<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2enclosuresfull.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>Droga Wojewódzka 666</title>
	
	<link>http://666.nawalony.com</link>
	<description>666.nawalony.com</description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Aug 2011 12:46:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/scooter" /><feedburner:info uri="scooter" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><media:keywords>Polish,Poland,scooter,moped,bike,travel,trip,journey,Aprilia</media:keywords><media:category scheme="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd">Society &amp; Culture/Places &amp; Travel</media:category><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:keywords>Polish,Poland,scooter,moped,bike,travel,trip,journey,Aprilia</itunes:keywords><itunes:subtitle>666.nawalony.com</itunes:subtitle><itunes:category text="Society &amp; Culture"><itunes:category text="Places &amp; Travel" /></itunes:category><feedburner:feedFlare href="http://add.my.yahoo.com/rss?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://us.i1.yimg.com/us.yimg.com/i/us/my/addtomyyahoo4.gif">Subscribe with My Yahoo!</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.newsgator.com/ngs/subscriber/subext.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://www.newsgator.com/images/ngsub1.gif">Subscribe with NewsGator</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.netvibes.com/subscribe.php?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://www.netvibes.com/img/add2netvibes.gif">Subscribe with Netvibes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://fusion.google.com/add?feedurl=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://buttons.googlesyndication.com/fusion/add.gif">Subscribe with Google</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.pageflakes.com/subscribe.aspx?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://www.pageflakes.com/ImageFile.ashx?instanceId=Static_4&amp;fileName=ATP_blu_91x17.gif">Subscribe with Pageflakes</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://odeo.com/listen/subscribe?feed=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://odeo.com/img/badge-channel-black.gif">Subscribe with ODEO</feedburner:feedFlare><feedburner:feedFlare href="http://www.podnova.com/add.srf?url=http%3A%2F%2Ffeeds.feedburner.com%2Fscooter" src="http://www.podnova.com/img_chicklet_podnova.gif">Subscribe with Podnova</feedburner:feedFlare><feedburner:browserFriendly>This podcast is in Polish!</feedburner:browserFriendly><item>
		<title>Powrót</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/z2zItqYuJs0/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/powrot/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Aug 2011 12:46:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=195</guid>
		<description><![CDATA[Skończyło się podróżowanie. Skończył się czas, pieniądze i siły. Urwała się rura wydechowa, a łańcuch opadł, że aż człowiek chciałby mu dać trochę viagry. Wczoraj wieczorem wróciłem do domu, bo całym dniu forsownej jazdy. Rano byłem w Gdańsku, a wieczorem w Warszawie. W drodze mijałem duże, wypasione motocykle, z dużymi wypasionymi silnikami, i dużymi spasionymi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skończyło się podróżowanie.</p>
<p>Skończył się czas, pieniądze i siły. Urwała się rura wydechowa, a łańcuch opadł, że aż człowiek chciałby mu dać trochę viagry.</p>
<p>Wczoraj wieczorem wróciłem do domu, bo całym dniu forsownej jazdy. Rano byłem w Gdańsku, a wieczorem w Warszawie. W drodze mijałem duże, wypasione motocykle, z dużymi wypasionymi silnikami, i dużymi spasionymi kierowcami w skórach, ćwiekach i frędzelkach &#8211; i zastanawiałem się czy któryś z nich przejechał tego dnia chociaż połowę mojej trasy. Po świeżości litościwych spojrzeń, jakimi obdarzali moją chińszczyznę, wnoszę, że w większości byli to podróżnicy pokonujący 20 kilkumetrową trasę od cioci do babci. Ewentualnie na piknik do lasku, bo żona puściła z domu.</p>
<p>Odkąd pamiętam uważałem, że o mężczyźnie świadczy nie wygląd, ale czyny. Wielu motocyklistów  - nie wszyscy, ale są tacy &#8211; uważają najwyraźniej, że jest na odwrót.</p>
<p>Kij z nimi.</p>
<p>Akurat na tym odcinku drogi, gdzieś w okolicach Pruszcza Gdańskiego, po raz pierwszy zainteresowała się mną policja. Policja też jechała na motocyklach i zatrzymywała profilaktycznie innych motocyklistów, bo jak mówili: &#8222;lubią motory&#8221;.</p>
<p>A trzeba przyznać, że fajni ludzie. Policja motocyklowa na ogół składa się z ludzi z trochę lepszej kategorii, niż przeciętni milicjanci wędrowni. Piszę &#8222;milicjanci&#8221;, bo należy rozróżniać. Inna jest mentalność policjanta, inna milicjanta. Jeden służy obywatelom, drugi państwu.</p>
<p>Sprawdzili czy nie jestem poszukiwany. Aż sam byłem ciekawy czy jestem. Nie byłem. Przy okazji usłyszałem historię o tym, że raz trafili na jednego gościa, który okazał się poszukiwany. Trafili na niego w cyrku, a szukała go żona. Pan ów oświadczył, że nie ma ochoty być poszukiwany, w szczególności przez żonę, więc poszukiwany być przestał. Pozostaje tylko sobie wyobrazić co skłania człowieka w średnim wieku, że powiedzieć żonie, że idzie po papierosy, a na następnie uciec do cyrku.</p>
<p>Tak czy inaczej cieszy mnie, że ciągle są jeszcze takie historie w tym nudnym jak telewizja polskim życiu.</p>
<p>Motorower chiński marki &#8222;<em>Barton Fighter</em>&#8221; zdał egzamin na <strong>długodystansowego ślimaka</strong>. Proszę mi więcej pierdół nie opowiadać o awaryjności chińskich motorowerów &#8211; tak było kilka lat temu, ale Chińczycy, w odróżnieniu od Europejczyków, bardzo szybko uczą się na błędach i szybko poprawiają jakość. Zrobiłem w całej trasie około 2 i pół tysiąca kilometrów &#8211; bez żadnej awarii. Co prawda pękł uchwyt od rury wydechowej, wszystkie śrubki zardzewiały, a łańcuch wypiłował główną podpórkę, ale to są usterki, nie awarie. Mimo to motorek potrzebuje teraz pilnie przeglądu. Bez niego nigdzie dalej nie jedzie.</p>
<p>Tak więc <strong>etap podróżowania skończony</strong>.</p>
<p>Wróciłem do domu przepełniony, pomysłami, wrażeniami, inspiracjami i historiami. Dalsza podróż nie ma już sensu &#8211; bo im więcej poznaję kolejnych rzeczy tym mniej mam czasu i ochoty na pisanie. Pora więc siąść, zebrać wszystko co mam w głowie, i zająć się pisaniem. Bo jeszcze połowa pracy przede mną.</p>
<p>Zebrawszy do kupy, wynik podróży jest na dzisiaj taki: mam 60 tysięcy znaków tekstu, 7 napisanych opowiadań i dużo zapisanych pomysłów, początków, środków i końcówek.</p>
<p>Wysłałem obiecane widokówki (z obiecaną pieczątką zaświadczającą o wyjątkowości) z rozmaitych miejsc w trasie wszystkim, którym miałem wysłać. I którzy podali mi adresy. Sprawdzę jeszcze dla pewności czy nikogo nie pominąłem.</p>
<p>A do końca sierpnia zamierzam pisać do upadłego. Przy okazji: jeżeli ktoś zna w Warszawie dobre miejsce do pisania w spokoju, to chętnie skorzystam. Dom to nie jest najlepsze miejsce &#8211; za dużo rzeczy rozprasza.</p>
<p>Podróż drogą wojewódzką 666 <strong>nie zakończyła się jeszcze</strong>. Ale będzie odtąd przebiegać statycznie.</p>
<p><strong>Statyczna podróż&#8230;</strong> Tak, w Polsce takie rzeczy są wciąż możliwe.</p>
