<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;DkQFQnw9eSp7ImA9WhVTGEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474</id><updated>2012-03-04T10:45:13.261+01:00</updated><category term="Massaya" /><category term="czerwone" /><category term="Biedronka" /><category term="francja" /><category term="cabernet sauvignon" /><category term="Winestory" /><category term="Sycylia" /><category term="vino frizzante" /><category term="insolia" /><category term="korek" /><category term="Winicjatywa" /><category term="spacer" /><category term="Alzacja" /><category term="Egri Bikaver" /><category term="barolo" /><category term="pinot blanc" /><category term="merlot" /><category term="porażka" /><category term="prosecco." /><category term="tempranillo" /><category term="Gavi" /><category term="gewurztraminer" /><category term="Chianti" /><category term="Grecja" /><category term="Australia" /><category term="semillon" /><category term="jura" /><category term="beaujolais nouveau" /><category term="McGuigan" /><category term="Węgry" /><category term="N900" /><category term="reisling" /><category term="Real" /><category term="wino" /><category term="Icardi" /><category term="syrah" /><category term="Cava" /><category term="Hugh Johnson" /><category term="Nokia" /><category term="książka" /><category term="argentyna" /><category term="Haut-Medoc" /><category term="Polska" /><category term="kuchnia" /><category term="Cothes du Rone" /><category term="Retsina" /><category term="białe" /><category term="Burgundia" /><category term="Veneto" /><category term="Mołdawia" /><category term="Liban" /><category term="przewodnik" /><category term="Winne wtorki" /><category term="Chile" /><category term="gruner veltliner" /><category term="Grand Prix" /><category term="Barcelona" /><category term="RPA" /><category term="Pfalz" /><category term="Portugalia" /><category term="Czas Wina" /><category term="Muga" /><category term="vermentino" /><category term="beaujolais" /><category term="prosecco" /><category term="Tempus Two" /><category term="wino mundial" /><category term="saperavi" /><category term="piemont" /><category term="sauvignon blanc" /><category term="riesling" /><category term="pinot noir" /><category term="beaujolais villages" /><category term="wino francja bordeaux" /><category term="Gruzja" /><category term="Hiszpania" /><category term="eksperyment" /><category term="Bordeaux" /><category term="Kalifornia" /><category term="targi" /><category term="Lidl" /><category term="Pauillac" /><category term="musujące" /><category term="przepis" /><category term="gemischter satz" /><category term="viognier" /><category term="La Ganghija" /><category term="Carmeneree" /><category term="Magazyn Wino" /><category term="chardonnay" /><category term="Winnica Płochockich" /><category term="Toskania" /><category term="Palatynat" /><category term="primitivo" /><category term="piwniczka" /><category term="degustacja" /><category term="tokaj" /><category term="montepulciano d'abruzzo" /><category term="Enoteka Polska" /><category term="biale" /><category term="Cimarosa" /><category term="Nowa Zelandia" /><category term="chiny" /><category term="włochy" /><category term="gotowanie" /><category term="Langwedocja" /><category term="furmint" /><category term="Niemcy" /><category term="gamay" /><category term="medoc" /><category term="Cahors" /><category term="shiraz" /><category term="Chateauneuf -du-pape" /><category term="Vinho Verde" /><category term="Amarone" /><category term="Rioja" /><category term="gadżet" /><category term="barbera" /><category term="mundial" /><category term="Malbec" /><category term="Barbaresco" /><category term="Wino słodkie" /><title>Uncle Matt in Travel</title><subtitle type="html" /><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>142</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/blogspot/yTasz" /><feedburner:info uri="blogspot/ytasz" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;DkQFQnw9fCp7ImA9WhVTGEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-4082125162232428782</id><published>2012-03-04T02:35:00.000+01:00</published><updated>2012-03-04T10:45:13.264+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-03-04T10:45:13.264+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Carmeneree" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Chile" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="argentyna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Malbec" /><title>Służba.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NVDd2qh9bAUMR0khm0SWUMB2kqE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NVDd2qh9bAUMR0khm0SWUMB2kqE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NVDd2qh9bAUMR0khm0SWUMB2kqE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/NVDd2qh9bAUMR0khm0SWUMB2kqE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Służba nie drużba, jak to mówią, więc jak trzeba to trzeba. Albo jak mawiał jeden z naszych prezydentów - "Nie chcę, ale muszę". Los zwany dyspozyturą wysłał mnie na przymusową wycieczkę do Głogowa, co wkur... mnie o tyle, że na ten dzień (3. marca) przypadały 6. urodziny mojej ukochanej córki. Zamiast spędzać dzień z rodziną tłukłem się po polskich bezdrożach do miasta, którego nazwa pochodzi od słowa glogh, które oznacza cierń lub kolec. I jak korona cierniowa Chrystusa, tak mnie decyzyjny kolec dyspozytury uwierał mocno, wyzwalając poczucie krzywdy, którego tak silnie nie doznałem już dawno.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QjuqskdquEE/S0UdbPokeHI/AAAAAAAAA_Y/ojSNcpCDBLk/s1600/Korek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-QjuqskdquEE/S0UdbPokeHI/AAAAAAAAA_Y/ojSNcpCDBLk/s400/Korek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale trzeba się było ogarnąć, a potem jakoś pocieszyć. Na szczęście Hotel Qubus okazał się przyzwoity (w dodatku nie miałem współlokatora), a naprzeciwko niego znajdowała się stacja benzynowa Statoil, w której o każdej porze dnia i nocy można zaopatrzyć się w wina. WINA!? &amp;nbsp;- krzyknąłby ktoś słysząc te słowa, ale ja odpowiedziałbym spokojnie - TAK, WINA - bo w odróżnieniu od stacji warszawskich można w Głogowie kupić przyzwoite wina Torresa (i te z Hiszpanii, i te z Chile), jak również argentyńskie Trivento.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chętni na nie się znaleźli, karty płatnicze poszły w ruch i choć obsługa gotowa była wzywać ochronę słysząc słowa CARMENERE i MALBEC, to szczęśliwie udało nam się opuścić stację, bez uszczerbku dla zdrowia, ale z siatką win w ręku.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Carmenere to oczywiście Santa Digna Torresa. Wino o typowym dla tego szczepu aromacie jeżyn i porzeczek, choć współuczestnicy niedoli wspominali też o wiśni i agreście nawet, jak również waniliowym posmaku francuskiej beczki, nazywając ją dębową dechą. Porządne "3+" w skali pięciostopniowej.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na więcej zasługiwało Trivento, wino ze szczepu malbec (Golden Reserve 2007), któremu ja przyznałbym mocną czwórkę z perspektywą podniesienia oceny w przyszłości. Teraz przeszkadzał mi nieco waniliowy posmak, którego nie zapamiętałem degustując rocznik 2006, o którym &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/10/czyste-zoto.html"&gt;pisałem już kiedyś tu.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ciekawa rozmowa z kompanami i pyszne wina osłodziły mi jakoś gorycz rozłąki z rodziną. To było widać na zewnątrz. Niewidoczny dla przyjaciół ból serca łagodziłem ciepłymi wspomnieniami o tych wszystkich dobrych i tych trochę mniej dobrych wyczynach mojej Lenki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Z dalekiego Głogowa życzę Ci córuniu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
----------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
ps. Zdjęć etykiet nie zrobiłem, ale zainteresowane nimi osoby znajdą je na stronach producentów:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.torreschile.com/"&gt;www.torreschile.com&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.trivento.com/"&gt;www.trivento.com&lt;/a&gt; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-4082125162232428782?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/tb2YeQHLD9A" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/4082125162232428782/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/03/suzba.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4082125162232428782?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4082125162232428782?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/tb2YeQHLD9A/suzba.html" title="Służba." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-QjuqskdquEE/S0UdbPokeHI/AAAAAAAAA_Y/ojSNcpCDBLk/s72-c/Korek.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/03/suzba.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIDQHo4eSp7ImA9WhVTE08.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-7739710642948869913</id><published>2012-02-26T23:06:00.000+01:00</published><updated>2012-02-27T07:02:51.431+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-27T07:02:51.431+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="białe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bordeaux" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Real" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Burgundia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Australia" /><title>Weekendowo.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zmbe2v37I_601svk9PlI58aNPuo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zmbe2v37I_601svk9PlI58aNPuo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zmbe2v37I_601svk9PlI58aNPuo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/Zmbe2v37I_601svk9PlI58aNPuo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Mogłem się tego spodziewać, ale nigdy nie można mieć pewności. Wolny dzień, co tam dzień - cały weekend wolny - to u mnie zdarza się ostatnio rzadko. Dobry to czas, by po kilku dniach przedpostnej posuchy sięgnąć po jakieś wino. Żona oznajmiła, że odniosła sukces w pracy, a sukcesy opijamy bąbelkami, i chociaż miłośnikiem bąbelków nie jestem z przyjemnością otworzyliśmy australijskie wino musujące od znanego producenta Jacob's Creek. Wino supermarketowe, znane wszystkim, nic specjalnego, da się bez problemu pić, choć miałem wrażenie, że trochę mokrym kartonem zajeżdżało, ale żona stwierdziła, że się mylę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8GBA6n_w7uQ/T0qqXj8rAoI/AAAAAAAAB8c/35GRnkfu_8o/s1600/Jacobs_Creek_Brut_Cuvee.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-8GBA6n_w7uQ/T0qqXj8rAoI/AAAAAAAAB8c/35GRnkfu_8o/s400/Jacobs_Creek_Brut_Cuvee.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jacob's Creek Brut Cuvee&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chardonnay, Pinot Noir&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Real - 28 zł (zakup własny, płaciła żona)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alk. 11%&lt;/div&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Bąbelki się skończyły, więc otworzyłem Chablis (Domaine Vrignaud, Les Champreaux) z rocznika 2009. Powiew świeżości i wszechobecna wanilia, w zapachu i w smaku. W tym przypadku byliśmy z moją żoną jednogłośni, podobnie zresztą o winie wyrażał się sam producent na internetowej stronie (&lt;a href="http://www.domaine-vrignaud.com/"&gt;www.domaine-vrignaud.com&lt;/a&gt;). Informacje na firmowej stronie są wyjątkowo dokładne, producentowi należy się za to ogromny szacunek. Przyznam się szczerze, że choć większą miłośniczką tego wina okazała się żona, to ja mam ochotę na inne wina Vrignaud'a, właśnie dlatego, że ujął mnie swą nadzwyczajną skrupulatnością.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ufiQq1Mlsdo/T0qqm5gekeI/AAAAAAAAB8k/8zcHtEomElM/s1600/Domaine_Vrignaud_Les_Champreaux_2009.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-ufiQq1Mlsdo/T0qqm5gekeI/AAAAAAAAB8k/8zcHtEomElM/s400/Domaine_Vrignaud_Les_Champreaux_2009.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
Domaine Vrignaud, Les Champreaux, 2009&lt;br /&gt;
Chardonnay&lt;br /&gt;
Winestory - 85 zł (zakup własny - 29.01.2012)&lt;br /&gt;
alk. 12,5%&lt;br /&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
No, ale atrakcją wieczoru, przynajmniej dla mnie okazało się bordoskie Chateau Citran z roku 1975. Dla przypomnienia dodam, że to rok urodzenia mojej małżonki. Piliśmy już kiedyś wino z tego rocznika - było to &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/12/rocznik-1975.html"&gt;Chateau Colombier-Monpelou&lt;/a&gt;. Citran zrobiło jednak na mnie dużo większe wrażenie. Przede wszystkim nie miałem problemów z otwarciem butelki, uważni czytelnicy zapewne pamiętają, że korek od Colombier-Monpelou był tak miękki, że dolna jego część oderwała się od reszty przy wkręcaniu śruby korkociąga i trochę narobiła bałaganu w płynie. W przypadku Citran korek był wymieniony na nowy u producenta i był w doskonałym stanie, przy okazji wino zostało na miejscu sprawdzone i uznano, że może trafić na rynek będąc w doskonałym stanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g7gSkxv5sX0/T0qq2z9bSRI/AAAAAAAAB8s/GG5PQ2I2DTU/s1600/Chateau_Citran_1975.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-g7gSkxv5sX0/T0qq2z9bSRI/AAAAAAAAB8s/GG5PQ2I2DTU/s400/Chateau_Citran_1975.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wrażenia zapachowe były bardzo bogate - czerwone owoce (głównie porzeczka, trochę jeżyny), wędzony boczek, skóra, odrobina zadbanej stajenki. W połączeniu z mocnymi, kredowymi garbnikami całość tworzyła naprawdę niesamowitą mieszankę. Zaskakująca była żywotność i sprężystość tego wina, mając teraz porównanie mogę powiedzieć, że Colombier-Monpelou było przy Citran nader wątłe, rozlazłe, bez krzty werwy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jedno z lepszych win jakie miałem okazję pić do tej pory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--ZdujQomvgs/T0qq--uZEmI/AAAAAAAAB80/86lBHHKgRp4/s1600/Chateau_Citran_1975_01.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/--ZdujQomvgs/T0qq--uZEmI/AAAAAAAAB80/86lBHHKgRp4/s400/Chateau_Citran_1975_01.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;/div&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
Chateau Citran, 1975&lt;br /&gt;
58% Cabernet Sauvignon, 42% Merlot&lt;br /&gt;
Winestory - 199 zł (zakup własny - 07.06.2011)&lt;br /&gt;
