<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ichabod&#039;s place</title>
	<atom:link href="http://gecik.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://gecik.info</link>
	<description>kulturalnie  •  sportowo  •  subiektywnie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 02 Jan 2010 11:50:19 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Najlepsze albumy 2009</title>
		<link>http://gecik.info/2010/01/02/najlepsze-albumy-2009/</link>
		<comments>http://gecik.info/2010/01/02/najlepsze-albumy-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 11:50:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=138</guid>
		<description><![CDATA[Witam ponownie po dłuuuugiej przerwie. Okazja do napisania nowego wpisu jest przednia &#8211; otóż jest drugi stycznia i wypada w jakiś sposób podsumować ubiegły rok. Rok bardzo udany, obfitujący w ciekawe powroty, obiecujące debiuty i kilka spektakularnych klęsk (ale o tym napiszę innym razem).

Niestety nie wytrzymałem i o kilku płytach z poniższego zestawienia pisałem już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Witam ponownie po dłuuuugiej przerwie. Okazja do napisania nowego wpisu jest przednia &#8211; otóż jest drugi stycznia i wypada w jakiś sposób podsumować ubiegły rok. Rok bardzo udany, obfitujący w ciekawe powroty, obiecujące debiuty i kilka spektakularnych klęsk (ale o tym napiszę innym razem).</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Best of 2009" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/0.png" alt="Best of 2009" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;">Niestety nie wytrzymałem i o kilku płytach z poniższego zestawienia pisałem już na początku tego roku &#8211; w <a title="Ten post ;)" href="http://gecik.info/2009/03/28/przelom-20082009-recenzje-animal-collective-mgmt-franz-ferdinand-lily-allen-antony-one-night-only-kumka-olik/" target="_blank">tym poście</a>. Postaram się więc, żeby to podsumowanie było nieco inne od ubiegłorocznego, a opisy powtarzających się albumów nie były do siebie zbyt podobne. Anyway, zapraszam do zapoznania się z najjaśniejszymi muzycznymi momentami anno 2009.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-138"></span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">15. </span><span style="color: #000000;">Julian Casablancas -</span> Phrazes for the Young</strong></h4>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-154" title="Phrazes for the Young" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/15.png" alt="Phrazes for the Young" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Julian Casablancas to wokalista The Strokes, jedna z najbardziej cool osobowości współczesnej muzyki pop, posiadacz bardzo charakterystycznego, leniwego stylu śpiewania.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> Phrazes for the Young</em> to kawałek sympatycznego popu, okraszanego modnymi ostatnio syntezatorami przywodzącymi an myśl lata 80-te ubiegłego wieku i wpadającymi w ucho melodiami. Dobrze napisane piosenki, o wiele ciekawsze niż na dwóch ostatnich płytach macierzystej formacji Juliana.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Generalnie cały rok 2009 upłynął pod znakiem wciskania gdzie się da akcentów z lat 80-tych. Syntezatory, kicz, tapirowane włosy i ortalion &#8211; do znudzenia. Stąd też obecność Juliana, który z tychże elementów korzystał oszczędnie i z klasą, nie irytując tak, jak np. La Roux czy Little Boots, których w tym rankingu z premedytacją pominąłem.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja &#8211; <a href="http://www.youtube.com/watch?v=C5OwjPLPDo4" target="_blank">11th Dimension</a><br />
</strong></span><em> </em>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">14. </span><span style="color: #000000;">Antony and The Johnsons -</span> The Crying Light</strong></h4>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-153" title="The Crying Light" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/14.png" alt="The Crying Light" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Antony&#8217;ego chyba przedstawiać nie trzeba. Wokalista z wybitnym głosem, uduchowiony aż do bólu, który na dodatek chciałby urodzić się kobietą. Tym razem śpiewa nie o własnych problemach, a o zagrożeniach, jakie stoją przed Ziemią.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> The Crying Light</em> to wszystko to, co wszyscy uwielbiamy u Antony&#8217;ego &#8211; przepiękne kompozycje z subtelnymi aranżacjami, tym razem znacznie bardziej różnorodne niż na debiucie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Drugi album Antony&#8217;ego nie jest może tak fascynujący i przejmujący jak <em>I Am a Bird Now</em>, ale to wciąż porcja bardzo poetyckiej, duchowej i intymnej muzyki, a styl śpiewania pana (pani?) Hegarty wciąż zachwyca.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja &#8211; <a href="http://www.youtube.com/watch?v=rXwAEV5AQRM" target="_blank">Epilepsy Is Dancing<br />
</a></strong></span>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">13. </span><span style="color: #000000;">Lily Allen -</span> It&#8217;s Not Me, It&#8217;s You</strong></h4>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-152" title="It's Not Me, It's You" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/13.png" alt="It's Not Me, It's You" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Lily Allen &#8211; duma brytyjskiego popu, coraz śmielej pokazująca to i owo w magazynach, bohaterka setek newsów w serwisach plotkarskich, autorka de facto pierwszego albumu, który swój ogromny sukces osiągnął dzięki internetowi (a konkretnie serwisowi MySpace) &#8211; <em>Allright Still</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> It&#8217;s Not Me, I&#8217;ts You</em> to kilka miłych popowych piosenek, w sympatycznych aranżacjach, idealnie pasujących do barwy głosu Lily. Co więcej, prócz humoru i sarkazmu, który panna Allen serwowała w ilościach hurtowych już na debiucie, pojawiają się tu także piosenki poważniejsze &#8211; okazuje się, że także w refleksyjnym klimacie Lily odnajduje się bardzo dobrze (jak np. w chyba najlepszym na płycie <em>Chinese</em>).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Lily nie sposób nie lubić. Jest młoda, dobrze śpiewa, dobrze wygląda, jest wygadana i co najważniejsze &#8211; nagrywa bardzo dobre płyty, które brzmią naturalnie i autentycznie. Zasłużone miejsce na liście.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=d1R356wMv4Y" target="_blank">Not Fair</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">12. </span><span style="color: #000000;">Jack Peñate &#8211; </span>Everything Is New</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-151" title="Everything Is New" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/12.png" alt="Everything Is New" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Jack to skromny chłoptaś, Anglik z hiszpańskimi korzeniami, który próbował przebić się do masowej świadomości swoim debiutem, <em>Matinee</em>, starającym się nawiązywać do tradycji amerykańskiego rockabilly. Wtedy się nie udało, jednak razem z drugą płytą przyszło zrozumiałe zainteresowanie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> Everything Is New </em>to pop najwyższej próby. Świetne, energetyczne, różnorodne i dobre zaśpiewane piosenki, którym nie można niczego zarzucić. Bezpretensjonalna płyta wypełniona po brzegi przyjemną muzyką, doskonale wyprodukowaną i stanowiącą bardzo miłą odskocznię od gitarowych klonów, które to brytyjski rynek ciągle namiętnie promuje.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Płyta nie jest żadnym tam arcydziełem sama w sobie &#8211; miejsce w podsumowaniu to raczej ukłon w stronę artysty, potrafiącego stworzyć kilkanaście bezpretensjonalnych, miłych dla ucha utworów, będących &#8211; każdy z osobna &#8211; małymi arcydziełkami.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=-6Zi4AyzRC4" target="_blank">Pull My Heart Away<br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">11. </span><span style="color: #000000;">Patrick Wolf &#8211; </span>The Bachelor</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-150" title="The Bachelor" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/11.png" alt="The Bachelor" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Patrick Wolf jest wokalistą i multiinstrumentalistą, nie stroniącym od elektroniki, obwołanym jednym z najzdolniejszych muzyków młodego pokolenia. Przed opisywanym krążkiem wydał dwa albumy, oba bardzo dobrze przyjęte.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> The Bachelor </em>urzeka z jednej strony staroświeckim klimatem, a z drugiej futurystycznymi aranżacjami. Płyta jest syntezą całego stylu Patricka &#8211; uwielbiającego łączyć folk z elektroniką, korzystać z przebogatego instrumentarium, rozmaitych chórków, a całości nadawać nowoczesne brzmienie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Niepokoi mnie trochę, że Patrick robi się coraz bardziej pretensjonalny i jeśli trochę nie wyhamuje, to może zabrnąć w  karykaturalne rejony. Tutaj jednak wciąż ostrożnie stawia nogi na gruncie kontrolowanego kiczu. Oby jednak nie skończyło się to jak z Muse.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=VH5vgng9LAg" target="_blank">Hard Times<br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">10. </span><span style="color: #000000;">Regina Spektor &#8211; </span>Far</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-149" title="Far" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/10.png" alt="Far" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Regina Spektor to Rosjanka żydowskiego pochodzenia, narodowości Amerykańskiej, typowa przedstawicielka nurtu singer-songwriter.  Ma już na koncie trzy albumy (łącznie z opisywanym tu <em>Far</em>).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> Far </em>jest esencją twórczości Reginy. Sympatyczne barwne piosenki, akompaniament fortepianu, urocze linie melodyczne. No i oczywiście jedyny w swoim rodzaju głos wokalistki. Czuć w tym emocje, czuć radość z wykonywania muzyki, czuć tony zaraźliwej energii. Przesłuchanie <em>Far</em> skutkuje natychmiastową poprawą nastroju.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Bardzo przyjemnie jest obserwować, jak Regina nagrywa coraz lepsze płyty, pisze coraz ciekawsze i bardziej różnorodne piosenki, nie tracąc przy tym nic ze swojego stylu i dystansu wobec siebie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=4RJob0jSCX4" target="_blank">Dance Anthem Of The 80s</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">9. </span><span style="color: #000000;">Franz Ferdinand &#8211; <span style="color: #990000;">Tonight: Franz Ferdinand</span></span></strong></h4>
<p><strong><span style="color: #000000;"><img class="alignnone size-full wp-image-148" title="Tonight: Franz Ferdinand" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/9.png" alt="Tonight: Franz Ferdinand" width="550" height="200" /></span></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Autorzy dwóch fantastycznych płyt, a w tym także utworu <em>Take Me Out</em>, chyba najważniejszych trzech minut muzyki z przełomu wieków. Dzisiaj mają status gwiazd wielkiego formatu.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Bo pokazują na niej, jak w umiejętny sposób, używając gitar i syntezatorów, stworzyć płytę idealną do zabawy, skrzącą się dobrymi pomysłami, masą hooków, kipiącą od zaraźliwych refrenów i tanecznych rytmów. Dodali swojej muzyce więcej ognia, nie tracąc nic z klimatu poprzednich płyt. Młodzi mogą się tylko uczyć.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Podobny manewr, co Szkoci &#8211; a więc nakierowanie swojej twórczości z rejonów rockowych w nieco bardziej taneczne &#8211; zastosowała grupa Yeah Yeah Yeahs, jednak o ile ich<em> Let&#8217;s Blitz!</em> jest albumem całkiem dobrym, to do <em>Tonight</em> się moim zdaniem zupełnie nie umywa.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=zhfIoI-JYH0" target="_blank">No You Girls<br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">8. </span><span style="color: #000000;">Noah And The Whale &#8211; </span>The First Days Of Spring</strong></h4>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-147" title="The First Days Of Spring" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/8.png" alt="The First Days Of Spring" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Młodzi folkowcy, stawiający na proste, klimatyczne piosenki, wykonywane przy użyciu klasycznych instrumentów. Autorzy dobrze przyjętej płyty <em>Peaceful, The World Lays Me Down</em>, na której znalazł się najpopularniejszy utwór grupy, <em>5 Years Time</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Jest piękna i ujmująco spokojna. Szczera i prostolinijna. Momentami smutna, momentami dostojna &#8211; nie absorbuje przy tym słuchacza całkowicie, przyciąga go stopniowo, powoli i subtelnie. Dzieło sztuki.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Szkoda, że zabrakło Laury Marling, która udzielała się na pierwszej płycie i nadała kilku piosenkom nico kolorytu. <em>First Days Of Spring</em> to jednak nieco inny klimat i co za tym idzie, inne środki.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=CQDI5ra16Nw" target="_blank">Love On An Orchestra<br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">7. </span><span style="color: #000000;">Mumford and Sons &#8211; </span>Sigh No More</strong></h4>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-146" title="Sigh No More" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/7.png" alt="Sigh No More" width="550" height="200" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Niejako związani są z poprzednim wykonawcą. Mianowicie, gdy Laura Marling opuściła Noah And The Whale,  zaczęła nagrywać i koncertować w towarzystwie grupy folkowych muzyków. Owi panowie z czasem postanowili nagrać coś także bez towarzystwa uroczej blondynki. Tym samym uformował się jeden z najbardziej obiecujących folkowych kolektywów.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Gitary, banjo, wiolonczele, cztery dobre głosy, fantastyczne harmonie wokalne, ekspresja, no i rzecz jasna, świetne piosenki, dopełnione bardzo dobrymi tekstami. Rewelacyjny debiut.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Liczyłem, że to supergrupa Monsters of Folk zaprezentuje najciekawszą folkową płytę 2009, jednak laur ten zdecydowanie przypada Mumfordom, także ze względu na to, iż uniknęli dłużyzn, smęcenia i wypełniaczy, które aż ulewały się z albumu MoF.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=lLJf9qJHR3E" target="_blank">Little Lion Man<br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">6. </span><span style="color: #000000;">The Features &#8211; </span>Some Kind of Salvation</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-145" title="Some Kind of Salvation" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/6.png" alt="6" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Mając na koncie dwie płyty, które nie spotkały się jednak ze zbyt dużym zainteresowaniem, zostali dostrzeżeni przez niejakich Kings of Leon. Popularna grupa dopiero co założyła własny label i zaproponowała chłopakom ponowne wydanie płyty <em>Some Kind Of Salvation</em>. Tym razem, m.in. dzięki singlowi <em>Lions</em>, udało im się przebić.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Jest bardzo różnorodna. Skoczne<em> Lions</em>, dramatyczne <em>All I Ask</em>, proste <em>Still Lost</em> (trochę w klimatach Kings Of Leon). Udaje im się na poziomie przebojowych piosenek połączyć solidne gitarowe granie z interesującymi partiami klawiszy, ciekawym głosem wokalisty (bynajmniej nie brzmi on jak osoba stabilna emocjonalnie, posłuchajcie <em>Foundation&#8217;s Cracked</em>) i pewnymi elementami piosenki wodewilowej czy kabaretowej. Dawka niepokojąco niespokojnej, aczkolwiek bardzo strawnej muzyki.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Płyta ze trzy razy ciekawsza niż ostatnie dokonania Kings of Leon. Tym bardziej miło, że  tak nudny wykonawca przyczynia się do odnajdywania interesujących debiutantów.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=U1k1pXrP0zM">Lions</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">5. </span><span style="color: #000000;">Passion Pit &#8211; </span>Manners</strong></h4>
