<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2polishtitles.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemtitles.css"?><rss xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
<channel><generator>http://textpattern.com/?v=4.4.1</generator>
<title>Leszek Pietrzak</title>
<link>http://leszekpietrzak.com/</link>

<description>Solving Rain</description>
<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 03:38:06 GMT</pubDate>

<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/leszekpietrzak" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="leszekpietrzak" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><feedburner:feedFlare xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fleszekpietrzak" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Dodaj do Google</feedburner:feedFlare><item><title>Reading books by making nice covers</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Ten pomysł pojawił się nagle. On właściwie istniał już w sferze pomysłów, w tym pustym bezkresie, z którego co losowy odstęp czasu udaje się jeden wyłowić.</p>

<p>W zeszłej połówce roku pożyczyłem przez siostrę niesamowitych &#8222;Mutantów i Miglancy&#8221; Mariusza Kruka. Koleżanka oddała po znacznej przerwie &#8211; i zapomniała, że książka nie posiadała obwoluty¹. W sumie to wyglądała na taką, która obwolutę posiadać powinna &#8211; jest beżowa i ma jeden <em>zwykły napis</em>.</p>

<p>Odstawiłem na półkę &#8222;Mutantów&#8221; w obwolucie zadośćuczynnej z szarego papieru. Książka wygląda ładniej (o ciut) oraz jest sympatyczniejsza i przytulna (co wcześniej nie miało miejsca).</p>

<p>I teraz, a właściwie dzisiejszego ranka &#8211; sięgam po coś nowego do noszenia: &#8222;Bogowie, władcy i zwykli ludzie&#8221; Stanisława Jedynaka wydają się dosyć ciekawi. Książka ma jednak pomiętą, zmiękczoną pokładkę (powód A), która nie jest specjalnie brzydka, ale czas ją oszpecił (powód B)</p>

<p>Chwyciłem natychmiast kawałek żółtego papieru (Chyba 250&#160;g, trochę śliski²) i zrobiłem porządną obwolutę. Teraz bogowie i władcy są mobilni i niezniszczalni. Zwykli ludzie zresztą też.</p>

<p>Co ciekawe, oprócz naprawy doszło do pewnej <em>metamorfozy laski w broń</em> &#8211; moja chęć do trzymania książki otwartej w dłoniach wzrosła. Szalenie interesujące, Leszek.</p>

<p>¹ Obwoluty to szatan, ale jeśli robić je własnoręcznie na zasadzie wsuwania, a nie owijania &#8211; myślę, że stają się tą częścią Belzebuba, która jest odpowiedialna za muzykę <a href="http://rateyourmusic.com/artist/magma">Magmy</a>.</p>

<p>² <a href="http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20152281/">Papier rolkowy Mala</a> z IKEA za dyszkę chyba będzie się najlepiej nadawać &#8211; istotny jest dotyk oraz pragnienie penetracji atramentu. Wszak własne grzbiety i oznaczenia (i bazgroły) są hiper &#8211; nie trzeba nic projektować, drukować lub przycinać!</p>

<p>† Addenda: Zorientowałem się, że istotna przy doborze papieru jest jego wytrzymałość na wilgoć dłoni.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/17/reading-books-by-making-nice-covers</link>
<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 10:12:43 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-12-02:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/c290824e7c9452ebf7d6acb8af82b100</guid>
</item>
<item><title>Portfolio</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Zobacz <a href="http://leszekpietrzak.com/category/portfolio">wszystko</a> albo zobacz pojedyczno <a href="http://leszekpietrzak.com/category/druk">akcydensy</a>, <a href="http://leszekpietrzak.com/category/internet">strony internetowe</a>, <a href="http://leszekpietrzak.com/category/logo">loga</a> lub <a href="http://leszekpietrzak.com/category/plakat">plakaty</a>.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/2/portfolio</link>
<pubDate>Tue, 27 Sep 2011 14:49:34 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-09-27:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/e32503bea64927393e21d745b7a5ad65</guid>
</item>
<item><title>Historia H</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Byłem ostatnio u Marty i gdzieś w międzyczasie, gdy dostały mi się w ręce kredki i papier, zacząłem się zastanawiać nad kształtem alfabetu. Brzmi pretensjonalnie, ale to nic. Przy pisaniu dużych liter jednym ruchem ręki pojedynczo (nie łącząc znaków), okazuje się, że nie każda z nich jest w stanie zachować swój oryginalny kształt.</p>

