<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" version="2.0"><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769</atom:id><lastBuildDate>Sat, 10 Dec 2011 20:09:42 +0000</lastBuildDate><category>marketing</category><category>ekonomia</category><category>bankowość</category><category>polityka</category><category>oszczędność</category><category>telekomunikacja</category><title>Oszusty i inni *</title><description>Oszustwa, niecne występki, gwiazdki i drobny druk</description><link>http://oszusty.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (corner)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>22</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/oszusty" /><feedburner:info xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" uri="oszusty" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-2651595567235424757</guid><pubDate>Mon, 12 Sep 2011 15:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-09-12T17:57:15.860+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">telekomunikacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Darmowy mobilny Internet</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-RmoJXIa8vTQ/Tm4rV84WiWI/AAAAAAAAAEc/EiEtuysW-nM/s1600/aero.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="129" src="http://1.bp.blogspot.com/-RmoJXIa8vTQ/Tm4rV84WiWI/AAAAAAAAAEc/EiEtuysW-nM/s200/aero.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zewsząd jesteśmy atakowani kolejnymi ofertami taniego dostępu do Internetu za pomocą sieci komórkowej. Internet tego typu ma mnóstwo zalet - przede wszystkim można z niego korzystać w różnych miejscach, niezależnie od kablowej infrastruktury, także w podróży. Oprócz tego jest coraz tańszy. Czy może być jednak &lt;b&gt;zupełnie darmowy&lt;/b&gt;?&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Okazuje się, że tak! Firma Aero 2 w ramach zobowiązań przetargowych udostępnia zainteresowanym osobom usługę mobilnego Internetu za darmo. Co zrozumiałe, usługa ta nie jest szeroko reklamowana, ale bez przeszkód można z niej skorzystać.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Darmowy Internet oferowany jest w technologii 3G na częstotliwości 900 Mhz. Jest to istotne, gdyż na rynku wciąż nie ma zbyt wielu urządzeń obsługujących to pasmo. Przed zamówieniem usługi należy więc sprawdzić czy posiadamy telefon/modem obsługujący tę technologię. Jeśli nie - będziemy musieli nabyć odpowiednie urządzenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W darmowej wersji usługi zastosowano ograniczenie prędkości (odbieranie d&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;o 256 kb/s, wysyłanie do 128 kb/s). Połączenie z Internetem może trwać maksymalnie 60 minut, po czym jest rozłączane. Oczywiście natychmiast można nawiązać nowe połączenie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;Kolejną istotną sprawą jest zasięg, a ten nie obejmuje całego obszaru Polski. Orientacyjne mapy zasięgu znajdują się na stronie operatora (&lt;a href="http://www.aero2.pl/Common/Images/Aero2_planowany_zasieg_31_12_2011.jpg"&gt;planowany zasięg na koniec 2011 roku&lt;/a&gt;).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;Aby skorzystać z oferty, należy mieć specjalną kartę SIM. Można ją zamówić przez Internet i otrzymać pocztą, odebrać w warszawskiej siedzibie operatora lub u dystrybutora. Warunkiem otrzymania karty jest wpłacenie &lt;b&gt;zwrotnego depozytu &lt;/b&gt;w wysokości 20 złotych, a w przypadku zamówienia drogą pocztową także opłaty za wysyłkę w wysokości 7 zł.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, 'BitStream vera Sans', Tahoma, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 17px;"&gt;Wszelkie szczegóły dotyczące procedury zamówienia, a także regulamin świadczenia usług znajdują się na stronie internetowej&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.aero2.pl/www/bdi.html"&gt;http://www.aero2.pl/www/bdi.html&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A może ktoś z was już korzysta z bezpłatnego dostępu do Internetu?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-2651595567235424757?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2011/09/darmowy-mobilny-internet.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-RmoJXIa8vTQ/Tm4rV84WiWI/AAAAAAAAAEc/EiEtuysW-nM/s72-c/aero.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-5279782378994131647</guid><pubDate>Sat, 02 Jul 2011 07:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-07-02T09:26:00.802+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>Nie daj się! Karta kredytowa</title><description>A dzisiaj obiecany ciąg dalszy artykułu o kartach kredytowych. Będzie krótko i konkretnie: &lt;b&gt;o co pytać&lt;/b&gt;, gdy rozmawiamy już z doradcą w banku albo przez telefon. Jakie szczegóły &lt;b&gt;warto znać&lt;/b&gt; przed podpisaniem umowy o kartę kredytową?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Jakie jest oprocentowanie? Czy oprocentowanie transakcji gotówkowych i bezgotówkowych różni się? W jaki sposób bank będzie informował o zmianie oprocentowania? Czy oprocentowanie przeniesionego z innej karty kredytowej długu jest niższe niż standardowe? (Przy przenoszeniu karty z innego banku)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jak długi jest okres bezodsetkowy? Jaki będzie okres rozliczeniowy? W którym dniu miesiąca mniej więcej będzie termin płatności? Czy termin płatności będzie stały, czy ruchomy? Czy można ustalić automatyczną spłatę karty?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jaka jest opłata za wydanie karty? Czy można jej uniknąć, a jeśli tak, to jak? Jaka jest opłata roczna za użytkowanie karty? Czy jest ona pobierana w pierwszym roku użytkowania? Czy można uniknąć tej opłaty, a jeśli tak, to jak?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy istnieją jakieś miesięczne opłaty za korzystanie z karty? Czy można ich uniknąć? Czy istnieje opłata za ubezpieczenie karty? Czy ubezpieczenie karty można wyłączyć?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy bank przesyła papierowe wyciągi pocztą, czy wyciągi dostarczane są w inny sposób?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jakie są opłaty za wypłaty z bankomatów?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jakie są opłaty dodatkowe za opóźnienie w spłacie karty?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jaka jest minimalna kwota spłaty i w jaki sposób jest wyliczana?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy z karty kredytowej można robić przelewy? Ile one kosztują? Czy są traktowane jako transakcje gotówkowe czy bezgotówkowe?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jaka jest kolejność spłat w przypadku częściowej spłaty karty? (Część banków przeznacza kwotę spłaty na najwcześniej przeprowadzone transakcje, a inne banki w pierwszej kolejności spłacają transakcje gotówkowe.)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy bank dopuszcza przekroczenie przyznanego limitu kredytowego? Czy jego przekroczenie wiąże się z dodatkowymi opłatami?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy bank wymaga podpisania Bankowego Tytułu Egzekucyjnego? Na jaką kwotę?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Przez jaką organizację karta została wydana? Czy karta ma dodatkowe funkcjonalności - czy jest wypukła, czy posiada funkcję zbliżeniową, czy można nią płacić w Internecie?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Przez jaką walutę rozliczane będą transakcje zagraniczne? Czy za przeliczenie kwoty transakcji w walucie obcej bank pobiera prowizję?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czy karta pozwala na korzystanie z programów rabatowych lub oszczędnościowych? Czy bank zwraca część przeprowadzonych transakcji? Jakie są szczegółowe zasady programu?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jak wygląda karta? Czy istnieje możliwość personalizacji wyglądu karty? ;-)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście, nie trzeba pytać o wszystko, bo pewne informacje mogą nie mieć dla kogoś absolutnie żadnego znaczenia. Na przykład kogoś, kto nie zamierza w ogóle zaciągać kredytu na karcie, kompletnie nie będą interesować zagadnienia związane z oprocentowaniem. Trzeba też pamiętać, że doradcy zazwyczaj nie znają wszystkich szczegółów z regulaminu karty. W razie wątpliwości, warto wspólnie z pracownikiem banku poszukać odpowiedniego punktu w regulaminie bądź zapoznać się z regulaminem samodzielnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A może wy znacie jeszcze jakieś szczegóły, które warto znać przez zakupem karty?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-5279782378994131647?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2011/07/nie-daj-sie-karta-kredytowa.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-4858649462694327721</guid><pubDate>Fri, 24 Jun 2011 16:25:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-06-24T18:27:26.122+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>Karta kredytowa</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OWPIvrFSY4Y/TgS5g-zkYrI/AAAAAAAAAEY/DgN4wHtqzdU/s1600/cards.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-OWPIvrFSY4Y/TgS5g-zkYrI/AAAAAAAAAEY/DgN4wHtqzdU/s200/cards.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czy karta kredytowa powinna służyć do zaciągania kredytu? Nazwa wskazywałaby, że tak. W praktyce jednak okazuje się, że niekoniecznie. Czy &lt;b&gt;warto wierzyć miłym doradcom bankowym&lt;/b&gt; proponującym karty kredytowe jako &lt;b&gt;bezpieczny i wygodny środek kredytowania&lt;/b&gt;?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;Na początek przypomnimy sobie &lt;b&gt;w jaki sposób działają&lt;/b&gt; najpopularniejsze karty kredytowe.&amp;nbsp;Wygląda ona praktycznie tak samo jak zwykła debetowa karta płatnicza do rachunku.&amp;nbsp;Karta taka jest przyznawana nam przez bank z określonym &lt;b&gt;limitem zadłużenia&lt;/b&gt;, który możemy wykorzystać. Najczęściej karta kredytowa nie jest bezpośrednio połączona z rachunkiem rozliczeniowym - to znaczy, że wykonane nią transakcje obciążają przyznany nam limit kredytowy, a nie ROR.