--------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qrAgIdvIdJw/T0qrGC0k3QI/AAAAAAAAB88/ns9VwTX3qPo/s1600/Chateau_Citran_1975_02.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-qrAgIdvIdJw/T0qrGC0k3QI/AAAAAAAAB88/ns9VwTX3qPo/s400/Chateau_Citran_1975_02.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br class="Apple-interchange-newline" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-7739710642948869913?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/QwFi-cXF1HY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/7739710642948869913/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/weekendowo.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7739710642948869913?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7739710642948869913?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/QwFi-cXF1HY/weekendowo.html" title="Weekendowo." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-8GBA6n_w7uQ/T0qqXj8rAoI/AAAAAAAAB8c/35GRnkfu_8o/s72-c/Jacobs_Creek_Brut_Cuvee.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/weekendowo.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;A0IESHc-eCp7ImA9WhRaGUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-3078562278985636396</id><published>2012-02-23T01:52:00.001+01:00</published><updated>2012-02-23T13:18:29.950+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-23T13:18:29.950+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chiny" /><title>Chińskie chateaux.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0aN9WUhk-Cle0X-kRWbDsbl3TtA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0aN9WUhk-Cle0X-kRWbDsbl3TtA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0aN9WUhk-Cle0X-kRWbDsbl3TtA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0aN9WUhk-Cle0X-kRWbDsbl3TtA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chińska ekspansja na francuskim rynku podziałała na nerwy wielu osobom. Ceny win z Bordeaux są coraz wyższe z co najmniej dwóch względów. Po pierwsze primo ostatnie 2-3 lata były dla tego regionu (i Europy w ogóle) dość łaskawe, eksperci nieźle ocenili roczniki 2009 i 2010, a 2011 zapowiada się wcale nie gorzej, więc jeśli wina są dobre i jest na nie popyt, to czemu nie podnieść ich cen. A po drugie primo, wina dobrze się sprzedają, bo modne są w Chinach i Indiach, a jak wiadomo właśnie tam jest obecnie sporo wolnej gotówki, więc cwani Francuzi orientują swój eksport na Wschód. To jednak dla Chińczyków wciąż za mało. Nie tylko kupują całą produkcję jakiegoś chateau, coraz częściej się słyszy, że kupują całe posiadłości, oferując dotychczasowym właścicielom takie pieniądze, że już sama myśl o kwocie wchodzącej w grę doprowadza ich na skraj szaleństwa.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pxVH5vMqUoE/T0WMtacwuKI/AAAAAAAAB8U/n31EujiM6hQ/s1600/china_wine.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-pxVH5vMqUoE/T0WMtacwuKI/AAAAAAAAB8U/n31EujiM6hQ/s400/china_wine.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na stronach Dekantera wyczytałem właśnie, że niejaki&amp;nbsp;Jin Shan Zhang - skromy właściciel biura podróży - wykupił Chateau du Grand Moueys. Nie piłem dotychczas ich wina i pewnie się nie napiję. Byłoby to o tyle trudne, że w Europie ma pozostać jedynie jakieś 20% produkcji. Nie trudno się domyślić, co stanie się z pozostałą częścią.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pomyślałby ktoś, kto ten tekst czyta, że mam do Chińczyków jakieś uprzedzenia i żal, że wykupują Francję kawałek po kawałku. Otóż nie, Jin Shan Zhang kupił &amp;nbsp;chateau nie od Francuzów, ale od Niemców - niejakich Bomersów, którzy Grand Moueys posiadali od 1989 roku. Słynne Chateau Margaux należy do Greków&amp;nbsp;od 1977 roku, kiedy to Andre Mentzelopoulos - skromny właściciel sieci supermarketów - żyjący zresztą już od jakiegoś czasu we Francji postanowił zainwestować środki w winny interes. Od jego śmierci posiadłością zarządza córka Corinne. Chateau Camensac był w rękach nieżyjącego już Hiszpana Enrique Fornera,&amp;nbsp;właściciela&amp;nbsp;słynnego Marques de Caceres (Rioja). Takich przykładów z pewnością jest więcej.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jeśli więc kolejny Chińczyk kupi jakieś chateau nie bądźcie na niego źli, najsłynniejsze marki i tak są już w rękach międzynarodowych koncernów, funduszy inwestycyjnych i bogaczy z całego świata. Być może wino to miłość i pasja, może nawet odrobina magii, ale przede wszystkim to jest dobry interes.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-3078562278985636396?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/GV71WnU8ORk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/3078562278985636396/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/chinskie-chateaux.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3078562278985636396?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3078562278985636396?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/GV71WnU8ORk/chinskie-chateaux.html" title="Chińskie chateaux." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-pxVH5vMqUoE/T0WMtacwuKI/AAAAAAAAB8U/n31EujiM6hQ/s72-c/china_wine.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/chinskie-chateaux.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkcERnozeyp7ImA9WhRaGEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-2051192852419744033</id><published>2012-02-21T13:06:00.001+01:00</published><updated>2012-02-22T09:06:47.483+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-22T09:06:47.483+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Barcelona" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Rioja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Hiszpania" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Muga" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><title>Winne Wtorki #22</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VH3SGaZ9aCXhqG_4MmWaUhpuNa8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VH3SGaZ9aCXhqG_4MmWaUhpuNa8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VH3SGaZ9aCXhqG_4MmWaUhpuNa8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/VH3SGaZ9aCXhqG_4MmWaUhpuNa8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Temat wina szeroki jest jak morze, a może jak ocean, którego powierzchnię znamy doskonale, ale co kryje głębia - tego nie wie nikt. Każdy Winny Wtorek, tym razem już dwudziesty drugi, jest inny - obecnie zajmować się będziemy winami hiszpańskimi z najbardziej chyba znanego regionu - Rioja. Kevin Zraly w swoim "Kursie wiedzy o winie" zwraca uwagę, że rejon ten był swoistym El Dorado dla winiarzy z Bordeaux, którzy przez epidemię filoksery utracili większość swoich upraw. Hiszpański region pod względem klimatycznym podobny jest do Bordeaux, winiarze uznali, że właśnie tu mogą kontynuować swoją pracę. Być może właśnie z tego związku ludzkich talentów i doskonałych warunków do uprawy winorośli wyrosła sława regionu Rioja, który cieszy się wielką estymą, a dla wielu jest wręcz synonimem wina hiszpańskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XHlQtZsyEGo/T0OHndY4J0I/AAAAAAAAB8E/aHC7WfYcnX0/s1600/Muga_Crianza_2007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-XHlQtZsyEGo/T0OHndY4J0I/AAAAAAAAB8E/aHC7WfYcnX0/s400/Muga_Crianza_2007.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja na warsztat wziąłem dziś wino Muga, na które zwróciłem uwagę podczas jakiejś degustacji organizowanej przez Winestory. Co prawda nie piliśmy wówczas Mugi, ale wśród gości marka ta wywołała spore poruszenie. Wina pojawiły się nagle, szybko zniknęły mimo stosunkowo wysokich cen, pojawiają się jednak czasem w ursynowskiej placówce (przy stacji metra Stokłosy).&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ja swoją butelkę - Crianza 2007 - kupiłem podczas pobytu w Barcelonie. W centrum miasta, w supermarkecie Carrefour wino kosztowało niecałe 15€.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wino jest kupażem 70% tempranillo, 20% garnacha, pozostałe 10% stanowią szczepy graciano i mazuelo. Graciano i mazuelo (carignan)&amp;nbsp;stosuje się często, by polepszyć (dzięki wyższej kwasowości) strukturę wina i jego zdolność do dłuższego starzenia.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Bardzo często winom na bazie tempranillo zarzuca się brak odpowiednio wysokiej kwasowości, przez co wydają się nieco płaskie i nudne, brakuje im poszukiwanej przez niektórych wielowymiarowości. Jednak ci, którzy kwasowych win nie lubią, bardzo często są zadowoleni z win hiszpańskich zrobionych z tego szczepu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Muga Crianza 2007 to wino bardzo smaczne, o wyczuwalnym kwasie, dobrze ukrytym alkoholu (13,5%) i fajnej owocowości. Mi taki styl odpowiada, lubię tempranillo i jego wysoką pijalność, wcale się przy nim nie nudzę, choć z drugiej strony moja Muga nie była obiektem jakiejś szczególnej fascynacji. Pamiętam, że w Barcelonie piłem wino Torres'a o nazwie Ibericos - też crianza, też 2007 i też Rioja, tyle że 100% tempranillo. Ibericos, kosztujący połowę tego, co Muga smakował mi bardziej. Może za sprawą silniejszych odbeczkowych aromatów wanilii (jako amator nie uznaję ich za wadę), może za sprawą widoku z okna, a być może dzięki śródziemnomorskiemu klimatowi - tamtą degustację uznaję za bardziej interesującą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GUhATfB0a_M/T0OCP20_v7I/AAAAAAAAB78/SY_2J3pWP00/s1600/Barcelona_Okno.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-GUhATfB0a_M/T0OCP20_v7I/AAAAAAAAB78/SY_2J3pWP00/s400/Barcelona_Okno.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Widok na Sagrada Familia i Sagrat Cor na wzgórzu Tibidabo umilał degustacje.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Muga Crianza 2007, Rioja DOC&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
70% tempranillo, 20 garnacha, 10% graciano i mazuelo&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Carrefour@Barcelona - 14,95€&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alk. 13,5%&lt;/div&gt;
&lt;span style="text-align: justify;"&gt;--------------------------------------------------------&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winne Wtorki #22 na podniebieniach innych blogerów:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino13138"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.winniczek.eu/bin/index.pl?sid=4c0000e1f8040704313233340404040803030000000aad3f7369643d3535303430373034333031333233333334010d0201103830330101040010383830060bc83533343535343061323335303666373237343631366333613361010f506337353637363936653733031130373439346536650111303337613635366202156834313732363336383639373636350700572030346234370187803036306462363966316164396333663031011c010008356602b260524554076040550d43fde03f01010f105f06690116000401091850414745"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/996"&gt;Nie zawsze wina&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2012/02/winne-wtorki-22-miao-byc-pieknie-wyszo.html"&gt;Winne Przygody&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
--------------------------------------------------------
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-2051192852419744033?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/BgrKp52SjSY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/2051192852419744033/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-22.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2051192852419744033?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2051192852419744033?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/BgrKp52SjSY/winne-wtorki-22.html" title="Winne Wtorki #22" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-XHlQtZsyEGo/T0OHndY4J0I/AAAAAAAAB8E/aHC7WfYcnX0/s72-c/Muga_Crianza_2007.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-22.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEYBQXYzeCp7ImA9WhRaF0o.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-4217727888346372812</id><published>2012-02-20T22:09:00.000+01:00</published><updated>2012-02-20T22:09:10.880+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-20T22:09:10.880+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Chianti" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Toskania" /><title>Chianti raz jeszcze.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6jB28nYXzS7Qo6YHe_al19xpLfc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6jB28nYXzS7Qo6YHe_al19xpLfc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6jB28nYXzS7Qo6YHe_al19xpLfc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6jB28nYXzS7Qo6YHe_al19xpLfc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vf2NGyvjX5Y/T0K031zGwDI/AAAAAAAAB7w/ZsvzeaGLHmA/s1600/Renzo_Masi_Chianti_Riserva_2008.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-vf2NGyvjX5Y/T0K031zGwDI/AAAAAAAAB7w/ZsvzeaGLHmA/s400/Renzo_Masi_Chianti_Riserva_2008.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie udał mi się &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-21.html"&gt;Winny Wtorek,&lt;/a&gt; którego tematem było Chianti. Toskańskie wina w swej całej masie, nie muszą być doskonałe, zwłaszcza &amp;nbsp;że opisane przeze mnie wino należało do kategorii tych raczej tanich, szczególnie na zachodzie Europy. Na osłodę kupiłem w &lt;a href="http://www.winestory.pl/"&gt;Winestory&lt;/a&gt;&amp;nbsp;butelkę Chianti Riserva z rocznika 2008, pochodzącą od Renzo Masi &amp;amp; C. Wino kosztowało 49 zł, czyli mniej więcej dwa razy tyle, co to z Reala, ale wrażeń zapewniło co najmniej 4 razy więcej. Piłem je czatując na &lt;a href="http://www.sstarwines.pl/"&gt;sstarwines.pl,&lt;/a&gt; dyskusja dotyczyła projektu o nazwie &lt;a href="http://www.winicjatywa.pl/"&gt;Winicjatywa,&lt;/a&gt; a gościem czatu był &lt;a href="http://winicjatywa.pl/autorzy/maciek-gontarz/"&gt;Maciek Gontarz.&lt;/a&gt; Ludzie stale piszący na sstarwines potrafią być okrutni dla swych rozmówców, choć to ich "okrucieństwo" było okraszone sporą dawką humoru. Ja w każdym razie ubawiłem się po pachy czytając pytania zaczepne, popijałem Chianti, dla którego w tym czasie od nowa nabrałem szacunku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Riserva produkowana jest tylko w najlepszych rocznikach, przy czym selekcja gron jest bardziej staranna, niż zwykle. To które miałem przyjemność pić było kupażem sangiovese i colorino (95%/5%). Wino wypuszczane jest po starzeniu trwającym przynajmniej 30 miesięcy, przy czym piętnaście miesięcy spędza w beczułkach z dębu francuskiego.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Renzo Masi &amp;amp; C.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chianti Riserva 2008&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
95% sangiovese. 5% colorino&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winestory - 49 zł (06.02.2012 - zakup własny) &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alk. 13,5%&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------------------------------------------- &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-4217727888346372812?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/ATOW6ZnrdrI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/4217727888346372812/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/chianti-raz-jeszcze.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4217727888346372812?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4217727888346372812?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/ATOW6ZnrdrI/chianti-raz-jeszcze.html" title="Chianti raz jeszcze." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-vf2NGyvjX5Y/T0K031zGwDI/AAAAAAAAB7w/ZsvzeaGLHmA/s72-c/Renzo_Masi_Chianti_Riserva_2008.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/chianti-raz-jeszcze.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkcDRH89eCp7ImA9WhRaF0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-2388910006124198747</id><published>2012-02-20T15:22:00.001+01:00</published><updated>2012-02-20T15:27:55.160+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-20T15:27:55.160+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bordeaux" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Haut-Medoc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><title>Les Coteaux de Camensac.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2rppHLFre0uA8s1NFimjyDp4k8Q/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2rppHLFre0uA8s1NFimjyDp4k8Q/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2rppHLFre0uA8s1NFimjyDp4k8Q/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/2rppHLFre0uA8s1NFimjyDp4k8Q/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-74fBp8uiECE/T0JWYfrXoHI/AAAAAAAAB7o/d2f1rrQsw8U/s1600/Les_Coteaux_de_Camensac_2000.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-74fBp8uiECE/T0JWYfrXoHI/AAAAAAAAB7o/d2f1rrQsw8U/s400/Les_Coteaux_de_Camensac_2000.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