<p>Ciąg dalszy nastąpi&#8230;</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/z2zItqYuJs0" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/powrot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/powrot/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>To Hel and back</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/K_uz67Kt1r4/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/to-hel-and-back/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Aug 2011 12:51:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[I&#8217;m going to Hel. W tym dokładnie momencie. Jestem na statku, który się delikatnie huśta gdzieś między Gdańskiej a Helem. Zainstalowałem się w pobliżu jakiegoś gniazdka, podłączyłem, położyłem nogi na krzesło i piszę. Gdańsk zrobił na mnie największe wrażenie ze wszystkich miast do tej pory. Centrum jest wielkie, piękne, pełne ludzi, śpiewu, restauracji i wszelkiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>I&#8217;m going to Hel</em>.</p>
<p>W tym dokładnie momencie. Jestem na statku, który się delikatnie huśta gdzieś między Gdańskiej a Helem. Zainstalowałem się w pobliżu jakiegoś gniazdka, podłączyłem, położyłem nogi na krzesło i piszę.</p>
<p>Gdańsk zrobił na mnie największe wrażenie ze wszystkich miast do tej pory. Centrum jest wielkie, piękne, pełne ludzi, śpiewu, restauracji i wszelkiej aktywności. Zwłaszcza muzyki jest tutaj dużo &#8211; poprzedniego wieczora włócząc się po ulicach trafiłem na kompletnie pustą boczną uliczkę. I słyszę śpiew. Patrzę, a tam do gwiazd i księżyca śpiewa jakaś dziewczyna. Owszem widziałem wielu śpiewaków zbierających do kapelusza, ale żeby śpiewać w schowanej gdzieś w kącie miasta uliczce? Robi wrażenie.</p>
<p>Trafiłem też na zielony hostel, od którego wszystko się zaczęło.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/hostel.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-192" title="Hostel, od którego się zaczęło" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/hostel.jpg" alt="" width="480" height="270" /></a></p>
<p>Pierwszy raz w życiu byłem w prawdziwym, porządnym hostelu właśnie w Gdańsku, śpiąc w jednym pokoju z 7 nieznanymi osobami. Było to kilka lat temu podczas podróży skuterem dookoła Polski. Miałem wtedy namiot i szukałem pól namiotowych, ale zrobiłem wyjątek z konieczności &#8211; miałem wszystko mokre i było zimno. Musiałem się wysuszyć.</p>
<p>Właśnie wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, żeby kiedyś, może za parę lat, pojeździć po Polsce (a może nie tylko Polsce?) po hostelach, poznać nowych ludzi, posłuchać ich historii, i z inspiracji napisać opowiadania.</p>
<p>I właśnie je piszę.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/bartosz.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-186" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Bartosz Kalinowski - po koncercie w Duszku" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/bartosz.jpg" alt="" width="300" height="306" /></a>W Gdańsku doznałem też wielu zbiegów okoliczności. Spotkałem &#8211; znów włócząc się po mieście i szukając przygód &#8211; <a title="Kto to jest?" href="http://www.google.pl/#sclient=psy&amp;hl=en&amp;source=hp&amp;q=bartek+kalinowski&amp;pbx=1&amp;oq=bartek+kalinowski&amp;aq=f&amp;aqi=g-c1&amp;aql=1&amp;gs_sm=e&amp;gs_upl=18506l19739l1l19973l7l7l0l0l0l4l609l2480l3-1.2.2l6l0&amp;bav=on.2,or.r_gc.r_pw.&amp;fp=268a845dd521af76&amp;biw=1093&amp;bih=552" target="_blank">Bartosza Kalinowskiego</a>. To też internetowy bard, jak ja. Pisze, śpiewa, wymyśla i denerwuje wielkich tego świata (np. piosenką <a title="Michnikowszczyzna - Bartek Kalinowski" href="http://www.youtube.com/watch?v=6TPw61kvPLA" target="_blank">Michnikowszczyzna</a>). Bartosz miał akurat koncert w Duszku &#8211; jedna z niewielu knajp z niewymuszonym, lokalnym klimatem, tworzonym głównie przez stałych bywalców. Miło mi było, że nawet mnie przelotnie kojarzył. Tacy ludzie jak on czy ja mogą istnieć w sferze publicznej tylko dzięki internetowi &#8211; w głównych polskich mediach nie jest mile widziane to co wyprawiamy. Ale przyszłość należy do nas &#8211; internet rośnie w siłę z każdym rokiem, a my z nim.</p>
<p>Wczoraj z kolei idę sobie po plaży w Gdańsku po napisaniu kolejnych paru kawałków nowego opowiadania, wchodzę na molo i nagle słyszę &#8222;Martin Lechowicz&#8221;. Patrzę i co widzę? Ekipę &#8222;Matura to bzdura&#8221;!</p>
<p>To kolejna znana produkcja internetowa tworzona przez ludzi, którym się w życiu coś chce, a nie widząc się w roli posłusznych medialnych dziwek, robią swoje w internecie nie czekając na wielkie korporacje medialne. Ten zbieg okoliczności zaowocował czymś więcej niż tylko krótką rozmową &#8211; bo zrobiliśmy nagranie dla &#8222;Matura to bzdura&#8221;. W nagraniu tym, oprócz stwierdzenia, że matura to bzdura, odpowiadam na pytania, na które odpowiedź powinien znać każdy maturzysta. Nie za bardzo wiadomo po co, ale powinien.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-188" title="Kuba i Martin - obaj twierdzą, że matura to bzdura" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/matura.jpg" alt="" width="480" height="318" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>O tym czy wyszedłem na idiotę czy wręcz przeciwnie przekonacie się w którymś odcinku &#8222;Matura to bzdura&#8221; &#8211; najprawdopodobniej we wrześniu.</p>
<p>Kuba &#8211; dokładnie tak jak się spodziewałem &#8211; jest pełnym życia gościem z inicjatywą, którego rozpiera chęć tworzenia czegoś fajnego dla ludzi. Czyli to samo co ja. Niestety ja nie mam tej przebojowości niż on, we mnie wciąż tkwi brytyjska rezerwa i słowiański brak wiary we własne możliwości.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-189" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Stary Martin i morze" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/martin_at_sea_vertical_220.jpg" alt="" width="220" height="421" /></p>
<p>Tak czy inaczej spodziewam się po nim wielkich sukcesów w przyszłości &#8211; to tylko kwestia czasu. Jeżeli nadarzy się nam kiedyś szansa i okazja współpracować, to bardzo chętnie skorzystam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziś płynę na Hel &#8211; i tam właściwie kończy się droga wojewódzka 666.</p>
<p>O tym co przeżyłem, podsłuchałem, wymyśliłem i napisałem będę jeszcze długo pisał. Ale moje podróżowanie czas kończyć, i wziąć się porządnie do roboty &#8211; czyli skupić już tylko na samym pisaniu.</p>
<p>Jeżeli wszystko dobrze pójdzie w czwartek będę już w Warszawie, klepiąc po całych dniach w klawiaturę.</p>
<p>Ale morza będzie mi zawsze brakowało.</p>
<p>Nawiasem mówiąc, kiedy wczoraj poszedłem na plażę, po latach tęsknoty za morzem, pierwsze co zobaczyłem w wodzie to&#8230; piórko. Długie, ładne piórko mewy.</p>
<p>Zabrałem je sobie i noszę przy ręce. Mam nadzieję, że będzie mi długo przypominać morze, krzyk mew, i podróż drogą wojewódzką 666 latem 2011 roku.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/K_uz67Kt1r4" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/to-hel-and-back/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/to-hel-and-back/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>W Gdańsku pada</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/nxUZvNV2xVI/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/w-gdansku-pada/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 17:29:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Wszędzie pada. Gdybym wiedział, że tak będzie, to nazwałbym projekt &#8222;Opowieści z deszczykiem&#8222;. Kiedy wczoraj jechałem z Poznania do Gdańska o dziwo nie padało &#8211; i jak się okazało był to jeden jedyny dzień, kiedy mogłem jechać dalej. Wczoraj też po raz pierwszy nastąpiło coś, co można by nazwać awarią. Kiedy rano wyruszyłem spod Hill [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszędzie pada.</p>
<p>Gdybym wiedział, że tak będzie, to nazwałbym projekt &#8222;<em>Opowieści z deszczykiem</em>&#8222;.</p>