&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div&gt;Każda karta kredytowa ma określony &lt;b&gt;okres rozliczeniowy&lt;/b&gt;. Trwa on miesiąc - na przykład od 15 dnia miesiąca do 14 dnia miesiąca następnego. Oprócz tego każda karta kredytowa ma tzw. &lt;b&gt;okres bezodsetkowy&lt;/b&gt; (ang. grace period). W zależności od banku ten okres może się wahać od 45 do nawet 60 dni. No i, oczywiście, bank ustala &lt;b&gt;oprocentowanie kredytu&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;We wszystkich polskich bankach można skorzystać z &lt;b&gt;nieoprocentowanego kredytu na karcie&lt;/b&gt; na transakcje bezgotówkowe - to znaczy na płatności dokonywane w sklepach. Jak długo trwa taki bezpłatny kredyt? Do końca okresu bezodsetkowego, przy czym należy pamiętać, że liczymy go &lt;b&gt;zawsze od początku okresu rozliczeniowego &lt;/b&gt;(a nie od momentu transakcji!). Na przykład, jeśli okres rozliczeniowy zaczyna się 15.06 a, a okres bezodsetkowy ma 54 dni, to bezpłatny kredyt trwa do 8. sierpnia (czerwiec ma 30 dni, a lipiec 31). W praktyce wygląda to tak, że korzystamy sobie z karty kredytowej, a ostatniego dnia okresu rozliczeniowego (w naszym przykładzie 14.07) bank przekazuje nam &lt;b&gt;wyciąg&lt;/b&gt;. Zawiera on sumę wszystkich przeprowadzonych transakcji (+ ewentualne zadłużenie z poprzedniego miesiąca). Do końca okresu bezodstetkowego musimy podjąć decyzję - spłacamy tylko &lt;b&gt;kwotę minimalną&lt;/b&gt;&amp;nbsp;wyszczególnioną na wyciągu (kilka procent sumy), a resztę transakcji zostawiamy na kredyt, czy spłacamy &lt;b&gt;całość&lt;/b&gt; wyciągu i nie płacimy żadnych odsetek. Kartę spłacamy przelewem bankowym na specjalny numer rachunku.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Haczyki&lt;/b&gt;? Mnóstwo. Na początek możemy zapomnieć spłacić wyciąg (chociażby kwotę minimalną). Wiąże się to nie tylko z &lt;b&gt;naliczeniem karnych odsetek&lt;/b&gt;, ale także &lt;b&gt;dodatkowymi opłatami&lt;/b&gt;. Z kolei jeśli pozostawimy część transakcji na kredyt (spłacając tylko kwotę minimalną), &lt;b&gt;odsetki zostaną naliczone od momentu zakupu&lt;/b&gt;. Bardzo istotne jest, że transakcje gotówkowe (na przykład wypłata środków z bankomatu albo transakcja na poczcie) &lt;b&gt;są płatne i nie dotyczy ich bezpłatny kredyt &lt;/b&gt;(odsetki zawsze są naliczane od daty transakcji). Warto też pamiętać, że &lt;b&gt;oprocentowanie kredytu w karcie jest wysokie&lt;/b&gt;, zazwyczaj wyższe niż oprocentowanie limitu debetowego lub kredytu odnawialnego.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakie więc wnioski? Najbardziej opłacalnym sposobem korzystania z karty kredytowej jest &lt;b&gt;spłacanie każdego wyciągu w całości&lt;/b&gt;. Dzięki temu korzystamy z darmowego kredytu. Zaciąganie kredytu w karcie kredytowej bądź wykorzystywanie jej do wypłacania pieniędzy z bankomatu jest &lt;b&gt;wygodne, ale zazwyczaj bardzo drogie&lt;/b&gt;. Najlepiej korzystać z tego w wyjątkowych sytuacjach, sprawdzając czy nie mamy może dostępu do tańszych form kredytu (chociażby wspomnianego debetu w ROR). I najważniejsze - pamiętajmy o wyciągach z karty i &lt;b&gt;spłacaniu przynajmniej kwoty minimalnej&lt;/b&gt;, aby nie zapłacić opłat dodatkowych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W każdym banku karta kredytowa może działać inaczej. Zapytajamy doradcę o dokładne zasady jej działania. Warto dokładnie &lt;b&gt;zrozumieć&lt;/b&gt; te reguły gdyż karta kredytowa nie jest wcale prostym produktem bankowym. O co konkretnie pytać doradcę - postaram się napisać wkrótce.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-4858649462694327721?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2011/06/karta-kredytowa.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-OWPIvrFSY4Y/TgS5g-zkYrI/AAAAAAAAAEY/DgN4wHtqzdU/s72-c/cards.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-4397386881228191991</guid><pubDate>Sun, 02 Jan 2011 12:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2011-06-24T17:35:26.338+02:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ekonomia</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">polityka</category><title>Zjedzmy i OFE!</title><description>Rząd ogłosił planowane zmiany w systemie emerytalnym. Nie napawają one optymizmem dzisiejszych 20-30 latków. Na szczęście na wybory lubią chodzić osoby starsze, które o emerytury już za bardzo martwić się nie muszą... Chociaż - &lt;strong&gt;czy rząd faktycznie dużo pozmienia&lt;/strong&gt;?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Według ogłoszonych przez premiera Tuska planów, do Otwartych Funduszy Emerytalnych przestanie płynąć 7,3% naszych pensji. Lwią część tej składki przejmie Zakład Ubezpieczeń Społecznych - 5%. W efekcie ZUS będzie otrzymywał 17,2% naszej pensji (w ramach I filaru i zagrabionej części II filaru), a OFE tylko 2,3% (pozostałość II filaru). W kolejnych latach składka do OFE znów ma rosnąć kosztem składki do ZUS, ale już nie osiągnie obecnego poziomu. Zmiana jest pozornie niewielka, ale &lt;strong&gt;tylko pozornie&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dodatkowe środki, które otrzyma ZUS natychmiast zostaną wydane na wypłaty bieżących emerytur (taka jest idea funkcjonowania tej instytucji). Nasza składka zostanie zapisana na kartkach i będzie waloryzowana w jakiś sposób (jeszcze nie wiadomo jaki, ale wiadomo, że każdy przyszły rząd będzie mógł sam ustalić te zasady). Jaki jest z tego zysk dla rządu? Całkiem spory. To zapisane na kartce zobowiązanie do wypłaty przyszłej emerytury &lt;strong&gt;nie będzie powiększało długu publicznego&lt;/strong&gt;! Cud? Prawie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do tej pory Otwarte Fundusze Emerytalne dużą część naszych składek lokowały w Obligacje Skarbowe. Obligacje Skarbowe są jawnym długiem państwa. Z kolei państwo, aby móc wypłacać emerytury dla bieżących emerytów wpłacało do ZUS specjalną dotację. Przeciwnicy reformy emerytalnej sprzed 11 lat twierdzili, że jest to &lt;strong&gt;przelewanie z pustego w próżne&lt;/strong&gt;. Był jednak pozytywny efekt takich przelewów: państwo ujawniało swój dług emerytalny, a jego spłatę rozkładało na lata. Teraz dziura emerytalna pozostanie ukryta i za kilkanaście-kilkadziesiąt lat wybuchnie. Wtedy może zabraknąć pieniędzy na wypłaty emerytur. Ponadto do tej pory&amp;nbsp;rządy nieco ograniczały swoje wydatki obawiając się o niekontrolowane powiększenie długu publicznego. Był co prawda argument o tym, że OFE pobierają zdzierską prowizję. Zgoda. ZUS prowizji nie pobiera, ale przecież skądś wzięły się &lt;strong&gt;marmurowe pałacyki ZUS i hordy pracowników&lt;/strong&gt;. Skąd? Z budżetu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co ciekawe, środki zgromadzone w OFE pozostają tam. Jest to jedna z zalet poprzedniej reformy emerytalnej. Gdyby środki przez 11 lat były przelewane do ZUS, zapewniam, że już by ich tam dawno nie było. Póki co OFE są bezpieczniejsze od zapędów polityków. Oczywiście stuprocentowej pewności nadal nie mamy, ale &lt;strong&gt;zagarnięcie pieniędzy z prywatnych OFE jest na pewno znacznie trudniejsze niż wykreślenie kilku pozycji z naszych "kont" w ZUS&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
OFE wbrew opinii krytków bardzo stymulowały funkcjonowanie naszego rynku kapitałowego. Utrzymywały dużą płynność na giełdzie i brały udział w prywatyzacjach. Dzięki temu wielu przyszłych emerytów jest współwłaścicielami dużych giełdowych spółek, a Giełda Papierów&amp;nbsp;Wartościowych w Warszawie jest liczącym się w Europie parkietem.&amp;nbsp;No i, o czym rząd nie wspomina, OFE zapewniały zbyt Obligacji Skarbowych. Oczywistym jest, że zmiany w systemie emerytalnym nie zrównoważą naszego budżetu, nawet w krótkiej perspektywie. Czy nadal &lt;strong&gt;będzie miał kto kupować polskie obligacje&lt;/strong&gt;? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A co wy myślicie o czekających nas zmianach?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-4397386881228191991?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2011/01/zjedzmy-i-ofe.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-6942103864468233840</guid><pubDate>Sun, 21 Nov 2010 09:48:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-11-21T10:50:26.744+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>Bankowe wisienki</title><description>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/TOjqoFOZUyI/AAAAAAAAADo/sVDKSwxhKuw/s1600/money_hand.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="156" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/TOjqoFOZUyI/AAAAAAAAADo/sVDKSwxhKuw/s200/money_hand.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kolejne banki chcą, abyśmy to właśnie u nich założyli konto i kuszą nas jak tylko się da. Już nie wypada zachęcać klientów darmowym kontem. Cóż to takiego?! Darmowe? Teraz klientowi trzeba zapłacić za otwarcie konta albo za jego korzystanie. Gdyby nie to, nigdy nie opuściłby swojego dotychczasowego banku. &lt;strong&gt;Opłaca się?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Z tą opłacalnością wcale nie jest tak różowo. W tej chwili na topie są między innymi konta Konto Bez Kantów w &lt;strong&gt;Banku Ochrony Środowiska&lt;/strong&gt;, Konto Skarbonkowe w &lt;strong&gt;Getin Banku&lt;/strong&gt; czy też Konto z Podwyżką w &lt;strong&gt;Banku BGŻ&lt;/strong&gt;, które wręcz dopłacają klientom do interesu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cofnijmy się jednak myślami do tego, co było na topie jeszcze całkiem niedawno. &lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Alior Bank&lt;/strong&gt; - bank płacił za otwarcie konta, konto było zupełnie bezpłatne i wysoko oprocentowane, a kultura bankowości miała sięgać gwiazd? Co po tym zostało? Oprocentowanie lokaty nocnej szybko spadło, a opłata za kartę debetową może wynieść nawet 9 zł, minimum 5 zł. &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;ING Bank Śląski&lt;/strong&gt; - szał konta Direct. Bezpłatny rachunek, bezpłatne przelewy, bezpłatna karta i darmowe raporty SMS o ruchach na koncie. No cóż. W tej chwili klienci muszą zadowolić się trzema darmowymi SMS-ami z raportem o transakcjach, a opłata za kartę może wynieść 5 zł w miesiącach, w których dokonamy transakcji za mniej niż 100 zł. Warto jednak zauważyć, że na pocieszenie klienci otrzymali możliwość bezpłatnej wypłaty gotówki w obcych bankomatach.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;No i szczyt cynizmu w wykonaniu &lt;strong&gt;Inteligo&lt;/strong&gt;. Bank&amp;nbsp;w maju wprowadził darmowe przelewy i podniósł kilka mniej znaczących opłat. Dla osób, które skusiły darmowe przelewy, przygotował niespodziankę już w&amp;nbsp;listopadzie. W nowej ofercie opłata za kartę wzrosła czterokrotnie, do 4 zł miesięcznie. Warunkiem zwolnienia z tej opłaty jest wydanie nią 100 zł w okresie rozliczeniowym.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;Czy warto zatem w pogoni za nową promocją rezygnować ze swojego dotychczasowego konta? Zmieniać numery rachunków u pracodawcy, na uczelni, w Urzędzie Skarbowym, ZUS, itd.? Doświadczenie uczy, że warto się nad tym poważnie zastanowić. Dobre oferty mają to do siebie, że szybko znikają, a banki liczą, że przynajmniej część z nowych klientów pozostanie na dłużej i da z siebie coś ściągnąć. &lt;strong&gt;Oszusty!