<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;A0EHRH06eCp7ImA9WhRRFE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121</id><updated>2011-11-28T01:20:35.310+01:00</updated><category term="Coppermine" /><category term="ostrzeżenie przed złodziejem" /><category term="webmastering" /><category term="WWO" /><category term="pozycjonowanie" /><category term="refleksje" /><category term="społeczności" /><category term="Youtube" /><category term="reklamy" /><category term="4E" /><category term="pasja" /><category term="walka z exploitem" /><category term="hosting" /><category term="DTK" /><category term="upgrade" /><category term="impreza" /><category term="maszyny torowe" /><category term="witryna" /><category term="prawa autorskie" /><category term="mak" /><category term="linkownia" /><category term="www" /><category term="patriotyzm" /><category term="podróże" /><category term="rzeźnia" /><category term="praca" /><category term="Dzień Kolejarza" /><category term="Oriflame" /><category term="usprawnienia" /><category term="spam" /><category term="polityka" /><category term="administracja" /><category term="tabor" /><category term="Ekipa" /><category term="portal" /><category term="ET22" /><category term="xhtml" /><category term="zdjęcia" /><category term="banner" /><category term="mobilne aplikacje" /><category term="tabela" /><category term="śmieszne" /><category term="MySQL" /><category term="grafika" /><category term="adresy" /><category term="pociąg retro" /><category term="CSS" /><category term="Nowy Rok" /><category term="zima" /><category term="siódemka" /><category term="domena" /><category term="wiosna" /><category term="osobiste" /><category term="fotki" /><category term="MKole" /><category term="sprzedaż" /><category term="aliasy" /><category term="OKMK" /><category term="kolej" /><category term="nauka" /><category term="Boże Narodzenie" /><category term="Skierniewice" /><category term="jesień" /><category term="HTML" /><category term="priv" /><category term="sylwester" /><category term="antyspam" /><category term="hardcore" /><category term="przeprowadzka" /><category term="mail" /><category term="javascript" /><category term="zieleń" /><category term="twórczość" /><category term="wielkanoc" /><category term="iframe" /><category term="projekt" /><category term="komórka" /><category term="walentynki" /><category term="emotki" /><category term="forum" /><category term="serwer" /><category term="fotografia" /><category term="strona główna" /><category term="portfolio" /><category term="literatura" /><category term="Poznań" /><category term="codzienne" /><category term="EU07" /><category term="Galeria Siódemki" /><category term="pociągi" /><category term="layout" /><category term="biznes" /><category term="wyprawa" /><category term="Lotos" /><category term="galeria" /><category term="lato" /><category term="nocny TLK" /><category term="minizlot" /><category term="kolejowa opowieść" /><category term="zarabianie" /><category term="tutorial" /><category term="PKP" /><category term="lista albumów" /><category term="PHP" /><category term="transfer" /><category term="noc" /><category term="pogoda" /><category term="domeny" /><category term="zlot" /><category term="rozważania" /><category term="Tm7" /><category term="upload" /><category term="hobby" /><category term="token" /><category term="toplisty" /><category term="wakacje" /><category term="film" /><category term="życzenia" /><title>.:Siódemkowo:.</title><subtitle type="html">blog kolejowo-informatyczny. Inaczej rzecz ujmując - zapiski administratorki galerii:
http://www.tm7.pl
i
http://www.eu07.xt.pl
- oraz początkującego informatyka w jednej osobie.</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://siodemkowo.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>86</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/sidemkowo" /><feedburner:info uri="sidemkowo" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;DU4FR3Y9fCp7ImA9WhZbF04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-2088850799827401590</id><published>2011-06-21T23:55:00.012+02:00</published><updated>2011-06-22T12:18:36.864+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-22T12:18:36.864+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Lotos" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="DTK" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="nocny TLK" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rzeźnia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="podróże" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="hardcore" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="PKP" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><title>Nocna rzeźnia, leśny gej i wielka pompa - czyli wspomnienie z wyprawy na Lotos</title><content type="html">Godzina 23:06, Warszawa Centralna. Czekamy na pociąg z Krakowa przez Dęblin, Warszawę, Bydgoszcz, Trójmiasto do Kołobrzegu - o ile mnie pamięć nie myli, zwał się ów pociąg kiedyś "Ustronie". Mieliśmy wsiąść na WWO, bo wiadomo: to pierwsza warszawska stacja, na której się zatrzymuje, ale przez te wszystkie remonty, zmiany tras tramwajów, zawirowania z "wahadłami" tudzież kiepską komunikacją wieczorną w ogóle - zdecydowaliśmy się jednak na Centralną. Trudno, najwyżej będziemy się przepychać i walczyć o miejsca. Tylko nie przewidzieliśmy, że walczyć praktycznie nie będzie już o co... podświadomie obawiałam się tego, bo nocne dalekobieżne znane są (przynajmniej niektóre) z ciężkich warunków podróżowania. Tutaj tradycji tej stało się również zadość. Na maksa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjechał, z kilkuminutowym opóźnieniem, ale to nic - odjazd dopiero o 23:30. Prowadzi gremlinowa siódemka, nie patrzyłam nawet, jaka. Podchodzimy do najbliższych drzwi - i szybka dzida do środka. Na dworcu gorąco, w pociągu jeszcze bardziej; zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, biorąc moje wysokie glany - na szczęście następny dzień pokazał, że bardzo dobrze. Idziemy wzdłuż przedziałów, szukamy jakiegokolwiek miejsca. Niestety - brzydko mówiąc - wszystko zaj*bane. Staję w pewnym momencie na korytarzu i mówię do Grześka: - dajemy spokój. Dobrze, że tutaj mamy miejscówę, do tego krzesełko wysuwane ze ściany.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Stawiamy nasz skromny bagaż pod rzeczonym krzesełkiem i nie ruszamy się już stamtąd, żeby czasem i tego nie utracić. Przez następne minuty pozostałe do odjazdu jesteśmy świadkami dosiadania się kolejnych nieszczęśników, przepychania pasażerów przez korytarze, kilku nieśmiałych - lub bardziej obcesowych - oczywiście nieudanych prób wywalczenia miejsca w przedziale z nachlaną i niezbyt przyjazną młodzieżą... Już wiadomo, jak ta podróż się zapowiada. No nic, nie ma sensu narzekanie, dużo lepiej się z tego śmiać i wyłapać tyle snu, a może raczej drzemki, ile się tej nocy uda. Dobrze, że ludziska koło nas są wyluzowani, żartują o swoich przejściach z nocnymi podróżami, gadają wesoło.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wreszcie pociąg rusza. Zastanawiamy się, czy otworzyć piwo - korytarz przy kiblu jest totalnie zapełniony, będzie walka o przejście. Aaaa, niech tam. Grzesiek otworzył, otwieram i ja. Kondi na pewno nieprędko się przez ten dziki tłum przepchnie. Pijemy Reddsa i Tyskie, przez uchylone okna wpada mocny aromat późnej wiosny, wszystkiego, co akurat kwitnie na łąkach i w zagajnikach...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podróż mija, piwko działa - trzeba jednak przejść do tego ubikatorium. Kilkoro ludzi wstaje, a im bliżej drzwi, tym większy ścisk mam do pokonania. Muszę stawiać naprawdę DUŻE kroki przez plecaki, torby, walizy... Wreszcie JEST! oczywiście byłoby za pięknie, gdyby udało mi się tak wejść od razu. W kabinie łazienkowej (mówiąc elegancko) zastaję dwóch gości, którzy niekoniecznie chcą się stamtąd ruszać. Przepraszam ich grzecznie, jeden z nich wychodzi od razu, drugi rzuca: "dwa złote poproszę!" - na co przyklepuję mu pustą dłonią, z tekstem "Proszę bardzo", i wychodzi. Ufff. Jak się okazało, ta pierwsza wycieczka była najłatwiejsza (na tle tych późniejszych oczywiście).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wracam do Grzesia, sadowimy się wespół w zespół na tym malutkim krzesełku (dwie chudziny sobie poradzą, a co! :D ) i kończymy nasz napój cienisty. Tuż obok babeczka robi kolejną awanturę facetowi, próbującemu palić przy oknie. W dalszej części korytarza grupka studentów pomału się rozkręca z iście kabaretową gadką; targują się o piwo, jeden z nich oferuje w zamian własną siostrę :D słowem - rzeźnia, ale wesoła. Postanawiam uwiecznić warunki jazdy MMSem i wysłać na Blipa + Facebooka, jak to zwykle czynię ostatnio.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://siodemka292.blip.pl/"&gt;&lt;img alt="nocna rzeźnia vol.1" src="http://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/2002935_inmsg.jpg" title="nocna rzeźnia vol.1" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podróż trwa...trochę się przysypia, trochę wstaje, żeby przepuścić pielgrzymujących do toalety. Studenciaki na korytarzu co chwila wybuchają w swoim gronie śmiechem :)) Jeden koleżka natomiast chwali się, jakim to on jest dobrym gitarzystą i jak to wraca z zajebistego koncertu, na którym co prawda nie poznał osobiście swego idola, ale i tak było zajebiście. Ponieważ nam obojgu rock/metal jest bliski, mamy przynajmniej o czym przegadać część podróży. Na którejś ze stacji - nie pamiętam już, czy w Kutnie, czy dalej... - facet wysiada, życząc wszystkiego dobrego. I git. Podróż nocnego pociągu z mięsem, albo jak mi się to określiło - Polskich Kolei Hinduskich Bangladesz-Bis, trwa... Do kibla przejść się już chyba wcale nie da - ostatnia moja wycieczka  tamże skończyła się prawie traumą; w WC 'zalęgły się dresy', gościu nie zamierzał opuszczać  pomieszczenia, dopraszał się mnie o jakieś magiczne zaklęcia czy coś,  pytając "A co się mówi?" - szczęśliwie, koniec końców, na moje "Jezus  Maria, człowieku!" zreflektował się i pozwolił grzecznie wystawić się  za drzwi. Po moim powrocie Grzesiek przyznał, że się o mnie bał. Sam  poszedł za chwilę - i wtedy już nie był w stanie wyprosić tych  niepożądanych "lokatorów", musiał załatwić wszystko przy nich... &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bydgoszcz, czwarta rano. Tłumy nadal nieziemskie. Część wprawdzie wysiadła, ale spora część również się dopycha. "Ku*wa, ludziów jak mrówków, server is crowded" - ten cytat sam się nasuwa... tak więc rzeźni ciąg dalszy. Ale mimo to jest wesoło. Kolejna fota komórką, kolejny MMS na Blipa. A niech ludzie zobaczą, jak się jeździ :D W tym miejscu pozdrawiam Szallego, który był w Bydzi o tej samej porze co my - niestety nas w oknie pociągu nie dostrzegł. A miał okazję, bośmy się wychylali - chłonąć poranne powietrze i wreszcie "dać sobie w płuco".&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://siodemka292.blip.pl/"&gt;&lt;img alt="nocna rzeźnia vol.2" src="http://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/2003127_inmsg.jpg" title="nocna rzeźnia vol.2" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Studenci już na maksa rozkręcili swoją korytarzową imprezę. Sypali takimi tekściorami, że nie mogłam się powstrzymać i niektóre z nich zapisałam ;D Oto próbka ich jakże radosnej twórczości:&lt;br /&gt;
* "Mickiewicz i jego pedalska poezja"&lt;br /&gt;
* "Ruchać, jebać i się nie bać"&lt;br /&gt;
* "Rozdziewiczyli cię TAKIM hot-dogiem" (a później coś o wkładaniu mu parówek do buzi...)&lt;br /&gt;
* "Są pewne rzeczy, które można zrobić własnoręcznie... i takie, które można zrobić WŁASNODUPCZO"&lt;br /&gt;
* "Chuje na stopach"&lt;br /&gt;
* "LEŚNY GEJ" (hehe sama już nie wiem, jaki był kontekst, ale polewę z tego mamy do dzisiaj :D)&lt;br /&gt;
* "Wszystko się da opierdolić w kiblu na PKP. No nie mów, że byś nie opierdolił KIEŁBODRONA z kibla na PKP!"&lt;br /&gt;
* "Znam takie miejsce, gdzie 0,33 kosztuje 20 zł. I tam jest knajpa, są kurwy - i jest fajnie :D"&lt;br /&gt;
Brzuchy ze śmiechu bolą, poranne słońce orzeźwia, a my jedziemy z tym całym bajzlem dalej...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
"Tu stacja Tczew, tu stacja Tczew..." pomorski szynobus, wyremontowane perony, maszyny torowo-drogowe i "DJ DZIADZIOR" sprayem na murze, wybitnie poprawiający i tak całkiem już niezły humor (a może po prostu wzmacniający mega-głupawkę w tym hardcorze?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Gdańsk Główny: wysiadka. Dwa słowa komentarza już na peronie, a może nawet cztery: OKJP... wtajemniczeni wiedzą, co ten skrót oznacza ;) idziemy, szukając na razie wyjścia ze stacji. Stanowczo trzeba coś zjeść. Jak dobrze, że KFC jest tak blisko... :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pisze Fendi.Odpisuję: podejdź do KFC. Zamawiamy sobie pikantny kubełek, na 3 osoby będzie w sam raz. Pycha :D&lt;br /&gt;
Później idziemy na peron SKMki. Wojmar też już przybył, chwila-moment i nas odnajduje. Drobne wątpliwości, o której to ma się podstawić i odjechać nasza SKMka na bazę Lotosu, na razie nie zostają rozwiane; postanawiamy w każdym razie czekać na stacji, focić jak to zwykle, i słuchać pilnie komunikatów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Focimy więc, filmujemy... Fendi zrobił "kluczykami dyn-dyn-dyn" na pamiątkę naszej ulubionej Barbary Kwarc... :] wszystko byłoby pięknie, gdyby nie siąpiący bezustannie deszcz. W takich warunkach chyba tylko gołębie są w stanie naprawdę cieszyć się z uroków życia ;-) w strugach deszczówki, lejących się z dziurawego i/lub pochylonego ponad miarę dachu wiaty peronowej, na naszych oczach jeden z tych ptaków, zwanych przez nas sraluchami, podleciał i wyciągając co i rusz skrzydła do góry, brał regularny prysznic. Cwaniaczysko...&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-15189"&gt;&lt;img alt="gołębia kąpiel..." src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF3908.JPG" title="gołębia kąpiel..." /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Różny tabor nam się trafia. Szynobusy, kible, siódemki, byki, nawet jamnik i skoda. Uwieczniamy też piękny budynek dworca. Jakże bym chciała sfocić go w letnią, słoneczną pogodę...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Godzina odjazdu na Lotos się zbliża; jednak to 11:10, dokładnie tak, jak wcześniej zapowiadano. (jeżeli coś pomyliłam poprawcie! z tego zmęczenia mogło mi się pokiełbasić).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do naszej ekipy dochodzi pani Maria, bardzo fajna, miła i serdeczna babka. Focimy trochę razem - i zaraz idziemy na SKMkę do Lotosu. Spać mi się chce niemożebnie, a jeszcze do tego pogoda nie ułatwia sprawy. Na szczęście w pociągu jest ciepło, sucho i miło; praktycznie całą drogę na Lotos drzemię, no, może prawie całą. Nawet z fotostopu nie korzystam, Grześ zresztą też nie --- pamiętamy, jak to było na objazdówce po GOP-ie: wysiadka, focimy, i natychmiast wracamy do środka... nieeee, to nie dla nas. Dużo przyjemniej jest się "umścić" na porządnym, długotrwałym fotostopie, na spokojnie obchodząc sobie interesujący nas tabor i łapiąc go z różnych stron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
No i wreszcie LOTOSSSS.... Maszerujemy za przewodnikiem wycieczki, jak kurczęta za kwoką, przez specjalnie wydzielone miejsce na międzytorzu. Oczywiście trzeba się trzymać w grupie, nie wolno się odłączać, nie wolno wchodzić w miejsca niedozwolone, nie wolno łazić po torach samowolnie itd. itp... Wszystko pięknie, ładnie, zgodnie z zasadami BHP. Tylko czemu tak na łeb kapie....&lt;br /&gt;
Dochodzimy na miejsce imprezy. Któryś z organizatorów wygłasza przydługą powitalną mowę - moje wnerwienie rośnie, ale staram się opanować. Wyciągam z plecaka parasolkę, chłopaki zakładają kaptury, ale i tak usiłują się jakoś blisko mnie trzymać ;) coby trochę miejsca pod przeciwdeszczową "szmaticzką" uszczknąć dla siebie. Pożyczam Fendiemu statyw; idziemy na halę, bo deszcz staje się nieznośny.&lt;br /&gt;
Wnerwienie rośnie. Biorę Grześka i wychodzimy z hali. Zastanawiamy się, czy by nie pójść na chwilę poza teren Lotosu, coby zapalić - tu, na bazie, oczywiście nie wolno. Chwilowo pomysł upada. Nie bardzo wiemy, co robić - idziemy więc w stronę wystawionych lokomotyw, przynajmniej się je pozwiedza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I to była, jak się okazało, dobra decyzja :) prawdziwy antydepresant. Ciepło, sucho, miło w środku każdej maszyny; można pofocić i pofilmować nowoczesne maszynownie, silniki, wszystkie "trzewia" stalowych smoków; cyknąć sobie pamiątkowe foto w kabinie przy nastawniku, a przede wszystkim zwyczajnie się ogrzać i wytrzeć aparat z lejącej się z nieba wody. Połaziliśmy po lokach, dopóki deszcz się choć trochę nie uspokoił.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A później było już tylko lepiej... fotki taborowe, zwłaszcza spalinowego Traxxa i szarych lotosowskich stonek. Interesująca wycieczka do nastawni, ze szczegółowym oprowadzeniem przez przewodnika. Spacer wśród długaśnych rzędów cystern, po torach pachnących kreozotem... całe zmęczenie poszło gdzieś w niepamięć, a głód udało się zagasić pozostałymi jeszcze w plecaku mlecznymi bułeczkami. Dodatkowo wesoła pomorska część naszej Ekipy rozjaśniała nastrój nam-tułaczom :) Na sam koniec machnęliśmy sobie dwie pamiątkowe fotki: przy nadmuchiwanej bramce z logo LOTOSu i przy spalinowym Traxxie, a obok M62M.&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-15190"&gt;&lt;img alt="Ekipa Tm7" src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF4013%7E0.JPG" title="Ekipa Tm7" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-15191"&gt;&lt;img alt="Ekipa Tm7" src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF4014%7E0.JPG" title="Ekipa Tm7" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koniec końców musieliśmy opuścić Lotos, żeby zdążyć na "Słoneczny" z Gdańska o 16:45. Nasi Pomorzanie odprowadzili nas na przystanek, nie chcieli puścić z imprezy ;P ale jednak mimo wszystko zapakowali nas do autobusu, zmierzającego w stronę  dworca głównego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pociągu "Słonecznym" padliśmy... Godzinkę - może dwie się pospało, obudziło mnie mocno bolące lewe ramię i poczucie ogólnej niewygody. Niestety - siedzenia półmiękkie... w TLK-u z porządnymi miękkimi siedzeniami spalibyśmy całą drogę jak dzieci. No cóż, trzeba się będzie wyspać w domu. Droga po tej linii, przez&amp;nbsp;Malbork-Iławę-Działdowo-Mławę-Ciechanów, to nadal droga przez mękę. Remont na remoncie, remontem poganiany... postoje na stacjach niemożebnie długie. Nie mogę się już doczekać, kiedy do Trójmiasta będzie się jechało w czasie porównywalnym, jak do Krakowa czy do Katowic.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do Warszawy dotarliśmy o zamierzonej 23:09. Różnica temperatur niesłychana: w Gdańsku ostry momentami ziąb, tutaj - cały czas cieplutko... ludzie na ulicach w krótkich rękawkach, jakaś impreza w kabriolecie przejechała koło Dworca Centralnego... bardzo przyjemne zakończenie dnia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Summa summarum, opłacało się jechać :) mimo niewygód, kaprysów pogodowych i zmęczenia - opłacało się, bo wrażenia z podróży jak zwykle - są bezcenne ;D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-2088850799827401590?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wSuNgzqUfS5L0sHYwUJq06AXqAc/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wSuNgzqUfS5L0sHYwUJq06AXqAc/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wSuNgzqUfS5L0sHYwUJq06AXqAc/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wSuNgzqUfS5L0sHYwUJq06AXqAc/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/BEjcq_msCcU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/2088850799827401590/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=2088850799827401590" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2088850799827401590?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2088850799827401590?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/BEjcq_msCcU/nocna-rzeznia-lesny-gej-i-wielka-pompa.html" title="Nocna rzeźnia, leśny gej i wielka pompa - czyli wspomnienie z wyprawy na Lotos" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2011/06/nocna-rzeznia-lesny-gej-i-wielka-pompa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkIMQnY6fip7ImA9WhZUEEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-3802971033550010176</id><published>2011-06-02T23:58:00.006+02:00</published><updated>2011-06-03T02:23:03.816+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-06-03T02:23:03.816+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="4E" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fotografia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wyprawa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="siódemka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><title>4E-004 - złapana na Okęciu!</title><content type="html">Długo czekałam na tę chwilę :-) kilka lat. Zabrzańska "Rasta-Siódemka" zawsze do tej pory wymykała mi się, nie mogłam albo wyjść jej na spotkanie, albo pojechać tam, gdzie akurat ją wysłano. Dostawałam nie raz i nie dwa info od kolegów, gdzie ją widzieli - mimo to pech mnie nie opuszczał. Jednego dnia, gdy Malec zauważył ją na Okęciu, siedziałam w pracy do 16 i nie miałam przy sobie aparatu, do tego była to pora jesienno-zimowa - po południu miałabym kiepskie (albo wręcz zerowe) światło; innego dnia z kolei nie miałam możliwości się wybrać do Stalowej Woli, w której akurat zawitała. Aż mnie to dziwiło, że przy skali i częstotliwości moich kolejowych podróży nie mogłam się na nią natknąć. Do czasu jednak... ;-) Ale może napiszę od początku.&lt;br /&gt;
Sprzątałam sobie dziś spokojnie wraz z pomagającą mi ciocią moje przyszłe mieszkanie. Przedpokój i kuchnię całkowicie już ogarnęłam, wymyłam mopem podłogi, powiesiłam na suszarce uprane zasłony i ostatnie rzeczy po remoncie opłukałam ze szpachlowego pyłu; miałam zamiar jeszcze powiesić firanki w oknach i może umyć specjalnym "drewnolem" (dzięki Ci mamo za tę nazwę ;-P ) podłogę w dużym pokoju, choć w tym upale nie bardzo czułam do tego natchnienie. Przerwa na podwieczorek; godzina 17:49. Słyszę w torebce SMSa. Idę odczytać - a tu jak grom z jasnego nieba wiadomość od Malca: 4E-004 stoi na Okęciu!&lt;br /&gt;
Szybka ocena sytuacji i szans: jeżeli wyjdę teraz, to zdążę. Wprawdzie będę musiała skoczyć do rodziców po aparat, ergo: przejechać dwa razy przez pół miasta - ale co tam. Dni są długie, więc światło będzie, a komunikacja w dzień powszedni całkiem dobra. No, może z początku będę jechać w szczytowo-godzinowym tłumie... ale TAKI okaz wart jest poświęceń.&lt;br /&gt;
Zgarnęłam więc, co miałam wziąć - i hajda do tramwaju. Cholerny szczyt! Ludzi tłum, "the server is crowded", trzeba się przez nich przedzierać, pojazdy się wloką, masakra normalnie. No ale nic, jakoś dam radę.&lt;br /&gt;
O 19 dojechałam. Szybka zmiana ciuchów i przede wszystkim butów na wygodniejsze, aparat w torbę, na wszelki wypadek również statyw. I sru, bo autobus mam za parę minut. A jeszcze będzie przesiadka.&lt;br /&gt;
Godzina 20, Służewiec. Idę po tym rozrytym wiadukcie i dedukuję, którędy by tu zejść na przystanek kolejowy, zwłaszcza, że widzę z góry, jak zwiewa mi pociąg.... Z jednej strony - ni hu hu. Z drugiej - też jakieś zabraniające tabliczki i rozwieszona czerwono-biała taśma. Zawracam do (nomen omen!) ul. Taśmowej, nie ma rady, przechodzę przez pasy i kombinuję dalej wydeptaną w trawie ścieżką. I słusznie: za chwilę pojawiają się betonowe płyty (aż się dzieciństwo przypomina, kiedy budowali wokół mnie nowe osiedla mieszkaniowe...), a za drugą chwilę - peron Służewca i ludzie, czekający na "pushka" do Radomia. 20:18 - przyjechał. To tylko jeden przystanek, ale wolę nie tracić czasu na spacery, bo dzień się kończy. Wysiadam na Okęciu, Renek niestety nie może przyjść, choć mieszka tak blisko - pakuje się właśnie, szykuje na wyjazd do Przetyczy. Dzwonię do Malca, gdzie dokładnie stała ta siódemka. "Tam stoi, na tych torach, gdzie zwykle są szroty, wiesz, między peronem a tym nowym wiaduktem". No spoko, złażę z peronu w ścieżynkę na międzytorzu i ruszam przed siebie. W oddali coś mi miga, coś jakby znajomy kształt zielono-żółtej "mordki" tudzież czerwona czołownica... to musi być ona... Wreszcie widzę - TAK! to ona!! "Rasta-Siódemka" dawnego PTKiGK Zabrze! 4E-004!&lt;br /&gt;
Przyspieszam kroku, zawieszam aparat na szyi, serducho mi wali, NARESZCIE ją sfocę! Mijam pracownika - nie wiem, czy kolei, czy zieleni miejskiej? - który kosi zawzięcie zielsko przy torach. Nie mówi nic, a panów soczystych na szczęście nie widać, więc brnę przez trawy i tory dalej przed siebie. Oczywiście staram się nie łazić po torach, zdecydowanie wolę ścieżynki tuż obok. I przyjemniej, i wygodniej, i bezpieczniej.&lt;br /&gt;
I jest! Pierwsza fotka powitalna, jeszcze z oddali. Muszę zrobić maksymalny "przepał" (kompensację ekspozycji) w moim Fujiku, bo inaczej wyjdzie mi za ciemne. Fotka okazuje się lekko ruszona, ale to nic, idę dalej, zamierzam obfocić maszynę ze wszystkich stron. Piękna jest! Trochę oczywiście przybrudzona kolejowym smarem i pyłem, ale przepiękna! I jak na modelkę przystało, spokojna; śpi wygaszona w ukwieconym uporku, sama jedna na Okęciu, a wokół puste torowiska, złote niebo o zachodzie słońca i gorąca, zielona wiosna.&lt;br /&gt;
Muszę się spieszyć, światła robi się coraz mniej. Na szczęście nie ma na niebie ani jednej chmurki. Fotka tu, fotka tam... ostatnie promienie słońca ozłacają bok zabrzanki... i jeszcze od czółka, i jeszcze teksturowo, bokiem ją sfocę... i z drugiej strony podejdę... Nareszcie ją mam... marzenie się spełniło :-)&lt;br /&gt;
