<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Segritta.pl</title>
	<atom:link href="http://segritta.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://segritta.pl</link>
	<description>kobieta, która kochała mężczyzn.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 08 Feb 2021 17:35:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">139163674</site>	<item>
		<title>Kochanie, czy mogę sobie ściąć włosy?</title>
		<link>https://segritta.pl/kochanie-czy-moge-sobie-sciac-wlosy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2021 17:35:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Psychologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=11317</guid>

					<description><![CDATA[Być może jesteś w związku, w którym takie pytanie nigdy nie padło. Ba, najprawdopodobniej jesteś w związku, w którym takie pytanie nigdy nie padło, bo nawet w związkach przemocowych rzadko ktoś tak prosi o zgodę. W związkach przemocowych obie strony przeważnie wiedzą, że to przecież niedorzeczne, żeby jako dorosły człowiek, niczyja własność ani niewolnik, pytać [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Być może jesteś w związku, w którym takie pytanie nigdy nie padło. Ba, najprawdopodobniej jesteś w związku, w którym takie pytanie nigdy nie padło, bo nawet w związkach przemocowych rzadko ktoś tak prosi o zgodę. W związkach przemocowych obie strony przeważnie wiedzą, że to przecież niedorzeczne, żeby jako dorosły człowiek, niczyja własność ani niewolnik, pytać swojego kochającego partnera o zgodę na dysponowanie swoim własnym ciałem, pieniędzmi lub czasem. Jeśli taka decyzja nie dotyczy bezpośrednio jakiejś wspólnej sprawy, to nikt nikogo prosić o zgodę nie musi, prawda? Prawda.</p>
<p>Dlatego w większości takich par, nikt nie pyta, &#8222;czy może obciąć sobie włosy&#8221;, &#8222;czy może wyjechać na weekend z przyjaciółmi&#8221; albo &#8222;czy może kupić sobie nowy laptop&#8221;. To się dzieje inaczej i jest jedną wielką grą, w której gracze udają, że nikt nad nikim nie sprawuje kontroli.</p>
<p>&#8211; Wiesz, kotku, myślę sobie o tym, czy by nie ściąć sobie włosów &#8211; mówi ona. Nie mówi tego po to, żeby on jej pozwolił lub nie. Mówi po to, żeby w ogóle wyczuć, czy mu się to będzie podobało. Czy zareaguje entuzjastycznie, czy raczej nie. Ale ten komunikat nie płynie z czystej ciekawości. To nie jest to samo, co rzucone przyjacielowi &#8222;będzie mi ładnie w krótkich?&#8221;. Ten komunikat płynie ze strachu.</p>
<p>Bo ona już wie, jaki jest jej partner i nie raz doświadczyła sytuacji, gdy pewne jej zachowania i decyzje (nawet te dotyczące tylko jej samej) wzbudzały jego gniew. Dlatego ANTYCYPUJE to, co się może wydarzyć w przyszłości i przewiduje, że jeśli ona podejmie decyzję, która jemu się nie spodoba, czeka ją awantura i straty. Nie chce awantur i strat. Nie chce potem focha trzydniowego. Nie chce krzyków. Nie chce przez kolejne pół roku wysłuchiwać uszczypliwych komentarzy. Nie chce też tych efektów, które pozornie nie dotyczą samej fryzury i &#8222;nieautoryzowanego ścięcia&#8221;, ale innych życiowych spraw, bo niezadowolony ze zmiany włosów partner niekoniecznie zrobi jej awanturę właśnie o to. On najczęściej wybierze jakiś inny, zupełnie niezwiązany z włosami powód, by pokazać jej swoją frustrację. Np. obsztorcuje ją za to, że kelner w restauracji patrzył na nią pożądliwie albo za to, że dziecku nie obcięła paznokci i przez to się zadrapało do krwi w policzek. Dlaczego tak zrobi?</p>
<p>Bo on też zdaje sobie sprawę, że nie ma prawa zabraniać partnerce zmiany fryzury. I czułby się jak głupek, gdyby to o to zrobił jej awanturę. Członkowie dysfunkcyjnych rodzin często wiedzą, jaka jest norma społeczna, co jest dobrze &#8211; a co źle widziane. Ale to nie sprawia, że przyczyna ich dysfunkcji znika. To po prostu powoduje, że umieją maskować swoje przemocowe schematy działania.</p>
<p>&#8211; Wiesz&#8230; te długie włosy już mi przeszkadzają. Wchodzą do oczu, wszędzie je zostawiam, takie obrzydliwe, do jedzenia wchodzą. I potem znajdujesz w zupie taki długi włos. No i długo je trzeba myć i suszyć. I to przez to się tak guzdram z wyjściem, a ty musisz na mnie czekać&#8230; &#8211; teraz ona wspiera swoją zakamuflowaną prośbę o zgodę sensowną argumentacją, czyli taką, która uczyni z jej osobistej decyzji -&gt; jego najlepszy interes. To nic innego jak negocjowanie swojej prośby. Reklamowanie swojego wyboru. Próba przekonania go, żeby zareagował entuzjastycznie. Bo tylko wtedy ona będzie mogła te włosy obciąć.</p>
<p>&#8211; Podobasz mi się w długich włosach &#8211; odpowiada on &#8211; ale oczywiście zrobisz jak chcesz, to twoja decyzja.</p>
<p>&#8211; Eh.. No pomyślę o tym. Ja też lubię się w długich. Może kiedyś zetnę. &#8211; kwituje ona.</p>
<p>Pozory zachowane.</p>
<p>Nikt nie złamał reguł gry.</p>
<p>Ona nie spytała o zgodę (przecież nie jest niewolnicą)</p>
<p>On nie zabronił (przecież nie ma prawa)</p>
<p>Tak, proszę państwa. Tak wygląda przemoc. Nie ta pierwsza, będąca jeszcze zaskoczeniem. Tylko ta już &#8222;oswojona&#8221;, wprowadzona w życie i ujarzmiona mechanizmami obronnymi, które dają złudzenie kontroli stronie doświadczającej przemocy &#8211; i pozwalają cieszyć się władzą stronie stosującej przemoc. Całkiem niewinnie, co?</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11317</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Sorry, profesorze Markowski, ale nie zgadzam się z zaleceniami Rady Języka Polskiego w kwestii feminatywów.</title>
		<link>https://segritta.pl/sorry-profesorze-markowski-ale-nie-zgadzam-sie-z-zaleceniami-rady-jezyka-polskiego-w-kwestii-feminatywow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2020 15:18:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Język polski]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=11279</guid>

					<description><![CDATA[Jesteśmy pionierami i pionierkami w tych ciekawych czasach przemian językowych, jakie zachodzą w polszczyźnie w związku z rewolucją feministyczną. Do tej pory nasz język był dość&#8230; delikatnie ujmując&#8230; nieprzychylny kobietom. Na przykład: Jeśli mówimy o kobiecie albo o kilku kobietach, używamy formy żeńskiej czasowników. Np. &#8222;kobieta szła ulicą&#8221; lub &#8222;Kasia i Małgosia szły ulicą&#8221;. Dodajmy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jesteśmy pionierami i pionierkami w tych ciekawych czasach przemian językowych, jakie zachodzą w polszczyźnie w związku z rewolucją feministyczną. Do tej pory nasz język był dość&#8230; delikatnie ujmując&#8230; nieprzychylny kobietom. Na przykład:</p>
<ul>
<li>Jeśli mówimy o kobiecie albo o kilku kobietach, używamy formy żeńskiej czasowników. Np. &#8222;kobieta szła ulicą&#8221; lub &#8222;Kasia i Małgosia szły ulicą&#8221;. Dodajmy jeszcze kilka osób do tej wesołej gromadki. Kasia, Małgosia, mama, ciocia i mała Julka szły ulicą&#8221;. Wszystko się zgadza, prawda? A teraz wyobraźmy sobie, że razem z nimi szedł pies. Czarek. Jakiej formy czasownika &#8211; zgodnie z regułami języka polskiego &#8211; użyjemy, by powiedzieć, że&#8230; wszyscy szli ulicą? No właśnie. SZLI. Wystarczy jedna osoba, jeden rzeczownik rodzaju męskiego lub nijakiego, żeby rodzaj męski całkiem zdominował towarzystwo.</li>
</ul>
<p>Ale to nie koniec:</p>
<h3>Rodzaj męski rzeczowników uznaje się za podstawowy &#8211; nawet tam, gdzie dla rzeczowników rodzaju męskim są odpowiedniki żeńskie (np. właściciel &#8211; właścicielka, opiekun &#8211; opiekunka).</h3>
<p>To oznacza, że gdy piszemy artykuł o jakimś zawodzie lub piszemy akt prawny, odwołujemy się do &#8222;właściciela&#8221; lub &#8222;opiekuna&#8221;, zakładając, że ta forma określa wszystkich ludzi, którzy pełnią daną funkcję.</p>
<p>I tak na przykład, gdy podpisuję z kimś umowę najmu, jestem w tej umowie &#8222;najemcą&#8221;, nawet jeśli jestem kobietą, a więc &#8222;najemczynią&#8221;. W ustawie o zawodzie nauczyciela (no właśnie) wszystkie paragrafy określające prawa i obowiązki nauczycieli, odnoszą się do &#8222;nauczycieli&#8221;, mimo że przecież przedstawicielkami tego zawodu są też nauczycielki.</p>
<h5>Czy warto to zmienić?</h5>
<p>TAK.</p>
<h5>Dlaczego?</h5>
<p><strong>Ponieważ w umysłach odbiorców i odbiorczyń takiego przekazu utrwala się stereotyp, że płcią wykonującą daną funkcję / zawód jest przede wszystkim płeć męska.</strong> Dotyczy to zwłaszcza tych zawodów, które nie mają obecnie naturalnie funkcjonującej w języku formy żeńskiej. Dziewczynki słuchające i czytające o astronautach, adwokatach, inżynierach, podskórnie czują, że to są zawody przeznaczone głównie dla mężczyzn i choć formalnie rzecz biorąc, &#8222;dziewczynki też mogą&#8221;, to jest to wciąż możliwość warunkowa, nietypowa, o którą trzeba będzie powalczyć.</p>
<p>Cudownym przykładem takiej stereotypizacji jest anegdota &#8211; zagadka:</p>
<p><em>Ojciec i syn jechali samochodem. Mieli wypadek na drodze. Ojciec zginął na miejscu, a ciężko rannego syna zawieziono natychmiast do szpitala. W sali operacyjnej chirurg patrzy na niego i mówi: &#8222;Nie mogę go operować. To mój syn!&#8221;.</em><br />
<em>Jak to można wyjaśnić?</em></p>
<p>Pierwszym scenariuszem, który przychodzi do głowy przeciętnemu odbiorcy jest sytuacja, w której syn ma dwóch ojców. Jest to oczywiście możliwe. Ale przecież jest też inna, bardziej prawdopodobna statystycznie odpowiedź: chirurg jest po prostu matką chłopca. Nasze mózgi prawie zawsze, gdy słyszą słowo &#8222;chirurg&#8221;, automatycznie wyobrażają sobie mężczyznę. Kobieta o tej specjalizacji powinna być nazwana &#8222;chirurżką&#8221;, ale to z kolei budzi sprzeciw u wielu ludzi, bo &#8222;taka niewygodna w wymowie nazwa&#8221; albo &#8222;pierwsze słyszę!&#8221;. To też normalne zjawisko. Jeśli jakieś słowo nie jest powszechnie używane, budzi dysonans poznawczy, jest nieutrwalone w języku i trzeba się dopiero nauczyć go używać, żeby było poznawczo łatwe do przetworzenia.</p>
<p>Być może też &#8211; gdyby wszystkie zawody miały wyłącznie tę defaultową formę męską &#8211; nie byłoby teraz takiej potrzeby tworzenia feminatywów. Niestety jednak jest część zawodów, których podstawową formą jest ta żeńska. I jakimś cudem absolutna większość z nich dotyczy zajęć cieszących się społecznie mniejszym szacunkiem niż zawody męskie.</p>
<p><strong>Mamy więc:</strong><br />
<em>Lekarza, chirurga -&gt; ale pielęgniarkę, salową.</em><br />
<em>Architekta, prawnika, inżyniera, wykładowcę -&gt; ale przedszkolankę, szwaczkę, hostessę.</em><br />
<em>Prezesa, zwierzchnika -&gt; ale sprzątaczkę, nianię.</em><br />
<em>Pilota -&gt; stewardessę</em></p>
<p>Widzicie tę rozbieżność? Jaką przyszłość zawodową będzie przeważnie planować sobie mała Basia, gdy tak malowany jest językiem świat dorosłych?</p>
<p><strong>Ciekawym przykładem jest też sekretarz / sekretarka.</strong> Etymologicznie są to te same funkcje, ale w wyniku ewolucji językowo &#8211; to do &#8222;sekretarki&#8221; należy w mniemaniu wielu z nas parzenie herbaty gościom czy sprzątanie biura szefa, podczas gdy sekretarz zajmuje się &#8222;poważniejszymi sprawami&#8221; w firmie. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że kobiety pełniące funkcję, nomen omen, sekretarza redakcji, nie chcą, by je nazywano &#8222;sekretarkami redakcji&#8221;.</p>
<h3>Doktorka czy doktora?</h3>
<p>No, i teraz dochodzimy do momentu, gdy wyjawię Wam, z czym konkretnie nie zgadzam się w kwestii feminatywów w języku polskim:</p>
<p>Rada Języka Polskiego pod przewodnictwem prof. Andrzeja Markowskiego wydała takie <a href="https://rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=1861:stanowisko-rjp-w-sprawie-zenskich-form-nazw-zawodow-i-tytulow&amp;catid=98&amp;Itemid=58" target="_blank" rel="noopener">oświadczenie</a>:</p>
<p><em>(&#8230;) Dyskusja o formach żeńskich trwa od ponad stu lat. Na początku dwudziestego wieku zwyciężyła tendencja do regularnego tworzenia feminatywów, ale przez cały czas żywa była także przeciwna tendencja – do zaznaczania żeńskości za pomocą rzeczownika pani poprzedzającego formę męską (pani doktor) lub przez związki składniowe typu nasza dyrektor zdecydowała. Ta ostatnia tendencja w drugiej połowie XX wieku stała się zwyczajem językowym, szczególnie w odniesieniu do zawodów nowych, funkcji wysokiego prestiżu. Jednakże od lat dziewięćdziesiątych formy żeńskie rzeczowników osobowych znacznie się rozpowszechniły; w języku przyjęły się wyrazy socjolożka, polityczka czy posłanka, choć tylko ostatni z nich był obecny, a nawet powszechny w polszczyźnie I połowy XX wieku(&#8230;). </em></p>
<p>I tu &#8211; pełna zgoda. RJP, jak każdy organ językowznawczy, przede wszystkim obserwuje i opisuje język jako twór plastyczny, podlegający zmianom i ewoluujący zgodnie z różnymi trendami i nastrojami społecznymi. Oni nie są od tego, żeby coś sztucznie narzucić i zmusić ludzi do mówienia w sobie wybrany arbitralnie sposób.</p>
<p>Niemniej RJP może coś zalecać i opowiadać się po jednej ze stron, gdy język staje się przedmiotem sporów wśród jego świadomych użytkowników. I tak też stało się w tym przypadku. Dalej w oświadczeniu jest taki fragment:</p>
<p><em>(&#8230;) Dlatego zresztą nie dziwi szczególna popularność jedynego przyrostka wyłącznie żeńskiego -ini/-yni, np. naukowczyni czy gościni. Warto też zaznaczyć, że tworzenie nazw żeńskich przez zmianę końcówek fleksyjnych, np. (ta) ministra, (ta) doktora, (ta) dziekana nie jest dla polskiego systemu słowotwórczego typowe (wyrazy blondyna, szczęściara są wyraźnie potoczne), a lepsze od niego jest wykorzystywanie tradycyjnego modelu przyrostkowego, czyli tworzenie nazw typu doktorka – bez skojarzeń z potoczną nazwą lekarki. Należy pamiętać, że wciąż dominujący dla większości rzeczowników tytularnych jest model pani doktor zrobiła, który jest także zrozumiały (&#8230;)</em></p>