<p><strong><img title="Manners" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/3.png" alt="Manners" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Odkrycie 2009, 5-osobowa grupa dostrzeżona już przy okazji premiery ich EP-ki <em>Chunk of Change</em>. Mistrzowsko bawią się samplami i syntezatorami.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Bo nie sposób nie oddać się wakacyjno-rozrywkowym klimatom, jakie fundują chłopaki z Passion Pit. Brawurowo mieszają przebogaty sampling rozmaitych instrumentów (wykorzystywane tu i ówdzie skrzypce, dęciaki) z ultrawysokim głosem wokalisty,  a powstałym w ten sposób sosem polewają wpadające w ucho, przebojowe piosenki, z których każda jest smakowitym daniem. Płyta aż kipi od pozytywnej energii, a każdy utwór na niej jest potencjalnym hitem i spokojnie mógłby zostać wyciągnięty na singiel.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Odpowiednik wzorca z Sèvres w kategorii imprezowego elektro-popu.</p>
<p><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVstHPhaJ6M" target="_blank"><strong>The Reeling</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">4. </span><span style="color: #000000;">Atlas Sound &#8211; </span>Logos</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-191" title="Logos" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/55.png" alt="Logos" width="550" height="200" /><br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Bradford Cox, osoba stojąca za projektem Atlas Sound, to lider bardzo ważnej grupy Deerhunter, a przy tym jednostka wyjątkowa. Od dziecka cierpiący na nieuleczalny Zespół Marfana (objawiający się choćby w jego wychudzonej sylwetce) egocentryk, swoje lęki i pragnienia wyrażający w muzyce.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Przyznam, że nie słyszałem poprzedniego krążka Atlas Sound, zaległości związane z Deerhunterem również dopiero zamierzam nadrobić. Może dlatego właśnie tak urzekł mnie ten krążek? Jest on wypełniony po brzegi lękiem, niepokojem, strachem. Brak tu ciepłych uczuć, brak optymizmu, mnóstwo tu zaś rozwibrowanych i pulsujących brzmień. Cox przelewa całą swoją niespokojną psyche na dźwięki, wspomagając je swoim rozmytym, nienachalnym wokalem (coś pomiędzy Devendrą Banhartem a Avey&#8217;em Tare z Animali). Tu nie ma przebojów, z trudem można wskazać cokolwiek nadającego się na singla (<em>Walkabout</em> z Panda Bearem?), za to otrzymujemy syntezę myśli i uczuć wyjątkowo wrażliwego artysty.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> To chyba najtrudniejsza w odbiorze płyta z wszystkich wymienionych &#8211; wymaga ona pewnego skupienia, a najlepiej słuchać jej w samotności, bo wtedy można czerpać najwięcej z magmy dźwięków i muzycznego zgiełku, jaki serwuje nam Bradford.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=C79Q7MV4Fgo"><strong>Quick Canal </strong>(feat. Laetitia Sadier of Stereolab)</a><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=lLJf9qJHR3E" target="_blank"><br />
</a></strong>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">3. </span><span style="color: #000000;">Grizzly Bear &#8211; </span>Veckatimest</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-143" title="Veckatimest" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/4.png" alt="Veckatimest" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Mistrzowie melodii, geniusze produkcji, artyści dźwięku. Obecnie jeden z najważniejszych i najbardziej inspirujących zespołów świata.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Bo jest to dopieszczone do granic możliwości arcydzieło ambitnego popu, pełne cudownych melodii, urzekających harmonii wokalnych, fascynujących zestawień dźwięków, z jednej strony będące hołdem dla klasyki spod znaku <em>Pet Sounds</em> Beach Boysów, a z drugiej &#8211; drogowskazem dla całego nurtu przyjemnego dla ucha neofolku.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Na naszych oczach Radiohead udają się na zasłużoną emeryturę.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=tjecYugTbIQ"><strong>Two Weeks</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">2. </span><span style="color: #000000;">Wild Beasts &#8211; </span>Two Dancers</strong></h4>
<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-141" title="Two Dancers" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/2.png" alt="Two Dancers" width="550" height="200" /></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Grupa z najbardziej fascynującym wokalistą, jakiego moje uszy słyszały. A przy tym autorzy uzależniających piosenek.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Jest wybitnym rozwinięciem formuły z równie wybitnego debiutu. Sympatyczne kompozycje z domieszką wodewilu i folku, nieco melancholijne i staroświeckie. Panowie niewątpliwie mają talent do pisania urzekających, bajkowych kompozycji z wielobarwnymi harmoniami wokalnymi. Powiecie, że wiele jest takich grup. Fakt, ale nie każda ma w swoim składzie takiego niesamowitego wokalistę, jak Hayden Thorp. Facet potrafi w obrębie jednego wersu przejść z cieniutkiego, cukierkowego falsetu po wściekły krzyk, zupełnie bez wysiłku i na luzie. Właśnie pełen ekspresji, charyzmatyczny głos Haydena nadaje kompozycjom Wild Beasts niepowtarzalną atmosferę artyzmu, z tym, że są to  rejony bliskie staroszkolnemu kabaretowemu blichtrowi.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> The Smiths spotykają Antony&#8217;ego &#8211; tak najczęściej opisuje się klimaty Wild Beasts. Jest w tym sporo prawdy, jednak do tego dochodzą także naprawdę uzależniające piosenki, jak choćby ta poniżej:</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=4sxh5zMbNAo"><strong>All The King&#8217;s Men<br />
</strong></a>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #999999;">1. </span><span style="color: #000000;">ANIMAL COLLECTIVE &#8211; </span>MERRIWEATHER POST PAVILLON</strong></h4>
<h4 style="text-align: justify;"><strong><img class="alignnone size-full wp-image-140" title="MPP" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2010/01/1.png" alt="MPP" width="550" height="200" /></strong></h4>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Kto to?</strong></span> Naprawdę trzeba coś tłumaczyć? Chłopaki pewnie nie zdają sobie sprawy, ale przeszli już do historii. Ba, oni ją piszą!</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Dlaczego akurat ta płyta?</strong></span><em> </em>Powiedzmy sobie otwarcie -<em> Merriweather</em> to nie jest wcale najlepsza płyta w dorobku Kolektywu. Do genialnego debiutu nie umywa się wcale, o jej wyższości nad<em> Strawberry Jam</em> czy <em>Sung Tongs</em> można prowadzić długie dyskusje. Jest znacznie bardziej przystępna dla przeciętnego odbiorcy niż poprzednie dzieła, bardziej piosenkowa i przebojowa. Ale &#8211; co istotne &#8211; nie traci  nic z niepowtarzalnego stylu Animal Collective. Pełna jest genialnych melodii, pobudzających rytmów, niebanalnych dźwięków i oryginalnych pomysłów. To ciągle muzyka wymykająca się klasyfikacjom, nie do podrobienia, opierająca się modom. Mająca źródło w plemiennych folkowych rytmach, a ujście w kawalkadzie szalonych dźwięków, składających się na najlepszy kawałek muzyki anno 2009.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Komentarz</strong></span> Chłopaki otworzyli muzyczny rok 2009 kapitalnym albumem długogrającym, natomiast równie udanie zamknęli go EP-ką <em>Fall Be Kind</em>, która prócz paru naprawdę dobrych utworów przyniosła także jeden z najlepszych na koncie grupy &#8211; <a href="http://www.youtube.com/watch?v=WSmuzEzeAeY" target="_blank"><em>What Would I Want? Sky</em></a>. O ile <em>MPP</em> był w klimatach wiosna/lato, tak <em>FBK</em> przynosi brzmienia jesienno-zimowe, spokojniejsze i bardziej refleksyjne.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #990000;"><strong>Esencja</strong></span><span style="color: #990000;"> -<strong> </strong></span><a href="http://www.youtube.com/watch?v=GxhaRgJUMl8"><strong>Summertime Clothes<br />
</strong></a>
</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="file:///C:/Users/UKASZ%7E1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-3.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;"><img title="separator" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">To by było na tyle, zwycięzca jest zdecydowany i chyba nie ulega wątpliwościom, że to właśnie Animal Collective wyprzedzili całą resztę pretendentów co najmniej o dwie długości.</p>
<p style="text-align: justify;">Prognozy na 2010? Bardzo liczę na <em>Contrę</em> Vampire Weekend &#8211; premiera już na dniach, a kawałki, które miałem okazję usłyszeć w formie relacji video z koncertów, brzmią co najmniej ciekawie. No i wypuścili już naprawdę <a href="http://www.youtube.com/watch?v=1e0u11rgd9Q" target="_blank">dobry singiel</a>. Nową płytę szykuje też Panda Bear, jeden z członków Animali. Po genialnym <em>Person&#8217;s Pitch</em> chyba można oczekiwać kolejnej dawki świetnej muzyki. Ciekawi mnie też współpraca Neptunes z The Strokes, którzy na fali sukcesu Juliana Casablancasa pewnie będą chcieli jak najprędzej wydać nowy krążek.</p>
<p style="text-align: justify;">Prócz masy naprawdę dobrych albumów (nie dla wszystkich wystarczyło tu miejsca), 2009 rok przyniósł też kilka (naście) ogromnych rozczarowań &#8211; i nimi mam zamiar zająć się już niebawem.</p>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=138&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2010/01/02/najlepsze-albumy-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po (kolejnej) przerwie &#8211; post niejako zbiorczy. Koncerty, płyty, takie tam.</title>
		<link>http://gecik.info/2009/07/19/po-kolejnej-przerwie-post-niejako-zbiorczy-koncerty-plyty-takie-tam/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/07/19/po-kolejnej-przerwie-post-niejako-zbiorczy-koncerty-plyty-takie-tam/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Jul 2009 18:34:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=127</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny raz publikuję nowego posta na blogu po dłużej, kilkumiesięcznej przerwie, naiwnie licząc, że to już ostatnia taka manifestacja lenistwa, a od tej pory przyszłość jawić się będzie regularnym i solidnym wrzucaniem nowego tekstu przynajmniej co parę dni.



Jak zwykle moje ambitne plany zweryfikuje rzeczywistość, tym niemniej mam nadzieję, że właśnie tym razem starczy mi samozaparcia. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kolejny raz publikuję nowego posta na blogu po dłużej, kilkumiesięcznej przerwie, naiwnie licząc, że to już ostatnia taka manifestacja lenistwa, a od tej pory przyszłość jawić się będzie regularnym i solidnym wrzucaniem nowego tekstu przynajmniej co parę dni.</p>
<dl id="attachment_129" class="wp-caption alignnone" style="width: 560px;">
<dt class="wp-caption-dt"><img class="border" title="Lily Allen" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2009/07/Untitled-2.png" alt="header" width="550" height="150" /></dt>
</dl>
<p style="text-align: justify;">Jak zwykle moje ambitne plany zweryfikuje rzeczywistość, tym niemniej mam nadzieję, że właśnie tym razem starczy mi samozaparcia. Swoją drogą, tego typu przerwy bardzo źle działają na moją wenę twórczą, bowiem w czasie gdy myślami jestem daleko od bloga, w świecie poza firewallem dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy i ciężko mi to potem wszystko zebrać do kupy.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo wszystko spróbuję.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-127"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze, <strong>udało mi się odwiedzić Gdynię w ramach Open&#8217;er Festivalu</strong>, największego bodaj wydarzenia muzycznego po tej stronie Odry. Przyznam, że sam event zrobił na mnie ogromne wrażenie, zapewne z uwagi, że byłem nań pierwszy raz. Wobec tego wszelkie minusy, o jakich czytałem na różnej maści forach i których zresztą też po trosze doświadczyłem (choćby okropne piwo czy gigantyczne fale ludzi przelewające się spod jednej sceny pod drugą, co trochę utrudnia ustalenie sobie siatki koncertów jakie zakłada się zaliczyć) zeszły na dalszy plan.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="The Ting Tings" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2009/07/Untitled-1.png" alt="The Ting Tings" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co wspominam najlepiej?</strong> Naturalnie wrażenia muzyczne, z czym wiąże się na pewno line up &#8211; wreszcie miałem okazję zobaczyć jak na żywo wypada <strong>Lily Allen</strong> (przeurocza), formacja <strong>The Ting Tings</strong> (dwie osoby na scenie &#8211; mimo to żywioł i prawdziwa moc) czy <strong>mocno przeceniani moim zdaniem Kings Of Leon</strong> (flegmatyczni do bólu). Inna sprawa, że królową Gdyni bezapelacyjnie została <strong>Beth Ditto z Gossip</strong> ze swoim <em>Ain&#8217;t no place like Poland</em>. Szkoda tylko, że warte uwagi występy odbywały się niekiedy w tym samym czasie na różnych scenach, wobec tego błyskawiczne podejmowanie decyzji ocierające się niemal o masochizm okazało się bardzo przydatnym skillem.</p>
<p style="text-align: justify;">Tydzień po gdyńskim festiwalu skierowałem się ku stolicy by zobaczyć na żywo bostończyków z <strong>Dropkick Murphys</strong>. Muszę powiedzieć, że darzę ten zespół gorącym i nieskrywanym uczuciem, a że akurat ognia i emocji im również odmówić nie można, gig zapowiadał się co najmniej obiecująco. Swoją drogą, nie miałem pojęcia, że tylu ludzi ma taką samą obsesję na punkcie muzyki z irlandzkimi korzeniami, jak ja &#8211; a ową fascynację widać było nawet po wyglądzie zewnętrznym, bowiem zielone koszulki były niejako obowiązkowym atrybutem wszystkich spragnionych usłyszenia <em>State Of Massachusetts</em> live.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Dropkick Murphys" src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2009/07/Untitled-3.png" alt="Dropkick Murphys" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Sam koncert był genialny, ten band jest zwyczajnie stworzony do grania na żywo. Fantastycznie brzmienie (biorąc poprawkę na standardowo nędzne nagłośnienie Progresji), kontakt z publiką, świetna setlista (przekrój przez cały dorobek płytowy). Pewien jestem, że po tym, co chłopaki zobaczyli, wrócą już niedługo. Najfajniejsze momenty &#8211; klaskane <em>Wild Rover</em>, <em>Dirty Glass</em> zaśpiewane z wokalistką zespołu <strong>Civet</strong> (support) i zaproszenie pań na scenę podczas chóralnego odśpiewania <em>Kiss Me I&#8217;m Shitfaced</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zespół wydał się wręcz zaskoczony tym, ilu fanów w Polsce przyszło ich oglądać (a bilet kosztował 90zł, a więc niemałe wcale pieniądze). Zresztą podobnie było na Open&#8217;erze, gdzie np. <strong>Katie White z Ting Tings</strong> w którymś momencie wyjęła telefon i sfilmowała publikę, dodając, że to <em>dla przyjaciół w Manchesterze</em>. Motyw <em>łał,  jesteśmy pierwszy raz, spodziewaliśmy się niedźwiedzi na ulicach, a wy jesteście tacy fajni, niedługo wracamy</em> to chyba nieoficjalny symbol koncertowego lata 2009, bo podobne teksty ponoć padają z co drugiej sceny.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o <strong>nowości wydawnicze</strong>, to wkrótce postaram się im przyjrzeć bliżej (np. w formie krótkich recenzji), bowiem od czasu ostatniego posta pojawiło się kilka(naście) płytek (lub też po prostu dopiero na nie wpadłem), którym warto poświęcić kilka słów. Choćby nowy krążek <strong>The Rumble Strips</strong>, nagrany przy pomocy producenckiej gwiazdy, jaką ostatnio stał się <strong>Mark Ronson</strong>. Albo powrót Justina Hawkinsa wraz z  <strong>Hot Leg</strong>. Tudzież nowe <strong>The View</strong>,  <strong>Maxïmo Park</strong>, <strong>Place Vendome</strong>, debiut <strong>La Roux</strong>&#8230; Trochę się tego nazbierało, a to tylko te płyty, które utkwiły mi w pamięci na dłużej.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Misc." src="http://gecik.info/wp-content/uploads/2009/07/Untitled-4.png" alt="Misc." width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jednak najbardziej cieszę się z odgrzebania i zdobycia (a niełatwo było) dwóch płytek niespecjalnie już dziś kojarzonego przez kogokolwiek zespołu <strong>Cartoons</strong>. Duńczycy prócz fikuśnych marynarek i wymyślnych fake&#8217;owych fryzur, wsławili się coverowaniem standardów rockabilly i klasycznego rock&#8217;n'rolla w rytm radosnego europopu/eurodance. Kicz niesamowity, ale tak przesympatyczny i uroczy, że uzależniający. Poza tym jestem sentymentalny, a jeszcze dobrze pamiętam jak zachwycałem się nimi dobrych parę(naście) lat temu. Zresztą któż mógłby się oprzeć takim killerom jak <em>Doodah</em>, <em>Witch Doctor</em> czy <em>Diddley-Dee</em>? Kawałki można sobie odsłuchać na Youtube.</p>
