<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0"><channel><title>ninaque</title><link>http://thion.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 11 Nov 2009 21:38:28 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/thion/jogger" type="application/rss+xml" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com" /><item><title>odosketch</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/tM2WleskRmI/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://sketch.odopod.com/"&gt;&lt;img src="http://img91.imageshack.us/img91/7785/odosketch.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od pewnego czasu trzymam w moim Google Readerze feed &lt;a href="http://bestwebgallery.com/"&gt;BestWebGallery&lt;/a&gt; – po części z ciekawości, co tam ładnego wymodzili zagraniczni designerzy, by w razie projektowania nowej strony mieć z czego czerpać inspirację, a po części dlatego, że moderatorom co jakiś czas zdarza się dodać do galerii jakiś ciekawy start&lt;strong&gt;r&lt;/strong&gt;up lub portfolio, czy blog osoby, której do tej pory nie znałem, a która na pierwszy rzut oka wydaje się być interesująca.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dobra, macie mnie – kłamałem. Powyższe zdania to ściema. Do tej pory tylko dwa razy coś umieszczonego na BestWebGallery zainteresowało mnie na tyle, by się tam zarejestrować lub wrzucić RSS do czytnika. Ot, od czasu do czasu podglądam tam fajne pomysły. Tyle. Ale coś musiałem napisać. Musiałem – gdyż w przeciwnym wypadku notka nie miałaby wstępu. Bo co jak co, drodzy Czytelnicy, ale wstęp we wpisie być musi. Gdyby nie było, musiałbym zrezygnować z regularnego, kilku akapitowego zawodzenia na rzecz merytorycznego i zwięzłego przejścia do rzeczy lub, co gorsza, pisania na temat. A ja nie mogę sobie na to pozwolić – jako bloger, rozumiecie. Ten anonimowy i nierzetelny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okej, skoro wstęp mamy za sobą, możemy wreszcie powrócić do tematu wpisu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Hm, gdzie stanąłem?... A, tak. Było o Google Readerze i BestWebGallery. Czyli – jeśli dobrze liczę – nadszedł czas, by napisać o tym, jak podczas porannego czytania RSSów natrafiłem w feedzie wspomnianej galerii na informację o &lt;a href="http://sketch.odopod.com/"&gt;odosketch&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odo&lt;em&gt;co?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Śpieszę z wyjaśnieniami – otóż &lt;a href="http://sketch.odopod.com/"&gt;odosketch&lt;/a&gt; jest naprawdę fajnym webappem służącym do &lt;em&gt;rysowania&lt;/em&gt;. W największym skrócie jego działanie można odpisać tak: rejestrujemy się, logujemy, klikamy na "Create a sketch" i... tyle. Dostajemy do dyspozycji kartkę papieru i kilka pędzli o podstawowych kolorach, a to, co narysujemy, zależy jedynie od naszej wyobraźni. I umiejętności.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Genialnie proste – a zarazem genialnie fajne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Choć sam nie potrafię malować (choć uwierzcie mi, kiedyś potrafiłem i szło mi całkiem nieźle... jak na pięciolatka, oczywiście), spędziłem przy Odosketch dobrych kilkanaście minut i świetnie się bawiłem, próbując naszkicować myszką coś, co nie przypominałoby koślawej karykatury rysunków, jakie robią dzieci w przedszkolu. W międzyczasie &lt;a href="http://sketch.odopod.com/sketches/70938"&gt;oglądałem&lt;/a&gt; &lt;a href="http://sketch.odopod.com/sketches/71751"&gt;prace&lt;/a&gt; &lt;a href="http://sketch.odopod.com/sketches/71437"&gt;innych&lt;/a&gt; i co chwila mruczałem pod nosem "cholera, to wygląda naprawdę świetnie". Potem zachwyt przerodził się w dosadne "dlaczego ja tak nie potrafię?". Cóż, co poradzić – nie każdy ma Talent, taki z dużej litery. Co prawda, ja mam, ale się nim nie chwalę. Głupio mi robić przykrość innym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zaskakujący wydaje się fakt, że chociaż Odosketch istnieje od 2005 roku, to do tej pory nie słyszałem o nim ani słowa. Wystarczy jednak chwilę poguglać, by okazało się, że po przestawieniu na wyszukiwanie tylko w języku polskim Wielkie Gie zwraca aż &lt;strong&gt;trzy&lt;/strong&gt; wyniki dotyczące tego hasła i by cała zagadka natychmiast się rozwiązała. Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, wygląda na to, że nadszedł czas, kiedy chęć tworzenia w narodzie zanikła, zastąpiona skłonnością do uzewnętrzniania się w krótkich wiadomościach, które mogą mieć maksymalnie 140...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ups, przekroczyłem limit znaków. Sorry.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS.: nieśmiało &lt;a href="http://blog.ninaque.com"&gt;testuję&lt;/a&gt; na blogu reklamy &lt;a href="http://adtaily.com"&gt;AdTaily&lt;/a&gt;. Uno, nie bardzo pasują do designu &lt;em&gt;ninauqe&lt;/em&gt; i muszę coś z tym zrobić. Dos, nie mam zielonego pojęcia, jak je ładnie ostylować. Tres, jeżeli macie złotówkę i chcielibyście się u mnie zareklamować, to proszę bardzo, wystarczy kliknąć na link "Zostań sponsorem", a Wasza grafika rozdziewiczy &lt;em&gt;ninaque&lt;/em&gt;. Cena zostanie na tym poziomie na wieki (czyt. do odwidzenia).&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/tM2WleskRmI" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Thu, 06 Aug 2009 07:58:10 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/08/06/odosketch/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/08/06/odosketch/</feedburner:origLink></item><item><title>Apel co do feedów RSS</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/kEnHzx5UkiU/</link><description>&lt;p&gt;Oto i on:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Blogerzy, cholera jasna, udostępniajcie czytelnikom &lt;strong&gt;pełne&lt;/strong&gt; wpisy w feedach RSS! Pełne – nie skróty! Nie wiem, skąd u niektórych wzięła się niesamowicie irytująca maniera serwowania jedynie dwóch pierwszych zdań tekstu, by resztę zastąpić pięcioma znakami, na których widok momentalnie pogarsza mi się humor – "[...]".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy może inaczej – wiem. Ale nie rozumiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zrozumcie, drodzy blogerzy, że w ten sposób tracicie czytelników. Osobiście wywalam z czytnika wszystkie feedy publikujące wpisy w skróconej formie. Kilka ciekawych, nowych blogów, jakie znalazłem w zakamarkach Sieci, już w ten sposób poleciało; trochę mi ich szkoda, ale płakać nie będę. Po prostu nie mogę znieść, kiedy zabrania mi się czytania notek w Google Readerze, a zamiast tego &lt;em&gt;zmusza&lt;/em&gt; do przejścia na stronę bloga. Podejrzewam, że są osoby, które mają podobnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiem, drodzy blogerzy, że dbacie o traffic, statystyki, reklamy i takie tam. Wiem, że niektórzy z Was głęboko gdzieś mają sposób serwowania swoich RSSów. Weźcie jednak pod uwagę, że są wśród nas, czytelników, ludzie, dla których czytanie feedów to część &lt;strong&gt;rytuału&lt;/strong&gt; – zaraz po śniadaniu, porannej kąpieli i myciu zębów. I że ci ludzie nie lubią, kiedy coś – lub ktoś – niekonformistycznie odstaje od normy. Nienawidzą, kiedy miast po bożemu mieć wszystko w jednej karcie przeglądarki, muszą skakać po pięciu różnych stronach, by zobaczyć, co im dzisiaj autor chciał przekazać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nikt nie chce być przecież traktowany jak jakiś cholerny świerszcz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kto jest ze mną?!!??!?!?&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/kEnHzx5UkiU" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sat, 01 Aug 2009 09:54:39 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/08/01/apel-co-do-feedow-rss/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/08/01/apel-co-do-feedow-rss/</feedburner:origLink></item><item><title>Słoń a HTML 5</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/lhRBjybPaXE/</link><description>&lt;p&gt;Powoli, powoli wpadam w rytm pisania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Myślałem, że po tylu miesiącach przerwy powrót będzie trudniejszy. Nie chodzi mi już nawet o bloga, ale raczej o ponowne ogarnięcie całego tego webdwazerowego &lt;em&gt;jazgotu&lt;/em&gt;, który nas otacza – tu coś blipa, tam coś tumblra... obok Twitter nagabuje, że ktoś, kogo obserwuję, idzie do sklepu kupić okulary słoneczne i gogle. Chwilę sielskiej ciszy przerywa irytujący krzyk Google Readera, że dwieście osiemdziesiąt feedów od rana oczekuje na przeczytanie. Potem trzeba zaglądnąć na Joggera, by sprawdzić, kto wygrał tytuł Trolla Dnia (dycha za zgadnięcie w komentarzach, kto dzisiaj wygrał).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W kolejce czeka jeszcze Nasza-klasa (co na pewno w jakimś języku znaczy &lt;em&gt;szpieg-na-znajomych&lt;/em&gt;) i od biedy Wykop. Normalnie tragedia w trzech aktach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co więcej, odwyk, który sobie zaaplikowałem, dotyczył również wszelkiego kodzenia – HTML, PHP, Ruby, CSS i kilku innych, równie fajnych skrótów. Niby coś tam pisałem, ale nie było to nic, co by zajęło więcej niż kilkanaście minut. Dlatego postanowiłem, że nadszedł wreszcie czas, by wrócić do formy i zrobić coś, dzięki czemu palce odzyskałyby dawną sprawność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakoś tak wyszło, że dzięki namowie &lt;a href="http://nerdblog.pl"&gt;D4rkiego&lt;/a&gt; wziąłem się za przepisywanie &lt;em&gt;ninaque&lt;/em&gt; na HTML 5.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszystko – jeśli chcecie wiedzieć – zaczęło się mniej więcej tak:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;– Piszę projekt w tym nowym hateemelu.&lt;br&gt;
