<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162</atom:id><lastBuildDate>Fri, 01 Nov 2024 10:34:41 +0000</lastBuildDate><title>wandawadlewa</title><description></description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-3771399734783987941</guid><pubDate>Fri, 19 Jan 2018 17:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2018-01-19T09:30:57.727-08:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 19</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jak na lato, pogoda w Londynie była naprawdę parszywa. O godzinie jedenastej całe niebo pokryły gęste, ciemne chmury, żeby tuż po południu zesłać na miasto falę deszczu, jakby w tym kraju było go co najmniej mało. Słońce ani na moment nie pokazało swego zacnego oblicza, z kolei mieszkańców, jak i turystów mógł ucieszyć zimny, silny wiatr. Ludzie kroczyli po ulicach odziani w foliowe płaszcze lub z kolorowymi parasolami, bo jeśli mieli jakoś sobie uprzyjemnić pobyt w Anglii, to właśnie poprzez zmyślne przedmioty chroniące przed bezlitośnie opadającymi z nieba kroplami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz stał na chodniku niczym figura woskowa, kompletnie ignorując złośliwe uwagi przechodniów. Mógł sobie wybrać lepsze miejsce na rozmyślania niż centrum miasta, ale właściwie... co go mogła obchodzić banda mugoli? Sam rzuciłby na siebie zaklęcie odbijające krople deszczu, gdyby tylko nie miał tego wszystkiego gdzieś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znowu przekroczył jakąś głupią granicę, znowu o tym wiedział i znowu nic z tego nie wyniknie. Jedyna różnica polegała na tym, że teraz wreszcie wiedział, o co mu chodziło. Wcale go to nie usprawiedliwiało, niewiele też mogło zmienić, ale chociaż pozwalało zrozumieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
On naprawdę nie miał nikogo poza Jamesem. Był tego świadomy już od dawna i strasznie go to denerwowało. Z jednej strony uważał, że im mniejszą ilością bliskich ludzi mógł się pochwalić, tym mniej wyrzutów zaatakowałoby go, gdyby coś mu się stało. Zawsze widział siebie jako osobę, która ginie w walce, a nie należał do imbecylów, którzy nie zdawali sobie sprawy, że śmierć może być ciosem. Umierając, nie zraniłby siebie, tylko osoby dla niego ważne. Nawet gdyby pięć razy dziennie przepowiadał swój pogrzeb, nie przygotowałby ich na nieuniknione. Dlatego właśnie na myśl o tym, że na tym świecie żyje zaledwie jedna osoba, która mogłaby jakoś przeżyć jego śmiertelną walkę, napawała go otuchą. Remus już od dawna się od nich odsunął, a Peter... był sobą, traktował go jak kompana, ale nie członka rodziny. Poza tym z jakiegoś powodu odnosił wrażenie, że Glizdogon bardzo szybko poradziłby sobie z jego odejściem. W każdym razie dla Syriusza najważniejszy był James, bez względu na czas i okoliczności. Ta broń, odsuwanie od siebie wszystkich poza jedną osobą, stała się mieczem obosiecznym. Skupił wszystkie więzi na tym jednym, biednym Potterze i nie miał pojęcia, jak z tego wybrnąć, bo martwił się o niego o wiele bardziej niż o cokolwiek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chciałby... naprawdę bardzo chciałby cieszyć się szczęściem przyjaciela. Tylko James był naiwny, w pewnych aspektach niewinny, jak białogłowa dziewica i nie rozumiał. Nie wychował się wśród ludzi gloryfikujących idee podziału czarodziejów na lepsze i gorsze kategorie, więc nie wiedział, że takich jest bardzo dużo i nie da się ich zmienić kilkoma słowami i pojedynkami. Nie docierało do niego, że syf pozostanie nawet po zagładzie Voldemorta, a nawet gdyby ten w tajemniczych okolicznościach rozpłynął się, to i tak pokonanie Czarnego Pana na ten moment wykraczało poza ich możliwości. Tutaj nawet nie chodziło o to, że tego podłego czarnoksiężnika nie dało się znaleźć albo że trzeba było w pierwszej kolejności rozprawić się z jego zwolennikami. Stając twarzą w twarz z Tym Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, można co najwyżej unieść dumnie głowę, rzucić kilka uroków i paść na ziemię jak szmaciana lalka. Skoro Albus Dumbledore nie miał z nim szans, co sam otwarcie przyznał, to cóż dopiero oni. Zanim pojawi się odpowiedni przeciwnik, miną miesiące, może nawet lata. Przez ten czas ludzie pogrążą się w rasowym brudzie, wszyscy pozostali wylądują w kostnicy. To nie był dobry czas na tak trywialne rzeczy, jak zakładanie rodziny, wychowywanie dzieci, świętowanie rocznic ślubu, organizowanie przyjęć i słodkich obiadków. Zwłaszcza dla kogoś, kto na własne życzenie wplątał się w organizację, której głównym zadaniem była walka, na wszelkie możliwe sposoby. I śmierć. Bo przeżyć i odnaleźć spokój mogli tylko ci, którzy nie mieli nic do stracenia, których nie dało się niczym zastraszyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak w głębi ducha zastanawiał się, czy na pewno miał rację. Ktoś mu kiedyś powiedział, że zła nie da się pokonać. Zwyrodnialcy istnieli zawsze i, bez względu na wszystko, wciąż będą się rodzić. Dzisiaj ich problemem był Lord Voldemort, za jakiś czas siać zamęt będzie ktoś inny. Skoro więc i tak czeka ich życie przeładowane walką o przetrwanie i godną egzystencję, to ku chwale czego mieliby rezygnować ze wszelkich form normalności? Syriusz chciał być sam, ale to wcale nie była dobra droga, w każdym razie nie niosła za sobą żadnej formy radości. A on chciał, żeby James był szczęśliwy. W ostateczności mógł sam przypilnować, żeby temu matołowi nic się nie stało, a jego dzieciak wyrósł na równie rozpuszczonego szczeniaka jak jego ojciec... bo mógł, prawda? Poza tym od kiedy bał się ryzyka...? Całe jego życie było jak chodzenie po linie nad przepaścią, gdzie na dnie czekało stado rozwścieczonych chimer. James zawsze włóczył się razem z nim, bo przecież bez zagrożenia, nutki niepewności nie było zabawy. Ciągle mu gadał, że nie sztuką jest jakoś funkcjonować w tym zepsutym świecie. Trzeba żyć intensywnie, nie wahać się, nie cofać. On mu przytakiwał, bo przecież uważał tak samo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uważał tak samo do cholery.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyobraził sobie siebie jako aurora, normalnego faceta z żoną, dzieciakiem, domem i... kotem. Zaśmiał się, bo ta perspektywa wcale nie wydała mu się taka zła. W zasadzie była nawet miła, uspokajająca jak jesienna bryza nad wybrzeżem w Szkocji. W tamtym momencie wydała mu się nawet całkiem realna. Zastanawiał się, jak bardzo pokręcone musiałby być jego dzieci, żeby poradzić sobie z takimi rodzicami...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Deszcz przestał padać już jakiś czas temu, ale to właśnie przedzierające się przez chmury promienie słoneczne wyrwały Syriusza z zamyślenia. Jak za machnięciem różdżką rodzinny obraz rozpłynął się w jego wyobraźni, a on nie był w stanie na nowo go zbudować. Zmarszczył brwi, chociaż nie wiedział, że już nigdy tej wizji nie odzyska. Z jakiegoś powodu czuł, że utracił coś bardzo ważnego, ale nie potrafił tego określić, bo przecież nic nie znika tak po prostu, z błahych powodów, na środku zatłoczonej ulicy, wśród bandy obcych ludzi. Nie znika, prawda?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Lina słuchała go ze zmarszczonymi brwiami, jakby nie do końca wierzyła w to, co jej opowiedział. Oparła się dłonią o jedną z kuchennych szafek, a on skupił swoje spojrzenie na jej pomalowanych na brązowo paznokciach. &quot;Gówniany kolor&quot; pomyślał, nie mogąc się powstrzymać. &quot;Jakby nosiła kawałki szamba na palcach&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To brzmi zbyt nieprawdopodobnie. Jak tania fikcja stworzona przez niezbyt rozgarniętą dwudziestotrzylatkę na umysłowym poziomie przedszkolaka – stwierdziła, tuż po tym, jak Syriusz skończył swoją relację. Na jej wypowiedź ten tylko zmrużył oczy, co najmniej jakby przyjaciółka swoimi słowami obraziła jego wraz z całą rodziną... tą prawdziwą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie musisz mi wierzyć, po prostu chodź ze mną to sprawdzić – powiedział, tupiąc noga w zniecierpliwieniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie możesz poprosić...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – przerwał jej, zanim zdążyła dokończyć pytanie. Lina westchnęła ciężko, jakby domyśliła się, w czym tkwi problem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W porządku, ale bez szaleństw.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz uśmiechnął się triumfalnie, jakby właśnie osiągnął jakieś zwycięstwo, co nie miało wiele wspólnego z prawdą. Z drugiej strony...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko daj mi się ubrać – dodała po chwili, a on zmierzył ją swoimi czarnymi jak smoła oczami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Miała na sobie szlafrok w kolorze gdzieś między pomarańczowym, a różowym... ale chyba bardziej tym pierwszym, chociaż Syriusz nie czuł się na siłach, żeby stwierdzić ze stuprocentową pewnością. Kiwnął krótko głową, jakby opcja wyprawy z Liną w takim stroju w ogóle stanowiła jakąś opcję. Kobieta udała się do swojej sypialni, a on usiadł na kanapie, skupiając spojrzenie na starym zegarze stojącym obok dębowej komody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czekał zdecydowanie zbyt długo, ale nie był na tyle bezczelny, żeby poganiać kobietę, którą niemalże silą próbował wywlec z mieszkania. W końcu Lina stanęła przed nim ubrana w czarną, elegancką sukienkę i zielone podkolanówki w białe grochy. Syriusz zmierzył ją od stóp do głów, ale nie skomentował tak cudacznego stroju. Miał dosyć sprzeczek, chyba na najbliższe pięć lat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Razem opuścili mieszkanie, wzbudzając ciekawość sąsiadki mieszkającej piętro wyżej, której głównym zajęciem w ciągu dnia było podglądanie młodszych od niej ludzi. Z pewnością zdawała sobie sprawę, że Emelina jest samotna, więc i widok młodego mężczyzny w jej towarzystwie musiał być dla niej co najmniej ekscytujący. Mrużyła oczy, przekonana o tym, że nikt jej nie widzi i mamrotała pod nosem coś, czego Syriusz usłyszeć nie mógł.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Teleportowali się dopiero w piwnicy, kiedy mogli być pewni, że nikt ich nie dostrzeże. Ponownie znaleźli się na skraju lasu prowadzącego do Leonoscars i dopiero wtedy zdali sobie sprawę, że w zasadzie razem są tutaj dopiero drugi raz. Spojrzeli na siebie z uśmiechem i ruszyli zapuszczoną ścieżką prowadzącą do wioski. W pewnym momencie musieli zmienić kierunek, bo przecież to nie Leonoscars stanowiło ich cel. Przez całą podróż Syriusz miał nieodparte wrażenie, że ktoś podąża ich śladem. Jednak mimo ostrożności nie dostrzegł żadnego śladu szpiega, nawet kiedy przekroczyli barierę antymagiczną. Wciąż kroczyli przed siebie, mijając kolejne drzewa i krzewy, aż w końcu dotarli tam, gdzie chcieli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Polana wyglądała dokładnie tak samo, jak kilka miesięcy wcześniej. Rosła na niej identyczna, idealnie skoszona trawa przemieszana z mchem. Tylko gdzieniegdzie można było dostrzec kwitnące mlecze i inne formy chwastów, które tylko w takim miejscu mogły czuć się bezpiecznie. Na samym środku widniała zbudowana najprawdopodobniej z sosnowego drewna brama, która pospolitemu obywatelowi wydawała się jedynie elementem krajobrazu. Na jej obrzeżach wyryto znaki, dla Syriusza będące zagadką, bo z pewnością nie mógł zaliczyć ich do któregokolwiek ze znanych mu pism. Za pierwszym razem niespecjalnie go to zdziwiło, bowiem jego wiedza ograniczała się do runów i w szczątkowej formie pisma Hutu. Jednak dziś, po wielu przeczytanych księgach na temat starodawnych plemion świata, owe napisy wydały mu się jeszcze bardziej mityczne, jakby stanowiły część obcego świata – w zasadzie niespecjalnie odstawało to od prawdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak masz zamiar tam się dostać? – zapytała Lina, oglądając drewniane wejście z każdej strony. Jej pomalowane na brązowo paznokcie błądziły po twardej strukturze, doszukując się nieprawidłowości. – Ostatnim razem byliśmy przekonani, że to prowadzi do Leonoscars, ale i tak nie zdołaliśmy się przedrzeć przez tę magiczną barierę... o ile w ogóle taka istnieje. – Podrzuciła mosiężny dzwoneczek, dokładnie ten sam, który znalazła w listopadzie. Wiedziała, że jest on najpewniej bezużyteczny. Dokładnie go zbadała wraz z Gideonem, jednak nie znaleźli ani śladu magicznych właściwości. Najpewniej była to zguba jednego z mugolskich dzieciaków, ale Lina i tak trzymała go przy sobie niczym talizman. – Mam nadzieję, że przybyliśmy tutaj z jakimś planem, bo błądzić po omacku nie mam dzisiaj ochoty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wydaje mi się, że znasz mnie już całkiem dobrze – stwierdził Syriusz z niezbyt przyjemnym uśmiechem, który dla większości mógł się wydać jedynie grymasem. – Nie mam zwyczaju szczególnie planować, a i ty się tego po mnie nie spodziewasz. Chcesz po prostu mieć na mnie oko, bo wydaje ci się, że mam zamiar zrobić coś głupiego, racja?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedziała, ale jej twarz przybrała tak charakterystyczny wyraz, że w zasadzie nie musiała. Dotarło wtedy do niego, że może po jego śmierci nie tylko James się wścieknie. Zapewne było to głupie jak cholera, ale zrobiło mu się lżej na tę myśl. Syriusz Black najwyraźniej nie należał do konsekwentnych ludzi, a jego mózg i serce nie znały takich pojęć jak jedność, czy współpraca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyciągnął z kieszeni kamień, który jeszcze niedawno spoczywał bezpiecznie w mieszkaniu Petera. Kiedy Syriusz pojawił się u niego tylko po to, żeby odebrać swoją... własność (chociaż to nie najlepsze określenie dla przedmiotu, który w zasadzie ukradł), przyjaciel wyglądał na naburmuszonego. Próbował go dopytać, z jakiego powodu zjawia się tak nagle, po co mu ta rzecz, gdzie jest James i co on ma zamiar niby zrobić. Dlaczego Syriusz nie odpowiedział mu na żadne z tych pytań, nie wiedział. Może wynikało to z tego, że zwyczajnie nie chciał się przyznać, że nie ma żadnego planu, bo spaliłby się ze wstydu. Odrzucił od siebie myśl, że w głębi ducha zawsze uznawał Glizdogona za bezużytecznego. Wielokrotnie wymieniał w myślach wszystkie sytuacje, kiedy Peter okazywał się pomocny, ale jakaś część jego podświadomości nie potrafiła darować sobie pogardy dla jego zachowania i umiejętności. Jakby wyjaśnienie mu czegokolwiek i tak nie miało żadnego sensu. Kiedy zatrzasnął za sobą drzwi mieszkania Petera, poczuł palące wyrzuty sumienia. Obiecał sobie, że następnym razem będzie dla niego lepszym przyjacielem. W końcu Glizdogon zawsze stał po ich stronie i nigdy ich nie zawiódł, zasłużył na więcej... ale to później, teraz...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyciągnął czarny kamień przed siebie, rozważając różne sposoby jego użycia. Podszedł powoli do bramy, mając na względzie, że najprawdopodobniej jest to klucz do świata Synjys.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś pewien, że to nie pułapka – odezwała się Lina, przypatrując mu się z uwagą. –Ten cały Noran mógł was oszukać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie sądzę, żeby tak było. Gdybyś go zobaczyła, wiedziałabyś, że ten znudzony drań wbrew pozorom lubi siać zamęt i to bynajmniej nie za pomocą kłamstw. – Kiedy tylko zbliżył się do bramy, poczuł, jak kamień zaczyna wibrować w jego dłoni. – W najgorszym wypadku po prostu nic się nie stanie i będziemy mieli kolejny punkt z listy do odhaczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To uznajesz za najgorszy scenariusz? A co chociażby z atakiem przez Śmierciożerców, wraz z najciekawszym skutkiem w postaci śmierci mojej i twojej?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cóż za melodramatyczna wizja. Tak czy inaczej ich atak posunie nas przynajmniej do przodu –stwierdził optymistycznie, chociaż tak naprawdę miał nadzieję, że zwolenników Lorda Voldemorta nie spotka... przynajmniej nie dziś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chwycił Linę ze rękę i ściskając w drugiej dłoni coraz cieplejszy magiczny przedmiot, ruszył w kierunku bramy, mając nadzieję, że ta otworzy się przed nim sama z siebie. Nie miał żadnego innego pomysłu, nigdy nie słyszał o kluczach w postaci kawałka skały. Fakt, że w ciągu dwudziestu lat swojego życie niewiele jeszcze mógł zobaczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z każdym kolejnym krokiem rosła w nim obawa, bo drewniane wrota ani drgnęły. Wciąż pozostawały tak samo nieruchome jak kilka chwil wcześniej. Kiedy znalazł się dosłownie kilka centymetrów przed nimi, sytuacja nie wydawała się zmienić ani trochę. Jego irytacje sięgnęła zenitu. Zamachnął się, żeby uderzyć bramę pięścią, ale jego dłoń wcale nie dotknęła drewna, zamiast tego gładko przeszła przez coś, co wydawało się... niczym? Miał już z czymś takim do czynienia, przez siedem lat nauki w Hogwarcie niejednokrotnie musiał przekraczać tego rodzaju bariery, a najprostszym przykładem był peron numer dziewięć i trzy czwarte. Uśmiechnął się na myśl, że cała sprawa okazała się o wiele prostsza niżby mogło się wydawać i ciągnąc Linę za sobą, przekroczył progi świata Synjys.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2018/01/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-19.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-5088617318813952747</guid><pubDate>Wed, 27 Dec 2017 09:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-12-27T01:45:52.855-08:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 18</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Synjys niewiele pamiętał ze swojego dzieciństwa, a to nawet i lepiej, bo najpewniej nie było ono szczęśliwe. Przynajmniej tak twierdziła jego ciotka. Rodzice uprawiali mroczną magię i tym samym sprowadzili na siebie śmierć, a jego zostawili całkiem samego pośród obcych ludzi. Za każdym razem, gdy wracał wspomnieniami do wydarzeń, które miały miejsce, kiedy był jeszcze dzieckiem, z jakiegoś powodu czuł paraliżujący wręcz strach. Straszliwe to uczucie, jakby ktoś pozbawił go możliwości oddychania i zamknął w wyjątkowo ciasnym pomieszczeniu, pozbawionym światła. Dlatego właśnie z biegiem lat odsunął od siebie przeszłość, zamazał tkwiące w pamięci twarze matki, ojca i zaczął robić dokładnie to, czym trudnili się wszyscy wokół niego. Tym samym udowadniał mieszkańcom wioski, że nie ma z grzesznikami nic wspólnego, jest częścią społeczeństwa. Mężczyzną, na którym można polegać. Mimo to sąsiedzi darzyli go niechęcią, jakby był naznaczony klątwą, mógł sprowadzić na nich nieszczęście. Starał się więc tym bardziej i mocniej, a chociaż z pewnością nie udało mu się osiągnąć tego, czego pragnął, to z czasem inni zaczęli traktować go jak swojego. Zanim skończył siedemnaście lat, przyjęli go do grona zwiadowców. Z jakiegoś powodu potrafił pozostać niezauważonym w najbardziej niebezpiecznej sytuacji, a nawet w razie pojmania zachować zimną krew. Jego działania przyniosły wiosce wiele korzyści, dlatego pozwolono mu wybudować dom, a także poślubić córkę młynarza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Anjys, bo tak się nazywała jego wybranka, nie należała z pewnością do pięknych, z jakiegoś powodu wydawała mu się niegodna zaufania, ale z czasem potrafił ją pokochać na swój własny, pokręcony sposób. Rzadko rozmawiali, nie potrafili znaleźć wspólnego języka, co teoretycznie powinno być dla nich łatwe. Zarówno ona jak i on wybrali życie proste, nie szukali przygód, a ich marzenia ograniczały się do prowadzenia przeciętnej egzystencji i zachowania szacunku ludzi wokół. Jedli razem posiłki, spędzali noce, lubili swoją obecność. Często obserwował, jak Anjys wykonuje prace domowe, próbował zrozumieć wolę Stwórcy, który obdarzył ją tak wyjątkową twarzą. Nie zdążył minąć rok od ślubu, kiedy urodził się ich pierwszy syn. Wkrótce potem na świat przyszły również dwie córki, niestety młodsza zmarła kilka dni po urodzeniu. Pochowali ją na łące niedaleko ich domu i dosyć często odwiedzali. Nie mogli jednak pogrążyć się w smutku, doskonale rozumieli świat, w którym się wychowali. A tutaj śmierć była czymś naturalnym, jak wschód słońca albo powiew ciepłego wiatru.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Synjys dalej wykonywał swoje prace, starając się poświęcać rodzinie tyle czasu, ile przeciętny mężczyzna w wiosce. Nim zdążył się zorientować, jego syn i córka zbliżali się do dorosłości, jednak wszystko poszło w kierunku, którego nie planował. Keran zawsze sprawiał kłopoty, był nazbyt głośny, kłótliwy. Często wpadał w konflikty z ludźmi w wiosce i, mimo próśb rodziców, kroczył swoimi własnymi ścieżkami. Nierzadko kłócił się z ojcem, nazywając go zakłamanym i żałosnym. Miał rację, ale Synjys wtedy jeszcze tego nie wiedział.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nim Mira, jego jedyna żyjąca córka, skończyła lat czternaście, ojciec Anjys ogłosił jej zaręczyny z jednym z mężczyzn w wiosce. Zapewne nie wywołałoby to większych emocji, gdyby wybranek nie okazał się zwykłym durniem. Śluby bardzo często były przyczyną waśni między poszczególnymi rodzinami, ale zazwyczaj brały w nich udział głowy rodziny. Nikt nie spodziewał się, że w tym przypadku, najgłośniej krzyczącym okazał nikt inny tylko Keran.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Po moim trupie – powiedział, mierząc zebranych spojrzeniem pełnym wściekłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak sobie życzysz, szczeniaku! – wrzasnął jego dziadek i zaczął okładać go drewnianym kijem. Nie był jednak na tyle silny, by poradzić sobie z młodszym mężczyzną. Zanim się zorientował, Keran odebrał mu broń i jednym ruchem przełamał na pół.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Uspokój się – powiedział Synjys, nie podnosząc głosu. Rozglądał się po zebranych, starając się wyczytać z ich twarzy emocje. Musiał jak najszybciej uspokoić syna, znaleźć dla niego dobre usprawiedliwienie. Jednak zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch, Keran splunął na ziemię, patrząc na niego z pogardą i wycedził przez zaciśnięte zęby:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ty tchórzu...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie był w stanie przekonać ani ojca, ani dziadka. Musiał pogodzić się z faktem, że jego ukochana siostra zostanie wydana za starca z marną reputacją, nikłą wiedzą, ale za to z zapędami do agresywnych zachowań i pijaństwa. Jedno świadczyło na jego korzyść: miał ziemię. Dużo majątku, który mógł zapewnić rodzinie Synjys życie na odpowiednim poziomie. Mira uśmiechała się, kiedy matka pomagała jej wybrać strój, a wieczorami kładła obok brata, żeby usłyszeć kolejną niesamowitą historię, które młody Keran potrafił stworzyć w kilka chwil. Miał talent do opowiadania. Może wynikało to z tego, że jak nikt inny potrafił obserwować. Widział obłudę otaczających go ludzi, doskonale rozpoznawał ich emocje, obawy, oczekiwania i wiedział, co chcą od niego usłyszeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mogłoby się wydawać, że w takich okolicznościach wszystko ucichnie. Nic bardziej mylnego. Na kilka dni przed ślubem doszło do szarpaniny między niedoszłym panem młodym i Keranem, przez co młody chłopak padł na ziemię po czterech ciosach nożem. Wedle zeznań świadków to właśnie młodzieniec rozpoczął bójkę, ale czy można było mieć pewność, skoro każdy składający zeznanie należał do rodziny oprawcy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Synjys udał się wkrótce do starszyzny wioski, aby ta osądziła zabójców jego pierworodnego. Grono mędrców wpatrywało się w niego przenikliwie, starając się przytłoczyć i pozbawić pewności siebie. W innych okolicznościach z pewnością by im się to udało, ale po śmierci Kerana wszystko to, o co do tej pory starał się Synjys, straciło na znaczeniu. Stał więc z chłodną wściekłością w oczach, zmuszając starszych do działania. Jednak tylko jeden spośród szesnastu wstawił się za nim, reszta zgodnie odmówiła wsparcia. Gdyby potrafił się powstrzymać, zapewne cała sprawa stanęłaby właśnie na tym i każdy zająłby się swoim życiem. Jednak Synjys czuł, jak wypływa z niego frustracja, do tej pory ukryta w czeluściach podświadomości. W kilka chwil jego życie stało się puste i pozbawione sensu, bo nawet jeśli nie potrafił dojść do porozumienia z synem, to z pewnością dostrzegał w nim lepszą wersję siebie... bardziej odważną i pewną własnych działań, niestłamszoną przez ludzi w wiosce. Gdyby tylko miał dość siły...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Radzę ci powstrzymać swoje emocje, Synjys – rzekł trzeci mędrzec, sięgając po drewnianą laskę leżącą przy jego fotelu. W odpowiedzi mężczyzna tylko prychnął z pogardą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli nie powściągniesz języka, każemy cię wychłostać – dodał ósmy spośród starszych, przeczesując palcami swoją długą, siwą brodę. – Pamiętaj o szacunku, który straci twoja rodzina, gdy do tego dojdzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie miał im nic więcej do powiedzenia. Odwrócił się bezczelnie i ruszył w kierunku wyjścia, pewny tego, że musi wziąć sprawy w swoje ręce... jak przystało na mężczyznę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Plan, który zrodził się w jego głowie, nie posiadał wad... przynajmniej on ich nie dostrzegał. O jego istnieniu dowiedziała się tylko żona i dwóch zwiadowców, którzy podobnie jak Synjys ubolewali nad śmiercią Kerana. Przygotowanie zajęły mu ponad dwa tygodnie, ale nie żałował żadnej minuty. Myśl o synu tkwiła w jego psychice niczym najgorsza z klątw, niszczyła i pozwalała na szybki rozwój magicznych umiejętności. Wszystkie do tej pory tłumione zdolności rozbudziły się, a sam Synjys rósł w siłę, której nigdy po sobie nie oczekiwał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie chciał zabić... szukał jedynie sprawiedliwości. Jednak morderstwo było jedyną drogą do jej osiągnięcia. Na cztery dni przed przesileniem udał się do trzynastego mędrca, aby uzyskać od niego zakazaną księgę. Jednak w domostwie nie czekał wcale na niego starzec, lecz grupa wojowników, których zadaniem było powstrzymywanie zamieszek i burd. Nie zdziwiłoby go to... gdyby wśród nich nie stała jego własna żona. Anjys opierała się o ścianę, chcąc ukryć przed nim swoją zalaną łzami twarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przepraszam – wyszlochała, ale on nie miał jej nic do powiedzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Trzymali go przywiązanego do drewnianego pala przez trzy dni, odmawiając podania jedzenia i wody. Cały czas przebywał sam, nie licząc jednych odwiedzin drugiego mędrca, który starał się go nakłonić do skruchy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pomyśl o córce, zasługuje na lepsze życie niż jej oferujesz – zauważył, zbliżając się do niego na tyle, żeby móc spojrzeć mu bezpośrednio w oczy. – Twoja żona postąpiła bardzo mądrze, przychodząc do nas. Dzięki temu udało jej się wyprosić u starszych ułaskawienie dla ciebie. Anjys obiecała, że nie będziesz się więcej wychylał. Dotrzymasz słowa, prawda?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pokiwał głową, na nic więcej nie starczało mu siły. Wypuścili go następnego dnia, kazali wracać do domu, ale on padł w połowie drogi i leżał tam aż do wieczora. Nikt nie kwapił się pomóc cuchnącemu człowiekowi w podartych szmatach zamiast ubrań.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odnalazła go Mira, przetarła twarz wilgotną chustką, podała wodę. Siedzieli razem na brudnej ziemi przez połowę nocy, zanim Synjys nie zebrał w sobie dość siły, aby się podnieść i z pomocą córki wrócić do chaty nieopodal lasu. Anjys pomogła mu się umyć i przebrać, jednak ani razu nie spojrzała w oczy męża. Tylko mówiła zdania, które dla niego nie miały już żadnego znaczenia. Zdradziła go. To była jego wina i doskonale o tym wiedział. Nie obdarzyła go swoim zaufaniem, nie czuła się przy nim bezpiecznie, chciała chronić własne bezpieczeństwo, honor rodziny. Zawsze ceniła spokój, nawet jeśli ten kosztował życie ich syna. Wtedy też Synjys po raz pierwszy zrozumiał, jak ogromny popełnił błąd związując się z tą kobietą. Anjys była jak liść niesiony wiatrem... bez własnej woli i charakteru. Przypominała mu glinianą figurkę, którą przy odrobinie umiejętności można dowolnie ukształtować. Do tej pory wydawało mu się, że był dokładnie taki sam. To jednak nie miało nic wspólnego z prawdą. Synjys okazał się tchórzem i kłamcą, ale z pewnością nie potrafił grzecznie wykonywać bezsensownych rozkazów. Może miał to zapisane w genach, ostatecznie jego rodzice byli grzesznikami skazanymi na wieczne potępienie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie potrafił znaleźć w sobie złości, którą mógłby następnie przelać na swoją żonę. Nie widział powodu, dla którego powinien ją znienawidzić. Nagle ta kobieta o specyficznej twarzy stała mu się obojętna, jak ziarna pisaku pod jego stopami. Nie chciał na nią patrzeć. Wszelkie uczucia, którymi ją darzył, rozpłynęły się, jakby nigdy nie istniały. Nie winił jej za to. Ona wciąż pozostawała taka sama, w przeciwieństwie do męża, który nagle poczuł do siebie wstręt. Cały żal skierował się ku niemu, rujnując psychikę. Brakowało mu powietrza w tej okropnej wiosce, wspomnienia z dzieciństwa wróciły do niego jak żywe – błyszczące oczy matki, silne ramiona ojca... i śmiech małego chłopca, który był tak blisko niego. Może było już na to za późno, ale Synjys chciał opuścić to przeklęte miejsce raz na zawsze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstał w środku nocy, dotknął policzka swojej żony, wiedząc, że nie zobaczy jej już więcej. Nie czuł smutku, z jakiegoś powodu nie potrafił odnaleźć tej nici przywiązania, która powinna ich łączyć. Nie zajrzał do pokoju Miry. Tego zrobić nie potrafił. Doskonale wiedział, że w momencie, w którym spojrzałby na buzię swojej ukochanej córki, zmieniłby zdanie i został w tym piekle na zawsze, raniąc przy okazji siebie, a także wszystkich wokół.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdążył jednak nawet dotrzeć do granic wioski, gdy ją zobaczył. Stała przed nim, z czarnymi włosami opadającymi na szczupłe ramiona, z płonącymi oczami, czystym spokojem wymalowanym na twarzy. W rękach trzymała rudego kota, na ramiona zarzuciła płaszcz chroniący ją przed wiatrem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zabrałam ze sobą tylko dzienniki Kerana – rzekła hardo, przytulając do siebie puszystego zwierzaka – To, co otrzymałam do tej pory od kobiet w wiosce, zapewne nie przyda mi się w tej podróży.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pokiwał głową ze zrozumieniem i nie zadając zbędnych pytań skierował się w stronę lasu, a ona podążyła za nim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Podróżowali przez wiele lat, odwiedzając różne krainy i wioski. Zabierali ze sobą ludzi podobnych do nich – wyrzutków społeczeństwa, wygnańców, potępieńców, którzy nie mogli pozostać w miejscu narodzin. Już wkrótce ich grupa liczyła tyle osób, że wędrówka stała się uciążliwa i nazbyt utrudniona. Wtedy też Synjys wraz z Mirą postanowili założyć osadę w cieniu samotnej góry Catal Loren. Nie zawadzali nikomu, ale ich działalność wzbudzała niechęć napotykanych społeczności. Stąd też wkrótce podjęli działania mające na celu ukrycie ich nowo założonej wioski przed światem. Nikt nie potrafił zrozumieć magii, którą operowali, dlatego też nie znalazł się jeden odważny, będący w stanie pokonać chociaż jednego z ludzi Synjys. Z czasem ich miejsce przebywania stało się równie absorbującą zagadką jak oni sami, posiadane umiejętności badano i starano się określić. Wszystko na nic. Ukryci w piaskach pustyni nie dzielili się informacjami, a zasady obowiązujące w ich społeczności były niezwykle surowe. Mimo to panowała tam atmosfera wzajemnego zrozumienia i akceptacji. Każdy mógł wioskę opuścić, obiecując jedynie zachowanie tajemnic.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Synjys dożył wieku osiemdziesięciu siedmiu lat, po drodze doczekał się siedmiu wnucząt. Przez całe życie kontynuował badania własnych rodziców, które mógł dogłębnie poznać dzięki zapiskom Kerana. Okazało się bowiem, że jego jedyny syn już od wczesnej młodości interesował się zagadką własnego pochodzenia i robił wszystko, aby zdobyć jak największą ilość informacji na temat życia Nyah i Cashile.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po śmierci założyciela ludzie Synjys kontynuowali działania swojego mistrza, chociaż nikt nie był w stanie stwierdzić, co to tak właściwie znaczyło. Niektórzy prawili, że w dziennikach Kerana znajdował się sposób, który odnalazła Nyah, aby ocalić Cashile przed śmiercią. Z jakiegoś powodu bowiem nikt nigdy nie słyszał o pogrzebie dzieci Synjys, jakby zgon założyciela wioski był ostatnim w historii ich ludu. Jednak nawet jeśli w dziele chłopaka zapisana została recepta na wieczne życie, to nie miało to już większego znaczenia – ostatnia bowiem ze stron dzienników została wyrwana i nikt nie znał miejsca jej położenia. Któż to zrobił i dlaczego? Pozostawało to zagadką nawet dla Saliema Norana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Co dokładnie Lord Voldemort planował osiągnąć po zdobyciu zapisków Kerana również nie było jasne. Oczywiście każdy wiedział, że Czarny Pan chciał panować nad światem bez ograniczeń, a śmierć z pewnością takowe stanowiła. Jednak księga bez kluczowej strony nie przejawiała żadnej wartości poza sentymentalną. Mimo to z sobie tylko znanego powodu postanowił odnaleźć miejsce bytowania ludzi Synjys i w tym celu skontaktował się z nim. Wcale nie było mu to na rękę, bo Salien Noran nie szukał kłopotów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W każdym razie spotkanie z Tym Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać nie zaliczam do swoich najszczęśliwszych godzin życia i wolałbym tego uniknąć na przyszłość. Straszny człowiek... zakładając optymistycznie, że to wciąż jest człowiek. Kazał mi się udać do tej śmiesznej miejscowości... jak ona się tam zwie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Leonoscars – podpowiedział mu Syriusz, marszcząc brwi. – Nie wiedziałeś o jej istnieniu?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bynajmniej – zaśmiał się Saliem. – Zdawałem sobie sprawę, że stworzono miejsce mające na celu chronić&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienie&lt;/em&gt;, księgę zawierającą w sobie zapiski zmarłego syna Synjysa, ale nigdy nie wnikałem w to, gdzie ono się znajduje, a już na pewno nie interesowało mnie, jak ktoś tam je nazwał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miejsce mające na celu chronić Tchnienie – powtórzył James. – To znaczy, że Leonoscars jest wioską ściśle związaną z tym ludem i historią Nyah i Cashile. Jej mieszkańcy to również tylko atrapy, coś w rodzaju straży?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam pojęcia – rzekł szczerze Saliem. – Być może ta cała mieścina istniała sobie już od dawna, a ludzie Synjys jedynie wykorzystali jej specyfikę, aby chronić własny skarb. Jednak nie wykluczałbym tego, że całe to Leonoscars stało się jedynie czymś w rodzaju świątyni dla dzienników Kerana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To jakaś bzdura – wycedził Syriusz ze złością. – Skoro wioska w lesie i jej mieszkańcy istnieją tylko po to, aby wielbić jakąś tam idiotyczną księgę, to dlaczego w tak żałosny sposób ją chroniono? Widziałem to na własne oczy... obskurna jaskinia i jeden wariat, co to za zagrożenie dla Voldemorta? Z twoim opowieści wynika, że ludzie Synjys nie byli aż tak durni, z pewnością postaraliby się bardziej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może tylko tobie wydaje się, że Tchnienie było chronione bez pomysłu... samo dostanie się do Leonoscars graniczy z cudem. Taki dzieciak jak ty dotarł tam tylko dlatego, że od samego początku ktoś wodzi cię za nos. – Syriusz zmarszczył brwi, ściskając dłonie na swojej różdżce. – Zdziwiony? Chyba nie sądziłeś, że znalazłeś wioskę ukrytą w lesie ze względu na swój niespotykany instynkt i wybitne umiejętności? W każdym razie ludzie Czarnego Pana są mocni... o wiele silniejsi niż ludziom Synjys, mogłoby się wydawać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Byłeś jednym z nich, prawda? – zapytał powoli James. – Dlaczego ich zdradziłeś? Jeśli twoja opowieść jest prawdziwa, życie Synjys powinno być rajem na Ziemi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nawet jeśli fundament tego ludu leży w działalności Nyah i Cashile, to z pewności ich dzisiejsza działalność niewiele ma z nią wspólnego. Ludzie Synjys powstali po to, aby sprzeciwić się regułom obowiązującym w świecie zakłamanych wiosek, a w konsekwencji sami stworzyli sieć zasad mających na celu strzeżenie ich sekretów. Miałem tego dość, więc po prostu odszedłem. Nie interesuje mnie, co się stanie z tymi durniami. Ze względu na... zaklęcie... nie mogę wam powiedzieć nic na temat magii Synjys, ale dla mnie oni wszyscy mogą spłonąć w piekle. Kiedy mojemu życiu zagrażała różdżka jednego z najpodlejszych czarnoksiężników po prostu przekazałem mu tyle, ile mogłem. Rozrysowałem mu, jak się dostać do świata tych kretynów i wam też mogę, bo nic mnie te sekrety nie obchodzą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– I mimo tego, co zrobiłeś, ludzie Synjys cię nie odnaleźli? – zdziwił się James, zerkając kątem oka na stojącego w kącie Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Magia Synjys jest specyficzna... na tyle dziwaczna, że wyczuwam ją nosem. Kiedy tylko pojawia się w moim otoczeniu, natychmiast zmieniam miejsce położenia i tyle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie jest wioska Synjys? – zapytał Potter, poruszając się niespokojnie. – Ta prawdziwa, nie Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W lesie nieopodal tej głupiej mieściny znajduje się drewniana brama... specyficzny portal. Przy odrobinie szczęścia któryś z was już miał z nią do czynienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz przypomniał sobie o tajemniczym wejściu, które znalazł wraz z Liną podczas swojej pierwszej podróży do Leonoscars. Wtedy nie mieli pojęcia, jak się przedostać na drugą stronę. Kiedy tylko w polu ich widzenia znalazł się Ian ze swoim dziadkiem, zaraz porzucili plany rozpracowania tego miejsca. Straciło ono na znaczeniu, kiedy tylko znaleźli się w wiosce ukrytej w sercu lasu. Nie mógł jednak zapomnieć, jak razem z przyjaciółką kręcili się dookoła bramy, nie mogąc odnaleźć sensu jej istnienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak się przedostać na drugą stronę? – zapytał, starannie dobierając słowa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wystarczy mieć klucz – rzucił Synjys, jakby prawił o oczywistościach. Zapewne już się domyślasz się, co nim było?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zdecydowanie się domyślał...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kamień obecnie miał w swoich rękach Peter i najpewniej pozostawał w jego rękach bezpieczny. Najrozsądniej było udać się do wioski tych piaskowych szaleńców i wypytać ich o powiązania z Voldemortem. Jednak z jakiegoś powodu Syriusz uznał to za zły pomysł... jakby w lesie Leonoscars czekała ich śmierć. Nie potrafił znaleźć logicznego uzasadnienia, to było przeczucie, jakaś forma instynktu. Wcale nie pomagała mu świadomość, że skoro mieszkańcy wioski ukrytej w lesie niespecjalnie wyrażali chęć dzielenia się informacjami, to tak pokręcony lud jak Synjys najpewniej okaże się równie rozmowny. Innymi słowy ich podróż do tajemniczej bramy mogła okazać się męcząca i bezowocna, tak samo jak niebezpieczna i bezsensowna. James był innego zdania. Uznał, że zdobyte informacje należy wykorzystywać od razu, żeby zawsze być krok przed Śmierciożercami. Drobne ryzyko? Co to dla nich... w końcu zawsze jakoś sobie z tym radzili.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Co za popaprany typ…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wrzeszcząca chata, jedna z ich wycieczek podczas pełni... nie wiedział, dlaczego akurat teraz o tym pomyślał. To nie miało żadnego uzasadnienia, po prostu obraz z jego młodości pojawił się w głowie i za nic w świecie nie chciał jej opuścić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chłopak o rozczochranych, czarnych włosach leżał na roztrzaskanym łóżku, podrzucając w dłoni małą, czerwoną piłeczkę, którą znalazł w Zakazanym Lesie. Łącznie było ich czworo, ale to James Potter zajął najlepsze miejsce i nie miał zamiaru nikomu go oddawać... nawet zasługującemu na odpoczynek Remusowi, który wciąż starał się unormować swój oddech po niedawno odbytej przemianie. Syriusz siedział na drewnianej szafce, chociaż sam fakt, że ta się nie rozpadła pod jego ciężarem, był godny zastanowienia. Peter zajął sobie wygodne miejsce na podłodze, uśmiechając się na myśl o ich nocnej przygodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Matoł z ciebie – parsknął Syriusz w stronę najlepszego przyjaciela. – Zawsze jesteś w gorącej wodzie kąpany i jak zwykle mieliśmy przez to kłopoty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie bądź hipokrytą, Łapo – odparł chłopak, wciąż bardziej skupiony na swojej zdobyczy niż na towarzystwie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To moja wina – powiedział Remus Lupin, starając się ukryć poczucie winy wymalowane na jego twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak zawsze – prychnął Syriusz, rzucając w niego poduszką. – Przestań robić za ofiarę losu, Luniaczku. Tym razem cała odpowiedzialność spada na Rogacza, najdurniejszego spośród durniów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James tylko zaśmiał się, kompletnie niezrażony obelgami, które kierował w jego stronę Black. Nie miał zamiaru przepraszać. W końcu nie pierwszy raz omal nie zostali złapani przez cywila i z pewnością jeszcze wielokrotnie będą musieli powstrzymywać ich wilczego kolegę przed atakiem na człowieka. Dokonali wyboru, dawno temu. Ryzykowali dużo, żeby zyskać jeszcze więcej. Mogli stracić wszystko, ale przecież gra była warta świeczki. Powiedział im to, a oni pokiwali z uznaniem głowami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tacy byli. Huncwoci. Banda cymbałów, która czerpała z życia jak najwięcej, nie zważając na konsekwencje. Taki też był on. James. Głupi idiota, który podejmował decyzję, zanim zdążył rozważyć jej skutki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie ma mowy – powiedział Syriusz, chowając standardowo dłonie w kieszeniach kurtki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stali trzy kamienice za domem Norana, w jednej z malowniczych uliczek, która jednak z jakiegoś powodu wydawała się opustoszała. Mogło to być jedynie złudzenie, ale na wszelki wypadek Black zacisnął palce na ukochanej różdżce... uwielbiał ją i nie wyobrażał sobie, żeby miał kiedykolwiek się z nią rozstać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie będziemy się spieszyć, to zbyt wielkie ryzyko. Nie mamy żadnej pewności, że historia opowiedziana przez tego Norana jest prawdziwa, ten złodziej być może starał się jedynie wyprowadzić nas w pole. Wokół lasu Leonoscars zapewne czeka na nas pułapka..&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdyby chcieli nas zlikwidować, zrobiliby to tutaj – zauważył James, wbijając w przyjaciela niezbyt przyjemne spojrzenie. – Co się z tobą dzieje, strach cię obleciał?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mógłby być szczery i przyznać, że towarzyszące mu od jakiegoś czasu uczucie mogło być strachem. Do tej pory nigdy się nie bał, nie licząc kilku kompletnie bezsensownych ataków paniki. Dlatego wyrażenie własnych emocji stanowiło dla niego misję ponad możliwości, więc jedynie warknął coś niezrozumiałego pod nosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mrucz sobie tak dalej, na pewno zrozumiem – dodał James ze zniecierpliwieniem, bo z każdą chwilą mieli coraz mniej czasu. Jeśli bowiem wersja Saliema była prawdziwa, zwolennicy Voldemorta byli zaledwie o krok od rozwiązania zagadki Lenoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Po prostu dziwię się, Rogasiu – zaczął, zupełnie niepotrzebnie naciskając na ostatnie słowo – ku chwale czego tak ci się spieszy. Chcesz mi coś udowodnić? A może sobie?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słucham? – James stanął jak wbity w ziemię. Słowa przyjaciela być może nie wyjaśniały zbyt wiele, ale jego wyraz twarzy był co najmniej niepokojący: zimne spojrzenie i nieprzyjemny grymas wyrażały więcej niż jakakolwiek wypowiedź. Mimo to James nie rozumiał i, na litość boską, wcale nie chciał zrozumieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ostatnio strasznie ci się spieszy do wszystkiego, co niebezpieczne, jakbyś choć raz nie mógł sobie odpuścić. Można by myśleć, że skoro w domu zostawiłeś ciężarną kobietę, powinieneś się opanować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mieszaj w to Lily... – powiedział spokojnie, starając się zachować równowagę emocjonalną. Znał Syriusza i doskonale wiedział, że gdy ten wbije sobie do głowy jakąś głupotę, to nie można już go zatrzymać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlaczego? To twoja żona, nie? Ukochana, przewspaniała, najcudowniejsza Lily Evans... a nie, przepraszam: Lily Potter, którą teraz masz głęboko w dupie, bo zachciało ci się pojedynków na śmierć i życie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcesz mi robić wykłady z bezpieczeństwa? To śmieszne! – James uniósł brwi z irytacją. – Masz jakiś permanentny problem z moją żoną, więc może raz, dla odmiany, wyraź się jasno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To była prawda, Syriusz zawsze kręcił nosem na sam dźwięk imienia Lily. Wcześniej cała ta miłość po prostu go bawiła, ale kiedy zaczęła przeradzać się w coś poważniejszego, w jego głowie uruchomiło się coś w rodzaju sygnału alarmowego. Z każdym kolejnym etapem związku, miał ochotę Jamesowi przywalić, żeby ten się opamiętał. Nigdy nie poskutkowało. Teraz też był przekonany, że swoim wykładem nic nie wskóra. Mimo to nie potrafił się powstrzymać:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może dlatego, że znam cię doskonale… – wycedził przez zaciśnięte zęby. – Na tyle, kurwa, dobrze, że jak myślę o tej twojej idylli, to nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Żyjesz w jakimś kompletnie odrealnionym świecie, nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak to wszystko może się skończyć. To nie jest gra w eksplodującego durnia, gdzie jak ci się znudzi, to pójdziesz na trening Quidditcha. – Zatrzymał się na chwilę, żeby złapać oddech. – Zapłodniłeś kobietę, naopowiadałeś jej bajek o szczęśliwej przyszłości i co? Wydaje ci się, że będziesz sobie biegał po misjach Zakonu Feniksa i unikał śmiertelnych zaklęć jak tłuczków, żeby potem w blasku chwały wracać do domu? Marlena nie żyje, dzieciak Liny nie żyje, Caradoc nie żyje, Benio nie żyje, Gideon nie żyje, Fabian nie żyje... ale oczywiście ciebie to ominie, bo tak?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zastanawiam się, po co wyskakujesz z tym akurat teraz – powiedział cicho James, po dłuższej chwili milczenia. – Poza tym, jeśli chcesz mi coś zarzucić, to może powinieneś zacząć od siebie. Pakujesz się w każdą możliwą bójkę na ulicy, a teraz chowasz się na myśl o spotkaniu z Voldemortem. Może to do ciebie nie dotarło, ale ja też jestem członkiem Zakonu Feniksa i mam dokładnie takie same szanse przeżycia jak ty. Mówiąc prościej: najpierw martw się o siebie, a dopiero potem praw mi wykłady o ostrożności. – Ostatnie słowa zawierały w sobie nutę kpiny, która nie uszła uwadze Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja to coś zupełnie innego – stwierdził, starając się, aby jego głos brzmiał twardo. – Nie ma nikogo, kim musiałbym się opiekować. Nawet jeśli ktoś mnie zabije, to nie będzie miało żadnego znaczenia. Nie zostawię na tym świecie żony ani dziecka. Bachora, którego do jasnej cholery ktoś będzie musiał wychować! Jeśli postanowisz kopnąć w kalendarz, kto niby się nim zajmie? Bo na mnie nie licz, pierdolę to.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nikt cię nawet o to nie prosi – James zaśmiał się, chociaż niewiele miało to wspólnego z wesołością. – Myślisz, że powierzyłbym swojego syna komuś takiemu jak ty? Człowiekowi, który nie ma pojęcia o znaczeniu rodziny, musiałbym chyba upaść na głowę! Ty nawet nie masz odwagi związać się z kobieta, bo jeszcze nie daj Boże w twoim życiu liczyłby się ktoś więcej niż ty sam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To takie głębokie, wsadź sobie w dupę swoje mądrości...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam racji? Nawet się po tobie nie spodziewam, że zrozumiesz, że w życiu liczy się coś więcej niż parszywa egzystencja od jednego pojedynku do drugiego. Nigdy nie starałeś się ogarnąć czegoś, co wykracza poza twoje ograniczone pole widzenia. Ja chcę walczyć, żeby ta przeklęta wojna się skończyła, a ty? Masz w ogóle jakiś cel, co?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz rację! – przerwał mu, śmiejąc się głośno. – Niech Voldemort ze swoją bandą zabija jeszcze więcej osób, które znam. Wtedy będę miał dużo satysfakcji, już taki ze mnie chory skurwysyn! Cały czas czekam, aż w końcu dopadnie ciebie. Przy odrobinie szczęścia zakosi całą waszą dwójkę... a nie, czekaj... trójkę. Ostatecznie zadowolę się tylko...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdążył dokończyć. James przywalił mu pięścią w twarz z siłą, która znacznie wykraczała poza jego standardowe zdolności. Syriusz poczuł, jak trzeszczą mu kości, po chwili strużka krwi ściekła mu po brodzie, a on wypluł kawałek ułamanego zęba. Bolało jak cholera, ale zasłużył sobie. Wiedział o tym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcesz po sobie coś zostawić, tak? – szepnął, ścierając szkarłatną ciecz z twarzy. – Jakieś górnolotne idee, morały, pierdoły o męstwie, odwadze, przyjaźni i miłości... wątpię, by to miało jakiekolwiek znaczenie dla dorastającego bez ojca dzieciaka. Zakładając, że w ogóle uda mu się przeżyć z Voldmeortem polującym na każdą rodzącą się półszlamę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ciebie to obchodzi? – wymamrotał James, odwracając się do niego plecami. Najprawdopodobniej chciał dodać coś jeszcze, ale zabrakło mu słów, żeby to wyrazić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może to i lepiej.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/12/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-18.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-6201564130808818990</guid><pubDate>Tue, 05 Dec 2017 08:46:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-12-05T00:46:05.874-08:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 17</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrywali się w okno na pierwszym piętrze, jakby mieli tam znaleźć odpowiedź na dręczące ich pytania. Wszystko tutaj wydawało się takie spokojne... dalekie od problemów współczesnego świata. Niedaleko nich na drewnianej ławce siedziała staruszka, ubrana w biały sweterek ze złotą broszką, nieco dalej bawiła się dwójka dzieci w czerwonych czepkach. Jakaś nastolatka siedziała pod drzewem, trzymając za rękę chłopaka w kapturze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wkroczyli do środka, ściskając w dłoni swoje różdżki. Schody skrzypiały pod naciskiem butów, a balustrada wydawała się zaraz odpaść i zwalić aż do piwnicy. Budynek robił zdecydowanie lepsze wrażenie od zewnątrz, z tej perspektywy wydawał się zaniedbany i naznaczony upływem czasu. Odpadająca ze ścian jasnożółta farba osadzała się na brudnej posadzce, w niektórych miejscach widniały&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;wulgarne napisy, przypominające, że francuscy wandale niewiele różnili się od tych angielskich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stanęli przed drzwiami mieszkania na ostatnim piętrze, które równie dobrze mogłoby zostać uznane za strych. Wydawały się najbardziej zniszczone ze wszystkich, ale oni doskonale wiedzieli, że było to tylko złudzenia. Farsa stworzona przez Salima Norana, który postanowił ukryć swoją tożsamość w mugolskim świecie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz zastukał w drzwi, podczas gdy James ukrył się za jednym z filarów. Przez jakiś czas nikt nie odpowiadał, mimo że wyraźnie było słuchać nerwowe kroki po drugiej stronie. Stali cierpliwie, czekając na odpowiedź ze strony mieszkańców, chociaż ostatecznie przyjmowali wersję włamania... woleli jednak tego uniknąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Otworzyła im kobieta o specyficznej urodzie, która z pewnością wzbudzała zainteresowanie okolicznych mężczyzn. Wszystko to za sprawą wyrazistych, ciemnych oczu, w których widniała pustka. Próżno szukać tam jakichkolwiek iskierek, blasku czy też mroku charakterystycznego dla frustracji, czy przygnębienia. W jej spojrzeniu nie można było znaleźć absolutne nic, jakby w oczodołach znajdowała się próżnia, pochłaniająca wszystko wokół. Syriusza uderzyło to do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Opanował się, gdy poczuł lekkie pieczenie w kręgosłupie – to James rzucił na niego niewidoczny urok porażający. Siła zaklęcia sprawiła, że otrząsnął się z szoku, nie dając jednocześnie znać, że coś poszło nie tak, jak powinno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Je cherche Arthur Toutaut – powiedział, siląc się na jak najbardziej naturalny akcent. Nie skorzystał jednak z nazbyt bogatego słownictwa, więc kobieta z pewnością wyczuła w nim obcokrajowca... i z pewnością dostrzegła w tym coś podejrzanego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mon mari est en voyage, je suis desole – powiedziała, ostrożnie dobierając słowa. Była zdenerwowana, Syriusz wyczuł to bez problemu. W takim układzie nie mógł dłużej zwlekać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Vraiment? Je nai su pas, mon ami a dit moi, je trouve lui ici. Quand Arthur rentrera?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Je ne sais pas – powiedziała, przygotowując się do zatrzaśnięcia mu drzwi przed nosem&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Quel domagge! Petryficus totalus!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kobieta padła na podłogę, a on wkroczył do mieszkania, nie tracąc czujności. Zaraz za nim pojawił się James, spoglądając na twarz, która w stanie petryfikacji wyrażała dokładnie to samo co kilka chwil wcześniej... czyli absolutne nic.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znajdowali się w ciasnym korytarzu i dosłownie ledwo się w nim mieścili. Syriusz z trudem obrócił się w stronę wejścia do pozostałej części domu, a kiedy próbował się tam dostać, omal nie rozdeptał leżącej kobiety. W ostatniej chwili złapał się komody, która zajmowała przynajmniej połowę przestrzeni. Chwilowa utrata równowagi mogła kosztować go aż nazbyt wiele, bo nim zdążył choćby podnieść rękę, w jego stronę pomknęło zaklęcie, którego nigdy wcześniej nie widział i nawet nie wiedział, jak się przed nim bronić. W ostatnim momencie James rzucił leżącym na podłodze wazonem, który przyjął zaklęcie na siebie, tym samym roztrzaskują się w drobny mak. Kilka odłamków trafiło w twarz Syriusza, tworząc dosyć głębokie rany, ale na całe szczęście żadne nie trafiło w oko, ani inne bardziej delikatne miejsca. Czuł krew spływającą mu z czoła i policzka, jednak ten ból nie tylko go nie sparaliżował, ale nawet dodał pewności, że trafił w odpowiednie miejsce, a mieszkańcy tego domu nie należeli do niewinnych owieczek, atakowanych przez zgraję złych wilków.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeskoczył przez nieruchome ciało kobiety i mocnym kopniakiem otworzył drzwi przytrzymywane przez osobę znajdującą się po drugiej stronie. Najpewniej nie była ona przygotowana na taki atak fizyczny, bo usłyszeli jak postać upada na podłogę z głośnym jękiem. Obydwoje wskoczyli do malutkiego salonu, trzymając w dłoniach swoją najlepszą broń.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pomieszczenie to wyglądało dokładnie tak, jak sobie wyobrażał – nie znajdowało się w nim nic, co świadczyłoby o przywiązaniu mieszkańców do tego miejsca. Kilka mebli stało pod ścianą, ale oszklonym regale nie znaleźli żadnej książki, ramki ze zdjęciem czy nawet pocztówki. Gdyby nie kolorowa narzuta na starej sofie, pomieszczenie wydawałoby się niemalże gotowe do sprzedaży.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zanim się zorientował, zobaczył kolejny atak, tym razem o wiele mniej skuteczny. Syriusz bez problemu zmienił tor jego lotu, tak że jedyny mebel w salonie został podzielony na kilka części. Dostrzegł, że uroki, o ile to w ogóle była magia czarodziejów, nie były nazbyt silne, ale dosyć tragiczne w skutkach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Salim Noran podniósł się z podłogi, wciąż napierając na nich wszelkimi możliwymi sposobami. Miał jednak spory kłopot z celnością, a wynikało to najpewniej z próby znalezienia wyjścia z tej przykrej sytuacji. Syriusz dostrzegł, jak ten niezbyt wysoki, ciemnowłosy mężczyzna przenosi swoje spojrzenie na uchylone okno, dlatego kolejny urok wystrzelił w tamtym kierunku. Była to sekunda, która pozbawiła go obrony i zapewne gdyby przebywał w mieszkaniu sam, prowadząc z fałszywym Francuzem równy pojedynek, leżałby nieprzytomny na ziemi. Jednak na całe szczęście miał przy sobie Jamesa, który w pewnym momencie wszedł na starą kanapę i odbijając się od starej ławy, skoczył na ich przeciwnika, powalając go tym samym na ziemię. Niezbyt stabilny stół pod wpływem ciężaru Jamesa przekrzywił się lekko, ale ku zdumieniu Syriusza nie połamał. Noran szarpał się z Potterem przez dłuższą chwilę, ale ostatecznie skapitulował, kiedy młodszy od niego mężczyzna uderzył go porcelanową figurką w twarz. Musiał być niegdyś silnym mężczyzną, o czym świadczyły instynktowne ruchy walki, ale zapewne już od dawna nie miał do czynienia z pracą fizyczną. Sam był zadziwiony własną słabością, bo kiedy krew zalała jego niezbyt przyjazne oblicze, zaklął głośno w języku, który z pewnością nie był ani angielski, ani francuski.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz wyczarował magiczne więzy, które oplotły kostki i nadgarstki Norana. James odetchnął ciężko, siadając po turecku na ziemi tuż przed nosem swojego przeciwnika. Nic nie mówiąc, masował sobie bark, który musiał nadwyrężyć w czasie walki. Związany mężczyzna wpatrywał się w niego z mieszaniną niechęci i ciekawości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie sądziłem, że taki cherlawy chłopiec może mieć w sobie tyle siły – powiedział zdawkowo, jakby w ogóle mu nie przeszkadzał fakt, iż leży związany na ziemi, a jego żona pozostawała nieprzytomna w przedpokoju. Syriusz otworzył z wrażenia usta, a kiedy James zaśmiał się wesoło, ręce mu opadły. – Czemu zawdzięczam zaszczyt tych odwiedzin?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Tego było za wiele...&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś Salim Noran, członek grupy badawczej Ernesta Clode&#39;a spokrewniony z ludźmi Synjys i współpracownik Lorda Voldemorta – wycedził groźnie, patrząc prosto w jego oczy koloru wody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mylisz się w każdej z tych kwestii...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie chrzań... – przerwał mu ze złością, zaciskając palce na różdżce. Nie miał humoru na żarty, cała ta wycieczka zaczynała go męczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jestem Salin Noran – kontynuował mężczyzna, ignorując słowa Syriusza – ale Saliem Noran, to znaczna różnica. Nie należałem oficjalnie do grupy badawczej Clode&#39;a, jedynie raczyłem ich swoim wsparciem, mój związek z Synjys nie nazwałbym spokrewnieniem, a wspomnianego przez ciebie czarnoksiężnika nigdy nie widziałem na oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Też mi różnica – burknął pod nosem Syriusz, czując się zbity z tropu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli nie przywiązujesz wagi do szczegółów, twoi ludzie nie powinni wysyłać cię na zwiad. Ostatecznie prawdy dowiesz się tylko, szukając jej między wierszami. Gdyby...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gówno mnie to obchodzi – wtrącił się w jego monolog, który z całą pewnością nazwałby durnym, gdyby tylko ktoś nakazał mu wystawić taką ocenę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Usiadł na kanapie, kładąc nogi na stole. Musiał się uspokoić, inaczej rozmowa nie miała szans przynieść żadnych efektów. Najwyraźniej James odkrył to dużo szybciej, bo oparł się o połamaną komodę i zaczął bawić się własną różdżką, wyczarowując z niej jakieś drobne przedmioty i układając przed sobą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czego chciał od ciebie Voldemort? – zapytał powoli, ale twardo, zaznaczając tym samym swoją przewagę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic ponad to co wszyscy inni – odpowiedział mężczyzna, starając się wygodnie ułożyć na podłodze, ale niespecjalnie mu to wyszło. Charknął głośno i splunął na podłogę, przez co James spojrzał na niego z niesmakiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To czego chcą wszyscy inni? – zadał kolejne pytanie. W jego głosie można było dosłyszeć nutę zniecierpliwienia, chociaż tak starał się jej uniknąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Twoja zdolność zdobywania informacji aż poraża - westchnął z dezaprobatą Salim... a raczej Saliem Noran, jakby był nauczycielem rozmawiającym z wyjątkowo durnym uczniem. – Atakujesz mnie w moim domu, wiedząc, że najpewniej to twoja jedyna okazja na takie posunięcie i jednocześnie nie masz zielonego pojęcia, kim jestem i jaki mam w ogóle związek z twoją historią. Sam nie wiesz, czego masz ode mnie oczekiwać i gdybym chciał, mógłbym bez problemu zbyć cię jakąś żałosną historyjką, w którą zapewne byś uwierzył. W końcu nawet nie orientujesz się na tyle w temacie, by wyłapać moje kłamstwa. Ile masz lat? Dwadzieścia? Wyglądasz na tyle... chociaż nie. Daję ci dziewiętnaście. Operujesz zdolnościami magicznymi na poziomie absolwenta całkiem niezłej szkoły magii, umysł pozostał na etapie nastolatka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziwnie wyglądają twoje aroganckie wywody, kiedy leżysz związany na ziemi – zauważył James, uśmiechając się pod nosem. – A jednak taka pozycja nie utrudnia ci raczenia nas swoimi mądrościami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zawsze dzieliłem się wiedzą i doświadczeniem. Już taki ze mnie uczynny człowiek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Moja propozycja jest taka – rzekł Syriusz, z przyzwyczajenia chowając dłonie w kieszeniach kurtki. – Rozwiążemy cię, zadamy pytania, a ty odpowiedz na nie lub nie, wedle własnej woli. Jeśli skłamiesz, znajdę cię i wywlekę choćby spod ziemi. Może nie jestem typem zwiadowcy, ale potrafię być natrętny. Kiedy dowiemy się tego, czego chcemy, wyjdziemy. Po prostu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Rozumiem, że jeśli nie zignoruję zadane pytanie, będziecie mnie raczyć swoją obecnością do usranej śmierci?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie musieli odpowiadać, wszystko z łatwością można było odczytać na ich twarzach. Noran westchnął, ale nie wyglądał na zdenerwowanego... prędzej zaciekawionego, może trochę poirytowanego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rozwiązali go i pozwolili usiąść na kanapie. James stanął przy oknie, blokując tym samym drogę ucieczki. Syriusz usiadł w fotelu naprzeciw Norana, trzymając różdżkę w pogotowiu, gdyby mężczyzna postanowił jednak walczyć. Zastanawiało go, dlaczego ani razu nie padła żadna forma troski o nieprzytomną żonę, ani nieobecnego syna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zacznijmy w takim razie od początku – powiedział spokojnie Saliem, masując swoje nadgarstki. – Co wiecie o ludziach Synjys?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie musiał nawet na nich patrzeć, żeby wiedzieć, że nic. Dlatego im opowiedział, wszystko po kolei. Ostatecznie zawsze lubił być centrum zainteresowania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tłumaczenie francuskich zwrotów&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Je cherche Arthur Toutaut&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szukam Artura Toutaut.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mon mari est en voyage, je suis desole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mąż jest w podróży, bardzo mi przykro.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Vraiment? Je nai su pas, mon ami a dit moi, je trouve lui ici. Quand Arthur rentrera?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę? Nie wiedziałem, mój przyjaciel powiedział mi, że znajdę go tutaj. Kiedy Artur wróci?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Je ne sais pas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Quel domagge! Petryficus totalus!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jaka szkoda! Petryficus totalus!&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/12/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-17.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-702697748488439593</guid><pubDate>Tue, 28 Nov 2017 12:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-11-28T04:21:48.159-08:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 16</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To był najprawdopodobniej najgorszy czerwiec w jego krótkim życiu. Być może dla odmiany ostatni miesiąc nie został naznaczony śmiercią znanych i w pewien sposób bliskich mu osób, ale i tak należał do wyjątkowo męczących. Syriusz musiał wstawać około czwartej rano, a zasypiać grubo po pierwszej, żeby wyrobić się ze wszystkimi wyznaczonymi zadaniami. Śmierciożercy zaplanowali krwawy napad na Wioskę Helgi, gdzie mieszkał Dedalus Diggle i tylko cudem udało mu się wyjść z tego cało. Tak czy inaczej, trzeba było w takim zestawieniu wydarzeń odkryć motywy zwolenników Lorda Voldemorta, przewidzieć zamiary i, najprościej mówiąc, posprzątać po tych zwyrodnialcach. Jakby tego było mało, Syriusz otrzymał ponowne wezwanie na przesłuchanie w Ministerstwie Magii, podczas gdy James coraz więcej czasu spędzał w domu. Cała otoczka biegnących wydarzeń nie sprzyjała planowaniu odszukania Salima Norana – człowieka, który mógłby rozwiać niejedną wątpliwość. Udało się doprawdy z pomocą Francka Longobottoma wypytać Gibbona i dzięki temu dowiedzieć się kilku przydatnych informacji. Szkoda, że zasadzie niewiele to zmieniało. Jeżeli Śmierciożerca mówił prawdę, a biorąc pod uwagę sztuczki zastosowane przez Jamesa, nie powinien kłamać, to Salim Noran przebywał aktualnie we Francji. Tam też podawał się za Arthura Toutaut. Gibbon nie znał jego adresu ani nawet samego miejsca zamieszkania, ale podstawione nazwisko wiele ułatwiało. Niewiedza zwolennika Lorda Voldemorta w swoisty sposób działała na ich korzyść – oznaczała bowiem, że potomek dzieci Synjys nie był śledzony... przynajmniej nie tak dokładnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Można w takiej sytuacji myśleć, że droga do celu była prosta i usłana różami... nic bardziej błędnego. Pierwszy problem pojawił się już na etapie określania formy znalezienia Salima Norana. James musiał ostudzić swój zapał, kiedy spojrzał w jasne, zielone oczy żony. Syriusz sam do Francji jechać nie miał zamiaru, w końcu nie wiadomo było, jakimi zdolnościami dysponował potomek Synjys. Nie bał się ran ani śmierci, jednak w razie najgorszego wolał spocząć we własnej ziemi. Kiedy oznajmił to patetycznym tonem w Dolinie Godryka, Lily wyśmiała go i poszła zaparzyć herbaty. O dziwo, na ochotnika do podróży zgłosił się Peter, jednak Syriusz jedynie zmarszczył nos, hamując w sobie komentarz. Lubił Glizdogona, ale pożytek z niego był żaden. Poprosiłby o pomoc Remusa, ale czwarty z huncwotów właściwie przestał utrzymywać z nimi kontakt, usprawiedliwiając się ponownie działalnością na rzecz Zakonu Feniksa. W ostateczności mógłby zadowolić się towarzystwem Liny, ale czarownica aktualnie zajęta była czymś zupełnie innym. Poza tym wciąż nie do końca doszła do siebie po porwaniu w domu Janet Stopprad – klątwy zadane przez Śmierciożerców pozostawić miały skutki na wiele miesięcy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobrze, jedź – powiedziała w końcu Lily do Jamesa, widząc zdesperowane twarze trzech przyjaciół. Usiadła powoli na kanapie i skupiła spojrzenie na kominku, w którym już od dawna nie rozpalano ognia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie ma mowy – odparł Syriusz poważnym głosem. – Zaraz urodzisz dziecko, Potter zostaje przy tobie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie zaraz, tylko za dwa miesiące – stwierdził James. – Jest jeszcze dużo czasu...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Poradzę sobie – wtrąciła Lily z typowym dla siebie, dziwnym uśmiechem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jasne... – rzucił lekceważąco Syriusz. – Zrobicie, jak uważacie. To i tak nie jest moja sprawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słucham...? – James stanął naprzeciw niego ze zmarszczonymi brwiami i rękami schowanymi w kieszeniach czarnej bluzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedział. Wzruszył jedynie ramionami i oparł się o komodę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W ten sposób udało im się ustalić z ilu osób powinna składać się ich grupa marzeń, ale i tak musieli ułożyć plan działania i następnie udoskonalić go. Lily wyraźnie zaznaczyła, że zgadza się na wyjazd, ale wszystko mają zorganizować tak, żeby nie pozostało miejsca na improwizację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego właśnie Syriusz praktycznie nie spał – odpowiednie zabezpieczenie wyjazdu nie należało do najłatwiejszych zadań. Musiał w pierwszej kolejności odnaleźć Arthura Toutaut i w tym celu próbował dostać się do rejestru czarodziejów w Europie. Tak jak podejrzewał, szukany przez niego człowiek wcale na niej nie figurował. Ten ponadkrajowy spis okazał się nazbyt ogólny, w zasadzie nikt nie kontrolował zawartych tam wpisów. Wiele danych było nieaktualnych, o czym świadczył chociażby fakt, że udostępniony w rejestrze adres Syriusza wciąż wskazywał na Grimmauld Place 12.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W takiej sytuacji jedynym wyjściem było zdobycie informacji wprost ze spisu francuskiego. To jednak okazało się o wiele bardziej skomplikowane. Przede wszystkim Ministerstwo Magii chroniło dane osobowe zamieszkujących dany kraj czarodziejów. Dlatego nikt nie wyraził chęci podzielenia się z Syriuszem informacjami, zwłaszcza że ten nie posiadał żadnego urzędowego polecenia. Zdobycie owego papierka nie należało do rzeczy łatwych – na początku udał się kilka razy do Biura Petentów, ale po wielu godzinach spędzonych w kolejce, znoszenia enigmatycznych uwag pani Zoe i niedyskretnych pytań, nie otrzymał zezwolenia. Nawet kiedy wykorzystał swoje znajomości, urzędniczka pozostała nieugięta. W takim układzie wydarzeń Syriuszowi nie pozostało już nic innego niż znalezienie dobrego fałszerza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Należysz do grona przestępców? – zapytała z podekscytowaniem Natalie, kiedy w kilku zdaniach opowiedział jej o własnych rozterkach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jesteś zbyt bystra, wiesz? – odparł zmęczony i położył się na trawie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie uśmiechnęła się słodko, jakby odebrała to jako komplement, a nie zniewagę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Korzystając z rad udzielonych mu przez przyjaciół, udał się na ulicę Śmiertelnego Nokturnu, żeby właśnie tam odnaleźć Ernesta: właściciela sklepu z nawozami przeciw magicznym szkodnikom. Nie było to wcale trudne, smród roznosił się po całej alejce, a kolorowe plakaty przedstawiające zmyślne tępienie ślimaków, korników i bahanek przykuwały uwagę nawet tych niezainteresowanych.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wszedł do środka starając się nie dotykać żadnej z konstrukcji znajdującej się w sklepie. Z trudem poradził sobie z duszącym zapachem, chociaż oczy zaszły mu łzami pod wpływem unoszących się oparów. Mimo to dostrzegł zawalone kartonami półki i szklane akwaria z obrzydliwymi robalami zjadanymi przez większe i jeszcze bardziej obrzydliwe robale. W niektórych miejscach poustawiano doniczki z podejrzaną roślinnością – kilka okazów Syriusz osobiście widział w Zakazanym Lesie. Przy głównej ladzie stał człowiek o czarnych włosach związanych w koński ogon i domalowanym kredką wąsikiem. Wyglądał niepoważnie, wręcz komicznie, jednak niezdrowy blask w jego oczach kazał też oceniać go jako osobnika niebezpiecznego albo co najmniej niegodnego zaufania. Syriusz wolałby uniknąć jego towarzystwa, ale miał do wykonania zadanie, które nie mogło czekać. Kiedy jednak otworzył usta, żeby coś powiedzieć, momentalnie zaschło mu w buzi pod wpływem niezbyt zdrowych oparów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzień dobry – wycharczał, czując ból w podrażnionym gardle. Starał się brzmieć na tyle uprzejmie, żeby właściciel sklepu nie poczuł się urażony, ale na tyle ostro, aby zachować pozycję osoby dominującej. – Szukam sposobu na najgorsze szkodniki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Razem udali się do ciasnego pomieszczenia zwalonego kartonami, gdzie jedynym źródłem światła była stojąca na biurku lampa oliwna. Ernest wskazał Syriuszowi miejsce na drewnianym taborecie, podczas gdy sam usiadł na plastikowym pudle. Ich rozmowa nie trwała długo, ale i tak była niezwykle męcząca. Mimo nadmiaru uprzejmych zwrotów i uśmiechu przyklejonego do twarzy właściciela sklepu, jego klienci ani na chwilę nie mogli poczuć się bezpiecznie. Ciężko było uwierzyć w to, że ten człowiek zajmuje się jedynie fałszowaniem dokumentów, a nie jakimiś okrutnymi, czarno magicznymi praktykami. To jednak i tak przestało mieć znaczenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tydzień później, dokładnie dwie godziny po odebraniu przez Syriusza sfałszowanego dokumentu, sklep Ernesta zamknięto i zlikwidowano. Jego właściciel za oszustwa został wysłany do Azkabanu na dwa miesiące i zapewne po ich upływie już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem. Dwie zakapturzone postacie wlekły jego zszokowane ciało, podczas gdy jeden z pachołków Doriana Rogersa kroczył za nimi, masując sobie skroń. W pewnym momencie spojrzenie jego i Syriusza skrzyżowały się, ale trwało to nazbyt krótko, by Black mógł rozpoznać jego zamiary. Dla bezpieczeństwa postanowił wrócić do domu, chociaż biorąc pod uwagę ostatni atak na mieszkanie, mógł to nie być najlepszy pomysł.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Teleportował się niedaleko placu zabaw, na którym nie tak dawno rozegrała się walka i usiadł pod jednym z drzew. Dłuższą chwilę wpatrywał się w papierek wykonany przez Ernesta, chociaż na pierwszy plan w jego umyśle wysuwało się przeszywające spojrzenie aurora. Czyżby Rogers wiedział o jego zamiarach? Może powinien wyrzucić pozwolenie i spróbować znaleźć Norana w inny sposób? Tylko jaki?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie. Teraz już nie było odwrotu. Musiał uczynić to, co do niego należało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Następnego dnia udał się do Ministerstwa Magiii, ściskając teczkę, w której znajdowało się pozwolenie. Udał się prosto do odpowiedniego biura, gdzie, ku jego zdumieniu, nie było żadnej kolejki. Nieprzygotowany na taki rozwój wydarzeń, gapił się na plakietkę na drzwiach przez kilkanaście minut. Nacisnął na klamkę dopiero wtedy, kiedy przechodzący ludzie zaczęli spoglądać na niego z zaciekawieniem. W środku czekała na niego ukryta za stertą papierów kobieta. Z udawaną pewnością siebie usiadł wygodnie w fotelu naprzeciw jej biurka i wyjaśnił w kilku zdaniach sprawę, z którą przychodził.