A tak mnie jakoś naszło, żeby znów otworzyć francuskie wino, więc sięgnąłem po Les Coteaux de Camensac, które to wino podobno jest drugą etykietą Chateau Camensac, choć kilka źródeł, do których mam dostęp twierdzi, że drugie wino Camensac zwie się La Closerie de Camensac. Czytelnicy, którzy znają odpowiedź na pytanie czy Les Coteaux de Camensac to rzeczywiście drugie wino piątego Grand Cru Camensac (czy to nie nazbyt skomplikowane?) proszeni są o napisanie jakiegoś komentarza pod tekstem. Z góry dziękuję. Rok 2000 był dla Bordeaux raczej udany, kupno butelki z tego rocznika zawsze jest jakąś pokusą, ale w roku 2012 można zadać pytanie, czy jednak nie jest już za późno na picie takiego wina. Pytanie o tyle uzasadnione, że wino z którym mam do czynienia powstało z gron z młodych winorośli i nawet opis z kontretykiety sugeruje wypicie tego wina raczej wcześniej, niż później.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak na mój gust wino jest nieźle pijalne, ale co ja tam wiem o winie (to po pierwsze), a biorąc pod uwagę moją słabość do win francuskich (to po drugie) można założyć, że nawet ewidentne paskudztwa z tego kraju będę na swój sposób wychwalał. To wino paskudne nie jest, owoc jest co prawda trochę schowany za stertą opon i stosami beczek z kiszoną kapustą (jak się zakręci kielichem), ale jakoś niespecjalnie mi to przeszkadza. Gorzej, że winu zaczyna brakować już struktury. Niby wszystko trzyma się jeszcze kupy, ale brakuje w nim jakiejś sprężystości, żywotności.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Płacąc niemal 100 zł za Les Coteaux de Camensac spodziewałem się czegoś więcej, niż tylko wina, które da się w wypić. Szukałem jakiejś namiastki Grand Cru, choćby tylko piątego, ale nic takiego w tym winie nie znalazłem. Być może to wino najlepszy czas ma już za sobą. Być może, tego nie wiem. Ale to już kolejny raz, kiedy mówię sobie, by dać spokój z winami "wiekowymi". Chyba lepiej wypić wino nieco za młode, niż ciut za stare.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Les Coteaux de Camensac&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Haut-Medoc, 2000&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winestory - 99 zł (22.09.2011 - zakup własny)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alk. 13%&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------------------
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-2388910006124198747?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/nNidrvY5mDQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/2388910006124198747/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/les-coteaux-de-camensac.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2388910006124198747?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2388910006124198747?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/nNidrvY5mDQ/les-coteaux-de-camensac.html" title="Les Coteaux de Camensac." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-74fBp8uiECE/T0JWYfrXoHI/AAAAAAAAB7o/d2f1rrQsw8U/s72-c/Les_Coteaux_de_Camensac_2000.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/les-coteaux-de-camensac.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0EBRXk_cSp7ImA9WhRaEU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-7733426545518194625</id><published>2012-02-12T01:28:00.001+01:00</published><updated>2012-02-13T09:27:34.749+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-13T09:27:34.749+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Bordeaux" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="medoc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><title>Pocztówka z przeszłości.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0mkMYtoB9YBFFVajLmb7sWhqK4s/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0mkMYtoB9YBFFVajLmb7sWhqK4s/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0mkMYtoB9YBFFVajLmb7sWhqK4s/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0mkMYtoB9YBFFVajLmb7sWhqK4s/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Sobota wieczór, dzieci śpią, można sięgnąć po wino i co najważniejsze wypić je w spokoju, bez pośpiechu. A jeśli bez pośpiechu to może sięgnąć po coś starszego, jeszcze z ubiegłego wieku? Les Coteaux de Camensac rocznik 2000 to niby jeszcze wiek XX, ale dwójka z przodu nie pasuje. &amp;nbsp;Chateau Haut-Piquat odpada, bo to też rocznik 2000. Chateau Citran &amp;nbsp;- rocznik 1975 - spełnia kryterium wieku, ale miałem je wypić z żoną &amp;nbsp;- rocznik 1975, a żona usnęła z dzieciakami. To może Chateau Beauvillage - rocznik 1995? Niech będzie, i tak już nie mam nic innego, co by się od jedynki zaczynało.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--0e7SZFYCu8/TzcHHiROgxI/AAAAAAAAB7M/B9vX-LMTwYw/s1600/Chateau_Beauvillage_1995_Medoc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/--0e7SZFYCu8/TzcHHiROgxI/AAAAAAAAB7M/B9vX-LMTwYw/s400/Chateau_Beauvillage_1995_Medoc.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
1995. To już 17 lat, no 16 &amp;nbsp;- mamy luty, zbiory pewnie były w październiku. Przelałem zawartość flaszki do dekantera, czy innej tam karafki, tak chyba trzeba postąpić z niemal pełnoletnim winem. Niech chwilę odpocznie. Ma piękny ceglasty kolor, dość jasny, co może sugerować zaawansowany już wiek.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Sięgam do &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/03/johnson-2010.html"&gt;"Przewodnika po świecie win"&lt;/a&gt;, &amp;nbsp;może znajdę w nim trochę informacji o winie. Nie spodziewam się, żeby Johnson pisał coś o tym chateau, wszak apelacja MEDOC jest na tyle rozległa, że nie sposób opisać każdego producenta. Ale krótki opis samego rocznika w Medoc na pewno się znajdzie. W przewodniku na rok 2002 czytam: &lt;i&gt;"Fale upałów i suszy. Sezon uratowany przez deszcz. Wina od dobrych do znakomitych. [Pić] teraz - 2020 i dłużej".&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Ale w 2010 i 2011 Johnson pisze: &lt;i&gt;"Pić teraz - 2015"&lt;/i&gt;. Coś się zmieniło, może rocznik 1995 nie był jednak tak dobry, może jednak deszcz nie okazał się zbawienny. W każdym razie nie ma na co czekać.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jak na dość wiekowe wino poziom garbników i kwasu sugerowałby, że wino może jeszcze trochę "pociągnąć". Ale chyba nie ma po co, niestety. Szkielet pozostał w dobrym stanie, ale poza nim reszta wygląda dość blado. Owocu jak na lekarstwo, taką jego ilość odmierzyć może co najwyżej aptekarska waga. Da się wyczuć ale mi, niedoświadczonemu amatorowi szukającego silnych, łatwych, owocowych wrażeń to nie wystarcza. Rozczarowany nie jestem - może nie wiedziałem, ale podskórnie wyczuwałem, że wino za niecałe 50 zł z rocznika dość odległego (choć przecież niezłego) doskonałe nie będzie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Daleki jestem od tego, by akurat to wino gorliwie polecać, ale przyznać muszę, że w ten chłodny, spokojny, cichy wieczór czuje przed nim jakiś milczący respekt. Może jednak coś w tym jest, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem... &amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
----------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chateau Beauvillage 1995&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Medoc AOC&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Alkohol: 12%&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winestory &amp;nbsp;- 47 zł &amp;nbsp;(14.11.2011 - zakup własny)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
----------------------------------------
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-7733426545518194625?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/zrswf4_1cVs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/7733426545518194625/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/pocztowka-z-przeszosci.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7733426545518194625?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7733426545518194625?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/zrswf4_1cVs/pocztowka-z-przeszosci.html" title="Pocztówka z przeszłości." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/--0e7SZFYCu8/TzcHHiROgxI/AAAAAAAAB7M/B9vX-LMTwYw/s72-c/Chateau_Beauvillage_1995_Medoc.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/pocztowka-z-przeszosci.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkAMSXczfyp7ImA9WhRaEUo.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-3513216986399451093</id><published>2012-02-07T19:59:00.001+01:00</published><updated>2012-02-14T01:19:48.987+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-14T01:19:48.987+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Real" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Chianti" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><title>Winne Wtorki #21</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xdMr0uvJ2U-qj20ybL6OOmBzVNA/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xdMr0uvJ2U-qj20ybL6OOmBzVNA/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xdMr0uvJ2U-qj20ybL6OOmBzVNA/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/xdMr0uvJ2U-qj20ybL6OOmBzVNA/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winne Wtorki #21 nie będą dla mnie zbyt radosne. Przeczuwałem, że tak się stanie. Wciąż myślę o &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/barolo-i-barbaresco.html"&gt;Barolo i Barbaresco,&lt;/a&gt; które miałem okazję pić kilka dni temu - te wina zaprzątają mi umysł, nie dają mi spokoju. Tematem Winnych Wtorków zaproponowanym przez Jongleura jest Chianti. Chianti, które wpadło w moje ręce nie jest wielkie, jest supermarketowe, jest takie sobie. Może nie najgorsze jakie piłem (butelkę opróżniłem do końca), ale w żadnym wypadku nie był to trunek pozwalający, choćby na chwilę, zapomnieć o winach z Piemontu. Z początku ucieszyłem się na niską zawartość alkoholu (12,5% na etykiecie), ale jestem przekonany, że było go w winie znacznie więcej. Co ciekawe, alkohol drażnił i rozgrzewał wnętrza, kręcił głową, ale w ustach był niemal niewyczuwalny. Wyczuwalne były natomiast nuty wiśniowe, złamane goryczą rozgryzionej pestki. Może odrobina wanilii. Wszystko jednak niespójne, niepoukładane, zniechęcające.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XcHxwxIkFyw/TzF0HTRxeoI/AAAAAAAAB64/_K1CfqLEv9c/s1600/Terralunga_Chianti_Colli_Senesi_2009.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-XcHxwxIkFyw/TzF0HTRxeoI/AAAAAAAAB64/_K1CfqLEv9c/s400/Terralunga_Chianti_Colli_Senesi_2009.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wino kupiłem w Realu za złotych 25, niby niedrogo, ale w Realu w Niemczech kosztuje ono jedynie 3,49 euro, czyli jakieś 15 zł, różnica kolosalna. Być może nie narzekałbym na to wino, gdyby i u nas kosztowało 15 zł, ale ćwierć stówy na wino bardzo, bardzo przeciętne to zdecydowanie za dużo. Wg niemieckiego Reala producentem jest Castellani (nie udało mi się tego nigdzie potwierdzić), a jeśli tak jest, to w naszym hipermarkecie można kupić ich chianti Villa Lucia (polski importer: Centrum Wina), które kosztuje ok. 32 zł, ale to akurat zapamiętałem je jako całkiem niezłe.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Oczywiście chianti z Reala za 25zł (czy raczej 15 zł) to podobny przypadek, jak biedronkowe barolo za 30 zł. Może i da się zrobić wino za takie pieniądze, ale można być pewnym, że będą to tylko blade cienie porządnych, starannie wykonanych win, które przynoszą chwałę Toskanii i Piemontowi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto wziąć sobie do serca słowa Marka Bieńczyka, które zawarł w artykule "Sierota na tropie" opublikowanym na Winicjatywa.pl&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;"Magiczna granica trzech dych to niebezpieczna dla wyobraźni zabawka. Zwłaszcza przy Burgundii czy Piemoncie. Coś czasami ułatwia i umożliwia, częściej daje nam tylko przyjemne pozory. Niekiedy może się udać, jak najbardziej. Przy winach hiszpańskich, czasem portugalskich, z południa Francji; raz na jakiś czas przy bordeaux, może nawet przy chianti i jeszcze innych. Ale na dłuższą metą 30 zł to jest opium dla mas. Lepiej – myślę – pić rzadziej i lepiej. A w międzyczasie marzyć."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
Muszę się nad tym poważnie zastanowić. W sumie powinno wyjść smaczniej, taniej i zdrowiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękuję za uwagę, idę do kolektury. Dziś wielka kumulacja. Może nie będę musiał kupować chianti polskim Realu, ale w sercu Toskanii, czego i Państwu życzę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
---------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
Terralunga Chianti Colli Senesi 2009&lt;br /&gt;
Real - ok. 25 zł (zgodnie z panującym trendem zaznaczam,&lt;br /&gt;
że wino kupiłem za własną mamonę)&lt;br /&gt;
Alkohol 12,5%&lt;br /&gt;
---------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
Winne Wtorki #21 na podniebieniach innych blogerów:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/961"&gt;Nie zawsze wina&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=849"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2012/02/winny-wtorek-21-chianti-classico-od.html"&gt;Białe czy czerwone?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/2012/02/cerretello-chianti-superiore.html"&gt;Środkowa półka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2012/02/winne-wtorki-21-chianti-z-serca-italii.html"&gt;Winne Przygody&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
---------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br class="Apple-interchange-newline" /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-3513216986399451093?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/a6sUBXkmfkk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/3513216986399451093/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-21.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3513216986399451093?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3513216986399451093?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/a6sUBXkmfkk/winne-wtorki-21.html" title="Winne Wtorki #21" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-XcHxwxIkFyw/TzF0HTRxeoI/AAAAAAAAB64/_K1CfqLEv9c/s72-c/Terralunga_Chianti_Colli_Senesi_2009.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/winne-wtorki-21.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkEARXo7cCp7ImA9WhRbGUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-9068307789989622306</id><published>2012-02-06T06:59:00.000+01:00</published><updated>2012-02-11T14:57:24.408+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-11T14:57:24.408+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Barbaresco" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Enoteka Polska" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winicjatywa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="La Ganghija" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="piemont" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Magazyn Wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Icardi" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="barolo" /><title>Barolo i Barbaresco.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n2sKehXAuqbBLmJVzr7HyMeLrQs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n2sKehXAuqbBLmJVzr7HyMeLrQs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n2sKehXAuqbBLmJVzr7HyMeLrQs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/n2sKehXAuqbBLmJVzr7HyMeLrQs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w degustacji kilku znanych win z włoskiego Piemontu, w ramach zorganizowanego przez &lt;a href="http://www.winicjatywa.pl/"&gt;Winicjatywę&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.enotekapolska.pl/"&gt;Enotekę Polską&lt;/a&gt; spotkania pod tytułem "Barolo i Barbaresco do długiego starzenia". Spotkanie było dla mnie o tyle atrakcyjne, że po raz pierwszy w życiu mogłem spróbować "prawdziwego" Barolo. Piszę "prawdziwego", bo co prawda wypiłem kiedyś &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/barolo-po-raz-pierwszy.html"&gt;Barolo z Lidla,&lt;/a&gt; ale jak się nie miało wcześniej do czynienia ze szlachetnymi piemonckimi trunkami, to pytanie "ile Barolo jest w Barolo" pozostaje kwestią otwartą. Wina pochodziły od znanych producentów, w dodatku z roczników, które specjaliści uważają za udane. Właściwości szczepu nebbiolo, a szczególnie wysoka kwasowość win z niego wykonanych sprawiają, że Barolo i Barbaresco mogą cieszyć się długowiecznością, niektórym z nich przypisuje się wręcz boską cechę nieśmiertelności. Tutaj należy wspomnieć o dość ciekawej sprawie. W winach z roczników tzw. "klasycznych" (czytaj: kiepskich), kiedy grona nie osiągają pełnej dojrzałości, kwasowość powinna być wyższa, co teoretycznie powinno zagwarantować im właśnie długie życie. Czy długie życie oznacza życie lepsze, albo bogatszą starość? Z tym już może być różnie. Nie każdy przepada za winami silnie kwasowymi i jeśli nie potrafi cieszyć się nimi w ich młodości, to także ich starość wcale nie musi być bardziej radosna. Ja kiedyś nie cierpiałem win mocno kwasowych. Teraz, trzy lata od rozpoczęcia mojej winnej przygody, potrafię dostrzec w nich zalety. Być może za kolejne trzy będę ich fanatycznym orędownikiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Postanowiłem nie mądrzyć się za bardzo w tym wpisie, bo moja wiedza o Barolo i Barbaresco jest zerowa. Na szczęście na spotkaniu byli ludzie bardziej doświadczeni ode mnie, więc pewne fragmenty dyskusji ze &lt;a href="http://sstarwines.pl/"&gt;sstarwines.pl&lt;/a&gt; na temat wypitych win znajdziecie w linkach poniżej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino13064"&gt;http://www.sstarwines.pl/wino13064&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Giuseppe Rinaldi&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino13063"&gt;http://www.sstarwines.pl/wino13063&lt;/a&gt; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Giuseppe Cortese&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino13050"&gt;http://www.sstarwines.pl/wino13050&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Cały zestaw&lt;br /&gt;
