<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>jakilinux.org</title>
	
	<link>http://jakilinux.org</link>
	<description>GNU/Linux dla każdego: newsy, artykuły, porównania dystrybucji</description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Feb 2010 14:18:05 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/jakilinuxorg" /><feedburner:info uri="jakilinuxorg" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item>
		<title>Kubuntu Linux: Zarządzanie oprogramowaniem</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/Jds13w0T8Ag/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/kubuntu-linux-zarzadzanie-oprogramowaniem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 16:29:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Dudzik</dc:creator>
				<category><![CDATA[Menedżery pakietów]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=105202</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do przeczytania artykułu, w którym Tomasz Dudzik zgłębia tajniki zarządzania oprogramowaniem w systemie Kubuntu!



Uwagi
-Artykuł na podstawie Kubuntu GNU/Linux w wersji 9.10-W poradniku pojawiają się terminy w języku angielskim z uwagi na to, że nie zostały jeszcze przetłumaczone. Gdy tłumaczenia się pojawią, poprawię poradnik, aby był w całości po polsku.
Wstęp
W tym artykule przedstawię możliwości zarządzania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Zapraszamy do przeczytania artykułu, w którym Tomasz Dudzik zgłębia tajniki zarządzania oprogramowaniem w systemie Kubuntu!<span id="more-105202"></span></div></p>
<p class="img-center"><script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-1966146849451441";
google_ad_width = 250;
google_ad_height = 250;
google_ad_format = "250x250_as";
google_ad_type = "text_image";
//2007-05-26: jl_inside_post
google_ad_channel = "1820117617";
google_color_border = "ff9900";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "990000";
google_color_url = "666666";
google_color_text = "333333";
//--></script>
<script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">
</script></p>
<h3>Uwagi</h3>
<p>-Artykuł na podstawie Kubuntu GNU/Linux w wersji 9.10<br />-W poradniku pojawiają się terminy w języku angielskim z uwagi na to, że nie zostały jeszcze przetłumaczone. Gdy tłumaczenia się pojawią, poprawię poradnik, aby był w całości po polsku.</p>
<h3>Wstęp</h3>
<p>W tym artykule przedstawię możliwości zarządzania oprogramowaniem, jakie  oferuje nam Kubuntu,  pokażę  jak  instalować, usuwać i uaktualniać posiadane programy. Nauczę również,  jak  dodawać  repozytoria  i importować klucze podpisu cyfrowego. Artykuł ma być dla nowicjuszy  szczególnie, a jak widać pojawiło się już kilka być może niezrozumiałych terminów.  Wyjaśnijmy je zatem.</p>
<h3>Terminologia</h3>
<p>- Pakiet, bądź  potocznie paczka  &#8211;  Jest to odpowiednik windowsowej <b>instalki</b>, czyli pliku typu  *.exe.</p>
<p>- Repozytorium &#8211;  Jest to serwer, na którym znajdują się pakiety. Swego rodzaju baza programów. Z tego właśnie serwera programy lądują w naszym  komputerze. </p>
<p>- Klucz podpisu cyfrowego &#8211;  Służy do zabezpieczenia pakietu. Każde repozytorium ma swój klucz, którym jest podpisane.</p>
<p>- Menedżer pakietów – Program, który jak sama nazwa wskazuje zarządza pakietami. Z jego poziomu możemy instalować, usuwać, czy też uaktualniać programy.</p>
<h3>Dodawanie repozytoriów</h3>
<p>Wiemy już,  czym repozytoria są. Teraz  nauczymy się je dodawać. Odnajdujemy w menu oznaczonym literką  K <a href="http://1.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S26_XCg4_gI/AAAAAAAABV4/ig7sMNjOnIQ/s1600-h/kde.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 48px;height: 48px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/0b704_kde.png" border="0" /></a> program o nazwie „Ustawienia systemowe”.  Posiada on ikonkę klucza  oraz  śrubokręta.<br /><a href="http://4.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S27AmEpfpwI/AAAAAAAABWA/ULto5WrgMRg/s1600-h/preferences-system.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 48px;height: 48px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/279b9_preferences-system.png" border="0" /></a><br />Uruchamiamy aplikację jednym kliknięciem myszki. W nowo otwartym oknie klikamy na  <b>Add and remove software</b>. </p>
<p><a href="http://2.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S26_WvUbi4I/AAAAAAAABVo/Qz4mxA7QyIo/s1600-h/ss.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 320px;height: 241px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/279b9_ss.png" border="0" /></a></p>
<p>To miejsce, w którym obecnie się znajdujemy jest właśnie menedżerem pakietów. Opiszmy elementy okna, aby każdy wiedział co do czego służy. <br />Po lewej, od góry:</p>
<p>-Software managment – okno zarządzania oprogramowaniem (Instalacja, usuwanie)<br />-Software updates – okno zarządzania aktualizacjami już  zainstalowanych programów.<br />-Settings – Okno ustawień. W tym oknie możemy zarządzać repozytoriami, kluczami szyfrującymi, określić częstotliwość sprawdzania dostępności aktualizacji, czy włączać lub wyłączać powiadomienia.</p>
<p>Aby dodać repozytorium, należy posiadać do niego link. W Kubuntu link ma postać </p>
<p><b> deb http://archive.ubuntu.com/ubuntu/ karmic-backports main restricted</b></p>
<p>lub<br /><b><br />ppa:kubuntu-ppa/ppa<br /></b></p>
<p>Gdy  już posiadamy link do repozytorium, wchodzimy w <b>Settings</b>,  w oknie menedżera pakietów, następnie klikamy w przycisk <b>edytuj listę repozytoriów</b>, podajemy hasło naszego użytkownika w celu  uzyskania  wyższych uprawnień administratora. </p>
<p><a href="http://2.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S26_WW8onRI/AAAAAAAABVY/DywAn5-taWk/s1600-h/soft-edit.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 320px;height: 241px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/279b9_soft-edit.png" border="0" /></a></p>
<p>W nowo otwartym okienku klikamy  na zakładkę <b>Other software</b>. Zatrzymajmy  się tu na chwilę i opiszmy poszczególne elementy okna.</p>
<p>- Przycisk <b>Dodaj</b> &#8211;  otwiera okienko dialogowe, do którego wklejamy/wpisujemy link repozytorium.</p>
<p>-  Dodaj CD-ROM – służy  do dodania płyty CD, na której znajdują się pakiety przeznaczone dla  Kubuntu. Płyta CD również może służyć jako repozytorium.</p>
<p>- Przycisk <b>Modyfikuj</b> &#8211; Daje możliwość edycji ustawień  wybranego repozytorium takie jak:  Typ, adres, komentarz, itp. </p>
<p>- Przycisk <b>Usuń</b> &#8211; jak sama nazwa  wskazuje, usuwa  wybrane repozytoria.</p>
<p><a href="http://3.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S26_W6b74kI/AAAAAAAABVw/xnBuH1TdG04/s1600-h/repo-edit.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 320px;height: 241px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/279b9_repo-edit.png" border="0" /></a></p>
<p>Po każdorazowej zmianie wprowadzonej w repozytoriach  i  zamknięciu okienka, program  zapyta czy odświeżyć listę repozytoriów. Powinniśmy wyrazić na to zgodę. W przeciwnym razie zmiany jakie wprowadziliśmy nie będą widoczne dla menedżera pakietów.</p>
<p>Wracamy do  zarządzania repozytoriami. Znajdujemy się nadal w oknie edycji listy repozytoriów i zakładce <b>other software</b>. Klikamy przycisk <b>dodaj</b> i wklejamy bądź wpisujemy adres (link) repozytorium. Klikamy ok ,  zamykamy okienko i  potwierdzamy prośbę o odświeżenie listy repozytoriów. Tak, to naprawdę takie proste!</p>
<h3>Importowanie kluczy podpisu cyfrowego</h3>
<p>Aby zaimportować klucz podpisu cyfrowego musimy go posiadać. Kluczem jest plik z rozszerzeniem *.pgp  bądź *.gpg. Klucz znajdziemy na tej samej stronie www,  co link do repozytorium. W  celu dodania klucza wykonujemy następujące kroki:<b> Ustawienia systemowe -&gt;Add  and  remove software-&gt;Settings-&gt;Edytuj listę repozytoriów, podajemy hasło.</b>Teraz wchodzimy w zakładke <b>Authentication</b>. Klikamy w przycisk <b>Import key file</b>, wskazujemy ścieżkę, do katalogu w którym znajduje się nasz klucz. Zaznaczamy plik z kluczem i klikamy <b>Open</b>. Nasz klucz  został poprawnie zaimportowany. Teraz wystarczy zamknąć okienko i zezwolić na odświeżenie listy repozytoriów. Proszę zauważyć,  że klucze importujemy z reguły wtedy, gdy również dodajemy  nowe repozytorium. Standardowe repozytoria w Kubuntu są już oczywiście podpisane.</p>
<h3>Instalacja programów</h3>
<p>Sama instalacja jest bajecznie prosta i sprowadza się do 3 kliknięć. Aby  zainstalować program należy udać się do aplikacji <b>Ustawienia systemowe</b> i wejść w znany nam już menedżer pakietów.  Znajdujemy się teraz w oknie instalacji i usuwania programów. Wpisujemy nazwę szukanego programu w polu szukania. Po chwili otrzymamy wynik wyszukiwania. Zaznaczamy symbol strzałki po prawej stronie i klikamy przycisk <b>zastosuj</b>. Podajemy nasze hasło i czekamy. Czasem nowo instalowany program wymaga tak zwanych zależności. Wtedy pokaże nam się okienko z informacją o ich automatycznym doinstalowaniu. Potwierdzamy przyciskiem <b>ok</b> i czekamy aż instalacja się wykona. Możemy już cieszyć się nowym programem, który znajdziemy w menu oznaczonym literką K <a href="http://1.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S26_XCg4_gI/AAAAAAAABV4/ig7sMNjOnIQ/s1600-h/kde.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 48px;height: 48px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/0b704_kde.png" border="0" /></a> w odpowiedniej dla  programu kategorii. </p>
<h3>Usuwanie programów</h3>
<p>Aby usunąć program postępujemy analogicznie do procesu instalacji. Wyszukujemy jednak program, który jest już  zainstalowany. W liście wyników wyszukiwania nie będzie już  symbolu strzałki, lecz pojawi się symbol czerwonego krzyżyka. Klikamy go, następnie przycisk <b>zastosuj</b>, podajemy hasło i oczekujemy końca procesu usuwania. W przypadku usuwania programów, również możemy dostać powiadomienie o zależnościach. Tym razem jednak nie będą one instalowane, a usuwane z uwagi na to, że żaden program ich już nie wymaga do poprawnego działania. Tak o to przebrnęliśmy przez proces usuwania pakietów.</p>
<p>
<h3>Aktualizacja programów</h3>
<p>Kubuntu sam sprawdza dostępność nowych aktualizacji. Gdy owe będą dostępne, zostaniemy o tym poinformowani odpowiednim komunikatem, który wyświetli się w okolicach zegara na panelu. <br /><a href="http://3.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S27BYjsIkwI/AAAAAAAABWI/BbX7e59xA4w/s1600-h/kubuntu-9-10-notifications.jpg" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 320px;height: 184px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/8be42_kubuntu-9-10-notifications.jpg" border="0" /></a></p>
<p>Aby  zainstalować dostępne aktualizacje wykonujemy następujące czynności:  <b>Ustawienia systemowe-&gt;Add and remove software</b>. Wybieramy po lewej stronie okna <b>Software updates</b>. Pokaże nam się lista dostępnych aktualizacji. Klikamy w przycisk  <b>Select all updates</b> po czym klikamy w przycisk <b>zastosuj</b>. Podajemy nasze hasło i oczekujemy końca procesu pobierania i instalacji nowych aktualizacji. Czasem po skończonej aktualizacji wymagany jest restart komputera. Wtedy w obszarze powiadomień systemowych pojawi się nowa ikonka. <a href="http://3.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S27BoLYmJSI/AAAAAAAABWY/_FKpwc_O9I0/s1600-h/system-reboot.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 48px;height: 48px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/8be42_system-reboot.png" border="0" /></a> Należy ją kliknąć, bądź zrestartować komputer ręcznie.</p>
<p><a href="http://3.bp.blogspot.com/_vNKxmokgKjU/S27BY6s_1zI/AAAAAAAABWQ/ybno3wJ9iak/s1600-h/kpackagekit-updates1.png" ><img style="margin:0px auto 10px;text-align:center;cursor:pointer;cursor:hand;width: 320px;height: 250px" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/8be42_kpackagekit-updates1.png" border="0" /></a></p>
<p>Mam nadzieję, że ten poradnik pomógł  Ci w zarządzaniu oprogramowaniem w Twoim nowym Kubuntu i jesteś teraz bardziej zadowolony z używania swojego Linuksa. <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />
<div><img width="1" height="1" src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/32b9d_3994692116834848109-7012216979954853300?l=madsheytan.blogspot.com" alt="" /></div>
<p><em>Wiadomość źródłowa: <a href="http://madsheytan.blogspot.com/2010/02/zarzadzanie-oprogramowaniem-w-systemie.html" class="extlink">Zarządzanie oprogramowaniem w systemie Kubuntu GNU/Linux.</a> (blog madsheytana)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/kubuntu-linux-zarzadzanie-oprogramowaniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/kubuntu-linux-zarzadzanie-oprogramowaniem/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Kocim okiem, czyli internauci z wizytą u premiera</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/NfuKKYWOpOc/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 15:03:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>kocio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=103522</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj w Sali Świetlikowej kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyła się wizyta internautów pod hasłem „Zapytaj premiera”, której celem była debata nad Rejestrem Stron i Usług Niedozwolonych (RSiUN). Jako jeden z jej uczestników chciałbym podzielić się swoimi refleksjami po tym spotkaniu.
Znalazłem się tam niejako na miejsce mojego redakcyjnego kolegi, Borysa Musielaka, który zorganizował jedno z kilku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Wczoraj w Sali Świetlikowej kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyła się wizyta internautów pod hasłem „Zapytaj premiera”, której celem była debata nad Rejestrem Stron i Usług Niedozwolonych (RSiUN). Jako jeden z jej uczestników chciałbym podzielić się swoimi refleksjami po tym spotkaniu.<span id="more-103522"></span></div></p>
<p>Znalazłem się tam niejako na miejsce mojego redakcyjnego kolegi, Borysa Musielaka, który zorganizował <a href="http://stopcenzurze.wikidot.com/" class="extlink">jedno z kilku ognisk sprzeciwu</a> wobec feralnych zapisów ustawy, ale nie mógł być wtedy w Warszawie. Z drugiej jednak strony całe to spotkanie, którego ciężar organizacji od strony internautów <a href="http://zapytajpremiera.pl/" class="extlink">wziął na siebie</a> Maciej Budzich, było w ogóle wielką improwizacją, w dodatku prowadzoną pod silną presją czasu, wobec czego dobór dyskutantów i tak był w rękach przypadku. Jako osoba zaniepokojona propozycją wprowadzenia rejestru miałem zresztą równie dobry powód żeby tam być, jak każdy z pozostałych gości.</p>
<p><img src="http://img193.imageshack.us/img193/407/781701157hmqwbs.jpg" alt="Daniel Koć na spotkaniu z Premierem Tuskiem" align="center"/><br />
<em>Daniel Koć z Grupy Jakilinux na spotkaniu z Premierem Tuskiem (<small>źródło: Jan Rychter</small>)</em></p>
<h3>Przebieg spotkania</h3>
<p>Nikt chyba nie wiedział dokładnie czego się spodziewać po tym spotkaniu &#8211; najchętniej używam tej ogólnej nazwy, gdyż faktycznie nie była to sesja pytań do premiera, jak sugerował roboczy tytuł, ani nawet właściwa dyskusja. Moim zdaniem to była typowa sytuacja „pierwszego kontaktu” w nabrzmiałej emocjami atmosferze i oczywiście wiązało się z nią pewne realne ryzyko dla obu stron.</p>
<p>Przedstawiciele internautów obawiali się głównie tego, że premier potraktuje ją jako pretekst do obwieszczenia swojej woli, nie nawiązując faktycznie żadnego dialogu (takie wrażenie można było odnieść po <a href="http://prawo.vagla.pl/node/8918" class="extlink">jego wywiadzie u Moniki Olejnik</a>), a być może nawet gorzej – mianowicie że wykorzysta ją jako uzasadnienie swojej decyzji o utrzymaniu kursu. Wystarczyłoby tylko nie dać nikomu dojść do głosu, a potem stwierdzić, że przecież „ustaliliśmy”. Stawiałoby to nas w wyjątkowo niewdzięcznej roli głupich lub naiwnych, którzy imieniem własnym oraz organizacji jakie reprezentują, podżyrowali decyzję, której w żadnym razie nie chcieliby poprzeć. Niewesoła perspektywa.</p>
<p>Premier i przedstawiciele rządu mieli za to uzasadnione prawo obawiać się, że przyjdzie im się zmierzyć z bezpardonową krytyką ze strony gniewnych, samozwańczych trybunów ludowych albo wręcz ludzi o mentalności trolla, którzy mogą wykorzystać sprawę ustawy do zrobienia medialnej zadymy kosztem władz państwowych oraz do kręcenia przy okazji własnych lodów na atrakcyjnym, kontrowersyjnym temacie.</p>
<p>Podobne kalkulacje są jednak nieodłącznym elementem wszelkiej działalności publicznej, a politycznej zwłaszcza, i nie ma się co dziwić. Zwłaszcza, że przecież do spotkania doszło i nie skończyło się ani paraliżem obrad, ani tym bardziej eskalacją nieufności – wręcz przeciwnie. Ale do rzeczy.</p>
<p>Przebieg debaty był dość chaotyczny. Na początku internauci przedstawili <a href="http://www.nowoczesnapolska.org.pl/2010/02/05/spotkanie-z-premierem-rp-5-lutego-2010-roku/" class="extlink">postulaty w imieniu organizacji społecznych</a>, ale były one przecież przygotowywane na gorąco w ciągu ostatnich dni i zostały rozdane tuż przed spotkaniem, nie mogły więc stanowić osi dyskusji. Premier zaczął zdecydowanym tonem i potem nie raz wracał do celów ustawy jako uzasadnienia takiego a nie innego jej kształtu, ale pozwolił większość czasu zająć wypowiedziom internautów, a nawet poświęcił na wysłuchanie nas prawie o godzinę dłużej, niż to było zaplanowane. Sam odzywał się stosunkowo rzadko, pod koniec oddając też głos ekipie rządowej. Wobec ogromu spraw przywołanych poprzez wizję RSiUN każdy z gości miał niewiele czasu na głos, otwierając przy okazji sporo interesujących wątków, a właściwie z konieczności zaledwie je sygnalizując.</p>
<p>Premier spodziewał się chyba większej koncentracji wokół samej ustawy, a może traktował ją jako twardą linię obrony w  sporze, jednak wspominał o założeniach i wątpliwościach oraz tłumaczył tryb jej powstawania, co pozwalało racjonalnie zrozumieć jego stanowisko. Ostatecznie stwierdził lojalnie, że wprawdzie nasza argumentacja nie w pełni go przekonuje, ale widzi w niej czynniki rzeczywiście skłaniające do ostrożności przy dalszych pracach nad ustawą. Ponieważ język gospodarza był dla nas w tym momencie cokolwiek niejasny, na koniec zapytano go wprost, co wobec tego zamierza zrobić z kontrowersyjną ustawą. Premier odpowiedział, że zapisy związane z rejestrem zostaną na razie wyłączone i skierowane do osobnych konsultacji.</p>
<p>Po tym oraz po odpowiedzi na jeszcze kilka krótkich pytań opuścił salę, pozostawiając nas jeszcze przez jakiś czas w towarzystwie przedstawicieli rządu pod przewodnictwem ministra Boniego. Nie było już wówczas na sali śladów napięcia, tylko zmęczenie i poczucie, że coś tu się chyba stało, choć nie wiadomo jeszcze dokładnie co.</p>
<h3>Moje wnioski</h3>
<p>Przebieg spotkania chętni mogli śledzić w Internecie i zapewne będą dostępne różne nagrania (na przykład to <a href="http://zapytajpremiera.mediafun.pl/?p=91" class="extlink">w serwisie Macieja Budzicha</a>), dlatego nie jestem bardziej poinformowany niż ci wirtualni uczestnicy i nie czuję się bardziej uprawniony do ocen tylko dlatego, że siedziałem akurat tam. Ale oczywiście miło było symbolicznie tam wystąpić i mam o nim swoje zdanie.</p>
<p>Czy to spotkanie było potrzebne? Na pewno nieuniknione było zderzenie decyzji władz z potrzebami internautów, w tej lub innej formie. Takich konfliktów nie uniknęło zdaje się żadne inne państwo, nie wyłączając z tego krajów demokratycznych. Zmiany wywołane przez Internet są tak ogromne i nowe dla wszystkich, że nikt na dobrą sprawę nie umie ogarnąć ich skutków. Co ciekawe, mówił o tym zarówno minister Boni, jak i premier Tusk. Zaniechanie pośpiechu przy wprowadzaniu idei RSiUN premier uzasadniał właśnie nieprzystawaniem starego myślenia do „nowoczesnych zjawisk” (drugim wspomnianym przez premiera powodem był szacunek dla praw konstytucyjnych).</p>
<p>Paradoksalnie, dobrym podejściem do takich szerokich kwestii jest załatwienie na początek kilku drobiazgów. To właśnie to, czego uparcie <a href="http://prawo.vagla.pl/node/8919" class="extlink">domaga się</a> Piotr Waglowski (VaGla): możliwości czytelnego śledzenia procesu legislacyjnego. Premier zarzucał nam początkowo brak spójności w argumentach przeciw rejestrowi, tymczasem strona rządowa sama przyznawała potem, że nie zawsze wiadomo, o której wersji dokumentu rozmawiają między sobą. Ten brak spójności wydaje mi się o wiele groźniejszy w skutkach.</p>
<p>Ta uwaga premiera sprowokowała mnie zresztą do bezpośredniej polemiki (<a href="http://a40.video2.blip.tv/5330003278256/Lipszyc-VOC0006224.mp3?brs=131" class="extlink">nagranie</a> od 1:57). Stwierdziłem, że przecież niepodobna liczyć na spójność zdania w gronie milionów obywateli – a to właśnie oni są Internautami, blogerami czy jak jeszcze ich zwać. Podważyłem tym samym sens spotkania i swojej obecności na nim, bo co z tego, że 20 czy 30 osób zasiadło w prestiżowej sali i miało okazję na żywo pogawędzić z szefem rządu RP, a jeszcze kilka osób miało szczęście zostać zacytowanych przez moderatorów? W jaki sposób możemy ich reprezentować? Kto nas do tego upoważnił i w jaki sposób zostaliśmy wybrani?</p>
