<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>ikari » blog</title>
	
	<link>http://blog.ikari.pl</link>
	<description>przemyślenia, programowanie, informatyka, brak seksu, kawa i ja</description>
	<lastBuildDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/ikari" /><feedburner:info uri="ikari" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><geo:lat>51.75424</geo:lat><geo:long>19.529217</geo:long><feedburner:feedFlare href="http://www.live.com/?add=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari" src="http://tkfiles.storage.msn.com/x1piYkpqHC_35nIp1gLE68-wvzLZO8iXl_JMledmJQXP-XTBOLfmQv4zhj4MhcWEJh_GtoBIiAl1Mjh-ndp9k47If7hTaFno0mxW9_i3p_5qQw">Subscribe with Live.com</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.addtoany.com/?linkname=ikari%20%C2%BB%20blog&amp;linkurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fikari&amp;type=feed" src="http://www.addtoany.com/addfr-b.gif">Add to Any Feed Reader</feedburner:feedFlare><feedburner:browserFriendly>Te wpisy pochodza ze strony pod adresem: http://blog.ikari.pl/</feedburner:browserFriendly><item>
		<title>Pidżyn (Pidgin)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/u3s1btd-hFY/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 07:30:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[język]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=767</guid>
		<description><![CDATA[Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora Pidgin (w niektórych systemach tłumaczona na&#160;polski — jak sądziłem, głupio — jako Pidżyn) pochodzi od angielskiego słowa pidgeon, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&#160;generalnie całościowo trzyma się kupy. Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… business. Języki pidżynowe, czytamy na Wikipedii, (pidgin, pidżyn) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez długi czas myślałem, że nazwa komunikatora <em><strong>Pidgin</strong></em> (w niektórych systemach tłumaczona na&nbsp;polski — jak sądziłem, głupio — jako <em>Pidżyn</em>) pochodzi od angielskiego słowa <em>pidgeon</em>, czyli gołąb. Wyjaśnia to, za przeproszeniem, ptaszka jako ikonkę i&nbsp;generalnie całościowo trzyma się kupy.</p>
<p>Otóż nie. Słowo to pochodzi od angielskiego słowa… <em>business</em>.</p>
<p><em><strong>Języki pidżynowe</strong>, </em>czytamy <a title="Języki pidżynowe — Wikipedia" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe" target="_blank">na Wikipedii</a><em>, (<strong>pidgin</strong>, <strong>pidżyn</strong>) – języki pomocnicze o uproszczonej morfologii i składni, a&nbsp;także o&nbsp;ograniczonym słownictwie powstały na&nbsp;bazie dwóch (lub więcej) języków. Nazwa <strong>pidżin</strong> pochodzi od chińskiej wymowy angielskiego słowa &#8222;business&#8221; (&#8222;biznes&#8221;)<small><sup id="cite_ref-0"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_pid%C5%BCynowe#cite_note-0">[1]</a></sup></small>.</em></p>
<p>Kto by pomyślał?</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=u3s1btd-hFY:Bk84cIQ_Hb8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/u3s1btd-hFY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/12/02/pidzyn-pidgin/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pożegnania nadszedł czas</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/hTCwZT5lDjY/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 10:55:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>
		<category><![CDATA[wrażenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=751</guid>
		<description><![CDATA[Czas wypożyczenia smartfona z&#160;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&#160;tym potem robią ;-) Wrażenia z&#160;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować. Po pierwsze, przeprosiłem się z&#160;ekranem. On jednak nie&#160;reaguje tak opornie, on reaguje tak późno, czyli to nie&#160;jego wina. Daje się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting.jpg"><img class="size-medium wp-image-753 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 5px;" title="Android ma opcję sprzątania po sobie" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/09/formatting-171x300.jpg" alt="" width="171" height="300" /></a>Czas wypożyczenia smartfona z&nbsp;Play się dla mnie, jakiś czas temu, skończył. Telefon ładnie zapakowany, kompletny, zwrócony. No i, oczywiście, sformatowany, bo kto wie, co oni z&nbsp;tym potem robią ;-)</p>
<p style="text-align: justify;">Wrażenia z&nbsp;poprzednich wpisów mogę nieco zaktualizować.</p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze, <strong>przeprosiłem się z&nbsp;ekranem</strong>. On jednak nie&nbsp;reaguje tak opornie, on reaguje <strong>tak późno</strong>, czyli to nie&nbsp;jego wina. Daje się miziać i&nbsp;delikatnie, jak na&nbsp;ekran dotykowy przystało, należy tylko pamiętać, że paznokciem nie&nbsp;bardzo, a&nbsp;długopisem całkiem nie&nbsp;da rady (na swoim telefonie zdarzało mi się wstukiwać coś na&nbsp;klawiaturze ekranowej czymkolwiek, co było pod ręką &#8211; i&nbsp;było to fajne i&nbsp;wygodne).</p>
<p style="text-align: justify;">Po drugie, VoIP na&nbsp;telefonie to chyba jednak bardzo kiepski pomysł. Mając numer we&nbsp;<em>Freeconet</em>, muszę skonfigurować go tak, by meldował się do&nbsp;centrali co 60 sekund, a&nbsp;nie co 5 minut, jak domyślnie. Skutek jest taki: o&nbsp;9 rano naładowałem telefon do&nbsp;100%, zaświecił na&nbsp;zielono, że nakarmiony, przez cały dzień w&nbsp;ogóle go nie&nbsp;dotykałem, nie&nbsp;ruszałem, nie&nbsp;wybudzałem, nie&nbsp;sprawdzałem godziny &#8211; po&nbsp;prostu sobie leżał bezczynnie, o&nbsp;15.30 telefon zaświergotał, że jest całkowicie rozładowany i&nbsp;się wyłączył.</p>
<p style="text-align: justify;">6.5 godziny na&nbsp;baterii bez używania. Koszmar. Winą obarczam (nie wiadomo, czy słusznie) niemal ciągłą transmisję danych w&nbsp;tle &#8211; podtrzymywanie połączenia z&nbsp;Internetem i&nbsp;z serwerem <em>Freeconet</em> (kto wie, może także odpytywanie w&nbsp;tle <em>Blipa</em> i&nbsp;<em>Google+</em> przez aplikacje). To znaczy dla mnie tyle, że nie&nbsp;mogę obładować androidowego smartfona tyloma aplikacji, iloma bym chciał. Oczywiście powinienem był to wiedzieć, a&nbsp;szefowa nokia N900 po&nbsp;włączeniu VPN też rozładowuje się w&nbsp;kilka godzin, ale nadzieja umiera ostatnia&#8230; To znaczy także, że podobny czas życia mojego <em>HTC Touch Pro 2</em> po&nbsp;zabootowaniu Androida  też nie&nbsp;był winą niezgodności sprzętu i&nbsp;oprogramowania (brakujące sterowniki, nie&nbsp;do końca działający tryb wstrzymania). Wreszcie, oznacza to także, że moją przyszłą <em>Motorolę Droid 3</em> będę prawdopodobnie bardzo męczył. Może pora rozejrzeć się zawczasu za&nbsp;ogniwami słonecznymi, kurtkami z&nbsp;ładowarkami, etc&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Android to naprawdę fajny system. Może nie&nbsp;na telefonie z&nbsp;~520MHz, czy ile on tam miał, bo nawet słownik z&nbsp;podpowiadaniem wyrazów zamula podczas pisania (i to była największa udręka &#8211; jeżeli nie&nbsp;masz fizycznej klawiatury, a&nbsp;ekranowa potrafi się przywiesić na&nbsp;2 sekundy z&nbsp;powodu przeszukiwania słownika&#8230; to boli. Może wisiałaby mniej, gdybym nie&nbsp;włączył jednocześnie polskiego i&nbsp;angielskiego słownika), ale to naprawdę fajny system.</p>
<p style="text-align: justify;">Co więcej mogę powiedzieć o&nbsp;samym telefonie&#8230;? Mogę pokazać przykładowe zdjęcie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110913_090558/">na zewnątrz</a> i&nbsp;<a href="http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/img_20110914_142103/">w pomieszczeniu</a> &#8211; typowy komórkowy aparat, nie&nbsp;oczekiwaliśmy przecież więcej. Drugiego dnia jego używania odkryłem spontanicznie, że “przycisk” na&nbsp;dole telefonu to nie&nbsp;tylko przycisk, ale <strong>maleńki touchpad!</strong> Można go sobie miziać i&nbsp;gładzić i&nbsp;działa to jak używanie strzałek na&nbsp;klawiaturze. Genialne. GPS działa w&nbsp;nim znacznie szybciej niż w&nbsp;moim <em>Touch Pro 2</em>, o&nbsp;czym już pewnie pisałem, natomiast telefon ma&nbsp;także <strong>kompas</strong> i to dopiero jest frajda! Po jakiejś minucie od odpalenia <em>Google Maps</em>, gdy kompas się uruchomi (i skalibruje? nie&nbsp;wnikam w&nbsp;jego działanie), mapa zaczyna orientować się zgodnie z&nbsp;orientacją faktyczną. Awesome! Można obrócić telefon i&nbsp;patrzeć, jak mapa obraca się wraz z&nbsp;nim (technicznie to: w&nbsp;przeciwnym kierunku), tak, że nadal pokazuje obiekty będące przed Tobą&#8230; przed Tobą. Mała rzecz a&nbsp;cieszy, nie&nbsp;bawiłem się dotąd telefonem z&nbsp;kompasem. Ekran natomiast świeci jaśniej od tego, który mam w&nbsp;HTC, więc w&nbsp;słońcu widać więcej. Zarazem odbija całe mnóstwo światła. Ale nadal, wydaje mi się, że jeżeli chcemy widzieć w&nbsp;pełnym słońcu wszystko, co jest na&nbsp;ekranie, to tylko <em>iPhone</em> sobie z&nbsp;tym poradzi (ekran <em>iPhone 3GS</em> i&nbsp;<em>iPoda Touch</em> ma tak silną powierzchnię odblaskową, że powyżej pewnego natężenia światła jest już tylko coraz lepiej). Dwa tygodnie używania, ekran bez najmniejszej ryski czy kropeczki. Może jest wytrzymały.</p>
<p style="text-align: justify;">Podsumowując &#8211; jak na&nbsp;urządzenie za&nbsp;400zł, fajny. Nie należy go jednak za&nbsp;bardzo obciążać. Każdy kontakt z&nbsp;Androidem zachęca mnie do&nbsp;tego systemu. Klawiatura wyłącznie ekranowa &#8211; nie. Próbował ktoś kiedyś pisać na&nbsp;tym w&nbsp;łódzkim tramwaju? Nie da się, naprawdę, absolutnie w&nbsp;żaden sposób się nie&nbsp;da. A na&nbsp;fizycznym QWERTY mogę pisać bezwzrokowo. Nawet tańczyć na&nbsp;lodzie mi się podczas pisania SMSa zdarzało (odbiło się to wprawdzie na&nbsp;jego treści&#8230; ;)).</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=hTCwZT5lDjY:0JyB-6XurfY:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/hTCwZT5lDjY" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/25/pozegnania-nadszedl-czas/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Huawei U8500, dzień drugi</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/R6n4jTN68f0/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 08:25:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=740</guid>