– O. To ja też coś zrobię.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i zrobiłem. Przysiedziałem z dwie godziny, &lt;a href="http://html5doctor.com/designing-a-blog-with-html5/"&gt;poczytałem&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://wolnyzawodowiec.pl/html5-i-kilka-stron-w-tym-napisanych/"&gt;popatrzyłem&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.alistapart.com/articles/previewofhtml5/"&gt;popróbowałem&lt;/a&gt;, by w końcu zmienić wszelkie &lt;code&gt;&amp;lt;div id="content"&amp;gt;&lt;/code&gt;, &lt;code&gt;&amp;lt;div id="header"&amp;gt;&lt;/code&gt;, &lt;code&gt;&amp;lt;div id="nav"&amp;gt;&lt;/code&gt; i &lt;code&gt;&amp;lt;div id="footer"&amp;gt;&lt;/code&gt; na nowe &lt;code&gt;&amp;lt;section id="content"&amp;gt;&lt;/code&gt;, &lt;code&gt;&amp;lt;header&amp;gt;&lt;/code&gt;, &lt;code&gt;&amp;lt;nav&amp;gt;&lt;/code&gt;, czy &lt;code&gt;&amp;lt;footer&amp;gt;&lt;/code&gt;. W rezultacie strona się całkowicie rozlazła, więc trzeba było wszystko ponownie ostylować. Następnie dodałem &lt;a href="http://remysharp.com/2009/01/07/html5-enabling-script/"&gt;wykradziony stąd&lt;/a&gt; kod JS, który sprawia, że to wszystko działa pod Internet Explorerem. Na koniec wziąłem się za komentarze – zgodnie z radami ustawiłem je jako &lt;code&gt;&amp;lt;article&amp;gt;&lt;/code&gt;, który to tag, jak mówi specyfikacja, może być używany dla treści nadsyłanych przez użytkowników – i formularz ich wysyłania, gdzie wystarczyło zmienić &lt;code&gt;&amp;lt;inputowi&amp;gt;&lt;/code&gt;, odpowiadającemu za URL strony komentującego, &lt;code&gt;type="text"&lt;/code&gt; na &lt;code&gt;"url"&lt;/code&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Efekty możecie zobaczyć w źródle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Całkiem logiczne to HTML 5, nie powiem. Poza tym, skoro XHTML zdążyło zdechnąć, kiedy akurat nie patrzyłem, trzeba znaleźć nowy &lt;em&gt;bajer&lt;/em&gt;, którym się będzie szpanować wśród gawiedzi. Z góry uprzedzam – nic a nic nie interesują mnie flejmy o tym &lt;q&gt;dlaczego HTML 5 ssie, a śp XHTML 2.0 to mogło być coś&lt;/q&gt;, które widziałem w kilku innych miejscach. Nie bardzo się w tym orientuję; od zawsze designowałem tylko dla siebie, ale te kilka rzeczy, które wiem, póki co mi wystarcza. Dlatego spory ideologiczne mam – pardon my French – głęboko w dupie i będę używał tego, co mi się podoba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie pozostaje mi nic innego, jak tym miłym akcentem zakończyć dzisiejsze pisanie.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/lhRBjybPaXE" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Fri, 31 Jul 2009 14:48:32 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/07/31/slon-a-html-5/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/07/31/slon-a-html-5/</feedburner:origLink></item><item><title>Lato, lato, czekam na to</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/JpYlU0DbC0E/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;img src="http://img16.imageshack.us/img16/5722/shawshank.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chciałem zacząć ten wpis od "jak pewnie wiecie, trwają właśnie wakacje", ale uznałem, że byłoby to idiotyczne. Nigdy nie byłem dobry w wymyślaniu tytułów i wstępów - choć trzeba przyznać, że do tej pory nikt tego ode mnie nie wymagał. By zacząć notkę wystarczyło zadać jakieś proste, chwytliwe pytanie w stylu "Czy kiedykolwiek chciałeś pokazać światu swój &lt;a href="http://tyleczek.pl/"&gt;tyłeczek&lt;/a&gt;?", a potem kontynuować "Wczoraj na Wykopie (Antywebie, TechCrunchu, RWW) znalazłem informację o nowym serwisie autorstwa..." i czekać na masę komentarzy z kategorii "daj inwajta".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie dam, bo już ni mam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To były dobre czasy. Ale już nie wrócą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W każdym razie, nie pozostaje mi już nic innego jak tylko uznać, że wstęp mamy za sobą; poza tym – jak pewnie wiecie – trwają właśnie wakacje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio byłem na dwutygodniowych wczasach, czego, co mnie wcale nie dziwi, nikt nie zauważył - przecież na tym blogu wczasy trwały przez ostatnie sześć miesięcy. Dwa tygodnie w tę, czy we w tę... &lt;em&gt;Who cares?&lt;/em&gt; Fakt pozostaje jednak faktem: byłem. 4-18 lipca, Ustronie Morskie. Bite dziesięć godzin jazdy. Nigdy w życiu tyłek mnie bardziej nie bolał... pomijając już fakt, że jechaliśmy w dzień i nie mogłem po prostu położyć się i iść spać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wczasy – co pewnie wiecie – składają się z kilku istotnych części: prażenie się na plaży, kąpanie w morzu, odganianie od upierdliwych muszek, granie w karty, chodzenie na lody włoskie (które ja nazywam po prostu kręconymi) i co nie mniej ważne, oglądanie niemieckiego Eurosportu. Nie brzmi zbyt ekscytująco, prawda? Znaczy się – prócz oglądania Eurosportu; język niemiecki powodował u mnie niezdrowe emocje, Tour de France zaś zdrowe, więc wszystko nieźle się zrównoważyło. Jednakże – by przejść już do rzeczy – nad Bałtykiem nie występują jedynie rozrywki pospolite: można wyżyć się na maszynach, które za dwa lub pięć złotych chętnie udostępnią swoje wdzięki, można pojechać na bananie z bananem na twarzy. Lub poczytać książki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Właściwie to o tym – o przeczytanych przeze mnie na wakacjach książkach – miał być ten wpis, ale co tam, to mój blog i mogę sobie popisać o niczym przez pięć akapitów. Kończąc jednak offtopic, dodam tylko, że Bóg, czy inny &lt;em&gt;w-co-tam-kto-wierzy&lt;/em&gt; powinien pobłogosławić stojące na nadmorskich ulicach stoiska "Taniej Książki". Bez was, moje drogie, nudziłbym się o wiele bardziej przez ostatnie dwa tygodnie. Szkoda tylko, że w połowie urlopu skończyły mi się fundusze. &lt;em&gt;Anyway&lt;/em&gt;, spójrzmy na wynik konfrontacji thion vs. książki.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Stephen King&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Z tym autorem spotkałem się dopiero rok temu – co ciekawe, również na wakacjach przy sklepiku "Taniej Książki", tyle że w Pogorzelicy. Kupiłem wtedy i przeczytałem pięć dzieł autorstwa Kinga: &lt;em&gt;"Bezsenność"&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;"Marzenia i Koszmary"&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;"Dolores Claiborne"&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;"Regulatorów"&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;"Grę Geralda"&lt;/em&gt;. W tym roku kolekcję zasiliły kolejne dwa tytuły – &lt;em&gt;"Zielona Mila"&lt;/em&gt; do spółki ze zbiorem opowiadań &lt;em&gt;"Cztery pory roku"&lt;/em&gt;. Stephena Kinga pewnie wszyscy świetnie znają, nawet jeśli do tej pory nie spotkali się z jego książkami – z jego pomysłów bardzo chętnie korzystają scenarzyści z Hollywód, co zaowocowało wieloma ekranizacjami, z &lt;em&gt;"Lśnieniem"&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;"Skazanymi na Shawshank"&lt;/em&gt; i właśnie &lt;em&gt;"Zieloną Milą"&lt;/em&gt; na czele – więc tylko pokrótce opiszę swoje wrażenia z lektury.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na pierwszy ogień poszedł zbiorek minipowieści &lt;em&gt;"Cztery pory roku"&lt;/em&gt; – głównie dzięki opowiadaniu &lt;em&gt;"Skazani na Shawshank"&lt;/em&gt;, na podstawie którego powstał wspomniany wcześniej film, a który oglądnąłem w telewizji kilka lat wcześniej. Podobało mi się bardzo, a fabuła - czy może raczej to, co w &lt;em&gt;le grande finale&lt;/em&gt; osiąga Andy Dufresne – no cóż... mniam i palce lizać. Nawet to, że znałem zakończenie, ani trochę nie umniejszyło przyjemności z czytania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Następnie zabrałem się za &lt;em&gt;"Zieloną Milę"&lt;/em&gt;, powieść – pierwotnie wydawaną w odcinkach – opowiadającą o wydarzeniach roku tysiąc dziewięćset trzydziestego drugiego, kiedy do więzienia stanowego w Cold Mountain przybywa skazany za brutalny mord na dwóch małych dziewczynkach John Coffey. I kiedy w dalszym ciągu stoi tam krzesło elektryczne, oczywiście. Liczącą 413 stron książkę połknąłem w ciągu jednego dnia – i to nie dlatego, że mi się nudziło. Bynajmniej. Na recenzowaniu się nie znam (do tej pory oceniałem jeno serwisy internetowe, a te zazwyczaj są tak złe, że aż dobre) ; style, warsztat, nieścisłości historyczne i takie tam rzeczy mało mnie interesują, więc powiem tylko tyle: było świetnie.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Harlan Coben&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Bodaj piątego dnia pobytu nad morzem przeczytałem obie książki Kinga, które wcześniej dostałem w swoje łapy, i wyruszyłem do miasta po kolejne; wyobraźcie sobie jednak moje zdziwienie, kiedy okazało się, że King wybył i żadnej książki jego autorstwa już nie dostanę. – Nie ma Kinga, null, zero, kaput – powiedziała sprzedawczyni, a ja musiałem przełknąć gorzką pigułkę i wyruszyć na poszukiwania nowego czytadła. W końcu miałem w kieszeni piętnaście złotych i musiałem je wydać. Nie były moje, więc miałem czyste sumienie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trafiłem na Harlana Cobena i jego powieść &lt;em&gt;"Bez skrupułów"&lt;/em&gt;. Okazało się, że zaliczyłem „I’m feeling lucky” i przysłowiowy „strzał w dziesiątkę” za jednym zamachem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tym razem posłużę się notką prasową; to powinno zminimalizować ryzyko tego, że znowu rozpiszę się o czymś, o czym nie powinienem.&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Harlan Coben zdobył uznanie w kręgu miłośników literatury sensacyjnej trzecią książką "Bez skrupułów", opublikowaną w 1995. Światowa popularność pisarza zaczęła się od thrillera "Nie mów nikomu" (2001) – bestsellera w USA i Europie (zekranizowanego w 2006 przez Guillaume Caneta). Kolejne powieści, za które otrzymał wielomilionowe zaliczki od wydawców – "Bez pożegnania" (2002), "Jedyna szansa" (2003), "Tylko jedno spojrzenie" (2004), "Niewinny" (2005)...&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Bla bla bla.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Światowa sława, bestsellery, ekranizacje, wielomilionowe zaliczki, a ja o Cobenie nie słyszałem wcześniej ani słowa. Słaby ma marketing, pewnie nie wie, co to Twitter, długi ogon i AdTaily.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W każdym razie, dorwałem dwie jego książki: wspomniane wcześniej &lt;em&gt;"Bez skrupułów"&lt;/em&gt; i zakupione na dzień przed wyjazdem &lt;em&gt;"Bez śladu"&lt;/em&gt; (ach, ci polscy tłumacze... aż bije z nich kreatywność). Głównym bohaterem obu pozycji jest Myron Bolitar, &lt;em&gt;"były pracownik FBI, agent sportowy i detektyw-amator w jednej osobie"&lt;/em&gt;, który wraz ze swoimi przyjaciółmi od czasu do czasu wplątuje się kłopoty kryminalne, śledztwa &lt;em&gt;and other stuff like that&lt;/em&gt;. Nieźle jak na trzydziestodwuletniego ex-koszykarza, nie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zarówno &lt;em&gt;"Bez śladu"&lt;/em&gt; jak i &lt;em&gt;"Bez skrupułów"&lt;/em&gt; są książkami z świetnie prowadzoną intrygą, której prawdziwego rozwiązania nie możemy być pewni aż do ostatnich stron, w dodatku wypełnionymi świetnym i żywym humorem, a także scenkami sytuacyjnymi. Wszyscy bohaterowi e – a wszczególności Myron i Windsor Horne Lockwood Trzeci, który wygląda tak, jak się nazywa, lecz nie chcielibyście go spotkać w ciemnej uliczce o północy – zapadają w pamięć i szybko zyskują naszą sympatię. Nie licząc Kinga, dawno nie czytałem książek, które by mnie tak wciągnęły. Czyli gdzieś od miesiąca.