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po skończeniu przemówienia, uśmiechnął się ładnie do młodej urzędniczki, której twarz pokryła się rumieńcem. Musiała być od niego młodsza… albo po prostu tak wyglądała. Wzięła od niego sfałszowany dokument, nie odrywając wzroku od biurka, a kiedy przez przypadek dotknęła jego ręki, przez jej ciało przeszedł widoczny dreszcz. Nie mógł powstrzymać się od uniesienia brwi, ale na całe szczęście dziewczyna tego nie dostrzegła. Poprawiła tylko okulary, żeby uważnie przeczytać przedstawione jej zaświadczenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wygląda na to, że wszystko się zgadza – powiedziała lekko zachrypniętym głosem, wciąż nie patrząc mu w oczy. – Będę musiała tylko jeszcze użyć wykrywacza oszustw, mógłby mi pan go podać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez dłuższą chwilę pozostał w bezruchu, analizując słowa dziewczyny. Miał ochotę głośną zakląć, ale to nie zadziałałoby na jego korzyść. Był pewien, że ten cały wykrywacz to jeden z cudownych pomysłów Rogersa. W takim układzie musiał zadziałać jeszcze inaczej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jasne – odparł, puszczając do niej oko, przez co twarz młodej urzędniczki zrobiła się czerwona jak cegła. – Który to?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wskazała dłonią na dziwne urządzenie leżące na jednej z półek. Na całe szczęście Syriusz był wysoki i nie musiał stawać na palcach, aby ściągnąć zdobycz. Tak czy inaczej, przedmiot tego typu nie powinien znajdować się w miejscu do tego stopnia niedostępnym. Urzędniczka z pewnością nie miała więcej niż metr sześćdziesiąt, w jaki sposób niby za każdym razie korzystała z wykrywacza? Prosiła interesantów czy podstawiała sobie taboret? Syriusz uśmiechnął się do siebie, zacisnął palce na różdżce i mruknął pod nosem zaklęcie. Zaraz potem podał przedmiot dziewczynie, zatrzymując swoje spojrzenie na jej migdałowych, piwnych oczach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O nie – jęknęła urzędniczka, kiedy zdała sobie sprawę, że postanowiona przed nią maszyna jest uszkodzona. – Co ja teraz zrobię?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Coś nie tak? – zapytał z udawaną troską. Dziewczyna zaczęła uderzać pięściami w wykrywacz, jakby to miało go naprawić. – Na takie coś mogła wpaść tylko kobieta – dodał, nie mogąc się powstrzymać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez chwilę wydawało mu się, że urzędniczka wybuchnie, ale na całe szczęście okazało się to tylko złudzeniem. Zamiast tego opadła na krzesło i załkała cicho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zepsułam je... na pewno je zepsułam – chlipała, nie dostrzegając autentycznie zszokowanej twarzy Syriusza. Wiele rzeczy mógł przewidzieć, ale na to nie wpadłby nigdy w życiu. – Teraz... wyrzucą mnie... z...z...pracyyyy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pomogę – powiedział zrezygnowany. Jego plan wziął w łeb, a to wszystko dlatego, że urzędniczka okazała się bardziej nieporadna, niż się spodziewał. Nie miał serca sprawiać jej takich kłopotów... cóż. Znajdzie inny sposób na zdobycie informacji o Noranie. Powiedział głośno formułę zaklęcia, trzymając różdżkę na jednym z najważniejszych ośrodków w urządzeniu. Po chwili wykrywacz wydał z siebie dźwięk przypominający prychnięcie i zaświecił Syriuszowi prosto w oczy. Po tym żałosnym przedstawieniu młody Black odwrócił się i skierował w stronę wyjścia, ale młoda urzędniczka zatrzymała go w połowie drogi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie chciał pan przypadkiem zdobyć informacji z Archiwum? – zapytała cicho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może innym razem – powiedział nerwowo. – Widzę, że jest pani zajęta, a mi też trochę się spieszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Strasznie przepraszam – jęknęła. – To mój trzeci dzień w pracy i jeszcze nie potrafię się ze wszystkim wzorowo obchodzić. Zaraz znajdę dla pana te informacje, tylko nie wychodź!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach wybiegła z gabinetu, zostawiając go tam całkiem samego. Syriusz stał jak wbity w ziemię, zastanawiając się, ile czasu zajmie dziewczynie szukanie odpowiedniego rejestru. Z pewnością nie powinna pozwolić mu na grzebanie we własnym gabinecie, ale sama stworzyła ku temu idealną okazję. Z drugiej strony jej zachowanie wydawało się podejrzane... być może zainstalowała w pomieszczeniu coś, co śledziło jego poczynania? A jeśli wybiegła tak szybko, żeby go sprowokować albo, co gorsza, zawiadomić Biuro Aurorów? W takim układzie musiał jak najszybciej zniknąć z ministerstwa...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Już jestem – usłyszał głos za swoimi plecami. Odetchnął z ulgą, widząc siadającą przy biurku urzędniczkę z uroczym uśmiechem na twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwadzieścia minut później opuścił gmach Ministerstwa, chociaż wciąż nie mógł zrozumieć, jakim cudem nie napotkał na swej drodze żadnych problemów. Teraz już wiedział, że Arthur Toutaut przebywał małej miejscowości położonej w regionie Poitou-Charentes niedaleko La Rochelle. Z pewnością było to niezbyt wyróżniające się miejsce – wprost idealne na ukrycie własnej tożsamości. Teraz pozostało już tylko udać się tam i zdobyć potrzebne informacje. Niestety jakkolwiek prosto by to nie brzmiało, wcale takie nie było.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Słońce jakby doskonale zdawało sobie sprawę z ich wyprawy, bo wstało tego dnia wyjątkowo wcześnie. Jasne promienie oświetlały ścieżkę prowadzącą do lasu otaczającego Dolinę Godryka. Znajdowała się ona zaraz za jednym z domów, pozornie identycznym jak wszystkie budowle w wiosce. Odróżnić go od pozostałych można było na podstawie bujnej, intensywnie zielonej roślinności zajmującej większą część ogrodu. Pozornie chaotyczna dodawała miejscu uroku, chociaż wielu sąsiadów patrzyło na nią z niesmakiem. Zapewne nie wynikało to z dziwacznej kompozycji kwiatów, ale przedziwnych sadzonek i ziół, które wzbudzały przestrach u miejscowej ludności. Syriusz był czarodziejem, więc doskonale wiedział, że żadne z krzewów nie przejawiają właściwości czarno magicznych, nie mniej dla mugoli mogły sprawiać wrażenie demonicznych... niczym z tych śmiesznych bajek, gdzie wiedźmy miały brodawki i wielkie, garbate nosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James wyglądał na niewyspanego i pozbawionego wszelkiej energii, a zaciśnięte na kubku z kawą dłonie tylko to podkreślały. Jego kruczoczarne włosy powiewały na porannym wietrze, tworząc na głowie standardowy bałagan. Co jakiś czas pakował w siebie kolejne dawki kofeiny z dodatkiem ziół rozbudzających, poza tym szczegółem wydawał się przebywać w zupełnie innym świecie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mogłeś wypić tego w domu? – zapytał z nutką irytacji Syriusz, na co przyjaciel jedynie ziewnął przeciągle i wlał do gardła kolejny łyk kawy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wracajcie szybko – powiedziała Lily, składając dłonie na swoim wyraźnie zaokrąglonym brzuchu. Doskonale panowała nad nerwami, chociaż z pewnością była zmartwiona. Wpatrywała się w nich swoimi jasnymi, zielonymi oczami, chłonąc obraz dwóch mężczyzn odwróconych plecami do wschodzącego słońca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tamtym momencie wydawali się tak podobni i różni jednocześnie – ubrany w całości na czarno Syriusz z rękami schowanymi w kieszeniach kurtki i zmarszczonymi brwiami oraz delikatnie uśmiechnięty James trzymający w dłoniach błękitny kubek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jasne – powiedział wesoło, oddając żonie ceramiczne naczynie. – Tylko dbaj o siebi…i o naszego malucha.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Lily zaśmiała się głośno i położyła mu dłoń na policzku, wypowiadając bezgłośnie słowa, których Syriusz z tej perspektywy nie mógł zrozumieć... może to i lepiej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odwrócił się w stronę jaśniejącego horyzont, skupiając uwagę na mieniących się odcieniami złota i czerwieni chmurach. Do jego uszu docierał lekko stłumiony śpiewa ptaków, a gdy wczuł się jeszcze bardziej, potrafił dosłyszeć niepewne ruchy polnych zwierząt.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Idziemy! – powiedział dziarsko James, uderzając go pięścią w plecy. Chwilę później stanął na pniu jednego z wyciętych drzew i zniknął z donośnym trzaskiem. Syriusz jeszcze przez kilka minut wpatrywał się w budzący nadzieję krajobraz, by zaraz potem przenieść się miejsce, którego jeszcze nigdy nie odwiedzał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nigdy nie przepadał za daleką teleportacją, mimo że nie miał z nią żadnych technicznych problemów. W zasadzie nie kosztowała nawet nazbyt wiele wysiłku, a nieprzyjemne wrażenie przytkanych uszu nie robiło wrażenia. Tym, co najbardziej go denerwowało, była kompletna zmiana powietrza. Nie potrafił tego lepiej uzasadnić, zwyczajnie miał problem z przyswojeniem atmosfery, jakby tlen unoszący się między francuskimi kamieniczkami posiadał zupełnie inną wartość. Z drugiej strony wąskie uliczki Niort zrobiły na nim spore wrażenie. Stawało się tak za każdym razem, gdy odwiedzał kraj nazywany przez Anglików skupiskiem romantyków. Uroki francuskich budowli nie budziły wątpliwości. Wszystko w tym dziwacznym państwie było piękne aż do odruchów wymiotnych.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tu jesteś! – usłyszał głos przyjaciela, którego początkowo nie mógł zlokalizować. Dopiero po dłuższej chwili rozglądania się spostrzegł Jamesa stojącego na jednym z bogato zdobionych balkoników.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Złaź stamtąd, przygłupie – warknął Syriusz, chociaż był pewny, że adresat tej wiadomości w ogóle go nie dosłyszał. Zamiast tego zaśpiewał złośliwie &quot;Julio, gdzie się podziewasz?!&quot;. Przyjaciel wpatrywał się w niego ze złością, bo wcale nie było mu do śmiechu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wiliam Shakespeare w swoim dramacie opisał historię dwóch zwaśnionych rodów magicznych, którą Potter wręcz uwielbiał na swój własny, pokręcony sposób. W owym zacnym dziele rodzina Monteki bardzo często wiązała swoje dzieci z mugolami, uznając to za jak najbardziej naturalne, a nawet pożądane – wynikało to z ich teorii skupionej na tym, iż tak zwane &quot;mieszańce&quot; zostają obdarzeni szczególnymi mocami, które później bogacą ich krewnych. Wszystko byłoby w porządku, gdyby ich dziedzic Romeo nie postanowił związać się z Julią Kapuletti, która należała do rodziny przewrażliwionej na punkcie czystości krwi. Dramat skupił się na wojnie pomiędzy poglądami dwóch stron, gdzie jedni zostali pokazani jako ciemnota umysłowa, a drugich przybliżono do dziwaków, ekscentryków. Cała akcja kończyła się śmiercią głównych bohaterów, przez co dwie skłócone rodziny wpadły sobie w ramiona. Fabuła nie należała do wyjątkowo oryginalnych, jednak z jakiegoś powodu wzbudziła sensację wśród magicznej społeczności. Starożytny i szlachetny ród Black dodał tę lekturę do listy ksiąg zakazanych, nic więc dziwnego, że wiecznie zbuntowany Syriusz postanowił ją przeczytać wraz ze swoimi przyjaciółmi. Niestety lektura nie spełniła ich oczekiwań, wręcz wywołała ogromne zdziwienie... nawet wielce zakochany James nie potrafił pogodzić się z karykaturą tragicznej miłości, uznając ją za &quot;chorą na głowę&quot;. To nie przeszkadzało mu wywoływać Julii za każdym razem, gdy razem z Syriuszem odwiedzali jakieś bardziej urokliwe miejsce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James zeskoczył z balkonu, lądując miękko na stopach. W normalnych warunkach zapewne połamałby sobie nogi, ale wykorzystał zaklęcie spowalniające, które złagodziło upadek. Uśmiechnął się do przyjaciela zawadiacko, chowając różdżkę w spodniach. Gdyby był z nimi Remus, zapewne jego głos w tamtym momencie grzmiałby im w uszach niczym występ orkiestry dętej. Jednak Syriusz miał w nosie wszystkie przepisy, sam nie przywiązywał do nich wagi, więc nie dostrzegał powodu, dla którego miałby pouczać Pottera. Na całe szczęście nie znajdowali się w centrum miasta i obecnie na ulicy nie dostrzegli nikogo podejrzanego. James wyciągnął z zarzuconej na ramię torby urządzenie przypominające mosiężny czajnik. Przez dłuższą chwilę młody mężczyzna wycierał go rękawem kurtki, aż w końcu westchnął ciężko i powiedział:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wyczuwa żadnego czarodzieja w promieniu kilkudziesięciu mil...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli cwaniak się ukrył – odrzekł Syriusz, rozglądając się dookoła. – Nie pozostaje nam nic innego, jak popytać ludzi. Może ktoś słyszał o dziwaku z nietypową urodą...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tutaj pełno dziwaków z nietypową urodą, w końcu taka jest wizytówka Francji – rzucił James. – Mimo to nie zaszkodzi spróbować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszyli w kierunku nieco bardziej tłocznego miejsca, chociaż niewielkie widzieli szanse na powodzenie swojej misji. Niort być może nie należało do metropolii porównywalnych z Paryżem, ale z pewnością nie była to wioska wielkości Hogsmeade, gdzie wszyscy się znali i potrafili wyśpiewać historię rodziny sąsiada.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mieli rację. Gdy tylko podeszli do losowego Francuza i zapytali o miejsce zamieszkania Arthura Toutaut, ten spoglądał na nich z mieszaniną zdziwienia i politowania. Jeden starszy człowiek wyzwał ich od chuliganów, a inny wyjątkowo szczupły mężczyzna zamiast odpowiedzieć im na pytanie, zaprosił ich do swojej rezydencji w Angouleme na kolację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chyba nie będziemy tak łazić w ciemno jak amatorzy, co? – zapytał w końcu Syriusz, odgarniając włosy z czoła z charakterystyczną dla siebie niecierpliwością. – Powinniśmy użyć &quot;tego&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James westchnął głośno, ale nie oponował. Razem ruszyli przez miasto, aby jak najszybciej znaleźć się na jego obrzeżach. Mijali mniej i bardziej okazałe budowle, ale nie mieli specjalnie czasu na podziwianie architektury. Nie chcieli marnować czasu, a ich plan nie przewidywał &quot;widzów&quot;. Musieli więc znaleźć możliwie najbardziej spokojne miejsce, aby rozstawić bariery i nawiązać połączenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zatrzymali się w miniaturce parku i chociaż nie było to kryjówką ich marzeń, to z pewnością ukryci w krzewach nie wzbudzali zainteresowania ze swoimi linkami i drucikami. Przynajmniej tak im się wydawało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Qu&#39;est ce que voues faites? – usłyszeli damski głos za swoimi plecami. Skupiony na robocie James w ogóle nie zareagował, ale Syriusz odwrócił się powoli i spojrzał w twarz poważnie wyglądającej kobiety o ostrych rysach twarzy. Miała ciężkie, czarne włosy opadające jej na ramiona i równie ciemne oczy. Nie była nazbyt piękna, ale znakomicie maskowała to pod perfekcyjnie wykonanym makijażem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Absolument rien – odparł z uśmiechem na twarzy i podniósł się z ziemi. Dopiero wtedy jego przyjaciel zdał sobie sprawę, że jest obserwowany. Zacisnął dłonie na swojej mahoniowej różdżce, ale Syriusz pokręcił powoli głową. – Je me perdre et Je cherche la route.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tu et dans les arbustes - stwierdziła, racząc go podejrzliwym spojrzeniem. – Tu n&#39;as pas la carte et utilises les files... Tu es terroriste?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz spojrzał na nią ze zdziwieniem, po czym zaśmiał się głośno i wytarł brudne dłonie o spodnie. Nie miał pojęcia, co znaczy słowo &quot;terrorysta&quot; wśród mugoli, ale jeśli miało podobne znaczenie do tego wśród czarodziejów, to dziewczyna najpewniej oskarżała ich o jakiś zamach. Pytanie tylko, jak mieli tego dokonać za pomocą kilku kabli...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dit moi, common tu t&#39;appelles? -– zapytał, czując, jak powraca do niego dobry humor. Kobieta nie mogła być od niego dużo starsza, mimo że usilnie próbowała prezentować się dojrzale i wyniośle. Zdradzało ją lekkie drżenie w głosie... jeśli jednak myślała, że miał zamiar zniszczyć to miasto, to w zasadzie miała do tego prawo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Et toi? Je ne parle pas avec entranger – odparła z rozdrażnieniem. – Tu as arrive de la Angleterre? J&#39;ai entendu tu parl anglaise.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
- Je ne sais pas tu est espionne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dalej poszło mu już o wiele łatwiej. Zanim wyjechał do Francji był przekonany, że ten język pójdzie mu topornie, ostatecznie nie używał go od wielu lat. Jednak mimo wszystko bez problemu rozumiał ludzi dookoła niego, chociaż w mowie czuł się wciąż niepewnie. James spoglądał na niego kątem oka, kiedy rozmawiał z bezpośrednią i nazbyt wścibską mieszkanką Niort. Dziewczyna miała na imię Audrey i studiowała coś na mugolskiej uczelni... Syriusz nie rozumiał, ku chwale czego, bo nic z jej tłumaczeń nie rozumiał. W każdym razie bardzo szybko wybił z głowy dziewczyny pomysł z terroryzmem. Nie potrafił doprawdy wyjaśnić, w jakim celu używali drutów, ale jakimś cudem przedstawił ich jako angielskich studentów, poszukujących Arthura Toutaut, który miał im pomóc w wykonaniu pracy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Arthut Toutaut? Il est le proffeseur? Tu plaisantes – zaśmiała się. – Non, pas possibile! Ile est stupide, arriere et sans emploi. Certainement tu te moques de moi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie żartował, nie przeszło mu to nawet przez myśl. Chciał po prostu wydobyć z niej trochę informacji, nigdy w życiu się nie spodziewał, że może być ona takim cennym źródłem. Wkrótce okazało się, że Arthur Toutaut był jej sąsiadem – mieszkał w najmniejszym z mieszkań w jej kamienicy wraz z żoną i przygłupim synem, który nieustannie wpadał w jakieś kłopoty z tamtejszymi stróżami prawa... jakkolwiek ich nazywano. Prawie nigdy go nie widywano poza domem, a kiedy już raczył tamtejszą społeczność swoją obecnością, zazwyczaj drwił i wyśmiewał ich, jakby stanowili gorszą kategorię człowieka. Dla nich była to czysta hipokryzja, bo jak mógł oceniać ich człowiek bez pracy i perspektyw? Pani Toutaut wydawała się zastraszona, chociaż często wychodziła do sklepu, czy urzędu, ale prawie nigdy z nikim nie rozmawiała. Oni, jako sąsiedzi, nie dostrzegali na niej śladów przemocy fizycznej, jednak zachowanie kobiety z pewnością nie było normalne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mais probablement tu cherches le different homme. Mois voisine n&#39;est pas erudite et n&#39;aide pas toi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz uśmiechnął się pod nosem, bo po jej opisie był przekonany o prawdziwej tożsamości nielubianego sąsiada. To takie typowe – czarodzieje ukryci w mugolskiej społeczności zazwyczaj izolowali się, a niemagicznych osobników traktowali jak kurz na butach. Jedyne, co nie pasowało mu do obrazka, to istnienie rzekomego syna Arthura, który wedle informacji zdobytych przez nich w Anglii nie powinien istnieć. Z drugiej strony dane przez nich zdobyte nie były kompletnie i przecież nikt ich nie zapewnił, że Salim Noran nie miał żadnego potomstwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Odprowadzę ją – powiedział spokojnie do stojącego w cieniu drzewa Jamesa. – Idź za mną, ale trzymaj się z tyłu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiwnął głową na znak, że zrozumiał, po czym posłał wesoły uśmiech francuskiej studentce. Ta tylko odwróciła głowę, najpewniej ukrywając słodki rumieniec, który ozdobił jej twarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W zasadzie wydawała się milutka i zadziwiająco normalna. W niczym nie przypominała kobiet, które spotykał do tej pory... ani Liny, ani Aileen, ani Natalie, ani nawet Lily, jakby pochodziła z kompletnie innego, ale strasznie prostego w swojej konstrukcji świata. Jej życie kręciło się wokół rodziny, przyjaciół i szkoły, kompletne nie zdawała sobie sprawy z konfliktów, z którymi obecnie borykali się angielscy czarodzieje. Jej myśli nie przeszywał strach związany z wojną, nie musiała codziennie mierzyć się ze stratą przyjaciół, przyszłość wydawała się pewna jak to, że po nocy nastąpi dzień. Syriusz nie mógł uwierzyć, że znajduje się w miejscu, gdzie ludzie nie drżą na myśl o Voldemorcie, a zamiast tego narzekają na pogodę, ich przywódcę, jakkolwiek się nazywał, czy nieprzyjemnych sąsiadów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stanął przed jej domem i pożegnał się w uprzejmy sposób... może nawet trochę nostalgiczny, bo nigdy nie lubił robić tego, do czego był w owym momencie zmuszony. Dziewczyna uśmiechała się do niego, nie podejrzewając absolutnie niczego, bo przecież w biały dzień nie miała się czego bać. Być może nie ufała mu, nawet nie liczyła na to, że jeszcze kiedyś się spotkają, jednak chciała zachować miłe wspomnienie tej rozmowy... chciała...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Oblivate – powiedział cicho, kiedy tylko dziewczyna dotknęła mosiężnej klamki drzwi prowadzących do jej domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tłumaczenie francuskich zwrotów ; ))&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Qu&#39;est ce que voues faites?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co robicie?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Absolument rien. Je me perdre et Je cherche la route.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zupełnie nic. Zgubiłem się, więc szukam drogi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tu et dans les arbustes. Tu n&#39;as pas la carte et utilises les files... Tu es terroriste?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Siedzisz w krzakach, nie masz mapy i używasz jakiś drutów... jesteś terrorystą?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dit moi, common tu t&#39;appelles?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powiedz mi, jak się nazywasz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Et toi? Je ne parle pas avec entranger. Tu as arrive de la Angleterre? J&#39;ai entendu tu parl anglaise.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A ty? Nie rozmawiam z obcymi. Przyjechałeś z Anglii? Słyszałam jak mówisz po angielsku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Je ne sais pas tu est espionne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiedziałem, że jesteś szpiegiem.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/11/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-16.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-5871864598287498862</guid><pubDate>Tue, 21 Nov 2017 12:42:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-11-21T04:42:50.890-08:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 15</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Akademia Magii w Stanach Zjednoczonych Ameryki stanowczo różniła się od Hogwratu. Był to bowiem budynek jakby niezdecydowany – niby nowoczesny, ale w dużej mierze przypominający domek na prerii. Punkt kulminacyjny dziwaczności stanowiła metalowa rura łącząca krzywą wieżę z jednym z kwadratowych budynków. Człowiek mógłby godzinami się zastanawiać nad sensem jej istnienia, ale i tak nie byłby w stanie pojąć zamysłu autora tej wizji. Przy wykorzystaniu wszelkich zasobów zrozumienia można nie wyśmiać samej wieży, która przecież również pasowała tutaj jak pięść do nosa, ale ten pręt przerastał nawet nowoczesnego i światłego maga. Całość otoczona była przez tony piasku i lichą roślinność pustynną. Na typowym Brytyjczyku zrobiło to spore wrażenie, w końcu przyzwyczajony był do zieleni i raczej deszczowego klimatu. Nawet ludzie w tamtych stronach wydali mu się inni: komunikowali się niby w języku angielskim, ale dla Jamesa była to mowa ze śmietnika, chociaż nie do końca potrafił znaleźć wytłumaczenie dla własnej niechęci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uczniowie Zarnezi, bo tak właśnie nazywała się tamtejsza szkoła, odziani byli w bladożółte szaty z trójkątnymi kapturami, co upodabniało ich do mnichów. Sam sposób poruszania się tych nastolatków wydawał się nazbyt spokojny, wręcz irytujący... co najmniej jakby ktoś nafaszerował ich wywarem ze śliny buchorożca. Gdyby zestawić ich z uczniami Hogwartu, zwłaszcza Gryfonami, Amerykanie mogliby dojść do wniosku, że angielskie dzieci chorują na nadpobudliwość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jakie było więc zdziwienie Jamesa, gdy drzwi gabinetu nie otworzył mu wcale powolny i zgrzybiały duchowny, ale ekscentryczny profesor z ogromną, granatową tiarą w różowe gwiazdy. Mówił z niebywałą ekscytacją, jakby lekki podmuch wiatru stanowił dla niego fascynujące wydarzenie na miarę pokonania czarnoksiężnika Grindelwalda. Bardzo szybko odesłał go do szukanej Mariki Nino: wyjątkowo pięknej kobiety, najprawdopodobniej wnuczki wili, bo jej uroda znacząco wyróżniała się na tle pozostałych. Nie była sympatyczna, właściwie niewiele miała zamiar mówić. Z pewnością natomiast chciała owinąć sobie Jamesa wokół palca, chociaż była od niego starsza o minimum siedem lat... chyba że właśnie to nią kierowało. Tak czy inaczej on nie był zainteresowany, co znacząco utrudniało mu zadanie. W takiej chwili żałował, że nie zabrał ze sobą Syriusza, który być może nie grzeszył urokiem osobistym, ale chociaż nie miał żony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Można powiedzieć, że właściwie przypadek zadecydował o tym, że ostatecznie nie wrócił do Anglii z pustymi rękoma. Kiedy bowiem kroczył w kierunku wyjścia w towarzystwie niezbyt uprzejmej Mariki, okazało się, że jedna z uczennic wpadła na szalony pomysł przedostania się w dosyć niebezpieczny sposób do jednego z budynków – najpewniej dormitorium chłopców. Pomóc jej w tym miała wspomniana wcześniej metalowa rura, która dziwnym trafem łączyła wieżę, na której przebywał James, z budynkiem podłożonym pod drugiej stronie naukowego kompleksu budynków. Znajdowało się to co najmniej osiemdziesiąt stóp nad ziemią i niejednego czarodzieja przyprawiłoby o zawrót głowy. Być może nieprzewidywalność należała do głównych cech amerykańskich uczniów, bo to tej pory nie wydawali się Jamesowi zdolni nawet do latania na miotle, a cóż dopiero bardziej zmyślnych rzeczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jak się można spodziewać, kiedy Marika dostrzegła dziewuchę w takim miejscu, natychmiast kazała jej zejść. Problemem okazało się to, że uczennica bała się ruszyć choćby o cal. James śmiał się z boku, bo z własnego doświadczenia wiedział, że banałem było na coś wleźć, ale opuszczenie niebezpiecznego miejsca należało już do wyzwań. Kiedy więc nauczycielka Zarnezi udała się po pomoc, sama bowiem okazała się niezbyt biegła w zaklęciach, postanowił na własną rękę pomóc dziewczynie. Nie kryła się za tym żadna cwana strategia, po prostu kiedy w oczach nastolatki dostrzegł łzy, zwyczajnie zmiękło mu serce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jakkolwiek ciężko to sobie wyobrazić, docenić należy wszelkie starania, James stanął na kamiennym parapecie, by zaraz potem wskoczyć na tę śmieszną, w ogóle nieładną rurę. Nawiasem, sam fakt stworzenia czegoś takiego, wydawał się Jamesowi co najmniej idiotyczny – po co w ogóle jedną z wież łączyć z zupełnie innym budynkiem? To było zwyczajnie nieestetyczne, jakby architekt zapomniał stworzyć kanalizacji i zakpił sobie z założycieli umieszczając tę rurę w powietrzu, żeby każdy odwiedzający mógł ją zobaczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Abstrahując już od bezguścia budowniczych, James starał się utrzymać równowagę na rurze i powoli zbliżył się do dziewczyny, wyciągając w jej kierunku rękę. Nawet go nie zdziwiło, gdy uczennica zachwiała się i zapewne zleciałaby w dół, gdyby on w ostatniej chwili nie zmienił pozycji i zahaczając nogą o tę nieszczęsną rurę, obiema rękami nie złapał dziewczyny za nadgarstek. Wszystko zostało dodatkowo udekorowano dramatycznym wrzaskiem uczennicy, który prawie przebił mu bębenki w uszach... naprawdę szyszymora przy tym to pestka. Jakby tego było mało, nastolatka w ataku paniki zaczęła miotać się jak dzikie zwierzę. Z trudem udało mu się wciągnąć ją ponownie na stały grunt, ale przecież nie po to trenował wiele lat Quidditcha, żeby nie radzić sobie w takich sytuacjach. Kiedy udało mu się zwolnić jedną z dłoni, pomógł sobie również czarami, w każdym razie misja zakończyła się pełnym sukcesem. Co zabawne, stojący nieopodal uczniowie pozostali niewzruszeni, jakby dla nich spadające dzieciaki stanowiły naturalny krajobraz ich szkoły... niczym błonia w Hogwarcie. Nawet nauczyciel przyprowadzony przez Marikę nie wyglądał na szczególnie zainteresowanego, chociaż podziękował Jamesowi za pomoc. Nie dopytywał nawet, skąd on się w ogóle u nich wziął. James odniósł wrażenie, że ludzie w Teksasie nie wiedzą, co to są emocje, a ich hasłem przewodnim była obojętność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Marika stała z boku, bacznie obserwując poczynania Anglika. Zapytała go, gdzie się nauczył takich... akrobacji, a kiedy odpowiedział jej, że wiąże swoją przyszłość z Quidditchem, kobiecie jakby rozwiązał się język. Razem wdali się w niebywale ciekawą dyskusję na temat poszczególnych drużyn i, jak się okazało, obydwoje byli fanami Roberta Patersona: jednego z najlepszych ścigających wszech czasów. Tak... to była świetna rozmowa. Dzięki niej też Marika zaprosiła go do siebie na tequilę, rezygnując tym samym z tonu kokietki. James opowiedział jej o wojnie w Anglii, swojej żonie... starał się unikać tematu Leonoscars i Surgów, przynajmniej jeśli chodzi o kluczowe elementy układanki. W końcu udało mu się zebrać potrzebne informacje... niestety te chyba więcej namieszają niż pomogą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Marika Nino pracowała w grupie badawczej Ernesta Clode&#39;a – naprawdę wspaniałego czarodzieja. Człowiek ten potrafił skupiać wokół siebie wybitnie uzdolnionych wyrzutków, jakoś niespecjalnie dogadywał się z ludźmi należącymi do znanych i lubianych. Może dlatego wiele profesorów nie doceniało Clode&#39;a, zwłaszcza że ten wolał zajmować się przeszłością niż przyszłością. O wiele ciekawsze wydawały mu się losy starodawnych plemion niż nowatorskie sposoby na eliksiry, zaklęcia, czy transmutację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do ekipy należała szóstka osób: wspomniany wcześniej profesor, były więzień Maurycy Badlin, czeska wiedźma Igrid Ivaneska, człowiek-zagadka Salim Noran, czarnoskóry wampir Bapriste Beaux i właśnie Marika Nino. Można myśleć, że takie &quot;patałajstwo&quot;, jak zwykli ich określać inni naukowcy, nie dojdzie do niczego odkrywczego. Cóż... mylili się. Badania nie polegały na przeszukiwaniu książek, lecz w głównej mierze podróżowaniu i mierzeniu się z licznymi niebezpieczeństwami na zakazanych ziemiach. Udało im się zebrać mnóstwo pożytecznych informacji, ale niestety po śmierci Ernesta Clode&#39;a ich grupa się rozpadła... może to właśnie ten dobroduszny profesor trzymał ich razem. W każdym razie Badlin po miesiącu opuścił Teksas i wkrótce trafił ponownie do więzienia. Ivaneska wyruszyła w nikomu nie znanym celu do Azji i tam też zginęła, podczas gdy towarzyszący jej Noran zapadł się pod ziemię. Beaux o dziwo pozostał w szkole wraz z Mariką, chociaż obecnie utrzymują sporadyczny kontakt.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Marika jasno dała do zrozumienia, że informacje zawarte w książkach są bzdurą i można nimi sobie najwyżej kuper podetrzeć. Surgowie bowiem nigdy nie nosili żadnych kamieni na szyi, nie zawierali zresztą małżeństwa, a okrucieństwem nie musieli się chwalić – wszak każdy o tym wiedział i bez durnego symbolu. Oczywiście kilkoro nosiło taki talizman, ale nie miało to nic wspólnego z tradycją Surgów, prędzej już z Dziećmi Synjys, którzy w ramach zaślubin obdarowywali swoje żony talizmanem mającym wartość europejskiej obrączki. Kobiety z tamtych ludów ponoć były niezwykle piękne i... na swój sposób uzdolnione, w każdym razie zawsze zdobywały to, co chciały. Mężczyźni Surgów imponowali im swoją prostotą i siłą, dlatego lubiły się z nimi wiązać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jeśli zaiste doszło do takiego przemieszania, to zapis w hogwarckich księgach miałby sens. Mężczyzna związany z kobietą Synjys wstępował do ich ludu, a tym samym został zobowiązany do strzeżenia wszelkich jego sekretów. Nosił na szyi kamień-obrączkę, co w pokrętny sposób potwierdza wersję Natalie, a jednocześnie staje się wyrzutkiem wśród Surgów, tak że z czasem talizman bardziej wiąże się ze skrytością niż zakładaniem rodziny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To oczywiście tylko niepotwierdzone informacje, bo Marika nie zajmowała się oficjalnie istniejącym ludem Surgów, a szczątkową wiedzę zawdzięczała Salimowi Noranowi, który miał najpewniej w swoim drzewie genealogicznym kogoś z Synjys... zakładając, że te ludy w ogóle istniały. Gdzieś tam zasłyszała, że zamieszkują oni tereny pustynne i nie asymilowali się z żadnym innym plemieniem, co wszakże jest bardzo typowe dla pradawnych ludów. Tak czy inaczej nie istnieje taka grupa badawcza, która zajęłaby się Dziećmi Synjys, bo byłaby to po prostu syzyfowa praca. Już o Surgach ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje, wyprawy niejednokrotnie wiążą się z realnym niebezpieczeństwem, a z pewnością byli oni o wiele mniej skryci od pustynnych. Badania w tej dziedzinie wydawały się zwyczajnie nieopłacalne, jeśli zestawić ze sobą wysiłek z profitami.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W każdym razie miałem rację, bo w tym wypadku jedyną drogą do informacji jest ten Salim Noran – skończył swój monolog James, patrząc na popijającego piwo Syriusza. Po chwili sięgnął do swojej torby, wyciągnął z niej kawałek papieru i położył go przed oczami przyjaciela. – To jest zdjęcie tej grupy badawczej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrywała się w niego szóstka czarodziejów, gdzie każdy wydawał się wyjątkowym okazem. Na samym środku stał groźnie wyglądający czarnobrody mężczyzna z czerwoną przepaską na oku. O niego opierała się śliczna, żeby nie rzec przepiękna, dziewczyna o kruczoczarnych włosach i jasnoniebieskich oczach. Z drugiej strony skrywał się czarnoskóry, nazbyt wysoki mężczyzna, który prawie całkowicie zasłonił drobnego, chuderlawego chłystka o fizjonomii piętnastolatka. Na fotografii szelmowsko uśmiechała się również kobieta o typowo słowiańskiej urodzie, a na krańcu zdjęcia ledwo mieścił się...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ten człowiek, co rozmawiał z Gibbonem! – Zerwał się z miejsca, jakby w tej chwili szykował się do ataku. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że w Gospodzie pod Świńskim Łbem znajduje się jedynie w towarzystwie Jamesa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To jest ten Salim Noran, potomek dzieci Synjys – stwierdził Potter z dziwnym uśmiechem na twarzy. – Znalezienie go to twardy orzech do zgryzienia, ale poradzimy sobie z tym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mamy wyjścia – burknął Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie... co u ciebie? – zapytał prosto z mostu James. Postanowił zignorować kiepski humor Blacka i odłożyć ewentualne pretensje na później.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie miał najmniejszego zamiaru opowiadać mu o wydarzeniach z ostatnich tygodni. Był oficjalnie na niego wściekły, a milczenie stałoby się zemstą doskonałą. Dlatego tym bardziej nie rozumiał tego, że ot tak po prostu wyrzucił z siebie wszystko – zaczynając na odwiedzinach u Liny, a kończąc na swojej ponownej wizycie w Leonoscars. Starał się nie wchodzić w szczegóły, wtedy bowiem jego opowieść trwałaby tysiąc lat, ale James jakby miał alarm w sobie. Kiedy tylko Syriusz starał się zgrabnie ominąć pewne wątki, ten zadawał wyjątkowo celne pytanie i on naprawdę nie musiał już odpowiadać – wszystko wymalowało się na jego twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wierzę, że to zrobiłeś – zaśmiał się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie masz wyjścia, bo nie mam zamiaru się tłumaczyć – rzucił lekceważąco, spoglądając w okno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie potrafię sobie tego wyobrazić...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie próbuj, to byłoby zdecydowanie przekroczenie pewnej granicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ujmę to inaczej: ogólnie wyobrażenie sobie tego jest nierealne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A ja to ujmę tak: wyobrażenie sobie tej twojej metalowej rury z Teksasu jest o wiele mniej realne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak niby miałem ci ją opisać? – zaperzył się James. – Nie jestem jakimś bajarzem, ciesz się, że w ogóle ci o niej powiedziałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz rację, ta rura zmieniła moje życie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaśmiał się niezbyt sympatycznie i spojrzał w okno. Czekała ich kolejna wyprawa, być może o wiele bardziej owocna niż poprzednie. Pytanie tylko, jak miała się skończyć. Jeśli Salim Noran faktycznie ukrywał się od wielu lat, prawdopodobieństwo jego znalezienia nie było zbyt wysokie. Ich jedyną nadzieja pozostawała w tym, że jeśli udało się odszukać go Śmierciożercom, to i oni mogą otrzymać w łasce trochę szczęścia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/11/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-15.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-3949363871234987972</guid><pubDate>Tue, 14 Nov 2017 15:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-11-14T07:14:43.976-08:00</atom:updated><title>Niełatwo być ojcem</title><description>Kolejna miniaturka z serii &quot;Przyszłość usłana różami:&quot;&lt;br /&gt;
Ilość słów: 6 625&lt;br /&gt;
Bohaterowie: Harry Potter, James Syriusz Potte i pozostała część rodziny&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; line-height: 150%; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;&quot;&gt;

&lt;hr align=&quot;center&quot; noshade=&quot;&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;color: darkgrey;&quot; width=&quot;100%&quot; /&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Trzymał go w ramionach zaraz po urodzeniu – brzydkiego, całego we krwi oraz innych wydzielinach, z rozdartą buzią i dłoniami zaciśniętymi w piąstki. Ponoć wielu ojców w takich chwilach nie może powstrzymać wzruszenia, on czuł jedynie strach. Nigdy nie trzymał noworodka, a ten sprawiał wrażenie, jakby jeden niewłaściwych ruch mógł go połamać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy uzdrowicielka zabrała mu maleństwo, odetchnął z ulgą. Zaraz potem kobieta złożyła go na rękach jego żony, która przytuliła noworodka do piersi, jakby robiła to tysiąc razy, a może jeszcze więcej. Nie sądził, że kiedykolwiek ktoś może być tak zmęczony i jednocześnie tak szczęśliwy. Zapewne powinien powiedzieć coś poruszającego, ale nie potrafił wydobyć głosu. Stał sparaliżowany, patrząc, jak obca kobieta odbiera jego syna matce. „Musimy go zbadać&quot; wytłumaczyła, kiedy zobaczyła zmarszczony z niezadowolenia nos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaraz potem przenieśli ją do sali, gdzie przebywały inne kobiety po porodzie, a on ruszył tam dopiero, kiedy sprzątaczka szturchnęła go łokciem w żebra. Jego żona leżała w łóżku przy oknie, w najdalszej części pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak się czujesz? – zapytała go, chociaż to nie on przez ostatnie kilka godzin próbował wypchnąć z siebie człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ślicznie wyglądasz – stwierdził. Skwitowała to parsknięciem, bo to zdecydowanie nie był jej szczyt formy. Zmęczona, niewyspana, z mokrymi włosami z pewnością nie należała do zjawiskowych, ale to nie miało dla niego znaczenia, bo naprawdę uważał, że była piękna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu przyniesiono im noworodka, tak samo drobnego jak chwilę wcześniej. Nie spodziewał się, że urośnie w ciągu pół godziny, ale wciąż zadawał sobie pytania, czy on aby na pewno nie był za mały?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bardzo zdrowy chłopczyk – powiedziała kobieta, posyłając im wesoły uśmiech. – Prawie cztery kilo, a jakie ma silne płuca!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Słyszał, że niektóre dzieci przychodzą na świat lżejsze, ale w tym momencie nie potrafił sobie tego wyobrazić. Patrzył na uzdrowicielkę, która tłumaczyła jego żonie, jak powinna karmić malucha.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz przynieść moje rzeczy z samochodu? – usłyszał jej głos, co sprowadziło go na ziemię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jasne – odparł. Podszedł do niej, pocałował w czoło i wyszedł, zostawiając ją sam na sam z dzieckiem, które nosiła w sobie przez ostatnie dziewięć miesięcy, a on znał jedynie z pokrzywionych zdjęć. Wyglądał zupełnie inaczej, niż w jego wyobrażeniach. Chociaż rude włosy akurat przewidział.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Otworzył samochód, który kupili specjalnie na tę okazję. Szybki środek transportu, który nie spowoduje żadnych urazów – tym się kierowali. Teleportacja nie wchodziła w grę, bezwzględnie zakazano jej w stosunku do kobiet ciężarnych. Kominek brzmiał idiotycznie, lot na miotle jeszcze gorzej, dlatego postanowili nabyć mugolską maszynę z magicznymi ulepszeniami. Bagażnik powiększył do tego stopnia, że zmieściliby tam nawet cały pokoik dziecięcy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy wrócił, chłopiec smacznie spał, więc usiadł na krześle przy łóżku i dotknął jego malutkiej rączki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli James Syriusz? – wyrwała go z zamyślenia jego żona. Podniósł głowę, żeby przyjrzeć się jej poważnej twarzy. – Nie zmieniłeś zdania?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlaczego miałbym zmienić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No wiesz … – zaczęła z dziwnym uśmieszkiem. – Z takimi imionami może nam sprawić trochę kłopotów. Jeśli pójdzie śladem tej dwójki wyrośnie na…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– … dobrego człowieka – wtrącił. – Odważnego i silnego. – zamilkł na chwilę, przypominając sobie wszystkie opowieści. – Trochę zarozumiałego, niecierpliwego, ze skłonnościami do głupich żartów, ale jakoś sobie z tym poradzimy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Najważniejsze, żeby był zdrowy – powiedziała, jak każda matka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James postawił swój pierwszy krok trzy dni po pierwszych urodzinach, kiedy bardzo chciał dosięgnąć dziecięcej miotełki, której nikt nie chciał mu podać. Stał wtedy przy kanapie, dokładnie w tej pozycji, w której zostawiła go jego mama. Mógł oczywiście paść na asekurowaną przez pampersa pupę i raczkować, ale pomylił się… więc zrobił krok.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rodzice, do tej pory pogrążeni w rozmowie zamarli. Nikt nic nie powiedział, ale atmosfera pełna oczekiwania wypełniła cały salon. Mały chłopczyk nie zniósł tego napięcia, więc zaczął skwierczeć niezadowolony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chyba jeszcze nie – powiedział Harry, po czym podszedł do chłopca, by zaraz wziąć go na ręce. – Czego potrzebujesz, hm?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czegokolwiek potrzebował, najwyraźniej zapomniał, bo chwycił ojca za włosy i zaśmiał się głośno. Zaraz potem uderzył głową o jego ramię, by westchnąć teatralnie. Niecałe pięć minut później już spał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry nie miał żadnego pomysłu na to, gdzie położyć chłopczyka. Nie chciał, żeby spał sam w pokoju na piętrze, kiedy oni przebywają na dole. Jednak tutaj nie posiadali żadnego dodatkowego łóżeczka, w którym maluch mógłby odpoczywać. Ginny kładła go na kanapie, ale jego sama myśl o tym napawała szczerą obawą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego zdecydował usiąść w fotelu, pozwalając chłopcu zwinąć się na jego kolanach. Zobaczył, jak jego żona chichocze pod nosem, rozbawiona tym pokazem nadopiekuńczości, ale skwitował to wywróceniem oczami. W gruncie rzeczy był w domu, mógł sobie pozwolić na odrobinę ckliwości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odkąd James poznaj tajniki chodzenia, ich życie przypominało szybki lot na hipogryfie. Z malutkim Albusem trudno było nadążyć za biegającym chłopcem, który odkrywał świat w najbardziej niebezpieczny z możliwych sposobów. Jednym plusem jego nadpobudliwej natury był długi, ciężki sen. Zaraz po kolacji James zasypiał i wtedy można było go nawet wrzucić do sklepu Freda i Georga, podczas pokazu Narowistych Świstohuków Weasleyów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W łóżku wyglądał jak anioł, zawsze przytulony do pluszowej sowy, z roztrzepanymi rudymi włosami i otwartą buzią. Harry obserwował go z uśmiechem, szukając podobieństw między nim i jego młodszym bratem. Najczęściej robił to przed pracą – późnym wieczorem albo wcześnie rano.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czasami też próbował uczyć go mówić, ale do tego nie miał ani grama cierpliwości. Jego syn szybko tracił zainteresowanie, a zamiast skupiać swój umysł na słowach, wolał przemierzać świat w poszukiwaniu śmieci, owadów i roślinek. Czasami wykrzykiwał… coś, czego Harry kompletnie nie rozumiał, więc zaliczał to do dziecięcego języka, którego używają tylko brzdące. Kiedy James zaczynał czuć znużenie, stawał na nogach, kładł dłoń na jego policzku, przedramieniu lub kolanie i rzucał z przejęciem „Tata, nie&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czasami Harry zastanawiał się, czy ten towarzyszący mu od narodzin pierwszego syna lęk kiedykolwiek zniknie. Nie czuł obezwładniającego strachu, bardziej jakby cały czas siedział na służbie podczas stanu najwyższej gotowości. W końcu zawsze coś mogło się stać, ale myśl, że to „coś&quot; miało dotyczyć jego rodziny, była nie do zniesienia. Czekał tylko aż chłopcy skończą chociaż z pięć lat, żeby w najmniejszym stopniu przewidywać skutki własnego postępowania. Na razie James wpadał na ściany, zjeżdżał ze schodów, ściągał obrusy i skakał po łóżku, jeśli tylko dał radę na nie wleźć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tego dnia też próbował. Dochodziła już dziewiąta, ale Harry spędził noc w pracy, więc naprawdę chciał odpocząć. James widział tylko jego rozczochrane, ciemne włosy, bo twarz ukrył w poduszce. Próbował uszczypnąć go w rękę, ale nie doczekał się żadnej reakcji. Uznawszy to za pozwolenie, rozpoczął proces wspinaczki, który kilkakrotnie zakończył się upadkiem na dywan. Kiedy wreszcie siedział wśród mięciutkiej pościeli, dostrzegł coś, co dogłębnie go poruszyło. Była tym goła stopa jego ojca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale gira! – zawołał, oczekując reakcji ze strony taty. Ten jednak wciąż spał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Patrzył w tamtym kierunku przez dobre kilka minut, zanim dotarła do niego pewna niepoprawność, w ustalonym porządku życia, który zapewniała mu mama. „Zakładaj skarpetki, bo zmarzną ci nóżki i będziesz chory&quot;. Ne wiedział do końca, w czym rzecz, ale skoro ona uznała to za ważne, to najwidoczniej takie było i tyle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chciał schować wielką stopę pod kołdrą, ale nie dał rady. Ręka ojca ściskała pościel, więc mały chłopiec ze swoimi piąstkami nie miał szans ruszyć jej choćby o cal.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego zeskoczył z łóżka i pobiegł do pokoju Albusa, gdzie w łóżeczku leżał niebieski kocyk w latające miotły. Chwycił go szybko, by wrócić do ojca i zarzucić kawałek materiału na jego nogę. To jednak nie poskutkowało, bo po chwili Harry przewrócił się na drugi bok i cała praca poszła na marne. James musiał ponownie wspiąć się na łóżko, by zabezpieczyć odpowiednio koc. Zanim to zrobił, zmęczył się. Więc padł na nogę ojca i zasnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego właśnie Harry musiał mieć się cały czas na baczności. Kiedyś zmieniłby pozycję jeszcze kilka razy, po przebudzeniu rozprostował kończyny. Teraz najpierw otwierał oczy, dopiero potem powoli się podnosił. Raz próbował wstać żwawo, z energią… to uderzył Jamesa ręką w twarz. Koncert wycia musiał znosić przez następne kilkanaście minut.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tym razem udało mu się wygramolić z pościeli tak, żeby maluch wciąż spokojnie spał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogłabyś go zabierać na dół – powiedział do Ginny z wyrzutem. – Łazi sam po piętrze, w końcu coś połamie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzień dobry – przywitała go z niemowlakiem w ramionach, ignorując roszczeniowy ton. To od razu przywołało go do porządku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przepraszam – mruknął. Przetarł oczy, wciąż czując zmęczenie po nocnej warcie w ministerstwie. – Po prostu… nie wiem, co on robi, kiedy ja śpię… a ty jesteś na dole…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Daj spokój – parsknęła, przewijając Albusowi pieluszkę. – Przecież zawsze robi to samo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No właśnie. Więc?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hm?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co z tym zrobisz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– …&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ładnie razem wyglądacie. Będę wam robić zdjęcia i okleję nimi ścianę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James im rósł dokładnie taki, jak przewidywali – odważny i silny, ale niecierpliwy, zarozumiały, ze skłonnością do głupich żartów. Na miotle latał zawsze wyżej niż inne dzieci, nie znosił stać w kolejce w sklepach, a zabawki rozrzucał po całym domu (które sprzątał Albus, bo on akurat odnajdywał przyjemność w najbardziej prozaicznych czynnościach). Kiedy na świat przyszła Lily, cały czas chciał wozić ją w wózku po ogrodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zapisali go do mugolskiego przedszkola, żeby mógł poznać świat ludzi niemagicznych. W ten sposób chcieli nauczyć go szacunku i zrozumienia dla świata, którego czarodzieje byli częścią, nawet jeśli próbowali temu zaprzeczać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pierwszego dnia Harry i Ginny spędzili pół dnia na kanapie, zapewniając siebie nawzajem, że wcale się nie martwią, bo wszystko będzie dobrze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może powinniśmy zacząć od Albusa? – zapytał, patrząc na młodszego syna, który gadał do siebie zamiatając podłogę. – Patrz na niego, mniejsze szanse, że zacznie opowiadać o miotłach, różdżkach i Hogwarcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko Al jest taki delikatny – wymamlała, obserwując ruchy czterolatka. – Gdyby mu dokuczali, mógłby przejawić zdolności magiczne i co wtedy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Racja – przyznał, a Ginny położyła głowę na jego ramieniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James po dniu w przedszkolu kipiał radością. Jednak z czasem to szczęście powoli opadało, bo pobyt w placówce zazwyczaj wyglądał tak samo, a to zaczęło chłopca nudzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tata, a nie możemy dzisiaj iść do innego przedszkola? – jęczał, kiedy Harry zawiązał mu szalik i poprawił czapkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odparł krótko, a ponieważ James rozpoznał ten ton, to nie dyskutował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Podczas weekendów spędzali czas razem, budując zamki ze śniegu i jeżdżąc na łyżwach po zamarzniętym jeziorze. Czasami po prostu szli na spacer, ciągnąc na sankach Lily, a w końcu całą trójkę, kiedy każdy po kolei padł ze zmęczenia. Ginny zawsze robiła dla nich gorącą czekoladę po powrocie, którą Albus uwielbiał, a James pił, mrucząc, że wolałby jakieś mięsko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z przedszkola chłopca odbierała mama, dopiero w lutym Harry poszedł po niego po raz pierwszy. Kiedy tylko przekroczył próg szatni, pięciolatek wyskoczył jak burza z pokoju zabaw, żeby zahamować tuż przed nim i wysapać „Ty tutaj, tato?!&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry nie mógł powstrzymać śmiechu, bo wszystkie dzieci spoglądały na nich z zainteresowaniem, a najpewniej o to właśnie Jamesowi chodziło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Do jutra! – zawołała jakaś dziewczynka, trzymając swoją mamę za rękę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cześć! – krzyknął do niej James. – Pójdę się pożegnać. Mogę, tato? – Spojrzał na niego błagalnie, jakby co najmniej ojciec miał mu tego zabronić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No leć – powiedział, kiedy podeszła do niego opiekunka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pan Potter? Naprawdę miło mi pana poznać – przywitała go, a Harry dawno nie czuł się tak swobodnie wśród obcych ludzi. Czarodzieje traktowali go jak bohatera, większość chciała ściskać rękę z uznaniem albo plotkować za jego plecami. Tutaj był po prostu panem Potterem, jednym z wielu ojców.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mam nadzieję, że James był grzeczny – rzucił drętwo, bo nawiązywanie kontaktów zawsze szło mu równie lekko jak nauka eliksirów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ma bardzo dużo energii – zaśmiała się. – Dzisiaj przekonywał inne dzieci, że jest czarodziejem i jak skończy jedenaście lat pójdzie do specjalnej szkoły magii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry zamarł. Nie wiedział, co powinien odpowiedzieć. Przewidywał, że prędzej czy później James zacznie opowiadać o świecie, w którym się wychowywał, ale liczył, że akurat nie dziś. Ścisnął dłoń na różdżce, żeby w razie potrzeby szybko usunąć kobiecie pamięć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niech się pan nie przejmuje – wyrwała go z zamyślenia. – To normalne, że dzieci w tym wieku chcą być kimś wyjątkowym. Czasami to magik, innym razem superbohater, niejednokrotnie księżniczka. Przejdzie mu z wiekiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak, ma pani rację – skłamał, bo w sumie… co miał zrobić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
List z Hogwartu przybył wczesnym rankiem, jeszcze zanim zdążyli zasiąść do śniadania. Lily ścieliła łózko, Albus już czytał na kanapie w salonie, ale James wciąż leżał pod kołdrą, głośno chrapiąc. Ginny stała w kuchni, ściskając w dłoni kopertę, która miała odebrać jej jedno z dzieci na prawie siedem lat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry nie musiał pytać, dlaczego miała taki niewyraźny wyraz twarzy. Pismo ze szkoły poznał od razu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie wiedział, jak powinien zareagować. Wyczekiwali tej wiadomości od dłuższego czasu. James przejawiał zdolności magiczne już od siódmego roku życia, więc wysłanie go do Hogwartu było tylko kwestią czasu. Często z nim o tym rozmawiali, a on z utęsknieniem wyczekiwał chwili, w której pojedzie do zamku, gdzie znajdowało się tak wiele rzeczy do odkrycia. Widząc jego radość, Harry sam nie mógł powstrzymać uśmiechu, bo przecież chciał zobaczyć swoje dzieci w szkole, do której sam miał szczególny stosunek. Co więcej, myśl o tym napawała go dumą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tylko, że nie dziś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Akurat tego dnia coś ścisnęło jego żołądek, bo nagle okazało się, że to już teraz, a nie kiedyś w przyszłości. Nie należał do panikujących rodziców, a jednak oderwanie jego dziecka od domu rodzinnego wcale go nie cieszyło. W końcu James był za młody, niedojrzały, nie rozumiał otoczenia i wciąż potrzebował pomocy w stawianiu pierwszych kroków w wielkim świecie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Trochę bolało. Tylko trochę, ale wciąż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Parsknął głośno, zwracając uwagę Ginny, która posłała mu zmartwione spojrzenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Co za ironia. Kiedyś jego boginem był dementor, bo Harry&#39;ego miał przerażać tylko sam strach. Teraz nie zdziwiłby się, gdyby ta magiczna maszkara przyjęła postać odchodzącego Jamesa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ze wstydu aż mu policzki pociemniały.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ci chodzi po głowie? – zapytała go skonsternowana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Od czasów szkolnych Harry nabrał doświadczenia, poznał życie od wielu stron. Już nie drżał na myśl o strachu, bo wiedział, że to uczucie było czymś w rodzaju alarmu zwiastującego niebezpieczeństwo, naturalną reakcją każdego organizmu. Nauczył się również tego, że przerażenie w gruncie rzeczy zawsze dotyczyło nieznanego, co wykraczało poza dzienny schemat. W wieku trzynastu lat widział dementora, bo nie rozumiał kierujących nim mechanizmów, wobec czego potwór stanowił dla niego przeszkodę nie do pokonania. Hermiona bała się porażki, ale nie ze względu na niepowodzenie samo w sobie, ale bardziej odwrócenie jej świata do góry nogami. Stworzenia stanu, nad którym nie będzie miała kontroli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
On właśnie teraz tracił grunt pod nogami. Nie dlatego, że James miał go zostawić albo nie poradzić sobie w szkole. Po prostu Harry wiedział, że nadszedł etap, w którym nie panował nad sytuacją. W którym po prostu już kompletnie nie wiedział, co będzie w przyszłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tylko tak wyglądało życie, nie mógł przed tym uciec. Zresztą, wcale nie chciał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co to jest, mamo? – zawołała Lily, wbiegając do kuchni. Włosy miała związane na czubku głowy, a na nogach nosiła puchate kapcie z głową puchacza, które dostała na urodziny od starszych braci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wygląda na to, że James oficjalnie jedzie do Hogwartu – powiedział z uśmiechem, bo Ginny wciąż stała niczym sparaliżowana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę?! – Lily wrzasnęła tak głośno, że siedzący na kanapie Albus wstał jak rażony piorunem. – Jaaaaaames! – Wyleciała z kuchni, a jej ciężkie kroki na schodach obudziłyby zmarłego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jajka? – przerwała ciszę Ginny, odkładając list na parapet.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja zrobię – westchnął, otwierając lodówkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie minęła nawet minuta, kiedy całkowicie rozbudzony James wbiegł do kuchni, potykając się o krzesło i zwalając na podłogę dzbanek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie on jest?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zapanuj nad sobą, paskudo – skarcił go Harry, odkładając na blat kartonowe pudełko. –&amp;nbsp;&lt;em&gt;Reparo&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No weź! Tato? – niecierpliwił się jedenastolatek, ale jego ojciec jedynie złośliwie wzruszył ramionami. – Mamo?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, o czym mówisz – zaśpiewała Ginny, wymieniając z Harrym znaczące spojrzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No ej! To niesprawiedliwe!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James jedzie do Hogwartu? – wyraził swoje zainteresowanie Albus, wkraczając do kuchni z nosem w książce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mój list, błagam! – jęczał, ale wtedy dostrzegł leżącą przy oknie kopertę, więc zamilkł. Zamarł tylko na krótką chwilę, bo zaraz potem przemknął przez kuchnię, by dorwać przesyłkę, na którą czekał już od dawna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogę wziąć jego pokój? – rzuciła Lily, kiedy już weszła ponownie do zajmowanego przez nich pomieszczenia. – No co, jest większy – Odpowiedziała na pytające spojrzenie Albusa. Chłopak przez jakiś czas przetwarzał zdobyte dane, ale zaraz potem wybuchnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja zabieram pokój Jamesa! Jestem starszy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale ja jestem dziewczyną, mam więcej rzeczy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No ciekawe z której strony – prychnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Z każdej, zobacz sobie. – Wskazała na niego palcem ze złością. – Nic mi się tam nie mieści, nawet trudno dojść do łóżka!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pewnie dlatego, że jesteś taką bałaganiarą!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry rozbił jajka na patelni, kiedy Ginny zaczęła w spokoju parzyć herbatę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nieprawda! Mamo, powiedz mu, że nieprawda!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mama codziennie ci mówi, żebyś „ogarnęła ten syf&quot;! – zarechotał, ale wtedy Lily złapała go za włosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja biorę pokój Jamesa!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie, ja go zabieram, auuua...!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dość – powiedział Harry. – Nikt nie bierze pokoju Jamesa, więc wynocha stąd, już.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A ja mogę wziąć pokój Jamesa? – odezwał się rozbawiony, najstarszy syn, ale dostrzegając mordercze spojrzenie ojca, spoważniał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Złaź z tego parapetu – powiedział do niego, a chłopak zeskoczył na ziemię i wraz z listem uciekł do salonu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James miał piętnaście lat, kiedy pierwszy raz zaprezentował wielki pokaz zazdrości i frustracji.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zazwyczaj świetnie radził sobie z emocjami, nie krzyczał, nie trzaskał drzwiami. Kiedy coś mu nie pasowało, od razu mówił, a po chwili zapominał, bo nie miał czasu grzebać w przeszłości. Pod tym względem znacząco różnił się od Albusa, który z charakteru przypominał Harry&#39;ego, więc lubił analizować wszelkie niepowodzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ponieważ starszy chłopak na ogół nie potrzebował pomocy, młodszemu z zasady poświęcali więcej uwagi. Al był niepewny kroków, które stawiał, często spoglądał na nich wyczekująco, jakby mieli mu podać receptę na dobre życie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pewnego dnia coś poszło nie tak, a Harry w zasadzie nie wiedział co. Po prostu gdzieś poszli, o czymś rozmawiali, nie robili nic konkretnego. Pewnie nawet nie zapisałby tego dnia w pamięci, gdyby James nie wymamrotał pod nosem „Zapytaj lepiej Albusa i tak tylko on was obchodzi&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To było jak przywalenie głową w metalowy słup. Przez jakiś czas nie docierało do niego, że chłopak w ogóle coś powiedział. Później przez kilka chwil przyswajał komunikat, a nawet kiedy zakodował jego istotę, to i tak wydawało mu się, że nie zrozumiał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najstarszy syn nie należał do zazdrośników, w innym wypadku Harry skwitowałby jego uwagę śmiechem albo jakąś luźną uwagą. Chciał przypomnieć sobie, o czym rozmawiali, żeby ogarnąć, czego dotyczył ten wyrzut. Jednak mimo starań, nie miał pojęcia, co powiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co się dzieje, James? – zdecydował zapytać, bo puszczenie tego w niepamięć nie wchodziło w grę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic – burknął pod nosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie zachowuj się jak pięciolatek – odparł zirytowany, bo jakkolwiek starał się być dobrym ojcem, nie zawsze mu to wychodziło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No jasne, ja nie mogę nie zachowywać jak pięciolatek – powiedział chłopak, nie odrywając wzroku od miotły, którą polerował. – A jemu to wszystko wolno, bo jest ofermą…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słucham? – warknął, a James mimowolnie zadrżał, chociaż starał się to ukryć, ściskając dłonie na drewnianej rączce. – Powiedz tak o nim jeszcze raz, nie wyjdziesz z pokoju do końca wakacji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widzisz?! – krzyknął, wstając z fotela, a trzymana miotła spadła z trzaskiem na podłogę. – Tylko to się dla was liczy! Wystarczy wyśpiewać jego imię, normalnie jak zaklęcie! Wszędzie tylko on i on!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co w ciebie wstąpiło? – Harry próbował zachować spokojny, pełen zrozumienia ton, ale tak naprawdę zgubił się już na samym początku. – Pokłóciliście się?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wkurza mnie to już! – James przeczesał ręką włosy, co jawnie wskazywało na jego zdenerwowanie. Sam nie wiedział, jak wyrzucić z siebie złość. – Cały dzień… co robił Albus, gdzie poszedł Albus. Albus nie chce być w Slytherinie, Albus ma głupie imię, Albus kumpluje się z Malfoyem, Albus sratata! Bo jest do ciebie podobny i nazwałeś go po ludziach, na puncie których masz obsesję!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To brzmiało tak absurdalnie, że Harry miał ochotę się roześmiać. Tylko że jego syn miał tylko piętnaście lat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zostałem kapitanem drużyny Quidditcha, wiesz? Mówiłem wam, ale nie słuchaliście, bo Albus…!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Twój brat użył czarów poza Hogwartem. Chciałeś, żeby go wyrzucili go ze szkoły?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– NIC MNIE TO NIE OBCHODZI!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach wybiegł z salonu, uciekając prosto do swojego pokoju. Harry usłyszał tylko głośne trzaśnięcie drzwi, a po jego głowie błądziła jedna, konkretna myśl – „Gdzie popełniłem błąd?&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To właśnie w wychowywaniu dzieci uważał za najtrudniejsze. Nigdy nie mógł być pewny, że wcześniej, nawet kilka lat temu, podjęte decyzje należały do tych słusznych. Mało tego, kiedy docierało do niego, że gdzieś coś zrobił źle, to nawet nie wiedział, kiedy… a tak naprawdę nie wiedział nawet co.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wedle poradnika wychowawczego, który kiedyś cytowała mu Ginny, powinien poczekać około pół godziny, następnie zapukać do drzwi pokoju syna, poprosić o rozmowę i tylko gdy chłopak wyrazi gotowość, podjąć prośbę rozwiązania problemu… a ponieważ uważał, że wszelkie poradniki są bezdennie głupie, poszedł porozmawiać z Jamesem od razu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpadł do jego sypialni, przekonując siebie w myślach, że nie ma żadnych podstaw do zdenerwowania. „Trudny wiek, ty też przez to przechodziłeś&quot; powtarzał. „A jak już zapomniałeś, to poproś Rona i Hermionę o przypomnienie&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gratulacje – powiedział do kołdry, pod którą leżał obrażony piętnastolatek. – Mam nadzieje, że w razie problemów z drużyną, nie zachowasz się jak księżniczka i nie zamkniesz w szatni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To zadziałało od razu, chociaż nie nazwałby tego rozsądnym zachowaniem. James usiadł na łóżku, z ciemnym rumieńcem na policzkach i roztrzepanymi, kasztanowymi włosami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Świetnie – rzucił Harry i sam zajął miejsce na krześle przy biurku. – A teraz usłysz mnie, mój dojrzewający synu. Cieszę się, że zostałeś kapitanem, to wspaniała wiadomość, której nie rzuca się między wierszami, pod nosem, kiedy akurat w domu panuje zamęt. Dobrze wiesz, że w tym domu awans w drużynie Quidditcha jest ważniejszy niż nominacja na… nie wiem… asystenta Ministra Magii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Asystent Ministra Magii to obciach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No to testera denek kociołków, co za różnica – dodał zniecierpliwiony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Taka, że ciągle mówisz o wujku Percym – wyjaśnił chłopak, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tym całkowicie zbił go z tropu. Jednak to i tak nie miało znaczenia, bo po wielu latach Harry zapomniał, co chciał Jamesowi powiedzieć… ani tego, co w praktyce powiedział. Jednak tego dnia doszedł do wniosku, że mimo wszystko jego pierworodny syn również miał swoje humorki i w gruncie rzeczy był do niego tak samo podobny, jak Albus.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na święta poprzedzające jego czterdzieste urodziny Ron mu powiedział, że prezenty na Boże Narodzenie uznaje za przereklamowane, bo obecnie i tak zawsze doskonale wie, co dostanie… czyli w gruncie rzeczy mógłby sam to sobie sprawić. Wtedy Harry skwitował to śmiechem, ale oczywiście głośno się zgodził. W końcu co roku Ginny dawała mu coś, czego akurat potrzebował (ale nie miał pojęcia, skąd ona o tym wiedziała), Ron jakiś gadżet związany z Quidditchem, ku chwale młodości, Hermiona książkę, jego dzieci jakieś nowinki technologiczne i tak dalej i tak dalej. Nigdy nie padł ze zdziwienia, widząc podarunki od najbliższych. Tylko że nie uważał, że to coś złego. Cieszył się, że wciąż o nim pamiętali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kilka lat później przekonał się, że Ron wcale nie miał racji…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