		<description><![CDATA[Huawei obudził się rano martwy. Rozładowany. [Jeśli nie&#160;czytałeś(-łaś), tutaj jest poprzedni wpis na&#160;jego temat] Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&#160;noc uruchomiłem ten zegar i&#160;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&#160;zabrałem ze&#160;sobą do&#160;pracy. Po drodze pobawiłem się Foursquarem, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&#160;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&#160;pomieszczeniach już gorzej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Huawei obudził się rano martwy.</h2>
<p>Rozładowany. <span style="opacity: 0.65;">[Jeśli nie&nbsp;czytałeś(-łaś), <a title="̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)" href="http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/">tutaj jest poprzedni wpis na&nbsp;jego temat</a>]</span></p>
<p>Początkowo pomyślałem, że to dlatego, że na&nbsp;noc uruchomiłem ten zegar i&nbsp;mimo wyłączenia coś tam baterię żarło. Trudno. Odrobinę podładowałem i&nbsp;zabrałem ze&nbsp;sobą do&nbsp;pracy.</p>
<p>Po drodze <a title="podanny chckin" href="https://foursquare.com/ikari/checkin/4e671a8418a8bf057174d645">pobawiłem się Foursquarem</a>, stwierdzam więc przy okazji, że GPS na&nbsp;otwartej przestrzeni działa bardzo sprawnie, ale w&nbsp;pomieszczeniach już gorzej (w domu jestem w&nbsp;Szanghaju, ale to nie&nbsp;pierwsze urządzenie, które tak twierdzi). Na polu GPS <em>Huawei U8500</em> radzi sobie znacznie lepiej od mojego <em>HTC Touch Pro 2,</em> ale gorzej niż <em>iPod</em>.</p>
<p>Może chodzi o&nbsp;to, że wrzuciłem na&nbsp;niego zbyt wiele aplikacji (o tym za&nbsp;chwilę). Niemniej jednak w&nbsp;pracy ładowałem go twardo, z&nbsp;gniada sieciowego, do&nbsp;samego końca, czyli 100%. O godzinie 17.30 telefon naładowany do&nbsp;100% odłączyłem od zasilania i&nbsp;zabrałem do&nbsp;domu. O godzinie 23 umarł z&nbsp;rozładowaną baterią. O-oł, <em>Huawei, we&nbsp;might have a&nbsp;problem here</em>.<br />
Kiedy bawiłem się androidem na&nbsp;moim HTC (to telefon z&nbsp;Windows Mobile, jak już wspominałem, ale dzięki cudom internetu, można uruchomić na&nbsp;nim Androida), myślałem, że fakt, że mogę rozładować telefon w&nbsp;6-7 wcale go specjalnie nie&nbsp;męcząc to wina tego, że uruchamiam niewspierany system operacyjny na&nbsp;danym sprzęcie i&nbsp;że źle zarządza zasilaniem i&nbsp;wszystkim, bo lepiej nie&nbsp;umie.<br />
Ale tutaj mamy smartfon dedykowany androidowi i&nbsp;śmieć po&nbsp;6 godzinach od pełnego naładowania. Prawda, było to 6 godzin z&nbsp;siecią, przez chwilę nawet z&nbsp;wifi, z&nbsp;instalacją aplikacji, wysłaniem SMSa czy obejrzeniem 30 sekund nagrania na&nbsp;youtube, ale bez przesady.</p>
<p>Początkowe wrażenie z&nbsp;tym telefonem było pozytywne. Było lepsze niż <a title="bobiko » ikari: zawiedziesz się, serio" href="http://blip.pl/dm/676913737" target="_blank">słyszane dotąd opinie</a>. Bo przecież nie&nbsp;taki zły, bo chodzi całkiem sprawnie (jeśli patrzeć przychylnie), bo działa, i&nbsp;tak dalej. No ale on jest wiecznie rozładowany, a&nbsp;to mi się nie&nbsp;podoba.<br />
Dziś przed wyjściem do&nbsp;pracy udało mi się naładować go do&nbsp;38%. Rozładował się po&nbsp;40 minutach. O-oł.</p>
<h2>Aplikacje.</h2>
<p>Może przeciążyłem go aplikacjami. Zainstalowałem: Photoshop Express, Adobe Reader, Amazon Kindle, Bump, CSipSimple, Google+, Google Reader, Foursquare, Soundhound, TestujSmartfona (Play zbiera chyba jakieś statystyki), Winamp, Angry Birds, Speed Test (hey! Play dał u&nbsp;mnie w&nbsp;domu radę wyciągnąć <a title="1.3Mbit/s na komórce w Play " href="http://blip.pl/s/698748165">ponad 1 MB/s na&nbsp;łączu komórkowym</a>!) , Blipπ.<br />
W tle z&nbsp;tego na&nbsp;pewno chodzą CSipSimple (aplikacja VoIP, powinna być uruchomiona cały czas), być może także TestujSmartfona, czasem Blipπ, G+, Gmail, takie tam. To chyba nie&nbsp;tak dużo?</p>
<p>Najgorsze, że ten smartfon <strong>działa jak Windows Vista</strong>. Chyba wszyscy wiemy, co to oznacza — wygląda bardzo ładnie (Android w ogóle jest przyjemnym dla oka systemem), ale co chwilę atakuje nas komunikatem “Aplikacja A wykonała nieprawidłową operację”, “Aplikacja B zostanie teraz zamknięta” (pół biedy, jeżeli tylko nie odpowiada, bo wtedy możemy kazać zaczekać trochę dłużej). To <strong>może</strong> być wynikem posiadania przez telefon <strong>jedynie 256 MB pamięci RAM</strong>. To naprawdę mało jak na&nbsp;dzisiejsze standardy i&nbsp;przez te efekty zaczynam się bać, czy moja wymarzona <em>Motorola Droid 3</em> i&nbsp;jej 512 MB wystarczą.</p>
<p>Zaczyna się dzień trzeci. Ekran, jak to ekran, ślicznie wymalowany śladami paluchów.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=R6n4jTN68f0:9taw199wG_8:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/R6n4jTN68f0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/08/huawei-u8500-dzien-drugi/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>̶Z̶e̶p̶s̶u̶j̶ Testuj smartfona (wpis dla każdego)</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/D232cXJsFcI/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2011 18:44:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[huawei u8500]]></category>
		<category><![CDATA[play]]></category>
		<category><![CDATA[smartfon]]></category>
		<category><![CDATA[test]]></category>
		<category><![CDATA[testujsmarfona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=722</guid>
		<description><![CDATA[W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&#160;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&#160;co dzień, przystąpiłem do&#160;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;. Wrażenia spisywane chronologicznie: Drodzy operatorzy komórkowi i&#160;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&#160;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&#160;gdzieś w&#160;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach stosowania najprzyjemniejszej metody antykoncepcji, czyli usmażenia sobie jąder w&nbsp;mikrofalach generowanych przez niezliczone gadżety elektroniczne otaczające mnie na&nbsp;co dzień, przystąpiłem do&nbsp;programu Play &#8222;Testuj smartfona&#8221;.</p>
<p>Wrażenia spisywane chronologicznie:</p>
<ol>
<li>Drodzy operatorzy komórkowi i&nbsp;inni generatorzy spamu. Mam nadzieję, że kiedy użytkownik poda Wam swoje imię i&nbsp;nazwisko jako CEZAR POKORSKI, a&nbsp;gdzieś w&nbsp;jakimś salonie/biurze Wasz pracownik wpisze CEZARY POKORSKI, gdy do&nbsp;tego użytkownik podał Wam już kiedyś swój adres jako ulicę HASZKA (spolszczona pisownia nazwiska Jarosława Haška, czeskiego pisarza), wspomniany pracownik wpisze zaś HASKA&#8230; Mam nadzieję, że mająć do&nbsp;dyspozycji dwa &#8222;różne&#8221; [porównując tekstowo; spaczenie zawodowe] nazwiska i&nbsp;dwa &#8222;różne&#8221; adresy, wpadniecie na&nbsp;to, że to <strong>może jednak</strong> być ta sama osoba i&nbsp;nie będziecie wysyłać dwóch (lub czterech &#8211; każda kombinacja imię/adres) zestawów spamu.</li>
<li>Jaki on lekki! (Mój obecny winphone (windows ≠ smart. kropka.) waży 170g [potrzebne źródło]).</li>
<li>Ku edukacji społeczeństwa. Ekrany dotykowe dzielą się na:<br />
<strong>pojemnościowe</strong> &#8211; super-hiper ultra superaśnie czułe na&nbsp;każde przypadkowe zetknięcie naskórka z&nbsp;powierzchnią; na&nbsp;mrozie w&nbsp;rękawiczkach bezużyteczne; wymagają specjalnych rysików lub noszenia przy sobie parówki (podobno działa), bo &#8211; krótko mówiąc &#8211; reagują tylko na&nbsp;kontakt z&nbsp;materią organiczną. Zaleta? Można to oblec pancernym szkłem i&nbsp;jeździć wtedy po&nbsp;tym nożem &#8211; i&nbsp;się nie&nbsp;zarysuje.<br />
<strong>naciskowe jak mój</strong> (naciskowe = oporowe = rezystywne, użyłem słowa, które od razu intuicyjnie się czuje) &#8211; ekran wymaga dotknięcia, kropka. Czymkolwiek. Ręką, nogą, rękawiczką, kluczami w&nbsp;kieszeni, długopisem. Wystarczy nacisnąć lub dotknąć opuszkiem palca, całkiem lekko. Muśnięcia się nie&nbsp;liczą, nie&nbsp;mamy się łaskotać, tylko wydawać polecenia. Te ekrany posiadają raczej cieniutką i&nbsp;giętką powłokę z&nbsp;jakiegoś poliwęglanowego (plastikopodobnego) tworzywa, która pod naciskiem mikroskopijnie się ugina, coś tam styka i&nbsp;telefon wie, że był dotyk. Pod naciskiem ostrego przedmiotu natomiast powstaje przepiękna rysa, która zostanie na&nbsp;zawsze (czyt. do&nbsp;czasu zdarcia wierzchnich warstw obudowy i&nbsp;naklejenia nowych; nawet nie&nbsp;chcę wiedzieć, ile to kosztuje). Innymi słowy, ekran ten w&nbsp;codziennym zastosowaniu jest bardziej uniwersalny od pojemnościowego, równie wygodny, ale nie&nbsp;obsługuje multi-touch (nie śledzi wielu paluchów na&nbsp;raz; bo nie.), ale trzeba go osłaniać, bo się zniszczy.<br />
<strong>naciskowe (ledwo)</strong> -  czyli też typowe rezystywne jednodotykowe ekrany z&nbsp;tą różnicą, że powleczone znacznie twardszą warstwą ochronną. Zdecydowanie lepiej chroni ona telefon przed próbą użycia, a&nbsp;może nawet porysowania. To takie ekrany są powodem, dla którego ludzie mówią &#8222;nie bierz ekranu rezystywnego pod żadnym pozorem&#8221;, jeśli myślą, że każdy jest taki. Chcą dobrze, słuchaj ich rad uważnie.<br />