<p>Kiedy wczoraj jechałem z Poznania do Gdańska o dziwo nie padało &#8211; i jak się okazało był to jeden jedyny dzień, kiedy mogłem jechać dalej.</p>
<p>Wczoraj też po raz pierwszy nastąpiło coś, co można by nazwać <strong>awarią</strong>. Kiedy rano wyruszyłem spod Hill Hostelu, po kilkuset metrach motorek zaczął się dusić i gasnąć. &#8222;Zimny&#8221; &#8211; myślę sobie. Włączyłem ssanie. Jedzie. Ale znowu &#8211; kawałek dalej dusi się i staje.</p>
<p>Zsiadłem w końcu na jakimś skrzyżowaniu, i badam. Wszystko wygląda normalnie. &#8222;Co jest?&#8221; &#8211; myślę sobie. I wtedy mój wzrok padł na zawór paliwa.</p>
<p>Okazało się, że jakiś żartowniś zamknął mi zawór paliwa. Takie są skutki uboczne zostawiania pojazdu na ulicy, ale co zrobić. Otworzyłem więc zawór, silnik zapalił &#8211; i pojechałem dalej. Dalej nic się szczególnego nie działa i po ponad 300 kilometrach jazdy drogami o trzycyfrowych oznaczeniach dojechałem do Gdańska.</p>
<p>W Gdańsku okazało się, że trafiłem akurat na Jarmark świętego Dominika. To bardzo przyjemnie, tyle, że skutkiem ubocznym jest to, że nie ma żadnych wolnych miejsc w hostelach.</p>
<p>Ale nastąpił ciekawy zbieg okoliczności, skutkiem którego jestem zainstalowany w całkiem wygodnym &#8211; o wiele bardziej niż hostel &#8211; pokoju za tą samą cenę co hostel. Takie rzeczy się przydarzają śmiałym podróżnikom!</p>
<p>Przydarzają się też inne, na przykład <strong>teleportacja motoroweru</strong>. Miała ona miejsce dzisiaj rano, kiedy to odkryłem, że motorek stoi dziesięć metrów obok miejsca, w którym go postawiłem wieczorem. Na dodatek stoi przed wjazdem do czyjegoś garażu.</p>
<p>Niezależnie od tego jakie było wytłumaczenie tej spontanicznej teleportacji pojazdu kołowego, wziąłem go i przestawiłem w boczną uliczkę &#8211; tak boczną, że trudno o boczniejszą. Stoi teraz przytulony do samochodu, którego ewidentnie nikt nie ruszał przynajmniej pół roku, bo jest brudny jak nieszczęście a w dwóch kołach nie ma powietrza.</p>
<p>A co do podróży &#8211; <strong>zbliża się powoli do końca</strong>. Przynajmniej etap intensywnego podróżowania. Kończy się czas, kończą się pieniądze, a inspiracji, pomysłów i historii, które podsłuchałem nazbierałem już tyle, że spokojnie wystarczy na całe stosy opowiadań. Teraz pozostaje właściwie tylko siedzieć i pisać &#8211; co niniejszym czynię. A resztę pracy pisarsko-edytorskiej mogę już dokończyć w domu.</p>
<p>Została jednak jedna, ostatnia rzecz, którą koniecznie muszę zrobić. Skoro wiatry, pogoda i zbiegi okoliczności rzuciły mnie akurat tu gdzie jestem, to koniecznie muszę udać się jeszcze na Hel.</p>
<p>Dlaczego Hel? Bo droga wojewódzka 666 kończy się w Helu. To przecież oczywiste.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/nxUZvNV2xVI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/w-gdansku-pada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/w-gdansku-pada/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Co jest najlepsze w Poznaniu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/ytraXD8otr8/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/co-jest-najlepsze-w-poznaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Aug 2011 13:00:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[W Poznaniu najlepszy jest the Mexican. Jest to jedno z wielu miejsc w pobliżu rynku, gdzie można siąść, zjeść i wypić. Wiele takich miejsc, żeby się jakoś wyróżnić, dobiera sobie styl, wystrój i tematykę. Ale zwykle ogranicza się to tylko do odpowiednich dekoracji, a cała reszta to ta sama co wszędzie, stara, zwyczajna Polska. The [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Poznaniu najlepszy jest <strong><em>the Mexican</em></strong>.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/mexican.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-174" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="the Mexican" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/mexican.jpg" alt="" width="64" height="357" /></a>Jest to jedno z wielu miejsc w pobliżu rynku, gdzie można siąść, zjeść i wypić.</p>
<p>Wiele takich miejsc, żeby się jakoś wyróżnić, dobiera sobie styl, wystrój i tematykę. Ale zwykle ogranicza się to tylko do odpowiednich dekoracji, a cała reszta to ta sama co wszędzie, stara, zwyczajna Polska.</p>
<p>The Mexican jest autentycznie inny. Tutaj w środku panuje osobny meksykański mikroklimat, i dotyczy to wszystkiego: ścian, podłogi, ubioru kelnerów, sposobu mówienia, rekwizytów aż do napisów w kibelku. <em>The Mexican</em> to jeden wielki happening, gdzie wszyscy się bawią w Meksyk.</p>
<p>Nie mogło mi się coś takiego nie spodobać&#8230;</p>
<p>Przykładowo, jak wygląda zamawianie ciastka w the Mexican?</p>
<p>Zamawianie wygląda normalnie. Ale za to dostarczenie jest nieprzeciętne. Otóż najpierw przygasają wszędzie światła. Następnie słychać odpowiednią meksykańską muzyczkę. Po czym niespodziewanie wylatuje zza baru zorro, i trzymając w ręce ciastka z płonącym lontem biegnie przez ogródek do stolika, krzycząc różne ciekawe rzeczy po hiszpańsku, po czym zostawia ciastko i ucieka &#8211; jak to zorro.</p>
<p>Zdążyłem go tylko uchwycić jak uciekał:</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/zorro.wmv">Zorro ucieka!</a></p>
<p>Po tym wydarzeniu uległem zachwyceniu. Postanowiłem, że będę stawiać the Mexican jako Wzorzec Fajnej Knajpki.</p>
<p>Poza the Mexican warto w Poznaniu zobaczyć dużo innych rzeczy, oczywiście, aczkolwiek w porównaniu z zorro są jednak dość nudne.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/bike.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-176" title="Motorek pod Hill Hostel" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/bike.jpg" alt="" width="480" height="366" /></a></p>
<p>W Poznaniu mieszkam w Hill Hostel. Duży, wygodny i bardzo sympatyczny. Tańszy niż we Wrocławiu. Tylko przygnębiająco pusty &#8211; Poznań wyraźnie przegrywa z Wrocławiem jako miasto turystyczne. Dlaczego, nie wiem, ale czuje się różnicę.</p>
<p>Plusem jest to, że w 8-osobowym pokoju byłem tylko ja oraz sympatyczny chińczyk, który nie mówi słowa po angielsku, rosyjsku ani po polsku. Z innymi językami mam problem, a z chińskim największy. Sposobem zaczerpniętym z filmów o indianach, udało mi się tylko odkryć jak ma na imię. Brzmiało to jak &#8222;Saaa&#8221;. Być może na końcu jest jeszcze jakaś spółgłoska, ale jeżeli nawet, to jest to jedna z tych, których przeciętny Europejczyk nie jest w stanie usłyszeć, a co dopiero powtórzyć.</p>
<p>I właściwie to tyle na temat Saaa, bo gość jest praktycznie niewidzialny &#8211; śpi, wstaje, znika i wraca wieczorem.</p>
<p>Zaraz za oknem w Hill Hostel znajduje się patio &#8211; to taki, powiedzmy, duży balkon. Na tym balkonie pewnego razu rozległ się donośny dźwięk trąbki. Otworzyłem okno i zobaczyłem taką mniej więcej, lekko surrealistyczną, scenę:</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/balkon.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-177" title="Balkon przy Hill Hostel" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/balkon.jpg" alt="" width="480" height="263" /></a></p>
<p>Wczoraj dopiero dowiedziałem się o co chodzi z tym balkonem. Otóż jest to jedyne w Polsce miejsce,  które bierze udział w projekcie <a title="Balcony TV" href="http://www.balconytv.com/poznan" target="_blank">Balcony TV</a>.</p>
<p>A balkonowa telewizja polega na tym, że w różnych miastach na świecie rozmaici niszowi muzycy wychodzą na balkony, grają, śpiewają i publikują. Taka sympatyczna rzecz. Polecam kliknąć w <a title="Balcony TV - Poznań" href="http://www.balconytv.com/poznan" target="_blank">link do ich strony</a>.</p>
