<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>ikari » blog</title>
	
	<link>http://blog.ikari.pl</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 May 2012 13:36:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/ikari" /><feedburner:info uri="ikari" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><geo:lat>51.75424</geo:lat><geo:long>19.529217</geo:long><feedburner:feedFlare href="http://www.live.com/?add=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari" src="http://tkfiles.storage.msn.com/x1piYkpqHC_35nIp1gLE68-wvzLZO8iXl_JMledmJQXP-XTBOLfmQv4zhj4MhcWEJh_GtoBIiAl1Mjh-ndp9k47If7hTaFno0mxW9_i3p_5qQw">Subscribe with Live.com</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.addtoany.com/?linkname=ikari%20%C2%BB%20blog&amp;linkurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari&amp;type=feed" src="http://www.addtoany.com/addfr-b.gif">Add to Any Feed Reader</feedburner:feedFlare><feedburner:browserFriendly>Te wpisy pochodza ze strony pod adresem: http://blog.ikari.pl/</feedburner:browserFriendly><item>
		<title>960×540 w wersji ekonomicznej</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/GikIdcsUVBE/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2012/05/11/960x540-w-wersji-ekonomicznej/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 May 2012 13:33:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[ekran]]></category>
		<category><![CDATA[LCD]]></category>
		<category><![CDATA[motorola]]></category>
		<category><![CDATA[pentile]]></category>
		<category><![CDATA[RGBW]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=799</guid>
		<description><![CDATA[źródło zdjęcia: CNET &#8222;Oszustw&#8221; z&#160;nowoczesną technologią ciąg dalszy. Producenci ekranów LCD do&#160;smartfonów wymyślili sposób na&#160;oszczędzenie do&#160;40% prądu. Jeżeli dokładnie przyjrzeć się ekranom takich telefonów jak Motorola RAZR, Motorola Droid 3/4, czy Motorola Atrix, a&#160;także (chociaż wyniki będą odrobinę inne) nowszych Samsungów Galaxy czy Nexus One, zauważymy, że z&#160;pikselami wyświetlającymi jednokolorowe (czerwone, zielone, niebieskie) elementy coś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><img class="aligncenter size-full wp-image-800" title="razrpentile_500x375" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/razrpentile_500x375.jpg" alt="" width="500" height="375" /><cite>źródło zdjęcia: <a href="http://asia.cnet.com/product/motorola-razr-45701931.htm">CNET</a></cite></p>
<p>&#8222;Oszustw&#8221; z&nbsp;nowoczesną technologią ciąg dalszy.</p>
<p>Producenci ekranów LCD do&nbsp;smartfonów wymyślili sposób na&nbsp;oszczędzenie do&nbsp;40% prądu. Jeżeli dokładnie przyjrzeć się ekranom takich telefonów jak Motorola RAZR, Motorola Droid 3/4, czy Motorola Atrix, a&nbsp;także (chociaż wyniki będą odrobinę inne) nowszych Samsungów Galaxy czy Nexus One, zauważymy, że z&nbsp;pikselami wyświetlającymi jednokolorowe (czerwone, zielone, niebieskie) elementy coś jest nie&nbsp;tak i&nbsp;ułożone są jakoś nieregularnie (p. zdjęcie nad postem).</p>
<p>Otóż mamy tu do&nbsp;czynienia z&nbsp;wynalazkiem zwanym <em>matrycą PenTile</em>. Stwierdzono bowiem, że po&nbsp;co robić piksele RGB (z trzech składowych kolorów pozwalających mieszać barwy dla uzyskania niemal dowolnego widzialnego odcienia), skoro można usunąć jakąś składową tu i&nbsp;ówdzie i&nbsp;zrobić ekran, który ma&nbsp;mniej aktywnych elementów, więc pobiera mniej prądu. Tak oto jeden piksel (logiczny) składa się na&nbsp;ekranie tylko z&nbsp;kolorów R+G, inny R+B, a&nbsp;jeszcze inny G+B. Dla lepszego efektu (i lepszego odwzorowania czarno-białego zwykle tekstu) dorzucono jeszcze subpiksele białe, oznaczane W.</p>
<div id="attachment_804" class="wp-caption aligncenter" style="width: 624px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/pentile-subpixels.png"><img class=" wp-image-804  " style="max-width: 100%; height: auto;" title="pentile-subpixels" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/pentile-subpixels-1024x654.png" alt="" width="614" height="392" /></a><p class="wp-caption-text">Układ subpikseli w&nbsp;matrycach RGBW PenTile</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Plusy? Mniej aktywnych elementów, to mniej podzespołów do&nbsp;zasilenia, czyli dłuższe życie baterii.<br />
Minusy? Wysznięto ;) z założenia, że przy tak dużej rozdzielczości na&nbsp;tak małej powierzchni nikt nie&nbsp;powinien się zorientować. This is not true. Porównując taki ekran z&nbsp;ekranem iPhone&#8217;a 4S, który ma&nbsp;tę samą (zbliżoną) rozdzielczość, stwierdzamy, że na&nbsp;matrycy <em>PenTile</em> jeśli dobrze się przyjrzeć, to piksele widać, podczas gdy Ajfon ma&nbsp;obraz jak żyleta. Przy tej gęstości jego matryca wygląda jakby miała nieskończoną rozdzielczość ;-)</p>
<p>Nie ma&nbsp;w tym zresztą nic dziwnego. 960×540 pikseli RGB to 960*540 fizycznych pikseli, rozumianych jako kompletów podpikseli, na&nbsp;ekranie. Natomiast na&nbsp;RGBW PenTile będzie to&#8230; jedynie 480×270 kompletów subpikseli, adresowanych jak 960×540. Zarazem będzie to faktycznie wyższa rozdzielczość, niż gdyby było to 480×270 tradycyjnej matrycy. Przy PenTile w&nbsp;wersji RGB pikseli jest tylko o&nbsp;1/3 mniej, ale efekt nieco gorszy. Główna zaleta tej technologii jest jej główną wadą. <em>PenTile</em> jest magicznie energooszczędne, bo ma&nbsp;mniej subpikseli, ale też mniej precyzyjne, z&nbsp;tego samego powodu. Najszczęśliwsi są (najlepiej na&nbsp;tym wychodzą) ci, którzy nie&nbsp;widzą różnicy :)</p>
<p>Osobiście uważam tę technologię za&nbsp;niesamowicie sprytne oszustwo na&nbsp;domniemaną korzyść konsumenta.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=GikIdcsUVBE:mfIY3g42qq8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=GikIdcsUVBE:mfIY3g42qq8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=GikIdcsUVBE:mfIY3g42qq8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=GikIdcsUVBE:mfIY3g42qq8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=GikIdcsUVBE:mfIY3g42qq8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/GikIdcsUVBE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2012/05/11/960x540-w-wersji-ekonomicznej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2012/05/11/960x540-w-wersji-ekonomicznej/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Hack’a'rola Droid 4</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/KyZrOMjBuQ0/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2012/05/09/hackarola-droid-4/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 20:04:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[droid 4]]></category>
		<category><![CDATA[motorola]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=775</guid>
		<description><![CDATA[Smartfony w&#160;USA są tańsze, a&#160;czasem znacznie tańsze niż w&#160;Polsce. W chwili pisania tych słów, typowa cena nowego iPhone&#8217;a 4S ze&#160;sklepu w&#160;Polsce to 2600zł, natomiast w&#160;USA kupując go od Verizon (też bez planu taryfowego) będzie to ok. 2100zł. Jakiś czas temu różnice były znacznie większe, gdy ten sam model iPhone&#8217;a 4 kosztował w&#160;Polsce 3000zł, a&#160;tam &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-779 aligncenter" title="Motorola Droid 4" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/Motorola-Droid-4-4G-Verizon-11.png" alt="" width="708" height="476" /></p>
<p>Smartfony w&nbsp;USA są tańsze, a&nbsp;czasem znacznie tańsze niż w&nbsp;Polsce.<br />
W chwili pisania tych słów, typowa cena nowego iPhone&#8217;a 4S ze&nbsp;sklepu w&nbsp;Polsce to 2600zł, natomiast w&nbsp;USA kupując go od Verizon (też bez planu taryfowego) będzie to ok. 2100zł. Jakiś czas temu różnice były znacznie większe, gdy ten sam model iPhone&#8217;a 4 kosztował w&nbsp;Polsce 3000zł, a&nbsp;tam &#8211; 2000zł.<br />
Pół roku temu Motorola Droid 3 kosztowała w&nbsp;Polsce (chociaż sklepy, które ją sprzedawały, sprowadzały ją z&nbsp;USA) 2200zł, podczas gdy w&nbsp;Stanach byłoby to 1500zł. W marcu natomiast pojawiła się kolejna odsłona serii Droid (w Europie nazywanej Milestone, urwanej na&nbsp;modelu z&nbsp;numerkiem dwa), kosztując 1700zł. Koniec końców wprawdzie doliczają do&nbsp;tego podatek (niespodzianka, Verizon wszystkie ceny podaje netto), ale jedynie w&nbsp;wysokości 6%.</p>
<p>Oczywiście, Verizon może sobie pozwolić na&nbsp;wypuszczanie urządzeń &#8222;tanio&#8221;, bo&#8230; i&nbsp;tak nie&nbsp;możesz przejść do&nbsp;innej sieci. Większość sprzedawanych przez Verizon telefonów <strong>nie ma&nbsp;nawet slotu na&nbsp;kartę SIM</strong>! Można więc natknąć się w&nbsp;Internecie na&nbsp;ludzi, którzy myśleli, że kupią <em>ajfona</em> taniej i&nbsp;będą szczęśliwi, a&nbsp;tymczasem dowiadują się, że nie&nbsp;włożą karty i&nbsp;nie uruchomią telefonu. Jak to możliwe? Otóż, w&nbsp;Verizon wykorzystuje się <strong>inną technologię</strong> niż u&nbsp;nas:</p>
<ul>
<li>numer telefonu jest zaprogramowany bezpośrednio w&nbsp;urządzeniu &#8211; Subscriber Identity Module staje się niepotrzebny (dlatego niełatwo zmienić operatora)</li>
<li>wykorzystywana przez nich technologia, <strong>to nie&nbsp;GSM</strong>, jak od lat w&nbsp;Europie, lecz CDMA. Nawet jeżeli ten skrót wydaje Ci się znajomy, to weź pod uwagę, że uściślając ten popularnie używany skrót należałoby powiedzieć CDMA2000, co jest już wariantem stosowanym przede wszystkim w&nbsp;USA, Korei i&nbsp;Japonii. Kiedy mówimy &#8222;CDMA&#8221; w&nbsp;Europie, mamy na&nbsp;myśli standard WCDMA, który działa po&nbsp;prostu inaczej, jest technologią alternatywną. Telefon, który obsługuje jedynie verajzonowe CDMA po&nbsp;prostu nie&nbsp;&#8222;dogada się&#8221; z&nbsp;polskimi nadajnikami, używając innego &#8222;języka&#8221; niż swój &#8222;rozmówca&#8221;.<br />
