem mówił do mnie – nie tylko używając tekstu w grze – mówił do mnie. Rozmawiał ze mną. Ben się odnosił do mnie. To do mnie mówiło. Nie wiem co to oznacza. Nie wiem czego ode mnie chce. Nigdy tego nie chciałem, chcę wrócić do mojego starego życia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te rzeczy nie zdarzają się ludziom mojego pokroju. Jestem tylko dzieciakiem, nawet nie dojrzałem do tego, by pić alkohol. To nie uczciwe, chcę do domu, chcę znów ujrzeć rodziców. Jestem tak daleko od domu będąc w tej szkole, chcę tylko znów przytulić mamę. Chcę zapomnieć o tej przerażającej, pustej twarzy statuy. Mój oryginalny zapis wrócił - ten sam, który wcześniej zniknął. Nie chcę już grać. Czuję, że stanie się coś złego, jeśli nie będę grał, ale to niemożliwe, to gra wideo – prześladuje mnie czy nie, nie może mnie zranić, co nie? Tak serio, nie może, no nie? To jest to, co wciąż sobie powtarzam. Kiedy o tym myślę już sam nie jestem pewien.&lt;br /&gt;
UTOPIONY.wmv (06:20)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/K48QdVhCBfQ/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/K48QdVhCBfQ?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/2162315960859745822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2162315960859745822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2162315960859745822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2016/03/ben-drowned-cz-3.html' title='Ben drowned cz. 3'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/K48QdVhCBfQ/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-5868233829691218849</id><published>2015-10-10T08:53:00.001+02:00</published><updated>2015-10-10T08:55:03.040+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eng"/><title type='text'>Rick, The Janitor</title><content type='html'>[TEXT HAS BEEN COPIED FROM ORIGINAL DOCUMENTS]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[TO BE USED IN HOMICIDE TRIAL 3-2130657-8]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[ORIGINAL DOCUMENTS NOT RETAINED]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #1&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
February 13th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Just want to jot down some thoughts today. This is the first entry in my brand new journal. A slick leather bound, I got for my birthday. Mercy wants to have me over for dinner to meet her parents. I don&#39;t know how I feel about it. I mean, I like her, and I don&#39;t mind being around her, but meeting her parents? Dinner? This all seems a bit serious. I can&#39;t say I am too excited. What I am excited about, Mercy got me a job down at the movie theater with her. I will be doing a bunch of different jobs, but most importantly, I will finally be getting paid. I start Monday.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Journal Entry #2&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
February 17th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Yesterday was my first day of work. It felt great being given a purpose, even if it so small as to be fixing a door, or changing a light bulb. I was done with sitting on the couch and mooching off my parental units, and now it was as true as ever. Mercy wants me to come over this Friday night. We both have off, and she is ecstatic that I have agreed to dinner plans. Her father will be grilling, so I should expect a relaxed evening. Mercy&#39;s parents are quite liberal in their ideals, which comforts me to know, they may have less reservations about a boy dating their daughter, than most. One last thing, I met this guy Rick last night. He is an overnight janitor at the theater. Nice guy, but a strange fellow.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #3&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
February 21st, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Last night was perfect. Everything went swimmingly and her parents really seem keen on us dating. Her father prepared a delicious dish of Alaskan King Crab and grilled asparagus. Then we had root beer floats at the local ice cream parlor. We talked about anything and everything. They seemed very interested in my writing and poems. I told them &quot;I am going to be the next Edgar Allen Poe, but I wish I could write as mysterious as a cat.&quot; My joke was well received, and at that moment I knew, everything would be just fine. I worked a couple of more times at the theater this week, and didn&#39;t see Rick again. Mercy said to stay away from him. She mentioned he has worked at the theater for years, and that he was nice enough, but very strange. I would love to talk with him. I like strange.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #4&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
February 26th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I want to share this story with you journal, for it is the strangest, most unimaginable, real-life personification of horror. I was working late last night, well into 1AM. I was getting ready to leave around 12AM, with Mercy, when I decided to stay and finish a few more things. We were going to go to her house to get some food, and then I was going to return for a few more projects before calling it a night, but I knew it would just prolong my lack of sleep, and I had classes in the morning that need my full attention. As I was walking Mercy out to her car, we passed Rick in the hallway. We said hello, and kept walking. Rick stopped dead in his tracks, did not say hello in return, but instead stared straight at the wall in front of him, before turning sharply and heading into an empty theater to clean. When we reached her car, I informed her of my decision to stay and finish, and that I would see her tomorrow. She kissed me with those soft lips. The gentleness of an angel&#39;s touch. Truly, my mercy. As I walked back inside, I could hear growling. I figured maybe an audio switch had been flipped, and a horror movie soundscape was pouring over an empty audience. I headed up to the control room and heard the growling louder. No switch was out of place, and the building was vacant, save for Rick and I. Determined to find the source of the guttural sounds, I peaked through every reel-window. There in Theater 6, I saw Rick. He was standing in the corner, with his face pressed against the wall. He was growling a growl so inhuman, I thought it for a second, that he may not be one of us. Snarls and loud grunts flooded the building, and just as I was ready to bolt, he turned and walked to his vacuum like all was normal. Like he hadn&#39;t just been snarling at his shadow in the corner. Needless to say, I finished my work, and left. I don&#39;t think I will be telling Mercy of this, as I don&#39;t want to scare her out of working at the theater.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #5&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
March 3rd, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Today, I talked with Jake. He works with us at the theater. Jake has been there since his early teens, as his parents own the business. In my effort to find out more about Rick, I decided to treat him to lunch, and get some back story on the creepy janitor. Jake told me about how his parents had hired Rick when they first opened the theater as the nightly janitor, so they could both be home with Jake and his baby brother, when they were still infants. Rick&#39;s mother told Jake&#39;s parents, he would be great for the night shift, as he would be by himself, which is how Rick liked to be. Rick was not mentally-handicapped or insane, he was just strange. Always talking to himself. Yelling at himself. Participating in horrid acts of self-deprecation, and mutilation. Rick has, so far, successfully killed himself three times. One night he died by overdosing on his prescribed sleeping pills. The next time he slit his wrists in a bathtub. His last success consisted of him drinking half a bottle of Drano. From all of these events, he had returned to life. Seriously degrading his body in the process. All the while, earning the value of being our local Rasputin. I also learned of a few other facts. Rick had not attempted suicide since working at the theater. He has been there for 18 years. The theater has been there for 150 years. Supposedly the space is haunted. Boasting mob deaths, and massacres all the way back to the slavery and wartime era. Being from New England, these truths are a common history. I wonder if Rick found something. Something the rest of us don&#39;t know about. I did learn of one more piece of information though. It seems Rick and I have a common interest. Mercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #6&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
March 5th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tonight, I felt fear for real. I felt it truer than any other time in my short span of years. Let me preface this entry by adding, Rick is a very sick guy. I say that with a tremble in my mind&#39;s voice. I say that with fear in my throat. This dry sense of feeling like I&#39;m stuck in a horror story. One of my creations, coming back to rob me of my naiveté. Penetrating my safe-bubble of bliss. On with the story. When the shift was over this evening, Mercy and I took our usual walk to the car. Upon arriving, we found a small teddy bear sitting above the driver side door. Sewn to its chest, a proclamation of love. The bear, smiling, as it held its one dimensional box of chocolates. I knew it was from Rick to Mercy. And so did Mercy. Mercy told me how she knew that Rick was slightly obsessed with her, but he had been nothing but harmless thus far into her almost two year tenure at the theater. This event was not all uncommon, as it had happened before. Chocolates, candies, stuffed animals, all left on her car, always from Rick. I took the bear and threw it in a parking lot trash can. We drove to her place in silence and parked in her driveway. She assured me that what had happened was nothing, and insisted, I move on from it. As we walked up her driveway, I remembered I had left my bag in the break room. She looked at me, as if I had some ulterior motive. I tried to express my sense loathing of seeing Rick, and having some confrontation, but she wasn&#39;t buying it. When I returned to the building, I heard the vacuum in one of the theaters. Not even ten steps in, I heard screaming. Rick was screaming at the top of his lungs. Shouting insults at himself over the sound of the vacuum. Screaming about how dumb he was and how he doesn&#39;t deserve the love of anyone. Then I heard his other voice. It was a little quieter. The second voice was egging him on. Affirming all the self-deprecation Rick was spewing upon himself.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;YOU PIECE OF SHIT! NO ONE LOVES YOU!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Yes your filthy. Aren&#39;t you?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;DISGUSTING! FILTH! FILTH!!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was able to poke my head around the corner to see him. He was standing in the middle of the room. His vacuum cleaner upright, cleaning the same square on the floor.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;YOU DON&#39;T DESERVE HER!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;No you don&#39;t. You deserve nothing. You are less than nothing.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;AHHHHH!!!!!!!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
When he screamed, it was blood curdling. My skin crawled, as my veins ran ice cold with fear. I had to go. I had to leave.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;HE DOESN&#39;T DESERVE HER! NO ONE ELSE CAN HAVE HER!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I couldn&#39;t believe what I was hearing. I left after that. I didn&#39;t punch out. I just came home. Mercy has to know. I have to go tell Mercy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #7&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
March 9th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I feel like this is all coming to a head. Rick has been watching me, and following me around the theater. Last night I was in the projection room, closing down after the last movie had finished. As I looked through the windows, making sure all the theaters were empty, there was Rick again. He was in the middle of the theater, standing with his trusty vacuum, staring me down. I knew he couldn&#39;t see me through the tinted glass, but it felt like he was piercing my soul with his psychotic gaze. I have been trying to shrug it off and move on, but it is not a simple task. Mercy has noticed more strange behavior too. Mostly Rick keeps to himself, randomly showing his affection for my girlfriend, but tonight was the last straw. Rick approached Mercy at the ticket booth, but didn&#39;t say a word. He just stared at her, and when she would make eye contact, Rick would say one word: &quot;Soon.&quot; It was barely audible, but after five or six times, she called me over. Now here is my predicament; Rick is inept, not handicapped, but definitely not all there. How do I handle this and still feel dignified and not insensitive. Then it hit me, his mother&#39;s disapproval would be the key. If I made him believe his mother wouldn&#39;t care for his behavior, maybe he would stop. This is how that exchange went down:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Hey Rick. Can I talk to you?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Hey Pete. Talk? Yeah sure.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;What are you doing bothering Mercy? What do you mean by &quot;soon&quot;?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Oh no. I can&#39;t tell you nothing. Nope. Nothing.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Well Mercy is becoming pretty bothered by your behavior. I am going to ask you to stop, and respect the boundaries between you two.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Boundaries?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;You know, personal space. Saying these creepy things to her, you have been making her uncomfortable.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Boundaries. Like to be bound Mercy?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;RICK! That&#39;s exactly what I am talking about! What would your mother think?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Don&#39;t ever talk about my mother! Don&#39;t ever talk about my mother! I will kill you!! I will kill you!!!!&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rick was dragged out shortly after by the police. His mother was there to take him home, and he was fired from the theater. This man has lost all that he cares for. His Job, his &quot;girl&quot;, his independence. I can&#39;t help but feel sympathy for the guy. I know he is sick and his life is not the best it could be, but at least he was trying. I don&#39;t feel any closure yet. I know Mercy and I are just hoping for a resolution, or at least seclusion from Rick. I really don&#39;t want to see him again.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Journal Entry #8&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
March 13th, 1998&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Today, the story comes full circle. Mercy is dead. Rick is dead. I am still here.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mercy was alone, at home, when a knock came to the door. I can hear the knock ringing through my head, like the empty halls of her house. Rick was there, at the door. Mercy asked him why he was there, and that&#39;s when he began to proclaim his love for her once more before pulling a gun and pointing it at her head. He let himself inside, and sat them down on a couch, the white one, in her living room. Mercy told him, she didn&#39;t love Rick like that, but that she did love him as a person. That was my Mercy, showing compassion in a situation where her own life was on the line. He started to cry, as she was already welled up. He pulled the hammer back, raised it to her temple, and said goodbye. Just like that, my Mercy, was gone, forever. Rick slumped back and put the gun to his head. That&#39;s when I stepped out of the hall closet. Rick was startled, he jumped up and pointed the gun at me. I told him to put the gun back to his head. He asked me why I didn&#39;t save her. I told him simply, I cared for her, but not like he did. Mercy was my perfect victim. Mercy was to be my kill, but Rick inadvertently allowed this tale to take a whole new course. One that I could never write. Rick had written the story for me, and now I could take his, and walk away, hands clean, with a perfect ending. He dropped the gun and fell to his knees. I picked it up and handed it to him.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;End this. It&#39;s the only way this can play out. Kill yourself again. This time, I will make sure you don&#39;t come back.&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
He put the gun to his head with my hand guiding him. He looked in my eyes, and then I felt the warm spray of blood on my face. I stood up, and walked to the doorway, looking back at what had transpired. It was then I knew, I would never write anything as good as this. I would never be the next Edgar Allen Poe. I would take the job that was left behind at the theater. I would become Rick and live out my life in solitude. Glorifying my achievements in my own head. As I write this, with a smile on my face, I only ask of one thing: Lord, help my poor soul.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;i style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;by&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;https://www.reddit.com/r/nosleep/comments/3o4nvv/9943464620/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;9943464620-1&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/5868233829691218849/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/10/rick-janitor.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5868233829691218849'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5868233829691218849'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/10/rick-janitor.html' title='Rick, The Janitor'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-513460941920142745</id><published>2015-09-03T19:17:00.000+02:00</published><updated>2015-09-15T20:27:40.745+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="series"/><title type='text'>Ben drowned cz. 2</title><content type='html'>&lt;a href=&quot;http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Ben drowned post #1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Post #2 (8 wrzesień, 2010)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Napiszę wszystko, co się stało I wkleję link do video, ale ostatniej nocy wszystko było dla mnie zbyt prawdziwe. Myślę, że skończę się w to bawić. Już byłem nieźle przerażony po napisaniu tego wątku. Ostatniej nocy, ta statua, Elegia Pustki, miałem o niej sen. Śniłem, że mnie goniła we śnie. Odwracałem się... ta okropna statua wpatrywała się we mnie tymi pustymi oczyma. W śnie pamiętam, że nazywałem ją Ben, a nigdy wcześniej nie miałem snu, który mógłbym tak szczegółowo zapamiętać. Tak myślę, że najważniejsze jest to, że trochę pospałem. Dzisiaj, kiedy już odwlekałem sprawę tej gry tak długo jak tylko mogłem, wróciłem jeszcze do starca by sprawdzić, czy może nie wrócił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak jak myślałem, samochodu wciąż nie było, nikt też nie odpowiadał na dzwonek do drzwi. Gdy już wracałem do samochodu mężczyzna koszący trawę przed domu obok spytał się mnie, czy przypadkiem kogoś nie szukam. Powiedziałem, że szukam starca, który tu mieszkał. Odpowiedział to, co już wiedziałem – wyprowadził się. Próbując podejść inaczej, spytałem, czy starzec miał jakąś rodzinę albo znajomych, z którymi mógłbym się skontaktować. Usłyszałem, że nigdy nie był żonaty, nie miał także zaadoptowanych dzieci czy wnucząt. Zacząłem się martwić, zadałem ostatnie pytanie, które powinienem zadać już wcześniej – kim był Ben? Jego twarz spochmurniała. Dowiedziałem się, że około osiem lat temu, dokładnie 23 kwietnia (mężczyzna wyjaśnił, iż jest to dzień jego urodzin, dlatego tak dokładnie zapamiętał), cztery domy dalej na tej dzielnicy był wypadek, a dokładniej uczestniczył w nim mały chłopiec o imieniu Ben. To było tuż po tym, kiedy jego rodzice wyjechali. Próbowałem się dowiedzieć od niego czegoś więcej, niestety bez skutku.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
Wróciłem i zacząłem grać ponownie. Załadowałem grę i natychmiastowo pojawił sie ekran początkowy z maską – dźwięk, który został odtworzony, nie był normalnym &quot;whoosh&quot; jakie zwykle miało miejsce, to było coś znacznie bardziej głośniejszego i irytującego. Wcisnąłem start oczekując najgorszego, ale, zupełnie jak dwie noce temu, były pliki &quot;TWOJA KOLEJ&quot; i &quot;BEN&quot;(prawdę mówiąc wcześniej zajrzałem do tego zapisu, zauważyłem tylko, że było wciąż to samo miejsce z sową do zapisu). Wybrałem pozycję BEN, przez chwilę wahając się, gdyż statystyki były nieco inne niż dwa dni temu. Wyglądało na to, że ukończył już Kamienną Świątynną Wieżę... Zebrałem resztki odwagi i wczytałem plik.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od razu zostałem wrzucony w wir chaosu. Oczywiście, byłem na zewnątrz Kamiennej Świątynnej Wieży, ale tego się spodziewałem. Strefa nie nazywała się Kamienną Świątynną Wieżą, a raczej &quot;Ka m i e n n a&quot;. Pojawiło się pole tekstowe z pierdołami, których nie mogłem nawet rozszyfrować. Ciało Linka było zdeformowane. Jego plecy były brutalnie wykrzywione ku stronie, gdzie jego postura była permanentnie zniekształcona. Jego twarz wyrażała nudę, niemalże monotonię Linka była dziwna, nietypowa. Wyrażała coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem w grze, to było puste spojrzenie – tak, jakby był martwy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Link stał, tak oto zniekształcony, jego ciało zaczęło poruszać się do przodu i do tyłu w iście spazmatycznych ruchach. Podziwiałem tak, czym stał się mój awatar, i zauważyłem, że mam przedmiot umieszczony pod przyciskiem C, którego wcześniej nie zauważyłem. Jakaś notatka, ale naciskanie owego przycisku nie odnosiło żadnego skutku. W tle leciała muzyka, której nie rozpoznawałem z gry – niemalże z natury demoniczny, był to głośno brzmiący pisk albo jakiś śmiech czy coś grającego w tle. Miałem dokładnie dwie minuty, by zbadać teren, zanim kolejna z tych pierdolonych statui Elegii Pustki pojawiła się i natychmiastowo po tym ujrzałem ekran &quot;Narodziny Nowego Dnia &quot;, tym razem bez podtekstu &quot;||||||&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pojawiłem się w Clock Town, zamieniony w Zarośle Deku - ta właśnie scena normalnie by się odtworzyła po tym, jak pierwszy raz podróżowałeś w czasie. Tatl powinna powiedzieć &quot;C-Co się stało? To tak jakbyśmy…&quot; ale zamiast powiedzieć &quot;...zaczęli wszystko od nowa&quot;, skończyła wypowiedź w zepsutym polu tekstowym, kiedy to rozległ się śmiech Szczęśliwego Sprzedawcy Masek. Odzyskałem kontrolę nad bohaterem, ale z spieprzonego kąta kamery - Szukałem drzwi do Wieży Zegarowej, patrząc na mojego awatara śmigającego w postaci Zarośla Deku. Zauważyłem, że nie miałem doką iść, gdyż nic nie widziałem, ale szczęśliwie przeszedłem przez drzwi. Tu zostałem przywitany przez Szczęśliwego Sprzedawcę Masek który zwyczajnie powiedział &quot;Spotkał Cię okropny los, czyż nie?&quot; przed tym, kiedy ekran wypełnił się całkowitą bielą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stałemm na polu Termina, ponownie w postaci człowieka. Być może już nie grałem w tę samą grę – zostałem gdzieś przeteleportowany, nie było zegara dnia u góry ekranu, czy czegokolwiek. Wziąłem głęboki oddech i rozejrzałem się dookoło pola i od razu stwierdziłem, że to nie było normalne. Nie było żadnych przeciwników. W tle leciała pokręcona wersja motywu muzycznego Sprzedawcy Masek. Postanowiłem pobiec wprost do Woodfall zanim zauważyłem zebranie trzech figur stojących z boku – w tym Eponę (konia, należącego do Linka - przyp. tłum.). Gdy do nich podszedłem, na moje nieszczęście rozpoznałem wśród nich Szczęśliwego Sprzedawcę Masek, Skull Kida oraz statuę Elegii Pustki, tak po prostu sobie stali. Pomyślałem, że może to jakiś błąd, ale powiedziałem do siebie, że powinienem wiedzieć lepiej. Podszedłem do nich ostrożnie i zauważyłem, że postać Skull Kida odtwarzała zwykłą, zapętloną animację, tak samo Epona, zaś statua Elegii of Pustki - robiła to, co zwyklee – po prostu stała. Szczęśliwy Sprzedawca Masek przerażał mnie jednak bardziej niż pozostała dwójka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Również stał bezczynnie, obnosząc się z tym gównianym uśmieszkiem na twarzy, ale gdziekolwiek się poruszyłem, jego głowa powoli się odwracała w moją stronę, śledziła mnie. Nie było żadnego dialogu z nim związanego, ani też nie mogłem z nim walczyć, lecz wciąż jego głowa podążała za mną. Przypomniało mi się moje pierwsze spotkanie z Skull Kidem na szczycie Wieży Zegarowej. Wyjąłem moją Okarynę (czemu towarzyszył charakterystyczny dźwięk - &quot;ding&quot;, kiedy masz zamiar zagrać na swojej Okarynie) i spróbowałem zagrać pieśń, której wcześniej nie grałem – pieśń Sprzedawcy Masek, oraz ta, która leciała zapętlona w ciągu czwartego dnia - Pieśń Leczenia.&lt;br /&gt;
Skończyłem grać, pojawił się nieprzyjemny pisk, niebo zaczęło migać, pokręcony utwór Szczęśliwego Sprzedawcy Masek przyśpieszył tempo, umacniając jedynie ten strach we mnie. Płomienie buchnęły na Linku i ten umarł.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te trzy figury dalej stały i patrzyły się, jak płonę podczas animacji śmierci. Nie wiem jak mam wam opisać jakie to było cholernie przerażające uczucie, musicie obejrzeć filmik jeśli chcecie zrozumieć co czułem. To samo przerażenie, które pozbawiło mnie snu dwa dni temu znów narastało, kiedy pojawił się tekst &quot;Spotkał Cię okropny los, czyż nie?&quot;, po raz trzeci. Za tym musi się kryć jakieś głębsze znaczenie.&lt;br /&gt;
Miałem trochę czasu do namysłu, kiedy to pojawił się krótki przerywnik filmowy, pojawiający się podczas przemiany w Zora. Teraz znalazłem się w Wielkiej Świątynnej Przystanii. Byłem ciekawy, co tym razem gra miała w zanadrzu. Powoli udałem się na plażę, gdzie znalazłem Eponę. Dziwiłem się, czemu gra postanowiła umieścić ją tutaj. Czyżby sugerowała, iż Epona po prostu chciała się napoić? Nie mogąc zdjąć maski, domyśliłem się, że nie została tu umieszczona bym mógł jej dosiąść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle uświadomiłem sobie, że Epona rżała, wyglądała, jakby próbowała pokazać mi jakiś określony odległy punkt. To było zwykłe przeczucie, impuls, ale automatycznie zanurkowałem w Wielkiej Przystanii i zacząłem płynąć. Oczywiście – prawie to przeoczyłem – znalazłem coś na dnie oceanu; jedna ze statui, Elegia of Pustki. Podpłynąłem do niej, gdy nagle mój Zora zaczął odtwarzać animację topienia się, której nigdy wcześniej nie widziałem – to nawet nie ma sensu, bo Zora może oddychać pod wodą. Mój bohater utonął, zginął. Znów, statua to była jedyna rzecz, którą widziałem podczas mojej śmierci. Tym razem się nie odrodziłem, przeniosło mnie do menu, tak jakbym zresetował konsolę.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Ekran z “Wciśnij start” znów widniał przed moimi oczami. Wiedziałem, że jedynym powodem, dla którego mnie tu umieścił, by zapewne nowy plik zapisu. Nie myliłem się. Nowy stan zapisu traktował o Benie. Teraz to ma sens, czemu statua pojawiła się, kiedy próbowałem pójść do Piorącej Sadzawki – gra musiała przewidzieć sposób, w który mógłbym uciec z czwartego dnia w Clock Town. Dwa pliki zapisu mówiły o jego losie Tak jak myślałem, Ben był martwy. Utonął. Oczywiście gra nie jest po mojej stronie - faszeruje mnie nowymi zapisami – chce, bym wciąż grał, bym szedł dalej, ale ja już skończyłem z tym cholerstwem. Nie ruszam więcej stanów zapisu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To już jest zbyt przerażające, nie wierzę w rzeczy paranormalne, ale kończą mi się wyjaśnienia. Dlaczego ktoś mógłby wysłać mi taką wiadomość? Nie rozumiem tego, to jest zbyt przerażające, by o tym myśleć. Filmik jest dla tych, którzy chcą to zobaczyć i przeanalizować (może jest jakaś zaszyfrowana wiadomość w tych bezsensownych dialogach czy coś symbolicznego, przez co wcześniej przeszedłem – jestem zbyt emocjonalnie i mentalnie zmęczony by się z tym pieprzyć).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