<p>Jak widzicie, RJP zaleca stosowanie formy &#8222;pani doktor&#8221; lub tworzenie feminatywu przez dodanie przyrostka &#8222;-ka&#8221; czyli &#8222;doktorka&#8221;. I tu właśnie się nie zgadzam. I mam ku temu podstawę w postaci badań. :)</p>
<p>W 2013 roku grupa badaczek sprawdziła, jak kobiety ubiegające się o pracę w trzech zawodach są oceniane w procesie rekrutacyjnym &#8211; w zależności od tego, czy użyły męskiej czy kobiecej nazwy zawodu. Do badania użyto dwóch istniejących nazw zawodów i jednej zupełnie zmyślonej (by uniknąć uprzedzeń związanych z istniejącymi profesjami). Wszystkie feminatywy utworzono zgodnie z obecnymi zaleceniami RJP &#8211; a więc za pomocą przyrostka &#8222;-ka&#8221;. Co się okazało? Otóż kobiet przedstawiające się jako &#8222;diarolożki&#8221; (w kontraście do męskiej formy &#8222;diarolog&#8221; &#8211; i: tak, to właśnie ten zmyślony zawód) były oceniane jako mniej kompetentne niż koleżanki określające się jako &#8222;diarologowie&#8221;. Ten sam efekt zaistniał w przypadku istniejących zawodów.</p>
<p><em>-&gt; Cytowane badanie: Formanowicz, M., Bedynska, S., Cisłak, A., Braun, F., &amp; Sczesny, S. (2013). Side effects of gender‐fair language: How feminine job titles influence the evaluation of female applicants. European Journal of Social Psychology, 43(1), 62-71. https://doi.org/10.1002/ejsp.1924</em></p>
<p>Dlaczego tak się dzieje?</p>
<p>Najprawdopodobniej wpływ na taką ocenę ma sama nierówność płciowa na poziomie społecznym i tendencja do niedoceniania wartości kobiet w sferze zawodowej. Ale.. nie bez znaczenia może być też fakt, że przyrostek &#8222;-ka&#8221; zwyczajowo nie służy tylko tworzeniu form żeńskich od rzeczowników w rodzaju męskim, ale ma też funkcję zdrabniającą.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01.png"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-11281" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01.png" alt="" width="870" height="396" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01.png 870w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-450x205.png 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-768x350.png 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-540x246.png 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-458x208.png 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-300x137.png 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/Zrzut-ekranu-2020-12-19-o-15.36.01-600x273.png 600w" sizes="(max-width: 870px) 100vw, 870px" /></a></p>
<p>Jeśli więc chcemy umniejszyć wagi, wielkości lub powagi czemuś w rodzaju żeńskim, zdrabniamy za pomocą przyrostka &#8222;-ka&#8221;.</p>
<p><em>Gra -&gt; gierka</em><br />
<em>Rysa -&gt; ryska</em><br />
<em>Łyżka -&gt; łyżeczka</em><br />
<em>Rozprawa -&gt; rozprawka</em></p>
<p><strong>W naszych umysłach to, co ma przyrostek &#8222;-ka&#8221; jest trochę mniej poważne, mniej groźne, ot, takie mało znaczące lub bardziej urocze, bezbronne. </strong></p>
<p>Nic dziwnego, że poważna &#8222;pani doktor&#8221; może czuć wewnętrzny sprzeciw przed nazywaniem się &#8222;doktorką&#8221;. No bo jak to brzmi. Jak ktoś mniej godny szacynku niż dystyngowany &#8222;doktor&#8221;.</p>
<p>To dlatego nie lubię wpisywać sobie w CV, że jestem &#8222;magisterką&#8221;. Wolę poważniejszą &#8222;magistrę&#8221;. Wolałabym być doktorą niż doktorką. Architektą niż architektką. Profesorą niż profesorką.</p>
<h3>Sędzia czy sędzina?</h3>
<p>Z sędzią to już w ogóle ciekawa sprawa. Otóż nie wiem czy wiecie, ale słowo &#8222;sędzina&#8221; etymologicznie oznacza&#8230; żonę sędziego. Może dlatego czuję taki sprzeciw przed używaniem tej formy. Gdybym tak zwróciła się do kobiety, która w sądzie rozsądza spory, spodziewałabym się, że się na mnie obrazi lub poczuje niesmak. Ona przecież nie jest żoną sędziego, tylko sama pełni tę funkcję. Ale w takim razie jak się do niej zwracać?</p>
<p>To proste: za pomocą feminatywu: &#8222;sędzia&#8221;.</p>
<p>W mianowniku słowo określające mężczyznę wykonującego zawód sędziego brzmi &#8222;sędzia&#8221; i jest &#8230;homonimem feminatywu &#8222;sędzia&#8221;. Czyli w mianowniku zarówno kobieta jak i mężczyzna pełniący funkcję sędziowską brzmią tak samo. Ale są to dwa różne słowa. Różnice wychodzą w odmianie.</p>
<p>Kto? &#8211; <em>Pan sędzia / Pani sędzia</em><br />
Kogo nie ma? &#8211; <em>Pana sędziego / Pani sędzi. </em><br />
Komu się przyglądam? &#8211; <em>Panu sędziemu / Pani sędzi</em><br />
Kogo widzę? &#8211; <em>Pana sędziego / Panią sędzię</em><br />
Z kim idę? &#8211; <em>Z panem sędzią / Z panią sędzią</em><br />
O kim mówię? &#8211; <em>O panu sędzim / O pani sędzi</em></p>
<p>Przemawia to do Was? Bo dla mnie to dość naturalna forma i satysfakcjonuje moje feministyczne serduszko.</p>
<h3>Niestety nie zawsze da się uniknąć -ka</h3>
<p>Są takie feminatywy, które w formie z przyrostkiem &#8222;-ka&#8221; już się ukorzeniły lub właśnie ukorzeniają. Tak jest na przykład z zawodem pilota / pilotki.</p>
<p>I błagam, skończmy już z tym bzdurnym argumentem, że &#8222;pilotka to czapka&#8221;, bo ja mogę odpowiedzieć na to, że &#8222;pilot to kontroler do telewizora&#8221;.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n.jpg"><img decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-11282" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n.jpg" alt="" width="473" height="960" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n.jpg 473w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n-222x450.jpg 222w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n-384x780.jpg 384w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n-319x648.jpg 319w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/12/54800163_397724127729247_4140216458934222848_n-300x609.jpg 300w" sizes="(max-width: 473px) 100vw, 473px" /></a></p>
<p>Niedorzeczna wydaje mi się też ta tendencja do używania formy &#8222;pani pilot&#8221; czy &#8222;pani doktor&#8221; i absurdalność tego zabiegu widać zawsze, gdy odwrócimy role. Czy mężczyzna zgodziłby się na to, żeby nazywać go &#8222;panem pielęgniarką&#8221;?</p>
<p>Mamy jeszcze sporo do przemyślenia w kwestii feminatywów. Na przykład &#8211; jak myślicie, powinno się mówić o sportowczyniach per &#8222;sportsmenka&#8221; czy &#8222;sportswoman&#8221;? (to drugie słowo podkreśliła mi właśnie autokorekta). Tu jesteśmy na styku reguł tworzenia feminatywów w języku polskim i zagadnienia zapożyczeń z języków obcych.</p>
<p>No i co zrobić, jeśli jakaś profesora z Twojej uczelni nalega, by nazywać ją &#8222;panią profesor&#8221;? Póki co, gdy zwracam się do kogoś, szanuję wolę podmiotu i nazywam wykładowców i wykładowczynie tak, jak sobie tego życzą. Ale mam szczerą nadzieję, że za 10 lat nie będzie już takich dylematów. :)</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">11279</post-id>	</item>
		<item>
		<title>PRZEDSZKOLAKI I NETFLIX, czyli jak bezpiecznie puszczać dzieciom bajki</title>
		<link>https://segritta.pl/przedszkolaki-i-netflix-czyli-jak-bezpiecznie-puszczac-dzieciom-bajki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2020 16:46:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Parenting]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=10940</guid>

					<description><![CDATA[#współpraca Jest wiele sposobów, by pozbyć się telewizora. Można (i trzeba) go zutylizować, gdy jest już niesprawny i nienaprawialny. Można go też wyrzucić przez okno, kiedy kolejny raz w Internecie przeczytasz, że jesteś złym rodzicem. Z pewnością nie raz widziałeś lub widziałaś te grzmiące nagłówki artykułów: telewizja źle wpływa na rozwój dzieci. Jest to prawdopodobnie kolejna cegiełka [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">#współpraca</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jest wiele sposobów, by pozbyć się telewizora. Można (i trzeba) go zutylizować, gdy jest już niesprawny i nienaprawialny. Można go też wyrzucić przez okno, kiedy kolejny raz w Internecie przeczytasz, że jesteś złym rodzicem. Z pewnością nie raz widziałeś lub widziałaś te grzmiące nagłówki artykułów: <em>telewizja źle wpływa na rozwój dzieci</em>. Jest to prawdopodobnie kolejna cegiełka dołożona do twojego poczucia winy, że nie radzisz sobie z wychowywaniem dzieci, skoro nie pilnujesz limitu bajek u swojej pociechy. I – strzelam – że jako odpowiedzialni rodzice wcale nie wyrzuciliście telewizora przez okno w chwili, gdy po raz pierwszy o tym usłyszeliście, prawda? Może na początku staraliście się wprowadzić pewne ograniczenia czasowe na oglądanie bajek, ale z czasem się to rozmyło, bo usadzenie dziecka przed ekranem pozwala ugotować obiad, popracować lub po prostu mieć chwilę dla siebie. Poza tym, wyrzucenie telewizora nie pozbawi was dostępu choćby do <a href="https://www.netflix.com/pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Netflix</a>, bo ten jest też na innych urządzeniach. Należy więc podejść do tematu inaczej. Mądrzej. Nie wczytując się w te wszystkie bijące na alarm wieści na portalach. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Właśnie na tym polega pułapka takich newsów. Jeśli oceniają jednoznacznie źle jakieś zachowanie, z którym trudno walczyć, człowiek w pewnym momencie macha ręką i uznaje „a do licha, no trudno, jestem złym rodzicem, ale nie umiem bez tego funkcjonować”. Na tej samej zasadzie psychologowie przestrzegają przed restrykcyjnymi dietami, które ostrzegają, by całkiem wyeliminować z diety np. czekoladę, bo potem człowiek zje jeden kawałek i uznaje, że równie dobrze może zjeść całą paczkę. Dlatego jestem zwolenniczką trochę innej retoryki, swoją drogą &#8211; bliższej prawdy: <strong>telewizja i filmowe bajki MOGĄ mieć negatywny wpływ na rozwój dzieci, ale tylko wtedy, gdy dziecko ogląda ich zbyt wiele (i nie ma w związku z tym czasu na inne, rozwojowe aktywności) oraz gdy korzysta z ekranu w niewłaściwy sposób.</strong></span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Amerykańska Akademia Pediatryczna zaleca, by dzieci pomiędzy 18 miesiącem życia a 2 rokiem życia oglądały telewizję w ramach limitu godziny dziennie oraz zawsze w towarzystwie opiekuna, który im wyjaśni, co widzą na ekranie, jeśli dziecko będzie miało jakieś pytania. Dwulatki (do 5 roku życia) mogą już oglądać bajki same, ale i tak wskazane jest, by im czasem w tym towarzyszyć i porozmawiać o oglądanych treściach. Dzięki temu rodzic będzie miał pojęcie o tym, co właśnie ogląda jego dziecko i będzie mógł zaobserwować, jak dana bajka wpływa na zachowanie jego pociechy. Akademia zaznacza też, że treści oglądane przez dzieci powinny być „wysokiej jakości”. Zaraz wytłumaczę, co konkretnie kryje się pod tym pojęciem. </span></p>
<h4><b>NO DOBRA, TO CO TO SĄ TE „JAKOŚCIOWE BAJKI”?</b></h4>
<p><b>Przede wszystkim bajka nie powinna zawierać przemocy. </b><span style="font-weight: 400;"> Najprostszym sposobem na wyeliminowanie takich bajek z repertuaru dzieci jest np. ustawienie na profilu dziecka właściwej grupy wiekowej (Netflix ma kategorię „bez ograniczeń wiekowych”, która jest odpowiednia dla przedszkolaków). Badania wykazały, że nawet lekkie nacechowanie filmu przemocą desensytyzuje dziecko na tę przemoc, a więc sprawia, że dziecko się przyzwyczaja do takiego widoku. I nie mam tu na myśli jedynie krwawych scen mafijnych porachunków. Wiele dziecięcych bajek zawiera z pozoru niegroźne sceny walki dobra ze złem, w których bohaterowie niby nikogo nie zabijają, bo strzelają do „wroga” z bajkowych broni, rzucają w siebie magiczne kule mocy lub zrzucają przeciwnika z przepaści… ale jednak walczą i próbują zrobić komuś krzywdę. Podobną przemoc prezentują bajki, które sami znamy z dzieciństwa, np. Tom i Jerry. Niegroźna animacja? To teraz weź wytłumacz swojemu przedszkolakowi, że jego ukochany bohater może walić młotkiem po głowie kota, ale już Twoje dziecko nie może.</span></p>
<figure id="attachment_10942" aria-describedby="caption-attachment-10942" style="width: 620px" class="wp-caption alignnone"><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin.jpg"><img decoding="async" class="wp-image-10942 size-full" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin.jpg" alt="" width="620" height="330" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin.jpg 620w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin-450x240.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin-540x287.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin-458x244.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin-300x160.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/puffin-600x319.jpg 600w" sizes="(max-width: 620px) 100vw, 620px" /></a><figcaption id="caption-attachment-10942" class="wp-caption-text">Puffin Rock</figcaption></figure>
<p><span style="font-weight: 400;">→ Dlatego nie polecam przedszkolakom <em>Toma i Jerrego</em> ani <em>Piżamersów</em>, ale już <em>Psi Patrol</em> pokazuje głównie sceny ratowania ludzi lub zwierząt potrzebujących pomocy – a nie fizyczną walkę ze „złem”. Zupełnie pozbawione przemocy są też takie bajki jak <em>Wyspa Puffinów</em>, <em>Max i Ruby</em>, <em>Pan Toti</em> albo <em>Wanda i Zielony Ludek</em>, które znajdziemy na <a href="https://www.netflix.com/pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Netflix</a>.</span></p>