<blockquote><p>systemy z&nbsp;rodziny CDMA2000 działające głównie w&nbsp;Ameryce i&nbsp;Azji (popularne dzięki kompatybilności z&nbsp;wykorzystywanymi tam wcześniej sieciami cdmaOne). Wśród 4 największych sieci komórkowych w&nbsp;USA[10] , dwie (operatorzy Verizon Wireless i&nbsp;Sprint Nextel) zbudowane są bazie standardu CDMA2000, a&nbsp;dwie (operatorzy AT&amp;T Mobility i&nbsp;T-Mobile USA) używają technologii WCDMA.<br />
<cite>src: <a title="WCDMA (Wideband Code Division Multiple Access)" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/WCDMA" target="_blank">Wikipedia</a></cite></p></blockquote>
</li>
</ul>
<p>Dlatego jeżeli wpadniesz na&nbsp;pomysł zakupu telefonu z&nbsp;innego kontynentu, musisz uważać. Na kwestie opłat celnych spuśćmy zasłonę wymownego milczenia, ważne i&nbsp;fascynujące są tu same różnice technologiczne.</p>
<p>Osobnym zjawiskiem są telefony sprzedawane jako &#8222;Global&#8221;, obsługujące wszystkie wymagane technologie i&nbsp;pasma (i karty SIM ;-)) by działać na&nbsp;całym świecie. Globalne były właśnie Motorole <em>Milestone</em> 1, 2 i&nbsp;3, chociaż ta ostatnia miała zdecydowanie mniej globalną dystrybucję (aczkolwiek znajdziemy ją na&nbsp;Allegro). Osobiście jestem fanem zarówno Androida, jak i&nbsp;fizycznej klawiatury QWERTY (którą traktuję jako tzw. <em>must-have</em>), więc Droid 2, później 3 (dwurdzeniowy procesor 1 GHz), a&nbsp;ostatecznie Droid 4 (2&#215;1,2 GHz i&nbsp;nareszcie 1 GB RAMu; do&nbsp;tego lepsza klawiatura) wydawał mi się smartfonem idealnym. Miał tylko dwa mankamenty. Po pierwsze, nie&nbsp;był sprzedawany w&nbsp;Europie.</p>
<p>Drugi problem jest znacznie ciekawszy. Według pierwszych specyfikacji telefon obsługiwał wszystkie pasma (global-ready), potem pojawiły się informacje, że początkowo będzie to tylko CDMA, a&nbsp;GSM zostanie &#8222;włączone przez aktualizację oprogramowania później w&nbsp;tym roku&#8221;. Jeszcze później natomiast na&nbsp;rzekomy wniosek Motoroli, z&nbsp;serwisów internetowych zaczęły znikać wzmianki o&nbsp;wsparciu GSM w&nbsp;tym telefonie. Czy zadziała i&nbsp;kiedy &#8211; pozostawało niewiadomą (oficjalnie nadal pozostaje).</p>
<p>Jestem upartym stworzeniem, urządzenie zatem sobie sprowadziłem, drogą kupna. I tu zaczyna się frajda.</p>
<p>Aby go uruchomić po&nbsp;raz pierwszy, należy aktywować telefon (procedura Google i/lub Verizon, bo soft jest mocno brandowany), oczywiście przez internet. Naturalnie jeśli nie&nbsp;masz łączności z&nbsp;siecią komórkową i&nbsp;nie widziałeś na&nbsp;oczy systemu, to nie&nbsp;masz internetu w&nbsp;ogóle (bo do&nbsp;ustawień WiFi dopuści Cię dopiero po&nbsp;aktywacji) i&nbsp;aktywować się nie&nbsp;możesz.</p>
<p><strong>Magiczna sztuczka nr 1</strong>: dotknij kolejno czterech rogów ekranu. Lewy górny, prawy górny, prawy dolny, lewy dolny. Ta-da, właśnie obszedłeś procedurę aktywacji i&nbsp;zobaczyłeś ekran &#8222;domowy&#8221; Androida. Od tej pory możesz dowolnie korzystać ze&nbsp;smartfona. Konto Google możesz skonfigurować w&nbsp;dogodnej dla siebie chwili.</p>
<p>Niedawno natomiast ukazała się na&nbsp;forach internetowych informacja, że znaleziono sposób na&nbsp;włączenie w&nbsp;Droidzie 4 modułu GSM. I tu robi się jeszcze ciekawiej&#8230; ;-)</p>
<div id="attachment_786" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/RadioComm.png"><img class="size-medium wp-image-786" title="Czarna magia w praktyce" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/RadioComm-300x233.png" alt="RadioComm + Droid 4 - czarna magia w praktyce" width="300" height="233" /></a><p class="wp-caption-text">Czarna magia w&nbsp;praktyce</p></div>
<p>Aby włączyć GSM, należy zainstalować sterowniki Motoroli, pobrać program RadioComm (wewnętrzne narzędzie Motoroli; najlepiej w&nbsp;wersji 11.12.2 lub nowszej), uruchomić i&nbsp;połączyć z&nbsp;telefonem wybierając sterowniki MA→COMMON→MDM 6&#215;00. Gdy kontrolka z&nbsp;prawej strony programu &#8222;zaświeci&#8221; na&nbsp;zielono lub różowo, możemy przystąpić do&nbsp;operacji przeprogramowania <em>radia</em> (żargonowe określenie modułu komunikacji z&nbsp;czymkolwiek za&nbsp;pomocą fal elektromagnetycznych ;)). W tym celu na&nbsp;zakładce &#8222;FTM Common1&#8243;, w&nbsp;sekcji <em>NVAccess</em> wybieramy <code>1877 NV_RF_BC_CONFIG_I</code> i&nbsp;odczytujemy wartość tegoż konfigu przyciskiem <em>Read</em>.</p>
<p><strong>Magiczna sztuczka nr 2, poziom <em>ekspert</em></strong>: w&nbsp;odczytanej wartości podmieniamy pierwsze 8 bajtów (16 znaków) na&nbsp;<code>8703E80400000200</code>. Wartość tę objawiono przy użyciu najprawdziwszej czarnej magii, niczym algorytm absurdalnie szybkiego <a href="http://www.codemaestro.com/reviews/9">liczenia pierwiastka kwadratowego w&nbsp;Quake 3</a>. Tak serio, to najprawdopodobniej liczbę tę ukradziono z&nbsp;Chin, to znaczy z&nbsp;egzemplarza telefonu tam zakupionego, który okazał się obsługiwać łączność GSM na&nbsp;dzień dobry. Skąd magiczna liczba wzięła się w&nbsp;nim? Należy uznać za&nbsp;prawdopodobną teorię, że gdyby każdy Chińczyk wypróbował jedną-dwie wartości, to wiedząc, że liczba Chińczyków dąży do&nbsp;nieskończoności&#8230;<br />
Klikamy <em>write</em>. GSM odblokowane.</p>
<p>Przynajmniej według Internetów. Właściwie to kilka to dni później zrobili już na&nbsp;to jedną łatkę, która sama programuje modyfikację radia. Ale, co jeszcze zrobiłem (i przypadkiem dopiero wtedy zadziałało) ja?</p>
<p><strong>Biała magia</strong><strong> &#8211; SafeStrap</strong>.<br />
Istnieje narzędzie, zwane SafeStrap, które pozwala na&nbsp;wrzucenie drugiego ROMu (systemu) na&nbsp;urządzenie, zachowując bezpiecznie pierwszy (zwany, paradoksalnie, <em>unsafe</em>, jako niebezpieczny do&nbsp;modyfikacji). <a title="SafeStrap guide for Droid 4" href="http://www.droidforums.net/forum/droid-4-hacks/200945-safestrap-guide-droid-4-a.html" target="_blank">Jego użycie (pod tym linkiem więcej detali)</a> składa się zwykle z&nbsp;wykonania następujących kroków:</p>
<ol>
<li>wrzucenie ROMu na&nbsp;kartę pamięci (zewnętrzną, czyli kartę pamięci, lub wewnętrzną, czyli pamięć telefonu)</li>
<li>uruchomić telefon i&nbsp;po wejściu w&nbsp;SafeStrap (przyciskiem menu) przełączyć na&nbsp;<em>Safe system</em></li>
<li>wyczyścić dane (to niegroźne, przełączenie systemu utworzyło kopię Twoich danych)</li>
<li>wyczyścić cache</li>
<li>w <em>mounts and storage</em> sformatować /system (spokojnie; patrz pkt. 3)</li>
<li>w <em>advanced</em> wyczyścić <em>dalvik cache</em></li>
<li>włączyć instalację ROMu, opcja &#8222;install ZIP from SDcard&#8221;</li>
<li>restart telefonu &#8211; witaj w&nbsp;nowym systemie operacyjnym</li>
</ol>
<div class="mceTemp">
<div id="attachment_792" class="wp-caption alignleft" style="width: 235px"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_1080-001.jpg"><img class="size-medium wp-image-792" title="Instalacja ICS na Droid4" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2012/05/IMG_1080-001-225x300.jpg" alt="Instalacja ICS na Droid4" width="225" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Instalacja ICS na&nbsp;Droid4</p></div>
<p>Tą metodą zainstalowałem Androida 4.0, znanego jako ICS (Ice Cream Sandwich).<br />
<strong>(Magiczna sztuczka nr 4)</strong> W nim zaś okazało się działać ukryte menu serwisowe telefonu, które można uzyskać po&nbsp;wpisaniu na&nbsp;ekranie wybierania numeru kodu *#*#4636#*#*. W tym menu,  z&nbsp;kolei, dało się przełączyć obsługiwane pasmo na&nbsp;GSM. Po restarcie systemu (mało tego, na&nbsp;tym etapie mogę równie dobrze wrócić do&nbsp;ROMu &#8222;stockowego&#8221;, czyli standardowego!) GSM działa!<br />
Niektóre łatki prawdopodobnie zawierają w&nbsp;pakiecie preferencje pozwalające na&nbsp;włączenie GSM w&nbsp;ROMie.</p>
<p>Tak oto, używając hacka na&nbsp;hacku, włącza się &#8222;nieobsługiwane&#8221; pasmo komórkowe w&nbsp;linuksowym smartfonie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pozostał tylko jeden problem&#8230; muszę zamienić kartę SIM na&nbsp;microSIM i&nbsp;być pewien, że tego chcę ;-).<br />
Bo prawdę mówiąc fora donoszą, że ten GSM nie&nbsp;działa jeszcze idealnie&#8230; (o ile używamy 2G, wszystko jest OK, natomiast w&nbsp;3G przy połączeniach wychodzących nie&nbsp;będzie głosu).</p>
<p>Niemniej jednak &#8211; zdobyłem i&nbsp;&#8222;przerobiłem&#8221; Droida 4 :-).</p>
</div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KyZrOMjBuQ0:J7w6XBG_cYQ:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KyZrOMjBuQ0:J7w6XBG_cYQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=KyZrOMjBuQ0:J7w6XBG_cYQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KyZrOMjBuQ0:J7w6XBG_cYQ:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=KyZrOMjBuQ0:J7w6XBG_cYQ:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/KyZrOMjBuQ0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2012/05/09/hackarola-droid-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2012/05/09/hackarola-droid-4/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Zarządzanie czasem</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/VSGqPHncMdc/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2012/04/23/zarzadzanie-czasem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 22:54:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[czas]]></category>