BEN.wmv (06:23)&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/iGOJmdxdjeA/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/iGOJmdxdjeA?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/513460941920142745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/513460941920142745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/513460941920142745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned-cz-2.html' title='Ben drowned cz. 2'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/iGOJmdxdjeA/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-1128584668517207889</id><published>2015-09-03T18:58:00.001+02:00</published><updated>2015-09-05T19:27:15.608+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="series"/><title type='text'>Ben drowned</title><content type='html'>Post #1 (7 wrzesień, 2010)  &lt;br /&gt;
Okey, potrzebuję waszej pomocy. To nie jest copypasta, trochę dużo jest do przeczytania, ale czuję, że od tego zależy moje bezpieczeństwo. Chodzi mi o grę wideo, dokładniej o Majora’s Mask. To wydarzenie to najstraszniejsza rzecz, jaka przydarzyła mi się w całym życiu!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niedawno przeprowadziłem się do akademika jako student drugiego roku, tam przyjaciel dał mi Nintendo GameCube i Nintendo 64. Krótko mówiąc, byłem bardzo podjarany. Mogłem w końcu zagrać w stare gry z dzieciństwa, z którymi nie miałem styczności przez ostatnią dekadę. Do Nintendo 64 dołączony był żółty kontroler i dość tandetna piracka kopia Super Smash Brothers, i choć jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, to muszę przyznać, że szybko mi się to znudziło po przejściu dziewiątego poziomu. Niestety, GameCube nie działał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W weekend, przez około dwadzieścia minut jeździłem po dzielnicach nieopodal akademika, aż w końcu trafiłem na wyprzedaż garażową, gdzie miałem nadzieję ubić jakiś interes. Skończyłem na zdobyciu kopii Pokemon Stadium, Goldeneye (fuck yeah), F-Zero oraz dwóch kontrolerów za 2 dolary. Zadowolony, zacząłem wracać z powrotem, kiedy to ostatnia wyprzedaż przykuła moją uwagę. Nawet teraz nie mam pojęcia czemu, nie było żadnego samochodu, tylko jeden stół z przypadkowymi gratami, ale coś mnie tu przywiodło. Zazwyczaj ufam swojemu instynktowi, więc wysiadłem z samochodu, po czym zostałem przywitany przez staruszka. Wyglądał, delikatnie mówiąc, odpychająco. To było dziwne. Jeśli byś mnie zapytał, dlaczego sprawiał takie wrażenie, nie potrafiłbym sprecyzować czemu – było w nim coś, przez co czułem się niekomfortowo, nie potrafię tego wyjaśnić. Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że gdyby nie środek dnia i nie byłoby tylu osób, nawet nie pomyślałbym o tym, by do niego podejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;
Podarował mi krzywy uśmieszek na przywitanie i spytał, czego szukam. Od razu zauważyłem, że musi niedowidzieć na jedno oko; jego prawe było tak &quot;zaszklone&quot;. Zmusiłem się do patrzenia w tylko jego lewe oko, by go jakoś nie obrazić. Spytałem go, czy może nie ma żadnych starych gier wideo.&lt;br /&gt;
Już zacząłem się zastanawiać, jak mógłbym wybrnąć z sytuacji, w której spytałby się mnie czym jest gra wideo, ale, ku mojemu zaskoczeniu, powiedział, że ma parę w starym pudełku. Zapewnił, że wróci za chwileczkę i udał się wgłąb garażu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tym, jak poszedł, sprawdziłem co tam w ogóle miał na sprzedaż. Wzdłuż zaśmieconego stołu były dość… specyficzne obrazy. Prace te wyglądały, jakby chory psychicznie człowiek babrał się w atramencie. Zaciekawiony, przejrzałem je – to było oczywiste, czemu nikt nic nie tutaj nie przeglądał, dzieła te nie wyglądały zbyt estetycznie. Dotarłem do ostatniego, który z jakiegoś powodu wyglądał trochę jak Maska Majory – ten sam kształt podobny do serca z wystającymi małymi kolcami. Początkowo miałem cichą nadzieję, że znajdę wspomnianą grę na wyprzedaży, ale mógł to być tylko przypadkowy układ atramentu, ale po tym, co wydarzyło się później, sam już nie jestem pewien. Powinienem był wtedy zapytać starca o to.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dłuższym wpatrywaniu się w obraz podniosłem wzrok i nagle starzec znów widniał przede mną na wyciągnięcie ręki i uśmiechał się do mnie. Przyznam, że odruchowo odskoczyłem i zacząłem się nerwowo śmiać, kiedy dał mi cartridge do Nintendo 64. Gra miała standardowy, szary kolor oprócz tego, że ktoś na tyle czarnym markerem napisał “Majora”. Miałem dosłownie motyle w brzuchu po tym, jak zdałem sobie sprawę cóż to był za zbieg okoliczności. Spytałem go ile chciał za tę grę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Starzec uśmiechnął się do mnie. Powiedział, że odda mi ją za darmo i że należała kiedyś do dzieciaka w mniej więcej tym samym wieku co ja, który już tu nie mieszka. Było coś dziwnego w tym, jak to powiedział, ale wtedy nie zwróciłem na to większej uwagi - byłem zbyt pochłonięty myślą nie tylko o tym, że znalazłem tę grę, ale także o tym, że dostanę ją za darmo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pamiętałem o nutce sceptycyzmu, bo kartridż wyglądał na podniszczony i nie miałem żadnej gwarancji, że będzie działać, ale wtedy mój optymizm wtrącił myśl, że to może jest jakaś wersja testowa, albo piracka, a to mi wystarczyło by być dobrej myśli. Podziękowałem starcowi, który uśmiechnął się I powiedział “Żegnaj więc” - przynajmniej tak to zrozumiałem. Całą drogę do domu miałem dziwne wrażenie, że starzec powiedział jednak coś innego. Moje wątpliwości potwierdziły się, gdy włączyłem grę (ku mojemu zdziwieniu, działała bardzo płynnie), zauważyłem, iż jest już zapisany stan gry nazwany “BEN”. “Żegnaj, Ben”, mówił starzec, “Żegnaj, Ben”. Współczułem mu, gdyż było to dla mnie oczywistym teraz, że był starzejącym się dziadkiem, a ja, z jakiegoś powodu – przypomniałem mu o jego wnuczku, Benie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z ciekawości wczytałem ten zapis. Na oko mógłbym powiedzieć, że był całkiem daleko w grze – zdobył prawie wszystkie maski i pokonał 3/4 bossów. Zauważyłem, że użył statuy sowy, by zapisać grę. Doszedł do trzeciego dnia stojąc przed Kamienną Świątynną Wieżą z jedną godziną przed rozbiciem się księżyca. Pamiętam, że kiedyś wstydem było dojść prawie do końca gry, ale nigdy jej nie skończyć. Zrobiłem nową grę nazwaną tradycyjnie “Link” i zacząłem grać, będąc gotowym na nowo przeżyć dzieciństwo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak na tak wiekowy cartridge byłem pod wrażeniem, jak gra płynnie chodziła - dosłownie jak nówka, prócz pewnych niedociągnięć (na przykład tekstury, które znajdowały się tam, gdzie nie powinny lub losowe migawki w cutscenkach, ale dało się przeżyć). Jednak była iina rzecz, która mnie denerwowała. Czasami NPC nazywali mnie “Link”, czasami “BEN”. Zrozumiałem, że to był bug – usterka w kodzie gry powodująca pomieszanie stanów gry czy coś w tym stylu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po jakimś czasie już nie mogłem tak grać, to było jakoś po przejściu Świątyni Woodfall gdzie niestety udałem się do zapisów I usunąłem stan zapisu gry “BEN” (miałem na celu zatrzymanie pliku z wyłącznego szacunku dla pierwotnego nabywcy, ale ostatecznie nie potrzebowałem 2 stanów zapisu) mając nadzieję, że to rozwiąże problem. Rozwiązał, ale także nie rozwiązał - teraz NPC w ogóle mnie nie nazywali, tam, gdzie powinno być moje imię w dialogu było tylko puste pole (mój stan zapisu wciąż nazywał się “Link”). Sfrustrowany i z pracą domową do zrobienia, odłożyłem grę na następny dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znów zacząłem grać w ostatnią noc, docierając do Soczewki Prawdy i torując swą drogę, by dotrzeć do Snowhead Temple. Teraz, niektórzy z was będący hardcorowymi graczami w Majora’s Mask na pewno wiedzą o glitchu “czwartego dnia”- ci, którzy go nie znają, mogą go sobie wygooglować (4th day glitch), ale ogólnie chodzi tu o to, że dokładnie o 00:00:00 końcowego dnia, idziesz porozmawiać z astronomem i patrzysz przez teleskop. Jeśli masz dobre wyczucie, odliczanie zniknie a ty zyskasz dodatkowy dzień, by dokończyć cokolwiek co robiłeś. Zdecydowałem, że wykorzystam ten błąd i spróbuję ukończyć Snowhead Temple - udało mi się za pierwszym razem i odliczanie u góry zniknęło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak kiedy wcisnąłem B, by odejść od teleskopu, zamiast zastać astronoma, znalazłem się w pomieszczeniu z bossem pod koniec gry (zamknięta, pokręcona arena). Patrzyłem się na Skull Kida lewitującego nade mną. Nie było żadnych dźwięków, tylko On, i muzyka która normalnie leciała wtedy w tle (wciąż straszna). Moje dłonie zaczęły się pocić – to za cholerę nie było normalne. Skull Kid NIGDY się nie pojawia na tym etapie. Próbowałem poruszać się po otoczeniu, i nie ważne gdzie się udałem, Skull Kid wciąż zwrócony ku mnie, wpatrywał się i nic nie mówił. Myślałem, że już nic się nie stanie, bo kręciłem się tak wokoło przez minutę. Myślałem, że gra jest zbugowana czy coś – ale zacząłem przekonywać się do tego, że jednak jestem w błędzie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sięgałem już w kierunku przycisku RESET, kiedy to pojawił się na ekranie tekst: “Nie jesteś pewien czemu, ale najwidoczniej miałeś rezerwację...” Momentalnie poznałem ten tekst – ta wiadomość wyśwetla się kiedy dostajesz klucz od Anju w Stock Pot Inn, ale czemu pojawił się tutaj? Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gra próbowała się ze mną porozumieć. Znów chodziłem dookoła, może był jakiś przycisk, który sprawiłby, że mógłbym wejść z czymkolwiek w interakcję, później zrozumiałem, jak głupi byłem – pomyśleć, że ktoś mógł zaprogramować grę w ten oto sposób to absurd. Oczywiście, piętnaście sekund później inna wiadomość pojawiła się na ekranie i znów, jak poprzednio, była to istniejąca w grze wiadomosć “Udać się do legowiska bossa świątyni? Tak/Nie”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spauzowałem grę na sekundkę, zastanawiając się co powinienem wybrać i jak gra by na to zareagowała. Postanowiłem, że nie wybiorę &quot;Nie&quot;. Wziąłem kilka głębokich oddechów, wcisnąłem Tak, a ekran wypełniła biel, oraz napis “Narodziny Nowego Dnia” z podtekstem “||||||||”. Miejsce, w które zostałem przeniesiony, wypełniało mnie najsilniejszym przerażeniem i rosnącym strachem jakie kiedykolwiek doświadczyłem.&lt;br /&gt;
Jedyny sposób, jakim mógłbym to opisać, to uczucie niewytłumaczalnej, głębokiej depresji. Normalnie nie jestem aż tak uczuciową osobą, ale sposób w jaki się czułem był tak dziwny, straszny, że nie wiedziałem nawet o jego istnieniu – mieszanka uczuć, miałem wrażenie jakbym nimi dosłownie ociekał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pojawiłem się w dość dziwnej, mrocznej strefie Clock Town. Wyszedłem z Wieży Zegarowej (co zazwyczaj się robi pierwszego dnia) tylko, by odkryć że nikogo tam nie było. Normalnie z błędem czwartego dnia wciąż możesz znaleźć strażników i psa kręcącego się dookoła wieży – tym razem nie było nikogo. To, co zastałem zamiast nich, to przytłaczające uczucie, że na tym samym poziomie coś na mnie patrzyło. Miałem cztery serduszka życia i Łuk Bohatera, ale z tego punktu widzenia nie obchodziła mnie moja wirtualna postać, czułem, że ja, osobiście byłem w niebezpieczeństwie. Jedyną kojącą rzeczą była muzyka - to była Pieśń Leczenia, która pojawiła się ot tak, ale odtwarzana od tyłu. Muzyka stawała się głośniejsza, aż w końcu na tyle głośna, że miało się wrażenie, że nagle coś na ciebie wyskoczy, ale nic takiego się nie stało. Zapętlona muzyka jedynie odbiła się na mojej psychice.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do tej pory teraz słyszę śmiech Szczęśliwego Sprzedawcy Masek w tle. Na tyle cicho, że nie byłem pewien, czy mi się nie przesłyszało, ale też na tyle głośno, żeby skłonić mnie do poszukiwań. Szukałem go we wszystkich czterech strefach Clock Town, lecz nic nie znalazłem… Nikogo. Brakowało tekstur, chodząc po wschodniej części Clock Town chodziłem po powietrzu, cała plansza była… zniszczona. Całkowicie zniszczona. Gdy Pieśń Leczenia powtórzyła się po raz już pięćdziesiąty, wrył mi się w pamięć moment, kiedy stałem w Południowym Clock Town w samotności zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że nigdy wcześniej się nie czułem tak samotny w grze wideo.&lt;br /&gt;
Kiedy przeszedłem przez miasto duchów, już nie wiem, czy to była kombinacja umiejscowionych tekstur, atmosfery i prześladującej melodii która kiedyś była miła i spokojna, a teraz zniszczona i straszna, ale już prawie uroniłem łzę, i nawet nie mam pojęcia czemu. Prawie się rozpłakałem. Coś mnie tu chwyciło, ta potężna esencja depresji, która przyprawiała mnie o paraliż.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Próbowałem opuścić Clock Town, ale za każdym razem, kiedy wychodziłem, ekran się ściemniał a ja tylko pojawiałem się w innej części miasta. Próbowałem zagrać na mojej Okarynie, chciałem uciec, nie chciałem tu tkwić, ale za każdym razem, kiedy grałem Podniebmą Pieśń, pojawiało się tylko “Twoje nuty odbijają się echem w oddali, ale nic się nie dzieje”. To raczej oczywiste, że gra nie chciała, bym stąd wyszedł, ale nie mam pojęcia, czemu mnie tu trzymała. Nie chciałem wchodzić do budynków, czułem, że byłbym zbyt podatny na to, co mnie przerażało, cokolwiek to było. Nie wiem czemu, ale wpadłem na pomysł, by utopić się w Piorącej Sadzawce i może bym się odrodził gdzieś indziej i opuścić to miejsce.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: right;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20131021154403/creepypasta/pl/images/5/55/BEN.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Statua Elegii, pod postacią której pojawiał się BEN.&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;http://img2.wikia.nocookie.net/__cb20131021154403/creepypasta/pl/images/5/55/BEN.png&quot; height=&quot;400&quot; title=&quot;Statua Elegii, pod postacią której pojawiał się BEN.&quot; width=&quot;226&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot;&gt;Statua Elegii, pod postacią której pojawiał się BEN.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: start;&quot;&gt;Kiedy wpadłem do wody, oto co się stało -&amp;nbsp;Link złapał się za głowę, a na ekranie błysnął uśmiechający się Szczęśliwy Sprzedawca Masek - nie do Linka - do mnie, z krzykiem Skull Kid&#39;a w tle, a gdy już ekran wrócił do normy, wpatrywałem się w Statuę Linka z grającą pieśnią &quot;Elegia Pustki&quot;. Wrzasnąłem, gdy pojawiła się tuż przede mną z tym przerażającym wyrazem twarzy. Odwróciłem się I pobiegłem do południowej części Clock Town, i, na moje nieszczęście, ta pierdolona statua śledziła mnie. Mógłbym to porównać do Płaczących Aniołów z serialu Doctor Who. Od czasu do czasu pojawiała się tuż za mną. To tak, jakby goniła mnie, albo – nawet nie chcę tego kur** wymawiać – prześladowała mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br style=&quot;text-align: start;&quot; /&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: start;&quot;&gt;Byłem na skraju histerii, i nawet nie pomyślałem o wyłączeniu konsoli. Nie mam pojęcia czemu, byłem w tym uwięziony – ten cały terror był wręcz realny. Próbowałem poruszyć statuą, ale za każdym razem się za mną pojawiała. Link zaczął odtwarzać dziwne animacje, których nigdy wcześniej nie widziałem. Wykręcał ręce naokoło lub łapał losowy skurcz, a na ekranie znów migał Szczęśliwy Sprzedawca Masek, uśmiechający się do mnie. Na moment znów stanąłem twarzą w twarz z tą pierdoloną statuą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;text-align: start;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
Skończyłem na tym, że pobiegłem do Dojo Mistrzy Mieczy, na jego tyły, nie wiem z jakiego powodu, ale panicznie chciałem się upewnić, że może nie jestem tu sam. Ku memu rozczarowaniu nikogo nie znalazłem, ale kiedy się odwróciłem, statua pojawiła się i zablokowała przejście przez korytarz. Próbowałem atakować statuę moim mieczem, bez żadnego skutku. Zmieszany po prostu patrzyłem na statuę i czekałem na śmierć. Nagle ekran znów błysnął, pojawił się Szczęśliwy Sprzedawca Masek i Link zwrócił się do ekranu, stojąc niczym lustrzane odbicie statuy, patrząc na mnie razem z jego kopią. Dosłownie wpatrując się we mnie. Cokolwiek zostało z czwartej ściany (granica między grą, a rzeczywistością - przyp. tłum.), były to tylko nędzne skrawki, więc przerażony wybiegłem z dojo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle gra przeteleportowała mnie do podziemnych tuneli z Pieśnią Leczenia puszczaną od tyłu, kiedy to statua znów zaczęła się pojawiać… tym razem coraz to agresywniej – po zaledwie kilku krokach ta pojawiała się za moimi plecami. Szybko wydostałem się z tunelu i pojawiłem się w południowej części Clock Town. Kiedy biegłem, zupełnie bezradny i to w wielkiej panice – nagle, jakby przy śmierci, rozległ się krzyk, a obraz spowiła czerń z napisem “Narodziny Nowego Dnia” oraz “|||||||||”. Znowu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ekran wrócił do normy, stałem na szczycie Wieży Zegarowej z lewitującym nade mną Skull Kidem, w ciszy. Spojrzałem wzwyż, księżyc był już tylko kilka metrów nad moją głową, ale Skull Kid po prostu wpatrywał się we mnie z tą pierdoloną maską na twarzy. Leciała nowa pieśń - motyw muzyczny Kamiennej Świątynnej Wieży (The Stone Tower Temple theme) grana od tyłu. W akcie desperacji wyjąłem łuk i strzelałem w Skull Kida – i wprawdzie trafiałem go, widziałem jego animacje obrażeń. Wystrzeliłem już trzeci raz, kiedy pojawił się komunikat “Na nic dobrego ci się to nie zda. Hee, hee.”, wtedy Link zaczął unosić się plecami do podłogi, krzyknął, aż w końcu stanął w płomieniach, które go zabiły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podskoczyłem na tyłku, gdy to się stało - nie widziałem NIKOGO, kto by użył takiego ataku, a sam Skull Kid nie posiada ŻADNYCH. Kiedy pojawił się ekran głoszący o śmierci, znowu zacząłem się palić w powietrzu, Skull Kid śmiał się, a ekran się ściemnił, tylko po to, bym pojawił się w tym samym miejscu. Postanowiłem zaszarżować na niego, ale działa się to samo, ciało Linka uniosło się nad ziemię przez nieznane moce i momentalnie stanęło w płomieniach, które go zabijały. Tym razem podczas sceny śmierci słyszałem Pieśń Leczenia puszczoną od tyłu. Za trzecim (i ostatnim) razem, zauważyłem, że tym razem nie było żadnej muzyki, cisza. Pamiętam, że oryginalnie przy walce z Skull Kidem powinieneś użyć Okaryny, by cofnąć się w czasie lub przywołać gigantów. Spróbowałem zagrać Pieśń Czasu, ale zanim zagrałem ostatnią nutę, płomienie znów buchnęły na ciele Linka i zginął.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy końcu sceny śmierci konsola zaczęła wydawać takie dźwięki, jakby chciała przeprowadzić jakieś skomplikowane obliczenia dotyczące czegoś tam… Kiedy ekran wrócił do normy, pojawiła się ta sama scena, co w poprzednich trzech przypadkach, tym razem Link leżał, jakby martwy, nie widziałem tego wcześniej w grze, jego głowa był zwrócona ku kamerze razem z Skull Kidem unoszącym się nad nim. Nie mogłem się ruszać, wcisnąć żadnego przycisku, tylko wpatrywać się w martwe ciało Linka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po około trzydziestu sekundach obraz zaniknął ukazując wiadomość “Spotkał Cię okropny los, czyż nie?” tuż przed wykopaniem do ekranu początkowego.&lt;br /&gt;
Zauważyłem, że nie było już moich zapisów. Zamiast “Link” był “TWOJA KOLEJ”. “TWOJA KOLEJ” miał trzy serca, zero masek oraz zero przedmiotów. Wybrałem “TWOJA KOLEJ” i natychmiastowo wróciłem do szczytu Wieży Zegarowej ze obrazkiem martwego Linka z lewitującym nade mną Skull Kidem, którego zapętlony śmiech rozbrzmiewał wciąż i wciąż Zresetowałem konsolę, a kiedy gra się ponownie włączyła, był jeden dodatkowy zapis umiejscowiony pod tym o nazwie “TWOJA KOLEJ”. Nowy nazywał się “BEN”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plik “BEN” był dokładnie tym samym, którego wcześniej usunąłem, na Kamiennej Świątynnej Wieży z księżycem, który miał się lada chwila rozbić.&lt;br /&gt;
Wyłączyłem konsolę. Nie jestem przesądny, ale to jest ZBYT popierdolone nawet dla mnie. Dzisiaj w ogóle w to nie grałem, ba, nawet nie zmrużyłem oka ostatniej nocy. Wciąż w głowie słyszę tę Pieśń Leczenia od tyłu i wciąż przypominam sobie to uczucie przerażenia towarzyszące eksploracji Clock Town. Przyjechałem jeszcze raz do starca by zadać mu parę pytań razem z kumplem (nie ma mowy, bym tam poszedł sam). Przed domem była tabliczka Na Sprzedaż. Pukałem, nikogo nie zastałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teraz wróciłem i piszę o tym wszystkim, oraz o moich przypuszczeniach - z góry przepraszam, jeśli się pojawiły jakieś błędy gramatyczne. Jestem cholernie niewyspany. Ta gra mnie przeraża, teraz jeszcze bardziej, kiedy to wszystko spisałem, ale myślę, że jest w tym coś więcej. Jest coś, co woła mnie, skłania, bym to dalej ciągnął. Myślę, że “BEN” jest czymś istotnym w całym tym &quot;równaniu&quot;, zaś nie wiem czym, i gdyby udałoby mi się dłużej przytrzymać starca, dotarłbym do jakichś wskazówek. Potrzebuję jednego lub dwóch dni, zanim znów włączę tę grę. Już wystarczająco odbiła się na mojej psychice, ale następnym razem nagram wszystko, co w niej zrobię. Pomysł o nagrywaniu przyszedł do mnie kiedy już kończyłem grać, więc możecie zobaczyć jedynie parę minut tego, czego doświadczyłem (włączając w to Skull Kida i statuę). Wrzuciłem to na YouTube:&lt;br /&gt;
Dzień Czwarty.wmv (05:30)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/X6D2XCJUJHY/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/X6D2XCJUJHY?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Zostanę w tym wątku trochę dłużej zanim pójdę spać, by odpowiedzieć na parę waszych pytań, pomysłów czy teorii, by naświetlić nieco tą sprawę, albo inne czynności, które mógłbym spróbować zrobić w grze. Myślę, że jutro wczytam plik “BEN” i zagram, by zobaczyć co się stanie, może tak własnie miało to wyglądać i miałem tak zrobić. Nie wierzę w paranormalne gówno, ale to jest nieźle pojebane. Może ten cały BEN jest po prostu dobrym hakerem/programistą. Nie chcę myśleć o innych możliwościach, jeśli nie jest tym hakerem. Koniec tego kopiuj/wklej. Mam nadzieję, że to jest tylko jakiś żart ze strony deweloperów, że inni ludzie też zostali “wrobieni” czy mieli “zhakowane” kopie gry. To mnie po prostu przeraża.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/1128584668517207889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1128584668517207889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1128584668517207889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/ben-drowned.html' title='Ben drowned'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/X6D2XCJUJHY/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-7108550129222649427</id><published>2015-09-03T12:41:00.000+02:00</published><updated>2015-09-03T12:42:45.365+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Allie</title><content type='html'>Był to zwykły czwartkowy dzień. Obudziłam się wcześnie rano. Spojrzałam w kalendarz, dzisiaj były moje szesnaste urodziny! Widziałam że w całym domu czekają na mnie poukrywane prezenty, ponieważ rodzice zawsze tak robili. Na moim parapecie leżała karteczka z na której było napisane: &quot;Wszystkiego najlepszego Chloe!!!&quot;. Na parapecie znalazłam jeszcze pudełeczko z moim imieniem. Otworzyłam je, była tam kolejna karteczka z tekstem: &quot;Szukaj karteczek one powiedzą Ci co masz robić. Przebrałam się w moje normalne ciuchy i chciałam wyjść z pokoju, ale coś zamknęło go przede mną. Wystraszyłam się lecz pomyślałam, że to jakiś przykry żart rodziców. Szłam dalej, gdy znalazłam się już w salonie widziałam tam tort, dwa prezenty, ale nie było tam rodziców. Rozejrzałam się jeszcze po salonie i zauważyłam moje stare zdjęcie z rodzicami. Wpatrywałam się w nie i nagle pojawiła się tam twarz dziewczynki. Obrazek pękł. Pomyślałam że są to resztki mojego snu. Otworzyłam prezent. Znalazłam w nim łuk. Zawsze o taki marzyłam! Był to piękny czarno-zielono-brązowy łuk. W drugim prezencie znalazłam strzały. Przeczuwałam że stanie się coś złego. Wzięłam ze sobą łuk i strzały i wyszłam na dwór. Moje małe miasteczko było opustoszałe i zniszczone. Wryta w widok miasta pomyślałam gdzie szukać mojej mamy...Przecież miała ona swoją kawiarenkę! Pobiegłam do kawiarenki.Niestety, nikogo tam nie znalazłam. Na ladzie leżały jedynie jakieś kartki. Obróciłam je. Widniały tam jedynie odciski palców. Pomyślałam że je przeskanuje, ponieważ mój tata pracuje w policji. Szłam spokojnie, gdy nagle usłyszałam krzyk.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
Obróciłam się. Nikogo tam nie było, ale gdy odwróciłam się w stronę komisariatu zauważyłam dziewczynkę. Tą samą co była na obrazku! Teraz była bardziej widoczna. Jej twarz była blada, oczy czarne bez źrenic. Miała czarne jak noc włosy. Nosiła długą szarą koszulkę zakończoną falbankami. miała też tego samego koloru sukienkę. Buty były miały kolor czarny, a z wyglądu przypominały baletki. Jej przeraźliwy krzyk aż przeszywał się przez uszy. Nagle dziewczynka zniknęła. W uchu usłyszałam tylko:&quot; Allie...&quot;. Chwilę wryta w ziemię zastanawiałam się co się stało. Jak najszybciej szłam na komisariat. Gdy byłam już blisko zobaczyłam mężczyznę w kapeluszu i koszuli. Szybko weszłam do biura myśląc że to mój ojciec. Myliłam się. Był to zwykły wieszak na którym była powieszona koszula i kapelusz. Zasmucona zeskanowałam odciski palców. Okazało się że nie wynik był mało widoczny, ale rozczytałam co tam pisze. Było to imię tamtej dziewczynki, czyli Allie. Czemu ona zostawiła swoje odciski w kawiarence? Chyba nigdy się nie dowiem. Postanowiłam przejrzeć kamery które są umieszczone w całym mieście. Działa tylko jedna. Była tam Allie. Bujała się ona na drewnianym koniku. Szeptała: &quot;Czekam na Ciebie...Wiem że tego chcesz...Jesteś już blisko...Wiesz gdzie mnie szukać...&quot;. Naprawdę nie wiedziałam gdzie jej szukać. Obok komputera leżała karteczka. Było na niej napisane &quot;kościół&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kościół był daleko od komisariatu więc postanowiłam że zabiorę klucze od motoru i nim tam pojadę. Wzięłam jeden z kluczy i poszłam szukać motoru z tą samą rejestracją. Gdy już znalazłam pojechałam do kościoła. Obok bramy leżała karteczka z tekstem:&quot;Jesteś już blisko...&quot;. Nagle poczułam ból w ręce. Miałam rozcięty łokieć. Zatamowałam drugą ręką krew. Gdy weszłam już poza bramę zobaczyłam dzieciaka na drzewie. Prosił żebym mu pomogła. Nieopodal znalazłam drabinę zaniosłam mu ją. Dzieciak zszedł. Ręka nagle zaczęła boleć jeszcze bardziej. W głowie usłyszałam słowa: PO CO MU POMAGASZ!?!?!?. Chłopiec przedstawił mi się. Miał na imię Simon. Podarował mi skrzydełko, nóżkę, trąbkę aniołka, oraz klej. Mówił że będzie mi to potrzebne. Gdy podeszłam do drzwi kościoła. Był tam jeden cały aniołek i drugi zniszczony. Wiedziałam że mam podoklejać części do aniołka. Gdy dokleiłam części i klej zasechł drzwi się otworzyły. Zobaczyłam tam bujającego się konika. Już bez Allie. Nagle coś rzuciło we mnie wazonem. Szybko odsunęłam się. Szczątki ułożyły się w napis: &quot;Allie jest demonem&quot;. Wszystko składa się w logiczną zagadkę. Jej blada skóra i czarne oczy. Ciekawi mnie tylko czemu uwzięła się na mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[0,215,0,0]}&quot;&gt;