<p><img src="http://leszekpietrzak.com/images/3.png" alt="Alfabet Leszka" /></p>

<p>Nasuwa się kilka obserwacji:</p>

<ul>
<li>A jest takie <em><a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=edgy">edgy</a></em> dwadzieścia lat wcześniej.</li>
<li>Przy nieudanym F zabrakło odwagi na podmianę (bo bardzo lubię F ostatnio).</li>
<li>H to odwrócone N!</li>
<li>K potrzebuje pamiętać miejsce rozpoczęcia i mocno &#8222;szarzy&#8221;.</li>
<li>Q bardzo ładnie wygląda.</li>
<li>Przy nieudanym T jest podobnie jak z F, z tą różnicą, że mniejsza sympatia z mojej strony.</li>
<li>X jest jeszcze nierozpracowany &#8211; szczególnie w piśmie odręcznym.</li>
</ul>

<p>Tak jak żaden z tych moich pomysłów raczej się nie broni (pomijam raczej normalne Q), tak w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%D0%98">rosyjskim И</a> kryje się jakaś drobina czegoś. Stawia się zauważalnie szybciej od trzech kresek. Sam kształt jest ładny i interesujący (choć możliwe, że to tylko &#8222;tęsknota za egzotyką i/lub zmianą&#8221;). Podobieństwo do N nie przeszkadza, bo nie jest tak źle jak z zerem i O, a też 6 i 9 istnieją. Możemy pisać nawet taki fajny wyraz jak <em>heat</em>, który będzie sam za siebie mówił, jaki jest <em><a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=neat">neat</a></em>. Przynajmniej do czasu, gdy któreś pokolenie z kolei przyzwyczai się do nowej wersji &#8222;płotka&#8221; i przestanie czytać &#8222;odwrócone N&#8221; dosłownie.</p>

<p>Bo tutaj się pojawia klasyczny płot na drodze do wspaniałości &#8211; wiedza! Borykając się na rowerze z podejrzanością geniuszu mojego projektu, chcąc nie chcąc, musiałem w końcu sięgnąć do fachowej literatury. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/H">Skorzystałem z Wikipedii</a>.</p>

<p>Znienawidzona przeze mnie (dla potrzeb argumentu) pozioma belka istniała już &#8222;od dawna&#8221;. Wszystkie egipskie płoty są temu winne. To właściwie wyjaśnia całe zajście. Były linie prostopadłe, kwadraty, różne &#8222;drabinki&#8221; i one przekazały geny naszej kochanej H. Ale wśród tej (niespecjalnie szczegółowej) wiedzy jaśnieje mała iskierka nadziei. Właściwie to dwie &#8211; jedna z alternatywnych wersji <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Heta">greckiej litery <em>heta</em></a> posiada moją wymarzoną ukośną poprzeczkę. Nie posiadając jeszcze dużych, spójnych systemów językowych, &#8222;filozofowie-geje&#8221; mogli sobie pozwolić na większą dowolność. Heta razem z <em><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Eta">eta</a></em> dały nam wszystkie te różne zachodnioeuropejskie wersje N.</p>

<p>O ile też dobrze pamiętam, to kaligrafowane H z podstawówki jest bardzo kochane i jakby potwierdza moją tezę o ukośnej szybkości.</p>

<p><img src="http://leszekpietrzak.com/images/4.png" alt="Homofobia" /></p>

<p>Tutaj jednak problem rozwikłany jest bardzo skutecznie i bardzo naokoło &#8211; przy takiej ilości zawijasów czasu na pewno nie zaoszczędzimy. Nie żeby czas był faktycznie marnowany i ważny. Nie żeby łezki w literach były faktycznie niefajne i bezzasadne.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/9/historia-h</link>
<pubDate>Sun, 14 Aug 2011 04:49:53 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-08-14:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/6b7841137436cfbfa6c6362df38f5cb6</guid>
</item>
<item><title>Neo-post-new age</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Darek opowiadał w zeszły wtorek o swojej znajomej i jej eksperymencie. Choć może nie od końca można to ująć w ramach tego słowa. To taka masturbacja, tylko odwrotnie. Chodzi o to, że ta znajoma (nazwijmy ją Teodozja, bo nie pamiętam) miewa takie momenty, skraplanie się egoizmu do perfekcji. Siada i nic nie robi. Przez godzinę lub ileś. Kompletnie nic, a nie nic w stylu „słucham muzyki, gdy czytam książkę oglądając telewizję”. Miłe.</p>

<p>Nie należy jednak starać się o brak jakiejkolwiek myśli &#8211; co wbrew pozorom jest nader wymagające. (Nie będę napominał tu o starożytnym żarcie odnoszącym się do specjalnych umiejętności osób głupich). Chodzi o podarowanie sobie-sobie dłuższej chwili. Nie mamy pewności, że rzeczywistość wokół nas istnieje &#8211; nawet jeśli, to jest ona zbudowana z nie-nas. Najważniejsze co w całym życiu będziemy mieli, to siebie samego. Nasza jedyna własność (pieprzyć wspólnotowość <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/John_Locke">Locke’a</a>). Chodzi o pewien rodzaj &#8211; fuj &#8211; medytacji &#8211; fuj.</p>