<p>Poza tym siedzę, myślę, gadam, piszę, a jutro albo w niedzielę jadę dalej. Celem jest Gdańsk, ale mam nadzieję na postój po drodze. Wszystko, jak zwykle w tej podróży, zależy od pogody.</p>
<p>W okolicy Gdańska krąży ponoć bus, który jest oznaczony numerem 666 i jeździ na Hel. Hel(l) + 666 + autobus może oznaczać tylko drogę wojewódzką 666.</p>
<p>Jeden z czytelników przysłał mi zdjęcie:</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/hell-bus.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-181" title="Autobus 666" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/hell-bus.jpg" alt="" width="480" height="530" /></a></p>
<p><em><strong>Z ostatniej chwili:</strong></em></p>
<p><em>Zapraszam dziś na program na żywo z centrum Poznania.<br />
O 21.00 na <a title="Nawalony TV - o 21:00" href="http://www.nawalony.tv" target="_blank">www.nawalony.tv</a>!</em></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/ytraXD8otr8" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/co-jest-najlepsze-w-poznaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>

		<media:content url="http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~5/AzCUEUxgTkw/zorro.wmv" fileSize="677433" type="video/asf" /><itunes:explicit>no</itunes:explicit><itunes:subtitle>W Poznaniu najlepszy jest the Mexican. Jest to jedno z wielu miejsc w pobliżu rynku, gdzie można siąść, zjeść i wypić. Wiele takich miejsc, żeby się jakoś wyróżnić, dobiera sobie styl, wystrój i tematykę. Ale zwykle ogranicza się to tylko do odpowiednich </itunes:subtitle><itunes:summary>W Poznaniu najlepszy jest the Mexican. Jest to jedno z wielu miejsc w pobliżu rynku, gdzie można siąść, zjeść i wypić. Wiele takich miejsc, żeby się jakoś wyróżnić, dobiera sobie styl, wystrój i tematykę. Ale zwykle ogranicza się to tylko do odpowiednich dekoracji, a cała reszta to ta sama co wszędzie, stara, zwyczajna Polska. The [...]</itunes:summary><itunes:keywords>Polish,Poland,scooter,moped,bike,travel,trip,journey,Aprilia</itunes:keywords><feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/co-jest-najlepsze-w-poznaniu/</feedburner:origLink><enclosure url="http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~5/AzCUEUxgTkw/zorro.wmv" length="677433" type="video/asf" /><feedburner:origEnclosureLink>http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/zorro.wmv</feedburner:origEnclosureLink></item>
		<item>
		<title>Zanim wiatr mi łeb urwie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/XKahlyGI_dI/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/zanim-wiatr-mi-leb-urwie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Aug 2011 15:58:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=171</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj dojechałem do Poznania. Co należy uznać za największy sukces podróżniczy do tej pory. Sukces polegał na tym, że trzeba było przejechać 200 kilometrów dwupasmową drogą bez pobocza, po której grasują TIR-y i inne potwory, mając cały czas silny wiatr boczny, mokrą drogę i deszcz. A wiatr był wart opisania! Kiedy widząc nad sobą wielką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj dojechałem do Poznania. Co należy uznać za największy sukces podróżniczy do tej pory.</p>
<p>Sukces polegał na tym, że trzeba było przejechać 200 kilometrów dwupasmową drogą bez pobocza, po której grasują TIR-y i inne potwory, mając cały czas silny wiatr boczny, mokrą drogę i deszcz.</p>
<p>A wiatr był wart opisania!</p>
<p>Kiedy widząc nad sobą wielką czarną chmurę zajechałem na stację benzynową, poszedłem kupić sobie sok w butelce. Wchodzę, kupuję, piję, wychodzę na zewnątrz. Chodzę po stacji, patrzę badawczo na niebo i nagle słyszę&#8230; że ktoś gwiżdże. Rozglądam się, wsłuchuję &#8211; nie, to nie ktoś, tylko jakieś coś. I nie gwiżdże, tylko tak bardziej buczy. Jak syrena okrętowa.</p>
<p>I nagle zrozumiałem, że to butelka w ręce mi tak gra. Bawiliście się kiedyś w dmuchanie w ustnik butelki? Kiedy się to zrobi prawidłowo, to słychać głośny dźwięk. I właśnie teraz butelka wydawała taki dźwięk. Sama z siebie! Taki był wiatr.</p>
<p>Kiwałem się więc na boki na tej drodze i balansowałem jak linoskoczek, żeby jechać w prostej linii. Szczytowymi momentami ekwilibrystyki były oczywiście chwile kiedy mijały mnie długie, wysokie i ciężkie ciężarówki, generując dodatkowe podmuchy ze wszystkich stron.</p>
<p>Przed samym wyjazdem Becia poinformowała mnie &#8211; z właściwą sobie beztroską &#8211; że niedawno właśnie jakiś znajomy miał poważny wypadek, kiedy TIR mijał jego skuter. Nie poprawiało mi to nastroju podczas jazdy. Dodatkowe stresowanie się naprawdę w niczym nie pomaga. Nie można się bać podczas jazdy &#8211; bo jedzie się zdecydowanie gorzej. Można się bać, jak się już dojedzie.</p>
<p>Gdzieś w połowie drogi między Wrocławiem a Poznaniem, niebo zrobiło minę kogoś, kto jest na studniówce i zamierza właśnie puścić siarczystego pawia. Po czym grzmotnęło we mnie podmuchem, który podpadał już pod definicję fali uderzeniowej, i jednocześnie spadło mi na łeb pół kilo wody.</p>
<p>A byłem na drodze szybkiego ruchu&#8230;</p>
<p>&#8230; po której motorowerom w ogóle nie wolno jeździć&#8230;</p>
<p>&#8230; i miałem otwarty kask&#8230;</p>
<p>&#8230; i bardzo przemakalne spodnie.</p>
<p>Po tym jak minął mnie nagle kolejny TIR i do reszty oślepił bryzgami wody, mgły i pary, napiąłem nerwy tak, że iskry zaczęły strzelać, a uwagę tak, że prawie pękła.</p>
<p>Droga szybkiego ruchu zaraz się skończyła (w Polsce dobre drogi zbyt długie nie są) i dojechałem szczęśliwie do jakiegoś baru, gdzie za ostatnie 2.50 zł kupiłem sobie herbatę z cytryną.</p>
<p>Co by nie mówić, w takich momentach naprawdę <strong>czuję, że żyję!</strong></p>
<p>Przy stoliku obok siedziało sobie suche jak pieprz towarzystwo i jadło obiad.</p>
<p>Jakaś pani wyszła z dzieckiem z kibla i zaczęła krzyczeć do męża, który siedział w samochodzie na zewnątrz, żeby podjechał pod same drzwi, bo między parasolkami i stolikami w ogródku jest przecież dużo miejsca. Ona nie będzie po deszczu chodzić. Mąż posłusznie wjechał między stoliki, oszczędzając jej 10 metrów drogi.</p>
<p>Potem zadzwonił telefon i podsłuchałem niechcący rozmowę. Kierowca opowiadał, że stoją w barze, bo leje. Strasznie leje. Leje przeraźliwie, koszmarnie i niewiarygodnie. Następnie użył określenia: &#8222;<em>oberwanie chmury</em>&#8222;&#8230;</p>
<p>Popatrzyłem przez okno, bo może coś przegapiłem. Ale nie: deszcz po prostu pada. Przeciętnie i średnio. Normalny deszcz.</p>
<p>Czy ci ludzie powariowali? Na miłość Stwórcy, to przecież deszcz, a nie bomby! To H2O, a nie kwas solny! To nowoczesny samochód, a nie furmanka! To asfaltowa droga, a nie podtopione mokradła!</p>
<p>Jeżeli chcą naprawdę poczuć deszcz to niech sobie pojadą lekkim motocyklem &#8211; wtedy dopiero poczują na sobie oberwanie chmury! Krople deszczu będą walić w nich, a nie w szybę, a zamiast klimatyzacji będzie prawdziwy wiatr &#8211; taki, jak go Bóg stworzył. I będzie tych kropel deszczu kilka razy więcej. I będą trochę szybsze. I nie będzie wycieraczek.</p>
<p><strong>Co za beznadziejnie, żałośnie, obrzydliwie słaba, rozleniwiona, apatyczna banda pierników!</strong></p>
<p>Jeżdżą swoimi wygodnymi, bezpiecznymi do porzygania, ubezpieczonymi od wszystkiego, szczelnymi, sterylnymi samochodami, i dramatyzują jedząc w barze obiad, że nie spotkał ich zwykły deszcz &#8211; to było <strong>oberwanie chmury!</strong></p>
<p>Jeżeli ktoś jeszcze nie wie dlaczego nigdy nie chciałem mieć samochodu ani nawet prawa jazdy (żeby mnie nie kusiło), to teraz już wie: bo bałem się, że stanę się podobnym do nich <strong>rozleniwionym, strachliwym piernikiem</strong>. Widziałem jak wielu z moich przyjaciół w takie pierniki się powoli, ale nieuchronnie zamienia.</p>