-------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla porządku przytoczę listę win, które miałem okazję próbować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ceretto Barolo Bricco Rocche Brunate 1996&lt;br /&gt;
Giuseppe Cortese Barbaresco Rabajà Riserva 1999&lt;br /&gt;
Paolo Conterno Barolo Ginestra 2001&lt;br /&gt;
Giuseppe Rinaldi Barolo Brunate-Le Coste 2004&lt;br /&gt;
Produttori del Barbaresco Riserva Pora 2005&lt;br /&gt;
Produttori del Barbaresco Riserva Ovello 1999&lt;br /&gt;
-------------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie było innego wyjścia, po powrocie do domu na warsztat poszły jeszcze dwa Barbaresco, oba z rocznika 2007 (a więc pewnie za młode) -&amp;nbsp;La Ganghija Barbaresco 2007 oraz Icardi Montubert Barbaresco 2007.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5voWS7IEE7k/Ty8KEzLo5AI/AAAAAAAAB6o/PDpgiKGFcfA/s1600/La_Ganghija_Barbaresco_2007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-5voWS7IEE7k/Ty8KEzLo5AI/AAAAAAAAB6o/PDpgiKGFcfA/s400/La_Ganghija_Barbaresco_2007.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--DTWDsniDjE/Ty8KHn6OU3I/AAAAAAAAB6w/yb1r5Ziytts/s1600/Icardi_Barbaresco_Montubert_2007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/--DTWDsniDjE/Ty8KHn6OU3I/AAAAAAAAB6w/yb1r5Ziytts/s400/Icardi_Barbaresco_Montubert_2007.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Dla mnie - początkującego amatora - przyjemniejsze w piciu było wino Icardi, w 4/2011 numerze Magazynu Wino określone jako KONTROWERSYJNE! Prawdopodobnie dlatego, że odbiegało nieco od "wzorca" - kwasowe, ale nie &lt;b&gt;aż tak&lt;/b&gt; kwasowe, garbnikowe, ale nie &lt;b&gt;aż tak&lt;/b&gt; garbnikowe, &amp;nbsp;owocowe, ale &lt;b&gt;aż za bardzo&lt;/b&gt; owocowe. &amp;nbsp;&lt;i&gt;"Zwolennikom tradycyjnych barbaresco ewidentna słodycz z pewnością będzie przeszkadzać. Wino sprawdzi się jako łagodny wstęp do bardziej wymagających nebbiolo." &lt;/i&gt;- pisze Andrzej Daszkiewicz.&amp;nbsp;Dla mnie bardziej wymagającym nebbiolo okazała się La Ganghija. Tu kwasowość i garbniki były bardziej mocne, ale bez przesady - pić się dało. Aromat bardziej ziemisty niż owocowy, ale z pewnością mój nos i podniebie można określić jako niewyrobione, być może wina leży po mojej stronie. Zresztą, przysłuchując się ocenom "na żywo", określeniom używanym do opisu aromatów i smaków degustowanych podczas spotkania win, miałem poczucie własnej ułomności. Z pewnością jest to sprawa niewielkiego doświadczenia, choć odnoszę wrażenie, że mogę być w kwestii "sensorycznej" genetycznym bublem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie przeszkadza mi to jednak w piciu wina, tak jak i muzyka nie przeszkadza w tańcu. :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziękuję, skończyłem. Idę do sklepu po barolo. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-9068307789989622306?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/BVtCIEpLDbg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/9068307789989622306/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/barolo-i-barbaresco.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/9068307789989622306?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/9068307789989622306?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/BVtCIEpLDbg/barolo-i-barbaresco.html" title="Barolo i Barbaresco." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-5voWS7IEE7k/Ty8KEzLo5AI/AAAAAAAAB6o/PDpgiKGFcfA/s72-c/La_Ganghija_Barbaresco_2007.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/barolo-i-barbaresco.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkUHQ3s_eCp7ImA9WhRbEU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-8031194634403943228</id><published>2012-02-01T21:30:00.000+01:00</published><updated>2012-02-01T21:30:32.540+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-01T21:30:32.540+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tempus Two" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="McGuigan" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="cabernet sauvignon" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="merlot" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Australia" /><title>Wszystko w rodzinie.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uIB8IQPbWLJ59Ywiy8jcsniOxM8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uIB8IQPbWLJ59Ywiy8jcsniOxM8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uIB8IQPbWLJ59Ywiy8jcsniOxM8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/uIB8IQPbWLJ59Ywiy8jcsniOxM8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GVIfWbNkcvc/TymgPZnQICI/AAAAAAAAB6U/VpWtjy8NDGc/s1600/Tempus_Two_Cabernet-Merlot_2006.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-GVIfWbNkcvc/TymgPZnQICI/AAAAAAAAB6U/VpWtjy8NDGc/s400/Tempus_Two_Cabernet-Merlot_2006.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomniały mi się debiutanckie &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-1.html"&gt;Winne Wtorki #1&lt;/a&gt; i raczej mało satysfakcjonujące butelki McGuigan Shiraz. Wino zbyt drogie, mało smaczne, zanadto (jak na mój gust) kwasowe, no jednym słowem - porażka. Zraziłem się wówczas do win australijskich i omijałem je raczej szerokim łukiem, choć to zachowanie zupełnie amatorskie. No bo jak można oceniać wina z Antypodów na podstawie jednej kiepskiej butelki. No OK - dwóch. &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/04/winne-wtorki-2.html"&gt;Winne Wtorki #2&lt;/a&gt;&amp;nbsp;rówinież dotyczyły wina australijskiego, tym razem białego, ale to też była wtopa. Złe wrażenie zatarła degustacja win Petera Lehmanna. Zatarła skutecznie, bo to rzeczywiście były wina fantastyczne. Caberneta trzymam na specjalną okazję, choć mówią coś o końcu świata, więc może trzeba będzie podkręcić tempo opróżniania zapasów. W zeszłym miesiącu wpadła mi w ręce butelka wina Tempus Two, kupiona na wyprzedaży za atrakcyjną cenę 22 zł. To kupaż cabernet sauvignon i merlot, z rocznika 2006 - nie pamiętam, ale być może fakt, że moja córka urodziła się w 2006 roku zaważył na tym, że oprócz trzech win z Langhe do torby trafiła butelka wina australijskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cg8RpYeD5ZU/TymgVdE0r5I/AAAAAAAAB6c/x-4ZV-IJoyQ/s1600/Tempus_Two.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-cg8RpYeD5ZU/TymgVdE0r5I/AAAAAAAAB6c/x-4ZV-IJoyQ/s400/Tempus_Two.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Otworzyłem wino, dałem żonie do powąchania (bo żona ma dobry nos, ale to już wiecie), uzyskałem informację, że wino pachnie bardzo ładnie i zapowiada się naprawdę dobrze. Ja czułem niewiele, ale uznałem, że żona ma rację i powinienem wypić wino ze smakiem. Ale było ono dla mnie co najwyżej OK. Nie czułem wstrętu, ale daleki byłem od zachwytu. Oglądając jakiś serial wypiłem pół butelki, na więcej ochoty nie miałem.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Następnego dnia nie chciałem otwierać nowej butelki, więc sięgnąłem po resztę Tempusa i... oniemiałem. Dopiero teraz wyczułem aromaty, o których wspominała żona. A smak wina był naprawdę świetny. I wiśnia, i porzeczka, i tytoń, i przyprawy, i bliskie skojarzenia z winami bordoskimi.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ale to co mnie zaskoczyło najbardziej, to fakt, że Tempus Two to dzieło rodziny McGuigan. Konkretnie Lisy McGuigan, która początkowo wcale nie miała ochoty zajmować się winami, lecz pracowała w branży hotelarskiej. Wróciła jednak do rodzinnych tradycji i rozkręciła swój biznes pod nazwą Hermitage Roads. Jednak roszczenia dotyczące nazwy Hermitage (znana francuska apelacja) wymusiły na niej stworzenie marki Tempus Two (z łac. "drugi raz"). Dla mnie ten drugi raz to raczej druga szansa na poznanie win australijskich. Dzięki Lisie McGuigan przestałem się ich bać. Nie wiem tylko, czy wyprzedaż Tempus Two nie oznaczała wycofania oferty ze sklepu.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-8031194634403943228?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/qd9j-qK4_wg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/8031194634403943228/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/wszystko-w-rodzinie.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/8031194634403943228?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/8031194634403943228?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/qd9j-qK4_wg/wszystko-w-rodzinie.html" title="Wszystko w rodzinie." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-GVIfWbNkcvc/TymgPZnQICI/AAAAAAAAB6U/VpWtjy8NDGc/s72-c/Tempus_Two_Cabernet-Merlot_2006.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/02/wszystko-w-rodzinie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUABR3Y7fCp7ImA9WhRUGU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-4008547345464159159</id><published>2012-01-30T15:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-30T15:29:16.804+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-30T15:29:16.804+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Niemcy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Grand Prix" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Magazyn Wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="reisling" /><title>Wino na medal.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SzyendYE9Idi3OMJKpbk_-LzjG8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SzyendYE9Idi3OMJKpbk_-LzjG8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SzyendYE9Idi3OMJKpbk_-LzjG8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/SzyendYE9Idi3OMJKpbk_-LzjG8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0Rq5Qy9wTRo/TyaobeK7wjI/AAAAAAAAB6M/zSYhhpTniJ0/s1600/Binz_Bratt_Weisser_Riesling.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-0Rq5Qy9wTRo/TyaobeK7wjI/AAAAAAAAB6M/zSYhhpTniJ0/s400/Binz_Bratt_Weisser_Riesling.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To wino zdobyło złoty medal w kategorii białych win do 50 zł Grand Prix Magazynu Wino. Ale nie dlatego o nim wspominam. Piszę o nim dlatego, że wcześniej już miałem okazję pić wina duetu Binz i Bratt. Były to Franconia (lub Francona - sam nie pamiętam, a na stronie producenta można spotkać obie nazwy) i Riesling Gewurztraminer. I szczerze muszę powiedzieć, że były to wina warte każdej wydanej złotówki, przy czym wspomnieć uczciwie należy, że wtedy gdy je piłem (2010) były sporo tańsze niż teraz, kosztowały poniżej 40-stu złotych. Niestety po nowym roku, ceny poszły ostro w górę i teraz każde z win Binz+Bratt kosztuje 49 zł, nawet zwycięski Weisser Riesling, choć złoty medal zdobył kosztując jeszcze 45 zł. Niemniej jednak podtrzymuję swoje zdanie, że wina warte są swojej ceny.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Weisser Riesling to wino o bogatym kwiatowym aromacie. Żywa kwasowość zapewnia mu niesamowitą świeżość. Piłem je z nieukrywaną przyjemnością, choć moja żona (a w kwestii wina jej zdanie niezmiernie cenię) wcale tym winem zachwycona nie była. Rozmawiałem z kilkoma pracownikami Winestory (Wineonline) i ich zdania również były podzielone. To już kolejny przykład na to, że jakakolwiek ocena wina, niezależnie od tego kto cenzurkę wystawia, jest kwestią mocno subiektywną. Zachęcam zatem do samodzielnych prób, dzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach. Zobaczymy, która grupa jest liczniejsza - ta, która zgadza się z moim zdaniem, czy ta popierająca zdanie mojej żony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
------------------------------------------&lt;br /&gt;
Binz+Bratt&lt;br /&gt;
Weisser Riesling 2010&lt;br /&gt;
Winestory (Wineonline) - 49 zł&lt;br /&gt;
Alk. 12%&lt;br /&gt;
------------------------------------------&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-4008547345464159159?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/z9JjYIurFTs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/4008547345464159159/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/wino-na-medal.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4008547345464159159?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4008547345464159159?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/z9JjYIurFTs/wino-na-medal.html" title="Wino na medal." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-0Rq5Qy9wTRo/TyaobeK7wjI/AAAAAAAAB6M/zSYhhpTniJ0/s72-c/Binz_Bratt_Weisser_Riesling.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/wino-na-medal.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D08ER3w-eip7ImA9WhRUF0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-7669506722603164032</id><published>2012-01-29T01:10:00.000+01:00</published><updated>2012-01-29T01:10:06.252+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-29T01:10:06.252+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><title>'r Mesueto Rosso</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6BmCk3jmuDE4qsyR3H1qOewi1Ic/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6BmCk3jmuDE4qsyR3H1qOewi1Ic/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6BmCk3jmuDE4qsyR3H1qOewi1Ic/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/6BmCk3jmuDE4qsyR3H1qOewi1Ic/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-P_1rIltCa0M/TySNnWywWuI/AAAAAAAAB6E/93_ygGEsu3Y/s1600/R_Mesueto_Rosso_2010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-P_1rIltCa0M/TySNnWywWuI/AAAAAAAAB6E/93_ygGEsu3Y/s400/R_Mesueto_Rosso_2010.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
O tym winie wspominałem już kiedyś pisząc o &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/super-mario.html"&gt;Super Mario.&lt;/a&gt; Wówczas skoncentrowałem się na opisie białego wina ze szczepu vermentino, które podarował mi mój przyjaciel Hubert po powrocie z Włoch. Kiedy rozmawialiśmy o trunku stworzonym na cześć wielkiego Mario, Hubert zapytał mnie jak smakowało mi wino czerwone. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi, ale po chwili okazało się, jak wielkim gapą jestem i niewdzięcznikiem przy okazji. Otóż zanim dostałem butelkę Super Mario, Hubert okazał swą hojność wręczając mi 'r Mesueto Rosso - wino od tego samego producenta, produkowane według klasyfikacji IGT (Golfo dei Poeti) ze szczepów canaiolo, ciliegiolo, i sangiovese. Zupełnie mi to wypadło z głowy, za co Huberta &amp;nbsp;serdecznie przepraszam.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Pijąc je pomyślałem sobie, jak bardzo szczęśliwi muszą być Włosi mając pod nosem takie trunki. Nie żeby 'r Mesueto było wybitne czy pozbawione wad, ale to wino we Włoszech kosztuje mniej więcej tyle, co u nas butelka Carlo Rossi (3-4 euro), a klasą wyprzedza kalifornijską masówkę o kilka długości. Nie znam Włoch, ale przypuszczam, że każdy mieszkaniec Italii, jeśli ma ochotę napić się niedrogiego wina, znajdzie w swojej okolicy dziesiątki, jeśli nie setki niewielkich producentów zaspokajających winne potrzeby lokalnych społeczności. Być może, jak twierdzą niektórzy, postępujące ocieplanie się klimatu sprawi, że i my będziemy mogli cieszyć się hektolitrami win, wyprodukowanymi przez rodzimych, lokalnych producentów. Ale gdy za oknem temperatura spada kilkanaście stopni poniżej zera, wiara w winną przyszłość naszego kraju jest równie żywa, jak cząsteczki wody zastygłe w lodowej skorupie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