<p>W tak napiętym reżimie czasu nie zdołałem oczywiście powiedzieć tego w całości, ale moją intencją było zwrócenie uwagi na to, że nie ma co skupiać się na pertraktacjach z garstką ludzi, kiedy możliwa jest znacznie bardziej bezpośrednia forma konsultacji. Z jednej strony bowiem liczba internautów, czyli właściwie obywateli, powoduje niemożliwy do rozwiązania problem logistyczny – jak wybrać reprezentację nie dyskryminując nikogo, jak ją zmieścić w sali i jak dać realną, a nie tylko „hasłową” możliwość dyskusji. Z drugiej jednak wystarczy zmienić sposób myślenia, a problem sam się załatwi, i to z nawiązką.</p>
<p>Gdyby bowiem z internautami prowadzić wielogłos w (niespodzianka…) Internecie, to nie trzeba by było nikogo upychać w żadnych salach ani w wąsko określonych godzinach. Ilość także nie byłaby takim problemem: z milionów ludzi przecież nie wszyscy mają zamiar zabierać głos – ale to oni sami decydują, czy się włączą, a więc nie ma dyskryminacji.</p>
<p>Premier ujawnił, że ustawa zawierająca propozycję rejestru została celowo szybko przepchnięta, ponieważ obawiał się działań lobby hazardowego. Rząd wybrał więc drogę „nie ufamy nikomu i lepiej zróbmy to po swojemu, żeby tylko uniknąć manipulacji”. Tryb jej tworzenia odzwierciedla skutki samego rejestru, gdyby stał się obowiązującym prawem: na obawie przed zagrożeniem ze strony nielicznych mogą stracić szerokie masy ludzi. W toku powszechnej, przejrzystej debaty publicznej, lobbyści oczywiście także mieliby głos, jednak w społeczeństwie istnieją także ich naturalni przeciwnicy: inni lobbyści lub po prostu ludzie o odmiennych przekonaniach.</p>
<p>Zamiast otaczać się wałem obronnym, rolą władz w tym nowym modelu byłoby uwzględnianie zdania wszystkich zainteresowanych, moderowanie i szukanie porozumienia na każdym etapie powstawania prawa. Wymaga to więcej zaufania do demokracji obywatelskiej; uznania, że szerokie uczestnictwo zmniejsza ryzyko wynikające z istnienia grup partykularnych interesów; dostrzeżenia w tym mechanizmie szansy na prawdziwe wychowanie obywatelskie; no i oczywiście stworzenia odpowiednich narzędzi technicznych oraz procedur – ale w naszym ustroju to chyba nie są nadmierne oczekiwania wobec władzy, prawda?</p>
<p>Łatwo zarzucić tej wizji uproszczenie, a nawet utopijność. Słusznie, bo to zaledwie wizja – pewna rama, sposób i kierunek myślenia, którym warto się kierować jako ogólną wskazówką.</p>
<h3>Skutki wizyty</h3>
<p>Kiedy zastanawiam się nad efektami debaty u premiera, to właśnie ten wydaje mi się najważniejszy – zwiększenie świadomości władz, że gdzieś tam istnieje społeczeństwo obywatelskie, które dzięki niespotykanej dotąd możliwości komunikacji rozwija się i organizuje w dużej mierze samodzielnie, i że to nie są już odległe masy, do których trudno dotrzeć, ale potencjalni partnerzy w bieżących dyskusjach o tym, jak im to życie najlepiej urządzać.</p>
<p>Odłożenie w nieokreśloną przyszłość groźby powołania do życia RSiUN też jest bardzo dobre i odczytywane nawet jako <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7533246,Zwyciestwo_internautow__Tusk_zapowiada_usuniecie_Rejestru.html" class="extlink">„zwycięstwo” internautów nad rządem</a>, choć można się spierać, czy to faktycznie skutek tej debaty, czy może spowodowała to np. głośność sprawy w mediach.</p>
<p>Krokiem w dobrym kierunku jest też uznanie naszego wczorajszego grona za coś w rodzaju grupy roboczej, jak to usłyszałem (może to ktoś potwierdzić, bo nie mam pewności?). To może pomóc rozwiązać problem jajka i kury – zanim rząd doczeka się środków komunikacji bezpośrednio z wieloma ludźmi, może się przydać stosunkowo małe grono, które będzie reprezentować usieciowionych obywateli trochę prawem kaduka.</p>
<p>Mimo wszystkiego, co powiedziałem przeciw naszej reprezentatywności, niegłupim pomysłem jest aby była to raczej reprezentacja organizacji pozarządowych, niż losowy zbiór osób indywidualnych. Organizacje społeczne związane z Internetem (<a href="http://www.isoc.org.pl/" class="extlink">ISOC PL</a>) oraz pokrewnymi sprawami (jak choćby ruch FLOSS, jak w przypadku <a href="http://www.fwioo.pl/" class="extlink">Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania</a>, czy wolnej kultury, do której przyznaje się choćby <a href="http://www.nowoczesnapolska.org.pl/" class="extlink">Fundacja Nowoczesna Polska</a> i <a href="http://pl.wikimedia.org/" class="extlink">Stowarzyszenie Wikimedia Polska</a> – że wspomnę tylko tych, z którymi czuję się związany) są całkiem niezłym kandydatem na partnerów w takiej rozmowie. Myślę, że jakieś zainteresowane NGO mogą się jeszcze ujawnić teraz, gdy nie trzeba uwinąć się w kilka dni, nie przekraczając przy tym limitu uczestników, choć mogę się mylić.</p>
<p>Świetnie byłoby, gdyby faktycznie udało się zrobić przegląd prawa pod kątem ujednolicenia jego skutków w Internecie. Dobrze, gdyby serwisy <a href="http://rcl.gov.pl/" class="extlink">Rządowego Centrum Legislacji</a> pozwalały na bieżąco śledzić zmiany w przygotowywanych dokumentach od pierwszego szkicu do publikacji. Miło, gdyby polski parlament też poszedł tą drogą…</p>
<p>Tę listę życzeń można ciągnąć długo, ale mam świadomość, że jedno spotkanie, choćby nawet znajdowało się na czołówkach gazet, samo nie załatwi tylu rzeczy. Uchylam się więc od oceny co ta debata dała. Niech będzie po prostu katalizatorem zmian, w których polskie władze zaczną ułatwiać obywatelom uczestnictwo w procesie decydowania o ich państwie. Niech uczuli na to, że cyfrowy świat to już codzienny, ale jednak specyficzny wymiar życia, którego wszyscy dopiero się uczymy (premier sugerował, że powinno być „to samo w realu i to samo w wirtualu”, jednak wirtualnie było nas wczoraj znacznie więcej, niż siedziało przy stole, czyli różnice są jednak nie do pominięcia).</p>
<p>Praktycznym testem, na ile to się udaje, będzie podawanie terminów i stopniowa realizacja drobnych spraw, o których wspomniałem – nie przypadkiem na końcu ciężar rozmowy przeniósł się z premiera na rządowych ekspertów od stanowienia prawa. Bez tego możemy wprawdzie wierzyć w dobre intencje rządu, ale nie będzie to miało większego znaczenia.</p>
<p><em>Odnośniki do innych podsumowań spotkania znajdziecie w artykule </em><a href="http://osnews.pl/debata-z-premierem-w-sprawie-cenzury-live/" class="extlink">Odbyła się debata z premierem: Cenzura sieci odroczona</a><em>.</em></p>
<div id="_mcePaste" style="overflow: hidden; position: absolute; left: -10000px; top: 4543px; width: 1px; height: 1px;">
<h1><a href="http://zapytajpremiera.mediafun.pl/?p=81"class="news-heading" title="Link do artykułu: Odbyła się debata z premierem: Cenzura sieci odroczona" rel="bookmark "  class="extlink">Odbyła się debata z premierem: Cenzura sieci odroczona</a></h1>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
<enclosure url="http://a40.video2.blip.tv/5330003278256/Lipszyc-VOC0006224.mp3?brs=131" length="118673208" type="audio/mpeg" />
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/felietony/kocim-okiem-czyli-internauci-z-wizyta-u-premiera/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Przyszłością Linuksa jest Google</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/cIQppt7aVd0/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/przyszloscia-linuksa-jest-google/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 02:01:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[chmura]]></category>
		<category><![CDATA[Chrome]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[OS]]></category>
		<category><![CDATA[Strohmeyer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=91752</guid>
		<description><![CDATA[<p>Powolny, stopniowy marsz Google w kierunku OS zaczął przynosić rezultaty. Nadszedł czas dla linuksowego świata, by się zebrać. Robert Strohmeyer, PC World.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Powolny, stopniowy marsz Google w kierunku OS zaczął przynosić rezultaty. Nadszedł czas dla linuksowego świata, by się zebrać. Robert Strohmeyer, PC World. </p>
<p><span id="more-91752"></span></div></p>
<p class="img-center"><script type="text/javascript"><!--
google_ad_client = "pub-1966146849451441";
google_ad_width = 250;
google_ad_height = 250;
google_ad_format = "250x250_as";
google_ad_type = "text_image";
//2007-05-26: jl_inside_post
google_ad_channel = "1820117617";
google_color_border = "ff9900";
google_color_bg = "FFFFFF";
google_color_link = "990000";
google_color_url = "666666";
google_color_text = "333333";
//--></script>
<script type="text/javascript"
  src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">
</script></p>
<p>Wydawało mi się, że to Ubuntu zostało stworzone by wieść linuksowy prym, ale teraz wygląda na to, że Google &#8211; nie Canonical &#8211;  będzie pierwszym realnym konkurentem dla Microsoftu.</p>
<p>Migracja Google w kierunku biznesu związanego z&nbsp;systemami operacyjnymi była na tyle powolna, że wielu obserwatorów ją wręcz zlekceważyło. Gdy firma ogłosiła system pod telefony Android, wywołało to zainteresowanie. Idea Linuksa w telefonie nie była niczym nowym (niezależnie od rozwoju firmy), zatem i&nbsp;nieprzekonującym powodem, by sądzić, że Google mógłby wyrobić sobie znaczący udział w przestrzeni telefonów, gdzie panuje ostra rywalizacja. Lecz teraz gdy Androida można spotkać w <a href="http://www.pcworld.com/businesscenter/article/182241/age_of_android_more_than_just_the_droid.html" class="extlink">dwudziestu telefonach</a> trzymanych w ręku ponad trzech milionów użytkowników na świecie, a 30 nowych urządzeń jest oczekiwanych w nadchodzącym roku wygląda na to, że nowy OS lidera wyszukiwarek staje się siłą, z&nbsp;która trzeba zacząć się liczyć.</p>
<p>Najbardziej zastanawiającą rzeczą dotyczącą sukcesu Google jest to, że został on wybrany nie po to, by walczyć z&nbsp;firmą Microsoft, tam gdzie jest ona najsilniejsza (komputery domowe), lecz tam gdzie jej ubywa. Mimo że Windows Mobile OS jest w pełni rozwiniętym mobilnym OS, Microsoftowi nie udało się zainteresować jego użytkowników, tak jak zrobił to iPhone OS. Jednocześnie firma z&nbsp;Redmond nie stworzyła pomimo swej dominacji w bazach danych poważnej rywalizacji dla urządzeń RIMs i&nbsp;Blackberry wśród użytkowników biznesowych.</p>
<p>Carolina Milanesi, dyrektor ds. badań w zespole urządzeń mobilnych firmy Gartner donosi, że udział Windows Mobile spadł w trzecim kwartale 2009 roku do 7,9%. Światowy lider Symbian także odnotowuje spadek z&nbsp;49,7% do 44.6%. W&nbsp;tym samym czasie udziały BlackBerry i&nbsp;iPhone wzrosły kolejno do 20,8% i&nbsp;17,1%. Pomiędzy tymi wahaniami Google Android wyrobił sobie 3,5 % udziału w rynku telefonii komórkowej. Nieźle jak na nowicjusza.</p>
<p>Rynek komputerów domowych, na których z&nbsp;udziałem przekraczającym 92% (dane z&nbsp;badań Net Applications) niemal niepodzielnie rządzi Microsoft to inna historia. W&nbsp;tej dziedzinie wszystkie dystrybucje Linuksa zebrane razem nie przekraczają jednego procenta &#8211; bariery która nie została przekroczona od lat pomimo wielkich kroków jakie poczyniono jeśli chodzi o&nbsp;ogólną ich jakość, jak i&nbsp;wsparcie głównych producentów sprzętu PC.</p>
<p>Wygląda na to, że Google efektywnie weszło w biznes OS, celując w gwałtownie rozwijającą się branżę mobilnych rozwiązań i&nbsp;jego wysiłki już zaczynają zbierać plony. Android nie tylko tworzy bazę użytkowników, lecz robi spory szum pośród konsumentów. Nie wydaje się również, by to zainteresowanie miało w najbliższym czasie zaniknąć. Wraz ze znanymi markami produkującymi telefony komórkowe tj. pojawiającymi się informacjami o&nbsp;nowych produktach, pozycja Androida będzie rozwijała się coraz bardziej.</p>
<h1>Oto nadchodzi Chrome OS</h1>
<p>Teraz Google skupiło się na większych urządzeniach poprzez Chrome OS. Jest to darmowy system operacyjny o&nbsp;otwartym źródle przeznaczony do netbooków z&nbsp;procesorami o&nbsp;architekturze x86 i&nbsp;ARM. Ryzykownym byłoby wysuwać jakieś śmiałe przypuszczenia dotyczące pozycji tego wciąż niewidzianego OS-a, jednakże jego warunki rozwoju wyglądają dobrze. Microsoft odzyskał część klientów tworząc Windows 7 dla netbooków, ale sam osłabił swój sukces, wprowadzając ograniczenia, przez które wersje Win 7 będzie działać tylko na niektórych urządzeniach.</p>
<p>Microsoft ma powody by się chwalić. Po tym jak jak udało mu się pobić Linuksa w branży netbooków &#8211; nawet pomimo sporej jego sprzedaży w firmach Acer, Dell i&nbsp;Asus, mającej największy wpływ na przypływ nowych użytkowników tegoż systemu, jaki kiedykolwiek udało się uzyskać. Teraz Microsoft siedzi mocno na szczycie rynku netbooków i&nbsp;zaczyna jak zwykle dyktować warunki. Bitwa jednakże nie jest jeszcze wygrana, ponieważ wciąż pozostają realne szanse dla otwartego oprogramowania w tej branży.</p>
<p>Atrakcyjność Microsoftu na netbookach, laptopach i&nbsp;komputerach stacjonarnych wynika z&nbsp;jego przyjaznego wyglądu. Zarówno jako nazwa jak i&nbsp;interfejs Windows jest wygodny dla zwykłych użytkowników. Ubuntu oferuje wygląd i&nbsp;przyjazność wystarczającą dla średnio zorientowanego użytkownika, lecz nie jest wystarczająco przyjazny by zdyskredytować Windowsa w oczach większości. Chrome OS który będzie używał nowego środowiska graficznego z&nbsp;przeglądarką Chrome jako głównym jego składnikiem, nie będzie konkurował z&nbsp;Windowsem pod względem przyjazności. Zamiast tego skupi się na dwóch rzeczach, w których Windows wciąż ma braki na tyle duże, by osiągnąć sukces pośród urządzeń o&nbsp;niewielkich rozmiarach: prostocie i&nbsp;działaniu w&nbsp;chmurze. Jak widać Google raz jeszcze atakuje Microsoft w&nbsp;jego słabe punkty.</p>
<p>Wraz z&nbsp;nadejściem Chrome OS na rynek Google znalazło kilku silnych partnerów w&nbsp;postaci takich firm jak Intel, HP, Lenovo, Toshiba, Acer, Qualcomm, Freescale i&nbsp;Adobe. Jest to bardzo dobra drużyna do tworzenia nowej wizji netbooków.</p>
<p>Producenci urządzeń rywalizują ze sobą pod względem tworzenia rożnych urządzeń z&nbsp;Chrome OS, przez co konsumenci mają do wyboru bogactwo interesujących opcji. Silniejszy przetrwa, słabszy wróci do projektowania. I&nbsp;tak Chrome OS będzie ewoluował we wspaniałą, całkowicie samodzielna platformę.</p>
<h1>Życie w chmurze</h1>
<p>Chrome OS będzie środowiskiem opartym na chmurze, zależnym od dostępu do serwisów sieciowych, a w szczególności od serwisów Google, jednakże wczesne doniesienia mówią o&nbsp;potrzebie dodania szerokiego dostępu do aplikacji firm trzecich.</p>
<p>Urządzenia z&nbsp;Androidem na pokładzie pokazały już swój potencjał. Sam używam telefonu Motorola Droid i&nbsp;korzystam z&nbsp;poczty Gmail, Google Kalendarza, Google Dokumentów i&nbsp;innych podobnych serwisów w&nbsp;dużej mierze w pracy. Co więcej, przesiadka na Androida znacznie zwiększyła moją zależność od serwisów Goggle&#8217;a, co pozwoliło mi wykonywać więcej pracy, gdziekolwiek zdarzyło mi się przebywać. Jak większość użytkowników Androida których znam, jestem coraz bardziej otwarty na ideę większych urządzeń, które oferują takie samo jednolite wsparcie dla pracy w&nbsp;chmurze pozwalając zrobić jeszcze więcej.</p>
<p>Oczywiście działanie w chmurze ma także swoje wady. Największym problemem jest oczywiście to, że czasem chmura jest niedostępna. W&nbsp;ciągu ostatniego roku zdarzyło się kilka razy, że Gmail był niedostępny przez co prywatne i&nbsp;firmowe konta pocztowe różnych osób były niemożliwe do sprawdzenia. Na szczęście dla tych użytkowników te problemy były krótkotrwałe i&nbsp;nie miały wpływu na dostęp poprzez IMAP. Także dla osób które pracują offline poprzez Google Gears dostęp do poczty elektronicznej, czy dokumentów działał bez zakłóceń, nawet gdy serwery padły.</p>
<h1>Udział społeczności</h1>
<p>Czy Chrome OS w wersji beta zostanie wypuszczony w tym tygodniu, przyszłym, za miesiąc, czy za rok, to jego sukces w&nbsp;dużej mierze będzie zależał od ogromnej liczby zaawansowanych użytkowników oraz deweloperów w&nbsp;społeczności, którzy pomogli stworzyć tak oszałamiający obszar dystrybucjom Linuksa od samego tylko jądra przez ostatnie 18 lat. Firma Google&#8217;a wydaje teraz nowy system czerpiąc w dużej mierze z wielu osiągnięć poprzedników.</p>
<p>Na szczęście Google spędziła lata rozwijając znajomości ze społecznością związaną z&nbsp;otwartym oprogramowaniem. Nie powinno być zatem problemu w&nbsp;znalezieniu dużej rzeszy doświadczonych testerów ściągających wersje beta i&nbsp;wprowadzających poprawki.</p>
<p>Zachęcające jest również to, że dla większości użytkowników Linuksa wersje beta oprogramowania są tworzone po to by wyszukiwać &#8211; i&nbsp;co ważniejsze &#8211; raportować błędy. To tylko nasiliło praktyki wewnątrz społeczności linuksowej ustawiające etapy testów wersji beta dla Google&#8217;a, jednocześnie zapewniając, że ci którzy będą używali wersji beta nie będą mieli do czynienia ze zwykłym trybem aktualizacji właśnie dzięki poprawkom tworzonym przed właściwym wydaniem.</p>
<h1>W tym akwarium pływa jeszcze dużo innych ryb</h1>
<p>Kusząco brzmi stwierdzenie, że <a href="http://www.pcworld.com/businesscenter/article/168099/google_os_could_put_squeeze_on_other_flavors_of_linux.html" class="extlink">Chrome OS obwieści koniec innych, mniej znanych dystrybucji Linuksa</a>, ale uważam że takie twierdzenie jest błędne. Świat użytkowników Linuksa jest niczym więcej jak tylko głęboką potrzebą różnorodności i&nbsp;możliwości wyboru. Nieprzypadkowo setki dystrybucji są dostępne, także zaistnienie nowego lidera posłuży jedynie zwiększeniu szansy dla innych dystrybucji. Tak już po prostu jest w&nbsp;świecie otwartego oprogramowania.</p>
<p>Przez ostatnie kilka lat Ubuntu wykradło spory udział spośród społeczności użytkowników innych dystrybucji Linuksa, podczas gdy firmy korzystające z&nbsp;Red Hata i&nbsp;Suse dalej kontynuowały swoje prace na rynku biznesowym. Dla linuksowych fanów jednakże każda nowa dystrybucja jest dobrą wiadomością oraz okazją do rozrywki, nauki, czy poznawania jej samej.</p>
<p>Zaleta posiadania pierwszego miejsca w tej rozgrywce polega na tym, że staje się atrakcyjniejsza dla większej rzeszy użytkowników i&nbsp;deweloperów tej platformy. Google nie jest wyjątkiem. Nawet Microsoft Linux (o ile byłby wydawany na licencji GPL) mógłby być dobrym rozwiązaniem dla społeczności związanej z&nbsp;otwartym oprogramowaniem. Tak jak ww. firma posiada wielu partnerów współpracujących przy projekcie, tak Google ma już swoich, by rozwijać te związane z&nbsp;Chrome OS. W&nbsp;związku z&nbsp;warunkami licencji GPL firmy te muszą umożliwić znaczącą porcję własnego kodu dostępną dla społeczności związanej z&nbsp;otwartym oprogramowaniem. Wg tego scenariuszu każdy wygrywa.</p>
<h1>Czekając na Google</h1>
<p>Na chwilę obecną nie wydano jeszcze Chrome OS, by było o&nbsp;czym mówić. Google wydało jak dotąd tylko przegląd OS, a <a href="http://www.pcworld.com/businesscenter/article/174593/beware_the_fake_google_chrome_os_download.html" class="extlink">historie na temat ściągnięć fałszywego wydania wersji przedpremierowej</a>,  udowodniły wysokie zainteresowanie. Dopóki Google nie wyda oficjalnego oświadczenia, dopóty wszytko co możemy powiedzieć na temat tego OS, to spekulacje bazujące na szczątkowych informacjach.</p>
<p>Co wiemy natomiast teraz, to to, że gdy wersja beta zostanie udostępniona do ściągnięcia, serwery Google będą miały spore obciążenie.</p>
<p><em>Robert Strohmeyer jest starszym felietonistą w PC World i&nbsp;działa na rzecz otwartego oprogramowania od 15 lat. Odpowiada jako <a href="http://twitter.com/rstrohmeyer" class="extlink">@rstrohmeyer</a>.</em></p>
<p><i>Tłumaczenie: <a href="mailto:iwua@wp.pl">Iwo Hencz</a><br />
</i><i>Data publikacji oryginału: 16.11.2009</i><br />
<!-- Skad i&nbsp;korekta: Swamper --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/przyszloscia-linuksa-jest-google/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>60</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/przyszloscia-linuksa-jest-google/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Zdjęcia bez przepaleń z Luminance HDR (Qtpfsgui).</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/0efHZb35AzY/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/aplikacje/grafika/hdr-y-z-qtpfsgui/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 01:22:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Iwo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Grafika]]></category>
		<category><![CDATA[HDR]]></category>
		<category><![CDATA[Qtpfsgui]]></category>
		<category><![CDATA[zdjęcia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=90702</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie. Tytuł jest dobry, nie ma w&#160;nim literówek. Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o&#160;programie przeznaczonym dla osób chcących tworzyć fotografie w technice HDR, a nie mających zamiaru nikomu płacić za licencje.