No i git... Pożegnalne pstryknięcie, radosny uśmiech typu "banan" na twarz, Hosanna w duszy&amp;nbsp; - i ruszam z powrotem na p.o. W-wa Okęcie. Tam - niezbyt miła konstatacja: następny pociąg, którym mogłabym podjechać na Służewiec, dopiero o 21:36... czyli za jakieś 50 minut. Ekstra. Chwilę pomyślałam - i niewiele się zastanawiając, ruszyłam w stronę Służewca podobną ścieżką, jaką szłam do wymarzonej zabrzańskiej maszyny. To był spacer! :D Wokół pusto, nieliczni tylko ludzie przemykali w okolicach peronów Okęcia na rowerach, a na dalszym odcinku ktoś podziwiał uroki wieczoru (i zapewne również jasnego pełnego) w krzakach po drugiej stronie. Gorąco jak jasny gwint, dobrze, że od północy zawiewał mocny, chłodzący wiatr. Summa summarum dotarłam w końcu na Służewiec, robiąc pieszo ładny kilometr (a pewnie więcej) trasy ;D Muszę zmierzyć na mapie, jaki to dokładnie dystans.&lt;br /&gt;
Efekt mojego polowania na tę szczególną, niezwykłą 4E zamieściłam już na Tm7. Z dziką chęcią zapodałabym wszystkie jej fotki, ale mam świadomość, że dla pozostałych byłoby to zwyczajne "zawalenie" galerii. Znać proporcją, mociumpanie, trzeba ;-) Dlatego myślę, że wystarczą te dwa ujęcia :-)&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14936"&gt;&lt;img alt="4E-004" src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF3311.JPG" title="4E-004" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14937"&gt;&lt;img alt="4E-004" src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF3322.JPG" title="4E-004" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-3802971033550010176?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IyCpyoYTGnmAIT9bSkJI36_8a-o/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IyCpyoYTGnmAIT9bSkJI36_8a-o/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IyCpyoYTGnmAIT9bSkJI36_8a-o/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/IyCpyoYTGnmAIT9bSkJI36_8a-o/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/PMkiftzT2_0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/3802971033550010176/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=3802971033550010176" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3802971033550010176?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3802971033550010176?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/PMkiftzT2_0/4e-004-zapana-na-okeciu.html" title="4E-004 - złapana na Okęciu!" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2011/06/4e-004-zapana-na-okeciu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUcNR384fSp7ImA9WhZWGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-4587045169883410050</id><published>2011-05-19T22:31:00.000+02:00</published><updated>2011-05-19T22:31:36.135+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-05-19T22:31:36.135+02:00</app:edited><title>Wyprawa do huty miedzi - KGHM Legnica, 14.05.2011</title><content type="html">O tej wyprawie marzyłam od dawna. Spektakularne widowisko na hałdzie huty miedzi, na którą wylewają płynną "lawę" tajemnicze kadziowozy, przyciągane przez nasze poczciwe "stonki" SM42, działa na wyobraźnię praktycznie każdego, nie tylko miłośnika kolei. Długo zastanawiałam się, jak to przeprowadzić, czekałam na wiosnę, na dobrą pogodę, na zebranie Ekipy... aż wreszcie się udało :-)&lt;br /&gt;
Już jakiś czas temu było wszem i wobec wiadomo, że Huta Miedzi w Legnicy w połowie maja otwiera swoje bramy dla wszystkich chętnych, by ją zwiedzić. Taka okazja, że grzech nie skorzystać. Wobec tego - pakunek na plecy, bilet w garść i jedziemy!!&lt;br /&gt;
Do mojego ToLKa, jadącego docelowo aż do Jeleniej Góry, zapakowałam się późnym wieczorem 13 maja. W przedziale czekał już Mati, który zajął mi miejsce przy oknie. Zdeklasowana jedynka! Normalnie miodzio, siedzenia miękkie i obszerne, będzie można się i rozciągnąć, i pospać. Nawet mimo pełnego obłożenia wszystkich miejsc siedzących. Trochę się pogadało, trochę powyglądało przez okno na klimatyczną nocną kolej (trzeba przyznać, że trasa była ciekawa i trochę żałowałam, że już się ściemniło - pruliśmy bowiem przez pewien czas, ze względu na remonty, "eSeŁką"). Za Skierniewicami wtuliłam się w polar, okryłam się moim wielofunkcyjnym szalikiem - i kima. I bardzo dobrze, bo następny dzień miał obfitować w wiele wrażeń, na które potrzeba siły i przytomności. Mimo mojego zamiłowania do nocnej kolei, poświęciłam jednak te wrażenia na rzecz regeneracji. Mati zresztą spał już od jakiegoś czasu, nie każdy jest takim nocnym markiem jak ja. Grunt, że choć troszkę z tych "klimatów" udało mi się złapać: obudziłam się tuż przed świtem, kiedy niebo za oknem robiło się szafirowogranatowe, a nad łąkami wisiały blade pasma tańczącej, zwiewnej mgły, ustępującej przed pierwszymi, miedzianozłotymi promieniami słońca... Dość powiedzieć, że w odróżnieniu od deszczowej katastrofy sprzed roku, mamy aktualnie naprawdę przepiękną wiosnę :)&lt;br /&gt;
Raniutko - przesiadka we Wrocławiu. Ponieważ ciągnęła nas EU07-109, słynny "Murzynek" (a to od bardzo ciemno pomalowanego czółka), trzeba ją było koniecznie sfocić. Więc biegniem. Kontrasty były makabryczne - skład ustawił się pod zadaszeniem, z boku świeciło przez remontowe płachty słońce, z tyłu ciemno, z przodu dość jasno. Tu mógł pomóc tylko HDR - Mati zastosował tę sztuczkę i wyszło :)&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14643"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10004/normal_7888_109.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Później - właściwie za chwilkę, było trochę po 6 rano - przesiadka w kibel do Legnicy. Godzinkę się jechało, w pięknym, lekko mglistym, jasnym porannym powietrzu. Niewiele z tego pamiętam, bo jeszcze przysypiałam ;D w każdym razie dzień zapowiadał się naprawdę dobrze, wszystko zgodnie z prognozami na new.meteo.pl - które rzadko kiedy mnie zawodzi (raz nawet pomogło mi zorganizować wycieczkę w jedyne miejsce w Polsce, w którym nie padał deszcz, a było to akurat Opole - prognoza się sprawdziła w 100% :) ).&lt;br /&gt;
W Legnicy chwilę pofociliśmy, sprawdziliśmy dojazdy, uzupełniliśmy prowiant - i z powrotem na stację. Gdyby nie przejazd "Ludmiły" z bruttem i pociągu sieciowego można by zaśpiewać piosenkę: "Nic się nie dzieje, lalalala..." - jednak wcale nie było tak źle, opstrykało się to, co stało na odstawce (pokaźny rząd byków) i to, co akurat przewijało się przez stację. Poczekaliśmy na chłopaków z Gliwic, Grześka - ST4414D40U2&lt;strong&gt;&lt;a class="inline-block" href="http://www.youtube.com/user/st4414d40u2" id="watch-username" rel="author"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; i Patryka - Gagarina1030. Przyjechali dopiero przed 10. Takie nasze PKP... no dobra, na co by tu jeszcze ponarzekać ;D&lt;br /&gt;
Nareszcie mogliśmy wyruszyć pod Hutę. Dzięki sugestii Patryka pojechaliśmy taksówką - wyszło i szybciej (zwłaszcza, że bezpośrednich autobusów pod Hutę w weekendy nie ma), i wcale niedrogo.&lt;br /&gt;
Przed Hutą - narada bojowa. Mieliśmy dwa warianty: albo nam pozwolą wszystko focić na legalu - i to był przepiękny wariant A, albo będziemy musieli grzecznie zwiedzać, tylko patrząc, a hałdę zaliczyć później - i to był wariant B. Niestety, jak to w życiu bywa, już na bramce pan ochroniarz wraz z pracownikami zgodnym chórem obwieścili, że fotografować nie wolno, a aparaty tudzież komórki chowamy głęboko do plecaków. "A więc plan B", skwitowaliśmy krótko w swoim gronie.&lt;br /&gt;
No nic, trzeba się było nastawić na chłonięcie wrażeń i zapamiętywanie wszystkiego "głodnymi oczami"...nie takie to trudne, bo huta miedzi jest po prostu oszałamiająco, industrialnie piękna. Najbardziej niesamowite okazały się wielkie, czarne hale, z suwnicami jeżdżącymi pod sufitem, z wszechobecnym pyłem w powietrzu, który miał metaliczny zapach i posmak, oraz olbrzymie piece, z których do kadzi przelewa się płynną "lawę" - bardziej profesjonalnie mówiąc, płynny żużel wielkopiecowy. Na terenie huty jeżdżą też pociągi: stonki z kadziowozami, talbotami i cysternami, a także specyficzne malutkie składy po bardzo wąskich torach - fajnie by było któregoś dnia sfocić te przemysłowe lokomotywki i wagoniki, tak odmienne od tego, co zwykle się widzi na kolejowych szlakach.&lt;br /&gt;
Zobaczyliśmy też wielkie instalacje do produkcji kwasu siarkowego i ługu posulfitowego. Przechodząc między tymi zabudowaniami, człowiek instynktownie zaczyna się rozglądać - czy to aby na pewno kapnęła woda, czy może coś bardziej żrącego... ;&amp;gt;&lt;br /&gt;
Na sam koniec przemiły Pan, nasz przewodnik, starszy już pracownik BHP, oprowadził nas po tej hali produkcyjnej, w której przygotowywano już gotowe miedziane pręty. "Pręt" to może niewłaściwe określenie, bo średnicę miały naprawdę sporą... różnej to-to było grubości, widziałam też w jednej przegrodzie coś na kształt pęku miedzianego drutu, nie zdążyłam jednakże dokładnie dopytać.&lt;br /&gt;
Jaka szkoda, że jestem w tej dziedzinie laikiem. Mimo to wrażenie huta na mnie zrobiła ogromne :) głównie plastycznością tego, co się w niej działo. Do dziś mam przed oczami alejkę między przemysłowymi zabudowaniami i halami, w której w powietrzu unosi się ten pył, jak mgła przesłaniający widok na podwieszane industrialne instalacje w rozgrzanym południowym słońcem powietrzu... do dziś mogę odtworzyć w pamięci wielkie czarne piece i jasnopomarańczowy żużel, wlewający się do kadzi w otoczeniu żółtawych kłębów pary i dymu... Królestwo Hefajstosa, to określenie, zapożyczone od naszej Oelki (Pozdrawiam!! :) ) naprawdę mi się podoba i pasuje tu jak ulał.&lt;br /&gt;
Przed hutą, już po wyjściu, pozwolono nam zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w kaskach. Dzięki pomocy przypadkowego młodego Legniczanina, mamy ten oto kadr:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14635"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF2942.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Chwila odpoczynku, zasilenie batonem i wodą truskawkową - i ruszamy w dalszą trasę. Pamiętaliśmy z Matim z poprzedniej wyprawy, w którą stronę nie iść; teraz ruszyliśmy w odwrotną. Hen, daleko, poza granice Legnicy, aż na "dzikie pola" - a de facto rezerwat - wokół obszaru huty. Polna ścieżka wiła się między łąkami, pośród zagajników itp. :) miejscami się rozdwajała, utrudniając nam zadanie. Słońce bardzo mocno już przygrzewało, ubiór trzeba było nieco zmodyfikować (czytaj: roz-cebulować) stosownie do odczuwalnej temperatury. Szliśmy, starając się nie tracić z pola widzenia - a jeśli to nie było możliwe, z wewnętrznego kompasu - przynajmniej komina huty, żeby nie odejść za daleko od upragnionej hałdy. Parę głosów defetyzmu się pojawiło w towarzystwie, ja jednak nie ustępowałam: wiedziałam, że musimy przeć do przodu, nie po to poświęciliśmy tyle godzin i noc w pociągu, żeby teraz zadowolić się jedynie wspomnieniami z oficjalnego zwiedzania huty.&lt;br /&gt;
Pobłądziliśmy trochę; minęliśmy po drodze wycieczkę, w której brzuchaty ojciec małej rodzinki też chciał się dowiedzieć, jak dojść na hałdę - odpowiedzieliśmy, zgodnie z prawdą, że nie wiemy... Trochę stresu było, trochę szukania, jednak summa summarum opłaciło się iść. Minęliśmy ostatnie zabudowania i przed naszymi oczami rozciągnął się krajobraz nieco wulkaniczny: wielkie, czarne usypisko w kotlinie, przylegające do industrialnych zabudowań. To musi być TA hałda!&lt;br /&gt;
OK. Teraz pozostała tylko kwestia, którędy jeżdżą stonki z żużlem - a więc z której strony podejść. Ze zdjęć, które wcześniej się widziało w necie, zapamiętałam tor na samej górze hałdy, wzdłuż którego postawiono latarnie, pamiętałam też wylewanie zawartości kadziowozu na bok - i "surówkę" spływającą po dawniejszych, zastygłych śladach. Nigdzie jednak tego żadne z nas nie zauważyło...&lt;br /&gt;
Idziemy więc dalej. Hałda zniknęła nam z oczu, brzegi dróżki porastał coraz gęstszy las. Nieważne; ważne było to, żeby odnaleźć upragniony tor - i przejście na jakiś dogodny foto-spot.&lt;br /&gt;
W pewnym momencie usłyszeliśmy trąbienie. No jak nic, to musi być stonka! Patrzyliśmy gorączkowo przez wolne przestrzenie między drzewami, porastającymi brzegi rowu. Zauważyłam latarnię: "Jest! to musi być tutaj!"&lt;br /&gt;
Chłopaki zauważyli coś, z czego można by zbudować prowizoryczną kładkę. Fragment starej skrzynki, or something :) Mati złapał, przerzucił przez rów - i już za moment wszyscy śmigaliśmy na drugą stronę - i to w samą porę, bo za chwilę przed naszymi oczami rozegrało się upragnione, cudowne widowisko.&lt;br /&gt;
Stonka PolMiedź-Transu, SM42-2012, podjechała na hałdę z kadziowozem. Patrzyliśmy zza drzewek, jak się zatrzymała, a kadź pomału zaczęła się opuszczać. Szable w dłoń! i focimy. Coś pięknego. Płynny żużel, jasnopomarańczowy, pełen tańczących ogników, lał się po zboczu hałdy. Co uwieczniliśmy zresztą natychmiast:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14636"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF2958__.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Stonka odjechała, a my ruszyliśmy dalej, w poszukiwaniu dogodniejszego foto-spotu. Przeszliśmy przez rów z powrotem i heja leśną ścieżką :) Zaraz potem znaleźliśmy piękny prześwit z widokiem na hałdę i centralnie na tor; postanowiliśmy tam rozbić "obozowisko". I tam się dopiero naprawdę "umściliśmy" ;D&lt;br /&gt;
Za chwilę podjechała druga stonka, SM42-2048, wypożyczona od jednej z firm. Za mniej więcej godzinę przyjechały znów obie, jedna po drugiej. Warto było czekać! Efekty naszej pstrykaniny na Tm7 :) Tu zaprezentuję próbkę z tegoż polowania: &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14637"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF2979.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14638"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF3049_.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-14700"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10591/normal_IMG_3525_2.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
Dwa pierwsze to moje, trzecie - impresja miedziowo-żużlowa w wykonaniu Grześka. Dalszy upload już niebawem... Zapraszam na Tm7 :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-4587045169883410050?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OjbktYDBS_BiNXSH48LVNwMQUbE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OjbktYDBS_BiNXSH48LVNwMQUbE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OjbktYDBS_BiNXSH48LVNwMQUbE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/OjbktYDBS_BiNXSH48LVNwMQUbE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/3oNOxpLMU1Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/4587045169883410050/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=4587045169883410050" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/4587045169883410050?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/4587045169883410050?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/3oNOxpLMU1Q/wyprawa-do-huty-miedzi-kghm-legnica.html" title="Wyprawa do huty miedzi - KGHM Legnica, 14.05.2011" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2011/05/wyprawa-do-huty-miedzi-kghm-legnica.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ck8BQH49eCp7ImA9Wx9UGU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-3426119594136491562</id><published>2011-02-17T00:58:00.001+01:00</published><updated>2011-02-17T01:00:51.060+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-02-17T01:00:51.060+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="śmieszne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="komórka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="mobilne aplikacje" /><title>Ludzie to mają pomysły...</title><content type="html">Kupiłam sobie starter GaduAIR i szaleję: niebieskie słoneczko u znajomych, net zawsze w komórce, naprawdę darmowe GG wliczone w cenę usługi, nowe aplikacje mobilne... cieszę się jak dziecko. A co mi tam :-P Takie drobne przyjemności są czasami w życiu potrzebne ;)&lt;br /&gt;
No ale nie o tym miałam pisać. Szukając w necie jakichś ciekawych programików na urządzenia mobilne, natrafiłam na... a zresztą, screeny powiedzą wszystko ;D&lt;br /&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Q_6TiDvvS9I/TVxkeZC9BAI/AAAAAAAAAI0/6nAfDMuwWWI/s1600/zjeb1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Q_6TiDvvS9I/TVxkeZC9BAI/AAAAAAAAAI0/6nAfDMuwWWI/s320/zjeb1.jpg" width="248" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Zjebywarka Mobile...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;
&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vK8sqaffk5E/TVxkhuywYzI/AAAAAAAAAI4/DWDzhhVaUwM/s1600/zjeb2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-vK8sqaffk5E/TVxkhuywYzI/AAAAAAAAAI4/DWDzhhVaUwM/s320/zjeb2.jpg" width="254" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...firmy Dupa Jasia.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I toto nawet działa... Ludzie to mają pomysły :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-3426119594136491562?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EfE8J2-vlbBaqEP-zYrA5AwyE2o/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EfE8J2-vlbBaqEP-zYrA5AwyE2o/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EfE8J2-vlbBaqEP-zYrA5AwyE2o/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/EfE8J2-vlbBaqEP-zYrA5AwyE2o/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/0Qex1VIHFaw" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/3426119594136491562/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=3426119594136491562" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3426119594136491562?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3426119594136491562?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/0Qex1VIHFaw/ludzie-to-maja-pomysy.html" title="Ludzie to mają pomysły..." /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Q_6TiDvvS9I/TVxkeZC9BAI/AAAAAAAAAI0/6nAfDMuwWWI/s72-c/zjeb1.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2011/02/ludzie-to-maja-pomysy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEYMRX0yeip7ImA9Wx9WE0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-3304292949100188698</id><published>2011-01-18T16:56:00.000+01:00</published><updated>2011-01-18T16:56:24.392+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-01-18T16:56:24.392+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="antyspam" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="webmastering" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>ReCaptcha ciąg dalszy</title><content type="html">Ponieważ ostatnimi czasy roboty spamerskie znów zaczęły się dawać Tm7 we znaki, postanowiłam zadziałać. Naprawdę są lepsze zajęcia, niż usuwanie 30 fikcyjnych kont dziennie z listy osób do aktywacji.  Pomocny okazał się Sblam i Accesek, oparty na jego kanwie - niestety zbanowanie najczęstszych spamerskich IP nie wystarczyło; już po paru godzinach zaczęły się pojawiać nowe konta botów, oczywiście w mniejszej niż dotąd liczbie, ale zawsze. Trzeba było zastosować coś dodatkowego: i tutaj przeprosiłam się ze starym rozwiązaniem, które wydawało mi się, że straciło skuteczność, jednak po drobnym śledztwie okazało się całkiem dobre, wymagające tylko odświeżenia i zmiany paru ustawień.&lt;br /&gt;
Chodzi mi o ReCaptcha, którą jakiś czas temu wyłączyłam (przestała działać i blokowała możliwość rejestracji nowym użytkownikom, a wtedy nie miałam czasu sprawdzać, co dokładnie nie gra). Dziś powróciła, i to zarówno na galerię, jak i na forum.&lt;br /&gt;
Teraz, jeżeli ktoś chciałby się zarejestrować na Tm7 - czy to na forum, czy na galerii - musi oprócz standardowych informacji o sobie samym wpisać dwa słowa w niewielkim, czerwono-pomarańczowo-białym okienku (screen ze słowami przypadkowymi, za każdym razem pojawią się inne):&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TTW30CW1EII/AAAAAAAAAIs/ZKNhfq6VPd0/s1600/recaptcha.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="130" src="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TTW30CW1EII/AAAAAAAAAIs/ZKNhfq6VPd0/s320/recaptcha.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
W razie jakichkolwiek problemów z rejestracją zgłaszajcie to poprzez Formularz Kontaktowy na galerii - skorzystanie z niego nie wymaga rejestracji ani logowania. Formularz znajdziecie pod adresem:&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/index.php?file=contact/contact"&gt;http://www.tm7.pl/cpg1418/index.php?file=contact/contact&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Po zgłoszeniu problemu zadziałamy najszybciej jak się da (pamiętajcie, że Tm7 to nie firma, tylko serwis non-profit - portalowi dyżurni ruchu nie zawsze siedzą przed komputerami, nie mogą więc zawsze zadziałać w tej samej sekundzie, w której przychodzi zgłoszenie - niecierpliwych z góry przepraszamy i prosimy o wyrozumiałość).&lt;br /&gt;
Mam nadzieję, że tym razem będzie to prawdziwe zwycięstwo nad uciążliwymi botami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-3304292949100188698?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_qMM0rlEwxRBhSA9ArkbQdXBHOo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_qMM0rlEwxRBhSA9ArkbQdXBHOo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_qMM0rlEwxRBhSA9ArkbQdXBHOo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/_qMM0rlEwxRBhSA9ArkbQdXBHOo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/9e_BI1RHzc4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/3304292949100188698/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=3304292949100188698" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3304292949100188698?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3304292949100188698?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/9e_BI1RHzc4/recaptcha-ciag-dalszy.html" title="ReCaptcha ciąg dalszy" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TTW30CW1EII/AAAAAAAAAIs/ZKNhfq6VPd0/s72-c/recaptcha.png" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2011/01/recaptcha-ciag-dalszy.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0MEQnk4eSp7ImA9Wx9QFEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-1814899470109554940</id><published>2010-12-27T21:23:00.000+01:00</published><updated>2010-12-27T21:23:23.731+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-27T21:23:23.731+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="webmastering" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="CSS" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Pozycjonowanie elementów strony www: position:absolute kontra float</title><content type="html">I wreszcie! Po wielu bojach z układem opartym na elementach pływających, po różnych kombinacjach, sięgających dość głęboko w kod Coppermine'a, a nie dających odpowiedniego rezultatu - udało mi się ustawić elementy strony galerii tak, jak planowałam. Oczywiście, najłatwiej byłoby pozostać przy tym, co było dawniej - jednak rozbudowane menu nawigacyjne wraz z reklamami nie stanowią głównej treści strony, więc ich obecność przed divem "content" fatalnie obniżała notowania strony w wyszukiwarkach. CSS jest piękną sprawą, bo pozwala poukładać kod "kontenerów" treści w dowolnej kolejności w pliku HTML, a później spozycjonować je dokładnie tak, jak się tego chce.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozycjonowanie elementów pływających:&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* Planujemy układ: ile kolumn, jaka kolejność, jakie ułożenie.&lt;br /&gt;
* Rozbijamy zawartość strony na główne div-y - kontenery, np. nav dla menu bocznego, content dla treści, footer dla stopki, wrapper dla całości. Nazwy dowolne, mogą być polskie.&lt;br /&gt;
* Nadajemy divom w arkuszu stylów atrybut float: left lub float: right, zależnie od tego, do której strony chcemy, żeby "pływały". Np. jeżeli chcemy mieć podobny układ jak na Tm7, a w kodzie pierwszy w kolejności jest div z treścią, zaś dopiero po nim boczne menu, ustawiamy całość tak, żeby menu "pływało" w lewo, a content - w prawo. Jeżeli w kodzie divy mają tę samą kolejność, co w planowanym układzie, możemy dać każdemu float: left.&lt;br /&gt;
* Gdy chcemy mieć ładnie wyśrodkowaną całość, w arkuszu stylów ustalamy w pikselach szerokość głównego kontenera i dodajemy mu atrybut margin: auto.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ZALETY: ładny, elastyczny, dynamicznie dopasowany layout.&lt;br /&gt;
WADY: pływające div-y lubią "spadać", gdy nie zgadzają się sumy pikseli "kontenerów" wewnątrz całości - wtedy widzimy pustą kolumnę, a jej zawartość ląduje gdzieś daleko na dole strony. Na Tm7 miałam właśnie ten problem, w przypadku niektórych zdjęć i komentarzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozycjonowanie absolutne:&lt;br /&gt;
* Krok pierwszy jest ten sam: planowanie.&lt;br /&gt;
* Nazwy divów - j.w.&lt;br /&gt;
* Główny kontener witryny musi dostać atrybuty position: relative i clear: both. &lt;br /&gt;
* Gdy chcemy np. przyszpilić pasek boczny po lewej stronie, ustawiamy mu jako atrybuty w arkuszu stylów position: absolute i left: 0px.&lt;br /&gt;
* Nie można zapomnieć o marginesie dla contentu: powinien wynosić co najmniej tyle px, ile wynosi szerokość bocznego paska. Wszystko po to, żeby pasek nawigacyjny nie "właził" na główny tekst. Ten div też powinien dostać atrybut position: absolute.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
ZALETY: duża precyzja i możliwość rozplanowania strony dokładnie tak, jak się chce.&lt;br /&gt;
