<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528</id><updated>2024-09-06T13:45:01.716-07:00</updated><title type='text'>Yaoi o...The GazettE, czyli trochę miłości, szczypta humoru, garść tragedii i co wychodzi?</title><subtitle type='html'>Miszmasz na skale światową, ot co!</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>25</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-7061171923953096883</id><published>2015-10-19T11:29:00.002-07:00</published><updated>2015-10-19T11:29:51.712-07:00</updated><title type='text'>powrót? </title><content type='html'>Minęło X lat... Czy jakaś dobra duszyczka policzy ile dokładnie?&lt;br /&gt;
Heh... Tak jakby rozważam powrót. Poprawiłam swój styl, jak na umysł całkowicie ścisły jest naprawdę dobrze.... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest ktoś, kto by chciał tego? Zanim bym zaczęła pisać, poprawiłbym poprzednie posty... &amp;nbsp;Ktoś tęsknił?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wasza Karo...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/7061171923953096883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2015/10/powrot.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/7061171923953096883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/7061171923953096883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2015/10/powrot.html' title='powrót? '/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-1006426209363538993</id><published>2014-06-26T12:10:00.001-07:00</published><updated>2014-06-26T12:10:25.608-07:00</updated><title type='text'>Nasi goście</title><content type='html'>I come back!&lt;br /&gt;
Dawno to napisałam, ale nie miałam kiedy dodać.... Koniec szkoły! Jak tam z ocenami? U mnie w klasie tylko trzy paski(oczywiście wszystkie te średnie powyżej pięciu) Wasze kochane autorki mają paski! Wasze kochane autorki były też na koncercie MIYAVI&quot;ego w Polsce! Więc wybaczcie moja nieobecność wciąż to przeżywam... A i będę na konwencie &quot;Gakkon&quot;... Ciekawe jaki będzie...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table class=&quot;item-conversation&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr class=&quot;chat-tr item item-body you x-item-selected&quot;&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1141&quot;&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1155&quot;&gt;– Chłopcy, proszę, zachowujcie się profesjonalnie – pouczał nas manager.&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1156&quot;&gt;
 Jechaliśmy właśnie do głównej siedziby Zeal Link. W jakim celu? Nasze 
wytwórnie chcą wypromować zespoły w innym kraju. A jak to zrobić? 
Oczywiście współpracą najlepiej zapowiadających się zespołów.&lt;br /&gt;– Zeal 
Link to bardzo prestiżowa wytwórnia. Wypromowała już wielu. Nie 
zepsujcie naszej współpracy nim się naprawdę zacznie. Pracują tam 
najlepsi muzycy. Nie bawią się na próbach –Oskarżycielski wzrok 
mężczyzny zatrzymał się na mnie – a pracują. Pokażcie się z najlepszej 
strony!&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;To powiedziawszy, pozwolił nam wstać z 
miejsc. Wyszliśmy z busa, zmierzając do oszklonych drzwi wytwórni. 
Zamyślony spuściłem głowę. Całe dwa tygodnie w otoczeniu „zawodowych 
muzyków”, którzy przestali kochać to, co robią. Smutne. Dwa tygodnie 
nudy. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt; Wyszliśmy wprost na recepcję. Za 
biurkiem siedziała niziutka brunetka, która na nasz widok podniosła się i
 uśmiechnęła promiennie. Przypominała teraz troszeczkę słońce z 
teletubisiów.&lt;br /&gt;– Witamy w Zeal Link! – W ścianę tuż obok głowy głównego rapera uderzyła piłka do gry w nogę.&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1163&quot;&gt; Czyżby któryś z muzyków miał dzieci i je tu zabierał?&lt;br /&gt;–
 Miyavi! – Dziewczyna przestała przypominać uśmiechnięte słoneczko. Była
 teraz raczej przerażająca. – Czy chociaż przez jeden dzień możesz być 
spokojny!?&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1164&quot;&gt; Z końca korytarza przybiegł kolorowowłosy mężczyzna. Oj, chyba manager nie miał racji z tymi profesjonalnymi muzykami.&lt;br /&gt;– No ale, Misato...!&lt;br /&gt;–
 Misato, Misato, ciągle Misato! Trochę wdzięczności za chronienie was 
przed szefostwem! – Ręce brunetki zaczęły żyć własnym życiem. Co jakiś 
czas, by podkreślić wagę słów, uderzały w uda dziewczyny.&lt;br /&gt;– Spójrz na
 to z dobrej strony! Nie potłukłem ci kubka! Ani nie zrzuciłem 
komputera! Ani telefonu! Ani żadnych papierów, jak ostatnim razem! – 
Miyavi wbił wzrok w podłogę, nie chcąc patrzeć na rozwścieczoną 
sekretarkę.&lt;br /&gt;– Prawię uderzyłeś naszych gości!&lt;br /&gt;– Gości? – powtórzył cicho Miyavi. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt; Brunetka spojrzała na nas z uśmiechem.&lt;br /&gt;–
 Zwykle jest tu poważniej. Miyavi to prawdziwy zawodowiec, ale odrobinę 
dziecinny – powiedziała dziewczyna, jakby czytając mi w myślach. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span id=&quot;ext-gen1165&quot;&gt; Na zawodowca mi nie wygląda. Co on może potrafić? Pewnie jest tu tylko ze względu na urodę.&lt;br /&gt;– Misato! Nie wolno kłamać! Tu nigdy nie jest poważnie! Jedynie ty nie chcesz z nami szaleć.&lt;br /&gt;– Miyavi... – wywarczała sekretarka. Jej dalszą wypowiedź zagłuszył krzyk wydobywający się z windy. Coraz ciekawiej.&lt;br /&gt;–
 Misato-san! Powiedz Liderowi, że to nie moja wina, że nie dokończyłem 
pisania melodii! – Z windy wypadł czarnowłosy chłopak, goniony przez 
drugiego. Chwilę ganiali się wkoło biurka dziewczyny. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt; Chyba te dwa tygodnie jednak nie będą takie nudne. Uśmiechnąłem się pod nosem.&lt;br /&gt;– Chłopcy – zaczęła lodowatym tonem. Muzycy usiedli na jej biurku, uśmiechając się niewinnie.&lt;br /&gt;– Aoi, Kai... – wyszeptała zrezygnowana – Nawet wy przeciwko mnie?&lt;br /&gt;– Pod ściany! Trwa wyścig! Formuła jeden nadjeżdża! – blond włosy chłopak przebiegł obok nas, chowając się za Misato.&lt;br /&gt;– Reita! Uruha! Mówiłam coś o wyścigach w wytwórni! – W brunetkę wstąpiły nowe siły.&lt;br /&gt;– Ostatnia prosta! Sto metrów! Dziewięćdziesiąt! – Odpowiedział jej głos z bocznego korytarza.&lt;/span&gt; &lt;span id=&quot;ext-gen1140&quot;&gt;&lt;br /&gt;Dziewczyna oparła się o blond osóbkę, głośno wypuszczając powietrze.&lt;br /&gt;– Ja tu kiedyś zwariuje – stwierdziła cichutko.&lt;br /&gt;Minął
 nas chłopak w koszu na śmieci, którego pchał inny muzyk. Dziwne, miał 
jakąś szmatę na twarzy. Zatrzymali się kilka metrów dalej, radośnie 
krzycząc. Chwilę później dostrzegłem jadącego prosto w nas bruneta na 
trzykołowym rowerku. Było zbyt późno bym się odsunął. Muzyk wjechał we 
mnie z impetem. Upadłem do tyłu, a chłopak na mnie. Nasze nogi zaplątały
 się w rowerek. Zacząłem się śmiać.&lt;br /&gt;– Poważni muzycy? – Odwróciłem głowę w kierunku managera. Brunet spojrzał na Misato.&lt;br /&gt;– Kto to? – Zapytał, uroczo przekrzywiając głowę.&lt;br /&gt;– Nasi goście z Korei. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-time&quot; id=&quot;ext-gen1142&quot;&gt;&lt;span class=&quot;span-item-time hidden &quot; title=&quot;20:55, 26.06.2014&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/1006426209363538993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2014/06/nasi-goscie_26.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1006426209363538993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1006426209363538993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2014/06/nasi-goscie_26.html' title='Nasi goście'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-2654633177284311786</id><published>2013-12-31T08:35:00.003-08:00</published><updated>2013-12-31T08:35:39.620-08:00</updated><title type='text'>Czy szczęście jest dla wszystkich?</title><content type='html'>Sylwester, wszystkiego naj i inne duperele... Wybaczcie powinnam dodać coś radosnego, ale mój nastrój mi nie pozwala...&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Zaczynam pisać &quot;Kurabu&quot; od początku. W trakcie kończenia jest wspólny z Rivaille one-shot.&lt;br /&gt;
Notka jest nie sprawdzana, więc jak Riv się będzie chciało to to poprawi.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;~&lt;br /&gt;
Łzy skapujące na moje ramie, zmuszały mnie nad zastanowieniem się &quot;Czy nadal kocham Cię?&quot; &quot;Czy moje uczucie było można nazwać miłością&quot; &quot;Czy wszystko to nie było ulotnym snem, iluzją szczęścia?&quot;.&lt;br /&gt;-Yune... Ja.. Przepraszam, ale nie potrafię! Nie kocham Cię.- ostatnie zdanie wyszeptałem z nadzieją, że go nie usłyszysz.&lt;br /&gt;-Nie, Uruha... To koniec.... Żegnaj!-Łzy swobodnie spływały po twojej twarzy. Yune, czy kiedykolwiek kochałem Cię jak ty mnie? &lt;br /&gt;-Przepraszam, że nie potrafiłem sprawić byś mnie pokochał. Sayonara ukochany!-To były twoje ostatnie słowa, już nigdy Cię nie spotkałem. Odszedłeś z zespołu, przeprowadziłeś się. Czy słusznie wyjawiłem ci prawdę? Czy lepiej byłoby trwać przy tobie, udawać, że Cię kocham, że jestem szczęśliwy? Może tak, może nie... Nie dowiem się już tego.&amp;nbsp; Ale dlaczego serce tak boli skoro Cię nie kochałem?&lt;br /&gt;-Uruha, obudź się! Wiesz kto dzisiaj przychodzi?-Ruki trzepną mnie w głowe, ale wciąż uśmiechał się od ucha do ucha.&lt;br /&gt;-Święty Mikołaj- Wypowiedziałem na głos pierwszą myśl, jaka wpadła mi do głowy po ujrzeniu uśmiechu wokalisty. Wyglądał jak dziecko tuż przed odpakowaniem wymarzonego prezentu.&lt;br /&gt;-Nie! Lepiej!&lt;br /&gt;-Świrnięty Mikołaj?&lt;br /&gt;-O ile się nie myle nie jestem święty, ani nie nazywam się Mikołaj- Do sali wszedł chłopak o czarnych włosach. Stanął w progu, uśmiechnął się ukazując rozkoszne dołeczki w policzkach. Taki mały aniołek.&lt;br /&gt;-A świrnięty?&lt;br /&gt;-Sam musisz ocenić-wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;-To jest Kai, mam nadzieje, że się nie pogniewacie, ponieważ oddałem Tanabe funkcje lidera. Ach, i to jest nasz nowy perkusista. A to jest Uruha-Ruki wskazał na mnie. Pomachałem mu uśmiechając się. Szybko odwzajemnił gest, a po chwili spuścił czarną grzywkę na twarz, pozwalając by ta zakryła urocze rumieńce- Reita i Aoi- Ruki pokazał również pozostałych muzyków. On tylko posłali mu spojrzenia pełne otuchy i... litości? Nie wierzyli by to prywatne zespołowe słońce potrafiło ich zmusić do pracy.&lt;br /&gt;-No to, skoro już się znamy, to czas zacząć próbę!-nasz nowy perkusista ponownie się uśmiechnął, ale teraz jakby trochę sadystycznie?&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;-Nie, Kai, nie jesteś świrnięty... Jesteś najzwyklejszym w świecie sadystą! Ogromnie ucieszony, że możesz się na nas wyżywać tylko dlatego, że jesteś liderem...- wydyszałem po próbie- pierwszy ra od bardzo długiego czasu bolą mnie palce! &lt;br /&gt;-No Uruś, nie narzekaj! Będzie gorzej przed jakimkolwiek koncertem-czule pogłaskał mnie po głowie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Tak się zaczęła nasza znajomość. Z każdą chwilą spędzoną z tobą, coraz bardziej rozumiałem moje uczucia. Te oklepane motylki w brzuchu, po każdym wymienieniu spojrzeń, rumienienie się, przy każdym twoim dotyku czy jakiejkolwiek aluzji. Jednym słowem pokochałem Cię do szaleństwa. Każda chwila spędzona bez&amp;nbsp; ciebie to istne katusze, przeogromna zazdrość, gdy kierowałeś swój uśmiech do kogoś innego niż ja. Chciałem byś nie widział świata po za mną.&lt;br /&gt;***Rok później***&lt;br /&gt;Gazetto jest coraz bardziej znane, a moje uczucie coraz silniejsze.&lt;br /&gt;Gramy w butelkę w domu Akiry. Wszyscy są lekko podpici, ale po Tanabe najbardziej to widać. W końcu nigdy nie pił zbyt dużo. Teraz kolej na kręcenie przypada na Aoiego.&lt;br /&gt;-Kai! Powiedz nam.... Czy jesteś w kimś zakochany?-spojrzałem wyczekująco na Yutake. Jeszcze nie zadawaliśmy zbyt intymnych pytań. Zbyt mało wypiliśmy, by na nie odpowiadać.&lt;br /&gt;-Tak-To słowo było jak sztylet wbity w moje serce.-Pierwszy i ostatni raz-teraz ten nuż został przekręcony.&lt;br /&gt;-Jaka jest?-zapytał Ruki.&lt;br /&gt;-On... -poprawił ledwo słyszalnie-Po prostu śliczny, mądry, jest idealny-każde słowo było jak malutki sztylecik wbijany w moje biedne serduszko,z każdą chwilą ten cenny organ rozpadał się na milion kawałeczków.&lt;br /&gt;-Zazdroszczę- stwierdził Aoi -kręć - Spojrzałem na Yutake załzawionymi oczami. Moje serce krwawiło. Już nie myślałem nad tym co robię. Skuliłem się i przyłożyłem dłonie do uszu z nadzieją, że nie będą docierać do mnie te raniące słowa. Czy nie ciesze się z jego szczęścia? Skon że, ciesze się bardzo, ale to ja chciałem być tą wyjątkową osobą, jego własnym prywatnym słońcem. Ułożyłem głowę na jego kolanach&amp;nbsp; pozwoliłem, by łzy swobodnie spływały po mojej twarzy.&amp;nbsp; Z kuchni doszedł nas przerażony pisk Rukiego, po którym nastąpiła seria odgłosów tłuczonych szklanek. Aoi i Reita poderwali się i pobiegli zobaczyć co się stało.&lt;br /&gt;-Kai pocałuj mnie-wyszeptałem łamiącym się głosem wykorzystując chwilę nieobecności muzyków. Chcę posmakować jego ust, ten jedyny raz chce się poczuć jak jego wymarzona druga połówka.&lt;br /&gt;Po chwili Yutaka zbliżył się do mnie. Złożył motyli pocałunek na moich ustach. Przyciągnąłem go bliżej siebie, nie chciałem by ta magiczna chwila tak krótko trwała. Zaplotłem ręce na jego karku. Kai niepewnie polizał moją wargę. Chętnie uchyliłem usta. Jeździł językiem po moim podniebieniu. Zamruczałem zadowolony. Wplotłem palce w jego włosy. Każde miejsce gdzie dotknął&amp;nbsp; mnie perkusista pokrywało się gęsią skórką. Palce Tanebe jeździły po moim nagim brzuchu, ponieważ moja koszulka podwinęła się. Lekko wyginałem się pod jego dotykiem.&lt;br /&gt;Niestety tą magiczną chwile przerwał komentarz Reity.&lt;br /&gt;-Niezłe porno...&lt;br /&gt;Odsunęliśmy się od siebie. Z trudem łapałem oddech. Wszystkie odczucia spotęgowane były moim głęboko skrywanym uczuciem. Reszta wieczoru przysypiałem na kolanach Kaiego, a on wlewał w siebie litry piwa. Reką masował skórę mojej głowy. Co jakiś czas perkusista skradał mi całusa. Następnego dnia obudziłem się wtulony w tors lidera.&amp;nbsp; Uspokojony zapachem perkusisty głaskałem go po policzku. Przejechałem palcem po jego ramionach. Perkusista powoli otworzył oczy.&lt;br /&gt;-Ale mnie nawala łeb-podniósł się do siadu.&lt;br /&gt;-Kac morderca nie ma serca- skomentowałem z uśmiechem i wstałem. Przeszedłem się po domu w poszukiwaniu tabletek na ból głowy dla mojego kochania. Chyba mogę go tak nazywać? Oparłem się o pobliską ścianę i przejechałem dłonią po wargach. Wciąż czułem dotyk jego ust na swoich. Potrząsnąłem głową, by móc zebrać myśli tak właśnie działał na mnie Kai. Na samo wspomnienie pocałunku miękły mi kolana. Może zapomni o tej swojej wielkiej miłości i to mnie pokocha? Zamieszkamy razem na obrzeżach miasta i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Ach, marzenia są piękne, ale na zawsze pozostaną marzeniami. Zwiedzałem dom Akiry w poszukiwaniu szklanki, wody i tabletek na ból głowy. Po chwili znalazłem potrzebne rzeczy i przyniosłem je Yutace. Chłopak przyjął je z wdzięcznością. &lt;br /&gt;-Uru, powiedz mi...-westchnął ciężko-Wiesz,że już kogoś kocham?-kiwnąłem potwierdzająco głową, próbując ukryć łzy- Nie zdradziłem tej osoby,prawda? Wybacz, ale nic nie pamiętam.&lt;br /&gt;-Nie, nie zdradziłeś nikogo-próbowałem uśmiechnąć się, ale ból jaki zamieszkał w moim sercu mi to uniemożliwił, wyszedł z tego tylko pozbawiony uczuć grymas.&lt;br /&gt;-Kou, mogę się ciebie poradzić?-chłopak usiadł na łóżku&lt;br /&gt;-To nie najlepszy pomysł-odparłem, ale perkusista nie zawracał na to uwagi.&lt;br /&gt;-Ta osoba nie wie, że ją kocham, a jesteśmy przyjaciółmi. Powiedzieć jej jakim darze ją uczuciem, ryzykując naszą przyjaźń?-Kai prosił mnie o radę, nie wiedząc jak bardzo to rani.&lt;br /&gt;-Jeśli jesteście prawdziwymi przyjaciółmi, to nie stracisz przyjaźni, możesz zyskać tylko miłość- Tak Uruha radź, radź, a sam nie potrafisz zastosować się do swoich rad. Łzy zaczęły płynąć po mojej twarzy. Odwróciłem się tyłem do lidera.&lt;br /&gt;-Powodzenia Kai, na pewno znajdziesz szczęście-moim ciałem wstrząsnął bezgłośny szloch-powiedz chłopakom, że wróciłem do siebie-wyszeptałem i wybiegłem z mieszkania. W drodze powrotnej do mojego domu prawie wpadłem pod samochód, ale nie zwracałem uwagi na przestraszone spojrzenia przechodniów, bo po co? Łzy przysłaniały mi widoczność. Wbiegam do mieszkania i wtulam się w poduszkę. Wypłakuje cały smutek nagromadzony z biegiem czasu. Wykrzykuje pytania, mając nadzieje, że ktoś zna na nie odpowiedź. Dlaczego? Dlaczego on mnie nie kocha? Dlaczego nie mogę być szczęśliwy? Najpierw Yune, teraz ty. Nie mogę wypowiedzieć nawet twojego imienia, to za bardzo boli, tam w środku. Jak mogę zakończyć swoje cierpienie? Skoczyć? Poczuć się wolnym jak ptak? Niee, nie zasłużyłem na tą drobną przyjemność. Utopić się? Woda jest jak ty! Delikatna i czuła nawet, gdy pozbawia Cię oddechu. Krew? Może to rozwiąże mój problem? Idę do łazienki, biorę żyletkę i robię pierwsze cięcie na lewej ręce. Nie mogę odejść bez pożegnania. Zanurzam palce w szkarłatnym płynie i pisze na ścianie&quot;Przepraszam, Aoi,Ruki, Reita&quot; Robię kolejne nacięcie. Krew wypływa coraz obwicie. Na przeciwko pierwszego napisu piszę &quot;Kocham Cię, Kai&quot;, ale to mi nie wystarcza. Na drzwiach wejściowych pisze &quot;Do szaleństwa&quot;. Na panelach &quot; Dla ciebie żyłem&quot;. Na tafli lustra &quot;Dziękuje za pocałunek&quot; W salonie na kanapie &quot;Czemu mnie nie kochasz?&quot; Na ekranie telewizora &quot;Wszytko co robiłem, było dla ciebie!&quot; Na każdej wolnej ścianie, meblu pisałem &quot;Kocham Cię, Lider-sama&quot;. Osuwam się na ziemie. Sięgam po misia, którego kupiłeś mi na urodziny. Pamiętasz ten dzień, bo ja doskonale? Kazałeś mi zostać chwile po próbie, podarowałeś mi tego misia, jąkając się. Przytuliłem się do ciebie i nie puściłem do wieczora. Zabrałeś mnie do wesołego miasteczka. Byliśmy w domu strachów, na karuzeli, na strzelnicy, gdzie wygrałeś dla mnie różę. Na koniec poszliśmy na diabelski młyn wraz z patykami z watą cukrową. Oglądaliśmy razem wieczorną panoramę Tokyo, zajadając się słodyczą. Nagle drzwi wejściowe otwierają się. Stoisz ty w nich, upuszczasz na ziemie bukiet róż. To dla tego, kto skradł Ci serce? Przyszedłeś mi podziękować za rade? Wyjdź stąd! Nie chce Ci niszczyć życia moim bojaźliwym wyznaniem. Jestem tchórzem, czyż nie? Na ziemi leżą szkarłatne róże, jak moja krew, jak życie które powoli wypływa ze mnie, jak moja miłość do ciebie? Umieram. Jak kwiaty ez wody, ja nie mogę żyć bez ciebie. Krzyczysz przerażony i dzwonisz do chłopaków. Podbiegasz do mnie i tulisz ciało z którego powoli ucieka nieszczęśliwe życie. Za chwile do mojego mieszkania wpada pozostała część zespołu. Pewnie byli w barze niedaleko mojego mieszkania, Reita lubił tam chodzić. Ruki dzwoni na pogotowie, ale ja wiem,że jest już za późno, ty też to wiesz, ale wolisz trzymać się nadziei,że lekarze dadzą radę mnie uratować. Rozciągam wargi w uśmiechu. Umieram w ramionach mojego ukochanego. Umieram szczęśliwy. Powoli opuszczam powieki, ale dochodzi mnie twój szept.&lt;br /&gt;-To ciebie kocham do szaleństwa. Obiecuje ci, że się spotkamy!&lt;br /&gt;-Też Cię kocham, będę czekać kochany-z ledwością wypowiadam te słowa i osuwam się w ciemność. Taki los samobójcy. Szczęście jest nie dla mnie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/2654633177284311786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/12/czy-szczescie-jest-dla-wszystkich.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2654633177284311786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2654633177284311786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/12/czy-szczescie-jest-dla-wszystkich.html' title='Czy szczęście jest dla wszystkich?'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-2158380268184880297</id><published>2013-11-10T09:18:00.002-08:00</published><updated>2013-11-10T09:18:31.290-08:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej - 5</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Chciałam coś wrzucić... ale z kolei nie za bardzo idzie mi pisanie czegoś sensownego, więc poniższą notkę można potraktować jako część tego, co można zaliczyć do rozdziału piątego. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;I... byłabym wdzięczna, gdybyście dali znać, czy to co piszę was to ciekawi, czy jest tylko gniotem, który nie za bardzo chce się czytać. Bo jeśli tak, to nie ma sensu, by to kontynuować. Sami widzicie, że rozdziały są krótkie, dla mnie niezbyt sensowne. Już sama nie wiem co pisać...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;Zacznę coś nowego, o ile cokolwiek przyjdzie do głowy. ;w; Dzięki... Dajcie tylko znać, please...&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt; //Rivaille&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;____________________________________________________________ &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Aoi]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Rano powitał mnie potworny ból głowy i dziwne ciepło po mojej prawej. Przecierając dłonią oczy, usiadłem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Cholera jasna... - po prostu nie wiedziałem co powiedzieć na to, co zobaczyłem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Byłem nagi, w bynajmniej &lt;i&gt;nie moim &lt;/i&gt;łóżku. Łeb mi pękał, jakby ten ból miał zastąpić wspomnienia wczorajszego wieczoru, które najwyraźniej umknęły mi pod wpływem nadmiernej ilości alkoholu. Po mojej głowie zaczęły krążyć niespokojne myśli. Co się wczoraj działo? Pamiętałem, że poszedłem do baru. Trochę się napiłem i...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Drgnąłem gwałtownie i spojrzałem w bok.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Ja pierdolę - chłopak. Ten sam co wczoraj. Obok mnie, a, co gorsza... &lt;i&gt;również nagi.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Mój umysł zaczął wariować. Ogarnęła mnie panika. Co się, do cholery jasnej, wczoraj działo?!&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Natychmiast podniosłem się z łóżka, wyślizgując spod wygrzanej kołdry i zaraz potem opadłem na podłogę, zaskoczony przeszywającym bólem w dolnych partiach ciała. O nie... Nie, nie, nie, nie, nie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Dźwignąłem się i czym prędzej ubrałem w rzucone na podłogę moje ubrania. Spojrzałem na twarz śpiącego bruneta. &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Przynajmniej tyle szczęścia - &lt;/i&gt;pomyślałem, nim wyszedłem z sypialni, nie pozostawiając za sobą nic, prócz wygniecionej pościeli. Wyszedłem z mieszkania nie dowiadując się nawet jak miał na imię chłopak, z którym się przespałem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Co się, kurde, działo...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;[Reita]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nieprzespana noc. Czysta przyjemność. Zaczynałem powoli poddawać się wszystkiemu, co się działo. Ciągłe SMSy i telefony Yuu... To ta część wczorajszego popołudnia i całego wieczoru, która dręczyła mnie najbardziej. Liczba powiadomień już w ciągu godziny, od kiedy wywaliłem go z domu, przekroczyła dwadzieścia. Potem...w końcu dał sobie spokój. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Potarłem twarz dłonią. Tą noc spędziłem w salonie, odcięty od świata słuchawkami i nieodłącznym basem, który podkradłem z własnego pokoju. Właśnie. Obecność Takanoriego była dla mnie czymś dziwnym. Czymś, do czego nie byłem przyzwyczajony. Zapewne wciąż leżał w moim łóżku. Jak zwykle. Zapewne znów wpatrywał się bezsensownie w sufit tymi swoimi pustymi oczami, dochodząc do siebie. Albo i nie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wczoraj jego zachowanie odbiegało znacznie od tej codziennej formy. Od Takanoriego, którego poznałem. Tego milczącego, chłodnego chłopaka, którym miałem się teraz opiekować.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/2158380268184880297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/poznajmy-sie-lepiej-5.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2158380268184880297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2158380268184880297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/poznajmy-sie-lepiej-5.html' title='Poznajmy się lepiej - 5'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-3777030735178019273</id><published>2013-11-08T09:41:00.001-08:00</published><updated>2013-11-08T09:43:27.797-08:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej - 4</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;W końcu, po sporej przerwie kontynuacja. Nie miejcie mi za złe...jeśli oczywiście ktoś chce ciąg dalszy tego czegoś p_p&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