Wbrew pozorom Open Source w&#160;dziedzinie edytorów zdjęć to nie tylko GIMP. Od kilku ostatnich lat możemy zauważyć coraz więcej zdjęć na galeriach internetowych podchodzących pod kategorię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Witajcie. Tytuł jest dobry, nie ma w&nbsp;nim literówek. Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o&nbsp;programie przeznaczonym dla osób chcących tworzyć fotografie w technice HDR, a nie mających zamiaru nikomu płacić za licencje.</p>
<p><span id="more-90702"></span></div></p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<p>Wbrew pozorom Open Source w&nbsp;dziedzinie edytorów zdjęć to nie tylko GIMP. Od kilku ostatnich lat możemy zauważyć coraz więcej zdjęć na galeriach internetowych podchodzących pod kategorię <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/High_dynamic_range_imaging" class="extlink">HDR</a>-ów (ang. High Dynamic Range). Najbardziej znanym z programów umożliwiających taki efekt jest <a href="http://www.hdrsoft.com/" class="extlink">Photomatix</a>, lecz ten niestety kosztuje aż $99 i posiada wersje tylko na Windowsy i&nbsp;Maki, a jego wersja demo nie pozwala zapisywać owoców pracy bez naniesionej nazwy programu na zdjęciu. Dlatego też polecam Wam  darmową alternatywę o&nbsp;niezłych możliwościach.</p>
<p>Luminance HDR znany wcześniej jako <a href="http://qtpfsgui.sourceforge.net/" class="extlink">Qtpfsgui</a> można spotkać na wszystkich trzech głównych platformach systemowych. Jest on darmowy, ma otwarty kod i&nbsp;choć nie jest jeszcze do końca spolszczony, to jego obsługa jest bardzo intuicyjna. Jeśli nie występuje on w&nbsp;repozytorium Waszej dystrybucji, możecie go śmiało pobrać <a href="http://qtpfsgui.sourceforge.net/download.php" class="extlink">stąd</a>. Korzysta z&nbsp;bibliotek Qt. Wygląd i&nbsp;kolorystyka poniższych ikonek jest wynikiem ustawienia w&nbsp;menedżerze okien Openbox (środowisko LXDE) stylu &bdquo;Onyx&#8221;. Poza językiem polskim mamy jak na razie 10 języków do wyboru, więc jak widać projekt dopiero zaczyna się rozwijać. Opisywane zrzuty widoków z ekranu pochodzą z wersji 1.9.3 noszącej jeszcze starą nazwę. </p>
<p>Jak tworzyć HDR-y&#8230; jest sporo opinii. Najpierw trzeba jednak wyjść w&nbsp;teren z&nbsp;aparatem.</p>
<p>Ja generalnie staram się:</p>
<ol>
<li>Zrobić np.* 5 klatek różniących się co 1&nbsp;EV tj. -2, -1, 0, +1, +2.  </li>
<li>Mieć aparat ustawiony na solidnym statywie, by nie tracić nic z&nbsp;pierwotnego kadru i&nbsp;ew. ostrości fotki końcowej.</li>
<li>Ustawić na sztywno jak najniższą wartość ISO &#8211; po co nam szumy na statywie?</li>
<li>Balans bieli mieć ustawiony cały czas na określoną wartość.</li>
</ol>
<p><em>* &#8211; Z ilością i&nbsp;odstępami są różne szkoły, lecz zawsze warto jest mieć więcej niż mniej różnych ujęć mając na uwadze, co nam mówią histogramy w&nbsp;aparacie, bo może się okazać, że zakres +/- 2&nbsp;EV nie wystarczy.</em></p>
<p>Najlepszymi formatami dla rozpoczęcia edycji są wcześniej przygotowane pliki .tiff i&nbsp;najlepiej z&nbsp;zachowanymi danymi EXIF, lub ew. surowe RAW-y. Niektórzy używają po prostu plików .jpeg. Jest to również możliwe, lecz trudno o&nbsp;bardzo dobry wynik nieprzekłamany stratną kompresją.</p>
<p>Tak więc po kolei: najpierw ładujemy zdjęcia klikając na ikonę &bdquo;Nowy plik HDR&#8221;:</p>
<p class="img-center">
<a href="/reviews/hdr/q1_ogolny.png"><br /> <br />
		<img src="/reviews/hdr/thumb_q1_ogolny.png" width="450" height="75" alt="Ogólny." title="Ogólny." /><br />
		</a></p>
<p>Następnie możemy załadować pliki:</p>
<p class="img-center">
<a href="/reviews/hdr/q_czarodziej.png"><br /> <br />
<img src="/reviews/hdr/thumb_q_czarodziej.png" width="450" height="414" alt="Czarodziej." title="Czarodziej." /><br />
		</a></p>
<p>Na powyższym zdjęciu widać od razu pasek do ustawienia wartości EV przy poszczególnych plikach. Jeśli nasz edytor przygotowujący pliki skasował te metadane, lub program źle je interpretuje, zawsze możemy dopisać jaką wartość EV ma który plik ręcznie. Klikamy &bdquo;Dalej&#8221; i&nbsp;mamy pokazany obraz HDR. To nie koniec. Najciekawsza część dopiero się zaczyna. Otwiera nam się podgląd pliku HDR: </p>
<p class="img-center">
<a href="/reviews/hdr/q_hdr_gamma.png"><br />
<img src="/reviews/hdr/thumb_q_hdr_gamma.png" width="450" height="414" alt="HDR gamma." title="HDR gamma." /></p>
<p>		</a></p>
<p>Na środku obszaru nad obrazem widzimy uproszczony histogram. Możemy dzięki niemu zawęzić obszar do wybranych: najjaśniejszego i&nbsp;najciemniejszego odcinka na wykresie, a także przesunąć cały zakres rozjaśniając lub przyciemniając całość. Drugą równie ważną rzeczą jest ustawienie mappingu: mamy kilka jego rodzajów: gamma, liniowe i&nbsp;logarytmiczne. Domyślnie ustawione przez program powinno być najlepsze, ale warto zobaczyć, jak się sprawują pozostałe. Warto sobie zapisać plik, gdybyśmy później chcieli jeszcze coś poprawić, nie musząc robić drugi raz wszystkiego do tego momentu. Robimy to z&nbsp;ikonki &bdquo;Zapisz plik HDR jako&#8230;&#8221;. Zdjęcie w&nbsp;formacie rozszerzonym 16&nbsp;bit .tiff o&nbsp;rozdzielczości 10&nbsp;Mpx zajmuje w&nbsp;tym momencie ok. 25&nbsp;MB. Trzeba sobie zatem także uzmysłowić, że pomimo iż pracujemy na zaledwie kilku plikach, to przy podstarzałym sprzęcie cała operacja może trochę potrwać.</p>
<p>Następną rzeczą jaką robimy, to klikamy na pole &bdquo;Mapowanie tonów obrazu HDR&#8221;:</p>
<p class="img-center">
<a href="/reviews/hdr/q_mapowanie.png"><br /> <br />
		<img src="/reviews/hdr/thumb_q_mapowanie.png" width="450" height="318" alt="Mapowanie." title="Mapowanie." /><br />
		</a></p>
<p>Mamy osiem predefiniowanych sposobów tworzenia obrazu HDR. Niestety spora część nie jest jeszcze spolszczona, ale do opanowania. Na powyższym zrzucie ekranu przedstawiłem kilka na szybko zrobionych obrazów HDR wykonanych pokazanymi na nim sposobami. Teraz w&nbsp;zależności od tego, co na naszym zdjęciu mamy i&nbsp;jak to chcemy przedstawić, oraz wierząc w&nbsp;swój profesjonalny i&nbsp;skalibrowany monitor możemy pobawić się suwakami kolejnych parametrów odpowiadających za wygląd zdjęcia. Niestety zmiany na suwakach nie są wprowadzane na bieżąco, więc dopiero kliknąć na ikonkę &bdquo;apply&#8221; możemy zobaczyć kolejny efekt. Nie zapominajmy o&nbsp;tym, by co jakiś czas kasować kolejne próby, jeśli mamy mało pamięci RAM w&nbsp;komputerze. Podglądy kolejnych efektów radzę ustawiać na niskich wartościach rozdzielczości &#8211; obrazy szybciej się ładują.</p>
<p>Gdy jakieś ustawienie nam się już ostatecznie spodoba, to nie zapomnijmy go zapisać w&nbsp;najwyższej rozdzielczości, nawet jeśli takowa jest nam niepotrzebna. Po zapoznaniu się z&nbsp;tym programem nie mam jeszcze zaufania co do jego kompresji. Mamy do wyboru najpopularniejszy choć stratny format zapisu danych .jpeg oraz kilka bezstratnych formatów tj. .png, .bmp, i&nbsp;.ppm. Wielkość plików pierwszego z wymienionych w&nbsp;stosunku do rozdzielczości jest na szczęście dosyć duża, co pozwala wierzyć w&nbsp;niski stopień kompresji, czyli w&nbsp;dobrą jakość.</p>
<p>Oczywiście minie może i&nbsp;parę godzin zanim opracujemy za pierwszym razem nasze zdjęcia, jednakże efekty mogą nas i&nbsp;znajomych mile zaskoczyć. Zapraszam do wypróbowania.</p>
<p><i>Autor: <a href="mailto:iwua@wp.pl">Iwo Hencz</a><br />	<br />
<!-- Skad: Swamper --></i></p>
<p>Wszelkie uwagi i&nbsp;błędy proszę podawać formularzem do literówek, lub do mnie bezpośrednio.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/aplikacje/grafika/hdr-y-z-qtpfsgui/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/aplikacje/grafika/hdr-y-z-qtpfsgui/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Praca po pracy czyli bezpieczny zdalny dostęp do sieci wewnętrznej</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/DVHnDOUJRKY/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/debian/praca-po-pracy-czyli-bezpieczny-zdalny-dostep-do-sieci-wewnetrznej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Jan 2010 23:25:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>fEnIo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Administracja]]></category>
		<category><![CDATA[Debian]]></category>
		<category><![CDATA[OpenSSH]]></category>
		<category><![CDATA[openvpn]]></category>
		<category><![CDATA[ssh]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=59962</guid>
		<description><![CDATA[Zdalny dostęp do komputera i zasobów zabezpieczonej sieci wewnętrznej, a to wszystko prosto, a jednocześnie zgodnie z dobrymi praktykami bezpieczeństwa? Wydaje się niemożliwe, a jednak się da. Jak to osiągnąć tłumaczy Bartosz Feński aka fEnIo.

Porządnie zabezpieczona sieć komputerowa powinna być odseparowana od świata zewnętrznego tak bardzo, jak to tylko możliwe. I często tak właśnie jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Zdalny dostęp do komputera i zasobów zabezpieczonej sieci wewnętrznej, a to wszystko prosto, a jednocześnie zgodnie z dobrymi praktykami bezpieczeństwa? Wydaje się niemożliwe, a jednak się da. Jak to osiągnąć tłumaczy Bartosz Feński aka fEnIo.<span id="more-59962"></span></div></p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<p>Porządnie zabezpieczona sieć komputerowa powinna być odseparowana od świata zewnętrznego tak bardzo, jak to tylko możliwe. I często tak właśnie jest to realizowane. Nawet gdy w sieci jest kilkanaście maszyn, które spełniają przeróżne wyznaczone im role w ramach infrastruktury firmowej, to zazwyczaj jedna maszyna stoi przed tym wszystkim i pełni rolę firewalla, a czasem jednocześnie routera.</p>
<p>Przy założeniu, że polityka wewnątrz firmy nie jest zbyt restrykcyjna, to siedząc przy biurku w pracy do takich maszyn mamy swobodny dostęp. Mogą to być przeróżne wewnętrzne serwisy, bazy danych, serwery plików czy cokolwiek innego, co jest potrzebne do funkcjonowania danego przedsiębiorstwa. Co jednak, gdy po pracy, siedząc już w domowych pieleszach, nadal potrzebujemy połączyć się z którymś serwerem, który z zewnątrz dostępny nie jest?</p>
<p>Postaram się opisać kilka rozwiązań, które można zastosować w takiej sytuacji.</p>
<h2>SSH ProxyCommand</h2>
<p>Załóżmy najprostszy i, z tego, co się orientuję, dość często spotykany scenariusz. W owej wspomnianej już firmie za firewallem stoi drugi serwer, do którego jest dostęp SSH, ale tylko w ramach lokalnej sieci. Może tak być również w sytuacji, gdy router jednocześnie robi NAT, a adresy serwerów za nim są z prywatnych klas adresowych. Tak więc by się do niego zalogować, musimy się najpierw zalogować na firewalla.</p>
<p>Brzmi znajomo? Ile razy zdarzyło Ci się wykonywać analogiczne jak poniższe polecenia?</p>
<pre><code>laptop$ ssh router
[hasło1]
router$ ssh serwer
[hasło2]
serwer$</code></pre>
<p>Ja robiłem to bardzo często, a skoro coś robi się często, to istnieje spora szansa na to, że dla kogoś powtarzanie tej czynności było na tyle frustrujące, że to zautomatyzował. Tak też się stało w przypadku SSH.</p>
<p>Stwórzmy na maszynie laptop plik konfiguracyjny <em>~/.ssh/config</em>:</p>
<pre><code>Host serwer
ProxyCommand ssh router nc %h %p 2&gt; /dev/null</code></pre>
<p>By taka konfiguracja zadziałała na maszynie router wymagany jest program netcat, ale w większości dystrybucji znajduje się w pakietach o wysokim priorytecie i zazwyczaj jest już zainstalowany. Jak teraz wygląda połączenie z serwerem?</p>
<pre><code>laptop$ ssh serwer
[hasło1]
[hasło2]
serwer$</code></pre>
<p>Wygenerujmy jeszcze komplet kluczy by darować sobie podawanie tych haseł.</p>
<pre><code>laptop$ ssh-keygen
laptop$ ssh-copy-id router
laptop$ ssh-copy-id serwer</code></pre>
<p>Teraz logowanie wygląda już całkiem przyjemnie:</p>
<pre><code>laptop$ ssh serwer
serwer$</code></pre>
<p>Najfajniejszy jednak w tym wszystkim jest fakt, że wraz z możliwością prostego logowania na maszynie do której publicznego dostępu nie ma, dostajemy również całą gamę usprawnień, które niesie ze sobą samo SSH. Nic nie stoi na przeszkodzie by skorzystać z scp, sshfs, forwardowania X-ów, bądź też zestawić jakiś tunel do innej maszyny przez serwer.</p>
<p>A co w sytuacji analogicznej do poniższej?</p>
<p><code>laptop -&gt; router1 -&gt; router2 -&gt; ... -&gt; routerN -&gt; serwer</code></p>
<p>Nie ma przeciwwskazań by w <em>~/.ssh/config</em> wprowadzić kilkanaście maszyn i zautomatyzować proces logowania nawet, gdy by dostać się do docelowej maszyny, trzeba wcześniej zalogować się na kilkunastu pośredniczących. Po prostu dla każdej z maszyn definiujemy odpowiednie polecenie proxy.</p>
<h2>SSH SOCKS</h2>
<p>Problem SSH mamy rozwiązany, ale co gdy usługą, do której próbujemy się dostać, jest na przykład serwer WWW? Możemy z maszyny, na którą się dostaliśmy, wykorzystać tekstowe przeglądarki, ale to raczej mało wygodne rozwiązanie.</p>
<p>Możemy również wykorzystać wspomniany już port forwarding, który wraz z zautomatyzowanym logowaniem na różne maszyny jest dość elastycznym rozwiązaniem, ale jednak wymaga wprowadzania dla każdej usługi specjalnych poleceń SSH (lub oczywiście konfiguracji we wspomnianym <em>~/.ssh/config</em>).</p>
<p>Z pomocą przychodzi nam kolejna funkcja SSH. Potrafi ono pracować jako prosty serwer SOCKS.</p>
<pre><code>laptop$ ssh -D 8080 router
[hasło1]
router$</code></pre>
<p>Jeśli poprzednio wygenerowaliśmy klucze, to oczywiście hasła podawać nie trzeba. Teraz wystarczy w przeglądarce WWW ustawić jako serwer SOCKS localhost oraz port 8080. Wszystkie połączenia będą najpierw tunelowane do maszyny router i dla serwera WWW widoczne tak, jakby były z tej maszyny inicjowane.</p>
<p>Nie wszystkie aplikacje umożliwiają jednak korzystanie z serwerów SOCKS. Ale nawet na to jest lekarstwo w postaci <strong>tsocks</strong>. To dość prosty program, który za pomocą zmiennej LD_PRELOAD sprawia, że programy korzystają z alternatywnych implementacji funkcji <em>connect()</em>, <em>sendto()</em>, <em>socket()</em> i dzięki temu bez potrzeby ich specjalnego konfigurowania mogą korzystać z serwerów pośredniczących wręcz <em>nieświadomie</em>, jeśli można sobie pozwolić na takie określenie w stosunku do tworów zerojedynkowych.</p>
<p>W pliku konfiguracyjnym tsocks wystarczy właściwie tyle:</p>
<pre><code>server = 127.0.0.1
server_type = 5
server_port = 8080</code></pre>
<p>Teraz aplikacje, które chcemy &#8220;oszukać&#8221; uruchamiamy w ten sposób:</p>
<pre><code>laptop$ tsocks program_bez_obsługi_socks</code></pre>
<p>Jak widać, z pomocą SSH i prostego programiku możemy dość łatwo zorganizować sobie środowisko pracy z pominięciem ograniczeń wprowadzonych przez firewall. Nie rozwiążemy jednakże w ten sposób wszystkich problemów. Choćby stary, poczciwy protokół FTP z racji tego, że do komunikacji wymaga dwóch portów, w taki sposób oszukany być nie może. Poza tym w momencie, gdy za rzeczonym już firewallem mamy 40 usług na 30 maszynach, to konfiguracja SSH, by umożliwić sobie z nimi kontakt będzie strasznie rozbudowana i trudna w utrzymaniu.</p>
<p>Idealnie byłoby mieć rozwiązanie w którym nasz laptop z pewną klasą adresową po prostu łączy się jakimś kanałem tak, by maszyny docelowe wiedziały, że połączenia przychodzą z zaufanej sieci.</p>
<h2>OpenVPN</h2>
<p>Z pomocą przychodzi nam OpenVPN. W przeciwieństwie do rozwiązań bazujących na SSH, które pracują w warstwie 7 (aplikacji), OpenVPN pracuje w warstwie 3 (sieciowej) lub nawet 2 (transportowej), więc dla oprogramowania jest zupełnie przeźroczysty. Do tego wszystkiego zapewnia nam uwierzytelnianie oraz szyfrowanie, więc praktycznie nic nie tracimy w stosunku do SSH.</p>
<p>Co prawda od wersji 4.3 również OpenSSH doczekało się możliwości tworzenia tuneli w warstwach 2/3, ale <a href="http://magazine.redhat.com/2007/11/27/advanced-ssh-configuration-and-tunneling-we-dont-need-no-stinking-vpn-software/" class="extlink">konfiguracja</a> do trywialnych nie należy.</p>
<p>OpenVPN umożliwia tworzenie zaawansowanych konfiguracji i przykładowo połączyć bezpiecznie kilkanaście oddziałów firmy. Ja jednak ograniczę się w tym artykule do zapewnienia dostępu w sytuacji opisanej na początku tego tekstu. Laptop będzie klientem, a na routerze skonfigurowany zostanie serwer VPN.</p>
<p>Zakładam, że pakiet openvpn jest już zainstalowany zarówno na laptopie jak i routerze. Wygenerujmy na routerze klucz, który będzie wykorzystywany do szyfrowania i uwierzytelniania transmisji:</p>
<pre><code>router$ openvpn --genkey --secret /etc/openvpn/static.key</code></pre>
<p>Oraz plik konfiguracyjny <em>/etc/openvpn/server.conf</em>:</p>
<pre><code>dev tun
ifconfig 10.8.0.1 10.8.0.2
secret static.key</code></pre>
<p>Adresy z klasy 10.8.x wykorzystane będą do zestawienia tunelu. Można oczywiście wykorzystać tutaj również jakieś swoje adresy.</p>
<p>Teraz wystarczy uruchomić serwer:</p>
<pre><code>router$ sudo /etc/init.d/openvpn start</code></pre>
<p>Powinien pojawić się dodatkowy interfejs:</p>
<pre><code>tun0      Link encap:UNSPEC
HWaddr 00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00-00
inet addr:10.8.0.1  P-t-P:10.8.0.2  Mask:255.255.255.255
UP POINTOPOINT RUNNING NOARP MULTICAST  MTU:1500  Metric:1
RX packets:0 errors:0 dropped:0 overruns:0 frame:0
TX packets:0 errors:0 dropped:0 overruns:0 carrier:0
collisions:0 txqueuelen:100
RX bytes:0 (0.0 B)  TX bytes:0 (0.0 B)</code></pre>
<p>Do tego musimy jeszcze odblokować w regułkach firewalla port 1194.</p>
<p>Stworzony klucz static.key należy przekopiować również na laptopa, a następnie utworzyć plik konfiguracyjny dla klienta <em>/etc/openvpn/client.conf</em>:</p>
<pre><code>remote adres_routera
dev tun
ifconfig 10.8.0.2 10.8.0.1
secret static.key
route 192.168.0.0 255.255.255.0</code></pre>
<p>Podmieniamy adres_routera na jego faktyczny adres. Opcja route sprawi, że automatycznie w tablicy routingu pojawi się wpis i ruch do tej sieci będzie kierowany do zestawionego tunelu.</p>
<p>Teraz wystarczy na laptopie również uruchomić VPN:</p>
<pre><code>laptop$ sudo /etc/init.d/openvpn start</code></pre>
<p>Spójrzmy w tablicę routingu:</p>
<pre><code>10.8.0.1    0.0.0.0    255.255.255.255 UH  0    0    0 tun0
192.168.0.0 10.8.0.1   255.255.255.0   UG  0    0    0 tun0</code></pre>
<p>Tym sposobem zestawiliśmy najprostszą możliwą konfigurację. Oczywiście, ma ona też swoje wady. Choćby fakt, że gdy taki klucz dostanie się w niepowołane ręce, to każdy jego posiadacz będzie miał dostęp do naszej sieci. OpenVPN posiada dużo bardziej wyrafinowane sposoby uwierzytelniania, choćby proste zabezpieczenie klucza hasłem, ale to już wybiega poza ramy tego artykułu. Zainteresowani jak zawsze mogą zgłębić temat samodzielnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/debian/praca-po-pracy-czyli-bezpieczny-zdalny-dostep-do-sieci-wewnetrznej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/debian/praca-po-pracy-czyli-bezpieczny-zdalny-dostep-do-sieci-wewnetrznej/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pięć najważniejszych trendów i wydarzeń 2009 roku w technologii</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/hjrosznykKQ/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/uncategorized/piec-najwazniejszych-trendow-i-wydarzen-2009-roku-w-technologii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 18:29:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>michuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[2009]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://osnews.pl/?p=85562</guid>
		<description><![CDATA[Przejęcie Sun Microsystems przez Oracle, zapowiedź stworzenia &#8220;internetowego&#8221; systemu operacyjnego Chrome OS przez firmę Google, a może postępująca cenzura sieci? Co było najważniejszym wydarzeniem w IT w 2009 roku? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie&#8230;
1. Cenzura Internetu
Za jedno z najważniejszych wydarzeń w IT mijającego roku można niewątpliwie uznać nowy trend w Europie i na świecie polegający [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Przejęcie Sun Microsystems przez Oracle, zapowiedź stworzenia &#8220;internetowego&#8221; systemu operacyjnego Chrome OS przez firmę Google, a może postępująca cenzura sieci? Co było najważniejszym wydarzeniem w IT w 2009 roku? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie&#8230;<span id="more-85562"></span></div></p>
<h2>1. Cenzura Internetu</h2>
<p>Za jedno z najważniejszych wydarzeń w IT mijającego roku można niewątpliwie uznać nowy trend w Europie i na świecie polegający na dążeniu władz do &#8220;uregulowania Internetu&#8221;, co niestety zwykle oznacza wprowadzanie cenzury oraz pozbawianie obywateli podstawowego prawa jakim jest dostęp do sieci Internet pod błahym pretekstem i bez wyroku sądu. </p>
<p class="img-center"><img src="http://img19.imageshack.us/img19/8185/powiedznieprotest490.jpg" alt="stop cenzurze internetu / logo: RRH" /></p>
<p>Dotychczas cenzurę jawnie uprawiały jedynie państwa takie jak Chiny, Iran czy Pakistan. W tym roku pomysł na tego rodzaju regulacje pojawił się w wielu państwach wcześniej znanych jako rozwinięte i dbające o prawa obywatelskie, w tym pół Europy czy Australia.</p>
<p class="img-right"><!--adsense--></p>
<p>W Australii pomysły regulowania sieci sięgają już <a href="http://osnews.pl/w-australii-jak-w-chinach-internet-na-cenzurowanym/" class="extlink">zeszłego roku</a>. W obecnym projekt wprowadzenia filtrowania sieci przybrał na sile. Mimo <a href="http://osnews.pl/australijczycy-protestuja-przeciw-cenzurze-internetu/" class="extlink">protestów</a>, rząd nie cofa się przed wprowadzeniem cenzury, proponując m.in. <a href="http://osnews.pl/australia-bedzie-blokowac-p2p/" class="extlink">blokowanie P2P</a> czy <a href="http://osnews.pl/australia-zablokuje-rowniez-krwawe-gry-wideo/" class="extlink">krwawe gry wideo</a>. Ostatnia akcja nazwana <a href="http://osnews.pl/wielkie-australijskie-zaciemnienie-internetu/" class="extlink">wielkim australijskim zaciemnieniem internetu</a> ma pokazać siłę przeciwników filtrowania &mdash; rząd jednak zapewne jak zwykle zrobi swoje.</p>
