<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/atom10full.xsl" type="text/xsl" media="screen"?><?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css" type="text/css" media="screen"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" xml:lang="en-US">
  <title>Imperator</title>
  <id>tag:imperator.drogomir.com,2005:Typo</id>
  <generator version="4.0" uri="http://www.typosphere.org">Typo</generator>
  
  <link href="http://imperator.drogomir.com" rel="alternate" type="text/html" />
  <updated>2008-01-18T17:52:06+01:00</updated>
  <link rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/imperator-drogomir" type="application/atom+xml" /><feedburner:browserFriendly></feedburner:browserFriendly><entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:d58c52f0-1a46-49f1-89a3-d66dffd6b9c4</id>
    <published>2008-01-18T17:14:00+01:00</published>
    <updated>2008-01-18T17:52:06+01:00</updated>
    <title type="html">A w kinie warto się śmiać, żeby pokazać swoją oryginalność</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2008/01/18/a-w-kinie-warto-sie-smiac-zeby-pokazac-swoja-oryginalnosc" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Byłem wczoraj na Pile 4 dzięki uprzejmości siostry ciotecznej, która podarowała mi zaproszenie na pokaz przedpremierowy. Kolejne części wszelakich serii filmowych są z reguły coraz gorsze i muszę przyznać, że czwórka jest od 2 pierwszych gorsza (trójki jeszcze nie zdążyłem obejrzeć). Twórcy filmu mogliby postarać się o coś oryginalniejszego &amp;#8211; o ile część pierwsza mnie bardzo zaskoczyła, o tyle część czwarta to tylko nowe wersje narzędzi służących do &amp;#8220;docenienia naszego życia&amp;#8221; i trochę więcej odkrytej historii Pana Układanki. Pomimo tego Piła 4 potrafi trzymać w napięciu i jakby nie patrzeć jest niezłym horrorem. Szczególnie, że zawsze lubiłem oglądać filmy z piekielnie inteligentnymi ludźmi, którzy są przy tym przesiąknięci złem (Milczenie Owiec, Siedem, Fracture itp. itd.).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Rozumiem, że można nie przepadać za tego typu produkcjami. Dla wielu ludzi takie filmy to kicz, dla innych po prostu półtorej godziny krzyków i posoki pryskającej na ściany. Tylko niech ktoś mi wytłumaczy co do cholery jest śmiesznego w &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=peEfY6Tk_CM"&gt;pierwszych kilku minutach filmu&lt;/a&gt;? Całkiem niedaleko mnie siedział jakiś niesamowicie oryginalny koleś, który przez praktycznie całą sekcję zwłok wybuchał co kilka sekund głośnym śmiechem (do tego trochę wymuszonym jak na mój gust). Piwo dla tego, kto wyjaśni mi tajemnicę śmieszności powyższego kawałka.&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Byłem wczoraj na Pile 4 dzięki uprzejmości siostry ciotecznej, która podarowała mi zaproszenie na pokaz przedpremierowy. Kolejne części wszelakich serii filmowych są z reguły coraz gorsze i muszę przyznać, że czwórka jest od 2 pierwszych gorsza (trójki jeszcze nie zdążyłem obejrzeć). Twórcy filmu mogliby postarać się o coś oryginalniejszego &amp;#8211; o ile część pierwsza mnie bardzo zaskoczyła, o tyle część czwarta to tylko nowe wersje narzędzi służących do &amp;#8220;docenienia naszego życia&amp;#8221; i trochę więcej odkrytej historii Pana Układanki. Pomimo tego Piła 4 potrafi trzymać w napięciu i jakby nie patrzeć jest niezłym horrorem. Szczególnie, że zawsze lubiłem oglądać filmy z piekielnie inteligentnymi ludźmi, którzy są przy tym przesiąknięci złem (Milczenie Owiec, Siedem, Fracture itp. itd.).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Rozumiem, że można nie przepadać za tego typu produkcjami. Dla wielu ludzi takie filmy to kicz, dla innych po prostu półtorej godziny krzyków i posoki pryskającej na ściany. Tylko niech ktoś mi wytłumaczy co do cholery jest śmiesznego w &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=peEfY6Tk_CM"&gt;pierwszych kilku minutach filmu&lt;/a&gt;? Całkiem niedaleko mnie siedział jakiś niesamowicie oryginalny koleś, który przez praktycznie całą sekcję zwłok wybuchał co kilka sekund głośnym śmiechem (do tego trochę wymuszonym jak na mój gust). Piwo dla tego, kto wyjaśni mi tajemnicę śmieszności powyższego kawałka.&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:6cac2933-f003-42e5-b38e-7e1614dd590a</id>
    <published>2008-01-18T00:00:00+01:00</published>
    <updated>2008-01-18T00:28:40+01:00</updated>
    <title type="html">Podsumowanie 2007</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2008/01/18/podsumowanie-2007" rel="alternate" type="text/html" />
    <category term="podsumowanie" scheme="http://imperator.drogomir.com/articles/tag/podsumowanie" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Rok się zmienił jakiś czas temu, można powiedzieć nawet, że całkiem niedawno. Noszę się z zamiarem (a właściwie jestem lekko naciskany) napisania takiej notki od jakiegoś czasu i wreszcie czas i chęci zgrały się ze sobą pozwalając mi na pisanie.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Sporo rzeczy się zmieniło&amp;#8230; Właściwie to tak można by zaczynać każdy wpis po nowym roku, bo trudno, żeby w życiu człowieka nic się nie zmieniło przez cały rok. Chyba, że ktoś ma życie bogate w wydarzenia tak jak komentarze na onecie są bogate w inteligentne wypowiedzi.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Rzuciłem studia. Bardzo mi z tym dobrze, prawdopodobnie skończę jakąś uczelnię, ale na pewno nie państwową i na pewno nie dziennie. Za dużo straconego czasu. Żałuję tylko, że nie zrobiłem tego wcześniej. Jakby nie patrzeć 2 lata są w moim mniemaniu stracone &amp;#8211; przez ten czas mogłem sie informatycznie dużo bardziej rozwinąć. W czasie studiów rozwinąłem się być może jeżeli chodzi o elektronikę, fizykę czy matematykę, ale na pewno nie informatykę. Oczywiście taka wiedza przyda się niektórym ludziom, ale wcale nie chcę być elektronikiem, matematykiem, albo fizykiem. Duża liczba informatyków twierdzi, że programiści po liceum powinni do 25 roku życia zajmować się tylko programowaniem, a dopiero później myśleć o nauce innych rzeczy&amp;#8230; w pełni się z nimi zgadzam. I żeby nie było. Uważam, że niektóre gałęzie matematyki powinno się poznać dla rozwinięcia umysłu (analiza &amp;#8211; myślenie analityczne), a niektóre gałęzie po prostu przydają się w programowaniu (matematyka dyskretna, logika, podstawy statystyki, gdzieniegdzie algebra). Chodzi o proporcje. I dlaczego większość ludzi odpada na analizie, elektronice, fizyce? A zostają ludzie, którzy wkują te przedmioty, a programują gorzej niż ja w gimnazjum&amp;#8230;&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Odkryłem &lt;a href="http://www.slot.art.pl/"&gt;Slot Art Festival&lt;/a&gt;. Festiwal, na którym w jednym miejscu zbiera się bardzo duża ilość interesujących ludzi, a oprócz leżenia tyłkiem do góry (lub do dołu, zależnie od preferencji) można się czegoś nowego nauczyć na jednym z ponad 100 warsztatów, albo posłuchać fajnych zespołów na wieczornych koncertach, czy przejść do jednej z miejscówek z muzyką klubową albo reggae. Na slocie znalazłem coś czego bym się nigdy nie spodziewał. Człowiek jedzie na taki event i myśli sobie: pojadę, odejdę od monitora, złapię trochę słońca, niech ludzie pomyślą, że jestem normalny, a później znowu będę siedział 15 godzin dziennie przed kompem. A jednak coś się zmieniło. A właściwie znalazła się osoba, która coś zmieniła. I to nawet bardzo dużo zmieniła. Życie i myślenie przewróciła do góry nogami. Całkiem fajne to ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Przez całe prawie wakacje (od początku lipca, do października) mieszkałem w Rybniku. Fajnie było. Spokojnie, czysto, ludzie jacyś tacy mili, można chodzić po osiedlach po 22 bez strachu o zdrowie i życie. Można usłyszeć gwarę śląską ;-) Ostatnimi czasy dosyć często jestem we Wrocławiu i okolicach i wrażenia są podobne. Nie wiem czy to kwestia tego, że jest inaczej, może po prostu potrzebuję jakichś zmian. A Warszawa jest dla mnie jakaś taka&amp;#8230; nijaka&amp;#8230; przy Wrocku i okolicach. A może to kwestia powodu, dla którego pojawiam się na śląsku co jakieś 2 tygodnie (czasami częściej, czasami rzadziej)? Podobno &amp;#8220;tam dom twój gdzie serce twoje&amp;#8221;. Nigdy nie lubiłem tego typu sentencji, ale trudno mi się z nią aktualnie nie zgodzić.