WADY: kłopot sprawia spozycjonowanie stopki; trzeba lawirować.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście wiele zależy od tego, czy pozycjonujemy elementy strony nowej, tworzonej od podstaw, czy przerabiamy już istniejący, czasem bardzo bogaty arkusz stylów. Bo przeróbka to całkiem oddzielna, wcale niełatwa i momentami naprawdę wkurzająca historia ;-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo ciekawy jest layout wizualnie naśladujący ramki (frameset), a osiągalny tylko za pomocą stylów CSS. Ale o nim później ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-1814899470109554940?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/LY3xW9DTD2tPN2jzY0_G7XHWQLk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/LY3xW9DTD2tPN2jzY0_G7XHWQLk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/LY3xW9DTD2tPN2jzY0_G7XHWQLk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/LY3xW9DTD2tPN2jzY0_G7XHWQLk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/SGBThidKoro" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/1814899470109554940/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=1814899470109554940" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1814899470109554940?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1814899470109554940?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/SGBThidKoro/pozycjonowanie-elementow-strony-www.html" title="Pozycjonowanie elementów strony www: position:absolute kontra float" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/12/pozycjonowanie-elementow-strony-www.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAMQng5fSp7ImA9Wx9RFk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-802623850772187290</id><published>2010-12-15T01:21:00.003+01:00</published><updated>2010-12-17T22:19:43.625+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-17T22:19:43.625+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="zdjęcia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="minizlot" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="ET22" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Poznań" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="noc" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fotki" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="WWO" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="EU07" /><title>Zima, Warszawa-Poznań i ED74</title><content type="html">Oj, działo się 11 / 12 grudnia :-) Wzorem 2ioma postanowiłam urządzić jakieś drobne spotkanie urodzinowe - jakieś piwo z pizzą, a wcześniej dodatkowo - fotki. Spotkaliśmy się więc na WWO, dość małą grupką niestety - zawiniła zima: Przemek chory, Wojmar stłukł sobie łokieć na lodzie, Szalli też nie mógł się wybrać. No ale najważniejsze, że nie trzeba było odwoływać całości :-)&lt;br /&gt;
Pogoda była ekstremalna, śnieżyło i szybko robiło się ciemno:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-12195"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF1198.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
- haha, ale dla nas, MK, to tylko dodaje fotoprzedsięwzięciu smaku ;-) Najpierw seria fotek z ręki, a gdy już się mocno ściemniło, w ruch poszedł statyw. Kolory ten wieczór przyniósł bajeczne... na niebieskawym śniegu kładły się żółte poblaski sodowych latarń, czego wynikiem były barwy przechodzące od pomarańczy do lila:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-12196"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF1224.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Niebawem postanowiliśmy pójść w cieplejsze miejsce, bo zmarźliśmy solidnie, ale przedtem zrobiliśmy sobie pamiątkowe foto. Za tło posłużyły nam zaśnieżone tory manewrowe od wschodniej strony stacji przy naszym kultowym peronie, oraz dwie siódemki na odstawce, w różnych (niestety nowych) malowaniach:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-12197"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF1227.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
Co było dalej, można by było się domyślać - zwykła "nasiadówa" w restauracji, a po niej kolejny wieczór spędzony jak zwykle w domu przy kompie - gdyby nie pewien szczegół... ;-) otóż siedząc w jednym ze stołecznych lokali w centrum, patrząc za okno na śnieg, co nie tyle sypał, lecz raczej "walił" w rekordowych ilościach, słuchając planów Mati'ego, który do Krakowa miał wracać nocnym kółeczkiem przez Poznań, postanowiłam... że też się do Poznania przejadę :-) 2iom wyczaił pociąg powrotny, a że planowo odjeżdżałby o 5:25 z Poznania Głównego (przyjazd mielibyśmy jakieś 2 godzinki wcześniej), decyzja w jednej chwili została podjęta ;-)&lt;br /&gt;
W okolicach 22:00 zakończyliśmy "posiedzenie" i ruszyliśmy w stronę Dworca Centralnego. Pięknie odnowiona i pobielona fasada, jaśniejący, odświeżony neon z nazwą stacji, niknący w oczach brud i szarzyzna, do tej pory niestety kojarzone z naszym Dworcem, a teraz wreszcie odchodzące do historii - - - z przyjemnością patrzyliśmy na postępy prac remontowych. Najpierw jednak szybciutko zaopatrzyłam się w bilet podróżnika.&lt;br /&gt;
Zbliżał się czas odjazdu. Nasz pociąg miał na starcie najpierw 10, później 20, a wreszcie 30 minut opóźnienia - jak się okazało, czekaliśmy na skomunikowanie z TLKiem z Krakowa, który złapał sporo "w plecy". Na E-20 jednak się wyrobiliśmy, czego od początku byłam pewna ;-) I gdyby nie to, że nas puścili obwodnicą przez Poznań Franowo, pewnie dojechalibyśmy z minimalnym opóźnieniem. Mati domyślił się, że prawdopodobnie kolejarzom nie chce się zmieniać czoła pociągu, który dalej miał jechać do Szczecina - dalsze minutowe oszczędności na pewno przewidzieli na ten końcowy odcinek trasy.&lt;br /&gt;
Wysiedliśmy, z cieplutkiego, sennego przedziału, prosto w zimową noc. Szoku termicznego jednak za bardzo nie było ;-) Już za Kołem, podczas podróży, obserwowałam nadchodzące roztopy i mokry śnieg, przechodzący pomału w deszcz. Powietrze w Poznaniu pachniało raczej wiosną, niż zimą - takie było moje pierwsze wrażenie :&amp;gt; Nie ucieszyło mnie to zbytnio, bo przyjechałam w poszukiwaniu śniegu. Takiego śniegu, jak wczorajszego dnia w Warszawie. No ale co zrobić; grunt, że się nie zmarźnie zanadto. Kożuch, polar + temperatura zbliżona do zera - to wystarczyło, by focić we w miarę komfortowych warunkach.&lt;br /&gt;
Po krótkim postoju na rozbudzenie, przekąskę i fajka, po oblodzonych kładkach i peronach poszliśmy na Planty - czyli dawne Siódemkowo (dawne, bo siódemek teraz tam już prawie nie ma...). Zastaliśmy dwa byki - jednego w malowaniu Cargo, a za nim klasycznego zielonego. W strugach mokrego śniegu z deszczem udało się jednak zrobić tych parę klatek:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-12198"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF1237.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/cpg1418/displayimage.php?pos=-12199"&gt;&lt;img src="http://www.tm7.pl/cpg1418/albums/userpics/10001/normal_DSCF1248_.JPG" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;
Klimat był niesamowity: Poznaniacy zamontowali na peronach białe oświetlenie, przypominające "oldskulowe" rtęciówki, co sprawiało, że załamujący się w ich promieniach śnieg wyglądał naprawdę pięknie. Do tego świeciły tak jasno, że - ku mojemu zdziwieniu - w większości zdjęć przy trybie M, z przysłoną ok. f/4,5, wystarczył czas w zakresie ok. 1'' (sekundy) naświetlania :-) Skorzystałam z okazji, żeby uchwycić nocą różne impresje tego pięknego dworca - na tyle, na ile mi pozwolił wiatr, największa przeszkadzajka tej nocy. Przez nawiewany co chwila śnieg/deszcz trzeba było bez przerwy wycierać obiektyw, a w końcu - schować Fujika, bo na taką "sakramencką" pogodę szkoda sprzętu. Bardzo mi pomógł parasol, jednak nie do końca - wszędobylska woda i tak pchała się co i rusz na aparat. Z pogodą focista nie wygra, może co najwyżej przez chwilę się z nią nie liczyć.&lt;br /&gt;
Kolejna przerwa, tym razem na gorącą herbatę z dworcowego automatu - jak to zwykle się robi - i oczekiwanie na powrotny pociąg.&lt;br /&gt;
Nadjechał.... ED74. Pierwsza moja myśl i pierwsze słowa: "To ja mam TYM G@#NEM JECHAĆ?!?..." Niestety, okazało się, że tak. Szczęściarz Mati, on wsiadał za chwilę w wygrzany, wagonowy skład za gremlinową siódemką. No ale co robić, następny pociąg za półtorej godziny... a jeśli za drugim razem też podstawią to badziewie? Wtedy bym się naprawdę wściekła.&lt;br /&gt;
Chcąc nie chcąc, zajęłam miejsce w Edku Dopier#@%aczu (jak go nazywają MKole :-P ) i odjechałam w siną wielkopolską dal :-) Po zwyczajowej kontroli biletów okręciłam sobie szalik na głowie, zasłoniłam oczy i próbowałam zasnąć. Szybko jednak okazało się, że to nie do końca możliwe, bo... jest zimno. Bardzo zimno. I wieje z otworków klimatyzacji. Konduktor niezbyt uprzejmie odpowiedział na moje pytanie, czy dałoby się coś z tym zrobić - że nie, że się nie da, a maszynista właśnie "przykręcił grzanie", bo ktoś się skarżył, że jest za ciepło, ponadto "klimy" całkowicie wyłączyć i tak nie można.&lt;br /&gt;
- Jednak stare składy wagonowe były lepsze... - pokiwałam głową.&lt;br /&gt;
Kondi nie odpowiedział na to nic.&lt;br /&gt;
Cóż, ratować się jakoś trzeba. W sukurs przyszedł mi kożuch :-) Okryłam się cała tą moją kapotą z podbiciem z lisiego futerka, zasłoniłam znowu oczy - i spałam teraz w najlepsze, chyba dość długo, choć niestety nie do samej stolicy. Co mnie obudziło? - twarde siedzenie tegoż "cuda techniki". Reklamowane wprawdzie jako "półmiękkie", tymczasem w skromnym odczuciu mojego kościstego tyłka nie jest ono ani półmiękkie, ani ćwierćmiękkie, tylko po prostu twarde. Bardzo twarde! Grrrr. W ED74 tę twardość czuje się po jakiejś godzinie - półtorej godz. jazdy, czasem nawet wcześniej, jeżeli się przed podróżą swoje wysiedziało na krześle. ED74 to - dosłownie i w przenośni - 'pain in the ass' na PKP. Co zrobić... zmieniając co jakiś czas ułożenie z siedzącego na leżące na boku z torbą zamiast poduszki, przetelepałam się jakoś do Warszawy. Mimo tego ED-kowego akcentu na sam koniec, przywitanie kolejnej dekady życia - w mieście, z którego (w połowie) się wywodzę, i w nocnym pociągu, na kolejowym szlaku - uważam za bardzo, bardzo udane :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-802623850772187290?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HccXcAJePZjYEeE2drzSX1Meyfo/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HccXcAJePZjYEeE2drzSX1Meyfo/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HccXcAJePZjYEeE2drzSX1Meyfo/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/HccXcAJePZjYEeE2drzSX1Meyfo/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/gul6x20xpV0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/802623850772187290/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=802623850772187290" title="Komentarze (1)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/802623850772187290?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/802623850772187290?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/gul6x20xpV0/zima-warszawa-poznan-i-ed74.html" title="Zima, Warszawa-Poznań i ED74" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>1</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/12/zima-warszawa-poznan-i-ed74.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUADRXY4eCp7ImA9Wx9REks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-2504656894160532318</id><published>2010-11-25T13:40:00.003+01:00</published><updated>2010-12-13T20:16:14.830+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-12-13T20:16:14.830+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Dzień Kolejarza" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="impreza" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="pociąg retro" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Skierniewice" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Dzień Kolejarza - 20.11.2010, Skierniewice</title><content type="html">Z okazji Dnia Kolejarza - wszystkim moim znajomym pracownikom z różnych spółek kolejowych składam serdeczne życzenia Wszystkiego Najlepszego :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W tych dniach również przydałoby się zrelacjonować, jak się w Polsce świętuje ten dzień. Ponieważ większość z nas na 'balangowanie' może sobie pozwolić jedynie w weekendy, także to święto jest ruchome - obchodzone w każdym mieście innego dnia. Może więc na dobry początek zacznę od imprezy, która już przeszła do historii, zapisując się bardzo miło w naszych (a na pewno w moich) wspomnieniach :) imprezy w gronie PSMK.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Parowozownia Skierniewice postarała się w tym roku. Tradycyjne obchody Dnia Kolejarza postanowiła wzbogacić o nowe elementy. Ale po kolei...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
20 listopada, w bardzo zimny, wietrzny i 'mżący' dzień, nastroje miłośników kolejnictwa podgrzewały - jak zwykle - stalowe maszyny. Tym razem, oprócz starych poczciwych pojazdów trakcji parowej, stanowiących stały element ekspozycji PSMK, na wachlarzu i bocznych torach skierniewickiej szopy można było podziwiać m.in.: Voith Maximę 40CC, Traxx'a MS, a także popularną Class66 (serii JT42CWRM), w której kabinie nastawnik jest z... lewej strony (odwrotnie, niż w większości lokomotyw). Oczywiście fotka za każdym z nastawników była obowiązkowa, loki pod stałą obserwacją, a gdy tylko w którejś kabinie się rozluźniło - od razu 'szturmowaliśmy' :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużą atrakcją był też przejazd zabytkowym, liczącym sobie już 121 lat (!), drewnianym wagonikiem, ciągniętym przez malutką spalinówkę Ls40. Trasa tego niewielkiego 'retro' długością nie grzeszyła, jednak przejechać się takim zabytkiem choćby od bramy do wachlarza - zawsze warto :) Zwłaszcza, że obsługą tego maleńkiego pociągu zajmował się w tym dniu nasz Kolega Emzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fotki niebawem - tutaj i na Galerii Tm7.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-2504656894160532318?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BwMIgsqlij7FOc25KFUjo9GHeKI/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BwMIgsqlij7FOc25KFUjo9GHeKI/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BwMIgsqlij7FOc25KFUjo9GHeKI/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BwMIgsqlij7FOc25KFUjo9GHeKI/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/JKxgFGZuyAc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/2504656894160532318/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=2504656894160532318" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2504656894160532318?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2504656894160532318?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/JKxgFGZuyAc/dzien-kolejarza-w-skierniewicach.html" title="Dzień Kolejarza - 20.11.2010, Skierniewice" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/11/dzien-kolejarza-w-skierniewicach.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkMCQns9eip7ImA9Wx5aF0k.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-7517403684923834414</id><published>2010-11-14T13:52:00.004+01:00</published><updated>2010-11-14T14:14:23.562+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-11-14T14:14:23.562+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="lista albumów" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="webmastering" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="społeczności" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="usprawnienia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Drzewko kategorii i gadżecik społecznościowy</title><content type="html">Dodatków ciąg dalszy :) Wczoraj udało mi się wreszcie wygenerować drzewko kategorii + albumów na Galerii Tm7. Pozostało dorobić eleganckie ikonki i przemyśleć umiejscowienie drzewka na stronie. Na razie wygląda to tak:&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_aeZ8nZAI/AAAAAAAAAH8/coYsiNquD6I/s1600/kat_alb.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_aeZ8nZAI/AAAAAAAAAH8/coYsiNquD6I/s320/kat_alb.png" width="145" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;I druga rzecz - mała, ale cieszy ^^ mianowicie drobny widget społecznościowy. Wstawiłam go tuż obok źródłowego linka zdjęć, tak, żeby łatwo było 'podzielić się' fajnym znaleziskiem na różnych Facebookach, Twitterach i innych społecznościówkach. Zachęcam do korzystania :-)&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_gajKtjvI/AAAAAAAAAIE/p2_Tjka-I5Q/s1600/sh.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="16" src="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_gajKtjvI/AAAAAAAAAIE/p2_Tjka-I5Q/s320/sh.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_geZ8uZoI/AAAAAAAAAII/P2KlvDGUCsg/s1600/sha.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="132" src="http://2.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_geZ8uZoI/AAAAAAAAAII/P2KlvDGUCsg/s320/sha.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-7517403684923834414?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BiKaivBtgTSGrFwrmD1uDPNYcNQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BiKaivBtgTSGrFwrmD1uDPNYcNQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BiKaivBtgTSGrFwrmD1uDPNYcNQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/BiKaivBtgTSGrFwrmD1uDPNYcNQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/3_-ss4DRzF4" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/7517403684923834414/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=7517403684923834414" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/7517403684923834414?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/7517403684923834414?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/3_-ss4DRzF4/drzewko-kategorii-i-gadzecik.html" title="Drzewko kategorii i gadżecik społecznościowy" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN_aeZ8nZAI/AAAAAAAAAH8/coYsiNquD6I/s72-c/kat_alb.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/11/drzewko-kategorii-i-gadzecik.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0ABR3c5fCp7ImA9Wx5aFk0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-8801649159152182509</id><published>2010-11-13T00:40:00.001+01:00</published><updated>2010-11-13T00:49:16.924+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-11-13T00:49:16.924+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="strona główna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Tm7 update: domena i udoskonalona strona główna</title><content type="html">Działamy - od teraz już na stałe - pod adresem:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.tm7.pl/"&gt;http://www.tm7.pl&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;
Adresy: tm7.xt.pl i tm7.nazwa.pl pozostają aktualne, ale już tylko jako aliasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Lifting przechodzi strona główna portalu. Jej funkcją będzie nie tylko ogólne informowanie o treści serwisu, ale również konkretne linki - w postaci losowych i ostatnio dodanych zdjęć, wyświetlanych po 4 w lewej szpalcie, a także bezpośrednich linków do listy kategorii albumów. Prace trwają, przemianie ulegnie też sekcja FAQ i Fotoszkoła, do tego przewiduję jeszcze kilka dodatków, ale o tym napiszę w swoim czasie :)&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN3Sb2_9HCI/AAAAAAAAAH4/fj1abtDaOI0/s1600/tmn.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN3Sb2_9HCI/AAAAAAAAAH4/fj1abtDaOI0/s320/tmn.png" width="202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-8801649159152182509?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QITlcKOeyvygtnPRvdNcLrvRSSY/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QITlcKOeyvygtnPRvdNcLrvRSSY/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QITlcKOeyvygtnPRvdNcLrvRSSY/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/QITlcKOeyvygtnPRvdNcLrvRSSY/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/M3ch13HlTbY" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/8801649159152182509/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=8801649159152182509" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/8801649159152182509?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/8801649159152182509?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/M3ch13HlTbY/tm7-update-domena-i-udoskonalona-strona.html" title="Tm7 update: domena i udoskonalona strona główna" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/TN3Sb2_9HCI/AAAAAAAAAH4/fj1abtDaOI0/s72-c/tmn.png" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/11/tm7-update-domena-i-udoskonalona-strona.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkUBRXszfCp7ImA9Wx5aEEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-2310437824287611018</id><published>2010-11-07T01:04:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T01:04:14.584+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-11-07T01:04:14.584+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="banner" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="www" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="webmastering" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Nowy banner na forum</title><content type="html">Ponieważ w naszym portalu galeria jest najważniejsza i najczęściej odwiedzana, zdecydowałam się umieścić bardziej wyrazisty i zachęcający link do niej na Forum. Jaki? - najlepiej obrazkowy. Z pomocą pewnego skryptu i pływającej ramki, zamiast statycznego bannera Tm7 nad forumową tabelą umieściłam 4 miniaturki losowo generowanych zdjęć, zmieniających się po każdym odświeżeniu strony lub przejściu na podstronę. Klikając w miniaturkę, przechodzi się (w nowej karcie przeglądarki) bezpośrednio do konkretnego zdjęcia na galerii. Ciekawe, czy sprawdzi się to rozwiązanie. W każdym razie miłej zabawy! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-2310437824287611018?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wsgyT95L0qu3chxgng95-tZ4C5I/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wsgyT95L0qu3chxgng95-tZ4C5I/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wsgyT95L0qu3chxgng95-tZ4C5I/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/wsgyT95L0qu3chxgng95-tZ4C5I/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/4WLjNMH5p24" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/2310437824287611018/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=2310437824287611018" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2310437824287611018?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2310437824287611018?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/4WLjNMH5p24/nowy-banner-na-blogu.html" title="Nowy banner na forum" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/11/nowy-banner-na-blogu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEIERn47eSp7ImA9Wx5VFks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-656307238528969569</id><published>2010-10-09T21:52:00.006+02:00</published><updated>2010-10-10T00:15:07.001+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-10-10T00:15:07.001+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Takie drobne podsumowanko</title><content type="html">Po ostatnich wydarzeniach, różnorodnych zawirowaniach, nie tylko na Tm7, ale i w szerokim kolejnecie - nachodzi mnie parę myśli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Galerie internetowe to ciekawe "stworzenia". To pewien osobny świat, rządzący się swoimi, odrębnymi prawami. Książkę psychologiczną by można napisać na temat relacji między użytkownikami, na temat podejścia każdego z osobna do swoich - i cudzych - zdjęć, tam opublikowanych, no i wreszcie do sposobu prowadzenia galerii, metod selekcji i akceptacji fotek, kryteriów ich dodawania. Wszystkich zadowolić się nie da - ale mam nadzieję, że udaje mi się pomału wypracować kompromis między "wrażliwcami" a "foto-mistrzami". Cieszę się, że większość moich Przyjaciół to rozumie :)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A wszystkim, którzy mieliby ochotę kręcić nosem, albo którzy obawialiby się przyszłości i wymyślali niestworzone cuda, od razu przypomnę, czym się różnimy od reszty kolejnetu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na Tm7 nie ma i nie będzie:&lt;br /&gt;
* ocen.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* tolerancji dla chamstwa i złośliwości w komentarzach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* kolesiostwa: takiej samej selekcji podlegają fotki i "dyżurnych ruchu", i użytkowników nowszych, i weteranów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* uznawania "jedynych słusznych motywów". Jest i będzie różnorodność: motywów, ujęć, taboru, przedstawianych obiektów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* Jest i będzie dział Kolej artystycznie, dział fotek reporterskich, dział screenów, a także dział historyczny, do którego można dodawać skany z klisz albo swoich starych zdjęć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* Najważniejsza jest i będzie nasza społeczność. Przy okazji dziękuję Wam wszystkim za nieustającą działalność i wspieranie Tm7 Waszymi fotkami, komentarzami, wpisami na forum, obecnością na wycieczkach i kliknięciami w bannerki i boksy po lewej ;)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
