<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" media="screen" href="/~d/styles/atom10full.xsl"?><?xml-stylesheet type="text/css" media="screen" href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css"?><feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:openSearch="http://a9.com/-/spec/opensearch/1.1/" xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:gd="http://schemas.google.com/g/2005" xmlns:thr="http://purl.org/syndication/thread/1.0" xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0" gd:etag="W/&quot;C0QBQ3s5cCp7ImA9WhRaEEU.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144</id><updated>2012-02-12T22:15:52.528+01:00</updated><category term="wszystko inne" /><category term="co się wydaje" /><category term="psychologia" /><category term="#researchblogging" /><category term="trzeci szympans" /><category term="kim jesteśmy" /><category term="miejsce w świecie" /><category term="przeżycia duchowe" /><category term="dzikie i wolne" /><category term="skąd przychodzimy" /><category term="dokąd zmierzamy" /><title>liść ledwie, na wietrze Mocy</title><subtitle type="html">Przytul swoje wewnętrzne zwierzę</subtitle><link rel="http://schemas.google.com/g/2005#feed" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/posts/default" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/" /><link rel="next" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25&amp;redirect=false&amp;v=2" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><generator version="7.00" uri="http://www.blogger.com">Blogger</generator><openSearch:totalResults>95</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" type="application/atom+xml" href="http://feeds.feedburner.com/zaozi" /><feedburner:info uri="zaozi" /><atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/" /><entry gd:etag="W/&quot;DEAGQXY5fyp7ImA9WhRbGUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-7703954277689502928</id><published>2012-02-11T11:38:00.000+01:00</published><updated>2012-02-11T11:38:40.827+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-11T11:38:40.827+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>kwantowa teoria spiskowa</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Robert Anton Wilson, autor kultowej dla kontrkultury trylogii &lt;/i&gt;Illuminatus!&lt;i&gt;, powiedział kiedyś, że nie da się wymyślić teorii spiskowej absurdalnej &lt;/i&gt;&lt;i&gt;na tyle&lt;/i&gt;&lt;i&gt;, by ktoś, gdzieś w nią już nie wierzył. Miał okazję przekonać się o tym na własnej skórze, kiedy zaczął otrzymywać listy od czytelników przekonanych, że skoro napisał książkę tak szczegółowo opisującą machinacje Iluminatów, musi posiadać na ten temat wiedzę z pierwszej ręki, być może samemu będąc &lt;/i&gt;Illuminati Primi&lt;i&gt;. Teorie tego typu często cechują się zadziwiającą tolerancją wobec wyraźnych niespójności. Do dziś spotkać można ludzi przekonanych, że lądowanie na Księżycu zostało sfingowane. Argumentem na rzecz takich twierdzeń są rzekome świadectwa fałszerstw widoczne na przywiezionych przez astronautów fotografiach. Część zwolenników takiej wersji uważa, że materiały te trzeba było sfałszować z uwagi na to, że selenonauci spotkali na Księżycu istoty pozaziemskie. Co sprawia, że samozwańczy poszukiwacze prawdy są tak bardzo tolerancyjni wobec ewidentnych sprzeczności?&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Xd4fk4S_0sE/TzPt-xeq2xI/AAAAAAAAFmc/suFDsZB2j_4/s1600/4959558585_8df3853ca7_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Xd4fk4S_0sE/TzPt-xeq2xI/AAAAAAAAFmc/suFDsZB2j_4/s320/4959558585_8df3853ca7_z.jpg" width="263" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Niektórym ludziom świat wydaje się być pełen potężnych ludzi (i innych istot, co gorsza) i organizacji, ciężko pracujących w sekrecie nad realizacją swoich własnych, na ogół złowrogich, celów. Częstymi podejrzanymi są rządy i wielkie koncerny, zwłaszcza farmaceutyczne. Te ostatnie realizują jakoby plan depopulacji Ziemi poprzez szczepienia, będące w istocie trucizną mającą uczynić z nas otępiałych niewolników. Brzmi to dość zabawnie kiedy się o tym czyta, istnieje jednak realne 
zagrożenie powrotu niektórych chorób, wynikające ze wzrostu odsetka 
rodziców odmawiających szczepienia swoich dzieci. Wtórują im bliżej nieokreślone siły stojące za opryskiwaniem nas z powietrza toksycznymi substancjami, po to, by zniszczyć nasze zdrowie i zmusić do kupowania drogich lekarstw (w odróżnieniu od leków ziołowych, stanowiących panaceum na wszystkie choroby). Teorie te napotykają na ogół na poważny problem braku dowodów i wewnętrznych sprzeczności. Jednakże, jak stwierdził swego czasu Jerry Fletcher, bohater &lt;i&gt;Teorii spisku&lt;/i&gt;, filmu nawiązującego do paranoicznej wizji świata, dobra konspiracja jest nie do udowodnienia. Jeśli można udowodnić jej istnienie, oznacza to, że stojący za nią ludzie coś spartaczyli. Co dowodzi, że o największych spiskach nie dowiemy się nigdy. Z drugiej strony, właśnie dzięki fuszerkom spiskowców dowiedzieliśmy się o szachrajstwach sztabu wyborczego Richarda Nixona, co doprowadziło do afery Watergate.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiele badań poświęcono mechanizmom poznawczym stojących za tworzeniem przez ludzi teorii spiskowych i trwaniem przy nich wobec niesprzyjających okoliczności, takich np. jak nieprzystawanie do rzeczywistości i brak dowodów. Szczególnie istotne wydaje się stosowanie przez ich zwolenników szczególnego rodzaju weryfikacji, a mianowicie, traktowanie dowodów świadczących o nieprawdziwości ich twierdzeń jako przemawiających na rzecz istnienia kolejnej warstwy spisku, działalności mającej za zadanie dyskredytacje prawdy i jej orędowników. Co jednak najistotniejsze, wygląda na to, że wiara w jedną z teorii spiskowych (np. zatruwanie wody pitnej fluorem), pozwala przewidywać, iż dana osoba uwierzy w prawdziwość kolejnych rewelacji (&lt;i&gt;chemitrails&lt;/i&gt;, opryski ludności z samolotów). Wydaje się zatem, że teorie spiskowe wspierają się wzajemnie. Mimo, że konkretni sprawcy mogą być różni w poszczególnych przypadkach, jeśli zgodzić się na ich istnienie, prawdopodobną opcją staje się istnienie ogromnej metakonspiracji, działającej w największym sekrecie. W miarę, jak jest ona wyznawana coraz dłużej i coraz skuteczniej broni się przeciwko kolejnymi kontrargumentami, staje się domyślnym wyjaśnieniem coraz to szerszego zakresu wydarzeń, np. &lt;a href="http://astromarian.wordpress.com/2011/01/17/jajka/"&gt;subiektywnie spostrzeganego dłuższego czasu gotowania jajek&lt;/a&gt;. Tworząca się w ten sposób sieć wzajemnie wspierających się poglądów daje początek &lt;i&gt;monologicznemu systemowi przekonań&lt;/i&gt;, nie wymagającemu interakcji ze światem do ustalania jego prawdziwości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Cj12rkoddU8/TzPwNsmb3yI/AAAAAAAAFmk/TOC9VsR_3Ew/s1600/6589602729_4c31810455_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-Cj12rkoddU8/TzPwNsmb3yI/AAAAAAAAFmk/TOC9VsR_3Ew/s320/6589602729_4c31810455_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Jak wyjaśnić jednoczesne podzielanie sprzecznych dla przeciętnego człowieka poglądów spiskowych? Jak rozumieć to, że księżna Diana zginęła jednocześnie za sprawą MI6 i biznesowych rywali Dodiego al-Fayeda a lecący do Smoleńska samolot został wysadzony &lt;a href="http://dlaczegonienapalm.wordpress.com/2011/09/27/wybuch-nad-samolotem/"&gt;bombą termobaryczną&lt;/a&gt;, podczas gdy &lt;a href="http://dlaczegonienapalm.wordpress.com/2012/01/24/tytul-zamach/"&gt;katastrofy tak naprawdę nie było&lt;/a&gt; a samolot &lt;a href="http://dlaczegonienapalm.wordpress.com/2011/03/02/rammstein/"&gt;wylądował na ściśle tajnym lotnisku&lt;/a&gt;, gdzie jego pasażerów &lt;a href="http://dlaczegonienapalm.wordpress.com/2011/03/02/nie-wszysczy-zgineli/"&gt;wzięto do niewoli&lt;/a&gt;? Z pomocą przychodzą nam młodzi badacze z University of Kent. W opublikowanych w styczniu badaniu wskazują na mechanizmy, które mogą tłumaczyć ową niezwykłą tolerancję na sprzeczności. Wydaje się, że osoby wyznające pogląd, iż np. rząd jest złowrogą organizacją spiskową, mającą ukryte zbrodnicze motywy i działającą w sekrecie nad ich realizacją, mają dzięki temu solidne podstawy do budowania w oparciu o nie całego spiskowego obrazu świata. Fakt istnienia owej diabolicznej konspiracji jest w nim kluczowym przekonaniem światopoglądu, punktem odniesienia, pozwalającym na włączanie do niego kolejnych elementów spełniających to kryterium, przy pominięciu pozostałych. Działa to trochę w myśl zasady "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", tłumaczą badacze. Już w latach 50-tych zauważono, że w podobny sposób funkcjonują również niektóre stereotypy - osoby o poglądach antysemickich uważały, że Żydzi zbyt intensywnie angażują się w życie publicznie, będąc przy tym zbyt izolacjonistycznie nastawionymi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badania zgłębiające proces formowania się opinii publicznej wobec nowych produktów pokazują, że kluczową rolę odgrywać w nim mogą liderzy opinii - celebryci - a ściślej, nasz osobisty stosunek do celebrytów prezentujących daną opinię. Lubimy produkty lubiane przez celebrytów, których lubimy. I w drugą stronę - nie lubimy produktów lubianych przez nielubiane przez nas postacie. Podobnie rzecz miałaby się mieć w wypadku oficjalnych wyjaśnień, prezentowanych przez rząd czy pozostające na usługach jego i korporacji media głównego nurtu. Nie mogą być prawdziwe, ponieważ ich źródła są z definicji niewiarygodne. Stąd, wydaje się, że w wypadku wyjaśnień spiskowych - pochodzących z mediów drugiego (i n-tego) obiegu, czy od ludzi "przebudzonych", zyskują one domyślny kredyt zaufania i większy stopień akceptacji. Wobec tego, badacze postawili tezę, że dla osób wyznających spiskową teorię dziejów, każda teoria stojąca w opozycji wobec oficjalnej wersji wydarzeń będzie w jakimś stopniu atrakcyjna.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszym badaniu, przepytano 137 naszych ulubionych króliczków doświadczalnych, studentów psychologii (w 83% były to kobiety), prosząc o ocenę stopnia w jakim zgadzają się z różnymi negacjonistycznymi stwierdzeniami. Dotyczyły one na przykład zamachów z 11 września, globalnego ocieplenia czy lądowania na Księżycu. Kluczowe pozycje testowe dotyczyły okoliczności śmierci księżnej Diany. Prezentowane wersje obejmowały następujące przyczyny zdarzenia:&lt;br /&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Zbuntowana komórka w brytyjskich służbach specjalnych przeprowadziła zamach&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Sankcjonowana przez kierownictwo MI6 kampania, mająca na celu zgładzenie Diany&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Diana upozorowała własną śmierć, by wraz z Dodim [i pewnie Tupakiem Amaru Shakur, Elvisem Presleyem i Jacko - przyp. M.] cieszyć się spokojem&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Rywale biznesowi al-Fayeda, wraz z jego ojcem, dokonali zamachu na jego życie, pozorując go jako wypadek samochodowy&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Diana musiała zostać zamordowana ponieważ rząd brytyjski nie mógł zaakceptować związku matki przyszłego króla z muzułmaninem&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-e7-KWe1uNNU/TzPwsY6scXI/AAAAAAAAFms/ZIhQEz6g8d0/s1600/9322_209c_500.jpeg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="210" src="http://4.bp.blogspot.com/-e7-KWe1uNNU/TzPwsY6scXI/AAAAAAAAFms/ZIhQEz6g8d0/s320/9322_209c_500.jpeg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Warto zauważyć sprzeczności pomiędzy niektórymi wersjami. Z drugiej strony, może warto pokusić się o próbę połączenia np. wersji 2 i 5, lub którejkolwiek z wersją 3. Pierwszą istotną konkluzją z wyników było stwierdzenie, iż odpowiedzi na większość pozycji testowych są ze sobą w niewielkim stopniu skorelowane. Innymi słowy, istniała szansa, że osoby wierzące, że wirus HIV powstał w laboratorium, że nigdy nie wylądowaliśmy na Księżycu, czy, że rządy ukrywają swoje kontakty z istotami pozaziemskimi wierzą też w to, że księżną Dianę zamordowano na zlecenie brytyjskiego wywiadu. Co ciekawe, do pewnego stopnia dotyczyło to także wiary w upozorowaną śmierć księżnej Walii i spisku rywali biznesowych al-Fayeda. Osoby skłonne uwierzyć w tę drugą wersję, chętnie wierzyły też w spisek zbuntowanej komórki MI6.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugie badanie przeprowadzono tuż po ogłoszeniu śmierci Usamy ibn Ladina, na 102 studentach (58% kobiet). Badanym przedstawiano informacje medialne dotyczące zdarzenia, ze szczegółami dotyczącymi odmowy publikacji zdjęć, czy pośpiesznego pozbycia się ciała. Proszono ich następnie o ocenę prawdziwości następujących stwierdzeń:&lt;br /&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Usama ibn Ladin został zabity w wyniku interwencji Amerykanów&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Usama ibn Ladin wciąż żyje&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Gdy interwencja Amerykanów miała miejsce, Usama już nie żył&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Działania administracji Obamy wskazują, iż ma miejsce próba ukrycia pewnych istotnych lub kompromitujących informacji dotyczących akcji.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
Okazało się, że studenci są w znacznym stopniu przekonani co do prawdziwości oficjalnej wersji (średnia odpowiedzi wynosiła 5, w sześciostopniowej skali). Z drugiej strony, w podobnym stopniu zgadzano się z ostatnim stwierdzeniem (M=4,74). U osób podzielających przekonania spiskowe do pewnego stopnia powtórzył się schemat z poprzedniego badania. Okazało się jednak, że kluczowy dla wiary w dwie sprzeczne wersje jest zwłaszcza czynnik nieufności wobec wersji oficjalnej (pytanie czwarte). Stopień, w jakim dana osoba wierzyła w matactwa rządowych oficjeli, determinował wiarę w obie wersje spiskowe (i niewiarę w wersję oficjalną). Studenci ci, wychodząc z założenia, że prawda jest ukrywana, w większym stopniu skłonne były uznać za prawdopodobne dostępne im wersje zgodne z tym założeniem. Nawet wtedy, kiedy były one ze sobą sprzeczne. Skoro rząd kłamie, inni muszą mówić prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;grafika:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/salz/4959558585/"&gt;s.alt&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/juliettereyes/6589602729/"&gt;juliettereyes&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Social+Psychological+and+Personality+Science&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1177%2F1948550611434786&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Dead+and+Alive%3A+Beliefs+in+Contradictory+Conspiracy+Theories&amp;amp;rft.issn=1948-5506&amp;amp;rft.date=2012&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fspp.sagepub.com%2Fcgi%2Fdoi%2F10.1177%2F1948550611434786&amp;amp;rft.au=Wood%2C+M.&amp;amp;rft.au=Douglas%2C+K.&amp;amp;rft.au=Sutton%2C+R.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Wood, M., Douglas, K., &amp;amp; Sutton, R. (2012). Dead and Alive: Beliefs in Contradictory Conspiracy Theories &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Social Psychological and Personality Science&lt;/span&gt; DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1177/1948550611434786" rev="review"&gt;10.1177/1948550611434786&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-7703954277689502928?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/ENS--1ZsoSM" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/7703954277689502928/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2012/02/kwantowa-teoria-spiskowa.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/7703954277689502928?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/7703954277689502928?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/ENS--1ZsoSM/kwantowa-teoria-spiskowa.html" title="kwantowa teoria spiskowa" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-Xd4fk4S_0sE/TzPt-xeq2xI/AAAAAAAAFmc/suFDsZB2j_4/s72-c/4959558585_8df3853ca7_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>12</thr:total><georss:featurename>100-198 Boundary Channel Dr, Arlington, Wirginia 22202, Stany Zjednoczone</georss:featurename><georss:point>38.87098832521089 -77.05600261688232</georss:point><georss:box>38.86944282521089 -77.05847011688232 38.87253382521089 -77.05353511688233</georss:box><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2012/02/kwantowa-teoria-spiskowa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;DEUESHcyfyp7ImA9WhRbFks.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-6951789068084397492</id><published>2012-02-08T02:40:00.002+01:00</published><updated>2012-02-08T02:56:49.997+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-02-08T02:56:49.997+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>zabójca był białym mężczyzną, najprawdopodobniej znał ofiarę</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="Astroarcheologia.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;Z naszych podatków utrzymywani są policyjni psychologowie, wyszkoleni specjaliści zajmujący się między innymi przygotowywaniem profili psychologicznych sprawców przestępstw.&lt;i&gt; Taki był sens wypowiedzi jednej z dziesiątek osób mających coś do powiedzenia w głośnej sprawie domniemanego porwania małej Magdy. Głos zabrało również wielu innych psychologów, informując nas, że prawdopodobnie sprawcą jest mężczyzna. &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75478,11087240,Matka_Madzi_wreszcie_mowi_prawde.html"&gt;Inni twierdzili z kolei, że była to kobieta&lt;/a&gt;, w gruncie rzeczy wyczerpując tym samym możliwości. Filmy i seriale kryminalne utrwalają w naszej wyobraźni obraz profilera policyjnego, na podstawie strzępków informacji zarysowującego nie tylko &lt;/i&gt;modus operandi &lt;i&gt;sprawcy, ale kształt jego osobowości, typowego śniadania i preferencji filmowych, wskazując najczęściej na potencjalne problemy natury psychologicznej, mające swoje źródło w dzieciństwie. Problem polega na tym, że w wielu wypadkach, ludzie pracujący nad portretami psychologicznymi nie są skuteczniejsi od zwykłych ludzi.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Neokm83nFXo/TzHL-VQ2zhI/AAAAAAAAFmE/zh1UyM2oVi8/s1600/272877241_98bfc81e5a_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Neokm83nFXo/TzHL-VQ2zhI/AAAAAAAAFmE/zh1UyM2oVi8/s320/272877241_98bfc81e5a_z.jpg" width="319" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Najsłynniejszą instytucją zatrudniającą profilerów jest z pewnością Federalne Biuro Śledcze. Jego najbardziej znanymi specjalistami z tej dziedziny są z pewnością postacie agentki Clarice Starling (&lt;i&gt;Milczenie owiec, Hannibal&lt;/i&gt;) i agenta Foxa Muldera (&lt;i&gt;Z archiwum X&lt;/i&gt;). Zawód ten spopularyzowany został z pewnością również przez serial &lt;i&gt;Zabójcze umysły &lt;/i&gt;i kolejne serie &lt;i&gt;CSI&lt;/i&gt;. Nic dziwnego. Jest coś mrocznie fascynującego w próbie rozgryzania motywów powodujących psychopatycznymi mordercami i umysłach ludzi do tego zdolnych. Podobno. Także sami psychologowie i psychiatrzy sądowi w 86% przypadków (N=92) oceniają profilowanie jako pożyteczne narzędzie dla stróżów prawa, mimo, iż tylko 27% uważa, że ma ono solidne naukowe podstawy. Sondaże przeprowadzane wśród amerykańskich stróży prawa pokazują, że przypisują oni działalności profilerów duże znaczenie, dopatrując się ich pomocy jako kluczowej do rozwikłania nawet do 43% rozwiązanych spraw. Podobne doniesienia płyną także np. z Holandii, czy Wielkiej Brytanii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Profil psychologiczny to charakterystyka mająca w zamierzeniu zawęzić grono poszukiwanych do osób pasujących do danego sposobu popełnienia przestępstwa, umożliwiając śledczym dostosowanie metod operacyjnych do potencjalnego sprawcy, jak również ukierunkowując przebieg przesłuchań. Niestety, analiza publikowanych głównie w Wielkiej Brytanii materiałów przygotowywanych przez profilerów &lt;a href="http://www.ingentaconnect.com/content/routledg/gpcl/2003/00000009/00000002/art00005"&gt;pokazała&lt;/a&gt;, że tylko 25% zawartych w nich stwierdzeń odnosi się do cech sprawcy. 80% z nich była zresztą pozbawiona wyraźnych podstaw - ich autorzy nie powoływali się na żadne przesłanki uprawomocniające ich twierdzenia. Połowa przesłanek była w rzeczywistości nieweryfikowalna i nieprecyzyjna ("Miewa problemy z samokontrolą"). Zdarzały się wśród nich także bezpieczne stwierdzenia zawierające obie alternatywy ("Lubi towarzystwo ludzi, ale czasem potrzebuje samotności"). Często pojawiają się w nich też stwierdzenia oparte na podstawowych prawidłowościach dotyczących popełnianych przestępstw ("Sprawca porzucił zwłoki w pobliżu wody"). &lt;span style="color: #999999; font-size: x-small;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/04/tak-ci-sie-tylko-wydaje-cz-iii.html"&gt;Mieszanka horoskopowa&lt;/a&gt; w najlepszym wydaniu. Warto zauważyć, że z podobnych metod korzystają jasnowidze rzekomo pomagający policji, jak również wróżbici, uwalniający nas od pieniędzy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Naukowcy przyglądający się działalność profilerów, stwierdzili, że w wielu wypadkach opiera się ona na przestarzałych modelach teoretycznych i nie uwzględnia najnowszych danych empirycznych. Przykładowo, analiza zachowań przestępców &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17323328"&gt;pokazuje&lt;/a&gt;, że rzekome regularności w ich metodach działania na których mieliby (a z dwojga złego rzeczywiście mogliby!) opierać się tworzący portrety psychologiczne, są raczej rzadkością niż normą. Analiza materiałów szkoleniowych pokazuje też, że wiele modeli stosowanych przy tworzeniu profili ogranicza się do podejścia dyspozycyjnego, skupiającego się na cechach danej osoby skłaniających ją do określonego postępowania (osobowość, ewentualne zaburzenia, środowisko rodzinne). Nie uwzględnia tym samym wpływu czynników sytuacyjnych (okoliczności, obecności osób trzecich, zachowania ofiary), w podobnym stopniu jak predyspozycje, decydujących o zachowaniu. Co więcej, badacze dokonujący analizy modeli stosowanych przez profilujących psychologów, zauważyli, że często pozbawione są one wsparcia empirycznego, tak jak na przykład w wypadku popularnego &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Seryjny_morderca#Motywy"&gt;modelu Holmesa&lt;/a&gt;, obejmującego typy motywacji seryjnych zabójców.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ydv7RlX0B6k/TzHMYUAn8zI/AAAAAAAAFmM/EbF1FwN1wdQ/s1600/448285878_9cb236619a_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-ydv7RlX0B6k/TzHMYUAn8zI/AAAAAAAAFmM/EbF1FwN1wdQ/s320/448285878_9cb236619a_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
W jednym z badań, analizie poddano traktujące o profilowaniu publikacje i studia przypadków ukazujące się w czasopismach naukowych poświęconych kryminologii. W 60% z nich, posługiwano się dowodami anegdotycznymi (badacze określili tę praktykę "potęgą N=1" - kiedy opieramy się na jednym przypadku, możemy selektywnie udowodnić wszystko, wszyscy mamy np., "krewnych, którzy palą paczkę dziennie i nie umierają na raka") czy odwołaniami do autorytetu (należy jednak zauważyć, że rzetelne naukowe dowody pojawiały się w 40% publikacji). W jednej czwartej z nich znaleźli popularne błędy wnioskowania i świadectwa myślowego niechlujstwa. Dokonując analizy, badacze stwierdzili wprost, iż popularne zdroworozsądkowe wyjaśnienia kwitną w piśmiennictwie z zakresu profilowania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak więc wypadają profilerzy w praktyce? W jednym z badań można znaleźć informację, iż profilerzy, na podstawie informacji zebranych podczas śledztwa w sprawie rzeczywistego morderstwa, rzeczywiście dokonują trafniejszych przewidywań odnośnie sprawcy niż grupa kontrolna (poinformowana jedynie o charakterze przestępstwa) i potraktowana łącznie grupa "nieprofilerów". Co ciekawe jednak, jeśli rozdzielić grupę pracujących na tym samym materiale nieprofilerów (psychologów, doświadczonych policjantów, studentów biologii i rzekomych jasnowidzów), policjanci wypadają lepiej jedynie niż grupa kontrolna i jasnowidze. Pokazuje to, że doświadczenie, przywoływane często jako czynnik kluczowy dla powodzenia w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, wcale nie ułatwia sprawy tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Wiele badań dotyczących różnych specjalności psychologii pokazuje zresztą, że doświadczenie zawodowe negatywnie koreluje z trafnością przewidywań - najskuteczniejsi są psychologowie rozpoczynający pracę, prawdopodobnie dlatego, że mają jeszcze w głowie wiedzę ze studiów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inne badanie, oparte na podobnym schemacie, pokazało, że od profilerów i policjantów z różnych wydziałów nie gorsi w snuciu domysłów na temat sprawcy mogą być studenci chemii. Wybrano ich do badania ze względu na umiejętności logicznego myślenia, nabywaną w czasie studiów. Spośród policjantów, najlepsi okazali się rekruci z niewielkim stażem. Badacze wskazują jednak, że w tym wypadku chodzić może o różnice międzypokoleniowe związane ze zmianą kryteriów przyjęcia do służby (np. wykształcenie). Należy jednak pamiętać, że profilerzy niechętnie poddają się ewaluacji, skutkiem czego poważnym brakiem metodologicznym przytaczanych badań są często małe liczebności próby. Ich wyniki pokazują tym samym duże odchylenia wyników - osiągane przez poszczególnych badanych często znacznie się od siebie różnią.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UprYs6RLGTA/TzHM88wxuOI/AAAAAAAAFmU/FUg6PbuerE0/s1600/4582_44d9.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-UprYs6RLGTA/TzHM88wxuOI/AAAAAAAAFmU/FUg6PbuerE0/s320/4582_44d9.jpg" width="211" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Imponująca pod względem skrupulatności metodologicznej metaanaliza, obejmująca jednak raptem cztery badania, pokazała, że doświadczeni profilerzy opisywali sprawcę tylko nieco lepiej od studentów i psychologów, w niektórych dziedzinach wypadając nawet gorzej. Wyższość laików objawiała się w takich kwestii jak wygląd fizyczny (np. płeć i rasa - co ciekawe, są to najłatwiej dostępne dane statystyczne dotyczące przestępstw), motywacja, odczuwane poczucie winy czy wreszcie stan cywilny i wykształcenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dlaczego jednak wierzymy profilerom i skąd ich głośne sukcesy? W wielu wypadkach, ich opisy odwołują się do ogólnodostępnych statystyk policyjnych pokazujących między innymi, iż większość przestępstw popełniają młodzi mężczyźni, większość gwałtów ma miejsce w domu ofiary a większość morderstw popełnianych jest przez osoby znane ofierze. Nierzadko łatwo jest więc trafić w pewne szczegóły. Niejednoznaczne portrety psychologiczne często zawierają bardzo wiele twierdzeń, co zwiększa prawdopodobieństwo, że któreś z nich będą prawdziwe. Zauważono tendencję doświadczonych profilerów do pisania dłuższych i bogatszych w przewidywania profili, co można oczywiście interpretować dwojako. Wreszcie, media informują najczęściej o sukcesach profilerów, co stwarza w naszej świadomości wrażenie, iż porażki nie mają miejsca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Interpersonal+Violence&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1177%2F0886260502017008001&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Investigative+Experience+and+Accuracy+in+Psychological+Profiling+of+a+Violent+Crime&amp;amp;rft.issn=0886-2605&amp;amp;rft.date=2002&amp;amp;rft.volume=17&amp;amp;rft.issue=8&amp;amp;rft.spage=811&amp;amp;rft.epage=823&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fjiv.sagepub.com%2Fcgi%2Fdoi%2F10.1177%2F0886260502017008001&amp;amp;rft.au=Kocsis%2C+R.&amp;amp;rft.au=Hayes%2C+A.&amp;amp;rft.au=Irwin%2C+H.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2COffender+Profiling"&gt;Kocsis, R., Hayes, A., &amp;amp; Irwin, H. (2002). Investigative Experience and Accuracy in Psychological Profiling of a Violent Crime &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of Interpersonal Violence, 17&lt;/span&gt; (8), 811-823 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1177/0886260502017008001" rev="review"&gt;10.1177/0886260502017008001&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Professional+Psychology%3A+Research+and+Practice&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1037%2F0735-7028.37.1.51&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Perceptions+of+the+Validity+and+Utility+of+Criminal+Profiling+Among+Forensic+Psychologists+and+Psychiatrists.&amp;amp;rft.issn=1939-1323&amp;amp;rft.date=2006&amp;amp;rft.volume=37&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=51&amp;amp;rft.epage=58&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fdoi.apa.org%2Fgetdoi.cfm%3Fdoi%3D10.1037%2F0735-7028.37.1.51&amp;amp;rft.au=Torres%2C+A.&amp;amp;rft.au=Boccaccini%2C+M.&amp;amp;rft.au=Miller%2C+H.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Torres, A., Boccaccini, M., &amp;amp; Miller, H. (2006). Perceptions of the Validity and Utility of Criminal Profiling Among Forensic Psychologists and Psychiatrists. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Professional Psychology: Research and Practice, 37&lt;/span&gt; (1), 51-58 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1037/0735-7028.37.1.51" rev="review"&gt;10.1037/0735-7028.37.1.51&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Artykuł &lt;a href="http://people.uncw.edu/myersb/292/readings/readings/profiling.pdf"&gt;opublikowany&lt;/a&gt; w internecie.