______________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;[Ruki]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dotknąłem dłonią oczu. Były wilgotne. Mimo wszystko... byłem tym zaskoczony. Rzadko zdarzało mi się płakać, a teraz... Łzy pociekły po moich policzkach. Dlaczego? Nie chciałem, by doszło do czegoś takiego. Nie chciałem, by on to zobaczył. Ktokolwiek. Sądziłem...nie wiem, co sobie myślałem, ale na pewno nie sądziłem, że stanie się właśnie to. Że on mnie pocałuje.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Usłyszałem cichy szelest pościeli. Chuda postać Takanoriego ruszyła w moim kierunku. Nie chciałem nikogo widzieć. Potrzebowałem spokoju. Poczułem jak na moich ramionach ląduje śliski, ciepły materiał kołdry. Matsumoto uklęknął przy mnie, ja jednak nie podniosłem głowy. Nie wiem dlaczego to zrobił. Dlaczego tak nagle...po prosu podszedł do mnie i okazał choć trochę uczuć innych niż strach i zagubienie. Przede wszystkim nie był niechętny do kontaktów jak jeszcze niedawno. Nie wiedziałem co się w nim zmieniło. Nie wiedziałem na ile taki pozostanie. Na ile sobie pozwoli zostać sobą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Milczałem, on również. Nie zadawał pytań, nie męczył mnie, a ja powoli zaczynałem się cieszyć, że jednak ktoś teraz jest przy mnie. Ta sama, a jednak inna osoba, którą dało się &lt;i&gt;wyczuć&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Dzięki - szepnąłem, ku jego zaskoczeniu obejmując go ramionami.&lt;br /&gt;Poczułem, jak jego ciało sztywnieje, a potem powoli się rozluźnia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Wbrew&amp;nbsp; temu co myślałem na początku potrzebowałem teraz czyjejś obecności. Jego milcząca postać była dla mnie niczym wybawienie. Musiałem odpocząć od tego bagna w którym się znalazłem, porządnie ochłonąć. Najlepiej zrobić sobie wolne od szkoły na czas bliżej nieokreślony. Albo zmienić szkołę. Na pewno nie chciałem teraz widzieć Aoi&#39;ego. Co najmniej przez jeszcze kilka dni. Albo nigdy. Czułem, że teraz nie byłbym w stanie spojrzeć mu w oczy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Powoli podniosłem się z podłogi, puszczając chude, zimne ciałko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Połóż się. Musisz jeszcze odpocząć - mój głos był cichy i wyprany z emocji - Wychodzę - rzuciłem, wychodząc z pokoju i zostawiając zaskoczonego chłopaka na podłodze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;[Aoi]&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Kolejna otwierana przeze mnie butelka niskoalkoholowego piwa syknęła w moich dłoniach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Yuu... Przystopuj trochę - powiedział barman.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Był moim dobrym znajomym, przez co był nieco przewrażliwiony. Stale mnie obserwował, gdy tylko u niego zawitałem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Teraz nie mam ochoty.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Spojrzał na mnie smutno. Nie dopytywał co się stało, tylko pozwolił mi pić. Wiedziałem, że w razie czego zareaguje.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Odchyliłem głowę do tyłu z cichym jękiem. &lt;i&gt;Co ja zrobiłem?! &lt;/i&gt;Miałem dość. Dosyć siebie, swojego braku pomyślunku. Nienawidziłem się za to, że włączyłem ten cholerny komputer...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Hej, Hiro, daj coś mocniejszego!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Zerknąłem w bok. Na stołku po mojej prawej usiadł właśnie wysoki, smukły chłopak. Ubrany był w obcisłe, czarne rurki i fioletową bluzkę, na którą narzucił krótką, czarną kurteczkę z podobnego materiału. Na wyciągniętej do barmana dłoni wisiało kilka skórzanych paseczków. Włosy miał starannie ułożone, lekki makijaż... a jego uśmiech. Tak słodko się uśmiechał.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Nie, Uru, niczego nie dostaniesz - mruknął Hiro, nawet na niego nie patrząc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na jego słowa chłopak zrobił udawaną, zbolałą minkę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Okropny jesteeeś - mówiąc to, zerknął na mnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Na jego ustach znów pojawił się uśmiech. Oparł podbródek na splecionych dłoniach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Co taki pomury?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;Milczałem. Spojrzałem z powrotem przed siebie, zatapiając swoje smutki w kolejnym łyku słabego alkoholu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Jestem Uruha. Możesz mówić Uru - wyciągnął do mnie dłoń z uśmiechem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- To twoje imię? Śliczny? - Spytałem po dłuższej chwili, zerkając na niego w końcu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Dane osobowe ujawniam tylko w wyjątkowych przypadkach - uśmiechnął się słodko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Aoi - odpowiedziałem mu tym samym, podając rękę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Poklepał mnie radośnie po ramieniu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Chcesz coś mocniejszego?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Co? - spojrzałem na niego nie do końca rozumiejąc.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Pytam, czy chcesz coś z większą ilością procentów - wyszczerzył się do mnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;A ja nie byłem w stanie odmówić.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;Powoli zapominałem o wszystkim, coraz bardziej się upijając. Czas pędził na łeb, na szyję, a ja czułem się, jak gdybym trwał gdzieś zawieszony między pustką, a pędzącą niemiłosiernie rzeczywistością. Czasem już nawet nie kontaktowałem. Moje samopoczucie i alkohol nie szyły w parze w tak dużych ilościach. Wszystko tylko się pogarszało. Ale gdy dziwnym trafem wylądowałem w łóżku razem z Uruhą, było już za późno. Odpłynąłem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/3777030735178019273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/poznajmy-sie-lepiej-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3777030735178019273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3777030735178019273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/poznajmy-sie-lepiej-4.html' title='Poznajmy się lepiej - 4'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-8242037004481945738</id><published>2013-11-01T08:55:00.000-07:00</published><updated>2013-11-01T08:55:05.252-07:00</updated><title type='text'>Notka informacyjna</title><content type='html'>To więc moje GG - &lt;span class=&quot;show-meta last&quot; id=&quot;ext-gen1133&quot;&gt;47576850. I jeślibyście pisali proszę zaznaczcie, że jesteście z bloga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class=&quot;show-meta last&quot; id=&quot;ext-gen1133&quot;&gt;Niedługo pojawi się nowa notka, tyle trwa pisanie, ponieważ co napiszę, kasuje......&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/8242037004481945738/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/notka-informacyjna.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8242037004481945738'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8242037004481945738'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/11/notka-informacyjna.html' title='Notka informacyjna'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-5392024301288185345</id><published>2013-10-20T09:58:00.001-07:00</published><updated>2013-10-20T10:11:44.766-07:00</updated><title type='text'>Nowa rzeczywistość</title><content type='html'>A to ma cie na osłodę, że kończę Kurabu... Ostrzegam w następne części będą zawierały dużo fantasy...&lt;br /&gt;
A oto zdjęcie pocky,z Francji, które Rivaille przywiozła... Zły mój brat je nam podjadał... Wiecie ile jest mang yaoi we Francji... Jak poprosicie Rivaille, to może zdjęcia wam wrzuci... I opowie jak grupę odciągała od yaoi, albo krzyczała do Japończyków robiącym im zdjęcia Ohayo&lt;br /&gt;
I Julciaa uwielbiam Cię za te komentarze! Mam nadzieje, ze ta seria przypadnie ci bardziej do gustu...&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaR8fxqWsxBpzz86L7-jekC3Dfub2nEOKnS6l18XTtkAlRLMJwbXyKJzg8AKUsiA-c6YfJzECRkaOwL1-vu6YQRnH5T1_Jmnnl4GsNUr6Auuf7FlgiciaFSpVJnckFxulJBiNpc1s9TKwc/s1600/IMG_20131020_143010.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaR8fxqWsxBpzz86L7-jekC3Dfub2nEOKnS6l18XTtkAlRLMJwbXyKJzg8AKUsiA-c6YfJzECRkaOwL1-vu6YQRnH5T1_Jmnnl4GsNUr6Auuf7FlgiciaFSpVJnckFxulJBiNpc1s9TKwc/s200/IMG_20131020_143010.jpg&quot; width=&quot;150&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: #f2f7fe; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj6OQJYFRysomAx3huIEHQOGrV_7hiA3NkX4xSfKKBzgCwpDZGHnoWMKwU0QY9c2fbZ3aA9IBubYYoSx_iwCxeQ2Sy3Fh7WkFgirpuBmdNvLC0U8Dv3OKZrf4aKQegy7Ou-qxzH7YhgZduW/s1600/IMG_20131020_143734.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;200&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj6OQJYFRysomAx3huIEHQOGrV_7hiA3NkX4xSfKKBzgCwpDZGHnoWMKwU0QY9c2fbZ3aA9IBubYYoSx_iwCxeQ2Sy3Fh7WkFgirpuBmdNvLC0U8Dv3OKZrf4aKQegy7Ou-qxzH7YhgZduW/s200/IMG_20131020_143734.jpg&quot; width=&quot;150&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;~~&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Stanąłem pod drzwiami mojego pokoju w nowej szkole z internatem dla trudnej młodzieży. Rano zostawiłem tu walizki z potrzebnymi rzeczami do metamorfozy Kou. Zapewne ciekawi, was jak tu trafiłem? No więc o przyjeździe tutaj zadecydowali moi rodzice, gdy wszyscy na komendzie policji dobrze mnie znali.&amp;nbsp;Nie każdy&amp;nbsp;w końcu nastolatek, zostaje&amp;nbsp;przywożony&amp;nbsp;tu średnio 5 razy w miesiącu.&amp;nbsp;Głównym&amp;nbsp;powodem trafienia tu, była bójka w szkole z nauczycielem. Gościu czepiał&amp;nbsp;się&amp;nbsp;mojego wyglądu, kolczyka w wardze, bo &quot;nie tak ma wyglądać uczeń naszej szkoły&quot;. Pfu, głupi facet. Któryś z uczniów wezwał policje, gdy zobaczył, że jego kochany nauczyciel przegrywa. Po jakimś czasie do klasy wszedł policjant. Na chwile przerwałem okładanie faceta pięściami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Cześć Yuu! Dawno się nie widzieliśmy, co?-rzucił na powitanie- Rodzice już są na komisariacie, a ja mam Cię tam zawieźć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;-Raptem się widzieliśmy tydzień temu, Hayato -mruknąłem. Chyba się wtedy upiłem, czy coś w ten teges. Chwycił mnie za barki i wyprowadził z klasy. Wsadził do samochodu.&amp;nbsp;Sięgnąłem&amp;nbsp;do schowka, by odnaleźć jakieś rockowe płyty. Policjant wyprzedził mnie i chwile później w aucie rozbrzmiał głos wokalisty. Hayoto wiedział, że to mój ulubiony gatunek muzyki, w końcu nie raz mnie zgarniał. Na komisariacie rodzice powitali mnie przemową pod tytułem &quot;Nie tak Cię wychowaliśmy&quot; i &quot;Jak możesz przynosić nam taki wstyd &quot;. Niezbyt się tym przejąłem. Słuchałem tego już trzeci raz w tym miesiącu. .Po chwili do holu wszedł szef Hayato, Hijirawa-sensei i poprosił moich rodziców do swojego gabinetu. Usiadłem na plastikowym krześle przy drzwiach za którymi znikli opiekunowie. Moja ciekawość przezwyciężyła dumę i przyłożyłem ucho do drzwi. Słyszałem tylko urywki zdań.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Dzień dobry... Trzeci raz... proponuje...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak... Wiemy... Dlaczego... Co pan radzi?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- Szkoła z internatem... Oni... Utemperować.... Trudnej młodzieży..&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;.- Oczywiście.... Przepraszamy...Kiedy&lt;/span&gt;&lt;wbr style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;/wbr&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;...Do widzenia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Gwałtownie odsunąłem się,by nie dostać klamką w twarz. O co im chodzi? Jaka szkoła z internatem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Yuu, do samochodu. Już- rzucił lodowatym tonem mój ojciec.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Dobra-mruknąłem i pomachałem na do widzenia sekretarce, pani &amp;nbsp;Haname. Przemiła starsza pani, która podczas moich wizyt na policji często częstowała mnie swoimi wypiekami domowej roboty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Po powrocie z komisariatu walnąłem się na łóżko. Założyłem słuchawki czekając jak głos Toshi&#39;ego przeniesie mnie do krainy morfeusza. Rano,znaczy się koło dziesiątej zszedłem na dół, by przygotować sobie coś do jedzenia. Można powiedzieć, że miałam luźne podejście do szkoły i punktualności. W kuchni przywitali mnie rodzice kamiennymi wyrazami twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Synu, pojedziesz do prywatnej szkoły z internatem dla trudnej młodzieży. Mamy nadzieje, że tam uda się utemperować twój temperament. Pan Hijirawa polecił nam tą placówkę. Jej adres jest tajny, więc to on Cię tam zawiezie. Będzie o godzinie szesnastej.- nie odpowiedziałem. Nie było sensu. Decyzja zapadła. Rodzice nigdy nie zmieniają zdania. Poza tym dość szybko mnie z niej wyleją. Zrobiłem sobie szybko płatki z mlekiem i zmyłem się do pokoju, by spakować rzeczy na wyjazd. Postawiłem talerz na biurku i podszedłem do szafy.&amp;nbsp;Zgarnąłem wszystkie ciuchy do walizki, ale w oczy rzuciły mi się jakieś krótkie fioletowe spodenki z doczepianymi nogawkami. Nigdy bym czegoś takiego nie włożył. Po pierwsze były na mnie ciut za duże, po drugie do takiego stroju trzeba mieć naprawdę ładne nogi. Nie wiem co mnie wtedy podkusiło, ale zostawiłem je w walizce. Poszedłem do łazienki i zgarnąłem do torby wszystkie moje kosmetyki, farby do włosów i ulubiony arbuzowy żel pod prysznic. Co chwile wychodziłem i wracałem do pokoju,podjadając płatki. Tym&amp;nbsp;sposobem&amp;nbsp;już po trzynastej byłem spakowany i po śniadaniu. Położyłem się na łóżku i wpatrywałem w sufit. Nim zdążyłem zauważyć,&amp;nbsp;minęły&amp;nbsp;moje ostatnie chwile w tym domu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Yuu, chodź tu-krzyknęła&amp;nbsp;moja mama-Pan Hijirawa przyjechał- chwyciłem swój dobytek w ręce i&amp;nbsp;zszedłem&amp;nbsp;na dół.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Znacie już historie mojego trafienia tu,ale opowiem wam jeszcze o mojej szkole.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;W placówce powitał mnie przewodniczący. Uśmiechnięty chłopak, który wszystko organizował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Cześć, zapewne ty jesteś Yuu Shiroyama?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Mów mi Aoi-uśmiechnąłem się lekko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- Bardzo chciałbym Cię oprowadzić, ale mam jeszcze kilka spraw do zrobienia. Zamiast mnie&amp;nbsp;szkołę&amp;nbsp;pokaże CI Kou. Takashima, chodź tu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Już jestem, Kai-chłopak wyglądał tragicznie, chodź wbrew pozorom można było dostrzec jego urodę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kouyou Takashima-wyciągnął rękę na powiatanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Yuu Shiroyama, ale mów mi Aoi-uścisnąłem jego dłoń&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Chodzisz do IID razem ze mną i szychami w szkole. Tu mamy biologię, która aktualnie trwa-zatrzymał się pod drzwiami sali 123- Biologiczka jest naszą wychowawczynią, więc jak &amp;nbsp;teraz tam wejdziesz nie uwolnisz się od dziwnych pytań. Proponuje pozwiedzać teraz szkołę, a w czasie przerwy obiadowej&amp;nbsp;przedstawię&amp;nbsp;Cię klasie-mruknąłem na zgodę. Przez następne 20 minut Kau pokazywał mi szkołę, rąbniętą bibliotekarkę i jej królestwo i tym podobne rzeczy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;W końcu zadzwonił&amp;nbsp;upragniony&amp;nbsp;dzwonek, uczniowie wysypali się z klas,a my udaliśmy się do stołówki. Na samym środku stał stoli,a przy nim siedziała dwójka chłopaków, a wkoło nich tłum ludzi. Jeden z nich niziutki,a ustawiał wszystkich. Drugi, wyższy z bandaną na nosie, siedział wyprostowany, a jego mina mówiła &quot;Mam wszystko w dupie&quot; wpatrywał się w butelkę. Podniósł na chwile głowę. Spojrzał na Kou i uśmiechnął się, po czym wrócił do przerwanej czynności. Mój przewodnik zawstydzony spuścił wzrok. Hmm, czyżby podobał mu się ten chłopak.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kou, kto to?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ten niższy to Takanori &quot;Ruki&quot; Matsumoto, to on rządzi w szkole. Wyższy to Akira &quot;Reita&quot; Suzuki, jego przyjaciel.- On rządzi w szkole? W poprzedniej budzie, ja pełniłem tą role i tu też zamierzam. Tylko jak to zrobić?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Podoba Ci się ten chłopak, Reita?-zapytałem go prosto z mostu. Od jego odpowiedzi zależał mój plan przejęcia władzy w szkole.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-NIE!-jak na mój gust zbyt zbulwersował się przy tej odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kou, nie kłam. Widzę jak na niego patrzysz.Podoba Ci się?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Niee- jego głos juz nie brzmiał tak pewnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kou?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Taak- zająknął się i spuścił wzrok-Tak bardzo to widać?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Nie. Po prostu jestem dobrym obserwatorem. To co pomóc Ci go zdobyć?- Jeśli Kou będzie z Akirą, to tym samym będę bliżej Matsumoto. Łatwiej będzie mi go zepchnąć z jego &quot;tronu&quot;, jeśli będę znać jego&amp;nbsp;słabe&amp;nbsp;strony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Jak?-zapytał&amp;nbsp;zrozpaczony&amp;nbsp;Kou.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Mam swoje sposoby... A teraz chodź, chce&amp;nbsp;się&amp;nbsp;czegoś napić- &amp;nbsp;wskazałem na automat z kawą. Podeszliśmy do tej wspaniałej maszyny. Wrzuciłem monety i po chwili mogłem się cieszyć ciepłym napojem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Chodź usiądziemy-wskazałem stolik niedaleko środka. Kiedy przechodziłem obok Matsumoto, ten kurdupel podstawił mi nogę. Przewróciłem się pod nogi chłopaka i wylałem napój.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Oj, jaka niezdara-wykrzyknął tonem próbującym naśladować współczucie- Jesteś nowy, więc wybaczę Ci ubrudzenie moich butów. Na przyszłość znaj swoje miejsce-odwrócił się i ponownie zaczął oczarowywać towarzystwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Szybko podniosłem się z ziemi i usiadłem przy stoliku, pociągając za sobą Kou.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Jeśli chcesz zdobyć Akire, musisz najpierw zmienić swój wygląd. Po lekcjach u ciebie się tym zajmiemy, u ciebie oki?- Nie znałem się jeszcze swojego współlokatora, więc nie chciałem zapraszać Kou do siebie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Dobrze-uśmiechnął się uradowany-Pokój 202- Chciałem obalić rządy Matsumoto, ale też go zranić. Nikt nie będzie mnie upokarzać. Gdy już będę blisko niego, rozkocham go w sobie,a potem zostawię. W końcu nic nie boli bardziej niż&amp;nbsp;nieodwzajemniona&amp;nbsp;miłość, prawda? Uśmiechnąłem się do siebie. Taak, Yuu ma genialny pomysł. Przez resztę lekcji Kou robił maślane oczy d Reity. Trzeba będzie go tego oduczyć, a ja z Matsumoto mierzyliśmy się wzrokiem. Po&amp;nbsp;zakończeniu&amp;nbsp;lekcji pognałem do pokoju. Miałem zamiar dać Kou te fioletowe spodenki, bo uu mnie by tylko miejsce zajmowały. Pofarbujemy i obetniemy mu włosy, to może będzie lepiej wyglądał. Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do pokoju.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Ładnie proszę o komentarze!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-O? Stęskniłeś się?- mój nowy współlokator uśmiechnął się wrednie.&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/5392024301288185345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/nowa-rzeczywistosc.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5392024301288185345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5392024301288185345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/nowa-rzeczywistosc.html' title='Nowa rzeczywistość'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjaR8fxqWsxBpzz86L7-jekC3Dfub2nEOKnS6l18XTtkAlRLMJwbXyKJzg8AKUsiA-c6YfJzECRkaOwL1-vu6YQRnH5T1_Jmnnl4GsNUr6Auuf7FlgiciaFSpVJnckFxulJBiNpc1s9TKwc/s72-c/IMG_20131020_143010.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-2896987392559937158</id><published>2013-10-18T10:34:00.002-07:00</published><updated>2013-10-18T10:34:38.378-07:00</updated><title type='text'>Kurabu 4</title><content type='html'>Myślę, nad zakończeniem tego czegoś.... Może jeszcze 2 lub 3 długie części i koniec...&lt;br /&gt;
Mam pomysł na kolejne opowiadanie, ale muszę znaleźć czas na napisanie go... Zla szkola, duzo sprawdzianów i jeszcze zawody...Pfu... Potrzebuję jakiś paring do tej nowej serii... Acha, i mam nadzieję, ze lubicie fantastykę, bo mam zamiar umieścić dużo z niej w serii... &lt;br /&gt;
Ten obiecany prolog, muszę z Riv, poprawić, bo, moim zdaniem, jest straszny.... Reita jest jakiś bez wyrazu, taki nijaki... A Ruki jest jak miód posłodzony cukrem.... Innymi słowy, musimy to jakoś ugruntować, bo postacie raz są dobre, raz złe... &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Gadam i gadam, a raczej piszę, a powinnam zaprosić do czytania... A zresztą to jest masakryczne, więc niedługo się z Kurabu pożegnamy i dodam coś dużo, dużo lepszego...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
~~~~~~&lt;br /&gt;
-Dzisiaj wypłyniemy w morze!- uradowany Kou skoczył na mnie zrzucając nas z kanapy.&lt;br /&gt;
-W morze?!- wyszeptałem przerażony- Uruha, ja nie umiem pływać!&lt;br /&gt;
-Twój problem- Gitarzysta wzruszył ramionami. Po prostu uwielbiam jego niefrasobliwe podejście do życia.&lt;br /&gt;
-Akira-wydarłem się na całe gardło- Uruha chce mnie utopić!&lt;br /&gt;
-Ruki cicho bądź,bo Kai śpi.- Yuu wychylił się z kuchni- Kochanie-chłopak zwrócił się do Ślicznego, który siedział na moich nogach- chyba poczuje się zazdrosny-odwrócił się i znów zniknął w kuchni.&lt;br /&gt;
-Yuu, poczekaj-wykrzyknął przerażony Kou i pobiegł za czarnowłosym.&lt;br /&gt;
-Taka, wołałeś mnie?- Do salonu zajrzał zaspany Reita. No tak, Suzuki&#39;ego nie budzi się przed dziesiątą.&lt;br /&gt;
-Rei-rei, zly Uruha chce mnie utopić-wyciągnąłem ręce w jego kierunku.&lt;br /&gt;
-Już dobrze, moje Maleństwo-przytulił mnie i głaskał po plecach. Po chwili podniósł mnie i zaniósł d kuchni. Usiadł na krześle, a mnie usadził na swoich kolanach. Pogłaskał mnie po włosach.&lt;br /&gt;
-Nikt bez mojego pozwolenia nie może ruszać mojego Rukisiątka- Reita czule mnie przytulił. Odwróciłem głowę i pokazałem język szatynowi.&lt;br /&gt;
-A mi pozwolisz?- Zapytał Mashiri wchodząc do kuchni. Porwał ze stołu jabłko i powoli zaczął je konsumować.&lt;br /&gt;
-Zapomnij- Odpowiedział mu Reita.&lt;br /&gt;
-To sam sobie go wezmę-powiedział bardzo cicho Mashiri. Nie lubię go. Mocniej wtuliłem się w Akire. &lt;br /&gt;
-Panowie, ubierać się za godzinę wypływamy!- Do kuchni wszedł Kai i zaklaskał w dłonie.&lt;br /&gt;
~po godzinnym wybieraniu stroju,odpowiedniego do sytuacji~&lt;br /&gt;
Stoję na pomoście. Z przerażeniem patrze na kołyszącą się łódź. W nagłym przypływie strachu chwyciłem Akire za ręke.&lt;br /&gt;
-Aki, kochasz mnie?-chłopak spojrzał na mnie zaskoczony.&lt;br /&gt;
-Tak&lt;br /&gt;
-To znaczy, że mnie uratujesz, jeśli to zatonie?&lt;br /&gt;
-Tak-odparł ze śmiechem. Powoli wszedłem na chyboczący się mostek. Reszta zniecierpliwiona popychała mnie do przodu. Najmniejsza cierpliwością wykazał się Aoi. Chwycił mnie za nogi &amp;nbsp;przyniósł na siedzenie na dziobie.&lt;br /&gt;
-Idiota-fuknąłem na niego. Kai sterował statkiem. &amp;nbsp;Aoi, Uruha i Mashiri bawili się w marynarzy. Aoi i Uruha w obściskującyc się marynarzy chciałbym dodać. &amp;nbsp;Obserwowałem jak dziub statku próje morskie fale. &amp;nbsp;Dosiadł się do mnie Reita.&lt;br /&gt;
-Zimno mi-powiedziałem do niego.&lt;br /&gt;
-To chodź, rozgrzeje Cię.&lt;br /&gt;
-Zboczeniec- trzepnąłem go dłonią w tors, ale posłusznie przytuliłem się do niego. &amp;nbsp;Jego serce.rytmicznie biło. &amp;nbsp;-Ja chciałem Cię tylko przytulić. To ty masz jakieś zboczone skojarzenia. Nie żeby mi to przeszkadzało.&lt;br /&gt;
-Sieć cicho-mruknąłem w jego tors. Morska bryza rozwiewała nam włosy. Chmury leniwie płyneły po błękitnym niebie. W oddali widać było ląd.&lt;br /&gt;
-Akira, gdzie my właściwie płyniemy?&lt;br /&gt;
-Na wyspę przyjaciele Yutaki.&lt;br /&gt;
-Jego przyjaciel ma własną wyspę?!- mruknąłem niedowierzająco.&lt;br /&gt;
-Tak.&lt;br /&gt;
Resztę drogi spędziłem wtulony w Reite. Obudził mnie ruch mojego tymczasowego łóżeczka.&lt;br /&gt;
-Co się dzieje?- wyszeptałem sennie.&lt;br /&gt;
-Dopłynęliśmy i właśnie Miyavi obcałowuje naszego lidera.&lt;br /&gt;
-Huh..-mruknąłem- postaw mnie na ziemi-poprosiłem chłopaka. Delikatnie opuścił mnie na ziemie.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Ze stanu błogiego otępienia wyrwała mnie butelka zimnej wody, której zawartość &quot;przypadkowo&quot; wylała się Urusze na moją skromną osobę.&lt;br /&gt;
-Takashima! Tym razem przesadziłeś!- wykrzyknąłem zbulwersowany. Zacząłem go gonić, ale chłopak schował się w ramionach Aoi&#39;ego. &lt;br /&gt;
-Idiota-sarknąłem pod nosem&lt;br /&gt;
-Dobra, załoga-wykrzyknął Miyavi- Idziemy do jaskiń.&lt;br /&gt;
-Nie!&lt;br /&gt;
-Dlaczego?-zapytał mnie zaskoczony Miyavi.&lt;br /&gt;
-Nie przejmuj się nim- Reita uspokajająco poklepał go po ramieniu.&lt;br /&gt;
-Chodź Taka- chwilę później zwisałem bezwładnie z pleców chłopaka.&lt;br /&gt;
-Puszczaj mnie idioto!- warknąłem i biłem go pięściami po plecach. Niestety mój opór nic nie dawał. Wszyscy wesoło szli przez las, a ja naburmuszony wpatrywałem się w ziemie z meta siedemdziesięciu.&lt;br /&gt;
-Reita uważaj-Wykrzyknął Uruha i rzucił szyszką w Akirę. Rozbawiony chłopak zapomniał, że znajdowałem się na jego plecach. Z głośnym piskiem spadłem w prost w kałużę z błotem.&lt;br /&gt;
-Reita! Jesteś trupem!- Podniosłem się i starłem błoto z twarzy- Wracamy do domu. Już!- Nikt nie kwestionował już mojego rozkazu. Wściekły szedłem tuż za Miyavi&#39;m i Kai&#39;m. Tylko oni orientowali się w tym lesie. Po pięciu minutach marszu stanęliśmy pod domem. &lt;br /&gt;
-Łazienka na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej-rzucił Myv i podążył za Kai&#39;m do kuchni. Usiadłem na środku przedpokoju i zacząłem rozwiązywać moje buty. Dwudziestodziurkowe glany. W czasie mojego zdejmowania butów do domu przybiegła reszta. Minęli mnie w pędzie i rzucili się do salonu. Już po chwili uwolniony od glanów, ale niestety nie od błota, ruszyłem w głąb domu. Reita siedział na podłodze, opierając się o kanapę. Aoi i Uruha siedzieli na niej, wpatrując się w TV. Kai i Miyavi miziali się w kuchni. Brakowało tylko Mashiri&#39;ego.&lt;br /&gt;
-Rei, ide do łazienki-krzyknąłem w kierunku chłopaka, który mordował zombie ma konsoli.&lt;br /&gt;
Napuściłem gorącej wody do wanny. Rozebrałem się i zanurzyłem w przyjemnej wodzie. Zamruczałem z przyjemności. Niestety moją prywatną chwile relaksu ktoś przerwał, wchodząc do łazienki. &amp;nbsp;Chciałem już wywalić Reite za drzwi, ale zorientowałem się, że to nie jest osoba, do której jestem tak mocno przywiązany. Mężczyza zamknął drzwi za sobą. Odwrócił się do mnie przodem. Patrzyły na mnie wygłodniałe oczy.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/2896987392559937158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/kurabu-4.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2896987392559937158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2896987392559937158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/kurabu-4.html' title='Kurabu 4'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-3198158967281399638</id><published>2013-10-01T09:10:00.002-07:00</published><updated>2013-10-01T09:16:13.517-07:00</updated><title type='text'>[Oneshot] Insanity</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Aoiha. Tadam~&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po obejrzeniu stanowczo zbyt dużej ilości doujinshi wzięło mnie na oneshota. Przynajmniej jestem na plusie. Dwa opowiadania jednego dnia. Tylko... hmm... pozostawiają wiele do życzenia ;w;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po wzięciu się za pisanie, stwierdzam, że jestem do dupy. Taa... nic, tylko się załamać ;_;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Everybody &lt;b&gt;smutkujemy&lt;/b&gt; &lt;b&gt;;_; &lt;/b&gt;//Rivaille &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;___________________________________________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wzburzone fale oceanu. Noc pozbawiona blasku. Skryte za chmurami gwiazdy, księżyc. Silny podmuch wiatru muska moje ciało. Stoję na balkonie, wpatrując się w bezkres wód. Zupełnie nagi. Unoszę głowę do góry i zamykam oczy. Tak bardzo pragnę wyobrazić sobie, jak mnie obejmujesz. Owijam się ramionami w nadziei, że poczuję choć iluzję twojego ciepła.&amp;nbsp; To nie pomaga… Dlaczego mnie tego pozbawiłeś? Moje usta wysychają. Tak bardzo spragniony jestem twych pocałunków. Byłeś taki namiętny… Daj mi to poczuć jeszcze raz…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Znów spoglądam przed siebie. Delikatny refleks na wodzie. Słaby, niknący blask. Światło z czasem ginie w odmętach oceanu. Znika, jak moja nadzieja. Wrócisz, prawda? Wiesz jak jestem niecierpliwy. Obiecałeś… Wierzę w każde twoje słowa. Wiem, że mnie kochasz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zimne krople opadają na moje ramiona. Wznoszę głowę ku niebu, wsłuchując się w cichy szelest liści. Opadające krople. Drobny deszcz zapowiadający ulewę. To mnie uspokaja. Jest mi lżej. Wyobrażam sobie jak mnie całujesz. Delikatnie muskasz wargami moje spierzchnięte usta. Wpijasz się w nie delikatnie. Smakujesz… Gorący dreszcz przebiega przez moje ciało. Z moich ust wydobywa się ciche westchnięcie, tłumione przez deszcz.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Próbuję, lecz chłód szybko przenika moje ciało. Do szpiku kości. Zbyt szybko… Zaciskam wargi z całej siły. Zdesperowany sięgam dłonią do mojego krocza. Zaczynam płakać. Łzy spływają po moich policzkach, stopniowo zmywane przez opadające na moją twarz ciężkie krople deszczu. Poruszam dłonią. Chcę cię poczuć… Wyobrażam sobie twój ciepły oddech na mojej skórze. Ręce, które z czułością gładzą moje ramiona, zatapiają się w moich włosach… Czułe ruchy pełne namiętności. Pragnę odczuć tą samą przyjemność, jaką mi dawałeś. Chcę tego tak bardzo. Zasłaniam dłonią usta. Gryzę. Tobie to zawsze się podobało. Jęczę cicho, coraz głośniej. Wstrząsa mną długo tłumiony żal. Moje jęki zlewają się z szumem fal w dole. Już sam nie potrafię rozróżnić dźwięków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Obłęd.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Krzyczę.&lt;i&gt; &lt;/i&gt;Dlaczego nie możesz zrobić dla mnie tej jednej rzeczy? