<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/rss2full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/" xmlns:creativeCommons="http://backend.userland.com/creativeCommonsRssModule" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" version="2.0">

<channel>
	<title>yanoo.pl</title>
	
	<link>http://yanoo.pl</link>
	<description>mentally disabled</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 09:16:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/rss+xml" href="http://feeds.feedburner.com/yanoo" /><feedburner:info uri="yanoo" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><creativeCommons:license>http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/</creativeCommons:license><item>
		<title>A tata Marcina powiedział, że php jest fajne!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/AGAhRzZI2mo/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/09/a-tata-marcina-powiedzial-ze-php-jest-fajne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 09:16:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[php]]></category>
		<category><![CDATA[ruby]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=427</guid>
		<description><![CDATA[Zawsze mam problem, kiedy ktoś mnie pyta &#8220;dlaczego właściwie to php jest takie złe? argumenty proszę!&#8221;. Mój problem polega na tym, że niespecjalnie potrafię swoją intuicję ubrać w odpowiednie słowa, by odpowiedzieć na takie pytanie w zadowalający obie strony sposób. Problem niejako rozwiązał się sam dzięki wpisowi Jarosława Zabiełło na forum polskiej społeczności php, pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zawsze mam problem, kiedy ktoś mnie pyta &#8220;dlaczego właściwie to php jest takie złe? argumenty proszę!&#8221;. Mój problem polega na tym, że niespecjalnie potrafię swoją intuicję ubrać w odpowiednie słowa, by odpowiedzieć na takie pytanie w zadowalający obie strony sposób.</p>
<p>Problem niejako rozwiązał się sam dzięki wpisowi <a href="http://blog.zabiello.com/">Jarosława Zabiełło</a> na <a href="http://forum.php.pl/index.php?showtopic=151895&amp;st=20&amp;gopid=785580&amp;#entry785580">forum polskiej społeczności php</a>, pod którym podpisuję się ręcyma i nogyma. Jeśli chcesz zatem wiedzieć dlaczego php to zło &#8211; przeczytaj ten tekst.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/AGAhRzZI2mo" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/09/a-tata-marcina-powiedzial-ze-php-jest-fajne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/09/a-tata-marcina-powiedzial-ze-php-jest-fajne/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Mało, a cieszy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/scM1ZoDF86s/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/08/malo-a-cieszy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 08:10:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[that's interesting]]></category>
		<category><![CDATA[Fallout 3]]></category>
		<category><![CDATA[mafia]]></category>
		<category><![CDATA[Mass Effect]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=420</guid>
		<description><![CDATA[Odkryłem dzisiaj, że radość z grania zależy w dużym stopniu od tego jak dużo gramy w ogóle. Odpalając Fallouta 3 (w którego nota bene za wiele nie pograłem, ale to inna para kaloszy) byłem zauroczony światem, drobiazgowością i detalami. Wyjścia z krypty na powierzchnię nie zapomnę na długo &#8211; zniszczony świat, po którym mogę się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odkryłem dzisiaj, że radość z grania zależy w dużym stopniu od tego jak dużo gramy w ogóle. Odpalając Fallouta 3 (w którego nota bene za wiele nie pograłem, ale to inna para kaloszy) byłem zauroczony światem, drobiazgowością i detalami. Wyjścia z krypty na powierzchnię nie zapomnę na długo &#8211; zniszczony świat, po którym mogę się poruszać do woli, rozglądać, wspinać po górkach i podziwiać krajobraz po horyzont! To był dla mnie szok jakościowy.</p>
<p>Gdybym był wytrawnym graczem, to pewnie bym nawet na takie niuanse nie zwrócił uwagi, w całości skupiając się na tym, na co narzeka reszta społeczności maniaków Fallouta.</p>
<p>Przypomina mi się sytuacja jeszcze z czasów podstawówki &#8211; kolega właśnie dostał swojego pierwszego blaszaka, na którym oczywiście giercował ile mama tylko pozwalała. Ja wówczas zaliczałem się może nie do &#8220;rasowych graczy&#8221;, ale sporo tytułów miałem już okazję widzieć i zasmakować, a ponadto wspierałem się co najmniej dwoma tytułami fachowej prasy. Jakie było moje zdziwienie, kiedy kolega piał z zachwytu nad tytułami, które w zgodnej opinii należały do góry chłamu, które od czasu do czasu jakieś studio popełni. Fatalna grafika, fatalna mechanika, fatalna fabuła, fatalne co tylko się da.</p>
<p>A ten się cieszy jak dziecko na gwiazdkę.</p>
<p>Podobnie czuję się sam dzisiaj grając w demo Mafii 2 (wow! to będzie TYTUŁ!), Mass Effect, czy wspomnianego F3. Mnie się podoba, ale pewności, że to dobre tytuły &#8211; absolutnie żadnej. Z drugiej strony&#8230; co w tym złego? Może to i lepiej grać od święta, ale zawsze mieć z tego radochę? <img src='http://yanoo.pl/wordpress/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>p.s.</p>
