<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>eternalquest</title>
	
	<link>http://eternalquest.pl</link>
	<description>Rozwój Osobisty</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 16:51:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/eternalquest/xQib" /><feedburner:info uri="eternalquest/xqib" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item>
		<title>Balckberry 9700 – follow up</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/Dvek9qbK3F8/balckberry-9700-follow-up</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/balckberry-9700-follow-up#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 16:33:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=143</guid>
		<description><![CDATA[Image by Getty Images via @daylife Dobra, pojawił się pewien &#8216;backleash&#8217; na to co napisałem, więc chciałem kilka rzeczy sprostować. Pierwsze co chciałem powiedzieć o Blackberry 9700, to że jest to świetny telefon&#8230;. o ile działa. Na idiotyczne analogie &#8216;samochodowe&#8217;, odpowiem tak: to tak jak różnica pomiędzy sprawnym cinquecento, a bmw serii 6, w którym [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><div class="zemanta-img" style="margin: 1em; display: block;">
<div>
<dl class="wp-caption alignright" style="width: 114px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://www.daylife.com/image/0a2C91B82u6fu?utm_source=zemanta&amp;utm_medium=p&amp;utm_content=0a2C91B82u6fu&amp;utm_campaign=z1"><img title="LAS VEGAS - JANUARY 08:  A Blackberry Bold wit..." src="http://cache.daylife.com/imageserve/0a2C91B82u6fu/104x150.jpg" alt="LAS VEGAS - JANUARY 08:  A Blackberry Bold wit..." width="104" height="150" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd zemanta-img-attribution" style="font-size: 0.8em;">Image by <a href="http://www.daylife.com/source/Getty_Images">Getty Images</a> via <a href="http://www.daylife.com">@daylife</a></dd>
</dl>
</div>
</div>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } -->Dobra, pojawił się pewien &#8216;backleash&#8217; na to co napisałem, więc chciałem kilka rzeczy sprostować.</p>
<p>Pierwsze co chciałem powiedzieć o Blackberry 9700, to że jest to świetny telefon&#8230;. o ile działa. Na idiotyczne analogie &#8216;samochodowe&#8217;, odpowiem tak: to tak jak różnica pomiędzy sprawnym cinquecento, a bmw serii 6, w którym wszystko jest ok, oprócz tego, że czasme nie zapalają się światła i wyłączają hamulce. Nikt z tych którzy wyjechali ze swoimi ironicznymi komentarzami nie podał ani jednego źródła. Z dośc prostej przyczyny oczywiście – bo takowego nie ma.</p>
<p>Zarzuty:</p>
<p><strong>1/ w kwestii tego, że problem już dawno został rozwiązany</strong></p>
<p>Kilka osób ironicznie stwierdziło, że jestem idiotą, bo problem został już dawno rozwiązany i wystarczy aktualizacja oprogramowania. Przecież na samym w stępie napisałem, że dopiero kupiłem aparat, więc zrządzeniem losu miał najnowszą wersję oprogramowania. A nawet jeśli tak by nie było, to samo stwierdzenie o tym, że aktualizacja oprogramowania jest rozwiązaniem jest w wielu przypadkach nieprawdziwy.<br />
Bo jeśli ktoś zada sobie trud i się wczyta, zobaczy że u wielu osób to właśnie po aktualizacji oprogramowania problem się pojawił. U innych po aktualizacji przeszedł.<br />
<span id="more-143"></span></p>
<blockquote><p><em><strong>08-28-2010 11:11 PM </strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color: #ff0000;">When I upgraded I lost sound for the alarm clock</span> and neither the still not movie cameras are functioning.</strong></em></p>
<p><em><strong>I would love to hear how you fixed it!!!</strong></em></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="font-size: small;"><em><strong>08-28-2010 11:16 PM </strong></em></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><em><strong>If the problem is as you describe, why did the <span style="color: #ff0000;">alarm</span> work with the 4.x version of the OS but <span style="color: #ff0000;">became non-functional when upgraded to 5.0.0</span>?</strong></em></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><em><strong>I doen&#8217;t sound like a hardware problem to me!  I also lost my cameras.</strong></em></span></p>
<p><span style="font-size: small;"><em><a href="http://supportforums.blackberry.com/t5/BlackBerry-Pearl-BlackBerry-8100/alarm-sound-not-working/m-p/17884">http://supportforums.blackberry.com/t5/BlackBerry-Pearl-BlackBerry-8100/alarm-sound-not-working/m-p/17884</a></em></span></p></blockquote>
<p>U tych akurat osób problem zaczął występować po zrobieniu aktualizacji. Ale nie jest bynajmniej regułą. Takiej tutaj nie ma.</p>
<p><strong>2/ to aplikacje powodują konflikt i w rezultacie zaprzestanie działania jakiejś funkcji”.</strong></p>
<p>To bzdura, tak jak wszystko co związane z wątkiem. Mój telefon nie miał żadnych, podobnie jak nie miał ich telefon tego użytkownika:</p>
<blockquote><p><em><strong>10-12-2009 11:23 AM </strong></em><br />
<em><strong>I have exactly same issues &#8211; intermittent alarm &#8211; sometimes works fine, ringer and vibrate, sometimes vibrate only but more often nothing except screen notice to cancel/snooze.  This phone is 2 weeks old!  It was provided by 02 business to replace previous handset with exactly the same problem &#8211; in fact ti was worse, phone had even stopped ringing.</strong></em></p>
<p><em><strong>a) this is unacceptable for Blackberry to be issuing substandard phones</strong></em></p>
<p><em><strong>b) <span style="color: #ff0000;">I have no apps installed, it is straight out of the box</span></strong></em></p>
<p><em><strong>c) resetting battery doesn&#8217;t fix &#8211; even if it did you could have no confidence in it</strong></em></p>
<p><em><strong>d) my previous phone worked for 12 months before this problem, this one lasted 2 weeks, do I want another, no sir!</strong></em></p>
<p><em><strong>Any  developments/fixes anyone please?</strong></em></p>
<p><a href="http://supportforums.blackberry.com/t5/BlackBerry-Pearl-BlackBerry-8100/alarm-sound-not-working/td-p/17884/page/3">http://supportforums.blackberry.com/t5/BlackBerry-Pearl-BlackBerry-8100/alarm-sound-not-working/td-p/17884/page/3</a></p></blockquote>
<p>Ten facet podobnie jak ja miał telefon &#8216;out of the box&#8217;.</p>
<p>Jeśli ktoś próbuje kierować się na znawcę, proponuję najpierw trochę o tym poczytać.</p>
<p><strong>3/ męczenie dupy supportowi</strong></p>
<p>Jeśli nie jestem w stanie znaleźć zadowalającej odpowiedzi na pytanie na oficjalnych ( i mniej oficjalnych) forach w ciągu maksymalnie godziny, to zwracam się do supportu. Bardzo dziwne, że ani Blackberry ani Orange nie wiedzieli co jest powodem licznych dysfunkcji telefonu i zwyczajnie mi go wymienili. Nikt, nie pisnął nawet o aktualizacji oprogramowania, bo miałem najnowsze jak już wspominałem. Nie mówili też o aplikacjach, bo nie miałem żadnych kiedy po raz pierwszy problem wystąpił</p>
<p><strong>4/ że nie nagrałem sobie jednej z zewnętrznych aplikacji do budzenia.</strong></p>
<p>Odsyłam do pierwszego akapitu. Albo ktoś jest zwyczajnie głupi albo tylko złośliwy. Jeśli problem został spowodowany konfliktem oprogramowania z aplikacjami, to jaki idiota może wymyśleć rozwiązanie polegające na zgrywaniu następnych aplikacji?</p>
<p>Przy okazji chodząc po forach znalazłem inne problemy jakie pojawiają się w Blackberry (każdym, niezależnie od modelu). Jedne mnie dotknęły, inne nie.</p>
<ul>
<li>telefon dzwoni, ale nie wydaje 	dźwięku (związane zapewne z tym samym bugiem, który powoduje 	dysfunkcję budzika)</li>
<li>numer który pokazuj się na 	wyświetlaczu jest inny od tego który dzwoni. (czyli np. pokazuje 	się, że to kochanka a naprawdę dzwoni żona).</li>
</ul>
<p>Co do przyczyn, znalazłem takie potencjalne powody:</p>
<ul>
<li>brak aktualizacji oprogramowania</li>
<li>aktualizacja oprogramowania</li>
<li>aplikacje zewnętrzne (głównie 	Slacker Radio i Pandora – cokolwiek to jest na pewno tego nie 	zgram)</li>
<li>podłączenie zewnętrznego 	headsetu</li>
<li>użycie nie-oryginalnego kabelka</li>
<li>zabrudzenie wewnątrz telefonu</li>
<li>brak styku między czymś tam a 	czymś tam (rozwiązanie to wsadzenie kawałka papierka pomiędzy 	obudowę a baterię)</li>
</ul>
<p>Jaki jest takeout? Że coś się dzieje ale nie za bardzo wiadomo co z tym zrobić, bo nikt nie zna dokładnej przyczyny. Podobnie jak windows vista os blakberry ma jakieś błędy. Kiedy poprawiają jedne pojawiają się następne. Wystąpienie problemów może być związane z aplikacjami, ale nie musi. Podobnie jak przyczyną może być brak aktualizacji albo sama aktualizacja. Dla jednych zadziała to, dla innych co innego, jeszcze innym to, co części pomogło. Będzie też grupa, która po prostu nic z tym nie zrobi. Będą też oczywiście tacy, u których wszystko będzie w porządku. W zależności od poziomu usterek i tego jak pewne funkcje są dla kogoś ważne, BB może być dobry, średni albo tragiczny. Dla mnie budzik jest ważny, z powodu zażywania pewnych lekarstw i częstych podróży. Nie chcę targać ze sobą osobnego budzika, więc BB dla mnie odpada. Korzystam z niego do pisania, wysyłania maili etc, ale w podróży jest bezużyteczny bo zbyt wiele razy mnie zawiódł.</p>
<p>JJ</p>
<div class="zemanta-pixie" style="margin-top: 10px; height: 15px;"><a class="zemanta-pixie-a" title="Enhanced by Zemanta" href="http://www.zemanta.com/"><img class="zemanta-pixie-img" style="border: medium none; float: right;" src="http://img.zemanta.com/zemified_e.png?x-id=4fd48994-41ea-441d-aa3c-ba7aa2d3e14b" alt="Enhanced by Zemanta" /></a><span class="zem-script more-related pretty-attribution"><script src="http://static.zemanta.com/readside/loader.js" type="text/javascript"></script></span></div>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/balckberry-9700-follow-up/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/balckberry-9700-follow-up</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Blackberry 9700 Bold – absolutnie obiektywna recenzja</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/17N8rlwAcV4/blackberry-9700-bold-absolutnie-obiektywna-recenzja</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/blackberry-9700-bold-absolutnie-obiektywna-recenzja#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 09:31:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=128</guid>
		<description><![CDATA[Image via Wikipedia Będzie to wpis szybki i pewnie z paroma błędami, jak to zwykle bywa w moim wypadku – czas, czas, czas. Piszę to ze ScribeFire nawiasem mówiąc – znacie może? Sprawa miała się tak: Otóż ostatnio nabyłem telefon marki Blackberry, model 9700 bold. Jest to najbardziej zaawansowany telefon jaki miałem w życiu (nie [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><div class="zemanta-img" style="margin: 1em; display: block;">
<div>
<dl class="wp-caption alignright" style="width: 310px;">
<dt class="wp-caption-dt"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Blackberry_bold_9700_front.jpg"><img title="WIND branded Blackberry Bold 9700" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/5/5c/Blackberry_bold_9700_front.jpg/300px-Blackberry_bold_9700_front.jpg" alt="WIND branded Blackberry Bold 9700" width="300" height="225" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-dd zemanta-img-attribution" style="font-size: 0.8em;">Image via <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Blackberry_bold_9700_front.jpg">Wikipedia</a></dd>
</dl>
</div>
</div>
<p>Będzie to wpis szybki i pewnie z paroma błędami, jak to zwykle bywa w moim wypadku – czas, czas, czas. Piszę to ze ScribeFire nawiasem mówiąc – znacie może?</p>
<p>Sprawa miała się tak:</p>
<p>Otóż ostatnio nabyłem telefon marki Blackberry, model 9700 bold. Jest to najbardziej zaawansowany telefon jaki miałem w życiu (nie miałem ich w sumie tak wiele, jako że mam chroniczną niechęć do tego typu urządzeń) jednak z początku wydawało mi się, że nie jest to cud techniki jakim się mieni. Tak było zanim mnie nie oświeciło. Ale do rzeczy&#8230;&#8230;</p>
<p>Cóż ten czarny, połyskujący srebrem po bokach telefon mi takiego zrobił?</p>
<p>Oto moja początkowa <strong>lista skarg i wniosków. </strong></p>
<p><strong><span id="more-128"></span></strong><strong>A/ budzik może po prostu nie zadziałać w dowolnie wybranym momencie.</strong> Dodam, że nie przez użytkownika telefonu. To jest przestroga dla wszystkich którzy budzą się do pracy albo – o zgrozo – wstają przed ważną rozmową/wylotem. Możecie się spóźnić jeśli cudowny, innowacyjny, sprytny, śliczny (jeśli nie zrobiony w Meksyku, czy bodaj Chinach – wtedy mogą odpadać klawisze i pojawiać się szpary w obudowie, ja jakimś cudem tego uniknąłem), doprzodowy <strong>Blackberry Bold 9700</strong>, postanowi nie włączać budzika.</p>
<p>Na forach można znaleźć ludzi, którzy <a href="http://supportforums.blackberry.com/t5/BlackBerry-Pearl-BlackBerry-8100/alarm-sound-not-working/m-p/17884" target="_blank">mają ten sam problem</a> (np.  przegapili lot dzięki tej cudownej maszynie).</p>