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Padam na kolana. Odchylam głowę do tyłu. Ruchy dłoni stają się coraz bardziej chaotyczne. Przyspieszam. Już się nie kontroluję. Desperacko próbuję sobie ciebie wyobrazić. Wzmacniam ruchy, licząc, że to pomoże. Nadal nie mogę cię zobaczyć. Nie mogę poczuć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Dochodzę chwilę później. Łzy nieprzerwanie płyną z moich oczu. Ostre podmuchy wiatru przeszywają moje ciało. Tysiące igieł. Unoszę dłoń do góry. Biaława ciecz spływa powoli po moich palcach. Deszcz porywa ją ze sobą i znaczy moją skórę. Zmieszana z wodą i łzami spływa po mojej twarzy. Wstrząsa mną nagła fala goryczy. Moje zamglone oczy tworzą iluzję. Widzę jak ujmujesz moją dłoń i delikatnie liżesz palce. Mój oddech staje się chrapliwy. Nie mogę zaczerpnąć oddechu. Kulę się na ziemi, obmywany przez strugi deszczu. Nie mogę powstrzymać płaczu. Żałośnie łkam, zaciskając skostniałe z zimna palce na prętach barierki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odebrano mi ciebie. Krzyczę przez łzy, nie wiedząc, co zrobić. Już nic nie poradzę. Mogę próbować, ale nic nie zwróci mi ciebie. Twoich troskliwych ramion, twoich pocałunków, twojego ciepła, które czułem, ilekroć mnie obejmowałeś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Teraz leżę bezradny na śliskich kaflach balkonu, w strugach deszczu, obmywających moje nagie ciało. Zimno przenika mnie całego. Drżę. Zatapiam się w rozpaczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Już nic nie zwróci mi ciebie... Zniknąłeś na zawsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&quot;Kuro ni nijinde autorain &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Makkurayami ni hikari nado nai &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Kyouki no oku kara...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;...sayonara&quot;*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;_________________________________ &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;*Wszystko pokrywa się czernią&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;W tej ciemności nie ma światła &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;Ze środka szaleństwa...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;...żegnaj.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.tekstowo.pl/piosenka,vocaloid,insanity__sf_a2_miki__kaito_.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;span style=&quot;color: #ead1dc;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;[VOCALOID - &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #ead1dc;&quot;&gt;iNSaNiTY]&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/3198158967281399638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/oneshot-insanity.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3198158967281399638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3198158967281399638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/oneshot-insanity.html' title='[Oneshot] Insanity'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-8762936087730073212</id><published>2013-10-01T04:41:00.001-07:00</published><updated>2013-10-01T04:43:06.817-07:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej - 3</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Dobra, to jest beznadziejnie. Choroba to mi chyba już mózg wyżarła p__p&quot; Albo ta lepsza część idzie na doskonalenie umiejętności rysowania. Ostatnio idzie mi coraz lepiej... QuQ Jakież to smutne, że tego samego nie mogę powiedzieć o pisaniu...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;Nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeprosić, że zamiast czegoś sensownego macie do czytania &lt;i&gt;TO.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;~Gomennasai //Rivaille&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;i&gt;____________________________________________________________&amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Ruki]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Leżałem w milczeniu. Pogrążony w letargu. Słaby oddech, zimne ciało, sine usta… Nawet ta świszcząca cisza mi nie przeszkadzała, postacie niemo poruszające wargami, pozbawione głosu. Na nic nie zwracałem uwagi. Martwe oczy, bez wyrazu, jak u lalki. Brak reakcji na bodźce zewnętrzne. Jedna myśl. &lt;br /&gt;Chcę umrzeć. &lt;br /&gt;Tak. Już za wiele. Zbyt dużo tego wszystkiego. Życie mnie przytłacza. To męczące. Nie jestem już w stanie tego wszystkiego znosić. Odciąłem się. &lt;br /&gt;Szarpnięcie za ramię. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;i&gt;*Nic nie czuję. Daruj sobie*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Krzyk nad moim uchem. Ciemnie, zlęknione oczy czarnowłosego wpatrujące się we mnie intensywnie. Siedział obok, pozwalając blondynowi wisieć tuż nade mną. Czego chcesz?&lt;br /&gt;Palce na moim policzku. Czuję. Ich ciepło przeniknęło przez moją skórę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;i&gt;*Przestań! Nie chcę tego czuć!*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Gładzi mnie po twarzy. Zaciskam nerwowo palce. Próbuję. Ale nie umiem tego zrobić. &lt;br /&gt;Ciepło.&lt;br /&gt;Tym razem na mojej dłoni. Rozchodzi się coraz&amp;nbsp; wyżej. &lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Głupia zabawa, wiesz?*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Leżę bez ruchu. Nie poddam się. Chcę zniknąć, zamknąć w zniszczonym ciele. Ale on nie przestaje. Wciąż dotyka mojej skóry. Co…? Dlaczego…? &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wyciszam się. &lt;br /&gt;Obserwuję każdy jego ruch. Wszystkie zlały się w jeden; jedną falę ciepła wędrującą przez moje ciało. Dlaczego… Dlaczego?! Nie chcę tego! Słyszysz?! &lt;br /&gt;Powoli powróciły zmysły. Wzrok się wyostrzył, coraz wyraźniej czułem jego palce gładzące mnie po twarzy, po mojej dłoni. Ciepła strużka łez spływa po moim policzku. Już nie umiem walczyć. Nie mam siły… &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie mam… siły… - szepczę, nie będąc tego świadomym i zaciskam mocno oczy.&lt;br /&gt;Mam dosyć. Odpływam w ciemność, zrozpaczony. Muszę odpocząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Reita]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie mam… siły… - ciche słowa tylko jakimś cudem dotarły do moich uszu. &lt;br /&gt;Popatrzyłem na Aoiego. Siedział tuż obok, ale najwyraźniej nie słyszał tych wypowiedzianych z wyraźnym trudem słów. Dotknąłem ramienia Takanoriego. Nie zareagował. Usnął? Nie wiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Dajmy mu spać - szepnąłem cicho, siadając na brzegu swojego łóżka. &lt;br /&gt;Z racji tego, że nikt nie wiedział gdzie mieszka Matsumoto, zaproponowałem, że tymczasowo się nim zajmę. Wziąłem ze sobą Yuu. Ja nie jestem wystarczająco odpowiedzialny. Ale Takanori… od razu gdy go zobaczyłem, coś mnie tknęło. Myśl przewodnia nakazująca mi go ochraniać. Czułem, że może nie dać sobie rady… i właśnie tak się stało.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Westchnąłem. Nie ma nawet południa, a ja czuję się jak rankiem po zarwanej nocy .&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Rei… - obróciłem głowę w stronę Aoiego - ty też powinieneś się położyć.&lt;br /&gt;Jego wargi wygięły się w delikatnym uśmiechu.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie ma potrzeby. Kawa mi wystarczy - odmruknąłem, wstając.&lt;br /&gt;Mimo wszystko cieszyłem się, że jest ktoś, kogo obchodzę. I choć musiałem przyznać, że jest zdecydowanie zbyt nadopiekuńczy, to zawsze myśli trzeźwo i widzi właściwe wyjście z każdej sprawy. Cenię sobie jego obecność.&amp;nbsp; Za nic nie zamieniłbym takiego przyjaciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Aoi]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Reita podniósł się z łóżka, ziewając dyskretnie. Powinien się położyć. Zdecydowanie. Jednak dobrze wiedziałem, że tak łatwo go nie przekonam. Uparty jak osioł. Ehh…&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Mam cię przywiązać do kanapy? - spytałem z uśmiechem - Naprawdę, przyda ci się odpoczynek.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Ani mi się waż - posłał mi mordercze spojrzenie, zaraz potem zastępując to uśmiechem.&lt;br /&gt;W milczeniu patrzyłem jak wychodzi z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Kawa. Wieczorem będzie zasypiał na stojąco.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Z braku ciekawego zajęcia podszedłem do biurka Reity i włączyłem komputer. Hasło nie sprawiło mi żadnego problemu. Zaśmiałem się w duchu. Zabije mnie za to wszystko.&amp;nbsp; Nienawidzi, gdy dotykam się jego własności bez pozwolenia. A zwłaszcza komputera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Reita]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ach, kawusia. Ten zapach tak mnie uspokaja. Ująłem oburącz szklankę, uniosłem ją do ust i pociągnąłem spory łyk. Mmm… Przynajmniej teraz byłem w stanie oderwać się na chwilę od kotłujących się myśli. Takanori. Kim on jest? Co się z nim działo &lt;i&gt;kiedyś&lt;/i&gt;?&amp;nbsp; Dlaczego ten facet… i jak znalazł się w szkole?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Cholera! - warknąłem cicho i upiłem jeszcze kilka łyków gorącego napoju.&lt;br /&gt;Nie chcę o tym wszystkim teraz myśleć. Szlag. &lt;br /&gt;Wyszedłem z kuchni i skierowałem z powrotem do mojego pokoju. Gdy byłem pod drzwiami przełknąłem ślinę. Wyraźnie słyszałem ciche rzężenie laptopa. Aoi, cholera jasna. Wparowałem do pokoju, wpadając prosto na Yuu. Szklanka wypadła mi z ręki i potłukła na drobne kawałki. Ciepłe ramiona objęły mnie mocno i przyciągnęły, by złączyć nasze usta w pocałunku. Co… Yuu… Otworzyłem szeroko oczy i odepchnąłem go od siebie gwałtownie. Spojrzałem na ekran komputera. Czytał. Znalazł to, czego nie powinien nigdy widzieć.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Wynoś się stąd! - krzyknąłem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Ufałem ci…*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Myślałem…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Głuchy jesteś?! Wynoś się!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Dlaczego to zrobiłeś…?*&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Cisza. Głucha cisza. Słyszałem jak powoli kieruje swoje kroki ku drzwiom. Spojrzał na mnie. Ale ja stałem odwrócony&amp;nbsp; do niego tyłem, zaciskając pięści. Wyszedł. &lt;br /&gt;Upadłem na podłogę. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie chcę cię więcej widzieć - szepnąłem drżącym głosem. Tylko ja mogłem to usłyszeć.&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Aoi… Wszystko zniszczyłeś*&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;W tej chwili nic nie czułem. Nic, prócz głębokiego żalu i wzroku Takanoriego na sobie. &lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/8762936087730073212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/poznajmy-sie-lepiej-3.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8762936087730073212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8762936087730073212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/10/poznajmy-sie-lepiej-3.html' title='Poznajmy się lepiej - 3'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-6401020061641100420</id><published>2013-09-29T09:16:00.000-07:00</published><updated>2013-09-29T09:32:36.999-07:00</updated><title type='text'>without you oneshot</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;&amp;nbsp; Zaskoczyliście mnie komentarzami....Tak na serio... Uprzedzam, że teraz notki będę się rzadziej pojawiały...Zła szkoła bardzo zła... Złe osoby, które swoim zachowanie nie pozwalają pisać.... Druga autorka wyjeżdża do Francji(Jedziesz do Francji!) Wymiana..Tylko, by wyzdrowiała, bo się na kochana Rivaille rozchorowała. A uczy się od miesiąca francuskiego, więc&amp;nbsp;módlmy&amp;nbsp;się by Rivaille nie zgubiła się we Francji i do nas wróciła! Bo jak nie wróci to nie dodamy nowego opka, które razem z nią pisze.... Mam nadzieje, że lubicie ReitukiXD... No dobra blog zachorował na poważną ospę, objawiającą się dodawaniem ogromnej ilości Reituki... A to nowe opowiadanie jest według mnie super... A teraz 3 pytania do was&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;1. Chcecie prolog tego nowego opka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;2. Męczą was sprawdzianami w szkółkach?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;3. Wolicie smutne zakończenia czy raczej szczęśliwe?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;Szantaż- Bez komentarzy nie ma następnej notki&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;Za błędy winicie Rivaille....Sprawdzała to...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;&quot;&gt;___________________________&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;Jaki jest sens w życiu? Skoro, ty nie widzisz, że Cię kocham. Każdy twój gest, uśmiech czy łza jest wyznacznikiem mojego szczęścia. Kiedy się śmiejesz, stoję obok i patrzę na Ciebie. Na twoje roześmiane oczy, urocze dołeczki w policzkach, które ukazują się tylko wtedy, gdy jesteś szczęśliwy. Kiedy widzisz mnie, skaczesz na mnie od tyłu i całujesz w policzek. Tak mnie witasz. Zawsze obejmuje Cię w pasie i mierzwię twoje włosy, a ty naburmuszony nadymasz policzki i gniewnie tupiesz nogą. Kiedy twoją twarz zdobią łzy, przytulasz się do mnie szukając pocieszenia. Wiesz, że nigdy Cię nie odtrącę, ale zastanawiasz się &quot;dlaczego?&quot;. Zawsze, gdy o to pytasz uśmiecham się i nie odpowiadam. Miałem głupią nadzieję, że zrozumiesz, że Cię kocham, ale nie jak brata, nie jak ty mnie...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jesteś jak motyl w zimie. Rzadki okaz - kruchy, delikatny, niepowtarzalny. Nie widziałeś swojej kruchości, zawsze pakowałeś się w największe niebezpieczeństwo. Podziwiam Cię, że nawet gdy jest Ci smutno starasz się wszystkim pomóc.&amp;nbsp; Nigdy nie oczekujesz niczego w zamian. Często nie widziałeś uczuć innych. Dopiero ja ci uświadomiłem, że Ruki podkochuje się w Reiu. Jestem gotów zrobić dla Ciebie wszystko, lecz już nie daję rady. Miłość nie jest dla wszystkich.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Każdy twój dwuznaczny gest w stosunku do mnie jest zarazem cudownym przeżyciem, jak i najgorszą torturą (napisałam strukturą genetyczną... Zła biologia-od autorki).&amp;nbsp; Nigdy nie odwzajemnisz moich uczuć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jest koniec próby. Proszę&amp;nbsp; Cię, byś poszedł ze mną nad rzekę. Zaskoczony i lekko zdziwiony moją propozycją zgadzasz się. Nigdy Cię o nic nie prosiłem, po prostu byłem przy tobie. Idziemy w ciszy. Wyciągam telefon i wystukuje do reszty zespołu krótką wiadomość:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&quot;Przepraszam... Bądźcie szczęśliwi&quot;. Nie chce, by przeze mnie cierpieli bardziej niż ja teraz. Nie mogę uchronić ich od wszystkiego co złe, ale staram się, by żyli jak najlepiej. Stajemy z Kai&#39;m na moście. Zachód słońca, trzymamy się za ręce jak zakochani.&amp;nbsp;Szkoda, że nigdy nimi nie będziemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Kai.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Aoi - zaczynamy równocześnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;-&amp;nbsp; Proszę, ty pierwszy- mówi mój ukochany.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;Jak to pięknie brzmi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;-Yutaka, proszę Cię, bądź szczęśliwy... Przepraszam- mówię, po czym biorę głęboki wdech.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;Robię krok w twoim kierunku i całuje Cię. W usta. Marzyłem, by ich skosztować. Są takie delikatne jak sobie wyobrażałem. Zanurzam dłoń w twoich włosach. Zaskoczony otwierasz usta, z czego chętnie korzystam, wślizgując się do środka językiem. Chyba mogę sobie na to pozwolić, skoro to mój ostatni pocałunek. Badam językiem twoje podniebienie. Nie odpychasz mnie. Chciałbym, by ta chwila trwała wiecznie. Powoli odsuwam się. Słodko wyglądasz z rumieńcami. Szepczę &quot;Kocham Cię&quot; i po dłuższym zastanowieniu dodaję: &quot;Przepraszam&quot;. Rzucam się w odmęty rzeki. Biorę ostatni oddech i radosny zamykam oczy. Wyznałem Ci swoje uczucia, a ty już nie będziesz mnie mógł znienawidzić, że cię pokochałem. To chyba trochę samolubne, prawda? Podbiegasz przerażony do barierki i krzyczysz, ale ja już tego nie słyszę. Zegnaj ukochany. Moje już martwe wargi wyginają się w uśmiechu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Skaczesz za mną. Wyciągasz martwe ciało. Dzwonisz przerażony do chłopaków.&amp;nbsp; Chwile później przybiegają. Płaczą. Przecież prosiłem ich, by tego nie robili. Idioci. Ruki wtula się w tors Reity. Płacze w jego czułych objęciach. Momentalnie wyobraziłem sobie Ciebie w swoich ramionach.&amp;nbsp; Obraz zamazuje się. Posyłam pocałunek w twoim kierunku i osuwam się w ciemność.&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/6401020061641100420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/without-you.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6401020061641100420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6401020061641100420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/without-you.html' title='without you oneshot'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-8526276268329447831</id><published>2013-09-23T12:30:00.002-07:00</published><updated>2013-09-23T12:30:50.398-07:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej - 2</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Dziś krócej i gorzej, według mojej własnej oceny, ale trudno. Brak czasu daje o sobie znać.&lt;br /&gt;Btw zapraszam i proszę o komentowanie - to mój motor.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Postaram się dodać następną notkę trochę szybciej, ale nic nie obiecuję *n*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;____________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Reita]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Schodziłem właśnie na dół na pierwsze piętro. Na drugim zajrzałem chyba do wszystkich dostępnych pomieszczeń, wszystkich zaułków i innych miejsc w których można by było się schować. Ale niby czemu Matsumoto miałby to robić? Pewnie wyszedł już dawno ze szkoły, a mnie - zapracowanemu przewodniczącemu - zlecają poszukiwania. Super.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Pierwszym miejscem, które zamierzałem odwiedzić była toaleta umiejscowiona na rogu. Już miałem nacisnąć klamkę, lecz zatrzymałem dłoń tuż nad nią. Coś dziwnego. Przytłumione dźwięki - nie tylko przez same drzwi - dotarły do moich uszu. Tak jakby ktoś chciał coś powiedzieć, lecz nie był w stanie. Po chwili ciche szuranie i swego rodzaju łomot spowodował u mnie wzrost ciśnienia. Co się dzieje? Zdecydowanym ruchem nacisnąłem klamkę, wdzierając się do środka. Byłem w szoku, gdy zobaczyłem, co właśnie miało miejsce. Czego byłem świadkiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Takanori stał na palcach, trzymany przez jakiegoś faceta. Zaciskał mu mocno usta dłonią, gdy niski próbował mu się wyrywać. Druga dłoń napastnika wdzierała się właśnie między nogi chłopaka. Próbował się stawiać, krzyczeć. Na darmo.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; W jednej chwili zareagowałem, rzucając się na mężczyznę, waląc go w twarz, a potem w kilku ruchach odpychając go od Matsumoto. Słyszałem jak upada na podłogę, nagle wyrwany z silnego uścisku tego faceta. Cały czas miałem przed oczami scenę, którą zobaczyłem na początku. Przestraszone oczy ofiary zapędzonej w kozi róg, zabarwione czernią makijażu ślady po łzach na policzkach chłopaka. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Tamten zboczeniec dostanie za swoje!&lt;br /&gt;Zerknąłem na skulonego na ziemi Takanoriego. W tej samej chwili poczułem uderzenie. Zatoczyłem się lekko, jednak w miarę szybko znów wyprostowałem, by kopnąć mężczyznę z całej siły. Padł na kolana - nigdy nie przepuściłbym tak dobrej okazji, by uderzyć go w twarz, co też uczyniłem bez zastanowienia…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Aoi]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nerwowo stukałem palcami w blat ławki, patrząc na puste miejsce obok mnie. Reita, gdzie ty się podziewasz?&lt;br /&gt;Spojrzałem na nauczyciela. Nie słyszałem co mówi. Dla mnie bezgłośnie poruszał wargami - myślami byłem teraz gdzie indziej. Nie obchodziła mnie rozpoczęta lekcja. Klasowego blondynka nie było i nie było. Za długo jak na szukanie. Znam go dobrze. Gdyby nie mógł znaleźć, dałby już sobie dawno spokój i wrócił do klasy. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Westchnąłem i po części ze zdenerwowania, po części ze znużenia zacząłem bazgrać w zeszycie chaotyczne linie układające się w jedno słowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Ruki]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Patrzyłem, jak dobierający się do mnie mężczyzna obrywa raz za razem z silnej pięści tego blondyna. Co się dzieje. Dlaczego tu przyszedł? Widziałem go kilkukrotnie w klubie, w którym pracuję. Widziałem, jak na mnie zerka. Często mnie zaczepiał. Ohyda. Przyszedł po mnie. Jak? Kiedy się dowiedział? To przez pracodawcę?&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;i&gt; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Nie jestem bezpieczny*&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Ból. Coś mi zrobił. Ale co? Chciałem wstać, ale nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Chciałem uciec. Nie mogłem, nie mogłem, nie mogłem. Przez umysł przebiegały mi tysiące myśli. Majaczących, niesprecyzowanych, bezkształtnych i zarazem w przekazie ostrych jak sztylet. Impulsy przestraszonego umysłu, który nakazywał ucieczkę. Odpowiedzi zwrotne z kończyn, które stawiały opór. Skostniałe, zrośnięte z ziemią. Z ciemnoniebieskimi kafelkami szkolnej toalety. A na nich, jak drobne punkciki gwiazd na nocnym niebie, zarysowywały się kropelki świeżej krwi, które przypadkiem padły na granat ziemi, połyskując teraz chłodem w świetle wiszących lamp. Spojrzałem na nie, zatapiając się w ich głębi. Moje ciemne, chłodne, pozbawione życia oczy. Zatracałem się w tej barwie. Niemożliwy do określenia kolor. Przenikające się barwy, stwarzane nowe, kolejne, nie znane. Lecz wszystkie jednakowo zimne. Zatraciłem się w tym. Przestałem myśleć. Czułem tylko, jak moje lewe przedramię z każdą chwilą staje się coraz bardziej ciepłe. Moja dłoń oparta na chłodnej powierzchni kafli osuwała się powoli. Ziemia. Byłem coraz bliżej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Staczam się. Tak. Wiem. Cały czas jestem bliżej.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Moje oczy przesłoniła mgła. Gęsta i nieprzenikniona. Nadałem jej znajomą barwę czerwieni. Bo tak było milej. Czułem się bezpieczny, jednocześnie stojąc na krawędzi życia, stąpając po cienkiej linie zawieszonej nad przepaścią. &lt;br /&gt;Po chwili osunąłem się w ciemność, uśpiony ciepłem spływającym po mojej dłoni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;* * *&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Jest ciemno. Która godzina? Ciepło. Dlaczego? To nie moja kanapa, to w ogóle nie kanapa. Czuję coś miękkiego. Moje palce gładzą śliski materiał. Naprawdę jest ciemno, czy tylko śpię? Moje powieki drgnęły - ślepiło mnie światło.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Matsumoto! - odległe głosy, postacie widziane jak przez mgłę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Ooi! Matsumoto-kun! - z każdą chwilą bardziej wyraźne, bardziej rozpoznawalne.&lt;br /&gt;Tak. Ta szmata na nosie jest stanowczo zbyt charakterystyczna.&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/8526276268329447831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/poznajmy-sie-lepiej-2.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8526276268329447831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8526276268329447831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/poznajmy-sie-lepiej-2.html' title='Poznajmy się lepiej - 2'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-5730792305551707669</id><published>2013-09-17T09:38:00.000-07:00</published><updated>2013-09-17T09:39:09.511-07:00</updated><title type='text'>Poznajmy się lepiej - 1</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Wita was druga, nowa autorka ze swoim opowiadaniem na start!&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Zapraszam, zapraszam...&lt;span style=&quot;font-size: x-small;&quot;&gt;//Rivaille&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;&lt;span style=&quot;font-size: xx-small;&quot;&gt;&amp;nbsp;Notka: Na potrzeby opowiadania Aoi chodzi do jednej klasy z Reitą. Nikt nie zauważy, że jest starszy. Ciii...~&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;_____________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;h3 style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Poznajmy się lepiej &lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Reita]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Patrzyłem w przestrzeń, siedząc na dachu szkoły ze zwieszonymi poza barierkę nogami. Życie dawno przestało mieć dla mnie jakiś większy sens. Nie to, że chciałem z tym skończyć. Bynajmniej. Nigdy nie rozumiałem tych wszystkich samo okaleczających się ludzi, tych, którzy czasem z byle powodu byli gotowi skończyć z życiem. Czy bezradność naprawdę może tak zawładnąć człowiekiem, że nie jest nawet w stanie próbować się podnieść?&amp;nbsp; Skrzywiłem się lekko i uderzyłem dłonią w metalowe pręty barierki. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;*Bez sensu*&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wychyliłem się w dół, skupiając swoją uwagę na bramie szkoły, przez którą grupkami lub pojedynczo wchodzili kolejni uczniowie mojego liceum. Odruchowo poprawiłem swoją bandanę na nosie i odgarnąłem kosmyk blond włosów, który za bardzo opadł mi na oko. Codzienny rytuał - gówno mnie obchodziło zdanie innych. Ci, którzy mnie nie znali, mogli sobie mówić co chcą. Ale tu wieści szybko się rozchodzą. Każdy o mnie słyszał, wiedzą jaki jestem. Nikt ze mną nie zadziera, bo wie, że to może się dla niego źle skończyć. Większość raczej mnie unika.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zacisnąłem mocno palce na barierce, zdrapując pomalowanymi na czarno paznokciami ohydną,&amp;nbsp; zgniłozieloną farbę. Nie powiem przecież nikomu, że w głębi duszy to mnie boli, prawda? Spojrzałem po raz ostatni w dół i skierowałem się do drzwi, przez które wszedłem na dach, zarzucając sobie moją czarną torbę na ramię. Jeszcze ponad godzina do moich zajęć. Pora znaleźć sobie jakieś ciekawsze miejsce od szkolnego dachu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Ruki]&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Siedząc na zimnej podłodze łazienki w milczeniu wpatrywałem się w spływającą po mojej ręce krew. Kolejna rana, kolejna okazja. Tym razem dzień w nowej szkole. Upuściłem trzymaną w dłoni żyletkę na podłogę, brudząc białe kafelki swoją krwią. Podniosłem się ciężko z ziemi, podpierając się ściany. Otworzyłem szafkę, wyciągając z niej kawałek elastycznego bandaża i ukryłem pod nim nowo nabytą ranę. Nie chcę, by ktoś dowiedziała się o mnie, o moim życiu więcej niż potrzeba. Zamknąłem drzwiczki z hukiem i wyszedłem z łazienki, zerkając jeszcze dla upewnienia w lustro. Lekki makijaż, starannie ułożone włosy. Jest dobrze. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ubrałem się nieśpiesznie. Miałem jeszcze trochę czasu. Czarne rurki i glany w tym samym kolorze. Sięgnąłem z niechęcią po marynarkę z logo szkoły, którą narzuciłem na ściśle przylegającą do ciała bluzkę. Może i szkoła nie zwracała tak dużej uwagi na strój, jednak przynajmniej tyle musiałem mieć. By stworzyć pozory i mieć spokój. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ściągnąłem z szafki zegarek i zabrałem plecak, narzucając go sobie na ramię. Tak przygotowany wyszedłem z pustego mieszkania. Droga do szkoły zajmie mi jakieś pół godziny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[40 minut później; Reita]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Hej, stary - radosny głos Aoi&#39;ego jak zwykle wyprowadził mnie z równowagi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Odpowiedziałem uśmiechem i uniosłem dłoń, eksponując dobrze swój środkowy palec. Jak zawsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- A ty tradycyjnie &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;pełen serdeczności - zaśmiał się, patrząc na mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Taa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Zamilkł. Widział, że nie jestem w nastroju. Ale czy naprawdę? To po prostu kolejny nudny dzień, który spędzę w szkole, szwendając się gdzieś z Yuu.