<p>W Europie punktem kulminacyjnym tych dążeń było <a href="http://osnews.pl/europarlament-uchwalil-pakiet-telekomunikacyjny/" class="extlink">uchwalenie &#8220;Pakietu Telekomunikacyjnego&#8221;</a>, który tylko dzięki ogromnemu <a href="http://stopcenzurze.wikidot.com" class="extlink">oporowi społecznemu</a> i presji wywartej na europarlamentarzystach i Komisji Europejskiej nie wprowadził drakońskich represji. Przez brak jasnych sformułowań otworzył on jednak furtkę dla rządów unijnych krajów, w tym rządu Tuska (<a href="http://osnews.pl/rzad-ujawnil-projekt-filtrowania-internetu-w-polsce/" class="extlink">Rząd ujawnił projekt filtrowania Internetu w Polsce</a>), ale też Merkel (<a href="http://osnews.pl/cenzura-internetu-w-niemczech-stanie-sie-faktem/" class="extlink">Cenzura Internetu w Niemczech stanie się faktem?</a>), Browna (<a href="http://osnews.pl/wielka-brytania-wprowadzi-drakonskie-kary-dla-sciagajacych/" class="extlink">Wielka Brytania wprowadzi drakońskie kary dla ściągających</a>) czy Sarkozego (<a href="http://osnews.pl/francja-odetnie-piratow-od-internetu-i-co-dalej/" class="extlink">Francja odetnie “piratów” od Internetu… i co dalej?</a>), do wprowadzenia cenzury prewencyjnej pod płaszczykiem &#8220;ochrony naszych dzieci&#8221;.</p>
<p><strong>Pytanie / wyzwanie na rok 2010:</strong> czy międzynarodowej społeczności wraz z organizacjami broniącymi praw internautów uda się przekonać władze do ostatecznego utrzymania niewygodnej dla nich, ale kluczowej dla przyszłości Internetu, zasady neutralności sieci? W Niemczech, gdzie <a href="http://osnews.pl/prezydent-niemiec-odmowi-podpisania-ustawy-cenzurujacej-internet/" class="extlink">prezydent odmówił podpisania ustawy cenzurującej Internet</a> chyba się udało. Jedna jaskółka jednak wiosny nie czyni.</p>
<h2>2. Inwazja Androidów</h2>
<p><a href="http://osnews.pl/kod-androida-uwolniony/" class="extlink">Otwarty</a> komórkowy system Android <a href="http://osnews.pl/stoja-w-kolejce-po-g1/" class="extlink">zadebiutował już jesienią 2008 roku</a>, ale dopiero druga połowa roku 2009 to prawdziwy rozkwit popularności urządzeń z systemem firmy Google.</p>
<p class="img-center"><img src="http://img109.imageshack.us/img109/7523/androidt.jpg" alt="google android" /><br />
<em><small>źródło: <a href="http://gadgetophilia.com" class="extlink">gadgetophilia.com</a></small></em></p>
<p>Motorola, jeszcze niedawno tracąca udział, teraz <a href="http://osnews.pl/motorola-trzesie-rynkiem-dzieki-androidowi/" class="extlink">trzęsie rynkiem dzięki Androidowi</a>. Jej najnowszy telefon &mdash; <a href="http://osnews.pl/motorola-droid/" class="extlink">Droid</a> (<a href="http://osnews.pl/sukces-motoroli-i-androida/" class="extlink">w Europie zwany Milestone</a>) &mdash; sprzedał się w pierwszy weekend w 100 tysiącach egzemplarzy.</p>
<p>W październiku <a href="http://osnews.pl/android-2-0/" class="extlink">wydano Android 2.0</a>, a niedługo potem <a href="http://osnews.pl/ponad-30-firm-z-arm-na-czele-tworzy-sojusz-androidowy/" class="extlink">ponad 30 firm z ARM na czele stworzyło sojusz androidowy</a>, który jest softwarowym uzupełnieniem sprzętowego porozumienia <a href="http://osnews.pl/google-oglasza-android-rewolucje-mobilna-czas-zaczac/" class="extlink">Open Handset Alliance</a>. </p>
<p class="img-right"><!--adsense--></p>
<p>Wysyp telefonów z Androidem na OSnews opisał w trzech częściach <a href="http://osnews.pl/author/rammiro/" class="extlink">rammiro</a>: <a href="http://osnews.pl/zaczynamy-wysyp-telefonow-z-androidem-na-poczatek-motorola-morrison/" class="extlink">część I</a> (o Motoroli Morrison), <a href="http://osnews.pl/wysyp-telefonow-z-androidem-kontynuujemy/" class="extlink">część II</a> (Motorola Sholes, Huawei U8220, Dell Mini 3i, Philips V900, Samsung InstinctQ&#8230;), <a href="http://osnews.pl/wysyp-telefonow-z-androidem-czesc-3/" class="extlink">część III</a> (Samsung i7500, HTC Tattoo, Sunno Schanno S880, LG GW880, Sony Ericsson Rachael, General Mobile DSTL1, T-Mobile Pulse i LG Etna).</p>
<p>Niedawno wyciekły również <a href="http://osnews.pl/wielki-wyciek-z-htc-znamy-jego-plany-do-polowy-2010/" class="extlink">plany HTC na przyszły rok</a>, z których wynika, że telefonów z Androidem będzie więcej niż z Windows Mobile. To zapewne wynik świetnej sprzedaży sprzętu dostępnego aktualnie na rynku, jak <a href="http://osnews.pl/recenzja-htc-hero-prawdziwego-androidowego-bohatera/" class="extlink">HTC Hero</a>.</p>
<p>Na system Google powstaje też coraz więcej aplikacji. Z tych głośniejszych, Adobe niedawno wydało <a href="http://osnews.pl/photoshop-dla-androida/" class="extlink">Photoshopa</a>, a Mozilla mobilną przeglądarkę <a href="http://osnews.pl/fennec-w-wersji-dla-androida/" class="extlink">Fennec</a>. Android ma też już swoją wersję augmented reality w postaci aplikacji <a href="http://osnews.pl/layar-rewolucyjna-aplikacja-na-androida-juz-dostepna/" class="extlink">Layar</a>. Szaleje również <a href="http://osnews.pl/tag/CyanogenMod/" class="extlink">Cyanogen</a> co chwila wydając nowsze wersje swojej odmiany Androida, z multitouch i innymi dodatkami.</p>
<p>Na polskim rynku inwazja Androidów nie jest jeszcze tak widoczna. W lutym <a href="http://osnews.pl/era-g1-z-google/" class="extlink">zadebiutowałw G1</a>, w listopadzie mieliśmy <a href="http://osnews.pl/era-g2/" class="extlink">premierę G2</a> (oba telefony w sieci Era, ten drugi z <a href="http://osnews.pl/600-zl-za-jednokrotne-przekroczenie-transferu-nowa-oferta-internetu-z-g2-od-ery/" class="extlink">pewnym niemiłym akcentem</a>).</p>
<p><strong>Pytanie na rok 2010:</strong> Czy zapoczątkowany w tym roku boom na Androida (<a href="http://osnews.pl/rynek-mobilnych-systemow-operacyjnych-przetasowany/" class="extlink">statystyki udziału w rynku mobilnym za sierpień</a>) będzie rósł, czy swoje 3 grosze powie jeszcze Microsoft ze swoim Windows Mobile, Nokia z symbianem/Maemo i Palm z webOS? Według <a href="http://osnews.pl/garsc-statystyk-na-temat-androida/" class="extlink">przewidywań ABI Research</a> udział iPhone’a w rynku aplikacji zmaleje z obecnego stanu w 2010 roku w ciągu przyszłych lat, jednak pozostanie dominującą platformą dla aplikacji. Wielkim beneficjentem będzie właśnie Android, którego udział w rynku aplikacji na urządzenia mobilne wzrośnie z jedenastu procent w 2009 roku do dwudziestu trzech procent w 2014 roku. Podobne przewidywania <a href="http://osnews.pl/gartner-android-pobije-iphone-i-windows-mobile-do-2012/" class="extlink">snuje firma analityczna Gartner Inc.</a> A jak będzie faktycznie, jak zwykle czas pokaże.</p>
<h2>3. Oracle przejmuje Sun Microsystems</h2>
<p>Co roku dochodzi w świecie IT do wielkich połączeń i przejęć między konkurencyjnymi firmami. W tym, największym takim wydarzeniem było niewątpliwie <a href="http://osnews.pl/sun-kupiony-przez-oracle/" class="extlink">przejęcie firmy Sun Microsystems przez Oracle</a> za 7,4 miliarda dolarów.</p>
<p class="img-center"><img src="http://img136.imageshack.us/img136/2995/sun3610x233.png" alt="oracle kupuje sun" /><br />
<em><small>źródło: <a href="http://news.cnet.com/i/bto/20090420/Sun3_610x233.png" class="extlink">news.cnet.com</a></small></em></p>
<p>Jak czytamy w niusie informującym o tym wydarzeniu:</p>
<blockquote><p>Jest to dosyć istotna informacja w kontekście rynku open source na całym świecie. Źródła systemu operacyjnego Solaris zostały udostępnione użytkownikom, dzięki czemu możliwe było zaimplementowanie wielu rozwiązań w innych systemach operacyjnych (m.in. w Linuksie czy BSD). Sun także jest firmą, która stworzyła Javę – język oprogramowania i maszynę wirtualną dzięki którym słowo “przenośność kodu” zyskało nowy wymiar.</p></blockquote>
<p><a href="http://osnews.pl/mysql-w-rekach-oracle-po-zakupie-sun/" class="extlink">W rękach Oracle znalazł się również MySQL</a>, największa otwartoźródłowa baza danych, powoli stając sie konkurentem dla bazy Oracle, przynajmniej na rynku małych i średnich przedsiębiorstw. Fakt, że jedna firma kontrolować będzie rozwój największej własnościowej i największej otwartej bazy danych na świecie natychmiast zapalił czerwone światełko urzędnikom z Komisji Europejskiej, która <a href="http://osnews.pl/komisja-europejska-blokuje-przejecie-sun-przez-oracle/" class="extlink">może zablokować transakcję</a>.</p>
<p>W związku z tym zagrożeniem, Oracle od czasu ogłoszenia przejęcia Suna, opublikował wiele dokumentów mających pokazać, że wolna konkurencja nie będzie zagrożona:</p>
<ul>
<li><a href="http://osnews.pl/oracle-podtrzymuje-obietnice-dana-klientom-suna/" class="extlink">Podtrzymanie obietnicy danej klientom Suna.</a></li>
<li><a href="http://osnews.pl/oraclesun-oficjalne-faq-co-do-przejecia/" class="extlink">Oficjalne FAQ co do przejęcia</a></li>
<li><a href="http://osnews.pl/oracle-publikuje-10-przykazan-odnosnie-mysqla/" class="extlink">10 przykazań odnośnie do MySQL-a</a></li>
</ul>
<p>Możliwość zablokowania transakcji wzbudziła kontrowersje na świecie. Senatorowie USA z obu głównych partii <a href="http://osnews.pl/senatorowie-pisza-list-do-komisji-europejskiej-w-sprawie-sun-oracle/" class="extlink">napisali list do KE</a> z prośbą o jak najrychlejsze rozwiązanie sprawy fuzji Sun i Oracle, a prezes Oracle uskarżał się, że opóźnienia kosztują Oracle <a href="http://osnews.pl/sun-zwalnia-kolejnych-3-tysiace-pracownikow/" class="extlink">pieniądze i etaty</a>. Komisja Europejska prawdopodobnie w końcu <a href="http://osnews.pl/komisja-europejska-zezwala-na-przejecie-suna-przez-oracle/" class="extlink">zezwoli na przejęcie Suna przez Oracle</a>, ale całe to zamieszanie pokazuje dobitnie, jak globalna jest obecnie gospodarka i ile rzeczy trzeba brać pod uwagę podejmując decyzje biznesowe w dużych firmach IT.</p>
<p><strong>Pytanie na rok 2010:</strong> Czy Komisja w końcu zgodzi się na transakcję i jeśli tak, jaki będzie jej wpływ na świat open source (w szczególności Javę, MySQL i Solarisa) oraz konkurencję na rynku IT.</p>
<h2>4. Google Chrome OS</h2>
<p>Niespodziewana deklaracja giganta internetowego o pracach nad stworzeniem internetowego <a href="http://osnews.pl/google-chrome-os/" class="extlink">systemu operacyjnego Chrome OS</a>, przyćmiła <a href="http://osnews.pl/windows-7-wyladowal/" class="extlink">premierę Windows 7</a> oraz <a href="http://osnews.pl/mac-os-x-106-snow-leopard-dostepny-od-28-sierpnia-2/" class="extlink">Snow Leoparda</a> od Apple.</p>
<p class="img-center"><img src="http://img339.imageshack.us/img339/6956/chromeosscreenshotsdres.png" alt="google chrome os" /><br />
<em><small>źródło: <a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9a/Chrome_OS_screenshot_sdres_0001_App-Menu.png" class="extlink">Wikimedia</a></small></em></p>
<p>Od lipcowej zapowiedzi, niusy na temat Chrome OS zdominowały serwisy informacyjne IT. Dowiedzieliśmy się o <a href="http://osnews.pl/lista-partnerow-sprzetowych-google-chrome-os-juz-znana/" class="extlink">liście partnerów sprzętowych Google</a>, <a href="http://osnews.pl/intel-sekretnie-wspiera-chrome-os/" class="extlink">sekretnym wsparciu Intela</a> dla projektu, co rusz ukazywały się też sensacyjne informacje o <a href="http://osnews.pl/chrome-os-na-netbookach-hp-i-acera-jeszcze-w-tym-roku/" class="extlink">planowanym wydaniu systemu</a> czy <a href="http://osnews.pl/google-chrome-os-niczym-fvwm-crystal/" class="extlink">jego wyglądzie</a> i funkcjonalności.</p>
<p>Zgodnie z zapowiedziami, Google w listopadzie <a href="http://osnews.pl/google-otwiera-kod-chrome-os-w-ramach-projektu-chromium-os/" class="extlink">ujawniło kod źródłowy Chrome OS</a> prezentując jednocześnie założenia nowego systemu na <a href="http://www.youtube.com/watch?v=0QRO3gKj3qw" class="extlink">licznych nagraniach wideo</a>.</p>
<p>Co jednak zaskoczyło wszystkich to to, że Chrome OS to&#8230; tak naprawdę tylko przeglądarka Chrome, zintegrowana z minimalistycznym systemem opartym na jądrze Linux (konkretnie na <a href="http://jakilinux.org/linux/debian">Debianie</a>), która ma w systemie od Google przejąć rolę zarządcy naszych aplikacji, plików, multimediów i wszystkiego do czego wykorzystujemy obecnie komputery.</p>
<p>Brzmi to może nieco surrealistycznie, nawet jeśli faktycznie nie wykorzystujemy komputera do niczego poza Internetem. Google jednak stwierdziło, że tak wyglądać będzie przyszłość: komputer jako cienki klient, Internet jako miejsce przechowywania danych, aplikacji i multimediów. </p>
<p>Czy Google ma rację &mdash; na to pytanie odpowie przyszły rok i następne lata. Na pewno jednak nikt nie przejdzie wobec Chrome OS obojętnie, o czym świadczy już sam fakt, że Dell kilka dni po premierze nowego systemu (pamiętajmy, w wersji całkiem deweloperskiej), wydał swój własny <a href="http://osnews.pl/dell-wydal-chrome-os-przystosowany-dla-netbookow-mini-10v/" class="extlink">build Chrome OS przystosowany do netbooka Mini 10v</a>, a IBM niedługo potem <a href="http://osnews.pl/ibm-powalczy-z-google-dzieki-eyeos/" class="extlink">zawarł umowę z twórcami EyeOS</a>, &#8220;internetowego desktopu&#8221;, który może być jednym z rywali Chrome OS, jeśli ziści się wizja Google.</p>
<p><strong>Pytanie na rok 2010:</strong> Czy wizja internetowego giganta się ziści? Czy niedługo zaczniemy używać komputerów jako punktu dostępowego do aplikacji internetowych?  </p>
<h2>5. Prasa kontra Internet</h2>
<p>Zaczęło się od artykułu Marka Cubana <a href="http://osnews.pl/mark-cuban-a-co-gdyby-zaplacic-portalom-za-porzucenie-google/" class="extlink">A co gdyby zapłacić portalom za porzucenie Google?</a>. Skończyło na nowej opcji nazwanej<a href="http://osnews.pl/google-daje-nowa-opcje-tworcom-tresci-first-click-free/" class="extlink">First Click Free</a> zaoferowanej przez Google, aby wydawcy mogli jednocześnie zjeść ciastko (czerpać zyski z subskrypcji od stałych abonentów) i mieć ciastko (nie stracić zysków od reklamodawców za reklamy wyświetlane milionom przypadkowych internautów sprowadzonych przez Google). W międzyczasie do akcji wkroczył Microsoft, który chciał skorzystać na zamieszaniu i wypromować swojego Binga <a href="http://osnews.pl/microsoft-rozmawia-z-murdochem/" class="extlink">rozmawiając z Murdochem o usunięciu danych jego serwisów z indeksu Google</a>. </p>
<p class="img-center"><img src="http://img94.imageshack.us/img94/151/rupertmurdoch.jpg" alt="Rupert Murdoch" /><br />
<em><small>źródło: <a href="http://trendsupdates.com/wp-content/uploads/2009/11/Rupert_Murdoch.jpg" class="extlink">trendsupdates.com</a></small></em></p>
<p>Murdoch to główny kontestator obecnego stanu rzeczy. Fortunę zdobył tworząc jeden z największych konglomeratów medialnych świata, News Corp. Teraz, gdy z dnia na dzień topnieje ona na rzecz biznesów czysto internetowych, &#8220;pasożytów&#8221; &mdash; jak biznesmen określa serwisy typu Google News, przetwarzające informacje generowane przez tradycyjne media &mdash; przyszła kolej zmiany.</p>
<p>Wiadomo już, że <a href="http://osnews.pl/microsoft-nie-zaplaci-murchodowi-za-usuniecie-stron-z-google/" class="extlink">Microsoft nie zapłaci Murdochowi za usunięcie stron z Google</a>. Czy zapłacą czytelnicy?</p>
<p><strong>Pytania na rok 2010:</strong> Tegoroczne rozgrywki między Murdochem a Google to tylko manewry wojenne. Prawdziwa walka stoczy się zapewne w roku 2010, kiedy odpowiedzieć trzeba będzie sobie na ważne pytania:</p>
<ul>
<li>Ile tytułów prasy tradycyjnej utrzyma się na rynku?</li>
<li>Czy mamy do wyboru alternatywę: płatne treści lub upadek prasy? Czy jest jakaś trzecia droga?</li>
<li>I jeśli tak, to kto ma płacić za oryginalne treści publikowane w Internecie? Reklamodawcy (jak obecnie)? Stali użytkownicy? A może wyszukiwarki?</li>
</ul>
<h2>Co pominąłem?</h2>
<p>Oczywiście wiele. Tworząc listę pięciu najważniejszych wydarzeń roku przejrzałem ponad tysiąc niusów opublikowanych w serwisie OSnews od stycznia 2009 do dziś. Zakładam, że przez ostatnie 2 dni nic przełomowego się już nie wydarzy, ale na pewno powyższa piątka wydarzeń i trendów nie wyczerpuje ważnych wydarzeń 2009 roku. Poniżej lista najważniejszych nieobecnych.</p>
<ul>
<li><strong>Adopcja HTML5</strong> &mdash; długo się mówiło o konieczności powstania nowego standardu internetowego, który obejmie nie tylko tradycyjne strony, ale również internetowe aplikacje. Kilka wydarzeń z tego roku może świadczyć o tym, że tym nowym powszechnie stosowanym standardem będzie tworzący się w bólach HTML5:
<ul>
<li>fakt, że <a href="http://osnews.pl/google-porzuca-gears-na-rzecz-html5/" class="extlink">Google zrezygnował z własnościowego rozszerzenia Gears</a> na rzecz odpowiedników w HTML5,</li>
<li>powstanie <a href="http://osnews.pl/open-web-foundation-laczy/" class="extlink">Open Web Foundation</a>, gdzie Google, Microsoft, Facebook i Yahoo współpracować będą nad nowymi technologiami internetowymi, docelowo standaryzowanymi później przez W3C (pytanie: kiedy Mozilla i Opera dołączą do fundacji?),</li>
<li>statystyki mówiące o tym, że <a href="http://osnews.pl/juz-ponad-polowa-internautow-w-polsce-dysponuje-przegladarka-www-z-rdzenna-obsluga-ogg-w-html5/" class="extlink">już ponad połowa internautów w Polsce dysponuje przeglądarką www z rdzenną obsługą Ogg w HTML5!</a> &mdash; co jest świetną wiadomością dla wszystkich, którym zależy na &#8220;uwolnieniu&#8221; multimediów w Internecie.</li>
</ul>
</li>
<li><strong>Wojna z P2P</strong> &mdash; powolny upadek The Pirate Bay po <a href="http://osnews.pl/pirete-bay-przegrywa-sprawe-w-sadzie/" class="extlink">przegranej w szwedzkim sądzie</a> i <a href="http://osnews.pl/sprzedaz-the-pirate-bay-nie-doszla-do-skutku/" class="extlink">nieudanej transakcji sprzedaży serwisu</a>, podobne sprawy przegrane przez <a href="http://osnews.pl/isohunt-przegrywa-proces-wytoczony-przez-wytwornie/" class="extlink">isoHunt</a> i <a href="http://osnews.pl/mininova-ogranicza-hosting-torrentow/" class="extlink">Mininovę</a>, czy <a href="http://osnews.pl/odsiebie-com-zamkniety-tworca-w-areszcie/" class="extlink">spektakularne zamknięcie rodzimego serwisu OdSiebie.com</a> swiadczą o zmasowanej ogólnoświatowej akcji przeciw serwisom utrzymującym się głównie z wymiany plikami chronionymi prawami autorskimi. Potwierdzają to również niedawne doniesienia z <a href="http://osnews.pl/hiszpanski-rzad-chce-blokowac-strony-p2p/" class="extlink">Hiszpanii</a> i <a href="http://osnews.pl/we-wloszech-zablokuja-serwisy-torrentowe/" class="extlink">Włoch</a>, gdzie blokowane mają być strony umożliwiające wyszukiwanie plików torrent. Czy oznacza to koniec &#8220;piractwa&#8221; w Internecie? Oczywiście nie. Ale na pewno oznacza to spore utrudnienia dla właścieli serwisów P2P, gdyż orzecznictwo sądowe idzie w kierunku uznawania świadomych działań ułatwiających wymianę plikami za pomocnictwo w przestępstwie. </li>
<li><strong>Koniec Psystara</strong> &mdash; po półtorarocznej wojnie z Apple, <a href="http://osnews.pl/ostateczna-kleska-psystara/" class="extlink">ostatecznie upadł Psystar</a>, firma, produkująca tanie komputery zaopatrzone w system Mac OS X. Historię batalii możecie prześledzić sobie pod <a href="http://osnews.pl/tag/psystar" class="extlink">tagiem Psystar</a> w OSnews.pl.</li>
<li><a href="http://osnews.pl/ugoda-microsoftu-z-komisja-europejska-bedzie-ballot-screen/" class="extlink">Ugoda Microsoftu z Komisją Europejską</a> – po równie długim postępowaniu, Microsoft, Opera, Mozilla, Google i Komisja Europejska doszły w końcu do ugody zadowalającej wszystkie strony. Będzie ballot screen z wyborem przeglądarki w Windows 7. Będzie możliwość dystrybucji Windowsa bez programu Internet Explorer.</li>
<li><strong>Antymonopolowe kłopoty Intela</strong> &mdash; najpierw <a href="http://osnews.pl/ke-naklada-ponad-miliardowa-kare-na-intela/" class="extlink">miliard euro kary w Unii Europejskiej</a>, potem <a href="http://osnews.pl/intel-zaplaci-amd-125-mld-usd/" class="extlink">ugoda z AMD za 1,25 miliarda USD</a>, a teraz <a href="http://osnews.pl/prokuratura-usa-intel-w-zmowie-z-producentami-sprzetu/" class="extlink">Prokuratura USA oskarża firmę o zmowę z producentami sprzętu</a>. Nie był to dobry rok w sądach dla lidera rynku procesorów, co nie zmienia faktu, że firma trzyma się mocno i na bezpieczny dystans od konkurencji.</li>
</ul>
<h2>A jakie wydarzenia minionego roku w świecie IT były najważniejsze według Was?</h2>
<p>Czekam na komentarze!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/uncategorized/piec-najwazniejszych-trendow-i-wydarzen-2009-roku-w-technologii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/uncategorized/piec-najwazniejszych-trendow-i-wydarzen-2009-roku-w-technologii/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Wyszukiwanie jest zbyt ważne by zostawić je tylko jednej firmie – nawet takiej jak Google</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/2wh2ey3a9eA/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/aplikacje/wyszukiwanie-jest-zbyt-wazne-by-zostawic-je-tylko-jednej-firmie-nawet-takiej-jak-google/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 13:59:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>oZz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aplikacje]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[wyszukiwarki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=69692</guid>
		<description><![CDATA[Może się to wydawać tak nieprawdopodobne jak publicznie edytowalna encyklopedia, ale internet potrzebuje publicznie kontrolowanego wyszukiwania.