' r Mesueto Rosso jest oszczędne jeśli chodzi o aromaty, w smaku nieco bogatsze - bez trudu rozpoznać można fajne suszone śliwki, ale jeśli chodzi o zawartość alkoholu to Rosso jest nadzwyczaj hojne. 13%, które widnieje na etykiecie, to wartość zdecydowanie zaniżona. Ale w ten mroźny wieczór gotów jestem przymknąć oko na wady, dzięki którym trzewia na brak ciepła narzekać nie mogą.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Żeby tylko wino stołowe nie sprawiło, że nad ranem blat stołu będę oglądał od spodu :)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-7669506722603164032?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/IcoMbj3Oukw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/7669506722603164032/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/r-mesueto-rosso.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7669506722603164032?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7669506722603164032?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/IcoMbj3Oukw/r-mesueto-rosso.html" title="'r Mesueto Rosso" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-P_1rIltCa0M/TySNnWywWuI/AAAAAAAAB6E/93_ygGEsu3Y/s72-c/R_Mesueto_Rosso_2010.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/r-mesueto-rosso.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMGSXc6cCp7ImA9WhRUFUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-3359113967673727430</id><published>2012-01-26T02:13:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T02:13:48.918+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-26T02:13:48.918+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="piemont" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="musujące" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="vino frizzante" /><title>Musująca imprezka.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/m1RFSAuBVyyLmQJ4jbNj2i55H7k/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/m1RFSAuBVyyLmQJ4jbNj2i55H7k/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/m1RFSAuBVyyLmQJ4jbNj2i55H7k/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/m1RFSAuBVyyLmQJ4jbNj2i55H7k/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dawno, dawno temu - to chyba było w zeszłym roku - na spotkaniu typu "przyjdź z własną butelką" pojawili się pełni entuzjazmu ludzie, którzy przynieśli ze sobą wina musujące. Ich entuzjazm wynikał stąd, że byli w takcie rozkręcania interesu opierającego się właśnie na winach lekko musujących określanych jako "frizzante". Miałem wrażenie, że testują nieco pozostałych uczestników spotkania, bacznie przyglądając się tym, którzy właśnie przybliżali do ust kieliszek z musującym płynem. Jakiś czas później na polskim rynku pojawiła się nowa marka win - Frizzante - będąca owocem współpracy polskich zapaleńców z jedną z piemonckich winnic. Skuszony promocją cenową zamówiłem zestaw sześciu win i jeszcze tego samego dnia znalazł się on w moim domu. Wina umieszczone były w kształtce styropianowej, która zapewnia butelkom bezpieczeństwo podczas transportu, ale też dzięki własnościom polistyrenu pozwala utrzymać wina w stałej temperaturze, przynajmniej przez pewien czas.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XwFod0HK_QM/TyCnaB8URcI/AAAAAAAAB50/_uDRN-6Ah8I/s1600/Vino_Frizzante.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-XwFod0HK_QM/TyCnaB8URcI/AAAAAAAAB50/_uDRN-6Ah8I/s400/Vino_Frizzante.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;fotografia: &lt;a href="http://vinofrizzante.pl/"&gt;vinofrizzante.pl&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zestaw składał się z wina białego (bianco), dwóch win różowych (rosato), wina czerwonego (rosso) i dwóch butelek wina wytworzonego z chardonnay wg wymogów piemonckiej apelacji D.O.C Chardonnay.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wina frizzante określiłbym mianem "imprezowe". Przy ich piciu nie jest wymagana jakaś głęboka kontemplacja, dają one radość właśnie dlatego, że są tłem dla wydarzeń, jakie mają miejsce podczas wspólnej zabawy. Twórcy marki angażują się w promowanie kultury i sztuki, ich wina coraz częściej umilają czas ludziom odwiedzającym muzea i galerie, wydają się wręcz idealne na wernisaże i wystawy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przyznam się szczerze, że z winami Frizzante "rozprawiłem" się dość szybko, w czym pomogło rodzinne spotkanie. W trakcie toczących się rozmów wina znikały z kieliszków w zastraszającym tempie. I choć ich smak nie zostawił w mej świadomości wielu śladów, to spotkanie zapamiętałem jako bardzo miłe. Taka widać jest rola tych musujących trunków.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Następny zestaw zamówię sobie latem. Trudno wyobrazić sobie lepszego kompana dla błogiego leniuchowania na skąpanym w słońcu tarasie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-3359113967673727430?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/UJQ-En9j4p0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/3359113967673727430/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/musujaca-imprezka.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3359113967673727430?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3359113967673727430?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/UJQ-En9j4p0/musujaca-imprezka.html" title="Musująca imprezka." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-XwFod0HK_QM/TyCnaB8URcI/AAAAAAAAB50/_uDRN-6Ah8I/s72-c/Vino_Frizzante.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/musujaca-imprezka.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0AMQng-fip7ImA9WhRVGUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-4979671595501672205</id><published>2012-01-18T07:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-19T06:43:03.656+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-19T06:43:03.656+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="gemischter satz" /><title>Winne Wtorki #20</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CiY0m1Ugm33_hCHfrwiVF7faIR4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CiY0m1Ugm33_hCHfrwiVF7faIR4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CiY0m1Ugm33_hCHfrwiVF7faIR4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/CiY0m1Ugm33_hCHfrwiVF7faIR4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Gemischter satz! - zaklął książę po niemiecku, gdyż bardzo dobrze znał ten język. Tak można by sparafrazować słynne przekleństwo z bajki o rozbójniku Rumcajsie biorąc się za opisywanie pewnego rodzaju win, o których istnieniu &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/"&gt;Star&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; przypomniał niektórym z nas, większości zaś zaimponował znajomością terminu, którego z powodzeniem możnaby używać zamiast nieco bardziej popularnych form wyrażania swego gniewu i niezadowolenia. Ja oczywiście byłem w tej grupie, która nie wiązała tego wyrażenia w jakimkolwiek winem, dziś jednak już mógłbym podjąć próbę zaimponowania wiedzą zarówno znajomym lubiącym sączyć zacne trunki, jak i tym, którzy po napojach mniej szlachetnych upiększają miejskie mury. W tym drugim przypadku byłbym może ciut ostrożniejszy i przed wydaniem okrzyku "Gemischter satz, obszczymurze!" porównałbym postury kandydatów do ewentualnego starcia, a jeśli nie postury, to może chociaż długość nóg.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
No, ale cóż to za zwierz, ten&amp;nbsp;gemischter satz? &lt;i&gt;"Z grubsza rzecz biorąc słowa te mówią nam, że grona różnych odmian rosną wspólnie i takoż są dalej przetwarzane"&lt;/i&gt; - pisze &lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2012/01/porto-tawny-z-biedronki.html"&gt;na swym blogu&lt;/a&gt; &lt;b&gt;Piotr&lt;/b&gt; i w zasadzie tym krótkim zdaniem wyczerpuje temat. Niemieckie brzmienie terminu bierze się stąd, że tego typu wina są bardzo popularne w okolicach stolicy Austrii, gdzie &lt;i&gt;"w tym systemie prowadzone są najstarsze wiedeńskie winnice"&lt;/i&gt;. To zaś cytat z nieocenionego przewodnika &lt;b&gt;Wina Europy&lt;/b&gt;. Star próbując przybliżyć maluczkim temat tego typu &amp;nbsp;win sugeruje zerknięcie w stronę win portugalskich i słynącego z Porto regionu Douro. W ursynowskim Leclerku przejrzałem półkę z winami portugalskimi i choć na etykietach/kontretykietach win z Douro można czasem wyczytać z jakich gron wyprodukowano wino, to ich udział jest tajemnicą chyba nawet dla samych winiarzy. Być może ta informacja by się na drobnej naklejce nawet nie zmieściła, ponieważ - tu znów posiłkuję się Winami Europy - stare winnice charakteryzują się chaotycznymi nieraz nasadzeniami nawet kilkudziesięciu szczepów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może na inną skalę, ale tego typu uprawy spotyka się także w Alzacji, a jak się dowiaduję z arcyciekawego &lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/921"&gt;wpisu&lt;/a&gt; &lt;b&gt;Jongleura&lt;/b&gt; - także w Langwedocji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szperanie po książkach, wyszukiwanie informacji w internecie, przeglądanie winnych blogów zajęło mnie na tyle, że po pierwsze nie zdążyłem z własnym wpisem na Winny Wtorek, a po drugie nie udało mi się wypić żadnego wina powstałego z tego typu upraw. No może skłamałbym pisząc, że żadnego, bo w wakacje piłem biedronkowe porto próbując wprowadzić trochę portugalskiego słońca do swej świadomości tonącej w mrokach deszczowych dni nad polskim morzem. Ale akurat to wino opisał &lt;b&gt;Piotr&lt;/b&gt;, więc jeśli nie potrafię zrobić tego lepiej, to lepiej żebym nie robił tego wcale. Ot, takie domowe zastosowanie brzytwy Ockhama dla usprawiedliwienia własnego lenistwa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
-----------------------------------------&lt;br /&gt;
Winne Wtorki # 20 na podniebieniach innych blogerów&lt;br /&gt;
-----------------------------------------
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino12988"&gt;Sstarwines #1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino11824"&gt;Sstarwines #2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://jongleur.pl/index.php/archives/921"&gt;Nie zawsze wina/Jongleur&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2012/01/porto-tawny-z-biedronki.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://feedproxy.google.com/~r/CzerwoneCzyBiae/~3/pcW-x60b4KY/winny-wtorek-20a-raczej-jego-brak.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://ksiazkaiwino.blogspot.com/2012_01_01_archive.html#2349790041437989577"&gt;Książka i wino&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
-----------------------------------------
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-4979671595501672205?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/rDjw6Eh5HEk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/4979671595501672205/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/winne-wtorki-20.html#comment-form" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4979671595501672205?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/4979671595501672205?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/rDjw6Eh5HEk/winne-wtorki-20.html" title="Winne Wtorki #20" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/winne-wtorki-20.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkQEQ304cCp7ImA9WhRVFE8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-6614392660953581179</id><published>2012-01-13T04:11:00.001+01:00</published><updated>2012-01-13T04:11:42.338+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-13T04:11:42.338+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Liban" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Massaya" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><title>Massaya Gold</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6Tm9WW63LsWasBYyu2lw0c2XRw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6Tm9WW63LsWasBYyu2lw0c2XRw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6Tm9WW63LsWasBYyu2lw0c2XRw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6Tm9WW63LsWasBYyu2lw0c2XRw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FxAhijkq41o/Tw-Udg1cGZI/AAAAAAAAB5o/N94jpJWZKPI/s1600/Massaya_gold_reserve_2000.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-FxAhijkq41o/Tw-Udg1cGZI/AAAAAAAAB5o/N94jpJWZKPI/s400/Massaya_gold_reserve_2000.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Na koniec degustacji win libańskich, które miałem okazję wygrać kiedyś w &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/08/mia-niespodzianka-spotkaa-mnie-po.html"&gt;konkursie&lt;/a&gt; organizowanym przez &lt;a href="http://www.winestory.pl/"&gt;Winestory&lt;/a&gt;, zostawiłem sobie oczywiście butelkę najdroższą (179 zł) i najstarszą (rocznik 2000). Etykieta z tego rocznika różni się nieco od nowszych, ale sądząc po opisie tego wina na stronie importera mamy do czynienia z winem będącym kupażem o następującym składzie:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
50% cabernet sauvignon&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
40% mourvedre&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
10% syrah.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wino przed butelkowaniem nie jest filtrowane, nie dziwi zatem spora ilość osadu, który po tylu latach miał prawo się już wytrącić. Czerwone wina z czasem tracą swój intensywny ciemny kolor, stają się jaśniejsze, mają barwę bardziej ceglastą - nie wiem jak długowieczne mogą być wina tego producenta, ale sądzę że już najwyższy czas, by opróżnić butelkę.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zgodnie z zaleceniem wino zdekantowałem, co pozwoliło je nieco napowietrzyć i pozostawić&amp;nbsp;osad&amp;nbsp;w butelce. Nieco obawiałem się "bretta", ale w przypadku tego wina nie był to problem. W każdym razie znacznie mniejszy niż w przypadku Silver Selection.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Wino okazało się bardzo smaczne, aromatyczne, owocowe. Sporo suszonej śliwki, odrobina kwaskowatej żurawiny, alkohol wyczuwalny, ale zupełnie nieprzeszkadzający w piciu. Brakuje trochę sprężystości caberneta, ale sądzę, że to już chyba kwestia wieku. To nie muskularny osiłek, a okrzepły już nieco pan w średnim wieku, nadal jednak silny, postawny i wytwornie elegancki.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Ponieważ wszystkie wina z Libanu, jakie miałem w swej kolekcji zostały już wypite, pokuszę się o małe podsumowanie. Dla mnie, jako amatora, najbardziej przypadła do gustu Massaya Classic - bardzo smaczna, łatwa w piciu i przystępna cenowo (49 zł). &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/massaya-silver-selection.html"&gt;Silver Selection&lt;/a&gt; to wino najtrudniejsze w całym zestawie, ale też dające sporo satysfakcji i niezapomnianych wrażeń (cena: 75 zł). Gold Reserve to wino naprawdę smaczne, ale jeśli miałbym wydać niemal 180 zł za butelkę, wolałbym poszukać młodszego rocznika. Według &lt;a href="http://bonkowski.wordpress.com/2012/01/12/wina-massaya-i-problem-bretta/"&gt;Wojciecha Bońkowskiego,&lt;/a&gt; który miał okazję degustować "libańską trójcę", nowsze roczniki Gold Reserve są znacznie lepsze od poprzednich.&amp;nbsp;Sprawdzę to, jeśli tylko będę miał okazję je dostać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-6614392660953581179?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/J_RY8S9I808" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/6614392660953581179/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/massaya-gold.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/6614392660953581179?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/6614392660953581179?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/J_RY8S9I808/massaya-gold.html" title="Massaya Gold" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-FxAhijkq41o/Tw-Udg1cGZI/AAAAAAAAB5o/N94jpJWZKPI/s72-c/Massaya_gold_reserve_2000.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/massaya-gold.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CE4BSHg8fSp7ImA9WhRVEUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-9036977434465442923</id><published>2012-01-10T11:54:00.001+01:00</published><updated>2012-01-10T11:55:59.675+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-10T11:55:59.675+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Liban" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><title>Massaya Silver Selection</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/fwqMJ7B2y1Y_jdFrtPS6bvwFkoE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/fwqMJ7B2y1Y_jdFrtPS6bvwFkoE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/fwqMJ7B2y1Y_jdFrtPS6bvwFkoE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/fwqMJ7B2y1Y_jdFrtPS6bvwFkoE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Prr7P6ppPfM/TwwYyH2CgYI/AAAAAAAAB5g/f8STNctLOKc/s1600/Massaya_silver_selection_2007.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-Prr7P6ppPfM/TwwYyH2CgYI/AAAAAAAAB5g/f8STNctLOKc/s400/Massaya_silver_selection_2007.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po winie &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/massaya.html"&gt;Massaya Classic Rouge&lt;/a&gt; przyszła kolej na Silver Selection. Jest to kupaż składający się z:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