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Koniec, akapit, nagłówek i kropka&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Przyznam się szczerze, że nowe książki czytam sporadycznie – może jedną na miesiąc. Uwielbiam za to czytać ponownie te, które już mam, na nowo spotykać się z bohaterami, słowo po słowie przechodzić ulubione fragmenty. Dlatego były – i są – to dla mnie wakacje niezwykle obfite pod względem czytelniczym: sześć książek w dwa tygodnie (cztery zrecenzowane w tym wpisie i dwie, o których nie wspomniałem, bo były do 1) do dupy 2) średnie). Jestem zadowolony.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A Wy, drodzy czytelnicy? Co nowego ostatnio przeczytaliście? Prócz, oczywiście, rachunku za prąd?&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/JpYlU0DbC0E" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sat, 25 Jul 2009 21:35:32 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/07/25/lato-lato-czekam-na-to/</guid><category>książka</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/07/25/lato-lato-czekam-na-to/</feedburner:origLink></item><item><title>Aj, aj, kapitanie</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/WndjNHFByQA/</link><description>&lt;p&gt;Długo nie pisałem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Te słowa stają się powoli moim przekleństwem, fatum, które wisi nade mną niczym topór nad głową skazańca. Właściwie, w ciągu ostatniego roku mogłem otworzyć tym krótkim zdaniem każdy wpis, który wtedy napisałem. Nie &lt;q&gt;przepraszam za krótką przerwę&lt;/q&gt;, &lt;q&gt;ostatnio mam małe problemy z regularnością&lt;/q&gt;, czy &lt;q&gt;przez ostatnie kilka dni milczałem, z ważnego powodu oczywiście&lt;/q&gt; – ale właśnie &lt;q&gt;długo nie pisałem&lt;/q&gt;. Znowu, chciałoby się dodać. A następnie westchnąć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z nostalgią, oczywiście.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, macie rację – powtarzam się. W &lt;a href="http://blog.ninaque.com/2009/01/18/nasze-polskie-bollywood-i-trzy-nostalgiczne-akapity/"&gt;dwóch&lt;/a&gt; &lt;a href="http://blog.ninaque.com/2009/01/09/kulturalnie-i-rozrywkowo/"&gt;poprzednich&lt;/a&gt; wpisach mówiłem to samo. Tyle, że oba napisałem w styczniu. Sześć miesięcy temu. Po tak długim czasie licznik się resetuje i można jojczyć na zdrowie, bo nikt nie pamięta. Zresztą, po tylu dniach milczenia może mnie czytać tylko tych kilku zapominalskich, którzy zaniedbują regularne czyszczenie czytnika z martwych feedów. &lt;del&gt;W czytelników niesamowicie wytrwałych nie wierzę.&lt;/del&gt; &lt;ins&gt;Dobra, już wierzę.&lt;/ins&gt; Za to w tych naiwnych - i owszem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzie te czasy, jojczę więc, kiedy pisałem kilka notek na miesiąc (bo nigdy nie pisałem kilku dziennie)?... Gdzie te czasy, kiedy moje wypociny od czasu do czasu lądowały w "najpopularniejszych" na Joggerze?... No gdzie? Zniknęły, odeszły w siną dal, nie zobaczysz ich więcej - słyszę nikły głos z oddali. – A to wszystko przez ciebie, idioto. Czy może raczej: &lt;em&gt;autorze&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie będę się sprzeczać. To wszystko przeze mnie. Idiotę. Autora.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czas więc wziąć się do roboty. Wiedziałem, że jeśli nie zmienię niczego na blogu, skończy się jak poprzednio. Na dwóch wpisach. Albo i jednym. Na początek pod warsztat poszła mała rzecz - &lt;a href="http://img514.imageshack.us/img514/1517/ninaqueproszpana1247998.png"&gt;po krótkich bojach&lt;/a&gt; postanowiłem dodać kategorie wpisów. Wydaje mi się, że wyszło co najmniej fajnie. Prawdopodobnie zapożyczyłem skądś pomysł na ich prezentację, ale sam nie wiem skąd, więc nie krzyczcie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak więc - huuuuraaa, ludu, ciesz się! Thion dodał do bloga kategorie! &lt;em&gt;Carrramba&lt;/em&gt;! Pość, gawiedzi, przez tydzień, by uczcić to wydarzenie! A potem się zachlej. Na umór.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak już pisałem, zmiana musi być znaczna, by w ogóle wywarła na mnie wrażenie. Po kilku dniach intensywnego myślenia znalazłem wreszcie coś, co mogłoby &lt;b&gt;to&lt;/b&gt; zrobić. Spowodować reakcję, być weną lub muzą, naoliwić trybiki, skłonić wreszcie do pisania - jak zwał, tak zwał.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kończę z pisaniem o web 2.0. I 3.0 też, tak na przyszłość.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, panowie. I panie. Nie będę już więcej relacjonował o tym, jak to &lt;a href="http://google.pl"&gt;Google&lt;/a&gt; przejmuje &lt;a href="http://facebook.com"&gt;Facebooka&lt;/a&gt;, że &lt;a href="http://twitter.com"&gt;Twitter&lt;/a&gt; zmienił kolor nagłówka w boksie "Awesom shits", pardon, "shirts" (swoją drogą, dopiero teraz zauważyłem, że wreszcie poprawili to okropne "following_me"), a &lt;a href="http://nasza-klasa.pl"&gt;Nasza-klasa&lt;/a&gt; została schackowana przez Hakera, przez co wyciekły informacje dotyczące ulubionych filmów wszystkich pracowników. Koniec, finito, no more. &lt;em&gt;ninaque&lt;/em&gt; w tej formie się wypaliło. Ja się wypaliłem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale, dupa zbita, nie myślcie, że dam Wam spokój.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Blog się zmieni, ale nie skończy. Będą recenzje książek, filmów i gier, opinie, refleksje i teksty, już nie profilowane, ale dotyczące wszystkiego, o czym będę chciał pisać. Po prostu. Pierwsze efekty zobaczycie już niedługo. Już za chwilę. Za momencik.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli zdecydujecie się poczekać.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/WndjNHFByQA" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sun, 19 Jul 2009 18:40:00 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/07/19/aj-aj-kapitanie/</guid><category>moje</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/07/19/aj-aj-kapitanie/</feedburner:origLink></item><item><title>Nasze polskie Bollywood</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/o2L86sfIXPg/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://www.sklep.cenega.pl/goracapromocja/"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/107210/cenegapng"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wygląda na to, że właśnie napisałem drugi wpis w tym miesiącu. Sam się sobie dziwię. Przez cały ostatni rok było z &lt;em&gt;ninaque&lt;/em&gt; raczej krucho - paradoksalnie im dalej zagłębialiście się w las, Moi Drodzy Czytelnicy, tym mniej mogliście znaleźć tutaj drzew. Wystarczy powiedzieć, że w 2008 - na cztery lata przed Apokalipsą! - napisałem tylko dwadzieścia dziewięć notek. &lt;a href="http://izbieractwo.pl"&gt;Radek&lt;/a&gt; &lt;a href="http://blog.ninaque.com/2009/01/09/kulturalnie-i-rozrywkowo/#comm1321597"&gt;ogłosił w komentarzu&lt;/a&gt; pod ostatnim wpisem, że slowblogging rządzi i pewnie ma rację - w końcu każdy ją ma. Ale w grudniu okazało się, że las wycięto, że zamiast mądrego, przemyślanego &lt;em&gt;slowbloggingu&lt;/em&gt; uprawiam raczej egzotyczny &lt;em&gt;nonblogging&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I została tylko szara naga jama. Szaranagajama. A w niej...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A potem wypuściłem na wolność jedną jaskółkę. Wy odwdzięczyliście się aż dwudziestoma dwoma. Ktoś to nadal czyta, pomyślałem, muszę częściej pisać. Muszę. Częściej. Pisać. A że pojawił się powód, a nawet dwa powody, to dlaczemu by z nich nie skorzystać?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;(...)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Huh, okej, nareszcie koniec wstępu. Zawsze mam te same problemy z pisaniem początków - czy początkiem pisania - ponieważ płodzenie tekstów w stylu "&lt;em&gt;Cenega wystartowała z reklamami swojej nowej wyprzedaży&lt;/em&gt;" wydaje mi się strasznie sztywne. I nudne. Ale przecież blogi to nie książki, wszyscy czytamy je dla postaci ich autorów, a nie treści, które ze sobą niosą, więc ważne jest, żeby autor A poinformował o nowym startupie, a następnie autor N go zjechał od butów, aż po kapelusz. Niech żyją nudne wstępy, niech żyją, huuura! Wierzcie mi, wiem, co mówię, w końcu sam kiedyś tak zaczynałem większość postów. Jeżeli nie wszystkie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skoro więc nudny wstęp mamy już ostatecznie za sobą, to możemy przejść do równie nudnej treści dalszej, w której okazuje się, że niedawno &lt;a href="http://cenega.pl"&gt;Cenega&lt;/a&gt; faktycznie wystartowała z kampanijką reklamującą noworoczną &lt;a href="http://www.sklep.cenega.pl/goracapromocja/"&gt;Gorącą Wyprzedaż&lt;/a&gt;, a raczej &lt;abbr title="Czyżby subtelne nawiązanie do słynnego wieprza?"&gt;Wyprz&lt;/abbr&gt;. W zimie - &lt;em&gt;gorącą&lt;/em&gt;, tak. Jest &lt;a href="http://blog.ninaque.com/2008/11/22/jak-zrecenzowalem-trzeciego-fallouta/"&gt;niedawno zrecenzowany &lt;em&gt;Fallout 3&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;, jest nowa, jeszcze bardziej kształtniejsza i pełniejsza Lara Croft - znaczy więcej opcji ma i grafikę lepszą, zboczuchy - w roli &lt;em&gt;Tomb Raidera&lt;/em&gt; i jest również nowy &lt;em&gt;Brothers in Arms&lt;/em&gt;, którego pierwszą część wspominam bardzo miło. Są nawet promujące całość &lt;a href="http://wyprz16.blox.pl/2009/01/Nasze-sa-ladniej-wydane.html"&gt;filmiki&lt;/a&gt; &lt;a href="http://wyprz16.blox.pl/2009/01/Jaka-tu-kupic-gre-stary.html"&gt;w stylu&lt;/a&gt; Bollywoodu, ba, jest nawet &lt;a href="http://wyprz16.blox.pl/html"&gt;blog zbierający je wszystkie do kupy&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I &lt;a href="http://www.grapheine.com/bombaytv/index.php?module=see&amp;amp;lang=uk&amp;amp;code=a76d7022875a80a48574d4c8946df8d2"&gt;odpowiedzi&lt;/a&gt; są. Nawet moja wersja jest. Taka niedobra i świńska.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;object width="400" height="370"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.grapheine.com/bombaytv/bt.swf?code=a302c25aa556631f5b313112b0e37753"&gt;