<p>Druga sprawa. Po tym jak zmyślne urządzenie o mały włos nie pozbawiłoby mnie ważnego źródła dochodu i nie kosztowało kupowania biletów na samolot na ostatnią chwilę, od razu zadzwoniłem żeby mi to to wymieniali.</p>
<p>Tutaj zadziałał wielki Orange i w ciągu niecałych 14 godzin pod drzwiami przebierał nogami kurier z nową maszyną. Dałem mu obudowę (wyjąwszy wcześniej kartę sim i baterię, kierując się instrukcją doradcy) od starego i dostałem nowe, połyskujące urządzenie.</p>
<p>Od razu pobiegłem podłączyć ten pokryty folią cukiereczek do laptopa.</p>
<p>I oto pojawił się pierwszy problem&#8230;&#8230;ze sławnym &#8216;mass storage mode&#8217;.</p>
<p><strong>nie miałem bowiem pojęcia, że&#8230;&#8230;</strong></p>
<p><strong>B/ &#8216;mass storage mode&#8217; – pomimo zainicjowania komendy &#8216;prompt&#8217; i zrobienia &#8216;soft restart&#8217; nie ruszy za cholerę</strong>. Czemu? Na tym etapie jeszcze nie widziałem. Dojście do przyczyny kosztowało mnie 2h na telefonie z supportem Orange, spóźnienie się na bardzo ważne spotkanie (trudno ocenić koszt) i troszkę nerwów (choć staram się być w takich sytuacjach ostatnio spokojny, to tutaj do samego końca mi się nie udało i jednak zagotowałem się w środku. Zanim nie przywołałem obrazu siedzącego Buddy o twarzy Briana Tracy). Przyczyna jest oczywiście jak to bywa w takich przypadkach banalna i wina jest moja, bo jako człowiek XXI wieku, nie wykazałem się odpowiednią czujnością i multitaskingiem.</p>
<p>Od razu spieszę z wytłumaczeniem (choć pewnie już się domyślacie o co chodziło).</p>
<p>Otóż przed wymianą telefonu, spytałem co dokładnie mam wyciągnąć i zostawić, a co im – czyli Orange pod postacią kuriera – oddać. Nie raz, nie 2 razy. <em><span style="text-decoration: underline;">3 razy</span></em>. Dwa razy doradcy Orange i 1 raz kuriera, który odbierał ode mnie obudowę. Nikt mi nie powiedział, że mam wyjąć kartę pamięci, ba, nie wiedziałem nawet, że tam była, bo nigdy jej nigdzie nie wkładałem w starym telefonie. Szczerze mówiąc, tak do samego końca to nawet nie wiem dlaczego miałem zakładać, czy w ogóle tam była, czy nie było. Czy w tamtym aparacie nie było wbudowanej dodatkowej pamięci, a w tym już nie&#8230;&#8230;? Bo, przepraszam, co to za problem wsadzić parę gigabajtów pamięci w telefon? Miejsca to zajmie mniej niż brudu za paznokciem i jest lżejsze od żebra bakterii. Więc jako, że to mój pierwszy &#8216;smartphone&#8217;, mogłem po prostu pomyślec, że coś jest środku, tym bardzije, że nie zgrywałem tam gigabajtów całych.</p>
<p>Jednakże na samym początku nie wiedziałem do końca o co chodzi, dlaczego ten piekielny desktop manager nie chce przenosić większych plików&#8230;. Tak więc przechodzę do przenoszenia plików medialnych z komputera do telefonu&#8230; które zapewne jest czynnością równie przyjemną jak powiew delikatnej jesiennej bryzy muskającej policzki&#8230;. O ile ma się na co je przenosić</p>
<p><strong>C/ Przeniesienie plików medialnych z komputera do telefonu.</strong> Przy pierwszej próbie &#8216;drag and drop&#8217; („To Mother Earth” Gamma Ray notabene:)) natychmiast pojawia się informacja, że nie mogę przenosić plików więszych niż 2.83MB, czyli mogę przenieść co najwyżej małe zdjęcia. Czyli nic. Nie ma karty pamięci. Ale o tym dowiedziałem się po kolejnych telefonach do supportu (gdzie każdy mówił co innego i dopiero 4-ta osoba zorientowała się o co chodzi – czyli nie ma mitycznej karty pamięci).</p>
<p>Żeby zabić monotonię, po drodze miałem <strong>problemy z:</strong></p>
<p><strong>D/ przenoszeniem numerów z telefonu do karty sim. </strong>Wyobraźcie sobie, że trzeba to robić ręcznie jeden po drugim!. W XXI wieku. Coś co w starych Nokiach standardowo można było zrobić hurtem. Alternatywą dla tego żmudnego procesu jest zgranie numerów najpierw do Blackberry Desktop Managera a stamtąd  do telefonu. I tak by było, gdyby nie to, że jednak nie mogłem zsynchronizować wyżej wymienionego menedżera z telefonem. Z przyczyn mi niewiadomych. Tak było w starym telefonie.</p>
<p>Paradokslanie nowy aparat połączył się bez żadnego problemu (mam na myśli Desktop Manager – z innymi rzeczami były jak najardziej problemy)– wszystko się jakoś posynchronizowało, jednak żeby nie było zbyt różowo okazało się, że Orange miał w bazie danych stary pin telefonu, czy coś równie twórczego. Przez co pojawiła się miriada wszelkiego rodzaju pod-problemów, o których pisać już nie mam siły.</p>
<p><strong>Co jeszcze?</strong></p>
<p>Stanęło na tym, że nie ma problemu, <strong>muszę tylko pójść do sklepu i kupić kartę pamięci.</strong> To, że w miejscu gdzie w tej chwili jestem jest tzw. bank holiday to tylko drobne nieudogodnienie na mojej drodze krzyżowej z tym badziewnym aparatem. Dziarski, pełen optymizmu, doradca z akcentem z Dalekiej Azji, powiedział, że koszt wyniesie tylko pomiędzy 6 a 8 euro, więc nie ma się czym przejmować. Skredytuje mi 8 euro na konto (zostaną odjęte od przyszłego rachunku). Zdziwił się kiedy mu powiedziałem, że nie będzie mnie to kosztowało 8 euro <strong>tylko 44 euro</strong>, bo stracę na to kolejne 2 godziny, a godzina mojej pracy jest warta 18 euro (takie są moje wyliczenia). Przecież się nie teleportuję do miejsca sklepu z kartami pamięci i z powrotem. Jednak tego typu logika doradcom Orange jest niedostępna. A przynajmniej tym, z którymi rozmawiałem przy tej okazji.</p>
<p><strong>Blackberry ma jeszcze kilka wad, naprawdę dla mnie niezrozumiałych.</strong> Np. w starej Nokii, kiedy ktoś wysłał mi numer telefonu w sms, mogłem używając opcji „use detail” zapisać go w telefonie albo na niego natychmiast zadzwonić. W super nowoczesnym <strong>Blackberry 9700 Bold</strong> trzeba numer ręcznie przepisać albo wpisać z pamięci (albo gdzieś jest opcja &#8216;use detail&#8217; ale dobrze ukryta/nieintuicyjna albo ja już do tego stopnia zgłupiałem). Jak dla mnie żenada, z której strony by sprawy nie brać.</p>
<p><strong>Ale..</strong></p>
<p>Ale jako, że ostatnio – <strong>nauczony lekturą B. Tracy – staram się na wszystko patrzeć od pozytywnej strony</strong> (albo w ogóle nie patrzeć) w końcu mnie objawiło i doznałem iluminacji&#8230;&#8230;</p>
<p>Przecież tak naprawdę, to żaden aparat telefoniczny nie dostarczył mi tylu emocji, często wręcz skrajnych. Nie trzymał w takim napięciu, suspensie, nie zamordował nudy dnia codziennego. Jako użytkownik ciągle zadawałem sobie pytanie: co się dalej stanie?</p>
<p>W końcu mogłem docenić w pełni geniusz konstruktorów Blackberry – to najsprytniejszy aparat telefoniczny na świecie, król smart fonów. Przy nowym Blackberry nigdy się nie będziesz nudził, bo nigdy nie wiadomo co się dalej stanie.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><strong>Blackberry 9700 Bold pomoże Ci w:</strong></p>
<p><strong>a/ wyregulowaniu budzika biologicznego, czujnego snu i wczesnego wstawania </strong>– będziesz się budził w nocy na każdy szmer z niemym pytaniem na ustach &#8211; czy to nie bateria wibracyjna mojego budzika? (pozytyw jest taki, że tak jak device nie wydaje z siebie żadnego dźwięku, tak bateria wibracyjna jakimś cudem wibruje. W końcu nauczysz się wstawać przed budzikiem, podłączając do wielkiej mocy kosmicznego umysłu, więc sam budzik przestanie być potrzebny</p>
<p><strong>b/ nauczy sprytu i działania w warunkach ekstremalnych </strong>– wprawisz się w funkcjonowaniu bez komórki, dzwonieniu do supportu i robienia skrótów, tak żeby przejść od razu do właściwego działu. W końcu znajdziesz numer telefonu do samego Blackberry, który ktoś odbierze (jak się wściekniesz).</p>
<p><strong>C/ nauczy cierpliwści i powoli szlifować języki</strong> – to pierwsze podczas długiego wiszenia na linii w oczekiwaniu na reakcję supportu, drugie kiedy już się doczekasz odpowiedzi.</p>
<p><strong>D/ wprawi w świetny humor</strong>. Jedna z moich ostatnich rozmów z ww supportem była bardzo ciekawa. Taki był sposób doradzania mi przedstawiciela Orange, o dziwo bez silnego akcentu z Dalekiej Azji:</p>
<ul>
<li>faza 1: obwieszczał: zaraz spytam 	kolegi który zna się na blackberry</li>
<li>faza 2: pytał kolegi, który zna 	się na blackberry – słyszałem wyraźnie jak powtarzał moje 	pytania, niemal identycznie jak je zadawałem, choć nie zawsze, po 	czym słyszałem szmer i kolega coś odpowiadał</li>
<li>faza 3: odpowiadał mi – najprawdpodobniej bardzo wiernie 	przekazując (parafrazując) to co powiedział kolega.W którymś 	momencie tego żmudnego procesu, kiedy patrząc na zegarek 	stwierdziłem, że po raz kolejny gdzieś się spóźnię, walcząc 	z przemożny pragnieniem ciśnięcia aparatem w ścianę, zachciało 	mi się śmiać. Znowu Tracy, znowu myślenie pozytywne, owoc mojej 	walki wewnętrznej, zmiany na lepsze. Miałem ochotę zasugerować, 	czy może nie łatwiej by było, gdyby kolega co się zna na 	blackberry, mówił prosto do mnie, zamiast przez doradcę, który 	najwyraźniej średnio się znał na blackberry. Jednak 	postanowiłem, że puszczę się z prądem i zobaczę co z tego 	wyjdzie. Po bolesnych debatach trójstronnych w końcu kolega, co 	się zna pojawił się w słuchawce i powiedział: zreinstaluj 	desktop manager i uruchom wszystko od nowa.Takie było clue.Teraz 	mam Blackberry Deksktop Manager, ale nie mam jak go użyć.</li>
</ul>
<p>Jaki jest take-out? Hmmmm&#8230;. kup Blackberry 9700 bold albo nie kupuj. DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE!</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Przy użytkowaniu BB mam wrażenie obcowania z zaczątkami sztucznej itenligencji. Czymś co samo myśli – niekoniecznie jednak tak jakby się zwykłemu śmiertalnikowi wydawało – i samo podejmuje autonomiczne decyzje. Uszanujmy to.</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>JJ</p>
<div class="zemanta-pixie" style="margin-top: 10px; height: 15px;"><a class="zemanta-pixie-a" title="Enhanced by Zemanta" href="http://www.zemanta.com/"><img class="zemanta-pixie-img" style="border: medium none; float: right;" src="http://img.zemanta.com/zemified_e.png?x-id=0d83cb78-70ca-49ea-8a4e-1fdb9f056728" alt="Enhanced by Zemanta" /></a><span class="zem-script more-related pretty-attribution"><script src="http://static.zemanta.com/readside/loader.js" type="text/javascript"></script></span></div>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/blackberry-9700-bold-absolutnie-obiektywna-recenzja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/blackberry-9700-bold-absolutnie-obiektywna-recenzja</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Czy można odłączyć internet?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/QTsF4M8TtDI/czy-mozna-odlaczyc-internet</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/czy-mozna-odlaczyc-internet#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 05:47:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[Zastanawiałem się kiedyś nad sytuacją teoretyczną: czy można odłączyć internet? Zadałem sobie to pytanie, jako, że od pewnego czasu uważam, iż żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, matriksie, gdzie starannie spreparowane bloki informacji podaje się nam łyżeczkami jak bebiko małemu bobasowi. Jeśli chodzi o tzw. wolność mediów – pojęcie to stało się przeżytkiem, jeśli nie grubym żartem. [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><!-- 		@page { margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p>Zastanawiałem się kiedyś nad sytuacją teoretyczną:<strong> czy można odłączyć internet?</strong> Zadałem sobie to pytanie, jako, że od pewnego czasu uważam, iż żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, matriksie, gdzie starannie spreparowane bloki informacji podaje się nam łyżeczkami jak bebiko małemu bobasowi.</p>
<p>Jeśli chodzi o tzw.<strong> wolność mediów – pojęcie to stało się przeżytkiem</strong>, jeśli nie grubym żartem. W okresie pomiędzy <strong>1983 rokiem a 2004, liczba korporacji medialnych spadła w USA z 50 do 5 gigantów</strong> (swoją drogą bardzo interesująca jest z kolei grupa ludzi kontrolująca te media, a szczególnie fakt powiązania zarządów firm medialnych z koncernami zbrojeniowymi, energetycznymi i paliwowymi) .</p>
<p>Wszystkie media są pod ścisła kontrolą, prócz jednego. Internetu, tak więc internet jest jedynym medium, które znalazło się poza mackami korporacyjnymi. Tak więc aby uzyskać całkowitą kontrolę propagandową nad światem, &#8216;grupa rządząca” musiałyby znaleźć sposób na – przynajmniej czasowe &#8211;  &#8222;odłączenie&#8221; internetu, a następnie przebudowanie jego struktury pod kątem lepszej nad nim kontroli.</p>
<p>Jaki miałby być tego powód? Oczywiście jeden, jedyny, niezastąpiony. Używany zawsze wtedy, kiedy USA chcą wprowadzić jakieś prawo, które w normalnych warunkach by nie &#8222;przeszło&#8221;. Naturalnie terroryzm. Jeśli nie wiadomo jak wprowadzić jakieś prawo, które w swej istocie łamie konstytucję, nieuchronnie pojawi się <strong>terroryzm</strong>. Ale to jest temat na osobną dyskusję i na pewno do tego wrócę. Teraz sprawa &#8216;kluczy do sieci&#8217;.</p>
<p lang="en-GB"><span id="more-118"></span><span style="font-size: small;"> </span></p>