… bo kilka lat później w dzień Bożego Narodzenia James mu zakomunikował, że jego dziewczyna była w ciąży.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież ty nie masz dziewczyny – skwitował to Harry, pogrążony w szoku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie śledził szczególnie życia prywatnego jego syna, ale akurat o wielkim rozstaniu z Mary wiedział chyba każdy w rodzinie. James tkwił w związku z koleżanką z Gryffindoru od trzeciej klasy, razem spędzali czas w szkole, w wakacje i właściwie… zawsze. Jednak zaraz po skończeniu Hogwartu ich relacja zaczęła tonąć. Najpierw ona się obraziła, potem złość przeszła na niego, kilka razy się rozstawali, potem schodzili. Harry słyszał o ich „otwartym&quot; związku, widział pokazy zazdrości, czuł kipiącą od syna złość. Ostatecznie całość rozpadła się w wakacje, kiedy Mary uciekła ratować młodych czarodziei w Afryce razem z jakimś szalonym uzdrowicielem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wolisz, żebym ci powiedział, że moja jednorazowa przygoda urodzi dziecko? – fuknął James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A więc twoja dziewczyna jest w ciąży…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tamtego dnia więcej o tym nie rozmawiali. Harry nie mógł wyjść ze stanu otumanienia, bo komunikat syna docierał do niego bardzo powoli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak drugiego dnia świąt informacja o przyszłym wnuku uderzyła go ze zdwojoną siłą… niemal jak tłuczek podczas meczu z Puchonami, kiedy ten debil McLaggen postanowił znokautować kapitana drużyny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie od razu powiedział o tym Ginny, wolał pozostawić ją w stanie słodkiej nieświadomości. Najpierw dokładnie wypytał Jamesa, a później po prostu się załamał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mając dorosłego syna, brał pod uwagę możliwość przejęcia szlachetnej pozycji dziadka, ale nie w ten sposób. W praktyce matką jego wnuka była mugolka i jakkolwiek nic do ludzi niemagicznych nie miał, to niesmak po Dursleyach wciąż w nim siedział jak taki złośliwy druzgotek. Ponad to wszystko Mily pochodziła z Ameryki Łacińskiej, pracowała w niezbyt chwalebnej dzielnicy Londynu jako kelnerka i była tak głupia, że nawet niuchacze wydawały się przy niej szalenie bystre.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlaczego? – zapytał Jamesa, ukrywając rozpacz, bo nie wypadało się załamywać w takich chwilach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lubię ją – powiedział. – Ma w sobie dużo zapału, nawet jeśli trochę słomianego, to… jest energiczna i ciekawa świata. Myślę, że nasz mógłby jej się spodobać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry nie znalazł w sobie dość siły, żeby podjąć wyzwanie wyjaśnienia, że sympatia to nie dość, żeby zakładać z kimś rodzinę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jedno musiał przyznać – James naprawdę się starał. Dzielnie próbował pogodzić szkolenie aurora z opieką nad ciężarną dziewczyną, chociaż nie zawsze mu to wychodziło. Ginny postanowiła się nie wtrącać, chociaż czasami wpadała w atak histerycznego śmiechu, mimo że nie otaczało jej nic zabawnego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry sam często nie mógł powstrzymać rechotania, nawet jeśli wewnątrz czuł się bardziej przerażony niż powinien rozsądny człowiek w jego sytuacji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ja niby mam teraz zrobić? – snuł swoje żale do Rona, który pił obok niego ognistą whiskey, starając się go pocieszyć milczeniem. – Naprawdę nie chowałem go przez te wszystkie lata po to, żeby zapętlił się w jakiejś relacji bez przyszłości. Dlaczego on nie może być poukładany, jak Albus albo Lily?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chociaż akurat słowo „poukładanie&quot; nie pasowało do żadnego z jego dzieci. Jego młodszy syn co chwilę wpadał na durne pomysły, chociaż te nie miały żadnego związku z płcią przeciwną. Z kolei córka w ramach szukania własnej tożsamości pofarbowała włosy na czarno, co z jej piegowatą twarzą i rudymi brwiami wyglądało wręcz diabolicznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nawet nie wiem, co mam mu doradzić – kontynuował, patrząc na swoje odbicie w szklance. – Oni praktycznie się nie znają, nie ma żadnych podstaw, żeby cokolwiek im wróżyć. Mogą zniszczyć sobie życie albo przysięgać wieczną miłość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak naprawdę największym problemem w tym wszystkich nawet nie było to, że oni niewiele o sobie wiedzieli. Harry przede wszystkim zauważył straszną niedojrzałość w ich podejściu do życia. Zupełnie, jakby nie zdawali sobie sprawy, jaka na nich ciąży odpowiedzialność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ty – odezwał się nagle Ron. – A ona w ogóle wie, że James to czarodziej?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odpowiedział, wzdychając głośno. – Uznaliśmy z Ginny, że lepiej nie obciążać jej takimi informacjami w stanie totalnej destabilizacji emocjonalnej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Aaaa…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tamtego dnia upił się po raz trzeci w sowim życiu, przy czym naprawdę nie wiedział, z jakiego powodu. Wiele lat temu przesadził z alkoholem w wyniku ataku złości, może nawet bardziej zazdrości. Później świętował narodziny córki, kiedy zawładnęła nim nieprawdopodobna radość, a dla odmiany nie czuł ani grama strachu. Teraz… no właśnie. Teraz nie wiedział.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zasnął na kanapie w mieszkaniu Rona i Hermiony, zaraz po napisaniu wzruszającego listu do żony, a obudził go dopiero smród spalonej przez przyjaciółkę jajecznicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wracam do domu – wymamlał, jak tylko dał radę poskładać w głowie te trzy słowa w odpowiedniej kolejności.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Oszalałeś? – Hermiona stanęła w progu salonu, w granatowej szacie i włosami upiętymi w luźny kok. – Wyglądasz jak kupka nieszczęścia, nie powinieneś tak się pokazywać przed swoją żoną. Weź prysznic – Rzuciła w niego czystym ręcznikiem. – I umyj zęby – dodała ze zmarszczonym nosem. – Dam ci szczoteczkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kilka miesięcy później doszedł do wniosku, że nie istnieje coś takiego jak najgorszy moment w życiu… bo nigdy nie jest tak okropnie, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Harry&#39;emu wydawało się, że skoro los odebrał mu już tyle bliskich osób, a kolejnych tak okropnie zranił, to już limit został wyczerpany. Tym razem… a właściwie za każdym razem nie miał racji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James patrzył tępo w białą ścianę szpitala świętego Munga, zaciskając zakrwawione dłonie w pięści. Nie znalazł dość odwagi, żeby porozmawiać z uzdrowicielami. Przechodzący pacjenci spoglądali na niego ukradkiem, czasami mrucząc coś do towarzysza. Harry mrużył oczy, kiedy stojąca obok Ginny próbowała uspokoić oddech. W końcu obydwoje podjęli decyzję. Rudowłosa kobieta ruszyła do pokoju specjalistów, a on chwycił syna za ramię i niemalże siłą zaciągnął go do łazienki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry na zewnątrz mógł wydawać się zbudowany niemalże ze stali. Na jego twarzy dostrzegalna była jedynie zaciętość i determinacja. W środku aż wrzał ze złości. Bo nikt nie chce patrzeć na swoje dziecko w takim stanie. No po prostu nikt.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James nie uronił ani jednej łzy, nie krzyczał, nie szarpał… wcale nie musiał. Wszystkie emocje emanowały z niego z taką siłą, że Harry czuł je na własnej skórze. Mógł to być smutek… okropny, wielowarstwowy… albo złość… wciąż tłumiona ale oczywista. Jednak przede wszystkim biło od niego zagubienie, kompletna dezorientacja. Jakby cały świat nagle odwrócił się do góry nogami, a on zaczął tonąć w czarnej otchłani.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zmusił go do umycia rąk pod ciepłą wodą, powtarzając, żeby wziął się w garść… i że przyjdzie jeszcze czas na wszystkie inne uczucia, ale nie w tym momencie, nie w tym miejscu. Wszelkie słowa docierały do Jamesa z opóźnieniem, w niepełnej formie, ale kiedy pozbył się śladów krwi jego dziewczyny, zacisnął zęby i wychrypiał coś niezrozumiałego. Dla Harry&#39;ego był to dobry znak, bo przynajmniej powrócił na ziemię… nawet jeśli na razie nie czekało tam na niego nic dobrego. Poza tym jednym małym promykiem nadziei, którego nie doceniał… ale był jeszcze młody, wciąż przerażony i głęboko w szoku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mily obudziła się w środku nocy, czując, jak każda część jej ciała płonie. Wrzeszczała tak głośno, że James wpadł w panikę. Nie wiedział, co powinien zrobić, dopóki nie zobaczył kałuży krwi. Wtedy zaczął działać tak szybko, jak w czasie alarmu na szkoleniu aurorów. Wysłał błyskawiczną wiadomość do szpitala, a już po chwili ratownicy wbiegli do jego domu, odbierając mu dziewczynę, której nie potrafił uspokoić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak opowiedział Harry&#39;emu znajomy uzdrowiciel. Jego głowa zawitała w kominku Potterów o piątej trzydzieści osiem, kiedy Ginny szykowała śniadanie dla Albusa, który wcześnie rano wyruszał na poszukiwania nieznanego nikomu magicznego przedmiotu. Zaraz potem rudowłosa kobieta obudziła męża i kilka minut po zakończonej przemowie obydwoje teleportowali się do szpitala.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Od Jamesa nie dowiedzieli się nic, ale też wcale tego nie wymagali. Od uzdrowicieli dowiedzieli się tego, czego nie chcieli słyszeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Urodziła ślicznego chłopczyka o złotych włosach, malutkich rączkach i wielkich oczach. Był zdrowy, silny, chociaż mniejszy niż powinien. Przy badaniu nie wskazano na żadne ułomności – ani mugolskie, ani te magiczne. Mimo to z jakiegoś powodu płód we wnętrzu matki w pewnej chwili zadziałał jak bomba zegarowa, rozrywając ją od środka. Uzdrowiciele nie mieli szansy powstrzymać nieuniknionego, nie zadziałały żadne eliksiry. Kiedy podjęli decyzję o ratowaniu dziecka, rozpoczął się prawdziwy horror, pełen bólu, krzyków, płaczu i strachu. Poród trwał krótko, a wraz z jego zakończeniem zniknął horror, ból, krzyk, płacz i sama Mily.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry sam nie wiedział, co powinien teraz myśleć, czy w ogóle powinien o tym myśleć. To nie był moment na wspomnienia, rachunek sumienia ani planowanie przyszłości. Mimo to w jego głowie panował chaos dotyczący osoby, której tak naprawdę wcale nie znał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„Lubię ją&quot; usłyszał w swojej głowie wesoły głos Jamesa. „Ma w sobie dużo zapału, nawet jeśli trochę słomianego, to… jest energiczna i ciekawa świata. Myślę, że nasz mógłby jej się spodobać.&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Strata bolała zawsze… ale też zawsze inaczej. Tym razem Harry nie potrafił wyrazić emocji związanych z osobą, której niby nie znał, a która i tak należała do jego rodziny. Ponad wszystko przerażała go myśl o przyszłości, bo jak sobie James z tym poradzi? Pewnego dnia będzie musiał się pozbierać, a wtedy doścignie go świadomość, że jest samotnym ojcem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zostawił Jamesa na poczekalni, dając mu przestrzeń, której potrzebował. Sam ruszył na oddział, gdzie przed salą noworodków stała Ginny, wpatrzona w szereg łóżeczek z ubranymi na niebiesko lub różowo maluszkami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcą go zostawić jeszcze do jutra – powiedziała, przeczesując rude włosy. – Na wszelki wypadek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiwnął głową, podążając za jej wzrokiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ich pierwszy wnuk spał nieświadomy okoliczności, w jakich przyszedł na świat. Zacisnął piąstkę na kocyku, ale poza tym pozostawał obojętny na kwilenie jego sąsiadów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nawet pasuje do niego ten Leonardo – dodała zachrypniętym głosem, dotykając palcami szyby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mily uparła się na to imię, chociaż James reagował iście histerycznie. Powiedział, że nikt nie nazwie jego dzieciaka „Lamparto&quot;, ale koniec końców skapitulował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie pasuje – odparł Harry. – Ale to i tak nie my o tym decydujemy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie znaleźli sposobu na nawiązanie kontaktu z jej rodziną. Krewni zapadli się pod ziemię. Wysłali wiadomość do ambasady kraju, w którym żyła przed przybyciem do Anglii, ale nie uzyskali odpowiedzi. Dlatego o pogrzebie zdecydowali sami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pochowali Mily w Dolinie Godryka, bo nawet jeśli nie była żoną jego syna, to z pewnością matką wnuka, więc bezsprzecznie należała do rodziny. Zaplanowali skromną ceremonię, ale i tak przybyły tłumy bliższych i dalszych znajomych. Hermiona to przewidziała, więc zamiast tony kwiatów, pojawiły się ofiary na pomoc dla czarodziejów z biednych rodzin. Wiązanki przygotowała Lily, bo Ginny skupiła uwagę na opiece nad noworodkiem… a ten sprawiał niemało kłopotów. Nie spał prawie w ogóle, krzyczał tak głośno, że pewnie go w Londynie słyszeli, w dodatku co chwilę dostawał wysypki. James wciąż miał problem z zapanowaniem nad chaosem w jego życiu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na pogrzebie zachowywał się normalnie, jakby ceremonia dotyczyła dalekiego krewnego. Później zniknął im z oczu i od tamtej pory widywali go tylko przez przypadek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musi mieć w końcu jakieś imię – powiedziała Lily do ojca, bujając czterotygodniowego malucha w kołysce. Miała rację, ale oni nie wiedzieli, jak powinni go nazwać, a z Jamesem nie mieli żadnego kontaktu. Myśleli o tym bardzo często, próbując podjąć trudną decyzję. Jednak kiedy mały skończył dwa miesiące, okazało się, że cała rodzina mówi na niego Leo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Opiekę nad niemowlakiem powierzyli Ginny, bo ona i tak robiła to najlepiej. Wychowała trójkę dzieciaków i nawet jeśli teraz podkreślała, że jest na to za stara, to i tak nie widzieli innego wyjścia. Luna, która spędzała wakacje w Anglii, powiedziała nawet, że zgodnie z kalendarzem buhunów to najlepszy czas na rodzicielstwo. „Jestem jego babcią, nie matką&quot; rzuciła Ginny, krzywiąc się okropnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Musieli przywyknąć i, przede wszystkim, nie dać się zwieść. Przypomniał im o tym, ku zaskoczeniu wszystkich, Ron. „To nie wy jesteście jego rodzicami i jeśli dalej będziecie ściągać z niego odpowiedzialność, to będzie już za późno, żeby sobie z nią poradził&quot; powiedział, zaglądając im do lodówki. „Chcecie dobrze, ale z biegiem czasu Leo zacznie widzieć w was mamę i tatę, w Albusie i Lily starsze rodzeństwo, a James nie będzie pasował mu do obrazka, bo ani to ojciec ani brat&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy razem z Ginny podjęli decyzję, skonstruowali plan i… czekali na okazję do jego zrealizowania. Jednak James znikał im z oczu, zanim zdążyli zaproponować cokolwiek. Ginny chciała poczekać, ale Harry stracił cierpliwość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie idziesz? – zapytał go w sobotnie południe, kiedy James ubierał buty na korytarzu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Na spacer – mruknął niewyraźnie, nie podnosząc głowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To się świetnie składa – powiedział głośno, żeby przedrzeć się przez nerwową atmosferę w pomieszczeniu. – Zaczekaj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James nacisnął na klamkę, ale zanim zdążył otworzyć drzwi, Harry machnął różdżką i uniemożliwił mu opuszczenie domu. Na początku nie dostrzegł żadnej formy reakcji, ale potem młody, niestety już mężczyzna, odwrócił się i zatrzymał spojrzenie gdzieś na poziomie jego brody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam zwyczaju powtarzać – dodał Harry, nie próbując już zdusić w sobie tonu typowego dla szefa biura aurorów. – Ginny, ubierz malucha.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kochanie, to nie… – zaczęła, ale on jej przerwał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz po prostu to dla mnie zrobić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mogła. I zrobiła. Zniknęła na szczycie schodów prowadzących na piętro ich niemałego domu, gdzie w łóżeczku spał Leo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co chcesz tym osiągnąć? – zapytał James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Więcej niż ty bezużytecznym włóczeniem się po okolicy – odarł, przecierając oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy Ginny znosiła ubranego w pomarańczowy dres wnuka James odetchnął głośno i zacisnął zęby. Jedynie zerknął na zdziwionego niemowlaka, który zazwyczaj prezentował nieco zdegustowany wyraz twarzy. Ten jednak szybko znikał, kiedy w polu jego widzenia znalazły się przywieszone do wózka zabawki-znicze, machające skrzydełkami i wydające różne, niezidentyfikowane dźwięki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie powinien być głodny, ale jeśli tak, to wkładam tutaj butelkę… – zaczęła swój cykl porad Ginny, a James zmarszczył brwi. Mimo to wysłuchał jej do końca, chociaż jego oczy wyraźnie sugerowały czyste przerażenie. Harry był pewny, że pierwszy raz widzi swojego syna z tak bliska.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy zniknął im z oczu razem z wózkiem, przez długi czas obydwoje wbijali spojrzenie w drzwi, jakby za kilka minut miał wrócić. Ginny przygryzała dolną wargę, a Harry jej nastrój doskonale rozumiał. Sam czuł strach… właściwie ten sam, co zawsze, ale dzisiaj jakby mocniej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślisz, że sobie poradzi? – zapytała w końcu, przerywając ciszę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miał cztery lata i woził Lily dookoła domu przez pół dnia. Teraz… jest pełnoletni, więc nie zginie od krótkiego spaceru z własnym dzieckiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przynajmniej taką miał nadzieję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Niełatwo być ojcem…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
… ale dziadkiem całkiem łatwo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy twoje dziecko chce nową zabawkę, wpadasz w próżnię. Jeśli dasz, sprawisz mu radość, a w gruncie rzeczy cię stać. Jeśli nie, pokażesz, że w życiu nie wszystko się dostaje. Zwłaszcza, że kolejnej miotełki brzdąc nie potrzebuje. Czy więc ten zakup przekroczy już granicę dobrego wychowania? Czy ten błąd będzie kosztował cię rozbestwienie i egocentryzm twojego syna? A może nie można wpadać w przesadę, a jedna dodatkowa rzecz nic nie zmieni?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy twój wnuk chce nową zabawkę, to możesz mu ją podarować, bo wychowywanie to nie twoja broszka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na całe szczęście maluch nie mieszkał z nimi, James przeprowadził ich do nowego mieszkania, kiedy jego syn skończył trzy lata. To było dość, żeby mógł dać radę trudom rodzicielstwa. Jednak Leo i tak siedział z Giny i Harrym średnio cztery razy w tygodniu. Jego ojciec skończył szkolenie aurora, dużo pracował, a nie chciał oddawać syna na całe dnie opiekunce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dobrze sobie radził, to Harry musiał przyznać. Potrafił odłożyć emocje na dalszy plan, nie babrać się w przeszłości, tylko patrzeć z nadzieją w przyszłość. Niedawno zaczął spotykać się z Mary… znowu. Trzy razy zdążyli się porządnie pokłócić, ale jak na pół roku związku to niezbyt wiele. Zresztą, Harry uznał, że to nie jego sprawa. Jeśli mają być razem, to nic ich nie powstrzyma… a jak nie, to rozstania również nic nie powstrzyma.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tego dnia świętowali powrót Albusa do domu, bo jego młodszy syn dwa lata temu postanowił szukać pozostałości po nieszczególnie interesującej cywilizacji w Białorusi. Wrócił w jednym kawałku, ale z włosami sięgającymi prawie pasa i zabawnym, krzywym zarostem. Lily, która wciąż mieszkała z rodzicami, nie mogła przestać się śmiać. Kiedy James przekroczył próg domu, pewnie też dostałby ataku, ale Leo zaczął tak panikować, że uspokajanie go sprowadziło go na ziemię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– On jest straszny, dziadku – buczał, a Harry nie mógł pozbyć się uczucia rozczulenia, za każdym razem, gdy tak do niego mówił.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie on, tylko wujek Albus – poprawiła go Ginny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– I nie straszny tylko po prostu brzydki – dodał James, szczerząc zęby. Wtedy Albus rzucił się na niego z pięściami, co wyglądało jak atak człowieka z epoki kamienia łupanego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co wy wyprawiacie! – wrzasnęła Ginny, a Harry stanął jak na baczność, kiedy Leo chwycił go za nogawkę. – Jak małe dzieci! – Zdzieliła ich obu w tył głowy i wskazała palcem na drzwi – Marsz do kuchni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Potem obyło się bez bójek, za to usłyszeli mnóstwo opowiadanych z zaangażowaniem historyjek Albusa, które nawet jego bratankowi strasznie się spodobały… zwłaszcza, że dostał od niego prezent. Był to latający dywan dla małych dzieci, zakazany przez Międzynarodową Konfederację Czarodziejów. „Tylko wśród mugoli, można go używać w domu&quot; stwierdził Albus, ale nie zdawał sobie sprawy, że latający przedmiot w domu, to zwiastun katastrofy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy tak patrzył, jak Leo zasuwa w powietrzu, Al próbuje go zatrzymać, Lily tarza się po podłodze ze śmiechu, Ginny idzie do kuchni, powtarzając „jestem oazą spokoju&quot;, a James drapie się bezmyślnie po głowie… doszedł do wniosku, że jego rodzina nie jest do końca normalna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie boisz się, że rozbije sobie głowę? – zapytał najstarszego syna Harry, chowając ręce w kieszeni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– TEGO? No wiesz? – parsknął James. – On jest w powietrzu, a każdy w naszej rodzinie lepiej radzi sobie w przestworzach niż na twardym gruncie. – Westchnął głośno, odgarniając kasztanowe włosy z czoła. – Przeraża mnie mnóstwo rzeczy – dodał. – Że przez przypadek zamieni opiekunkę w myszoskoczka, nie znajdzie kolegów w przedszkolu albo wyrzyga obiad. Może boję się, że złamie sobie nogę na tym dywanie, ale to nic nowego. Zastanawiam się tylko czasami, czy to się kiedyś skończy…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry spojrzał na swojego najstarszego syna, przypominając sobie wszystkie przeszkody, z którymi oboje musieli się zmierzyć. Te trudne chwile, jak i zabawne, pełne radości czy bólu… mógł tylko dziękować, że istniały. Dlatego nie mógł się nie uśmiechnąć, słysząc rozterki Jamesa… w końcu na pytanie „czy to się kiedyś skończy&quot; istniała tylko jedna odpowiedź.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli będziesz miał szczęście… – powiedział Harry, klepiąc go po plecach. – To nigdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/11/nieatwo-byc-ojcem.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-5464473371104772854</guid><pubDate>Tue, 31 Oct 2017 14:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-31T07:34:22.923-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 14</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwa tygodnie później świat wydawał się o wiele przyjemniejszy, na drzewach pojawiały się kolorowe kwiaty, wprawiające w zachwyt przechodzące kobiety. Wczesnowiosenne płaszcze mogły wreszcie wylądować w ciemnych szafach, aby pozostać tam aż do jesieni. Najwyraźniej Matka Natura postanowiła wynagrodzić im chwile żałoby i smutku, chociaż okrucieństwo Śmierciożerców nie malało. Pojawiały się kolejne doniesienia o nagłych zaginięciach, a zwolennicy Czarnego Pana, najwyraźniej czując rosnącą przewagę, powoli przestawali się ukrywać. Nad wieloma domami pojawił się Mroczny Znak – informacja, że już nie ma do czego wracać. Nie brakowało jednak i pozytywnych wieści: biuro aurorów z dodatkowymi uprawnieniami funkcjonowało nadzwyczaj sprawnie, a do jego szeregów przyjmowano coraz to nowych absolwentów szkolenia. Kolejni Śmierciożercy lądowali za kratkami, a stawało się to głównie za sprawą Alastora Moody&#39;ego, Franka Longbottoma i Doriana Rogersa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mimo niechęci do każdego sukcesu aurora, piętrzących się problemów i długiej nieobecności przyjaciela w obecnym czasie Syriusz Black dosyć często wstawał w dobrym humorze. To była zaskakująca zmiana, bo zazwyczaj młody mężczyzna wydawał się wiecznie niezadowolony, szukał zaczepki i izolował się od wszystkiego, co mogłoby w nadmiarze wpłynąć na jego życie. Mimo to z jakiegoś powodu czuł się niestabilnie. Rutyna kiepskiego humoru dawała swego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, jakąś normę, której mógł się trzymać bez niepotrzebnego stresu. Pozytywne nastawienie dawało większe prawdopodobieństwo bolesnego uczucia rozczarowania, a to wcale Syriuszowi humoru nie poprawiało. Doszedł do wniosku, że jego sfera emocjonalna nie ma żadnego sensu i tylko czekał, aż znowu zrobi coś głupiego. Przy czym ten czas oczekiwania upływał mu w zmieniających się falach przyjemnych dreszczy i ataków złości. James z pewnością znalazłby słowo na określenie jego zachowania i zapewne za zwerbalizowanie tego dostałby czymś ciężkim w głowę, ale Potter przebywał aktualnie za granicą i Syriusz od dawna nie otrzymał od niego żadnych wieści. Być może dlatego postanowił szukać kontaktu z bliskimi mu ludźmi... albo bliskimi ludźmi bliskich mu ludzi, co czyniło ich równie bliskimi ludźmi. W każdym razie miał w planach zajrzeć do Lily. Wpadł na ten cudowny pomysł podczas zupełnie innej wizyty, która pierwotnie wcale nie miała go skłonić w żadnym kierunku.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie potrzebujesz pomocy? – zapytał Liny, kiedy ta usiadła spokojnie w fotelu i przymknęła na chwilę oczy. Zaraz potem pokręciła powoli głową i wskazała mu miejsce naprzeciw siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz dziwną minę – stwierdziła. – Coś się dzieje?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A powinno? – starał się odwrócić temat. Wbił spojrzenie w zdjęcia stojące na kominku, które w większości przedstawiały kilkuletnią blondynkę o błyszczących, radosnych oczach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dostałeś jakieś wieści od Jamesa?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odburknął obrażony. – Widać sam świetnie się bawi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziwnie, że mówisz o tym w ten sposób. Nie pojechał przecież na wakacje...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak, wiem! – wybuchnął, wstając gwałtownie, jakby właśnie miał zostać zaatakowany przez grupę Śmierciożerów. Zignorował to, że jego słowa zabrzmiały, jak wypowiedziane przez rozchwianego emocjonalnie nastolatka. – Pojechał sobie, jakby nigdy nic, kiedy ja... ona... Wiesz, że Lily będzie miała dziecko?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcesz powiedzieć, że ona i James będą mieli dziecko, tak? – zaśmiała się, chociaż można było dosłyszeć tutaj fałszywą nutę. – Aż tak cię to przeraża?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – powiedział szybko. – Po prostu nie powini&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;en jej zostawiać samej, to wszystko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzała na niego wymownie, doskonale przecież wiedziała, że to wcale nie wszystko. Nie naciskała jednak, bo myśli Syriusza były nazbyt chaotyczne, aby mógł je w tak krótkiej chwili sprecyzować i wyrzucić z siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz ją odwiedzić, to nic złego – rzekła po dłuższej chwili milczenia. – Nie jest przecież twoim wrogiem. Jeśli coś się stanie Jamesowi, będziesz musiał się nią opiekować. Nawiązanie przyjaźni proponuję zacząć teraz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odwrócił się w jej stronę zdezorientowany. Lina uniosła brwi, najwyraźniej nie miała żadnych problemów, żeby wniknąć w jego myśli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wypluj te słowa...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jest wojna, Syriuszu... nic już nie jest pewne – szepnęła, podczas gdy on skupił swoje spojrzenie na zdjęciu, które ozdabiało kominek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spoglądał na małą dziewczynką o złotych włosach, wpatrującą się we własne odbicie w lustrze. Nakładała na buzię kolejne warstwy kosmetyków należących do jej mamy, przypinała kolorowe spinki, obwieszała się koralami, wokół bioder przewiązała czerwoną chustkę, na nogi założyła o wiele za duże szpilki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak wyglądam? – zapytała głosem małej damy, chociaż jej wygląd jawnie temu przeczył. Z trudem odwróciła się w jego stronę, a kiedy rozłożyła ramiona, najwyraźniej chcąc dokonać pełnej prezentacji, zachwiała się niebezpiecznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak klaun – odpowiedział, łapiąc ją za dłonie i tym samym ratując przed upadkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powinieneś powiedzieć, że pięknie – odparła, przeciągając ostatnie słowo Trzymała się jego rąk, przez co wisiała kilka centymetrów nad ziemią. Najwyraźniej jej to nie przeszkadzało. – Nie umiesz obchodzić się z kobietami, dlatego nie masz dziewczyny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ledwo to od ziemi odrosło, a już takie cwane – parsknął, stawiając ją na podłodze obok butów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zerknął w stronę kuchni, gdzie Lina najprawdopodobniej starała się przygotować obiad. Uśmiechała się do siebie, kiedy spróbowała czegoś, co wyglądało jak zielony klej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chciałbyś zostać moim ojcem? – wypaliła dziewczynka, wieszając się na błękitnej zasłonie, która pod wpływem jej ciężaru spadła na ziemię wraz z całym karniszem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Trzeba było mi o tym powiedzieć – mówił, hamując różdżką ciężki przedmiot, aby nie zrobił nikomu krzywdy – jakieś sześć lat temu, kiedy doszło do twojego zapłodnienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No przecież nie biologicznym! – żachnęła się, kręcąc potem głową z dezaprobatą. – Oni są beznadziejni. Ty mógłbyś być moim ojcem chrzestnym!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał na nią, śmiejąc się z fanatycznego błysku w oczach. W tamtym momencie wyglądała jak mała wariatka, która należy natychmiast hospitalizować. Była to jednak część jej teatrzyku, który skrupulatnie przygotowywała dla niego a propos każdych odwiedzin. Lubił tego szkraba, co wydawało się dosyć dziwne, biorąc pod uwagę, że większość dzieci zwyczajnie go przerażała. Nigdy nawet nie miał na rękach niemowlaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No weź! Będzie fajnie! – wrzasnęła mu do ucha, kiedy już udało jej się wspiąć na komodę, aby zrównać się z nim wzrostem. – Nic nie będziesz musiał robić... tylko się mną opiekować jakby mama gdzieś pojechała i dawać mi prezenty...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogę to przemyśleć? – zaśmiał się, myśląc o jest prostolinijnym, dziecięcym myśleniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz... ale masz siedem dni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Roboczych?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież ty nie pracujesz...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uśmiechnął się do siebie, patrząc na wesołą dziewczynkę, machającą do niego ze zdjęcia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nic nie jest pewne... odwrócił się w stronę Liny, na której twarzy nie można było dostrzec nawet śladu bardziej znaczących emocji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwie godziny później teleportował się do Doliny Godryka. Wylądował na niewielkiej polanie tuż za jednym z mniej okazałych domów. Rozejrzał się dookoła siebie, ale oprócz grubego kota o żółtych oczach, nikogo nie dostrzegł. Zwierzak podbiegł do niego i zaczął ocierać się o kolana, jakby witał się z dobrym przyjacielem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam nic dla ciebie – powiedział Syriusz, na co kot prychnął obrażony i odskoczył kilka metrów dalej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszył przed siebie, starając się unikać bardziej mokrych kawałkowi ziemi. Posesja, na której się znalazł, należała najpewniej do starego mugola, bo ogród sprawiał wrażenie zaniedbanego i pozbawionego troskliwej ręki kobiety. Syriusz zazwyczaj teleportował się w to miejsce – prawdopodobieństwo zdemaskowania przez ludzi nie magicznych było bardzo niskie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeskoczył przez niski, drewniany płot i podążył zadbaną ścieżką w kierunku domu swojego przyjaciela. Odczuwał lekki stres, którego istnienia nie potrafił wytłumaczyć. Ulica wydawała się być opustoszała, oświetlona tylko przez powoli zachodzące słońce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zapukał do drzwi z lekkim ociąganiem, a wtedy już nie było odwrotu. W progu stanęła wyjątkowo ładna kobieta o kasztanowych włosach opadających jej na ramiona. W migdałowych, zielonych oczach dostrzegł oznaki zdziwienia, kiedy przed domem ujrzała Syriusza Blacka. Ubrana była w wytarte dżinsy i flanelową koszulę w kratę, co niespecjalnie zgadzało się z jej codziennym stylem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cześć – powiedział nerwowo, wkładając ręce do kieszeni. Chyba dostrzegła bijącą od niego niepewność, bo zaraz jej twarz przybrała łagodny wyraz, a na drobnych ustach zakwitł delikatny uśmiech. Zaprosiła go gestem do środka, a on podążył za nią aż do salonu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nic się nie z zmieniło od jego ostatniej wizyty, chociaż właściwie wcale tego nie oczekiwał. Wszak nie widzieli się kilka tygodni, a nie dziesięć lat. Jedynie obrus na stole miał kolor fiołkowy... czego zapewne nawet by nie skojarzył, gdyby z poprzednim nie wiązała się idiotyczna historia, której nigdy w życiu by Lily nie zdradził.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogłeś napisać, że wpadniesz – powiedziała w końcu. – Ugotowałabym ci coś do zjedzenia, a tak mam tylko herbatę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chciałem ci zrobić niespodziankę – rzucił z przekąsem. – Dawno sobie nie gawędziliśmy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co jest zabawne, bo na ogół rozmawiamy – zauważyła. Syriusz nie miał pojęcia, jak powinien odpowiedzieć na takie spostrzeżenie, które przecież nie mijało się z prawdą. On i Lily spędzali ze sobą czas tylko jeśli między nimi stał James... a teraz odwiedził ją jak gdyby nigdy nic, bez powodu, ot tak. To nie miało sensu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie przejmuj się tak – dodała po chwili, dostrzegając jego nietęgą minę. – I tak wiem o tobie więcej niż myślisz, prawie jakbyśmy ze sobą mieszkali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bo ten kretyn wszystko ci gada – burknął Syriusz, zastanawiając się, ile rzeczy James opowiada swojej żonie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Strasznie przeżywa to, co robisz. Jest z tobą związany, cały jego świat kręci się wokół ciebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mógłbym powiedzieć to samo o tobie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Już od pierwszej klasy James nie mógł sobie poradzić z obecnością Lily. Syriusz uznawał ją za zarozumiałą, wiecznie skrzywioną dziewuchę, która bez powodu uważa się za lepszą od innych. Nie lubił jej, ale przy przyjacielu nie mógł tego powiedzieć głośno, ten bowiem nawet jako dzieciak pragnął aprobaty dziewczyny, której zresztą nie uzyskał, głównie ze względu na głupie żarty, przed którymi nie mógł się powstrzymać. W końcu przyszedł i czas na końskie zaloty, ale Syriusz tkwił w przekonaniu, że Lily była dla Jamesa czymś w rodzaju trofeum, które za wszelką cenę musiał zdobyć. Nadszedł taki dzień, w którym jego przyjaciel skończył ze swoim &quot;Evans, umówisz się ze mną?&quot; i w ten sposób James upolował dziewczynę. Z czasem jego relacja z Lily nie tylko nie osłabła, co przepowiadał dla nich Black, ale stawała się coraz silniejsza, tak że ślub był już tylko formalnością. Dlatego właśnie słowa &quot;jego świat kręci się wokół ciebie&quot; pasowało w stu procentach do Lily... z pewnością nie do niego, taka uwaga wydawała mu się wręcz niepoważna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaśmiał się, chociaż nie był pewien czy z jej stwierdzenia, czy z własnych myśli. Wkrótce potem rozsiadł się na wygodnej kanapie w salonie, wyrzucając z siebie potok słów. Rozmowa poszła mu o wiele łatwiej niż zakładał na początku. Mieli z Lily cały szereg wspólnych tematów, które zapewne nie skończyłyby im się nawet po kilku godzinach. Sam jej głos był niezwykle przyjemny, nie męczył go po kilku minutach słuchania, jak w przypadku większości kobiet. W gruncie rzeczy spędzili ze sobą mnóstwo czasu, nie cierpiąc na nadmiar swojego towarzystwa, więc może nawet byli...przyjaciółmi?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Postawiła przed nim kubek z zieloną herbatą, którą Syriusz uwielbiał, a nigdy nie miał czasu kupić. Najprawdopodobniej z tego właśnie wynikała jego psychiczna więź z tym napojem. Pojawiał się w jego życiu tak rzadko, a wydzielał tak kosmicznie przyjemny zapach...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James wrócił wczoraj – powiedziała nagle, kiedy Syriusz odstawił do połowy opróżniony kubek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał zszokowany, czekając, aż w końcu padną słowa &quot;żartowałam&quot;. Nic jednak takiego się nie stało, a zamiast tego, Lily zerknęła na niego z lekkim niepokojem i rzekła:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wczoraj wpadł i prawie od razu zasnął. Nic mu się nie stało, z samego rana pojechał do Dumbledore&#39;a. – Zamilkła na chwilę, widząc, jak Syriusz marszczy ze złością brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kiedy się tam wybrał? – zapytał nadzwyczaj spokojnie, aż sam się zdziwił, że tonu jego głosu nie przepełniał gniew. Ponownie sięgnął po herbatę, chociaż w tamtym momencie wolałby dostać chyba jakiś eliksir spokoju... który może nawet tam był. Lily pod tym względem potrafiła zaskakiwać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kilka godzin temu – odpowiedziała, patrząc na niego badawczo. – Masz zamiar tam jechać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie chcę zrobić z ciebie wdowy – odparł niezbyt przyjemnie. Po krótkiej chwili uśmiechnął się sztucznie i dodał – Mimo to przysięgam, że jak go znajdę, to zabiję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wierzę, że byłbyś do tego zdolny – stwierdziła, krzyżując ręce na piersi. – Dużo mówisz głupot, ale w ostateczności potrafisz się zachować... czasami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzięki za twoje uznanie, pani Potter – wycedził. – I za herbatę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstał i odwrócił się w stronę wyjścia, bo mimo swoich morderczych planów chciał się dowiedzieć, co tak pospieszyło jego BYŁEGO przyjaciela. Nie dawał znaku życia przez kilka tygodni, w jakim celu chciał udać się aż do Hogwartu? Przecież wszystko można było omówić a propos zebrania Zakonu Feniksa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zatrzymał się tuż przy drzwiach, tknięty uczuciem, że nie załatwił tego, co powinien. Przecież przyjechał do Doliny Godryka w konkretnym celu... a nie był nim wcale James. Podrapał się po czole, próbując rozgryźć, co mu chodziło po głowie, że w konsekwencji dotarł aż tutaj. W końcu wrócił do salonu, gdzie stała skonsternowana Lily i wyrzucił bez zastanowienia:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie jak się czujesz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najwyraźniej rozbroił ją tym pytaniem, bo w odpowiedzi zakrztusiła się i zaczęła kaszleć głośno, jakby miała zaraz wypluć płuca. Kiedy tylko uspokoiła własny oddech, zaśmiała się głośno i Syriusz był pewien, że za chwilę wygłosi mu jakąś fascynującą, złośliwą odpowiedź... na przykład: &quot;chcesz mi powiedzieć, że przyjechałeś tu tylko po to, żeby zapytać, czy jestem zdrowa? Nie masz lepszych rzeczy do roboty?&quot;. On wtedy nie będzie miał zielonego pojęcia, co odpowiedzieć, bo w zasadzie taka była prawda i wydała mu się co najmniej żałosna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bardzo dobrze – odpowiedziała, rujnując tym samym wizję Syriusza. – To miłe, że pytasz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uśmiechnęła się do niego w typowy dla siebie sposób... jakby zdążyła go przejrzeć na wylot. Zawsze czuł się przy niej jak otwarta książka, być może dlatego tak ciężko było mu znieść jej związek z Jamesem. Chociaż z drugiej strony każda kobieta potrafiła go z łatwością rozpracować, to było irytujące jak cholera. Z tego powodu nie chciał się wiązać... albo z innego... albo to wcale nie tak, że nie chciał się wiązać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W porządku – rzucił głupio po chwili milczenia. – Cieszy mnie to.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stał w miejscu jak kompletny kretyn i zapewne tak spędziłby cały dzień, gdyby w końcu Lily nie powiedziała:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz już iść, twoja misja spełniona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy też pożegnał się z nią w możliwie najmniej wylewny sposób i opuścił dom, żeby znowu poczuć rosnącą w nim irytację wywołaną zachowaniem przyjaciela.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zadał sobie trudu, żeby stanąć za doskonale znanym mu domen starego mugola i od razu teleportował się do Hogsmeade. Było to o tyle nierozważne, że mógł zobaczyć go mieszkający w Dolinie Godryka mugol, ale w tamtym momencie nie miało to znaczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znalazł się na zatłoczonej uliczce w wiosce czarodziejów, w której spędził kawał swojej młodości... zakładając, że obecny moment jego życia nazwać można było starością. Niemalże z każdej strony otaczały go wesołe grupki uczniów Hogwaru, więc najprawdopodobniej zorganizowano w szkole wypad. Z tej perspektywy wszyscy wyglądali dla niego na wyjątkowo niskich – nawet osoby z siódmej klasy. Poza kilkoma wyjątkami, niemalże każdy sięgał mu najwyżej do ramion. Niektórzy rozglądali się zadziwieni, w końcu nagła teleportacja była co najmniej nietypowa. Jakieś dwie nastolatki uśmiechnęły się do siebie, wskazując na siebie ręką, więc postanowił szybko zmienić miejsce swojego przebywania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najgorsze okazało się to, że w takim tłoku prawdopodobieństwo znalezienia Jamesa było znikome. Właściwie... ogólnie miał nikłe szanse na spotkanie przyjaciela, ale teraz spadły one do zera. Zaklął głośno, a przechodząca obok kobieta spojrzała na niego z dezaprobatą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszył przed siebie, a nogi mimowolnie poniosły go w kierunku Gospody pod Świńskim Łbem. Jak mógł przewidzieć – Jamesa tam nie było. Zacisnął ręce w pięści, czując jak złość opanowuje go już w pełni. Kopnął wściekle jeden z kubłów, który przewrócił się, wyrzucając na ulicę całą zawartość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriusz! – usłyszał znajomy głos po swojej prawej stronie. Odwrócił się szybko i zobaczył zmierzającego w jego kierunku Jamesa. Jak mógł się spodziewać, przyjaciel nie nosił na sobie żadnych znaków walki... wyglądał jedynie na nieco zmęczonego, jakby od wielu dni nie miał kontaktu z porządnym łóżkiem ani jedzeniem. Włosy sterczały mu w niemalże każdym kierunku, tworząc komiczny obrazek, który w tamtym momencie Syriusza jedynie rozdrażnił. Zanim James zdążył zbliżyć się do niego na odpowiednią odległość, wyciągnął różdżkę i skierował w jego stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dla ciebie, panie Black, zdrajco – powiedział oschle, na co James wywrócił oczami. Uniósł obie dłonie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że przyjaciel nie zaatakuje go, jeśli on nie będzie miał w dłoni różdżki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez dłuższą chwilę stali w bezruchu, mierząc się spojrzeniami. W końcu Syriusz prychnął wściekle, po czym obrócił się w miejscu gotowy do teleportacji i zapewne tak też by zrobił, gdyby James nie zdążył chwycić za swoją magiczną broń i rzucić na niego zaklęcie antydeportacyjne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogę chociaż wiedzieć, o co ci chodzi? – zapytał zdawkowo James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kilka przechodzących osób spojrzało na nich z niepokojem. Dwóch mężczyzn celujących w siebie różdżkami nie zwiastowało niczego dobrego, zwłaszcza na świeżym powietrzu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wracam do domu – powiedział Syriusz obrażonym tonem, bo i tak nie potrafił się wyrazić. Wolał już udawać, że znalazł się tutaj przypadkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobra. Już wiem – stwierdził James, ignorując słowa mężczyzny, który schował dłonie do kieszeni, chociaż wciąż ściskał w jednej z nich różdżkę. – Nie musisz nic mówić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Akurat – burknął Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiedziałem, że tak tęskniłeś –&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;dodał ze złośliwym uśmieszkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Do reszty cię pogrzało – powiedział, starając się przybrać chłodny ton. – Szkoda, że już wróciłeś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Następnym razem napiszę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie rób tego... jeszcze pomyślę, że jesteś moim przyjacielem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zabrzmiało to żałośnie, ale w tamtym momencie w ogóle to Syriusza nie obchodziło. Czuł, że stworzył problem z niczego, ale niefrasobliwość Jamesa po prostu wytrącała go z równowagi. Wiele razy mówiono mu, że on jest kompletnie nieodpowiedzialny i nie potrafi sam o siebie zadbać... czasami jednak wydawało mu się, że James pod tym względem znacznie go wyprzedzał. Nie potrafił zrozumieć jego zachowania, wydawało mu się wręcz przerażające. Nie mógł jednak tego powiedzieć... znowu wyrzuciłby o wiele za dużo słów, co zapewne zakończyłoby się dokładnie tak jak kiedyś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Będziesz się tak obrażał do końca świata, czy zajmiemy się ważnymi sprawami? – zapytał już normalnym głosem. Jego twarz również przybrała naturalny wyraz, więc, chcąc nie chcąc, Syriusz musiał zahamować w sobie złość. Wzruszył jedynie ramionami z pozorną obojętnością, tym samym rezygnując z walki. – Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy...&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/10/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-14.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-6791138961982684699</guid><pubDate>Tue, 24 Oct 2017 09:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-24T02:42:08.967-07:00</atom:updated><title>Kacze pióro niesione wiatrem - Rozdział 3</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;Albus z ociąganiem odpieczętował kopertę i długo wahał się, czy od razu nie schować wiadomości na dnie kufra. Ostatecznie postanowił podjąć wyzwanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Kochany Albusie,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Już miałam wysyłać wyjca, to doprawdy oburzające, że nie odzywasz się do rodziców. Razem z tatą usychamy z tęsknoty (twój ojciec nawet więcej usycha niż pracuje, dobrze powinieneś wiedzieć, co to oznacza!).&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Dzięki specjalnej informatorce, którą jest jednocześnie moją córką, dowiedziałam się, że twój brak czasu wynika z zaangażowania, którym obdarzyłeś wystawianą w szkole sztuce. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę cię na scenie! Zawsze chciałam, by jedno z moich dzieci zostało artystą.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Lily wspomniała również, że coraz więcej czasu spędzasz z synem Draco Malfoya. Chciałabym ci wobec tego napisać, żebyś nie przejmował się niechęcią twojego głupiego wujka i przyjaźnił się z tymi, których cenisz i lubisz. Twoja siostra wspomniała również, że masz z jakiegoś powodu konflikt z tatą, ale ten nie miał pojęcia, o czym mówię. Potraktował jednak sprawę poważnie i postanowił przy najbliższej okazji udać się do Hogwartu i z tobą porozmawiać. Jestem pewna, że szybko rozwiążecie te problemy!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Napisz mi koniecznie, jak przygotowania do sumów&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Twoja zawsze kochająca&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Mama&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus przełknął głośno ślinę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Było źle. Może nie tak tragicznie, jak oczekiwał, ale wciąż źle. Obawiał się jednak, że po przeczytaniu wiadomości wujka, sytuacja przedstawi się jeszcze gorzej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Mój siostrzeńcu, synu najlepszego przyjaciela, nosicielu woli Weasley i dobrego imienia naszej rodziny Albusie,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Mam nadzieję, że u ciebie wszystko gra, ponieważ ostatnio doszły mnie słuchy, że w twoim życiu nie układa się najlepiej. Jednak pamiętaj – jakiekolwiek przeciwności losu nie spoczną na twej drodze, pokonuj je jak twój ojciec: dzięki pomocy najlepszych przyjaciół z&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span data-mce-style=&quot;text-decoration: underline;&quot; style=&quot;text-decoration-line: underline;&quot;&gt;Gryffindoru&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Zapewne zastanawiasz się, w jakim celu wysyłam tę wiadomość, ale musisz wiedzieć, że twe dobro zawsze leży mi na sercu, wobec czego – NIE PRZYJAŹŃ SIĘ Z ŻADNYM MALFOYEM.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Ta rodzina nie ma szacunku do nikogo, a już na pewno nie do twego dziadka, ojca, matki i ciebie na pewno również nie. Nie ulegaj mylnemu wrażeniu. Draco Malfoy również oferował twemu staruszkowi swoją śmierdzącą łapę, później robił dokładnie to, co każdy w jego rodzinie – płakał nad zlewem Jęczącej Marty.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Pozdrowienia od cioci Hermiony&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Wujek Ron&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus nie wiedział, czy powinien odpowiedzieć, ostatecznie odłożył to na później. Musiał jeszcze zdążyć napisać wypracowanie z eliksirów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ponad to wieczorem czekała go jeszcze jedna próba, tym razem z dorosłymi aktorami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Normalnie nie mógł się doczekać…&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ćwiczenia do przedstawienia miały miejsce w pustej sali lekcyjnej, która z racji powagi przedsięwzięcia została znacznie poszerzona. Po jednej strony uczniowie siódmej klasy przygotowywali dekoracje, świetnie się przy tym bawiąc, a po drugiej aktorzy powtarzali swoje kwestie lub, jak Wall, milczeli z zaangażowaniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tego dnia jednak coś uległo zmianie i naprawdę nie trudno wpaść na przyczynę tego wrażenia, więc uznawszy, że wiadomo, o co chodzi, Albus przeszedł do myślenia o piątce ludzi, która stała tuż przy oknie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najbardziej widoczna z nich wszystkich była uśmiechnięta, czarnoskóra kobieta, która najprawdopodobniej miała zagrać Hermionę Weasley. Pozostałych aktorów Albus za nic w świecie nie mógł dopasować do ról.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna o ciemnych włosach, odziany w świetnie dopasowany garnitur, podszedł do niego żwawym krokiem i zanim Potter zdążył się zorientować, już uścisnął jego dłoń.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Więc ty jesteś Albus – zawołał z radością. – To prawdziwy zaszczyt cię poznać. Jestem dumny, że mogę mieć takiego syna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chłopak otworzył usta w zdumieniu, bo rzadko widywał ludzi aż tak niepodobnych do jego ojca. Zatkało go na tyle, że nie był w stanie nic odpowiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chociaż oczywiście nie układa nam się najlepiej – dodał z żalem. Albus był skłonny przyznać mu rację: nie układało im się najlepiej, a w zasadzie to też nie układało im się najgorzej. Jakby nie patrzeć nic im się nie układało w żaden sposób, bo nawet się nie znali. – A jak mój strój? Czy pasuje do szefa biura aurorów?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie wiedział, co odpowiedzieć. Być może ten kostium oddawał prestiż pozycji, którą zajmował Harry Potter, ale w podobnym garniturze Albus swojego ojca widział aż ani razu. Przecież to był facet, który nosił te same okulary od jedenastego roku życia, a ubrania zakładał te, które ktoś wkładał do jego szafy (ktoś, czyli jego żona). Prędzej by zaczął tańczyć nago na plaży w rytm piosenki „kociołek pełen miłości&quot; niż spędził więcej niż piętnaście minut w sklepie odzieżowym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jest okej – powiedział, bo przydługie milczenie nie było żadną opcją, a i tak nie potrafił wytłumaczyć przyczyn niechęci. Kątem oka dostrzegł, jak siedzący niedaleko czarodziej wypija zawartość piersiówki, którą trzymał w dłoni, a w pomieszczeniu zacuchnęło tanim alkoholem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To się źle skończy – powiedział Albus do Walla, kiedy udało mu się uciec od towarzystwa starszego aktora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szszszszszszsz - odpowiedział mu przyjaciel, machając dziko rękoma.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Minął miesiąc od czasu, kiedy Albus pierwszy raz przeczytał scenariusz sztuki i, musiał przyznać, coraz lepiej szło mu recytowanie kiepskich wersów. Dorośli aktorzy znacznie podnieśli poziom sztuki i wyjątkowe beznadziejne kwestie wyglądały już tylko dennie. Al naprawdę podziwiał ich zaangażowanie i determinację, bo on sam przy takim poziomie głupot ledwo był w stanie zachować powagę. Najbardziej podobał mu się ojciec Scorpiusa, najmniej jego matka, którą z kompletnie niezrozumiałego dla niego powodu odziano w sweter, podobny do tego, który Ginny Potter zakładała tylko w Norze i tylko w trakcie świąt Bożego Narodzenia. Albus doszedł do wniosku, że może coś im się wszystkim pomyliło, bo to jego ojca powinni wsadzić w takie ubranie, a mamę wystroić w najlepszy kostium.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To jednak i tak nie miało znaczenia, bo w następnym tygodniu mieli zrobić oficjalne zdjęcia promocyjne, a wtedy do dnia jego totalnego upokorzenia pozostanie już tylko kilkanaście dni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cóż to za szara rozpacz nas ogarnęła, skąd się tutaj ona wzięła – powiedział Scoprius, wskazując od niechcenia ręką na ciemnowłosą, śliczną dziewczynę z Ravenclaw. – Czy ty naprawdę jesteś kuzynką Cedrika? Dlaczego mój przyjaciel znika? Czy los mi figle płata, straszne jak Wrzeszcząca Chata?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szszszsz – Wall falował za plecami Malfoya.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ach ty durniu połamany! – zaśmiała się dziewczyna. – Na świecie zaszły zmiany! Bellatrx to starszego maga żona, a jam w Azkabanie została spłodzona!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Właśnie w tym momencie w pomieszczeniu pojawił się Harry Potter. Trudno określić ekspresję jego twarzy, więc niechaj każdy czytelnik sam ją sobie opisze. Na początku nikt nie zwrócił na niego uwagi, chociaż urodę to on miał zdecydowanie niepospolitą. Mężczyzna oparł dłoń o ścianę, mierząc spojrzeniem chaos panujący w sali. W końcu jednak posłał uśmiech chłopakowi, który z pewnością był jego synem i przy okazji głównym bohaterem tego kiepskiego opowiadania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tato? – Albus wstał ze swojego miejsca i ruszył w stronę ojca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niezły rozmach ma ta sztuka – powiedział do niego na przywitanie. – Czy to Wall? Kogo on gra?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty tutaj robisz? – spanikował Al, próbując wyciągnąć ojca z miejsca prób sztuki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miałam sprawę do załatwienia w Hogsmeade to przy okazji odwiedziłem Hagrda, Neville&#39;a i… was – powiedział, naciskając na ostatnie słowo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy to śmierć mnie nachodzi? Kto tej wiedźmie przeszkodzi? – mówił Scorpius, wkładając w to tyle emocji, ile miesiąc temu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No aktorem to on nie zostanie – powiedział rzeczowo Harry. – Ale to dobrze, jego ojciec musiałby go wydziedziczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przerwa! – zawołał profesor, kiedy Wall przez przypadek uderzył w twarz Malfoya, przez co ten wyciągnął różdżkę i sprawił, że chłopak przeleciał przez pół sali, lądując na powtarzającej kwestię na-pewno-nie-Rose. Rozbawiona Krukonka zeszła ze sceny i ruszyła w stronę wyjścia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ona kogo gra? – udawał zainteresowanie ojciec (wciąż udawał lepiej niż Scorpis samego siebie).&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem córką Sam-Wiesz-Kogo – odpowiedziała wyzywająco dziewczyna, a Harry się opluł. – Bellatrx to starszego maga żona, a jam w Azkabanie została spłodzona! – powtórzyła swoją kwestię dziewczyna, co zmieniło tyle, że szczęka ojca Albusa wylądowała na podłodze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale on nie miał dzieci – powiedział poważnie, nie wiedząc, że tłumaczenie tego nie ma żadnego sensu w obliczu szlachetnej sztuki profesora Szinwa. – Planował nieśmiertelność, więc nie potrzebował następcy. Taki stałby się tylko dla niego przeszkodą, gdyby osiągnął podobną siłę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie pasuje pan tutaj – rzuciła dziewczyna. – Zbyt wiele w panu zdrowego rozsądku. Idę, bo jak się od pana zarażę, to stracę moc do roli, która Wu z transmutacji zdobyć mi pozwoli!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach dziewczyna odfrunęła, pozostawiając Harry&#39;ego i Albusa w stanie konsternacji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co tu się, na gacie merlina, dzieje?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W dzień przedstawienie Albus wypił eliksir uspokajający, który podała mu Rose.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pamiętaj, żebyś nie szukał na widowni ojca – przypomniała mu, klepiąc go w policzek. – Ani nikogo ze swojej rodziny. Najlepiej nie szukaj tam nikogo. Jak poczujesz, że zaczynasz robić w gacie, to spójrz na Walla.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Po co?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ten chłopak to taki absurd, że poczujesz się jak we śnie – powiedziała uspokajająco. - Wtedy nic nie wyda ci się dość głupie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiwnął głową ze zrozumieniem i ruszył za kulisy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przedstawienie miało odbyć się w Wielkiej Sali, przy obecności części uczniów i zaproszonych gości. James do nich nie należał, ale obiecał mu, że jakoś się wkręci. Czy to dobrze czy źle Albus już sam nie wiedział. Najchętniej nie opuściłby łóżka, ale i tak nie poprawiłoby mu to humoru, więc skierował się do miejsca przeznaczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Moi kochani artyści – przemówił profesor, kiedy wszyscy stanęli w ciasnym pomieszczeniu. Albus zobaczył kątem oka Walla, którego skóra w całości pokryta została korą, a do rąk przyczepiono małe listki. On sam, na całe oj-chyba-nie-szczęście, grał siebie, więc nie musiał zmagać się z ciężką charakteryzacją. – Dziękuję wam za serce i duszę, którą włożyliście w przygotowanie tego arcydzieła! Wasze starania zostaną docenione! Jednak przede wszystkim muszę podziękować pewnej osobie, której wybitny talent sprawił, że ta sztuka w ogóle mogła mieć miejsce. Której urok osobisty pomagał wam na ścieżce do sukcesu twórczego. Ta osoba to ja, oczywiście. Dziękuję. – Rozległo się kilka pojedynczych oklasków. – A teraz do pracy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Moment, w którym Albus wyszedł na scenę, przypominał mu dzień, w którym kroczył przez Wielką Salę ku Tiarze Przydziału. Czuł skurcze w żołądku, ale pilnował postawy, żeby nie wyjść na tchórza. Podobnie jak w pierwszej klasie usiadł na drewnianym krześle, ale dla odmiany założył piękną tiarę, za nic nie przypominającą zużytego kapelusza, który zdecydował o jego przynależności kilka lat temu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Slytherin! – zawołał głos ukryty za kulisami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O NIEEE! – krzyknął Harry Potter… ten fałszywy. – Jak zniesie to serce i dusza, tak mnie to porusza!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cóż zaistniało mój kochany? Czy na świecie jakieś zmiany? – zza sceny wyskoczyła Ginny, w swoim wełnianym swetrze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To syn nasz w Slytherinie żyje, nawet się z tym nie kryje!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Oj nie, oj nie! – śpiewała rudowłosa kobieta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Piętnować teraz go musimy, na Ślizgona w tym domu nie pozwolimy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To był moment, w którym Albus powinien wybuchnąć płaczem, ale zamiast tego stał jak sparaliżowany. Zobaczył, jak profesor siłą wypycha Scorpiusa na scenę, jak jego fałszywi rodzice rzucają się sobie w ramiona, a ciemnoskóra Rose krzyczy coś w jego stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy odwrócił się i zszedł ze sceny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szszszszsz – zaszeleścił dramatycznie Wall.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wiesz, Al – powiedział jego ojciec, kiedy siedzieli w piątkę w pubie Pod Trzema Miotłami. – Gdybyś trafił do Slytherinu, nikt nie miałby ci za złe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A gdybym cofnął się w czasie, żeby uratować Cedrika Diggory, pozbawiając cię w ten sposób sławy i w ogóle…?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus nawet nie chciał wyjaśniać, na czym dokładnie polegała fabuła w sztuce. Był znużony, a jedyne, na co miał ochotę, to towarzystwo jego rodziny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przedstawienie po wyjściu Albusa trwało w najlepsze, chociaż teoretycznie zabrakło w nim głównego aktora. Cały bezsens akcji nadrobiły przygotowane dekoracje, magiczne efekty i pełne grozy powiewanie na wietrze Walla. Kolega przekazał mu również, że Scorpius w połowie zdania zmienił kwestię i powiedział, że Pottera nie znosi, ale najbardziej to go wkurza pewien antypoeta z kompleksem artystycznym. Profesor Wisza nigdy się nie domyślił, że Ślizgon mówił o nim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W gruncie rzeczy mógł nawet polubić tego Malfoya.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdybyś zaczął mieszać z czasem, narażając bezpieczeństwo ludzi wokół siebie? – rzuciła matka, popijając kremowe piwo, a Lily zachichotała. – Dostałbyś szlaban.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale nie zrobiłbyś tego – dodał ojciec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie ograniczaj tak go, tato – wtrącił ze śmiechem James. – W końcu nigdy nie wiesz, czy na tym świecie nie żyje gdzieś córka Sam-Wiesz-Kogo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skąd wiesz, że bym tego nie zrobił? – zapytał Al, ignorując uwagę brata.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Albusie Severusie – powiedział poważnie Harry Potter. – Zostałeś nazwany po dwóch dyrektorach Hogwartu, jeden z nich był Ślizgonem, drugi Gryfonem, ale żaden z nich nie był idiotą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus uśmiechnął się. To miało sens.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/10/kacze-pioro-niesione-wiatrem-cz3.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-398263329121860485</guid><pubDate>Tue, 17 Oct 2017 10:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-17T03:45:58.859-07:00</atom:updated><title>Spotkanie</title><description>&quot;Myślisz, że to normalne, że jednego dnia jesteś najlepszym przyjacielem, a następnego to wszystko przekreślasz, jakby nigdy nie istniało?&quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze pokolenie&lt;br /&gt;
Bohaterowie: Lily Potter, Severus Snape, James Potter&lt;br /&gt;
Ograniczenie wiekowe:&amp;nbsp;+10&lt;br /&gt;
Status: zakończone&lt;br /&gt;
Słowa: 2 862&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Severus – powiedziała, niemal bezgłośnie, kiedy zobaczyła go przy ceglanej ścianie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Milczał, ale nie odrywał od niej wzroku. Dopiła herbatę, zapłaciła kelnerce, zebrała swoje rzeczy. Jego spojrzenie śledziło ją, kiedy wyszła z gospody i ruszyła wzdłuż ulicy Pokątnej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie poszedł za nią, a ona sama nie wiedziała, czy czuje bardziej ulgę czy żal. Wyglądał o wiele gorzej, niż jak ostatnio go widziała. Włosy urosły mu niemal do ramion, na brodzie pojawiły się ślady pierwszego zarostu, a przy tym jego skóra wciąż pozostała przerażająco blada. Dostrzegła sińce pod oczami, żółte plamy na rękach. Chciała wyrzucić ten obraz z pamięci, wrócić do normalnego życia, ale nie potrafiła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Poszła do banku, żeby wybrać trochę galeonów na zakupy. Zahaczyła o sowiarnię, aptekę, nawet zdążyła zajść do Madame Malkin po nową szatę. Jednak gdziekolwiek nie stanęła, cały czas myślami była w Dziurawym Kotle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu obróciła się na pięcie, by szybkim krokiem wrócić tam, gdzie go ostatni raz widziała. Nie oczekiwała, że wciąż tam będzie, wręcz przeciwnie. Pusta, ceglana ściana miała pomóc wymazać jego obraz z pamięci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
No i zobaczyła tę pustą, ceglaną ścianę, ale wcale nie odetchnęła z ulgą. Coś zabolało ja w okolicach serca, chociaż próbowała udawać, że wcale jej to nie ruszyło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie widziała go ponad rok czasu, a teraz nagle stanął na jej drodze i nawet nie znalazła odwagi, żeby powiedzieć mu „cześć&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To nie tak, że pozostała głucha na plotki. Nie dawała im wiary, próbowała odrzucić je na dno świadomości, ale słuchała. Słuchała uważnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ludzie mówili, że Severus Snape, podobnie jak duża część Ślizgonów, drastycznie zradykalizował poglądy. Planował odnaleźć zyskującą na sile grupę zwolenników Teg-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać i powiększyć jego małą armię. Potem słuch o nim zaginął, w końcu jego los niewiele osób interesował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak o grupie znajomych Severusa słyszała całkiem niedawno. Jeden został złapany przez grupę aurorów, podejrzany o torturowanie i zamordowanie siedmiu mugolów. Drugi na pewno wstąpił w szeregi zwolenników Lorda Voldemorta, bo podczas jednego z ataków spadła mu maska.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ogarnął ją smutek i nie wiedziała, jak powinna go zatrzymać. Musiała więc zamknąć to w sobie i po prostu ruszyć dalej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
… a tam dalej znowu go spotkała. Tuż przy zakręcie na ulicę Śmiertelnego Nokturnu rozmawiał z podejrzanie wyglądającym jegomościem z workiem czegoś, co wydzielało okropny zapach stęchlizny. Ludzie omijali ich szerokim łukiem, a ona przystanęła w oddali, kompletnie wytrącona z równowagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jakkolwiek nie mogła sobie wybaczyć, że go nie zatrzymała, to i tak nie mogła zmusić się do pokonaniu dystansu, który ich podzielił wiele lat temu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu jednak on ruszył wgłęb nielubianej przez większość czarodziejów uliczki, a ona podjęła decyzję, bo najgorszy w życiu nie jest żal po popełnieniu błędu, ale ten po bezczynności.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zaczekaj! – krzyknęła, a on natychmiast zatrzymał się i odwrócił się w jej stronę zdumiony. Tak samo zresztą uczynili wszyscy obecni na uliczce, ale postanowiła ich zignorować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lily – powitał ją z kwaśną miną i dopiero wtedy mogła zobaczyć wyraz jego oczu…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
… albo brak wyrazu, bo jeśli kiedyś jego spojrzenie wyrażało wiele sprzecznych emocji, tak teraz nie znalazła tam nic.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dawno cię nie widziałam – rzuciła głupio i doskonale o tym wiedziała. Ich przyjaźń rozpadła się pod koniec piątej klasy, później jedynie deptali po jej pozostałościach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Właściwie od szóstego roku w Hogwarcie rozmawiali ze sobą zaledwie kilka razy. Najczęściej wyglądało to bardziej jak tłumiony wybuch żalu. Lily nie potrafiła zaakceptować jego znajomych, a odkąd ona sama zaczęła więcej czasu spędzać z Remusem Lupinem, a w końcu z Jamesem Potterem, Snape odnosił się do niej już tylko z pogardą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pomyślała jednak, że skoro już opuścili te grube mury szczeniackich zaczepek, to mieli szansę wyrzucić tę gorycz i po prostu porozmawiać. Nie liczyła, że kiedykolwiek wrócą beztroskie dni spędzone na ekscytowaniu się magią. Jednak z biegiem lat te wszystkie dziecinne problemy tracą na znaczeniu, a do dawnych przyjaźni można podejść z sentymentem. Była na to gotowa… jeśli tylko on…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wyszłaś za mąż – rzucił, wpatrując się w serdeczny palec jej drobnej dłoni, gdzie nosiła złotą obrączkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie potrafiła powstrzymać pogodnego uśmiechu. Małżeństwo wciąż wypełniało ją radością. Było dla niej jak wschodzące słońce w pogrążonym w smutku świecie. Zwłaszcza teraz, kiedy miała zostać matką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To jak się teraz nazywasz? – zapytał niby od niechcenia, ale jego głos brzmiał tak chłodno, że niemal zadrżała. – Lily… Potter?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W te dwa słowa włożył tyle jadu, że zrobiła krok w tył. Jednak zaraz potem ogarnęła ją złość… bo właśnie okazało się, że od Hogwartu nic nie uległo zmianie, a jej chęć pozostawienia przeszłości za sobą była tylko pobożnym życzeniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie próbowała usprawiedliwiać tego, co wyprawiał James w Hogwarcie. Jednak nie miała zamiaru też tego demonizować. Może miłość uczyniła ją ślepą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez wiele lat widziała, jak uczniowie bez żadnego powodu rzucają na siebie niebezpieczne zaklęcia. Jak jeden drugiego wyśmiewał. Czasami próbowała to powstrzymać. Tylko że nikt nie brał jej na poważnie, skoro ofiary, w obronie których stawała, w kolejnym starciu zamieniały się w oprawców. Tak samo rozwinęła się sytuacja z Jamesem i Severusem. Wszystko rozpoczął wyniesiony z domu brak zrozumienia, a potem każdy dokładał swoją cegiełką. Z tą różnicą, że Gryfon zawsze miał wsparcie dobrych przyjaciół, a najczęściej całej szkoły, a Snape odpychał każdego, wroga czy przyjaciela.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie miała zamiaru brać na siebie odpowiedzialności za to, co ich spotkało. Dlatego podniosła wysoko głowę i powiedziała wyzywająco.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobrze wybrałaś – skomentował kpiąco. – Widać, że wszystko przemyślałaś. Bogaty mąż, czystej krwi i taki debil, że przy nim zawsze będziesz wyglądała jak królowa mądrości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach zapadła długa, uciążliwa cisza. Pewnie oczekiwał, że mu odpowie, sama obrzuci go błotem. Może nawet na to liczył. Jednak ona nie miała zamiaru tego ciągnąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Naprawdę ją ośmieszył… albo ona sama się ośmieszyła. Było jej tak strasznie głupio… ale nie mogła cofnąć czasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Do widzenia, Severusie – powiedziała tylko i odeszła, zaciskając zęby. Jednak zanim zdążyła zniknąć, złapał ją za łokieć, a ona natychmiast odskoczyła, jak oparzona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zaczekaj – wydyszał niemal przepraszająco. Potem odsunął się od niej, sam zaskoczony tym, co właśnie zrobił. Zobaczyła, jak zacisnął ręce w pięści, ale stłumiła uczucie żalu. Po takim czasie nie miał prawa jej oceniać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcesz coś jeszcze skrytykować? – zapytała z trudem panując nad oddechem. – Temu właśnie służyłam ci przez te wszystkie lata, prawda? Żebyś mógł się na mnie wyżywać, bo wiesz, że nigdy cię za to nie znienawidzę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlaczego on? – wycedził i Lily odniosła wrażenie, że wreszcie przeszedł do sedna. Wyrzucił z siebie to, co ciążyło mu od początku. – Ze wszystkich ludzi na całym świecie… dlaczego on?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie znała odpowiedzi na jego pytanie. Wątpiła, by zrozumiał jej uczucia, tłumaczenie tego uznała za stratę czasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie potrafię zatrzymać wojny między wami, ona już dawno wyszła poza moją kontrolę – rzekła po chwili ciszy. – Za daleko się w niej posunęliście. On to zrozumiał, dlatego już dawno dał ci spokój.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakie to szlachetne z jego strony. Możesz przesłać mu moje podziękowania…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dorośnij, Severusie! – krzyknęła, zwracając na siebie zbyt wiele uwagi. – Ile jeszcze będziesz nosił urazy ze szkolnych lat?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Moja znajoma ze szkolnych lat wypomina mi, że pytam ją, dlaczego wyszła za mąż za największego łajdaka… ze szkolnych lat – syknął, przeczesując ręką tłuste włosy. – Po prostu świat…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James jest dobrym człowiekiem i ty doskonale o tym wiesz, nawet jeśli nigdy tego nie przyznasz – przerwała mu. – Wiedziałeś o to już w momencie, w którym wyciągnął cię spod Wierzby Bijącej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wątpiła, by sens tych słów do niego trafił. Jednak teraz straciło to znaczenie. Zostawiła go samego na uliczce, której wprost nie znosiła, a którą on odwiedzał ot tak. Zrozumiała, że ten rok wcale nie ugasił płomienia złości, jedynie utworzył między nimi dodatkowy dystans.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzała na niego ostatni raz, błagając niebiosa, żeby bez względu na wszystko, nie został Śmierciożercą… bo wtedy już nic go nie uratuje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wróciła do domu w nietęgim nastroju i niemal od razu wskoczyła pod kołdrę. Zawinęła się szczelnie pościelą, zamknęła oczy i próbowała zasnąć. Jednak sen nie przyszedł, co zresztą wcale nie powinno dziwić. Jakby nie patrzeć, zegar wciąż wskazywał na godzinę czwartą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mimo to nie ruszyła się z miejsca, aż w końcu ogarnęła ją ciemność. Dopiero dźwięk otwieranych drzwi zbudził ją z transu, ale wtedy tylko wcisnęła nos w poduszkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nawet nie usłyszała, kiedy wszedł po schodach i wtargnął do sypialni. Zawsze poruszał się niemal bezgłośnie, lekko stąpając po ziemi, nie zostawiając śladów. Być może to nawyk z treningów Quidditcha albo to właśnie jego natura sprawiała, że tak świetnie latał na miotle. Nigdy nie należała do fanek tego najpopularniejszego magicznego sportu, ale kiedy James fruwał w powietrzu, nie mogła oderwać od niego wzroku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Położył się obok niej, ale nie objął, tak jak miał w zwyczaju. Zamiast tego oparł się na łokciu i po prostu patrzył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cóż to za przedziwna konstrukcja – rzekł w końcu, a jego głos był tak ciepły, że od razu na jej policzkach zakwitły rumieńce. – Czemu za służyć ta zbroja?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie zbroja – wymamlała. – Prędzej kokon.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W kokonie to chyba larwa siedzi, a kiedy ostatnio sprawdzałem, całkiem ładny z ciebie motyl – posłał jej zawadiacki uśmiech, by złapać za koc, którym owinęła ciało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tekst był tani i „do bani&quot;, jak sam to określił w myślach, ale spełnił swój cel. Bez sprzeciwu udało mu się wyswobodzić żonę z ciepłego materiału, by zmierzyć ją od stóp do głów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał na nią przenikliwie i chyba dostrzegł jej fatalny nastrój, bo spoważniał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co się stało? – zapytał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widziałam Severusa – powiedziała zgodnie z prawdą, bo kiedyś obiecała sobie go nie okłamywać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jak przewidywała, zmrużył oczy, a temperatura w sypialni momentalnie spadła. Nie znosił, kiedy mówiła o dawnym przyjacielu. Nie do końca rozumiała, z czego to wynikało. Jeszcze niedawno sądziła, że to przez ich niekończące się pojedynki w szkole. Z tym że po takim czasie spędzonym w towarzystwie Jamesa zdążyła pojąć, że chodzi o coś więcej. Tylko on nie chciał jej powiedzieć, o co.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz za dobre serce – powiedział w końcu, po czym odetchnął głęboko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czasami się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam – rzuciła, patrząc na sufit. – Kiedy widzę ciebie i Syriusza… on czasami robi takie okropne rzeczy, a mimo to wciąż jesteście zawsze razem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie zestawiłbym głupot Łapy z tym, co robi Snape – prychnął oburzony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W Syriuszu często odnajdywał cechy domu węża, nie był głupi. Jego najlepszego przyjaciela wychowano w domu gloryfikującym Slytherin, nie dał rady całkowicie go od tego odciąć. Nawet jeśli Black nie chciał mieć z rodziną nic wspólnego, to pewne elementy niego samego znacząco ja przypominały. To jednak nie miało żadnego znaczenia, skoro widział w nim brata. Przeżyli razem niejedno i James był przekonany, że jeśli umrą, to razem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale nawet jeśli, to nie zostawiłbyś go samego, prawda? – zapytała Lily, z tak widocznym poczuciem winy, że nie potrafił się powstrzymać przed pogładzeniem jej policzka. Mimo to, ta rozmowa strasznie go denerwowała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Snape nie był twoim przyjacielem. Nie wiem, co siedziało w jego głowie, ale to nie miało z przyjaźnią nic wspólnego. Jesteś zbyt naiwna, żeby to dostrzec – powiedział zirytowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ciebie zaślepia niechęć do Slytherinu – fuknęła, odpychając go od siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może miała rację. Przed Ślizgonami przestrzegali go rodzice, każąc jedynemu synowi schodzić im z drogi, przynajmniej na początku. Mieszkańcy Slytherinu uwielbiali wprost zadręczanie pierwszorocznych w ten czy inny sposób. Źle mówili o uczniach z mugolskich rodzin, często zabierali magiczne pamiątki, a niejednokrotnie wypróbowywali na nich eksperymentalne zaklęcia. Niektórzy mówili, że, wtedy jeszcze nie tak popularny, Lord Voldemort wkrótce zrobi w Hogwarcie porządek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James mimo to nie należał do osób strachliwych, a tchórzostwo nie mieściło się w jego rozczochranej głowie. Zawsze pyskował, atakował pierwszy i niejednokrotnie dostał za to lanie. Jednak miał obok siebie Syriusza, a później również pozostałych huncwotów. Wkrótce zyskali szacunek rówieśników, a z biegiem lat sami dyktowali warunki na szkolnych korytarzach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Żaden Ślizgon nie wchodził mu w drogę, tylko ten przeklęty Snape.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie był dumny ze wszystkiego, co robił w szkole. Wiedział, że niejednokrotnie razem z Syriuszem zachowali się jak para debili, a wszechobecne uwielbienie uczniów tylko ich nakręcało do dalszych idiotyzmów. W pewnym momencie balansowali na cienkiej granicy między żartami a świństwem, a to wcale nie dotyczyło jedynie Severusa Snape&#39;a. Niestety, zachowania w stosunku do tej osoby nie potrafił żałować. Trudno mieć wyrzuty sumienia, kiedy ktoś nazywa twoją żonę szlamą i zasila szeregi tych, którzy uważają takich jak ona za robaki służące jedynie do deptania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A on był kwintesencją wszystkiego, co mi opowiadali o tym domu – prychnął, przypominając sobie pierwsze dni w szkole. – Tylko że ja należałem do jego wrogów, ty nie, a i tak wyzywał cię na środku szkoły. Może jako dzieciaki byliście blisko, ale to nie jest relacja „póki śmierć nas nie rozłączy&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie rozumiem, co chcesz mi powiedzieć. Myślisz, że to normalne, że jednego dnia jesteś najlepszym przyjacielem, a następnego to wszystko przekreślasz, jakby nigdy nie istniało? Zerwałam znajomość z Severusem, a chociaż wiem, że dla mnie to było dobre, to nie mam pojęcia, czy to wyszło na dobre dla niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie da się zerwać przyjaźni. – powiedział, zdumiony jej tokiem myślenia. Zaraz potem dotarło do niego, że w tym aspekcie nie ma jednej racji, mógł jedynie przedstawić swoją własną. – Gdyby ona między wami trwała tamtego dnia, nie odeszłabyś tak po prostu. Powodem, dla którego potrafiłaś zamknąć ten rozdział, było fakt, że ta przyjaźń już od dawna nie istniała, po prostu o tym nie wiedziałaś. Tak wygląda ta relacja, nie wskażesz jej początku ani końca. Syriusz nie został moim najlepszym przyjacielem w trakcie podróży do Hogwartu, po prostu pewnego dnia się obudziłem i wiedziałem, że był już nim od dawna… a po tylu latach wciąż patrzymy w jedną stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nic nie zmienia…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jesteś winna temu, co Snape robił, on sam wybrał swoje życie tak jak każdy. Nie będę się bił w pierś każdego dnia za wszystkie głupoty, ty też nie powinnaś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– On nie jest złym człowiekiem – powiedziała twardo, próbując przekonać i siebie i jego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, jakim jest człowiekiem. Nie znam go… – powiedział, a prawdziwość tych słów uderzyła go z podwójną mocą. – Ale myślę, że ze wszystkich ludzi tobie akurat nie zrobi krzywdy. Co jest sporym pocieszeniem, skoro Śmierciożercy za nami nie przepadają.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przynajmniej taką miał nadzieję…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– On na pewno nie jest…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przejrzyj na oczy, Lily – skwitował tylko i odwrócił się na plecy.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A więc, Severusie, co Lord Voldemort chce mi przekazać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stał w ciemności na wzgórzu, a jego przyspieszony oddech zagłuszał głośny świst wiatru.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mimo to nie potrafił ukryć przerażania. Czystego strachu w najgorszej postaci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie… nic… – wyrzucał z siebie słowa bez ładu, chociaż przemowę przygotował już wcześniej. – Ja sam tutaj przyszedłem!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus Dumledore z kolei nie wyglądał na poruszonego, wręcz przeciwnie. Na jego twarzy widniał pełen spokój, z nutą rozczarowania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja… ja chciałem ostrzec – mówił jak obłąkaniec, bo całkowite opanowanie dyrektora Hogwartu tylko pozbawiło go resztek pewności siebie. – Nie, chciałem prosić…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdążył dokończyć, bo Dumbledore machnął różdżką, a to skupiło jego uwagę. Przez chwilę sądził, że dyrektor go zwiąże, ale ten jedynie uspokoił otoczenie wokół niech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O co mógłby mnie prosić Śmierciożerca?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W normalnych okolicznościach pewnie by zrezygnował… w końcu, czy miał jakiekolwiek prawo o cokolwiek prosić? Teraz to już nie miało znaczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Powiedział mu prawdę… o podsłuchanej przepowiedni, o planach Voldemorta,o Lily Evans.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Powiedział mu prawdę, chociaż tym samym zdradził Czarnego Pana i skazał siebie na śmierć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tylko że Lily…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„&lt;em&gt;Dawno cię nie widziałam&lt;/em&gt;&quot; usłyszał jej ciepły głos…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