&lt;embed src="http://www.grapheine.com/bombaytv/bt.swf?code=a302c25aa556631f5b313112b0e37753" type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="370" allowscriptaccess="always"&gt;&lt;noembed&gt;&lt;a href="http://www.grapheine.com"&gt;Grapheine : Agence de communication studio graphique illustrateur création de logo sur Paris et Lyon&lt;/a&gt;&lt;/noembed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;&lt;em&gt;Nie, nikt mi nie zapłacił za ten wpis. Póki co.&lt;/em&gt;&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;&lt;em&gt;PS.: ZNOWU MI SPADŁA LICZBA CZYLENIKÓW.&lt;/em&gt;&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/o2L86sfIXPg" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sun, 18 Jan 2009 14:42:32 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/01/18/nasze-polskie-bollywood-i-trzy-nostalgiczne-akapity/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/01/18/nasze-polskie-bollywood-i-trzy-nostalgiczne-akapity/</feedburner:origLink></item><item><title>Kulturalnie i rozrywkowo</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/bOq--XhKYfc/</link><description>&lt;p&gt;Wróciłem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To, że piszę na tym blogu czasami, rzadko lub nigdy albo pierwszy raz - w końcu wszystko jest względne, więc pisanie również - nie znaczy, że umarłem, czy ewentualnie zostałem odcięty od Internetu - chociaż to w sumie to samo - nie powiadamiając o tym uprzednio Moich Kochanych Czytelników, których liczba spadła wczoraj całkiem niespodziewanie z około stu dziesięciu do mniej więcej czterdziestu (tak, to dlatego zdecydowałem się sklecić tę notkę). Czas bardzo aktywnego niepisania spędzam przeważnie na ogólnie pojętym dokulturowywaniu się - czytaniu książek, oglądaniu filmów i seriali, graniu w gry komputerowe (ostatnio - &lt;em&gt;Mount&amp;amp;Blade&lt;/em&gt; :O) - i kilku kolejnych, ale mniej ciekawych zajęciach, takich jak zwiedzanie przeróżnych galerii i uczęszczanie na wykłady bezimiennych mecenasów sztuki, wiecie, tych nudnych i kujonowatych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Huh.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wstęp mamy już za sobą, więc weźmy się wreszcie za recenzowanie &lt;a href="http://szufler.pl"&gt;Szuflera&lt;/a&gt;. Tym razem naprawdę będzie krótko - recenzja Fallouta trzeciego pokazała, że również określenie &lt;em&gt;krótko&lt;/em&gt; jest względne - bo mam tylko kilka rzeczy do pomarudzenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze, nie wiem, kto wpadł na pomysł ograniczenia długości recenzji do stu sześćdziesięciu znaków, ale powinno się go za to skazać na wieczne tortury w rodzaju ciągłego przerywania wszystkich myśli w połowie ich formułowania. Bo za długie by były. Tak, tak, wiem, że w &lt;a href="http://szufler.pl"&gt;Szuflerze&lt;/a&gt; chodzi o &lt;em&gt;krótkie&lt;/em&gt; recenzje, ale to, że mogę napisać "film jest do kitu", ale już na wyjaśnienie dlaczego nie mam miejsca, zdecydowanie nie jest fajne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po drugie, proces oceniania został przez twórców już na starcie utrudniony - żeby po bożemu zjechać pierwszą lepszą grę, muszę ją najpierw odnaleźć wśród ogromnego burdelu w szukajce. A jak nie ma, to dodać. Dopiero potem wystawić opinię. Nie można by walnąć ku chwale Ojczyzny i uciesze użytkowników na stronę główną &lt;a href="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/103930/twitter-szuflerpng"&gt;ładnego i przede wszystkim dużego formularza w twitterowym stylu&lt;/a&gt; z dwoma polami - jednym, automagicznie podpowiadającym nazwę ocenianej rzeczy i drugim, w którym pisałoby się samą recenzję? Nie, głupcze - to by było zdecydowanie za proste.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po trzecie, z gościem, który wymyślił "gwiazdki" przy ocenianiu, powinno się zrobić to samo, co z opisywanym już skazańcem od stu sześćdziesięciu znaków. Tylko brutalniej. Żeby chociaż pozwolili połówki tych gwiazdek wystawiać, ale gdzie tam!... Nie wolno, system nie pozwala. Powoli zaczynam rozumieć wszelkiego rodzaju buntowników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po czwarte, udało mi się dodać do znajomych tylko jedną osobę - dziwnym trafem został nią &lt;a href="http://webfan.pl"&gt;Fanatyk&lt;/a&gt; (to chyba za ten &lt;a href="http://webfan.pl/rozwiazanie-konkursu-swiatecznego.html"&gt;świąteczny konkurs&lt;/a&gt;). Przy kimkolwiek innym Szufler odmawia posłuszeństwa, więc wyjątkowo nie będę krzyczał na system &lt;em&gt;przyjaciół&lt;/em&gt; - po prostu ich nie mam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poza tym &lt;a href="http://szufler.pl/profil/thion"&gt;jest całkiem fajnie&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://szufler.pl"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/103926/szuflerpng" alt="i tak nikt tego nie czyta, a jak czyta, to gratuluję, ale get a life."&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;&lt;em&gt;Graficzna zajawka dla zmyły dopiero na końcu.&lt;/em&gt;&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/bOq--XhKYfc" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Fri, 09 Jan 2009 21:20:58 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2009/01/09/kulturalnie-i-rozrywkowo/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2009/01/09/kulturalnie-i-rozrywkowo/</feedburner:origLink></item><item><title>Jak zrecenzowałem trzeciego Fallouta</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/69qeQF7NDh4/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/87670"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/87670/fallout.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyznam Wam się do czegoś, tak szczerze i z dobrej woli - otóż nie grałem nigdy w dwie pierwsze części Fallouta, które, jak wiadomo, wśród &lt;em&gt;erpeegów&lt;/em&gt; są uznawane za kultowe i otaczane niemalże boską czcią. A gatunek ten bardzo lubię i to gry takie jak Gothic, Wiedźmin, Neverwinter Nights, czy Mass Effect cieszą się moim największym zainteresowaniem. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że, po pierwsze, pochodzę z pokolenia tych graczy, którzy zwracają dużą uwagę na grafikę i jakoś bieganie małym zpikselowanym ludzikiem mnie nie kręci - za to bieganie dużym, tak wyraźnym, że widać mu nawet pryszcze na jego facjacie... o, to już całkiem co innego! A po drugie, trzecie i czwarte, jestem strasznie leniwy, tak bardzo, że nawet nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego nie pokusiłem się choćby na ściągnięcie tych kilkuset megabajtów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak więc nie patrzę na F3 przez pryzmat jego poprzedników, ale jak na całkowicie odrębną pozycję. Okej, koniec wstępu, a że czcionka na ninaque jest duża - wybaczcie, jestem ślepy i muszę widzieć, co piszę na własnym blogu - będę się więc streszczać, bo nie chcę, byście się zniechęcili tylooooma akapitami, nawet jeżeli wyglądają jak wyjęte żywcem z książeczki dla pięciolatków.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Fabuła&lt;/h3&gt;
&lt;div class="intro" style="float: left; padding: 20px; padding-left: 0; padding-top: 20px; padding-bottom: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/thion/3049414759/" title="Fallout 3 by thion_, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3028/3049414759_f53c9fe30e_m.jpg" width="240" height="192" alt="Fallout 3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Najpierw rzeczy pierwsze i najważniejsze, a taką w grach RPG zdecydowanie jest fabuła (oczywiście zaraz po możliwości pokonania tabunów wrogów, okradnięcia kupca, a potem sprzedania mu własnego złomu i wyniesienia pięknej dziewicy z płonącego miasta). Jednak z pisaniem o fabule zawsze jest taki problem, że nikt nie lubi, gdy mu się w najmniej odpowiednim momencie - lub jeszcze przed rozgrywką - zdradza, &lt;em&gt;kto zabił&lt;/em&gt;. Taka wiedza jest nagrodą za te kilka- lub kilkanaście godzin biegania po tym cholernym Pustkowiu, więc nie zamierzam Was jej pozbawiać, w szczególności jeżeli nie macie jeszcze trójki w swoich rękach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Główny wątek jest... jakby to powiedzieć.. nieprzewidywalny. Po wyjściu z Krypty 101 nawet w najgorszych koszmarach nie spodziewałem się, że będzie... aż taki banalny, przewidywalny, krótki i w ogóle do kitu. Z każdym kolejnym questem pocieszałem się "może teraz, poczekaj jeszcze chwilę, na pewno zaraz stanie się coś całkiem niespodziewanego" i, cóż, można powiedzieć, że się nie zawiodłem, bo w pewnym momencie gra nagle się skończyła, a ja siedziałem w fotelu z opadniętą szczęką, oglądając filmik końcowy. Można więc powiedzieć, że nowy Fallout wywarł na mnie duży wpływ. Och, tak, oczywiście - mogę sobie przypomnieć dwie sytuacje, w których Fallout wyrwał się z objęć schematu. Dwie. W dodatku, jeżeli skupimy się tylko na pogoni za naszym ojcem, wtedy przejście całej gry zajmie nam gdzieś z piętnaście godzin. Z przerwami na sen, jedzenie i inne rzeczy, które zazwyczaj są zbędne, gdy mamy do czynienia z dziełami wybitnymi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem, być może spodziewałem się za dużo, bo nie grałem również w Obliviona, ostatnią produkcję Bethesdy. Co prawda, słyszałem o nim wiele, ale przecież plotek się nie powtarza, tak jak zwyczajowo nie mówi się źle o zmarłym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na szczęście, jest jeszcze druga strona medalu - zadania poboczne. Ciekawe, rozbudowane i, co chyba najważniejsze, nie polegające na przyniesieniu dziesięciu psich kup do kupca z drugiego końca mapy. W większości pojawiają się opcjonalne subquesty - choćby przy &lt;em&gt;Poradniku Pustkowi&lt;/em&gt; - za które można dostać wiele fajnych rzeczy, przydatnych kiedy nasza postać nie jest jeszcze w stanie rozwalić całego oddziału supermutantów na raz. Często żeby je wykonać, a nawet zapoczątkować, trzeba się niemało nachodzić i to jest ich główny minus - rzadko które są powiązane z głównym questem tak, by natrafić na nie przy okazji jego wykonywania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A miało być krótko...&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Audiowizual&lt;/h3&gt;
&lt;div class="intro" style="float: left; padding: 20px; padding-left: 0; padding-top: 20px; padding-bottom: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/thion/3050256412/" title="Fallout 3 by thion_, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3042/3050256412_3b5166fbb9_m.jpg" width="240" height="192" alt="Fallout 3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Grafika nie rewelacyjna, ale bardzo dobra - ale musicie ją zobaczyć na własne oczy, bo do pisania na ten temat za wiele nie ma, nie znam się na tych wszystkich fajnych technicznych duperelach, cienie wyłączam, bo wtedy mniej tnie i takie tam. Wszystko wygląda na starannie dopieszczone, a Pustkowia... Pustkowia to jest dopiero coś! Klimat opuszczonego przez boga i ludzi miejsca, po którym walają się pozostałości dawnej cywilizacji, gdzie tu i tam hasają sobie zmutowane króliczki, został według mnie świetnie oddany. Wieje wiatr, czasami pojawia się jakiś delikatny motyw, a w oddali szczeka sobie jakiś wielki bydlak... cóż, żyć, nie umierać!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale że nie ma róży bez kolców, to nie wszystko jest równie dopracowane. Jedno słowo - animacja... A potem drugie - beznadziejna. Dodajmy jeszcze kilka synonimów, takich jak do kitu, fatalna, bublowata, badziewna, nędzna i mamy pełny obraz grzechu śmiertelnego Bethesdy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mógłbym jeszcze ponarzekać na radio, więc oczywiście to zrobię, nie ma lekko. Z założenia bardzo fajny pomysł, ale &lt;em&gt;uno&lt;/em&gt;, Three Dog się strasznie powtarza, &lt;em&gt;dos&lt;/em&gt; piosenki też się strasznie powtarzają - za każdym razem, gdy się wsłuchiwałem, to ciągle leciały te same, więc chyba odrobinę ich mało. Na inne utwory jakoś nie zwróciłem większej uwagi, no, może jednym super fajnym kawałkiem z menu, którego nazwy obecnie nie pamiętam, więc widocznie ani nie przeszkadzały, ani nie wpadały w ucho, przyćmiewając wszystko inne - ot, po prostu rzemieślniczo wykonywały swoją pracę i pomagały budować odpowiedni klimat. Który F3 zdecydowanie ma.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Świat&lt;/h3&gt;