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;A dlaczego przez całe prawie wakacje mieszkałem w Rybniku? Otóż nie żeby wypocząć (nie&amp;#8230; no chyba nie myśleliście, że wyjeżdżam na 3 miesiące na górny śląsk, żeby wypoczywać? wypoczywa się na karaibach, na leżaku z drinkiem z obowiązkową parasoleczką). Pracowałem wspólnie z &lt;a href="http://blog.sarniak.pl"&gt;Bliźnim&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://slawosz.com"&gt;Sławoszem&lt;/a&gt;, Kamilem i Maćkiem nad serwisem o wdzięcznej nazwie hobbil. Założenia hobbila  się zmieniały raz na tydzień, nikt za bardzo nie wiedział co tak naprawdę chcemy osiągnąć, nie było jednej spójnej wizji, a co najgorsze mało było przekonania, że to jest ten projekt, który zaowocuje kasą (a że wszyscy są po trochu materialistami, to kwestia była dość ważna). Na szczęście wiedzieliśmy kiedy przestać i w porę zarzuciliśmy projekt. Nie będę tłumaczył jak ważne jest powiedzenie sobie: &amp;#8220;to co do tej pory robiłem nie jest fajne, dalej tego nie będę ciągnął&amp;#8221;. Chociaż patrząc na społeczeństwo i na to jak podchodzą nasi rodacy do porażki chyba jednak należałoby trochę poedukować. Zbyt dużo ludzi boi się, że inni będą patrzeć na nich jak na nieudaczników, jak na ludzi, którzy nie umieją niczego doprowadzić do końca. Więc brną dalej często nie myśląc nawet czy przypadkiem nie lepiej byłoby odpuścić.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Aktualnie pracuję nad różnymi innymi projektami. Jeden z nich jest niszowym serwisem i napiszę o nim na pewno jak już wyjdzie. Drugi jest zawiły, skomplikowany i dotyczy marketingu, więc w trosce o czytających to biednych ludzi (swoją drogą jeżeli dotrwaliście aż tutaj to twarde z was człowieki) oszczędzę tego bólu i nie będę wgłębiał się w szczegóły techniczne i ideowe całego przedsięwzięcia. Jak już kupię sobie własną wyspę, to na pewno będziecie wiedzieli o co chodzi. Trzeci &amp;#8220;projekt&amp;#8221; to praca nad stronami internetowymi i systemami &lt;span class="caps"&gt;CMS&lt;/span&gt;/CRM i innymi rzeczami, za którymi gonią teraz firmy. Bo z czegoś jednak trzeba żyć. Niestety ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Kupiony dawno temu &lt;a href="http://mis.org.pl"&gt;Miś&lt;/a&gt;, jak stał tak stoi i czeka na czasy, kiedy wreszcie liczba rzeczy, którymi się zajmuję (a właściwie ja, Bliźni i Sławosz) spadnie do poziomu tak niskiego, że będę mógł poświęcić biednemu niedźwiadkowi więcej czasu.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;No i ostatniego dnia 2007 roku pierwszy raz w życiu przyczepiłem sobie do stóp dechy, popularnie zwane nartami, i podczas kilkugodzinnego zjeżdżania (to dużo powiedziane, ale pozwolę sobie użyć takiego uproszczenia) udało mi się nawet nie połamać, tudzież uznać innego uszczerbku na zdrowiu (lub życiu jak kto woli). Sukces! Mam nadzieję, że uda się to kiedyś powtórzyć.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Tytuł zawiera słowo podsumowanie, więc może podsumuję: 2007 całkiem spoko był ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;To było by na tyle w kwestii odpowiedzi na pytanie: &amp;#8220;co w zarysie działo się ze mną przez poprzedni rok&amp;#8221;. Ze słonecznego miasta dresów i pitbuli pozdrawia &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Rok się zmienił jakiś czas temu, można powiedzieć nawet, że całkiem niedawno. Noszę się z zamiarem (a właściwie jestem lekko naciskany) napisania takiej notki od jakiegoś czasu i wreszcie czas i chęci zgrały się ze sobą pozwalając mi na pisanie.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Sporo rzeczy się zmieniło&amp;#8230; Właściwie to tak można by zaczynać każdy wpis po nowym roku, bo trudno, żeby w życiu człowieka nic się nie zmieniło przez cały rok. Chyba, że ktoś ma życie bogate w wydarzenia tak jak komentarze na onecie są bogate w inteligentne wypowiedzi.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Rzuciłem studia. Bardzo mi z tym dobrze, prawdopodobnie skończę jakąś uczelnię, ale na pewno nie państwową i na pewno nie dziennie. Za dużo straconego czasu. Żałuję tylko, że nie zrobiłem tego wcześniej. Jakby nie patrzeć 2 lata są w moim mniemaniu stracone &amp;#8211; przez ten czas mogłem sie informatycznie dużo bardziej rozwinąć. W czasie studiów rozwinąłem się być może jeżeli chodzi o elektronikę, fizykę czy matematykę, ale na pewno nie informatykę. Oczywiście taka wiedza przyda się niektórym ludziom, ale wcale nie chcę być elektronikiem, matematykiem, albo fizykiem. Duża liczba informatyków twierdzi, że programiści po liceum powinni do 25 roku życia zajmować się tylko programowaniem, a dopiero później myśleć o nauce innych rzeczy&amp;#8230; w pełni się z nimi zgadzam. I żeby nie było. Uważam, że niektóre gałęzie matematyki powinno się poznać dla rozwinięcia umysłu (analiza &amp;#8211; myślenie analityczne), a niektóre gałęzie po prostu przydają się w programowaniu (matematyka dyskretna, logika, podstawy statystyki, gdzieniegdzie algebra). Chodzi o proporcje. I dlaczego większość ludzi odpada na analizie, elektronice, fizyce? A zostają ludzie, którzy wkują te przedmioty, a programują gorzej niż ja w gimnazjum&amp;#8230;&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Odkryłem &lt;a href="http://www.slot.art.pl/"&gt;Slot Art Festival&lt;/a&gt;. Festiwal, na którym w jednym miejscu zbiera się bardzo duża ilość interesujących ludzi, a oprócz leżenia tyłkiem do góry (lub do dołu, zależnie od preferencji) można się czegoś nowego nauczyć na jednym z ponad 100 warsztatów, albo posłuchać fajnych zespołów na wieczornych koncertach, czy przejść do jednej z miejscówek z muzyką klubową albo reggae. Na slocie znalazłem coś czego bym się nigdy nie spodziewał. Człowiek jedzie na taki event i myśli sobie: pojadę, odejdę od monitora, złapię trochę słońca, niech ludzie pomyślą, że jestem normalny, a później znowu będę siedział 15 godzin dziennie przed kompem. A jednak coś się zmieniło. A właściwie znalazła się osoba, która coś zmieniła. I to nawet bardzo dużo zmieniła. Życie i myślenie przewróciła do góry nogami. Całkiem fajne to ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Przez całe prawie wakacje (od początku lipca, do października) mieszkałem w Rybniku. Fajnie było. Spokojnie, czysto, ludzie jacyś tacy mili, można chodzić po osiedlach po 22 bez strachu o zdrowie i życie. Można usłyszeć gwarę śląską ;-) Ostatnimi czasy dosyć często jestem we Wrocławiu i okolicach i wrażenia są podobne. Nie wiem czy to kwestia tego, że jest inaczej, może po prostu potrzebuję jakichś zmian. A Warszawa jest dla mnie jakaś taka&amp;#8230; nijaka&amp;#8230; przy Wrocku i okolicach. A może to kwestia powodu, dla którego pojawiam się na śląsku co jakieś 2 tygodnie (czasami częściej, czasami rzadziej)? Podobno &amp;#8220;tam dom twój gdzie serce twoje&amp;#8221;. Nigdy nie lubiłem tego typu sentencji, ale trudno mi się z nią aktualnie nie zgodzić.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;A dlaczego przez całe prawie wakacje mieszkałem w Rybniku? Otóż nie żeby wypocząć (nie&amp;#8230; no chyba nie myśleliście, że wyjeżdżam na 3 miesiące na górny śląsk, żeby wypoczywać? wypoczywa się na karaibach, na leżaku z drinkiem z obowiązkową parasoleczką). Pracowałem wspólnie z &lt;a href="http://blog.sarniak.pl"&gt;Bliźnim&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://slawosz.com"&gt;Sławoszem&lt;/a&gt;, Kamilem i Maćkiem nad serwisem o wdzięcznej nazwie hobbil. Założenia hobbila  się zmieniały raz na tydzień, nikt za bardzo nie wiedział co tak naprawdę chcemy osiągnąć, nie było jednej spójnej wizji, a co najgorsze mało było przekonania, że to jest ten projekt, który zaowocuje kasą (a że wszyscy są po trochu materialistami, to kwestia była dość ważna). Na szczęście wiedzieliśmy kiedy przestać i w porę zarzuciliśmy projekt. Nie będę tłumaczył jak ważne jest powiedzenie sobie: &amp;#8220;to co do tej pory robiłem nie jest fajne, dalej tego nie będę ciągnął&amp;#8221;. Chociaż patrząc na społeczeństwo i na to jak podchodzą nasi rodacy do porażki chyba jednak należałoby trochę poedukować. Zbyt dużo ludzi boi się, że inni będą patrzeć na nich jak na nieudaczników, jak na ludzi, którzy nie umieją niczego doprowadzić do końca. Więc brną dalej często nie myśląc nawet czy przypadkiem nie lepiej byłoby odpuścić.