<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/" xmlns:blogger="http://schemas.google.com/blogger/2008" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-6602618846333556014</atom:id><lastBuildDate>Mon, 12 Mar 2018 11:02:30 +0000</lastBuildDate><title>KSIĄŻKI W KAPUŚCIE</title><description></description><link>http://molikmoli.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Moli)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>3</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6602618846333556014.post-6462682459968579424</guid><pubDate>Fri, 14 Jul 2017 21:08:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-07-14T14:14:32.624-07:00</atom:updated><title>&quot;Zanim się pojawiłeś&quot; Jojo Moyes</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://3.bp.blogspot.com/-mNa62VSwPYE/WWknsqs4MGI/AAAAAAAAA90/gTYnN2uTmS8gk_ks6bWbSWrhA_qYnQXLwCLcBGAs/s1600/zanim-sie-pojawiles-b-iext37994285.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1200&quot; data-original-width=&quot;755&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://3.bp.blogspot.com/-mNa62VSwPYE/WWknsqs4MGI/AAAAAAAAA90/gTYnN2uTmS8gk_ks6bWbSWrhA_qYnQXLwCLcBGAs/s320/zanim-sie-pojawiles-b-iext37994285.jpg&quot; width=&quot;201&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Po współczesnych romansach niewiele można by się spodziewać. Większość ma płytką fabułę i takichże bohaterów. Krótko mówiąc, żeby znaleźć coś godnego uwagi trzeba się nieźle natrudzić, a i to nie gwarantuje sukcesu. Kiedy dostałam tę książkę w rękę, nie mogłam się doczekać, by sprawdzić, czy opinie o niej nie są rozdmuchane i nie jest to przypadkiem kolejna pozycja niewarta najmniejszej uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;W &quot;Zanim się pojawiłeś&quot; mamy do czynienia z popularnym motywem Kopciuszka, jednak rozegranym w nieoczywisty sposób. Naszym Kopciuszkiem bowiem okazuje się dwudziestosześcioletnia, oryginalna i ekscentryczna Lou Clark, która żyje w małym turystycznym miasteczku i wszystko wskazuje na to, że pomimo wielkiego potencjału zostanie tu na zawsze. Natomiast książę to bogaty, przystojny, niepełnosprawny i pozbawiony nadziei Will Traynor. Pewnego dnia ich drogi się ze sobą połączą i wszystko zostanie wywrócone do góry nogami. Nagle ofiarują sobie nawzajem coś, co z pozoru jest błahe, jednak odmieni życie każdego z nich.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Szczególną uwagę należy zwrócić na delikatną narrację Jojo Moyes. Relacje pomiędzy bohaterami są z niezwykłą starannością stopniowane i rozwijają się w sposób naturalny. Ponadto postacie są po prostu ludzcy. Ulegają własnym słabościom, ich przeszłość pozostawia niekiedy wiele do życzenia. Zawsze, gdy natrafię na tak skonstruowane sylwetki bohaterów, będę to podkreślać, ponieważ tego typu zabiegi często są niedoceniane lub zupełnie niezauważane.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&quot;Zanim się pojawiłeś&quot; porusza niezwykle poważny problem eutanazji i wartości życia ludzkiego. W tym przypadku trochę się zawiodłam. Sądziłam, że skoro już ten temat jest istotny dla fabuły, to będzie chociaż odpowiednio rozwinięty. Jednak na duży plus zasługuje ujęcie eutanazji z różnych aspektów, choć stanowisko autorki wydaje się jasne. Jednak pomimo moich odmiennych poglądów, nie zepsuło mi to przyjemności z czytania.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Całość oceniam bardzo dobrze. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję, jeśli szukacie dobrego romansu. Jest to lekka w czytaniu powieść, która jednocześnie zaskakuje swoją poważną tematyką i dojrzałością narracji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;7/10 pkt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://molikmoli.blogspot.com/2017/07/zanim-sie-pojawies-jojo-moyes.html</link><author>noreply@blogger.com (Moli)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://3.bp.blogspot.com/-mNa62VSwPYE/WWknsqs4MGI/AAAAAAAAA90/gTYnN2uTmS8gk_ks6bWbSWrhA_qYnQXLwCLcBGAs/s72-c/zanim-sie-pojawiles-b-iext37994285.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6602618846333556014.post-7159959062024039223</guid><pubDate>Sun, 28 May 2017 09:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-06-10T14:15:35.197-07:00</atom:updated><title>&quot;Panika&quot; Lauren Oliver</title><description>&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-jmjAeuH-MlA/WSqLzKC8p7I/AAAAAAAAA7E/3_KG50Gwb-QKWlP5ZTEyEepX-8MvLvO5gCLcB/s1600/03937fce83b947a477a2d4b355eb66df_5.