<p>Tymczasem czekając na Mafię 2 odpaliłem jedynkę. Grafa już nie dzisiejsza, ale klimaaaat&#8230; trzyma do dziś!</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/scM1ZoDF86s" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/08/malo-a-cieszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/08/malo-a-cieszy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Pisać każdy może, trochę lepiej, czasem trochę gorzej</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/9V5o1eLZqKk/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/08/pisac-kazdy-moze-troche-lepiej-czasem-troche-gorzej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 18:24:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[książkowo]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen King]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=417</guid>
		<description><![CDATA[Stephen King to bez wątpienia płodny autor, zarówno jeśli chodzi o częstotliwość wydawania, jak i &#8220;grubość&#8221; swoich dzieł1. Co jednak ważniejsze &#8211; niemal każde staje się z miejsca bestsellerem uznanym przez czytelników, często też trafiając na duży ekran w roli kasowego hiciora. Jak ten gość to robi? &#8211; takie pytanie pewnie można zadać, zwłaszcza samemu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stephen King to bez wątpienia płodny autor, zarówno jeśli chodzi o częstotliwość wydawania, jak i &#8220;grubość&#8221; swoich dzieł<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/08/pisac-kazdy-moze-troche-lepiej-czasem-troche-gorzej/#footnote_0_417" id="identifier_0_417" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="sam zainteresowany podaje co prawda przykłady, przy kt&oacute;rych wychodzi na lenia i nieroba, ale skrajne przypadki nas w tej chwili nie interesują">1</a></sup>. Co jednak ważniejsze &#8211; niemal każde staje się z miejsca bestsellerem uznanym przez czytelników, często też trafiając na duży ekran w roli kasowego hiciora.</p>
<p>Jak ten gość to robi? &#8211; takie pytanie pewnie można zadać, zwłaszcza samemu próbując spłodzić jakikolwiek tekst, choćby to było wypracowanie z języka polskiego. O tym traktuje poradnik z nutą biograficzną: <a href="http://www.goodreads.com/book/show/1836817.Jak_pisa_">Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika</a>. Książka podzielona jest na dwie główne części &#8211; mini autobiografię autora, w której przedstawia historię narodzin Stephena pisarza, uzupełniając paroma ciekawostkami z życia; oraz część główną, czyli właściwy poradnik.</p>
<p>Jeśli piszesz cokolwiek bardziej pasjonującego niż druczki PIT-u, albo podpisy pod zdjęciami na naszej-klasie (pardon, nk), to ta książka jest dla ciebie. Nie ważne, czy twoja forma jest poważna mniej (blog, relacje sportowe), bardziej (powieści, opowiadania), czy&#8230; abstrakcyjna jak pisanie kodu programistycznego &#8211; ta książka jest dla ciebie.</p>
<p>Pisanie to telepatia, magiczna moc przelewania swoich myśli poprzez nośnik, by przekazać ją dalej, w inny czas i miejsce. Same zasady, porady i reguły stosowane i przedstawiane przez autora pasują zatem idealnie niezależnie od tego, jaką formę obejmie twoje machanie piórem, czy klepanie po klawiaturze.</p>
<p>Najważniejsza zasada? Dużo pisać i jeszcze więcej czytać. Po resztę sięgnijcie do książki. Jest krótka<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/08/pisac-kazdy-moze-troche-lepiej-czasem-troche-gorzej/#footnote_1_417" id="identifier_1_417" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="&amp;#8220;Książka ta jest kr&oacute;tka, bo większość książek dotyczących pisania wpada w pułapkę bezsensownego pieprzenia.&amp;#8221; Druga przedmowa.">2</a></sup>, więc można łyknąć w dzień-dwa, a po lekturze aż chce się pisać.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_417" class="footnote">sam zainteresowany podaje co prawda przykłady, przy których wychodzi na lenia i nieroba, ale skrajne przypadki nas w tej chwili nie interesują</li><li id="footnote_1_417" class="footnote">&#8220;Książka ta jest krótka, bo większość książek dotyczących pisania wpada w pułapkę bezsensownego pieprzenia.&#8221; Druga przedmowa.</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/9V5o1eLZqKk" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/08/pisac-kazdy-moze-troche-lepiej-czasem-troche-gorzej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/08/pisac-kazdy-moze-troche-lepiej-czasem-troche-gorzej/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Kontekst jest najważniejszy</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/lCbR88rX84I/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/07/kontekst-jest-najwazniejszy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 21:53:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[jquery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=411</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek się uczy całe życie &#8211; właśnie &#8220;odkryłem&#8221; dość istotny niuans zabaw z jQuery, który nie wiedzieć czemu nie był mi znany wcześniej1. Otóż podając selektor można jeszcze w drugim parametrze dodać context, o np tak: $('div.gołeDupy', '#porno');2 I nie mylić tego (jak ja w pierwszej chwili) z multiselektorem. Nie wiem jak wy, ale ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Człowiek się uczy całe życie &#8211; właśnie &#8220;odkryłem&#8221; dość istotny niuans zabaw z jQuery, który nie wiedzieć czemu nie był mi znany wcześniej<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/07/kontekst-jest-najwazniejszy/#footnote_0_411" id="identifier_0_411" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="całe szczęście, że nie przyznaję się do klepania js-a, bo by była siara">1</a></sup>. Otóż podając selektor można jeszcze w drugim parametrze dodać context, o np tak:</p>
<pre style="padding-left: 30px;">$('div.gołeDupy', '#porno');<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/07/kontekst-jest-najwazniejszy/#footnote_1_411" id="identifier_1_411" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="html5 dopuszcza unicode dla nazw identyfikator&oacute;w i klas">2</a></sup></pre>