<p lang="en-GB"><span style="font-size: small;">W brytyjskiej gazecie darmowej &#8222;Metro&#8221; pojawił się krótki i utopiony gdzieś na 4-6 stronie artykulik mówiący o tym, że brytyjski biznesmen, Paul Kane, został wybrany jako jeden z powierników klucza do internetu.  Wzmianka ta przeszła praktycznie bez echa  &#8211; oczywiście – jednak mi zmroziła krew w żyłach.  Potencjalne implikacje tego co między wierszami drobnej notatki, są przeogromne. Jest napisane tak:</span></p>
<p><strong>&#8222;Brytyjski biznesmen został wybrany jako jedna z siedmiu osób na świecie, które dostały klucz do &#8222;otwarcia&#8221; internetu</strong>.</p>
<p><img src="http://leatherminiskirts.files.wordpress.com/2010/08/article-1280174879531-0a93b1bb000005dc-362455_304x216.jpg" border="0" alt="" width="304" height="216" align="BOTTOM" /><br />
Paul Kane (fot. SWNS) został wybrany jako jeden z członków elitarnego &#8222;łańcucha zaufania&#8221;, grupy ludzi, której zadaniem jest &#8216;zrestartowanie&#8217; sieci, w wypadku gdyby zaszła <strong>potrzeba jej &#8222;rozwiązania&#8221; na skutek ataku terrorystycznego</strong> (muzyka dla moich uszu &#8211; przyp. tłum) lub masowego ataku hakerów.</p>
<p>Wprowadzono nowy system bezpieczeństwa, pozwalający na zamknięcie dużej części sieci na wypadek nagłego kryzysu. Zadaniem Kane&#8217;a i jego &#8216;wybranych&#8217; kolegów będzie ponowne <strong>włączenie sieci po ustąpieniu niebezpieczeństwa</strong>.</p>
<p><strong>Kane</strong>, szef wykonawczy Community DNS, firmy mieszczącej się przy Bath University, <strong>otrzymał klucz w tajemnym amerykańskim schronie</strong> i zdeponował go w bezpiecznej skrytce depozytowej.</p>
<p>&#8222;byliśmy przeszukani przez uzbrojonych wartowników i przeszliśmy przez skan siatkówki oka&#8221;, powiedział Kane &#8211; &#8222;spędziliśmy sześć godzin w zamkniętym pomieszczeniu, gdzie klucze zostały wygenerowane&#8221;.</p>
<p>Pozstali szczęśliwi posiadacze kluczy to: Dan Kaminsky z USA, Jinkang Yao z Chin; Moussa Guebre z Burkina Faso; Bevil Wooding z Trinidadu i Tobago; Ondrej Sury z Czech i Norm Ritchie z Kanady.</p>
<p>Program bezpieczeństwa intenetowego nadzoruje ICANN (Internet Corporation for Assigned Names and Numbers, prywatna instytucja non-profit.</p>
<p>Wbrew pogłoskom, że prezydent Barack Obama może &#8222;nacisnąć guzik&#8221;, odłączenie całej sieci nie jest możliwe.</p>
<p>Kane i pozostali posiadacze kluczy mają jednak dostęp do systemu bezpieczeństwa zaprojektowanego dla ochrony użytkowników internetu przez &#8222;scammerami&#8221;. DNSSEC (Domain Name System Security) dba o to, by strony były oficjalnie zatwierdzone i &#8222;podpisane&#8221;.</p>
<p><strong>Większość firm kontrolujących największe serwery dołączyła do programu i po pozostałych oczekuje się pójścia w ich ślady</strong>. Kryzys międzynarodowy lub atak hakerski może potencjalnie doprowadzić do przerwania połączeń do wszystkich &#8222;podpisanych&#8221; stron. Po ustąpieniu kryzysu posiadacze kluczy mają zostać wezwani do bazy zlokalizowanej w USA, aby dopilnować zrestartowania systemu ochrony, włącznie z wyprodukowaniem nowych &#8216;kluczy&#8217;&#8221;</p>
<p>I tyle z Metro. System &#8211; czytaj USA &#8211; dostał kolejne narzędzie kontroli do ręki. Albo raczej właściwszym określeniem byłoby &#8222;wziął sobie&#8221;.<br />
Atak terrorystyczny to pojęcie na tyle szerokie &#8211; nie wspominając już o tym, że rząd USA sam sobie taki może zafundować &#8211; że sprytna administracja Obamy z łatwością znajdzie dobry powód dla dokopania resztkom niezależnej informacji, stłumienia elementu wywrotowego:)</p>
<p>Znowu mało czasu &#8211; więc proszę o wybaczenie, jeśli zrobiłem jakieś byki w tłumaczeniu. Dorzucę tutaj oryginalne źródło &#8211; teraz jakoś nie mogę tego w Metrze znaleźć, ale obiecuję dorzucić link kiedy tylko znajdę chwilkę.</p>
<p lang="en-GB">Ślę pozdrowienia</p>
<p lang="en-GB">JJ</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/czy-mozna-odlaczyc-internet/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/czy-mozna-odlaczyc-internet</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Powrót do domu w plastikowym worku II</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/O-exni2RtVo/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 02:36:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=89</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem po dłuższej przerwie wrócić do swojego bloga. Dotąd był pisany z wielkiego doskoku, raz od wielkiego dzwonu, na kolanie i bez większego zastanowienia gdzie to wszystko zmierza. Podobnie sprawa się ma z jego popularnością – po co pisać, skoro nikt tego nie czyta?:) Do tego – jak ktoś celnie to ujął – wpisy są [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p>Postanowiłem po dłuższej przerwie wrócić do swojego bloga. Dotąd był pisany z wielkiego doskoku, raz od wielkiego dzwonu, na kolanie i bez większego zastanowienia gdzie to wszystko zmierza. Podobnie sprawa się ma z jego popularnością – po co pisać, skoro nikt tego nie czyta?:) Do tego – jak  ktoś celnie to ujął – wpisy są nieuczesane.<br />
Zastanawiałem się nawet, czy w ogóle ich nie wywalić i nie zacząć od nowa &#8211; za dużo tutaj błędów stylistyznych, niektóre wypowiedzi są niespójne i wyrwane z kontekstu, przez co pewnie zrozumiałe tylko dla autora. Jednak mam do nich zbyt wielki sentyment, szczególnie do &#8222;Necromancera&#8221;, żeby to zrobić.</p>
<p>Zdaje sobie także sprawę, że w kilku miejscach byłem zbyt „agresywny” i parłem do przodu, nie próbując zrozumieć drugiej strony sporu, co czego się przyznaję, jednak zostawię to co już napisane (i tak mało kto to przeczytał), bo jest to uczciwy zapis stanów emocjonalnych w jakich się znajdowałem w tamtym czasie i myśli jakie się z tego wyłaniały. Myśli nie zawsze ładnie uczesanych  jednak wg mnie ważnych. Teraz na tyle na ile to możliwe, postaram się być konsekwentny i bardziej stylistycznie poprawny.</p>
<p><span id="more-89"></span></p>
<p><strong>Po co pisać blog? </strong></p>
<p>Moja potrzeba &#8222;twórczości&#8221;, wychodzi z przeświadczenia, iż żyjemy w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa i przyszedł najwyższy czas się przebudzić.  Wiem, że zabrzmiałem jak Świadek Jechowy, ale nic na to nie poradzę:) Mogę jednie zapewnić, że nie mam specjalnych inklinacji religijnych.</p>
<p>Wracając do sprawy&#8230;</p>
<p>Z jakichś dziwnych powodów, ludzie uwierzyli, że wraz z narodzinami tzw. demokracji w rodzaju amerykańskim, skończyło się zagrożenie propagandą, wszelkimi formami totalitaryzmu, kontroli informacji, dezinformacji, że rządy przestały mieć inklinacje do popełniania zbrodni. Uważam, że pomimo wielkich zmian, mamy wciąż do czynienia z tym samym problemem, jako że system w swojej istocie się nie zmienił. W pewnym sensie nawet, aparat represyjny stał się bardziej niebezpieczny, bo niemal zupełnie niewidoczny.</p>
<blockquote><p><span style="font-size: small;"><span style="color: #000000;">Jak pisze prof. Erich Fromm („Mieć czy być”, 1978)<br />
</span> </span><span style="color: #000000;">„</span><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"><span style="font-size: small;"><span style="color: #000000;">Społeczeństwo oraz jego psychofizyczny reprezentant, czyli rodzina, mają przed sobą rozwiązanie rzeczywiście trudnego zagadnienia: w jaki sposób złamać wolę jednostki bez równoczesnego uświadomienia j ej operacji na niej wykonywanych? Jednak w skomplikowanym procesie indoktrynacji,nagród, kar oraz stosownej ideologii udaje się to zagadnienie rozwiązać wystarczająco dobrze, aby większość ludzi wierzyła, iż działa wedle swej własnej woli, bez zdawania sobie zupełnie sprawy, iż sama ta wola jest uwarunkowana i manipulowana.”</span></span></span></p></blockquote>
<p>Ostatnio bardzo wiele czasu spędziłem na czytaniu książek z pogranicza psychologii sukcesu, które w jakimś momencie ustąpiły ogólnopojętej filozofii i pscyhologii społecznej. W to wszystko wplątał się marketing, ze szczególnym uwzględnieniem tego internetowego ( z czegoś w końcu trzeba żyć) i reklama. Analizując pewne prawa rządzące ludźmi – zarówno jednostkami jak i grupami – doszedłem do wniosku, że wszystkie je można przenieść na większą skalę. Następnie doszło do mnie, że z praw tych, podobnie do wielkich firm reklamowych (które zresztą w proces tworzenia czegoś co często nazywa się „Matriksem”, są silnie zaangażowane) z praw tych korzystają wszystkie wielkie koncerny, oraz rządy państw, z amerykańskim na czele.<br />
Żyjemy w kulturze PR, gdzie bardzo ważne jest ukazanie i wypromowanie o towaru, tak aby był odpowiednio kuszący dla klienta. Musi być dobrze opakowany, mieć nośną nazwę i silnie działać na emocje. Rozpoznaliśmy te „jakości” i wiemy jak bardzo ważne są w handlu. Mógłbym przytoczyć 100 różnych guru od marketingu, mówiących o rozpoznania prawdziwych potrzeb ( tych irracjonalnych oczywiście, jako że realnie, człowiek potrzebuje bardzo niewiele) , szukania emocjonalnych guziczków, działając na wszystkie zmysły celem wzbudzania silnych emocji prowadząych do kupna towaru. Czasem trafia się w ludzki strach (np. pisząc o zagrożeniu i dając na nie odpowiedź, w rodzaju np. w twoim klozecie żyje 10000000 bakterii, ale nie martw się, nasz środek X wszystkie je wybije, tak, żebyś mógł czuć się bezpiecznie).<br />
Otóż uważam, że w taki sposób w jaki wpycha nam się proszek do prania, czy wycieczkę do Nowego Jorku, rządy i instytucje sprzedają nam choroby, zmiany klimatyczne i inne globalne zagrożenia.<br />
Ludzki umysł nie działa racjonalnie (albo bardzo rzadko tak się dzieje). Działamy emocjonalnie. Nikt nie sprawdzi ile ma roztoczy w dywanie, ile bakterii w klozecie, ani o ile stopni podnosi się globalna temperatura. Nie sprawdzi czy choroba, na którą szczepionkę się nachalnie promuje, jest niebezpieczna, czy informacje o zagrożeniu są jedynie zabiegiem promocyjnym. W części – przeważającej – nie sprawdzamy tego bo nie mamy czasu i wolimy wierzyć tzw. autorytetom gadającym do nas ze szklanego pudełka, a w części tych zagadnień, przy najlepszych nawet chęciach,  nie mamy takiej możliwości. Jesteśmy atakowani informacyjną papką z każdej strony, i odnalezienie pośród tej góry łajna prawdziwych, niezmanipulowanych informacji, graniczy  z cudem.</p>
<p><strong>Jeśli chodzi o tematy jakie mam zamiar poruszać&#8230;&#8230;.</strong></p>
<p>Na pewno tylko te zagadnienia, które są według mnie istotne dla rozwoju człowieka  – zarówno jednostki, jak i ludzkości – a na które albo nie ma dobrych odpowiedzi albo takowe odpowiedzi istnieją ale są w mojej opinii błedne.<br />
.<br />
Interesuje mnie psychologia, ze szczególnym uwzględnieniem psychologii społecznej i mechanizmów formowania się charakteru społecznego. Zagadnienie praktycznie nieobecne w mediach, choć jedno z najistotniejszych w ogóle<br />
Mam zamiar badać mechanizmy działania systemu monetarnego (ze szczególnym uwzględnieniem tego w USA,, który jak wiemy promieniuje na cały świat)<br />
Jestem żywo zainteresowany kwestią AGW (Antropogenic Global Warming) – czyli globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka – i działeniem IPCC (International Panel for Climate Change), czyli oficjalnego ciała, posadowionego przy ONZ, odpowiedzialnego za badania klimatu i przewidywanie jego zmian w przyszłości.<br />
|Bardzo interesuje mnie też kilka zagadnień ze świata medycyny. Takich jak wzajemna zależność przyczynowoa skutkowa wirusa HIV i AIDS(nabytego zespołu spadku odpoworności), badania nad lekarstwem na raka<br />
Nie mogę również przejść spokojnie nad pewnymi niepokojącymi kwestiami związanymi z tzw. &#8216;Atakiem na Amerykę&#8217; z  11 Sierpnia 2001 roku.</p>
<p><strong>Co mnie nie intersuje?</strong></p>
<p>Nie interesują mnie sezonowe fascynacje, nie mające wpływu na kierunek w jakim zmierza świat i jednostka w nim zatopiona. Takie jak kwestia parady gejów, życia gwiazd, szwindli politycznych, przekupstwa polityków, świąt bożego narodzenia i wielkanocy. Podobnie jak nie interesuje mnie „kolekcjonarstwo” do niczego niepotrzebnych danych – typu ile zarabia gwiazda X, czym jeździ gwiazda Y, ile mleka dają krowy w Izraelu i ilu jest posłów w parlamencie Ugandy (Polski zresztą też). Jest potworna masa informacji nieistotnych albo mało istotnych i nierozwiązywalnych, o których dyskutuje się z wielkim ogniem i z czego nic nie wynika. Jak powiedział Charles Bukowski ustami Mickey&#8217;a Rourke w filmie „Barfly” &#8211; aż głowa mnie boli od myślenia o rzeczach, których nie chciałbym robić i miejsc do których nie chciałbym pojechać (czy jakoś tak).<br />
Tyle tytułem wstępu</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>JJ</p>
<p><!-- Start LIVE CHAT image tag, for details visit www.mioot.com -->
<div id="miootOnOffDiv"><a href="javascript:OnOffImage('V')" ><img src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/icons/A5539online.jpg" id="miootOnLineImage" border="0" title="Click for live chat"  alt="Click for live chat" /></a><img src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/icons/A5539offline.jpg" id="miootOffLineImage"  style="border:0px;width:0px;height:0px;visibility:hidden" border="0" title="Click for live chat" alt="Click for live chat"  /><script type="text/javascript" src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/onoffjs/A5539onoff.js?Who=A5539&#038;skillID=1" ></script>