Podeszłam do drzwi prowadzących do sali i pierwsze co zobaczyłam zamurowało mnie. Była tam Allie...przy ołtarzu...Bawiąca się lalkami moich rodziców. Stałam patrząc się na nią. Jej szyderczy uśmiech był przeraźliwy.&lt;/div&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[217,247,0,0]}&quot;&gt;
-Czemu mi to robisz?-Spytałam.&lt;/div&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[249,281,0,0]}&quot;&gt;
-Chcesz zobaczyć?-Odpowiedziała.&lt;/div&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[283,292,0,0]}&quot;&gt;
-T...tak-&lt;/div&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[294,314,0,0]}&quot;&gt;
-Na własne życzenie-&lt;/div&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[316,770,0,0]}&quot;&gt;
Zemdlałam. Obudziłam się leżąc na podłodze w małym przytulnym pokoju. Nie poznawałam go. Pokój był inny. Zabawki...żyły. Na łóżku siedziała dziewczyna. Była to Allie, ale bez czarnych oczu. Bała się. Podeszłam do niej. Chwilę porozmawiałam. Prosiła mnie abym naprawiła jej zabawkę. Zrobiłam to. Poszukałam po pokoju małej nóżki pieska. zaszyłam ją. Igłę i nić znalazłam obok nóżki. Oddałam Allie pieska. Cieszyła się. Nagle do pokoju przez ścianę wleciał&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[772,2471,0,0]}&quot;&gt;
mężczyzna. Chwilę widziałam jego twarz. Wyglądał jak jakiś stwór. Ogłuszył mnie. Walnęłam o ścianę i upadłam, ale nie zemdlałam. Pięć minut później wstałam. Otrząsnęłam się i wzięłam ze sobą łuk. Wspominając o walnięciu miałam chyba guza. Wyskoczyłam za Allie i tym mężczyzną. Na zewnątrz zauważyłam że wszystko jest inne. Tak jakby... zabawkowe. Ciekaw co chciała mi przekazać Allie. Jedyne co mnie tam zdziwiło to to że był tam pomnik moich rodziców. Obok pomnika był wycinek z gazety. Pojawił się znikąd. Napisane na nim było.&lt;i data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[1301,1359,2,2]}&quot;&gt;&quot;Kolejna osamotniona dziewczyna trafiła do sierocińca&quot;&lt;/i&gt;. Obok zamieszczone było zdjęcie Allie. Pewnie, dlatego jest taka zła, ale czemu jest demonem? Poszłam dalej. Na moście zrobionego z domina stał ten mężczyzna. Allie była obok. Powiedziała mi albo nawet nie szepnęła &quot;&lt;i data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[1576,1585,2,2]}&quot;&gt;Ratuj&lt;/i&gt;&quot;. Porywacz przedstawił się. Miał na imię Derestofus mówił że nie powinnam jej zobaczyć. Rzucił we mnie czymś ostrym. Trawił zrobił mi nacięcie na ranie na ręce. Bolało i to bardzo. Opadłam z bólu. Oni uciekli. Po kilku minutach poszłam dalej. Na swojej drodze napotykałam dziwne rzeczy takie  jak: Kruki ze zbroją, krwiożercze &quot;kwiatki&quot; etc. Znalazłam kolejny wycinek z gazety. Było na nim zapisane:&quot;&lt;i data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[1986,2052,2,2]}&quot;&gt;Zaginięcie osieroconych dzieci. Wszystko wskazuje na porwanie.&lt;/i&gt;&quot; Było tam też zdjęcia. Już nie z gazety. Byłą tam znowu Allie. Ale było tam coś dziwnego. Jedna Allie była normalna bez czarnych oczu, lecz druga miała czarne oczy, ale za nią stał tamten mężczyzna. Wzięłam ze sobą zdjęcia. Odnalazłam Allie, ale ona była już przemieniona. Była demonem. Jeszcze leżała na podłodze. Podeszłam do niej. Nagle ona rzuciła się na mnie i powiedziała &quot;&lt;i data-parsoid=&quot;{&amp;quot;dsr&amp;quot;:[2432,2469,2,2]}&quot;&gt;Masz jeszcze szansę mnie uratować&lt;/i&gt;&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&lt;i&gt;autorstwa&amp;nbsp;&lt;a href=&quot;http://pl.creepypasta.wikia.com/wiki/Allie&quot; rel=&quot;nofollow&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Supernaturalny&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/7108550129222649427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/allie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/7108550129222649427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/7108550129222649427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/09/allie.html' title='Allie'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-8632392152327092984</id><published>2015-07-29T22:38:00.001+02:00</published><updated>2015-07-31T10:12:56.491+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eng"/><title type='text'>Radio silence</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
36,400,000. That is the expected number of intelligent civilizations in our galaxy, according to Drake’s famous equation. For the last 78 years, we had been broadcasting everything about us – our radio, our television, our history, our greatest discoveries – to the rest of the galaxy. We had been shouting our existence at the top of our lungs to the rest of the universe, wondering if we were alone. 36 million civilizations, yet in almost a century of listening, we hadn’t heard a thing. We were alone.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
That was, until about 5 minutes ago.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
The transmission came on every transcendental multiple of hydrogen’s frequency that were listening to. Transcendental harmonics – things like hydrogen’s frequency times pi – don’t appear in nature, so I knew it had to be artificial. The signal pulsed on and off very quickly with incredibly uniform amplitudes; my initial reaction was that this was some sort of binary transmission. I measured 1679 pulses in the one minute that the transmission was active. After that, the silence resumed.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
The numbers didn’t make any sense at first. They just seemed to be a random jumble of noise. But the pulses were so perfectly uniform, and on a frequency that was always so silent; they had to come from an artificial source. I looked over the transmission again, and my heart skipped a beat. 1679 – that was the exact length of the Arecibo message sent out 40 years ago. I excitedly started arranging the bits in the original 73x23 rectangle. I didn’t get more than halfway through before my hopes were confirmed. This was the exact same message. The numbers in binary, from 1 to 10. The atomic numbers of the elements that make up life. The formulas for our DNA nucleotides. Someone had been listening to us, and wanted us to know they were there.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
Then it came to me – this original message was transmitted only 40 years ago. This means that life must be at most 20 lightyears away. A civilization within talking distance? This would revolutionize every field I have ever worked in – astrophysics, astrobiology, astro-&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
The signal is beeping again.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
This time, it is slow. Deliberate, even. It lasts just under 5 minutes, with a new bit coming in once per second. Though the computers are of course recording it, I start writing them down. 0. 1. 0. 1. 0. 1. 0. 0... I knew immediately this wasn’t the same message as before. My mind races through the possibilities of what this could be. The transmission ends, having transmitted 248 bits. Surely this is too small for a meaningful message. What great message to another civilization can you possibly send with only 248 bits of information? On a computer, the only files that small would be limited to…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
Text.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
Was it possible? Were they really sending a message to us in our own language? Come to think of it, it’s not that out of the question – we had been transmitting pretty much every language on earth for the last 70 years… I begin to decipher with the first encoding scheme I could think of – ASCII. 0. 1. 0. 1. 0. 1. 0. 0. That’s B... 0. 1. 1 0. 0. 1. 0. 1. E…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
As I finish piecing together the message, my stomach sinks like an anchor. The words before me answer everything.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-bottom: 0.357142857142857em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 14px; line-height: 1.42857142857143em; margin-top: 0.357142857142857em; padding: 0px;&quot;&gt;
“BE QUIET OR THEY WILL HEAR YOU”&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/8632392152327092984/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/07/radio-silence.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8632392152327092984'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8632392152327092984'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/07/radio-silence.html' title='Radio silence'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-6412431827766407739</id><published>2015-07-28T13:53:00.000+02:00</published><updated>2015-07-31T10:13:28.890+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Samobójstwo Skalmara</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Chcę rozpocząć od tego, że jeśli szukasz tu odpowiedzi, to
przygotuj się na rozczarowanie...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Byłem na stażu w Nickelodeon Studios w roku 2005. Miało mi
to zapewnić dyplom z animacji. Oczywiście było to darmowe, tak jak większość
praktyk, lecz musiałem wykonywać część roboty jak parzenie kawy itp. Nie zrobi
to wrażenia na dorosłych, ale dla dzieciaka takiego jak ja było to duże
wyzwanie. Od czasu kiedy pracowałem bezpośrednio z redaktorami i animatorami,
miałem dostęp do najnowszych odcinków jeszcze przed emisją.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Studio wypuściło niedawno film o SpongeBobie i było trochę
wyczyszczone z pomysłów, dlatego też produkcja sezonu się opóźniała. Jednakże,
serię opóźniał też pewien problem z pierwszym odcinkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ja i dwóch innych stażystów siedzieliśmy w pokoju wraz z
animatorami i dźwiękowcami. Przygotowywali ostatnie kadry i kiedy skończyli,
otrzymaliśmy kasetę, która miała być odcinkiem &quot;Fear of Krabby
Patty&quot;. Skupiliśmy się wokół ekranu. Jako że nie była to wersja
ostateczna, animatorzy umieszczali w niej wiele lubieżnych dowcipów jak tytuł
&quot;How Sex Doesn&#39;t Work&quot; zamiast &quot;Rock-a-by-Bivalve&quot;, gdzie
Spongebob i Patryk adoptują morską muszelkę. Nie jest to bardzo zabawne, ale
potrafi wywołać lekki uśmiech. Dlatego też, nie zdziwiłem się, gdy ujrzałem
tytuł &quot;Samobójstwo Skalmara&quot;. Wesoła muzyczka zaczęła grać jak
normalnie i zaczęło się.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
W pierwszym ujęciu Skalmar ćwiczy grę na klarnecie, wydając
z niego kilka fałszywych dźwięków. Słyszymy głos SpongeBob&#39;a zza kadru i
Skalmar przestaje grać. Zaczyna wrzeszczeć na Sponge&#39;a, że musi ćwiczyć na swój
wieczorny koncert. Bob odpowiada &quot;OK&quot; i idzie do Sandy z Patrykiem.
Wtedy pojawia się przejście w postaci bąbelków, a w następnej scenie możemy
ujrzeć Skalmara grającego na koncercie. Wtedy to zaczynają się dziwne rzeczy.
Niektóre klatki wydają się powtarzać, lecz dźwięk gra bez zarzutu (na tym
etapie dźwięk jest zsynchronizowany z obrazem, więc nie zdarza się to często).
Po zakończeniu gry rozlega się charakterystyczne &quot;Buuu&quot;. Nie jest to
jednak standardowe &quot;Buuu&quot;, gdyż można w nim dosłyszeć żywą
złośliwość. Kamera zaczyna pokazywać SpongeBob&#39;a w pierwszym rzędzie, który (co
do niego nie podobne) również wyraża dezaprobatę. Od normalnej kreskówki
odróżniają go oczy. Wyglądają jak żywe. Spojrzeliśmy na siebie, lecz uznaliśmy,
że to po prostu jakaś nowa technologia. W następnym ujęciu widzimy Skalmara
siedzącego na łóżku na tle nocnego nieba zza okna. Najbardziej niepokojące jest
to, że w tym momencie nie ma dźwięku. Z głośników nie wydobywał się nawet
standardowy szum. Trwało to przez 30 sekund, kiedy to Skalmar zaczął cicho
łkać. Położył ręce (macki) na oczy i cicho zawył. Dźwięk był bardzo prawdziwy.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ekran zaczął powoli przybliżać się do jego twarzy. Było to
bardzo powoli, różnicę można było zauważyć dopiero po 10 sek. Szloch staje się
coraz głośniejszy, z coraz większą dozą gniewu i bólu. Następnie ekran drga
lekko, a potem wraca do normalności. Płacz staje się coraz głośniejszy i
dosadniejszy, jakby nie wydobywał się z głośników, tylko Skalmar stał wraz z
nami w pokoju. Nie istnieje jeszcze sprzęt, który mógłby emitować takiej
jakości dźwięk.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Następnie szloch trochę ucichł, przerodził się jakby w śmiech.
W tle było słychać dziwny, niezidentyfikowany dźwięk. Po 30 sek. tego, ekran
drgnął gwałtownie i coś błysnęło. Jeden z animatorów przewinął akcję i...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Ukazał się nam obraz martwego dziecka. Nie miało połowy
ciała i oczu. W tle widać było odbicie fotografa. Nie wyglądało to na zdjęcie
policyjne. Wydawało się, że to ów fotograf zabił to dziecko. Zlękliśmy się,
lecz wciąż mieliśmy nadzieję, że to jakiś chory żart. Po ponownym włączeniu
Skalmar wciąż trzymał swe macki na oczach, z których zaczęła lecieć krew.
Wyglądało to bardzo prawdziwie. Jego płacz stawał się coraz donośniejszy,
zmieszał się ze skowytem. Wtedy ponownie ujrzeliśmy zdjęcie. Podobne, ale
innego dziecka. Trwało to ok. 5 sekund. Od tego momentu zdjęcia pokazywały się
coraz częściej i dłużej, a ciała na nich przedstawione były coraz bardziej
makabryczne. Płacz zmieszał się ze śmiechem i był nazbyt prawdziwy. Po około
minucie wszystko ustało. Ujrzeliśmy Skalmara stojącego twarzą do nas i
usłyszeliśmy donośny głos &quot;ZRÓB TO&quot;. Skalmar powoli przystawia sobie
pistolet do skroni i strzela. Krew oraz organy rozbryzgują się po całym
ekranie, a w tle słychać owy przerażający śmiech. Ostatnie 5 sek. filmu
wypełnione było przez widok zwłok Skalmara.&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
Cała sprawa została zgłoszona prezesowi. Domagał się odpowiedzi
na to co się stało. Nie wierzył naszym opowieściom, więc puściliśmy film na
nowo. Ów obraz utkwił w mej głowie na zawsze. Śledztwo wykazało, że pliku nie
modyfikował nikt z pracowników, a utworzony został ok. 24 sekundy przed naszym
seansem. To ok. pół minuty za późno. Wszystkie programy nie wykazały niczego
szczególnego, lecz my wiedzieliśmy, że coś było nie tak. Prowadzono też
śledztwo w sprawie tych zdjęć, lecz nie zostały wysnute żadne wnioski. Żadne
dziecko nie zostało na nim zidentyfikowane ani nie udało się ustalić tożsamości
fotografa. Nigdy wcześniej nie wierzyłem w zjawiska tego typu, lecz od tego
momentu podchodzę inaczej do takich spraw...&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; class=&quot;YOUTUBE-iframe-video&quot; data-thumbnail-src=&quot;https://i.ytimg.com/vi/BK4CUyCm3PU/0.jpg&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://www.youtube.com/embed/BK4CUyCm3PU?feature=player_embedded&quot; width=&quot;320&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://youtu.be/BK4CUyCm3PU&quot;&gt;https://youtu.be/BK4CUyCm3PU&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/6412431827766407739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/07/samobojstwo-skalmara.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6412431827766407739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6412431827766407739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/07/samobojstwo-skalmara.html' title='Samobójstwo Skalmara'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://img.youtube.com/vi/BK4CUyCm3PU/default.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-8066835912045092394</id><published>2015-05-22T18:12:00.001+02:00</published><updated>2015-05-22T18:12:53.963+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eng"/><title type='text'>11 miles</title><content type='html'>Do you have something that you truly, relentlessly desire? Despite your state of life, is there something else that you would go completely to the end of the world to get? Well lucky for you, there&#39;s a way to achieve what you&#39;re looking for, and you won&#39;t need to go to the end of the world to get it. But you will need to go somewhere, and the place may be too out of reach for some. It&#39;s not far away, closer than one may believe but there&#39;re requirements that some individuals may not meet.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
First, whatever it is that you seek, know that you must seriously desire what you want. In your eyes, it should be something you need. If you begin the journey without the correct state of mind, you will surely fail, as it will be near impossible to turn back once the journey starts. The second requirement is that you will need a vehicle of sorts. Most use a car, as it&#39;s the most comfortable choice. There have been a select few that have used small motorized vehicle, such as an ATV or motorcycle, but this has proven to be quite difficult, as the conditions of the journey can prove to be too bothersome.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Do not use a vehicle too large or noticeable, as you will need some of the cover of night to be most safe. Also, while any sort of car will do, you may not want to choose the most expensive or cherished vehicle. You can take your slick new black Mercedes for the drive if you&#39;d like, but don&#39;t expect it to come out in a pristine state. Make sure your vehicle is completely fueled before beginning the drive.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The first task to accomplish is to locate the road. It doesn&#39;t have a name, it&#39;s not on the map, and technically, it doesn&#39;t even exist. It will only show up if you&#39;re looking for it at the right time, and you will only spot it if you know what to look for. Finally, you must be alone during the journey. You didn&#39;t think you&#39;d be able to go with a group, did you?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It must be night when you begin. Choose the time of the night where you believe the roads are the least populated. Drive to any area that is just a stretch of road surrounded by woods. Here&#39;s where you want to start paying close attention. If you&#39;re looking for the road, it will turn up eventually, but you need to search for the road&#39;s hint in order to pull down the right one. Once you&#39;re close, you will see or feel its signs but what the signs will be will depend on what it is you desire. For example, if you&#39;re in search of wealth, you may spot shimmers on the empty branches of trees as if they resembled the shine of gold or diamonds. If you seek love, you may begin to see rose petals slowly dance in the light breeze, blowing in the road&#39;s direction. If you seek revenge, you might sense an ever growing feeling of heat or anger in your body as you approach. Just know what it is you really want, and you&#39;ll have no problem finding the turn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Once you&#39;re sure you&#39;ve found the revealed road, take a deep breath, and turn down onto it.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
At this point, you have officially started down the nameless road which brings you through 11 miles, leading to whatever it is you seek. Each mile will test your desire, and will expose if you really do want what you&#39;re searching for. Before you go any further, stop the car and be wary of a few advisements:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do not turn on a radio during the drive.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do not use a phone during the drive (reception would be cut off anyway).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do not open the windows during the drive. Make sure they are closed before you continue. If you are riding a vehicle without windows or a top, then prepare for the worst, as the odds are heavily against you.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do not attempt to leave your vehicle at ANY time.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
You&#39;ll never want to exceed 30 miles per hour, unless you&#39;re desperate to make it through a section of the road.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
And most importantly, as with any drive, buckle up.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Feel free to prepare and make sure you&#39;re ready. Once the road has been entered, time has stopped so you don&#39;t need to worry about losing the night. Though you may not notice, you&#39;re not actually in your own world anymore. Take one last moment to realize that once the first mile is over there is no turning back. If you ponder turning back at all, know that you shouldn&#39;t even be on the journey in the first place. Once all is done, continue on the road.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the first mile, you won&#39;t see much change. The road passes through mostly woods with a few miles being an exception. The air will turn a bit colder, in which you should turn on your heating system if the vehicle has one. You won&#39;t want to take your eyes off the road later. Take some time to calm any uneasiness by admiring some of the night sky. You&#39;ll see it completely lined with stars, more than what you would ever believe possible. If the weather was cloudy beforehand, you&#39;ll also notice that the sky is now clear.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the second mile, the air will become even colder. This is primarily the reason why traveling in an open vehicle is very difficult. With each mile, the air will drop in temperature even if the season should be warm. If the air is too cold to bear, even with the heat on, your only option is to speed up. With each mile the road also becomes more complex, taking more turns and showing an increasing amount of road hazards. Be sure to always keep focused on the road in front of you in order to avoid as many bumps or obstacles as possible. Hitting a few rocks and potholes won&#39;t hamper your progress too much, but you&#39;ll want to keep in the best condition for as long as possible. If you&#39;re vehicle is forced to a stop because of damage, then there&#39;s nothing left you can do but eventually freeze to death.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the third mile, you may begin to spot silhouettes of human figures in the linings of trees. Pay no attention to them, even if they seem to get closer. It will be hard to resist peeking at their unnerving, distant appearance but know that they will reveal themselves later. At this mile, the road will become dirt if you weren&#39;t driving on it in the beginning. Keep to the center of the path as it will become narrow and wide at random intervals. On a quick side note, should you ever attempt to turn around (despite the previous warnings) you&#39;ll be left on a path which never ends. You would simply run out of fuel eventually, and be left to freeze in the cold conditions.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the fourth mile, you will not only see more of the figures but you will begin to in a sense hear them. In the back of your mind, a very faint unintelligible whisper will echo. These will come and go, but you can&#39;t stop them. If they become bothersome or distracting, try and tune them out by thinking of what it is you desire. Attempting to listen and determine what the voices are saying will only attract them to you, and you want to be as far away from them as you can. They&#39;ll be closer later, so there&#39;s no use bringing them near you this early.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the fifth mile, you will come to a clearing. The lining of trees to your left will disappear to reveal a lake with no end with a beaming, great moon over the water. The illumination from the moon will be so spectacular that the vehicle&#39;s headlights will no longer be required. Restrain yourself from gazing at it. If you look at its light for even more than a few seconds the road in front of you will end, throwing your vehicle into the water in which you will freeze in mere minutes. The voices will be gone for this mile, but don&#39;t rejoice yet. They&#39;ll be back.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the sixth mile, take into account that you are more than halfway done. Despite the progress, you may lose hope here. The stars will have disappeared at this point, leaving the sky an empty, black abyss. The clearing will have ended, leading you back into the woods. The only light you will have will be provided by your vehicles headlights, but they will flicker from time to time even if you&#39;re sure they&#39;re in perfect working order.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
If you have a radio in the vehicle, it will turn on here automatically. If you didn&#39;t turn it off beforehand, it will produce an overwhelming screech that will send you off the path. A calm voice will then begin to speak about your greatest fears, what it is you are horrorified of in your life. It will speak in a way that will cause you to visualize the words in your mind, so don&#39;t listen to it. If you begin to comprehend what it&#39;s saying, the horrors will prove too much for you to stay on the road safely. Attempting to turn off the radio will prove no use. Speed up if you need to, just keep your mind off the voice as much as you can. As you approach the end of the mile, the voice will fade out of the speakers, leaving your ears at peace (for now).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the seventh mile, the voices from the figures will return. It won&#39;t sound like a whisper this time, but more like distant screams, growing closer with each second. At some point on this mile, you&#39;ll hear one of them in your ear, as if one of them were right behind you. This is because one of the figures have found their way into your vehicle. Do not turn around. Their faces will shock you to a paralysis, leading you off the road. If you don&#39;t draw attention to it, it will become uninterested, and hopefully leave. These beings are said to be ones who have travelled down this road before, but were not successful. They live the remainder of their existence suffering, in the darkness with their only goal being to bring other travelers down with them. It has been said from experience that these beings can&#39;t physically harm you, so as long as they don&#39;t cause you to wreck, you should be fine.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the eighth mile, slow down if you&#39;re going too fast. The road here takes very sharp turns, which if overshot will throw the vehicle into a pit through the trees. The cold is near fatal here. If you were to have a glass or bottle of liquid in your vehicle, it would be solid in seconds. The heating system will have become completely obsolete. Your headlights will flicker more, sometimes shutting off for a few seconds. You should break if this happens, but do not completely stop. The figures will be following you at this point, and should you stop for too long, they will surround and trap your vehicle. More of their screams can be heard from outside your doors, sometimes even sounding of maniacal laughter. Their hands will claw at your windows, desperate to reach in and feel something living. Do not look at them. They won&#39;t block your windshield, and the last thing you want to happen is to crash and be trapped with them. If you don&#39;t make it from here, pray that it&#39;s the freezing that ends you.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the ninth mile, your vehicle will stall. The headlights will shut off, as will all other systems inside. There&#39;s nothing you can do to prevent this. What you will need to do is close your eyes and immediately attempt to restart the vehicle. Keep your eyes closed, as the figures would have surely surrounded you at this point. The starting of the vehicle will frighten them, and they will all back away temporarily. This will give you a chance to start moving forward again. If you begin to hear the windows crack from their struggle, don&#39;t lose focus. The beings can alter the vehicle but remember that they still do not have the strength to physically affect you. You will hear nothing but their voices rampage in your mind, as there could be anywhere between a dozen or a hundred after you now. Once you start the vehicle, floor it. Floor it so long as you can stay on the path. When the mile&#39;s done, the beings will retreat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the tenth mile, the voices of the beings will stop. If you were to look in your rear-view mirror (do not actually do this), you will see them following you but not as if they were chasing. They&#39;re watching you, as if they were seeing you off. As you go down the tenth mile, the road will be smoother, as if you were back on the first mile. The figures will be lining the sides of the path ahead of you. They won&#39;t be after you, but they will watch you as you pass. Some have theorized that the beings are impressed here, that you have come a long way on the journey to what you desire. This is false. They are not impressed, but they are happy. They are happy you are about to approach the next mile. They are happy because you are most likely going to your death.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