<p>Jak powiadają starzy ludzie: <strong>w dupach się przewraca od tego dobrobytu.</strong></p>
<p>Kiedyś zdawało mi się, że starzy ludzie &#8211; ignoranci bojący się wszystkiego co nowe &#8211; przesadzają. Może i się boją, ale swoje wiedzą. Starych ludzi warto słuchać.</p>
<p>- Zobaczymy jak będziesz mieć dzieci &#8211; mówią mi teraz.</p>
<p>To samo słyszałem całe życie:</p>
<ul>
<li>Zobaczymy jak pójdziesz na studia.</li>
<li>Zobaczymy jak będziesz sam mieszkać.</li>
<li>Zobaczymy jak będziesz się sam utrzymywać.</li>
<li>Zobaczymy jak będziesz mieć żonę.</li>
</ul>
<p>I tak w kółko, do usranej śmierci. Dosłownie: do <strong>usranej śmierci!</strong></p>
<p>I jakoś jeszcze nigdy nie zobaczyłem, tego co miałem zobaczyć.</p>
<p>Wiecie dlaczego?</p>
<p>Bo nie mogę zobaczyć kogoś innego niż siebie, patrząc w lustro. To, że ktoś nie radzi sobie z życiem, poddaje się bezwolnie okolicznościom, idzie po najmniejszej linii oporu, bo tak wygodniej, nie oznacza, że inni też tak muszą żyć. To, że ktoś widzi w lustrze żałosnego siebie, to nie znaczy, że ktoś inny zobaczy to samo.</p>
<p>Nikt nie jest skazany na wygodę niszczącą w nas prawdziwe życie, a wydostanie się z marazmu komfortu jest tak łatwe, że nikt nie ma usprawiedliwienia. Co zrobić? A przykładowo:</p>
<ul>
<li>Sprzedaj samochód</li>
<li>Sprzedaj telewizor</li>
<li>Pojedź za to na niezorganizowane wakacje &#8211; bez biura podróży</li>
<li>Jeździj do pracy na rowerze</li>
<li>Pojedź odwiedzić do kogoś, kogo znasz tylko przez internet</li>
<li>Zrób chociaż raz na tydzień jedną rzecz, której się boisz</li>
</ul>
<p>I niech mi nikt pierdół nie opowiada, że matura, studia, praca, żona czy dzieci są tu jakąkolwiek przeszkodą.</p>
<p><strong>To czy żyjesz czy wegetujesz jest wyłącznie twoją decyzją</strong>.</p>
<p>Więc miej przynajmniej tyle przyzwoitości, żeby wziąć odpowiedzialność na siebie, a nie zwalaj ją na dzieci.</p>
<p>&nbsp;</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/XKahlyGI_dI" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/zanim-wiatr-mi-leb-urwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/zanim-wiatr-mi-leb-urwie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Podsłuchy we Wrocławiu</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/P-23KKnyy8c/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/podsluchy-we-wroclawiu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Aug 2011 13:01:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=164</guid>
		<description><![CDATA[Gnany wiatrami, deszczem i zbiegami okoliczności, wylądowałem wczoraj we Wrocławiu. Wrocław był moim drugim miastem na liście hostelowych miast do odwiedzenia &#8211; zaraz po Gdańsku. Wrocław jest jednym z kilku miast w Polsce, które są nastawione na rozwój, a nie na przetrwanie. I nawet chodząc po ulicach czuje się ten ciągły ruch, różnorodność, inicjatywę, brak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gnany wiatrami, deszczem i zbiegami okoliczności, wylądowałem wczoraj we Wrocławiu.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/wbk.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-165" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Agresywna polityka banków" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/wbk.jpg" alt="" width="220" height="295" /></a>Wrocław był moim drugim miastem na liście hostelowych miast do odwiedzenia &#8211; zaraz po Gdańsku. Wrocław jest jednym z kilku miast w Polsce, które są nastawione na rozwój, a nie na przetrwanie. I nawet chodząc po ulicach czuje się ten ciągły ruch, różnorodność, inicjatywę, brak strachu przed innością i przed byciem innym, który jest stałym elementem życia w polskich miastach.</p>
<p>We Wrocławiu spotkałem między innymi:</p>
<ul>
<li>bankomaty dla krasnoludków</li>
<li>złego Boba</li>
<li>zamkniętego za kratkami świętego</li>
<li>ludzi czekających na bajkowy bus</li>
<li>oraz tysiące miłości zamkniętych na klucz</li>
</ul>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/nozownicza.jpg"><img class="size-full wp-image-168 alignleft" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 16px; margin-right: 16px; border-width: 0px;" title="Ulica Nożownicza" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/nozownicza.jpg" alt="" width="120" height="38" /></a>Natknąłem się też w kawiarni &#8222;Literatka&#8221; na Stanisława Szelca (ten z kabaretu &#8222;Elita&#8221;), który siedzi przy stoliku za moimi plecami i relaksuje się rozmawiając ze znajomymi, którzy ciągną do niego niczym muchy do&#8230; e, nie, to nie jest najlepsze porównanie. Aczkolwiek jest w tym coś &#8211; bycie osobą publiczną działa na ludzi jak magnes, nawet jeżeli nie chcą się do tego przyznać. A może właśnie jest odwrotnie &#8211; ludzie stają się w końcu znani, bo mają w sobie magnetyzm przyciągający innych?</p>
<p>Więc ja, oczywiście, podsłuchuję.  Na tym w końcu polega moja podróż. Jeżdżę, patrzę, słucham, obserwuję &#8211; i gdzieś to, kiedyś wykorzystam. Wszak gdybym nie podsłuchiwał rozmów ciekawych ludzi, to czyż nie zawiódłbym sponsorów tej podróży?</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/klodki.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-167" title="Kłódki na Moście Tumskim" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/klodki.jpg" alt="" width="480" height="270" /></a></p>
<p>Przy jednej z wysepek w centrum Wrocławia znajduje się <strong>Most Tumski</strong>. Most jest sam z siebie całkiem ładny, ale to akurat mało istotne. To co go wyróżnia to zwyczaj umieszczania na nim kłódek, przez chwilowo zaczadzonych hormonami ludzi, którym wydaje się, że ich miłość jest wieczna i mocna &#8211; jak Titanic.</p>
<p>Ludzie ci grawerują swoje imiona na kłódce (mniej zaczadzeni używają pisaka), idą na most, przyczepiają do niego kłódkę i wrzucają komisyjnie klucz do rzeki.</p>
<p>Jest to piękne. Przyznaję.</p>
<p>Rzekłbym nawet, że jest to zwyczaj pod wieloma względami lepszy niż obrączkowanie. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby zamiast noszenia obrączek przyczepiać gdzieś kłódki.</p>
<p>Most oczywiście nasunął mi kilka pomysłów na różne, dziwne historyjki. Myślę, że przynajmniej jedno opowiadanie z Mostem Tumskim w tle znajdzie się w książce.</p>
<p>Bob z kolei jest niedocenionym wrocławskim stworzeniem. Znalazłem go w okolicy baru Jacek i Agatka (ten bar to jeden z ukrytych skarbów miasta), gdzie stał sobie samotnie tuż przy reklamie banku. Jego historia trafiła mi do serca.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/Bob.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-166" title="Bob ma problemy psychiczne" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/08/Bob.jpg" alt="" width="480" height="270" /></a></p>
<p>Obrazka aresztowanego świętego natomiast nie pokażę. Jest mi zbyt smutno, że trafił za kratki. Muszę odczekać aż mi oburzenie minie.</p>
<p>Natomiast <em>Polaków czekających na bajkobus</em> możecie zobaczyć na <a title="Nieprofesjonalny komiks" href="http://www.nieprofesjonalny.com/" target="_blank">nieprofesjonalny.com</a></p>
<p>Ich myśli też podsłuchałem.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/P-23KKnyy8c" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/podsluchy-we-wroclawiu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/podsluchy-we-wroclawiu/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Koniec przerwy, let’s go!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/v_17vmcFnVk/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/08/koniec-przerwy-lets-go/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Aug 2011 10:00:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=162</guid>