Ten artykuł jest tłumaczeniem tekstu Search is too important to leave to one company – even Google autorstwa Cory Doktorowa.
Wyszukiwarka jest początkiem oraz końcem internetu. Przed wyszukiwarką była idea zorganizowanej, hierarchicznej sieci, ustawionej według Klasyfikacji Dziesiętnej Deweya.
Wielokrotnie pionierzy podejmowali próby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Może się to wydawać tak nieprawdopodobne jak publicznie edytowalna encyklopedia, ale internet potrzebuje publicznie kontrolowanego wyszukiwania.</p>
<p><!-- more --></div></p>
<p class="img-right"><!--adsense--></p>
<p><em>Ten artykuł jest tłumaczeniem tekstu <a href="http://www.guardian.co.uk/technology/2009/jun/01/search-public-google-privacy-rights" class="extlink">Search is too important to leave to one company – even Google</a> autorstwa Cory Doktorowa.</em></p>
<p>Wyszukiwarka jest początkiem oraz końcem internetu. Przed wyszukiwarką była idea zorganizowanej, hierarchicznej sieci, ustawionej według Klasyfikacji Dziesiętnej Deweya.</p>
<p>Wielokrotnie pionierzy podejmowali próby budowania takich systemów, ale byli zawsze pokonywani przez bałaganiarską plątaninę prawdziwego świata. Jak pokazuje Wikipedia, budowanie konsensusu co gdzie ma się znaleźć w wielkim zorganizowanym zestawieniu jest ciężkie do zrealizowania, a im szerszy zakres tematyczny, tym ciężej osiągnąć ten cel.</p>
<p>Melvil Dewey nie przewidział komputerów, poza tym łączył Islam z Sufizmem, a dla pukających w stół wariatów stworzył osobną kategorię. Skomplikowana nowa forma kontaktu jaką jest sieć Internet zwyczajnie nie poddaje się odgórnej kategoryzacji.</p>
<p>Wejdź w wyszukiwarkę. Kto potrzebuje kategorii, kiedy można zbudować stos całej wiedzy na świecie i użyć oprogramowania do wyszukania właściwego dokumentu w odpowiednim czasie?</p>
<p>Ale nie odbywa się to bez ryzyka: wyszukiwarki akumulują prawie kompletny indeks składający się z naszych zainteresowań, naszych miłości, naszych nadziei i aspiracji. Nasz związek z nimi jest tak intymny jak nasze związki z naszymi kochankami, spowiednikami oraz terapeutami.</p>
<p>Ponadto, sposób w jaki przeglądarki określają ranking i znaczenie dowolnej strony internetowej stał się bardziej krytyczny niż edytorzy New York Timesa. Dobry wynik wyszukiwania jest &#8220;być albo nie być&#8221; dla firm. Od tego zależy czasem ich wartość.</p>
<p>Z drugiej strony, znalezienie się na słabej pozycji w rankingu wyszukiwarki czyni cię nic nie znaczącym, bezużytecznym i niewidocznym.</p>
<p>Poza tym, wyszukiwarki notorycznie ukrywają strony internetowe za naruszanie niepublikowanych, niepisanych zasad. Wiele z tych stron to spamerzy, farmy linków, podsyłacze malware&#8217;u oraz inni hazardziści tego systemu. Nie jest to niespodzianką: każdy skomplikowany ekosystem ma swoich pasożytów, a Internet jest tak skomplikowany jak tylko to możliwe. Stawka polegająca na dobrej pozycji w wyszukiwarce jest tak wysoka, że nieuniknionym staje się fakt, iż niektórzy zrobią wszystko dla dobrej pozycji swoich produktów, usług, pomysłów i planów. Dlatego wyszukiwarki mają przywilej nakładania kary śmierci na strony, które podkopują algorytm stanowiący o jakości wyszukiwania.</p>
<p>To straszny pomysł by nadawać tak dużą moc jednej firmie, nawet tak dobrej, nastawionej na użytkownika i doskonałej technologicznie jak Google. To za duża moc nawet dla kilku firm.</p>
<p>Pytanie o to co widzimy, a czego nie możemy zobaczyć kiedy wyruszamy polować na odpowiedzi wymaga jasnego i wspólnie tworzonego rozwiązania. Nie ma dyktatora na tyle dobroczynnego by powierzyć mu określanie naszych politycznych, komercyjnych, społecznych i ideologicznych porządków. To zadanie jest przeznaczone dla nas wszystkich.</p>
<p>Określmy to tak by było to oczywiste: jeżeli wyszukiwarki mają ustalać publiczne porządki, powinny same być publiczne. Co nie jest oczywiste to to jak doprowadzić do takiej sytuacji.</p>
<p>Możemy sobie wyobrazić publiczny, otwarty proces napisania wyszukiwarki, sposobu oceniania stron, robotów i innych drobiazgów. Ale czy grupa zgromadzonych ad-hoc mózgów sieciowych może przygotować zasoby serwerowe do zgromadzenia kopii całego Internetu?</p>
<p>Czy bylibyśmy w stanie coś takiego zbudować? Byłoby to coś tak niespotykanego jak niekomercyjna, napisana przez ochotników encyklopedia. Wymagałoby to ogromnych zasobów, ale miałoby to jedną gigantyczną przewagę nad własnościowymi wyszukiwarkami: zamiast polegać na mętnych zabezpieczeniach do walki ze spamerami i innymi pasożytami, taki system mógłby wykorzystywać silne zasady wspólnego weryfikowania zawartości merytorycznej, które są złotym standardem w innych obszarach zabezpieczeń komputerowych.</p>
<p>Powstanie Google samo w sobie było cholernie mało prawdopodobne: dwóch absolwentów w garażu przeciwko potężnym, dobrze skapitalizowanym, dojrzałym wyszukiwarkom jak AltaVista (kto ich dziś pamięta?). Wyszukiwanie jest zmienne i bylibyśmy szaleńcami myśląc, że Google ma ostatnie słowo w organizowaniu całej ludzkiej wiedzy.</p>
<p><em>Tłumaczenie: Maciej Wiśniewski, skład: oZz</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/aplikacje/wyszukiwanie-jest-zbyt-wazne-by-zostawic-je-tylko-jednej-firmie-nawet-takiej-jak-google/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>31</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/aplikacje/wyszukiwanie-jest-zbyt-wazne-by-zostawic-je-tylko-jednej-firmie-nawet-takiej-jak-google/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>ZEN-mini – PCLinuxOS GNOME w wersji mini</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/sxHF3z-88KQ/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/gnome/zen-mini-pclinuxos-gnome-w-wersji-mini/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Dec 2009 05:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>siamer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gnome]]></category>
		<category><![CDATA[LiveCD]]></category>
		<category><![CDATA[PCLinuxOS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=73502</guid>
		<description><![CDATA[W tym artykule postaram się krótko i przejrzyście przedstawić Wam jedną z remasterme (przeróbek) PCLinuxOS w wersji mini na GNOME jaką jest ZEN-mini 2009.2. Został zaakceptowany przez Texstara (główny developer PCLinuxOS) więc jest oficjalnie wspierany.




Projekt ten powstał w roku 2008 a jego twórcą był Don_Crissti, jeden z developerów PCLinuxOS GNOME, a obecnie ja kontynuuję jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>W tym artykule postaram się krótko i przejrzyście przedstawić Wam jedną z remasterme (przeróbek) PCLinuxOS w wersji mini na GNOME jaką jest ZEN-mini 2009.2. Został zaakceptowany przez Texstara (główny developer PCLinuxOS) więc jest oficjalnie wspierany.</p>
<p><span id="more-73502"></span></div></p>
<p class="img-center">
<a href="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/12/zen-desktop.png"><img src="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/12/zen-desktop.png" alt="pulpit zen-mini" border="0" width="450" height="353" /></a>
</p>
<p>Projekt ten powstał w roku 2008 a jego twórcą był Don_Crissti, jeden z developerów PCLinuxOS GNOME, a obecnie ja kontynuuję jego dzieło. Zen jest wersją minimalistyczna co oznacza że znajdziemy w nim jedynie najpotrzebniejsze aplikacje do działania samego systemu. Jest stworzony głownie z myślą o zaawansowanych użytkownikach którzy dobrze wiedzą jakie oprogramowanie chcą mieć zainstalowane w swoim systemie, a ponadto cenią szybkość, stabilność oraz bezpieczeństwo. Nie oznacza to jednak, że początkujący użytkownicy nie poradzą sobie. W Zen-ie tak samo jak w PCLinuxOS jest PCLinuxOS Control Center (PCC), który w znaczny sposób ułatwia konfigurację sprzętu oraz całego systemu.</p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<p>Znajdziemy tam wszystkie potrzebne nam konfiguratory od konfiguracji sieci aż po ustawienia usług. W systemie ponadto znajdziemy zainstalowane już takie kodeki jak Gstreamer oraz Flash do przeglądarki Firefox. W celu pełnego ogrania systemu w kodeki należy jedynie doinstalować Win32-codecs-all przez Synaptic.</p>
<p>Użytkownicy korzystający z WiFi powinni być także zadowoleni faktem, iż wgrane zostało dużo firmware do obsługi dodatkowego sprzętu wireless, więc sieć powinna działać &#8220;out of box&#8221;. Wydaje mi się że o samym środowisku graficznym GNOME pisać nie trzeba&#8230;<br />
Zen korzysta z repozytoriów PCLinuxOS, wiec jest w pełni od niego uzależniony. Ciekawostka którą znajdziemy w systemie jest skrypt &#8220;Add locale&#8221; który w łatwy i szybki sposób pomoże nam dokonać &#8220;lokalizacji&#8221;. Aplikacja ta obsługuje między innymi język Polski. Wszystko odbywa się w trybie graficzny (za pomocą Zenity) więc nawet dla początkujących użytkowników nie powinno to być problemem. Spolszczone zostaje wszystko łącznie z aplikacjami wcześniej zainstalowanymi co jest dużym atutem. Instalacją dodatkowego oprogramowania zajmuje się tutaj Synaptic, który jest graficzną nakładką dobrze znanego nam z Debiana narzędzia APT. W razie problemów ZEN ma swój dział na Polsko i Anglo języcznym Forum gdzie można zadawać pytania zarówno co do doboru oprogramowania jak i w razie problemów. </p>
<h3>Krótki opis ZEN-mini</h3>
<p><strong>Instalacja:</strong></p>
<p>Instalacja całego systemu trwa około 5 minut, oczywiście w zależności od sprzętu może trwać od 3 minut do 10 minut. Instalacja odbywa się z poziomu LiveCD więc najpierw można sprawdzić jak system wygląda i jak działa. W celu instalacji wystarczy wcisnąć jedynie przycisk &#8220;INSTALL ZEN&#8221;, który znajduje się na pulpicie i otworzy nam się nowe okienko (Draklive-install) w celu wyboru partycji, a później ustawienia Gruba.</p>
<p><strong>Pierwsze uruchomienie:</strong></p>
<p>Przy pierwszym uruchomieniu należy ustawić hasło root oraz użytkowników których chcemy mieć w systemie a następnie potwierdzić a wtedy przywita nas okno logowania, gdzie należy wpisać nasze dane.</p>
<p><strong>Konfiguracja:</strong></p>
<p>Do konfiguracji tak już wcześniej wspominałem służy PCC który znajdziemy w pasku szybkiego uruchamiania (panel GNOME) zaraz obok ikonki Synaptic, dzięki któremu możemy doinstalować nowe oprogramowanie.
</p>
<p class="img-center">
<a href="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/12/zen-pcc.png"><img src="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/12/zen-pcc.png" alt="pulpit zen-mini" border="0" width="450" height="353" /></a>
</p>
<p><strong>W ZEN-mini 2009.2 znajdziemy:</strong></p>
<ul>
<li>kernel 2.6.26.8</li>
<li>GNOME 2.28.1</li>
<li>Firefox</li>
<li>Add locale</li>
<li>PCLinuxOS Control Center</li>
</ul>
<p></p>
<h3>Więcej informacji</h3>
<ul>
<li><a href="http://www.zen.pclinuxos.org.pl" class="extlink">Strona domowa</a></li>
<li><a href="http://pclos.rootnode.net/zen/zen2009.2mini.iso" class="extlink">Link do pobrania</a></li>
<li><a href="http://www.linuxgator.org/PCLinuxOS/iso/zen2009.2mini.iso" class="extlink">Alternatywny link do pobrania</a></li>
<li><a href="http://www.pclinuxos.org.pl" class="extlink">Polskie forum (Dział ZEN)</a></li>
<li><a href="http://www.linuxgator.org" class="extlink">Anglojęzyczne forum</a></li>
<li><a href="http://www.youtube.com/watch?v=ReEwb1Muv88" class="extlink">Film promocyjny</a></li>
</ul>
<p>Serdecznie zapraszam wszystkich do ściągania!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/gnome/zen-mini-pclinuxos-gnome-w-wersji-mini/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/gnome/zen-mini-pclinuxos-gnome-w-wersji-mini/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Router domem Linuksa</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/TnR9HzRAMbs/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/administracja/router-domem-linuksa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 19:22:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zajec</dc:creator>
				<category><![CDATA[Administracja]]></category>
		<category><![CDATA[DNS]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[rutery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=62572</guid>
		<description><![CDATA[<p>Router w domu ma prawie każdy korzystający z Internetu. Mało który dostawca oferuje jeszcze modemy podłączane pod USB, zostali więc użytkownicy większych sieci Wi-Fi oraz ci ze <em>skrętką</em> pociągniętą do mieszkania. Do tego na rynku dostępna jest spora ilość urządzeń we względnie przystępnej cenie. Spora część routerów to proste urządzenia z jeszcze prostszym oprogramowaniem, ale dzięki elastyczności Linuksa często można wycisnąć z nich coś więcej. :)</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Można wybierać sprzęt na podstawie opakowania, ale nie zawsze doprowadzi to do szczęśliwej decyzji. Warto więc poświęcić chwilę i zgłębić sens tajemniczych oznaczeń w nudnej tabelce ze szczegółami routera. Część z nich jest obojętna dla ewentualnego Linuksa, inne mogą być bardzo istotne.</p>
<p><span id="more-62572"></span></div></p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<h2>Od autora</h2>
<p>Pierwotnie chciałem napisać artykuł o samym Linuksie na routerach. Jednak jego działanie jest ściśle związane ze sprzętem którym ma operować, więc artykuł wzbogaciłem również o jego opis. Wtedy do pełnego opisu routerów zabrakło tylko podsumowania kilku parametrów niezwiązanych bezpośrednio z Linuksem. Je też postanowiłem dopisać i tak powstała mała biblioteczka dotycząca zarówno samego wyboru routera jak i instalacji Linuksa. <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<h2>Główne parametry</h2>
<h3>Sieć przewodowa</h3>
<p>Jednym z podstawowych parametrów jest połączenie kablowe z routerem. Warto zwrócić uwagę na ilość portów RJ-45 oraz przepustowość. Ta druga dostępna jest zazwyczaj w 3 różnych prędkościach: 10 Mbit, 100 Mbit albo 1 Gbit (czyli 1000 Mbit). Mówiąc prostym językiem pierwsza wystarcza na swobodny dostęp do Internetu, druga na przesyłanie średnich plików, trzecia na naprawdę swobodne przesyłanie wręcz całych płyt. Standardem jest 100 Mbit, w lepszych (niestety zazwyczaj też droższych) routerach można spotkać 1 Gbit. Bardzo wymagających użytkowników może również interesować przepustowość wewnętrzna routera. Często zdarza się, że jeden bieżący transfer 100 Mbit wyklucza drugi o takiej samej prędkości między inną parą komputerów (ograniczenie wewnętrzne 100 Mbit).</p>
<p>Jeżeli Linux radzi sobie z danym routerem, obsługa switcha nie powinna sprawiać problemów.</p>
<h3>Internet</h3>
<p>Inny równie podstawowy parametr to mówiąc potocznie port &#8220;Internet&#8221; w routerze. Jedne urządzenia potrafią rozdzielać sygnał dostarczony jedynie za pomocą skrętki (port RJ-45), inne mają wbudowany modem linii telefonicznej. Należy więc uważać aby nie zakupić urządzenia bez modemu, do którego chcemy podpiąć linię telefoniczną. W przypadku modemów są różne specyfikacje łącz (A)DSL: Annex A, B i inne &#8211; należy więc dodatkowo upewnić się że modem będzie współpracował z naszym łączem. Jakby tego było mało są modemy, które radzą sobie lepiej lub gorzej w słabych warunkach (parametry szumy/tłumienie), ale tego ze specyfikacji raczej się nie dowiemy.</p>
<h2>Wi-Fi ogólnie</h2>
<p>Ten często pożądany parametr ma dużo szczegółów na które trzeba zwrócić uwagę. Przekładają się one na prędkość, zasięg oraz wydajność w <em>zatłoczonym</em> środowisku.</p>
<h3>802.11g vs. 802.11n</h3>
<p>Prędkość oferowana przez 802.11g to teoretycznie 54 Mb/s, w praktyce niestety osiągnięcie 20 Mb/s jest już niezłym wynikiem. Za górną praktyczną granicę w bardzo dobrych domowych warunkach można uznać 30 Mb/s.</p>
<p>Już w momencie zatwierdzenia standardu 802.11g zdawano sobie sprawę z jego małej przepustowości i szukano lepszego rozwiązania. Firma Atheros zaprezentowała swoją technologię <em>Super G</em>, jednak nie zdobyła ona szczególnej popularności. Zaczęto natomiast opracowywać standard 802.11n, co trwało łącznie 5 lat i zakończyło się we wrześniu 2009 roku. Urządzenia zgodne z <em>draftami</em> 802.11n zaczęły powstawać jeszcze przed uzgodnieniem finalnej postaci standardu, jednak dopiero teraz zyskują coraz większą popularność.</p>
<p>802.11n to przede wszystkim wykorzystanie <em>MIMO</em> ─ Multiple Input Multiple Output. Transfer odbywa się za pomocą kilku anten i ewentualnie na kilku kanałach, co pozwala na uzyskanie wyższych prędkości. Teoretyczna granica to 600 Mb/s, nie należy jej jednak traktować zbyt poważnie. W praktyce niezależnie od konfiguracji całkiem swobodnie można uzyskać przepustowość 100 Mb/s, a więc taką która odpowiada standardowym sieciom LAN. Dodatkowym atutem 802.11n jest również powiększony zasięg, potocznie mówi się o około 100 m.</p>
<h3>2,4 GHz czy 5 GHz</h3>
<p>W przypadku 802.11g sprawa jest prosta, wykorzystywane pasmo to 2,4 GHz. Posiada ono 13 ogólnodostępnych kanałów o szerokości 22 MHz, z czego jedynie 3 są zupełnie nienakładającymi się. 802.11n może działać również na częstotliwości 5 GHz oraz dwukrotnie szerszych kanałach. Wykorzystanie 40 MHz pozwala znacznie zwiększyć przepustowość, jednak w przypadku 2,4 GHz wymaga to znacznej części pasma oraz nie jest bezproblemowo obsługiwane przez wszystkie urządzenia. W rezultacie kłopotliwe będzie stworzenie sieci opartej o pasmo 2,4 GHz i kanały 40 MHz w zatłoczonym środowisku, nie powinno jednak być kłopotów w przypadku <em>odosobnionego</em> miejsca.</p>
<h3>Anteny</h3>
<p>Zawsze warto zwrócić uwagę na to, czy urządzenie posiada zewnętrzne anteny oraz czy są one odkręcane i wykorzystują któreś z uniwersalnych złączy. W przypadku 802.11n ma też znaczenie ilość anten, zazwyczaj są to 2 albo 3. W parametrach dot. anten często podaje się oznaczenie postaci AxB. Pierwsza liczba określa ilość anten wykorzystywaną do transmitowania, druga ilość do odbierania. Maksymalna ilość określona przez standard to 4&#215;4.</p>
<h2>Wi-Fi w Linuksie</h2>
<p>W routerach można spotkać chipsety Wi-Fi najróżniejszych producentów, obsługiwanych przez sterowniki różnego pochodzenia i różnej jakości. Poniższe zestawienie zawiera najczęściej spotykane karty firm Atheros i Broadcom. Rzadziej spotyka się chipsety Realteka i Ralinka. Poza tym czasami warto zorientować się jak jest zainstalowana karta bezprzewodowa wewnątrz routera. W przypadku gniazda mini-PCI zawsze można próbować wymienić ją na inną jeśli tylko używamy otwartej dystrybucji z możliwością doinstalowania odpowiedniego sterownika.</p>
<h3>Atheros 802.11g</h3>
<p>Sytuacja jest obecnie nieco skomplikowana z powodu dwóch sterowników i różnych podejść do obsługi sprzętu. Pierwotnym sterownikiem był otwarty madwifi używający zamkniętej HAL (<em>hardware abstraction layer</em>). Ponieważ część sterownika była więc zamknięta, powstał projekt ath5k mający być w pełni otwartym odpowiednikiem. Gdy ath5k osiągnął już sensowny etap rozwoju (został nawet włączony do jądra) Atheros zmienił swoją politykę i m. in. opublikował na wolnych licencjach zmodyfikowaną wersję HAL. Sterownik madwifi został już zmodyfikowany do używania otwartej HAL, jednak nie wydano na razie jego stabilnej wersji z tą obsługą. Można więc niejako używać 3 różniących się od siebie sterowników: starego madwifi, ath5k albo niestabilnego madwifi.</p>
<p>Mimo tej skomplikowanej sytuacji któraś konfiguracja powinna poradzić sobie z kartą jako AP (<em>access pointem</em>) i zadziałać. Dodatkowo ath5k otrzymał ostatnio nieco uwagi ze strony Luisa, który pracuje dla Atherosa. Można więc liczyć na jego dalsze usprawnienia i ewentualną pomoc z konkretnymi problemami.</p>
<h3>Atheros 802.11n</h3>
<p>Atheros poza opublikowaniem HAL zatrudnił również Luisa w celu stworzenia sterownika ath9k. Znajduje się on już w jądrze i powoli zaczyna się stabilizować. Jest to całkiem bezpieczny wybór karty dla routera działającego pod Linuksem.</p>
<h3>Broadcom 802.11g</h3>
<p>Istnieją dwa sterowniki: otwarty b43 i zamknięty wl, który działa tylko w jądrze z serii 2.4. Ten pierwszy postał za pomocą RE (<em>reverse engineering</em>), jest więc napisany bez dokumentacji i bez większego zrozumienia wykonywanego kodu. Do tego dopiero zaczyna obsługiwać urządzenia serii LP-PHY, a ze starych urządzeń słaba obsługa modelu 4318 nie pozwala na używanie tej karty w trybie AP. Zamknięty sterownik sprawuje się nieco lepiej, ale przez wymóg użycia jądra 2.4 wprowadza pewne ograniczenia. Podsumowując wybór routera z kartą Broadcomu nie należy do najlepszych.</p>
<h2>USB</h2>
<p>O ile sam port USB w routerach można spotkać dosyć często to jego funkcja zazwyczaj jest ograniczona do udostępniania połączenia internetowego komputerowi. Jest to po prostu alternatywne połączenie z komputerem zastępujące RJ-45. Sytuacja robi się dużo ciekawsza, gdy na urządzeniu działa Linux którego możemy swobodnie konfigurować. Można wtedy taki port wykorzystać np. do podłączenia drukarki i jej udostępniania w sieci. Innym zastosowaniem jest podpięcie dysku twardego i uruchomienie w ten sposób prostego serwera http czy FTP. Idąc podobnym tropem dysk można równie dobrze wykorzystać do pobierania plików z Internetu. Możliwe jest zarówno pobieranie za pomocą zwykłego protokołu http czy FTP jak i uruchomienie konsolowego klienta protokołu BitTorrent. Widać więc że domyślnie mało ciekawy port znacznie powiększa możliwości naszego routera.</p>