<p style="text-align: justify;">W związku z powyższym (a więc amnestią dla obciachu i sentymentem do popu z lat 90-tych), zdobyłem także płytkę <em>Sex &amp; Violins</em> Szwedów z R<strong>ednex</strong>. Na pewno każdy kojarzy megaprzebój <em>Cotton-Eye Joe</em>, tym niemniej mają oni na koncie dużo więcej wymiataczy w rytmie techno-country.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>90&#8217;s pop naprawdę rządzi.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Niebawem postaram się zamieścić kilka recenzji ważniejszych i ciekawszych krążków, w głowie kłębią mi się także liczne pomysły na rankingi i artykuły przekrojowe&#8230; ;)</em></p>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=127&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/07/19/po-kolejnej-przerwie-post-niejako-zbiorczy-koncerty-plyty-takie-tam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Europa od Gdańska po Kraków</title>
		<link>http://gecik.info/2009/04/15/europa-od-gdanska-po-krakow/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/04/15/europa-od-gdanska-po-krakow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 07:36:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[
Niedawno natknąłem się w jednym z saloników prasowych na jeden z dobrze sprzedających się polskich dzienników, szumnie obwieszczający na swojej „jedynce&#8221;, iż nareszcie żyje nam się lepiej. Pensje wzrastają, a tym samym Polaków stać na coraz więcej. Kupują te same odtwarzacze MP3 co Niemcy, wybierają  te same mrożone owoce morza w supermarkecie co Włosi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Opener Festival" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/image/595/opener.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Niedawno natknąłem się w jednym z saloników prasowych na jeden z dobrze sprzedających się polskich dzienników, szumnie obwieszczający na swojej „jedynce&#8221;, iż nareszcie żyje nam się lepiej. Pensje wzrastają, a tym samym Polaków stać na coraz więcej. Kupują te same odtwarzacze MP3 co Niemcy, wybierają  te same mrożone owoce morza w supermarkecie co Włosi, na narty jeżdżą tam gdzie Austriacy, nie wspominając już o tym że piwo mamy lepsze niż inni, a nasza kiełbasa już dawno przegoniła ich kiełbasę.</p>
<p><span id="more-124"></span></p>
<p style="text-align: justify;">A choć Polki ciągle wybierają secondhandy zamiast eleganckich butików uwielbianych przez Francuzki, a Polacy wolą oglądać mecz w telewizji z nieśmiertelnym Szpakowskim przy mikrofonie zamiast niczym Anglicy bić się o karnety na rodzime stadiony, to generalna konkluzja jest prosta &#8211; jesteśmy Europejczykami z krwi i kości! Dumnymi konsumentami na europejskim poziomie.</p>
<p style="text-align: justify;">Naturalnie miło wiedzieć, że Polska nie jest traktowana na zachodzie jako kraj gdzie mówi się w dziwnym narzeczu i pija wódkę ze szklanek, w czasie gdy po ulicach grasują niedźwiedzie. Tym milej, że widać to przede wszystkim w znacznie lepszym postrzeganiem naszego kraju jako ośrodka festiwali, koncertów i wszelkiej maści imprez kulturalnych. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy przyjazd podstarzałych gwiazd heavy metalu (Iron Maiden, Metallica) promowany był jako wydarzenie roku, a wszelkie występy gwiazd bardziej przystępnych gatunków muzycznych odbywały się tylko w ramach festiwali pod patronatem państwa, gminy czy miasta, najczęściej na potrzeby transmisji telewizyjnej. O wizycie np.  kogokolwiek z czołówki światowego hip-hopu można było zapomnieć.</p>
<p style="text-align: justify;">Szlak przetarł pewien festiwal w 2003. Pierwsza edycja Open&#8217;er Festivalu &#8211; bo o nim mowa &#8211; nie miała jeszcze mocnego wejścia, ale już rok później pojawiła się znana z czołówek list przebojów Pink oraz legendy rapu, Cypress Hill. Z roku na rok przybywało gwiazd, koncert rozrastał się czasowo, aż osiągnął status największego festiwalu w Polsce (a przy okazji w całej środkowo-wschodniej Europie), z najpopularniejszymi, najciekawszymi i największymi gwiazdami. W Gdyni pojawili się do tej pory m.in. Fatboy Slim (jeden z najjaśniejszych punktów na mapie muzyki elektronicznej), Snoop Dogg (ojciec chrzestny gangsterskiego rapu), The White Stripes (awangardowa dwuosobowa formacja łącząca rock z bluesem), Kanye West (chyba najgorętszy obecnie wokalista, kompozytor i producent w USA) czy Franz Ferdinand (gitarowa rewelacja ze Szkocji). Lista sław jest naturalnie jeszcze dłuższa, a w tym roku wydłuży się conajmniej dwa razy tyle, bo swój udział w imprezie potwierdzili kolejni artyści z absolutnej czołówki muzyki rockowej, hip-hopowej, popowej i elektronicznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Najlepszy w całym przedsięwzięciu jest fakt, iż Open&#8217;er nie tylko przetarł szlak innym podobnym inicjatywom, ale wręcz wywołał koniunkturę na wielkie, fantastycznie obsadzone imprezy. W tym roku do wyboru mamy także krakowski Selector Festival (o profilu tanecznym) czy Coke Live Music Festival (dawniej raczej stawiał na hip-hop i reggae, obecnie wypośrodkował nieco gatunkowo listę zaproszonych wykonawców, by konkurować z Open&#8217;erem). Mało tego, szczególnie pozytywnie zaskoczyła mnie informacja, że na Orange Warsaw Festival (skąd to zamiłowanie do angielskich nazw?) zawita MGMT (największe odkrycie 2008) oraz N.E.R.D. (grupa założona przez Pharella Williamsa, najważniejszego producenta muzyki pop na świecie). I to za darmo! Gwiazdy, za które normalnie powinno się inkasować co najmniej stówkę od biletu, a które spokojnie byłyby gwiazdami dowolnego z wyżej wymienionych koncertów, będzie obejrzeć całkowicie za darmo. Pięknych dożyliśmy czasów.</p>
<p style="text-align: justify;">A do tego wszystkiego można dołożyć jeszcze kilkadziesiąt innych festiwali tematycznych (Audioriver, Woodstock, Jarocin, Reggae w Ostródzie, Off Festival w Mysłowicach itd.) odbywających się w całej Polsce plus zapowiedziane koncerty rockowych wyjadaczy (U2, Radiohead), premierowe wizyty irlandzkich punkowców z Flogging Molly i Dropkick Murphys (łączący szarpanie gitar z dźwiękami fletów czy dudami) oraz całą resztę innych występów z gatunku „must see&#8221; (Lauryn Hill choćby). Okazuje się, że aby zobaczyć to wszystko, trzeba by wydać całkiem okrągłą sumkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym samym z jednej skrajności przerzucono nas, biednych miłośników dobrej muzyki w drugą. Kto wie, czy nie boleśniejszą. Bo kiedy żyliśmy w czasach koncertowej posuchy z upadającym Jarocinem i stojącym na niezbyt wysokim poziomie Przystankiem Woodstock (zwanym swojsko i bardzo celnie „Brudstockiem&#8221;), każda zapowiedź przyjazdu do Polski choćby najskromniejszej zachodniej gwiazdeczki wywoływała poruszenie, a zaoszczędzone pieniądze ze łzami szczęścia w oczach wymieniano w kasach na bilety. Teraz na wakacyjne podróże z Gdyni do Krakowa, z Krakowa do Warszawy, itd. wydać trzeba będzie przeciętną średnią krajową. Albo wybierać. Ale jak tu wybierać, kiedy każde wydarzenie wydaje się wręcz obowiązkowe?</p>
<p style="text-align: justify;">Zaiste piękne to czasy, gdy z polskich estrad spoglądać na tłum bawiących się Polaków będą zachodni gwiazdorzy, zmotywowani by dać lepszy show, zagrać lepiej i głosniej niż ich bezpośredni konkurenci, którzy w tym czasie grają po drugiej stronie Wisły. Pozostaje tylko zacisnąć zęby, następnie zacisnąc pasa, oszczędzająć na bilety i przygotować się do masochistycznego maratonu, okraszonego kojącymi dźwiękami gitar i syntezatorów.</p>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=124&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/04/15/europa-od-gdanska-po-krakow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas rezurekcji czyli zombie jakie znamy i kochamy</title>
		<link>http://gecik.info/2009/04/12/czas-rezurekcji-czyli-zombie-jakie-znamy-i-kochamy/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/04/12/czas-rezurekcji-czyli-zombie-jakie-znamy-i-kochamy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2009 17:15:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=103</guid>
		<description><![CDATA[Zastanawiałem się długo nad tematyką tego wpisu. Chciałem poniekąd nawiązać do panujących nam miłościwie świąt, jednocześnie poruszając temat mi bliski i dobrze znany. Po dłuższym namyśle padło więc na zombie.

Swoją drogą, można się co do tego spierać, przywoływać w swoich argumentach postać George&#8217;a Romero, egzotyczny kult voodoo, etc. Jednak powszechnie wiadomo, iż najsłynniejszym zombie popkultury [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zastanawiałem się długo nad tematyką tego wpisu. Chciałem poniekąd nawiązać do panujących nam miłościwie świąt, jednocześnie poruszając temat mi bliski i dobrze znany. Po dłuższym namyśle padło więc na <strong>zombie</strong>.</p>
<p><img class="border" title="Zombie" src="http://gecik.info/zenphoto/zombie/image/595/splash.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Swoją drogą, można się co do tego spierać, przywoływać w swoich argumentach postać George&#8217;a Romero, egzotyczny kult voodoo, etc. Jednak powszechnie wiadomo, iż najsłynniejszym zombie popkultury jest niejaki <strong>Jezus</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-103"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Tak samo, jak egipski Ozyrys mógłby być pierwowzorem potwora dr Frankensteina (bogini Izyda poskładała go kawałeczek po kawałeczku i ożywiła), tak Jezus, bóstwo chrześcijan, jako pierwszy zrobił wrażenie swoim widowiskowym powrotem z krainy zmarłych. I chociaż nie pożerał mózgów (ale np. nie czuł bólu niczym porządny zombie), to zapowiedział całą inwazję kolejnych zmartwychwstałych truposzy (podczas <em>Sądu Ostatecznego</em>).</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Noc żywych trupów, Plaga zombie, Poranek żywych trupów" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/1.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tak też się stało, patrząc na to, jaką wielką karierę zrobił motyw nieumarłego w popkulturze. A początek wysypowi żywych trupów dał wspomniany już <strong>George Romero</strong>, swoim <em>opus magnum</em> &#8211; <em><strong>Nocą żywych trupów</strong></em>. Przerażający i nowatorski wówczas horror traktować można dziś jako ciekawostkę, bowiem myśląc o tzw. <em>zombie movie</em> wyobrażamy sobie raczej rozkładające się truchła z flakami na wierzchu rozrywające ludzi na kawałki przy hektolitrach posoki, a u Romero rzecz ma się nieco bardziej&#8230; elegancko. Cóż, w 1968 roku mętny wzrok  legionów zombie na czarno-białej kliszy robił o wiele większe wrażenie. Choć przyznać trzeba, że reżyser bardzo sprawnie wykorzystał prawdziwe świńskie wnętrzności do ukazania drastycznych efektów nieumarłej diety.</p>
<p style="text-align: justify;">Tym niemniej, duszna atmosfera zaszczucia robiła swoje &#8211; motyw małego domku otoczonego zewsząd przez wrogie i nieprzewidywalne siły będzie odtąd kopiowany aż do znudzenia &#8211; zarówno w kolejnych klasykach (<strong><em>Martwe Zło I</em></strong> i <strong><em>II</em></strong>), jak i przeciętniakach, których zapewne jest ze 100 razy tyle (przychodzi mi na myśl choćby żenujący <strong><em>Brain Dead</em></strong>). Tego ostatniego lepiej nie mylić z <em><strong>Braindead </strong></em>autorstwa znanego skądinąd <strong>Petera Jacksona</strong> &#8211; ale do tego dojdziemy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając jednak do Romero &#8211; <em>Noc żywych trupów</em> co prawda pierwszym filmem o zombie nie była (dwa lata wcześniej powstała <strong><em>Plaga Zombie</em></strong> traktująca tajemniczych obrzędach voodoo właśnie, a jeszcze wcześniej kilka czarno-białych, niemych obrazów, np. <em><strong>White Zombie</strong></em>), ale za to przedstawiła inne od dotychczasowego spojrzenie na nieumarłych &#8211; nie byli już marionetkami w rękach tajemniczych kapłanów, a prawdziwymi powstałymi z martwych trupami, wiedzionymi jedynie potrzebą napełnienia nieco przegniłych żołądków ludzkim mięsem (tudzież samymi mózgami). Co więcej, Romero w głównej roli  (Bena) obsadził czarnoskórego aktora &#8211; co w 1968 nie było najdelikatniej mówiąc, powszechne. Nie mówiąc już o dołującym i pesymistycznym zakończeniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Po nocy nastał poranek &#8211; <strong><em>Poranek żywych trupów</em></strong>. Jako, że truposze z poprzedniej części odniosły spory sukces w kinach mimo małego budżetu całej produkcji, George Romero tym chętniej zabrał się do kontynuacji swojej sagi. Tym razem w kolorze, z profesjonalną charakteryzacją (Tom Saivini!), a akcję przeniesiono na teren sporego centrum handowego, czyniąc ją znacznie bardziej dynamiczną. Poza tym, broniący się przed nieumarłymi musieli stawić czoła także samym sobie nawzajem &#8211; bowiem w obliczu takiego zagrożenia zrozumiałym jest fakt, iż z psychiką ludzką dzieją się mocno nieciekawe rzeczy.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Dzień żywych trupów, Noc żywych trupów, Powrót żywych trupów" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/2.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Romero jednak wciąż było mało i ciągnął cały cykl dalej &#8211; nastał <em><strong>Dzień żywych trupów</strong></em> (gdzie truposze już  całkiem konkretnie rozpanoszyli się po okolicy), potem na ekrany wyszła słaba <em><strong>Ziemia żywych trupów</strong></em> (specyficzna część cyklu, gdzie na pierwszy plan wysuwają się konflikty międzyludzkie, a nie patroszenie ludzi przez zombiaków i odwrotnie) i jeszcze słabsze <em><strong>Kroniki żywych trupów</strong></em> (w klimacie <em>Blair Witch Project</em>). Naturalnie na tym nie koniec. Gdzieś po drodze pojawiły się także dwa naprawdę udane<em> rimejki</em> &#8211; <em>Nocy żywych trupów</em> w reżyserii wspomnianego <em><strong>Toma Saviniego</strong></em> (pamiętny SexMachine z <em>Od zmierzchu do świtu</em>) i <em>Poranka</em> (przemianowanego w polskiej wersji na <strong><em>Świt żywych trupów</em></strong>) &#8211; tu z kolei za kamerą stanął Zack Snyder (<em>300</em>, <em>Watchmen: Strażnicy</em>). Obaj panowie prócz oczywistego zastosowania nowinek technologicznych postanowili także <em>odświeżyć</em> filmowe pierwowzory w nieco inny sposób &#8211; Savini zmienił zakończenie, a Snyder pozwolił trupom biegać niczym Usain Bolt, co dodało filmowi niespotykanej dynamiki. Niedawno nakręcono również remake <em>Dnia żywych trupów</em> i jeszcze jeden oryginału, w 3D. Jednak żadnego nie miałem okazji oglądać, ale z tego co słyszałem, to raczej nie warto.</p>