		<description><![CDATA[Szybki wpis przed odjazdem z Warszawy: Przestało lać i oko naprawiło się już w 70%. Wszystkie zbiegi okoliczności wskazują na to, że to jest właśnie ten moment, kiedy Martin ładuje bagażnik, wskakuje na motor i jedzie. Zbiegi okoliczności wyznaczyły mi jednocześnie kolejny cel: Bełchatów. A zaraz potem Wrocław. Więc co ja się będę kłócił ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szybki wpis przed odjazdem z Warszawy:</p>
<p>Przestało lać i oko naprawiło się już w 70%. Wszystkie zbiegi okoliczności wskazują na to, że to jest właśnie ten moment, kiedy Martin ładuje bagażnik, wskakuje na motor i jedzie.</p>
<p>Zbiegi okoliczności wyznaczyły mi jednocześnie kolejny cel: <strong>Bełchatów</strong>. A zaraz potem <strong>Wrocław</strong>.</p>
<p>Więc co ja się będę kłócił ze zbiegami okoliczności &#8211; siadam na motor i jadę! Niech się zacznie kolejna część podróży: <strong>zachód</strong>.</p>
<p>We Wrocławiu zostanę najprawdopodobniej kilka dni, więc jak ktoś ma ochotę się spotkać i pogadać, to zapraszam. Odtąd skupię się trochę więcej na pisaniu, a trochę mniej na szukaniu inspiracji, bo prawdę mówiąc wystarczyłoby już tych, które nałowiłem do tej pory, żeby dokończyć książkę. Ale wiem, że jeszcze dużo lepszych historyjek czeka na tej drodze!</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/v_17vmcFnVk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/08/koniec-przerwy-lets-go/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/08/koniec-przerwy-lets-go/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Emigracja wewnętrzna</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/9h6lSK3TTEU/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/07/emigracja-wewnetrzna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2011 14:29:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=154</guid>
		<description><![CDATA[Moja komórka zwariowała, pokazuje wieczny deszcz nad Warszawą. Stwierdziłem w końcu, że nie będę tracił czasu i postanowiłem, że podróż trzeba kontynuować. Udałem się więc do Warszawy. Było to o tyle łatwe, że mieszkam w Warszawie. Podróż więc była dość krótka tym razem i przebiegała od mojego domu do hostelu Camera Hostel, w którym wreszcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/pogoda.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-156" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Prognoza pogody na najbliższe dni." src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/pogoda.jpg" alt="" width="320" height="260" /></a>Moja komórka zwariowała, pokazuje wieczny deszcz nad Warszawą. Stwierdziłem w końcu, że nie będę tracił czasu i postanowiłem, że podróż trzeba kontynuować.</p>
<p>Udałem się więc <strong>do Warszawy</strong>.</p>
<p>Było to o tyle łatwe, że mieszkam w Warszawie. Podróż więc była dość krótka tym razem i przebiegała od mojego domu do hostelu Camera Hostel, w którym wreszcie znalazłem to, czego szukałem: kompletnie popieprzonych ludzi.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/atomowki.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-157" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Tu śpię! Pod Stanem z South Parku (z prawej strony jest)" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/atomowki.jpg" alt="" width="320" height="180" /></a>Mieszkanie w hostelu przypomina wyjazd na obóz albo kolonię. Minus jest taki, że jest to ciut droższe, plusów natomiast jest co nie miara: nie musisz chodzić spać o wyznaczonej godzinie, spotykasz naprawdę niestandardowych ludzi i na dodatek masz darmowy konwersacyjny kurs angielskiego (w hostelach pełno podróżników z całego świata).</p>
<p>Wczoraj spotkałem samotnego motocyklistę ze Szwecji (jedzie dalej do Rumunii i na Ukrainę), dużo pijącego wesołego Anglika z Manchesteru (który bardzo lubi słowo &#8222;k**wa&#8221;) i parę innych indywiduów &#8211; każdy unikalny. Gadałem do czwartej w nocy. I to wszystko bez kropli piwa (z mojej strony w każdym razie)!</p>
<p>Dziś z kolei, lekko wczorajszy, wstałem, poszedłem w miasto i zabrałem się do pisania. I mam jedno opowiadanie więcej.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/pod_krzyzem.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-158" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Towarzystwo Smoleńskie wcale się nie męczy! Ciągle przychodzą. Wytrwałość tych ludzi jest naprawę godna podziwu." src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/pod_krzyzem.jpg" alt="" width="260" height="225" /></a>Warszawa wygląda zupełnie inaczej, kiedy człowiek przechodzi z trybu mieszkalno-pracowego w  tryb podróżniczo-turystyczny. Widzi się rzeczy, których normalnie nie widać, idzie się w miejsca, które normalnie mija się tylko w biegu.</p>
<p>Ma się po prostu czas.</p>
<p>Można się zatrzymać pod krzyżem i poobserwować grupkę babć i dziadków, która odprawia sobie nabożeństwo. Właściwie wygląda to całkiem sympatycznie, chociaż trudno już to zrozumieć tą niezdrową fascynację.</p>
<p>Można popatrzeć na ludzi machających kijami z ogniem (strasznie popularne to ostatnio), albo po prostu przejść wieczorem Krakowskim Przedmieściem &#8211; kiedy się czegoś ciekawego szuka, na pewno coś ciekawego się zobaczy.</p>
<p>I przede wszystkim, można wejść w odpowiednie nastawienie potrzebne do pisania. Zdystansować się. Zapomnieć zupełnie o domu, pracy, sprzątaniu, finansach i dać się ponieść samemu życiu. Pozwolić myślom tworzyć się i układać, jak chmury. I kiedy tak się kłębią, uchwycić najlepszy moment, siąść i napisać to co się ma głowie.</p>
<p>Raz wyjdzie lepiej, raz gorzej. Ale to nie szkodzi, to normalne. Byle nie przestawać.</p>
<p>Następny cel podróży to Poznań. Albo Wrocław. Oby tylko komórka się myliła i deszcze się skończyły. Będzie fajnie!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><strong>Z ostatniej chwili:</strong></em></p>
<p>Przed chwilą podszedł chłopaczek i powiedział, że zbiera na wakacje. Widokówki sprzedaje za 5zł. Dostał je za darmo, więc ma całkiem sporą marżę.</p>
<p>Kupiłem. Spodobała mi się jego przedsiębiorczość i fajne, nie nachalne podejście do ludzi. Zupełnie zwykły chłopak. Lekko gruby.</p>
<p>A piszę to po to, żeby ci wszyscy <strong>licealiści</strong>, <strong>gimnazjaliści</strong> i (wstyd nad wstydami) <strong>studenci</strong> co jęczą, że nie mają paru złotych na bilet, na piwo, na doładowanie komórki, uświadomili sobie wreszcie, że zarabianie nie jest niczym poza zasięgiem przeciętnego człowieka. Trzeba sobie tylko jedną rzecz w głowie przestawić: zamiast myśleć &#8222;chcę <strong>mieć</strong> pracę&#8221; myśl: &#8222;chcę <strong>dawać</strong> innym&#8221;. Daj im coś &#8211; oni dadzą coś w zamian. To jest najbardziej uczciwy,  satysfakcjonujący i skuteczny sposób zarabiania pieniędzy. Dowolnie dużych.</p>
<p>Trzeba być po prostu ekstremalnie, niewyobrażalnie leniwym i głupim, żeby nie być w stanie wymyślić niczego, za co ludzie będą chcieć dać parę złotych.</p>
<p>Ktoś narzekał, że KontestCamp był za drogi i nie stać go na przyjazd.</p>
<p>Ty leniwy i głupi malkontencie! Chłopak z podstawówki, który nic jeszcze nie umie, zarobi tyle w 3 dni, a ty zamiast coś wymyślić, chcesz, żeby ktoś za ciebie jeszcze dopłacał? Jeżeli nie potrafisz w ciągu 2 miesięcy zarobić 200 złotych to <strong>do czego ty się w ogóle nadajesz?</strong></p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/9h6lSK3TTEU" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/07/emigracja-wewnetrzna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/07/emigracja-wewnetrzna/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Tony Halik wielkim podróżnikiem był</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/XdJJ_Xv8hp8/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/07/deszcze-niespokojne/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jul 2011 15:05:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=149</guid>
