<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:blogger='http://schemas.google.com/blogger/2008' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629</id><updated>2024-10-24T16:54:23.838-07:00</updated><category term="trudno"/><category term="złota myśl"/><category term="Ubuntu"/><category term="ekonomia"/><category term="Dwimenor"/><category term="google"/><category term="kolejka"/><category term="studia"/><category term="debian"/><category term="Okna"/><category term="bash"/><category term="S I"/><category term="core"/><category term="linux"/><category term="wczasy"/><category term="KDE"/><category term="Tibia"/><category term="koniec świata"/><category term="tiney"/><category term="tiny"/><title type='text'>Jedno z tych trudnych</title><subtitle type='html'>Nikt nigdy nie twierdził, że będzie łatwo</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>79</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-751363332778141907</id><published>2010-12-15T04:05:00.001-08:00</published><updated>2011-02-16T02:07:38.813-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="core"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="linux"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tiny"/><title type='text'>Tiny Core Linux 3.3</title><content type='html'>Zrezygnowałem z netboot.me na rzecz zainstalowania na pendrive samego TCL w wersji 3.3. Sprawdza się lepiej niż ściąganie wszystkiego za każdym razem z neta. Tzn i tak ściągam rozszerzenia, ale w netboot.me była stara wersja TCL (2.x) i nie do końca pewne rzeczy mi tam odpowiadały.&lt;br /&gt;Generalnie używam czystego obrazu iso z TCL 3.3(sdb1), oraz drugiej partycji na pendrivie (sdb2) do przechowywania danych. Po odpaleniu systemu montuję /dev/sdb2 i odpalam ten skrypt:&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;EDIT&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;TinyCore w wersji 3.4 potrzebuje pakietu syslinux, aby móc zamontować partycje ext3/4. Nie wiem jak w najnowszym 3.5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;#!/bin/sh&lt;br /&gt;##Przeznaczeniem są kompy uczelniane, więc wiem iż tam będzie jakiś geforce&lt;br /&gt;#to pociągnie za sobą X serwer, i ładnie się skonfiguruje&lt;br /&gt;tce-load -wi nvidia-glx.tcz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##dla polskiego układu klawiatury&lt;br /&gt;tce-load -wi kmaps.tcz&lt;br /&gt;sudo loadkmap &lt; /usr/share/kmap/pl.kmap &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##wcześniej wygenerowany x.org.conf&lt;br /&gt;#dostosowany do kompów na uczelni&lt;br /&gt;#i z polskim układem klawiatury&lt;br /&gt;#Section &quot;InputDevice&quot;   &lt;br /&gt;# Identifier &quot;Keyboard0&quot;    &lt;br /&gt;#Driver &quot;kbd&quot;&lt;br /&gt;# Option &quot;XkbLayout&quot; &quot;pl&quot;   &lt;br /&gt;# Option &quot;XkbModel&quot; &quot;pc101&quot;&lt;br /&gt;#EndSection &lt;br /&gt;sudo cp /mnt/sdb2/tiny_core/xorg.conf /etc/X11/xorg.conf  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Teraz jakiś menadżer plików&lt;br /&gt;tce-load -wi xfe.tcz&lt;br /&gt;#Przywracamy konfigurację&lt;br /&gt;mkdir ~/.xfe cp /mnt/sdb2/tiny_core/xferc ~/.xfe/xferc  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##I moja wypasiona tapeta&lt;br /&gt;sudo cp /mnt/sdb2/tiny_core/red-moon.jpg /opt/backgrounds/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##odpalamy Xy, reszta pakietów instaluje się w tle.&lt;br /&gt;startx &amp;amp; sleep 10  xfe -m &amp;amp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Firefox i Flash&lt;br /&gt;tce-load -wi firefox tce-load -wi getFlash10.tcz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Katalog konfiguracyjny mozilli synchronizuje sobie w domu (ciasteczka, ustawienia, zakładki, dodatki)&lt;br /&gt;#A, że sporo tego (~100mb), to linkuję zamiast kopiować.&lt;br /&gt;sudo rm -r  ~/.mozilla&lt;br /&gt;sudo ln -s  /mnt/sdb2/tiny_core/.mozilla ~/.mozilla &amp;amp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Foxit reader do pdfów.&lt;br /&gt;#Jest co prawda xpdf...ale co przyzwyczajenie to przyzwyczajenie&lt;br /&gt;tce-load -wi foxit_reader.tcz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; ##Różne dodatki: przeglądarka dokumentów, lekki edytor tekstu, przeglądarka obrazów, menedżer archiwów. Wszystko co potrzebne, na każdą okazję. &lt;br /&gt;tce-load -wi xfw xfv xfi xarchiver&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Pidgin +kontakty z serwera tce-load -wi pidgin &lt;br /&gt;##No i kobyła, bez której nie potrafię się obejść.&lt;br /&gt;tce-load -wi openoffice3.tcz&lt;/blockquote&gt;Po około minucie mam pełne środowisko X, po 1.5 minuty firefoxa a po 3 minutach openoffica.&lt;br /&gt;Wszystko skonfigurowane, z moją konfiguracją (w tej wersji skryptu jeszcze bez OO, ale tam mi nie jest potrzebna. To trochę waży a na pendraku mało mam miejsca. Z tego też powodu nie wgrałem rozszerzeń do TCL na pendriva, tylko za każdym razem zasysam z neta).</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/751363332778141907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/751363332778141907?isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/751363332778141907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/751363332778141907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/12/tiny-core-linux-33.html' title='Tiny Core Linux 3.3'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5360010689600191510</id><published>2010-11-24T04:05:00.000-08:00</published><updated>2010-11-24T04:34:51.907-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="core"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="linux"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="tiney"/><title type='text'>Tiny core linux</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Czyż nie tęsknicie za czasami, gdy mężczyźni byli mężczyznami i sami pisali swoje sterowniki?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Linus Torvalds&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Na pendrivie zainstalowałem sobie takie coś, co się zwie netboot.me. W skrócie pozwala na odpalenie komputera podłączonego do internetu za pomocą rzeczonego pendriva. Niby wielkie mi halo, można to tez z Windowsem zrobić. ALE!&lt;br /&gt;Cały urok netboot.me tkwi w tym, ze do wyboru jest kilka systemow operacyjnych. Wystarczy połączenie internetowe i parę chwil aby załadować jakieś fajny system typu live. Albo memtest. Albo instalator ubuntu/debiana/fedory/czegokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dawna czołem się nieswojo z tym, ze na uczelni przeglądając internet jest &quot;nieco&quot; narażony na to co inni wyprawiali z tym komputerem wcześniej. Do czasu az tydzień temu pomyślałem, ze może by wypróbować netboot.me. Załadowanie Tiny Core Linux trwa nieco ponad minute.&lt;br /&gt;Ludzie odpowiedzialni za te distro sa genialni. W 10 megabajtach zmieścili nawet środowisko graficzne!&lt;br /&gt;No dobra, system jest MOCNO okrojony na starcie, ale wystarczy kilka kliknięć aby doinstalować minimalistyczne wersje openoffica, firefoxa i całej reszty. Co jeszcze bardziej zaskakuje, odpaliłem na tym vlc (odtwarzanie wideo) z dźwiękiem (OSS) oraz flash10 (z dźwiękiem !). I to wszystko bez Xow!! I wszystko siedzi w ramie, zajmujac mniej niz 15% z 1 gigabajta w jaki sa wyposarzone uczelniane maszyny.&lt;br /&gt;Fakt, zajęło mi to 2 godziny, ale jak to się mówi &quot;co raz zrobione, pozostaje zrobione&quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pakiety do instalacji i małe how-to&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;firefox.tce (i trochę zależności. Ale flash tez ich potrzebuje, więc można poczekać)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wygenerować dbus id (sudo dbus-uuidgen &gt;&gt; /var/lib/dbus/machine-id ). Katalog /var/lib/dbus trzeba sobie recznie stworzyc. Bez machine-id vlc nie będzie działać&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;vlc.tcz (mplayer nie idzie bez Xow)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;OSS.tcem (alsa nie działała mi z głośnikami wbudowanymi w monitor. Pewnie do obejścia, ale szkoda zachodu, skoro OSS działa)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;getflash10.tce (potem trzeba go jeszcze odpalić. Lewym przyciskiem myszy na pulpicie -&gt;apps-&gt;getflash10 -&gt;reszta się ściągnie-&gt;zresetować przeglądarkę. Jak nie działa, to trzeba przekopiować /usr/lib/libflashsupprot/tce do /home/tc/.mozilla/plugins&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze? Ano chciałbym mieć możliwość wpisywania polfontow z klawiatury. Ale to wymaga Xow. Dziękuje, nie będę się męczył. Znając życie będzie działało od reki, ale i tak mi się nie chce. Firefox poprawia błędy tak czy siak. Nie wszystko wyłapuje, ale chyba nie jest aż tak bardzo źle?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje jeszcze kwestia zdecydowania się na instalacje TinyCoreLinux 3.3 (w netboot.me jest 2.2, czyli moooocno stare) na pendrivie zamiast netboot.me. Nie wiem, czy potrzebuje całej reszty instalatorów z netboot.me, ale 3 tygodnie temu tak samo myślałem i całym tym bootowalnym pendrivie.&lt;br /&gt;Instalacja TCL 3.3 na pendraku miałaby ta zaletę, ze nie musiałbym przy każdym uruchomieniu wszystkiego ściągać i konfigurować na nowo. Na razie rozwiazalem to tak, że konfiguracje firefoka (~/.mozilla) przy zamykaniu systemu kopiuje na pendraka (/mnt/sdb1/.mozilla) a po ponownym uruchomieniu kopiuje z pendraka na system plików. Generalnie wszystko działa.&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5360010689600191510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/5360010689600191510?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5360010689600191510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5360010689600191510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/11/tiny-core-linux.html' title='Tiny core linux'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6548650794300271238</id><published>2010-08-20T01:23:00.000-07:00</published><updated>2010-08-20T01:49:35.331-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dwimenor"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="koniec świata"/><title type='text'>Kiedy nadejdzie koniec świata</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Optymizm i pesymizm różnią się jedynie w dacie końca świata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Stanisław Jeży Lec&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Patrząc z perspektywy roku 2010, koniec świata może być naprawdę w 2012. I to nie dlatego, że Polska organizuje Mistrzostwa Europy w Piłce Kopanej. Śniegi, mrozy, powodzie, pożary w Rosji, wypadki samolotowe, sytuacja na Krakowskim Przedmieściu, terroryzm, wikileaks publikując tajne materiały z wojen Ameryki...oj zebrałoby się tego.&lt;br /&gt;Jednakże nie o to chodzi. Większość ludzi wierzących w 2012 zakłada zapewne datę 1 stycznia, tak parę minut po północy. Bądź co bądź koniec świata nie trwa sekundę, raczej parę minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże, jeżeli chodzi o mnie mam inne preferencje. Gdybym miał coś do powiedzenia w tej sprawie, chciałbym aby koniec świata nastąpił w czwartek, a zostalibyśmy o tym ostrzeżeni w poprzedni piątek. Dlaczego? Już wyjaśniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby w piątek ogłoszono, że koniec świata nastąpi w następny czwartek, to miałbym cały weekend aby spokojnie to przemyśleć. I, co najważniejsze, 3 pełne dni robocze na dokończenie swoich spraw. Od, tak aby nie zostawić paru rzeczy niedokończonych zanim wyparuję. Nie mógłbym w spokoju zmienić się w obłok gazu, gdybym wiedział że zostało parę Niedokończonych Spraw. Świadomość, że te sprawy odparowałby razem ze mną być może trochę by pomogła, ale tylko w przypadku tych mniej ważnych.&lt;br /&gt;3 dni robocze to trochę mało na załatwienie wszystkiego, ale wystarczająco na te naprawdę najważniejsze. Miło by by było, gdyby świat zechciał odparować w godzinach popołudniowych. 17 byłaby idealna. Zdążyłbym zjeść obiad i go dobrze przetrawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiedzenie końca świata z tygodniowym wyprzedzeniem ma swoje dobre strony. Ludzie zdążyliby wpaść w panikę i nie skończyć przed samym końcem. Gdyby dać im miesiąc, sprawa byłaby znacznie gorsza. Najpierw byłaby panika, potem jakoś by się uspokoiło, a na końcu znowu wybuchłaby panika. Taka globalna panika to nieprzyjemna sprawa. Ludzie panikujący są nierozsądni, i kto wie co by niektórym strzeliło do głowy. Mogłoby się okazać, że nie doczekam końca świata, bo jakiś geniusz wpadnie na pomysł rozładowania gigantycznych kolejek przed Bramą Piotrową po końcu świata poprzez wysyłanie kilku ludzi nieco wcześniej. Być może po to aby zajęli mu kolejkę.&lt;br /&gt;Fakt, że w obliczu końca świata nie ma to większego znaczenia, ale nie chciałbym przegapić takiego wydarzenia. Prawdopodobnie obserwacja z daleka (Z Marsa? Z Proxima Centauri?) byłaby lepszym rozwiązaniem, ale raczej nie ma na co liczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli doczytałeś do tego miejsca drogi Czytelniku, to spieszę z wyjaśnieniami. Oczywiście, że to pewnego rodzaju niepoważny wpis na blogu. W żaden koniec świata w 2012 roku nie wierzę, pomimo tych wszystkich wielkich wydarzeń roku 2010. Od, tak mnie naszło.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6548650794300271238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/6548650794300271238?