&amp;nbsp; I, nie, moim zachowaniem nie zamierzam go zawalić. Nie tym razem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Uśmiechnąłem się do Aoi&#39;ego już mniej sztywnie i dźgnąłem go w bok. Jak za dawnych czasów. Znaliśmy się od podstawówki. On zawsze dbał o wszystkich, o mnie. Zachowywał się najbardziej dojrzale, zawsze myślał racjonalnie. Nienawidziłem siebie za to, że to on przywracał mnie do porządku, gdy miewałem młodzieńcze odpały. Był starszy, ale tu liczy się mentalność. Zazdroszczę mu przyszłego życia. To pewne, że znajdzie sobie kogoś z kim będzie szczęśliwy, będzie okazywał swojej drugiej połówce miłość na wszelkie możliwe sposoby. Jest odpowiedzialny. Zrobi wszystko, co będzie trzeba. Skłonny do poświęceń. Czuły. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Facet idealny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Wyszczerzyłem się do niego.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Chodźmy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Patrzył na mnie, gdy przerzucałem sobie skórzaną torbę przez ramię i szedłem wolnym krokiem w kierunku budynku szkoły. Siedzieliśmy do tej pory na dworze. Poszedł za mną nie odzywając się słowem. &lt;i&gt;Czułem&lt;/i&gt;, że się uśmiecha. Gdy tylko zbliżył się do mnie, pociągnąłem go za marynarkę i pognałem przed siebie, ciągnąc go za sobą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;*Jak dzieci, prawda?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Beztroskie, wesołe maluchy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Zostańmy nimi. Chociaż na chwilę...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;*&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Ruki]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wszedłem wolno na teren szkoły, opatulając się mocniej marynarką. Jesienny wiatr niósł ze sobą coraz więcej opadłych liści. Lubię tą porę roku. Wszystko zamiera. Tak jak ja. Stopniowo pogrążam się w letargu, zatapiam we własnych słabościach. To takie żałosne, prawda? &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Nie. Chyba nie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;To tylko sposób bycia. Mój. Własny. Oryginalny. Nikt go nie zmieni. Nie dam się. Nie złamię swoich reguł. Będę się ich trzymał do końca. Zbyt wiele przeszedłem, by ktoś zabronił mi tej jedynej przyjemności. Będę się karał. Za siebie i za wszystkich. Za tych, przez których cierpię, za tych, którzy sami chcą się pokarać. To będą wspaniałe lata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Jestem pewny, że tylko tygodnie.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Chłodną dłonią pchnąłem szkolne drzwi. Od razu uderzyło mnie ciepło. Otuliło mnie, niczym łagodne ramiona matki, obejmujące czule swoje dziecko. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Zwykła iluzja. Zawsze zostanę zimny.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Zerknąłem na jedną z korkowych tablic, wiszących po lewej stronie od wejścia, już bliżej&lt;/span&gt; &lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;sekretariatu. Plan zajęć. Wyciągnąłem z plecaka długopis i jedną z pogniecionych kartek, walających się luzem - pełną bezsensownych tekstów piosenek. Zacząłem spisywać plan na wolnym skrawku papieru. Słyszałem jak ktoś schodzi po schodach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; - Złaź tu, leniu! - cichy śmiech jakiegoś chłopaka mnie upewnił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Nogi mnie bolą. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Złaź!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Możesz mnie zanieść, jeśli chcesz.&lt;br /&gt;Cisza. Zbiegł po schodach, nie czekając na drugiego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ja w milczeniu przepisywałem dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Hej! - ten sam chłopak, który tu zszedł. Słyszałem jak szedł w moim kierunku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Szybko oderwałem kawałek papieru, na którym pisałem a resztę zwinąłem w kulkę i schowałem do kieszeni. Zerknąłem na niego przez ramię. Czarne włosy, przyjazny uśmiech na twarzy; luźno zawiązany krawat, szkolna marynarka, biała koszula, czarne spodnie - jedyna część stroju, która do niego pasowała. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Posłałem mu uśmiech. Blady, ledwo widoczny, wymuszony. Drobne kłamstwo opanowane do perfekcji. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jesteś nowy? - spojrzał na trzymaną przeze mnie kartkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Skinąłem głową.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt; - Ej... - zaprotestowałem, gdy wyrwał mi papier z ręki. Ale byłem przygotowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Obserwowałem jak na jego ustach poszerza się uśmiech.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Yuu Shiroyama. Mów mi Aoi - wyciągnął do mnie dłoń - Zdaję się, że od dziś chodzimy razem do klasy - wyszczerzył się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Takanori Matsumoto - powiedziałem, chowając ręce do kieszeni spodni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Chłopak spojrzał na mnie, po chwili cofając dłoń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Zaraz zaczynają się zajęcia. Chodźmy. Później dam ci plan - zaproponował.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Znów tylko skinąłem głową.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Yuu zachęcił mnie ruchem dłoni, bym poszedł za nim.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Rei-chan, popatrz no, kogo tu znalazłem! - krzyknął w górę schodów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Przez poręcz wychylił się blondyn z jakąś szmatą na nosie. Bandana? Oryginalne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Przyjrzał mi się, widziałem jak w kącikach jego ust na chwilę pojawia się uśmiech. Skierował swoje spojrzenie z powrotem na Yuu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Pospieszcie się - mruknął, odwracając się i odchodząc od schodów, tym samym znikając z mojego pola widzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Akira Suzuki. Przyjaciel z dawnych lat - Aoi uśmiechnął się do mnie i ruszył szybko po schodach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Pobiegłem za nim, trzymając mocno swój plecak. Kolejni &quot;przyjaciele&quot;. Już pierwszego dnia. Ciekawe, kiedy się skończy się ta zabawa.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Na piętrze czekał na nas ten blondyn. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Matsumoto-kun, tak? Mów mi Reita - powiedział bezceremonialnie.&lt;br /&gt;Znał mnie. Moje imię. Jestem szkolną atrakcją? Poczułem jak Aoi kładzie mi ręke na ramieniu. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jest przewodniczącym. Kontakty z nauczycielem i tak dalej...&lt;br /&gt;Uśmiechnąłem się.&lt;br /&gt;Więc tak to wygląda. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Idziemy - Aoi z uśmiechem skierował się tam, gdzie podążał już Reita, pchając mnie lekko w tamtą stronę.&lt;br /&gt;Przez ubranie czułem, jaki jest ciepły. Przeszył mnie dreszcz pod wpływem tego uczucia. Jego ciało parzyło. Wzdrygnąłem się, strząsając jego dłoń ze swojego ramienia.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Coś nie tak?&lt;br /&gt;Nie odpowiedziałem. Opatuliłem się szczelniej marynarką, paradoksalnie chcąc odciąć się od tego ciepła, które poczułem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jest ci zimno?&lt;br /&gt;Nie. Było dobrze. Zacisnąłem w pięści wiecznie chłodne dłonie. Spojrzałem w bok, nic nie mówiąc. Uciekając od jego osoby. Poczułem jak podchodzi i zarzuca mi na ramiona swoją marynarkę. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Zostaw mnie! Nie potrzebuję twojej litości!*&lt;br /&gt;Spojrzałem na niego spod swojej czerwonawej grzywki. Uśmiechnął się. Delikatnie. Inaczej. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- To niepotrzebne - powiedziałem do niego, zabierając się do zrzucenia z ramion tej ciepłej rzeczy.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Błąd.&lt;br /&gt;Chcąc mnie przed tym ruchem powstrzymać, złapał mnie za dłonie. Otworzył szeroko oczy, czując jaki jestem zimny. Wyrwałem się mu gwałtownie i zrzuciłem z ramion jego marynarkę. Zerwałem się do biegu. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Zostaw mnie! Zostaw!*&lt;br /&gt;Za rogiem zwolniłem. Wie za dużo. To jego błędy. &lt;br /&gt;Rozejrzałem się dookoła. Z kilku sal słychać było żywe rozmowy. Śmiech. Radość. Niedługo zaczną się zajęcia. Nie pójdę tam. &lt;br /&gt;Może jutro...&lt;br /&gt;Wzrokiem odszukałem toalety. Jest. Koniec korytarza. Pobiegłem w tamtą stronę. Cicho, jak najciszej.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; *Wmieszaj się w tłum&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; zjednaj się z ciszą&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; stań się niewidoczny&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; niech nikt nie wie, że konasz*&lt;br /&gt;Otworzyłem drzwi, upewniając się, że nikogo nie ma. Zamknąłem je szybko i wszedłem do jednej z kabin, wsłuchując się w trzask zamka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Reita]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;- Aoi! No w końcu! - przyjrzałem się mu uważnie - Coś się stało? Och. Gdzie ten nowy? Zaraz zaczynają si...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Pobiegł.&lt;br /&gt;Spojrzałem na niego z powątpiewaniem unosząc brew.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Gdzie pobiegł?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie wiem.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Super. Szedłeś z nim do klasy i nie wiesz? - prychnąłem. Byłem rozdrażniony. Początek dnia, a już wszystko się pierdoli - Zwiał ze szkoły?&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ciemne oczy Yuu spojrzały prosto w moje.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Nie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- No więc w czym problem? Znajdź go. Ty zgubiłeś, to teraz szukaj - mruknąłem, machając ręką i podchodząc do swojej ławki - To jego pierwsza lekcja.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Jesteś przewodniczącym - uśmiechnął się do mnie wrednie - Pilnuj spraw, które zlecił ci sensei.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Suzuki! - donośny głos nauczyciela rozniósł się po sali. O wilku mowa. Cholera.&lt;br /&gt;Odwróciłem się w jego stronę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Gdzie Matsumoto? Miał przyjść do mnie jeszcze przed lekcją.&lt;br /&gt;No tak. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- W takim razie...pójdę go poszukać - mruknąłem, spoglądając wkurzony na Aoi&#39;ego.&lt;br /&gt;Uśmiechał się triumfalnie. Nienawidzę wredoty.&lt;br /&gt;Ale co zrobić. Już po chwili biegłem korytarzem w poszukiwaniach nowej, klasowej pierdoły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;[Ruki]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Drżącymi dłońmi znów sięgnąłem po żyletkę. Krew. Patrzyłem na kolejne rozcięcie... Ile już tu siedziałem? Może pora wyjść. Wrócę do domu, wyjdę do pracy. Albo z nią też dam sobie spokój. Nie. Nie mogę. Do dupy z tym. Z całym światem. Zagryzłem mocno wargi. W końcu zdecydowałem się wyjść z kabiny. Zmyć wszelkie ślady i wyjść ze szkoły. Niezauważony. Jakby wcześniej po prostu mnie tu nie było.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Odkręciłem zimną wodę w umywalce i opłukałem żyletkę. Wytarłem. Osuszyłem. Schowałem. Obchodziłem się z nią czule. Delikatnie. Była moją jedyną radością. Ten chłodny kawałek metalu trzymał mnie przy życiu. Tak właśnie myślę. Zacząłem obmywać zadane sobie rany. Mokrą skórę owinąłem bandażem, który przesiąkł prawie natychmiast i zabarwił się lekką czerwienią.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Brutalne piękno, które docenić może tylko ktoś taki jak ja.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Usłyszałem, metaliczny brzęk poluzowanej klamki toalety. Ktoś chciał wejść. Stanąłem nad umywalką, wieszając się na niej ciężko.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Klik. Obcy pchnął drzwi i wszedł do środka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;To pewnie ktoś z mojej klasy. Poszli mnie szukać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Cisza, wypełniona tylko kapaniem wody z zepsutego kranu i moim nierównym oddechem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;- Takanori - drgnąłem, słysząc ten głos.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Pomyłka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Obróciłem się z przerażeniem w stronę drzwi. Patrzyły na mnie pożądliwe oczy psychopaty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;*Bo nigdy nie wiemy, co przytrafi nam się za chwilę.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Łagodność i brutalność, szczęście i smutek.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;To wszystko uzupełnia się nawzajem.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;Są ofiary i ci, którzy zadają im cierpienie. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;By ktoś mógł cieszyć się życiem, ktoś inny musi cierpieć -&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;...Prawda?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;i&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;i&gt;Pozwólcie mi wierzyć, że ja też mogę liczyć na odrobinę radości*&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;b&gt;~~~TBC~~~&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table class=&quot;item-conversation&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr class=&quot;chat-tr item item-body me&quot;&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-time&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr class=&quot;chat-tr item item-body me&quot;&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1189&quot;&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1189&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class=&quot;item-body-text&quot; id=&quot;ext-gen1189&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial,Helvetica,sans-serif;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/5730792305551707669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/poznajmy-sie-lepiej-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5730792305551707669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5730792305551707669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/poznajmy-sie-lepiej-1.html' title='Poznajmy się lepiej - 1'/><author><name>Rivaille</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16831914786842141534</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='27' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpPqTMfrcg0X2AkaTTB0AgpSHhBw_LG4MTrvIOxRGwAkq4eRLBgzF5AgvkodDoX9CSt133nSisDw--wokn0kQhH7ObXKA0jQV1v9ZQY2l7nS2jYMzD3sX8UHtNOq44Ns4/s220/tumblr_inline_mqlwt1eyYp1rwtlqc1674488165.png'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-4593078461273320442</id><published>2013-09-15T03:24:00.000-07:00</published><updated>2013-09-17T09:14:09.203-07:00</updated><title type='text'>Kurabu 3</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;Miałam wstawić wczoraj, ale miałam urodziny i mnie&amp;nbsp;odcięli&amp;nbsp;z tego powodu od neta.... Do bloga dołącza druga autorka. Przepraszam za błędy i, że to jest nudne jak flaki z olejem...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;__________________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;~Uruha~&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;Trochę
się martwię o Ruki&#39;ego. Może nie znamy się długo, ale widzę, że
nie jest z tych osób co mogą sobie sami poradzić bez przyjaciół.
Reita zdaje się tego nie widzieć. Może pomóc mu zauważyć, ze
Takanori&#39;emu naprawdę na nim zależy?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Śliczny,
chodź idziemy już- Wykrzyknął Aoi. Może jego poprosić o pomoc w
olśnieniu Reity?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Idę-podniosłem
się z kanapy i wybiegłem za Aoi&#39;m.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;~Ruki~&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;Ktoś
obudził mnie waleniem w drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Idę!-krzyknąłem.
Założyłem na szybko jakieś spodnie i nieporządnie zapiąłem
koszule. &quot;Pukanie&quot; powtórzyło się.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Czego?-otworzyłem drzwi i warknąłem na przybyszy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Ruki-kun!
W końcu jesteś w domu!- Wykrzyknęła dziewczyna mojego brata. Za
drzwiami stała cała trójka ludzi, których chciałem unikać do
końca życia. Mój brat, jego dziewczyna Hanami oraz jej kumpela
Sasami. Wszyscy chcieli mnie z Sasami zeswatać, a ona używała
mózgu, jeśli oczywiście taki posiadała, bardzo rzadko.
Przepchnęli się obok mnie w drzwiach i rozsiedli w salonie.
Zaniepokojony podążyłem za nimi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-To
powiedz nam, Ruki-kun, Czy znalazłeś sobie już dziewczynę?-
Hanami wpatrywała się we mnie ciekawskim spojrzeniem. Jak mam
powiedzieć im, ze nie interesują mnie dziewczyny? Od odpowiedzi
uratował mnie dzwoniący telefon.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Cześć
Ruki- w słuchawce usłyszałem głos Kai&#39;a-Zmiana planów, jutro
jedziemy nad morze&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Och,
to świetnie. Nie da się szybciej?-Kai usłyszał desperację w moim
głosie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Co
się stało?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Nalot!
Ratuj mnie!- Powiedziałem smutnym tonem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Jadę
po zakupy, więc jeśli chcesz możesz się ze mną zabrać&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Tak!-&amp;nbsp;wykrzyknąłem&amp;nbsp;i podałem swój adres Kai&#39;owi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Ta
ja będę za 15 minut.- Powiedział i nacisnął czerwoną
słuchawkę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;Rzuciłem
się do swojej garderoby i przebrałem się w błyskawicznym czasie.
Makijaż zrobiłem w równie szybkim tempie. Teraz zostało
mi tylko spławić rodzinę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Posłuchajcie,
ja zaraz wychodzę- Powiedziałem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Gdzie
i z kim?- teraz do rozmowy włączył się mój brat. Jak zwykle
nad opiekuńczy...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Na
pewno nie tam gdzie ty-rzuciłem opryskliwie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: medium;&quot;&gt;Może
wyniosą się przed moim powrotem. Ktoś zadzwonił do drzwi.
Rzuciłem się w ich kierunku, potykając się o rozwaloną bluzę.
Nogi zaplątały mi się w nią, chwyciłem klamkę, by nie upaść
przy okazji otwierając drzwi. Niestety upadłem wprost pod nogi
Yutaki. Zauważyłem jeszcze 4 nogi, które do Kai&#39;a nie należały.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Cześć
Ruuuki-kuuun!-wykrzyknął głos, który chyba należał do Uruhy. Za
chwilę jego twarz zniżyła się do mojego poziomu-Jedziesz z nami
na zakupy!-Jego twarz zniknęła z mojego pola widzenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Aoi!
Pomóż mu wstać!- Szybko wywindowałem się do góry, by nie
korzystać z pomocy Aoi&#39;ego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-To
co idziemy?-zapytał Kai. Klepnąłem się po kieszeniach,
sprawdzając czy wszystko mam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Tak!-wykrzyknąłem
i wybiegłem z mieszkania trzaskając drzwiami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Nie
zamykasz drzwi?-Kai popatrzył się na wyjście z mojego domu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Nie,
po co?-I tak te osoby co nie chce widzieć, mają klucz do mojego
domku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Chodźmy
już-Wyjęczał zniecierpliwiony Uruha. Pociągnął mnie w kierunku
niebieskiego mustanga. Wepchnął mnie na siedzenie z przodu, a sam
razem z Aoi, wgramolił się na tył. Kai usiadł za kierownicą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Panie
kierowco, dokąd najpierw jedziemy?-Uruha pochylił się do przodu,
tak, że jego głowa znalazła się pomiędzy mną, a Kai&#39;m.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;-Proponuje
zostawić was w centrum handlowym, a ja z Aoi&#39;m pójdziemy do
muzycznego.- Odpowiedział po chwili zastanowienia. Skończyliśmy
łazić po sklepach o 18. Kai odwiózł mnie do domu. Na szczęście
mojej chorej rodzinki już w domu nie było. Spakowałem się w
tempie błyskawicznym. &amp;nbsp;Po chwili zastanowienia dorzuciłem do
walizki nowo kupione ubrania. Położyłem się spać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white; font-size: medium;&quot;&gt;Obudziłem
się wcześnie rano. Zrobiłem sobie makijaż, włosy ułożyłem,
akurat skończyłem tuż przed przyjazdem chłopaków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding=&quot;2&quot; cellspacing=&quot;0&quot; style=&quot;width: 643px;&quot;&gt;
 &lt;colgroup&gt;&lt;col width=&quot;628&quot;&gt;&lt;/col&gt;
 &lt;col width=&quot;6&quot;&gt;&lt;/col&gt;
 &lt;/colgroup&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;628&quot;&gt;&lt;div style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2740899086198727528&quot; name=&quot;ext-gen1151&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2740899086198727528&quot; name=&quot;ext-gen1152&quot;&gt;&lt;/a&gt;
   &lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;Punktualnie o
   szóstej podjechał pod mój dom zielony samochód Reity. &amp;nbsp;Szyba
   od strony kierowcy opuściła się, pokazując twarz Totsu.
   Machnął na mnie ręką i wskazał tylne miejsce. Otworzyłem
   bagażnik i wrzuciłem tam swoją walizkę, po czym pobiegłem do
   drzwi. Z rozmachem władowałem się do środka. Obok Totsu
   siedział Uruha. Ręce miał zapleciona na klatce piersiowej, a
   głowę skierowana do okna. Innymi słowy tak wyglądał foch w
   wykonaniu Takashimy. Samochód ruszył. Spojrzałem na Reite. Na
   przywitanie uśmiechną się lekko i odwrócił wzrok. Deszcz
   siąpił delikatnie. Jechaliśmy obrzeżem miasta. Dom, ogród,
   starsza pani z wrednym, małym pieskiem, &amp;nbsp;i znowu dom, ogród,
   dzieciak biegnący do domu. &amp;nbsp;m dalej byliśmy od miasta tym
   więcej rosło drzew. W aucie panowała grobowa cisza. Fochniety
   na cały świat Kou, skupiony na jeździe Totsu i
   WszystkoJestMiObojetne Akira.&lt;br /&gt;-Totsu, dlaczego i na kogo
   Uruha ma foch?- Nachyliłem się do przodu, opierając łokcie na
   fotelach.&lt;br /&gt;-Bo Ci...Ci... idioci, nie pozwolili mi jechać
   &amp;nbsp;Aoi&#39;m- Końcowkę Takashima wykrzyczał.&lt;br /&gt;-Powiedziałeś,
   ze nie będziesz się odzywać do końca drogi- Reita odwrócił
   głowę w moja stronę. Uruha gwałtownie wciągnął powietrze i
   odwrócił się w stronę okna. Reita po chwili tez się odwrócił.
   Totsu zignorował sprzeczkę chłopaków. Tez wróciłem do
   podziwiania widoków za oknem. Zacząłem liczyć mijane po drodze
   drzewa. Jedno drzewo, drugie drzewo,r trzecie drzewo.....[duuuużo
   drzew]... Moja głowa bezwiednie opadła na szybę, a ja udałem
   się do krainy Morfeusza.&lt;br /&gt;Po chwili się obudziłem. To na czym
   leżałem stanowczo nie było szyba. Odwróciłem się tyłem do
   kierunku jazdy, mocniej przytulając się do miękkiej poduszki.
   Ktoś delikatnie odgarnął moje włosy z twarzy. Uśmiechnąłem
   się delikatnie, po czym znów zasnąłem.&lt;br /&gt;Obudziło mnie
   rytmiczne kołysanie. Powoli otworzyłem zaspane oczy. Reita niósł
   mnie. Przerażony wizja upadku chwyciłem go za
   szyje.&lt;br /&gt;-Spokojnie, nie puszcze Cie- Powiedział Reita
   patrząc przed siebie.&lt;br /&gt;-Bo Ci uwierzę- odparłem
   obrażonym&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;6&quot;&gt;&lt;/td&gt;
 &lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;628&quot;&gt;&lt;div style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2740899086198727528&quot; name=&quot;ext-gen1150&quot;&gt;&lt;/a&gt;
   &lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;tonem,
   mocniej go złapałem. Weszliśmy do domu. Przechodziliśmy przez
   pokoje, aż zatrzymaliśmy się w sypialni. Akira delikatnie
   położył mnie na łózko. Pociągnąłem go do siebie tak, że
   leżał nade mną. Chwile patrzyliśmy sobie w oczy. On z
   zaskoczeniem i rozbawieniem, a ja z zawstydzeniem. Przyciągnąłem
   go do pocałunku. Delikatnie muskał moje usta, a ja niepewnie je
   oddawałem. Polizał mnie po wardze, a ja zawstydzony otworzyłem
   usta. Delikatnie badał językiem moje podniebienie. Wsunął rękę
   pod moja bluzkę i delikatnie gładził moją klatkę piersiowa,
   czasami zahaczając o sutki. Jęknąłem mu w usta. Jeździł
   językiem po moich zębach. Wplotłem palce w jego włosy. Wtem
   rozległo się walenie w drzwi.&lt;br /&gt;-Suzuki, rusz się i
   pomóż przynieść bagaże- Wykrzyknął Uruha.&lt;br /&gt;-Musimy to
   jeszcze dokończ- Reita wyszeptał mi na ucho, po czym podniósł
   się z łózka i wyszedł. Leżałem wpatrując się w sufit.
   Przyłożyłem rękę do ust, wspominając pocałunek. Podniosłem
   się, spoglądając na zegarek. 18:30... Może pobiegam plażą.
   Otworzyłem swoja walizkę &amp;nbsp;wyjąłem swój sportowy strój,
   znaczy się krótkie spodenki i długą bluzkę z krótkim
   rękawkiem. Zawiązałem trampki za kostkę i wyszedłem z pokoju.
   Na korytarzu spotkałem Mashiri&#39;ego. Cofnąłem się pod ścianę.
   Chłopak podszedł do mnie. Dotykałem plecami ściany. Podniosłem
   ręce do góry, by go odepchnąć, ale przyszpilił je. Brutalnie
   mnie pocałował. Odepchnąłem go od siebie i zawołałem Reitę.
   Chłopak natychmiast przybiegli. Zaskoczony Mashiri odsunął się,
   a ja wybiegłem z domu. Reita próbował mnie powstrzymać, by
   dowiedzieć co się stało, ale odepchnąłem jego ręce. Jedynie
   co potrafiło ukoić wspomnienia to porządny wysiłek fizyczny.
   Biegłem po drodze nucąc coś. Rytmicznie uderzałem nogami w
   piasek. Prawa noga, Lewa, prawa. Stopy zagłębiały się w
   piasek, zostawiając ślady. Mięśnie drżały z wysiłku. Łzy,
   które cisnęły się do oczu podczas spotkania z Mashiri&#39;m,
   swobodnie spływały. Dobiegłem do jakieś dziury. Odezwała się
   moja natura odkrywcy. Zdyszany wczołgałem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;6&quot;&gt;&lt;/td&gt;
 &lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;628&quot;&gt;&lt;div style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;się
   do środka. Ściany były czarne, światło odbijało się od
   nich, wiec panował tam półmrok. Po środku była zatoczka, a
   wkoło piasek. Zanurzyłem w niej ręka woda była przyjemnie
   ciepła. Usiadłem na piasku, łapiąc oddech. Wpatrywałem się w
   falująca wodę. Podniosłem się i wyszedłem z groty. Puściłem
   się sprintem do domu. &amp;nbsp;Gdy dotarłem do drzwi, cichutko
   wszedłem. Podbiegłem do łazienki. Umyłem się szybciutko.
   Mokre włosy opadały mi na twarz. Cicho zakradłem się do
   sypialni. Wlazłem pod kołdrę. Zmęczony usnąłem natychmiast.
   Rano obudził mnie zapach jajecznice. Zaspany doczołgałem się
   do kuchni. Akira stal przy kuchence i coś majdrował przy
   patelni. Przytuliłem się do jego pleców. Zaskoczony odwrócił
   się do mnie. Spojrzałem na niego niepewnie spod grzywki.
   Przyciągnął mnie do długiego, romantycznego pocałunku.&lt;br /&gt;-A
   teraz, powiedz mi jaki cholerny spacer trwa ponad 5
   godzin?&lt;br /&gt;-Długi?-wyszeptałem. Martwił się o mnie?&lt;br /&gt;-Akira,
   martwiłeś się o mnie?&lt;br /&gt;-Siadaj, juz podaje
   jajecznice-delikatnie popchnął mnie do stołu.&lt;br /&gt;-Aki!
   Odpowiedz!-zatrzymałem się w miejscu tupiąc noga.&lt;br /&gt;-Słodziaku,
   porozmawiamy wieczorem.&lt;br /&gt;-Wybaczę Ci tego słodziaka, ale tylko
   dzisiaj. Później pokaże ci co wczoraj znalazłem!- powiedziałem
   i stanąłem przy stole. Reita chwile później położył
   talerze. Usiadł na krześle, a mnie pociągnął obok siebie.