&lt;div class="intro" style="float: left; padding: 20px; padding-left: 0; padding-top: 20px; padding-bottom: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/thion/3050255546/" title="Fallout 3 by thion_, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3018/3050255546_d4bfdaf523_m.jpg" width="240" height="192" alt="Fallout 3"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Duży i mały jednocześnie. Duży, bo na początku nie można korzystać z opcji szybkiej podróży i wszędzie trzeba mozolnie drałować na piechotę, a mały, bo po pewnym czasie na mapce nie widać już niczego innego, prócz miliona zielonych punkcików. Strasznie dużo namnożyło się tych ludzi jak na post apokalipsę, nieprawdaż?... Ciekawe czemu przez dwieście lat radosnej walki o byt, napromieniowane żarcie i chętnego partnera nie zorganizowali się jakoś bardziej spójnie, niż w kilkunastu małych wioskach i nie zdołali wykopać wszystkich tych ghuli, potworów i Zielonych na zbity pysk na inny kontynent? Chociaż to w sumie całkiem fajne życie i adrenaliny dużo, więc po chwili zastanowienia im się nie dziwię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Świat umowny i trochę naiwny. Jeszcze przed premierą gdzieś czytałem, że w przeciwieństwie do pełnej czarnego humoru dwójki (podobno, przypominam, że nie grałem), F3 ma być poważny. Rozumiecie - p o w a ż n y. Wyszło tak, że przy odrobinie Retoryki możemy przekonać każdego do wszystkiego, NPC rzadko pamiętają, co się do nich mówi, a na to &lt;em&gt;jak&lt;/em&gt; nie zwracają żadnej uwagi, a dzieci - tak, dzieci - budują sobie ukrytą wioskę wśród stanowisk Supermutantów. To wszystko jest absolutnie poważne, rozumiecie?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ciasteczka i upierdołki&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Czyli rzeczy, których nie mogłem zmieścić w poprzednich akapitach, a które mi się spodobały lub nie:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Baby mode&lt;/em&gt; na początku gry. Super rzecz, nie spotkałem jej do tej pory nigdzie indziej, może za mało gram.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Zużywanie się broni&lt;/em&gt;. Oczywiście, to bardzo realistyczny zabieg, ale mnie bardziej wkurzył, niż zachwycił. Przez to musiałem przez cały czas nosić ze sobą kilka egzemplarzy danej spluwy, co w połączeniu z moją małą siłą powodowało, że co chwilę musiałem dreptrać do najbliższego handlarza.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;PipBoy 3000&lt;/em&gt;. Słyszałem, że wiele osób wkurza, a mi wydaje się ciekawym pomysłem, na pewno innym, niż standardowe menu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nudne&lt;/em&gt; dialogi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Ochłap&lt;/em&gt;. Przez długi czas mój jedyny towarzysz, wkurzał mnie troszkę tym, że trzeba go było trzymać na odległość od większych masakr, bo mogli go zabić. :(&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Dwuwymiarowa mapa okolicy&lt;/em&gt;. W domach, czy innych piętrowcach można się łatwo zgubić.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Bezbarwni towarzysze&lt;/em&gt;, służący tylko do strzelania i targania za sobą sprzętu, którego nie możemy unieść.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;h3&gt;Podsumowanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Chociaż może się wydawać, że w tej recenzji skupiłem się bardziej na wadach Fallouta 3 to muszę przyznać, że grało mi się naprawdę fajnie. Nie było przewidywanej przez tzw. "beton falloutowy" totalnej porażki, ale też nie dostaliśmy gry wspaniałej. Po prostu - spędziłem dobrych kilkadziesiąt godzin przed monitorem i nie żałuję, wcale a wcale. Z czystym sumieniem daję &lt;strong&gt;7/10&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/69qeQF7NDh4" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sat, 22 Nov 2008 14:15:29 +0100</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/11/22/jak-zrecenzowalem-trzeciego-fallouta/</guid><category>gra</category><category>fallout 3</category><category>bethesda</category><category>games</category><category>gry</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/11/22/jak-zrecenzowalem-trzeciego-fallouta/</feedburner:origLink></item><item><title>ninaque mini theme</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/iDfbExUD5jQ/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://thion.tumblr.com"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/72010/ninaque-tumblr.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedyś, dawno temu, założyłem sobie tumbleloga o nazwie &lt;em&gt;&lt;a href="http://thion.tumblr.com"&gt;ninaque mini&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; na &lt;a href="http://tumlbr.com"&gt;tumblr.com&lt;/a&gt; i po kilku tygodniach fascynacji całkowicie o nim zapomniałem - o czym świadczy data dodania ostatniego wpisu, czyli, hm... trzeci kwietnia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak ostatnio przypomniałem sobie o nim, gdy sprzątałem foldery związane z moimi pracami i pomyślałem sobie, że design tego bloga jest naprawdę niezły i że, gdyby go dopracować, mógłby sprawdzić się na testowanym przeze mnie ostatnio &lt;a href="http://soup.io"&gt;soup.io&lt;/a&gt;. Tak więc zabrałem się za prace renowacyjne i po kilku godzinach wszystkie rzeczy, które mi się nie podobały zostały poprawione - szkoda tylko, że system template'ów &lt;a href="http://soup.io"&gt;Soup&lt;/a&gt; jest jakiś pokręcony i nie chciało mi się ani szukać jakiejś dokumentacji, ani tym bardziej próbować przystosować &lt;em&gt;mini theme&lt;/em&gt;, zerkając do źródeł innych szablonów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A że ostatnią rzeczą, której chciałem, było zmarnowanie dobrej (i mojej!) roboty, postanowiłem ją udostępnić za darmo innych blogerom.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Działające demo można zobaczyć i przetestować na &lt;a href="http://thion.tumblr.com"&gt;ninaque mini&lt;/a&gt;, natomiast paczkę z plikami można &lt;a href="http://dl.getdropbox.com/u/28442/thion.tumblr.com.rar"&gt;ściągnąć z mojego Dropboksa&lt;/a&gt;. Szablon był testowany tylko na Firefoksie i Safari (czyli powinien też działać na Chrome) i jest przystosowany do wspomnianego wcześniej &lt;a href="http://tumblr.com"&gt;tumblra&lt;/a&gt;, ale nie powinno być żadnych problemów z przeportowaniem go na inne platformy, chyba że ta inna platforma ma na imię Soup, ale to już pech. Licencja... no wiecie, zachowajcie podpis z linkiem do mnie w stopce i - mniej ważne - zmieńcie logo, a poza tym to cieszcie się, jedzcie i pijcie z tego wszyscy.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/iDfbExUD5jQ" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sat, 11 Oct 2008 22:39:43 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/10/11/ninaque-mini-theme/</guid><category>moje</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/10/11/ninaque-mini-theme/</feedburner:origLink></item><item><title>Trochę o FIFIE 09</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/E4ZcrM0wlgY/</link><description>&lt;p class="intro"&gt;&lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/69790"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/69790/8.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.sciagnij.pl/programy/p/FIFA_09/4204"&gt;Ściągnąłem&lt;/a&gt; sobie wczoraj demo najnowszej kopanki ze stajni EA Sports - FIFY 09. Zachęciło mnie do tego &lt;a href="http://blip.pl/s/3950642"&gt;blipnięcie&lt;/a&gt; Filipa Teppera i kilka widzianych wcześniej pochlebnych opinii z niezwiązanych ze sobą źródeł, wieszczących w dodatku, że zero dziewiątka jest lepsza nawet od kolejnego PES-a, co było nowiną doprawdy niespotykaną. I tak, wiem, że ocenianie gry po samym demie jest co najmniej dziwne, ale w futbolu z ekranu komputera najważniejszą rzeczą jest rozgrywanie meczy i miodność z tego płynąca, a reszta gry zazwyczaj co roku doczekuje się co najwyżej kosmetycznych poprawek, więc w tym wypadku myślę, że zrozumiecie moją decyzję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc, zaczynając od najważniejszej i podstawowej rzeczy, jak się gra w nową FIFĘ? Po kilku rozegranych spotkaniach mogę powiedzieć - dobrze, bardzo dobrze, a na pewno lepiej, niż w poprzednią, która znudziła mi się po... połowie sezonu (sic!). Chociaż już dość dawno nie grałem w &lt;em&gt;ósemkę&lt;/em&gt;, ta edycja wydaje mi się o wiele szybsza, dynamiczniejsza i bardziej realistyczna - zarówno, jeżeli chodzi o wygląd piłkarzy i boiska, jak i zachowanie piłki, czy system kolizji. By to ocenić, trzeba przetestować i zobaczyć &lt;em&gt;09&lt;/em&gt; na własne oczy. Natomiast jedną z największych wad, które zauważyłem, jest występująca czasami schematyczność, co widać na poniższym filmiku - gol, jak i dwie inne groźne sytuacje powstały po samotnym rajdzie lewą stroną boiska i łatwym poradzeniu sobie z obrońcami przeciwnika. Chociaż to może być akurat wina niskiego poziomu trudności.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kolejną wartą wspomnienia sprawą jest nowa kamera w trybie "Zostań gwiazdą" (tak się on nazywa?), która reaguje teraz dynamicznie na pozycję piłkarza na boisku i nie jest taka statyczna, jak w poprzedniej wersji. Jednak według mnie ideałem byłoby coś takiego, jak wymyślił reżyser &lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=anwlpTgbQTE"&gt;słynnej reklamy Nike &lt;q&gt;Take it to the next level&lt;/q&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak co roku, EA zaserwowało nam także kolejną porcję standardowych zmian - czyli ulepszenie grafiki, animacji i twarzy zawodników, sterowanie myszką (IMO niewypał) oraz uaktualnienie składów. Niestety, w demie można zagrać tylko sześcioma drużynami (Real Madryt, Olimpique Marsylia, Chelsea London, Toronto FC, AC Milan, Schalke 04), w dodatku nie ma możliwości zmiany poziomu trudności, czy długości meczu. Co jest, oczywiście, zrozumiałe, ale z deczka wkurzające.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;AC Milan - Real Madryt&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;object width="670" height="503"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;