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Aktualnie pracuję nad różnymi innymi projektami. Jeden z nich jest niszowym serwisem i napiszę o nim na pewno jak już wyjdzie. Drugi jest zawiły, skomplikowany i dotyczy marketingu, więc w trosce o czytających to biednych ludzi (swoją drogą jeżeli dotrwaliście aż tutaj to twarde z was człowieki) oszczędzę tego bólu i nie będę wgłębiał się w szczegóły techniczne i ideowe całego przedsięwzięcia. Jak już kupię sobie własną wyspę, to na pewno będziecie wiedzieli o co chodzi. Trzeci &amp;#8220;projekt&amp;#8221; to praca nad stronami internetowymi i systemami &lt;span class="caps"&gt;CMS&lt;/span&gt;/CRM i innymi rzeczami, za którymi gonią teraz firmy. Bo z czegoś jednak trzeba żyć. Niestety ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Kupiony dawno temu &lt;a href="http://mis.org.pl"&gt;Miś&lt;/a&gt;, jak stał tak stoi i czeka na czasy, kiedy wreszcie liczba rzeczy, którymi się zajmuję (a właściwie ja, Bliźni i Sławosz) spadnie do poziomu tak niskiego, że będę mógł poświęcić biednemu niedźwiadkowi więcej czasu.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;No i ostatniego dnia 2007 roku pierwszy raz w życiu przyczepiłem sobie do stóp dechy, popularnie zwane nartami, i podczas kilkugodzinnego zjeżdżania (to dużo powiedziane, ale pozwolę sobie użyć takiego uproszczenia) udało mi się nawet nie połamać, tudzież uznać innego uszczerbku na zdrowiu (lub życiu jak kto woli). Sukces! Mam nadzieję, że uda się to kiedyś powtórzyć.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Tytuł zawiera słowo podsumowanie, więc może podsumuję: 2007 całkiem spoko był ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;To było by na tyle w kwestii odpowiedzi na pytanie: &amp;#8220;co w zarysie działo się ze mną przez poprzedni rok&amp;#8221;. Ze słonecznego miasta dresów i pitbuli pozdrawia &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:0741f2db-4128-4944-9dc0-9443517c8a1e</id>
    <published>2007-12-26T00:01:00+01:00</published>
    <updated>2007-12-26T13:11:58+01:00</updated>
    <title type="html">Rozmowy pociągowe</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/12/26/rozmowy-poci%C4%85gowe" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Jeżdżę ostatnio dość dużo pociągami pośpiesznymi, a podczas 6-10 godzinnej podróży można spotkać wielu dziwnych ludzi i usłyszeć wiele różnych jeszcze dziwniejszych rozmów (sam nigdy raczej nie włączam się do pogawędki, wolę słuchać i obserwować).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostatnio usłyszałem coś takiego (między panią i panem w wieku ok. 45 lat):&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Te dni tak lecą. A każdy z nich to krok do śmierci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak&amp;#8230; nie inaczej.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Tylko pogratulować optymizmu - jeżeli powiem kiedyś coś takiego to błagam, ubijcie mnie na miejscu jakimś tępym narzędziem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;I dalsza część pogawędki:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Wie pani&amp;#8230; ja to jak wstanę, to nie zjem, ale trzy fajki wypalę i kawę wypiję.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak tak, mam podobnie, zanim woda się zaparzy zdążę wypalić jednego.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Nie ma to jak ciekawe nawyki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale nie o to, nie o to, nie o to!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słyszę również bardzo dużo rozmów ludzi w okolicach mojego wieku (21) i większość z nich wędruje w okolice studiów i pracy. Nie dziwię się temu, bo sam często też o tym mówię. Dziwi mnie podejście większości młodych ludzi do studiów. Często słyszę wypowiedzi tego typu:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;na studium? to ja już wolałbym do wojska pójść, przecież z takim papierkiem nigdzie Cię później nie wezmą do pracy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;noo&amp;#8230; teraz jestem na 4 roku. Później jeszcze chciałam jakieś podyplomowe, bo ten kierunek taki nieżyciowy&amp;#8230;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Ciekawe ile jeszcze trzeba będzie poczekać aż ludzie, zarówno studenci jak i pracodawcy przestaną myśleć o studiach w postaci &amp;#8220;papierka&amp;#8221;. Jeszcze nigdy nie słyszałem pytania o to czy na danych studiach uczą czegoś konkretnego, czy cokolwiek wydaje się przydatne w realnym życiu, a nie tylko w teorii. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Radziłbym się zastanowić zanim zmarnujemy 5 albo i więcej lat na coś co tak naprawdę nie jest nam potrzebne. 5 lat to strasznie dużo&amp;#8230; Nie mówię, że wszystkie kierunki i nie mówię, że każdy, ale pomyślcie&amp;#8230; czy to co robisz da Ci coś więcej niż papierek? Czy nie można zrobić czegoś ciekawszego i dającego Ci większy profit?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chyba następnym razem gdy coś takiego usłyszę wtrącę się do rozmowy&amp;#8230;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;em&gt;Imperator&lt;/em&gt; nie studiujący &lt;em&gt;Drogomir&lt;/em&gt; ;-)&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Jeżdżę ostatnio dość dużo pociągami pośpiesznymi, a podczas 6-10 godzinnej podróży można spotkać wielu dziwnych ludzi i usłyszeć wiele różnych jeszcze dziwniejszych rozmów (sam nigdy raczej nie włączam się do pogawędki, wolę słuchać i obserwować).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ostatnio usłyszałem coś takiego (między panią i panem w wieku ok. 45 lat):&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Te dni tak lecą. A każdy z nich to krok do śmierci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak&amp;#8230; nie inaczej.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Tylko pogratulować optymizmu - jeżeli powiem kiedyś coś takiego to błagam, ubijcie mnie na miejscu jakimś tępym narzędziem.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;I dalsza część pogawędki:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Wie pani&amp;#8230; ja to jak wstanę, to nie zjem, ale trzy fajki wypalę i kawę wypiję.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak tak, mam podobnie, zanim woda się zaparzy zdążę wypalić jednego.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Nie ma to jak ciekawe nawyki.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Ale nie o to, nie o to, nie o to!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Słyszę również bardzo dużo rozmów ludzi w okolicach mojego wieku (21) i większość z nich wędruje w okolice studiów i pracy. Nie dziwię się temu, bo sam często też o tym mówię. Dziwi mnie podejście większości młodych ludzi do studiów. Często słyszę wypowiedzi tego typu:&lt;/p&gt;

&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;na studium? to ja już wolałbym do wojska pójść, przecież z takim papierkiem nigdzie Cię później nie wezmą do pracy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;noo&amp;#8230; teraz jestem na 4 roku. Później jeszcze chciałam jakieś podyplomowe, bo ten kierunek taki nieżyciowy&amp;#8230;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;

&lt;p&gt;Ciekawe ile jeszcze trzeba będzie poczekać aż ludzie, zarówno studenci jak i pracodawcy przestaną myśleć o studiach w postaci &amp;#8220;papierka&amp;#8221;. Jeszcze nigdy nie słyszałem pytania o to czy na danych studiach uczą czegoś konkretnego, czy cokolwiek wydaje się przydatne w realnym życiu, a nie tylko w teorii. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Radziłbym się zastanowić zanim zmarnujemy 5 albo i więcej lat na coś co tak naprawdę nie jest nam potrzebne. 5 lat to strasznie dużo&amp;#8230; Nie mówię, że wszystkie kierunki i nie mówię, że każdy, ale pomyślcie&amp;#8230; czy to co robisz da Ci coś więcej niż papierek? Czy nie można zrobić czegoś ciekawszego i dającego Ci większy profit?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Chyba następnym razem gdy coś takiego usłyszę wtrącę się do rozmowy&amp;#8230;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;em&gt;Imperator&lt;/em&gt; nie studiujący &lt;em&gt;Drogomir&lt;/em&gt; ;-)&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:41779771-d546-4a64-90fd-7cedcbf97944</id>