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6548650794300271238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6548650794300271238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/08/kiedy-nadejdzie-koniec-swiata.html' title='Kiedy nadejdzie koniec świata'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-9119878881834102555</id><published>2009-09-30T09:48:00.000-07:00</published><updated>2009-09-30T09:52:38.398-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="google"/><title type='text'>10^100</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Czym jest projekt 10^100?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;10 do potęgi 100 to liczba gogol. I nie przypadkowo gogol kojarzy się z google, gdyż to od tej liczby wzięła nazwę ta wyszukiwarka. Ale Google to nie tylko wyszukiwarka - to cały osobny ekosystem w sieci. Niektórzy mówią, że Google jest zły, że zbiera nasze dane o nas i przetwarza je aby zarabiać. Pewnie, skoro nie płacimy za usługi jakie nam oddaje, to ja nie mam nic przeciwko. A teraz przynajmniej część zarobionych tak pieniędzy może zostać wydane na szczytny cel.&lt;br /&gt;Rok temu korporacja Google zapowiedziała, że przeznaczy &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;dziesięć milionów dolarów amerykańskich&lt;/span&gt; na jeden cel, który ma przynieść pożytek całej ludzkości.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.project10tothe100.com/intl/PL/index.html&quot;&gt;Z strony projektu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Dlaczego taki projekt?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze nigdy w historii tak wiele osób nie miało do dyspozycji tylu informacji, narzędzi i sposobów realizacji swoich pomysłów. Jednocześnie bardzo wiele osób z najróżniejszych środowisk potrzebuje pomocy zarówno w sprawach małych, jak i dużych.&lt;br /&gt;Do tego dochodzą wyniki badań utwierdzające nas w odwiecznym przekonaniu, że, poza określonym podstawowym poziomem dobrobytu materialnego, jedyną rzeczą, która daje nam szczęście jest pomaganie innym ludziom.&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Innymi słowy pomaganie pomaga wszystkim: osobie pomagającej i otrzymującej pomoc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Pytanie brzmi: co może pomóc? I co pomoże najlepiej?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W Google nie uważamy, że znamy wszystkie odpowiedzi, ale wierzymy, że każdy problem ma swoje rozwiązanie. Może on się znajdować w laboratorium, firmie lub na uniwersytecie — a może gdzieś zupełnie indziej.&lt;br /&gt;Być może rozwiązanie czyjegoś problemu znajduje się w Twojej głowie; to może być coś, co udało Ci się zaobserwować, jakieś pojęcie, nad którym się zastanawiasz, niewielka zależność, którą zauważysz, jakaś stara rzecz, na którą spojrzysz z innej perspektywy. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o projekcie można się dowiedzieć na jego stronie:&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.project10tothe100.com/intl/PL/&quot;&gt;Polska strona projektu 10^100&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz to co najciekawsze - na podstawie nadesłanych pomysłów (przeszło 150k) stworzono kilkanaście które są wypadkową tego co ludzie nadesłali.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://www.project10tothe100.com/intl/PL/vote.html&quot;&gt;strona głosowania&lt;/a&gt; - &lt;a href=&quot;http://translate.google.com/translate?prev=hp&amp;amp;hl=pl&amp;amp;js=y&amp;amp;u=http%3A%2F%2Fwww.project10tothe100.com%2Fintl%2FPL%2Fvote.html&amp;amp;sl=en&amp;amp;tl=pl&quot;&gt;Tłumaczenie. Nie idealne, sle ujdzie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projektów jest sporo, ale nie wszystkie są widoczne od razu. Jeżeli na pierwszej liście nie ma nic ciekawego, proponuję odświeżyć stronę i poszukać pośród nowych możliwości. Dwa, trzy odświeżenia pokażą wszystkie możliwe projekty.&lt;br /&gt;Pośród projektów jest kilka będących odpowiedzią na światowy kryzys gospodarczy ostatnich lat - tworzenie lepszych narzędzi bankowych, bardziej przejrzystych rządów i systemów podatkowych. Jest też bardzo dużo tych dotyczących edukacji - zarówno wspomagania kształcenia specjalistów jak i kształcenia w krajach trzeciego świata. Są też i projekty humanitarne, jak system usuwania min przeciwpiechotnych czy monitorowania i alarmowania świata o ludobójstwach.&lt;br /&gt;I wiele, wiele innych. Gdybyś miał 10 milionów dolarów i chciał je wydać z pożytkiem dla świata, to na co być przeznaczył pieniądze? A skoro nie masz tych 10 milionów, to przynajmniej &lt;a href=&quot;http://www.project10tothe100.com/intl/PL/vote.html&quot;&gt;zagłosuj&lt;/a&gt;  na co Google ma je wydać.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://forum.tibiaspy.com/showthread.php?t=2345&quot;&gt;oryginał na TibiaSpy.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/9119878881834102555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/9119878881834102555?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/9119878881834102555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/9119878881834102555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/09/10100.html' title='10^100'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2866552918747795850</id><published>2009-02-17T06:33:00.000-08:00</published><updated>2009-02-17T06:39:28.164-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dwimenor"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Złote myśli Dwimenora - część I</title><content type='html'>Ten wpis rodził się w bólach. Miał być o wszystkim, miał być o niczym. W końcu nie powstał a ja musiałem ściemniać Rybie na gg, w jakim stopniu zaawansowania są prace nad nowym tekstem. Więcej zwodzić go nie miałem serca dlatego uczesałem trochę swoje złote myśli i postanowiłem opublikować pierwszą część.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym są złote myśli Dwimenora?&lt;br /&gt;To kompilacja  złotych myśli, stworzonych przy różnych okazjach. Część jest złota, złociutka, albo tylko pozłacana.&lt;br /&gt;Numeracja nie jest ciągła. W ciągu roku od kiedy zacząłem je spisywać część wypadło. A to okazało się, iż nie jest moja, a to nie podobała mi się...ale zwolnionych miejsc nie zamierzam zapełniać. Od, tak. Po prostu. Błędy i literówki celowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;1. Wojny nie są takie złe. Przynajmniej dają ludziom jakieś zajęcie. Zajęci ludzie nie zajmują się czymś naprawdę niebezpiecznym, na przykład majstrowaniem przy czasoprzestrzeni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl na liście. Możecie nie uwierzyć, ale mi się przyśniła. Prowadziłem jakiś wykład na uniwerku i to była z niego konkluzja...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;2. Wszystko jest możliwe, tylko trzasnąć drzwiami obrotowymi się nie da.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To bardziej mądrość ludowa, niż moja złota myśl. Ale, że to moje motto życiowe, trafiła do kompilacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;3. Jestem facetem i kolor niebieski jest po prostu kolorem niebieskim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po przydługiej dyskusji dziewczyn z roku na temat różnic w odcieniach. A jest tego, że huhu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;4. I oby twoje delta G było równe zero.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po zajęciach z termodynamiki. [url=http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zote-myli-dwimenora-ii.html&quot;]więcej na blogu[/url]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;5. Łyżka nie istnieje. Widelec jest znacznie bardziej uniwersalny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z Matriksa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;6. Jeżeli czas to pieniądz, to czemu bogaci ludzie mają tak mało czasu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się bezsensowne. Ale jeżeli postawić równanie czas=pieniądz, to czytając je od drugiej strony pieniądz=czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;7. Dzielenie jest wydajniejsze od mnożenia. Szczególnie w przypadku problemów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie znoszę ludzi mnożących problemy i trudności przed sobą, zamiast szukać rozwiązań. Fortunka jest konkluzją z tej filozofii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;8. Zawsze staram się likwidować swoje problemy. Nie chciałbyś być jednym z nich&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kontynuacja myśli 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;9. Ilu ludzi potrzeba do wkręcenia żarówki? Jednego! Jeżeli myślisz, że mnie, to proszę o pokaz miszczu. Jeżeli myślisz, że więcej, to jesteś ciamajdą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po wymienianiu 2 żarówek w moim żyrandolu. Powinni powiesić tego, kto wymyślił klosze na zatrzaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;10. Umiesz liczyć binarnie na palcach? To wysyłam ci 4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[url=http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/liczenie-binarne-na-palcach.html]Zasady liczenia binarnego na palcach[/url]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;11. Pierwsze prawo łoma: ciało uderzone łomem nie ma prawa wstać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z zajęć z przewodnictwa elektrycznego. Ci co uczyli się fizyki domyślą się o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;17. Ile jest 2+2?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Polonista: 4, cyfro ty moja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Inżynier:4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Nawigator: 4,5 z poprawką na wiatr&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Kelner: 5zł plus napiwek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Informatyk: 100&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Matematyk: jeszcze chwilkę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O wyższości inżynierii (jako nauki kombinowanej) nad czystą matematyką. Znam matematyków (z tytułami doktorskimi!) którzy mieliby z tym problem a rozwiązanie go wymagałby kilku godzin. Zbyt dużo kombinowania, zbyt mało realizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;20. Zawsze puszczaj kobiety przodem. Szczególnie jeżeli sądzisz iż za drzwiami czai się szaleniec z siekierą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z zawiłej dyskusji na temat &quot;Dżentelmenów już nie ma&quot;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;26. Są dwa typy ludzi. Ci co na palcach jednej ręki liczą do 5 i ci co liczą do 31.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Patrz fortunka numer 10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;27. Zaraz to wielka bakteria&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja numer 1 z zajęć z mikrobiologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;28. Duże pałeczki to laseczki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja numer 2 z zajęć z mikrobiologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;29. I nastał dzień, i nastała sesja. I żywili pozazdrościli umarłym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kto studiuje, ten łączy się w bólu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;36. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to zdecydowanie nie twój interes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;37. Jeżeli boli, to dobrze. Ból to pierwszy znak, że żyjesz. Chodź pewnie wolałbyś umrzeć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W taki sposób pocieszałem kolegę z wybitym barkiem.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2866552918747795850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/2866552918747795850?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2866552918747795850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2866552918747795850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/02/zote-mysli-dwimenora-czesc-i.html' title='Złote myśli Dwimenora - część I'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2544255248343596683</id><published>2009-01-18T05:42:00.000-08:00</published><updated>2009-01-18T05:48:21.145-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ubuntu"/><title type='text'>Kernel 2.6.28 oraz Nvidia driver 180.22</title><content type='html'>Ileż można się uczyć do sesji? W ramach relaksu skompilowałem sobie kernel 2.6.28 czyli najnowsze, stabilne, jądro linuksa. Skoro i tak trzeba reinstalować drivery do GeForca, to od razu zainstalowałem nowsze. Zresztą nie wiem, czy stare dałby radę na najnowszym jajku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki efekt?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;System startuje o 8 sekund szybciej BEZ ŻADNEGO bajerowania w ustawieniach.&lt;br /&gt;Wynik glxgears podskoczył z 6000 do 8000 fps.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem tak: WOW&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie nie obyło się bez drobnych komplikacji. Dpkg nie chciał zastąpić starego kernela (2.6.27.5) nowym, przez co musiałem odpalić system z jeszcze starszego (2.6.26.19-generic), wywalić kernel 2.6.27.5 i dopiero instalować 2.6.28.&lt;br /&gt;W dodatku instalator Nvdii coś tam pluł się, że czegoś nie ma...Ale wszystko działa. A jak widać z wyników, działa świetnie.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2544255248343596683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/2544255248343596683?