<p style="text-align: justify;">Widząc jak porządne kino grozy można tworzyć, opierając się na motywie żywego trupa, inni twórcy zwąchali łatwą kasę i zaczęli na potęgę produkować rozmaite <em>Posiadłości żywych trupów</em>, <em>Dzieci żywych trupów</em>, <em>Piekła żywych trupów</em>, a nawet <em>Erotyczne noce żywych trupów</em> (tak, tak!). Z tego całego zalewu filmów spod znaku <em>Of living dead</em> na uwagę zasługują przede wszystkim 2 obrazy. Oba podchodzą do tematu z dystansem i przymrużeniem oka, dlatego też wyróżniają się na tle szarej i nudnej masy pozostałych zombie movies. Pierwszy, <em><strong>Powrót żywych trupów</strong></em> w sprytny sposób nawiązuje do romerowskiego pierwowzoru &#8211; otóż wg historii przedstawionej w tymże obrazie, wojsko zabezpieczyło wyłapane trupy w szczelnych beczkach, które jednak po drodze gdzieś się zapodziały (armia, jak to armia, ma wszędzie jeden wielki bałagan, więc w sumie nie dziwne, że zgubili  jakieś tam byle beczki). Okazuje się, że spoczywają one w piwnicy pewnej kostnicy &#8211; i jeden z pracowników niechcący doprowadza do pęknięcia jednej z nich. Opary (razem z rezydentem) wydostają się na zewnątrz. Potem jeszcze obserwujemy próbę pozbycia się ożywionych zwłok w piecu krematoryjnym (co skutkuje przedostaniem się ożywiającego gazu do atmosfery, skąd  razem z deszczem spada na pobliski cmentarz &#8211; generalnie fabuła zmierza do jednej wielkiej jatki. Z wartych wspomnienia szczegółów należy wymienić Linneę Quigley biegającą nago przez praktycznie cały film, akcję z wzywaniem pogotowia przez zombie (oczywiście w charakterze dostawy żywności) czy klasyczne już otwarte zakończenie. Film <strong>Dana O&#8217;Bannona</strong> okazał się na tyle dobry, że pojawił się  sequel, potem kolejny i kolejny&#8230; Żaden jednak nie nadawał się specjalnie do oglądania (no, może prócz <em>Powrotu III</em>, gdzie mieliśmy ciekawy motyw z kobietą ożywioną przez swojego ukochanego &#8211; z każdą godziną coraz bardziej nadgryziona zębem czasu, robi co może, żeby nie wpaść w mózgowy głód).</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignnone" title="Wysyp żywych trupów, Zombi 2, Martwica mózgu" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/3.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">O ile jeszcze <em>Powrót żywych trupów</em> podchodził do tematu dosyć luźno, to nie można go nazwać jawną parodią. O takową pokusili się natomiast Anglicy &#8211; duet <strong>Simon Pegg</strong> i <strong>Nick Frost</strong> oraz reżyser <strong>Edgar Wright</strong> stworzyli najlepsze połączenie zombie movie, komedii romantycznej i pastiszu, jakie widział świat. <strong><em>Wysyp żywych trupów</em></strong> to żonglowanie kultowymi motywami z filmów Romero, w oparach angielskiego humoru doprawione zabawnym wątkiem romantycznym. Plus kilka genialnych scen, jak atakowanie trupów płytami gramofonowymi czy kijem do krykieta, spacer ulicami Londynu pośród hord zombie (bohaterowie po prostu zaczeli udawać umarlaków &#8211; czemu nikt wcześniej na to nie wpadł?) czy zabawne zakończenie. W klimacie owego rozwiązania akcji jest inny film, <em><strong>Fido</strong></em>, udowadniający że zombiaka można oswoić, a nawet się z nim zaprzyjaźnić. Urocze.</p>
<p style="text-align: justify;">Żeby jednak nie było za słodko, kontynuujemy naszą przejażdżkę po zombie movies w kierunku bardziej mrocznym i odpychającym. Jedną z nieoficjalnych kontynuacji cyklu Romero jest <em><strong>Zombi 2</strong></em> (znane również pod setką innych tytułów, np. <em>Wyspa żywych trupów</em>, <em>Zombie Flesh Eaters</em>, <em>Zombie</em>, itd.). Skąd ta 2 w nazwie? <em>Poranek żywych trupów</em> wyświetlany był we Włoszech pod nazwą <em>Zombi</em>. Ot, <strong>Lucio Fulci</strong>, reżyser filmu uznał, że w ten sposób odda hołd guru Romero (albo zgarnie więcej kasy od rozkojarzonych fanów oryginalnego cyklu). Tym niemniej <em>Zombi 2</em> był zdecydowanie brutalniejszy i mocniejszy niż bajeczki pisane przez autora <em>Nocy żywych trupów</em>, a kilka scen przeszło już do historii. Jak choćby walka zombie z rekinem (!) pod wodą. Albo wydłubywanie (powolne i bardzo naturalistycznie przedstawione) oka. Podobne atrakcje można znaleźć w innych filmach Fulciego &#8211; wymienię tu choćby <em>Miasto żywych trupów</em>, <em>Dom przy cmentarzu</em> czy <em>Siedem bram piekieł</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Równie obrzydliwe gore, ale znacznie więcej humoru (wręcz slapstickowego) prezentuje kultowa <em><strong>Martwica mózgu</strong></em> wspomnianego już na początku tekstu <strong>Petera Jacksona.</strong> Najwięcej zużytej sztucznej krwi w historii kina, kultowa akcja z zabijaniem tłumów zombie za pomocą kosiarki do trawy, mordercze jelita, farmaceuta-nazista, ksiądz-karateka, itd. Martwica mózgu jest filmem maksymalnie chorym, brutalnym i&#8230; zabawnym. Poza tym wnosi ona do archetypu zombie wiele innowacji. Po pierwsze, okazuje się, że żywe trupy mogą czuć do siebie pociąg fizyczny, co skutkuje mało estetycznym aktem płciowym &#8211; a w dalszej kolejności także potomkiem! Brzydkim jak nieszczęście i irytującym jak kupa nieszczęść.  Po drugie, bardzo oryginalne jest zachowanie głównego bohatera, który &#8211; w przeciwieństwie do ogromu ofiar niespodziewanych ataków sił piekielnych &#8211; zamiast barykadować się w domu przed zombie, barykaduje w domu&#8230; zombie. Ba &#8211; urządza im salonik w piwnicy, regularnie szprycuje środkami uspokajającymi, a zombie-niemowlaka wyprowadza na spacer w wózku zabezpieczonym drutem kolczastym.  Po trzecie, interesująca jest sama geneza epidemii zamieniającej ludzi w bezmyślne truposze. Otóż wszystko to jest spowodowane ugryzieniem pochodzącego z Sumatry małposzczura &#8211; powoduje ono tytułową martwicę mózgu. Piekielnie zaraźliwą.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Martwe zło II, Planet Terror, Striptizerki zombie" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/4.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli już poruszyłem temat tego, skąd w ogóle biorą się zombie, to warto przytoczyć kilka przykładów. U Romero był to obiekt z kosmosu, który uderzył w ziemię, co pociągnęło za sobą znane wszystkim skutki. W kultowej trylogii <strong><em>Martwe Zło</em> Sama Raimiego </strong>winę za atak zmarłych ponoszą starożytne demony obudzone ze  snu przez odczytanie kilku zaklęć z księgi <em>Necronomicon Ex-Mortis.</em> Owe demony pod postacią nieznanej siły zaczęły od tego momentu sunąć wzdłuż i wszerz lasu, niemiłosiernie hałasując i atakując ludzi, by zamieniać ich w nieumarłych. W kultowym <em><strong>Planie 9 z kosmosu</strong></em> (najgorszego reżysera wszech czasów, <strong>Eda Wooda</strong>) za ożywianie umarłych (w tej roli zaiste doborowe trio &#8211; Bela Lugosii, Vampira i zapaśnik Tor Johnson) odpowiadają kosmici, używający wymyślnej maszynerii. W <strong><em>Planet Terror</em> Roberta Rodrigueza</strong>, brawurowej parodii kina klasy D, obwiniać można wojsko, prowadzące jakieś półlegalne eksperymenty.  W ogóle motyw wojska/rządu/tajnych organizacji eksperymentujących na zombie-gennych wirusach/mutagenach/whatever jest bardzo popularny i nader chętnie eksploatowany &#8211; znaleźć go można także m.in. w P<em>owrocie żywych trupów</em>, <em>Resident Evil</em> czy <em>Zombie Strippers</em>.</p>
<p style="text-align: justify;">Właśnie, <em><strong>Striptizerki zombie</strong></em>! Założę się, że już sam tytuł wzbudził przynajmniej zaciekawienie. Akcja tego przełomowego dzieła dzieje się w przyszłości, kiedy władzę w USA silnie dzierżą republikanie. Postanowili oni zadbać o kondycję moralną rodaków i zdelegalizowali wszelkie kluby ze striptizem. Naturalnie nie zniknęły one całkiem &#8211; pokazy tego i owego odbywały się odtąd w podziemiu. W tym samym czasie ściśle tajna jednostka wojskowa do zadań wybitnie specjalnych dostaje rozkaz spacyfikowania nieudanego eksperymentu z ożywianiem ludzkich zwłok. Niestety jeden z żołnierzy zostaje ugryziony, a uciekając przed linczem wpada do jednego z nielegalnych stripklubów. Spodziewacie się krwawej jatki? Otóż nie, okazuje się, iż wirus zombie inaczej działa na kobiety, wobec tego ugryziona przez nieszczęsnego żołnierza tancerka&#8230; staje się rewelacją klubu, jej taniec jest seksowny jak nigdy dotąd, rywalki zgrzytają zębami z zazdrości, itd. -  niesamowite rzeczy. Oczywiście miłośnicy krawych jatek również nie powinni być zawiedzeni, ponieważ takowa również ma potem miejsce.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Redneck zombies, Dead Snow, Half-Life 2" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/5.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do ciekawych sposobów stawania się żywym trupem &#8211; na wysokości zadania stanęła wytwórnia Troma (jak zawsze zresztą, brawo chłopaki!). W<em><strong> Redneck</strong></em> <em><strong>Zombies</strong></em> w niepowołane łapy okolicznych wieśniaków dostają się beczki z radioaktwyną substancją. Jako, że na amerykańskiej prowincji najwyraźniej nie ogląda się filmów z serii <em>Powrót żywych trupów</em>, panowie zamiast zostawić rządową zgubę w spokoju, traktują ją jako darmowy bimber i wypijają zawartość, co zamienia ich w krwiożercze umarlaki. Naturalnie, jak to w filmach Tromy, akcja sprowadza się do masakrowania ludzkich głów (uroczo imitowanych przez arbuzy) czy wyjadania ludzkich wnętrzności (równie uroczo imitowanych przez zabarwiony papier toaletowy).</p>
<p style="text-align: justify;">Z ciekawszych obrazów z zombie wymienić można jeszcze choćby <em><strong>Zombie Honeymoon</strong></em> (młoda para na miesiącu miodowym; niestety świeżo upieczony mąż zamienia się w zombie, ponieważ napotkany inny żywy trup zwymiotował mu w usta &#8211; wow, to ci nowość!), <em><strong>SARS Wars</strong></em> (tajski pastisz w klimacie <em>Nagiej Broni</em>, odpowiedzialna za plagę zombie jest pewna odmiana wirusa SARS), <em><strong>Chopper Chicks in Zombietown</strong></em> (gang seksownych motocyklistek, hordy zombie i eksterminacja tychże przy dźwiękach skocznego rock&#8217;n'rolla &#8211; oto i esencja kina!), <em><strong>Living Dead Girl</strong></em> (nowatorski motyw z dziewczyną, która stała się zombie, ale z czasem wraca jej zdolność myślenia i mówienia, ma nawet wyrzuty sumienia w związku z tym że pożarła pół miejskiej populacji), <em><strong>Alien Dead</strong></em> (jeden z najgorszych filmów w historii, na uwagę zasługuje za to pomysł przysypania aktora gałązkami i liśćmi, aby pokazać, iż został on w połowie pożarty), <em><strong>Porn Of The Dead</strong></em> (połączenie klasycznego porno z zombie movie, co sprowadza się do wielu scen kopulacji ludzi z zombie) czy <em><strong>Re-Animator</strong></em> (niejako połączenie motywu znanego z filmach o dr Frankensteinie z klasycznymi motywami zombie movie).</p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec zostawię film, którego niestety jeszcze nie miałem okazji zobaczyć, ale jego fabuła i klimat przedstawiają się bardzo smakowicie. Mowa o <em><strong>Død snø</strong></em> (<em>Dead Snow</em>), norweskiej odpowiedzi na zombie movies, łączącej motywy z <em>Martwego zła</em>, sagi Romero oraz filmów naziexploitation. Tak jest, w roli zabójczych trupów powstałych z martwych mamy tu nazistowskich generałów, spoczywających przez dobre 60 lat pod skandynawskim śniegiem. Jako, że grupka turystów korzystająca z uroków białego krajobrazu naruszyła faszystowskie mienie, dojdzie do krwawej konfrontacji między obiema stronami. Jeśli do świetnie ucharakteryzowanych truposzy dodamy niecodzienne dla tego typu filmów krajobrazy, sporo humoru i nawiązań do klasyki (odcinanie zainfekowanej ręki choćby) &#8211; otrzymamy kapitalny bad movie, jakich obecnie wcale nie jest zbyt wiele. W najbliższym czasie zapewne pojawi się tu recenzja tej nadziei 2009. Poza tym, czekam jeszcze na <em><strong>Duma i uprzedzenie i zombie</strong></em> (serio, coś takiego ma naprawdę powstać!).</p>
<p style="text-align: justify;">Zasadniczo można się dziwić, skąd ta popularność zombie w kinie. Ale nie tylko, żywe trupy obficie występują przecież również w grach. Wymienić tu można np. <strong><em>Resident Evil</em></strong>, <strong><em>House Of The Dead</em></strong>, <em><strong>Stubbs The Zombie</strong></em> i przede wszystkim <em><strong>Half-Life</strong></em>. Zombie w <em>Half-Life</em> są swoją drogą dosyć specyficzne. Powstają one gdy kreatura zwana headcrabem przyssie się do głowy napotkanego człowieka, jednocześnie go zabijając i opanowując jego system nerwowy. Taki symbiotyczny twór zyskuje długie pazury, nadludzką wytrzymałość, ale przy tym jest głupi niczym kreacjoniści, ma wnętrzności na wierzchu i porusza wolno jak tradycyjny zombie. By takowego zlikwidować, wystarczy strzelić mu w łeb &#8211; tam gdzie siedzi headcrab, bo celując w inne miejsce, stworzonko po prostu zeskakuje z żywiciela i szuka nowego. W dodatku <em><strong>Opposing Force </strong></em>pojawiły się większe i szybsze zombie w symbiozie krabogłowego i żołnierza, a w <em><strong>Half-Life 2</strong></em> także dwa inne gatunki powstałe z innych headcrabów &#8211; zwinne i szybkie oraz trujące (za to dużo powolniejsze, z kilkoma trującymi headcrabami przesiadującymi na jego plecach).</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="(Dyskusyjnie) seksowne zombie" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/zombi/image/595/6.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tym niemniej &#8211; wracam tu do myśli początkowej z pierwszego zdania poprzedniego akapitu &#8211; bardzo interesującym jest fakt, iż wyobraźnią milionów odbiorców zawładnęły kreatury (w większości filmów) powolne, głupie, odrażające i tak naprawdę mocno anonimowe. Zombie to nie Nosferatu, który gdy tylko pojawiał się na ekranie, wywoływał ciarki. To nie potwór Frankensteina, budzący lęk i współczucie jednocześnie (mimo, że tak jak w wielu filmach o zombie, powołany był do życia wbrew woli). Żywe trupy są masą, występują w grupach i tylko w grupie bywają naprawdę groźne. Nie kieruje nimi nic prócz prymitywnej potrzeby zaspokojenia móżdżanego głodu. Zombie są masowo eksterminowane od momentu wymyślenia ich popkulturowej formy przez Romero w 1968 roku. Zabijane przez wojsko, mieszkańców prowincjonalnego miasteczka, zbyt ciekawskich nastolatków, matki broniące dzieci, a nawet cziksy na motocyklach. Choć czasami się odgryzają (dosłownie!).</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo wszystko, stały się jednymi z symboli kina grozy. Czyżbyśmy w bezmyślnym tłumie nieumarłych niemrawo sunących w poszukiwaniu mózgów widzieli siebie, tzw. społeczeństwo konsumpcyjne, zamknięte w równie bezmyślnym rytmie praca-zakupy-dom? Bardzo możliwe, a pięknie pokazał to Wright w <em>Wysypie żywych trupów</em>, gdzie w pierwszych sekwencjach główny bohater jedzie autobusem pełnym ludzi o mętnym, pustym wzroku, zapewne zmierzających do pracy i szkół. Wyglądają jak zombie, zachowują się jak zombie, chociaż teoretycznie są żywymi, wolnymi ludźmi.</p>
<p style="text-align: justify;">Może widzimy w hordach żywych trupów jakiś fetysz bycia kontrolowanym i pozbycia się tym samym emocji, wyrzutów sumienia i myślenia, które to tak bardzo komplikują nam egzystencję? Cóż, można taką ideologię do całego zjawiska dopisać, ale mimo wszystko bardziej skłaniałbym się do opinii, że zombie po prostu zapewniają nam krew, flaki i przemoc, którą przecież wszyscy bardzo kochamy.</p>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=103&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/04/12/czas-rezurekcji-czyli-zombie-jakie-znamy-i-kochamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>(E)skandal sponsorowany &#8211; komentarz</title>
		<link>http://gecik.info/2009/04/08/eskandal-sponsorowany-komentarz/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/04/08/eskandal-sponsorowany-komentarz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2009 09:06:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=101</guid>
		<description><![CDATA[

Dwaj popularni i kontrowersyjni zarazem dziennikarze, Michał Figurski oraz Kuba Wojewódzki zostali niedawno zawieszeni przez radio Eska Rock, gdzie prowadzili wspólnie program Poranny W-F. Powodem podjęcia tak radykalnych kroków przez dyrekcję stacji był fragment audycji, gdzie Wojewódzki udawał polskiego dziennikarza, a Figurski tłumaczył na język Shakespeare&#8217;a jego słowa. 