<strong>te pierwsze udające te ostatnie</strong> - dopiero ten telefon (Huawei U8500) uświadomił mi, że takie istnieją. Coś w&nbsp;tym telefonie działa tak, że miałem wrażenie, że nie&nbsp;reaguje na&nbsp;lekki dotyk, próbowałem więc mocniej i&nbsp;bardziej paznokciowo. Mocniej zadziałało, paznokieć nie&nbsp;&#8211; czyli jednak pojemnościowy. Ale czasem reaguje jakby mniej. Nawet nie&nbsp;wiem, od czego to zależy.</li>
<li>Konfiguruję konto Google. Podaję użytkownika i&nbsp;hasło. Źle. Hm, no tak, hasło losowe, klawiatury ekranowe jakie są, każdy widzi, pewnie wpisałem źle. Wpisuję jeszcze raz, nadal źle. Tu  zrozumiałem ideę problemu.<br />
Widzicie, <em><strong>tylko paranoicy przetrwają</strong></em> [motto i&nbsp;tytuł jednej z&nbsp;książek współzałożyciela Intela], dlatego do&nbsp;Google używam <a title="Google 2-step login" href="https://www.google.com/accounts/b/0/SmsAuthConfig">dwustopniowego logowania</a>. To znaczy, jeśli już do&nbsp;komputera usiądzie osoba, która zna hasło do&nbsp;mojego konta, to nie&nbsp;znaczy jeszcze, że to ja, prawda? Dlatego po&nbsp;wpisaniu poprawnego hasła, Google wysyła mi kod SMSem, który należy następnie wpisać w&nbsp;tej aplikacji. Zatem aby się zalogować, musisz nie&nbsp;tylko mieć mój mózg, ale i&nbsp;telefon. Dla usług Google (i firm trzecich), które tego jeszcze nie&nbsp;obsługują, tworzysz specjalne hasła, tylko dla tej jednej aplikacji, które w&nbsp;każdej chwili możesz potem odwołać.<br />
Najwyraźniej Google Android nie&nbsp;jest usługą, która obsługuje paranoidalne metody logowania do&nbsp;Google. Zabawne. Android w&nbsp;żaden sposób nie&nbsp;powie Ci, że musisz wygenerować hasło (ani nie&nbsp;zaproponuje wpisania kodu SMSowego, ani ten nie&nbsp;zostanie wysłany), musisz wpaść na&nbsp;to sam.</li>
<li>Dalej następuje synchronizacja z&nbsp;Google i&nbsp;tu już mniej więcej jesteśmy w&nbsp;domu. Synchronizacja danych z&nbsp;Google to niesamowita sprawa (tutaj należy zapomnieć o&nbsp;paranoicznym podejściu albo zaufać Google). Kilka kliknięć (dotknięć, wpisań haseł, bla bla) i&nbsp;masz od razu wszystkie swoje kontakty na&nbsp;nowym urządzeniu. Nic nie&nbsp;musisz robić. Kiedy zmienisz dane któregoś <strong>gdziekolwiek</strong>, natychmiast ta zmiana odniesie skutek w&nbsp;pozostałych miejsach &#8211; poprawiasz czyjś numer na&nbsp;komputerze, od razu masz aktualny w&nbsp;komórce. Osoby, ich nazwiska, adresy e-mailowe, zdjęcia i&nbsp;tak dalej, wszystko razem ładnie spięte (pod warunkiem, że czasem pomożemy mu poogarniać ten bałagan) i&nbsp;dostępne. To jest dobre. Chwaliłem to już gdzieś, ale będę chwalił dalej uparcie. <strong>Chcesz*.</strong><br />
* wiesz już? Kojarzysz? Taki nowy spam. Najbardziej chwytliwe hasło ever. &#8222;Chcesz.&#8221; i&nbsp;link do&nbsp;konta na&nbsp;fejsbuku. Takiej perwsazji nie&nbsp;można się oprzeć.</li>
<li>Czy on jest aż tak wolny, że wyłączyli wszystkie animacje, bo żadnej nigdy nie&nbsp;podoła i&nbsp;nie obsłuży? Uff, jednak nie, można je włączyć i&nbsp;są płynne. Wtedy telefon mniej straszy swoją topornością.</li>
<li>Klawiaturę ma&nbsp;jakąś dziwną, niesystemową. Podpowiada pisownię w&nbsp;ramach autokorekty, ale, niestety, chyba trochę za&nbsp;wolno (w sensie, przeszukiwanie słownika jest dla niego tak trudne, że są widoczne opóźnienia)</li>
<li><strong>Co kieruje ludźmi, którzy gniazdko ładowania (USB) umieszczają na&nbsp;GÓRNEJ krawędzi telefonu?!? </strong>Może ktoś podawał im zupę z&nbsp;lewej strony&#8230; Wydaje mi się, że takie gniazdka powinny być od dołu i&nbsp;chyba tylko HTC i&nbsp;Apple to rozumieją. (Niech mnie ktoś uświadomi, jeśli HTC przestało to rozumieć w&nbsp;nowszych modelach)</li>
</ol>
<div>Poza tym, na&nbsp;ten moment mogę powiedzieć, że do&nbsp;testów dostajecie w&nbsp;komplecie z&nbsp;telefonem kartę SIM z&nbsp;pakietem 1 GB transferu, 1zł na&nbsp;koncie (oh yeah) i&nbsp;4zł w&nbsp;&#8222;pakiecie złotówek&#8221; (którego jedyny opis to &#8222;dodatkowe środki, które otrzymałeś w&nbsp;ramach promocji&#8221;.</div>
<div><em>Angry Birds</em> działa, ale zbyt wolno ;-) O płynności tej gry przy 528MHz należy zapomnieć.</div>
<div>To be continued&#8230;</div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=D232cXJsFcI:7pz4pF8wO18:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/D232cXJsFcI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/09/06/testuj-smartfona-wpis-dla-kazdego/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Lepsze wrogiem dobrego</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/YMgZSp7VVDo/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 10:02:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Webmastering]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=725</guid>
		<description><![CDATA[Publikacja wpisu o&#160;problemach po&#160;aktualizacji Ubuntu do&#160;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&#160;była najlepszym pomysłem&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Publikacja wpisu o&nbsp;problemach po&nbsp;aktualizacji Ubuntu do&nbsp;11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie&nbsp;była najlepszym pomysłem&#8230;</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=YMgZSp7VVDo:8jbxxNxETq0:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/YMgZSp7VVDo" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/lepsze-wrogiem-dobrego/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Ubuntu jego mac [Uˈɓu:ntu ˈjɛɡɔ mæk].</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/HYP4U4j-T7A/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 09:56:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[problemy]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Unity]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=720</guid>
		<description><![CDATA[Zaktualizowałem Ubuntu do&#160;11.04. Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony. Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&#160;miarę KDE4. Wraz z&#160;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&#160;taką, z&#160;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało. Zabrali mi kostkę pulpitu (tak, to coś jak kostka dusz z&#160;Dooma 3, tylko, że pulpitu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaktualizowałem Ubuntu do&nbsp;11.04.</p>
<p>Nie wiem jeszcze, czy jestem zadowolony.</p>
<p>Wbrew temu, co twierdzi internet, czuję się jednak ofiarą eksperymentu na&nbsp;miarę KDE4. Wraz z&nbsp;wersją systemu postanowili mi zmienić konfigurację interfejsu &#8211; przynajmniej częściowo &#8211; na&nbsp;taką, z&nbsp;jaką Ubuntu 11.04 by się zainstalowało.</p>
<p>Zabrali mi <em>kostkę pulpitu</em> (tak, to coś jak <em>kostka dusz</em> z&nbsp;<em>Dooma 3</em>, tylko, że pulpitu. Syci się śmiercią przeciwników. No żartuję przecież, chodzi o&nbsp;przełączanie pulpitu poprzez obrót wirtualnego sześcianu. Ładnie wygląda i&nbsp;pozwala jakoś tak lepiej poczuć tę wielopulpitowość linuksa i&nbsp;płynność działania). Zrobili z&nbsp;systemu drugi Mac OS. Po lewej pojawia się coś na&nbsp;kształt docka, chociaż zerżnięte raczej z&nbsp;Windows 7, sądząc po&nbsp;jego kwadratowości i&nbsp;niefunkcjonalności. Dock to ja już miałem, proszę państwa, nazywa się <em>Avant Window Navigator</em> (<em>awn</em>), żre od ciężkiej cholery zasobów, ale jest ładny, wygodny, funkcjonalny i&nbsp;obsługuje wpinanie dodatkowych paneli &#8211; mogę tam nie&nbsp;tylko klikać w&nbsp;ikonki programów, ale i&nbsp;monitorować sieć, sprawdzić pogodę, czy regulować głośność. A czy wspominałem już, że gdy kliknę ikonkę programu, mogę wybrać, które okno chcę przywrócić? No właśnie. No i&nbsp;zabrali mi <em>gnome-panel</em>! A to tam miałem szczegółowe statystyki systemu z&nbsp;wykresami CPU, pamięci i&nbsp;karty sieciowej (mam na&nbsp;ekranie dużo miejsca, a&nbsp;rzut oka na&nbsp;te wykresy pozwala naprawdę szybko stwierdzić, co się dzieje i&nbsp;co zamula). Nie wspominam już o&nbsp;tym, że na&nbsp;netbooku tam miałem <strong>monitor pozostałego czasu baterii</strong>. <span style="letter-spacing: 2px;">Jak. To. Włączyć. Z. Powrotem?</span></p>
<p>Zamiast tego jest Ubuntu Unity. Czyli Jedność, nie&nbsp;do końca wiem, czego, chyba funkcji. Że jedna funkcja została. Programy można sobie włączać. Ach, no i&nbsp;główne menu każdego programu wyląduje na&nbsp;pasku na&nbsp;samej górze ekranu, który dawniej był moim <em>gnome-panelem</em>. Przypomina Wam to jakiś system? Podpowiem, że po&nbsp;maksymalizacji systemu znajdą się tam także przyciski <em>zamknij</em>, <em>przywróć</em>, <em>minimalizuj</em> i&nbsp;będą <strong>po lewej</strong> stronie menu/tytułu okna. <span style="letter-spacing: 2px;">Lewej</span>. Jezusmaria, a&nbsp;po instalacji 10.10 szukałem, jak przełączyć przyciski na&nbsp;pasku tytułowym okna na&nbsp;jedynie słuszną i&nbsp;prawą stronę prawą.</p>
<p>No dobrze, nie&nbsp;mam więc już monitorowania systemu, prognozy pogody, apletu montowania dysków, poziomu baterii, połowy aplikacji w&nbsp;trayu (ynternety mówią, że aplikacje nie&nbsp;mogą się już do&nbsp;systemowego <em>obszaru powiadamiania</em> <span style="letter-spacing: 1px;">tak po&nbsp;prostu dodać</span>. Muszą mieć do&nbsp;tego <span style="letter-spacing: 2px;">prawa</span>). Co w&nbsp;takim razie mam?<br />
Problemy ze&nbsp;stabilnością. Górny pasek unity czasem mi po&nbsp;prostu znika, zostaje po&nbsp;nim tylko cień, czerń, maksymalizacja okna powoduje, że tracę jego pasek tytułowy i&nbsp;przyciski okna, oczywiście w&nbsp;tej sytuacji <strong>całkowicie</strong> tracę <strong>każde</strong> menu główne programu, obszar powiadomień, etc. One tam są i&nbsp;daje się je klikać, pod warunkiem, że pamięta się, w&nbsp;którym miejscu powinny być, gdyby je było widać. Nie no, świetnie.</p>
<p>To kiedy mi to naprawią? Halo? Czyta mnie ktoś?</p>