<div id="miOOturlLive" name="miOOturlLive" style="text-align:center"></div>
<div style="font-family: Verdana; font-size: 8px;width:119px;" ><a href="http://www.mioot.com" target="_blank" style="text-decoration:none">Live Chat Software</a> by miOOt</div>
<p><noscript>
<div><a href="http://www.mioot.com/?livechatid=A5539">Live Chat Software</a></div>
<p></noscript></div>
<p><!-- End LIVE CHAT image tag, for details visit www.mioot.com -->								</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>7 Nawyków Dobrego Żywienia</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/FPR9dCvT0Qo/7-nawykow-dobrego-zywienia</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 06:13:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym w tym miejscu napisać o czymś co jest dla mnie ważne, a niezupełnie związane z tematyką tego blogu (zmienię chyba jego tytuł, bo zbyt mocno będę odbiegał). Temat związany jest z szeroko pojętym tematem dietetyki i odchudzania. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Ano dlatego, że sam mam z tym na co dzień do [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;"><!--  		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Chciałbym w tym miejscu napisać o czymś co jest dla mnie ważne, a niezupełnie związane z tematyką tego blogu (zmienię chyba jego tytuł, bo zbyt mocno będę odbiegał). Temat związany jest z szeroko pojętym tematem dietetyki i odchudzania. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Dlaczego to dla mnie takie ważne? Ano dlatego, że sam mam z tym na co dzień do czynienia – zarówno w przypadku samej mojej czcigodnej osoby, jak i moich znajomych, którym nie raz nie dwa tłumaczyłem pewne zawiłości sztuki żywienia, na tyle na ile byłem w stanie. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie ma chyba drugiej takiej dziedziny jak dietetyka/odchudzanie, gdzie mielibyśmy do czynienia z takim ogromem wzajemnie wykluczających się informacji, przeróżnych systemów żywieniowych, z których 95% to zwykła bzdura a kolejne 4% powtarzanie tego co już było pod inną nazwą, po to by wykreować wrażenie „nowości”. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"><span id="more-53"></span><br />
</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Najbardziej powszechną reakcją „człowieka poczciwego”  na cały ten jazgot, jest stwierdzenie: „skoro każdy mówi co innego, to znaczy, że nikt nic nie wie” bądź też zaczyna Ci się wydawać, że dla zrozumienia tej naukowej gadaniny musiałbyś skończyć doktorat z biotechnologiii żywienia. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Kończy się to odrzuceniem wszystkiego hurtem jako niepotrzebne bzdury i powrotem do starego sprawdzonego „chłopskiego” żywienia. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">A jeśli już chcemy schudnąć przechodzimy dobrego liczenia i ograniczania kalorii, który nie daje nic oprócz chwilowego uspokojenia sumienia i trudności z zaśnięciem o pustym żołądku. A w dalszym rzędzie powoduje spowolnienie metabolizmu, osłabienie organizmu i nieuchronnie starego dobrego efektu jojo – często z bonusem w postaci paru dodatkowych kilogramów:) Innymi słowy, kończymy gorzej niż zaczynaliśmy&#8230;. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Tak więc w czym rzecz? Dlaczego przy przemyśle odżywkowym rozwijającym się w tempie kosmicznym i wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby magicznych diet i zagęszczenia występowania tzw. guru żywieniowych, przeciętny człowiek jest coraz grubszy? Mogę tylko zgadywać, że <strong>komuś bardzo zależy na tym,byśmy kupowali coraz to nowsze „sytemy dietetyczne” i zapychali się nikomu niepotrzebnymi „suplementami” i „odżywkami” </strong>(oczywiście broń boże nie mówię, że WSZYSTKIE suplementy i odżywki są „złe”). To czy nam to pomoże, czy wręcz zaszkodzi (!) schodzi na dalszy plan. Liczą się pieniądze i kolorowe pudełeczka.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Oto kilka zasad, które spełnione pomogą praktycznie każdemu, kto w tej chwili ich nie zna i nie stosuje</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jakie to proste zasady?</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">1/ J<strong>edz posiłki w odstępach 2-3 godzinnych, </strong>niezależnie od sytuacji. Powienieneś spożywać 5-8posiłków na dobę.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">2/ <strong>Pilnuj, aby Twoje posiłki były pełnowartościowe </strong>( zawierające wszsytkie podstawoweaminokwasy i bogate w chude białka).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">3/ <strong>Do każdego posiłku podjadaj owoce i/lub warzywa</strong></span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">4/ <strong>Upewnij się, że większość spożywanych przez Ciebie węglowodanów pochodzi z owoców i warzyw</strong>. Wyjątkiem są te spożywane podczas i po zaraz po treningu (to dotyczy oczywiście tylko tych, którzy coś robią).* Ziemniaczki, białe pieczywo, jajeczny makaron, zwykły ryż – won.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">5/ Upewnij się, że 25 – 35% wartości energetycznej jaką spożywasz pochodzi z tłuszczów, przy</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">czym pośród nich powinno być tyle samo tłuszczów nasyconych (np. zwierzęcych),</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">jednonienasyconych (np. olej z oliwek) oraz wielonienasyconych (np. olej z siemienia lnianego,</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">olej z łososia, tran).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">6/ Pij jedynie niekaloryczne napoje, ze wskazaniem na wodę i zieloną herbatę (fanty, cole, mirindy</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">won)</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">7/ <strong>Jedź głównie pełne posiłki </strong>(wyjątkiem drinki energetyczne wypijane podczas i po treningu*). </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">I tyle&#8230;.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jeśli do tego dodasz trochę ruchu, i wytrwasz miesiąc, nie uwierzysz co się stanie&#8230; A co z liczeniem kalorii, skomplikowanymi systemami „przesuwania kalorii”, dietami wysokowęglowodanowymi, niskoweglowodanowymi i wysokobioałkowymi, nisko i wysokotłuszowymi? Ano tyle, że jak zwykle na samym końcu zatriumfuje stary dobry<strong> zdrowy rozsądek poparty solidnymi badaniami naukowymi</strong>. Amen.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zasady które podałem powyżej, same w sobie, w czasie jednego miesiąca sprawią, że każdy poczuje<strong> się najzwyczajniej w świecie LEPIEJ</strong>. Tkanka tłuszczowa zacznie spadać a jednocześnie – po wprowadzeniu treningu oporowego ( z ciężarami lub własnym ciałem) i aerobowego – zacznie przyrastać Twoja masa mięśniowa. Przy dużej dysproporcji</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">tkanki tłuszczowej do mięśniowej, powinieneś tracić ok. 1,5-2 kg co miesiąc&#8230; <strong>I mówimy tu o stabilnym i trwałym zrzuceni tkanki tłuszczowej BEZ EFEKTU JOJO</strong>.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie jest wielką sztukąprzy zastosowaniu bardzo restrykcyjnych diet niskoweglowodanowych (typu Kwaśniewskiego/Atkinsa), zrzucić nawet do 10 kg w miesiąc, ale a/ będziemy spalać tkankę tłuszczową jednocześnie z mięśniową (w proporcji ok. 70-30), przez co bardzo szybko doprowadzimy do wycieńczenia organizmu ( na Boga – przecież nam chodzi o to żeby się czuć prawda? A nie słaniać z wycieńczenia. Co Ci po utracie wagi, jeśli w końcu osłabisz sobie system odpornościowy i trafisz do szpitala?).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">To tyle kazań i słowa na niedzielę (cholera chyba jest wtorek). </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Pozdrawiam </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">JJ</span></span></span></p>
<div class="zemanta-pixie" style="margin-top: 10px; height: 15px;"><a class="zemanta-pixie-a" title="Enhanced by Zemanta" href="http://www.zemanta.com/"><img class="zemanta-pixie-img" style="border: medium none; float: right;" src="http://img.zemanta.com/zemified_e.png?x-id=0f4a6a97-dfdc-878a-a90b-0fda855655a3" alt="Enhanced by Zemanta" /></a><span class="zem-script more-related pretty-attribution"><script src="http://static.zemanta.com/readside/loader.js" type="text/javascript"></script></span></div>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Racjonalność?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/LG7r7tXh9VM/racjonalnosc</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/racjonalnosc#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 04:44:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod s.y.s.t.e.m. ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:)) Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;"></p>
<p><span style="color: #000000;">To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod  <strong>s.y.s.t.e.m.</strong> ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:))</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie nikt tego i tak nie czytał:)))…</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span id="more-44"></span><br />
Tak więc.<br />
Kiedyś ktoś mnie natchnął do napisania tego mówiąc o intuicji&#8230;..<br />
… że nie zawsze (albo wręcz nigdy) nie idzie w parze z tak zwanym „myśleniem racjonalnym”, co z kolei natychmiast dało mi impuls do zadania sobie pytania: <strong>czym tak naprawdę owo racjonalne myślenie miałoby być?</strong><br />
Oczywiście kiedy tylko wymieniłem kilka zdań i poglądów o wyżej wymienionym zagadnieniu, oraz skonfrontowałem je z dostępnymi danymi, niczym diabeł <strong>z pudełka, zaczęły wychodzić przekrzywienia i przekłamania.</strong><br />
Krótko i węzłowato: to czym jest „myślenie racjonalne” jest tożsame z ogólnie przyjętymi normami społecznymi i tzw. potocznymi poglądami oraz definicjami zjawisk, które z kolei…. najczęściej są irracjonalne.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednakże owa <strong>irracjonalność, jest</strong> do tego stopnia powszechna, <strong>wyssana z mlekiem matki</strong> i rozpromowana wszem i wobec niczym prawda objawiona, że osiadła w umysłach ludzkich, jako coś oczywistego, a tym samym prawdziwego i racjonalnego. Tymczasem wg. mnie jest dokładnie na odwrót – to nie intuicja jest irracjonalna i sprzeczna z racjonalnością, ale racjonalność powszechna jest „irracjonalna”, między innymi dlatego, że sprzeczna z intuicją.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">(Mam nadzieję, że już tutaj nie zabrzmiałem niejasno, chciałbym bowiem, żeby ten punkt był świetliście i wyraziście wręcz jasny).<br />
Od razu nasuwa się więc pytanie&#8230;..<br />
Skąd takie wnioski? I czy dzieje się tak tylko w tzw. „sprawach uczuciowych”?<br />
Ależ skąd. Dzieje się tak dokładnie w KAŻDEJ dziedzinie. Mamy do czynienia z całymi sekwencjami – od ignorowania wiedzy naukowej, poprzez spychanie na boczny tor znaków trafiających do naszej sfery poczuciowej (czyli nieodżałowanej intuicji) do samego końca – czyli bankructwa (bankructwo rozumiem tu jako zjawisko uniwersalne – może być plajtą zarówno finansową, emocjonalną, jak i każdym rodzajem porażki jaka nas spotka w życiu) stanowią dowód na dominację zachowań irracjonalnych w naszych poczynaniach. Ja, żeby nie podnosić na razie sprawy miłości (która – tak, tak – jest SZTUKĄ), postanowiłem, że wezmę na tapetę kwestie finansowe (coś pierwszego z brzegu praktycznie)….<br />
Choć praktycznie nie ma najmniejszego znaczenia jakiej dziedziny dotkniemy – wszędzie rządzą te same prawidła (kiedyś, ktoś powiedział, że na wojnie i w miłości nie ma zasad…. Szczerze? Dla każdego kto czytał choć „Sztukę Wojny” Sun Tzu, jasne będzie, do jakiego stopnia pozbawione jest podstaw owo „ludowe” powiedzonko).<strong> Uzgodniona rzeczywistość i mądrości potoczne – owe społecznie akceptowalne urojenia – bankrutują w zderzeniu w twardą rzeczywistością – tą racjonalną</strong>. Jednak ludzie w sposób magiczny pozostają na wszelkie sygnały na niebie i ziemi głusi (często ma to związek ze zjawiskiem homeostazy – ale o tym będzie później)<br />
Weźmy więc loterie pieniężne ( ale w zasadzie odnosi się to do każdej sytuacji, gdzie dana osoba doznaje nagłego przypływu pieniędzy).<br />
Z niejedną już w życiu osobą  rozmawiałem o wygranych w totolotka.<br />
Zróbmy więc eksperyment… Z czym nam się kojarzy duża wygrana w loterii? Jakie obrazy przychodzą nam do głowy, kiedy postawimy samych siebie na pozycji wygranego? Założę się, że będą to odczucia niesłychanie przyjemne…. Przesączone radością z wygranej, tzw. Dobrami doczesnymi ociekające wizje bizantyjskie…..<br />
Otóż&#8230;..statystycznie <strong>70-80% tych co wygrali w totolotka większe sumy kończy jako bankruci</strong>. Proszę sprawdzić – ja sobie tego nie wymyśliłem…….. To właśnie z tego powodu największe wygrane zaczęto wypłacać ratalnie – żeby bankrutujący zwycięzcy w silnej depresji , nie burzyli sielsko – anielskiego wizerunku Lotto…. Jeśli ktoś doczyta to do końca znajdzie odpowiedź na to jakie są takiego stanu rzeczy powody …. Czy jest to zgodne z tym co słyszymy wokół? Założę się, że nie…..<br />