   Zjedliśmy śniadanie, po czym rozłożyliśmy się przed
   telewizorem. W przerwie filmu pobiegłem się ubrać, bo ciągle
   byłem w piżamie. Szybciutko pomalowałem oczy i ułożyłem
   włosy. &amp;nbsp;Wróciłem do pokoju. Reita leżał rozwalony na
   kanapie, Aoi i Uru miziali się przy kanapie. Mashiri opierał sie
   o kanapę, a Totsu myszkował po kuchni. Podbiegłem i wskoczyłem
   na kolana Reia.&lt;br /&gt;-Chłopaki- Totsu wyszedł z kuchni- Jest
   taka sprawa...-wziął głęboki oddech- Rezygnuje z roli
   gitarzysty, odchodzę z zespołu. Chciałbym, by zamiast mnie grał
   Uruha- wydusił wszystko na jednym tchu i opuścił głowę.&lt;br /&gt;-Ale
   dlaczego?- Wydusił Kai po chwili milczenia.&lt;br /&gt;-Bo... wyprowadzam
   się. Przepraszam chłopaki. Uru zgodzisz się zając moje &lt;/span&gt;
   &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;6&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2740899086198727528&quot; name=&quot;ext-gen1148&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;
 &lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;628&quot;&gt;&lt;div style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white; font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;miejsce?&lt;br /&gt;-Dobrze-
   wyszeptał Kou, przerażony tak szybkim rozwojem spraw. Przytulił
   się mocniej do Aoi&#39;ego.&lt;br /&gt;-Jutro już tu mnie nie będzie.
   Brat przyjeżdża po mnie- Totsu opuścił pokój. Po jego wyjściu
   panowała grobowa cisza. Zadzwonił domowy telefon. Wyciągnąłem
   rękę i odebrałem.&lt;br /&gt;-Halo?&lt;br /&gt;-Hej, zastałem Kai&#39;a?&lt;br /&gt;-
   Powiedz głośno, że zadzwonił Miyavi.&lt;br /&gt;Powtórzyłem słowa
   Myv, a Kai z rumieńcami na twarzy wyrwał telefon i zaczął się
   do niego drzeć.&lt;br /&gt;Reita i Aoi zdziwieni obserwowali zachowanie
   ich bezwzględnego lidera. Wróciłem do oglądania filmu,
   niestety nie był taki interesujący jak się wydawało na
   początku.&lt;br /&gt;-Przejdziemy się po plaży?-zapytałem. Reita
   nic nie odpowiedział tylko pociągnął mnie &amp;nbsp;na dwór.
   Szliśmy brzegiem, oglądając ociekające przed nami mewy. W
   oddali zamajaczyła mi moja grota. &amp;nbsp;Złapałem Reite za rękę
   i pociągnąłem go do niej. Wlazłem pierwszy, a za mną
   zdziwiony Reita. Stanąłem tuz nad woda. Akira podszedł do mnie
   i objął mnie. Podniosłem głowę do góry i delikatnie musnąłem
   jego usta. Rei chciał przedłużyć pocałunek, ale odsunąłem
   się. Źle postawiłem stopę i poleciałem do tyłu, do wody.
   Chwyciłem Suzuki&#39;ego za koszulkę. Wpadłem do wody, a za mną
   chłopak. Woda sięgała do szyi. Roześmiałem się. Reita nie
   podzielał mojego humoru. Patrzył złowrogo. Może wyglądało by
   to przerażająco, gdyby nie to, ze wyglądał jak zmokła kura.
   Grzywka opadła mu na oczy. Odgarnąłem mu włosy z twarzy.
   Uśmiechnąłem się pokrzepiająco, po czym wyczołgałem się z
   wody i jaskini. Reita z chwile dogonił mnie. Szliśmy brzegiem
   morza w czasie zachodu słońca trzymając się za ręce.
   Spędziliśmy na dworze cały dzień. Gdy dotarliśmy do domu,
   zamknąłem się w łazience. &amp;nbsp;Przygotowałem się &amp;nbsp;do
   snu. Akira czekał na mnie w łóżku. Wskoczyłem na nie i
   przytuliłem się do klatki piersiowej chłopaka. Objął mnie i
   gładził po włosach. Podniosłem głowę do góry i pocałowałem
   go. Po czym znów schował&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;6&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: white;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=2740899086198727528&quot; name=&quot;ext-gen1145&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;
 &lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; width=&quot;628&quot;&gt;&lt;div style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;color: white; font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;schowałem
   się w jego ramionach. Rytmiczne uderzenia serca ukołysały mnie
   do snu.&lt;br /&gt;~Reita~&lt;br /&gt;Kiedyś założyłem się z Mashiri&#39;m, ze
   &amp;nbsp;nie uda mi się poderwać nikogo z klubu. Padło na
   Takanori&#39;ego. Wyróżniał się z tłumu. Na początku chciałem
   go tylko zaliczyć, ale teraz.... Zauroczył mnie swoim tak
   różnorodnym zachowaniem. Raz słodki, raz wredny, raz zagubiony.
   Niepewny w niektórych sytuacjach, szukający wsparcia w mojej
   osobie. Niewinne pocałunki wywoływały rumieńce na jego uroczej
   twarzy. Nie potrafiłbym chyba już go zostawić. Poczułem, ze
   jestem za niego odpowiedzialny. &amp;nbsp;Pogładziłem jego włosy.
   Nie ufał prawie nikomu, choć mogłoby się wydawać, ze jest
   bardzo otwarta osoba. Nawet nie wiem, czy Ruki jakiego znam jest
   prawdziwy. &lt;/span&gt;
   &lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;
  &lt;td style=&quot;border: none; padding: 0cm;&quot; valign=&quot;TOP&quot; width=&quot;6&quot;&gt;&lt;/td&gt;
 &lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, sans-serif;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/4593078461273320442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/kurabu-3.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/4593078461273320442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/4593078461273320442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/09/kurabu-3.html' title='Kurabu 3'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-1329303091040448595</id><published>2013-08-22T07:02:00.002-07:00</published><updated>2013-08-22T08:39:55.323-07:00</updated><title type='text'>Ja, on i...</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Wybaczcie, takie na odwal pisane.... Muszę sobie jakieś terminy wyznaczyć, bo jak nie robię czegoś na czas, to mogę to robić wieczność... Mam zaciesz z powodu Fadelles i wyjścia filmu Miasto kości, więc dodaję oneshota! Przed przeczytaniem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;1. Namioty mają drzwi...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;2. Uruś boi się robali...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;3. Nie widzicie latających przecinków! Ani tym bardzie innych błędów...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;*Uruha*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Moi rodzice popełnili najgorsze przestępstwo jakiego można
dokonać. Wysyłają mnie na kolonie! Okay, gdyby to był obóz nad
morzem. Słoneczko, morze i wiaterek. Żadnych pająków i innych
robali, zbyt blisko ciebie. Ale nie! Oni wysyłają mnie na obóz!
Wiecie, rozbijamy namiot w lesie, śpimy w nim i takie tam. A obok
czają się robale, które tylko czyhają jak zaśniesz, by Cię
pożreć albo... wplątać we włosy! Tego,bym nie zniósł, zbyt kocham się, by pozwolić takiemu pająkowi na stworzenie pajęczyny
w moich włoskach... Blee, na samą myśl mnie odrzuca. I jeszcze mam
tam spędzić,aż 2 tygodnie dzieląc z kimś namiot...Oj, ten ktoś
nie będzie miał ze mną słodkiego życia, chyba,że lubi zapach
sprejów na owady. Właśnie pakuje się na ten koszmar. Zakryte,
obcisłe ubrania,żaden robal nie wejdzie mi pod koszulkę! Wkładam
ubrania do walizki, gdy w głębi szafy rzuciło mi się coś
fioletowego. Spodenki...bardzo, krótkie spodenki. Do tego, z boku
były paski, które trzymały resztę spodni, zaczynających się za
kolanem. W trzech słowach, spodenki odsłaniały uda. Hmm, mają
bardzo ładny kolor. Może je zabiorę..Nie, przecież po nogach mogą
mi chodzić robale, ale... Jak będzie jakaś impreza...Będą
pasować te tej fioletowej bluzki... Biorę...Najwyżej ich nie
założę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;~Dzień wyjazdu~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Wstałem wcześnie rano, by się przygotować. Umyłem i ułożyłem
włosy, nałożyłem makijaż. Standardowy strój na dwór- Czarna
bluzka i rurki. Do tego obowiązkowo okulary przeciw słoneczne.
Strój jest modny i praktyczny. Sprawdziłem ostatni raz czy wszystko
mam, i zszedłem na dół targając moje 2 walizki+ kilka toreb.
Śniadanie zjadłem w ciszy. Nie będę zaszczycał rozmową ludzi,
którzy wysyłają mnie do tego królestwa robali!  
&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Zapakuj bagaże
do samochodu, jak zjesz. Po śniadaniu odwiozę Cię na miejsce
zbiórki.- Wyraźnie słyszałem satysfakcję w głosie matki, że
pozbędzie się mnie z domu na najbliższe 2 tygodnie.  Może
liczyła,że pozbędzie się mojej fobii? Hah, marzenia.... W ciszy
dokończyłem jedzenie. Wytargałem bagaż i wsiadłem do samochodu.
W czasie drogi kontynuowałem swój milczący protest. Gdy
dojechaliśmy na miejsce zbiórki, sprawdziłem czy mam wszystko co
jest mi potrzebne i wysiadłem. Dotargałem swoje bagaże do autokaru
i wrzuciłem je do schowka. Rozejrzałem się wokół siebie.
Niektórzy żegnali się z rodzicami, inni walczyli z walizkami.
Spojrzałem na autokar. Był dwupiętrowy, miał kolor zgniłego
zielonego. Spojrzałem za siebie. Mama już odjechała. Pewnie
myślała,że wybiegnę z krzykiem z pojazdu i wrócę do samochodu.
Głupie... Wszedłem na drugie piętro autokaru i usiadłem pośrodku
pojazdu. Raczej nikt nie będzie wchodzić na 2 piętro, a co dopiero
siadał pośrodku. Tak jak  przewidziałam, większość siedziała
na niższym piętrze, albo z tyłu na drugim piętrze. Usilnie starałem się zobaczyć
coś ciekawego w widoku zza oknem. Jakby się uprzeć to te dwa koty
tłukące się koło drogi, mogłyby być ciekawe. Odwróciłem głowę
i zobaczyłem jak obok mnie siada jakiś chłopak. Założyłem
słuchawki na uszy i znów przypatrywałem się widokom za oknem. Autokar ruszył
i odciął mnie od jedynego źródła rozrywki. Podniosłem się do
góry i przyjrzałem się innym uczestnikom podróży. Z tyłu, na
ostatnich dostrzegłem jakiegoś blondyna. Zawzięcie klepał w
komórkę, a na jego kolanach ktoś spał. Jakaś.... brunetka?
Niee... Wysiliłem wzrok i zobaczyłem, że to jest chłopak. Są
parą? Tak to wyglądało. Obok nich siedział czarnowłosy czytając
książkę. Wszyscy trzej nosili makijaż, tak jak ja. Obejrzałem
pozostałą cześć ludzi siedzących w autokarze. Nikt nie
przyciągał mojego wzroku. Dopiero mój sąsiad zainteresował mnie.
Spał, a jego przydługa czarna grzywka opadała na twarz. Nie mając
co robi, przypatrywałem się jemu. Miał delikatne rysy twarzy,
oddychał spokojnie, co jakiś czas obracając się. Liczyłem jego
wdechy, aż w końcu usunąłem. Obudziłem się  na miejscu. Chłopak
obok mnie już nie spał tylko patrzył się we mnie z dziwnym wyrazem
twarzy. Wow, miał niesamowite oczy.  Chyba o tym wiedział, bo
podkreślał to makijażem.  Autokar zaparkował, a ja wraz z innymi
udałem się po swoje bagaże. Po ich wyciągnięciu zatrzymała nas
nauczycielka, oznajmiając, że na drzwiach jej domu jest lista kto z
kim, gdzie mieszka  i jeślibyśmy mieli pytania, odpowie na nie w jej domku.
Cały dzisiejszy dzień mamy jak to określiła „na zapoznanie się
terenem i zawarcie nowych znajomości” Przepchałem się do listy.
Mieszkam w namiocie numer 11. Nie zdążyłem przeczytać z kim, bo
zostałem wypchnięty z tłumu. No trudno, dowiem się później. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-3...5...7....9....-mamrotałem
po nosem numerki domków. Dobrze, że nie mieszkamy w namiotach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- Jest!
11!-Odwróciłem się, gdy usłyszałem jak ktoś wykrzykuje numer
mojego nowego lokum na najbliższe  2 tygodnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Mieszkasz w
jedenastce?- zapytałem chłopaka stojącego za mną. Ehm, to był
ten czarnowłosy chłopak, co siedział z tyłu autokaru. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, jestem Yuu
Shiroyama, ale wolę jak mówią na mnie Aoi. A ty jesteś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kouyou
Takashima, ale jak ty wolę jak mówią na mnie Uruha....-Po jego minie widziałem, że chciał się zapytać skąd taki pseudonim.-Nie pytaj, kuzyn tak mnie
nazwał i już zostało- Zaskoczenie miał wymalowane na twarzy.
Zabawnie wyglądał.  Spojrzałem na moje lokum. Był to mały, przytulny drewniany domek. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Z kim tu jeszcze
mieszkamy?- Zapytałem Yuu, bo wydawał się bardziej poinformowany
ode mnie. Aoi nie zdążył odpowiedzieć, bo uprzedził go mój
autokarowy sąsiad. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ze mną. Znaczy
się z Yutaką Tanabe, ale możecie mówić Kai. Musimy poczekać z
wejściem, bo Ruki i Reita zaraz przyniosą klucze. -Jak na
zawołanie, &amp;nbsp;zaraz przybiegli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Takanori Matsumoto, popularnie nazywany
Ruki&#39;m był ciągnięty przez wyższego chłopaka Akirę Suzuki&#39;ego,
zwanego najczęściej Reitą. Tak jak zgadywałem byli, parą.
Ciekawie razem wyglądali. Maleństwo ciągające wszędzie Reitę, a
on to z cierpiętniczą miną znosił. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Mam
kluczę!-Wykrzyknął uradowany, podchodząc do drzwi. Chwilę
siłował się z zamkiem, ale w końcu drzwi ustąpiły, a my
weszliśmy do środka. Salon był jasnych kolorach.  Na środku stała
beżowa kanapa, która miała służyć, za łóżko dla jednego z
nas. Na przeciwko niej stał story jak świat telewizor, który
zapewne odbierał tylko 3 czy 4 programy, jeśli w ogóle&amp;nbsp;działał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Śpię na
kanapie!- Wykrzyknął Aoi, przeskakując oparcie sofy, miękko lądując na poduszkach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-To co, Śliczny,
 który pokoik bierzemy? Decyduj się szybko, zanim Ruki nie wniesie
wszystkich swoich bagaży, bo zostaniemy zmuszeni do pomocy w ich
wypakowania. Uprzedzę, twoje pytanie, Tak, on ma duuużo więcej,
rzeczy niż ty- Rozejrzałem się po salonie, a zarazem sypialni Aoi&#39;ego. Po
prawej i lewej stronie były drzwi. Usłyszałem jak wejście się
otwiera. Rzuciłem się w kierunku najbliższych drzwi. Otworzyłem je, pryskając sprejem na owady.  Może tam nikt dawno nie
wchodził, i jakiś pająk uplótł jakąś sieć przy wejściu, a ja
w nią wpadnę i się zaplącze? 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Wchodź! Idą po
nas, Aoi już się nie wymiga, ale my mamy szansę!- Wyszeptał mi do
ucha rozbawionym tonem Kai. Chłopak tuż przed nosem Maleństwa
zatrzasnął drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kai-chaaan,
Uru-chaaaan... Pomóżcie z rozpakowywaniem..-Ruki stanął po drugiej stronie i przesłodzonym
tonem zaczął nas namawiać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-NIE...     
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ale dlaczego? Reita jest taki niedobry i nie chce mi pomóc, sądziłem, że wy jesteście inni!- 
Zapytał oskarżycielskim tonem Ruki. Mogę przysiąc, że teraz robi kaczy
dzióbek. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Z oddali było
słychać głos Reity.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ehm, chodź
już... Ja ci pomogę- Ruki do wszystkiego umie zmusić Reity,
ciekawe jak to robi. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Odwróciłem się.
Sypialnia była w dużo ciemniejszych kolorach, niż reszta domu.
Szafa, okno, stolik nocny. Zwykła sypialnia, ale było tylko jedno&amp;nbsp; małżeńskie łóżko. 
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-No to wygląda
na to,że śpimy razem- Kai oparł się o drzwi, by w razie, czego
nie wpuścić tu Ruki&#39;ego. Reszta dnia upłynęła spokojnie. Ruki
nikogo już nie zmuszał do rozpakowywania swoich bagaży.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Poszedłem do łazienki, by ogarnąć się trochę po podróży. Gdy wróciłem do pokoju, Kai wygonie ułożył się na łóżku z książką w ręku. Usiadłem obok niego, trochę się dziwnie czułem z wiedzą, że będę dzielił łóżko z chłopakiem, który, nie ukrywam, podobał mi się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Co czytasz?- zapytałem, by przerwać niezręczną cisze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Książkę... o technikach gry na perkusji-Odpowiedział nie spuszczając wzroku z czcionki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Grasz?-próbowałem jakoś podtrzymać rozmowę. Może to dlatego, że lubiłem słuchać jego głosu, a może, nie chciałem usnąć, gdy wiedziałem, że za ścianą czekają pająki, by mnie pożreć, jak tylko zamknę oczy?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, od jakiś 3 lat. A ty grasz na czymś?- Teraz to on zadał pytanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, na gitarze-odpowiedziałem rozmarzonym głosem. Uwielbiam moja zieloną gitarę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Dalej rozmowa się już nie kleiła.&amp;nbsp; Więc oddałem się w ramiona snu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;~Następny dzień~&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style=&quot;margin-bottom: 0cm; margin-right: 0.13cm;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Ktoś brutalnie potrząsnął moim ramieniem, w celu obudzenia. Nie otworzyłem oczu, byłem na to zbyt zmęczony. Coś delikatne musnęło mój policzek. Przerażony, wizją pająka chodzącego po mojej delikatnej skórze na policzku, otworzyłem oczy. Włożyłem rękę pod poduszkę, skąd wyciągnąłem mój podręczy sprej owadobójczy. Psiknąłem nim na oślep, rzucając się po łóżku, krzycząc ZABIĆ TO PASKUDZTWO! Gdy schowałem się po kołdrę, awaryjnie trzymając puszkę usłyszałem śmiech mojego współlokatora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Co się śmiejesz?- Wyjrzałem zza kołdry.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Śniadanie... -wydusił pomiędzy salwami śmiechu. Rzuciłem w niego już pustą puszką środka owadobójczego. Dostał nią centralnie w środek głowy. Podniosłem się z łóżka, owinąłem kołdrą. Stanął przed Kai&#39;m, który siedział na podłodze i śmiał się. Wyciągnąłem z mojej pościeli rękę i pogroziłem palcem perkusiście.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-To nieładnie śmiać się z czyiś fobii... Idę do łazienki, jakoś ogarnąć to siano, nim się komuś pokażę-wskazałem ręką na moje włosy i wydreptałem z sypialni. Przed drzwiami do łazienki siedział Aoi nawalając palcami w komórkę. Na chwilę spojrzał na mnie, po czym ponownie wlepił wzrok w ekranik urządzenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ruki siedzi tam od 1 godziny, 15 min i 35..teraz 38 sekund... Czekam na wolną łazienkę od jakiś 45 minut, Reita był mądrzejszy i poszedł do tych z domku obok skorzystać z niej.... Kurde! Przegrałem!-Wykrzyknął zdruzgotany, rzucając telefon na kanapę. Aoi wstał i zaczął walić pięścią w drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ruki wyłaź!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-No dobrze, dobrze- Po chwili drzwi otworzyły się, a z kłębów pary wyszła nizutka, bosa postać z bulwersem wymalowanym na twarzy. Aoi nic nie powiedział tylko przecisnął się w drzwiach i wypchnął Takanori&#39;ego z pomieszczenia. Po czym zamknął drzwi i przekręcił zamek. &amp;nbsp;Aoi uwinął się w łązience w jakieś 15 minut. Szkoda, że mi to zajmuje przynajmniej z 45 minut, a jak się sprężę pół godzinki. Gdy wszedłem do zaparowanego pomieszczenia. Przy wannie zobaczyłem zeszyt. Otworzyłem go i zobaczyłem zapisane schludnym pismem linijki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 15px;&quot;&gt;Słoneczniki przesiąknięte deszczem&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 15px;&quot;&gt;pragną przyszłości dla nas&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 15px;&quot;&gt;czuwając nad nami Oczekując dnia,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 15px;&quot;&gt;kiedy będą mogły wdzięcznie zakwitnąć&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 15px;&quot;&gt;ze spokojnym obliczem*&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&amp;nbsp;Niezłe... To musi być Ruki&#39;ego. Ciekawe o czym to jest...? Chyba nie powinienem czytać dalej... Oddam mu go jak tylko wyjdę z łazienki. Po 30 minutach do łazienki wpuściłem Kai&#39;a. Zaczynałem czuć się trochę niezręcznie w jego obecności. Podobał mi się jego wygląd, zachowanie, głos. Wszystko! Po prostu ideał!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Usiadłem na kanapie obok Aoi&#39;ego. Wrzuciłem do sypialni Ruksa zeszyt. Po chwili wszyscy mieszkańcy domku numer 11 ruszyli na śniadanie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;~Na stołówce~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kochani-Nauczycielka stanęła na krześle i zaklaskała w ręce- Jak wiecie w środę odbędzie się dyskoteka. Niestety nie mamy zespołu, który mógłby na niej zagrać. Czy mamy na obozie jakiś muzyków?-spytała i popatrzyła na nas z nadzieją. Po chwili wahania podniosłem rękę, a za moim przykładem poszła reszta moich współlokatorów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Oh, chłopcy! Na czym gracie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Gitara-odpowiedziałem równocześnie z Aoi&#39;m&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Perkusja-Odezwał się Kai.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Bas- powiedział Reita spoglądając sugestywnie na Ruki&#39;ego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ja mogę być na wokalu- Dopowiedziało z niepewną miną Maleństwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-No to mamy zespół-wykrzyknęła uradowana- Instrumenty powinny być w domku na samym końcu naszego obozowiska.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Dalej nie słuchałem, skupiłem się na spożywaniu mojej jajecznicy. Niestety dotarło do mnie ostatnie zdanie wypowiedziane przez nauczycielkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&quot;Dzisiaj idziemy do jaskiń, więc ubierzcie się ciepło, bo tam jest około 10 stopni&quot;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Jaskiń? Tam się przecież roi od różnego robactwa. Moja ręka zatrzymała się w połowie drogi do ust. Niestety moją reakcję zobaczył Tetsuya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Co? Boisz się?-wyszeptał gardzącym tonem. Postanowiłem go zignorować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Na stołówce usiedliśmy przy stołach, tak jak byliśmy zakwaterowani w domkach. Na moje cholerne nieszczęście siedziałem obok mojego obiektu westchnień. Oh, jak to ładnie brzmi...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Już nie zwracałem uwagi na idiotyczne komentarze Tetsuyego...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Po skończonym posiłku nauczycielka powiedziała, że za równą godzinę spotykamy się przy autokarze. Pobiegłem do domku, by wziąć swoją torbę z całym wyposażeniem. To znaczy się z kilkoma rodzajami sprej na owady. Niestety zgubiłem swoją szczęśliwą pieszczochę. Szukałem dosłownie wszędzie. Zostało 10 minut do zbiórki, gdy do pokoju wszedł Kai.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Czego szukasz?- zapytał mnie, gdy zobaczył jak nerwowo przerzucam ubrania, poduszki i inne rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Taka czarno-fioletowa pieszczocha-wyburczałem zaglądając pod łóżko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ta, co leży na parapecie?- podniosłem głowę i spojrzałem we wskazanym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-TAK! Dziękuję- Na chwilę zapominając się, rzuciłem na szyję Yutace. Lekko zaskoczony chłopak odwzajemnił uścisk. Szybko go puściłem i wybiegłem zza drzwi. Zatrzymałem się na chwilę, opierając się o drzwi. Jak mogłem być tak głupi? Jeszcze się jakoś dowie, że się w nim zakochałem, a wtedy stracę go na zawsze. Potrząsnąłem głową i pobiegłem do autokaru. Zająłem swoje miejsce i nałożyłem na głowę słuchawki. Nie zwróciłem uwagi na powolnie zapełniający się autokar. Zamknąłem oczy i chyba usnułem, bo Kai potrząsał moim ramieniem mówiąc, że dojechaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Proszę nie odłączajcie się od grupy- Powiedziała nauczycielka, po czym oddała nas w ręce przewodnika. Szedłem z tyłu, dopóki Tetsuya razem z kolegami nie zaczęli we mnie rzucać martwymi owadami. Jeden z nich wrzucił mi we włosy żywego pająka. Z piskiem uciekłem do przodu, wszędzie psikając środkami owadobójczymi. Mojej ucieczce towarzyszyły szydercze śmiechy sprawców mojej paniki. Z pewnością zgubiłbym się w tych jaskiniach, gdyby nie czyjeś silne ręce odciągnęły mnie na bok. Wciąż miałem oddech przyspieszony, ręce mi się trzęsły, a wzrok miałem rozbiegany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Uspokój się- powiedziała postać, która mnie uratowała. Oddech lekko mi się unormował, lecz ręce wciąż się trzęsły. Chłopak widząc, że to nie przynosi odpowiednich skutków przytulił mnie i głaskał po włosach, szeptając uspokajające słowa. Wciągnąłem głęboko zapach mojego bohatera. Takich samym perfum używał Kai. Chwila... A jeśli to jest Kai? Po co to robi? Po co mnie uspokaja? Przytula? Głaszcze? Wyrzuciłem z głowy te kłopotliwe pytania, rozkoszując się bliskością mojej sekretnej miłości. Mocniej przylgnąłem do chłopaka. Zaciągnąłem się jego zapachem, po czym chciałem się odsunąć, ale ręce Kai&#39;a mi to uniemożliwiły. Uśmiechnąłem się pod nosem. Teraz aż do końca wycieczki, mogę się bezkarnie tulić do mojego ukochanego. Szliśmy daleko od Tetsuyi i jego bandy. Schowałem głowę w ramię Kai&#39;a, by nie oglądać pełzających po ścianach karaluchów. Reszta wycieczki minęła mi na tuleniu się do Kai&#39;a. Gdy wyszliśmy chciałem się ponownie od niego odsunąć, ale mi nie pozwolił, przytrzymując mnie za rękę. Spojrzałem na niego, ale nie patrzył na mnie. Skierowałem wzrok na nasze splecione dłonie i się lekko zarumieniłem. W autokarze postanowiłem sprawdzić, czy Kai pozwoli bym położył się na jego kolanach. Ułożyłem głowę wygodnie na jego udach i przykryłem się bluzą. Poczekałem kilka minut. Nic nie zrobił. Po chwili poczułem jak wplata swoje palce w moje włosy. Uspokojony jego dotykiem usnąłem. Obudziłem się w łóżku w domku numer 11. &amp;nbsp;Kai musiał mnie przenieś. Jakie to romantyczne. Westchnąłem cicho.