<p>PS. Na netbooku to akurat ta nowa organizacja ekranu to pozytywna oszczędność miejsca. Ale ja chcę mój miernik baterii.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=HYP4U4j-T7A:HPsE3dgwR2Q:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/HYP4U4j-T7A" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/05/03/ubuntu-jego-mac/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Jedenaście pazurów – o antologii bez spoilerów</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/LVOI1fwe4XA/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 22:42:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oficynka wydawnicza]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>
		<category><![CDATA[koty]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[science-fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=705</guid>
		<description><![CDATA[Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&#160;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu). Koty są niesamowite i&#160;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&#160;nieco odmiennym charakterem i&#160;zwyczajami, nigdy zaś nie&#160;wiadomo, kto w&#160;relacji człowiek-kot [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-706" title="Jedenaście pazurów" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/jedenascie-pazurow-bprod591202341-189x300.jpg" alt="Jedenaście pazurów - okładka" width="189" height="300" /></a> Jako miłośnik kotów (ci co wiedzą, jak bardzo, to wiedzą), zapragnąłem tej książki, gdy tylko ją zobaczyłem. Wiadomo, kocie opowiadania muszą być dobre &#8211; z&nbsp;takiego przynajmniej wychodziłem założenia (zachęcony zresztą jakąś inną tematyczną antologią, którą czytałem wieki temu).</p>
<p>Koty są niesamowite i&nbsp;fascynujące. Wybitni indywidualiści, każdy z&nbsp;nieco odmiennym charakterem i&nbsp;zwyczajami, nigdy zaś nie&nbsp;wiadomo, kto w&nbsp;relacji człowiek-kot należy jest czyj. Zwinne, szybkie, drapieżne, a&nbsp;zarazem mruczące, słodkie, potulne i&nbsp;leniwie wygrzewające się w&nbsp;słoneczku.</p>
<p>Wiele zatem można oczekiwać po&nbsp;zbiorku opowiadań, w&nbsp;których motyw kota ma&nbsp;dominować. Jak zaś ten tomik spełnia te oczekiwania miłośnika kotów?<span id="more-705"></span></p>
<h2>Opakowanie</h2>
<p>Przed zakupem niestety oceniam książki po&nbsp;okładce. Ta akurat jest odpowiednio kocia ;). Zawiera też kilka znajomych nazwisk &#8211; bo autorzy rodzimi, to i&nbsp;napić się i&nbsp;pogadać z&nbsp;niektórymi się kiedyś zdarzyło. Ciekawie jest najpierw kogoś poznać, a&nbsp;potem go poczytać, ale to akurat ciężka do&nbsp;powtórzenia i&nbsp;osobista motywacja :). Wracając do&nbsp;okładki &#8211; znajdziemy na&nbsp;niej sporo cytatów z&nbsp;tego, co o&nbsp;kotach mówili autorzy opowiadań. Czytając zbiorek (nie mam w&nbsp;zwyczaju omijać wstępów ani posłowi) odkrywamy, jak krzywdząco wyrwane z&nbsp;kontekstów są niektóre z&nbsp;tych opinii &#8211; niczym wypowiedzi polityków montowane w&nbsp;codziennej prasie &#8211; zdanie podpisane nazwiskiem Marcina Przybyłka brzmi wobec kotów nieco wrogo i&nbsp;negatywnie, podczas gdy pełne jego brzmienie ma&nbsp;całkiem inny kontekst i&nbsp;wydźwięk.</p>
<h2>Zawartość</h2>
<p>Zbiorek rozpoczyna pół-żartobliwy, pół-serio wstęp napisany przez Andrzeja Sapkowskiego, zatytułowany &#8222;<em>Arcydzieło</em>&#8222;.  To słowo chyba najlepiej opisuje kota.</p>
<h3>1. Jaga Rydzewska, <em>&#8222;Kot Szrekingera&#8221;</em></h3>
<p>W moim odczuciu prawdopodobnie najlepsze opowiadanie w&nbsp;całym zbiorze. Zawiera kilka elementów, które niesamowicie lubię &#8211; urzekającą dziecięcą prostolinijność i&nbsp;uroczy sposób myślenia, pełen swobodnych skojarzeń, a&nbsp;zarazem elementy naukowe, z&nbsp;nawiązaniami do&nbsp;fizyki kwantowej i&nbsp;wielu tajemniczych i&nbsp;fascynujących zjawisk, które nasza nauka dopiero poznaje. W dziecięcym widzeniu świata zawarte jest mnóstwo humoru, jak i&nbsp;tej niezwykłej naturalności, z&nbsp;jaką dzieci traktują wszelkie zjawiska otaczającego je świata &#8211; także te, które dorosłym wydają się niemożliwe i&nbsp;absurdalne. Dziecko w&nbsp;opowiadaniu, poza problemami rodzinnymi, posiada zaś pewne szczególne zdolności, dostrzega między innymi rzeczy niewidoczne dla innych, sięgające nieco poza czysto materialny świat&#8230;</p>
<blockquote><p>- Bo mój tata jest drań i&nbsp;wstrętny sukinsyn. Tak powiedziała mamusia, tylko nigdy-przenigdy nie&nbsp;wolno tego było powtarzać przy babci, bo babcia to mama taty. Tata nas rzucił. Ja długo chorowałam, jak byłam mała, i&nbsp;tata myślał, że to mi już zostanie na&nbsp;całe życie i&nbsp;on się będzie musiał męczyć z&nbsp;chorym dzieckiem. I jak mamusia jeździła ze&nbsp;mną po&nbsp;szpitalach, to on sobie znalazł Tą Sukę i&nbsp;pojechał z&nbsp;nią do&nbsp;Warszawy. Potem do&nbsp;mnie dzwonił. Czasami. Przysyłał mi prezenty na&nbsp;urodziny, ale nigdy nie&nbsp;te, co chciałam, i&nbsp;prawie w&nbsp;ogóle nie&nbsp;przyjeżdżał, nawet na&nbsp;Wigilię. Pewnie dlatego, że myśmy mieli kota, i&nbsp;tata nie&nbsp;mógł wziąć Tej Suki do&nbsp;nas, bo by nam kota zagryzła.</p>
<p>Pani Policjantce za&nbsp;stołem zrobiło się coś dziwnego z&nbsp;twarzą. Jakby chciała kichnąć.</p></blockquote>
<p>Matka ucząca dziecko podstaw fizyki kwantowej (niemal-tytułowy Kot Schrödingera, chociażby) zamienia opowiadanie o&nbsp;dziecięcej magii w&nbsp;prawdziwe, <em>twarde science fiction</em>. Opowiadanie wciąga, bawi, a&nbsp;może i&nbsp;uczy :)</p>
<h3>2. Łukasz Orbitowski, <em>&#8222;Koszmar w&nbsp;Providence&#8221;</em></h3>
<p>Zgodnie z&nbsp;tym, co sugeruje tytuł, opowiadanie utrzymane jest w&nbsp;konwencji horroru, w&nbsp;którym świat wokół bohatera przeobraża się w&nbsp;przerażający i&nbsp;groźny sposób, co ma&nbsp;tajemniczy związek z&nbsp;przygarniętym przez niego futrzakiem&#8230;</p>
<p>Łukasz Orbitowski zdaje się (choć nie&nbsp;czytałem zbyt wielu jego dzieł ;)) świetnie czuć się w&nbsp;takich ciężkich klimatach, gdzie dominuje poczucie zagrożenia i&nbsp;osaczenia przez niezrozumiałe zjawiska i&nbsp;wrogie istoty. Nie bawiąc się tu w&nbsp;jego psychoanalityka szukającego ku temu powodów, należy przyznać, że wychodzi mu to znakomicie. Czytelnik solidaryzuje się z&nbsp;bohaterem w&nbsp;jego lękach i&nbsp;pragnieniu oswobodzenia, gotów w&nbsp;napięciu śledzić jego poczynania.</p>
<h3>3. Mirosława Sędzikowska, <em>&#8222;Nietak&#8221;</em></h3>
<p>Opowiadanie &#8211; można rzec właściwie bez spoilera &#8211; już na&nbsp;początku zapowiada motyw klątwy obcokrajowca rzuconej na&nbsp;jednego z&nbsp;bohaterów (paczka znajomych żyjących w&nbsp;wielokulturowym zlepku w&nbsp;jakimś bodajże Londynie) i&nbsp;takowy klimat jest podtrzymywany. Ogólne wrażenie estetyczne było, w&nbsp;zasadzie z&nbsp;niejasnego dla mnie powodu, nieco &#8222;żulczykowe&#8221;, czyli w&nbsp;świecie przedstawionym jest brudno, biednie i&nbsp;wulgarnie. Osobiście &#8211; mnie nie&nbsp;zachwyciło, a&nbsp;teraz &#8211; miesiąc po&nbsp;przeczytaniu &#8211; nie&nbsp;jestem w&nbsp;stanie za&nbsp;wiele o&nbsp;nim powiedzieć.</p>
<h3>4. Piotr Patykiewicz, <em>&#8222;Kociarka&#8221;</em></h3>
<p>Z tym jest przeciwnie, jest na&nbsp;tyle charakterystyczne, że skutecznie zapada w&nbsp;pamięć. Tytułowa kociarka to archetypiczna starucha &#8211; straszna i&nbsp;groźna, a&nbsp;zarazem mądra i&nbsp;posiadająca wiedzę nieznaną pozostałym. Jak to bywa w&nbsp;opowiadaniach z&nbsp;czarownicą-staruchą, do&nbsp;samego końca nie&nbsp;możemy mieć pewności, czy należy się jej szacunek, czy też trzeba się jej wyłącznie bać&#8230;</p>
<p>Dobry tekst, nie&nbsp;dłuży się, chociaż nie&nbsp;jest najkrótszy (w znaczeniu dosłownym: w&nbsp;porównaniu z&nbsp;pozostałymi :)), napięcie podręcznikowo narasta i&nbsp;czyta się go z&nbsp;zaciekawieniem, mimo, że niektóre sceny są naprawdę niepokojące. Pojawiają się także stare wierzenia dotyczące czarnych kotów &#8211; i&nbsp;do dziś się zastanawiam, czy autor zdołał odszukać i&nbsp;przytoczyć ich prawdziwą genezę, czy też sobie to wymyślił&#8230;?</p>
<h3>5. Paweł Ciećwierz &#8211; <em>&#8222;Dobranocka&#8221;</em></h3>
<p>No cóż &#8211; interesująca historia o&#8230; nekromancie. Motyw kota zaczepiony nieco na&nbsp;siłę (znaczy, bez niego tekst by się specjalnie nie&nbsp;zmienił). Krótka, ale dość pouczająca w&nbsp;kwestii relacji damsko-męskich.</p>
<blockquote><p>- Kochanie, dlaczego to zrobiłaś? Czy ktoś cię skrzywdził? Ktoś ci coś powiedział? Dlaczego?</p>
<p>Chiara rozwarła fioletowe usta i&nbsp;spojrzała na&nbsp;niego zachodzącymi bielmem oczyma.</p>
<p>- Bo cię, kurwa, nienawidzę &#8211; odpowiedziała po&nbsp;prostu. Poczułem się jak w&nbsp;domu.</p></blockquote>
<p>Bardzo podobało mi się to opowiadanie, konfrontujące różne spojrzenia na&nbsp;te same sprawy z&nbsp;dozą fantastycznej opowieści i&nbsp;nadprzyrodzonych sił u&nbsp;podstaw.</p>
<h3>6. Marcin Wełnicki, <em>&#8222;Nocą czarną jak kot&#8221;</em></h3>
<p>Opowiastka dość bajkowa, motyw koci zasadniczo pierwszoplanowy, gdyż bohaterowie są kotami (przynajmniej niektórzy), mocno antropomorfizowanymi. Problem w&nbsp;tym, że ja nie&nbsp;lubię bajek, zwłaszcza gdy ich głównym celem jest wyłącznie bawić. Autor przyznaje się, że kota nigdy nie&nbsp;miał i&nbsp;nie planuje. Wprawdzie ze&nbsp;wstępu wynikałoby, że koty poznał na&nbsp;tyle, by całkiem rozumieć ich charakter; w&nbsp;tekście tego jednak nie&nbsp;czuję. Koty są bardziej jak Brygada RR (pamiętacie?), niż typowo kocie. W efekcie mamy małych ludzkich bohaterów w&nbsp;kocich futerkach. Czyli tak sobie.</p>
<h3>7. Witold Jabłoński, <em>&#8222;Kotik&#8221;</em></h3>
<p>Historia pewnego specyficznego młodzieńca, któremu przywrócono wolność po&nbsp;długim &#8211; wydawałoby się traumatycznym &#8211; trzymaniu w&nbsp;domowej piwnicy. Jego marzeniem jest udział w&nbsp;telewizyjnym show wybierającym najlepszych tancerzy&#8230; (tu silę się na&nbsp;grozę) Z czasem jednak w&nbsp;miasteczku zaczynają dziać się niepokojące rzeczy&#8230;</p>