I jeszcze na chwilkę wracając do racjonalności….<br />
Gdzie objawia się irracjonalność naszej pozornej racjonalności?<br />
Wszędzie! W każdej dziedzinie.<br />
Podobnie jak kasyna żyją z „frajerów”, przychodzących ze swoimi drobnymi po wygraną, tak światowe giełdy w dużej mierze „doją” niewielkich graczy, o marnym pojęciu o podstawach finansów, nie mówiąc już o mechanizmach działania giełd światowych…… <strong>Jesteśmy jak chłop małorolny, który wraz z całą swoją wiedzą, uzbrojony w 1000 pln renty, idzie wprost na Wall Street, żeby zbić majątek</strong>…. Spotkałem ostatnio naszego dawnego kolegę, mieszkającego poza granicami kraju, który z miną pokrzywdzonego opowiadał, że w wyniku niekorzystnych zbiegów okoliczności (uwaga nr 1: nigdy nie z własnej winy) stracił na giełdzie kilkadziesiąt tysięcy dolarów…<br />
Jak to możliwe – spytał ktoś??<br />
Po tym co odpowiedział, ja sam – jako człowiek o pojęciu o grze inwestycyjnej niewielkim – powiedziałem sobie „wow – gratuluję pewności siebie”.<br />
I myślę &#8222;nawet sobie nie ustawiłeś opcji „stop loss” a dziwisz się, że przegrywasz!” Nie dalej niż 3 tygodnie temu rozmawiałem z moim znajomym przedsiębiorcą, który <strong>tłumaczył mi się z umoczenia około 1 miliona pln</strong> (słownie: milion) w nieudane inwestycje giełdowe….. <strong>Oczywiście – NIE Z JEGO WINY</strong>…. Do czego zmierzam?<br />
Pojawia nam się pierwszy kawałek układanki – choć porządkowo, w s.y.s.t.e.m.&#8217;ie zostanie ustawiony na dalszej pozycji. Związany jest z irracjonalnym/emocjonalnym uzależnianiem się, wynikłym z wyżej wspomnianego zjawiska homeostazy</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W myśl „algorytmu”, około <strong>95-99% graczy</strong> (głównie tych drobnych – przy czym gracz drobny to taki, który inwestuje poniżej 1 miliona dolarów!), <strong>przegrywa</strong> (czyli wychodzi z mniejszą sumą niż wszedł).  Ten odsetek w ogóle – wahający się w przedziale 95- 99% &#8211; jest kluczem do rozumienia każdej dziedziny i każdej sztuki jakiej na swojej drodze dotkniemy. Pisałem o 95 – 99 % w innym kontekście – a mianowicie w odniesieniu do miłości – te same 95 – 99% ma zastosowanie na rynku finansowym. W sporcie, drobnej przedsiębiorczości – wszędzie. Jesteśmy przez nie określani……<br />
Jakie są tego powody?<br />
Dzieje się tak nie dlatego, że liczby są magiczne, ale dlatego, że ludzie są na tyle magiczni, żeby brać się za coś na czym się nie znają…. To co Erich Fromm pisał na wstępie sztuki miłości „<strong>nie ma drugiego zjawiska, w którym pokładalibyśmy takie nadzieje i które zawodziłoby z taką REGULARNOŚCIĄ jak miłość</strong>”, R. Kyiosaki czy R. Trump mogliby sparafrazować „<strong>niewiele jest zjawisk, który bardziej pobudzają naszą wyobraźnię od szybkiego zarobku i rzadko się zdarza, żeby cokolwiek zawodziło z większą regularnością</strong>”. Aha, tak na marginesie „<strong>95% biznesów bankrutuje w ciągu 10 lat</strong>” – to dane z naszego własnego podwórka – nie musimy koniecznie za oceany wypływać.<br />
To stąd właśnie tak <strong>silna potrzeba wyrabiania w sobie MECHANIZMÓW OBRONNYCH</strong>, o których – a jakże:) &#8211; jeszcze pisał będę&#8230;..<br />
Spychanie faktów i tego „jak naprawę jest” w głębokie pokłady podświadomości jest podobne składowania dynamitu w piwnicy – Jedna laska po drugiej (bez głupich skojarzeń!) – które tylko czekają na zapalnik który je zdetonuje….<br />
To nasza obrona w „obozie”….<br />
Nazywam to zjawisko racjonalizacji zbiorowej „syndromem obozu” z tej przyczyny, że <strong>w wielu przypadkach, zachodzi tu podobne zjawisko, do występującego u kogoś kto urodził się w obozie koncentracyjnym</strong>. Jako że nigdy nie znał innej rzeczywistości, tej poza murami, wysłuchuje opowieści o innym świecie, nie będąc w stanie w nie uwierzyć… Jego „racjonalna”, uzgodniona rzeczywistość, to obóz koncentracyjny…… Jeśli ktoś będzie mu opowiadał o piciu szampana na Polach Elizejskich w Nowy Rok, będzie to dla niego tak samo realne jak dla nas bajki o Czerwonym Kapturku….<br />
P.S. Powody bankructw zwycięzców w loteriach są niesłychanie proste… pod jednym wszakże warunkiem: jeśli tylko założymy – znowu – że wszystko jest sztuką i wymaga odpowiedniej wiedzy i umiejętności, a obchodzenie się z pieniędzmi nie jest tu wyjątkiem)<br />
1/ Brak im podstawowej edukacji w dziedzinie finansów, więc nie są władni określić ile tak naprawdę i na co mogą wydawać…. I niesłychanie szybko dochodzą do stanu pierwotnego – czyli tego przed wygraną – z jednym wszakże wyjątkiem…. Ich obciążenia kredytowe są proporcjonalne do skali wygranej, a nie ich marnych zarobków sprzed owej wygranej. Jeśli ktoś przed wygraną nie miał odłożonych pieniędzy i był zadłużony na kilkadziesiąt tysięcy złotych, to najprawdopodobniej w kilka lat po wygranej w magiczny sposób znajdzie się w sytuacji analogicznej, tylko na inną zupełnie skalę. Nie będzie miał pieniędzy tak samo jak ich nie miał przed wygraną, z tym, że jego obciążenia kredytowe będą się liczyły w MILIONACH a nie tysiącach</span></p>
<p><span style="color: #000000;">2/ (drugi powód jest pochodną pierwszego i praktycznie w nim się zawiera) Po wygraniu dużej kwoty, przeciętny obywatel rzuca się do „spełniania swoich marzeń” – czyli kupowania tych rzeczy, które zawsze chciał mieć, ale na nabycie których nie mógł sobie pozwolić z racji na niski status. Na tapetę wchodzą samochody sportowe, wystawne domy, przyjęcia…… Czyli jest to mniej więcej tak, jak posadzenie gospodyni domowej za sterami bombowca (wybaczcie feministki) – nic dobrego z tego wyjść nie może. Te 20%, które nie bankrutuje w pierwszych dajmy na to 5 latach po wygranej, to osoby, które podstawy edukacji finansowej liznęły i/lub mają obok siebie mądrych doradców….. + część z nich to Ci co wygrali kwoty wypłacalne w ratach i tylko to pozwala im zachować płynność. Z tej samej przyczyny dla której bankrutują zwycięzcy w lotto, nie za dobrze wiedzie się gwiazdom sportu – mamy do czynienia z kolejnymi bankructwami w ostatnich latach  (m.in. Evander Holyfield).<br />
Czy pamiętacie jeszcze bajki o przekleństwie związanym ze skarbami? Kiedy to znalezienie drogocennego skarbu ściągało na znalazcę przekleństwo? Otóż coś tu jest na rzeczy……..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pozdrawiam serdecznie</span></p>
<p>No title</p>
<p><span style="font-family: Georgia,Times New Roman,Times,serif; color: #2361a1;"><br />
Enter vehicle registration number:</span><br />
<span style="font-size: xx-small;"> </span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/racjonalnosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/racjonalnosc</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Co Różni Człowieka Sukcesu od Nieudacznika?</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/Nne6uCQztjs/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 16:27:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Temat jest niesłychanie obszerny i związany jest z próbą – udaną dodam – odpowiedzi na pytanie: DLACZEGO JEDNI OSIĄGAJĄ SUKCESY A INNI NIE? I dalej&#8230; Co tak naprawdę różni tych którzy osiągają sukces od tych którzy go nie osiągają? Pytania pomocnicze: może są inteligentniejsi? Mają więcej szczęścia? Ktoś im dał pierwsze pieniądze? Co mają w [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Temat jest niesłychanie obszerny i związany jest z próbą – udaną dodam – odpowiedzi na pytanie: <strong>DLACZEGO JEDNI OSIĄGAJĄ SUKCESY A INNI NIE? </strong></span></p>
<p style="font-weight: normal;"><span style="color: #000000;">I dalej&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co tak naprawdę różni tych którzy osiągają sukces od tych którzy go nie osiągają? Pytania pomocnicze: może są inteligentniejsi? Mają więcej szczęścia? Ktoś im dał pierwsze pieniądze? </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co mają w sobie takiego, czego nieudacznicy nie mają? </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i – jak to bywa w takich przypadkach – trudna do wprowadzenia. Jeśli natomiast wejdzie się w ten „tryb” robi się oczywista. Od razu śpieszę z wyjaśnieniem, że mi się do końca jeszcze nie udało. Mózg ludzki ma nieprawdopodobne wręcz umiejętności obronne przed wszelkiego rodzaju zmianą – co Brian Tracy nazywa homeostazą.<span id="more-32"></span></span></p>
<div style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">*<br />
</span></div>
<p><span style="color: #000000;">Tak więc do rzeczy i konkretnie już teraz.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Na pytanie można odpowiedzieć w pierwszym rzucie tak:<br />
Różnicę pomiędzy ludźmi sukcesu a tymi co go nie osiągają jest…to, że Ci którzy osiągają sukces wyrobili w sobie nawyk robienia rzeczy, których nieudacznicy nie lubią robić… i nie robią. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Zasadę tę jako pierwszy opisał (o ile mi wiadomo nikt tego przed nim nie zrobił) niejaki Albert E.N. Gray, w roku 1953, w swoim eseju pt. „The common Denominator of Success”. Pracy tej nie udało mi się znaleźć w języku polskim, więc posłużę się swoim tłumaczeniem. Gray pyta:<br />
<strong>„(…)Dlaczego ludzie sukcesu są zdolni do robienia rzeczy, których robić nie lubią, podczas gdy nieudacznicy nie są? Ponieważ ludzie sukcesu mają na tyle silne cele, aby sprawić, że wyrabiają w sobie nawyk wykonywania rzeczy których nie lubią, w celu dotarcia do celów do których pragną dotrzeć” </strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;"><strong>* *<br />
</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Postawa i nauki Briana Tracy &#8211; czyli coś bardzo mi bliskiego&#8230;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Cała książka jednego z absolutnych tytanów literatury sukcesu na świecie Briana Tacy, pt. „Maksimum osiągnięć” potwierdza to co Gray ponad pół wieku temu zawarł w swoim krótkim eseju.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tracy pisze: <strong>„(..) Istoty ludzkie – ty i ja – to organizmy na wskroś celowe. Jesteśmy teleologiczni w tym sensie, że motywują nas cele, a więc oczekiwane stany końcowe. Jesteśmy tak psychicznie zaprogramowani, by stale przesuwać się od jednego celu do następnego i nigdy nie osiągamy prawdziwego szczęścia, nie posuwając się w stronę osiągnięcia czegoś, co jest dla nas ważne(…)”</strong>.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W kwestii oczekiwań wobec nas i tego co chcemy. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">„</span><span style="color: #000000;">Od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to, czego oczekujesz”</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To bardzo ważne stwierdzenie. Trudno znaleźć osobą, która nie chce i nie marzy o lepszym życiu… Jednak jak wielu z nich naprawdę takiego życia oczekuje? Wierzy, że może stać się ich udziałem? A gdyby prawda ostateczna była taka, że to właśnie brak umiejętności wyrobienia w sobie wiary w osiągnięcie czegoś, i spisania tego jako CEL jest powodem porażki w jakiejkolwiek próbie osiągnięcia tego? I nic innego? Jeśli cała reszta to nic innego jak próżne wymówki, przeszkody jak najbardziej do pokonania? Spełnianie oczekiwań innych ludzi – dodajmy oczekiwań niezwykle zaniżonych – wobec nas? Bardzo dobrze ujmuje to Henry Ford w słowach<strong>„Jeśli wierzysz, że coś możesz zrobić, lub jeśli wierzysz, że nie możesz, to w obu wypadkach masz rację”</strong>. (zdaję sobie sprawę, że panuje moda na „złote myśli”, jednak mam nieodparte wrażenie, iż bardzo niewielu ludzi je właściwie rozumie i wprowadza w czyn).</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">* * *<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Omówię na szybko 7 podstawowych praw psychiki wyróżnionych przez Tracy’ego w &#8222;Maksimum Możliwości&#8221;, jako  że to jedna z najważniejszych książek na jaką można w życiu trafić. Taka, która owo życie może na dobre zmienić&#8230;.. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>1/”(…) PRAWO PANOWANIA…..</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>.mówi, że możesz mieć na tyle pozytywne uczucia wobec samego siebie, na ile czujesz, że sam kontrolujesz swoje życie. Siła negatywnych uczuć wobec siebie jest proporcjonalna do poczucia braku kontroli lub bycia pod kontrolą jakiejś zewnętrznej siły, osoby lub wpływu (…)To prawo powszechnie znane w psychologii. Nazywa się je punktem panowania . Istnieje ogólna zgodność co do tego, że większość stresów, lęków, napięć i chorób psychosomatycznych jest wynikiem poczucia braku kontroli na jakimś ważnym elementem życia(…)”.</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Bardzo podobne wnioski wysnuwa Erich Fromm, m.in. w swojej „Sztuce Miłości” . Panuje tutaj niezwykła wręcz zgodność, co do roli jaką pełni niezależność i odpowiedzialność za swoje czyny. Fromm dobitnie wskazywał, że bez niezależności emocjonalnej, nie ma mowy o miłości do samego siebie, innych – a co za tym idzie, osiągnięciu szczęścia. Czyli możemy się, mówiąc wprost, „miotać” niepewni do końca życia…. Albo przyjąć na swoje barki odpowiedzialność za to kim jesteśmy i gdzie zmierzamy. Mi to zabrało masę czasu i nadal czasem mam myśli o obwinianiu kogoś za moje porażki. Są to myśli, które należy wyplenić jak chwasty&#8230;.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Lećmy dalej&#8230;.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>2/”(…)PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU….</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>mówi, że każdy skutek w Twoim życiu ma swoją przyczynę(…)niezależnie od tego czy ją znasz czy nie. Przypadki nie istnieją. Żyjemy w uporządkowanym świecie, konsekwentnie rządzonym przez prawa. Zrozumienie tego jest podstawą wszystkich innych praw i zasad. Prawo przyczyny i skutku mówi, że istnieją konkretne przyczyny sukcesu i konkretne przyczyny klęski. Tak jak konkretne przyczyny zdrowia, czy chorób. Szczęścia lub nieszczęścia(…)”</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tracy pisze dalej:</span></p>
