<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710</id><updated>2024-09-08T05:02:44.008+02:00</updated><category term="Gały widziały"/><category term="Filmozjad"/><category term="Seans Point of view"/><category term="Trochę się wstydzę"/><category term="Zostałem namówiony"/><title type='text'>Seans Krytyczny -Blog Bartosza Brzozowskiego</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default?redirect=false'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>18</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-6511997609355747453</id><published>2012-10-02T18:32:00.003+02:00</published><updated>2012-11-21T20:33:09.353+01:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Homeland - początek nowego sezonu także bez fajerwerków (Gały widziały #7)</title><content type='html'>&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXXaAxPOOG0X0n-Ooj-6qX-2Xv3-0knYk3UHP4n94spHuMmdFQHKnowRUTLBy6B92je_fYbuRSKWj5qRz1dYCcMPZuwHxFJLqDFm3uyDP1jEF-9PjGxavx2wH9v6-e3Mtsd6LHNrUwruQ3/s1600/homeland-carrie-wig.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;266&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXXaAxPOOG0X0n-Ooj-6qX-2Xv3-0knYk3UHP4n94spHuMmdFQHKnowRUTLBy6B92je_fYbuRSKWj5qRz1dYCcMPZuwHxFJLqDFm3uyDP1jEF-9PjGxavx2wH9v6-e3Mtsd6LHNrUwruQ3/s400/homeland-carrie-wig.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozwiązał się ostatnio worek z nagrodami dla serialu
Homeland. Nie pamiętam kiedy ostatnio pierwszy sezon serialu zbierał takie
laury. Zazwyczaj zdarzało się to przy okazji drugiego, czy trzeciego sezonu.
Homeland łamie więc tę niepisaną zasadę i zgarnia na tegorocznych Emmy wszystko
jak leci. Rządzi i dzieli, mimo, że nie jest ideałem. Ale pierwsza seria to już
historia, wczoraj mieliśmy okazję oglądać jeszcze ciepłą premierę drugiego
sezonu, a wraz z nią dalsze losy wojskowego terrorysty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhUJ_8GNewgaHUeZcJy_9EBQ3FgiJbWtivkX2pXr5E3cMv_nOvzTquIMTnoEQpDzfpoMXTMxF9kSzdk-JoP6SIAq8o8Ryxn1M0QErKkN4_ZUPfKfnlkCCqZVC4IGJQWatYfJcBm2Iuc5ya_/s1600/5e6064d936d306da_Homeland_202_183.xxxlarge_1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;232&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhUJ_8GNewgaHUeZcJy_9EBQ3FgiJbWtivkX2pXr5E3cMv_nOvzTquIMTnoEQpDzfpoMXTMxF9kSzdk-JoP6SIAq8o8Ryxn1M0QErKkN4_ZUPfKfnlkCCqZVC4IGJQWatYfJcBm2Iuc5ya_/s320/5e6064d936d306da_Homeland_202_183.xxxlarge_1.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Nick Brody w wydaniu Political Animals.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Akcja przenosi się w czasie o kilka miesięcy. Bohaterowie wiodą na pozór
spokojny żywot. Brody już jako kongresmen zaplątany jest w polityczne gry,
wszystko ma na celu wywindowanie znaczenia jego osoby w politycznym świecie. Jako
znany polityk chce pomagać Abu Nazirowi, choć jego przekonanie o słuszności
sprawy zdaje się powoli wykruszać. Z kolei Carrie, niestabilna psychicznie
agentka CIA wraca do zdrowia. W wyniku mało wiarygodnego zbiegu
okoliczności(pozwolę tak to sobie nazwać) zostaje krótko trwale przywrócona do
służby. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhULKntBwnQarb27AHH33uRJugPTSdHdRD1vy_yIxVuJroS-8r_DRuX3OESxjXYmhvOFdJOEBb3av1UgH52l_4Jq3a37HtHvWvNGnkBOP9iaBe61t6sMeKVbVQYY2VG6yNEm4MFyRR-DmSQ/s1600/homeland-brody-politics.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;218&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhULKntBwnQarb27AHH33uRJugPTSdHdRD1vy_yIxVuJroS-8r_DRuX3OESxjXYmhvOFdJOEBb3av1UgH52l_4Jq3a37HtHvWvNGnkBOP9iaBe61t6sMeKVbVQYY2VG6yNEm4MFyRR-DmSQ/s320/homeland-brody-politics.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Główny bohater zdaję się coraz mniej wierzyć w swoje dawne ideały. Ale czy na pewno?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Tak w kilku zdaniach rysuje się fabuła pierwszego odcinka. Sama narracja
prowadzona jest dość mozolnie, a wydarzenia pokazane w premierze sezonu nie
należą do najbardziej szokujących, ale trudno tak owych spodziewać się już na
samym początku.&amp;nbsp; W pierwszych scenach&amp;nbsp; sezonu obserwujemy zmagania bohaterów z
nowymi okolicznościami, które stają na ich drodze. Widzimy jak zmienili się
przez ostatnie miesiące. W przypadku Brody’ego możemy zauważyć pewne nawiązanie
do pierwszych odcinków poprzedniego sezonu, w których to główny bohater starał
się powrócić do świata żywych i przystosować do jego nowej, obcej mu formy.
Teraz jest podobnie, Nick, choć już mniej zagubiony, kolejny raz musi się
przyzwyczaić do nowości, jaką jest rola kongresmena, poważnego polityka, który
musi stronić od wpadek. Jedna z nich serwuje mu córka. I jest to sekwencja scen
o których warto wspomnieć. Po pierwsze, scenarzyści naprawili w moich oczach
postać Dany, córki Brody’ego, która na panelu dyskusyjnym przedstawia w dość zadziorny
sposób swoje poglądy. Po drugie świetnie przedstawiono rodzinną kłótnie i jej
finał, który na poziomie dialogów jak i samego aktorstwa był istnym
majstersztykiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTAvC7P6NS02InjPMdMkOeX2mamOZFLM0ns1cGYhvxgLmoRvFjbu4BbtkqUazoaJvpJg9obQeARdJbezj8IpOmCWZxsJb8bJ1QizNy2rCROKrHEcJoobLIaudPaTiV9T5PJi7sP25Qur0u/s1600/homeland-brody-security.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;213&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiTAvC7P6NS02InjPMdMkOeX2mamOZFLM0ns1cGYhvxgLmoRvFjbu4BbtkqUazoaJvpJg9obQeARdJbezj8IpOmCWZxsJb8bJ1QizNy2rCROKrHEcJoobLIaudPaTiV9T5PJi7sP25Qur0u/s320/homeland-brody-security.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Na szczęście w nowym odcinku nie zabrakło lekkiej dawki akcji i emocji.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety w serialu bardzo brakuje interakcji Carrie z Brody’em. Ich sceny, a
także otoczka tajemnicy były motorem napędowym całego serialu i mam nadzieję,
że wkrótce powrócą, nawet jeśli w zmienionej formie.&lt;br /&gt;
Na najwyższym poziomie nadal stoi realizacja. Twórcy nie boją się podróżować z
miejscem akcji po świecie. Nie wiem, gdzie kręcone były zdjęcia z arabskich
lokacji, być może na terenie USA, ale wyglądały bardzo prawdziwie. Cieszy także
poziom realizmu, do którego przyzwyczaili nas twórcy. Fabuła stroni od dziur, a
całość jest strawna i logiczna, do tego stopnia, że gdzieś w Białym Domu serial
śledzi podobno Barack Obama.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakie są więc prognozy na ten sezon? Przed Homeland stoi nie lada zadanie. Po
ostatniej edycji Emmy apetyty widzów i krytyków są duże i nie do końca jestem
pewien czy serial im sprosta. W moim przekonaniu, gdyby w ostatni m odcinku
minionego sezonu nastąpił wybuch, serial stacji Showtime stałby się&amp;nbsp;jedno-sezonowym&amp;nbsp;arcydziełem. Zdania nie zmienię.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;
</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/6511997609355747453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/10/homeland-poczatek-nowego-sezonu-takze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6511997609355747453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6511997609355747453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/10/homeland-poczatek-nowego-sezonu-takze.html' title='Homeland - początek nowego sezonu także bez fajerwerków (Gały widziały #7)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgXXaAxPOOG0X0n-Ooj-6qX-2Xv3-0knYk3UHP4n94spHuMmdFQHKnowRUTLBy6B92je_fYbuRSKWj5qRz1dYCcMPZuwHxFJLqDFm3uyDP1jEF-9PjGxavx2wH9v6-e3Mtsd6LHNrUwruQ3/s72-c/homeland-carrie-wig.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-4790064698169800723</id><published>2012-09-28T16:32:00.004+02:00</published><updated>2012-10-01T14:20:45.671+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Filmozjad"/><title type='text'>Martwe Zło 2 (Filmozjad #4)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdUbMysr6m115aMKCeOcK4nKg1GzunlTm3fZtKjLjunpigflr4hjJfBZbmWbE4Do-3P70pEHbD-P8GmLFtTE0BWnqRc1TVUtdk1bCQmVmTVFJPXJfwhEvmzF2ZJbuCS-g1Zrb-BXfR0tiQ/s1600/evil-dead-2.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;269&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdUbMysr6m115aMKCeOcK4nKg1GzunlTm3fZtKjLjunpigflr4hjJfBZbmWbE4Do-3P70pEHbD-P8GmLFtTE0BWnqRc1TVUtdk1bCQmVmTVFJPXJfwhEvmzF2ZJbuCS-g1Zrb-BXfR0tiQ/s400/evil-dead-2.jpg&quot; width=&quot;400&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;br /&gt;
Kilka lat temu, kiedy autor tej recenzji dbał jeszcze o to by nie spóźnić się na lekcje przyrody, w osiedlowym kinie organizowano przegląd filmów Sam’a Raimi&#39;ego. Jako, że komiksy lubił od zawsze postanowił się wybrać. Z kina uciekł szybko, ale po latach postanowił wrócić do filmu, który wtedy okazał się czymś zupełnie innym niż grzeczna ekranizacja powieści w obrazkach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Większość zjadaczy popcornu kojarzy Sam&#39;a Raimi’ego jako twórcę filmów o Spider-Men’ie, ale zanim Amerykanin zekranizował pajęcze komiksy z dumą dzierżył już status reżysera kultowego. Wszystko za sprawą równie kultowej serii Martwe Zło. W drugiej części swojego cyklu Raimi wspiął się na wyżyny talentu, a jego wyobraźnia nigdy wcześniej, ani nigdy później nie wydała na świat tak fascynującego i tak dziwacznego tworu, mimo, że film jest swego rodzaju remakiem części pierwszej, która w większości posiada taką sama fabułę, a nawet aktorów. Nie jest to jednak w żadnym stopniu minusem filmu. Bez niego komedio-horror i w ogóle kino grozy nie było by dzisiaj tym samym. Żeby zrozumieć, na czym polega fenomen Martwego Zła wystarczy w zasadzie jedna scena. Główny bohater Ash prześladowany przez nawiedzona księgę Necrnomicon zmuszony jest do walki z własną, opętaną przez złe moce dłonią. Zabawny, absurdalny i obrzydliwy taniec kończy się amputacją nawiedzonej kończyny, ale to dopiero początek zabawy. Złośliwa łapa ucieka, a dalszy ciąg sekwencji przypomina zabawną, wyciągniętą prosto z kreskówki pogoń psa za kotem w wersji dla nieco starszych widzów. I taki jest cały film, slapstick i makabra idą tu ramie w ramię z uporem przekonując wszystkich, że do siebie pasują, a niepohamowana fantazja reżysera rodzi kolejne, coraz bardziej chore wizje. Są tu zabójcze pnącza i podskakujący radośnie zombiak, jest stara wiedźma strzelająca gałką oczną. Są kaskady sztucznej krwi tryskające z każdego możliwego miejsca, w każdy możliwy sposób.  Nie brakuje także fruwających kończyn odcinanych czym tylko się da. Wreszcie jest fenomenalna scena komicznego pandemonium, gdy główny bohater w akompaniamencie wypchanego jelenia nadaje zupełnie nowe znaczenie powiedzeniu „śmiać się do rozpuku”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSxTGYySFmq-DxFCrjJGzrFyChpM62banE5gESRKHC5fMJaaFWMD7goFpn0AX3XgD8otdT57y82Wt0r41F77x2BTQIjZZe1Oxl0DWQkR8NibYax-aQhOosw4IcXQdRzz1v__6sbpnskiC7/s1600/evil-dead-2-hand.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgSxTGYySFmq-DxFCrjJGzrFyChpM62banE5gESRKHC5fMJaaFWMD7goFpn0AX3XgD8otdT57y82Wt0r41F77x2BTQIjZZe1Oxl0DWQkR8NibYax-aQhOosw4IcXQdRzz1v__6sbpnskiC7/s320/evil-dead-2-hand.jpg&quot; width=&quot;256&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Sceny z ręką są już kultowe. Do tego stopnia, że na kanwie tego pomysłu powstał osobny, niezwiązany z serią film.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Nakręcony za niewielkie pieniądze film to również popis realizacyjnych zdolności Raimi&#39;ego i reszty twórców biorących udział w tym projekcie. Reżyser mistrzowsko buduje atmosferę szaleństwa przefiltrowanego przez konwencje horroru i komedii. Bawi się obrazem, eksperymentuje z wąskimi planami, robi dramatyczne najazdy kamerą na spoconą i poraniona twarz Ash’a, doskonale wykorzystuje animacje poklatkową, oddaje klaustrofobię poprzez deformowanie i zaburzanie perspektywy. Dzięki swojej pomysłowości w uprzykrzaniu bohaterowi życia autor mógłby dołączyć do najznamienitszych twórców slapsticku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg9aWkM7f3ALiDKuOGTEfFdrF4zYnwTKA5AZhhDhviw3Kt0Oa-kIu9h-dNVo7xX1LBAv3juH6efqwSdRY1XvACNIZO9qvoAeaEKS4-YuwhiRIiXg5FDfiNZZW4c5sGR1-zRTfv39hiL97oS/s1600/evil-dead-2-2.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;183&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg9aWkM7f3ALiDKuOGTEfFdrF4zYnwTKA5AZhhDhviw3Kt0Oa-kIu9h-dNVo7xX1LBAv3juH6efqwSdRY1XvACNIZO9qvoAeaEKS4-YuwhiRIiXg5FDfiNZZW4c5sGR1-zRTfv39hiL97oS/s320/evil-dead-2-2.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Metamorfoza Ash&#39;a może wydawać się kiczowata, ale przecież cały film utrzymany jest w takiej konwencji.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Nurkowanie do głowy Ash’a jest trochę straszne i trochę zabawne, z kolei sam Ash zasilił panteon herosów popkultury doczekawszy się między innymi komiksu, w którym to walczy z Freddy’m i Jasonem.  Ekranowa przemiana w najtwardszego twardziela przeszła już do historii. Raimie’mu wystarczą zbliżenia. Piła łańcuchowa, shotgun i klamry. Kilka ujęć z warsztatu i film mocno zmienia kierunek. Ofiara już nie ucieka, to ona poluje.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/4790064698169800723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/09/martwe-zo-2-filmozjad-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/4790064698169800723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/4790064698169800723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/09/martwe-zo-2-filmozjad-4.html' title='Martwe Zło 2 (Filmozjad #4)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjdUbMysr6m115aMKCeOcK4nKg1GzunlTm3fZtKjLjunpigflr4hjJfBZbmWbE4Do-3P70pEHbD-P8GmLFtTE0BWnqRc1TVUtdk1bCQmVmTVFJPXJfwhEvmzF2ZJbuCS-g1Zrb-BXfR0tiQ/s72-c/evil-dead-2.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-2418985320135456819</id><published>2012-09-10T22:02:00.003+02:00</published><updated>2012-09-10T22:15:50.538+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Copper -  Męska rzecz, czyli krew, pot i rewolwery  (Gały widziały #6)</title><content type='html'>&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4Hzjqj-qsijmcWCLYmVc674hvHDlW7gRH7SGrWMrY2iGzvrvYFlWd9KSDgYKQh_4L_mmD4X_Whs8P9CAUnNdSDV4_0_IFvJv4YPMMsLkkjGf8KNvX4BaNyMDGO9hBPTy1tZdpM497C7Fa/s1600/copper-poster.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4Hzjqj-qsijmcWCLYmVc674hvHDlW7gRH7SGrWMrY2iGzvrvYFlWd9KSDgYKQh_4L_mmD4X_Whs8P9CAUnNdSDV4_0_IFvJv4YPMMsLkkjGf8KNvX4BaNyMDGO9hBPTy1tZdpM497C7Fa/s1600/copper-poster.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Nowy serial BBC America to klasyczna &quot;męska&amp;nbsp;rzecz&quot;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Z czasem, gdy w amerykańskiej kablówce zakończono emisję najnowszego sezonu Spartakusa, nastał czas, w którym zapanowała swego rodzaju posucha w kategorii seriali dla mężczyzn.  Oczywiście stacje w tym czasie nadawały(lub dalej nadają), produkcje o dzielnych policjantach, strażakach, czy narkotykowych bossach jednak, że bohaterowie tam pokazywani nie przedstawiają swoim wyglądem i zachowaniem archetypowych twardzieli, a sama fabuła, i cała otoczka są zwyczajnie przystosowane pod widza każdej płci.  Na ratunek spragnionym mocnych wrażeń widzów przychodzi BBC America ze swoja premierową produkcją.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z zasady nie oceniam dzieł nieskończonych, a serial, który jest w trakcie emisji pierwszego sezonu można za takie uznać. Postanowiłem jednak zrobić wyjątek, przy okazji przypominając o moim sposobie na oddzielanie ziaren od plew w telewizyjnych produkcjach właśnie po trzech odcinkach(tyle  Copper&#39;a widziałam), o którym pisałem szerzej &lt;a href=&quot;http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/08/ile-potrzeba-do-szczescia-seans-point.html&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;tutaj.&lt;/a&gt;  Tymczasem przejdźmy do konkretów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5r2YPL9JFHBH0z8GRp5z5uPcqF7LYBbgasgV_vlcdOZULsIlOu_0iwSHN7fIRUcfSH5mVE-jVzWP44UUkAokaE4RLewFW0C7BtejsSnjUIqoiAJDvdnZ4GACxK2GiPawt2KpEjoDxK9RE/s1600/copper1-600x389.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;207&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg5r2YPL9JFHBH0z8GRp5z5uPcqF7LYBbgasgV_vlcdOZULsIlOu_0iwSHN7fIRUcfSH5mVE-jVzWP44UUkAokaE4RLewFW0C7BtejsSnjUIqoiAJDvdnZ4GACxK2GiPawt2KpEjoDxK9RE/s320/copper1-600x389.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Już od pierwszych minut, nowy serial BBC zaskakuje. W dość szybkim tempie przedstawia nam bohaterów, świat i prawa jakimi się rządzi. Nie jest to przytulne schronienie dla zbłąkanych dusz, a surowy, brudny i mocno prawdziwy kawałek ziemi w dziewiętnastowiecznym Nowym Jorku. Główny bohater to policjant i weteran Wojny Secesyjnej, która właśnie ma się ku końcowi. Nie dawno wrócił do miasta targanego zbrodnią, rasistowskimi uprzedzeniami i ubóstwem, on sam będzie musiał poradzić sobie ze śmiercią córki i zaginięciem żony. Jak zawsze w moich wpisach, staram się ograniczyć pisanie o fabule, zwłaszcza tak dobrej jak ta tutaj, by dać wam możliwość samodzielnego jej odkrywania.