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2544255248343596683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2544255248343596683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/01/kernel-2628-oraz-nvidia-driver-18022.html' title='Kernel 2.6.28 oraz Nvidia driver 180.22'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-976314933557205773</id><published>2008-12-24T01:14:00.000-08:00</published><updated>2008-12-24T01:32:48.310-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolejka"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><title type='text'>Choinka</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Jeżeli chcesz kupić tanią i ładną choinkę, to musisz kupić dwie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Konkluzja z tegorocznego okresu przedświątecznego&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;Makabra. Żeby kupić jakąś ładną, żywą choinkę (nie trawie sztucznych...nie czytać tego dosłownie) musiałem oblecieć z 5 różnych punktów. Problem z tym, że w tym roku na warszawskim Targówku można było dostać albo drapaka za 35zł albo jodłę-drapaka za 80zł. Ładna jodła wysokości 180cm to już 120 zł. A weź wydaj 120zł, żeby po świętach choinkę wywalić przez okno i odnieść do punktu zbornego, z którego panowie od śmieci w Marcu odbiorą to co zostanie z procesów naturalnego rozkładu.&lt;br /&gt;Co roku choinki są droższe. Jeszcze 5-6 lat temu jodłę kupowało się za połowę tej ceny. Naturalnie biorąc pod uwagę nakłady pracy i czas cyklu produkcyjnego (2-3 lata) ludzi ci mają prawo żądać uczciwej ceny (nawozy w tym roku zdrożały) ale..jakby przynajmniej  mieli coś ładnego na stanie, a nie coś co przypomina fantazje przedszkolaków na temat choinek.&lt;br /&gt;Sezon na sprzedaż zaczął się z 2 tygodnie temu. Co ciekawe, poza tradycyjnymi stoiskami na Targówku, jakiś nowy gracz na rynku postanowił zaryzykować i rozstawić się nieco na uboczu, blisko lasku Bródnowskiego. Zapewne miał nadzieję, że dzięki dużej reklamie przy Kondratowicza ludzie z Zacisza i osiedla Malborska do niego się zejdą. I wiecie co? Sprzedał wszystko. Jako, że gościa widzę z swojego okna to mogłem obserwować jego postępy codziennie. Wliczając to, że koło 22 wszystkie choinki przerzucał przez ogrodzenia parkingu, gdzie sprytnie wynajął 4 miejsca na czas handlu. Nad ranem choinki leciały w drugą stronę. Widząc jak się z nimi obchodzi nie miałem najmniejszego zamiaru u niego kupować. Ale obserwując gościa z okna zauważyłem że naprawdę sporo osób skręcając z Kondratowicza w Blokową (z głównej ulicy na osiedlową, na tym rogu założył swój punkt) zatrzymywało się i odjeżdżało z choinką w bagażniku.&lt;br /&gt;Może to tylko ja mam tak, że muszę mieć ładną i w miarę symetryczną choinkę? Może powinienem kupować byle co, a potem ustawić gorszą stroną do ściany?&lt;br /&gt;Może....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/976314933557205773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/976314933557205773?isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/976314933557205773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/976314933557205773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/12/choinka.html' title='Choinka'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8739493289222196019</id><published>2008-12-14T10:41:00.001-08:00</published><updated>2008-12-14T11:43:11.276-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="google"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Wspólny mianownik życia</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;16s rRNA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Podręcznik do biologi molekularnej&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj Rybzor poinformował mnie, że już miesiąc minął od kiedy ostatni wpis miałem.&lt;br /&gt;No to będzie o rybach...między innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię filozofów. Szczególnie kiedy zaczynają krzyczeć iż filozofia jest królową nauk. Ileż to już się naczytałem, że filozofia powinna być obowiązkowa w podstawówce/gimnazjum/liceum. Że rozwija umysłowo, że bla bla bla.&lt;br /&gt;Ktoś może zadać pytanie, czemu tak nie cierpię filozofów. Za odpowiedź niech posłuży wypowiedź pewnego mędrka: &quot;Filozofia stawia pytania o sens wszechświata i poszukuje na nie odpowiedzi&quot; (cytat niedokładny, ale sens ten sam)&lt;br /&gt;I teraz pytanie: Na &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;które&lt;/span&gt; z swoich pytań pytań &lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;znaleźli zadowalającą&lt;/span&gt; odpowiedź?&lt;br /&gt;Odpowiedź, która przetrwałaby konfrontację z rzeczywistością?&lt;br /&gt;Odpowiedź, która nie sprawia, że trzeba zadań więcej pytań?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie prawdziwym mędrcem jest biolog, fizyk, chemik, inżynier....łapiecie o co chodzi. Tacy ludzie, o ile akurat wykonują pracę badawczą, nie tylko szukają odpowiedzi na pytania o naturę wszechświata, ale także znajdują ją. Wcześniej czy później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sens życia? Wspólny mianownik życia? Czym się różnimy od chomika?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, mamy 16s rRNA. Cóż to jest? Bardzo proste, to cząsteczka rybosomalnego polirybonukleotydu o stałej sedymentacji 16.&lt;br /&gt;Każdy opuszczający gimnazjum powinien wiedzieć jak zapytać wujka google aby dowiedzieć się co to jest. Ale, że zapewne nie wie, to już spieszę z wyjaśnieniami.&lt;br /&gt;Każda komórka eukariotyczna ma jądro komórkowe, w którym zachowane jest jej DNA. W procesie transkrypcji powstaje kopia fragmentu* DNA i zostaje ona przekazana do cytoplazmy.&lt;br /&gt;Kopia w cytoplazmie trafia na szorstkie retikulum endoplazmatyczne. Kopię (matrycowy RNA) obsiada rybosom i rozpoczyna proces translacji, czyli składanie łańcucha poliaminokwasowego na matrycy RNA.&lt;br /&gt;To tak po krótce. Jakbym chciał napisać dokąłdnie, musisłlbym pisać księżkę. Prawdopodobnie w dwuch tomach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybosom składa się z dwuch podjednostek. To wiecie z gimnazjum. Mała podjednostka ma stałą sedymentacji 30s. W jej skład wchodzi właśnie 16srRNA. I teraz myk - 16srRNA jest kodowane w DNA, a kombinacja deoksyrybozonukleotydów ją kodująca jest stała w obrębie gatunku. Oreślając sekwencje dwóch żywych organizmów można łatwo stwierdzić stopień pokrewieństwa pomiędzy tymi dwoma organizmami.&lt;br /&gt;16srRNA występuje w wszystkich organizmach żywych, zarówno eukariotycznych jak i prokariotycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli przyjąć, że życie można zapisać w postaci ułamka, to jego mianownikiem byłoby 16srRNA, zaś licznikiem fenotyp danego organizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Kopia...hmmm...to można przerobić na dobry argument przeciwko zakazu kopiowania, głupim prawom autorskich i powielania informacji, licencjonowaniu....nawet kościół by musiał to poprzeć...o tym będzie następny wpis</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8739493289222196019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/8739493289222196019?isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8739493289222196019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8739493289222196019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/12/wsplny-mianownik-ycia.html' title='Wspólny mianownik życia'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7451966269281264546</id><published>2008-11-16T10:38:00.000-08:00</published><updated>2008-11-16T11:31:28.245-08:00</updated><title type='text'>Zepsuj sobie linuksa</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;…the Linux philosophy is &#39;laugh in the face of danger&#39;. Oops. Wrong one. &#39;Do it yourself&#39;. That&#39;s it.&lt;br /&gt;...Filozofia Luniksa to &quot;śmiej się z niebezpieczeństwa&quot;. Opps. Nie to. &quot;Zrób to sam&quot;. To jest to&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Linus Torvalds&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;To był długi i pochmurny weekend. Jak to Ryba go podsumował: &quot;&lt;span style=&quot;font-size:100%;&quot;&gt;pachnie mi to nuda : ((&quot;&lt;br /&gt;Na domiar złego musiałem pisać durny referat, o czymś tak niebywale nieinteresującym jak kit pszczeli. Dzięki niech będą bibliotekarką, że są o tym całe książki.&lt;br /&gt;Zasadniczym problemem z linusikiem jest to, że póki sam nie zaczniesz grzebać, to się nie popsuje. Te wszystkie &quot;nagle przestało działać&quot; mnie nie przekonują. Nie licząc &lt;a href=&quot;http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/chwaa-niech-bdzie-varlog.html&quot;&gt;jednej drobnej wpadki&lt;/a&gt; od naprawdę dłuższego czasu nie miałem okazji pogrzebać w systemie. A nic tak nie zabija czasu jak konieczność googlowania i szukania najdrobniejszych wskazówek prowadzących do rozwiązania problemu.&lt;br /&gt;Problemem nie jest zrobić zamieszanie celowo. Bo wtedy człowiek najpewniej będzie wiedział jak to odkręcić. Można sobie wklepać&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;chmod -x chmod*&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ale zabawa w &quot;gdzie jest to XXX live CD&quot; mnie nie bawi.&lt;br /&gt;Dlatego też pomyślałem - czemu nie pobawić się w aktualizację paru rzeczy. Może nowsze wersje będą bardziej problemogenne?&lt;br /&gt;Przejść na OpenOffice3 zamierzałem już dawno (tzn od momentu spolszczenia go). Bety mnie nie kręciły, ale skoro jest gotowy, to czemu nie? Może przy okazji wywalania starego coś się posypie?&lt;br /&gt;No i się sypnęło. Jest taki pakiet, co openoffice.org-thesaurus-pl się zwie. W moich rękach, przy współudziale openoffice.org-hyphention-pl potrafi napsuć krwi. Nie wiem co z nimi nie tak, zawsze mam z nimi problemy. A to system wskazuje, że jeden wymaga drugiego (mimo obecności tegoż), a to wskazuje, że jest uszkodzony, a to jakieś dzikie zależności....&lt;br /&gt;Tak, dobry sposób aby coś popsuć i mieć zajęcie na jakiś czas. Znalazłem za wczasu też swoje notatki z ostatniej przygody z tamtymi pakietami. W kilku luźnych punktach spisałem sobie tam co trzeba zrobić aby przywołać je do początku. A punkt pierwszy brzmi:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style=&quot;font-size:100%;&quot;&gt;1. Dwim, palce z dala od pakietów &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-size:100%;&quot;&gt;openoffice.org-thesaurus-pl&lt;/span&gt;, &lt;span style=&quot;font-size:100%;&quot;&gt;openoffice.org-hyphention-pl&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Dobry sposób na rozpoczęcie dnia. W takzwanym międzyczasie ściągały się pakiety z OO3. Ale przy transferze rzędu 1.4megabajta/sekundę nawet nie można napisać czegoś w rodzaju &quot;A potem czekały godzinę aż program się ściągnie&quot;.&lt;br /&gt;Wspomniane wyżej pakiety dały mi rozrywkę na 20 minut, w czasie których udało mi się zapobiec uninstalacji całego środowiska graficznego, lub jego reinstalacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, 20 minut to nie jest to na co liczyłem. Dlatego pominąłem tak zwany &quot;poszedłem o krok dalej&quot; i od razu przeszedłem do kompilacji kernela. Dla dodania smaczku wywaliłem kilka drzewek sterowników - głównie archaicznych systemów plików (bo długo się kompilują), trochę driverów sprzętu (ale też nie za dużo. Drzewko nie jest tak skonstruowane jakbym tego chciał. Szkoda, że nie ma opcji aby np wyłączyć wszystkie sterowniki do urządzeń marki, powiedzmy, Epson).&lt;br /&gt;Naturalnie mogłem wyłączyć jakieś moduły istotne dla systemu, ale po co? Nie po to próbowałem coś zepsuć, żeby jedynym sposobem była ponowna rekompilacja kernela. Miałem raczej nadzieję, że przestaną działać różne elementy kompa. Dźwięk, grafika, porty USB....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że po kompilacji i uruchomieniu kernela 2.6.27.5** przywitał mnie czarny ekran i niestartujące Xy to nic dziwnego. Byłem na to przygotowany i zawczasu zassałem sterowniki od Nvidii. Szczerze mówiąc więcej czasu zajęło mi jednoczesne wyłączenie X i gdm aby je zainstalować, niż sama instalacja***. Po całej operacji zostało tylko włączyć Xy i....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, zmartwiłem się. Wszystko działało jak należy. Porty, urządzenia, dźwięk...ZARAZ ZARAZ! Nie ma dźwięku!&lt;br /&gt;Pominę tu nudne szczególy kolejnej godziny reinstalacji alsy, pulseaudio, bawienia się mikserem, resetów kompa....skończyłem na skompilowaniu alsy 1.1.18a z źródeł.&lt;br /&gt;No, mniej więcej o to mi chodziło. W końcu rozwiązanie które może więcej napsuć niż pomóc. Nie obyło się bez zgrzytów...ale o dziwo zadziałało. Szczerze mówić nie spodziewałem że alsa tak gładko się skompiluje. Fakt faktem kompilacja alsa-lib nie poszła tak gładko (brakowało jakiegoś pakietu, a configure tego nie wykazał), ale strzał na chybił/trafił z jego instalacją dał rezultat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując:&lt;br /&gt;Po 2h godzinach mam system z (prawie) najnowszym kernelem, najnowszym serwerem dźwięku i sterownikami do karty graficznej. Głośniki ustawione na max przestały dziwnie buczeć w momencie bezczynności. Bootowanie systemu skróciło się o ~5 sekund, wynik glxgears wzrósł o jakieś 15%. Żyć nie umierać.&lt;br /&gt;Heh, trzeba będzie się pobawić w preload/prelink i równoległe startowanie usług systemowych. Może to da trochę więcej problemów...znaczy pożytku.&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-size:100%;&quot;&gt;&lt;br /&gt;*Nie próbujcie tego w domu&lt;br /&gt;**&lt;/span&gt;a dopiero potem zobaczyłem, że jest już wersja 6...cóż nie chciało mi się jeszcze raz wszystkiego ustawiać&lt;br /&gt;***tak, tak, dalej, akceptuję, tak, tak, dalej, zakończ.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7451966269281264546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/7451966269281264546?