		<description><![CDATA[Leje. W ogóle cała ta podróż to jedno wielkie lanie. Nie tak to sobie wyobrażałem. Po powrocie z KontestCampu 2 dni temu poczułem się w końcu wolny. Oto wszystko co było do zrobienia w lipcu zostało zrobione i kalendarz dalej jest w pusty. Oto mogę jechać w którą stronę chcę, kiedy chcę i na jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Leje.</p>
<p>W ogóle cała ta podróż to jedno wielkie lanie. Nie tak to sobie wyobrażałem.</p>
<p>Po powrocie z <a title="Zlot słuchaczy radia KonteStacja, czyli KontestCamp" href="http://www.facebook.com/KontestCamp" target="_blank">KontestCampu</a> 2 dni temu poczułem się w końcu wolny. Oto wszystko co było do zrobienia w lipcu zostało zrobione i kalendarz dalej jest w pusty. Oto mogę jechać w którą stronę chcę, kiedy chcę i na jak długo chcę.</p>
<p>Tyle, że właśnie nie mogę. Bo pogoda ześwirowała do reszty. Słońce zniknęło a ciężkie chmury wiszą i grożą, niczym żarówka firmy Osram. Bez sensu ciągle przemykać motorem między jednym atakiem deszczu a drugim &#8211; więcej będę siedział nad prognozami pogody niż książką.</p>
<p>Postanowiłem, że zostawię na chwilę motor, zaszyję się gdzieś i skupię na samym pisaniu. A podróżowanie niech poczeka. Kiedyś to cholerne słońce musi przecież wyjść. No choćby do toalety.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-150" style="border-style: initial; border-color: initial; margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px; border-width: 0px;" title="Muzeum Podróżników w Toruniu" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/halik.jpg" alt="" width="280" height="195" /></p>
<p>Tymczasem powiem coś o <em><a title="Muzeum Podróżników im. Tony Halika" href="http://muzeum.torun.pl/portal.php?aid=1200567238478f33c6d9799" target="_blank">Muzeum Podróżników</a></em> w Toruniu.</p>
<p>O Muzeum dowiedziałem się z przewodnika &#8222;Polska Niezwykła&#8221;, który dostałem od specjalnego sponsora podróży, czyli <a title="Sponsor mapowy" href="http://BestMap.pl" target="_blank">BestMap.pl</a>. Kiedy więc byłem w Toruniu postanowiłem, że koniecznie wpadnę, zobaczę i&#8230; porównam.</p>
<p>Z czym?</p>
<p>Ano z najbardziej fantastycznym muzeum, w jakim kiedykolwiek byłem, czyli <em><a title="Ripley's Odditorium" href="http://www.ripleyattractions.com/international-locations/london-england/" target="_blank">Ripley&#8217;s Belive It Ot Not</a></em> w Londynie. Porównanie jest całkiem sensownie, bo Robert Ripley, podobnie jak Tony Halik, był podróżnikiem. Podczas swoich podróży pokonał trasę równą 18 okrążeniom świata. Szukał wszędzie dziwnych, niezwykłych i fascynujących rzeczy, faktów i ludzi. A potem z tego co znalazł zbudował pierwsze muzeum w Chicago. A potem wiele następnych w innych miastach.</p>
<p>Stojąc przed Muzeum Podróżników w Toruniu przypomniałem sobie to wszystko. Przypomniałem sobie też znanego wszystkich trochę starszym Polakom Tony Halika, którego programy podróżnicze w telewizji (szczególnie &#8222;Pieprz i Wanilia&#8221;) przez wiele pozwalały przeżyć jakoś beznadziejną, zamkniętą rzeczywistość PRL-u. Tony Halik był synonimem podróżnika. Pamiętam jak ludzie dla żartu wypisywali w najdziwniejszych miejscach &#8222;<em>tu byłem &#8211; Tony Halik</em>&#8222;.</p>
<p>Wszedłem więc do Muzeum.</p>
<p>Porównać się tego z Muzeum Ripley&#8217;a nie da wcale. Ot, takie standardowe polskie muzeum, składające się z dwóch sal, eksponatów i milczącej pani pilnującej, żeby nikt niczego nie dotykał. Sentyment &#8211; to jedyny powód, dla którego warto zobaczyć Muzeum imienia Tony Halika.</p>
<p>Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, że nie da się jednego z drugim porównywać &#8211; w Londynie bilet jest droższy 10 razy. Tak, ale to co można w Ripley&#8217;s Belive It Or Not, jest warte nie dziesiątki, ale setki razy więcej! Łaziłem tam godzinami i po wyjściu miałem ochotę wrócić następnego dnia. Można tam robić zdjęcia, dotykać (no, nie wszystkiego naturalnie), skakać, głośno się śmiać, a każdy z pracowników jest wesoły i lubi pogadać. Opis nie mówi lakonicznie &#8222;<em>kamienie z Amazonki</em>&#8222;, tylko, że &#8222;<em>za te szlachetne kamienie wódz plemienia Umba-Umba kupił dwoją trzecią żonę &#8211; ważyła 275 kg</em>&#8222;. Podróże, miejsca i ludzie z całego świata stają się żywe. Eksponaty nie są po prostu eksponatami &#8211; ale historiami. Za każdą stoi krótka, ale niezwykła opowieść, i wszystkie działają na wyobraźnię jak pół litra rumu z Colą.</p>
<p>Bo czy nie taki jest sens podróżowania?</p>
<p>W Toruniu natomiast nie ma historii. Są przedmioty. Przedmioty bez życia.</p>
<p>Do Muzeum Ripley&#8217;a idzie się, żeby zafascynować się życiem, którego niezwykłość podróże pozwalają na nowo odkrywać. Do Muzeum Tony Halika zaś idzie się z sentymentu, żeby powspominać to co umarło, tudzież zadumać się nad światem, który przeminął.</p>
<p>Najbardziej smutne jest to, że nikt nie potrafił z życia tak niezwykłego, fascynującego i rozciekawionego światem człowieka jak Tony Halik, wyciągnąć niczego więcej. Z całego Muzeum Podróżników emanuje martwota. Człowiek się czuje tak, jakby był na stypie w domu Tony Halika na tydzień po jego pogrzebie.</p>
<p>Dlaczego tak jest?</p>
<p>Tego nie wiem. Pewnie ma to jakiś związek z polską cierpiętniczo-wspominkową mentalnością. A może nikomu się nie chciało wysilać, bo tak naprawdę nikogo nie obchodzi czy ktoś tam w ogóle przyjdzie. A może po prostu dlatego, że Muzeum Ripley&#8217;a tworzyli prywatni ludzie z niewyczerpaną pasją, a Muzeum Podróżników jest własnością Miasta Toruń.</p>
<p>Jeżeli więc ktoś ma jeszcze wątpliwości czym różni się prywatna inicjatywa od działalności państwowo-społecznej to zapraszam do samodzielnego porównania obu Muzeów.</p>
<p>A gdyby ktoś coś bąkał o pieniądzach i że się nie da, to skoro zapłaciłem chętnie 25 funtów w Londynie, to równie chętnie zapłaciłbym tyle samo w Toruniu &#8211; gdybym tylko mógł naprawdę poczuć i przeżyć w wyobraźni tak fascynujący świat, jakim widział go podróżnik <a title="Kim był Tony Halik?" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tony_Halik" target="_blank">Tony Halik</a>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/XdJJ_Xv8hp8" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/07/deszcze-niespokojne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/07/deszcze-niespokojne/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Olsztyn, Warszawa i wypadek</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/scooter/~3/3vJpzPlk1Sw/</link>
		<comments>http://666.nawalony.com/2011/07/olsztyn-warszawa-i-wypadek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jul 2011 19:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wyprawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://666.nawalony.com/?p=140</guid>
		<description><![CDATA[Zacznę od wypadku, żeby zbyt duże napięcie nie sprawiło, że ktoś nie wytrzyma i zemdleje w trakcie czytania. Wypadek miał miejsce w miasteczku o nazwie Jedwabno (nie mylić z Jedwabnem). Zjechałem na chodnik, żeby wysłać parę widokówek do sponsorów. Wysunąłem boczny podnóżek, ale zanim postawiłem motor, zachciało mi się jeszcze parę metrów podjechać do chodnika. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zacznę od wypadku, żeby zbyt duże napięcie nie sprawiło, że ktoś nie wytrzyma i zemdleje w trakcie czytania.</p>