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak wspomniałem serial zaczyna się zaskakująco. Od pierwszych minut widz z łatwością zdaje sobie sprawę, z czym ma do czynienia, czyli z produkcją dla ludzi o mocnych nerwach, lubujących się w tworach sensacyjnych, którym duża ilość przemocy i kapiąca z ekranu krew daje sporo frajdy. Dużą zasługą takiego klimatu w serialu jest zapewne kreacja głównego bohatera, który po prostu się nie pieści. Jeśli trzeba to zabija, bez mrugnięcia i zbędnych słów, czy wewnętrznych dramatów. Kierują nim proste zasady, a przy tym jest diabelnie inteligentny, sprytny i jak na standardy telewizji dość nietuzinkowy. Jest kolejnym przedstawicielem postaci nie do końca określonych po jednej stronie barykady. Mimo, że przeżywaliśmy ostatnio boom na tak zwanych dobrych złoczyńców i złych policjantów, jest to jednak miły powiew świeżości, bo z tamtych bohaterów nie wielu już zostało, a nawet jeśli to zostali ugrzecznieni do granic możliwości.  Kevin Corcoran grzeczny nie jest i nie powinien być, bo inaczej nie pasowałby do uniwersum, które go otacza, a te jest równie ciekawe jak on. W serialu mieszają się watki kryminalne z politycznymi. W ten sposób możemy zobaczyć słynne miasto od strony różnych warstw społecznych, zrozumieć jego problemy i sposób działania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiMbFUvZMjqlmE4Nz0hP_xy6shOoHxRpYBfNg744-aU0DLjVOUECHDrmQYq_cD3bdLOu4B61-jDM6HGguX_xsJXd6l4OTjhCADPMkObvETqTH4mVcOhEEyd6xNyWaeeTU6E37YfjkpeRqun/s1600/902635699754099ffb52bde5b34af16d.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;207&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiMbFUvZMjqlmE4Nz0hP_xy6shOoHxRpYBfNg744-aU0DLjVOUECHDrmQYq_cD3bdLOu4B61-jDM6HGguX_xsJXd6l4OTjhCADPMkObvETqTH4mVcOhEEyd6xNyWaeeTU6E37YfjkpeRqun/s320/902635699754099ffb52bde5b34af16d.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Różnorodność postaci jest bogactwem tego serialu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Produkcja na poziomie wizualnym także stoi na najwyższym, znanym nam na przykład z HBO poziomie. Dekoracje, stroje i rekwizyty są świetnie odwzorowane, doskonale portretując tamtą epokę, która w serialu ukazana jest, jako brudna i nieprzyjemna. Dominuje tutaj naturalizm i realizm, czyli gratka dla bardziej wymagających widzów, których mdli na myśl o ugrzecznionych obrazkach z seriali familijnych. Nie zawodzą także efekty specjalne, które pojawiają się jedynie tam gdzie są potrzebne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Istotnym elementem, odpowiadającym za jakościowy sukces serialu jest na pewno aktorstwo. Udany casting i przekonujące kreacje aktorskie są niezaprzeczalnym plusem tego westernu w odcinkach. Znakomitą większość obsady stanowią nieznane szerzej twarze, które idealnie sprawdzają się w swoich rolach, a na dodatkowe pochwały zasługuje Kiara Glasco grająca mała Annie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgc00l2qxBrEUUZySgDRo-E6jPsgEvR5azQhR3bNlT-CmWzK9x2SP8IcsINd_kSgg_Yy10sEA9ARiesAxXulwEqrrXJWRIXybZ_mx6yERgWEf2CQYWB7iIAL3_f-JM50QWAQ2yj8T3LULIB/s1600/Copper-BBC-America-008.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;192&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgc00l2qxBrEUUZySgDRo-E6jPsgEvR5azQhR3bNlT-CmWzK9x2SP8IcsINd_kSgg_Yy10sEA9ARiesAxXulwEqrrXJWRIXybZ_mx6yERgWEf2CQYWB7iIAL3_f-JM50QWAQ2yj8T3LULIB/s320/Copper-BBC-America-008.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Zagadkową sprawą jest fabuła serialu, która biegnie w dość niespodziewanym kierunku, a sama produkcja wydaje się być jakąś wariacją serialu proceduralnego z typowym „jednowątkowcem”, przez co trochę przypomina Dextera, który także ma motyw przewodni, ale w poszczególnych odcinkach rozwiązuje osobne sprawy. &lt;br /&gt;
Nie jest to jednak jedyne połączenie, jakie zastosowali twórcy, bo Copper łączy w sobie oprócz wiadomego westernu i kryminału, serial polityczny oraz sensacyjny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dość niespodziewanie BBC America stworzyła serial z wyrazistym klimatem. Bezkompromisowa, mocno realistyczna produkcja skierowana przede wszystkim do męskiej części widowni. Tutaj trup ścielę się gęsto, kobiety maja stanowczo za lekkie obyczaje, a mężczyźni są ulepieni z twardej gliny. Western bez ugrzecznień i upiększeń, niebanalna produkcja, z którą warto się zapoznać. Tego było mi trzeba.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/2418985320135456819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/09/copper-meska-rzecz-czyli-krew-pot-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2418985320135456819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2418985320135456819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/09/copper-meska-rzecz-czyli-krew-pot-i.html' title='Copper -  Męska rzecz, czyli krew, pot i rewolwery  (Gały widziały #6)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4Hzjqj-qsijmcWCLYmVc674hvHDlW7gRH7SGrWMrY2iGzvrvYFlWd9KSDgYKQh_4L_mmD4X_Whs8P9CAUnNdSDV4_0_IFvJv4YPMMsLkkjGf8KNvX4BaNyMDGO9hBPTy1tZdpM497C7Fa/s72-c/copper-poster.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-6188474626814541638</id><published>2012-08-16T20:05:00.001+02:00</published><updated>2012-09-07T11:03:11.837+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Teen Wolf – Blaski i cienie sezonu drugiego (Gały widziały #5)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7Neh-CqjeZ_NYqAHkOY2KB0E4_Ib3xkb3G_b_dSSZY9YQ2_mmk31JsRgfJZnzuItzBH2eG28R68rBNx56RWDyedow8FSOZn4I0_l4qPjgqWMziq6vX_dRfANJ6XxH2n3IFwH4fn6fRHEt/s1600/s2credits0030.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7Neh-CqjeZ_NYqAHkOY2KB0E4_Ib3xkb3G_b_dSSZY9YQ2_mmk31JsRgfJZnzuItzBH2eG28R68rBNx56RWDyedow8FSOZn4I0_l4qPjgqWMziq6vX_dRfANJ6XxH2n3IFwH4fn6fRHEt/s320/s2credits0030.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Gołe klaty to już chyba gatunkowy&amp;nbsp;standard. Mimo to opening daje rade.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Nie dalej jak w poniedziałek miał miejsce finał drugiego sezonu serialu stacji MTV, Teen Wolf. Nowe odcinki pokazały nam w jakiej kondycji jest produkcja, która rok temu zaskoczyła wszystkich. Wtedy nikt nie spodziewał się po stacji muzycznej dobrego tytułu. Jak jest w tym roku?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opowieść o młodym wilkołaku wystartowała tego lata świetnie, nie mam tutaj na myśli tylko oglądalności, a poprawę jakości pod każdym względem. Od pierwszego odcinka możemy śledzić lepszą wersję tego serialu. Poprawił się przede wszystkim aspekt wizualny, na który wcześniej najczęściej narzekano. Efekty specjalne i charakteryzacja wyróżniają się na plus, spośród innych telewizyjnych produkcji. Zwiększył się także udział tych elementów w całym serialu, co powinno spodobać się fanom elementów nadprzyrodzonych. Do serialu dodano klimatyczną czołówkę, oraz pokaźnie wzbogacono soundtrack. &lt;br /&gt;
Nowe odcinki raczą nas także ciekawszym scenariuszem, nowymi bohaterami i wszystkim tym, co sprawdziło się wcześniej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgrz-Lo22yg6N3QBHijGiegr3xet8T2YOIWFSVcq7ayWW4Xmbjb3kz2FhIevMl8568_7kJlYz7ttKffOKm6oQsjLFiHxr2fLfadyteXzSuhuVVeYzGeR5kelLvPHlkjxYXLgpspf85hCDvf/s1600/kanima.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgrz-Lo22yg6N3QBHijGiegr3xet8T2YOIWFSVcq7ayWW4Xmbjb3kz2FhIevMl8568_7kJlYz7ttKffOKm6oQsjLFiHxr2fLfadyteXzSuhuVVeYzGeR5kelLvPHlkjxYXLgpspf85hCDvf/s320/kanima.png&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Charakteryzacja i efekty specjalne o niebo lepsze niż poprzednio. Ewidentnie zwiększono budżet.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Historia ta jak w poprzedniej serii, kręci się wokół tajemniczej istoty, oraz zabójstw, których dokonuje.  Twórcy w ten sposób serwują nam swego rodzaju zagadkę kryminalną, którą rozwiązują na przestrzeni całego sezonu. Jej wyjaśnienie, jak i motywacja sprawcy jest jednym z najjaśniejszych punktów drugiego sezonu. Dobrym rozwiązaniem jest także dodanie do stałej obsady całkiem nowych bohaterów, którzy potrafią przykuć swoją osobą uwagę widza. Pojawiają się, więc nowe wilkołaki, a także łowcy, którzy wiele namieszają w relacjach głównych bohaterów. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na świetnym poziomie wciąż prezentują się elementy humorystyczne, które wspaniale ubarwiają całość, sprawiając, że poważne sceny nie są zbyt poważne, a z ekranu nie wylewa się patos. Bohaterowie dalej potrafią śmiać się sami z siebie, oraz z niedorzecznych sytuacji w jakich się czasem znajdują.  Pochwalić trzeba także twórców za umiejętność przedstawienia nastolatków, jako nastolatków, czyli ludzi, którzy dopiero dorastają, robią głupie rzeczy, postępują nielogicznie i nieodpowiedzialnie. Mają inne priorytety, obowiązki i pragnienia niż ludzie dorośli. &lt;br /&gt;
W Teen Wolf nie zapomniano także o roli szkoły w życiu młodzieży(nawet tej nadnaturalnej), co jest już rzadkością w tego typu serialach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibnhMGLIJZvjB_mWHO2jWDVqL12gkSFQA9s7FWyKRakKM_p62hYDoUM31VMxUW-GTVa1sT1WKpgfjkIkV-yQYTd-fMID9OC96gj1KuWu70I0DhVYu3i4ve9t8aR2wzfxqNxMFd4IO7nao8/s1600/tumblr_m2j7nmgmK31qixosbo1_500.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;179&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEibnhMGLIJZvjB_mWHO2jWDVqL12gkSFQA9s7FWyKRakKM_p62hYDoUM31VMxUW-GTVa1sT1WKpgfjkIkV-yQYTd-fMID9OC96gj1KuWu70I0DhVYu3i4ve9t8aR2wzfxqNxMFd4IO7nao8/s320/tumblr_m2j7nmgmK31qixosbo1_500.gif&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Nowe postacie mogą nie wszystkim przypaść do gustu, ale ich pojawienie się to dobry krok dla rozwoju fabuły.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety oprócz wielu zalet nowy sezon posiada również wady. Po wielu świetnych odcinkach, pod koniec sezonu wkradają się do serialu liczne wady i niedorzeczności. Na przestrzeni wszystkich odcinków ostatnie dwa wypadają strasznie słabo, a każdy element tej produkcji zaczyna kuleć. Wygląda to tak jakby twórcy spieszyli się z realizacja tych epizodów, albo robił je ktoś zupełnie inny. Pojawiają się niemożliwe wręcz dziury fabularne, scenariuszowi brakuje logiki, dialogi robią się suche, a aktorstwo drewniane. Nie będę tutaj podawał przykładów, bo warto o tym jak najszybciej zapomnieć. Ostatnie odcinki sezonów zwyczajowo są najlepsze, lub znajdują się w gronie najlepszych dla danego serialu. Epizod kończący drugi sezon Teen Wolf jest na pewno najgorszym ze wszystkich odcinków tego serialu, jakie kiedykolwiek wyemitowano.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgLD5JpBnBxIR0_R1gXxj8NfRFgxJ2mgGK8T6eWj5FLEAzlUwARkoH7JOfzooyKXlaed8yeCQoV5uPY5ruB8GkHx8-y8htbQ4b5Fyj2ECwBtiPc5Fr6ZX7IEkHDUzJZS3aqE8rXW_6rRc0d/s1600/Teen-Wolf-Premiere-Allison.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgLD5JpBnBxIR0_R1gXxj8NfRFgxJ2mgGK8T6eWj5FLEAzlUwARkoH7JOfzooyKXlaed8yeCQoV5uPY5ruB8GkHx8-y8htbQ4b5Fyj2ECwBtiPc5Fr6ZX7IEkHDUzJZS3aqE8rXW_6rRc0d/s320/Teen-Wolf-Premiere-Allison.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Niestety nie udało się twórcom utrzymać wysokiego poziomu z początku sezonu. Kulisy przemiany Allison w zimną&amp;nbsp;sukę znają chyba tylko scenarzyści.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Poziom nowej odsłony przygód młodocianych wilkołaków jest nierówny. Po znakomitych odcinkach, które potrafiły trzymać w napięciu i raczyć widza, wszystkim, co najlepsze, przyszły te słabsze, które obniżają jakość całości i pozostawiają niesmak. Mam nadzieję, że nowy sezon szybko zmyję tę plamę i weźmie przykład z początków, a nie z końca.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/6188474626814541638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/08/teen-wolf-blaski-i-cienie-sezonu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6188474626814541638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6188474626814541638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/08/teen-wolf-blaski-i-cienie-sezonu.html' title='Teen Wolf – Blaski i cienie sezonu drugiego (Gały widziały #5)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh7Neh-CqjeZ_NYqAHkOY2KB0E4_Ib3xkb3G_b_dSSZY9YQ2_mmk31JsRgfJZnzuItzBH2eG28R68rBNx56RWDyedow8FSOZn4I0_l4qPjgqWMziq6vX_dRfANJ6XxH2n3IFwH4fn6fRHEt/s72-c/s2credits0030.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-6886369868002269341</id><published>2012-08-10T17:01:00.001+02:00</published><updated>2012-08-10T17:22:00.342+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seans Point of view"/><title type='text'>Ile potrzeba do szczęścia? (Seans Point of View #4)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhgbCL9s5F-zAUvZ2KuSJpIc9EOOypW48nq0WbP6UmGkuM0-yMBMDHyPMkcxj4hmbDK-TJN9zFJpUd_bfq9YcwURc2e8DgSB77mrZwOIMkIol1c1mkkfUXIuudFFSr-7rRMDkmpNqTOh5HF/s1600/TV_thumb.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;236&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhgbCL9s5F-zAUvZ2KuSJpIc9EOOypW48nq0WbP6UmGkuM0-yMBMDHyPMkcxj4hmbDK-TJN9zFJpUd_bfq9YcwURc2e8DgSB77mrZwOIMkIol1c1mkkfUXIuudFFSr-7rRMDkmpNqTOh5HF/s320/TV_thumb.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać nad czasem jaki poświęcam nowo powstałym serialom. Czy jest on wystarczający i sprawiedliwy dla danego tytułu? Co roku wychodzi wiele nowości, wiele z nich okazuje się nie warta uwagi, to oczywiste, ale jak i co ważniejsze kiedy można to stwierdzić? Po ilu odcinkach mogę być pewien, że danego serialu już nie będę oglądać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po kilku latach nałogowego śledzenia produkcji telewizyjnych doszedłem do wprawy w akceptowaniu, bądź odrzucaniu premier. Posługuję się prostym systemem, który jak na razie spełnia swoje zadanie. Daję każdemu serialowi szansę w zależności od jego typu, procedurale dostają jeden odcinek na przekonanie mnie do siebie, reszta trzy. Gdy już obejrzę daną liczbę odcinków decyduje, czy chcę oglądać dalej dany tytuł. Oczywiście, jeśli się na coś zdecyduje, nie oznacza to, że jestem już na to skazany. W dalszym ciągu mogę z czegoś zrezygnować, np. po 10 odcinkach. Chodzi jedynie o kredyt zaufania, który daje premierom na samym starcie. Ale, po co to wszystko robię?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj1W-jl8v0Et9MNcE199Y6ZdZc8lHLal9Johh9Tuz607wS8jY25NqWbXMVfRXDGBIUjPgP4w2HvXBUF3osS1dF3SWrePqe_P3u3X9sXFnQ8zB8QKqDaHzvD4rHgUix626BNGc9XQn10mPpr/s1600/episodes.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;192&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj1W-jl8v0Et9MNcE199Y6ZdZc8lHLal9Johh9Tuz607wS8jY25NqWbXMVfRXDGBIUjPgP4w2HvXBUF3osS1dF3SWrePqe_P3u3X9sXFnQ8zB8QKqDaHzvD4rHgUix626BNGc9XQn10mPpr/s320/episodes.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Jeśli już mówimy o odcinkach to nie może zabraknąć Episodes. Na szczęście jemu nie trzeba dawać kredytu zaufania.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Często w rozmowach miedzy fanami różnych produkcji pojawiają się z różnych stron głosy negatywne na temat jakiegoś serialu. W odpowiedzi słyszymy słynne: „Nie dałeś –tytuł serialu- szansy. Wszystko rozkręca się w –numer- odcinku.” Zazwyczaj w takich sytuacjach racja leży po obu stronach. Rzeczywiście często jakiś serial jest po prostu słaby, ale często też słaby serial, wraz z mijającymi odcinkami robi się coraz lepszy. Niestety nikt z nas, serialomaniaków nie ma czasu, ani chęci oglądać, każdego z nowopowstałych seriali od deski do deski, tym bardziej, ze gdzieś tak od drugiego epizodu nie możemy na niego patrzeć. Jeśli chcemy być uczciwi wobec twórców, fanów a przede wszystkim wobec siebie(zbrodnią dla fana seriali jest zrażenie samego siebie do czegoś, co później okazuje się świetne) powinniśmy właśnie stosować podobne systemy, równe dla każdego. Oczywiście rodzi się pytanie, czy takie zachowanie może być miarodajne. Czy da się ocenić(choć wstępnie) każdy serial po trzech odcinkach? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Trzeba sobie zadać to pytanie w inny sposób. Trzeba zastanowić się, co możemy zobaczyć w tych trzech(przykładowo) epizodach. Okazuję się, że wszystko i nic. Możemy zobaczyć zarys fabuły, charakterystykę głównych postaci, aktorstwo, wstępnie można też ocenić scenariusz i realizację. W ciągu kilku testowych seansów jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na najbardziej frapujące pytania. Jednakże potem wiele może się zmienić na lepsze, lub gorsze. Nie mamy na to wpływu i nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć, dlatego też ta metoda nie daje nam nigdy stuprocentowej skuteczności, ale żadna jej nie daje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-bDtOLbGHgODGBwZkfq50jxWvQ_7K0bF4rgnGtyk8r3kvvBReTC-lecU-Z8QfOe1amlpeJnPZK6eKcP0n63siltZ5q-2ss0z0t4Z_JVVJBPsxdbjbSAYdnSMKnnwUehLLsZWNgKL5UN-U/s1600/grimm-logo.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;179&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg-bDtOLbGHgODGBwZkfq50jxWvQ_7K0bF4rgnGtyk8r3kvvBReTC-lecU-Z8QfOe1amlpeJnPZK6eKcP0n63siltZ5q-2ss0z0t4Z_JVVJBPsxdbjbSAYdnSMKnnwUehLLsZWNgKL5UN-U/s320/grimm-logo.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Jeden z wielu procedurali, które sobie odpuściłem po jednym odcinku. Mimo świetnych zapowiedzi &amp;nbsp;wykonanie odpycha.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