<p>Akcja rozwija się i&nbsp;stara się wykonywać pewne zwroty, czy chociaż slalom, dla mnie jednak nieco zbyt przewidywalnie. Autor jest człowiekiem sympatycznym, ale jego prozę przyswajam jak dotąd dość opornie.</p>
<h3>8. Artur Baniewicz, <em>&#8222;Szczyt Piramidy&#8221;</em></h3>
<p>Wyobraźmy sobie świat, w&nbsp;którym rządzą inteligentne gady, a&nbsp;ludzie są im całkowicie podporządkowani &#8211; jako ich zwierzęta, ich własność i&nbsp;służba, z&nbsp;racji dobrze chwytnych dłoni. Jedno się wszak nie&nbsp;zmienia &#8211; ulubionymi (a jakże!) zwierzątkami swoich panów są koty.</p>
<p>Ciekawa koncepcja, wprawdzie znów wydaje mi się nieco &#8222;bajkowa&#8221; poprzez model robienia ludzi z&nbsp;nieludzi, ale zrealizowana w&nbsp;całkiem niebajkowy, poważny i&nbsp;wciągający sposób. Dobre opowiadanie, potrafi zainteresować czytelnika, który sam do&nbsp;końca nie&nbsp;wie, po&nbsp;której ze&nbsp;stron chciałby się w&nbsp;nim opowiedzieć.</p>
<h3>9. Donat Szyller, <em>&#8222;Paskudny dzień w&nbsp;mieście&#8221;</em></h3>
<p>Coś może trochę dla fanów Kossakowskiej. Poważnie i&nbsp;bez krzywych uśmieszków. Historia dotyczy bowiem raczej mieszkańców zaświatów niż wiąże się w&nbsp;jakiś istotny sposób z&nbsp;czymkolwiek, co kocie (nie licząc myśli z <em>Constantine</em>&#8218;a, że zawsze koty są dwiema łapami po&nbsp;tamtej stronie).</p>
<p>Jest to także historia typu noir, klasyczna detektywistyczna opowieść. A takie czyta się dobrze chyba zawsze. Przemyślana, odpowiednio brudna, brutalna, a&nbsp;głos narratora w&nbsp;głowie czytelnika jest dostatecznie zachrypnięty ;-). &#8222;To miała być prosta robota&#8221; &#8211; bez tego zdania tego typu opowieść się nie&nbsp;obejdzie, pada ono i&nbsp;tutaj. Czy osadzenie historii w&nbsp;piekle było sposobem na&nbsp;przełamanie sztampowości tekstu? Nie wiem, może wolałbym go w&nbsp;wersji na&nbsp;naszym ziemskim padole łez, ale nie&nbsp;był zły :).</p>
<h3>10. Marcin Przybyłek, <em>&#8222;Aquila Aquila&#8221;</em></h3>
<p>Tu znów robi się bardziej science, jednocześnie wcale nie&nbsp;mniej fiction. Gratka dla fanów <em>Warhammera 40k</em>, gdyż całe opowiadanie osadzone jest w&nbsp;tym właśnie świecie. Ja jednak nigdy nie&nbsp;grałem, a&nbsp;i tak mi się bardzo podobało. Związek z&nbsp;kotami jest przede wszystkim genetyczny &#8211; bohaterami są bowiem space marines, zmodyfikowani w&nbsp;ten właśnie sposób na&nbsp;podobieństwo kotów; akcja kręci się w&nbsp;szczególności wokół jednego z&nbsp;nich, zwyczajem autora zawierającego coś, co wymawia się &#8222;kil&#8221; (<em>kill</em>?) w&nbsp;imieniu ;-). Tradycyjnie są futurystyczne technologie, wielkie roboty, elementy magii (w dużej mierze ściśle związanej z&nbsp;przeróżnymi dziedzinami nauki), pojedynki i&nbsp;dużo akcji. Mimo mojej totalnej ignorancji wobec<em> Warhammera 40000</em>, jest to jedno z&nbsp;moich ulubionych opowiadań w&nbsp;zbiorze.</p>
<blockquote><p>Instynkt. Jako konsyliarz nie&nbsp;powinienem tak tego określać. Tygrysy nie&nbsp;mają żadnego instynktu, tylko poszerzone drogi neuronalne komunikujące wzgórze z&nbsp;korą nową.</p></blockquote>
<p>Jak tego nie&nbsp;uwielbiać? Takie fragmenty podobają mi się najbardziej, a&nbsp;że Przybyłek ma&nbsp;wykształcenie medyczne, takich smaczków potrafi nieco w&nbsp;teksty powrzucać (mógłby więcej, dobrego nigdy za&nbsp;wiele). Dla mnie to wzmacniacz &#8222;science&#8221; w&nbsp;&#8222;science fiction&#8221;, dodaje tekstowi wrażenia realności i&nbsp;namacalności. Jeśli jesteśmy w&nbsp;stanie coś lepiej nazwać, określić, choćby używając fachowych ale istniejących współcześnie (lub wykreowanych wraz z&nbsp;rozwojem świata) terminów opisać &#8211; wydaje nam się to prawdziwe i&nbsp;osiągalne.</p>
<h3>11. Paweł Kempczyński, <em>&#8222;Podłe życie, podła śmierć&#8221;</em></h3>
<p>Ostatni <em>pazur</em> z&nbsp;jedenastu, ale &#8211; jak to mówią anglicy &#8211; <em>last but not least</em>, bowiem gdybym miał wyznaczyć trzech medalistów, także i&nbsp;ten tekst znalazłby się na&nbsp;podium (wyszczególnienia kolejności pierwszych trzech miejsc się nie&nbsp;podejmę).</p>
<p>Tekst zaczyna się jako historia pewnego dziennikarza wysłanego w&nbsp;miejsce, gdzie dzieje się coś niepokojącego, zdaje się być utrzymany nieco w&nbsp;klimacie horroru czy przynajmniej thrillera&#8230; Z czasem jednak sprawy nabierają takiego obrotu, że dałem się bardzo mocno i&nbsp;bardzo pozytywnie zaskoczyć. Właściwie to przygotowując czytelnika na&nbsp;zmianę i&nbsp;zaskoczenie może właśnie psuję cały efekt i&nbsp;ideę napisania o&nbsp;tych opowiadaniach bez spoilera, ale nie&nbsp;mógłbym o&nbsp;tym nie&nbsp;napisać. Muszę bowiem przyznać, że im dalej w&nbsp;opowiadanie, tym bardziej mi się podobało. Pewnie, w&nbsp;literaturze często można zbyć utwór tekstem &#8222;już było&#8221;, ale niezależnie ilu takich przewałkowanych pomysłów próbowalibyście się tu doszukać, dajcie szansę i&nbsp;przeczytajcie w&nbsp;całości. Ostateczna kompilacja wyszła bowiem moim zdaniem znakomicie, a&nbsp;gdy wydaje się, że gorzej już być nie&nbsp;może &#8211; napięcie stale rośnie.</p>
<h3>O książce jednym krótkim zdaniem.</h3>
<p>Coś z&nbsp;całą pewnością dla fanów fantastyki (warunek niemal konieczny), a&nbsp;jeśli przy okazji jesteś także miłośnikiem kotów &#8211; tym lepiej; ale spokojnie, nie&nbsp;musisz.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=LVOI1fwe4XA:ewLkpaYSdms:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/LVOI1fwe4XA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/03/04/jedenascie-pazurow-o-antologii-bez-spoilerow/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>TL;DR wg Dukaja</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/O1ExLOodXWw/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 06:52:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=710</guid>
		<description><![CDATA[„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&#160;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&#160;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&#160;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&#160;ma żadnego innego strumienia informacji” — J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221; Trafiłem na&#160;ten cytat wkrótce po&#160;tym, jak dokładnie o tym pisałem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>„Kiedyś potrafiłem zagłębić się w lekturze na&nbsp;długie godziny – dzisiaj walczę, by skupić się na&nbsp;kilku stronach. Czuję niemal fizycznie, jak coś wyrywa mnie z lektury: mój umysł przeskakuje z tekstu do&nbsp;innego strumienia informacji, nawet gdy nie&nbsp;ma żadnego innego strumienia informacji”</p></blockquote>
<p><cite>— J. Dukaj &#8222;Google zgwałciło nam mózgi&#8221;</cite></p>
<p>Trafiłem na&nbsp;ten cytat wkrótce po&nbsp;tym, jak dokładnie <a href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/">o tym pisałem</a>.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=O1ExLOodXWw:U8PttyanxMU:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/O1ExLOodXWw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/03/01/tldr-wg-dukaja/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>TL;DR</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/8oEA-FlK6l4/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Feb 2011 10:37:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[tempo życia]]></category>
		<category><![CDATA[wytrwałość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=699</guid>
		<description><![CDATA[czyli Too Long; Didn&#8217;t Read. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&#160;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&#160;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&#160;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&#160;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&#160;podobnie mówili nasi rodzice o&#160;telewizji? Mówi się o&#160;niej także o&#160;tym, że pożera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>czyli <em>Too Long; Didn&#8217;t Read</em>. To dopiero jest syndrom XXI wieku. Przywykliśmy do&nbsp;szybkiej informacji, skondensowanej, spakowanej, najlepiej w&nbsp;formie łatwo przyswajalnej informacyjnej papki, której wchłonięcie nie&nbsp;wymaga od nas wielkiego wysiłku. Jeśli informacja jest trudna, bylibyśmy najbardziej zadowoleni, gdyby była podawana bezpośrednio do&nbsp;mózgu. Zaraz&#8230; czy nie&nbsp;podobnie mówili nasi rodzice o&nbsp;telewizji? Mówi się o&nbsp;niej także o&nbsp;tym, że pożera czas i&nbsp;mózg ;-)</p>
<p style="text-align: center;"><a rel="attachment wp-att-700" href="http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/5245896930_ebfcb6edab_b/" target="_blank"><img class="size-medium wp-image-700 aligncenter" title="TV eats your brain" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/5245896930_ebfcb6edab_b-270x300.jpg" alt="TV eats your brain" width="270" height="300" /></a></p>