&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;
&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=1890452&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1"&gt;
&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=1890452&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="670" height="503"&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niedawno Konami również &lt;a href="http://www.sciagnij.pl/programy/p/Pro_Evolution_Soccer_2009/4640"&gt;opublikowało wersję testową&lt;/a&gt; nowej edycji swojego dziecka, czyli dobrze wszystkim znanego Pro Evolution Soccer, walczącego z FIFĄ o miano najlepszej konsolowej i pecetowej kopanki. Skorzystałem z okazji i ją również ściągnąłem sobie na dysk, by móc popisać się w tej małej recenzji choć odrobiną obiektywności. ;) Po trzech meczach muszę powiedzieć, że... FIFA 09 podoba mi się dużo bardziej od PES-a 2009. W Pro Evo w dalszym ciągu sędziowie są prawie zawsze przeciwko nam, piłka porusza się... dziwnie, a grafika - tak, w końcu jestem z pokolenia graficznych potworków! - jest gorsza, niż u rywala (a murawa to już w ogóle, brr... zło).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba będzie najwyraźniej zaopatrzyć się w pełną wersję. ;)&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/E4ZcrM0wlgY" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Mon, 06 Oct 2008 21:32:58 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/10/06/troche-o-fifie-09/</guid><category>gra</category><category>fifa</category><category>pes</category><category>recenzja</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/10/06/troche-o-fifie-09/</feedburner:origLink></item><item><title>To wcale nie jest wpis o pewnej przeglądarce</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/GBYneUkqkDA/</link><description>&lt;p&gt;No, może nie całkiem. Prawdopodobnie byłoby tu moje zdanie na temat &lt;em&gt;pewnej przeglądarki&lt;/em&gt;, gdyby nie to, że w swojej wielkości &lt;em&gt;fochła się&lt;/em&gt; na mnie i &lt;a href="http://flickr.com/photos/thion/2825077413/"&gt;odmówiła współpracy&lt;/a&gt;, zanim jeszcze bliżej się poznaliśmy. Nie wiem więc, czy jest rzeczywiście taka szybka, jak działa privacy aka porn mode, nie wiem na pewno (bo przecież inni mogą kłamać) nic, może prócz tego, jak wygląda.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak reszta świata - chociaż niecałkiem, mój królik jest chyba ignorantem i gdy mu o &lt;abbr title="tej pewnej przeglądarce"&gt;TPP&lt;/abbr&gt; wspomniałem, wzruszył tylko uszami w stylu &lt;q&gt;I don't know and I don't care&lt;/q&gt; i wrócił do konsumowania swojej karmy (czasy, w których króliki chrupały marchewki chyba już minęły, Króliku Bugsie; nie martw się, na pewno kiedyś będzie lepiej) - już napisała lub właśnie w tej chwili pisze, co sądzi o &lt;em&gt;tej pewnej przeglądarce&lt;/em&gt;. Joggerowa brać również wzięła udział w tej zabawie - i to nawet bardzo aktywnie.&lt;/p&gt;
&lt;p class="intro" style="width: 400px; margin: auto"&gt;&lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/55398"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/55398/jogger-chrome_large.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Apple ze swoimi &lt;em&gt;i(.*)&lt;/em&gt; niech się lepiej schowa (przynajmniej u nas - tam, na odległym Zachodzie, chyba było porównywalnie). I to wszystko Google osiągnęło w dwa dni - nie wiem, może słabo się orientuję, ale dla mnie to było tak - &lt;em&gt;pewna przeglądarka&lt;/em&gt; nie istniała, a potem &lt;em&gt;puf&lt;/em&gt;, nagle się zrobiła. Bardzo ciekawie zresztą: z tego, co czytałem &lt;abbr&gt;TPP&lt;/abbr&gt; to mieszanka Firefoksa, Opery, IE8 i Safari. Wielkie Gie nie zrobiło - chyba - niczego nowego, a wywołało szum większy niż na peronie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Miało nie być o &lt;em&gt;pewnej przeglądarce&lt;/em&gt; i wcale nie było, prawda? Wspomniałem przecież także o królikach i marchewkach, prawda? Prawda?...&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/GBYneUkqkDA" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Wed, 03 Sep 2008 21:50:37 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/09/03/to-wcale-nie-jest-wpis-o-pewnej-przegladarce/</guid><category>web</category><category>mam w dupie google chrome</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/09/03/to-wcale-nie-jest-wpis-o-pewnej-przegladarce/</feedburner:origLink></item><item><title>Blog Day 2008</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/WW2S3OuhfYw/</link><description>&lt;div style="float: left; padding: 20px; padding-left: 0; padding-top: 0;"&gt;&lt;a href="http://www.blogday.org/" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://www.blogday.org/images/badge_red.gif" alt="Blog Day 2008" width="310" height="130"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Jest sobie &lt;a href="http://blogday.org"&gt;Blog Day&lt;/a&gt;. Długo - właściwie, to jeden dzień - zastanawiałem się, czy w ogóle do całej zabawy przystąpić. Trochę dlatego, że jednak &lt;em&gt;tego wszystkiego&lt;/em&gt; za dużo jest; na &lt;a href="http://jogger.pl"&gt;samej głównej Joggera&lt;/a&gt; co drugi wpis to Blog Day. Zastanawiam się, co jutro będzie się działo w moim Google Readerze. Zdaję sobie sprawę, że niektórych z Was może to wkurzać - nawet bardzo - dlatego ten wpis jest na poziomie jeden, a jeżeli zlekceważyliście tytuł i zdecydowaliście się zacząć czytać dalej, myśląc &lt;q&gt;może przynajmniej jeden napisze, że ten cały Blog Day to szajs&lt;/q&gt;, to możecie w tej chwili bez żadnych wyrzutów sumienia przestać. Usuwanie ninaque z czytnika nie jest wskazane.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Będzie krótko.&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.kottke.org/"&gt;kottke.org&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Może i dużo osób zna (Reader wskazuje 14k czytelników), ale ja zacząłem czytać dopiero niedawno - dzięki wielkie za rekomendacją dla &lt;a href="http://riddle.pl"&gt;Riddle'a&lt;/a&gt;. Linkblog.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://rafalstec.blox.pl/html"&gt;A jednak się kręci&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Pozycja tylko dla zainteresowanych sportem, w szczególności piłką nożną (czasami siatkówką). Swoją drogą, pisanie prawie codziennie - a tak robi Rafał Stec - to naprawdę wyczyn godny blogerskich bogów. Z podobnej kategorii mogę polecić jeszcze &lt;a href="http://supergigant.blox.pl/html"&gt;Supergiganta&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://izbieractwo.pl/"&gt;iZbieractwo&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Radek Grabarek o rzeczach okołointernetowych i &lt;em&gt;nie-tylko&lt;/em&gt; (czyli najbardziej oklepany zwrot, gdy ktoś pisze o wielu rzeczach). Tagi wskazują na tematykę w2.0, blogowania, nieoczywistości i Rafała Agnieszczaka &lt;small&gt;- tak wskazuje ten pierwszy tag, nie pytajcie się mnie ;)&lt;/small&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://koval.com.pl/"&gt;Koval&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; - jeden z niewielu blogów prywatnych, które czytam i na pewno jeden z najciekawszych. Pisałem, że "Strategia Życia" daje do pieca? Nie? No, to daje. Ostatnio z dodatkami fotografii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://szymon.tumblr.com"&gt;Inspire me, now!&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; Reprezentujący tutaj ogół tumblelogów, których dość dużo subskrybuję, ale - co chciałbym podkreślić - mój najulubieńszy spośród nich. ;) Codzienna dawka ciekawostek, doprawdy nie wiem, gdzie &lt;a href="http://blaszczyk.name/pl/"&gt;Szymon&lt;/a&gt; to znajduje.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Huh, proszę bardzo. Następny!...&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/WW2S3OuhfYw" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sun, 31 Aug 2008 18:24:44 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/08/31/blog-day-2008/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/08/31/blog-day-2008/</feedburner:origLink></item><item><title>Muxtape czasowo zamknięte? Nie szkodzi</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/qlPsU1fR3yU/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href="http://muxtape.com"&gt;Muxtape&lt;/a&gt;, strona, dzięki której można (było?) dzielić się ze znajomymi własnoręcznie ułożonymi playlistami, została niedawno &lt;em&gt;zawieszona&lt;/em&gt; przez problemy z RIAA. Zawieszona, bo, jak &lt;a href="http://muxtape.tumblr.com/post/46472068"&gt;napisali&lt;/a&gt; autorzy na ich blogu:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;No artists or labels have complained. The site is not closed indefinitely. Stay tuned.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Niefajnie, lekko mówiąc. &lt;strong&gt;Bardzo&lt;/strong&gt;, &lt;em&gt;bardzo&lt;/em&gt;, &lt;u&gt;bardzo&lt;/u&gt; lekko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale, jak to mówią, każda akcja powoduje reakcję. Przez interwencję (?) RIAA i zamknięcie strony Muxtape dwa dni temu powstała inspirowana przez nią opensource'owa wersja - &lt;a href="http://opentape.fm/"&gt;Opentape&lt;/a&gt;. Wymagania? Własny serwer z PHP 5 + rozszerzenie &lt;i&gt;curl&lt;/i&gt;... i już. Na start dostajemy taką oto &lt;a href="http://opentape.fm/mixtape/"&gt;kasetę&lt;/a&gt; i prosty &lt;a href="http://opentape.fm/mixtape/code/edit.php"&gt;panel administracyjny&lt;/a&gt;. Dodatkowo fajną funkcją jest możliwość zaembedowania playlisty na np. swojego bloga. Jeżeli chcesz mieć więcej, proste - dopisz to sobie sam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Świetny app dla tych, którzy właśnie potrzebowali Muxtape, a tu je wyłączono, albo dla tych, którym &lt;em&gt;serwis-matka&lt;/em&gt; nie wystarczał i chcieli czegoś więcej.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/qlPsU1fR3yU" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 26 Aug 2008 13:01:33 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/08/26/muxtape-czasowo-zamkniete-nie-szkodzi/</guid><category>web</category><category>muxtape</category><category>opensource</category><category>opentape</category><category>riaa</category><category>fuck the riaa</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/08/26/muxtape-czasowo-zamkniete-nie-szkodzi/</feedburner:origLink></item><item><title>Wypruję ci flaki, blipie!