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7451966269281264546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7451966269281264546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/11/zepsuj-sobie-linuksa.html' title='Zepsuj sobie linuksa'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2691632772524653235</id><published>2008-11-06T09:09:00.000-08:00</published><updated>2008-11-06T10:44:03.793-08:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Okna"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wczasy"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Bardzo długi wpis</title><content type='html'>Ostatnimi czasy nie mam jakoś czasu nic naskrobać, za co serdecznie przepraszam tysiące moich czytelników. W ramach nadrobienia to będzie długi wpis o tym, co miałem napisać w ostatnim czasie. Wyszło trochę nieskładnie, często zmieniam temat. Ale co tam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Nie ma kryzysu - jest wino!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/KBmGPajN5ULbVcdlioAN8g?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiszQ76z6bDN7_tJ_haratO1M5Y2HS_-2W6aPJzlsQSVS5x41L0v8GnqJRNNMs86RXb0Hemxpy8I5rfLtZvgHcl2a7JkpRFEoyvuuNsUP6FrcMIKwevfP9Ej6iCxOOZauwEOXJvoartHCY/s144/image11.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Zdjęcie zrobione w centrum handlowym na Służewiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kryzys na światowych rynkach trwał i miał się dobrze. Maklerzy giełdowi potracili fortuny, upadło kilka banków i firm zajmujących się mniej lub bardziej szemranymi sposobami obrotu nie swoją gotówką. Jednak w związku z kryzysem pojawiło się kilka ciekawych rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Spadek cen paliw&lt;/span&gt; - benzyna na niektórych stacjach staniała o jakieś 80-90gr na litrze. To przepaść. Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. A skoro koszty transportu kołowego tak spadły, czemu żywność tak drożeje?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Straciliśmy emerytury!&lt;/span&gt; - tak, tak wiem. To co nasi rodzice odłożyli w drugim filarze przez ostatnie pół roku wyparowało. Nie ma to jak piękne sianie paniki. Cóż, to co ludzi włożyli to zostało. To odsetki od inwestycji maklerów popłynęły w siną dal. No cóż, tabloidy tabloidami i muszą na siebie zarobić, a ja i tak zawsze twierdziłem że powierzanie swoich pieniędzy komuś kto teoretycznie lepiej nimi będzie zarządzał jest kiepskim pomysłem.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Podwyżki cen gazu&lt;/span&gt; - słuchając radia Złote Przeboje (a może VOX?) usłyszałem ciekawy wywiad. Naczelny Gazownik Kraju, albo ktoś taki odpowiadał czemu na jesień zdrożeje gaz. Prosta sprawa - Putin podwyższył nam rachunek, to podatnicy za to zapłacą. Nie ma sprawy. Ale czemu gdy ceny hurtowe gazu w okresie letnim malały to ceny rynkowe się nie zmieniały?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kryzys nie odbił takim echem na gruncie internetowym. Google dalej pnie się w górę, Microsoft dalej zalewa rynek mocno przereklamowanym i wadliwym softem, Apple dalej istnieje po to, żeby zarabiać pieniądze. Jednakże komuś to ostatnie stwierdzenie chyba nie za bardzo przypadło do gustu i usilnie stara się zaszkodzić firmie z pod znaku jabłuszka. I nawet nieźle się udaje. Kilka spreparowanych wiadomości o pogarszającym się stanie zdrowia prezesa mocno ruszyło ceną akcji. Trzeba przyznać, że osoba ta ma fantazję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wrześniu Richard Stallman w jednym z swoich wystąpień publicznie wytknął zagrożenia czyhające z strony Cloud Computing. Zastrzeżenia słuszne, szkoda tylko że odbiło się to małym echem. w infostradzie.&lt;br /&gt;O ile nie trawię Stallmana jako osoby to trzeba mi było się z nim zgodzić. Chmury obliczeniowe naprawdę uderzają w naszą prywatność. O co chodzi?&lt;br /&gt;Ktoś wpadł na pomysł, żeby wszystkie obliczenia były wykonywane przez potężne macierze serwerowe a nie komputery użytkowników. W ten sposób user dostaje tylko wynik obliczeń i musi go zinterpretować. Interpretacją zajmuje się np przeglądarka internetowa. Idea świetna...w założeniu marketingowców. Mając nieograniczony dostęp (prywatność korespondencji? wierzycie w to?)  do danych użytkownika można np lepiej dopasowywać reklamy wyświetlające się u niego. Tak na przykład działa gMail, google reader i gazylion innych aplikacji webowych. A skoro to wszystko jest na serwerach googla to co stoi na przeszkodzie aby poddać te dane dalszemu przetworzeniu? Nie tylko dopasować reklamy do słów kluczowych naszych wiadomości, ale też wykorzystywać je do danych statystycznych? Tworzyć mapy typu: mieszkańcy Warszawskiego Targówka najczęściej piszą o XYZ?&lt;br /&gt;Pół biedy kiedy jest to wykorzystywane jedynie do tworzenia reklam. Mówi się trudno.. Jeżeli chcę mieć skrzynkę pocztową, której nikt nie będzie czytał to muszę sobie zainstalować serwer w domu.&lt;br /&gt;Co mnie zaniepokoiło to zapowiedź Microsoftu o ich projekcie systemu operacyjnego z pod znaku wybitego okna opierającego się o założenia chmur obliczeniowych. Nie wiem kto to kupi, ale ja nigdy, ale to nigdy nie powierzyłbym swoich prywatnych plików komu innemu. Można się zastanawiać jak bardzo prywatne są maile na gMailu, ale powiedzmy sobie szczerze: skoro ktoś wysłał tego maila to jest on dostępny na jego serwerze pocztowym, a więc jaka jest istota zastanawiania się &quot;czy google czyta moje maile&quot;? Jak nie oni to kto inny.&lt;br /&gt;W przypadku systemu operacyjnego jest inna sprawa. MÓJ komputer to MÓJ komputer. I nikt nie będzie zaglądał do tego co przechowuję w czeluściach jego 500 gigabajtowego dysku twardego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o 500 gigabajtach. Tak, mam ten gigantyczny dysk, chodź jak się dobrze zastanowić nie jest to aż tak dużo. Można podłączyć 4 takie dyski w raid i dostać dwuterabajtową macierz.&lt;br /&gt;I na co taka powierzchnia skoro wcześniej miałem problem aby zapełnić 40Gb? Nawet teraz całkowita zajęta przestrzeń to raptem ~25Gb. No to wpadłem na pomysł. W swoich zbiorach posiadam jakieś półtorej setki płyt cd z różnych czasopism. Ostatnio szukając tej jednej konkretnej mało nie dostałem szału. Wtedy to przyszło mi do głowy, żeby skopiować całą zawartość mojej płytoteki na dysk twardy mojego komputera. Dorobię do tego jakąś małą bazę danych zawierającą dane o programach i będę szczęśliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień temu całe MST, w tym i ja, dobyło ciekawą wycieczkę. Gdzie byliśmy? W ciągu jednego dnia obskoczyliśmy cukrownie w Glinojecku oraz słodownie i gorzelnię Kasztelan w Sierpcu. A jakże - była degustacja.&lt;br /&gt;Tutaj trochę zdjęć wraz z komentarzami.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/CTLShBPH8jOh7gRk0eDSTw?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi1PJTbHErnP6rxOJy1EX_cAaLZKcmwjXFTaEujqhOR2BhfvJ4aKSpfTRDWfs2jD6xJ_W5jN-LBAsLV7Sr1-U24fXKki_tEz6oe9USN_2YGHUl65J8pJ7DJhyphenhyphenz9Gl968Kiy9EVxZRDmNXw/s144/image8.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;Główny elewator na gotowy cukier. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to wielkie. 70 tysięcy metrów sześciennych pojemności robi wrażenie. To jest po prostu OGROMNY zbiornik.&lt;br /&gt;Czy zdajecie sobie sprawę, że buraki cukrowe przerabia się raptem przez 50-60 dni w roku? To tak zwana kampania cukrowa. W tym czasie rolnicy dostarczają buraczki a cukrownie je przetwarzają. Na rzecz tej w Glinojecku (jednej z 19 w Polsce) w tym roku pracowało ~4000 rolników. Dziennie daje to około 600 dostaw transporterami po 25 ton buraków każdy. Wszystko po to aby osiągnąć dzienny przerób dwunastu tysięcy ton (!)...no i trochę na zapas oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/2cEmddlWaeHTEwuloIHbJQ?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgk4qIk2LZ3JgXVVppfclo2rWRzblMeUOZ2tT-v4OYqPz5rFDCe6MXQdvwcLXA8kb3m4TDC_BVk0DER9o4einicOvEEJL2bbIhZofTSRyzNitDqjxbPWTu5L0_zb0a7W2rpZfevqdnp_Qs/s144/image16.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;A tak wyładowywane są buraki. Całość jest dosłownie spłukiwana z transportera. To też wstępny proces mycia. Rozładowanie jednej takiej naczepy trwa dobre dziesięć minut. Jak mów stare przysłowie - spiesz się powoli. Buraki nie mogą trafić za szybko do przerobu gdyż maszyny by się nie wyrobiły. Oczywiście nie wszystko idzie na przemiał. Część buraczków idzie na plac, na zapas. Siedemnaście tysięcy ton leżących luzem robi wrażenie. Pokazałbym zdjęcie, ale straszna pikselezada wyszła. Cóż, zdjęcia robiłem aparacikiem z komórki.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/wyu9Ik32YBIj7gM_xHvtiw?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhTOulv8zxrp0BTTglDsA9m4d4owyDMooS9aMB0_nywNci1Rh3JECDWTXkVUsAUaHpc1mFKrl9LXvrj3HRGlqVtVq7xsk-NMeaB7gIeGsgggrlzN9PMoaNA7nhhV_psESqAKKJtqJY_ru4/s144/image13.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;A to już słodownia w Sierpcu.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/npPzuvWyYqnsdOdJia0O8g?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg2agLPiY5MG3F2h4Hp7lbMu3AfzCmkElaDDQxD1PaBpqgG4GD5tkPGErZ-hHgxvarnffH852K72_7fkKSUxEVPvI36vGudWWompDZ5-KgdSwrZa6294VScAu06fcTO1FanatZ3J-5rgQs/s144/image9.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;To narzędzie tortur to nic innego jak próbnik ziarna. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to piwo robi się z jęczmienia browarnego, a nie z chmielu. Chmiel jest tylko do smaku.&lt;br /&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.com/lh/photo/CU6x6h0-eDykUroltuH6Mw?authkey=TlIP7fwzkOE&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgtziFnCVj9yBU0t-AD2bXE0f7E8nnD8WHsxdAm9wPC69VhhjOfDoHNf4tY5vDAFgcq-3xknR2s-Poqd7PjGAQxyx7cQk5IhGyq3wt9OOLVJzjlsrl259o5MzoBXe0iqZka-mgjA4RLQWg/s144/image10.jpg&quot; /&gt;&lt;/a&gt;A to jeden z środkowych etapów. Ziarno się moczy aby rozpoczęło kiełkowanie. Dalej trafia do komór Saladina gdzie dojrzewa. Zdjęcia mam, ale straszna pikseloza.&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś oglądał &quot;jak to jest zrobione&quot; na discavery, to pewnie naoglądał się rzędów sunących butelek. Miałem też okazję zobaczyć to w Sierpcu na żywo. 700 tysięcy butelek rozlewanych dziennie...i ludzie to wypijają...jak to stwierdził przewodnik: &quot;Jest siła w narodzie&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec trochę humoru. Zdjęcia wykonane przez Rybę. Wybite okna w wersji Vista&lt;br /&gt;Jeden z tych znany windosowych błędów z gatunku: Błąd! Nie ma błędu!&lt;br /&gt;&lt;a target=&#39;_blank&#39; href=&#39;http://img73.imageshack.us/my.php?image=loldf8.jpg&#39;&gt;&lt;img src=&#39;http://img73.imageshack.us/img73/8594/loldf8.th.jpg&#39; border=&#39;0&#39;/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu jak można odpowiedzieć&lt;br /&gt;&lt;a target=&#39;_blank&#39; href=&#39;http://img236.imageshack.us/my.php?image=lol2oe7.jpg&#39;&gt;&lt;img src=&#39;http://img236.imageshack.us/img236/5082/lol2oe7.th.jpg&#39; border=&#39;0&#39;/&gt;&lt;/a&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2691632772524653235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/2691632772524653235?isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2691632772524653235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2691632772524653235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/11/bardzo-dugi-wpis.html' title='Bardzo długi wpis'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiszQ76z6bDN7_tJ_haratO1M5Y2HS_-2W6aPJzlsQSVS5x41L0v8GnqJRNNMs86RXb0Hemxpy8I5rfLtZvgHcl2a7JkpRFEoyvuuNsUP6FrcMIKwevfP9Ej6iCxOOZauwEOXJvoartHCY/s72-c/image11.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4687499348460759099</id><published>2008-10-16T11:26:00.000-07:00</published><updated>2008-10-16T11:45:21.377-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><title type='text'>Wojny Klonów</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Moim sprzymierzeńcem jest Moc i potężnym sprzymierzeńcem ona jest...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Mistrz Yoda&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;Wiecie co mnie ostatnio wkurzyło? Nie, nie &quot;Kurusant&quot; w polskim dublingu Wojen Klonów. Nie wkurzyło mnie też to, że ludzie mają jakiś dziwne obiekcje na temat tego filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzyło mnie to, że Lucas za darmo publikuje serial Wojny Klonów na starwars.com ale oglądać mogą tylko ludzie z Stanów Zjednoczonych. Kolejny dowód, że &lt;a href=&quot;http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/amerykace.html&quot;&gt;Amerykańce są dziwnym narodem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Nie, żeby był to problem. Na pewno na youtubie można też obejrzeć, albo z torrentów zassać. Ale na youtubie jest kiepska jakość a do torrentów mam obiekcje natury &lt;a href=&quot;http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/5p13r-d4l4j-1kup5-30ry6-1n44.html&quot;&gt;etycznej&lt;/a&gt;. No i uparłem się, aby obejrzeć u źródła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście jest cos takiego jak proxy. Nie wiem, czy makretingowcy Lucasa są tacy naiwni, że wystarczy zwykła geolokalizacja czy po prostu musieli tak zrobić z względów prawnych. Ale skoro w Unni Europejskiej nie uznaje się patetnów na oprogramowanie, DMCA, geolokalizacji multimediów, a wsteczna inżynieria nie powoduje piany w ustach prawników, to zapraszm do oglądania:&lt;br /&gt;Adres servera proxy:&lt;br /&gt;128.59.20.228&lt;br /&gt;port:3128&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to włączyć? A poszukajcie tutaj:&lt;br /&gt;http://proxy.net.pl/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było,  że to nie jest trudne. Ustawienie proxy nie jest, ale znalezienie działającego z sensownym pingiem już nie. Zdecydowanie nie polecam tych z proxy.org. Może lista jest świerza i aktualizowana, ale tunelowanie w ten sposób nie daje zawsze porządanych efektów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4687499348460759099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/4687499348460759099?