&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-6942103864468233840?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/11/bankowe-wisienki.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/TOjqoFOZUyI/AAAAAAAAADo/sVDKSwxhKuw/s72-c/money_hand.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-3550862617051355111</guid><pubDate>Sat, 14 Aug 2010 11:28:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-11-21T10:52:16.989+01:00</atom:updated><title>Trendy Facebook</title><description>Ostatnimi czasy bardzo modny jest Facebook. Facebooka trzeba mieć. Mnóstwo zwykłych ludzi nie widzi konieczności posiadania konta na Facebooku. Za to firmy masowo się tam promują. O co chodzi?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Ależ chodzi o pieniążki, oczywiście. Okazuje się, że przeprowadzenie niezłej kampanii facebookowej nie generuje praktycznie żadnych kosztów. A kampania może być skuteczna. Najprostszy przykład? Firma organizuje konkurs, w którym można wygrać breloczek. Wystarczy tylko kliknąć ikonkę "Lubię to" na jej profilu. Prawda, że niewiele? W końcu, za głupią nagrodę dużo wymagać nie można. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki drobnemu kliknięciu, wszyscy nasi znajomi zobaczą, że lubimy daną firmę. Lubimy -&amp;nbsp;w domyśle: sami korzystamy, chwalimy i polecamy innym. Nawet jeśli nasi znajomi nie pójdą od razu do sklepu po produkt tej firmy, to gdzieś w kącikach mózgu będzie im świtać: na Facebooku Kowalski to polecał, musi być fajne! Cóż z tego, skoro Kowalski mógł nawet tego produktu nie widzieć na oczy. W końcu chciał tylko wygrać breloczek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nieuważni klikacze mogą też nie pomyśleć, że informacja o tym, że coś polubili zostanie na ich profilu na wieki wieków (dopóki sami jej nie usuną), pojawi się na tablicy, w powiadomieniach u znajomych.&amp;nbsp;O to też chodziło organizatorom konkursu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy warto robić z samego siebie reklamę? Odpowiedzcie sobie sami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-3550862617051355111?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/08/trendy-facebook.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-149390135054376707</guid><pubDate>Thu, 08 Apr 2010 19:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-11-21T10:51:33.207+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Niech cię głowa nie boli</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S74vxoRtPyI/AAAAAAAAADY/Ll9uVfTB-ao/s1600/pills.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="160" src="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S74vxoRtPyI/AAAAAAAAADY/Ll9uVfTB-ao/s200/pills.jpg" width="200" wt="true" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zwykle bół głowy czy inna choroba przychodzi w najmniej odpowiednim momencie. Co wtedy? Żyjąc w biegu trudno znaleźć czas na głupie rozmyślania. Szybko kupujemy jakieś leki bez recepty i "leczymy się". Który lek jednak wybrać? &lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Jest ich mnóstwo! W telewizji, prasie, na plakatach... Każdy jest genialny, szybki, inteligentny (sic!), bezpieczny i skuteczny. Warto jednak zwrócić uwagę, że wiele leków nie różni się od siebie &lt;strong&gt;NICZYM&lt;/strong&gt; oprócz nazwy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W leku bardziej istotną od nazwy jest substancja czynna - czyli coś, co ma nas uzdrowić. Większość leków przeciwbólowych czy na objawy przeziębienia zawiera tę samą substancję czynną. Czasami są w nich jakieś dodatkowe substancje, które jednak rzadko kiedy mają jakiś poważny wpływ na działanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chcecie dowiedzieć się na czym dokładniej to polega? Szczerze mówiąc, nie chciało mi się robić takiego zestawienia, które już jakiś czas temu zrobiła &lt;strong&gt;Segritta&lt;/strong&gt;. Odsyłam więc do jej notki "Nie daj się lekom" (&lt;a href="http://segritta.blox.pl/2009/10/Nie-daj-sie-lekom.html"&gt;http://segritta.blox.pl/2009/10/Nie-daj-sie-lekom.html&lt;/a&gt;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-149390135054376707?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/04/niech-cie-gowa-nie-boli.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S74vxoRtPyI/AAAAAAAAADY/Ll9uVfTB-ao/s72-c/pills.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-452665969352246698</guid><pubDate>Wed, 24 Feb 2010 23:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-02-25T00:36:53.057+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>RRSO prawdę ci powie!</title><description>Generalnie wszyscy wiemy, że trzeba czytać drobne druczki, umowy, które podpisujemy, że należy wszystko przeliczyć i na sam koniec wybrać najkorzystniejszą ofertę. No ale co zrobić, skoro nam się tego &lt;strong&gt;nie chce&lt;/strong&gt; robić? Wykorzystać przynajmniej możliwości, które daje nam prawo. Jak łatwo sprawdzić przybliżony koszt kredytu? Wykorzystując &lt;strong&gt;RRSO&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania, o której będzie mowa, jest narzędziem, które pozwala na łatwiejsze porównanie ofert banków oraz na oszacowanie całkowitych kosztów kredytu. RRSO wskazuje jaki jest całkowity koszt (łącznie z innymi składnikami - na przykład prowizjami) kredytu. RRSO jest wyliczana dla przykładowego kredytu i wyrażona w procentach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
RRSO nie jest idealna. Warto pamiętać, że banki podają ją dla kredytów o różnych parametrach - może więc ona niekiedy wprowadzać w błąd. Duże zastrzeżenia do RRSO ma także firma kredytowa PROVIDENT, która straszy wadami tego narzędzia na swojej stronie internetowej:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;Wskaźnik RRSO jest często mylony z oprocentowaniem, bądź całkowitym kosztem pożyczki. W przypadku naszej oferty - krótkoterminowych pożyczek, spłacanych w częstych ratach - jest on nieproporcjonalnie wysoki. Zależność jest bowiem taka, że im krócej pożyczka jest spłacana i im więcej jest rat, które płaci Klient, tym ten wskaźnik szybciej rośnie. Dlatego na przykład:&lt;br /&gt;
1. Pożyczka 100 zł na 1 tydzień po tygodniu należy oddać 101 złotych: RRSO = 68,01% &lt;br /&gt;
2. Pożyczka 100 zł na 1 rok po roku należy oddać 168,01 złotych: RRSO = 68,01% &lt;br /&gt;
RRSO dla pożyczki, który ma oddać po 1 tygodniu 101 zł i po roku ma oddać 168,01 zł jest takie samo.&lt;br /&gt;
Ponieważ RRSO to wskaźnik, który nie był tworzony do oceny wartości pożyczek krótkoterminowych, w opinii naszych Klientów nie jest pomocny do oceny tego, czy pożyczka jest korzystna. &lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://www.provident.pl/faqs/view/35"&gt;http://www.provident.pl/faqs/view/35&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;Mimo wszystko RRSO jest pożyteczna. Dzięki niej można z łatwością dowiedzieć się, że oferta Kredytu Zimowego w Getin Banku, w której &lt;strong&gt;oprocentowanie obniżono do 0% &lt;/strong&gt;wcale nie jest taka korzystna. RRSO dla kredytu w wysokości 8 000 zł wynosi aż &lt;strong&gt;50,62%&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S4W3Onlc80I/AAAAAAAAADQ/tqKWiNrCbJk/s1600-h/rrso.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" kt="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S4W3Onlc80I/AAAAAAAAADQ/tqKWiNrCbJk/s320/rrso.png" width="298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;No to na koniec krótki kurs znajdowania RRSO. RRSO musi znaleźć się w każdej reklamie/ofercie kredytowej. Należy szukać więc drobnego druczku (jak widać na powyższym zrzucie ekranu). Ponadto RRSO musi znaleźć się w umowie kredytowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-452665969352246698?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/02/rrso-prawde-ci-powie.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S4W3Onlc80I/AAAAAAAAADQ/tqKWiNrCbJk/s72-c/rrso.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-6146545729103706325</guid><pubDate>Sun, 14 Feb 2010 11:10:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-02-14T12:11:04.701+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">telekomunikacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Przeprowadzka</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3fS_4V1jiI/AAAAAAAAAC0/Jb0avcDL_yY/s1600-h/strzalka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ct="true" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3fS_4V1jiI/AAAAAAAAAC0/Jb0avcDL_yY/s200/strzalka.jpg" width="137" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przeprowadzka to bardzo dobre wyjście. Szczególnie, jeśli mamy zamiar przeprowadzić swój numer telefonu do nowego operatora. W jednej z &lt;a href="http://oszusty.blogspot.com/2009/12/w-ciagu-ostatnich-kilku-lat-koszty.html"&gt;pierwszych notek na blogu&lt;/a&gt;&amp;nbsp;sugerowałem zmianę operatora osobom, które rzadko korzystają z telefonu. A teraz sprawdzimy, czy naprawdę jest to takie trudne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Otóż&amp;nbsp;zmiana operatora z zachowaniem swojego dotychczasowego numeru wcale nie jest trudna. Wręcz przeciwnie - jest banalnie prosta i darmowa (albo bardzo tania).&amp;nbsp;Jak to się robi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KROK&amp;nbsp;1&lt;/strong&gt;: Podejmujemy decyzję o przeniesieniu numeru! Jeśli&amp;nbsp;obecnie korzystamy z oferty abonamentowej, sprawdzamy czy nasz operator posiada nasze aktualne dane.&amp;nbsp;Jeśli nie&amp;nbsp;- powinniśmy je zaktualizować. Warto od razu zapytać czy obowiązuje nas jeszcze umowa terminowa i kiedy się kończy. Jeśli chcemy zerwać umowę przed tym terminem - zapytajmy ile wyniesie nas kara umowna (kara&amp;nbsp;zmniejsza się z każdym miesiącem trwania umowy, przenoszenie numeru nie zwalnia nas z obowiązku jej zapłacenia).&amp;nbsp;Jeśli korzystamy z oferty na kartę -&amp;nbsp;sprawdzamy czy nasza karta jest zarejestrowana. Jeśli tak, to sprawdzamy czy nasze dane są aktualne i ewentualnie poprawiamy je. Jeśli nie rejestrowaliśmy numeru&amp;nbsp;- musimy&amp;nbsp;to zrobić.&amp;nbsp;W tym celu, należy wypełnić i dostarczyć naszemu obecnemu operatorowi kartę rejestracyjną. Każdy operator ma swój wzór takiej karty, np.:&lt;br /&gt;
- PTK Centertel (Orange) &lt;a href="http://www.orange.pl/binaries/PL/Binary/1424/1459056.pdf"&gt;http://www.orange.pl/binaries/PL/Binary/1424/1459056.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