</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/0g612v8Iln0/</link><description>&lt;p&gt;Grzegorz Marczak &lt;a href="http://antyweb.pl"&gt;na Antywebie&lt;/a&gt; &lt;a href="http://antyweb.pl/flaker-kontra-blip-rywalizacje-czas-zaczac"&gt;stwierdził&lt;/a&gt;, że &lt;a href="http://flaker.pl"&gt;Flaker&lt;/a&gt; rozpoczął z &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blipem&lt;/a&gt; otwartą walkę o użytkowników:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Na naszym podwórku przedstawiciele wspomnianych powyżej gatunków czyli &lt;a href="http://blip.pl"&gt;Blip&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://flaker.pl"&gt;Flaker&lt;/a&gt; do tej pory żyli w symbiozie. (...) Sytuacja ta ulegała jednak zmianie z końcem lipca, kiedy to twórcy flakera dodali możliwość dodawania tekstu bezpośrednio w serwisie czyli przez WWW, dodatkowo treści można dodawać przez email oraz przez Jabbera. Przy okazji warto sprawdzić log ostatnich zmian jakie twórcy po cichu implementowali przez ostatnie tygodnie. Lista poprawek i nowych funkcjonalności jest imponująca! (...) &lt;a href="http://antyweb.pl/flaker-kontra-blip-rywalizacje-czas-zaczac"&gt;→&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Uno&lt;/em&gt; - zmian jest rzeczywiście dużo, według &lt;a href="http://flaker.pl/blog/zmiany-na-flakerze-changelog/"&gt;changelogu&lt;/a&gt; było ich w lipcu-sierpniu około dwudziestu, ale żadna z nich nie wydaje mi się innowacyjna i &lt;q&gt;niewzorowana na zagranicznym serwisie&lt;/q&gt;. Traker - &lt;a href="http://mybloglog.com"&gt;Mybloglog&lt;/a&gt;, statusty - &lt;a href="http://friendfeed.com"&gt;FriendFeed&lt;/a&gt;. W dodatku ten pierwszy jest drugą najbardziej wkurzającą rzeczą na świecie i gdy tylko widzę jego okienko na jakimś blogu, czuję kuszącą rządzę krwi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Dos&lt;/em&gt; - Flaker wydaje mi się być... zapchany do granic możliwości. Jak flaki jedenaściorga znajomych dają się jeszcze jakoś czytać, to content większej ilości już nie. Na stronie głównej panuje tłok, zadyma, każdy wpis krzyczy &lt;em&gt;ja! ja jestem ważniejszy&lt;/em&gt;, a wtórują mu jeszcze dołączone do niego tagi, zdjęcia, wideo i oczywiście szare powiadomienia trackera, które czasami &lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/48292"&gt;ciągną się dooosyć długo&lt;/a&gt;. Żeby nie było - blip ma podobny problem (czasami mam już dość &lt;span style="color: #FF5B00"&gt;#tych #ostro #pomarańczowych #tagów&lt;/span&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tres&lt;/em&gt; - chociaż towarzyszył temu spory szum, kilka sztuk opuszczających stado nie jest aż takim powodem do rozpaczy. Content z blipa ciągle przeważa na flakerowych streamach i nie sądzę, żeby się to zmieniło. Przynajmniej w najbliższym czasie. Chociaż - wiadomo, jak to w webie - może pojawić się &lt;em&gt;coś&lt;/em&gt; i wszystko zmienić. Mam tylko nadzieję, że blip nie poczuje się zbyt pewnie i niedługo odpowie na wyzwanie rzucone przez Flakera. ;)&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/0g612v8Iln0" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Tue, 19 Aug 2008 14:38:33 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/08/19/wypruje-ci-flaki-blipie/</guid><category>web</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/08/19/wypruje-ci-flaki-blipie/</feedburner:origLink></item><item><title>Tagi na blipie, tagi na Twitterze</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/6anR5J0AKEU/</link><description>&lt;p&gt;O tagach na &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blipie&lt;/a&gt; pisano już wielokrotnie, ale czas ich kontrowersyjności - &lt;a href="http://blog.ninaque.com/2008/01/05/tagowanie-na-ekranie/"&gt;zaraz po premierze&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://netto.blox.pl/2008/03/my-zamachowcy-my-samobojcy.html"&gt;po dodaniu ich natywnie do serwisu&lt;/a&gt; - dawno już minął. Zdążyły się one upowszechnić i większość moich znajomych (w tym ja) używa ich teraz na co dzień i w dużej ilości. Nie wiem dokładnie jak jest z ogółem użytkowników, bo obraz &lt;a href="http://www.blip.pl/bliposphere"&gt;bliposfery&lt;/a&gt; zniekształcają trwające właśnie Mistrzostwa Europy, ale myślę, że duża część z nich także taguje swoje wpisy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem na &lt;a href="http://twitter.com"&gt;Twitterze&lt;/a&gt;, czyli pierwowzorze blipa, można zaobserwować coś zupełnie odwrotnego. Praktycznie żadna, ze &lt;a href="http://twitter.com/Kamil/friends"&gt;103 osób&lt;/a&gt;, które tam śledzę nie używa tagów, a już #nigdy w takim #natężeniu, jak na #blipie. &lt;a href="http://hashtags.org"&gt;Hashtags&lt;/a&gt;, pierwowzoru tym razem &lt;a href="http://blipcast.pl"&gt;blipcasta&lt;/a&gt;, używa około 8 tysięcy ludzi (mało, jak na ten milion [?] użytkowników Twittera), o liczbie tagujących blipowiczów nie mam danych, bo i trudno byłoby liczbę nawet średnio dokładną oszacować.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dlaczego blipowicze tak kochają tagować?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Autorzy blipa "skorzystali" na popularności blipcasta (dokładniej sprawa jest opisana w wcześniej już wspominanym wpisie na &lt;a href="http://netto.blox.pl"&gt;netto&lt;/a&gt;) i wprowadzili tagi do swojego serwisu, dodając przy okazji kilka niezbędnych ulepszeń (blokowanie i subskrypcja). To mogło zaważyć - Twitter tego nie zrobił i niektórzy mogą nawet nie wiedzieć, że istnieje coś takiego jak Hashtags.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Użytkownicy blipa są także bardziej chętni i aktywni w relacjonowaniu eventów - nie tylko technologicznych, rówież tych sportowych (od &lt;a href="http://blipcast.pl/euro2008"&gt;piłki nożnej&lt;/a&gt; aż do &lt;a href="http://blipcast.pl/f1"&gt;F1&lt;/a&gt;). Do tego tagi nadają się idealnie - użytkownicy mogą prowadzić wspólną relację i dzielić się swoimi przemyśleniami na bieżąco.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A co Wy o tym sądzicie? Może macie swoje własne teorie na temat popularności tagów?&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/6anR5J0AKEU" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Wed, 11 Jun 2008 20:57:59 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/06/11/tagi-na-blipie-tagi-na-twitterze/</guid><category>web</category><category>tagi</category><category>blip</category><category>twitter</category><category>blipcast</category><category>hashtags</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/06/11/tagi-na-blipie-tagi-na-twitterze/</feedburner:origLink></item><item><title>Sport 2.0</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/-8YfXmXf8WA/</link><description>&lt;p&gt;Już dziś wieczorem reprezentacja Polski zmierzy się z Niemcami w swoim pierwszym meczu w finałach Mistrzostw Europy. Sama impreza rozpoczęła się wczoraj, meczem Szwajcaria - Czechy. Już zaraz Robert Kubica będzie walczył o zwycięstwo w Grand Prix Kanady.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I co? Nic. Dopiero dzisiaj zauważyłem, że prócz &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blipa&lt;/a&gt;, który już od wczoraj &lt;em&gt;buzuje&lt;/em&gt;, nie ma u nas żadnego appa do wymiany sportowych poglądów, czy obstawiania wyników 2.0. Nic, zero, null, a przynajmniej ja nie zauważyłem, żeby ktoś coś takiego zrobił, czy używał. A po tym, co się dzieje na blipie, myślę, że to może być jednak niezłe pole do popisu. W dodatku niewykorzystane, bo póki co królują serwisy sportowe portali i blogi dziennikarzy sportowych...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą, Polska wygra 1:0.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/-8YfXmXf8WA" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sun, 08 Jun 2008 19:14:54 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/06/08/sport-2-0/</guid><category>web</category><category>polska</category><category>niemcy</category><category>web2.0</category><category>sport</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/06/08/sport-2-0/</feedburner:origLink></item><item><title>Kiedy czytacie feedy RSS?</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/RlF7j2jdyRc/</link><description>&lt;p&gt;Ciekawi mnie, kiedy przeważnie czytacie nowe wpisy z blogów w swoich czytnikach RSS? Kluczowe słowa - &lt;em&gt;kiedy&lt;/em&gt;, czyli pora dnia, najlepiej godzina i &lt;em&gt;czytacie&lt;/em&gt;, nie chodzi mi jedynie o przeglądanie nagłówków, a o poświęcenie na dokładne przeczytanie wszystkich postów dłuższej chwili.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli chodzi o mnie, to codziennie czytam feedy około ósmej wieczorem, a jeżeli mam dzień wolny, to dorzucam jeszcze poranną porcyjkę zaraz po śniadaniu, czyli gdzieś koło dziewiątej. Jednak do czytnika zaglądam przez cały dzień o różnych porach, przeskakuję po tytułach, a jeżeli coś wyda mi się po nich (albo wstępie) ciekawego, to, gdy mam więcej czasu, czytam od razu. Jeżeli nie - oznaczam gwiazdką (Google Reader FTW!) i później.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A jak jest z Wami?&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/RlF7j2jdyRc" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Mon, 26 May 2008 21:43:16 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/05/26/kiedy-czytacie-feedy-rss/</guid><category>web</category><category>rss</category><category>feedy</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/05/26/kiedy-czytacie-feedy-rss/</feedburner:origLink></item><item><title>Gdzie trzymać notatki w Sieci?</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/78kO3YEWGmE/</link><description>&lt;p&gt;Często mam potrzebę utrwalić jakieś słowa lub myśli lepiej niż we swojej własnej głowie - jestem troszeczkę zapominalski. Chociaż nie, inaczej: z reguły pamiętam rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję. Chodzenie cały czas z notatnikiem przy sobie nie wydaje mi się bardzo komfortową opcją, dlatego postanowiłem poszukać jakiegoś innego rozwiązania. Warunki to możliwość dzielenia się notatkami ze znajomymi i wysyłanie wpisów smsem. Mało, prawda? Niekoniecznie, bo całkowicie odpowiadającego mi serwisu nie znalazłem, a notatniki &lt;a href="http://google.pl/notebook"&gt;Google&lt;/a&gt;, czy &lt;a href="http://notebook.zoho.com"&gt;Zoho&lt;/a&gt; odpadły już w przedbiegach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw zamierzałem trochę inaczej wykorzystać mikroblogi, czyli &lt;a href="http://blip.pl"&gt;Blipa&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://twitter.com"&gt;Twittera&lt;/a&gt;. Ten pierwszy spełnia prawie wszystkie warunki (i jest polski!), ale ma jedną wykluczającą go wadę - wpisy są dostępne dla wszystkich, a nie tylko dla moich znajomych, w dodatku pokazują się na publicznej bliposferze. Twitter odpadł przez to, że raczej nie nakłoniłbym &lt;em&gt;nietechnicznych&lt;/em&gt; znajomych do używania go, no i ceny smsów są z tego, co pamiętam dość wysokie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A potem przypomniałem sobie o &lt;a href="http://evernote.com"&gt;Evernote&lt;/a&gt;, aplikacji (nie tylko webowej, są też wersje na Windows Mobile i desktopy) właśnie do przechowywania notatek. Na początku ją skreśliłem, bo nie miała ani smsów, ani dzielenia notatek ze znajomymi, ale postanowiłem przyjrzeć się jej dokładniej. "Evernote for Java ME phones" jest ciągle "Coming soon", ale web app udostępnia specjalny e-mail, na który można wysyłać notatki. (podany jest w zakładce Settings). O, to chyba zrekompensuje brak smsów.&lt;/p&gt;