Większość z was zapewne ogląda coś, aż nie stwierdzi, że ma już dość. Jestem ciekaw ile takich sytuacji miało miejsce już po pierwszym odcinku, by później okazało się, że przypadkowo wracacie do danego serialu i kompletnie się w nim zakochujecie. Ja miałem taką przygodę z Weeds. Do serialu powróciłem po siedmiu latach, szczerze żałując, że kiedyś odrzuciłem go już po pierwszym odcinku. Teraz wiem, że gdybym dał mu szansę, wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej(ale nocne maratony z nadrabianiem zaległości tez mają swoje plusy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na koniec pytanie do was. Czy stosujecie jakieś metody w akceptowaniu, lub odrzucaniu premierowych seriali? A może uważacie, że to głupota? </content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/6886369868002269341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/08/ile-potrzeba-do-szczescia-seans-point.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6886369868002269341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/6886369868002269341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/08/ile-potrzeba-do-szczescia-seans-point.html' title='Ile potrzeba do szczęścia? (Seans Point of View #4)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhgbCL9s5F-zAUvZ2KuSJpIc9EOOypW48nq0WbP6UmGkuM0-yMBMDHyPMkcxj4hmbDK-TJN9zFJpUd_bfq9YcwURc2e8DgSB77mrZwOIMkIol1c1mkkfUXIuudFFSr-7rRMDkmpNqTOh5HF/s72-c/TV_thumb.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-3276649992843969473</id><published>2012-07-28T15:35:00.000+02:00</published><updated>2012-07-31T22:55:01.913+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seans Point of view"/><title type='text'>Trzydziestolatek w liceum (Seans Point of view #2)</title><content type='html'>&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAQDKq9jp4R2ew0XG1wrtz7Wv54kpoWbVSlAGfVg4H7oeaMidGJjjqjzMy6dHpsk0s7U8ryqo6bTtcjRMA1QBHV9SjqbtccyHZzPw6KVwNB56N3L7MCMxhe9YeeI-mY46LktxLDco45G6z/s1600/17222.$.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Obsada Glee.&quot; border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAQDKq9jp4R2ew0XG1wrtz7Wv54kpoWbVSlAGfVg4H7oeaMidGJjjqjzMy6dHpsk0s7U8ryqo6bTtcjRMA1QBHV9SjqbtccyHZzPw6KVwNB56N3L7MCMxhe9YeeI-mY46LktxLDco45G6z/s320/17222.$.jpg&quot; title=&quot;Obsada Glee. &quot; width=&quot;260&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Obsada Glee. Czy poszukiwanie talentów wokalnych usprawiedliwia speców od castingów? Chyba nie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Świat telewizyjnej rozrywki jest miejscem nie do końca przez nas, fanów odkrytym. Choć  daje nam mnóstwo zabawy i radości często dochodzimy do fragmentów, których po prostu nie rozumiemy. Jednym z nich jest aspekt młodzieży w serialach telewizyjnych(rzadziej w filmach). Aktorzy i aktorki wcielający się w nastolatków z liceum często mają na karku nawet 30 lat, a jeśli serial ciągnie się kilka sezonów, tych lat jeszcze przybywa. Czym jest to spowodowane? Spróbuje rozłożyć to na czynniki pierwsze.&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhHCdTCAnzyZIXlsxCaJmdz_3f20-Mi5eB5TCSS2cBUnbyMjXZEs2RM0PXd3AuaclXYZrwlWiN9DQeImBbiv7vgdcQr0H49UMoGgSVCqiedUc0nd5L4aJ9LEMlzniyErQsj-cEszJ__JzHw/s1600/weeds-97.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; border=&quot;0&quot; height=&quot;226&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhHCdTCAnzyZIXlsxCaJmdz_3f20-Mi5eB5TCSS2cBUnbyMjXZEs2RM0PXd3AuaclXYZrwlWiN9DQeImBbiv7vgdcQr0H49UMoGgSVCqiedUc0nd5L4aJ9LEMlzniyErQsj-cEszJ__JzHw/s320/weeds-97.jpg&quot; title=&quot;Alexander Gould i Hunter Parrish&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Tych dwóch nie trzeba nikomu przedstawiać. Gdy zaczynali mieli kolejno 18 i 11 lat. Swoimi rolami udowodnili, że młodzi również potrafią.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt; Wygląd. Plus czy Minus?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jedną z przyczyn angażowania dorosłych ludzi do grania dzieci jest prawdopodobnie ich wygląd. Prawdziwy szesnastolatek z trądzikiem, dziewiczym wąsem i mało atletyczną posturą nie jest dla widza atrakcyjnym obiektem do oglądania. Taki dzieciak zawsze przegra rywalizacje w głowie reżysera/producenta, z rosłym, w pełni ukształtowanym fizycznie mężczyzną. To samo tyczy się płci przeciwnej. Tutaj zresztą wygląd ma jeszcze większe znaczenie. Młoda kobieta z pełnymi kształtami, choćby nie wiem jak niepasującymi do licealnej ławki, według twórców, zawsze jest lepszym wyborem niż zwyczajna nastolatka bez wcięcia w talii.&lt;br /&gt;
Oczywiście finalnie całość wygląda komicznie, chłopcy z gładko ogolonymi twarzami( trzeba ukryć twardy zarost u młodzików!) i  dziewczęta z napompowanymi ustami paradują po szkole, a widz ma trudności w odróżnieniu nauczycieli od uczniów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjD7WgS2elt8Yn9vEjYnkR6M5sJ1PrmkloY4YGY-2Vqi380EsUht_Re2H7QQBM1O1TbpJJ9SScjrqQcNHunXRBgFeUiMEcBAxEu82dhdn8u8EXwvPjEVgLzOei8fHCktGLO-3o59lYmj6NL/s1600/teen-wolf.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; border=&quot;0&quot; height=&quot;91&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjD7WgS2elt8Yn9vEjYnkR6M5sJ1PrmkloY4YGY-2Vqi380EsUht_Re2H7QQBM1O1TbpJJ9SScjrqQcNHunXRBgFeUiMEcBAxEu82dhdn8u8EXwvPjEVgLzOei8fHCktGLO-3o59lYmj6NL/s320/teen-wolf.jpg&quot; title=&quot;Obsady Teen Wolf i Awkward&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Ludzie z MTV pokazują reszcie dobry kierunek. Ich seriale młodzieżowe&amp;nbsp;angażują&amp;nbsp;naprawdę młodych i zdolnych aktorów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt; Zdolności. Czy na pewno lepsze?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Kolejnym powodem, prawdopodobnie oficjalnym są zdolności młodych i stro-młodych aktorów. &lt;br /&gt;
Czy rzeczywiście w tak wielkim kraju, jakim jest USA ciężko znaleźć kilka utalentowanych osób? Okazuje się, że tak… i nie. O ile w większości seriali nadal panuje moda na angażowanie nastolatków nie pierwszej młodości, o tyle są wyjątki, które sobie z tym nieźle radzą. Niestety prawie zawsze tyczy się to produkcji niezwiązanych z tematyka młodzieżową, gdzie liczba niepełnoletnich postaci nie przekracza trzech. Jest to jednak dowód, że człowiek, który na prawdę jest w wieku młodzieńczego buntu potrafi dobrze zagrać, zresztą nie musze o tym wspominać, przecież każdy zna przykłady dziecięcych aktorów zaczynających od poważnych ról w wieku nawet siedmiu lat.&lt;br /&gt;
Czyżby reżyserzy, producenci i scenarzyści nie ufali młodym, zdolnym? Na to wygląda.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhsYLXnjyonLFkU3NjPub3S8eQgjazb-roR8FMyby3hjXRGIg2t7GghWrdaanvd4aOwUxvioUYNZVRA-CVweq_6573RbOT-GTMIdz6P-_qxjyWkivo8OZXFHKPBYsJ-R8P8yQj0u9dvSs8x/s1600/240548.1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; border=&quot;0&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhsYLXnjyonLFkU3NjPub3S8eQgjazb-roR8FMyby3hjXRGIg2t7GghWrdaanvd4aOwUxvioUYNZVRA-CVweq_6573RbOT-GTMIdz6P-_qxjyWkivo8OZXFHKPBYsJ-R8P8yQj0u9dvSs8x/s1600/240548.1.jpg&quot; title=&quot;Obsada 90210&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Panowie z 90210 są chyba rekordzistami.&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt; Prawo i etyka. Argument niepodważalny?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Prawdziwym czynnikiem decydującym o wyborze aktora do roli nastolatka może być jednak prawo i etyka. W wielu serialach o młodzieży, lub z młodzieżą w tle, postacie biorą udział w nielegalnych, bądź nieetycznych scenach, takich jak seks(sceny rozbierane), narkotyki, morderstwo. Jak wiadomo trudno oczekiwać od prawdziwego nastolatka scen rozbieranych(prawo nie zawsze na to pozwala, nie będę się w to teraz zagłębiał), choć to oczywiście się zdarza, szczególnie w kinie. Może także zostać to źle odebrane przez widzów, szczególnie przez fanatyczne organizacje, takie jak Parents Television Council, które uważają, że takie sceny demoralizują młodzież. Być może, żeby zapobiec takim sytuacją, twórcy seriali wolą powierzyć role dorosłym osobom? Jest to jakaś teoria, ale także można ja obalić podając kilka prostych przykładów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table align=&quot;center&quot; cellpadding=&quot;0&quot; cellspacing=&quot;0&quot; class=&quot;tr-caption-container&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;&quot;&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiCZjdpqK8zBOEiBgoq-31FhzNfHra6qnnfnO0FucTSHOqctfZQBWKHcbdM0Q19kUE_e_P7yO9tPilSxk-qFo48pQV1MTg-92eYDX8DMFkn2AgX3J2OFFIaUdN7LTHy4ihFBeGkXUjyfeaE/s1600/skins.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: auto; margin-right: auto;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; border=&quot;0&quot; height=&quot;229&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiCZjdpqK8zBOEiBgoq-31FhzNfHra6qnnfnO0FucTSHOqctfZQBWKHcbdM0Q19kUE_e_P7yO9tPilSxk-qFo48pQV1MTg-92eYDX8DMFkn2AgX3J2OFFIaUdN7LTHy4ihFBeGkXUjyfeaE/s320/skins.jpg&quot; title=&quot;Obsada Skins. Pierwsza generacja.&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class=&quot;tr-caption&quot; style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Anglicy pokazali, że można. To nie tylko młoda obsada, ale także świetni aktorzy.&amp;nbsp;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Podsumowanie. Czy nam to przeszkadza?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Nie było by sensu pisać tego wszystkiego, gdyby nie podstawowe pytanie: Czy nam to przeszkadza? Mnie osobiście tak. Są seriale z trzydziestolatkami w liceum i ich wiek naprawdę widać, nie zależnie od ich ubioru i charakteryzacji. Seriale takie jak Skins otworzyły wielu osobom oczy na ten problem. W produkcji rodem z Wielkiej Brytanii pokazano, że amatorka, piętnastolatka może zagrać piętnastolatkę i zrobi to o wiele lepiej niż dwa razy starsza aktorka z doświadczeniem.&lt;br /&gt;
Zagadnienie to świetnie sparodiowano w najnowszej serii Episodes, gdzie angielski scenarzysta dowiaduje się, że w jego amerykańskim serialu nastolatków grają ludzie z żonami i dziećmi.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
Czy ten trend będzie się zmieniać? Wydaje mi się, że jednak nie. Zawsze uzywano staruszków w tego typu rolach, ale także równie często decydowano się na młodych amatorów. Wszystko zależy od twórców i ich koncepcji.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/3276649992843969473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/trzydziestolatek-w-liceum-seans-point.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/3276649992843969473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/3276649992843969473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/trzydziestolatek-w-liceum-seans-point.html' title='Trzydziestolatek w liceum (Seans Point of view #2)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjAQDKq9jp4R2ew0XG1wrtz7Wv54kpoWbVSlAGfVg4H7oeaMidGJjjqjzMy6dHpsk0s7U8ryqo6bTtcjRMA1QBHV9SjqbtccyHZzPw6KVwNB56N3L7MCMxhe9YeeI-mY46LktxLDco45G6z/s72-c/17222.$.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-7815621420166348380</id><published>2012-07-27T16:27:00.000+02:00</published><updated>2012-07-27T16:28:54.009+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Seans Point of view"/><title type='text'>Podsumowanie ostatnich 12 miesięcy w serialowym światku (Seans Point of view #1)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmuYzuSAS9Ia2izgWRY8qiL7djSG2zWTumEdkw1ZrbSdswQTl_qyfZWe5Iar5e7dHbYViUjgDj3G3viWWOEJXu2z9PFz3kvgBkGpmg0muROerJmgLbRu975N_AirLiECpt3a1SkPtImIYx/s1600/3D+Film+Style+TV+Shows.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;122&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmuYzuSAS9Ia2izgWRY8qiL7djSG2zWTumEdkw1ZrbSdswQTl_qyfZWe5Iar5e7dHbYViUjgDj3G3viWWOEJXu2z9PFz3kvgBkGpmg0muROerJmgLbRu975N_AirLiECpt3a1SkPtImIYx/s320/3D+Film+Style+TV+Shows.png&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam tutaj podsumowywać wszystkiego, co oglądałem. Nie wszystkie seriale pamiętam dokładnie, po za tym niektóre oglądałem przez bardzo krótki czas. Zdaję sobie sprawę, że tytułów na mojej liście będzie nie wiele, ale w poprzednim sezonie serialowym bardziej skupiłem się na nadrabianiu klasyki, niż na świeżych premierach. Krok w stronę starych seriali, zrobiłem chyba z jednego powodu: Premiery jak i seriale powracające po przerwie miały w tym sezonie niespotykanie niski poziom. Zaczynamy!&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Ekipa (Entourage, sezon 8) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Ostatni sezon jednego z najlepszych komediodramatów, jakie w życiu widziałem. Tematyka powinna przypaść do gustu każdemu kinomaniakowi. Fani serialu także znajdą jakieś smaczki dla siebie. Sam finałowy sezon jest utrzymany na dobrym, godnym serialu poziomie. Smucić może ilość odcinków, ale podobno szykuje się film kinowy.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Czysta Krew(True Blood, sezon 4) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Po trzech sezonach, z których każdy miał widzowi coś do zaoferowanie, w szczególności świetne gościnne występy niemniej świetnych postaci, w 4 bańka mydlana pęka. Cały „czar”, który przytrzymywał mnie przy tym bardzo specyficznym serialu prysł. Odczucia jak najbardziej subiektywne, osobiści nie dałem sobie rady z nadmiarem głupot. Odpadłem po bodajże 2 odcinkach, ostatnio do tego wróciłem i z zaciśniętymi zębami obejrzałem całość. Pomogła mi opcja przewijania. Chciałem przygotować się do 5 sezonu, ale oglądając go stwierdziłem w końcu, że to nie ma sensu, a w True Blood brakuje tylko Świętego Mikołaja i Kota w Butach.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Teen Wolf, Sezon 1 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Serial, który od pierwszego wejrzenia mnie nie zachwycił, zwykła wakacyjną przygoda, o której zapomniałem po trzecim odcinku. Z braku innych zajęć wróciłem do niej nie dawno i niespodziewanie dałem się wciągnąć. Solidny serial, przy którym można się dobrze bawić. Więcej na temat całego pierwszego sezonu napisałem już wcześniej &lt;a href=&quot;http://www.popcorner.pl/blogi/seanskrytyczny/2012/05/galy_widzialy_3_teen_wolf__konkurencja_dla_krwiopijcow/2&quot;&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Na zachętę dodam, że sezon drugi pod każdym względem jest, co najmniej dwa razy lepszy.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Breaking Bad, Sezon 4 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Ten serial to klasa sama w sobie. Sezon numer 4 potwierdza to w pełnie, można mieć jakieś zastrzeżenia do pierwszej połowy, która była zwyczajnie nudna, a fabułą nie przebiła tej z serii poprzedniej, ale nadal Breaking Bad pozostaje produkcją klasy światowej.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Falling Skies, Sezon 1 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Wytrwałem chyba 3 odcinki. Zbyt rodzinnie i zbyt grzecznie. Sam pomysł był świetny, z zapowiedzi wywnioskowałem, że będzie to coś dla mnie. Wizualnie serial daje rade, tym bardziej, dla widzów potrafiących cieszyć się z małych rzeczy i nieoczekujących filmowego rozmachu. Niestety zawodzi aktorstwo i scenariusz, potwierdzając tym samym, że nazwisko Spielberga w napisach końcowych już dzisiaj nic nie znaczy.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;W garniturach (Suits, Sezon 1)&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;