- PTC (Era) &lt;a href="http://www.era.pl/repositories/era_pl_repo1/documents/ind/karta_rej_208x258_kod008.pdf"&gt;http://www.era.pl/repositories/era_pl_repo1/documents/ind/karta_rej_208x258_kod008.pdf&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
-&amp;nbsp;PTC (Heyah) &lt;a href="http://www.heyah.pl/o-heyah_rejestracja"&gt;http://www.heyah.pl/o-heyah_rejestracja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
- Polkomtel (Plus) &lt;a href="http://www.simplus.pl/v.do?idx=805099"&gt;http://www.simplus.pl/v.do?idx=805099&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KROK 2: &lt;/strong&gt;Najgorsze za nami. Teraz będzie już z górki. Wybieramy nowego operatora i udajemy się do jego punktu sprzedaży z dokumentem tożsamości (z numerem PESEL) lub dokumentami firmy (numer NIP i REGON). Tutaj pracownik wypełni z nami wniosek o przeniesienie numeru. Trzeba będzie w nim podać swoje dane oraz określić kiedy chcemy przenieść numer (można podać datę końca umowy terminowej). Następnie może się zdarzyć, że pracownik od razu wręczy nam (sprzeda) nową kartę SIM i/lub podpisze umowę. Najczęściej jednak karty SIM nie dostaniemy od razu. Będziemy musieli zaczekać na zgodę obecnego operatora na przeniesienie numeru. O wszystkim będą nas powiadamiały SMS-y. Jeśli we wniosku nie ustaliliśmy inaczej, zgoda powinna nadejść w ciągu kilku-kilkunastu godzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KROK 3: &lt;/strong&gt;Jeśli nie otrzymaliśmy karty SIM w drugim kroku, po uzyskaniu zgody obecnego operatora, nowy operator zaprosi nas do punktu sprzedaży po odbiór karty SIM i podpisanie umowy. Wtedy prawdopodobnie trzeba będzie zapłacić za starter (chyba że nowy operator oferuje darmowe startery).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;strong&gt;KROK 4: &lt;/strong&gt;Po kilku godzinach (zwykle po północy) numer powinien zacząć działać u nowego operatora. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawda, że proste?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jeszcze jest ważne? Nasz numer będzie traktowany jak zwykły numer u nowego operatora. Jeśli więc u obecnego operatora znajomi mieli do nas jakieś zniżki, mieli ustawiony nasz numer jako "darmowy"&amp;nbsp;- te usługi przestaną &lt;strong&gt;im&lt;/strong&gt; działać. To może niekiedy rodzić nieporozumienia. Operatorzy oferują możliwość sprawdzenia przynależności numeru, np. &lt;a href="http://www.orange.pl/portal/map/map/check_number"&gt;http://www.orange.pl/portal/map/map/check_number&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-6146545729103706325?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/02/przeprowadzka.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3fS_4V1jiI/AAAAAAAAAC0/Jb0avcDL_yY/s72-c/strzalka.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-8111340469808632669</guid><pubDate>Mon, 08 Feb 2010 14:36:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-11-21T10:53:23.261+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>Większe bezpieczeństwo... dla banku</title><description>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3AZz1Uzl9I/AAAAAAAAACs/HbRKTNoZDh0/s1600-h/chip.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="149" kt="true" src="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3AZz1Uzl9I/AAAAAAAAACs/HbRKTNoZDh0/s200/chip.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Część klientów banków pewnie już posiada nowe karty płatnicze - hybrydowe. Taka karta oprócz paska magnetycznego posiada również układ elektroniczny zwany chipem. Też dzisiaj dostałem taką kartę. Bank chwali ją w dołączonej ulotce: "Teraz, dzięki wyposażeniu ich (kart) w niewielki elektroniczny układ tzw. chip zapewniają najwyższy poziom bezpieczeństwa dokonywanych transakcji". Pisownia oryginalna - to oni zapomnieli o przecinkach. Pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej napisali prawdę. &lt;strong&gt;Nic bardziej mylnego!&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Moja karta pochodzi z ING Banku Śląskiego, ale sprawa dotyczy praktycznie wszystkich polskich banków. Wprowadzenie kart chipowych jest przez banki komunikowane jako dramatyczny wzrost bezpieczeństwa transakcji kartowych. No cóż. W większości przypadków to &lt;strong&gt;nieprawda&lt;/strong&gt;! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chipy zostały wprowadzone na karty po to, aby utrudnić ich kopiowanie. Dotychczasowa technologia oparta na paskach magnetycznych wręcz zachęcała do kopiowania kart. Było to bardzo proste - wystarczyło przeciągnąć kartę przez czytnik, a złodziej już miał kopię karty. Chipa skopiować bardzo trudno o ile w ogóle.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zapytałby ktoś - gdzie w takim razie spadek bezpieczeństwa? Otóż na razie jeszcze nigdzie. Problem polega na tym, że wraz z wprowadzeniem na karty chipa polskie&amp;nbsp;&lt;strong&gt;banki zrezygnowały z autoryzacji kart podpisem&lt;/strong&gt;. Teraz transakcja z użyciem chipa prawie zawsze skończy się prośbą o podanie numeru PIN. Podobno to też dla bezpieczeństwa klientów. Banki twierdzą, że podpis można podrobić, a PIN-u nie - dlatego PIN jest bezpieczniejszy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W zasadzie to prawda. Spójrzmy jednak na pewien zapis w regulaminie kart (ten pochodzi z regulaminu ING Banku Śląskiego, ale większość polskich banków ma taki zapis u siebie):&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;45. Posiadacza karty glównej obciazaja transakcje:&lt;br /&gt;
1) dokonane przez osoby, którym uzytkownik karty udostepnil karte lub ujawnil PIN;&lt;br /&gt;
2) dokonane karta przy uzyciu PIN.&lt;/blockquote&gt;Czyli: każda transakcja potwierdzona kodem PIN &lt;strong&gt;obciąża właściciela karty&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;nie podlega reklamacji&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A numer PIN przecież bardzo łatwo podejrzeć - przy bankomacie lub w kolejce do kasy. Gdy taka karta zostanie skradziona - wykonane nią transakcje obciążą klienta (w przypadku transakcji autoryzowanych podpisem zwykle obciążały sklep albo bank). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto też pamiętać, że chip nie chroni przed skopiowaniem karty - na karcie wciąż jest łatwy do skopiowania pasek magnetyczny. Skopiowaną kartą będzie można wciąż dokonywać transakcji w urządzeniach nieprzystosowanych do akceptacji chipów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety, przed kartami z chipem nie obronimy się. Dlatego swój numer PIN powinniśmy bezwzględnie chronić, a jeśli bank daje nam taką możliwość - dokonywać co jakiś czas jego zmiany. &lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;otrzymanego numeru PIN nie powinniśmy nigdzie zapisywać w jawnej formie, należy go zapamiętać; kartkę z PIN-em należy zniszczyć; jeśli PIN nadszedł do nas w naruszonej kopercie, należy ten fakt zgłosić do banku,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;przy transakcjach w bankomacie należy zwrócić uwagę, czy nie zainstalowano na nim dodatkowych, nietypowych&amp;nbsp;urządzeń - w razie jakichkolwiek wątpliwości należy skontaktować się z właścicielem bankomatu lub skorzystać z innego urządzenia,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;przy wprowadzaniu kodu PIN - zarówno w sklepie, jak i w bankomacie, należy zasłonić klawiaturę ręką/portfelem, aby osoby postronne nie mogły go poznać; nie należy też wypowiadać numeru PIN na głos,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nikt nie może znać naszego numeru PIN, nie wolno go podawać nikomu, nawet pracownikom banku!&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;podczas płacenia kartą płatniczą należy ją obserwować i nie tracić z oczu, &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;należy przeglądać historię rachunku, aby w przypadku zauważenia nieuprawnionych transakcji, jak najszybciej zgłosić ten fakt w banku.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-8111340469808632669?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/02/wieksze-bezpieczenstwo-dla-banku.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S3AZz1Uzl9I/AAAAAAAAACs/HbRKTNoZDh0/s72-c/chip.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-3127967122300184644</guid><pubDate>Fri, 29 Jan 2010 17:50:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-01-29T18:50:24.230+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">telekomunikacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Tanio, taniej, najdrożej</title><description>Jest dokładnie tak, jak w tytule posta. Świetne oferty, które wcale nie są takie świetne. Albo są. Ale tylko przez chwilkę. A później już nie. W takich ofertach przodują m. in. operatorzy telekomunikacyjni. Dlatego warto uważać i... wziąć do ręki kalkulator. &lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Zewsząd jesteśmy zasypywani ofertami, które wydają się być szalenie atrakcyjne. Abonament za złotówkę. Rachunki obcięte o połowę. Dwa razy więcej usług za tę samą cenę. Wystarczy tylko zdecydować się i podpisać umowę. Zazwyczaj umowa podpisywana jest na wiele miesięcy... a genialna oferta kończy się już po kilku. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przykłady? Bez liku:&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Netia - Hipnotyzująca promocja: Internet z telefonem za 2 zł miesięcznie. Przez &lt;strong&gt;6 miesięcy&lt;/strong&gt;. A umowa na &lt;strong&gt;24 miesiące&lt;/strong&gt;. Od siódmego miesiąca zapłacimy &lt;strong&gt;94 złote. &lt;/strong&gt;Średnio: 71 złotych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Orange - 2 x więcej: Dwa razy więcej minut w każdym abonamencie, np. w abonamencie 25 zł przez &lt;strong&gt;6 miesięcy&lt;/strong&gt;. A umowa na &lt;strong&gt;24 miesiące&lt;/strong&gt;. Średnio 1,25 raza więcej minut.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Telekomunikacja Polska: Plan tp doMowy 60 z rabatem 50%. Przez &lt;strong&gt;6 miesięcy&lt;/strong&gt;. Umowa na &lt;strong&gt;24 miesiące&lt;/strong&gt;. Średnio: taniej o 12,5%.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Play - 2 razy więcej złotówek w ramach abonamentu. Przez &lt;strong&gt;6 miesięcy&lt;/strong&gt;. Umowa na &lt;strong&gt;24 miesiące&lt;/strong&gt;. Średnio 1,25 raza więcej złotówek.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;i wiele, wiele innych.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;Te promocje działają dwutorowo:&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;klientowi łatwo skusić się na świetną ofertę, duże liczby ładnie wyglądają w reklamach i ustach sprzedawców, trudno też na pierwszy rzut oka ocenić jaka jest średnia cena usługi, wydaje się ona niższa niż jest w rzeczywistości,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;gdy po pierwszych kilku miesiącach przyzwyczaimy się do podwojonej ilości usług, trudno będzie się odzwyczaić; wtedy operatorzy będą z nas zdzierać już pełną stawkę.