&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Criminal+Justice+and+Behavior&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1177%2F0093854808321528&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=The+Criminal+Profiling+Illusion%3A+What%27s+Behind+the+Smoke+and+Mirrors%3F&amp;amp;rft.issn=0093-8548&amp;amp;rft.date=2008&amp;amp;rft.volume=35&amp;amp;rft.issue=10&amp;amp;rft.spage=1257&amp;amp;rft.epage=1276&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fcjb.sagepub.com%2Fcgi%2Fdoi%2F10.1177%2F0093854808321528&amp;amp;rft.au=Snook%2C+B.&amp;amp;rft.au=Cullen%2C+R.&amp;amp;rft.au=Bennell%2C+C.&amp;amp;rft.au=Taylor%2C+P.&amp;amp;rft.au=Gendreau%2C+P.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;&lt;a href="http://dx.doi.org/10.1177/0093854808321528" rev="review"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
Snook, B., Gendreau, P., Bennell, C., &amp;amp; Taylor, P. J. (2008). Criminal profiling: Granfalloons and gobbledygook. &lt;i&gt;Skeptic&lt;/i&gt;, 14, 36–41.&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Artykuł &lt;a href="http://www.psych.lancs.ac.uk/people/uploads/paultaylor20081017T215102.pdf"&gt;opublikowany&lt;/a&gt; w internecie.&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Criminal+Justice+and+Behavior&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1177%2F0093854808321528&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=The+Criminal+Profiling+Illusion%3A+What%27s+Behind+the+Smoke+and+Mirrors%3F&amp;amp;rft.issn=0093-8548&amp;amp;rft.date=2008&amp;amp;rft.volume=35&amp;amp;rft.issue=10&amp;amp;rft.spage=1257&amp;amp;rft.epage=1276&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fcjb.sagepub.com%2Fcgi%2Fdoi%2F10.1177%2F0093854808321528&amp;amp;rft.au=Snook%2C+B.&amp;amp;rft.au=Cullen%2C+R.&amp;amp;rft.au=Bennell%2C+C.&amp;amp;rft.au=Taylor%2C+P.&amp;amp;rft.au=Gendreau%2C+P.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Snook, B., Cullen, R., Bennell, C., Taylor, P., &amp;amp; Gendreau, P. (2008). The Criminal Profiling Illusion: What's Behind the Smoke and Mirrors? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Criminal Justice and Behavior, 35&lt;/span&gt; (10), 1257-1276 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1177/0093854808321528" rev="review"&gt;10.1177/0093854808321528&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Artykuł &lt;a href="http://www.psych.lancs.ac.uk/people/uploads/paultaylor20081017T215125.pdf"&gt;opublikowany&lt;/a&gt; w internecie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;grafika:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/zen/272877241/"&gt;&lt;b&gt;zen Sutherland&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;
 &lt;/div&gt;
&lt;div 2.0="" by-nc-sa="" creativecommons.org="" deed.en"="" http:="" licenses="" style="color: #999999&amp;lt;a href=;"&gt;
&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/25908690@N00/"&gt;&lt;b&gt;boris drenec&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Kumi Yamashita&lt;/b&gt;, &lt;i&gt;Origami&lt;/i&gt;, 2010&amp;nbsp; &lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-6951789068084397492?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/cmsVoYLffj0" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/6951789068084397492/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2012/02/zabojca-by-biaym-mezczyzna.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6951789068084397492?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6951789068084397492?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/cmsVoYLffj0/zabojca-by-biaym-mezczyzna.html" title="zabójca był białym mężczyzną, najprawdopodobniej znał ofiarę" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-Neokm83nFXo/TzHL-VQ2zhI/AAAAAAAAFmE/zh1UyM2oVi8/s72-c/272877241_98bfc81e5a_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2012/02/zabojca-by-biaym-mezczyzna.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0QDRncyeSp7ImA9WhRUFE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-7816134673516312465</id><published>2012-01-24T21:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-24T21:02:57.991+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-24T21:02:57.991+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="skąd przychodzimy" /><title>pomoc wszystkich udzielana wszystkim</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Jedną z cech wyróżniających ludzkie społeczności spośród innych zbiorowości świata zwierzęcego jest ich liczebność. W dzisiejszych czasach przechodzimy sami siebie. Przeciętne polskie miasto ma więcej niespokrewnionych ze sobą mieszkańców niż struktury społeczne z wczesnej historii ewolucyjnej naszego gatunku. Mimo tego, że codziennie spotykamy ludzi którzy są nam zupełnie obcy, nie tylko jesteśmy w stanie z nimi koegzystować, nierzadko zdobywamy się nawet na życzliwość wobec nich.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mUHSpbJJlMk/TxNMjqHqIBI/AAAAAAAAFlE/i0DKKcgwqLk/s1600/153123479_0c4873d484_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://3.bp.blogspot.com/-mUHSpbJJlMk/TxNMjqHqIBI/AAAAAAAAFlE/i0DKKcgwqLk/s400/153123479_0c4873d484_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Pośród naczelnych stanowimy wyjątek także z innego powodu. Przyglądając się współcześnie istniejącym kulturom pierwotnym, żyjącym w sposób podobny do tradycyjnego modelu społeczności, wypracowanego na afrykańskiej sawannie dawno, dawno temu, można zaobserwować, że cechują się one bezprecedensową płynnością składu osobowego. W większości przebadanych plemion, ludzie relatywnie swobodnie przechodzą z jednej grupy do drugiej, opuszczając tę, w której się wychowali i zostając przyjętym przez nową. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W większości zwierzęcych zbiorowisk, tylko jedna płeć pozwala sobie na takie wojaże. U szympansów są to np. samice. Skutek tego jest taki, że nasze społeczności są ze sobą w zaskakująco małym stopniu spokrewnione. Stawia to w nowym świetle nasze dotychczasowe myślenie o źródłach ludzkiej kooperacji. Właśnie ona najprawdopodobniej wyniosła nas na pozycję silnie dominującego gatunku na naszej planecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Rodzina ludzka &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Myśląc o szeroko rozumianej rodzinie ludzkiej, należy pamiętać, że przeciętne stadko szympansów jest w większym stopniu zróżnicowane genetycznie. Oznacza to, że ma mniej wspólnych przodków, niż wszyscy żyjący na Ziemi ludzie. Jest to pozostałością po tych momentach historii człowieka, w których gatunek ten liczył sobie tylko kilkanaście tysięcy osobników. Owe przejścia przez ewolucyjne głębokie gardło wynikały między innymi z katastrof naturalnych, takich jak erupcja superwulkanu Toba, 70 tysięcy lat temu. Innym ciekawym fenomenem dotyczącym naszej przeszłości jest tzw. paradoks wspólnych przodków. Gdyby wyliczyć liczbę przodków dowolnego człowieka do kilkudziesięciu pokoleń wstecz, w myśl zasady, że każda osoba ma dwoje rodziców biologicznych, z których każda ma ich podobną liczbę (dwoje rodziców x dwoje dziadków x dwoje pradziadków...), bardzo szybko otrzymalibyśmy liczbę większą, niż obecnie żyjące siedem miliardów ludzi (spodziewać by się ich można około roku 1000). A przecież ludzkości z biegiem czasu ma przybywać, nie ubywać. Rozwiązanie tej sprzeczności polega na tym, że, po pierwsze, nie wszyscy nasi przodkowie należeli do tych samych pokoleń (różnice między nimi były większe niż 10 lat), po drugie, wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni bliżej, niż mogłoby się wydawać. Mamy bardzo wielu wspólnych przodków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na podstawie badań DNA mitochondrialnego, dziedziczonego tylko po linii żeńskiej (męskie mitochondria w większości wypadają z rzeki genów wraz z wicią plemnika, nieliczne pozostałe giną we wczesnej fazie rozwoju zygoty), wywnioskowano, że wszyscy żyjący dziś ludzie pochodzą od jednej kobiety, żyjącej prawdopodobnie 200 tysięcy lat temu we wschodniej Afryce. Nie oznacza to, że była jedyną kobietą żyjącą wówczas na Ziemi, chodzi raczej o to, że jedynie potomstwo jej potomstwa dożyło współczesności. Sztafeta pokoleń dzielących nas od początku rodzaju ludzkiego liczy sobie mniej więcej 100 000 pokoleń łowców-zbieraczy, 500 pokoleń rolników i ostatnie dziesięć pokoleń cywilizacji uprzemysłowionej. Pozwala to nam uzmysłowić sobie, jak niewiele dzieli nas od naszych przodków i jak bardzo cudaczny jest nasz sposób życia, brany przez wielu za oczywistość. 95% historii człowieka polegało na mniej lub bardziej koczowniczym trybie życia łowców zbieraczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Podaj dzidę &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poziom współpracy we współczesnych ludzkich społecznościach koczowniczych jest niespotykany, jeśli wziąć pod uwagę inne naczelne. Dużą część opieki macierzyńskiej sprawują mamy niespokrewnione z dzieckiem, wiele czynności zapewniających przetrwanie odbywa się na zasadzie kooperacji, zdobyte pożywienie jest dzielone pomiędzy członków zbiorowości. Od najmłodszych lat ludzie wykazują zaskakująco dużą skłonność do troski o innych, równy podział, zwłaszcza wobec przedstawicieli swojej grupy. Dzieci do 3-4 roku życia zachowują się dość egoistycznie, potem jednak, do 8 roku życia przejawiają wyraźnie egalitarne skłonności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotychczasowe myślenie o ludzkiej skłonności do kooperacji z obcymi zakładało, iż jest ona wytworem czasów, gdy ludzkie społeczności składały się tylko z członków spokrewnionych ze sobą. Skoro ktoś należał do grupy, pomoc mu się należała. Pomaganie ludziom z nami spokrewnionym daje naszym genom pośrednie korzyści, w skutek mechanizmu znanego jako dobór krewniaczy. Im bardziej ktoś jest ze mną spokrewniony, tym 
bardziej opłaca mi się udzielać mu bezinteresownej pomocy, jako, że 
większa jest szansa, że jest on nosicielem takich samych alleli danego 
genu (dla bliźniąt jednojajowych wynosi ono 1, dla rodzeństwa 0,5, dla 
kuzynostwa 0,25). Tłumaczyłoby dlaczego pomagamy osobom, co do których istnieje uzasadnione podejrzenie, że są z nami spokrewnione. Osoby obce łapałyby się na naszą życzliwość niejako na doczepkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ybcI9_zrIAo/TxNM3qrAPFI/AAAAAAAAFlM/MCQV3tYurok/s1600/75746654_d2c301d88d_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-ybcI9_zrIAo/TxNM3qrAPFI/AAAAAAAAFlM/MCQV3tYurok/s400/75746654_d2c301d88d_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;Czy my się znamy? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Analiza struktury współczesnych społeczności zbieracko-łowieckich pokazuje jednak, że sprawa może wyglądać inaczej. We wszystkich 32 przebadanych kulturach, dorosłe rodzeństwa bardzo często zamieszkują razem, wymuszając kontakt mężczyzn z danej społeczności z ich zięciami (z założenia niespokrewnionymi). Można wysnuć stąd wniosek, iż sieć społeczna q tych kulturach opiera się na damsko-męskich parach i wynikających z nich powiązaniach rodzin, tworzących takie relacje, jak żona brata czy żona syna. W świetle obecnej wiedzy jest to sytuacja niespotykana u innych naczelnych. Część naukowców komentujących pracę sugeruje jednak, że może to wynikać z faktu, iż nie dość dobrze poznaliśmy ich zwyczaje. Autorzy spekulują, że wspólne zamieszkiwanie mogło przyczyniać się do redukowania napięć pomiędzy niespokrewnionymi ze sobą samcami. Jest to o tyle istotne, że gatunek ludzki wydaje się być filopatryczny - tęskni za domem i wraca do miejsca narodzin i zamieszkania. Większa tolerancja na niespokrewnionych bliskich naszych krewnych umożliwiła wspólne koczowanie i częstsze pokojowe interakcje osobom, które w przeciwnym razie szczerzyły by na siebie zęby, potrząsając dzidą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mechanizm ten mógł doprowadzić do powstania społeczności składających się z zamieszkujących blisko siebie braci i sióstr, z konieczności przyjmujących pod swój dach ich partnerów, wywodzących się z innych grup. Analiza powiązań pomiędzy poszczególnymi ich członkami pokazuje, że z punktu widzenia typowej jednostki, zazwyczaj jedynie 10% grupy stanowi jej bliska rodzina. Przykładowo, u Indian Ache z Paragwaju, czwarta część członków społeczności jest spokrewniona ze sobą dalej niż przez pięć 
stopni (z czego maksymalnie dwa stanowią małżeństwa). Podobny odsetek stanowi bliższa i dalsza rodzina partnera łącznie, ponad jedną czwartą członków społeczności łączą inne relacje, dalsze niż krewni krewnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Swój do cudzego &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kim Hill i prowadzony przez niego zespół badaczy odpowiadający za analizę struktury społeczności zbieracko-łowieckich, wskazują na to, że właśnie owa matrymonialnie motywowana płynność społeczeństw ludzkich mogła być kluczowym czynnikiem stymulującym rozwój współpracy pomiędzy ich członkami. Liczba innych przedstawicieli swojego gatunku, z którymi spotykał się w ciągu swojego życia przeciętny człowiek jest o dwa rzędy wielkości większa, aniżeli w wypadku przeciętnego szympansa. Obsługa tak gęstej sieci powiązań społecznych wymagała większego mózgu, zdolnego do przetwarzania tak dużej ilości informacji społecznych. Badacze sugerują, że skutkowało to także intensywniejszym przepływem informacji, przynoszonych z różnych zakątków ówczesnego świata, przyczyniając się do wzajemnego uczenia się od siebie członków różnych grup. A tym samym, do tworzenia się tego, co nazywamy dziś ludzką kulturą (rozprzestrzeniania się memów, jak chcą niektórzy). Czy wreszcie - rozwoju innowacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badacze sugerują, że wymuszone wspólne zamieszkiwanie niespokrewnionych ze sobą osób wyjaśniać może dlaczego ludzie gotowi są, by pomagać nieznajomym. Biorąc pod uwagę strukturę naszych społeczności, w historii ewolucyjnej naszego gatunku mieliśmy prawdopodobnie wiele okazji, by nauczyć się znosić ludzi niebędących naszymi krewnymi (jakby znoszenie krewnych zawsze było takie proste!). Badania przeprowadzane na Bałkanach pokazały swego czasu, że spośród 
obszarów dotkniętych czystkami etnicznymi, przemoc była najmniejsza w 
rejonach, w których przedstawiciele zwaśnionych grup częściej wchodzili 
ze sobą w związki małżeńskie. Jak to bywa w badaniach korelacyjnych, 
istnieje oczywiście ryzyko pomylenia przyczyny ze skutkiem, wygląda jednak na to, 
że wżenianie się między siebie przedstawicieli wrogich sobie grup, z 
biegiem czasu dość skutecznie redukuje napięcia między nimi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;Życie brutalne i krótkie&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W myśleniu o źródłach ludzkiej życzliwości względem siebie często pojawia się wątek okrucieństwa i bezprawia, jakie panuje jakoby w społeczeństwie pozbawionym suwerena w postaci władcy. Taką wizję zarysował swego czasu Thomas Hobbes, XVII-wieczny filozof brytyjski, nazywając życie człowieka wojną wszystkich, przeciwko wszystkim. Wydawać by się mogło, że bez zorganizowanych struktur władzy i zależności trudno mówić o egzekwowaniu praw i obowiązków, a tym bardziej współpracy. Obserwacja afrykańskiej społeczności Turkana pozwala przypuszczać, że trudno o bardziej błędny pogląd. Badacze z University of California przepytali 118 mężczyzn tego plemienia, skupiając się na stosowanych przez nich mechanizmów zapewniania płynności współpracy (czyt., karania gapowiczów). Lud Turkana, w liczbie niemal pół miliona ludzi, wiedzie żywot wędrownych pasterzy, zmieniających miejsce zamieszkania w poszukiwaniu nowych zielonych pastwisk dla swojego bydła - wielbłądów, zebu, osłów czy kóz. Innym stałym elementem stylu życia Turkana są okresowe najazdy na sąsiednie plemiona, mające na celu uzupełnienie pogłowia bydła. Wyprawy łupieżcze tego typu liczą sobie nawet do kilkuset niespokrewnionych mężczyzn i w niektórych wypadkach kończą się śmiercią kilku uczestników. Skutkuje to pewnym odsetkiem dezercji jeszcze przed walką i ucieczek z pola bitwy (zdarzających się nawet w 40% najazdów).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Pv6GQc5x1bw/TxNQnu2izAI/AAAAAAAAFlc/WCyBohAPW7s/s1600/869153212_fafb2d4c68_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-Pv6GQc5x1bw/TxNQnu2izAI/AAAAAAAAFlc/WCyBohAPW7s/s400/869153212_fafb2d4c68_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Łagodne przypadki tchórzostwa spotykają się ze słownymi reprymendami i pogadankami ze strony współplemieńców. Uciekinierów kara się niekiedy znacznie bardziej dotkliwie, przywiązując ich do drzewa i wymierzając im kary fizyczne, najczęściej w postaci pobicia z rąk członków społeczności. Funkcjonują także kary w postaci grzywny. Nie ma natomiast wśród Turkana wyznaczonych sił porządkowych - do reguł określających postępowania w wypadku złamania zasad współżycia stosuje się ogół członków grupy. Co ciekawe, Turkana mają bardzo niskie statystyki popełnianych morderstw, odpowiadających jedynie za 1% śmiertelności dorosłych mężczyzn. Połowa mężczyzn umiera w wyniku potyczek z innymi plemionami. Dzisiejsze konflikty rozwiązywane są przy użyciu broni palnej, która znajduje się w posiadaniu większości mężczyzn Turkana. Najwyraźniej jednak, używa się jej niemal wyłącznie wobec członków innych plemion. Wydaje się, że reguły postępowania i konsekwencja w ich przeprowadzaniu zapewnia korzyści całej, liczącej sobie setki tysięcy osób, społeczności, mimo, że jej członkowie są od siebie oddaleni nierzadko o setki kilometrów. Wszystko to odbywa się wobec braku jakichkolwiek struktur politycznych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badacze wskazują, że podobne reguły postępowania mogą zapewniać spójność na poziomie większych zbiorowości, takich jak grupy władające tym samym językiem, będące częścią tej samej kultury. Inne badania wskazują zresztą, że np. w rozmowie telefonicznej bardziej skłonni jesteśmy pomagać ludziom mówiącym gwarą podobną do naszej. Chętnie pomagamy ludziom, zwłaszcza, gdy są do nas podobni. Przynajmniej trochę.&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/doozzle/153123479/"&gt;&lt;b&gt;doozzle&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/western_sahara_project/75746654/"&gt;Western Sahara Project&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-SA-1.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a "="" 3897512917="" href="http://www.flickr.com/photos/11724697@N00/869153212" http:="" photos="" trodel="" www.flickr.com=""&gt;Sami Keinänen&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;   &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Science+%28New+York%2C+N.Y.%29&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21393537&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Co-residence+patterns+in+hunter-gatherer+societies+show+unique+human+social+structure.&amp;amp;rft.issn=0036-8075&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=331&amp;amp;rft.issue=6022&amp;amp;rft.spage=1286&amp;amp;rft.epage=9&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Hill+KR&amp;amp;rft.au=Walker+RS&amp;amp;rft.au=Bozicevi%C4%87+M&amp;amp;rft.au=Eder+J&amp;amp;rft.au=Headland+T&amp;amp;rft.au=Hewlett+B&amp;amp;rft.au=Hurtado+AM&amp;amp;rft.au=Marlowe+F&amp;amp;rft.au=Wiessner+P&amp;amp;rft.au=Wood+B&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Anthropology%2CPsychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+Evolutionary+Anthropology"&gt;Hill KR, Walker RS, Bozicević M, Eder J, Headland T, Hewlett B, Hurtado AM, Marlowe F, Wiessner P, &amp;amp; Wood B (2011). Co-residence patterns in hunter-gatherer societies show unique human social structure. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Science (New York, N.Y.), 331&lt;/span&gt; (6022), 1286-9 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21393537" rev="review"&gt;21393537&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Proceedings+of+the+National+Academy+of+Sciences+of+the+United+States+of+America&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21670285&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Punishment+sustains+large-scale+cooperation+in+prestate+warfare.&amp;amp;rft.issn=0027-8424&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Mathew%2C+S.&amp;amp;rft.au=Boyd%2C+R.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Anthropology%2CPsychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+Evolutionary+Anthropology"&gt;Mathew, S., &amp;amp; Boyd, R. (2011). Punishment sustains large-scale cooperation in prestate warfare. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America&lt;/span&gt; PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21670285" rev="review"&gt;21670285&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-7816134673516312465?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/h0Y1Fzi1U4A" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/7816134673516312465/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2012/01/pomoc-wszystkich-udzielana-wszystkim.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/7816134673516312465?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/7816134673516312465?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/h0Y1Fzi1U4A/pomoc-wszystkich-udzielana-wszystkim.html" title="pomoc wszystkich udzielana wszystkim" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-mUHSpbJJlMk/TxNMjqHqIBI/AAAAAAAAFlE/i0DKKcgwqLk/s72-c/153123479_0c4873d484_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2012/01/pomoc-wszystkich-udzielana-wszystkim.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkUDQn88eyp7ImA9WhRVFEQ.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-6771849563151763221</id><published>2012-01-14T00:44:00.000+01:00</published><updated>2012-01-14T00:44:33.173+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-14T00:44:33.173+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>w Rosji sowieckiej ateizm nie wierzy w ciebie</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Ateiści we wzbudzaniu zaufania są skuteczni w stopniu podobnym do skazanych gwałcicieli. A przynajmniej, jeśli o zdanie zapytać Amerykanów i Kanadyjczyków. Wybierając spośród grup mniejszościowych, opis osoby niegodnej zaufania wydaje im się bardziej adekwatny wobec niewierzących, niż na przykładów gejów, feministek, muzułmanów czy chrześcijan. Dlaczego miałoby tak być i co to właściwie znaczy?&lt;/i&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MgMP0jnrK8Y/TwzJk4EXlqI/AAAAAAAAFkQ/EPs4ayoPgl0/s1600/yearning_the_seeds_of_a_new_dimension_by_thesong-d4f5zlz.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-MgMP0jnrK8Y/TwzJk4EXlqI/AAAAAAAAFkQ/EPs4ayoPgl0/s320/yearning_the_seeds_of_a_new_dimension_by_thesong-d4f5zlz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Obrazek niepowiązany.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Ateiści są w dzisiejszym świecie grupą zdecydowanie mniejszościową. Wszelkie pomiary ich udziału w społeczeństwie napotykają na poważne trudności związane z definicjami. Przykładowo, o ile w skali globu znaleźć można ledwie kilka procent osób deklarujących się jako ateiści (czyli osoby uskuteczniające ateizm, sceptycyzm czy niewiarę, łącznie z osobami antyreligijnymi), kilkanaście procent deklaruje się jako osoby niereligijne (niepraktykujące żadnej z religii, agnostycy, wolnomyśliciele, religijnie indyferentni czy apateiści). Wielu ludzi nie podzielających wiary w bóstwa deklaruje światopogląd racjonalistyczny, humanistyczny czy naturalistyczny. Z pewnego punktu widzenia, niektóre duchowe tradycje wschodu, takie jak buddyzm, konfucjanizm, daoizm czy dżainizm również traktować można jako pozbawione bogów. Trudno zresztą oczekiwać spójności od grupy utworzonej przez zaprzeczenie, podobnie jak byłoby w wypadku akajakarzy czy nielepiących z plasteliny. Przyjmując szerszy zakres definicji ateizmu, otrzymujemy ponad pół miliarda zamieszkujących naszą planetę ludzi, nie związanych ze sobą jakoś szczególnie i z reguły nie będących członkami zrzeszeń skupiających ludzi o tym światopoglądzie. Co więcej, trudno o szczególnie wyraźnie zaznaczoną obecność ateistów w mediach masowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;There are no atheists in foxholes &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;przypisywane Erniemu Pyle&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;There's a Chaplain who never visited the front&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i style="color: #999999;"&gt;Hocous-Pocus&lt;/i&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;, Kurt Vonnegut Jr&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;There are no atheists in foxholes' isn't an argument against atheism, it's an argument against foxholes&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;span style="color: #999999; font-size: x-small;"&gt;James Morrow&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Ateiści wskazywani są w sondażach jako osoby co do których badani 
mieliby największe obiekcje, jako potencjalnych zięciów i synowych. 