		<category><![CDATA[narzekania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=771</guid>
		<description><![CDATA[Jestem w&#160;tym absolutnie do&#160;niczego. Spychanie swoich spraw (blog, programowanie &#8222;for fun&#8221;, stworzenie własnej strony domowej, kontakty z&#160;innymi istotami ludzkimi, etc.) na&#160;stanowisko &#8222;po obowiązkach [i drugiej połówce]&#8221; oznacza w&#160;praktyce strącanie ich w&#160;otchłań bez dna. No kto by pomyślał? Nie programuję po nocach (bo szewc bez butów chodzi; poza tym po&#160;22 mam nagłe ataki senności, wcześniej się nie&#160;da, a&#160;rano [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem w&nbsp;tym absolutnie do&nbsp;niczego.</p>
<p>Spychanie swoich spraw (blog, programowanie &#8222;for fun&#8221;, stworzenie własnej strony domowej, kontakty z&nbsp;innymi istotami ludzkimi, etc.) na&nbsp;stanowisko &#8222;po obowiązkach [i drugiej połówce]&#8221; oznacza w&nbsp;praktyce strącanie ich w&nbsp;otchłań bez dna. No kto by pomyślał?</p>
<p>Nie programuję po nocach (bo szewc bez butów chodzi; poza tym po&nbsp;22 mam nagłe ataki senności, wcześniej się nie&nbsp;da, a&nbsp;rano się wstaje), nie&nbsp;jeżdżę  na rowerze (nadal stoi w&nbsp;Łodzi, tu w&nbsp;Krakowie występuje problem pt &#8222;gdzie go trzymać?&#8221;), prawie nie&nbsp;słucham muzyki (nie wiem, dlaczego). Nie rzucim książki &#8211; lubię dojazdy do&nbsp;pracy komunikacją miejską, bo można sobie spokojnie poczytać, godzinę dziennie, jak dziecku ;-)</p>
<p>Standardowa książka Dukaja nie&nbsp;jest wprawdzie idealną do&nbsp;noszenia zawsze przy sobie, z&nbsp;racji gabarytów, ale skoro jeżdżę już z&nbsp;tym wielkim plecakiem&#8230; ;)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Prawdopodobnie powinienem zaktualizować &#8222;jak rozmawiać z&nbsp;ikarim&#8221; do&nbsp;znacznie krótszej postaci: nie&nbsp;rozmawiać. Kontakt w&nbsp;czasie rzeczywistym powoli wkładam między bajki. Możliwe że i&nbsp;maile mi umykają, chociaż raz na&nbsp;jakiś czas próbuję robić ich przegląd. I&#8217;m sorry.</p>
<p>Mam zatem problem z&nbsp;czasem. Z czasem i&nbsp;z koncentracją, zwłaszcza, gdy ktoś do&nbsp;mnie mówi. To zaś ma&nbsp;miejsce zawsze, gdy zbieram myśli lub założę słuchawki i&nbsp;włączę muzykę. Murphy, ty sukinsynu.</p>
<p>Bardzo chciałem popełnić tu kilka, konkretnych nawet, wpisów&#8230; Ale nie&nbsp;mogę sobie przypomnieć, <strong>o czym</strong>. Alzheimer postępuje? Ten wpis jest natomiast tak cudownie chaotyczny jak te sprzed kilku lat, tak bardzo o&nbsp;niczym, tak bardzo by pokazać, że wciąż żyję. Czy to bardzo źle?</p>
<p>W ramach rekompensaty, <a href="http://hyperboleandahalf.blogspot.com/search?updated-max=2011-05-05T13:38:00-06:00&amp;max-results=10" target="_blank">ilustrowana historia o&nbsp;prostym psie</a>.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=VSGqPHncMdc:zg44NyB9wC0:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=VSGqPHncMdc:zg44NyB9wC0:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=VSGqPHncMdc:zg44NyB9wC0:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=VSGqPHncMdc:zg44NyB9wC0:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=VSGqPHncMdc:zg44NyB9wC0:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/VSGqPHncMdc" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2012/04/23/zarzadzanie-czasem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2012/04/23/zarzadzanie-czasem/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pidżyn (Pidgin)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/u3s1btd-hFY/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=767</guid>
		<description><![CDATA[Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora Pidgin (w niektórych systemach tłumaczona na&#160;polski — jak sądziłem, głupio — jako Pidżyn) pochodzi od angielskiego słowa pidgeon, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&#160;generalnie całościowo trzyma się kupy. Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… business. Języki pidżynowe, czytamy na Wikipedii, (pidgin, pidżyn) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora <em><strong>Pidgin</strong></em> (w niektórych systemach tłumaczona na&nbsp;polski — jak sądziłem, głupio — jako <em>Pidżyn</em>) pochodzi od angielskiego słowa <em>pidgeon</em>, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&nbsp;generalnie całościowo trzyma się kupy.</p>
<p>Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… <em>business</em>.</p>
<p><em><strong>Języki pidżynowe</strong>, </em>czytamy <a title="Języki pidżynowe — Wikipedia" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe" target="_blank">na Wikipedii</a><em>, (<strong>pidgin</strong>, <strong>pidżyn</strong>) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, a&nbsp;także o&nbsp;ograniczonym słownictwie powstały na&nbsp;bazie dwóch (lub więcej) języków. Nazwa <strong>pidżin</strong> pochodzi od chińskiej wymowy angielskiego słowa &#8222;business&#8221; (&#8222;biznes&#8221;)<small><sup id="cite_ref-0"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe#cite_note-0">[1]</a></sup></small>.</em></p>
<p>Kto by pomyślał?</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/u3s1btd-hFY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pogłoski o mej śmierci są przesadzone</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/RL7_vXLbwnI/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/11/05/pogloski-o-mej-smierci-sa-przesadzone/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 14:45:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zboczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=763</guid>
		<description><![CDATA[Nadchodzi taki czas, zwykle po&#160;5 zmarnowanych latach, gdy człowiek zasila szeregi wykształconych bezrobotnych (no dobra, technicznie rzecz biorąc, nie&#160;jestem w&#160;tej chwili bezrobotny, ale z&#160;finansowego punktu widzenia — jak najbardziej). Innymi słowy — z&#160;dniem 29 września 2011 skończyłem studia i&#160;uzyskałem tytuł magistra inżyniera informatyki, uzyskując ocenę końcową bardzo dobrą. Pomyślałem, że tak doniosły czyn wart jest jakiejś wzmianki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadchodzi taki czas, zwykle po&nbsp;5 zmarnowanych latach, gdy człowiek zasila szeregi wykształconych bezrobotnych (no dobra, technicznie rzecz biorąc, nie&nbsp;jestem w&nbsp;tej chwili bezrobotny, ale z&nbsp;finansowego punktu widzenia — jak najbardziej).</p>
<p>Innymi słowy — z&nbsp;dniem 29 września 2011 skończyłem studia i&nbsp;uzyskałem tytuł magistra inżyniera informatyki, uzyskując ocenę końcową <em>bardzo dobrą</em>. Pomyślałem, że tak doniosły czyn wart jest jakiejś wzmianki na&nbsp;blogu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=RL7_vXLbwnI:7a-5cdlwmDk:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=RL7_vXLbwnI:7a-5cdlwmDk:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=RL7_vXLbwnI:7a-5cdlwmDk:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=RL7_vXLbwnI:7a-5cdlwmDk:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=RL7_vXLbwnI:7a-5cdlwmDk:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/RL7_vXLbwnI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/11/05/pogloski-o-mej-smierci-sa-przesadzone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/11/05/pogloski-o-mej-smierci-sa-przesadzone/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pożegnania nadszedł czas</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/hTCwZT5lDjY/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 10:55:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>
		<category><![CDATA[wrażenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Czas wypożyczenia smartfona z&#160;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&#160;tym potem robią ;-) Wrażenia z&#160;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować. Po pierwsze, przeprosiłem się z&#160;ekranem. On jednak nie&#160;reaguje tak opornie, on reaguje tak późno, czyli to nie&#160;jego wina. Daje się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting.jpg"><img class="size-medium wp-image-753 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 5px;" title="Android ma opcję sprzątania po sobie" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting-171x300.jpg" alt="" width="171" height="300" /></a>Czas wypożyczenia smartfona z&nbsp;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&nbsp;tym potem robią ;-)</p>
<p style="text-align: justify;">Wrażenia z&nbsp;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze, <strong>przeprosiłem się z&nbsp;ekranem</strong>. On jednak nie&nbsp;reaguje tak opornie, on reaguje <strong>tak późno</strong>, czyli to nie&nbsp;jego wina. Daje się miziać i&nbsp;delikatnie, jak na&nbsp;ekran dotykowy przystało, należy tylko pamiętać, że paznokciem nie&nbsp;bardzo, a&nbsp;długopisem całkiem nie&nbsp;da rady (na swoim telefonie zdarzało mi się wstukiwać coś na&nbsp;klawiaturze ekranowej czymkolwiek, co było pod ręką &#8211; i&nbsp;było to fajne i&nbsp;wygodne).</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie, VoIP na&nbsp;telefonie to chyba jednak bardzo kiepski pomysł. Mając numer we&nbsp;<em>Freeconet</em>, muszę skonfigurować go tak, by meldował się do&nbsp;centrali co 60 sekund, a&nbsp;nie co 5 minut, jak domyślnie. Skutek jest taki: o&nbsp;9 rano naładowałem telefon do&nbsp;100%, zaświecił na&nbsp;zielono, że nakarmiony, przez cały dzień w&nbsp;ogóle go nie&nbsp;dotykałem, nie&nbsp;ruszałem, nie&nbsp;wybudzałem, nie&nbsp;sprawdzałem godziny &#8211; po&nbsp;prostu sobie leżał bezczynnie, o&nbsp;15.30 telefon zaświergotał, że jest całkowicie rozładowany i&nbsp;się wyłączył.</p>