Gdy padło nazwisko prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Figurski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="border" title="Wojewódzki i Figurski" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/image/595/wojfig.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Dwaj popularni i kontrowersyjni zarazem dziennikarze, Michał Figurski oraz Kuba Wojewódzki zostali niedawno zawieszeni przez radio Eska Rock, gdzie prowadzili wspólnie program <em>Poranny W-F</em>. Powodem podjęcia tak radykalnych kroków przez dyrekcję stacji był fragment audycji, gdzie Wojewódzki udawał polskiego dziennikarza, a Figurski tłumaczył na język Shakespeare&#8217;a jego słowa. <span id="more-101"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Gdy padło nazwisko prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Figurski wyjaśnił, iż jest to <em>„small, retarded, stupid man called president of Poland&#8221; </em>(co znaczy dokładnie <em>„mały, niedorozwinięty, głupi człowiek zwany prezydentem Polski&#8221;</em>). Wypowiedź była bardzo szeroko komentowana w mediach, skrytykowała ją kancelaria prezydenta, sprawą znieważenia głowy państwa zajęła się nawet prokuratura.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest to pierwszy taki kontrowersyjny moment w historii wspomnianej audycji. Pod koniec lutego kilku działaczy PiS ze Zgierza zaprotestowało przeciwko odśpiwaniu Mazurka Dąbrowskiego przez parę prowadzących, co poprzedzono zresztą pomysłem dołączania do opakowań prezerwatyw pozytywek wygrywających melodie polskiego hymnu. Radni stwierdzili, że wykonanie Figurskiego i Wojewódzkiego odbiegało od powagi należnej wykonywaniu tego utworu.</p>
<p style="text-align: justify;">Michał Figurski tłumaczył potem, iż cała audycja jest prowadzona z przymrużeniem oka i w oparach absurdu, wobec tego nie powinno się odbierać owych treści na poważnie. Przeprosił też prezydenta, tłumacząc się charakterem audycji i wyrwaniem owych głośnych słów z kontekstu.</p>
<p style="text-align: justify;">Audycję <em>Poranny W-F</em> można odbierać i oceniać bardzo różnie &#8211; bo zazwyczaj postacie takie jak Michał Figurski czy Kuba Wojewódzki (a także dosyć bezkompromisowe poczucie humoru, jakie obaj panowie reprezentują) albo się lubi, albo nie &#8211; i nie ma tu mowy o obojętności czy kompromisach. Eska Rock zatem sprowadzając tych akurat dziennikarzy pod swoje skrzydła zdaje się wiedzieć na co się pisze &#8211; i w jaki target celuje. Wszak rock winien być muzyką bezkompromisową, muzyką buntu i skandalu &#8211; stąd też aż nazbyt oczywista linia kampanii reklamowej. Jeśli więc to co panowie robili w Antyradiu spodobało się alternatywnej publice, która po transformacji Radia Bis stałą się niszą niezagospodarowaną, to  żeby wykreować podobny wizerunek nowej marce, należy dać odbiorcom to samo, tylko do kwadratu. Więcej, mocniej, dosadniej &#8211; tą zasadą kierowały się tabloidy, zdobywając olbrzymi obszar rynku prasy, tą samą drogą zaczynają podążać inne media. Jeśli więc w Antyradiu swego czasu szokowali goście, z Agnieszką Chylińską  na czele, nazywającą np. Krzysztofa Krawczyka <em>grubym trollem</em>, to w Esce sprawy w swoje ręce biorą sami prowadzący i w dosadnych słowach atakują już nie podstarzałego piosenkarza, ale głowę państwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Oceniać Figurskiego i Wojewódzkiego można różnie, bo mimo wszystko jako dziennikarze, postacie medialne i wolni twórcy autorskiej audycji mają prawo wykorzystać wizerunek osoby publicznej &#8211; szczególnie, że mowa tu o takim programie, który ewidentnie nie może być brany na poważnie. Jednak polityka samej rozgłośni nadaje się wyłącznie do skrytykowania. Eska ma odpowiednie fundusze i możliwości, by opracować i stworzyć kreatywną kampanię wizerunkową, jednak najwyraźniej osoby odpowiedzialne za promocję postanowiły iść po jak najmniejszej linii oporu, uciekając się do epatowania skandalami. Skandalami, które tak naprawdę ludzi dojrzalszych, a poszukających radia z muzyką ciągle w Polsce niszową, odrzuci.<br />
Eska zatem, realizując swoją darmową kampanię (pomijając oczywiście ewentualne kary od KRRiT), może zamiast zyskać nowych słuchaczy, stracić obecnych. <em>Poranny W-F</em> ma opinię ciekawej, zabawnej i bezkompromisowej audycji, jakich wciąż brakuje w świecie <em>„zetki&#8221;</em> czy RMF. Szkoda, że oczywista sugestia <em>z góry</em> (czego ewidentnym dowodem może być m.in. stopniowe przywracanie Wojewódzkiemu i Figurskiemu ich radiowych przywilejów), by zrobić trochę fermentu, stawia audycję (i całe radio) w złym świetle, a przyciąga odbiorców &#8211; mówiąc delikatnie &#8211; zdecydowanie mniej wymagających.
</p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz jasna, można wszystko usprawiedliwić potrzebami rynku. Tym niemniej, promowanie się w ten sposób jest wyjątkowo nieetyczne i nijak ma się do wartości, jakie media powinny przekazywać oraz same kreować. Możemy to zatem nazwać nie tylko brakiem kultury, ignorowaniem etyki oraz dobrych obyczajów, ale przede wszystkim nieodpowiedzialnością. Eska kreuje bowiem pewnego rodzaju nowe standardy, a znając pociąg ludzi do skandalu, są to standardy niepokojące i napawające pesymizmem. I nijak nienawiązujące do rockowej prostolinijności, szczerości oraz jasności przekazu.</p>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=101&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/04/08/eskandal-sponsorowany-komentarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przełom 2008/2009 &#8211; recenzje: Animal Collective, MGMT, Franz Ferdinand, Lily Allen, Antony, One Night Only, Kumka Olik</title>
		<link>http://gecik.info/2009/03/28/przelom-20082009-recenzje-animal-collective-mgmt-franz-ferdinand-lily-allen-antony-one-night-only-kumka-olik/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/03/28/przelom-20082009-recenzje-animal-collective-mgmt-franz-ferdinand-lily-allen-antony-one-night-only-kumka-olik/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Mar 2009 10:37:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=99</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem co jest odpowiedzialne za taki stan rzeczy, tym niemniej jestem wręcz zachwycony końcówką roku 2008 i początkiem roku 2009 pod względem premier płytowych &#8211; pojawiło się sporo wartych uwagi pozycji (w tym jedna polska).

Praktycznie wszystkie krótkie recenzje, jakie znajdziecie poniżej są nieprzyzwoicie pozytywne, bowiem dotyczą albo albumów solidnych, albo wybitnie ciekawych albo wręcz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nie wiem co jest odpowiedzialne za taki stan rzeczy, tym niemniej jestem wręcz zachwycony końcówką roku 2008 i początkiem roku 2009 pod względem premier płytowych &#8211; pojawiło się sporo wartych uwagi pozycji (w tym jedna polska).</p>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/splash.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Praktycznie wszystkie krótkie recenzje, jakie znajdziecie poniżej są nieprzyzwoicie pozytywne, bowiem dotyczą albo albumów solidnych, albo wybitnie ciekawych albo wręcz genialnych. Wobec tego serdecznie zachęcam do zapoznania się z poniższymi dziełkami oraz podzielenia swoimi opiniami.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-99"></span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/mgmt.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne:</strong></span> Zaczynamy od absolutnie fantastycznego krążka duetu MGMT, zatytułowanego <em>Oracular Specacular</em>. Grupa jest przehajpowana solidnie, do czego przyczyniła się zresztą góra hurraoptymistycznych zapowiedzi, ultrapozytywnych recenzji i cały szereg maszerujących krokiem defiladowym ochów i achów. Wobec takiej darmowej kampanii informacyjno-reklamowej, automatycznie nastawiłem się do debiutu chłopaków sceptycznie, tym bardziej, że pierwszy odsłuchany na YouTube kawałek (<em>Electric Feel</em>) mimo interesującego teledysku specjalnie mnie nie porwał. <em>Oracular</em> jednak uparcie pojawiał się w każdym możliwym zestawieniu najlepszych płyt 2008, wobec tego siłą rzeczy przesłuchałem cały krążek. Potem jeszcze raz, i jeszcze&#8230; Z każdym przesłuchaniem zyskiwał w moich oczach, aż sam &#8211; z dziką przyjemnością &#8211; dołączyłem do grona nachalnych rekomendujących MGMT.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Rzecz jasna melodie. Dwa największe zamiatacze, <em>Time To Pretend</em> i <em>Kids</em> tak naprawdę opierają się na prostych, wrzynającej się głęboko w mózg melodyjkach, wokół których dopiero, za pomocą wcale już nie tak prostych środków, budowane są kapitalne, wpadające w ucho kompozycje. Słodka orgia elektronicznych dźwięków, glamowy feel plus smykałka do uzależniających melodii dają nam absolutnego killera.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania: </strong></span>To raczej nie jest płyta, która powala od pierwszych dźwięków &#8211; trzeba jej posłuchać parę razy, pozwolić by zawarte na niej dźwięki przewędrowały od jednego ucha do drugiego i z powrotem, pokręciły się trochę po głowie, a na koniec dostały do krwiobiegu i uzależniły.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj: </strong></span><em>Time To Pretend</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/onenightonly.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne:</strong></span> Kolejny reprezentant 2008 to sztandarowy &amp; standardowy reprezentant solidnego gitarowego popu, wyróżniający się jednak z zalewu takich samych bandów bardzo przyjemnymi melodiami, opartymi głównie na dynamicznych zagrywkach gitarowych z dosyć istotną rolą klawiszy. Wpadłem na nich, pilnie poszukując jakiegoś przyjemnego backgroundu i choć podobnie jak MGMT, również początkowo nie wzbudzili mojego zachwytu, tak dziś kieruję do One Night Only znacznie więcej ciepłych uczuć.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Bezpretensjonalność. Miłe dla ucha melodie, oryginalna barwa głosu wokalisty, lekko, łatwo i przyjemnie. Coś jak nasz polski Renon &#8211; trudno tu się doszukiwać czegoś więcej ponad solidne, niebanalne granie. W swojej klasie jednak &#8211; rewelacyjnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania: </strong></span>O ile MGMT to zjawisko, sztuka i fenomen, tak One Night Only są, nie ma co się oszukiwać, płotkami. Rozgłosu nie zdobędą, wielkiej kariery też raczej nie zrobią.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj: </strong></span><em>You And Me</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/franz.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne: </strong></span>Dla odmiany &#8211; Szkoci to już instytucja. Uznana marka, na której nowe dziecko krytycy i fani czekali z niecierpliwością. Szczególnie, że mowa tu o Franzach, których debiut pozamiatał całą scenę gitarowego niezalu, a druga płyta omiotła resztki, które pozostały. W międzyczasie jednak pojawili się Klaxons, młodzież odkurzyła płyty The Rapture, a pojęcie nu rave&#8217;u stało się powszechnie znane. &#8211; Nikt nie może być bardziej trendi ode mnie &#8211; pomyślał Alex Kapranos i zapowiedział, że na trzecim krążku będzie elektronika, będzie tanecznie, będzie świeżo i nowocześnie. Słowa dotrzymał.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Panowie po 40-tce robią muzykę dla 20-latków. Parodia? Raczej paradoks. Bo świetnie im to wychodzi. Nie stracili na <em>Tonight</em> nic ze swojego luzu, dalej bawią się melodiami; tyle, że faktycznie więcej jest syntezatorów, a np. takie <em>Lucid Dreams</em> (a szczególnie druga, instrumentalna część utworu) jest tego kwintesencją. Dodali do swojej muzyki kilka nowych elementów, przenieśli ją na inny poziom, dbając nie tylko o słuchaczy (pozdrowienia dla Arctic Monkeys czy innych podobnych parodii zespołów), ale też o własny samorozwój. A <em>Bite Hard</em> czy <em>Ulisses</em> spokojnie można słuchać zamiennie z <em>Take Me Out</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania:</strong></span> Hm&#8230; brak? Polot, melodie, profesjonalizm. Nie można się do niczego przyczepić.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj: </strong></span><em>Bite Hard<br />
</em>
</p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/antony.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne: </strong></span>Od klimatów imprezowych, przechodzimy na drugi biegun &#8211; prosto w objęcia uduchowionego Antony&#8217;ego. Pan(?) Hegarty na razie zarzucił smucenie się swoi wewnętrznym stanem duchowym na rzecz smucenia się otaczającym go światem. Motywami przewodnimi drugiej płyty są zatem katastrofizm, natura i&#8230; taniec, który Antony uważa za bardzo istotny w życiu człowieka.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Straszny egzocentryk się z niego zrobił, co jednak nie zmienia faktu, że wciąż jest jednym z najwybitniejszych obecnie wokalistów, z niesamowicie przejmującą barwą głosu i fenomentalnym wibrato. I choć do genialnego (ale i przesadnie histerycznego) <em>I Am A Bird Now</em> nieco nowemu krążkowi brakuje, to wciąż mamy do czynienia z dawką bardzo poruszającej, emocjonalnej muzyki. Co więcej, Antony wraz z zespołem postanowili nieco poeksperymentować, stąd np. udział gitary elektrycznej w <em>Aeon</em> czy afrykańskie inspiracje w <em>Dust And Water</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania:</strong></span> Antony Hegarty jest dosyć skomplikowaną osobowością i mimo że na nowym albumie nieco się uspokoił i dojrzał, to ciągle można mówić, że albo się go uwielbia, albo nie cierpi.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj:</strong></span> <em>Epilepsy Is Dancing</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/lily.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne: </strong></span>Po mężczyźnie, który niegdyś chciał być kobietą przechodzimy do Lily Allen &#8211; chłopczycy, która z uduchowionym Antonym ma tyle samo wspólnego co Coma z dobrą muzyką. A przynajmniej taki zadziorny wizerunek dziewczyny (niekoniecznie zadowolonej ze swojej wagi), która niejednemu chłopakowi potrafiłaby dokopać, obowiązywał do niedawna. Ostatnio jednak Lily wzięła się za siebie, schudła, pokazała się na okładce <em>Q</em> topless, ponadto postanowiła prezentować swoje nowe wymiary na koncertach, przy okazji nie rezygnując ze swojego powszechnie znanego niewyparzonego języka. Celebrity pełną gębą?  No jasne. Co więcej &#8211; zapowiedziała nową płytę, a po jej ukazaniu otwarcie poprosiła fanów o udanie się czym prędzej do sklepów płytowych, bo <em>jest spłukana</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Wizerunek Lily to jedno, ale drugi jej album broni się sam. Nikt tak słodko nie zaśpiewa <em>Fuck you, fuck you very very much</em>. Nikt z takim wdziękiem nie wyśmieje tuzina swoich poprzednich facetów. Jej głos i akcent hipnotyzuje, idealnie nadaje się do lekkich i bezpretensjonalnych piosenek.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania:</strong></span> No właśnie, lekkich i bezpretensjonalnych. Bo kiedy Lily zabiera się za śpiewanie o Bogu (<em>Him</em>), brzmi to przeraźliwie infantylnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj:</strong></span> <em>Never Gonna Happen</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/animal.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne: </strong></span>Już <em>Strawberry Jam</em> było kapitalną, praktycznie bezbłędną płytą. Kolejnym krążkiem jednak Animal Collective pozamiatali wszystko, łącznie ze swoimi poprzednimi dokonaniami. To jest po prostu płyta roku 2009. Bez konkurencji. Cała reszta to inna, niższa liga.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Panowie po prostu bawią się dźwiękiem. Zwyczajnie mają do tego rękę, jakiś niesamowity zmysł &#8211; bo czegokolwiek by na <em>Merriweather</em> nie umieścili, to brzmi świetnie. Te dziwaczne melodie, fantastyczne pogłosy, harmonie i kakofonie&#8230; Wszystko brzmi absolutnie genialnie i od razu pozostawia uczucie niedosytu. Chce się słuchać jeszcze raz, a potem jeszcze raz.  I jeszcze. Najlepiej w dobrych słuchawkach, żeby wyłapać wszelkie dźwiękowe niuanse, wszystkie smaczki, każde najdelikatniejszy dźwięk. Jeszcze raz, żeby się utrwaliło &#8211; płyta roku 2009. Niesamowite.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania:</strong></span> To ciągle mocno alternatywna muzyka, raczej nieprzystępna dla kogoś mało otwartego na nieco inne brzmienia. Dlatego też do posłuchania zamieszczam najbardziej imo przystępny kawałek.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj:</strong></span> <em>Brother Sport<br />
</em>
</p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/ostatki/image/595/kumka.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tło fabularne: </strong></span>Na koniec polski akcent. Kumka Olik to band, który &#8211; oklaski &#8211; podpisał niedawno umowę z Universalem. Celowo od tego zaczynam, bo wydaje mi się, że coś się zaczyna dziać na polskiej indie-scenie. Renton był o włos od wyjazdu na Eurowizję (pomijając już wartość artystyczną tego festiwalu, polskie eliminacje pozwoliły chłopakom porządnie się wypromować), Muchy szykują się do nagrania drugiej płyty (pewnie wyjdzie około 1,5 roku od czasu wydania debiutu &#8211; a kto pamięta, ile czekali na wydanie <em>Terroromansu</em>?), a do uderzenia szykują się kolejne młode zespoły. Niby alternatywne, ale grające w gruncie rzeczy muzykę dosyć przystępną. Z kolei nawiązując do przedmiotu naszych rozważań &#8211; piosenka <em>Zaspane poniedziałki</em> jest rewelacją programu o nazwie <em>Hit generator</em> emitowanego na TVP. Nieźle. Swoją drogą, chłopaki są jeszcze bardziej cool niż całe lanserskie Out Of Tune razem wzięte &#8211; dominują cienkie krawaty, nerdowe okulary i indiefryzury. Wracając do umowy z majorsem &#8211; efektem owego kontraktu jest krążek <em>Jedynka. </em>Zdecydowanie warta uwagi.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Tajemnica sukcesu:</strong></span> Szarpiemy struny w stylu wczesnych The Car Is On Fire, śpiewamy w stylu Cool Kids Of Death. Jak na polskie warunki to wciąż kanwa dla solidnej muzyki, szczególnie kiedy zamiast topornego punku (o tym później) wyjdzie chłopakom fajna melodia (jak w <em>Zaspanych poniedziałkach</em>). Generalnie warto się im przyglądać, jeśli częściej będą słuchać Much niż CKOD, to może z poczwarki, której skorupka w większości składa się w pokładanych nadziejach, przeobrażą się w ładnego motylka.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Przeciwwskazania:</strong></span> Kiedy zamiast postawić na melodyjność, chłopaki idą raczej w kierunku punka, wychodzi jakaś nędzna kalka Cool Kids Of Death (<em>Grzeczne dziewczynki</em> to chyba jakiś odrzut z <em>Afterparty </em>Łodzian).</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #a20000;"><strong>Posłuchaj:</strong></span> <em>Zaspane poniedziałki</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<p style="text-align: center;">
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=99&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/03/28/przelom-20082009-recenzje-animal-collective-mgmt-franz-ferdinand-lily-allen-antony-one-night-only-kumka-olik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/tajmtupritend.mp3" length="8578197" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/tyijakurde.mp3" length="8171648" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/gryzmocno.mp3" length="5232881" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/epilepsjatanczy.mp3" length="6467584" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/nicsieniestalo.mp3" length="8244145" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/zwierzecykolektyw.mp3" length="14864157" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/kumkaj.mp3" length="4492824" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Najlepsze reklamy AXE</title>
		<link>http://gecik.info/2009/03/18/najlepsze-reklamy-axe/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/03/18/najlepsze-reklamy-axe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 17:59:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Grafika]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=98</guid>
		<description><![CDATA[Axe jest marką, która regularnie grając na nerwach co bardziej nawiedzonym feministkom, równie regularnie wypuszcza bardzo ciekawe (i zabawne) kampanie reklamowe, odwołujące się do motywu mężczyzny, który biedny nie może opędzić się od kobiet (naturalnie po uprzednim spryskaniu się dezodorantem tejże marki).