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-O! Widzę, że się już obudziłeś.- Kai wszedł do pokoju w samych spodniach, a z mokrych włosów skapywała woda na jego umięśniony tors.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-aww...Etto, tak- uśmiechnąłem się zakłopotany i spuściłem wzrok. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ruki, Aoi i Reita chcą zrobić próbę, podobno Reita i Ruki napisali jakąś piosenkę...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-No dobrze, to ja już do nich pójdę...- uciekłem z pokoju. Nie mogłem już patrzeć na Yutakę, bez obawy, że powiem coś nie taktownego... albo co gorsza zrobię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Pobiegłem do domku z instrumentami. Na wejściu otrzymałem zieloną elektryczną gitarę wraz z nutami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ćwiczysz to, aż będziesz umiał to do perfekcji!- nakazał Ruki. Aoi już siedział w kącie i pilnie ćwiczył swoją część. Usiadłem obok niego. Na chwilę przerwał grę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ruki i Akira powiedzieli, że nasz występ może zmienić się w mini koncert i jeśli tak się stanie to nam przypada zrobienie fanservisu...- Spojrzałem na niego zaskoczony. Mały koncert? Już się cieszę, a tym fanservice&#39;m to się wcale nie przejąłem. Będzie to pewnie jakiś buziak od Aoi&#39;a w policzek czy coś w ten deseń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Koncert?- pisnąłem uradowany.- to ja lepiej zacznę już ćwiczyć- Tak jak powiedziałem tak zrobiłem. Chwilę później Kai dostał swoją część roboty i też ćwiczył. Jak na razie wychodził strasznie głośny hałas. Jednak po godzinie Kai zarządził, ze czas już zagrać całą piosenkę wspólnie. Świetnie odnalazł się w roli lidera. Zatraciłem się w dźwiękach wydawanym przez moją gitarę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-To... Było coś chłopaki-Stwierdził Kai, gdy skończyliśmy już grać. &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-No a jak? Jesteśmy najlepsi!- Dałem ponieść się euforii.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, tak-Kai uśmiechnął się do mnie. Klasnąłem w ręcę uradowany. Uwielbiałem jak przy uśmiechu pokazywał swoje dołeczki w policzkach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ale możemy już na dzisiaj skończyć próbę, prawda?-zapytał zmęczonym tonem Aoi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, ale jutro znowu ćwiczymy.- Odpowiedział mu nasz lider-sama.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;~Dzień koncertu~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Wyciągnąłem z walizki swoje króciutkie fioletowe spodenki i resztę stroju. Podszedłem do lustra i zrobiłem sobie sceniczny makijaż. Malowałem się tak tylko na jakieś wyjątkowe okazje. Po jakieś godzinie stwierdziłem z zadowoleniem, że wyglądam jak człowiek więc postanowiłem opuścić pokój. Reszta mojego mini zespołu czekała na mnie i Ruki&#39;ego. Spojrzałem na Kai&#39;a. Chyba go lekko zatkało na mój widok. Niee, to musi być moja chora wyobraźnia. Chwilę później przyszedł Ruki. Był cały w skowronkach. Podskoczył i wskazał ręką na drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Idziemy!-wykrzyknął. Skierowaliśmy się do drzwi. Reita i Ruki zostali w tyle. Kontem oka zobaczyłem jak Akira czule całuje na szczęście Takanori&#39;ego. Też chciałbym, żeby jak tak się w stosunku do mnie zachowywał. Dobrze, by było gdyby też odwzajemniał moje uczucie. Przyspieszyłem kroku i znalazłem się przy chłopakach. Weszliśmy do domku. Kilka osób pracowało jeszcze przy dekoracjach. Kai usiadł przy bębnach i zaczął wygrywać jakiś rytm. Za jakieś 30 minut zaczną się schodzić obozowicze. Gdy pojawili się pierwsi ludzie zaczęliśmy grać. Tak jak przewidział Ruki i Akira dyskoteka zmieniła się to w nasz mały koncert. W czasie grania Baretty nasza publika skakała, śmiała się i tańczyła. Gdy graliśmy nasze popisowy duet z Aoi, gitarzysta oparł się o mnie plecami. Spojrzałem na niego zaskoczony, a on w odpowiedzi uśmiechnął się pokrzepiająco. Dziewczyny piszczały. Aoi odwrócił się do mnie i cmoknął w policzek, po czym uciekł na drugi koniec sceny. Uśmiechnąłem się i poszedłem w stronę swojego rogu sceny. Czy mi się wydawało, ze Kai mocniej zaczął uderzać w bębny. Reszta koncertowej dyskoteki minęła nam na graniu piosenek takich zespołów jak Xjapan. Wróciliśmy do domku wykończeni. Padłem na łóżko i od razu zasnąłem. Obudziłem się wtulone czyjeś ramiona. Podniosłem do góry głowę i spojrzałem na ową osobę. To był Kai! Czy wszystko się sprzymierzyło przeciw mnie? Chyba nic się nie stanie jak go pocałuje, prawda? No chyba, że się obudzi. Przybliżyłem swoje usta do jego. Zawahałem się. Wziąłem głęboko oddech i delikatnie musnąłem jego usta. Odwzajemnił pocałunek! Otworzyłem szeroko oczy. Śpi! Uf, zrobił to przez sen. Czym prędzej uwolniłem się z niechęcią, z jego objęć i pobiegłem do łazienki. &amp;nbsp;Wziąłem długi zimny prysznic, by wszystko przemyśleć. Powinienem się opanować! Co ja do cholery robię? Oparłem się o ścianę, po czym sunąłem się po niej. Ukryłem twarz w dłoniach. Muszę... No właśnie co muszę? Postaram się unikać Kai&#39;a. Nie chcę cierpieć z miłości. Po za tym, przecież gdy obóz się skończy już nigdy nie zobaczę go... Nigdy więcej nie poczuję jego zapachu, nie posmakuję ponownie miękkich ust, ani nie poczuję jego dotyku na mojej skórze... Miałem się ochotę rozpłakać! Trzeba się podnieść i iść dalej... &amp;nbsp;Chociaż udawać, że jest ok. Podniosłem się z podłogi, by za chwilę ponownie na niej usiąść. Dzisiaj jedziemy pod namiot na 2 dni! Będziemy nocować w lesie! Odgrodzeni od królestwa mojego koszmaru tylko cienkim materiałem! Zacząłem płakać w niekontrolowanych drgawkach. Ktoś zapukał do drzwi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Wypierdzielaj stąd!-wykrzyknąłem płaczliwym tonem, po czym pociągnąłem nosem. Nie chciałem się nikomu pokazywać w tym stanie. Podciągnąłem nogi pod brodę. Niestety osoba po drugiej stronie mnie nie posłuchała i weszła do łazienki. Podniosłem głowę do góry i zobaczyłem Aoi&#39;ego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Śliczny co się stało?-zapytał mnie i objął przyjacielsko ramieniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Zakochałem się w niewłaściwej osobie, juro jedziemy pod namiot, a ja się panicznie boję wszystkiego co lata, pełza i pływa!- Nie wiem czemu się mu zwierzałem. Może po prostu potrzebowałem pocieszenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-To powiedz tej osobie co czujesz, przecież po obozie, jest minimalna szansa, że ją spotkasz prawda? Chyba, że to Reita, Ruki albo ja, to wtedy nic nie mów, bo mieszkamy w tym samym mieście, a może nawet chodzimy do tej samej szkoły.- Uśmiechnął się żartobliwie- Poza tym czego się boisz? Tyle wypsikałeś tych swoich preparatów, że miną lata, za nim jakiś pająk do ciebie podejdzie. A teraz wybacz muszę już pójść, przyszedłem tu po śrubokręt. Ruki zatrzasnął się w pokoju i ja, i Akira go teraz ratujemy.- Wziął wcześniej wspomnianą rzecz i wyszedł. Ciekawe skąd tu ten śrubokręt. Reszta dnia mijała mi spokojnie, unikałem Kai&#39;a jak mogłem, spakowałem się na ten 2 dniowy wyjazd do lasu. Rozmyślałem też o tym co powiedział Aoi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;~Dzień wyjazdu do lasu~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Znów mam wrażenie, że świat zaprzysiągł się przeciw mnie. Jestem w namiocie z obiektem moich westchnień. Aoi miał farta, bo z nikim nie dzieli namiotu. Cały dzień łaziliśmy po lesie, a ja wypsikałem 3 puszki środka owadobójczego... &amp;nbsp;Wieczorek rozpadało się. Postanowiłem dzisiaj wyznać Kai&#39;owi o moich uczuciach. Usiadłem w rogu namiotu i czekałem jak Kai wejdzie do namiotu. Deszcz przybierał na sile.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Wejście namiotu zostało otwarte. &amp;nbsp;Zapytałem go poważnym głosem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Yutaka, możemy porozmawiać?- Głos zadrżał mi z przejęcia. Miałem cichą nadzieję, ze odmówi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak, a co się stało?- Odpowiedział pytaniem na pytanie. Po jego minie widać było, że jest zaciekawiony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kai, przepraszam, ale już nie mogę! Kocham Cię!- Opuściłem szybko głowę, bo łzy cisnęły się mi do oczu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- To dlaczego pocałował na scenie Cię Aoi, do niego się przytulałeś w łazience!?- Jego głos brzmiał bezwzględnie. Nie wiedziałem, że mnie widział takiego zapłakanego w łazience. Teraz płakałem już na dobre. Deszcz przerodził się w burzę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Bo Ruki i Rei zaplanowali coś na kształt fanservisu, i mnie do tego oraz Aoi&#39;ego wyznaczyli! W łazience żaliłem mu się jaki jestem nieszczęśliwie zakochany w tobie!- Wybiegłem z namiotu i skierowałem się do Aoi&#39;ego. Chłopak, gdy mnie zobaczył nic nie mówił. Pozwolił mi się wypłakać. Gdy skończyłem opowiadać co się stało, Aoi spojrzał na mnie współczująco.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Powinienem już wracać. Wybacz, że zająłem ci tyle czasu. Dziękuje, ze pozwoliłeś mi się wypłakać.-ukłoniłem się i już wychodziłem, gdy Aoi odezwał się do mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tanabe jest głupcem skoro cię nie chce- wyszedłem i pobiegłem do mojego namiotu, który dzieliłem z chłopakiem, który załamał mi serce. Nie było go.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Wsunąłem się w śpiwór i symulowałem sen. Chciałem pozbierać myśli. Nagle drzwi namiotu otworzyły się a do środka wpadł przemoczony Kai. Podszedł do mojego śpiwora i odgarnął moje włosy z twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Śpi... Już się bałem, że coś ci cię stało! Przepraszam, za moje zachowanie... Byłem chyba zazdrosny- pogładził mój policzek i usiał obok mnie- Też Cię kocham, ale nie chcę byś po obozie bardziej cierpiał- On mnie kocha! Nie umiałem się powstrzymać i odwróciłem się z wielkim bananem na twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ty.. NIE ŚPISZ?- wykrzyknął przerażony, a raczej zawstydzony.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;-Nie śpię- Uśmiechnąłem się promiennie i władowałem się na jego kolana.- i chce mieć chociaż &amp;nbsp;kilka dobrych wspomnień- Nie wiem co mnie pchnęło bym to powiedział. Pocałowałem go delikatnie. Zszokowany nie oddawał pocałunku. Zaplotłem ręce na jego karku. Po chwili oddał pocałunek. To on przejął inicjatywę. Językiem badał moje podniebienie.&amp;nbsp;&lt;span style=&quot;line-height: 18px;&quot;&gt;Wsunął dłonie pod materiał mojej koszulki i delikatnie pieścił mój brzuch i tors, zahaczając o sutki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 18px;&quot;&gt;-Przepraszam, że Ci nie powiedziałem, ze też cię kocham-&amp;nbsp;Przyciągnąłem go ponownie do pocałunku.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; line-height: 18px;&quot;&gt;Same jego usta sprawiały, że się podniecałem. Pozwoliłem mu zdjąć z siebie spodnie i całą resztę. Pozbył się też swoich ubrań i wrócił do mnie. Całował czule każdy skrawek mojego ciała. Zjechał w dół i zaczął bawić się moją męskością liżąc ją i całując. Było mi już naprawdę gorąco… Cieszyłem&amp;nbsp;się, że&amp;nbsp;odwzajemnia&amp;nbsp;moje uczucia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: 18px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- P… Proszę – wyjąkałem, a on uśmiechnął się i wziął moją męskość do ust. Zaczął poruszać szybko głową, a ja krzyczeć z rozkoszy jaką mnie obdarzał. Dodatkowo wsunął we mnie jeden palec i zaczął nim poruszać. Wygiąłem się w łuk i jęknąłem. Po chwili dodał drugi palec i lekko mnie rozciągał. Wiłem się pod nim. W pewnym momencie jęknąłem głośno z bólu, bo Kai dołożył trzeci palec. Zaczął mnie rozciągać i coraz szybciej poruszać głową. Znowu czułem tylko przyjemność. To było wspaniałe uczucie. Wiłem się pod nim z rozkoszy. Doprowadzał mnie do szału. W końcu doszedłem głośno to oznajmiając. Szatyn odsunął się ode mnie i wszystko połknął. Opadłem na ziemię starając się unormować oddech, ale było to trudne, gdyż ciągle poruszał we mnie palcami. Nachylił się i pocałował mnie namiętnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: 18px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- Chcesz mnie? – szepnął między pocałunkami. I po co on się pyta? No po co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: 18px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;- Ch… Chcę, bardzo chcę – jęknąłem spragniony tego uczucia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot; style=&quot;line-height: 18px;&quot;&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&amp;nbsp;Wyjął palce i zastąpił je swoją męskością. Jęknąłem z bólu, a z oczu spłynęły łzy. Kou szybko je scałował i zaczął pieścić ustami moją szyję i sutki. Dał mi czas, aż przyzwyczaję się do jego obecności. Poruszyłem biodrami mimo ciągłego uczucia bólu. Powoli i delikatnie zaczął się poruszać. Przyśpieszał swoje ruchy, a ja jęczałem głośno z przyjemności i powtarzałem jego imię. Po moim ciele rozlała się niesamowita fala rozkoszy, gdy uderzył w moją prostatę. Oznajmiłem mu to głośnym krzykiem oraz zadrapaniem na jego plecach, gdzie trzymałem ręce. Wyszedł ze mnie prawie cały i wszedł z powrotem. Krzyknąłem ponownie z rozkoszy. Zaczął wchodzić już tylko pod tym kątem. Jeszcze kilka pchnięć i zacisnąłem na nim mocno swoje mięśnie. Doszliśmy równocześnie wykrzykując nasze imiona. Opadliśmy zmęczeni na śpiwory, które robiły za posłanie. Wtuliłem się w niego normując oddech. Jemu udało się to pierwszemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Usnąłem w jego ramionach. Jutro wracaliśmy do naszych domków. Od dzisiejszego dnia Kai częściej mnie obejmował, głaskał po włosach czy całował. Pewnego dnia Miyavi wpadł na pomysł zagrania w butelkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Ruki zakręcił w wypadło na mnie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Czy jest ktoś na tym obozie, kto Ci się podoba?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Tak- uśmiechnąłem się do Kai&#39;a. Niestety to był mój błąd. Ruki nie dał mi już spokoju. Koniecznie &amp;nbsp;chciał się dowiedzieć kto, jak to nazwał &quot;Jest tym szczęściarzem&quot; Dowiedział się, kto nim jest dopiero w dniu wyjazdu, ponieważ Kai na pożegnanie namiętnie mnie pocałował.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-HA! Wiedziałem, że to on!- Ruki wyskoczył z autokaru i zaczął skakać obok mnie i Kai&#39;ego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Ruki, chodź już- krzyknął Reita z &amp;nbsp;niebieskiej Lanci.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Do zobaczenia w szkole Uruha!- krzyknął Takanori na pożegnanie i wsiadł do wozu. Odjechali z piskiem opon.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Spotkamy się jeszcze, prawda?-zapytałem Kai.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-I to szybciej niż myślisz.- Uśmiechnął się do mnie pokazując urocze dołeczki. Ciekawe co miał na myśli?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Dni do szkoły mijały mi monotonie. Zostałem żywym trupem...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;W końcu nadeszła szkoła. W klasie usiadłem na samym końcu, w ławce pod oknem, by móc rozważać moja beznadziejną sytuację. Gdy nauczyciel produkował się pod tablicą, do klasy wszedł dyrektor.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Kochani, mam nadzieję, że gorąco powitacie nowego ucznia. Oto Yutaka Tanabe- Na dźwięk tego imienia podniosłem głowę. Zobaczyłem Kai&#39;a. We własnej osobie. Wstałem z ławki i rzuciłem się mu na szyję, a on bez skrępowania mnie pocałował. Od tego dnia żyłem jak w raju. Kai zawsze był przy mnie. Był czuły, kochający i tylko mój. Nie pozbyłem się swojej fobii, ale Kai mnie bronił przed robalami. Nawet gramy dalej w naszym zespole, który nazwaliśmy The GazettE! Mamy coraz więcej fanów, a niedługo wydamy nasz pierwszy singiel!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white;&quot;&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;background-color: black; color: white; font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;* tłumaczenie Baretty by Mariko &lt;a href=&quot;https://www.youtube.com/watch?v=o-TtfwYMme4&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Link do całego tłumaczenia&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/1329303091040448595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/ja-on-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1329303091040448595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1329303091040448595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/ja-on-i.html' title='Ja, on i...'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-3464388274543966302</id><published>2013-08-16T07:44:00.001-07:00</published><updated>2013-08-16T07:44:40.537-07:00</updated><title type='text'>Kurabu 2</title><content type='html'>No to jak obiecałam, dodaję kolejną część kurabu, piszę jeszcze jednego oneschota z Urukai...&lt;br /&gt;
Uwaga latające przecinki, i pełno błędów, bo nie chce mi się tego sprawdzać... A więc zapraszam do czytania,a ja zabieram się za dalsze pisanie&lt;br /&gt;
_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dojechaliśmy pod studio. Zszedłem z motoru na miękkich nogach. Reita jeździ jak wariat. Ciekawe kto dał mu prawo jazdy? Chyba bardziej mnie interesuje, Czy on kiedykolwiek jakikolwiek przepis przestrzegał!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdy, weszliśmy do sali naszą uwagę zwróciła całująca się na kanapie para. Rozpoznałem chłopaka z kolczykiem i szatyna. Widziałem ich w barze. Reita chrząknął znacząco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-Aoi, ehm.. Mógłbyś mi przedstawić swojego kolegę?- Stanąłem na palcach i wyjrzałem głową nad ramieniem Reity. Aoi odwrócił się do nas i z uśmiechem powiedział.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-To jest Uruha, gra na gitarze. Musisz go kiedyś posłuchać niezły jest.-Słysząc pochwałę chłopak się zarumienił. Zachowuje się jak dziewczyna, zresztą z wyglądu ją przypomina. - A ty przyprowadziłeś ..?-Podniósł sceptycznie brwi patrząc na mnie.&lt;br /&gt;
-Ruki, też gram na gitarze, perkusji, ale wolę śpiewać...- wyręczyłem Akirę od odpowiedzi- Jeszcze czasami zdarzy mi się jakieś teksty napisać-dodałem po chwiali zastanowienia. Lubiłem się chwalić. To taka moja malutka wada.&lt;br /&gt;
-O! Utalentowane maleństwo- Skomentował Aoi z uśmiechem.&lt;br /&gt;
-Odszczekaj. To. Natychmiast! Bo. Nie dożyjesz. Jutra- Wycedziłem wyraźnie każde słowo. Nienawidziłem, gdy ktoś komentował mój wzrost. Aoi nie zdążył odpowiedzieć. bo do sali wszedł Kai. Stwierdziłem, że to on, po mrożącym krew w żyłach spojrzeniu kierowanym na Basistę i gitarzystę. Wydawało się mówić &quot;znowu, to robicie&quot;. Czyżby przyprowadzali tu wszystkich co wpadli im w oko, a potem nie spodziewanie zostawiają. Reita po dzisiejszym ranku, nie wydawał się takim człowiekiem. Był czuły, opiekuńczy, a nie zimny, obojętny i… okrutny, żeby rozkochać kogoś w sobie, a potem go zostawić. Nie znam go zbyt długo, ale... No, właśnie. Zawsze jest jakieś ale. Nie wierzę, że Akira taki jest, a może... nie chce wierzyć? Bo chce poczuć się kochany?Czy to możliwe, by Rei udawł kogoś innego, by rozkoszować się cierpieniem innej osoby, gdy odkryje jego naturę.&lt;br /&gt;
-Zaraz tu wbiegną&amp;nbsp; Totsu i Mashiri. Zwykle się spóźniają.- Powiedział Reita, przerywając gonitwę moich myśli. Aoi pokiwał głową, na znak potwierdzenia jego słów. Tak jak przewidywali do sali wbiegło dwóch zdyszanych muzyków. Nie pozwolę, by Reita mnie zostwił, nie, gdy w końcu poczułem bliskość drugiego człowieka. Oj, Rei-Rei, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo...&lt;br /&gt;
-O! Kolejne zabaweczki? Akira-kun, Yuu-kun, dawno nie przyprowadzaliście chłopaków. Czy jak wam się znudzą, będę się ja mógł z nimi zabawić?- Uśmiechnął się zawadiacko. Miałem dziwne wrażenie, że ten z pozoru przyjazny uśmiech, a naprawdę niepokojący, był kierowany do mnie. Zaczynam się faceta bać.&lt;br /&gt;
-Wybacz Mashiri, ale Śliczny, to nie zabawka. Jeśli on będzie chciał, bo ja tego pragnę do szaleństwa, zostanę z nim na zawsze. - K&#39;you zarumienił się słysząc o wyznanie z ust Aoi&#39;a, Ten uśmiechnął się do niego ciepło i złożył na jego wargach delikatny pocałunek. Spojrzałem na Akirę. Widać było po jego minie, że o czymś intensywnie myśli. Po chwili, rysy jego twarzy złagodniały, a on objął mnie ramieniem. &lt;br /&gt;
-No, nic zawsze pozostaje on- Skierował palce na mnie przyłożył je do ust.&amp;nbsp; Po czym przejechał po nich językiem. Zaskoczony wtuliłem się w Akirę. Mashiri mnie przerażał.&lt;br /&gt;
-No to skoro jesteśmy w komplecie, zaczynamy próbę!- Odpowiedział mu zgody stęk, ale wszyscy zabrali się o pracy. Spojrzałem na Totsu wydawał się niezadowolony zachowaniem kolegi. Usiadłem obok Uruhy, przyglądając się muzyką. Mashiri był na wokalu, Aoi i Totsu na gitarach, Rei na basie, a ich lider siedział za perkusją. Chłopaki nieźle grali, ale czegoś im brakowało. Kai zarządził koniec próby, Totsu i Mashiri wyszli, gdy tylko dostali pozwolenie. Wokalista rzucił na odchodnym, tak cicho, bym tylko ja to usłyszał.&lt;br /&gt;
-Jeszcze będziesz mój- Co on chciał niby zrobić? Ja nigdy nie będę należeć do nikogo, zbyt tragicznie to się poprzednim razem skończyło.&amp;nbsp; Z zamyślenie wyrwał mnie lekko wkurzony głos Uru.&lt;br /&gt;
-Nie! &lt;br /&gt;
-Ale dlaczego? &lt;br /&gt;
-Bo tak chce.&lt;br /&gt;
-Proszę, tak bardzo cię proszę- spojrzał na niego, robiąc kaczy dziubek. Od jakiś 5 minut Aoi próbował przekonać ślicznego, by zagrał na gitarze.&lt;br /&gt;
-Dobrze, jeśli Ruki zaśpiewa!- Oj, Uruha musi, być dobrym obserwatorem, skoro zauważył, że jestem strasznie uparty. Poza tym dawno nie śpiewałem.&lt;br /&gt;
-Nawet o tym nie myśl, by nie przekonać. Odpowiedź brzmi niezmiennie: NIE-ostrzegłem Aoi’a, by niepotrzebnie, nie marnował sił, na przekonanie mnie.&lt;br /&gt;
-Reita weź go przekonaj! To w końcu twój chłopak- spuściłem głowę. Nie wiem, czy po pierwsze zakochałem się w Akirze, i czy on we mnie. Chyba chciałem, by naprawdę byliśmy razem. Reita westchnął ciężko i bardzo blisko podszedł do mojej upartej osoby. Wręcz usiadł okrakiem na mnie. Podniósł ręką mój podbródek, by patrzeć w mi w oczy.&amp;nbsp; Przejechał ręką po moim policzku, a ja wstrzymałem oddech. Ten chłopak dziwnie na mnie dział&lt;br /&gt;
-Ruki, proszę- Ciekawe w jaki sposób chce mnie przekonać?&lt;br /&gt;
-Nie.&lt;br /&gt;
-Ruki…- szepnął mi na ucho, po chwili je liżąc &lt;br /&gt;
-Niee- głos odrobinie mi&amp;nbsp; zadrżał z zaskoczenia. Nie spodziewałem się takiego nieczystego zagrania. Musiał widzieć, jak reagowałem na jego dotyk.&amp;nbsp; Reita myśląc, że się łamię, pocałował mnie w nos.&lt;br /&gt;
-Proszę.&lt;br /&gt;
-Niiee- Akira pocałował mnie w policzek. Musiałem przyznać, że jestem ciekawy jak smakują jego usta. &lt;br /&gt;
-Rukiii, ładnie cię proszę…&lt;br /&gt;
-Ech, nie…- Basista znów mnie pocałował odrobinę bliżej ust.&lt;br /&gt;
-Proszę cię, Ruki- Pocałował mnie w kącik ust.&lt;br /&gt;
-Achm, Niee- pocałował mnie w drugi kącik. &lt;br /&gt;
-Wygrałeś, zaśpiewam…- Mam dosyć tych jego gierek. Zgodzę się, by w końcu przestał się ze mną droczyć i albo się osunął, albo mnie pocałował w usta.&lt;br /&gt;
-Dziękuje- Reita uśmiechnął się czule, poczym pocałował mnie namiętnie w usta. Zaskoczony rozchyliłem je, z&amp;nbsp; czego chętnie skorzystał wkładając tam swój język. Zarzuciłem mu ręce na kark i niezdarnie oddałem pocałunek. Reita położył ręce na moim nagim brzuchu. Delikatnie go pogładził. Akira badał językiem moje podniebienie. Było mi bardzo przyjemnie.&amp;nbsp; Chłopak całował czule i delikatnie, a nie brutalnie, jak to sobie wyobrażałem. Muszę przyznać sam przed sobą, że jest ze mną coraz gorzej. Zaczynam mieć jakieś fantazje dotyczące blondyna. Akira delikatnie pieścił moje wargi.&lt;br /&gt;
-Reita&lt;br /&gt;
-Może coś Xjapan? Ruki co o tym sądzisz?- Zapytał speszony Takashima. Kiwnąłem potakująco głową. Wciąż byłem lekko zdezorientowany pocałunkiem. &lt;br /&gt;
Chłopak zaczęli grać. Spojrzałem na Aoi’a. Wlepiał zaskoczony gały w Uru, a on speszony grał dalej. Kai po chwili postanowił się dołączyć. Reita poszedł w ślady lidera,a za nimi Aoi. Po chwili był już zatracony w dźwiękach wydawanych przez swój bas. Sprawnie palcami jeździł po gryfie, a mnie chodziły po głowie nieprzyzwoite myśli, co on jeszcze potrafi zrobić tymi palcami Skarciłem się w myślach ze te fantazje i zacząłem śpiewać.&amp;nbsp; Musiałem przyznać, że całkiem mi nieźle szło. Gdy&amp;nbsp;skończyliśmy do sali wpadło dwóch chłopaków .&lt;br /&gt;
-Zapomniałem kluczy- Zawstydzony Totsu wziął wspomnianą rzecz i stanął ze Mashiri’m. &lt;br /&gt;
-Chłopaki idziecie z nami na piwo? Nie dawno otworzyli nowy bar.&lt;br /&gt;