Jednocześnie, tylko 45% procent Amerykanów zagłosowałoby na 
niewierzącego prezydenta. Z drugiej strony, Polacy pokazali, że nie mają
 takich uprzedzeń dwukrotnie wybierając prezydenta nie podzielającego 
ich wiary. Tym niemniej, w społeczeństwie amerykańskim, osoby bezbożne wydają się być na przegranej pozycji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-H4FzwaTuxzM/Twzj0R3ltvI/AAAAAAAAFkY/rVpXKFyJ6fM/s1600/3900579850_354e487148_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://4.bp.blogspot.com/-H4FzwaTuxzM/Twzj0R3ltvI/AAAAAAAAFkY/rVpXKFyJ6fM/s320/3900579850_354e487148_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Niewierzący czasem komunikują wizualnie swoją postawę...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Badacze, skupieni wokół University of British Columbia, przebadali łącznie niemal tysiąc uczestników - 350 amerykańskich dorosłych z badania internetowego i 450 studentów z Kanady. Badani potraktowani zostali serią sześciu badań w których prezentowano im historyjki dotyczące różnych grup społecznych spotykających się z widoczną niechęcią, mierząc jednocześnie różne jej aspekty. Bardzo sprytną metodą badawczą było mierzenie jak bardzo ludzie skłonni byli ulegać złudzeniu koniunkcji* w wypadku nieuczciwych ateistów i nieuczciwych przedstawicieli innych grup społecznych. Pierwsza opcja wydawała im się szczególnie atrakcyjna - nieuczciwi ateiści byli dla nich szczególnie prawdopodobni. Gdy uprzedzenia te rozbierano na czynniki pierwsze, w wypadku ateistów, szczególnie istotnym okazał się właśnie deklarowany wobec nich brak zaufania. Niewierzący odbierani byli jako osoby niegodne zaufania w stopniu porównywalnym do skazanych gwałcicieli.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z czego mogłoby wynikać tak daleko idące uprzedzenie? Badacze, wychodząc od tzw. socjofunkcjonalnego modelu uprzedzeń, wskazują, iż zachowania religijne mogą dostarczać innym ludziom (w domyśle wierzącym) wskazówek odnośnie tego, jak dana osoba godna jest zaufania. Perspektywa ta pozwala na spostrzeganie wielu uprzedzeń - rasowych, dotyczących orientacji seksualnej czy narodowości - jako do pewnego stopnia funkcjonalnych dla podzielającej je osoby, a ściślej, dla jej społeczności. Badania analizujące źródła uprzedzeń wskazują na pewne konkretne obawy jako kluczowe dla ich występowania - zagrożenie dla mienia i bezpieczeństwa w wypadku Afroamerykanów (reakcja strachu) czy zdrowia i wartości (wstręt) dla homoseksualnych mężczyzn. Rozumiejąc uprzedzenia w ten sposób zyskujemy głębszy wgląd w ich korzenie i zyskujemy lepsze narzędzia do radzenia sobie z nimi. Próby znalezienia takiego źródła negatywnych emocji dla ateistów koncentrują się wokół uczciwości wzajemnego traktowania się członków społeczności.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Człowiek, jako zwierzę społeczne, od zawsze zmuszony był do nieustannego odnajdywania się w zawiłości relacji społecznych, wzajemnych interesów i ich konfliktów, wynikających z tego prostego faktu, że zasoby w naszym najbliższym otoczeniu bywały z reguły mocno ograniczone. Funkcjonowanie w ludzkiej społeczności może odbywać się w pewnym uproszczeniu na dwa podstawowe sposoby - współpracę z innymi i oszukiwanie, "jazdę na gapę". Ewolucja w niewielkich społecznościach składających się z mniej lub bardziej spokrewnionych ze sobą członków wymusiła powstanie umysłowych mechanizmów monitorujących przebieg wymian i interakcji w poszukiwaniu oszustów, którzy w znacznym stopniu upośledzali zdolność społeczności do przetrwania. Obserwowanie przebiegu interakcji i wymian jest w rezultacie zajęciem, któremu oddajemy się nieustannie i które pochłania nas w dużym stopniu. Jest to szczególnie istotne w sytuacji, gdy mamy do czynienia z osobnikami niespokrewnionymi z nami genetycznie, mającymi mniejszy interes w naszym dobrostanie (gdyż jest mała szansa, że współdzielimy z nimi geny).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mNqF9hD9qFA/TwzkL1WVnxI/AAAAAAAAFkg/kIC8tlktprU/s1600/3997737331_a5c45fa914_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-mNqF9hD9qFA/TwzkL1WVnxI/AAAAAAAAFkg/kIC8tlktprU/s320/3997737331_a5c45fa914_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;...i niekiedy wychodzą na ulice.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Jednym ze sposobów na zapewnienie uczciwości naszych pobratymców jest skuteczne karanie oszustów. Metody zapewniania tak czy inaczej rozumianej sprawiedliwości znane są w większości społeczeństw. Są to jednak zabiegi praco- i czasochłonne. Część badaczy uważa, że odpowiedzią na zapotrzebowanie na skuteczny sposób monitorowania ludzkich zachowań jest religia, wprowadzająca do społecznej świadomości koncept niewidzialnego nadzorcy oceniającego i punktującego nasze uczynki. Badania pokazują, że zachowujemy się lepiej wtedy, gdy obserwują nas zarówno inni ludzie, jak i domniemane istoty niematerialne zainteresowane naszym zachowaniem. Religijność jawi się tym samym, jako podporządkowanie się normom społecznym nakazującym uczciwość. Badacze przytaczają przykład niań wywodzących się z religii mormońskiej i przedstawicieli sikhizmu, odbieranych przez członków innych wyznań jako szczególnie uczciwych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda więc na to, że osoby wierzące zakładają, że ich niewierzący pobratymcy, nie czując nad sobą czujnego spojrzenia oka opatrzności i nie spodziewając się jego karzącej interwencji, będą mniej skłonni do zachowywania się w sposób uczciwy. Ich dusze hulać będą, jakby piekła nie było.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;* Co jest bardziej prawdopodobne - to, że X jest pijakiem, czy to, że X jest pijakiem &lt;i&gt;i &lt;/i&gt;złodziejem? Potencjalnie, dla większości ludzi bardziej prawdopodobnym wyda się wariant drugi (&lt;i&gt;bo każdy pijak to złodziej!&lt;/i&gt;), w ich mniemaniu uzasadniający ten pierwszy i ściśle z nim związany, tymczasem z rachunku prawdopodobieństwa wynika odpowiedź pierwsza, jako, że iloczyn prawdopodobieństw, będących liczbami ułamkowymi, zawsze będzie mniejszy od każdego z tych prawdopodobieństw z osobna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;grafika:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://thesong.deviantart.com/art/Yearning-the-Seeds-of-a-New-Dimension-267338375"&gt;theSong&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/mrs_logic/3900579850/"&gt;Mrs Logic&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/fakeplasticgirl/3997737331/"&gt;bildungsr0man&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+personality+and+social+psychology&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F22059841&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Do+you+believe+in+atheists%3F+Distrust+is+central+to+anti-atheist+prejudice.&amp;amp;rft.issn=0022-3514&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=101&amp;amp;rft.issue=6&amp;amp;rft.spage=1189&amp;amp;rft.epage=206&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Gervais+WM&amp;amp;rft.au=Shariff+AF&amp;amp;rft.au=Norenzayan+A&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CSocial+Psychology"&gt;Gervais WM, Shariff AF, &amp;amp; Norenzayan A (2011). Do you believe in atheists? Distrust is central to anti-atheist prejudice. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of personality and social psychology, 101&lt;/span&gt; (6), 1189-206 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22059841" rev="review"&gt;22059841&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-6771849563151763221?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/DuIl2VSF0BI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/6771849563151763221/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/12/w-rosji-sowieckiej-ateizm-nie-wierzy-w.html#comment-form" title="Komentarze (15)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6771849563151763221?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6771849563151763221?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/DuIl2VSF0BI/w-rosji-sowieckiej-ateizm-nie-wierzy-w.html" title="w Rosji sowieckiej ateizm nie wierzy w ciebie" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-MgMP0jnrK8Y/TwzJk4EXlqI/AAAAAAAAFkQ/EPs4ayoPgl0/s72-c/yearning_the_seeds_of_a_new_dimension_by_thesong-d4f5zlz.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>15</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/12/w-rosji-sowieckiej-ateizm-nie-wierzy-w.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0MDRX4zeCp7ImA9WhRVEUg.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-2753515582879598354</id><published>2012-01-10T00:24:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T00:24:34.080+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2012-01-10T00:24:34.080+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>szczepionka z wyprzedzeniem</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;i&gt;Nieufność wobec obcych może mieć istotne znaczenie w pewnych kluczowych momentach historii. Przekonali się o tym rdzenni mieszkańcy Ameryki Środkowej napotykając przybyszy zza wielkiej wody i przywiezione przez nich chorobotwórcze mikroorganizmy. Wiele wskazuje na to, że w naszej ewolucyjnej przeszłości uzasadnionym bywało ograniczanie kontaktów z obcymi przybyszami a nawet aktywne ich unikanie, między innymi ze względu na ryzyko wymiany niewidzialnych towarzyszy. Czasy, kiedy w dosłownym znaczeniu tego zwrotu walczyliśmy o przetrwanie, dla większej części ludzkości dawno jednak minęły. Nie skończyła się jednak nasza gotowość do unikania osób odmiennych od nas. Im bardziej czujemy się zagrożeni, tym silniejszą wykazujemy niechęć wobec obcych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-emz72eCD-40/Twtm3yye2lI/AAAAAAAAFkI/WiJnHRaBO5Y/s1600/4790217878_7d1b48a0e8_o.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-emz72eCD-40/Twtm3yye2lI/AAAAAAAAFkI/WiJnHRaBO5Y/s320/4790217878_7d1b48a0e8_o.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Potencjalne biologiczne źródło owych uprzedzeń wydaje się skazywać nas na powtarzanie historii pełnej przemocy wobec Innych, czystek etnicznych i prześladowań mniejszości. Paradoksalnie jednak, możemy w ten sposób zyskać bardzo silne lekarstwo w walce z uprzedzeniami, w dodatku o uniwersalnym zasięgu. Czy nawet szczepionkę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki uzyskane przez naukowców z Kanady i Stanów Zjednoczonych pozwalają przypuszczać, że oddziaływanie bezpośrednio na prawdopodobne źródło owych uprzedzeń - strach przed zarażeniem - może redukować lęk przed obcymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W pierwszym badaniu, przeprowadzonym w szczytowym okresie pandemii A/H1N1 (zwanej potocznie "świńską grypą"), 135 uczestników potraktowano informacjami o możliwych zagrożeniach związanych z przebiegiem tej choroby. Ci sami ludzie wypełnili także kwestionariusz mierzący rasizm (poprzez stwierdzenia dotyczące np. pozycji imigrantów w społeczeństwie). Ostatnią wziętą pod uwagę rzeczą był fakt poddania się szczepieniu. Okazało się, że ludzie zaszczepieni przeciwko świńskiej grypie, przy okazji zostali zaszczepieni także przeciwko rasizmowi - deklarowany przez nich poziom uprzedzeń był średnio niższy. Można byłoby się zastanawiać, czy podobne rezultaty nie są wynikiem innego czynnika, wpływającego na obie te zmienne niezależnie, np. wyższego wykształcenia, skutkującego większą skłonnością do poddawania się zabiegom profilaktycznym, jak również mniejszym poziomem przejawianych (lub zwyczajnie deklarowanych) uprzedzeń. Analiza wyników próby kontrolnej, pozbawionej bombardowania informacjami o chorobie (a przynajmniej w warunkach eksperymentu, media były ich przecież pełne) nie wykazała różnic pomiędzy zaszczepionymi i mniej roztropnymi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W drugiej części czegoś, co może okazać się kiedyś bardzo istotnym badaniem, zaszczepione przeciwko grypie sezonowej osoby odpytywano odnośnie ich stosunku do grup niosących potencjalne zagrożenie dla zdrowia społeczności (jak np. uzależnieni od narkotyków, osoby otyłe czy nielegalni imigranci). Informowano ich również o działaniu szczepionki, którą zostali potraktowani (przeciwgrypowemu, nie przeciwuprzedzeniowemu). Połowie badanych informacje te podano w sposób sugerujący, że są oni &lt;i&gt;chronieni &lt;/i&gt;przeciwko zagrożeniu ze strony grypy (&lt;i&gt;the seasonal flu vaccine &lt;em&gt;protects&lt;/em&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;i&gt; people from the seasonal flu virus&lt;/i&gt;), drugiej połowie podano techniczną informację odnośnie działania szczepionki, obejmującą fakt wstrzykiwania im wirusa. Pomiędzy obiema grupami wystąpiły istotne statystycznie różnice w zakresie uprzedzeń związanych ze zdrowiem - osoby informowane o tym, iż ich zdrowie jest chronione, były jeszcze mniej uprzedzone.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Trzecia część tego sprytnego połączenia psychologii ewolucyjnej, psychologii społecznej i ich praktycznych zastosowań (moje ulubione zestawienie, jak być może mieliście okazję zauważyć) objęła 26 osób (mała próba jest poważnym mankamentem tego eksperymentu), z których połowa wycierała ręce antyseptycznymi chusteczkami przed skorzystaniem z klawiatury komputera, którą również mieli okazję zdezynfekować. Nie jest to takim znowu dziwactwem, biorąc pod uwagę, iż rzadko kiedy jest ona dezynfekowana a zostawiamy na niej ogromne ilości naszego naskórka, łoju i resztek pożywienia. Uczestnicy czytali przypuszczalnie o podobnych rzeczach, poinformowano ich bowiem o skuteczności antybakteryjnych chusteczek do rąk w profilaktyce chorób zakaźnych. Zmierzono poziom ich poczucia zagrożenia zarazkami i popytano o uprzedzenia grup będących typowym obiektem uprzedzeń. Okazało się, że u osób, które nie umyły rąk są one ze sobą pozytywnie skorelowane. Najciekawsze było jednak to, że nawet osoby zaniepokojone faktem, iż dzielą środowisko z miliardami mikroorganizmów, po wytarciu rąk, nie przejawiały większej niechęci wobec ocenianych grup.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Wszyscy wiemy, że środki higieny i profilaktyka realizowana poprzez szczepienia pomagają zahamować rozprzestrzenianie się zarazków. Wygląda na to, że mogą okazać się pomocne także w zmniejszaniu zasięgu innych niedomagań naszych społeczeństw.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/aquariawintersoul/4790217878/"&gt;wintersoul1&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Psychological+Science&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1177%2F0956797611417261&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Immunizing+Against+Prejudice%3A+Effects+of+Disease+Protection+on+Attitudes+Toward+Out-Groups&amp;amp;rft.issn=0956-7976&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=22&amp;amp;rft.issue=12&amp;amp;rft.spage=1550&amp;amp;rft.epage=1556&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fpss.sagepub.com%2Flookup%2Fdoi%2F10.1177%2F0956797611417261&amp;amp;rft.au=Huang%2C+J.&amp;amp;rft.au=Sedlovskaya%2C+A.&amp;amp;rft.au=Ackerman%2C+J.&amp;amp;rft.au=Bargh%2C+J.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+Social+Psychology"&gt;Huang, J., Sedlovskaya, A., Ackerman, J., &amp;amp; Bargh, J. (2011). Immunizing Against Prejudice: Effects of Disease Protection on Attitudes Toward Out-Groups &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Psychological Science, 22&lt;/span&gt; (12), 1550-1556 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1177/0956797611417261" rev="review"&gt;10.1177/0956797611417261&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-2753515582879598354?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/2h58v4RE3fQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/2753515582879598354/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2012/01/szczepionka-z-wyprzedzeniem.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/2753515582879598354?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/2753515582879598354?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/2h58v4RE3fQ/szczepionka-z-wyprzedzeniem.html" title="szczepionka z wyprzedzeniem" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-emz72eCD-40/Twtm3yye2lI/AAAAAAAAFkI/WiJnHRaBO5Y/s72-c/4790217878_7d1b48a0e8_o.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2012/01/szczepionka-z-wyprzedzeniem.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CUEBRXg6cSp7ImA9WhRXEUs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-9140671096686605916</id><published>2011-11-21T14:43:00.000+01:00</published><updated>2011-12-18T00:14:14.619+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-12-18T00:14:14.619+01:00</app:edited><title>IGNobel 2011: psychologia</title><content type="html">&lt;b&gt;Nie tylko 2011 i nie tylko psychologia&lt;/b&gt;

&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Przeciętny człowiek wyobraża sobie naukowca na dwa stereotypowe sposoby. Jako śmiertelnie nudnego człowieka w fartuchu, niezdolnego do mówienia o czymkolwiek poza obiektem jego badań, lub też szaleńca pracującego nad czymś, co nieuchronnie wymknie się spod kontroli, zagrażając w konsekwencji całemu światu. To uproszczenie jest oczywiście niczym nie poparte, pasuje jednak do tego, by wprowadzić kolejną postać, o której chciałbym dzisiaj opowiedzieć. Naukowca z niebanalnym poczuciem humoru, czasem niezamierzonym. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-vTVqoitqgnA/TspWD1puyhI/AAAAAAAAFio/8cn7Zkp7mBs/s1600/788px-misc_pollen.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="303" src="http://3.bp.blogspot.com/-vTVqoitqgnA/TspWD1puyhI/AAAAAAAAFio/8cn7Zkp7mBs/s400/788px-misc_pollen.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Równolegle z bardziej szanowanymi Nagrodami Nobla przyznaje się ich mniej poważne odpowiedniki, nazywane niekiedy Antynoblem - &lt;a href="http://www.improb.com/ig/ig-pastwinners.html"&gt;Nagrody Ig Nobla&lt;/a&gt;. Wyróżnione nimi zostają prace naukowe, które &lt;i&gt;najpierw śmieszą, potem zaś zmuszają nas do zastanowienia&lt;/i&gt;. W dużej części wypadków, prace te mają rzeczywistą wartość naukową, powiększając dorobek ludzkości w zakresie poznawania świata. Przede wszystkim jednak, wydają się absurdalne, nieprawdopodobne lub po prostu brzmią jak wynik przegranego zakładu (lub też wygranego - "założę się, że tego nie opublikujesz"), tudzież rezultat dobrej zabawy, jakiej oddawali się badacze w laboratorium.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nazwa Ig Nobel pochodzi od angielskiego słowa &lt;i&gt;ignoble&lt;/i&gt; oznaczającego "niegodziwość" i nawiązuje do nazwiska fundatora oryginalnych nagród. W myśl zasady, iż nie trzeba posiadać tytułu naukowego, by dokonywać istotnych odkryć, nagrody te często przyznaje się zwykłym ludziom, którym udało się dokonać czegoś niezwykłego. Przykładem może być Ig Nobel z dziedziny ekonomii z roku 2002, przyznany kierownictwu firm takich jak Enron, Xerox czy Gazprom, za znalezienie w praktyce księgowej ciekawego zastosowania dla matematycznej koncepcji liczb urojonych. Innym przypadkiem był Edukacyjny Ig Nobel z roku 1991, wręczony jednemu z amerykańskich wiceprezydentów za dobitne zademonstrowanie konieczności dobrej edukacji w zakresie nauki. Nagrodę z tej samej dziedziny otrzymał także odpowiednik kuratorium oświaty stanu Kansas, pozwalające dzieciom na zachowanie otwartych umysłów i promowanie koncepcji stwarzania na równi z tylko-teorią-ewolucji. Ig Nobla z dziedziny medycyny zgarnęli swego czasu prezesi koncernów tytoniowych, zeznający przed Kongresem, iż ich produkty nie są uzależniające. Prezesi Goldman Sachs i Lehman Brothers wyróżnieni zostali z kolei za odkrycie nowych, kreatywnych sposobów na inwestowanie pieniędzy w sposób, który maksymalizuje zyski i minimalizuje ryzyko dla światowej ekonomii (lub przynajmniej jej niewielkiej części).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przestrzeni dwudziestu lat, za swoją beletrystykę ("Literatura") nagrody otrzymali także Erich von Däniken, (popularyzator idei "starożytnych astronautów") i L. Ron Hubbard, pisarz science-fiction i założyciel Kościoła Scjentologicznego, jak również odkrywcy "kodu Biblii", pozwalającego na przewidywanie zdarzeń, które już się wydarzyły, na podstawie szarad literowych na tekście hebrajskiej wersji Biblii. Inna nagroda z tej kategorii powędrowała do 972 autorów pewnej publikacji z zakresu medycyny. Ich pełna lista jest stokrotnie dłuższa od samego artykułu. Wyróżniono również redakcję czasopisma naukowego "The Social Text", która podjęła się publikacji pozbawionego sensu artykułu dowodzącego, iż rzeczywistość nie istnieje, zapoczątkowując tym samym słynną aferę Sokala. Uhonorowano również niejaką Jasmuheen, Pierwszą Damę &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bretarianizm"&gt;bretarianizmu&lt;/a&gt; (niejedzenia), za książkę w której wyjaśnia, że ta część ludzi, która jada, robi to zupełnie niepotrzebnie. Irlandzka policja otrzymała swego czasu nagrodę za wypisanie ponad 50 mandatów piratowi drogowemu polskiego pochodzenia, panu Prawo Jazdy. Nagrodzono także nigeryjskich przedsiębiorców, autorów krótkich 
opowiadań o barwnych losach prawników i ich klientów, za pomocą poczty 
elektronicznej rozpowszechnianych na całym świecie&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ig Noblami nagradza się także przełomowe odkrycia, których dokonać udaje się tylko pojedynczym osobom. Całkiem spora liczba wyróżnień powędrowała na przykład do odkrywców zimnej fuzji, transmutacji zwykłych metali w złoto czy też zjawiska pamięci wody. Nagrodzono nią także odkrywcę starożytnych budowli na powierzchni Marsa i Księżyca. Swoje miejsce w annałach Ig Nobli ma także słynny Deepak Chopra, za swoje unikatowe interpretacje mechaniki kwantowej, do dziś wprawiające w zdumienie fizyków i przybliżające tę dyscyplinę do wszystkich innych dziedzin życia, takich jak ekonomia czy wolności obywatelskie. Nagrodę z astrofizyki otrzymali kiedyś badacze, którym udało się odkryć, iż wnętrza czarnych dziur spełniają wszystkie wymagania, by być lokalizacją biblijnego Piekła.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczególnie ciekawym przypadkiem są pokojowe Nagrody Ig Nobla. Otrzymał ją na przykład filipiński oddział Pepsi-Cola Company, któremu po raz pierwszy w historii udało się zjednoczyć zwaśnione frakcje tego kraju, jednomyślnie biorące udział w zamieszkach wywołanych błędnymi informacjami dotyczącymi zwycięzców loterii promującej produkty tej firmy. Parlament Tajwanu z kolei, nagrodzony został za zademonstrowanie, iż politycy mogą zyskać więcej, jeśli wyładowują się na sobie nawzajem, zamiast wszczynać wojny. Jacques Chirac otrzymał swoją nagrodę uczciwszy pięćdziesiątą rocznicę zrzucenia bomby na Hiroszimę, zarządzając tego dnia przeprowadzenie testów atomowych na Pacyfiku. Dumnym laureatem pokojowego Ig Nobla jest także Hindus Lal Bihari. Jego osiągnięciem było wiedzenie aktywnego i satysfakcjonującego życia po swojej urzędowej śmierci, jak również sądowe potyczki z krewnymi żądnymi spadku po nim, wreszcie, założenie Stowarzyszenia Ludzi Martwych. Obywatele Szwajcarii otrzymali z kolei nagrodę za przyjęcie prawodawstwa uznającego godność roślin, przysługującą im z samej natury rzeczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Złośliwość nie jest jedynym motywem stojącym za Nagrodami Ig Nobla. Nagradzano nimi autentyczne i  w gruncie rzeczy pożyteczne badania, choć to drugie nie jest oczywiste na pierwszy rzut oka. Przykładem mogą być badania nad nieszczęsnymi tostami, rzekomo spadającymi posmarowaną stroną do dołu, ostateczna weryfikacja reguły pięciu (względnie trzech) sekund, czy też nagroda dla zespołu badaczy, którym udało się poddać magnetycznej lewitacji żabę. Nawiasem mówiąc, jeden z autorów tego ostatniego wyczynu 10 lat później zdobył Nagrodę Nobla z dziedziny fizyki, za inne badania. Wyróżnienia doczekała się także publikacja zgłębiająca przypadki śmierci poniesionej w wyniku trafienia spadającym kokosem, co wbrew pozorom stanowi dość poważny problem, a także artykuł opisujący pierwszy zarejestrowany przypadek homoseksualnej nekrofilii u pewnego gatunku kaczek. Karl Kruszelnicki otrzymał swego czasu nagrodę za wnikliwą analizę paprochów gromadzących się w ludzkich pępkach - udało mu się definitywnie stwierdzić, iż pochodzą ona z dolnych części garderoby, zaś przemieszczają się w górę dzięki włoskom porastającym naszą skórę. Fakt, iż najczęściej przybierają niebieską barwę, wyjaśnił częstością występowania włókien tego koloru w naszych ubraniach, stwierdzając także, iż paprochy owe nie stanowią dla nas zagrożenia. Badania wykazujące większe niż u reszty populacji rozmiary hipokampów (struktur mózgowych odgrywających ważną rolę w zapamiętywaniu) londyńskich taksówkarzy spotkać można dziś w wielu podręcznikach psychologii. Nagradzano także badaczy obserwujących defekujące pingwiny, katalogujących faunę naszych łóżek, liczących bakterie w brodach mikrobiologów i fizyków wyjaśniających jak właściwie marszczą się prześcieradła, jak również akustyków tłumaczących dlaczego drapanie po tablicy wydaje tak przerażający dźwięk.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