* No i przede wszystkim: nie ma i nie będzie zabraniania publikacji na innych galeriach, bo to jest praktyka po prostu wstrętna. Ponieważ żyjemy w wolnym kraju, macie wolną rękę - jeżeli chcecie oprócz Tm7 zaistnieć też na Digarcie, Garnku, fotoblogach czy innych galeriach - spoko. A na Tm7 drzwi macie zawsze otwarte :) zawsze możecie publikować i u nas, i w innych miejscach - jednocześnie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przyjaciele, ci prawdziwi, pozostaną. To więcej niż pewne :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-656307238528969569?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/XvrrtPFBzGc432poOEBqgFOVjvs/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/XvrrtPFBzGc432poOEBqgFOVjvs/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/XvrrtPFBzGc432poOEBqgFOVjvs/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/XvrrtPFBzGc432poOEBqgFOVjvs/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/qgQ4PgVns0w" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/656307238528969569/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=656307238528969569" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/656307238528969569?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/656307238528969569?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/qgQ4PgVns0w/takie-drobne-podsumowanko.html" title="Takie drobne podsumowanko" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/10/takie-drobne-podsumowanko.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0YFRH85cCp7ImA9Wx5WF0w.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-1596389737770395183</id><published>2010-09-28T01:38:00.005+02:00</published><updated>2010-09-29T01:05:15.128+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-09-29T01:05:15.128+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="toplisty" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fotografia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="webmastering" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="hobby" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="serwer" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="iframe" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="upload" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Drobne poprawki</title><content type="html">Na stronie głównej Portalu Tm7 poprawiłam ramkę z ozdobnym pokazem losowych zdjęć. Odtąd po kliknięciu na jedno z nich otworzy się nowa karta w przeglądarce (zamiast niewydarzonego okienka), a w tej karcie - po prostu podstrona Galerii z wybranym zdjęciem. Dla jasności wstawiam tę ramkę też na bloga :-)&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;iframe align="center" src="http://www.tm7.nazwa.pl/cpg1418/imgflow_external.php" width="200%" height="250px" style="border:none;"&gt;  Please use a browser that supports iframes &lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co poza tym... czyszczenia archiwum Galerii ciąg dalszy. Sporo usunęłam, sporo trafiło pod dyskusję do "Wóz albo przewóz". Prace postępują, tak więc nie zdziwcie się, gdybyście zobaczyli tam swoje foty: niech to będzie mobilizacja do poprawienia tych fotek (zawsze można obrobić ponownie, lepiej, i podesłać mi na maila do podmiany na serwerze - byle by tylko nowa fotka miała identyczne wymiary w px jak stara), do lepszej obróbki, a w niektórych przypadkach do ponownego wyjścia z aparatem "w tory". Okazji do kolejfocenia przecież nie brakuje ;) Przypominam, że za upload fotek kiepskich albo "słabych technicznie, ale..." można stracić możliwość dodawania zdjęć "od ręki", bez akceptacji przez 'Dyżurnych'. I to się tyczy wszystkich użytkowników: i weteranów, i nowicjuszy. Teraz jest czas na podnoszenie poziomu - oczywiście w spokojnej, przyjacielskiej i prawdziwie hobbystycznej atmosferze, która wyróżnia Tm7 (i którą już zaczęły naśladować, wraz z przyjmowaniem różnych innych stworzonych przeze mnie "pokojowych" rozwiązań, np. "Zamiast regulaminu" albo "FotoSzkoła" - niektóre inne galerie, co jest dla mnie naprawdę dużym komplementem :-) :-) ).&lt;br /&gt;
A gdyby ktoś nie wiedział, skąd się to wzięło - i dlaczego poprzeczka na Tm7 została podniesiona - zapraszam do lektury 2 poprzednich postów na tym blogu :-) albo do kontaktu na mail/GG/priv.&lt;br /&gt;
Przygotowałam też jeszcze jedną drobną niespodziankę, związaną z książką, wydaną przez jednego z naszych Maszynistów - Emzi'ego. Odświeżcie stronę na Galerii, to zobaczycie :-)&lt;br /&gt;
*AHA!!* Mam do Was naprawdę wielką prośbę. Klikajcie w Toplisty i nie tylko ;-) Bardzo w ten sposób pomożecie naszej witrynie. Z góry Dzięki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-1596389737770395183?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8bHix8nFLWhlBojPY62yVWmv9Ao/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8bHix8nFLWhlBojPY62yVWmv9Ao/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8bHix8nFLWhlBojPY62yVWmv9Ao/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/8bHix8nFLWhlBojPY62yVWmv9Ao/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/qf-soFP9_PU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/1596389737770395183/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=1596389737770395183" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1596389737770395183?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1596389737770395183?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/qf-soFP9_PU/drobne-poprawki.html" title="Drobne poprawki" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/09/drobne-poprawki.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUQMQ3Y-eCp7ImA9Wx5XF0s.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-2565274536300172828</id><published>2010-09-17T23:15:00.012+02:00</published><updated>2010-09-18T00:43:02.850+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-09-18T00:43:02.850+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fotografia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ekipa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="refleksje" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Jesienne porządki c.d.</title><content type="html">Żeby utrzymać dobry i przyjazny klimat na Tm7 i nie zniechęcać nowych użytkowników, utworzyłam album Pierwsza fotka - Powitanie. Trafi do niego każda fotka, dodana jako pierwsza przez nowo zarejestrowanego użytkownika. "Przepisowo" po 2 dniach od dodania, jeżeli jest OK - trafi do odpowiedniego albumu na galerii, a jeżeli jest zbyt słaba - zostanie usunięta. W tym czasie użytkownicy mają szansę wypowiedzieć się na temat zdjęcia, napisać ewentualne sugestie poprawy - i po prostu się przywitać :) Mam nadzieję, że to rozwiązanie zda egzamin. Czas i praktyka pokaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz słówko do użytkowników. Moi Drodzy: ja wiem, że dzielicie się (z grubsza biorąc) na 2 typy ludzi: "wrażliwców" i "twardzieli". Ja wiem, że między tymi dwoma "rodzajami" MKola (i w ogóle człowieka) jest przepaść; pierwsi reagują alergicznie na jakąkolwiek krytykę, na 1. miejscu stawiają wartości międzyludzkie - jak przyjaźń, szacunek, harmonię, a fotografia dla nich jest głównie chwytaniem piękna i poszukiwaniem impresji. Druga grupa to ludzie bardzo (czasami za bardzo) ambitni, lubiący rywalizację, wyścig, nie stroniący od ostrych słów i opinii, dążący do perfekcji i produkujący - co by tu nie mówić - naprawdę zarąbczaste foty. Pewnie, że ten podział jest umowny, a większość z nas oscyluje gdzieś pomiędzy tymi dwoma "rodzajami" charakteru, bliżej lub dalej od któregoś "krańca" (sporo jest też spokojnych "ludzi środka", umiejących wyważyć między tymi skrajnościami). Po co jednak to piszę? - bo mam prośbę; zarówno do jednych, jak i do drugich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochane Wrażliwce! Nie dajcie się. To, że ktoś czasem ostrzej napisze - to problem jego nieuporządkowanych emocji, szorstkości charakteru - i problem moderatorów (tak, trzeba usuwać treści "zapalne" i nie jest to cenzura, tylko tama postawiona nad zalewem złośliwości, wyżywania się i grubiaństwa, które w wielu innych miejscach w sieci leje się szerokim strumieniem). No ale do rzeczy. Drodzy Wrażliwi - nie bierzcie sobie do serca tych szorstkich słów, które i tak szybko znikną z komentarzy. Zamiast się oburzać albo dołować - weźcie się do pracy. Polepszajcie swoje umiejętności, trenujcie ile się da. Bo piękno kolei najlepiej widać nie w "takich sobie", tylko w pięknych fotkach - z tym się chyba każdy zgodzi. I nie chodzi tu o przysłowiowy "słup wystający z loka", "bezmotywie" lub inne krzywdzące farmazony. Chodzi o właściwą jasność, kontrast, ostrość, balans bieli, wyprostowanie i skadrowanie zdjęcia. To naprawdę proste do opanowania rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy Ambitni Twardziele! Schowajcie trochę "kły". Postarajcie się używać łagodniejszych określeń, zgodnie z zasadą, że jedną myśl da się wyrazić na sto sposobów. Wiedzcie, że w życiu ważne są nie tylko osiągnięcia, nie tylko to, kto zrobi najlepszą fotkę i po mistrzowsku opanuje foto-sztukę. Rozejrzyjcie się wokół: tam też są ludzie, może trochę słabsi, może mniej odporni, może potrzebujący więcej czasu i wyrozumienia. Ale to nie powód, żeby nimi pogardzać, ani żeby po nich "jeździć"! Zapewniam Was, że pomoc takim ludziom może zaowocować fajną przyjaźnią, a za Wasze profesjonalne rady zyskacie wdzięczność :) zaś świat MK zyska nowego dobrego fotografa. Warto czasem się zatrzymać na drodze do sławy - i być po prostu człowiekiem, kumplem - a nie tylko kolejowym fotografem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla ilustracji ogółu problemu (i zbicia patosu, hehe) podaję link do wpisu jednego z najciekawszych i najsławniejszych Miłośników Kolei, mega-wrażliwca Covalusa, który w tym, co pisze, choć nie ze wszystkim się zgodzę (bo IMHO nie tylko o klimat, ale i o jakość fotek trzeba dbać), ma jednak naprawdę sporo racji:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://wolf.iiar.pwr.wroc.pl/~covalus/galeria/56.html"&gt;http://wolf.iiar.pwr.wroc.pl/~covalus/galeria/56.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:Ox1qNluf_I8J:wolf.iiar.pwr.wroc.pl/~covalus/galeria/56.html+http://wolf.iiar.pwr.wroc.pl/~covalus/galeria/56.html&amp;cd=1&amp;hl=pl&amp;ct=clnk&amp;gl=pl"&gt;(Jesienne marudzenie Covalusa)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle zrzędzenia. Pozdrawiam ciepło wszystkich moich Przyjaciół i Znajomych z Tm7. Moderatorom i współ-Dyżurnym Ruchu przypominam, że zostało jeszcze troszkę "krzaczorów" do wykarczowania: w opisach zdjęć i komentarzach. Sama nie dam rady, więc Wasza pomoc jest bezcenna :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-2565274536300172828?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/arajsppviCspGjrwDkvH_cTAT7g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/arajsppviCspGjrwDkvH_cTAT7g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/arajsppviCspGjrwDkvH_cTAT7g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/arajsppviCspGjrwDkvH_cTAT7g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/TdkpB2JRhak" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/2565274536300172828/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=2565274536300172828" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2565274536300172828?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2565274536300172828?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/TdkpB2JRhak/jesienne-porzadki-cd.html" title="Jesienne porządki c.d." /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/09/jesienne-porzadki-cd.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0IDQn84cSp7ImA9Wx5XFU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-3499729745241150543</id><published>2010-09-14T13:08:00.007+02:00</published><updated>2010-09-15T01:06:13.139+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-09-15T01:06:13.139+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="fotografia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Ekipa" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="refleksje" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Jesienne porządki</title><content type="html">Zabrakło Siódemki przez pewien czas (problemy osobiste, to i nie było siły na galerię) no i się porobiło. Sprzeczka pod jedną, całkiem wg mnie udaną fotką, zaowocowała wielką urazą i odejściem jednego z użytkowników - może i dobrze, bo tak agresywnych i aroganckich komentatorów u siebie nie potrzebujemy; a temu Panu ewidentnie uderzyła sodówka do głowy po tym, jak się nauczył lepiej focić. No ale mniejsza z tym. Kłótnia ta pokazała też, mimowolnie, pewną ważną rzecz: oczywiście nie odnosi się to do wszystkich userów, bo część trzyma stały dobry poziom, ale generalnie - nie popisaliście się ostatnio moi drodzy. Naprawdę wiele podesłanych ostatnio fotek szału nie robi, do tego "świeci" ewidentnymi technicznymi mankamentami. Łagodność ma to do siebie, że często próbuje się jej nadużywać, tak samo w tym przypadku: a nuż widelec wyślę takie sobie / albo wręcz kiepskie foty, może przejdą, skoro tu taka tolerancja. No i - na krótszą lub dłuższą chwilę - przechodziły, żeby użytkownicy się nie zniechęcali, żeby w miły i "lightowy" sposób powiedzieć im, że coś jest jednak "nie teges", że trzeba się postarać mocniej. Po to była Fotoszkoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę jednak wyraźnie, że to trochę zeszło na manowce. Bo owszem - pełna kultura musi być, nie wolno ludzi obrażać, ośmieszać, deptać uczuć, prowokować, wyzłośliwiać się itp. - ale kochani... na litość, poziom musi być...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykre jest, gdy niektórzy użytkownicy dodają na inne galerie perełki, a do nas fotki "takie sobie" lub wręcz kiepskie. Przykre, gdy rozsiewane są ploty, że niby skoro u nas taki luz, to tylko gdzie indziej można się czegoś nauczyć. Wierutna bzdura! Mati_An, 2iom, Renek, aduś, Sebek13sebek, Victor AK, michaux, zyga071 - i mogłabym wymieniać dalej - wytrenowali (i nadal trenują) swoje umiejętności fotograficzne właśnie na Tm7, właśnie w atmosferze pokojowej i kulturalnej, bez flame'ów pod fotami, bez wyścigów o "złote gacie sołtysa" (jak to celnie ujął jeden z Kolegów). Wielu też się przekonało, że nigdzie indziej nie zostaną tak dobrze i przyjaźnie przyjęci, jak na Tm7 (przykładem Wojmar i Darek "Da-Wej"). A już najbardziej smutno się robi, gdy użytkownik, który zaczynał z nami, tutaj zamieszczał pierwsze zdjęcia i naprawdę miło z naszą ekipą rozmawiał w komentarzach, naraz zaczyna się rzucać, obrażać innych, miotać gromy na wcale nie takie złe fotki, do tego awanturuje się w sprawie skasowania swojego konta i jeszcze pociąga za sobą kolegę... Podejrzewam tu krecią robotę pewnych ludzi, opartą na graniu na ambicjach, ale nie chcę się o tym rozpisywać, bo co to da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała ta sprawa uświadomiła mi jedno. Wszystkim się nie dogodzi. Chcesz być fair w stosunku do nowicjuszy i początkujących? - nastaw się, że część najlepszych technicznie focistów zacznie się irytować i będzie chciała odejść, tłumacząc to niskim poziomem zdjęć na galerii. Chcesz zrobić galerię dla profesjonalistów? - zniechęcisz nowicjuszy, wiele osób się przestraszy i wycofa, wiele w ogóle nie spróbuje się zapisać, część się poczuje urażona, napiętnowana, niezrozumiana, a klimat diabli wezmą (przykładów w sieci nie trzeba daleko szukać...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest więc ten złoty środek? Czas przemyśleć formułę galerii, bo obecna nie spełnia oczekiwań naprawdę wielu użytkowników. Nie mogę sobie pozwolić na zaostrzenie klimatu i srogość w osądach, bo raz, że sama nie jestem idealnym fotografem, a dwa, że to by się kłóciło z podstawowym założeniem Tm7 - galerii przyjaznej i tolerancyjnej. Nie mogę jednak też dłużej pozwalać na techniczną bylejakość zdjęć i tolerować ewidentnych niedoróbek, bo to zniechęci i zrazi tych, którzy są naprawdę dobrzy i wyszkolili swój warsztat na wysokim poziomie, a rozleniwi tych, którzy rokują nadzieje na naprawdę dobrych fotopstrykaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego wzięliśmy się z chłopakami za jesienny przegląd Tm7. Zlikwidowałam album MD Polsilver (dawna FotoSzkoła) - bo nie chcę zaogniać atmosfery, piętnować użytkowników, co się nie popisali daną fotką (tak to często było odczuwane). Słabe foty po prostu będą usuwane / nieakceptowane. To raz. Dwa: FotoSzkoła przerodziła się w kategorię albumów: jeden z nich - Przykłady - zawiera fotki dodane specjalnie, by pokazać, jakich błędów trzeba koniecznie unikać przy fotografowaniu i obróbce. Drugi, "Wóz albo przewóz", gromadzi klatki kontrowersyjne, co do których można podyskutować, czy je zostawić na galerii, czy nie. To też może stanowić pewną okazję do nauki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie apel do użytkowników: jeżeli widzicie kiepską fotkę, śmiało dawajcie o tym znać któremuś z nas - 'Dyżurnych': albo w komentarzu pod nią (byle delikatnie), albo na priv/GG/mail. A zanim dodacie zdjęcie, obejrzyjcie je z przodu, z tyłu, z prawej i lewej strony ;) - i porównajcie z "hitami" galerii (fotki najlepszych uploaderów) i z przykładami w FotoSzkole (żeby wiedzieć, czego unikać) - to wszystko pozwoli poprawić Wasz warsztat i podnieść poziom, bez niepotrzebnego dodawania fotek nieszczególnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na razie tyle... zmian pewnie będzie jeszcze kilka, jednak raczej niewielkich. Klimat i założenia pozostają te same: Tm7 jest galerią inną niż pozostałe, galerią, na której można wśród przyjaciół, w łagodnej atmosferze szlifować swoje umiejętności jako fotografa, a także poznać innych "pozytywnie zakręconych", kulturalnych MK. Zachęcam początkujących do systematycznego podnoszenia swojego poziomu, a ekspertów - do niezrażania się obecnością "żółtodziobów". Waszymi zdjęciami i poradami (byle z poszanowaniem innych...) możecie naprawdę dużo wnieść na Tm7, zyskując przyjaźń i wdzięczność tych, którzy się od Was uczyli. A poziom galerii, jej prestiż i rozwój zależą tylko i wyłącznie od osobistej pracy i zdrowej oceny własnych fotek przez każdego z nas. Od niczego innego... Pokażmy, że nas na to stać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec - przytoczę tekst Jacbulla z komentarza, który musiałam usunąć z całą resztą "flame'a" (dla niewtajemniczonych - kłótni, niezdrowej dyskusji) spod jednego ze zdjęć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zauważyłem, że na każdej galerii publicznej dzieje się to samo. Są ludzie, który mają na celu tylko kogoś wnerwić udowadniając, że mają "większy kawałek piaskownicy". Zdarzają się i partyzanci... Przestać więc fotografować? O nie - po niemal 10 latach nie o to chodzi. Niestety są ludzie, którzy chcą tylko wyładować swoją frustację. Coraz mniej mi się chcę w to bawić - przez nich. I tym razem po raz kolejny. Ilu z nas jeszcze postanowi się wyładować? W moim odczuciu ta galeria nie jest typowym wyścigiem szczurów. To ma być miejsce spotkań ludzi których łączy chęć i zapał do fotografowania i kolejowa pasja. Niech ten "przypadek" da do przemyślenia ludziom którzy chcą się poczuć "mistrzami".&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic dodać, nic ująć. Pod rozwagę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-3499729745241150543?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jAc4nwgbr9PK29JoqvN0Cs4i5s4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jAc4nwgbr9PK29JoqvN0Cs4i5s4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jAc4nwgbr9PK29JoqvN0Cs4i5s4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/jAc4nwgbr9PK29JoqvN0Cs4i5s4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/-HDMXY1OHEQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/3499729745241150543/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=3499729745241150543" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3499729745241150543?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3499729745241150543?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/-HDMXY1OHEQ/jesienne-porzadki.html" title="Jesienne porządki" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/09/jesienne-porzadki.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkMNQXo9cSp7ImA9Wx5SE0w.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-1195816025006778376</id><published>2010-08-08T22:21:00.007+02:00</published><updated>2010-08-09T02:41:30.469+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-09T02:41:30.469+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="literatura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolejowa opowieść" /><title>Kolejowa opowieść cz. 4</title><content type="html">No i jedziemy dalej z tym koksem. Zaraz zaraz... a może z wapnem? :P Wszystko zależy od tego, jaki to wagon i dokąd cały pociąg zmierza. Na razie - przed siebie... Długo się nie namyślając, doczepiam czwarty wagonik do jadącego dalej składu :)&lt;br /&gt;Miłego czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Część 4&lt;br /&gt;- To co, jeszcze jedno piwko?&lt;br /&gt;- Jasne, czemu nie.&lt;br /&gt;- Nie jasne, tylko Warka Strong - zaśmiała się Dalia, podając Władkowi pustą szklankę.&lt;br /&gt;- Wedle życzenia - mrugnął i ulotnił się w stronę baru.&lt;br /&gt;Podczas gdy zamawiał piwo, ona zapaliła papierosa i rozglądała się po wnętrzu niewielkiej knajpki, w której siedzieli. Lokal był jedną z wielu kameralnych, relatywnie niedrogich "pijalek" przy ulicy Piotrkowskiej, niedaleko dworca Łódź Fabryczna.&lt;br /&gt;- Paweł, a Ty nic nie pijesz?&lt;br /&gt;- No... może też sobie coś wezmę - wahał się, młodszy od Dalii o jakieś trzy lata, konduktor z Kutna. Dołączył do nich, wracając z odwiedzin u siostry. - Tylko muszę uważać z ilością, jutro mam służbę do Zakopca. No a w piątek - kursy na maszynistę...&lt;br /&gt;- Jasne. No to weź sobie jasne - Dalia śmiała się dalej, rozweselona piwem, wolnym dniem i miłym spotkaniem z kumplami.&lt;br /&gt;- Dobra dobra, nie namawiaj chłopaka do złego - odparował Władek, stawiając na stoliku dwie szklanki ze złocistym napojem.&lt;br /&gt;- Eee tam. Dobre piwo nie jest złe.&lt;br /&gt;- To czekajcie, też sobie zamówię.&lt;br /&gt;Mimo upalnego, letniego dnia w barku kłębiło się sporo ludzi. Duża część wyległa do niewielkiego ogródka, pod parasole; oni woleli jednak siedzieć w środku. Z prostej przyczyny: tu było jednak więcej cienia, a że usiedli w przeciągu - sam przewiew mocno chłodził.&lt;br /&gt;Mimo sporej kolejki, Paweł szybko odebrał swoje małe jasne i przysiadł się do nich.&lt;br /&gt;- No, to zdróweczko ekipy!&lt;br /&gt;- Za dzisiejsze spotkanie!&lt;br /&gt;Brzęk kufli - i za moment orzeźwiający napój rozlewa się po całym ciele, odsyłając wszelkie złe wspomnienia i codzienne szarości w niepamięć, dodając fantazji i wigoru. A także odwagi. Dalia dłuższą chwilę milczała, jednak długo już nosiła się z tym pytaniem i musiała je w końcu zadać.&lt;br /&gt;- Nie robicie czasami fotek na kolei?&lt;br /&gt;Spojrzeli na nią obaj, zdziwieni.&lt;br /&gt;- A po co? - spytał Władek.&lt;br /&gt;- No wiesz, żeby później mieć na pamiątkę, pokazać ludziom, zapodać do internetu...&lt;br /&gt;- A kto by się tym zajmował. Fotek wszędzie pełno, o każdej lokomotywie i wagonie masz osobną monografię, nawet kilka. My kolejarze, nie dziennikarze - uśmiechnął się, pociągając solidny łyk. &lt;br /&gt;"A więc to tak się mają sprawy! Muszę sprawdzić w księgarni".&lt;br /&gt;- A, tak spytałam. Loki lokami, ale zawsze coś ciekawego można zauważyć na służbie. Ja czasem pstryknę, jak zauważę. Takie codzienne-niecodzienne klimaty: na peronach, przy szlaku...&lt;br /&gt;- No, to prawda - zastanowił się przez chwilę Paweł. - Też raz sfociłem jednego kolesia, leżał centralnie na ławce pijany albo naćpany, a słoneczko grzało. Pogoda taka, jak dziś mniej więcej. Chyba to było w Siedlcach, jak zaczynałem służby.&lt;br /&gt;Zachichotali wszyscy.&lt;br /&gt;- No w sumie kiedyś też coś złapałem, komórką chyba. Jak prowadziłem moją 457 do Bydgoszczy - ooo, to był wspaniały zachód słońca na szlaku. Nie mogłem go sobie odpuścić. Zresztą zobacz, pokażę Ci - wyjął telefon z kieszeni i przeszukiwał foldery.&lt;br /&gt;"Uff, a więc przynajmniej tyle. A już myślałam, że przyjdzie mi się pożegnać z kolejfoto" - łyk piwa, łyk ulgi.&lt;br /&gt;- Zobacz.&lt;br /&gt;Dalia oglądała z zaciekawieniem zdjęcia Władka; za chwilę też wyjęła swój aparat, którym zdążyła już zrobić trochę kolejowych fotek w tym świecie; utrwalić to, co w nim widziała, przynajmniej w pewnym stopniu. Siedzieli, przeglądając nawzajem swoje fotki, komentując, zachwycając się niektórymi - zwłaszcza nietypowymi, bo klasyczne "portretówki" koledzy raczej szybko przewijali. Miała przez chwilę wrażenie, jakby częściowo wróciły znajome, dawne czasy.&lt;br /&gt;- Masz zacięcie dokumentalne - zauważył Paweł.&lt;br /&gt;- Eee tam.&lt;br /&gt;- Bez kitu! Tyle taboru!&lt;br /&gt;- Śmiało to możesz sprzedać do wydawnictwa. Dorobisz sobie.&lt;br /&gt;- Mówisz?...&lt;br /&gt;- Jasne - Władek był całkowicie poważny, o ile można mówić o całkowitej powadze po kilku piwach. - Ja opstrykałem moją planową siódemeczkę, pokazałem foty gdzie trzeba - i druga pensja w miesiącu wpadła - z szerokim uśmiechem dokończył piwo.&lt;br /&gt;"Ale jaja! U siebie za kolejowe zdjęcia pewnie bym nic nie dostała", pomyślała Dalia. A głośno powiedziała:&lt;br /&gt;- Super! W takim razie jutro też biorę aparat na służbę.&lt;br /&gt;- A dokąd jedziesz? - zaciekawił się Paweł.&lt;br /&gt;- Do Gdyni.&lt;br /&gt;- O właśnie! - przypomniał sobie nagle Władek. - Przypomniało mi się, jak usłyszałem słowo "Gdynia". Za tydzień będzie impreza nad morzem.&lt;br /&gt;- Ooo ekstra! A jaka dokładnie?&lt;br /&gt;- Nasza. Kolejarska. Idź do dyspozytora, to dostaniesz zaproszenie. Ja swoje wczoraj odebrałem.&lt;br /&gt;- Ale jazda - ożywił się Paweł. - Też pojadę! Mam nadzieję, że rodzinka mnie puści... No i że Mariolka też będzie - lekko, prawie niezauważalnie się zarumienił.&lt;br /&gt;- Jak nie, to sam się puścisz - Władek łobuzersko zapodał mu "z łokcia".&lt;br /&gt;- Dobra dobra, chłopcy! Bez takich! - zaśmiała się Dalia. - Powiedz mi lepiej, gdzie dokładnie ma być ta dżampreza.&lt;br /&gt;- O ile dobrze pamiętam, to w Koszalinie... nie nie, w Kołobrzegu. Nad samym brzegiem morza.&lt;br /&gt;- Fajowo! Plaża będzie tuż-tuż. Już się nie mogę doczekać!&lt;br /&gt;Rozmowa zeszła na nieco bezpieczniejsze tory, choć tutaj absolutnie wszystkie tematy nie były do końca bezpieczne. Dalia wielokrotnie musiała się powstrzymywać przed palnięciem jakiegoś tekstu, który wywołałby zdumienie. Nie zawsze się to udawało; jednak w miarę wtapiania się w ten świat było coraz łatwiejsze.&lt;br /&gt;Często zastanawiała się, po co właściwie się tu znalazła. Bo przecież nie przez przypadek? Nie wierzyła w przypadki. Jednak jak dotąd nie miała na to żadnej sensownej odpowiedzi. Myślała czasem, czy Maniek, który wtedy towarzyszył jej w wyprawie na fotki, też przeszedł przez tajemniczy, świetlisty portal. I  jeżeli tak, to w jakim świecie wylądował... bo na pewno nie w tym. Tutejszy Marian nie wyglądał ani na zdziwionego, ani na zagubionego w nowej sytuacji. Musiała szybko przegonić te myśli, bo stawały się nieznośne.&lt;br /&gt;- A co tam w Kutnie słychać? - zagadała do bardziej milczącego, spokojniejszego kolegi.&lt;br /&gt;- W zasadzie to niewiele... linia do Białegostoku przez Płońsk już na ukończeniu, remontują też ten odcinek, wiesz, do Strykowa przez Piątek. Bo ostatnio się porobiło trochę więcej zwolnień w WOS-ie.&lt;br /&gt;- No to super - kolejny łyk piwa i kolejna myśl, że koniecznie musi zobaczyć te linie.&lt;br /&gt;- A tak poza tym to stara bieda... już się nie mogę doczekać, kiedy pójdę za nastawnik.&lt;br /&gt;- Spokojnie, cierpliwości. Ja też nie mogłem się doczekać, pamiętam dobrze - pocieszał go Władek.