<p>I nie mylić tego (jak ja w pierwszej chwili) z <a href="http://api.jquery.com/multiple-selector/">multiselektorem</a>. Nie wiem jak wy, ale ja tego nie znałem, a okazuje się, że <a href="http://blip.pl/dm/118253678">nie tylko ja</a>. <a href="http://api.jquery.com/jQuery/#selector-context">Bajer</a> polega na tym, że teraz <a href="http://sizzlejs.com/">sizzle</a> będzie szukać nie w całym dokumencie DOM, ale jedynie jego wycinku pod #porno. Uważny czytelnik mógłby powiedzieć, że to samo otrzymamy przez:</p>
<pre style="padding-left: 30px;">$('#porno div.gołeDupy');</pre>
<p>Będzie on jednak w błędzie. Streszczając &#8211; jQuery najpierw wyszuka w DOM gołeDupy, a dopiero potem zawęzi do #porno. Więcej w tym (i nie tylko) temacie można <a href="http://net.tutsplus.com/tutorials/javascript-ajax/how-jquery-beginners-can-test-and-improve-their-code/">poczytać na nettuts</a>.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_411" class="footnote">całe szczęście, że nie przyznaję się do klepania js-a, bo by była siara</li><li id="footnote_1_411" class="footnote"><a href="http://mathiasbynens.be/notes/html5-id-class">html5 dopuszcza unicode</a> dla nazw identyfikatorów i klas</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/lCbR88rX84I" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/07/kontekst-jest-najwazniejszy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/07/kontekst-jest-najwazniejszy/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Martwa wołowina</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/EUvVKMvoRcQ/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Jul 2010 18:50:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[polecam]]></category>
		<category><![CDATA[deadbeef]]></category>
		<category><![CDATA[foobar]]></category>
		<category><![CDATA[software]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=407</guid>
		<description><![CDATA[Prawdziwy geek X-ów używa tylko po to, żeby mieć ładniejsze czcionki &#8211; i ten jeden fakt już mnie z tej grupy dyskwalifikuje. I tak oto zamiast korzystać z mpd, czy innej mocy, ja tęsknię za (o zgrozo!) windowsowym foobarem1. Domyślny ascetyczny wygląd można bez przeszkód podrasować do sŁiTaŚnEgO programu na które każde dziecko będzie gapić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdziwy geek X-ów używa tylko po to, żeby mieć ładniejsze czcionki &#8211; i ten jeden fakt już mnie z tej grupy dyskwalifikuje. I tak oto zamiast korzystać z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Music_Player_Daemon">mpd</a>, czy innej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/MOC_%28program_komputerowy%29">moc</a>y, ja tęsknię za (o zgrozo!) windowsowym <a href="http://www.foobar2000.org/">foobarem</a><sup><a href="http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/#footnote_0_407" id="identifier_0_407" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="dobre bo polskie!">1</a></sup>. Domyślny ascetyczny wygląd można bez przeszkód podrasować do sŁiTaŚnEgO programu na które każde dziecko będzie <a href="http://foobar2000.pl/topic/4491-pokaz-swojego-foobara/">gapić się godzinami</a>.</p>
<p>Oprócz tego takie drobiazgi jak super wygodny album list, który idealnie wstrzeliwuje się w moje uporządkowane zbiory mp3<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/#footnote_1_407" id="identifier_1_407" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="artist/album/nr title">2</a></sup>, zakładki na playlisty, pobieranie id3, zmiana nazw plików na podstawie tagów, ripper i tysiące innych dzięki wtyczkom. Gdzieś pewnie jest nawet tagowanie w stylu łebwdazero<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/#footnote_2_407" id="identifier_2_407" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="kochanie, włącz jakieś romantyczne polskie kawałki">3</a></sup>, tylko by trzeba poszukać.</p>
<p>Tymczasem za rogiem czai się rozwiązanie problemu o wdzięcznej nazwie <a href="http://deadbeef.sourceforge.net/">DeaDBeeF</a>: linuxowy playerek wzorowany na foobarku. Nie potrafi jeszcze śledzić katalogu, brakuje mu masstagera i mnóstwa innych ficzerów, ale <a href="http://deadbeef.sourceforge.net/screenshots/0.4/deadbeef-openbox-nu.png">od czegoś trzeba zacząć, co nie</a>?</p>
<p>W każdym bądź razie czekam z niecierpliwością na kolejne wersje.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_407" class="footnote">dobre bo polskie!</li><li id="footnote_1_407" class="footnote">artist/album/nr title</li><li id="footnote_2_407" class="footnote">kochanie, włącz jakieś romantyczne polskie kawałki</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/EUvVKMvoRcQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/07/martwa-wolowina/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Umarł SVN, niech żyje Git!</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/qH8N9KCJA2I/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 May 2010 21:43:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[git]]></category>
		<category><![CDATA[github]]></category>
		<category><![CDATA[linus torvalds]]></category>
		<category><![CDATA[open-source]]></category>
		<category><![CDATA[progit]]></category>
		<category><![CDATA[subversion]]></category>
		<category><![CDATA[svn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=401</guid>