* * * &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-L_rvY5WTXK8/Tsbj_EoHIII/AAAAAAAAFg0/gDRIZPxI-O0/s1600/images.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-L_rvY5WTXK8/Tsbj_EoHIII/AAAAAAAAFg0/gDRIZPxI-O0/s1600/images.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;a href="http://www.researchblogging.org/" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0pt none;" /&gt;&lt;/a&gt;Nagrody Ig Nobla przyznaje się także w dziedzinie psychologii. Pierwszą nagrodę w tej kategorii przyznano w 1993, autorom &lt;a href="http://www.amazon.com/Secret-Life-Firsthand-Documented-Abductions/dp/0671797204/ref=sr_1_1?s=books&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;qid=1321650476&amp;amp;sr=1-1"&gt;książki&lt;/a&gt; &lt;i&gt;Secret Life: Firsthand, Documented Accounts of UFO Abductions&lt;/i&gt;, którzy stwierdzili, iż ludzie utrzymujący, że zostali porwani przez istot z innych planet najprawdopodobniej mają rację, co więcej, porywacze realizują w ten sposób złowrogi program hodowli hybryd ludzi i kosmitów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugim z laureatów był &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lee_Kuan_Yew"&gt;Lee Kuan Yew&lt;/a&gt;, były premier Singapuru. Swoją nagrodę otrzymał za trzydziestoletnie badanie nad efektami negatywnych wzmocnień, które udało mu się przeprowadzić na przypuszczalnie największej próbie badawczej w historii, trzech milionach obywateli swojego kraju, karanych za żucie gumy, plucie i karmienie gołębi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ig Nobla za rok 1995 otrzymali Shigeru Watanabe,
        Junko Sakamoto i Masumi Wakita, japońscy badacze, którym &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1334394/"&gt;udało się&lt;/a&gt; nauczyć gołębie rozróżniania malarstwa Moneta i Picassa. Po prezentacji pewnej liczby prac obu tych malarzy, uczestniczące w badaniu gołębie potrafiły skutecznie rozpoznawać autorstwo prac, których wcześniej nie widziały. Co więcej, wyłapały one cechy charakterystyczne stylu obu prac i do odpowiednich kategorii przypisywały również płótna Cézanne'a, Renoira, Braque'a i Matisse'a. Można im zarzucić nierozróżnianie impresjonizmu i postimpresjonizmu, nie można jednak odmówić zdolności do kategoryzacji. Dzieła Picassa miały dodatkowo tę przewagę nad dziełami Rennoira, że gołębie były w stanie rozpoznawać je nawet wtedy, gdy prezentowane były do góry nogami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Za rok 1998 nagrodę tę otrzymała dr Mara Sidoli, popełniając &lt;a href="http://www.docstoc.com/docs/83903771/Farting-as-a-defense-against-unspeakable-dread"&gt;artykuł&lt;/a&gt; tłumaczący puszczanie bąków jako reakcję obronną na niewypowiedziany lęk. Opublikowano go, jakżeby inaczej, w "Journal of Analytical Psychology". Korzystając z koncepcji Wilfreda Biona, C. G. Junga i kilku pomniejszych psychologów analitycznych, autorka dokonała studium przypadku siedmioletniego chłopca, poważnie zaniedbywanego w dzieciństwie, odebranego biologicznym rodzicom i niemającego szczęścia do rodziców zastępczych. Chłopiec skierowany został na leczenie psychiatryczne, przejawiając objawy nadpobudliwości, mówiąc do siebie, funkcjonując we własnym wyimaginowanym świecie i w sytuacjach zagrożenia puszczając głośne bąki, jak również wydając podobne odgłosy ustami. Autorka zinterpretowała jego zachowanie jako desperacką próbę poszukiwania bliskości (i "zawierania" swoich emocji, mieszczenia ich poza sobą), którą to tworzył sobie sam, zamykając się w otoczce wypuszczanych przez siebie gazów. Szczęśliwie, opisuje również proces dochodzenia swojego podopiecznego do względnego zdrowia. Najzabawniejsze w tej groteskowej sytuacji jest to, że publikacja nie jest aż tak nietypowa dla tej szkoły myśli "psychologicznej".&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 2000 roku Ig Nobla otrzymali Justin Krueger i David Dunnin, wskazując nam, iż osoby niewykwalifikowane w danej dziedzinie, mają tendencję do 
znacznego przeceniania swoich umiejętności - brakuje im wiedzy i zdolności, by ocenić swoje pomyłki. Dopiero zdobycie wyższych kwalifikacji umożliwiło im trafniejszą ocenę swoich zdolności. Co więcej, osoby posiadające już pewne kwalifikacje mają z kolei tendencję do niedoceniania swoich umiejętności. Badacze zakończyli &lt;a href="http://people.psych.cornell.edu/%7Edunning/publications/pdf/unskilledandunaware.pdf"&gt;publikację&lt;/a&gt; konkluzją, iż zdają sobie sprawę z potencjalnych niedociągnięć swojego artykułu, zapewniając, że mogą nie być ich świadomi. Efekt ten nazwano później efektem Kruegera-Dunninga. Dalsze badania pokazały, że np. Europejczyków i Azjatów dotyczy w mniejszym stopniu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejna nagrodzona Ig Noblem &lt;a href="http://www.users.muohio.edu/shermalw/Sherman-Glee-ISHS75.pdf"&gt;publikacja&lt;/a&gt; z roku 2001 dotyczyła zagadnienia dziecięcej wrzawy (ang. &lt;i&gt;glee&lt;/i&gt;), którą wziął pod lupę Lawrence W. Sherman. Przyjrzał się blisko sześciuset nagraniom zajęć w przedszkolach, poszukując krótkotrwałych aktów: radosnych wrzasków, śmiechu i aktywności fizycznej, obejmujących niewielkie grupki dzieci; prowadząc przy tym dokładne statystyki częstości ich występowania w różnych okolicznościach, w poszukiwaniu czynników decydujących o ich zaistnieniu. Okazało się, że dzieci śmieją i ruszają się dość często, rozluźnieniu dyscypliny sprzyjają zaś szczególnie prośby opiekunek o ochotników i nieustrukturyzowane przerwy w zajęciach. Zazwyczaj nie zakłócały one zajęć na dłuższą metę, gdy taka sytuacja miała jednak miejsce, nauczycielka zmuszona była reagować. Najciekawsze miało dopiero nadejść - okazało się bowiem, że zachowania takie zdarzały się najczęściej w sytuacji, gdy grupy dzieci nie były jednorodne pod względem płci. Skutkiem czego, autor pokusił się o interpretację ewolucyjną, wskazując na rolę wokalizacji w ustalaniu hierarchii i rywalizacji o partnerki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Laureatem nagrody jest także Philip Zimbardo, twórca niesławnego stanfordzkiego eksperymentu więziennego i jeden z najbardziej znanych psychologów na świecie. W tym wypadku nagrodzony został jako współautor króciutkiego &lt;a href="http://www.nature.com/nature/journal/v385/n6616/abs/385493a0.html"&gt;artykułu&lt;/a&gt; &lt;i&gt;Politicians' Uniquely Simple Personalities&lt;/i&gt;, w którym zauważa, że dokonując opisu osobowości polityków (w przeciwieństwie do innych celebrytów, których oceniamy na pełnym spektrum) posługujemy się uproszczonymi kryteriami, oceniając ich jako żywiołowych-innowacyjnych (lub nie) i szczerych-godnych zaufania (lub nie). Autorzy sugerują, że prawdopodobnie robimy to po to, by ułatwić sobie podejmowanie decyzji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Fantastycznym pomysłem na eksperyment wykazali się Daniel Simmons i Christopher Chabris. Można zapoznać się z nim &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vJG698U2Mvo"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i dlatego nie napiszę o nim nic więcej. Dość powiedzieć, że o eksperymencie opowiada się dziś na wykładach z psychologii poznawczej i wykorzystuje się go &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Ahg6qcgoay4"&gt;w kampaniach uświadamiających kierowców&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tegorocznym laureatem został, za naukową analizę powodów, dla których ludzie wzdychają. Prozaiczny akt wzdychania był jak dotąd swego rodzaju zagadką. W momencie, gdy Teigen przeprowadzał swoje badania, nie były znane fizjologiczne powody, dla których mielibyśmy to robić - nie wygląda na to, by wzdychanie wynikało z większego zapotrzebowania organizmu na tlen, nie przeprowadzono również żadnych badań na zdrowiej populacji. Seria doświadczeń przeprowadzonych przez Teigena pokazała, że wzdychanie kojarzymy przede wszystkim z negatywnymi stanami emocjonalnymi o łagodnym natężeniu, zwłaszcza smutkiem, frustracją i rezygnacją. Okazało się także, że nieco inaczej interpretujemy wzdychanie innych ludzi i swoje, inaczej odbieramy także wzdychanie w samotności i w obecności innych ludzi. Zdaniem Teigena, wskazywało to na jego komunikacyjną rolę. Badacz podkreśla, że jego badania miały za zadanie pokazać studentom, że w psychologii wciąż znaleźć można niezbadane obszary, czekające na swoich pionierów. Od tego czasu, m.in. grupa belgijskich naukowców przyglądała się temu zjawisku i wygląda na to, że ziewanie służy m.in. do resetowania rytmu oddechu, zwłaszcza bezpośrednio po sytuacjach stresowych, kiedy oddech przyśpiesza.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza kategorią "psychologia" są także błyskotliwe prace D. Ariely (i inni) o tym, że &lt;a href="http://danariely.com/2008/10/09/ig-nobel-a-dream-come-true/"&gt;drogie placebo lepiej leczy&lt;/a&gt;, praca znanego psychologa ewolucyjnego G. Millera (i inni) &lt;a href="http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1090513807000694"&gt;pokazująca&lt;/a&gt;, że tancerki w klubach dla mężczyzn dostają większe napiwki będąc w płodnej fazie cyklu miesięcznego, jak również &lt;a href="http://oldweb.ct.infn.it/cactus/peter_principle_sup_material.html"&gt;modele matematyczne&lt;/a&gt; pokazujące, że organizacje mogłyby czasem wiele zyskać, awansów dokonując metodą losowania. Ig Nobla z dziedziny chemii przyznano badaczom, którzy doszli do wniosku, iż pod względem biochemicznym stan zakochania i ciężkie zaburzenia obsesyjno-kompulsywne są właściwie nierozróżnialne. Badano także dłubanie w nosie indyjskich nastolatków (okazało się być bardzo powszechne), jak również zdolność szczurów do rozróżniania puszczanej im od tyłu ludzkiej mowy w różnych językach, przy pomocy EEG podglądano zaś reakcje ludzkiego mózgu na różne smaki gumy do żucia. Ludzki intelekt i poczucie humoru stanowią połączenie, które długo jeszcze dostarczać nam będzie rozrywki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
pyłki kwiatów - zdjęcie w domenie publicznej, &lt;b&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Misc_pollen.jpg"&gt;Dartmouth Electron Microscope Facility&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
logo Nagród Ig Nobla - &lt;b&gt;&lt;a href="http://improbable.com/ig/"&gt;Impropable.com&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;
 &lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Źródło&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Analytical+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Aother%2FUT493&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rft.issn=0021-8774&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=41&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=165&amp;amp;rft.epage=178&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Sidoli%2C+M.Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CAnalytical+Psychology"&gt;Sidoli, M. &lt;/span&gt;&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Analytical+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Aother%2FUT493&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rft.issn=0021-8774&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=41&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=165&amp;amp;rft.epage=178&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Sidoli%2C+M.Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CAnalytical+Psychology"&gt;(1996).&lt;/span&gt;&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Analytical+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Aother%2FUT493&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rft.issn=0021-8774&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=41&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=165&amp;amp;rft.epage=178&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Sidoli%2C+M.Farting+as+a+defence+against+unspeakable+dread&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CAnalytical+Psychology"&gt; Farting as a defence against unspeakable dread. Farting as a defence against unspeakable dread &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of Analytical Psychology, 41&lt;/span&gt; (2), 165-178 Other: UT493&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+the+experimental+analysis+of+behavior&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F16812755&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Pigeons%27+discrimination+of+paintings+by+Monet+and+Picasso.&amp;amp;rft.issn=0022-5002&amp;amp;rft.date=1995&amp;amp;rft.volume=63&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=165&amp;amp;rft.epage=74&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Watanabe+S&amp;amp;rft.au=Sakamoto+J&amp;amp;rft.au=Wakita+M&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Biology%2CBehavioral+Biology"&gt;Watanabe S, Sakamoto J, &amp;amp; Wakita M (1995). Pigeons' discrimination of paintings by Monet and Picasso. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of the experimental analysis of behavior, 63&lt;/span&gt; (2), 165-74 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16812755" rev="review"&gt;16812755&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Scandinavian+Journal+of+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1111%2Fj.1467-9450.2007.00599.x&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Is+a+sigh+%E2%80%9Cjust+a+sigh%E2%80%9D%3F+Sighs+as+emotional+signals+and+responses+to+a+difficult+task&amp;amp;rft.issn=00365564&amp;amp;rft.date=2008&amp;amp;rft.volume=49&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=49&amp;amp;rft.epage=57&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fdoi.wiley.com%2F10.1111%2Fj.1467-9450.2007.00599.x&amp;amp;rft.au=Teigen%2C+K.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Teigen, K. (2008). Is a sigh “just a sigh”? Sighs as emotional signals and responses to a difficult task &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Scandinavian Journal of Psychology, 49&lt;/span&gt; (1), 49-57 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1111/j.1467-9450.2007.00599.x" rev="review"&gt;10.1111/j.1467-9450.2007.00599.x&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Personality+and+Social+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1037%2F0022-3514.77.6.1121&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Unskilled+and+unaware+of+it%3A+How+difficulties+in+recognizing+one%27s+own+incompetence+lead+to+inflated+self-assessments.&amp;amp;rft.issn=0022-3514&amp;amp;rft.date=1999&amp;amp;rft.volume=77&amp;amp;rft.issue=6&amp;amp;rft.spage=1121&amp;amp;rft.epage=1134&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fdoi.apa.org%2Fgetdoi.cfm%3Fdoi%3D10.1037%2F0022-3514.77.6.1121&amp;amp;rft.au=Kruger%2C+J.&amp;amp;rft.au=Dunning%2C+D.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CSocial+Psychology"&gt;Kruger, J., &amp;amp; Dunning, D. (1999). Unskilled and unaware of it: How difficulties in recognizing one's own incompetence lead to inflated self-assessments. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of Personality and Social Psychology, 77&lt;/span&gt; (6), 1121-1134 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1037/0022-3514.77.6.1121" rev="review"&gt;10.1037/0022-3514.77.6.1121&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Child+Development&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.2307%2F1128833&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=An+Ecological+Study+of+Glee+in+Small+Groups+of+Preschool+Children&amp;amp;rft.issn=00093920&amp;amp;rft.date=1975&amp;amp;rft.volume=46&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=53&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.jstor.org%2Fstable%2F1128833%3Forigin%3Dcrossref&amp;amp;rft.au=Sherman%2C+L.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CDevelopmental+Psychology%2C+Evolutionary+Psychology"&gt;Sherman, L. (1975). An Ecological Study of Glee in Small Groups of Preschool Children &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Child Development, 46&lt;/span&gt; (1) DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.2307/1128833" rev="review"&gt;10.2307/1128833&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Nature&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1038%2F385493a0&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Politicians%27+uniquely+simple+personalities&amp;amp;rft.issn=0028-0836&amp;amp;rft.date=1997&amp;amp;rft.volume=385&amp;amp;rft.issue=6616&amp;amp;rft.spage=493&amp;amp;rft.epage=493&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.nature.com%2Fdoifinder%2F10.1038%2F385493a0&amp;amp;rft.au=Caprara%2C+G.&amp;amp;rft.au=Barbaranelli%2C+C.&amp;amp;rft.au=Zimbardo%2C+P.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CPersonality%2C+Social+Psychology"&gt;Caprara, G., Barbaranelli, C., &amp;amp; Zimbardo, P. (1997). Politicians' uniquely simple personalities &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nature, 385&lt;/span&gt; (6616), 493-493 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1038/385493a0" rev="review"&gt;10.1038/385493a0&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-9140671096686605916?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/vmLVoAQi0aI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/9140671096686605916/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/10/ignobel-2011-psychologia.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/9140671096686605916?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/9140671096686605916?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/vmLVoAQi0aI/ignobel-2011-psychologia.html" title="IGNobel 2011: psychologia" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-vTVqoitqgnA/TspWD1puyhI/AAAAAAAAFio/8cn7Zkp7mBs/s72-c/788px-misc_pollen.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/10/ignobel-2011-psychologia.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0ENQXo6fip7ImA9WhRSFEs.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-4087153316306434451</id><published>2011-11-16T17:41:00.000+01:00</published><updated>2011-11-16T17:41:30.416+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-16T17:41:30.416+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>ta wstrętna polityka</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0pt none;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Co wspólnego mają wyniki wyborów i ludzie jedzący robaki? Z pozoru niewiele. Głosując w ostatnich wyborach parlamentarnych, Polacy dali mandat do rządzenia krajem politykom, których poglądy z różnych względów wydawały im się najbardziej słuszne bądź dobre dla kraju. Wielu z nich potrafiłoby podać racjonalne uzasadnienie dla podjętej tego dnia decyzji. Ostateczne rezultaty tego głosowania przełożą się na najbliższe lata rządzenia krajem, wpływając na życie nas wszystkich. Nieliczni przyznaliby się, że tak ważne decyzje podejmują pod wpływem emocji.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-33oytD2hXaI/Tr-3cmhiHCI/AAAAAAAAFdo/Cy8GwdbKTCE/s1600/29142752_5a0bc91acb_o.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-33oytD2hXaI/Tr-3cmhiHCI/AAAAAAAAFdo/Cy8GwdbKTCE/s320/29142752_5a0bc91acb_o.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;/div&gt;
Emocja wstrętu uważana jest często za najsilniejszą. Niekiedy wystarczy raz uznać coś za odrażające, lub zobaczyć to w odpychającym kontekście, by długo odczuwać wobec danego przedmiotu lub osoby niewytłumaczalną odrazę. Ma to swoje niewątpliwe uzasadnienie. Obiekty uważane za obrzydliwe, jak na przykład zepsute jedzenie, ostateczne produkty przemiany materii lub też zakażone rany, z pewnością są czymś, czego należy unikać, jeśli nam darwinowskie dostosowanie (potencjał zachowania naszych genów w następnym pokoleniu) miłe. Są one bowiem doskonałym źródłem chorobotwórczych mikroorganizmów. Wstręt służy nam bowiem do skutecznego unikania kontaktu z potencjalnym zagrożeniem dla naszego zdrowia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się, że odgrywa także istotną rolę w naszych osądach moralnych. Ludzie są bardziej skłonni by za niemoralne uważać zachowania wzbudzające ich niesmak; szczególnie rygorystyczni moralnie stają się też w obecności przedmiotów związanych z nieczystymi sferami życia. Wielu ludzi kieruje się w swoich ocenach poczuciem obrzydzenia, jako swego rodzaju wskaźnikiem słuszności postępowania, np. wobec kontaktów seksualnych osób tej samej płci. Ludzie szczególnie wrażliwi na doświadczanie obrzydzenia wykazują skłonności w stronę obyczajowego konserwatyzmu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Właśnie takie wyniki otrzymali badacze z University of Nebraska–Lincoln, mierzący fizjologiczne wskaźniki reakcji wstrętu u badanych, którym zaprezentowano serię odpychających fotografii, jak na przykład zdjęcie człowieka jedzącego larwy owadów. Okazało się, że badani deklarujący konserwatywne poglądy w kwestiach obyczajowych - na przykład sprzeciw wobec małżeństw jednopłciowych - reagowali na zdjęcia większym obrzydzeniem, co wnioskowano na podstawie wzrostu przewodnictwa prądu na powierzchni ich skóry (co ma związek ze zwiększoną potliwością). Wyniki badania pozwalają przypuszczać, że ich mózgi silniej odczuwają odrazę. Warto jednocześnie zauważyć, że badanie nie wskazuje jednoznacznie, iż to większa wrażliwość na doświadczanie wstrętu leży u podłoża takich a nie innych przekonań. Zależność może być odwrotna - wyznawane poglądy dotyczące czystości mogą być powodem silniejszego reagowania na bodźce z nimi sprzeczne. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xcy9SrsZMFk/Tr-37wPfgoI/AAAAAAAAFdw/8xwE-mBQVKw/s1600/3886732302_b8ae09ab4e_b.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-xcy9SrsZMFk/Tr-37wPfgoI/AAAAAAAAFdw/8xwE-mBQVKw/s320/3886732302_b8ae09ab4e_b.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Niektóre czynności seksualne wywołują szczególne&lt;br /&gt;