&lt;br /&gt;- Będzie dobrze. Wypijmy za powodzenie Twoich planów! - zaproponowała Dalia.&lt;br /&gt;Wznieśli toast. Paweł nerwowo spoglądał na zegarek w komórce.&lt;br /&gt;- Słuchajcie... muszę już lecieć. Za chwilę mam pociąg do Kutna. Sorry...&lt;br /&gt;- Leć leć, nie ma sprawy. Dzięki za spotkanie!&lt;br /&gt;- Trzymaj się.&lt;br /&gt;- Również dzięki, było miło. Narazka!&lt;br /&gt;Kiedy wyszedł, Dalia popatrzyła na Władka. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, ten ją ubiegł:&lt;br /&gt;- Wypiłaś? To chodź, nie chce mi się dłużej tu siedzieć. Przejdziemy się po Pietrynie.&lt;br /&gt;- Spoko. Moment. Ale tylko na troszkę, bo o wpół do siódmej mam pociąg.&lt;br /&gt;Dopiła, zapłacili i wyszli - prosto na rozgrzaną, zalaną słońcem ulicę Piotrkowską - główny "deptak" w Łodzi. Szli pomału, dla zabawy podnosząc wysoko nogi, jak żołnierze na defiladzie. Po paru krokach skończyło się to oczywiście salwą śmiechu.&lt;br /&gt;- Sieg smile! - zawołała Dalia.&lt;br /&gt;- Nie nie, raczej Zip file! - mrugnął Władek.&lt;br /&gt;Bardzo lubiła jego towarzystwo. W świecie, który pamiętała, też był jej przyjacielem: pocieszał ją w najtrudniejszych chwilach, wyciągał na piwo, rozśmieszał tekstami z filmów. Ona tak samo podnosiła go na duchu, gdy był w tarapatach. Razem założyli hobbystyczną galerię, na której cała grupa przyjaciół - miłośników kolei - publikowała swoje zdjęcia. Kto sądzi, że nie jest możliwa czysta przyjaźń między mężczyzną a kobietą, powinien popatrzeć na tych dwoje - a zaraz zmieniłby zdanie. Bo oni po prostu się przyjaźnili, bez żadnych innych podtekstów.&lt;br /&gt;Ulica Piotrkowska latem jest naprawdę ładna. W tym świecie była taka sama... Dalia podniosła głowę i podziwiała. Zabytkowe, odremontowane kamieniczki na tle nasyconego, lazurowego nieba. Kolorowe, jakby roześmiane witryny sklepów i knajpek. Wszędobylscy rikszarze. Odlane z brązu rzeźby słynnych postaci. Dalia zdążyła już kiedyś poznać tę ulicę; nie raz po niej spacerowała. Jednak spacer byłby dużo fajniejszy, gdyby nie ten upał.&lt;br /&gt;- Żar się leje... nieźle nam to lato przygrzało - zauważyła.&lt;br /&gt;- Nie tylko nam... - Władek uśmiechał się tajemniczo.&lt;br /&gt;- Co masz na myśli?&lt;br /&gt;- A to, że pewien osobnik ciągle mnie o Ciebie wypytuje.&lt;br /&gt;- Chyba nie muszę nawet zgadywać, kto taki.&lt;br /&gt;- Chyba nie musisz. Hmmm... powiedz mi jedno...&lt;br /&gt;- A mianowicie?&lt;br /&gt;- Dlaczego tak bardzo unikasz Tadka?&lt;br /&gt;Zaskoczona, zwolniła nieznacznie, ale zaraz wróciła do poprzedniego tempa marszu. A więc to było widać?...&lt;br /&gt;- Nie... nie unikam, skąd Ci to przyszło do głowy - próbowała zaprzeczać.&lt;br /&gt;- A jednak. Spoko, mi możesz powiedzieć. Jak nie będziesz chciała, to mu nie przekabluję.&lt;br /&gt;In piwo veritas. Dalia nie miała wyboru, jak tylko odpowiedzieć na pytanie kumpla. Zastanawiała się tylko, jak to zrobić.&lt;br /&gt;- Powiedzmy, że mam swoje powody...&lt;br /&gt;- Okej, nie wnikam. Co prawda nie rozumiem, bo to taki fajny gość. Bardzo go lubię. Szkoda mi go, bo nie ma facet szczęścia w życiu. Próbuje, próbuje - i jak dotąd ciągle bez kobiety. Nie może dobrze trafić. Tylu ma przyjaciół, a jednocześnie jest taki samotny...&lt;br /&gt;"Czyżby Tadek... był wolny? bez przeszłości? czy to możliwe? Ale jaja... Nieee, Duśka, to chyba sen... sen wariata, jak cały ten świat" - Dalia zaśmiała się pod nosem, po czym wyjęła z paczki papierosa i zapalniczkę.&lt;br /&gt;- Hej, a mnie nie poczęstujesz? - uśmiechnął się Władek.&lt;br /&gt;- Eee... sorry - szybkim ruchem wyciągnęła paczkę w jego stronę. Musiała przywyknąć do tego, że tutaj i on palił.&lt;br /&gt;Przez chwilę szli, kurząc bez słów. Milczenie przerwała Dalia po dłuższym namyśle.&lt;br /&gt;- Fakt, jest sympatyczny. I przystojny... to aż dziwne, że jest sam.&lt;br /&gt;- Ano, co zrobić. Ale to taki trochę błędny rycerz: ciągle szuka swojej wybranki. Tej Jedynej. Taki był ostatnio zgaszony, obojętny na życie. Nawet nie masz pojęcia, jak się zmienił, odkąd Cię zobaczył tam na dworcu w Poznaniu.&lt;br /&gt;- Serio mówisz? To miłe...&lt;br /&gt;- Słowo honoru, taka jest prawda.&lt;br /&gt;"Rycerz Stalowego Szlaku..." Dalia szła, milcząc i promiennie się uśmiechając. Tak go kiedyś nazwała... pamiętała doskonale. A teraz zaczynała pomału rozumieć swoją nową szansę, co sprawiało, że serducho biło jej dużo szybciej, zaś myśli szybowały jeszcze wyżej, niż na słonecznym, letnim szlaku. Ale żeby trafiać do równoległego świata tylko po to, żeby mogło się ziścić to, co tak fatalnie się potoczyło w normalnym życiu? Nieee, to by było zbyt idealne. I zbyt banalne. W dodatku intuicja, która właściwie nigdy jej nie zawiodła, od niedawna podpowiadała jej nieokreślone jeszcze niebezpieczeństwo. Zagrożenie, z którym będzie trzeba się zmierzyć. Może również dlatego była we wszystkim ostrożna... Starała się ukryć emocje za fasadą podchmielonego uśmiechu, choć już w zasadzie wytrzeźwiała. Spojrzała na zegarek: było po szóstej.&lt;br /&gt;- No, chyba już na mnie czas. Wracamy na Fabryczną?&lt;br /&gt;- No to musimy się cofnąć, trochę żeśmy odeszli.&lt;br /&gt;- Ok.&lt;br /&gt;Szli wolnym spacerkiem w stronę okazałego, nowoczesnego budynku dworca. Jego zabytkową, odnowioną fasadę elegancko wtopiono architektonicznie w przyległe bryły galerii handlowej, hotelu, biura... Dalia zauważyła niedaleko nawet skwerek z ławkami i fontanną, przy której głośno bawiła się gromadka dzieci.&lt;br /&gt;Zjechali ruchomymi schodami  w rozległe podziemia poziomu "-1" Łodzi Fabrycznej. Dalia już po raz drugi tego dnia podziwiała ten dwupoziomowy, wieloperonowy dworzec, wystrojem przypominający jej trochę metro, a trochę Warszawę Centralną - z tą różnicą, że na Centralnej był jeden poziom i bardzo rozległe przestrzenie torów. Tutejsza Łódź Fabryczna, z torowiskiem częściowo na powierzchni, a częściowo pod ziemią, miała bezpośrednie, szybkie połączenie z Łodzią Kaliską; tutaj też krzyżowały się linie do wielu innych miast. Ruch pociągów był imponujący, natężeniem ustępował chyba jedynie stołecznemu.&lt;br /&gt;- Pociąg pospieszny z Kalisza do Olsztyna, przez Koluszki, Skierniewice, Warszawę Centralną... - rozległo się z megafonu.&lt;br /&gt;Dalia z uśmiechem podała rękę Władkowi. - To dzięki za spotkanko. I do zobaczyska na imprezie!&lt;br /&gt;- Trzymaj się.&lt;br /&gt;Rozejrzała się wokół.&lt;br /&gt;- W dobrym miejscu stoimy?&lt;br /&gt;- ... wjedzie na tor ósmy przy peronie siódmym. Wagony zatrzymują się w pierwszym, drugim i trzecim sektorze...&lt;br /&gt;- Tak tak, to ten peron.&lt;br /&gt;Zielona 303E, ciągnąca pokaźną "kitę" na haku, z impetem wjechała w perony, hamując zgrabnie tuż przed semaforem wyjazdowym.&lt;br /&gt;- To ja też lecę. Buźka, trzymaj się - machał Władek, a po chwili zniknął wśród ludzi, tłoczących się przy schodach ruchomych, które prowadziły na powierzchniowe perony stacji.&lt;br /&gt;Znaleźć miejsce w przedziale. Hosanna! Jeden z nich jest pusty, może nikt się nie dosiądzie. Dalia zasłoniła szczelnie PKPowskie zasłonki w drzwiach, a sama natychmiast otworzyła okno; latem nie wyobrażała sobie jazdy pociągiem w zamkniętym szczelnie wagonie.&lt;br /&gt;Gwizdek. "Odjazd!" - ostry głos kierownika. Lokomotywa gładko rusza do przodu. Za oknami przesuwają się uciekające perony, później czarne, gdzieniegdzie oświetlone ściany łódzkiej "średnicy", wreszcie - oślepiające słońce i zielone zagajniki Widzewa. Parę minut postoju - i pociąg rusza dalej; następne będą Koluszki.&lt;br /&gt;Dalia usiadła w półcieniu i napawała się - widokami za oknem, stukotem kół na rozjazdach, delikatnymi szarpnięciami lokomotywy, tutaj w pierwszym wagonie najmocniej wyczuwalnymi... Była dziwnie lekka, zupełnie jak wtedy na Szczęśliwicach, gdy wyszła na Czyste przed świtem, by podziwiać uroki kolejowej nocy... "nieznośną lekkość bytu" mąciła jedynie intuicja, kłująca coraz silniej dziwnymi przeczuciami. Przy okazji przypomniała się Dalii tajemnicza dyżurna ruchu, sprawiająca wrażenie łącznika między światami - tyle przecież o wszystkim wiedziała. Może i o tych niepokojących przeczuciach coś wie?&lt;br /&gt;"Muszę znów dorwać panią Halinkę" postanowiła. "Tylko czy będzie dziś w pracy?"&lt;br /&gt;Słońce zaczynało chylić się ku zachodowi, otulając ciepłym blaskiem perony Warszawy Zachodniej, gdy Dalia wysiadała z pociągu. Coś gnało ją na Szczęśliwice, do żółtej budki nastawni. Znów była głodna informacji, jakiegokolwiek kontaktu z jedyną osobą, która w tym dziwnym świecie cokolwiek wiedziała o jej prawdziwym "ja" i dotychczasowym życiu - z jedyną, która, paradoksalnie, dawała jej poczucie bezpieczeństwa, poczucie, że to wszystko jej się nie śni i jest takie, jakie powinno być. Bała się tylko, czy znowu dyżurna nie zacznie jej zbywać; czy znów nie powie, że to nie jest dobry moment. Jednak mimo tych wątpliwości wiedziała, że musi się z nią zobaczyć.&lt;br /&gt;- Tutaj jesteś, Kwiatuszku! - znajomy, ciepły głos wyrwał ją z zamyślenia.&lt;br /&gt;- Pani Halinko, dzień dobry! - uśmiechnęła się Dalia szeroko. - Właśnie do pani szłam.&lt;br /&gt;- Wiem wiem... ale już nie musisz, to ja przyszłam do Ciebie. Skończyłam na dziś pracę i jadę do domu. O właśnie, przyniosłam Ci zaproszenie z dyspozytury, o, proszę - wyciągnęła z torebki elegancką, zalakowaną kopertę, stylizowaną na dziewiętnastowieczny papier.&lt;br /&gt;- Zaproszenie...&lt;br /&gt;- Tak tak, na Bal Kolejarzy w Kołobrzegu. Naszykuj sobie jakąś fajną kiecuszkę! Musisz wyglądać olśniewająco - mrugnęła pani Halina.&lt;br /&gt;- Bardzo dziękuję - rozpromieniona Dalia schowała zaproszenie do torebki, po czym - po chwili wahania - zapytała:&lt;br /&gt;- Pani Halinko, mam pewne przeczucia. W zasadzie to nie wiem, czy dobre, czy złe. Po prostu dziwne... Może pani się orientuje, o co w tym wszystkim chodzi?&lt;br /&gt;- Niczym się nie przejmuj. Chyba już wiesz, że ten świat nie jest tak idealny, jak sen czy bajka - zresztą żaden ze światów taki nie jest. Ale nie bój się. To, co jeszcze przed Tobą, nie jest aż takie straszne. No nie rób takiej miny, dziecko! - poklepała ją przyjaźnie po ramieniu. - Aha... w najbliższych dniach spodziewaj się gości z Twojego świata.&lt;br /&gt;Dalia znowu stała jak wryta. Pani Halina najwyraźniej śpieszyła się, bo jej słowa padały szybko, nie do końca składnie.&lt;br /&gt;- Chyba się cieszysz, co? Będzie Ci raźniej. Muszę lecieć Kwiatuszku... do zobaczenia! - pomachała jej na pożegnanie i, nie czekając na odpowiedź, wtopiła się w tłum koło przejścia podziemnego, zostawiając Dalię na peronie, z nowymi pytaniami - przy stojącym jeszcze pospiesznym do Olsztyna.&lt;br /&gt;- Wsiada Pani? - zawołał kierpoć. - Bo zaraz będzie odjazd.&lt;br /&gt;- Tak... tak! - odpowiedziała. Szybko wracając do rzeczywistości, machinalnie chwyciła za poręcze i wspięła się po schodkach do wnętrza wagonu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-1195816025006778376?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zXg4bKFeXDnWQ_J_rmd9U5G2s4s/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zXg4bKFeXDnWQ_J_rmd9U5G2s4s/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zXg4bKFeXDnWQ_J_rmd9U5G2s4s/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zXg4bKFeXDnWQ_J_rmd9U5G2s4s/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/A7Go3BuzVBk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/1195816025006778376/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=1195816025006778376" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1195816025006778376?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1195816025006778376?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/A7Go3BuzVBk/kolejowa-opowiesc-cz-4.html" title="Kolejowa opowieść cz. 4" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/08/kolejowa-opowiesc-cz-4.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkUGRXY7fyp7ImA9Wx5SEU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-3180127315458784487</id><published>2010-08-05T00:15:00.013+02:00</published><updated>2010-08-06T16:17:04.807+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-06T16:17:04.807+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="literatura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolejowa opowieść" /><title>Kolejowa opowieść cz. 3</title><content type="html">...a właściwie - kolejarski nokturn. Jest coś pięknego w nocy, spędzonej wśród torów, składów, wśród semaforowych świateł. Jest jakieś odrealnienie, tajemnica, melancholia. Dziś będzie trochę smutno, trochę nastrojowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Część 3&lt;br /&gt;Noc zapadła nad Szczęśliwicami dość szybko, a to przez ciężkie, deszczowe chmury, które już przed zmierzchem zasnuły niebo i dawały się we znaki uporczywą, chłodną mżawką. Ciemność rozpraszała tylko - częściowo - pomarańczowa łuna miasta, a w większym stopniu - ogromne wieże oświetleniowe, górujące nad wagonownią, zatapiające ją w tajemniczym, chłodnym świetle, przypominającym blask rtęciowych latarń - tyle, że zwielokrotniony. Chwilami zrywał się wiatr, kołysząc siecią trakcyjną nad torami, czesząc korony drzew na Czystem - ale zaraz przycichał, jakby nie mógł się zdecydować. Wśród torowisk gdzieniegdzie świeciły tajemnicze lampki zwrotnicowe, jak dobre duszki wskazujące drogę.&lt;br /&gt;Łyk gorącej herbaty. W tak chłodną noc nie zaszkodzi...&lt;br /&gt;"Też mi lato!"&lt;br /&gt;Za okno siódemki wylatuje puszysty obłoczek tytoniowego dymu. Służba - zwana przez maszynistów potocznie "jazdą dookoła komina", a oficjalnie manewrami - już praktycznie zakończona, no, chyba, że jeszcze zawołają do jakiegoś składu. Ale to musiałby być niezły pech... zapowiada się raczej kimanie do rana.&lt;br /&gt;Dalia dogasiła papierosa i patrzyła przez okno lokomotywy. W nocy wszystko wydawało się takie nierealne... tym bardziej w tym dziwnym świecie, w którym tkwiła już ponad tydzień, nie mogąc wciąż znaleźć powrotnego przejścia. I jak to nocą bywa, opadły ją wspomnienia.&lt;br /&gt;Pamiętała dobrze tamtą cudowną jesień i zimę, które wydawały się końcem poszukiwań, spełnieniem wszystkich marzeń; to spotkanie, na którym usłyszała najpiękniejsze słowa, najcenniejsze obietnice. Spotkanie, od którego mieli być już na zawsze razem, nieważne gdzie i jak, ważne, że razem! Pamiętała doskonale jego przyrzeczenia: że wezmą ślub... że da jej dziecko.... pytał nawet, kiedy by chciała. Dalia kochała go od lat; tak bardzo go kochała. A te słowa dały jej nową nadzieję, obudziły do nowego życia.&lt;br /&gt;Rzewne wspomnienie nabierało jednak coraz ciemniejszych barw.&lt;br /&gt;Po tych chwilach szczęścia nadeszły mroczne dni, w których cały świat jakby sprzysiągł się przeciwko ich związkowi. Koszmarna, niezrównoważona psychicznie Ex, karmiąca się awanturami i rozdmuchiwaniem nieprzyjemnych emocji. Niezadowoleni, potępiający ją rodzice. Obce miasto, w którym czuła się źle, nieswojo... bo wszystkie jej drogi, wszystkie podróże prowadziły dotąd z powrotem do kochanej Warszawy, w bezpieczne, znajome miejsca, pełne przyjaciół i krewnych... Narastające poczucie osaczenia przez sytuację, bycia wyrzutkiem, izolacji od wszystkiego, co - poza Tadkiem - było dla niej cenne, oderwanie od dotychczasowego stylu życia, jaki prowadziła... i coraz większy brak zrozumienia dla niej z jego strony... i coraz dalsze odsuwanie się od niej... i wreszcie słowa, które cięły jak biczem przez plecy: "Chyba już nie chcę mieć potomstwa..." "Ślub to nie jest coś, o czym marzę..." "Nie widzę siebie w innym mieście..." "Wolę być sam..."&lt;br /&gt;Dalia pozwoliła tym razem popłynąć łzom. Nie umiała się pozbierać, to było dla niej jak jakiś okrutny żart. Ktoś, kto miał być z nią do końca jej dni, wycofał się przy pierwszych większych trudnościach, zwyczajnie sobie uciekł, gdy zobaczył, że nie będzie to lekki początek. Tak nie robi człowiek honorowy! Obietnic się dotrzymuje. A przede wszystkim - tak nie robi człowiek kochający, któremu zależy... Nie opuszcza się kogoś, kogo się kocha... zwłaszcza, że oddała mu całe swoje serce i na tyle kompromisów była gotowa... Gniew dyktował jej bardzo surową ocenę Tadka; zgoła inną ocenę podpowiadał Miłosierny - Ten, z którego serca wypływają dwa świetliste promienie, dwa źródełka miłości do wszystkich ludzi, miłości wyrozumiałej, cierpliwej, nieustającej...&lt;br /&gt;Minuty upływały jedna za drugą, jak zielone, błyszczące kamyki modlitewnych paciorków, przechodzących między palcami. To było teraz jedyne wytchnienie, jedyna prawdziwa oaza spokoju wśród cierpienia. Upragniony spokój nadchodził jednak wolno; zbyt wolno... i był taki nietrwały. Zielono podświetlany zegarek pokazywał godzinę trzecią. Ciemności otulały miękkim płaszczem świat, wagonownię, lokomotywę, Dalię... Pomału ogarniała ją coraz większa senność.&lt;br /&gt;Naraz ktoś zastukał mocno w blaszany bok siódemki.&lt;br /&gt;- A któż to taki o tej porze? - mruknęła Dalia, podnosząc się znad nastawnika i podchodząc do drzwi kabiny, prowadzących na zewnątrz.&lt;br /&gt;Ku jej zdumieniu, przed drzwiami stała dyżurna ruchu z nastawni WCz1. Ta sama sympatyczna kobieta, dość tęga, o krótkich, ciemnych, kręconych włosach - dokładnie ta, która pierwszego dnia brała od niej taśmę i papiery z minionej służby.&lt;br /&gt;- Nie śpisz, Kwiatuszku? Tak sobie pomyślałam, że pewnie nie możesz zasnąć. Zapraszam na kawę do siebie. Co Ty na to?&lt;br /&gt;- No... jasne, czemu nie - miło zaskoczona Dalia zgodziła się od razu.&lt;br /&gt;Zamknęła lokomotywę i zeszła na dół po czarnych schodkach. Chwilę później maszerowały już razem międzytorzem  w stronę nastawni.&lt;br /&gt;"Żebym ja tylko wiedziała, jak ona ma na imię... nie chcę jej urazić, bo widzę, że mnie naprawdę lubi..." Dalia usiłowała wymyśleć jakiś sposób, choć o tej porze nie szło jej za dobrze. Nie musiała jednak.&lt;br /&gt;- Halina - rzuciła przez ramię dyżurna. - I nic się nie bój, wcale mnie nie uraziłaś.&lt;br /&gt;Dalię zamurowało.&lt;br /&gt;"Czyta w myślach, czy co?!"&lt;br /&gt;Na to jednak odpowiedzi już nie dostała. Weszły; dyżurna wskazała jej krzesło pod ścianą, tuż obok ciemnobrązowego, drewnianego stolika, na którym stała lampka, komputer, porządnie poukładane służbowe książki, rozkazy pisemne - i cała reszta papierologii. Maszynistka rozejrzała się: ciemnożółte ściany optycznie ocieplały wnętrze, nadając mu miły, optymistyczny klimat. Na służbowej szafie - doniczka, z której zwieszały się długie liście paproci. Na podłodze  przy drzwiach - wzorzysty, bordowy dywanik...&lt;br /&gt;- Z cukrem, ze śmietanką? - dobiegł ją głos pani Haliny.&lt;br /&gt;- Tak, poproszę.&lt;br /&gt;Chwilę później wspaniały aromat dobrej kawy rozniósł się po całej nastawni. Siedziały i piły w milczeniu; Dalia musiała przyznać Mańkowi rację - tak dobrej kawy faktycznie nigdy dotąd nie piła.&lt;br /&gt;- Pyszne... to pani własna receptura? - spytała, pociągając kolejny łyk.&lt;br /&gt;- A moja - uśmiechnęła się z zadowoleniem dyżurna. - Jak tylko mogę, to zaparzam. A i ludzie sami do mnie przychodzą się napić, posiedzieć... i służba weselej mija.&lt;br /&gt;Zza okna wiatr przyniósł dźwięki toczącego się składu.&lt;br /&gt;- Czyste! - zacharczało radio w nastawni.&lt;br /&gt;- Czyste zgłasza się - odpowiedziała pani Halina.&lt;br /&gt;- Przeciągam "Ostrowię" z WZS na tor odstawczy, lokomotywa EU07-473, można wjeżdżać?&lt;br /&gt;Szybkie spojrzenie na przebiegi, ustawienie, podanie sygnału.&lt;br /&gt;- Można, semafor podany.&lt;br /&gt;- Dziękuję.&lt;br /&gt;- Oho, EU07-473 - zauważyła pani Halina. - To pewnie nasz kolejowy poeta zaraz tu do nas zajrzy.&lt;br /&gt;- Mirek, ten z Legionowa? - wypaliła Dalia bez zastanowienia; tym razem dobrze trafiła.&lt;br /&gt;- A któżby inny... ostatnio nowy zbiorek opowiadań wydaje. Ma talent, skubany... wszyscy tu się tym zaczytujemy. Właściwie to mógłby  już nie pracować; po tym, co wydał, utrzymałby się z samej sprzedaży swoich książek - ale nie dla niego życie w czterech ścianach.Ten facet naprawdę kocha naszą kolej, to widać, czuć w każdym słowie...&lt;br /&gt;"Wypisz wymaluj Mirosław" Dalia uśmiechnęła się do siebie.&lt;br /&gt;Milczały znowu przez chwilkę, popijając orzeźwiający, czarny napój. Senność pomału ustępowała - na szczęście, bo trzeba było jeszcze wytrwać jakoś do rana.&lt;br /&gt;- No i jak Ci się podoba w naszym świecie? - nawiązała znów rozmowę dyżurna.&lt;br /&gt;Dalia spojrzała na nią szeroko otwartymi oczami:&lt;br /&gt;- To Pani wie?...&lt;br /&gt;- Jasne, że tak, dzieciaku - odparła z zawadiackim uśmiechem.&lt;br /&gt;- Ale jak..... jak to właściwie jest możliwe, takie przechodzenie między światami?... - brakowało jej słów.&lt;br /&gt;- No sama chyba wiesz najlepiej.&lt;br /&gt;- Wiem, ale... dlaczego? I... skąd Pani to wszystko wie?&lt;br /&gt;- A jak sądzisz?&lt;br /&gt;- No nie wiem... Pani też przeszła tu z innego świata?&lt;br /&gt;Dyżurna wpatrzyła się w dal za oknem. Po jej twarzy przemknął cień, jednak tylko przez moment - zaraz ustąpił miejsca jej zwyczajowej pogodzie ducha.&lt;br /&gt;- Z innego świata... Tak, można tak powiedzieć.&lt;br /&gt;Dalia zawahała się przez chwilę; jednak mimo obaw musiała o to zapytać:&lt;br /&gt;- Skoro jest Pani w tej samej sytuacji, co ja, to musi Pani wiedzieć, jak się przedostać z powrotem do swojego świata!&lt;br /&gt;- A co, tak bardzo Ci się tu nie podoba, że chcesz wracać?&lt;br /&gt;- No nie... - Dalia pochyliła głowę. - Tutaj jest pięknie... wspaniale! Jednak trochę mi nieswojo. No i się martwię, bo nie wiem, co tam słychać w moim dawnym życiu, kto jest teraz na moim miejscu --- i jak sobie radzi...&lt;br /&gt;Dyżurna uśmiechnęła się z przekąsem.&lt;br /&gt;- No na pewno ma podobny, jak to Wy młodzi mawiacie, sajgon jak Ty tutaj. Przystosować się nigdy nie jest łatwo, choćby warunki były różowe.&lt;br /&gt;- Dokładnie tak. Jednak bardzo proszę - bardzo chcę wiedzieć, jak tam wrócić. Chociaż na chwilkę. Zobaczyć, co się tam dzieje.&lt;br /&gt;- A nie boisz się, że jak wrócisz tam, to już tutaj nie będziesz mogła?&lt;br /&gt;- No na logikę: skoro jest wejście, to powinno być i wyjście. A skoro są oba, powinny działać w obie strony. Mam rację?&lt;br /&gt;- Masz.&lt;br /&gt;- Tylko dziwnym trafem nie mogłam go znaleźć tam, gdzie przeszłam.&lt;br /&gt;- A czy wylądowałaś u nas dokładnie w tym miejscu, w którym przechodziłaś ze swojego świata?&lt;br /&gt;- No nie.&lt;br /&gt;Zapadło milczenie. Dalia gorączkowo myślała, dobierała słowa. Miała jednak dziwne wrażenie, jakby ktoś blokował jej myśli, a przynajmniej je przesłaniał, zaciemniał - tak, żeby stały się dla niej bardziej nieuchwytne.&lt;br /&gt;"Albo jestem już naprawdę zmęczona, albo coś tu jest mocno nie tak..."&lt;br /&gt;Brnęła jednak dalej. Musiała się dowiedzieć.&lt;br /&gt;- To w takim razie - gdzie jest to przejście powrotne, skoro nie przy Muzeum Kolejnictwa? No proszę mi powiedzieć, Pani na pewno to wie.&lt;br /&gt;- Wiem, ale to nie jest dobry moment. Powiem tylko, że dowiesz się na pewno w swoim czasie. A teraz pij kawę, bo Ci wystygnie - ucięła.&lt;br /&gt;Kolejna chwila ciszy; bardzo frustrującej ciszy.&lt;br /&gt;- Kim pani właściwie jest, pani Halinko?...&lt;br /&gt;- Powiedzmy, że Twoim aniołem stróżem - mrugnęła dyżurna, uśmiechając się nieco zadziornie. - Aha... nie gniewaj się dłużej na Tadka - szybko zmieniła temat. - Sama wiesz, jak bardzo zmaltretowało go psychicznie tamto babsko. On za wcześnie chciał związku... teraz potrzebuje raczej spokoju, wyciszenia... samotności...&lt;br /&gt;- Wiem... dlatego pozwoliłam mu odejść - Dalia zwiesiła głowę; mroczne myśli powracały. - Nie zatrzymam go na siłę. Ale... skąd pani o tym wie?&lt;br /&gt;- Dobrze, że to rozumiesz - ciągnęła dyżurna, jakby nie usłyszała pytania. - Miłość to dobrowolność. Dobrowolny dar z siebie dla drugiej osoby. Nie można go wymuszać.&lt;br /&gt;- Tylko czemu mi tak ciężko... czemu mnie to spotyka?&lt;br /&gt;- Nie myśl tak. Wszystko w życiu ma swój cel i nie dzieje się bez powodu; a  czas studzi emocje i leczy rany, nie tylko te Twoje. Poza tym - chwilowo chyba masz dużo nauki i nowych kolejowych wrażeń, prawda? - Halina wpatrywała się w Dalię dużymi oczami, w których łagodność mieszała się z wesołością, a jednocześnie z jakąś nieuchwytną wewnętrzną melancholią, znamionującą ludzi, których życie mocno doświadczyło. Dalia mogłaby przysiąc, że gdzieś już widziała to spojrzenie. I ten uśmiech...&lt;br /&gt;- Pani Halinko... skąd pani to wszystko o mnie wie?... - cichutko powtórzyła pytanie młoda maszynistka.&lt;br /&gt;Nie doczekała się jednak odpowiedzi; zamiast tego zabrzmiały na zewnątrz odgłosy energicznych kroków. Ktoś szedł do nich, do nastawni.&lt;br /&gt;- Witam miłe Panie! - rozległ się w drzwiach serdeczny głos Mirka. Dalia bardzo go lubiła; znała go jako sympatycznego, wrażliwego na piękno człowieka, który jak nikt inny umiał ubrać w słowa kolejową pasję. Stał teraz w drzwiach, wyraźnie zmęczony po długiej służbie.&lt;br /&gt;- Cześć Mirek! - powiedziała.&lt;br /&gt;- Proszę proszę, kogo my tu mamy. Dołączysz do nas? Kawusia za moment się zaparzy. - dyżurna Halina wstała, kierując się znów w stronę białego elektrycznego czajnika.&lt;br /&gt;- Z wielką chęcią - Mirek postawił na podłodze czarną torbę z nadrukowanym dużym, białym, klasycznym logo PKP, rozluźnił nieco przy szyi krawat, zdjął rogatywkę ze szpakowatej głowy i przystawił sobie krzesełko.&lt;br /&gt;- No, i "Ostrowię" przyprowadziłem. 473 śmigała jak złoto; dobry lok. Nie zamieniłbym go na żaden inny.&lt;br /&gt;- Tak jak ja mojej 292 - odparowała z uśmiechem Dalia.&lt;br /&gt;- No ma się rozumieć... każdy maszynista powinien znać na wylot i "czuć" swoją maszynę. Wtedy praca staje się czymś więcej... czymś jak zjednoczenie człowieka ze stalowym rumakiem.&lt;br /&gt;- No... nie ma nic piękniejszego, niż co najmniej stówa na liczniku, letni wiatr za oknem, radyjko - i pęd przed siebie...