    <published>2007-11-26T11:52:00+01:00</published>
    <updated>2007-11-28T14:16:48+01:00</updated>
    <title type="html">Czekanie</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/11/26/czekanie" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;W kwestiach technicznych. Przeniosłem bloga na inny serwer, na którym wszystko powinno już działać normalnie i 404 może nie będzie tak często straszyć ludzi. I korzystając z faktu, że mam już dostęp do netu może nawet zacznę częściej pisać.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Mniej więcej od momentu rozpoczęcia tegorocznych wakacji, sporo rzeczy się zmieniło w moim życiu (zadziwiające jest, że to zdanie nader często wbija się do mojej głowy przy pisaniu tekstu czy maila po dość długiej przerwie). Wydaje mi się, że wreszcie podążam ścieżką, która prowadzi mnie do celu, który chcę osiągnąć (pomijam tutaj podbicie świata &amp;#8211; to jest plan długoterminowy). Z drugiej strony w tym konkretnym momencie (obejmującym ostatnie 2 miesiące, o ile moment może ogarniać coś więcej niż parę minut) czuję, że w jakiś sposób stoję w miejscu (a może nawet cofam się, niczym nieświeża kolacja u wujka Miecia).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Myślałem sporo nad tym co jest przyczyną tego stania (bez żadnych mokrych skojarzeń proszę). Po przeanalizowaniu tysięcy sekund mojego życia, sporządzeniu wykresów, skonsultowaniu się ze światowej klasy psychologami, psychiatrami, socjologami, największymi umysłami tego świata i ze Stefanem spod monopolowego mogę jednoznacznie stwierdzić, że choroba, która mnie zjada od środka nazywa się CzekanieNaDogodneWarunkiKtóreNigdyMogąNieNadejśćPołączoneZNaturalnymDlaMnieOdkładaniemWszystkiegoNaPóźniej&amp;#8482;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;W czasie wakacji mieszkałem w Rybniku i starałem się być częścią zespołu, który pisze internetową aplikację podbijającą świat. Koncepcja zmieniała się bardzo często, wszystko szło jak krew z nosa (właściwie to nie wiem skąd się to powiedzenie wzięło. widziałem parę tego typu przypadków i jeżeli miałbym porównywać, to z owego stwierdzenia mogłoby wynikać tyle, że pędziliśmy niczym rącze bawoły). W rezultacie wróciliśmy w okolice Warszawy na początku października z niedokończonym prototypem. W domu okazało się, że netu niet, co przy pisaniu aplikacji netowych jest dość dużym utrudnieniem. W tym miejscu zaczynają się objawy powyżej stwierdzonego schorzenia. Wierząc w ludzi, wierząc w to, że w tepsie nie ma &lt;strong&gt;aż&lt;/strong&gt; takiego bajzlu (właściwie to w tepsie i w tele2 &amp;#8211; obie firmy okazały się żenująco cienkie jeżeli chodzi o założenie internetu), wierząc, że nic nie może pójść źle zacząłem &lt;strong&gt;czekanie na internet&amp;#8482;&lt;/strong&gt;. Czekanie na internet trwa do dziś, gdyby ktoś pytał. Dzięki temu zdobyłem kolejne doświadczenie życiowe&lt;sup&gt;1&lt;/sup&gt; (wcześniej już majaczyło mi się, że tak jest, ale życie jest cwane i musiało mi pokazać to na żywo).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Bardzo często w życiu jest tak, że robienie czegoś jest w jakimś stopniu utrudnione. W moim przypadku brak netu. U kogoś innego może brak pieniędzy, może jakiś egzamin wiszący nad głową, może poczucie, że to jeszcze nie ten moment, może nawet zwykły lęk. Większość ludzi mówi w tym momencie: &amp;#8220;Ok, poczekam ten tydzień, albo dwa, albo rok i zacznę&amp;#8221;. Ale Murphy istnieje, zaręczam. W większości wypadków da się coś zrobić, ale jest to odrobinę trudniejsze.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Od razu w mojej sytuacji mogłem załatwić sobie modem, pójść do kumpla z komputerem i ściągnąć sobie niezbędne narzędzia (coby na modemie nie czekać 5 lat). Modem mam od paru dni, dzisiaj przychodzi technik z tepsy. Coś mi się wydaje, że nie wypuszczę go aż neostrada nie zacznie śmigać tak jak powinna. Inna sprawa jest taka, że zainwestowałem w laptoka i zamawiam w tym tygodniu blueconnect w celu uzyskania jako takiej mobilności. To też jest krok naprzód w zorganizowaniu sobie pracy.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Podsumowując. Nie warto czekać na dogodny moment. Być może nigdy nie nadejdzie. A wtedy co? Można oczywiście stwierdzić, że nie było możliwości, że nie było gotowości, że to, czy tamto przeszkadzało. Szczerze mówiąc wszystko mi jedno jakie będzie wytłumaczenie. Efekt pozostanie ten sam &amp;#8211; coś niezrobionego. W moim (i pewnie w wielu innych) przypadku &lt;strong&gt;kolejna&lt;/strong&gt; niezrobiona rzecz. Czytałem ostatnio bardzo fajną książkę Tima Ferrisa &amp;#8220;The 4-hour work week&amp;#8221; (do dostania za granicą, polskiego tłumaczenia brak). Było tam jedno fajne zdanie, które brzmiało mniej więcej: &amp;#8220;Jeżeli chcesz coś zrobić, zastanów się czy jeżeli będzie to jedyna rzecz, którą dzisiaj zrobisz, to będziesz zadowolony z takiego dnia?&amp;#8221;. Fajnie jest zadać sobie to pytanie przy kolejnym przeglądaniu jakiegoś dennego forum, oglądaniu tępego programu w TV, czy robieniu jednej z tysiąca innych rzeczy zapełniających czas. Szczególnie w połączeniu z: &amp;#8220;Wykonując jakąś pracę zastanów się czy jesteś produktywny, czy tylko aktywny&amp;#8221;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;To mówiłem ja, Drogomir Imperator.&lt;/p&gt;


&lt;hr/&gt;
1. Może ktoś powiedziałby, że to jakaś porażka, a nie doświadczenie. Jednak w pamięci zawsze mam jednego z szefów &lt;span class="caps"&gt;IBM&lt;/span&gt;, który po tym jak jego pracownik stracił 400 tyś. baksów przez podjęcie złej decyzji, na pytanie czy go wyrzuci odpowiedział: &amp;#8220;Nie, po prostu właśnie wydałem 400tyś. na jego szkolenie&amp;#8221;.</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;W kwestiach technicznych. Przeniosłem bloga na inny serwer, na którym wszystko powinno już działać normalnie i 404 może nie będzie tak często straszyć ludzi. I korzystając z faktu, że mam już dostęp do netu może nawet zacznę częściej pisać.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Mniej więcej od momentu rozpoczęcia tegorocznych wakacji, sporo rzeczy się zmieniło w moim życiu (zadziwiające jest, że to zdanie nader często wbija się do mojej głowy przy pisaniu tekstu czy maila po dość długiej przerwie). Wydaje mi się, że wreszcie podążam ścieżką, która prowadzi mnie do celu, który chcę osiągnąć (pomijam tutaj podbicie świata &amp;#8211; to jest plan długoterminowy). Z drugiej strony w tym konkretnym momencie (obejmującym ostatnie 2 miesiące, o ile moment może ogarniać coś więcej niż parę minut) czuję, że w jakiś sposób stoję w miejscu (a może nawet cofam się, niczym nieświeża kolacja u wujka Miecia).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Myślałem sporo nad tym co jest przyczyną tego stania (bez żadnych mokrych skojarzeń proszę). Po przeanalizowaniu tysięcy sekund mojego życia, sporządzeniu wykresów, skonsultowaniu się ze światowej klasy psychologami, psychiatrami, socjologami, największymi umysłami tego świata i ze Stefanem spod monopolowego mogę jednoznacznie stwierdzić, że choroba, która mnie zjada od środka nazywa się CzekanieNaDogodneWarunkiKtóreNigdyMogąNieNadejśćPołączoneZNaturalnymDlaMnieOdkładaniemWszystkiegoNaPóźniej&amp;#8482;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;W czasie wakacji mieszkałem w Rybniku i starałem się być częścią zespołu, który pisze internetową aplikację podbijającą świat. Koncepcja zmieniała się bardzo często, wszystko szło jak krew z nosa (właściwie to nie wiem skąd się to powiedzenie wzięło. widziałem parę tego typu przypadków i jeżeli miałbym porównywać, to z owego stwierdzenia mogłoby wynikać tyle, że pędziliśmy niczym rącze bawoły). W rezultacie wróciliśmy w okolice Warszawy na początku października z niedokończonym prototypem. W domu okazało się, że netu niet, co przy pisaniu aplikacji netowych jest dość dużym utrudnieniem. W tym miejscu zaczynają się objawy powyżej stwierdzonego schorzenia. Wierząc w ludzi, wierząc w to, że w tepsie nie ma &lt;strong&gt;aż&lt;/strong&gt; takiego bajzlu (właściwie to w tepsie i w tele2 &amp;#8211; obie firmy okazały się żenująco cienkie jeżeli chodzi o założenie internetu), wierząc, że nic nie może pójść źle zacząłem &lt;strong&gt;czekanie na internet&amp;#8482;&lt;/strong&gt;. Czekanie na internet trwa do dziś, gdyby ktoś pytał. Dzięki temu zdobyłem kolejne doświadczenie życiowe&lt;sup&gt;1&lt;/sup&gt; (wcześniej już majaczyło mi się, że tak jest, ale życie jest cwane i musiało mi pokazać to na żywo).