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;No i warto pamiętać, że prawdopodobnie ceny różnych usług będą jeszcze spadać. Będzie nam przykro, gdy po kilku miesiącach obudzimy się z bardzo niekorzystną dla siebie umową, a jej zerwanie będzie obciążone karą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-3127967122300184644?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/01/tanio-taniej-najdrozej.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-7564710374298514968</guid><pubDate>Tue, 12 Jan 2010 21:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-01-12T22:29:40.717+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><title>Ekologia szkodzi... środowisku?</title><description>Pomyślałby ktoś, że mamy takie dobre i wspaniałomyśle hipermarkety! Te olbrzymie korporacje w końcu pochyliły się nad losem świata! Ruszyło je sumienie i teraz będą czynić dobro, a wszyscy ludzie będą szczęśliwi. Tak właśnie: hipermarkety z dbałości o środowisko naturalne i swoich klientów zrezygnowały z rozdawania darmowych foliowych reklamówek w zamian oferując m. in. płatne ekologiczne reklamówki. Hmm... Czy tylko mi coś tu się nie zgadza?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Czyjaś bezinteresowna dobrość to wspaniała rzecz. Ale bezinteresowna dobroć hipermarketu budzi moje wątpliwości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bo przecież oczywistą oczywistością jest, że wielkim sklepom wcale nie zależy na ekologii i środowisku. Przeprowadzenie takiej akcji dało bowiem realne ZYSKI:&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;ograniczyło koszty - nie trzeba rozdawać już za darmo foliowych torebek,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zwiększyło zyski - tak, hipermarkety bronią się, że ekologiczne torby są sprzedawane "po kosztach"; ciężko mi w to uwierzyć, bo głupia, cienka&amp;nbsp;reklamówka w Realu kosztuje 0,39 zł - chyba nieco za dużo,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;poprawiło wizerunek - teraz sklepy chwalą się jakie to one dobre i ekologiczne, w umysłach osób dbających o środowisko sklepy tracą nieco tej agresywnej otoczki,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;sprawiło, że klienci nawet wydają się zadowoleni tym, że nie mają w co zapakować zakupów.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;A na koniec zostawiam najlepsze: prawdopodobnie ekologiczne torby wyprodukowane częściowo ze skrobi kukurydzianej są tak samo lub nawet bardziej szkodliwe od zwykłych foliówek z polietylenu, szczególnie w ujęciu całościowym:&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;trudniej je ponownie przerobić,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ich rozkład powinien przebiegać w specjalnej kompostowni - bo poprawnie rozkładają się tylko w szczególnych warunkach,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;do ich wytworzenia potrzebne jest więcej energii,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;rozkład torebki ekologicznej generuje niewiele mniej zanieczyszczeń niż foliówki; zresztą zwykle jest na nich kolorowy nadruk wykonany szkodliwymi barwnikami,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;część z nich nie rozkłada się do końca - to znaczy kończą jako drobne kawałki polietylenu, które mogą zaszkodzić m. in. zwierzętom wodnym.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;Czy trzeba dodawać, że od jakiegoś czasu jesteśmy co krok mamieni czymś ekologicznym? Ja osobiście raczej nie zwracam uwagi na deklarowaną ekologiczność jakiegokolwiek produktu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przy okazji.&amp;nbsp;Chyba dwa lata temu kupiłem w sklepie Cropp Town koszulkę z ekologicznej serii (ekologiczna bawełna, ekologiczne farby i tego typu bzdury) - miała ładny nadruk. Przy kasie pani ładnie zapakowała mi ją w ekologiczny papier (no, ekologiczność zobowiązuje!) po czym pakunek włożyła do zwykłej foliowej reklamówki. No hit sezonu! :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-7564710374298514968?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/01/ekologia-szkodzi-srodowisku.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-1502211249484174037</guid><pubDate>Tue, 05 Jan 2010 20:16:00 +0000</pubDate><atom:updated>2010-01-05T21:16:29.281+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">telekomunikacja</category><title>Wyślij SMS, a wygrasz!</title><description>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S0OdQ0E9ZVI/AAAAAAAAACk/CoOxcTlx6Ig/s1600-h/message.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S0OdQ0E9ZVI/AAAAAAAAACk/CoOxcTlx6Ig/s200/message.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnimi czasy bardzo popularne stały się wszelkiego rodzaju loterie i konkursy w których bierze się udział wysyłając SMS-a. Oczywiście, nie takiego zwykłego SMS-a, ale specjalnego. To znaczy o podwyższonej opłacie. Dzięki temu można bardzo łatwo wygrać. No właśnie. Można?&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do napisania tej notki zainspirował mnie artykuł z "Wprost": &lt;a href="http://www.wprost.pl/ar/167515/Jak-wygrywac-konkursy/"&gt;Jak wygrywać konkursy&lt;/a&gt;. Otóż okazuje się, że część organizatorów wprowadza w błąd potencjalnych uczestników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Otóż istnieją co najmniej dwa rodzaje SMS-owych "konkursów":&lt;br /&gt;
&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Loteria&lt;/strong&gt;.&amp;nbsp;Z loterią jest problem ponieważ trzeba zapewnić wiarygodność losowania, załatwić zgodę Ministerstwa Finansów, zapłacić za możliwość zorganizowania takiej loterii. W zamian&amp;nbsp;można stworzyć prawdziwą loterię: uczestnicy kupują losy, następuje losowanie, wylosowany szczęśliwiec otrzymuje nagrodę. Jest sprawiedliwie, przynajmniej w teorii, ale trudno wszędzie widzieć spiski.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Konkurs&lt;/strong&gt;. Tu jest prościej dla organizatora. Nie trzeba bawić się w te wszystkie zezwolenia i opłaty. Dla uczestników wymyśla się zadanie. Zadanie nie może być zbyt trudne, bo to może zniechęcić potencjalnych uczestników do wzięcia udziału w konkursie. Zazwyczaj kończy się na: "Co to: po wodzie pływa, kaczka się nazywa?". Potem trzeba ustalić zasady konkursu. W tego typu zabawach chodzi o zysk organizatora, więc zazwyczaj kończy się na tym, że uczestnik z największą ilością poprawnych odpowiedzi wygrywa. W tym momencie mamy pole działania dla &lt;strong&gt;zawodowych graczy&lt;/strong&gt;. W takim konkursie zwykły, naiwny śmiertelnik wysyłający jedną wiadomość za parę złotych nie ma żadnych szans. Składa się na nagrodę dla zwycięzcy.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;Jak to funkcjonuje dokładnie, można dowiedzieć się z artykułu. Dlatego przed beztroską zabawą i wysłaniem SMS-a, warto zapoznać się z regulaminem, aby stwierdzić czy mamy do czynienia z loterią, czy z konkursem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto jeszcze dodać, że wysłanie wiadomości na jakikolwiek konkurs zazwyczaj oznacza zgodę na otrzymanie mnóstwa wiadomości z reklamami. Będą nas one co kilka chwil namawiać do wysłania kolejnych SMS-ów. I kolejnych. I kolejnych. Aby później zrezygnować z otrzymywania wiadomości należy - oczywiście - wysłać kolejnego wysokopłatnego SMS-a o odpowiedniej treści. Zgodnie z prawem można też zrobić to pisemnie, wysyłając pismo na adres organizatora (jakoś nikt o tej możliwości nie wspomina, a czasami wychodzi taniej).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I mimo wszystko życzę powodzenia i wysokich wygranych w konkursach! :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-1502211249484174037?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2010/01/wyslij-sms-wygrasz.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/S0OdQ0E9ZVI/AAAAAAAAACk/CoOxcTlx6Ig/s72-c/message.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-5625556371610788921</guid><pubDate>Fri, 25 Dec 2009 23:22:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-26T00:22:53.050+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Zagraniczna płyta - i co teraz?</title><description>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SzVIAdqtPOI/AAAAAAAAACc/zgE-YD_YiBk/s1600-h/zagra_pyt1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SzVIAdqtPOI/AAAAAAAAACc/zgE-YD_YiBk/s200/zagra_pyt1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Jestem osobą, która raczej jest przeciwna piractwu muzycznemu. Staram się kupować albumy zespołów, które lubię. Zawsze zakup oryginalnej płyty daje mi olbrzymią satysfakcję (chociaż często znam już wszystkie piosenki ;-)). W czym w takim razie problem? Otóż w wielu przypadkach mamy do wyboru oryginalny produkt za 30 zł i oryginalny produkt&amp;nbsp;nawet za 70-80 zł. Dziwne? &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ależ skąd. Nic w tym dziwnego. Otóż wytwórniom muzycznym bardzo leżą na sercu zyski. Więc aby przeciwdziałać piractwu, wprowadziły na rynek albumy najpopularniejszych wykonawców w niskich cenach - aby każdy Polak mógł sobie pozwolić na zakup płyty. Bardzo miło z ich strony.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zazwyczaj za polskie wydanie płyty zagranicznego wykonawcy zapłacimy około 30 zł. Niestety, nie otrzymamy za tę kwotę tego, co znajduje się w oryginalnym wydaniu. Otóż sama okładka jest oszpecona logo akcji ("Zagraniczna płyta - polska cena") oraz informacją "Wydanie polskie". Te informacje są nadrukowane na okładce.&amp;nbsp;Nie wszyscy o tym wiedzą, bo dziwnym trafem po zafoliowaniu&amp;nbsp;w tych miejscach, nakleja się dodatkowe naklejki (np. z logo patrona medialnego). W środku nie znajdziemy pełnej wersji książeczki. Zazwyczaj w polskim wydaniu książeczka ogranicza się do złożonej na pół kartki. Na szczęście,&amp;nbsp;na płycie CD znajduje się ten sam materiał, co w oryginalnym wydaniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczerze? Nigdy nie kupuję polskich wydań płyt. Czuję się upokorzony taką postacią albumu. Uważam też, że takie wydanie umniejsza wartości artystycznej albumu. No i jesteśmy traktowani jak jakiś kraj trzeciego świata, w którym trzeba serwować jakieś "starter edition", żebyśmy się czasem nie zachłysnęli szczęściem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A jak wy? Lubicie polskie wydania płyt, czy raczej wybieracie droższe wersje? A może zupełnie nie kupujecie pełnych albumów?