<p><b>Warto też wybierać bajki spokojne, a więc takie, których tempo nie „nakręca” dziecka.</b><span style="font-weight: 400;"> Akademia przestrzega przed zbyt szybkimi bajkami – jak się domyślam: takimi, w których ciągle się coś dzieje, wszyscy ciągle mówią, skaczą, są wybuchy, dżingle, wieczna aktywność – bo taka treść jest dla dziecka trudno przyswajalna i wymaga ciągłego skupienia, nie daje też czasu na refleksję i przeżywanie innych emocji niż te wynikające z ciągłego budowania napięcia i poczucia zagrożenia – choćby zupełnie fikcyjnego i fantastycznego. </span></p>
<figure id="attachment_10943" aria-describedby="caption-attachment-10943" style="width: 800px" class="wp-caption alignnone"><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-10943" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda.jpg" alt="" width="800" height="450" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda.jpg 800w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-450x253.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-768x432.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-540x304.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-458x258.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-300x169.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/hilda-600x338.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 800px) 100vw, 800px" /></a><figcaption id="caption-attachment-10943" class="wp-caption-text">Hilda</figcaption></figure>
<p><span style="font-weight: 400;">→ Tu odkryciem była dla mnie <em>Hilda</em>. To bajka o dziewczynce mieszkającej z mamą na odludziu i przyjaźni się z legendarnymi mieszkańcami lasu. Hildę samą oglądam z ciekawością i fascynacją, więc jest to doskonały materiał na wspólny seans z dzieckiem i rozmowę.</span></p>
<h4><b>KILKA TRICKÓW NA NETFLIX, KTÓRE UŁATWIĄ CI PANOWANIE NAD REPERTUAREM BAJEK DZIECKA:</b></h4>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-10947" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil.jpg" alt="" width="2452" height="1382" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil.jpg 2452w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-450x254.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-768x433.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-1200x676.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-1536x866.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-2048x1154.jpg 2048w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-540x304.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-458x258.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-300x169.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/edytuj-profil-600x338.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 2452px) 100vw, 2452px" /></a></p>
<p><span style="font-weight: 400;">ULUBIONE</span><span style="font-weight: 400;"><br />
</span><span style="font-weight: 400;">W bibliotece <a href="https://www.netflix.com/pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Netflix</a> jest tak wiele bajek, filmów familijnych i dokumentów dla całej rodziny, że łatwo się pogubić. Dlatego, jeśli już wybierzesz ulubione bajki dziecka i chcesz mieć do nich szybko dostęp, po wybraniu ulubionej bajki zaznacz “+”, by trafiła ona do kategorii „Moja lista”. Potem wystarczy odnaleźć “Moją listę” w głównym menu Netflix, by pokazała się wyłącznie lista bajek, które oboje z dzieckiem uznaliście za warte oglądania.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Możesz też zaznaczyć „kciuk w dół” przy bajkach, które Wam się nie podobają i „kciuk w górę” przy bajkach, które uznaliście za fajne. System nauczy się, by dopasować kolejne propozycje bajek do preferencji dziecka.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">WYKLUCZONE<br />
</span><span style="font-weight: 400;">Jeśli nie chcesz, by dziecko miało dostęp do jakiejś bajki, zaloguj się na komputerze do swojego <a href="https://www.netflix.com/profiles/manage" target="_blank" rel="noopener noreferrer">konta</a>, wybierz profil dziecka, a następnie kliknij „ograniczenia oglądania” i w okienku wpisz tytuł bajki, którą chcesz usunąć z wyszukiwania dla dziecka. Ta bajka nie pojawi się już w panelu dziecka. </span></p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-10944" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone.jpg" alt="" width="1858" height="636" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone.jpg 1858w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-450x154.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-768x263.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-1200x411.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-1536x526.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-540x185.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-458x157.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-300x103.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/wykluczone-600x205.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 1858px) 100vw, 1858px" /></a></p>
<p><span style="font-weight: 400;">GRUPA WIEKOWA<br />
</span><span style="font-weight: 400;">W tym samym miejscu w panelu kontroli rodzicielskiej możesz też ustawić kategorię wiekową dla danego profilu na Netflix. Do wyboru masz opcję „dla każdego”, powyżej 7 roku życia, powyżej 13 roku życia, powyżej 16 roku życia oraz opcja wyłącznie dla widzów pełnoletnich. </span></p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-10945" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa.jpg" alt="" width="2330" height="628" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa.jpg 2330w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-450x121.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-768x207.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-1200x323.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-1536x414.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-2048x552.jpg 2048w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-540x146.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-458x123.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-300x81.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/grupa-wiekowa-600x162.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 2330px) 100vw, 2330px" /></a></p>
<h4><b>JAK ZAPANOWAĆ NAD CZASEM?!</b></h4>
<p><span style="font-weight: 400;">No dobra, ale co zrobić, żeby nie przekraczać jakiegoś czasu, który dziecko może spędzić przed ekranem? Wiem, wiem, trudno jest rodzicom pilnować tej godziny i nie demonizowałabym tego limitu, ale jakieś ograniczenia warto jednak wprowadzić.</span></p>
<ul>
<li><span style="font-weight: 400;"> Przede wszystkim, zrezygnuj z pomysłu wiecznie odpalonego telewizora, który sobie „gra w tle”. To rozprasza dziecko podczas innych aktywności (np. zabawy, rysowania czy rozmowy) i czyni bajki wiecznie dostępnymi, a więc łatwiejszymi do oglądania.</span></li>
<li><span style="font-weight: 400;"> Nie włączaj bajek podczas jedzenia. Badania wykazały korelację czasu spędzonego przed ekranem z wysokimi wynikami BMI dzieci, więc warto jednak czas posiłków pozbawić akompaniamentu telewizora.</span></li>
<li><span style="font-weight: 400;"> Ustal, że nie ma oglądania bajek na kilka godzin przed snem. Ekspozycja na niebieskie światło ekranu utrudnia bowiem zasypianie.</span></li>
<li><span style="font-weight: 400;"> Jest też jeszcze jeden netflixowy trick, którego możesz użyć, by czas bajek nie przeciągał się w nieskończoność: </span></li>
</ul>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-10946" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek.jpg" alt="" width="1812" height="484" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek.jpg 1812w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-450x120.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-768x205.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-1200x321.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-1536x410.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-540x144.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-458x122.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-300x80.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/kolejny-odcinek-600x160.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 1812px) 100vw, 1812px" /></a></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wejdź w ustawienia kontroli rodzicielskiej, następnie kliknij w „ustawienia odtwarzania” i odznacz okienko przy „automatycznie odtwarzaj kolejny odcinek na wszystkich urządzeniach”. Dzięki temu po obejrzeniu jednego odcinka bajki program zatrzyma się i dziecko będzie mogło świadomie wybrać kolejny odcinek lub przerwać emisję. To jest szczególnie pomocne, jeśli umówisz się z dzieckiem na konkretną liczbę odcinków bajki. Zwłaszcza, że zweryfikować to można poprzez funkcję dostępu do historii oglądania profilu. Coś jak historia w przeglądarce, ale najlepiej znajdować w niej filmy nie dla dorosłych.</span></p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-10941" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled.jpg" alt="" width="2560" height="1706" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled.jpg 2560w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-2048x1365.jpg 2048w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/11/5K6A6694_Original-scaled-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 2560px) 100vw, 2560px" /></a></p>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Wpis powstał we współpracy z <a href="https://www.netflix.com/pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Netflix</a>, nasza ulubiona platforma do oglądania bajek &lt;3</span></em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10940</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Zachowanie ludzi w kwarantannie pięknie ilustruje jedną z reguł wpływu społecznego</title>
		<link>https://segritta.pl/zachowanie-ludzi-kwarantannie-pieknie-ilustruje-jedna-regul-wplywu-spolecznego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2020 10:38:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=10007</guid>

					<description><![CDATA[Jeszcze do niedawna praca z domu była tym, o czym marzyły wszystkie korpotygryski. W niektórych firmach można było z tego modelu korzystać, ale nie wolno było nadużywać. Dlatego zostawiało się sobie takie dni pracy z domu na wyjątkowe okazje, na poniedziałkowe kace, na lekkie choroby, na wyjazdy na działkę. Każdy marzył o tym, żeby wstawać [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze do niedawna praca z domu była tym, o czym marzyły wszystkie korpotygryski. W niektórych firmach można było z tego modelu korzystać, ale nie wolno było nadużywać. Dlatego zostawiało się sobie takie dni pracy z domu na wyjątkowe okazje, na poniedziałkowe kace, na lekkie choroby, na wyjazdy na działkę.</p>
<p>Każdy marzył o tym, żeby wstawać później, żeby zostać w domu, żeby nie trzeba było maszerować do tej fabryki i widzieć się z tymi ludźmi&#8230; Zdjęcia w social mediach pod kołderką i z odpalonym Netflixem dostawały komentarze:<br />
<em>Takiemu to dobrze. </em><br />
<em>Mogłabym tak codziennie. </em><br />
<em>To lepsze niż te zdjęcia z Karaibów. </em></p>
<p>A teraz?</p>
<h4>Z powodu kwarantanny Ludziom każe się przez 2 tygodnie siedzieć na dupie w domach, a oni chcą wychodzić, na spacerki, na zakupy, do pracy nawet.</h4>
<p>Dlaczego tak się dzieje? Z odpowiedzią pędzi REGUŁA NIEDOSTĘPNOŚCI.</p>
<figure id="attachment_10008" aria-describedby="caption-attachment-10008" style="width: 1024px" class="wp-caption alignnone"><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-10008" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/1.jpg" alt="" width="1024" height="512" /></a><figcaption id="caption-attachment-10008" class="wp-caption-text">To nie jest pan ze stocka. To jest prof. Robert Cialdini. Źródło: https://guykawasaki.com/dr-robert-cialdini-the-godfather-of-influence/</figcaption></figure>
<p>Robert Cialdini jest teraz 74-letnim emerytowanym amerykańskim profesorem psychologii, który napisał kiedyś książkę o sześciu regułach wpływu społecznego i każdy student psychologii w którymś momencie musi je wszystkie znać na pamięć. Jedną z nich jest właśnie&#8230;</p>
<h3>REGUŁA NIEDOSTĘPNOŚCI</h3>
<p>&#8222;Jeśli coś jest niedostępne lub mało dostępne, to musi być dobre&#8221; &#8211; tak myśli nasz mózg. Jak to wygląda w praktyce? A proszę, kilka fascynujących przykładów przed nami.</p>
<h4>Badanie z ciasteczkami (Worchel, Lee i Adewole, 1975)</h4>
<p>Badacze zaprosili ludzi do testowania ciasteczek. Na stole stały dwa słoje ciasteczek, jeden z nich był ich pełny, napchany po brzegi &#8211; a w drugim były tylko dwa ostatnie ciasteczka na dnie. Badani mieli zadanie ocenić smak ciasteczek z obu naczyń. Okazało się, że ocena drugiego zestawu (tego z dwoma ciasteczkami na dnie) była dużo wyższa niż pierwszego.<br />
To o tyle ciekawe, że badacze użyli dokładnie tych samych ciasteczek w obu słoikach.</p>
<h4>Samochodziki i dzieci (Brehm, Weintraub, 1977)</h4>
<p>Badacze pozwolili dzieciom bawić się dwoma samochodzikami. I jak to dzieci &#8211; bawiły się nimi jednocześnie, naprzemiennie lub po prostu jedne dzieci preferowały jeden samochodzik, a inne drugi. Tak było w grupie kontrolnej. Natomiast w grupie eksperymentalnej jeden z samochodzików był umieszczony wysoko, w zasięgu wzroku dziecka, ale poza jego dostępem. Co się stało? Większość dzieci to o ten samochodzik się starało, próbowało go dosięgnąć, skoczyć, wspiąć się.</p>
<h4>Szkolenie psów</h4>