<p style="text-align: justify;">6.5 godziny na&nbsp;baterii bez używania. Koszmar. Winą obarczam (nie wiadomo, czy słusznie) niemal ciągłą transmisję danych w&nbsp;tle &#8211; podtrzymywanie połączenia z&nbsp;Internetem i&nbsp;z serwerem <em>Freeconet</em> (kto wie, może także odpytywanie w&nbsp;tle <em>Blipa</em> i&nbsp;<em>Google+</em> przez aplikacje). To znaczy dla mnie tyle, że nie&nbsp;mogę obładować androidowego smartfona tyloma aplikacji, iloma bym chciał. Oczywiście powinienem był to wiedzieć, a&nbsp;szefowa nokia N900 po&nbsp;włączeniu VPN też rozładowuje się w&nbsp;kilka godzin, ale nadzieja umiera ostatnia&#8230; To znaczy także, że podobny czas życia mojego <em>HTC Touch Pro 2</em> po&nbsp;zabootowaniu Androida  też nie&nbsp;był winą niezgodności sprzętu i&nbsp;oprogramowania (brakujące sterowniki, nie&nbsp;do końca działający tryb wstrzymania). Wreszcie, oznacza to także, że moją przyszłą <em>Motorolę Droid 3</em> będę prawdopodobnie bardzo męczył. Może pora rozejrzeć się zawczasu za&nbsp;ogniwami słonecznymi, kurtkami z&nbsp;ładowarkami, etc&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Android to naprawdę fajny system. Może nie&nbsp;na telefonie z&nbsp;~520MHz, czy ile on tam miał, bo nawet słownik z&nbsp;podpowiadaniem wyrazów zamula podczas pisania (i to była największa udręka &#8211; jeżeli nie&nbsp;masz fizycznej klawiatury, a&nbsp;ekranowa potrafi się przywiesić na&nbsp;2 sekundy z&nbsp;powodu przeszukiwania słownika&#8230; to boli. Może wisiałaby mniej, gdybym nie&nbsp;włączył jednocześnie polskiego i&nbsp;angielskiego słownika), ale to naprawdę fajny system.</p>
<p style="text-align: justify;">Co więcej mogę powiedzieć o&nbsp;samym telefonie&#8230;? Mogę pokazać przykładowe zdjęcie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110913_090558/">na zewnątrz</a> i&nbsp;<a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110914_142103/">w pomieszczeniu</a> &#8211; typowy komórkowy aparat, nie&nbsp;oczekiwaliśmy przecież więcej. Drugiego dnia jego używania odkryłem spontanicznie, że “przycisk” na&nbsp;dole telefonu to nie&nbsp;tylko przycisk, ale <strong>maleńki touchpad!</strong> Można go sobie miziać i&nbsp;gładzić i&nbsp;działa to jak używanie strzałek na&nbsp;klawiaturze. Genialne. GPS działa w&nbsp;nim znacznie szybciej niż w&nbsp;moim <em>Touch Pro 2</em>, o&nbsp;czym już pewnie pisałem, natomiast telefon ma&nbsp;także <strong>kompas</strong> i to dopiero jest frajda! Po jakiejś minucie od odpalenia <em>Google Maps</em>, gdy kompas się uruchomi (i skalibruje? nie&nbsp;wnikam w&nbsp;jego działanie), mapa zaczyna orientować się zgodnie z&nbsp;orientacją faktyczną. Awesome! Można obrócić telefon i&nbsp;patrzeć, jak mapa obraca się wraz z&nbsp;nim (technicznie to: w&nbsp;przeciwnym kierunku), tak, że nadal pokazuje obiekty będące przed Tobą&#8230; przed Tobą. Mała rzecz a&nbsp;cieszy, nie&nbsp;bawiłem się dotąd telefonem z&nbsp;kompasem. Ekran natomiast świeci jaśniej od tego, który mam w&nbsp;HTC, więc w&nbsp;słońcu widać więcej. Zarazem odbija całe mnóstwo światła. Ale nadal, wydaje mi się, że jeżeli chcemy widzieć w&nbsp;pełnym słońcu wszystko, co jest na&nbsp;ekranie, to tylko <em>iPhone</em> sobie z&nbsp;tym poradzi (ekran <em>iPhone 3GS</em> i&nbsp;<em>iPoda Touch</em> ma tak silną powierzchnię odblaskową, że powyżej pewnego natężenia światła jest już tylko coraz lepiej). Dwa tygodnie używania, ekran bez najmniejszej ryski czy kropeczki. Może jest wytrzymały.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując &#8211; jak na&nbsp;urządzenie za&nbsp;400zł, fajny. Nie należy go jednak za&nbsp;bardzo obciążać. Każdy kontakt z&nbsp;Androidem zachęca mnie do&nbsp;tego systemu. Klawiatura wyłącznie ekranowa &#8211; nie. Próbował ktoś kiedyś pisać na&nbsp;tym w&nbsp;łódzkim tramwaju? Nie da się, naprawdę, absolutnie w&nbsp;żaden sposób się nie&nbsp;da. A na&nbsp;fizycznym QWERTY mogę pisać bezwzrokowo. Nawet tańczyć na&nbsp;lodzie mi się podczas pisania SMSa zdarzało (odbiło się to wprawdzie na&nbsp;jego treści&#8230; ;)).</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/hTCwZT5lDjY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Huawei U8500, dzień drugi</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/R6n4jTN68f0/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 08:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=740</guid>
		<description><![CDATA[Huawei obudził się rano martwy. Rozładowany. [Jeśli nie&#160;czytałeś(-łaś), tutaj jest poprzedni wpis na&#160;jego temat] Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&#160;noc uruchomiłem ten zegar i&#160;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&#160;zabrałem ze&#160;sobą do&#160;pracy. Po drodze pobawiłem się Foursquarem, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&#160;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&#160;pomieszczeniach już gorzej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Huawei obudził się rano martwy.</h2>
<p>Rozładowany. <span style="opacity: 0.65;">[Jeśli nie&nbsp;czytałeś(-łaś), <a title="̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)" href="http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/">tutaj jest poprzedni wpis na&nbsp;jego temat</a>]</span></p>
<p>Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&nbsp;noc uruchomiłem ten zegar i&nbsp;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&nbsp;zabrałem ze&nbsp;sobą do&nbsp;pracy.</p>
<p>Po drodze <a title="podanny chckin" href="https://foursquare.com/ikari/checkin/4e671a8418a8bf057174d645">pobawiłem się Foursquarem</a>, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&nbsp;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&nbsp;pomieszczeniach już gorzej (w domu jestem w&nbsp;Szanghaju, ale to nie&nbsp;pierwsze urządzenie, które tak twierdzi). Na polu GPS <em>Huawei U8500</em> radzi sobie znacznie lepiej od mojego <em>HTC Touch Pro 2,</em> ale gorzej niż <em>iPod</em>.</p>
<p>Może chodzi o&nbsp;to, że wrzuciłem na&nbsp;niego zbyt wiele aplikacji (o tym za&nbsp;chwilę). Niemniej jednak w&nbsp;pracy ładowałem go twardo, z&nbsp;gniada sieciowego, do&nbsp;samego końca, czyli 100%. O godzinie 17.30 telefon naładowany do&nbsp;100% odłączyłem od zasilania i&nbsp;zabrałem do&nbsp;domu. O godzinie 23 umarł z&nbsp;rozładowaną baterią. O-oł, <em>Huawei, we&nbsp;might have a&nbsp;problem here</em>.<br />
Kiedy bawiłem się androidem na&nbsp;moim HTC (to telefon z&nbsp;Windows Mobile, jak już wspominałem, ale dzięki cudom internetu, można uruchomić na&nbsp;nim Androida), myślałem, że fakt, że mogę rozładować telefon w&nbsp;6-7 wcale go specjalnie nie&nbsp;męcząc to wina tego, że uruchamiam niewspierany system operacyjny na&nbsp;danym sprzęcie i&nbsp;że źle zarządza zasilaniem i&nbsp;wszystkim, bo lepiej nie&nbsp;umie.<br />
Ale tutaj mamy smartfon dedykowany androidowi i&nbsp;śmieć po&nbsp;6 godzinach od pełnego naładowania. Prawda, było to 6 godzin z&nbsp;siecią, przez chwilę nawet z&nbsp;wifi, z&nbsp;instalacją aplikacji, wysłaniem SMSa czy obejrzeniem 30 sekund nagrania na&nbsp;youtube, ale bez przesady.</p>
<p>Początkowe wrażenie z&nbsp;tym telefonem było pozytywne. Było lepsze niż <a title="bobiko » ikari: zawiedziesz się, serio" href="http://blip.pl/dm/676913737" target="_blank">słyszane dotąd opinie</a>. Bo przecież nie&nbsp;taki zły, bo chodzi całkiem sprawnie (jeśli patrzeć przychylnie), bo działa, i&nbsp;tak dalej. No ale on jest wiecznie rozładowany, a&nbsp;to mi się nie&nbsp;podoba.<br />
Dziś przed wyjściem do&nbsp;pracy udało mi się naładować go do&nbsp;38%. Rozładował się po&nbsp;40 minutach. O-oł.</p>
<h2>Aplikacje.</h2>
<p>Może przeciążyłem go aplikacjami. Zainstalowałem: Photoshop Express, Adobe Reader, Amazon Kindle, Bump, CSipSimple, Google+, Google Reader, Foursquare, Soundhound, TestujSmartfona (Play zbiera chyba jakieś statystyki), Winamp, Angry Birds, Speed Test (hey! Play dał u&nbsp;mnie w&nbsp;domu radę wyciągnąć <a title="1.3Mbit/s na komórce w Play " href="http://blip.pl/s/698748165">ponad 1 MB/s na&nbsp;łączu komórkowym</a>!) , Blipπ.<br />
W tle z&nbsp;tego na&nbsp;pewno chodzą CSipSimple (aplikacja VoIP, powinna być uruchomiona cały czas), być może także TestujSmartfona, czasem Blipπ, G+, Gmail, takie tam. To chyba nie&nbsp;tak dużo?</p>
<p>Najgorsze, że ten smartfon <strong>działa jak Windows Vista</strong>. Chyba wszyscy wiemy, co to oznacza — wygląda bardzo ładnie (Android w ogóle jest przyjemnym dla oka systemem), ale co chwilę atakuje nas komunikatem “Aplikacja A wykonała nieprawidłową operację”, “Aplikacja B zostanie teraz zamknięta” (pół biedy, jeżeli tylko nie odpowiada, bo wtedy możemy kazać zaczekać trochę dłużej). To <strong>może</strong> być wynikem posiadania przez telefon <strong>jedynie 256 MB pamięci RAM</strong>. To naprawdę mało jak na&nbsp;dzisiejsze standardy i&nbsp;przez te efekty zaczynam się bać, czy moja wymarzona <em>Motorola Droid 3</em> i&nbsp;jej 512 MB wystarczą.</p>
<p>Zaczyna się dzień trzeci. Ekran, jak to ekran, ślicznie wymalowany śladami paluchów.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/R6n4jTN68f0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/D232cXJsFcI/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2011 18:44:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=722</guid>