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Bardzo często w życiu jest tak, że robienie czegoś jest w jakimś stopniu utrudnione. W moim przypadku brak netu. U kogoś innego może brak pieniędzy, może jakiś egzamin wiszący nad głową, może poczucie, że to jeszcze nie ten moment, może nawet zwykły lęk. Większość ludzi mówi w tym momencie: &amp;#8220;Ok, poczekam ten tydzień, albo dwa, albo rok i zacznę&amp;#8221;. Ale Murphy istnieje, zaręczam. W większości wypadków da się coś zrobić, ale jest to odrobinę trudniejsze.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Od razu w mojej sytuacji mogłem załatwić sobie modem, pójść do kumpla z komputerem i ściągnąć sobie niezbędne narzędzia (coby na modemie nie czekać 5 lat). Modem mam od paru dni, dzisiaj przychodzi technik z tepsy. Coś mi się wydaje, że nie wypuszczę go aż neostrada nie zacznie śmigać tak jak powinna. Inna sprawa jest taka, że zainwestowałem w laptoka i zamawiam w tym tygodniu blueconnect w celu uzyskania jako takiej mobilności. To też jest krok naprzód w zorganizowaniu sobie pracy.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Podsumowując. Nie warto czekać na dogodny moment. Być może nigdy nie nadejdzie. A wtedy co? Można oczywiście stwierdzić, że nie było możliwości, że nie było gotowości, że to, czy tamto przeszkadzało. Szczerze mówiąc wszystko mi jedno jakie będzie wytłumaczenie. Efekt pozostanie ten sam &amp;#8211; coś niezrobionego. W moim (i pewnie w wielu innych) przypadku &lt;strong&gt;kolejna&lt;/strong&gt; niezrobiona rzecz. Czytałem ostatnio bardzo fajną książkę Tima Ferrisa &amp;#8220;The 4-hour work week&amp;#8221; (do dostania za granicą, polskiego tłumaczenia brak). Było tam jedno fajne zdanie, które brzmiało mniej więcej: &amp;#8220;Jeżeli chcesz coś zrobić, zastanów się czy jeżeli będzie to jedyna rzecz, którą dzisiaj zrobisz, to będziesz zadowolony z takiego dnia?&amp;#8221;. Fajnie jest zadać sobie to pytanie przy kolejnym przeglądaniu jakiegoś dennego forum, oglądaniu tępego programu w TV, czy robieniu jednej z tysiąca innych rzeczy zapełniających czas. Szczególnie w połączeniu z: &amp;#8220;Wykonując jakąś pracę zastanów się czy jesteś produktywny, czy tylko aktywny&amp;#8221;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;To mówiłem ja, Drogomir Imperator.&lt;/p&gt;


&lt;hr/&gt;
1. Może ktoś powiedziałby, że to jakaś porażka, a nie doświadczenie. Jednak w pamięci zawsze mam jednego z szefów &lt;span class="caps"&gt;IBM&lt;/span&gt;, który po tym jak jego pracownik stracił 400 tyś. baksów przez podjęcie złej decyzji, na pytanie czy go wyrzuci odpowiedział: &amp;#8220;Nie, po prostu właśnie wydałem 400tyś. na jego szkolenie&amp;#8221;.</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:930716dc-4dba-433b-83f8-b22d283dc197</id>
    <published>2007-09-28T12:11:00+02:00</published>
    <updated>2007-09-28T12:34:40+02:00</updated>
    <title type="html">Dalekość.</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/09/28/daleko%C5%9B%C4%87" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;B - brat bliźni.&lt;br/&gt;
I - &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;B: Anka mówi, że ma chłopaka w Neapolu.&lt;br/&gt;
I: Daleko.&lt;br/&gt;
B: Tak, daleko. Ale mówiła też, że z Glasgow do Neapolu samolot leci 3 godziny, a ciapąg z Warszawy do Wrocławia 6 godzin.&lt;br/&gt;
I: Walony relatywizm.&lt;br/&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;I wychodzi na to, że z Z Glasgow do Neapolu bliżej niż z Warszawki do Wro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pomijam fakt, że samolotem z Warszawy do Wrocławia leci się 1.5h. Zbankrutowałbym. A w Szkocji zarabia się jednak &lt;em&gt;troszkę&lt;/em&gt; więcej.&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;B - brat bliźni.&lt;br/&gt;
I - &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;B: Anka mówi, że ma chłopaka w Neapolu.&lt;br/&gt;
I: Daleko.&lt;br/&gt;
B: Tak, daleko. Ale mówiła też, że z Glasgow do Neapolu samolot leci 3 godziny, a ciapąg z Warszawy do Wrocławia 6 godzin.&lt;br/&gt;
I: Walony relatywizm.&lt;br/&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;I wychodzi na to, że z Z Glasgow do Neapolu bliżej niż z Warszawki do Wro.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Pomijam fakt, że samolotem z Warszawy do Wrocławia leci się 1.5h. Zbankrutowałbym. A w Szkocji zarabia się jednak &lt;em&gt;troszkę&lt;/em&gt; więcej.&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:25809add-ab49-4038-a1dd-2935bac9e1f1</id>
    <published>2007-09-15T03:08:00+02:00</published>
    <updated>2007-09-15T03:22:00+02:00</updated>
    <title type="html">Pieprzę cię miasto</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/09/15/pieprz%C4%99-ci%C4%99-miasto" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Kolejki przy nocnym w okolicach 23 zero sześć (a może siedem?) zaczynają się robić całkiem zabawne. Zabawy nie psuje nawet spora liczba drechów, przybywających w okolice tej ostoi handlu w śpiącym mieście i ustawiających się grzecznie na końcu, nie zwracając wcale uwagi na moje i bliźniego dłuższe włosy.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Przy &amp;#8220;okienku&amp;#8221; jakieś 2 pluszowe mózgi kupują piwo. Jakiś żulik konwersuje o długości kolejki z przygrubym facetem z wesołą twarzą, pewnym siebie głosie i charczącym śmiechu. Jego żona, średniego wzrostu blondyna, wcale nie stereotypowa, przypominająca raczej Małgorzatę Ostrowską niż tanią wersję Mandaryny, rozmawia z dzieciakiem. 7-8 lat, okulary, bystry wzrok, trochę przestraszona twarz.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Panie, ja nigdy tego piwa chyba nie kupię!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Ależ oczywiście, że Pan kupi, jeszcze 4 osoby, licząc pół godziny na jedną&amp;#8230; to całkiem niedużo!&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Nie wiem właściwie jak opisać minę żulika. Coś między &amp;#8220;haha, ależ śmieszne, boki zrywać&amp;#8221; i &amp;#8220;padnę jak nie dopcham się wreszcie do tego walonego okienka&amp;#8221;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Wesoły facet zauważa dwie dziewczyny koło 20.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;A może Panie chciałyby kupić miejsce bliżej w kolejce? Tanio sprzedam, za numer telefonu!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;A może chcesz mój numer kotku?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Twój numer już mam kochanie. Na pewno Panie nie chcą?&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Kolejka cały czas się powiększa i zaczynam się bać, że owe pół godziny na osobę niewiele minie się z prawdą. Dla umilenia czasu jakiś kark załącza najnowsze hity techno w samochodzie. W tak doborowym towarzystwie narzekanie na nudę byłoby conajmniej dużym nietaktem.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Wesołek podchodzi wreszcie do okienka.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;poproszę trzy czwarte wódki&amp;#8230; bo świat na trzeźwo okropny jest! co chcesz mały?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;kaczora donalda! i bitą śmietanę!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;do tego kaczor donald i bita śmietana&amp;#8230; i śledziki&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;(ktoś z kolejki entuzjastycznie podchodzi do tego pomysłu): śledziki! śledziki!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;co oni tam chcą? śledziki? to jeszcze jedne śledziki&amp;#8230; coś jeszcze?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;wódkę!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;jeszcze jedno trzy czwarte proszę. ale na pewno wódkę?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;piwo!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;aaa! wiedziałem. za młodzi jesteście.