<p>Jest taki fascynujący sposób, jak sprawić, żeby pies, który nie lubi aportować, nagle pokochał przynoszenie piłki lub patyka. Opisałam go kiedyś w tekście &#8222;<a href="https://segritta.pl/jak-napalic-psa-na-zabawke-nie-tylko-psa-nie-tylko-na-zabawke/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Jak napalić psa na zabawkę. I nie tylko psa. I nie tylko na zabawkę</a>&#8222;. Podstawą jest własnie reguła niedostępności, choć wtedy, stosując tę technikę, nawet o tym nie wiedziałam ;) Po prostu zauważyłam, że najgorszym, co można zrobić, było zostawianie psa z piłką lub patykiem, bo pies wtedy po prostu nudził się tą zabawką. A najlepiej działało czynienie zabawki częściowo niedostępnej oraz przerywanie zabawy w takim momencie, w którym sprawiała ona psu mnóstwo frajdy.</p>
<h4>Ciekawy przypadek biznesowy MONIKi KAMIŃSKiej</h4>
<p>Moja koleżanka po fachu, a właściwie ex-koleżanka &#8211; nie dlatego, że się już przestałyśmy kolegować, tylko dlatego, że zmieniła branżę &#8211; przekonała się o regule niedostępności Cialdiniego na własnej skórze, gdy otworzyła <a href="https://monikakaminska.com/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">sklep z sukienkami</a>.</p>
<p>Początkowy zamysł był taki, żeby powstał wreszcie taki sklep, w którym zawsze będzie można kupić klasyczną małą czarną i generalnie cały zestaw klasycznych, uniwersalnych ciuchów, które nigdy się nie zmienią, zawsze będą w ofercie i każda klientka będzie wiedziała, gdzie wrócić po swój ulubiony model sukienki, gdy stary się już zużyje.</p>
<p>Ja też myślałam, że to fantastyczny pomysł i dziwiłam się, że nikt na to wcześniej nie wpadł. A jednak był powód, dla którego nikt tego nie stosował :) Okazuje się, że ludzie nie kupują tego, co jest stale w ofercie. Biznes Moniki miał poważne problemy sprzedażowe (mimo świetnej jakości ciuchów!), dopóki nie postanowiła wprowadzić zwyczajnych, przemijających kolekcji i ciuchów, które można kupić jedynie przez pewien czas. Moment podjęcia tej decyzji był przełomowy i rozkręcił sklep Moniki błyskawicznie, sprawiając, że odniosła wielki sukces w branży. A przecież jakość, kroje się nie zmieniły. Zmieniła się tylko dostępność ubrań.</p>
<figure id="attachment_10009" aria-describedby="caption-attachment-10009" style="width: 1350px" class="wp-caption alignnone"><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="size-full wp-image-10009" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska.jpg" alt="" width="1350" height="900" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska.jpg 1350w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/03/monika-kaminska-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 1350px) 100vw, 1350px" /></a><figcaption id="caption-attachment-10009" class="wp-caption-text">Monika Kamińska</figcaption></figure>
<h4>Niedostępność i kwarantanna z powodu koronawirusa</h4>
<p>Praca z domu lub w ogóle &#8211; przerwa od pracy, koniecznośc siedzenia w domu i oglądania Netflixa znacznie&#8230; podniosły dostępność tej rozrywki, o której jeszcze niedawno tylko marzyliśmy w środku tygodnia. To z kolei sprawiło, że taki sposób spędzania czasu przestał być atrakcyjny. Teraz marzymy o spotkaniach towarzyskich, wyjściu z domu, a nawet o powrocie do pracy.</p>
<p>W podobny sposób działa inne zjawisko, które być może u siebie zaobserwowaliście:</p>
<h4>Czy coś Was właśnie nie zaczęło boleć tak, że aż musicie iść do lekarza?</h4>
<p>Z powodu koronawirusa większość lekarzy jest w gotowości, by przeciwdziałać  pandemii. I też my, zwykli ludzie, mamy jasne wytyczne, żeby nie pojawiać się w przychodniach, w szpitalach, a także u zwykłych lekarzy czy w prywatnych gabinetach dentystycznych bez bardzo ważnego powodu. To z kolei sprawia, że instytucja lekarza staje się dla naszego mózgu instytucją trudno dostępną. I co? I staje się bardziej &#8222;atrakcyjna&#8221;. Dlatego możliwe, że akurat teraz dadzą o sobie znać różne dolegliwości albo zapragniecie wreszcie zapisać się na to badanie, z którym zwlekaliście ostatnie 3 lata.</p>
<p>Dodatkowo samo mówienie o zdrowiu, ciągła obecność medycznego słownictwa w mediach i skupienie na objawach chorobowych COVID-19 &#8211; to wszystko sprawia, że temat zdrowia/choroby jest ciągle &#8222;na wierzchu&#8221; w naszych umysłach, czyli jest aktywny. To trochę tak, jakbyśmy ciągle byli prymowani chorobą (prymowanie, inaczej &#8222;torowanie&#8221; to właśnie wybudzanie jakiejś idei w naszych głowach. Często robi się to w eksperymentach psychologicznych i sprawdza, jak bardzo taki wybudzony schemat wpływa na nasze zachowanie). Nic dziwnego, że jesteśmy w związku z tym przeczuleni na punkcie swojego samopoczucia, a każde kichnięcie, kaszlnięcie czy zmiana temperatury ciała budzi w nas niepokój.</p>
<p>Jeśli myśleliście, że dam Wam jakiś sposób na to wszystko, to nie dam. Kwarantannę trzeba przetrwać. Trudno. 2 tygodnie z Netflixem to jeszcze nie koniec świata. Dacie radę :)</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10007</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Nemewashi – czyli japońska strategia podejmowania decyzji w biznesie, która świetnie sprawdza się w &#8230;wychowaniu dzieci.</title>
		<link>https://segritta.pl/nemewashi-czyli-japonska-strategia-podejmowania-decyzji-biznesie-ktora-swietnie-sprawdza-sie-wychowaniu-dzieci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2020 10:21:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Parenting]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=10003</guid>

					<description><![CDATA[Człowiek jest istotą społeczną i w związku z tym jedną z kluczowych umiejętności, jakich musi się nauczyć, jest podejmowanie decyzji w grupie. I niezależnie od tego, czy chodzi o decyzje państwowe, podejmowane przez całe społeczeństwo (referenda, wybory) lub przez wybrane grupy (sejm, ministerstwa), czy o decyzje firmowe, zawodowe, szkolne – czy o decyzje podejmowane we [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Człowiek jest istotą społeczną i w związku z tym jedną z kluczowych umiejętności, jakich musi się nauczyć, jest podejmowanie decyzji w grupie. I niezależnie od tego, czy chodzi o decyzje państwowe, podejmowane przez całe społeczeństwo (referenda, wybory) lub przez wybrane grupy (sejm, ministerstwa), czy o decyzje firmowe, zawodowe, szkolne – czy o decyzje podejmowane we względnie małych grupach rodzinnych, osiedlowych lub przyjacielskich – musimy wybrać jedną z metod podejmowania tych decyzji. Tak naprawdę wystarczy, że jakiś problem dotyczy więcej niż jednej osoby, a już trzeba obrać jakąś strategię. I w zależności od tego, w jakiej kulturze jesteśmy wychowani, wybierzemy jedną z trzech opcji:</p>
<h4>1. Demokracja</h4>
<p>Czyli to większość decyduje, co robimy. Np. większość z mojej rodziny postanawia, że oglądamy dziś Pana Totiego, choć może ja bym miała ochotę obejrzeć jakiś film przyrodniczy.</p>
<h4>2. Oligarchia</h4>
<p>Jakaś mała grupa decyduje o tym, co robią wszyscy. To model funkcjonujący w bardzo wielu domach, gdzie rodzice decydują o tym, że oglądamy Klan, nawet jeśli mają dziewięcioro dzieci i te dzieci wolałyby oglądać Mądroboty.</p>
<h4>3. Nemewashi</h4>
<p>Pewnie słyszycie tę nazwę po raz pierwszy, bo jest to metoda popularna w Japonii i u nas słabo rozpowszechniona. Ale to na niej chciałabym się skupić, bo okazała się ona zbawieniem dla moich relacji z synem. :) W wielkim skrócie: Nemewashi to metoda podejmowania decyzji, w której już na etapie wymyślania jakiegoś posunięcia, konsultuje się ze wszystkimi ludźmi, których dana rzecz dotyczy. I wszyscy mogą podzielić się swoimi pomysłami, problemami i feedbackiem. Dopiero jak cała grupa dojdzie do wspólnego rozwiązania, to rozwiązanie jest implementowane.</p>
<h4>Jak pewnie sami dobrze czujecie – w naszym modelu kulturowym dominuje strategia demokratyczna, choć w bardziej tradycyjnych grupach już częściej stosuje się oligarchię.</h4>
<p>Czasem to, jaki model wybieramy, zależy od specyfiki grupy. Np. w firmie lub wśród przyjaciół działamy demokratycznie, ale już w domu oligarchicznie. Albo odwrotnie: pracujemy w skostniałej, mocno oligarchicznej firmie, ale w domu jesteśmy demokratami.</p>
<p>Nemewashi to strategia japońska, ale też stricte biznesowa. Nie sądzę, by w dość tradycyjnych japońskich domach dzieci były traktowane jako pełnoprawni członkowie grupy decyzyjnej.</p>
<p>To, czym różni się metoda Nemewashi od klasycznych modeli podejmowania decyzji, to:</p>
<ol>
<li>Branie pod uwagę każdego głosu każdej osoby, której dotyczy decyzja – niezależnie od statusu tej osoby.</li>
<li>Wprowadzanie pomysłu w życie tylko jeśli wszyscy wyrażają aprobatę.</li>
<li>Czasem cały proces trwa bardzo długo, bo trudno przecież tak wszystkich zadowolić.</li>
</ol>
<p>Ale… za to jak już wszyscy będą zadowoleni, to sama implementacja przebiega szybko i sprawnie – bo… wszyscy są zadowoleni. :)</p>
<p>Wracając do naszego przykładu z wyborem programu telewizyjnego, nemewashi wyglądałoby tak:</p>
<p><em>Ja chcę oglądać program przyrodniczy, moi synowie chcą oglądać 44 koty, a Sebastian chce oglądać Peaky Blinders. Siadamy więc wszyscy przy stole i rozmawiamy. Każde z nas mówi, co by chciało obejrzeć i dlaczego. Szybko dochodzimy do wniosku, że Peaky Blinders odpada, bo dzieci nie mogłyby tego oglądać nawet gdyby chciały. Dzieciaki zdecydowanie nudziłyby się, słuchając Davida Attenborough, więc namawiają na 44 koty, ale my z kolei strasznie nodzimy się na kotach, więc Kocio wychodzi z propozycją, że może byśmy obejrzeli Pana Totiego. No nie chce mi się, ale to lepsze niż koty, no i jest tam Chechel, który jest całkiem spoko, więc w końcu decydujemy się na Pana Totiego. Ewentualnie dzielimy się tak, że dorośli oglądają jedno na komputerze, a dzieci co innego na telewizorze. Albo ja zabieram dzieciaki na plac zabaw, a Seba ogląda Peaky Blinders. Na cokolwiek się nie zdecydujemy, wszyscy są względnie zadowoleni z decyzji, bo każdy został wysłuchany, każdy mógł przekonywać, negocjować i pójśc</em> <em>na ustępstwa – lub zaproponować jakąś formę rekompensaty. Np. „obejrzę teraz film przyrodniczy, ale jutro będziecie mogli godzinę grać w Minecrafta”.</em></p>
<p>Z nemewashi w naszej kulturze jest ten problem, że nie jest to procedura, którą można poddać algorytmowi. Nie ma tam jasnych reguł, nieodwracalnych kroków i prostej linii do egzekucji pomysłu. Czyli dużą rolę odgrywają tu umiejętności miękkie, emocje, wymaga ona czasu i wzajemnego szacunku. A to z kolei kłóci się trochę ze starym modelem wychowawczym, w którym głowa rodziny lub rodzice są „ważniejsi” od dzieci, a dzieci głosu nie mają, muszą się dostosować i zaakceptowac swoją podrzędną wobec dorosłych pozycję w stadzie.</p>
<h4>Opowiem Wam teraz, jak nemewashi stało się moim wybawieniem i rodzicielskim odkryciem podczas choroby mojego dziecka.</h4>
<p>Kociopełek jest chłopcem, który ma wielki uraz do wszelkich procedur medycznych. Zwykłe badanie lekarskie jest dla niego wielkim stresem. Stetoskop przeraża. Badanie gardła jest koszmarem. Do tego Kocio ma dość wysublimowany gust i większości pokarmów nie jada. I teraz wyobraźcie sobie, że Kocio zachorował na anginę, a lekarka przepisała mu antybiotyk, który musiał przyjmować 2 razy dziennie przez 5 dni.</p>
<p>7 mililitrów antybiotyku o dość obrzydliwym smaku to było coś, na co absolutnie nie mógł się zgodzić. Miał odruch wymiotny na samą myśl o lekarstwie. Pamiętam moment, gdy siedziałam z odmierzoną dawką syropu na łóżku i zastanawiałam się nad opcjami, które nam, rodzicom, zostały na najbliższe 5 dni.<br />
Zmuszać? Ale jak? Wypluje przecież.<br />
Przekupstwo? Nie zadziałało. Nie było takiej zabawki ani aktywności, na którą Kocio przehandlowałby wypicie leku.<br />
Władcze „musisz i koniec dyskusji” skutkowało jedynie krzykiem, płaczem i ucieczką.<br />
Ze zgrozą myśleliśmy już nawet o tym, że zostanie nam tylko hospitalizacja i podawanie antybiotyku w zastrzyku. Ale to przecież bez sensu. Minęła godzina odkąd odmierzyłam dawkę leku, Sebastian tracił już cierpliwość, Kocio schował się pod łóżkiem. Północ. I to był moment, gdy postanowiłam, że jest tylko jedna metoda. Dziecko musi zrozumieć, że to jest dla niego najlepsze wyjście i muszę doprowadzić do tego, żeby z własnej woli wziął antybiotyk.<br />
Odłożyłam strzykawkę, zamknęłam drzwi, zostaliśmy z Kociem sami.<br />
&#8211; Boli cię gardło, prawda?<br />
&#8211; Nie.<br />
&#8211; Rozumiem, że tak teraz mówisz, bo się boisz wziąć lekarstwo.<br />
&#8211; Tak.<br />
&#8211; Bardzo nie chcesz go wziąć, tak?<br />
&#8211; Tak.<br />
&#8211; Powiedz mi, dlaczego.<br />
&#8211; Bo nie chcę! Nie chcę! &#8211; słyszę, że w jego głosie znów narastają emocje i sprzeciw.<br />
&#8211; No słyszę, słyszę, że bardzo nie chcesz. Może po prostu boisz się tego smaku? Myślisz, że będzie bardzo niesmaczne?<br />
&#8211; Tak. I będzie mi się chciało wymiotować.<br />
&#8211; No dobra. A może pogadamy o tym, co się stanie, jeśli postanowimy, że nie bierzesz lekarstwa?<br />
Ożywił się i w końcu wyszedł spod łóżka. Przez kolejną godzinę mówiliśmy o wirusach, bakteriach, chorobach, lekach, powikłaniach, szpitalu, lekarzach, odporności, leukocytach, bólu, zdrowieniu, probiotykach, czasie i terminach przyjmowania leku. Kocio nie ma jeszcze 5 lat, więc wyobrażacie sobie, że nie była to prosta rozmowa. Oboje byliśmy już zmęczeni, senni, ale przeciez jego ból gardła nie wyparował, więc motywację do znalezienia rozwiązania problemu Kocio miał. Po kolejnej godzinie byliśmy już prawie u celu. Potem pół godziny próbowania na czubku języka, plucia i znowu tłumaczenia. W końcu wypił wszystko.</p>
<p>W trakcie tych 2 i pół godziny były momenty, gdy postanawialiśmy, że Kocio nie bierze leku. Ale chwilę później ból sprawiał, że wracaliśmy do rozmów.</p>