-No dobra. Zbieramy się, kochani-krzyknął Kai.&lt;br /&gt;
Aoi z Uruhą pobiegli za znikającymi za drzwiami muzykami. Za chwilę również z Reitą poszliśmy za wspomnianymi wcześniej.&amp;nbsp; Przed wyjściem Akira objął mnie ramieniem. Zobaczyłem, jak Rei rzuca zwycięskie spojrzenie Mashiri’emu, a on spoglądał na nas z miną mówiącą “Przegrałem bitwę, ale nie wojnę”.&amp;nbsp; Chyba zostałem główną nagrodą w jakiejś chorej rywalizacji między nimi dwoma.&lt;br /&gt;
Droga upłynęła w słuchaniu jak Aoi i Kai o czymś radośnie gadali. &lt;br /&gt;
W barze Kai zebrał zamówienia, a my poszliśmy zająć stolik. Reita usiadł na sofie i pociągnął mnie na swoje kolana. Zarumieniłem się, nie byłem przyzwyczajony do takiego traktowania.&amp;nbsp; Gdy Kai wrócił, postawił przed każdym jego zamówienie. Dostałem niebieskiego drinka. Nieufnie powąchałem.&lt;br /&gt;
-Pij, nie jest zatruty-szepnął mi do ucha Rei. Sięgając po swoje piwo.&amp;nbsp; Spojrzałem na Yutakę. Spokojnie sączył kawę.&lt;br /&gt;
-Kai-san, ty nie pijesz?&lt;br /&gt;
-Nie, będę was odwozić do domów. Takie zadanie lidera- Uśmiechnął się do mnie promiennie, ukazując słodkie dołeczki w policzkach. Westchnąłem zauroczony, niestety Akira to zauważył i szepnął mi obrażonym tonem do ucha&lt;br /&gt;
-Jestem ładniejszy!&lt;br /&gt;
-Nie fochaj się- odpowiedziałem mu ze słodkim uśmiechem. Nic nie odpowiedział, tylko odwrócił głowę. Nie chce, by się na mnie gniewał. Nie lubię, gdy ludzie są na mnie źli. A może by go pocałować? Nie, głupi pomysł....&lt;br /&gt;
-Proszę Cię, przecież nic się nie stało-Nic nie odpowiedział-Skoro nie chcesz gadać, to nie- Miałem zamiar zgramolić z jego kolan, ale jego ręce mi to uniemożliwiły. &lt;br /&gt;
-Nie schodź-szepnął skruszonym tonem.- Nie mogę być już zazdrosny?- Spojrzałem na niego zaskoczony.&amp;nbsp; Zazdrosny? Ale o co?&amp;nbsp; O mnie? Patrzyłem&amp;nbsp; na niego z niezrozumiałym wzrokiem. Zaplotłem ręcę na klatce piersiowej. Musze sobie przemyśleć całą tą sytuację, w której się znalazłem.&lt;br /&gt;
-Chłopaki, moja ciotka ma nad morzem domek, a raczej dom. Kazała mi go popilnować przez 2 tygodnie zaczynając o poniedziałku. Chcecie jechać ze mną?&lt;br /&gt;
-Pewnie- Totsu i Mashiri zgodzili się od razu. Aoi chwilę szeptał na ucho coś Ślicznemu, ale odpowiedzieli twierdząco na pytanie Kai&#39;a. Spojrzałem na Reitę. Chciałem zobaczyć morze. Uwielbiałem szum fal. Spotkałem kiedyś, dziewczynę, co chodziła brzegiem morza w słuchawkach. Zatrzymałem ją, i spytałem czego sucha. Ku mojemu zaskoczeniu, podała mi swoje słuchawki. Nałożyłem je na głowę i i usłyszałem, nagrany szum morza.&lt;br /&gt;
-Chcesz jechać?- Otrząsnąłem się z zamyślenia. Nie chce do niczego zmuszać Reia.&lt;br /&gt;
-Chce jeśli, i ty chcesz&lt;br /&gt;
-No to postanowione. Liderze-sama jedziemy wszyscy nad morze!&lt;br /&gt;
-To świetnie, już myślałem, że nie będę mógł wam robić prób- Teraz uśmiech Yutaki był diaboliczny. Gdzie się podział ten chłopak od dołeczków?- Spotkamy się w środę o 6 przed moim domem.&lt;br /&gt;
Reszta wieczoru upłynęła spokojnie, chodź moim zdaniem Mashiri był stanowczo za blisko mnie i robił dość dwuznaczne aluzje.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/3464388274543966302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/kurabu-2.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3464388274543966302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3464388274543966302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/kurabu-2.html' title='Kurabu 2'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-6598430319215262919</id><published>2013-08-05T11:36:00.005-07:00</published><updated>2013-08-05T13:55:30.606-07:00</updated><title type='text'>Atarashī genjitsu 1</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;No, więc, w tym kraju co aktualnie znajduje się nasz bohater, panują zwyczaje japońskie, i posługują się językiem japońskim, ale ….Ehm, jak to wytłumaczyć?! O! To jest japońska Francja, albo Anglia…. Może jak przeczytacie, zrozumiecie….  Acha, epoki, są pomieszane, więc nie doszukujcie się tu zgody z historią. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;_________________________________________________________________________________&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;Poruszyłem się niespokojnie. Było mi  ciepło i wygodnie. Po prostu raj, gdyby nie wkurzający piskliwy głosik, każący mi wstać. Otworzyłem powoli jedno oko. Leżałem zakopany w fioletowej, aksamitnej pościeli. Ehm, od kiedy ja mam takie wielkie łóżko, że mieszczę się w poprzek? Ktoś niepewnie potrząsnął moim ramieniem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Panienko, pora wstawać- znów ten wkurzający głosik. Coś jak piszczenie myszy. Z pewnością to nie jest moje sumiennie, ponieważ ono ma z pewnością niższy, wręcz basowy głos. Poza tym dlaczego,  miało by się odzywać, przecież nie dlaego, że spóźniam się na próbę mojego zespołu, na której mam poznać nowego basistę? W sumie nawet jestem trochę ciekawy, ale ósma rano, to stanowczo za wcześnie na próbę. Nikt, no prawie nikt, nie odważył się mnie budzić wcześniej niż przed dziesiątą. Oprócz Kouyou, ale on odkąd się zakochał stracił zdrowy rozsądek. Otworzyłem drugie oko, próbując zlokalizować osobę, o tak piskliwym głosem. Właścicielka wyglądała na pokojówkę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Proszę, niech panienka już wstaje, bo spóźni się na śniadanie- Chwila… Czy ta odważna osoba zwraca się do mnie “panienko“? Pewnie to kolejny durnowaty żart Kouyou, ale chyba tym razem w tym przedsięwzięciu musiała brać reszta zespołu. Może to kara, za notoryczne spóźnianie się na próby?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Dzisiaj, ma panienka, po śniadaniu lekcje z Mauricio, a panienki matka, prosi o  założenie tej błękitnej sukienki, którą dostała panienka od ojca z okazji przyjęcia oświadczyn -  Przewróciłem oczami, ignorując jej wypowiedź. Nie będę brać udziału w ty&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;m dowcipie, przyjaciół., a poza tym nie założę żadnej z tych sukienek. Rozejrzałem się niepewnie po pokoju. Każdą z ścian pokrywały freski. Jedne przedstawiały rośliny, inne zwierzęta. Ręcznie zdobione szafy stały o obu stronach łóżka z baldachimem, na którym leżałem. Naprzeciwko mnie był ogromny kominek, a nad nim lustro w złotej oprawie. Innymi słowy, pokój był wyjęty z muzeum. Spojrzałem na osobę, która odważyła się mnie obudzić. Dziewczyna miała na sobie czarną sukienkę z białym fartuszkiem i czepek. Ciekawe, jak mnie tu przenieśli, i ile osób brało w tym udział. Zrzuciłem nogi z łóżka i z przerażeniem odkryłem, że nie mam swojego ukochanego uniformu piłkarskiego, robiącego mi za piżamę, a długą do kostek, kremową koszulę nocną, z falbanami i koronkami. Od razu zapragnąłem wydostać się z tej luźnej kupy szmat. Wolę, gdy ubranie bardziej przylega do ciała, jak rurki, a nie jak ten worek na ziemniaki. Nie zamierzam zakładać, żadnej sukienki, więc spokojnie ignorowałem obecność dziewczyny w pokoju, majdając w powietrzu nogami. Ciekawe, jak mnie przebrali w nocy, że się nie obudziłem? Gdy, rozważałem do czego porównać te bufiaste rękawy, do pokoju wparowała kobieta. Miała surowe rysy twarzy, a gładko ściągnięte włosy do koka, nie dodawały jej uroku. Za nią przytruchtało 3 identycznie ubrane pokojówki.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: small;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;&quot;&gt;-Takanoria (To chyba lepiej brzmi, niż Ruksonia, albo Rukigunda co zaproponowała koleżanka- od aut,)- zacząłem się niepowstrzymanie śmiać, ten dowcip K’you zaczyna być śmieszny - Zachowuj się- Fuknęła na mnie- Ubrać ją, i przyszykować, ma cię 15 minut-zwróciła się do pokojówek, i wyszła. Chodziła tak, jakby połknęła kij od szczotki. Zawsze myślałem, że to jest przenośnia, a tu się okazuję, że nie. Ciekawe, skąd Śliczny, wytrzasnął takie stroje. Dziewczęta, wręcz rzuciły się na mnie, zdjęły ze mnie worek na ziemniaki, a zastąpiły go gorsetem. Wiem, że wcześniej narzekałem na zbyt luźne ciuchy, ale to jest już przesada. Oddychać się nie da, a co dopiero schylić czy iść. Gdy rozmyślałem o wadach gorsetu, zostałem ubrany w błękitną suknie. Posadziły mnie na krześle i umalowały. Nielubię co prawda takiego cukierkowatego makijażu, ale przyznam, gdybym nie wiedział, że to ja, sam bym się wziął za dziewczynę. Taką sweet lolitkę. Dosyć tych wygłupów. Potrząsnąłem swoimi brązowymi, sięgającymi do ramion lokami.  Podniosłem się z krzesła. Stanął niepewnie na nogach.  Nie runąłem do przodu, ani do tyłu w tych butach na obcasie. Super! 25% sukcesu, jeszcze teraz móc postawić krok. YEAH! Postawiłem i nadal trzymam się w pionie! 50% sukcesu za mną. A teraz najtrudniejsza część, chodzenie! Nieśmiało postawiłem krok, a za nim kolejny. Tak  zrobiłem kółko po pokoju. Z każdym kolejnym szło mi coraz lepiej. Po 5 minutach chodzenia w kółko, mogłem już stwierdzić, że stawianie kroków w butach na obcasie mam opanowane.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/6598430319215262919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/atarashi-genjitsu-1_5.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6598430319215262919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6598430319215262919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/08/atarashi-genjitsu-1_5.html' title='Atarashī genjitsu 1'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-8276055697482868728</id><published>2013-07-16T02:56:00.000-07:00</published><updated>2013-07-16T02:56:35.235-07:00</updated><title type='text'>Pytanko</title><content type='html'>Piszę oneshota, ale nie wiem jaki paring zrobić...&lt;br /&gt;
Naprawdę mam fajne pomysły, tyle,że nie mam czasu to przepisać na kompa...&lt;br /&gt;
Obiecuje,że szybko coś dodam...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A od 1 września, codziennie będzie pojawiać się nowa część opowiadanka pod tytułem &quot;Atarashī gakkō&quot;&lt;br /&gt;
Z punktu widzenia Ruki&#39;ego będzie opisywane pierwszy rok w gimnazjum...Jedna część-jeden dzień.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
to tyle na dziś...</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/8276055697482868728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/07/pytanko.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8276055697482868728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8276055697482868728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/07/pytanko.html' title='Pytanko'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-2190533499568607975</id><published>2013-07-07T01:47:00.001-07:00</published><updated>2013-07-07T01:48:01.713-07:00</updated><title type='text'>Kurabu 1</title><content type='html'>Takie coś pisane w nocy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
_________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Ruki*&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Siedziałem w klubie popijając, zamówionego wcześniej drinka. Obserwowałem pary tańczące na parkiecie, o ile ich ruchy można było nazwać tańcem. Wokół mnie stały grupki ludzi rozmawiających półgłosem. Moją uwagę przykuła trójka chłopaków stojących ode mnie&amp;nbsp; w odległości jakiś 3 m. Wszyscy byli ubrani dość niecodziennie, ale co się dziwić sam tak się ubierałem i malowałem. Dolatywały do mnie strzępki ich rozmowy. Przysłuchiwałem się im z rosnącym zaciekawieniem, popijając napój.&lt;br /&gt;
-Chce tego- Chłopak z kolczykiem w wardze, oblizał się i pokazał dłonią na szatyna, który miał delikatną można powiedzieć aż kobiecą urodę, tańczącego w krótkich spodenkach.&lt;br /&gt;
-A ja tego-Chłopak z bandaną na twarzy wskazał ewidentnie na mnie. O co im chodzi? &lt;br /&gt;
-Nie rozumiem was, nie ma tu nikogo ciekawego. Chyba już pójdę o domu. Na razie chłopaki-Czarnowłosy odszedł od nich kierując się w stronę wyjścia.&lt;br /&gt;
-To co Aoi? Czas zacząć polowanie?-Zamaskowany gość zwrócił się do chłopaka z kolczykiem.&lt;br /&gt;
-No pewnie-Usłyszawszy to odwróciłem wzrok. Nie dobrze by było, gdyby wiedzieli,że ich podsłuchałem.&lt;br /&gt;
Podniosłem kieliszek do ust i upiłem łyka znów przyglądając się tańczącym ludziom. (nigdy nie zapomnę, jak na egzaminie z polskiego pisałam o The GazettE i takie zdanie pojawiło się w moim wypracowaniu: Ci ludzie osiągnęli bardzo duży sukces i pozostali normalnymi człowiekami. Po części za to właśnie ich podziwiam.)&lt;br /&gt;
Po chwili poczułem czyiś dotyk na ramieniu. Odwróciłem głowę i stanąłem twarzą w twarz z chłopakiem w bandanie. Cofnąłem się o krok, a on się przybliżył. Nie podoba mi się to.&lt;br /&gt;
-Tak?- Spokojnie zapytałem, chodź miałem ochotę krzyczeć, by się odsunął. Nie lubiłem, gdy ktoś nieznajomy był zbyt blisko mnie, A on był stanowczo za blisko skoro czułem jego oddech na twarzy.&lt;br /&gt;
-Ciekawy masz kolor włosów-wyciągnął rękę i wsunął jeden z moich kosmyków włosów za ucho, ocierając dłonią o mój policzek.&lt;br /&gt;
-Czerwone włosy to już nic nadzwyczajnego-odparłem tylko. Znów upiłem łyka napoju, przyglądając się z pod grzywki chłopakowi. Odstawiłem kieliszek na blat.&lt;br /&gt;
-Aj, zapomniałem się przedstawić Akira Suzuki, dla przyjaciół Reita- Uśmiechnął się do mnie ciepło,przysuwając się nieznacznie. Nie miałem siły protestować. Alkohol już mącił mi zmysły.&lt;br /&gt;
-Takanori Matsumoto, ale zwracaj się do mnie Ruki.- Odparłem sprawdzając stan swoich paznokci.&lt;br /&gt;
-Oho, jakieś specjalne dla mnie względy-zaśmiał się prowokująco.&lt;br /&gt;
-Nie, po prostu nie lubię swojego imienia. Znudziło mi się tu... Do zobaczeni. -Odwróciłem się na pięcie i wymaszerowałem z kluba, niczym obrażona królewna. Doszedłem tym marszowym krokiem do parku, w którym w podstawówce spędzałem każdą wolną chwilę. Usiadłem na ławce od wschodniej strony stawu. Przejechałem po napisach wyrytych w oparciu. Sam kiedyś jeden z nich wyryłem, gdy byłem na wagarach. Usiadłem na ławce, podciągnąłem nogi pod brodę. Wpatrywałem się w księżyc odbity w tafli jeziora, gdy poczułem lekkie uderzenia w bark. Co znowu kto chce? Co ludzie mają, że muszą mnie tykać za ramiona.... Podniosłem głowę i zobaczyłem...Nie do wiary...Reitę... On to nie ma co robić tylko mnie gonić...&lt;br /&gt;
-Znowu ty!? Czego chcesz?- warknąłem na niego, chciałem pobyć sam, a nie znosić jego towarzystwo, które swoją drogą robiło się powoli znośne, może nawet przyjemne. &lt;br /&gt;
-No ja. Nic nie chce. Po prostu tak szybko wyszedłeś,że się martwiłem-Znów ten uśmiech, który niebezpiecznie zaczął mi się podobać.&lt;br /&gt;
-Miałem dosyć tak głośnej muzyki i ludzi...głównie ciebie&lt;br /&gt;
-Zabawny jesteś-Poczochrał mi włosy ręką-Mały-dodał po chwili. Usiadł obok mnie.&lt;br /&gt;
-Tylko nie mały!&lt;br /&gt;
-No, dobrze, Maleństwo-Skomentowałem to tylko ciężkim westchnieniem. Zaśmiał się w odpowiedzi.&lt;br /&gt;
-Mój wzrost nie jest aż tak zabawny-dodałem po chwili lodowatym tonem. Nie będzie mi tu wytykać niczego.&lt;br /&gt;
-Masz rację, ty jesteś zabawniejszy.- objął mnie ramieniem, tym samym zmuszając mnie do wtulenia się w niego. Mmm.Przyjemnie pachniał. Matsumoto do reszty ci odwaliło? To nienormalne zaciągać się czyimś zapachem, nawet jeśli ten ktoś pachniał tak wspaniale jak Akira. Poczułem jak zagłębia twarz w moich włosach. Rytmiczne uderzanie jego serca prowadziło mnie do krainy morfeusza.&lt;br /&gt;
~Rano~&lt;br /&gt;
Obudziłem się czując dotyk na policzku. Powoli otworzyłem zaspane oczy. Reita gładził delikatnie mój policzek. Siedział na łóżku ubrany jakby miał zaraz wyjść. Obserwowałem jego kocie ruchy.&lt;br /&gt;
-Wstajesz? Przygotowałem śniadanie!- wydawał się z tego powodu bardzo dumny.&lt;br /&gt;
-Muszę?A co zrobiłeś?-Nie chce mi się wstawać,bo jest mi tu miłko, miękko i przytulnie, ale jestem ciekaw jak Rei gotuje.&lt;br /&gt;
-Jajecznicę-Uśmiechnął się dumny.&lt;br /&gt;
-Okay...To jednak wstaje.&lt;br /&gt;
-Poczekaj chwilę, mam coś dla ciebie i masz to przyjąć przez żadnego gadania!-Objął mnie od tyłu, pokazując jakieś ciuchy. &amp;nbsp;Tylko popatrzyłem na to sceptycznie. Reita ciężko westchnął i włożył ręce pod moją bluzkę.&lt;br /&gt;
-Ej, Co robisz?- Błyskawicznie odskoczyłem od niego.&lt;br /&gt;
-Chcę byś się w to przebrał,a nie wykonywałeś nic by to zrobić. Postanowiłem ci pomóc- Uśmiechnął się rozbrajająco.&lt;br /&gt;
-Ehm...No dobrze poradzę już sobie-Odwróciłem się od niego tyłem i ściągnąłem bluzkę. Poczułem usta Akiry pozostawiające malinkę na moim karku. Nie powinno mi się to spodobać, ale spodobało... Coraz gorzej z moją głową.&lt;br /&gt;
-A teraz mógłbyś mi wyjaśnić co robisz?!- Wydarłem się na niego, by ukryć zawstydzenie.&lt;br /&gt;
-Przebieraj się i chodź za mną- Nie zważając na moją wypowiedź wyszedł przez wielkie drewniane drzwi.&lt;br /&gt;
Przebrałem się w trybie natychmiastowym i wybiegłem ze Reitą. Nie chciałem się tu zgubić. Po rozmiarach pokoju, widziałem, że dom musi być duży. Wbiegłem do ogromnej łazienki. Reita opierał się o toaletkę. Całą jedną ścianę zajmowało lustro. Przejrzałem się w nim. Skórzane rurki opinały mnie tam gdzie trzeba, a nieznośna bluzka podwijała się do góry, odsłaniając pępek, przy prawie każdym ruchu.&lt;br /&gt;
-O jesteś! Siadaj-Wskazał na taboret przed nim .Posłusznie wykonałem rozkaz. &amp;nbsp;Przez następną godzinę pracowicie walczył z moimi włosami i robił makijaż. Co jakiś czas Reita wydawał władczym tonem polecenia &quot;nie mruga&quot;, &quot;zamknij oczy&quot;, &quot;Otwórz oczy&quot;. Po skończonej robocie Akira, pozwolił mi się w końcu przejrzeć.&lt;br /&gt;
-Wow-zdołałem tylko wydusić. Nie poznawałem sam siebie.&lt;br /&gt;
-To co, idziemy jeść moją jajecznicę?- On naprawdę był dumny z tego posiłku. Dziwny gość.&lt;br /&gt;
Zeszliśmy do jadalni. Reita usiadł i pociągnął mnie na swoje kolana. Wtulił twarz w moje plecy.&lt;br /&gt;
-Co robisz-Zapytałem ze śmiechem. Jego oddech łaskotał mnie w szyję.&lt;br /&gt;
-Przytulam się, a co? Nie widać?-Nie wiedziałem, co odpowiedzieć więc zająłem się jedzeniem. Jajecznica była dobra. To tyle co można o niej powiedzieć.Rei przez cały czas posiłku tulił się do mnie.&lt;br /&gt;
-Taka-chan-przejechał nosem po mojej szyi. Zadrżałem pod wpływem jego dotyku.&amp;nbsp; Co on ze mną robi? Znamy się tak mało czasu, a ja...się w nim zakochałem-Chodź ze mną na próbę mojego zespołu...proszę.-Od kiedy on używa słowa proszę i pyta mnie o zdanie? Zdezorientowany pokiwałem głową.&lt;br /&gt;
-Oh, to świetnie-Uśmiechnął się uradowany. Dla tego uśmiechu mogę z nim częściej jeździć na próby. -To chodź, bo się spóźnimy, a uwierz nasz lider, a zarazem perkusista Kai, jest naprawdę uczuły na punkcie spóźnień.-Złapał mnie za rękę i pobiegł na dziedziniec przed domem. Wsiadł na motor, a ja za nim usiadłem. Objąłem go mocno w pasie i odjechaliśmy do studia.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/2190533499568607975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/07/kurabu-12.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2190533499568607975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/2190533499568607975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/07/kurabu-12.html' title='Kurabu 1'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-6759889950746695955</id><published>2013-06-27T09:15:00.000-07:00</published><updated>2013-06-27T09:15:52.830-07:00</updated><title type='text'>yume 3</title><content type='html'>&amp;nbsp;Ohayo!&lt;br /&gt;
Pytanko do was:&lt;br /&gt;
Wolicie, by notki były krótsze, ale częściej dodawane...Czy raczej dłuższe, ale rzadziej publikowane? &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ &lt;br /&gt;
*Ruki*&lt;br /&gt;
Wybiegłem z domu, wpadając w drzwiach na Yuu. Uśmiechnąłem się przepraszająco. Co poradzę, że chodzę z rozwiązanymi sznurówkami?&amp;nbsp; Chłopak nie wydawał się zły, wręcz przeciwne...O czym ja do cholery myślę.... Gdy weszliśmy rozejrzałem się po ogrodzie... Wszędzie powoli przebudzały się kwiaty.&amp;nbsp; Biegałem od kwiatu do kwiatu, wąchając każdy z osobna. Aoi szedł powoli główną aleją przyglądają się mi. Co poradzę kwiaty przywoływały prawie tylko dobre wspomnienia. Oprócz jednej rośliny. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Aoi*&lt;br /&gt;
Takanori biegał od krzaka do krzaka. Zupełnie nie rozumiem go. Co może być takiego niesamowitego w kwiatach? To tylko zwykłe chwasty, które za chwilę zwiędną. Rozejrzałem się w poszukiwaniu chłopaka.&amp;nbsp; Zobaczyłem jego czerwoną czuprynę wystającą zza krzaku. Podeszłem do niego bliżej. Ruki wtulał twarz w różę i.... płakał? Tak, na pewno to łzy spływały po jego policzkach, ale dlaczego? Położyłem rękę na jego ramieniu. Odwrócił głowę i spojrzał na mnie mokrymi oczami. &lt;br /&gt;
-Dlaczego płaczesz?-wyszeptałem i kucnąłem obok niego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Ruki*&lt;br /&gt;
Strasznie podobał mi się ogród. Niestety musiałem dojrzeć różę. Niby nic, by się nie stało, gdyby to była jakaś inna róża. Ale to była black baccara. To jedyny kwiat, który rozpoznam wszędzie i znam jego nazwę.&lt;br /&gt;
Zacząłem płakać nawet nie wiem kiedy. Po chwili poczułem czyjąś rękę na ramieniu. Po chwili, osoba do, której to ręka należała kucnęła obok i zapytała, dlaczego płaczę.&amp;nbsp; Pogładziłem opuszkami palców płatki róży i odezwałam się głosem bez emocji.&lt;br /&gt;
-Kiedy byłem dzieckiem miałem starszego brata. Zginął...przeze mnie. Byliśmy na wsi. Po drugiej stronie ulicy zobaczyłem różę. To był ten sam gatunek co tu rośnie. Brat zgodził się mi ją przynieść. Przeszedł, zerwał. Wracał by mi ją dać...i wtedy potrącił go samochód. Zginął od razu, a kwiat poturlał się pod moje stopy.&amp;nbsp; Kierowca uciekł, a ja zostałem sam....Ale było minęło... Nic już nie zwróci mu życia- Podniosłem głowę z uśmiechem. Przecież każdy musi się wypłakać, ale robić z siebie siódme nieszczęście dłużej nie będę. &lt;br /&gt;
-To co idziemy dalej? Czy wracamy na kolację?- Chciałem już się stąd ruszyć...Nie lubię wspominać...&lt;br /&gt;
*Aoi*&lt;br /&gt;
Dziwny chłopak z tego Takanori&#39;ego, ale... ciekawy.&amp;nbsp; Nie wiem jak to inaczej opisać...Spojrzałem na niego, a on podniósł głowę i uśmiechnięty zapytał.&lt;br /&gt;
-To co idziemy dalej? Czy wracamy na kolację?-Ten jego uśmiech, nie był radosny, tylko raczej smutny... zamyślony to chyba lepsze porównanie...&lt;br /&gt;
-Na kolację-zadecydowałem i ruszyłem w stronę domu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/6759889950746695955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume-3.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6759889950746695955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/6759889950746695955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume-3.html' title='yume 3'/><author><name>Kazo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08790314920295462567</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-508697038253658081</id><published>2013-06-14T09:57:00.002-07:00</published><updated>2013-06-14T09:57:45.227-07:00</updated><title type='text'>yume 2</title><content type='html'>*Ruki*&lt;br /&gt;
Gdy podał mi adres pod jaki mam go zawieźć, byłem lekko zaskoczony. To był też mój adres zamieszkania. Czyżby to był ten tajemniczy Yuu, o którym wspominał ojciec.&lt;br /&gt;
-Chodźmy- pociągnąłem go za rękaw bluzki- Zostawiłem motor, na dworzu.&lt;br /&gt;
-Motor?-zapytał mnie zaskoczony Aoi.&lt;br /&gt;
-No tak-Teraz to ja miałem zaskoczenie wymalowane na twarzy.&lt;br /&gt;
Doszliśmy już do mojego cudeńka. Czerwony lakier lśnił w słońcu. Aoi podszedł do pojazdu zapatrzony w niego. Stałem z tyłu i przyglądałem się z zaciekawieniem reakcji chłopaka.&lt;br /&gt;
-Dasz mi poprowadzić? Proszę Cię, daj-Odwrócił się do mnie z proszącym uśmiechem.&lt;br /&gt;
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, taki uśmiech, jaki zaprezentował Yuu, z pewnością wiele osób powaliłby na ziemie, a ja musiałem z zaskoczeniem stwierdzić, że należę do tej grupy ludzi. &lt;br /&gt;
-No, dobrze-rzuciłem mu kluczyki. Złapał je i wsiadł na motor.&lt;br /&gt;
-Wskakuj-odwrócił głowę do mnie i uśmiechnął się. Jego radość udzieliła się mi.Usiadłem za nim, obejmując go w pasie. Lubiłem przytulać i być przytulanym. Może to dlatego, że przez całe życie byłem sam? Chodź, nie zawsze... Kiedyś miałem małego kundelka... Zawsze, była przy mnie.Tak, ona.&amp;nbsp; Gdy budziłem się rana, i gdy zasypiałem w nocy.... Byliśmy razem, dopóki mama nie stwierdziła, że pies to zbyt duża odpowiedzialność...Oddała ją do schroniska... Ktoś potrząsnął moim ramieniem.... Spojrzałem na niego. Kto to jest?....Aoi, odwiózł mnie do domu... Musiałem nieźle utonąć w wspomnieniach, skoro nie pamiętam drogi....&lt;br /&gt;
-Dojechaliśmy-Jeszcze raz mną potrząsnął.&lt;br /&gt;
-Oh...Okay...-Potrząsnąłem głową , by odgonić wspomnienia.Spojrzałem na swój nowy dom, którym będę mieszkać z Yuu. Obróciłem głowę w kierunku olbrzymiego ogrodu.&lt;br /&gt;
-Zwiedzałeś już go?-Aoi skinął głową w kierunku małego parku. Zadrżałem czując jego oddech na mojej szyi. Pokręciłem głową zaprzeczając.&lt;br /&gt;
-To Ci go jutro pokażę.-Uśmiechnął się pewnie, jakby przewidział, że się zgodzę- A teraz do domu, wieczorem pokażę Ci dom od środka...&lt;br /&gt;
Kolacja z ojcem upłynęła w nieprzyjemnej ciszy, przerywanej od czasu do czasu brząknięciem sztućców.&lt;br /&gt;