&amp;nbsp;W końcu powoli stają się archaiczne w swojej formie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-5625556371610788921?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/zagraniczna-pyta-i-co-teraz.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SzVIAdqtPOI/AAAAAAAAACc/zgE-YD_YiBk/s72-c/zagra_pyt1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-1064788239556354856</guid><pubDate>Sat, 19 Dec 2009 15:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-19T16:36:23.001+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><title>Najlepsze OFE!</title><description>Dlaczego najlepsze Otwarte Fundusze Emerytalne? Przecież każdy wie, że najlepsza rzecz może być tylko jedna. Nie może być tak, że dwa różne samochody są najlepsze, dwa różne sklepy najlepsze, dwa różne komputery najlepsze. No tak. Szczególnie wśród produktów, które można zbadać w sposób ilościowy – na przykład policzyć stopy zwrotu. Ale wśród Otwartych Funduszy Emerytalnych zdarzają się anomalie – prawie każdy jest najlepszy!&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Komisja Nadzoru Finansowego publikuje co kwartał stopy zwrotu funduszy z ostatnich 36 miesięcy. W &lt;a href="http://www.knf.gov.pl/system_emerytalny/Dane_o_rynku/Stopy_zwrotu_OFE/stopyzwrotu_06.10.09.html"&gt;ostatnim rankingu&lt;/a&gt; wygrał Generali OFE. Toteż szybko w swojej skrzynce pocztowej znalazłem informację, że &lt;strong&gt;jest najlepszy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzw_BEr8cI/AAAAAAAAABk/qvbvcB4DdZc/s1600-h/01_generali.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzw_BEr8cI/AAAAAAAAABk/qvbvcB4DdZc/s320/01_generali.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Nieco gorsze wyniki zaliczył AIG OFE (który w międzyczasie zmienił nazwę na Amplico OFE) – zdobył trzecie miejsce we wspomnianym rankingu KNF. Dlatego, aby okazał się najlepszy, należało troszkę pomyśleć. Efektem jest taka oto ekwilibrystyka:&lt;strong&gt; najlepszy wśród czterech największych&lt;/strong&gt;. Nieźle. Reklamę znalazłem w swojej skrzynce pocztowej.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyzxR6PBzAI/AAAAAAAAABs/gA61JNwgt0k/s1600-h/02_amplicoofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyzxR6PBzAI/AAAAAAAAABs/gA61JNwgt0k/s320/02_amplicoofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Allianz OFE nie poszczęściło się w tym roku. Spadł na czwarte miejsce w KNF. Jakie to szczęście, że rok temu nie było tak źle. Dlatego mogli się pochwalić, że... &lt;strong&gt;są najlepsi&lt;/strong&gt;... w ciągu 2008 roku (widok z ich strony internetowej):&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxcj7In3I/AAAAAAAAAB0/fiHBjQ3s0Uo/s1600-h/03_allianzofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxcj7In3I/AAAAAAAAAB0/fiHBjQ3s0Uo/s320/03_allianzofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
No to spójrzmy na ING OFE. Im niegdyś bardzo dobrze się wiodło, ale przestało. Na szczęście są po tym jeszcze jakieś pozostałości w postaci wygranych zestawień hipotetycznej wartości konta emerytalnego. No to w sumie – &lt;strong&gt;są najlepsi&lt;/strong&gt; (z ich strony internetowej):&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxl5Wa7SI/AAAAAAAAAB8/u1KrfEIQW4w/s1600-h/04_ingofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxl5Wa7SI/AAAAAAAAAB8/u1KrfEIQW4w/s320/04_ingofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Z ciekawości zaglądam na strony OFE Warta (które w ostatnim zestawieniu KNF jest na ostatniej pozycji). W końcu oni też pewnie są najlepsi. W zasadzie nie pomyliłem się. Na swojej stronie piszą między innymi, że zawsze &lt;strong&gt;są w czołówce zestawienia KNF&lt;/strong&gt; (sprawdź sam, ale czy sam prezes okłamywałby cię w żywe oczy?). A, no i pierwsi otrzymali certyfikat ISO: &lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxw4qqpzI/AAAAAAAAACE/oau2rh_UqMY/s1600-h/05_wartaofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzxw4qqpzI/AAAAAAAAACE/oau2rh_UqMY/s320/05_wartaofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzx02Og8kI/AAAAAAAAACM/gyOawioiIK8/s1600-h/05a_wartaofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzx02Og8kI/AAAAAAAAACM/gyOawioiIK8/s320/05a_wartaofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Sprawdzam jeszcze OFE Polsat, bo oni zawsze lubili chwalić się swoją nalepszością. Oczywiście nie zawiedli: &lt;strong&gt;znowu są najlepsi&lt;/strong&gt;. Tym razem w zarabianiu od początku działalności (to ich strona internetowa):&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzx9HaDfOI/AAAAAAAAACU/MQStC_9by80/s1600-h/06_polsatofe.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzx9HaDfOI/AAAAAAAAACU/MQStC_9by80/s320/06_polsatofe.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Reszty OFE nie chciało mi się sprawdzać. Ale pewnie też są najlepsze ze wszystkich...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-1064788239556354856?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/najlepsze-ofe.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Syzw_BEr8cI/AAAAAAAAABk/qvbvcB4DdZc/s72-c/01_generali.png" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-709078271772200894</guid><pubDate>Wed, 16 Dec 2009 14:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-18T20:24:55.685+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Excluziff zakupowy</title><description>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyjpfG7nHFI/AAAAAAAAABc/cEBoKoNXePY/s1600-h/alma_logo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyjpfG7nHFI/AAAAAAAAABc/cEBoKoNXePY/s200/alma_logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Różne firmy potrafią wpaść na różne &lt;strong&gt;genialne pomysły&lt;/strong&gt;. Genialny pomysł to taki, który przynosi firmie duży strumień gotówki i przeobraża ją z małej, niepozornej, schyłkowej w rekina biznesu. Takim pomysłem, moim zdaniem, było stworzenie przez KrakChemię sieci Delikatesów Alma.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Delikatesy Alma to bardzo ekskluzywny sklep. Sieć tych sklepów chełpi się mianem najprzyjaźniejszych sklepów w mieście. Obsługa jest nastawiona bardzo prokliencko, spełniane są wszystkie życzenia klientów. Półki w sklepie są specjalnie dla Almy zaprojektowane, z głośników sączy się dobra muzyka. To nie wszystko. Sklep koncentruje się na "sprzedaży produktów spożywczych najwyższej jakości, pochodzących od sprawdzonych dostawców lokalnych i zagranicznych". W sklepach sieci znajduje się ponad 60 000&amp;nbsp;produktów, z czego 3 000 dostępna jest wyłącznie w Almie (firma jest wyłącznym importerem i dystrybutorem tych produktów w Polsce). No i dodatkowo jest także lista produktów dostępnych wyłącznie na specjalne zamówienie. Od jakiegoś czasu Alma dysponuje własną marką - Krakowski Kredens. Marka to kilkanaście linii produktowych, m. in. wędliny, smalce, zupy, przetwory, grzyby czy słodycze.&amp;nbsp; Nie trzeba dodawać, że są to towary specjalne, o wyjątkowych walorach smakowych, produkowane według specjalnych, tradycyjnych&amp;nbsp;receptur. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko pięknie i cudownie. Ale nie ma nic za darmo! Prestiż musi kosztować. A istnienie choćby jednego taniego produktu w takim ekskluzywnym sklepie może wszystko zepsuć. Dlatego sklep dba, aby wszyscy spragnieni poczucia luksusu klienci znaleźli to, czego szukają. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sprawdźmy ile kosztuje ten prestiż w Almie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za koszty prestiżu uznajmy różnicę pomiędzy ceną z Almy, a ceną z zupełnego Almy przeciwieństwa&amp;nbsp;- Tesco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Śmietana luksusowa Zott 18%, 330 g - 1,99 - 1,83 = 0,16 zł&lt;br /&gt;
Jogurt Jogobella Zott, 150 g - 1,09 - 0,99 = 0,10 zł&lt;br /&gt;
Papryka czerwona, 1 kg - 8,35 - 5,89 = 2,46 zł&lt;br /&gt;
Kawa Nescafe Gold, 200 g - 29,90 - 21,99 = 7,91 zł&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może te przykłady są dobrane nieco tendencyjnie i w Almie też można upolować jakąś okazję...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziwi mnie jednak, że tak łatwo trafić do ludzkiej próżności i wmówić człowiekowi, że jest wyjątkowym konsumentem. Bo o ile część klientów Almy stanowią osoby wysoko sytuowane, które stać na wszystko,&amp;nbsp;a sklep oferuje im produkty, których nie znajdą nigdzie indziej, to większość klientów stanowią osoby, które i tak kupują tylko podstawowe produkty zwykłych marek - przepłacając. Ludziom bardzo łatwo uwierzyć, że są lepsi od innych. I pomyśleć, że wystarczy im o tym wspomnieć przy kupowaniu mleka i bułek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-709078271772200894?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/excluziff-zakupowy.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyjpfG7nHFI/AAAAAAAAABc/cEBoKoNXePY/s72-c/alma_logo.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-3664923600203885685</guid><pubDate>Fri, 11 Dec 2009 20:25:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-13T14:10:22.637+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">ekonomia</category><title>Panie! Bo to drożyzna jest!</title><description>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyKrx1mRS_I/AAAAAAAAABM/bOXf_0LzVlg/s1600-h/pie+chart.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyKrx1mRS_I/AAAAAAAAABM/bOXf_0LzVlg/s200/pie+chart.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Czy wzrost ceny produktu oznacza, że produkt jest droższy? Hmm... Ale głupie pytanie. Oczywiście, że... NIE. A przynajmniej nie zawsze.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Tym razem na tapetę bierzemy &lt;strong&gt;zjawisko iluzji pieniądza&lt;/strong&gt;. Cóż to za dziwo? To psychologiczny efekt mylenia wartości realnych z nominalnymi. Pojęcia tego najczęściej używa się w stosunku do cen i wartości pieniądza. &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
Ceny nominalne towarów to po prostu kwoty, które codziennie widzimy na metkach. Natomiast ceny realne są wyrażone w stosunku do dochodów – nie jest łatwo je obliczyć i zwykle nikt tego nie robi. Zależą od kilku czynników, ale głównie od zmian wartości pieniądza w czasie (czyli inflacji/deflacji). Ceny realne są bardzo istotne ponieważ są w stanie zmierzyć stopień naszego bogactwa. Można je także wykorzystać do porównywania bogactwa w różnych miejscach (np. pomiędzy państwami). Gdy ceny realne spadają – możemy kupić więcej towarów – jesteśmy obiektywnie bogatsi. Gdy ceny realne rosną – możemy kupić mniej – więc biedniejemy. Ceny nominalne mogą w tym czasie równie dobrze rosnąć lub spadać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pewnie strasznie zakręciłem to tłumaczenie. Oto przykład. Sytuacja wyjściowa: zarabiam 100 złotych, cena nominalna kilograma cukru wynosi 10 zł. Za moją pensję mogę więc kupić 10 kg cukru.&lt;br /&gt;