<h2>Pamięć</h2>
<p>Routery posiadają pamięć RAM oraz flash. Funkcja pierwszej jest identyczna jak w przypadku zwykłych komputerów. Na drugiej zainstalowany jest system (i zazwyczaj również bootloader). Za minimum do instalacji Linuksa można uznać odpowiednio 2MB oraz 8MB. Zalecane jest posiadanie jednak przynajmniej dwukrotnie wyższych pojemności.</p>
<h2>Instalacja Linuksa na sprzęcie</h2>
<p>Przede wszystkim należy dowiedzieć się która z gotowych kompilacji Linuksa będzie działać na naszym routerze. Zależy to przede wszystkim od procesora (architektura) i w drugiej kolejności innych podzespołów (switch, modem, Wi-Fi). W przypadku gdy ktoś już próbował instalacji na takim samym sprzęcie wystarczy wyczytać odpowiednie informacje na stronach wiki projektów. Gdy my jako pierwsi eksperymentujemy z danym urządzeniem trzeba prawdopodobnie będzie je rozkręcić i odczytać oznaczenie wszystkich elementów. Zależnie od ich zestawienia może się okazać że wystarczy pobrać odpowiednią kompilację, w mniej przyjaznych przypadkach będzie trzeba Linuksa skompilować samodzielnie.</p>
<p>Firmware najczęściej znajduje się w plikach o rozszerzeniu trx i ich używanie jest zalecane gdy tylko istnieje taka możliwość. Niektórzy producenci jednak dodają do plików trx własne informacje i tak zmodyfikowany firmware przechowują w plikach bin. Wtedy wymagane może być &#8220;rozszyfrowanie&#8221; formatu bin i przekonwertowanie trx w format kompatybilny z danym urządzeniem.</p>
<h3>Interfejs HTTP</h3>
<p>Bardzo często routery konfiguruje się za pomocą webowego interfejsu i jedną z jego opcji jest aktualizacja firmware. Jest to bardzo prosta i wygodna metoda aktualizacji oprogramowania, jednak należy jej używać tylko do instalacji Linuksa na przetestowanych już konfiguracjach. W przypadku ewentualnych problemów po/przy aktualizacji stracimy stare oprogramowanie, a więc i możliwość kolejnej próby wgrania firmware.</p>
<h3>Protokół TFTP</h3>
<p>Część urządzeń posiada bootloader, który przy uruchamianiu routera umożliwia instalację firmware. Odbywa się to jeszcze przed uruchomieniem systemu, więc metoda ta sprawdzi się w przypadku uszkodzonego systemu. Polega ona na ustawieniu ciągłej próby uploadu firmware z komputera i uruchomieniu w tak ustawionym środowisku routera.</p>
<h3>Konsola szeregowa (<em>serial console</em>)</h3>
<p>Gdy nie ma możliwości uploadu firmware za pomocą protokołu TFTP, jest szansa że nasze urządzenie posiada złącze szeregowej konsoli, która udostępnia taką możliwość. Podpięcie się do niej często wymaga otworzenia routera i podpięcia odpowiedniego adaptera konsoli działającej na napięciu TTL pod odpowiednie piny w routerze. Czasami szczęśliwie zdarza się, że producent wyprowadził złącza na zewnątrz routera i można się podpiąć bez otwierania routera i często tracenia gwarancji. Przykładem może być Linksys WRT160NL, który ma 4 piny ukryte w złączach RJ-45.</p>
<h2>Samodzielnie poszukiwania konsoli</h2>
<p>Gdy eksperymentujemy z nowym urządzeniem, na którym jeszcze nikt nie instalował Linuksa, warto mieć awaryjny dostęp w postaci wymienionej już konsoli. Jej znalezienie nie jest szczególnie skomplikowane i wymaga również wspomnianego adaptera konsoli oraz elektrycznego miernika. Należy otworzyć urządzenie i znaleźć w nim 4 znajdujące się obok siebie piny. Gdy takie zlokalizujemy, pozostaje zbadać które z nich jaką funkcję pełnią.</p>
<p>Najprościej zacząć od pinu GND (<em>ground</em>). Należy wyłączyć urządzenie, a miernik przełączyć w tryb mierzenia rezystancji (oporności). Jedną końcówkę przykładamy do ścieżki która jest uziemieniem, albo elementu który jest na pewno do uziemienia podłączony (np. obudowa portu USB). Drugą końcówką sprawdzamy kolejno wszystkie 4 piny. Gdy na jednym z pinów odczytamy rezystancję bardzo bliską zeru, oznacza to odnalezienie pinu GND.</p>
<p>Następnie można przystąpić do szukania pinu VCC. Włączamy w tym celu router, a miernik przełączamy w tryb woltomierza. Mierząc napięcie między trzema pozostałymi pinami, a GND znajdujemy pin z napięciem 3V.</p>
<p>Pozostałe dwa piny to Tx i Rx służące do faktycznej komunikacji. Podpinamy do nich losowo Tx/Rx konsoli oraz łączymy GND konsoli ze znalezionym GND routera i próbujemy nawiązać połączenie. Częstotliwość może być różna, należy jej poszukać metodą prób i błędów, natomiast pozostałe parametry to zazwyczaj 8-N-1 i brak kontroli przepływu.</p>
<h2>Podsumowując</h2>
<p>Mam nadzieję, że powyższe wywody pomogły komuś przynajmniej w wyborze routera. Jeśli zainteresowałem kogoś instalacją Linuksa, to jeszcze lepiej. <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Oczywiście jest to tylko wstęp, cała konfiguracja jest tematem na osobny, zapewne dłuższy artykuł. Powinna być jednak łatwiejsza do zrozumienia po zapoznaniu się z tutejszymi informacjami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/administracja/router-domem-linuksa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/administracja/router-domem-linuksa/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Komunikacja standardów – VLAN</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/P97XyBiPAT8/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/rozmawiamy-standardem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 17:00:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>orion64</dc:creator>
				<category><![CDATA[HOWTO]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[VLAN]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=53461</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy artykuł nie będzie stricte poradnikiem w stylu „how-to”, będzie raczej „sprawozdaniem z przypadku rozwiązanego”.

Trochę niezbędnego wodolejstwa dla wprowadzenia.
W pierwszej kolejności opiszę lekko pokręcony (z mojego punktu widzenia) schemat sieci oraz w jaki sposób reorganizacja firmy może wpłynąć na konieczność przebudowy sieci. Główny węzeł (lub jak kto woli główne łącze/światłowód) został poprowadzony na ostatnie piętro [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Poniższy artykuł nie będzie stricte poradnikiem w stylu „how-to”, będzie raczej „sprawozdaniem z przypadku rozwiązanego”.<span id="more-53461"></span></div></p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<p>Trochę niezbędnego wodolejstwa dla wprowadzenia.</p>
<p>W pierwszej kolejności opiszę lekko pokręcony (z mojego punktu widzenia) schemat sieci oraz w jaki sposób reorganizacja firmy może wpłynąć na konieczność przebudowy sieci. Główny węzeł (lub jak kto woli główne łącze/światłowód) został poprowadzony na ostatnie piętro budynku, natomiast serwerownia została utworzona na parterze. Zapewne w każdym innym przypadku serwerownia i węzeł główny byłby jedną lokalizacją.<br />
Ulokowanie serwerowni wygląda tak a nie inaczej, gdyż w momencie kiedy projektowano sieć, nikt nawet nie myślał, że firma będzie miała własną serwerownię, a wspomniana lokalizacja była jedną możliwą. Z różnych przyczyn (nawet dla mnie nie wiadomych) nie było możliwe stworzenie serwerowni w miejscu węzła głównego.</p>
<p class="img-center"><a href="http://img502.imageshack.us/img502/4420/schematprzed.jpg" ><img src="http://img502.imageshack.us/img502/4420/schematprzed.jpg" alt="przed" width="450" /></a></p>
<p>Jak widać na schemacie, niczym specjalnym na pierwszy rzut oka sieć się nie wyróżnia.</p>
<p><strong>Dziel i rządź!</strong></p>
<p>W momencie kiedy serwerownia powstała, sieć jeszcze nie wymagała rewolucji, ponieważ adresów otrzymanych od dostawcy wystarczyło zarówno serwerom, jak i wszystkim PC pracującym w firmie.</p>
<p>Z racji rosnącej ilości komputerów, a nie przyrastającej liczby adresów otrzymanych od dostawcy, zaszła konieczność uruchomienia jednego serwera pośredniczącego. Pominę tutaj szczegóły techniczne, najważniejsze, że na serwerku wylądował Linux z iptables pod ręką. <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  My dalej skupimy się na inny aspekcie &#8220;dzielenia&#8221;.</p>
<p>Firma z czasem została podzielona na wydziały (podział administracyjny), wydawało by się, że to nic nie zmienia w kwestii struktury sieci. Po dość krótkich obserwacjach aktywności różnych działów okazało się koniecznym rozdzielenie nowo powstałych komórek na różne podsieci oraz utworzenie podsieci dla „wewnętrznej części” serwerów. Pozostała jeszcze kwestia techniczna i drobne „ale”.</p>
<p><strong>Niby żadna filozofia&#8230;</strong></p>
<p>Wspomniane „ale”, odnosi się do uruchomionego „serwero-rutera”, a dokładnie jego lokalizacji oraz połączenia między serwerownią a węzłem głównym. Lokalizacja węzła głównego uniemożliwiła ulokowanie przy nim (bez odpowiedniego zabezpieczenia) wspomnianego serwera. Sam węzeł wraz z przełącznikiem, od którego rozchodzi się okablowanie, to niewielka szafa 19-calowa zamykana na klucz, do której ledwo udało się upchnąć zasilacz awaryjny, więc nie ma mowy o żadnych dodatkowych urządzeniach.</p>
<p>Jedyna bezpieczna lokalizacja to oczywiście serwerownia, do której doprowadzone jest tylko jedno fizyczne połączenie. Pomocnym w rozwiązaniu problemu okazał się standard 802.1Q czyli popularne (choć do tej pory przeze mnie nie używane) VLAN-y. Na węźle głównym pracował już przełącznik zarządzalny Netgear, natomiast do serwerowni został dokupiony  przełącznik Linksys, obydwa miały w swej specyfikacji pełne wsparcie dla standardu 802.1Q.<br />
Wspomniane przełączniki udało się skonfigurować bez większych walk, wystarczyło wykopać z makulatury instrukcję, dobrać się do sekcji VLAN i&#8230;</p>
<p><strong>Do roboty&#8230;</strong></p>
<p>Konfiguracja VLAN-ów na przełącznikach może wyglądać inaczej w przypadku różnych producentów, jednak, jak się przekonałem, zasada jest ta sama. Zarówno Linksys jak i Netgear mają interfejs WWW , co przyspieszyło konfigurację i ograniczyło się do klikania.</p>
<p>Prosta konfiguracja VLANów na wspomnianych przełącznikach sprowadza się do:</p>
<ul>
<li> utworzenia VLAN-u (nadanie numeru, w Linksysie dodatkowo określenie nazwy)</li>
<li> przypisanie określonym portom ID utworzonego VLAN-u (pole PVID).</li>
</ul>
<p>Każdy port domyślnie należy do VLAN-u 0 lub opcja PVID dla portu zawiera wartość „none”.<br />
Świeżo skonfigurowany port po określeniu PVID automatycznie trafia na listę danego VLAN-u. Oprócz tego, że stworzony VLAN na swej liście posiada każdy z portów, któremu przypisaliśmy wcześniej PVID, na tę listę możemy dodatkowo wciągnąć porty, które mają przypisany inny PVID. Taki zabieg potrzebny jest w przypadku gdy dodatkowy port ma być pośrednikiem między wydzielonymi VLAN-ami.<br />
Port pośrednik (nazwijmy go umownie) musi mieć dodatkowo ustawione funkcje znakowania przechodzących przez port ramek oraz przyjmowania tylko znakowanych ramek. O ile na przełączniku Linksys było to wyłożone jak chłopu, to Netgear funkcję znakowania ramek przechodzących przez dany port ma opisany jako &#8220;aware mode&#8221;.</p>
<p>Wracając do naszych przełączników. Nazwijmy je zastępczo S1 to będzie Netgear, a S2 Linksys.</p>
<p>Na S1 zostały skonfigurowane 3 VLAN-y [przykładowo o numerach 10, 20 i 30] &#8211; dwa pierwsze to sieci lokalne LAN1 i LAN2 (dwa działy firmy) i jeden jako sieć zewnętrzna, czy też jako wyjście na świat (jak kto woli <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ).<br />
oraz jeden port (p24) w VLAN-ie zarządzalnym [np. 25] do łącza węzeł główny–serwerownia, port funkcjonujący jako port pośrednik.<br />
Dodatkowo port 24 został wciągnięty na listę VLAN-ów 10, 20 i 30, czyli należy do tych VLAN-ów, do których pośredniczy w komunikacji.</p>
<p>Na S2 zostały skonfigurowane 2 VLAN-y [30 i 40] VLAN 30 podobnie jak na S1 to sieć zewnętrzna do której będą połączone zewnętrzne interfejsy serwerów będących w serwerowni,  VLAN 40 zawiera porty do których zostaną podłączone wewnętrzne interfejsy serwerów.<br />
Podobnie jak w S1, tak i na S2 port pierwszy, do którego zostało wpięte łącze węzeł gł.-serwerownia, pełni rolę portu pośrednika, i podobnie jak port 24 na S1 został „wciągnięty” na listy VLANów 10, 20 i 30. Linia pomiędzy S1 i S2 dzięki takiej konfiguracji będzie „tunelem” łączącym porty pracujące w VLAN-ie o tym samym numerze na obu przełącznikach.<br />
Na S2 będzie potrzebny jeszcze jeden port-pośrednik. Port p2 będzie podłączony do interfejsu wewnętrznego naszego serwera pełniącego funkcję rutera. <em></em></p>
<p><em>(W kwestii wyjaśnienia, interfejsy wewnętrzne określam jako interfejsy do których komunikacja odbywa się tylko z sieci wewnętrznych.)</em></p>
<p>Jak to ma działać? Port pośrednik będzie wspólnym portem dla wszystkich sieci lokalnych z których komunikacja &#8220;na zewnątrz&#8221; będzie przechodziła przez nasz serwer. Do naszego portu pośrednika będzie wpięty interfejs wewnętrzny naszego serwerka.</p>
<p><strong>A gdzie tu pingwin?</strong></p>
<p>Wróćmy do „serwero-rutera”. Na potrzeby funkcjonowania jako ruter, we wspomnianym serwerze zostały zainstalowane dwie karty sieciowe, a z racji dość pozytywnych osobistych doświadczeń z serwerową wersją Ubuntu na innych serwerkach, na wspomnianą maszynę także trafił i ten system.</p>
<p>Do pełni szczęścia zaraz po zainstalowaniu systemu wystarczyło doinstalować pakiet vlan</p>
<p><code>apt-get install vlan</code></p>
<p>Nie wspominam o konieczności posiadania skompilowanego modułu 8021q &#8211; standardowa instalacja całe szczęście wyklucza &#8220;ręczną robotę&#8221; z modułami jądra.</p>
<p>Po zainstalowaniu pakietu vlan nasza konfiguracja sprowadza się do edycji pliku /etc/network/interfaces.</p>
<p>Plik standardowo zawiera definicję naszych fizycznych interfejsów oraz ich konfigurację sieciową.</p>
<p>Żeby nasz interfejs wewnętrzny mógł przyjmować połączenia z kilku VLAN-ów. konieczne jest &#8220;rozdzielenie&#8221; tych połączeń. Najlepiej tworząc wirtualne interfejsy po jednym na każdy VLAN. Docelowa zawartość naszego pliku nie będzie zawierała konfiguracji naszego wewnętrznego interfejsu, zamiast tego zostaną stworzone wirtualne interfejsy.</p>
<p>Nasz serwer po modyfikacjach będzie zawierał następujące interfejsy sieciowe:<br />
eth0 &#8211; jako interfejs zewnętrzny, sieć <a href="http://192.168.1.0/24"class="linkification-ext" title="Linkification: http://192.168.1.0/24"  class="extlink">192.168.1.0/24</a><br />
vlan10 – jako brama dla sieci LAN1 sieć <a href="http://192.168.2.0/24"class="linkification-ext" title="Linkification: http://192.168.2.0/24"  class="extlink">192.168.2.0/24</a><br />
vlan20 – jako brama dla sieci LAN2 sieć <a href="http://192.168.3.0/24"class="linkification-ext" title="Linkification: http://192.168.3.0/24"  class="extlink">192.168.3.0/24</a><br />
vlan40 – jako brama dla wewnętrznej sieci serwerów (LAN3) sieć <a href="http://192.168.4.0/24"class="linkification-ext" title="Linkification: http://192.168.4.0/24"  class="extlink">192.168.4.0/24</a></p>
<p>Powyższe adresy sieci są oczywiście przykładowe, w dalszej części będę się posługiwał tymi sieciami.</p>
<p>Konfiguracja wirtualnych interfejsów, które mają pracować w określonym VLAN-ie, nie różni się znacząco od konfiguracji fizycznych interfejsów. Wirtualny interfejs z założenia możemy nazwać dowolnie (a czy będzie działał prawidłowo, to inna bajka), ale aby rozmawiał z odpowiednim VLAN-em musi być spełniony warunek nazewnictwa, wówczas skrypty dostarczane z pakietem vlan mogą za nas załatwić cześć roboty konfiguracyjnej.<br />
Oprócz nadania powstałym interfejsom odpowiedniej nazwy, należy też wskazać do którego fizycznego interfejsu się odwołują poprzez dodanie opcji „vlan_raw_device” do każdego interfejsu.</p>
<p>Docelowy plik konfiguracyjny będzie wyglądał następująco:</p>
<p><code># The loopback network interface<br />
auto lo<br />
iface lo inet loopback</code></p>
<p><code># The primary network interface<br />
auto eth0<br />
iface eth0 inet static<br />
address 192.168.1.2<br />
netmask 255.255.255.0<br />
network 192.168.1.0<br />
broadcast 192.168.1.255<br />
gateway 192.168.1.1</code></p>
<p><code>auto vlan10<br />
iface vlan10 inet static<br />
address 192.168.2.1<br />
netmask 255.255.255.0<br />
network 192.168.2.0<br />
broadcast 192.168.2.255<br />
vlan_raw_device eth1</code></p>
<p><code>auto vlan20<br />
iface vlan20 inet static<br />
address 192.168.3.1<br />
netmask 255.255.255.0<br />
network 192.168.3.0<br />
broadcast 192.168.3.255<br />
vlan_raw_device eth1</code></p>
<p><code>auto vlan40<br />
iface vlan40 inet static<br />
address 192.168.4.1<br />
netmask 255.255.255.0<br />
network 192.168.4.0<br />
broadcast 192.168.4.255<br />
vlan_raw_device eth1</code></p>
<p>Z tak skomponowanym plikiem możemy przeładować konfigurację interfejsów, jeśli nie robimy tego poprzez ponowne uruchomienie naszej maszynki, korzystamy ze skryptów startowych:</p>
<p><code>/etc/init.d/networking restart</code></p>
<p>Jeśli wszystko zostało poprawnie skonfigurowane to oprócz komunikatu o rekonfiguracji interfejsów otrzymamy następujące komunikaty:</p>
<p><code>Set name-type for VLAN subsystem. Should be visible in /proc/net/vlan/config<br />
Added VLAN with VID == 10 to IF -:eth1:-<br />
Set name-type for VLAN subsystem. Should be visible in /proc/net/vlan/config<br />
Added VLAN with VID == 20 to IF -:eth1:-<br />
Set name-type for VLAN subsystem. Should be visible in /proc/net/vlan/config<br />
Added VLAN with VID == 40 to IF -:eth1:-</code></p>
<p>Jak wskazuje powyższe, więcej na temat konfiguracji VLAN-ów w naszym systemie możemy uzyskać w /proc/net/vlan/config. Dodatkowo dmesg zgłosi nam gotowość dodatkowych interfejsów oraz wsparcie dla 802.1Q.</p>
<p>A to już nasza sieć po modernizacji. Główne różnice to wspomniany serwer pośredniczący (SRV) oraz podzielenie sieci na oddzielne podsieci dla każdego działu:</p>
<p class="img-center"><a href="http://img692.imageshack.us/img692/5615/schematpo.jpg" ><img src="http://img692.imageshack.us/img692/5615/schematpo.jpg" alt="po" width="450" /></a></p>
<p><em>„Nie można było prościej?”</em></p>
<p>W pewnym sensie powyższa konfiguracja jest trochę pokręcona. Moglibyśmy zamiast jednej karty wpakować do serwera kilka kart, po jednej na każdy wydzielony VLAN, w takim przypadku jedna padnięta karta nie utrudnia komunikacji innym podsieciom. Moglibyśmy spróbować położyć dodatkową linię do serwerowni zamiast tworzenia tzw. &#8220;tunelu&#8221; lub w ostateczności przy węźle głównym zamontować dodatkową szafę, gdzie moglibyśmy schować nasz serwer pośredniczący, a dzielenie na VLAN-y skończyć na S1.</p>
<p>Moglibyśmy&#8230; Dołożenie dodatkowej linii odpadło z powodu zajętych wszystkich portów w S1, a rozwiązanie z interfejsami wirtualnymi okazało się poza tym bardzo elastycznym. Każde kolejne operacje, zmiany czy reorganizacji struktury logicznej nie wymagają ingerencji bezpośrednio w sprzęt czy okablowanie. Wszelkie zmiany w strukturze logicznej sieci mogą się odbywać on-line zarówno na serwerze, jak i na przełącznikach, bez konieczności rozłączania urządzeń czy wyłączania serwera. Dlaczego nie zamontowano tej dodatkowej szafy&#8230; a to już z innych banalnych powodów, <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ale w ostateczności doszliśmy do wniosku, że skoro serwerownia funkcjonuje, to niech wszystkie maszyny serwujące usługi będą w jednym pomieszczeniu.</p>
<p>Dla większości administratorów być może takie rozwiązania to żadna nowość. Z racji ograniczonych możliwości finansowych zastosowałem urządzenia mniej &#8220;profeszynal&#8221; firm oraz Linuksa, który nie zawiódł mnie w pracy sieciowej. Obawiałem się jednak jak wygląda to „pełne wsparcie dla standardu 802.1Q”. Jak wiadomo są standardy i są standardy funkcjonujące na produktach określonego producenta. Mając urządzenia różnych producentów, na różnych platformach udało się je jednak skłonić wszystkie do współpracy bez większych niespodzianek. Serwer funkcjonuje jako ruter oraz jako zapora sieciowa w oparciu o iptables, oprócz tego uruchomione są podstawowe/przydatne usługi sieciowe (DNS cache, DHCP). Powyższe zestawienie funkcjonuje dopiero od ponad roku, a jedyne problemy w komunikacji występowały w wyniku zaniku prądu.</p>
<p>&#8230;nie taki diabeł straszny&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/rozmawiamy-standardem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/rozmawiamy-standardem/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Linux na HP/Compaq Mini 311c</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/VCAwj-dnmbk/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/linux-na-hpcompaq-mini-311c/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 16:51:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>czepol</dc:creator>
				<category><![CDATA[Laptopy]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=74282</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio zakupiłem sobie netbooka firmy HP (w Polsce netbook występuje pod marką Compaq) o oznaczeniu Mini 311c. Nie jest to typowy netbook, wyróżnia się kilkoma niestandardowymi elementami wyposażenia. W recenzji parę słów o samym sprzęcie oraz o jego konfiguracji pod Linuksem.