Niebawem na rynku pojawi się nowy, czekoladowy zapach Axe, który zapowiadany był ostatnio m.in. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Axe jest marką, która regularnie grając na nerwach co bardziej nawiedzonym feministkom, równie regularnie wypuszcza bardzo ciekawe (i zabawne) kampanie reklamowe, odwołujące się do motywu mężczyzny, który biedny nie może opędzić się od kobiet (naturalnie po uprzednim spryskaniu się dezodorantem tejże marki).</p>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/blog/dvxcv/image/595/Clipboard01.png" alt="" width="550" height="150" /></p>
<p style="text-align: justify;">Niebawem na rynku pojawi się nowy, czekoladowy zapach Axe, który zapowiadany był ostatnio m.in. reklamą prasową (natknąłem się na takową w <em>Machinie</em>), przedstawiającą <em>Chocolate Mana</em> (lekko nadgryzionego zresztą) na białym tle. Wszystko podpisane tylko adresem witryny <a href="http://www.efektczekolady.pl" target="_blank">www.EfektCzekolady.pl</a>. Tam zaciekawiony odbiorca trafia na fake serwisu informacyjnego i taki oto <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yn_FbTWOHzY" target="_blank"><em>materiał filmowy</em></a> (film w wersji embed w rozwinięciu)&#8230;<span id="more-98"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="550" height="453" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/yn_FbTWOHzY" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="550" height="453" src="http://www.youtube.com/v/yn_FbTWOHzY"></embed></object>
</p>
<p style="text-align: justify;">Ta nietypowa kampania skłoniła mnie do pokazania tu kilku innych, ciekawych w moim mniemaniu reklam, jakie ma na koncie Axe. Większość jest kontrowersyjna, wiele jest wyjątkowo zabawnych, a kilka wręcz wywołało wręcz protesty różnej maści urażonych środowisk.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Moja ulubiona kampania &#8211; <em>Get a girlfriend</em>. Już same reklamy prasowe (klasyczne) są zabawne  &#8211; przedsawiają zdjęcia różnego rodzaju nerdów opatrzone stempelkiem <em>Znajdź sobie dziewczynę</em>.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://img300.imageshack.us/img300/3008/getagirlfriendaxe.jpg" alt="" width="450" height="303" /></p>
<p style="text-align: justify;">Ale najfajniejszy jest motyw publikacji w gazetach i czasopismach fake&#8217;owych artykułów (również o nerdach i ich życiowych sukcesach). Taki tekst nie odstaje layoutem od pozostałej części pisma, wobec tego wydaje się autentyczny. Całość ładnie podsumowuje nalepka ze znajomym już komunikatem.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://img300.imageshack.us/img300/5350/axe2a.jpg" target="_self" rel="lightbox"><img class="border" src="http://img300.imageshack.us/img300/5350/axe2a.jpg" alt="" width="322" height="466" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dosyć kontrowersyjną, ale moim zdaniem genialną reklamą jest ta przedstawiająca zakonnicę z klamerką na nosie. Mamy tu więc nawiązanie do bardzo eksploatowanego przez spoty telewizyjne motywu z kobietą niepotrafiącą nad soba zapanować po powąchaniu zapachu Axe.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://img300.imageshack.us/img300/9946/axenun.jpg" alt="" width="358" height="500" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">W reklamach Axe pojawiają się też postacie wzięte żywcem z popkultury &#8211; oczywiście wpisane w charakterystyczną axe&#8217;ową stylistykę. Tak jak poniżej &#8211; 7 Królewien Śnieżek i jeden (bardzo zadowolony z takiego stanu rzeczy) krasnoludek.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://img403.imageshack.us/img403/5986/axedwarf.jpg" alt="" width="350" height="247" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Nie mam pojęcia, czy poniższa reklama jest oficjalna, czy nie &#8211; ale szczerze mówiąc, nie ma to jednak znaczenia, kiedy mamy do czynienia z czymś tak zabawnym. ;) Oto i dlaczego Barack Obama otrzymał poparcie z rąk Hillary Clinton:</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://2.bp.blogspot.com/_2o3E7tD3TEA/R7d-9Rz7ccI/AAAAAAAAA5k/UO-rx10DhDU/s400/clinton_axe.jpg" alt="" width="400" height="260" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Prostota i zabawne skojarzenia &#8211; oto i siła kolejnej reklamy. Skojarzenia są aż nazbyt oczywiste, wobec tego komentarz mogę sobie odpuścić.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://img300.imageshack.us/img300/6152/axescrews.jpg" target="_blank" rel="lightbox"><img class="border" src="http://img300.imageshack.us/img300/6152/axescrews.jpg" alt="" width="402" height="284" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Na koniec klasyczna, seksistowska i utrzymana w złym guście reklama. Esencja print-adsów Axe.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://img300.imageshack.us/img300/8620/axeba.jpg" target="_blank" rel="lightbox"><img src="http://img300.imageshack.us/img300/8620/axeba.jpg" alt="" width="408" height="286" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=98&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/03/18/najlepsze-reklamy-axe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Remake &#8211; The Rocky Horror Picture Show</title>
		<link>http://gecik.info/2009/02/17/remake-the-rocky-horror-picture-show/</link>
		<comments>http://gecik.info/2009/02/17/remake-the-rocky-horror-picture-show/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Feb 2009 13:42:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=97</guid>
		<description><![CDATA[


The Rocky Horror Picture Show to film spełniający wszelkie warunki, by stać się synonimem słowa kultowy. Potężna dawka perwersji, humoru, horroru, kiczu, a wszystko przeplatane masą odwołań i aluzji do świata sztuki i popkultury, doprawione kapitalną muzyką i jeszcze lepszym aktorstwem. Rocky Horror albo się kocha, albo&#8230; nie zna.

Nie dziwią zatem planowane w niedalekiej przyszłości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/rockyhorror/image/595/0.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><em>The Rocky Horror Picture Show</em> to film spełniający wszelkie warunki, by stać się synonimem słowa <em>kultowy</em>. Potężna dawka perwersji, humoru, horroru, kiczu, a wszystko przeplatane masą odwołań i aluzji do świata sztuki i popkultury, doprawione kapitalną muzyką i jeszcze lepszym aktorstwem. Rocky Horror albo się kocha, albo&#8230; nie zna.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-97"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nie dziwią zatem planowane w niedalekiej przyszłości próby powtórzenia całego hype&#8217;u w postaci bezpośredniego sequela (celowo nie będę wspominał o nieudanym <em>Shock Treatment</em>) lub remake&#8217;u &#8211; za ten wziąć ma się, o zgrozo, MTV. Naturalnie podniosły się głosy oburzonych fanów, że to szarganie legendy,  że  MTV zrobi z <em>RHPS</em> tanie i płytkie show dla nastolatków, itd. Tym niemniej plany zarówno sequela, jak i remake&#8217;u przedstawiają się dość mętnie i kto wie, czy cokolwiek z nich wyjdzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak sama perspektywa zobaczenia dzieła Richarda O&#8217;Briena w formie filmowej, alternatywnej do fantastycznej wizji Jima Sharmana, przestawia się moim zdaniem interesująco, abstrahując od oczywistych obaw czy ktokolwiek w ogóle może dorównać kreacjom Tima Curry&#8217;ego czy reszty aktorów.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego też przygotowałem luźne i mocno subiektywne zestawienie, kogo widziałbym w ewentualnym remake&#8217;u <em>RHPS</em>. Naturalnie zdaje sobie sprawę, że moja obsada zapewne na planie nigdy się w całości nie spotka, jednak jestem zdania, że nowy <em>Rocky Horror</em> z poniższymi aktorami byłby czymś zjawiskowym. ;)</p>
<p style="text-align: justify;">Rzecz jasna, pominąłem tu umiejętności wokalne, bo o ile znam możliwości Johnny&#8217;ego Deppa, Heleny Bonham Carter czy Jacka Blacka, to wątpię, czy reszta poradziłaby sobie z jakąkolwiek piosenką z oryginału. Skupiłem się zatem tylko na tym, czy moim zdaniem dany aktor dałby radę wcielić się w kultową postać (i dlaczego), ulegając moim osobistym sympatiom. ;)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/1.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli ktoś może wcielić się w rolę <em>słodkiego transwestyty z Transseksualnej Transylwanii</em>, to tylko aktor wybitny, niebojący się żadnej kreacji, charakterystyczny, mający na koncie role odmieńców, indywidualistów, role zarówno komediowe, jak i tragiczne. Johnny Depp ze swoją charakterystyczną mimiką wydaje się jedynym kandydatem. Transwestytę zdarzyło mu się zagrać (<em>Ed Wood </em>Tima Burtona), charakterystyczny zmanierowany, zniewieściały i wyniosły styl chodzenia (i ogólnie bycia) zaprezentował w trylogii <em>Piratów z Karaibów</em>. Poza tym, Johnny&#8217;emu trudno odmówić męskiego uroku, dlatego na odtwórcę Frank-n-Furtera, który uwodził zarówno kobiety, jak i mężczyzn, pasuje idealnie. Poza tym &#8211; Depp w damskiej bieliźnie? Murowany hit.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/2.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Riff Raff w wykonaniu ojca <em>Rocky Horror Show</em>, Richarda O&#8217;Briena jest postacią enigmatyczną. Odpychający, tajemniczy, dziwny. Tak naprawdę nic o nim nie wiadomo, poza tym że nagle postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, demonstrując szaleństwo i negatywne emocje, jakie zapewne siedziały w nim od początku wizyty Transylwańczyków na Ziemi. Dlatego też, mając w pamięci świetną rolę Tima Rotha w <em>Czterech pokojach</em>, bez wątpienia byłby on najlepszym kandydatem do tej roli. Poza tym, ważnym elementem kreacji Riff Raffa jest jego wygląd &#8211; pociągła twarz, chuda sylwetka, garb. Tim po zrzuceniu kilku kilogramów i odpowiedniej charakteryzacji wyglądałby jak chodzące nieszczęście, a więc dokładnie jak Riff Raff.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/albums/rocky/3.png" alt="" width="550" height="120" /></p>
<p style="text-align: justify;">Magenta jest raczej odpychająca &#8211; skąd więc pomysł, by w tej roli obsadzić Helenę? Otóż ma ona doświadczenie w odgrywaniu ról raczej niespecjalnie sympatycznych &#8211; choćby pani Lovett w musicalu <em>Sweeney Todd</em> Burtona czy Bellatrix Lestrange w adaptacji cyklu <em>Harry Potter</em>. Poza tym, Magenta w wydaniu Patricii Quinn może i ma w sobie coś niepokojącego, jednak paraduje przez większość filmu dosyć oszczędnie ubrana, a powiedzmy, że Helena Bonham Carter&#8230; ma do tego warunki. ;) Swoją drogą, chętnie zobaczyłbym jak prezentuje się w uczesaniu w stylu <em>narzeczona Frankensteina</em>.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/4.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Columbia powinna być typową słodką idiotką o oryginalnej urodzie, ale i dużej charyzmie. Dziecinna, perwersyjna i zakochana w Eddiem, ale z drugiej strony coś dziwnego łączy ją z Frank-n-Furterem&#8230; Rose McGowan oryginalnej urody odmówić nie sposób, nie jest to również ektorka, która unikałaby erotyzmu. Średnio bystrą bohaterkę również ma wpisaną w filmografii &#8211; choćby w <em>Death Proof</em>. Zabawnie byłoby ją wdzieć w pidżamie i czapce z uszami, które to Columbii zdarzyło się nosić. ;)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/5.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Janet grana przez Susan Sarandon może i jest urocza, seksowna, ma charakterystyczny głos, a od jej <em>Touch-a, Touch-a, Touch-me</em> nie sposób się oderwać. Jednak przez cały film jest wybitnie irytująca oraz strasznie przerysowana, nawet jak na warunki groteskowego musicalu, jakim jest <em>RHPS</em>. Dlatego też moją propozycją jest Jess Weixler. Jest młoda, ładna, przy okazji świetnie gra. Co więcej, Janet gdy trafia do zamku Franka, jest niewinną, nastawioną mocno negatywnie do wszelkich cielesnych przyjemności dziewczyną. Dopiero po spędzonej tam nocy odkrywa zupełnie nieznany sobie świat, a przy pomocy doktora i Rockiego odkrywa jego meandry. Podobną rolę w <em>Zębach</em> do odegrania miała Jess, gdzie na tle malowniczego krajobrazu, wyrzuca swój pierścień czystości do wody (a to już nie jest żadna wyszukana metafora). Zasadniczo Jess Weixler w owym filmie świetnie potrafiła zagrać zarówno nieśmiałość i bojaźliwość, jak i (pod koniec) pewność siebie czy też złość &#8211; jest ona więc idealną kandydatką do roli Janet.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/6.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Brad jest najbardziej nielubianą przeze mnie postacią występującą w <em>Rocky Horror Picture Show</em>. Ma irytujący sposób witania się z każdą napotkaną osobą, zostaje uwiedziony przez dr Frank-n-Furtera (kaman, knaprawdę facet w makijażu i pończochach jest aż tak pociągający?), poza tym generalnie zgrywa cwaniaka, podczas gdy nikt się z nim specjalnie nie liczy. Dlatego też w tej roli widziałbym Billy&#8217;ego Crudupa, cudownie nijakiego w <em>Dużej Rybie</em> Burtona. Przy czym myślę, że będzie pasował do Jess Weixler i to w zasadzie tyle, ile wymagałbym od tego bohatera.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/7.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><em>Eddie od początku sprawiał kłopoty</em>, był wybitnie nieudanym eksperymentem, posiadał pewien <em>naiwny urok</em>, jednak ewidentnie nie wpisywał się w kanon piękna, jakiego oczekiwał dr Frank-n-Furter. Niewysoki, raczej krępy, uwielbiał motocykle i rock&#8217;n'rolla. Idealny bohater dla Jacka Blacka. Zresztą, jestem pewien, że scena morderstwa na nim wywoła na &#8211; całkiem przecież licznej &#8211; grupie ludzi zdecydowanie nie trawiących tego komika, stany sadystycznej przyjemności. Tym niemniej do roli niepokornego, nieokrzesanego  Eddiego, Jack Black wydaje się kandydatem idealnym.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/8.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tutaj małą rewolucja &#8211; oryginalny Rocky był małomówny, nieśmiały i generalnie strasznie mało interesujący, a jakby nie patrzeć, jest on bohaterem tytułowym &#8211; warto by więc wprowadzić w tę postać trochę życia. Dlatego też uosobieniem piękna byłby w remake&#8217;u ekscentryczny prezenter MTV i aktor Russell Brand (notabene mógłby równie dobrze grać role dr Frank-n-Furtera). Rocky przekonany o swoim nieskazitelnym pięknie? Czemu nie, tym bardziej, że styl bycia jaki prezentuje Brand wybitnie pasuje do tego, w co wierzył Frank-n-Furter, a chciał on przecież stworzyć <em>idealnego</em> wg siebie kochanka.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/9.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tutaj hołd dla człowieka, który jest synonimem określenia <em>kultowy aktor</em>. Bruce od czasów <em>Evil Dead</em> nieco się postarzał, dlatego aparycją na pewno pasuje do roli dra Scotta. Poza tym, doktor jest bohaterem nieco tajemniczym, jednak rzuca się w oczy jego brak pokory, odwaga i pewność siebie. Bruce Campbell nie gra innych ról. Ma również doświadczenie w poruszaniu się na wózku inwalidzkim, bodajże w <em>Bubba Ho-Tep</em> był to jego podstawowy środek lokomocji.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: left;"><img src="http://gecik.info/zenphoto/rocky/image/595/10.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Narrator w <em>Rocky Horror</em> jest zupełnie wzięty z kosmosu. Pojawia się znienacka, wtrąca swoje pseudointelektualne wywody i znowu znika. A nikt nie potrafi z takim wdziękiem i urokiem, całkowicie poważnie wypowiadać absolutnie absurdalnych kwestii, jak Leslie Nielsen. Gwiazda niezliczonej ilości parodii filmowych ponadto posiada głęboki głos i aparycję odpowiednią dla narratora opowieści.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<p style="text-align: justify;">Z drugiej jednak strony, mimo iż ta obsada wydaje mi się prawie idealna, to tak naprawdę nigdy nikt nie dorówna aktorom z pierwowzoru. To oni wryli się głęboko w pamięć fanów, to oni są twarzami jednego z najdziwniejszych filmów w historii kinematografii, to oni w końcu wykonują cały szereg fantastycznych piosenek i niezapomnianych układów choreograficznych. I to właśnie wizja Jima Sharmana zostanie na zawsze kojarzona z charakterystycznymi czerwonymi ustami na czarnym tle, symbolem filmu.</p>