W ciągu roku moja pensja wzrosła o 10% - zarabiam 110 zł. Inflacja wyniosła 5%. Upraszczając – cukier kosztuje teraz 10,50 zł. Realnie za moją pensję kupię więc prawie &lt;strike&gt;21 kg&lt;/strike&gt;&amp;nbsp;10,5 kg cukru. Jestem więc bogatszy. Oznacza to, że realnie cukier jest tańszy, mimo że cena nominalna wzrosła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale mogło też stać się inaczej. Moja pensja nie wzrosła, ale też nie spadła. Nadal zarabiam 100 zł. Inflacja była taka sama, jak w poprzednim przypadku czyli 5%. Kilogram cukru kosztuje więc 10,50 zł. W tej sytuacji zbiedniałem (mimo, że cały czas zarabiam tyle samo). Mogę kupić sobie tylko 9,5 kg cukru. W tej sytuacji zarówno cena realna, jak i nominalna cukru wzrosły. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A teraz będzie tak: moja pensja obniżyła się o 10% - teraz zarabiam 90 zł. Na dodatek w kraju zapanowała 5% deflacja. W związku z tym cena nominalna cukru to 9,50 zł. Kupić mogę jedynie 9,5 kg cukru. W tej sytuacji mimo spadku ceny nominalnej – cena realna wzrosła, czyli zbiednieliśmy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uświadomienie sobie, że wartość pieniądza jest zmienna w czasie może ustrzec nas od frustracji, którym często się poddajemy porównując ceny sprzed kilku lat z obecnymi. Bo iluzja pieniądza to właśnie przekonanie o tym, że gdy ceny (nominalne) rosną – jest drożej, a gdy ceny (nominalne) spadają – jest taniej. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na lekcjach ekonomii podawany jest skrajny i abstrakcyjny przypadek – zakładamy, że wszystkie ceny i płace wzrastają dwukrotnie. Zmiany w wielkości zakupów konsumentów, które nastąpią są efektem iluzji pieniądza (przy pozostałych czynnikach niezmienionych). Zarówno kupowanie więcej produktów (bo przecież zarabiam dwa razy tyle), jak i kupowanie mniej (bo przecież wszystko jest dwa razy droższe) jest przykładem &lt;strong&gt;działania w warunkach iluzji pieniądza&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opis jest uproszczony, bo wielu rzeczy nie uwzględnia, ale pokazuje sam mechanizm.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-3664923600203885685?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/panie-bo-to-drozyzna-jest.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SyKrx1mRS_I/AAAAAAAAABM/bOXf_0LzVlg/s72-c/pie+chart.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-7168383985409552268</guid><pubDate>Wed, 09 Dec 2009 17:06:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-09T18:11:32.583+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Najlepsze promocje?</title><description>Z grupką znajomych idziecie na pizzę. Do wyboru dwie pizzerie. Jedna jakaś taka biedna, żadnej promocji, wszystkie ceny standardowe... Za to w drugiej - bajeczne oferty i promocje! A mianowicie: druga pizza za darmo! Gdzie idziecie?&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Odpowiedź nie jest taka oczywista, jakby mogło się wydawać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dla przykładu przeanalizuję oferty dwóch krakowskich pizzerii sieciowych: Telepizzy oraz Pizzerii Banolli. Chcemy zakupić dwie duże (ale porównywalne wielkością) pizze. Swe pierwsze kroki kieruję do Telepizzy. To tam dwie pizze dostanę w cenie jednej. Biorę dwie Capriciosy XXL (średnica nieco ponad 40 cm). Płacę oczywiście tak, jak za jedną: 46,90. Zaoszczędziłem: 46,90! :-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_XseVMYhI/AAAAAAAAAAk/v_PK5WL90vg/s1600-h/telepizza2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_XseVMYhI/AAAAAAAAAAk/v_PK5WL90vg/s320/telepizza2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_XypM37PI/AAAAAAAAAAs/5PGnLY0nOC4/s1600-h/telepizza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_XypM37PI/AAAAAAAAAAs/5PGnLY0nOC4/s320/telepizza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Teraz dla testów przejdę się do Banolli. Tu nie korzystam z żadnej promocji: za dwie podobne pizze płacę 52,40 groszy. Czy to nie dziwne? Mimo że zapłaciłem pełną cenę za dwie pizze, efekt jest podobny. To tylko 5,50 zł więcej niż w Telepizzy. Hmm... okazuje się więc, że wcale nie zaoszczędziłem 46,90 zł, ale raczej 5,50.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div align="center" class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_YELmDhHI/AAAAAAAAAA0/pTVrCNuYJw8/s1600-h/banolli1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_YELmDhHI/AAAAAAAAAA0/pTVrCNuYJw8/s320/banolli1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Co ciekawe, Banolli też oferuje jakąś promocję. Co prawda brzmi marnie. Nie dostaniemy tu drugiej pizzy całkiem za darmo. Będziemy musieli za drugą pizzę zapłacić 40% jej wartości. Rachunek za te same pizze wyniesie więc 36,68 zł. To mniej o 10,22 zł niż w super promocji Telepizzy.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_YVUmbhuI/AAAAAAAAAA8/gG9-pmcgAk0/s1600-h/banolli2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_YVUmbhuI/AAAAAAAAAA8/gG9-pmcgAk0/s320/banolli2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;I jak? Warto korzystać z genialnych promocji?&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Zrzuty ekranu pochodzą ze stron internetowych ww. firm. Stan na dzień 9.12.2009.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-7168383985409552268?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/najlepsze-promocje.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx_XseVMYhI/AAAAAAAAAAk/v_PK5WL90vg/s72-c/telepizza2.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-3308602540431942679</guid><pubDate>Tue, 08 Dec 2009 20:57:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-09T00:17:29.444+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">marketing</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Okazja, że cenka opada ;-)</title><description>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx69wfOmX2I/AAAAAAAAAAc/9AoBlqNfLSc/s1600-h/money.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx69wfOmX2I/AAAAAAAAAAc/9AoBlqNfLSc/s200/money.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Na „okazje” najłatwiej natknąć się w hipermarketach, ale pojawiają się&amp;nbsp;także w wielu innych sklepach. Czy „okazja” zawsze jest okazją? Nie będę tego sprawdzał, ale przypomnę kilka technik, które marketingowcy (a właściwie merchandiserzy) wykorzystują przy ustalaniu cen. Mając świadomość ich istnienia, z większym dystansem spojrzymy na ceny.&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
Techniki cenowe w założeniu stosuje się na krótko ponieważ po jakimś czasie wszyscy się do nich przyzwyczajają i efekt jest mniejszy (chociaż niektórzy twierdzą, że przyzwyczajenie sprzyja uległości wobec manipulacji!).&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;Jedną z najpopularniejszych technik są ceny psychologiczne. To wszystkie ceny, które mają końcówki typu ,99 lub ,49. Ceny psychologiczne postrzegane są jako mniejsze niż w rzeczywistości. Wydaje się, że cenie 1,99 bliżej do złotówki niż do dwóch złotych – zwracamy większą uwagę na cyfrę bardziej znaczącą. Ten sam mechanizm kieruje wprowadzaniem obniżek: obniżka z 41 na 29 wydaje się większa niż z 39 na 27 (pierwsza cyfra jest mniejsza o dwa). Odwrotnością cen psychologicznych są ceny prestiżowe. Stosuje się je w przypadku dóbr luksusowych. Klient dzięki nim ma poczucie, że kupił naprawdę porządny, elitarny wręcz produkt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podobną do powyższej techniką są ceny wykalkulowane. Starają się one wytworzyć wrażenie, że zostały dokładnie wyliczone, że „już mniej się nie dało”. Ceny te mają dziwne końcówki, np. 2,47 lub 103,13. Zazwyczaj takie ceny kończą się cyframi nieparzystymi (są one postrzegane jako mniejsze).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Korzystna cena odniesienia polega na ustawieniu na półce kilku podobnych produktów, ale w różnych cenach. Zazwyczaj klient nie wybierze produktu najtańszego, ale ten w środkowej cenie! Czasami wpływ na to ma łączenie ceny&amp;nbsp;z przekonaniem o jakości produktu. W Polsce pokutuje przekonanie, że jeśli coś jest tanie, to na pewno tandetne, a jeśli drogie – to porządne. A przecież nie zawsze tak jest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drobne obniżki cen potrafią wielokrotnie zwiększyć sprzedaż. Na pewno widzieliście w Internecie fotografie prawdziwych sklepowych ofert: skreślona cena 4,99, nowa cena 4,97. Takie promocje wydają się śmieszne, ale podczas codziennych, szybkich zakupów często dajemy się na nie złapać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z techniką cen wabiących spotkał się na pewno każdy z nas. W hipermarketach polega ona na tym, że część produktów jest sprzedawana w bardzo niskiej cenie, nawet poniżej kosztów produkcji (chociaż jest to nielegalne) tylko po to, aby klient kupił przy okazji inne towary– w normalnych cenach. Na tej samej zasadzie: widząc napis „obniżki do 50%”, możemy się spodziewać, że tylko kilka produktów ma tak obniżoną cenę. Bo przecież dla sklepu liczy się tylko to, byśmy weszli do środka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ostatnio popularne jest podawanie cen w postaci wysokości rat (np. 24 x 129). Taka cena na pewno zwraca uwagę. Zazwyczaj jednak suma rat jest strasznie zawyżoną ceną (nawet jeśli uwzględnić zysk z odroczonej płatności).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Technika niskiej piłki – to technika bardzo skuteczna, ale ocierająca się o oszustwo. Klient jest kuszony bardzo niską ceną. W momencie gdy podejmie decyzję o zakupie, okazuje się, że cena tak naprawdę jest wyższa. Zwykle klient nie rezygnuje już&amp;nbsp;z zakupu. Warto w tej sytuacji pamiętać, że zgodnie z prawem możemy domagać się sprzedaży produktu po zaoferowanej na początku cenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze kilka lat temu, królowała w Polsce technika cen łamanych, kiedy to najbardziej eksponowana była cena netto, w większości wypadków ok. 18% niższa od ceny, którą faktycznie trzeba było zapłacić. Czasami stosuje się jeszcze tą technikę eksponując niższe ceny dla stałych klientów czy koncesjonariuszy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O tych i innych ciekawych praktykach można przeczytać między innymi w książce Lucyny Witek: Merchandising w małych i dużych firmach handlowych wydanej nakładem wydawnictwa C.H. Beck. A może i wy znacie jeszcze jakieś tricki przy ustalaniu cen?