Parametry netbooka:

Procesor Intel Atom N270 (1.6GHz)
Pamięć DDR3 1GB
Dysk twardy 160GB
Ekran 11.6″ o rozdzielczości 1366×768px
Karta graficzna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Ostatnio zakupiłem sobie netbooka firmy HP (w Polsce netbook występuje pod marką <em>Compaq</em>) o oznaczeniu Mini 311c. Nie jest to typowy netbook, wyróżnia się kilkoma niestandardowymi elementami wyposażenia. W recenzji parę słów o samym sprzęcie oraz o jego konfiguracji pod Linuksem.</p>
<p><span id="more-74282"></span></div></p>
<p class="img-center"><!--adsense--></p>
<h3>Parametry netbooka:</h3>
<ul>
<li>Procesor Intel Atom N270 (1.6GHz)</li>
<li>Pamięć <strong>DDR3</strong> 1GB</li>
<li>Dysk twardy 160GB</li>
<li>Ekran <strong>11.6″</strong> o rozdzielczości <strong>1366×768px</strong></li>
<li>Karta graficzna <strong>nVidia ION LE</strong></li>
<li>Porty: 3x USB 2.0, czytnik kart 5 w 1, 1x HDMI, 1x VGA, 1x RJ45, 1x gniazdo mikrofonowe/słuchawkowe (combo)</li>
<li>Sieci bezprzewodowe: Bluetooth, WiFi w standardzie b/g</li>
<li>Kamera internetowa</li>
<li>Wymiary: 28.9cm na 20.4cm na 1.98~3.06cm</li>
<li>Waga: 1.46kg</li>
</ul>
<p>Najważniejszym elementem, który wyróżnia Mini 311 na tle pozostałych netbooków jest większy ekran, a także wydajna karta graficzna.</p>
<h3>Którą dystrybucję wybrać? Prostę: tę na której zabootuje się system&#8230;</h3>
<p>Fabrycznie netbook dostarczany jest z piątym kołem u wozu, czyli z systemem Windows (XP Home SP3). Na swoim sprzęcie postanowiłem postawić Ubuntu 9.10, co mi przysporzyło dużo kłopotów. Zacznijmy od początku.</p>
<p>Netbooka zakupiłem w sklepie internetowym <a href="http://dccomp.pl/" class="extlink">DCCOMP</a>. Byłem bardzo zaskoczony szybkością obsługi sklepu. Zamówienie złożyłem o godzinie 17:40, a 6 minut później otrzymałem potwierdzenie, że komputer został wysłany! Bardzo się ucieszyłem <img class="wp-smiley" src="http://czepol.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" /> . Następnego dnia o 9 zawitał do mojego domu kurier, a więc trasę ze sklepu, który znajduje się w Warszawy do mojej miejscowości (około 310km) przebył w ciągu 17 godzin. Nic tylko polecić sklep.</p>
<p>W piątek po południu postanowiłem zabrać się za instalację Ubuntu 9.10. Nigdy nie miałem przyjemności instalowania systemu bez napędu optycznego, dlatego postanowiłem poszukać jak się to robi. Na nieszczęście z Google trafiłem na narzędzie <strong>Unetbootin</strong>. Utworzyłem bootowalny pendrive i do dzieła. No niestety instalacja nawet się nie rozpoczęła, gdyż obraz utworzony wspomnianym wcześniej programem był felerny. Myślałem z początku, że to wina sprzętu, dlatego pobrałem inną wersję systemu przeznaczoną na netbooki, a mianowicie Ubuntu Netbook Remix 9.10. Obraz na pendrive’a zrobiłem ponownie Untebootinem. Tym razem system uruchamiał się w trybie Live, co dobrze wróżyło. Zabrałem się więc do instalacji na dysku. Podzieliłem dysk na 3 partycje:</p>
<ul>
<li>Pierwsza partycja przeznaczona na system, z systemem plików Ext4, z ustawionym punktem montowania /</li>
<li>Druga z systemem plików Ext4, z ustawionym punktem montowania /usr</li>
<li>Trzecia z systemem plików Ext4, z ustawionym punktem montowania /home</li>
</ul>
<p>Jest to bardzo korzystne “rozłożenie” dysku, gdyż po każdej świeżej instalacji systemu nie znikają pliki konfiguracyjne użytkownika. Z tak podzielonym dyskiem przystąpiłem do instalacji, która przebiegła bezproblemowo. Ucieszony, że wszystko poszło dobrze zrestartowałem komputer. Pojawił się ekran Gruba. Po wybraniu systemu “Ubuntu 9.10 Netbook Remix” system powinien się zbootować, jednak tak się nie działo. Wszystko się zawieszało na migającym znaku podkreślenia “_”.</p>
<p>No nic, w takim razie postanowiłem skorzystać z Debiana. Najszybciej było ściągnąć plik iso wersji netinstall – i tak też zrobiłem. Po przygotowaniu pendrive’a przystąpiłem do instalacji systemu. Bezproblemowo włączył się konfigurator instalacji Debiana, który zatrzymał się na momencie wyszukiwania sprzętu sieciowego. Koniec z końcem – Debiana nie udało mi się zainstalować, choć próbowałem nawet z innymi, większymi wersjami netinstall, które przyniosły taki sam rezultat.</p>
<p>Poświęciłem się i pobrałem cały pierwszy dysk Debiana w wersji testing. Po przygotowaniu pendrive’a instalator wywalał się w tym samym momencie co w wersji netinstall.</p>
<p>Postanowiłem skorzystać z Fedory. Ściągnąłem kolejny obraz płyty, który standardowo przygotowałem do instalacji przez pendrive. Niestety Fedorka również nie dała rady mojemu netbookowi – wyskakiwały 2 błędy: pierwszy odnośnie GPU, z którym sobie poradziłem poprzez dodanie jakiejś komendy podczas bootowania wersji Live, z drugim już nie (nie pamiętam nawet czego dotyczył).  Tak też pożegnałem się z Fedorą.</p>
<p>Powróciłem znowu do punktu wyjścia – do instalacji Ubuntu. Postanowiłem spróbować z starszą wersją – 9.04, którą z powodzeniem zainstalowałem. System działał, lecz niekompletnie: sterowniki do karty graficznej, które zaproponował zainstalować system nie działały, czego efektem był niedziałający compiz czy też brak odtwarzania filmików na youtube w wersji pełnoekranowej. Czułem się niespełniony, więc poszperałem trochę w Internecie.</p>
<p>Znalazłem <a href="http://www.mail-archive.com/ubuntu-bugs@lists.ubuntu.com/msg1824819.html" class="extlink">kilka</a> <a href="https://bugs.launchpad.net/ubuntu/+source/linux/+bug/479597" class="extlink">bugów</a> zgłoszonych przez użytkowników, którzy korzystali na tym komputerze z systemu GNU/Linux. Przy okazji znalazłem informację, że na tym netbooku <a href="http://www.liliputing.com/2009/10/hp-mini-311-with-ion-graphics-can-run-os-x.html" class="extlink">można zainstalować system MacOS X</a>:</p>
<p align="center"><img src="http://www.liliputing.com/wp-content/uploads/2009/10/311-osx.jpg" alt="" /></p>
<p>Postanowiłem poszukać pomocy na <a href="http://blip.pl"class="blip"  class="extlink">blipie</a>, gdzie dowiedziałem się od użytkownika <a href="http://roobal83.blip.pl/" class="extlink">roobal83</a>, że Unetbootin od pewnego czasu nie działa. No to pięknie! Każdy system przygotowywałem tym narzędziem. Według wiki.ubuntu.com pendrive&#8217;a należy przygotowywać narzędziem o nazwie “usb-creator” znanym także jako Asystent dysku &#8220;uruchomieniowego&#8221; USB. Z tym narzędziem po raz n-ty spróbowałem instalacji aktualnej wersji Ubuntu. Tym razem wystartował instalator – gdy obraz był przygotowywany przez Unetbootin nawet instalator się nie chciał uruchomić. Z powodzeniem udało mi się zainstalować system i już właściwie byłem szczęśliwy, aż przyszedł czas ponownego uruchomienia. I tutaj chciałoby się rzec, &#8220;historia lubi się powtarzać&#8221;. System uruchamiał się do tego samego momentu co wersja Ubuntu Netbook Remix.</p>
<p>[tutaj następuje dość duży zlepek różnych słów, które wypowiada sfrustrowany człowiek]</p>
<p>Ale się nie poddałem. Tak raczej już z rozpaczy postanowiłem sprawdzić jak wygląda komenda gruba bootująca system:</p>
<div class="wp_syntax">
<div class="code">
<pre class="bash" style="font-family:monospace;">menuentry <span style="color: #ff0000;">"Ubuntu, Linux 2.6.31-14-generic"</span> <span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">{</span>
        <span style="color: #007800;">recordfail</span>=<span style="color: #000000;">1</span>
        <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">[</span> <span style="color: #660033;">-n</span> <span style="color: #800000;">${have_grubenv}</span> <span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">]</span>; <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> save_env recordfail; <span style="color: #000000; font-weight: bold;">fi</span>

	<span style="color: #000000; font-weight: bold;">set</span> <span style="color: #007800;">quiet</span>=<span style="color: #000000;">1</span>
	insmod ext2
	<span style="color: #000000; font-weight: bold;">set</span> <span style="color: #007800;">root</span>=<span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">(</span>hd0,<span style="color: #000000;">6</span><span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">)</span>
	search <span style="color: #660033;">--no-floppy</span> <span style="color: #660033;">--fs-uuid</span> <span style="color: #660033;">--set</span> \
54f24ce0-fe33-4f50-919c-d20b10e51003
	linux	<span style="color: #000000; font-weight: bold;">/</span>boot<span style="color: #000000; font-weight: bold;">/</span>vmlinuz-2.6.31-<span style="color: #000000;">14</span>-generic \
<span style="color: #007800;">root</span>=<span style="color: #007800;">UUID</span>=54f24ce0-fe33-4f50-919c-d20b10e51003 ro   quiet splash
	initrd	<span style="color: #000000; font-weight: bold;">/</span>boot<span style="color: #000000; font-weight: bold;">/</span>initrd.img-2.6.31-<span style="color: #000000;">14</span>-generic

<span style="color: #7a0874; font-weight: bold;">}</span></pre>
</div>
</div>
<p>Popatrzyłem na to przez 3 sekundy i stwierdziłem, że nic z tego nie rozumiem, ale wywaliłem linijkę, która najmniej wydawała mi się potrzebna <img class="wp-smiley" src="http://czepol.info/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif" alt=":D" /> . Usunąłem linijkę zaczynającą się od “search –no-floppy [...]“, po czym wcisnąłem ctrl+x by zbootować ze zmienionymi ustawieniami. Do tej pory się śmieje z tego, że w tak banalny sposób udało mi się postawić Ubuntu.<br />
Poszperałem trochę na ten temat i znalazłem informacje, że problem występuje przez brak sterowników karty sieciowej, czyli o to, o co czepiał się instalator Debiana. Problem znikł po zainstalowaniu “Sterownika urządzeń bezprzewodowych Broadcom STA”. Po zainstalowaniu tego ustrojstwa system uruchamia się normalnie. Hurra, świat ocalony!</p>
<p>Warto chyba wspomnieć co działa w netbooku pod kontrolą Ubuntu 9.10. Jakby to powiedzieć? Hmm… wszystko <img class="wp-smiley" src="http://czepol.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" /> . To znaczy, nie znalazłem jeszcze żadnej rzeczy, która by nie działała:</p>
<ul>
<li>Dźwięk – PulseAudio – działa out-of-the-box – co więcej odtwarza dźwięk znacznie głośniej od dedykowanych sterowników pod systemem Windows XP</li>
<li>Karta graficzna – działa po zainstalowaniu sterownika nVidia 185.18.36. Działa także Compiz, bardzo dobrze radzi sobie nawet na dodatkowych efektach graficznych</li>
<li>Touchpad – out-of-the-box</li>
<li>Klawisze funkcyjne – out-of-the-box</li>
<li>Kamera internetowa – out-of-the-box</li>
<li>Sieci bezprzewodowe – po zainstalowaniu wspomnianych wcześniej sterowników</li>
</ul>
<p>Przy okazji: tak wygląda teraz mój pulpit <a href="http://czepol.info/wp-content/uploads/2009/12/zrzut_ekranu.png" title="Pulpit czepola" alt="Pulpit czepola" ><img class="wp-smiley" src="http://czepol.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif" alt=":)" /></a></p>
<p align="center"><img title="Ubuntu 9.10 na HP/Compaq Mini 311" src="http://czepol.info/wp-content/uploads/2009/12/zrzut_ekranu-300x168.png" alt="Ubuntu 9.10 na HP/Compaq Mini 311" width="300" height="168" /></p>
<h3>Recenzja właściwa</h3>
<p>Dobra, tyle tytułem wstępu. Teraz krótka recenzja. Z netbooka jestem bardzo zadowolony. Cały czas szukałem czegoś o przekątnej pomiędzy 10.2 a 12.1 z naciskiem bardziej na 12.1, więc przekątna ekranu 11.6 cala jest dla mnie bardzo idealnym rozwiązaniem, gdyż ciężko znaleźć sprzęt z ekranem 12.1 w cenie poniżej 2000zł. Wszystkie notebooki o takiej przekątnej ekranu należą do klasy biznes, a ich cena nierzadko przekracza 3000zł.</p>
<p>Druga rzecz, która zasługuje na pochwałę jest duża, wygodna klawiatura. Naprawdę – jest bardzo wygodna i da się na niej naprawdę szybko pisać, choć osobiście muszę się do tego przyzwyczaić, gdyż od 8 lat korzystam z jednej i tej samej klawiatury na desktopie, która ma duże odstępy pomiędzy klawiszami.</p>
<p>Bateria. Mini 311 zostało wyposażone w 6-komorową baterię, która w praktyce pozwala na 5-godzinną pracę przy ustawionym średnim podświetlaniem ekranu i włączonymi sieciami bezprzewodowymi. Nic tutaj jeszcze nie optymalizowałem, więc sądzę, że można z tego sprzętu wycisnąć nawet 6 godzin pracy.</p>
<p>Touchpad. Tutaj niestety mogło być lepiej. Touchpad nie jest zły, jednak trochę bym ponarzekał na przyciski. HP często w swoich notebookach stosuje “miękkie, wduszane” przyciski, które są bardzo miłe w dotyku. W mini 311 zastosowano takie tradycyjne.</p>
<p>Nie wiem co tu można jeszcze ocenić, jeśli macie jakieś pytania, to możecie je zadać w komentarzach, a postaram się odpowiedzieć!</p>
<p><em>Artykuł został pierwotnie opublikowany na blogu autora: <a href="http://czepol.info" class="extlink">czepol.info</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/linux-na-hpcompaq-mini-311c/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/ubuntu/linux-na-hpcompaq-mini-311c/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>KDE 4.4: Przegląd nowości</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/Z04DZd6_GHQ/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/kde/kde-4-4-przeglad-nowosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 23:38:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bastion</dc:creator>
				<category><![CDATA[KDE]]></category>
		<category><![CDATA[kde4]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=71442</guid>
		<description><![CDATA[
Wśród natłoku własnych spraw udało mi się znaleźć odrobinkę czasu, aby przygotować dla Was drobną relację ze zmian w rozwojowej wersji KDE 4.4.
Ilościowo nowinek nie ma dużo, jednak są na tyle ciekawe, że warto o nich wspomnieć kilka słów.
Dodawanie apletów
Swojego czasu mocno narzekałem na nową metodę dodawania apletów plazmy. Na szczęście było to dawno temu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-desktop.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/3156a_kde44-1055000-desktop.image.jpg" alt="kde44-1055000-desktop" /></a></p>
<p>Wśród natłoku własnych spraw udało mi się znaleźć odrobinkę czasu, aby przygotować dla Was drobną relację ze zmian w rozwojowej wersji <strong>KDE 4.4.</strong><span id="more-71442"></span></div></p>
<p>Ilościowo nowinek nie ma dużo, jednak są na tyle ciekawe, że warto o nich wspomnieć kilka słów.</p>
<h3>Dodawanie apletów</h3>
<p>Swojego czasu mocno narzekałem na nową metodę dodawania apletów plazmy. Na szczęście było to dawno temu i nieprawda <img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/3156a_smile.png" alt=":-)" style="display: inline; vertical-align: bottom;" class="emoticon" /> Dziś można powiedzieć, że da się przeżyć &#8211; chociaż jakoś wciąż nie pasuje mi przeglądanie dostępnych apletów w poziomie. Tutaj zmiany typowo kosmetyczne &#8211; ładniejsze przewijanie i bardziej szczegółowe informacje o wybranym aplecie.</p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-add-applet.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/3156a_kde44-1055000-add-applet.image.jpg" alt="kde44-1055000-add-applet" /></a></p>
<h3>KRunner udaje YaKuake</h3>
<p>Fajna zmiana dotknęła <strong>KRunnera</strong>, którego teraz możemy ustawić w taki sposób, że nie wyświetla się na środku ekranu, ale płynnie wysuwa się z górnej krawędzi ekranu.</p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-krunner-top.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/3156a_kde44-1055000-krunner-top.image.jpg" alt="kde44-1055000-krunner-top" /></a></p>
<h3>Animacja Oxygena</h3>
<p>Teraz dekoracja okien <strong>Oxygen</strong> posiada wszystkie animowane elementy, dzięki którym całość nabiera więcej życia. Efekty są co prawda delikatne, ale za to w dobrym guście.</p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-animated-oxygen.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/a8510_kde44-1055000-animated-oxygen.image.jpg" alt="kde44-1055000-animated-oxygen" /></a></p>
<p></p>
<p>Przyznam się bez bicia, że nie chciało mi się kręcić własnego filmu, dlatego posłużę się filmem, który przygotował już <a href="http://pinheiro-kde.blogspot.com/2009/10/oxygen-screencast.html" class="extlink">Nuno</a>.</p>
<p></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=O5Cv0z0dqfk" >http://www.youtube.com/watch?v=O5Cv0z0dqfk</a></p>
<h3>Grupowanie okien</h3>
<p>Rewelacyjną zmianą jest wprowadzenie możliwości grupowania okien. Możemy połączyć ze sobą kilka okien w jedno, przełączając się miedzy nimi za pomocą zakładek umieszczonych w tytule okna.</p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-group.jpg"rel="lightbox"  class="extlink"><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/a8510_kde44-1055000-group.image.jpg" alt="kde44-1055000-group" /></a></p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-grouped.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/a8510_kde44-1055000-grouped.image.jpg" alt="kde44-1055000-grouped" /></a></p>
<h3>Reszta</h3>
<p>W końcu uporządkowano moduł odpowiedzialny za ustawianie <strong>akcji myszy</strong>, a okno <strong>Ustawień systemowych</strong> doczekało się podpowiedzi, które pojawiają się po wskazaniu wybranego elementu.</p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-ma.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/a8510_kde44-1055000-ma.image.jpg" alt="kde44-1055000-ma" /></a></p>
<p><a href="http://www.santyago.pl/data/santyago/images/kde44-1055000-ss-toltip.jpg"rel="lightbox"  ><img src="http://planeta.jakilinux.org/wp-content/plugins/wp-o-matic/cache/67d9b_kde44-1055000-ss-toltip.image.jpg" alt="kde44-1055000-ss-toltip" /></a></p>
<h3>Stabilność</h3>
<p>Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, całość działa bardzo stabilnie i szybko. Podczas buszowania po środowisku nie przytrafił mi się ani jeden Crash &#8211; co bardzo cieszy. <strong>KDE 4.4</strong> zdecydowanie będzie dobrym wydaniem i kolejnym krokiem na przód.</p>
<p><em>Wiadomość źródłowa: <a href="http://blog.kde.org.pl/archiwum/200/KDE_4.4_r1055000" class="extlink">KDE 4.4 r1055000</a> (Blog &#8211; KDE w Polsce)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/kde/kde-4-4-przeglad-nowosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>44</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/kde/kde-4-4-przeglad-nowosci/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Instalowanie oprogramowania w Mandriva Linux [screencast]</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/suCNI9N2ik8/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/mandriva/instalowanie-oprogramowania-w-mandriva-linux-screencast/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 15:10:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>wimmer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mandriva]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=70702</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do obejrzenia screencasta przygotowanego przez Pawła Wimmera pokazującego posługiwanie się narzędziem do instalowania i aktualizowania oprogramowania w Mandriva Linux.
Jak pisze Paweł:
być może zainteresuje te osoby, które dopiero namyślają się nad zainstalowaniem Linuksa, a chciałyby zobaczyć, jak to działa.



Screencast jest zrobiony za pomocą XVidCap, o którym niedawno był osobny artykuł na blogu Poradnik Webmastera.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Zapraszamy do obejrzenia screencasta przygotowanego przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Paweł_Wimmer" class="extlink">Pawła Wimmera</a> pokazującego posługiwanie się narzędziem do instalowania i aktualizowania oprogramowania w Mandriva Linux.<span id="more-70702"></span></div></p>
<p>Jak pisze Paweł:</p>
<blockquote><p>być może zainteresuje te osoby, które dopiero namyślają się nad zainstalowaniem Linuksa, a chciałyby zobaczyć, jak to działa.</p></blockquote>
<p class="img-center">
<object height="425" width="344"><embed src="http://www.youtube.com/v/ZWfhSRwIk-w&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;color1=0x5d1719&#038;color2=0xcd311b&#038;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344" ></embed></object>
</p>
<p>Screencast jest zrobiony <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl/2009/11/XVidCap.html" class="extlink">za pomocą XVidCap</a>, o którym niedawno był osobny artykuł na blogu <a href="http://poradnikwebmastera.blox.pl" class="extlink">Poradnik Webmastera</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/mandriva/instalowanie-oprogramowania-w-mandriva-linux-screencast/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>34</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/mandriva/instalowanie-oprogramowania-w-mandriva-linux-screencast/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Aktualizacja z SuSE 11.1 na 11.2: Success story</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/1NYJa-BoQdo/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/opensuse/aktualizacja-z-suse-11-1-na-11-2-success-story/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 23:06:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz.Barbaszewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[openSUSE]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=68902</guid>
		<description><![CDATA[Zachęcony opinią kumien&#8217;ia umieszczoną na LinuxNews zapuściłem w piątek (w dodatku 13!) pobieranie i w sobotę &#34;z pewną taką nieśmiałością&#34; włożyłem do napędu swojego dość leciwego Fujitsu-Siemensa (LIFEBOOK E-Series) płytę z openSUSE 11.2.