Od prcedurali uciekam równie szybko jak od pająków i płacenia długów. Ten typ seriali zupełnie mi nie pasuje. Dlatego też na Suits nawet nie zwróciłem uwagi w czasie jego premiery. Czas mijał, a serial ten miał coraz lepsze recenzje w internetowych serwisach, na dodatek polecił mi go również przyjaciel. Już nie mogłem się ukryć i musiałem owych garniturów spróbować. O dziwo mi się spodobało. Być może serial nie zasługuje na aż tak świetne recenzje, lecz trzeba mu przyznać pewną świeżość w podejściu do tematu. Ludzie kochają oglądać ekscentrycznych geniuszy, a gdy ten geniusz jest jeszcze oszustem nikogo już nie powinna dziwić popularność serialu. Jest kilka aspektów, które normalnie w serialach prawniczych mnie denerwują, tutaj je przemilczę, bo w końcu jestem oczarowany.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Luther, Sezon 2 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Szczerze mówiąc, już nie pamiętam, o czym był 2 sezon. Pamiętam jedynie, że strasznie mi się podobał, tak jak i poprzedni. Idris Elba w roli tytułowej jest zachwycający i tego nie da się zapomnieć. Można mu zarzucić lekki brak logiki w niektórych sytuacjach, oraz brak realizmu, ale ogląda się świetnie, a ja czekam na sezon 3 mam nadzieję, że nie ostatni.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Dexter, Sezon 6 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Zaczęło się świetnie. Pomysł na te 12 odcinków był znakomity, czarny bohater ciekawy, sposoby morderstw zaskakujące. Nawet nowe postacie były do przełknięcia. Niestety, seria ta pod koniec zapożyczyła poziom głupoty od poprzedniej. Scenarzyści pakują Dextera w ciekawe kłopoty, jednak ich sposób ratowania go jest tak nielogiczny i nierealistyczny, że bolą zęby. Wystarczy wspomnieć malunek Travisa na ścianie z ostatniego odcinka. Nikt z policji go nie widzi, bo „czekają na Dextera”. Aaaa moje zęby!&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;American Horror Story, Sezon 1 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Nieliczna z nowych produkcji, która od początku mi się spodobała. Nie jest to jednak horror, a jedynie serial grozy. Wprowadza poczucie niepewności, lęku, ale do przestraszenia kogokolwiek jest jeszcze daleko. Świetni bohaterowie, realizacja i wplatanie w scenariusz prawdziwych strasznych opowieści z USA. Zakończenie może trochę zawieść, ale cieszyć może pomysł twórców na zrealizowanie nowego sezonu w zupełnie nowych klimatach.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Homeland, Sezon 1 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Znakomity serial, któremu nic nie można by zarzucić gdyby nie jego zakończenie. Chyba nie tylko mi brakowało wybuchu. Jeśli by nastąpił, byłoby to jednosezonowe arcydzieło. Teraz możemy spodziewać się kilku sezonów i szybko spadającej jakości.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Shameless, Sezon 2 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Patologia, przedstawiona w sezonie pierwszym w humorystyczny sposób, w tym pokazana jest w sposób niebywale głupi, debilny wręcz. Jeszcze nie widziałem takiego spadku jakości z sezonu na sezon, tym bardziej, jeśli wszystkich sezonów jest tylko dwa. Podobno przyczyną jest scenariusz oryginalny a nie adaptowany. Więcej o tym pisałem &lt;a href=&quot;http://www.popcorner.pl/blogi/seanskrytyczny/2012/04/galy_widzialy_1_hank_i_frank_slabiej_niz_poprzednio/1&quot;&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Californication, Sezon 5&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;R.I.P Hank. Kto Ci uciął jaja? Wiem, że bohater powinien się zmieniać, ale w tym przypadku, widzimy… w sumie nie wiem co. Pamięć o tej serii wyrzuciłem już z głowy. Szerzej o niej i na świeżo pisałem &lt;a href=&quot;http://www.popcorner.pl/blogi/seanskrytyczny/2012/04/galy_widzialy_1_hank_i_frank_slabiej_niz_poprzednio/1&quot;&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Kumple (Skins, Sezon 6) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Skinsy to jeden z moich ulubionych seriali, zawsze doceniałem sposób, w jaki przedstawili moich rówieśników. Realizm w serialach cenię ponad wszystko, dlatego pokochałem Skinsów. Niestety poprzedni sezon, jak i ten są po prostu słabe. Zalecam wracać do poprzednich, a te ignorować.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Dochodzenie (The Killing, Sezon 2) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Po sezonie pierwszym czułem się oszukany. Twórcy obiecali mi koniec, słowa nie dotrzymali. Miałem nawet strzelić focha i następnej serii nie oglądać. Obejrzałem i sądzę, że była kompletnie nie potrzebna. Oglądając sezon drugi odnosi się w pewnym momencie wrażenie, że pierwszy był prawie zbędny, ponieważ odwoływań do poczynionych w nim postępów jest tyle, co kot napłakał. Całe śledztwo można było przedstawić w maksymalnie 16 odcinkach, i choć doceniam wiele aspektów tego serialu, to straciłem szacunek do łasych na monetki twórców.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Pamiętniki Wampirów (The Vampire Diaries, Sezon 3) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Nie jestem targetem tego serialu, mimo to lubię go oglądać. Jeśli przemilczymy charakterystyczne dla Zmierzchu sceny wzdychania do siebie głównych bohaterów, dostaniemy dość fajne elementy fantasy. Cały sezon niestety kręcił się wokół Klausa, a postać ta jak się okazuje nie ma aż takiej siły by zdołać pociągnąć tak dużą liczbę odcinków. Twórcy wymyślili setki sposobów na jego zabicie i o jeden więcej na jego przeżycie, przez co całość wygląda coraz bardziej komicznie. Kolejny sezon mimo to zapowiada się ciekawie, dlatego ja pewnie będę go oglądać. Więcej o samym serialu pisałem &lt;a href=&quot;http://www.popcorner.pl/blogi/seanskrytyczny/2012/04/troche_sie_wstydze_1_pamietniki_wampirow/1&quot;&gt;tutaj.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Dr House (House, Sezon 8) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Produkcja ta powinna zakończyć się wcześniej, sam finał był słaby i raczej nie godny tak wielkiej osobistości w serialowym świecie. Oczywiście na przestrzeni sezonu zdarzyło się kilka dobrych odcinków, ale jako całość sezon 8 spokojnie może uchodzić za najgorszy. Żegnaj House.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Smash, Sezon 1 &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jedna z niewielu produkcji NBC, którą da się oglądać. Po żenującym poziomie Glee, ktoś w końcu pokazał nam jak powinien wyglądać musical. Serial nie jest idealny, ale nie musi być. Daję mi rozrywkę i kilka ciekawych elementów, którymi mogę się zachwycać. Szerzej o Smash wspominam w tym &lt;a href=&quot;http://www.popcorner.pl/blogi/seanskrytyczny/2012/04/galy_widzialy_2_smash__miazdzaca_nieprzewidywalnosc/2&quot;&gt;tekscie.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Gra o Tron (Games of Thrones, Sezon 2) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Serialem zachwycają się wszyscy w sposób wręcz niemożliwy. O ile wizualnie serial rzeczywiście zapracował sobie na te laury, o tyle na innych płaszczyznach nie jest już tak dobrze. Zdaję sobie sprawę, że twórcy mają nie łatwe zadanie w przekładaniu grubych książek na telewizyjny ekran, ale ja tych książek nigdy nie czytałem. Może to stawia mnie w gorszej pozycji, ponieważ nie potrafię sobie sam dopowiedzieć tego, co powinni dopowiedzieć mi scenarzyści i aktorzy. Pierwsza seria sobie poradziła, w drugiej zamiast spójnego serialu dostajemy zlepek różnych scen, od których kręci się w głowie. Ta konwencja na pewno sprawdza się w książce, w serialu widz czuje się zagubiony, a ciągłe zmiany lokacji powodują straszne zamieszanie. W efekcie dostajemy pięćdziesiąt postaci, z czego połowa jest nowa, nie mniejszą ilość lokacji, a to wszystko solidarnie potraktowane po macoszemu, tak, że niczym nie jesteśmy się w stanie nacieszyć. Kolejny tom powieści będzie podzielony na dwa sezony, co może dużo poprawić w odbiorze serialu. Żeby nie było zbyt krytycznie, dodam, że serial ten jest dla mnie świetną rozrywką, a na każdy odcinek czekam z wypiekami na twarzy.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Synowie Anarchii (Sons of Anarchy, Sezon 4) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Jestem na czwartej stronie Worda i już myślałem, że w ciągu tych 12 miesięcy nie oglądałem sezonu serialu, który zadowoliłby mnie na każdej płaszczyźnie w 100%. Na szczęście jest coś takiego jak SoA. Serial po słabszym sezonie wraca na właściwe tory, żeby nie powiedzieć motocyklowe szlaki. Cudowny, genialny, wybitny. Ja więcej pisać nie muszę, ważne, że Synowie za chwilę wracają z nowym sezonem.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Spartakus. Zemsta (Spartacus. Vengeance, Sezon 2) &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Nie jest to serial dla każdego. Wielu go wyśmieje. Ja jego konwencje zaakceptowałem i pokochałem, w końcu wychowałem się na kinie akcji lat 80. i 90. Nowy sezon ma nowego aktora i trzeba to po prostu zaakceptować, albo szukać siedmiu smoczych kul. Innego wyjścia nie ma. Liam radzi sobie w tej roli nie najgorzej, można go polubić. Sam sezon skupia się na początkach buntu i niestety ma pewne przestoje w scenariuszu, jednak z biegiem odcinków jest coraz lepiej, a sam finał może zachwycać. Kolejny serial po Synach Anarchii, który mnie nie zawiódł w tym sezonie.&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Rodzina Borgiów (The  Borgias, Sezon 2)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;Ten serial nie każdemu przypadł do gustu. Wielu wytyka mu jakieś słabostki, o których ja sam nie miałem pojęcia dopóki nie zacząłem czytać komentarzy i recenzji. Tak na dobrą sprawę nie widzę tych wad to dziś. Serial, co prawda odbiega często od historii i faktów, ale sądzę, że dopóki nie jest się miłośnikiem dawnych dziejów nie będzie to przeszkadzać. Drugi sezon pod względem intryg jest jeszcze lepszy od pierwszego i o ile premiera serialu jedynie była dobra, to najnowsze odcinki mogą zachwycać. Największa siłą The Borgias, szczególnie w tegorocznej odsłonie jest strona wizualna, która osiągnęła perfekcje. Jestem pewien, że serial nie ma rekordowego budżetu, a mimo to kostiumy, scenografia i efekty specjalne są na poziomie wysokobudżetowego filmu historycznego. Zaryzykuję stwierdzenie, że biją nawet te znane z Gry o Tron (no może poza kostiumami).  To ostatni serial na liście, a także ostatni z trzech, który spełnił pokładane w nim nadzieję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli ktoś dotrwał do końca to należy mu się przynajmniej jednozdaniowe podsumowanie. Tak słabego sezonu nie mieliśmy w telewizji od bardzo dawna, nawet przy okazji sławnego strajku scenarzystów.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/7815621420166348380/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/podsumowanie-ostatnich-12-miesiecy-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/7815621420166348380'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/7815621420166348380'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/podsumowanie-ostatnich-12-miesiecy-w.html' title='Podsumowanie ostatnich 12 miesięcy w serialowym światku (Seans Point of view #1)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmuYzuSAS9Ia2izgWRY8qiL7djSG2zWTumEdkw1ZrbSdswQTl_qyfZWe5Iar5e7dHbYViUjgDj3G3viWWOEJXu2z9PFz3kvgBkGpmg0muROerJmgLbRu975N_AirLiECpt3a1SkPtImIYx/s72-c/3D+Film+Style+TV+Shows.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-5079072983186336107</id><published>2012-07-25T23:41:00.002+02:00</published><updated>2012-07-25T23:42:12.479+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Breaking Bad rzeczywiście bez happy endu? (Gały widziały#4)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaEIPB-vHKwQ0zZ5-oyWT9cjMk2bvnvflI3cQIEoJOdPwbrNxL0CMr95VMuZQL595wxeM_dam26VpbTK3Z2-ALsIPSZIaJBwcsr4_mj2rwm3Ilz2Ki7phze-TXi4zg7ow_XpzJKwiP8MfX/s1600/breaking_bad_fb_banner_by_cartoonperson-d5628z3.png&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;118&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaEIPB-vHKwQ0zZ5-oyWT9cjMk2bvnvflI3cQIEoJOdPwbrNxL0CMr95VMuZQL595wxeM_dam26VpbTK3Z2-ALsIPSZIaJBwcsr4_mj2rwm3Ilz2Ki7phze-TXi4zg7ow_XpzJKwiP8MfX/s320/breaking_bad_fb_banner_by_cartoonperson-d5628z3.png&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od premiery piątego sezony Breaking Bad minęło już kilka dni, dlatego myślę, że jestem już wstanie napisać o tym kilka słów unikając opinii „na gorąco”. Powinienem jej unikać z prostego powodu: ocenianie ulubionych seriali pod wpływem chwili zawsze okazuje się znacząco niemiarodajne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mam to szczęście, że zdążyłem już przeczytać wszystkie możliwe komentarze odnośnie premiery na innych stronach i blogach o tematyce serialowej. Mimo, że sezon się dopiero zaczął wszyscy jak jeden mąż piszą już o zakończeniu przygód Pana White’a. Wszyscy w przekonującym tonie zapewniają mnie, że ta bajka skończy się źle(rym świadomy).  Wnioskować to mogą zapewne z tematyki serialu albo wypowiedzi twórców i aktorów, którzy na tegorocznym Comic Conie dość nieśmiało o tym napomknęli. Ja jestem jednak innego zdania, bo biorąc pod uwagę dotychczasowy przebieg przygód serialowych bohaterów ich koniec nie jest do końca jasny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wystarczy w kilka minut przeanalizować poprzednie 4 sezony by z łatwością stwierdzić: główny bohater zawsze wywija się z najgorszego bagna. Śmiem twierdzić nawet, że gdyby zabrać z Breaking Bad świetne aktorstwo, świeży temat i doskonałych twórców otrzymalibyśmy marnej kondycji serial klasy B, w którym główny bohater umarł i uciekł. Na szczęście mamy tutaj wszystko, co tylko nam potrzeba by twierdzić, że jest to jedna z najlepszych produkcji telewizyjnych w historii i nie zauważamy podstępnych działań scenarzystów, którzy z Nauczyciela Pierdoły w sprytny sposób tworzą herosa, od którego wszystkie złe zakończenia odbijają się jak pociski od Supermena.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiem, że w zasadzie zbyt generalizuje. Przemiana Waltera w serialu nakreślona jest świetnie. Sam Copolla mógłby się uczyć. Ja jedynie chciałbym zwrócić uwagę, na nadmiar szczęścia i narzędzi bezpieczeństwa, jakimi zostali obdarzeni w tym serialu główni bohaterowie. Wystarczy wspomnieć akcję z magnesem z najnowszego odcinka. Szczerze powiedziawszy oglądając to byłem przerażony. Dostałem jasny sygnał, że jakby nie było źle, Gilligan stworzył postacie nietykalne. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli opowieść ma biec dalej to razem z nią musi podążać przygoda, a ta nie zawsze może być logiczna, ale chyba limit już dawno został wyczerpany, gdzieś tak w trzecim sezonie. Właśnie ten aspekt Breaking Bad zabolał mnie najbardziej. Serial, który uważałem za jeden z bardziej realistycznych, jakie dotąd powstały, powoli odbiega od normy. W debiucie piątego sezonu widzimy tyle szmirowatych rozwiązań odnośnie monitoringu Gusa powodującego zgrzyt uzębienia, co w połowie sezonu Chucka. Oczywiście jest jeszcze nadzieja, że ten temat zostanie podreperowany w kolejnych odcinkach, na co szczerzę liczę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tym przydługim wstępem dochodzę do punktu kulminacyjnego, czyli do zakończenia całego serialu. Jak już wspominałem Walter i Pinkman zawsze spadają na cztery łapy. Akcji typu „ byliśmy o włos od wpadki” było już po kilkanaście w każdym sezonie. Nie będę ich tu teraz wymieniać, ale każdy, kto ogląda produkt AMC wie, co mam na myśli. I tutaj rodzi się pytanie. W jakim kierunku pójdą twórcy. Czy zgotują nam w końcu ową wpadkę w przypadku naszego kochanego nauczyciela chemii, lub jego byłego ucznia? Jeśli tak to, czy owa wpadka zdoła się wpasować w konwencje serialu.  Dotychczas były happy endy a tu nagle bach, dramat? Niby w życiu często się tak dzieje, więc pewnie obejdzie się bez zgrzytów. Druga opcja to oklepane już, kolejne szczęśliwe zakończenie.  I chyba w tym tkwi problem. Widownia nie będzie już chciała happy endu, jak pisałem, limit dawno się wyczerpał, a twórcy nie będą mieli już innego wyjścia. To właśnie będzie przyczyną takiego zakończenia, nie jak uważają inni recenzenci(nawet z popcornera) konwencja serialu. Bo jak już napisałem konwencja nauczyła nas, że tym najważniejszym postaciom włos z głowy nie spada.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chciałem napisać recenzje pierwszego odcinka piątego sezonu, ale jednak musiałem poruszyć tą jakże nieoczywista kwestie. Proszę mnie nie linczować.