40% grenache&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
30% cinsault&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
15% cabernet sauvignon&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
15% mourvedre.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Skojarzenia z Doliną Rodanu wydają się dość oczywiste, zresztą kontretykieta zdradza dodatkowe informacje - Frederic i Daniel Brunier z Le Vieux Telegraphe maczali w tym projekcie swoje palce.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zostałem uprzedzony, że wino to będzie lepsze, gdy nieco odpocznie napowietrzone w dekanterze. Rzeczywiście, jeśli będziecie mieli okazję pić to wino, przelanie go do karafki na pewno pomoże. Zanim to zrobiłem, spróbowałem oczywiście odrobinę wina z dopiero co otwartej butelki. Spodziewałem się "aromatów" stajennych, ale zamiast nich wyczułem raczej zapachy zakładu wulkanizacyjnego, do którego dostarczono właśnie partię nowiutkich opon. Na szczęście godzinka czy dwie w dekanterze sprawę załatwiają i pozwalają cieszyć się tym dość oryginalnym winem. Oczywiście trudno je polecić komuś, kto chce szybko wypić wino do obiadu, albo z biegu poczęstować znajomych lampką wina. Tu zawód mógłby być okrutny. Ale jeśli przygotujemy wino odpowiednio wcześniej, może ono zaskoczyć pozytywnie nawet tych, którzy morza wina już wypili.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-9036977434465442923?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/k4npxmJ6YQs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/9036977434465442923/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/massaya-silver-selection.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/9036977434465442923?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/9036977434465442923?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/k4npxmJ6YQs/massaya-silver-selection.html" title="Massaya Silver Selection" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Prr7P6ppPfM/TwwYyH2CgYI/AAAAAAAAB5g/f8STNctLOKc/s72-c/Massaya_silver_selection_2007.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/massaya-silver-selection.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUEFSHc7fSp7ImA9WhRWF08.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-2871457670039483002</id><published>2012-01-03T12:31:00.000+01:00</published><updated>2012-01-05T02:40:19.905+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-05T02:40:19.905+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="musujące" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Cava" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><title>Winne Wtorki #19</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QPoGdjmLbNWBVJpLpHOHKazTqeU/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QPoGdjmLbNWBVJpLpHOHKazTqeU/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QPoGdjmLbNWBVJpLpHOHKazTqeU/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QPoGdjmLbNWBVJpLpHOHKazTqeU/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winny wtorek #19 przypada na początek 2012 roku, wielu osobom nie przeszły dolegliwości spowodowane wypiciem nadmiernej ilości musujących trunków. Nie dziwi zatem, że będziemy opisywali dziś wina z bąbelkami. W moim przypadku były to hiszpańskie wina musujące, czyli CAVA. Miałem już okazję pisać o tych niedrogich i przyzwoitych winach musujących przy okazji &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/10/winne-wtorki-14.html"&gt;Winnych Wtorków #14. &lt;/a&gt;Oczywiście to mój wybór. Moi koledzy-blogerzy, którzy uczestniczą w projekcie, mają do wyboru znacznie większy zakres win. Szampan, Prosecco, Cava, Franciacorta, być może niemiecki Sekt - wybór jest naprawdę spory.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Oprócz mojego tradycyjnego kłopotu (wspominałem o tym wielokrotnie) z opisywaniem win musujących, tym razem doszedł problem zdrowotny. Ostre zapalenie gardła, którego nabawiłem się tuż po Świętach Bożego Narodzenia, a którego skutki odczuwam jeszcze dziś, nie pozwoliło mi się cieszyć w pełni (ba, raczej wcale) z wypitych win. Ból przełykania był tak okropny, że niewiele pamiętam z degustacji win.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Zacznę jednak od tego, z jakimi butelkami miałem do czynienia.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Były to:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
1. Grans Moments - Brut&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
skład: 35% Macabeo, 35% Xarel-lo, 30% Parellada&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
2. Campos de Estrellas - Brut&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
skład:&amp;nbsp;30% Macabeo, 40% Xarel-lo, 30% Parellada&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-73Ad4j-veRg/TwLmvf4-q1I/AAAAAAAAB5Y/392HKBnE2OA/s1600/Babelki_Winne_Wtorki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-73Ad4j-veRg/TwLmvf4-q1I/AAAAAAAAB5Y/392HKBnE2OA/s400/Babelki_Winne_Wtorki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Obie butelki kupiłem w tej samej cenie - 39 zł, w &lt;a href="http://www.winestory.pl/"&gt;Winestory.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Czy coś jednak udało mi się zapamiętać? Wina składają się z trzech tych samych szczepów, choć ich udział w winach nieco się różni. Być może dlatego Grans Moments wydało mi się nieco bardziej mineralne, niż Campos de Estrellas, które z kolei wydawało się być bardziej owocowo-kwiatowe, nieco łatwiejsze i atrakcyjniejsze smakowo, trochę landrynkowe, na pewno nie tak eleganckie jak Grans Moments. Tak, czy owak oba warte spróbowania, ja z pewnością uczynię to jeszcze raz, jak tylko gardło wróci do normy.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
---------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winne Wtorki # 19 na podniebieniach innych blogerów:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
---------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2012/01/winne-wtorki-18-asti-na-sodko.html"&gt;Winne przygody&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2012/01/valdo-prosecco-superiore-marco-oro.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=817"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino9312#37328"&gt;Sstarwines #1&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino12900"&gt;Sstarwines #2&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;a href="http://dotrzechdych.pl/cava/"&gt;Do Trzech Dych&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2012/01/de-chanceney-brut-excellence-2006.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
---------------------------------------------------------
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-2871457670039483002?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/UJ2bhhkw5V4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/2871457670039483002/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/winne-wtorki-19.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2871457670039483002?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/2871457670039483002?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/UJ2bhhkw5V4/winne-wtorki-19.html" title="Winne Wtorki #19" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-73Ad4j-veRg/TwLmvf4-q1I/AAAAAAAAB5Y/392HKBnE2OA/s72-c/Babelki_Winne_Wtorki.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2012/01/winne-wtorki-19.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkACR3o4eyp7ImA9WhRXFEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-5205853729677074455</id><published>2011-12-20T06:52:00.001+01:00</published><updated>2011-12-21T06:19:26.433+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-21T06:19:26.433+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="białe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="furmint" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Węgry" /><title>Winne Wtorki #18</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/DSKxsAO3MYXhpEgLJm_VMX69K2k/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/DSKxsAO3MYXhpEgLJm_VMX69K2k/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/DSKxsAO3MYXhpEgLJm_VMX69K2k/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/DSKxsAO3MYXhpEgLJm_VMX69K2k/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
O mały włos, a nie "zaliczyłbym" winnego wtorku #18. Wszystko przez to, że jak zwykle za późno wybrałem się na poszukiwania zadanego wina. Tematem jest furmint, który uważany jest za najlepszy szczep węgierski. Byłem przekonany, że wina węgierskie zalegają na półkach każdego winiarskiego sklepu, w dodatku w każdym przedziale cenowym. Wszak Polska jest chyba jednym z największych importerów win węgierskich. Z taką świadomością wybrałem się do "swojego" sklepu, a tu lipa. Nie ma. No to do ursynowskiego Leclerka. Coś jest - przedział 11-16 zł, ale to raczej nie to czego szukałem. Rozeznania w winach węgierskich nie mam żadnego, ale taka cena wydała mi się jednak podejrzana i nie rokująca zbyt dobrze. Co za g..., zirytowałem się i przez myśl mi przeszło, żeby sobie w ogóle odpuścić. Nie miałem już czasu, żeby jechać tam, gdzie sprzedają furminta od kultowego Istvana Szepsy'ego, zwłaszcza że i cena (a mamy okres przedświąteczny, kieszenie są już mocno wydrenowane) była w tym momencie lekko zaporowa. Zajrzałem do dyskontu, którego nazwy miałem ostatnio nie wymieniać i choć tym razem szukałem składników do spaghetti, natknąłem się na furminta za... 9,99 zł. Raz kozie śmierć, wrzuciłem butelkę do koszyka - wszak nie zawsze w Winnych Wtorkach opisujemy frykasy, jeśli będzie słabe to trudno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-N_2mYmeyNgY/TvDVewAT52I/AAAAAAAAB5M/UBiA1LMer2M/s1600/Tokaji_Furmint_2010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-N_2mYmeyNgY/TvDVewAT52I/AAAAAAAAB5M/UBiA1LMer2M/s400/Tokaji_Furmint_2010.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Otworzyłem, spróbowałem... spróbowałem raz jeszcze... i jeszcze raz. Jak dla mnie OK. Jak wspomniałem, nie znam się na węgierskich winach i doświadczenia nie mam, ale to półsłodkie wino wydało mi się całkiem smaczne i na pewno pijalne, w smaku przypominało mi trochę gruszki i mirabelki (pewnie za sprawą dość wysokiej kwasowości), w końcówce nawet lekka goryczka. Alkohol wyczuwalny, ale nie w ustach lecz w głowie (może dlatego, że pusta). Następnego dnia miałem wrażenie, że wyczuwam zapach włoskich orzechów i smak marcepanu. Całkiem ciekawie, jak na 9,99 zł.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
No i cóż mam powiedzieć? Za te pieniądze pewnie nie można oczekiwać zbyt wiele, ale to co dostałem i tak te oczekiwania przekroczyło. Na usta ciśnie mi się tylko powtarzany (do znudzenia) przy takich okazjach żart: "Dlaczego tanie wino jest dobre? Bo jest dobre i tanie".&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
I takie też też było to wino.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tokaji Furmint 2010 (Tokaj Kereskedohaz)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Miejsce zakupu: dyskont&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Cena: 9,99 zł&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Alkohol: 11%&lt;/div&gt;
&lt;span style="text-align: justify;"&gt;---------------------------------------------------------&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winne Wtorki #18 na podniebieniach innych blogerów:&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://feedproxy.google.com/~r/CzerwoneCzyBiae/~3/9lJfYSMa3BA/winny-wtorek-18-oremus-tokaji.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://kontretykieta.wordpress.com/2011/12/20/opowiesc-wigilijna"&gt;Kontetykieta&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.winniczek.eu/bin/index.pl?sid=4c0000e1f8040704313233340404040803030000000aad3f7369643d3535303430373034333031333233333334010d0201103830330101040010383830060bc83533343535343061323335303666373237343631366333613361010f506337353637363936653733031130373439346536650111303337613635366202156834313732363336383639373636350700572030346234370187803033653262643737346637643533663031011c010008356602b26052455407c0681d9fb167d33f01010f105f06250116000401091850414745"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://winezine.pl/?p=1801"&gt;Winezine.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