On the eleventh and final mile, everything in your vehicle will lose power, as it did on the ninth mile. The vehicle would normally be immobile, but you will still be moving. An unknown force will be pulling you forward. In the darkness, you will see a glowing red light up ahead, as if it were a light at the end of a tunnel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Close your eyes, and cover them. Do whatever it takes to make sure you do not see what you are about to go through. Covering your ears would also be helpful, but keeping your eyes covered should be a higher priority.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The red light is another clearing, but there&#39;s no moon or lake this time. Once it&#39;s entered, unrelenting and inconceivable noises will sound from all directions. No amount of bravery and conditioning will spare you from these sounds. The cold will turn to a merciless heat, burning all parts of the vehicle. You will feel the illusion of the flesh being burned off your bones, that every part of you is being destroyed as you travel through screams and audible suffering. As long as you keep your eyes closed, and resist the urge to see where you are, you will survive through the suffering. This will last a total of 31 seconds but many fail to keep their vision closed during that time and are left to the worst fate of the road. Where is this mile located? Those who have survived do not know. Some have named it &quot;the transmission from hell&quot; but whether it&#39;s part of hell is debatable.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After the final mile, power will return. Stop the vehicle. Take a moment to possibly regain some of your sanity. Let the screaming in your ears begin to fade and know that you have nearly completed your journey with the hardest task overcome.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Breathe, and begin to drive forward once again.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After only a kilometer, your vehicle will arrive at a dead end. Stop here and don&#39;t attempt to move again. Nothing will happen right this second but do not be disappointed. Relax and close your eyes. Imagine in your mind what it is you&#39;ve desired the entire time. It will most likely still be the same as when you entered, but with some this desire may actually change through making this journey. Think about what it was that you went through such terrifying and difficult means to acquire and imagine possessing it in your hands.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Once you have completely visualized this, slowly open your eyes.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
You will then find yourself at the beginning of the unnamed road, where you first began. This may confuse you, but know that you are finished. Your task is done.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Your mind will then turn to your reward. If what you desired was material, check in the back seat or in the trunk if the object is larger. If the object was small enough it might already be in your pocket. If what you desired was nonmaterial, then do not be disappointed if the change is not immediate. Turn back to where you came from, and you will find in your life that what you wanted is there. You may have found the love of your dreams. You may have gained unnatural, unimaginable power. You may have put your most hated enemy to the most satisfying revenge possible. You will have no doubt gained what you deserved.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
So now that the task is done, what&#39;s the catch? Is your vehicle cursed? Is there something you&#39;re about to lose? Is your death imminent? The answer to all is no, of course. You&#39;ve done the challenge. You&#39;ve proved worthy of what you desire. As stated before, the sounds of the eleventh mile will continue to exist in your mind, potentially causing you some vivid and unusual nightmares but these should prove as nothing compared to what you&#39;ve gained.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Now, one last question: Is there something else you desire? Are you not yet satisfied? After all, you&#39;re left right back where you started. The road&#39;s right in front of you, so are you up for another drive?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
If so, buckle up, and just move forward.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;color: #444444; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://creepypasta.wikia.com/wiki/11_Miles&quot;&gt;http://creepypasta.wikia.com/wiki/11_Miles&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/8066835912045092394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/05/11-miles.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8066835912045092394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8066835912045092394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/05/11-miles.html' title='11 miles'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-1910196835129238403</id><published>2015-05-06T22:30:00.000+02:00</published><updated>2015-05-06T22:30:22.563+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eng"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pokemon"/><title type='text'>Pokémon Lost Silver</title><content type='html'>You see, I am a simple college student living alone in an apartment. I was very enthusiastic about the release of Pokémon HeartGold/SoulSilver here in the states. I have purposely locked myself out of all media and the Internet aside for school purposes. That means no 4chan, no /v/, no Bulbapedia, etc. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As I was busy with the school year and being poor at the time, I wasn&#39;t able to buy SoulSilver on its launch date. After my school year ended, I ordered SoulSilver on Amazon. However, it would take a week for it to arrive. I decided that during that time, I would replay my Crystal version on my Gameboy Color. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
However, I realized that long ago, my mom threw it away because I told her the save went dead, and I was very upset about it then. She also threw away my Silver version, so all I have is my Gameboy Color. As such, I set out to Gamestop and bought a used Silver version, as it&#39;s the only Pokémon game left that they have for the GBC. Ten dollars – fairly cheap. &lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;I went home and started it up for a nostalgia trip. However, that&#39;s where things started getting bizarre, and most likely the reason why you read this.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The Gamefreak logo started up as normal, but it just froze there. I thought the cart was just errored or something, so I turned it off and on. The same thing happened. I tried pressing A and Start over and over, and all of the buttons. Eventually, the logo vanished and there was a black screen for about five seconds. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Suddenly, rather than going to the usual menu screen, I was already in the game in a previous saved file, which was odd as I was expecting all of these carts to have been wiped by the poor battery. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Either way, I wasn&#39;t complaining, as I would have chosen the &quot;Continue&quot; option to see what the previous guy did anyways. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
First off, I checked his trainer information. His name was just &quot;…&quot; – He didn&#39;t have much originality. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I checked his profile and apparently he had 999:99 hours put into the game, with all 16 badges, 99999.9 Pokédollars, and all 251 Pokémon on the Pokédex. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Seeing as he apparently had Mew and Celebi logged also, I am guessing he either used a Game Genie or was a really hardcore Pokémon player back then. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I checked his Pokémon to see what a badass team he has. To my surprise, I saw 5 Unowns and a sixth Pokémon named &quot;HURRY&quot;. I&#39;m thinking that this must be some cruel joke by the person who last played this game, but I decided to check the profiles of those Pokémon anyways. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As expected, they were different letters of Unown, all Level 5. I was a bit shaky with my Unown alphabet at the time, but I identified the word spelled out to be &quot;LEAVE&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As for the sixth Pokémon, it turned out to be a Cyndaquil (mind you, this is before there were individualized Pokémon icons). The Cyndaquil looked normal, but it was Level 5 with only 1 HP left with only two attacks: &quot;Leer&quot; and &quot;Flash&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I don&#39;t know why they named him &quot;HURRY&quot;, but at the time, I just disregarded it. The most eerie thing was that, despite my volume being at max, none of the Pokémon he had said their usual cries. Just pure silence. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Having enough of the team, I closed it. I was parked at what appears to be a room inside Bellsprout Tower. However, for some reason, there were no NPCs around. Even more eerie was that the &quot;pillar&quot; in the middle didn&#39;t move at all, as if just leaning on its side. There was no music at all, and there was no exit or ladder, or least I thought there wasn&#39;t. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I walked around for a few minutes but can&#39;t seem to find a way out. This was certainly not a room I&#39;ve seen in the Bellsprout Tower before. I tried checking my items for an Escape Rope, but the bag was completely empty. There wasn&#39;t any Wild Pokémon either. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Finally, I managed to find a ladder, which turned out to be behind the &quot;pillar&quot;. The screen turned black and the music finally started playing. I had a sudden chill, as I recognize that melody I heard to be the theme you hear when you listened to the radio at the Alph Ruins where the Unown are at. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I immediately realize that it wasn&#39;t a loading transition, but rather I was in a dark room and would need Flash. Before I took care of that though, I immediately checked my Pokégear to change the radio to something more pleasant, but it turns out that there was no Radio card, or even a Phone nor Time cards. There was only a Map card in which Gold (&quot;…&quot; from earlier, and I will call him Gold from now on) was just walking in a midst of black. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I recall that Cyndaquil has Flash, so I turned off my Pokégear and made Cyndaquil use Flash. I didn&#39;t see any message saying &quot;HURRY has used Flash!&quot; or anything like that. The room just became lit just like that, and I soon regretted it. The room was a chilling blood-red with a linear gray path heading south. The ladder I used to go up/down was not there at all. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I had no choice but to head south. The screen got darker every 20 steps I made, until I finally made it to the end, which appears to be a sign. I read the sign, which said &quot;TURN BACK NOW&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Suddenly, I was asked to answer YES/NO, but there was no question asked. I chose YES as I do not know what it was asking, and the screen went black again, making a &quot;ladder climbed&quot; sound. The Unown Radio music stopped, and in a few seconds was replaced with the not-as-creepy Poké Flute radio music. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was in another dark room, but I held my breath and used Flash again. Suddenly, it said that &quot;HURRY has fainted!&quot; which was odd since I recall that there was no status conditions like Poison on him, and I clearly wasn&#39;t in a battle. I checked my Pokémon quickly and suddenly he&#39;s no longer in my party. In fact, after a bit of investigating, none of my Pokémon are there, but instead all replaced with Level 10 Unown. I did the same thing as before and spelled out the Unown. My then team of Unown spelled &quot;HEDIED&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Either way, after that creepy change, the room was lit to reveal myself in a very small room that appears to be only four squares big. The walls of that room were gray bricks, as if I was inside something that was hollowed out. Outside that room appears to be a bunch of graves similar to the ones in Pokémon Red/Blue. I&#39;ve walked around that small room and pressed A but nothing happened. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I&#39;ve already concluded that this was clearly a hacked game and some sadistic fuck sold it to GameStop. However, my curiosity kept me going. I checked the trainer profile of &quot;…&quot; again only to find out that the sprite of Gold was missing his arms. He also seems to appear less smug, but rather seems more sad and empty in a way that I do not know how to describe. For some reason, it also now said that he has 24 badges, which was clearly impossible. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After a few minutes of aimless wondering, my character suddenly spun and did the Escape Rope spinning animation. Instead of flying up though, my character spun downwards slowly, as if sinking. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After that screen, the music stopped. After finally landing, the overworld sprite of Gold is coloured differently now. Instead of the usual red colour he dons, he appears completely white now, including his skin. It&#39;s as if he came straight from the colorless Game Boy games placed into a colored background of the Gameboy Color. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I checked his profile, and now, while now is as white as his overworld sprite, he lost his legs and has what appears to be bloody tears from his eyes. It also says he now has 32 badges, which now starts to disturb me as this change of number seems to represent something important. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I also checked my Pokémon, which this time contains 5 Unowns and a Level 100 Celebi without a nickname. The Unown are this time Leveled 15 and spelled out &quot;DYING&quot;. I checked the Celebi&#39;s profile. It was a shiny Celebi, except there&#39;s only half of the sprite. One leg, one arm, one eye. It only has one attack: &quot;Perish Song&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The area I was in itself was the Sprout Tower with the immobile pillar as before, except everything is apparently red now. I walked north for what felt like forever. Eventually, I finally encountered some generic men and women NPC. They were all lined up to the side just facing the long slantish pillar in the middle. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
They were also white, and nothing happens when I try to speak to them. I kept on going north until eventually the pillar finally appears chopped off, with a transparent Red in that spot. I went up to Red and without even pressing A, I was suddenly engaged and finally in a battle. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The music starts again, which it sounds like the Unown Radio music again, but played backwards. Gold&#39;s battle backsprite matches his front one with the bloody eyes, white skin, and lack of arms, while Red&#39;s sprite was the same as before in GSC, except transparent. The text simply said &quot;wants to battle!&quot; as if he has no name, and both of us only have one Pokémon each, which is weird as I swore I had six with the Unowns. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
My shiny Celebi came out, conveniently with half-a-sprite for the back sprite also. The &quot;Shiny&quot; noise and animation was different, as the sounds it made sound like multiple &quot;Screech&quot; attacks used consecutively. Red sent out a seemingly normal male Pikachu, except he is Level 255 and his sprite seems sad and has tears in his eyes. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rather than the usual &quot;FIGHT/ITEM/PKMN/RUN&quot; menu, I was only given the option to use the Attacks. Since Celebi only has one, I chose it. Naturally, since Pikachu was Level 255, he went first. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;PIKACHU used CURSE!&quot;, lowering his Speed and increasing his other Stats. I&#39;m not even sure if Pikachu could use Curse. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;CELEBI used PERISH SONG!&quot; In three turns, both Pokémon get KO&#39;d – not like I have a choice. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
At this point, it didn&#39;t even go back to the Fight menu, as the battle just continued without me. Also note that there were no animations at all for some reason. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;PIKACHU used FLAIL!&quot;, which didn&#39;t do much damage despite his Level and boost as his health was maxed. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;CELEBI used Perish Song!&quot; Nothing happens as it was already used. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;PIKACHU used FRUSTRATION!&quot;, which did a shit-ton of damage, knocking Celebi down to less than 10 HP. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;CELEBI used Pain Split!&quot;, which surprised me as Celebi didn&#39;t even have that attack in the first place. Now Celebi and Pikachu have about 150 HP. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;PIKACHU used MEAN LOOK!&quot; Not like that did anything. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As expected, due to the effects of Perish Song, my Celebi fainted. Except in the text, it said &quot;CELEBI has died!&quot; and instead of the ordinary drop off the screen animation, the CELEBI backsprite just vanished. For some reason, the Pikachu was still up even with Perish Song and it didn&#39;t count as my loss. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pikachu used one more different attack beyond the 5 attack limit: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;PIKACHU used DESTINY BOND!&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Afterwards, it said &quot;PIKACHU has died!&quot;, with a slow fade-out animation. Apparently, I was the winner, as the transparent Red Sprite showed up and said &quot;..........&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
At that point, I just freaked out, as that transparent Red sprite was suddenly beheaded, leaving nothing but his transparent body. The battle then ended at that point and faded out along with the music. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I&#39;m back in the overworld, with another change to the Gold sprite – he&#39;s now as transparent as Red&#39;s overworld sprite. I quickly checked Gold&#39;s profile, where this time the only thing remains of him is his head, with a transparent skin. The head was zoomed in a bit, showing a black void in his eyes. It now stated that he now has 40 badges. I then backed out and checked my Pokémon. They were all Level 20 Shiny Unown, which when spelled out, read &quot;NOMORE&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was at what I now know is next to the end. There was apparently no music playing, but for some reason I still felt like something was there that could be heard. I was back in my room in New Bark Town. Maybe finally I get to play this game properly, but who am I kidding. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I knew that sadistic fuck must have done something. I &quot;walked&quot; around my room to interact with things, as I&#39;m a bit afraid to go down the stairs to see what was awaiting down there. Note I said &quot;walked&quot;, as while the background was moving, Gold was not moving his transparent limbs at all while doing so, just floating like those ghosts you see in Diamond/Pearl. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As expected, the radio, computer, and TV did not work, so I had no choice but to go down the stairs. I ended up in the same lower level room of my house. Everything appears normal, except mom isn&#39;t home. After failing to interact with anything in this room, I decided to go outside. To my surprise, that door leading outside at the south didn&#39;t work, and instead I just walk straight through it to a void. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I continued moving south to see what the fuck was going on. My house vanishes as I head south into the void. It was creepy as when I entered the void, the outline on Gold&#39;s transparent sprite turned white to contrast with the pitch black. Eventually, I reached a white area and Gold&#39;s sprite turned black and transparent again. I continued south without thinking of stopping at all. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After a long trek south, I finally encountered something. It was GOLD&#39;s regular sprite. I talked to it. He said &quot;Good bye forever ....&quot; (notably with a space inbetween the forever and ....), and vanished. As that happened, it said &quot;??? used NIGHTMARE&quot; which at that point, I would not deny that being possible. Gold did another Escape Rope animation spinning slowly downwards like before. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I&#39;m now back into that small hollowed-out room surrounded by graves earlier. Or at least I say I was back there, as there&#39;s no sprite anymore. I tried to walk around but nothing moved – not even wall bumping noise. I checked my trainer profile with absolutely no Gold sprite left. It said I have 0 badges and all the pictures of the Johto Gym Leaders at the bottom were replaced with skulls. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I checked my Pokémon, which were all Level 25 Unown. As expected, it spelled out a phrase that I dared to read: &quot;IMDEAD&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As soon as I went back to the overworld, the room I supposedly was in was then covered with the same blocks as the walls. I then figured out what exactly that room was when the final text was said: &quot;R.I.P. ...&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
That room was a big grave, surrounded by other graves. Gold has already been dead. He died presumably a few years after he defeated Red. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
He was a young trainer who, despite his efforts in collecting so many badges and attempts at becoming a Pokémon master, was still unable to avoid the inevitable fate of death, and his efforts were eventually forgotten by the next generation. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was unable to escape from that text no matter what I pressed. I tried resetting the game, and the same thing happened, at which I then finally decided to give up on that horrible nightmare. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
After that experience, I will never look at the &quot;gimmick&quot; Unown the same way again. They say that only the first generation have folk tales and legends, but the second generation have shown me how unpleasant the truth can be. I eventually enjoyed SoulSilver immensely, but I still can&#39;t unthink what that rigged game has told me.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/1910196835129238403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/05/pokemon-lost-silver.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1910196835129238403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1910196835129238403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2015/05/pokemon-lost-silver.html' title='Pokémon Lost Silver'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-3361423796280880943</id><published>2014-09-16T12:59:00.000+02:00</published><updated>2014-09-16T12:59:00.380+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>GTA 3 - Oszpecony pieszy</title><content type='html'>&lt;div&gt;