<p><span style="color: #000000;">„</span><span style="color: #000000;"><strong>(…)To, czy jesteś lub będziesz, jest wynikiem twojego myślenia. Jeśli zmienisz sposób myslenia, zmienisz całe życie. Zmiana świata zewnętrznego będzie skutkiem zmiany wewnętrznej. Zbierzesz to co zasiejesz. Robisz to także w tej chwili.”</strong><br />
Więcej dodawać nie mam co. Przetestowałem to na sobie i działa. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>3/ „(…)PRAWO WIARY……<br />
….mówi, że wszystko, w co wierzysz z prawdziwym uczuciem, staje się rzeczywistością. Im bardziej intensywnie wierzysz w prawdziwość czegoś, tym większa jest szansa, że wiara ta zamieni się w rzeczywistość (…) Jeśli jesteś absolutnie przekonany, że pisany jest ci w życiu sukces, to niezależnie od wszystkiego będziesz przeć naprzód. Z drugiej strony jeśli uwierzysz, że sukces jest kwestią szczęścia lub przypadku, łatwo się zniechęcisz lub zawiedziesz, kiedy rzeczy będą się toczyć nie po twojej myśli. Twoja wiara określa, czy czeka cię sukces czy porażka(…)”.</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>4/ (…) PRAWO OCZEKIWANIA…</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>mówi, że wszystko czego oczekujesz z pełnym zaufaniem, staje się samospełniającą się przepowiednią. Inaczej mówiąc, od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to , czego oczekujesz. Oczekiwania wywierają potężny, niezauważalny wpływ na ludzi i sytuacje, zmuszając do takiego zachowania, jakie przewidujesz(…) Ludzi sukcesu charakteryzują ufne pozytywne oczekiwania w stosunku do siebie. Oczekują, że będą osiągać sukcesy, oczkują, że będą lubiani. Oczekują szczęśliwego życia i rzadko spotyka ich zawód(…) Ludzie, którym nic się nie udaje, są pełni negatywnych oczekiwań, cynizmu i pesymizmu. Uczucia te powodują, że wydarzenia toczą się DOKŁADNIE ZGODNIE Z ICH OCZEKIWANIAMI”</strong></em>. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>5/„(…)PRAWO PRZYCIĄGANIA…</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>. mówi, że nieustannie przyciągamy do siebie ludzi i sytuacje, które odpowiadają naszym głównym myślom(…)”.</strong></em><br />
Czyli jeśli będziemy myśleć o złych i smutnych rzeczach – zaczynamy przyciągać do siebie złych ludzi i smutne, nieraz tragiczne sytuacje, co powoduje dalsze natężenie negatywnego myślenia, co znowu przyciąga jeszcze większe ilości nieszczęść……. To zaklęty krąg….</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>6/ „…)(PRAWO ZGODNOŚCI…..</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><strong>.mówi ono: „co w środku to na zewnątrz”. Twój świat zewnętrzny jest odbiciem świata wewnętrznego. Prawo to oznacza, że można zgadnąć co dzieje się w duszy człowieka, na podstawie tego co dzieje się wokół niego(…) Twój zewnętrzny stan zdrowia jest lustrem wewnętrznego stanu ducha. Twój zewnętrzny świad dochodów i osiągnięć finansowych odpowiada wewnętrznemu stanowi myśli i gotowości. Sposób w jaki ludzie reagują na ciebie, jest odbiciem twojej postawy i zachowań wobec nich(…)”. </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Znowu nie ma sensu nic dodawać  – przekaz absolutnie jasny i zgodny z wiedzą. Oczywiście prawo to jest prawdziwe. Czemu? Bo się sprawdza.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>7/ „(…)PRAWO EKSPRESJI….. </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><strong>.. mówi ono:, że myśli się materializują. Twoje myśli, w żywy sposób wyobrażone i powtarzane, naładowane emocjami, stają się rzeczywistością. Niemal wszystko, z czego składa się twoje życie, zostało stworzone przez twoje własne myśli – dobre i złe (…) Kiedy zaczniesz w pozytywny, ufny sposób myśleć o najważniejszych aspektach twojego życia, przemiesz panowanie nad tym co cię w nim spotyka(…)”</strong>.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">* * * *<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;">I to tyle na dobry początek…. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Gdzie ukryty jest haczyk?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To raczej oczywiste – trudność implementacji, górnolotnie mówiąc:) </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najczęstszą reakcją, jeśli podzielimy się tym co Tracy napisał, jest bardzo silny sceptycyzm i przekreślenie jego nauk: „gdyby to było takie proste wszyscy osiągaliby sukces”. Są w takim rozumowaniu dwa błędy, pierwszy z nich logiczny: to, że coś jest proste niekoniecznie musi oznaczać, że łatwe. Drugi błąd to założenie, że każdy posiadający wiedzę w jakiejś dziedzinie, wprowadzi ją w życie – gdyby tak było, każdy wykładowca ekonomii byłby milionerem. Mój umysł z początku podążył, w kierunku poszukiwania tez psychologicznych przeczących temu co Tracy pisze….. To jednak bez sensu. Jest tu wpleciony stary dobry POP (Process oriented psychology) starego dobrego Mindella. Jest Gray, jest Covey jak żywy, jest Fromm, jest częściowo Shaffer ( w kawałkach o dzieciach). </span></p>
<p><span style="color: #000000;">I co najważniejsze w tym wszystkim – to działa. Na moim etapie poszukiwań obchodzą mnie tylko te rzeczy, i te teorie, które działają. Te jak najbardziej działają. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">A czy są proste? Bardzo proste&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">A czy łatwe?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie – są cholernie trudne do wprowadzenia, szczególnie na początku. Nie potrafiłem myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie, niezależnie od tego jak wielkie problemy napotykałem, bo to „nielogiczne” z „hemostatycznego” punktu widzenia. Niech ktoś buje wyrzucić wszelkie negatywne myśli na jeden choćby dzień….Poczuje się tak cholernie dobrze, że nie będzie chciał inaczej. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dodatkowym problemem jest tutaj to, że musimy myśleć to co czujemy – szczerze. Jeśli będziemy się sami siebie oszukiwać co do naszych prawdziwych odczuć i przybierać „maski” &#8211; jak uczy tego wielu tzw. „guru” od sukcesu – nic z tego nie wyjdzie. Wiara w sukces, nasze oczekiwanie tegoż są aboslutnie niezbędne, dla naszego powodzenia. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dzień wielkiego sukcesu nastapi&#8230;&#8230;..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednak trzeba włożyć wiele pracy, żeby tak się stało. Wierzę całym sercem że nastąpi. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mam nadzieję, że nie zanudziłem dogłębnie:)</span><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p><span style="color: #000000;">JJ</span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Branden vs Fromm</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/XYXVeU_e5GQ/branden</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/branden#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Oct 2009 22:50:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Znowu natykam się na to samo &#8211; znana osoba, w dodatku psycholog i filozof &#8211; myli pojęcia. Zwyczajnie posługuje się obiegowym i nieprawdziwym rozumieniem zjawiska egoizmu i miłości bliźniego. Co w wypadku N. Brandena jest zaprawdę zadziwiające i niezrozumiałe. Jeśli ktoś spotkał się z problematyką będzie zapewne wiedział, jak kolosalna jest różnica pomiędzy &#8222;egoizmem&#8221; a [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;">Znowu natykam się na to samo &#8211; znana osoba, w dodatku psycholog i filozof &#8211; myli pojęcia. Zwyczajnie posługuje się obiegowym i nieprawdziwym rozumieniem zjawiska egoizmu i miłości bliźniego. Co w wypadku N. Brandena jest zaprawdę zadziwiające i niezrozumiałe.<br />
Jeśli ktoś spotkał się z problematyką będzie zapewne wiedział, jak kolosalna jest różnica pomiędzy &#8222;egoizmem&#8221; a &#8222;miłością własną&#8221;. Włączenie w to nomenklatury religijnej, powoduje, że sprzeczność wewnętrzna w tym co Branden pisze jest jeszcze bardziej rażąca (napiszę o tym głębiej w następnym wynurzeniu).<br />
</span></p>
<div class="zemanta-pixie"><span style="color: #000000;"><img class="zemanta-pixie-img" src="http://img.zemanta.com/pixy.gif?x-id=89279bd8-a870-8ed6-9d6b-acebf505025e" alt="" />Ale do rzeczy&#8230;..</span></div>
<div class="zemanta-pixie"><span style="color: #000000;"><span id="more-19"></span></span></div>
<div class="zemanta-pixie"><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		EM { font-style: italic } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">To o czym tutaj piszę, jest pokłosiem tzw. „przekrzywienia znaczeń rdzennych” (moja nazwa:) &#8211; lepszej na to nieznalazłem), o czym mam zamiar napisać artykuł. Jest to temat tak obszerny, że ostanio ręce mi opadli.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Po tym co przeczytałem (jest notabene dostępne tutaj: <a href="http://www.nathanielbranden.com/catalog/articles_essays/valuing_love.html">http://www.nathanielbranden.com/catalog/articles_essays/valuing_love.html</a> , wysmażyłem do Brandena list – zobaczymy czy odpowie. W książce pojawia się kilka błędów – w tym sprzeczność wewnętrzna. Czyli pewne twierdzenia Brandena można obalić posługując się tylko tym co sam napisał.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Na ostatniej stronie jesgo „Psychologii Romantycznej Miłości”(<a href="http://www.wydawnictwoamber.pl/ksiazka,008005,nathaniel-branden,psychologia-romantycznej-milosci.html">http://www.wydawnictwoamber.pl/ksiazka,008005,nathaniel-branden,psychologia-romantycznej-milosci.html</a>), dosłownie na samiutkim koniuszku, amerykański psycholog przypuszcza bezpośredni atak na Ericha Fromma definicję miłości, posługując się zdaniem kompletnie wyrwanym z kontekstu. Branden albo Fromma nie czytał, albo niewiele z tego co przeczytał zrozumiał&#8230;. Chodzi o zdanie: <em>“In essence, all human beings are identical. We are all part of One; we are One. This being so, it should not make any difference whom we love.” ( W istocie/esencji, wszyscy ludzie są identyczni. Jesteśmy wszyscy częścią Jednego; jesteśmy Jednym. A jeśli tak, to nie powinno nam sprawiać różnicy, kogo kochamy”. (cytat ze „Sztuki Miłości”). </em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Zdanie to na pierwszy rzut oka jest bardzo kontrowersyjne i wyrwane z kontekstu brzmi rzeczywiście bezsensownie. Po pierwsze dlaczego identyczni? Po drugie: jak to kochać wszystkich? </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Jednak przy bliższym przyglądnięciu się temu – a przede wszstykim po UWAŻNYM PRZECZYTANIU tego co Fromm napisał w kontekście, widzimy, że jest to po prostu inna forma wskazania istoty miłości bliźniego. Branden jest w tym wypadku trochę jak Jehowy domokrążca posługujący się wyrwanymi z kontekstu cytatami biblii. ( Tak na marginesie&#8230;.jakimś dziwnym zrządzeniem, ludzie którzy uważają się za chrześcijan, postawieni twarzą w twarz ze stwierdzeniem torzsamym z tym co głosi jedno z przykazań, uważają, że coś jest nie tak. Znajdują je jako fałszywe&#8230;.). </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">O co więc cały ten szum? Fromm po prostu mówi swoim językiem „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Tyle znaczy „identyczność” &#8211; jesteśmy wszyscy ludźmi, stworzyła nas ta sama natura/pochodzimy od tego samego Boga (niepotrzebne skreślić), tak więc w tym sensie jesteśmy identyczni. </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Drugie co trzeba wiedzieć, pisząc o zdaniu Fromma o miłości, jest to, że wyraźnie pisze on tutaj o znawisku nazwanym przez niego „miłością braterską” &#8211; czyli własnie odczuwaną do bliźniego. Branden natomiast napisał książkę o czymś co nazwał (za romantykami ?) z tylko sobie znanych powodów, „miłością romantyczną”, która ze swego założenia występuje pomiędzy kobietą a mężczyzną&#8230;. (hmm. Może czasem nie tylko?:))) Tak więc przytaczanie wyrwanego z kontekstu zdania ze „Sztuki Miłości” E. Fromma, dotyczącego miłości braterskiej, w odniesieniu do miłości romantycznej (czy też jak ja wolę ten typ miłości nazywać: erotycznej) jest absurdalne. Nie wiem co nim kierowało kiedy to pisał i nie chce mi się na chwilę obecną w to wnikać&#8230;.<br />