<p>Wypadek miał miejsce w miasteczku o nazwie Jedwabno (nie mylić z Jedwabnem). Zjechałem na chodnik, żeby wysłać parę widokówek do sponsorów. Wysunąłem boczny podnóżek, ale zanim postawiłem motor, zachciało mi się jeszcze parę metrów podjechać do chodnika. Podjechałem, postawiłem motor, ale tu okazało się, że podnóżek nie do końca jest wysunięty i motor zaczął się przechylać w lewo coraz bardziej. Przez sekundę mocowałem się nim, myśląc &#8222;eee, co tam, taki motorek&#8221;, ale motorek wspomagany przez grawitację przechylał się coraz bardziej, a ja, już w pozycji prawie horyzontalnej ciągle nie zaakceptowałem faktu, że nie udźwignę 100kg w takiej pozycji. Ostatecznie wszyscy trzej &#8211; ja, motor i grawitacja &#8211; zwaliliśmy się na chodnik.</p>
<p>Wylazłem spod maszyny lekko potłuczony, ze zdartą skórą na ręce i wściekły na siebie za zbytnią pewność siebie. Jak ostatni idiota spowodowałem sam sobie wypadek, i to nawet nie jadąc na drodze, tylko stojąc na chodniku. Tak się kończy brak respektu dla sprzętu.</p>
<p>Pamiętaj, nawet jeżeli to jest chiński motorower &#8211; to jednak jest pojazd. Chwila nieuwagi czy nonszalancji i można się znaleźć na ziemi.</p>
<p>Takie małe, głupie wypadki mają z drugiej strony bardzo pozytywne działanie przypominająco-profilaktyczne. Jeździ się potem dużo lepiej. Człowiek pamięta, że <strong>motor to narzędzie &#8211; nie zabawka</strong>.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/baby.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-146" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px;" title="Olsztyńskie baby - w całym mieście stoją te baby" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/baby.jpg" alt="" width="280" height="229" /></a>Poza tym jazda z Olsztyna do Warszawy odbyła się bez incydentów. Poza tym, że po raz pierwszy droga mi się dłużyła &#8211; zawsze tak jak kiedy się wraca i myślami jest się już w domu, zamiast na drodze.</p>
<p>Wracając do Olsztyna &#8211; okazał się całkiem ciekawym miastem. Nie za duże, nie za małe, ma wszystko co potrzeba: Pizzę Hut, park z ławeczkami dla zakochanych, punków i bezdomnych, wodospadzik, zamek, porozrzucane po centrum rzeźby-baby w ramach zapewne jakiegoś projektu unijnego i kilka scen, na których w lecie odbywają się liczne koncerty.</p>
<p>Przy okazji spotkałem dziennikarza z radia Olsztyn, z którym obczaiłem najlepsze miejsca w mieście i historie tych miejsc. Dowiedziałem się przykładowo, co robią właściciele budynków, kiedy miejscy architekci zapragną włączyć je na listę zabytków. Przerabiają go tak, żeby nikt nawet nie pomyślał, że to zabytek. A jeszcze częściej &#8211; burzą w cholerę. Istny Bareja. Dlaczego tak się dzieje? A nie powiem. Domyślajcie się. Powiem tylko tyle, że nic nie dzieje się bez powodu, i są to wszystko decyzje jak najbardziej racjonalne.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/zaulek.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-143" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px;" title="Zaułek Stawki Większej niż Życie" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/zaulek.jpg" alt="" width="280" height="158" /></a>W Olsztynie znajduje się też &#8222;Zaułek Stawki Większej Niż Życie&#8221;. Takie podwórko, które występuje w filmie. Chyba każdy zna ten serial? Staroć straszny, ale do tej pory fajnie się ogląda. Miał klimat. Połączenie kryminału z filmem wojennym, z wyraźnymi postaciami, muzyką, która zapada w pamięć i dobrym scenariuszem &#8211; dzisiaj mało już jest takich filmów. Nie mam pojęcia czego się uczy w szkołach filmowych, ale widząc efekty tej nauki zachęcam przyszłych twórców, żeby ich unikać.</p>
<p>Wspomnę jeszcze o swój miejscach: tam gdzie spałem i tam gdzie jadłem.</p>
<p><a href="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/noclegi.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-144" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px;" title="Hostel Czajka z zewnątrz" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/noclegi.jpg" alt="" width="220" height="124" /></a>Spałem więc w &#8222;Hostelu Czajka&#8221;. Nie wiem co za dowcipniś nazwał to miejsce &#8222;hostel&#8221; &#8211; był to odrapany, betonowy blok, z malowniczymi napisami na murach, umiejscowiony w pobliżu Biedronki i Monopolowego. Kiedy przyjechałem na miejsce brwi uniosły mi się w zdziwieniu tak, że kask od wizjera mało nie odfrunął. Ale byłem zbyt zmęczony, żeby szukać czego innego.</p>
<p>Muszę przyznać, że w tym wypadku opakowanie nie jest adekwatne do zawartości &#8211; pomimo wystroju zewnętrznego pokoiki są w środku bardzo przytulne, a obsługa bardzo sympatyczna.</p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-145" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px;" title="Pomnik Armii Czerwonej - tej, która wyzwalają Olsztyn burząc wszystko co stanęło na drodze..." src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/pomnik1.jpg" alt="" width="320" height="242" /></p>
<p>W centrum miasta z kolei znajduje się pizzeria o nazwie &#8222;<a title="Via Napoli w Olsztynie" href="http://www.vianapoli.pl/" target="_blank">Via Napoli</a>&#8222;. Wszedłem do niej metodą &#8222;ryzyk-fizyk&#8221;. Po tygodniu jedzenia obozowego postanowiłem w końcu zjeść coś innego.</p>
<p>Wziąłem menu i czytam. &#8222;Via Napoli&#8221; sugerowała delikatnie między wierszami, że Polacy nie mają bladego pojęcia jak się robi prawdziwą włoską pizzę. Jako, że byłem wciąż pod wrażeniem tego jak prezentacja &#8222;Hostelu Czajka&#8221; odbiegała od rzeczywistości, pomyślałem, że sprawdzę. Najwyżej się pośmieję.</p>
<p>I nieoczekiwanie odkryłem skarb: uczciwie mówię, że ostatni raz jadłem taką pizzę kiedy byłem w Italii. W Wenecji, dokładnie mówiąc. Ciasto jest identyczne. Zupełnie inne od tego co powszechnie uchodzi w Polsce za pizzę. Owszem, ciasto w pizzeriach jest OK, ale pizza w Via Napoli to w ogóle inna klasa, że się tak wyrażę. Nie wiem czy twórcą pizzerii był Włoch czy nie, ale ten rodzaj pizzy faktycznie występuje we Włoszech, w a Polsce go trudno znaleźć. Menu wiedziało co mówi.</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-142" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 8px; margin-right: 8px;" title="Drzewo w samym środku Olsztyna" src="http://666.nawalony.com/wp-content/uploads/2011/07/drzewo_drogowe.jpg" alt="" width="220" height="124" /></p>
<p>A teraz jestem w Warszawie. Mam chwilę czasu na uporządkowanie nagrań, pranie, odpisanie na parę maili i oczywiście &#8211; pisanie. Zresztą nic innego nie mogę robić, bo leje. Znowu. Cały czas leje. Dziś nawet był grad. W ogóle cały ten lipiec jest mokry jak deska od kibla w męskim akademiku. Jak powiada klasyk (film &#8222;<em>Psy</em>&#8222;): do dupy z taką robotą!</p>
<p>Niczego więc to nie zmienili, że do niedzieli będę na <em>KontestCampie</em> &#8211; bo i tak ma lać cały czas. Chyba nawet zostawię motor i pojadę pociągiem, bo po prawie <strong>tysiącu kilometrów</strong> dobrze będzie trochę odpocząć na chwilę od jazdy.</p>
<p>Ale nie ma się co spieszyć &#8211; to nawet nie jest jeszcze połowa wyprawy!</p>
<p>Tak więc ciąg dalszy nastąpi&#8230;</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/scooter/~4/3vJpzPlk1Sw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://666.nawalony.com/2011/07/olsztyn-warszawa-i-wypadek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://666.nawalony.com/2011/07/olsztyn-warszawa-i-wypadek/</feedburner:origLink></item>
	<media:rating>nonadult</media:rating></channel>
</rss>