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-3308602540431942679?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/okazja-ze-cenka-opada.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sx69wfOmX2I/AAAAAAAAAAc/9AoBlqNfLSc/s72-c/money.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-3067178259915390842</guid><pubDate>Mon, 07 Dec 2009 13:16:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-07T16:07:54.314+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">bankowość</category><title>Pyyk, szzzzzt, click, biiiip!</title><description>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sxz__qKR-EI/AAAAAAAAAAU/yBz3e0gQmt4/s1600-h/layer_howto_2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sxz__qKR-EI/AAAAAAAAAAU/yBz3e0gQmt4/s200/layer_howto_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Ja to chcę! Właśnie odkryłem świetny i nowoczesny produkt. Brzmi jak reklama i właściwie reklamą jest. Tyle, że nikt nie dał mi za&amp;nbsp;nią żadnych pieniędzy. Nieważne.&amp;nbsp;Mowa o... ZBLIŻAKU!&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;ING Bank Śląski wprowadził specjalną kartę zbliżeniową w technologii PayPass. Zwykłe karty zbliżeniowe powoli zadomowiają się na polskim rynku. Za ich pomocą można przeprowadzić transakcję kartą poprzez zbliżenie karty do specjalnego czytnika. Jeśli kwota transakcji jest mniejsza niż 50 zł, zwykle nie trzeba wprowadzać numeru PIN. Po chwili transakcja jest wykonana. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ZBLIŻAK jest malutkim kawałkiem plastiku, z którego korzysta się w zasadzie tak samo, jak z karty zbliżeniowej. Różnica jest taka, że można go nakleić w dowolnym miejscu - na przykład na telefonie komórkowym albo odtwarzaczu MP3. Wtedy za drobne zakupy można wygodnie "płacić komórką" :-). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warto pamiętać, że w przypadku zagubienia karty (lub sprzętu z naklejoną "kartą") jesteśmy o wiele bardziej&amp;nbsp;narażeni na nieuprawnione transakcje. Pewnym zabezpieczeniem jest maksymalna kwota transakcji niewymagająca numeru PIN - 50 zł oraz limit dzienny transakcji&amp;nbsp;- zależny od banku-wydawcy karty).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczegóły dotyczące ZBLIŻAKA zawarte są na stronie internetowej &lt;a href="http://www.zblizak.pl/"&gt;http://www.zblizak.pl/&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I żeby ING Bank Śląski nie zachwycił się zbytnio tym wpisem - na dniach startuje podobna oferta dla karty kredytowej Polbank Era w Polbanku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-3067178259915390842?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/pyyk-szzzzzt-click-biiiip.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/Sxz__qKR-EI/AAAAAAAAAAU/yBz3e0gQmt4/s72-c/layer_howto_2.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>3</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-1582259558384532047</guid><pubDate>Sun, 06 Dec 2009 12:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-06T14:11:39.343+01:00</atom:updated><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">telekomunikacja</category><category domain="http://www.blogger.com/atom/ns#">oszczędność</category><title>Telefony na kartę</title><description>&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SxutLJnd7UI/AAAAAAAAAAM/87aAVJhoCjA/s1600-h/blog1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SxutLJnd7UI/AAAAAAAAAAM/87aAVJhoCjA/s200/blog1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;W ciągu ostatnich kilku lat koszty połączeń w taryfach operatorów komórkowych spadły kilkakrotnie. Jeszcze sześć lat temu koszt minuty połączenia do obcej sieci wynosił 1,70 zł (Idea POP, taryfa Zrób to Sam). Dzisiaj stawka w analogicznej ofercie wynosi 0,29 zł, a można znaleźć także oferty 0,19 zł za minutę (mBank Mobile). To nawet dziewięć razy mniej niż kiedyś! Niesamowite. &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Drogi czytelniku! Czy w takim razie twoje wydatki na telefon komórkowy spadły dziewięciokrotnie od tego czasu? Mogło się tak zdarzyć, ale większość użytkowników płaci za swój telefon niewiele mniej (a czasami nawet więcej) niż kilka lat temu. &lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Potwierdzają to statystyki operatorów. Wskaźnik ARPU (średni przychód na jednego abonenta) dla sieci Idea w 2003 roku wyniósł 70,90 zł, a w trzecim kwartale 2009 roku – 43,80. Przychód nie spadł nawet o połowę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeden z powodów takiego stanu rzeczy jest oczywisty. Więcej dzwonimy. Telefonia komórkowa bardzo się upowszechniła (w 2003 roku telefon posiadała nieco mniej niż połowa Polaków, obecnie telefon ma prawie każdy) i wyparła dużą część telefonii stacjonarnej. Sześć lat temu statystyczny użytkownik telefonu komórkowego wydzwaniał ok. 59,6 minuty, a obecnie aż 139,2 minuty. Na ograniczenie spadku przychodów ma też wpływ wzrost znaczenia przychodów z usług niegłosowych (wiadomości multimedialne, przesył danych itp.). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ale jest jeszcze jeden powód, o którym na co dzień się nie mówi. W telefonach na kartę istnieje swoisty przymus doładowań. Niezależnie od tego, czy użytkownik potrzebuje dodatkowych środków na koncie czy nie, musi dokonać doładowania. W ofertach trzech największych operatorów komórkowych minimalny koszt telefonu na kartę to ok. 20 zł na miesiąc (np. karta 25 zł raz na miesiąc albo karta 50 zł raz na trzy miesiące). Łatwo wyobrazić sobie osobę, której takie doładowanie wystarczało w zamierzchłych czasach, a jego sposób wykorzystania telefonu znacząco się nie zmienił. Mnóstwo ludzi korzysta z telefonu tylko do odbierania połączeń. Olbrzymie obniżki cen połączeń mają dla nich nikłe znaczenie, bo i tak muszą się doładowywać za tyle samo, co kiedyś. Co więcej, obniżki mogą powodować dodatkową frustrację – oto „przepada” coraz więcej pieniędzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co w takim razie robić? Warto uszczknąć coś dla siebie z ostrej walki konkurencyjnej w tym segmencie i zastanowić się nad zmianą oferty tak, by w końcu wydawać mniej pieniędzy na doładowania. Przyjrzyjmy się więc mniej lub bardziej znanym ofertom alternatywnym i porównajmy je z ofertą „standardową”:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table border="1"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;b&gt;Oferta&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;b&gt;Optymalne doładowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;&lt;b&gt;Średnio&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;Play - Play Fresh&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;5 zł - 12 miesięcy&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;0,42 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;CenterNet - wRodzinie&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;20 zł - 12 miesięcy&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;1,67 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;Mobilking - Mobilking&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;10 zł - 3 miesiące&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;3,33 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;FM Group - Mobile&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;120 zł - 12 miesięcy&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;10 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;Plus - Sami Swoi&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;80 zł - 7 miesięcy&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;11,43 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td&gt;Oferta "standardowa"&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;50 zł - 3 miesiące&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;td&gt;16,67 zł/miesiąc&lt;br /&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem (chociaż nie jest to wykluczone, bo ofert jest sporo). Jak widać, dla niektórych użytkowników obniżenie kosztów korzystania z telefonu może dać tylko zmiana operatora na takiego, który nie wymaga częstych doładowań. W ich przypadku ceny połączeń mają drugorzędne znaczenie. Warto pamiętać, że przynajmniej do niektórych wymienionych ofert można się przenieść nie zmieniając swojego numeru telefonu (za darmo lub za równowartość nowego startera).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-1582259558384532047?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/w-ciagu-ostatnich-kilku-lat-koszty.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/__gA3LtZ3mzA/SxutLJnd7UI/AAAAAAAAAAM/87aAVJhoCjA/s72-c/blog1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>1</thr:total></item><item><guid isPermaLink="false">tag:blogger.com,1999:blog-2949863188887722769.post-244325002291844009</guid><pubDate>Sat, 05 Dec 2009 17:51:00 +0000</pubDate><atom:updated>2009-12-05T19:56:08.863+01:00</atom:updated><title>Start!</title><description>Witajcie! Postanowiłem założyć bloga, w którym będę zamieszczał notki związane z moimi zainteresowaniami. Mam nadzieję, że znajdą się tu ciekawe i praktyczne informacje na temat produktów bankowych i ubezpieczeniowych. Tematyka bloga będzie też zapewne obejmować nowinki z branży telekomunikacyjnej i marketingowej. Jeszcze do końca nie wiem jaka będzie formuła bloga. Na pewno będę się skupiał na bieżących wydarzeniach. Mam już kilka pomysłów na notki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nazwa bloga jest nieco przewrotna i należy ją traktować z przymrużeniem oka. Słowo "oszusty" w moim autorskim slangu oznacza oszustów w cudzysłowie. Któż to taki? Do tego worka można wrzucić wielkie korporacje, firmy, partie polityczne i polityków, bogatych ludzi, prezesów, dyrektorów i wiele innych. Osobiście nie uważam wszystkich za oszustów pełną gębą. Ale każda z tych elit ma jakieś drobne grzeszki na sumieniu. Będziemy się starali z lekką ironią i dystansem wywlekać je na światło dzienne. A większym aferom damy spokój :-). Jako że staram się traktować życie pozytywnie, na blogu znajdzie się dużo miejsca dla prezentacji różnych błyskotliwości, niebanalnych pomysłów i ich realizacji oraz pochwał. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Życzcie mi powodzenia w mojej nowej przygodzie - z blogowaniem :-). Z góry proszę o wyrozumiałość, ale jednocześnie o pozostawianie swoich przemyśleń i sugestii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2949863188887722769-244325002291844009?l=oszusty.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://oszusty.blogspot.com/2009/12/start.html</link><author>noreply@blogger.com (corner)</author><thr:total>1</thr:total></item></channel></rss>