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/5079072983186336107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/breaking-bad-rzeczywiscie-bez-happy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/5079072983186336107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/5079072983186336107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/breaking-bad-rzeczywiscie-bez-happy.html' title='Breaking Bad rzeczywiście bez happy endu? (Gały widziały#4)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaEIPB-vHKwQ0zZ5-oyWT9cjMk2bvnvflI3cQIEoJOdPwbrNxL0CMr95VMuZQL595wxeM_dam26VpbTK3Z2-ALsIPSZIaJBwcsr4_mj2rwm3Ilz2Ki7phze-TXi4zg7ow_XpzJKwiP8MfX/s72-c/breaking_bad_fb_banner_by_cartoonperson-d5628z3.png" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-1419328510273795291</id><published>2012-07-25T23:36:00.002+02:00</published><updated>2012-07-25T23:36:49.348+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Filmozjad"/><title type='text'>Taksówkarz (Filmozjad #3)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjoEoqeYzyg1Ek7a_B9m-easbZ8qVhUoqQgwQ7C6VtbcQ_Vr2TJ8nKjtD993PHbHqHWpWdNWlAxUtIhynSU_zLoVHJNsO_aS9SIOc6YENDwEXn1dRr5zTVYSBnsUQt5b-BcXRD2ago-QRZi/s1600/roz5253380.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;179&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjoEoqeYzyg1Ek7a_B9m-easbZ8qVhUoqQgwQ7C6VtbcQ_Vr2TJ8nKjtD993PHbHqHWpWdNWlAxUtIhynSU_zLoVHJNsO_aS9SIOc6YENDwEXn1dRr5zTVYSBnsUQt5b-BcXRD2ago-QRZi/s320/roz5253380.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Taksówkarz, reż. Martin Scorsese, 1976&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Martina Scorsese wielokrotnie nawiązywał w swoich filmach do Nowego Jorku. Nie jest to nic niezwykłego, wszak tak zwany lokalny patriotyzm i okazywanie fascynacji miejscom pochodzenia jest w kinie i muzyce rzeczą normalną.  Uczucie, jakim reżyser obdarzył rodzinne miasto nosi jednak znamiona sadomasochizmu. W obiektywie jego kamery Nowy Jork to metropolia pełna przemocy, brudnego seksu i agresji. Tutaj ofiary zamieniają się bardzo często w oprawców tak jak tytułowy bohater „Taksówkarza”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy w otwierającym film ujęciu żółta taksówka wyłania się z kłębów buchającej pary wydaje się, że właśnie zaczęliśmy śnić bardzo zły sen. Odczucie to wzmacnia groźnie brzmiąca ścieżka dźwiękowa Bernarda Herrmanna, która niespodziewanie uderza w sentymentalne tony jazzu. Te dwa przeciwstawne, powracające raz za razem tematy muzyczne mówią sporo o głównym bohaterze, weteranie wojennym Travisie, który zatrudnił się na nocnej zmianie, jako taksówkarz. Choć Travis ma zaledwie 20-parę lat jest wrakiem człowieka. Cierpi na bezsenność, ciągle łyka jakieś prochy, niespodziewanie zawiesza się w trakcie rozmowy. Nowy Jork, piekielne miejsce zaludnione przez alfonsów, dilerów narkotyków i wariatów jedynie potęguje problemy psychiczne głównego bohatera. W jego głowie rodzi się plan by stać się aniołem zagłady oczyszczającym świat z grzechu. Drzemią w nim sprzeczne żądze czynienia dobra poprzez łamanie zasad prawa i moralności. „Taksówkarz” to popis znakomitego aktorstwa. Grający główna rolę Robert de Niro przygotowując się do roli wiele czasu spędził jeżdżąc nocami taksówką po Nowym Jorku. Przed kamerą przypomina bombę z opóźnionym zapłonem, gdy wybuchnie będą ofiary. Partnerują mu fantastyczna, mająca wtedy 13 lat Jodie Foster w roli nastoletniej prostytutki, oraz Harvey Keitel jako alfons grający zmyślnie na jej uczuciach. W filmie można zobaczyć także samego reżysera w roli zdradzanego męża, który swobodnie snuje plany zemsty na niewiernej małżonce. Wszystkie te role, a także kilka, o których nie wspomniałem zostały przedstawione w sposób wybitny. Jest to oczywiste dla kina dawnych lat gdzie cały zespół aktorów tworzy spójną, niepodrabialną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film pełen jest mocnych scen, w tym tych kultowych, wystarczy wspomnieć monolog Travisa przed lustrem w swoim mieszkaniu. Równać się mu może jedynie podobny monolog z filmu 25 godzina, w którym także dużą rolę odgrywa lustro. Taksówkarz pokazuje w nim swoje drugie ja, twardziela z pistoletem. A może jedynie próbuje go w sobie odnaleźć?</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/1419328510273795291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/taksowkarz-filmozjad-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/1419328510273795291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/1419328510273795291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/taksowkarz-filmozjad-3.html' title='Taksówkarz (Filmozjad #3)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjoEoqeYzyg1Ek7a_B9m-easbZ8qVhUoqQgwQ7C6VtbcQ_Vr2TJ8nKjtD993PHbHqHWpWdNWlAxUtIhynSU_zLoVHJNsO_aS9SIOc6YENDwEXn1dRr5zTVYSBnsUQt5b-BcXRD2ago-QRZi/s72-c/roz5253380.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-243929247133456267</id><published>2012-07-25T23:32:00.001+02:00</published><updated>2012-07-25T23:32:26.865+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Filmozjad"/><title type='text'>Mucha (Filmozjad #2)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcsAv4EbXxbZnHNzIOKmZ2-Rjq40Ha6zwi2IVUIsaL4atrWf9I2r5L9htoBQfSI3S8KywJmOxCwxWXbBOgcibyebhNRDWoq6731eJlPG7W2yg03PimiCYaSLn1CAhyphenhyphenoTvVUENQou7RnOZa/s1600/fly1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;162&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcsAv4EbXxbZnHNzIOKmZ2-Rjq40Ha6zwi2IVUIsaL4atrWf9I2r5L9htoBQfSI3S8KywJmOxCwxWXbBOgcibyebhNRDWoq6731eJlPG7W2yg03PimiCYaSLn1CAhyphenhyphenoTvVUENQou7RnOZa/s320/fly1.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Około 7-letni chłopiec zapala wszystkie możliwe światła w swoim pokoju. Zamyka dokładnie okna, otwiera na rozszerz drzwi. Upewnia się, że gdzieś w pobliżu są rodzice. Włącza telewizor i czeka. Równo o 21:00 w telewizji ma być pokazana „Mucha” - świetny horror, któremu w końcu chce sprostać.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście tym dziwnym siedmiolatkiem byłem ja. Miałem niecodzienne aspiracje, by w &quot;takim&quot; wieku oglądać &quot;takie&quot; popaprane filmy. Ale to cały ja, dla dobrego kina byłem zdolny do poświęceń już wtedy.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;„Mucha”, reż. David Cronenberg, 1986&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nieudanym eksperymencie z teleportacją orangutana główny bohater grany przez Jeffa Goldbloma stwierdzając: „Za mało wiem o ciele, muszę się nauczyć”, daje widzom delikatną wskazówkę o czym  tak naprawdę może być ten flm. David Cronenberg dawał do zrozumienia, że najbardziej interesuje go ludzkie ciało. Kanadyjczyk postrzega je zarówno jako Platońskie więzienie duszy, jak i Kingowski Worek Kości, ulepiony z krwi i mięsa, podatny na deformacje i transformacje obiekt doświadczalny. Dlatego w „Musze” zamiast bujnych kształtów urodziwej  Geeny Davis przedmiotem obsesji reżysera jest zamieniający się w owada naukowiec Seth Brundle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza nauka jaka płynie z tego filmu brzmi: „Piłeś? Nie urządzaj niebezpiecznych eksperymentów.” Doktor ma mocną głowę do fizyki, ale nie do alkoholu. Zamroczony szampanem i zazdrością o kobietę nie zauważa, że do skonstruowanej przez niego kabiny do teleportacji wleciała mucha. Chwila nieuwagi wystarczy, by komputer połączył DNA człowieka ze stawonogiem. Rozpoczyna się spektakl obrzydliwości, którego długo nie zapomnicie. Wystarczy wspomnieć scenę w której Brundle stojąc przed lustrem uświadamia sobie, że się rozpada. Sugestywna charakteryzacja nagrodzonego Oscarem Crisa Walasa do dziś robi piorunujące wrażenie. Tym większe brawa należą się Goldblomowi, który pomimo kilku warstw make upu stworzył przejmującą kreacje Doktora Frankensteina i Monstrum w jednym. Reżyser( a także współscenarzysta) bawi się oczekiwaniami widza. Zaczyna tę historię niemalże jak komedie romantyczną połączoną z filmem przygodowym. Dodaje szczyptę science fiction, a później serwuje fabularny zakręt superbohaterskiego komiksu w stylu Spidermena. „Mucha” to jednak zupełnie inne kino. W czasie gdy Piter Parker walczy z Goblinem, krzątając się po Nowym Jorku, inny szalony naukowiec próbuje radzić sobie ze swoim przekleństwem w domowym zaciszu. Nie ma też co łudzić się o szczęśliwe zakończenie rodem z Disnejowskich bajek. Siła miłości nie jest w stanie odeprzeć złego zaklęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to bywa w horrorach reżyser przez kolejną część filmu raczy nas obrazkami godnymi gatunku. Ale wszystko to ma przy okazji jakiś większy cel. Dezintegracja ciała idzie w parze z rozpadem osobowości, a zabójcza musza ślina rozpuszcza człowieczeństwo. Jak podaje Wikipedia, w dniu premiery krytycy dopatrywali się w filmie na wiązań do siejącej wtedy spustoszenie epidemii AIDS. Współcześnie „Mucha” może być jednak interpretowana na kilkanaście sposobów.  W filmie widzimy skutki nie tylko choroby, ale także obsesji. Przestrogę przed pochopnym działaniem, a także dość nowy morał, że miłość jest zdolna znieść prawie wszystko, a nie wszystko jak to bywało do tej pory. Warto pamiętać, że tego typu miszmasz dostępny był wcześniej jedynie w horrorach.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/243929247133456267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/mucha-filmozjad-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/243929247133456267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/243929247133456267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/mucha-filmozjad-2.html' title='Mucha (Filmozjad #2)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhcsAv4EbXxbZnHNzIOKmZ2-Rjq40Ha6zwi2IVUIsaL4atrWf9I2r5L9htoBQfSI3S8KywJmOxCwxWXbBOgcibyebhNRDWoq6731eJlPG7W2yg03PimiCYaSLn1CAhyphenhyphenoTvVUENQou7RnOZa/s72-c/fly1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-4317723939798098289</id><published>2012-07-25T23:20:00.001+02:00</published><updated>2012-07-25T23:25:02.817+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Teen Wolf - Konkurencja dla krwiopijców (Gały widziały #3)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEim5rMNxxoUxxGIueq9setzFphsjo9fsRJvvuqSQtFY0ewavikbPCgT6q73AHCdvCLmJA6Uf7SvCrUFrBu-5TLl8_n6E0qTc8FQfsIUN0FJdkjjS4rm-clISwt5XVMWhh9wAucmHxI4ZvFl/s1600/new-teen-wolf-banner-from-mtv.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;127&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEim5rMNxxoUxxGIueq9setzFphsjo9fsRJvvuqSQtFY0ewavikbPCgT6q73AHCdvCLmJA6Uf7SvCrUFrBu-5TLl8_n6E0qTc8FQfsIUN0FJdkjjS4rm-clISwt5XVMWhh9wAucmHxI4ZvFl/s320/new-teen-wolf-banner-from-mtv.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Gały widziały” to cykl mini recenzji seriali, widzianych przeze mnie w ostatnim czasie. Krótko, zwięźle i na temat. Do bólu nieobiektywnie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy usłyszałem, ze MTV, kanał muzyczny nieemitujący muzyki, zabiera się za produkowanie seriali fabularnych, byłem pewien, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Moją jakże oryginalna tezę potwierdziły pierwsze recenzje amerykańskich Skinsów, których miałem szczęście nie oglądać. Stacja mimo nieudanego początku dalej próbowała powołać na świat pełnokrwisty serial i w końcu udało im się to dosłownie, i w przenośni.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teen Wolf jest tworem reprezentującym już nie taki nowy nurt telewizyjny, znany przede wszystkim z Pamiętników Wampirów, wcześniej z Buffy, a ostatnio z mało udanego The Secret Circle. Mamy, więc wątki paranormalne wymieszane z serialem młodzieżowym, a wszystko oblane jest obficie miłością, która o dziwo nie wylewa się z ekranu jak w większości tego typu historii. Jest to niebywała zaleta, która może spowodować, że serial stanie się ciekawą alternatywą dla wspomnianych wcześniej seriali. Żeby uporządkować wszystkie moje przemyślenia na temat Teen Wolf skorzystam, z zawsze pomocnych i niezawodnych podpunktów. Nie będę unikał porównań do Pamiętników, bo takowe nasuwają się same i brutalnie wpychają do mojej recenzji. Co zrobić?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;1) Historia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cała akcja serialu skupia się na nastolatku o imieniu Scott, który zostaje ugryziony przez wilkołaka. Nagle musi radzić sobie nie tylko ze szkołą, ale także z przekleństwem, które na nim ciąży. Fabuła jest, więc dość prosta, zupełnie jak w większości tego typu. Scenarzyści z dobrym skutkiem urozmaicają ją dodawaniem ciekawych wątków pobocznych, a jej główna nić, która czerpie z wielu gatunków, w szczególności z kryminału, także świetnie się sprawdza. Oprócz tego sama historia jest dość typowa dla tego gatunku, jak pisałem wcześniej serial jest połączeniem fantasy i horroru z domieszką romansu.  Na szczęście tego ostatniego nie ma tak wiele, jakbyśmy się mogli tego spodziewać. Serial nie próbuje nam przedstawić historii największej miłości w dziejach kinematografii od czasów Titanica. Wątek miłosny skutecznie zajmuje dalszy plan na korzyść rozwinięcia elementów fantastyki i kryminału, które razem świetnie współgrają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;2) Bohaterowie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tym aspekcie serial także nie oferuje nam nic odkrywczego. Charaktery głównych postaci są typowe, ale na szczęście duża dawka humoru i wyraźnie widoczny dystans twórców do konwencji powoduje, że bohaterowie stają się dla widza ciekawi. Szczególny prym pod względem dowcipnych gagów wiedzie oprócz Scott’a i jego najlepszego przyjaciela Stiles’a, trener szkolnej drużyny lacrosse, Bobby Finstock, który został świetnie zagrany przez nieznanego szerszej publiczności Orny’ego Adams’a. Cała obsada została dobrze dobrana, nie występują tu raczej znani aktorzy, mimo to całość ogląda się przyjemnie. Co ciekawe role nastoletnich bohaterów zostały powierzone rzeczywiście młodym aktorom, którzy co prawda nie mają 16 lat, ale jedynie 20, lub 22. Biorąc pod uwagę, że w Pamiętnikach Wampirów czy Glee, niektórzy licealiści mają nawet 32 wiosny na karku, trzeba to uważać za coś rzadko spotykanego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;3) Serial młodzieżowy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, co szczególnie odróżnia ten serial od reszty jest jego klimat. Sam fanem seriali młodzieżowych nie jestem, do tego typu hybryd(fantasy – młodzieżowy – romans) przekonuje mnie jedynie fantastyka. Tutaj jest inaczej, ponieważ romans w pewnym sensie wykreślono całkowicie. Zamiast tego mamy opowieść o nastolatkach, ich problemach, także tych miłosnych, zupełnie normalnych w tym wieku. Mamy także szkołę, która jest tutaj głównym miejscem spotkań i centrum życia towarzyskiego w małym mieście. Jest to duży plus, ponieważ w reszcie dostępnych aktualnie młodzieżowych horrorów, szkoła została potraktowana po macoszemu. W Pamiętnikach jest to jedynie miejsce, w którym można zorganizować trzydziesty z kolei bal. Bohaterowie i ich zachowania także są do bólu młodzieżowi, czyli po prostu głupi jak to na ten wiek przystoi. Scott postępuje czasem nielogicznie, czasem wzdycha z miłości do koleżanek, większość czasu myśli o seksie, a wielką moc, którą posiada wykorzystuje w sporcie, dopiero potem w jakiś szczytnym celu. Nastolatkowie są tutaj tacy, jacy powinni być. Nie są na siłę ugrzeczniani. Oczywiście nie powinniśmy tutaj nagle oczekiwać Skinsów, ani tych z UK ani tych z US, ale poziom realizacji scenariusza na tej płaszczyźnie powinien spodobać się wszystkim przeciwnikom sposobu ukazywania nastolatków w telewizji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;4) Oryginalność&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tematem serialu są wilkołaki, ale oprócz tego jest w nim parę innych ciekawych i jeszcze bardziej oryginalnych elementów. Warto przede wszystkim wspomnieć o konstrukcji fabuły, która jak już wcześniej wspominałem ma w sobie wiele z klasycznego kryminału. Całość z początku kręci się wokół tajemniczych ataków, a na poznanie ich sprawcy i jego motywów twórcy każą nam długo czekać. Nie jest to może zbyt wyszukany zabieg, lecz patrząc np. na wspominane już tutaj wielokrotnie Pamiętniki i Klausa, jako głównego protoplastę, można uznać, że Teen Wolf jest pod tym względem nowatorski. W pewnym momencie Klaus, nie jest już pełnowartościowym wrogiem, a jedynie postacią, która pałęta się pod nogami, z groźną miną, ale brakiem pomysłu na siebie. Tutaj przeciwnik jest zapewne mniej złożony, ale ma w sobie wszystko, co potrzeba by od czasu do czasu poczuć na ciele ciarki, na sam jego widok. Oprócz tego w prowadzeniu fabuły wprowadzono kilka oryginalnych zwrotów. Główny bohater wykorzystuje swoje moce w dość egoistycznych celach takich jak podryw czy sport. I należy wspomnieć, że nie robi tego jednorazowo. Fajnym smaczkiem, powinien być także ów sport, czyli dokładniej lacrosse, który rzadko pojawia się na małym czy dużym ekranie. Twórcy raczą nas w pierwszym sezonie kilkoma ciekawymi scenami z boiska i nawet, jeśli nie jest się fanem tej dyscypliny, sceny te ogląda się z przyjemnością, szczególnie w wykonaniu zwinnego wilkołaka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;5) Mitologia i fantastyka &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Twórcy Teen Wolf raczą nas kolejną już wersją mitologii o wilkołakach. Jest ona inna od tej z Czystej Krwi, czy Pamiętników, na swój sposób oryginalna. Ponieważ mieli więcej czasu na jej przedstawienie można powiedzieć nawet, że ciekawsza. Sposób, w jaki przedstawiają wilkołactwo potrafi intrygować widza. Dobrze zostały ukazane plusy i minusy klątwy, jaką nosi w sobie główny bohater. Jego zdolności nie są zbytecznie mocarne, dzięki czemu nie jest mu potrzebny przeciwnik na wyrost skomplikowany. Zagrozić mu może zwykły człowiek. Przynajmniej na razie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;6) Strona wizualna &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Już na pierwszy, rzut oka widać, że stacja MTV nie jest w stanie zapewnić swoim produkcją takich budżetów jak chociażby SHOWtime, czy AMC. Widać to po efektach specjalnych, które wyglądają dość ubogo, ale widać także, że twórcy robili co mogli by wykrzesać z dostępnych środków co tylko się da. Ponieważ serial okazał się dla MTV dużym sukcesem, jest więcej niż pewne, że w nadchodzącym sezonie całość będzie się pod tym względem lepiej prezentować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;7) Minusy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mimo wielu zalet, które skrzętnie skreśliłem powyżej, serial ma kilka minusów. Większość jest dość charakterystyczna dla tego typu produkcji. Jak to bywa w serialach przeznaczonych dla młodzieży, nie jest to wymagająca rozrywka, ale nie zapisałbym jednak tego na minus. Po prostu taka konwencja. Teen Wolf ma w sobie parę fabularnych dziur, które lekko przeszkadzają w jego odbiorze.  