		<description><![CDATA[W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&#160;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&#160;co dzień, przystąpiłem do&#160;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;. Wrażenia spisywane chronologicznie: Drodzy operatorzy komórkowi i&#160;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&#160;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&#160;gdzieś w&#160;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&nbsp;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&nbsp;co dzień, przystąpiłem do&nbsp;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;.</p>
<p>Wrażenia spisywane chronologicznie:</p>
<ol>
<li>Drodzy operatorzy komórkowi i&nbsp;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&nbsp;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&nbsp;gdzieś w&nbsp;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, gdy do&nbsp;tego użytkownik podał Wam już kiedyś swój adres jako ulicę HASZKA (spolszczona pisownia nazwiska Jarosława Haška, czeskiego pisarza), wspomniany pracownik wpisze zaś HASKA&#8230; Mam nadzieję, że mająć do&nbsp;dyspozycji dwa &#8222;różne&#8221; [porównując tekstowo; spaczenie zawodowe] nazwiska i&nbsp;dwa &#8222;różne&#8221; adresy, wpadniecie na&nbsp;to, że to <strong>może jednak</strong> być ta sama osoba i&nbsp;nie będziecie wysyłać dwóch (lub czterech &#8211; każda kombinacja imię/adres) zestawów spamu.</li>
<li>Jaki on lekki! (Mój obecny winphone (windows ≠ smart. kropka.) waży 170g [potrzebne źródło]).</li>
<li>Ku edukacji społeczeństwa. Ekrany dotykowe dzielą się na:<br />
<strong>pojemnościowe</strong> &#8211; super-hiper ultra superaśnie czułe na&nbsp;każde przypadkowe zetknięcie naskórka z&nbsp;powierzchnią; na&nbsp;mrozie w&nbsp;rękawiczkach bezużyteczne; wymagają specjalnych rysików lub noszenia przy sobie parówki (podobno działa), bo &#8211; krótko mówiąc &#8211; reagują tylko na&nbsp;kontakt z&nbsp;materią organiczną. Zaleta? Można to oblec pancernym szkłem i&nbsp;jeździć wtedy po&nbsp;tym nożem &#8211; i&nbsp;się nie&nbsp;zarysuje.<br />
<strong>naciskowe jak mój</strong> (naciskowe = oporowe = rezystywne, użyłem słowa, które od razu intuicyjnie się czuje) &#8211; ekran wymaga dotknięcia, kropka. Czymkolwiek. Ręką, nogą, rękawiczką, kluczami w&nbsp;kieszeni, długopisem. Wystarczy nacisnąć lub dotknąć opuszkiem palca, całkiem lekko. Muśnięcia się nie&nbsp;liczą, nie&nbsp;mamy się łaskotać, tylko wydawać polecenia. Te ekrany posiadają raczej cieniutką i&nbsp;giętką powłokę z&nbsp;jakiegoś poliwęglanowego (plastikopodobnego) tworzywa, która pod naciskiem mikroskopijnie się ugina, coś tam styka i&nbsp;telefon wie, że był dotyk. Pod naciskiem ostrego przedmiotu natomiast powstaje przepiękna rysa, która zostanie na&nbsp;zawsze (czyt. do&nbsp;czasu zdarcia wierzchnich warstw obudowy i&nbsp;naklejenia nowych; nawet nie&nbsp;chcę wiedzieć, ile to kosztuje). Innymi słowy, ekran ten w&nbsp;codziennym zastosowaniu jest bardziej uniwersalny od pojemnościowego, równie wygodny, ale nie&nbsp;obsługuje multi-touch (nie śledzi wielu paluchów na&nbsp;raz; bo nie.), ale trzeba go osłaniać, bo się zniszczy.<br />
<strong>naciskowe (ledwo)</strong> -  czyli też typowe rezystywne jednodotykowe ekrany z&nbsp;tą różnicą, że powleczone znacznie twardszą warstwą ochronną. Zdecydowanie lepiej chroni ona telefon przed próbą użycia, a&nbsp;może nawet porysowania. To takie ekrany są powodem, dla którego ludzie mówią &#8222;nie bierz ekranu rezystywnego pod żadnym pozorem&#8221;, jeśli myślą, że każdy jest taki. Chcą dobrze, słuchaj ich rad uważnie.<br />
<strong>te pierwsze udające te ostatnie</strong> - dopiero ten telefon (Huawei U8500) uświadomił mi, że takie istnieją. Coś w&nbsp;tym telefonie działa tak, że miałem wrażenie, że nie&nbsp;reaguje na&nbsp;lekki dotyk, próbowałem więc mocniej i&nbsp;bardziej paznokciowo. Mocniej zadziałało, paznokieć nie&nbsp;&#8211; czyli jednak pojemnościowy. Ale czasem reaguje jakby mniej. Nawet nie&nbsp;wiem, od czego to zależy.</li>
<li>Konfiguruję konto Google. Podaję użytkownika i&nbsp;hasło. Źle. Hm, no tak, hasło losowe, klawiatury ekranowe jakie są, każdy widzi, pewnie wpisałem źle. Wpisuję jeszcze raz, nadal źle. Tu  zrozumiałem ideę problemu.<br />
Widzicie, <em><strong>tylko paranoicy przetrwają</strong></em> [motto i&nbsp;tytuł jednej z&nbsp;książek współzałożyciela Intela], dlatego do&nbsp;Google używam <a title="Google 2-step login" href="https://www.google.com/accounts/b/0/SmsAuthConfig">dwustopniowego logowania</a>. To znaczy, jeśli już do&nbsp;komputera usiądzie osoba, która zna hasło do&nbsp;mojego konta, to nie&nbsp;znaczy jeszcze, że to ja, prawda? Dlatego po&nbsp;wpisaniu poprawnego hasła, Google wysyła mi kod SMSem, który należy następnie wpisać w&nbsp;tej aplikacji. Zatem aby się zalogować, musisz nie&nbsp;tylko mieć mój mózg, ale i&nbsp;telefon. Dla usług Google (i firm trzecich), które tego jeszcze nie&nbsp;obsługują, tworzysz specjalne hasła, tylko dla tej jednej aplikacji, które w&nbsp;każdej chwili możesz potem odwołać.<br />
Najwyraźniej Google Android nie&nbsp;jest usługą, która obsługuje paranoidalne metody logowania do&nbsp;Google. Zabawne. Android w&nbsp;żaden sposób nie&nbsp;powie Ci, że musisz wygenerować hasło (ani nie&nbsp;zaproponuje wpisania kodu SMSowego, ani ten nie&nbsp;zostanie wysłany), musisz wpaść na&nbsp;to sam.</li>
<li>Dalej następuje synchronizacja z&nbsp;Google i&nbsp;tu już mniej więcej jesteśmy w&nbsp;domu. Synchronizacja danych z&nbsp;Google to niesamowita sprawa (tutaj należy zapomnieć o&nbsp;paranoicznym podejściu albo zaufać Google). Kilka kliknięć (dotknięć, wpisań haseł, bla bla) i&nbsp;masz od razu wszystkie swoje kontakty na&nbsp;nowym urządzeniu. Nic nie&nbsp;musisz robić. Kiedy zmienisz dane któregoś <strong>gdziekolwiek</strong>, natychmiast ta zmiana odniesie skutek w&nbsp;pozostałych miejsach &#8211; poprawiasz czyjś numer na&nbsp;komputerze, od razu masz aktualny w&nbsp;komórce. Osoby, ich nazwiska, adresy e-mailowe, zdjęcia i&nbsp;tak dalej, wszystko razem ładnie spięte (pod warunkiem, że czasem pomożemy mu poogarniać ten bałagan) i&nbsp;dostępne. To jest dobre. Chwaliłem to już gdzieś, ale będę chwalił dalej uparcie. <strong>Chcesz*.</strong><br />
* wiesz już? Kojarzysz? Taki nowy spam. Najbardziej chwytliwe hasło ever. &#8222;Chcesz.&#8221; i&nbsp;link do&nbsp;konta na&nbsp;fejsbuku. Takiej perwsazji nie&nbsp;można się oprzeć.</li>
<li>Czy on jest aż tak wolny, że wyłączyli wszystkie animacje, bo żadnej nigdy nie&nbsp;podoła i&nbsp;nie obsłuży? Uff, jednak nie, można je włączyć i&nbsp;są płynne. Wtedy telefon mniej straszy swoją topornością.</li>
<li>Klawiaturę ma&nbsp;jakąś dziwną, niesystemową. Podpowiada pisownię w&nbsp;ramach autokorekty, ale, niestety, chyba trochę za&nbsp;wolno (w sensie, przeszukiwanie słownika jest dla niego tak trudne, że są widoczne opóźnienia)</li>
<li><strong>Co kieruje ludźmi, którzy gniazdko ładowania (USB) umieszczają na&nbsp;GÓRNEJ krawędzi telefonu?!? </strong>Może ktoś podawał im zupę z&nbsp;lewej strony&#8230; Wydaje mi się, że takie gniazdka powinny być od dołu i&nbsp;chyba tylko HTC i&nbsp;Apple to rozumieją. (Niech mnie ktoś uświadomi, jeśli HTC przestało to rozumieć w&nbsp;nowszych modelach)</li>
</ol>
<div>Poza tym, na&nbsp;ten moment mogę powiedzieć, że do&nbsp;testów dostajecie w&nbsp;komplecie z&nbsp;telefonem kartę SIM z&nbsp;pakietem 1 GB transferu, 1zł na&nbsp;koncie (oh yeah) i&nbsp;4zł w&nbsp;&#8222;pakiecie złotówek&#8221; (którego jedyny opis to &#8222;dodatkowe środki, które otrzymałeś w&nbsp;ramach promocji&#8221;.</div>
<div><em>Angry Birds</em> działa, ale zbyt wolno ;-) O płynności tej gry przy 528MHz należy zapomnieć.</div>
<div>To be continued&#8230;</div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/D232cXJsFcI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Lepsze wrogiem dobrego</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/YMgZSp7VVDo/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 10:02:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Webmastering]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=725</guid>
		<description><![CDATA[Publikacja wpisu o&#160;problemach po&#160;aktualizacji Ubuntu do&#160;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&#160;była najlepszym pomysłem&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Publikacja wpisu o&nbsp;problemach po&nbsp;aktualizacji Ubuntu do&nbsp;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&nbsp;była najlepszym pomysłem&#8230;</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/YMgZSp7VVDo" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Ubuntu jego mac [Uˈɓu:ntu ˈjɛɡɔ mæk].</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/HYP4U4j-T7A/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 09:56:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Unity]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=720</guid>
		<description><![CDATA[Zaktualizowałem Ubuntu do&#160;11.04. Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony. Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&#160;miarę KDE4. Wraz z&#160;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&#160;taką, z&#160;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało. Zabrali mi kostkę pulpitu (tak, to coś jak kostka dusz z&#160;Dooma 3, tylko, że pulpitu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaktualizowałem Ubuntu do&nbsp;11.04.</p>
<p>Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony.</p>