<p>Obecnie rolę tę przejął Internet. Jest bardziej popularny, bo interaktywny &#8211; sami wybieramy sobie treść, którą będziemy się karmić, nikt nie&nbsp;układa dla nas odgórnie programu, a&nbsp;jeżeli wziąć za&nbsp;takowy harmonogram wstawiania czy kategorie treści w&nbsp;serwisie internetowym, to kanałów do&nbsp;wyboru mamy miliony, większość za&nbsp;darmo. Wciąż jednak wolimy filmik, albo chociaż podcast (chociaż treści w&nbsp;formacie audio w&nbsp;Polsce nie&nbsp;biją chyba rekordów popularności, niemniej jednak w&nbsp;stanach są dość powszechne). Gdy widzimy tekst &#8211; nie&nbsp;daj boże długi &#8211; uciekamy. Odkładamy na&nbsp;później, do&nbsp;głębokiej szuflady &#8222;do przeczytania&#8221;, albo, co gorsza, rezygnujemy całkowicie. Nawet kiedy natrafimy na&nbsp;potencjalnie ciekawy materiał wideo, chętniej odtworzymy go, jeśli ma&nbsp;półtorej do&nbsp;pięciu minut, niż 25 albo godzinę, prawda? (Sam przez kilka dni odkładałem <a title="Cosmic Journeys: Alien Planets &amp; Eyeball Earths: The Search for Habitable Planets" href="http://www.youtube.com/watch?v=J9375q7erYY" target="_blank">ciekawy materiał o&nbsp;poszukiwaniu planet podobnych do&nbsp;Ziemi</a>)</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1.jpg"><img class="size-medium wp-image-701 aligncenter" title="tl;dr" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2011/02/tldr1-300x250.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>Bo nasze mózgi to leniwe bestie :) Lubią to, co łatwo do&nbsp;nich przychodzi, zaspokaja głód rozrywki czy wiedzy, a&nbsp;nie wymaga przy tym zbyt wiele wysiłku. Co gorsza, im bardziej je rozpieszczamy, tym bardziej utrwala się taka preferencja i&nbsp;trudniej nam wybrać coś w&nbsp;&#8222;cięższej&#8221; formie (np. książkę zamiast filmu, artykuł zamiast programu TV, choćby był o&nbsp;tym samym). Przeglądając Sieć wolimy obrazki od tekstów, komiksy z&nbsp;niewielką ilością dialogów, etc. &#8211; przykłady można by mnożyć.</p>
<p>Wynika to z&nbsp;tego, że podświadomość lubi natychmiastową nagrodę, dlatego jeśli coś nie&nbsp;przyniesie efektu od razu, <a title="Prokrastynacja" href="http://blog.ikari.pl/2008/09/11/prokrastynacja/" target="_blank">odkładamy to na&nbsp;później</a>.</p>
<blockquote><p>Ostatnio naszą wytrwałość najbardziej osłabia walka z&nbsp;pokusami, na&nbsp;jakie jesteśmy nieustannie narażeni, uważa prof. Kathleen Vohs z&nbsp;University of Minnesota. Aby się oprzeć wszystkim docierającym do&nbsp;nas przekazom marketingowym, które zachęcają nas do&nbsp;kupowania gadżetów, samochodów czy słodyczy, musimy mocno eksploatować naszą silną wolę.<br />
Kosztuje to mnóstwo energii, wynika z&nbsp;doświadczeń Holly Miller z&nbsp;University of Kentucky. Nawet badane przez nią psy, które przez 10 minut wykonywały komendę „siad”, traciły ochotę, by dobrać się do&nbsp;smakowitych kąsków ukrytych w&nbsp;zabawce. Wystarczyło jednak podać im trochę cukru, który jest źródłem energii dla mózgu, by zwierzęta nabrały wytrwałości w&nbsp;otwieraniu zabawki. Dr Miller nie&nbsp;ma wątpliwości, że ludzie reagują podobnie – utrzymanie samodyscypliny na&nbsp;co dzień pochłania tyle glukozy, że w&nbsp;końcu wpadamy w&nbsp;energetyczny kryzys. I jeśli wtedy jest coś do&nbsp;zrobienia, mówimy jak Scarlett O’ Hara, bohaterka „Przeminęło z&nbsp;wiatrem” – pomyślę o&nbsp;tym jutro. Opór przed czynnościami wymagającymi wysiłku wynika także z&nbsp;innej właściwości mózgu – pragnienia natychmiastowej gratyfikacji. Nasz narząd myślenia jest tak zaprogramowany, by ze&nbsp;wszystkiego, co robimy, bezzwłocznie czerpać przyjemność albo korzyść. Wskazuje na&nbsp;to eksperyment prof. George’a Loewensteina z&nbsp;Carnegie Mellon University. Proponował on ochotnikom obejrzenie błahej komedii lub skłaniającego do&nbsp;refleksji dramatu. Prawie wszyscy wybierali komedię, zapewniając, że arcydzieło kinowe z&nbsp;przyjemnością obejrzą potem.<br />
Skąd my to znamy. Prawie każdy ma&nbsp;w domu zbiór filmów albo książek, do&nbsp;których obejrzenia zbiera się czasem od paru lat. Psychologowie pocieszają – nie&nbsp;oznacza to wcale, że jesteśmy płytcy albo głupi. Naprawdę chcemy oglądać Bergmana, podobnie jak porządnie przygotować się do&nbsp;egzaminu czy odłożyć pieniądze na&nbsp;emeryturę, tyle tylko że pragnący natychmiastowej gratyfikacji mózg wyłącza długoterminowe myślenie. Dzieje się tak nawet wtedy, kiedy w&nbsp;perspektywie mamy zysk.</p>
<p style="padding-left: 30px; text-align: right;">src: <a title="Dlaczego wszystko odkładamy na ostatnią chwilę" href="http://www.newsweek.pl/artykuly/dlaczego-wszystko-odkladamy-na-ostatnia-chwile,69587,1/print" target="_blank">Newsweek</a></p>
</blockquote>
<p style="text-align: left;">Jak więc z&nbsp;tym walczyć? Trzymać listy &#8222;do przeczytania&#8221; i&nbsp;czytać, nie&nbsp;omijać ciekawych treści. Czytać jedną pozycję dziennie chociaż, a&nbsp;najlepiej ustalić sobie górny limit pojemności takiej listy &#8211; jeżeli czeka zbyt wiele rzeczy, przeczytajmy ze&nbsp;dwie rzeczy zanim dodamy coś nowego. Czytać książki. Zwolnić tempo życia i&nbsp;tracić mniej czasu na&nbsp;rzeczy &#8222;zajmujące tylko chwilę&#8221; (Jeszcze tylko zajrzę na&nbsp;Facebooka, Blipa, Twittera, GMaila, jeszcze raz Facebooka&#8230;). <strong>Zrobić plan</strong> i&nbsp;trzymać się go. Praca według planu pomaga zaoszczędzić mnóstwo czasu.<br />
Nie żebym sam sobie dawał z&nbsp;tym radę ;)</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=8oEA-FlK6l4:9qwHMAI_2MQ:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/8oEA-FlK6l4" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2011/02/27/tldr/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Skala wszechświata (łał!).</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/ZWSui2y-CAQ/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Dec 2010 12:55:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[flash]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[wszechświat]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=694</guid>
		<description><![CDATA[Znalezione w&#160;sieci. Bawi i&#160;uczy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object style="width: 500px; height: 375px;" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="500" height="375" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/12/Scale_of_Universe_In93570.swf" /><embed style="width: 500px; height: 375px;" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="375" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/12/Scale_of_Universe_In93570.swf"></embed></object></p>
<p>Znalezione w&nbsp;sieci. Bawi i&nbsp;uczy.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=ZWSui2y-CAQ:eH4WejGgRZE:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/ZWSui2y-CAQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/12/23/skala-wszechswiata/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Treść</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/nnXNQZxc-xA/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Oct 2010 19:02:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[O blogu]]></category>
		<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zboczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&#160;dbałem o to by w ogóle coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&#160;prostu. Nie miewam nic do&#160;przekazania, ot.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z perspektywy czasu widzę doskonale, że nigdy nie&nbsp;dbałem o to by <strong>w ogóle</strong> coś tu przekazać ani o to, jak to robię. Tak po&nbsp;prostu.<br />
Nie miewam nic do&nbsp;przekazania, ot.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=nnXNQZxc-xA:Htu6IQg5wTQ:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/nnXNQZxc-xA" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/10/23/tresc/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Wygody z linuksa w Windows</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/xG1IHxABjjs/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 15:09:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Technologia]]></category>
		<category><![CDATA[geek]]></category>
		<category><![CDATA[linuks]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[oprogramowanie]]></category>
		<category><![CDATA[przydatne]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=673</guid>
		<description><![CDATA[(a wszystko to darmo)

Notka dla siebie na przyszłość i dla wszystkich, którzy chcą sobie uprzyjemnić (uwygodnić) życie, w szczególności dla tych, którzy już mają "linuksowe" nawyki obsługi systemu.

W tym poście (rozwiń treść ;)) znajdziesz:
1. Przenoszenie okienek chwytając gdziekolwiek
2. Wirtualne pulpity w Windows 
3. Zegar z datą i sekundami do traya
4. Lepsze putty ;-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>(a wszystko to darmo)</h2>
<p>Notka dla siebie na&nbsp;przyszłość i&nbsp;dla wszystkich, którzy chcą sobie uprzyjemnić (uwygodnić) życie, w&nbsp;szczególności dla tych, którzy już mają &#8222;linuksowe&#8221; nawyki obsługi systemu.</p>
<p>1. <strong>Przenoszenie okienek chwytając gdziekolwiek</strong> z&nbsp;przytrzymanym ALTem w&nbsp;windows: jeśli podoba Ci się to, że w&nbsp;linuksie nie&nbsp;musisz chwytać okienka za&nbsp;pasek tytułowy żeby je przenieść, użyj <a href="http://www.howtogeek.com/howto/windows-vista/get-the-linux-altwindow-drag-functionality-in-windows/">skryptu AltWindowDrag</a> i&nbsp;dodaj go do&nbsp;autostartu. W razie potrzeby można to na&nbsp;chwilę wyłączyć (np. aby coś pionowo (blokowo) zaznaczyć w&nbsp;jakimś programie), aplikacja siedzi w&nbsp;trayu.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-677" title="AltWindowDrag w trayu" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/AltWindowDrag.png" alt="AltWindowDrag" width="151" height="69" /></p>
<p>Od tej pory wystarczy nacisnąć i&nbsp;przytrzymać ALT na&nbsp;klawiaturze i&nbsp;możemy przeciągnąć dowolne okienko w&nbsp;inne miejsce chwytając je w&nbsp;dowolnym punkcie! :)</p>
<p>2.  <strong>Wirtualne pulpity w&nbsp;Windows</strong> &#8211; <a href="http://virtuawin.sourceforge.net/">VirtuaWin</a> &#8211; zrobione w&nbsp;sposób, który mnie nie&nbsp;odrzuca. W linuksie zwykle mam cztery pulpity ustawione jeden obok drugiego. CTRL+ALT+LEWO/PRAWO przeskakują między nimi pozwalając się szybciutko przełączyć na&nbsp;inny widok i&nbsp;inny zestaw aplikacji, jakie na&nbsp;danym pulpicie mam akurat otwarte. CTRL+SHIFT+ALT+LEWO/PRAWO przenosi nie&nbsp;tylko ekran, ale i&nbsp;aktywne okienko (to bardzo ładnie wygląda z&nbsp;compizem, wiecie, kostka 3D ;)). W Windows, jak na&nbsp;złość, pulpit jest jeden, czyli cztery razy mniej miejsca, a&nbsp;żeby się potem dostać do&nbsp;ikonek na&nbsp;pulpicie, trzeba minimalizować jedno/dużo/wszystkie okna. W linuksie zwykle po&nbsp;prostu sięgam wtedy na&nbsp;inny pulpit. No to od dziś mogę robić to tak samo! Używam VirtuaWin, programiku całkowicie darmowego. W trayu mam numer pulpitu (nie musi tak być ;)), na&nbsp;którym jestem, a&nbsp;w menu kontekstowym możliwość przeskoczenia do/przeniesienia tu/przypięcia na&nbsp;wszystkie pulpity dowolnego okna:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/VirtuaWin.png"><img class="aligncenter size-medium wp-image-676" title="VirtuaWin i jego menu" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/VirtuaWin-300x99.png" alt="VirtuaWin - kilka pulpitów pod windows!" width="300" height="99" /></a>można też tak:<br />