Atmosfera była przyciężka. Postanowiłem ulotnić się, więc wstałem od stołu. Burknąłem dziękuję i poszedłem do pokoju. Stanąłem przed szafą, wyjmując białe spodnie i tego samego koluru bluzkę z czerwonym napisem &quot;it&#39;s only rock&#39;n&#39; roll&quot;. Stałem chwilę bez koszulki, wpatrując się w tą na moich rękach. Tak wiele się zmieniło od ostatniego radosnego dnia. Odwróciłem głowę, gdy usłyszałem trzaśnięcie drzwi. Aoi wszedł do pokoju z miną mówiącą &quot;nie zbliżaj się, bo cię zabiję&quot;. Nie zauważył mnie od razu. Usiadł na łóżku. Spojrzał na mnie stojącego nadal przy szafie zaskoczony jego wybuchem. Zlustrował mnie wzrokiem, po czym powoli podniósł się z kanapy. Podszedł do mnie. Przejechał ręką po moim policzku, odgarniając włosy z mojej twarzy. Stałem zahipnotyzowany jego dotykiem. Nikt jeszcze nie obchodził się ze mną tak delikatnie. Gdy przybliżył swoją twarz do mojej, serca waliło mi jak głupie. Spojrzałem w jego czarne oczy.&lt;br /&gt;
-Gdy się ubierzesz pozwiedzamy-odsunął się ode mnie. Jęknąłem niepocieszony, że przestał gładzić mój policzek. Nawet nie nie wiem poco to zrobiłem. Aoi widząc moją reakcję uśmiechnął się drapieżnie.&lt;br /&gt;
-A co powiesz, by zwiedzić dziś ogród, a jutro dom?-kiwnął na zgodę głową. Włożyłem bluzkę i wyszedłem za Aoi&#39;m do ogrodu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/508697038253658081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume-2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/508697038253658081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/508697038253658081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume-2.html' title='yume 2'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-5661496108175596429</id><published>2013-06-07T04:06:00.002-07:00</published><updated>2013-06-14T09:11:07.690-07:00</updated><title type='text'>Yume</title><content type='html'>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;
Od autorki-Nie mam siły kończyć poprzedniego opowiadanka, ale to co zamieszczę będzie dużo lepsze. Specjalnie dla Adien, będzie Aoiki.&lt;br /&gt;
____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spoglądałem na widoki zza okna samolotu. Zaraz lądujemy. Wracałem do Japonii, do miejsca gdzie się urodziłem i mieszkałem z ojcem do 7 roku życia. Później mama zabrała mnie od niego, do Irlandii. Żyłem z nią do póki ojciec, nie chciał mnie z powrotem. Stało to się gdy miałem 17 lat. Opowiedziałem wam całą historię mojego życie, oprócz tego dodam, że gram na perkusji i gitarze, ale od tych instrumentów wole śpiewać.&lt;br /&gt;
Nazywam się Takanori Matsumoto, dla znajomych Ruki i właśnie wróciłem do domu Ojca. Nie wiem, już które miejsce mogę nazywać domem. Jestem tylko rzeczą do pochwalenia, a gdy się znudzę jednemu z rodziców lecę do drugiego. Wysiadłem z samolotu, rozglądając się za ojcem. Stał w samym rogu, z mina mówiącą, że ma już dosyć mojego wyglądu.Chyba czerwone włosy z czarnym pasemkiem przez środek głowy będą spornym tematem przy rozmowie.&lt;br /&gt;
-Cześć tato!-wykrzyknąłem zbiegając ze schodów i machając ręką z torbą. Uwielbiam doprowadzać wszystkich wkoło do szaleństwa swoim dziecinnym zachowaniem. Umiem być poważny, chodź rzadko się do tego przyznaje.&lt;br /&gt;
W odpowiedzi na moje radosne powitanie, usłyszałem wyburczaną odpowiedź. No nic, nie każdy może być tak ładny i radosny jak ja.&lt;br /&gt;
-Słyszałem, że się przeprowadziłeś?-Próbowałem w jakikolwiek sposób zmusić mego rodzica do rozmowy. Ojciec był właścicielem jakieś dużej firmy. O ile się nie mylę to mieszka teraz w zamku, ale co szkodzi się zapytać. Tata zignorował moje pytanie. Wyciągnął tylko laptopa i zaczął wściekle uderzać w klawiaturę.&lt;br /&gt;
Po jakieś minucie przerwał tą niezmąconą cisze swoim głosem.&lt;br /&gt;
-Będziesz mieszkał w wierzy w prawym skrzydle&lt;br /&gt;
-Och, super-Naprawdę się cieszyłem z tego. Uwielbiam patrzeć na wszystko z góry.&lt;br /&gt;
-razem z Yuu.&lt;br /&gt;
-Yuu?-Nie przypominam sobie, żeby miał drugiego syna.&lt;br /&gt;
-Tak, z Yuu- Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Nic nie odpowiedziałem tylko odwróciłem głowę w stronę okna, w geście focha. Reszta drogi upłynęła w milczeniu. W końcu podjechaliśmy pod moje nowe miejsce zamieszkania. Zamek był ogromny, płytki dachowe miały kolor nieba, a mury beżu. Wszytko to sprawiało wrażenie bajki. Będę mieszkał w przepięknym pałacu jak jakiś książę, jeszcze się pewnie zakocham i wszystko będzie jak w bajce. Eh, ja i moje marzenia. Ojciec pokazał mi jadalnię i kuchnię. Poinformował mnie, że kolacja będzie o 19, więc teraz mam czas dla siebie. Spojrzałem na zegarek. 15:30, uh, mam prawie 4 godziny dla siebie. Co ja będę robić przez ten czas?! Tata szedł dalej, a ja za nim do mojego pokoju. Mieścił się tak, jak powiedział wcześniej mój rodzic. Na samej górze wieży w prawym skrzydle domu. Weszliśmy do pokoju.&lt;br /&gt;
-Mam jeszcze kupę roboty- &quot;Pracoholik... Bo co ma do roboty w piątek?!&quot; pomyślałem, ale się nie odzywałem.-A tu masz mały prezent powitalny-Rzucił mi kluczyki i wyszedł&lt;br /&gt;
-Dzięki-powiedziałem do zamkniętych drzwi. Rozejrzałem się po pokoju, który będę dzielić z tajemniczym Yuu. Na północnej ścianie było wielkie okno. Od ziemi do sufitu. Wyjrzałem przez nie. To co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zielone drzewa rosły wkoło wielkiego jeziora, a na środku była mała zalesiona wysepka. Kiedyś będę musiał tam się jakoś dostać, ale to później. Zaraz idę pozwiedzać okolicę moim nowym pojazdem. Położyłem swoją ulubioną gitarę koło łóżka. Nikomu jej nie pozwalam dotykać. Zostawiłem walizkę obok swojego wielkiego łóżka. Chwyciłem plecak z tekstami piosenek i kilkoma innymi rzeczami. Nigdy nie wiadomo kiedy, zbiorę się do napisania czegoś. Pobiegłem prosto do garażu, bo tam stoi moje cudeńko. W podziemnym garażu nacisnąłem na kluczyki, by odezwał się mój pojazd. W samym rogu zapikał piękny czerwony motor. Z niedowierzaniem&amp;nbsp; przejechałem ręką po karoserii. Wsiadłem na niego i wyjechałem z piskiem opon z garażu. Pojechałem do miasta. Do centrum handlowego. Może coś wpadnie mi w oko. Podróż zajęła mi około 30 minut. Dłużyła mi się niemiłosiernie. Po godzinie łażenia po sklepach, wyjąłem z plecaka teksty i miałem zamiar usiąść koło fontanny. Tuż przede mną przebiegł blondyn, o mało mnie nie potrącając. Niestety drugi czarnowłosy chłopak na mnie wpadł, a kartki się rozsypały się po ziemi. Chyba kilka wpadło do wody. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
*Aoi*&lt;br /&gt;
Uru i Rei wyciągnęli mnie rano na zakupy. Zawieźli mnie tam samochodem Reity. Jestem na nich od 10 i nic jeszcze nie kupiłem, bo Uruha, ciągle biega&amp;nbsp; od wystawy do wystawy. W końcu Koujou znikł mi i Reicie z oczy. Akira pobiegł pierwszy, a ja za nim. Jeśli Uru znika z oczu,to nie wróży nic dobrego. Rei wyminął jakiegoś chłopaka, ale ja nie miałem już takiego szczęścia. Wpadłem na niego. Kartki, które trzymał pofrunęły do góry,&amp;nbsp; obaj upadliśmy na ziemie. Tyle, że on miał miękkie lądowanie, bo upadł na mnie.&lt;br /&gt;
-Przepraszam, nic Ci się nie stało-Zapytałem, spoglądając na osobę leżącą na mnie. Był ubrany w czarne rurki i czerwoną luźną bluzkę.&lt;br /&gt;
-Nic się nie stało. Żyję i to jest najważniejsze-Uśmiechnął się do mnie najpiękniejszym uśmiechem jaki widziałem. Podniósł się, i zaczął zbierać kartki. Od razu mu pomogłem, bo jak tu nie pomóc komuś tak przystojnemu. &lt;br /&gt;
-Jestem Yuu Shiroyama, dla znajomych Aoi- wyciągnąłem rękę na powitanie.&lt;br /&gt;
-Takanori Matsumoto, ale wolę jak mówią na mnie Ruki- Znów uśmiechnął się zniewalająco.&lt;br /&gt;
Gdy już zebraliśmy wszystkie kartki, rozejrzałem się w poszukiwaniu przyjaciół.&lt;br /&gt;
-Kogo szukasz?-spojrzał na mnie pytająco Ruki.&lt;br /&gt;
-Przyjaciół, bo nie będzie mnie miał kto podwieźć do domu.&lt;br /&gt;
-Ja cię mogę podwieźć-zaproponował Takanori.&lt;br /&gt;
Gdy podałem mu adres, miał lekko zaskoczoną minę. &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/5661496108175596429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5661496108175596429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/5661496108175596429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/06/yume.html' title='Yume'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-8825443018414040769</id><published>2013-05-31T06:32:00.001-07:00</published><updated>2013-05-31T06:32:54.713-07:00</updated><title type='text'>Wakarimasen 3/9</title><content type='html'>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;
&amp;nbsp;Przepraszam, że tam długo czekaliście, ale rodzice prawie dowiedzieli się co to jest Yaoi....&lt;br /&gt;
Mój młodszy brat(lat 7) biega po domu i krzyczy Urukai.... Czyżby coś proponował? &lt;br /&gt;
___________________________________________________________________________________ &lt;br /&gt;
Rodzice siedzieli przy stole w kuchni.&lt;br /&gt;
-Takanori- Paczcie pamiętają moje imię!-Musimy porozmawiać.&lt;br /&gt;
-Przykro mi teraz nie mogę-Będziemy rozmawiać na moich warunkach, pomyślałem i skierowałem się na górę, do mojego pokoju.&lt;br /&gt;
-Takanori, wróć-wydarł się ojciec. Zmierzyłem go wzrokiem.&lt;br /&gt;
-Bo co?! Uderzysz mnie jak ostatnim razem, czy może się dalej posuniesz-mówiłem cichym jadowitym głosem-Wracam do siebie-Odwróciłem się na pięcie i odeszłem. Usiadłem na łóżku i sięgnąłem po kartkę i ołówek. Zacząłem pisać.&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
-Naite naite nakiyandara egao no mama de iyou&lt;br /&gt;
naite naite egaokuretara boku no soba ni zutto&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Madobe kara sasu asahi ga itsumo chigaku mieta&lt;br /&gt;
ki ga omoi no wa saki ga mieta kara darou&lt;br /&gt;
kabin ni yureru mimai no hana ga kareru koro wa&lt;/blockquote&gt;
Nie umiałem dalej nic napisać. Po 5 minutach bezsensownego gapienia się w sufit odpłynąłem do krainy morfeusza. Obudziłem się,gdy słońce wschodziło. Okazuje się, że promienie padające z samego rana na twarz nie są najprzyjemniejszą pobudką, jaką mogę sobie wyobrazić. Zjadłem śniadanie ubrałem się i poszedłem do szkoły wraz z Reitą. Jeśli się przestanie zwracać uwagę na jego sarkastyczne uwagi, to nawet można się z nim zaprzyjaźnić. Każdy kolejny dzień mijał monotonnym rytmem. Wstać, zjeść, iść do szkoły, odrobić lekcje, spać. &lt;br /&gt;
~Piątek rano, sala od muzyki~&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Dzwonek. Przerwa. Wyszedłem z klasy i udałem się do następnej. Uwielbiałem w niej przesiadywać, ponieważ stały tam instrumenty. Muzyka przynosiła mi ukojenie, w najtrudniejszych chwilach. Ktoś wszedł do klasy. Nie podniosłem głowy, by zobaczyć kto to. Wystukiwałem rytm piosenki, którą pisałem od pierwszego spotkania z Aoi&#39;m. Nie mogłem jej dokończyć, bo nie ważne co napisałem, wciąż nie było wystarczająco dobre do tego początku melodii zagranej przez Yuu. Podniosłem głowę, ponieważ ktoś puknął mnie w ramię. Tak, to był Aoi. Spojrzałem na niego złowrogim wzrokiem. Nie lubię, gdy ktoś przeszkadza mi pisać. Nawet jeśli tym kimś był Yuu.&lt;br /&gt;
-Tak?&lt;br /&gt;
-Skończyłeś?-odpowiedział pytaniem na pytanie.&lt;br /&gt;
-Nie, wciąż brakuje melodii.&lt;br /&gt;
-Pokaż ten tekst- Wyciągnął&amp;nbsp; rękę po tekst. Usiadł wygodnie na ławce obok mnie, opierając rękę o gitarę.&lt;br /&gt;
Szybko przeczytał,i mi go oddał.&lt;br /&gt;
-Niezłe-stwierdził po chwili- Zaraz przyjdą tu Reita, Uruha i Kai. Może pomożemy Ci napisać melodię?&lt;br /&gt;
-Tak!-uśmiechnąłem się w odpowiedzi. Chwilę potem drzwi otworzyły się z hukiem i do klasy wbiegł Reita,&amp;nbsp; goniony przez Uruhę. Za nimi spokojnie wszedł uśmiechnięty Kai.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
-Co robicie?-dosiadł się do nas Kai.&lt;br /&gt;
-Melodię komponujemy do tekstu-Odparł Aoi- Kai, zobacz co sądzisz o tym-podał mu tekst.&lt;br /&gt;
Nic nie odpowiedział, tylko odłożył tekst i podszedł do perkusji.&lt;br /&gt;
-Aoi, Zagraj ze mną, bo na Uru i Reitę nie liczę&lt;br /&gt;
-Dobrze- Aoi zaczął płynnie grać na gitarzę.&lt;br /&gt;
Niesamowicie to brzmiało. Chwilę później, ku zaskoczeniu Kai&#39;a Reita wziął bas, a Uruha gitarę. Dołączyli się do granej melodii. Teraz to ja zacząłem śpiewać. Na nasze szczęście, lub raczej nieszczęście do sali wszedł nauczyciel muzyki. Patrzył na nas dopóki, nie przestaliśmy grać.&lt;br /&gt;
-To było bardzo dobrze zagrane-powiedział po chwili wahania.Wyglądał tak jakby ważył każde słowo- Za miesiąc jest konkurs talentów, mam nadzieję że wystąpicie tak jako zespół.&lt;br /&gt;
Nie mógł dokończyć, bo zadzwonił dzwonek. Na tej lekcji siedziałem z Aoi&#39;m. W połowie trwania zajęć nachylił się do mnie i szepnął na ucho.&lt;br /&gt;
-Co powiesz na &quot;The GazettE&quot;&lt;br /&gt;
-Ale na co?-spojrzałem na niego jak na idiotę.&lt;br /&gt;
-Nazwa zespołu, idioto- Uśmiechnął się do mnie z politowaniem.&lt;br /&gt;
-Oryginalna-odpowiedziałem po chwili.&lt;br /&gt;
-Shiroyama i Matsumoto nie gadać- Tą miłą konwersację przerwał nauczyciel.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/8825443018414040769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-39.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8825443018414040769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/8825443018414040769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-39.html' title='Wakarimasen 3/9'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-1063432312646464787</id><published>2013-05-27T11:12:00.001-07:00</published><updated>2013-05-27T11:26:20.296-07:00</updated><title type='text'>Wakarimasen 2/9</title><content type='html'>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;
Obudziłem się i spojrzałem przez okno. Słońce dopiero wstawało, więc to najczęściej nie była moja pora pobudki. Zwlokłem się z łóżka, przelotnie zerkając na zegarek. Wściekle czerwone cyferki głosiły, że jest 5:30. To zdecydowanie nie była pora mojego wstawania. Ubrałem się w dopasowane czarne rurki, bluzkę z jakiś białym rysunkiem, wolę nie wnikać co to jest. Poszedłem do kuchni, by zrobić sobie przedwczesne śniadanie. Spojrzałem na kalendarz. Pierwszy września, pierwszy dzień szkoły, pierwszy dzień katuszy. Po przełknięciu płatków śniadaniowych, wróciłem do pokoju, by znaleźć potrzebne książki. Podręcznik do historii znalazłem pod łóżkiem, za to do fizyki służył mi jako podkładka pod myszkę. Z wielkim niepocieszeniem spakowałem książkę do fizyki do torby. Podkreśliłem oczy kredką i spojrzałem ponownie na zegarek. &quot;6:30&quot;Oceniłem, że już mogę wychodzić. Zarzuciłem torbę na ramię, chwytając równocześnie gitarę opuściłem dom. Szkoła znajdowała się 3 ulice stąd, więc spokojnym spacerkiem doszedłem pod szkołę o siódmej. Udałem się prosto do gabinetu dyrektora. W sekretariacie poinformowano mnie, że dyrektor jeszcze nie przyszedł, więc usiadłem na korytarzu i wyciągnąłem gitarę z futerału. Grałem dopóki na zakręcie nie pojawił się niski pan z lekką nadwagą. Po jego kroku widziałem, że jest mocno zdenerwowany. W jednej ręce trzymał teczkę, a drugą prowadził zakapturzonego chłopaka. Wparował z nim do gabinetu, a zza drzwi słyszałem urywki zdań. &lt;br /&gt;
-Jak można się tak nieodpowiedzialnie zachowywać... To jest niegodne... Przestań zachowywać się jak.....&lt;br /&gt;
Postanowiłem przerwać krzyki dyrektora, cicho pukając do drzwi. Gdy usłyszałem proszę otworzyłem drzwi.&lt;br /&gt;
-Dzień dobry-spojrzałem na dyrektora, który gotował się ze złości. Przeniosłem swój wzrok na chłopaka siedzącego na fotelu. Blond włosy z czarnymi pasemkami postawione na lakierze, oczy pomalowane, glany do kolan a za nimi purpurowe spodnie, biała koszulka i czarny bezrękawnik. A do tego wszystkiego szmata zasłaniająca nos. Jednym słowem visual kei.-Nazywam się Takanori Matsumoto i jestem tu nowym uczniem.&lt;br /&gt;
-Ach, witamy w naszej szkole. Jestem dyrektorem tej placówki i cieszę się, że mogę cię przywitać-Spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się perfidnie-A to jest Akira Suzuki, który będzie cię oprowadzał po szkole przez najbliższy tydzień.Może się przedstawicie?&lt;br /&gt;
-Reita-uniósł rękę na powitanie.&lt;br /&gt;
-Ruki- odpowiedziałem odruchowo.&lt;br /&gt;
-A więc skoro już się znacie to idźcie na lekcje. O ile się nie mylę to macie teraz fizykę. Aha Suzuki jęśli zobaczę cię gdzieś bez Takanoriego, to wiedz że nie pogadamy tak miło jak dzisiaj.&lt;br /&gt;
-Konkretnie mamy biologię-uśmiechnął się z wyższością.&lt;br /&gt;
Widziałem po minię dyrektora, że jeszcze trochę i zacznie się od nowa drzeć.&lt;br /&gt;
-To my już pójdziemy-chwyciłem Reitę za rękaw i wyciągnąłem z gabinetu.&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; Sekretarka dała mi plan lekcji i kazała się pospieszyć, bym jeszcze zdążył na koniec lekcji.&lt;br /&gt;
Przeszedłem w ciszy korytarzem koło Akiry. Zapukałem do drzwi.&lt;br /&gt;
-A kto nasz zaszczycił swoją obecnością? Czyżby pan Suzuki- Usłyszałem pogardliwą uwagę zza drzwi. Ciekawe co zrobił, ze go tak nie lubili. Reita westchnął teatralnie. Pierwszy wszedłem do sali. &lt;br /&gt;
-Niech pan pozwoli, że pana oświecę nazywam się Takanori Matsumoto, a nie Suzuki- Spojrzałem z góry na nauczyciela.&lt;br /&gt;
-Matsumoto, zakładam że trudno patrzeć z góry na mnie,Z racji twojego wzrostu-Odpowiedział mi. Klasa prawie płakała ze śmiechu.&lt;br /&gt;
-To że pan jest wielki jak Yeti i go przypomina, nie znaczy ze on jest niski-Powiedział Reita wchodząc do klasy. Nauczyciel był już czerwony ze złości.&lt;br /&gt;
-Niech nasze papużki nierozłączki usiądą w ostatnie ławce pod oknem-jego głos ociekał sarkazmem. Co złego zrobiłem, że już w pierwszym dniu szkoły nauczyciel mnie nie lubi. Położyłem torbę na ławce i rozsiadłem się wygodnie z prowokującym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Reita natychmiast powtórzył co zrobiłem, doprowadzając nauczyciela do białej gorączki.&lt;br /&gt;
Dzwonek oznajmił, że pora kończyć pierwszą lekcję. Reita zabrał torbę, a ja za nim.&lt;br /&gt;
-Chodź teraz mamy matematykę- odwrócił głowę, ale nie zwolnił kroku. Podążyłem za nim.W drodze na lekcję ktoś do nas dołączył. Przyjrzałem się mu, stwierdzając, że z pewnością musiał być chłopakiem. Mylące są jego fioletowe krótkie spodenki. Odwrócił się do mnie podając dłoń.&lt;br /&gt;
-Kouyou Takashima, dla znajomych Uruha. Znaczy dl ciebie- uśmiechnął się do mnie.&lt;br /&gt;
-Takanori Matsumoto, Ruki- Uścisnąłem jego dłoń.&lt;br /&gt;
-Wiecie, że cała szkoła gada o tym jak dopiekliście biologowi-zapytał nas.&lt;br /&gt;
-hm?-odpowiedziałem tylko.&lt;br /&gt;
-Tak!-tyle było tylko potrzebne by Uruha zaczął mówić. Skoczył dopiero po dzwonku na lekcję. W czasie jego&amp;nbsp; paplaniny przyglądałem się Reicie. Widać było, że był zainteresowany, nie tyle rozmową co samym mówiącym. Tym razem siedziałem sam za Reitą i Uruhą. W połowie lekcji wpadł zdyszany chłopak.&lt;br /&gt;
-Przepraszam za spóźnienie-Powiedział do nauczycielki, i usiadł koło mnie. Podniosłem głowę i zobaczyłem Aoiego.&lt;br /&gt;
-Hej-wyszeptał i poklepał mnie po placach.&lt;br /&gt;
-Cześć-odpowiedziałem zaskoczony.&lt;br /&gt;
Reszta lekcji minęła błyskawicznie, ale nie miałem odwagi podejść do Aoi&#39;ego i zapytać o piosenkę.&lt;br /&gt;
Reita odprowadził mnie do domu.&lt;br /&gt;
-Masz tu jutro czekać o 7:20-Powidział tonem nieznoszącym sprzeciwu, odwrócił się i poszedł.&lt;br /&gt;
Dziwny, ale wnerwiający gościu. Wszedłem do domu, a w kuchni przy stole siedzieli rodzice. To nie wróżyło nic dobrego. &lt;br /&gt;
____________________________________________________________________________________&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Od autorki- Zastanawiam się nad paringiem Reituki, ale Aoiki ciekawie było by pisać.&lt;br /&gt;
A więc albo będzie w tym Aoiki, albo w następnym.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/1063432312646464787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-29.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1063432312646464787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/1063432312646464787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-29.html' title='Wakarimasen 2/9'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2740899086198727528.post-3996419704216164878</id><published>2013-05-24T09:00:00.000-07:00</published><updated>2013-05-25T11:52:10.872-07:00</updated><title type='text'>Wakarimasen 1</title><content type='html'>&lt;div dir=&quot;ltr&quot; style=&quot;text-align: left;&quot; trbidi=&quot;on&quot;&gt;
&amp;nbsp;Od autorki: Taka pierwsza część opowiadanka pisana od niechcenia. Na razie nie mam pomysłu na paringi więc mam nadzieje, ze mnie trochę poratujecie =^.^=&lt;br /&gt;
___________________________________________________________________________________ &lt;br /&gt;
Nazywam się Takanori Matsumoto, mam 18 lat. Znajomi mówią mi&amp;nbsp; Ruki, a raczej mówili by jakbym kogoś tu znał. Przeprowadziłeś się w połowie wakacji wraz z rodzicami. Szkołę zaczynam we wrześniu, znaczy to tyle, że mam jeszcze 2 tygodnie wolnego. Wstałem z łóżka, spoglądając na zegarek. Dziewiąta rano najwyższy czas się ubrać. Wyciągnąłem z szafy swoje ulubione czarne rurki a do tego fioletową bluzkę. Rozczesałem włosy i nałożyłem lekki makijaż. Wychodząc z pokoju zabrałem bransoletki z szafki nocnej i udałem się do kuchni. Sięgnąłem do szafki po swoje ulubione opakowanie płatków śniadaniowych. Z przykrością stwierdziłem, że wczoraj zjadłem ostatnie. Z niepocieszoną miną zjadłem kanapki z serem.&lt;br /&gt;
Usłyszałem odgłos kroków na schodach. Zapewne to moi rodzice wstali. Założyłem buty i wybiegłem z domu. Po drodze chwyciłem gitarę. Nie lubiłem rozmawiać z rodzicami, jeśli nasze kłótnie można było określić mianem rozmowy. Pobiegłem do parku. Usiadłem pod&amp;nbsp; drzewem, przy stawie. Było to moje ulubione miejsce w całym parku. Zacząłem grać melodie nad, którą myślałem wczoraj w nocy. Skupiłem się na grze. Usłyszałem drugą gitarę. Melodia wygrywana przez drugiego gitarzystę idealnie pasowała do kawałka tekstu, który napisałem. Nie mogąc się powstrzymać zacząłem śpiewać. &lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
- Daisuki datta no ni owakare desu&lt;br /&gt;
Kenka bakari no mainichi deshita.&lt;br /&gt;
Korekara wa hitori de ikinakucha&lt;br /&gt;
Mou nakanai yo…&lt;br /&gt;
Hontou wa saiwakute kurushikute sabishii yo&lt;br /&gt;
Dake do ne kimi ni wa tsuyogatte itai kara&lt;br /&gt;
Gomen ne saigo kurai egao de i you nante&lt;br /&gt;
Baka da yo ne hontou wa&lt;/blockquote&gt;
Jibun ga nukitai dake na no ni&lt;br /&gt;
Niestety druga gitara ucichła. Chwyciłem za długopis i zacząłem zapisywać nuty na ręku,bo nie miałem żadnej czystej kartki. Poczułem jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Odwróciłem głowę i spojrzałem na chłopaka.&amp;nbsp; Czarne spodnie, biała bluzka, czarny bezrękawnik. Oczy pomalowane, włosy czarne. Jednym słowem visual kei.&lt;br /&gt;
- Co piszesz?- teraz to on zlustrował mnie wzrokiem. Zobaczył siedzącego chłopaka z zza długą, czerwono-czarną grzywką, pomalowanymi oczami, krwisto czerwoną bluzką i granatowymi rurkami.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
- Nuty-odparłem i wróciłem do pisania. &lt;br /&gt;
Spojrzał na mnie, ale nic ni powiedział tylko wrócił do grania. To była dalsza część melodii jaką grał. Zacząłem śpiewać tekst jaki mi przychodził do głowy. &lt;br /&gt;
&lt;blockquote class=&quot;tr_bq&quot;&gt;
-Iroiro na kao o mite kita kara&lt;br /&gt;
Sugu ni wakatta yo. tsumeteru wake ja nain dake do&lt;br /&gt;
Otagai ni mi ushinatte ikiteku yori&lt;br /&gt;
&#39;ganbatte ne&#39; tte betsu no michi o aruku hou ga …&lt;br /&gt;
(namida) ii no kanaa?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sayonara mata ne genki da ite ne&lt;br /&gt;
Zutto zutto wasurenai kara&lt;br /&gt;
Sayonara kitto mata aeru yo ne?&lt;br /&gt;
Yakusoku da yo! yubikiri genman&lt;/blockquote&gt;
-Nieźle śpiewasz- Nie byłem pewien czy to była pochwała, czy raczej stwierdzenie-&amp;nbsp; Jesteś w jakimś zespole?-Pokiwałem przecząco głową, wracając do pisania melodii jaką przed chwilą grał.-Tak w ogóle jestem Yuu Shiroyama, ale wole, żeby na mnie mówić Aoi. A ty jesteś?-Uniósł pytająco brew.&lt;br /&gt;
-Ruki, znaczy Takanori Matsumoto. &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
-Miło było poznać, ale ja się zmywam do zobaczenia- Odszedł machając ręką. Wróciłem do domu i z pisałem nuty na kartkę. Chodziłem do parku przez ostatnie 2 tygodnie wakacji, z głupią nadzieją, że spotkam ponownie Aoi&#39;ego i będę mógł zapytać a dalszą część melodii. Nieważne jak bardzo próbowałem ułożyć dalszą cześć i tak mi to nie wychodziło. Siadałem pod drzewem i grałem cichą i smutną melodię. &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&amp;nbsp; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/feeds/3996419704216164878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3996419704216164878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2740899086198727528/posts/default/3996419704216164878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tg-yaoi.blogspot.com/2013/05/wakarimasen-1.html' title='Wakarimasen 1'/><author><name>Unknown</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>