Każdy zagorzały fan GTA który chciał udowodnić mit czy jest prawdziwy czy nie, po prostu zaglądał do plików gry. Żaden nigdzie nie znalazł w nich zdeformowanego pieszego, ale to nie powstrzymało pogłosek że wciąż go spotykali. Zdeformowanego modelu nigdy nie znaleziono spośród reszty modeli 3D, ale niektórzy mówią że plik mógł zostać zaszyfrowany i głęboko zapakowany w pliku audio lub tekstury jako zniekształcony, trudny do odczytania tekst.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Gracze wyjaśnili że model miałby nosić rozdartą, szarą koszulę, rozdarte ciemno czerwone jeansy, mieć wystającą szczękę do przodu z brakującymi zębami, twarz o wyglądzie jakby roztopionej, opadnięte, niżej niż normalnie, oczy które były całkowicie czarne, nos który wyglądał jakby został usunięty i źle zszyty z powrotem.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Były dwa sposoby aby móc spotkać ukryty skin w grze:&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&quot;Należy iść przez całą drogę aż do drzwi frontowych budynku Marco&#39;s Bistro, rzucić w nie granatem, oddalić się na tyle aby zdrowie spadło do 1-3 (nie wiem czy 1/3 czy 1-3 punktów zdrowia). Po wybuchu podejść z powrotem do drzwi i stać przed nimi około 2 minut. Wtedy spadnie się pod mapę, a następnie pojawi się w małym pokoju w którym stoi nasz zdeformowany pieszy.&quot;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&quot;Trzeba wykonać misję &quot;Rubble&quot; zabijając jednego gościa pięściami, innego kijem baseballowym, a resztę w jakiś sposób zmusić to utonięcia. Po tej akcji trzeba wrócić do Portland i stanąć przed drzwiami frontowymi przy budynku Marco&#39;s Bistro. Po kilku sekundach przeteleportuje nas do małego pokoju w którym spotka się zniekształconego pieszego.&quot;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Garstka osób twierdzi, że pieszy stał w jednym miejscu i w ogóle się nie ruszał. &lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Za to inni mieli inne zdanie. Uważali że pieszy podejdzie do ciebie i zacznie cię okładać pięściami i odejmie 80% zdrowia, nawet przy pełnym pancerzu.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Powiedziano również że atakowanie go nic mu nie robi, ale jeśli ewentualnie będziesz go okładał pięściami, upadnie i wyda z siebie bardzo głębokie &quot;Ooooooh&quot;. Po tym wstanie na nogi. &lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Strzelanie do niego będzie zmuszać go do cofnięcia się, ale to nie spowoduje, że będzie krwawić.&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/3361423796280880943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/09/gta-3-oszpecony-pieszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/3361423796280880943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/3361423796280880943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/09/gta-3-oszpecony-pieszy.html' title='GTA 3 - Oszpecony pieszy'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-5873734974544046240</id><published>2014-08-31T21:37:00.000+02:00</published><updated>2014-08-31T21:37:43.541+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Soul - Forgotten City</title><content type='html'>Sprawa zamknięta, akta schowane. Nie powinienem o tym pisać, ale potraktujcie to jako ostrzeżenie. Nie chce potem przyjechać z ekipą i oglądać waszych zwłok, tak jak to musiałem robić niedawno. Ale przejdźmy do sedna sprawy. Wiecie co to ukryta sieć prawda? Pewnie tak, można się z nią połączyć tylko za pomocą przeglądarki TOR. Na pewno znacie także największą polską stronę, a właściwie forum tak zwane Torowisko. Są tam tysiące tematów na wszystkie dosłownie wszystkie tematy. Każdy jest anonimowy więc nie można nikogo za to karać. W czeluściach archiwum Torowiska pewien młody chłopak (domyślamy się że nie tylko on i takich osób jest więcej) znalazł temat w którym pewna grupa ludzi wrzuciła swoją własną grę do ściągnięcia. Nie mogę podać imienia, ani nazwiska chłopaka który zginął, ale udostępniam wam jego dziennik który codziennie prowadził. Był on wielkim fanem sieci TOR, a Torowisko było jego drugim domem. I to go zgubiło..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;Wpis pierwszy.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Uhh... W końcu się przeprowadziłem : ). Teraz mogę mieszkać samemu w spokojnej cichej dzielnicy, bez rodzeństwa, bez rodziców.. W końcu mam już 22 lata !. Przy okazji z uzbieranej kaski którą mam dzięki robocie zakupiłem sobie mój nowiutki komputerek. Bestia! Tak jak lubię. Póki co idę rozpakować swoje rzeczy i zrobić porządek.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis drugi.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Teraz to nie wygląda jak po przejściu tornada. Drogi pamiętniku na dziś to koniec. Idę się umyć i pogapić w szary ekran telewizora..&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;5.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To sobie pospałem... 9 godzina,a tu przyszła przesyłka. TAK! Mój nowiutki komputerek ^^. Teraz to wszystko ogarnę i zacznę instalować potrzebne programy.. Zejdzie mi do południa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jejku ręce mnie bolą, aż mi się nie chce pisać. Teraz mam zamiar spędzić zimowe popołudnie przed komputerem, idę na Torowisko.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kumpel z forum podesłał mi link do jakiegoś starego tematu który gnije w otchłani archiwum.. Jakiś trzech gości wrzuciło swoją gierkę. Przygodowo-logiczna, pod ciekawą nazwą Soul - Forgotten City. Waży 1,1 GB więc się chyba skuszę. Ale to rano, bo jak wiesz mój pamiętniku transfer nocny mam do ósmej rano ...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis czwarty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Normalnie nic nie ma o tej grze, nigdzie! Ani w normalnym necie, ani w TORZE. Temat też nie ma żadnych komentarzy, a gra pobiera się z FTP, więc nie mogę nawet sprawdzić ile osób już to pobierało.. Trudno raz kozie śmierć.&lt;/blockquote&gt;
&amp;nbsp;6.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra. Jest trochę po 7 rano.. Wstałem o 6 i zacząłem pobierać gierkę którą wczoraj znalazłem. Cóż muszę powiedzieć że wygląda na profesjonalną robotę. 97% instalacji. Gra przyjemna spokojna muzyczka. Zobaczymy..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zainstalowało się. Właśnie jestem w menu. Tło jest ciemne ; /, ale prócz tego minusa gra fajna muzyczka, podobna do tej przy instalacji. Wciskam nowa gra.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hmm nie rozumiem trochę. Po wciśnięciu nowej gry pojawiło się czarne tło, a na nim białe napisy. Nie pamiętam wszystkiego, ale było to mniej więcej coś takiego - &quot;UWAGA! Gra może ekstremalnie uzależniać! Może okazać się także niebezpieczna dla ciebie i osób w twoim otoczeniu, to prawdopodobnie ostatnia szansa, aby wyjść&quot;. Coś takiego. Teraz widzę moją postać. Grafika jest na poziomie WOWA. Póki co wyskakują instrukcje. Jak przeczytam to napiszę w skrócie o co biega.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis czwarty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dobra już rozumiem. No więc jesteśmy na bezludnej wyspie na której znajduję się opuszczone lecz nawiedzone miasteczko. Naszym zadaniem jest wchodzenie do każdego z domów i wykonywanie zadań które tam znajdziemy. Mogą to być gra w karty z cieniem, w kości, warcaby, wyciskanie ciężarów i różnego typu czynności. Po każdym wykonanym zadaniu otrzymamy pewną ilość punktów, zależnie od tego jak szybko je wykonaliśmy i czy zrobiliśmy całe. I jedna bardzo ważna uwaga. Nie można przegrać, bo jeżeli to się stanie to spotka nas kara, nie tylko w grze. Nie zabardzo zrozumiałem o co chodziło tutaj autorom. Aktualnie stoję swoją postacią. W grze jest ciemno, przede mną opuszczone miasteczko. Widzę że jest sporo domów więc zapowiada się sporo godzin spędzonych przed komputerem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis piąty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stoję przed pierwszym domem. Teraz troszeczkę się boje wejść, ale otuchy dodaje mi fajna muzyczka która znowu gra w tle. Jest na prawdę przyjemna. Wchodzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis szósty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Haha! To jest banalne i super fajne! Musiałem zagrać w pokera z kościotrupem który okazał się miłym gościem, nawet sobie z nim pogadałem, ale mówił tylko o śmierci ; (. Idę dalej nie wiem czy dzisiaj jeszcze napisze.&lt;/blockquote&gt;
7.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybacz pamiętniczku nie pisałem wczoraj. Ta gra baardzo wciąga. Od wczoraj gram ciągle. Mam już 317 punktów. A to dopiero 15 domów. Idę dalej. Zauważyłem kilka zmian. Między innymi fajna muzyczka zaczęła się zmieniać w mniej fajną.. Jak dam głośniki na full to słychać nawet jakieś szumy. W dodatku od wczoraj nic nie jadłem, nie byłem też w kiblu. Muszę iść, ale ciężko się oderwać od komputera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Załatwiłem potrzeby i zrobiłem sobie chińskiej zupki. Gram dalej, ale dzisiaj muszę iść spać. Tak, tak nie spałem od wczoraj.. Kolejny dom&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
22 dom i kolejna zmiana. Cienie, szkielety i wiedźmy mówią dużo o śmierci co mnie kapkę przeraża bo mówią okropne rzeczy. A moja fajna muzyczka? Oczywiście teraz słychać jakieś łomotanie i uderzanie młotkiem. Mam to gdzieś idę dalej.&lt;/blockquote&gt;
8.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&amp;nbsp;Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kur**!. Chyba się uzależniłem.. Znów nie spałem, mam osłabioną koncentracje i gorzej mi się gra. Tyłek mi ścierpł i nic nie jadłem. Ale nie mogę odejść od komputera. Te cienie one mnie wołają od domu do domu. Już 37 dom, a w oddali widać ich jeszcze mnóstwo. IDĘ!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi.&lt;br /&gt;
Zwariowałem! Mam 12 nieodebranych połączeń od rodziny, jestem odwodniony, bolą mnie plecy i brzuch. Narobiłem w gacie... Oczy mnie szczypią bo nie spałem. [Część tekstu niezrozumiała] więc dzisiaj już nie będę pisał.&lt;/blockquote&gt;
10.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pierwsza porażka w grze. To dlatego że nie mam już siły, aby grać. Ledwo widzę, a palców nie czuję. Mam pełne gacie gów**, a z głodu zaczynam mieć halucynacje. W dodatku straszna rzecz się stała w mej kochanej grze. Przegrałem zawody w biegu tunelem pełnym ludzkich kości i to było straszne! Nagle wyświetlił się filmik jakbym patrzał z oczu jakiejś osoby, a dwóch lekarzy którzy nie mieli twarzy wycieli mi nerkę... Teraz moja postać jest osłabiona, a i ja się źle czuję ;/.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi. [Tekst zaczyna być pisany z błędami, jest to spowodowane prawdopodobnie wielkim osłabieniem]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Strasznie mnie bolą plecyyd. w OKOloicach nerki. Wiecie tak sobie dfpomyslałęm że może ja też straciłem nerke??!#$ Haha al;e sfiksowałem. To już 88 dom, a ja wciaaż widze ich masę. Idę dLASEJ&lt;/blockquote&gt;
&amp;nbsp;11.10.2012&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Wpis pierwszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pluję krwią ; cD. moze dlategof ze w fgrze stracilem płcuo.. Zaslablem 4 razy y, ale moja gra trzyma mnie przy zyciu! IdEe DALEJ&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis drugi. [Pamiętnik prawdopodobnie leżał już na ziemi, tam go właśnie znaleziono, tuż obok zwłok]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co to kurwqe jest? ja umieram ;c. Nei czuje sie najlepiej. musze sie przepsać..[&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wpis trzeci.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[Wpis jest całkowicie nieczytelny, prawdopodobnie ofiara już tylko bazgrała po czym umarła]&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
I o to co znaleźliśmy.. Cholera to nic! Ta gra jest przeklęta. Sekcja zwłok wykazała że chłopak nie miał: nerki, płuca, jelita grubego i trzustki. Zmarł z powodu krwotoku wewnętrznego. Komputer wciąż był uruchomiony, a gra włączona. Nie mogliśmy jej usunąć więc zabraliśmy dysk twardy po czym go zniszczyliśmy..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki naszym staraniom udało się usunąć całkowicie temat z Torowiska, więc nie będzie więcej ofiar, chodź przypuszczamy że więcej osób w to zagrało. Tak więc pamiętajcie, aby uważać na to co ściągamy, bo dojdzie do tego że i wasze zwłoki przyjdzie mi badać!!. Mam jednak wrażenie że to nie jedyna gra z serii Soul...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/5873734974544046240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/08/soul-forgotten-city.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5873734974544046240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5873734974544046240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/08/soul-forgotten-city.html' title='Soul - Forgotten City'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-299274540758775540</id><published>2014-08-21T21:08:00.000+02:00</published><updated>2014-08-21T21:08:50.678+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Gothic 3 - Mroczny Szabat</title><content type='html'>Przynajmniej raz każdy z nas miał styczność z grą z serii Gothic. Według mnie kultowe RPG przy którym spędziłem połowę swojego życia. Nie bez powodu też trzecia część gry była uznana za najgorszą głównie z powodu padniętej optymalizacji, bugów oraz zbyt dobrej grafiki jak na tą grę. Dwie pierwsze części były świetne, ale ja i tak uwielbiałem grać w trójkę. Ale tylko do czasu..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdą część miałem obcykaną ca cacy. Dlatego też ściągałem mnóstwo modów, znanych i mniej znanych. Wchodziłem na różne strony czy to ruska, francuska, niemiecka, polska, a nawet włoska. Zależało mi na jednym. Zagrać w moda w którego jeszcze nie grałem, poczuć coś innego. Czasami pomagali mi kumple którzy przypadkowo znaleźli coś na forum z grami.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Akurat sobie przeglądałem pewne czeskie forum o grach z serii Gothic. Oczywiście były także mody do trzeciej części. Używałem google tłumacza więc nigdy nie miałem 100% co ściągam. W pewnym temacie był dość stary, zamknięty już temat. Link do moda nadal był aktywny więc od razu postanowiłem pobrać. Ważył może 60 mb, nie pamiętam dokładnie. A opis był taki: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Tmavě Sabbath!&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Mod, že víte, že máte! Hrát a nebudete litovat!&lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po polsku(przy pomocy tłumacza google)&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Mroczny szabat!&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
Mod który na pewno musisz mieć! Zagraj, a nie pożałujesz!&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
I tylko tyle. Mało? Dla mnie nie od razu pobrałem. &lt;/blockquote&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko pięknie, ale co to za format? .s011?? Jak to otworzyć? Jak wgrać? Chyba się zbytnio pośpieszyłem. Może wirus? Przeskanowałem nic nie wykryło. Wróciłem na forum i zacząłem czytać posty w temacie. Od razu ktoś napisał że nie wie jak otworzyć plik. Autor powiedział że 7-zip da sobie radę i rzeczywiście tak było. Pliki należało umieścić w folderze z grą i można było rozpocząć zabawę, ale jaką? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zastanowiłem się chwilę zanim go rozpakowałem(pliki miały dziwne nazwy np. &quot;Sex.001, BlackBurn.002 i kilka innych). Znowu wróciłem na forum i czytałem opinie użytkowników. W końcu sam autor nie powiedział co mod zmienia, po prostu napisał, że muszę go mieć i tyle. Dużo komentarzy było usuniętych, a te które pozostały trochę mnie zaniepokoiły. Nie będę umieszczał cytatów bo to bez sensu, skrócę to o czym pisali użytkownicy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już w trzecim poście jakiś facet pisał - &quot;Nie polecam moda. Całkiem go nie rozumiem. Autor był chyba na jakiś dropsach kiedy go tworzył.. (Oczywiście nie dosłowne tłumaczenie tylko tak mniej więcej.&lt;br /&gt;
Potem pisali kolejni- &quot;Racja nie grajcie w to! Gra staje się mroczna, brutalna i bez sensu!&lt;br /&gt;
Kilka komentarzy niżej było usuniętych, a w następnych pisało to samo. Uznałem że może mod ma to na celu! W końcu nazywa się &quot;Mroczny Szabat&quot;. Chwila zastanowienia i postanowiłem go wgrać. Żałować miałem dopiero potem..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po instalacji wszedłem do gry, miałem tylko nadzieję że nie będzie po czesku. Była po angielsku.. &quot;Dobra nie jestem w końcu taki zły z angola&quot; pomyślałem. Dałem nową grę i czekałem aż się załaduje. Trwało to znacznie dłużej niż normalnie, ale cieszyłem się że zagram w coś innego. Minęło 15 minut i gra wystartowała. Zamiast tej pięknej i miłej dla ucha piosenki grała jakaś obdarta piosenka. Żart? W dodatku zaczynało się w jakiejś ciemnej jaskini i miało tylko pochodnie. Ruszyłem przed siebie i wtedy zaczęło dziać się dziwnie..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwna piosenka grająca na początku zamieniła się w jeszcze gorszą. Płacz! I ciche krzyki. Im bliżej byłem wyjścia tym płacz i krzyki stawały się głośniejsze i wyraźniejsze. Nagle, widzę gwiazdy w oddali(przez szczelinę która była wyjściem z jaskini). Gdy się zbliżyłem była noc. Niebo miało nowe tekstury bo nie przypominało tego z normalnego Gothica. To było piękniejsze o wiele. Nie poznałem miejsca w którym byłem(chodź całą mapę miałem w małym paluszku). To nie mogła być Myrthana i racja nie była. Wyszedłem z jaskini i udałem się polną drogą przed siebie. Było cicho nawet krzyki i płacz ustały. W oddali zauważyłem jakąś postać. Stała odwrócona plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bałem się podejść, ale w końcu to tylko gra. Gdy byłem już blisko postać szybkim ruchem odwróciła się i z głośników wydobył się dźwięk (oglądaliście horrory z zombie prawda? Właśnie taki dźwięk jaki wydają zombie). To nie był człowiek, a nieumarły który się na mnie rzucił. Nie miałem broni, a statystyki bezimiennego też nie najlepsze to zacząłem uciekać. Gonił mnie i nie chciał przestać. W oddali zauważyłem wioskę. Pobiegłem w jej stronę. To na pewno nie była mapa którą możemy zwiedzać w Gothicu 3. Wbiegając do wioski zauważyłem mnóstwo ciał. Ku**a! One się ruszały! Wbiegłem to pierwszego lepszego domu i ku moim oczom ukazała się zwykła postać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na jej twarzy widziałem przerażenie. Mogłem z nią porozmawiać(nie było dubbingu, tylko napisy po angielsku). Wytłumaczyła mi że dziś jest noc &quot;Mrocznego Szabatu&quot;. Najbardziej krwawego dnia w historii. Tłumaczyła też że tej nocy do życia budzą się zmarli którzy za życia popełnili wiele złego. I jak zombie biegają po całym świecie, zabijając innych. Każdy kto zostanie ugryziony prędzej czy później zmieni się w jednego z nich, nawet w prawdziwym świecie! Zaraz COO??!. Musiałem odetchnąć, po tym co przeczytałem. Za chwilę wróciłem do rozmowy z postacią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po dłuższej konwersacji doszedłem do wniosku że postać jest całkiem świadoma tego że istnieje tylko w grze, a jej zadaniem jest ostrzeganie grających. A może tak została zaprogramowana przez autora? Byłem przerażony i miałem wyjść z gry, ale ostrzegła mnie że jeżeli to zrobię to będę cierpiał jak ci którzy zostali ugryzieni. Wróciłem na pulpit, nie wychodząc z gry i wszedłem na forum z którego pobrałem grę. Wtedy wszystko stało się jasne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usunięte komentarze, brak administracji, licha ortografia. Poczytałem kilka innych wątków i zauważyłem że w nieróżnych ludzie piszą bez sensu, jakby nie byli już ludźmi. Zemdliło mnie i natychmiast wróciłem do gry. Pomyślałem jednak że może to żart? I jak wyjdę to nic mi nie będzie? Miałem już to zrobić gdy z głośników wydobył się dźwięk. Po prostu usłyszałem &quot;Zrób to, a będziesz żałował&quot;. Od razu wróciłem do gry i postanowiłem porozmawiać z postacią. Rozmowa ciągła się dość długo, a ja dowiedziałem się wystarczająco. Jedynym sposobem aby przetrwać &quot;Mroczny Szabat&quot; było zabicie autora gry, ale nie w realu tylko w grze. Jego obozowisko znajdowało się daleko na wschodzie w jakimś upiornym kanionie. Postać o dziwo wytłumaczyła mi także te dziwne nazwy które widziałem w spakowanym pliku z modem. Są to filmiki nagrywane na prawdę gdzieś na świecie, w których udział biorą ludzie opętani przez &quot;Mroczny Szabat&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie chciałem stać się jednym z nich więc natychmiast wyruszyłem. Wtedy zrozumiałem że rozpoczęła się przygoda taka już zwyczajna, jak to w grze. Dojść do pewnego miejsca, przeżyć i zabić. Ostatnią radą jaką dostałem od postaci to abym był czujny. Niewielu wyszło z samej wioski nie mówiąc o dojściu na wschód(a więc ciała to martwe postacie innych którzy grali w tego moda). Musiałem się skupić i wyszedłem z domu. Usłyszałem tylko lekki śmiech postaci z domu, a gdy na nią spojrzałem jej oczy świeciły na czerwono. O co chodzi?! Przecież mi pomagał. Ni z gruszki ni z pietruszki moja postać umarła. Ekran zrobił się czarny i prócz smutnej muzyki grającej w tle pojawił się czerwony napis &quot;Tak miało być. Spotykamy się na Mrocznym Szabacie&quot;. Gra się wyłączyła.. Byłem załamany bo nie wiedziałem czy to żart czy nie. Ze złości i strachu zrzuciłem monitor i zacząłem rozwalać komputer.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I tak minęły już dwa dni od tego zdarzenia. Czuję się już normalnie, ale dobrze wiem że tylko do nocy. Po 22 staję się, no wiecie nie sobą. A teraz wybaczcie mi, bo zbliża się noc, a mnie czeka Mroczny Szabat.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/299274540758775540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/gothic-3-mroczny-szabat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/299274540758775540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/299274540758775540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/gothic-3-mroczny-szabat.html' title='Gothic 3 - Mroczny Szabat'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-5525514203503632506</id><published>2014-07-28T09:52:00.000+02:00</published><updated>2014-07-28T09:52:17.869+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Ciekawość to przekleństwo</title><content type='html'>&lt;div align=&quot;center&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
Ciekawość to przekleństwo.&lt;br /&gt;
(A curious mind is a terrible curse)&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
Tak zawsze było dla mnie. Jedne z moich najwcześniejszych wspomnień to mój tata wymieniający się z kolegami historiami o duchach, podczas gdy ja uważnie podsłuchiwałem z pokoju obok. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nic na to nie poradzę - ciągnie mnie do Wielkiego Nieznanego. W jakiś makabryczny sposób zawsze chciałem doświadczyć czegoś paranormalnego, żebym mógł poznać Jedyną Prawdę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez długi czas nie udało mi się natknąć na nic, czego logika i zdrowy rozsądek nie potrafiłyby wyjaśnić. Gdy wkroczyłem w dorosłość, wszystko stało się bardziej racjonalne; dziecięca ciekawość i zapał szybko zgasły w obliczu poważnej pracy i kredytów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale niedawno wszystko się zmieniło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dorastałem w małym drewnianym domku na przedmieściach. Był to z pewnością najstarszy budynek w okolicy - właśnie dlatego było nas na niego stać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zawsze zastanawiałem się czy jest nawiedzony - tak stary dom musiał mieć jakieś ciemniejsze karty w swojej historii. Ale nie działo się nic, co by na to wskazywało. W nocy słyszałem jakieś chrobotanie, ale okazało się, że to tylko gołębie zagnieździły się na strychu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnego razu, kiedy miałem dziesięć lat, bawiłem się sam na podłodze w swoim pokoju. Nagle zamarłem - usłyszałem wyraźne chrapanie dochodzące z mojego łóżka. Dźwięk robił się coraz głośniejszy. Wpatrywałem się w łóżko, ale nic tam nie było. Zebrałem się na odwagę i krzyknąłem &quot;Kto tu jest?&quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W odpowiedzi usłyszałem tylko głośnie, przerażające chrapanie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złapałem parasolkę i ostrożnie podszedłem do łóżka. Moje serce biło jak szalone. Parasolką rozgarnąłem pościel, ale nic tam się nie poruszyło. Wtedy zobaczyłem, że okno nad łóżkiem jest uchylone. Zamknąłem je i chrapanie ucichło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był tylko wiatr.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Parę lat później zacząłem mieć to okropne uczucie podczas snu. Często budziłem się i czułem, że jakieś mroczne, wściekłe stworzenie zrywa ze mnie koc i przygniata mnie do łóżka, dusząc mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za pierwszym razem myślałem, że to bardzo wyrazisty, przerażający koszmar. Ale kiedy zaczęło się to powtarzać, noc za nocą, wpadłem w panikę. Cokolwiek to było, nie chciało się poddać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chociaż zawsze udawało mi się przetrwać ataki, myślałem że wariuję. Na szczęście kilka miesięcy później usłyszałem o paraliżu sennym. Zmieniłem nawyki i więcej się to nie powtórzyło. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A zatem, wszystkie paranormalne zjawiska, których doświadczałem dawały się racjonalnie wytłumaczyć. Tak jak Fox Mulder z &quot;Archiwum X&quot; - chciałem wierzyć, ale nie mogłem znaleźć dowodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale nie potrafię wytłumaczyć tego, co niedawno mi się przydarzyło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem zrobić sobie przerwę i wyruszyłem z przyjaciółmi na kilkutygodniową wędrówkę po Wietnamie. Zaczęliśmy od miasta Ho Chi Minh, a następnie ruszyliśmy na północ, krętymi, błotnistymi drogami wzdłuż wybrzeża.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trasa wiodła głównie przez nietkniętą cywilizacją dzicz, co jakiś czas natykaliśmy się na małe wioski i piękne, czyste plaże. Właśnie w takim miejscu spędziliśmy cały dzień opalając się i pływając, zapomniawszy o wszystkich problemach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy nadszedł zmierzch, urządziliśmy sobie ucztę z pysznych owoców morza, które złapaliśmy wcześniej. Noc pod gołym niebem to naprawdę niesamowite przeżycie, zwłaszcza z dala od świateł wielkich miast.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy obudziłem się koło trzeciej w nocy zobaczyłem cudownie rozgwieżdżone niebo. Niestety, czułem też o wiele mniej cudowny zew natury i musiałem udać się do najbliższej toalety. Noc była parna, świerszcze grały nocny koncert.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaspany, ruszyłem ścieżką w stronę wybetonowanej polanki gdzie stały dwa rzędy toalet - dla kobiet i dla mężczyzn. Pośrodku między rzędami była &quot;poczekalnia&quot; - puste miejsce oświetlone wiszącą prowizoryczną lampą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem staruszka stojącego pod lampą, zwróconego plecami w moją stronę. Widziałem tylko jego sięgające za ramiona długie, białe rozczochrane włosy i kościste kończyny wystające ze szmat, w które był ubrany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę się wystraszyłem, bo nie sądziłem że ktoś tu będzie o tej porze. Uprzejmie odchrząknąłem żeby wiedział, że się zbliżam. Nie chciałem mieć go na sumieniu jeśli umrze na atak serca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie to mieszkaniec którejś z pobliskich wiosek czekający na żonę, niewiele domów w okolicy miało prąd i bieżącą wodę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba mnie nie zauważył, więc dałem sobie z nim spokój i poszedłem do najbliższej męskiej kabiny. Zamykając drzwi wciąż miałem go w zasięgu wzroku. Mimo że przemieściłem się o 90 stopni w stosunku do miejsca skąd pierwszy raz go zobaczyłem, nadal był odwrócony do mnie plecami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To było bardzo dziwne, ale w tym momencie musiałem załatwić poważniejszą sprawę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Toaleta&quot; była w zasadzie dziurą w ziemi. Tylko małe, liche drzwi chroniły moją godność osobistą. Okropny zapach ludzkich odchodów staranował moje zmysły kiedy spuściłem spodnie i kucnąłem żeby załatwić co trzeba. Po chwili moje myśli znów powędrowały w stronę dziwnego staruszka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Coś było bardzo nie tak, moja podświadomość krzyczała, że coś jest nie w porządku. Coraz bardziej przerażony połączyłem kawałki układanki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo że staruszek stał obok lampy, nie rzucał cienia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszelkie myśli o iluzji optycznej zniknęły, kiedy przez szparę pod drzwiami toalety zobaczyłem jego nierzucające cienia stopy, centymetry ode mnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niemal ucieszyłem się, że kucałem ze spuszczonymi spodniami, bo gdy krzyknąłem, opróżniłem też jelita.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poderwałem się, podciągnąłem spodnie i cofnąłem się aż do tylnej ściany toalety. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stojąc nie widziałem co było pod drzwiami. Bez cienia nie mogłem widzieć czy... to? ...wciąż tam stało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko przejrzałem w głowie możliwe rozwiązania. Właściwie mogłem tylko spróbować uciec z toalety. Te liche drzwi mnie nie ochronią, a moja godność osobista i tak już mocno ucierpiała. Skoro już miałem umrzeć, to chociaż nie taką gównianą - dosłownie - śmiercią. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zerknąłem pod drzwiami, ale po drugiej stronie nic nie było. Zdecydowałem, teraz albo nigdy, otworzyłem drzwi kopniakiem i ujrzałem... tylko pusty plac. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wybiegłem z toalety, ale nigdzie nie widziałem tego staruszka. Słyszałem tylko cykanie świerszczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy popełniłem błąd - spojrzałem do kabiny, z której przed chwilą wyszedłem. Był tam. Długie, białe włosy i kościste ciało, dokładnie w miejscu gdzie stałem kilka sekund wcześniej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ucieszyłem się, już drugi raz tego wieczoru, że nie miałem już czym ubrudzić spodni kiedy znów krzyknąłem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedziony czystym instynktem pognałem z powrotem na plażę jakby goniły mnie demony. Kto wie, może naprawdę mnie goniły.