&lt;br /&gt;Dalia rozmarzyła się. Przez tych kilka dni, spędzonych tutaj, zdążyła już poprowadzić samodzielnie kilka pociągów: do Krakowa, do Poznania, jeden do Ostrołęki - "Ostrowię" właśnie, inny jeszcze do Radomia... Było trudno, ale wspaniale. Uwielbiała rozpędzać zieloną, Stalową Smoczycę, słyszeć jej wycie na rozbiegu, czuć jej potęgę i siłę, gdy jechała z pełną mocą silników, stapiać się w jedno ze stalowym szlakiem, którego dwie nitki rozwijały się przed nią na brązowych tłuczniowych nasypach. Tak... nie ma nic wspanialszego, niż służba na kolei w słoneczny, wiosenny lub letni dzień. Wydaje się wtedy, że wszystkie troski gdzieś przepadają. Chowają się głęboko pod ziemię, a człowiek zostaje sam wśród różnobarwnych pól, zielonych łąk i zagajników, pod błękitną kopułą nieba; sam na sam ze słońcem, z ciepłem, z radością kwitnącej przyrody... i pędzi tak przez te błękitno-zielone, jasne przestrzenie, i duch wzlatuje, a serce śpiewa... i nie trzeba wtedy nic więcej do szczęścia, tylko tak jechać, dalej i dalej w Polskę, przed siebie...&lt;br /&gt;- Głęboka noc też ma swój klimat - zauważył Mirek. - światełka tarcz i semaforów są jak magiczne kamienie, rozrzucone w czarnej misie. Jak klejnoty tajemniczej królowej...&lt;br /&gt;- Jak ja lubię te Twoje porównania, Mireczku - przerwała mu Halina, stawiając na stole pokaźny kubek z cudownie pachnącym napojem. Maszynista i dyżurna wymienili króciutkie spojrzenia; Dalia od razu się zorientowała, jaki ogień się w nich czaił. Ucieszyło ją to: w znanym jej dotychczas świecie Mirek był samotny, a przecież każdy zasługuje na szczęście w życiu, na spełnienie.&lt;br /&gt;"Tylko ja się musiałam zakochać nieszczęśliwie..." mroczne myśli, uporczywe jak stado komarów, znów ją opadały, boleśnie żądląc.&lt;br /&gt;- Kwiatuszku, wypiłaś już? - przerwała te rozmyślania Halina. Dalia była pewna, że tym razem też usłyszała to, co tłukło jej się po głowie. Drobne ciarki przebiegły jej po plecach.&lt;br /&gt;"Wprawdzie to przemiła osoba" - pomyślała - "jednak to zaczyna być naprawdę osobliwe... i krępujące."&lt;br /&gt;Zerknęła do kubka.&lt;br /&gt;- Tak... już wypiłam. Dziękuję - próbowała z powrotem przywołać na twarz uśmiech.&lt;br /&gt;- Przychodź kiedy zechcesz - zachęcała pani Halinka. - Czy to na służbie, czy w wolnym czasie - możesz przyjść do mnie. Ja tu bardzo często siedzę. Jasne, że nie zawsze, ale naprawdę często. Ta praca to moje życie.&lt;br /&gt;- Dobry duch naszych Szczęśliwic - uśmiechnął się Mirek, pociągając łyk kawy i spoglądając na dyżurną promiennym wzrokiem.&lt;br /&gt;Coś w tym było; Dalia czuła się naprawdę spokojnie i miło w tej żółtej budce nastawni, nawet mimo wrażenia dziwności całej sytuacji, które potęgowało się w miarę rozmowy z tajemniczą kolejarką. No ale co nie było dziwne ostatnimi czasy? Praktycznie wszystko. &lt;br /&gt;Zegar leniwie tykał na ścianie. Zbliżała się pomału czwarta nad ranem. Szczęśliwice spały... senność zaczynała ogarniać także Dalię, wpatrującą się w misterne wzorki kalkomanii, wypalonej fabrycznie na białych ściankach kubka. Działanie kawy kończyło się.  &lt;br /&gt;"Coś trzeba zrobić, koniec służby dopiero przed piątą... Chłodne powietrze by mi się przydało."&lt;br /&gt;- Pójdę chyba - powiedziała sennie. - Bo tutaj zaraz mi się zaśnie.&lt;br /&gt;- A śpij na zdrowie, dzieciaku.&lt;br /&gt;- Lepiej nie... Poza tym mżyć przestało, a noc się kończy - chętnie bym poczuła jej klimat. Że tak do naszej rozmowy nawiążę.&lt;br /&gt;- No ba; kolej nocą jest jeszcze bardziej niesamowita, niż za dnia... czasami wolę nocne służby - zamyślił się Mirek. - W ciemności wszystko wydaje się takie inne...&lt;br /&gt;Dalia pożegnała ich i wyszła. Postanowiła przejść się na Czyste, sprawdzić okolice Reduty - tak podobne, ale równocześnie tak inne od tych znanych jej dotychczas.&lt;br /&gt;Pogoda się faktycznie uspokoiła. Chmury odpłynęły, odsłaniając rozgwieżdżone, już nie tak czarne - zwłaszcza od wschodu - niebo. Za jej plecami spały siódemki, każda przy swoich wagonach, z którymi rano porozjeżdżają się w różne strony kraju. Na dalszych torach manewrowych "stonka" sennie przetaczała długi, nawet bardzo długi skład, na halę całopociągową. Jeszcze dalej, na Czystem i w stronę Zachodniej, semafory łypały w półmroku czerwonymi oczami, a w okienku nastawni paliło się blade światełko.&lt;br /&gt;Dalia wyszła poza mury, okalające wagonownię, poza rządek zabytkowych tarcz manewrowych - kształtówek. Stanęła wśród traw w międzytorzu na Czystem, niedaleko zagajnika, przez który biegła pojedyncza nitka torów. Ciepły, wilgotny nocny wiatr rozwiewał jej długie, kruczoczarne włosy, przynosił zapach mokrej trawy i kwiatów. Długo tak stała, wpatrując się to w lampki przy wykolejnicach, to w światła nie tak dalekiej Warszawy Zachodniej, to w niebo na wschodzie, rozjaśniające się w coraz błękitniejszy granat.&lt;br /&gt;Jakiś skład wytaczał się ze Szczęśliwic; siódemka delikatnie się rozpędzała, "zagrały" wentylatory. Dalia obróciła się: to jechała zielona EU07-146 z łódzkimi wagonami. Zeszła z międzytorza na ścieżkę, obserwując leniwie sunący pociąg.&lt;br /&gt;"Przetaczanie, oblot i w trasę..." przepowiedziała sobie w myślach z uśmiechem. Wiedziała już doskonale, co i jak. To nie sen: naprawdę była maszynistą. I to niezłym.&lt;br /&gt;I wtedy, gdy sobie to uświadomiła, poczuła się wreszcie naprawdę dobrze. Chyba po raz pierwszy w tym świecie, odkąd tajemnicza siła cisnęła ją w sam jego środek.&lt;br /&gt;Siódemka zatrąbiła głośno, na dwa tony, przejeżdżając obok. Dalia śmiała się, machając ręką do maszynisty. Zawsze lubiła te kolejarskie pozdrowienia głośnym Rp1, które swoją siłą potrafiły niekiedy wyrwać z butów zaskoczonego człowieka.&lt;br /&gt;Maszynista wychylił się przez okno i też do niej machał.&lt;br /&gt;"A niech mnie..." Dalię przeszyła dziwna, niespodziewana radość. "To chyba Łysy..."&lt;br /&gt;Nie miała jednak okazji dokładniej mu się przyjrzeć, bo było jeszcze ciemnawo; w dodatku mechanik szybko schował się z powrotem do kabiny, a skład odjeżdżał coraz dalej od wagonowni. Chwila-moment i schował się w zagajniku, a jeszcze troszkę i całkiem w nim zniknął, jak wąż z szelestem umykający w gęstwinę liści.&lt;br /&gt;Dzień powoli budził się do życia. Wokoło, na murku i przy torach, swoje hałaśliwe powitanie poranka ćwierkały pierwsze wróble, a w zagajniku zaczynały skrzeczeć wrony. Wschodnie niebo rozjaśniało się coraz mocniej, przybierając barwę starego złota; po krótkiej letniej nocy wcześnie wstawało słońce.&lt;br /&gt;"Chyba już czas na loka" oprzytomniała Dalia. "Żebym zdążyła przed zmiennikiem..."&lt;br /&gt;Wtem w jej kieszeni coś zapiszczało. Wyjęła komórkę... SMS od Tadka:&lt;br /&gt;- A kto to się włóczy po nocy na Czystem?? Trzeba było dać znać, że w pracy jesteś, to bym przyszedł do Ciebie pogadulić. Pozdrowionka z pokładu "Łodzianki"!&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się do siebie. Schowała komórkę i, dziwnie lekka, pomaszerowała z powrotem na Szczęśliwice do swojej EU07-292.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-3180127315458784487?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zV0m6CKtie8GLZrRE3SonwjFjGk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zV0m6CKtie8GLZrRE3SonwjFjGk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zV0m6CKtie8GLZrRE3SonwjFjGk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/zV0m6CKtie8GLZrRE3SonwjFjGk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/h_7vAnCnalc" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/3180127315458784487/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=3180127315458784487" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3180127315458784487?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/3180127315458784487?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/h_7vAnCnalc/kolejowa-opowiesc-cz-3.html" title="Kolejowa opowieść cz. 3" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/08/kolejowa-opowiesc-cz-3.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUYAQX08eip7ImA9Wx5TGU4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-920742651413326162</id><published>2010-08-04T15:35:00.002+02:00</published><updated>2010-08-04T17:52:20.372+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-08-04T17:52:20.372+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="polityka" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="rozważania" /><title>Krzyż - pałac - bitwa</title><content type="html">Na Tm7 unikam polityki jak ognia; wiem, że to "gorąca" dziedzina, bardzo "zapalna", więc wolę, żeby galeria hobbystyczna właśnie galerią hobbystyczną pozostała. Jednak na tym blogu czasami chyba mogę sobie popolitykować ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj we wszystkich telewizjach informacyjnych relacjonowano "bitwę o krzyż" pod Pałacem Prezydenckim. Użalano się nad tym, że "grupka oszołomów" nie pozwala przenieść pamiątkowego po tragedii smoleńskiej krzyża "w godne miejsce", czyli do kościoła św. Anny. Ferowano oceny surowe, pogardliwe, czasem bardziej wprost, czasem "w białych rękawiczkach", a'propos tej grupy ludzi, która nie chciała przeniesienia krzyża i broniła go ze wszystkich sił. Odwoływano się do założeń chrześcijaństwa, które nie powinno "walczyć krzyżem", tylko skoncentrować się na krzewieniu pokoju i zgody, jedności między obywatelami. Tradycyjnie już próbowano wciskać ludziom, jaka to jaśnie-oświecona i prawidłowo myśląca jest partia rządząca (wraz z prezydentem-elektem), a jaka głupia i pogardy godna jest partia opozycyjna, nie popierająca przenosin krzyża (choć z tej partii zauważyłam w tłumie ludzi jedynie Jolantę Szczypińską, notabene nie w ogniu walki, tylko rozmawiającą spokojnie przez komórkę... no ale jak się chce uderzyć, kij się zawsze znajdzie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I naszło mnie parę refleksji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;OK, być może grupka "obrońców krzyża" jest głośna, krzykliwa, egzaltowana, chwilami agresywna. Może nie są piękni, młodzi i "medialni", może są na rencie, może słuchają katolickiego radia (tutaj notabene też nie rozumiem, dlaczego inni mieliby im rozkazywać, czego słuchać a czego nie, lub gardzić nimi za to, że słuchają akurat tego, a nie czegoś innego?...) - jednak w całej tej sprawie tak naprawdę NIE O TO IDZIE... Jest tu pewne - świadome, jak sądzę - pomieszanie płaszczyzn w zakresie zrozumienia całościowego problemu przez media.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja w tym wszystkim widzę nie tyle obronę samego krzyża jako krzyża, ale obronę pewnego symbolu narodowego: upamiętnienia faktu, że 10 kwietnia pod Smoleńskiem zginął nasz Prezydent (w końcu demokratycznie wybrany...) i znaczna część elit politycznych, duchownych i wojskowych. Osobiście uważam, że pod Pałacem Prezydenckim powinno być godne i wyraziste upamiętnienie ofiar tej tragedii: pomnik czy krzyż właśnie. Ci ludzie, już pomińmy w jaki sposób, po prostu sprzeciwiają się usunięciu tego symbolu z miejsca, w którym w kwietniu wielu Polaków zjednoczyło się w obliczu tych strasznych wydarzeń, a wielu również przejrzało na oczy, kto naprawdę nami rządzi i w jakim bagnie tkwi nasz kraj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie... platformersów i elekta najwyraźniej mocno kłuje w oczy ten krzyż. Pomińmy już teorie spiskowe na temat Smoleńska'2010, których w necie jest pełno, a' propos wyjaśnienia dokładnych okoliczności śmierci naszej rządowej delegacji. Platforma i jej sprzymierzeńcy zwyczajnie nie chcieliby, żeby ludzie te wydarzenia rozpamiętywali. W ich założeniu Polacy mają żyć w kolorowym Matriksie, który leje się strumieniami z hurraoptymistycznej propagandy telewizyjno-radiowo-gazetowej, jaka to niby Polska teraz kwitnąca i zgodna. W ich założeniu mamy nie wracać do historii, nie zachowywać narodowej ciągłości, stopniowo coraz bardziej olewać tradycje i patriotyzm, nie posiadać już więcej nowych - prawdziwych - symboli, nie jednoczyć się wokół nich. Mamy oglądać, żreć, spać, używać i cieszyć się, jakiego to "pięknego" elekta osadzono nam na tronie, a zostawić dziennikarskim propagandzistom resztę. Mamy nie zauważać tego, że de facto rządzący NIC nie zrobili i NIC nie robią dla dobra Polski, że mają jedynie gęby pełne frazesów i gładkich słówek, a ich prawdziwym celem jest władza sama w sobie, wpływy i pieniądze. Mamy nie zauważać rosnących podatków, bezrobocia, rozkradania kraju. Mamy się zadowolić pozycją "na kolanach" wobec reszty Europy i wobec Rosji. Mamy być posłusznym, otumanionym bydłem, zadowalać się byle czym w imię zgody i pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję bardzo. Ja wybieram "czerwoną pigułkę", bo wolę gorzką prawdę od kolorowego Matriksu. Jeżeli mam wybierać między polityczną chuliganerią, to bliżsi mi są już ci "nawiedzeni" ludzie spod prezydenckiego krzyża, niż chuligan Niesiołowski z chuliganem Palikotem. Bo tym ludziom spod krzyża o COŚ chodzi - o coś dla mnie też osobiście ważnego: o narodowe ideały, o symbol i godną pamięć Prezydenta; im o COŚ chodzi, w przeciwieństwie do destruktorów-"szczekaczy", potrafiących jedynie okpić, obśmiać, oczernić, urabiać opinię publiczną, żeby dalej tańczyła chocholi taniec na rządową nutkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest moja opinia. Nie zdziwię się, jeżeli za nią dostanę "wyrazy współczucia" lub wręcz pogardy; spora część ludzi woli Matrix, i odczuwa co najmniej dyskomfort, gdy ktoś ich zakłuje w oczy innymi poglądami, innym osądem realiów. Niedawno opublikowałam na n-k zdjęcie Kaczyńskiego z podpisem, że głosuję na niego. Zaraz pojawił się jeden głos: "nie masz się czym chwalić". Kolejny: "no niestety się zgadzam" ze smutną minką. Następny: "a ja wolę Tuska z Palikotem". Szczerze mówiąc, byłam zdziwiona tymi reakcjami. Bo żyjemy w wolnym kraju... TEORETYCZNIE... A tu niespodzianka - lewicujący zwolennicy tolerancji i postępowości okazali skrajną nietolerancję i politowanie wobec mnie TYLKO za to, że mam inne poglądy, niż oni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A uwielbiajcie sobie waszą gładkolicą, Jedynie Słuszną Polską Zjednoczoną Partię Obywatelską. A cieszcie się z waszego gwiazdora-elekta. Wiedzcie tylko, że sama uroda i gładkość wymowy to nie wszystko. To nie są władcy, to nie są mężowie stanu ani patrioci. To są nieudaczni celebryci. To nie oni, a zmarły Prezydent Kaczyński walczył o silną Polskę, walczył konsekwentnie i w wielu dziedzinach skutecznie, mimo kpin, oszczerstw, obśmiewania i szkalowania przez większość mediów i część polityków, mimo przedstawiania jego fałszywego, wykrzywionego wizerunku i lansowania tego wizerunku jako jedynie słusznego. No ale taka jest w naszym nieszczęsnym kraju cena za mówienie prawdy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego z całego serca kibicuję temu, żeby krzyż - lub pomnik - stał właśnie pod Pałacem Prezydenckim. Żeby był tam, gdzie w kwietniu jednoczyły się patriotyczne serca. Tak, właśnie tam, w miejscu symbolicznym - a nie zepchnięty do "bezpiecznej", nie rzucającej się w oczy - kruchty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-920742651413326162?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RmZl3YhF2bQPe-4awdcnMxiOYU8/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RmZl3YhF2bQPe-4awdcnMxiOYU8/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RmZl3YhF2bQPe-4awdcnMxiOYU8/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/RmZl3YhF2bQPe-4awdcnMxiOYU8/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/4ypkIg_8wOg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/920742651413326162/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=920742651413326162" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/920742651413326162?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/920742651413326162?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/4ypkIg_8wOg/krzyz-paac-bitwa.html" title="Krzyż - pałac - bitwa" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/08/krzyz-paac-bitwa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C04EQXwzfyp7ImA9WxFaGUU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-6789525538382681250</id><published>2010-07-24T01:33:00.007+02:00</published><updated>2010-07-24T16:31:40.287+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-07-24T16:31:40.287+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="literatura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolejowa opowieść" /><title>Moja pisanina kolejowa część 2.</title><content type="html">A oto następny rozdział bajdurzenia kolejowego o zabarwieniu fantasy ;) Mam nadzieję, że wyszło składnie i w miarę poczytnie :]&lt;br /&gt;Hmmm. Tylko nadal nie mam tytułu. Trzeba to nadrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;Część 2&lt;br /&gt;Dalia niepokoiła się. Niepokoiła - to za mało powiedziane... Miała naprawdę porządnego pietra.&lt;br /&gt;To był już trzeci dzień, który przyszło jej spędzić w tym niezwykłym świecie. Dzień próby: służba na lokomotywie. Miała poprowadzić pospiesznego do Poznania i z powrotem.&lt;br /&gt;Myślała wcześniej, że może uda jej się jakoś przedtem wrócić do swojego świata. Poprzedni dzień upłynął jej "spacerkiem po Warszawie", a raczej na gorączkowej bieganinie w poszukiwaniu tego czasoprzestrzennego portalu, przez który się tu dostała. Była i w Muzeum Kolejnictwa, i w wagonowni na Szczęśliwicach. Obskoczyła wszystkie lokomotywy i składy. Bez skutku... Nie znalazła nawet śladu migotliwych zasłon, przez które przeszła jak przez drzwi do tego wymiaru. Z jednej strony fascynował ją ten świat - wszystko tu było tak urządzone, jak nie przewidywała nawet w najśmielszych snach. A z drugiej... bała się niekiepsko, bo nie wiedziała za dobrze, jak się prowadzi lokomotywę - a przecież być maszynistą pociągu to wielka odpowiedzialność! Usiłowała sobie przypomnieć wszystko, czego się kiedykolwiek na ten temat dowiedziała. Kiedyś znajomy kolejarz opowiadał jej sporo o swojej pracy, a między innymi o rozruchu, silnikach trakcyjnych, bocznikowaniu i szafach WN i NN, z czego tylko trochę zapamiętała... no, nie licząc filmików na YouTube, których wczoraj naoglądała się jak głupia, łowiąc z nich wszelkie cenne informacje i zapisując je na karteczkach, poutykanych w podręczniku maszynisty, który ściskała nerwowo przez tkaninę torebki.&lt;br /&gt;"Cholera, mam nadzieję, że dobrze wykułam sygnalizację..." myślała, zbliżając się pomału do torów odstawczych na Szczęśliwicach.&lt;br /&gt;Narastającą panikę przerwał znajomy głos:&lt;br /&gt;- Dzień dobry pani!&lt;br /&gt;Dalia spojrzała w bok. Tuż przy żółtej budce szczęśliwickiej dyżurnej stała młoda, chudziutka postać w granatowym mundurze-garsonce z błękitną koszulą i ciemnym krawatem, z nieproporcjonalnie dużą do swojej figury torbą, wesołą minką i złocistym długim warkoczem, wystającym spod PKPowskiej rogatywki.&lt;br /&gt;- Cześć Marysiu! - uśmiechnęła się Dalia na widok znajomej twarzy. - Co porabiasz?&lt;br /&gt;Zdziwienie, malujące się przez moment na twarzyczce młodej kolejarki, pohamowało dalsze powitalne serdeczności. Dalia w myślach znowu zgromiła siebie za nieprzemyślane słowa. Przecież to inny świat... Jednak rezolutna dziewczyna widać poczytała to za dobry znak, bo jej zdumienie szybko ustąpiło miejsca dawnej radosnej mince.&lt;br /&gt;- A to Pani mnie zna? Świetnie! No to pewno Pani mówili, że dziś mamy jechać do Poznania. To znaczy ja mam jechać z Panią. Jako pomocnik... - młoda chyba również odnotowała zdziwienie na twarzy maszynistki, bo przerwała, jakby zakłopotana.&lt;br /&gt;- Mów mi Dalia - uśmiechnęła się przyjaźnie i zdecydowanym ruchem wyciągnęła rękę do pomocniczki. Głupio było słyszeć "pani" od kumpeli, z którą tyle razy chodziło się na foty i tyle wieczorów przegadało na GG.&lt;br /&gt;- Marysia - wymieniły uścisk dłoni. - No ale to już Pani... to znaczy Ty, wiesz - roześmiała się perliście. - A może będę mówić Szefowo? - mrugnęła.&lt;br /&gt;"Ale jaja!" przemknęło przez myśl Dalii. "Tak samo, jak w realu..."&lt;br /&gt;- Szefowa może być - roześmiała się. - No, ale chodźmy. Do odjazdu nie zostało już za wiele czasu. A musimy jeszcze przeciągnąć skład na WWO.&lt;br /&gt;Wzięły papiery i klucze od dyżurnej z budki, tej samej, która tak serdecznie Dalię przywitała pierwszego dnia - i pomaszerowały na lokomotywę. EU07-292, piękna, soczyście zielona, świeżutko odmalowana. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek naprawdę zobaczy ten numer... "Przeca w realu 4E kończą się na 244..." Dalia uśmiechnęła się do swoich myśli, po czym dzielnie wspięła się na schodki, otworzyła pojazd kwadratem, pchnęła drzwi do środka.&lt;br /&gt;"Spokojnie, tylko spokojnie Duśka..."&lt;br /&gt;Korytarz. Szafa NN. Kabina. Pewnym ruchem położyła książki na pulpicie. Klucz maszynisty. Poziom powietrza. Wyłącznik szybki. Pantografy. SHP... Wszystko wirowało jej przed oczami, a pamięć zmieniała się w białą plamę. Mimo to jej ręce trafiały - miała nadzieję - na dobre przyciski w dobrej kolejności.&lt;br /&gt;- Ekhm, Szefowo, to ja miałam uruchomić lokomotywę - dobiegł ją głos Marysi, z udawaną pretensją, a faktycznym rozbawieniem.&lt;br /&gt;Dalia wyprostowała się.&lt;br /&gt;- Okej, w takim razie w ramach praktyk powiedz, co Szefowa źle zrobiła - mrugnęła, udając żartobliwy ton mentorki, zadającej podchwytliwe pytanie.&lt;br /&gt;- Hmm... właściwie wszystko podręcznikowo. Żadnych błędów nie widziałam. Ale na drugi raz Szefowa pozwoli i ja uruchomię... dobrze?...&lt;br /&gt;- Oczywiście - odparła Dalia, dyskretnie oddychając z ulgą.&lt;br /&gt;"Rany boskie... normalnie sajgon! Żebym na każdym kroku musiała uważać, coby nie wyjść na głupka..." pomyślała, cały czas przybita i wystraszona.&lt;br /&gt;"Nie wyjdziesz na głupka. Jesteś zbyt dobra. Jesteś jedną z najlepszych maszynistów na PKP, Kwiatuszku..." odpowiedział jej - ni to w myślach, ni to w realnej audioprzestrzeni - miły głos, mogący należeć do kobiety w starszym wieku. Dalia skądś już znała ten głos... spłoszona rozejrzała się wokół - ale w kabinie były tylko ona i Marysia, rozpakowująca w tej chwili swoją ogromną torbę; za oknem zaś krzątali się sami mężczyźni, rewidenci i ustawiacze, aktualnie mocno kurwując przy swojej, bądź co bądź, ciężkiej robocie. Jakiś cień mignął jedynie przez moment w okienku żółtej budki WCz1, jednak zaraz zniknął, tak szybko, jak się pojawił.&lt;br /&gt;"Boże kochany, czy ja naprawdę nie zwariowałam?..." Dalię zaczynała znów ogarniać panika i dezorientacja. "Dobra, dziewczyno, tylko bez sraczki! Bierz się w garść!"&lt;br /&gt;Usiadła w fotelu maszynisty, za nastawnikiem. Musiała coś zrobić, cokolwiek, żeby poczuć realność sytuacji, w której się znalazła. Załączyła radio. Znajomy szwargot kolejarzy - mieszanka rozkazów, pytań i odpowiedzi, a czasem też żartobliwych pogawędek - przywracał w jej głowie spokojny, naturalny bieg rzeczywistości.&lt;br /&gt;- Chce Szefowa? - Marysia wyciągnęła w jej stronę plastikowy jednorazowy talerzyk, na którym położyła kilka ukrojonych kawałków ciasta. - Murzynek własnej roboty! Pomyślałam, że to tak miło będzie, no wie Szefowa... na pierwszy dzień praktyk.&lt;br /&gt;- No pewnie, dzięki! - Dalia z uśmiechem wzięła pajdę ciemnego ciasta. Za chwilę obydwie zajadały się ze smakiem. - Masz talent, dziewczyno.&lt;br /&gt;Marysia promieniała. Widać, że też bała się tego pierwszego występu na kolei, w poważnej już roli pomocnika maszynisty. Jednak wszystko szło - jak na razie - całkiem nieźle. Cieszyło ją to; zwłaszcza, że tak bardzo chciała kiedyś poprowadzić pociąg wspólnie ze swoim ukochanym Julkiem... On już od jakiegoś czasu śmigał na lokach po Polsce, dzisiejszego dnia miał praktyki gdzieś między Wrocławiem a Poznaniem...&lt;br /&gt;Szybko przepędziła z twarzy rumieniec, zdjęła z głowy rogatywkę PKP, którą na zewnątrz nosiła zawsze z wielką dumą, poprawiła służbowy krawat i wyjrzała przez okno, na zajadle sprzeczających się toromistrzów.&lt;br /&gt;Tymczasem Dalia wiedziała, że nieuchronnie zbliża się moment odjazdu. Wyłączyła sprężarkę, opuściła przedni pantograf. Dyskretnie przeżegnała się.&lt;br /&gt;- Zaraz odjeżdżamy... trzymaj się mocno - zawadiacko spojrzała na swoją pomocniczkę, zapalając papierosa i szykując się do rozpędzenia stalowego smoka.&lt;br /&gt;Wreszcie zabrzmiał ten wyczekiwany głos:&lt;br /&gt;- Maszynista na 22450, można wyciągać!&lt;br /&gt;- Tak jest - odparła Dalia do małego nadajniczka, uwieszonego spiralnym kablem przy radio-stopie.&lt;br /&gt;Pierwsza pozycja na nastawniku. Siódemka ruszyła powolutku do przodu, stalowymi nitkami szyn przed siebie. Delikatnie... później następna pozycja. I dalej, i dalej... nastawnik chodził ładnie, lekko zgrzytając podczas nakręcania. Silniki EU07-292 zawyły, najpierw nieśmiało, potem głośniej, w miarę nabierania prędkości. "Oho, teraz mamy 30." Nastawnik na "0". Wentylatory cichną... i hamowanie kontrolne... a potem w luz. Dalia pozwoliła lokomotywie się toczyć, przezornie trzymając prawą rękę na hamulcu. Spojrzała na semafor, zbiła czuwak. I znowu nakręcamy... Serducho jej śpiewało, razem z siódemkowymi wentylatorami.&lt;br /&gt;Marysia wpatrywała się w nastawnik, pulpit, w działania starszej koleżanki. Dalia nie mogła zawieść - ani kolei, ani pomocniczki, ani samej siebie. Zmieniła się cała we wzrok i słuch: uważnie śledziła światełka na semaforach, wskaźniki przytorowe, nie zapominała o zbijaniu czuwaka. Początek trasy był całkiem łatwy i znajomy - przelot przez Zachodnią, Centralną i most średnicowy, aż do stacji Warszawa Wschodnia.&lt;br /&gt;"Przynajmniej tutaj wszystko jest podobne, jak w moim świecie! Linia średnicowa taka sama... no, prawie taka sama" myślała maszynistka, zaciągając się dla kurażu papierosem i strzepując popiół za otwarte okno siódemki.&lt;br /&gt;Zachodnia. Główna: elegancki przejazd pod wiaduktami linii grójeckiej i drugiej linii radomskiej - coś, o czym w dotychczasowym życiu mogła tylko pomarzyć. Dalej Ochota - prześlicznie odnowiona. Wjazd w tunel średnicowy: mega mroczny klimat, jak zwykle. Centralna: nie do poznania! Wprawdzie filary te same, stylistyka podobna, jednak czyściutko, schludne ławeczki, wypolerowane podłogi, nowoczesne ruchome schody, a ilość peronów - niesamowita. Kątem oka Dalia spostrzegła, że przejeżdżają przez peron... ósmy. A to i tak położony bliżej środka stacji.