<img class="aligncenter" title="VirtuaWin - inna konfiguracja" src="http://virtuawin.sourceforge.net/img/home/screen_2.jpg" alt="VirtuaWin - inna konfiguracja" width="208" height="212" /></p>
<p style="text-align: left;">Ta aplikacja ma&nbsp;dość bogatą konfigurację, w&nbsp;której mogłem sobie ustawić identyczne skróty klawiaturowe jak pod linuksem (z przyzwyczajenia), można też ustawić dowolną konfigurację pulpitów X×Y (ja preferuję jednak 4×1), jak i&nbsp;zachowanie typu przełączanie pulpitu podczas ruchu myszy i/lub przeciągania okna (niestety nie&nbsp;współpracuje z&nbsp;AltWindowDrag ;)).</p>
<p style="text-align: left;">3. <strong>Zegar z&nbsp;datą</strong> i&nbsp;ew. sekundami <strong>w jednej linijce</strong> w&nbsp;trayu: na&nbsp;przykład Free Desktop Clock, ale bez rewelacji:</p>
<p style="text-align: left;"><img class="aligncenter size-full wp-image-679" title="mój Tray" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/Tray.png" alt="AltWindowDrag, VirtuaWin, Free Desktop Clock in system tray" width="252" height="30" />w dodatku link w&nbsp;programie prowadzi do&nbsp;czegoś co nazywa się inaczej (wtf), a&nbsp;strona download zawiera dziwną treść o&nbsp;odzyskiwaniu danych, przeplecioną ze&nbsp;screenami zegara i&nbsp;&#8230; nie&nbsp;zawiera pliku (<strong>fail</strong>). Dlatego nie&nbsp;linkuję, ale możecie proponować coś lepszego.</p>
<p style="text-align: left;">4. Normalna tablica znaków z&nbsp;ich opisem, demonstracją, numerami, nazwami i&nbsp;ludzkim wyszukiwaniem według nazwy/treści &#8211; <strong>nie znalazłem</strong>, ale możecie coś zaproponować ;-) (gnomowy charmap rządzi)</p>
<p style="text-align: left;">5. <strong>ssh</strong>: Jeśli putty to <a href="http://haanstra.eu/putty/"><strong>PuttyTray</strong></a>: normalnie obsługuje hiperłącza, konfigurowalny rozmiar okna, takie tam. Dobrze podrasowane putty. Ikonkę sobie nawet można zmienić ;-). Potrafi też automatycznie wznawiać utracone połączenie lub automatycznie wznawiać je po&nbsp;wstrzymaniu i&nbsp;wybudzeniu systemu (<img style="vertical-align: middle;" title="Lubię to." src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/10/like1.png" alt="Lubię to." width="18" height="18" />Lubię to!). No i&nbsp;oczywiście minimalizuje się do&nbsp;traya, jeśli ktoś lubi.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=xG1IHxABjjs:xbhJ3RU_JiU:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=xG1IHxABjjs:xbhJ3RU_JiU:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=xG1IHxABjjs:xbhJ3RU_JiU:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=xG1IHxABjjs:xbhJ3RU_JiU:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=xG1IHxABjjs:xbhJ3RU_JiU:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/xG1IHxABjjs" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/10/22/wygody-z-linuksa-w-windows/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Jak zginę z PKP…</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/KVIEMCb0LXk/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/08/30/jak-zgine-z-pkp/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 16:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[pkp]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=670</guid>
		<description><![CDATA[Obudziłem się o tej 2 czy 3 w&#160;nocy i&#160;stwierdzam co następuje: 1. pociąg się nie porusza &#8230;Wstaję, patrzę za&#160;okno &#8230; 2. o&#160;kurwa, Łódź-Widzew 3. Jeśli STOIMY na&#160;WIDZEWIE od jakiegoś czasu, to mam około 10 sekund na&#160;wyjście. Staram się zachować resztki godności w&#160;oczach współpasażera i&#160;nie wyglądać na&#160;panicznie wybiegającego, zbieram rzeczy (książka, plecak i&#160;4 torby), idę do&#160;drzwi, próbuję otworzyć &#8211; nie&#160;mogę. Drzwi do&#160;kolejnego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">Obudziłem się o tej 2 czy 3 w&nbsp;nocy i&nbsp;stwierdzam co następuje:</div>
<div id="_mcePaste">1. pociąg się nie porusza</div>
<div id="_mcePaste">&#8230;Wstaję, patrzę za&nbsp;okno &#8230;</div>
<div id="_mcePaste">2. o&nbsp;kurwa, Łódź-Widzew</div>
<div id="_mcePaste">3. Jeśli STOIMY na&nbsp;WIDZEWIE od jakiegoś czasu, to mam około 10 sekund na&nbsp;wyjście.</div>
<div>Staram się zachować resztki godności w&nbsp;oczach współpasażera i&nbsp;nie wyglądać na&nbsp;panicznie wybiegającego, zbieram rzeczy (książka, plecak i&nbsp;4 torby), idę do&nbsp;drzwi, próbuję otworzyć &#8211; nie&nbsp;mogę. Drzwi do&nbsp;kolejnego wagonu &#8211; nie&nbsp;mogę (zablokowane, nie&nbsp;mam pojęcia czemu). Olśnienie: może próbowałem wysiąść ze&nbsp;złej strony pociągu; otwieram drzwi po&nbsp;drugiej &#8211; w&nbsp;tym momencie pociąg rusza :D.</div>
<div>Wysiadam :D.</div>
<div>&#8222;Gonię&#8221; (idąc) pociąg jeszcze 2 kroki i&nbsp;zatrzymuję na&nbsp;drzwiach rękę żeby je zamknąć(pociąg już jechał, więc wystarczyło trzymać rękę nieruchomo :P).</div>
<div id="_mcePaste">Nawet mnie nikt nie&nbsp;opierdolił, że wysiadam podczas jazdy :P (konduktor był w&nbsp;następnych drzwiach i&nbsp;&#8211; zdawałoby się &#8211; pilnował chyba właśnie by nikt nie zrobił tego, co zrobiłem)</div>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KVIEMCb0LXk:m2W_cs_NIvw:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KVIEMCb0LXk:m2W_cs_NIvw:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=KVIEMCb0LXk:m2W_cs_NIvw:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=KVIEMCb0LXk:m2W_cs_NIvw:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=KVIEMCb0LXk:m2W_cs_NIvw:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/KVIEMCb0LXk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/08/30/jak-zgine-z-pkp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/08/30/jak-zgine-z-pkp/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Ślubuję Ci pośpiech i spóźnienie.</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/BN9PzTymla0/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/slubuje-ci-pospiech-i-spoznienie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 18:42:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oficynka wydawnicza]]></category>
		<category><![CDATA[Codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[tempo życia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=668</guid>
		<description><![CDATA[Budzik, znowu o&#160;parę godzin za&#160;wcześnie, otwarcie oczu i&#160;już mi się nie&#160;chce, jeszcze ten deszcz, jeszcze poleżę, jeszcze moment&#8230; Potem otwarcie szafy, pospiesznie jakieś ubrania, kawa pita, dla odmiany, w&#160;pośpiechu, torebka, płaszcz, klucze. Zgrzyt ich w&#160;zamku, zgrzyt zębami, wciąż o&#160;kilka minut do&#160;tyłu, ale w&#160;sercu jeszcze tli się nadzieja – może nie&#160;dzisiaj&#8230;? I jeszcze standardowy powrót do&#160;drzwi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Budzik, znowu o&nbsp;parę godzin za&nbsp;wcześnie, otwarcie oczu i&nbsp;już mi się nie&nbsp;chce, jeszcze ten deszcz, jeszcze poleżę, jeszcze moment&#8230;  Potem otwarcie szafy, pospiesznie jakieś ubrania, kawa pita, dla odmiany, w&nbsp;pośpiechu, torebka, płaszcz, klucze. Zgrzyt ich w&nbsp;zamku, zgrzyt zębami, wciąż o&nbsp;kilka minut do&nbsp;tyłu, ale w&nbsp;sercu jeszcze tli się nadzieja – może nie&nbsp;dzisiaj&#8230;? I jeszcze standardowy powrót do&nbsp;drzwi, czy zamknięte, znowu zamknięte, ale szarpnięcie klamki obowiązkowe. Zawodowo uprawiany pośpiech, a&nbsp;przecież obiecywałam sobie, te siedem, osiem minut, przecież już deficytu snu nie&nbsp;odrobię, a&nbsp;spóźnienie mogłam pokonać, zadać cios tymi minutami, decydujący, triumfalny. Cyfry na&nbsp;wyświetlaczu śmieją się bezlitośnie.<br />
Biegnę, pomiędzy nadzieją a&nbsp;zwątpieniem, wypatruję znaków – zielone – wygrałaś, czerwone – awantura sumienia o&nbsp;wykonanie kreski [strata czasu - 60 sekund na&nbsp;oko.]<br />
Hobbystycznie uprawiany bieg przez przejście, meta&#8230; fizycznie&#8230; osiągnięta. Tłumy ludzi na&nbsp;przystanku zerkają na&nbsp;mnie złowrogo: „zdążyła&#8230;!” Staję się potencjalnym wrogiem w&nbsp;walce o&nbsp;przestrzeń autobusu, hipotetycznym złodziejem powietrza. Wchodzimy, pojedynek o&nbsp;siedzenia, o&nbsp;lepsze miejsce, a&nbsp;może nawet bez powodu, dla zasady. Zajmuję swoje miejsce. Jedną ręką trzymam się krzesła, drugą  &#8211; myśli, że jeszcze tylko parę chwil i&nbsp;sobie stąd wyjdę&#8230;.<br />
Parę chwil&#8230; autobus rzęzi, rzęzi&#8230; i&nbsp;utyka, zbiorowy jęk zbiorowej rozpaczy – imponujący sznur samochodów i&nbsp;autobusów, my w&nbsp;jego uroczym ogonie. Nasza wspólna podróż się przedłuża, jej kres niknie gdzieś na&nbsp;linii horyzontu&#8230; w&nbsp;chmurze spalin i&nbsp;szmerze silników&#8230;<br />
Trzeba to przetrwać. Nerwowo otwieram torebkę, przeszukuję otchłań bałaganu w&nbsp;poszukiwaniu deski ratunku&#8230;  słuchawka niemal uśmiecha się pod palcami, wyciągam odtwarzacz, wysyłam przebiegły uśmiech współpasażerom. Z miną ‘przechytrzyłam was’ wkładam do&nbsp;uszu słuchawki, wduszam przycisk. Nic. Cisza. Muzyka nie&nbsp;płynie&#8230; rozładowana bateria. Pośpiesznie chowam odtwarzacz wraz ze&nbsp;świeżym jeszcze a&nbsp;już przeterminowanym uśmiechem. Nie mam więc wyboru, staję się widzem w&nbsp;tym wieloaktowym przedstawieniu. Oglądam, odsłuchuję, chociaż nie&nbsp;kupowałam biletu.<br />