<h4>Wiecie, co było kluczowe? To, że gdy siadłam z nim do tych rozmów, zrezygnowałam z podejmowania decyzji w pojedynkę. Po prostu założyłam, ze JEST MOŻLIWE, ŻE GO NIE PRZEKONAM I ŻE NIE WEŹMIE ANTYBIOTYKU. I że w związku z tym będzie ponosił konsekwencję w postaci zmagania się z bólem gardła, który był przecież trudny do zniesienia i nie pozwalał mu spać.</h4>
<p>W rozmowie wielokrotnie zaznaczałam też, że jeśli zacznie brać antybiotyk, szybko poczuje ulgę, ale to nie będzie oznaczało, że będzie można przerwać przyjmowanie leku. Że antybiotyki to takie leki, które trzeba brać do końca, bo inaczej bakterie przetrwają i uodpornią się na niego. Tak, tłumaczyłam to wszystko czterolatkowi.</p>
<p>I opłaciło się.<br />
Kocio wziął wszystkie 10 dawek leku. Oczywiście kilka razy próbował się z tego wywinąć, ale wtedy przypominałam mu nasze pierwotne ustalenia i jego obietnicę, że raz rozpoczęty antybiotyk trzeba brać do końca. To było bardzo ważne – że to on podjął tę decyzję pierwszej nocy. I dzięki temu wszystkie kolejne dyskusje trwały coraz krócej, a czasem w ogóle nie trzeba go było namawiać.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że jeśli sami byliście wychowani w modelu oligarchicznym, trudno w ogóle wziąć pod uwagę taką zmianę strategii. Gdzieś tam z tyłu głowy czujemy, że to niewłaściwa droga. No bo jak. Mam z dzieckiem, kilkulatkiem, rozmawiać jak równy z równym? Mam go przekonać, żeby się ubrał, wziął lekarstwo, odłożył tablet, umył się? On tego nie zrozumie. A przecież NIE MOGĘ DOPUŚCIĆ do tego, żeby zmarzł, nie leczył się, nie nadużywał elektroniki, śmierdział.</p>
<p>A jednak uznałam w pewnym momencie, że spróbuję.</p>
<p>I warto było to zrobić.</p>
<h4>Ta mała zmiana w moim podejściu oczywiście kosztuje mnie sporo czasu na etapie tłumaczenia i rozmowy – ale potem daje wspaniałe plony w postaci szybkiej egzekucji postanowień.</h4>
<p>Dam Wam inny przykład:<br />
Kocio uwielbia oglądać bajki na Netflixie. Czasem ogląda je wieczorem, a potem ma problemy z zaśnięciem. Zaczęłam z nim dużo rozmawiać o tych bajkach i tłumaczyć to, czego nauczyłam się od Magdy Komsty (polecam Wam jej wszystkie publikacje o jakości snu!). Nie założyłam, że „nie zrozumie tego”, tylko wręcz przeciwnie, że TRZEBA POKAZAĆ MU POWODY, dla których oglądanie bajek przed snem jest złym pomysłem. Ale żeby mógł je zrozumieć, musiał też na własnej skórze przekonać się, jak to działa. Czyli musiało się zdarzyć kilka wieczorów z bajkami, po których trudno mu było zasnąć – a potem był rano niewyspany, gdy wstawaliśmy do przedszkola. Mówiłam mu wtedy, że jest niewyspany, bo późno poszedł spać. A poszedł późno spać, bo przed snem oglądał bajkę na ekranie telewizora i kolor światła tego telewizora oszukał jego mózg, że jest dzień, podczas gdy tak naprawdę byłby już senny i poszedłby spać o normalnej porze.</p>
<p>I wiecie co? Skumał to.</p>
<p>Teraz wystarczy, że powiem:<br />
&#8211; Kocio, chyba już czas, żebyś wyłączył już bajkę. Niedługo idziemy spać.<br />
&#8211; Ale ja chce jeszcze oglądać.<br />
&#8211; Rozumiem, ale jeśli postanowisz, że będziesz jeszcze oglądał, to potem nie będzie ci się chciało zasnąć i będziesz krążył po sypialni jak zombie.<br />
I Kocio wyłącza bajkę.<br />
Tak po prostu.</p>
<p>Polecam Wam tę metodę.<br />
Dajcie jej trochę czasu.<br />
Np. ustalcie sobie, że przez 2 tygodnie stosujecie z dzieckiem Nemewashi. Jeśli nie będzie działało, będziecie przecież mogli wrócić do starych nawyków. Ale myślę, że się nie rozczarujecie.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10003</post-id>	</item>
		<item>
		<title>8 najgorszych prezentów na dzień kobiet</title>
		<link>https://segritta.pl/8-prezentow-na-dzien-kobiet-po-ktorych-zerwalabym-chlopakiem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Feb 2020 19:26:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=9978</guid>

					<description><![CDATA[#współpraca Zacznijmy od tego, że wyjątkowo mocno nie lubię podziału na „męskie” i „damskie” tam, gdzie ten podział nie ma żadnego sensownego uzasadnienia – a ten podział najczęściej nie ma żadnego uzasadnienia. Ot tak ktoś sobie uznał, że niebieskie jest dla chłopców a różowe dla dziewczynek. Że jedna para dżinsów jest na damskim, a druga [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">#współpraca</span></span></p>
<p><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Zacznijmy od tego, że wyjątkowo mocno nie lubię podziału na „męskie” i „damskie” tam, gdzie ten podział nie ma żadnego sensownego uzasadnienia – a ten podział najczęściej nie ma żadnego uzasadnienia. Ot tak ktoś sobie uznał, że niebieskie jest dla chłopców a różowe dla dziewczynek. Że jedna para dżinsów jest na damskim, a druga na męskim. Że zegarek to może być prezent na dzień chłopaka, a biżuteria to na dzień kobiet. Niby dlaczego. Od kilku lat kupuję ciuchy prawie wyłącznie w działach męskich i świat się nie zawalił. Moim synom zdarza się chodzić w różowych butach. A mama na urodziny kupuje mi na przykład szlifierkę kątową. Bo wie, że na pewno sprawi mi więcej radości niż jakiś kosmetyk czy wisiorek. </span></span></p>
<p><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Uprzedzam, że moja lista nietrafionych prezentów dla kobiet jest mocno subiektywna, ale umówmy się: na listę prezentowych marzeń i koszmarów kobiet składają się setki takich subiektywnych list. I gorąco wierzę, że nie jestem jedyną babą, która reaguje alergicznie na podobne pomysły. Jeśli sama masz podobnie – albo po prostu znasz kobiety, które mają podobnie, zostaw komentarz pod postem na Fb. Może dzięki temu świat się dowie, że warto zmienić strategię dobierania prezentów na dzień kobiet i 8 marca unikniemy niepotrzebnych rozstań ;)</span></span></p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9980" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899.jpg" alt="" width="1500" height="1151" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899.jpg 1500w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-450x345.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-768x589.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-1200x921.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-540x414.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-458x351.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-300x230.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/IMG_0899-600x460.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 1500px) 100vw, 1500px" /></a></p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">8 &#8211; Dwa bilety na jego ulubiony koncert </span></span></span></h4>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Taki prezent, że niby “dla ciebie, ale tak naprawdę dla mnie&#8221; (oraz nienawidzę koncertów, więc nawet gdyby to były bilety na mój ulubiony zespół, to bym się tylko kurtuazyjnie uśmiechnęła w podzięce). Do tej samej kategorii należą: ta planszówka, co mu się tak bardzo ostatnio podobała u znajomych; wspólny weekend w SPA; 2 bilety do Nowego Yorku. No nic tu dla mnie. </span></span></span></p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">7 &#8211; Średnia patelnia do jajecznicy, której nam ciągle brakuje </span></span></span></h4>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">Tak, głównie mnie brakuje, bo głównie ja robię jajecznicę, ale umówmy się: nie robię jej w ramach mojego hobby, tylko dlatego, że ktoś ją robić musi (a śniadanie bez jajek to nie śniadanie). Ja rozumiem, że przeważnie posiłki w domu przyrządza jedna z osób w związku i jakimś dziwnym trafem w Polsce jest to przeważnie kobieta, ale&#8230; to nie czyni od razu wszystkich przyborów kuchennych idealnymi prezentami dla kobiet. </span></span></span></p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">6 &#8211; Odkurzacz </span></span></span></h4>
<p>Ta sama historia co z gotowaniem. Wyobraź sobie, drogi mężczyzno, że jesteś codziennie zmuszany do sprzątania po całej swojej rodzinie, a potem jeszcze w prezencie na dzień mężczyzny dostajesz mopa, żebyś mógł robić to jeszcze lepiej. To, że ktoś wykonuje w domu jakąś czynność, nie oznacza z automatu, że lubi ją wykonywać albo że marzy o wykonywaniu jej jeszcze lepiej za pomocą coraz to nowocześniejszych sprzętów.</p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">5 &#8211; Coś dla dziecka </span></span></span></h4>
<p>Jak widzicie, są aż 4 sposoby na to, jak kupić kobiecie prezent, który nie będzie prezentem dla niej. Poza prezentem dla samego siebie, prezentem dla domu, jest jeszcze prezent dla dziecka. Jakiś bujaczek, ubranka, edukacyjna zabawka &#8211; z dołączoną karteczką: &#8222;Kochanie, ciągle mówiłaś, że to by się naszemu Ignasiowi bardzo przydało, ciągle mnie o to męczyłaś, to teraz trafiła się okazja, proszę, znaj moje serce!&#8221;.</p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">4 &#8211; Kwiaty cięte w bukiecie wystrojonym dziwnymi tasiemkami, patyczkami i trawami </span></span></span></h4>
<p>Po pierwsze &#8211; Jak kwiaty, to nie cięte, tylko w doniczkach, żeby żyły, rozwijały się, a potem żeby można było je posadzić w ogrodzie, a nie patrzeć jak umierają dzień po dniu.<br />
Po drugie &#8211; Jak już koniecznie cięte, to polne, wiejskie, gęste i pasujące do siebie klimatycznie, a nie każdy z innego kontynentu, ozdobione jak sukienka studniówkowa.<br />
Po trzecie &#8211; ja od syna dostaję takie piękne kwiatki codziennie (zerwane przy rowie, w ogrodzie, na łące lub w przedszkolu), że nikt tego nie przebije i najlepiej w ogóle darować sobie kwiaty w prezencie dla mnie :)</p>
<h4><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">3 &#8211; Rękodzieło</span></span></span></h4>
<p>Ten typ prezentów przyjmuję wyłącznie od moich synów (przypominam, że najstarszy chodzi jeszcze do przedszkola) oraz od absolwentów ASP, w szczególności od Michała Jasiewicza, akwarelisty, który może mi nawet laurki robić w ramach prezentów, a będę szczęśliwa. Tak tylko informuję, na wszelki wypadek, gdybyśmy się kiedyś poznali, dostał zaproszenie na moje urodziny i nie wiedział, co mi kupić.</p>
<h4>2 &#8211; Durnostojka</h4>
<p>Podobno jak się dziecko wychowa w domu, w którym każdy centymetr powierzchni płaskiej jest wykorzystany do postawienia jakiejś ozdóbki, to można wyrosnąć na człowieka, który:<br />
a) też uwielbia taki styl i we własnym, dorosłym domu też będzie otaczał się milionem rzeczy, zostając własną matką / własnym ojcem i przekazując gen zbieractwa dalej w świat.<br />
b) jest minimalistą, nienawidzi bałaganu, pozbywa się wszystkich niepotrzebnych rzeczy, a jeśli jakiś przedmiot nie był używany przez 2 lata, to od razu zostaje sprzedany / oddany / wyrzucony.<br />
I ja jestem tym drugim typem człowieka.</p>
<h4>1 &#8211; Śmieszna książka</h4>
<p>Z książkami jest jak z butami. Nie kupuje się ich drugiemu człowiekowi w prezencie. Po prostu. No, chyba że się go bardzo dobrze zna i wie na pewno, jaki ma numer buta, styl, i czy w danej marce go uwiera kostka czy palce i że ma już butów tego typu za dużo lub za mało&#8230;<br />
Tak samo jest z książkami.<br />
Większość ludzi, jakich znam, ma już przy łóżku tak zwaną &#8222;wieżę wstydu&#8221;, czyli piętrzącą się kolejkę książek do przeczytania, na które nie ma czasu, a które są arcyciekawe, ale życie nie pozwala ich ruszyć. Nie znam za to nikogo, kto by powiedział:<br />
&#8222;Słuchaj, mam mnóstwo czasu, przeczytałabym jakąś książkę, tylko po prostu nie mam żadnej książki, więc czekam, aż ktoś mi kupi na imieniny&#8221;.</p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Tahoma, sans-serif;"><span style="font-size: medium;">A skoro mamy już za sobą listę gotowych eufemizmów na “Matyldo, nie jesteśmy dla siebie stworzeni”, to może teraz kilka podpowiedzi, jak za pomocą <a href="https://www.limango.pl/shop?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Outletu Limango</a> uszczęśliwiać takie kobiety jak ja.<br />
Jeśli znacie <a href="https://www.limango.pl/campaigns?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">klub zakupowy Limango</a>, to być może znacie też <a href="https://www.limango.pl/shop?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Outlet Limango</a> &#8211; w którym produkty dostępne są od ręki, czyli w ciągu kilku dni przychodzą do klienta i nie trzeba czekać na zakończenie kampanii. Jak to w outletach bywa, niższe ceny dostają produkty z końcówek serii, więc niektóre przedmioty mogą szybko znikać ze sklepu. Nie oznacza to, że namawiam Was do zakupów, bo jestem przeciwniczką rzucania się na wyprzedaże, ale&#8230; jeśli szukacie prezentu dla jakiejś kobiety na Dzień Kobiet, to na przykładzie <a href="https://www.limango.pl/shop?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Outletu Limango</a> chcę Wam pokazać, co może sprawić jej największą przyjemność. Oczywiście pod warunkiem, że jest podoba do mnie :) </span></span></span></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/eastpak/plecak-padded-pakr-w-kolorze-brzoskwiniowym-30-x-40-x-18-cm-2-7788547?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">BRZOSKWINIOWY PLECAK</a></h4>
<p>Plecaki są nowymi torebkami. Gdy wspominam czasy, gdy pakowałam do torebki komputer, książki, portfel i milion innych rzeczy, a potem nosiłam to na jednym ramieniu&#8230; br&#8230; to chciałabym móc cofnąć się w czasie i zamienić te torby na plecaki. Może oszczędziłabym sobie problemów z kręgosłupem dziś.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/eastpak/plecak-padded-pakr-w-kolorze-brzoskwiniowym-30-x-40-x-18-cm-2-7788547?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9981" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/plecak.jpg" alt="" width="1500" height="749" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/zippo/zapalniczka-w-kolorze-czerwonym-2-8360207?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">PIĘKNA ZAPALNICZKA</a></h4>