		<description><![CDATA[Dawno, dawno temu na inżynierii oprogramowania opowiadali o gałęziach projektu, że jest główna, deweloperska, i jeszcze inne w zależności od potrzeb. I że to jest dobre i tak należy robić, bo dzięki temu jest porządek, a główna linia projektu &#8220;zawsze&#8221; stabilna. Potem przyszło życie i brutalne grzmotnięcie o ziemię &#8211; wszyscy walą do głównego zbiornika1, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno, dawno temu na inżynierii oprogramowania opowiadali o <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Branch_%28computer_science%29">gałęziach</a> projektu, że jest główna, deweloperska, i jeszcze inne w zależności od  potrzeb. I że to jest dobre i tak należy robić, bo dzięki temu jest  porządek, a główna linia projektu &#8220;zawsze&#8221; stabilna. Potem przyszło  życie i brutalne grzmotnięcie o ziemię &#8211; wszyscy walą do głównego  zbiornika<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/#footnote_0_401" id="identifier_0_401" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="bo innych i tak nie ma">1</a></sup>, najlepiej jeszcze z komentarzem  &#8220;update&#8221; śląc z regularnością szwajcarskiego zegarka <em>commity</em> po  kilkadziesiąt (albo i więcej) plików wprowadzających zmiany dotyczące  wielu aspektów projektu <sup><a href="http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/#footnote_1_401" id="identifier_1_401" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="jeszcze masa innych grzech&oacute;w skutecznie  zasila konto klepaczy, ale nie o nich dzisiaj">2</a></sup>.</p>
<p>Ludzie to z natury leniwe zwierzęta, a stworzenie gałęzi w SVN-ie  wymaga, by doprosić się o nią u odpowiedzialnego za repozytorium. Gałąź  sama w sobie zresztą kosztuje &#8211; jest niczym innym jak kopią projektu na  dysku. O ile jeszcze jakieś ważniejsze gałęzie może i powstają (ale to  tylko przy dużych projektach, bo małe i większość średnich kończy bez  nich), to już wyobrażacie sobie prosić admina &#8220;zrób mi brancha bug666&#8243;?  Nawet jeśli problem nas nie dotyczy (bo mamy wystarczającą władzę, żeby  utworzyć gałąź), to wyobraźmy sobie wściekłość współpracowników, kiedy  przyjdzie im ściągać XXX MB plików, bo jakiś debil zrobił kopię tylko po  to, żeby wprowadzić i przetestować na spokojnie poprawkę w jednym-dwóch  plikach. Gdyby tak zaczął robić każdy programista w projekcie, to  mielibyśmy piękne wyścigi kto komu szybciej zapełni quotę.</p>
<p>W tym miejscu pojawia się <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Linus_Torvalds">rycerz na białym  koniu</a> płodząc <a href="http://git-scm.com/">cudowne dziecko</a> z jego <a href="http://progit.org/book/ch3-0.html">killer featurem</a> dającym  gałęzie &#8220;za darmo&#8221;:</p>
<p>git checkout -b bug666</p>
<p>I już. W ułamki sekund. A co najważniejsze &#8211; nie tworzymy żadnej  nadmiarowej kopii, a współpracownicy dzięki temu, że mamy do czynienia z  rozproszonym systemem w ogóle nie będą wiedzieli o istnieniu naszej  tymczasowej gałązki. Oczywiście &#8211; nic nie stoi na przeszkodzie, by stała  się ona pełnoprawną gałęzią całego projektu &#8211; wystarczy pchnąć ją na  serwer:</p>
<p>git push origin<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/#footnote_2_401" id="identifier_2_401" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="origin to zwyczajowa nazwa serwera gł&oacute;wnego, może  być marysia, dev, czy co tam sobei wymyślimy">3</a></sup>  bug666:bug666</p>
<p>i dopuścimy w ten sposób kolegów do pracy nad demonicznym błędem.</p>
<p>Takie podstawy opisuje jednak pierwszy lepszy tutorial, które zresztą  <a href="http://www.google.pl/search?q=git+tutorial">rosną jak grzyby  po deszczu</a>. Niestety, sporo osób używa jednak <strong>git</strong>-a tak samo  jak <strong>svn</strong>-a ograniczając się do podstaw<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/#footnote_3_401" id="identifier_3_401" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="o pomijaniu branchy żal  wspominać">4</a></sup>, które dostarczają owe tutoriale. Być może powodem tego jest  wspomniane lenistwo &#8211; <em>no bo jak to, mam poświęcić parę(naście)  godzin na zapoznawanie się z jakimś tam systemem kontroli wersji?!</em> Git to jednak nie tylko trzęsienie ziemi wywołane na wstępie, ale  miarowe budowanie napięcia wraz z poznawaniem kolejnych możliwości tego  cudownego narzędzia.</p>
<p>Wyobraźmy sobie błogą sytuację radosnego dłubania nad jakimś  nowym-wspaniałym-pomysłem, który sprawi, ze nasz serwis zacznie  zarabiać. Nagle jednak dostajemy telefon od wściekłego szefa, że  zobaczył jakieś dupy na stronie (<em>tzw. debug mode</em>). Oprócz skoku  przez okno mamy do wyboru kilka możliwości posprzątania po sobie, ale  tak, by nowe zmiany, rozgrzebane i niedokończone, nie poszły <em>live</em>.  Niestety, nie możemy ot tak zmienić gałęzi na główną i od niej odbić na  tworzenie poprawek &#8211; git nie pozwala zmienić gałęzi, w której powstały  jakieś nie zatwierdzone zmiany. Co możemy zrobić?</p>
<p>1. <a href="http://progit.org/book/ch2-4.html">Cofnąć wszystko</a>: git  reset &#8211;hard &#8212; ale to głupi pomysł, zwłaszcza, jeśli nad nowymi  zmianami pracowaliśmy od dłuższego czasu i niczego jeszcze nie  commitnęliśmy.</p>
<p>2. Zrobić po prostu <a href="http://progit.org/book/ch2-2.html">commit</a>: git commit -am  &#8220;Później dokończę&#8221; &#8212; ale jak widać nie wygląda to za pięknie.</p>
<p>3. &#8220;<a href="http://progit.org/book/ch6-3.html">Ukryć zmiany</a>&#8220;: git  stash &#8212; cudownie genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Ukrywać  możemy kiedy chcemy, co chcemy, podobnie jak z przywracaniem ukrytych  zmian: git stash pop.</p>