Bohaterowie czasem postępują nie logicznie, czasem poruszają się po oklepanych już schematach, co może drażnić. Nie zachwyca strona wizualna, o której już wspominałem, ale na tym chyba się kończy lista wad.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;8) Podsumowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Teen Wolf to tytuł przeznaczony dla nastoletniej widowni, ale co wyróżnia go z pośród kilku podobnych, jest on serialem nie tylko dla żeńskiej części widowni. Powinien spodobać się także fanom fantastyki, którym nie będzie zbytnio przeszkadzać forma serialu dla młodzieży. Warto skusić się na ten serial, ponieważ łamie on pewne stereotypy tego gatunku. W końcu stworzono produkt nieobdarzony mdłym wątkiem miłosnym, a pokazano obraz, może trochę przerysowanej, młodzieży, której dobre love story nie jest obce. Dodano do tego dużo humoru, licealnego klimatu i nutki niewinności, by otrzymać całkiem zgrabny serial.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/4317723939798098289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/teen-wolf-konkurencja-dla-krwiopijcow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/4317723939798098289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/4317723939798098289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/teen-wolf-konkurencja-dla-krwiopijcow.html' title='Teen Wolf - Konkurencja dla krwiopijców (Gały widziały #3)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEim5rMNxxoUxxGIueq9setzFphsjo9fsRJvvuqSQtFY0ewavikbPCgT6q73AHCdvCLmJA6Uf7SvCrUFrBu-5TLl8_n6E0qTc8FQfsIUN0FJdkjjS4rm-clISwt5XVMWhh9wAucmHxI4ZvFl/s72-c/new-teen-wolf-banner-from-mtv.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-2611837741552253486</id><published>2012-07-25T23:12:00.000+02:00</published><updated>2012-07-25T23:12:07.726+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Zostałem namówiony"/><title type='text'>Ghost Rider 2 (Zostałem namówiony #2)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhparc-eKmIuZUpJbSB_3fQ18LcOELCe87O9XakFFMP9Oggd5XbWN_mwAFsCSxu-_Qc0Qk3BFntBH4n8O64VBEqRSuUOWCsbbjOsSnIouNhWl5mmChwk7o7CPpPSwvJjQF_NegewXe-uN32/s1600/GhostRiderSpiritofVengeance2012MovieImage600x312.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;166&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhparc-eKmIuZUpJbSB_3fQ18LcOELCe87O9XakFFMP9Oggd5XbWN_mwAFsCSxu-_Qc0Qk3BFntBH4n8O64VBEqRSuUOWCsbbjOsSnIouNhWl5mmChwk7o7CPpPSwvJjQF_NegewXe-uN32/s320/GhostRiderSpiritofVengeance2012MovieImage600x312.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj idąc do kina z przyjaciółmi mam niskie szanse na wybór repertuaru. Na dodatek w kinie zjawiamy się w godzinach bardziej nocnych niż wieczornych, więc nie ma już w czym wybierać. Tak stało się i tym razem. Zostałem namówiony...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ghost Rider 2 3D&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co usprawiedliwia mnie z pójścia na ten film, były darmowe bilety na seans 3D. Wielkim fanem tej technologii nie jestem, a do wyboru miałem jedynie Titanic oraz Piękną i Bestie. Nie trudno się domyślić, że oba filmy widziałem, dlatego tym razem jednogłośnie z przyjaciółmi wybraliśmy drugą część Ghost Rider’a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo myślałem co mam napisać o tym filmie. Wszystko przez to, że na długo przed seansem naprawdę wierzyłem, że ten projekt może być niezły. Moja wiara nie brała się w końcu znikąd, wszakże pierwsza część była dającą się oglądać adaptacją komiksu, a będąca wtedy jeszcze w planach kontynuacja zapowiadała się naprawdę smakowicie. Nazwiska twórców Adrenaliny, czyli kina akcji o zabarwieniu komediowym, którzy zapewnili temu projektowi rangę kina dla dorosłych napawały mnie optymizmem. Bo wszystkiego, czego brakowało części pierwszej, to nieco ostrzejsze sceny akcji. W komiksowym Ghost Riderze brutalność to wręcz podstawa, której w filmie bardzo brakowało. W Spirit of Vengeance miało się to zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje oczekiwania, co do ostrzejszego klimatu zostały w pełni zaspokojone. Film bez znienawidzonych przeze mnie „okoliczności łagodzących” na płaszczyźnie kina akcji wypada tak jak powinien. Otrzymujemy dawki emocji, napięcia i grozy w idealnych proporcjach. Niestety produkcje tego typu nie sama akcją stoją.  Oprócz tego potrzebują dobrych dialogów, aktorów i co najważniejsze scenariusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek rozprawie się z aktorstwem. Główna rolę gra ponownie Nicolas Cage, który w filmie wygląda jakby w czasie kręcenia zdjęć, a także długo przed, pił i ćpał wszystko, co tylko się da. Nie chodzi mi tu nawet o jego sławny wyraz twarzy. Cage w tym filmie jest po prostu straszny, poziom jego występu można porównać do tego, znanego wszystkim z serialu &quot;Trudne sprawy&quot;. Jego mimika wydaje się sparaliżowana jak po ukąszeniu osy.  Wszelkie próby żartowania wychodzą w jego wykonaniu żałośnie. Na szczęście nie musimy go oglądać zbyt długo. Jestem pewien, że gdyby jego rolę zagrał jakiś obiecujacy aktor młodego pokolenia, film zdobyłby w punktacji każdego fana, czy krytyka kilka punktów więcej, podnosząc go z dna, na którym aktualnie się znajduje. Cage zupełnie nie pasuje do wizji reżysera. Inne kreacje aktorskie także nie zachwycają, widać, że ludzie od castingów wybierali aktorów  3 lub 4 klasy. Jedynym jasnym punktem jest Idris Elba, który ratuję większość scen jak tylko może. Niestety jeden dobry występ w całym filmie to za mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słabym punktem jest także fabuła i dialogi. Sam pomysł na film, przeniesienie akcji do Europy, historia dziecka, które okazuję się potomkiem demona, nie jest zła. W dobrym wykonaniu, nie byłoby się do czego przyczepić. Niestety scenariusz ma masę niedociągnięć. Nie będę tutaj już pastwił się nad logiką, ponieważ po pierwsze gatunek filmu, nie pozwala tak owej oczekiwać, a po drugie, film pod tym względem całkiem nieźle się broni. Najgorzej w scenariuszu potraktowane zostały postacie. Bardzo mało o nich wiemy, ich motywacja została słabo nakreślona, przez co widz nie potrafi się ani przez chwile z kimś identyfikować. Losy bohaterów są nam zupełnie obojętne, nikt w tym filmie nie będzie kibicował ani dobrej, ani złej stronie. W tego typu produkcjach zawsze mocna strona powinny być dialogi. Niestety oprócz kilku tekstów wypowiadanych przez Moreu, którego gra tutaj Idris Elba, nie ma tutaj nic na czym warto by zawiesić ucho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ghost Rider 2 zrealizowany został w technologii 3D, pod względem efektów wygląda słabo. Jest to niestety typowe dla konwersji, która jest ostatnio bardzo modna. Mimo to film broni się od strony wizualnej, surowy klimat filmu dobrze komponuje się z wizerunkiem Jeźdźca z płonąca głową i w dzień, i w nocy. Efekty specjalne niektórym mogą wydawać się lekko kiczowate, ale mi przypadły one do gustu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmierzając już ku końcowi, muszę z bólem serca stwierdzić, że film o dużym potencjale okazał się klapą na (prawie) całej linii. Wszystkie plusy, choć jest ich nie wiele, zostały zmiażdżone grą aktorską Nicolasa Cage’a, który powinien już sobie chyba dać spokój z tą branżą. Film mógł być niezły,a wyszedł niesmaczny bigos.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/2611837741552253486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/ghost-rider-2-zostaem-namowiony-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2611837741552253486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2611837741552253486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/ghost-rider-2-zostaem-namowiony-2.html' title='Ghost Rider 2 (Zostałem namówiony #2)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhparc-eKmIuZUpJbSB_3fQ18LcOELCe87O9XakFFMP9Oggd5XbWN_mwAFsCSxu-_Qc0Qk3BFntBH4n8O64VBEqRSuUOWCsbbjOsSnIouNhWl5mmChwk7o7CPpPSwvJjQF_NegewXe-uN32/s72-c/GhostRiderSpiritofVengeance2012MovieImage600x312.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-8985747016575697535</id><published>2012-07-25T15:21:00.001+02:00</published><updated>2012-07-25T15:22:26.114+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Trochę się wstydzę"/><title type='text'>Sucker Punch (Trochę się wstydzę #2)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHzYE04aspeDFxIwyL_o-ZLNcLV9Lj4qQCQiMRyi_D0_keuSib8dkEzqsM3-p4OkLzf39dEJ1rpNgMBR_CTKlhM_dtXYuVksDkBszhs9-4V7E0epCyf1EO9L9XReStrLuZLPKDCpB9uzTF/s1600/sucker_punch_movie_poster_banner_smaller.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;156&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHzYE04aspeDFxIwyL_o-ZLNcLV9Lj4qQCQiMRyi_D0_keuSib8dkEzqsM3-p4OkLzf39dEJ1rpNgMBR_CTKlhM_dtXYuVksDkBszhs9-4V7E0epCyf1EO9L9XReStrLuZLPKDCpB9uzTF/s320/sucker_punch_movie_poster_banner_smaller.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest kilka takich seriali i kilkaset takich filmów, które oficjalnie uznawane są za nie warte uwagi porządnego znawcy tematu. Ogłoszenie wszem i wobec, że podoba nam się film, czy serial powszechnie uznawany za gniot, lub papkę dla nastolatków może nam później zaszkodzić w „wielkiej karierze” internetowego recenzenta. Jestem pewien, że z moimi umiejętnościami pisania nigdy „wielkiej kariery” nie zrobię, dlatego jestem w stanie ujawnić moją tajna listę produkcji, które nie powinny mi się podobać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Sucker Punch&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zack Snyder to reżyser, który swoją karierę rozpoczął zaledwie kilka lat temu a już można stwierdzić, że w kategorii twórców ambitnego kina rozrywkowego zajmuje jedną z wyższych pozycji. Powoli zbliża się do takich nazwisk jak Nolan, Burton, czy będącego teraz na samym szczycie Fincher’a. Co łączy Snydara, z tymi trzema reżyserami? Facet po prostu ma wizję.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W mojej ocenie nie jestem osamotniony. Wielu ludzi związanych z tematem, uważa, że twórca Strażników jest jednym z ciekawszych reżyserów młodego pokolenia pracujących aktualnie w Hollywood. Ta opinia została niestety nadszarpnięta po jego ostatnim filmie, który lekko pisząc nie przypadł do gustu widzom, o krytykach już nie wspominając. Mówiło się wtedy, że autorski projekt Zacka Snyder’a, to zrobiony bez pomysłu gniot, zalewający widza kiczem  i pokazującym nam jego niespełnione fantazje erotyczne. Nic bardziej mylnego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Od razu chciałbym zaznaczyć, że nie jestem zbyt oryginalnym koneserem filmów. Podoba mi się to, co większości, jestem daleki od kontrowersyjnych upodobań, dlatego tak bardzo zdziwiły mnie opinie, jakie po seansie Sucker Punch’a przeczytałem w branżowej prasie. Bo nawet, jeżeli zdarza mi się świetnie bawić przy oglądaniu jakiegoś tworu klasy C, to zawsze jestem świadomy tego, że oglądam coś słabego. Tym razem było inaczej. Napisany i wyreżyserowany przez Snyder’a film pokochałem od pierwszego seansu, utwierdzając się w mojej opinii podczas kolejnych. Sądziłem, że innym też się spodoba.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia młodej dziewczyny, która w jednym momencie traci wszystko i trafia do szpitala dla obłąkanych, z jednej strony jest prosta jak konstrukcja młotka, z drugiej zaś ma w sobie parę ciekawych elementów, które powinny zaciekawić widza. Fabuła bardzo przypomina te często spotykaną w grach z gatunku RPG. Głowna bohaterka, wspomagana postaciami drugoplanowymi wykonuje powierzone jej zadania poboczne, które mają ją potem doprowadzić do szczęśliwego zakończenia głównego wątku. Możliwe, że brzmi to mało ciekawie, ale zapewniam, że sposób wykonywania kolejnych zadań jest niesamowicie efektowny, pomysłowy, czasami groteskowy, ale zawsze wizualnie znakomity. Właśnie to jest największym plusem tego filmu, sercem, które pompuje krew w pozostałe elementy Sucker Puncha. Zack Snyder za sprawą tej produkcji zademonstrował nam, co to znaczy być Bogiem, posiadać nieskończoną moc stwórczą. W filmie, zrealizowanym na podstawie własnego scenariusza pokazał nam, co chciał, w sposób jaki chciał. W każdej z pięciu sekwencji akcji, dostajemy zupełnie inny pod względem stylistycznym produkt, który zachwyca nasze uszy i oczy, ale także pomimo tego, co mówią nam recenzenci, nie obraża naszej inteligencji. W każdym z kilku modułów Snyder narzuca nam inną konwencje. Zaczynamy od tej najbardziej realnej, przywołującej na myśl thriller, kino noir i świetny klimat lat 50, ubiegłego stulecia.  Następnie przenosimy się już w świat zupełnie oderwany od rzeczywistości, w którym odnajdziemy chyba wszystkie elementy popkultury takie jak anime, komiks, fantastyka, steampunk, cyberpunk. Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność.  Oprócz strony wizualnej, w Sucker Punch świetna jest także muzyka, która idealnie współgra z obrazem.  Jest to kolejny znak firmowy Snyder’a, który mogliśmy już obserwować w innych jego filmach Snyder udowodnił nam, że miał pomysł, autorską wizję,  jakieś młodzieńcze marzenie, które zrealizować może jedynie ktoś z branży filmowej. Bo gdzie indziej będzie można zobaczyć stylizowane na Lolity, piękne, młode kobiety walczące ze smokiem?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sucker Punch oprócz części napakowanej efektami dysponuje także tą bardziej spokojną, posiadająca elementy dramatu. Historia dziejąca się w szpitalu jest w miarę spójna i logiczna. Oczywiście nie jest to dramat egzystencjalny, ale wprowadza pewną dawkę goryczy, która nie do końca klasyfikuje ten film jako efekciarską sieczkę. Baby Doll ucieka do swaita marzeń, nie z nudów, ale w wyniku krytycznej sytuacji w której się znalazła. Można uważać, że jest to jedynie pretekst do poprowadzenia fabuły w bardziej sensacyjny ton, jest w tym pewnie troche racji, choć dla mnie wydarzenia z psychiatryka są dobrym momentem do uspokojenia narracji i dania widzowi czasu na odetchnięcie, i przemyslenia.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przez sporą część filmu oprócz wybuchów i popisów kaskaderskich, mamy możliwość obserwować na ekranie piątkę pięknych kobiet. Kreacje te, jak i inne w tym filmie nie są może wybitne, ale w większości aktorzy są dobrze dobrani, a role zagrane na niezłym poziomie.  Jeśli chodzi o postacie, to mamy tutaj do czynienia z raczej podstawowymi ich typami. Są czarne charaktery, których naprawdę nie da się lubić, są postacie pozytywne, które potrafią zyskać naszą sympatie, do tego stopnia, że interesujemy się ich losem i kibicujemy w dalszych przygodach. Głównym zarzutem niezadowolonych widzów był brak realizmu w dziele Zacka Snyder’a.  O ile szukaniu realizmu w wizjach wydartych z głowy głównej bohaterki jest po prostu głupie, o tyle można zarzucić brak dopracowania scenariusza w warstwie świata prawdziwego przedstawionego w filmie. Nie ma tutaj większych dołków logicznych, ale niektóre rozwiązania, rzeczywiście mogą wydawać się nieco niedorzeczne.Zakończenie filmu, z rodzaju tych zaskakujących, nie spowodowało u mnie może efektu opadającej szczęki, ale na pewno powinno się spodobać osobom, które lubią być zaskakiwane. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Produkcja sygnowana nazwiskiem twórcy 300, czy Watchman jest przez wielu uznawana za przydługi teledysk, pretekst do pobawienia się efektami specjalnymi. Nie wiem czemu, ale ja tak nie uważam. Naprawdę doceniam, że reżyser od początku do końca wprowadza w życie swoją wizję filmu, który jako twór rozrywkowy spełnia swoje zadanie znakomicie.  Sucker Punch ma swoje mocne strony, a fani gier, fantasy i cięższego grania powinni być zachwyceni. W końcu nie zawsze możemy uczestniczyć w czyimś efektownie podrasowanym śnie. Mnie ta podróż pochłonęła totalnie, choć podobno nie powinna, dlatego trochę się wstydzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na zakończenie zostawiam was ze świetnym prologiem w rytmie psychodelicznego Sweet Dreams:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe allowfullscreen=&quot;&quot; frameborder=&quot;0&quot; height=&quot;270&quot; src=&quot;http://www.youtube.com/embed/nSG-6xc-T4U?fs=1&quot; width=&quot;480&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/8985747016575697535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/sucker-punch-troche-sie-wstydze-2.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/8985747016575697535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/8985747016575697535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/sucker-punch-troche-sie-wstydze-2.html' title='Sucker Punch (Trochę się wstydzę #2)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgHzYE04aspeDFxIwyL_o-ZLNcLV9Lj4qQCQiMRyi_D0_keuSib8dkEzqsM3-p4OkLzf39dEJ1rpNgMBR_CTKlhM_dtXYuVksDkBszhs9-4V7E0epCyf1EO9L9XReStrLuZLPKDCpB9uzTF/s72-c/sucker_punch_movie_poster_banner_smaller.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-8874019857803394931</id><published>2012-07-25T15:11:00.001+02:00</published><updated>2012-07-25T15:11:06.587+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Filmozjad"/><title type='text'>Łowca jeleni (Filmozjad #1)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVcQYA0X3eojwlXkuBAjMxdzyUVCOETzRJH6FC1YvcKVCDpjgUQPYidqf7vj3rYej0PtsRIuAEzmi647brwK4V9s5R6Zd7vHs1zg3BetXD3RCCjr5UzcQIJ08dcEkCvbkyGOtfdmaiOrck/s1600/deer_hunter.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVcQYA0X3eojwlXkuBAjMxdzyUVCOETzRJH6FC1YvcKVCDpjgUQPYidqf7vj3rYej0PtsRIuAEzmi647brwK4V9s5R6Zd7vHs1zg3BetXD3RCCjr5UzcQIJ08dcEkCvbkyGOtfdmaiOrck/s320/deer_hunter.jpg&quot; width=&quot;215&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepsze filmy opowiadające o wojnie zostały nakręcone wiele lat temu. Żaden &quot;Szeregowiec&quot;, czy też „Pułapka wojny” nie jest w stanie dorównać klasykom. Zmieniła się konwencja, a i tematy w większości zostały wyczerpane. Dzisiejsze filmy z tego gatunku to bardziej widowiska historyczno-batalistyczne, niż opowiadające o losie bezimiennych żołnierzy dramaty. Łowca jeleni udowadnia, że kiedyś o wojnie można było opowiadać bez nadmiernej liczby efektów specjalnych, a przy tym w sposób tak niezwykle prawdziwy, że widź na własnej skórze mógł odczuwać jej koszmar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film Michaela Cimino jest klasycznym dramatem w trzech aktach. Film otwiera wesele, w którym reżyser prawie bez słów portretuje zarówno całą społeczność, jak i każdego z bohaterów sugerując jego przyszłe losy. We wzajemnych spojrzeniach, drobnych gestach, pozornie nic nieznaczących rozmowach możemy poznać skomplikowana siatkę uczuć łączących grupę przyjaciół, którzy świetnie odnajdują się w tej sielankowej atmosferze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwinięcie filmu stanowi wojna, która spada na widza niespodziewanie i informuje go, że już nie ma od tego odwrotu. Krótki, ale niezwykle intensywny fragment na nowo określa relacje miedzy przyjaciółmi. Po wydarzeniach z Wietnamu nic już nie będzie takie samo,  dla tych, którzy tam byli, jak i dla tych, którzy zostali w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Epilog to swego rodzaju krajobraz po bitwie, obrazuje zniszczenia, jakich wojna dokonała w życiu bohaterów, oraz próbę powrotu do normalności. Okaleczeni na wszystkie możliwe sposoby ludzie starają się na nowo do siebie zbliżyć, by z bólem przekonać się, że są dla siebie obcy. Wojna zdefiniowała ich w zupełnie inny sposób. Całość zamyka zapadający w pamięć finał, odważny i kontrowersyjny, ale jakże potrzebny. W Łowcy jednak, nie chodzi o rozliczanie historii, ale o ludzi, którzy w niej uczestniczyli. Robert De Niro, Meryl Streep, John Savage, Christopher Walken, czy John Cazale stworzyli kreacje wybitne powodując, że film Cimino stał się pod względem gry aktorskiej dziełem niedoścignionym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Produkcja ta nie była wysokobudżetowa, nakręcony za około 15 mln dolarów film znacznie odbiega od innych tego typu, stworzonych w tamtych czasach. Twórców nie było, więc stać na rozbudowane sekwencje batalistyczne z udziałem setek żołnierzy i kilkunastu maszyn bojowych. Rozmach zastąpiono goryczą, a sceny wojenne, krajobrazami po bitwie, pokazującymi, do czego jest zdolna. Wojnę widzimy nie z perspektywy krwawych, widowiskowych potyczek, ale gry w rosyjską ruletkę. Jest to dość nowatorski sposób, który sprawdza się tutaj doskonale. Strach, niepewność, a przede wszystkim decydujący o wszystkim przypadek podkreślają bezsens i absurd wojny w Wietnamie. Są to uczucia przerażające, ale zarazem uzależniające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łowca jeleni jest produkcją, jakich już dzisiaj się nie kręci. Dla producentów XXI wieku nie do pomyślenia byłoby, aby nakręcić ponad trzy godzinny film wojenny, w minimalistycznym wydaniu. Powolna narracja, któa prowadzi widza od samego początku, aż do końca, pozostawiając go w samotności z istnym metlikiem w głowie. Takich filmów już się nie kręci, dlatego sami musimy do nich wracać. Zapewniam, że jest do czego.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/8874019857803394931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/owca-jeleni-filmozjad-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/8874019857803394931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/8874019857803394931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/owca-jeleni-filmozjad-1.html' title='Łowca jeleni (Filmozjad #1)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhVcQYA0X3eojwlXkuBAjMxdzyUVCOETzRJH6FC1YvcKVCDpjgUQPYidqf7vj3rYej0PtsRIuAEzmi647brwK4V9s5R6Zd7vHs1zg3BetXD3RCCjr5UzcQIJ08dcEkCvbkyGOtfdmaiOrck/s72-c/deer_hunter.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-7960570895991565211</id><published>2012-07-25T14:49:00.000+02:00</published><updated>2012-07-25T14:50:51.438+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Smash - miażdżąca nieprzewidywalność (Gały widziały #2)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiz1Gq4l3u_XEtEKH2r1ADA-Vw5TmXyPmO16dKHQszl4HY_5fcglj_-zSxwl0VKnalX6AsWWZKHGOw94qqbbdHCAFwiJE3mAiiKTJWjTUhBBUhKgooCi3imUZnOOHjjrMBhkKab0DNxZa9E/s1600/Smash-2.jpeg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;180&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiz1Gq4l3u_XEtEKH2r1ADA-Vw5TmXyPmO16dKHQszl4HY_5fcglj_-zSxwl0VKnalX6AsWWZKHGOw94qqbbdHCAFwiJE3mAiiKTJWjTUhBBUhKgooCi3imUZnOOHjjrMBhkKab0DNxZa9E/s320/Smash-2.jpeg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Gały widziały” to cykl mini recenzji o serialach, widzianych przeze mnie w ostatnim czasie. Krótko, zwięźle i na temat. Do bólu nieobiektywnie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
NBC nie ma ostatnio szczęścia do dramatów. Większość, z nich albo nie podoba się widzom, co powoduje ich szybkie zniknięcie z ramówki, albo też nie podobają się krytykom. Ten drugi wariant jest mniej brutalny w skutkach, ale także nie pomaga stacji, która w ten sposób traci renomę. Niestety jest jeszcze inna możliwość, istna kumulacja pecha. Serial nie zachwyca krytyków i jest dość obojętny dla ludzi przed telewizorami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takim właśnie pechowcem jest Smash, choć ten brak uwielbienia ze strony widzów jest może z mojej strony zbyt pochopnym stwierdzeniem, wszakże produkcja dostała zamówienie na kolejny sezon, a wśród dramatów NBC jest to spore wyróżnienie. Pewne jest, że serial przechodzi bez echa w telewizyjnym świecie, zupełnie niezasłużenie, bo gdy rozłożymy na czynniki pierwsze to co zaserwowano nam w pierwszych dziewięciu odcinkach dojdziemy do prostego wniosku: Ten serial zasługuje na leprze przyjęcie, a już na pewno na naszą uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jestem zdania, ze nie powinno oceniać się nowego serialu, jeśli nie obejrzy się całego sezonu. Dlatego tym razem będę stronił od recenzji a jedynie w kilku podpunktach wyjaśnię wszystkim nieznającym tej produkcji, co mnie w niej tak urzekło i skłoniło do oglądania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;1) Odtrutka na Glee&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety nie obejdzie się bez porównań. Musimy wszyscy zacisnąć zęby i przebrnąć prze punkt numer jeden.&lt;br /&gt;
Po pierwszych odcinkach, a nawet jeszcze przed premierą Smash wielu porównywało go do Glee, lub określało jako „Glee dla dorosłych/ dojrzałych” itp. Jest w tym trochę racji. Rzeczywiście serial jest przeznaczony dla innej widowni, ale poza gatunkiem musicalowym nic go nie łączy z dzieciakami ze szkoły McKinley’a. Wydawałoby się, że lepszym określeniem dla show stacji NBC będzie „Glee z fabułą”.  &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;2) Historia&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Główną osią fabuły nie jest, jak mylnie usiłują nam to wmówić oficjalne opisy serialu, rywalizacja  między dwoma artystkami o główną role w musicalu, a samo jego powstawanie. Nie trudno się domyślić, że jest to żmudna robota, dlatego właśnie takim zaskoczeniem była dla mnie fabuła. Osobiście spodziewałem się, że Karen typowana na główna bohaterkę zdobędzie role w pierwszych trzech epizodach, a w kilku następnych będziemy mogli podziwiać już gotowe przedstawienie. Twórcy podchodzą do tematu od bardziej realistycznej strony i pokazują nam pełen zawirowań, i niepewności  proces tworzenia produktu jakim jest Brodwayowski musical . Mają nam do pokazania bardzo wiele, co niesamowicie wzbogaca historie. Dodają do tego masę wątków pobocznych, które nie są pustymi zapychaczami, a pełnokrwistymi tematami, czasem nawet ciekawszymi od myśli przewodniej produkcji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;3) Muzyka&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Muzyka w serialu jest  ważną częścią, ale nie najważniejszą. Smash to przede wszystkim serial dramatyczny, dopiero potem musical. Takie proporcje dają twórcom większe pole manewru. Nie szufladkują produkcji ani w obrębie jej tworzenia, ani też jej odbierania przez widzów. Nie każdy przecież musi lubić musicale, dlatego muzyka w serialu jest, ale nie jest jego nachalną częścią. Karen i Ivy nie biegają jak potłuczone po mieście śpiewając „Empire State of Mind”, ani też nie jeżdżą taksówką w rytmie „Shut Up And Drive”.  Trzeba wspomnieć o piosenkach autorskich, pisanych z myślą o Smash.  Każda z nich jest wyjątkowa, klimatyczna i zwyczajnie świetna. Nie mam pojęcia kto za to odpowiada, ale należą mu się na pewno osobne brawa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;4) Bohaterowie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bohaterowie, tak jak i cała ta produkcja są nieszablonowi. Ma to oczywiście swój początek w świetnym scenariuszu, który serwuje nam, nie tyle co zwroty akcji, bo to bardziej pasuje do wytworów bardziej sensacyjnych, ale swego rodzaju zaskoczenia. Tysiące obejrzanych odcinków różnych  seriali powoli wydrążyło w mojej głowie schematy, od których opowieść o pewnym musicalu stroni i jest to chyba największy pozytyw jaki można znaleźć w dramacie NBC. Wachlarz osobowości, których starczyłoby na kilka seriali to istotna potęga. Na szczęście mimo, że jest ich tak dużo, nawet na chwilę nie robi się tłoczno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;5) Klimat i podsumowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jaki klimat powinien mieć serial o musicalu? Pewnie musicalowy. Niestety nie mam pojęcia jak taki wygląda, dlatego też muszę zdać się na intuicję, oraz zamysł twórców i uwierzyć na słowo temu co widzę, słyszę, i czuję. Nie da się ukryć, że jest to coś nowego, oryginalnego i co najważniejsze wciągającego. Przede mną jeszcze sześć odcinków tego sezonu. Już wiemy, że powstanie następny, więc pozostaję czekać na więcej, bo jest na co.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/7960570895991565211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/smash-miazdzaca-nieprzewidywalnosc-gay.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/7960570895991565211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/7960570895991565211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/smash-miazdzaca-nieprzewidywalnosc-gay.html' title='Smash - miażdżąca nieprzewidywalność (Gały widziały #2)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiz1Gq4l3u_XEtEKH2r1ADA-Vw5TmXyPmO16dKHQszl4HY_5fcglj_-zSxwl0VKnalX6AsWWZKHGOw94qqbbdHCAFwiJE3mAiiKTJWjTUhBBUhKgooCi3imUZnOOHjjrMBhkKab0DNxZa9E/s72-c/Smash-2.jpeg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-811021636559885464</id><published>2012-07-25T14:30:00.001+02:00</published><updated>2012-07-25T14:34:24.764+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Gały widziały"/><title type='text'>Hank i Frank słabiej niż poprzednio (Gały Widziały #1)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhe74Jb_hqUQHhvOVcvn2hfkVLihc0xg2NFTyFweBjFwYE_6I5mLVn0o2zYL-55o97IPj-GXjqHfJObqVrkovURauGUf7nErGc96siNYc0lK59Om_PrUBE_-fcOmx49Qw6v6o9Fvu98MCZh/s1600/Californication-californication-18323100-1280-1024.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;256&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhe74Jb_hqUQHhvOVcvn2hfkVLihc0xg2NFTyFweBjFwYE_6I5mLVn0o2zYL-55o97IPj-GXjqHfJObqVrkovURauGUf7nErGc96siNYc0lK59Om_PrUBE_-fcOmx49Qw6v6o9Fvu98MCZh/s320/Californication-californication-18323100-1280-1024.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Gały widziały” to cykl mini recenzji o serialach, widzianych przeze mnie w ostatnim czasie. Krótko, zwięźle i na temat. Do bólu nieobiektywnie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stacja Showtime słynie ze świetnych produkcji. Nie jest to dla was pewnie żadna prawda objawiona, tak po prostu jest. Mówi się nawet, że Showtime „złych seriali nie robi”, a już na pewno nie robi złych komediodramatów.  Ta opinia powoli zacznie się zmieniać  po ostatnich wybrykach Hanka i Franka, czyli złotych dzieci amerykańskiej kablówki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jako pierwszego na dywanik wzywam Hanka Moody’ego. Myślę, że nikomu nie trzeba go przedstawiać, bo Californication to żywa legenda. Ten serial zmienił oblicze telewizji, jak wcześniej robili to (możesz w trochę większym stopniu) panowie z Ekipy i panie z Wielkiego Miasta. Po czterech niezaprzeczalnie świetnych sezonach, w których oczywiście można było znaleźć słabsze elementy, teraz ten czar prysł. W 2012 roku zawitał do nas bardzo bezpłciowy sezon  piaty. Californication zawsze można było coś zarzucić, ale nikt nie odważyłby się powiedzieć, że przygody Hanka są nudne. Po ostatnich 12 odcinkach ja stwierdzam to wszem i wobec. Twórcy wyraźnie zmienili kierunek serialu, jego formę i treść. Może nie powinienem mieć do nich pretensji, że po 4 sezonach wprowadzają zmiany, jednak nie mogę im wybaczyć tak radykalnej rewolucji. Co najbardziej się zmieniło? A no właśnie sam Hank. Nasz kochany pisarz seksoholik, mimo że dalej zmęczony życiem, został kompletnie pozbawiony uroku i… jaj. Przez tą jedną decyzje cała historia straciła swój urok i klimat. Moody stał się człowiekiem, na którego już nie ma ochoty się patrzeć. Jego nowe przygody są jedynie marną kopią starych, jego problemy nie są już naszym zmartwieniem, a jago błysk w oku zniknął bezpowrotnie. Scenarzyści co prawda serwują nam naszego erotomana po 3 letniej przerwie, jednakże zmiana jego zachowania przez ten czas jest mało przekonująca. Główny bohater przez większość odcinków miota się jak odrętwiały bez pomysłu na siebie. Oczywiście brak pomysłu na własną osobę nie musi być wadą, o ile mają go scenarzyści, a w tym wypadku doskonale widać, że są całkiem bezradni.  