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;754&quot; data-original-width=&quot;500&quot; height=&quot;320&quot; src=&quot;https://2.bp.blogspot.com/-jmjAeuH-MlA/WSqLzKC8p7I/AAAAAAAAA7E/3_KG50Gwb-QKWlP5ZTEyEepX-8MvLvO5gCLcB/s320/03937fce83b947a477a2d4b355eb66df_5.jpg&quot; width=&quot;212&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&quot;Panika&quot; wpadła mi w ręce dość niespodziewanie. Wygrałam ją w konkursie, więc wypadało do niej zajrzeć. Od samego początku byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Pomyślałam, że przecież to dla młodzieży, nie mój typ literatury, na pewno połowa powieści, to rozważania głównej bohaterki, którego faceta ma wybrać. Jakże ogromnie się pomyliłam! Jednak zacznijmy od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Akcja rozgrywa się w małym miasteczku Carp. Wszyscy tu się znają i wszystko o sobie wiedzą. Monotonność i problemy sprawiają, że młodzi ludzie chcą się stąd wyrwać. Byle dalej! Za wszelką cenę.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Jest też Panika. Dziwna gra, którą z nudów stworzyli uczniowie. Z głupiej zabawy przerodziła się po pewnym czasie w poważną akcję. Ten kto wygra, dostanie dużą forsę. Naprawdę dużą. Wystarczy przekroczyć granicę strachu. Granicę paniki.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;O ile brzmi to może w tej chwili abstrakcyjnie, to gwarantuję, że zostało wszystko dobrze przez autorkę przemyślane i zdobycie takiej kwoty, jaka występuje w powieści jest możliwe. Jednak nie będę opisywać tu sposobu działania Paniki, bo każdy kto przeczyta, dowie się o tym dokładnie, a nie chcę psuć nikomu zabawy z odkrywania książki.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Cała powieść została rozegrana dość kameralnie. Mamy w zasadzie dwoje głównych bohaterów (Heather i Dodge&#39;a), których losy będą dla nas najistotniejsze oraz ich przyjaciół, którzy odegrają bardzo ważne role. Skupienie się na kilku postaciach sprawiło, że poznajemy ich dość dobrze. Relacje pomiędzy nimi wyglądają na naturalne. Jednak co najważniejsze - żaden bohater nie jest krystaliczny. Wszyscy są na swój sposób dobrzy i źli. Nie możemy ich jednoznacznie określić, a więc wydają się nam rzeczywiście istniejącymi osobami.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;Styl autorki jest dobry, przez co powieść czyta nam się przyjemnie i szybko. Dialogi nie wyglądają na wymuszone, a akcja potrafi zaskoczyć. Mimo, że nie jest to mój typ powieści, to oceniam całość bardzo dobrze. Jeśli kogoś &quot;kordzi&quot;, by ją przeczytać, to niech to koniecznie zrobi. Być może trafi bardziej w jego gust niż w mój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: large;&quot;&gt;6/10 pkt.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; </description><link>http://molikmoli.blogspot.com/2017/05/panika-lauren-oliver.html</link><author>noreply@blogger.com (Moli)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://2.bp.blogspot.com/-jmjAeuH-MlA/WSqLzKC8p7I/AAAAAAAAA7E/3_KG50Gwb-QKWlP5ZTEyEepX-8MvLvO5gCLcB/s72-c/03937fce83b947a477a2d4b355eb66df_5.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-6602618846333556014.post-4611230760545078433</guid><pubDate>Sat, 27 May 2017 16:30:00 +0000</pubDate><atom:updated>2017-05-28T02:17:07.490-07:00</atom:updated><title>Co się stało?! </title><description>Witam szanownych czytelników!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachciało mi się mieć bloga. Będę tu zamieszczać najczęściej recenzje książek, jednak od czasu do czasu mogą pojawiać się jakieś wpisy spoza tej tematyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Btw. czy ktoś jeszcze czyta blogi? Coś czuję, że nikt tu nie będzie uczęszczał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla rozwinięcia działalności zamieszczam gołębia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;https://1.bp.blogspot.com/-oAQpWXUqiJs/WSmpSKfhdyI/AAAAAAAAA50/rL7mo6I1ccwzQm4ZLFupFzX44tfqQ0rUgCLcB/s1600/IMAG0699_1.jpg&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; data-original-height=&quot;1288&quot; data-original-width=&quot;1600&quot; height=&quot;257&quot; src=&quot;https://1.bp.blogspot.com/-oAQpWXUqiJs/WSmpSKfhdyI/AAAAAAAAA50/rL7mo6I1ccwzQm4ZLFupFzX44tfqQ0rUgCLcB/s320/IMAG0699_1.jpg&quot; width=&quot;320&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;Gołębie są bardzo artystyczne.&lt;/div&gt;</description><link>http://molikmoli.blogspot.com/2017/05/co-sie-stao.html</link><author>noreply@blogger.com (Moli)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://1.bp.blogspot.com/-oAQpWXUqiJs/WSmpSKfhdyI/AAAAAAAAA50/rL7mo6I1ccwzQm4ZLFupFzX44tfqQ0rUgCLcB/s72-c/IMAG0699_1.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>0</thr:total></item></channel></rss>