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4687499348460759099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4687499348460759099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/wojny-klonw.html' title='Wojny Klonów'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5253195626300469542</id><published>2008-10-16T10:42:00.000-07:00</published><updated>2008-10-16T11:23:56.053-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Historia pewnego kalkulatora</title><content type='html'>Naście lat temu, kiedy bylem małym brzdącem wydarzyło się coś co zapada w pamięć. Bądź co bądź to była moje pierwsza komunia. Takich rzeczy się nie zapomina. Chociażby z uwagi prezentów. Bądźmy poważni, taki przeciętny drugoklasista to raczej myśli o tym w kategoriach materialnych a nie religijnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tamtych czasach były cztery pewniaki co do prezentu dla chłopaka. Gotówka, wisiorek, rower i pegazus (czyli konsolka NES). A im liczniejsza rodzina tym większa szans na powtórkę. Oczywiście część z rodziny się wyłamała z schematu. Był i fajny aparat fotograficzny, książka-pamiątka...no i tytułowy kalkulator. Nie pamiętam od którego to członka rodziny go dostałem ale z perspektywy czasu był to najbardziej praktyczny prezent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rower z czasem okazał się za mały, z pegazusów wyrosłem, gotówka...wiecie jak to jest z gotówką. Ale kalkulator naukowy to strzał w dziesiątkę. Fakt, wtedy w drugiej klasie podstawówki do niczego mi on był. Nie rozumiałem zasady działania żadnej z 84 jego funkcji, naturalnie poza 4 podstawowymi. Po kilku minutach zabawy tangesami kalkulator trafił do szuflady. Na dwa lata.&lt;br /&gt;Przydał się w czwartej klasie podstawówki. Wtedy to weszły takie fajne przedmioty jak geografia, chemia czy biologia. Liczenie rozpiętości geograficznej kontynentów, atomów i zwierzaków na metrze kwadratowym szły znacznie szybciej na kalkulatorze. Ale i tak nie miałem pojęcia do czego są pozostałe funkcje. No, trochę nawiasy podłapałem.&lt;br /&gt;I tak szło. Na kolejnych stopniach edukacji poznawałem funkcje trygonometryczne, wykładniki potęgi, pierwiastkowanie, logarytmy naturalne i dziesiętne...a razem z tym poznawałem zastosowanie kolejnych funkcji kalkulatora.&lt;br /&gt;Citizen SR-135 służył mi wiernie przez okres gimnazjum, liceum i dwa lata studiów. Odsłużył swoje w laboratoriach chemicznych. To tamh poznałem chyba jego największą zaletę - poręczność. Co z tego, że są kalkulatory z możliwością wprowadzania równań, skoro potrzeba dwóch rąk żeby ich używać. A tak, mogłem trzymać w lewej ręce pipetę i dwie probówki. a prawą liczyć ile mililitrów roztworu wkropić do każdej z probówek.&lt;br /&gt;I tak to trwało, póki wyświetlacz nie złamał się. Nie wiem, czy to jakaś książka przygniotła go, czy długopis. Fakt pozostaje faktem, że kalkulator zdatny do użytku jest nie*.&lt;br /&gt;Niestety, dobre Citizeny dostać jest ciężko. W wszystkich sklepach mają pseudonaukowe kalkulatory Casio. Czemu pseudo naukowe? Wprowadzanie równań to moim zdaniem porażka. Przynajmniej na tak małych wyświetlaczach. Zanim wprowadzi się całe równanie to 3 razy policzę tradycyjnie - korzystając z pamięci i następstwa działań. Nie podoba mi się w tym, to jak się używa funkcji. Weźmy chociaż pierwiastek. Normalnie podaję liczbę i wciskam przycisk funkcji. A w Casio odwrotnie. Przy jednej liczbie to nie ma znaczenia, ale jak liczysz jakiś dłuższy ciąg funkcji to bywa irytujące. Wolę po policzeniu jednej części od razu przeskoczyć po funkcjach, niż przesuwać wskaźnik w lewo, dodawać funkcję pierwiastkującą i potwierdzać. Jak człowiek się do czegoś przyzwyczai to mu tak zostaje. Pewnie można jakoś włączyć tryb normalny...ale nie wiem jak i nie zamierzam wiedzieć.&lt;br /&gt;W dodatku te Casio są jakoś dziwne. Strasznie długo mu się liczy, jakby siedział tam jakiś krasnoludek i liczył na liczydle. W Citizenach działa to znacznie szybciej i w dodatku cały wyświetlacz ciekłokrystaliczny nie przygasa przy liczeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co? Jeżeli zostanę kiedyś ojcem chrzestnym, to kupię chrześniakowi taki kalkulator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Ostatnio byłem na Wojnach Klonów i odżył w mnie duch Gwiezdnych Wojen.&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5253195626300469542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/5253195626300469542?isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5253195626300469542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5253195626300469542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/historia-pewnego-kalkulatora.html' title='Historia pewnego kalkulatora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8160096956853523733</id><published>2008-10-12T09:48:00.000-07:00</published><updated>2008-10-12T10:21:52.492-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia"/><title type='text'>Wyszukiwanie biblioteczne</title><content type='html'>Odwykłem od bibliotek. W dobie internetu kto by pisał pracę siedząc w bibliotece, kiedy wystarczy wklepać na google i na tej podstawie coś napisać. Jeżeli jest się zdolnym* i nie poda w źródłach &quot;internet&quot; to nikt nawet się nie kapnie. Naturalnie daleko mi do &quot;kopiuj-wklej&quot; z wikipedii czy ściągi. Preferuję pracę &quot;z wykorzystaniem materiałów&quot; niż &quot;odtwórczą&quot;. Czego nie chcą przyznać profesorkowie i doktorki wszelkiej maści jest to, że w internecie można znaleźć naprawdę wszystko. Tylko trzeba umieć. Fakt, istnieje całe multum publikacji niskiej jakości, zawierających przekłamania. Ale powiedzmy sobie szczerze, większość drukowanych publickaji też nie jest specjalnie wiarygodna, szczególnie jeżeli chodzi o dane statystyczne. A trzymane na półkach dzieła z lat 70&#39; ubiegłego wieku nie poprawiają sytuacji. Ale można trafić też na taką ilość perełek, że wystarczyłyby do zapełnienia biblioteki. Perełek, które w bibliografii mają 50 i więcej dzieł drukowanych.&lt;br /&gt;Ja rozumiem, że niektórym starym pryką idea dzielenia się informacją i wiedzą za darmo jest absolutnie obca. Tak samo idea Creative Commons i FLOSS jak się zastanowić. Cóż, w czasach ich młodości coś co było za darmo to było i kiepskiej jakości i prawnie/moralnie podejrzane. Czasy się zmieniają, ludzie nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł jednak czas, kiedy trafił się referat na który w internecie dużo nie znajdzie się. Co naturalnie się zmieni w momencie kiedy znajdę 10 minut czasu aby przerobić to co napisałem na wersję zdatną do zamieszczenia na Wikipedii.&lt;br /&gt;Jest taka ryba, co mintaj się zwie. Ale żeby napisać o niej 4 strony tekstu niestety musiałem sięgnąć do źródeł bibliotecznych. Szczerze mówiąc, z uczelnianej czytelni i magazynu książek nie korzystałem jeszcze. Zawsze musi być ten pierwszy raz.&lt;br /&gt;Mimo pewnego wyobrażenia o tym wszystkim przeżyłem szok. Normalny szok, jak archaiczne i oderwane od rzeczywistości jest wyszukiwanie w książkach. Żeby znaleźć cokolwiek trzeba najpierw znaleźć dział(co jest podejrzanie skomplikowane), przeszukać dwa regały książek, potem przejrzeć całą, tą jedyną w której coś może być. I na koniec się przekonać, że pod hasłem &quot;mintaj&quot; znajduje się informacja &quot;ryba z rodziny dorszowatych&quot;. No dajcie spokój.&lt;br /&gt;Mamy regał zatytułowany &quot;ryby:. Są tam 3 książki: Mikrobiologia ryb morskich, Morskie surowce żywnościowe i jakąś broszurę której tytułu nie pamiętam. Jest też regał &quot;rybołówstwo&quot; dwie godziny życia straciłem, żeby się dowiedzieć, że powinienem szukać w działach &quot;żywienie&quot; oraz &quot;zoologia&quot;. Kto by pomyślał. Tym bardziej, że zoologia, nie wiedzieć czemu była ładny kawałek drogi od &quot;rybołówstwa&quot;, przedzielona prawem, immunologią i czymś tam jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół biedy, kiedy w książce jest porządny spis treści oraz indeks rzeczowy. Można szybko dokonać oszacowania wartości trzymanego w ręce dzieła. Ale szlag człowieka trafia, jak znaleźiony atlas ryb nie posiada takiego udogodnienia, bo został wydany z 68&#39; roku. Ba, w dodatku rybki nie są ułożone alfabetycznie, tylko według jakiejś pokrętnej logiki stosowanej przez autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno wszystkie biblioteki świata powinny być w formie elektronicznej. Wpisuję sobie interesującą frazę i już. Po gołym tekście poruszam się przy pomocy szukajki (ctrl+f). Google już coś takiego zaczęło robić. Ale profesorki się oburzyły na &quot;takie łamanie praw autorskich&quot;. Ich praw autorskich. W dodatku do książek, których 99% treści topraca odtwórcza na podstawie setki innych publikacji.&lt;br /&gt;Paranoja.&lt;br /&gt;A przecierz można zarobić. Wstawić googleboxa z reklamami gdzieś z boku, dobrać reklamy do treści wg słów kluczowych i wypłacać tantiemy od odsłony.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8160096956853523733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/8160096956853523733?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8160096956853523733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8160096956853523733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/wyszukiwanie-biblioteczne.html' title='Wyszukiwanie biblioteczne'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8893064077839367449</id><published>2008-10-01T01:33:00.000-07:00</published><updated>2008-10-01T11:02:54.162-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="studia"/><title type='text'>Ktoś prosi się o kłopoty</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;em&gt;I have bad feelings about this&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align=&quot;right&quot;&gt;Obi-Wan Kenobi&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zaczęło się. I mam bardzo złe przeczucia. Już same wakacje skończyły się źle. Wstrzymano piątkowe emisje Gwiezdnych Wojen na tvp2. To wystarczyło, aby popsuć mi ostatnie dni tego wspaniałego czau. Jeszcze gorzej, bo okazuje się iż w poniedziałki (!) rozpoczynam zajęcia o 8 rano (!!) i mam je do 18 (!!!). To wystarcza, aby człowieka zniechęcić do wszystkiego. Ktoś naprawdę postarał się aby popsuć mi humor.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A poza tym?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Cóż, wracam do regularnego narzekania. A będzie chyba na co. Bo i rachunkowość, i finanse przedsiębiorstw, i logistyka...tylko 6h laborek w tygodniu jako tako ratuje sprawę.&lt;br /&gt;Po pierwszych wykładach mogę podzielić się refleksją na temat stopnia nudy. Miewałem już nudne zajęcia. Ale coś, co się nazywa &quot;encyklopedia prawa&quot; pobiło wszelkie rekordy. Ostatnią godzinę wykładu spędziłem próbując zmusić siłą woli kasztana do lewitacji. Musiałem czymś zając umysł, bo gdybym słuchał wykładowcy siedziałbym w tym momencie w psychiatryku, a nie w domu. To będzie prawdziwa próba charakteru, żeby wytrzymać wszystkie 15 wykładów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś naprawdę prosi się o kłopoty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8893064077839367449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/8893064077839367449?isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8893064077839367449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8893064077839367449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/kto-prosi-si-o-kopoty.html' title='Ktoś prosi się o kłopoty'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4481664135599563918</id><published>2008-09-04T08:23:00.000-07:00</published><updated>2008-09-04T08:32:09.292-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Słownik liczebników coinnegoznaczących Dwimenora</title><content type='html'>Jeden z tysięcy fanów tego bloga zauważył iż nadużywam słowa gazylion i zaintrygowany spytał ile to dokładnie jest. Po krótkich wyjaśnieniach odpuścił sobie zadawanie głupich pytań. Ale w ten sposób dał mi pomysł na krótki wpis na bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Gazylion&lt;/span&gt; - dowolna liczba dodatnia, całkowita z przedziału od 1 do plus nieskończoności, która akurat pasuje w zdaniu. Statystyczny człowiek zapytany &quot;ile to jest gazylion&quot; nie będzie potrafił wskazać jakiegoś konkretnego wykładnika potęgi, ale z pewnością powie &quot;dużo&quot;. &quot;Przekręcić podatników na gazylion baksów&quot; - przekręcić podatników na strasznie dużo baksów, tak dużo, że nie da się tego wyrazić słowami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Zylion&lt;/span&gt; - mniej niż gazylion. Jeżeli stosuje się w zdaniu, to tylko w kontekście słowa gazylion&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Pierdyliard&lt;/span&gt; - Liczba dodatnia, całkowita z przedziału od jednego do 10^9. Liczbą tą określa się liczbę rzeczy do zrobienia których nie chce się zrobić, lub niemiłych rzeczy które trzeba zrobić. &quot;Poszedłbym na tymbarka, ale mam pierdyliard rzeczy do zrobienia&quot; - Poszedłbym na tymbarka, ale mam masę rzeczy do zrobienia, ale to są strasznie głupie i nudne obowiązki i nie za bardzo chce mi się je wykonywać.