<p>Mam nadzieję, że nie muszę Wam tłumaczyć, że zapalniczka to nie tylko gadżet dla palaczy. Świeczka, kominek, kadzidło &#8211; do tego też jest potrzebna, a jako miłośniczka estetyki w użyteczności wolę mieć w domu piękną zapalniczkę Zippo niż jakiś plastikowy badziew.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/zippo/zapalniczka-w-kolorze-czerwonym-2-8360207?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9982" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/zapalniczka-zippo.jpg" alt="" width="1500" height="749" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/whipearl/powerbank-w-kolorze-czarnym-3000-mah-2-7403458?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">POWERBANK BEZ KABLA</a></h4>
<p>Bardzo mnie cieszy, że w końcu ktoś wpadł na pomysł zrobienia powerbanka, do którego nie musiałabym już nosić kabla.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/whipearl/powerbank-w-kolorze-czarnym-3000-mah-2-7403458?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9983" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/powerbank.jpg" alt="" width="1500" height="562" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/villeroy-boch/filtr-do-herbaty-wys-9-x-o-8-cm-2-7984706?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">SITKO DO HERBATY</a></h4>
<p>Pomimo całej mojej miłości do pięknych przedmiotów i słodkich zaparzaczy do herbaty na łańcuszkach albo takich w kształcie płetwy rekina&#8230; umówmy się: to jest cholernie niewygodne w praktyce. Najwygodniejszą metodą parzenia herbaty jest duże, otwarte od góry sitko, do którego nasypujemy herbaty, zalewamy gorącą wodą, czekamy aż się zaparzy, a potem łatwo wystukujemy zawartość sitka do kompostu i już. I ten genialny, przeceniony zaparzacz spełnia swoją funkcję idealnie.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/villeroy-boch/filtr-do-herbaty-wys-9-x-o-8-cm-2-7984706?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9984" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/sitko.jpg" alt="" width="1500" height="562" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/madre-selva/koc-plants-and-flowers-ze-wzorem-170-x-130-cm-2-6264944?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">KOC Z PIĘKNYM WZOREM</a></h4>
<p>Polecam przejrzenie innych produktów tej samej firmy, bo mają piękne wzory.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/madre-selva/koc-plants-and-flowers-ze-wzorem-170-x-130-cm-2-6264944?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9985" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/koc.jpg" alt="" width="1500" height="562" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/damskie-okulary-i-oprawki?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">OKULARY</a></h4>
<p>Hint &#8211; wybierając kobiecie okulary albo zegarek naprawdę warto przeglądać zarówno dział kobiecy jak i męski. Ja na przykład na kobiecym dziale nie widziałam jeszcze ani jednego ładnego zegarka. Nigdzie.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/damskie-okulary-i-oprawki?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9986" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/okulary.jpg" alt="" width="1500" height="468" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/portfele-damskie?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">PORTFEL</a></h4>
<p>Utarło się, że portfele to tradycyjne prezenty dla mężczyzn. Ale mam newsa &#8211; kobiety dziś też mają pieniądze. Dlatego w 2020 roku można już kupować im w prezencie portfele. Super, nie?</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/portfele-damskie?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9987" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/portfel.jpg" alt="" width="1500" height="468" /></a></p>
<h4><a href="https://www.limango.pl/shop/napo-gloves/skorzane-rekawiczki-w-kolorze-brazowym-2-7931525?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer">RĘKAWICZKI Z DZIURKAMI</a></h4>
<p>Voila. Przedstawiam Wam moje niespełnione od lat marzenie. Jadę kabrioletem, na dłoniach mam właśnie takie rękawiczki, wiosenny wiatr wpada w moje włosy, z głośnika leci &#8222;Crazy&#8221; Aerosmith.</p>
<p><a href="https://www.limango.pl/shop/napo-gloves/skorzane-rekawiczki-w-kolorze-brazowym-2-7931525?utm_source=segritta&amp;utm_medium=social_media&amp;w=1683806001" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9988" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/rekawiczki.jpg" alt="" width="1500" height="468" /></a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">9978</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Technologiczna przyszłość pomocy charytatywnej</title>
		<link>https://segritta.pl/technologiczna-przyszlosc-pomocy-charytatywnej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Feb 2020 11:56:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=9991</guid>

					<description><![CDATA[Charytatywność to nie jest seksowny temat. W ogóle zagadnienie „dobra” i prospołeczności to taka nuda, która ani wielkich pieniędzy nie przynosi, ani nie klika się szalenie w portalach psychologicznych. Lepiej zająć się marketingiem lub cyberpsychologią. Ale… co jeśli przyszłość niesie dla nas połączenie tych wszystkich trzech elementów? W ciągu kilku ostatnich miesięcy na moich studiach [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Charytatywność to nie jest seksowny temat. W ogóle zagadnienie „dobra” i prospołeczności to taka nuda, która ani wielkich pieniędzy nie przynosi, ani nie klika się szalenie w portalach psychologicznych. Lepiej zająć się marketingiem lub cyberpsychologią. Ale… co jeśli przyszłość niesie dla nas połączenie tych wszystkich trzech elementów? W ciągu kilku ostatnich miesięcy na moich studiach uczestniczyłam w fascynującym module akademickim SWPS, prowadzonym przez dr Olgę Białobrzeską. Tematem były wrogość i życzliwość. W ciągu pierwszych 4 miesięcy tego roku akademickiego użyłam słów „empatia” czy „altruizm” więcej razy niż wcześniej w całym życiu. Mnóstwo odkryć i badań mnie zaskoczyło, część wręcz przeczyła dotychczasowym przekonaniom naukowców. Na przykład okazało się, że efekt rozproszenia odpowiedzialności został podważony najnowszym badaniem, w którym pomoc ofierze przemocy była udzielana tym częściej – im więcej było świadków zdarzenia (Liebst, Bernasco i Lindegaard, 2019)). Czyli odwrotnie niż w dotychczasowych badaniach nad rozproszeniem odpowiedzialności. Dowiedziałam się też, że empatia u ludzi współcześnie maleje (Konrath, O’Brien i Hsing, 2011). Że <a href="http://www.batory.org.pl/upload/files/pdf/MOWA_NIENAWISCI_MOWA_POGARDY_INTERNET.pdf" target="_blank" rel="noopener noreferrer">uprzedzenia w Polsce rosną w siłę</a>. I że anonimowość to wcale nie jest taka oczywista przyczyna hejtu w internecie, bo coraz więcej ludzi lubi być szeryfami moralności i kocha podpisywać się imieniem i nazwiskiem pod swoimi hejterskimi komentarzami. Ale o tym kiedy indziej.</p>
<p>Tym, co mnie zinspirowało do dzisiejszego wpisu, jest wystąpienie Elisabeth Dunn – kanadyjskiej psycholożki zajmującej się szczęściem (tym, co sprawia ludziom frajdę, co daje satysfakcję i poczucie spełnienia). Obejrzyjcie sobie jej wystąpienie na TEDzie.</p>
<div style="max-width: 854px;">
<div style="position: relative; height: 0; padding-bottom: 56.25%;"><iframe loading="lazy" style="position: absolute; left: 0; top: 0; width: 100%; height: 100%;" src="https://embed.ted.com/talks/lang/en/elizabeth_dunn_helping_others_makes_us_happier_but_it_matters_how_we_do_it" width="854" height="480" frameborder="0" scrolling="no" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></div>
</div>
<p>Prospołeczność daje nam szczęście. To nie jakieś takie gadanie, które ma nas zachęcić do przelewania kasy na chore dzieci, tylko fakt. Bycie dobrym dla innych, pomaganie i dzielenie się jest korzystne dla zdrowia, szczęścia i długości życia (Crocker, Canavello i Brown, 2016). A ludzie samolubni, poza tym, że są mniej zdrowi, mniej szczęśliwi i krócej żyją, mają też… niższe zarobki, gorsze wyniki w pracy, a inni pracownicy mniej chętnie dzielą się z nimi informacjami (Porath i Gerbasi, 2015). Oczywiście nie dla każdego każde działania charytatywne przynoszą te wszystkie korzyści. Warto znaleźć swoją drogę „czynienia dobra”, która nie musi koniecznie polegać angażowaniu się w wolontariaty. Na przykład ja po prostu &#8230;przelewam kasę na wybrane organizacje charytatywne, bo bezpośrednie zaangażowanie by mnie wypaliło. Ale są tacy, których taka forma pomocy wręcz uskrzydla.</p>
<p>W bezpośrednim następstwie podarowania komuś czegoś, wpłacenia datku lub wysłania prezentu potrzebującemu, robi się nam lepiej na duszy i nasze szczęście rośnie, ale… nie dzieje się to wtedy, gdy nasz akt dobroczynności jest abstrakcyjny i niekonkretny. Okazuje się bowiem, że takie wpłacenie kasy na bezosobowe konto UNICEFu – organizacji która, wiemy to, czyni dobro, ale tak naprawdę nie wiesz, co się stanie z tymi konkretnymi 20 złotymi, które właśnie im wysłałeś lub wysłałaś – nie daje nam szczęścia. Co innego wpłata na organizację „Spread the net”, której celem jest ochrona dzieci przed malarią poprzez fundowanie siatek ochraniających dziecięce łóżeczka przed komarami. Tam każda, mała wpłata, jest oznaczona jako zakup siatki dla jednego dziecka. Czyli każdy darczyńca może sobie wyobrazić, że jego kilka złotych właśnie ochroniło dziecko przed malarią. I choć oczywiście nie widzimy żadnego zdjęcia dziecka ani nawet nie znamy jego imienia, jesteśmy w stanie wyobrazić sobie CO kupujemy za tych kilka złotych. Ta wizualizacja, jak się okazuje, jest niezbędna, byśmy poczuli się dobrze po dobrym uczynku.</p>
<p>Wszystkim organizacjom, które swoją dobroczynną działalność opierają na pomocy zwykłych ludzi, na wpłatach i wolontariuszach, powinny walczyć o taką wizualizację. Dlaczego?</p>
<p>Bo jej obecność zwiększa szansę na to, że darczyńca wpłaci pieniądze ponownie lub po prostu wpłaci ich więcej. Zwiększa też szansę na osobiste zaangażowanie się w pomoc, np. w formie wolontariatu, edukacji swojego otoczenia lub osobiste zaangażowanie się w walkę o dobro np. bezdomnych psów.</p>
<p>Przeskoczmy na chwilę do innego tematu. Uwaga: głupie gry na telefon. Tak, mówię o tych wszystkich Clash of Clans, Pokemonach czy nawet Farmville. Dlaczego miliony ludzi na świecie nie tylko tracą godziny dziennie na zbieranie wirtualnych truskawek, kolekcjonowanie nieistniejących stworków i budowanie kolejnych domów w swoich wioskach – ale też wydają na to pieniądze. Przecież nie ma z tego żadnego zysku, żadnego profitu, no ok, może pokemoniści się trochę przespacerują przy okazji i poznają kilku nastolatków z sąsiedztwa, ale poza tym… dlaczego? Dlaczego to robimy?</p>
<p>Bo ludzie lubią budować, ulepszać, zbierać, projektować i pomagać. I jeśli tylko małym wydatkiem (kliknięcie kciukiem i okazjonalne wydanie 8 zł) mogą wybudować wielkie laboratorium albo pięknie ubrać swoją postać, to będą to robić. To im daje satysfakcję, uruchamia układ nagrody i za pomocą dopaminy wprawia nas w iście narkotykowy haj, od którego łatwo się uzależnić. Dlaczego więc nie mielibyśmy trochę uzależnić się od pomagania? Wystarczy to pomaganie trochę odpimpować, zgrywalizować, sprawić, że stanie się konkretne i pozytywne.</p>
<p>&#8211; Dostałam zaległego tysiaka od klienta, który mi dwa miesiące nie płacił – napisała kiedyś moja znajoma na Fejsie – i przepierdoliłam wszystko na siepomaga.pl :)</p>
<p>Właśnie o to chodzi.</p>
<p>Od dziecka jesteśmy wychowywani w przeświadczeniu, ze człowiek to się zły rodzi i trzeba go do dobra przekonać. Katolicyzm straszy piekłem i nęci niebem. Moja babcia dostawała pasem, jeśli zachowała się niegrzecznie. Jej matka była przekonana, że tylko w ten sposób wychowa ją na dobrego człowieka. „Zło trzeba z człowieka wyplenić, nauczyć go dzielenia się, dziękowania i przepraszania”. <i>Czy nasza skłonność do egoizmu jest tak naturalna jak jedzenie czekolady, podczas gdy prospołeczność jest jak jedzenie brukselki?</i> Takie pytanie zadają Jamil Zaki i Jason Mitchel z uniwersytetu w Standorf. I zaraz potem udowadniają, że zachowania prospołeczne są intuicyjne i czasem wręcz automatyczne. Jesteśmy istotami społecznymi i empatycznymi. I ponieważ współ-czujemy z innymi, to wolimy, gdy są szczęśliwi niż smutni. Gdy im się powodzi, niż gdy im się nie udaje (tak, wiem, to wam się pewnie nie zgadza z obrazem stereotypowego Polaka, ale cóż ;)).</p>
<p>Pomaganie jest zajebiste.</p>
<p>I będzie jeszcze zajebistsze, gdy zamiast wpłacać kasę na jakieś konto fundacji, będziemy mogli „grać w pomaganie”.</p>
<p>Elisabeth Dunn wzięła udział w kanadyjskim programie „Group of 5”. To model, który ostatnio wprowadzają też Wielka Brytania i Australia i który polega na umożliwieniu normalnym obywatelom udzielenia pomocy uchodźcom. Dunn zebrała w ramach tego programu 24 innych znajomych i razem pomogli syryjskiej rodzinie przeprowadzić się do Vancouver. Znaleźli im dom, wyremontowali go, zapełnili lodówkę, przeprowadzili tam rodzinę z 4 dzieci, a od tamtej pory traktują ich jak swoich, spotykają się z nimi, pomagają w asymilacji w Kanadzie i uczą ich dzieci jazdy na rowerze lub na łyżwach.</p>
<p>Jak to się stało, że 25 osób, które wcześniej nawet nie myślały o tym, żeby kilkanaście godzin tygodniowo przeznaczać na dobroczynność – nagle udźwignęło tak duży projekt wymagający tak dużego zaangażowania? Bezpośredniość. Łatwiej się pomaga, gdy wiemy, komu pomagamy.</p>