a zaraz potem…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„&lt;em&gt;Temu właśnie służyłam ci przez te wszystkie lata, prawda? Żebyś mógł się na mnie wyżywać, bo wiesz, że nigdy cię za to nie znienawidzę.&quot;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wszystko zniszczył, mógł jedynie teraz żałować do końca życia. Pozwolił jej odejść, chociaż była jedyną osobą, która widziała w nim kogoś wartościowego. Tylko ona nie chciała nic w zamian za swoją pomoc czy zainteresowanie. Po prostu była obok, a on mógł chłonąć jej obecność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jakie to okrutne, że to właśnie on miał nasłać na nią największe zagrożenie… gdyby tylko wiedział…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli ona tak wiele dla ciebie znaczy, to Lord Voldemort na pewno ją oszczędzi nieprawdaż? Nie możesz jej poprosić o łaskę dla matki, w zamian za jej syna? – zapytał Albus Dumbledore, a Snape nie wyczuł prowokacji w jego słowach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Prosiłem go… błagałem… – wymamrotał, przypominając sobie rozmowę z Czarnym Panem, która pogrążyła go w jeszcze większej rozpaczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Budzisz we mnie odrazę – rzekł z pogardą Dumbldore. – A więc nie obchodzi cię, że umrą jej mąż i synek? Oni mogą umrzeć, jeśli tylko ty dostaniesz to, czego chcesz, tak?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał na niego zszokowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dumbledore nic nie rozumiał. Przecież to był Potter i jego syn… nienawidził go, za te wszystkie lata… za to że miał wszystko, a i tak odebrał mu Lily.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„Skoro był taki wspaniały, dlaczego nie poradzi sobie sam?&quot; pomyślał ze złością, przeklinając w duchu każde ich spotkanie. Te liczne „żarty&quot; jego kosztem, potyczki słowne, głupie pojedynki. Uważał się za kogoś lepszego tylko dlatego, że wszystko w życiu przychodziło mu łatwo. Nie musiał o nic walczyć, wszystko niemal samo rzucało się w jego ramiona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeklęty, głupi, nadęty, bezwartościowy Potter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„&lt;em&gt;Nie potrafię zatrzymać wojny między wami, ona już dawno wyszła poza moją kontrolę. Za daleko się w niej posunęliście. On to zrozumiał, dlatego już dawno dał ci spokój&lt;/em&gt;.&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlaczego to zrobiła? Dlaczego nie dała mu w spokoju go nienawidzić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„&lt;em&gt;Dorośnij, Severusie! Ile jeszcze będziesz nosił urazy ze szkolnych lat?&quot;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najpewniej do śmierci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do śmierci będzie bił się w pierś za własne głupoty i do śmierci będzie nienawidził Jamesa Pottera.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„&lt;em&gt;James jest dobrym człowiekiem i ty doskonale o tym wiesz, nawet jeśli nigdy tego nie przyznasz. Wiedziałeś o to już w momencie, w którym wyciągnął cię spod Wierzby Bijącej.&quot;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Cholera…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Więc ukryj ich gdzieś – wyrzucił w końcu, zmęczony własnymi myślami. – Ukryj ją…ich wszystkich…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może popełnił błąd…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
… a może to jego pierwsza dobra decyzja.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/10/spotkanie.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-1453724185504481976</guid><pubDate>Wed, 11 Oct 2017 09:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-11T02:28:47.906-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 13</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Wtedy wydawało im się, że mieli mnóstwo czasu... tylko że czas nie był ich sprzymierzeńcem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Wiele dni musiało minąć, nim miejscowi pogodzili się z występkiem Nyah i przestali spoglądać na nią ze złością i pogardą. Skoro jednak sam Casile zaakceptował córkę Boipelo jako swoją żonę, to i pozostali nie szukali powodów do zwady. Zwłaszcza, że biały czarodziej wciąż pozostawał dla nich zagadką, silnym źródłem magii, które należy szanować. Warto dodać, iż Nyah za nic miała powszechnie panującą opinię i wciąż zajmowała się ziołolecznictwem. Jako osoba uzależniona jedynie od męża, mogła wreszcie rozwinąć skrzydła i odkrywać wraz ze swym nieprzeciętnym umysłem kolejne tajniki ważenia eliksirów. Cashile nie przeszkadzał jej, zajęty był wszakże magią związaną z różdżkami, która od zawsze interesowała europejskich czarodziejów. Z żoną widywali się rzadko, niejednokrotnie wdając się w spory typowe dla dwójki wyjątkowo uzdolnionych magów z zupełnie inną wizją rzeczywistości. Oboje byli typami dominującymi, przekonanymi o wyższości własnej racji. Uznali swoje małżeństwo za wygodne, dawali sobie przestrzeń, nie ograniczali... może tylko nie do końca wychwycili moment, w którym się do siebie przywiązali.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Niestety, tak jak miłość rozsiewa wokół siebie radość i dobro, jej córka, przywiązanie, jest źródłem większości wyjątkowo lub umiarkowanie złych czynów.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nyah zdawała sobie sprawę, że pewnego dnia Cashile odejdzie, ale z każdym kolejnym zachodem słońca chowała tę myśl w coraz głębsze czeluści własnej podświadomości. Przygotowywała mikstury mające postawić go na nogi, jednak te musiały być coraz silniejsze. Widziała, jak czasami jej mąż traci cierpliwość i niszczy wszystko wokół siebie. Dobra żona, którą byłaby z pewnością jej siostra, uspokoiłaby go. Zbliżyłaby się powoli niczym cień, położyła drobną dłoń na jego ramieniu i wyszeptała kilka słów pocieszenia. On wtedy dostrzegłby delikatną i pełną ciepła naturę, pozwolił się objąć i w końcu wyrzucił z siebie całą złość w kilku prostych słowach.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nyah nie była dobrą żoną. Ignorowała ten tłumiony przez wściekłość atak paniki, a kiedy w końcu Cashile, panując już nad emocjami, siadał na ziemi, ona wkraczała i z pełną pogardą rzucała &quot;Przestań się mazać&quot;. &quot;Wynoś się&quot; odpowiadał jej, obracając różdżkę w dłoni. Nie wyszła, chociaż tak poczyniłby każdy człowiek dbający o własne życie. Przez dłuższą chwilę stała w bezruchu, obserwując bierność mężczyzny naprzeciw niej, aż w końcu i w niej zagotowała się złość. &quot;Myślałam, że jesteś mężczyzną, a tutaj proszę...&quot; wycedziła, nie mogąc znieść jego i własnej bezsilności.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie wiedziała, jak to zrobił. Po prostu w ułamku sekundy znalazł się tuż za nią, złapał mocno za łokieć i siłą wyprowadził z pokoju. Czuła jego mocne dłonie, które sprawiały jej niemało bólu. Nie wydobyła jednak z siebie żadnego dźwięku, który mógłby oznaczać słabość. Puścił ją dopiero w kuchni, przy misie pełnej brudnych kociołków i naczyń. Złapała szybko za cynowy tłuczek, którym miażdżyła fynbosy i odwróciła się, żeby uderzyć ciężkim przedmiotem prosto w twarz Cashile. Nie zdążyła jednak wykonać żadnego ruchu, bo mężczyzna, już od dawna przyzwyczajony do ataków żony, chwycił ją mocno za nadgarstek i potrząsnął nim w taki sposób, że tłuczek upadł z głośnym trzaskiem na posadzkę. W oczach Cashile pojawiły się groźne błyski, mrożące krew w żyłach nawet najbardziej odważnego wojownika. Ona stała przerażona, ale w końcu poczuła, jak uścisk mężczyzny słabnie. &quot;Kochana Nyah. Słodka jak trucizna&quot; zaśmiał się i wyszedł.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Takie sytuacje pojawiały się coraz częściej, co miało swoje wytłumaczenie w tajemniczych miksturach, które zażywał Cashile. Nikt mu nie wspomniał o okrutnych skutkach wywołanych mieszaniną zawierającą manchineel, rącznik i pokrzywę australijską. Bywało tak, że nie czuł w sobie ni krzty mocy, by zaraz potem niemal wybuchać energią. Pytał Nyah z czego to wynika, ale ona unikała odpowiedzi. W końcu odmówił przyjmowania eliksirów, przez co ponad tydzień leżał nieprzytomny, walcząc z gorączką i wymiotami. Długo dochodził do siebie, jednak zawsze udawał silniejszego niż był. Nie potrafił przyznać się do słabości, takim był człowiekiem. Nyah grała z nim w tym spektaklu, udawała, że wcale się o niego nie martwi, a powtarzające się ataki bólu to tylko fanaberie. W ukryciu szukała sposobu, żeby ważony przez nią napój nie odnosił tak dramatycznych skutków. Wiedziała, że eliksir pozostawia rany na magicznej osobowości, dzieląc ją jakby na kilka, całkowicie niewspółgrających ze sobą części. Jednak żadna znana jej roślina nie mogła zatrzymać tego procesu, jednocześnie nie miażdżąc właściwości leczniczych mikstury. Często wstawała w nocy, aby zbadać funkcjonowanie flory nocnej, ale powoli zdawała sobie sprawę, że jeśli chce osiągnąć jakikolwiek pozytywny skutek, musi postarać się bardziej. Nie liczyć na cud, dobrego ducha, który ześle jej ze Słońca brakujący składnik. Dużo eksperymentowała, ale niejednokrotnie bała się spróbować własnych specyfików – nie wiedziała przecież, jakie mają działanie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;W końcu jednak w jej głowie zaświtała pewna idea, dlatego udała się podczas pełni do lasów tropikalnych z daleka od wioski, aby tam spróbować czegoś, czego jeszcze nigdy nie robiła. Usiadła na jednym ze starych głazów i wyciągnęła z woreczka przywiązanego do pasa różdżkę. Pod pachą trzymała księgę, którą wertowała już od jakiegoś czasu. Odłożyła ją powoli na ziemię i skupiła się na magicznym narzędziu należącym do jej męża. Nigdy jeszcze go nie używała, do tej pory nie był jej potrzebny. Czuła dziwne wibracje na palcach, ale też opór, który skutecznie zniechęcał ją do wypowiedzenia formuły.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Co robisz? – usłyszała głos za swoimi plecami. Wiedziała do kogo należał, ale strach nakazał jej jak najszybciej się odwrócić.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;W cieniu jednego z drzew stał Cashile, przypatrując jej się swoimi błyszczącymi od niedawno przebytej gorączki oczami. Wycelowała w niego różdżką, chcąc wyrazić swoją przewagę, ale on tylko parsknął śmiechem i ruszył w jej stronę.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nawet nie potrafisz jej używać, złodziejko – powiedział, wyrywając z dłoni kobiety swoją własność. – A teraz opowiesz mi, co knujesz i nie chcę nawet słuchać żadnych wykrętów. Chyba że masz chęć się przekonać, jakie zmyślne znam uroki.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Rzuciła w niego kamieniem ze złością, ale wszystko powiedziała. Była przy tym złośliwa, a kiedy zobaczyła, że na Cashile nie zrobiło to żadnego wrażenia, stawała się jeszcze okrutna. On pozostawał niewzruszony, co jakiś czas jedynie unosił brew z irytacją.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie możesz po prostu pozwolić mi umrzeć?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie – powiedziała stanowczo i na tym zakończyli dyskusję.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie wiedział, dlaczego Nyah za wszelką cenę chce utrzymać go przy życiu, skoro szczerze go nienawidziła, a on nie miał zamiaru się dla niej zmieniać. Nic nie było jednak w stanie przekonać jej, aby dała sobie spokój, dlatego ostatecznie postanowił jej pomóc. W tamtych czasach nie znano jeszcze dzisiejszych eliksirów, a sztuki ziołolecznictwa nie wiązano z zaklęciami. Niektórzy mówili, że wypowiadanie magicznych formuł nad wywarem może odwrócić jego zastosowanie. Oczywiście tak naprawdę były to tylko bajki, tworzone przez uczestników odwiecznego konfliktu między mistrzami w posługiwaniu się różdżkami a tymi, którzy życie swe spędzili na mieszaniu w kociołkach. Nyah i Cashile postanowili złamać panujące zasady. On nie miał nic do stracenia, a ona...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Zajęło im to całe lato, niejednokrotnie odwoływali się do czarnomagicznych formuł. Ludzie w wioski zaczynali spoglądać na nich z niechęcią, ale w tamtym czasie nie miało to żadnego znaczenia. Rzadko bywali wśród ludzi, większość czasu spędzali tylko we dwoje, zagłębiając się w coraz mniej znane zakamarki wiedzy magicznej. W święto Farezy Cashile stanął przed domem całkowicie zdrowy, uśmiechał się przy tym z wyższością typową dla czarodzieja.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Niczego nie chcę – odpowiedziała mu ze złością na zadane pytanie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Uratowałaś mi życie – stwierdził sucho. – Nie ma nic za darmo.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;To był eksperyment, dzięki któremu nie tylko uwolniłam się od ojca, ale uzyskałam też bezcenną wiedzę. To ja powinnam ci się odpłacić, ale nie interesuje mnie wasze męskie prawo długów, dlatego nawet nie proś.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Podszedł do niej i nim zdążyła uciec, zagrodził jej drogę ramionami. Nie lubiła, gdy znajdował się blisko niej. Zawsze traciła siły, które tak bardzo ceniła w życiu.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Teraz już nie ciąży na tobie klątwa, masz dość sił, żeby wrócić do swoich – kontynuowała, ukrywając zdenerwowanie. – Taka była umowa.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie interesują mnie wasze plemienne umowy.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;W takim razie odejdź po prostu.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie – powiedział stanowczo. Na tym zakończyli dyskusję.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Pół roku później Nyah wciąż ważyła swoje eliksiry, a on poszukiwał innego rodzaju magii. Razem spędzali tylko noce... wyładowując na siebie złość i inne negatywne emocje. Mimo to od tej pory on wiedział, że Nyah nie poderżnie mu gardła podczas snu, a ona, że Cashile nie odejdzie, nawet jeśli będzie miał jej serdecznie dość. Ich życie nie zmieniło się również po narodzinach pierwszego syna, jednak nie mogło pozostać takie samo po wizycie czarnoksiężnika Wolarda.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Człowiek ten już od bardzo dawna poszukiwał drogi do uzyskania mocy ostatecznej, a był przekonany, że podczas podróży w końcu znajdzie odpowiedź na pytanie, jak ją uzyskać. Być może gdyby Nyah dbała o własną reputację w wiosce, jeden z mieszkańców nie określiłby jej w obecności Wolarda jako wiedźmy, która kpiła ze śmierci. Dla czarnoksiężnika oznaczało to, że przedstawicielka Surgów posiada środek zapewniający nieśmiertelność i miał zamiar jak najszybciej jej go wydrzeć.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Kiedy wtargnął do domu, w środku znajdowali się tylko Nyah z dwójką chłopców. Bardzo szybko zmusił kobietę do mówienia, ale nawet i po godzinnych torturach nie dowiedział się tego, co chciał. Był wściekły, kiedy zobaczył obłęd w oczach półprzytomnej kobiety. Drżącymi ustami nie potrafiła już wydobyć z siebie żadnego słowa, a krew spływająca po bladych udach pozbawiła ją jakichkolwiek sił. Wściekły Wolard przeszukiwał pomieszczenie, podczas gdy przerażony chłopiec krzyczał głośno, szukając wsparcia matki. Jego młodszy brat ukrył się za kołyską, zakrywając malutkimi rączkami oczy. W tym miejscu pozostawał niewidoczny zarówno dla matki jak i złego człowieka, który napadł na jego rodzinę.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;To na pewno jest to – powiedział sam do siebie, dostrzegając sprytnie ukrytą fiolkę z tajemniczą miksturą. Podszedł szybko do zwiniętej Nyah i podniósł jej głowę, chwytając za kark i przystawił eliksir do twarzy. – Mów, do czego to służy!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie była w stanie wydobyć z siebie słowa, chociaż starała się, jak mogła.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tym pokonałaś śmierć, tak?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Pokiwała głową, tylko na tyle mogła się zdobyć. Jęknęła głośno, kiedy rzucił ją ponownie na ziemię, ale i tak widziała, jak czarnoksiężnik wypija zawartość fioki. Wiedziała, że ma tylko chwilę na podjęcie decyzji i świadomość ta była dla niej o wiele bardziej bolesna niż każda klątwa Wolarda. Doskonale znała działanie eliksiru, dlatego dosłownie w chwili, w której mężczyzna upadł na ziemię, podniosła się, chwyciła pierworodnego syna i zanim targnęły nią jakiekolwiek wątpliwości, wybiegła z domu. Słyszała w głowie cichy płacz młodszego chłopca, ale nie zatrzymała się. Znajdowała się na ostatnim stopniu schodów, kiedy poczuła, jak morderczy urok mija ją zaledwie o cal. Nie była zdziwiona, w końcu doskonale zdawała sobie sprawę, że osłabienie Wolarda potrwa nie dłużej niż kilkanaście sekund.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Udało jej się dotrzeć na skraj lasu, nim całkowicie utraciła kontrolę nad własnym ciałem i upadła na ziemię. Synek, którego trzymała przy sobie, uderzył głową o ziemię. Drżącą dłonią wyczuła ciepłą krew na jego czole. Nie miała jednak siły sprawdzić, czy wciąż oddycha.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Biegnij, mały – szepnęła. – Biegnij do taty.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Usłyszała przeraźliwy wrzask jej najmłodszego dziecka, który przerwał błysk zielonego światła. Zamknęła oczy, czując odór śmierci wiszący nad jej domem.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Minęła sekunda, później druga i trzecia. W domu żyły dwie istoty, ale żadna nie była jej synem. Minęła czwarta, następnie kolejne pięć. W domu nie przebywał już żaden człowiek. Minęła minuta, wkrótce druga i czwarta. A potem skończył się czas.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stali tak przez dobre pół godziny, ale Mauron nie przerwał milczenia. Tkwili w ciszy, czując jak panująca w jaskini wilgoć pozostawia ślady na ich ubraniach. Po nodze Syriusza przebiegł szczur, by następnie ukryć się w jednej ze szczelin.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co się stało dalej? – zapytał w końcu, bo nie mógł uwierzyć, że jakakolwiek opowieść może potoczyć się w tym kierunku. Wielokrotnie miał do czynienia z magicznymi opowieściami, ale każda miała na celu przekazanie morału albo cząstki kultury. W żadnej z nich nie zabijano dzieci. Musiał wiedzieć, jak to potoczyło się dalej... po prostu musiał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tego nie wie nikt – odparł Mauron z dziwnym uśmiechem. – Historia ta była bowiem ostatnią w księdze, a z niej zostały wyrwane ostatnie strony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale przekazujecie sobie te legendy z pokolenia na pokolenie, tak? – naciskał. – Musicie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mauron pokręcił powoli głową, a Syriusz poczuł, jak rozrasta się w nim irytacja.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po co Lordowi Voldemortowi księga z legendami... w dodatku wybrakowanymi? Oczywiście ten czarnoksiężnik ze swoimi zapędami do przejęcia władzy na świecie przypominał Wolarda z opowieści, ale poza tym nic nie układało się w całość. Mimo to Syriusz czuł, że na tych kilku wyrwanych stronach może kryć się odpowiedź na wszystkie jego pytania...może nawet znajdzie zakończenie własnej misji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyszli razem z jaskini, gdzie skradziono&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienie&lt;/em&gt;&amp;nbsp;i skierowali się ponownie w stronę wioski. Tam też Mauron pozostawił Syriusza, najwyraźniej uważając, że przekazał mu wszystkie istotne informacje... a on stał sam, przygnieciony własnymi myślami. Nigdy nie pasjonował się rodzinnymi historiami, wolał pozbawione wszelkich uczuć wyższych, pełne nietuzinkowego humoru książki o szpiegujących. Z jakiegoś powodu jednak czuł się tak, jakby osobiście poznał bohaterów tej opowieści. Nie musiał przenosić ich życia do realnego świata, by zobaczyć ich twarze. Dlatego nie mógł znieść pytań, które rodziły się w jego głowie. Czy Nyah przeżyła... a jeśli nie, to czy chociaż udało jej się uratować dziecko? Gdzie był Cashile i, na Boga, co do cholery pojawiło się w tym domu?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Musiał napisać wiadomość do Dumbledore&#39;a, ale żeby to zrobić, należało najpierw opuścić Leonoscars. Ruszył w kierunku lasu, gdzie znajdowała się droga do stawu przenoszącego ponownie do świata czarodziejów. Pośród drzew i przeciskającego się przez liście słońca zrobiło mu się cieplej, ściągnął więc kurtkę i przetarł czoło dłonią.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy dotarł nad sam staw, zobaczył Natalie, która przemierzała nieznane mu ścieżki, żeby robić coś kompletnie niezrozumiałego. Rezygnując ze swych dotychczasowych planów, ruszył za nią, pozostając jednocześnie w ukryciu. Jego umysł podzielił się na kilka części, gdzie jedna chciała wyruszyć do Londynu, druga pożegnać się ze znaną mu doskonale blondynką, trzecia śledzić, a czwarta...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie zatrzymała się dopiero pół godziny później. Rzuciła swoją torbę na pokrytą złotymi liśćmi polanę i sama uklęknęła pośród nich, wychylając twarz ku słońcu. Usiadł koło niej, nie mówiąc nic szczególnego, bo przecież już dawno wyczuła jego obecność. Uśmiechnęła się słodko, jak miała w zwyczaju i chwyciła jego szorstką dłoń.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie wiedział, co nim kierowało, kiedy zbliżył się do niej, próbując zrozumieć mieszaninę zapachów, która zawsze charakteryzowała tylko ją. Las, zioła... i coś jeszcze, ale w żaden sposób nie potrafił tego określić. Przesunął palcami po wargach, określając ich kształt i kolor, a ona wpatrywała się w niego intensywnie, niczym drapieżnik szykujący się do ataku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pocałował ją nieśmiało, jakby chciał sprawdzić jej reakcję. Poczuł lekko słonawy smak ust i delikatną dłoń, która wylądowała na jego ramieniu. Rozchyliła wargi, oddając się chwili, a on objął ją ostrożnie. Trwało to nazbyt krótko, a jednak postawiło pytanie, na które nie znali odpowiedzi. Odsunęła się od niego i pochyliła głowę, bawiąc się jego palcami. On chwycił ją za podbródek, a kiedy dostrzegł specyficzny błysk w oczach, parsknął i rzucił:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mały potwór...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Potem poszło o wiele szybciej. Ona chwyciła go mocno za włosy i pocałowała gwałtownie, tak że prawie stracił równowagę i uderzył plecami o ziemię. Szybko odzyskał panowanie nad sytuacją, przewracając ją pod siebie i całując szyję, która wciąż wydawała mu się niezbadanym źródłem czegoś, czego nawet nie potrafił nazwać. Poczuł jej chłodną dłoń pod koszulką, zanim zaczęli pośpiesznie zdzierać z siebie ubrania, nie dbając o subtelność ani delikatność. Kolejne części garderoby lądowały na stercie liści, ale nie odczuli spokoju, dopóki nie znaleźli się przy sobie całkiem nadzy, mogąc zatapiać się w najbardziej ukrytych zakamarkach własnej skóry. Całował ją mocno, czując jak wokół niego panuje chaos doznań, których nie potrafił jeszcze uspokoić. Przesuwał dłonią po talii i biodrach, aby chwycić za umięśnione udo i przysunąć do siebie jeszcze bliżej i czuć jeszcze bardziej...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po jakimś czasie, leżąc już spokojnie na mokrych liściach i czując wbijające się w plecy kawałki gałęzi, doszedł do wniosku, że to było najgorsze z możliwych miejsc na takie historie, ale i tak nie zamieniłby go na żadne inne. Zerknął kątem oka na Natalie, która położyła głowę na jego piersi i ziewnęła głośno, bo przecież leżenie nago na wilgotnej ziemi wśród mchu, kamieni i nieznanego pochodzenia roślin, nie stanowiło dla niej nic wyjątkowego. Przesuwała dłonią po jego brzuchu, nie mówiąc absolutnie nic, jakby nagle zmieniła się w kogoś zupełnie innego... albo wreszcie była sobą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/10/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-13.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-3161562018238548389</guid><pubDate>Tue, 03 Oct 2017 06:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-02T23:51:51.619-07:00</atom:updated><title>Kacze pióro niesione wiatrem - rozdział 2</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus stanął jak sparaliżowany. Zaśmiał się nerwowo, ale tłum sprawiał wrażenie śmiertelnie poważnego. Czuł wbite w niego spojrzenia kilkudziesięciu uczniów, co doprowadziło go wręcz do paniki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przeklęte dziecko! – zawołał profesor, wciągając Puchona na scenę i ustawiając w samym centrum oślepiającego światła reflektorów. – To historia skupiona na odrzuconym przez świat synie Harry&#39;ego Pottera!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Odrzuconym przez świat? – wybełkotał, ale mężczyzna nie zwrócił na niego uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jest piękna, wrześniowa noc! – krzyknął, gestykulując teatralnie. – Młody adepci magii wkraczając w mury Hogwartu, oczekując na swój przydział. Wśród nich znajduje się on! – Wskazał na Albusa swoim chudym palcem, udekorowanym plastikowym pierścieniem z automatu za dwa sykle. – Chłopak zagadka, od wielu lat gnębiony przez swojego starszego brata, niedoceniany przez ojca. – Wśród tłumu rozległy się głośne chichoty. – W końcu zasiada na magicznym…eee.. stołku i słyszy: SLITHERIN!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus wytrzeszczył oczy. Sam nie wiedział, czy ktoś go wkręca czy może to wszystko ma miejsce w jego głowie, podczas wyjątkowo szalonego snu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nigdy nie chciał trafić do domu węża. Jego ojciec przez wiele lat próbował przekonać całą trójkę swoich dzieci, że Slytherin wcale nie był złym domem, bo on sam znał wyjątkowego Ślizgona. Później wyszło na jaw, że owy wyjątkowy Ślizgon znęcał się nad profesorem Longbottomem, należał przez długi czas do zwolenników Lorda Voldemorta i poniżał jego ojca przez praktycznie pełen jego okres nauki w Hogwarcie. Sam Albus w czasie swojej obserwacji doszedł do wniosku, że Ślizgonom kłody pod nogi rzucano już na samym początku. Podczas gdy Gryffindor, Ravenclaw czy nawet Hufflepuff na piedestał wystawiali cechy będące cnotami, Slytherin popierał arogancję, ambicję, spryt i cwaniactwo. Czy z takim wzorem, porównując go z męstwem, mądrością czy życzliwością, uczniowie mogli faktycznie wyrastać na normalnych ludzi? Albus szczerze w to wątpił. Jeśli chcieli zmienić stosunek do tego domu, najpierw powinni zreformować piosenki Tiary Przydziału.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wtedy wszystko się zaczyna! – kontynuował profesor, ku zachwytowi tłumu. – Czy rodzina, od wielu lat polerująca swoje gryfońskie tradycje zaakceptuje chłopca z domu węża? – Tutaj zrobił pełną dramatyzmu pauzę. – OTÓŻ NIE! Stąd też zrozpaczony Albus ucieka w samotność, gdzie odnajduje go nie kto inny, a Scorpius Malfoy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wszyscy w Wielkiej Sali zamarli. Albus poczuł, jak coś upiornie zimnego wypełnia jego organizm, kiedy odnalazł pełne żywej niechęci spojrzenie Ślizgona. Przełknął głośno ślinę, zdając sobie sprawę, że prędzej piekło zamarznie niż on znajdzie w tym wariacie przyjaciela.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Teoretycznie nic do niego nie miał, naprawdę. Chociaż wujek Ron nieustannie powtarzał coś o pokoleniowej rywalizacji, dotyczyło to raczej jego córki. Jednak przez lata zdążył zaobserwować, że Scorpius był dramatycznie zarozumiały i, podobnie jak większość uczniów jego domu, miał jakiś kompleks czystej krwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chodź do nas, Scor – zawołał go profesor, a Albus nie mógł powstrzymać parsknięcia, kiedy siedzący niedaleko Wall wyciągnął chusteczkę i zaczął nią machać ze łzami w oczach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na początku Malfoy nie ruszył się z miejsca, dopiero po jakimś czasie wstał i szybkim krokiem podszedł do podestu. Zanim stanął obok profesora, uderzył ramieniem Albusa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jestem przyjacielem tego smarka – powiedział głośno i wyraźnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No jasne, kto by chciał koło ciebie stać, panie czysta krew jest ważniejsza niż czysty ryj – odparł Albus, wiedząc, że taka uwaga ściągnie na niego kłopoty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No ty na pewno nie, skoro przy każdym naszym spotkaniu leżysz plackiem na ziemi…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zniżam się do twojego poziomu…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Stop! – Profesor położył swoje białe dłonie na ich głowach i trudno naprawdę określić, który był z tego powodu bardziej niezadowolony. – Ach, te sprzeczki między druhami! – Objął ich ramieniem, przyciągając do siebie niczym szmaciane lalki. – Ludzie kochają miłość między ogniem i wodą, tak jak piorun musi uderzyć w ziemię, żeby rozbłysnąć na niebie niczym patronus, tak Scorpius musi uderzyć w Albusa, żeby ich osobowość zajaśniała na niebie ich przeznaczenia!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nikt nie zrozumiał słów profesora, ale to nie przeszkadzało wszystkim bić brawo dla jego pomysłowych porównań. Malfoy zmarszczył brwi, próbując ogarnąć przekaz, nie wiedząc jeszcze, że sens słów nauczyciela jest zawsze jeden, a brzmiał on „znajdźcie mi uzdrowiciela&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Uderzyć? Niby czym? – zapytał głupio Albus.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Podczas wspólnie spędzonych nocy – zignorował go nauczyciel. – Scorpius dowiaduje się o małym problemie przyjaciela i postanawia pomóc mu go rozwiązać. W jaki sposób? Wszystko to zawarłem w zachwycającym scenariuszu, ale poznacie go dopiero za kilka miesięcy! – Na jego twarzy pojawiła się szczera ekscytacja, bijąca na głowę tę, którą wujek Percy wyrażał w stosunku do grubości denek kociołków. – Powiem tylko, że mój pomysł zyskał akceptację znanej na pewno wszystkim Stwórczyni Wszystkiego! Na razie jednak potrzebujemy ekipy organizacyjnej: aktorów, scenarzystów…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tym momencie Albus się zgubił…. i wcale nie chciał się odnaleźć. Negatywna aura otaczająca Scorpiusa dostatecznie zepsuła humor chłopaka. Na tyle że do końca bełkotu profesora Szinwa nie dostrzegał nic więcej poza jasną czupryną Malfoya.&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No i co ja mam teraz zrobić? – jęknął, siedząc w kącie pokoju wspólnego. Obejmował kolana, a jego twarz przypominała niuchacza po zderzeniu z szybą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mnie nie pytaj, już nie jesteśmy kumplami – odparł Wall, siedząc w fotelu, za którym swe oblicze skrył Al. – Przyjaciel Malfoya moim wrogiem jest.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy ty przypadkiem w dzieciństwie nie zostałeś na wieki skonfundowany? – wycedził chłopak ze złością. – Od kiedy niby mam cokolwiek wspólnego z tym człowiekiem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No przecież on uderzył w ciebie swoim piorunem, żeby zrównać z ziemią wasze przeznaczenie, czy jakoś tak – powiedział z żalem Wall, wydmuchując nos w koc, a potem zarzucając go na głowę Pottera.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus westchnął głośno. Musiał coś wymyślić, żeby nie zostać pośmiewiskiem szkoły. Kompletnie nie przywiązywał wagi do teatru, a teraz miał zagrać główną rolę w przedstawieniu, którego fabuła brzmiała jak nieśmieszny żart. Nawet nie chciał sobie wyobrażać reakcji rodziny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do końca tygodnia trwały przesłuchania, dopiero potem miał poznać treść scenariusza… a ten napawał go przerażeniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najgorsze w tym wszystkim było to, że ku swojej rozpaczy, nawet nie potrafił się z tego wykręcić. Profesor zagroził, że jeśli Albus nie zaszczyci sztuki swoim zaangażowaniem, nie dopuści go do sumów z transmutacji. Nie był doprawdy wielkim fanem tego przedmiotu, ale chciał skończyć swoje lata zmagań chociaż zadowalająco. Mógł oczywiście pójść na skargę do dyrektora MacGonagall, ale wtedy upokorzyłby się bardziej niż do tej pory.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jedyną opcją było… ukrywanie się za fotelem do końca życia… albo udawanie, że nie ma żadnej sztuki. Po prostu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego Albus chodził wciąż na lekcje, jednak ignorancja emocjonalna wcale nie należała do łatwych. Zwłaszcza że co chwilę ktoś mu gadał o roli, w która miał się wcielić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszałeś, że Rose ma zagrać Shera Skyter? – powiedział mu Wall w piątek, bandażując skręconą kostkę zaraz po posmarowaniu jej cuchnącą maścią.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A kto to? – zapytał zmęczony, odrabiając pracę domową z zielarstwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gadała z tobą wczoraj – przypomniał mu. Dostrzegając jednak głupią minę kolegi dodał – Ta ciemnoskóra trzecioklasistka…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież Rose jest ruda – zauważył Al, marszcząc brwi. Dziewczynka, która zadręczała go pytaniami o przedstawienie wyglądała uroczo, ale w żadnym aspekcie nie przypominała jego kuzynki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie bądź takim rasistą! – krzyknął oburzony Wall, zwracając na nich uwagę tłumu. – Poza tym zaczynacie próby w poniedziałek. Profesor dał mi scenariusz dla ciebie, ale zabrała mi go Jęcząca Marta…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież ona jest duchem, jak mogła cokolwiek wziąć do ręki?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kazała m czymś w siebie rzucić za pięćdziesiąt punktów – wyjaśnił. – Niestety trafiłem wprost do sedesu, sorka Al.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy młody Potter zaczął kwestionować swoją poczytalność w momencie, w którym zaczął zadawać się z Wallem. Kiedy patrzył na przyjaciela, doszedł do wniosku, że kumplowanie ze Scorpiusem wcale nie należało do tak abstrakcyjnych.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zrozpaczony skierował swoją pogrążoną w bólu osobę na błonia, gdzie zaplanował wsiąknąć w ziemię wraz z lejącym deszczem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Usiadł pod jednym z drzew, czując, jak powoli moknie mu tyłek… i każda inna część ciała. Po chwili jego humor uległ znaczącej zmianie, z nędzy przeobrażając się w podwójną nędzę. Jakkolwiek plan roztopienia się wraz z kapiącą z nieba wodą sprawiał wrażenie wyjątkowo błyskotliwego, tak po zderzeniu z praktyką nieco osłabł na jakości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W oddali zobaczył wracającą z boiska drużynę Gryffidoru, a jego ciało automatycznie zareagowało. Wstał najszybciej, jak to tylko możliwe i zaczął uciekać do zamku. Jak oczekiwał, nie zdążył. Stęskniona ramiona jego brata oplotły go w pełnym uczucia uścisku, pozbawiając resztki tchu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie tak pędzisz, Albusie Severusie – zawołał James ze śmiechem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedział, bo w zasadzie sam nie wiedział co. Kiedy chłopak w końcu go puścił, odskoczył kilka stóp do tyłu, a jego usta przyjęły kształt podkowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W jednej chwil uderzyła go niesprawiedliwość na świecie. Dlaczego to niby on miał mieć konflikt z ojcem na temat Slytherinu a nie James? Czy powodem tego był brak Scorpiusa w siódmej klasie? A może przyczyn powinien szukać w rudych włosach swojego brata, które wedle zwyczajów powinny usunąć z jego drogi wszelkich przyjaciół, w tym i Malfoya? (chociaż, jakby nie patrzeć, jego starszy brat miał całe mnóstwo znajomych, o wiele więcej niż Albus i Scorpius razem wzięci).&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hej, co jest? – zapytał, ale Albus tylko wymamlał coś w odpowiedzi. – Ktoś ci dokucza? Mam mu skopać…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jezu, James, ja mam już piętnaście lat! – oburzył się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A to dużo?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dość dużo, żebyś przestał mnie bronić przed szkolnymi wrogami. Przez ciebie wychodzę na ofermę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No dobra, mój odważny i samodzielny bracie – James poklepał go po plecach i pociągnął w stronę szkoły. – To jak nazywa się ten szkolny wróg przez którym mam cię nie bronić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James! – zawołał z rozpaczą Al.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Razem wkroczyli na szkolny korytarz, zaszczycając posadzkę plamami błota. Starszy chłopak wyglądał na kompletnie nieprzejętego, kiedy rzucił na siebie zaklęcie osuszające, by po chwili tego samego czaru użyć na Albusie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlatego nie mogę cię spotykać – burknął, kiedy włosy stanęły mu dęba, upodabniając go do nastroszonego ptaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Coś mówiłeś? – zapytał zdawkowo James, otrzepując szatę z kurzu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic – rzucił obrażony, przygładzając czuprynę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przestań się dąsać – powiedział Gryfon. – Nabierz trochę dystansu do życia, bo zwariujesz. Zwłaszcza, że teraz masz być szkolną gwiazdą. – Wyszczerzył do niego zęby. – Jak chcesz, możemy poćwiczyć piętnowanie twoich kontaktów ze Ślizgonami, zawsze chętnie ci pomogę..&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mógłbyś chociaż ty dać mi spokój?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, o co ci chodzi. Ja bym oszalał z radości, gdybym mógł zagrać w przedstawieniu „Całe życie mi przykro&quot; – powiedział. – Jednak twoje szczęście zachwyca mnie prawie tak samo jak mina ojca, kiedy dowie się o przedstawieniu.&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;–&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;&amp;nbsp;Albus oczami wyobraźni zobaczył pogrążonego w zadumie ojca, który sam nie wie, czy coś ma wyśmiać czy zaatakować, po czym rzucił:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 12px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie pocieszasz…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
No i James wcale nie miał takiego zamiaru… a nawet jeśli takowy posiadał, to nieszczególnie przyłożył się do jego realizacji. Chociaż Albus bynajmniej tego nie oczekiwał, naprawdę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Co do jednego jednak James miał rację – ta sztuka faktycznie robiła z niego jeszcze większą ciamajdę niż był na co dzień. Przekonał się o tym w dniu, w którym otrzymał scenariusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mój przyjacielu, nie ma takich jak ty wielu – recytował beznamiętnie Albus, gapiąc się w kartkę i za wszelką cenę unikając morderczego spojrzenia Malfoya. – Kiedy cię poznałem, od razu już wiedziałem. Pod osłoną nocy, gdy wzywałem pomocy, tyś przybył na me wołanie rozpaczliwe, kiedy cierpienie było me dotkliwe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Scorpius najwyraźniej nie miał zamiaru mu odpowiedzieć, przynajmniej dopóki profesor nie chrząknął pięć razy i nie uderzył go w plecy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Od tego są druhowie – burknął obrażony. – Każdy ci to powie. Problemów z twym ojcem rozwiązanie, to czasu nieubłaganego cofanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Otóż właśnie to! – krzyknął rozradowany nauczyciel. – Przepiękna kwestia, aż uległem wzruszeniu. – Wytarł pojedynczą łzę z policzka. – Na dziś tyle wystarczy, jutro poznacie odtwórców ról ojców i matek, czyli prawdziwej śmietanki towarzyskiej angielskiego teatru magicznego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus nie chciał nawet pytać, kim byli ci ludzie. Jeśli posiadali umiejętności na poziomie jego i Scorpiusa, to przedstawienie zapowiadało się na bardziej sztuczne niż tworzywo z którego wykonano pierścień profesora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A teraz idźcie pracować, ciężko niczym drobne żuki podczas toczenia kuli po malowniczej ściółce leśnej!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ma pan na myśli żuka gnojarza, który kręci kulki z gówna? – zapytał Wall, znad drewnianej konstrukcji przypominającej trochę ławkę trochę krzesło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powiedz mi, Wart, w jaką poważną rolę wcielasz się w tej sztuce?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem drzewem na błoniach?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy drzewa mogą wyrażać swoje bezsensowne zdanie?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Eeee…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mogą! – odpowiedział za niego profesor, tupiąc przy okazji nogą. – Więc zamilcz i ćwicz powiewanie na wietrze!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wall zaczął pląsać rękoma z wyjątkowym skupieniem, a Albus z trudem powstrzymał śmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jego kumpel w ramach „męskiej solidarności&quot; postanowił sam zgłosić się na przesłuchanie. Pretendował do roli tłumu uczniów, ale nauczyciel Wisza stwierdził, że jest za mało wyrazisty, więc przypisał mu rolę drzewa, który ruchem swych gałęzi wyznacza kierunek opatrzności. Dla Albusa taki rodzaj przyjacielskiego wsparcia był wystarczający, bo Wall robił z siebie jeszcze większego kretyna niż on.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jutro nadeszło o wiele szybciej niż sądził i to był chyba pierwszy dzień od dnia wywieszenia ogłoszenia o sztuce, kiedy wstał w dobrym humorze. Przynajmniej dopóki nie zobaczył siedzącej na parapecie sowy, która z całą pewnością należała do jego matki (ojciec nigdy nie pogodził się ze stratą Hedwigi, którą jego dzieci znały z opowieści). Obok niej fruwała świnka wujka Rona.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/10/kacze-pioro-niesione-wiatrem-rozdzia-2.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-180280742728506484</guid><pubDate>Tue, 26 Sep 2017 16:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-09-26T09:10:22.871-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 12</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Robiło się coraz cieplej i na twarzach włóczących się po Anglii czarodziejów pojawiały się uśmiechy. Nie mieli doprawdy nazbyt wiele powodów do radości, ale w takich chwilach cieszył nawet kwitnący kwiat na drzewie. Tych bardziej zorientowanych pozytywnie do rzeczywistości nastawiały zmiany personalne w poszczególnych departamentach. Nowy minister magii, za namową Barty&#39;ego Croucha, przeforsował dekret, który zezwalał na pozbawianie życia tych, którzy bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu czarodziejów, mugoli, a także innych magicznych istot. Oczywiście nie wszystkim podobały się nowe przepisy, które pozwalały aurorom na nazbyt wiele. To nie miało jednak wielkiego znaczenia, bo w obliczu licznych ofiar zwolenników Lorda Voldemorta poparcie dla stosowania wobec nich metod okrutnych bardziej rosło, niż malało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z każdym dniem coraz więcej osób posądzanych było o kolaboracje ze Śmierciożercami, dziennie z ministerstwa wypływało kilkadziesiąt wezwań na przesłuchania. Jeśli ktoś próbował odpierać ataki aurorów, którzy postanowili pozbawić daną osobę wolności, tylko pogarszał swoją i tak beznadziejną sytuacją, a nawet narażał własną rodzinę na niebezpieczeństwo utraty zdrowia. Można myśleć, że w obliczu zagrożenia, zarówno ze strony Czarnego Pana jak i Ministerstwa Magii, czarodzieje powinni zaszyć się we własnym domach i najlepiej w ogóle ich nie opuszczać. Jednak ludzie przyzwyczajają się do okrutnej rzeczywistości i szukają rozrywek tak czy inaczej - nawet jeśli zabawa ma mieć miejsce tydzień po śmierci kogoś z rodziny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na tej właśnie zasadzie funkcjonował londyński &quot;Klub gier różnorakich&quot;, gdzie czarodzieje zapominali chociaż na chwilę o tym, co działo się na angielskich ulicach. Właściciel tego magicznego miejsca, Rupert Mosce, wpadł na osobliwy sposób ukrycia go przed mugolami, który pozostałym wydawał się tak banalny, że aż doskonały. Każdy człowiek bowiem, który niestety nie mógł popisać się zdolnościami magicznymi, faktycznie klub dostrzegał, ale wejść do niego już nie potrafił. Nie wynikało to bynajmniej z jakiegoś czarodziejskiego chwytu, po prostu Rupert Mosce wprowadził Karty Członkowskie, a otrzymać je mogli w zasadzie tylko osoby dzierżące różdżki. Bywali oczywiście mugole, którzy pytali, w jaki sposób uzyskają taką zgodę na wstęp do raju gracza, ale niestety postawione przed nimi wyzwanie było nierealne do zrealizowania. W każdy wtorek między godziną siedemnastą a osiemnastą organizowano grę karcianą, gdzie wygrana zapewniała miejsce w klubie. Niestety, żaden niemagiczny człowiek nie miał szans na zwycięstwo, które czarodzieje zapewniali sobie zaklęciami. Być może nie było to uczciwe, ale dla Ruperta Mosce zabawne, nawet jeśli gdzieś z oddali grzmiał głos oburzonego Artura Weasley&#39;a. Głos, który w tamtym momencie nie miał szczególnego znaczenia. Byli jednak, zarówno wśród mugoli jak i czarodziejów, tacy, którzy zaczęli w tych rozrywkach szukać sensu własnego istnienia i tak Olgier Mars zaznaczał własną obecność w każdy wtorek i też w każdy wtorek przegrywał. Nikt jednak nie mógł zapomnieć historii, gdzie początkujący ścigający drużyny Irlandii w ramach żartu postanowił wziąć udział w takiej walce z mugolami na karty i... przegrał. Zwycięzcą okazała się niezbyt urodziwa Maggie Walters, która jednak w czasie półgodzinnej gry potrafiła zawładnąć sercem pożądanego przez większość czarownic ścigającego. Już kilka miesięcy później para wzięła ślub w jednej z mugolskich kapliczek i paradoksalnie stała się najbardziej rozpoznawalnym duetem na wyspie. Młoda krawcowa nie miała pojęcia, że ktokolwiek się nią interesuje, bowiem mąż nie podzielił się z nią swoimi magicznymi zdolnościami. Była przekonana, że jej ukochany jest piłkarzem, ale po prostu nie osiąga większych sukcesów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak &quot;Klub gier różnorakich&quot; nie stanowił kuszącego miejsca dla zakochanych – historię irlandzkiego szukającego i Maggie Walters wspominano w ramach żartu, a nawet ku przestrodze. Do niczym nie wyróżniającej się kamieniczki przychodzili głównie mężczyźni, chociaż raz na jakiś czas pojawiała się kobieta. Nie musiała nawet być piękna, żeby przynajmniej tuzin obecnych rzuciło się na nią jak pies na kość. Również i tego dnia w klubie pojawiła się ubrana w workowate ciuchy czarownica, którą w kilka sekund otoczyła banda śliniących się desperatów. Ci, dla których gra w karty stanowiła jedyną miłość, spojrzeli na nich z pogardą. Były jednak i okazy w ogóle nieprzejęte zamieszaniem i należeli do nich Syriusz Black i Remus Lupin.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwójka przyjaciół traciła czas na magicznej grze w trolojada, gdzie dwie pierwsze karty najczęściej przesądzały o zwycięstwie. Młody Black zaklął pod nosem, kiedy zobaczył swój zestaw. Rzucił krótkie spojrzenie na przejętego adorowaną kobietą Petera, by po chwili znowu skupić się na grze. Glizdogon odpadł jako pierwszy, Syriusz teraz walczyli z Lunatykiem o mistrzostwo. W owym momencie mógł jedynie modlić się, żeby Remus miał gorsze karty niż on, chociaż wszystko wskazywało na sytuację odwrotną – przyjaciel uśmiechnął się pod nosem i wyprostował z zadowoleniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dwa do trzech górskich – powiedział spokojnie, a Syriusz burknął tylko &quot;pas&quot; i rzucił karty na stół. Nie lubił przegrywać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Główna sala, w której znajdowali się przyjaciele, prezentowała się dosyć typowo – całe jej umeblowanie zostało stworzone z silnego dębu, który zapewniał trwałość przez wiele lat. W pomieszczeniu postawiono dużo różnej wielkości stołów, które mogły być wykorzystywane do kilkunastoosobowych gier karcianych jak i do zwykłej rozgrywki w szachy. Dookoła nich ustawiono tapicerowane krzesła, mające zapewnić wygodę na kilka godzin. W drugim pomieszczeniu funkcjonował bar, gdzie goście mogli kupić kremowe piwo, ognistą whisky, a nawet dyniową herbatę, czy świeży sok z kapusty. Niektórzy decydowali się na przekąski jak mięsne paszteciki czy ciastka z rzeżuchą. W całym klubie światło zapewniały oliwne lampy, tworząc tym samym niesamowity klimat. Trójka przyjaciół zajęła miejsce przy zabitym dechami oknie, mając wokół siebie sporę przestrzeń komfortu – otaczały ich bowiem tylko małe stanowiska dla mistrzów szachownicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie przejmuj się, Syriuszu – powiedział Peter. – Kto nie ma szczęścia w grach, ten ma w miłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– My tutaj przeprowadzamy męską rozgrywkę, a ty zaczynasz bredzić – wyrzucił Syriusz, przeczesując swoje czarne włosy. – Jak ci brakuje baby, to idź tam się ustaw do kolejki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Peter spojrzał w stronę kobiety, która już trzymała w ręku kufel z piwem i chichotała, kiedy obcy im mężczyzna opowiadał jej jakiś kiepski żart. Była niska i przy kości, ale jej kręcone włosy mogły się podobać. Nie należała do grona kobiecych piękności, ale w klubie przesiadywały już gorsze okazy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sam się ustaw, jest w twoim typie – próbował się odgryźć Peter, ale Syriusz zaśmiał się tylko wesoło. Remus przez cały czas milczał, obserwując w spokoju przyjaciół i co jakiś czas uśmiechając się do nich. Wyglądał niezdrowo, a do pełni było jeszcze daleko. Syriusz doskonale wiedział, że to misje Zakonu Feniksa tak na niego wpływają, ale nie miał żadnych szans na wyciągnięcie jakichkolwiek informacji. Mógł nawet powtarzać po kilka razy, że posiadanie tajemnic jest zaprzeczeniem ich przyjaźni, a ukrywanie czegoś nigdy mu nie wyszło na dobre, ale Remus tylko kręcił głową i zmieniał temat. Dlatego odpuścił.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Poszedł zamówić coś do picia, patrząc z nieufnością na zgromadzonych w lokalu. Nikt nie zwracał na niego szczególnej uwagi, prawie każdy skupiony był na grze. Tylko barman, który w praktyce okazał się wątłym staruszkiem, patrzył na niego z wyczekiwaniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie, kiedy wróci James? – zapytał Glizdogon, jak Syriusz wrócił do stolika z trzema kuflami piwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Nie wiem&quot; pomyślał, ale nic nie powiedział. Westchnął tylko ciężko i opadł na krzesło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szukacie dalej tych Surgów? Wiesz, gdzie oni są?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przestań męczyć, Peter – wycedził. – Przecież już ci mówiłem, że James szuka jednego z nich w amerykańskiej szkole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zmarszczył brwi, bo w inny sposób nie potrafił wyrazić tego, jak bardzo brakowało mu najlepszego przyjaciela. Ostatni raz widział Jamesa dwa tygodnie temu i nic nie wskazywało na to, by ten miał w najbliższym czasie wrócić. Syriusz obawiał się, że może coś mu się stało i dlatego nie otrzymywali żadnych wieści, lecz nie mówił o tym na głos.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie proponowała, żeby wrócił z nią do Leonoscars i chociaż przemawiałby za tym zdrowy rozsądek, nie mógł się zmusić do opuszczenia Londynu. Jakby wioska ukryta w lesie miała go sparzyć. Po ataku na jego mieszkanie i do niego wrócić nie miał zamiaru – w ostatnim czasie nocował na kanapie u Petera. Nie było to źródło luksusu ani specjalnej wygody, a to że Glizdogon wciąż zamieszkiwał z matką, nie tworzyło typowo męskiego klimatu. Nie mógł jednak narzekać, bądź co bądź miał czystą pościel, której nie uświadczył w swoim własnym domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szkoła poza naszym kontynentem? – zdziwił się Remus, wyrywając Syriusza z zamyślenia. – To dopiero podróż, zapewne nieprędko wróci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś bardzo do tyłu, jeśli idzie o nasze wycieczki – stwierdził nie bez pretensji Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gdzieś za nimi jeden z graczy poruszył się niespokojnie i mruknął coś do swojego partnera, wskazując palcem na mężczyznę przy jednym ze stolików. Syriusz podążył jego wzrokiem i przyjrzał się rosłemu czarodziejowi o niezbyt przyjaznej buzi. Miał o wiele za duży nos i jakby obitą twarz, która upodobniała go do kryminalisty z bajek czytanych dzieciakom wieczorami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co jest? – zapytał Remus, również dostrzegając niezdrowe poruszenie w drugim końcu sali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz poznał mężczyznę obserwowanego przez niemałą liczbę osób. Nie miał doprawdy z nim do czynienia osobiście, ale jego twarz pojawiła się w gazecie wraz z innymi aresztowanymi. Nazywał się Baron, ale imienia nie mógł sobie przypomnieć za nic w świecie. Wydał go przed śmiercią jeden ze Śmierciożerców, przez co już następnego dnia został wysłany do Azkabanu. Okoliczności sprawy były niejasne, ale obecność Barona w Klubie Gier mogła świadczyć tylko o tym, że człowiek ten był niewinny albo po prostu nie można było znaleźć na niego dowodów... nie licząc niezbyt wartościowego słowa zwolennika Lorda Voldemorta.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gdy tak mu się przyglądał, doszedł do wniosku, że tego typu ludzi najłatwiej oskarżać – sama aparycja kazała określać ich jako osoby niegodne zaufania. Syriusz nauczył się, że pozory mogą mylić, jednak mimo całej swojej niechęci do biura aurorów, jeszcze nie słyszał o sytuacji, gdy do Azkabanu trafił ktokolwiek niewinny. Przebywanie wśród dementorów było karą niezwykle okrutną i młodemu Blackowi po prostu nie mieściło się w głowie, by skazać na taką karę kogoś, kto miał czyste sumienie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ludzie jednak byli różni i najczęściej swój żal wylewali na innych. W każdy człowieku siedział potwór, który potrzebował tylko lichego znaku, aby wyjawiać swoje oblicze pozostałym. Agresja wzmagała się w czasach przepełnionych strachem, a ona prowadziła do wzajemnych oskarżeń i wydawania wyroków bez odpowiednich dowodów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak też było w tym momencie – czarodzieje zgromadzeni w Klubie Gier zaczęli szeptać między sobą, niektórzy jawnie wskazując palcem na Barona. Ten chyba nie zdawał sobie sprawy z zamieszania... albo udawał, że nic nie widzi. Może tak naprawdę kpił z otoczenia? W końcu kto po artykule w Proroku Codziennym, gdzie jego twarz została pokazana w towarzystwie przestępców, tak po prostu pojawia się w otoczeniu magicznego społeczeństwa?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwóch osiłków powoli podchodziła do jego stolika, przy czym jeden chwiał się na boki. Najpewniej w ciągu kilku godzin gry przesadził z alkoholem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To teraz takie śmieci wpuszczamy do lokali dla czarodziei?! – krzyknął, potykając się jednocześnie o jedno z krzeseł. – Służbę Sami-Wiecie-Kogo?! Tego, który zabił moja matkę?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kilka osób poruszyło się niespokojnie – najpewniej byli to ci, którzy w miejscu takim jak Klub Gier szukali rozrywki, a nie kolejnych doniesień o tragicznych wypadkach. Inni pokiwali głową, wyrażając tym samym współczucie dla pijanego, który odważył się powiedzieć to, o czym oni tylko myśleli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszałeś, brzydalu? – zwrócił się do Barona towarzysz pijanego. – To nie miejsce dla takich jak ty!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna podniósł głowę i zmierzył go nieprzyjemnym spojrzeniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zjeżdżaj – powiedział tylko i ponownie pochylił się nad kartami. Syriusz dostrzegł, że Baron grał sam. Najwidoczniej nikt nie miał ochoty zbliżać się do niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pijanemu w końcu udało się dotrzeć do stolika. Zaczął klepać Barona, który nie raczył go nawet najmniej wartościowym gestem. Tylko skroń pulsowała mu intensywnie, kiedy pozostali zgromadzeni w klubie zachęcali tamtych dwóch do działania. W końcu jakiś mężczyzna siedzący niedaleko powiedział coś, czego Syriusz nie mógł dosłyszeć, po czym splunął na głowę Barona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powinniśmy stanąć w jego obronie – powiedział Remus, marszcząc brwi i wyciągając różdżkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zwariowałeś? – zdziwił się Syriusz, torując mu drogę. – Przecież to jakiś gnojek, niedawno siedział w Azkabanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriuszu... – powiedział tylko, a Black westchną i sam ruszył w stronę zbieraniny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Baron wstał powoli ze swojego krzesła i popchnął pijanego, który, ze względu na swoją wątpliwą koordynację ruchową, upadł na podłogę, uderzając o róg stołu. Wtedy jego kolega wyciągnął swoją różdżkę i zaatakował Barona. Ten zasłonił się stolikiem, aby uniknąć trafienia urokiem. Sam sięgnął po szklankę, leżącą do tej pory na parapecie i uderzył nią w przeciwnika. Widzący to tłum rzucił się w obronie pokonanych, przez co już chwilę potem Baron upadł pod ostrzałem wściekłych czarodziejów. Zdezorientowany barman pobiegł na zaplecze, najpewniej żeby jak najszybciej wezwać ministerstwo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz przeskoczył przez jeden z przewróconych stołów i chwycił pochylającego się nad Baronem za kark. Bez większego wysiłku odciągnął go od ofiary i odrzucił na bok. Dostrzegający to kolejny czarodziej zaatakował Syriusza, który jednak w błyskawicznym tempie zrobił unik. Sam rzucił zaklęcie mające na celu rozbroić jego przeciwnika, przez co pozostali spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Przez dłuższą chwilę stali nieruchomo, ale zaraz potem rzucili się na Syriusza. Niestety, mężczyzna nawet przy swoich nieprzeciętnych zdolnościach, nie mógł się bronić. Padł na ziemię zaraz przy czwartym zaklęciu, którego nie udało mu się odbić. Ktoś kopnął go w twarz, ale nie potrafił wskazać winnego. Zresztą, wcale nie krew spływająca po twarzy była dla niego najgorsza. Zaraz po ciosie pierwszego zaklęcia trafiło go kolejne – połączone z trzecim urokiem. Zmieszane ze sobą źródła magii były jak przyłożenie rozgrzanym pogrzebaczem prosto w plecy. Nawet gdyby nikt go już nie atakował, nie byłby w stanie się poruszyć. Dzwoniło mu w uszach, a kończyny odmawiały posłuszeństwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hej! – krzyknął Remus, wyczarowując magiczne więzy, które oplotły trzech najbliższych przeciwników Syriusza. Podbiegł do przyjaciela, żeby pomóc mu wstać, kiedy niemal dwumetrowy osiłek uderzył go pięścią w szczękę. Lupin zachwiał się niebezpiecznie, ale w porę opanował ruchy własnych kończyn i krzyknął –&amp;nbsp;&lt;em&gt;Aquamenti&lt;/em&gt;!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Strumień wody trafił przeciwnika prosto w oko, orzeźwił z resztą kilku innych walczących. Osiłek zaczął głośno kaszleć, kiedy stojący dalej Baron rzucił butelką z alkoholem w jednego z ukrytych pod stołem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wychodzimy – powiedział Remus, chcąc wykorzystać zamieszanie i uciec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież chciałeś mu pomóc – warknął Syriusz, wyrywają się z uścisku Remusa. Ten jednak w ogóle nie zwracał uwagi na jego sprzeciw. Rozglądał się tylko dookoła, żeby zlokalizować Petera. Zobaczył czubek jego głowy przy wyjściu, więc sam też ruszył w tamtym kierunku, ciągnąć za sobą niezbyt skutecznie opierającego się Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tylko cud pozwolił im wydostać się z tłumu walczących ze sobą ludzi. Kiedy przechodzili przez próg Klubu Gier, już nie liczyło się to, kto jest zwolennikiem Voldemorta – goście rzucali uroki na ślepo, nierzadko trafiając w osoby całkowicie niezwiązane z konfliktem. Kiedy tylko znaleźli się na świeżym powietrzu, teleportowali się do Dziurawego Kotła – pierwszego miejsca, które przyszło im go głowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wkroczyli do zatłoczonego pubu, gdzie dla odmiany nikt nie wojował. Usiedli w kącie, nie rozmawiając ze sobą, bo każdy z nich przeżywał wcześniejsze wydarzenia na swój własny sposób. Dopiero po chwili Remus zapytał Syriusza, czy na pewno nic mu się nie stało, co oczywiście Black skwitował machnięciem ręki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To były połączone zaklęcia, przecież widziałem – rzekł spokojnie, patrząc kątem oka na pogrążonego we własnych myślach Petera.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wyrzuciło je dwóch tępaków, więc nic się nie stało – odparł niedbale, wciąż czując okrutny ból w kościach. Jednak w żadnym razie nie przyznałby się do słabości, to nie było w jego stylu. Zapewne, gdyby Remus o tym nie wiedział, naciskałby i dopytywał... ale przecież poznali się już w pierwszej klasie Hogwartu i spędzili ze sobą więcej czasu, niżby to było wskazane, by stworzyć całkowicie zdrową relację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Siedzieli tam dość długo, żeby przemyśleć sobie swoje działanie, ale nazbyt mało, żeby uratować to, co między nimi umarło. Wtedy jeszcze o tym nie wiedzieli, bo żaden z nich nie mógł przewidzieć przyszłości, która miała wylać się na nich niczym trucizna. Każdy siedział we wnętrzu własnej głowy, nawet nie domyślając się problemów, z którymi borykali się pozostali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz uderzał palcami w stół, przypominając sobie o Natalie, która błąkała się w jego myślach już od dłuższego czasu. Lubił ją i nie znosił jednocześnie, więc chciał udać się do Leonoscars i unikał tego w tym samym czasie. Zdrowy rozsądek nakazywał mu czekać na Jamesa, ale on już nawet nie udawał zrównoważonego psychicznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego postanowił tam jechać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znowu. Chociaż nie miał pojęcia w jakim celu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pożegnali się z Remusem, który zaraz potem zniknął do tylko sobie znanego miejsca. Sami ruszyli do domu Petera, gdzie czekała na nich jego zatroskana matka. Syriusz zobaczył na stole w salonie kolejne wydanie gazety redagowanej między innymi przez Aileen. Z okładki patrzyła na niego bardzo ładna brunetka w dziwacznie skrojonej szacie. Zaczął się zastanawiać, co jest z nią nie w porządku, ale wtedy Glizdogon pomachał mu ręką z kuchni... pomieszczenia, które aż biło rodzicielską troską. Przepełnione było garnkami, falbanami, zdjęciami pulchnego chłopca i kolorowymi magnesami na lodówkę. W szafkach pochowano starą zastawę, z której spokojnie mogłyby korzystać przyszłe pokolenia. Całe mieszkanie zresztą wydawało się niezbyt bogate, co oczywiście w żadnym razie Syriuszowi nie przeszkadzało. Może go tylko dziwił odznaczający się na tle pozostałych pokój Petera – był odświeżony, wyposażony w nowoczesne meble i kilka ciekawych, magicznych przedmiotów. Dla Blacka prezentował się trochę jak sypialnia zafascynowanego Hogwartem nastolatka i zapewne urządzano go podczas ich szkolnych lat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Matka Glizdogona była specyficzna, ale z pewnością bardzo kochała swojego syna... i wszystko to, co z nim związane. Jeśli ktoś nazywał się wrogiem jej dziecka, ona również darzyła go niechęcią, natomiast najbliższych przyjaciół traktowała jak członków własnej rodziny. Syriusz uważał, że Peter jest przez nią rozpieszczany, tak samo zresztą jak James przez własnych rodziców, ale był to inny rodzaj wychowania. Państwo Potter mimo przygniatania dziecka własną miłością, stawiali przed nim mnóstwo wyzwań dotyczących jego zachowania, wyników w nauce, czy przyszłej kariery. Kiedy przychodziło co do czego zawsze potrafili postawić na swoim, chociaż w wielu momentach zwyczajnie mu pobłażali. W domu Glizdogona było zupełnie inaczej. Jego ojciec odszedł, zanim jeszcze Sonia Pettigrew zdążyła urodzić i być może starała się w każdy możliwy sposób wynagrodzić synowi brak. Potrafiła przymykać oko na wszystko i niczego nie komentować, żyła w słodkiej nieświadomości, jeśli idzie o przywary Petera. Dostrzegała jedynie jego zalety, czasami nawet przesadzając w wychwalaniu. On nigdy jej nie blokował, czasami nawet przesadnie się uśmiechał podczas tego wyrazu szczerego uwielbienia, chociaż dla Syriusza takie zachowanie bywało żenujące. Mimo takich chwil lubił Sonię, która nawet w najgorszych chwilach wydawała się o wiele sympatyczniejsza i bardziej życzliwa od jego własnej matki – prawdziwej wiedźmy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na samo jej wspomnienie Syriusz nie mógł zasnąć tej nocy. W pełni oderwał się od własnej rodziny, ale cały czas w jego głowie błąkały się niezbyt przyjemne myśli związane z dzieciństwem. Przez ostatnie lata robił wszystko, co tylko mógł, żeby pozbyć się jakiegokolwiek powiązania z Blackami – zmienił nie tylko towarzystwo, ale samego siebie. Każdy jego krok był jak szpilka prosto w, do tej pory nieskalane, ego Walbugii. W niektórych momentach nawet przesadzał i doskonale o tym wiedział, ale i tak nie mógł się powstrzymać – jakby ten cichy bunt miał jakiekolwiek znaczenie dla świata.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zanim zdążył chociażby zamknąć oczy, poranek zmusił go do wstania. Tego dnia chciał wynieść się od Petera – już i tak nadużył jego gościnności. Mieszkanie przyjaciela było dość duże, żeby kogoś przenocować, ale z pewnością nazbyt małe dla większej ilości domowników. Spakował się jeszcze przed śniadaniem, które wszyscy zjedli w pośpiechu. Matka Petera musiała być przed szóstą w pracy, a sam Glizdogon najpewniej miał ochotę położyć się spać po ciężkiej nocy. Późnym wieczorem wybiegł z mieszkania, a kiedy Syriusz zapytał go, dokąd tak biegnie, ten nic nie odpowiedział, jedynie zrobił się biały jak kreda. Taka reakcja wzbudziła początkowo niepokój Blacka, ale był pewien, że gdyby jego przyjaciel miał jakieś kłopoty, z pewnością by mu o nich powiedział. Dlatego kiedy tylko Sonia opuściła kuchnię, obrócił wszystko w żart i o tej nazbyt wczesnej porze zapytał:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak randka? Udana?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Widelec z głośnym trzaskiem upadł na podłogę. Peter bardzo powoli schylił się po swoją zdobycz i przez dłuższą chwilę pozostawał pod stołem. Nie mógł jednak odwlekać tej chwili w nieskończoność i w końcu powrócił na krzesło z kamienną twarzą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O czym mówisz, Syriuszu? – rzucił nerwowo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wybiegłeś w nocy tak nagle – stwierdził z uśmiechem, bawiąc się nożem kuchennym. Wyglądało to niezbyt bezpiecznie, dlatego Peter przyglądał mu się z niepokojem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No tak – odparł, panując już nad drżeniem własnych dłoni. – Byłem umówiony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic nie mówiłeś, że się z kimś spotykasz – rzekł wciąż rozbawiony, ale dostrzegając spojrzenie Glizdogona, odłożył nóż na swoje miejsce. – Jaka ona jest?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ładna. Znaczy dla mnie, tobie pewnie by się nie spodobała – powiedział, drapiąc się po brodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Daj spokój, przecież nie odbiłbym ci dziewczyny, nawet gdyby była wilą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Oboje pogrążyli się w milczeniu. Syriusz zaczął zastanawiać się, czy jego przyjaciel kiedykolwiek spotkał się z jakąkolwiek kobietą, która mogłaby stanowić dla niego obiekt seksualny. Fakt, że Peter być może po raz pierwszy spędził noc z płcią przeciwną i nic mu o tym nie powiedział, był dla niego prawdziwym szokiem. Do tej pory żył w przekonaniu, że jak tylko Glizdogon otrzyma realny pocałunek, od razu przyleci i się pochwali. Cóż... wiele się zmieniło. Być może teraz nie chciał niczego zapeszać, pewnie było to dla niego ważne. James też nie opowiadał mu o Lily, ale o tym akurat nie chciał słuchać, naprawdę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak ma na imię? – zapytał, spoglądając na Petera kątem oka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hm... na imię? Roksana. Ale nie pytaj mnie już o więcej, to delikatna sprawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz wzruszył ramionami, ale nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Peter, dziewczyna i delikatna sprawa... to nie mieściło się w jego głowie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pół godziny później teleportował się w miejsce, które z każdą wizytą stawało mu się coraz bliższe – jakby mieszkał tam od dziecka. Pokonywał kolejne ścieżki z uśmiechem, a kiedy okazało się, że znajduje się w polu magicznej bariery poczuł bardziej ulgę niż rozdrażnienie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Normalnie całą drogę przebyłby w godzinę, ale po drodze zatrzymało go niecodzienne zjawisko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrywała się w niego wielkimi oczami, a on nie mógł oderwać od niej wzroku. Była niczym hipnotyzerka, bardzo skutecznie utrzymywała go w bezruchu przez dłuższy czas, chociaż nie wydobyła z siebie żadnych dźwięków. Martwił się, że zaraz odfrunie, ale ona pozostawała na gałęzi drzewa, jakby się z nim zrosła dawno temu. Czas naglił, powinien ruszyć naprzód, ale kiedy tylko zrobił krok, ona zamachała z niezadowoleniem skrzydłami. Pozostał więc w jej towarzystwie jeszcze kilka chwil, co w zasadzie nie miało żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Czuł przeszywające zimno, bardzo charakterystyczne dla wiosennych poranków. Ruch z pewnością podniósłby temperaturę jego ciała – tylko że czuł się spetryfikowany. Ona jakby odebrała to jako wyzwanie, bo sama nie wykonała ani jednego gestu, była jak brązowa figurka przyczepiona do nagiej topoli. Stali razem z dobre pół godziny, aż w końcu wypłoszyło ich przebiegające obok zwierzę. On odwrócił się szybko, żeby zlokalizować intruza, a ona po prostu odleciała, pozostawiając go samego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znajdował się w samym centrum gęstego lasu, gdzie pojawienie się zwierzęcia stanowiło zjawisko co najmniej niecodzienne. Wszystko to za sprawą wioski , które zgarnęła niemalże wszystkie przejawy życie, które ją otaczały. Każdy zając, wróbel, jeż prędzej czy później wpadł w ogromną przepaść przenoszącą do świata magicznego, acz wielce obrażonego na czary. Z pewnością musiała przyciągać je ta tajemnicza aura unosząca się nad jeziorem, w którym zapewne od dawna nikt nie pływał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stojąc tak na skale Syriusz zastanawiał się, czy istnieje możliwość, żeby nie teleportować się do Leonoscars, a jedynie wpaść do wody znajdującej się na dnie przepaści. Zapewne była ona lodowata, ale czy istniało w niej życie? Wyobraził sobie krainę magicznych stworów: trytonów, druzgotków, zwodników kappa czy syren ukrytych w gąszczu typowej dla stawów roślinności. Tylko że jezioro z daleka wyglądało na martwe, dawno temu zapomniane przez żyjących. Może właśnie tak przestawiała się jego przyszłość...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Skoczył jak zwykle z lekkim roztargnieniem, ale tym razem wylądował na nogach i nawet się nie zachwiał. Omiótł spojrzeniem okolicę, lecz nie dostrzegł nic znaczącego... może tylko tyle, że drzewa nagle straciły swoje liście, co wyglądało zadziwiająco, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka tygodni wcześniej prezentowały się jak w samym środku lata. Pogoda w Leonoscars była dla niego prawdziwym fenomenem, zdecydowanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszył przed siebie, czując, jak woda wdziera się do jego niezbyt przygotowanych na takie przygody butów. Nie uszedł nawet kilkunastu kroków, kiedy wylądował po kolana w błocie. Normalne warunki pozwoliłyby mu na użycie różdżki, ale tutaj musiał przynajmniej kilka minut poświęcić na wydostanie się z gęstej masy ziemi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tutaj nie ma magii, kurwa mać – rzucił poirytowany, cytując przy okazji Raphaela. – Prowadzimy zwykłe, mugolskie, posrane życie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Resztę drogi przebył już bardziej ostrożnie. Zważał na każde miejsce, gdzie lądowała jego stopa. Dlatego właśnie do wioski dotarł później niż zazwyczaj, nikt jednak nie zwrócił uwagi ani na niego, ani na jego wyjątkowe brudne ubranie. Wśród ludzi panowało dziwnego rodzaju poruszenie, jakby wydarzyło się coś nieoczekiwanego... w negatywnym tego słowa znaczeniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Obserwował więc przez chwilę nerwowe ruchy osób przemieszczających się między namiotem sypialnym, a gospodą. Potem skierował się w stronę siedziby Bertrama, mając nadzieję znaleźć tam Natalię albo jej ojca – który być może go nie znosił, ale chociaż znał. Wtedy jednak zobaczył osobę, o której nawet nie pomyślał, a powinien. W końcu Mauron wydawał się najbardziej rzeczowy, stabilny emocjonalny... nawet jeśli wyglądał dosyć niecodziennie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriusz Black, co za niespodzianka – powiedział spokojnie, ignorując mężczyznę machającego do niego z oddali. – Zadziwiające, że pojawiłeś się u nas akurat tego dnia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zauważyłem, że macie tutaj jakieś zamieszanie – rzekł, starając się być tak samo pozbawiony emocji, jak Mauron... niezbyt mu to wyszło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skradziona została najstarsza z naszych ksiąg, ludzie są zaniepokojeni...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja jej nie zabrałem – żachnął się Syriusz, spodziewając się ataków ze strony mieszkańców Leonoscars na czele z Raphaelem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nikt cię nie oskarża – odparł beznamiętnie, chociaż kącik jego ust uniósł się lekko, jakby obronna reakcja Syriusza wywołała u niego rozbawienie. Ten z kolei rozglądał się podejrzliwie, bo do ludzi z wioski nie miał zaufania... wydawali mu się nieprzewidywani. – Chodź ze mną. – Po tych słowach odwrócił się i ruszył przed siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie miał pojęcia, co takiego Mauron chciał mu pokazać, ale już zdążył przyzwyczaić się do roli niesionego wiatrem liścia. Czasami odczuwał jeszcze szczątki irytacji, ale ta powoli zanikała, przytłoczona pojęciem rutyny. Poszedł więc za tajemniczym mieszkańcem lasu, pozostawiając za sobą podejrzliwość, czując jak zwykła, ludzka ciekawość wygrywa z wszelkimi innymi uczuciami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Minęli namiot Bertrama i udali się w gąszcz drzew rosnących za nim. Syriusz jeszcze tam nie był, ale nie wyobrażał sobie nawet, w jaki sposób miałby zwiedzić cały las. Mauron, podobnie jak reszta osób z Leonoscars, nie wyłączając Iana, Natalie, Godwina czy Raphaela, doskonale poruszał się po terenach wokół wioski. Ani razu nie potknął się o korzeń, nie nadepnął na żadną niewłaściwą roślinę. Syriusz z kolei co rusz lądował w jakimś dole, wpadał w pojawiające się znikąd chaszcze. Czuł się trochę jak ofiara losu, ale droga wskazana przez Maurona była jeszcze gorsza niż ta prowadząca nad przepaść.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu dotarli do niewielkiej jaskini, którą ukryto w cieniu ogromnego klonu. Nie prezentowała się bynajmniej zjawiskowo, ale biorąc pod uwagę, że Mauron zatrzymał się tuż przy niej, z pewnością stanowiła cel ich wyprawy. Kilka chwil później Syriusz stanął obok dziwnego mężczyzny i spojrzał na niego z wyczekiwaniem. Jednak ten nie sprawiał wrażenia chętnego do rozmowy, po prostu wpatrywał się w pokaźną szczelinę i zaraz potem przedostał się przez nią do wnętrza jaskini. Syriusz stał zdezorientowany, bo przecież nie otrzymał żadnego znaku ani polecenia. Nie widząc jednak żadnego rozwiązania, po prostu podążył za Mauronem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeciśnięcie się przez tak wąskie przejście nie było wcale przyjemnością, zwłaszcza że Syriusz nie należał do grona małych i szczupłych. W pewnym momencie przeraził się, że utknął w przejściu, ale na całe szczęście przy odrobienie wysiłku i spokoju udało mu się uwolnić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z każdej strony otaczała go ciemność. Światło z trudem przedzierało się przez szczelinę, ale też nie objawiało niczego, co było choćby o krok od wyjścia. Zapewne pod wpływem niepokoju Syriusz opuściłby to duszące pomieszczenie, ale po chwili w środku pojawił się płomień świecy trzymanej przez Maurona, który oświetlił wnętrze jaskini. A były to tylko wilgotne skały, co wywołało u Syriusza rozczarowanie w czystej postaci. Spodziewał się raczej długiego, tajemniczego tunelu i mnóstwa starodawnych, mitycznych wręcz fresków. Zamiast tego poczuł się jak dziupli lisa, gdzie zwierzę szukało schronienia przed drapieżnikami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co tutaj jest? – zapytał Maurona, wciąż doszukując się w ścianach jaskini jakichkolwiek nieprzeciętnych właściwości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tutaj ukryte było&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienie&lt;/em&gt;, najstarsza z naszych ksiąg – odpowiedział spokojnie, dotykając swoimi bladymi palcami skały. Syriusz spojrzał na niego zszokowany, bo ciężko mu było wyobrazić sobie gorsze miejsce na przetrzymywanie wyjątkowego przedmiotu. Wilgoć, od której włosy przykleiły się do jego czoła, z pewnością zniszczyłaby papier. Poza tym wejścia nie strzegły żadne zaklęcia, które mogłyby powstrzymać intruza. Być może i droga do Leonoscars nie należała do najłatwiejszych, ale przecież dla chcącego nic trudnego, wystarczyło odrobinę wysiłku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jestem przekonany czy... – zaczął powoli, nie chcąc urazić Maurona. – No wiesz... czy to jest najlepsze...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miejsce? – przerwał mu mężczyzna z uśmiechem. – Zapewne masz rację, ale do tej pory ukrycie Tchnienia w jego naturalnym miejscu nie było dla nas kłopotliwe. Ta księga tutaj się urodziła i w tym miejscu powinna umrzeć, ale najwyraźniej ktoś postanowił inaczej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co masz na myśli, mówiąc, że to&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienie&lt;/em&gt;&amp;nbsp;się tutaj urodziło? W tej jaskini mieszkał jej autor?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mauron posłał mu irytujący, tajemniczy uśmiech, ale nie odpowiedział od razu. Najwyraźniej przez dłuższą chwilę chciał napawać się niewiedzą Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiadomo, gdzie powstała księga ani kto był jej ojcem. Tutaj ją znaleziono i od tamtej pory nikt jej nie ruszał. Nie zrozum mnie źle, Syriuszu Black, ale&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienie&lt;/em&gt;&amp;nbsp;nie przejawiało żadnej szczególnej wartości poza tą sentymentalną, ściśle związaną z nami. Znajdowały się w niej legendy pradawnych plemion, które równie dobrze można było usłyszeć od jakiegokolwiek mieszkańca Leonoscars. Ponad to niedawno sam się o tym przekonałeś, bo historia opowiadana przez Natalie, ta o Nyah i Cashile, pochodziła właśnie z&amp;nbsp;&lt;em&gt;Tchnienia&lt;/em&gt;. Rzadko udajemy się do jaskini, księgę wyciągamy tylko raz do roku, podczas Święta Opowiadań. Bywa, że ja zaglądam tutaj, aby upewnić się, że wszystko znajduje się tam, gdzie powinno. Dziś odkryłem brak i od razu podzieliłem się tym z resztą. Nikt nie widział złodzieja. – Zrobił pauzę, jakby chciał poukładać myśli we własnej głowie. Dopiero po dłuższej chwili milczenia, której Syriusz nie przerwał, podjął się opowiedzenia dalszej części historii. – Nie myśl jednak, że księgi nie chroniło nic poza tą lichą skałą. Tchnienie mógł znaleźć tylko ten, który ze mną rozmawiał...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co oznacza, że musiałeś widzieć sprawcę, tylko nie wiesz kiedy... – dokończył za niego Syriusz. – Myślisz, że to ktoś z Leonoscars?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mogę niczego wykluczyć – powiedział ze smutkiem. – Ale wolę jednak winą obarczać czarodziejów... chociażby tego, który zjawił się u nas wraz z tobą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chodzi ci konkretnie o Śmierciożerców.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Cała układanka zaczynała powoli nabierać kształtu, chociaż wciąż pozostawało nazbyt wiele pytań. W tamtym momencie był pewien, że to poplecznicy Lorda Voldemorta wykradli księgę dla swego pana... nie mógł tylko zrozumieć po co tak okrutnemu czarnoksiężnikowi plemienne historie o miłości?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Opowieść o Nyah i Cashile wbrew pozorom wcale nie dotyczyła ich uczucia. Przynajmniej nie tylko – powiedział Mauron, jakby czytając w myślach Syriusza. – Najważniejsza treść tkwiła w szczegółach, które Natalie z oczywistych powodów pominęła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W takim razie, o co właściwie chodziło?&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/09/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-12.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-8374979880071360617</guid><pubDate>Tue, 19 Sep 2017 08:13:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-09-19T01:13:21.479-07:00</atom:updated><title>Pustka </title><description>Kolejna miniaturka z serii &quot;Przyszłość usłana różami:&quot;&lt;br /&gt;