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4481664135599563918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/4481664135599563918?isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4481664135599563918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4481664135599563918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/09/sownik-liczebnikw-coinnegoznaczcych.html' title='Słownik liczebników coinnegoznaczących Dwimenora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6790032114572456194</id><published>2008-08-26T01:45:00.000-07:00</published><updated>2008-08-26T02:31:42.747-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="S I"/><title type='text'>Statystyka</title><content type='html'>&lt;style type=&quot;text/css&quot;&gt;  &lt;!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm }  --&gt;  &lt;/style&gt;  &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;b&gt;Uwaga:&lt;/b&gt; poniższy tekst jest tylko teoretycznym rozważaniem na temat pewnych zjawisk. Nie odnosi się do rzeczywistości a jedynie prezentuje stanowisko &quot;co by było gdyby&quot;.&lt;br /&gt;Zwolennicy spiskowej teorii dziejów będą zadowoleni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Są kłamstwa i wielkie kłamstwa. I jest statystyka&lt;/i&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot; align=&quot;right&quot;&gt;Stare przysłowie studenckie&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot; align=&quot;left&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0.5cm;&quot; align=&quot;left&quot;&gt;Przy każdej okazji, kiedy w rządzie zaczyna się robić ciekawie, bombardowani jesteśmy wszelkiej maści danymi statystycznymi. A to tej partii spadło, a to tej poprawiły się notowanie. A to ludzie co raz bardziej lubią braci Kaczyński, a to Tuska. Zacząłem się zastanawiać po co nas o tym informują. Odpowiedź jest bardzo prosta. Mamy w Polsce ogromną rzeszę wyborców niezdecydowanych. Takich co pójdą zagłosować na tego, co im każą. Ot, taka subtelna propozycja: skoro jego poparcie rośnie, to znaczy że robi dobrze. Skoro robi dobrze, można na niego głosować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to można wykorzystać do manipulacji? Manipulować można w wielu miejscach: od ankieterów aż do wyników publikowanych w mediach. Taki numer przeszedłby tylko raz. W końcu ktoś by się kapnął, wygadał i poleciałby głowy. Możliwie, że dosłownie.&lt;br /&gt;Jeżeli GUS czy inny CBOS publikuje dane, to już nie da się ich zmienić. Więc tu machlojki odpadają. Fakt, ktoś na wysokim szczeblu mógłby podmienić je przed publikacją. Ale wcześniej czy później ktoś by coś dziwnego zauważył. Możliwie, że ankieterzy. Jak dzwonisz do 1000 osób a potem wyniki statystycznie są zgoła inne to musi coś być nie tak. Zgadza się - nawet za 10 razem mogłoby to nie być dziwne. Zawsze można to zwalić na statystyczną niedokładność.&lt;br /&gt;Mogliby sami ankieterzy naciągać wyniki. Ale to by zbyt szybko wyszło. Żeby zmienić cokolwiek trzeba by współudziału kilkunastu/kilkudziesięciu z nich. Zawsze któryś by się wygadał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc tym tokiem rozumowania wpadłem na proste i genialne rozwiązanie. Przecież ankieterzy nie muszą poprawiać wyników w papierach. Wystarczy, że będą dzwonić do odpowiednich ludzi. W lewej ręce numery do zwolenników prawicy, w prawej ręce lewicy. Dzwonimy do 900 prawicowców i 1000 lewicowców. Część na pewno zmieniła swoją orientację polityczną. Dzięki temu lewica zanotuje jedynie drobny wzrost poparcia a nie gwałtowny wzrost. Całość nie wyda się dziwna. Skoro lewica wpadła na fajny pomysł, media mówią że to fajny pomysł, ludzie będą na nich głosować bo to fajny pomysł to i jak zagłosują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak też by szybko wyszło. Któryś z ankieterów by się wygadał - nie ma takiej możliwości aby sprawa nie wyciekła. Ale oczywiście ankieterzy nie muszą o niczym wiedzieć. Przecież ręcznie nie wybierają numerów. Wciska przycisk &quot;następne połączenie&quot; a komputer wybiera odpowiednią osobę. O całej sprawie wie tylko programista który napisał system wybierania numerów i osoba która go opłaciła. Być może jest to jedna i ta sama osoba. Szalony programista który bawi się całym narodem, modyfikując wyniki sondaży. Właściwie nie wyniki. Modyfikuje tylko dane pierwotne tych wyników. Same wyniki są jak najbardziej autentyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W teorię szalonego programisty ciężko mi uwierzyć. Ale w jakiegoś narwane polityka i łasego na kasę, ale trzymającego język za zębami programistę już tak. Dwie osoby, jedno API, trochę ankieterów i 35 milionów Polaków którzy zatańczą jak im statystyka każe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialne.&lt;/p&gt; &lt;p style=&quot;margin-bottom: 0cm;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6790032114572456194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/6790032114572456194?isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6790032114572456194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6790032114572456194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/statystyka.html' title='Statystyka'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4062304080318332793</id><published>2008-08-20T02:03:00.001-07:00</published><updated>2008-08-20T04:08:27.422-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Amerykańce</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt;Uwaga&lt;/span&gt;: wpis został opatrzony dużą ilością ironii, cynizmu, oksymoronów i innych mądrych słów. Nie należy go traktować dosłownie. Wpis ten wyraża pewien światopogląd piszącego i nie powinien być czytany przez osoby które dopiero kształtują swoją przynależność polityczną. Zostaliście ostrzeżeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Amerykanie są narodem dziwaków. Dwieście pięćdziesiąt milionów palantów mówiących językiem w którym nawet nie ma słowa palant.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Jeremy Clarcson&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie, żebym miał coś przeciwko jakiemuś konkretnemu Amerykaninowi. Nie podszedłbym do Johna Smitha i nie powiedział, że jest palantem. Nie podszedłbym do Georga &quot;dabilju&quot; Busha i nie powiedziałbym mu prosto w twarz, że jest palantem*. Chodź pewnie znaleźliby się tacy, co by twierdzili iż powinienem.&lt;br /&gt;Mamy Amerykanów i Amerykańców. Powiedzieć Amerykanowi, że jest Amerykańcem, to jak nazwać Anglika Angolem, Chińczyka Skośnookim, Francuza Żabojadem czy Polaka Polaczkiem. Są naturalnie pewne różnice. Polaczek to osobnik w wieku podstawówkowym, metr trzydzieści wzrostu, który nagrał się w Fifę albo innego PESa i szpanuje teraz na boisku. Jako, że krzyczy najgłośniej z wszystkich to gra w ataku, chodź nie potrafi dobrze kopnąć piłki. W międzyczasie w domu chodzi jego wypasiony komputer za 4000zł, w tle odpalona neostrada i jakiś bocik co za niego gra w Tibie. Po powrocie do domu, gdy mama woła na kolację, wścieka się, bo:&lt;br /&gt;a)Ktoś lepiej grał od niego na boisku&lt;br /&gt;b)Włączył mu się wygaszacz ekranu co wyłączyło bota, w rezultacie stracił swój plejt set&lt;br /&gt;c)Ma lagi na łączu 12mb/s i obwinia każdego kogo może, ale nie wie, że jego wypasiony komputer jest jednym z centrów rozsyłania spamu na świecie.&lt;br /&gt;Gdyby polaczek był kobietom (dziewczyną...dziewczynką? czemu one muszą tak wszystko utrudniać?) byłby pokemonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykaniec to inna sprawa. Typowy Amerykaniec zbliża się do trzydziestki i ma lekką nadwagę. Popija Big Maca wodą mineralną, żeby nie utyć. Jeżeli je na mieście, to w swoim zdezelowanym samochodzie, żłopiącym 22 litry etyliny na setkę. I nie przejmuje się tym, bo benzyna jest u nich jakiś gazylion razy tańsza od wody. I jest biały. Czary może być Amerykaninem, Afroamerykaninem, Czarnuchem albo po prostu Czarnym. Ale na pewno nie Amerykańcem.&lt;br /&gt;Amerykańce są tym, na czym świat stał od ostatniej wojny. Typowy przykład konsumenta który prędzej czy później kupi wszystko co reklamują. Chodź korzysta z zdobyczy techniki, to wiedzę o świecie jako-takim ma zerową. Byle było co nalać do samochodu.&lt;br /&gt;Nie mam nic przeciwko komuś konkretnemu. Gdybym znał osobiście jakiegoś Amerykanina, pewnie zostałby moim przyjacielem. Ale jeżeli upchniesz ich kilkudziesięciu na kilometrze kwadratowym zaczną im przychodzić głupie pomysły. Na początek ustanowią legalny rząd federalny (u nich wszystko jest federalne), a potem podzielą ten kilometr kwadratowy na stany, a te na hrabstwa. Szybko zaczną się dusić ekonomicznie, bo własne fabryki produkują za dużo i za drogo, nie mogą w nieskończoność przyjmować produktów &quot;made in china&quot;, bo to powoduje odpływ gotówki. Nie przyjmą też produktów z Europy, chodź są lepsze (i droższe). Wtedy jeden z nich wpada na pomysł, że rozwiązaniem wszystkiego jest wojna. No to zaczynają się tłuc między sobą. Najlepiej wschód z zachodem, żeby łatwiej było wyznaczać granicę frontu. Po linii prostej. Po skosie na tym ich kilometrze kwadratowym byłoby za trudno, front byłby za długi. Nie to co my Europejczycy, jak mamy front, to w trzydziestu różnych miejscach. W Ameryce kwadratowej wszystko musi być pod ołówek.&lt;br /&gt;Po jakimś czasie przepychanek któryś z Amerykańców wpada na kolejny genialny pomysł. Po co się bić między sobą. Lepiej połączyć siły i bić się z innymi, najlepiej na ich terenie, bo naszego szkoda trochę. Trzeba tylko znaleźć jakiś pretekst, na przykład niewolnictwo, terroryzm, pogwałcenie praw człowieka itp nieistotne sprawy które będą dobrze wyglądać na kratach historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto dlaczego nie lubię Amerykańców. W wszystko muszą się mieszać. W Unie Europejską muszą się mieszać, w Gruzję muszą się mieszać, w Afganistan i Irak musieli się wmieszać. A razem z nimi musi się mieszać cały świat. Zdecydowanie brakuje im umiejętności negocjacji i pokojowego rozwiązywania spraw. Zupełnie jak Rosja.&lt;br /&gt;Amerykańce w wszystko by się mieszali, chodź nie potrafią tego robić. Co z tego, że mają najpotężniejszą armię świata, jak w momencie kiedy podbili Irak nie wiedzieli co dalej z tym fantem zrobić. No podbili...i co teraz z nim zrobią? Nie włączą go jako 51 stanu. Nie oddadzą też władzy Irakijczykom, bo za 5 lat sytuacja wróci do stanu wyjściowego. Irakijczycy, a jak się zastanowić to Arabowie, Chińczyki i Słowianie, są niereformowalni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są naturalnie też inne powody. Jeden z nich wiąże się z powyższym. Amerykańce są jedynym krajem na świecie w którym prawnie zalegalizowany przestępczość zorganizowaną. Nazywa się to &quot;US Army&quot;. Chłopaki są tak wielką siłą, że są zdolni nie tylko przekręcić podatników na okrągły gazylion baksów rocznie, ale też podbić inny, praktycznie dowolny kraj na świecie. US Army to jedyna grupa przestępcza która ma broń atomową do zabawy, przedstawicieli w ichnim senacie i komórkę w prawie każdym mieście. Jak się zastanowić, to i w prawie każdym państwie. Wkrótce także w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze słowa cytatu brzmią &quot;Amerykanie są narodem dziwaków&quot;. &quot;Dziwnym narodem&quot; a nie &quot;narodem dziwaków&quot; - tak powinno być jeżeli chodzi o mnie. Ciężko też ich nazwać narodem. Narodem są Skandynawowie o pięknej tradycji wypraw wikingów. Tradycji łupienia, grabienia, gwałcenia i plądrowania. Anglicy są narodem o pięknej tradycji bycia łupionym, grabionym, gwałconym i plądrowanym przez wikingów, ale w końcu się zebrali i stworzy imperium, które przetrwało dłużej niż wskazywałby na to zdrowy rozsądek. Francuzi się wspaniałym narodem, który nigdy nie wygrał żadnej wojny i dzięki temu utrzymał swoje granice mniej/więcej nienaruszonym stanie przez wieki. Niemcy są dumnym i wspaniałym narodem, który łupił, rabował, gwałcił i plądrował Polaków kiedy tylko mógł. No i nie zapominajmy o nas samych. Wspaniałym narodzie Polaków, który fakt faktem dawał się złupić, zgrabić, zgwałcić i splądrować każdemu z sąsiadów a najczęściej samym sobie, ale kiedy już wytrzeźwieli spuszczali niezłe manto każdemu kto się nawinął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę jakoś tak pod koniec XV** wieku. Gdybym miał być szczery, to za naród można ich uznać od 1776*** roku, od podpisania deklaracji niepodległości.&lt;br /&gt;Policzmy: mamy 2008 rok, czyli obchodzili 232 rocznicę. Rozumiecie? Naród Amerykański, jako taki, ma 232 lata. A co robili Wikingowie gdy mieli 232 lata? Co robili Francuzi, Polacy, Mongołowie kiedy byli w podobnym wieku? Teraz rozumiecie? Czyżby czekał nas kolejny Napoleon, tyle że w wydaniu Amerykańskim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ameryńce to jedyny naród, w którym stężenie prawników przekracza 10 na kilometr kwadratowy. Oznacza to, że w omawianych wcześniej Stanach Zjednoczonych Ameryki Kwadratowej jakieś 20% obywateli jest prawnikami.&lt;br /&gt;Mają tam lekarzy, grabarzy i prawników. Kolejność nie jest przypadkowa. Pozwać się o wszystko i wszędzie. Że podłoga była śliska, że nie było zakazu wkładania kota do pralki, że opatentowałem dzwonek do drzwi i wszyscy muszą mi teraz płacić za leasingowanie patentu. Ludzi składających takie pozwy(oraz patenty) powinno się odizolować od reszty społeczeństwa. Sądowy zakaz korzystania z telefonów, poczty i internetu? Zakaz zbliżania się do innych ludzi na bliżej niż wynosi zasięg słyszalności? Przy okazji powinno się objąć tym prawników którzy reprezentują tych ludzi w sądzie oraz urzędasów przyjmujących takie wnioski do rozpatrzenia.