<p>W Polsce tak samo działa adopcja dzikich zwierzaków w ZOO. Jest bardziej efektywna niż puste wołanie o pomoc „proszę, wpłaćcie kasę na pomoc tygrysom”. Lepiej dać ludziom możliwość adopcji tygrysa. Co z tego, że „adoptujący” nigdy „adoptowanego” nie pozna? Sama świadomość, że widzę zdjęcie tygryska, znam jego imię, wiem gdzie mieszka – to mi daje poczucie, że dobrze wydaję to moje 5 zł miesięcznie. Ba, nawet nie muszę być jedynym „adoptującym”.</p>
<p>Szlachetna paczka – inny genialny pomysł na charytatywność, który zrywa z modelem bezosobowego konta. Tu też pomagamy konkretnym rodzinom, konkretnym Małgosiom, Piotrom i ich dzieciom. Kupujemy im przedmioty, których potrzebują. Możemy gdzieś tam w wyobraźni zobaczyć, jak się z tego cieszą i jak im to służy. To nam daje poczucie szczęścia i to sprawia, że za rok znowu zbieramy paczkę i wieziemy ją do tej samej rodziny, lub do trzech kolejnych rodzin.</p>
<p>Ale można iść jeszcze dalej. Gdy wyobrażam sobie charytatywność przyszłości, widzę aplikację „schronisko dla psów”. W aplikacji widzisz schronisko w takim stanie, w jakim ono faktycznie jest. Widzisz te stare budynki, ten zabłocony podjazd i zimne klatki. Obraz jest jak w simsach lub Farmville – rysunkowy, symboliczny, ale wystarczający, by podziałać na wyobraźnię. Za pomocą jednego kliknięcia możesz zajrzeć do boksów, poznać pieski, zobaczyć ich zdjęcia, poznać rasy, imiona, a nawet historie opisane wcześniej przez wolontariuszy.</p>
<p>Nie musisz adoptować psa naprawdę.</p>
<p>Możesz adoptować go wirtualnie, a potem – w zamian za taki stały przelew co miesiąc – podglądać psa z kamery online i widzieć na żywo, jak się czuje, co robi i w jakich warunkach mieszka. Dzięki temu będziesz mieć pewność, ze nikt sobie nie przywłaszczył kasy, którą dajesz na jego życie (to jest częsty lęk darczyńców, że ktoś ich oszuka).</p>
<p>Możesz też zamiast adopcji konkretnego psa po prostu klikać i ulepszać kolejne elementy schroniska. Wszystko przez mikropłatności i podpięte karty. Kupujesz nowy koc, posłanie, pełną miskę lub czysty wybieg tak samo jak kupujesz kryształki w Clash of Clans, żeby szybciej trenować swoją armię lub żeby wybudować nową armatę. Twoje nazwisko ma szansę trafić na listę darczyńców na drzwiach schroniska. Są tam imiona wszystkich graczy, którzy pomagają finansowo pieskom. Pomysłów na zgrywalizowanie charytatywności pewnie znalazłoby się sporo. A przecież jeszcze nie dotarłam do odznak i pucharów :)</p>
<p>Co o tym myślicie? Gralibyście w taką dobroczynność?</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10023</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Czym różni się przewijanie pierwszego dziecka od przewijania drugiego dziecka?</title>
		<link>https://segritta.pl/czym-rozni-sie-przewijanie-pierwszego-dziecka-od-przewijania-drugiego-dziecka-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Feb 2020 17:00:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Parenting]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=9908</guid>

					<description><![CDATA[#współpraca Gdy porównuję moją pełną pietyzmu opiekę nad pierworodnym synem – a obecną luzacką opiekę nad drugim – boję się, co by było przy trzecim dziecku. Prawdopodobnie od razu po wyjściu ze szpitala dostałoby łuk, strzały i kilka wskazówek, jak upolować królika, którego będzie mogło zjeść na kolację. Jeśli sobie samo go przyrządzi oczywiście. Pamiętacie [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>#współpraca</p>
<p>Gdy porównuję moją pełną pietyzmu opiekę nad pierworodnym synem – a obecną luzacką opiekę nad drugim – boję się, co by było przy trzecim dziecku. Prawdopodobnie od razu po wyjściu ze szpitala dostałoby łuk, strzały i kilka wskazówek, jak upolować królika, którego będzie mogło zjeść na kolację. Jeśli sobie samo go przyrządzi oczywiście.</p>
<p>Pamiętacie tę anegdotę o tym, jak rozpoznać, czy ktoś ma pierwsze, drugie czy trzecie dziecko? Wystarczy poczekać, aż dziecko upuści smoczek na ziemię. Jeśli to pierworodne, rodzic szybko smoczek podniesie, następnie wyparzy, a dopiero potem poda dziecku. Jeśli to drugie dziecko: rodzic podniesie smoczek, oczyści we własnych ustach, a następnie poda dziecku. Jeśli to trzecie dziecko: rodzicowi wystarczy wytarcie smoczka o spodnie.</p>
<p>Tak przy okazji, mam dla Was ciekawostkę w tym temacie. Bardzo proste <a href="https://pediatrics.aappublications.org/content/131/6/e1829" target="_blank" rel="noopener noreferrer">badanie</a> opublikowane w American Acedemy of Pediatrics wskazuje, że czyszczenie smoczka śliną rodzica jest paradoksalnie… zdrowsze od jego wyparzania. To by tłumaczyło, dlaczego to <a href="https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1046/j.0905-6157.2003.00108.x" target="_blank" rel="noopener noreferrer">pierworodne dzieci częściej cierpią na różnorakie alergie</a>. Po prostu za bardzo sterylnie je chowamy, bo jeszcze mamy na to czas i siły. Przy kolejnych dzieciach częściej machamy ręką na te wszystkie reguły, dziecko ma więcej kontaktu z brudem, a dzięki temu ma większe szanse na nierozwinięcie alergii.</p>
<p>Dźwięczy mi też w uszach jedna porada, którą przeczytałam w komentarzu od czytelniczki, gdy żaliłam się na Facebooku, że „nie wiem, kiedy wymieniać pieluszkę mojego miesięcznego synka. Czy wtedy, gdy paseczek wskazujący na zamoczenie jest wyraźnie cały niebieski, czy może wtedy, gdy tylko trochę jest niebieski z przodu…?”. Czytelniczka odpisała:<br />
&#8211; <em>Paseczek? Yyyy… ja to wymieniam wtedy, gdy pielucha wisi do kolan.</em></p>
<p>Pewne rzeczy rozumie się w pełni dopiero przy drugim dziecku :) Łapcie moich 6 różnic w przewijaniu pierworodnego i drugorodnego.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9916" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4334web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<h4>1. 20 pieluch dziennie / 5 pieluch dziennie</h4>
<p>Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że przy pierwszym synku ćwierć doby spędzałam przy przewijaku. Przewijałam co chwilę, żeby zawsze miał sucho. Wstawanie po ciemku i przewijanie w środku nocy to była oczywista oczywistość, bo przecież moje maleństwo nie może spać w wilgotnej pieluszce. Odparzy się albo coś.<br />
Przy drugim dziecku stałam się mamą oszczędną. No po cholerę będę zmieniać pieluszkę, w której jeszcze jest miejsce?</p>
<h4>2. Paseczki premium / co w promocji</h4>
<p>Przy pierwszym dziecku kupowałam najdroższe pieluchy, koniecznie takie z paseczkiem, który jest żółty, gdy pielucha jest jeszcze sucha, a robi się niebieski, gdy w pieluszce pojawi się choć odrobina wilgoci. Wiecie, to po to, żeby nie przegapić konieczności zmiany pieluchy (patrz punkt 1).<br />
Przy drugim dziecku kupuję te pieluchy, które są w promocji. Drugorodny ani razu nie miał pieluchy z niebieskim paskiem (a tak naprawdę powinnam się przesiąść na wielorazowe pieluchy, bo są najbardziej eko). Po czym poznaję, że trzeba ją zmienić? Czasem po zapachu, po mokrych plamach na body, a najczęściej po prostu po objętości. Widać, że pielucha jest pełna, bo wisi do kolan.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9914" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4301web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<h4>3. codziennie cienka warstwa kremu / w razie potrzeby pół tubki</h4>
<p>Pierwsze dziecko miało pupkę wiecznie wysmarowaną kremem. Po każdej kąpieli, każdym przewijaniu, tak „profilaktycznie”. Warstwa kremu była cienka, idealnie rozsmarowana, no normalnie jak w luksusowym ośrodku SPA, gdzie z kremowania dłoni robi się ceremonię w przyciemnionym pokoju, wśród zapachu świec i z relaksacyjną muzyką irytująco sączącą się z głośników.<br />
Drugie dziecko smaruję kremem tylko gdy zaczyna mieć jakieś odparzenia odpieluszkowe. I warstwa kremu jest tak gruba, że skóry pod nią nie widać.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9910" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4288web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<h4>4. Daj, ja przewinę, bo ty nie umiesz / Ja rodziłam, ty przewijasz.</h4>
<p>Przy pierwszym dziecku moja obsesja na punkcie „prawidłowej obsługi noworodka” zapędziła mnie w ślepą uliczkę. Miałam swoją wizję idealnie założonej pieluszki i polegała między innymi na tym, że rzepy muszą być symetrycznie zapięte przy centralnej osi pieluszki, a falbanki przy brzegach od strony ud muszą być wywinięte na zewnątrz. Jeśli tata nie umiał tak pieluszki założyć, wkraczałam do akcji, poprawiałam, krytykowałam, albo mędziłam, że „zobacz, mówiłam, że tak będzie!”.<br />
Przy drugim dziecku sprawa się uprościła. Każdy przewija jak chce – a potem ponosi ewentualne konsekwencje błędów :)</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9912" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4317web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<h4>5. Śliczne śpioszki rozpinane od góry / wszystko jedno jakie śpioszki, byle rozpinane od dołu.</h4>
<p>Zawsze byłam zwolenniczką śpiochów na suwak, ale umówmy się, one mają sens tylko w domu albo latem. Na spacer się takich nie bierze, do restauracji się takich nie bierze, w gości się takich nie bierze. Bo potem trzeba całe dziecko rozbierać, żeby mu zmienić pieluszkę. Bez sensu.</p>
<p>&#8230;Ale zdałam sobie z tego sprawę dopiero przy drugim dziecku.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9911" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4320web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<h4>6. Idealny rozmiar pieluchy / optymalny rozmiar pieluchy</h4>
<p>Pierwsze dziecko chodziło zawsze w takiej pieluszce, która idealnie pasowała do jego wagi.<br />
Drugie dziecko prawie zawsze chodzi w pieluszkach o jeden rozmiar większych. Prawie zawsze, bo w nocy śpi w pieluszkach o DWA rozmiary większych. Dlaczego? Patrz punkt 1. Po prostu dziś bardziej szanuję swój sen i nie przepadam za wstawaniem w nocy na przewijanie. :)</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-large wp-image-9915" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-1200x800.jpg" alt="" width="1200" height="800" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web-600x400.jpg 600w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2019/12/5K6A4366web.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1200px) 100vw, 1200px" /></a></p>
<p><em>Patronem wpisu jest marka <a href="https://www.rossmann.pl/produkty?Search=baby%20dove&amp;Page=1&amp;PageSize=12&amp;PriceFrom=0&amp;PriceTo=600" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Baby Dove</a>: seria kosmetyków do pielęgnacji skóry dzieci od pierwszych dni życia. My używamy niebieskich chusteczek, ale jest też wersja zielona, dla wyjątkowo wrażliwej skóry. Kosmetyki do przewijania, ale też te do mycia, kąpielowe, możecie kupić w <a href="https://www.rossmann.pl/produkty?Search=baby%20dove&amp;Page=1&amp;PageSize=12&amp;PriceFrom=0&amp;PriceTo=600" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Rossmanie</a> w gotowych zestawach prezentowych lub pojedynczo. Ciekawostka: mokre chusteczki i kremy przeciw odparzeniom odpieluszkowym od <a href="https://www.rossmann.pl/produkty?Search=baby%20dove&amp;Page=1&amp;PageSize=12&amp;PriceFrom=0&amp;PriceTo=600" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Baby Dove</a> można stosować zarówno przy pierwszym jak i drugim dziecku. </em></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10021</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Wysoka, stabilna czy adekwatna? Jaka powinna być samoocena nastolatki &#8211; a jaka jest.</title>
		<link>https://segritta.pl/wysoka-stabilna-czy-adekwatna-jaka-powinna-byc-samoocena-nastolatki-jaka-jest/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2020 20:35:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=9957</guid>

					<description><![CDATA[#współpraca Znasz historię „kobiecych maszynek do golenia”? W dużym skrócie chodziło o to, że maszynki do golenia to był produkt typowo męski, bo to mężczyznom rosły brody i wąsy, których musieli się regularnie pozbywać, by sprostać estetycznej etykiecie towarzyskiej. A więc klientami producentów golarek była tylko część społeczeństwa. Większość, jaką stanowiły kobiety, nie goliła się [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>#współpraca</p>
<p>Znasz historię „kobiecych maszynek do golenia”? W dużym skrócie chodziło o to, że maszynki do golenia to był produkt typowo męski, bo to mężczyznom rosły brody i wąsy, których musieli się regularnie pozbywać, by sprostać estetycznej etykiecie towarzyskiej. A więc klientami producentów golarek była tylko część społeczeństwa. Większość, jaką stanowiły kobiety, nie goliła się wcale. I wtedy ktoś wpadł na pomysł, żeby sięgnąć po całe społeczeństwo, a więc też kobiety. I że aby sprzedać kobiecie maszynkę do golenia, trzeba ją przekonać, że z włosami na nogach lub pod pachami jest obrzydliwa. Tak. Od tego się wszystko zaczęło. Od przemyślanej, intensywnej kampanii reklamowej, której jedynym celem było zmniejszenie samooceny kobiet. Na efekty nie trzeba było długo czekać. I w ten sposób producenci maszynek do golenia podwoili rzeszę swoich klientów. Sprytne, co?</p>
<h4>Obniżenie samooceny to jeden z najskuteczniejszych mechanizmów reklamy i sprzedaży.</h4>