</span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Kolejną niespójność rodzi podniesienie kwestii egoizmu, w kontekście miłości własnej. Samo mieszanie tych dwóch pojęć ( tak, doskonale zdaję sobie sprawę, że obiegowo (czy też jak lubię to nazywać: rolniczo/ludowo) utożsamia się te dwa komplenie różne i wzajemnie wykluczające się pojęcia, tworząc w rezultacie jakiś poroniony zbitek. </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">O zjawisku miłosci własnej vs egoizm (tutaj def. z czcigodnej wikipedii:<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Egoizm_%28psychologia">http://pl.wikipedia.org/wiki/Egoizm_(psychologia</a>), która sama w sobie jest obiegowym rozumieniem tego słowa i psychologicznie/naukowo nie ma żandej wartości) , napiszę w osobnym wpisie&#8230;.. Na dzisiaj mam serdecznie dosyć:) </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Aha &#8211; i jeszcze jedno&#8230;&#8230;<br />
</span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Chcę jeszcze tylko szybko poruszyć pewną kwestię&#8230;. Bo możliwe, że właśnie tutaj leży przyczyna tego co Branden napisał i jego „niezgody” z Frommem. Na wstępie muszę się czymś pochwalić – chodzi o udane „ przewidzenie wyniku zanim gra jeszcze się zaczęła”. Otóż zanim zabrałem się za „Psychologię Romantycznej Miłości” przeczytałem co nieco o autorze, i – pomiędzy innymi – znalazłem wzmiankę o jego romansie z Ayn Rand, pisarką, filozofką, m.in. twórczynią czegoś co nazywa się „obiektywizmem”( znowu wikipedia, ale lepszego źródła po polsku nie znalazłem: (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nathaniel_Branden">http://pl.wikipedia.org/wiki/Nathaniel_Branden</a>). Ciekawostkę stanowi fakt, że Branden w czasie kiedy sypiał z Rand, pozostawał w związku ze swoją ówczesną żoną, podobnie jak Rand, była ze swoim mężem&#8230;. Można to nazwać na wiele sposobów, jednym jest oświecone małżeństwo cztero-osobowe, otwarte na potrzeby innych, pełne zrozumienia i wzajemnej akceptacji&#8230;.. i tak dalej i tak dalej. Inna – mi osobiście bliska – czterech niezrównoważonych ludzi, krzywdzi się nawzajem w czasach oświeconego, hipisowskiego ruchu wyzwolenia lat 60-tych. Kiedy tylko to przeczytałem, doszło do mnie, że Branden (słynny twórca „6 Filarów Poczucia Własnej Wartości”), musi wymyślić coś, co w jakiś sposób wytłumaczyło to co nawyrabiał&#8230;. Wytłumaczyło przed nim samym, Brandenem, oraz przed wszystkimi zainteresowanymi, czyli wyślizganymi przez niego kobietami. I oczywiście wymyślił, bardzo gładko usprawiedliwiając pogląd o „potrzebie zmian” w małżeństwie – z gruntu instynktywistyczny i hydrauliczny wg mnie – naturalną potrzebą ewolucji i zmiany człowieka, dorastania (moglibyśmy tutaj jeszcze podciągać maski Junga albo cokolwiek ktokolwiek chce). Inna nazwa – znowu, bardzo mi przykro, ale znacznie mi bliższa – to: wyczerpanie tego co było dobre, znudzenie sobą i poszukiwanie układów pozamałżeńskich. W tym wypadku wszystko polegało na tym, że partnerzy o wszystkim wiedzieli, co z jednej strony oczywiście było wyrazem „szczerości”, z drugiej zaś tworzyło sytuację „perwersji psychologicznej”. </span></em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em><span style="font-style: normal;">Tak więc kończąc, w mojej opinii, Nathaniel Branden, nie mógł zgodzić się z teorią Fromma, bo w przeciwnym wypadku musiałby stanąć przed faktem swojego wiarołomstwa, oraz tego, że świadomie skrzywdził drugą osobę (oraz oczywiście siebie) i poświęcił miłość(zakładając, ze takowa w ogóle była) na ołtarzu eksperymentu.</span></em></span></p>
</div>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/branden/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/branden</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Necromancer</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/eternalquest/xQib/~3/cKn_aDYF8Io/necromancer</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/necromancer#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 00:56:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rev.nazwa.pl/eternalquest/?p=1</guid>
		<description><![CDATA[Gwoli wytłumaczenia. Napisałem kiedyś (całkiem niedawno) takie oto coś. Jest to część mojej próby zrozumienia motywacji i działań pewnego rodzaju typu człowieka. Pisząc miałem na myśli konkretną osobę – kogoś kto jest najbliżej klinicznego przypadku nekrofilii (w rozumieniu NIESEKSUALNYM &#8211; żeby to było absolutnie jasne) spośród ludzi których w życiu poznałem&#8230; Wiem, że potocznie nekrofilia [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		H1 { margin-bottom: 0.21cm; page-break-after: avoid } 		H1.western { font-family: "Times New Roman", serif; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		H1.cjk { font-family: "Arial Unicode MS"; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		H1.ctl { font-family: "Tahoma"; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		STRONG { font-weight: bold } 		EM { font-style: italic } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Gwoli wytłumaczenia. Napisałem kiedyś (całkiem niedawno) takie oto coś. Jest to część mojej próby zrozumienia motywacji i działań pewnego rodzaju typu człowieka. Pisząc miałem na myśli konkretną osobę – kogoś kto jest najbliżej klinicznego przypadku nekrofilii (w rozumieniu NIESEKSUALNYM &#8211; żeby to było absolutnie jasne) spośród ludzi których w życiu poznałem&#8230; </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Wiem, że </span><span style="color: #000000;">potocznie </span><span style="color: #000000;">nekrofilia kojarzy się  z aktualnością seksualną, jednak jest to&#8230;. właśnie tylko tyle: potoczna definicja, która dotyczy tylko niewielkiego wycinka, bardzo głębokiego zagadnienia. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Nadawanie nekrofilli zabarwienia tylko i wyłącznie erotycznego, to trochę tak jakby pojęcie „sadyzm” łączyć tylko i wyłącznie z praktykami BDSM. Oczywiście byłby to tylko bardzo niewielki wycinek bardzo obszernego i kompleksowego mechanizmu, którego pierwiastkiem jest specyficzyny rodzaj aktywności seksualnej. Wiemy, że pojęcie &#8222;zachowania sadystyczne&#8221;, nie ogranicza się do czysto seksualnych – a nawet więcej: czysto seksualna aktywność stanowi niewielką ich część. Nauczyciel wyżywający się na dziecku, jedno dziecko wyżywające się na drugim, mąż na żonie, pracodawca na pracowniku etc. Tutaj nie mamy problemu z przyjęciem tzw definicji szerokiej, natomiast w wypadku nekrofilii już tak. Powód? Wg mnie głęboko zakorzeniona definicja potoczna, czy inaczej „wąska”. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Ale wracając do tematu. Postaram się jasno określić, co przez nekrofilię rozumiem, w jaki sposób się objawia i jak możemy te objawy rozpoznawać. Podam też  parę przykładów słynnych nekrofilii w historii, włącznie z urywkami ich portretów psychologicznych autorstwa prof. Ericha Fromma.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Tak więc do rzeczy.<span id="more-1"></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Necromancer – na bazie portretu psychologicznego H. Himmlera i A. Hitlera&#8230;.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Pisze Erich Fromm w &#8222;Anatomii Ludzkiej Destrukcyjności&#8221;:<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>„(&#8230;) Żyją wśród nas tysiące Himmlerów. Myśląc w kategoriach społecznych, trzeba zdawać sobie sprawę, że w normalnym życiu mogą czynić jedynie pomniejsze szkody, chociaż nie wolno nie doceniać rzeszy ludzi, którym wyrządzili krzywdę i których uczynili nieszczęśliwymi(&#8230;)”</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Są wśród nas&#8230;. Praktycznie każdy ma co najmniej jednego w pobliżu&#8230;. często za blisko, na tyle, że zatracamy krytycyzm&#8230;</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Częściej jest mężczyzną niż kobietą, jednak znajdziemy necromancerów obu płci – po prostu rzadziej są kobietami&#8230;..</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jaki jest?</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jest kilka cech które występują niemal zawsze i kilka które mogą ale nie muszą&#8230;.<br />
Jest silnie<strong> narcystyczny&#8230;..</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Przekonany o swojej specjalności, wyjątkowości. Zawsze ma rację – niezależnie od tego co mówią inni. Jeśli przyznaje się do błędu (dzieje się to bardzo rzadko) to jedynie wtedy, kiedy jest to absolutnie koniecznie dla zachowania status quo&#8230; Czyli po prostu wtedy, kiedy jest mu to na rękę (mąż na odczepnego przyznaje żonie, że ma problem, którym musi się zając. Często dotyczy to jakiejś błahostki. Robi to po to, żeby dała mu święty spokój i uspokoić sytuację, a nie dlatego, że uważa, iż w jakimkolwiek stopniu jest z nim coś nie tak).</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>(z biografii Hitlera: z pozostałych cech charakterologicznych wymienię jeszcze trzy, blisko powiązane ze sobą: jego narcyzm, jego odsunięcie się od świata oraz jego brak uczuć: miłości ciepła, współczucia (&#8230;)”. Hitler „(&#8230;)wykazuje wszystkie typowe symptomy skrajnie narcystycznej osoby: zainteresowany jest jedynie samym sobą, s w o i m i pragnieniami, s w o i m i myślami, s w o i m i życzeniami; bez końca potrafi rozmawiać o s w o i c h ideach, s w o j e j przeszłości, s w o i c h planach; świat jest realny tylko na tyle na ile możestać się przedmiotem jego intryg i pragnień. Inni ludzie są ważni jedynie w takim stopniu, w jakim mogą mu posłużyć; zawsze wie wszystko lepiej od innych(&#8230;)”.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>I dalej&#8230;.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>„</strong><em>(&#8230;) Z narcyzmem powiązany jest skrajny brak zainteresowania czymkolwiek i kimkolwiek, wyjąwszy to , co miało mu bezpośrednio służyć, oraz chłodny dystans jaki zachowywał w stosunkach ze wszstykimi ludźmi”</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>tyle o narcyźmie Hitlera profesor Erich Fromm</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jest <strong>egoistyczny.<br />
</strong>Nie interesuje go nic poza nim samym i na świat patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej osoby i swoich potrzeb. W tym co mówi większość dotyczy jego samego i jego problemów. Znaczenie innych ludzi jest jedynie funkcją jego własnych potrzeb. Wynika to z całkowitego skupienia na własnej osobie. Z tego też względu, możliwe jest wzbudzenie w nim uczuć jedynie wtedy kiedy ujrzy jakie przełożenie dana sytuacja ma to na jego własne uczucia. Necromancera nie interesuje to co dzieje się z otoczeniem, jeżeli nie wynika z tego nic dla niego samego. Reagował będzie tylko wtedy, kiedy wystąpi sytuacja zagrażająca jemu samemu, albo zostanie do tego zmuszony (np. nie można zostawić partnera całkowicie samemu sobie w sytuacji kiedy ludzie z zewnątrz patrzą i mogą sobie pomyśleć, że nie jest przykładnym obywatelem), głównie przez potencjalnie negatywną ocenę z zewnątrz.<br />
W przypadku necromancera często mamy do czynienia  z zachowaniami graniczącymi z hipochondrią. Kiedy pojawia się wokół jakaś choroba – zaczyna się natychmiast martwić o swoje zdrowie. Charakterystyczne jest to, że raczej tylko o swoje. Może unikać narażania siebie na pewne (często urojone ryzyko) natomiast nie ma problemu z tym, że np. jego dziecko, matka, partner są na nie narażeni. Będzie się martwił zdrowiem innych tylko w takim stopniu, w jakim choroba innych będzie stanowiła zagrożenie dla jego własnego zdrowia (zarażenie).</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Pomimo często &#8222;przykrywających&#8221; jego prawdziwy charakter, pozornych cech osobowości (spokój, wręcz melancholia), jest głęboko <strong>sadystyczny&#8230;. </strong><br />
Nie potrafi w ludziach wzbudzać prawdziwych uczuć, więc metodą utrzymywania związków jest kontrola nad drugą osobą. Z tego względu będzie poszukiwał jednostek słabych psychicznie i podatnych na wpływ. Często młdoszych, z gorszych warstw społecznych, o masochoistycznym rysie charakteru.<br />
„Dla charakteru sadystycznego wszystko co żyje musi być poddane kontroli; istoty żywe zmieniają się w rzeczy (..) przedmioty kontroli”. <strong><br />
</strong>Paradoksalnie często metodą jaką obiera necromancer jest wzbudzanie litości&#8230; Czy chcecie w to wierzyć, czy nie Himmler wzbudzał sympatię, głównie z powodu tego, że w niektórych wzbudzał litość, szczególnie tych bliskich.<br />
Pamiętajmy też, że sadyzm jest częścią syndromu sado-masochistycznego i zawsze występuje w parze z masochizmem. Zgodnie z logiką syndromów)<br />
W tym przypadku oznacza to uleganie wpływowi i poddawanie się jednosktom silniejszym pod jakimś względem&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idźmy dalej&#8230;.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">W związkach intymnych jest <strong>chorobliwie zazdrosny.</strong><br />