Ilość słów: 2049&lt;br /&gt;
Bohaterowie: Harry Potter, Ginny Potter, OC&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;hr align=&quot;center&quot; noshade=&quot;&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;color: darkgrey;&quot; width=&quot;100%&quot; /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzała w lustro, które już od dobrych kilku lat ozdabiało jasną ścianę przedpokoju. Zawsze lubiła antyki, chociaż on tego entuzjazmu nie podzielał. Miał jakiś dziwny uraz do przedmiotów, jakby uznawał je nie tylko za bezużyteczne, ale też niebezpieczne. Nie miała pojęcia z czego ta niechęć wynikała, nigdy zresztą się w to nie zagłębiała. Zwłaszcza że nie zabronił jej się zachwycać, po prostu milczał i czasami marszczył brwi z niezadowoleniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mnóstwo czasu poświęciła na szperanie w przeróżnych graciarniach, żeby znaleźć wyjątkową pozytywkę, starą komodę, czy perski dywan. Ich dom pełen był różnych rzeczy, które po prostu musiała posiadać. Nie kryła się za tym żadna wyższa idea, po prostu takie zdobycze cieszyły oko, tak samo jak to lustro - duże ze złotym obramowaniem i charakterystycznym wykończeniem. Często w nie spoglądała, jakby oczekiwała magicznych właściwości, których przecież nie mogła znaleźć, bo przedmiot ten poza starością nie wyróżniał się niczym wyjątkowym. Z jakiegoś powodu czuła jednak, że za każdym razem, gdy wpatrywała się we własne odbicie, właśnie przez to jedyne w swoim rodzaju szkło, stawała się o kilka chwil młodsza. Nigdy nie przywiązywała kolosalnej wagi do wyglądu, nie używała eliksirów zatrzymujących czas, który ewidentnie pozostawiał ślady na drobnej buzi. Jednak czasami bała się, że coś w jej życiu ucieka i ona nie zdąży tego złapać. Tak jak teraz. Dlatego właśnie wbiła spojrzenie w samą siebie i próbowała zebrać myśli, bo przecież nadszedł najbardziej przerażający moment w jej życiu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To musiało się stać i myśl o tym była dla niej tak oczywista, że nawet nie zdążyła jej poważnie rozważyć. Po prostu pozwoliła, żeby wszystko odbyło się w standardzie, bez większych emocji. Zresztą na swój sposób przygotowywała się na taki zwrot akcji, co nie zmieniało faktu, że w tym momencie uderzyła ją pustka, którą odczuwała głęboko w sobie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odetchnęła ciężko i spojrzała w jego stronę... a on stał przy oknie w salonie, które prowadziło na ślicznie urządzony taras. Trzymał w dłoniach gazetę, którą przeglądał jak zwykle ze skupieniem i lekkim rozdrażnieniem. Zapewne znowu wybuchła jakaś afera w ministerstwie, która spędzała mu sen z powiek. Wybrał sobie departament, gdzie zawsze dużo się działo i za każdym razem były to sprawy tak samo ważne, jak ciężkie, z którymi ona na dłuższą metę nie chciałaby się mierzyć. Oczywiście i tak musiała z tym żyć, w końcu wybrała sobie męża przeżywającego każdą drobnostkę kilkanaście razy mocniej niż normalny człowiek. Jednak czasami mogła chociaż udawać, że nic ją to nie obchodziło, po prostu zamknąć się w swoim świecie i nie wpuszczać nikogo do środka. Taka obraza na rzeczywistość nie trwała jednak nazbyt długo, inaczej straciłaby kontrolę nad tym, co działo się dookoła niej. On był kompletnie niezorganizowany jeśli chodzi o sprawy rodzinne, a ta skłonność do chaotycznego działania przeszła na ich dzieci. To był jeden wielki dom wariatów, szalonych czarodziejów o wyjątkowych zdolnościach i z tendencją wpadania w kłopoty. Miejsce, gdzie każdy miał silną potrzebę działania, gadania, śmiania się i robienia głupot. Takie centrum każdej formy hałasu...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Aż nagle zrobiło się potwornie cicho... tak cicho, że potrafiła dosłyszeć tykanie zegara wiszącego na ścianie. Brak znajomych dźwięków doprowadzał ją do szaleństwa, nie potrafiła tego znieść. Spojrzała w jego stronę, ale wiedziała, że on jej nie zrozumie. Chciała coś do niego powiedzieć, ale właściwie nie wiedziała co.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez kilkanaście ostatnich lat dużo ze sobą rozmawiali, ale głównie dotyczyło to ich dzieci - jak jedno nie złamało sobie nogi, to drugie przytargało do domu jakąś niebezpieczną roślinę. Zawsze pojawiał się nowy temat do przedyskutowania, a były to sprawy bardzo ważne, które odkładały pozostałe na dalszy plan. Jednak teraz już ich pociech nie było, zabrakło więc i bieżących problemów związanych z wychowaniem. Przez pierwszy tydzień po wyjeździe mówili o tym, jak córka poradzi sobie w Hogwarcie, kiedy przyjdzie skarga od nauczycieli i czy ich syn zostanie przyjęty do drużyny Quidditcha, na czym mu przecież zależało. Jednak nie mogli wałkować w kółko tych samych spraw przez cały czas, dlatego w końcu przestali się wysilać. On rzucił się w wir pracy, a ona...cóż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Próbowała sobie przypomnieć o czym rozmawiali, zanim urodził się ich pierwszy syn... bo przecież wtedy też do siebie mówili i świetnie spędzali czas. Niczego im nie brakowało, więc skoro wtedy nie odczuwali tak przeogromnej pustki z powodu braku dzieci, to teraz też na pewno mogli czymś tę dziurę zapełnić. Problem polegał na tym, że ona kompletnie nie miała pomysłu na to, jak zacząć. W tamtym momencie wszystko wydawało się tak żałośnie banalne, że aż niedopuszczalne. Zabawne, bo jeszcze kilka tygodni wcześniej zapytałaby o największą głupotę bez problemu, ale wtedy nawet nie oceniała swoich wypowiedzi. Po prostu je wyrzucała i tyle, a on na nie odpowiadał i tyle. Czasami się śmiał, innym razem złościł, nie zabrakło wywracania oczami i nieco bardziej ciepłych gestów. Żyli ze sobą dokładnie tak, jak powinni. Teraz byli bardziej karykaturą rodziny, jak obrazek z wyciętą jego najważniejszą częścią.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W młodości dużo mówili o sporcie, który zawsze ich interesował. Jednak ten temat w obecnym czasie kompletnie nie przystawał do ich życia, był czymś odrealnionym, bo ani ona ani on nie czuli potrzeby rozmawiania o tym. Z resztą sam Quidditch wydawał się sposobem na zabicie milczenia pomiędzy obcymi osobami, które nie do końca rozumieją swoje zainteresowania i potrzeby. Zawsze tak było - jak się nie wiedziało, o czym gadać, to tematy dotyczące tłuczków, szukających i mioteł nadawały się idealnie. Większość osób uwielbiała o tym rozprawiać, a nawet jeśli nie pasjonował ich sport tego rodzaju, to z pewnością orientowali się w nim chociaż minimalnie. Oni, jako dzieciaki, nie mieli za sobą kilkunastu lat wspólnego mieszkania i w ogóle nie przejmowali się tym, że Quidditch to wybór najprostszy z możliwych. Po prostu podniecała ich adrenalina z tym związana. Teraz wszystko wydawało się takie trudne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Usiadła na fotelu i spojrzała na niego z wyrzutem, bo przecież kogoś musiała obarczyć winą za tę sytuację.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co jest? – zapytał, najwyraźniej czując na sobie jej niezbyt przyjemny wzrok. Nie odpowiedziała. Po prostu sięgnęła po jabłko leżące w misie na stole i odgryzła kawałek. Dlatego wywrócił oczami i zajął się swoimi sprawami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Swoimi, bo przecież nie mieli wspólnych spraw.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Miała ochotę mu przyłożyć i to całkiem porządnie, żeby go rozsądnie zabolało. Musiał przecież pokutować za grzechy, nawet jeśli nie zdawał sobie z nich sprawy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeczesał swoje czarne włosy i skierował się w stronę gabinetu, gdzie trzymał wszystkie pracownicze skarby... o ile tak można było nazwać fiolki z dziwnymi eliksirami, zniszczone mapy i kamienie o niejasnych właściwościach. Odprowadziła go wzrokiem, wciąż nie rozumiejąc, jakim cudem on nie czuł się tak fatalnie jak ona. Zachowywał się naturalnie, jakby ich dzieci wcale nie opuściły ich aż do grudnia. Przecież to nie do pomyślenia...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chwyciła zwitek pergaminu, który jej mąż zostawił na stole. Miała wiele zalet, ale z pewnością nie należał do nich szacunek dla prywatności. Nie czerpała wielkiej przyjemności z grzebania w cudzych rzeczach, ale też nie traktowała ich jak nienaruszalnej świętości. Dlatego właśnie przeczytała to, co znalazło się na tym małym kawałku pergaminu, a treść wiadomości na tyle jej się nie spodobała, że przez dłuższą chwilę pozostała w bezruchu. Kiedy tylko otrząsnęła się z szoku, poczuła jak cały świat wali się wokół niej... a ona pozostawała pośrodku tego gruzu całkiem bezsilna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tylko że przecież wcale tak nie było. Miała w sobie mnóstwo energii, którą mogła wykorzystać na miliard różnych sposobów, jeśli tylko chciała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstała szybko, przeskoczyła przez kanapę i stół, bo przecież trasa dla normalnego człowieka w danym momencie kompletnie nie oddawała stanu jej ducha. Po drodze zabrała swoją leżącą na komodzie różdżkę, gotowa do prawdziwego pojedynku na śmierć i życie… albo na życie i życie, bo nawet przy największym ataku złości nie byłaby w stanie go skrzywdzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kim jest Kat? – zapytała, wpadając do jego gabinetu. Wyrzuciła to z siebie na tyle agresywnie, że pudełko, które jej mąż trzymał w ręku, spadło z głośnym trzaskiem na podłogę. Zaklął pod nosem i zaczął ręcznie zbierać jego zawartość. Nie odpowiedział... albo po prostu nie zdążył odpowiedzieć, bo nie dała mu ani chwili na zebranie myśli. – Spuścić cię na chwilę z oczu i już latasz z jakimiś lafiryndami. Na kryzys wieku średniego jest chyba trochę za wcześnie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odłożył pudełko na stół ze stoickim spokojem, który wypracował przez lata życia w miejscu stanowiącym kolebkę szaleństwa. Przeniósł na nią swoje spojrzenie, które przeszyło ją aż do kości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co jest? – powtórzył pytanie, które zadał jej dosłownie kilka minut wcześniej, ale tym razem ton jego głosu był bardziej dobitny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem zazdrosna – rzuciła bezceremonialnie, jakby stwierdzała oczywisty fakt dotyczący praw transmutacji. Zabrzmiało to strasznie niepoważnie, co teoretycznie nie powinno pasować do dojrzałej już kobiety, a jednak w nią wkomponowało się idealnie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jesteś – odparł. – Nie masz powodu. Oczywiście czasami go nie potrzebujesz, ale akurat nie dzisiaj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zwęziła wargi, ale nic nie powiedziała. Miał rację i musiała mu to przyznać. Jedyną lafiryndą w życiu jej męża była jego praca... najbardziej upierdliwa ze wszystkich możliwych kochanek. Z pewnością nie miał czasu na szukanie dodatkowych przygód z Kat, Iris czy inną Matyldą, po prostu by się wykończył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zawsze ją to denerwowało – miliard godzin poświęconych na walkę z czarną magią, podczas gdy szczególnie dorastający chłopcy potrzebowali jego czasu i uwagi. Na dłuższą metę jednak nie mogłaby żyć z człowiekiem, który nie traktował swojego zawodu jak misji zbawienia świata. Paradoksalnie właśnie ta najbardziej irytująca cecha ją przyciągnęła jak magnes, a jej dzieci skłoniła do wpatrywania się w ojca jak w obrazek. Doprawdy, czasami czuła się jak taka głupia ćma fruwająca dookoła świecącej żarówki, ale kiedy dostrzegała jego uśmiech, zaraz o tym zapominała. Zwłaszcza że z trójką dorastających dzieciaków nie miała nazbyt wiele czasu, aby kontemplować nad głębszym sensem własnego życia. Tylko że właśnie teraz jej najmłodsza córka pojechała do szkoły, a ona miała aż nazbyt wiele czasu na refleksje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mówi się, że każdy człowiek powinien mieć minimalnie dwadzieścia minut dziennie, aby poukładać sobie wszystko w głowie i móc stawić czoła wyzwaniom, które szykowało dla niego życie. Może to i racja, ale z pewnością taka refleksja nie powinna trwać więcej niż pół godziny. Kiedy człowiek za dużo myśli, zaczyna wariować... tak jak ona. Była rozchwiana emocjonalnie i szukała podparcia, żeby nie wpaść w jakąś czarną otchłań szaleństwa. Chyba to dostrzegł, bo kiedy odwróciła się na pięcie, żeby wyjść, zablokował jej drogę ramieniem. Bezsilna oparła głowę na jego piersi i wymamlała pod nosem coś, czego pewnie nie zrozumiał, ale i tak objął ją mocno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tęsknię za nimi – powiedziała w końcu nieco wyraźniej, nie zmieniając jednak swojej bezpiecznej pozycji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja też.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zapomnieli o nas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak jak kiedyś ona... Kochała swoich rodziców, ale odkąd skończyła jedenaście lat, ich relacja znacznie się ochłodziła. Rozmawiali zazwyczaj o rzeczach nieistotnych, błahych. Zawsze słuchała ich poleceń, ale nigdy się nie zwierzała, jakby ona i jej przyjaciele żyli na zupełnie innej planecie, do której dorośli nie mieli dostępu. Oni też nigdy nie pytali o jej chłopaków, znajomych, wrogów... wtedy myślała, że to po prostu ich nie obchodzi. Dlatego, kiedy urodziła Jamesa, obiecała sobie, że zawsze będzie trzymać dzieci blisko siebie. Teraz okazywało się, że chcieć to za mało... bo niby jak zachować bliskie relacje z osobą, którą widuje się jedynie przez dwa miesiące w ciągu roku? Spoglądała podczas wakacji na swoich starszych synów, którzy stawali się zupełnie innymi ludźmi i w kółko zadawała sobie to samo pytanie – kiedy przestanie ich rozumieć? Kiedyś musiało się to stać... tak przecież było zawsze, odkąd tylko powstał Hogwart.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Niektórym może wydać się to banalne, ale kiedy nadszedł moment, w którym kiedyś uznawany za obdarzony samymi zaletami Hogwart wyrwał z jej ramion najbliższe osoby, świat jakby się zatrzymał... pojawiła się jedynie świadomość, że przez najbliższe siedem lat Jamesa, Albusa i Lily wychowywać będą obce jej osoby, a rodziną staną się rówieśnicy. Z każdym miesiącem radość wywołana listem skierowanym do dzieci blakła, a zamiast niej rozrastało się pytanie: czy jeśli coś pójdzie w złym kierunku, będzie w stanie to zatrzymać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stała tak przy nim, czując jedynie bicie jego serca. Starała się zapanować nad własnymi emocjami, gdzie zwykłe zdenerwowanie powoli ustępowało miejsca histerii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chyba nie jest tak źle, co? – zapytał jej w końcu, odsuwając ją od siebie i odgarniając niesforne włosy z czoła. Na jego twarzy pojawił się specyficzny uśmiech... taka mieszanka upośledzonej radości neurotyka ze złośliwym zadowoleniem wrażliwego chłopca. W każdym razie był to wyraz typowy tylko dla niego i w zależności od sytuacji mógł znaczyć wszystko i nic. Z jakiegoś powodu poczuła się lepiej, a kiedy wskazał dłonią na okno, zerknęła niepewnie w tamtym kierunku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zza szyby wpatrywała się w nich sowa o wielkich, bursztynowych oczach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może miał rację...?&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/09/pustka.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-1278431168378394092</guid><pubDate>Tue, 12 Sep 2017 14:58:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-09-13T10:35:01.669-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 11</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Leżała w sali wraz z dwiema innymi kobietami, które najwyraźniej nie były zainteresowane towarzystwem. Jedna wpatrywała się w sufit, mamrocząc coś pod nosem. Druga z kolei zaciskała mocno powieki, jakby nawet szczątki światła miały zrobić jej krzywdę. W porównaniu z pozostałymi pacjentkami Szpitala Świętego Munga Lina wyglądała nie najgorzej, czytając książkę na swoim łóżku i co jakiś czas zerkając ze smutkiem na kolorową laurkę, wykonaną kiedyś przez jej córeczkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak się czujesz? – zapytał Syriusz, siadając na wolnym krześle i wycierając nerwowo dłonie o skraj swojej czarnej szaty. Lina powoli przeniosła swój wzrok na niego i przez dłuższą chwilę przyglądała się jego twarzy, jakby starała się coś sobie przypomnieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Na śniadanie piłam trzynaście różnych eliksirów – odparła z niezbyt zadowoloną miną.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wyglądasz bardzo dobrze, dużo lepiej niż na swoich urodzinach – powiedział z ciepłym uśmiechem, dostrzegając sińce pod oczami Liny i kilka ciętych ran na jej rękach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli że wtedy wypadłam źle? Dziękuję ci bardzo młody królewiczu za te zacne i pełne pocieszenia odwiedziny – rzuciła pozornie obrażonym tonem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No daj spokój, miałaś wtedy jakiś kosmiczny, wysmarowany czekoladą, różowy dres i bambosze, chyba swojej prababci. To nie tylko nie było uwodzicielskie, ale w ogóle nie pasowało do twojego stylu – odrzekł, przeczesując swoje krótkie włosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tłumaczyłam ci już, że...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
... że robiła z matką tort czekoladowy, a do gotowania się nadawała niewiele bardziej niż Lily. Miała lepsze wyczucie smaku, ale była o wiele bardziej chaotyczna, dlatego zawsze zostawiała po sobie okropny bałagan. Może właśnie dlatego w sprzątaniu osiągnęła poziom mistrzowski, co czyniło z niej porządkową heterę. Wielokrotnie podczas odwiedzin w domu Syriusza załamywała ręce i proponowała szkolenia w podstawowych zasadach utrzymywana czystości. &quot;Taki z ciebie arystokrata, może wynajmij sobie pomoc domową&quot;, powiedziała kiedyś, wyrzucając do śmietnika resztki obiadu, które leżały na jego stole w kuchni. &quot;Nie jestem żadnym...&quot; mówił, patrząc jak przyjaciółka robi zamęt w jego domu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To były jego pierwsze odwiedziny od dłuższego czasu. Wydawało się, że dopiero wtedy powróciła równowaga do jej życia i kolejne dni przestały być męką. Lina nie lubiła mówić o tym, co było kiedyś, całkowicie odseparowała się od przeszłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak szanowna pani Vance? – zapytał ze szczerą ciekawością. Lubił matkę Liny, chociaż wolał obserwować ją ze sporego dystansu. Jak na jego możliwości to było i tak dużo, bo za starszymi kobietami ogólnie nie przepadał, zawsze przypominały mu jego matkę, nawet jeśli starał się wybić to sobie z głowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Martwię się – powiedziała z poważną miną. – Kto się nią zajmie, jak mnie zabiją? Ta cała walka zaczyna mnie przerażać. Tyle mogło się wtedy zdarzyć, Syriuszu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie panikuj, mogło skończyć się o wiele gorzej. – Starał się przybrać pozę osoby wyluzowanej, ale najwyraźniej średnio mu to wyszło, bo Lina zmarszczyła brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie pytał jej, dlaczego ją porwali. Doskonale wiedział, że Lina nic nie wiedziała i nie miała pojęcia z jakiego powodu akurat ona wylądowała w piwnicy domu Janet. Mogli się domyślać, że miało to coś wspólnego z misją w Leonoscars, ale właściwie nie mieli ku temu żadnych podstaw. Śmierciożercy od dawna interesowali się działalnością Zakonu Feniksa, więc też próba wydobycia informacji od jednego z członków organizacji nie była niczym zaskakującym. Jednak Syriusz do tego stopnia zatracił się w zadaniu związanym z wioską ukrytą w sercu lasu, że niemalże wszystko wydawało mu się bliskie tej sprawie. Zwłaszcza, że odkąd James wyjechał, by poszukać Norana, miał związane ręce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie miał pojęcia, dlaczego zgodził się, by to właśnie jego najlepszy przyjaciel zostawił swoją żonę i wyruszył w podróż. &quot;&lt;em&gt;Opiekuj się Lily&lt;/em&gt;&quot; powiedział poważnie, jakby jego ukochanej faktycznie groziło jakieś niebezpieczeństwo. Kiedy tylko teleportował się sprzed własnego domu, Lily rzuciła do Syriusza: &quot;&lt;em&gt;Wiem, że jesteś strasznie nieodpowiedzialny i nie posłuchasz mnie w żadnym wypadku, ale nie rób nic głupiego, kiedy nie ma tu Jamesa&lt;/em&gt;&quot;. Postanowił nie ignorować jej słów, ale nic nie mógł poradzić na to, że miał całkowicie skrzywioną osobowość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Leżał w mieszkaniu na wygodnej, choć zdecydowanie zniszczonej kanapie, walcząc z własną frustracją i bezczynnością. Ściskał w dłoni wiadomość od Remusa, w której usprawiedliwiał swoją nieobecność, bo przecież obiecał mu, że go odwiedzi. Ogólnie przyjaciel ostatnio bardzo dużo czasu spędzał w samotności i pozostali nie potrafili tego zrozumieć. Peter twierdził, że to podejrzane i powinni się temu przyjrzeć... miał w tym sporo racji. Powtarzające się ucieczki Remusa i strasznie chaotyczne wyjaśnienia wzbudzały niepokój Syriusza... a czuł się jeszcze gorzej, jeśli nie mógł się tym podzielić z Jamesem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wojna... właściwie nie wyobrażał sobie bez niej życia, chociaż pragnął, by wreszcie się skończyła. Miał dosyć tego, że odsuwali się od niego przyjaciele, dawne znajomości traciły na znaczeniu, a wiele znanych osób ginęło w niejasnych okolicznościach. Chciał coś zrobić... w tej chwili. Dlatego wstał i wyjrzał przez okno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Paradoksalnie, gdyby wtedy zobaczył cokolwiek niepokojącego, pewnie zostałby w salonie i dalej użalał się nad własnym losem. Jednak wieczór wydawał się spokojny jak nigdy, co wprawiło Syriusza w ogromne rozdrażnienie. Sięgnął więc po swoją czarną kurtkę, jako że pogoda zesłała na nich silne i chłodne powiewy wiatru, po czym opuścił mieszkanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś ranny – zauważyła Lina, wskazując dłonią na rozcięcie na jego policzku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nic – odparł, chociaż nie tak powinien określić swoje ostatnie spotkanie z zagrożeniem. Zerknął kątem oka na różową kartkę na stoliku nocnym przyjaciółki, która była dla niej niczym najcenniejszy skarb.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Schodził po schodach, kiedy zobaczył młodą kobietę o popielatych włosach. Wyglądała dosyć niepozornie, chociaż w jej oczach można było dostrzec iskierki, które dla wielu osób wydawały się niebezpieczne. Zupełnie nie pasowało to do jej słodkiego uśmiechu, którym w tamtym momencie obdarzyła Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty tutaj robisz? – rzucił w jej kierunku, a ona w odpowiedzi tylko pomachała mu ręką. Nie miała ze sobą niczego zwracającego uwagę, jakby mieszkała kilka budynków dalej i wpadła do niego przy okazji spaceru. Niesforne, rozwiane przez wiatr kosmyki opadły jej na plecy, kiedy tylko ściągnęła kaptur swojego brązowego płaszcza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie cieszysz się? – zapytała słodko, robiąc przy tym niewinną minę. – Przejeżdżałam przez Londyn i postanowiłam cię odwiedzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wierzę, że dostałaś się tutaj bez użycia magii – rzekł zdziwiony, przeskakując przez barierkę schodów, by znaleźć się tuż obok niej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam ze sobą różdżki, jeśli o to ci chodzi – powiedziała Natalie, odgarniając kosmyk włosów za ucho.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A skąd masz mój adres? – zapytał trochę nazbyt ostro. Dziewczyna jednak nie odpowiedziała, jedynie uśmiechnęła się uroczo. Syriusz westchnął, złapał ją za łokieć i wyprowadził na zewnątrz. Natalie nie wyglądała na zadowoloną, ale po tylu spotkaniach z Blackiem musiała przywyknąć do jego natury gbura.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś do niego podobny, wiesz? – wysapała o wiele mniej słodko niż przed chwilą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tego gościa z twojej opowieści? – zapytał, kiedy już znaleźli się na ulicy. Było strasznie ciemno i niewiele pomagało liche światło wydobywające się z uszkodzonych lamp. Z tej perspektywy mogli dostrzec jedynie jezdnię, jednak aktualnie nie przejeżdżał tą trasą żaden samochód.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mam nadzieję tylko, że nie spotka cię to samo – rzekła poważnie, na co Syriusz przewrócił oczami. – Kiedy tylko...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na ulicy zgasły wszystkie lampy, przez co głos Natalie uwiązł w gardle. Wokół nich zrobiło się czarno, nie docierało nawet światło gwiazd. Syriusz nie widział czubków swoich palców, a cóż dopiero towarzyszki. Po omacku znalazł dłoń Natalie i chwycił ją mocno, starając się wyczuć jakikolwiek ruch wokół nich. Ciemność nieustannie otaczała go w snach, ale wtedy był kimś zupełnie innym. Teraz czuł się niemal bezbronny, nawet jeśli posiadał swoją ukochaną, cedrową różdżkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nagle ziemia pod ich stopami zaczęła drżeć, jakby miał spod niej wydostać się jakiś potężny stwór. Z trudem utrzymali równowagę, ale wiedzieli, że upadek mógł się dla nich źle skończyć. Syriusz szukał źródła zagrożenia, ale nawet przy niemałym wysiłku, nie mógł go znaleźć. Usłyszał szelest za jednym z drzew i rzucił w tamtym kierunku zaklęcie. Wtedy poczuł mocne uderzenie w tył głowy, co nieomal pozbawiło go przytomności. Różdżka wypadła mu z dłoni, ale szybko chwycił ją i spróbował wycelować w napastnika. Ten jednak zniknął i pozostawał dla niego nieuchwytny. Natalie uklęknęła przy Syriuszu i dotknęła jego czoła, jakby chciała sprawdzić stan jego obrażeń. Zignorował ten przejaw czułości i szybko wstał, ciągnąc dziewczynę za sobą. Usłyszał poirytowane prychnięcie, które do tej pory wydawało się nie do pomyślenia w jej przypadku, ale nie przejmował się tym. Jego wzrok powoli przyzwyczajał się do ciemności, dlatego zobaczył jakiś cień przemykający za jedną z ławek, więc postarał się jak najszybciej zablokować mu drogę ucieczki. Postać zatrzymała się przed tajemniczą barierą i odwróciła w stronę Syriusza. Nie miała przy sobie różdżki, chociaż mogło to być jedynie złudzenie. Jakiś jasny promień uderzył w kierunku Natalie, dosłownie w ostatniej chwili udało się Syriuszowi przepchnąć ją na bok. Nie mógł jednak w całości uniknąć nieznanego uroku, który trafił go w otwartą dłoń. Poczuł okropne pieczenie, jakby ktoś wypalił mu dziurę w ręce. Warknął z niezadowoleniem, ale nie stracił czujności. Szybkim ruchem wyrzucił zaklęcie rozbrajające, które trafiło prosto w kolejnego napastnika, ukrywającego się za jednym z drzew. Wtedy jednak pojawiła się trzecia postać, która poruszała się niemalże bezszelestnie i w kilka sekund znalazła się tuż przy Syriuszu i Natalie. Kopnęła go prosto w twarz ciężkim butem, kiedy następna osoba znalazła się tuż za jego plecami. Wtedy zdał sobie sprawę, że w tym pojedynku nie miał szans. Odziani w czarne szaty ludzie mieli nad nim przewagę, nie tylko liczebną – przede wszystkim operowali magią, która Syriuszowi nie była znana. Jedynym wyjściem była ucieczka, ale w tamtym momencie nie miał na nią szans. Z trudem unikał kolejnych zaklęć, w dodatku stracił z oczu Natalie. Dziewczyna strasznie go denerwowała, ale nie zostawiłby jej za nic w świecie. Po prostu nie potrafił. Szukał dogodnego momentu, aby wziąć nogi za pas. Musiał najpierw zlokalizować dziewczynę, a biorąc pod uwagę, że z każdej strony otaczali go napastnicy, był w swoim zamiarze mocno ograniczony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Natalie! – krzyknął w przestrzeń, żeby mieć chociaż pewność, że nic jej się nie stało. Nie usłyszał jednak jej piskliwego głosu... poczuł, jak rozrasta się w nim złość. Nie potrafił zrozumieć, jakim cudem dziewczyna w tak krótkim czasie oddaliła się. Może uciekła?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przeskoczył za drewnianą ławkę, by uniknąć kolejnego ciosu. Natalie mogła się oddalić z własnej woli, ale nic nie mógł wykluczyć, że leży teraz nieprzytomna gdzieś niedaleko niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Lumos&amp;nbsp;&lt;/em&gt;– wymamrotał wściekły pod nosem, a jego różdżka zapaliła się. Światło jednak nie było w stanie rozświetlić przestrzeni wokół niego, a tylko zdradzało jego aktualne położenie, dlatego szybko się go pozbył. Zamiast tego wyrzucił urok, licząc, że przy odrobinie szczęścia trafi któregoś z napastników.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ktoś chwycił go za dłoń. Odwrócił się szybko i poczuł muśnięcie specyficznie pachnących włosów. Natalie. Uścisnął jej rękę i pociągnął szybko w stronę jednego z budynków. Biegli zdecydowanie za wolno, ale być może napastnicy nie potrafili odnaleźć ich w ciemności, bo udało im się dostać aż do klatki schodowej. Nie zdążył jednak wskoczyć nawet na pierwszy stopień, bo na piętrze dostrzegł kobietę odzianą w czerń. Wycofał się szybko, uderzając przez przypadek w stąpającą za nim Natalie. Dziewczyna jęknęła cicho, przez co kobieta stojąca na piętrze poruszyła się niespokojnie. Zanim jednak zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, udało im się wydostać i pobiec w stronę obecnie pustego placu zabaw. Syriusz zatrzymał się przy jednej z drabinek i rozejrzał dookoła, chociaż doskonale wiedział, że i tak nic nie zobaczy. Miał tylko kilka sekund na podjęcie decyzji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Złap mnie za ramię, szybko! – rzucił w stronę Natalie. Dziewczyna spojrzała na niego ze szczerym zdziwieniem, ale wykonała polecenie. Poczuł uścisk jej drobnej dłoni i zanim ktokolwiek mógłby ich zatrzymać, teleportował ich w pierwsze miejsce, które przyszło mu do głowy...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Odpłynąłeś... – stwierdziła Lina z uśmiechem na ustach. – Zakochałeś się?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy ja ci wyglądam na kogoś, kto mógłby się zakochać? – odparł niedbale, wyrzucając z siebie obrazy, które jeszcze kilka chwil wcześniej błądziły po jego podświadomości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wyglądasz na takiego, co nigdy by się nie przyznał – rzuciła, wywracając jednocześnie oczami, jakby jego zachowanie denerwowało ją i bawiło jednocześnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wylądowali w gęstym lesie kilka kilometrów za Hogsmeade. Mógł wybrać Dolinę Godryka, ale było to niezwykle ryzykowne, biorąc pod uwagę fakt, że ktoś w ostatniej chwili mógł teleportować się wraz z nimi. Rozejrzał się dookoła, ale paraliżująca ciemność zniknęła, więc najpewniej byli tutaj sami. Przynajmniej taką miał nadzieję.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie stała tuż przy nim, wciąż trzymając dłoń na jego ramieniu. Nie wyglądała na przestraszoną, na jej twarzy dostrzec można było jedynie zdziwienie i kompletny brak zrozumienia. Syriusz poklepał ją przyjaźnie po plecach, bo na żaden inny gest nie mógł się zdobyć i usiadł pod jednym z drzew.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musimy tutaj poczekać aż sytuacja trochę się uspokoi – powiedział rzeczowo, jakby co najmniej miał plan albo chociaż pomysł na działanie. – Nie wiem, kim byli ci ludzie, ale z pewnością nie przybyli z przyjazną wizytą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie nie odpowiedziała. Rozłożyła się na kamieniu, jakby była u siebie i spojrzała z uśmiechem w gwieździste niebo, którego blask przedzierał się przez konary wciąż nagich drzew.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jest ci zimno? – zapytał nerwowo. Nie lubił się nikim opiekować, ale troska była uczuciem naturalnym, całkowicie niezależnym od &quot;chcę&quot; czy &quot;powinienem&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Trochę... – powiedziała jak zwykle przesadnie słodkim głosem, przez co nie mógł się powstrzymać od westchnięcia pełnego irytacji. – Jeśli mnie przytulisz, na pewno będzie mi cieplej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstała i podeszła do niego szybko, a on nie zdążył odskoczyć. Jęknął tylko cicho, kiedy Natalie objęła go w pasie i położyła głowę na ramieniu. Przez dłuższą chwilę był spięty, jakby ktoś mu wsadził kawał kija od miotły w tyłek, ale powoli ogarniało go też zmęczenie. Najchętniej by zasnął tu i teraz, ale wiedział, że to nie był najlepszy pomysł. Musiał przetransportować ich w jakieś ludzkie miejsce, gdzie znajdzie też odpowiednie warunki, by wszystko przemyśleć... a aktualnie w jego głowie panował istny chaos. Kiedyś śmiał się z tych ludzi, którzy raczyli go wzniosłymi przemowami dotyczącymi ludzkiego życia, gdzie człowiek miał być jak piórko, niesione podmuchami silnego wiatru. W obecnym czasie teorie tego typu nabierały dla niego sensu, chociaż wcale mu się to nie podobało. Przypomniał mu się fragment ze szpiegujących, gdzie Hans Miggle powiedział &quot;w zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój.&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak...tęsknił za równowagą w swoim życiu i żałował, że się wplątał w historię związaną z Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Potrzebujesz czegoś? Mogę ci przynieść... – powiedział do Liny, a ona pokręciła przecząco głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wszystko zapewniła mi matka, nie musisz się martwić. Poza tym za kilka dni mnie wypuszczają.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Posłała mu znaczące spojrzenie, a on kiwnął powoli głową. Wiedział, że zaraz po wydostaniu się ze szpitala, Lina ponownie zacznie swoją misją związaną z Zakonem Feniksa, chociaż o wiele rozsądniej dla niej byłoby, gdyby została z matką w domu. To jednak nie pasowało do Liny, która nie pozwalała sobie na przeobrażenie w standardową kobietę, której sens istnienia zamykał się na posiadaniu męża i wychowywaniu dziecka... chociaż wymaganie tego od niej, byłoby zwyczajnie podłe, biorąc pod uwagę, z czym musiała zmierzyć się dwa lata wcześniej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Za bezprawne zaatakowanie mugola grozi ci Azkaban, Black - powiedział Rogers, pijąc herbatę i uśmiechając się złośliwie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z samego rana jego i Natalie odnaleźli aurorzy, którzy zaraz potem zatrzymali go za rzekome pozbawienie przytomności człowieka niezdatnego do obrony. Nie musieli kłamać, w końcu Syriusz rzucał poprzedniego dnia uroki w ciemność i mogły one trafić w kogoś niezwiązanego ze sprawą. Nie były to czary niebezpieczne, stwarzające zagrożenie dla zdrowia, ale jednak przeczyły zasadom tajności, które urzędnicy uwielbiali, gdy chcieli komuś uprzykrzyć życie. Dorian Rogers ewidentnie miał zamiar zamienić egzystencję Syriusza w piekło, ale miał ograniczone pole manewru. Nikt bowiem w ministerstwie nie dawał wiary jego teorii, że każdy przedstawiciel rodu czystej krwi to szumowina, którą za samo nazwisko powinno się skazywać na pocałunek Dementora. W biurze aurorów Syriusz miał wsparcie Alastora Moody&#39;ego oraz Franka Longbottoma, chociaż zazwyczaj to ten drugi wyciągał go z tarapatów. Tak też było i tym razem – wysoki mężczyzna wparował do Sali Przesłuchań i bezceremonialnie uwolnił Blacka, każąc mu udać się do domu. Kiedy tylko Syriusz opuścił pomieszczenie, aurorzy zaczęli rozmawiać. Bardzo chciał wiedzieć, jak cała konwersacja czy też kłótnia przebiegała, ale z drugiego końca korytarza obserwowała go Mildred O&#39;Harrow, której poryte krwią dłonie upodabniały ją do dzikiego zwierzęcia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyszedł szybko i podążył w stronę wyjścia. Pomyślał o zdziwionej Natalie, której jeden z aurorów zaproponował &quot;odwiezienie do domu&quot;. Niby skąd miał wiedzieć, że ta szalona dziewczyna mieszka w środku lasu, a w Londynie pojawiła się z powodu, który tylko ona znała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znalazł się w głównym holu, gdzie bardzo szybko stał się bezimiennym czarodziejem... jednym z mnóstwa pędzących magów, szukających rozwiązania dla własnych kłopotów. Zapewne bardzo szybko wydostałby się z ministerstwa, które nigdy nie napawało go entuzjazmem, ale jego uwagę przykuła dwójka czarodziejów, którzy postanowili udać się w jeden z mniej znanych korytarzy. Jednego Syriusz poznał od razu... drugiego z resztą też. Był to Marvin Astryner, który w Hogwarcie słynął ze swoich typowo ślizgońskich poglądów. Nie należał do żadnego znaczącego rodu czarodziejów, ale sam okazywał się wyjątkowo zdolny i pełen energii, która swój wyraz dawała w ciężkich, często tragicznie kończących się pojedynkach. Marvin zaraz po szkole trafił do Azkabanu na kilka miesięcy, ale po opuszczeniu więzienia dokonała się w nim wewnętrzna przemiana – zaczął pracować w ministerstwie, będąc młodszym sekretarzem samego Dugalda McPhaila. Remus wielokrotnie zastanawiał się, jak to możliwe, że głowa wszystkich angielskich czarodziejów wybiera na swoją prawą rękę osobę, która był notowana... w dodatku za używanie przemocy. Dla Syriusza nie było w tym nic dziwnego, bo ministerstwo stało się dla niego szajką przestępców, działających rzekomo w imię prawa. Co jednak Marvin robił w towarzystwie młodzieńca o czarnych włosach, który przecież nie cenił sobie towarzystwa osób gorszej krwi?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszył za nimi, wtapiając się w tłum pracowników ministerstwa, a gdy ich &quot;podróż&quot; dobiegła końca w mniej popularnym miejscu, rzucił na siebie zaklęcie kameleona. Ukrył się w cieniu jednej z kolumn, która zdobiła drzwi wejściowe do archiwum. Nie mógł jednak dosłyszeć cichej rozmowy między mężczyznami. Docierały do niego jedynie strzępy słów, dlatego postanowił zbliżyć się jeszcze trochę, ryzykując tym samym zdemaskowanie. Na całe szczęście pochłonięci własnymi sprawami, nie dostrzegli przemykającej postaci.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli wszystko pójdzie po Jego myśli, sprawa zakończy się już w tym roku – powiedział Marvin przesadnie uprzejmym tonem. Jego towarzysz chyba wyczuł fałsz, bo posłał mu uśmiech tego samego rodzaju.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miejmy nadzieję. Oczywiście będę cię informował na bieżąco – mówił bardzo spokojnie, nie wkładając w swoje słowa zbyt wiele energii. Dla osób postronnych tego typu ton mógłby wydać lekceważący, ale Syriusz miał do czynienia z tym rodzajem modulowania głosu wiele razy i nie dał się nabrać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyźni pożegnali się krótkim skinieniem i każdy poszedł w swoją stronę. Syriusz zaklął pod nosem, bo nie dowiedział się niczego wartego uwagi. Marvin zniknął za blaszanymi drzwiami archiwum, a rozmawiający z nim kilka chwil wcześniej młodzieniec, stał przez chwilę w miejscu, wciąż doskonale ukrywając swoje zdenerwowanie. Po chwili, podobnie jak jego towarzysz, skierował się w stronę wyjścia dla interesantów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widzę, że cenisz sobie dobre znajomości – wypalił Syriusz, nie zastanawiając się nad konsekwencjami własnych słów. Ściągnął z siebie zaklęcie kameleona i wyszedł na środek korytarza. Chłopak odwrócił się szybko, gotów zaatakować, ale kiedy zdał sobie sprawę, z kim ma do czynienia, opuścił lekko różdżkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Śledzisz mnie? – zapytał, z trudem łapiąc oddech. Wyglądał na zdenerwowanego, chociaż w jego przypadku nigdy nic nie było wiadomo. Świetnie maskował swoje emocje. O wiele lepiej od Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A powinienem? – odparł, mrużąc oczy. Nie trzymał w ręku różdżki, ale w każdej chwili był gotów ją wyciągnąć. – Czyje to myśli tak absorbują twojego kolegę?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie twój interes – wycedził przez zaciśnięte zęby młodzieniec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Z gnojkami się teraz przyjaźnisz? – wyrzucił, wkładając w ostatnie słowo jak najwięcej pogardy. – Nie stać cię na lepsze towarzystwo?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powiedział ten, który łazi za szlamami i innymi pół-ludźmi. Mów szybko w jakim celu się przyssałeś i kończmy tę fascynującą pogawędkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez chwilę mierzyli się spojrzeniami identycznych czarnych oczu, aż w końcu młodszy ustąpił. Prychnął kilka razy, jakby nie potrafił wyrazić swojej złości, by ostatecznie wycelować różdżkę w Syriusza. Mógł go w tamtym momencie zaatakować i pokonać, ale widocznie nie potrafił odnaleźć w sobie aż takich pokładów odwagi. Syriusz, widząc rozterki chłopaka, zamienił powagę w kpiący uśmieszek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zabawne jest to, że zgrywasz takiego wielkiego mędrca, a nic nie rozumiesz – powiedział z żalem w głosie, ale Syriusz ponownie nie dał się nabrać. Emocji w tym przeciwniku, o ile w ogóle można było go tak nazwać, trzeba było szukać między wierszami, z pewnością nie okazywał ich przy pierwszej lepszej okazji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ty jeszcze mniej – przyznał Syriusz, nie rezygnując z rozbawienia, które wykwitło na jego twarzy. – Jednak myśleć umiesz, więc zrezygnuj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niby z czego? – prychnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ty już dobrze wiesz z czego. Nie jestem idiotą, od razu widać w co się wpakowałeś – powiedział spokojnie, chociaż miał ochotę komuś przyłożyć... najlepiej mocno i prosto w nos. – Daj sobie z tym spokój. Nie musisz robić wszystkiego, co wywołuje zachwyt u mamusi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie dowiedział się, jak młodzieniec zareagowałby po tych słowach. Mógł odpowiedzieć coś wyjątkowo paskudnego albo zwyczajnie cisnąć w niego umiarkowanie niebezpiecznym urokiem. Jednak zanim zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, na korytarzu pojawiła się grupa przedstawicieli z Departamentu Przestrzegania Prawa. Jeden z nich spojrzał na mężczyzn podejrzliwie i nie zwracając uwagi na resztę towarzystwa, zbliżył się do dwójki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakiś problem, panie Black? – zapytał uprzejmie, chociaż z pewnością było to ostrzeżenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odpowiedział powoli młodzieniec, chowając różdżkę. Wciąż nie spuszczał wzroku z przeciwnika.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Odnoszę wrażenie, że mają panowie jakiś konflikt – naciskał, co niespecjalnie spodobało się Syriuszowi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzieżby znowu – powiedział, starając się ukryć kpinę. – Jesteśmy zgodni we wszystkim.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do urzędnika podszedł mężczyzna w bordowej szacie. Syriusz od razu go poznał. Co jak co, ale Alphreda Cocktona kojarzył każdy. Można by śmiało przyznać mu tytuł najwolniejszego pracownika w Ministerstwie Magii, do którego wysyłano petentów chyba tylko po to, by ci zamęczyli się na śmierć. Najgorsze było jednak to, że Alphred nie robił tego złośliwie. Po prostu taki miał styl pracy, a że Minister Magii należał do jego rodziny, nikt nie kwapił się go krytykować. Tuż za nim stała doskonale znana mu dziewczyna z masą poplątanych, jasnych włosów. Trzymała w rękach papierową torbę i uśmiechała się słodko do Syriusza, który nie mógł zrozumieć, dlaczego spotkał ją akurat w tym miejscu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wpadnij na obiad, to będziemy mieli więcej czasu, żeby pogadać – powiedział z przekąsem młodzieniec, mierząc spojrzeniem Natalie. Tym razem w jego głosie naprawdę można było wyczuć żal. Był on jednak tak dobrze maskowany, że Syriusz nie zwrócił na niego uwagi. Zobaczył tylko, jak chłopak kiwa głową do urzędników, odwraca się do nich plecami i znika w tłumie czarodziejów znajdujących się w ministerstwie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślałam, że zamknęli cię w więzieniu – powiedziała Natalie, odprowadzając czarnowłosego wzrokiem. – Nawet zrobiłam kanapki dla ciebie, tak ponoć zachowują się zakochane dziewczyny. – Pokiwała z uznaniem głową, jakby właśnie zrozumiała jakąś skomplikowaną, numerologiczną teorię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak widzisz, wypuścili mnie – rzucił zmęczony, nie reagując na jej dziecinne wyznania miłosne, do których już zdążył przywyknąć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szkoda... – powiedziała z prawdziwym rozczarowaniem w głosie i zwęziła z niezadowoleniem wargi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzięki – odparł, bo tylko na tyle było go stać&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/09/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-11.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-8262272447849692805</guid><pubDate>Tue, 05 Sep 2017 09:00:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-10-24T02:39:09.245-07:00</atom:updated><title>Kacze pióro niesione wiatrem - rozdział 1</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Cześć i czołem. Przedstawiam historię będącą moją własną, (anty)twórczą interpretacją spoilerów z &quot;Przeklętego dziecka&quot;. Jeśli ktoś nie czytał, a chciałby, to tutaj może znaleźć sporo nawiązań ; )&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Od razu zaznaczam, że to FF powstało zanim PD zostało wydane w formie książkowej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Można przeczytać również na &lt;a href=&quot;https://www.fanfiction.net/s/12146122/1/Kacze-pi%C3%B3ro-niesione-wiatrem&quot;&gt;FFnet&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pogoda w listopadzie nigdy nie napawała optymizmem, dlatego ten miesiąc należał do jedynych, kiedy to uczniowie Hufflepuffu nie narzekali na brak umiejscowienia pokoju wspólnego na jednej z wysokich wież, gdzie Gryfoni czy też Krukoni mogli obserwować niebo i tym samym chłonąć naturę. Chociaż, nie można ukrywać, ten miesiąc i tak nie napawał ich optymizmem. Zanim słońce zdążyło porządnie zaświecić, już kryło się za chmurami. Wszyscy uczniowie wyglądali wtedy jak zaniedbany kwiat w doniczce. Stąd też nikt nie oczekiwał żadnych fascynujących wydarzeń, jedynie skreślał dni na tablicy, oczekując nadejścia zimy (jakkolwiek grudzień składał się głównie z nocy, nawet niewielka ilość śniegu potrafiła rozprowadzić światło po całym zamku).&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak ta historia nie będzie dotyczyć takiego sobie dnia w Hogwarcie, bo nikogo nie interesuje taki sobie dzień w Hogwarcie. Skupmy się więc na wydarzeniu, które wypełniło zdumione czaszki Puchonów zdziwieniem. Chwili, która zmieniła życie nie jednego nastolatka, w tym i szalonego jak profesor Binns, uroczego jak Jęcząca Marta i rozsądnego jak każdy w jego rodzinie zielonookiego chłopaka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na tablicy ogłoszeń tuż przy Wielkiej Sali wywieszono bowiem komunikat, na który uczniowie spoglądali z minami upodabniającymi ich do Rubeusa Hagrida tuż po szalenie skutecznej terapii uświadamiającej, że sklątki cholibka nie są wcale śmiszne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Uprzejmie informujemy wszystkich uczniów, że o godzinie 17 w Wielkiej Sali odbędzie się przesłuchanie do już wkrótce wystawianej sztuki „Przeklęte dziecko&quot;. Obecność zainteresowanych obowiązkowa.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus Severus Potter, podobnie jak pozostali, stał z szeroko otwartymi oczami. Próbował przyswoić informację zawartą na ścianie, po dłuższej chwili jednak wzruszył ramionami i ruszył żwawo na śniadanie, omijając po drodze Scorpiusa Malfoya z jego wysoką, niezbyt urodziwą dziewczyną. Zapewne nawet nie zwróciłby na nich uwagi, gdyby jego przygłupi kolega Wall nie nazwał niedawno Beatrice Blaise „cebulą&quot;, prze co wkrótce został wyzwany na pojedynek przez jej chłopaka… i przegrał. Jego sekundantem musiał być oczywiście Al, który w sumie też przegrał. „Chryste, Potter, twój stary jest szefem biura aurorów. Trochę godności&quot; powiedział mu Scorpius.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus miał godność, ale zachował to dla&amp;nbsp;siebie, skoro już i tak wyszedł na ofermę. Zwłaszcza że kilka dni później jego starszy brat powiedział dokładnie to samo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Witam, panie Potter – z zamyślenia wyrwał go nowy profesor od transmutacji, którego imienia Al nigdy nie potrafił zapamiętać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzień dobry? – odpowiedział chłopak, próbując rozpoznać zamiary tego szalonego człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Był to bowiem mężczyzna stosunkowo młody, bo trzydziestoletni, o szczególnie urodzie romantycznego amanta, trochę wzruszającego, trochę tragicznego, prawie zawsze odzianego w staromodną szatę wyjściową, która przypominała tę, którą wujek Ron trzymał na dnie zamkniętego kufra w piwnicy. Jednak to nie wygląd sprawiał, że owy profesor zwracał na&amp;nbsp;siebie&amp;nbsp;szczególną uwagę (jeśli w to uwierzycie naiwniacy, bo serio – widzieliście kiedyś gościa wystrojonego niczym Werter na łożu śmierci?), lecz wyjątkowa osobowość. Otóż nauczyciel ten lubił rozmawiać… ze sobą. Romansować… ze sobą. Grać w szachy… ze sobą, a przy tym wszystkim uznawał&amp;nbsp;siebie&amp;nbsp;za artystę, który musi ukrywać talent przed światem, żeby nie zostać zepsutym przez współczesną degradację społeczeństwa. Uważał zresztą, że jego sztuka powinna pozostać odporna na wpływy z zewnątrz, ponieważ swoje źródło czerpała z wirujących w powietrzu cząsteczek duchowości. Przynajmniej tak Albus słyszał od Lily, bo sam nie zamienił z nim ani jednego słowa od trzeciej lekcji pierwszej klasy, kiedy profesor stwierdził, że brązowe barwy Hufflepuffu w ogóle nie pasują do głębokiej zieleni jego oczu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak tam mija dzień? – zagadał profesor, kompletnie niezrażony podejrzliwością chłopaka. – Czy czujesz moc nadchodzących w twoim życiu zmian?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakich zmian? – Albus próbował przypomnieć sobie, czy jakiekolwiek wydarzenie zwiastowało cokolwiek szczególnego, ale po chwili dał sobie spokój.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zamknięty krąg przeznaczenia – mężczyzna chwycił jego dłoń, by w zaraz potem westchnąć teatralnie. – Dokładnie to widzę! Linia przeżycia długa jak…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Riddikulus! – usłyszał znajomy głos za plecami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– … hipogryfa. Otacza cię aura niekończących się… – zamilkł na chwilę, najwyraźniej sam zagubiony w przemowie. Po chwili jednak obdarował go prawie szczerym uśmiechem i kontynuował. – Jesteś jak niesione wiatrem kacze pióro, którym wypełniasz swoje pergaminy! – Albus zamrugał z niedowierzaniem. – A ten wiatr wieje wprost do Wielkiej Sali, dzisiaj o siedemnastej – skończył rzeczowo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wokół nich panowało zamieszanie, w którym oczywiście brał udział jego przyjaciel, Wall. Chłopak miał niewyparzony język, przez co często wpadali w kłopoty. Jednak nie widział jeszcze, żeby Puchon używał zaklęć przy nauczycielach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież przyjść mają tylko zainteresowani – zauważył Albus, spoglądając kątem oka na Puchona, który tłumaczył coś dziewczynie Malfoya.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No właśnie. A ty jesteś głównym zainteresowanym! – Profesor poklepał go zachęcająco po plecach. – Wiem, że walka o samicę wśród rówieśników może napawać cię nieśmiałością, zwłaszcza z twoją aparycją – dodał ze zrozumieniem, a Albus chrząknął w odpowiedzi. – Dlatego niech będzie, że jeśli nie przyjdziesz, dostaniesz szlaban, co ty na to? Możesz tak im powiedzieć!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale ja nie chcę nic im mówić!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Oczywiście, żeby nasza intryga doszła do skutki, w razie twojej nieobecności naprawdę musiałbym ci go dać – zaśpiewał, obejmując chłopaka ramieniem. - Albo nie! Ja zabroniłem ci przybyć, a ty, zbuntowany i gotowy walczyć z przeciwnościami losu i tak się zjawisz! – Mężczyzna w zachwycie zaczął klaskać w dłonie. – Wtedy ja, doceniając twą odwagę, zwolnię cię z prac domowych do końca roku! Z gracją!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę? Wystarczy, że przyjdę? – Albus musiał podnieść głos, bo jego słowa tłumił dźwięk tłuczonego szkła tuż przed oczami kompletnie niezainteresowanego zamieszaniem profesora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niech Wisza i Szinwa będą z tobą – rzucił na pożegnanie i ruszył w stronę stołu nauczycielskiego, nadeptując po drodze leżącego na ziemi Walla. Albus wywrócił oczami i podszedł do kolegi. Pozbieranie go do kupy zajęło mu co najmniej kilka minut, przez które musiał znosić kpiące uśmieszki Ślizgonów i mordercze spojrzenie Scorpiusa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kim są, kurde, Wisza i Szinwa? – wybełkotał Wall, kiedy Al wytargał go z Wielkiej Sali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwójka chłopaków przemierzała korytarze, unikając po drodze niepotrzebnego towarzystwa. Młody Potter mógł poprosić brata o użyczenie Mapy Huncwotów, ale wtedy James z pewnością odkryłby jego plany i dręczył do końca życia. Musiał wobec tego zaufać własnym zdolnościom, co nie należało do łatwych, skoro zainteresowanie sztuką, ku zdumieniu Albusa, było wręcz ogromne, szczególnie wśród dziewczyn.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę obiecał ci zwolnienie z prac domowych do końca roku? – lamentował Wall. – To jest, kurde, niesprawiedliwe. Będziesz robił je ze mną, matko, co za dziecko szczęścia!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co w tym takiego wyjątkowego? Wolę transmutację niż rozmowy z nim o przyrodzeniu hipogryfów – jęknął Albus, zaglądając ukradkiem w kolejny korytarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pomyśl inaczej. To jest koleś, który im zaglądał między kopyta i przeżył, a ja za każde słowo obrywam jak jakiś baran ofiarny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kozioł – poprawił go Al. – Nie zamieniaj się w tego wariata, Sziwna Wisza. Co właściwie znowu nagadałeś Beatrice?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Boję się takich brzydkich kobiet, a ona wygląda jak mój bogin. Chciałem ją zamienić w coś zabawnego, ale to zaklęcie nie zadziałało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wall, ty naprawdę jesteś taki głupi? – zapytał Albus, ale nie doczekał się odpowiedzi. – Nic dziwnego, że ciągle dostajesz, należy ci się, twoja obita twarz to tylko sprawiedliwość społeczna… a ten żart nawet nie był zabawny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jaki żart? To horror, chciałbyś zobaczyć swojego bogina podczas śniadania?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szkoda, że Malfoya się tak nie boisz, chociaż ze trzy razy połamał ci żebra.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Obydwoje w końcu dotarli do Wielkiej Sali, gdzie czekał na nich wielki tłum zainteresowanych. W gruncie rzeczy ukrywanie swojej obecności nie miało już żadnego sensu. Chciał skorzystać z peleryny-niewidki, ale pożyczył ją Hugo, więc nie pozostało mu nic innego, jak z pochyloną głową wkroczyć do pomieszczenia, gdzie zaplanowano przesłuchania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na całe szczęście, Albus nigdzie nie dostrzegł Jamesa, chociaż gdzieś przed oczami mignęła mu ruda głowa Lily. Tym, czego jednak za nic się nie spodziewał, była obecność Scorpiusa. Jasnowłosy chłopak siedział na samym końcu stołu Ślizgonów, ze skrzyżowanymi na piersi rękami. O dziwo, nie towarzyszyły mu ani Beatrice ani żadnej inny uczeń z jego domu. Chcąc uniknąć konfrontacji, Al przemknął szybko do miejsca przeznaczonego dla osób z Hufflepuffu, kiedy spostrzegł, że ława Puchonów została usunięta. Zdezorientowany, omiótł spojrzeniem otoczenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W pomieszczeniu oprócz stołu Slytherinu nie pozostawiono żadnego z tradycyjnego wyposażenia Wielkiej Sali. Zamiast tego, po przeciwnej stronie wybudowano coś na kształt sceny, otoczonej magicznymi reflektorami, na której stał dumnie profesor Szinwa, jak go w myślał nazywał Al. Tuż pod tą dziwaczną konstrukcją ustawiono podłużne biurko, przy którym siedziało trzech czarodziejów, ubranych w ciemne szaty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Witam was, moi mili czujący magię – zaczął dramatycznie nauczyciel. – Jak doskonale wiecie, w tym roku…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Albus ziewnął potężnie i zajął miejsce przy ścianie. Sądząc po licznie osób na przesłuchaniu, nie wszystkimi kierowała chęć wzięcia udziału w sztuce. Sam postanowił dołączyć do grona obserwatorów… przy czym nieszczególnie wnikliwie oceniał wydarzenia mające miejsce tuż przed jego nosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak naprawdę już od kilku lat w gazetach tworzono artykuły na temat brak zajęć kulturalnych dla uczniów Hogwartu, przez co, wedle autorów, wyrastali oni na ubogie wewnętrznie gumochłony. Albus dostrzegał rację w ich nastawieniu, w końcu magiczna rozgłośnia radiowa puszczała w kółko te same hity, w przeciwieństwie do wyjątkowo rozwiniętego przemysłu muzycznego wśród mugoli. Pochodząca z tego niemagicznego świata Constance, przyjaciółka jego brata, często wdawała się w dyskusje na temat fotografii czarodziejów, uznając ją za bezsensowną i pozbawioną serca. „Zdjęcie ma uchwycić piękno chwili. Żeby móc pewnego dnia po nie sięgnąć i spojrzeć wstecz, na to, jak było kiedyś&quot; mówiła rozeźlona. Albus nigdy nie poświęcał temu uwagi, uznając taki porządek rzeczy za naturalny. Jednak muzyki to mu brakowało. Gdyby każdy mugolski sprzęt nie ostawiał dzikich pląsów w Hogwarcie, być może sprawiłby sobie jakiś odtwarzacz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Albus Potter! – zawołał profesor, przez co chłopak podskoczył w miejscu, rozglądając się dookoła. – No podejdź tutaj, nasza gwiazdo!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Puchon, zbity z tropu, ruszył ostrożnie w stronę podestu. Na samą myśl, że mogliby kazać mu odgrywać jakieś role na przesłuchaniu, miał ochotę zwymiotować. Jednak teraz było już za późno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właśnie tak, moi mili – kontynuował profesor, kiedy Albus stanął przy wzniesieniu, nie znajdując odwagi, by stanąć na górze. – To właśnie on zagra główną rolę w przedstawieniu!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja? – wymamlał wysokim głosem. – A kogo niby?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
- Jak to kogo?&amp;nbsp;SIEBIE.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/09/kacze-pioro-niesione-wiatrem-rozdzia-1.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-5968149094834978751</guid><pubDate>Tue, 29 Aug 2017 08:21:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-08-29T01:29:50.600-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 10</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W ramach wstępu chciałabym tylko napisać, że ta historia powstawała jeszcze zanim mieliśmy okazję zobaczyć mapę JKR dotyczącą poszczególnych szkół magii. Dlatego też to co mam tutaj będzie się znacząco różnic od świata w Fantastycznych Zwierzętach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Główna siedziba Szpitala Świętego Munga znajdowała się wysoko w górach, chociaż jego poszczególne oddziały rozsiane były po całej Wielkiej Brytanii. Nie ulegało wątpliwości, że taki stan rzeczy nie sprzyjał leczeniu pacjentów, jednak z roku na rok sytuacja wiecznie niedofinansowanych uzdrowicieli poprawiała się. W marcu rozpoczęto nawet budowę nowego szpitala, który miał mieścić się w centrum Londynu. Jego ukrycia przed mugolami podejmowała się Julie McNaner – znana mistrzyni zaklęć, autorka książki &quot;Przed ciekawym wzrokiem niemagicznych&quot;. Nikt nie wiedział doprawdy, czym będzie kierowała się ta ekscentryczna kobieta, ale każdy wierzył w jej nieprzeciętny umysł. W obecnej chwili nie miało to jednak znaczenia – droga do szpitala pozostawała długa i nużąca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy Syriusz i James pojawili się w jaskini, w której ukryto oddział wypadkowy, większość uzdrowicieli wzięła ich za pacjentów. Nic w tym dziwnego – zarówno jeden jak i drugi mężczyzna miał liczne zadrapania, które w dodatku przykrywała gruba warstwa pyłu. Z trudem udało im się wyjaśnić, że chcą jedynie dowiedzieć się, jak wyglądała sytuacja Emmeliny Vance.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mimo to nie zostali wpuszczeni na oddział z powodu własnego wyglądu, które stanowiło dla chorych siedlisko zarazków. Udało im się tylko zdobyć informacje, że Lina dojdzie do siebie w ciągu kilku tygodni, a teraz po prostu śpi. Po drodze spotkali o wiele czystszego Franka Longbottoma, który doprowadził się do porządku w Ministerstwie Magii. Pozostali postanowili nie robić sztucznego zamieszania, Alicja jedynie powiadomiła rodzinę czarownicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lećcie już do domu – powiedział auror, kiedy Syriusz skończył przeklinać na nieubłaganych uzdrowicieli. – Niedługo będzie tutaj Apolonia Vance. Wyjaśnię jej wszystko, lepiej żeby was nie widziała. Wyglądacie dosyć... dramatycznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale z Liną wszystko w porządku? – naciskał Syriusz, wciąż nieprzekonany do tłumaczeń otaczających go ludzi. Miał wyrzuty sumienia, że od dłuższego czasu nie kontaktował się z koleżanką, która przecież wiele razy mu pomogła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jej stan jest stabilny, a ty i tak jej nie uzdrowisz – rzekł Frank, walcząc ze zmęczeniem. Syriusz poruszył się jeszcze kilka razy niespokojnie, ale w końcu skapitulował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Będziemy w Dolinie Godryka – powiedział do aurora James. – Dasz nam znać za jakiś czas, czy coś się zmieniło?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobrze – odpowiedział krótko. Po tych słowach pożegnali się niezbyt wylewnie i każdy udał się we własną stronę, żeby powoli powrócić do rzeczywistości po tych niezbyt przyjemnych wydarzeniach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz i James teleportowali się pod dom tego drugiego, chociaż nie mieli wielkiej chęci na rozmowę. Młody Potter był wyraźnie zamyślony i jakby nieobecny, a jego przyjaciel wciąż walczył z rozdrażnieniem, które od kilku miesięcy nie ustępowało prawie w ogóle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Black usiadł na kanapie w salonie i wbił spojrzenie w okno, przez które mógł bez problemu dostrzec osoby, które z jakiegoś powodu chciałby się dostać do środka. Nagle przed oczami stanęła mu Natalie, opowiadająca tajemniczą, chociaż nazbyt ckliwą historię o Surgach. Nie potrafił zrozumieć wydarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatniego roku. Wszystko jakby było ze sobą powiązane, ale w taki sposób, że Syriusz nie potrafił znaleźć tego punktu wspólnego dla każdej historii. Śmierć Caradocka, Leonoscars, porwanie Liny – już sam nie wiedział, w jakim dąży kierunku i czy ta historia w ogóle ma jakikolwiek sens. Czasami czuł się jak ślepiec, który błądzi po omacku wśród obcych... bez różdżki mogącej wskazać mu drogę. Zastanawiał się, czy Lord Voldemort zdawał sobie sprawę z jego poczynań, a jeśli tak, to kiedy zareaguje? Śmierć wydawała mu się tak bliska i odległa jednocześnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślisz, że to kiedyś się skończy? – zapytał James, stojąc przy parapecie i podrzucając w brudnej dłoni jabłko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wojna? Kiedyś musi – odparł Syriusz. – Tylko co wtedy będziemy robić? Sprzedawać kapustę?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, czy podołałbyś tak skomplikowanej pracy– zaśmiał się i odłożył jabłko na stolik. – W końcu do tego trzeba potrafić liczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To był żart na poziomie podłogi, Rogaczu. Może lepiej zajmij się Quidditchem, bo myślenie słabo ci idzie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Obydwoje wybuchli śmiechem, ale po chwili zamilkli i pogrążyli się we własnych myślach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jak będzie wyglądało ich życie po skończeniu wojny? Syriusz właściwie nigdy nie zastanawiał się nad tym &quot;na poważnie&quot;. Koniec walki wydawał mu się równie odległy jak starość, tak jakby miał pokoju w ogóle nie dożyć. W siódmej klasie Hogwartu chciał doprawdy wybrać się na szkolenie aurora, ale ostatecznie ta kariera wydała mu się nazbyt skomplikowana w obecnych czasach. Samo szkolenie trwało trzy lata, a on nie mógł tyle czekać na podjęcie działań zmierzających do unieszkodliwienia Śmierciożerców. Sama działalność w Zakonie Feniksa wydawała mu się o wiele bardziej pożyteczna niż ta, w Ministerstwie Magii… a od kiedy uwziął się na niego Dorian Rogers, w ogóle nie miał chęci na kształcenie się w jakimkolwiek kierunku. W przypadku Jamesa sprawa była o wiele prostsza, bo ten nastawiał się do przyszłości bardzo pozytywnie. Wiele razy mówił o sobie jako o znanym zawodniku w jakiejś angielskiej drużynie, a w porywach szalonej fantazji nawet wyobrażał sobie siebie, jako zwycięzcę Mistrzostw Świata w Quidditchu. Oczywiście w jego życiu pierwsze skrzypce grała Lily, chociaż nie zabrakło miejsca dla Syriusza, Remusa i Petera. James ogólnie dużo mówił, chociaż w ostatnim czasie stał się bardziej milczący niż kiedyś. Być może było to wynikiem ich sporów, może po prostu stali się dojrzalsi... albo zwyczajnie Potter coś ukrywał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zdecydowanie coś ukrywał...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No powiedz to – rzucił Syriusz, bo w końcu ile można czekać na wiadomość, która przecież i tak w końcu będzie musiała zostać zaakceptowana przez jego świadomość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James spojrzał na niego jakby niepewnie, ale po chwili westchnął ciężko i powiedział:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lily jest w ciąży.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie zareagował. Przez dłuższą chwilę czekał, aż ta informacja zostanie przetrawiona przez jego układ pokarmowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kiedy? – zapytał zdawkowo, starając się ukryć jakiekolwiek emocje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Koniec sierpnia, może początek września – odparł James, przeszywając go spojrzeniem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Syriusz westchnął ciężko i wyczarował przed sobą butelkę ognistej whisky i szklankę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co masz zamiar zrobić? – zapytał James jakby rozdrażniony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Upiję się, to chyba jasne – powiedział Black.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To ja zostanę ojcem, nie? Więc w zasadzie to ja powinienem...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz rację – przerwał mu Syriusz, wyczarowując bez większego problemu kolejną szklankę. – Upijemy się razem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gdyby ktoś mu kiedyś powiedział, że jego najlepszy przyjaciel w wieku dwudziestu lat będzie wychowywał syna... czy tam córkę, nieistotne... nigdy by nie uwierzył. Nie wynikało to z samego zachowania Jamesa, po prostu on, Syriusz Black, nie był gotowy, żeby jego prawie brat został tatą. Brzmiało to absurdalnie, ale czuł się tak, jakby sam zrobił komuś dziecko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chociaż nie... w tamtym momencie liczył się tylko porażający ból głowy, wywołany nadmierną ilością alkoholu spożytego minionego wieczoru wraz z Jamesem. Właściwie nie miał pojęcia, co w ogóle robił... a z pewnością było to głupie. Jakim cudem znalazł się w kilka godzin wcześniej czystej i pachnącej, a obecnie brudnej i śmierdzącej pościeli w sypialni. Być może powinien zastanowić się, gdzie leżą &quot;zwłoki&quot; jego najlepszego przyjaciela, ale wciąż miotał się między bolesną jawą, a wielobarwnym i wirującym snem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wierzę – usłyszał kobiecy głos, który z łatwością zidentyfikował. Było w nim trochę złości, ale na szczęście nie zabrakło również rozbawienia, co w tamtym momencie ratowało jego skórę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Otworzył oczy i zobaczył rozmazany obraz Lily w ciemnozielonym płaszczu, który najwyraźniej bała się ściągnąć. Podeszła z niechęcią do okna, przeskakując po drodze przez kupkę rozwiniętego papieru toaletowego, którego istnienia nie potrafił zrozumieć. Szybkim ruchem rozsunęła zasłony, a do pomieszczenia wdarły się promienie porannego słońca. Zmrużył oczy, rozpoznając u siebie objawy światłowstrętu, ale też powoli wracał do rzeczywistości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bez urazy, Syriuszu, ale moja sypialnia wygląda, jakby wytarzał się w niej bezdomny kundel – powiedziała nadzwyczaj spokojnie, chociaż w jej oczach czaiło się coś niebezpiecznego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Biorąc po uwagę, że spałem w twoim łóżku, które obecnie przypomina bardziej legowisko, to nie możesz mnie dzisiaj urazić – powiedział powoli, przeczesując swoje posklejane od nie wiadomo czego włosy. – Nawet, jeśli pomijasz to, że jestem psem rasowym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A rasa jaka? Brudas? – zapytała unosząc brwi. Wyciągnęła z szafy puchaty ręcznik i rzuciła nim w Syriusza. – Idź się umyj.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z trudem wstał i skierował się w stronę łazienki. Miał ochotę zwymiotować na podłogę, ale postanowił dzielnie wytrwać aż do wizyty w toalecie. Czuł się jak na karuzeli z tym, że wcale nie sprawiało mu to przyjemności. Po drodze wpadł na Jamesa, którego przekrwione oczy wyrażały więcej, niż Syriusz chciał wiedzieć. Przeczesywał swoje wilgotne włosy i udał się do sypialni, nawet nie dostrzegając stojącego przy drzwiach od łazienki przyjaciela. Zanim jednak wkroczył do pomieszczenia, w którym przebywała Lily, przetarł jeszcze twarz, a Syriusz pokazał mu zaciśnięte kciuki, których on i tak nie zobaczył. Mimo to z czystym sumieniem Black udał się pod prysznic, bo przecież gest &quot;powodzenia&quot; był wystarczającą pomocą w tej sprawie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie był miłośnikiem kąpieli, ale i tak musiał docenić letnią wodę, która powoli spływała po jego ciele, oczyszczając skórę z brudu i pomagając w przywróceniu kontroli nad własnymi ruchami. Łazienka Jamesa była o wiele przyjemniejsza, niż ta w domu Blacka i to akurat nie miało nic wspólnego z posiadaniem współlokatora płci żeńskiej. Potter przyzwyczajony był bowiem do wygody i odpowiednie wyposażenie domu stanowiło dla niego niezbędny element szczęścia. Sam wielokrotnie sugerował Syriuszowi zmianę miejsca zamieszkania, gdyż ciasne pomieszczenie z kremowo-zielonymi kafelkami i pokrytymi rdzą kranami nie mieściło się w jego światopoglądzie. W jego łazience znajdowała się duża kabina prysznicowa i wyjątkowo pojemna wanna. Jedną ze ścian zajmowało ogromne lustro, w którym przejrzeć się mogłaby nie tylko dorosła osoba, ale też całe przedszkole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz wyszedł spod prysznica i przez dłuższą chwilę przyglądał się swojemu odbiciu, marszcząc brwi i drapiąc się po brzuchu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spoglądał na niego wysoki mężczyzna, którego mokre, ciemne włosy opadały na czoło. W czarnych oczach dostrzegalne było zmęczenie, chociaż twarz dla odmiany nie wyrażała niezadowolenia. Na brodzie widniały ślady powoli rozwijającego się zarostu, który w zależności od sytuacji stanowił jego atut albo kojarzył ze zbierającym puszki alkoholikiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Owinął się ręcznikiem, jaki w przejawie dobrej woli ofiarowała mu Lily i zerknął na swoje ubrania. &quot;Nie wyglądały najlepiej&quot; było w tamtej chwili eufemizmem. Syriusz westchnął ciężko i opuścił łazienkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mógłbyś nie latać półnagi w obecności Lily? – wycedził kompletnie ubrany James wciąż przepitym głosem. Trzymał w ręku kubek z kawą, który Syriusz miał ochotę wyrwać i wypić duszkiem zawartość. Black spojrzał na rudowłosą kobietę, która w tamtym momencie poprawiała błękitny obrus na stole w salonie. Gdyby wiedziała, do czego służył ten kawałek materiału kilka godzin wcześniej... dlaczego ludzie podczas picia zachowują się jak barany?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lily, pożycz mi coś do ubrania – zaśmiał się Syriusz, a James zdzielił go wolną pięścią w ramię. Młoda kobieta spojrzała tylko na nich pytająco, najwyraźniej nie rozumiejąc żartu. Nic w tym dziwnego, bo właściwie nie był śmieszny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przysięgam wam, że jeszcze raz zrobicie coś takiego, będziecie spać w budzie na podwórku – stwierdziła rzeczowo, chociaż na jej twarzy malował się pogodny uśmiech. Najwyraźniej była usatysfakcjonowana tym, co powiedział jej James... cokolwiek to było.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Budzie? – powtórzył Potter. – Przecież my nie mamy budy...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie odzywaj się – warknęła Lily, a jej mąż machinalnie skupił swoją uwagę na kawie. – Normalnie dzieci, jak ja mam z wami wytrzymać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Spokojnie, Lily – zwrócił się do niej Syriusz. – Słyszałem, że w ciąży nie można się denerwować, bo dziecko będzie rozchwiane emocjonalnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