<p>Generalnie wystarczy wmówić komuś, że bez naszego produktu jest brzydszy i gorszy niż z tym produktem. Że tylko nasz produkt uczyni z niego kogoś, kto będzie atrakcyjny i lubiany. Niestety grupą wiekową, która najszybciej łapie tę przynętę, są dzieci i nastolatkowie – bo to u nich najsilniejsza jest potrzeba <strong>afiliacji</strong>, czyli wpasowania się w otoczenie, bycia akceptowanym i lubianym. Jeśli więc ktoś mówi im, że nie są wystarczająco fajni, żeby np. pokazać się w bikini na plaży albo wystarczająco fajni, żeby znaleźć sobie partnera lub partnerkę – będą starali się sprostać wymaganiom, czasem nawet kosztem swojego zdrowia. Jeśli zaś im się to nie uda (a czasem to po prostu niemożliwe), znienawidzą samych siebie. Możesz im w kółko powtarzać, żeby się nie przejmowali, żeby to olali, żeby „pokochali siebie”, ale to na nic.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4148web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9959" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4148web.jpg" alt="" width="2048" height="1365" /></a></p>
<h4>Czy wysoka samoocena jest tym, co warto mieć?</h4>
<p>Tu Cię zaskoczę. Nie. Okazuje się, że poza jakością tej samooceny istotna jest też jej stabilność. Na przykład w badaniach nad agresją w kontekście samooceny psychologowie dowiedli, że najwyższą agresję przejawiają ludzie o wysokiej i niestabilnej samoocenie (tak, dobrze czytasz. Wysoka samoocena bez wsparcia stabilności jest tylko kłopotliwa). Na drugim miejscu są ci o niskiej i niestabilnej. Dopiero stabilność samooceny (nawet tej niskiej) koreluje z niską agresją. Generalnie warto mieć wysoką samoocenę, ale musi być ona też stabilna i adekwatna.</p>
<h4>Na czym polega niestabilność samooceny?</h4>
<p>Niestabilność samooceny polega na tym, że informacje o nas samych czerpiemy nie z wewnątrz, nie z analizy naszych wad i zalet, sukcesów i porażek – ale z otoczenia i tego, co ktoś nam powie. Załóżmy, że wstajesz rano, czujesz się świetnie, patrzysz w lustro i jesteś zadowolona/zadowolony ze swojego wyglądu, ale potem przychodzisz do szkoły, a tam kolega mówi ci, że masz wory pod oczami albo duży brzuch. Co się dzieje z Twoim nastrojem, jeśli masz niestabilną samoocenę? Toczy się w dół. Nagle gaśniesz, stajesz się cieniem tego radosnego człowieka, którym byłeś/byłaś rano. I nie ma tu znaczenia, czy naprawdę masz wory pod oczami lub wzdęty brzuch. Nie ma nawet znaczenia, jeśli kolejne 5 osób zaprzeczy takiej ocenie. Słowa kolegi zdeterminowały Twój nastrój na resztę dnia. To &#8230;trochę tak, jakby jakaś przypadkowa osoba miała na Ciebie większy wpływ niż fakty i to, co racjonalnie wiesz.</p>
<h4>Nasza kultura jest mistrzem w tworzeniu jednostek z niestabilną samooceną, bo od dziecka jesteśmy… oceniani.</h4>
<p>Przez rodziców (<em>och, jaki piękny rysunek!</em>), przez nauczycieli w szkole (<em>Piątka, siadaj</em>), przez znajomych (<em>ładnie dziś wyglądasz</em>). Tak, to są wszystko pozytywne oceny, ale to wciąż <span style="text-decoration: underline;">oceny</span>. Czujemy, że wszystko, co zrobimy, co powiemy, a nawet to, jak wyglądamy, podlega ocenie. Czyli tak naprawdę w życiu nie chodzi o to, żeby robić to, z czego czerpiemy przyjemność – tylko o spełnianie oczekiwań innych i zbieranie „piątek” w dzienniku.</p>
<p>Wielu rodziców myśli, że jeśli będą dużo chwalić swoje dzieci, to zapewnią im wysoką samoocenę. Być może. Ale nie będzie to samoocena stabilna, bo tak naprawdę jej wysokość będzie zależała od opinii rodzica. To prosta droga do wychowania człowieka, który w dorosłym życiu będzie dalej polował na komplementy i pochwały, bo bez nich nie będzie umiał myśleć o sobie dobrze.</p>
<p>Nie jest łatwo wydostać się z takiego wychowania w ocenach, bo szkoła niestety wspiera ten model. Oceny dostajemy od pierwszej klasy, za wszystko, nawet za rysunki na plastyce, skok przez kozła na wf-ie i to, jak nam wyjdzie zagranie „Lulajże Jezuniu” na flecie. Jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do tego, że wymaga się od nas spełniania oczekiwań innych, nawet jeśli sami w ogóle nie czujemy potrzeby np. rozwijania się muzycznie.</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4200web1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9961" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4200web1.jpg" alt="" width="2048" height="1365" /></a></p>
<h4>A o co chodzi z adekwatną samooceną?</h4>
<p>Samoocena adekwatna to taka, która bierze pod uwagę własne wady i zalety. A więc wcale nie jest dobrze, gdy myślimy o sobie w samych superlatywach. Fajnie, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że np. nie mamy talentu plastycznego, nie mamy zbyt dobrej pamięci do nazwisk albo nie mamy pięknych włosów. Tak, to jest naprawdę ok, jeśli się nie jest pięknym. Nie ma obowiązku bycia pięknym. Nie ma obowiązku bycia super w każdej dziedzinie życia. Jeśli ktoś ma stabilną i adekwatną samoocenę, to wie, że w pewnych kwestiach jest bardzo dobry, w innych dobry, a w jeszcze innych słaby. I to jest ok. Dążenie do perfekcji we wszystkim jest nie tylko niemożliwe, ale wyniszczające. Dlatego zamiast marzyć o wysokiej samoocenie, zawalczmy o &#8230;po prostu pozytywną.</p>
<p><strong>Wiecie, co jest najgorsze? Że zarówno stabilność jak i adekwatność samooceny to czynniki, które wypracowujemy w dzieciństwie. Trudno je zmienić, gdy jesteśmy już dorośli. To oczywiście możliwe, ale wymaga czasu i zaangażowania, najlepiej w terapii z psychoterapeutą. Dlatego tak mnie wkurza, że zarówno nasz rodzicielski model wychowawczy, edukacyjny system oceniania jak i medialny świat reklam skupionych na „idealnej urodzie” ciągle krzywdzi tyle dzieci i nastolatków.</strong></p>
<p>W badaniach <a href="https://www.dove.com/content/dam/unilever/dove/poland/brand_essential/dsep-folder-final-22052018-1317830.pdf" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Dove self-esteem project</a> okazało się, że problemy z niską samooceną dotyczą 59% dziewcząt na świecie – a w Polsce aż 8 dziewczynek na 10 ma problemy z samooceną.</p>
<ul>
<li><strong>47%</strong> dziewcząt uważa, że aby dobrze radzić sobie w życiu, muszą wyglądać w określony sposób.</li>
<li><strong>57%</strong> dziewcząt uważa, że w dzisiejszym społeczeństwie kluczowe jest spełnianie pewnych standardów urody.</li>
<li><strong>78%</strong> polskich nastolatek ma zaś zaburzenia odżywiania lub w inny sposób naraża swoje zdrowie w imię walki o „dobry wygląd”.</li>
</ul>
<p>To jest problem, który może też dotyczyć Twojego dziecka – bo bardzo często najbliżsi nie zdają sobie sprawy z problemów nastolatków. Między innymi z tego wynikają zaburzenia odżywiania – że dziecko nie umie rozmawiać o problemie z rodzicami, nie ma z nimi bezpiecznej więzi, czuje dystans i potrzebę ukrywania się.</p>
<h4>Aby temu przeciwdziałać i zawalczyć o samoocenę nastolatek, od 2018 roku Dove ruszyło w Polsce z Programem Budowania Pozytywnej Samooceny.</h4>
<p>Pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka organizowane są spotkania z nauczycielami, rodzicami i samymi nastolatkami, a na stronie <a href="https://www.dove.com/pl/dove-self-esteem-project.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Dove self-esteem project</a> zebrano garść artykułów, które pomogą rodzicom w budowaniu zdrowej relacji ze swoim nastoletnim dzieckiem – tak, aby pomóc mu w budowaniu pozytywnej, adekwatnej i stabilnej samooceny.</p>
<h4>Chcesz pomóc swojemu dziecku?</h4>
<p>Rozmawiaj z nim. Pytaj. Słuchaj. Buduj więź i <strong>wstrzymuj się przed ocenianiem</strong> – i to nie tylko jego samego, ale też siebie i innych. Świat naprawdę nie potrzebuje wiedzieć, co myślisz o czyichś włosach lub figurze. A taki komunikat słyszany często przez Twoje dziecko będzie tylko utwierdzał je w przekonaniu, że samo jest przedmiotem oceny innych.</p>
<p>Ale to nie wszystko. Rozmawiaj też o tym z innymi ludźmi, ze znajomymi, z rodziną, z partnerem lub partnerką. Uświadamiaj, zmuszaj do myślenia, nie zamiataj problemu nierealnych wymagań estetycznych pod dywan. Zwróć uwagę na to, czy Twoje własne zachowanie nie jest wynikiem niestabilnej samooceny. Bo jeśli nie lubisz się malować, to może wcale nie musisz codziennie się malować do biura, żeby dobrze wykonywać swoją pracę? Może te niewygodne szpilki, które zakładasz za każdym razem, gdy wychodzisz na miasto, mogłabyś zastąpić wygodnymi butami na płaskiej podeszwie?</p>
<p>Zastanów się po prostu, czy aby na pewno Twój sposób myślenia o ciele, urodzie, byciu „zadbaną” nie został zmanipulowany przez media i reklamy. Bo wiesz… w psychologii jest coś takiego jak <strong>efekt trzeciej osoby</strong>:</p>
<p>Na pytanie:<br />
<em>Czy jesteś bardziej odporny na działanie reklam niż inni ludzie?</em></p>
<p>&#8230;zdecydowana większość z nas odpowie, że tak, oczywiście.</p>
<p>Ty też?</p>
<p><a href="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-full wp-image-9965" src="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web.jpg" alt="" width="2048" height="1365" srcset="https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web.jpg 2048w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-450x300.jpg 450w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-768x512.jpg 768w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-1200x800.jpg 1200w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-1536x1024.jpg 1536w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-540x360.jpg 540w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-458x305.jpg 458w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-300x200.jpg 300w, https://segritta.pl/wp-content/uploads/2020/02/5K6A4163web-600x400.jpg 600w" sizes="auto, (max-width: 2048px) 100vw, 2048px" /></a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">9957</post-id>	</item>
		<item>
		<title>&#034;ja tu za panią stoję w kolejce, dobrze?&#034; &#8211; Nie, nie dobrze. Idź cwaniaczyć gdzie indziej.</title>
		<link>https://segritta.pl/ja-tu-za-pania-stoje-kolejce-dobrze-nie-nie-dobrze-idz-cwaniaczyc-gdzie-indziej-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Segritta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Dec 2019 19:42:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://segritta.pl/?p=9948</guid>

					<description><![CDATA[Wchodzisz do supermarketu, robisz zakupy, potem stajesz na końcu jednej z kolejek i tak sobie czekasz, aż pan kasjer obsłuży ciebie. Aż tu nagle do supermarketu wchodzi jakiś człowiek i zanim w ogóle uda się po zakupy, podchodzi do ciebie i mówi: &#8211; Ja tu za panią stanę, dobrze? &#8211; &#8230;dobrze &#8211; odpowiadasz, bo kto [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wchodzisz do supermarketu, robisz zakupy, potem stajesz na końcu jednej z kolejek i tak sobie czekasz, aż pan kasjer obsłuży ciebie. Aż tu nagle do supermarketu wchodzi jakiś człowiek i zanim w ogóle uda się po zakupy, podchodzi do ciebie i mówi:<br />
&#8211; Ja tu za panią stanę, dobrze?<br />
&#8211; &#8230;dobrze &#8211; odpowiadasz, bo kto komu zabroni stawać za tobą w kolejce.<br />
Ale człowiek słyszy to &#8222;dobrze&#8221; i sobie idzie. Idzie z wózkiem robić zakupy. Bo mu się wydaje, że właśnie będziesz pilnować jego miejsca w kolejce. Bo przecież co tobie szkodzi, ty na tym nie stracisz, przecież go przed siebie nie wpuszczasz. Bo ci kolejni, którzy za wami staną, to im wszystko jedno.</p>
<h4>Czy ty też tak robisz? To pozwól, że ci wytłumaczę, dlaczego powinieneś się cieszyć, że jeszcze na mnie nie trafiłeś :)</h4>
<p>Wiesz, czym się różnisz od pozostałych klientów sklepu? Tym, ze oni NAJPIERW robią zakupy, a dopiero NA KONIEC stają w kolejce. Tak, oni też by pewnie woleli żeby w Karfurze były numerki jak na poczcie, ale nie ma tam numerków i nie można jednocześnie stać w kolejce i robić zakupów. Jasne?<br />
Wyobraź sobie, że za tą panią, której powiedziałeś, że &#8222;za nią staniesz&#8221;, staje nagle nowy klient. A potem kolejny i kolejny. Oni nie bez kozery wybierają tę kolejkę a nie inną &#8211; ona wydaje im się krótsza, bo nie widzą w niej ciebie z twoim wyładowanym zakupami wózkiem. Stają w najkrótszej kolejce, bo &#8211; niespodzianka &#8211; nie przepadają za marnotrawieniem czasu w supermarkecie. Wiem, że to dla Ciebie może być zaskakujące, ale nie tylko ty się spieszysz, nie tylko ty byś już wrócił do domu, inni ludzie też mają swoje życia i też mogą nie być fanami stania w kolejkach. Anyway, stają sobie w tej kolejce i nagle się okazuje, że jakiś człowiek z wózkiem stał tam przed nimi. Czy mają prawo być wkurzeni?<br />
Hell yeah.<br />
Bo to oni płacą za twoje cwaniaczenie i to ICH powinieneś się, człowieku, pytać o to, czy możesz stanąć przed nimi. NIE mnie. Nie tej pani &#8222;przed tobą&#8221;, która była akurat ostatnia, gdy wchodziłeś do sklepu. Oni też razem z tobą do tego sklepu wchodzili. Albo nawet wcześniej weszli.<br />
Tak naprawdę powinieneś zrobić zakupy, podejść do kolejki i spytać, czy wszystkim w niej obecnym nie przeszkadza fakt, że się przed nich wciśniesz i zrobisz zakupy jako pierwszy. Bo to niczym nie różni się od &#8222;zajmowania sobie miejsca w kolejce&#8221;.<br />
Ja rozumiem, że czasem jest wyjątkowa sytuacja. Że dziecko płacze. Że masz tylko bułkę i nutellę. Wtedy się podchodzi do kolejki i pyta grzecznie, czy możesz wejść jako pierwsza, przed wszystkimi. Mili ludzie raczej ci na to pozwolą. Bo ludzie są mili, zwłaszcza, gdy się ich poprosi, gdy wydatek czasowy niewielki i gdy się przy tym będzie kulturalnym. Ale jak mi jeszcze raz jakiś dzban wyjedzie z tekstem, że &#8222;on tu stał&#8221;, to każę mu się puknąć w łeb, bo gdyby tu stał, TO BYM GO WIDZIAŁA.<br />
Tyle w temacie.<br />
Ktoś to musiał napisać.<br />
No.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">10085</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