&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;ile tam was jest?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;15!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;no to 15 piw proszę&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Właściwie nie wiem czy bardziej komiczny był kolejkowy dobrodziej, czy biedna pani z okienka, która kilka razy powtarzała: &amp;#8220;a teraz na poważnie proszę&amp;#8221; niedowierzając, że ktoś takim altruistycznym gestem podaruje przypadkowym kolejkowiczym torbę piw. Jakby na to nie spojrzeć dostałem darmowe piwo i niezłą dawkę śmiechu.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Spacerując później wśród ciszy nocnej może wydawać się nawet, że to miasto ma swój urok. W wielu miejscach nowe chodniki i załatane ulice, latarnie, których jeszcze nikt nie zdążył pobić, sporo zieleni.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Aż chce się powiedzieć.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Wiesz co? Właściwie to nie wiem czy po tym wyjeździe nie zaczyna mi się to miasto podobać. Jakby tak spokojniej, dresiki przy nocnym nawet krzywo nie spojrzały.&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Przechodzimy przez ulicę. Przejeżdżający maluch wali przez chwilę długimi, z okna wystawia się łysy czerep, który prawdopodobnie więcej wspólnego ma z gorylem niż homo sapiens i zapijaczonym głosem krzyczy dumnie:&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Jebać brud!&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


&lt;br/&gt;
	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Pamiętasz co przed chwilę mówiłem?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Ta.&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Cofam to.&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Jednym słowem.&lt;/p&gt;


	&lt;p style="text-align:right;"&gt;Pieprzę cię&lt;br/&gt;
miasto&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;&lt;br/&gt;
p.s. tak właściwie, takie zachowania przedstawicieli lokalnej fauny spływają po mnie całkowicie, o ile dany osobnik, w szczególności poruszający się w większym stadzie (a w najgorszym wypadku będący przywódcą stada), nie będzie chciał sprawdzać się ze mną w kategorii full contact. widzę w tym po prostu cały komizm tego miejsca. po tym jak ów wspaniała maszyna, marzenie każdego miłośnika motoryzacji, odjechała w siną dal, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. bo jak inaczej na coś takiego zareagować?&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Kolejki przy nocnym w okolicach 23 zero sześć (a może siedem?) zaczynają się robić całkiem zabawne. Zabawy nie psuje nawet spora liczba drechów, przybywających w okolice tej ostoi handlu w śpiącym mieście i ustawiających się grzecznie na końcu, nie zwracając wcale uwagi na moje i bliźniego dłuższe włosy.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Przy &amp;#8220;okienku&amp;#8221; jakieś 2 pluszowe mózgi kupują piwo. Jakiś żulik konwersuje o długości kolejki z przygrubym facetem z wesołą twarzą, pewnym siebie głosie i charczącym śmiechu. Jego żona, średniego wzrostu blondyna, wcale nie stereotypowa, przypominająca raczej Małgorzatę Ostrowską niż tanią wersję Mandaryny, rozmawia z dzieciakiem. 7-8 lat, okulary, bystry wzrok, trochę przestraszona twarz.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Panie, ja nigdy tego piwa chyba nie kupię!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Ależ oczywiście, że Pan kupi, jeszcze 4 osoby, licząc pół godziny na jedną&amp;#8230; to całkiem niedużo!&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Nie wiem właściwie jak opisać minę żulika. Coś między &amp;#8220;haha, ależ śmieszne, boki zrywać&amp;#8221; i &amp;#8220;padnę jak nie dopcham się wreszcie do tego walonego okienka&amp;#8221;.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Wesoły facet zauważa dwie dziewczyny koło 20.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;A może Panie chciałyby kupić miejsce bliżej w kolejce? Tanio sprzedam, za numer telefonu!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;A może chcesz mój numer kotku?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Twój numer już mam kochanie. Na pewno Panie nie chcą?&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Kolejka cały czas się powiększa i zaczynam się bać, że owe pół godziny na osobę niewiele minie się z prawdą. Dla umilenia czasu jakiś kark załącza najnowsze hity techno w samochodzie. W tak doborowym towarzystwie narzekanie na nudę byłoby conajmniej dużym nietaktem.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Wesołek podchodzi wreszcie do okienka.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;poproszę trzy czwarte wódki&amp;#8230; bo świat na trzeźwo okropny jest! co chcesz mały?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;kaczora donalda! i bitą śmietanę!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;do tego kaczor donald i bita śmietana&amp;#8230; i śledziki&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;(ktoś z kolejki entuzjastycznie podchodzi do tego pomysłu): śledziki! śledziki!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;co oni tam chcą? śledziki? to jeszcze jedne śledziki&amp;#8230; coś jeszcze?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;wódkę!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;jeszcze jedno trzy czwarte proszę. ale na pewno wódkę?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;piwo!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;aaa! wiedziałem. za młodzi jesteście.&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;ile tam was jest?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;15!&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;no to 15 piw proszę&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Właściwie nie wiem czy bardziej komiczny był kolejkowy dobrodziej, czy biedna pani z okienka, która kilka razy powtarzała: &amp;#8220;a teraz na poważnie proszę&amp;#8221; niedowierzając, że ktoś takim altruistycznym gestem podaruje przypadkowym kolejkowiczym torbę piw. Jakby na to nie spojrzeć dostałem darmowe piwo i niezłą dawkę śmiechu.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Spacerując później wśród ciszy nocnej może wydawać się nawet, że to miasto ma swój urok. W wielu miejscach nowe chodniki i załatane ulice, latarnie, których jeszcze nikt nie zdążył pobić, sporo zieleni.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Aż chce się powiedzieć.&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Wiesz co? Właściwie to nie wiem czy po tym wyjeździe nie zaczyna mi się to miasto podobać. Jakby tak spokojniej, dresiki przy nocnym nawet krzywo nie spojrzały.&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Przechodzimy przez ulicę. Przejeżdżający maluch wali przez chwilę długimi, z okna wystawia się łysy czerep, który prawdopodobnie więcej wspólnego ma z gorylem niż homo sapiens i zapijaczonym głosem krzyczy dumnie:&lt;/p&gt;


	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Jebać brud!&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


&lt;br/&gt;
	&lt;ul&gt;
	&lt;li&gt;Pamiętasz co przed chwilę mówiłem?&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Ta.&lt;/li&gt;
		&lt;li&gt;Cofam to.&lt;/li&gt;
	&lt;/ul&gt;


	&lt;p&gt;Jednym słowem.&lt;/p&gt;


	&lt;p style="text-align:right;"&gt;Pieprzę cię&lt;br/&gt;
miasto&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;&lt;br/&gt;
p.s. tak właściwie, takie zachowania przedstawicieli lokalnej fauny spływają po mnie całkowicie, o ile dany osobnik, w szczególności poruszający się w większym stadzie (a w najgorszym wypadku będący przywódcą stada), nie będzie chciał sprawdzać się ze mną w kategorii full contact. widzę w tym po prostu cały komizm tego miejsca. po tym jak ów wspaniała maszyna, marzenie każdego miłośnika motoryzacji, odjechała w siną dal, nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. bo jak inaczej na coś takiego zareagować?&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:816a421b-ff54-4b97-a72e-0f176c6fdda2</id>
    <published>2007-06-18T15:26:00+02:00</published>
    <updated>2007-06-18T16:00:25+02:00</updated>