<p>Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&nbsp;miarę KDE4. Wraz z&nbsp;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&nbsp;taką, z&nbsp;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało.</p>
<p>Zabrali mi <em>kostkę pulpitu</em> (tak, to coś jak <em>kostka dusz</em> z&nbsp;<em>Dooma 3</em>, tylko, że pulpitu. Syci się śmiercią przeciwników. No żartuję przecież, chodzi o&nbsp;przełączanie pulpitu poprzez obrót wirtualnego sześcianu. Ładnie wygląda i&nbsp;pozwala jakoś tak lepiej poczuć tę wielopulpitowość linuksa i&nbsp;płynność działania). Zrobili z&nbsp;systemu drugi Mac OS. Po lewej pojawia się coś na&nbsp;kształt docka, chociaż zerżnięte raczej z&nbsp;Windows 7, sądząc po&nbsp;jego kwadratowości i&nbsp;niefunkcjonalności. Dock to ja już miałem, proszę państwa, nazywa się <em>Avant Window Navigator</em> (<em>awn</em>), żre od ciężkiej cholery zasobów, ale jest ładny, wygodny, funkcjonalny i&nbsp;obsługuje wpinanie dodatkowych paneli &#8211; mogę tam nie&nbsp;tylko klikać w&nbsp;ikonki programów, ale i&nbsp;monitorować sieć, sprawdzić pogodę, czy regulować głośność. A czy wspominałem już, że gdy kliknę ikonkę programu, mogę wybrać, które okno chcę przywrócić? No właśnie. No i&nbsp;zabrali mi <em>gnome-panel</em>! A to tam miałem szczegółowe statystyki systemu z&nbsp;wykresami CPU, pamięci i&nbsp;karty sieciowej (mam na&nbsp;ekranie dużo miejsca, a&nbsp;rzut oka na&nbsp;te wykresy pozwala naprawdę szybko stwierdzić, co się dzieje i&nbsp;co zamula). Nie wspominam już o&nbsp;tym, że na&nbsp;netbooku tam miałem <strong>monitor pozostałego czasu baterii</strong>. <span style="letter-spacing: 2px;">Jak. To. Włączyć. Z. Powrotem?</span></p>
<p>Zamiast tego jest Ubuntu Unity. Czyli Jedność, nie&nbsp;do końca wiem, czego, chyba funkcji. Że jedna funkcja została. Programy można sobie włączać. Ach, no i&nbsp;główne menu każdego programu wyląduje na&nbsp;pasku na&nbsp;samej górze ekranu, który dawniej był moim <em>gnome-panelem</em>. Przypomina Wam to jakiś system? Podpowiem, że po&nbsp;maksymalizacji systemu znajdą się tam także przyciski <em>zamknij</em>, <em>przywróć</em>, <em>minimalizuj</em> i&nbsp;będą <strong>po lewej</strong> stronie menu/tytułu okna. <span style="letter-spacing: 2px;">Lewej</span>. Jezusmaria, a&nbsp;po instalacji 10.10 szukałem, jak przełączyć przyciski na&nbsp;pasku tytułowym okna na&nbsp;jedynie słuszną i&nbsp;prawą stronę prawą.</p>
<p>No dobrze, nie&nbsp;mam więc już monitorowania systemu, prognozy pogody, apletu montowania dysków, poziomu baterii, połowy aplikacji w&nbsp;trayu (ynternety mówią, że aplikacje nie&nbsp;mogą się już do&nbsp;systemowego <em>obszaru powiadamiania</em> <span style="letter-spacing: 1px;">tak po&nbsp;prostu dodać</span>. Muszą mieć do&nbsp;tego <span style="letter-spacing: 2px;">prawa</span>). Co w&nbsp;takim razie mam?<br />
Problemy ze&nbsp;stabilnością. Górny pasek unity czasem mi po&nbsp;prostu znika, zostaje po&nbsp;nim tylko cień, czerń, maksymalizacja okna powoduje, że tracę jego pasek tytułowy i&nbsp;przyciski okna, oczywiście w&nbsp;tej sytuacji <strong>całkowicie</strong> tracę <strong>każde</strong> menu główne programu, obszar powiadomień, etc. One tam są i&nbsp;daje się je klikać, pod warunkiem, że pamięta się, w&nbsp;którym miejscu powinny być, gdyby je było widać. Nie no, świetnie.</p>
<p>To kiedy mi to naprawią? Halo? Czyta mnie ktoś?</p>
<p>PS. Na netbooku to akurat ta nowa organizacja ekranu to pozytywna oszczędność miejsca. Ale ja chcę mój miernik baterii.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/HYP4U4j-T7A" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Jedenaście pazurów – o antologii bez spoilerów</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/LVOI1fwe4XA/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 22:42:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oficynka wydawnicza]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[koty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[science-fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=705</guid>
		<description><![CDATA[Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&#160;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu). Koty są niesamowite i&#160;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&#160;nieco odmiennym charakterem i&#160;zwyczajami, nigdy zaś nie&#160;wiadomo, kto w&#160;relacji człowiek-kot [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-706" title="Jedenaście pazurów" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341-189x300.jpg" alt="Jedenaście pazurów - okładka" width="189" height="300" /></a> Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&nbsp;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu).</p>
<p>Koty są niesamowite i&nbsp;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&nbsp;nieco odmiennym charakterem i&nbsp;zwyczajami, nigdy zaś nie&nbsp;wiadomo, kto w&nbsp;relacji człowiek-kot należy jest czyj. Zwinne, szybkie, drapieżne, a&nbsp;zarazem mruczące, słodkie, potulne i&nbsp;leniwie wygrzewające się w&nbsp;słoneczku.</p>
<p>Wiele zatem można oczekiwać po&nbsp;zbiorku opowiadań, w&nbsp;których motyw kota ma&nbsp;dominować. Jak zaś ten tomik spełnia te oczekiwania miłośnika kotów?<span id="more-705"></span></p>
<h2>Opakowanie</h2>
<p>Przed zakupem niestety oceniam książki po&nbsp;okładce. Ta akurat jest odpowiednio kocia ;). Zawiera też kilka znajomych nazwisk &#8211; bo autorzy rodzimi, to i&nbsp;napić się i&nbsp;pogadać z&nbsp;niektórymi się kiedyś zdarzyło. Ciekawie jest najpierw kogoś poznać, a&nbsp;potem go poczytać, ale to akurat ciężka do&nbsp;powtórzenia i&nbsp;osobista motywacja :). Wracając do&nbsp;okładki &#8211; znajdziemy na&nbsp;niej sporo cytatów z&nbsp;tego, co o&nbsp;kotach mówili autorzy opowiadań. Czytając zbiorek (nie mam w&nbsp;zwyczaju omijać wstępów ani posłowi) odkrywamy, jak krzywdząco wyrwane z&nbsp;kontekstów są niektóre z&nbsp;tych opinii &#8211; niczym wypowiedzi polityków montowane w&nbsp;codziennej prasie &#8211; zdanie podpisane nazwiskiem Marcina Przybyłka brzmi wobec kotów nieco wrogo i&nbsp;negatywnie, podczas gdy pełne jego brzmienie ma&nbsp;całkiem inny kontekst i&nbsp;wydźwięk.</p>
<h2>Zawartość</h2>
<p>Zbiorek rozpoczyna pół-żartobliwy, pół-serio wstęp napisany przez Andrzeja Sapkowskiego, zatytułowany &#8222;<em>Arcydzieło</em>&#8222;.  To słowo chyba najlepiej opisuje kota.</p>
<h3>1. Jaga Rydzewska, <em>&#8222;Kot Szrekingera&#8221;</em></h3>
<p>W moim odczuciu prawdopodobnie najlepsze opowiadanie w&nbsp;całym zbiorze. Zawiera kilka elementów, które niesamowicie lubię &#8211; urzekającą dziecięcą prostolinijność i&nbsp;uroczy sposób myślenia, pełen swobodnych skojarzeń, a&nbsp;zarazem elementy naukowe, z&nbsp;nawiązaniami do&nbsp;fizyki kwantowej i&nbsp;wielu tajemniczych i&nbsp;fascynujących zjawisk, które nasza nauka dopiero poznaje. W dziecięcym widzeniu świata zawarte jest mnóstwo humoru, jak i&nbsp;tej niezwykłej naturalności, z&nbsp;jaką dzieci traktują wszelkie zjawiska otaczającego je świata &#8211; także te, które dorosłym wydają się niemożliwe i&nbsp;absurdalne. Dziecko w&nbsp;opowiadaniu, poza problemami rodzinnymi, posiada zaś pewne szczególne zdolności, dostrzega między innymi rzeczy niewidoczne dla innych, sięgające nieco poza czysto materialny świat&#8230;</p>
<blockquote><p>- Bo mój tata jest drań i&nbsp;wstrętny sukinsyn. Tak powiedziała mamusia, tylko nigdy-przenigdy nie&nbsp;wolno tego było powtarzać przy babci, bo babcia to mama taty. Tata nas rzucił. Ja długo chorowałam, jak byłam mała, i&nbsp;tata myślał, że to mi już zostanie na&nbsp;całe życie i&nbsp;on się będzie musiał męczyć z&nbsp;chorym dzieckiem. I jak mamusia jeździła ze&nbsp;mną po&nbsp;szpitalach, to on sobie znalazł Tą Sukę i&nbsp;pojechał z&nbsp;nią do&nbsp;Warszawy. Potem do&nbsp;mnie dzwonił. Czasami. Przysyłał mi prezenty na&nbsp;urodziny, ale nigdy nie&nbsp;te, co chciałam, i&nbsp;prawie w&nbsp;ogóle nie&nbsp;przyjeżdżał, nawet na&nbsp;Wigilię. Pewnie dlatego, że myśmy mieli kota, i&nbsp;tata nie&nbsp;mógł wziąć Tej Suki do&nbsp;nas, bo by nam kota zagryzła.</p>
<p>Pani Policjantce za&nbsp;stołem zrobiło się coś dziwnego z&nbsp;twarzą. Jakby chciała kichnąć.</p></blockquote>
<p>Matka ucząca dziecko podstaw fizyki kwantowej (niemal-tytułowy Kot Schrödingera, chociażby) zamienia opowiadanie o&nbsp;dziecięcej magii w&nbsp;prawdziwe, <em>twarde science fiction</em>. Opowiadanie wciąga, bawi, a&nbsp;może i&nbsp;uczy :)</p>
<h3>2. Łukasz Orbitowski, <em>&#8222;Koszmar w&nbsp;Providence&#8221;</em></h3>
<p>Zgodnie z&nbsp;tym, co sugeruje tytuł, opowiadanie utrzymane jest w&nbsp;konwencji horroru, w&nbsp;którym świat wokół bohatera przeobraża się w&nbsp;przerażający i&nbsp;groźny sposób, co ma&nbsp;tajemniczy związek z&nbsp;przygarniętym przez niego futrzakiem&#8230;</p>
<p>Łukasz Orbitowski zdaje się (choć nie&nbsp;czytałem zbyt wielu jego dzieł ;)) świetnie czuć się w&nbsp;takich ciężkich klimatach, gdzie dominuje poczucie zagrożenia i&nbsp;osaczenia przez niezrozumiałe zjawiska i&nbsp;wrogie istoty. Nie bawiąc się tu w&nbsp;jego psychoanalityka szukającego ku temu powodów, należy przyznać, że wychodzi mu to znakomicie. Czytelnik solidaryzuje się z&nbsp;bohaterem w&nbsp;jego lękach i&nbsp;pragnieniu oswobodzenia, gotów w&nbsp;napięciu śledzić jego poczynania.</p>
<h3>3. Mirosława Sędzikowska, <em>&#8222;Nietak&#8221;</em></h3>