Ta cecha wynika z powyższych – syndromu sado-masochistycznego i niemożliwości wzbudzania i odczuwania prawdziwych emocji. Jedynym sposobem relacji jest „posiadanie” i „kontrolowanie”. Z tej też przyczyny necromancer musi kontrolować swojego partnera, wtedy tylko czuje że jest „kochany”. Mogąc kontrolować każdy jego ruch, znać każdy zakamarek, trzymać szczelnie na smyczy. Będzie osobę „kochaną” izolował i zamykał w swojej „twierdzy” &#8211; oczywiście dla jej dobra. Sprawdzał pocztę, grzebał w telefonie, śledził, obserwował&#8230;. Każda jej próba wydostania się, każdy przejaw osobistej inicjatywy, próby spełniania się, są przez necromancera elminowane. Za pomocą takich środków jakie są w danym momencie konieczne – czyli sprawią, że ofiara&#8230; przepraszam: „osoba kochana, wycora się ze swojej inicjatywy i powróci w ramiona necromancera. Czyli do stanu homeostazy. Osiąga to najczęściej&#8230;..</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">I z portretu Hitlera, w związku z jego romansem z Gelą Raubal: <strong>„Traktował ją niczym więźnia, był skrajnie zazdrosny, sam zresztą wówczas zaczął żywo flirtować z Ewą Braun(&#8230;)”</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><br />
<strong>&#8230;stosując szantaż emocjonalny<br />
</strong><br />
Bowiem jego jedyną metodą na zatrzymanie drugiej osoby jest zwykły podstęp i szantaż emocjonalny (o tym napiszę szerzej jeśli poczuję wenę:)) &#8211; myślę, że każdy z nas ma do czynienia z tym zjawiskiem na większą lub mniejszą skalę. Ci którzy obcują z necromancerem spędzają życie w przytłaczającym poczuciu winy, które nadchodzi z dwóch stron równocześnie a/ to spowodowane „cierpieniem” jakie wzbudza w necromancerze nasze zachowanie [ ukrycie czegoś, zrobienie czegoś w kierunku prawdziwego własnego rozwoju, a nawet seksowne ubranie się – tutaj necromancer cierpi z powodu tego „że inni się na nią/niego gapią”] b/ poczucie winy spowodowane tym, że poddajemy się raz za razem, zaprzeczając sobie i za każdym razem oddając cząstkę siebie. Każdy człowiek w głębi wie, kiedy występuje przeciwko sobie, kiedy rezygnuje z własnych planów, żeby uspokoić sytuację”. Kiedy rozmienia się na drobne, po to, żeby uratować &#8222;uczucie&#8221; które nigdy nie istniało.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Necromancer jest<strong> nudny i „nieżywy”, nie spontaniczny&#8230;.</strong><br />
&#8230;. Obcując z taką osobą, nawet przygodnie, czujemy jak każde jego słowo, każdy ruch i gest, pochłaniają kawałek nas. Od takich osób wręcz wieje nudą. I nie chodzi o to, że się &#8222;nudzą&#8221;, czy też  czasami jest z nimi nudno, ale że są nudni jako osoby z głębi swej istoty. Kiedy jesteśmy zmuszeni z nimi obcować bardzo szybko wypieramy ich ze swojej pamięci – po prostu nasza świadomość buntuje się przed choćby zachowaniem ich obrazu i wyrzuca ich jak produkt przemiany materii&#8230;.. Kiedyś miałem taki ciekawy przypadek. Poznawszy taką osobę, widziawszy ją kilkadziesiąt razy – nazwijmy go X &#8211; nie mogłem zapamiętać jak wygląda&#8230;. Spytałem kolegi, który też X poznał i kilkakrotnie spotkał, „czy to X przechodził przed chwilą z tą dziewczyną pod rękę? Na co kolega odpowiedział „dziwne, wydawało mi się że ona szła sama”. Powtórzyłem ten eksperyment z innym znajomym – siedzieliśmy kiedyś (ja i kolega) z X i jego kobietą i rozmawialiśmy o czymś. X się może dwa razy półgębkiem odezwał. Po jakimś czasie kiedy nawiązałem do tej rozmowy, kolega ten, spytany, czy pamięta człowieka który siedział wtedy przy stole z nami (dokładnie naprzeciwko niego) zaczął ze mną argumentować „przecież tam nikogo poza tą kobietą nie było”. Jest to niezwykle rzadki i skrajny przypadek tego zjawiska. Niezależnie 3 osoby które tą samą osobę widziały, które z nią pobieżnie zamieniły kilka słów, kompletnie zapomniały nie tylko &#8211; w jednym przypadku &#8211; jak wygląda (jak wyglądal nie widział nikt!), ale że w ogóle była w tym miejscu, czy istniała.<br />
<em>„(&#8230;) obawia się wszystkiego, co nie jest pewne i przewidywalne, co może zaskoczyć niespodzianką, która zmusi go do spontanicznej i oryginalnej reakcji. Z tego powodu boi się życia. Życie przeraża go własnie dla tego, że z samej definicji jest nieprzewidywalne i niepewne(&#8230;)charakter sadystyczny może „kochać” jedynie wówczas, gdy kontroluje, tzn. kiedy ma władzę nad obiektem swej „miłości”. Charakter sadystyczny jest z reguły ksenofobiczny i neofobiczny – każdy, ktor jest obcy oznacza coś nowego, a nowe wzbudza strach, podejrzliwość i niechęć, onieważ wymaga spontanicznej, żywej i niezrutynizowanej reakcji(&#8230;)”.<br />
</em>Paradoksalnie jego martwota i brak spontaniczności reakcji często poczytywane są za wyraz rozsądku i odpowiedzialności. Tu znowu przykład z biografii Himmlera <em>„(..)wychwalaliby go jako miłego ojca i męża, który jako przewodniczący komitetu parafialnego zawsze pozostanie przykładem i inspiracją dla innych”. </em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Z portretu Hitlera: „(&#8230;)Kolejną z nekrofilitycznych cech Hitlera była n u d a. Jego kowersacje przy stole stanowią najbardziej drastyczną manifestację tej formy braku życia(&#8230;)”. (Erich Fromm „Anatomia Ludzkiej Destrukcyjności, 1973)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>„</em><strong>(&#8230;)niektórzy członkowie towarzystwa, mimo wyraźnych wysiłków, aby się opanować , nie potrafili stłumić ziewania. Lecz towarzystkie spotkanie ciągnęło się w tej samej monotonnej, męczącej pustce jeszcze przez godzinę lub dwie, dopóki na koniec Ewa Braun nie porozmawiała z Hitlerem który p o z w a l a ł (tu odsyłam do sadyzmu i traktowania ludzi jak własność) iść na górę(&#8230;)” (A. Speer, 1970)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Co jeszcze wynika z biografii Heinricha Himmlera?</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><a name="DDE_LINK"></a>Necromancer ma szcerą awersję do pakowania się w sytuacje choćby z daleka pachnące niebezpieczeńśtwem i przygodą, co przez wiele matek poczytywane jest za kolejny objaw odpowiedzialności i spokoju, a w istocie powodowane jest tym, że necromancer jest&#8230;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">…&#8230;<strong>tchórzliwy</strong> (można to zauważyć niemalże w każdym działaniu H. Himmlera)<br />
&#8230;i w obliczu prawdziwego lub urojonego zagrożenia natychmiast podwija ogon, jednak w sprzyjających okolicznościach (kiedy wie że nic mu nie grozi) – potrafi sprawić wrażenie pełnego tupetu. Jak to było w wypadku Heinricha Himmlera <em>„gdy tylko rozwiały się obawy przed wysłaniem go na font Heinrich nabrał tupetu. Ośmielił się palić papierosy (..) i osądzał sytuację polityczną, komentując doniesienia o rezygnacji Ludendorffa słowami „to mnie nie zadowala”. </em>Boi się osób silnych i eliminuje ich ze swojego otoczenia. Tylko wtedy czuje że panuje całkowicie nad swoją ofiarą.. czyli inaczej: „osobą kochaną”.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tym co często nam umyka, na pierwszy rzut oka to fakt, że jest&#8230;&#8230;<em> </em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em>…..</em><strong>pełen obrzydzenia wobec ludzi, nawet tych bliskich. </strong><br />
Siedząc z kobietą, dzieckiem, znajomym – necromancer wygina się wręcz w pałąk, po to żeby nie zbliżyć się za bardzo do „obiektu”. Dla osoby niewprawnej może to być na pierwszy rzut oka niezauważalne, jednak wprawne oko wychwyci taki niuans natychmiast. Wygląda to wręcz komicznie. Często obserwując necromancera siedzącego w towarzystwie, ze swoją kobietą, stwierdzamy, że on przyszedł sam a ona z kimś innym, z którym własnie rozmawia. Necromancer bowiem – zupełnie nieświadomie – odsuwa się od niej tak daleko, że wyglądają jakby byli osobno. To samo można zaobserwować kiedy taka para idzie razem – nawet za rękę (co jest wymuszone jak najbardziej i stanowi zwykle „akt własności”). Necromancer będzie odciągał biodra tak daleko jak tylko to możliwe, co w pewnym momencie zaczyna wyglądać wręcz komicznie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednocześnie zaś wykazuje cechę, która często w przypadku np. Himmlera była poczytywana za „uprzejmość”&#8230;. Jest to spowodowane tym, że necromancer stara się być lubiany i popularny. <em><br />
„Oczywiście , nawet sadysta taki jak Himmler może mieć pewne pozytywne, ludzkie cechy charakteru, jak uprzejmość względem niektórych ludzi w określonych sytuacjach(&#8230;)”.</em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em> </em>Napisałem o tym z kilku powodów.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pierwszy jest taki, że rzadko uświadamiamy sobie, iż ludzie tacy są wśród nas i mają się dobrze, często aż za dobrze.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Po drugie &#8211; bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji &#8211; zauważamy, że coś jest nie tak tu i ówdzie, ale najczęściej dajemy się zwieść pozorom. Kiedy przychodzi moment refleksji &#8211; a uwierzcie mi, w końcu zawsze przychodzi &#8211; często jest już bardzo późno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W takiej sytuacji nie ma wygranych. Jeśli chodzi o takie osoby &#8211; nie ma dla nich ratunku. Jak pisałem &#8211; najczęściej są to osoby płci męskiej:) tak to dziwnie natura nam ułożyła &#8211; tego typu cechy można dość sprytnie maskować, w dodatku niektóre z nich bardzo łatwo pomylić z tymi dobrymi (nudę ze spokojem np., zazdrość z miłością, kontrolę z dbałością etc etc). Pamiętajmy jednak o tym, że decydując się na życie z taką osobą, wychowując z nią dzieci &#8211; zarówno my jak i i one przesiąkamy tym co taka sytuacja ze sobą niesie. W pewnym momencie zmiany spowodowane dotykaniem oka ciemności, dochodzą do punktu nieodwracalności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co wtedy? Wtedy sami jesteśmy martwi &#8211; tylko tak to można nazwać. Rolą ludzi o których piszę, jest zamienianie tego co żywe w martwe. Trudno jest zapewne wyczuć moment kiedy umieramy, szczgólnie w sytuacji, gdy trucizna jest przesączana w nasze żyły stopniowo i powolutku.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pamiętajmy też o tym, że za każdym razem, kiedy &#8222;sprzedamy&#8221; kawałek własnej duszy, w imię fałszywie pojętego dobra, i poddamy się woli necromancera, wzrośnie nasz stopień obrzydzenia własną osobą, tym samym przybliżając nas do jądra ciemności. Ciemna woda jest wyżej niż była kiedykolwiek i ciągle nabiera&#8230;&#8230; im głębiej się w nią zanurzamy tym trudniej nam wyjść</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Kerel<br />
<em><br />
PS. chciałem wyraźnie zaznaczyć, iż część z tych cech, w jakimś &#8211; najczęściej bardzo śladowym &#8211; stopniu występuje w każdym człowieku. Różnica jest taka, że u necromancera, dominują one w jego charakterze, podczas gdy u osoby zdrowej są tylko małą cząstką.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>PS. 2. Uwagi dodatkowe: </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Kolejną z cech przejawianych przez nekrofila jest wyraz twarzy: „(&#8230;) Twarz Hitlera wyglądala, jakby ciągle węszył (…), bez przerwy czuł wstrętny odór, widać to wyraźnie na wielu fotografiach(&#8230;)” </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>I jeszcze jedna ważna cecha: krzywe uśmieszki</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">„<strong>(&#8230;) Nie śmiał się ze swobodą, ale zawsze był to roadzj uśmieszku (&#8230;)” </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>(E. Fromm, 1973)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>PS. 3. Poznałem w życiu dwóch niemal czystych nekrofili. Z jednym nie wiem co się stało ( na jego węszenie, nudne rozmowy i krzywe uśmieszki narażony byłem na studiach), drugi ma się dobrze i jest tzw. „głową rodziny”, wychowując kolejne pokolenie „wąchaczy”:) Przy obcowaniu z takim człowiekiem zawsze przechodzą wręcz ciarki, rozmowy zawsze i nieodmiennie są piekielnie nudne, ciągle wykrzywia twarz, nie patrzy w oczy tylko gdzieś obok (jednak to jest oczywiście do opanowania – niektóre osoby o cechach nekroflilitycznych świadome tego, będą zmuszać się do patrzenia w oczy).</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Jak to możliwe że ludzie o tak podłym charakterze, przemykają przez życie często niezauważeni?</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Wg mnie najwiękse błędy i nieporozumienia w diagnozowaniu tego charakteru, wynikają z upowszechnionej tzw. „wąskiej definicji”, sexualnej nekrofilii. Nic bardziej błędnego – są również jej formy całkowicie nieseksualne, często też występujące w niewielkim nasileniu, lub praktycznie wypychane. W wypadku formy reaktywnej nekrofilii często wystepuje tzw. przesadna dbałość o czystość i obrzydzenie brudem, czasami nawet za zwykłym wegetarianizmem może się kryć motywacja nekrofilityczna (jako forma reaktywna obrzydzenia zabijaniem). Oczywiście bardzo rzadko tak jest i nie oskarżajmy każdego wegetarianina o charakter nekrofilityczny:) </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/necromancer/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://eternalquest.pl/necromancer</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