<p>Później możemy po prostu utworzyć nową gałąź na bazie głównej: git  checkout -b dupa master, wprowadzić poprawki, scalić w głównej gałęzi,  wysłać na serwer i wrócić do pracy nad nowym ficzerem.</p>
<p>Inna sytuacja &#8211; nawet jeśli uważamy, że jeden commit = jedna zmiana  (w ujęciu abstrakcyjnym), to i tak nierzadko zdarza się zapomnieć i  ciągiem dokonać zbyt wielu zmian jak na jedno pchnięcie. Jak się później  okaże, że część zmian była nietrafiona, to zamiast po prostu wycofać  pojedynczy commit, trzeba ubrudzić sobie ręce (i to nie zawsze po  sobie), nie mówiąc o tym, że przeglądanie zmian (i szukanie winnych)   jest później karkołomnym zadaniem. I tutaj git <a href="http://progit.org/book/ch6-2.html">potrafi sobie poradzić</a>:  git add -i. To proste polecenie pozwala nam przejść w tryb  interaktywnego oznaczania zmian jako gotowych do pojedynczego  commitnięcia. W ten prosty sposób możemy podzielić dotychczasowe zmiany  nie tylko na różne pliki, ale również zdecydować o commitnięciu <strong>pojedynczej  zmiany</strong> w pliku!</p>
<p>Utworzenie nowego projektu? Bułka z masłem. Przy  średnio-zaawansowanej konfiguracji wykorzystujemy narzędzie <a href="http://progit.org/book/ch4-7.html">gitosis</a>. Wystarczy w  pliku konfiguracyjnym dodać wpis o grupie mającej dostęp do konkretnego  projektu, np:</p>
<p>[group nasza-klasa]<br />
writable = sledzik<br />
members = zdzis krzys ptys</p>
<p>&#8230; do katalogu z kluczami wrzucić klucze publiczne wymienionych  programistów i&#8230; już. Od tego momentu serwer będzie wiedział o  istnieniu nowego projektu, do którego pełny dostęp mają wymienione  osoby. Bardziej skomplikowane konfiguracje (np. z podziałem na  ograniczony dostęp do pojedynczych gałęzi) też nie wymaga wygórowanych  zdolności i jest dość łatwo dostępne.</p>
<p>O możliwościach Gita można pisać i pisać, czego dowodem choćby  wspaniały przewodnik <a href="http://book.git-scm.com/index.html">autorstwa społeczności</a>,  czy linkowane przeze mnie rozdziały <a href="http://progit.org/book/">Pro Git</a>. Warto poświęcić tych  kilka chwil, żeby którąś z tych lektur poznać od deski do deski. Taka  wiedza nie zmarnuje się, wręcz przeciwnie &#8211; może tylko przyczynić się do  zwiększenia produktywności, usprawnienia porządku w projektach, czy  zmiany podejścia niepoprawnych bałaganiarzy.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_401" class="footnote">bo innych i tak nie ma</li><li id="footnote_1_401" class="footnote">jeszcze masa innych grzechów skutecznie  zasila konto klepaczy, ale nie o nich dzisiaj</li><li id="footnote_2_401" class="footnote">origin to zwyczajowa nazwa serwera głównego, może  być <em>marysia</em>, <em>dev</em>, czy co tam sobei wymyślimy</li><li id="footnote_3_401" class="footnote">o pomijaniu branchy żal  wspominać</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/qH8N9KCJA2I" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/05/umarl-svn-niech-zyje-git-2/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Fallout po rusku, czyli zwiedzamy metro. Metro 2033.</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/Hes0fqWZvSw/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/05/fallout-po-rusku-czyli-zwiedzamy-metro-metro-2033/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 19:56:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[książkowo]]></category>
		<category><![CDATA[Dmitry Glukhovsky]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=380</guid>
		<description><![CDATA[Po szkolnych lekturach (Mistrz i Małgorzata oraz Zbrodnia i kara) nie sądziłem, że jeszcze jakąś rosyjskiego autorstwa przeczytam, a tu niespodziewajka. O książce usłyszałem za sprawą gry na jej podstawie, gdzie w zapowiedziach rozpoznałem znajomy mroczny klimat post-apokaliptycznego świata, którego miłośnikom Fallout&#8217;ów, Mad Maxa, czy Stalkera przytaczać nie trzeba. Oszczędźmy sobie jednak genezę rosyjskiego bestsellera1, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po szkolnych lekturach (<em>Mistrz i Małgorzata</em> oraz <em>Zbrodnia i kara</em>) nie sądziłem, że jeszcze jakąś rosyjskiego autorstwa przeczytam, a tu niespodziewajka. O książce usłyszałem za sprawą <a href="http://metro2033.pl/">gry na jej</a> podstawie, gdzie w zapowiedziach rozpoznałem znajomy mroczny klimat post-apokaliptycznego świata, którego miłośnikom Fallout&#8217;ów, Mad Maxa, czy Stalkera przytaczać nie trzeba.</p>
<p>Oszczędźmy sobie jednak genezę rosyjskiego bestsellera<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/05/fallout-po-rusku-czyli-zwiedzamy-metro-metro-2033/#footnote_0_380" id="identifier_0_380" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="wystarczy poczytać np. wikipedię">1</a></sup>, a przejdźmy do rzeczy. Jeśli za miarę jakości lektury przyjąć &#8220;siłę wciągania&#8221;, to <a href="http://www.goodreads.com/book/show/7788179-metro-2033">Metro 2033</a> w pełni zasługuje na wysokie noty; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dmitrij_G%C5%82uchowski">Dmitry Glukhovsky</a> zgrabnie przeprowadza czytelnika przez kolejne tunele moskiewskiego metra, roztaczając wokół czytelnika mroczną atmosferę życia pod powierzchnią ziemi, wśród popaprańców wszelkiej maści: od zwykłych szaleńców zaczynając, przez neo-faszystów po kanibali i mutantów. Całość podana jest w smacznym sosie własnym odpowiadającym za fabułę &#8211; w zasadzie prostą, ale przyjemną, dynamiczną i pozbawioną jakichkolwiek nudnych przestojów.</p>