-– To ma sens, jeśli przywołamy przykład twojej mamusi... – zarechotał James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wrócił wam humor? – przerwała mu Lily. – Już nie pali was alkohol?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko poczucie winy – odparł skruszony James, odkładając kawę na stół i podchodząc do swojej żony. – Ale widzę, że się uśmiechasz, więc powoli coraz mniej...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie podlizuj się...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stojący obok Syriusz przyglądał im się z mieszanymi uczuciami. Może i ładne razem wyglądali, ale on miał trochę wykrzywione poczucie estetyki. W dodatku wciąż wahał się między &quot;cieszę się z twojego szczęścia&quot;, a &quot;Boże! Uciekajmy, ratujmy naszą młodość!&quot;. Dziecko z pewnością miało wiele zmienić w życiu jego przyjaciela, ale czy James musiał przeobrazić się w siedzącego w fotelu i prawiącego morały nudziarza? Każdy ojciec, którego Syriusz spotkał, wyglądał właśnie tak albo jeszcze gorzej. Nawet rodzice Jamesa wpasowywali się w ten schemat i Black musiał to przyznać, mimo sympatii, którą ich darzył. W jego głowie nagle pojawiło się mnóstwo pytań, których nie potrafił nawet sprecyzować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wracam do siebie – powiedział nagle, a stojąca obok para spojrzała na niego zdziwiona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nago? – zapytał James ze złośliwym uśmieszkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bardzo zabawne. Dawaj lepiej coś do ubrania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Coś, co zmieści się na twoją wielką dupę? Ciężko będzie... – stwierdził James i niezbyt szybkim krokiem udał się na piętro. Lily dopijała jego kawę, przeglądając jakąś wielką księgę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś pewien, że chcesz iść? – zapytała z dziwnym uśmiechem, nie odrywając spojrzenie od stolika. Black zerknął na nią zdziwiony i podrapał się po szyi. Lily podniosła opasły tom, na którym złotymi literami wygrawerowano &quot;Historia Hogwartu&quot;. Niewiele to wyjaśniało, może tylko wbiło Syriusza w ziemię, bo kompletnie nie wiedział, co dzieje jego szkoły mają wspólnego z alkoholem i brudnym psem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy byli w trzeciej klasie, założyli się we czwórkę, że ten, kto nie wykona jakiegoś wybitnie idiotycznego zadania, będzie musiał przeczytać najgorszą książkę świata. W praktyce oczywiście przegranym okazał się Peter, a złośliwi koledzy wybrali dla niego nic innego tylko właśnie &quot;Historię Hogwartu&quot;. Później okazało się, że z tym dziełem zapoznali się wszyscy, tylko że każdy czytał inny wątek. Po wielu latach Syriusz naprawdę doceniał wkład autora i samą księgę, która pozbawiała ich złudzeń dotyczących kolejnych psot w kilka sekund. Była naprawdę niezawodna, nawet jeśli nie należała do jego ulubionych lektur. To dzięki niej udało im się stworzyć mapę huncwotów... jaki to żal, że przepadła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zagadka? – zapytał w końcu, widząc uśmiech Lily. – Książka... pewnie przeczytałaś coś ciekawego... w Hogwarcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A jakie dzieła masz w bibliotece szkolnej? – dopytywała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wszystkie? – zaśmiał się wesoło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właśnie tak. – Odłożyła tom ponownie na stolik i usiadła na kanapie. Na jej twarzy pojawiło się samozadowolenie, które zaraz ustąpiło zamyśleniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po schodach zbiegł James, przeskakując po dwa schodki na raz. Rzucił w Syriusza ubraniami, które dla niego znalazł i usiadł na wolnym fotelu. Spojrzał na przyjaciela znacząco i chwycił jabłko leżące w ceramicznej misie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wciśnięcie się w odzież o wiele drobniejszego Pottera, nie należało do najprzyjemniejszych czynności w ciągu dnia, ale Syriusz większego wyboru nie miał. Jego ubrania z poprzedniego wieczoru nadawały się najwyżej na szmaty do podłogi, a paradowanie w ręczniku do południa mogło przekroczyć delikatną granicę cierpliwości Jamesa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może po prostu się do nas przeprowadź, będziesz miał tu własne spodnie – zaśmiała się Lily, widzą skrzywioną twarz Syriusza, który właśnie wrócił do salonu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jasne, kiedy tylko chcesz – odparł, poprawiając koszulkę. – A będę mógł z wami spać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Doskwiera ci samotność? – zapytał James, unosząc brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Straszliwie... – Podrapał się po nosie, przybierając postać niewinnego chłopca. – Jak to mówił Micheal Schrooger: Nie ma nic gorszego niż chłodna pościel...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Błagam, tylko nie cytuj znowu &quot;Szpiegujących&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz uwielbiał książki o czarodzieju z pomarańczową muszką, który w ciągu kilku dni rozwiązywał najbardziej skomplikowane magiczne zagadki. Cała akcja powieści bawiła go do tego stopnia, że cytował jej fragmenty przy każdej nadarzającej się okazji... nawet jeśli nikogo to nie interesowało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobra, to o co chodzi z tą biblioteką? Znalazłaś coś znaczącego? – Syriusz zwrócił się do Lily, ignorując złośliwy uśmieszek Jamesa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dokładnie tak – powiedziała, po czym zrobiła długą, irytującą pauzę. – Przejrzałam chyba wszystkie możliwe książki na temat magicznych plemion, nie wykluczając tych z działu zakazanego. Nie znalazłam nazbyt wiele informacji. Trafiłam jednak na kilka poszlak, które mogą nam bardzo pomóc w rozwikłaniu zagadki czarnego kamienia. Nie mogłam tego zabrać ze sobą, znacie naszą szkolną bibliotekarkę... ale spisałam kilka ważniejszych informacji. – W tym momencie wyciągnęła spomiędzy kartek &quot;Historii Hogwartu&quot; drobny kawałek pergaminu. James wstał z fotela i zajrzał jej przez ramię, ale niewiele mógł odczytać z tej odległości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli wykraczamy poza granice legend i zajmujemy się faktami? – zaśmiał się Syriusz i westchnął. Nagle do jego głowy powrócił obraz nieprzytomnej Liny, o której wciąż nie mieli żadnych informacji. Jej porwanie stanowiło kolejne pytanie na jego liście nierozwiązanych zagadek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Faktycznie plemię Surgów miało swoje miejsce w historii, ale to ludy wymarłe, które mają jedynie swoich &quot;wymieszanych&quot; potomków. Żyli gdzieś w kotlinie Kongo, chociaż dokładnego położenia ich wioski nie da się zidentyfikować. Co zresztą nie jest dziwne, bo większość zbiorowisk tego typu ukrywało się przed mugolami i magicznymi barbarzyńcami. W każdym razie ich życie jest opisane dosyć skąpo, ale ponoć to byli okrutni ludzie. Chełpili się swoimi krwawymi osiągnięciami, atakowali inne wioski, porywali kobiety, dzieci. Do romantycznych raczej nie należeli. Znalazłam drobną wzmiankę na temat tych czarnych kamieni, które rzekomo mieli nosić mężczyźni. Tylko w tej księdze napisali, że nie oznaczało to wcale żadnej miłości, przywiązania, ale wręcz odwrotnie: skrytość, powagę, odseparowanie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Taka tam drobna pomyłka – wtrącił cicho James, uśmiechając się znacząco do Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... W ogóle wśród Surgów nie istniały małżeństwa, tylko coś na zasadzie związków niesformalizowanych... o ile w ogóle można tak mówić. Tak czy inaczej, nie było tam żadnych ceremonii zaślubin, ludzie po prostu żyli sobie w parach... ot tak, bez przysięgi. Co nie zmienia faktu, że zdrada była bardzo surowo karana: najczęściej poprzez wyłamanie żebra... cokolwiek to znaczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli czarny kamień to tylko symbol? W takim razie po co on Gibbonowi? – zapytał Syriusz, marszcząc brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przypomniał sobie twarz Śmierciożercy, którego spotkał podczas swojej pierwszej wizyty w Leonoscars. Potężny człowiek o malutkich, czarnych oczach budził grozę wśród społeczeństwa. Był z pewnością jednym z pierwszych zwolenników Lorda Voldemorta, którego udało się zdemaskować. Do tej pory jednak pozostawał na wolności, chociaż jego poczynania kontrolowało biuro aurorów z Frankiem Longbottomem na czele.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiemy tego, w końcu żaden przedstawiciel Surgów nie pochwaliłby się magicznymi właściwościami ważnego dla nich przedmiotu – wtrącił James. – Tylko problem polega na tym, że ta moc nie jest wyczuwalna przez pospolitego czarodzieja, nawet jak bardzo się stara.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz sięgnął po dzban z sokiem i, nie dręcząc się poszukiwaniem szklanki, wypił zawartość. Od razu poczuł się lepiej. Lily spojrzała na niego z dezaprobatą, ale w ostateczności powstrzymała się od komentarza i kontynuowała swój monolog:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W innej księdze znalazłam informacje, że badania nad ludami Surgów prowadził niejaki Ernest Clode: amerykański profesor i nauczyciel w tamtejszej szkole magii, ale prace porzucono po jego śmierci siedem lat temu. Jednak w jego grupie znajdowało się sporo osób i może warto ich poszukać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ile ich tam jest? – rzucił Syriusz, na co Lily podała mu zapisany kawałek pergaminu. Znajdowało się na nim pięć różnych nazwisk, które nic Blackowi nie mówiły.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Udało mi się tylko ustalić, że Maurycy Badlin zrezygnował z pracy zaraz po miesiącu, dlatego nic się od niego nie dowiemy. Natomiast Igrid Ivaneska zginęła podczas swojej podróży po Azji. Towarzyszył jej Salim Noran, ale niewielkie mamy szanse na znalezienie go. Pozostała dwójka pracuje wciąż w amerykańskiej szkole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Szkoła w Stanach Zjednoczonych słynęła ze swojej gościnności, czego nie można było powiedzieć o Hogwarcie, Durmstrangu czy Beauxbatons. Nikt z tamtejszych nauczycieli czy dyrektorów nie starał się za wszelką cenę schować budynku, aby żaden wścibski czarodziej nie mógł ich odwiedzić. Mugoli odstraszała po prostu rozciągająca się pustynia, najpewniej sztucznie utworzona przez panujące władze. Ze wszystkich szkół magii to właśnie o tej wiadomo było najwięcej, chociaż można było podejrzewać, że najważniejsze pozostało ukryte.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli mam jechać do Teksasu? – westchnął Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nigdy nie był poza Europą i wycieczka poza ten stary kontynent powinna go fascynować. Zapewne też tak właśnie by do tego podszedł, gdyby nie działania Lorda Voldemorta i Śmierciożerców. Po prostu czuł niepokój, że podczas jego nieobecności, któremuś z jego przyjaciół może się coś stać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wątpię, by tych dwóch profesorków cokolwiek nam powiedziało. Jeśli mamy zdobyć jakąś przydatną wiedzę, lepiej od razu zająć się Noranem... – rzucił James, ignorując zdziwienie na twarzy Lily.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wydaje ci się, że skoro kogoś trudniej znaleźć, to powie nam więcej?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zawsze tak jest. Jeśli coś łatwo zdobyć, nie ma wielkiej wartości. Nie zrozumiesz tego, bo jesteś kobietą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co za akt szowinizmu, kochanie. Odzywa się w tobie instynkt zdobywcy? – powiedziała z kąśliwym uśmiechem, odgarniając swoje kasztanowe włosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To Teksas czy Noran, bo już głupieję pod wpływem tej waszej małżeńskiej sprzeczki... – przerwał im Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Odpowiedziała mu mieszanina dźwięków, które brzmiały jak &quot;Teksas&quot; i &quot;Noran&quot; wypowiedziane jednocześnie. Westchnął ciężko i opadł na fotel, czując, jak niezbyt wygodne spodnie wpijają mu się w pośladki.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/08/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-10.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-5395827288797973426</guid><pubDate>Tue, 22 Aug 2017 09:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-08-22T02:17:52.917-07:00</atom:updated><title>Veritaserum </title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Druga miniaturka z serii &quot;Przyszłość usłana różami&quot;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Everdin.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Everdin...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Siedzieli przy ognisku, ratując się przed doskwierającym zimnem nocy. Wokół nich znajdowały się tylko skały i piasek, a to nie stanowiło żadnego schronienia... prędzej źródło niebezpieczeństwa. W grotach, jaskiniach i szczelinach zamieszkiwały groźne, w wielu przypadkach nieznane im stwory, które z pewnością bez problemu mogłyby pozbawić ich życia. Zwłaszcza, że po tygodniowej wędrówce brakowało sił na walkę... w każdym tego słowa znaczeniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry wpatrywał się w mały flakonik, który spoczywał spokojnie w jego dłoniach. Znał wartość eliksiru, ale i tak miało się ochotę wypić całość... już od dłuższego czasu nie miał kontaktu z czymkolwiek przypominającym wodę. Safir przyglądał mu się z ciekawością, strugając z drewna małe figurki – najpewniej prezent dla jednego ze swoich synów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziwne imię – powiedział po dłuższym milczeniu, nie przerywając swojej pracy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niewiele ma wspólnego z tymi rejonami, to Brytyjczyk - odparł Harry, przypominając sobie twarz Andrew Everdina. Był to niski człowiek o niezwykłej sile fizycznej, z którą nawet on po latach ćwiczeń nie potrafił sobie poradzić. Podczas ich ostatniej potyczki mężczyzna uciekł tam, gdzie Harry jeszcze nigdy nie był i niespecjalnie miał ochotę wyjechać. Nie ulegało wątpliwości, że Everidin nie bez powodu wybrał akurat to miejsce – angielskiego aurora mógł zniszczyć sam klimat, a w razie czego zawsze pozostawała nadzieja w postaci tubylców. Jednak chociaż Harry nigdy nie podróżował wokół plemion tego typu, to z pewnością niejednokrotnie musiał mierzyć się z miejscem, którego nie znał. Wyjazdy nigdy nie napawały go optymizmem, ale zmuszała go do nich jakaś tajemnicza siła, na którą Ginny miała swoją własną nazwę i wyrzucała ją z siebie przy każdym ataku złości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uśmiechnął się na wspomnienie ostatnich dni w Angli. Kiedyś znajdzie na nią sposób... albo i nie. Właściwie podświadomie lubił te ich wojny, które zawsze kończyły się w ten sam sposób. Chociaż może nie przepadał wcale za kłótniami, po prostu uwielbiał sam finał... ale skoro takie zamknięcie sporu było możliwe tylko przy istnieniu samego starcia, to wybór był prosty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może tak naprawdę ją prowokował? Niby nie powinien tego robić... ale, cholera jasna, to było bardzo dobre pożegnanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co masz zamiar zrobić, jak już go znajdziesz? – zapytał Safir, wkładając gotową figurkę do skórzanej torby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przepytam go – odpowiedział, niechętnie odrywając się od własnych myśli. – Potem znajdę ten sztylet, wrócimy do Atiry i wreszcie będzie spokój.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pozytywne nastawienie – wyrzucił z charakterystycznym dla siebie opanowaniem. Harry spojrzał na niego z wzrokiem wyrażającym kompletny brak zrozumienia, więc dodał: - Zakładasz, że cała sprawa się zakończy, a to niezwykle optymistyczne podejście. Wybacz mi, że to powiem, Harry, ale jesteś osobą, która nieustannie szuka problemów... sierot, które może uratować, wojen, które może skończyć i ludzi, których może naprawić. Tacy jak ty nie znajdują spokoju... nigdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziękuję za twoją wiarę, Safirze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dosyć szybko przetrawił niezbyt przyjemną uwagę towarzysza – Safir nieustannie dzielił się swoimi przemyśleniami, których Harry nie rozumiał... a właściwie nie chciał rozumieć, bowiem w takiej sytuacji musiałby całkowicie zmienić swoje życie, z którego obecnie był zadowolony... na tyle, na ile ogólnie można być zadowolonym z dni pełnych niebezpieczeństw i śmierci. Jednak już dawno Harry zdał sobie sprawę, że gdyby nie ta ponura, czarnomagiczna codzienność, to zapewne nigdy nie miałby tak wiernych przyjaciół, wyjątkowej żony i celu do którego mógłby dążyć. Dlatego był nawet szczęśliwy w tym pościgu między trupami, morderczymi urokami i paskudnymi stworami, a że brakowało w tym wszystkim chwili na prawdziwy i niczym niezmącony odpoczynek... nic nie mógł na to poradzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cóż tam chowasz? – zapytał Safir, spoglądając kątem oka na mały flakonik w rękach Harry&#39;ego. Młody mężczyzna spojrzał na bezbarwny eliksir, tak bardzo przypominający wodę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;– odpowiedział.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A cóż to takiego? – zdziwił się, tym razem okazując o wiele więcej zainteresowania. Safir bardzo lubił wszystko, co nosiło nietypowe nazwy, nawet jeśli w praktyce okazywało się to wręcz banalne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Eliksir prawdy – odrzekł, czując jak niesione wiatrem ziarenka piasku urządzają sobie postój na jego głowie. Nie miał ochoty reagować, był paskudnie zmęczony i najchętniej w tym momencie teleportowałby się do Anglii... gdyby miał na to siłę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Eliksir czego? – zaśmiał się Safir, wyciągając ponownie swój scyzoryk, którym strugał figurki. Wyglądał lepiej od Harry&#39;ego, chociaż może to wynikało po prostu z braku frustracji, która ogarnęła młodego aurora.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Prawdy – powtórzył Harry, przyglądając mu się podejrzliwie. Wyciągnął rękę, by zlikwidować piaskownicę we włosach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wy, Anglicy, nigdy nie przestaniecie mnie zaskakiwać. – Safir wykrzywił wargi w złośliwym grymasie. – Eliksir prawdy, też mi coś! A jak on działa, jeśli mogę zapytać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Podajesz go osobie, a ona musi mówić prawdę. Skutki dosyć proste, można się domyślić po nazwie – powiedział zirytowany Harry, marszcząc brwi. Safir ponownie zaczął rechotać, jednocześnie zawijając się szczelniej w płaszcz, który go okrywał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz mi objawić źródło swojego rozbawienia? – zdenerwował się Harry, chowając flakonik do torby. Drobinki piasku wleciały mu do ust, co już ostatecznie popsuło jego i tak nie najlepszy humor.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To zabawne... ktoś stworzył miksturę i nazwał ją w ten cudaczy sposób, a przecież człowieka nie można zmusić do powiedzenia prawdy, bo sama prawda nie istnieje w sensie obiektywnym – wytłumaczył Safir, podczas gdy Harry spojrzał na niego jak na wariata. – Pozostaje się tylko zastanawiać, czy to autor był takim ignorantem, czy też ludzie posługujący się jego dziełem. Osobiście stawiam na czarodziejów... takich jak ty chociażby. Chcesz użyć specyfika, którego nie rozumiesz i jeszcze optymistycznie zakładasz, że ten nagnie dla ciebie rzeczywistość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Znowu coś bełkoczesz, Safir, a ja nic z tego nie rozumiem. Możesz jakoś sprecyzować swoje myśli? – rzucił Harry sennym głosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słowo &quot;prawda&quot; zostało stworzone przez ludzi dla określenia tego, co oni uznają za pewne. Jednak jest to pojęcie ułomne, tak jak i ułomny jest sam człowiek. Nie możesz zmusić człowieka do wypowiedzenia czegoś, co z zasady nie istnieje. On może być przekonany, że jest Bogiem i tak ci też zakomunikuje, ale czy powie prawdę? Wedle niego tak, dla ciebie nie. Czyli stwierdzi coś, co jest prawdą i nieprawdą jednocześnie. W konsekwencji po skosztowaniu tego twojego&amp;nbsp;&lt;em&gt;veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;człowiek może kłamać, jak więc chcesz nazywać ten specyfik eliksirem prawdy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A jak mam mówić na miksturę, która zmusza nas do szczerości, odpowiadania zgodnie z naszą wiedzą, co?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, może eliksirem szczerości albo odpowiadania zgodnie z wiedzą – odparł złośliwie Safir.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Harry spojrzał w gwiazdy błyszczące na niebie... powieki mimowolnie mu opadały, ale musiał zmusić się do jeszcze jednego wysiłku... skończenia rozmowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tobie ciężko przyjąć do wiadomości, że w życiu często stosujemy uproszczenia, bo tak jest najzwyczajniej wygodnie. Niespecjalnie interesuje mnie, jak się ten eliksir nazywa, liczy się działanie. Dzięki&amp;nbsp;&lt;em&gt;veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;Everidin opowie mi historie swojego życia...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;– ...która nie musi być prawdziwa – przerwał mu Safir. – Wystarczy, że sam uwierzy w jej sens i może bardzo łatwo wprowadzić cię w błąd. Nie potrzebuje do tego żadnego antidotum.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale wyprowadzić mnie w pole może o wiele łatwiej bez eliksiru, z którym musiałby walczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mylisz się. Podając mu eliksir z góry zakładasz, że Everdin odpowie ci zgodnie z prawdą i nie doszukujesz się w tym fałszu, co zapewne zrobiłbyś, gdybyś tego swojego nieszczęsnego&amp;nbsp;&lt;em&gt;veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;nie miał. Wszystkie te nowoczesne wynalazki tylko was Europejczyków ograniczają i, bez urazy, robicie się przez to zwyczajnie zidiociali. Eliksiry szczęścia, euforii, spokojnego snu... a potem pojawiacie się tutaj sfrustrowani, zmęczeni, ogłupieni, załamani, a radochę sprawia wam ręczne sadzenie marchewki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sadzenie marchewki to nie moja bajka, ale rozważę twoją propozycję&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Safir tylko uśmiechnął się z politowaniem, nic nie powiedział. Harry odebrał to jako zakończenie konwersacji, więc poszedł poszukać drewna do ogniska, które z czasem dawało coraz mniej ciepła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rok po wydarzeniach, niedaleko miasta Atiry, stał przed lustrem w przedpokoju swojego domu, wpatrując się we własne odbicie. Właśnie miał stoczyć jedną z największych walk w życiu, a przeciwnikowi chciał patrzeć w oczy. Gotowy na ostateczne starcie, ściskał w dłoni flakonik z bezbarwnym eliksirem.&amp;nbsp;&lt;em&gt;Veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;miało mu posłużyć podczas wypytywanie Andrew Everdina, ale poradził sobie bez tego specyfiku. Dlatego eliksir pozostawał nietknięty w kufrze aż do jego dwudziestych trzecich urodzin, kiedy przyszedł czas na twórcze wykorzystanie tegoż specyfiku...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wypił trzy krople z flakonika i spojrzał w swoje zielone oczy, które momentalnie zrobiły się szczere jak u małego dziecka. Miał ochotę cisnąć w siebie zaklęciem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem aurorem – powiedział i poczuł, jak rozrasta się w nim irytacja. Musiał postarać się bardziej. Tylko z jakiegoś powodu żadna fałszywa myśl nie potrafiła zakiełkować w jego głowie, chociaż bardzo skrupulatnie ją przygotował dzień wcześniej. Jeszcze raz. – Nazywam się Harry Potter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie udało się. Zmarszczył brwi i ponownie spróbował się skupić. Nieprawdziwa myśl... ale przecież nie wolno mu kłamać. On musi sam uwierzyć w to, że mówi szczerze...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Złapałem Andrew Everdina – powiedział i uśmiechnął się do siebie. Właściwie to wcale go nie pojmał, bo zrobił to Safir. – Nie złapałem Andrew Everdina.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jest jakiś progres. Westchnął ciężko i ponownie skupił się na własnych myślach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty robisz? – zapytała, stając na ostatnim stopniu schodów i wpatrując się w niego z niepokojem. Miała włosy związane na czubku głowy i wyglądała naprawdę zabawnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wypiłem&amp;nbsp;&lt;em&gt;veritaserum&lt;/em&gt;&amp;nbsp;i teraz próbuję kłamać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znowu porażka...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak ci idzie? – zaśmiała się, wkładając drobną dłoń do puchatego szlafroka, podczas gdy w drugiej trzymała kubek z gorącą kawą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chyba niezbyt dobrze, skoro ci to powiedziałem – odparł, odwracając się od lustra.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To znaczy, że mogę teraz urządzić ci przesłuchanie? – zapytała z niewinną miną, chociaż Harry doskonale znał ten wyraz twarzy. Szykowała dla niego coś iście diabelskiego. – Gdzie byłeś wczoraj?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Robisz to specjalnie... – odparł z wyrzutem, a ona tylko uśmiechnęła się złośliwie. Nie był w stanie powstrzymać się przed powiedzeniem jej wszystkiego... w dosłownym tego słowa znaczeniu. Słowa same wypływały z jego ust, podczas gdy spojrzenie ciemnych oczu Ginny robiło się coraz bardziej niebezpieczne.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Najwyraźniej nie spodziewała się czegoś takiego. Próbował to zatrzymać, ale zamiast tego wdał się w jeszcze większe szczegóły, by ostatecznie powiedzieć o&amp;nbsp;&lt;em&gt;Niej&lt;/em&gt;... a&amp;nbsp;&lt;em&gt;Ona&lt;/em&gt;&amp;nbsp;zawsze zadawała mnóstwo niewygodnych pytań, ponadto była wieszczką, co czyniło ją osobą zarozumiałą i pewną siebie, a takie osoby nie wzbudzały sympatii innych zarozumiałych i pewnych siebie kobiet. Dlatego Harry wolał o&amp;nbsp;&lt;em&gt;Niej&lt;/em&gt;&amp;nbsp;nie wspominać swojej żonie, której dłonie na sam dźwięk słowa&amp;nbsp;&lt;em&gt;&quot;Cristina&quot;&amp;nbsp;&lt;/em&gt;zacisnęły się na kubku z kawą. Tym razem jednak jego wola była znacząco ograniczona, więc powiedział to, co jeszcze godzinę wcześniej chciał zachować dla siebie przynajmniej do następnego roku. Musiał jakoś z tego wybrnąć, więc szybko przekazał też informację w teorii bez znaczenia, a w praktyce na tyle wyraźną, że zamazała obraz poprzedniego zdania. Przynajmniej na chwilę...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nigdy jej nie lubiłam – powiedziała, marszcząc nos.– Następnym razem zacznie pytać o miejsce, pozycję, czas i tempo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Już pytała – odparł zgodnie z prawdą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wczoraj ograniczyła się tylko do faktu? Łaskawa z niej wołchwa*, chyba wyślę jej sowę z podziękowaniami – zakpiła. – To co ma się stać w kwietniu wedle naszej wróżki?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gdyby potrafił się skupić... musiał tylko uniknąć sensu całej przepowiedni. Zaśmiał się na samą myśl o swoim genialnym pomyśle walki z eliksirem prawdy, którą ewidentnie przegrywał. Mógł wybrać lepszy moment, ale kiedy mówił o tym Safir, całość wydawała się tak prosta, jak rozpalenie ogniska różdżką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Rozpalenie ogniska wcale nie jest proste. Wszystko zależy od sytuacji, w której się znajdujemy&quot; usłyszał w głowie znajomy głos. W tamtym momencie pomyślał, że Anglicy może i faktycznie wszystko starają się uczynić bezsensownie prostszym, ale ludzie pokroju Safira zdecydowanie nazbyt sobie życie utrudniają... przy okazji komplikując je osobom postronnym. Westchnął ciężko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Musiał się postarać... nie miał wyboru. To nie on miał jej&amp;nbsp;&lt;em&gt;TO&lt;/em&gt;&amp;nbsp;mówić, ale ona jemu, w dodatku nie dzisiaj, ale za przynajmniej miesiąc. Zmrużył oczy, szukając jakiegoś prawdziwego, ale nieistotnego faktu, który raczyłby go uratować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„W kwietniu wpiję z Ronem wiadro ognistej whisky, przez co najpewniej zarzygam się na śmierć&quot; pomyślał i uśmiechnął się z zadowoleniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie powiedział tego. Z jego ust wydobyły się zupełnie inne słowa, a kubek z kawą roztrzaskał się na podłodze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
No nic… następnym razem się uda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
„Przynajmniej mam to z głowy&quot; pomyślał, kiedy Ginny spojrzała na niego zszokowana, a on posłał jej niepewny uśmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
*Wołchw – jakby ktoś nie wiedział, to po prostu wróżbita, mag, jasnowidz u dawnych Słowian&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/08/veritaserum.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-4067002141977611515</guid><pubDate>Tue, 15 Aug 2017 08:19:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-08-15T01:19:57.021-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 9</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sporo ryzykowali, wykonując dokładnie polecenia Janet – nie mieli jednak zbyt wielkiego wyboru. Mogli skorzystać z jej wskazówek albo dalej tkwić bezczynnie i czekać, aż sprawa sama się rozwiąże. Niestety, skończyć mogło się to tylko tragicznie. Dlatego właśnie Marlena McKinnon włożyła do zegara mosiężny klucz i przekręciła nim trzy razy w lewą stronę, podczas gdy Fabian Prevett przesunął dłuższą wskazówkę na cyfrę z numerem czwartym. Pozostali czekali z niecierpliwością, aż w końcu stało się coś, na co Syriusz nie wpadłby nawet po miesiącach rozmyślań. W kilka sekund, kiedy zegar zaczął wydawać z siebie dziwne i trudne do zidentyfikowania dźwięki, ogromny hol całkowicie się zmienił. Zniknęły pajęczyny i tumany kurzu, podłoga zaczęła lśnić czystością, w miejscu ponurej i zapełnionej portretami ściany pojawiły się pozłacane wrota prowadzące najpewniej do piwnic posiadłości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zostań tutaj, Marleno – powiedział Frank do stojącej obok kobiety. – Ktoś musi pilnować Janet.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Roztrzepana właścicielka posiadłości spojrzała na niego z mieszaniną złości, rozczarowania i strachu, jednak nic nie powiedziała. Marlena tylko kiwnęła głową i wycelowała różdżką w leżącą na ziemi kobietę. Pozostali ruszyli w stronę zejścia do podziemi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy tylko znaleźli się na kamiennych schodach, na korytarzu zapaliły się świece umieszczone na ozdobnych kandelabrach. Schodzili na dół, gotowi na wszelki atak. Drzwi za nimi zatrzasnęły się z hukiem, ale nie zwrócili na to większej uwagi... jak do tej pory, nie mieli chęci zawracać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie rozumiem, dlaczego ich tutaj ukryła – powiedział cicho Fabian, kiedy minął kolejny portret z nieruchomą postacią. – To przecież dla niej spore ryzyko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wątpię, by Śmierciożercy dali jej wybór – rzekł Frank, oświetlając sobie drogę różdżką. – Ten dom jest fantastyczną twierdzą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zwerbowali tę wampirzycę tylko ze względu na dom? – zdziwił się Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nikt nie powiedział, że ją zwerbowali – rzucił auror. – Ale później przyjdzie czas na dyskusje, musimy się pospieszyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nierzadko bywał w bogatych i pełnych tajemnic domach – jego rodzina sama posiadała takowy. Jednak budynek zbudowany przez przodków Janet Stopprad faktycznie odznaczał się na tle pozostałych. Nawet piwnica, w której znaleźli się kilka minut później, stanowczo różniła się od tych stanowiących ukoronowanie próżności magicznych przedstawicieli rodów czystej krwi. Przypominało to coś na zasadzie labiryntu, z tym że z pozłacanymi ścianami i kryształowymi żyrandolami. Bez wskazówek udzielonych im przez Janet najpewniej zagubiliby się w niezliczonej ilości przejść. Zaraz po opuszczeniu holu, James rzucił zaklęcie wytwarzające magiczną nić, dzięki której mogli cofnąć się ponownie do schodów, gdyby słowa właścicielki okazały się fałszywe.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobra – powiedział Frank, zatrzymując pozostałych gestem. – Dalej pójdę sam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz kiwnął krótko głową, chociaż miał żywą chęć wdania się w dyskusję. Niespecjalnie podobała mu się wizja Franka, ale jako że ten był od niego starszy i bardziej doświadczony w tego typu wyprawach, zdusił w sobie opór. Mężczyzna ruszył przed siebie, gasząc światło wydobywające się z jego różdżki. Już wkrótce zniknął im z pola widzenia, co wprawiło Syriusza w irytację. Nie znosił bezczynności... ale taki był plan.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stali w miejscu przez kilkanaście minut, dosłuchując się jakichkolwiek dźwięków. Niestety nic nie zwiastowało powrotu Franka, co tylko pogłębiło ich niepokój.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobra, dosyć – rzucił zniecierpliwiony James. – Poszukam go.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odparł Remus, chwytając mężczyznę za koniec szaty, jednak w tym samym momencie rozległ się huk, przez co ziemia pod nimi zadrżała. Wtedy już się nie zastanawiali i ruszyli w kierunku, w którym zniknął Frank. Nie uszli jednak nawet sto kroków, musieli paść na ziemię, by uniknąć dwóch śmiercionośnych uroków. Syriusz rzucił w pustą przestrzeń zaklęcie rozbrajające, które z zasady nie miało nikogo unieszkodliwić, ale ujawnić wroga. Promień nie trafił tam, gdzie powinien, ale po drodze oświetlił postać znikającą za jednym z zakrętów. James wstał i ruszył za intruzem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Frank poszedł w lewą stronę! – krzyknął za nim Fabian, również podnosząc się z ziemi. James zatrzymał się w połowie drogi i spojrzał na niego zdezorientowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ktoś musi iść za tym gnojkiem, reszta za Frankiem – rzucił Syriusz, podbiegając do przyjaciela.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Głupi pomysł, to może być pułapka – wtrącił Fabian ostrym głosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdyby Śmierciożercy posłużyli się jakimś planem, już dawno by nas złapali. Skoro do tej pory tego nie zrobili, to widać nie mają pojęcia, jakim cudem się tutaj dostaliśmy – powiedział James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jest nas piątka, tak? – rzekł oschle Benio, który do tej pory trzymał się z tyłu i jako jedyny nie wykazywał żadnych oznak niepokoju. – To dzieci pójdą za uciekającym sługą, a my poszukamy Franka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakie dzieci? – zapytał skonsternowany Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niech tak będzie – powiedział Fabian. – Zresztą i tak nie mamy czasu na dyskusje. Ja z Beniem i Remusem idziemy w lewo, a James i Syriusz na prawo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach ruszył przed siebie, a Benio i Remus za nim. James i Syriusz stali jak wbici w ziemię, robiąc przy tym wyjątkowo głupie miny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak jeszcze raz powie do mnie dziecko, to chyba przyniosę mu jedno na prezentację – rzucił Syriusz, otrząsając się z szoku. Skierował różdżkę przed siebie i ruszył w stronę ciemnego korytarza, w którym zniknął wróg.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ciekawe skąd je weźmiesz... – mruknął pod nosem podążający za nim James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Alicja będzie miała gdzieś w lipcu... albo w sierpniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty nie powiesz... Lumos!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kroczyli dosyć szybko przez wąskie pomieszczenie, rezygnując z biegu, który najpewniej rozproszyłby ich uwagę. Rozglądali się na boki, szukając jakiegoś tajnego przejścia, jednak oprócz pokrytych wartościowym kruszcem ścian, nie otaczało ich nic ciekawego. W końcu przy użyciu kilku zaklęć demaskujących udało im się znaleźć drzwi, które nieszczęśliwie prowadziły do kolejnego korytarza – tym razem o wiele bardziej ciasnego i ponurego. Mając do wyboru ruszyć jego śladem lub błąkać się w nieskończoność po pozłacanych pomieszczeniach, wybrali niezbyt urodziwy tunel. Kiedy zamknęli za sobą drzwi, usłyszeli przytłumiony dźwięk kroków człowieka, więc ruszyli w pogoń za nim... na tyle, na ile pozwalał im na to niezbyt wygodny korytarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Stój! – krzyknął Syriusz, kiedy w polu jego widzenia znalazł się tajemniczy osobnik, który z pewnością nie miał pokojowych zamiarów. Mężczyzna odwrócił się i wyrzucił w ich kierunku zaklęcie o zielonym blasku, które minęło Jamesa dosłownie o cal. W odpowiedzi otrzymał serię o wiele bezpieczniejszych, ale równie skutecznych uroków, przed którymi z trudem zdołał uskoczyć. Z sufitu zaczęły sypać się garście pyłu, ale zaoferowani walką nie zwrócili na to uwagi. W końcu mężczyzna zdał sobie sprawę, że nie miał szans z dwoma dorosłymi czarodziejami i rzucił się do ucieczki. Jednak w tym momencie James wycelował w niego swoją mahoniową różdżką i nie wypowiadając żadnej formuły zaklęcia, sprawił, że Śmierciożerca padł jak długi na ziemię. Syriusz uśmiechnął się zadowolony, kiedy zobaczył, jak zamiast skórzanych butów na nogach mężczyzny widniały dwa betonowe klocki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Transmutacja zawsze skuteczna? – zaśmiał się. –&amp;nbsp;&lt;em&gt;Petrificus Totalus&lt;/em&gt;!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna znieruchomiał na ziemi, a Syriusz wyczarował magiczne sznury, które dodatkowo pozbawiły go możliwości działania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co z nim robimy? – zapytał poważnie James, patrząc na zimne spojrzenie Śmierciożercy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic – odpowiedział Syriusz, przeskakując przez obezwładnione ciało. – On zmierzał w jakimś kierunku, zobaczmy, cóż się tam znajduje.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James kiwnął krótko głową i ruszył za przyjacielem, pozostawiając obezwładnionego przeciwnika nie ziemi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdążyli jednak ujść nawet trzech kroków, kiedy dotarł do nich okropny wrzask. Nie był to żaden ze znanych im głosów, ale i tak zmusił ich do biegu. Byli pewni, że niedaleko nich ktoś walczył, chociaż nie mieli pojęcia z kim konkretnie. Jakimś cudem znaleźli źródło krzyków, chociaż odgradzała ich gruba warstwa muru. Dopiero po dłuższym poszukiwaniu ukrytego za pomocą magii przejścia, w końcu dostali się na drugą stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znaleźli się w malutkim pomieszczeniu, które mogło być w najlepszym wypadku kantorkiem na miotły albo szafą, chociaż po smrodzie wydobywającym się z rogu dochodzili do wniosku, że mają do czynienia z jakimś startym, brudnym i niestety wciąż używanym wychodkiem. Przez szparę w drzwiach dostrzegli poruszające się po drugiej stronie postacie, których nie mogli rozpoznać. Na oko musiało być ich około sześciu, chociaż nie mogli mieć pewności, że w innej części pomieszczenia nie siedzieli inni. W kącie dostrzegli leżącą na podłodze Linę, której dłoń poruszała się nieznacznie w kierunku jednej ze ścian. Syriusz miał ochotę natychmiast wyskoczyć z ukrycia, ale w ostatniej chwili James chwycił go mocno za ramię i odrzucił do tyłu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie mogli ukrywać się nazbyt długo. Na twarzach Śmierciożerców dostrzegalny był wyraźny niepokój, w każdej chwili mogli ich zresztą zauważyć. Zwłaszcza, że z nieznanego Syriuszowi źródła wydobywały się odgłosy walki – najprawdopodobniej członków Zakonu Feniksa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wiejemy – powiedział nagle jeden z zamaskowanych, wbiegając do pomieszczenia. Jego towarzyszom widać nie trzeba było powtarzać, bo w oka mgnieniu zaczęli zbierać swoje rzeczy. Jeden z nich chwycił leżącą na ziemi Linę, ale w tym samym momencie Śmierciożercę trafił urok, który odrzucił go kilka metrów dalej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz spojrzał zirytowany na Jamesa, ale postanowił nie wdawać się w bezsensowne dyskusje. Zamiast tego wyskoczył szybko z kryjówki i zaatakował najbliższego zamaskowanego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Walka nie była tak trudna, jak wydawało się na początku – przeciwnicy jakby nie przykładali się do zaklęć i padali na ziemię niczym szmaciane lalki. Dla Syriusza było to jeszcze bardziej niepokojące, niż gdyby Śmierciożercy ich pozabijali, ale nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Gdy tylko ostatni spośród sześciu zamaskowanych uderzył o ścianę, Syriusz podbiegł do leżącej Liny. Kobieta była nieprzytomna, ale nie mógł doszukać się na niej oznak tortur, więc odetchnął z ulgą. James stanął przy drzwiach, prowadzących do kolejnego pomieszczenia, w którym najpewniej toczyła się właściwa walka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bariera – powiedział do Syriusza, dotykając palcami klamki. Zanim jednak zdążył cokolwiek zrobić, drzwi otworzyły się z hukiem i do pokoju wkroczyła kolejna zamaskowana postać. Syriusz wstał automatycznie i wycelował w nią swoją różdżką, a ona tylko zaśmiała się podle i zaatakowała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
A on znał ten śmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z trudem uniknął pierwszej klątwy, na kolejną był już przygotowany. Rzucił się pod jeden ze stołów, a zaklęcia roztrzaskało go z głośnym trzaskiem. Nie był w stanie jednak przewidzieć morderczych zaklęć wycelowanych prosto w nieprzytomną Linę i kiedy dostrzegł lecący w jej stronę zielony promień, po prostu zamarł.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nagle ciało kobiety uniosło się w górę i uderzyło o jedną ze ścian, tym samym unikając najpodlejszego ze znanych uroków. Syriusz spojrzał na stojącego niedaleko Jamesa i kiwnął mu porozumiewawczo głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W pomieszczeniu pojawił się kolejny człowiek, tym razem był to jednak Śmierciożerca pozbawiony maski. Dostrzegając stojącą na środku towarzyszkę, zaatakował stojącego bliżej Jamesa, a pojedynek Syriusza i zamaskowanej kobiety rozpoczął się na nowo. Przeciwniczka była wyjątkowo zdolna i zdecydowanie nie należała do wybrednych, jeśli szło o środki prowadzące ją do zwycięstwa. Syriusz musiał nie tylko co rusz odskakiwać od pędzących w jego kierunku uroków, ale również unikać odłamków szkła, spadających mu na głowę lamp i otaczających go trujących płomieni. Sam był o wiele bardziej humanitarny, ale nie ograniczał własnych umiejętności i korzystał chyba z każdych możliwych form magii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hogwarckie sztuczki? Naprawdę? – zaśmiała się kobieta. – Nie stać cię na więcej?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedział. Zamiast tego posłał w jej stronę magiczne sznury, których zlikwidowanie zajęło kilka cennych sekund jej uwagi. W tym samym momencie wyrzucił zaklęcie porażająca, które kobieta z trudem odbiła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Niezamaskowany Śmierciożerca padł na ziemię, kiedy James podbiegł i uderzył go pięścią prosto w zęby. Nie dając mu ani chwili przewagi, młody mężczyzna sparaliżował go zaklęciem i odwrócił się szybko w stronę stojącej między nim, a Syriuszem kobiety.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Po co ta szopka, Bella? Przecież doskonale wiem, że to ty – rzucił Black, przecierając krew kapiącą mu z rany na policzku. Kobieta tylko zaśmiała się wesoło, o ile w ogóle można nazwać jej zachowanie w ten sposób. Po chwili jednak czarna maska wylądowała na ziemi, a on mógł spojrzeć w twarz wyjątkowo pięknej osoby, której urodę podkreślał niezdrowy blask w oczach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Właściwie niewiele zmieniła się od czasu, kiedy widział ją ostatni raz. Była dokładnie tak samo zjawiskowa, pewna siebie, na jej twarzy można było dostrzec ten sam rodzaj fanatyzmu. Właściwie Syriusz czuł się dokładnie tak, jakby stanął przed swoją nastoletnią kuzynką, chociaż minęło kilka lat. Dla Belli widać czas się zatrzymał – wciąż sprawiała wrażenie niezbyt dojrzałej i stabilnej emocjonalnie. Doprawdy, w świecie czarodziejów sporo się mówiło na temat jej bajecznego ślubu i cudownych planach na przyszłe życie, jednak najwyraźniej ta historia przeznaczona dla księżniczek nie spełniała oczekiwań zafascynowanej czarną magią kobiety.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzenia Syriusza i Jamesa skrzyżowały się, by w kilka sekund porozumieć się bez zbędnych słów. Ten rodzaj komunikacji opanowali do perfekcji i być może to właśnie sprawiało, że Black po prostu nie wyobrażał sobie życia bez Pottera. Doskonale zdawał sobie sprawę, że zapewne już nigdy w życiu nie spotka osoby, której nie będzie trzeba nic tłumaczyć – ona po prostu będzie wiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tym momencie twarz Jamesa wyrażała pytanie, ale widać odpowiedź w oczach przyjaciela była dla niego wystarczająca, bo zaraz odwrócił się w kierunku drzwi i zaczął tam walczyć z magią, która oddzielała ich od reszty przyjaciół. Syriusz uśmiechnął się do siebie i nie opóźniając dłużej tego, czego z zasady nie można uniknąć, zaatakował.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Walka była wyrównana, chociaż Bella z pewnością miała przewagę w postaci braku jakichkolwiek hamulców. Bez mrugnięcia okiem posłała w kierunku Syriusza błyszczącą zielonym blaskiem klątwę, a on przeżył tylko dlatego, że potknął się o leżący na posadzce kawałek rozsadzonego wcześniej stołu. Spojrzał z niepokojem na leżącą Linę i zaschniętą krew na jej skroniach, ale niespecjalnie miał czas się tym zająć. Rzucił krótkie spojrzenie na walczącego z barierą Jamesa, mając nadzieję, że ten mimo wszystko pozostawał czujny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No ruszaj się – wycedził zirytowany, wciąż mrucząc pod nosem zaklęcia... i najpewniej przekleństwa pod adresem drzwi. W końcu jednak uśmiechnął się z satysfakcją, co mogło oznaczać tylko drogę do zwycięstwa. Bella najwyraźniej również to dostrzegła, bo wycelowała w niego różdżką i wyrzuciła kolejną klątwę. James nie zwracał na nią uwagi, dopóki promień nie zbliżył się dosłownie pięć stóp od niego. Wtedy młody czarodziej odwrócił się szybko i wyczarował przed sobą kolumnę, która przyjęła atak i roztrzaskała się na drobne kawałki. Zaraz potem z zaciętością wypisaną na twarzy przerwał barierę i roztrzaskał mur dzielący dwa pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stojący po drugiej stronie Frank i Remus spojrzeli na nich zszokowani. W tym samym osłupieniu pozostało około siedmiu Śmierciożerców. Nie trwało to jednak długo – wściekła Bella rzuciła w kierunku Syriusza zaklęcie porażające i wrzasnęła:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Na co czekacie, idioci?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tym samym momencie w jej stronę poleciało nieznane Syriuszowi zaklęcie, które wyrzucił Frank. Fabian podbiegł do Liny i zaczął szybko oceniać stan jej zdrowia, podczas gdy Remus musiał mierzyć się z atakującymi go dwoma Śmierciożercami. Jeden z nich próbował najprawdopodobniej zastosować jakieś wyjątkowo skomplikowane czary, ale James nie pozwolił mu na koncentrację, pozbawiając go różdżki. Zaraz potem razem z Remusem zaatakowali kolejnego przeciwnika, który rzucił się w stronę wyjścia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Bella stała przy ścianie, a z jej nosa wydobywała się szkarłatna ciecz. Pozbawiona różdżki przez aurora, czuła się bezbronna i upokorzona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pożałujesz tego kiedyś – wycedziła, a jej oczy błyszczały niebezpiecznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Później będę się martwił twoimi groźbami, pani Lestrange – odparł Frank wyjątkowo uprzejmym tonem, a kobieta nachmurzyła się pod wpływem ostatniego słowa. Syriusz uśmiechnął się pod nosem, myśląc o niechęci kuzynki do swojego niedawno poślubionego męża.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdołali jednak zrobić nic więcej, bo w tym samym momencie ziemia pod ich stopami zaczęła się zapadać, a oni nie mieli nawet chwili na przygotowanie się do obrony. Syriusz zdołał tylko przeskoczyć do Liny, by razem z Fabianem w jakikolwiek sposób ochronić ją przed rozpadającym się tunelem. Nie zdążył zobaczyć, jak sobie radzą pozostali przyjaciele – stracił grunt pod nogami i pochłonęła go ciemność. Jedyne, co zdołał usłyszeć, to mieszanina przeróżnych wrzasków, sekundę potem stracił przytomność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Biegł przez las, ale nie miał pojęcia w jakim celu. Już dawno zatracił świadomość swojej misji, pozostawała tylko okrutna ucieczka przed tym, co i tak musiało się stać. Tym razem wiedział, że to sen. Tylko dlaczego ta informacja nic nie zmieniała? Skoro wszystko dzieje się w jego głowie, to czy nie on powinien być panem sytuacji?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Wskoczył w jedne z krzaków, a nad jego głową przemknęło kilka zielonych promieni.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Czy jeśli ktoś umiera we śnie, zdaje sobie z tego sprawę? Wiele razy się zastanawiał, co się dzieje w głowie takiej osoby. Czy jej sen był tylko przerwanym spacerem, niedokończoną rozmową? A może właśnie została ugodzona nożem albo wpadła pod pociąg? Czy umysł daje jakiekolwiek znaki dotyczące śmierci?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Cisza.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Teraz powinien obserwować, dowiedzieć się czegoś. Jednak nie dosłyszał wokół siebie żadnego dźwięku, nawet szelestu liści. Powoli wyszedł ze swojej kryjówki, ściskając w dłoni różdżkę, która i tak nie mogła go obronić. Wiedział przecież, jak to wszystko się skończy.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Kiedy tylko trochę się uspokoi, stanie przed nim Caradoc, by po raz kolejny przypomnieć mu o tym, o czym zapomniał. Zanim jednak on zdoła sobie wszystko poukładać choćby w minimalnym stopniu, sen się zakończy.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Tylko teraz musiał obudzić się o wiele szybciej.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Możemy to odłożyć na później? – zapytał postaci, która ukrywała się za jednym z drzew. Nie otrzymał odpowiedzi. Zamiast tego za jego plecami pojawiła się tak znana mu postać, której śmierć była najbardziej wstrząsającą rzeczą, jaka kiedykolwiek go spotkała. Mężczyzna podał mu dłoń i spojrzał znacząco. – Tam są nasi przyjaciele...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Pomogę ci – odparł Caradoc, przypatrując mu się z powagą.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Teraz nastał ten moment, w którym powinien powiedzieć, że go nie potrzebuje, że sam sobie poradzi. Jednak słowa utknęły mu w gardle. Miał ochotę powiedzieć &quot;Idź do diabła!&quot;, ale zamiast tego szepnął:&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;To pomóż&lt;/em&gt;…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Strasznie bolała go głowa, a jakby tego było mało, czuł w ustach obrzydliwy posmak piasku i kurzu. Próbował się ruszyć, ale bolały go dosłownie wszystkie kości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ktoś się nad nim pochylał, ale nie miał siły otworzyć oczu i zidentyfikować postać. Dotknął swojej skroni, po której spływała strużka gęstej krwi i jęknął cicho w odpowiedzi na bolesne pieczenie. Poczuł niezbyt świeży oddech na swojej twarzy, kiedy chwycił intruza za koniec szaty. Ten jednak wyszarpał się z jego uścisku i skierował w drugą stronę... tam, gdzie mogli być pozostali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie mógł na to pozwolić. Spojrzał półprzytomnie przed siebie i dostrzegł nieznaną mu różdżkę – o wiele krótszą i bardziej wygiętą niż jego. Sięgną po nią, korzystając z nieuwagi biegających wokół Śmierciożerców. Próbował zapanować nad jej mocą, co wcale nie było takie łatwe, aż w końcu wyszeptał cicho zaklęcie. Powoli ziemia pod nim zadrżała, a z wymalowanego sufitu zaczął sypać się gruz. Nie był w stanie dostrzec, który ze zwolenników Lorda Voldemorta padł na ziemię pod tym, jak ciężkie odłamki uderzyły w ich głowę. Wyszeptał kolejne magiczne słowa i nad leżącymi na ziemi osobami utworzyła się magiczna bariera, dzięki której spadające części budynku rozbijały się tuż nad ich ciałami. Śmierciożerca, który wpatrywał się pełnym czystego okrucieństwa spojrzeniem w Fabiana, odskoczył przed atakiem z góry. Musiał zareagować bardzo szybko, żeby uniknąć ciosu – jednak był jednym z niewielu, którym się to udało. Syriusz skupił całą swoją energię na utrzymaniu magicznej ochrony. Dostrzegł, jak niedaleko powraca do przytomności Frank, ale mężczyzna nie mógł w tak krótkim czasie znaleźć swojej różdżki. Próbował własnoręcznie zatrzymać jednego ze zwolenników Czarnego Pana, ale ten zdołał umknąć – podobnie jak Bellatrix, która posłała Syriuszowi pozbawiony wszelkiej radości uśmiech i skierowała się w stronę wyjścia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zabrakło mu sił na dalsze utrzymanie bariery, ale na szczęście w tym samym momencie Frank znalazł swoją różdżkę i z nietypową dla niego złością sprawił, że spadające kawałki sufitu powróciły na swoje pierwotne miejsce. Syriusz opadł wyczerpany na ziemię, ale nie miał wiele czasu na odpoczynek. Postarał się tylko jak najszybciej zebrać w sobie siły i stanął na nogi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie widział nazbyt dużo, gdyż całe pomieszczenie otoczone było mgłą kurzu. Niewiele pozostało po, być może niezbyt reprezentacyjnej, ale jednak sali. Wszelkie szafy, krzesła, stoły, czy fotele stały się w tamtym momencie kupką śmieci, tworzącą obrazek niczym z wysypiska. Jego przyjaciele leżeli wśród tych szczątków, a on modlił się, by sami nie stali się ich częścią. Podbiegł szybko do opartego o ścianę Remusa, który oddychał ciężko i mruczał pod nosem niezrozumiałe słowa. Z drugiego końca podnosił się James, wypluwając z siebie szczątku gruzu, a tuż za nim na nogach chwiał się Fabian. Niezbyt panując nad zachowaniem równowagi, zbliżył się do skulonej w kącie Liny, która najwyraźniej powoli odzyskiwała przytomność. Nie można jednak było stwierdzić, czy to dobry znak. Kobieta najpierw jęknęła cicho, a potem zaczęła się dusić. Zaniepokojony Syriusz, który wyczarował dla Remusa kubek z wodą, podbiegł do Fabiana, żeby pomóc mu uspokoić Linę. Jej stan jednak wcale się nie poprawiał, a po chwilą zaczęła trząść się niczym w ataku padaczki, przez co mężczyznom z trudem udało się zapanować nad jej kompletnie niekontrolowanymi ruchami. Fabian unieruchomił jej głowę, by ta nie uderzała z ogromną siłą o kamienną posadzkę i chwycił za nadgarstki. Syriusz przytrzymał jej nogi, podczas gdy Frank mruczał pod nosem zaklęcia, mające najpewniej jak najszybciej kobietę uśpić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musimy zabrać ją do szpitala – wysapał Fabian, wciąż walcząc z drgawkami, która zawładnęły ciałem Liny. Frank tylko kiwnął szybko głową i wyrzucił ze swojej różdżki srebrnego patronusa, który w błyskawicznym tempie opuścił salę i zniknął im z oczu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie można się tutaj teleportować – rzucił Remus. – Musimy przejść tak, jak weszliśmy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tunel jest zawalony – zwrócił uwagę James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie jest Benio? – warknął Frank. – Cholera jasna, znowu się gdzieś ulotnił...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Później się tym zajmiemy – powiedział zniecierpliwiony Fabian, dla którego opanowanie Liny stanowiło spore wyzwanie. – Zróbcie jakiś wyłom w tym miejscu, bo zaraz się udusimy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz zaczął rozglądać się dookoła w poszukiwaniu własnej różdżki i choć raz szczęście mu dopisało, bo jego magiczna broń leżała tuż obok nogi Jamesa. Podniósł ją szybko i stanął naprzeciw jednej ze ścian. Razem z przyjacielem utworzyli w niej ogromną dziurę, a dzięki Frankowi pomieszczenie wokół nich nie zaczęło się rozpadać. Fabian wraz z Remusem chwycili ponownie nieprzytomną Linę i skierowali się tam, gdzie prowadziło przejście. Zaraz za nimi ruszyli pozostali, chociaż każdy musiał zważać, aby nie zostać uwięzionym w tym rozpadającym się tunelu. W końcu udało im się dokopać do powietrza, a było to przynajmniej kilometr od domu Janet Stoppard. Nie mieli jednak czasu się nad tym zastanawiać, musieli zabrać Linę do szpitala i uważać, żeby po drodze nie spotkać większej zgrai Śmierciożerców. Ich zniknięcie wydawało się co najmniej podejrzane, a samo porwanie kobiety pozostawało dla nich tajemnicą – przynajmniej dopóki Lina pozostawała nieprzytomna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na skraju lasu już czekała na nich grupa uzdrowicieli ze Szpitala Świętego Munga. Do Syriusza niezbyt wiele docierało, bo wciąż czuł się otumaniony bólem, ale i tak zobaczył ich szybkie ruchy, dzięki którym już kilka chwil później Lina zniknęła z pola jego widzenia. Jakaś kobieta o krótkich, czarnych włosach podeszła do niego i podała eliksir wzmacniający.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mamy wezwać aurorów? – zapytał wysoki mężczyzna, najpewniej przewodniczący całej akcji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja jestem aurorem – powiedział Frank, przecierając ubrudzoną ziemią twarz. – Sam powiadomię ministerstwo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Uzdrowiciel tylko kiwnął głową, po czym zniknął wraz z Liną. Pozostali zaczęli dokładnie sprawdzać stan zdrowia reszty... na tyle, na ile było to możliwe w takich warunkach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musimy się dostać do Munga – powiedział spokojnie Frank, odtrącając młodego czarodzieja, który próbował wylać na niego pół butelki dyptamu. – Ty, Fabian, zostaniesz tutaj i poszukasz pozostałych. Dasz mi znać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja też jadę do szpitala – stwierdził Syriusz, a stojący obok James pokiwał głową. Frank nie protestował, chociaż doskonale wiedział, że przybycie tłumu do siedziby uzdrowicieli może wzbudzić podejrzenia Ministerstwa Magii. Jednak nie miał żadnych wątpliwości, że próba przemówienia Syriuszowi do rozsądku, zwłaszcza gdy miał poparcie swojego najlepszego przyjaciela, to zwykła strata czasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W takim razie zobaczymy się na miejscu – rzekł spokojnie. – W pierwszej kolejności udam się do ministerstwa i wyjaśnię całe zdarzenie, zanim sami je sobie wytłumaczą...&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/08/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-9.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-6553817263158083320</guid><pubDate>Tue, 08 Aug 2017 17:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-08-08T10:50:13.872-07:00</atom:updated><title>Potworna obietnica</title><description>&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
Pierwsza miniaturka z serii &quot;Przyszłość usłana różami&quot;&lt;br /&gt;
Ilość słów: 1330&lt;br /&gt;
Bohaterowie: Harry Potter, James Syriusz Potter, OC&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;&quot;&gt;

&lt;hr align=&quot;center&quot; noshade=&quot;&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;color: darkgrey;&quot; width=&quot;100%&quot; /&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;











&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Verdana, sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Nie – odparł krótko Safir, opierając się
na drewnianej lasce, którą wystrugał sobie dzień wcześniej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Wyglądała po prostu przepięknie – leżała
niedbale rozparta na trawie z luźno ułożonymi rękoma tuż nad głową. Błyszczące
w słońcu rude włosy zakrywały strategiczne miejsca jej ciała, usta rozchyliła w
charakterystyczny, drażniący sposób. W oczach tańczyły płomienie, drobne
kropelki potu spływały po szyi, klatka piersiowa unosiła się i opadała
nierytmicznie. Miał okrutną ochotę jej dotknąć, jednak kiedy wyciągnął rękę,
zobaczył, że między nimi wyrosła niewidzialna bariera, której i przy ogromnym
wysiłku nie był w stanie pokonać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;W końcu zdał sobie sprawę, że nie znajduje
się wcale na łące, lecz na bagnach, a wśród nich nie odpoczywa jego żona, lecz
obrzydliwy stwór, którego zielona łuska pokryta była nieznanego mu pochodzenia
cieczą. Z jego przenikliwych żółtych oczu wydobywały się błyszczące łzy,
których istnienia nie potrafił wyjaśnić. Odskoczył machinalnie i zaczął biec w
kierunku głębi lasu, czując, jak powoli zatapia się w gęstym błocie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Zaraz potem okazało się, że tak naprawdę
cały czas tkwił w tym samym miejscu, a obrzydliwa kreatura wstała i zaczęła
pluć jadem we wszystkie strony. Kilka kropel paskudnej substancji trafiło go w
policzek, wypalając w skórze okropny ślad. Stwór rzucił się na niego z
pazurami, a on mógł jedynie zmrużyć oczy, bo zatopione w bagnie dłonie nie były
zdolne do jakiegokolwiek ruchu. Potwór jednak zamiast odgryźć mu głowę, sam
zatopił się w błocie i zniknął mu z oczu. Wcale nie poczuł się bezpieczny,
wręcz przeciwnie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Słońce świeciło mu prosto w twarz, więc
narzucił na twarz poduszkę. Straszliwy potwór chyba postanowił odgryźć mu nogi,
bo poczuł niezbyt przyjemne drapanie tuż przy stopach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Próbował wyrównać oddech i ponownie wrócić
na łąkę. Przesunął dłonią po pościeli, by znaleźć na niej swoją żonę, ale
najwidoczniej już wstała. Jęknął z dezaprobatą, starając się zrzucić potwora z
kolan.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Stał nad czystym strumykiem, wypatrując
pływających w nim ryb. A ona stała tuż obok niego… niedostępna. Długie,
rozwiane przez wiatr kręcone włosy przysłaniały jej śliczną twarz. Zbliżył się
do niej, wiedząc, że nie pokona tajemniczej bariery. Do jego nozdrzy dotarł
całkiem przyjemny zapach, którego nie czuł nigdy wcześniej. Zaraz… jakim cudem
nigdy nie miał z nim do czynienia?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;O trzeciej w nocy wrócił do domu, jak
zresztą ostatnio zdarzało się dosyć często. Razem ze swoimi kompanami w pracy
szukali czarodziejów z wyjątkowo paskudnej sekty, mającej upodobanie w
niespełna rocznych dziewczynkach. Wszelkie poszlaki, na które w ostatnim czasie
trafiał, wprawiały go w prawdziwe obrzydzenie, ciężko mu było wracać do domu z
uśmiechem na twarzy. Tym razem również zmęczony i sfrustrowany zrzucił z siebie
wszystkie ubrania i położył się obok żony, by kilka minut później objąć ją
ramionami, mimo jej cichego stęknięcia w stylu „weź się umyj&quot;. Nie był
jednak na tyle zmęczony, by nie rozpoznać słodkiego zapachu kwiatów, który nie
miał nic wspólnego z tym, który dotarł do niego we śnie… bo to musiał być sen.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Zrobił kilka kroków w tył, potknął się
niezdarnie o jeden z kamieni i upadł na ziemię. Wstrętny stwór usiadł tuż przy
nim, dmuchając mu prosto w twarz swoimi niespotykanie świeżym oddechem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Otworzył oko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Mały potwór o ciemnorudych włosach
wpatrywał się w niego swoimi wielkimi, brązowymi oczami. Najwidoczniej już
rozprawił się ze stopami, na których widniały ciężkie, skórzane buty. Teraz
przykucnął na jego brzuchu i uśmiechał się diabelsko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– James, co ty wyprawiasz? – stęknął,
zakładając na nos okulary.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Mieliśmy iść na wzgórze, tato –
powiedział z wyrzutem maluch. – Zapomniałeś?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Za godzinę – wysapał, łapiąc syna pod
pachami i kładąc obok. Położył się ponownie na plecach i próbował odpoczywać,
chociaż wątpił, by potrwało to długo… zwłaszcza w butach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Teraz! – Chłopiec rzucił się na niego z
entuzjazmem, uderzając czubkiem głowy o jego brodę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Powiedziałem za godzinę – rzucił twardo,
przez co na twarzy malucha pojawiła się szczera rozpacz.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Obiecałeś…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;hr align=&quot;center&quot; noshade=&quot;&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;color: darkgrey;&quot; width=&quot;100%&quot; /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Wędrowali tak już od kilku dni… bez
odpoczynku, bez jedzenia, bez odpowiedniego ubrania. Było im koszmarnie gorąco
i nie raz już myśleli, by paść na jednym z kamieni i zasnąć. Harry czuł się
lepiej od Safira, ale on był o wiele bardziej zahartowany – nie pierwszy raz
musiał sobie radzić w takich warunkach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Zostało im tylko jedno popołudnie, by
dotrzeć do bram podziemnego miasta Atiry, gdzie przyszło im rozstać się już na
zawsze. Niestety nic nie wskazywało na to, by mieli trafić tam na czas.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Las – powiedział, wskazując ręką na
przestrzeń po jego lewej stronie. Zaraz jednak pożałował, że nie ograniczył się
tylko do gestu, bo momentalnie zaschło mu w ustach, które kilka minut wcześniej
zwilżył ostatnimi kroplami wody z zapasów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Nie – odparł krótko Safir, opierając się
na drewnianej lasce, którą wystrugał sobie dzień wcześniej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Nie rozmawiali aż do wieczora. Każdy krok
wiązał się dla nich w okropnym bólem, coraz częściej nawiedzała ich myśl o
śmierci. Nie mogli odwołać się do magii, która kosztowała sporo wysiłku. Już
wcześniej korzystali z prostych zaklęć tylko w najbardziej dramatycznych
momentach, obecnie nie mieli siły nawet na to.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Spojrzał w twarz ciemnoskórego mężczyzny.
Tydzień wcześniej pytał go, dlaczego… dlaczego robili właśnie tak?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Mężczyzna musi mieć zasady – odparł,
nalewając do pojemnika czystą wodę. – A ja przyrzekłem, że pojawię się na
ślubie mojej córki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Myślę, że twoja córka by zrozumiała, że
zamiast odprowadzić ją do ołtarza, wolisz jednak żyć – powiedział ze złością,
chociaż wiedział, że Safira należał do osób irytująco upartych i był w stanie
przejść pustynie sam, gdyby zaszła taka potrzeba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Masz dopiero dwadzieścia lat, Harry, i
wybacz, ale nic nie wiesz o życiu – rzekł spokojnie, jakby zwracał się do
dziecka. – Jestem łowcą skarbów, z rodziną spędzam średnio trzy miesiące w
ciągu roku, niewiele mogę im ofiarować. Jednak kiedy mówię, że wrócę nim nadejdzie
pełnia, to nadchodzę przed tą przeklętą pełnią, a kiedy przyrzekam, że oddam
rękę swojej córki w ręce jej męża, to tak też uczynię albo niech mnie piekło
pochłonie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;W ten sposób musieli się spieszyć i wybrać
drogę krótszą, ale o wiele bardziej męczącą, co mogło kosztować ich nie tylko
zdrowie, ale też życie. Ślub miał odbyć się przed zachodem słońca, kiedy więc
stojący na jednym z głazów Harry, dostrzegł znikającą za horyzontem plamę
światła, w końcu przerwał milczenie, które trwało o wiele za długo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Nie zdążymy… to nie ma sensu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Już wcześniej powodzenie tego zadania
należało do dosyć wątpliwych, jednak teraz nie było już żadnych wątpliwości –
po zmroku wesela nie mogły się odbyć. Przeczyło to wszelkim rytuałom – nocą ze
swoich kryjówek wychodziło złe duchy, a ślub powinien być czysty i wolny od
wszelkiego zła.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Trudno, takie życie – zaśmiał się w
odpowiedzi czarnoskóry mężczyzna i oparł o skałę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Harry spojrzał na niego zdziwiony.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Co z twoimi przysięgami, Safira?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Faktycznie przyrzekłem, że oddam rękę
mojej córki jej ukochanemu – powiedział, nie kryjąc rozbawienia. – Jednak nie
sprecyzowałem, kiedy to się stanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– To po co to wszystko? – zapytał wyraźnie
zirytowany Harry – Mogliśmy iść normalnie w cieniu, nadłożylibyśmy nie więcej
niż dwa dni drogi, a wtedy…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Zabrakło mu słów na wyrażenie własnej
złości. Sam nie widział się z bliskimi od miesiąca, wiele ryzykował dla Safira,
który najwyraźniej sobie z niego zakpił.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Niewiele wiesz o życiu, Harry –
powtórzył po raz kolejny łowca. – Obietnica nie jest dla nich, ale dla mnie. To
ja mam wiedzieć, że zrobiłem wszystko, oni i tak będą myśleć w ten sposób.
Rozumiesz?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Nie – odpowiedział zgodnie z prawdą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div align=&quot;center&quot; class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;hr align=&quot;center&quot; noshade=&quot;&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;color: darkgrey;&quot; width=&quot;100%&quot; /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;times new roman&amp;quot; , &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Harry Potter spojrzał na buzię swojego
czteroletniego synka. Wtedy też przypomniała mu się rozmowa z Safirem, którego
nie widział od momentu, kiedy padł na ziemię w mieście Atira zasztyletowany
przez wysłannika Cizera… którego z resztą Harry ścigał przez następne pół roku.