Chwila wahania i wybrałem &#34;uaktualnienie&#34; &#8211; &#34;niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba&#34; &#8211; jak twierdził pewien polski hrabia. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Zachęcony opinią <a href="http://jakilinux.org/author/kumien/">kumien&#8217;ia</a> umieszczoną na <a href="http://linuxnews.pl/opensuse-112-milestone-2-wydany/" class="extlink">LinuxNews</a> zapuściłem w piątek (w dodatku 13!) pobieranie i w sobotę &quot;z pewną taką nieśmiałością&quot; włożyłem do napędu swojego dość leciwego Fujitsu-Siemensa (LIFEBOOK E-Series) płytę z openSUSE 11.2.</div><span id="more-68902"></span></p>
<p class="img-center"><a href="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/11/zuzia.jpeg"><img src="http://jakilinux.org/wp-content/uploads/2009/11/zuzia.jpeg" alt="zuzia" title="zuzia" width="450" class="alignnone size-full wp-image-69122" /></a></p>
<p>Chwila wahania i wybrałem &quot;uaktualnienie&quot; &#8211; &quot;niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba&quot; &#8211; jak twierdził pewien polski hrabia. Miałem zainstalowane openSUSE 11.1, swoje dodatkowe programy i dane wyrzucone poza partycję root i przygotowany na wszelki wypadek krążek z openSUSE 11.1, jakby wszystko zawiodło.</p>
<p><strong>Ale nic nie zawiodło!</strong> Uaktualnienie przeszło bez żadnych zakłóceń i system wstał bez problemów. Zdumiały mnie jednak zmiany wyglądu pulpitu KDE &#8211; nie, wcale nie to, o czym myślicie, zachowała się nawet moja ulubiona tapeta &#8211; ale zmieniły się obrazki niektórych instalowanych w systemie 11.1 przeze mnie ikonek. Zamiast ładnego symbolu Debiana (połączenie z serwerem w firmie) pokazała się puszka z farbą. Drugi serwer zaczął reprezentować portfel itd. Ikona połączenia z SCO i uruchamiająca &quot;Płatnika&quot; na serwerze MS Windows pozostały bez zmian. Czyżby przejaw konkurencji między dystrybucjami? Oczywiście nie było problemów z naprawą&#8230;</p>
<p>Uruchomienie nagrywania płyty CD z ikonki też się nie udało. YAST (rzeczywiście ładniejszy) pokazał, że program przewędrował z powrotem do /usr/bin (czyli tak naprawdę na swoje miejsce). Taką wędrówkę odbyło zresztą kilka innych programów. Znów &#8211; poprawki potrzebne.</p>
<p>Ale wreszcie działa NetworkManager (działał w KDE3, a w 4 jakoś przestał! Używałem więc starego). Znalazł sieci w firmie, w domu i na uczelni i podłączał się bez problemów zarówno z kabelkiem, jak i bez niego.</p>
<p>Chrzest bojowy system przeszedł wczoraj, w czwartek &#8211; moi studenci &quot;Multimediów w systemach przemysłowych&quot; poprowadzili na nim seminarium. Rzutnik NEC został automatycznie wykryty i uruchomiony, żadnych problemów z podłączeniem 8 GB pendrive&#8217;a nie było. Jednym słowem &#8211; nuda!</p>
<p>Uaktualnienie nic nie popsuło. Badań wydajności etc. nie prowadziłem (system uruchamia się szybciej niż openSUSE 11.1). Pewnym zaskoczeniem jest Thunderbird w wersji beta 3.0b4, ale działający. Wyrzucił mi łobuz OpenPGP jako &quot;niekompatybilny dodatek&quot;. Firefox 3.5.2 lubi się &quot;przymulić&quot; a czasem &quot;ulega awarii&quot; &#8211; ale &quot;ten typ&quot; miał tak i przedtem. </p>
<p>Podsumowując &#8211; &quot;My się uaktualnienia nie boimy!&quot;</p>
<p>Tomasz Barbaszewski</p>
<p><em>Korekta i skład: Norbert Kiszka</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/opensuse/aktualizacja-z-suse-11-1-na-11-2-success-story/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/opensuse/aktualizacja-z-suse-11-1-na-11-2-success-story/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>10 rad jak uczynić z Linuksa najpopularniejszy system desktopowy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/jakilinuxorg/~3/69W-IvLyQQg/</link>
		<comments>http://jakilinux.org/linux/10-rad-jak-uczynic-z-linuksa-najpopularniejszy-system-desktopowy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 21:20:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>seleros</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Chro]]></category>
		<category><![CDATA[chrome-os]]></category>
		<category><![CDATA[OS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jakilinux.org/?p=68132</guid>
		<description><![CDATA[Przez ostatnie kilka dni na stronie osnews.pl toczyła się dyskusja pod artykułem &#8220;Dlaczego Linux ssie? (I jak można to zmienić)&#8221;. Tradycyjnie pojawiło się wiele punktów widzenia, jednak większość to były stereotypowe komentarze w stylu: &#8220;środowisko Open-Source musi się zjednoczyć, musi nastąpić unifikacja&#8221; lub &#8221; ja mam swojego Debiana i działa świetnie, wystarczy go w całości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="content_begin"><p>Przez ostatnie kilka dni na stronie <a href="http://osnews.pl/" class="extlink">osnews.pl</a> toczyła się dyskusja pod artykułem <a href="http://osnews.pl/dlaczego-linux-ssie-i-jak-mozna-to-zmienic/?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+OSnewspl+%28OSnews.pl%3A+Obywatelski+serwis+nowinek+IT%29" class="extlink">&#8220;Dlaczego Linux ssie? (I jak można to zmienić)&#8221;</a>. Tradycyjnie pojawiło się wiele punktów widzenia, jednak większość to były stereotypowe komentarze w stylu: &#8220;środowisko Open-Source musi się zjednoczyć, musi nastąpić unifikacja&#8221; lub &#8221; ja mam swojego Debiana i działa świetnie, wystarczy go w całości skompilować&#8221; itp. Oczywiście jest to słuszne podejście, ale nierealne. Pytanie jest czy Linux jest skazany na niszę i wizerunek systemu dla maniaków, którzy wystarczy, że skompilują sobie system od zera i mają już dobre środowisko pracy? Oczywiście nie.</p>
<p><!-- more --></div></p>
<p class="img-center"><a href="http://3.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUb9ZTOtjI/AAAAAAAAC80/YRrJWaT0G2Y/s1600/lennybanner_indexed.png" ><img src="http://3.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUb9ZTOtjI/AAAAAAAAC80/YRrJWaT0G2Y/s320/lennybanner_indexed.png" border="0" alt="" /></a></p>
<p>W moim <a href="http://www.smartworld.pl/2009/11/ms-linux-czyli-dlaczego-linux-pokona.html" class="extlink">wcześniejszym artykule</a> przedstawiłem stanowisko Keith Curtisa, niegdyś związanego z Microsoftem, który wieszczy zagładę Windows i dominację Linuksa. Nie sposób przejść obojętnie obok opinii człowieka znającego problematykę OS, tym bardziej, że historia najnowsza pokazuje, iż jego opinia ma cechy samospełniającej się przepowiedni.<br />
Tak na marginesie, na osnews.pl wytknięto mi, że mieszam pojęcia. Żeby nie zaciemniać sprawy wszystkie dystrybucje oparte na jądrze Linuksa, będę nazywał Linuksami.</p>
<p>Nim zacznę dawać rady, przyjrzę się jeszcze jednej, najczęściej powtarzanej tezie &#8220;gdy środowisko Open-Source się zjednoczy, Linux urośnie w siłę&#8221;. Też tak kiedyś myślałem, może i było by to jakieś wyjście, ale jest to nie realne. Nie można budować jednego produktu w oparciu o widzimisię milionów producentów ( programiści Open-Source pracują zwykle społecznie, lub są wynagradzani uznaniowo, za wykonane dzieło ). Nie ma nad nimi kontroli, nie można zmusić ich do wytężonej pracy nad projektem, z którym by się nie zgadzali. Każdy ma swoja wizję i ją rozwija, jak mu się coś nie podoba, zbiera zabawki i do domu, czy innej dystrybucji. Najprostszym przykładem na zobrazowanie tego co mówię jest np NATO. Gdyby wszystkie kraje europejskie połączyły siły, siły zbrojne EU były by potęgą, jednak to USA są hegemonem o niezachwianej pozycji.<br />
Poniżej przedstawię kilka rad (10). Jeśli jesteście milionerami z ambicjami, weźcie je do serca, a zyskacie sławę. Dodam, że wyścig już trwa więc trzeba się spieszyć, bo Google jest kilka kroków przed wszystkimi. Nie ma sensu dążyć do unifikacji, trzeba zebrać team zdolnych ludzi, dobrze im zapłacić, nadać biznesowy cel swojemu systemowi i nadzór menadżerski z prawdziwego zdarzenia. Powstanie Linux-USA, a reszta zrobi co będzie chciała, czyli nic.</p>
<p class="img-center"><a href="http://4.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdL1aJouI/AAAAAAAAC88/F0y0udo88aQ/s1600/exit.jpg" ><img src="http://4.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdL1aJouI/AAAAAAAAC88/F0y0udo88aQ/s200/exit.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<h3>1. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Clinton" class="extlink">Niezawodność głupcze.</a></h3>
<p>Odkąd zacząłem pracować z Linuksami, słyszałem, że systemy te są przede wszystkim niezawodne. Trudno o większą bzdurę. Zasadniczo jądro pracuje stabilnie (chyba, że za radą mądrali z forów dodacie eksperymentalne repozytoria i zrobicie update jądra na eksperymentalne- NIE WOLNO TEGO ROBIĆ, JEŚLI NIE JESTEŚCIE MASOCHISTAMI) Jądro to jednak nie system, przynajmniej dla zwykłego usera. Dla zwykłego usera system to kursor, okienka, komunikator, edytor tekstu itd. W standardowym Ubuntu (nie wspominam o dystrybucjach na KDE- choć z każdą wersją jest lepiej) wywalić się może wszystko, reset iksów to standard, reset compiza to standard, komunikator raz łączy raz nie z GG, niedziałające klawisze funkcyjne w laptopie też standard. Z moich doświadczeń, dystrybucją którą można nazwać stabilną był LinuxMint ( wydawana około 5-6 miesięcy po oficjalnej premierze matki-Ubuntu), lub PCLinuxOS 2007 (stabilność osiągnął pod koniec 2008 roku). Jak osiągnąć stabilność? Sprawdzone jądro, sprawdzone środowisko graficzne (Xfce- wydaje się być najlepsze), podstawowe oprogramowanie napisane pod system ( odtwarzacz muzyki/filmów, komunikator itd).</p>
<h3>2. Wygląd głupcze.</h3>
<p>Nie ma co, Windows i OSX rozpieściły userów, trzeba im dorównać. To bajecznie proste, słyszę na każdym kroku, instalujesz skórkę i masz. Kolejna bzdura. Motywów graficznych dla Linuksa można znaleźć całą masę (KDE/Gnome-look.org). Możliwości dostosowania wyglądu, zwłaszcza w KDE, są prawie nieograniczone, i co z tego? Po pierwsze nie jest to proste, cienie, podkreślenia, wyrównania, wygładzania, o co chodzi, ja z trudem dawałem sobie radę, poproście mamę niech to zrobi. Druga sprawa, gdy już mamy cukierkowy wygląd, i przez pomyłkę nic nam się nie wysypie, otwieramy Synaptika i zonk. Ostre krawędzie okien straszą, pasek postępu nie mieści się w ramce. Logujemy się, a tu litery mieszczą się tylko w połowie, przykładów jest więcej. Rada: 5 motywów graficznych, oprzeć na Xfce, dostosować wszystkie aspekty wyświetlania, programy dopuszczać tylko po dostosowaniu do skórki.</p>
<h3>3. Oprogramowanie głupcze.</h3>
<p>Tu jest większy problem, ale też z drugiej strony, dość łatwy do rozwiązania. Dobrych programów Open-Source jest mało. Wiadomo, Firefox dzieli i rządzi, VLC to wspaniały kombajn multimedialny, Amarok (głównie wersja 1.4). Być może komunikator Pidgin (po dopracowaniu), może jeszcze kalkulator. OpenOffice, trochę przyciężki, baaardzo staromodny (czy zachwyci 20 letnia sekretarkę, wątpię), nadzieją są dokumenty Google. Problem udostępnienia tej usługi konkurencji to inna sprawa, niemniej są. OpenOffice tylko jako alternatywa dla pracy offline. Inne programy, a co nam jeszcze jest potrzebne: Kalendarz- Google, książka adresowa-Google, Kontakty- Google, czytnik RSS- Google, mail-Gmail, ewentualnie produkty Mozilli. Na dobry początek 10-15 programów, idealnie przetestowanych i dostosowanych graficznie. </p>
<p class="img-center"><a href="http://3.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdXetucdI/AAAAAAAAC9E/U07YU5HRAKk/s1600/Mac-OS-X-10-5-8-Build-9L25-Seeded-to-Devs-2.jpg" ><img src="http://3.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdXetucdI/AAAAAAAAC9E/U07YU5HRAKk/s200/Mac-OS-X-10-5-8-Build-9L25-Seeded-to-Devs-2.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<h3>4. Dystrybucja oprogramowania głupcze.</h3>
<p>Co z programami rozwijanymi już w trakcie życia dystrybucji? Najnowsza historia pokazuje, że takie programy same się piszą, i to nie byle jakie, ale dostosowane graficznie, funkcjonalnie i dające zarobić twórcom. Mam tu na myśli model AppStore, czy sklepów Androida czy Palma. Trzeba dać ludziom narzędzia programistyczne, możliwość zarabiania na swojej pracy (aplikacje płatne, lub zysk z wyświetlanej reklamy podczas instalacji). Ilość dobrych programów zależy tylko od popularności systemu. Daj ludziom zarobić, a programy się same napiszą.</p>
<h3>5. Sterowniki głupcze.</h3>
<p>Kto z was widział sterowniki do telefonu np. HTC Hero przygotowane dla Androida? Ktoś może doinstalowywał sterownik dla HTC Diamond, uruchamiający WiFi pod Windows Mobile? Oczywiście że nie, sterowniki dostarczają producenci sprzętu. Z systemami operacyjnymi problem jest bardziej skomplikowany, bo każdy powinien pobrać system z internetu i zainstalować na swoim komputerze. Kłopot w tym że nie każdy, patrz OSX, oficjalnie instalujesz na Apple, nieoficjalnie na hakintoszach (tracąc jednak na stabilności, tracąc wsparcie i łamiąc prawo) Nie chodzi o ograniczenia w stylu Apple, ale system należy dostarczyć w pierwszej kolejności producentom, ci tworzą sterowniki i wypuszczając w pełni działający system. Userzy starszego sprzętu domagają się dostępu do nowego systemu, producent dopisuje sterowniki pod swój starszy sprzęt. Nam pozostało by napisanie (lub zdobycie od producentów) sterowników pod peryferia jak drukarki, kamery, i gotowe. Oczywiście nie należy zapominać, że mamy odczynienia z Linuksem. Większość sterowników jest gotowa, ale nie tak prędko&#8230; Nie dla naszej dystrybucji, tu ma  być bezbłędnie, niezawodnie i elegancko, wypuśćmy dystrybucję otwartą z tymi wszystkimi sterownikami, paczkami itp, ale nie firmujmy jej naszą marką. Jeżeli producenci będą mieli w tym interes, sami napiszą sterowniki.</p>
<h3>6. Komu ten system głupcze.</h3>
<p>Do niedawna projekt systemu o jakim piszę był by skazany na porażkę, dlaczego? Bo nikt by go nie potrzebował. Sony w laptopie za 5000 zł umieściło by Windowsa, identycznie ASUS, MSI, LG itp itd. O desktopach nie ma co wspominać. Obecnie sytuacja zmienia się na naszą korzyść (pisze naszą, bo liczę na milionowe udziały w zyskach z wpływów z nowego systemu <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ) Jak podają wszystkie rankingi, w sprzedaży nowych komputerów dominują laptopy. To dobrze, bo producent całościowo zapewnia wsparcie w dziedzinie sterowników i łatwiej się z nim dogadać, by wsparł właśnie nasz system. Ale nie tu jest nasza strategiczna nisza, tą niszą są netbooki. Tanie, małe, mało wydajne komputerki, których użytkownicy  nie potrzebują Windows, bo i po co. Na programach graficznych nie popracują, gry nie uruchomią, filmu nie zmontują. Potrzebują tylko kilku programów i taniego sprzętu do internetu. Kamień milowy już został położony, część netbooków była sprzedawana z Linuksami (głównie Ubuntu). Ponieważ menadżerowie uwierzyli w bzdury wypisywane na forach jakie to stabilne systemy, a sami nie mieli z Ubuntu wiele wspólnego, sparzyli się na tym projekcie. Konsumenci woleli XP, bo jest ładniejszy, bardziej spójny, bardziej niezawodny od Ubuntu. Musicie przyznać, że XP to jednak system dawnej epoki, nie będzie trudno stworzyć coś nowocześniejszego. Nasz OS pójdzie jak świeże bułeczki, po prostu musi być lepszy od XP. Zwróć się do producentów netobooków, nawet tanich no-name z Chin, oni napiszą ci sterowniki, i rozpropagują twój system po całym świecie, po nich przyjdą użytkownicy innych komputerów, sukces gotowy.</p>
<p class="img-center"><a href="http://2.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdhRQtlNI/AAAAAAAAC9M/l2MT0wGzE5A/s1600/ospc.png" ><img src="http://2.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdhRQtlNI/AAAAAAAAC9M/l2MT0wGzE5A/s200/ospc.png" border="0" alt="" /></a></p>
<h3>7. Nie jesteś sklepikarzem głupcze.</h3>
<p>Nie wolno liczyć na szybkie zyski, to nie pół litra żołądkowej gorzkiej, sprzedajesz i masz pieniądze. Nie jesteś Billem Gatesem, a ponadto nikt tego systemu od ciebie nie kupi. Nie w sprzedaży jest zysk, zyski przyniosą emisje reklam (ilość zarobionych pieniędzy będzie zależeć od popularności naszego systemu) i dystrybucja oprogramowania. Nie ma tu co wyważać otwartych drzwi, Android pokazuje, że się da, jednak <a href="http://vbeta.pl/2009/10/24/apple-patentuje-system-operacyjny-z-reklamami/" class="extlink">opisywany projekt emisji reklam w OSX</a>, daje nowe możliwości. Niewielki banerek, dowcipny, ładny, nie nachalny pozwoli zarobić kilka groszy (a może małą fortunę). Rozdawaj system za darmo, zysków szukaj w reklamach i dystrybucji oprogramowania. </p>
<h3>8. Wmów światu, że nie jesteś Linuksem głupcze.</h3>
<p>Machanie flagą środowiska open source nad głowami innych, i wykrzykiwanie, że to wolne myślenie stoi za sukcesem twojego systemu jest piękne. Czyni to szef Ubuntu, wydaje miliony na wspieranie projektu, a sukcesów nie widać (przynajmniej na skale globalną). Ponieważ środowisko open source cały czas okłamuje wszystkich niezorientowanych, nikt go już nie traktuje poważnie. Gdzie tu kłamstwa? Proszę bardzo: Linux jest najstabilniejszy (było o tym wyżej), Linux jest najładniejszy (tak, tak skórki, było o tym wyżej), Linux jest najprostszy (ja osobiście od 3 wydań Ubuntu &mdash; a co za tym idzie LinuxMint, nie poradziłem sobie z uruchomieniem klawiszy funkcyjnych w moim Vaio, a i wcześniej była to katorga). Kłamstw jest więcej: WINE wszystko uruchomi, OpenOffice jest tak dobry jak MS Office, bateria na Linuksie działa dłużej, system uruchamia się szybciej&#8230; ale nie o tym miałem pisać. Jeśli ktoś raz nadział się na Linuksa i nie maił dość zaparcia by naprawdę głęboko wgryźć się w ten system, nigdy do niego nie wróci. Po co skazywać się na porażkę, środowisko Linuksa, będzie wiedzieć na jakim jądrze działa nasz system, a reszta wiedzieć tego nie musi. Nie chwal się, że twój system działa na kernelu Linuksa, ludzie nie muszą tego wiedzieć.</p>
<p class="img-center"><a href="http://2.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdoZwRHQI/AAAAAAAAC9U/QuktifWFZ0E/s1600/chrome-os4.jpg" ><img src="http://2.bp.blogspot.com/_lqTNyU1F9jk/SwUdoZwRHQI/AAAAAAAAC9U/QuktifWFZ0E/s200/chrome-os4.jpg" border="0" alt="" /></a></p>
<h3>9. Oszukaj ludzi głupcze.</h3>
<p>Trzeba będzie podziałać trochę jak Kaszpirowski, nieważne że ChromeOS, najprawdopodobniej będzie zwykłym Linuksem, gdzie zamiast kilku aplikacji fizycznie obecnych na dysku twardym, będą ikonki z odnośnikami do aplikacji na serwerach Google. W świat idzie hasło, że ChromeOS to system oparty na przeglądarce. Może pójść tą sama drogą? Wymyśl hasło, które odróżni cię od konkurencji i nim promuj swój system.</p>
<h3>10. Kup Google głupcze.</h3>
<p>To będzie najmniej przydatna rada, faktem jest że Google ma wszystko co moim zdaniem wieszczy sukces. Google jest przed wszystkimi i jeśli wszystko dobrze pójdzie, już dziś poznamy założenia ChromeOS (<em>artykuł był pisany tuż przed premierą systemu Google &mdash; przyp. red.</em>). Do tej pory nad projektem ChromeOS panuje cisza, więc nikt nie zarzuci mi, opierania się na rozwiązaniach wypracowanych prze inżynierów i menadżerów Google. Niebawem będziemy mądrzejsi, a ponadto okaże się czy mam dar przewidywania przyszłości <img src='http://jakilinux.org/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><em>Aktualizacja</em></p>
<p>I na koniec mała aktualizacja, konferencja Google poświęcona ChromeOS się odbyła, powiem szczerze, <a href="http://www.smartworld.pl/2009/11/google-chrome-os-zaozenia-ale-bez-bety.html" class="extlink">jestem wstrząśnięty</a>. Moje proroctwa się nie sprawdziły, a co za tym idzie ChromeOS nie będzie naszą konkurencją. Szanse na zarobienie milionów na własnym systemie operacyjnym są jeszcze większe niż wcześniej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jakilinux.org/linux/10-rad-jak-uczynic-z-linuksa-najpopularniejszy-system-desktopowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>126</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://jakilinux.org/linux/10-rad-jak-uczynic-z-linuksa-najpopularniejszy-system-desktopowy/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss><!-- Dynamic page generated in 2.018 seconds. --><!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2010-02-09 15:28:33 -->