obrzydzenie u części ludzi. Kopulujące ślimaki nagie.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Nie byłaby to jedyna zaobserwowana w badaniach różnica pomiędzy liberałami i konserwatystami. Ludzie reprezentujący poglądy przypisywane tradycyjnie lewej stronie sceny politycznej, dokonując moralnych osądów, kierują się przede wszystkim unikaniem krzywdy (oceniają skutki) i poczuciem sprawiedliwości (uczciwości). W wypadku osób z drugiego krańca spektrum poglądów, istotną rolę odgrywają także: lojalność wobec własnej grupy, posłuszeństwo wobec autorytetu i poczucie "czystości" danego zachowania. Różnice objawiają się także w odczuwanym poczuciu zagrożenia, silniejszym u osób o poglądach konserwatywnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na ogół czujemy się dość silnie związani ze &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/07/moje-poglady.html"&gt;SWOIMI POGLĄDAMI&lt;/a&gt;, mniej lub bardziej postrzegając je jako szczytowe osiągnięcie naszego intelektu na daną chwilę, przede wszystkim zaś, przypisując im duży ładunek RACJI i przystawania do otaczającego świata. Być może wszyscy skorzystalibyśmy uświadamiając sobie, iż poglądy zarówno nasze, jak i drugiej strony mogą mieć podłoże fizjologiczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/gwen/29142752/"&gt;Gwen Harlow&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/baileysjunk/3886732302//"&gt;Bailey Weaver&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=PloS+one&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F22039415&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Disgust+sensitivity+and+the+neurophysiology+of+left-right+political+orientations.&amp;amp;rft.issn=&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=6&amp;amp;rft.issue=10&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Smith+KB&amp;amp;rft.au=Oxley+D&amp;amp;rft.au=Hibbing+MV&amp;amp;rft.au=Alford+JR&amp;amp;rft.au=Hibbing+JR&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Smith KB, Oxley D, Hibbing MV, Alford JR, &amp;amp; Hibbing JR (2011). Disgust sensitivity and the neurophysiology of left-right political orientations. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;PloS one, 6&lt;/span&gt; (10) PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22039415" rev="review"&gt;22039415&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.5/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" style="color: #999999;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="color: #999999;"&gt;&lt;a href="http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0025552"&gt; PLoS ONE&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;: Artykuł dostępny jest w ramach OpenAccess
&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-4087153316306434451?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/5iqghD8gG1A" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/4087153316306434451/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/11/ta-wstretna-polityka.html#comment-form" title="Komentarze (5)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4087153316306434451?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4087153316306434451?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/5iqghD8gG1A/ta-wstretna-polityka.html" title="ta wstrętna polityka" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-33oytD2hXaI/Tr-3cmhiHCI/AAAAAAAAFdo/Cy8GwdbKTCE/s72-c/29142752_5a0bc91acb_o.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>5</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/11/ta-wstretna-polityka.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0ADRn47fCp7ImA9WhRSEk8.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-8254641105693280163</id><published>2011-11-12T21:21:00.001+01:00</published><updated>2011-11-14T00:09:37.004+01:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-11-14T00:09:37.004+01:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><title>nie dbam o protest, jestem tu tylko z powodu nierówności</title><content type="html">&lt;i&gt;Warszawa powoli otrząsa się po przemarszach związanych z datą 11.11. &lt;a href="http://wolnemedia.net/reportaz/marsz-niepodleglosci/"&gt;Wynikłe z nich zamieszki&lt;/a&gt; i starcia z policją skłoniły niektórych polityków do rozważań nad zmianą prawa o zgromadzeń, poprzez wprowadzenie zakazu zasłaniania twarzy. Szczególnie skrupulatnej ocenie poddawana jest w takich sytuacjach praca służb porządkowych, na których spoczywa ogromna odpowiedzialność i które prędzej czy później spotkają się z krytyką. Manifestanci z lewa i prawa oskarżają się wzajemnie o doprowadzenie do eskalacji przemocy. Przypuszczalnie nieliczni uczestnicy marszów wybrali się na warszawskie ulice z zamiarem wszczęcia zadym, spodziewali się ich jednak chyba wszyscy. Rozruchy wokół Święta Niepodległości wpisują się w płynące z całego świata doniesienia o niepokojach społecznych znajdujących swoje ujście w przemocy do jakiej dochodzi na ulicach miast. Co ma na ten temat do powiedzenia psychologia ewolucyjna? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-62KcBF0fvps/Tr7XayhtsHI/AAAAAAAAFdI/VdSDbM5FnzA/s1600/111817651_bcd12ce5af_b.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-62KcBF0fvps/Tr7XayhtsHI/AAAAAAAAFdI/VdSDbM5FnzA/s400/111817651_bcd12ce5af_b.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Profesor Zbigniew Nęcki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, psycholog społeczny, &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114875,10632861,Krasnodebski___Wolnosc_zgromadzen_to_wartosc__vs_Necki_.html"&gt;nazywa&lt;/a&gt; zamieszki skrajnym przejawem frustracji i niezadowolenia niektórych grup ze swojej sytuacji życiowej, skierowanym wobec domniemanych wrogów ideologicznych; przywołuje tym samym sytuację jaka miała miejsce w Niemczech w latach 30. Wiele badań rzeczywiście wskazuje na wzrost nastrojów ksenofobicznych i nacjonalistycznych w obecności zagrożenia. Wydaje się to mieć pewne uzasadnienie ewolucyjne, gdyż postępowanie takie spaja społeczność i pozwala skuteczniej stawiać czoła przeciwnościom losu. Dlaczego jednak, niezależnie od szerokości geograficznej, mielibyśmy wszczynać rozruchy na ulicach własnych miast i podpalać policyjne radiowozy, w sytuacji, gdy nieliczni z nas gotowi byliby dokonać czegoś takiego na co dzień? Czy taka jest nasza natura?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Potocznym wyjaśnieniem tego fenomenu jest tzw. mentalność tłumu. Powszechnie uważa się, że ludzie wchodzący w skład dużej zbiorowości, na skutek anonimowości, tracą w krytycznych momentach swoją tożsamość, ulegając ostatecznemu zezwierzęceniu, funkcjonując w niemal hipnotycznym transie i myśląc jednakowo, bezkrytycznie zarażając się swoimi postawami, stając się jednocześnie szczególnie podatnymi na wpływ charyzmatycznych złoczyńców. W miejsce indywidualnych racjonalnych umysłów pojawia się mityczny umysł grupowy, funkcjonujący w oparciu o najbardziej pierwotne instynkty, żądny krwi i przemocy. Przekonania te wywodzą się jeszcze z XIX wieku, szczególnie spopularyzowała je &lt;i&gt;Psychologia tłumu&lt;/i&gt;, Gustawa Le Bon, jakoby jedna z ulubionych lektur Adolfa Hitlera i Benito Mussoliniego. Uważa się, że książka ta jest najczęściej czytanym tekstem dotyczącym zagadnień psychologii społecznej, wciąż stanowiąc podstawę myślenia o zbiorowościach ludzkich, pośrednio będąc tym samym źródłem wytycznych dla służb porządkowych. Problem polega na tym, że ma ona niewiele wspólnego z nauką a zawarte z niej stwierdzenia zostały negatywnie zweryfikowane.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przede wszystkim, w gwałtownych erupcjach społecznego niezadowolenia, przed którymi drży każda władza od zarania dziejów, tkwi pewna racjonalność. Nie biorą się one znikąd i nie można ich zrozumieć nie biorąc pod uwagę społecznego kontekstu - zazwyczaj stanowią one odpowiedź na specyficzne warunki i posunięcia ze strony rządzących, o czym przekonać się mogło ostatnimi czasy już trzech dyktatorów świata arabskiego. Po drugie, dane empiryczne, &lt;a href="http://www.cooperationcommons.com/node/350"&gt;zebrane w obejmującej 60 badań meta-analizie&lt;/a&gt;, nie tylko nie wykazały istnienia stanu psychologicznego znanego jako deindywiduacja (utrata tożsamości w obrębie tłumu i wynikający z tego stan zdjęcia uwagi z siebie samego, skutkujący dopuszczaniem się inaczej niewyobrażalnych czynów), niewiele wskazuje również na to, że rozhamowanie i łamanie norm miałoby być częstsze w ramach zgromadzeń gwarantujących anonimowość. Prawda jest znacznie bardziej przewrotna - okazuje się, że bycie częścią grupy skłania nas do większego przyswojenia sobie norm grupowych, skłaniając nas do zachowań, które przypisujemy grupie, której częścią właśnie jesteśmy. Działa to w dwie strony - badani są bardziej niż przeciętnie agresywni w strojach Ku-Klux-Klanu i mniej niż przeciętnie agresywni w strojach pielęgniarek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ivFXYjzcX9k/Tr7aCFXyB0I/AAAAAAAAFdQ/blb8OCeZ2e8/s1600/800px-Man_Alone_WTO1999_by_J.Narrin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-ivFXYjzcX9k/Tr7aCFXyB0I/AAAAAAAAFdQ/blb8OCeZ2e8/s400/800px-Man_Alone_WTO1999_by_J.Narrin.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Wiodącym w psychologii (ale niekoniecznie w praktyce społecznej) sposobem opisu zachowania tłumów jest obecnie &lt;i&gt;Elaborated Social Identity Model&lt;/i&gt;, wielką rolę sprawczą przypisujący bieżącemu poczuciu przynależności grupowej. O ile każdy z nas stanowi relatywnie racjonalną jednostkę, w pewnych sytuacjach ewolucyjna mądrość skłania nas do zachowania większej spójności z grupą, do której należymy. Nie tyle tracimy tożsamość, co nasza uwaga przenosi się wtedy na tę jej część, która składa się na tożsamość zbiorową. Liderami stają się w tej sytuacji jednostki wyraźnie ucieleśniające grupowe wartości i ideologie - ewidentnie swoi. Działanie &lt;i&gt;wszyscy za jednego&lt;/i&gt; przyniosło nam ewolucyjny sukces, pozwalając na bezprecedensową kooperację, w wielu sytuacjach okazuje się jednak obracać przeciwko nam, zwłaszcza teraz, gdy społeczności w których żyjemy stały się znacznie bardziej zróżnicowane niż w kiedykolwiek w naszej ewolucyjnej przeszłości. O ile właściwie wiemy już dlaczego w sytuacjach kryzysowych zachowujemy się tak, jak zachowujemy, pewną zagadkę stanowi powód, dla którego w ogóle zaczynamy zamieszki. Raz jeszcze z pomocą przychodzi nam tu nie tylko przyjrzenie się naszej własnej krwawej historii, ale i obserwacja naszych włochatych kuzynów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0149763405000916"&gt;Wiele badań przeprowadzonych na innych naczelnych&lt;/a&gt; pokazało, że sytuacja niezaspokojenia najprostszych potrzeb skutkuje wzrostem agresji i zachowań antyspołecznych. Małe zróżnicowanie dostępnego pokarmu, nadmierny wzrost liczebności populacji, duży odsetek występujących w niej obcych i brak dostępu do samic powodują, że małpy stają się agresywne i przejawiają zachowania antyspołeczne. Szczególnie krwawym przykładem była masakra jaka rozpoczęła się w 1930 roku w małpiarni londyńskiego zoo. W wyniku brutalnego konfliktu zwaśnionych stronnictw, populacja 140 przewiezionych tam pawianów płaszczowych, zredukowana została do 46 osobników. Ginęły zwłaszcza samce, jatka zaczęła się zaś, gdy młody uzurpator porwał samicę związaną z przywódcą stada. Małpy żyjące na wolności nie są oczywiście niewiniątkami, nigdy wcześniej i później nie spotkano się jednak wśród pawianów z taką brutalnością, co pozwala przypuszczać, że istotną rolę odegrało tutaj życie w niewoli, na wyjątkowo ciasnej (i według dzisiejszych standardów niehumanitarnej) przestrzeni, uniemożliwiające swobodną wymianę osobników w populacji. Nietrudno tutaj o skojarzenie z wojną trojańską i słuszne skądinąd spostrzeżenie, że ludzi także to dotyczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-VU8yyYy_l7Q/Tr8eG5e-c_I/AAAAAAAAFdg/sUp28hcV9fs/s1600/1312499618-screen_shot_2011-08-04_at_4.11.18_pm.png" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="223" src="http://2.bp.blogspot.com/-VU8yyYy_l7Q/Tr8eG5e-c_I/AAAAAAAAFdg/sUp28hcV9fs/s400/1312499618-screen_shot_2011-08-04_at_4.11.18_pm.png" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Szczególnie istotne znaczenie wydaje się mieć dostęp do zasobów żywnościowych. W pewnym z badań, zwiększenie ilości pokarmu o 25% zredukowało zachowania agresywne o połowę w populacji makaków, co więcej jednak, zachowanie zwykłego poziomu przy jednoczesnym umożliwieniu dominującym osobnikom zmonopolizowania dostępu doń, spowodowało trzykrotny wzrost poziomu agresji. Nie inaczej jest w naszym wypadku. Analiza cen żywności i rozruchów społecznych w XVII-wiecznej Anglii wskazuje na pewną korelację, &lt;a href="http://blogs.scientificamerican.com/primate-diaries/files/2011/08/Food-Price-Index-and-Riot.jpg.jpg"&gt;podobne zależności&lt;/a&gt; &lt;a href="http://necsi.edu/research/social/foodcrises.html"&gt;udało się także dostrzec w wypadku arabskiej wiosny&lt;/a&gt;. Współczesna Anglia również doświadczyła rozruchów, w czasie, gdy konserwatywna partia rządząca rozpoczęła wprowadzanie oszczędności (dotykających np. studentów, którzy nie omieszkali wyjść na ulice) a ceny np. chleba wzrosły do niespotykanych poziomów. Szczególnie istotny w wypadku Wielkiej Brytanii wydaje się być poziom nierówności społecznych, bardzo wysoki na tle innych krajów Europy, &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/uk/2010/apr/21/wealth-social-divide-health-inequality"&gt;najwyższy od czasów niewolnictwa&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://maptube.org/map.aspx?m=ol&amp;amp;s=bBHFGlAlRcsKCSaXwRjAplwcCnYMCkid&amp;amp;k=http%3A%2F%2Forca.casa.ucl.ac.uk%2F%7Eollie%2Fmisc%2Flondonriots_verified_20110809_1514.kml"&gt;Interaktywna mapa&lt;/a&gt; łącząca poziom nierówności społecznych poszczególnych dzielnic Londynu z lokalizacją zamieszek dość wyraźnie pokazuje, że rejony najbardziej dotknięte ubóstwem najbardziej ucierpiały w wyniku zamieszek. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bardzo istotnym wątkiem wydaje się również nasz obecny sposób radzenia sobie z przejawami nieprawidłowości w funkcjonowaniu społeczności jaką są rozruchy. Oddziały specjalne policji mające za zadanie pacyfikować zamieszki mogą być katalizatorem wyzwalającym agresję wśród ludzi, którzy inaczej nie posunęliby się do czynów zabronionych prawem. Analiza europejskich przypadków starć demonstrantów z policją pokazuje, że kluczowym czynnikiem powodującym wybuch agresji jest stosowanie środków przymusu bezpośredniego, bez rozróżniania na winnych i niewinnych, czyli, najprościej rzecz ujmując, np. pałowanie tłumu. Zgodnie ze wspomnianym wcześniej modelem ESIM, pokojowo nastawieni uczestnicy demonstracji, widząc, iż ich towarzysze są bezpodstawnie atakowani, skupiają się na grupowym aspekcie swojej tożsamości, jako członków grupy zagrożonej, postrzegając opłacanych z ich podatków stróżów porządku jako wrogów, odbierających obiektywnie należne im prawo do pokojowego demonstrowania. Tworząca się w ten sposób solidarność daje agresywnym uczestnikom zgromadzenia przyzwolenie na ich zachowanie. Mechanizm ten mógłby poprowadzić na barykady nawet słuchaczy uniwersytetu trzeciego wieku, wystarczyłaby pewnie odrobina inicjatywy ze strony policji. Wydaje się to dość oczywiste, tym niemniej myślenie to wydaje się być nieobecne w ustalaniu zasad jakimi kierują się służby mundurowe przy zapewnianiu bezpieczeństwa zgromadzeń, nierzadko bowiem są one nastawione konfrontacyjnie nawet wobec braku zagrożenia (jak w wypadku protestów podczas szczytu G20 w Londynie, w 2009 roku).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lh/photo/b85qJm88-GHdoCL4nsWI5g?feat=embedwebsite" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img height="319" src="https://lh4.googleusercontent.com/-1O9Ws86C42w/Sv07wq6UI8I/AAAAAAAACFg/1v3NeCROyxI/s400/DSC00441.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Przygotowany na zlecenie &lt;i&gt;Her Majesty's Inspectorate of Constabulary&lt;/i&gt;, brytyjskiej instytucji sprawującej nadzór nad siłami policyjnymi, raport &lt;i&gt;Crowd Psychology &amp;amp; Public Order Publishing &lt;/i&gt;pokazał, że w nauczaniu służb porządkowych dominuje archaiczne myślenie o psychologii tłumów, przypuszczalnie skutkujące eskalacją rozruchów, które mogłyby w innym wypadku zakończyć się bardziej pokojowo. Autorzy raportu uważają, że taka właśnie sytuacja miała miejsce w marcu 1990 w Londynie, gdzie podjęto decyzję o przepędzeniu pokojowo demonstrujących przeciwko nowym podatkom. W oparciu o doświadczenia płynące z tych i innych brutalnych pacyfikacji tłumów, na gruncie ESIM, naukowcy przygotowali wytyczne dla służb porządkowych, mające na celu skuteczną interakcję z tłumem i reagowanie na agresywne zachowania niektórych uczestników.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowe znaczenie odgrywa postrzeganie interwencji policji jako uprawnionej w oczach demonstrantów. Podstawowym założeniem jest zatem edukacja funkcjonariuszy w zakresie tych zamierzeń protestujących, które są uzasadnione w porządku prawnym i ich facylitowanie, komunikacja i współpraca z tłumem tak długo, jak to możliwe. Oznacza to, że dopiero łamanie prawa powinno stanowić powód do stosowania środków przymusu, jego prewencyjne zastosowanie łatwo może wymknąć się spod kontroli (tak jak spędzanie ludzi w jedno miejsce, np. plac, w ramach tzw. taktyki kotła, stosowane coraz powszechniej). Użycie siły wobec agresywnych demonstrantów, jako ostateczność, powinno być maksymalnie możliwie precyzyjne i pod żadnym pozorem nie powinno dotykać pokojowo nastawionych uczestników zdarzenia. Brzmi to banalnie i idyllicznie zarazem. Badacze opisują jednak przykład organizacji bezpieczeństwa w czasie Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, odbywających się w Portugalii w 2004 roku, rozegranych właściwie bez większych incydentów - w oficjalnych oświadczeniach mówiło się nawet o tym, że funkcjonariusze ani razu nie sięgnęli po pałkę, mimo, iż zdarzały się mecze wysokiego ryzyka.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LJLkej4ejPE/Tr7b4XC8BYI/AAAAAAAAFdY/kZ0vs-cXIkM/s1600/3989510379_b387ce5e01_b.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://3.bp.blogspot.com/-LJLkej4ejPE/Tr7b4XC8BYI/AAAAAAAAFdY/kZ0vs-cXIkM/s400/3989510379_b387ce5e01_b.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Na ich potrzeby przygotowano wytyczne, którymi kierowały się stosowne instytucje. Służby porządkowe przeprowadziły gruntowne rozpoznanie kultury kibiców, z którą będą mieć do czynienia, wyszukując jednostki potencjalnie groźne, obserwując je szczególnie bacznie w czasie mistrzostw. W celu legitymizacji porządkowej roli policji, konsultowano z reprezentantami środowisk kibiców jakie zachowania będą tolerowane a jakie nie. Obecność służb porządkowych na arenach rozgrywek nie rzucała się w oczy, funkcjonariusze przechadzali się pośród tłumów w niewielkich grupach, w codziennych mundurach z pałkami (w pochwach) lub zwykłym ubraniu, bez rynsztunku używanego podczas zamieszek. Policjanci mieli za zadanie nawiązywanie komunikacji z fanami i utrzymywanie pozytywnych relacji, poprzez uśmiechy, wyrażanie zgody na pozowanie do zdjęć i bycie na bieżąco z ich poczynaniami. W sytuacjach potencjalnego ryzyka, policjanci mieli wyłuskiwać i wyraźnie wskazywać winnych, a także powody swojej reakcji, pozwalając reszcie uczestników zajścia na opuszczenie miejsca zdarzenia. Gdyby te środki nie okazały się wystarczające, w odwodzie czekały jednostki kontroli tłumu, wyposażone w zwyczajowe środki, takie jak gumowe kule i armatki wodne. Bardzo dbano jednak o to, by do ostatniego momentu pozostawały one niewidoczne, podkreślając, iż użycie siły wobec ogółu protestujących jest zupełną ostatecznością i najprawdopodobniej przyczyni się do eskalacji przemocy. Badacze podkreślają, że model, implementowany w coraz większej liczbie jednostek policyjnych w Europie, dzięki rekomendacji niektórych europejskich organizacji zrzeszających sił porządkowe z różnych krajów, sprawdził się doskonale także w innych sytuacjach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" style="color: #999999;" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;b style="color: #999999;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/cicada/111817651/"&gt;Milkwooders&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/3.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Man_Alone_WTO1999_by_J.Narrin.jpg" style="font-weight: bold;"&gt;J. Narrin&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;kadr z filmu &lt;i&gt;Rise of the Planet of the Apes&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;zdjęcie własne, graffiti z ulic Poznania&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;Banksy&amp;nbsp;
&lt;/span&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
Hoggett, J., &amp;amp; Stott, C. (2010). &lt;a href="http://www.liv.ac.uk/psychology/staff/CStott/HMIC%20Report%20Crowd%20Psychology%20-%20Final%20Submission%20Draft%20%2814-9%29.pdf"&gt;Crowd psychology, public order police training and the policing of football crowds Policing&lt;/a&gt;. &lt;i&gt;An International Journal of Police Strategies &amp;amp; Management&lt;/i&gt;, 33 (2), 218-235 DOI: 10.1108/13639511011044858&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
Johnson, E. M. (2011). Freedom to Riot: On the Evolution of Collective Violence. Scientific American. Pobrano 11.11.2011  &lt;a href="http://blogs.scientificamerican.com/primate-diaries/2011/09/06/freedom-to-riot/"&gt;http://blogs.scientificamerican.com/primate-diaries/2011/09/06/freedom-to-riot/&lt;/a&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-8254641105693280163?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/09P-cjOJ_hg" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/8254641105693280163/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/11/nie-dbam-o-protest-jestem-tu-tylko-z.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8254641105693280163?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8254641105693280163?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/09P-cjOJ_hg/nie-dbam-o-protest-jestem-tu-tylko-z.html" title="nie dbam o protest, jestem tu tylko z powodu nierówności" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-62KcBF0fvps/Tr7XayhtsHI/AAAAAAAAFdI/VdSDbM5FnzA/s72-c/111817651_bcd12ce5af_b.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/11/nie-dbam-o-protest-jestem-tu-tylko-z.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;D0IEQ3Y-cCp7ImA9WhdVEE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-6525055736845463026</id><published>2011-09-13T14:45:00.001+02:00</published><updated>2011-09-14T23:25:02.858+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-14T23:25:02.858+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="miejsce w świecie" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="skąd przychodzimy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="przeżycia duchowe" /><title>wszystko, co nas tworzy wybuchło kiedyś kruchą gwiazdą</title><content type="html">&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2b2Ilt96xE8/Tm0oy7XwzlI/AAAAAAAAFbQ/LQoBgUHNPjw/s1600/mg%25C5%2582awica+krab.png" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-2b2Ilt96xE8/Tm0oy7XwzlI/AAAAAAAAFbQ/LQoBgUHNPjw/s320/mg%25C5%2582awica+krab.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mgławica Krab. Pozostałość po supernowej zaobserwowanej&lt;br /&gt;
w 1054 roku przez chińskich astronomów. Właśnie z takich &lt;br /&gt;
miejsc przychodzimy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999; text-align: right;"&gt;
&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Aleister Crowley, Τὸ Μεγα Θηρίον
&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleister_Crowley"&gt;Aleister Crowley&lt;/a&gt; może i odjechał zupełnie nazywając się "Wielką Bestią", prawdopodobnie zaś nieco wcześniej, np. tworząc własny system okultystyczny, tym niemniej, w tym konkretnym zdaniu nie minął się z prawdą wiele. Wtórował mu zresztą sam Carl Sagan z właściwym sobie kunsztem słowa, mówiąc, iż składamy się z materii gwiazd.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
* * *&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-u5BhoIbjmFk/Tm0sEgRYR3I/AAAAAAAAFbU/NMylIKcf8pI/s1600/rodzi+si%25C4%2599+gwiazda.png" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-u5BhoIbjmFk/Tm0sEgRYR3I/AAAAAAAAFbU/NMylIKcf8pI/s320/rodzi+si%25C4%2599+gwiazda.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Narodziny nowej gwiazdy.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Jedną z nie do końca rozwiązanych tajemnic wszechświata jest obfitość złota w naszym 
najbliższym kosmicznym otoczeniu. Dlaczego? Ciężkie pierwiastki (bez 
których nie ma skalistych planet ani znanego nam życia) nie wzięły się znikąd. &lt;i&gt;Na początku był wodór&lt;/i&gt;.
