<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"><channel><title>Museum</title><link>http://soil.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Fri, 10 Feb 2012 12:49:44 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/soil" /><feedburner:info uri="soil" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><item><title>bez-tytulu-28</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/_5_K57i1cUI/</link><description>&lt;p&gt;Błądzę pośród drzew. Z trudem przeciskam się między nimi. Pod palcami czuję twardą, szorstką korę. Żywica klei mi palce, pokrywa dłonie. Zaciągam się jej intensywnym zapachem. Czuję jak powoli wypełnia mój organizm. Przenika mnie, kręci w nosie. Oczy zaczynają łzawić. Czerwone od ciągłego pocierania.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Zwalniam. Opierając się o drzewo spoglądam do góry. Próbuję dojrzeć niebo. Jego intensywny błękit. Tak dawno go nie widziałem. Gałęzie wszystko mi zasłaniają. Igły kłują odsłonięte kawałki skóry. Brnę dalej. Głębiej. Wyciągam resztki wspomnień. Strzępy, które przypominają o niewyobrażalnym bólu. Dławię się żalem. Tym samym, który kilka dni wcześniej mnie wykończył. Znowu chciałem się&amp;nbsp;poddać. Odpłynąć. Przestać czuć. Jednak nie potrafiłem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Płuca intensywnie pompowały do organizmu mieszankę stęchłego powietrza ze świeżą żywicą. Powoli opuszczam głowę i ruszam przed siebie. Chcę wreszcie stąd uciec i wrócić do swojego świata.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/_5_K57i1cUI" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 13 Sep 2011 21:19:57 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/09/13/bez-tytulu-28/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/09/13/bez-tytulu-28/</feedburner:origLink></item><item><title>bez-tytulu-27</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/gBC0ki5zlOQ/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src="http://d.penkala.pl/photo/2.jpg"&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Czasami nie wiem jak to wszystko ogarnąć. Znowu zbliża się pora długich i męczących dni. Wszystko zacznie się rozmazywać. Długie wieczory nie pozwolą mi odetchnąć. Pewne rzeczy znów o sobie przypomną. Będzie dziwnie. Jak zawsze.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Chyba muszę się stąd wyrwać. Miałem to zrobić jakiś czas temu. Ale nie miałem okazji. I odwagi. Teraz też jej nie mam, ale za to mam okazję. Chyba, że znowu stchórzę. Muszę spróbować. Choćbym miał żałować. Nie mam żadnych celów, nie potrzebuję. Nie chcę. Nie wiem. A to źle. Mam tego świadomość, ale nie potrafię nic z tym zrobić. Tak mi wygodniej.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Żyję monotonną codziennością. Czuję się jak w filmie przyrodniczym, w którym cykl życia rośliny zatacza koło. Nie, w filmie byłoby mi za dobrze. Dzień się&amp;nbsp;kończy a ja nie umieram. Zawisam w przestrzeni wypełnionej bezwładną masą. Nawet nie próbuje już walczyć. Kilka lat temu myślałem, że się uwolnię. Myślałem.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Rano, gdy otwieram oczy czuję jak wynurzam się z tej masy. Trwa to blisko godzinę, dopóki nie zorientuję się, że już jestem spóźniony. Nie mam świeżego startu. Nie zaczynam od nowa. Wszystko się ciągnie w nieskończoność. Powtarzać też się&amp;nbsp;już przestało.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
Stoję w miejscu. W rzece pełnej uczuć i emocji. Idę z prądem. Nie, chwila. Przecież to nie dla mnie. Odwracam się. Czuję jak rzeka na mnie napiera. Czuję jej siłę. Wiem, że tam coś&amp;nbsp;jest. Może powinienem? Tam, do źródła. Poszukać tego, co tak mocno mnie męczy i rozsadza. Pójdę. Ale nie teraz. Boję się. Może dałbym radę, ale czuję, że to jeszcze nie czas. Nie ta pora. Nie to życie.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/gBC0ki5zlOQ" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Thu, 08 Sep 2011 20:56:53 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/09/08/bez-tytulu-27/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/09/08/bez-tytulu-27/</feedburner:origLink></item><item><title>bez-tytulu-26</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/WSThHYc_1p0/</link><description>&lt;p&gt;Tęsknie. A nie wiem czy powinienem.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/WSThHYc_1p0" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 11 Jan 2011 12:21:37 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/01/11/bez-tytulu-26/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/01/11/bez-tytulu-26/</feedburner:origLink></item><item><title>bez-tytulu-25</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/SR2wqqYwIFs/</link><description>&lt;p&gt;Zawsze myślałem, że to wszystko jest takie proste. Że nie ma się nad czym zastanawiać. Że potrafię się zdystansować, spojrzeć na to wszystko z boku. Chciałbym. Rzeczywistość okazuje się inna. Nie potrafię przestać myśleć, zamęczać się rzeczami, które nie powinny mieć znaczenia. A mają. Dlaczego? Pewnie dlatego, że mi nie przeszło. Nie potrafię się do tego przyznać. Nie chcę. Albo nie, boję się konsekwencji. Przecież już wcześniej się nie udało. Po co się oszukiwać. Ta nadzieja nic mi nie da - po za kolejnymi dniami, z których nic nie będę pamiętał. Potrzebuję rozmowy. O tym jak jest i co dalej. Bo nie wiem czy mam sobie zacząć już wmawiać, że to nie dla mnie czy może popłynąć. Tylko jak zacząć, nie chcę tego zniszczyć. Nie chcę naciskać. W sumie to już wiem czego chce.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/SR2wqqYwIFs" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Mon, 10 Jan 2011 14:36:04 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/01/10/bez-tytulu-25/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/01/10/bez-tytulu-25/</feedburner:origLink></item><item><title>bez-tytulu-24</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/eqIrbopjpv4/</link><description>&lt;p&gt;Źle mi z tym wszystkim. Nie potrafię się pozbierać. Nie wiem co robić. Jak się zachować. Może lepiej zrezygnować? Zapomnieć i żyć dalej. Tak będzie łatwiej. Ale czy coś to zmieni? Nie wiem. Boję się.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/eqIrbopjpv4" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 04 Jan 2011 11:53:45 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/01/04/bez-tytulu-24/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/01/04/bez-tytulu-24/</feedburner:origLink></item><item><title>bez-tytulu-23</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/soil/~3/6zMPuKInC8M/</link><description>&lt;p&gt;Nie wiem już czego chcę. Myślałem, że się zmieniłem. Że potrafię inaczej. Kolejny raz się myliłem. Wyobrażam sobie zbyt wiele. Mam nadzieje na zbyt wiele. Nie dociera do mnie, że można się zmienić, że można nie chcieć. Dlaczego tak mi zależy? Dlaczego boje się mówić o tym co czuje? Tak bardzo chciałbym to wszystko jakoś ogarnąć. Tęsknie. A to jest zły objaw.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/soil/~4/6zMPuKInC8M" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 04 Jan 2011 09:58:12 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://soil.jogger.pl/2011/01/04/bez-tytulu-23/</guid><category>live</category><feedburner:origLink>http://soil.jogger.pl/2011/01/04/bez-tytulu-23/</feedburner:origLink></item></channel></rss>