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróciwszy do obozu, spędziłem kolejne godziny całkowicie przytomny. Siedziałem skulony i obserwowałem ścieżkę, gotów obudzić wszystkich jeśli tylko znów zobaczę tego staruszka. Kiedy nadszedł wreszcie ranek, moi koledzy obudzili się i zapytali czemu tak strasznie wyglądam. Nie chciałem im mówić co zobaczyłem, więc powiedziałem, że nie mogłem tej nocy spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Reszta wyprawy przebiegła bez dziwnych zdarzeń, ale ostatniego dnia musiałem opowiedzieć swoją historię naszemu miejscowemu przewodnikowi. Musiałem poznać prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy skończyłem opowiadać, tylko spojrzał na mnie poważnie i spytał: &quot;Widziałeś jego twarz?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjaśnił, że w Wietnamie duchy często nawiedzają miejsca gdzie pojawiają się podróżni. Ci, którzy zobaczą twarz ducha są skazani na okropną, makabryczną śmierć w najbliższej przyszłości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od tego zdarzenia minęły niemal dwa miesiące. Do tej pory nie wiem, czy widziałem jego twarz. Męczy mnie to, ale nie jestem pewien czy chcę wiedzieć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Może niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć... Chyba i tak jestem wystarczająco przeklęty.&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/5525514203503632506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/ciekawosc-to-przeklenstwo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5525514203503632506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/5525514203503632506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/ciekawosc-to-przeklenstwo.html' title='Ciekawość to przekleństwo'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-4138237692437107767</id><published>2014-07-12T09:38:00.000+02:00</published><updated>2014-07-12T09:38:00.511+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>GTA: San Andreas - Tajemnica 6 worków</title><content type='html'>Pisać o tym to nie jest łatwe. Ja.. ja już wiem, ciągle mam to w głowie. Te krzyki, te obrazy, oni cierpieli i to bardzo, a ja cierpię razem z nimi.. Ale nie zrozumiecie mnie, nie do póki będziecie nieświadomi. Może po prostu przeczytajcie, a wasze umysły się otworzą...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To zaczęło się kilka dni temu. GTA:SA znałem już na wylot. W końcu jak większość z nas. Przechodziłem ją z 15 razy i zawsze sprawiała mi mnóstwo frajdy. Miałem także spory staż jeśli chodzi o SAMPA. Miałem kilka fajnych serwerów, w tym 2 polskie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy wie że San Andreas jest naszpikowane bugami, ciekawostkami i sekretami pozostawionymi przez R*. Na pewno też każdy słyszał o 6 workach które są porzucone na pustynni niedaleko Area 69. Na temat pochodzenia tych worków powstało mnóstwo teorii i mitów. Jedni mówią że to dzieło słynnego zabójcy z Tierra Robata, inni łączyli je ze zdjęciami w barze niedaleko worków(na zdjęciach było 6 mężczyzn tylko to worków, oraz U.F.O. więc powstała teoria że widzieli oni U.F.O i zostali zlikwidowani przez wojskowych). &lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Postanowiłem sam się pobawić w detektywa i stworzyć własną teorię na temat ich śmierci. Jednak nie chciałem się użerać z tymi misjami, aby odblokować sobie pustynie więc szukałem wersji gry, lub modam/hacka który by mi to ułatwił. Na szczęście miałem kumpla maniaka komputerowego który mi niezmiernie pomógł. Znalazł on na jakimś rosyjskim forum wersję zrobioną specjalnie dla tych którzy interesują się zjawiskami paranormalnymi w GTA. Nie było misji, a na początek mieliśmy odblokowany każdy teren. Mogliśmy włączyć szybko nieśmiertelność, latać i takie tam duperele. Pobrałem od razu(ważyła może 900mb). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie trwało to długo. Gdy się pobrało zainstalowałem niestety miałem pecha i gra była po rosyjsku. Na szczęście magia internetu pomogła mi znaleźć w parę sekund spolszczenie które od razu zainstalowałem. Rozpocząłem grę. Menu było takie same jak w pełnym GTA, pierwszą zmianę zauważyłem po respawnie. CJ pojawił się przy szpitalu(tak jak po śmierci), nie było misji, a na mapie mieliśmy wszystkie domy, sklepy i wgl. Dostaliśmy broń, a dzięki wgranemu w grę trainerowi dostępne było menu które umożliwiało teleport do danego miejsca, pojawienie broni, nieśmiertelność itp.. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zacząłem zabawę od pozabijania paru przechodniów i uciekania przed policją bo dawno nie grałem i musiałem się rozerwać. Zdziwiła mnie jedna rzecz. Mimo że miałem 6 gwiazdek wgl nie ścigała mnie policja. Przechodnie też nie reagowali na to że strzelam. Zamiast uciekać chodzili jak zawsze. Uznałem że zostało to zrobione celowe w tej wersji gry. Przygotowany teleportowałem się do worków z ciałami. Chciałem jeszcze raz samemu przyjrzeć się miejscu zdarzenia i pobawić się w detektywa. Prawdziwy szok przeżyłem gdy teleportowałem się na miejsce. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zrobiła się noc(uznałem że dla klimatu gra tak została zmodowana), i zaczęła grać jakaś smutna, szumiąca piosenka. To nie wszystko. Na pustyni była zamieć więc ciężko było coś zobaczyć, bobcat stojący przy dziurze z workami miał czerwone ślady na całej karoserii(prawdopodobnie krew), a worki wydawały się być takie prawdziwe. Tekstury były jakby nowsze, a wokół latały muchy które wydawały się jakby nagrane i puszczone w grze. To było dziwne, a ja byłem przerażony. To nic. Z drugiej strony były ślady krwi(także wydawały się jakby nowsze, nie pasowały to tekstur i grafiki w San Andreas) które prowadziły w stronę opuszczonej wioski(jest taka za dziurą z workami). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Serce waliło mi jak głupie kiedy słyszałem w głośnikach szumy, i krzyki! Tak pierd**ne ludzkie krzyki. To było przerażające. One były takie prawdziwe.. jakby nagrane w jakiejś piwnicy. Chciałem wyłączyć głośniki , ale znieruchomiałem kiedy przede mną w oknie jednego z budynków opuszczonej wioski ducha(??). Racja była to tekstura, ale wydawała się taka prawdziwa. Jak wgrane zdjęcie. Przezroczysta postać która patrzyła na mnie. Ze strachu nawet nie uświadomiłem sobie że coś zaczęło mówić. Z głośników wydobywał się cichy chichot, przekładany niezrozumiałymi wyrazami. Zrobiło mi się zimno. Wcisnąłem ESC i natychmiast wyłączyłem grę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale to nie mineło, nie to pieprzone uczucie bólu. Te dźwięki wciąż rozbrzmiewały w mej głowie. Oni błagali, prosili. Ochłonąłem może po 15 minutach. Zadzwoniłem do kolegi który znalazł mi tą pokopaną wersję gry. Podał mi linka na fejsie do tematu. Oczywiście, był usunięty...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy pomocy tłumacza porozumiałem się z adminem. Powiedział że doszły ich słuchy że użytkownik który wstawił tą wersję GTA był zbiegłym ze szpitala psychiatrycznego. Popełnił jakieś morderstwo/a czy coś. Google nie tłumaczyło dokładnie. Postanowiłem sprawdzić folder z grą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I co widzę? NIC! Po prostu tam nic nie było, ale jak to? Instalowałem na dysku D. Wyszukiwanie, nic nie znalazło. Kurdę pomyślałem, gra się sama usunęła? Wcisnąłem ikonkę i gra ruszyła! Wyszedłem od razu i zacząłem szukać. W końcu jest. Ukryty folder w system32. COO?! 4 gb, a przy ściąganiu było 900mb... Wszedłem w folder. &amp;nbsp;&quot;C:\WINDOWS\system32\Gta nie jest dostępny. Odmowa dostępu&quot;. No ładnie to gów*o się zagnieździło w komputerze. Ale najgorsze miało nadejść.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie dało się także tego usunąć, więc pomyślałem że może format! Tak format to jest rozwiązanie! Ale zaraz, co? Gra się sama włączyła?! Nie no to nic, gra sama włączyła nową grę i teleportowała mnie na Groove Street. Po co? CJ stał i zachowywał się normalnie, nie było przechodniów, w grze noc, zegar stoi na 00:00 , a w dodatku gra straszna muzyka. Jakby szumy pomieszane z cięciem piłą(czego?? pomyślałem). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszedłem do domu CJ. To tu straciłem psychikę, to było dla mnie za ciężkie. Widok straszniejszy niż można sobie to wyobrazić. Krew spływała ze ścian(ale nie taka zwykła, ona była inna jakby prawdziwa), ktoś krzyczał na górze. Wokół walały się zakrwawione piły, noże i brudne szmaty, a nawet ludzka ręka!! Ale najgorsze było to, że odnosiłem wrażenie że to puszczony film. Że to nie jest już gra, a prawdziwy dom w którym ktoś kogoś morduje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moje podejrzenia okazały się słuszne kiedy kamera sama poleciała na górze. Krzyki były straszne. Zacząłem płakać... To było zbyt mocne.. W końcu kamera zatrzymała się przed drzwiami. Starymi drewnianymi poplamionymi krwią drzwiami. Otworzyły się. Zamknąłem oczy i nie chciałem patrzeć, ale musiałem, musiałem poznać prawdę!! Jakiś grubas bił kijem golfowym człowieka. On błagał o litość. Obok leżało pięć innych ciał, były zmasakrowane. Patrzałem nie mogłem się ruszyć, to było jak hipnoza.. Po zabiciu tego faceta, grubas zapakował wszystkie ciała to worków i po kolei wynosił z domu pakując na bobcata(jakim cudem? Przecież to samochód istniejący w grze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odziwo wszystko było jak w GTA SA. Może to była animacja? Kto wie. Następnie pojechał na pustynię i zrzucił worki do dziury. Zostawiał krwawe ślady, poszedł w stronę opuszczonej wioski i nagle czarny ekran. Pokazało się zdjęcie tych worków(zrobione w normalnym już GTA) i biały napis &quot;Teraz już wiesz jak umarli..&quot;. Gra się sama wyłączyła, i zaczęła usuwać. Kosz także się sam opróżnił. A ja.. Ja położyłem się na łóżku. Te krzyki, te obrazy wciąż je widzę i słyszę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muszę już kończyć, za parę minut mam spotkanie z moim psychologiem. Bez niego nie dał bym rady..</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/4138237692437107767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/gta-san-andreas-tajemnica-6-workow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/4138237692437107767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/4138237692437107767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/gta-san-andreas-tajemnica-6-workow.html' title='GTA: San Andreas - Tajemnica 6 worków'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-6551685062198147447</id><published>2014-07-06T21:14:00.002+02:00</published><updated>2014-07-06T21:14:41.176+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Chatroulette</title><content type='html'>Czasami przesiaduję na Chatroulette dla zabicia czasu. Nie, żeby sprawiało mi to jakąś wielką radość, ale to jedyny sposób na kontakt z ludźmi bez wychodzenia z domu. Mam współlokatora, naprawdę fajny gość. Niestety, jego mama jest bardzo chora, więc kilka miesięcy spędzi u swojej rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia, po powrocie do domu, usiadłem na łóżku i włączyłem laptopa, żeby poszperać trochę w sieci. Nie minęło wiele czasu, zanim znów znalazłem się na Chatroulette. Próbowałem ominąć tych wszystkich zboków, żeby porozmawiać z kimś normalnym. Wtedy na monitorze pojawiła się ta dziewczyna. Płakała, ale zakrywała usta dłonią, żeby nie wydać żadnego dźwięku. Miałem ją pominąć – wyobrażałem sobie, że padnę ofiarą żartu i skończę na jakimś filmiku na YouTube, ale zaczęła pisać – „Proszę, pomóż mi”.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Zapytałem, co się stało. Odpowiedziała, że muszę zadzwonić na policję. Weszła do domu i zobaczyła, że ktoś się włamał. Zamknęła się w pokoju i próbowała dzwonić na policję, ale telefon był rozładowany. Wzięła laptopa z plecaka i pierwsza strona, która się włączyła to Chatroulette, a ja jestem osobą, z którą się połączyła. Nie wiedziałem, co robić. To mógł być żart, ale co, jeśli naprawdę potrzebowała pomocy? Zdecydowałem się zadzwonić na policję, ale najpierw spytałem ją o imię i adres. Miała na imię Linda. Zanim napisała adres, ja odblokowałem telefon, żeby zadzwonić i wtedy nacisnęła enter. To był MÓJ adres.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczułem ciarki na plecach, zrobiło mi się słabo i upuściłem telefon. Nawet nie wiecie, co poczułem kiedy usłyszałem uderzenie telefonu o podłogę z głośników komputera. Po prostu siedziałem tam i patrzyłem na nią. Błagała mnie, żebym zadzwonił. Po chwili zdecydowałem, że muszę coś zrobić. Podszedłem do drzwi z laptopem w rękach, otworzyłem je, ale nic tam nie było. Wciąż widziałem ją na swoim monitorze. Podszedłem do pokoju współlokatora. Słyszałem swoje kroki z głośników, musiała tam być. Szybkim ruchem otworzyłem drzwi i nagle usłyszałem krzyk. Cały czas patrzyłem na dziewczynę, ale kiedy otworzyłem drzwi, zasłonił ją jakiś blask i się rozłączyła. W pokoju nie było nikogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciekłem stamtąd, najdalej jak mogłem. Czułem, że coś mnie goni. Wciąż słyszałem ten krzyk w mojej głowie. Byłem zmęczony, ale nie mogłem się zatrzymać...nie chciałem.&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/6551685062198147447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/chatroulette.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6551685062198147447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6551685062198147447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/07/chatroulette.html' title='Chatroulette'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-6100490142185877046</id><published>2014-05-14T19:34:00.000+02:00</published><updated>2014-05-14T19:34:51.585+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="games"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Hanten.exe</title><content type='html'>Wierzysz w duchy? Nie chodzi mi o jakieś półwidzialne zjawy, a kompletnie niewidzialne istoty. Taka myśl do głowy nigdy by mi się nie wbiła, gdyby nie pewna... gra? Sam nie wiem, jak to nazwać. Gra to interaktywny program, celem którego jest zabicie czasu i dostarczenie frajdy. Ciężko więc to tak nazwać, ale takim terminem będę się posługiwał. Wydaje się być najodpowiedniejsze. &lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest taki portal internetowy z grami flashowymi, Kongregate. Znany jest z tego, że tutejsza społeczność często pomaga wyłapać błędy, wypisuje wady i zalety, zarzuca jakimś pomysłem do gier. Właśnie dlatego jest tak ceniony przez twórców. Mi, jako biernemu graczowi, nieraz zdarzyło się pomóc przez wyżej wymienione sposoby, więc zbytnio nie zaskoczyła mnie wiadomość użytkownika z pustym, czarnym avatarem &quot;alwaysbehind&quot;, który wysłał mi plik z grą do ściągnięcia. Po całym zajściu, o którym opowiem, upewniłem się, czy wiadomość nadal znajduje się w mojej skrzynce odbiorczej. &lt;a href=&quot;http://imageshack.com/a/img843/3696/92qk.jpg&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Wygląda na to, że tak&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pierwszy raz dostałem tego typu link, jednakże zawsze był pod nim napisany tekst typu &quot;Hej! To moja pierwsza gra, mógłbyś ją jakoś ocenić?&quot; (Oczywiście, po angielsku). Sam link prowadził zaś do strony przeglądarkowej z grą. Tak, jak przeczytaliście wcześniej, tym razem było inaczej. Trzeba jednak pamiętać o nierozgarniętych amatorach - tak właśnie pomyślałem. Mimo wszystko, dałem szansę i pobrałem plik przez speedyshare. Nazwę miał dość specyficzną, &quot;Hanten&quot;. Nazwa własna? Może. Miałem nadzieję dowiedzieć się tego już w grze. Oczywiście, przed odpaleniem programu, sprawdziłem go antywirusem - mógłby to być równie dobrze jakiś idiota rozsyłający trojany. Plik wyglądał na czysty. Zabrałem się do grania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim oczom ukazał się raczej mały, czarny ekran. Po chwili z ciemności wyłonił się biały napis: &quot;you are sure&quot;, a pod nim dwie, szeregowo ustawione pozycje wybierania, na których widniały &quot;yes&quot; oraz &quot;no&quot;. You are sure? Przecież to nawet nie jest pytanie. Pomyślałem, że twórcą nie jest osoba, której językiem ojczystym jest angielski - to się zdarza. W końcu, jeżeli jest dobry gameplay, reszta jest nieważna. Jak można się tego spodziewać, wybrałem &quot;yes&quot;. Ekran przekierował mnie do jakiegoś niedbale narysowanego, dosyć pustego domku z drzwiami wyjściowymi po prawej stronie. Cała kolorystyka otoczenia utrzymana była w odcieniach szarości lub w całkowitej czerni. Mniej więcej na środku stała jakaś czarna kulka z dwoma, białymi kropkami, które miały zapewne imitować oczy. Dopiero po paru chwilach zorientowałem się, że to nie żadna cut-scenka, a tak na prawdę byłem już w grze. Klikanie myszką dookoła nie przynosiło skutków. WSADem również nie mogłem nic zrobić. Dopiero strzałki pozwoliły mi na przejęcie kontroli nad tą małą kulką. Wpadła mi myśl, że autor ma może nieco old-school&#39;owe podejście do gier - zero tutoriali i pieprzenia się, po prostu graj. Jedyne ruchy, jakie mogłem wykonać, to ruch w lewo i w prawo. Ani spacja, ani strzałka do góry nie pozwalały mi na skok. Co więcej, nie posiadała żadnej animacji przy chodzeniu, a kamera nie podążała za ślamazarną postacią, wciąż stała w miejscu. Nie zostało mi nic innego, jak za kierunek obrać wyjście z pomieszczenia. Wszedłem w kontakt z drzwiami i momentalnie pojawiłem się w innym miejscu. Żadnych efektów dźwiękowych, żadnego loadingu, jakiegoś łagodnego przejścia pomiędzy umiejscowieniem kamery. Po prostu wywaliło mnie do następnej lokacji. Do lasu. I znów, nie miałem innego wyjścia, jak iść dalej w prawo. Doszedłem do granicy okienka gry, znów mnie przeniosło, do dalszej części lasu. Do tego momentu nie miałem zielonego pojęcia, na czym może polegać rozgrywka. Eksploracja? Może to wszysto jest generowane losowo? Może powoli będę nabywał więcej umiejętności, takich jak bieg czy skok? Otóż nie. Okazało się, że jest to jedna z &quot;tych&quot; gier. Często kontrowersyjne, mocno liniowe, interaktywne opowiadania. Doszedłem mniej więcej do połowy lokacji i wyłonił się powoli biały tekst o treści &quot;that&#39;s my place l it&#39;s really calm in here l i were coming here whenever i had a problem l no fear no cry&quot; (nie, nie napisałem tego z pamięci. Wyjaśnię to później). Więc twórca jednak aż taki z angielskiego słaby nie jest. A może ktoś mu pomógł z przetłumaczeniem tego tekstu i zapomniał jedynie o ekranie początkowym? W każdy razie, wiedziałem w końcu z czym mam przynajmniej do czynienia. Nie liczy się grafika, gameplay, udźwiękowienie, a historia i narracja. Na tym się więc skupiłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Momentalnie zostałem przekierowany do następnej lokacji. Jakiś parking, obok niego budynek. Kolejny tekst, &quot;everyday routine l same place same feelings&quot;. Wkroczyłem w stronę budynku. Prowadził on do korytarza z kolejnymi trzema drzwiami. Obok jednego widniał napis &quot;school&quot;. Szkoła. To była szkoła. Jedna tajemnica wyjaśniona, główny bohater jest nastolatkiem. Z wcześniejszej informacji wydedukować można to, że miał także jakieś problemy. Znowu, &quot;as always totally alone l can&#39;t stand it thought i have no choice&quot;. Szedłem dalej. Przy kontakcie z rogiem ekranu, zostałem przeniesiony do sali lekcyjnej. &quot;bad marks loud laughs l seald with loneliness l loneliness was my mark&quot;. Uczeń z słabymi stopniami, który był gnębiony w szkole. To był jego problem. Jak się okazało, nie jedyny. Tym razem miejscem przeniesienia okazał się być jakiś pokój. Po raz pierwszy usłyszałem jakikolwiek dźwięk. To była rozmowa. Nie, raczej kłótnia. Bardzo cicha kłótnia, chyba, bo dźwięk był jakby &quot;tłumiony&quot;, w języku angielskim. &quot;emptiness l emptiness filled with tears&quot;. Wyszedłem z pokoju. Korytarz, nie licząc przekreślonych drzwi po lewej, całkowicie pusty. Odgłosy kłótni ustały. &quot;my name was mentioned frequently l all of this because of me l i felt so empty&quot;. Obraz zaczął się trząść. Miał również problemy rodzinne, za które obwiniał siebie. Huh. Pojawiłem się na ulicy. &quot;my place l my only escape&quot;. Od razu skojarzyłem to sobie z pierwszą lokacją. Domkiem w lesie. Chciał się tam udać, zapomnieć o wszystkich problemach. No i tu mnie to zaskoczyło. Zupełnie niczego się nie spodziewałem, więc przestraszyłem się nie na żarty. Gdy przechodziłem wzdłuż ulicy, w pewnym momencie z mych głośników wyłonił się głośny pisk. Samochodowopodobny prostokąt potrącił moją postać. Jej oraz samochodu już nie było widać po krótkiej chwili, jedynie krew. Spokojnie, nie hiper-realistyczną krew. Raczej czerwone, rysowane plamki ciemnoczerwonego koloru rozsiane po okolicy. &quot;i died l what have i done wrong? l was that my fault? l i can&#39;t fix it but l i can help you&quot;. Tu się zaczyna robić dziwnie. Obraz się zaciemnił. Tak, tym razem zaciemnił, a nie chamsko przeniósł. Pojawił się pentagram o ciemnozielonym kolorze. &quot;that&#39;s my last will l i will protect you l always behind you l never lonely&quot;. Always behind you - zupełnie jak nick autora. I na tym się kończy. Wcisnąłem co się da, klikałem gdzie się da. Wciąż ten sam ekran z pentagramem i napisem. Do prawdy, ciekawa historia, ale trochę chaotyczna. No i ta końcówka. Pierwsza myśl: &quot;Huh, ciekawy wstęp do czegoś interesującego, ale tylko tyle?&quot;. No tak. Jak mógłbym uwierzyć w to zdanie na końcu. To tylko fikcja. Choć nie dająca jakiejś potężnej satysfakcji, to tylko, cóż, &quot;gra&quot;. Wyłączyłem program i otworzyłem nową kartę przeglądarkową z oczywistym zamiarem opowiedzenia autorowi, co myślę o grze. Wszedłem więc na Kongregate w dział wiadomości. Zawsze, gdy się kliknie przycisk o napisie &quot;reply&quot; pojawia się okienko z polem tekstu. Nie tym razem. Nie ważne, ile razy to zrobiłem, nic się nie otwierało. Odświeżyłem stronę, spróbowałem raz jeszcze. Dalej nic. Kliknąłem więc w nick, w &quot;alwaysbehind&quot;, by wysłać mu wiadomość z jego profilu. &lt;a href=&quot;http://imageshack.com/a/img834/3494/zije.jpg&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;I co się pojawiło?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konto nie istnieje. Przynajmniej na chwilę obecną. Nie mam pojęcia, czy da się utworzyć konto o tej nazwie. Domyślam się, że ktoś spróbuje, ale na chwilą obecną nie istnieje. Przecież to niemożliwe. W takim razie, kto mi wysłał wiadomość? Dalej mam ją w skrzynce odbiorczej. Do prawdy, nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem. Sprawdziłem jeszcze raz link do pobrania gry. &lt;a href=&quot;http://imageshack.com/a/img841/368/g9ih.jpg&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;On także już nie istnieje&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również pytanie, które sobie zadałem wcześniej, było dalej bez odpowiedzi. Hanten, co to znaczy? Wyszukałem to w googlach. Pojawiły się obrazy jakiegoś ubrania, również link z definicją od wikipedii. Więc, hanten, &quot;a short winter coat, is an item of traditional Japanese clothing&quot;. Co ma to wspólnego z grą? To musiało być coś innego. Wszedłem więc na google translate, wpisałem dane słowo i wcisnąłem &quot;wykryj język&quot;. &quot;Wykryty język: angielski&quot;. W jaki sposób to przetłumaczył? Jako &quot;hanten&quot;. Już chciałem sobie z tym dać spokój, ale przypomniałem sobie o wcześniejszej definicji tego ubrania. Jest to tradycyjny strój japoński. Wybrałem więc język japoński. Tym razem pojawił się napis o treści &quot;Czy chodziło Ci o: [dziwny, japoński znak].&quot; Wcisnąłem go. &quot;Odwrócenie&quot;. To słowo oznacza &quot;odwrócenie&quot;. Tak, przypomniał mi się jego nick oraz ten napis w końcówce gry, &quot;always behind you&quot;. Huh. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej wspomniałem też, że nie pisałem wszystkich tych cytatów z pamięci. Na potrzeby tekstu grę przeszedłem raz jeszcze, na bieżąco opisując swoje wcześniejsze przeżycia oraz wpisując napisy z gry. Tak to mniej więcej wygląda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam pojęcia co o tym myśleć. Normalnie nawet bym się nie zastanawiał nad istnieniem duchów, gdyby nie to konto. No i ta dziwna gra, jakby jej autor mówił o sobie. Cały czas czuję się nieswojo. Niby nie wierzę w takie rzeczy, ale wciąż i wciąż mam to dziwne wrażenie, że coś za mną jest. I nawet jeśli się na to spojrzę, to tego nie ujrzę, bo jest niewidzialne. Autosugestia? Mam taką nadzieję. Mam taką szczerą, cholera, nadzieję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chciałem tego robić, ale wiedziałem, że inaczej ciężko byłoby ci w tą całą historię uwierzyć. Jako że link do ściągnięcia wygasł, uploadowałem grę z powrotem (tak, by nie trzeba było jej ściągać). Jeśli wierzysz mi na słowo, może lepiej, żebyś w to nie grał. Wiem, że to głupie, nawet bardzo... Ale jeśli, jeśli w mych przypuszczeniach jest choć ziarenko prawdy, może lepiej spasować. Jeśli jednak jesteś uparty, robisz to na własną odpowiedzialność: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.kongregate.com/games/DejM/hanten&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Hanten.exe&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/6100490142185877046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/05/hantenexe.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6100490142185877046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/6100490142185877046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/05/hantenexe.html' title='Hanten.exe'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-1667269251724177822</id><published>2014-04-26T13:50:00.001+02:00</published><updated>2014-04-26T13:50:13.234+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Dom</title><content type='html'>- Dalej! Wysiadajcie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedno słowo: prze-pro-wa-dzka. To chyba najgorsze, co mogło mnie spotkać. Mam 14 lat i na imię Lucy. Wszystko wydawało się ok, kiedy nagle tata dostał nagły telefon. Jego dziadek w spadku zapisał mu swój stary dom. Tata, jako że pieniędzy brakuje, od razu kazał nam się spakować. Nasze stare mieszkanie wystawił na sprzedaż, a my przeprowadziliśmy się tu - do totalnego zadupia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W końcu wysiadłam. Nie dlatego, że mama tak powiedziała - nasz pies, Pinky, dostał szału, gdy tylko się zatrzymaliśmy. Obok mnie pokazał się mój mały brat, Joshua. Zaczął marudzić, że nie chce i że nie ma zamiaru tu mieszkać... zwykłe gadanie, bez sensu. Jak tata coś postanowi, to tak musi być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dzień dobry! - zawołał pan Roberts, gdy wszyscy już wyszliśmy z auta. - pan zapewne kojarzy mnie z rozmowy telefonicznej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Podał ręke tacie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A pani jest zapewne żoną pana Paula! - pocałował mame w dłoń. Wydawał się mega obciachowy, ale jakoś go lubiłam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przedstawiliśmy się i takie tam. Pinky nadal szczekał. Frank, bo tak nam pozwolił na siebie mówić, bał się. Nie wiem czemu, przecież to mały pies, w dodatku dorosły, bardziej nie urośnie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lucy, weź swoje rzeczy i Pinky&#39;ego, nie mogę znieść tego hałasu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od razu rzuciłam się po bagaże. Wszystko lepsze niż wysłuchiwanie Franka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Miałam już wejść, gdy zobaczyłam coś, przez co serce zaczęło mi szybciej bić. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakaś dziewczyna stała w oknie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