<p>Przypomina mi to też inną historię &#8211; kochany pan Odangielskiego już ze cztery razy ją opowiadał na zajęciach. Pewnie nie pamięta. Ale przynajmniej teraz ja pamiętam. Oh ależ!</p>

<p>Jurek dużo podróżował. Trzy razy, gdzieś w cieplejszej części Tybetu, spotkał takiego mędrca, z którym udało mu się porozmawiać dopiero przy ostatniej wizycie. Śmieszny dziadek siedzi i jedyne co robi to nie reaguje na otoczenie. Mówi w końcu: <em>Jestem w stanie samymi tylko myślami o budowaniu domu wytworzyć taką radość, jakbym faktycznie ten dom postawił.</em> Historia prawie jak z <a href="http://mnmlist.com">mnmlista</a>.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/8/neo-post-new-age</link>
<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 01:45:46 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-04-04:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/d7aa74b2407482e52d0f225f6221dddb</guid>
</item>
<item><title>Gdzie się podziały tamte libacje?</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Ludzie nie potrafią się bawić. Siedząc z Michałem K. na martwej fontannie przed operą rozprawialiśmy o jednej z podstawowych czynności, o gromadnym odpoczynku. Nasza wiedza jest niewielka, ale czerpiąc z własnych doświadczeń, dostrzegamy istnienie problemu. Wydaje się, że ludzie nie potrafią rozmawiać, dzielić się problemami, spostrzeżeniami, a nawet prymitywnymi ciekawostkami. Leniwa degradacja i otumanienie. Nie mamy nic przeciwko ciszy, leniwości i otumanieniu, o ile następują świadomie.</p>

<p>Jeśli przyjąć, że dany delikwent spędza dwa wieczory tygodniowo na spokojnej libacji, to otrzymujemy około 100 dni w roku. Ojej, Leszek umie liczyć! Straszliwe. Dziesiątki wieczorów, które mimo spełniania pewnych pożytecznych funkcji, mogłyby być czymś zgoła wspanialszym. Nie mówię oczywiście o jakimś teatrowaniu &#8211; kto fajny chodzi dziś do teatru? Problem jest nawet z poprawnym spełnieniem się libacji. Gdzie się podziały toasty, rytualne przyśpiewki, wymyślanie fraszek, cytowanie fragmentów sprośnych lektur?</p>

<p><em>Libatio tristis</em> &#8211; smutna libacja. Niesamowicie niezręczną ciszę wypełnia głośna muzyka, głośny telewizor albo <em>never ending <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Small_talk_(phatic_communication)">small talk</a></em>. Brakuje improwizacji, życia i sensu. Smutne to szczególnie, gdy ramy takiego spotkania towarzyskiego wyznacza dosłowna obecność alkoholu. Alkohol jest nieskończenie kochany, ale nie może i nie powinien być jedynym przyczynkiem do gromadzenia się. Niezmiernie to wykalkulowane i refleksjotwórcze.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/7/gdzie-sie-podzialy-tamte-libacje</link>
<pubDate>Wed, 23 Mar 2011 19:35:22 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-03-23:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/6222ce5216a35dc58e018786f9260450</guid>
</item>
<item><title>Moja twarz jest sześćdziesiąta dziewiąta</title>
<content:encoded>
<![CDATA[<p>Jakoś w zeszłym miesiącu przeczytałem <a href="http://pikaland.com/2011/02/10/365-faces">na stronie Amy Ng</a> o nie do końca innowacyjnym projekcie, ale za to do końca fajnym. <a href="http://www.nekocherry.com">Aurora</a> postanowiła w tym roku stworzyć 365 portretów &#8211; spokojne, rozwijające tempo. Większość rysunków to prawdziwi, nie-gwiezdni ludzie &#8211; a podążając za radą owego wpisu, <a href="http://nekocherry.tumblr.com/post/3853635345">nawet ja</a> się załapałem. Kochana jest.</p>]]>
</content:encoded>
<link>http://leszekpietrzak.com/6/moja-twarz-jest-szescdziesiata-dziewiata</link>
<pubDate>Thu, 03 Mar 2011 01:59:10 GMT</pubDate>
<dc:creator>Leszek Pietrzak</dc:creator>
<guid isPermaLink="false">tag:leszekpietrzak.com,2011-03-03:7c5ab10119ad7648695b10ba866778b1/17c5947587868e1d55ac492a41573587</guid>
</item></channel>
</rss>