<p>Żeby jednak nie było za słodko należy się zjeba <a href="http://www.insignis.pl/">Wydawnictwu Insignis</a>. Po pierwsze primo &#8211; literówki. Nie wiem, czy to wina pośpiechu, czy grubości (590 stron) lektury, czy może korekta sprawdzała tłumaczenie nad flaszką zza wschodniej granicy. Faktem jednak jest, że literówek jest od groma i ich ilość znacznie przekracza kryterium przyzwoitości. Drugi babol to litery na okładce &#8211; teoretycznie ładnie wypukłe i odblaskowe, w praktyce pod wpływem ciepła&#8230; rozpływają się zostawiając na dłoni srebrny proszek. Miało być efektownie, wyszło jak zawsze. Jedynie mały plusik należy się za wkładkę z planem metra. Szkoda jedynie, że plan jest wszyty w książkę i nie można go wyciągnąć bez szkody dla cegłówki.</p>
<p>Cóż. Pozostaje mi zachęcić do lektury &#8211; czyta się szybko i przyjemnie. Mnie pozostaje czekać na polskie wydanie Metro 2034 &#8211; może tym razem lepszej jakości.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_380" class="footnote">wystarczy poczytać np. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Metro_2033_%28book%29">wikipedię</a></li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/Hes0fqWZvSw" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/05/fallout-po-rusku-czyli-zwiedzamy-metro-metro-2033/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/05/fallout-po-rusku-czyli-zwiedzamy-metro-metro-2033/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Oprawca edukuje</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/EqhJWyXMeUQ/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/04/oprawca-edukuje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 19:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[książkowo]]></category>
		<category><![CDATA[Kevin Mitnick]]></category>
		<category><![CDATA[nasza-klasa]]></category>
		<category><![CDATA[security]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=378</guid>
		<description><![CDATA[Kevina Mitnicka chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Najsłynniejszy &#8220;komputerowy włamywacz świata&#8221; po wyjściu na wolność postanowił przejść na jasną stronę mocy i zamiast włamywać edukuje jak się przed włamaniami bronić. I na tym w zasadzie można by skończyć przedstawienie książki &#8220;Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, a nie hasła&#8221; Do lektury zachęciło mnie streszczenie przez znajomego części [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kevina Mitnicka chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Najsłynniejszy &#8220;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kevin_Mitnick">komputerowy włamywacz świata</a>&#8221; po wyjściu na wolność postanowił przejść na jasną stronę mocy i zamiast włamywać edukuje jak się przed włamaniami bronić.</p>
<p>I na tym w zasadzie można by skończyć przedstawienie książki &#8220;<a href="http://www.goodreads.com/book/show/6379130-sztuka-podst-pu-ama-em-ludzi-nie-has-a">Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, a nie hasła</a>&#8221; Do lektury zachęciło mnie streszczenie przez znajomego części anegdot zawartych w książce, przedstawiających sposoby włamania. Trzeba przyznać, że przy wielu z nich można się za głowę złapać &#8211; z jednej strony takie to banalne, ze aż korci, by zabawić się w ten sposób cudzym kosztem, a z drugiej&#8230; wciąż nie można się nadziwić jacy ludzie są naiwni, delikatnie mówiąc. Ano właśnie &#8211; to nie jest &#8220;szkoła hackingu&#8221;. Bodaj w jednym akapicie autor przedstawia fragment komendy wpisywanej w terminal (i to też nie jakiejś wyszukanej), tak to mamy do czynienia tylko i wyłącznie z wpływaniem na ludzi &#8211; jak ich namówić do podania hasła, zrobienia tego, czy owego. Bo i o tym jest ta książka &#8211; o socjotechnikach.</p>
<p>Przeciętny, zorientowany człowiek z branży IT raczej nie powinien się dziś na te numery nabrać<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/04/oprawca-edukuje/#footnote_0_378" id="identifier_0_378" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="chciałbym w to wierzyć">1</a></sup> (choć jest w książce parę wyszukanych i naprawdę trudnych do wykrycia) i pozycja ta będzie go raczej nudzić &#8211; na jedną stronę historyjki przypada kolejne pięć moralizowania i rozkładania na czynniki pierwsze. Nuda.</p>
<p>Z drugiej strony&#8230; ci wszyscy, którzy wkleili na n-k łańcuszek usuwający śledzika powinni tę lekturę przeczytać i to ze dwa razy najlepiej. A potem jeszcze zdać z tego materiału jakiś egzamin.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_378" class="footnote">chciałbym w to wierzyć</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/EqhJWyXMeUQ" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/04/oprawca-edukuje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/04/oprawca-edukuje/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>O postanowieniach, czasie, motywacji i psychozie</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/xboZ0CcYFBU/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Mar 2010 21:13:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[książkowo]]></category>
		<category><![CDATA[goodreads]]></category>
		<category><![CDATA[one book per month]]></category>
		<category><![CDATA[Philip K. Dick]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=376</guid>
		<description><![CDATA[Zachciało mi się w tym roku wymusić na sobie regularne czytanie. Jedna książka miesięcznie zagrzmiał wyrok w mojej głowie1. Jak na razie idzie mi kiepsko &#8211; marzec się kończy, czyli &#8211; jak łatwo policzyć &#8211; powinienem być już co najmniej pod koniec trzeciej lektury, a kończę dopiero drugą2. Pomyślałem, że może publiczne samobiczowanie wpłynie motywująco, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zachciało mi się w tym roku wymusić na sobie regularne czytanie. <em>Jedna książka miesięcznie</em> zagrzmiał wyrok w mojej głowie<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_0_376" id="identifier_0_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="jeśli jesteś w trakcie programu debilizacji przez tzw. oświatę, to zapewne łapiesz się za głowę">1</a></sup>.</p>