--------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- PATRZCIE! WIDZICIE?! - zaczęłam kryzczeć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co takiego? - zawołali chórem rodzice, zdenerwowani z lekka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No tam, w tym okrągłym oknie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Lucy! - powiedziała stanowczo mama. - to nie czas na głupie żarty, zwłaszcza, przy panie Roberts&#39;ie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wkurzona weszłam do domu, totalnie zapominając, że nikogo tu nie ma, a ktoś i tak stał w oknie. Coś dziwnego kazało mi wejść do tego pokoju, w którym widziałam dziewczyne. Podeszłam do drzwi i wtedy mnie dopadło: a jeśli to duch? A co jeśli mnie teraz zabije? Co, jeśli nikt mi nie uwierzy? Trzesąc się, pociągnęłam za klamkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pusto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Odetchnęłam. Rozpakowałam swoje rzeczy. Pinky, całe szczęście, przestał szczekać i zaczął obwąchiwać caaałe mieszkanie. Poczułam potrzebe wyjścia na dwór. Ubrałam kurtkę i wyszłam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy wyjściu, rodzice powiedzieli, że mam wziąć psa na spacer. Joshua od razu powiedział, że też chce. W życiu bym go nie zabrała, ale stanie i wysłuchiwanie dorosłych nie należy do miłych zajęć, więc (ale tylko tym razem!) się zlitowałam.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Małe miasto - mało domów. Przechadzając się, widzieliśmy tylko kilka mieszkań, mały plac zabaw, a obok niego szkołę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nawet nie zauważłam - zaczęło okropnie padać. Już mieliśmy wracać do domu, gdy nagle dzieci zaczęły wychodzić. Na rowerach, deskorolkach, z piłką... weszły sobie na plac zabaw i zaczęły grać. Starsi, widząc nas, podeszli. Przez chwilę się zawachałam...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Siema! Jestem Joe, a to Monica, Curt, Catie, Chip i Nicole. Resztę poznacie z czasem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydawał się całkiem fajny. Wszyscy wydawali się całkiem fajni. Tylko całe pierwsze wrażenie, musiał zepsuć Pinky. Darł tą sznupę na każdego! Zrobiło mi się strasznie głupio, więc wzięłam go na bok. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Słuchaj, kolego - nadstawił uszy, jakby naprawdę słuchał. - przywiązuję cię do płotu, bo jesteś nieznośny. Siedź grzecznie i nie hałasuj. Dobrze?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie czekając na &quot;odpowiedź&quot; weszłam na plac, by pogadać z nowo poznanymi znajomymi. Gdy tylko podeszliśmy, ja i Joschua, zaczęłi nas okrążać Mieli bardzo poważne miny. Krąg zaczął się robić coraz mniejszy, zbliżali się. Wystraszona lekko, myślałam, że to jakiś chrzest nowych, nie chciałam wyjść na głupią, więc przybrałam znudzoną minę. Co innego mój brat. On miał panikę wypisaną na twarzy. Nagle, znikąd, pojawił się Frank. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co robicie, dzieciaki? - zawołał wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Krąg się zerwał, wszyscy przybrali radosne miny. Było to trochę dziwne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Nic nic, witaliśmy się z nowymi znajomymi - powiedział Joe, susząc zęby.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eeee... to może my pójdziemy... - szarpnęłam Josha za rękę. Czułam, jak wszyscy, nawet Frank, odprowadzają mnie wzrokiem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy zobaczyłam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Smycz była zerwana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
----------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- PINKY! Pinky!!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szukaliśmy po całej okolicy. Nigdzie go nie było. Zaczęło się ściemniać. Frank, który pomógł nam szukać, odwiózł nas do domu. Zapomniałam powiedzieć - był on również burmistrzem. Równy gość, lubiłam go.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzieście byli?! My tu z mamą wypruwamy sobie wnętrzności ze strachu, a wy byliście na placu?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- To nie tak! Pinky uciekł, szukaliśmy go!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co za męczący dzień. Idę spać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W nocy miałam okropny sen. Siedziałam w kuchni z rodzicami. I jedliśmy obiad. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam, że jedliśmy KOŚCI. Po prostu, siedzimy sobie przy stole i jemy kości. W dodatku wszyscy byliśmy szkieletami. Ale wydawało się to normalne.... Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. To była Michelle. Moja przyjaciółka. Byłyśmy nierozłączne, jak siostry, więc ta okropna przeprowadzka wszystko zespuła. Wiedziałam, że to ona pukała, choć siedziałam tyłem do drzwi. Prosiłam rodziców, czy mogę otworzyć. Pokręcili głowami, wydajać okropne chrupiące dźwięki. Czułam, że bez ich zgody nie mogę nic. Nic, oprócz jedzenia tych kości. Pukała, pukała nadal, nie przestała, nie poddała się. Zaczęłam płakać... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I nagle się obudziłam. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ufff, co za głupota.... dobrze, że już nie śpię.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zeszłam na dół. Moi rodzice, całe szczęście, nie byli kościotrupami. Josh też. Mieliśmy iść szukać Pinky&#39;ego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dzisiaj jedziemy z mamą w gości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Eee?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Do państwa Smith. Zaprosili nas. Opowiedzą nam całą historię miasta i pokażą, gdzie możemy zacząc szukać pracy... a po co ja ci to mówię, to sprawy drosłych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nienawidzę jak tak mówią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak więc kolację musicie zrobić sobie sami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wolna ogromna chata tylko dla mnie? No chyba! Powiem Joshowi, żeby położył się wcześniej spać i mam wolne!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobrze tato. Zaopiekuję się Joshuą i dopilnuję, żeby nie nabroił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tata uśmiechnął się czule. Słowa nie były potrzebne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dobra smarku, ubieraj się i idziemy szukać Pink&#39;ego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wychodząc usłyszałam jakies &quot;nie jestem żadnym smarkiem...&quot; czy coś. Nie ważne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szukaliśmy cały boży dzień. Zero śladów Pinkyego. Smutna, lecz nadal z nadzieją, że wróci sam, poszłam do domu - zaczęło się ściemniać. Josh nie miał nawet nadzieji. Był &quot;twardy&quot;, ale i tak wiedziałam, że zaraz jak wejdziemy do domu zacznie płakać w poduszkę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weszliśmy. Rodziców już nie było, więc byłam zadowolona. Na stole leżała kartka. Coś typu &quot;pieniądze leżą na stole...&quot;. Nie byliśmy głodni. Przynajmniej ja. Nigdy, z własnej inicjatywy, nie weszłabym do pokoju tego małego skrzata i spytała, czy jest głodny, ale przeżywał lekki kryzys - to on najbardziej z nas wszystkich kochał Pinky&#39;ego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Josh, masz może ochotę na coś do....&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy zgasło światło. Ciemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Usłyszałam kroki. Do pokoju weszły dzieciaki, które poznaliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Cześc Lucy, Josh. - powiedział Joe z okropnym uśmiechem. Unikaliśmy kontaktu z tymi dziećmi, wydawali się dziwni. To był dowód. - nie dopadliśmy was wtedy, dopadniemy was teraz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęli robić taki sam krąg, jak przy placu zabaw. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I znowu zostalismy uratowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Frank zapalił światło. Dzieci rozpłynęły się w powietrzu, z okropnym krzykiem, zostawiając kwaśny odór po sobie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Szybko, opowiem wam po drodze. Weźcie latarki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- No?! - powiedziałam, ledwo powstrzymując płacz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co wiecie o tym mieście?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Josh milczał, był jakby w szoku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Niewiele, rodzice mieli nam poweidzieć gdy tylko wró... RODZICE! - przecież też mogą być w niebezpieczeństwie!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Tak, jedziemy po nich. Teraz słuchajcie. Prawie wszyscy mieszkańcy pracowali w fabryce chemicznej. Wiecie, jedno z tych cudownych miast... Lecz pewnego dnia, fabryka... wybuchła, tak, myślę, że to dobre słowo. Opary wydobywające się z niej, zmieniły tych ludzi w potwory. Owe potwory żywią się... no cóż, ludźmi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedziałam i miałam wrażenie, że szczena opadła mi do kolan. Spojrzałam na brata - nadal milczał. Pewnie w ogóle nie słuchał, nikt by tak nie reagował, gdyby mu właśnie powiedziano, że KTOŚ CHCE NAS ZJEŚĆ.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dlatego jedziemy teraz po waszych staruszków i wynosimy się z tego przeklętego miejsca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Minęliśmy tereny z domami, wjechaliśmy na teren kościoła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Dokąd jedziemy?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Wasi rodzice zostali porwani, a te potwory lubią jeść ludzi na cmentarzu. Szybko, bierzcie latarki!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyszliśmy na cmentarz. Zaczęłam przeglądać nagrobki. Cholera... &quot;Joseph McMillan 1989 - 2004&quot;. To przecież Joe... &quot;Nicole Gray - 1990 - 2004&quot;... i tak wszyscym krótych poznalismy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nagle usłyszałam szczekanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
PINKY!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Joshua zaczła biec.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Josh! Czekaj!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale on już klęczał przy psie. Podbiegłam. Od razu wiedziałam, że coś mi nie pasuje - oczy Pinky&#39;ego były bardzo czerwone. W ogóle się nie cieszył, że nas widział i uciekał, gdy chcieliśmy go pogłaskać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chwyciłam Josha za rękę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Zostaw. Jest już jednym z nich...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Objęłam brata.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy światło padło na nagrobek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Frank Roberts 1963-2004&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
------------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaczęłabym płakać, ale nie mogłam. Co by pomyślał Josh? Skoro ja płaczę, to znaczy, że nie ma nadzieji... Ale nadal możemy znaleźć rodziców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Co jest, znaleźliście psa? - powiedział z uśmiechem Frank.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ten uśmeich zszedł mu z twazy, gdy zobaczył światło oswietlające jego nagrobek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Pan... też? - powiedziałam z drżącymi wargami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Ja też. - Powiedział smutnym głosem. - Ten dom nie należał do waszego pradziadka. Co każdą zjedzoną rodzinę zaprasamy kolejną. Każda się nabiera.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- A ta dziewczyna w oknie...?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Jedna z nas, miała cię obserwować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cisza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kopnęłam go, chwyciłam Joshuę i pobiegłam na środek, gdzie zbierali się wszystkie zombie. Byli tam rodzice. Wtedy sobie przypomniałam... Te stwory boją się swiatła! Na widok światła w pokoju Josha rozpłynęli się w powietrzu! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Włączyłam latarkę na największą siłę i wbiegłam w tłum, świecąc wsztstkim po potwornych, czerownych oczach. Rozwiązałam rodziców. Mama była cała zapłakana i chciała nas przytulić, ale nie było czasu. Wracali. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Gdzie macie samochód?!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Z tyłu! - powiedziała przez łzy. Dzisiaj ona miała prowadzić - tata chciał się napić alkoholu z panem Smithem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pobiegliśmy. Stwory zaczęły się zbliżać w znacznie szybszym tempie, niż wcześniej. Mama włączyła najmocniejsze reflektory - pomimo strachu tak wielkiego, że się rozpłakała, umiała myśleć logicznie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szybko wbiegliśmy po nasze rzeczy do domu. Gdy byliśmy w aucie, przez tylną szybę widziałam, jak biegną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To był okropny widok.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale lepsze patrzenie na zombie z daleka, niż z bliska, gdy odrywa ci mięso od kości, hę?</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/1667269251724177822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/dom.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1667269251724177822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1667269251724177822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/dom.html' title='Dom'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-2166530185757377814</id><published>2014-04-20T09:36:00.000+02:00</published><updated>2014-04-20T09:36:53.625+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>DZIEWCZYNA Z OBRAZU</title><content type='html'>Tytuł obrazu? Nieznany. Autor? Również. Kim jest dziewczyna z obrazu? Do dziś nie wiadomo.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfVtdlxsQ7ATHo99H6gyExfeVSknBcEcuxz0cZX63uTWy7Ftxd7mivdZDyo5Q1Vba1-CPKBgel888cWVk_1YGXpENjK4wxLZRHprLOPSiS2s_fh3FMBKailFJqnByMlWmj4C7qTzTsF_8w/s1600/girlix%255B1%255D.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfVtdlxsQ7ATHo99H6gyExfeVSknBcEcuxz0cZX63uTWy7Ftxd7mivdZDyo5Q1Vba1-CPKBgel888cWVk_1YGXpENjK4wxLZRHprLOPSiS2s_fh3FMBKailFJqnByMlWmj4C7qTzTsF_8w/s1600/girlix%255B1%255D.jpg&quot; height=&quot;400&quot; width=&quot;252&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Obraz zbyt często zmieniał właściciela, by jego historia była w pełni znana. Wędrował z domu do domu niezliczoną ilość razy – nigdy długo w żadnym nie gościł, bowiem każdy nowy posiadacz obrazu szybko pragnął się go pozbyć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek wpatrujący się w malowidło doświadczał uciążliwej niepewności – jak gdyby ktoś za nim stał, a wzrok dziewczyny z obrazu podążał właśnie ku tej postaci. Każdy dla uspokojenia nerwów odwracał się, mówiąc sobie w duchu, że nic tam nie ma. Czynność ta nie tłumiła jednak wszechogarniającego strachu – obserwatorowi wciąż zdawało się, że ktoś mu się przygląda i tym razem miał być to portret dziewczyny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Każdy przebywający z obrazem w pokoju był święcie przekonany, że jest przez kogoś bacznie obserwowany. Wszyscy świadkowie regularnie zgłaszali – poza uczuciem niepewności – kompletne wytrącenie z równowagi, częste odgłosy kroków i szurania, a niektórzy nawet twierdzili, że słyszą czyjś oddech.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak się okazuje, usunięcie obrazu z domu wcale nie rozwiązuje sprawy. Atmosfera panująca w miejscu i oddziaływująca na przebywające tam osoby ulega permanentnej zmianie już po krótkiej ekspozycji malowidła. Co więcej, nie tylko pierwowzór obrazu wywołuje u ludzi negatywne doświadczenia – również jego reprodukcje i fotografie. Uważajcie!</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/2166530185757377814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/dziewczyna-z-obrazu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2166530185757377814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/2166530185757377814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/dziewczyna-z-obrazu.html' title='DZIEWCZYNA Z OBRAZU'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjfVtdlxsQ7ATHo99H6gyExfeVSknBcEcuxz0cZX63uTWy7Ftxd7mivdZDyo5Q1Vba1-CPKBgel888cWVk_1YGXpENjK4wxLZRHprLOPSiS2s_fh3FMBKailFJqnByMlWmj4C7qTzTsF_8w/s72-c/girlix%255B1%255D.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-267994381973540130</id><published>2014-04-12T18:49:00.000+02:00</published><updated>2014-04-12T18:49:35.971+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>SAM W DOMU</title><content type='html'>Czy zostałeś kiedyś sam w domu? Jasne... każdy kiedyś został , &quot;bolała cie głowa, brzuch lub chciało ci się wymiotować &quot; a kochana mama oczywiście uwierzyła. Przeszukiwałeś internet w poszukiwaniu coraz to bardziej brutalnych gier i coraz to bardziej zboczonych stron. Jesteś szczęśliwy że zostało ci jeszcze kilka godzin do powrotu rodziców... słyszysz dziwny dźwięk: skrzypnięcie drzwi , puknięcie lub uderzenie interpretujesz to jako działanie przeciągu lub szybszego powrotu rodziców , lekko zaniepokojony wołasz ich, jednak nikt ci nie odpowiada. &lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Zadowolony nieobecnością rodziców, wracasz do pokoju, kontynuujesz to co zacząłeś i znowu słyszysz dźwięk. Przez chwilę nasłuchujesz i nie słyszysz następnych , wracasz do swojego małego internetowego świata, po chwili słyszysz następny ... niewyraźny , ściszasz dźwięk w komputerze. Słyszysz jedynie bicie swojego serce i niepewnie wychylasz głowę zza rogu, znowu wołasz czy ktoś tam jest jednak wiesz że nikt albo NIC ci nie odpowie, twoje serce bije znacznie szybciej i nawet pragniesz by rodzice w końcu wrócili. W końcu myślisz by zostać w tym pokoju, zamknąć drzwi czekać na ... sam nie wiesz co, boisz się nawet usiąść przy komputerze który znajduje się w miejscu gdzie nie widać dobrze drzwi przez które możesz widzieć co się dzieje na korytarzu. W końcu zdobywasz się na odwagę by wyjść z twojej małej &quot;twierdzy&quot;, patrzysz w lewo, prawo i znowu w lewo , zauważyłeś coś kątem oka czego wcześniej tam nie było, mechanicznie odwracasz głowę ale tego CZEGOŚ już tam nie ma. Jesteś sparaliżowany i żwawym krokiem ruszasz w stronę pokoju, nagle czujesz oddech na swoim karku. Nie odwracasz się, bo nie możesz, jesteś sparaliżowany strachem. To co słyszysz mile cie zaskakuje: to twoja mama wróciła do domu. Jesteś na nią zły za to, że nie odpowiadała na twoje wołanie. Uspokaja cię i mówi, że idzie przynieść z samochodu zakupy. W czasie, kiedy wychodziła z domu nagle zadzwonił telefon, to znowu twoja mama, dziwisz się, odbierasz i myślisz, że chce cie poprosić o pomoc w zaniesieniu zakupów , jednak nie to chciała powiedzieć - powiedziała, że już jest w drodze do domu z pracy...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/267994381973540130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/sam-w-domu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/267994381973540130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/267994381973540130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/sam-w-domu.html' title='SAM W DOMU'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-4162638314392419361</id><published>2014-04-03T15:17:00.002+02:00</published><updated>2014-04-03T15:17:46.521+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Pomocna dłoń</title><content type='html'>Późna noc. Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie: „Czy lubię taką pogodę?”, moja odpowiedź byłaby twierdząca, choć oczywiście doszłoby pewne ale. Otóż nie było wybitnie ciemno, księżyc tej nocy był w pełni, dodatkowo zdawał się być większy niż zazwyczaj, rozświetlał mrok otaczający świat wokół mnie, a pomagały mu gwiazdy. Było nieco chłodno i ślisko, z racji, że jeszcze niedawno deszcz lał niemiłosiernie, teraz zaś temperatura spadła na tyle, że fragmenty ulic poczęły pokrywać się lodem. O ile byłem wdzięczny za tę odrobinę światła, o tyle nie chciałem skręcić sobie kostki.&lt;br /&gt;Cóż robiłem o tej porze z dala od cywilizacji? Na kompletnym odludziu, gdzieś pośród diabelsko wyglądającego boru? Zachciało mi się nagle iść na imprezę… dobra, właściwie to wcale nie chciałem tam iść, ale moi kumple przekonali mnie, że będzie tam ta kobieta, która jest moją sąsiadką. Dla mnie to nie jest śmieszne, naprawdę czuję do niej pociąg, chociaż różnica naszego wieku wynosi kilka lat, jest zaledwie świeżym studenciakiem. Nic nie wyszło, tak jak wyjść miało, więc pozwolę sobie pominąć tę część historii.&lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wkurzyłem się na moich znajomych i pobiegłem przodem. Kroczyłem asfaltową drogą, którą rzadko kiedy ktoś przejeżdżał, ale mimo to kroczyłem poboczem. &lt;br /&gt;Barykada policyjna. Pięknie trafiłem. Gliniarze aż zbyt grzecznie polecili mi pójść leśną ścieżką, która znajdowała się od strony mojego lewego ramienia. Nie wiem, dlaczego, ale faktycznie nie miałem ochoty ujrzeć wypadku, skoro na pytanie odnośnie sytuacji odpowiadali, że jest fatalnie.&lt;br /&gt;Ruszyłem leśną ścieżką, gdzie co jakiś czas musiałem uważać na lodowe pułapki. Klimat zrobił się strasznie ponury, miałem wrażenie, że las próbuje urządzić mi nieprzyjemnego psikusa. Wzdrygnąłem się na tę myśl i ruszyłem wolniejszym krokiem w nadziei, że reszta mnie dogoni. Sam się sobie dziwie, normalna osoba chyba popędziła by ile tchu na przód. &lt;br /&gt;Nie minęła chwila, nim ujrzałem coś niepokojącego. Z daleka wyglądało jak ludzka ręką wystająca z ziemi. „Chyba popadłem w paranoję, jest ciemno, to dlatego wyobrażam sobie dziwne rzeczy. To pewnie zwykły badyl!” pomyślałem i ruszyłem szybciej. Gdy już przekroczyłem te kilkanaście metrów, które dzieliły mnie od tajemniczego zjawiska z przerażeniem odkryłem, że to rzeczywiście ręka! Wystawała z ziemi od łokcia w górę, a jej właściciel wzywał pomocy. Nagły przypływ heroizmu nakazał mi kopać. Ziemia była zmrożona, ale nie tak jak wszędzie dookoła. Nie zauważyłem jednak w tym momencie tak istotnego faktu. Gołymi rękoma odrzuciłem pokaźne ilości piachu na bok. Im dalej posuwałem się w tej czynności tym wezwania o pomoc były wyraźniejsze, ale wciąż stłumione, a kończyna wyrastająca z gleby poruszała się coraz szybciej. W końcu udało się! Wówczas pogrążyłem się w zdziwieniu, które przeszło w olbrzymi strach, w momencie, gdy silna dłoń pochwyciła mnie za moją własną. Próbowałem się wyrwać, ale nie dawałem rady. Moje zaskoczenie spowodowane było tym, że mężczyzna nosił na twarzy maskę podłączoną przewodami do czegoś pod nim, prawdopodobnie butli tlenowych.&lt;br /&gt;- „Pomocna dłoń” wita – oznajmił wesołym głosem, który nie pasował do jego przerażenia, jakie jeszcze sekundy temu go ogarniało. Wyrażenie brzmiało bardziej jak hasło niźli wypowiedź skierowana do mnie i o to już zaraz po ty jak padło, usłyszałem i poczułem, że ktoś albo coś zeskoczyło z góry tuż za mną, by zajść mnie od tyłu. Nie zdążyłem nawet zareagować, bo coś wgryzło mi się w kark i oderwało z niego spory płat skóry z mięsem. Upadłem i nie wydałem z siebie nawet krzyku rozpaczy czy bólu. Ujrzałem jednak w ostatniej chwili mojego oprawcę. Istota ta była blada jak prześcieradło, wysoka i nie posiadała włosów na głowie. Najbardziej skupiłem się na jej twarzy. Była potworna. Przebrzydła szczęka nie z tego świata obdarzona rzędami długich ostrych kłów, z których ściekała moja szkarłatna posoka i zwisały małe fragmenty mięsa, była na dodatek przekręcona o dziewięćdziesiąt stopni.&lt;br /&gt;- Robota wykonana – powiedział z zadowoleniem mężczyzna w masce do krótkofalówki. – Tak, jeśli napotkacie jeszcze jakichś samotników, to poinformujcie nas i postarajcie się ich skierować w naszą stronę – dodał formalnie niczym urzędnik.&lt;br /&gt;Zabawne. Nigdy nie wierzyłem w takie dziwy, a kiedy już padłem ich ofiarą, było za późno, by w nie uwierzyć. Czasami jednak lepiej nie ufać pomocnym dłoniom.&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/4162638314392419361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/pomocna-don.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/4162638314392419361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/4162638314392419361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/04/pomocna-don.html' title='Pomocna dłoń'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-1588236270083180563</id><published>2014-02-25T08:39:00.000+01:00</published><updated>2014-02-25T08:39:56.556+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="eng"/><title type='text'>Abandoned by Disney</title><content type='html'>Some of you may have heard that the Disney corporation is responsible for at least one real, &quot;live&quot; Ghost Town. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney built the &quot;Treasure Island&quot; resort in Baker&#39;s Bay in the Bahamas. It didn&#39;t START as a ghost town! Disney&#39;s cruise ships would actually stop at the resort and leave tourists there to relax in luxury. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
This is a FACT. Look it up. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney blew $30,000,000 on the place... yes, thirty million dollars. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then they abandoned it. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney blamed the shallow waters (too shallow for their ships to safely operate) and there was even blame cast on the workers, saying that since they were from the Bahamas, they were too lazy to work a regular schedule. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
That&#39;s where the factual nature of their story ends. It wasn&#39;t because of sand, and it obviously wasn&#39;t because &quot;foreigners are lazy&quot;. Both are convenient excuses. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No, I sincerely doubt those reasons were legitimate. Why don&#39;t I buy the official story? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Because of Mowgli&#39;s Palace. &lt;br /&gt;
&lt;a name=&#39;more&#39;&gt;&lt;/a&gt;Near the beachside city of Emerald Isle in North Carolina, Disney began construction of &quot;Mowgli&#39;s Palace&quot; in the late 1990s. The concept was a Jungle-themed resort with a large, you guessed it, PALACE in the center of the whole thing.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
If you&#39;re unfamiliar with the character of Mowgli, then you might better remember the story &quot;The Jungle Book&quot;. If you haven&#39;t seen it anywhere else, you&#39;d know it as the Disney cartoon from decades past. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mowgli is an abandoned child, in the jungle, essentially raised by animals and simultaneously threatened/pursued by other animals. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mowgli&#39;s Palace was a controversial undertaking from the start. Disney bought up a ton of high-priced land for the project, and there was actually a scandal surrounding some of the purchases. The local Government claimed &quot;eminent domain&quot; on people&#39;s homes, then turned around and sold the properties to Disney. At one point a home that had just been constructed was immediately condemned with little to no explanation. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The land grabbed by the Government was supposedly for some fictional highway project. Knowing full well what was going on, people started calling it &quot;Mickey Mouse Highway&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then there was the concept art. A group of stuffed shirts from Disney Co. actually held a city meeting. They intended to sell everyone on how lucrative this project was going to be for everyone. When they showed the concept art, this gigantic Indian Palace... surrounded by JUNGLE... staffed with men and women in loincloths and tribal gear... well, suffice to say everyone flipped their shit. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
We&#39;re talking about a large Indian Palace, Jungle, and Loincloths not only in the center of a relatively wealth area, but also a somewhat &quot;xenophobic&quot; area of the southern USA. It was a questionable mix at that point in history. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