W normalnych warunkach pewnie Safir zdołałby się obronić, ale sam się wykończył
wędrówką przez pustynię. W imię czego?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Dotarło do niego, że rezygnacja z
należnego odpoczynku po pracy jako poświęcenie wypada dosyć blado przy marszu w
upale na boso przez kamienną pustynię. Te kilka lat później na pytanie
„Rozumiesz?&quot; nie odpowiedziałby „Nie&quot;. Te kilka lat później, będąc już
ojcem dwójki… a właściwie prawie trójki dzieciaków na pytanie „Rozumiesz?&quot;
odpowiedziałby… „Niespecjalnie&quot;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;Przetarł dłonią czoło i wyczuł na nim
krople zimnego potu, wywołane przez niezbyt przyjemny sen.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– W takim razie zaparz mi z mamą kawy i
wtedy pójdziemy – powiedział do chłopca, ziewając.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Super! – krzyknął z entuzjazmem chłopiec
i zeskoczył szybko z łóżka. Po chwili jednak zatrzymał się i zapytał: – A ile
się praży taką kawę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;– Godzinę… – westchnął, padając na
poduszkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: normal; mso-margin-bottom-alt: auto; mso-margin-top-alt: auto;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: &amp;quot;verdana&amp;quot; , sans-serif; font-size: 9pt;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/08/potworna-obietnica.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-6555482663818431389</guid><pubDate>Tue, 01 Aug 2017 09:42:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-08-01T02:42:07.447-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 8</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Każdy miesiąc posiada swoją charakterystyczną cechę. Październik kojarzy się ze złotem i kasztanami, listopad ze smutkiem, mgłą i deszczem, styczeń ze śniegiem, luty z mrozem i lodem... przeszywającym zimnem i pragnieniem kwietnia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak ten luty zapowiadał się zupełnie inaczej. Tylko porankami można było dostrzec szron pokrywający trawy czy jezdnię, w środku dnia ludzie rezygnowali z ciepłych kurtek na rzecz wiosennych płaszczy, chociaż do tej pory roku było jeszcze bardzo daleko. Słońce coraz dłużej pozostawało na horyzoncie, ziemia jakby przygotowywała się do wypuszczenia pierwszych przebiśniegów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Patrz, kwiatek – powiedziała kobieta o okrągłej buzi do stojącego obok niej mężczyzny, wskazując na ledwo dychającą roślinkę ukrytą w gąszczu traw. – To chyba pierwszy w tym roku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Aha – odpowiedział krótko, rozglądając się na boki. – Możemy już iść?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie bądź taki niecierpliwy – żachnęła się kobieta i spojrzała z wyrzutem na swojego towarzysza. – Przecież mamy jeszcze trochę czasu...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To niebezpieczne tak stać tutaj teraz, kochanie – powiedział spokojnie mężczyzna. – Wejdźmy po prostu do środka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stali przed niezbyt ładnym blokiem, który stanowczo odróżniał się od pozostałych budynków. Zbudowany najprawdopodobniej z najgorszej jakości płyty przypominał bardziej kawał klocka niż dom. W malutkich oknach nie można było dostrzec nawet firanek, ściany w wielu miejscach oznaczony były żałosnymi wyznaniami osiedlowych wandali.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem aurorem – rzuciła niedbale kobieta. – Nie boję się ataku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś w ciąży – wybąkał mężczyzna, chociaż wiedział, że upartej żonie nie przemówi do rozsądku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ciąża do nie choroba...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyciągnęła swoją różdżkę i wyczarowała małego, czerwonego tulipana. Mężczyzna rozejrzał się z obawą, szukając mugoli, ale na szczęście nie dostrzegł nikogo. Odetchnął ciężko, szukając zapasów cierpliwości, aby bardzo spokojnie wskazać kobiecie drogę do bloku. Ta chyba nie miała zamiaru dłużej oponować, bo zaśmiała się tylko beztrosko i ruszyła w kierunku budynku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mieszkanie było dosyć ciasne, ale i tak dużo wygodniejsze niż ostatnie. W salonie zmieścili się wszyscy zaproszeni, chociaż w pewnym momencie pojawił się problem z dostawieniem dodatkowych krzeseł. Jego ogromną zaletą był minimalizm – w pomieszczeniu nie ustanowiono żadnych mebli, nie licząc drewnianego stołu, kilku miejsc do siedzenia oraz ogromnego obrazu przedstawiającego śpiącego czarodzieja o imponującym wąsie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Frank! – krzyknął rudy mężczyzna, przepychając się przez grupkę ludzi. Na jego piegowatej twarzy można było dostrzec wesoły uśmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Fabian! Gdzie zgubiłeś brata?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dla odmiany pojechał do rodziny. Zawsze tak robi, gdy nachodzi go myśl o założeniu własnej. – Widząc brak zrozumienia na twarzy mężczyzny dodał – Dom mojej siostry to istne pole bitwy. Posiedzisz trochę z tymi sraluchami Fredem i Georgem i odechce ci się dzieci do końca życia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriusz – uścisnął dłoń młodego mężczyzny o czarnych włosach. – Jak tam samopoczucie? Ponoć znowu miałeś starcie z ministerstwem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Weź, trzymaj tego swojego Rogersa na smyczy, bo kiedyś odgryzę mu nogę – powiedział Syriusz z posępnym wyrazem twarzy. – Cześć, Alicjo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A Lily gdzie? – Kobieta zwróciła się do siedzącego na stole wysokiego mężczyzny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W Hogwarcie siedzi – odparł James, przeczesując ręką włosy. Miał dosyć dziwny ton głosu, którego Syriusz nie potrafił w żaden sposób określić i wcale mu się to nie podobało. – Stęskniła się za porządną biblioteką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał wymownie na Syriusza, który zaśmiał sztucznie. Lily nie była typem kujona, ale zawsze poważnie podchodziła do powierzonych jej zadań, nawet jeśli to było wertowanie książek przez kila godzin. Jako że uznawała, iż na każde pytanie można znaleźć odpowiedź w książce, to wielokrotnie wyrażała żal, że nie ma dostępu do biblioteki w swojej dawnej szkole, gdzie księgozbiór był co najmniej imponujący.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A propos Hogwratu – wtrącił Fabian. – Dumbledore będzie?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie będzie – powiedział chropowatym głosem mężczyzna, który właśnie wkroczył do salonu. Wpatrywał się groźnie we wszystkich obecnych, ale każdy z nich już zdążył do tego przywyknąć. – A teraz kończcie te swoje plotkowanie. Róbmy, co mamy do zrobienia i do widzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie denerwuj się tak, Aberforth – zaśmiała się Alicja. – Mamy przecież czas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna spojrzał na nią w bardzo nieprzyjemny sposób i zwalił się na jedno z wolnych krzeseł. Powoli wszyscy zebrali zajmowali swoje miejsce przy stole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Umówili się na godzinę szesnastą, ale nikt już nie wierzył w to, że spotkanie zacznie się punktualnie. Wszyscy członkowie Zakonu Feniksa przez minimalnie pół godziny plotkowali na przeróżne tematy – od tych bardzo poważnych do niesamowicie błahych. Dlatego kiedy w końcu każdy ze zgromadzonych usiadł na krześle i przestał zajmować się rozmową, Aberforth Dumbledore zakończył też swoje warczenie i prychanie pod nosem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Coś nowego? – przerwał ciszę Fabian Prevett, opierając łokcie na drewnianym stole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaczęli omawiać swoje zadania, które wyznaczył im Dumbledore, często ubarwiając je własnymi przemyśleniami. Syriusz był doprawdy zainteresowany poczynaniami ludzi, na których mu przecież zależało, jednak z jakiegoś powodu w ogóle nie potrafił się skupić. Ostatnie wydarzenia z jakiegoś nieznanego mu powodu wytrąciły go z równowagi, nie pozwalając w żadnym stopniu wrócić do stanu pierwotnego. Ciągnąca się bezczynność nie działała na niego kojąco, wręcz przeciwnie. W ostatnim czasie przynajmniej dziesięć razy dziennie miał ochotę wdać się w jakikolwiek magiczny pojedynek, nawet jeśli miał to sprowadzić na niego dodatkowe kłopoty. Powstrzymywała go tylko perspektywa kolejnego spotkania z Dorianem Rogersem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sami-Wiecie-Kto interesuje się najprawdopodobniej jakimiś magicznymi plemionami – powiedział James, tym samym wyrywając Syriusza z zamyślenia. – Ten kamień, który Syriusz odebrał Gibbonowi wiąże się... chyba... z jakimiś starodawnymi rytuałami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wiecie jakimi? – zapytał Frank, marszcząc brwi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszeliśmy, ale źródło jest dosyć wątpliwe. – W tym momencie zrobił pauzę, jakby rozważał, w jaki sposób powinien określić wiarygodność opowieści mieszkańców z Leonoscars, z pewnością koloryzowane przez Natalie. – Zresztą to i tak niewiele zmienia. Kamień równie dobrze mógł być jedynie produktem ubocznym, na który Sami-Wiecie-Kto w ogóle nie zwraca uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To by się trzymało kupy – wtrącił Fabian. – Wedle informacji, które udało nam się podsłuchać w Dziurawym Kotle Sami-Wiecie-Kto nie ukarał Gibbona za zagubienie przedmiotu. Oznacza to, że ten nie miał znaczenia kluczowego. Nie wiem doprawdy, jak dokładnie przebiegała ich rozmowa, do przyjemnych pewnie nie należała, natomiast Śmieiciożerca nie wspominał nic o torturach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To akurat o niczym nie świadczy – powiedział spokojnie Remus, spoglądając kątem oka na Syriusza. – Sami-Wiecie-Kto jest nieprzewidywalny, zabija tych, którzy nic nie zrobili, a wybacza osobom, które popełniły kolosalne błędy. Doskonale wie, co robi. Sieje postrach nawet we własnych szeregach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A jego popleczników jest coraz więcej – dodał Sturgis Padmore, który nie potrafił się powstrzymać przed wtrąceniem do rozmowy swoich przemyśleń. – Jesteśmy na granicy wojny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Na granicy? – zaśmiał się Syriusz. – Dla mnie to już jest wojna.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tobie spieszno do wielkiej bitwy, a nie w tym rzecz...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chyba nie zebraliśmy się tutaj, żeby prowadzić nic nie warte polityczne dysputy – przerwał im Aberforth. Syriusz, który już otwierał usta, skrzyżował tylko ręce na piersi. – Do rzeczy, panowie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sprawa z kamieniem i tak na razie nie ma większego znaczenia – powiedział Sturgis. W jej głosie można było wyczuć lekkie zdenerwowanie. – Wedle moich informacji Sami-Wiecie-Kto zajmuje się obecnie czymś zupełnie innym. Czymś tak tajnym, że nie wspomniał o tym żadnemu ze Śmierciożerców.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skoro nikomu o tym nie powiedział, to skąd wiesz? – zapytała ironicznie Dorcas Meadows, poprawiając swoje siwe loki, w które wplotła zielone koraliki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nieważne, bo dopiero to nie ma dla nas znaczenia – oznajmił Syriusz rozdrażnionym tonem. Nie lubił, gdy ktoś podważał wagę zadań, które musiał wykonać. – Jeśli o jego poczynaniach nie wie żaden Śmierciożerca, to my tym bardziej nic nie wskóramy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przestańcie się sprzeczać – rzuciła Alicja, chwytając Franka za rękę. Mąż spojrzał na nią zaniepokojony, ale nic nie powiedział.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może się mylę... – zaczął mówić James, ale Sturgis, który już ledwo panował nad nerwami, przerwał mu i wycedził:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może chcesz po prostu poprzeć Syriusza...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Będę robił to, na co mam ochotę. Nie musisz mi się wtrącać w pół słowa. – James zmarszczył brwi i spojrzał ze złością na mężczyznę siedzącego dokładnie naprzeciw niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Weźcie sobie na wstrzymanie, co? - rzucił się Fabian, starając się ukryć irytację. – Wydawało mi się, że w przypadku Sami-Wiecie-Kogo każda informacja jest istotna. Nawet ta, w którym wychodku ostatnio srał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zapadła cisza. Żadna z obecnych osób nie miała pojęcia, jak zareagować na tę bądź co bądź dziwną uwagę. Samo mówienie o Lordzie Voldmeorcie w kontekście żartu wydawało im się aż nazbyt makabryczne. Marlena McKinnon uderzała palcami o stół i rzuciła wymowne spojrzenie na Franka, który tylko nieznacznie wzruszył ramionami, nie puszczając ciepłej dłoni Alicji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To on w ogóle sra? – zaśmiał się nerwowo Syriusz, chcąc rozładować negatywną atmosferę. – Wielki i niepokonany czarnoksiężnik dokonuje tak prymitywnych czynności. Wyobrażacie to sobie? Jak sięga po gazetę...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – powiedziała zdegustowana Marlena McKinnon, której żart mężczyzny nie przypadł najwyraźniej do gustu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To musi być ciekawe – rzucił rozbawiony Sturgis, mrugając porozumiewawczo do Jamesa, który odpowiedział mu szelmowskim uśmiechem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W ogóle nieciekawe – dodała Marlena, chcąc jak najszybciej uciąć temat.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież to normalna fizjologiczna potrzeba – powiedział zdawkowo James, podkreślając przedostatnie słowo. Siedzący obok niego Peter zachichotał głośno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteście obrzydliwi...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W każdym razie... – zmienił temat Frank, chociaż i on ledwo skrywał uśmiech. – Jeśli nie o kamień chodziło Sami-Wiecie-Komu, to zapewne skupił się na treści rozmowy. W końcu bez potrzeby nie wysłał Gibbona do Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja się tylko zastanawiam, dlaczego wybrali akurat tę wioskę. Przecież wymienić się wiedzą mogli gdziekolwiek... chociażby i na cmentarzu. – powiedziała Marlena, oddychając z ulgą. Odgarnęła z czoła swoją rzadką blond grzywkę i wyprostowała się na krześle.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To bardzo proste – tłumaczył Syriusz – kimkolwiek był ten informator , z pewnością nie ufał Śmierciożercom, z resztą całkiem słusznie. Wiadomo przecież, że gdyby nie spotkali się na w miarę neutralnym gruncie, poplecznicy Voldemorta z pewnością wybraliby przesłuchanie z pomocą swoich własnych, niezbyt przyjemnych narzędzi. Leonoscars nie pozwalało im na używanie czarów, więc człowiek mógł czuć się bezpiecznie. Gospoda, w której siedziało mnóstwo ludzi, tylko działała na jego korzyść. A że mieszkańcy wioski nie lubią rozmawiać z obcymi, nie musiał się martwić, że całość się wyda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skoro nie ufa Śmieciożercom, to z jakiej paki mu kabluje – zapytał z przejęciem, Peter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiemy, czy ten człowiek mu donosił, czy też przekazał tylko jedną informację – odpowiedział mu James. – Ludźmi kierują różne motywy, czasami jest to strach innym razem pragnienie spokoju. Może Sami-Wiecie-Kto zagrażał temu informatorowi, a on chciał tego zagrożenia się pozbyć. To jest człowiek-widmo, najpewniej chce pozostać w ukryciu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli jak? Sami-Wiecie-Kto zajmuje się czymś sam, ale zleca jednemu ze Śmierciożerców, wcale nie najzdolniejszemu, spotkanie z jakimś uciekinierem - powiedział Fabian, starając się wszystko podsumować. – Ten człowiek posiada jakąś wiedzę na temat starodawnej magii, być może czarno magicznej, bo niby jaka inna miałaby zainteresować takiego mordercę? Gibbon jest pionkiem, zapewne nie ma o niczym pojęcia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Moja brygada zna obecne miejsce zamieszkania Gibbona – wtrącił Frank. Pozostali spojrzeli na niego zdziwieni. Tylko Aberforth pozostawał niezainteresowany. Pił nieznany im napój ze swojej własnej piersiówki. – Jutro z rana planujemy nalot.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie jest dobry pomysł... – rzucił tylko pod nosem i ponownie zatopił się we własnych myślach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zgadzam się z tobą Abertforth, dlatego mam zamiar pozwolić mu uciec. Do tego Śmierciożercy mamy bezpośredni dostęp, jeśli wciąż będzie wykonywał polecenia Sami-Wiecie-Kogo, to i my mamy spore szanse, by się o owych poleceniach dowiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie możecie po prostu odwołać akcji? – zdziwił się Remus.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dugald liczy na sukces, a złapanie Śmierciożercy pozwoli mu utrzymać się na stołku. Nic nie mogę w tej sprawie zrobić. Odwołanie obławy wzbudziłoby podejrzenia, nie tylko urzędników. Nie zapominajmy, że wśród nich są również poplecznicy Sami-Wiecie-Kogo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A jak idzie sprawa z Andromedą? – zwróciła się Dorcas do Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Gówniano&quot; miał ochotę odpowiedzieć. Jego próby rozmowy skończyły się fiaskiem i nic nie mógł na to poradzić. Jego kuzynka stanowczo odmówiła działalności na rzecz Zakony Feniksa, bynajmniej nie za względu na swoje poglądy. &quot;Syriuszu, ja mam córkę&quot; tłumaczyła mu spokojnie, choć z ukrytą pretensją. Na sprawach rodzinnych co jak co, ale się nie znał, jednak na swój własny sposób rozumiał decyzję Andromedy. Chciała chronić najbliższe jej osoby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak nie miał ochoty o tym opowiadać. Sam nie wiedział, czy było mu głupio z powodu jego porażki, czy też po prostu nie życzył sobie poddawania ocenie decyzji jego kuzynki. Dlatego wzruszył tylko ramionami, ale żeby uniknąć kolejnych pytań, szybko wyrzucił:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie, gdzie jest Lina?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Razem z Dedalusem mają przekazać paczkę dla Janet Stoppard. Wiesz... tej kobiety od wampirów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To niedobrze – burknął pod nosem Benio Fenwick, zabierając głos pierwszy raz od początku zebrania. Pozostali spojrzeli na niego pytająco, ale ten chyba nie miał zamiaru kończyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O co ci chodzi?! – wybuchnął Syriusz. – Co to znaczy &quot;niedobrze&quot;?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstał gwałtownie, uderzając łokciem Petera, który jęknął cicho. Spojrzał na przyjaciela z wyrzutem, ale Syriusz w ogóle nie zwrócił na niego uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Języka w gębie zapomniałeś?! – powtórzył napastliwie. – Jakie &quot;niedobrze&quot;?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriuszu, uspokój się – rzucił stanowczo Frank, po czym zwrócił się do widocznie obrażonego Benia. – Co masz na myśli?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedział od razu. Najpierw rozejrzał się po obecnych z wyraźną niechęcią, później chrząknął kilka razy. Jednak po wpływem poważnego spojrzenie Franka Longobottoma w końcu się złamał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież każdy wie, że Janet Stoppard już od dawna udziela schronienia Śmeirciożercom. Pchanie się do jej domu, to jak skok do garnka Lordovolda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dopiero teraz o tym mówisz? – wysapał wściekły Syriusz, z trudem panując nad nerwami. W tamtym momencie miał ochotę go udusić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skąd niby miałem wiedzieć, gdzie wysłaliście tą swoją cizię? – wycedził Benio, również podnosząc się z krzesła. – Co ja jestem? Jasnowidz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakie to ma teraz znaczenie? – przerwał mu James, chociaż wpatrywał się bezpośrednio w Syriusza. – Trzeba ich ostrzec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz Black z pewnością tchórzem nie był, nigdy się za takowego nie uznawał, z resztą mało kto mógł o nim powiedzieć w ten sposób. Z jednej strony stanowiło to oczywiście powód do dumy, z drugiej wzbudzało u jego przyjaciół niepokój. Odczuwanie bowiem przerażenia przez Syriusza było jakby upośledzone, wykrzywione, nienormalne. Lęk nie atakował nawet w sytuacjach, w których jego istnienia wręcz pożądano. Wiadomo przecież, że strach jest częścią naszego rozsądku: ostrzega przed niebezpieczeństwem, skłania do czujności, oczyszcza umysł, napędza do działania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego być może Black często mieszał się w historie, których unikałby każdy trzeźwo myślący człowiek. Tak... Syriusz zdecydowanie nie był rozsądny. To nie oznaczało jednak, że strach w jego życiu nie pojawiał się nigdy, wręcz przeciwnie. Jednak lęk atakował go w najmniej spodziewanym momencie, czasami nazbyt błahym, co wprowadzało u Syriusza stan bezwzględnej frustracji. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego jednego dnia mógł skakać z wieży Gryffindoru, by za pomocą czarów zatrzymać się kilka cali nad ziemią, a jeszcze w tym samym miesiącu odczuwać dyskomfort z powodu niezbyt przecież niebezpiecznego latania na miotle. Nie mieściło się to w jego wcale przecież nie tak głupiej głowie... wątpił zresztą, by kiedykolwiek miał zrozumieć takie reakcje. Póki co odpowiedzią na chociażby zawroty głowy wywołane lękiem było robienie sytuacji na przekór... takie lekarstwo. Zamiast uciekać od krawędzi urwiska, skakał, zamiast szukać bezpiecznej ścieżki, na której zgubił swojego przyjaciela, ruszył w gęsty, spowity mgłą las, gdzie spomiędzy umęczonych śniegiem gałęzi wydobywały się złowieszcze szepty.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Postanowił się zaśmiać, a wyszło mu to nieszczerze, nerwowo, z wysiłkiem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dlaczego to zawsze musi być las? – zapytał sam siebie, a odpowiedziały mu groźne pomruki nagich drzew. – Z daleka każdy wydaje się identyczny, z bliska... ech... przynajmniej mam różdżkę. Lumos – dodał, myśląc o Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rozglądał się na boki, szukając przejawów zagrożenia, ale i zgubionych we mgle przyjaciół. W końcu dostrzegł cień przemykającej niedaleko obcej mu postaci, postanowił więc podążyć jej śladem. Delikatne światło wydobywające się z jego różdżki na niewiele się zdało – nie potrafił określić niczego, co rosło dalej niż stopę od niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zanim ruszyli na pomoc Dedalusowi i Linie, Frank postanowił wraz z Beniem sprawdzić teren i określić, czy ich obecność będzie pożądana. Syriusza nie napawało to optymizmem, ale przecież nie mógł kłócić się z o wiele bardziej doświadczonym aurorem, do którego wszak miał dużo szacunku. Na całe szczęście...albo i nie... długo nie czekali, bo już godzinę od momentu, w którym Benio teleportował się z podwórka przed miejscem spotkań Zakonu Feniksa, pojawiła się wiadomość od Franka, który nakazał im dotrzeć pod posesję Janet Stoppard. Dodał jednak, że wszystko jest pod kontrolą, co uspokoiło zmartwionych – przynajmniej niektórych. James, Remus i Syriusz ruszyli razem, pozostali wybrali drogę z przeciwnej strony. W razie nagłego zagrożenia mieli wystrzelić w niebo czerwone iskry. Niestety w którymś momencie Syriusz zatrzymał się przy jednym z drzew i stracił przyjaciół z oczu. W ten sposób został sam... bo przecież w takiej chwili nie mógł zachować się normalnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z każdym krokiem był coraz bardziej świadomy... świadomy tego, że się zgubił. Zaśmiał się, tym razem całkiem szczerze... z własnej głupoty. W tak gęstej mgle i tak nie mógł niczego dostrzec, umykająca postać zniknęła za którymś z drzew. Nie pozostało mi nic innego, jak się skupić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zacisnął zęby, trzymając mocno swoją różdżkę i... udało się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Od razu poczuł się lepiej. Być może nie widział zbyt dobrze, ale pozostałe zmysły znacząco się wyostrzyły. Do jego nozdrzy dotarła cała gama przeróżnych zapachów – od lekko zmarzniętego mchu do dzikiego gówna. Jak się skupił, usłyszał kroki umykającej postaci – musiała znajdować się około sto pięćdziesiąt stóp od niego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaczął biec, starając się nie robić nazbyt wielkiego hałasu. Czuł chłodne podłoże lasu, ale nie przeszkadzało mu w żadnym stopniu. Poruszał się bardzo szybko, omijał przeszkody z dziecinną łatwością. W tym samym czasie próbował określić, kim była postać, którą ścigał. Po sposobie poruszania można było stwierdzić, iż jest to zwierzę, jednak zapach zupełnie temu przeczył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiedy dotarł nad brudny i cuchnący strumyk, do którego jakaś banda mugoli postanowiła wyrzucić wszystkie możliwe śmieci, był już pewien za kim podążał. Nie musiał nawet spojrzeć w twarz opartego o drzewo mężczyzny, który najpewniej również go poznał... zresztą, jakim cudem mógłby tego nie zrobić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Łapo, znowu machasz ogonem – zaśmiał się, chociaż jego oczy pozostały czujne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Ja pierdolę...&quot;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zamienił się w człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mam nad tym kontroli – powiedział, drapiąc się po nosie. W odpowiedzi James tylko uniósł brwi i posłał mu kpiący uśmieszek. – Wiesz, gdzie w ogóle się znajdujemy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kiepska orientacja jak na psa tropiciela – odparł, wyciągając ze swoich rozczochranych włosów liście. – Jesteśmy jakąś milę od celu, reszta znajduje się trochę dalej... ale wyczuwam Luniaczka i...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zza jednego z krzaków wyskoczył Remus Lupin. Rozglądał się na boki, trzymając w dłoni różdżkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ...jest – dokończył James, witając się z przyjacielem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie powinniście robić tego tutaj – rzekł Remus, patrząc na nich z powagą. – Niezbyt to dobrze, by ktoś dowiedział się, że jesteście nielegalnymi animagami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zarejestrujemy się – powiedział James, mierzwiąc włosy. – Kiedyś... może...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... nigdy – przerwał mu niecierpliwie Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszyli razem przez las, starając się unikać potknięcia o wystające korzenie. Mieli w tym trochę wprawy, w końcu w Hogwarcie wielokrotnie przemierzali niezbyt bezpieczne ścieżki. Tylko szepty wydobywające się z konarów drzew wywoływały u niech niepokój, jednak próbowali je ignorować. Trzymali się dostatecznie blisko, by w razie zagrożenia chronić siebie nawzajem. James wyprzedził przyjaciół o kilka kroków, marszcząc przy tym brwi. Syriusz obserwował jego ruchy i starał się nadążyć za zmianami humoru przyjaciela. W jednej chwili żartował, by zaraz krzywić pod wpływem własnych myśli. Dla Syriusza takie zachowanie było dziwne i zdecydowanie nie do przyjęcia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu dotarli na skraj lasu, gdzie czekali na nich Frank i Benio w towarzystwie Marleny oraz Fabiana. Wszyscy mieli poważne i skupione twarze, więc Syriusz poszedł ich śladem. Przywitali się krótkim skinięciem głowy i spojrzeli na pokaźny mur, który odgradzał ich od robiącej niemałe wrażenie ponurem rezydencji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Był to pokaźnej wielkości budynek zbudowany najprawdopodobniej w stylu barokowym, chociaż można było dostrzec na nim ślady zamiłowania do architektury gotyckiej. Prezentowało się to tak samo kuriozalnie jak i imponująco, któż bowiem wpadłby na pomysł połączenia kolorowych witraży w strzelistych oknach z budowlą zbudowaną bądź co bądź na kształt litery &quot;U&quot;? Dom wyglądał na wyjątkowo stary, sprawiał zresztą wrażenie opuszczonego wiele lat temu. Wyblakła farba w wielu miejscach odpadła, tworząc niezbyt urodziwe, brudnoszare dziury. Po murze piął się bluszcz – samozwańczy król roślinności w owej posiadłości, podczas gdy do połowy wyłamane z zawiasów drzwi całkowicie zarosły mchem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ona tutaj mieszka? – zapytał Syriusz pozostałych, nie mogąc wyjść ze zdumienia, jak można chcieć żyć w takiej zapuszczonej ruderze... jakby jego mieszkanie było oazą czystości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie ulegaj pozorom – powiedział Frank, dotykając palcami starego muru. – Janet Stoppard najprawdopodobniej użyła tutaj całą serią zaklęć maskujących. Jestem pewien, że od wewnętrznej strony ten dom wygląda jak pałac królewski.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie są pozostali? – Remus rozejrzał się dookoła siebie, jakby szukał ukrywających się w krzakach członków Zakonu Feniksa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dorcas i Aberforth pilnują tyłów domu – tłumaczył Fabian, podczas gdy Marlena wraz z Frankiem ściągali zaklęcia ochronne z drzwi wejściowych. – Jeśli Śmierciożercy będą gdzieś uciekać, to właśnie tam. Alicja razem ze Sturgisem zabrali Dedalusa do szpitala, jest w kiepskim stanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale wyjdzie z tego, tak? – dopytywał Remus.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musi – odparł krótko Frank.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Razem zbliżyli się do ostrożnie do wejścia, nie do końca zdając sobie sprawę z niebezpieczeństw czekających na nich za drzwiami. Postanowili jednak brać pod uwagę dosłownie wszystko – od niepokojącej ciszy i kryjącego się w cieniu zagrożenia do jawnego i bezpośredniego ataku. Janet mogła zareagować w różny sposób, chociaż Frank obstawiał, że będzie udawała, że o niczym nie wie, a ledwo żywy Dedalus niedaleko jej domu to zbieg okoliczności. Nie mogli dać jej nazbyt wiele czasu do zastanowienia – jeśli w jej domu przetrzymywana była Lina, to musieli znaleźć ją jak najszybciej, nim dojdzie do najgorszego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednego Syriusz nie rozumiał i nawet po dosyć długiej wyprawie przez tajemniczy las nie doszedł do żadnych rozsądnych wniosków. Janet Stoppard donosiła Voldemortowi i tego mogli być w danej chwili pewni. Usuwanie członków Zakonu Feniksa stało się swego rodzaju hobby Śmierciożerców, dlatego atak na Dedalusa w ogóle ich nie zdziwił. Zwolennicy Czarnego Pana najpewniej byli przekonani, że mężczyzna stracił życie, a jednak nie upewnili się... a to mogło oznaczać tylko tyle, że posiadali nazbyt wiele czasu albo po prostu zabijanie nie było w tamtym momencie tak istotne. Co jednak miała z tym wspólnego Lina i dlaczego nie leżała zmaltretowana w gąszczu traw niedaleko domu Janet? Jedno było pewne – musiał ją stąd zabrać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znaleźli się na niezbyt urodziwym placu, który już od bardzo dawna nie był odnawiany – w wielu miejscach można był natknąć się na dziury czy ślady zwierzęcych odchodów. Na samym środku tegoż miejsca rosła wyjątkowo stara wierzba, której długie liście niemalże całkowicie zasłoniły pień drzewa. Syriusz postanowił ominąć ten dziwny okaz, chociaż wzbudziło w nim ten sam rodzaj niepokoju, który czuł wpatrując się w sufit sypialni Aileen.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Frank uderzył kołatką w ciężkie, dębowe drzwi, podczas gdy pozostali skryli się za filarami. Przez dłuższą chwilę nikt nie otwierał, a Syriusz zaczął się zastanawiać, czy Janet przypadkiem nie jest świadoma ich intencji. Zaraz potem jednak w progu stanęła starsza kobieta o ciemnych, farbowanych włosach i granatowej sukni, która nie wzgardziłaby nawet przeżywająca młodzieńczy bunt nastolatka. Na jej twarzy można było dostrzec wymuszoną uprzejmość, która bardzo szybko zmieniła się w szok, kiedy Frank wepchnął ją do środka i rzucił na kolorową posadzkę. Kobieta wylądowała na ziemi i zanim zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, auror rozbroił ją i związał. Pozostali szybko podążyli za Frankiem, trzymając w pogotowiu swoje różdżki, jednak w salonie panowała głucha cisza. Oczywiście mogło to być tylko złudzeniem, bowiem dom był tak wielki, że gdyby w jego końcu umieścić chociażby szyszymorę, to i tak przy wejściu nikt by nie usłyszał jej jęku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakim prawem...! – krzyczała Janet, kiedy jej kostki zostały unieruchomione przez sznury wydobywające się z różdżki Franka Longbottoma. Auror pochylił się nad nią i wycedził ostrym głosem:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie oni są?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kobieta nie odpowiedziała – zamiast tego pokręciła wściekle głową i próbowała uwolnić się od oplatające ją sznurów. Stojący obok Fabian wpatrywał się w nią z pogardą, podczas gdy pozostali członkowie Zakonu Fenksa rozglądali się po pomieszczeniu, doszukując się jakiegokolwiek znaku czy wskazówki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie oni są? – powtórzył pytanie Frank, a jego głos stał się o wiele bardziej napastliwy, chociaż wciąż wydawał się Syriuszowi nazbyt spokojny. On pewnie by powyrywał kłaki tej wiedźmie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może przeszukamy dom? – zaproponowała Marlena, poprawiając rękaw swojej lnianej koszuli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie ma sensu – powiedział James, wpatrując się w portrety wiszące na ścianie: wszystkie były nieruchome i niezwiązane ze światem magicznym. – Jeśli się rozdzielimy, zostaniemy bez trudu pokonani. A przeszukanie domu w grupie zajmie nam całe wieki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zapytam po raz ostatni – rzekł spokojnie Frank, celując swoją różdżkę w kobietę, która próbowała przyjąć pozę niewinnej i pokrzywdzonej niewiasty. – Gdzie. Oni. Są?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czarownica najwyraźniej nie miała zamiaru odpowiadać, bo tylko kręciła głową, udając przerażenie. Zirytowany Syriusz spojrzał na jedną ze ścian, którą ozdabiała antyczna komoda, gdzie postanowiono najpewniej wyjątkowo wartościowe wazy. Był pewien, że w środku znajdują się również niezwykle cenne przedmioty... być może jakieś listy, pamiątki, dokumenty czy po prostu biżuteria.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyciągnął różdżkę i bez jakichkolwiek zahamowań wyrzucił z niej zaklęcie, którego skutki wprawiły Janet w osłupienie. Nawet Benio, do tej pory stojący obojętnie przy samym wejściu, spojrzał na niego zszokowany, kiedy kilka kawałków drewna wylądowało tuż przy jego stopach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie! – wrzasnęła Janet, dostrzegając szczątki swojej komody i jej zawartości porozrzucane po całym pomieszczeniu. Frank zerknął zdziwiony na Syriusza, który w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami. – Coś ty narobił! Moja komodaaaa!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kobieta padła zrozpaczona na ziemię i zalała się łzami – dla odmiany prawdziwymi. Jej idealna do tej pory fryzura została doszczętnie zniszczona, a rozmazany pod oczami tusz tylko dopełnił wrażenie nędzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem pewien, że jest tu jeszcze coś, co można wysadzić w powietrze – powiedział beznamiętnie Syriusz. – To właściwie niezła zabawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sposób na nudę? – rzucił James, spoglądając kątem oka na Janet, która nagle zamilkła, wbijając spojrzenie w Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Janet – zaczął łagodnie Frank. – Wiemy, że byli tutaj Śmierciożercy i że z nimi współpracujesz. Jeśli powiesz nam, gdzie poszli, wyjdziemy i tak nasze ścieżki się rozejdą. W innym wypadku będę musiał cię aresztować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kobieta spojrzała mu prosto w oczy, doszukując się w nich fałszu, jednak Frank nawet nie mrugnął. Po chwili, która dla Syriusz wydawała się wiecznością, Janet Stoppard kiwnęła głową i wskazała ręką na stary zegar stojący przy schodach prowadzących na pierwsze piętro.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/08/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-8.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-536033502102595967</guid><pubDate>Tue, 25 Jul 2017 11:28:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-25T04:28:05.481-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 7</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ostatni dzień roku 1979 naprawdę skłaniał do przemyśleń. Atmosfera w świecie czarodziejów gęstniała i każdy powoli zaczynał tworzyć swój własny rachunek sumienia. Nikt nie wiedział, czy już zaczęła się wojna, czy może wciąż mają do czynienia z okrutną zorganizowaną przestępczością. Członkowie rodzin ginęli w tajemniczych okolicznościach, a żadna informacja nie wskazywała na poprawę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nic więc dziwnego, że ludzie tracili zaufanie do władz. Dugald McPhail powoli godził się z myślą o rychłym odwołaniu go z funkcji ministra magii, chociaż wciąż próbował robić dobrą minę do złej gry. Udzielał wywiadów, gdzie uspokajał społeczność czarodziejów. Chodził na spotkania z szefami poszczególnych departamentów, uśmiechał się z nimi do zdjęć, próbował opracowywać strategię. Mówił o współpracy wszystkich urzędników wyższego szczebla, chociaż każdy wiedział o jego konflikcie z Bartemiuszem Crouchem. Szef Departamentu Przestrzegania Prawa wielokrotnie powtarzał, że w walce z przestępcami należy odwoływać się do niewybrednych metod. Cały czas próbował przeforsować dekret, który umożliwiłby aurorom stosowanie zaklęć niewybaczalnych wobec Śmierciożerców, który McPhail za każdym razem blokował. &quot;Nie będziemy się zniżać do ich poziomu&quot; powtarzał minister, na co szef biura aurorów prychał i rezygnując z uprzejmości wobec swojego bądź co bądź szefa, opuszczał pomieszczenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dwudziestego stycznia społeczność czarodziejów była już pewna, że odwołanie ministra magii to kwestia kilku dni i mało kto nad tym ubolewał. Problem polegał jedynie na tym, że nikt nie wiedział, któż powinien stanowisko to objąć. Wielokrotnie zwracano się do Albusa Dumbledore&#39;a, ale już żaden czarodziej nie łudził się, że ten potężny mag zechce opuścić mury Hogwartu. Największe szanse posiadał Gerald Dryden, obecny szef biura aurorów. Wiele osób liczyło na jego zdolności podejmowania szybkich decyzji i stanowcze, bezwzględne działanie przeciw Śmierciożercom. Jednak kandydatura tego czarodzieja nie odpowiadała wielu urzędnikom, którzy obawiali się zbytecznego ograniczania wolności przez ministerstwo. Niektórzy z resztą celowo sabotowali każdą poważną kandydaturę, bowiem zbliżająca się wojna stanowiła dla nich okazję do szybkiego zarobku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sytuacja polityczna komplikowała się, przynajmniej tak wynikało z Proroka Codziennego, którego tamtego dnia czytał Syriusz Black, siedząc na ławce przed Salą Urzędowych Przesłuchań. Nie napawało go to optymizmem, ale do urzędników ogólnie miał tyle zaufania, co kot napłakał, więc specjalnie się tym nie przejął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zastanawiał się, kto miał zamiar go tym razem przesłuchiwać. Miał nadzieję, że ominie go spotkanie z Dorianem Rogersem, tak samo z resztą jak z Alphredem Cocktonem. Najchętniej w ogóle z nikim by już nie rozmawiał, zwłaszcza, że nie miał nic do dodania. Z każdą minutą ogarniała go coraz większa frustracja, chociaż starał się panować nad nerwami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu drzwi pomieszczenia uchyliły się, a z sali przesłuchań wyszedł znany mu z twarzy mężczyzna. Nie potrafił sobie przypomnieć jego nazwiska, ale na wszelki wypadek kiwnął mu na przywitanie głową. Mężczyzna odwzajemnił gest i wzdychając ciężko, udał się w kierunku wyjścia z poczekalni. Wyglądał na co najmniej zdenerwowanego, a to nie zwiastowało najlepszej atmosfery podczas przesłuchania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z pomieszczenia wychyliła głowę pulchna kobieta, której twarz przypominała Syriuszowi chomika. Była zdyszana i spocona, jakby właśnie biegała po kołowrotku. Wskazała mu ręką wejście do sali przesłuchań, a on ze sztucznym uśmiechem na ustach wpadł do środka. Przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, szukając trocin, ale ostatecznie odpuścił sobie te niezbyt śmieszne żarty. Nawet jeśli opowiadał je sobie we własnej głowie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sala Urzędowych Przesłuchań znacząco się różniła od pomieszczenia skonstruowanego przez aurorów. Nie można było tam dostrzec żadnego lustra, w przeciwieństwie do przytłaczającej ilości szafek, komód i regałów. Prawie wszystko zawalone było papierami, nierzadko brudnymi od sowich odchodów. Na środku stało antyczne fotele, przy czym jeden był zajęty przez nikogo innego ale właśnie Doriana Rogersa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz w swoim życiu poznał wielu aurorów, ale w żaden sposób nie potrafił wypracować dla nich jednego portretu. Szalonooki Moody nikogo nie słuchał i z nikim się nie dogadywał. Nie należał do osób lubianych, ale był na tyle skuteczny, że nikt nie śmiał się mu przeciwstawić. Alicja Longbottom przypominała bardziej dobrą ciocię niż świetnie wyszkolonego łowcę czarnoksiężników, a jej mąż Frank wyglądał jak prawdziwy bohater. Społeczność czarodziejów po prostu go uwielbiała, a przy tym cieszył się ogromnym szacunkiem współpracowników. Mildred O&#39;Harrow słuchała rozkazów, jeśli dostrzegała w tym własną korzyść. Kto na nią nie spojrzał, widział psychopatkę, której dręczenie więźniów sprawia ogromną radość. Gdyby cele w Azkabanie nie były pilnowane przez Dementorów z pewnością sama zostałaby strażniczką i na równym poziomie pozbawiała więźniów dobrego samopoczucia. Dorian Rogers był mieszanką każdego z nich: uzdolniony, bezwzględny, podły, ale również niepozorny. Potrafił słowem zapewnić sobie uznanie i bez problemu dostać to, czego chciał. Dlatego jego widok w Sali Przesłuchań bynajmniej Syriusza nie zdziwił, a jedynie rozdrażnił. Oznaczało to bowiem, że Rogers z jakiegoś powodu obrał go sobie za cel, a nie zwiastowało to niczego dobrego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Proszę usiąść – powiedziała kobieta-chomik. -– Nazywam się Edna Anster i to ja zostałam wyznaczona, aby dzisiaj z panem rozmawiać. – Jej głos był niezwykle suchy, pozbawiony jakichkolwiek emocji. W ogóle nie pasował do raczej pączkowej aparycji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz usiadł na wskazanym krześle, widząc, jak Dorian Rogers posyła mu złośliwy uśmiech. Starał się go zignorować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Rozumiem, że zdaje sobie pan sprawę, w jakim celu został wezwany do ministerstwa? – kontynuowała urzędowym tonem Edna. Wytarła chusteczką spocone czoło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie do końca – odpowiedział Syriusz, marszcząc nos pod wpływem okropnego i duszącego zapachu, który wydzielała kobieta. Rogers wyprostował się i wbił spojrzenie w jeden z regałów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Na wezwaniu z pewnością napisano, jaki jest powód wezwania. Nie ręczę jednak za pracę Idylli, dlatego przypomnę panu, że przyczyną przesłuchania są wydarzenia z czerwca tego roku, kiedy to Caradock...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Doskonale wiem, co się zdarzyło w czerwcu tego roku – przerwał jej rozjuszony Syriusz. – Nie rozumiem tylko, dlaczego po raz kolejny mam o tym opowiadać. Nie dociera też do mnie, co ma z tym wspólnego Dorian Rogers.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Auror uśmiechnął się kpiąco, jakby zdenerwowanie Syriusza tylko poprawiało mu samopoczucie. Poprawił rękaw swojej szaty, wciąż wpatrując się w ten sam punkt.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pan Rogers ma przysłuchiwać się naszej rozmowie i wyciągać z niej odpowiednie wnioski. – Starała się być miła, ale niespecjalnie jej to wyszło. – Jako przedstawiciel biura aurorów posiada do tego pełne prawo. Niech więc pan przestanie się oburzać i odpowie nam na kilka pytań...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale ja już odpowiedziałem na milion pytań w czerwcu – wycedził Syriusz przez zaciśnięte zęby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie żartuj, Black – odezwał się Dorian Rogers. Jego spojrzenie wciąż było skupione na regale zawalonym papierami. – W czerwcu nie powiedziałeś nic, co byłoby godne naszej uwagi. Chyba nie myślisz, że ktokolwiek uwierzył w twój zanik pamięci? Nie tylko utaiłeś przed ministerstwem okoliczności śmierci pana Dearborna, ale nie wykazałeś żadnej chęci współpracy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Doprawdy? A nie przyszło wam do głowy, że gdybym faktycznie coś zataił, to raczej nie postanowiłbym tego wyjawić pół roku później?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem pewien, że nic nie powiesz – powiedział Rogers, wciąż nie zaszczycając go spojrzeniem. – Ale wiedz, że ministerstwo o tym nie zapomniało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziękuję za informację, mogę już iść?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – odpowiedziała Edna stanowczo, ale zerknęła niezadowolona na Rogersa. – Zacznijmy więc od początku...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Początek ...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czy to było tak dawno? Doskonale pamiętał...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do jego nozdrzy dotarł okrutny zapach. Nie potrafił go w całości określić, ale z pewnością był to odór eliksiru. Wyjątkowo paskudnego eliksiru. Smród powoli zbliżał się do niego, musiała dzielić ich niewielka odległość. Poczuł jak ktoś kładzie na jego czole coś mokrego. Musiała to być chusta z leczniczym płynem, który wydzielał obrzydliwą woń. Marszczył nos, ale chyba nikt nie zwrócił na to uwagi. Może tak naprawdę nie wykonał żadnego ruchu...? Osoba, która zaszczyciła go okładem, już się oddalała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ktoś rozmawiał. Kto to był? Nie mógł otworzyć oczu, chociaż próbował kilka razy. Nie potrafił też w żaden sposób zmusić swoich kończyn do ruchu. Jakby tkwił w półśnie... Starał się spowodować chociaż drżenie palców, ale ręka pozostawała niewzruszona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Halo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jakiś obcy głos. Należał zapewne do mężczyzny, ale nie mógł być tego pewien.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszy mnie pan?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;Słyszę&quot; odpowiedział w myślach, ale jego wargi nie wykonały żadnego ruchu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli mnie pan słyszy, niech poruszy pan palcami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Próbował. Nie potrafił.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Słyszał, jak źródło głosu się oddala i zaczyna rozmawiać z kimś jeszcze. Nie potrafił niczego zrozumieć, powoli ogarniała go panika, która paraliżowała umysł. Przecież rozumiał, słyszał, czuł... tylko dlaczego nie mógł nic zrobić?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ktoś ponownie zbliżył się do łóżka, na którym leżał. Po zapachu stwierdził, że to była kobieta, ale tego również nie mógł być pewien. Jego nozdrza jakby przytępiły się od okrutnego smrodu cieczy, której krople ściekały leniwie po policzku. Kobieta dotknęła jego dłoni z wyjątkową delikatnością, a potem nadszedł ból. Czuł, jakby ktoś do jego żył na siłę wciskał wrzątek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Później zasnął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Od początku... ale gdzie jest początek?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Trzask drzwi. Złość... i rozczarowanie. Deszcz bębniący w szyby, grzmot zbliżającej się burzy, jasność błyskawicy, poza tym pustka. Paskudna, dławiąca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
A potem wściekłość. Pogarda.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To słowo nie powinno paść. Nawet w domyśle. Nigdy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
A może nic nie pamiętał? Jeśli to tylko złudzenie wspomnienia zdarzenia, które nigdy nie miało miejsca?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Była śliczna. Uśmiechała się uroczo, kiedy położyła na jego stoliku kubek z parującym eliksirem. Musiała mieć nie mniej niż dwadzieścia pięć lat, a jednak jej delikatna uroda upodabniała ją do nastolatki. Popielate włosy związała w koński ogon, na twarzy nie można było dostrzec ni cienia makijażu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzisiaj lepiej? – zagadała wesoło, jakby nie pracowała w szpitalu pełnym chorych, ale w wesołym miasteczku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak – odpowiedział krótko, starając się podnieść. Ledwo zdołał oprzeć się na łokciach. Wciąż był bardzo słaby.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znaleźli go nieprzytomnego na jednej z kamiennym plaż. Był w kiepskim stanie – leżał otumaniony przez serię uroków, którymi musiał wcześniej dostać. Niezbyt dobrze prezentował się upadek z klifu, dzięki któremu omal nie skręcił sobie karku. Szybko przenieśli go do Szpitala Świętego Munga, gdzie przez kilka dni lawirował między stanem jawy i snu, nie mogąc się ruszyć ani nic powiedzieć. Kiedy się obudził, pytali go o Caradocka Dearborna, ale on nie wiedział, co mają na myśli. Jego wspomnienia kończyły się w momencie, w którym opuścił swoje chłodne mieszkanie, by wykonać zadanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To był przypadek. Wszystko miało potoczyć się inaczej. Mieli tylko znaleźć Elenor McFire i zabrać ją do Hogwartu, gdzie zapewniono by jej bezpieczeństwo. To nawet nie wymagało szczególnych umiejętności. Gdyby tamtego dnia nie przyszedł list od Dumbledore&#39;a, który odwołał całą akcję, być może nie byliby wtedy tak sfrustrowani. Wtedy też nie pokłóciliby się, a on nie postanowiłby zrobić wszystkiego sam. Nie musieliby w takim układzie wysyłać za nim Caradocka, który dziś mógłby spokojnie pracować w swoim sklepie z wyposażeniem medycznym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
A może wcale nie... być może to coś dopadłoby ich tak czy inaczej, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób zabraliby się za to zadanie. Może kłótnia była nieunikniona, w końcu wisiała w powietrzu już od jakiegoś czasu. Może Syriusz po prostu musiał wypluć jad, który od dłuższego czasu utrudniał mu normalne funkcjonowanie. Może gdyby poszedł tam sam, sam by zaginął. Może śmierć czeka go i tak w ciągu najbliższych kilku tygodni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Może nie. Może powinien trzymać język za zębami. Może nie miał powodu do złości. Może powinien przeprosić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James... – zaczął, zanim przyjaciel zdążył wyjść.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Po prostu o tym nie mówimy – powiedział spokojnie, ale stanowczo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Więc nie mówili…&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli nie planował pan spotkania z panem Dearbornem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie... chyba. Nie pamiętam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jego odpowiedź nic nie wzniosła do protokołu, wydawała się wymijająca i złośliwa, ale to nie wzruszyło specjalnie urzędniczki. Po prostu zaznaczała coś na formularzu i kiwała głową, kiedy Syriusz wyrzucił z siebie więcej niż trzy słowa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przesłuchanie potoczyło się dokładnie tak, jak sobie wyobrażał. Kobieta zadawała mnóstwo niepotrzebnych pytań, bynajmniej nie zrażona brakiem sensownych odpowiedzi. Rogers uśmiechał się kpiąco w kącie, rzucił kilka złośliwych uwag, poza tym nie powiedział nic. Całość trwała ponad trzy godziny. Kiedy w końcu opuścił gmach ministerstwa, nie miał ochoty z nikim rozmawiać przez następny tydzień. Włóczył się po Londynie bez celu, aż w końcu poczuł, że samotność jednak strasznie go męczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sam nie zdawał sobie sprawy, w którą stronę zmierza, dopóki nie znalazł się pod ładną, najprawdopodobniej renesansową kamieniczką. Była urocza. Podobnie jak większość budynków z okresu odrodzenia zbudowano ją na planie prostokąta, podkreślając tym samym prostotę i praktyczność. Wewnętrzny dziedziniec jako jedyny przejawiał obecność czarodziejów. Wyjątkowo bujna i budząca zachwyt odwiedzających roślinność musiała być karmiona magicznymi nawozami. Cała kamienica, nie licząc pomalowanej na złoto attyki, pokryta była freskami. Wejścia strzegły dwie kolumny ozdobione przez charakterystyczny liść akantu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Taka okolica idealnie do Aileen pasowała. Piękna, momentami dusząca w swojej urodzie tworzyła obraz niczym z bajki. Gdyby Syriusz miał ją do czegoś porównać, to właśnie do tego zachwycającego dziedzińca, który nawet nie udawał naturalnego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zastukał w ciężkie drewniane drzwi. Długo musiał czekać, nim usłyszał delikatne kroki kobiety. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie lepiej odejść. Zanim jednak zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, w drzwiach pojawiła się Aileen. Wyglądała bardzo poważnie, nawet kiedy na jej twarzy zakwitł szczery uśmiech. Miał pewność, że to spotkanie skończy się inaczej niż pozostałe, chociaż dopiero teraz był tego w pełni świadomy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wkroczył do środka, przecierając krople potu z czoła. Nie zadawała pytań. Dotknęła jego ramienia, by chwilę później chwycić go mocno za dłoń i zaprowadzić do salonu. Spędzili razem cały wieczór, prawie się nie odzywając. Po prostu siedzieli na kanapie, wpatrując się w gwiazdy za oknem, obydwoje pogrążeni we własnych myślach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriuszu... – zaczęła około godziny trzeciej, przerywając tym samym błogą ciszę. Powiedziała to jednak bardzo cicho, jakby stopniowo chciała wyrwać ich z marazmu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Hm...?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wychodzę za mąż.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak nie. Wolała zrobić to od razu. Wyrzucić z siebie prawdę, którą ukrywała już od jakiegoś czasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przepraszam, że ci wcześniej nie powiedziałam – mówiła wciąż spokojnie. W jej głosie można było dostrzec zupełnie niepotrzebne poczucie winy. – Pewnie czujesz się zaskoczony...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedział. Cóż miał jej rzec? Że wcale nie był zszokowany? Że doskonale wiedział o jej narzeczonym? Westchnął ciężko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś zły? – To zdanie wypowiedziała z obawą. Udawała, że pyta z ciekawości, ale drżenie rąk ją zdradziło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – rzekł po chwili. Chwycił jej dłoń, a Aileen spojrzała na niego zraniona. – A powinienem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tym razem ona zwlekała z odpowiedzią. Bawiła się jego palcami, przesuwała paznokciami po szorstkiej skórze dłoni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem, ale pewnie gdybyś był, to wszystko potoczyłoby się inaczej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kiwnął głową i był to najbardziej żałosny ze wszystkich gestów w jego życiu. Objął ją ramieniem, a ona wtuliła się w niego w sposób, w jaki nigdy sobie nie pozwoliła. Milczeli, chociaż doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą mieli już okazji porozmawiać, co za każdym zawsze sobie obiecywali. &quot;Następnym razem ci opowiem&quot; mówili na zmianę, ale konwersacje zawsze odkładali do kolejnego spotkania. Tym razem na następny raz nie było miejsca. To była ich ostatnia szansa. Szansa, której nie wykorzystali. Siedzieli w ciszy, aż w końcu wschód słońca przypomniał im o upływającym czasie.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/07/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-7.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-3304506203076982218</guid><pubDate>Tue, 18 Jul 2017 07:49:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-18T00:49:10.814-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 6</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To nie było mieszkanie ani piękne, ani przestronne, ani przytulne. Składało się z zaledwie czterech ciasnych pomieszczeń – zagraconych i od dawna niesprzątanych. Na ścianie w łazience rozwijał się nowy mieszkaniec przez większość nazywany wstrętnym grzybem. W kącie leżał stos brudnych ubrań i ręczników, których nikt nie miał czasu prać. Niewiele lepiej przedstawiała się kuchnia, w której już od bardzo dawna brakowało czystych naczyń. Na jasnobrązowych płytkach widoczne były plamy po rozlanym sosie, na stole leżała otwarta kilka dni wcześniej konserwa. W tamtym momencie wydzielał się z niej niezbyt przyjemny zapach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nic dziwnego, że Syriusz Black zamknął się w sypialni. Być może nie było tam ładnie i schludnie, ale chociaż powietrze było nieskażone. W każdym razie gospodarz nie wyczuwał zapachów, które w ten czy inny sposób mogły mu przeszkadzać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tamtym momencie zawinął się szczelnie w bordową pościel, przykrywając twarz poduszką. Otwartymi dłońmi próbował zakryć uszy, by chociaż w minimalnym stopniu odsunąć się od koszmarnych dźwięków, które zsyłali na niego sąsiedzi. Był już przyzwyczajony do kłótni, krzyków, wiercenia, wstrząsów, ale płaczu dzieciaków po prostu nie znosił. Za każdym razem ten rozdarty głos wyprowadzał go z równowagi, znacząco podnosząc ciśnienie. Czuł przyspieszone bicie serca, ale starał się skupić na własnych myślach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie potrafił. Wstał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Spojrzał w rozbite lustro, wiszące na ścianie. Spoglądał na niego zmęczony młody mężczyzna, którego oczy wyrażały żądzę mordu. Za jego plecami dostrzegł okrutny rozgardiasz i przypomniały mu się słowa Liny: &quot;Chlew, nie mieszkanie&quot;. Tak mówiła o jego samotni. Miała rację. To był chlew i dlatego nikogo nie zapraszał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sięgnął po leżącą na połamanym krześle koszulkę. Naprawa mebla zajęłaby mu raptem kilka sekund, ale Syriusz nie miał ochoty się za to zabierać. Przyłożył materiał do twarzy i zmarszczył nos. Wyrzucił koszulkę w kąt i sięgnął do szafy po świeżą. Została mu ostatnia. Musiał się wybrać do sklepu po nową... albo zrobić pranie. Jedna i druga propozycja nie była kusząca. Z dwojga złego wolał zakupy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpadł do kuchni, drapiąc się po brzuchu. Krzywił się pod wpływem nieprzyjemnych zapachów. Wyciągnął z szafki płatki kukurydziane i nie troszcząc się o mleko, zaczął spożywać je prosto z paczki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy dostrzegł sowę, wpatrującą się w niego zza szyby. Do jej nóżki przyczepiony był niezbyt wielki list z pieczątką Ministerstwa Magii. Westchnął ciężko i otworzył okno, pozwalając listonoszce wlecieć do pomieszczenia. Sowa zatrzymała się na jego stole i zaczęła wyjadać nieświeżą konserwę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czuj się jak u siebie – powiedział Syriusz i zabrał jej przesyłkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w maju 1979 roku wzywa się Pana na przesłuchanie do Ministerstwa Magii w celu złożenia koniecznych wyjaśnień. Proszę się stawić w Biurze Aurorów 20 stycznia roku 1980 o godzinie 11.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Z wyrazami szacunku&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Idylla Chorun&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Departament Przestrzegania Prawa&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kolejne przesłuchanie. W dodatku kolejne przesłuchanie dotyczące tej samej sprawy. Już miał tego dość. Zostawił na stole list, po czym ruszył w kierunku sypialni. Zatrzymał się w połowie drogi i rzucił na kanapę. Zakrył twarz obrusem, który pospiesznie zdjął ze stołu i próbował zasnąć. W salonie było odrobinę ciszej niż w sypialni, jako że pomieszczenie nie graniczyło z patologiczną i rozdartą rodziną, a jedynie z jakąś staruszką, która tylko w nocy miała manię na punkcie słuchania głośnej muzyki typu gospel.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Usłyszał skrzypienie otwieranych drzwi, ale nawet nie chciało mu się spojrzeć, któż go uraczył swoją wizytą. Mógł to być Śmierciożerca, a wtedy Syriusz zginąłby tak głupio, jak to tylko możliwe. Pewnie po drugiej stronie przez następne kilka tysięcy lat nazywaliby go ofermą, która zdając sobie sprawę z zagrożenia, wciąż trzymała kawał szmaty na twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jaki masz tu poziom skażenia? – usłyszał znajomy głos. – Tysiąc jednostek Gurna?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdybyś słuchał uważnie naszej zacnej nauczycielki od eliksirów, to wiedziałbyś, że wystarczy dziesięć jednostek Gurna i już jesteś pół-człowiekiem – odpowiedział, otwierając oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdybyś słuchał uważnie naszej cudownej nauczycielki od eliksirów, Łapo, wiedziałbyś, że jeśli stężenie poniżej pięciu tysięcy jednostek może objawić się po kilku miesiącach, latach, a nawet dopiero w przyszłym pokoleniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czyli bierzesz odpowiedzialność za moje zmutowane dzieci, idioto...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Podniósł się i spojrzał w twarz przyjacielowi. James nie był okazem schludnego wyglądu, ale odkąd zaczął spotykać się ze swoją obecną żoną i tak wydawał się o wiele bardziej zadbany niż kilka lat wcześniej. Przynajmniej ubrania nosił w miarę czyste i dopasowane, bo jeśli chodzi o jego włosy, to już nie było ratunku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wstawaj, dziadku – zaśmiał się i sięgnął po leżącą na kominku kopertę. Obejrzał ją z każdej strony i wyciągnął ukryty w niej pergamin. – Aileen?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Taaa – westchnął Syriusz. Przeczesał sobie ręką włosy i zabrał leżącą na stoiku różdżkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Lily powiedziała mi ostatnio, że jesteśmy dorośli i powinienem przestać grzebać ci w korespondencji – powiedział, siadając na kanapie, którą przed chwilą opuścił przyjaciel.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie ma sprawy. Gdyby to było coś ważnego, ukryłbym to przed tobą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gówno byś ukrył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz rację. Ale czytaj, nie przeszkadzaj sobie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyszedł do kuchni i wywalił kilka śmierdzących produktów do kosza na śmieci. Ten tylko przeżuł odpadki i beknął głośno. „Na zdrowie&quot; pomyślał Black i wycelował różdżką w chodzącego po ścianie pająka. Jednak po chwili postanowił nie likwidować swojego domowego zwierzątka i zadowolony z samego siebie wrócił do salonu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Już posprzątałeś? – zapytał James, nie podnosząc wzroku znad listu. W tamtym momencie leżał na kanapie w dosyć dziwnej pozycji, której Syriusz ani nie rozumiał, ani nie miał ochoty komentować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wystarczająco – odparł, skopując w kąt leżący na ziemi stary, szkolny podręcznik.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Brudas z ciebie. Nasraj jeszcze na środku, a pobijesz rekord syfu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wolę to niż twoje falbaniaste firanki – prychnął pod nosem, zakładając czarny płaszcz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wolę Lily i falbanki niż brak Lily i falbanek, ale ty tego nie zrozumiesz, bo masz wypaczoną osobowość. – Westchnął ciężko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie mylił się. Syriusz na myśl o żonie miał odruchy wymiotne. Samo słowo &quot;rodzina&quot; było dla niego jakąś niesamowicie oddaloną abstrakcją. Przez lata wychowywał się w domu, gdzie więzi traktowane były niesamowicie poważnie, a jednak jego napawały odrazą. Kiedy tylko przywoływał we wspomnieniach matkę ściskającą z dumą jego brata albo ojca, który wraz ze swym bratem pił przed kominkiem brandy, rozmawiając o wyższości czarodziejów czystej krwi nad szlamami, był pewien, że prędzej Peter ożeni się z miss świata, niż on zdecyduje się na takie życie. Obserwowanie rodziny Jamesa sprawiało mu ogromną radość, świetnie się z jego najbliższymi dogadywał, jednak to wciąż był obrazek, na który Syriusz mógł tylko patrzeć. Podziwiać, ale nie tworzyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślisz, że coś jej się stało? – zapytał James, ale dostrzegając niezrozumienie na twarzy Syriusza dodał. – Aileen.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie, chyba nie. Wtedy by nie napisała, nie lubi użalać się nad sobą – powiedział marszcząc brwi. – Ale nigdy nie wysyłała do mnie listów tego typu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przypomniał sobie, jak piękna sowa śnieżna wleciała do jego salonu i jakby od niechcenia przekazała mu wiadomość od Aileen. Kobieta wyjątkowo niestarannie napisała krótko, że chce się z nim zobaczyć. Syriusz domyślał się, cóż ją motywowało, ale nie mógł być pewien. W każdym razie miał swoje podejrzenia, z którymi nie chciał się dzielić z nikim... no może poza Jamesem, który w tamtym momencie odrzucił bordową kopertę na stół i zastukał kilka razy w swój zegarek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musimy się pospieszyć, bo noc nas zastanie – rzucił, po czym zerknął znacząco na Syriusza. Ten tylko wzruszył ramionami, ale jako że nie miał żadnych rozsądnych argumentów przemawiających za pozostaniem w jego domu, postanowił się podporządkować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wyszli razem z mieszkania i teleportowali się do Dziurawego Kotła, który jak zwykle oferował im niezbyt różnorodną ilość trunków. Tam też przeszli na Ulicę Pokątną, by jak najszybciej znaleźć się w tamtejszej bibliotece. James kroczył z uśmiechem na twarzy, bo podróż obok magicznych sklepów zawsze napawała go entuzjazmem. Syriusz nie wyrażał radości tego rodzaju, jednak biorąc pod uwagę jego niechęć do postanowionego przed nim zadania, wydawał się i tak neutralny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wierzę, że nas w to wkopała – mruknął, kiedy ich oczom objawiła się mała kamieniczka, która, nie licząc skromnej wywieszki, niczym nie różniła się od pozostałych budynków.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pojechała do swojej siostry. Gdyby została tutaj, pewnie sama by się za to zabrała – powiedział James, łapiąc za złotą klamkę w kształcie jaszczurki. Drzwi uchyliły się przed nimi, a w recepcji przywitał ich młody, szczerbaty czarodziej. Pokazali swoje karty wstępu, które zostały dokładnie zbadane pod dziwnego kształtu lampą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Bez ciebie? Nie jesteś zaproszony? – zaśmiał się złośliwie Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jej mąż chyba mnie nie lubi. Pewnie boi się, że zarażę czymś ich dziecko. – rzucił, udając zmartwienie. Widząc jednak pytające spojrzenie Syriusza, dodał – Petunia jest w ciąży... i to dosyć pokaźnej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Strasznie dużo się dzieciaków teraz rodzi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty nie powiesz...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Skierowali się do właściwiej części biblioteki, gdzie czekały na nich setki półek wypełnionych książkami. Przy licznych stolikach siedzieli czarodzieje studiujący opasłe tomy. Dookoła nich krążyły skrzaty domowe ubrane w białe togi przewiązane brązowym sznurem. Niektóre z nich trzymały na rękach stosy przeróżnych ksiąg, by położyć je na stolikach czarodziejów. Jeden podszedł do Syriusza i Jamesa, po czym skłonił się z gracją, której często brakowało innym skrzatom domowym.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W czym można pomóc, sir?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Potrzebujemy informacji na temat magicznych plemion zamieszkujących Afrykę... być może Azję – powiedział uprzejmie James, zdając sobie sprawę, że rozmawia ze skrzatem płci żeńskiej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież to równie dobrze może być Ameryka Południowa, a nawet Oceania. Stare legendy nie wykluczają nawet Europy – wtrącił Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Od czegoś trzeba zacząć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Skrzatka wskazała im miejsce przy jednym ze stolików, po czym sama zniknęła za regałami. Nie musieli długo czekać. Już po chwili przed nimi zaczęły się pojawiać stosy książek. Stare i wyjątkowo grube tomy sprawiały wrażenie niezwykle delikatnych, jakby miał zniszczyć je lekki podmuch wiatru. James sięgnął po jeden z nich i otworzył na pierwszej stronie. Syriusz opadł na krzesło zmęczony samym widokiem tylu materiałów do przeszukania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ludy Surgów – wymamrotał pod nosem James, marszcząc brwi. – Jeśli opowieść tej dziewczyny jest prawdziwa...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... a nie jest na pewno - wtrącił Black, bujając się na krześle. Wsadził sobie w zęby ołówek i zaczął wpatrywać się w sufit. Przepiękne freski robiły wrażenie, chociaż przedstawiały głównie figury geometryczne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli opowieść dziewczyny jest chociaż w części prawdziwa – poprawił się James – to powinniśmy zacząć od jakiś ludów afrykańskich. Z tego co wiem, sztylety ze smoczych kłów robione były właśnie tam, dopóki nie zakazano ich przez Trybunał Magów w... którymś tam roku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sztylet ze smoczych kłów – wymamrotał pod nosem Syriusz, myśląc o pokręconej historii opowiedzianej przez Natalie. – Chciałbym taki mieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nikt nie zdawał sobie sprawy z wagi zaistniałych wydarzeń – mówiło wspomnienie Natalie, odgarniając z czoła swoje jasne włosy. Wpatrywała się rozmarzonym wzrokiem w tańczące po niebie płomienie. Jakaś pięciolatka usiadła jej na kolanach i wyjęła z włosów leśny kwiat. – Tłum wiwatował, życząc szczęścia zaślubionym. Z ust mieszkańców wydobywały się słowa starej pieśni. Zaczął się czas muzyki i tańca, chociaż spora część gości liczyła na smaczny posiłek i litry wina cytryjskiego. Niebieski płomień otoczył nowożeńców, tworząc wokół nich błyszczący wir, po czym rozpłynął się w powietrzu. Poubierane w złote szaty dziewczyny sypały kwiaty pod nogi zakochanych, którzy wkrótce powinni ruszyć w kierunku domu, by uzyskać błogosławieństwo od rodziców panny młodej. Cashile, którego zamieszanie wybiło trochę ze znanego rytmu funkcjonowania, modlił się w duchu, by ceremonia jak najszybciej dobiegła końca...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;...W końcu kapłan uniósł wysoko ręce, a młodzi mogli udać się powolnym krokiem w stronę udekorowanego kwiatami domu. Goście udali się w przeciwnym kierunku, gdzie już czekały na nich nie bez wysiłku przygotowane potrawy. Cashile trzymał dłoń młodej kobiety, starając się ukryć rozdrażnienie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Kiedy przekroczyli próg domu, powitała ich Lungile z tajemniczym naparem, który wedle panującego zwyczaju mieli wypić. Nikt nie uświadomił Cashile, jakie skutki wywołać miał eliksir, jednak odmówić i tak nie mógł. Niezbyt zadowolony sięgnął po ceramiczne naczynie i zerknął na Nyah, która stała wyprostowana i dumna, jakby właśnie zwyciężyła w bitwie. W końcu nadszedł moment, w którym Cashile miał objawić twarz swojej wybranki, a on starając się zignorować dziwne uczucie, które powoli się w nim rozpływało, ściągnął jej z twarzy białą chustkę.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie był zdziwiony, kiedy przed oczami stanęła mu najstarsza córka Boipelo. Oczywiście mógł zakładać, że wszystkie dzieci zielarza są do siebie niezwykle podobne, ale jego nowa żona była nie tylko o wiele starsza niż powinna wedle zawartej umowy, ale też uśmiechała się w charakterystyczny, bezczelny sposób.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Co...? – wyjąkał Boipelo, dla którego widok najstarszej był szokujący. W oczach Lungile można było dostrzec przerażenie. Szybkim krokiem podeszła do wejścia domu, ale nie zdążyła zamknąć drzwi. Do izby wkroczył kapłan w towarzystwie przewodniczącego wioski i wołchwa.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Z początku na twarzach nowoprzybyłych widniało szczere zadowolenie, ale już wkrótce zmieniło się w oburzenie. Cashile niespecjalnie rozumiał sens problemu, który właśnie się obok niego rozwijał. Nie był z resztą na tyle biegły w tutejszym języku, aby poprawnie interpretować kłótnię, która wybuchła kilka minut później. Poza tym czuł się jakby spięty i potrzebował wyładowania. Niewiele interesował go spór o córkę.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;To hańba, Boipelo! – krzyknął przewodniczący wioski, a ślina z jego ust obryzgała stojącą kilka kroków dalej Lungile. – Oszukałeś nowoprzybyłego i zmusiłeś do ożenku z tą niewdzięcznicą!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Gdzie jest twoja siostra, dziewczyno? – zwrócił się do Nyah kapłan, który jako jedyny zachował spokój. Mimo to, ton jego głosu wskazywał na niezadowolenie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Ukryłam ją – rzekła bez cienia pokory. – Zasługuje na szczęście, a nie umierającego obcego.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Cashile uniósł wysoko brwi, bo wcale nie czuł się bliski śmierci. Z drugiej strony nikt nie raczył mu objawić tajemnic związanych z jego zdrowiem.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Czyli sprzeciwiłaś się woli swego ojca – powiedział kapłan i rozłożył ramiona w geście bezradności. – Czy zdajesz sobie sprawę, co cię teraz czeka? Twój ojciec cię wygna...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Mój ojciec nie może już nic zrobić, bo jestem mężatką. Nie do niego należy wymierzanie mi sprawiedliwości ani do żadnego z was.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Wszystkie głowy zwróciły się w stronę Cashile, który czując się obiektem zainteresowania, chrząknął cicho. Doskonale wiedział, że słowo w plemieniu Surgów traktowane jest jak świętość i należy go używać z rozwagą. Właściwie nie miał ochoty wdawać się w żadną dyskusję, czuł tylko rozrastającą się w nim frustrację. Z resztą niewiele go interesowała wybranka, chciał tylko uczynić zadość wymaganiom prawa ratunku.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;W danych okolicznościach, możesz odwołać swoją przysięgę, Cashile – rzekł przewodniczący i pokiwał głową w uznaniu nad własną wypowiedzią. – Żadne małżeństwo nie może opierać się na oszustwie, a tobie obiecano najmłodszą córkę, która urodziłaby ci zdrowych synów.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Cashile zmarszczył brwi, a potem zaśmiał się cicho. Nigdy nie rozumiał przywiązania ludzi do płodzenia mężczyzn.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Jeśli odwołam tę przysięgę, będę mógł odejść? – zwrócił się do kapłana.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Mam chyba prawo do wyjaśnień – wycedziła przez zaciśnięte zęby córka.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie masz żadnych praw! – krzyknął do niej Boipelo.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Nie ty o tym decydujesz... nie dziś.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;To prawda – wtrącił kapłan. Boipelo chyba chciał protestować, ale na widok poważnej twarzy mężczyzny, wycofał się. – Cashile, musisz sam podjąć decyzję.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Niby dlaczego mam jej słuchać? Złośnica niech idzie do diabła, ja chcę mieć święty spokój.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie zaszczycając spojrzeniem nikogo z obecnych, skierował się w stronę drzwi. Nie zdążył jednak opuścić domu, bo drogę zagrodziła mu dziewczyna.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Powiem ci, dlaczego masz mnie słuchać – powiedziała, a w jej głosie tliła się groźba. – Bo gdyby nie ja, nie mógłbyś nawet ruszyć palcem, a cóż dopiero wysyłać mnie do diabła.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Z tego co wiem, dowody wdzięczności należą się Boipelo, a nie jego smarkatej córeczce. Tylko dlatego pojawiłem się dzisiaj na tym przeklętym placu, by wziąć ślub z twoją cudowną siostrzyczką. Ja dług spłaciłem. O swój martw się sama – powiedział powoli, akcentując każde obraźliwe słowo.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Odsunął ją na bok i położył dłoń na stole. Przez chwilę wpatrywał się w oczy dziewczyny, ale po kilku sekundach stracił zainteresowanie. Odwrócił się w stronę wyjścia.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;W takim razie przy następnej chorobie możesz być pewny, że zamiast ziół leczniczych dostaniesz truciznę!&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;A kiedy niby ta choroba ma się pojawić następnym razem? Zaatakujesz mnie na dzień przed wygnaniem cię z wioski? – zakpił.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
–&amp;nbsp;&lt;em&gt;Po co czekać tyle czasu, skoro mogę zrobić to teraz... – powiedziała i w tym samym momencie Casgile dostrzegł w jej ręku sztylet. Narzędzie wyglądało wyjątkowo niebezpiecznie, chociaż mężczyzna nie potrafił w kilka sekund ocenić jego magicznych właściwości. Nie zdążył zareagować. Białe jak śnieg ostrze Nyah wbiła mu w sam środek dłoni, którą opierał o drewniany stół. Poczuł okropny ból, zdecydowanie przerastający to, co działo się z nim do tej pory. Już wiele razy otrzymywał rany zadawane mieczem czy strzałą, ale tym razem wydawało mu się, że ktoś do skóry przykłada mu rozpalone kawałki węgla. Z trudem powstrzymał krzyk.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Kapłan i Boipelo zaatakowali dziewczynę, ale ta z dziecinną łatwością uniknęła ich czarów. Jeden i drugi uderzył o ścianę, kiedy Nyah chwyciła sztylet i wyciągnęła go z ciała Cashile. Ten przez dłuższą chwilę wpatrywał się w nią zszokowany i wściekły, jednocześnie czując, jak gorąca krew wydobywa się z jednej z jego dłoni. W tamtym momencie najchętniej zrównałby cały dom z ziemią, zamiast tego bezceremonialnie złapał za włosy Nyah niezranioną ręką i wywlekł ją z pomieszczenia. Nie krzyczała, nie szarpała się. Trzymała tylko sztylet, żeby w razie czego móc się bronić.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Dom Boipelo z każdej strony otoczony był ogrodem, ale tylko jedna jego część przeznaczona była dla gości. Gdyby opuścić budynek tylnymi drzwiami, co w tamtym momencie zrobił Cashile, ciągnąc za sobą Nyah, rodzinie można by zarzucić okrutne wręcz lenistwo. Każde drzewo, trawa, krzew czy jakakolwiek inna roślina – wszystko żyło wedle własnych zasad, podporządkowują się tylko kapryśnej naturze.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Rzucił ją na ziemię. Widział zimne jak lód oczy i lekko rozchylone usta. Przez chwilę nie ruszył się z miejsca, ale kiedy Nyah odgarnęła z twarzy kosmyk czarnych włosów, przygryzając mocno dolną wargę, nie wytrzymał. Nie zdawał sobie sprawy z własnych pragnień, dopóki nie znalazł się kilka centymetrów od jej skóry. Zrobił z nią, co chciał, a trwało to znacznie dłużej, niż przypuszczali. Przez prawie pół godziny nie wypowiedzieli ani słowa, przeżywając te chwile w całkowitym milczeniu... Nie uśmiechali się, nie zachęcali. Po prostu pozwolili, by emocje całkowicie nimi zawładnęły.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszałeś historię o dwóch Gryfonach?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie, a jest taka? – wymamlał, nie otwierając oczu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Było sobie dwóch Gryfonów. Razem mieli wykonać wyjątkowo nudną pracę. Jeden zasnął, więc drugi postanowił go zabić, żeby nie zajmował mu stołu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James, grozisz mi śmiercią już trzeci raz w tym tygodniu. Opanuj się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Rusz dupę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Podniósł się i ponowił próbę przeglądania książek leżących na stoliku. Zbliżała się pora obiadu, a oni wciąż nic nie znaleźli. Żadnych informacji na temat Surgów, amuletów, sztyletów. Znużony przerzucał kartki w Wielkiej Księdze Hutu, ale oprócz makabrycznych zdjęć powykręcanych trupów, nic nie zwróciło jego uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie nadaję się do tego – wyrzucił w końcu James i zaczął skrobać coś szybko na pergaminie. Syriusz spojrzał na niego pytająco, ale przyjaciel nie raczył odpowiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrywał się w zdjęcie jakiejś azjatyckiej czarownicy kołyszącej biodrami w rytm dzikiej muzyki. Jej twarz nie była zbyt piękna, ale ciało bardzo przypominało Aileen.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wychodzimy – powiedział twardo James i zaczął zbierać rzeczy do skórzanej torby. Wyrwany z półsnu Syriusz spojrzał na niego z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. – Niech Lily poszuka czegoś w Hogwarcie, ja nie mam do tego cierpliwości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie był zdziwiony. Jeszcze w czasach szkoły James starał radzić sobie z robakami w tyłku, co najczęściej kończyło się prowokowanymi pojedynkami na korytarzach Hogwartu. Później jego przyjaciel zaczął coraz więcej czasu spędzać z Lily, a to jakimś cudem go wyciszyło... przynajmniej do pewnego stopnia. Syriusz do tej pory nie mógł zrozumieć, jak to się stało, że ten wariat związał się z najbardziej poukładaną osobą w szkole. James potrafił przez cały dzień nie robić z Lily nic wartego uwagi, a przy tym uznawać to za ciekawe. Z czasem przyjaciel zaczął go drażnić swoim spokojem i opanowaniem. &quot;Starość nie radość&quot; powtarzał w kółko James, kiedy zamiast zaplanować cokolwiek interesującego wolał drzemać na fotelu przed kominkiem. Mógł to nazywać jak chciał, ale dla Syriusza były to symptomy wypranego mózgu i wcale mu się to nie podobało. Wiele czasu poświęcił na przywrócenie przyjaciela do stanu poprzedniego, ale ostatecznie skapitulował. &quot;Minie mu&quot; powiedział pewnego dnia Remus. Miał rację, jak z resztą często bywało. James wyleczył się z lenistwa, chociaż nie był osobą, którą prezentował wszystkim kilka lat wcześniej. Nikt z resztą tego od niego nie wymagał, bo cała banda huncwotów wydoroślała i zmieniła trochę priorytety. Skończyła się zabawa. Poza Hogwartem czekało na nich prawdziwe, niezbyt radosne życie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Jednak jedno, pomimo tego przygnębiającego i duszącego syfu który ich obecnie otaczał, nie zmieniło się ani trochę, a był to stosunek do biblioteki. Przyjaciele unikali książek, chociaż często musieli po nie sięgać. Zmuszała ich do tego nie tylko konieczność, ale również własna ambicja. Wciąż jednak zabierali się za to z niechęcią, a schemat był niemalże za każdym razem identyczny. James za poszukiwania zabierał się pierwszy, ale niewiele potrzebował, żeby mieć dość. Syriusz potrafił spędzić w bibliotece o wiele więcej czasu, jednak początki należały dla niego do najtrudniejszych. Musiał najpierw pogodzić się z myślą, że czytania nie uniknie, a potem powoli nabierał tempa. Problemem było to, że kiedy on zdążył w ogóle wypracować myśl o sięgnięciu po książkę, James już chciał wychodzić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tak też było i tym razem. Widząc zmęczonego przyjaciela Syriusz postanowił nie polemizować i szybko zabrać się z biblioteki. Wybrał tylko kilka tomów, które miał zamiar w wolnej chwili przejrzeć już w zaciszu własnego domu i podał je skrzatowi, aby ten oznaczył je jako &quot;&lt;em&gt;wypożyczone&lt;/em&gt;&quot;. Pozostałe księgi magiczny sługa odłożył na wysokie półki, nie zwracając na siebie większej uwagi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Postanowili udać się do Dziurawego Kotła na ognistą whisky. Żaden z nich nie był bezwzględnym zwolennikiem picia, z zasady robili to bardzo rzadko. Jednak niezbyt często bywali na ulicy Pokątnej, a pobliski pub kojarzył im się z niesamowitą atmosferą i wspomnieniami wakacji przed siódmą klasą w Hogwarcie. Nie zdążyli jednak nawet zbliżyć się do magicznego wejścia, ponieważ ich uwagę przykuła zbieranina ludzi tuż przy jednym z mniejszych sklepików. Mieli poważny problem z przepchnięciem się przez tłum, bowiem każdy chciał zobaczyć, cóż też się wydarzyło. Z samego środka wydobywały się krzyki i trzaski, jakby ktoś się pojedynkował i miał zdecydowaną przewagę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Boże, ona jest straszna – powiedziała ze strachem jedna z kobiet, która najwyraźniej postanowiła opuścić centrum zamieszania. Na jej twarzy pojawiła się odraza i wtedy Syriusz zrozumiał, któż też mógł się znajdować pośrodku tłumu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mildred O&#39;Harrow stała naprzeciw dwóch leżących na ziemi mężczyzn. Obydwoje byli zabrudzeni własną krwią, jeden z nich ledwie oddychał. Z powykręcanymi rękoma wyglądali bardziej jak karykatura człowieka, ale auror najwyraźniej w ogóle się tym nie przejmowała. Usiadła sobie na jednej z ławeczek, uśmiechając się do zszokowanego tłumu i zapaliła papierosa. Jej jasne loki powiewały na wietrze, przez co wyglądała jak prawdziwa wiedźma.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co się stało? – zapytał Syriusz jednego ze stojących obok niego czarodziejów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem – wysapał wciąż pogrążony w szoku mężczyzna. Przetarł pot z twarzy i spojrzał na zamyślonego Jamesa. – Nagle wyskoczyła w ogóle nie wiadomo skąd i zaatakowała dwóch panów w sklepie. Kazała im wyłazić, powaliła ich na ziemie, oni krzyczeli coś &quot;o co chodzi, o co chodzi&quot;, ale ona nic. Co to jest za potwór?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Auror – wyjaśnił Syriusz, przypatrując się zadowolonej z siebie Mildred. Najwyraźniej tłum gapiów w ogóle jej nie przeszkadzał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zaraz pojawią się goście z ministerstwa – zauważył James. – Lepiej stąd spływać, zanim nas zauważą. Ty i tak za często spotykasz Doriana Rogersa.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/07/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-6.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-1602320625618289437</guid><pubDate>Wed, 12 Jul 2017 18:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-12T11:04:41.279-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 5</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Godwin Mesterelonos Nastiwarinauseros. Tak się nazywał i tak kazał do siebie mówić. Żadnych skrótów, żadnych ułatwień. Siedział na fotelu przed kominkiem niczym król, który przyjmował na audiencji wieśniaków i plebs. Odrobina pogardy, kapka wyższości i kropelka politowania jak to się powiadało w Killearn.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tyle razy ci mówiłem, głupa dziewczyno, że pijam kawę z ziaren indyjskich a nie z jakiegoś peruwiańskiego syfu! - krzyczał do swojego wnuka Godwin Mesterelonos Nastiwarinauseros. Chłopiec cofnął się o kilka kroków, wzdychając ciężko. Zerknął na myjącego szklanki barmana i na jego twarzy zakwitł rumieniec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To są ziarna indyjskie, dziadku – skłamał chłopiec. Przetarł pot z czoła i odgarnął swoje długie włosy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co tam mamlesz pod nosem? Mów głośniej! – wrzasnął starzec. Zaczął dłubać w uchu, jakby poszukiwał tam skarbów... i najwyraźniej coś znalazł, gdyż po zakończonej czynności przez dłuższą chwilę wpatrywał się w swoje palce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kawa jest indyjska! – krzyknął głośno chłopiec, wciskając starcowi kubek z napojem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co?!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś upierdliwy i do tego głuchy, dziadku...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja ci dam zaraz głuchy! Co za młodzież dzisiaj rośnie. Za knuta szacunku!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Czwórka osób obserwowała tę scenę z kąta gospody. Mieli niewyraźne miny, jakby wahali się między współczuciem, a rozbawieniem. Jednak nawet i bez przytłaczającej rozmowy dziadka w wnukiem, atmosfera wśród nich była uciążliwa i wcale się to nie zmieniło, kiedy jedna z osób opuściła pomieszczenie tanecznym krokiem. Wręcz przeciwnie – pozostali mężczyźni utknęli w ciszy, a gdy najbardziej rozczochrany spośród nich spróbował się zaśmiać... choćby najciszej... jego przyjaciel posyłał mu groźne spojrzenie. Sam zresztą zaczął rozglądać się dookoła, chociaż nie wiadomo z czego to wynikało – faktycznego zainteresowania miejscem czy też chęcią znalezienia sobie jakiegokolwiek zajęcia do powrotu Natalie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gospoda nic się nie zmieniła od czasu ostatniej wizyty Syriusza w Leonoscars, chociaż za każdym razem młody mężczyzna dostrzegał więcej szczegółów. Wśród kobiet największą popularnością w tym nietypowym namiocie cieszyły się dwa fotele przy kominku, mężczyźni z kolei woleli okrągły drewniany stół w kącie, przy którym grali w karty albo planszówki – najlepiej w trolojada, chociaż nie zabrakło zabaw, których ani Syriusz, ani Peter, ani już tym bardziej James nie znali. Sam barman Bertram wydawał się w gospodzie postacią niezwykłą, bowiem pojawiał się i znikał jak za machnięciem różdżki. Niewiele mówił, ale każdy traktował go z wyjątkową sympatią, jakby człowiek ten był duszą towarzystwa. Tylko Godwin Mesterelonos Nastiwarinauseros zwracał się do niego jak do lokaja, ale Bertram widać był już do tego przyzwyczajony, bo w ogóle nie reagował. W tamtym momencie zresztą przebywał na zapleczu, które Syriuszowi kojarzyło się z tajnymi korytarzami w Hogwracie – tylko dla wybranych.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wszystko tu jest inne – zauważył James, a w jego głosie wciąż można było dostrzec nutkę ekscytacji. Siedział na jednej z ławek, trzymając w dłoniach wypełniony kufel. – Kobiety jakieś takie nieangielskie, piwo gorzkie jak cholera jasna, ciekawe jak smakuje ich żarcie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jesteśmy tu na wycieczce krajoznawczej – powiedział oschle Syriusz i wbił spojrzenie w Godwina Mesterelonosa Nastiwarinauserosa, który groził palcem swojemu wnuczkowi. James tylko wzruszył ramionami i wymienił rozbawione spojrzenie z Peterem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Siedzieli tam jeszcze z dobrą godzinę, nim do gospody wkroczyła kolejna osoba. Syriusz wstał szybko... być może nazbyt szybko, aby jak najszybciej określić tożsamość przybysza. Jego intencje były czyste jak woda źródlana, ale James i tak wybuchnął głośnym śmiechem, przez co przyjaciel zdzielił go łokciem w twarz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Sprowadzasz same problemy, Syriuszu Black – przemówił wchodzący do izby Raphael, po czym powiesił na jednym z wieszaków swój ciężki, skórzany płaszcz. – Nie sądzę, by Mauron chciał z tobą rozmawiać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Do twojej wioski zawitał Śmierciożerca – powiedział Syriusz. – Nie z mojej strony powinieneś doszukiwać się zagrożenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna skwitował to uniesieniem swoich krzaczastych brwi, a Syriusz prychnął cicho. W tamtym momencie mógłby wyłożyć dziesiątki przykładów ataków zwolenników Voldemorta, których nie spodziewali się nawet tak zarozumiali i pewni siebie ludzie jak mężczyzna z brodą, tylko po co? Raphael stosował dosyć prosty podział na Leonoscars i resztę świata, i był święcie przekonany, że reguły obowiązujące w tej drugiej kategorii w żadnym razie nie dotyczą jego ukochanej wioski.