&lt;br /&gt;Tunel średnicowy część druga. Na zabytkowych, zadbanych i odnowionych ścianach - dużo jaśniejsze lampy. Przestronne podziemne torowisko, między filarami którego można było dostrzec mijające się w ciemnościach składy. Dalia musiała naprawdę mocno uważać, żeby z zachwytu nie przeoczyć takiego np. S1 na semaforze... lub też ograniczenia prędkości. Na szczęście mniej więcej się orientowała, jako częsta podróżniczka pociągami, gdzie wypadałoby zwolnić. A chwilami miała nieokreślone wrażenie, jakby prowadziła ją czyjaś niewidzialna ręka...&lt;br /&gt;Powiśle. Most średnicowy. Marysia patrzyła z zachwytem przez okno na majestatyczne pylony Mostu Świętokrzyskiego. Dalia zerknęła w drugą stronę: tak jak spostrzegła wcześniej na komunikacyjnych mapkach, na południe od Mostu Poniatowskiego biegła okazała, kolejowa przeprawa... a i sam Poniatowszczak miał, oprócz pasów miejskich, wydzielone osobne, na pewno nie tramwajowe, torowisko.&lt;br /&gt;Warszawa Stadion. Postój pod semaforem.&lt;br /&gt;- Przepuszczamy pewnie "Zeusa" - zauważyła Marysia.&lt;br /&gt;- Aha - Dalia już nawet nie pytała, skąd-dokąd on jedzie. Na szczęście nie musiała, bo Marysia ciągnęła dalej swoje rozważania:&lt;br /&gt;- Powinien się wyrobić. Z Białowieży dotarł planowo na Wschodnią, teraz już mu pozostało nie tak wiele do Krakowa. CMKą pojedzie.&lt;br /&gt;- Wyrooobi się - zgrywała chojraka Dalia, wyrzucając peta przez okno.&lt;br /&gt;- Ładnie to tak? - żartobliwie upomniała ją pomocniczka.&lt;br /&gt;- Poczta lotnicza - odpaliła maszynistka, z udawaną bezradnością rozkładając ręce.&lt;br /&gt;"Zeus" przejechał, ciągnięty przez musztardową EPokę. Jak dawno Dalia takiej nie widziała na żywo! W jej świecie wszystkie przemalowano w niebiesko-białe barwy z logiem jednej z kolejowych spółek, walczących wciąż między sobą jak wściekłe psy. A co z tej walki wynikało - coraz mniej pociągów, krótsze składy, wojna z PLK... Dalia wolała o tym nie myśleć. Zwłaszcza, że semafor zmienił się na S5.&lt;br /&gt;- No to nakręcamy! - powiedziała, ruszając siódemkę stopniowo z jej chwilowego postoju.&lt;br /&gt;- Się wie!&lt;br /&gt;Warszawa Wschodnia. Piękna, ogromna stacja. Piętnaście peronów, ze zdobnymi zadaszeniami, siecią trakcyjną dyskretnie porozpinaną niczym pajęczyna nad torowiskami. Wielka odstawka, na której Marysia na głos naliczyła stadko dziesięciu różnych lokomotyw. Siódemek, byków, EPok. A nawet sputnik i czech się między nimi zaplątały!&lt;br /&gt;Dalia wyhamowała przy krańcu peronu, opuściła patyki, przekręciła klucz.&lt;br /&gt;- No, teraz trzeba siódemeczkę odczepić.&lt;br /&gt;- Spoko spoko, tym się zajmie rewident. Niech Szefowa mi pozwoli osobiście sprawdzić, czy dobrze rozprzęgli.&lt;br /&gt;- Dobra, ale idę z Tobą. Muszę mieć oko na to, co się dzieje.&lt;br /&gt;- Ma się rozumieć.&lt;br /&gt;Wysiadły; rewidenci już się zabrali do dzieła. Dalia obserwowała uważnie, może nawet uważniej, niż jej uczennica, jak to wszystko wygląda. Po rozprzęgnięciu i krótkich oględzinach zarządziła:&lt;br /&gt;- Ok, to teraz będziemy objeżdżać skład.&lt;br /&gt;- Mogę ja, mogę ja? - nalegała Marysia.&lt;br /&gt;- Jasne - uśmiechnęła się Dalia. - Tylko pamiętaj, że na manewrach tutaj więcej, niż 20 na godzinę nie pojedziemy.&lt;br /&gt;Marysia sprawnie uruchomiła loka i ruszyła siódemką z kopyta.&lt;br /&gt;- No no no! Uważaj - zaśmiała się Dalia. - Nie tak ostro.&lt;br /&gt;- Przepraszam, się poprawię - Marysia wyhamowała przed niebiesko świecącą sygnałem Ms1 tarczą manewrową. Dziewczyna była ewidentnie w swoim żywiole. Dalia pozazdrościła jej pewności siebie w tym, co robiła. No ale nie każdy człowiek jest przecież w sposób nagły przerzucany do równoległego świata.&lt;br /&gt;"Przywyknę" pomyślała, skupiając się tylko na dobrych stronach tego, co ją spotkało.&lt;br /&gt;Wygaszenie. Klucze i książki pokładowe. Przejście do drugiej kabiny. Kolejny rozruch. Młoda pomocniczka śmigała jak w transie. Dalia obiecała sobie, że wykrzesze z siebie podobną energię, zamiast się zamartwiać tym, co będzie i czego nie potrafi. Zwłaszcza, że - jak się okazuje - praca na lokomotywie idzie jej, odpukać, z niewiadomych przyczyn całkiem dobrze...&lt;br /&gt;Dobijanie do składu. Dalia przejęła pałeczkę; pomału i delikatnie dobiła do wagonu, starając się, żeby nie uderzyć zderzakiem w zderzak za mocno. Sprzęganie; znów obie wyszły na peron, a rewidenci, widząc nową pomocniczkę, ochoczo opowiadali, co robią i jak. Bezcenne źródło informacji - z pierwszej ręki.&lt;br /&gt;I skład gotowy. Kolejny papieros, teraz wykazy trzeba popisać.&lt;br /&gt;"Ta młoda spadła mi jak z nieba", myślała Dalia. Zleciła zadanie wypełnienia służbowych druków Marysi, a ta, żeby się wykazać, starała się ze wszystkich sił. Dalia patrzyła na jej pisaninę i przypominała sobie wszystko. Nie wiedziała skąd u licha, ale zaczęła sobie przypominać, jak to szło. Może z tego, co podpatrzyła dawniej u znajomych mechaników? Może z tego, co przeczytała wczoraj szybciorem w kolejowej literaturze? A może to znowu te dziwne przeczucia... jak anioł stróż, tym razem podpowiadający, co jest dobrze, a co źle...&lt;br /&gt;- Rozkaz pisemny - kierownik pociągu stanął w drzwiach siódemki, podając papiery. - Próba hamulca była?&lt;br /&gt;- Była.&lt;br /&gt;Wymiana papierków... i w porządku; teraz "tylko" hajda na szlak. Dalia ogarnęła gospodarskim okiem kabinę: wszystko popisane, przygotowane. Papieros, łyk mocnej herbaty z kubka, którą Marysia skwapliwie zaparzyła. I oczekiwanie na semafor. I jest: sygnał odjazdu.&lt;br /&gt;- 22450 odjazd!&lt;br /&gt;Gwizdek. Marysia zamyka drzwi loka, mocno trzaskając. Dalia spręża się cała w sobie i nakręca znów nastawnik. Wyją wentylatory przy silnikach trakcyjnych: cudowna melodia...&lt;br /&gt;I znów przejazd przez warszawskie stacje - lecz tym razem z postojami: trzeba zgarnąć pasażerów. Na peronach tłoczno, tak jakby wszyscy chcieli jechać do Poznania. Każdy postój to co najmniej 10 minut. Dalia nie wiedziała, czy denerwować się przez to, czy odetchnąć z ulgą. Postanowiła przestać się przejmować.&lt;br /&gt;- Szefowa ma talent - Marysia patrzyła z podziwem.&lt;br /&gt;- Ty też, dziewczyno - uśmiechnęła się z dumą Dalia. - Patrzyłam, jak sobie radzisz. Będzie z Ciebie świetna Pani Mechanik.&lt;br /&gt;- Dziękować! Oho, chyba kierpoć daje już sygnał.&lt;br /&gt;- Yup! Będziem startować.&lt;br /&gt;I ruszyły z peronów Zachodniej, ostatniej stacji, na której pociąg miał postój przed opuszczeniem Warszawy. Dalia ukradkiem zerkała na boki, chcąc chociaż trochę rozpoznać swoje-nie swoje miasto... Włochy. Ursus Północ. Gołąbki. Płochocin. Radyjko, które przyniosła w swojej wielkiej torbie Marysia, gra - skrzecząc na cały regulator - skoczne melodyjki, towarzyszące z reguły w trasie ludziom drogi i żelaznego szlaku.&lt;br /&gt;- Zatrzymujemy się w Błoniu? - Dalia sprawdza Marysię. Sama wykuła wczoraj rozkład jazdy swojego pociągu na pamięć.&lt;br /&gt;- Tak. Planowy postój o 14:30.&lt;br /&gt;- Zgadza się! A nie mówiłam - będą z Ciebie ludzie!&lt;br /&gt;Słoneczna E-20; mazowieckie pola, zagajniki i łąki, śmigające w dużym pędzie za oknami. Prędkość maksymalna na liczniku. Ku radości Dalii, nie jest to 125 kilometrów na godzinę, tylko 140. Z tego, co zdążyła się zorientować, tutejsze EU07 i EP07 mają Vmax 140, EP08 - Vmax 160, zaś EP09 mogą wyciągnąć nawet "20 złotych", czyli 200 na godzinę. Dalia dokańcza herbatę; odstawia kubek i włącza bocznikowanie - pierwsza, druga, czwarta pozycja...&lt;br /&gt;- Iiiiihaaaa! - Młoda cieszy się jak dziecko.&lt;br /&gt;- To się nazywa jazda, nie?&lt;br /&gt;- No! Takie rzeczy to mieliśmy w kolejówce tylko w symulatorze. Na co dzień same manewry i praktyki na szopie.&lt;br /&gt;- Witaj na szlaku! - uśmiecha się Dalia, zakręcając nastawnik do zera. Zielona siódemka mknie, mijając mniejsze i większe przystanki, stacje, zatrzymując się na niektórych.&lt;br /&gt;Błonie. Sochaczew. Łowicz. Kutno.&lt;br /&gt;"Ciekawe, czy Paweł też pracuje na kolei" pomyślała Dalia o swoim koledze, mieszkającym właśnie w Kutnie.&lt;br /&gt;Nie miała okazji się przekonać. Postój był krótki. Marysia bardzo się napraszała za nastawnik - Dalia trochę z oporami, ale też trochę i z ulgą oddała jej "stery" lokomotywy. Odjazd!&lt;br /&gt;Szybko przeleciały następne miejscowości. Koło. Konin. Września. Swarzędz... Ani się obejrzały, jak były w Poznaniu. Miały chwilę przerwy; Młoda postanowiła skoczyć po hot-doga w przydworcowym barze. Dalia zaś wolała się rozejrzeć po samym dworcu.&lt;br /&gt;- Przynieś mi jakieś ciacho. Najlepiej słodkiego rogala - poprosiła, dając Marysi kilka drobniaków na ten cel.&lt;br /&gt;- Się robi! - i tyle ją widziała.&lt;br /&gt;Wszystkie torby zostawiły na lokomotywie. Dalia dopiero teraz uświadomiła sobie brak aparatu...&lt;br /&gt;Wróciła prawie pędem na siódemkę. Chwilka poszukiwań w torebce - jest! Sprawdziła zdjęcia, w nadziei, że znajdzie jakieś z własnego świata. Nic z tych rzeczy. Fotki, które przewijały jej się przed oczami, były zupełnie obce. Nie pamiętała, żeby kiedykolwiek to ona je robiła. Co dziwniejsze - żadna z nich nie przedstawiała kolei... było trochę kwiatów, chmur, zwierzątek, były znajome wnętrza mieszkań... ale zero pociągów.&lt;br /&gt;"Widocznie w tym świecie nie jestem miłośniczką kolejowej fotografii... no fakt, ale w swojej rzeczywistości nie mam uprawnień na lokomotywy..."&lt;br /&gt;Otrząsnęła się z zamyślenia. Wpakowała aparat z powrotem do torebki i zarzuciła ją na ramię, postanawiając zrobić kilka pamiątkowych fotek, które mogłaby spróbować przenieść do swojego świata. Oczywiście o ile znajdzie to cholerne przejście...&lt;br /&gt;Zeszła z lokomotywy, zamknąwszy drzwiczki na kwadrat, i skierowała się w stronę, w której pamiętała, że były "Planty" - tak poznańscy maszyniści ochrzcili tory odstawcze przy peronie 1a, otoczone od strony ulicy drzewami i bujnymi zaroślami. Teraz, w pełni lata, powinno to być wyjątkowo piękne miejsce... o ile istnieje w tym świecie...&lt;br /&gt;- Proszę proszę, kogo my tu mamy? - ten zawadiacki głos znała aż za dobrze.&lt;br /&gt;- Powitać Panią Mechanik! - drugi głos też był znajomy.&lt;br /&gt;Podniosła głowę i spojrzała na nieoczekiwanych rozmówców.&lt;br /&gt;- Władek! Paweł! Się macie!&lt;br /&gt;Władek, jej rówieśnik, maszynista z Łodzi, stał z nonszalancko przewieszoną przez ramię służbową marynarką. Obok niego Paweł, starszy już maszynista - też z Litzmannstadt, w samej błękitnej koszuli, z kieszonki której wystawała nieodłączna paczka niebieskich Spike'ów. A obok...&lt;br /&gt;- Bardzo mi miło, Tadek jestem - ten głos, tę sylwetkę znała aż za dobrze...&lt;br /&gt;- Dalia...&lt;br /&gt;Z wahaniem podała mu rękę, obserwując, jak właśnie zawiera znajomość... ze swoim byłym facetem. Do stu piorunów, w tym świecie naprawdę wszystko jest możliwe! Pochylił się, musnął ustami wierzch jej dłoni, a potem spojrzał w oczy i obdarzył ją nieśmiałym uśmiechem. Dalia poczuła, jak nogi robią jej się miękkie, a na twarz wypełza rumieniec. Nie spuszczał z niej wzroku. Ona też wpatrywała się w niego dłuższą chwilę: te same duże, piwne oczy. Ta sama silna, krępa sylwetka w granatowym, maszynistowskim mundurze. Ta sama ogolona na łyso, kształtna głowa. Tak samo wykrojone usta... Odwróciła szybko wzrok, czując bolesne ukłucie w okolicy splotu słonecznego. Nie chciała teraz wspomnień. Zwłaszcza, że TEN Tadek najwyraźniej jej dotychczas nie znał.&lt;br /&gt;- No no no, Tadziu! Wpadła Ci w oko nasza czarnula, he? - teatralnym szeptem zagaił Paweł.&lt;br /&gt;- Co tu robicie, chłopaki? - Dalia zmieniła temat, szybko uwalniając dłoń i patrząc na Pawła, który stał najdalej od Tadka. Ze wszystkich sił starała się utrzymać emocje na wodzy. Miała już w tym doświadczenie, bo życie jej nie rozpieszczało, jednak te ostatnie dni, pełne nerwów i niepewności w nowym świecie, troszeczkę ją rozstroiły.&lt;br /&gt;- A opierdalamy się przed służbą, jak widać - odrzekł Władek, z uśmiechem przypominającym banana na twarzy.&lt;br /&gt;- Wracamy niedługo do Łodzi, każdy na swoim koniu i o innej godzinie. Taki nieoficjalny zlocik w Poznaniu nam wyszedł - zachichotał Paweł.&lt;br /&gt;- No ja dziś z pomocniczką jeżdżę... ta mała Marysia z warszawskiej kolejówki, nie wiem, czy kojarzycie?&lt;br /&gt;- Aaaa.... no tak! Dziewczyna Julka. Jaki ten świat mały... Nasz Julian dzielnie popylał dziś z Władkiem od Wrocławia.&lt;br /&gt;- Skubany dobry jest! - Władek aż kręcił głową z niedowierzaniem. - Młode toto, a tyle potrafi.&lt;br /&gt;- Zupełnie jakbym o mojej uczennicy słyszała! Trafił swój na swego, jak widać.&lt;br /&gt;- O wilku mowa - dodał Paweł, wskazując w bok.&lt;br /&gt;Po peronie maszerował dziarsko zażywny, młody pomocnik maszynisty. Ewidentna nadwaga nie odejmowała mu uroku, wręcz przeciwnie. Biła od niego pozytywna, sympatyczna energia i życzliwość dla świata.&lt;br /&gt;- Siemano ludziska! - przywitał się z Dalią, Tadkiem i Pawłem. - Ale dzisiaj daliśmy w katarynę, co nie Władziu?&lt;br /&gt;- Ten się jeszcze pyta! Zapierdalał wzorcowo!&lt;br /&gt;- Ajenoo!&lt;br /&gt;- Papieroska chcecie? - zapytał Paweł, wyciągając z kieszeni paczkę Spike'ów i otwierając ją - po dżentelmeńsku - najpierw w kierunku, gdzie stała Dalia.&lt;br /&gt;- Jasne. Dzięki.&lt;br /&gt;Częstowali się wszyscy, z wyjątkiem Julka. Palili chwilkę w milczeniu; o dziwo, Dalia nigdzie nie zauważyła tabliczek z zakazem palenia.&lt;br /&gt;"Hehe, chyba ten świat cosik za idealny..." przemknęło jej przez myśl. Jednak za moment się skarciła: "Nie narzekaj mała. Nie narzekaj..."&lt;br /&gt;- To o której masz odjazd, Duśka? - przerwał ciszę Władek.&lt;br /&gt;- 20:20.&lt;br /&gt;- Eee, to jeszcze trochę czasu jest... co Wy na to, żeby się bujnąć na kawę? Albo na Colę. Coś mnie suszy - zaproponował Paweł.&lt;br /&gt;- Może być! Ino niechaj moja podopieczna się zjawi, bez niej nie pójdę - uśmiechnęła się Dalia pod nosem.&lt;br /&gt;Tadek wciąż na nią patrzył, jak zaczarowany. Krępowały ją te spojrzenia... a jednocześnie przypominały o najpiękniejszych czasach. Tęsknota ciągle ją gryzła... nawet mimo żalu, mimo gniewu. Dobrze jednak wiedziała, że musi przestać o tym myśleć. To inny człowiek, inny świat.&lt;br /&gt;"Kobito przestań!" karciła się znów w myśli. "Nie wchodzi się po raz trzeci w to samo bagno."&lt;br /&gt;- Szefowo jestem! Łomatko, a cóż to za zbiegowisko? - podbiegła Marysia, zaciągając dla żartu lekko po wschodniemu.&lt;br /&gt;- Witamy Panią Pomocnik - ukłonił się Władek.&lt;br /&gt;- Siemasz mordziula! - Julek podszedł do niej i poczęstował ją bezceremonialnym, mocnym buziakiem.&lt;br /&gt;Marysia cała się rozpromieniła.&lt;br /&gt;- Heeej..... jak Twoja dzisiejsza służba?&lt;br /&gt;- Ajeno... zajebiście się jechało!&lt;br /&gt;- A weź opowiedz.&lt;br /&gt;- Dobra dobra, gołąbeczki! Zaraz mamy służbę powrotną - Władek znacząco wskazał na zegarek. - Później sobie pogruchacie.&lt;br /&gt;- Albo...&lt;br /&gt;- No no! - uciszył Pawła Julek, przystępując do niego zdecydowanym krokiem, z mocnym tupnięciem. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, nie bał się zaprotestować przeciwko zbyt obcesowym żartom kolegi po czterdziestce. - Z szacunkiem do młodego pokolenia proszę!&lt;br /&gt;Paweł zachichotał tylko.&lt;br /&gt;- Ok, ok, poddaję się - śmiał się serdecznie. - Ale ja też Cię muszę pogonić, bo wracam razem z Wami.&lt;br /&gt;- Łokurwa ale będzie tłum na loku!&lt;br /&gt;- No co ja poradzę, moja Monika prosiła, żebym dzisiaj był wcześniej, a kumpel zgodził się, żebym mu przehandlował służbę.&lt;br /&gt;- Taaa, aha - jasne... - Władek znacząco spojrzał na łysego kolegę, który podejrzanie milczał, usiłując spoglądać gdzie indziej, niż na Dalię, jednak niezbyt mu to wychodziło. - Ty mi kuźwa nie mów, że chcesz tu drugą parę gołąbeczków samą zostawić...&lt;br /&gt;- Jaką parę, jaką parę... Na razie! - pomachał im Paweł i poszedł peronem, zwijając się ze śmiechu.&lt;br /&gt;- Dobra, to my też idziemy. Pożegnaj swoją piękną - poprosił stanowczo Władek.&lt;br /&gt;- Buziaki! Widzimy się jutro w Skierniewicach.&lt;br /&gt;- Ajeno! - Marysia pomachała Julkowi. Z jej roześmianej buzi widać było, jak bardzo jest szczęśliwa.&lt;br /&gt;Zostali we trójkę na peronie; zapadła niezręczna cisza.&lt;br /&gt;- Szefowo... Twój rogalik.&lt;br /&gt;- Aha. No tak... dzięki - Dalia uśmiechnęła się, wdzięczna Marysi za oderwanie jej od uporczywych myśli i spojrzeń Tadka.&lt;br /&gt;On jednak wcale się nie ulatniał.&lt;br /&gt;- To dokąd teraz wracacie?&lt;br /&gt;- Do Warszawy - odparła Dalia, najchłodniej, jak umiała.&lt;br /&gt;- No ja do swojego łódzkiego jeszcze trochę mam... może zaproszę Cię... to znaczy Was - poprawił się - na kawusię? Chcecie?&lt;br /&gt;- Okej... jest jeszcze trochę czasu. Kupimy kawę z automatu i pójdziemy na Planty... chciałam coś zobaczyć.&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy...&lt;br /&gt;Gdy przyszła godzina odjazdu, Dalia, milcząca i nachmurzona, a jednocześnie w dziwny sposób podekscytowana, zasiadła za nastawnikiem.&lt;br /&gt;- Cześć dziewczyny! - machał z peronu Tadek.&lt;br /&gt;- Na razie...&lt;br /&gt;- Aha, Dalia! Daj mi swój numer telefonu.&lt;br /&gt;Maszynistka zastanowiła się przez chwilę. W zasadzie czemu nie... inny świat, inny człowiek, choć niby ten sam. Może warto... może chociaż zostaną dobrymi znajomymi.&lt;br /&gt;Zaśmiała się w duchu sarkastycznie. Jak można się przyjaźnić z kimś, kto wywołuje w nas emocje - tkliwości i pożądania... kto przywołuje tyle wspomnień, tych bolesnych i tych świetlistych?...&lt;br /&gt;- To jak, dasz mi ten numer, czy mam spadać? - uśmiechał się zadziornie.&lt;br /&gt;Dalia wstała i wychyliła się przez okno.&lt;br /&gt;- Masz - podała mu karteczkę, na której w try miga zdążyła naskrobać swój telefon.&lt;br /&gt;- Dzięki - rozpromienił się Tadek. - Puszczę Ci sygnałka albo SMSa, jak będziesz jechała. Zielonego! - pomachał, sugestywnie wskazując semafor.&lt;br /&gt;- O szit, faktycznie. Dzięki i na razie! - odmachnęła Dalia, przymykając okno, bo ten letni wieczór nie był za ciepły.&lt;br /&gt;Kierownik podał przez radio rozkaz odjazdu.&lt;br /&gt;- Ty, ale ciacho ten Tadek! - Marysia chwilę popatrzyła za nim. - Ale dla mnie trochę za stary. I do mojego Julka nawet się nie umywa! - zadarła bródkę, a po chwili serdecznie się roześmiała.&lt;br /&gt;- Za Koninem Ty poprowadzisz - uśmiechnęła się do niej Dalia, zmieniając zręcznie temat. Siódemka zawyła wentylatorami - i za chwilę wyjechały w stronę stolicy z okazałego, przepięknego poznańskiego dworca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-6789525538382681250?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/p9gntL9NA6AdhgB9Pa15jvewBXk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/p9gntL9NA6AdhgB9Pa15jvewBXk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/p9gntL9NA6AdhgB9Pa15jvewBXk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/p9gntL9NA6AdhgB9Pa15jvewBXk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/P6c5lF_nYRI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/6789525538382681250/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=6789525538382681250" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/6789525538382681250?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/6789525538382681250?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/P6c5lF_nYRI/moja-pisanina-kolejowa-czesc-2.html" title="Moja pisanina kolejowa część 2." /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/07/moja-pisanina-kolejowa-czesc-2.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMHR3w_cCp7ImA9WxFaGU8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-7564176071900790890</id><published>2010-07-21T23:34:00.005+02:00</published><updated>2010-07-24T01:40:36.248+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-07-24T01:40:36.248+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="literatura" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="twórczość" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolej" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kolejowa opowieść" /><title>Moja pisanina kolejowa część 1.</title><content type="html">Postanowiłam coś sobie potworzyć. Ot tak, żeby się wyżyć, a do tego pofantazjować. Miałam ostatnio serię niesamowitych snów, które moim zdaniem zasługują na uwiecznienie. Wplatam je więc w tok mojej opowieści... Tytułu nie posiadam, może z czasem się wymyśli.&lt;br /&gt;Oto część I. Behold :) and Enjoy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Uaaa... gdzie te pociągi - ziewnęła Dalia, przykucając w wysokich trawach i zwieszając ku ziemi ręce z aparatem fotograficznym, który zaczynał jej już pomału ciążyć, podobnie jak jej poczciwa, pojemna zielona torebka, dająca się zarzucić na oba ramiona niczym plecak - wypchana zresztą do granic możliwości: tu sweterek, tam butelka z wodą, obok książka...&lt;br /&gt;- No... nic już chyba o tej porze nie pojedzie - zgodził się Maniek, tego dnia wyjątkowo milczący. Odkąd został pomocnikiem maszynisty na Grochowie, zmęczenie częściej dawało mu się we znaki. - Pewnie za jakąś godzinkę następny ciapąg...&lt;br /&gt;Dzień był parny, letni. Po niebie przesuwały się rosnące cumulusy, wróżąc wieczorną burzę. Zielony nasyp kolejowy, na którym czatowali na przejeżdżające dołem składy, ocieniały nieco drzewa, rosnące nieopodal Muzeum Kolejnictwa. To był jeden z ich ulubionych foto-spotów: dołem i po drugim nasypie biegła linia średnicowa, prowadząca w tym punkcie ze stacji Warszawa Zachodnia aż do tuneli Centralnej i Śródmieścia, mijając po drodze kameralny przystanek W-wa Ochota. Najbardziej ruchliwa kolejowa część stolicy - no, może poza Dworcem Wschodnim.&lt;br /&gt;Teraz jednak nastała martwa godzina. Dalia jakiś czas temu wymyśliła tę nazwę na określenie pory, w której ruch na kolei zamierał. Miłośnicy fotografowania kolei nie mają w tym czasie zbyt wiele do "złowienia". Dodatkowo była sobota - więc można się spodziewać mniejszej ilości składów na szlaku.&lt;br /&gt;Dalia przejrzała raz jeszcze wszystkie zdjęcia, jakie udało jej się zrobić, w swoim aparacie. Była zadowolona.&lt;br /&gt;- No to powiedz Maniu, co tam u Ciebie i Mirty?&lt;br /&gt;- Spokojnie... ostatnio nawet się mało kłócimy. To chyba przez zmęczenie?...&lt;br /&gt;- No zapewne - Dalia uśmiechnęła się półgębkiem. - Szczęśliwi czasu nie liczą...&lt;br /&gt;- A u Ciebie co słychać? Jakoś ostatnio mało opowiadałaś.&lt;br /&gt;- A, bo nie ma o czym.&lt;br /&gt;- Ten Twój maszynista, Tadek...&lt;br /&gt;- Już nie mój. Poszedł sobie w cholerę. Posrany gość, uznał, że woli być sam. Weź zmień temat, dobrze?&lt;br /&gt;Dalia odwróciła głowę, lekko zniecierpliwiona. Po chwilowej walce z cisnącymi się łzami przywołała w miarę pogodny wyraz twarzy i spojrzała znowu w dół, na tory.&lt;br /&gt;Maniek uśmiechnął się pod nosem. Przypomniały mu się jego własne niegdysiejsze miłosne niepowodzenia; znał to. I wiedział, że to w końcu przejdzie, zmieni się na lepsze. Chciał jakoś pocieszyć kumpelę.&lt;br /&gt;- Widzę, że nie jest za dobrze. Ale to minie. Musisz nabrać więcej wiary. Więcej pozytywnego myślenia...&lt;br /&gt;- Czasami się nie da - wstała, chcąc przerwać ten temat na dobre. Nie miała jeszcze siły na myślenie o tym. - Dobra, może się brykniemy w inne miejsce? Teraz tutaj i tak nic nie pojedzie...&lt;br /&gt;- Spoko. Prowadź - Maniek kurtuazyjnie przepuścił koleżankę przed sobą.&lt;br /&gt;Dalia zastanowiła się przez chwilkę.&lt;br /&gt;- MuzKol na pewno jeszcze jest otwarty... ja myślę, że przejdziemy przez jego teren, wiesz - za tą starą rampą, a później sru na Plac Starynkiewicza. Złapiemy coś z Ochoty albo ze Śródmieścia... pojechałabym w jakieś odludne miejsce. Jakoś ostatnio chcę odpocząć od wszystkiego.&lt;br /&gt;- Domyślam się... oki, to ja proponuję Gdański - i na Pragę Towarową. Na Toruńskiej może coś ciekawego się złapie.&lt;br /&gt;- Taaa, tylko żeby Soczystych nie było - popatrzyła na niego ze znaczącym grymasem.&lt;br /&gt;- Nie będzie... w soboty im się nie chce łazić. No przynajmniej po południu.&lt;br /&gt;- No oby... a jakby ich licho przyniosło, to podjedziemy na WWO. Rafiego pomęczymy.&lt;br /&gt;Dłuższą chwilę szli w milczeniu, przedzierając się przez chaszcze, bujnie porastające starotorza dawnego terenu Warszawy Głównej. Gdzieniegdzie, wśród zardzewiałych szyn, zachowały się resztki zwrotnicowych lampek, spróchniałe koziołki oporowe na usypanych pagórkach... miniona świetność, dziś zapomniana, tak jak stare wagony motorowe, odstawione niedaleko w krzakach - ponoć własność Muzeum... Dalia zaklęła siarczyście w myślach. Co oni sobie wyobrażają?! Tak nie dbać o swoją historię, tradycję - to chyba potrafi tylko nasze PKP w tych nieszczęsnych czasach.&lt;br /&gt;Minęli ogrodzoną muzealną ekspozycję, składającą się z odmalowanych - ale martwych, nie jeżdżących - parowozów, starszych modeli elektrowozów, kilku lokomotyw spalinowych, stłoczonych na wydzielonych torach między wąskimi peronami... wodząc za nimi wzrokiem, nie zauważyli ukrytej w trawie szyny. Maniek ani się spostrzegł, jak zahaczył o nią nogą i padł jak długi do przodu, przy okazji przewracając idącą przed nim Dalię.&lt;br /&gt;- Auuu....... co się dzieje? - dziewczyna podniosła się z wolna, rozcierając bolące kolano.&lt;br /&gt;- Sorry, nie zauważyłem szyny... nic Ci nie jest? - kolega pomógł jej wstać, sam podnosząc się z trudem i krzywiąc się z bólu.&lt;br /&gt;- No jeszcze żyję.... aparat na szczęście cały. A Twój? - syknęła, kulejąc.&lt;br /&gt;- Cały, cały...&lt;br /&gt; - Ała, boli jak skur....... - nie dokończyła. - Ty popatrz, co to takiego?&lt;br /&gt;- Gdzie?&lt;br /&gt;Tuż obok nich powietrze mocno falowało. Ale nie było to typowo letnie rozgrzanie atmosfery. To było coś więcej; coś jak półprzezroczyste drzwi, jak poszarpana zasłona, przez którą prześwitywały migoczące, niezwykłe obrazy. Jak urzeczeni wpatrywali się w niesamowite zjawisko, zawieszone w powietrzu, falujące na tle ścian Muzeum.&lt;br /&gt;- Co to jest - jakiś nowy rodzaj ekspozycji? Jakiś happening w muzeum? A może ja śnię? - Dalia przecierała oczy.&lt;br /&gt;- To chyba oboje śnimy to samo - Maniek był bliski opadu szczęki. - Ty zobacz... tam chodzą ludzie! I jeżdżą pociągi!&lt;br /&gt;- No ale w MuzKolu nikogo nie ma, nic nie jedzie, po tych torach zresztą nie dałoby rady...