 Niemal 14 miliardów lat temu, tuż po Wielkim Wybuchu, we wczesnej 
historii wszechświata, istniały przede wszystkim atomy wodoru - pierwsze
 pary protonów i neutronów. Towarzyszyły im atomy helu (z dwoma 
protonami) i litu (trzy protony). Rozszerzający się wszechświat stygł 
błyskawicznie, stając się zimną, niezmierzoną pustką poprzetykaną tu i 
ówdzie pojedynczymi samotnymi atomami. Z pomocą przyszła im grawitacja, nieskończenie powoli, ale 
systematycznie przyciągając do siebie owe pierwsze klocki, tym silniej, 
im bliżej siebie były. Zbierające się w wyniku tego przyciągania 
pierwsze skupiska gazu stawały się coraz cięższe i cięższe, przybierając
 na objętości. Ciśnienie we wnętrzu tych kosmicznych kłaczków
 rosło i rosło, osiągając z biegiem czasu masę krytyczną, dając w 
konsekwencji początek pierwszym gwiazdom. Potrzeba na to było całe 100-200 
milionów lat. Właśnie w tych kosmicznych tyglach, w wyniku reakcji 
termonuklearnych zachodzących w piekielnych wnętrzach gwiazd, dochodzi do łączenia się lżejszych pierwiastków w cięższe, przy jednoczesnym uwolnieniu 
ogromnych ilości energii, za którą m.in. jesteśmy wdzięczni słońcu. Wodór staje się w ich wyniku helem, hel węglem... W jądrach gwiazd powstają w ten sposób pierwiastki lżejsze od żelaza. Gwałtowne i niezwykle jasne eksplozje 
rozrywające umierające wielkie gwiazdy - wybuchy supernowych - rozsiewają 
przyrządzone w ten sposób pierwiastki po całym kosmosie, dodając kolejne od siebie, dając początek 
Tobie, mnie i wszystkiemu innemu. Tym niemniej, wciąż nie do końca 
wiadomo, skąd wzięła się część pierwiastków bogatych w neutrony. Ich 
ilości obserwowane w kosmosie nie pasują do obliczeń i każą szukać 
nowych potencjalnych miejsc ich narodzin.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Brw9BS-aKb4/Tm5M6IkPLlI/AAAAAAAAFbY/OX7PjOyizNw/s1600/gwiazda+neutronowa.png" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://1.bp.blogspot.com/-Brw9BS-aKb4/Tm5M6IkPLlI/AAAAAAAAFbY/OX7PjOyizNw/s320/gwiazda+neutronowa.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Artystyczna wizja gwiazdy neutronowej.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Kolejną zagadką kosmosu są tzw. rozbłyski gamma (ang. &lt;i&gt;gamma-ray bursts, &lt;/i&gt;GRB), obserwowalne przy pomocy specjalnej aparatury. Pierwsze zaobserwowano w czasie zimnej wojny, przy pomocy amerykańskich satelitów okołoziemskich mających za zadanie poszukiwać rozbłysków gamma towarzyszących hipotetycznym testom nuklearnym na orbicie, o jakie podejrzewano Związek Radziecki. Pojawiają się średnio raz dziennie, trwając od kilku milisekund do kilkunastu minut. Ilość energii uwalniania w ciągu tych potężnych eksplozji równa jest ilości energii uwalnianej przez naszą gwiazdę centralną przez całą długość jej istnienia. Choć obserwujemy je bardzo często, są dość rzadkim zjawiskiem w skali galaktycznej, przydarzając się ledwie kilkukrotnie w skali milionów lat. Ich źródła są od nas nieprawdopodobnie oddalone, zaobserwowane dotąd znajdują się bowiem miliardy lat świetlnych od Ziemi.&amp;nbsp; Rozbłyski gamma podzielić można na dwie grupy: rozbłyski długie, 
trwające od 2 do kilkuset sekund a nawet dłużej, oraz rozbłyski krótsze, nie dłuższe niż 2 sekundy. Te pierwsze towarzyszą prawdopodobnie wybuchom supernowych i zapadaniu się największych gwiazd w czarne dziury i gwiazdy neutronowe, małe (rzędu 20 km) i jednocześnie bardzo ciężkie obiekty składające się niemal wyłącznie z neutronów (z pewną dozą uproszczenia można opisać je jako kolosalne jądra atomowe). Gwiazdy neutronowe są nieprawdopodobnie gęste - uszczknięta z niej łyżeczka materii ważyłaby na Ziemi 6 miliardów ton. I to właśnie one odpowiadać mogą za krótkie rozbłyski gamma. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-yXavhtkq0kU/Tm0Zgr4bcWI/AAAAAAAAFbM/nhIie5Ec120/s1600/pulsar.png" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="181" src="http://1.bp.blogspot.com/-yXavhtkq0kU/Tm0Zgr4bcWI/AAAAAAAAFbM/nhIie5Ec120/s320/pulsar.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Artystyczna wizja pulsara, szczególnego przypadku gwiazdy neutronowej,&lt;br /&gt;
obracającej się nieprawdopodobnie szybko i emitującej fale radiowe.&lt;br /&gt;
Phil Plait mówi, że bardzo prawdopodobna. Ja mu wierzę.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Jedną z koncepcji próbujących wyjaśnić pochodzenie owych tajemniczych wysokoenergetycznych błysków gdzieś daleko w kosmosie są kolizje gwiazd neutronowych. Jeśli pojedyncza jest czymś całkowicie niesamowitym, ich zderzenie przekracza wszelkie ludzkie pojęcie. Na szczęście jednak nie do końca, istnieją bowiem fizycy, którzy, analizując teoretycznie modele takich zdarzeń, przewidują że ciała składające się wyłącznie z neutronów potrafią dostarczyć odpowiedniej ich ilości, by tworzyć naprawdę ciężkie (składające się z wielu protonów i neutronów) pierwiastki. Takie jak złoto. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;TL;DR&lt;/b&gt;: Z czego wynika, że złoto w biżuterii, którą być może masz w tym momencie na sobie np. w postaci obrączki, mogło powstać niewyobrażalnie dawno temu, w postaci gwałtownego złączenia dwóch gwiazd neutronowych, ogromnej eksplozji, której echa miliardy lat wędrują przez czas i przestrzeń, by na jakiś czas stać się niezmiernie cenną ozdobą naszego ciała. Nieźle. Ładna pamiątka po kosmicznej katastrofie. To takie romantyczne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cZzXK7shCnc/Tm5P7B-6uCI/AAAAAAAAFbc/wbu4gnskvtg/s1600/mamusiu+skad+sie+bierze+zloto.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-cZzXK7shCnc/Tm5P7B-6uCI/AAAAAAAAFbc/wbu4gnskvtg/s640/mamusiu+skad+sie+bierze+zloto.jpg" width="620" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;When Two Stars Collide&lt;/i&gt;. &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Neutron_star_collision.ogv"&gt;Animacja&lt;/a&gt; i&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/nasablueshift/5611121804/"&gt; szczegóły techniczne&lt;/a&gt;.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i style="color: #999999;"&gt;Mówi się, że aby coś dogłębnie zrozumieć, należy spróbować wyjaśnić to siedmiolatkowi. &lt;/i&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;&lt;a href="http://jldunbar.com/JLDunbar.com/BANG%21.html"&gt;BANG!&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style="color: #999999;"&gt; to ilustrowana historia wszystkiego napisana językiem, który zrozumie każde dziecko i dorosły, dostępna do ściągnięcia, możliwa do zakupienia. Warto mieć to pod ręką, by nie lękać się już dnia, gdy dzieci zapytają o to, skąd wzięło się owe wszystko.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;tytuł pochodzi z wiersza napisanego przez koleżankę; dziękuję, E.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
kadry z animacji &lt;i&gt;Cosmological Fantasia&lt;/i&gt; - &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.vimeo.com/23220920"&gt;&lt;b&gt;Timo Baker&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
wizualizacja kolizji - domena publiczna, &lt;b&gt;&lt;a href="http://heasarc.gsfc.nasa.gov/docs/objects/heapow/archive/transients/grb050509b_swift.html"&gt;NASA&lt;/a&gt;, Dana Berry &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-6525055736845463026?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/y7RDacIJL3E" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/6525055736845463026/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/09/wszystko-co-nas-tworzy-wybucho-kiedys.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6525055736845463026?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6525055736845463026?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/y7RDacIJL3E/wszystko-co-nas-tworzy-wybucho-kiedys.html" title="wszystko, co nas tworzy wybuchło kiedyś kruchą gwiazdą" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-2b2Ilt96xE8/Tm0oy7XwzlI/AAAAAAAAFbQ/LQoBgUHNPjw/s72-c/mg%25C5%2582awica+krab.png" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/09/wszystko-co-nas-tworzy-wybucho-kiedys.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkIASH47fip7ImA9WhdWF0U.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-1998151571227232048</id><published>2011-09-11T16:00:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T00:35:49.006+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-12T00:35:49.006+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="wszystko inne" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>czytając pomiędzy słowami</title><content type="html">&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-P13WDwNRpnM/TmqpYsfTlrI/AAAAAAAAFa4/WFuyC1ZddII/s1600/wordle.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="196" src="http://3.bp.blogspot.com/-P13WDwNRpnM/TmqpYsfTlrI/AAAAAAAAFa4/WFuyC1ZddII/s400/wordle.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;#500.&lt;/span&gt; &lt;i&gt;Z okazji małego jubileuszu, pozwoliłem sobie zaś ponownie przepuścić treść bloga (a ściślej, wpisy od &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2009/08/cc.html"&gt;ostatniej wizualizacji&lt;/a&gt;, nie zachęcam do zagłębiania się dalej) przez &lt;a href="http://www.wordle.net/"&gt;Wordle&lt;/a&gt;. Odsiałem nieco najbardziej kłujących w oczy wyrazów niesamodzielnych, udało mi się w rezultacie uzyskać taką oto chmurkę.
&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3FSjrkdSwg4/TmykdHl8dAI/AAAAAAAAFbE/JGQmHh1VvUM/s1600/si%25C4%2599.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-3FSjrkdSwg4/TmykdHl8dAI/AAAAAAAAFbE/JGQmHh1VvUM/s320/si%25C4%2599.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;i&gt;Tak z kolei wygląda tekst surowy, bez jakiejkolwiek selekcji. To, co przede wszystkim rzuca się w oczy to to, że w większości sprowadza się do wyrazów, które same w sobie pozbawione są jakiejkolwiek treści. Bez nich jednakże, bardzo trudno byłoby nam się komunikować. Dopiero w takich sytuacjach mamy okazję dostrzec, że to właśnie w owych małych i niezauważalnych zbitkach liter tkwi siła języka. Spójniki, przyimki i partykuły, choć nikną w cieniu swoich większych i bardziej spektakularnych towarzyszy, mają nam do opowiedzenia bardzo ważne historie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;Wyrazy niesamodzielne stanowią mniej niż jeden procent słownika, którym posługujemy się na co dzień, pod względem częstości, stanowią zaś połowę wypowiadanych i używanych słów. Pozwalają nam na tworzenie związków pomiędzy ideami, obiektami i osobami o których opowiadamy, tworząc sieć zależności pomiędzy poszczególnymi elementami naszych historii. Co więcej, o ile chcąc wywrzeć na interlokutorze (bądź też na czytelniku) impresję erudycji, nasza ekspresja staje się finezyjna i wysublimowana (no, może to ostatnie mi nie wyszło), o tyle nad wypełniaczami właściwie nie panujemy. Stają się tym wiarygodniejszym wskaźnikiem, także dlatego, że są w dużej mierze niezależne od kontekstu rozmowy, pozostając z nami zarówno wtedy, kiedy rozmawiamy o błędnych założeniach stojących za Standardowym Modelem Nauk Społecznych, jak też o ostatnim odcinku Babylon 5. Chcąc porozumiewać się przy ich pomocy, potrzebujemy również wspólnej płaszczyzny odniesienia - kulturowego i społecznego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pisałem już o badaniach, które pozwalają przypuszczać, że podobieństwo zestawu wyrazów niesamodzielnych &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2011/02/miosc-jest-pomiedzy-sowami.html"&gt;może posłużyć do przewidywania trwałości związku&lt;/a&gt;. Oczywiście nie zawsze i tylko do pewnego stopnia. Tym niemniej, wiele badań wskazuje na ciekawe zależności pomiędzy repertuarem stosowanych łączników a cechami osobowości. Przykładowo, co nie powinno nikogo zaskakiwać, &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3404383"&gt;osoby ze skłonnościami narcystycznymi&lt;/a&gt; częściej niż przeciętnie używają zaimka pierwszej osoby liczby pojedynczej ("ja"), rzadziej zaś skłonne są do łączenia się z innymi za pomocą "my". Co ciekawe, częściej używamy go także w sytuacji, w której z jakiegoś powodu mamy niższy status, niż nasz rozmówca. Chętniej mówią "ja" także: osoby z wzorcem zachowania A (bardziej podatne na choroby układu krążenia) i osoby doświadczające negatywnych stanów emocjonalnych (np. dotknięte depresją). Dla odmiany, przejście z częstego użycia "ja" na rzecz zaimków odnoszących się do innych ludzi obserwuje się w procesie zdrowienia u pacjentów dotkniętych ciężkimi schorzeniami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://homepage.psy.utexas.edu/HomePage/Faculty/Pennebaker/Reprints/PKing1999.pdf"&gt;Badania&lt;/a&gt; przeprowadzane na użytkownikach języka angielskiego pokazują także, że osoby stosujące więcej przedimków, &lt;i&gt;articles&lt;/i&gt; (&lt;i&gt;a/an, the&lt;/i&gt;), są osobami bardziej konkretnymi, lepiej zorganizowanymi, stabilnymi emocjonalnie i konserwatywnymi politycznie, jak również starszymi. Częściej stosują je także mężczyźni niż kobiety. Konkretność języka listów motywacyjnych pisanych przez amerykańskich studentów przed przyjęciem na studia - objawiająca się stosowaniem rzeczowników - koreluje z lepszymi wynikami w nauce, w odróżnieniu od języka bogatego w czasowniki i zaimki, sugerującego snucie opowieści. &lt;a href="http://homepage.psy.utexas.edu/HomePage/Faculty/Pennebaker/Reprints/Chung&amp;amp;JWP.pdf"&gt;Zaobserwowano także&lt;/a&gt;, że ludzie poproszeni o opowiadanie wymyślonych historii, posługują się językiem mniej wymagającym poznawczo - na ogół nie posługują się słowami tworzącymi wyjątki, takimi jak "ale" czy "jednak". Innymi słowy, rzeczywistość rzadko kiedy jest jasna i prosta, a kiedy wygląda na to, że jest inaczej, prawdopodobnie nie słyszymy całej prawdy. Chyba, że...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i style="color: #999999;"&gt;Wiele publikacji na temat psychologicznych aspektów stylu językowego dostępnych jest &lt;a href="http://homepage.psy.utexas.edu/homepage/faculty/pennebaker/Reprints/index.htm"&gt;na stronie&lt;/a&gt; prof. J. W. Pennbakera&lt;/i&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
Chung, C.K., Pennebaker, J.W. (2007).  The psychological function of function words. W: K. Fiedler (red.), &lt;i&gt;Social communication: Frontiers of social psychology&lt;/i&gt; (s. 343-359).  New York: Psychology Press.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+personality&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F3404383&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Narcissism+and+the+use+of+personal+pronouns.&amp;amp;rft.issn=0022-3506&amp;amp;rft.date=1988&amp;amp;rft.volume=56&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=393&amp;amp;rft.epage=404&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Raskin%2C+R.&amp;amp;rft.au=Shaw%2C+R.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CPersonality%2C+Language"&gt;Raskin, R., &amp;amp; Shaw, R. (1988). Narcissism and the use of personal pronouns. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of personality, 56&lt;/span&gt; (2), 393-404 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3404383" rev="review"&gt;3404383&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+personality+and+social+psychology&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F10626371&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Linguistic+styles%3A+language+use+as+an+individual+difference.&amp;amp;rft.issn=0022-3514&amp;amp;rft.date=1999&amp;amp;rft.volume=77&amp;amp;rft.issue=6&amp;amp;rft.spage=1296&amp;amp;rft.epage=312&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Pennebaker%2C+J.W.&amp;amp;rft.au=King%2C+L.A.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CLanguage%2C+Personality"&gt;Pennebaker, J.W., &amp;amp; King, L.A. (1999). Linguistic styles: language use as an individual difference. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of personality and social psychology, 77&lt;/span&gt; (6), 1296-312 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10626371" rev="review"&gt;10626371&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-1998151571227232048?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/CHY5g_5qPKI" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/1998151571227232048/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/09/czytajac-pomiedzy-sowami.html#comment-form" title="Komentarze (3)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1998151571227232048?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1998151571227232048?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/CHY5g_5qPKI/czytajac-pomiedzy-sowami.html" title="czytając pomiędzy słowami" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-P13WDwNRpnM/TmqpYsfTlrI/AAAAAAAAFa4/WFuyC1ZddII/s72-c/wordle.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>3</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/09/czytajac-pomiedzy-sowami.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkQHRn85cCp7ImA9WhdWFEw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-3136945585724898676</id><published>2011-09-04T13:18:00.000+02:00</published><updated>2011-09-07T17:45:37.128+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-07T17:45:37.128+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>amerykańscy naukowcy mówią nam, ile goryczy trzeba, by przelać czarę</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Pewną popularnością w kręgach zwolenników New Age i mistycznego obrazu świata cieszy się opowieść o tzw. efekcie setnej małpy, domniemanej masie krytycznej po osiągnięciu której nowe idee przedostają się do "świadomości zbiorowej", gwałtownie porywając ludzkie serca i umysły, rozprzestrzeniając się po świecie z prędkością pożaru. Odwoływał się do niej Rupert Sheldrake, kontrowersyjny badacz funkcjonujący poza obrębem współczesnej nauki, przywołując swoją koncepcję rezonansu morficznego. Ta pseudonaukowa historia jest miejską legendą i opiera się w dużej mierze na przekłamaniu, tym niemniej codzienne życie idei jest w rzeczywistości co najmniej tak samo barwne i ciekawe.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wfTiUzYs0kI/TjhtSblJc4I/AAAAAAAAFZY/1A2ZBZQQ3nw/s1600/5227842611_e65fa83134_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-wfTiUzYs0kI/TjhtSblJc4I/AAAAAAAAFZY/1A2ZBZQQ3nw/s320/5227842611_e65fa83134_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Wzmiankowana historia dotyczy populacji makaków zamieszkujących jedną z wysp wchodzących w skład Japonii. Podglądający ich życie bliżej niesprecyzowani badacze obserwowali, jak małpy kolejno podpatrywały od siebie umiejętność mycia słodkich ziemniaków. Wszystko przebiegało rutynowo do momentu, kiedy liczba małp posiadających umiejętność mycia ziemniaków osiągnęła odpowiedni poziom (przysłowiowa "setna małpa"), skutkując cudownym rozprzestrzenieniem się na małpy z sąsiednich wysp, bez faktycznego kontaktu z nauczonymi małpami. Opowieść tę wykorzystał swego czasu Ken Keyes, autor książki &lt;i&gt;The Hundredth Monkey, &lt;/i&gt;jako inspirującą przypowieść dla aktywistów antyatomowych, sugerując, że ich idee również potrzebują osiągnięcia masy krytycznej, by przyswojone zostały przez resztę ludzkości. Badacze próbujący dotrzeć do źródeł tej fantastycznej historii nie znaleźli w opublikowanych artykułach niczego, co świadczyłoby o nadprzyrodzonej drodze nabywania nowych umiejętności przez kolejne makaki. Prawdopodobna przyczyna ewentualnego skoku w odsetku małp potrafiących umyć słodkie ziemniaki mógłby zresztą być prozaiczny proces stopniowego wymierania starszego pokolenia, mniej skorego do przyswajania sobie kulinarnych innowacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pojęcie masy krytycznej funkcjonuje zresztą w wielu dziedzinach i nierzadko daje o sobie znać, np. kiedy na półkę wkładamy o jedną książkę (tyle co nic!) za dużo, pozwalając grawitacji na ostateczne dopięcie swego. Nie inaczej jest w fizyce, gdzie kumulujące się niewielkie zaburzenia szczególnie istotne są dla dalszych losów &lt;a href="http://swiat-jaktodziala.blog.onet.pl/Wielblad-i-slomka,2,ID411886560,n"&gt;układów nieliniowych&lt;/a&gt;. Takim układem jest też ziemski klimat, skutkiem czego nasz, relatywnie niewielki, wkład dwutlenku węgla może okazać się dla niego całkowicie destabilizujący, jako kropla, która przelała czarę goryczy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g2ZhBBs3w64/Tjhv3NOB1KI/AAAAAAAAFZc/LWTNmC6962Y/s1600/4972122631_3083731560_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="186" src="http://2.bp.blogspot.com/-g2ZhBBs3w64/Tjhv3NOB1KI/AAAAAAAAFZc/LWTNmC6962Y/s400/4972122631_3083731560_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Jak to naprawdę jest z ludzkimi zachowaniami? Przy całym żywionym przez nas przeświadczeniu o autonomiczności naszego procesu decyzyjnego, nasze wybory cechują się wysokim stopniem podatności na warunki panujące w otoczeniu, przede wszystkim jednak, na wpływ sieci społecznych, w które jesteśmy uwikłani. Jako zwierzęta wybitnie społeczne, lubimy robić to, co inni, podobni nam ludzie. To jaki wpływ na przyjmowanie przez nas nowych zachowań, zwyczajów, upodobań czy postaw mają inni ludzie, od dawien dawna stanowi przedmiot badań nie tylko socjologów. Wydaje się to szczególnie ciekawe w obecnych czasach, gdy niemal wszyscy jesteśmy w wielkiej &lt;i&gt;sieci sieci w sieci&lt;/i&gt;. Istotnym obszarem badań jest w tej dziedzinie tzw. dyfuzja innowacji, proces stopniowego przyswajania przez społeczeństwo np. nowych rozwiązań technologicznych czy produktów, czyli coś, co szczególnie interesuje marketingowców. Wygląda na to, że jest to proces raczej długotrwały, choć z biegiem czasu nabierający tempa, m.in. dzięki zaangażowaniu tzw. pierwszych użytkowników, będących swego rodzaju liderami opinii. Co jednak z czymś tak wyrafinowanym, jak &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/07/moje-poglady.html"&gt;nasze poglądy&lt;/a&gt;? Czego trzeba, by raczkujące idee zyskały rzesze swoich zwolenników i stały się obowiązującymi?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BzhY3Z4nUmk/TjhwDPqH0VI/AAAAAAAAFZg/CdwNawMv45s/s1600/Clipboard01.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="270" src="http://1.bp.blogspot.com/-BzhY3Z4nUmk/TjhwDPqH0VI/AAAAAAAAFZg/CdwNawMv45s/s320/Clipboard01.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Ciekawych wskazówek dostarczają w tej kwestii badania Serge'a Moscoviciego. Wychodząc od klasycznych dla psychologii wpływu społecznego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=TYIh4MkcfJA"&gt;badań Solomona Ascha nad konformizmem&lt;/a&gt;, w których badani błędnie stwierdzali, że prezentowany odcinek jest dłuższy od wzorcowego, kiedy podobne zdanie wyraziła (podstawiona oczywiście) większość współuczestników badania, Moscovici postanowił sprawdzić jaki wpływ na nasz odbiór świata może mieć zdanie mniejszości. Uczestniczące w jego eksperymencie cztery studentki (w towarzystwie dwóch udających studentki eksperymentatorek) obserwowały slajdy w różnych odcieniach koloru niebieskiego. Ich zdaniem było udzielenie odpowiedzi na pytanie o kolor obejrzanych właśnie poszczególnych przeźroczy. W pierwszym warunku eksperymentalnym, dwie podstawione studentki uparcie twierdziły, iż wszystkie slajdy były zielone, skłaniając do podobnej odpowiedzi 8,4% uczestniczek. W drugim, kiedy ich odpowiedzi były niespójne (wśród slajdów były zielone i niebieskie), pociągnęły za sobą ledwie 1,4% studentek. Grupa kontrolna bez udziału badaczek błędnie odpowiedziała tylko w 0,25% przypadków (wszystkie uczestniczki miały zbadany wzrok). Najciekawsze wnioski płyną jednak z obserwacji zachowania pozorantek. Moscovici określił na tej podstawie warunki sukcesu, jakie spełniać musi taka zdeterminowana mniejszość, by powiększyć swoje szeregi (i być może w konsekwencji utracić swój mniejszościowy status).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-JfU7oDa0rkk/TmNWCEnD44I/AAAAAAAAFaU/dzplC4IGP6c/s1600/czapki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="206" src="http://2.bp.blogspot.com/-JfU7oDa0rkk/TmNWCEnD44I/AAAAAAAAFaU/dzplC4IGP6c/s320/czapki.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Wygląda na to, że szczególne znaczenie ma zwartość mniejszości. Chodzi tu zarówno o niezmienność jej poglądów w czasie, jak i brak podziałów pomiędzy poszczególnymi członkami mniejszości. Daje ona wyraz ufności, jaką zwolennicy danego oglądu na sprawę pokładają w jego słuszność. Zmusza ona jednocześnie ludzi podzielających inne poglądy do przyjrzenia się bliżej tak wyraźnemu i hołubionemu stanowisku. W sytuacji, gdy członkowie drugiej grupy wahają się co do własnej opinii, spójność i trwałość danego poglądu może wydać im się szczególnie pociągająca. Tworzy ona także wyrwę w poukładanym obrazie świata, sprawiając, iż to co do tej pory było normalne i oczywiste, może zostać zakwestionowane. Moscovici zasugerował także, że skuteczne dawanie odporu społecznej presji dodaje wiarygodności wyznawcom mniejszościowego poglądu, podobnie jak sprawianie wrażenia osób rzetelnych i niezaślepionych. Istotne wydały się również rozmiar poczynionej inwestycji (dowód zaangażowania) i autonomia działania (zwłaszcza, jeśli poczytywane jest ono jako bezinteresowne, wynikające z troski o dobro sprawy).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeszcze bardziej interesujące spostrzeżenia płyną z niedawnej publikacji badaczy z Rensselaer Polytechnic Institute. Z przeprowadzonych przez nich symulacji wynika, że krytycznym momentem życia oddanej sprawie mniejszości jest chwila, kiedy jej liczebność osiąga poziom 10% populacji. W sytuacji, gdy populację tworzą ludzie z otwartym umysłem, rozpowszechnienie się nowego poglądu staje się wtedy właściwie nieuniknione i nie trwa długo. Przynajmniej w wykorzystanym przez badaczy komputerowym modelu sieci społecznych. Wchodzące w skład tych sieci jednostki miały swój pierwotny pogląd na życie (nazwijmy go B), "słuchały" jednak opinii innych ludzi i niekiedy dawały się przekonać, uznając np. oba poglądy (A, B). Tworząc zestaw reguł takich interakcji odzwierciedlających poznawanie nowych poglądów i skutkujące odrzuceniem innych utwierdzanie się przy starych (osoba z A przychodzi do osoby z B, słuchacz zostaje z opiniami A i B; osoba z AB przychodząc do osoby z A zostaje tylko z A, itd.), badacze stworzyli mały świat społeczny, do którego wpuścili później "prawdziwych wyznawców" A, nie dających się przekonać do niczego innego. Ponieważ większość ludzi tak naprawdę nie lubi podzielać niszowych poglądów i szuka społecznego potwierdzenia dla swoich przekonań, nosiciele danego poglądu utwierdzali się w nim po kontakcie z nosicielami tego samego poglądu. W ten sposób, mniejszościowa opinia A z biegiem czasu stałą się opinią powszechnie panującą w symulowanym świecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nSDnpIMWV7M/TmNWfKY5VUI/AAAAAAAAFaY/HQmlqYzy-78/s1600/110725190044-large.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="288" src="http://3.bp.blogspot.com/-nSDnpIMWV7M/TmNWfKY5VUI/AAAAAAAAFaY/HQmlqYzy-78/s320/110725190044-large.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Podbój wirtualnego świata społecznego przez opinię A. Początkowe 10%&lt;br /&gt;