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nas nie interesują wasze ministerialne wojny – dodał po chwili ciszy Raphalel. – Niech sobie ten Lord robi, co mu się podoba. W Leonoscars nie ma czego szukać. Tutaj nie ma magii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz zaśmiał się krótko. Doskonale wiedział przecież, że brak możliwości korzystania z czarów wynika z niczego innego tylko właśnie samych czarów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ciekawe jak Voldemort potraktuje zdrajców własnego pochodzenia – wtrącił James. – Którzy zamiast dzierżyć w dłoni różdżki i razem z nim budować nowy porządek świata, wolą żyć w lesie jak prymitywni mugole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To, że nie żyjemy jak wy, wywyższający się ponad innych gamonie, nie znaczy, że preferujemy życie mugoli. Nasza wioska, nasza sprawa – odparł twardo mężczyzna, drapiąc się nerwowo po brodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powiedz to Voldemortowi – rzucił kpiąco James. – Na pewno zrozumie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przy każdym dźwięku imienia Czarnego Pana Raphael zaciskał pięści, ale nie wzdrygał się, jak to miało miejsce w świecie poza Leonoscars. Najwyraźniej sam Voldemort wywoływał u niego złość i irytację, a nie strach. Nie do końca jednak można było określić, z czego to wynikało – odwagi, męstwa, a może po prostu ignorancji, niewiedzy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Z tego, co wiem, na razie nie jest w stanie nawet postawić się Albusowi Dumbledore&#39;owi. Z jakiego powodu miałby atakować naszą puszczę? – zapytał Raphael, patrząc Jamesowi prosto w oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Z dokładnie tego samego, z jakiego morduje mugoli, szlamy i osoby postronne – wycedził, wytrzymując spojrzenie mężczyzny. – Nie pasujecie mu do obrazka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tym momencie Natalie wkroczyła do izby w towarzystwie człowieka, który był dla Syriusza kwintesencją Leonoscars – miał niezwykle bladą, prawie białą skórę, na której jawiła się cała masa czarnych znaków. Każdy z nich charakteryzował się dziwnym, niepowtarzalnym kształtem, którego młody Black nie potrafił w żaden sposób zinterpretować. Najprawdopodobniej był to właśnie Mauron, który, wedle Raphaela, miał nie zechcieć z nimi rozmawiać. On i mężczyzna z brodą przez chwilę taksowali się spojrzeniem, aż w końcu ojciec Natalie spoczął na fotelu usadowionym niedaleko starca, który poruszał się niespokojnie na swoim &quot;tronie&quot;, poprawiając o wiele za duże spodnie. Chyba chciał wyjść na kogoś, kto miał ważniejsze sprawy na głowie, ale czujne spojrzenie jawnie temu przeczyło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Natalie wspominała, że macie jakiś problem – rzekł Mauron, rozglądając się po całym pomieszczeniu. Ian podbiegł do zgromadzonych i zaczął nasłuchiwać, ale po groźnym spojrzeniu Raphaela wycofał się. Syriusz wymienił spojrzenie z Jamesem, który kiwnął mu zachęcająco głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Podczas mojej pierwszej wizyty w Leonoscars spotkałem się tutaj z pewnym mężczyzną – zaczął swoją opowieść Syriusz. Chciał jak najdokładniej przedstawić powagę ostatnich wydarzeń, dlatego już kilka dni wcześniej przygotował sobie przemowę. Jednak w tamtym momencie miał w głowie pustkę, kompletnie nie mógł sobie przypomnieć, jak to wszystko wyglądało... nawet nie potrafił znaleźć przyczyny swojego rozkojarzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A kim ty u diabła jesteś? – zaskrzeczał staruszek, wtrącając się tym samym do rozmowy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie pamięta mnie pan? – zapytał Syriusz, chociaż znał odpowiedź. W końcu rozmawiał z osobą, która myliła własnego wnuka z dziewczyną. – Jakiś miesiąc temu odwiedziłem Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic nie pamiętam.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chodzi o to – tłumaczył głośno młodzieniec, starając się ignorować Godwina – że tamtego dnia był tutaj pewien człowiek. Wyglądał, jakby stoczył walkę z hipogryfem. Był cały poobijany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko im walki teraz w głowach. Z kim się biłeś? – ponownie wtrącił Godwin Mesterelonos Nastiwarinauseros. – Z Hipokrytem?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co...?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Próbował być cierpliwy. Próbował, ale chyba nie należał do mistrzów ukrywania swoich emocji. Pulsowała mu skroń, nad czym nie potrafił zapanować. Była to oznaka rozdrażnienia, póki co subtelna i znajoma tylko takim osobom jak chociażby Peter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Często pojawia się ktoś obcy w Leonoscars? – wtrącił James, zwracając się do wytatuowanego mężczyzny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Każdego dnia ktoś nawiedza naszą wioskę – rzekł powoli, akcentując chyba każdą możliwą sylabę. – Jednak zazwyczaj są to goście, znają tego czy innego mieszkańca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A ten poobijany mężczyzna? – pytał wciąż James, ale tym razem odpowiedział mu Raphael.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mamy pojęcia, kto to był, ale nawet gdybyśmy wiedzieli, to nic byśmy ci nie powiedzieli, jasne? – zdenerwował się. Nie jestem jakimś plugawym szpiegiem. Jak sobie ktoś chce wchodzić do wioski, to sobie włazi, mnie to obchodzi tyle, co rozmnażanie chochlików. To ten tu – Wskazał palcem na Syriusza. – Zrobił zamieszanie, atakując siedzących w gospodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jednym z nich był Śmierciożerca – warknął Black.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Powiadali nam – zaczął mówić staruszek – strzeżcie się mężczyzny w czerni, bo przyniesie on wam trzynaście zatrutych ziół, które zdziesiątkują plemię wasze. A wtedy z popiołu odrodzi się feniks...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie ma sensu – mruknął do Petera James. Ten tylko kiwnął powoli głową, patrząc zszokowany na Godwina Mesterelonosa Nastiwarinauserosa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zirytowany Syriusz wyciągnął z kieszeni czarny kamień na rzemyku i postawił go na stole.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... który łzami swymi skropi, co to jest?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wszyscy zebrali się wokół kamienia. Nawet Natalie, do tej pory niezainteresowana rozmową mężczyzn, podeszła do stołu. Spojrzała zdziwiona na Syriusza i wypaliła:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mówiłeś, że jesteś już żonaty...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mówiłem, bo nie jestem – powiedział chłodno. – Ten kamień zgubił poobijany mężczyzna. Są na nim wyryte jakieś znaki. Potraficie je odczytać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To przecież Synis – wybąkał Godwin obrażonym tonem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakie Synis, dziadku – wtrącił się znienacka chłopiec. – Nie istnieje coś takiego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie zachichotała i poklepała staruszka po plecach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To pewnie pismo sao – rzekł Raphael, przyglądając się z bliska kamieniowi. – Wygląda dosyć podobnie. Te same charakterystyczne półokręgi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie – powiedział Syriusz, przypominając sobie słowa Lily. – Oni nie zapisywali niczego na kamieniu. Poza tym wyklucza je ta charakterystyczna lina. – Pokazał mężczyźnie pionową kreskę, która w swojej dolnej części tworzyła ostry kąt z pokracznie wydrążoną ośmioramienną gwiazdą.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co mają z tym wspólnego żony? – zapytał James, spoglądając na stojącą z boku Natalie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To jest znak więzi – powiedziała dziewczyna z charakterystyczną dla niej ekscytacją w głosie. – Kiedy mężczyzna spotyka kobietę swojego życia, otrzymuje od niej właśnie taki wisior. Ma on oznaczać, że od tej pory należy on tylko do niej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ależ Natalie, to jest bajka – fuknął Raphael.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale jaka piękna! Poza tym stara Emma mówiła, że Cashile i Nyah...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie jest bajka, tylko legenda – rzekł Mauron. – W Księdze Ostatnich Niepokojów zawarto kilkaset opowieści o starych czarnoksięskich plemionach. Pismo doprawdy zostało już dawno temu zniszczone, ale historie przetrwały wieki. Nawiązują one do kultury i sposoby życia poszczególnych ludów, w tym wypadku dotyczą konkretnie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Surrgów – dokończyła za niego Natalie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz i James wymienili zdziwione spojrzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co to za bajka? – zapytał James z ciekawością w głosie. Usiadł na jednym z krzeseł, gotowy do wsłuchania się w opowieść.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mamy teraz czasu... – zaczął Syriusz, ale przyjaciel uciszył go gestem. Zdezorientowany padł na wolny fotel, jego śladem podążył również Peter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– O miłości – prychnął chłopiec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja opowiadam to najlepiej – powiedziała z przejęciem Natalie. – To było bardzo dawno temu. Jeszcze przed tym, kiedy na świecie pojawił się Godwin Mesterelonos Nastiwarinauseros. W jednym z najbardziej tajemniczych ludów, jakie kiedykolwiek się pojawiły, urodziła się śliczna dziewczyna...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;W tamtym czasie poczciwy Boipelo i jego dobra żona Lungile mieli już jedną córkę, ale była ona chorowita, słaba – kilka lat później zmarła na gorączkę. Nic więc dziwnego, że widok zdrowej i pełnej życia istoty napawał małżeństwo radością, której nie sposób opisać w zwykłej opowieści.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Dziewczynka okazała się jednak nie tylko silna, ale również niezwykle zdolna. Szybko uczyła się szycia, gotowania i ziołolecznictwa, co napawało jej rodziców dumą. Niestety los nie poskąpił jej również wad. Nie należała ona do osób skromnych, a tym bardziej posłusznych. Z każdym rokiem okazywała coraz mniej szacunku dla swojego ojca, co nie podobało się ludziom w wiosce.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Musisz wydać swoją córkę, wtedy pozbędziesz się hańby – mówili do Boipelo ludzie z wioski.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Jednak nikt nie chciał pojąć za żonę złośliwej i bezczelnej dziewuchy. Mijały lata, w rodzinie pojawiały się kolejne dzieci. Jednak według tradycji Surgów ojcu nie wolno było wydawać młodszych córek, dopóki nie znajdzie się wybranka dla starszej. Siostry strasznie cierpiały, ale nic nie wskazywało na zmiany. W końcu wściekły Boipelo zagroził najstarszej, że jeśli nie zgodzi się wyjść za wojownika o imieniu Buru, a tylko taki wyraził chęć poślubienie dziewczyny, to porzuci ją i wyda każdą kolejną siostrę. Jak się można domyślić, pewna siebie córka odmówiła – zwłaszcza że niedoszły kandydat należał do najbardziej tchórzliwych osób w wiosce.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Boipelo spełnił swoją groźbę. Najstarsza pozostawała bezimienna i samotna. Pozostałe cztery siostry cieszyły się swoimi pierwszymi synami, kiedy ona pozostawała pod opieką ojca jako ta skalana i niegodna.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Aż pewnego dnia do wioski trafił młody mężczyzna. Nosił na sobie wiele blizn po czarnoksięskim zaklęciach, z trudem udało się go uratować. Lungile razem ze swoimi dziećmi robiła co w jej mocy, by jakoś postawić gościa na nogi.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Jak cię nazywają? – zapytała najstarsza córka, przemywając wywarem paskudne rozcięcie na brzuchu obcego.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie odpowiedział.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Masz jakieś imię, człowieku? – ponowiła pytanie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– A ty? – przemówił bardzo powoli i bardzo słabo. Wpatrywał się w nią swoimi błyszczącymi od trwającej kilka dni gorączki oczami.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Zaśmiała się. Obcy nie wiedział, że w plemieniu Surgów kobiety zyskują imiona dopiero po zaślubinach. Nie chciała jednak dzielić się tą informacją.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Więcej nie rozmawiali. Obcy powoli wracał do zdrowia, chociaż niektóre blizny miały szpecić jego ciało aż do śmierci. Z czasem nawet zaczął rozmawiać z mieszkańcami wioski, ale wciąż pozostawał pod czujnym okiem Lungile i Boipelo. Wszyscy zazdrościli im takiego gościa, bowiem posiadanie w domu obcego czarodzieja stanowiło dla tutejszych powód do dumy. Próżno szukać dla tego wyjaśnienia, wypadałoby wtedy sięgnąć aż po księgi dotyczące początków tamtejszych ludów, kiedy biali czarodzieje wydawali się skarbnicą wiedzy i źródłem wielkiej magii.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Dlatego właśnie młody mężczyzna traktowany był jak najważniejszy gość z tym, że prawo pierwszego ratunku nakazywało obcemu, aby poślubił dziewczynę wybraną przez człowieka, który go ocalił. Biali czarodzieje nierzadko brali za żony kobiety z dzikich plemion, jednak przy pierwszej sposobności opuszczali wioski i wracali do swych europejskich domów. Tylko nieliczni pozostawali w wioskach i przyjmowali nowo poznane prawa i zwyczaje. Jednak nawet porzucenie nie zmieniało statusu kobiety, która wciąż chwaliła się posiadaniem w rodzinie obcego. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy robili wiele, aby przekazano im prawa pierwszego ratunku. Boipelo jednak nie miał zamiaru rezygnować, nawet jeśli w zamian oferowano mu skrzynie wypełnione złotem. Sam miał w planach wydać najmłodszą ze swoich córek. Była to słodka i delikatna osoba, jednak pozostająca pod ogromnym wpływem najstarszej siostry.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Chcesz go zobaczyć? – pytała z ironicznym uśmiechem.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Mała kiwnęła głową, zakrywając twarz białą siatką. Trzymając starszą siostrę za rękę ruszyła w kierunku namiotu, w którym spał biały czarodziej. Nie odważyła się jednak wejść, zaglądała tylko do środka z ciekawością.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Obcy przybysz spał, trzymając spoconą dłoń na zranionym brzuchu. Miał otwarte usta i mocno zaciśnięte powieki. Starsza siostra podeszła powoli i dotknęła jego policzka.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Cashile – wyszeptała przesuwając swoją dłoń po jego wilgotnej skórze.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Jak do mnie powiedziałaś? – wysapał biały czarodziej, na chwilę odzyskując przytomność.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nadszedł dzień zaślubin. Wokół zabranych tańczyły błękitne płomienie drzewa życia. Wciąż osłabiony mężczyzna czekał na wybrankę, chociaż nie wiedział, jak ta wygląda. Kiedy zobaczył kroczącą ku niego drobną postać zawiniętą w białą jak śnieg chustę, poczuł mieszaninę fascynacji i zdenerwowania. Chwycił ją i podprowadził do kapłana, który dzierżył złotą różdżkę. Cashile znał ten dotyk, znał tę dłoń... mimo to milczał, pogrążony we własnych myślach.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nie słyszał słów kapłana. Wciąż skupiał się na uścisku drobnej rączki, ciepłej i silnej.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Jakie imię nadałeś swojej wybrance? – usłyszał pytanie, które wyrwało go z zamyślenia. Przyjrzał się drobniej dłoni dziewczyny. Był to jedyny kawałek skóry, który mógł w tamtym momencie podziwiać. Przyłożył jej palce do swoich ust. Czuł zapach granatu i olejku różanego.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;– Nyah – powiedział spokojnie.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Nikt nic nie mówił. Zebrani wpatrywali się w dziewczynę, która w tamtym momencie wyciągnęła z sakiewki przyszytej do pasa zdobiącego jej szatę drobny kamień na rzemyku. Zawiesiła go na szyi wybranego.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;- Jesteś mój - powiedziała, a on poznał ten głos.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Delikatny, ale zabarwiony specyficzną nutą, która dodawała mu nieco nieprzyjemny wyraz... – mówiła Natalie, a Syriusz z trudem opanował ziewanie. Położył głowę na stoliku, ale pod wpływem groźnego spojrzenia Raphaela podniósł się szybko. Historia opowiadana przez dziewczynę strasznie go nużyła i nie był w stanie tego ukryć Peter również nie wyglądał na zainteresowanego w przeciwieństwie do Jamesa, który wpatrywał się w dziewczynę z nieudawaną ciekawością.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To była ona, tak? – zapytał. Odgarnął z czoła czarne jak smoła włosy, ale po chwili jakby się rozmyślił i zmierzwił je z wyjątkową i niezrozumiałą dbałością. Natalie posłała mu wesoły uśmiech, ale nie zdążyła odpowiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakie to ma znaczenie? – wycedził znudzony Raphael. – Co ma do tego kamień?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeszcze nie skończyłam! – oburzyła się dziewczyna, ale w tym momencie usłyszeli głośne chrapanie staruszka siedzącego na fotelu przy kominku. Ślina wylewała mu się z otwartych ust i spływała po brodzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dla mnie może to być najstarsza, najmłodsza, sąsiadka a nawet jakaś inna wiedźma. Na cholerę mu ten kamień? Coś ty znowu wymyśliła?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrywał się w córkę ze złością. Drapał się po gęstej brodzie, jak to miał w zwyczaju, ale na jego twarzy można było dostrzec poważną irytację&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic nie wymyśliłam. To opowieść Emmy!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy ta historia ma jakiś koniec? – wtrącił James, marszcząc brwi. On chyba jako jedyny chciał wysłuchać całej opowieści.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie usiadła obrażona na stole i skrzyżowała ręce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To co z tym kamieniem? – zapytał Syriusz, zwracając się bezpośrednio do dziewczyny. Na odpowiedź długo nie musiał czekać. Trzymanie buzi na kłódkę chyba nie było jej najmocniejszą stroną.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kobieta, wychodząc za mąż, ofiarowuje mu talizman. Ten talizman musi być przez nią ręcznie wykonany i w jakiś sposób wiązać się z ich miłością...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak można mówić o miłości między ludźmi, którzy się nawet nie znają? – zdziwił się Raphael. Spojrzał na córkę, zastanawiając się zapewne, gdzie popełnił błąd.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... po zaślubinach mężczyzna nie ma prawa go ściągnąć – ciągnęła Natalie. – Tracąc swój talizman, traci swoją wybrankę... traci życie – zakończyła dramatycznie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dla mnie to jakaś bajka – prychnął Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Masz ciasny umysł – powiedziała, wbijając w niego spojrzenie swoich jasnych oczu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stali razem na środku ogromnego placu, przypatrując się kolorowym kształtom jaśniejącym na niebie. James powiedział, że przypomina mu to zorzę polarną, ale Syriusz nigdy jeszcze nie widział tego zjawiska. Miał zamiar wybrać się kiedyś na północ, ale raczej nie myślał o tym w kontekście tego roku... ani następnego. Były to bowiem tego rodzaju plany, których zrealizowanie należało do &quot;kiedyś&quot;, jeśli znajdzie się odpowiednią ilość czasu, chęci i zdrowia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie trzymała za rączkę małą dziewczynkę, która uśmiechała się na widok pięknego obrazka kreującego się tuż nad ich głowami. Źródło światła stanowiło tutaj ognisko – jeszcze kilkanaście minut wcześniej ugaszone tajemniczymi substancjami, których znaczenia, pochodzenia nie znał ani Syriusz, ani James, ani tym bardziej Peter. Zamiast ogni z poukładanych kawałków drewna wydobywał się błyszczący setkami kolorów dym, który tworzył wokół nich serię niepodobnych do niczego kształtów, by ostatecznie unieść się ku górze, czemu towarzyszyły oklaski mieszkańców Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To Perun! – krzyknął chłopiec o piegowatej buzi, a jego ojciec chwycił go pod pachami i usadowił na swoich ramionach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Duchy lasu będą chronić przed złymi mocami nawiedzającymi nas z zewnątrz – powiedział do nich Mauron, zakładając swój kaptur na głowę. Syriusz wymienił spojrzenie z Jamesem, na którego twarzy zakwitł pogodny uśmiech. Do tej pory wydawało mu się, że cała ceremonia jest tylko okazją do wypicia niezliczonych litrów alkoholu, jednak teraz miał pewność, iż wypuszczanie duchów lasu to nic innego jak coroczne odnawianie magicznej bariery, która czyniła wioskę Leonoscars tak wyjątkową. Nie wiedział doprawdy, w jaki sposób powstaje to tajemnicze zjawisko, jednak nie miał to dla niego wielkiego znaczenia – tańczące kłęby dymu wydawały mu się wręcz hipnotyzujące i wymywały z umysłu wszelkie pospolite myśli.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Do Natalie podbiegł jeden z młodych mężczyzn, uśmiechając się przy tym wesoło. Dziewczyna objęła go mocno, mówiąc coś, czego Syriusz w żadnym razie nie mógł dosłyszeć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dostałem wiadomość od Lily – powiedział James, nie odrywając wzroku od świateł tańczących na niebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No? – zapytał Syriusz, bowiem na nic bardziej kreatywnego nie było go stać. W jego głowie nie znalazło się miejsca dla niczego, co nie było kolorowym dymem wydobywającym się z ogniska.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeszcze nie teraz – odparł James. Powoli odwrócił się w stronę przyjaciela i dodał: – Wrócisz tu jeszcze?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiem – odpowiedział, chociaż gdzieś w jego podświadomości z kłębów dymu ukształtowała się postać, której nigdy wcześniej nie widział, a jednak z jej ust wydobywał się cichy głos...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&quot;&lt;em&gt;Przecież wiesz&quot;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/07/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-5.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-8415617695566257155</guid><pubDate>Sun, 02 Jul 2017 18:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-02T11:57:05.480-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 4</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W sypialni paliła się tylko jedna świeca, ale siedzącej przy lustrze kobiecie w białym szlafroku to nie przeszkadzało. Delikatnie czesała wyjątkowo zadbane włosy, wpatrując się we własne odbicie. Przygryzła dolą wargę, jakby chciała sprawdzić, czy wygląda to dostatecznie pociągająco. Zadowolona z efektu uśmiechnęła się do siebie. Wyciągnęła z szuflady małe flakoniki z eliksirami, które zaczęła wcierać w złote kosmyki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Długo tak będziesz się stroić? – zapytał. Przetarł oczy i spojrzał z zaciekawieniem na kobietę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szczotkowanie włosów to bardzo ważna czynność dnia. Ważna i niezwykle intymna, więc przestań się tak patrzeć – powiedziała głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji, nie przerywając zabiegów pielęgnacyjnych.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Intymna... też mi coś – odparł, ziewając. Przez chwilę leżał, wpatrując się w sufit. Już dawno przyzwyczaił się do wymalowanych na nim bukietów kwiatów różnej maści, jednak wciąż czuł się przytłoczony ich &quot;obecnością&quot;. Rośliny bowiem nie tylko wyglądały jak żywe, ale budziły w nim niepokój, jakby wijące się pędy miały opuścić swoje więzienie i zacząć go dusić w chwili, w której nie będzie się tego spodziewał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zmarszczył brwi, przypominając sobie ostatnie wydarzenia. Ostatnio nic nie układało się po jego myśli i wątpił, by szczęście zaczęło mu sprzyjać. Czuł, że z jakiegoś powodu los sobie z niego kpi, a nawet do tej pory oczywiste sprawy wydawały mu się skomplikowane i nie do rozwikłania. Starał się odrzucić myśl o budzącym się do życia bólu głowy, który ostatnimi czasy dokuczał mu nazbyt często. Splątana roślinność na suficie tylko to nieprzyjemne uczucie pogłębiała, więc zmusił się do wstania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Już idziesz? – zapytała kobieta, wciąż wpatrując się w lustro. Najwyraźniej skończyła pielęgnować włosy, bo malutkie flakoniki zniknęły ze stolika. – Mógłbyś chociaż powiedzieć, co u ciebie słychać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Interesuje cię to? – zaśmiał się. Sięgnął po leżące na podłodze skarpetki i obejrzał je z każdej strony. Starał się wymusić w miarę neutralny wyraz twarzy, chociaż ucisk w czaszce doskwierał mu coraz bardziej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To chyba oczywiste.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wstała i podeszła powoli do Syriusza. Nie miał pojęcia, czy dostrzegła w jego oczach dyskomfort. Wolał, by nie widziała. Nie chciał jej niczego tłumaczyć... nawet jeśli nie musiał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie poznaję cię, Aileen – powiedział, kiedy kobieta usiadła obok i dotknęła jego policzka. Na jej twarzy zakwitł tajemniczy uśmiech.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To co u ciebie... słychać?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Poczuł jej oddech przy swoim uchu. Doskonale wiedział, co to za gra, ale nie miał na nią czasu. Odepchnął od siebie kobietę i zaczął wkładać spodnie. Aileen fuknęła obrażona, ale najwyraźniej się poddała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś taki nieromantyczny – westchnęła rezygnując ze swojego uwodzicielskiego tonu. Położyła się na plecach i zaczęła oglądać idealnie wypielęgnowane paznokcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Następnym razem porozmawiamy – powiedział, starając się przyjąć pozę winowajcy, chociaż wcale nie było mu przykro.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rzadko odwoływali się do dłuższych konwersacji. Zazwyczaj ograniczali się do kilku faktów ze swojego życia, a potem wykorzystywali czas w znacząco inny sposób. Aileen pracowała jako redaktorka kobiecego pisma &quot;Czarownica&quot;, które swoim nakładem powoli zbliżał się do popularniejszej &quot;Kobiety Pokątnej&quot;. Znali się jeszcze z czasów szkoły, kiedy James stosował swoje końskie zaloty wobec Lily, a Syriusz potrzebował jednej dziewczyny, by odczepiła się od niego reszta damskiego grona łowców. Aileen nadawała się idealnie: o nic nie pytała, niczego nie wymagała. Sama z pewności wierna nie była, ale ani tego Syriusz od niej nie wymagał, ani nie było mu to do niczego potrzebne. Jedyne, co mu przeszkadzało to świadomość, że ta relacja prędzej czy później będzie musiała się skończyć i nie miał na to zbyt wielkiego wpływu – nie on podejmował tutaj decyzję. Zastanawiał się tylko, kiedy to &quot;prędzej czy później&quot; spotka i jak się w tym odnajdzie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Następnym razem, to ja mogę nie mieć czasu na rozmowy – rzuciła Aileen, przesuwając palcami po zgrabnej nodze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak jak i tym razem – odparł Syriusz, wpatrując się w jej wędrującą dłoń, która bynajmniej nie zatrzymała się tam, gdzie w zasadzie powinna, gdyby Aileen nie była sobą. Westchnął ciężko, walcząc z samym sobą, ale w końcu podszedł do kobiety i pocałował ją w policzek.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zostań – rzuciła, przyciągając go do siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chwycił ją za nadgarstek, uśmiechnął się przepraszająco i skierował w stronę wyjścia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Był w środku ciemnego, gęstego lasu. Snująca się mgła tworzyła atmosferę żywcem wyciągniętą z horroru. Co jakiś czas słyszał szelest liści, ale nie wiedział, czy to tylko odgłos przebiegającego zwierzęcia, czy może szpiegującego go człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Obecność drugiej osoby była niemalże namacalna, jednak w żaden sposób nie potrafił wskazać, gdzież ów intruz się znajdował. Rozglądał się na boki, ale w takiej ciemności niewiele mógł zobaczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu dostrzegł błyszczące, żółte oczy w jednym z krzewów. Pobiegł w tamtym kierunku, po drodze potykając się o leżącą na ziemi gałąź. Niestety, nim zdążył znaleźć się na miejscu, ślepia zniknęły, a z nimi tajemnicza istota. Zaklął pod nosem, a oburzone sowy, do tej pory siedzące na jednej z gałęzi, odleciały, robiąc zdecydowanie zbyt wiele hałasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Cześć Syriuszu. – Usłyszał głos za sowimi plecami. Machinalnie odwrócił się. Zobaczył znajomą twarz, chociaż była w opłakanym stanie. Ozdabiała ją masa siniaków, krwi i zadrapań.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Caradoc? Co ci się stało? – zapytał z nutą strachu w głosie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież wiesz...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Poczuł straszliwy ucisk w głowie. Starał się nie zwracać na niego uwagi, ale obraz jakby rozmazywał się przed jego oczami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie powinno cię tu być. Miałem to zrobić sam – powiedział, starając się skupić na otaczającym go lesie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widać ktoś zmienił zdanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Złapał się za włosy. Teraz nie dostrzegał już nic poza gęstą mgłą i pociętą twarzą Caradocka. Spróbował ruszyć kilka kroków do przodu, ale jego nogi jakby straciły siłę, bo po chwili ugięły się pod ciężarem jego ciała. Padł na ziemię, wciąż trzymając się za włosy. Kręciło mu się w głowie, ale zdołał wykrztusić:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wynoś się stąd...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tej zimy śnieg niestety nie zaszczycił swoją obecnością wyczekujące na niego dzieci, jednak nikt nie mógł mieć pretensji do ładnej pogody, świecącego słońca i bezchmurnego nieba. Przynajmniej było ciepło. Ptaki ćwierkały zdezorientowane na dachu jednego z domów w Dolinie Godryka, tworząc specyficzną i bardzo nieświąteczną atmosferę. A jednak w salonie można było dostrzec kilka zimowych ozdób, chociaż całość mieściła się w granicach dobrego smaku: pachnąca choinka, błyszczące lampki, ręcznie malowane bombki. Wszystko to sprzyjało tworzeniu rodzinnej atmosfery, chociaż z pewnością czegoś brakowało. Wiedzieli o tym jednak tylko mieszkańcy domu, a nie mieli ochoty się tym dzielić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James Potter uderzał pięścią w radio, jakby to miało naprawić uszkodzony sprzęt. Mruczał pod nosem formuły zaklęć, jednak z głośnika wciąż wydobywał się trzeszczący, mugolski bełkot.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przestań już – powiedziała Lily, stawiając na stole wazę. Marszczyła nos, jakby przeszkadzał jej zapach tego, co w naczyniu pływało.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zdrowy tryb życia, Lily? – zażartował Syriusz, przypatrując jej się zza stołu. Zajrzał do wazy, w której znalazła się w jego mniemaniu &quot;zielona papka&quot;, którą większość społeczeństwa pospolicie nazywała jarzynową. – Nie macie żadnego mięsa?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Marudź tak dalej, to będziesz jadł czerstwy chleb i suchy ser – rzuciła ze złością.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James wciąż walczył z radiem, z którego wydobywał się coraz głośniejszy szum.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie denerwuj się tak, przecież nie chciałem cię obrazić – powiedział Syriusz. – Wszystko w porządku?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James, powiedziałam dość! – warknęła, nie odwracając się w stronę męża.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No co z tym jest? – wymamrotał pod nosem James, podnosząc sprzęt do góry i przypatrując mu się z bliska. Lily podeszła do niego, szybkim ruchem wyrwała mu radio z dłoni i rzuciła nim o ścianę. James spojrzał na nią zdezorientowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zwariowałaś? To nasz jedyny kontakt z muzyką. Mam kupić gitarę?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie odpowiedziała. Odwróciła się na pięcie i poszła do kuchni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ją ugryzło? – szepnął do niego Syriusz, zerkając na kawałki plastiku leżące na podłodze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślisz, że wiem?&amp;nbsp;&lt;em&gt;Reparo&lt;/em&gt;&amp;nbsp;– powiedział, celując różdżką w szczątki radia. Powoli wszystkie części sprzętu złożyły się w całość. Z głośnika zaczął wydobywać się czysty dźwięk piosenki &quot;czarna chimera&quot;. James spojrzał zdziwiony i odstawił przedmiot na półkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– I powiedz, że od uderzenia sprzęt się nie naprawia – zaśmiał się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Oooo... dobra gitara...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Obydwoje zamilkli, wsłuchując się w utwór. James nucił sobie pod nosem, podczas gdy Syriusz wyciągnął z kieszeni czarny kamień zawieszony na cienkim rzemyku – lekki , niezbyt wielki, wykonany z dosyć dziwnego kruszcu, którego nie potrafił zidentyfikować. Znaki wyryte były dosyć topornie, jakby zabrało się za to dziecko. Nie określał przedmiotu jako źródła jakiejkolwiek magii, był nazbyt zwyczajny. Przypatrywał mu się przez dłuższą chwilę, a siedzący na drugim krześle Peter zaglądał mu przez ramię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dziesiąty raz już go wyciągasz. Przecież ustaliliśmy, że nie mamy pojęcia co oznacza – wysapał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Muszę się spotkać z Dumbledorem – rzekł spokojnie Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To też już ustaliliśmy – dodał z przejęciem Peter. Zerknął na Jamesa, jakby szukał w nim poparcia, jednak ten milczał, kołysząc się w rytm muzyki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Minął miesiąc – rzucił z irytacją Black, spoglądając na przyjaciół. Podrzucił kamień kilka razu i położył go na stole. Chyba jednak nazbyt go w tym miejscu denerwował, bo po chwili ponownie chwycił go i schował do kieszeni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Z radia wydobywał się niski głos wokalisty, który delikatnie przebijał się przez dźwięki ostrej gitary i perkusji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;A czarna bezczelna chimera,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;Co drogie dziś nam zabiera.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak, tak. Dumbledore traktuje nas nie w porządku – pokiwał głową Peter. James nie zwracał na nich uwagi, nucił sobie pod nosem, wyglądając co jakiś czas do kuchni.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ma dużo spraw na głowie – wytłumaczyła Lily wchodząca w tym momencie do salonu z naręczem talerzy. James przyciągnął ją do siebie i zaczął śpiewać jej do ucha razem z wokalistą zespołu. Lily zaśmiała się tylko, próbując utrzymać zastawę w rękach. – Głupi James Potter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Śliczna Lily Potter – dorzucił, biorąc od niej talerze. Pocałował ją radośnie w policzek, przez co wyraz twarzy kobiety złagodniał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Rzucajcie we mnie dalej tą swoją miłością, to się porzygam – powiedział poirytowany Syriusz, co James ponownie skomentował głośnym śmiechem, ale puścił swoją żonę. Peter jakby się zaciął i nie wiedział, po której stronie stanąć, ostatecznie decydując się na neutralność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zabrali się za obiad. Syriusz skrzywił się w pierwszym momencie, ale jako że od świtu nic nie jadł, postanowił nie marudzić – zwłaszcza, że Lily była niezwykle wrażliwa, jeśli chodzi o jej podrygi w kuchni. Peter chyba nie miał najmniejszego problemu ze smakiem zupy, bo zaraz po skończeniu jednego talerza zabrał się za kolejny. James albo już przywykł albo zwyczajnie nauczył się nie wyrażać myśli dotyczących potraw żony – z jego twarzy nie znikał pogodny wyraz twarzy, chociaż momentami wydawało się, że zaraz parsknie śmiechem. O dziwo, najbardziej krzywiła się Lily, która już po pierwszej łyżce zamarła i wpatrywała się w talerz przez dłuższą chwilę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co jest ze mną nie tak? – wymamrotała do siebie. Uderzała nerwowo palcami w stół, przegryzając wargi.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A nie możemy dać sobie spokój z Dumbledorem? – wypalił James, a Lily spojrzała na niego zszokowana. Chyba zdał sobie sprawę, że jego uwaga wywołała dosyć dziwne wrażenie, więc dodał: – Na pewno nie chce, byśmy teraz czekali nie wiadomo ile czasu. Możemy przecież sami się czegoś dowiedzieć. Ostatnio powiedział nam, że sprawdzi to, jak tylko upora się z innymi problemami. To chyba lepiej, jak trochę go w tym wyręczymy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jestem entuzjastką działania na własną rękę – rzuciła Lily.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie jest działania na własną rękę, tylko kontynuowanie zadania, które trafiła do nas wcześniej – powiedział chyba trochę zbyt ostro James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko, że teraz mamy trochę inne zadanie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Które stoi w miejscu – burknął.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak cały Zakon – dodał Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zapadła cisza. Nikt nie miał ochoty pociągnąć tematu. Walka z Voldemortem i jego zwolennikami w niczym nie przypominała wyobrażeń Syriusza. Kiedy pierwsza raz usłyszał o Zakonie Feniksa, od razu przed jego oczami stanął obraz bitwy, w której powalali przeciwników na ziemię, a rozwiązywanie zagadek trwało raptem kilka dni, niczym w książkach o&amp;nbsp;&lt;em&gt;szpiegujących.&lt;/em&gt;&amp;nbsp;Jednak z każdym kolejnym tygodniem do Syriusza docierało, że błądzi po omacku, w dodatku bez żadnego wsparcia Ministerstwa Magii, które teoretycznie powinno opowiedzieć się po stronie dyrektora Hogwartu. Większość spraw, które miały ich prowadzić ku zwycięstwu, pozostawała nierozwikłana. Zaczynali coś, a potem czekali, aż wszystko samo się rozwiąże. Ostatecznie nic się nie zmieniało albo zwyczajnie przeobrażało się w coś o wiele gorszego. Śmierć Edgara Bonesa i jego rodziny dwa miesiące wcześniej wcale nie poprawiała im humoru, a brak emocji z tym związanych wpędzał ich w jeszcze większy dół emocjonalny. Wszyscy już tak przyzwyczaili się do nawiedzających ich z każdej strony wieściach na temat morderstw na znajomych im osobach, że często po takiej informacji przechodzili do codzienności. Jednak była to codzienność o wiele smutniejsza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No pokaż ten kamień – powiedziała Lily do Syriusza, przerywając milczenie. Ten podał jej tajemniczy przedmiot jakby od niechcenia... już nie pierwszy raz to robił.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Lily przez dłuższą chwilę próbowała odczytać znaki wyryte na kamieniu. Wyciągnęła różdżkę i cicho wymawiała nieznane mu formuły. Wokół niej zaczęły tańczyć dziwne, oliwkowe płomienie, które co jakiś czas uderzały w trzymany przez nią przedmiot. James bujał się na krześle, obserwując swoją żonę z ciekawością, podczas gdy Syriusz i Peter wymienili porozumiewawcze spojrzenie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nic mi to nie mówi – rzekła po kilku minutach. – Naprawdę nic.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Bynajmniej ich to nie dziwiło. Już kilka razy przerabiali odczytywanie znaków na kamieniu, Lily nawet udała się do londyńskiej biblioteki, by sprawdzić słowniki runów, hamarów, sao czy innych starodawnych pism. Jednak w żadnym z nich nie znalazło się nic, co mogłoby stanowić jakąkolwiek wskazówkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie pozostaje nam nic innego, jak jechać do Leonoscars – zaproponował James. – Tylko oni mogą...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Byłem już tam, dwa razy. Ale miejscowi milczą jak zaklęci – przerwał mu Syriusz. Wstał poruszony i zaczął chodzić w kółko po salonie. Zatrzymał się przy kominku, na którym stało kilka razem ze zdjęciami. Irenaeus i Martha Potterowie wpatrywali się w niego z uśmiechem, obejmując dziesięcioletniego, rozczochranego chłopca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może źle do nich podszedłeś – powiedziała Lily. – Ludzie z tej wioski chyba niespecjalnie przepadają za wywiadem. Ukrywają Leonoscars w lesie, nic nie mówią o zaklęciach, które mają ich chronić. Nic dziwnego, że nie chcieli się zwierzać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tylko oni nie chcieli w ogóle rozmawiać. Nawet na niego spojrzeć – zapiszczał Peter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A ta Natalie? – zapytała Lily, na co James parsknął śmiechem. Syriusz spojrzał na niego z wyrzutem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ona ma jajo zamiast mózgu. Nic nie rozumie z tego, co się do niej mówi – powiedział, a Peter pokiwał gorliwie głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie ty masz do niej mówić, ale ona do ciebie – zauważyła.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale jej się nie da słuchać! – zawołał ze złością, co James skwitował kolejnym parsknięciem. Syriusz spojrzał na niego zdenerwowany. – A tobie co tak do śmiechu?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie, wydaje ci się. – James zrobił głupią minę. Starał się za wszelką cenę zamaskować złośliwy uśmieszek, ale niespecjalnie mu to wyszło.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli będziesz do tego podchodził w ten sposób – mówiła Lily – nigdy niczego się nie dowiesz. Postaraj się jakoś ją podejść. Może nie powie nic ciekawego, ale chociaż zapozna cię ze znaczącą osobą. Przecież ten przywódca to jej ojciec&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie wiadomo, czy to przywódca – wtrącił Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale z pewnością ktoś istotny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zgadzam się z Lily... – powiedział powoli James.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Też mi nowość – mruknął Syriusz. James tylko uniósł brwi, ale nie skomentował tej uwagi. Wzruszył ramionami i rozsiadł się wygodnie na krześle. Przeczesał ręką swoje czarne włosy, paradoksalnie robiąc jeszcze większy bałagan na głowie. Przez chwilę mierzyli się z Syriuszem spojrzeniami, bezgłośnie wyrażając myśli. W końcu jednak Black ustąpił. – Świetnie, niech wam będzie. Ale tym razem nie idę tam sam... ani z Liną. Pójdziesz ze mną James i sam będziesz gadał z tą psychopatką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja też bardzo chętnie... – dodał Peter.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No to ustalone.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie potrafili zdecydować się na termin ponownego wyjazdu do Leonoscars. Zwłaszcza, że już od dłuższego czasu wyczekiwali na wiadomość od Remusa, który został wysłany przez Dumbledore&#39;a w góry, by tam interpretować nastroje wilkołaków. Peter doprawdy pochwalił pomysł dyrektora Hogwartu, ale Syriusz wiedział, że dłuższe przebywanie Lunatyka w takim towarzystwie może wpędzić przyjaciela w depresję. Zwłaszcza, że Remus miał raczej delikatne usposobienie i często pojawiały się u niego oznaki melancholii.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu jednak nastał taki moment, w którym odkładanie wizyty w wiosce było już przesadą. Dlatego właśnie spakowali najważniejsze rzeczy i ruszyli w drogę, wymuszając na Lily obietnicę, że gdy tylko dotrze do niej wiadomość o Remusie, zaraz im ją przekaże.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz nie był zachwycony koniecznością ponownego wyjazdu... poprzednie nic pozytywnego nie przyniosły, nie licząc nadmiaru towarzystwa upierdliwej Natalie, która najwidoczniej obrała go sobie jako cel. Nie mógł jednak nie odczuwać pozytywnej adrenaliny związanej z wędrówką do serca lasu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Za czwartym razem poszło mu już dużo lepiej. Nie zdziwiła go blokada magii zaraz za głazem w środku puszczy. Nie widział większego problemu w znalezieniu góry, na którą trzeba było się wspiąć, by dotrzeć do ogromnego urwiska, a sam skok nie powodował zawrotów głowy. Nawet udało mu się wylądować na nogach, a nie na twarzy. Uznał to za swój osobisty sukces, chociaż niespecjalnie podobało mu się, że James nie widział absolutnego żadnego problemu w rzuceniu się z urwiska, a nawet nazwał to &quot;świetną zabawą&quot;. Wylądował o wiele zgrabniej niż Syriusz, chociaż była to jego pierwsza wizyta w Leonoscars. O dziwo, humoru nie poprawił mu pokraczny Peter, którego ze skały trzeba było zepchnąć siłą. W tym momencie pluł błotem na prawo i lewo, patrząc z wyrzutem na przyjaciół, jakby jego upadek wynikał z ich złośliwości, a nie jego niesprawności.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wstawaj, Glizdogonie – powiedział James, podając przyjacielowi rękę. Rozglądał się na boki, podziwiając otaczającą go wokół przyrodę, która od czasu wizyty Syriusza niewiele się zmieniła. Drzewa wciąż były obrośnięte liśćmi, a niemalże każdy kamień pokrywał mech – roślinność Leonoscars widać kpiła sobie z zimy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Razem ruszyli w kierunku wioski. Peter nie wyglądał na zadowolonego, z kolei James kipiał entuzjazmem. Z uśmiechem na ustach mijał każdy krzak, z trudem powstrzymując się przed biegiem. Dla niego las zazwyczaj bezpośrednio wiązał się ze sportem, który po prostu uwielbiał. Wysiłek fizyczny sprawiał mu o wiele więcej radości niż innym ludziom, z czym Syriusz niejednokrotnie musiał się użerać...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu dotarli do obozowiska, które z każdą wizytą robiło równie niezwykłe wrażenie. Tym razem jednak coś się zmieniło – od razu rzucała się w oczy ilość osób przebywających na placu. Na samym środku palił się wielki ogień, przy którym kilka osób piekło kiełbaski i kawałki mięsa. Gdzieś obok biegała banda dzieciaków rzucających w siebie kawałkami węgla. Stojąca niedaleko kobieta wrzeszczała na nich i groziła palcem. Kilku rosłych mężczyzn piło piwo z ogromnych kufli, przy czym zaśmiewali się z czegoś niezrażeni nawet latającymi dookoła czarnymi odłamkami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mamo, mamo! Chyba znalazłam diament! – Jakaś śliczna dziewczynka o okrągłej buzi podleciała do ciężarnej kobiety, którą Syriusz widział podczas swojej pierwszej wizyty w Leonoscars.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie, kochanie. To nie jest diament – powiedziała, biorąc od dziecka jego łup.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jak to nie! Przecież sama mówiłaś, że każdy kawałek węgla może być diamentem! – Dziewczynka wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak, malutka, ale nie z węgla drzewnego...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wszyscy najwidoczniej świetnie się bawili i nie zwracali uwagi na przybyłych obcych... z resztą nastawienie mieszkańców do gości wciąż stanowiło dla Syriusza zagadkę, której nie potrafił rozwikłać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaczął się rozglądać dookoła, szukając znajomej twarzy. Był pewien, że gdzieś w środku zamieszania musiała stać Natalie, ale w tamtym momencie nie mógł jej znaleźć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Ruszyli w kierunku jednego z namiotów, który wedle stanu wiedzy Syriusza miał prowadzić do gospody kierowanej przez Bertrama. Nie było jednak sposobu, by dostać się do środka nie zwracając jednocześnie na siebie uwagi, gdyż przy wejściu stała niemała grupa osób.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Próbował podsłuchać rozmowę dwóch mężczyzn, licząc, że dowie się w końcu z jakiej to okazji zorganizowano taką zabawę. Jednak odziani w skórzane płaszcze mieszkańcy mówili jedynie o niezliczonych litrach piwa, które wypili dzisiejszego dnia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To nie jest ona? – James wskazał ręką na dwójkę ludzi stojących pod drzewem. Była to Natalie w towarzystwie swojego brodatego ojca. Dziewczyna kręciła głową ze zmarszczonym nosem i tupała nogą. On chyba starał się jej coś wytłumaczyć, bo gestykulował zawzięcie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chodź... – Pociągnął Jamesa za rękaw szaty i ruszył w kierunku Natalie i Raphaela. Peter pobiegł za nimi nim zniknęli w tłumie biesiadujących.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie odgarnęła swoje rozwiane włosy, kiedy jej ojciec burknął pod nosem:&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie zgadzam się.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wpatrując się w nich przez dłuższą chwilę, doszedł do wniosku, że właściwie nie byli do siebie podobni. Może i mieli równie jasne włosy i bladą skórę, jednak Natalie charakteryzowało coś innego, czego Syriusz nie potrafił nazwać, a jednak widział to i wiedział, że ma rację... coś, dzięki czemu ta stuknięta osoba wyróżniała się w tłumie pozostałych, chociaż tak samo czesała włosy, nosiła identyczne ubrania.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mamy wyjścia – powiedziała słodko dziewczyna. Syriusz zastanawiał się, jakim cudem miała w sobie tyle cukru, ale nie dotarł do żadnego rozsądnego wyjaśnienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie zdążyli jednak usłyszeć ani słowa więcej, bo gdy tylko znaleźli się w pobliżu ojca i córki, ci przerwali rozmowę. Mógł to być przypadek, chociaż Syriusz bardziej obstawiał na wyczucie nosem &quot;intruza&quot;, jak go zwykł nazywać mężczyzna z brodą. Raphael odszedł od dziewczyny i przyłączył się do jakiejś grupy roześmianych kobiet. Wyraz twarzy Natalie zmienił się w ciągu kilku sekund. Dosłownie chwilę wcześniej wydawała się obrażona, w obecnym momencie na jej twarzy rozkwitł wesoły uśmiech. Obróciła się dookoła własnej osi jakby chciała ogarnąć całe zamieszanie na placu. Nim Syriusz zdołał umknąć w tłum, już biegła w jego stronę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriuszu! – krzyknęła piskliwie i wpadła mu w ramiona. Syriusz automatycznie odsunął ją od siebie na długość ramion, ale i tak mógł dojrzeć każde zadrapanie na jej bladej skórze. – Dawno cię nie było.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Natalie, poznaj moich przyjaciół – powiedział przesadnie uprzejmym tonem. Wiedział, że musi rozegrać to w odpowiedni sposób. Natalie do tej pory nie zrażała się jego niezbyt sympatycznymi wypowiedziami, ale przecież wszystko mogło się zmienić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dziewczyna spojrzała z zainteresowaniem na Jamesa i Petera, przy czym Potterowi poświęciła kilka sekund uwagi więcej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Miło mi – zaśpiewała słodko i pocałowała jednego i drugiego w policzek, przez co Glizdogon strasznie się zarumienił.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możemy porozmawiać? – zapytał Syriusz, ostrożnie dobierając słowa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież rozmawiamy – zachichotała, puszczając oko do Petera. Ten aż pobladł pod wpływem jej intensywnego spojrzenia. Syriusz zmarszczył brwi niezadowolony, ale postanowił to zignorować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W cztery oczy – dodał wciąż uprzejmie, chociaż w jego głosie można było, przy dużej dawce czujności, usłyszeć fałszywy ton.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– W cztery oczy? Chcesz żebyśmy byli sami? – Natalie przyglądała mu się uważnie. – Masz zamiar mi się oświadczyć?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Peterowi najwyraźniej opadła szczęka, bo otworzył usta i wyjąkał coś niezrozumiale. Zaraz jednak wyprostował się i spojrzał zirytowany w niebo. Stojący obok James z trudem panował nad mięśniami twarzy, żeby nie ujawnić swojego rozbawienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co...? – Syriusz kompletnie nie wiedział co powiedzieć. Sporo w tym swoim krótkim życiu widział, ale tego nie przewidział w żadnym razie... nawet jeśli w sytuację wmieszana była Natalie. – Nie, skąd ci to przyszło do głowy?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Chociaż nie... po niej akurat mógł się tego spodziewać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Szkoda... – westchnęła, po czym zgarnęła za ucho swoje poplątane blond włosy. – Mógłbyś zostać moim mężem. Jesteś bardzo przystojny...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James nie wytrzymał. Zakrztusił się i zaczął głośno kaszleć. Byłby się udusił w tym ataku śmiechu, ale w porę Syriusz zdzielił go pięścią w plecy. Spojrzał na niego ostrzegawczo, więc ten postanowił całe swoje zainteresowanie poświęcić ptakom, które fruwały nad ich głowami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To o czym chcesz rozmawiać? – zdenerwowała się Natalie, spoglądając na Jamesa, który już przybrał normalny wyraz twarzy, chociaż na jego policzkach można było dostrzec pozostałość po łzach spływających mu kilka chwil wcześniej. Zasychające słone krople chyba niezbyt jej się spodobały.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może nie tutaj... – powiedział Syriusz, unikając jej szalonych, błyszczących oczu. Sam nie wiedział, jak miał ją podejść. Nie miał żadnego doświadczenia w manipulacji, a Natalie nie pasowała do żadnego znanego mu schematu człowieka.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co właściwie świętujecie? – zapytał nagle James, a Syriusz posłał mu spojrzenie pełne wdzięczności.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dzisiaj wypuszczamy duchy lasu, żeby pomogły nam chronić wioskę – odpowiedziała powoli, wciąż nazbyt poważnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł nic zadziwiającego... oczywiście samo Leonoscars było specyficzne, więc gwoli ścisłości nie zauważył nic wyjątkowego jak na samą wioskę. Być może biesiady nie widział, ale jednak słyszał o ich wspólnych ogniskach. Nic jednak nie wskazywało na to, by za chwilę miała odbyć się jakakolwiek uroczystość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogłabyś coś dla mnie zrobić? – zapytał Syriusz, modląc się w duchu, by jego głos pozostał ciepły i nie zawiódł go w tej wyjątkowej chwili.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co tylko chcesz – odpowiedziała słodko, wyciągając sobie jednocześnie z włosów kilka suchych liści.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę? – zapytał, starając się ukryć zdenerwowanie. Nie spodziewał się, że pójdzie tak łatwo... próbował znaleźć jakiś haczyk, ale nie musiał czekać zbyt długo.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pod jednym warunkiem – dodała Natalie. Podeszła tak blisko, że gdyby była kilkanaście centymetrów wyższa, najpewniej zetknęliby się nosami... Tak blisko, że nie mógł dostrzec uśmieszku, który pojawił się na jej ustach.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcę porozmawiać z tym dziwnym, wytatuowanym człowiekiem – wypalił trochę nazbyt szybko. – Wiesz o kogo chodzi, prawda?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Pokiwała energicznie głową, niemalże uderzając jej czubkiem o jego brodę. Uśmiechnął się triumfalnie. Ta dziewczyna mogła mu zapewnić rozmowę z kimś ważnym. Być może nie należała do nazbyt bystrych, ale z pewnością znała każdą osobę w wiosce. Zerknął na Jamesa, a ten pokiwał mu zachęcająco głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co to za warunek?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Musisz ze mną zatańczyć – wyrzuciła z siebie dziewczyna, robiąc dosłownie minimalne pauzy między poszczególnymi słowami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– CO? – Syriusz odskoczył od niej, z trudem hamując chęć sięgnięcia po różdżkę. Sam nie wiedział, jak odebrać tę dziwną propozycję. Natalie potrafiła wyskoczyć z czymś jak filip z konopi, ale tym razem najwyraźniej sobie z niego kpiła. – Nie, nie, nie, nie...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie bądź taki skromny, Syriuszu – zaśmiał się James, mierzwiąc włosy. Pod tym względem mógł bez problemu znaleźć wspólny język z ludźmi Leonoscars. – Przecież wszyscy wiedzą, jak kochasz taniec.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Peter zarechotał złośliwie pod nosem, ale pod wpływem wściekłego spojrzenia Syriusza zaraz przybrał poważny wyraz twarzy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale tutaj nie ma nawet żadnej muzyki, bądź poważna – powiedział, starając się zmusić Natalie do rozsądnego myślenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Muzyka powinna wydobywać się prosto z twojego serca – wyjaśniła, wyglądając przy tym jak osoba potrzebująca pomocy uzdrowicieli z oddziału zamkniętego Szpitala Świętego Munga.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakiego serca... – wybełkotał, ale Natalie chyba go już nie słuchała. Spojrzał z rozpaczą w oczach na Jamesa, który tylko uśmiechnął się do niego znacząco.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tańczenie z pokręconą dziewczyną na środku placu tylko po to, by sprawić jej niczym nieuzasadnioną przyjemność, wydawało się być najgłupszą rzeczą, jaką kiedykolwiek wymyślono. Syriusz nawet nie brał na poważnie prośby Natalie, bo jej słowa wydały mu się absurdalne, pozbawione jakiejkolwiek logiki. Nigdy nie miał problemów z odmawianiem dziewczynie, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tym razem może to przynieść dosyć negatywne konsekwencje. Był pewien, że dziewczyna się nie obrazi i zapewne porozmawia z nim tak czy inaczej, ale wtedy zapewne wyciąganie od niej czegokolwiek okazałoby się stokroć bardziej męczące.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego właśnie pozwolił się wciągnąć w tłum ludzi bujających się w rytm niczego, bo przecież żadnej muzyki nie było. A może tak naprawdę nie znał przyczyny swojego zachowania, tylko próbował znaleźć wyjaśnienie dla zagubionej asertywności, której w towarzystwie Natalie nie potrafił odszukać? Samo tańczenie wymagało po prostu morza cierpliwości i dystansu, a z każdą kolejną sekundą Syriusz czuł się coraz gorzej. Na całe szczęście pary tańczące obok w ogóle nie zwracały na nich uwagi, sami wyglądali prawie tak samo beznadziejnie. &quot;Prawie&quot;, bo Syriusz na domiar złego nie czuł w sobie żadnej muzyki i pogrążony w zażenowaniu nawet nie potrafił sobie żadnej przypomnieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Stracił z oczu swoich przyjaciół, ale właściwie lepiej się z tym poczuł. Odetchnął kilka razy, żeby odebrać swoje działania jako zwykły żart, a nie upokarzającą żenadę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Natalie wtuliła się w niego, jakby co najmniej tworzyli parę zakochanych, którzy spotkali się po bardzo długim czasie. Syriusz nie potrafił za nią nadążyć i w takich chwilach tęsknił za normalnymi, londyńskimi kobietami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Już? Wystarczy? – Odsunął ją od siebie po dłuższej chwili. W odpowiedzi Natalie zaśmiała się i pocałowała go. W usta.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/07/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-4.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2199700470355104162.post-692538093286093305</guid><pubDate>Sat, 24 Jun 2017 17:12:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-24T10:12:28.172-07:00</atom:updated><title>W poszukiwaniu zakończenia - rozdział 3</title><description>&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dziewięcioletni chłopiec ubrany w gustowną szatę wyjściową wpatrywał się przez szparę w drzwiach na dwójkę splecionych ze sobą ludzi. Kobieta mogła mieć nie więcej niż osiemnaście lat, chociaż wyglądała na piętnaście. Miała lśniące, złote włosy, pokrytą rumieńcem twarz i długą szyję, w którą w tamtym momencie wgryzł się jego ojciec. Mężczyzna jedną rękę wsunął jej pod sukienkę, drugą próbował w jak najszybszym czasie rozpiąć spodnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zachowanie Oriona Blacka wydało się Syriuszowi do tego stopnia nielogiczne, że aż odsunął się od drzwi i postanowił wrócić na bankiet. Wciąż zdumiony wkroczył do głównej sali, gdzie jego ubrana w lśniącą, czarną sukienkę matka rozmawiała z jakąś starszą kobietą, głaszcząc jednocześnie po głowie Regulusa. Podbiegł do stołu, na którym leżało mnóstwo wykwintnego jedzenia i postanowił honorowo zjeść wszystkie małże. Już po pierwszym kęsie zmienił własne przyrzeczenie, wypluwając ohydztwo do miski. Stojący nieopodal mężczyzna spojrzał na niego karcąco.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Pani Black, syn... – zaczął, a jego matka wyjątkowo szybko podeszła do stołu, chwytając Syriusza za ręce.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ja ci mówiłam, wstrętny bachorze? – wycedziła przez zaciśnięte zęby. Uśmiechnęła się przepraszająco do mężczyzny, który pokręcił tylko głową i odszedł od stołu z talerzem wypełnionym krewetkami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Że mam nic nie jeść? – odpowiedział pytająco chłopiec, udając zawstydzonego, chociaż łobuzerski uśmiech jawnie temu przeczył.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy dostrzegł&amp;nbsp;&lt;em&gt;jego&lt;/em&gt;. Młody mężczyzna w eleganckiej szacie przeszedł skrzywiony obok stołu, nie zaszczycając spojrzeniem żadnego z gości. Biegnąca za nim o wiele starsza kobieta, dogoniła go dopiero przy jednej z marmurowych kolumn.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dorianie! – zawołała, a mężczyzna zatrzymał się niechętnie. – Dorianie, gdzie ty idziesz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Do pracy – powiedział spokojnie, chociaż na jego twarzy wciąż można było dostrzec paskudne emocje, których Syriusz w żaden sposób nie potrafił zinterpretować. – Nie mam czasu na takie bzdury.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ależ synu... dobrze wiesz, że bez poparcia towarzystwa, nie zajmiesz należnego ci miejsca w ministerstwie – powiedziała o wiele ciszej kobieta, chociaż Syriusz doskonale ją słyszał... o wiele lepiej niż swoją wrzeszczącą matkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie będę bratał się z tym robactwem – wycedził, a powietrze wokół niego jakby zgęstniało. Nawet niewyedukowany Syriusz mógł rozpoznać silną magiczną aurę, która wprawiła chłopca w prawdziwy zachwyt.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna odepchnął od siebie kobietę o wiele spokojniej niż wskazywałaby na to otaczająca go moc i skierował się w stronę wyjścia. Kiedy przechodził obok Walburgi, obrzucił ją doskonale znanym dla Syriusza spojrzeniem. Wszelkie formy pogardy chłopcu były bardzo znane, chociaż niedawno ukończył dziewięć lat. Skrzywienie na twarzy mężczyzny mogło być tylko jakąś specyficzną formą wstrętu, jednak Syriusz nie miał pojęcia, cóż tak brzydziło Doriana Rogersa. Zrozumiał to dopiero wiele lat później, kiedy pierwszy raz wylądował w jego gabinecie. Nie miał ochoty znaleźć się tam po raz kolejny.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Kto by pomyślał... – powiedział wciąż spokojnie Rogers, chociaż wreszcie spojrzał w kierunku pogrążonego we wspomnieniach Syriusza. – Człowiek z tak szanowanej rodziny brata się ze zwolennikami Czarnego Pana.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie jesteśmy Śmierciożercami – wyrzuciła szybko Lina, spoglądając z obawą na kobietę stojącą kilka metrów przed nią. – Zostaliśmy przez nich zaatakowani!&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zaatakowani? Który to już raz z kolei atakują cię Śmierciożercy, Black? – zwrócił się bezpośrednio do Syriusza, który wzruszył ramionami, udając obojętność.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widać mnie nie lubią – odparł, chowając ręce do kieszeni, chociaż wciąż czuł się strasznie niepewnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak cię nie znoszą, że jak do tej pory włos ci nie spadł z głowy? – zakpił Rogers, a stojąca obok kobieta zaśmiała się złowieszczo. – To straszne...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zabieramy ich, szefie? – zwrócił się do Rogersa mężczyzna z nieproporcjonalną głową. Ten nie odpowiedział, ale widać był to jasny rozkaz dla dwójki, bo po chwili Syriusz wylądował z twarzą w błocie. Magiczne sznury oplotły nadgarstki, kiedy ciało jednego ze Śmierciożerów zostało rzucone tuż obok jego ramienia. Z tak niewielkiej odległości twarz mężczyzny wyglądała jeszcze gorzej niż się spodziewał, przez chwilę miał ochotę zwymiotować.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Za co tym razem? – zapytał z trudem, krztusząc się błotem, które znalazło się w jego ustach. Nikt nie raczył mu odpowiedzieć, zaczął więc się wiercić, próbując chociaż trochę odsunąć swoje ciało od nieprzytomnego Śmierciożercy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skończ te swoje tańce – powiedział wielkogłowy mężczyzna, kiedy kolejny zwolennik Voldemorta wylądował na nogach Syriusza. Chłopak jęknął z bólu, ale nie znieruchomiał. – Chyba nie chcesz mieć na pieńku z aurorami?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Z obrońcami sprawiedliwości? Naszymi cichymi bohaterami? – zakpił, walcząc z bezwładnym ciałem leżącym na jego kończynach. – Gdzież bym śmiał. Wspieram ich z całego serca.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Sala wstępnych przesłuchań w Kwaterze Głównej Aurorów nie wyglądała zbyt przyjemnie. Było to jasne pomieszczenie z każdej strony otoczone lustrami. Na samym środku stał szklany stół i dwa krzesła – jedno z nich wyglądało wyjątkowo wygodnie, drugie można było śmiało nazwać zwykłym taboretem. W założeniu miało to podkreślać położenie przesłuchiwanego, chociaż aurorzy radzili sobie i bez tego drobiazgu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No to jak, Black? – Auror o kędzierzawych, jasnych włosach wpatrywała się w niego spokojnie. Syriusz sporo słyszał o poczynaniach tej kobiety, chociaż przed tym fatalnym dniem nie miał z nią bezpośrednio do czynienia. Mildred O&#39;Harrow była jak dzikie zwierzę trzymane na smyczy. Ze swoimi zapędami do okrucieństwa spokojnie odnalazłaby się w gronie Śmierciożerców, jednak chyba była na to nazbyt inteligentna. Nie lubiła się płaszczyć przed nikim, więc całowanie po stopach Lorda Voldmorta nie odpowiadało jej wymaganiom. Wolała dumna i pewna siebie tkwić przy Rogersie. Przynajmniej tak o niej mówił Moody.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie jest Lina? – zapytał, uderzając nerwowo palcami o stół.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czeka już na ciebie. Z nią rozmawianie przeszło o wiele łatwiej. Od razu nam wszystko powiedziała. – Bawiła się kosmykiem włosów, mierząc Syriusza swoimi niezdrowo błyszczącymi oczami.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja też już wszystko powiedziałem – odparł wściekły. Złapał się za głowę, i zacisnął na kilka sekund powieki, chcąc zebrać myśli. – Możecie mnie wypuścić? Mam ważniejsze sprawy na głowie. Choć raz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To dziwne, bo wasze relacje jakoś się nie zgadzają... – rzekła, ignorując prośbę Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak? A to ciekawe...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Oblizała wargi, najwyraźniej czerpiąc radość z zabawy, którą chciała sobie zapewnić. Jednak musiała obejść się smakiem i obydwoje o tym wiedzieli. Bez rozsądnych zarzutów i zgody szefa Departamentu Przestrzegania Prawa, nie mogła go tknąć – zwłaszcza w sali przesłuchań.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jeśli nie zaczniesz gadać, zatrzymamy cię tutaj na jakiś tydzień. Może to rozwiąże ci język – rzekła wciąż spokojnym głosem, jakby zeznania Syriusza w ogóle ją nie obchodziły, a rozmowa z nim należała do codziennej rutyny. Było to złudzenie, bo jej palce nerwowo uderzały o stół.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie mogę tu zostać tydzień – wymamrotał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No to raz dwa, od początku. Po co udaliście się do lasów Kidney? – Wyciągnęła pióro i pergamin, chociaż Syriusz doskonale wiedział, że auror nic na nim nie zapisze. Nie musiała. Już jakiś czas temu Syriusz zdobył informacje na temat luster otaczających salę przesłuchań. Było to niezwykle rzadkie i cenne szkoła Darevox, które mogła kodować i przekazywać pełny obraz osobie wyposażonej w lusterko poboczne. W ten sposób aurorzy uniknęli ręcznego zapisywania treści zeznań, jak i polegania na pamięci funkcjonariusza, który przesłuchanie przeprowadzał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Chcieliśmy odwiedzić wioskę. Mieszka tam taka ładna dziewczyna...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie kpij sobie. Przybiegłeś do Leonoscars, żeby przelecieć jedną z tamtejszych brudasek? W dodatku w towarzystwie innej koleżanki? – Zaczęła kreślić coś na pergaminie, chociaż nie był to z pewnością zapis słów Syriusza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może kręci mnie dzika natura. Pierwotne instynkty tkwią w każdym z nas. W tobie na pewno również, tylko musisz to w sobie odkryć...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mildred wstała i opuściła pomieszczenie, zostawiając Syriusza samotnego w sali przesłuchań. Minął kwadrans, godzina... a kobieta wciąż się nie pojawiła. W pomieszczeniu zgasło światło, nie docierały już żadne dźwięki. Na Syriuszu nie robiło to wrażenia, bo jego przesłuchania za każdym razem przebiegały tak samo. Na początku aurorzy myśleli, że go przestraszą samą groźną miną i kilkoma &quot;ostrzeżeniami&quot;. Potem zadawali w kółko te same pytania, by dla świętego spokoju wreszcie odpowiedział zgodnie z prawdą. Kiedy przekonywali się, że chociażby ze zwykłej złośliwości Syriusz będzie kłamał, zostawiali go na noc w pomieszczeniu. Następnego dnia z braku zasadnych podstaw do zatrzymana, musieli go wypuścić.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Kilka razu udało mu się przysnąć, ale nie na długo. Twarde podłoże i świadomość, że w tej chwili każdy jego ruch jest zapisywany przez magiczne lustro nie sprzyjał rozluźnieniu. Poza tym aurorów nigdy nie można było być pewnym. Już nie raz mieli przebłyski &quot;geniuszu&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W pewnym momencie drzwi uchyliły się, wpuszczając do sali sztuczne światło. Syriusz ze zmrużonymi oczami próbował jakoś zidentyfikować kształty, które po chwili złapały go pod łokcie i wywlekły z pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znalazł się na ponurym korytarzu, który znał równie dobrze jak i samą salę przesłuchań. Było to wąskie i długie pomieszczenie o jasnozielonych ścianach i drewnianej, zniszczonej posadzce. Niczym nie przypominało sterylnego, szklanego pokoju, w którym z zasady powinno składać się zeznania. Właściwie dla Syriusza wyglądało dosyć przyjemnie. Nawet powieszone na ścianie portrety znanych morderców w chwili ich złapania czy jakiejkolwiek innej formy upokorzenia, nie odbierały korytarzowi uroku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś wolny – rzucił stojący w rogu Dorian Rogers. – Ciesz się, że nie mam teraz czasu na dziecinadę. Ale uważaj na siebie. Pewnego dnia, kiedy nie będziesz się tego spodziewał...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– ... ty mnie przyłapiesz na tym, czego nigdy nie robiłem i nie będę robił – dokończył za niego Syriusz. – Nie wiem dlaczego się tak upierasz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Widziałeś się może ze swoją kuzyneczką?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A co, chcesz się oświadczyć?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zejdź mi z oczu – powiedział i zniknął za drzwiami jednej z sal.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Na końcu korytarza czekała na niego Lina. Była wyraźnie wymęczona. Obok niej stał młody auror o ciemno-rudych włosach i masie piegów na nosie. Przesłuchiwał go, kiedy po raz pierwszy zalazł na skórę Dorianowi Rogersowi. W tamtym momencie nie dał po sobie poznać, że kiedykolwiek mieli ze sobą do czynienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Syriusz Black i Emelina Vance, tak? – zapytał uprzejmie, co brzmiało wręcz komicznie, biorąc pod uwagę, w jakim celu się znaleźli w biurze aurorów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jakbyś nie wiedział... – wycedził wściekły Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Byli okropnie zmęczeni, ale nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek. Lina prawie przysnęła w windzie, opierając się na ramieniu Syriusza. Miała potargane włosy, pod okiem można było dostrzec ślady po rozmazanym tuszu. Wsiadający pracownicy Ministerstwa Magii spoglądali na nich z ciekawością i niepokojem, ale nikt nie odważył się nic powiedzieć.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Znaleźli się w Holu, gdzie już żaden ze spieszących się czarodziejów nie zwrócił na nich uwagi. Lina pomachała ręką do kobiety niosącej jakiś karton, z którego wydobywały się dziwne piski. Niedaleko niej stał mężczyzna ubrany w gustowną, czarną szatę. Uśmiechnął się z wyższością do przechodzącej obok czarownicy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To on, tak? – szepnęła Lina. Wyprostowała się i ścisnęła różdżkę, jakby szykując się do ataku. – Wiesz, jak się nazywa?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Skurwysyn – wycedził Syriusz, przypatrując się mężczyźnie kątem oka. Nie wyglądał groźnie, ale żaden Śmierciożerca nie sprawiał takiego wrażenia bez maski. Jeśli chcieli osiągnąć to, co zamierzali, musieli świetnie się ukrywać. Dlatego zapewne nikt by nawet nie pomyślał, że ten szanowany przedstawiciel ministerstwa bez wahania zamordował Edgara Bonesa i jego rodzinę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Mężczyzna zaczepił przechodzącego obok niego młodzieńca o ciemnych włosach wskazał mu drzwi do nieznanego Syriuszowi pomieszczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zatrzymał się. Lina spojrzała na niego z obawą, ale nie wykonała żadnego ruchu. Podążyła wzrokiem Syriusza, który bardzo dokładnie analizował zachowanie czarodziejów. Młodzieniec z uprzejmym, ale chłodnym wyrazem twarzy podążył w kierunku wskazanym przez Śmierciożercę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co ty tutaj robisz, szczeniaku... – rzucił pod nosem Syriusz i ruszył za umykającymi czarodziejami. Lina złapała go za skraj szaty i szarpnęła, by ten zwrócił na nią uwagę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie teraz, Syriuszu – powiedziała z rozdrażnieniem. – Zajmiesz się tym później, słyszysz?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz najwyraźniej nie słyszał, bo nic nie odpowiedział. Chwycił Linę za nadgarstek i odsunął ją od siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Idź sama, spotkamy się na miejscu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Gdyby spojrzał na zegarek, zdałby sobie sprawę, że nawet w tamtej chwili był spóźniony. Po opuszczeniu Ministerstwa Magii mógł być tylko jeszcze bardziej, porażająco i niewybaczalnie spóźniony.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;hr noshade=&quot;noshade&quot; size=&quot;1&quot; style=&quot;background-color: darkgrey; border-style: none; color: darkgrey; cursor: default; font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px; height: 1px;&quot; /&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dom z zewnątrz wyglądał zwyczajnie: ściany miały kolor jasnożółty, dach ciemnozielony. Przez okno jednego z pokojów można było dostrzec ładne, białe firany. Do ciężkich, dębowych drzwi prowadziła wydeptana ścieżka otoczona przez masę zieleni, która w tamtym momencie jakby przygasła. Nikt obcy nie mógł przewidzieć, że w środku zorganizowano cokolwiek. Ot, stał sobie budynek otoczony równo przyciętym żywopłotem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Dlatego też pojawiający się co chwilę czarodzieje odziani w odświętne szaty wprawiali stojącą nieopodal rodzinę w osłupienie. W ogóle nie pasowało to do raczej sielskiego klimatu wioski, gdzie postanowiono ów tajemniczy dom, którego mieszkańców z resztą znano niezbyt dobrze. Co jakiś czas tylko spotykano ich na cmentarzu, gdzie kładli kwiaty i wieńce na grobach swoich przodków.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Karnawał to chyba styczniu jest... – wymamrotał cicho ojciec rodziny, trzymając za rękę małego chłopca o okrągłej buzi, kiedy ubrany w czarną szatę młody mężczyzna wkroczył na teren posesji.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Może się tak wystroili na andrzejki – powiedziała jego żona.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co to są andrzejki...?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Tymczasem Syriusz stanął przed drzwiami domu i jakby zamarł. Zastanawiał się, czy powinien w ogóle chować różdżkę, może lepiej trzymać ją w pogotowiu? Wiedział, że pojawienie się na przyjęciu z &quot;bronią w ręku&quot; mogłoby zostać odebrane jako czysta prowokacja. Z drugiej strony miał pewność, że James będzie próbował go zabić... a nie chciał umierać – przynajmniej nie w tym roku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Nie przejmując się tak przyziemnymi czynnościami jak pukanie i czekanie na zaproszenie właściciela, wkroczył pełen obaw do przytulnego przedpokoju. Lina jako pierwsza rzuciła mu się w oczy: miała na sobie błękitną, elegancką sukienkę, którą równie dobrze mogła założyć w lecie do biura. Dla odmiany jednak rozpuściła włosy, które w tamtym momencie opadały jej na ramiona. Spojrzała na niego ze złością, ale nic nie powiedziała. Zamiast tego kiwnęła głową mężczyźnie, który stał obok niej.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Rozejrzał się po pomieszczeniu nieco przytłoczony spojrzeniami obecnych. Od razu można było dostrzec, że ktoś włożył sporo pracy w dekoracje – wszystko wyglądało skromnie, ale przy tym wyjątkowo uroczo. Świeże kwiaty ozdabiały balustradę drewnianych schodów, wiele z nich powkładano do wielkich wazonów. Syriusz nie przywiązywał wagi do takich rzeczy, kwiaty częściej wywoływały u niego alergię niż zachwyt, ale jednak musiał docenić gust osoby ozdabiającej wnętrze.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No jesteś wreszcie – powiedziała Dorcas Meadowes, poprawiając ogromną, niebieską tiarę na głowie. Długie, sięgające pasa włosy zakrywały przód jej dosyć dziwnie skrojonej sukienki. – Emelina nie chciała nam nic powiedzieć...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myśleliśmy, że coś ci się stało – dodał spokojnie Remus Lupin, witając się z przyjacielem. Nie wyglądał najlepiej, ale biorąc pod uwagę, jakie zadanie otrzymał ostatnio od Dumbledore&#39;a, nie było w tym nic dziwnego.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mieliśmy tylko małą potyczkę z aurorami – tłumaczył się Syriusz, ale kiedy napotkał spojrzenie Liny, zamilkł.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie zgrywaj się teraz – rzuciła ze złością, a jej twarz wykrzywiła się w niezbyt ładnym grymasie. – Lepiej wytłumacz, gdzie się podziewałeś.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie to...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie nam – przerwała mu ze złośliwym uśmiechem i wskazała na drzwi prowadzące do salonu. Syriusz przełknął ślinę, ale nic nie powiedział. – James na pewno będzie ciekawy, dlaczego po raz kolejny rozpieprzasz mu wesele...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
To nie była prawda... a nie – była. Cóż... Gdyby wszystko poszło zgodnie z planem, ten ślub odbyłby się już dwa lata temu, jednak widać, w tej dziedzinie los poskąpił im szczęścia. Szkoda, że owym poskąpieniem szczęścia był Syriusz Black.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Zaraz po skończeniu szkoły zorganizowano huczne wesele, którego pozazdrościłby niejeden bogacz: mnóstwo gości, kwiatów, jedzenia, alkoholu, piękna pogoda, wielka posiadłość wuja... po prostu żyć nie umierać. Jednak dosłownie dzień wcześniej Syriusz Black sprowokował bójkę na jednej z londyńskich ulic, przez to zamiast ślubu odbył się wyjątkowo zacięty pojedynek między młodymi jeszcze-nie-członkami Zakonu Feniksa, a zwolennikami Lorda Voldemorta. W wyniku zajścia James został ranny i, jak można się spodziewać, wesele odłożono na czas późniejszy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Przez długi czas w ich głowach nie znalazło się dość miejsca na przyjęcia – walka z Czarnym Panem pochłonęła ich całkowicie. W końcu jednak postanowili pobrać się bez żadnej konkretnej imprezy, ale i ten plan musiał zostać doszczętnie zniszczony przez Syriusza, który tym razem dosłownie na kilkanaście minut przed ślubem został aresztowany. Całe zajście okazało się nie tak poważne, jak mniemali, ale zaślubiny tak czy inaczej ponownie przesunięto w czasie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu James Potter zakomunikował Syriuszowi Blackowi, że w listopadzie żeni się z Lily Evans i zrobi to, choćby gość wpadł tam z samym Lordem Voldemortem. Przyjaciel zadowolony nie był, ale cóż mógł uczynić? Obiecał, że przyjdzie jako świadek i oczywiście tym razem nic się nie stanie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Właściwie, biorąc pod uwagę, że Syriusz w ogóle się pojawił bez ogona w postaci aurorów czy Śmierciożerców, to faktycznie nic się nie stało. Fakt, że młody mężczyzna wyglądał jak młody bezdomny, nie miał chyba wielkiego znaczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jesteś spóźniony – kontynuowała swój wyrzut Lina. – Urzędnik już ma wychodzić, Lily jest wściekła...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przede wszystkim po prostu się martwiła – rzekła Dorcas, próbując najwyraźniej trochę załagodzić sytuację, która nie najlepiej rokowała. – Ale może w takim razie pójdę i powiem jej, że wszystko jest w porządku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Po tych słowach pobiegła po schodach na górę, głośno tupiąc obcasami. Wyglądała dosyć zabawnie w swojej koronkowej, cytrynowej sukni. Problem w tym, że Syriuszowi nie było w owym czasie do śmiechu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie polazłeś, co? – wycedziła Lina tonem zasadniczej pani profesor. - Nie mogłeś wrócić ze mną? Gdzie ci się tak spieszyło?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ale...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Myślałam, że powiadomiłeś swoich przyjaciół o naszym zadaniu. Wiedzieliby, czego mają się spodziewać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tamtym momencie pomyślał, że w sumie mógł powiedzieć Jamesowi o swojej wycieczce do Leonoscars. Ostatnio, gdy próbował coś przed nim ukryć, skończyło się to tragicznie. Tym razem ofiar nie było, a jednak nic poszło tak, jak powinno.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zresztą o czym w ogóle mówię – zaśmiała się Lina. – Ja jestem na czas.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To gdzie się podziewa James? – zapytał cicho Syriusz, przybierając pozę winowajcy. Rozejrzał się po obecnych, ale nie dostrzegł wśród nich swojego przyjaciela. Poczuł się co najmniej nieswojo. Atmosfera momentalnie zgęstniała.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Rozmawia z tym urzędnikiem – wyjaśnił Remus. – Próbuje go chyba przekonać, żeby został. Pracownicy biur wszelkiej maści nie przepadają za spóźnieniami... wiem to z doświadczenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A, bo to leniwe, ministerialne ścierwo – burknął mężczyzna stojący przy balustradzie, którego Syriusz widział pierwszy raz na oczy. – Ja bym takiego potraktował&amp;nbsp;&lt;em&gt;Imperiusem&lt;/em&gt;, od razu by inaczej gadał.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ależ Ronnie, to jest zaklęcie niewybaczalne. Nie możesz nikogo nim traktować – oburzyła się kobieta stojąca obok niego. Obydwoje mieli identyczne szaty wyjściowe i czerwone muszki. W ogóle byli do siebie bardzo podobni: nosili identycznie ścięte, ciemne włosy i jeden złoty kolczyk w uchu. Niespecjalnie różnili się wzrostem czy posturą – ona była zapewne tylko trochę szczuplejsza w pasie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie po to jechałem kilka tysięcy mil na ślub chrześniaka, żeby teraz znowu się nie odbył. Zaraz sam pogadam z tym chłystkiem. Zobaczycie, jak mu tyłek spiorę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Jestem pewna, że Jimmy sam sobie poradzi – powiedziała, głaszcząc mężczyznę po ramieniu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Wtedy Syriusz przypomniał sobie, jak James opowiadał mu o swoim stukniętym ojcu chrzestnym. Razem z żoną mieszkał w Szkocji, gdzie prowadzili dosyć specyficzny tryb życia, który w głównej mierze polegał na obchodzeniu wszystkich bankietów i szokowaniu gości. Ronnie i Helen Potterowie nie narzekali na nadmiar sympatii wśród czarodziejów czystej krwi i najwyraźniej ich to nie zrażało. Co jakiś czas organizowali w swojej wielkiej posiadłości bankiety, na jeden z nich nawet załapał się Syriusz. Nie zdołał jednak wtedy poznać gospodarzy – na przyjęciu obecne było ponad pół tysiąca czarodziejów.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dostanie ci się – mruknął Remus do Syriusza, sprowadzając go na ziemię.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A gdzie jest ten grubas? – zawołał Ronnie, machając swoją różdżką jak batem. – Niech przestanie się tak obżerać, bo dostanie sraczki...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Remus wymamrotał pod nosem coś niezrozumiałego. Nikomu nie spodobało się określenie wuja Jamesa, ale też nikt nie widział sensu w poprawianiu go. Człowiek jakby żył we własnym świecie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W końcu z salonu wyszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich z pewnością należał do zacnego grona urzędników Ministerstwa Magii. Był to starszy człowiek o naburmuszonej twarzy, którego rzadkie siwe włosy opadały na ramiona, na palcach nosił sygnet z czerwonym kamieniem. Z jakiegoś powodu wydał się Syriuszowi chory... jakby zbliżał się do zwału. Drugi mężczyzna był od niego o głowę wyższy. Miał gęste, czarne i wyjątkowo rozczochrane włosy, okulary na nosie i buzię, która jakby wahała się między irytacją, a rozbawieniem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– No chyba dłużej czekać już nie musimy – powiedział Remus, którego głos uspokajał zebranych wokół ludzi. James spojrzał na niego z zaciekawieniem, ale chyba w tym momencie dostrzegł Syriusza, bo zmrużył oczy.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Dobrze cię widzieć – zaśmiał się nerwowo Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Gdzie byłeś? – zapytał spokojnie James. Świetnie panował nad emocjami, ale z pewnością miał ochotę zrobić mu krzywdę. – A nie, czekaj... nie musisz mówić. Pewnie to było coś ważnego. Niecierpiącego zwłoki. Na przykład, nie wiem, zostałeś zaatakowany.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Syriusz miał głupią minę. Kompletnie nie wiedział, co mu odpowiedzieć. Mógł próbować zmyślać, ale przyjaciel z pewnością by to dostrzegł. Raz że Syriusz nie był wytrawnym kłamcą, a dwa że James po prostu świetnie go znał. W takim układzie powinien w jakikolwiek sposób próbować usprawiedliwić swoje zachowanie, ale jakoś nie potrafił znaleźć żadnego wytłumaczenia. Każde wydawało mu się równie żałosne.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Wcześniej myślałem, że ty po prostu jesteś kompletnie nieodpowiedzialny. Teraz zaczynam się zastanawiać, czy najzwyczajniej nie chcesz mi czegoś zamanifestować. Jakiś sabotaż, Łapo?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przestań. Przecież nie mogłem się doczekać tego wesela – zabrzmiało to tak fałszywie, że nawet sam Syriusz się zdumiał. Przez chwilę milczał, czując, jak wszyscy dookoła wpatrują się w niego uważnie. Postanowił ponownie podjąć wyzwanie i dodał: – Nigdy w życiu bym nie chciał, żeby ominęła mnie taka radosna zabawa.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Zabawa? – powiedział powoli James, jakby hamował w sobie wybuch.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie złość się...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Słyszeliście go? – zwrócił się do pozostałych gości. – Nie chciał, że ominęła go RADOSNA zabawa. Nie, Syriuszu. Zabawa, to się dopiero zacznie... – Syriusz cofnął się kilka kroków do tyłu – kiedy porachuję ci kości.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
W tym momencie sięgnął po różdżkę leżącą na jednym ze stolików i zaatakował. Urzędnik ministerstwa odsunął się od rozwścieczonego młodzieńca, poprawiając przy tym szatę. Syriusz w ostatniej chwili zdołał odskoczyć od pędzącego w jego stronę zaklęcia. Niefortunnie promień trafił prosto w głowę ojca chrzestnego Jamesa. Twarz Ronniego porosła okropnym, rudym włosiem, ale ten chyba nie zwrócił na to szczególnej uwagi, tylko wytarł czoło chusteczką.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Patrz na ten temperament – przemówił do swojej niewzruszonej żony. – Ma go po mnie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Uspokój się, przecież już jestem! – zawołał Syriusz, stając na jednej z szafek. Był pewien, że James się wścieknie i nawet nie był specjalnie zaskoczony. Może tylko nie spodziewał się ataku tak szybko.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– A co mnie obchodzi, gdzie ty jesteś? – James machnął różdżką, a szafka roztrzaskała się pod nogami Syriusza. – Wiedziałem, że nie można na ciebie liczyć, ale dzisiaj przeszedłeś samego siebie.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Przecież przeprosiłem...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie przeprosiłeś – mruknął stojący obok Remus, otrzepując szatę z kurzu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Boże, James uspokój się! Co sobie pomyśli twoja żona! – Syriusz odbił kolejny urok Jamesa i wskoczył na drugi stopień schodów prowadzących na piętro.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
- Nie mam żony, bo dzięki twojej punktualności żadnego ślubu nie będzie – warknął przepychając stojących gości, by dostać się do umykającego Syriusza. – Ostrzegałem cię. Czy do ciebie trzeba przesyłać komunikat w dwudziestu językach? Zrozumiałbyś cokolwiek? Choćby &quot;ślub&quot;, &quot;sobota&quot; i &quot;południe&quot;?&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie musiałeś na mnie czekać – zaperzył się Syriusz.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możesz być pewien, że następnym razem nie popełnię tego błędu.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
James ponownie wyrzucił zaklęcie, ale tym razem było ono zbyt silne, by poradzić sobie z nim bez wysiłku. Syriusz padł na ziemię, a magiczny promień zniszczył stojące za nim obrazki.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Niech pan zostanie - powiedziała Lina do zszokowanego urzędnika. – Ten dzień i tak nie wygląda tak, jak chciał. Jeśli nie udzieli pan tego ślubu, to pewnie zrobią sobie krzywdę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
Urzędnik milczał przez dłuższą chwilę, lecz w końcu sięgnął po jedną z butelek z trunkiem i wypił solidny łyk. Skrzywił się okropnie, ale widząc rozbite na schodach szkło ponownie wysączył alkohol z butelki. Lina odebrała to jako zgodę na pozostanie w domu, chociaż sama forma niezbyt jej odpowiadała. Miała ochotę wyrwać butelkę z ręki urzędnika, który bez jakiegokolwiek grymasu na twarzy opróżniał jej zawartość.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Mogę wyjść, jeśli chcesz – odburknął obrażony Syriusz w stronę Jamesa. Nikt oprócz Liny nie zwracał uwagi na pracownika Ministerstwa Magii, który już miał za sobą przynajmniej pół litra trunku. Kobieta westchnęła ciężko, ale powstrzymała się od komentarza.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Droga wolna...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Czy jak dam się pokonać, to problem będzie rozwiązany? – Syriusz podniósł z podłogi obrazek. Wpatrywali się w niego oburzeni dziadkowie Jamesa. Babcia starała się uciec poza ramkę, a dziadek groził mu palcem.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Nie licz na to – powiedział James, z trudem opanowując kolejny atak wściekłości. Ponownie wycelował w niego różdżkę, ale nagle stanął jak wbity w ziemię. Syriusz, który szykował się do obrony, również zamarł. Odwrócił się szybko i podążył wzrokiem przyjaciela.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
U szczytu schodów stała Lily w towarzystwie Dorcas. Na jej twarzy można było z łatwością dostrzec szczerze zdziwienie, które powoli zmieniało się w oburzenie. Wciąż jednak najwyraźniej nie wiedziała na kogo ma się złościć, zwłaszcza, że wpatrujący się w nią jak urzeczony Jame, wyglądał po prostu jak anioł... albo uniżony sługa. Syriusz nie rozumiał przed czym tutaj klękać, bo Lily wedle niego nie porażała swoim pięknem, chociaż z drugiej strony nigdy nie pozwolił sobie na pozytywną ocenę. Za każdym razem, gdy tylko takowa chociażby zaczynała kiełkować w jego głowie, zaraz wyrzucał ją daleko w świat. To była podstawowa zasada przyjaźni, obowiązująca już od czwartej klasy, kiedy James rzucił &quot;Evans leci na mnie, mówię ci&quot;.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Co się dzieje? – zapytała powoli, patrząc na zebranych i zniszczenia, których przed chwilą dokonał mężczyzna, z którym planowała wziąć ślub. Przygładziła swoje kasztanowe włosy, w tamtym momencie upięte w ładny, klasyczny kok.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Właściwie to... – zaczął Syriusz, ale w tym momencie James zamachnął się i uderzył go pięścią prosto w twarz. Aż poczuł, jak trzeszczą mu wszystkie zęby. Zakrztusił się własną śliną i stracił równowagę. Byłby zleciał ze schodów, ale w ostatniej chwili złapał się balustrady.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Teraz już nic – rzucił James i, tracąc zainteresowanie Syriuszem, w kilka sekund znalazł tuż przed Lily. – Wszystko w porządku.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– James... – zaczęła, patrząc na Blacka, który przytrzymywał dłonią swoją szczękę.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Naprawdę wszystko już jest w porządku – powiedział Syriusz z ulgą, wycierając krew kapiącą mu z nosa. Lily spojrzał na Dorcas, ale ta tylko pokręciła głową.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Możemy zaczynać? – rzucił James do urzędnika, wciąż wpatrując się w swoją przyszłą żonę. Mężczyzna tylko odłożył opróżnioną butelkę, czknął kilka razy i chwiejnym krokiem podążył w kierunku salonu. Przewrócił się pod drodze i wylądował twarzą w jednej z donic. Remus Lupin z głupim wyrazem twarzy pomógł mu wstać.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– To chyba najbardziej porąbany ślub na jakim byłam, a nawet się nie zaczął – rzekła Lina.&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Ja widziałem dużo gorsze – powiedział Ronnie poprawiając tupecik na głowie. Wciąż chyba nie zdawał sobie sprawy z futra, które porastało jego twarz, a żona najwyraźniej nie miała zamiaru go uświadamiać – Pamiętasz Helen, jak nasz kuzyn Josua zachlał się dzień wcześniej i obrzygał suknię ślubną swojej żony? Biedna Aurela powiedziała, że za takiego chama nie wyjdzie i wzięła ślub z tym zasrańcem Bradem. Tego samego dnia! Josua nawet zapił się na tym weselu jako gość. Chyba nie dostrzegł różnicy...&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;font-family: verdana, arial, helvetica, sans-serif; font-size: 12px;&quot;&gt;
– Tak, a Martha zaczęła rodzić – dodała Helen. Obydwoje westchnęli.&lt;/div&gt;
</description><link>http://wandawadlewa.blogspot.com/2017/06/w-poszukiwaniu-zakonczenia-rozdzia-3.html</link><author>noreply@blogger.com (WandaWadlewa)</author><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>