&lt;br /&gt;- Bo tam nie pokazują MuzKolu... to coś innego...&lt;br /&gt;- Ale co?! Gdzie? Nie wierzę...&lt;br /&gt;- Duśka, nie podchodź lepiej! Cholera wie, co to jest.&lt;br /&gt;- Sprawdzę - Dalia uśmiechnęła się z odwagą do kumpla i, zarzucając dla wygody zawieszkę od aparatu na szyję, podeszła do przezroczystej zasłony. Pomału ją odgarnęła.&lt;br /&gt;To było jak framuga drzwi o niewyraźnych konturach - bez futryn, zawiasów, wisiało na niej tylko kilka zasłon; delikatnych, zwiewnych, migoczących. Miały barwę jasnego złota i delikatny nadruk... coś na kształt PKP. Pod dotykiem wiatru odsłaniały się co chwila na przestrzał, a za nimi jak w kinie - widać było jakichś ludzi, manewrujące składy... tylko nie do końca wyraźnie... Dalia wyciągnęła ręce i próbowała odgarnąć zasłonki, by zobaczyć te obrazy, przesuwające się z drugiej strony. Naraz - wszystko zawirowało. Zwiewne płachty oplotły jej ciało miękkim, delikatnym kokonem. Dalia poczuła się błogo, sennie...  zwiesiła głowę i pozwoliła się unieść zwiewnej pajęczynie... gdzieś z oddali dobiegł ją, jak przez mgłę, głos Mańka: "Dalia! Co z Tobą? Dalia!? Dalia!"&lt;br /&gt;- Dalia! - tym razem głos zabrzmiał ostrzej, wyraźniej. To przywołało ją do rzeczywistości.&lt;br /&gt;Ocknęła się. Była w kabinie EU07 - zielone ściany, znajomy pulpit ze świecącymi kontrolkami, firanki PKP w oknach. Podniosła głowę i omiotła nieprzytomnym wzrokiem wnętrze. Spojrzała na swoje ręce: a niech to jasny gwint! Granatowe rękawy służbowej marynarki. Odruchowo dotknęła szyi - koszula, krawat. Zerknęła w dół - granatowa, mundurowa spódnica.&lt;br /&gt;- Duśka! Co z Tobą? - dobiegł ją znów głos Mańka. - Wszystko gra?...&lt;br /&gt;Spojrzała na niego - i osłupiała po raz drugi. Oto jej kolega - tak samo jak ona w pełnym kolejowym umundurowaniu - zasiadał za nastawnikiem siódemki, zaś ona... wyglądało na to, że właśnie się obudziła ze snu na fotelu pomocnika.&lt;br /&gt;- Maniek, co tu się dzieje?... - wykrztusiła.&lt;br /&gt;- No jak to co? Zasnęło się po służbie - uśmiechnął się pod nosem. - Widać była męcząca nocka. Nie przywitasz się ze zmiennikiem?&lt;br /&gt;- Ale...&lt;br /&gt;- Spoko spoko, ja rozumiem. Też nieraz tak miałem. Dobrze, że to ja dziś jadę na szlak, a nie Ty.&lt;br /&gt;- Co?...&lt;br /&gt;- Oj kobieto, coś źle z Tobą. Może kawy Ci zrobić?&lt;br /&gt;- Jasne.&lt;br /&gt;Dalia umilkła. Z niedowierzaniem przyjmowała do wiadomości to, co się tu działo. Gorączkowo myślała, jak wybadać sytuację... miała wyraźne przeczucie, że została znienacka wrzucona do innego świata, którego częścią - o zgrozo! - wcale się nie czuła. Do świata pięknego, niby znajomego, ale... Odruchowo rozejrzała się za swoją torebką: stała, a jakże, w kącie lokomotywy. Tam na pewno są jej komórki, dokumenty... Zerwała się z fotela, żeby sięgnąć po znajomy tobołek - zbyt gwałtownie. Zakręciło jej się w głowie.&lt;br /&gt;- Ej ej ej, siedź spokojnie - Maniek przytrzymał ją w porę, inaczej by upadła. - Przecież bym Ci torbę podał.&lt;br /&gt;- Dzięki - Dalia opadła na fotel dla pomocnika. - Chyba... chyba rzeczywiście się nie wyspałam.&lt;br /&gt;- Masz - położył jej torbę przy kuchence, a sam zajął się parzeniem kawy w dwóch kubkach.&lt;br /&gt;Dalia wyjęła od razu komórkę. Sprawdziła numery... wszystko znajome... osoby się zgadzały... no, było kilka różnic, ale uznała, że widocznie tak tutaj być musi. Sprawdziła SMSy: poznawała je. Ten od mamy, tamten od kumpla z Pomorza, jeszcze inny od przyjaciółki... o dziwo, nie było ani jednego SMSa od Tadka. Weszła raz jeszcze do książki adresowej: nie miała jego numeru.&lt;br /&gt;Przez moment ścisnęło ją w dołku. Zaraz sobie jednak przypomniała, że gniewa się na niego za to, jak ją potraktował i że wcale nie ma ochoty się z nim kontaktować. On z nią na pewno też. Wciągnęła głęboko powietrze i odłożyła komórkę do torby.&lt;br /&gt;"Teraz sprawdzę, kim tutaj jestem..." przemknęło jej przez myśl, gdy szukała dokumentów.&lt;br /&gt;Zdębiała. Dowód osobisty się zgadzał, karta płatnicza też, ale nic poza nimi nie było takie samo. Legitymacja kolejowa... plakietka.... co?... Maszynista pojazdów trakcyjnych Dalia B..... uprawnienia do obsługi lokomotyw elektrycznych... ŻE JAK?!?!&lt;br /&gt;- Jak tam, wszystko na miejscu? Nic nie zginęło? - uśmiechnięty Maniek podał jej kubek z czarnym, gorącym kolejarskim napojem.&lt;br /&gt;- Ja chyba śnię - Dalia mechanicznie wciągnęła łyk kawy, patrząc pustym wzrokiem przed siebie. A w myślach dodała: "Jak ja do kuźwy nędzy poprowadzę teraz siódemkę? Skąd mam wiedzieć, co do czego i jak..."&lt;br /&gt;- No, chyba śnisz - Maniek był coraz bardziej rozbawiony. - Idź kobieto do domu, pośpij, odpocznij.&lt;br /&gt;- Zaprowadzisz mnie? - spojrzała na niego błagalnie.&lt;br /&gt;- Jak chcesz... mam jeszcze chwilę do rozpoczęcia służby. Chodź! Widać, że z Tobą naprawdę coś nie tak.&lt;br /&gt;Zeszli z lokomotywy, Maniek zamknął ją na kwadrat. Dalia rozejrzała się przez ten czas wokół: znajomo. Warszawa Szczęśliwice. Ale jakieś inne, niż do tej pory... Torowiska były czyste, lśniły nowością. A przede wszystkim zauważyła ich dużo więcej, niż dotąd widziała! Co chwila manewrowała po nich jakaś lokomotywa, przetaczano składy. Ruch jak na Marszałkowskiej! A co najciekawsze - wszystkie EU07 i EP07 były zielone. Oprócz nich plątało się sporo zielonych ET22, a w głębi Dalia zauważyła dodatkowe, jakby świeżo dobudowane tory odstawcze dla EN57, zwanych popularnie kiblami.&lt;br /&gt;Wolała już o nic nie pytać, żeby się nie ośmieszać. Maniek zachowywał się jak maszynista od lat, wyjadacz szlaków, zadomowiony w tym dziwnym świecie. A przecież niedawno dopiero zdał egzamin na pomocnika...&lt;br /&gt;- Kwiatuszku, masz taśmę i wykazy? - zagaiła uśmiechnięta kobieta z żółtej budki, którą mijali.&lt;br /&gt;- Mam mam - odpowiedziała Dalia prędko, bez namysłu sięgając do torebki. - Proszę.&lt;br /&gt;Na szczęście taśma była opisana, reszta papierologii też. Dalia odetchnęła z ulgą; widocznie zrobiła to wcześniej. W tym samym momencie jednak przeszedł ją zimny dreszcz: jak ona sobie poradzi przy następnej służbie? I kolejna myśl: a może to nie będzie konieczne?... czy - i gdzie - jest stąd wyjście, powrót do zwykłego świata?...&lt;br /&gt;- Dzięki serdeńko - dyżurna rozpływała się w uśmiechach. Dalia odpowiedziała jej też uśmiechem, najmilszym, na jaki w tej chwili umiała się zdobyć - i pomaszerowali z Mańkiem w stronę Czystego.&lt;br /&gt;- Fajna babka...&lt;br /&gt;- Lubi Cię - uśmiechnął się Maniek. - dusza-człowiek, nie ma co; muszę wpaść do niej na kawę i podpytać, w jaki sposób ją zaparza, bo żadna inna tak mi nie smakuje...&lt;br /&gt;Dalia znów poczuła ukłucie dysonansu poznawczego. W realnym świecie Maniek nigdy nie pił kawy... Dysonans pogłębił się jeszcze, gdy wyciągnął zza pazuchy paczkę papierosów i poczęstował ją.&lt;br /&gt;"No przynajmniej tutaj palę, tak jak normalnie..." pomyślała Dalia, zaciągając się dymem. "Mmm, moje ulubione..."&lt;br /&gt;Szli przez jakiś czas, kurząc w milczeniu. Dalia wciąż rozglądała się wokół z niedowierzaniem. Czyste było... naprawdę czyste. Zadbane, szerokie torowiska, do tego bardzo ruchliwe! Co i rusz coś na nich trąbiło. Budynki nastawni WCz i WZS - odremontowane, schludne. Szli dalej: Warszawa Zachodnia. Nie do poznania... niby ta sama stacja, ten sam układ peronów i torów, a jednak - jakby z najpiękniejszego marzenia. Nowiutka kostka, poukładana na peronach; eleganckie wiaty, ławeczki, zadaszenia; ozdobna metaloplastyka na poręczach schodów w przejściach podziemnych... Dalia otwierała coraz szerzej oczy ze zdumienia...&lt;br /&gt;- Ty, nie podmienili Cię czasem w tym śnie? - mrugnął wesoło Maniek. - Zachodniej nie poznajesz?&lt;br /&gt;Dalia spojrzała na niego z nerwowym uśmieszkiem.&lt;br /&gt;- Podziwiam, jak tu czysto.&lt;br /&gt;- No ba! Miałoby być brudno? Tylu ludzi jeździ stąd co dzień. Przecież kolej to potęga! Nasz kraj słynie z niej na cały świat. No nie rób sobie ze mnie dłużej jaj! - zaśmiał się serdecznie Maniek.&lt;br /&gt;Dalia stanęła jak wryta. Szok za szokiem...&lt;br /&gt;- Chyba... chyba rozbolała mnie głowa - wyjąkała, opierając się o zdobiony filar, podtrzymujący wiatę nad peronem.&lt;br /&gt;- Oj, fakt, wyglądasz mizernie... nie zemdlej mi tylko tutaj! Wiesz co, to ja Cię wsadzę do pociągu bezpośrednio do Twojego domu. Wysiądziesz, przejdziesz, to jest parę kroków, dobra? Czy może zadzwonić po Twoich rodziców, żeby Cię odebrali z przystanku?&lt;br /&gt;- Nie nie.... nie trzeba....&lt;br /&gt;- Duśka... co się dzieje?&lt;br /&gt;- Nie wiem...&lt;br /&gt;- Dasz radę?&lt;br /&gt;- No...&lt;br /&gt;- Chodź.&lt;br /&gt;Szli przed siebie. W oddali dostrzegła znajome nasypy przy MuzKolu. Z niedowierzaniem patrzyła na... czynną stację Warszawa Główna! od której odchodziły stalowe nitki solidnego torowiska, biegnącego na południe.&lt;br /&gt;- No widzisz? To już linia grójecka. Wsiądziesz, parę stacji i będziesz u siebie. Pamiętasz, gdzie masz wysiąść? - zapytał z nutką sarkazmu.&lt;br /&gt;- No ba - Dalia postanowiła zgrywać chojraka. Nie mogła przecież wyjść na wariatkę!&lt;br /&gt;- Oki. W takim razie zostawiam Cię tu na Głównej. Peron się zgadza, o ile dobrze pamiętam za chwilę masz kibla. Muszę spadać na Szczęśliwice! Akurat mam "klasę", to sobie podjadę. Pa!&lt;br /&gt;Maniek pomachał Dalii, wsiadając do czyściutkiego EZTa - wyglądającego, jakby był świeżo po rewizji. A napchanego! że szok. Tylu kolejarzy Dalia w życiu na raz nie widziała, nawet na zdjęciach ze zlotów maszynistów, które jej pokazywał Tadek.&lt;br /&gt;Żeby nie zacząć znów o nim myśleć, rozejrzała się po dworcu. Muzeum Kolejnictwa było usytuowane gdzieś z boku, jakby nieśmiało przylepione do masywnych ścian i przestronnych peronów pięknego, klasycznego dworca, z budynkiem z beżowego piaskowca, z półokrągłą górującą nad nim fasadą i napisem "Warszawa Główna".&lt;br /&gt;"No no... ciekawe, czy istnieje tu dworzec Śródmieście... i czy jeździ metro..." Dalia przebiegała wzrokiem przez perony, przez niesamowite tłumy ludzi, tłoczących się przy licznych pociągach, przy przejściach, przy kasach... Wtem z megafonu rozległa się donośna zapowiedź.&lt;br /&gt;- Pociąg osobowy do Tarczyna przez Raszyn - Łazy - Złotokłos - odjedzie z toru drugiego przy peronie pierwszym. Powtarzam...&lt;br /&gt;"Kosmiczna relacja! Ale tak na rozum - chyba mi pasuje." Dalia nie miała czasu na szukanie mapek komunikacyjnych czy rozkładów. Czuła, że musi znaleźć się jak najszybciej w domu, zobaczyć, co i jak. Żeby mieć jakiś punkt zaczepienia. Żeby nie zwariować.&lt;br /&gt;Wcisnęła się do jednostki. Przepychając się przez tłum ludzi, dostała się jakimś cudem do mapki, przyklejonej na ścianie.&lt;br /&gt;Szok kolejny... to naprawdę Warszawa? caluteńka poprzecinana liniami kolejowymi. Kolej była wszędzie, miejscami tylko uzupełniona przez dojazdowe linie autobusowe. Mostów przez Wisłę Dalia naliczyła chyba z piętnaście, z czego co najmniej osiem wyłącznie kolejowych. "A niech mnie..."&lt;br /&gt;Oparła się plecami o ścianę i wyglądała przez okno. "To naprawdę moje miasto?"&lt;br /&gt;Wszystko znajome. Sklepy, bloki, skwery. Tylko że zamiast wszechobecnych autobusów królowała tu kolej. Dalia przejechała jeszcze parę przystanków kiblem. Jakimś cudem wiedziała, gdzie wysiąść. Zdała się na intuicję.&lt;br /&gt;Wyskoczyła na peron - i roześmiała się. Przystanek wyglądał identycznie, jak w jednym z jej snów... elegancka jasnoczerwona kostka, tabliczka peronowa z ozdobną czcionką. Ławeczki. Budka z biletami. Drzewka, okalające peron z tyłu. I znajome bloki tuż za nim...&lt;br /&gt;"Chyba jestem w raju" przemknęło jej przez myśl. Zakręciła się na pięcie, napawając się nową rzeczywistością. Było tak dziwnie - i tak wspaniale... w życiu się nie spodziewała, że zobaczy te okolice właśnie TAKIMI, jakie je widziała teraz.&lt;br /&gt;Na niebie zebrały się gęste chmury; zaczął siąpić ciepły, letni deszcz. Mimo to Dalia szła tanecznym krokiem, kierując się - jak pamiętała - w stronę rodzinnego domu. I dobrze pamiętała! Parę przecznic i była u siebie.&lt;br /&gt;W mieszkaniu pusto. Przeszła do swojego pokoju, zmieniając najpierw służbowe pantofelki na wygodne bambosze. Pokój ten sam... ale też w jakiś sposób był inny. Na półkach, oprócz znanych książek, stała też w kilku rządkach kolejowa "literatura". Na biurku, obok kremów, książek i biżuterii, walały się wydruki z wykazem służb na ten miesiąc, podręcznik maszynisty pojazdów trakcyjnych, rolka taśmy z lokomotywy. Oprócz dobrze znanych, poczciwych, własnych ubrań zauważyła wiszący w widocznym miejscu na wieszaku, starannie odprasowany letni mundur na zmianę.&lt;br /&gt;Położyła torebkę na regale i zaczęła szybko przeglądać papiery w biurku. Oprócz indeksu i dyplomu ze studiów inżynierskich - świadectwo ukończenia kursów maszynistowskich. Umowa o pracę na PKP. Co za historia...&lt;br /&gt;"To ja jeżdżę na lokach już... jakieś trzy lata..." wnioskowała gorączkowo, studiując świstki - paski wypłat, ZUSy... Zastygła, przytłoczona tym wszystkim, co opadło ją prawie że w jednej chwili na raz.&lt;br /&gt;"Nie.... to chyba zbyt wiele, jak na ten dzień".&lt;br /&gt;Postanowiła położyć się i porządnie odpocząć. Przejrzała jeszcze tylko grafik swoich zaplanowanych służb, poczytała podręcznik dla maszynistów. Odpływając w sen, na swoim-nie swoim tapczanie, mając w pamięci fakt, że jutro dzień wolny od pracy, nie mogła nadal uwierzyć w to, co się działo... postanowiła jednak, że pojedzie do Muzeum - przecież to trzeba koniecznie sprawdzić. Wyjaśnić. Przecież gdzieś musi być wytłumaczenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-7564176071900790890?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YwmsCygqtQpQ687K9MmdN4EmdWk/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YwmsCygqtQpQ687K9MmdN4EmdWk/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YwmsCygqtQpQ687K9MmdN4EmdWk/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/YwmsCygqtQpQ687K9MmdN4EmdWk/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/AYaqdSLFPDs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/7564176071900790890/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=7564176071900790890" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/7564176071900790890?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/7564176071900790890?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/AYaqdSLFPDs/moja-pisanina-kolejowa-czesc-1.html" title="Moja pisanina kolejowa część 1." /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/07/moja-pisanina-kolejowa-czesc-1.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEUAQXs_fCp7ImA9WxFSE04.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-4927007680294184304</id><published>2010-04-15T13:38:00.005+02:00</published><updated>2010-04-15T13:50:40.544+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-15T13:50:40.544+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="adresy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="portal" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="forum" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="aliasy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="domeny" /><title>Adresy Tm7</title><content type="html">Jak nie urok, to przemarsz wojska. XT.pl długi czas działało bez zarzutu, niestety znowu ma "zwieszkę". Dlatego podaję wszystkie możliwe adresy i aliasy, pod którymi można znaleźć nasze .:Tm7:. :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tm7.xt.pl"&gt;http://tm7.xt.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tm7.nazwa.pl"&gt;http://tm7.nazwa.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Galeria: -&gt; do podanego adresu (jednego z 2 powyższych) dopiszcie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tm7.nazwa.pl/cpg1418/"&gt;/cpg1418/index.php&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Forum: -&gt; tak samo, jak z galerią - trzeba dopisać:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tm7.nazwa.pl/forum/"&gt;/forum/index.php&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-4927007680294184304?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1gl0jjoWKakdQXgFVcz_WdrXlDE/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1gl0jjoWKakdQXgFVcz_WdrXlDE/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1gl0jjoWKakdQXgFVcz_WdrXlDE/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/1gl0jjoWKakdQXgFVcz_WdrXlDE/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/yBR3Bto-WC8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/4927007680294184304/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=4927007680294184304" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/4927007680294184304?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/4927007680294184304?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/yBR3Bto-WC8/adresy-tm7.html" title="Adresy Tm7" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/04/adresy-tm7.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DUYGRn0yfCp7ImA9WxFSEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-6017698856097177427</id><published>2010-04-14T01:23:00.005+02:00</published><updated>2010-04-14T14:12:07.394+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-14T14:12:07.394+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="patriotyzm" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="refleksje" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Youtube" /><title>Chwilka refleksji...</title><content type="html">&lt;object width="640" height="395"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0_dXncXlMdA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0_dXncXlMdA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-6017698856097177427?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iN6Z7HLWUJwQgmb1W76RMiVM93g/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iN6Z7HLWUJwQgmb1W76RMiVM93g/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iN6Z7HLWUJwQgmb1W76RMiVM93g/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/iN6Z7HLWUJwQgmb1W76RMiVM93g/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/hSRCXcOIFSA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/6017698856097177427/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=6017698856097177427" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/6017698856097177427?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/6017698856097177427?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/hSRCXcOIFSA/chwilka-refleksji.html" title="Chwilka refleksji..." /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/04/chwilka-refleksji.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkENQnY5eyp7ImA9WxFSEUQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-619671038997355949</id><published>2010-04-13T22:29:00.001+02:00</published><updated>2010-04-13T22:31:33.823+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-13T22:31:33.823+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="forum" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Forum działa - witryna w komplecie :)</title><content type="html">Dzisiaj włączam forum. Wprawdzie zamiast polskich liter pojawiły się krzaczki, ale najważniejsze, że udało się uratować tabelę z postami. Zapraszam do pisania!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://tm7.xt.pl/forum/"&gt;http://tm7.xt.pl/forum/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-619671038997355949?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-Q9iUvVsk_Eln1Zx3XcXX2qJK-A/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-Q9iUvVsk_Eln1Zx3XcXX2qJK-A/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-Q9iUvVsk_Eln1Zx3XcXX2qJK-A/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/-Q9iUvVsk_Eln1Zx3XcXX2qJK-A/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/zAr2M6RY4hk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/619671038997355949/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=619671038997355949" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/619671038997355949?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/619671038997355949?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/zAr2M6RY4hk/forum-dziaa-witryna-w-komplecie.html" title="Forum działa - witryna w komplecie :)" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/04/forum-dziaa-witryna-w-komplecie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CEQBRXg7eCp7ImA9WxFSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-1992203138716360986</id><published>2010-04-13T00:33:00.005+02:00</published><updated>2010-04-13T00:45:54.600+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-13T00:45:54.600+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="www" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="galeria" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="witryna" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="forum" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="administracja" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="Tm7" /><title>Galeria działa, forum już za chwilkę</title><content type="html">Zapraszam z powrotem na &lt;a href="http://tm7.xt.pl/"&gt;http://www.tm7.xt.pl&lt;/a&gt; :) XT uporało się ze swoim problemem (jak widać, każdy serwer może czasem zawieść), mogłam więc ponownie podpiąć nasz Portal pod domenę, do której wszyscy się przyzwyczailiśmy.&lt;br /&gt;Alternatywny adres to: www.tm7.nazwa.pl - jest to adres serwera, na którym obecnie się znajdujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Forum jest w trakcie przywracania, tabelę w bazie danych, która przeżyła 'crash', na szczęście już mi się udało naprawić. Będą niestety "krzaki" zamiast polskich liter, ale to mały pikuś w porównaniu z zagrożeniem nieodzyskania części napisanych przez nas, forumowiczów, postów - m/w od 11 marca do 9 kwietnia, kiedy to stary serwer ostatecznie się 'wysypał'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie Dzięki dla tych wszystkich, którzy mi pomagają i nanoszą poprawki na galerii :-) Jesteście kochani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BTW - dla wszystkich jeszcze niezorientowanych: Galeria działa, jest w pełni funkcjonalna. Wchodźcie pod adres &lt;a href="http://www.tm7.xt.pl/cpg1418/"&gt;http://www.tm7.xt.pl/cpg1418/&lt;/a&gt; . Można się logować, dodawać fotki, komentować do woli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to rozjaśni choć trochę te czarne dni, które teraz nastały.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-1992203138716360986?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5qJxVOwVsnCJkobFLsD_oSwK1S4/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5qJxVOwVsnCJkobFLsD_oSwK1S4/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5qJxVOwVsnCJkobFLsD_oSwK1S4/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/5qJxVOwVsnCJkobFLsD_oSwK1S4/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/n_5FUBOrNKk" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/1992203138716360986/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=1992203138716360986" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1992203138716360986?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/1992203138716360986?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/n_5FUBOrNKk/galeria-dziaa-forum-juz-za-chwilke.html" title="Galeria działa, forum już za chwilkę" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/04/galeria-dziaa-forum-juz-za-chwilke.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DkQCQH4-fCp7ImA9WxFTGU0.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-361484203640193121.post-2967961481564264726</id><published>2010-04-10T14:53:00.002+02:00</published><updated>2010-04-10T14:59:21.054+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2010-04-10T14:59:21.054+02:00</app:edited><title>Żałoba narodowa</title><content type="html">Dziś zginęła duża część elity naszego narodu. W 70. rocznicę ludobójstwa katyńskiego (wygląda to jak symbol...) zginął nasz Prezydent, a razem z nim ludzie, odpowiedzialni za kraj (wszyscy dowódcy wojskowi, spora część ważnych polityków) i za pamięć historyczną (prezes IPNu, założycielka Solidarności)... Brak słów, nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Najlepiej chyba uczcić pamięć Ich wszystkich - dniem milczenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te jakże smutne okoliczności nakazują też choćby symboliczną żałobę. Stronę główną Portalu Tm7 przyoblekłam na ten czas w czarno-szare barwy. Po ostatecznym przeniesieniu na nowy serwer kolory zmienią się na dawne z chwilą zakończenia żałoby narodowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/361484203640193121-2967961481564264726?l=siodemkowo.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yqbcMnNbnjaGfda3V28cQ0db8wQ/0/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yqbcMnNbnjaGfda3V28cQ0db8wQ/0/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;
&lt;a href="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yqbcMnNbnjaGfda3V28cQ0db8wQ/1/da"&gt;&lt;img src="http://feedads.g.doubleclick.net/~a/yqbcMnNbnjaGfda3V28cQ0db8wQ/1/di" border="0" ismap="true"&gt;&lt;/img&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/sidemkowo/~4/mnS0y2ShIbo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://siodemkowo.blogspot.com/feeds/2967961481564264726/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://www.blogger.com/comment.g?blogID=361484203640193121&amp;postID=2967961481564264726" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2967961481564264726?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/361484203640193121/posts/default/2967961481564264726?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/sidemkowo/~3/mnS0y2ShIbo/zaoba-narodowa.html" title="Żałoba narodowa" /><author><name>Dorota</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="http://4.bp.blogspot.com/_5VpH9v3xDzk/SX9O5OYO5RI/AAAAAAAAABk/Q3kpzMH2ZRs/S220/136616.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://siodemkowo.blogspot.com/2010/04/zaoba-narodowa.html</feedburner:origLink></entry></feed>