<p>Jak na razie idzie mi kiepsko &#8211; marzec się kończy, czyli &#8211; jak łatwo policzyć &#8211; powinienem być już co najmniej pod koniec trzeciej lektury, a kończę dopiero drugą<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_1_376" id="identifier_1_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="za to w ekstremalnym tempie rośnie mi kategoria to-read">2</a></sup>. Pomyślałem, że może <a href="http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/Samobiczowanie_1551983.jpg">publiczne samobiczowanie</a> wpłynie motywująco, ale nie na tym chciałem się dziś skupić.</p>
<p>Dla utrzymania porządku obrad telegraficzny skrót pozycji tegorocznych: <a href="http://www.goodreads.com/book/show/7692315-wiat-wed-ug-clarksona">Świat według Clarksona</a> oraz <a href="http://www.goodreads.com/book/show/7696964-bo-e-inwazje-ycie-philipa-k-dicka">Boże inwazje. Życie Philipa K. Dicka</a>.</p>
<p>Clarkson zebrał w zgrabny tomik felietony z bodaj trzech lat &#8211; zgrabne, lekkie, rzadko odkrywcze, częściej zabawne, ale ogólnie bez rewelacji.</p>
<p>Dick to natomiast nieźle pokręcona postać, którą należy znać dzięki takim powieściom jak Ubik, czy Człowiek z wysokiego zamku<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_2_376" id="identifier_2_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="i wielu innych">3</a></sup>, że o licznych adaptacjach filmowych nie wspomnę (ze słynnym <a href="http://youtube.com/watch?v=4lW0F1sccqk">Blade Runnerem</a> na czele). Jak łatwo się domyślić &#8211; biografia zainteresuje raczej tylko miłośników prozy Philipa Dicka; dla nich samych oferuje sporą dawkę informacji, anegdot i cytatów z życia pisarza. Niebanalna i miejscami przerażająca<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_3_376" id="identifier_3_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="Dick pochłaniał amfę na kilogramy">4</a></sup> historia &#8220;jedynego artysty wśród pisarzy SF&#8221;<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_4_376" id="identifier_4_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="konkurs &amp;#8211; kto to powiedział?">5</a></sup>.</p>
<p>Pewnie dawno już skończyłbym drugą pozycję, a może i <a href="http://www.goodreads.com/book/show/6379130-sztuka-podst-pu-ama-em-ludzi-nie-has-a">kończył trzecią</a>, gdyby nie chroniczny brak czasu, który jeszcze został <a href="http://www.starz.com/originals/spartacus">ograniczony</a> <a href="http://www.hbo.com/the-pacific/index.html">serialami</a> i nową zabawką, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko czas zakasać rękawy<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_5_376" id="identifier_5_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="w zasadzie tu miała być nota moralizatorska o pilnowaniu priorytet&oacute;w i takie tam, ale&amp;#8230; who cares">6</a></sup>.</p>
<p>Także tego. Do przeczytania<sup><a href="http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/#footnote_6_376" id="identifier_6_376" class="footnote-link footnote-identifier-link" title="tym samym chciałem zapoczątkować mini-serię recenzji">7</a></sup>.</p>
<ol class="footnotes"><li id="footnote_0_376" class="footnote">jeśli jesteś w trakcie programu <strong>debilizacji</strong> przez tzw. oświatę, to zapewne łapiesz się za głowę</li><li id="footnote_1_376" class="footnote">za to w ekstremalnym tempie rośnie mi kategoria <a href="http://www.goodreads.com/review/list/3111218-jan?shelf=to-read">to-read</a></li><li id="footnote_2_376" class="footnote">i wielu innych</li><li id="footnote_3_376" class="footnote">Dick pochłaniał amfę na kilogramy</li><li id="footnote_4_376" class="footnote">konkurs &#8211; kto to powiedział?</li><li id="footnote_5_376" class="footnote">w zasadzie tu miała być nota moralizatorska o pilnowaniu priorytetów i takie tam, ale&#8230; who cares</li><li id="footnote_6_376" class="footnote">tym samym chciałem zapoczątkować mini-serię recenzji</li></ol><img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/xboZ0CcYFBU" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/03/o-postanowieniach-czasie-motywacji-i-psychozie/</feedburner:origLink></item>
		<item>
		<title>Migoł, czyli słów kilka o zabawce za dwa klocki</title>
		<link>http://feedproxy.google.com/~r/yanoo/~3/eGepDl_feAE/</link>
		<comments>http://yanoo.pl/2010/03/migol-czyli-slow-kilka-o-zabawce-za-dwa-klocki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 22:24:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>yanoo</dc:creator>
				<category><![CDATA[polecam]]></category>
		<category><![CDATA[that's interesting]]></category>
		<category><![CDATA[android]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[bounce evolution]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[iphone]]></category>
		<category><![CDATA[maemo]]></category>
		<category><![CDATA[meego]]></category>
		<category><![CDATA[motorola droid]]></category>
		<category><![CDATA[n900]]></category>
		<category><![CDATA[nokia]]></category>
		<category><![CDATA[Python]]></category>
		<category><![CDATA[qtirreco]]></category>
		<category><![CDATA[ruby]]></category>
		<category><![CDATA[scummvm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://yanoo.pl/?p=365</guid>