    <title type="html">Imperator ma blipa!</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/06/18/imperator-ma-blipa" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;A cóż to jest ten &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blip&lt;/a&gt;*?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za wielką wodą ostatnimi czasy wielkie sukcesy odnosi &lt;a href="http://twitter.com"&gt;tłiter&lt;/a&gt;. Idea jest prosta - dostajemy swojego mikro-bloga, na którym wpisujemy krótkie wiadomości. Metod i strategii wykorzystania takiego narzędzia jest naprawdę sporo i zapewne dużo poznamy jeszcze w przyszłości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;a href="http://netto.blox.pl"&gt;Marcin Jagodziński&lt;/a&gt; i Zbigniew Sobiecki stworzyli polski odpowiednik twittera, o swojsko brzmiącej nazwie blip, który oprócz tego, że idee twittera kopiuje, to wnosi naprawdę dużo świeżości (albo tak mi się tylko wydaje - zawsze wolałem korzystać z polskich serwisów, pomimo tego, że angielskim posługuję się dość dobrze). &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do czego blipa można wykorzystać? Jedni wpisują tam co w danym momencie robią, inni wrzucają ciekawe linki, jeszcze inni piszą relacje z różnych ciekawych wydarzeń (z pomocą komórek z aparatami i mmsów), a ostatnio blip pozwolił na &lt;a href="http://www.bliplog.pl/blip-na-konferencji/25"&gt;dość oryginalne podejście do konferencji&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy po raz pierwszy usłyszałem o idei twittera pomyślałem, że pomysł jest nietrafiony, tępy i w ogóle niefajny (+ przeznaczony dla głupich nastolatków). No bo po jaką cholerę pisać co się robi w danym momencie? (o tym, że pisać można też 20 tysięcy innych rzeczy nie pomyślałem). A teraz sam &lt;a href="http://beta.blip.pl/drogus/blog"&gt;korzystam z blipa&lt;/a&gt; i szczerze mówiąc jest to całkiem fajna sprawa** (jeżeli ktoś reflektuje na testowanie wersji beta, to zostało mi jeszcze jedno zaproszenie).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;*Użytkownicy serwisu &lt;a href="http://grono.net"&gt;g&amp;#8230;o.net&lt;/a&gt; prawdopodobnie skojarzyli sobie blipa z blimpem i właściwie dosyć słusznie. Blimp jest nieudolną kopią blipa i jak niektórzy zdążyli już pewnie zauważyć nazwa jest na tyle oryginalna, że panowie z grona raczyli dodać aż jedną literkę. Bo przecież grunt to kreatywność!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;**Nie wiem na ile moja sympatia do blipa jest spowodowana fajnością serwisu, a na ile jest to kibicowanie mu od samego początku powstawania w bólach i ogromny szacunek dla twórcy serwisu (Marcin jest jednym ze współorganizatorów spotkań &lt;a href="http://bootstrap.pl"&gt;bootstrap&lt;/a&gt; i tam go poznałem), więc żeby mieć obiektywną ocenę najlepiej chyba sprawdzić samemu.&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;A cóż to jest ten &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blip&lt;/a&gt;*?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Za wielką wodą ostatnimi czasy wielkie sukcesy odnosi &lt;a href="http://twitter.com"&gt;tłiter&lt;/a&gt;. Idea jest prosta - dostajemy swojego mikro-bloga, na którym wpisujemy krótkie wiadomości. Metod i strategii wykorzystania takiego narzędzia jest naprawdę sporo i zapewne dużo poznamy jeszcze w przyszłości.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;a href="http://netto.blox.pl"&gt;Marcin Jagodziński&lt;/a&gt; i Zbigniew Sobiecki stworzyli polski odpowiednik twittera, o swojsko brzmiącej nazwie blip, który oprócz tego, że idee twittera kopiuje, to wnosi naprawdę dużo świeżości (albo tak mi się tylko wydaje - zawsze wolałem korzystać z polskich serwisów, pomimo tego, że angielskim posługuję się dość dobrze). &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Do czego blipa można wykorzystać? Jedni wpisują tam co w danym momencie robią, inni wrzucają ciekawe linki, jeszcze inni piszą relacje z różnych ciekawych wydarzeń (z pomocą komórek z aparatami i mmsów), a ostatnio blip pozwolił na &lt;a href="http://www.bliplog.pl/blip-na-konferencji/25"&gt;dość oryginalne podejście do konferencji&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Gdy po raz pierwszy usłyszałem o idei twittera pomyślałem, że pomysł jest nietrafiony, tępy i w ogóle niefajny (+ przeznaczony dla głupich nastolatków). No bo po jaką cholerę pisać co się robi w danym momencie? (o tym, że pisać można też 20 tysięcy innych rzeczy nie pomyślałem). A teraz sam &lt;a href="http://beta.blip.pl/drogus/blog"&gt;korzystam z blipa&lt;/a&gt; i szczerze mówiąc jest to całkiem fajna sprawa** (jeżeli ktoś reflektuje na testowanie wersji beta, to zostało mi jeszcze jedno zaproszenie).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;*Użytkownicy serwisu &lt;a href="http://grono.net"&gt;g&amp;#8230;o.net&lt;/a&gt; prawdopodobnie skojarzyli sobie blipa z blimpem i właściwie dosyć słusznie. Blimp jest nieudolną kopią blipa i jak niektórzy zdążyli już pewnie zauważyć nazwa jest na tyle oryginalna, że panowie z grona raczyli dodać aż jedną literkę. Bo przecież grunt to kreatywność!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;**Nie wiem na ile moja sympatia do blipa jest spowodowana fajnością serwisu, a na ile jest to kibicowanie mu od samego początku powstawania w bólach i ogromny szacunek dla twórcy serwisu (Marcin jest jednym ze współorganizatorów spotkań &lt;a href="http://bootstrap.pl"&gt;bootstrap&lt;/a&gt; i tam go poznałem), więc żeby mieć obiektywną ocenę najlepiej chyba sprawdzić samemu.&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:2db8dca7-50e2-4f8b-b6aa-4210d32be379</id>
    <published>2007-06-07T15:38:00+02:00</published>
    <updated>2007-06-07T22:08:43+02:00</updated>
    <title type="html">Internetowi pasjonaci</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/06/07/internetowi-pasjonaci" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Zuzia dostała od tatusia lustrzankę cyfrową. Od dzisiaj jest pasjonatką fotografii i będzie robiła taaaakie wyczesane zdjęcia. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaangażowanie internetowych pasjonatów jest niesamowite. Pierwszą rzeczą jaką robią jest obwieszczenie wszystkim (z kotem sąsiadki włącznie) o swoich nowych zainteresowaniach. Następnie szukają jakiegoś forum, na którym znajdą innych wspaniałych ludzi i zaczynają pisać posta o tym jak wielkie jest ich poświęcenie. Na końcu jest drobna prośba o powiedzenie im &amp;#8220;wszystkiego o&amp;#8230;&amp;#8221;.  No bo w końcu to nic wielkiego. Ludzie siedzą w temacie po parę(naście) lat, więc mogą to w trzech zdaniach przedstawić, nie?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Prawda trochę mija się z oczekiwaniami i stare wygi nie tylko nie streszczają danej dziedziny w trzech zdaniach, ale ośmielają się ucinać skrzydła młodemu pasjonatowi różnymi docinkami! Bezduszne istoty!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Może ja jestem jakiś dziwny, ale niezależnie od dziedziny uwielbiam sam wyszukiwać informacje. A najczęściej ludzie nie mają nawet tyle samozaparcia, żeby zakupić książkę na dany temat. Ba! Nie chcą (nie umieją?) nawet przeszukać tego co już wcześniej zostało w internecie napisane.  I jak ja mam uwierzyć, że taki ktoś jest pasjonatem?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;#8220;Kocham fotografię, tylko na razie niestety nie mogę robić zdjęć bo nie mam pieniędzy na lustrzankę cyfrową&amp;#8221;. Ostatnimi czasy jest jakieś dziwne parcie na fotografię i wszystkich wspaniałych młodych fotografów ogranicza brak sprzętu za parę tysięcy. Na szczęście ja jestem cienkim fotografem, więc wystarcza mi sprzęt za parę stówek. Ale co kto lubi. Niech sobie zbierają na body, żeby później kupić obiektyw za grosze, którym zrobią zdjęcia jak z komórki (nowe nokie mają zeissa więc bym się nie zdziwił ;-) ).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zasadniczo powyższy problem nie boli mnie, nie zakłóca mojego spokojnego snu i nie powoduje, że w nocy szlocham przytulony do poduszki, ale jest w tym dla mnie coś dziwnego.  A może to ja jestem dziwny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na koniec cytat (nie wiem czyj, o fotografię akurat chodzi, jakby ktoś nie załapał):
&amp;#8220;Amatorzy – martwią się o sprzęt. Profesjonaliści – martwią się o pieniądze.