&lt;p class="intro" style="text-align: center"&gt;&lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/6843" style="margin-right: 10px;"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/6843/FireShot_capture__13_-__Evernote_Web__cytaty__-_evernote_com_Home_action_Thumbs_2Fnotebook_3A_22cytaty_22_med_rect.png"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/6847"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com/scrnshots.com/screenshots/6847/FireShot_capture__14_-__thion_s_public_notebook__cytaty__-_evernote_com_pub_thion_cytaty_med_rect.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pisałem, że Evernote nie ma udostępniania notatek znajomych? Otóż... myliłem się! Po przejrzeniu pomocy okazało się, że to wszystko można zrobić w ustawieniach danego folderu. Tutaj macie &lt;a href="http://evernote.com/pub/thion/cytaty"&gt;dowód&lt;/a&gt; - testowy folder z dwoma cytatami. ;) No, dobra, Evernote spełnia więc moje dwa wymagania - nie całkiem tak, jakbym chciał, ale daje radę. Dzięki niemu możemy w dziczy wysyłać na szybko notatki i spostrzeżenia, w domu, przy aplikacji desktopowej, je poprawiać i uzupełniać, a strona WWW umożliwia podzielenie się nimi ze znajomymi. I tak oto wpis, który miał być narzekaniem na brak fajnych notatników online, przerodził się w opis najfajniejszego z nich.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli Wy także macie problemy z pamięcią ;), potrzebujecie notować niektóre rzeczy i chcecie spróbować Evernote, &lt;strong&gt;mam dla Was 20 zaproszeń&lt;/strong&gt; do tego serwisu.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/78kO3YEWGmE" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sat, 24 May 2008 10:48:20 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/05/24/gdzie-trzymac-notatki-w-sieci/</guid><category>web</category><category>evernote</category><category>notatki</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/05/24/gdzie-trzymac-notatki-w-sieci/</feedburner:origLink></item><item><title>Dzielmy się screenshotami</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/3alx6nI1D0M/</link><description>&lt;p&gt;&lt;em&gt;Na początek informacja z kategorii lans - udzieliłem &lt;a href="http://www.techkultura.com/2008/05/wywiady-z-bloggerami-2-thion"&gt;wywiadu&lt;/a&gt; Pawłowi Opydo, autorowi bloga &lt;a href="http://techkultura.com"&gt;Techkultura&lt;/a&gt;. :) Okej, teraz możecie cieszyć się wpisem.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class="intro" style="float: left; margin-right: 15px; margin-top: 10px;"&gt;&lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion/screenshots/4523"&gt;&lt;img src="http://s3.amazonaws.com:/scrnshots.com/screenshots/4523/ScrnShots-_Share_your_inspiration_1210533761078_med_rect.png"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moim odwiecznym blogowym problemem była kwestia, gdzie przechowywać obrazki i zdjęcia do wpisów. Na początku trzymałem je na swoim serwerze, ale przy przenosinach niestety utraciłem je wszystkie (trochę także przez własną głupotę). Potem zacząłem używać &lt;a href="http://flickr.com"&gt;Flickra&lt;/a&gt;, ale na nim powinno się umieszczać raczej fotki, a nie screeny...&lt;/p&gt;
&lt;div style="clear:both"&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Moją bolączkę rozwiązało &lt;a href="http://scrnshots.com"&gt;Scrnshots&lt;/a&gt;, czyli sieć społeczna do dzielenia się screenshotami. Testuję od kilku dni, jestem zadowolony - wygląda fajnie, a nawet lepiej, niż fajnie, i działa fajnie - wszystkie przydatne opcje są, żadnego przeładowania. Nawet - pewnie póki co - limitów nie ma! Mogę się przyczepić tylko czterech rzeczy.&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dla gościa i użytkownika &lt;a href="http://scrnshots.com"&gt;strona główna&lt;/a&gt; jest taka sama. O wiele lepiej by było, gdyby ten drugi widział tam stronę myScrnShots.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zamiast moich screenshotów na myScrnShots mogłyby się pokazywać screenshoty moich znajomych, a nie moje. A domyślnie zamiast mojej aktywności - gdzie dodałem komcia, co zaznaczyłem jako ulubione - lepsza by była innych aktywność "na mnie".&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;I dlaczego tylko pięć ostatnich działań - i moich, i na mnie - jest pokazywanych?&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie ma wyszukiwarki. Ale da się bez niej przeżyć.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Mimo tych kilku niedociągnięć, ScrnShots to bardzo fajna aplikacja - dzięki niej mogę wreszcie odciążyć Flickra od zrzutów ekranu. Jeżeli się już skusicie (od niedawna nie wymaga zaproszenia), nie zapomnijcie dodać &lt;a href="http://www.scrnshots.com/users/thion"&gt;mnie&lt;/a&gt; do znajomych. ;)&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/3alx6nI1D0M" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Sun, 11 May 2008 22:19:39 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/05/11/dzielmy-sie-screenshotami/</guid><category>web</category><category>screenshots</category><category>scrnshots</category><category>zrzuty ekranu</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/05/11/dzielmy-sie-screenshotami/</feedburner:origLink></item><item><title>W którą stronę zmierza blip?</title><link>http://feedproxy.google.com/~r/thion/jogger/~3/yb9u-FU085A/</link><description>&lt;p&gt;Trzy miesiące temu &lt;a href="http://blip.pl"&gt;blip&lt;/a&gt;, jeden z najpopularniejszych serwisów mikroblogowych w Polsce, &lt;a href="http://www.bliplog.pl/eksperyment-z-obrazkami/70"&gt;umożliwił dodawanie obrazków&lt;/a&gt; do poszczególnych wpisów, potem &lt;a href="http://www.bliplog.pl/tagi-na-blipie/82"&gt;wprowadził&lt;/a&gt; tagi, pomysł, który przyjął się na nim dzięki &lt;a href="http://blipcast.pl"&gt;blipcastowi&lt;/a&gt;, a od dawna, jeżeli nie od samego początku, pozwala na wklejanie youtubowych filmików. Dodatkowo od wczoraj jego użytkownicy mogą &lt;a href="http://www.bliplog.pl/bliplog-jak-nowy/93"&gt;zmieniać i stylować swoje bliplogi&lt;/a&gt; pod prawie każdym każdym względem.&lt;/p&gt;
&lt;p class="intro" style="width: 80%; margin: auto"&gt;&lt;a href="http://unnami.blip.pl" title="blip łukasza by Kamil Nicieja, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3111/2396566128_b2da3e3c96_m.jpg" width="240" height="142" alt="blip łukasza"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://sztywny.blip.pl" title="blip sztywnego by Kamil Nicieja, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm3.static.flickr.com/2172/2396567064_6992de2de7_m.jpg" width="240" height="142" alt="blip sztywnego"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://ludwik.blip.pl" title="blip ludwika by Kamil Nicieja, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm3.static.flickr.com/2004/2396566926_d06d2d2fba_m.jpg" width="240" height="140" alt="blip ludwika"&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://thion.blip.pl" title="mój blip by Kamil Nicieja, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3269/2396568092_42dc016599_m.jpg" width="240" height="142" alt="mój blip"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy więc blip dalej jest serwisem mikroblogowym, czy może już trzeba go zaliczać do kategorii miniblogów? Przecież można już go funkcjonalnie porównać z &lt;a href="http://tumblr.com"&gt;Tumblrem&lt;/a&gt;, chociaż ciągle ten drugi wypada lepiej. I czy jest to planowany od początku rozwój, czy może blogowanie w stylu mikro w Polsce się nie przyjęło tak rewelacyjnie i trzeba było szukać innych środków na zwabienie użytkowników? I czy następnym krokiem będzie dodanie animowanych emotikon? Nie, wróćmy lepiej do poprzedniego wątku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Właściwie, to taka hybryda &lt;a href="http://twitter.com"&gt;Twittera&lt;/a&gt; z Tumblrem może wypalić, bo będzie podobna do tak, hahahah, wyśmiewanych przez nas blogasków, których autorki (autorzy) wrzucają co jakiś czas do nich jakiś krótki tekst, konkurs, cytat, czy obrazek. Cóż, trzeba się z tym pogodzić: nikt, prócz twórców, nie będzie utrzymywał blipa tylko dla garstki blogerów, geeków i wszystkich innych pro internautów (chyba, że GG ma ukryty i niezrozumiały dla nas powód). A bez tych wszystkich jelonków nie widać na pierwszy rzut oka żadnego efektywnego sposobu zarabiania. Dobrze &lt;a href="http://antyweb.pl/blip-pozwala-edytowac-wyglad-bliploga/#comment-38930"&gt;skomentował&lt;/a&gt; to Maciek z &lt;a href="http://odpowiedz.pl"&gt;odpowiedz.pl&lt;/a&gt; na &lt;a href="http://antyweb.pl"&gt;Antywebie&lt;/a&gt;:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;W ogóle mam wrażenie jakby projekt blipa był prowadzony w bardzo specyficzny sposób (obecnie widzę bardzo wąską grupę docelową tego serwisu). Najaktywniejszym użytkownikiem jest twórca serwisu, całość kierowana jest raczej nie dla mas. Ciekawe jak to wygląda z biznesowego pktu widzenia. Bo jeśli nie angażujemy dużej liczby użytkowników to na reklamie raczej się nie zarobi. Więc płatne dostępy lub dodatkowo sprzedawane usługi? W jaki sposób ma się to zwrócić gadulcowi?&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Też jestem tego ciekawy. I mam nadzieję, że sposób się znajdzie, bo blipa lubię. Mam na nim przecież &lt;a href="http://thion.blip.pl"&gt;konto&lt;/a&gt;, które postanowiłem przekształcić w tumbleloga z domieszką relacji meczowych. Ej, czy nie o tym właśnie pisałem?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS.: nie czytajcie &lt;a href="http://mikroplotek.com"&gt;Mikroplotka&lt;/a&gt;. Jeszcze nie zdążyłem tam napisać żadnego tekstu, żenua.&lt;/p&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/thion/jogger/~4/yb9u-FU085A" height="1" width="1"/&gt;</description><pubDate>Mon, 07 Apr 2008 20:50:39 +0200</pubDate><guid isPermaLink="false">http://thion.jogger.pl/2008/04/07/w-ktora-strone-zmierza-blip/</guid><category>web</category><category>blip</category><category>tumblr</category><category>miniblogowanie</category><category>mikroblogowanie</category><feedburner:origLink>http://thion.jogger.pl/2008/04/07/w-ktora-strone-zmierza-blip/</feedburner:origLink></item></channel></rss>