<p>Opowiadanie &#8211; można rzec właściwie bez spoilera &#8211; już na&nbsp;początku zapowiada motyw klątwy obcokrajowca rzuconej na&nbsp;jednego z&nbsp;bohaterów (paczka znajomych żyjących w&nbsp;wielokulturowym zlepku w&nbsp;jakimś bodajże Londynie) i&nbsp;takowy klimat jest podtrzymywany. Ogólne wrażenie estetyczne było, w&nbsp;zasadzie z&nbsp;niejasnego dla mnie powodu, nieco &#8222;żulczykowe&#8221;, czyli w&nbsp;świecie przedstawionym jest brudno, biednie i&nbsp;wulgarnie. Osobiście &#8211; mnie nie&nbsp;zachwyciło, a&nbsp;teraz &#8211; miesiąc po&nbsp;przeczytaniu &#8211; nie&nbsp;jestem w&nbsp;stanie za&nbsp;wiele o&nbsp;nim powiedzieć.</p>
<h3>4. Piotr Patykiewicz, <em>&#8222;Kociarka&#8221;</em></h3>
<p>Z tym jest przeciwnie, jest na&nbsp;tyle charakterystyczne, że skutecznie zapada w&nbsp;pamięć. Tytułowa kociarka to archetypiczna starucha &#8211; straszna i&nbsp;groźna, a&nbsp;zarazem mądra i&nbsp;posiadająca wiedzę nieznaną pozostałym. Jak to bywa w&nbsp;opowiadaniach z&nbsp;czarownicą-staruchą, do&nbsp;samego końca nie&nbsp;możemy mieć pewności, czy należy się jej szacunek, czy też trzeba się jej wyłącznie bać&#8230;</p>
<p>Dobry tekst, nie&nbsp;dłuży się, chociaż nie&nbsp;jest najkrótszy (w znaczeniu dosłownym: w&nbsp;porównaniu z&nbsp;pozostałymi :)), napięcie podręcznikowo narasta i&nbsp;czyta się go z&nbsp;zaciekawieniem, mimo, że niektóre sceny są naprawdę niepokojące. Pojawiają się także stare wierzenia dotyczące czarnych kotów &#8211; i&nbsp;do dziś się zastanawiam, czy autor zdołał odszukać i&nbsp;przytoczyć ich prawdziwą genezę, czy też sobie to wymyślił&#8230;?</p>
<h3>5. Paweł Ciećwierz &#8211; <em>&#8222;Dobranocka&#8221;</em></h3>
<p>No cóż &#8211; interesująca historia o&#8230; nekromancie. Motyw kota zaczepiony nieco na&nbsp;siłę (znaczy, bez niego tekst by się specjalnie nie&nbsp;zmienił). Krótka, ale dość pouczająca w&nbsp;kwestii relacji damsko-męskich.</p>
<blockquote><p>- Kochanie, dlaczego to zrobiłaś? Czy ktoś cię skrzywdził? Ktoś ci coś powiedział? Dlaczego?</p>
<p>Chiara rozwarła fioletowe usta i&nbsp;spojrzała na&nbsp;niego zachodzącymi bielmem oczyma.</p>
<p>- Bo cię, kurwa, nienawidzę &#8211; odpowiedziała po&nbsp;prostu. Poczułem się jak w&nbsp;domu.</p></blockquote>
<p>Bardzo podobało mi się to opowiadanie, konfrontujące różne spojrzenia na&nbsp;te same sprawy z&nbsp;dozą fantastycznej opowieści i&nbsp;nadprzyrodzonych sił u&nbsp;podstaw.</p>
<h3>6. Marcin Wełnicki, <em>&#8222;Nocą czarną jak kot&#8221;</em></h3>
<p>Opowiastka dość bajkowa, motyw koci zasadniczo pierwszoplanowy, gdyż bohaterowie są kotami (przynajmniej niektórzy), mocno antropomorfizowanymi. Problem w&nbsp;tym, że ja nie&nbsp;lubię bajek, zwłaszcza gdy ich głównym celem jest wyłącznie bawić. Autor przyznaje się, że kota nigdy nie&nbsp;miał i&nbsp;nie planuje. Wprawdzie ze&nbsp;wstępu wynikałoby, że koty poznał na&nbsp;tyle, by całkiem rozumieć ich charakter; w&nbsp;tekście tego jednak nie&nbsp;czuję. Koty są bardziej jak Brygada RR (pamiętacie?), niż typowo kocie. W efekcie mamy małych ludzkich bohaterów w&nbsp;kocich futerkach. Czyli tak sobie.</p>
<h3>7. Witold Jabłoński, <em>&#8222;Kotik&#8221;</em></h3>
<p>Historia pewnego specyficznego młodzieńca, któremu przywrócono wolność po&nbsp;długim &#8211; wydawałoby się traumatycznym &#8211; trzymaniu w&nbsp;domowej piwnicy. Jego marzeniem jest udział w&nbsp;telewizyjnym show wybierającym najlepszych tancerzy&#8230; (tu silę się na&nbsp;grozę) Z czasem jednak w&nbsp;miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy&#8230;</p>
<p>Akcja rozwija się i&nbsp;stara się wykonywać pewne zwroty, czy chociaż slalom, dla mnie jednak nieco zbyt przewidywalnie. Autor jest człowiekiem sympatycznym, ale jego prozę przyswajam jak dotąd dość opornie.</p>
<h3>8. Artur Baniewicz, <em>&#8222;Szczyt Piramidy&#8221;</em></h3>
<p>Wyobraźmy sobie świat, w&nbsp;którym rządzą inteligentne gady, a&nbsp;ludzie są im całkowicie podporządkowani &#8211; jako ich zwierzęta, ich własność i&nbsp;służba, z&nbsp;racji dobrze chwytnych dłoni. Jedno się wszak nie&nbsp;zmienia &#8211; ulubionymi (a jakże!) zwierzątkami swoich panów są koty.</p>
<p>Ciekawa koncepcja, wprawdzie znów wydaje mi się nieco &#8222;bajkowa&#8221; poprzez model robienia ludzi z&nbsp;nieludzi, ale zrealizowana w&nbsp;całkiem niebajkowy, poważny i&nbsp;wciągający sposób. Dobre opowiadanie, potrafi zainteresować czytelnika, który sam do&nbsp;końca nie&nbsp;wie, po&nbsp;której ze&nbsp;stron chciałby się w&nbsp;nim opowiedzieć.</p>
<h3>9. Donat Szyller, <em>&#8222;Paskudny dzień w&nbsp;mieście&#8221;</em></h3>
<p>Coś może trochę dla fanów Kossakowskiej. Poważnie i&nbsp;bez krzywych uśmieszków. Historia dotyczy bowiem raczej mieszkańców zaświatów niż wiąże się w&nbsp;jakiś istotny sposób z&nbsp;czymkolwiek, co kocie (nie licząc myśli z <em>Constantine</em>&#8218;a, że zawsze koty są dwiema łapami po&nbsp;tamtej stronie).</p>
<p>Jest to także historia typu noir, klasyczna detektywistyczna opowieść. A takie czyta się dobrze chyba zawsze. Przemyślana, odpowiednio brudna, brutalna, a&nbsp;głos narratora w&nbsp;głowie czytelnika jest dostatecznie zachrypnięty ;-). &#8222;To miała być prosta robota&#8221; &#8211; bez tego zdania tego typu opowieść się nie&nbsp;obejdzie, pada ono i&nbsp;tutaj. Czy osadzenie historii w&nbsp;piekle było sposobem na&nbsp;przełamanie sztampowości tekstu? Nie wiem, może wolałbym go w&nbsp;wersji na&nbsp;naszym ziemskim padole łez, ale nie&nbsp;był zły :).</p>
<h3>10. Marcin Przybyłek, <em>&#8222;Aquila Aquila&#8221;</em></h3>
<p>Tu znów robi się bardziej science, jednocześnie wcale nie&nbsp;mniej fiction. Gratka dla fanów <em>Warhammera 40k</em>, gdyż całe opowiadanie osadzone jest w&nbsp;tym właśnie świecie. Ja jednak nigdy nie&nbsp;grałem, a&nbsp;i tak mi się bardzo podobało. Związek z&nbsp;kotami jest przede wszystkim genetyczny &#8211; bohaterami są bowiem space marines, zmodyfikowani w&nbsp;ten właśnie sposób na&nbsp;podobieństwo kotów; akcja kręci się w&nbsp;szczególności wokół jednego z&nbsp;nich, zwyczajem autora zawierającego coś, co wymawia się &#8222;kil&#8221; (<em>kill</em>?) w&nbsp;imieniu ;-). Tradycyjnie są futurystyczne technologie, wielkie roboty, elementy magii (w dużej mierze ściśle związanej z&nbsp;przeróżnymi dziedzinami nauki), pojedynki i&nbsp;dużo akcji. Mimo mojej totalnej ignorancji wobec<em> Warhammera 40000</em>, jest to jedno z&nbsp;moich ulubionych opowiadań w&nbsp;zbiorze.</p>
<blockquote><p>Instynkt. Jako konsyliarz nie&nbsp;powinienem tak tego określać. Tygrysy nie&nbsp;mają żadnego instynktu, tylko poszerzone drogi neuronalne komunikujące wzgórze z&nbsp;korą nową.</p></blockquote>
<p>Jak tego nie&nbsp;uwielbiać? Takie fragmenty podobają mi się najbardziej, a&nbsp;że Przybyłek ma&nbsp;wykształcenie medyczne, takich smaczków potrafi nieco w&nbsp;teksty powrzucać (mógłby więcej, dobrego nigdy za&nbsp;wiele). Dla mnie to wzmacniacz &#8222;science&#8221; w&nbsp;&#8222;science fiction&#8221;, dodaje tekstowi wrażenia realności i&nbsp;namacalności. Jeśli jesteśmy w&nbsp;stanie coś lepiej nazwać, określić, choćby używając fachowych ale istniejących współcześnie (lub wykreowanych wraz z&nbsp;rozwojem świata) terminów opisać &#8211; wydaje nam się to prawdziwe i&nbsp;osiągalne.</p>
<h3>11. Paweł Kempczyński, <em>&#8222;Podłe życie, podła śmierć&#8221;</em></h3>
<p>Ostatni <em>pazur</em> z&nbsp;jedenastu, ale &#8211; jak to mówią anglicy &#8211; <em>last but not least</em>, bowiem gdybym miał wyznaczyć trzech medalistów, także i&nbsp;ten tekst znalazłby się na&nbsp;podium (wyszczególnienia kolejności pierwszych trzech miejsc się nie&nbsp;podejmę).</p>
<p>Tekst zaczyna się jako historia pewnego dziennikarza wysłanego w&nbsp;miejsce, gdzie dzieje się coś niepokojącego, zdaje się być utrzymany nieco w&nbsp;klimacie horroru czy przynajmniej thrillera&#8230; Z czasem jednak sprawy nabierają takiego obrotu, że dałem się bardzo mocno i&nbsp;bardzo pozytywnie zaskoczyć. Właściwie to przygotowując czytelnika na&nbsp;zmianę i&nbsp;zaskoczenie może właśnie psuję cały efekt i&nbsp;ideę napisania o&nbsp;tych opowiadaniach bez spoilera, ale nie&nbsp;mógłbym o&nbsp;tym nie&nbsp;napisać. Muszę bowiem przyznać, że im dalej w&nbsp;opowiadanie, tym bardziej mi się podobało. Pewnie, w&nbsp;literaturze często można zbyć utwór tekstem &#8222;już było&#8221;, ale niezależnie ilu takich przewałkowanych pomysłów próbowalibyście się tu doszukać, dajcie szansę i&nbsp;przeczytajcie w&nbsp;całości. Ostateczna kompilacja wyszła bowiem moim zdaniem znakomicie, a&nbsp;gdy wydaje się, że gorzej już być nie&nbsp;może &#8211; napięcie stale rośnie.</p>
<h3>O książce jednym krótkim zdaniem.</h3>
<p>Coś z&nbsp;całą pewnością dla fanów fantastyki (warunek niemal konieczny), a&nbsp;jeśli przy okazji jesteś także miłośnikiem kotów &#8211; tym lepiej; ale spokojnie, nie&nbsp;musisz.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/LVOI1fwe4XA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>TL;DR wg Dukaja</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/O1ExLOodXWw/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=710</guid>
		<description><![CDATA[„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&#160;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&#160;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&#160;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&#160;ma żadnego innego strumienia informacji” — J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221; Trafiłem na&#160;ten cytat wkrótce po&#160;tym, jak dokładnie o tym pisałem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&nbsp;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&nbsp;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&nbsp;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&nbsp;ma żadnego innego strumienia informacji”</p></blockquote>