---------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-5205853729677074455?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/8TK2rBhkcFo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/5205853729677074455/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/winne-wtorki-18.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/5205853729677074455?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/5205853729677074455?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/8TK2rBhkcFo/winne-wtorki-18.html" title="Winne Wtorki #18" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-N_2mYmeyNgY/TvDVewAT52I/AAAAAAAAB5M/UBiA1LMer2M/s72-c/Tokaji_Furmint_2010.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/winne-wtorki-18.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUAESX4zfSp7ImA9WhRQGEk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-7735561432846845901</id><published>2011-12-14T08:28:00.000+01:00</published><updated>2011-12-14T08:28:28.085+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-14T08:28:28.085+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Liban" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Massaya" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winestory" /><title>Massaya</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QMCKCvGf_Ska74nExPxs2_43Mmk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QMCKCvGf_Ska74nExPxs2_43Mmk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QMCKCvGf_Ska74nExPxs2_43Mmk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QMCKCvGf_Ska74nExPxs2_43Mmk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Czas odpocząć nieco od tych dyskontowych win z Lidla i Biedronki, które ostatnio zajmowały zbyt dużo miejsca w moim "składziku", wszak sieci mianowały swoich ambasadorów wśród blogerskiej braci - chętnie poczytam ich opinie, natomiast sam zajmę się winami, które zamiast cieszyć me podniebienie, niepotrzebnie ustępują miejsca tym, które niekoniecznie na to zasługują.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Na pierwszy ogień pójdzie wino Libanu, choć skojarzenie z ogniem w przypadku tego kraju może nie jest zbyt fortunne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;"Kolejny rok a Liban płonie&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;Obłędny taniec nad własnym grobem&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;W imię Chrystusa i Mahometa&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;i&gt;Żywe torpedy giną w płomieniach"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak kiedyś śpiewał zespół KSU i ilekroć myślę o Libanie słowa te tłuką się w mej głowie. Nie o geopolityce i "świętych" wojnach ma być jednak ten tekst, lecz o winie, butelkę którego &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/08/mia-niespodzianka-spotkaa-mnie-po.html"&gt;wygrałem&lt;/a&gt; jakiś czas temu w konkursie Winestory.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vqtbdoflxRY/Tjo4jRT3PWI/AAAAAAAABwE/NxlvvUay3wA/s1600/Massaya.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-vqtbdoflxRY/Tjo4jRT3PWI/AAAAAAAABwE/NxlvvUay3wA/s400/Massaya.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Massaya Classic Rouge jest kupażem cinsault (60%), cabernet sauvignon (20%) i syrah (20%). Po raz pierwszy piłem wino, w którego składzie cinsault ma tak duży udział. Szczep ten jest bardzo popularny w Langwedocji-Roussillon, natomiast jego krzyżówka z pinot noir dała najsłynniejszą odmianę uprawianą w RPA, czyli pinotage. Być może to, że naprawdę lubię południowoafrykańskie wina, sprawiło że i Massaya w tym wydaniu była winem, które piłem z przyjemnością.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co o tym winie możemy wyczytać na internetowej stronie &lt;a href="http://www.winestory.pl/"&gt;Winestory&lt;/a&gt;?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;"Massaya Classic Red jest winem pełnym aromatów owocowych. Wyczujemy nuty truskawki, maliny, wiśni i bardzo intrygujące aromaty rajskich jabłek. W ustach jest zarazem pełne i lekkie, krągłe ze świeżym i owocowym finiszem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Polecamy je do dań kuchni śródziemnomorskiej, potraw pikantnych, a także jako aperitif."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;
Ja w swoim małym piekiełku rajskich jabłek nie wyczułem, ale pozostała część opisu dość dokładnie oddaje moje odczucia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Massaya, jak możemy wyczytać w "Winach Europy" to projekt, w który zaangażowani są enolodzy z uznanych posiadłości francuskich, takich jak Angelus, Cheval Blanc i &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/05/vieux-telegraphe.html"&gt;Vieux Telegraphe&lt;/a&gt;. Być może jest to kolejny przykład na to, że restrykcyjne francuskie apelacje stają się zbyt ciasnym gorsetem dla utalentowanych winiarzy, którzy swój potencjał wykorzystują w Libanie, ale też w Maroku, Tunezji czy Algierii. Być może właśnie tam należy szukać czegoś ciekawego, w dodatku za przyzwoite pieniądze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-7735561432846845901?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/iGUYID1Ck5o" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/7735561432846845901/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/massaya.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7735561432846845901?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/7735561432846845901?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/iGUYID1Ck5o/massaya.html" title="Massaya" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-vqtbdoflxRY/Tjo4jRT3PWI/AAAAAAAABwE/NxlvvUay3wA/s72-c/Massaya.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/massaya.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0IGQH45eip7ImA9WhRWFE0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-6602383298245078724</id><published>2011-12-12T07:29:00.000+01:00</published><updated>2012-01-01T09:12:01.022+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-01T09:12:01.022+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="sauvignon blanc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="białe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Lidl" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Cimarosa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Nowa Zelandia" /><title>Cimarosa/Viajero</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ui4OPe048m2Cw6nmLQWynjo7pFk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ui4OPe048m2Cw6nmLQWynjo7pFk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ui4OPe048m2Cw6nmLQWynjo7pFk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ui4OPe048m2Cw6nmLQWynjo7pFk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przypomniały mi się ostatnio początki mojej winnej edukacji. Było to w czasach, kiedy "Lidl był tani" i jego winna oferta była źródłem zaopatrzenia w niedrogie przybory szkolne. Należały do nich wina z różnych stron świata sprzedawane pod marką Cimarosa. Twórcą brandu jest firma &lt;a href="http://www.vineris.com/"&gt;Vineris GmbH&lt;/a&gt;, której działalność w skrócie polega na tym, że dokonuje selekcji win, które jako Cimarosa trafiają na półki Lidla. Nie są może wybitne, ale łatwo pijalne i rzeczywiście dość tanie, nie pamiętam by te najdroższe kosztowały więcej niż 13,99 zł. Lidl jednak walczy ostatnio w półkę nieco wyższą i coraz częściej w ofercie pojawiają się wina z przedziału cenowego 20-40 zł, choć zdarzają się butelki jeszcze droższe - szampany za 80-90 zł, czy amarone za złotych niemal 78. Kilka dni temu pojawiły się nowości Cimarosy, ale to butelki z innymi już etykietami, kosztujące niemal 25 zł. Z ciekawości kupiłem nowozelandzkie sauvignon blanc rocznik 2011 i muszę powiedzieć, że wino to było naprawdę dobre, za tą cenę - moim zdaniem - świetne. Nieco inaczej ocenił je autor bloga &lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/12/dary-z-lidla.html"&gt;"Białe nad czerwonym",&lt;/a&gt; który ma okazję być szczęśliwcem otrzymującym od Lidla promocyjne przesyłki. Smak wina to kwestia gustu, zdążyłem się już przyzwyczaić do tego, że Piotr (który - wspomnę przy okazji - wprowadził mnie w świat win) ma percepcję różniącą się nieco od mojej. Wkrótce pewnie pojawią się w sieci kolejne recenzje tego sauvignon, bo Lidl ma na celowniku kilku (kilkunastu?) blogerów, którym dostarcza wina - zobaczymy jak będą smakowały innym.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qLbBnrPzA-k/Tuelue3gkfI/AAAAAAAAB48/KqiNLf21j-o/s1600/Cimarosa_Sauvignon_Blanc_2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-qLbBnrPzA-k/Tuelue3gkfI/AAAAAAAAB48/KqiNLf21j-o/s400/Cimarosa_Sauvignon_Blanc_2011.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Spoglądając na etykietę wina nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że już ją gdzieś widziałem. Stylistyka, typografia wydawały mi się znajome. Sprawdziłem w notkach z przeszłości i odnalazłem chilijskie chardonnay o bardzo podobnej etykiecie, ale sprzedawane w ramach Tygodnia Luksusu pod marką &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/12/luksusowe-chardonnay.html"&gt;Viajero&lt;/a&gt;. I Cimarosa, i Viajero są własnymi markami Lidla, ale zdaje się że wiodącym winnym brandem pozostanie jednak Cimarosa, te same wina, wcześniej sprzedawane jako Viajero, zmieniają nazwę na Cimarosa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-6602383298245078724?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/9MtnWEvbhuk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/6602383298245078724/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/cimarosaviajero.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/6602383298245078724?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/6602383298245078724?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/9MtnWEvbhuk/cimarosaviajero.html" title="Cimarosa/Viajero" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-qLbBnrPzA-k/Tuelue3gkfI/AAAAAAAAB48/KqiNLf21j-o/s72-c/Cimarosa_Sauvignon_Blanc_2011.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/cimarosaviajero.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEMRno_fSp7ImA9WhRQEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-3176941512389364570</id><published>2011-12-04T00:53:00.001+01:00</published><updated>2011-12-07T07:51:27.445+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-07T07:51:27.445+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Winne wtorki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="argentyna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Malbec" /><title>Winne Wtorki #17</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0KkWypj9Wz2UILgwsKARD3lHwxo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0KkWypj9Wz2UILgwsKARD3lHwxo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0KkWypj9Wz2UILgwsKARD3lHwxo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/0KkWypj9Wz2UILgwsKARD3lHwxo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Winne Wtorki #17, czyli moja kolej na ustalenie tematu. Jest nim malbec, w każdej postaci i skądkolwiek, choć muszę się przyznać, że ja mam słabość jednak do tych z Argentyny. Podczas winnych wtorków trochę różnych win się już przewinęło, ale malbeka pijemy po raz pierwszy. Cieszę się, że to ja mogłem zaproponować wina z tego szczepu, bo jak wiedzą uważni czytelnicy tego bloga, wina z malbeka należą do moich ulubionych.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-O63QC5VF4DQ/Tt2sR_7wM5I/AAAAAAAAB40/yiKW9TxRlBU/s1600/O_fournier_alfa_crux.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="203" src="http://2.bp.blogspot.com/-O63QC5VF4DQ/Tt2sR_7wM5I/AAAAAAAAB40/yiKW9TxRlBU/s400/O_fournier_alfa_crux.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Alfa Crux 2006, o nim mowa w tej notce, to wino wyprodukowane przez Bodegas y Vinedos O. Fournier. Butelkę, którą składam Bachusowi w ofierze z okazji Winnych Wtorków, kupiłem już dawno temu - 15.11.2010, u Mielżyńskiego. Ciekawe, czy jeszcze je sprzedaje?&amp;nbsp;Tam też piłem inne wino Fourniera - Beta Crux, które towarzyszyło całkiem niezłemu stekowi. Jak pisze Andre Domine w swym dziele "Wino" &lt;i&gt;Hiszpan Jose Manuel Ortega Gil-Fournier wraz z innymi inwestorami w 2001 roku otworzył w Uco Valley wytwórnię win naszpikowaną najnowszymi technologiami i wzbogaconą o restaurację. Skoncentrowano się na tempranillo, jednak prawdziwą gwiazdą miał się okazać Alfa Crux Malbec.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Wiele sobie obiecywałem po tym winie. Po pierwsze, dość wysoka cena - 146 zł, sugeruje też wysoką jakość, zwłaszcza że Alfa Crux dość szybko zyskał renomę wina wartego uwagi. Po drugie, mój ulubiony szczep. No i po trzecie - długie oczekiwanie na degustację. Kiedy otworzyłem butelkę byłem nieco rozczarowany mocnym aromatem alkoholu, Alfa Crux z roku na rok ma go coraz więcej. Oprócz tego skórzany zapach, kojarzący mi się wyraźnie z zapachem piórnika kupionego w krakowskich Sukiennicach. Trochę nut lakierowych - zero owocu. W ustach gładko i przyjemnie, trochę odbeczkowej wanilli i porzeczki, ale nie czarnej, raczej czerwonej. Nie zachwyciło mnie to wino, żal o tym mówić (nie chcem, ale muszem). Zostawiam zatem jego część na inny dzień, wydaje mi się, że dopiero dobry kawał mięcha będzie potrafił wydobyć prawdziwe oblicze Alfy Crux. Zatem czekam...&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
24h później&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Dziś wino mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie. O ile nos specjalnie się nie zmienił, to w ustach wino było już zupełnie inne - pojawił się cudowny, niesamowity smak wiśni. Widać wino musiało pooddychać. Zresztą producent na etykiecie zaznacza wyraźnie, że wino potrzebuje dekantera. Wcześniej mi to umknęło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
16h później&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
-------------&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Nie wołowy stek, ale kilka kawałków wieprzowej karkówki trafiło w moje ręce. Nie przeszkodziło mi to jednak w tym, by doprawić mięso "specyfikiem do steków", jaki dostałem od mego serdecznego przyjaciela - Tomasza, który spędzał ostatnie wakacje&amp;nbsp;w dalekim Teksasie.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Efekt? Zgodny z przewidywaniem. Malbec + grillowane mięso zawsze musi smakować. A dobry malbec i świeżutkie grillowane mięso to już prawdziwe niebo w gębie.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Podsumowując degustację stwierdzam, że wino Alfa Crux jest naprawdę niezłe. Jednak biorąc pod uwagę jego cenę muszę szczerze powiedzieć, że aż tyle warte nie jest. Beta Crux,&amp;nbsp;&lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/09/lagarde-guarda.html"&gt;Lagarde&lt;/a&gt;&amp;nbsp;czy &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/10/czyste-zoto.html"&gt;Trivento (GR) &lt;/a&gt;potrafią dać jeszcze więcej przyjemności za zdecydowanie mniejsze pieniądze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;
------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
O.Fournier&lt;br /&gt;
Alfa Crux&amp;nbsp;Malbec 2006&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
alkohol: 14,7%&lt;br /&gt;
Mielżyński - 146 zł (15.11.2010)&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
------------------------------------------&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
Winne Wtorki #17 na podniebieniach innych blogerów&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://winniczek.eu/bin/index.pl?sid=4c0000e1f8040704313233340404040803030000000aad3f7369643d3535303430373034333031333233333334010d0201103830330101040010383830060bc83533343535343061323335303666373237343631366333613361010f50633735363736393665373303113037343934653665011130333761363536620215683431373236333638363937363635070057c030346234373037383032396433393231653533633433663031011c010008356602b26052455407406c4c5f05c9ed3f01010f105f06170116000401091850414745"&gt;Winniczek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.srodkowapolka.com/2011/12/aerator-vinturi.html"&gt;Środkowa półka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sstarwines.pl/wino12749"&gt;Sstarwines&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://czerwone-czy-biale.blogspot.com/2011/12/winne-wtorki-17-los-haroldos-malbec.html"&gt;Czerwone czy białe?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.winne-przygody.pl/2011/11/winne-wtorki-16-mao-brakowao-malbeca-by.html"&gt;Winne przygody&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://bialenadczerwonym.blogspot.com/2011/12/les-terrasses-rigal-2008.html"&gt;Białe nad czerwonym&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-3176941512389364570?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/24eEPKB7OcI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/3176941512389364570/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/winne-wtorki-17.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3176941512389364570?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3176941512389364570?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/24eEPKB7OcI/winne-wtorki-17.html" title="Winne Wtorki #17" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-O63QC5VF4DQ/Tt2sR_7wM5I/AAAAAAAAB40/yiKW9TxRlBU/s72-c/O_fournier_alfa_crux.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/12/winne-wtorki-17.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUABQ3c8fSp7ImA9WhRSGUk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-1961895061993922634</id><published>2011-11-18T11:42:00.001+01:00</published><updated>2011-11-22T07:35:52.975+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-22T07:35:52.975+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="francja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="beaujolais" /><title>Winne Wtorki #Extra - Beaujolais</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZDHYyFEogZ_ENRWt92maDhM1aJw/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZDHYyFEogZ_ENRWt92maDhM1aJw/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZDHYyFEogZ_ENRWt92maDhM1aJw/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/ZDHYyFEogZ_ENRWt92maDhM1aJw/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