<p style="text-align: justify;">
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=97&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2009/02/17/remake-the-rocky-horror-picture-show/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 2008 w muzyce &#8211; część II: Polska</title>
		<link>http://gecik.info/2008/12/28/rok-2008-w-muzyce-czesc-ii-polska/</link>
		<comments>http://gecik.info/2008/12/28/rok-2008-w-muzyce-czesc-ii-polska/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 14:18:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Rankingi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=95</guid>
		<description><![CDATA[
Przed nami druga część mojego muzycznego podsumowania 2008 &#8211; tym razem przyjrzałem się moim zdaniem najciekawszym i najbardziej rozczarowującym albumom muzycznym wydanym w Polsce. Tak jak w przypadku poprzedniego podsumowania, chciałbym zaznaczyć, że brak np. Pustek, Voo Voo czy Fisza/Emade nie wynika bynajmniej z faktu, że nie są to wydawnictwa warte uwagi &#8211; po prostu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: left;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/polska.png" alt="" /></h2>
<p style="text-align: justify;">Przed nami druga część mojego muzycznego podsumowania 2008 &#8211; tym razem przyjrzałem się moim zdaniem najciekawszym i najbardziej rozczarowującym albumom muzycznym wydanym w Polsce. Tak jak w przypadku poprzedniego podsumowania, chciałbym zaznaczyć, że brak np. Pustek, Voo Voo czy Fisza/Emade nie wynika bynajmniej z faktu, że nie są to wydawnictwa warte uwagi &#8211; po prostu wciąż nie miałem okazji z różnych powodów się z nimi zapoznać, najczęściej zwyczajnie nie mając ochoty. Comę (brrr) bojkotuję świadomie i z rozmysłem.<span id="more-95"></span></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h2>5 najciekawszych albumów 2008 &#8211; Polska:<span style="color: #fcfbfb;">»</span></h2>
<h4><span style="color: #000000;">1. </span>Afro Kolektyw &#8211; <span style="color: #000000;">Połącz Kropki</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/afrokolektyw.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Komercja? Afrojax się skończył i pisze pop? Bzdura. <em>Połącz kropki</em> to najlepsze liryki jakie wymyśiła polska głowa w tym roku. Koniec, kropka. Toż takie <em>Przepraszam</em> to najbardziej celny i dowcipny opis konfliktu damsko-męskiego, z jakim zdarzyło mi się zapoznać, istny majstersztyk słowa pisanego. Podobnie opis zarozumiałej studentki socjologii w <em>Mężczyźni są odrażająco brudni i źli</em> czy wszelkiego rodzaju frustracje w innych kawałkach. Jeden z członków Kolektywu powiedział o Afrojaksie, że wiecznie chodzi <em>głodny i wkurwiony</em> &#8211; słychać to aż nadto. Tyle, że w połączeniu z wrodzonym zmysłem obserwacji, cynizmem i poczuciem humoru, a przede wszystkim niesamowitą zdolnością przelewania myśli na papier, daje &#8211; wiem, powtarzam sie &#8211; najlepsze teksty w polskim hip-hopie. Celne jak Cristiano Ronaldo i cyniczne jak Filippo Inzaghi. Co więcej, świetne featuringi &#8211; w tym wybija się przede wszystkim nagrany razem z Muchami <em>Chciałbym Umrzeć Zagłaskany Na Śmierć</em>, o największym potencjale przebojowym. <em>Połącz kropki</em> zmiata konkurencję i udanie nawiązuje do poprzednich &#8211; kultowych w pewnych kręgach, ale nie tak przebojowych &#8211; dzieł w dorobku Afro Koletywu.</p>
<p><strong>Moment:</strong> <em>Chciałbym Umrzeć Zagłaskany Na Śmierć (feat. Muchy)</em></p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">2.</span> Renton &#8211; <span style="color: #000000;">Take Off</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/renton.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zamieszanie na polskiej scenie gitarowego niezalu zrobić mieli Out Of Tune, ale niestety ich płyta okazała się jedną z największych porażek polskiego indie w ogóle. Na szczęscie po roku The Car Is On Fire i roku Much, miło mi wszem i wobec ogłosić rok 2008 rokiem Renton. Po pierwsze, chłopaki radzą sobie z angielskim akcentem, co jest ewenementem w Polsce, po drugie są fajnie wyprodukowani, po trzecie wokalista ewidentnie umie śpiewać i co więcej, ma bardzo ciekawą i charakterystyczną barwę głosu. A co najważniejsze, napisali trzynaście przebojowych, stojących na światowym poziomie piosenek, z co najmniej 2 hitowymi kawałkami w postaci <em>Hey Girl</em> (o którym <a href="http://gecik.info/2008/06/16/najlepsze-single-lato-2008/">już trochę pisałem</a>) i <em>Walk Aside</em> ze świetnym refrenem. Plusy także za trąbkę w <em>Lazy World</em>, oryginalne <em>3 Days</em> (cieżko mi tu do czegokolwiek nawiązać) czy chórki w <em>No Milk</em>. No, europejsko jest, aż miło.</p>
<p><strong>Moment:</strong> <em>Walk Aside</em> (inny utwór, <em>Hey Girl</em>, do odsłuchu w <a href="http://gecik.info/2008/06/16/najlepsze-single-lato-2008/">Najlepszych singlach lata</a>)</p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">3. </span>Cool Kids Of Death &#8211; <span style="color: #000000;">Afterparty</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/ckod.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Nareszcie jest równo, nareszcie jest z wykopem, nareszcie kompozycyjnie album nie wygląda jak nas do tego łodzianie przyzwyczaili &#8211; 3 dobre kawałki i reszta wypełniaczy. <em>Afterparty</em> to zbiór po prostu bardzo dobrych piosenek, od dancepunkowego <em>Nagle zapomnieć wszystko</em>, przez świetne linijki w <em>TV Panika,</em> po mocny utwór tytułowy. Zespół znalazł się daleko od swojego wizerunku buntowników bez powodu, prezentując tym razem muzykę co prawda bezkompromisową, ale stylistycznie bliższą dokonaniom dancepunkowych bandów zza kanału La Manche. Zmiana stylistyczna widoczna aż nadto, ale w mojej opinii słuszna i owocująca bardzo fajnym, niepospolitym materiałem, o sporej przebojowości, ale i nie tracącym charakterystycznego dla CKOD stylu, szczególnie w niepokojących jak zwykle tekstach.</p>
<p><strong>Moment: </strong><em>Nagle Zapomnieć Wszystko</em></p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">4. </span>Budyń &#8211; <span style="color: #000000;">Baset</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/budyn.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Budyń na swoim drugim albumie zdecydowanie zmienił stylistykę, która w zasadzie sprawdziła się w przypadku jego pierwszego krążka. <em>Kilof</em>, jeśli wierzyć jego twórcy, nagrany był na zwykłym domowym komputerze (i to z kiepską kartą dźwiękową, jak dodawał pan Jacek), a surrealistyczne teksty wokalisty Pogodno podlane były jeszcze bardziej dziwnymi samplami i syntetycznymi dźwiękami. <em>Baset</em> to zupełnie inna stylistyka, refleksyjne w większości teksty, żywe instrumenty (Budynia wspomagają tu Sprawcy Rzepaku), bynajmniej jednak nie zmienia się to, co tak wyróżnia tego artystę spośród wszelkich Kazików czy Grabaży (którzy nagrywają tę samą piosenkę na kilkanaście różnych sposobów na kilku płytach) &#8211; pomysłowość, oryginalne rozwiązania i specyficzny, surrealistyczny klimat kompozycji. <em>Gdzie są wszystkie te bakterie, które nas tak bardzo kochają?</em> &#8211; pyta Budyń, a my już doskonale wiemy czego się można po <em>Basecie</em> spodziewać. Wszak <em>piosenki są też jak rośliny, mogą być jak kwiaty cięte albo jak drzewo, które zapuszcza korzenie w twojej głowie</em>. Z drugiej strony, nie ma tu przeboju na miarę „Wolanda&#8221;, ale jest znacznie dojrzalszy i bardziej przemyślany koncept całości.</p>
<p><strong>Moment: </strong><em>Tak i nie</em></p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">5. </span>Czesław Śpiewa -<span style="color: #000000;"> Debiut</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/czeslaw.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Urokliwe, kameralne teksty i emocjonalna, prostolinijna muzyka to sukces Czesława Mozila, który mimo jawnej alternatywności swojej muzyki, bił się przez cały rok w rankingach list sprzedaży z potworkami w stylu albumu Feel czy hitami Abby. Album jest urzekający, hipnotyzujący i wręcz dziecięco naiwny, a sama postać wykonawcy dodaje muzyce jeszcze więcej uroku. Czesław jest zjawiskiem, jakiego nasz rynek muzyczny dawno nie miał, trafił do ogromnego grona odbiorców, rezygnując praktycznie całkowicie z jakiegokolwiek marketingu i reklamy. Piękny przypadek, kiedy muzyka broni się sama.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Moment: </strong><em>Mieszko i Dobrawa Jako Początek Państwa Polskiego</em></p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<h2 style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<p style="text-align: justify;"><em><strong>PS.</strong></em> W zestawienie chciałem początkowo wcisnąć także <em>Gospel</em> Lao Che, ale uznałem, że o tej płytce <a href="http://gecik.info/2008/03/23/recenzje-the-kooks-lao-che/">już dużo napisałem</a>, wobec tego warto w przypadku naszego wciąż słabo rozwiniętego rynku na promocję tym razem innych płyt. Tym bardziej, że zasługują na miejsce w piątce nie mniej niż krążek płockiego zespołu.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h2>3 największe rozczarowania 2008 &#8211; Polska:<span style="color: #fcfbfb;">»</span></h2>
<h4><span style="color: #000000;">1. </span>Manchester -<span style="color: #000000;"> Manchester</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/manchester.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Oj, mają chłopaki papiery na granie. Niby gitarowo, a publiczność ich lubi (wygrali MTV Rockuje i nagrodę publiczności na festiwalu Top Trendy 2008), przy tym nie silą się na buntownicze ani pretensjonalne teksty. Otwarcie przyznają się do fascynacji brit-popem, nie wstydząc się jednak popowych naleciałości. Przy tym są z Torunia (bardzo fajnego miasta) i kibicują Manchesterowi United, za co z góry dostali ode mnie duży kredyt zaufania. Niestety, niewykorzystany. Produkcja ewidentnie leży (zero mocy, dźwięk brzmi jak zza ściany), słabe kawałki (taki <em>Man United</em> nadaje się raczej na bonus track niż pełnoprawny utwór), słaby wokal (zdaje się jakby wokalista męczył się przy mikrofonie) i zero oryginalności w aranżacjach. Na plus zaliczyć można za to całkiem fajne teksty, którym i tak mimo wszystko przydałby się jednak jeszcze jakiś szlif. Wszystko wydaje się niedopracowane i niedokończone. Jeszcze długa droga przez nimi, zanim nawiążą w jakiś sposób do liderów polskiego niezal-grania.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">2. </span>Out Of Tune &#8211; <span style="color: #000000;">Out Of Tune</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/outoftune.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Powinni zmienić nazwę na Out Of Ideas, nistety. Wiele się spodziewano po tym krążku, a dostaliśmy jedną wielką kalkę tego, co robi się na zachodzie. Jasne, że nawiązywanie w jakiś sposób do dorobku muzyków brytyjskich czy amerykańskich nie jest niczym złym, ale nie kiedy cały krążek, kawałek po kawałku, to skrajny popis kompozytorskiej indolencji i bezmyślnego kopiowania wzorców, już tak naprawdę przebrzmiałych. Miało być tanecznie? Nie jest, bo do tego nie wystarczą designerskie ciuchy i fryzury z londyńskich katalogów. Out Of Tune skupili się na sprzedaży siebie, wszystko jest cool i indie, a zabrakło choćby jednego przebojowego kawałka, który mógłby ich przenieść z poziomu <em>Eeee, panie </em>na <em>Sprawdź to koniecznie</em>. A singlowy <em>Plastikowy</em> z nieznośną manierą wokalisty to chyba jakiś żart. <em>W plastikowym kasku oglądamy film / Taksówkami w miasto albo byle czym</em> &#8211; WTF?! Życzę im jak najlepiej, bo to wciąż wielka nadzieja polskiej sceny, ale na dzień dzisiejszy powinni skupić się  na zmazaniu statusu „Największego rozczarowania&#8221;.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">3. </span>Abradab -<span style="color: #000000;"> </span><span style="color: #000000;">Ostatni Poziom Kontroli</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/abradab.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Szkoda patrzeć, jak Dab topi się w nieudanych i infantylnych featuringach (przede wszystkim najgorzej wypadają te z udziałem Gutka), tym bardziej że jego zwrotki już nie porywają jak na poprzednich dwóch krążkach. Zostaje tylko poprawne <em>Minimum</em> i szara masa, spośród której wyłowić można conajwyżej takie tekstowe „perełki&#8221;, jak <em>Problem mam &#8211; potrzebuję ciuchy nowe / Chciałbym sobie kupić, ale w sklepach są chujowe</em> czy <em>To ja idę jej szukać znowu, nara / w oparach, bo się staram jak ta lala.</em> Brak tu też choćby jednego kawałka, który nadawałby się na singiel, cała płyta trzyma równy, niestety nie najwyższy, poziom. Co z tego, że mamy tu żywe instrumenty, jeśli całość brzmi miałko?</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h2>Naturalnie czekam na wszelkiego rodzaju polemiki, własne podsumowania i propozycje.</h2>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=95&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2008/12/28/rok-2008-w-muzyce-czesc-ii-polska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/afojaxiwiraszko.mp3" length="6188978" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/lokasajd.mp3" length="5084223" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/naglezapomniecwszystkohej.mp3" length="4447223" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/budyntakbudynnie.mp3" length="5830784" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/mieszkopierwszyniebylkrolem.mp3" length="1382400" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Rok 2008 w muzyce &#8211; część I: świat</title>
		<link>http://gecik.info/2008/12/27/rok-2008-w-muzyce-czesc-i-swiat/</link>
		<comments>http://gecik.info/2008/12/27/rok-2008-w-muzyce-czesc-i-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Dec 2008 14:30:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ichabod</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Rankingi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gecik.info/?p=94</guid>
		<description><![CDATA[
Końcoworocznych podsumowań ciąg dalszy. Tym razem czas na krótkie zestawienie najlepszych i najbardziej rozczarowujących w płyt, jakie miałem (nie)przyjemność przesłuchać w mijającym roku. Od razu zaznaczam, że nie kupowałem setek płyt, by mieć materiał poglądowy do tego rankingu &#8211; stąd brak tu pozycji, jakie z różnych powodów zwyczajnie nie przykuły mojej uwagi.