Mistrzowie - martwią się o światło.&amp;#8221;&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Zuzia dostała od tatusia lustrzankę cyfrową. Od dzisiaj jest pasjonatką fotografii i będzie robiła taaaakie wyczesane zdjęcia. &lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zaangażowanie internetowych pasjonatów jest niesamowite. Pierwszą rzeczą jaką robią jest obwieszczenie wszystkim (z kotem sąsiadki włącznie) o swoich nowych zainteresowaniach. Następnie szukają jakiegoś forum, na którym znajdą innych wspaniałych ludzi i zaczynają pisać posta o tym jak wielkie jest ich poświęcenie. Na końcu jest drobna prośba o powiedzenie im &amp;#8220;wszystkiego o&amp;#8230;&amp;#8221;.  No bo w końcu to nic wielkiego. Ludzie siedzą w temacie po parę(naście) lat, więc mogą to w trzech zdaniach przedstawić, nie?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Prawda trochę mija się z oczekiwaniami i stare wygi nie tylko nie streszczają danej dziedziny w trzech zdaniach, ale ośmielają się ucinać skrzydła młodemu pasjonatowi różnymi docinkami! Bezduszne istoty!&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Może ja jestem jakiś dziwny, ale niezależnie od dziedziny uwielbiam sam wyszukiwać informacje. A najczęściej ludzie nie mają nawet tyle samozaparcia, żeby zakupić książkę na dany temat. Ba! Nie chcą (nie umieją?) nawet przeszukać tego co już wcześniej zostało w internecie napisane.  I jak ja mam uwierzyć, że taki ktoś jest pasjonatem?&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;#8220;Kocham fotografię, tylko na razie niestety nie mogę robić zdjęć bo nie mam pieniędzy na lustrzankę cyfrową&amp;#8221;. Ostatnimi czasy jest jakieś dziwne parcie na fotografię i wszystkich wspaniałych młodych fotografów ogranicza brak sprzętu za parę tysięcy. Na szczęście ja jestem cienkim fotografem, więc wystarcza mi sprzęt za parę stówek. Ale co kto lubi. Niech sobie zbierają na body, żeby później kupić obiektyw za grosze, którym zrobią zdjęcia jak z komórki (nowe nokie mają zeissa więc bym się nie zdziwił ;-) ).&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Zasadniczo powyższy problem nie boli mnie, nie zakłóca mojego spokojnego snu i nie powoduje, że w nocy szlocham przytulony do poduszki, ale jest w tym dla mnie coś dziwnego.  A może to ja jestem dziwny.&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;Na koniec cytat (nie wiem czyj, o fotografię akurat chodzi, jakby ktoś nie załapał):
&amp;#8220;Amatorzy – martwią się o sprzęt. Profesjonaliści – martwią się o pieniądze.
Mistrzowie - martwią się o światło.&amp;#8221;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:f79cc3a7-fec4-4c7c-a1ac-211069b21c7d</id>
    <published>2007-05-31T22:56:00+02:00</published>
    <updated>2007-05-31T23:01:56+02:00</updated>
    <title type="html">...</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/05/31/-" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Już dawno powinienem przestać robić rzeczy, których oczekują ode mnie inni.&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Już dawno powinienem przestać robić rzeczy, których oczekują ode mnie inni.&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <author>
      <name>Imperator Drogomir</name>
    </author>
    <id>urn:uuid:60fffc24-e281-4f28-b057-056484712ac6</id>
    <published>2007-05-26T19:30:00+02:00</published>
    <updated>2007-05-26T19:45:38+02:00</updated>
    <title type="html">Studia...</title>
    <link href="http://imperator.drogomir.com/articles/2007/05/26/studia" rel="alternate" type="text/html" />
    <summary type="html">&lt;p&gt;Dzisiaj krótko.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;&lt;img src="/files/studia.jpg" alt="" /&gt;&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Dlaczego do cholery &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt; musi się w ogóle kształcić? ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Studia mnie wkurzają, wykańczają i nudzą. Rzucanie ich mi się nie uśmiecha, bo to w końcu koniec drugiego roku i rodzina by mnie zjadła. No i nikt w naszym przepięknym kraju jeszcze nie pomyślał o wojsku zawodowym niestety.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Z drugiej strony w przyszłości widzę kolejny stracony rok.  Bo specjalizację wybiera się dopiero po 3 roku. Naprawdę nie wiem gdzie ja znajdę motywację, żeby to bagno skończyć.  Szczególnie z zaległościami, które są coraz większe.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;I nie, nie chodzi mi o pracy na budowie, tudzież wyjeździe na ścierę do Anglii czy innej Irlandii. Po prostu tych wszystkich rzeczy, które mam na uczelni można się bez problemu nauczyć samemu (mówię tutaj oczywiście o programowaniu, bo matematyki i elektroniki i tak się nie nauczę nigdy w zadowalającym stopniu &amp;#8211; ani na studiach, ani sam).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;W każdym razie robienie czegoś bez motywacji ssie. Naprawdę nie ma nic gorszego.&lt;/p&gt;


	&lt;p style="text-align:right;"&gt;Wasz &lt;em&gt;Imperator&lt;/em&gt; ;-)&lt;/p&gt;</summary>
    <content type="html">&lt;p&gt;Dzisiaj krótko.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;&lt;img src="/files/studia.jpg" alt="" /&gt;&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Dlaczego do cholery &lt;strong&gt;Imperator&lt;/strong&gt; musi się w ogóle kształcić? ;-)&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Studia mnie wkurzają, wykańczają i nudzą. Rzucanie ich mi się nie uśmiecha, bo to w końcu koniec drugiego roku i rodzina by mnie zjadła. No i nikt w naszym przepięknym kraju jeszcze nie pomyślał o wojsku zawodowym niestety.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;Z drugiej strony w przyszłości widzę kolejny stracony rok.  Bo specjalizację wybiera się dopiero po 3 roku. Naprawdę nie wiem gdzie ja znajdę motywację, żeby to bagno skończyć.  Szczególnie z zaległościami, które są coraz większe.&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;I nie, nie chodzi mi o pracy na budowie, tudzież wyjeździe na ścierę do Anglii czy innej Irlandii. Po prostu tych wszystkich rzeczy, które mam na uczelni można się bez problemu nauczyć samemu (mówię tutaj oczywiście o programowaniu, bo matematyki i elektroniki i tak się nie nauczę nigdy w zadowalającym stopniu &amp;#8211; ani na studiach, ani sam).&lt;/p&gt;


	&lt;p&gt;W każdym razie robienie czegoś bez motywacji ssie. Naprawdę nie ma nic gorszego.&lt;/p&gt;


	&lt;p style="text-align:right;"&gt;Wasz &lt;em&gt;Imperator&lt;/em&gt; ;-)&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
</feed>