<p><cite>— J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221;</cite></p>
<p>Trafiłem na&nbsp;ten cytat wkrótce po&nbsp;tym, jak dokładnie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/">o tym pisałem</a>.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/O1ExLOodXWw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>TL;DR</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/8oEA-FlK6l4/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2011 10:37:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[tempo życia]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=699</guid>
		<description><![CDATA[czyli Too Long; Didn&#8217;t Read. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&#160;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&#160;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&#160;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&#160;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&#160;podobnie mówili nasi rodzice o&#160;telewizji? Mówi się o&#160;niej także o&#160;tym, że pożera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>czyli <em>Too Long; Didn&#8217;t Read</em>. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&nbsp;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&nbsp;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&nbsp;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&nbsp;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&nbsp;podobnie mówili nasi rodzice o&nbsp;telewizji? Mówi się o&nbsp;niej także o&nbsp;tym, że pożera czas i&nbsp;mózg ;-)</p>
<p style="text-align: center;"><a rel="attachment wp-att-700" href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/5245896930_ebfcb6edab_b/" target="_blank"><img class="size-medium wp-image-700 aligncenter" title="TV eats your brain" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/5245896930_ebfcb6edab_b-270x300.jpg" alt="TV eats your brain" width="270" height="300" /></a></p>
<p>Obecnie rolę tę przejął Internet. Jest bardziej popularny, bo interaktywny &#8211; sami wybieramy sobie treść, którą będziemy się karmić, nikt nie&nbsp;układa dla nas odgórnie programu, a&nbsp;jeżeli wziąć za&nbsp;takowy harmonogram wstawiania czy kategorie treści w&nbsp;serwisie internetowym, to kanałów do&nbsp;wyboru mamy miliony, większość za&nbsp;darmo. Wciąż jednak wolimy filmik, albo chociaż podcast (chociaż treści w&nbsp;formacie audio w&nbsp;Polsce nie&nbsp;biją chyba rekordów popularności, niemniej jednak w&nbsp;stanach są dość powszechne). Gdy widzimy tekst &#8211; nie&nbsp;daj boże długi &#8211; uciekamy. Odkładamy na&nbsp;później, do&nbsp;głębokiej szuflady &#8222;do przeczytania&#8221;, albo, co gorsza, rezygnujemy całkowicie. Nawet kiedy natrafimy na&nbsp;potencjalnie ciekawy materiał wideo, chętniej odtworzymy go, jeśli ma&nbsp;półtorej do&nbsp;pięciu minut, niż 25 albo godzinę, prawda? (Sam przez kilka dni odkładałem <a title="Cosmic Journeys: Alien Planets &amp; Eyeball Earths: The Search for Habitable Planets" href="http://www.youtube.com/watch?v=J9375q7erYY" target="_blank">ciekawy materiał o&nbsp;poszukiwaniu planet podobnych do&nbsp;Ziemi</a>)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1.jpg"><img class="size-medium wp-image-701 aligncenter" title="tl;dr" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1-300x250.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>Bo nasze mózgi to leniwe bestie :) Lubią to, co łatwo do&nbsp;nich przychodzi, zaspokaja głód rozrywki czy wiedzy, a&nbsp;nie wymaga przy tym zbyt wiele wysiłku. Co gorsza, im bardziej je rozpieszczamy, tym bardziej utrwala się taka preferencja i&nbsp;trudniej nam wybrać coś w&nbsp;&#8222;cięższej&#8221; formie (np. książkę zamiast filmu, artykuł zamiast programu TV, choćby był o&nbsp;tym samym). Przeglądając Sieć wolimy obrazki od tekstów, komiksy z&nbsp;niewielką ilością dialogów, etc. &#8211; przykłady można by mnożyć.</p>
<p>Wynika to z&nbsp;tego, że podświadomość lubi natychmiastową nagrodę, dlatego jeśli coś nie&nbsp;przyniesie efektu od razu, <a title="Prokrastynacja" href="http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/" target="_blank">odkładamy to na&nbsp;później</a>.</p>
<blockquote><p>Ostatnio naszą wytrwałość najbardziej osłabia walka z&nbsp;pokusami, na&nbsp;jakie jesteśmy nieustannie narażeni, uważa prof. Kathleen Vohs z&nbsp;University of Minnesota. Aby się oprzeć wszystkim docierającym do&nbsp;nas przekazom marketingowym, które zachęcają nas do&nbsp;kupowania gadżetów, samochodów czy słodyczy, musimy mocno eksploatować naszą silną wolę.<br />
Kosztuje to mnóstwo energii, wynika z&nbsp;doświadczeń Holly Miller z&nbsp;University of Kentucky. Nawet badane przez nią psy, które przez 10 minut wykonywały komendę „siad”, traciły ochotę, by dobrać się do&nbsp;smakowitych kąsków ukrytych w&nbsp;zabawce. Wystarczyło jednak podać im trochę cukru, który jest źródłem energii dla mózgu, by zwierzęta nabrały wytrwałości w&nbsp;otwieraniu zabawki. Dr Miller nie&nbsp;ma wątpliwości, że ludzie reagują podobnie – utrzymanie samodyscypliny na&nbsp;co dzień pochłania tyle glukozy, że w&nbsp;końcu wpadamy w&nbsp;energetyczny kryzys. I jeśli wtedy jest coś do&nbsp;zrobienia, mówimy jak Scarlett O’ Hara, bohaterka „Przeminęło z&nbsp;wiatrem” – pomyślę o&nbsp;tym jutro. Opór przed czynnościami wymagającymi wysiłku wynika także z&nbsp;innej właściwości mózgu – pragnienia natychmiastowej gratyfikacji. Nasz narząd myślenia jest tak zaprogramowany, by ze&nbsp;wszystkiego, co robimy, bezzwłocznie czerpać przyjemność albo korzyść. Wskazuje na&nbsp;to eksperyment prof. George’a Loewensteina z&nbsp;Carnegie Mellon University. Proponował on ochotnikom obejrzenie błahej komedii lub skłaniającego do&nbsp;refleksji dramatu. Prawie wszyscy wybierali komedię, zapewniając, że arcydzieło kinowe z&nbsp;przyjemnością obejrzą potem.<br />
Skąd my to znamy. Prawie każdy ma&nbsp;w domu zbiór filmów albo książek, do&nbsp;których obejrzenia zbiera się czasem od paru lat. Psychologowie pocieszają – nie&nbsp;oznacza to wcale, że jesteśmy płytcy albo głupi. Naprawdę chcemy oglądać Bergmana, podobnie jak porządnie przygotować się do&nbsp;egzaminu czy odłożyć pieniądze na&nbsp;emeryturę, tyle tylko że pragnący natychmiastowej gratyfikacji mózg wyłącza długoterminowe myślenie. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy w&nbsp;perspektywie mamy zysk.</p>
<p style="padding-left: 30px; text-align: right;">src: <a title="Dlaczego wszystko odkładamy na ostatnią chwilę" href="http://www.newsweek.pl/artykuly/dlaczego-wszystko-odkladamy-na-ostatnia-chwile,69587,1/print" target="_blank">Newsweek</a></p>
</blockquote>
<p style="text-align: left;">Jak więc z&nbsp;tym walczyć? Trzymać listy &#8222;do przeczytania&#8221; i&nbsp;czytać, nie&nbsp;omijać ciekawych treści. Czytać jedną pozycję dziennie chociaż, a&nbsp;najlepiej ustalić sobie górny limit pojemności takiej listy &#8211; jeżeli czeka zbyt wiele rzeczy, przeczytajmy ze&nbsp;dwie rzeczy zanim dodamy coś nowego. Czytać książki. Zwolnić tempo życia i&nbsp;tracić mniej czasu na&nbsp;rzeczy &#8222;zajmujące tylko chwilę&#8221; (Jeszcze tylko zajrzę na&nbsp;Facebooka, Blipa, Twittera, GMaila, jeszcze raz Facebooka&#8230;). <strong>Zrobić plan</strong> i&nbsp;trzymać się go. Praca według planu pomaga zaoszczędzić mnóstwo czasu.<br />
Nie żebym sam sobie dawał z&nbsp;tym radę ;)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/8oEA-FlK6l4" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Skala wszechświata (łał!).</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/ZWSui2y-CAQ/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Dec 2010 12:55:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[flash]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[wszechświat]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=694</guid>
		<description><![CDATA[Znalezione w&#160;sieci. Bawi i&#160;uczy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object style="width: 500px; height: 375px;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="500" height="375" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/12/Scale_of_Universe_In93570.swf" /><embed style="width: 500px; height: 375px;" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="375" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/12/Scale_of_Universe_In93570.swf"></embed></object></p>
<p>Znalezione w&nbsp;sieci. Bawi i&nbsp;uczy.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/ZWSui2y-CAQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Treść</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/nnXNQZxc-xA/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Oct 2010 19:02:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[O blogu]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&#160;dbałem o to by w ogóle coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&#160;prostu. Nie miewam nic do&#160;przekazania, ot.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&nbsp;dbałem o to by <strong>w ogóle</strong> coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&nbsp;prostu.<br />
Nie miewam nic do&nbsp;przekazania, ot.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/nnXNQZxc-xA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>