czerwonych kropek po pewnym czasie zaczęło stanowić całość populacji&lt;br /&gt;
poglądów jego mieszkańców. ©SCNARC/Rensselaer Polytechnic Institute&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Badacze podają przykład amerykańskiego ruchu praw obywatelskich, który prawdziwe poparcie społeczne uzyskał jakoby krótko po tym, gdy populacja Afroamerykanów zaczęła stanowić 10% ogólnej populacji USA. Oczywiście komputerowy model stanowi znaczne uproszczenie i nie uwzględnia na przykład tego, że idee mogą trafić na mniej lub bardziej podatny grunt, co wynikać może choćby z czynników osobowościowych, czy... zagrożenia patogenami w otoczeniu (o czym niebawem). Ludzie nierzadko deklarują opinie różnie opinie od podzielanych w zależności od odczuwanego w danej chwili przyzwolenia społecznego na nie. Tym niemniej, płyną stąd istotne wnioski dla wszystkich orędowników niemal przegranych spraw, które wciąż nie mogą przebić się do mainstreamu, jak również dla tych, którzy są przekonani, iż mając coś bardzo ważnego do powiedzenia światu, mimo, iż ten najwyraźniej nie jest zainteresowany słuchaniem. Ich wytrwałość może zostać wynagrodzona. Być może potrzeba jeszcze tylko kilku przekonanych osób by po ich stronie stanęły prawa matematyki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście sprawy miałyby się znacznie gorzej, gdyby opinia A głosiła na przykład konieczność rozprawienia się z zamieszkującymi wśród nas wyznawcami innej religii, winnymi trudnej sytuacji ekonomicznej naszego kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;grafika:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/creative_stock/5227842611/"&gt;Creativity103&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-SA-1.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/carlmikoy/4972122631/"&gt;Carl MiKoy&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
fragment interaktywnej animacji &lt;a href="http://www.molleindustria.org/ergon_logos/ergon_logos.html"&gt;ERGON / LOGOS&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
kadr z animacji &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rgQqSVrkkag"&gt;&lt;i&gt;Rejected&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, D. Hertzeldt &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&amp;nbsp;&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Sociometry&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F5373094&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Influence+of+a+consistent+minority+on+the+responses+of+a+majority+in+a+color+perception+task.&amp;amp;rft.issn=0038-0431&amp;amp;rft.date=1969&amp;amp;rft.volume=32&amp;amp;rft.issue=4&amp;amp;rft.spage=365&amp;amp;rft.epage=80&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Moscovici+S&amp;amp;rft.au=Lage+E&amp;amp;rft.au=Naffrechoux+M&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CSocial+Psychology"&gt;Moscovici S, Lage E, &amp;amp; Naffrechoux M (1969). Influence of a consistent minority on the responses of a majority in a color perception task. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sociometry, 32&lt;/span&gt; (4), 365-80 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/5373094" rev="review"&gt;5373094&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=arXiv&amp;amp;rft_id=info%3Aarxiv%2F1102.3931v2&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Social+consensus+through+the+influence+of+committed+minorities&amp;amp;rft.issn=&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=J.+Xie&amp;amp;rft.au=S.+Sreenivasan&amp;amp;rft.au=G.+Korniss&amp;amp;rft.au=W.+Zhang&amp;amp;rft.au=C.+Lim&amp;amp;rft.au=B.+K.+Szymanski&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Social+Science%2CSociology"&gt;J. Xie, S. Sreenivasan, G. Korniss, W. Zhang, C. Lim, &amp;amp; B. K. Szymanski (2011). Social consensus through the influence of committed minorities &lt;span style="font-style: italic;"&gt;arXiv&lt;/span&gt; arXiv: &lt;a href="http://arxiv.org/abs/1102.3931v2" rev="review"&gt;1102.3931v2&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-3136945585724898676?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/BTs9XopXreU" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/3136945585724898676/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/09/amerykanscy-naukowcy-mowia-nam-ile.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/3136945585724898676?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/3136945585724898676?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/BTs9XopXreU/amerykanscy-naukowcy-mowia-nam-ile.html" title="amerykańscy naukowcy mówią nam, ile goryczy trzeba, by przelać czarę" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-wfTiUzYs0kI/TjhtSblJc4I/AAAAAAAAFZY/1A2ZBZQQ3nw/s72-c/5227842611_e65fa83134_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/09/amerykanscy-naukowcy-mowia-nam-ile.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0EEQno6fip7ImA9WhdXGE4.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-8845016393029881545</id><published>2011-08-31T16:37:00.001+02:00</published><updated>2011-09-01T01:00:03.416+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-09-01T01:00:03.416+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="kim jesteśmy" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>wszyscy wiedzą, że kobiety mają słabszą wyobraźnię przestrzenną</title><content type="html">&lt;b&gt;być może właśnie dlatego na to wygląda&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Szeroko rozpowszechniony pogląd, iż mężczyźni radzą sobie lepiej w zadaniach wymagających rozwiniętej wyobraźni przestrzennej rzeczywiście &lt;a href="http://www.springerlink.com/content/g5557685w3525118/"&gt;znajduje pewne pokrycie w wynikach badań&lt;/a&gt;. Jest to najwyraźniejsza z postulowanych różnic pomiędzy płciami w zakresie zdolności poznawczych. Przytaczane powszechnie większe zdolności matematyczne chłopców pojawiają się dopiero w szkole podstawowej, znikają natomiast, jeśli odpowiednio zachęcać dziewczynki i uwolnić je od stereotypów. Wydaje się, że z wyobraźnią przestrzenną&amp;nbsp; jest jednak inaczej. W debacie &lt;/i&gt;natura vs kultura, &lt;i&gt;jest to więc swego rodzaju bastion zwolenników wrodzonego pochodzenia przynajmniej niektórych różnic międzypłciowych. W jego murach pojawia się jednak wyrwa.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-s6M9DWZqWaU/Tl4slSXVfxI/AAAAAAAAFZ8/1JXK3dIFN4c/s1600/Moneyless_San-Francisco_Oakland_Mar11-3_1000.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-s6M9DWZqWaU/Tl4slSXVfxI/AAAAAAAAFZ8/1JXK3dIFN4c/s320/Moneyless_San-Francisco_Oakland_Mar11-3_1000.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Moneyless, San Francisco, instalacja&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;a href="http://www.sciencedaily.com/releases/2007/10/071024145626.htm"&gt;Już wcześniej zauważono&lt;/a&gt;, że odrobina aktywności stymulującej wyobraźnię przestrzenną może sprawić, iż różnice te zostaną zniwelowane. W badaniu z 2007 roku, ledwie 10 godzin spędzonych przed ekranem komputera z kontrolerem w ręku powodowało, iż osoba badana lepiej radzi sobie z zadaniami przestrzennymi. W wypadku kobiet, oznaczało to, iż przestawały ustępować w tej kwestii mężczyznom.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najświeższe badania opublikowane w "Proceedings of the National Academy of Sciences" przynoszą kolejne ciekawe spostrzeżenia w tej dziedzinie i podmywają fundamenty twierdzenia o wrodzonych różnicach intelektualnych między kobietami i mężczyznami. Badacze z University of Maryland skorzystali z dogodnych warunków badawczych, jakie stworzyła natura w północnych Indiach. Żyjące tam dwa sąsiadujące ze sobą plemiona Khasi i Karbi mają bowiem wiele wspólnego. Łączy je rolniczy styl życia, wynikająca z niego podobna dieta, jak również wysoki stopień pokrewieństwa. Możemy zatem mówić o grupach w dużym stopniu homogenicznych, co zmniejsza prawdopodobieństwo, że występujące między nimi różnice wynikać będą z czynników innych niż ten, którego wpływ badamy. Czynnikiem tym, skrajnie różnicującym obie społeczności, jest kultura: w wypadku, Karbi patrylinearna, co oznacza, iż dziedziczenie odbywa się po linii męskiej i to mężczyźni posiadają ziemię (a dziewczynki nie otrzymują takiego samego wykształcenia jak chłopcy), w wypadku Khasi - matrylinearna, mężczyźni nie mogą posiadać ziemi, swoje dochody oddają żonom (lub siostrom) a spadek otrzymują córki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--EFh-m2P_u8/Tl4sq2EJ9XI/AAAAAAAAFaA/ZXNqo2Yl_R0/s1600/117384.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="197" src="http://4.bp.blogspot.com/--EFh-m2P_u8/Tl4sq2EJ9XI/AAAAAAAAFaA/ZXNqo2Yl_R0/s320/117384.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Zapadłe bryły platońskie&lt;/i&gt;, Julian Voss-Andreae, 2009&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Badani - blisko 1300 osób z obu plemion - mieli w jak najkrótszym czasie rozwiązać &lt;a href="http://www.sciencenews.org/view/access/id/333859/name/bb_puzzle.jpg"&gt;stosunkowo prostą układankę z czterech sześciennych klocków&lt;/a&gt;, z których można było ułożyć obrazek. Nietrudno domyśleć się wyniku. W zdominowanej przez mężczyzn społeczności Karbi, kobiety rozwiązywały zagadkę o 35% wolniej. U Khasi nie było statystycznie istotnych różnic między wynikami mężczyzn i kobiet. W poszukiwaniu wyjaśnienia rozbieżności pomiędzy obiema społecznościami, badacze przyjrzeli się bliżej różnicom kulturowym. Okazało się, że duży wpływ na wynik miała edukacja - osoby lepiej wykształcone lepiej radziły sobie z zadaniem. Co ciekawe jednak, dziewczynki radziły sobie gorzej w domach, których jedynym właścicielem był mężczyzna. Badacze wykluczyli też skłonność do rywalizacji jako czynnik decydujący o wyniku (badanym obiecano niewielki upominek za dobre wyniki).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badacze podkreślają jednocześnie, że ich badanie dotyczyło specyficznego
 typu zadania, nie mierzyło tym samym całego zakresu wyobraźni 
przestrzennej. Ze względu na swój korelacyjny charakter (wiemy jedynie, co współwystępuje z czym) badanie nie pozwala nam także ze stuprocentową pewnością stwierdzić, iż to różnice kulturowe były powodem różnic w wynikach kobiet i mężczyzn. Wziąwszy jednak pod uwagę to, iż obie społeczności są ze sobą spokrewnione i żyją w podobnych warunkach, można mówić o istotnych przesłankach. Nie od dziś wiemy również, że społeczeństwa kładące nacisk na równouprawnienie kobiet i mężczyzn skutecznie niwelują różnice w osiągnięciach matematycznych (Szwecja i Norwegia; przeciwieństwem jest np. Turcja).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;grafika: &lt;/b&gt;&lt;a href="http://unurth.com/1288944/Moneyless-San-Francisco-Oakland"&gt;za Unruth&lt;/a&gt;;&lt;a href="http://www.wykop.pl/link/306650/gdy-fizyka-kwantowa-spotyka-sie-ze-sztuka/"&gt; za Wykop.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Proceedings+of+the+National+Academy+of+Sciences&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1073%2Fpnas.1015182108&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Nurture+affects+gender+differences+in+spatial+abilities&amp;amp;rft.issn=0027-8424&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.pnas.org%2Fcgi%2Fdoi%2F10.1073%2Fpnas.1015182108&amp;amp;rft.au=Hoffman%2C+M.&amp;amp;rft.au=Gneezy%2C+U.&amp;amp;rft.au=List%2C+J.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CCognitive+Psychology%2C+cross-cultural+research%2C+nature%E2%80%93nurture+debate%2C+women+in+science%2C+cognitive+gender+differences%2C+sex+differences"&gt;Hoffman, M., Gneezy, U., &amp;amp; List, J. (2011). Nurture affects gender differences in spatial abilities &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proceedings of the National Academy of Sciences&lt;/span&gt; DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1073/pnas.1015182108" rev="review"&gt;10.1073/pnas.1015182108&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-8845016393029881545?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/YWinTTwnB5U" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/8845016393029881545/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/08/wszyscy-wiedza-ze-kobiety-maja-sabsza.html#comment-form" title="Komentarze (12)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8845016393029881545?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8845016393029881545?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/YWinTTwnB5U/wszyscy-wiedza-ze-kobiety-maja-sabsza.html" title="wszyscy wiedzą, że kobiety mają słabszą wyobraźnię przestrzenną" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-s6M9DWZqWaU/Tl4slSXVfxI/AAAAAAAAFZ8/1JXK3dIFN4c/s72-c/Moneyless_San-Francisco_Oakland_Mar11-3_1000.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>12</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/08/wszyscy-wiedza-ze-kobiety-maja-sabsza.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ak8DQ3g-cSp7ImA9WhdSF0Q.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-1293059500357249013</id><published>2011-07-27T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-07-27T22:34:32.659+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-27T22:34:32.659+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="skąd przychodzimy" /><title>wielkość może mieć znaczenie</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Niektóre ludzkie organy są zaskakująco duże. Dość oczywistym przykładem jest mózg, a zwłaszcza kora nowa, odpowiadająca m.in. za wyższe funkcje poznawcze. Prawdopodobnie to ona stanowi o naszym ewolucyjnym sukcesie, jak również odpowiada za nasze wybitne możliwości intelektualne. Do pewnego stopnia dotyczy to także innych naczelnych. Jednym z możliwych wyjaśnień takiego właśnie rozrostu tego niesłychanie kosztownego i energożernego organu jest konieczność obsługi wielkiej zawiłości społecznych relacji, jaką cechują się społeczności małp naczelnych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PS7pQjOZ9po/TiXpesQLJPI/AAAAAAAAFYM/6nlBh04QxcI/s1600/5673988825_434954ff79_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-PS7pQjOZ9po/TiXpesQLJPI/AAAAAAAAFYM/6nlBh04QxcI/s320/5673988825_434954ff79_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Zawrotną karierę robi ostatnimi czasy tzw. liczba Dunbara (nazwaną tak od nazwiska Robina Dunbara, antropologa brytyjskiego pochodzenia),  określająca liczbę osób, z którymi człowiek jest w stanie podtrzymywać  znajomość. W dużym uproszczeniu wynosi ona 150, z pewnymi odchyleniami  mieszczącymi się pomiędzy 100 a 230. Prawidłowość tę zaobserwować można w  zaskakująco wielu obszarach naszego życia społecznego. Przykładowo, w niektórych teoriach  zarządzania zakłada się, że organizacje mające więcej członków wymagają  struktury hierarchicznej, do tego momentu wystarczy struktura oparta na  znajomości. Podobne wartości  przywożą ze swoich wypraw antropologowie - w społecznościach tradycyjnych podobną wartość przyjmuje liczebność klanu, nieformalnej struktury w obrębie  plemienia, związanej wspólnymi sprawami, np. rodzinnymi. Znaleźć ją można także w strukturach militarnych, gdzie najmniejszą samodzielną jednostką jest kompania, licząca do 110 żołnierzy, nie inaczej było w historycznym przypadku podstawowej jednostki bojowej rzymskich legionów, manipuły, liczącej sobie około 120 ludzi (choć źródła różnią się w tej kwestii). Istnieją  przesłanki mówiące o tym, że tyle wynosić może przeciętna liczba  znajomych na portalach społecznościowych, przy czym aktywnie  komunikujemy się z maksymalnie dziesięcioma osobami. Prawidłowość tę &lt;a href="http://arxiv.org/PS_cache/arxiv/pdf/1105/1105.5170v2.pdf"&gt;potwierdzono&lt;/a&gt; także dla konwersacji twitterowych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najciekawszym, a jednocześnie dość mało znanym, wątkiem w koncepcji Dunbara jest jej zależność od wielkości mózgu&amp;nbsp; - a konkretnie kory nowej - najmłodszego ewolucyjnie kawałka naszego ulubionego narządu. Przy czym, należy pamiętać, że nie chodzi tu ściśle o rozmiar pamięci roboczej do przetwarzania informacji biograficznych, co bardziej o zdolność do praktycznego wykorzystywania wiedzy o zawiłości relacji pomiędzy innymi ludźmi i tego, jak możemy wejść w interakcję z nimi dla własnej korzyści. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystko zaczęło się od zauważenia, iż pośród kręgowców, naczelne mają nieproporcjonalnie duże mózgi względem masy ciała. Zwłaszcza mózg człowieka jest większy, niż gdyby miał pracować tylko na jednym etacie utrzymywania reszty ciała przy życiu. Usilnie domaga się to wyjaśnienia, jako, że dla organu pochłaniającego 40% zasobów energetycznych organizmu (to zupełnie tak, jak wydatki propagandowe i militarne w budżecie głodującej KRLD), winno istnieć naprawdę dobre uzasadnienie, które pozwala doborowi naturalnemu podpisać się pod taką rozrzutnością. Dość powszechnie przyjmuje się, że wyjaśnieniem tego fenomenu jest wspomniane wcześniej bogate środowisko społeczne w jakim odnaleźć się muszą człowiek i jego najbliżsi krewni. A mianowicie, konieczność koordynacji swoich działań z innymi członkami społeczności, rozwiązywania konfliktów interesów, wchodzenia w sojusze, pilnowania własnych interesów w sytuacji, gdy inni wchodzą w sojusze czy odgadywania ich stanów mentalnych i zamiarów (myślę, że myślisz, że ja myślę, że ty myślisz, że cię zdradziłem i dlatego prosisz mnie o kolejne ustępstwa). Wszystko to, &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2011/06/z-konferencji-tworczosc-literacka.html"&gt;co kochamy w serialach i literaturze&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g2lh_5h04Vg/Tg8ZxdgHyiI/AAAAAAAAFKs/bGEXQERnKZc/s1600/2961565820_3d59b7bdfb_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-g2lh_5h04Vg/Tg8ZxdgHyiI/AAAAAAAAFKs/bGEXQERnKZc/s320/2961565820_3d59b7bdfb_z.jpg" width="314" /&gt;&lt;/a&gt;Zależności dopatrzono się u wielu gatunków naczelnych i innych ssaków. Względny wobec ciała rozmiar &lt;a href="http://www.phys.uni.torun.pl/%7Educh/Wyklady/kog-m/03-c.htm"&gt;neokorteks&lt;/a&gt; (składa się na nią 8 mld neuronów, ma grubość raptem kilku milimetrów) koreluje z najróżniejszymi wskaźnikami złożoności środowiska społecznego w jakim żyje dany gatunek - rozmiarem grupy, liczbą tworzących ją samic, rozmiarem kółeczka wzajemnego iskania, częstością wchodzenia w koalicje czy częstością dokonywanych przekrętów. Znacznie mniej zbadano pod tym kątem nas samych, zwłaszcza w kwestii międzyosobniczego zróżnicowania rozmiarów tego istotnego kawałka mózgu. Czy istnieje zależność pomiędzy jego wielkością a radzeniem sobie w kontaktach międzyludzkich? Opisywane badanie może nie zrewolucjonizuje nauki, ale z pewnością stanowi wartościowy precedens.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badacze postanowili porównać rozmiary rożnych części mózgu z bogactwem życia towarzyskiego jego posiadacza. W dotychczasowych badaniach, najczęściej posługiwano się pojęciem ekstrawersji (im większa tym z reguły większa intensywność kontaktów społecznych), mierzonej różnymi wersjami bardzo popularnego kwestionariusza NEO, opartego na pięcioczynnikowym modelu osobowości. Problem polega na tym, że na czynnik ekstrawersji składa się w nim sześć podczynników, mierzących dość zróżnicowane aspekty, takie jak poszukiwanie doznań, aktywność, pozytywne emocje czy asertywność. W rezultacie, przewidywane zależności czasem wychodziły a czasem nie, w dodatku z różnymi częściami kory i nie tylko. Autorzy publikacji postanowili spróbować czegoś nowego. Zastosowali kwestionariusz Zuckermana-Kuhlmana &lt;a href="http://web.udl.es/usuaris/e7806312/zkpq-50-cc/index.htm"&gt;ZKPQ&lt;/a&gt;, oparty na alternatywnym modelu pięcioczynnikowym, opracowanym dla odmiany w oparciu o podstawy biologiczne. Autorzy modelu założyli, że opis struktury osobowości zwierzęcia zwanego człowiekiem musi być nie tylko adekwatny dla ludzi z różnych kultur bądź grup wiekowych czy też spełniać typowe wymogi dotyczące rzetelności testów psychologicznych, ale także nadawać się do opisu innych gatunków zwierząt. Rezultat ich pracy obejmuje: aktywność, towarzyskość, neurotyczność (niepokój, lękliwość), agresywność (wrogość) i impulsywne poszukiwanie doznań. Można się zastanawiać, na ile dane czynniki, za pomocą stopniowania ich natężenia, są w stanie opisać osobowość człowieka. Tym niemniej, w tym momencie, interesuje nas wyłącznie czynnik towarzyskości, zawierający liczbę przyjaciół, ilość spędzanego z nimi czasu, otwartość, preferowanie spędzania czasu z ludźmi nad towarzystwo własne i uciążliwość izolacji społecznej dla danej osoby. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Ponieważ człowiek rozgrywa się przede wszystkim w mózgu a wszystko, co go dotyczy, musi przezeń przejść, analiza zależności pomiędzy strukturami neuronalnymi a cechami zachowania - póki co często dość toporna i przypominająca niekiedy pomysły frenologów, jest duże więc działa bardziej - stanowi ważny kierunek badań. Wychodząc z tego założenia, badanym zmierzono objętość kresomózgowia (półkule mózgowe i przyległości, bez wzgórza-podwzgórza, móżdżka i rdzenia), kory nowej (zewnętrzna warstwa komórek), lewego i prawego płata czołowego i płatów skroniowych. Wzięto pod uwagę także zależność od wieku - mózg z czasem maleje - i wzrostu, są bowiem badania mówiące o tym, iż wyżsi ludzie mają relatywnie większe mózgi, choć wciąż wzbudza to kontrowersje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6871wJ-ypWs/TiXpy3jwUzI/AAAAAAAAFYQ/J44VZmyWm6M/s1600/469539016_052223db28_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-6871wJ-ypWs/TiXpy3jwUzI/AAAAAAAAFYQ/J44VZmyWm6M/s320/469539016_052223db28_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Najsmutniejszą częścią publikacji jest rozmiar próby (skądinąd nie tak rzadki w badaniach z zakresu neuronauki, m.in. ze względu na koszty związane z aparaturą). Naukowcy przebadali 25 osób, z czego siedemnastu mężczyzn. Przeciętny mózg badanego zajmował 1127 cm³, czym doskonale wpisywał się w przeciętny rozmiar mózgu Europejczyka (1130 cm³). Tym niemniej, badacze znaleźli ciekawe zależności pomiędzy ogólną objętością kresomózgowia, kory nowej i zwłaszcza obu płatów skroniowych a wynikami na skali towarzyskości (te ostatnie korelacje były dość silne). Jeśli wyniki uda się potwierdzić na większej populacji, będzie to oznaczać, iż ludzie z większymi płatami skroniowymi rzeczywiście są osobami towarzyskimi. Z racji tego, iż badanie ma charakter korelacyjny, wiemy jedynie co występuje z czym, nie wiemy jednak dlaczego. Być może to inne czynniki sprawiają, że ludzie ci są bardziej towarzyscy, dzięki czemu, ich mózgi, intensywniej przetwarzając informacje społeczne - niczym mięśnie - rosną większe. Możliwe jest jednak również wyjaśnienie zgodne z koncepcją Robina Dunbara. Ludzie o większych możliwościach w dziedzinie orientowania się w niuansach relacji międzyludzkich, częściej się ich podejmują, jako, że mogą sobie pozwolić na lepsze radzenie sobie z nimi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/marc_smith/5673988825/"&gt;Marc Smith&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/dierkschaefer/2961565820/"&gt;dierk schaefer&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/wallyg/469539016/"&gt;Wally Gobetz&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Evolutionary+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Aother%2F&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Is+the+Social+Brain+Theory+Applicable+to+Human+Individual+Differences%3F&amp;amp;rft.issn=1474-7049&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=9&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=244&amp;amp;rft.epage=256&amp;amp;rft.artnum=www.epjournal.net%2Ffilestore%2FEP09244257.pdf&amp;amp;rft.au=Horv%C3%A1th%2C+K.