		<description><![CDATA[Po miesiącu zabawy z nową zabawką postanowiłem naskrobać parę zdań na temat swoich wrażeń. W sieci aż roi się od recenzji, również dla tych, którzy nie lubią czytać, co więc w takim razie można jeszcze dodać? Chyba spróbować odpowiedzieć na pytanie: czy warto? N900 nie da się jednoznacznie ocenić. Podobnie jak w przypadku iPhone&#8217;ów, tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po miesiącu zabawy z nową zabawką postanowiłem naskrobać parę zdań na temat swoich wrażeń. W sieci aż roi się od <a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;q=n900 recenzja">recenzji</a>, również dla tych, którzy <a href="http://youtube.com/results?q=n900 review">nie lubią czytać</a>, co więc w takim razie można jeszcze dodać? Chyba spróbować odpowiedzieć na pytanie: <a href="http://www.ceneo.pl/3054413">czy warto</a>?</p>
<p>N900 nie da się jednoznacznie ocenić. Podobnie jak w przypadku iPhone&#8217;ów, tak i w stosunku do produktu Nokii można z miejsca zostać <span style="text-decoration: line-through;">fanbojem</span> fanatykiem, bądź <a href="http://www.urbandictionary.com/define.php?term=hater"><em>haterem</em></a>. Ci pierwsi zachwycają się tym, co tak głośno przewija się w recenzjach: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=K7lHPX_iHKs">moc urządzenia</a>, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=7emvUBpEkbU">multitasking</a>, <a href="http://youtube.com/results?q=n900 stress test">jakość wykonania</a>, <a href="http://maemo.org/">wolność</a> dla developerów (znacznie większa niż w przypadku Androida). Ci drudzy wyliczają wady: rozmiary (<em>ciężki grubas</em>), brak softu (nawet przy dodaniu dodatkowych repozytoriów nie ma co porównywać z Android Marketem, o Apple Store nie wspominając), cena, niedostępność u polskich operatorów, brak multitouch oraz brak standardowo niektórych funkcjonalności (mms, obsługa kodów pre-paidów). Jakby tego było mało, N900 nie jest kompatybilna m.in. z Nokia Ovi Suite, softem do zgrabnej komunikacji <span style="text-decoration: line-through;">telefonu</span> tabletu z komputerem.</p>
<p>Oliwy do ognia dolewa wiadomość o powstaniu (<a href="http://moblin.org/">Moblin</a> +  Maemo 6 = ) <a href="http://meego.com/">MeeGo</a>,  który ma zastąpić Maemo 5, przy jednoczesnym braku zdecydowania ze strony Nokii &#8211; wspierać meego na N900, czy nie wspierać. Wielu dzisiejszych użytkowników obawia się, że kupili maszynkę, która za pół roku &#8220;straci ważność&#8221;. Oczywiście &#8211; jest to bzdurne podejście, nawet bez oficjalnego wsparcia meego na N900 ruszy &#8211; to po pierwsze. Po drugie, soft stworzony pod MeeGo ma działać na Maemo 5. Wszystko zostaje w rodzinie.</p>
<p>Nie zmienia to jednak faktu, że niesmak i obawy psują atmosferę wokół marki i ewentualnych nowych użytkowników odstraszają.</p>
<p>Tekst się jednak rozrósł, a odpowiedzi na postawione wyżej pytanie wciąż brak. Wad wymieniłem sporo i pewnie już na dobre odstraszyłem ewentualnych nabywców <img src='http://yanoo.pl/wordpress/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wypadałoby więc odpowiedzieć sobie, dlaczego jednak jestem z zakupu zadowolony? Spore znaczenie ma tu z pewnością fakt, że nie należę do tzw. <em>przeciętnych</em> użytkowników. Kupiłem N900 nie <span style="text-decoration: line-through;">tylko</span> po to, żeby szpanować w otoczeniu (od tego jest iPhone), ale żeby mieć <em>fun</em>. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Geek">Geekowy</a> fun. Przeciętny użytkownik nie będzie jarał się odpaleniem na <span style="text-decoration: line-through;">telefonie</span> tablecie conky, vima, pythona, ruby&#8217;ego, czy dowolnej debianowej paczki.</p>
<p>Jeśli nie wiesz o czym mówię, Drogi Czytelniku, ten <span style="text-decoration: line-through;">telefon</span> tablet nie jest dla Ciebie. N900 to naprawdę mocna maszynka sama w sobie, ale to za słaby argument, by wyłożyć 2-2,5 tys. zł. Jeśli chcesz fajny telefon kup jakiegoś Androida (np. wspominanego już kiedyś przeze mnie Motorolę Droid), albo iPhone&#8217;a. Zapłacisz mniej, a radości i pożytku będzie więcej.</p>
<p>Przynajmniej do czasu, kiedy nie ustabilizuje się sprawa softu wokół N900, a Ovi Store nie zaroi od dobrych pozycji. Jeden <a href="http://dailymobile.pl/2010/01/19/bounce-evolution-na-nokii-n900-z-funkcja-tv-out/">Bounce Evolution</a> to za mało. Google się udało, wierzę, że w tym przypadku będzie podobnie, potrzeba jednak na to trochę czasu.</p>
<p>Ci jednak, którzy prezentują podobne do mnie podejście, będą się jarać nową zabawką jak dzieci <img src='http://yanoo.pl/wordpress/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A kiedy znudzi się już Bounce, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=s9NbpXakLw0">ScummVM</a>, <a href="http://www.youtube.com/watch?v=3sVyNrhE1kA">przełączanie rodzicom kanału w TV</a>, czy akurat nie będzie niczego ciekawego do obejrzenia za pomocą <a href="http://www.youtube.com/watch?v=IT-Iy_AAUsA">mplayera</a>, zawsze będzie można odpalić swój ulubiony edytor, wybrać między GTK, a QT i popracować nad <a href="http://www.youtube.com/watch?v=020YrHTGXII">własną aplikacją</a>.</p>
<img src="http://feeds.feedburner.com/~r/yanoo/~4/eGepDl_feAE" height="1" width="1"/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://yanoo.pl/2010/03/migol-czyli-slow-kilka-o-zabawce-za-dwa-klocki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		<feedburner:origLink>http://yanoo.pl/2010/03/migol-czyli-slow-kilka-o-zabawce-za-dwa-klocki/</feedburner:origLink></item>
	</channel>
</rss>