W zeszłym roku pisałem już o winach z &lt;a href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2010/11/beaujolais.html"&gt;Beaujolais,&lt;/a&gt; że są przez wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy trochę różnych win wypili, traktowane z pogardą. Moim zdaniem niesłusznie. Oczywiście trzeci czwartek listopada jest nie tyle świętem młodego wina, co winnej komercji, ale mi to wcale nie przeszkadza. Wiele osób uważa, a mi ten pogląd odpowiada, że jakość młodego wina z&amp;nbsp;Beaujolais może być próbką jakości win francuskich w ogóle. Dlatego nie stronię od sięgania po BN - tegoroczne wino było, moim zdaniem, lepsze niż te z 2010 roku, a nawet lepsze, od pochodzącego z rocznika 2009, a wiadomo, że rok 2009 był w Beaujolais naprawdę udany.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Moje tegoroczne wino to Domaine Bertrand &lt;a href="http://www.domainebertrand.fr/"&gt;(www.domainebertrand.fr)&lt;/a&gt;, pochodzące z apelacji Beaujolais-Villages, która jest apelacją o oczko wyższą, niż Beaujolais. Zaraz po otwarciu zalatywało lekko drożdżami, ale już po chwili zapachy te należały do przeszłości, a do głosu doszły charakterystyczne dla szczepu gamay aromaty wiśni, truskawek i malin. Byłem naprawdę zadowolony z zakupu tego wina, wypiliśmy je z żoną z przyjemnością.&lt;/div&gt;
&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OuXBhkWopqA/TsY2l-y7NII/AAAAAAAAB4A/gSNaAIgocHI/s1600/Domaine_Bertrand_BVN_2011.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-OuXBhkWopqA/TsY2l-y7NII/AAAAAAAAB4A/gSNaAIgocHI/s400/Domaine_Bertrand_BVN_2011.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Święto Beaujolais Nouveau postanowiłem potraktować jako pretekst do zapoznania się z szerszą ofertą win z tego regionu. Zaopatrzyłem się więc w następujące butelki:&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Domaine Chataignier Durand (Jean-Marc Monnet) - Julienas AOC - 2009&lt;/li&gt;
&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Chateau du Carra (Pellerin Domaines et Chateaux) - Beaujolais-Villages AOC - 2009&lt;/li&gt;
&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Mommessin - Julienas AOC - 2010&lt;/li&gt;
&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Olivier Bosse-Platiere - Cote-de-Brouilly AOC - 2010&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Początkowo chciałem te wina opisać po kolei, każde z osobna, ale wraz z kolejną wypitą butelką dochodziłem do wniosku, że należy potraktować je jako całość. W gruncie rzeczy wina są bardzo podobne do siebie, dominują w nich dokładnie te same aromaty, które wymieniłem pisząc o tegorocznym BN. Najmniej wyraziste wg mnie było wino&amp;nbsp;Mommessin. Bardzo stonowane, ale eleganckie.&amp;nbsp;Chateau du Carra i&amp;nbsp;Olivier Bosse-Platiere atakowały owocowymi aromatami niemal od razu.&amp;nbsp;Domaine Chataignier Durand rozwijało się powoli, zmieniało w kieliszku z każdą poświęconą mu minutą. Było zdecydowanie najciekawsze.&lt;/div&gt;
&lt;div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xLFL9D1Muhk/TsY3FzgdrpI/AAAAAAAAB4Q/yumuVR2jgws/s1600/Domaine_Chataignier_Durand_Julienas_2009.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-xLFL9D1Muhk/TsY3FzgdrpI/AAAAAAAAB4Q/yumuVR2jgws/s400/Domaine_Chataignier_Durand_Julienas_2009.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yz1oksGwNWM/Tso2HtqRSSI/AAAAAAAAB4c/Q4lFvtZZYXk/s1600/Chateau_du_Carr_2009.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-yz1oksGwNWM/Tso2HtqRSSI/AAAAAAAAB4c/Q4lFvtZZYXk/s400/Chateau_du_Carr_2009.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sCoA_wF8MiY/Tso2WiOB5UI/AAAAAAAAB4k/Oxa2bxWy4qU/s1600/Mommessin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://4.bp.blogspot.com/-sCoA_wF8MiY/Tso2WiOB5UI/AAAAAAAAB4k/Oxa2bxWy4qU/s400/Mommessin.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HfSQultovno/Tso2hJeJ6SI/AAAAAAAAB4s/56Me83OpjPw/s1600/Olivier-Bosse-Platiere_2010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-HfSQultovno/Tso2hJeJ6SI/AAAAAAAAB4s/56Me83OpjPw/s400/Olivier-Bosse-Platiere_2010.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;Wina z Beaujolais przyrównałbym do szlacheckiej rodziny, której członkowie może nie są tak wpływowi i znaczący jak członkowie rodzin królewskich, ale nie sposób im odmówić charakteru i dobrych manier. Czy zasługują na pogardę? Z całą pewnością nie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-1961895061993922634?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/qCiV1lUJY_w" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/1961895061993922634/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/winne-wtorki-extra-beaujolais.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/1961895061993922634?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/1961895061993922634?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/qCiV1lUJY_w/winne-wtorki-extra-beaujolais.html" title="Winne Wtorki #Extra - Beaujolais" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-OuXBhkWopqA/TsY2l-y7NII/AAAAAAAAB4A/gSNaAIgocHI/s72-c/Domaine_Bertrand_BVN_2011.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/winne-wtorki-extra-beaujolais.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUFQ3o7eCp7ImA9WhRSFkw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-8119556011154726670</id><published>2011-11-18T10:59:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T11:30:12.400+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-18T11:30:12.400+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="czerwone" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Portugalia" /><title>Porta Dos Templarios</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6NkE91kLqEvkHEqPEHGU3vfcUg/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6NkE91kLqEvkHEqPEHGU3vfcUg/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6NkE91kLqEvkHEqPEHGU3vfcUg/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/f6NkE91kLqEvkHEqPEHGU3vfcUg/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZMzY0aeahiY/TsYzjdUi5YI/AAAAAAAAB34/1ezr5-fubuw/s1600/Porta_dos_Templarios_2008.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://1.bp.blogspot.com/-ZMzY0aeahiY/TsYzjdUi5YI/AAAAAAAAB34/1ezr5-fubuw/s400/Porta_dos_Templarios_2008.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
To wino niczym mnie nie zaskoczyło. Potworna nuda. Owszem, jest smaczne, pije się dobrze, ale nie ma w nim nic ciekawego. Żadnej zadry, żadnego pazura, wszystko gładkie. To nie jest wino do picia, to jest wino do popijania. Podobne wrażenia miałem pijąc (popijając) Monte Velho czy Loios Tinto, pamiętacie - te z biedronkowej promocji. Tyle, że tamte były tańsze. A w promocji po promocji nawet jeszcze tańsze :)&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Porta Dos Templarios Reserva 2008&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Duoro DOC&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Touriga Nacional, Touriga Franca, Tinta Roriz&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Alkohol: 13,5%&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-8119556011154726670?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/AjtR04rW0Zc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/8119556011154726670/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/porta-dos-templarios.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/8119556011154726670?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/8119556011154726670?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/AjtR04rW0Zc/porta-dos-templarios.html" title="Porta Dos Templarios" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-ZMzY0aeahiY/TsYzjdUi5YI/AAAAAAAAB34/1ezr5-fubuw/s72-c/Porta_dos_Templarios_2008.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/porta-dos-templarios.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUICQn8zeCp7ImA9WhRSFUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-3334808574522843835</id><published>2011-11-16T16:39:00.001+01:00</published><updated>2011-11-17T08:06:03.180+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-17T08:06:03.180+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="białe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="chardonnay" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Sycylia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="insolia" /><title>Cyna malina.</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tX2qDnL17Y-AsjbVNjyh-ciOr6E/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tX2qDnL17Y-AsjbVNjyh-ciOr6E/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tX2qDnL17Y-AsjbVNjyh-ciOr6E/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/tX2qDnL17Y-AsjbVNjyh-ciOr6E/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0WjWSERBu5c/TsSxlPXbRkI/AAAAAAAAB3w/0OXRJqbkOgk/s1600/Tola_Chardonnay_Insolia_200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-0WjWSERBu5c/TsSxlPXbRkI/AAAAAAAAB3w/0OXRJqbkOgk/s400/Tola_Chardonnay_Insolia_200.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wino Tola otrzymałem w prezencie z rekomendacją, że jest to wino bardzo smaczne. Ja bym powiedział, że wino jest wielce interesujące, a w kontekście mojego niedawnego wpisu o winach regionalnych, dość oryginalne. Białe wino jest kupażem szczepów chardonnay i insolia, a wyprodukowano je na Sycyli jako Indicazione Geografica Tipica. Jaki jest udział poszczególnych szczepów nie wiem. Nie wiem też, co to za szczep, ta insolia. Wino w każdym razie pachnie i smakuje truskawkami, malinami oraz rodzynkami, co wydało mi się trochę dziwne. Nigdy jeszcze nie piłem białego wina o takich aromatach. Kwasowość jest raczej dość niska, zawartość alkoholu za to niepokojąco wysoka (aż 14%). Całość kupy się nie trzyma i dość szybko zaczyna męczyć, szczególnie ten wysoki alhohol. To wino jest chyba wynikiem jakiegoś szalonego eksperymentu winiarza, być może nawet przez niego samego niezbyt docenianego, bo na stronie &lt;a href="http://www.vinitola.it/"&gt;Vinitola.it&lt;/a&gt; próżno szukać informacji na temat tego wina.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Jeśli macie ochotę je wypić, zróbcie to w szerszym gronie - w pojedynkę możecie się umęczyć.&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Tola&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Chardonnay Insolia 2009&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Sicilia I.G.T&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alkohol: 14%&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
------------------------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-3334808574522843835?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/46tes3bcsH8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/3334808574522843835/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/cyna-malina.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3334808574522843835?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/3334808574522843835?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/46tes3bcsH8/cyna-malina.html" title="Cyna malina." /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-0WjWSERBu5c/TsSxlPXbRkI/AAAAAAAAB3w/0OXRJqbkOgk/s72-c/Tola_Chardonnay_Insolia_200.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/cyna-malina.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEQMSHg_eip7ImA9WhRSFEg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-4155632140291935474.post-1826702526163239880</id><published>2011-11-16T11:30:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T16:13:09.642+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-16T16:13:09.642+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wino" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="włochy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="biale" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="vermentino" /><title>Super Mario</title><content type="html">
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7-ZTGFp5xnnQ159e1seK_xPfDqk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7-ZTGFp5xnnQ159e1seK_xPfDqk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7-ZTGFp5xnnQ159e1seK_xPfDqk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/7-ZTGFp5xnnQ159e1seK_xPfDqk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-NJaDFaAiq1Y/TsLgAZaAc0I/AAAAAAAAB3k/yMP5cijOG0E/s1600/Super_Mario.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://2.bp.blogspot.com/-NJaDFaAiq1Y/TsLgAZaAc0I/AAAAAAAAB3k/yMP5cijOG0E/s400/Super_Mario.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Przyjaciel mój - Hubert, podróżując wraz z Karoliną - swoją uroczą dziewczyną po Włoszech w poszukiwaniu winnego El Dorado, trafił do miasteczka Arcola w Ligurii, gdzie Mauro Biassoli na hektarze pięknie położonej ziemi (ok. 150 m nad poziomem morza) uprawia winne krzewy. Produkuje niewiele, raptem 6-9 tys. butelek wina rocznie, a w ofercie ma tylko dwie etykiety 'R Mesueto - białą i czerwoną. Z czerwonych odmian canaiolo, ciliegiolo i sangiovese produkuje wino stołowe, ale perłą w koronie jest białe vermentino produkowane zgodnie z wytycznymi apelacji Colli di Luni (DOC). Z okazji 150. rocznicy zjednoczenia Włoch, ale tak naprawdę to na cześć ojca Mauro - Mario, który w 1970 roku kupił posiadłość, powstało trzecie wino o nazwie "Super Mario". Na kontretykiecie Mauro składa ojcu podziękowania za młodzieńczy humor i radość, jaką wnosi do jego życia. Tego wina Mauro sprzedawać nie chce, nie wiem jakich argumentów użył Hubert, by "wyrwać" je z rąk winiarza. To pewnie sprawka jego uroku osobistego i humoru na miarę padre Mario. Nie wiem też dlaczego postanowił mnie nim obdarować, ale jestem mu za to wdzięczny, bo wino to było naprawdę świetne. Świeże, raczej kwiatowo-mineralne, niż owocowe - "wchodziło" mi i mej małżonce bardzo dobrze. Nawet zbyt dobrze - standardowa butelka była zdecydowanie za mała. Ale może to dobrze, niedosyt sprawił, że wino to zapadnie nam w pamięci na dłużej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki, Hubercie!&lt;br /&gt;
Dzięki, Mauro!&lt;br /&gt;
Niech żyje padre Mario! Super Mario!&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Super Mario&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
'R Meseuto&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Vermentino 2010&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
Colli di Luni DOC&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
alkohol: 12,5%&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
--------------------------------------&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: justify;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4155632140291935474-1826702526163239880?l=mariuszboguszewski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/blogspot/yTasz/~4/wI_dwuIxoYA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/feeds/1826702526163239880/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/super-mario.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/1826702526163239880?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/4155632140291935474/posts/default/1826702526163239880?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/blogspot/yTasz/~3/wI_dwuIxoYA/super-mario.html" title="Super Mario" /><author><name>Mariusz Boguszewski</name><uri>https://profiles.google.com/117287298327644119011</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh5.googleusercontent.com/-PtHwZXq6OZQ/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAByQ/Ee4Fn1405mA/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-NJaDFaAiq1Y/TsLgAZaAc0I/AAAAAAAAB3k/yMP5cijOG0E/s72-c/Super_Mario.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2011/11/super-mario.html</feedburner:origLink></entry></feed>