&lt;br /&gt;W wszystkich przypadkach: za głupotę. Jednym z moich marzeń jest, aby głupota stała się bolesna. Może nie zlikwidowałoby to problemu, ale przynajmniej jakaś kara by była. Ktoś bardzo mądry powiedział, że &quot;Głupota, po wodorze, jest najbardziej rozpowszechnioną rzeczą w wszechświecie&quot;****&lt;br /&gt;Nieoficjalny slogan prawniczy w Ameryce brzmi &quot;szukaj wielkiej korporacji a potem sytuacji gdzie można by z niej wydoić kilka milionów&quot;. Bierzmy dowolnego fastfooda, szukamy milion naiwniaków którzy przytyli od jedzenia. Nieważne, czy jedli tam więcej niż raz. Wystarczy że powąchali frytki i musieli wydać na cudowne kuracje odchudzające, żona ich rzuciła albo ich życie z tego powodu się w jakikolwiek pogorszyło. Teraz wystarczy wytoczyć proces na okrągły miliard baksów. Milion naiwniaków podzieli się 900 milionami dolców, a 30 prawników zainkasuje w sumie 100 milionów baksów do podziału. Proste i genialne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie są jakimiś maniakami prawa. Prawa własności(i komunizm się u nich nie przyjmie, o to można być spokojnym), prawa autorskiego, prawa do pierdzenia w stołek i prawa do wtykania nosa w nie swoje interesy. To ostatnie widać wspaniale w grach cRPG made in USA.&lt;br /&gt;-Może pomóc szanownej pani?&lt;br /&gt;-To nie twoja sprawa młodzieńcze/krasnoludzie/elfie/orku&lt;br /&gt;-Ależ nalegam/Na Durina, pomogę ci/Ashar&#39;lo/Khraaaak orag!&lt;br /&gt;-Nie nie, nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy&lt;br /&gt;//Po godzinie uganiania się za bandytami, wyrżnięciu wszystkich i odzyskania zrabowanego pierścienia dziadka, wartego 2 złote monety&lt;br /&gt;-Ale nie trzeba było...wybacz, że nie przyjęłam twojej pomocy, byłam taka zrozpaczona. Proszę, przyjmij ten magiczny miecz. Był przekazywany w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Tobie bardziej się przyda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że Amerykańce nie zastanawiają się co będzie dalej. Taka zorganizowana grupa bandytów raczej z rzadka atakuje wieśniaków. Zajmuje się poborcami podatkowymi i innymi im podobnymi. Sami lepiej dbają o bezpieczeństwo (w końcu dlaczego ktoś miałby im podbierać pracę) niż wojsko i policja. Po jej rozbiciu, kiedy samotny bohater wyruszy spotkać swoje przeznaczenie w paszczy smoka, wioska będzie miała straszne kłopoty. Zaraz znajdzie się kilkunastu wyrzutków, co sądzi iż woli żyć z pracy innych. O zgrozo, mogą się też pojawić poborcy podatkowi. Zanim opryszki się zorganizują przeciw wspólnemu wrogowi, każdy będzie łupił każdego, a dla wioski nadejdą ciężkie czasy.&lt;br /&gt;Kobietka nie chciała pomocy bohatera, więc pewnie miała coś więcej niż pajęczynę między uszami. Powinna sprzedać ten miecz jakiemuś magowi za grube tysiące i zainwestować. Wykupić grunty orne, nająć parobków a grupę bandytów przekonać, że lepiej im będzie jako osobistym ochroniarzom wielkiego folwarku niż dalej włóczyć się po drogach. Przywódcy takich band zgodnie z utartymi kanonami są skrzywdzonymi w dzieciństwie, ale twardymi i przystojnymi kawalerami. Świetna parta dla nowej pani magnat. Że nie szlachcic? Ona też nie mości panna, zresztą szlachectwo jest przereklamowane.&lt;br /&gt;A co z szlachetnym bohaterem-Amerykańcem? Dać beczkę wina, poczekać aż się spije i wywieść daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spory offtopic się zrobił. Ale to chyba prezentuje różnicę w mentalności mojej i Amerykańców. Oczywiście to nie koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak stężenie prawników przekracza wszelkie normy(serio, powinno być jakieś prawo ograniczające to zjawisko) tak też stężenie ekologów i ogólnie pojmowanych &quot;zielonych&quot; zbliża się do punktu krytycznego. Ameryka jest chyba jedynym krajem tak medialnie walczących zanieczyszczeniem a w praktyce jednym z największych trucicieli. Zresztą, sami &quot;zieloni&quot; to jedna wielka pomyłka ewolucji. Może wyginą, ale to temat na osobny felieton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawym przykładem jest system wyborów prezydenckich, którego nawet oni nie rozumieją. Albo ta walka o demokrację, wolność słowa, prawa człowieka, prawa do prywatności....dobrze, ale nie w Ameryce. To bardzo ważny temat, cały świat powinien to respektować, ale Amerykańce są do tego niewiele bliżej niż Rosja czy Chiny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na tym koniec żalów. Żeby nie było, następnym razem będę się czepiał Unii Europejskiej. Znaczy, jak najdzie mnie ochota na dłuższy felieton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Nawet nie wiem jaki jest amerykański odpowiednik tego słowa.&lt;br /&gt;**Nie jestem dobry z historii.&lt;br /&gt;***Ale tu specjalnie sprawdziłem&lt;br /&gt;****Na trzecim miejscu jest myśliwiec typu TIE.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4062304080318332793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/4062304080318332793?isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4062304080318332793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4062304080318332793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/amerykace.html' title='Amerykańce'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5759278719767236396</id><published>2008-08-19T02:51:00.000-07:00</published><updated>2008-08-19T02:53:32.407-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tibia"/><title type='text'>Domek</title><content type='html'>&lt;a style=&quot;&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmz_DyQ2OQ8F14LeGa1_Ha4q_a7O8RlxlFt0bs4TdosS6-WXoa4nRtPQRqEY9ah6lixGwlM76rWJ7off0Udzg0af7DWdY6gnQ0XS1oe8VIF26bzHN8684Q3RlRzlgd-DZUCkotzFZ4B3s/s1600-h/domek.jpg&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmz_DyQ2OQ8F14LeGa1_Ha4q_a7O8RlxlFt0bs4TdosS6-WXoa4nRtPQRqEY9ah6lixGwlM76rWJ7off0Udzg0af7DWdY6gnQ0XS1oe8VIF26bzHN8684Q3RlRzlgd-DZUCkotzFZ4B3s/s400/domek.jpg&quot; alt=&quot;&quot; style=&quot;margin: 0px 10px 10px 0pt; clear: both; float: left;&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt; Slythia prosiła, Slythia ma ;)&lt;br /&gt;Mój piękny, Tibijski domek, kupiony za 180000gp. Ihmo warto było.&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://picasa.google.com/blogger/&quot; target=&quot;ext&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://photos1.blogger.com/pbp.gif&quot; alt=&quot;Posted by Picasa&quot; style=&quot;border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;&quot; align=&quot;middle&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5759278719767236396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/5759278719767236396?isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5759278719767236396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5759278719767236396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/domek.html' title='Domek'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjmz_DyQ2OQ8F14LeGa1_Ha4q_a7O8RlxlFt0bs4TdosS6-WXoa4nRtPQRqEY9ah6lixGwlM76rWJ7off0Udzg0af7DWdY6gnQ0XS1oe8VIF26bzHN8684Q3RlRzlgd-DZUCkotzFZ4B3s/s72-c/domek.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4971602812851988152</id><published>2008-08-11T10:10:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T10:15:44.856-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ekonomia"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="złota myśl"/><title type='text'>Leczenie anoreksji metodą Dwimenora</title><content type='html'>Ostatnio kupiłem sobie 19&#39; panoramiczny telewizor. Niby nic nadzwyczajnego, ale....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W polskiej telewizji obraz nadawany jest przede wszystkim w formacie 4:3. Na panoramicznym telewizorze obija się to w ciekawy sposób: przy normalnym wyświetlaniu obrazu wszyscy ludzie są nieco pogrubiani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki mój pomysł? Kupić anorektyczce panoramę za 800zł i dać jej do oglądania Modę na sukces*. Naogląda się grubych ludzi, zobaczy, że wszyscy są grubi i sama przestanie myśleć że jest z gruba. Genialne, prawda? A jakie oszczędności. Hospitalizowanie dziewczyny w skrajnym stadium choroby kosztuje pewnie parę kafli miesięcznie. A tu za 800zł mamy rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Gdzieś po torrentach krąży plik z 2000 pierwszych odcinków. 12 Tb. Ktoś ma odpowiedni dysk? ^.^</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4971602812851988152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/4971602812851988152?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4971602812851988152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4971602812851988152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/leczenie-anoreksji-metod-dwimenora.html' title='Leczenie anoreksji metodą Dwimenora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2377331955792194913</id><published>2008-08-10T10:11:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T06:23:28.217-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><title type='text'>Składanie kabiny prysznicowej</title><content type='html'>Według instrukcji, jest to proste: potrzebujesz trzech ludzi, z których przynajmniej jeden ma trzy ręce. Przyda się też pomieszczenie wysokie na 5.2 metra. Naturalnie składać można i pod gołym niebem. I zarezerwuj sobie przynajmniej tydzień.&lt;br /&gt;To tak pół żartem pół serio. Instrukcja nie mówi tego wprost, ale....Cóż już ją czytając miałem złe przeczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile składanie narożnej kabiny prysznicowej jest proste i można to zrobić samotnie (chodź druga para rąk się przydaje), to kabina na ścianę, z czterema płytami szklanymi to zupełnie inna liga. Pomijając fakt, że w łazience o powierzchni 10 metrów kwadratowych (!) było za mało miejsca (!!) i trzeba było nosić tafle szkła z przedpokoju, przez drzwi łazienkowe: 55cm (!!!). Przytrzesz gdzieś, zarysujesz i...cóż byłbym półtora kafla w tył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składanie to 4 etapy: przytwierdzenie brodzika do ziemi*, złożenie listew i tafli szkła**, dołożenie drzwi na rolkach*** zamontowanie całości do brodzika**** i uszczelenie. Proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Zdecydowanie nie należy obudowywać glazurą i przyciskać go do ściany. Brakuje potem dokładnie 2mm przestrzeni, żeby założyć szyny trzymające szkło. Kucie pięknie położonej glazury to ból.&lt;br /&gt;**Uszczelnić to trzeba silikonem PRZED przytwierdzeniem do szyn, a nie jak wynika z rysunku: po&lt;br /&gt;***Rolki mają taką fikuśną sprężynkę. Jak ucieknie, to po 4 rykoszetach może wylądować w muszli klozetowej&lt;br /&gt;****Całość waży niewiele ponad 10kg. Ale konia z rzędem temu, co&lt;span style=&quot;font-weight: bold;&quot;&gt; sam&lt;/span&gt; to prawidłowo ustawi. Trzeba to zrobić za pierwszym razem, żeby silikon uszczelniający nie wyciekł. Nie możliwości, żeby sobie kawałek przesunąć potem. Margines bezpieczeństwa to jakieś 2 centymetry.&lt;br /&gt;Przypomina to próbę podniesienia metra sześciennego styropianu w wietrzny dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby podnieść kabinę potrzeba trzech osób. Dwie łapią z obu stron, a trzecia za szynę z przodu. Nie zapominajmy, że jeszcze jest żyrandol (w postaci żarówki zamontowanej do kabelka. Prowizorka) na który wypadałoby uważać. Ciekawie też montuje się usztywniacze. Wg rysunku nakłada się je z góry. Wg zdrowego rozsądku, trzeba by było mieć 6 metrów zapasu. Wg sąsiadów, odgina się usztywniacz i nakłada z boku....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie zmontowanie zajęło 3 dni. Fakt, sporo czasu zeszło na skręcanie i ponowne rozkręcanie całości bo coś tam. W tak zwanym międzyczasie hydraulicy podłączali ogrzewanie. Trzeba było też wnieść 300kg piec do kotłowni. Swoją drogą, wiedzieliście że wniesienie takiego pieca to odrębna pozycja w cenniku firm je sprzedających? Dowiozą i wyładują ci na podwórko za darmo. Wniesienie pół piętra w dół kosztuje mniej więcej złotówkę za każdy kilogram pieca i jest procedurą logistyczną na miarę wysłania człowieka na Marsa. Całość wymaga udziału sześciu dobrze zbudowanych ludzi. Czyli coś co jest zajęciem absolutnie nie dla mnie. Większa część kwoty idzie pewnie na ubezpieczenie na życie dla osoby stojącej na dole i pilnującej aby piec nie zsunął się po schodach i nie przewrócił.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2377331955792194913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/2377331955792194913?isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2377331955792194913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2377331955792194913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/skadanie-kabiny-prysznicowej.html' title='Składanie kabiny prysznicowej'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1789506932487729681</id><published>2008-08-07T05:49:00.000-07:00</published><updated>2008-08-07T06:09:27.875-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><title type='text'>Wysoki poziom trudności: Duke Nukem - Manhattan Project</title><content type='html'>&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Looks like your hardware is a little bit soft.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Duke Nukem&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;W przerwie, i dla odciągnięcia się od ciężkich gier (Gothic II) zainstalowałem sobie starego dobrego Duka. No, może ta produkcja nie jest aż tak stara, ale...&lt;br /&gt;MP powstał tak nagle. Wszyscy czekali na Duke Nukem Forever (i nadal czekają) a tu nagle takie coś wyszło. Ni to platformówka, ni to strzelanka a gra się bardzo przyjemnie. Oczywiście na wysokim poziomie trudności, bo na normalu (nie mówiąc już o łatwym) idzie za prosto. Dużo za prosto. Jak dla mnie obecny wysoki poziom powinien być normalnym, a prawdziwy wysoki mocno cięższy do przejścia. Np bonusy do ego nie są przyznawane za załatwienie wrogów z giwery, a apteczki o połowe słabsze. Wtedy by była zabawa.&lt;br /&gt;Mówiąc o giwerach, jest siedem. Właściwie osiem. Jest jeszcze potężny kopniak Duka. Fakt, nie licząc bossów to całą grę można przejść wykorzystując jedynie granaty i starotowy pistolecik, posiłkując się kopniakami. Ale bossowie...to inna sprawa.