Znaczący motyw sezonu, czyli relacje Hanka i Karen prowadzone są nieudolnie. Wszystko pachnie klasycznym odgrzewanym kotletem.  Jestem ciekaw ile jeszcze nieprowadzących do niczego perypetii tych dwojga zaserwują nam twórcy. W piątej odsłonie zawodzi nawet to co zawsze czyniło ten serial o dwa poziomy lepszym, czyli drugi plan. Nowi znajomi są kompletnie bez wyrazu. Próba pokazania młodszej wersji Hanka Moodego jest umiarkowanie udana, a wkroczenie do świata Czarnych Braci jest już kompletną porażką.  Jedynym człowiekiem, który nie zawodzi jest mój ulubieniec Charlie Runkle, jak zawsze dbający o humor widza. Boje się jednak, że tak poważne eksploatowanie tej postaci może jej zaszkodzić w następnych sezonach przez samoczynne wypalenie się pomysłów, jak to ma teraz miejsce w przypadku Hanka. Podsumowując, twórcy znacznie obniżyli poprzeczkę, dając nam produkt wybrakowany. Brak pomysłów na rozwój postaci pokazuje nam, że serial wyczerpał już swoją formułę i w następnych sezonach może być coraz gorzej, choć nie musi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-8C1HB_45tO09f4h38uB6FaRpNCt-bYHWisMAekZZrlzFEQapTmNZGthBn5I7VM8SPLaCG-WX34Ccc_Gp0BibJUeRMowgb2PracmdyBVZ46lIa3IARsXS_L86bUymMT-bAB95eMk5G2S4/s1600/cast.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;240&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi-8C1HB_45tO09f4h38uB6FaRpNCt-bYHWisMAekZZrlzFEQapTmNZGthBn5I7VM8SPLaCG-WX34Ccc_Gp0BibJUeRMowgb2PracmdyBVZ46lIa3IARsXS_L86bUymMT-bAB95eMk5G2S4/s320/cast.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po tej małej rozgrzewce w narzekaniu przyszedł czas na prawdziwą lawinę krytyki, gdyż teraz zajmę się Frankiem Gallagherem i jego szaloną rodzinką. Tym razem naprawdę będzie krótko. Drugi sezon Shameless jest prawdziwym ewenementem wśród seriali z wyższej półki. Rzadko bowiem zdarza się, żeby po wyśmienitym pierwszym sezonie serialu, drugi był tak znacząco słabszy. Co tam znacząco, druga odsłona jest przeraźliwie słaba. Zawodzi każdy element, który znamy z poprzedniego roku. Humor nie śmieszy, fabuła nie wciąga, niesamowite przygody przekraczają do niemożliwości granice prawdopodobieństwa i dobrego smaku. W poprzednim sezonie wszystko było dobrze wyważone. Poziom patologii sięgał sufitu, ale było w tym sporo świeżości. Bohaterowie mieli od początku zaburzony radar moralny i wcale tego nie kryli, a widzom to nie przeszkadzało, dalej czuliśmy sympatie do każdego z osobna. Tym razem twórcy idą dalej, doprowadzając do sytuacji, w których nasi ulubieńcy, którzy już wcześniej robili rzeczy straszne, stają się nagle rasowymi mordercami. Nie jestem zagorzałym wyznawcą miłosierdzia, nie mam nic do takiego postępowania w serialach, czy filmach, ale wszystko musi mieć swój cel i przede wszystkim sens. Tutaj tego nie ma. Na szczęście kilka pozytywnych cech, które spowodowały, że pokochałem ten chory wytwór angielskiej wyobraźni, pozostało i dalej świetnie się rozwija. Aktorstwo stoi na poziomie wybitnym i o ile w przypadku ról prowadzonych przez dorosłych aktorów to nie powinno dziwić, o tyle w przypadku kreacji młodszych nie jest codziennością, nawet w amerykańskiej telewizji. Kilka wątków fabularnych nie odbiega jakością od tych zaserwowanych nam rok wcześniej, ale niestety jest to zdecydowana mniejszość.  Coś ewidentnie uciekło z tego serialu, i prawdopodobnie znam tego powód. Jeśli wierzyć plotce, której niestety nie miałem okazji zweryfikować, drugi sezon Shameless jest kręcony według całkiem nowego scenariusza, i znacząco odbiega od swojej angielskiej, oryginalnej wersji. Fan kopiowania formatów ze mnie żaden, ale pierwszy sezon pokazał, że chyba lepiej kopiować ideał, niż próbować stworzyć go od nowa. Serial ma kilka drobnych plusów, które mimo, że przygniecione wieloma minusami dalej skłania do czekania na nowe odcinki, choćby ze względu na pierwsze 12 epizodów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będę silić się na chwytliwe podsumowanie. Oba te seriale zawiodły mnie w tym roku, jak żadne inne. Szczególnie dziwi mnie forma Shameless, gdyż słabsze sezony zdarzają się zazwyczaj po wyczerpaniu pomysłów i zmęczeniu materiału, a na to jest chyba za wcześnie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/811021636559885464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/gay-widziay-to-cykl-mini-recenzji-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/811021636559885464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/811021636559885464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/gay-widziay-to-cykl-mini-recenzji-o.html' title='Hank i Frank słabiej niż poprzednio (Gały Widziały #1)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhe74Jb_hqUQHhvOVcvn2hfkVLihc0xg2NFTyFweBjFwYE_6I5mLVn0o2zYL-55o97IPj-GXjqHfJObqVrkovURauGUf7nErGc96siNYc0lK59Om_PrUBE_-fcOmx49Qw6v6o9Fvu98MCZh/s72-c/Californication-californication-18323100-1280-1024.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-2878585921908827416</id><published>2012-07-25T13:56:00.000+02:00</published><updated>2012-07-25T14:44:10.835+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Trochę się wstydzę"/><title type='text'>Pamiętniki Wampirów (Trochę się wstydzę #1)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMy76qRBjJV8WscIHdyGrdiCtU8a5GZU4Gak9kEFNEhzlbQiXlnig1IgrMYKzejwrhFpdQYVBuuOhU99C59rb6LBjdL7Ps9pt_cSfB0h8035OeZM3X8DrOX9XeUrxtYmbf0t-G03FaKZcX/s1600/FldDY.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;212&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMy76qRBjJV8WscIHdyGrdiCtU8a5GZU4Gak9kEFNEhzlbQiXlnig1IgrMYKzejwrhFpdQYVBuuOhU99C59rb6LBjdL7Ps9pt_cSfB0h8035OeZM3X8DrOX9XeUrxtYmbf0t-G03FaKZcX/s320/FldDY.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest kilka takich seriali i kilkaset takich filmów, które oficjalnie uznawane są za niewarte uwagi porządnego znawcy tematu. Ogłoszenie wszem i wobec, że podoba nam się film, czy serial powszechnie uznawany za gniot lub papkę dla nastolatków może nam później zaszkodzić w „wielkiej karierze” internetowego recenzenta. Jestem pewien, że z moimi umiejętnościami pisania nigdy „wielkiej kariery” nie zrobię, dlatego jestem w stanie ujawnić moją tajna listę produkcji, które nie powinny mi się podobać.&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Pamiętniki Wampirów&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
Już słyszę te (damskie) głosy sprzeciwu: Przecież to dobry serial! Nie ma się czego wstydzić. Jestem w stanie zgodzić się z pierwszym zdaniem. Z drugim już będę miał problemy, bo o ile o jakości tej produkcji można dyskutować, to o jej targecie można powiedzieć tylko jedno. Oficjalnie jest to serial dla nastolatek. Tych prawdziwych i kobiet, które czują się jakieś 10 lat młodziej. Nieoficjalnie jest troszkę inaczej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiem, że miałem pisać o tym czego nie wypada oglądać recenzentom, a nie facetom, ale przecież jedno nie wyklucza drugiego. Przynajmniej w tym wypadku. Nie łatwo przyznać się mężczyźnie, że ogląda miłosne rozterki istot nadprzyrodzonych, które jeszcze nie skończyły liceum. Wystarczy spojrzeć na wpisy z Pamiętnikowego forum filmwebu. Kto znajdzie tam post pisany przez faceta, dostanie cukierka!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O czym są Pamiętniki Wampirów? Prościej będzie chyba napisać czym są, a nie o czym. Jeśli ktoś miał okazję zobaczyć Czystą Krew i Zmierzch( szczęśliwcy skończyli oglądać na pierwszej części, która nie jest tak słaba jak mogłoby się wydawać) to z łatwością mogę mu powiedzieć, że jest to twór ze świata pomiędzy. Jest krew, flaki, ofiary bez głowy, szczypta scen erotycznych, ale także szkolne problemy, klimat małego miasteczka i dzieci udające dorosłych, grane przez dorosłych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co mnie urzekło? Co sprawiło, że polubiłem serial zupełnie nie przeznaczony dla mnie? Chyba, jedynie to, że ostatnie zdanie nie jest prawdą. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale Pamiętniki są jak najbardziej tworem, który powinien podobać się facetom. Ma wszystko to co sprawdziło się w Czystej Krwi i wszystko czego zabrakło w opowieściach o Edwardzie. Oczywiście na pierwszym planie mamy dość ckliwą historyjkę o niemożliwej miłości, ale podaną widzom w o wiele bardziej strawny sposób. Twórcy wykorzystują możliwości jakie daje serial telewizyjny. Przygotowali scenariusz (bazujący na podobno bardzo słabej książce), który daje frajdę z oglądania nawet tym, których wątki romantyczne w ogóle nie interesują. W Pamiętnikach jest to czego nie ma w ogóle w Sadze Zmierzch, a czego nadmiar można podziwiać w Czystej Krwi – jest akcja. W życiu Eleny dzieje się tyle ile powinno się dziać w dobrym kinie sensacyjnym. Serial łączy w sobie elementy dramatu, horroru, thrillera, dodając do tego w dobrych proporcjach elementy młodzieżowe i przede wszystkim komediowe. Postacie są ciekawe, niektóre dość stereotypowe, inne mniej. Co najważniejsze nie są one na siłę ugrzeczniane, lub przedstawiane jako święte i nieskazitelne, a nawet jeśli to nie trwa to długo, i jest to kolejny plus, który czyni tą produkcje ciekawą. Lepiej niż w Czystej Krwi rozwiązano sprawę elementów fantastycznych jeśli chodzi o wizję wampiryzmu i wilkołactwa. Cała mitologia jest ciekawa i spójna, a powolne jej odkrywanie wraz z bohaterami serialu może dawać widzom wiele frajdy. O wiele atrakcyjniej przedstawiono także istoty nadprzyrodzone. Ich ilość nie przytłacza tak jak w serialu stacji HBO, w którym to brakuje już tylko Wróżki Zębuszki. W opowieści z Mistic Falls zamiast kreować całkiem nowe stwory, twórcy w dobrym tempie wprowadzają po prostu silniejszych przeciwników, a sposoby i próby ich pokonania, dają świetny materiał na wiele odcinków, co bardzo dobrze widać w sezonie drugim, oraz aktualnie emitowanym sezonie trzecim. Oczywiście produkcja ta ma kilka wad, w większości wynikających z formy serialu i konwencji jaką jest ten gatunek. Każdy więc znajdzie w niej kilka elementów, które mniej lub bardziej mu przeszkadzają. Mnie na przykład doprowadza do śmiechu życie kulturalne w Mistic Falls. W niemal każdym odcinku bohaterowie udają się na huczne przyjęcie, bal, lub festyn z coraz to dziwniejszych okazji. Możliwe, że tak żyje się w USA, w stanie Virginia. Nie chcę tego negować, choć wydaję mi się, że czasem brakuje scenarzystom pomysłów na poprowadzenie swoich postaci w tym codziennym życiu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba czas już podsumować ten i tak już za długi wpis. Pamiętniki Wampirów to serial lubiany i dobrze oceniany przede wszystkim przez kobiety. Mężczyźni raczej omijają go szerokim łukiem, a recenzenci i  serialomaniacy oceniają go dość nisko doszukując się wad w miejscach gdzie raczej nie powinni. Bo czy właściwym zarzutem jest fakt, że serial młodzieżowy jest naiwny i… młodzieżowy? Produkcja ta oferuje wiele ciekawych elementów, które mogą spodobać się nawet antyfanom tego typu produkcji, dlatego myślę, że warto czasami przymknąć oko na kilka spraw.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/2878585921908827416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/pamietniki-wampirow-troche-sie-wstydze-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2878585921908827416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/2878585921908827416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/pamietniki-wampirow-troche-sie-wstydze-1.html' title='Pamiętniki Wampirów (Trochę się wstydzę #1)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMy76qRBjJV8WscIHdyGrdiCtU8a5GZU4Gak9kEFNEhzlbQiXlnig1IgrMYKzejwrhFpdQYVBuuOhU99C59rb6LBjdL7Ps9pt_cSfB0h8035OeZM3X8DrOX9XeUrxtYmbf0t-G03FaKZcX/s72-c/FldDY.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6275066163638171710.post-3295885450973608280</id><published>2012-07-24T13:20:00.000+02:00</published><updated>2012-07-25T13:39:24.309+02:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Zostałem namówiony"/><title type='text'>Gniew Tytanów 3D (Zostałem namówiony #1)</title><content type='html'>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;
&lt;a href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1_l5Ur7bC3jsVWn6IWlIkBzCrUWQo5QekfdQ49XU5_rjsGA7JCUO2hrFw183272wPsZb31BBqoNTgAl1F7UkkjNmDKawF-AKd6fjRNtpUjNal9VOTOcAuceEX2iR6I-h4bT4PjyU_lAo3/s1600/gniew3.jpeg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; height=&quot;182&quot; src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1_l5Ur7bC3jsVWn6IWlIkBzCrUWQo5QekfdQ49XU5_rjsGA7JCUO2hrFw183272wPsZb31BBqoNTgAl1F7UkkjNmDKawF-AKd6fjRNtpUjNal9VOTOcAuceEX2iR6I-h4bT4PjyU_lAo3/s320/gniew3.jpeg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Zazwyczaj idąc do kina z przyjaciółmi mam niskie szanse na wybór repertuaru. Na dodatek w kinie zjawiamy się w godzinach bardziej nocnych niż wieczornych, więc nie ma już w czym wybierać. Tak stało się i tym razem. Zostałem namówiony...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Gniew Tytanów 3D&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie powiem, że broniłem się przed tym filmem rękami i nogami, bo byłoby to kłamstwo. Tak na prawdę nie miałem nic przeciwko wylewającym się z ekranu efektom specjalnym na dobre zakończenie weekendu. Alternatywą dla opowieści o mitycznych herosach były, co prawda o wiele mniej mityczne Igrzyska (Śmierci), ale jako, że wieczór był typowo męski, a opinie o filmie Rossa oscylowały między nudny a nielogiczny, wybraliśmy sieczkę w 3D.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trójwymiar to chyba dobry aspekt na rozpoczęcie tej recenzji(?). Bo, o czym można właściwie pisać, oceniając tego typu kino? Cała głębia płynąca z filmu to nie rozterki moralne bohaterów, ani przedstawienie mitologicznych realiów tamtych czasów. Cała głębia to 3D. Jeśli ktokolwiek spodziewa się, że jakiś stwór wyskoczy na niego z wielkiego ekranu to raczej będzie zawiedziony. Najlepsze efekty 3D z całego seansu to reklama technologii trójwymiarowych firmy Sony tuż przed rozpoczęciem seansu. Gniew Tytanów tak jak i Starcie Tytanów zostały przekonwertowane tak, aby widz mógł zapłacić za bilety trochę więcej niż powinien. O ile w pierwszej części było to karygodne, o tyle w drugiej jest to nieco usprawiedliwione. Efekty specjalne w filmie są dużo lepsze niż w części pierwszej, choć zdarzyło się też kilka słabszych momentów. Raz w stronę widowni posypały się kamienie, ale to jedyny taki moment w całym Gniewie Tytanów. Jakie jest więc 3D w tym filmie? Takie jak w większości: oszukane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto też o dziwo wspomnieć o fabule. Nie jest może bardzo wyszukana, czy oryginalna, ale na pewno spójna i w miarę logiczna. Zdarzają się oczywiście jakieś niedociągnięcia, ale nie wpływają one na ogólny odbiór filmu.  Zazwyczaj oglądając tego typu tytuły, pod nosem marudzę, gdy któraś z postaci postępuje niedorzecznie, lub fabuła wygląda bardziej na parodię niż na pełnoprawne kino. Tym razem obyło się bez tego a to dobry znak, bo frajda z oglądania efektów była nie niepokojona.  Sam scenariusz jest schematyczny. Jest cel, misja, wyprawa. Pojawiają się postacie, konflikty, problemy, trochę humoru, walka o rodzinę i obowiązkowy romans. Nie jest to wada, bo wątpię by ktokolwiek spodziewał się czegoś więcej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wprawdzie w połowie seansu byłem już raczej znudzony nadmiarem akcji i wybuchów, a zwroty fabularne ograniczyły się do ich braku (no może był jeden, gdy na początku okazuję się, że jedna z postaci jest zdrajca), więc uznaję ten film za neutralny(ani dobry, ani zły).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy mogę polecić Gniew Tytanów? Chyba tak, szczególnie, jeśli komuś podobała się cześć pierwsza, która według mnie była gorsza w każdym aspekcie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/feeds/3295885450973608280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/gniew-tytanow-3d.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/3295885450973608280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6275066163638171710/posts/default/3295885450973608280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://seanskrytyczny.blogspot.com/2012/07/gniew-tytanow-3d.html' title='Gniew Tytanów 3D (Zostałem namówiony #1)'/><author><name>Anonymous</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06331541360931226499</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='https://img1.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh1_l5Ur7bC3jsVWn6IWlIkBzCrUWQo5QekfdQ49XU5_rjsGA7JCUO2hrFw183272wPsZb31BBqoNTgAl1F7UkkjNmDKawF-AKd6fjRNtpUjNal9VOTOcAuceEX2iR6I-h4bT4PjyU_lAo3/s72-c/gniew3.jpeg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>