<em>&#8230;Nie kupiłam, nie&nbsp;było w&nbsp;tamtym sklepie, no wiesz, nie&nbsp;będę ganiała za&nbsp;tym teraz, może po&nbsp;zajęciach, zresztą jak się nie&nbsp;uda to&#8230; ale po&nbsp;co ty chcesz tam jechać?&#8230;<br />
No i&nbsp;on mi mówi, że ja mu nie&nbsp;mówiłam o&nbsp;tym. Wiedziałam, że tak będzie.<br />
Magda nie&nbsp;odbiera, nie&nbsp;wiesz co się z&nbsp;nią dzieje?<br />
Pogadamy jak wrócę&#8230; Kocham Cię. Pa.<br />
</em>Rozmowy – ich szczątkowość. Telefoniczne, prowadzone w&nbsp;autobusach, tramwajach, metrze. Podczas podróży do&nbsp;pracy, szkoły, na&nbsp;uczelnie. W obecności tłumu obcych i&nbsp; nieobecności tych, do&nbsp;których powinniśmy mówić. Komunikaty, krótkie i&nbsp;pozbawione większego sensu na&nbsp;przemian z&nbsp;wyznaniami miłosnymi. Wyznaniami, które przeplatane urywkami rozmów współpasażerów, wykrzykiwane pośpiesznie i&nbsp;nieuważnie.<br />
I nagle myśl, że robię tak samo. Pośpiech, którego jestem uczestnikiem. Dokąd się śpieszę? Co przez ten pośpiech tracę? Dzwonię do&nbsp;rodziny i&nbsp;przyjaciół poinformować o&nbsp;istotnej kwestii korków, albo spóźnienia, o&nbsp;tak ważnej irytacji spowodowanej brakiem możliwości kupienia czegoś. Wysyłam sms przebiegając przez światło, nie&nbsp;gubiąc liter, ale tracąc sens. Sens bycia razem. Bez nerwowego spoglądania na&nbsp;zegarek. Nie patrzę im w&nbsp;oczy i&nbsp;nie delektuję się smakiem kawy i&nbsp; ich obecności.<br />
Patrzę na&nbsp;tych podrożnych. Widzę ich poranki, tak podobne do&nbsp;mojego. I nie&nbsp;chcę tak. Spoglądam na&nbsp;panią doniczką w&nbsp;ręku i&nbsp;mówię, że uwielbiam orchidee. Ignoruję sprawę korków i&nbsp;spóźnienia. Uśmiecham się. Wysiadam. Wolnym krokiem idę do&nbsp;kasy. Kupuję bilet. Pojadę zapytać czy czuli już zapach kwiatów kwitnących jabłoni i&nbsp;czy pamiętają jak&#8230; Będę słuchać, ale nie&nbsp;odtwarzacza, będę czuć, ale nie&nbsp;gniew na&nbsp;zmotoryzowanych i&nbsp;motorniczych. Wyłączę telefon.<br />
Chociaż na&nbsp;jeden dzień.</p>
<p style="text-align: right;">— E.N.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=BN9PzTymla0:bCaSv8ZZH5w:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=BN9PzTymla0:bCaSv8ZZH5w:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=BN9PzTymla0:bCaSv8ZZH5w:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=BN9PzTymla0:bCaSv8ZZH5w:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=BN9PzTymla0:bCaSv8ZZH5w:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/BN9PzTymla0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/slubuje-ci-pospiech-i-spoznienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/slubuje-ci-pospiech-i-spoznienie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Historia  pewnej  przesyłki…</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/ikari/~3/9T8b0YaIveg/</link>
		<comments>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/historia-pewnej-przesylki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 12:49:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ikari</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[blip]]></category>
		<category><![CDATA[inpost]]></category>
		<category><![CDATA[paczkomaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ikari.pl/?p=658</guid>
		<description><![CDATA[No to z&#160;godzinę później się wybrałem. Wklejam &#8222;Przybyszewskiego 176&#8243; w&#160;Google Maps, pokazuje mi najbliższy duży Carrefour. Jadę. Dojeżdżam, nie&#160;znajdując nic na&#160;zewnątrz (dziwne&#8230;) wchodzę do&#160;Carrefoura uważnie rozglądając się za&#160;paczkomatem. Przemaszerowuję drugi raz, rozglądając się jeszcze uważniej. I&#160;jeszcze jeden, już zupełnie powolutku i&#160;skrupulatnie oglądając każdy element wystroju i&#160;każdy napis. Hm. Pośrodku jest kiosk inmedio, a&#160;w&#160;nim za&#160;drzwiczkami jakieś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blip.pl/s/97285620"><img class="aligncenter size-full wp-image-659" style="width: 527px; max-width: 100%;" title="http://blip.pl/s/97285620" src="http://blog.ikari.pl/wp-content/uploads/2010/06/paczkomaty.png" alt="12:38 Hey, wow! #Paczkomaty jednak zrobiły na mnie świetne wrażenie zanim musnąłem jakikolwiek palcem - SMS o dostarczeniu paczki do paczkomatu!" /></a></p>
<p>No to z&nbsp;godzinę później się wybrałem. Wklejam &#8222;Przybyszewskiego 176&#8243; w&nbsp;Google Maps, pokazuje mi najbliższy duży Carrefour. Jadę. Dojeżdżam, nie&nbsp;znajdując nic na&nbsp;zewnątrz (dziwne&#8230;) wchodzę do&nbsp;Carrefoura uważnie rozglądając się za&nbsp;paczkomatem. Przemaszerowuję drugi raz, rozglądając się jeszcze uważniej. I&nbsp;jeszcze jeden, już zupełnie powolutku i&nbsp;skrupulatnie oglądając każdy element wystroju i&nbsp;każdy napis. Hm. Pośrodku jest kiosk inmedio, a&nbsp;w&nbsp;nim za&nbsp;drzwiczkami jakieś paczuszki. Zaczynam podejrzewać, że &#8222;in&#8221; w&nbsp;obu nazwach powinno mi coś sugerować, a&nbsp;Pani&nbsp;Paczkomat z&nbsp;uśmiechem pójdzie na&nbsp;zaplecze i&nbsp;poda mi paczkę. Ale nie&nbsp;róbmy z&nbsp;siebie idioty. Jeszcze jeden przemarsz na&nbsp;zewnątrz, sprawdzam adres, pod którym się znalazłem: &#8222;Przybyszewskiego 176/178&#8243;. Myślę sobie: pora blipnąć &#8222;<a title="tag #paczkomaty na blipie" href="http://blip.pl/tags/paczkomaty">#paczkomaty</a>, odcinek&nbsp;2 zakończył się failem pt.&nbsp;jestem ślepy i&nbsp;nie znalazłem paczkomatu&#8221; i&nbsp;spróbować kiedy indziej. Ale moment. Przejdźmy się na&nbsp;zachód, w&nbsp;stronę malejących numerów. Krzaki, haszcze, krzaki, pola, krzaki. W tył zwrot, na&nbsp;przystanek. Mijam salon Jaguar Land Rover, już byłem na&nbsp;przjeściu, już witałem się z&nbsp;dotykowym przyciskiem sygnalizacji świetlnej, gdy <a href="http://blip.pl/tags/wtem">#WTEM</a>! odkrywam, że kolejny salon samochodowy stojący jeszcze dalej nadal ma&nbsp;adres &#8222;Przybyszewskiego 176/178&#8243;. Postanawiam iść dalej tym tropem. Przyglądam się salonom równie uważnie, co wnętrzu Carrefoura, ale przecież nie&nbsp;wejdę do&nbsp;środka by rozczarować sprzedawcę, że nie&nbsp;chcę kupić najnowszego jaguara czy hondy, a&nbsp;tylko odebrać przesyłkę. Ha! Za stacją benzynową odnajduję wreszcie przyległy do&nbsp;jej ściany paczkomat, fanfary!</p>
<p>Podchodzę, na&nbsp;środku widzę terminal z&nbsp;czarnym ekranem w&nbsp;gotowości bojowej. Ale zaraz, czarnym? Przytulam się do&nbsp;niego, macham trochę łapkami przed ekranem i&nbsp;odkrywam, iż owszem, świeci, tylko pod słońce nic nie&nbsp;widać. Zatem w&nbsp;pełnej konspiracji, niczym przy bankomacie, zasłaniając ekran rękoma ze&nbsp;wszystkich stron przed wzrokiem osób trzecich, a&nbsp;tak naprawdę przede wszystkim przed słońcem, czytam: &#8222;TRYB REKLAMOWY, nacisnij dowolny klawisz&#8221;. Lewy górny wydał mi się odpowiednio dowolny. Krótka procedura, wybór języka, nadanie czy odbiór paczki, wybieram odbiór. Zastanawiałem się, jak właściwie wygląda identyfikacja odbiorcy. Teraz już wiem: podaj numer telefonu lub coś tam (wbudowane w&nbsp;moją głowę Google odrzuciło dalszą część komunikatu jako &#8222;irrelevant&#8221;), podaję. Podaj kod. No żesz, telefon poczuł silną więź z&nbsp;paczkomatem i&nbsp;wygasił ekran do&nbsp;jednakowo nieczytelnego poziomu. Pomiziałem ekran, odczytałem kod. Czułem się jak gangster w&nbsp;najnowszym filmie z&nbsp;Jamesem Bondem albo Robert Langdon odbierający tajemniczy przedmiot w&nbsp;tajnej skrytce. Pik, pik, pik, oczywiście cały czas zasłaniając konspiracyjnie ekran ze&nbsp;wszystkich stron, pik, pik. ENTER. Z&nbsp;cichym kliknięciem odskakują drzwiczki jednej ze&nbsp;skrytek. Rozglądam się po&nbsp;raz kolejny, czy nikt nie&nbsp;widzi, jak po&nbsp;wpisaniu tajnego kodu sięgam po&nbsp;wskazówki dotarcia do&nbsp;Świętego Graala. Ze skrytki wyjmuję kopertę. Niestety, psuje ona nieco filmową atmosferę, przypominając, że nie&nbsp;jestem w&nbsp;filmie sensacyjnym, w&nbsp;pstrokatej, usianej reklamami i&nbsp;logotypami rzeczywistości. Zamykam za&nbsp;sobą drzwiczki, bo po&nbsp;co mają tak dyndać. Spoglądam jeszcze raz kontrolnie na&nbsp;ekran, czy czegoś ode mnie niehce. On tylko wyświetla zamalowaną na&nbsp;czerwono moją skrytkę i&nbsp;niczego nie&nbsp;oczekuje, o&nbsp;nic nie&nbsp;prosi, nie&nbsp;wyświetla nawet żadnego &#8222;zakończ, do&nbsp;widzenia&#8221;. Rozglądam się zatem niepewnie po&nbsp;raz ostatni, odchodząc jeden krok, później drugi, a&nbsp;następnie oddalając się ostatecznie, porzucając biedną maszynę na&nbsp;pastwę losu, niczym świadek wypadku, który nie&nbsp;wie, czy teraz powinien udzielić pomocy, wzywać karetkę, czy udać, że go tam nigdy nie&nbsp;było.</p>
<p>W drodze do&nbsp;domu otwieram paczkę. W środku odkrywam DYPLOM ambasadora marki Paczkomaty 24/7. Niczym order skauta po&nbsp;trudnej misji. Więc to jednak był film sensacyjny.</p>
<div class="feedflare">
<a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=9T8b0YaIveg:Q7WlcKk5PAw:yIl2AUoC8zA"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?d=yIl2AUoC8zA" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=9T8b0YaIveg:Q7WlcKk5PAw:D7DqB2pKExk"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=9T8b0YaIveg:Q7WlcKk5PAw:D7DqB2pKExk" border="0"></img></a> <a href="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?a=9T8b0YaIveg:Q7WlcKk5PAw:F7zBnMyn0Lo"><img src="http://feeds.feedburner.com/~ff/ikari?i=9T8b0YaIveg:Q7WlcKk5PAw:F7zBnMyn0Lo" border="0"></img></a>
</div><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/ikari/~4/9T8b0YaIveg" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/historia-pewnej-przesylki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://blog.ikari.pl/2010/06/16/historia-pewnej-przesylki/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>