5 najciekawszych albumów 2008

1. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/slash.png" alt="" width="550" height="100" /></p>
<p style="text-align: justify;">Końcoworocznych podsumowań ciąg dalszy. Tym razem czas na krótkie zestawienie najlepszych i najbardziej rozczarowujących w płyt, jakie miałem (nie)przyjemność przesłuchać w mijającym roku. Od razu zaznaczam, że nie kupowałem setek płyt, by mieć materiał poglądowy do tego rankingu &#8211; stąd brak tu pozycji, jakie z różnych powodów zwyczajnie nie przykuły mojej uwagi.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-94"></span></p>
<h2><img src="file:///C:/Users/UKASZ~1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot.jpg" alt="" /><img src="file:///C:/Users/UKASZ~1/AppData/Local/Temp/moz-screenshot-1.jpg" alt="" /></h2>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></p>
<h2>5 najciekawszych albumów 2008<span style="color: #fcfbfb;"><br />
</span></h2>
<h4><span style="color: #000000;">1. </span>Switches &#8211; <span style="color: #000000;">Lay Down The Law</span></h4>
<p style="text-align: justify;"><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/switches.png" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Na <a href="http://www.lastfm.pl/music/Switches" target="_blank">ich profilu last.fm</a> w sekcji komentarzy 14 razy pojawił się tekst <em>bless last.fm&#8217;s music recommedations</em> &#8211; sam również trafiłem na Switches dzięki dobrodziejstwom tego wspaniałego systemu muzycznych rekomendacji. I to był zaraz za <a href="http://www.lastfm.pl/music/Dropkick+Murphys" target="_blank">Dropkick Murphys</a> najlepszy band, jaki mi last.fm podsunęło. Chłopaki na swoim debiutanckim albumie grają z polotem i bez kompleksów. W jednej z zagranicznych recenzji przeczytałem bardzo celne zdanie, iż przeciwwagą dla grzecznych The Beatles byli nieokiełznani Rolling Stones, a dla nudziarzy z Oasis &#8211; Blur. Switches za to, są przeciwwagą dla mdłego Coldplay. I faktycznie, muzyka Switches odwraca się na pięcie od sterylnej produkcji i nijakich melodyjek Chrisa Martina, prezentuje nieobliczalne gitarowe szaleństwo; garściami bierze najlepsze muzyczne motywy od Davida Bowiego, T-Rex czy przede wszystkim Electric Light Orchestra, wszystkio miesza i łączy, tworząc melodie i patenty tak wpadające w ucho, jak to tylko możliwe. <em>Lay Down The Law</em> to 12 stojących na najwyższym poziomie kompozycji, z których każda brzmi jak dobra zabawa dla samych muzyków, w efekcie dając słuchaczom prawdziwą rockandrollową ucztę, której nie sposób konsumować na stojąco.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Moment:</strong> <em>Message from Yuz</em> (inny utwór, <em>Drama Queen</em>, do odsłuchu dwa posty wcześniej)</p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">2. </span>Vampire Weekend &#8211; <span style="color: #000000;">Vampire Weekend</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/vampireweekend.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">O tych delikwentach głośno było wszędzie &#8211; oto i największy hype tego roku, co ciekawe, tym razem mający swoje źródło w samej muzyce (a nie wizerunku), trzeba przyznać &#8211; najwyżej próby. Gitarowy pop w czystym tego słowa znaczeniu &#8211; lekki, bezkolizyjny, gładki jak pupa niemowlaka. Jest słodko, jest melodyjnie, a chłopaki zamiast naburmuszonych min, zapraszają do słuchania płyty swoimi sympatycznymi uśmiechami na gładko ogolonych (w większości) twarzach. Czegoś takiego dawno na indie-scenie nie było &#8211; smyczki w <em>M79</em>, słodki jak cukiereczek refren w <em>Oxford Comma</em>, afro-bębny w <em>Cape Cod Kwassa Kwassa</em>&#8230; Nie ma co ukrywać, chłopaki są rewelacją i zjawiskiem, szczególnie w epoce naburmuszonych Strołksów czy barokowej przekombinowanej muzyki The Killers.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Moment: </strong><em>Cape Cod Kwassa Kwassa</em> (inny utwór, <em>A-Punk</em>, do odsłuchu dwa posty wcześniej)</p>
<p style="text-align: justify;"></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">3. </span>Panic At The Disco -<span style="color: #000000;"> Pretty. Odd.</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/panicatthedisco.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Emo w odwrocie. My Chemical Romance nagrywają płytę w stylu Queen, Fall Out Boy bliżej do popu niż poppunka (a ich nowy singiel brzmi jak popowe Depeche Mode), a Panic At The Disco, sztandarowy wykonawca płaczliwego, histerycznego grania spod znaku <em>A Fever You Can&#8217;t Sweat Out</em> (2005) przy nagrywaniu drugiej płytki inspiruje się&#8230; The Beatles. Emonastolatki dorastają, dojrzewają też sami wykonawcy. I dobrze, że zamienili żaboty na marynarki, bo <em>Pretty. Odd.</em> to jeden z najlepszych muzycznych momentów tego roku. Jasne, jest barokowo (a nawet renesansowo w <em>She Had The World</em>), ale przestało to razić, a pretensjonalność zyskuje status muzycznej ciekawostki i interesującego eksperymentu. Inspiracje późnymi Beatlesami są aż nadto widoczne. Jakie czasy, taki i <em>Sierżant Pieprz</em>, ale za chłopaków wstydzić się bynajmniej nie trzeba. Fajnie, że bliżej im do World/Inferno Friendship Society niż Klaxons, przy czym przebojowości nie zatracili ani trochę.</p>
<p><strong>Moment: </strong><em>Pas de Cheval</em></p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">4. </span>The Ting Tings &#8211; <span style="color: #000000;">We Started Nothing</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/tingtings.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">A to już kolejna rewelacja, szczególnie na rynku brytyjskim. Weźmy The White Stripes i odwróćmy role, odejmijmy całą alernatywno-artystyczną otoczkę, a dorzućmy więcej cool british indie stajl &#8211; oto i Ting Tings, którzy swoim nagranym w dwie osoby albumem zmietli połowę popgitarowej konkurencji z brytyjskiej sceny. Tajemnica sukcesu? Aranżacyjna prostota, równie proste melodie, charyzma wokalistki Katie White, która swoim zadziornym głosikiem wykrzykuje kolejne partie nieskomplikowanych tekstów&#8230; Kiedy kolejni debiutanci próbują kombinować jak się da, Ting Tings zaproponowali coś, czego nie lubić się nie da. Jasne, że za dwa lata nikt nie będzie o nich pamiętał, a drugi album jaki nagrają, będzie przerażająco słaby &#8211; ale kto się tym przejmuje w 2008?</p>
<p><strong>Moment:</strong> <em>Great DJ</em> (inny utwór, <em>That&#8217;s Not My Name</em>, do odsłuchu w <a href="http://gecik.info/2008/06/16/najlepsze-single-lato-2008/">Najlepszych singlach lata</a>)</p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">5. </span>Mystery Jets &#8211; <span style="color: #000000;">Twenty One</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/mysteryjets.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Fantastyczna wycieczka po różnych muzycznych rejonach, a wręcz różnych epokach w wykonaniu Jetsów. Z grupy odszedł ojciec wokalisty Blaine&#8217;a (tego dżentelmena wyglądającego jak wcielenie Edwarda Nożycorękiego), Henry Harrison i mimo że i tak obecny był w studio podczas nagrywania drugiego albumu, najwyraźniej młodsi muzycy poczuli zew (muzycznej) wolności, bo popuścili wodze i zapędzili się w rejony, których ani myśleli odwiedzić na pierwszym krążku. Niewiele zostało z klasycznego gitarowego grania, pojawiło się więcej elektroniki, a przede wszystkim o wiele więcej luzu, objawiającego się przede wszystkim w pastiszu i muzycznej parodii muzyki wieku XX. Na pierwszy plan wysuwa się tu na pewno bezwstydnie popowy i kiczowaty <em>Two Doors Down</em>, sympatyczny <em>Young Love</em> z damskim featuringiem czy uroczo pretensjonalne <em>Umbrellahead</em>. Zero gitarowo-klawiszowych pasaży znanych z <em>Making Dens</em>, chłopaki bez starszego Harrisona postawili na krótkie i proste piosenki, które większych aspiracji nie mają, aczkolwiek bogata produkcja, luz i dystans jaki Mystery Jets do siebie mają (co widać choćby po ich cudacznym image&#8217;u) plus bardzo dobrze skrojone piosenki czynią całe wydawnictwo jak najbardziej nieprzeciętnym.</p>
<p><strong>Moment:</strong> <em>Two Doors Down</em></p>
<p></p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h2>3 największe rozczarowania 2008<span style="color: #fcfbfb;">»</span></h2>
<h4><span style="color: #000000;">1. </span>Foals &#8211; <span style="color: #000000;">Antidotes </span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/foals.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Foals wymyślili sobie, że całą muzykę sprowadzą do matematyki. Obliczyli sobie, co ile  sekund ma być uderzenie w perkusję,  jakim stosunku do owych uderzeń pojawiać powinny się riffy gitarowe, itd. Efektem miało być swego rodzaju „gitarowe techno&#8221;, pewne novum i oryginalny projekt, jakiego w sumie jeszcze nie było. I choć pomysł  powiódł się w przypadku jednego utworu &#8211; bo <em>Cassius</em> to wymiatacz parkietowy i skrojony na miarę przebój idealny &#8211; to cała reszta albumu leży i kwiczy. Do nędznych melodii, zerowej pomysłowości dochodzą jeszcze żałosne teksty i zerowa charyzma. <em>Antidotes</em> mało, że nie porywa, to jeszcze odrzuca od pierwszego przesłuchania. Panom z Foals przydałaby się solidna muzyczna edukacja.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">2. </span>The Killers &#8211; <span style="color: #000000;">Day And Age</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/killers.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zdaje się, że celem Killers już od czasu <em>Sam&#8217;s Town</em> przestało być granie muzyki samej w sobie, a próba skarykaturowania samych siebie za pomocą maksymalnie ciężkostrawnych, przekombinowanych i kiczowatych utworów, bez ani krzty polotu i błyskotliwości. <em>Day And Age</em> ratują momenty takie jak <em>Can&#8217;t Stay</em> z nieznośnym zwrotkami, ale bardzo przyjemnym refrenem, poprawny <em>Spaceman</em> (jakby żywcem wyrwany z <em>Sam&#8217;s Town</em>) czy singlowy <em>Human</em> z uroczymi pasażami syntezatorów. Reszta zlewa się niestety, w jedną, nudną i przewidywalną kompozycję. Od takiej instytucji jak The Killers można było oczekiwać więcej.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h4><span style="color: #000000;">3. </span>Glasvegas &#8211; <span style="color: #000000;">Glasvegas</span></h4>
<p><img class="border" src="http://gecik.info/zenphoto/2008/image/595/glasvegas.png" alt="" width="550" height="121" /></p>
<p>Obok Vampire Weekend, największy hype na Wyspach w tym roku. Za cholerę jednak nie wiem dlaczego. Ok, rozumiem novum w postaci maksymalnie nachalnego szkockiego akcentu, przejmującej emocjonalności w stylu  Wertera po pół litra i aranżacji w rodzaju „samotny highlander stoi smutny na szczycie jakieś glorious mcgóry i jodłuje  samotności na temat swojego nieszczęścia&#8221;. Fajnie to może brzmieć w piosence, takiej jak singlowe <em>Daddy&#8217;s Gone</em>. Ale kiedy za pomocą tych samych chwytów nagrywa się cały półgodzinny album, to całość zaczyna się robić nawet nie tyle nudna, co denerwująca. Po trzecim kawałku ma się ochotę doradzić wokaliście żeby poszedł się pociąć i przestał szlochać do mikrofonu. A potem jest tylko gorzej.</p>
<h2 style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://gecik.info/wp-content/themes/gettheme/images/post-bg.jpg" alt="" width="506" height="36" /></h2>
<h2>Jak zwykle, czekam na wszelkiego rodzaju opinie, polemiki i własne zestawienia.</h2>
<img src="http://gecik.info/?ak_action=api_record_view&id=94&type=feed" alt="" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gecik.info/2008/12/27/rok-2008-w-muzyce-czesc-i-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/mesydzfromjuz.mp3" length="4821841" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/kwasakwasa.mp3" length="5280560" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/pasdeczewal.mp3" length="3832311" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/grejtdidzej.mp3" length="4957758" type="audio/mpeg" />
<enclosure url="http://gecik.info/schematy/tudorsdaln.mp3" length="5213140" type="audio/mpeg" />
		</item>
	</channel>
</rss>