&lt;br /&gt;Nie licząc czterech (helikopter, kung-fu aligator, królowa zmutowanych karaluchów i cyberlaseczka) jacoś tacy niejacy. Także walka finałowa nie jest zbyt trudna. Musiałem do podchodzić 2 razy tylko dlatego, że nie trafiłem w platformę i spadłem. Mniej więcej wychodzi tak, że połowa bossów jest dobra, a druga już nie za bardzo. Ale mimo to gra się świetnie.&lt;br /&gt;Gra ma jedną wadę: można ją ukończyć w jeden deszczowy poranek/burzowy wieczór. I pozostawia niedosyt, chciałoby się prowadzić Duka jeszcze przez kolejne kilka poziomów...a potem jeszcze przez kilka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duke Nukem jest jednym z tych bochaterów, którzy zapadają w pamięć. Na dobrą sprawę tylko dwie produkcje z jego udziałem się naprawdę liczyły: Duke Nukem 3D i Manhattan Project. A mimo to ciężko znaleść osobę która nie słyszałaby o Atomowym Księciu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1789506932487729681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/1789506932487729681?isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1789506932487729681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1789506932487729681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/wysoki-poziom-trudnoci-duke-nukem.html' title='Wysoki poziom trudności: Duke Nukem - Manhattan Project'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7890487829923960532</id><published>2008-08-04T03:30:00.000-07:00</published><updated>2008-08-04T03:30:54.423-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wczasy"/><title type='text'>Wczasy</title><content type='html'>&lt;a style=&quot;&quot; href=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjqQCz9cjGK30t13UTrnqHdWX8wmCqGk_E0u-Hr9H-vgqWnrZKJRk5relbugeU9TFazaWVGknYHOT0jh6cw1kVYVFW7roRWiuUAP0KKvwSNMxlThBivMm3hVw-03shuQAMaDOOJlIBRXc4/s1600-h/image7.jpg&quot;&gt;&lt;img src=&quot;https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjqQCz9cjGK30t13UTrnqHdWX8wmCqGk_E0u-Hr9H-vgqWnrZKJRk5relbugeU9TFazaWVGknYHOT0jh6cw1kVYVFW7roRWiuUAP0KKvwSNMxlThBivMm3hVw-03shuQAMaDOOJlIBRXc4/s400/image7.jpg&quot; alt=&quot;&quot; style=&quot;margin: 0px 10px 10px 0pt; clear: both; float: left;&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt; Może niektórych stałych czytelników zdziwiła ta dwutygodniowa przerwa w pisaniu bloga. Ale tak wyszło: wyjechałem na wczasy nieco wypocząć.&lt;br /&gt;Praktycznie te 16 dni wypoczynku dały mi mnustwo interesującego materiału do opisania na blogu w dziale trudno. W tym momencie sobie to odpuszczę, bo za dużo pisania. Skupię się tylko na domku z kart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas jednego z tych upalnych dni, kiedy nie można było się ruszyć z domu musiałem się czymś zająć. Jakoś tak padło na ustawianie domku z kart. Nie wiem czemu, nigdy wcześniejt ego nie robiłem. Już po ustawieniu kawałka naszła mnie ochota żeby zweryfikować teorię o &quot;kruchym jak domek z kart&quot;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mająć do dyspozycji tylko jedną talię i niezbyt dużo wprawy, zdecydowałem się na wariant czteropiętrowy, widoczny na zdjęciu. Może to nie za wiele, ale kiedy materiałów brak nie da się nic poradzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przyjemością muszę stwierdzić, że domek z kart nie jest aż tak kruchy jak to opisują. Podłogi świetnie stabilizują ściany i trzeba mocno je pchnąć żeby się pospały jak domino. Nawet totalnie zawalając stawiania szczytowego piętra, złożyło mi się jedynie przedostatnie piętro. Im wyższy był domek, tym spód był bardziej stabilny. Wręcz mogłem wyciągać co drugą kartę, bo reszta jakoś się trzymała.&lt;div style=&quot;clear: both; text-align: left;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://picasa.google.com/blogger/&quot; target=&quot;ext&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://photos1.blogger.com/pbp.gif&quot; alt=&quot;Posted by Picasa&quot; style=&quot;border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;&quot; align=&quot;middle&quot; border=&quot;0&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7890487829923960532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/7890487829923960532?isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7890487829923960532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7890487829923960532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/wczasy.html' title='Wczasy'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjqQCz9cjGK30t13UTrnqHdWX8wmCqGk_E0u-Hr9H-vgqWnrZKJRk5relbugeU9TFazaWVGknYHOT0jh6cw1kVYVFW7roRWiuUAP0KKvwSNMxlThBivMm3hVw-03shuQAMaDOOJlIBRXc4/s72-c/image7.jpg" height="72" width="72"/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7856588545540173279</id><published>2008-07-18T11:19:00.000-07:00</published><updated>2008-08-21T11:15:07.661-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="bash"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ubuntu"/><title type='text'>Dziurawy menadżer pakietów</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;/span&gt;Ostatnio  świat obiegły straszliwe wiadomości o domniemanych dziurach w menadżerach pakietów. Ale? No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała sprawa sprowadza się do ingerencji użytkownika. A żaden system nie jest w 100% użytkownikoodporny. Zresztą, strasznie się wysilali. Zamiast robić afery pod tytułem &quot;błędy w menadżerach pakietów zagrożeniem dla całego linuksowego świata&quot; mogli porostu rozsyłać skrypt&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;#I/bin/bash&lt;br /&gt;sudo rm -rf /*&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;I zatytułować to &quot;Błędy w powłoce &lt;tu&gt; zagrożeniem dla całego świata&quot;. Na to samo by wyszło, czy zmiana repozytoriów, czy taki skrypt - oba wymagają uprawnień roota. Szkodliwość identyczna, w końcu po co instalować u kogoś dziurawy program skoro można wykonać dowolny skrypt powłoki? No przepraszam, ale skoro bawimy się w &quot;użytkownik sam wszystko zrobi i nie potrzeba żadnej dziury&quot; to gdzie tu są luki w zabezpieczeniach?&lt;br /&gt;Nic się samo nie zrobi - repozytoria same się nie dodadzą, paczki same się nie ściągną...W którymś servisie podawano, iż ci &quot;naukowcy&quot; chwalą się setkami tysięcy pobrań z ich mirrorów. Jeżeli mam być szczery to przynajmniej 5 zer im się do wyniku dopisało.&lt;/tu&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7856588545540173279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/7856588545540173279?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7856588545540173279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7856588545540173279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/dziurawy-menader-pakierw.html' title='Dziurawy menadżer pakietów'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6639258629328830915</id><published>2008-07-17T00:37:00.000-07:00</published><updated>2008-07-17T01:05:06.629-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trudno"/><title type='text'>Nie miał człowiek problemu, to sobie kartę dźwiękową kupił</title><content type='html'>&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Wybór wierła ma znaczenie, tak samo jak wybór miejsca do wiercenia. Zdecydowanie nie należy wiercić nad kontaktami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: right;&quot;&gt;Stare przysłowie ludowe&lt;br /&gt;&lt;div style=&quot;text-align: left;&quot;&gt;&lt;br /&gt;W czasach, kiedy &lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Wszystkim miało wystarczyć 640k&lt;/span&gt; było zabawnie. Nieważne jaką miałeś kartę graficzną to i tak zawsze coś tam rysowała. Ale żeby mieć dźwięk, trzeba było się nieźle natrudzieć. Przerwania, porty, próbkowanie, bum, tralala i jeszcze masa innych rzeczy o których trzeba było wiedzieć aby wydobyć coś więcej niż piski z brzęczyka.&lt;br /&gt;To były czase...a historia ponoć lubi zataczać koła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z nowym komputerem przyszła i płyta główna. Wraz z nią - zintegrowana karta dźwiękowa. Melomanem nie jestem, wystarczy, że coś mi z głośniczków bzyczy a głośniczkiem nie jest PC Speaker.&lt;br /&gt;Generalnie nigdy nie wiem, pod które gniazdko podłączyć głośniki. Zawsze, kiedy trzeba sprzęt rozkręcać jest problem przy uruchamianiu i szukaniu. Tym razem problem był większy, bo zliczając wszystkie gniazda, jest ich 8. No cóż, głośniki na cały regulator, jakieś mp3 puszczone w tle i szukamy. Metodą prób i błędów szybko doszedłem co i jak, mało nie spadając z krzesła gdy Terrański czołg oblężniczy* dał salwę z działa. Złożyłem sprzęt do kupy, ustawiłem na miejscu, profilaktycznie przyciszyłem głośniki i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle Windowsa. Gorzej było z Ubuntu. W takich sytuacjach daje o sobie znać olewactwo producentów. Brak natywnych sterowników sprawiał pewne problemy. O ile pod Oknami nie ważne w co podłączyłem moje głośniczki (dwa, 6 watowe. A dźwiękówka obsługuje 7.1) to coś tam leciało.  Pod linuxikiem był mały problem. Na tym ssamym gnieździe było masakrycznie cicho. Standard w takich sytuacjach: alsamixer i mixujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy godziny potem, zaliczając wszystkie gniazda od dźwiękówki, reinstalując alse i puleaudio, googlują i kończąć na kompilacja alsy 1.1.17rc z źródeł doszedłem co i jak. Okazało się, że głośniczka podłączyłem pod wyjście &quot;na satelitę&quot; czy innego sputnika. Po pierwszych zabawach w aslamixer już się to przyjęło, a że nie znam się na tym całym sprzęcie grającym, tak zostało. A ja się męczyłem. Dopiero przy drugim podejściu do mixera i kombinowaniu z wyciszaniem/przełączaniem kanałów udało mi się znaleźć odpowiednią dziurę w odbudowie, co by podpiąć głośniczki.&lt;br /&gt;Instrukacja obsługi vel przepis prania? A znacie taką anegdotę?&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;Dokumentacja urządzenia zajmuje 200 stron i obejmuję pomoc dla systemu MS Windows. Użytkownicy Appla przyzwyczaili się, że wszyscy ich olewają, a linuksiarze dadzą sobie radę sami.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;font-style: italic;&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Nie zgadniecie. Dźwięk potem pod Windowsem nie działał ;) Trzeba było przestawić parę rzeczy w sterownikach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Jednostka artyleryjska z Starcrafta. Kto nie grał albo chodźby nie wie co to, niech się schowa. Cechą charakterystyczną było bardzo rozpoznawalne JEBUDU jakie robiła strzelając. Dźwięk ten ma ustawiony jako domyślnie odtwarzany w przypadku wystąpienia błędów oraz jako dźwięk gotowości do logowania w GDM. Osoby nieprzygotowane na takie coś mają niezłego zonka siadając do mojego komputera.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6639258629328830915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/6639258629328830915?isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6639258629328830915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6639258629328830915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/nie-mia-czowiek-problemu-to-sobie-kart.html' title='Nie miał człowiek problemu, to sobie kartę dźwiękową kupił'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5965873189119362604</id><published>2008-07-11T09:18:00.000-07:00</published><updated>2008-07-11T09:29:53.581-07:00</updated><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="debian"/><title type='text'>Debian: część II i ostatnia</title><content type='html'>Po ponad tygodniu testowania na maszynie wirtualnej jestem bardzo zadowolony z systemu. W tym czasie wykonałem kilka kompilacji kernela, kompilacji iceweasel (firefox) z źródeł (a ciągnie się...gorzej niż kernel) pięciokrotnej instalacji GNOMA (w celach optymalizacji liczby pakietów) itp itd. Naszło mnie parę ciekawych wniosków, którymi się podzielę w czasie gdy 30GB partycja wirtualna jest kasowana&lt;br /&gt;-Ciężko zejść poniżesz 1000 pakietów zainstalowanych w systemie. Po wielu trudach udało mi się osiągnąć wartość 993. W to wlicza się paczki do kompilacji jądra.&lt;br /&gt;-Instalując apt-build przygotuj się na piekło. Fakt, iceweasel (firefox) zkompilowany z źródeł ładuje się mniej więcej 3 razy szybciej, ale....cóż takie budowanie trwa wieki i robi niesamowity bałagan w systemie&lt;br /&gt;-Mając już całe środowisko pracy odpicowane uznałem, że...nie potrzebuje Debiana! Dziwne. Na początku testu byłem pewnien, że zaraz się przesiądę na Debiana i więcej Ubuntu nie zainstaluje. Ale tak popatrzyłem, popatrzyłem i pomyślałem, że skompilować kernel mogę sobie i na Ubuntu, a na dobrą sprawę to w sumie to prawie identyczne systemy. Tyle, że w Ubu na początku od razu mamy wszystko a do Debiana trzebadoinstalować. Pewnie, jakbym miał jakiś wymyślny sprzęt (jakieś kosmiczne wifi, 64bit AMD i kartę od ATI) to byłyby pewnie problemy. Ale dobierając komponenty do kompa wybierałem tak, aby ich nie było.</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5965873189119362604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment/fullpage/post/6886359783107243629/5965873189119362604?isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5965873189119362604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5965873189119362604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/debian-cz-ii-i-ostatnia.html' title='Debian: część II i ostatnia'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='//blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjpRX_SoK5yoldz1anrQZ9-c-kL8aIFKD6BDmWuyoZ4HEmQnjQGsQRCXEflRNa920Vhd39t_-zGevllvi29sNDs153MvX0vMwhOvwo_KPqD8WaBn2NMtxIf6prC86szdd8/s220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>