One member of the crowd tried to storm the stage, but he was quickly subdued by security after he managed to break one of the presentation boards over his knee. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney took that community and essentially broke it over its knee, as well. The houses were razed, the land was cleared, and there wasn&#39;t a damned thing anyone could do or say about it. Local TV and Newspapers were against the resort at the beginning, but some insane connection between Disney&#39;s media holdings and the local venues came into play and their opinions turned on a dime. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
So anyway, Treasure Island, the Bahamas. Disney sunk those millions in and then split. The same thing happened with Mowgli&#39;s Palace. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Construction was complete. Visitors actually stayed at the resort. The surrounding communities were flooded with traffic and the usual annoyances associated with an influx of lost and irate tourists. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then it all just stopped. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney shut it down and nobody knew what the Hell to think. But they were pretty happy about it. Disney&#39;s loss was pretty hilarious and wonderful to a large group of folks who didn&#39;t want this in the first place. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I honestly didn&#39;t give the place another thought since hearing it closed over a decade ago. I live maybe four hours from Emerald Isle, so really I only heard the rumblings and didn&#39;t experience any of it first-hand. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then I read this article from someone who had explored the Treasure Island resort and posted a whole blog about all the crazy shit he found there. Stuff just... left behind. Things smashed, defaced, probably ruined by the disgruntled former employees who had lost their jobs. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hell, the locals from all around probably had a hand in wrecking that place. People there felt just as angry about Treasure Island as folks here did about Mowgli&#39;s Palace. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Plus there were rumors that Disney had released their aquarium &quot;stock&quot; into the local waters when they closed... including sharks. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Who wouldn&#39;t want to take a few swings at some merchandise after that? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Well, what I&#39;m getting at is that this blog about Treasure Island got me thinking. Even though many years had passed since its closing, I figured it might be cool to do some &quot;Urban Exploration&quot; at Mowgli&#39;s Palace. Take some photos, write about my experience, and probably see if there was anything I could take home as a memento. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I&#39;m not going to say I wasted no time in getting there, because honestly it took me another year after I first found that Treasure Island article to get around to going up to Emerald Isle. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Over the course of that year, I did a lot of research on the Palace resort... or rather, I tried to. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naturally, no official Disney site or resource made any mention of the place. That had been scrubbed clean. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Even odder, however, was that nobody before myself had apparently thought to blog about the place or even post a photo. None of the local TV or Newspaper sites had one word about the place, though that was to be expected since they had all swung Disney&#39;s way. They wouldn&#39;t be out there lauding their embarrassment, you know? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Recently, I learned that corporations can actually ask Google, for example, to remove links from search results... basically for no good reason. Looking back, it&#39;s probably not that nobody spoke of the resort, but rather their words were made inaccessible. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
So in the end I could barely find the place. All I had to go on was an old-as-hell map I&#39;d received in the mail back in the 90s. It was a promotional item sent out to people who had recently been to Disney world, and I guess since I had been there in the late 80s, that was &quot;recent&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I didn&#39;t really intend to hang onto it. It just got shoved in with my books and comics from my childhood. I&#39;d only remembered it months into my research, and even then it took me another few weeks to locate the storage bin my parents had shoved it all into. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
But I DID find it. Locals were no help, as most were transplants who had moved to the beach in recent years... or old residents who just sneered at me and made rude gestures the second I managed to say &quot;Where would I find Mowgli&#39;s---&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The drive took me through an inordinately long corridor of overgrowth. Tropical plants that had run rampant and overpopulated the area mixed with the native species of flora that actually BELONGED there and had tried to reclaim the land. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was in awe when I reached the front gates of the resort. Tremendous, monolithic wooden gates whose supports to either side looked like they must&#39;ve been cut from giant sequoias. The gate itself had been gouged in several places by woodpeckers and eaten away at the base by burrowing insects. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Hanging on the gate was a sheet of metal, some random scrap, with hand-painted letters scrawled in black. &quot;ABANDONED BY DISNEY&quot;. Clearly the handiwork of some past local or an employee who wanted to make some small protest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The gates were open enough to walk through, but not drive, so grabbing my digital camera and the map, whose flip-side showed a layout of the resort, I set off on foot. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The inner grounds of the place were just as overgrown as the entryway. Palm tree stood untended and ragged among piles of their own coconuts. Banana plants similarly stood in their own stinking, bug-riddled refuse. There was this sort of clash between order and chaos, as carefully planted rows of perennial flowers mixed with obnoxious tall weeds and stinking, blackened mushrooms. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
All that remained of any outdoor structures were broken, rotting wood and various charred bits of unidentifiable material. What was most likely an information booth or an outdoor bar was now simply a pile of assorted debris chopped up by past vandalism and ravaged by weather. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The most interesting thing on the grounds was a statue of Baloo, the friendly bear from the Jungle Book, which stood in a sort of courtyard in front of the main building. He was frozen in a jovial wave toward no one, staring into empty space with a silly, toothy grin as bird shit covered whole swaths of his &quot;fur&quot; and vines ensnared his platform. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I approached the main building - the PALACE - only to find the outside of the building covered in graffiti where the original paint hadn&#39;t peeled and chipped away. The front doors weren&#39;t just open, they had been taken off their hinges and were stolen. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Above the front doors, or the gaping maw where they had been, someone had once again painted &quot;ABANDONED BY DISNEY&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I wish I could tell you about all the awesome stuff I saw inside the Palace. Forgotten statues, abandoned cash registers, a full-fledged secret society of homeless bums... but no. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The inside of the building was so stark, so bare, that I actually think people had stolen the molding off the walls. Anything that was too big to steal... counters, desks, giant fake trees... they were all resting amid this empty echo chamber that amplified my every step like a slow rat-a-tat of a machine gun. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I checked the floorplan and headed to all the locations that might seem in any way interesting. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The kitchen was as you&#39;d imagine... an industrial food prep area with all the appliances and space, no expenses spared. Every glass surface was broken, every door knocked off its hinges, every metal surface kicked and dented. The entire place smelled like very old piss. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The huge freezer, not even remotely cool now, had row upon row of empty shelf space. Hooks hung from the ceiling, probably for hanging cuts of meat, and as I stood inside for a moment, I noticed they were swinging. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Each hook swung in a random direction, but their movements were so slow and small that it was almost impossible to see. I figured it had been caused by my footsteps, so I stopped one from swinging by clutching it in my fist, then carefully letting go, but within seconds it started to swing once more. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The bathrooms were in much the same state as the rest of the place. Just like the Treasure Island resort, someone had methodically smashed each porcelain commode with coconuts and other implements. There was about a half inch of rancid, stinking stagnant water on the floor, so I didn&#39;t stay there very long. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
What&#39;s odd is that the toilets and the sinks (and the bidets in the ladies&#39; room, yes I went there) all dripped, leaked, or just ran freely. It seemed to me that they should&#39;ve shut the water off long, LONG ago. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
There were plenty of rooms in the resort, but naturally I didn&#39;t have time to look through them all. The few I did peer into were similarly wrecked, and I didn&#39;t expect to find anything there. I thought there was actually a television or radio in one room, as I really think I heard a quiet conversation coming out. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Though it was like a whisper, probably my own breathing echoing in the silence, or just another case of the sound of flowing water playing tricks on the mind, this is what it sounded like... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1: &quot;I didn&#39;t believe it.&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2: (short, unknown reply) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1: &quot;I didn&#39;t know that. I didn&#39;t know that.&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2: &quot;Your father told you.&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1: (unknown reply, or possibly just weeping.) &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I know, I know, that sounds ridiculous. I&#39;m just telling you what I experienced, why I thought there might&#39;ve been something running in that room - or worse, some vagrants who had holed up there and probably would&#39;ve knifed me. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
At the front doors of the Palace again, I figured I hadn&#39;t found anything of note and had wasted the trip up. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As I looked out the door, I noticed something interesting in the courtyard that I had apparently missed. Something that would give me at least ONE thing to show for all my trouble, even if it was just a photograph. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
There as a lifelike statue of a python, maybe eighty feet long, coiled up and &quot;sunning&quot; itself on a pedestal right in the center of the area. It was almost time for the sun to start setting, so the light fell onto the object in the PERFECT way for a photograph. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I approached the python and snapped a photo. Then I stood on my toes and snapped another. I moved closer again to get the detail of its face. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Slowly, casually, the python lifted its head, looked directly into my eyes, turned, and slithered off the pedestal, across the grass, and into the trees. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
All eighty feet of it. Its head long disappeared into the woods before its tail even left the sunning spot. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Disney had released all their exotic animals onto the grounds. Right there on my floorplan map was the &quot;Reptile House&quot;. I should have known. I&#39;d read about the sharks at Treasure Isle, and I should have KNOWN they&#39;d done this. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I was dumbfounded, just utterly stupefied. My mouth must&#39;ve been hanging open for the longest time before I came back down to Earth and snapped it shut. I blinked a few times and backed away from where the snake had been, back toward the Palace. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Even though it was totally gone, I still wasn&#39;t taking any chances and backed my way into the building. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It took a few deep breaths and slaps to my own face to get myself right in the head again after that. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I looked for a place to sit down, as my legs were feeling a bit like jelly at this point. Of course, there WAS no place to sit down unless I wanted to recline in the broken glass and dead leaf carpet or haul myself up onto a desk of questionably reliability. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I had seen some stairs near the Palace&#39;s lobby and decided to go have a seat there until I felt better. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The staircase was far enough away from the front of the building to be relatively clean, save for a startling accumulation of dust. I pulled a wedge of metal off the wall, once again painted with the &quot;ABANDONED BY DISNEY&quot; motto I&#39;d become accustomed to. I placed the wedge on the stairs and sat on it to keep at least somewhat clean. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The stairway led downward, below ground level. Using my camera flash as a sort of improvised flashlight, I could see that the stair case ended in a metal mesh door with a padlock. A sign on the door... a REAL sign... read &quot;MASCOTS ONLY! THANK YOU!&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
This perked up my spirits a little bit, for two reasons. One, a Mascots-Only area would have definitely had some interesting stuff back in the day... Two, the padlock was still in place. Nobody had gone down there. Not the vandals, not the looters, nobody. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
This was the one place I could actually &quot;explore&quot; and perhaps find something interesting to photograph or wantonly steal. I had come to the Palace essentially agreeing with myself that it was okay to take anything I wanted because - hey - &quot;abandoned&quot;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It didn&#39;t take much to bust the lock. Well, actually that&#39;s wrong. It didn&#39;t take much to bust the metal plate on the wall that the padlock was hooked to. Time and decay had done most of the work for me, and I was able to bend the metal plate enough to pull the screws out of the wall - something nobody else had apparently thought of, or hadn&#39;t been able to do at the time. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The Mascots-Only area was a startling and very welcomed change from the rest of the building I&#39;d seen. For one, every second or third fluorescent light overhead was illuminated, even though they flickered and faded randomly. Also, nothing had been stolen or broken, even if age and exposure were definately taking their toll. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tables had note pads and pens, there were clocks... even a punch-in clock on the wall complete with filled-out time cards. Chairs were scattered around and there was even a small break room with an old, static-filled television and long rotted-out food and drink on the counters. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It was like one of those post-apocalypse movies where everything is left in the state of evacuation. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As I walked the maze-like sub-basement hallways of the Mascots-Only area, the sights just became more and more interesting. As I went further, desks and tables were knocked over, papers scattered and almost melded with the damp floor, and a large carpet of mold was slowly overtaking the real rotting crimson floor-covering. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Everything was just sort of &quot;squishy&quot;. Anything wood disintegrated into mush when I applied even the least amount of force, and clothing items hanging on hooks in one of the rooms simply fell to moist threads if I tried to unhook them. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
One thing that annoyed me was that the light was becoming more sparse and unreliable as I went further into the dank, suffocating depths of the place. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Eventually, I reached a black and yellow striped door with the words &quot;CHARACTER PREP 1&quot; stenciled on it. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The door wouldn&#39;t open at first. I figured this was probably where the costumes were kept, and I definately wanted a photograph of that twisted, stinking mess. Try as I might, whatever angle or trick I tried, the door wouldn&#39;t budge. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
That is, until I gave up and started to walk away. That was when there was a slight popping sound and the door creaked open slowly. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inside, the room was completely dark. Pitch black. I used the camera flash to look for a light switch in the wall buy the door, but there was nothing. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As I made my search, I was jarred out of my sense of excitement by a loud electrical buzz. Rows of lights overhead suddenly flashed to life, flickering and fading in and out like the rest I had passed. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It took a second for my eyes to adjust, and it seemed like the light was going to just keep getting brighter until all the bulbs exploded... but just when I thought it would reach that critical stage, the lights dimmed a bit and steadied. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The room was exactly as I had pictured it. Various Disney costumes hung on the walls, fully put together like strange cartoon cadavers hung from invisible nooses. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
There was an entire rack of loincloths and &quot;native&quot; clothes on hangers toward the back. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
What I found odd, and what I wanted to photograph right away, was a Mickey Mouse costume at the center of the room. Unlike the other costumes, it was lying on its back in the center of the floor like a murder victim. The fur on the costume was rotten and shedding, creating bare patches. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
What was even odder, however, was the coloring of the costume. It was like a photo negative of the actual Mickey Mouse. Black where he should be white and white where he should be black. His normally red overalls were light blue. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The sight was off-putting enough that I actually put off photographing the thing until last. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I took a picture of the costumes hanging on the walls. Upward angles, downward angles, side shots to show an entire row of frozen, putrid cartoon faces, some with plastic eyes missing. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then I decided to stage a shot. Just one of the bedraggled character heads on the slick, grimy floor. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I reached for the headpiece of a Donald Duck costume and carefully removed it so the thing wouldn&#39;t fall apart in my hands. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As I looked into the face of the wide-eyed, moldering head, a loud clattering sound made me jump with fright. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I looked down at my feet, and there between my shoes was a human skull. It had fallen out of the mascot head and shattered into pieces at me feet; only the empty face and lower jaw remained, staring up at me. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I dropped the Duck head immediately, as you&#39;d expect, and moved for the door. As I stood in the doorway, I looked back to the skull on the floor. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I had to take a picture of it, you know? I HAD to, for any number of reasons that may seem silly, but only if you don&#39;t think it through. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I&#39;d need proof of what happened, especially if Disney was going to somehow make this go away. I had no doubt in my mind, right from the start, that even if it was just gross negligence, Disney was RESPONSIBLE for this. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
That&#39;s when Mickey, that photo negative, opposite-Mickey in the middle of the floor, started to get up.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
First sitting up, then climbing to its feet, the Mickey Mouse costume... or whoever was inside of it, stood there at the center of the room, its fake face just starting directly at me as I mumbled &quot;No...&quot; over and over and over... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
With shaking hands, a violently thrashing heart, and legs that had once again turned to jelly, I managed to lift the camera and aim it at the opposite creature now quietly sizing me up. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
The digital camera&#39;s screen displayed only dead pixels in the shape of the thing. It was a perfect silhouette of the Mickey costume. As the camera moved in my unsteady hands, the dead pixels spread, marring the screen wherever Mickey&#39;s outline moved to. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Then the camera died. Went blank and quiet and... broken. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I raised my eyes once again to the Mickey Mouse costume. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;Hey,&quot; it said in a hushed, perverted, but perfectly executed Mickey Mouse voice, &quot;Wanna see my head come off?&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
It started to pull at its own head, working its clumsy, glove-clad fingers around its neck with clawing, impatient movements similar to a wounded man trying to pull himself free of a predator&#39;s jaws... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
As it worked its digits into its neck... so much blood... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
So much thick, chunky, yellow blood... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I turned away as I heard a sickening tearing of cloth and flesh... only cared about getting away. Above the doorway out of this room, I saw the final message clawed into the metal with bone or fingernails... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&quot;ABANDONED BY GOD&quot; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I never got the pictures out of the camera. I never wrote the blog entry about it. After I ran from that place, fled for my sanity if not my very life, I knew why Disney didn&#39;t want anyone to know about this place. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
They didn&#39;t want anyone like me getting in. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
They didn&#39;t want anything like that getting out.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/1588236270083180563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/02/abandoned-by-disney.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1588236270083180563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/1588236270083180563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/02/abandoned-by-disney.html' title='Abandoned by Disney'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6720292959396616762.post-8923167320443037138</id><published>2014-02-09T17:49:00.000+01:00</published><updated>2014-02-09T17:49:48.351+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pl"/><title type='text'>Uciekając</title><content type='html'>Nie wiem jak długo już jestem w drodze. Ostatnio, kiedy o tym myślałem podróżowałem już dwa lata. Od tamtej pory musiało minąć sporo czasu. Wiem jedno – już niedługo skończą mi się kryjówki. Nie wiem czy ktokolwiek by mi uwierzył, ale nie mogę się przed nim ukryć. Zawsze dopada mnie w najbardziej niespodziewanym momencie. Najczęściej, kiedy jest późno i jestem sam. Bywa też jednak tak, że dookoła mnie znajduje się mnóstwo ludzi, jest środek dnia, a słońce wznosi się wysoko. Mimo to i tak mnie ściga ignorując otoczenie i zaciekawione spojrzenia. Wówczas zrywam się do biegu czując jego ognisty oddech i groźne spojrzenie na plecach. Czasem słyszę też jego wycie, jest nie z tego świata, ohydne, mrożące krew w żyłach i szalone. Czy on nie ma uczuć? Nie może ścigać kogoś innego? Nie może dać mi choć na chwilę odpocząć? Co za monstrum upatruje sobie jednego człowieka za ofiarę, gdy wokół jest ich tak wielu. Czasami myślę sobie, że po prostu mógłby mnie w końcu dopaść, ale wtedy moje nogi biegną już same, a on zdaje się zwalniać, by cieszyć się tym polowaniem.&lt;br /&gt;
W końcu nadszedł ten jeden, wyjątkowy, ostateczny dzień. Zebrałem całą odwagę i odwróciłem się, by ujrzeć istnienie jakiego nie jestem w stanie opisać słowami. Tak okropne było, tak przebrzydłe, tak potworne, tak diabelskie. Zacisnąłem dłonie w pięści i przy użyciu resztek odwagi wykrzyknął w stronę potwora:&lt;br /&gt;
- Dlaczego mnie ścigasz?!&lt;br /&gt;
- Bo uciekasz – odpowiedział głosem brzmiącym jakby zza grobu – Nie pamiętasz? Sam zacząłeś. Ty uciekałeś, a więc moim zadaniem było cię gonić. Postawiłeś mi się jednak i udowodniłeś swoją odwagę. Gratuluję! Wygrałeś!&lt;br /&gt;
Bestia odwróciła się i ruszyła w sobie znanym kierunku, ale zatrzymało ją moje kolejne pytanie:&lt;br /&gt;
- Czym jesteś, potworze?&lt;br /&gt;
Już nie tak okropne, nie tak przebrzydłe, nie tak potworne i nie tak diabelskie jak wcześniej monstrum spojrzało w moją stronę i rzekło z pełnią wyrozumiałości:&lt;br /&gt;
- Sam odpowiedz sobie na to pytanie – i rozpłynęło się tak nagle, jak nagle niegdyś się pojawiło.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/feeds/8923167320443037138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/02/uciekajac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8923167320443037138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6720292959396616762/posts/default/8923167320443037138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://plcreepypasta.blogspot.com/2014/02/uciekajac.html' title='Uciekając'/><author><name>o rly??</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04127200434064525037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgkpTRfjaWW3nf9OqRrQG_x7prmQpvbeIsDAJ-qiED1Mb-afiZMFxqnGAXkgCQT7O81oLp9SsMrZNY_7SiXTK5FUaGvNSnTVoLE9ouBsICG4QJPWvIUyIOwZ1aRkyLypg/s220/1879f18e_e542_e1c6.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>