&amp;amp;rft.au=Martos%2C+J.&amp;amp;rft.au=Mihalik%2C+B.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+Individual+Differences"&gt;Horváth, K., Martos, J., &amp;amp; Mihalik, B. (2011). Is the Social Brain Theory Applicable to Human Individual Differences? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Evolutionary Psychology, 9&lt;/span&gt; (2), 244-256&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-1293059500357249013?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/RTMjwpYZBjo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/1293059500357249013/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/wielkosc-moze-miec-znaczenie.html#comment-form" title="Komentarze (7)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1293059500357249013?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1293059500357249013?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/RTMjwpYZBjo/wielkosc-moze-miec-znaczenie.html" title="wielkość może mieć znaczenie" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-PS7pQjOZ9po/TiXpesQLJPI/AAAAAAAAFYM/6nlBh04QxcI/s72-c/5673988825_434954ff79_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>7</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/wielkosc-moze-miec-znaczenie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;AkMDR34_fyp7ImA9WhdSEkk.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-8582351235173449392</id><published>2011-07-21T12:52:00.005+02:00</published><updated>2011-07-21T13:41:16.047+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-21T13:41:16.047+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="co się wydaje" /><title>w życiu nie przyznałabym się do czegoś, czego nie zrobiłam</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0pt none;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Ta, jasne.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CqZEx3Hz9vE/ThUAQi0c9SI/AAAAAAAAFQM/AxwrnGvj5ac/s1600/2704590784_91ccdc31b9_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="275" src="http://2.bp.blogspot.com/-CqZEx3Hz9vE/ThUAQi0c9SI/AAAAAAAAFQM/AxwrnGvj5ac/s320/2704590784_91ccdc31b9_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wina.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Uczestniczysz w badaniu psychologicznym. Wypełniasz kwestionariusz dotyczący Twojego refleksu, szybkości, zdolności i orientacji przestrzennej. Oczywiście domyślasz się podstępu (lub boisz się zdemaskowania jako psychopatka), dlatego kłamiesz udzielając odpowiedzi na wszystkie pytania poza płcią. No dobrze, może tego akurat nie robisz, ale niemniej jednak podejrzewasz podstęp. Po wypełnieniu kwestionariusza, wraz z drugą uczestniczką eksperymentu udajecie się do pomieszczenia z komputerem, który posłuży do drugiej części badania. Oczywiście puszczasz ją przodem, oczekując, iż w ramach eksperymentu przytrafi się jej coś niedobrego. Kiedy pokój okazuje się być bezpieczny, kontynuujecie. Otrzymujecie instrukcje. Twoja towarzyszka czyta listę liter, które następnie musisz jak najszybciej wystukiwać na klawiaturze komputera, pilnując jedynie, by przypadkiem nie wcisnąć ALT, gdyż mogłoby to zaburzyć działanie programu i spowodować utratę danych. Za chwilę zamienicie się rolami. Zawzięcie wpisujesz litery, kiedy nagle, program niespodziewanie kończy pracę. Zaskoczony eksperymentator sugeruje, że być może przypadkowo wcisnęłaś niefortunny klawisz. Zaprzeczasz, wiesz, że tego nie zrobiłaś. Badacz grzebie coś w ustawieniach i potwierdza, że dane zostały utracone. Spogląda na Ciebie z wyrzutem, Ty zaś wiesz, że jego wieczorna randka ze statystyką właśnie zmieniła zdanie, i raz jeszcze pyta o wciśnięcie klawisza. Dlaczego miałabyś się do tego przyznać?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: center;"&gt;
* * *&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
Choć w kryminalistyce zwraca się uwagę na to, że samo przyznanie się do winy nie jest wystarczającym dowodem na popełnienie zarzucanego danej osobie czynu, jako powody wskazuje się przede wszystkim na potencjalne korzyści jakie podejrzany może uzyskać przyjmując winę, krycie innej osoby czy zaburzenia psychiczne. Pierwsze dwa przypadki mogą dotyczyć przyjęcia winy dobrowolnego i wymuszonego, ale dokonanego przez ustępstwo (świadomie, np. by zakończyć brutalne przesłuchanie lub uniknąć zrealizowania groźby). Zupełnie innym przypadkiem jest wymuszone i zinternalizowane przyjęcie winy - sytuacja, kiedy osoba przyznaje się do niepopełnionego czyny, ponieważ zaczyna wierzyć, że go dokonała. Wydaje się to być domeną osób z zaburzeniami psychicznymi. I rzeczywiście, uczestnicy inscenizowanych rozpraw sądowych uznają za nieprawdopodobne, że ktoś mógłby w ten sposób wziąć na siebie winę za przestępstwo, którego nie popełnił. Jednakże, wystarczy przypomnieć sobie &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2009/06/ostatni-wpis-na-blogu.html"&gt;jak bardzo zawodną jest ludzka pamięć&lt;/a&gt; by nasz spójny obraz świata uległ zaburzeniu - zupełnie zdrowym ludziom zdarza się pamiętać rzeczy, które nie miały miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IRBjfN9ljj4/TiXjZ7KjWDI/AAAAAAAAFYI/J08PNcKzBnc/s1600/3341429324_a644013edb_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-IRBjfN9ljj4/TiXjZ7KjWDI/AAAAAAAAFYI/J08PNcKzBnc/s400/3341429324_a644013edb_z.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Znany jest bulwersujący przykład Paula Ingrama, oskarżonego o gwałt, morderstwo noworodka i inne brutalne praktyki których dopuścił się jakoby w ramach satanistycznego kultu, którego miał być członkiem. Przyznał się do winy po sześciu miesiącach intensywnych przesłuchań. Obejmowały one hipnozę, konfrontację z brutalnymi szczegółami zbrodni, spotkania z policyjnym psychologiem podczas których informowano go, iż przestępcy seksualni często wypierają swoje uczynki z pamięci, jak również sugestie ze strony swojego pastora by przyznał się do swoich grzechów i żałował za nie. Poza zeznaniem Ingrama nie istniały jednak żadne dowody potwierdzające jego winę. Ekspert badający sprawę dla rządu federalnego, chcąc dowieść, iż nieszczęśnikowi dosłownie wyprano mózg, zdołał nakłonić go do przyznania się do przestępstwa którego, jak się okazało, nigdy nie popełniono. Swego czasu, przez Stany Zjednoczone przetoczyła się zresztą fala procesów wytoczonych swoim rodzicom przez ludzi, którzy dzięki pracy stosujących hipnozę psychoanalityków "odzyskali wyparte wspomnienia" molestowania seksualnego, które najprawdopodobniej nie miało w rzeczywistości miejsca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co z naszym eksperymentem? Oczywiście niemal wszystko - łącznie z drugą uczestniczką i awarią oprogramowania - było w tamtej sytuacji ustawione. Tym niemniej, 69% (z 75) osób podpisało oświadczenie, w którym przyznawali się do wciśnięcia klawisza ALT i spowodowania utraty danych. Szczególnie ciekawe wydają się jednak dodatkowe okoliczności wymuszenia zeznania, których wpływ również badano. Niektórym uczestnikom zaprezentowano fałszywe dowody ich karygodnego występku - ich towarzyszka (współpracownica badaczy) twierdząco odpowiadała na pytanie o to, czy widziała badanego wciskającego klawisz ALT. Część badanych słyszała dodatkowo litery odczytywane w szybszym tempie. W ramach eksperymentu zmierzono trzy zmienne: podatność (mierzoną przez podpisywanie "oświadczenia"), internalizację (stopień, w jakim dana osoba przyswoiła sobie winę) i konfabulację, czyli to na ile dana osoba produkowała wspomnienia związane z wydarzeniem, które nie miało miejsca. Internalizację mierzono rejestrując rozmowę badanego z kolejną podstawioną osobą, która rzekomo usłyszała zdarzenie przez ścianę i prosiła o jego zrelacjonowanie. Jako internalizację liczono zdania, w których osoba sama stwierdzała, że wcisnęła klawisz. Najciekawsze zaczynało się jednak w momencie, gdy badanych proszono o rekonstrukcję zdarzenia ze szczegółami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badani słuchający liter odczytywanych w tempie wolnym (43/min.) nie poczuwali się do swojej winy (i rzadko podpisywali oświadczenie, tylko w 5%) bez obecności świadka. Blisko dwie trzecie z nich podpisało jednak swoje "zeznanie", kiedy działali w pośpiechu (67 słów na minutę). Sytuacja zmieniała się dramatycznie, kiedy badani usłyszeli od towarzysza potwierdzenie wersji eksperymentatora, co raz jeszcze pokazuje w jak wielkim stopniu wzajemnie uzgadniamy to, co nazywamy rzeczywistością. Piszący powoli składali swój podpis w 89% przypadków, a w 44% przyznawali się do winy w rozmowie z inną osobą (bardzo rzadko produkowali detale wydarzenia). Wszyscy badani zmagający się z czasem podpisali oświadczenie, dwie trzecie z nich zinternalizowało winę a jedna trzecia konfabulowała na ten temat.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cYhpWkhKrVs/TamnmVF3OoI/AAAAAAAAE2M/0H0Kq0ZemOw/s1600/34429509_eb248dda3e_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-cYhpWkhKrVs/TamnmVF3OoI/AAAAAAAAE2M/0H0Kq0ZemOw/s400/34429509_eb248dda3e_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Badanie dotyczyło właściwie drobiazgu i przeprowadzone zostało w dość komfortowych warunkach, nie wiązało się także ze złamaniem prawa, co może budzić wątpliwości odnośnie tego, jak jego wyniki przekładają się na sytuację w jakiej znajduje się osoba przesłuchiwana. Należy jednak pamiętać, że najczęściej towarzyszy jej silny stres (o ile większy od osoby szybko czytającej litery z kartki w czasie badania refleksu) a osoby przesłuchujące nierzadko balansują na granicy silnej manipulacji. Jedną z nich, podobnie jak w badaniu, bywa przedstawienie rzekomych dowodów winy. Które, jak już wiemy, ma diametralnie duży wpływ na naszą percepcję tego co (nie) miało miejsca. W bardzo złym świetle stawia to także argumenty zwolenników "agresywnych metod przesłuchania" mówiące o korzyściach płynących z wymuszania zeznań z terrorystów przy pomocy tortur. Pomijając argumenty natury moralnej, mogą one nie przedstawiać żadnej wartości.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/rubyshoes/2704590784/"&gt;Laurie White&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/steverhode/3341429324/"&gt;Steve Rhode&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/two-wrongs/34429509/"&gt;&lt;b&gt;Vicki &amp;amp; Chuck Rogers&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Psychological+Science&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1111%2Fj.1467-9280.1996.tb00344.x&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=THE+SOCIAL+PSYCHOLOGY+OF+FALSE+CONFESSIONS%3A.+Compliance%2C+Internalization%2C+and+Confabulation&amp;amp;rft.issn=0956-7976&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=7&amp;amp;rft.issue=3&amp;amp;rft.spage=125&amp;amp;rft.epage=128&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fpss.sagepub.com%2Flookup%2Fdoi%2F10.1111%2Fj.1467-9280.1996.tb00344.x&amp;amp;rft.au=Kassin%2C+S.&amp;amp;rft.au=Kiechel%2C+K.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CSocial+Psychology"&gt;Kassin, S., &amp;amp; Kiechel, K. (1996). THE SOCIAL PSYCHOLOGY OF FALSE CONFESSIONS:. Compliance, Internalization, and Confabulation &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Psychological Science, 7&lt;/span&gt; (3), 125-128 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1111/j.1467-9280.1996.tb00344.x" rev="review"&gt;10.1111/j.1467-9280.1996.tb00344.x&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-8582351235173449392?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/YTD8gpTrcB8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/8582351235173449392/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/w-zyciu-nie-przyznabym-sie-do-czegos.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8582351235173449392?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8582351235173449392?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/YTD8gpTrcB8/w-zyciu-nie-przyznabym-sie-do-czegos.html" title="w życiu nie przyznałabym się do czegoś, czego nie zrobiłam" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-CqZEx3Hz9vE/ThUAQi0c9SI/AAAAAAAAFQM/AxwrnGvj5ac/s72-c/2704590784_91ccdc31b9_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/w-zyciu-nie-przyznabym-sie-do-czegos.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEERXc_fyp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-4194654873975872481</id><published>2011-07-15T21:27:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:23:24.947+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:23:24.947+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>psychopatologia szympansa</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Wyrywanie sobie włosów, kiwanie się z noku na bok, zabawa genitaliami, samookaleczanie się, czynności stereotypowe (wielokrotnie powtarzane). Często można je zaobserwować u dzieci z zaburzeniami zachowania, jak również u niektórych dzieci wychowujących się w domach dziecka. Podobne zachowania łatwo zauważyć również u szympansów żyjących w zoo. Badanie przeprowadzone przez parę badaczy z University of Kent pokazało, że wskazujące na zaburzenia psychiczne anormalne zachowania są właściwie uniwersalne w wypadku zwierząt żyjących nawet w najlepszych warunkach. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MAhFbcxkb0w/ThujYuOTD0I/AAAAAAAAFR0/FkgZAPttwVo/s1600/4020004295_81228ee106_o.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-MAhFbcxkb0w/ThujYuOTD0I/AAAAAAAAFR0/FkgZAPttwVo/s400/4020004295_81228ee106_o.jpg" width="288" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;94%&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Celem określenia tego, co można uznać za niezwykłe zachowania u tych bliskich krewnych człowieka a jak zachowuje się normalny szympans, badacze przekopali się przez literaturę opisującą zachowania szympansów żyjących na wolności i tych żyjących w niewoli. W ramach badania, przez 1200 godzin (na jednego szympansa przypadało 30 minut) podglądali także 40 szympansów żyjących w sześciu grupach w brytyjskich i amerykańskich ogrodach zoologicznych. Wybrane przez nich placówki przestrzegają najwyższych standardów i dążą do zapewniania zwierzętom jak najlepszych warunków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
U wszystkich obserwowanych zwierząt można było jednak dopatrzeć się przynajmniej dwóch przejawów anormalnego zachowania, którego zazwyczaj nie obserwuje się u zwierząt żyjących na wolności. W każdej z szympansich społeczności zaobserwowano zachowania takie jak zjadanie odchodów, długotrwałe kołysanie się na boki, uporczywe skubanie się czy bawienie się genitaliami. Wystarczyło pół godziny przyglądać się każdemu z osobników, by zauważyć, np. że 83% szympansów jadało swoje odchody (czekamy na interpretację psychoanalityczną), ponad połowa wyskubywała sobie sierść czy kołysała się, jedna trzecia zwracała i ponownie zjadała pokarm, bawiła się swoimi sutkami czy umieszczała palce w odbycie. Zwierzęta spędzały przeciętnie 4% na podobnych czynnościach, obserwowano jednak osobnika, któremu zajmowały one większość czasu. W analizie wyników nie znaleziono związku z warunkami w jakich szympansy były wychowane (zwierzęta laboratoryjne, pochodzące z cyrków, itp.), poprzednimi warunkami życia, płcią czy wiekiem zwierząt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Narzucają się skojarzenia z przejawami ludzkich zaburzeń zachowania, zwłaszcza u dzieci. Choć opisywana sytuacja prosi się o analogię z objawami u &lt;i&gt;Homo sapiens sapiens&lt;/i&gt;, podobieństwa mogą okazać się złudne. Z drugiej strony, nasz wspólny przodek żył raptem 6 milionów lat temu a nasze społeczeństwa funkcjonują podobnie. Szympansy są zaś z pewnością istotami samoświadomymi, emocjonalnymi i zdolnymi do doświadczania cierpienia. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wszystkie ogrody zoologiczne biorące udział w badaniu oferowały swoim podopiecznym najlepsze dostępne warunki w niewoli. Dba się w nich o zróżnicowane pory karmienia, daje zwierzętom możliwość samodzielnego pozyskiwania pokarmu, przede wszystkim jednak zapewnia kontakt z innymi osobnikami. Badania pokazują, że rzeczywiście zmniejsza to dyskomfort u zwierząt w niewoli. Szympansy żyjące na wolności mają jednak znacznie więcej do roboty i rzadziej znajdują się w rutynowych sytuacjach, często będąc zmuszonymi do podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów. Pozyskują bardzo zróżnicowany pokarm, w różnych okolicznościach i na różne sposoby. Poruszają się przy tym po znacznie większych przestrzeniach. Przede wszystkim jednak, wiodą bogatsze życie towarzyskie - ich społeczności mają hierarchie, w ich ramach tworzą się sojusze i kliki. Społeczne mózgi tych bardzo inteligentnych zwierząt mają nie lada zajęcie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YfjpllZqG8I/ThujqOjNcPI/AAAAAAAAFR4/7YzWkC9lK74/s1600/tygryz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-YfjpllZqG8I/ThujqOjNcPI/AAAAAAAAFR4/7YzWkC9lK74/s320/tygryz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://news.discovery.com/animals/chimpanzee-mental-illness-zoos-110705.html"&gt;Badacze podkreślają jednocześnie&lt;/a&gt; rolę, jaką ogrody zoologiczne odgrywają w wypadku zwierząt niezdolnych do życia na wolności - wychowanych w niewoli, byłych zwierząt laboratoryjnych czy porzuconych zwierzątek domowych. Wizyty w ogrodach zoologicznych mają także znaczący wpływ na zainteresowanie dzieci naukami przyrodniczymi i ochroną środowiska.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypuszczalnie podstawowym źródłem zaburzeń u szympansich mieszkańców zoo jest pozbawienie ich możliwości tworzenia bogactwa relacji społecznych jakich doświadczają na wolności. To dzięki nim mają możliwość regulacji swojego zachowania, bez nich nawet najlepsze warunki (przysłowiowe większe klatki) nie są im w stanie tego zrekompensować. Podobnie jak ich krótkowłosi kuzyni, szympansy stanowią raczej archipelagi - są bardzo uspołecznionymi zwierzętami i do prawidłowego rozwoju wymagają interakcji z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Tak, jak każdy z nas.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/davidbygott/4020004295/"&gt;&lt;b&gt;kibuyu&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.roadsworth.com/" style="color: #999999;"&gt;Roadsworth&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;, za &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.woostercollective.com/2010/10/fresh_stuff_from_roadsworth_1.html" style="color: #999999;"&gt;Wooster Collective&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=PloS+one&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21698219&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=How+abnormal+is+the+behaviour+of+captive%2C+zoo-living+chimpanzees%3F&amp;amp;rft.issn=&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=6&amp;amp;rft.issue=6&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Birkett+LP&amp;amp;rft.au=Newton-Fisher+NE&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Biology%2CZoology%2C+Behavioral+Biology"&gt;Birkett LP, &amp;amp; Newton-Fisher NE (2011). How abnormal is the behaviour of captive, zoo-living chimpanzees? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;PloS one, 6&lt;/span&gt; (6) PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21698219" rev="review"&gt;21698219&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Artykuł &lt;a href="http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0020101"&gt;dostępny jest&lt;/a&gt; w ramach Open Acces.&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-4194654873975872481?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/KY5JHCNmH_Q" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/4194654873975872481/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/psychopatologia-szympansa.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4194654873975872481?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4194654873975872481?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/KY5JHCNmH_Q/psychopatologia-szympansa.html" title="psychopatologia szympansa" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-MAhFbcxkb0w/ThujYuOTD0I/AAAAAAAAFR0/FkgZAPttwVo/s72-c/4020004295_81228ee106_o.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/psychopatologia-szympansa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkEHSXs5cSp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-634559645618243325</id><published>2011-07-13T10:30:00.001+02:00</published><updated>2011-07-19T23:23:58.529+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:23:58.529+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="dzikie i wolne" /><title>człowiek wronę w oczy kole</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Poruszając się po ulicach ludzkich miast, trudno nie utwierdzić się w przekonaniu, iż Ziemia znajduje się pod wyłącznym panowaniem ludzi. Cały otaczający nas miejski krajobraz wydaje się być przekształcony dla naszych potrzeb. Jednakże, nie my jedni znaleźliśmy w nim dom, doskonale dopasowując się do jego warunków. Oddając się swoim sprawom i beztrosko przechadzając się pomiędzy budynkami, pośród drzew w parku czy pod liniami wysokiego napięcia, nie zauważamy dziesiątek uważnie obserwujących nas oczu...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-H81Fk9cpj4o/TOe-lLbW8vI/AAAAAAAAEgY/s1TLgqXLYkE/s1600/PB190740.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-H81Fk9cpj4o/TOe-lLbW8vI/AAAAAAAAEgY/s1TLgqXLYkE/s320/PB190740.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Tadeusz Kantor, &lt;i&gt;Wszystko wisi na włosku (I)&lt;/i&gt;, 1973&lt;/div&gt;
&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Każde zwierzę któremu nieobojętny jest los jego genów, z oczywistych względów powinno być mistrzem w rozpoznawaniu innych przedstawicieli swojego gatunku za pomocą właściwych sobie zmysłów. U ludzi działa to tak dobrze, że twarze widzimy &lt;span style="color: #999999; font-size: x-small;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/02/oo.html"&gt;nawet tam, gdzie ich nie ma&lt;/a&gt;. Trudniej jednak wyobrazić sobie jednak korzyści płynące z rozpoznawania poszczególnych osobników innych gatunków. Takie rzeczy zdarzają się jednak w przyrodzie. Okazuje się na przykład, że wiele gatunków dzielących przestrzeń życiową z człowiekiem w wyniku oswojenia potrafi rozpoznawać znajome ludzkie twarze - przykładem mogą być gołębie, psy, koty a nawet pszczoły. W tym wypadku jest to jednak dość zrozumiałe, ze względu na pewien interes, jaki zwierzęta te mają w kontaktach z człowiekiem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Znacznie ciekawsze wydają się przypadki zwierząt żyjących na wolności, zdolnych do rozróżniania poszczególnych ludzi. Zwracają na to uwagę ornitolodzy dokonujący obrączkowania ptaków - chcąc zwiększyć swoje szanse i uniknąć rozpoznania, często próbują zmieniać swój wygląd. Do szczególnie biegłych w dziedzinie &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bird_watching"&gt;&lt;i&gt;peoplewatching&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; należą krukowate, znane jako jedne z najinteligentniejszych ptaków. Często przywołują one demoniczne skojarzenia i w wielu mitach występują jako wysłannicy sił ciemności, budzą także grozę w kolejnych pokoleniach widzów &lt;i&gt;Ptaków&lt;/i&gt; A. Hitchcocka. Czy zasłużenie? Już Konrad Lorenz, twórca etologii, sugerował, że np. wrony zdolne są do rozpoznawania ludzi, zwłaszcza takich, którzy zdołali zaprezentować im się z negatywnej strony. Badacze ze Seattle postanowili zbadać to zjawisko dogłębnie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Użyli w tym celu gumowych masek, dzięki czemu w rolę niewinnych przechodniów i prześladowców wron (maska "wroga", wraz ze słomkowym kapeluszem, noszona była przez obrączkujących ptaki) błyskawicznie wcielać się mogli ludzie dowolnej płci, postury czy wyglądu. Zastosowanie masek pozwoliło na skupienie się na pojedynczym aspekcie fizjonomii, niezależnie od ubioru, sposobu poruszania się czy postury. Inny wariant eksperymentu objął ludzi w maskach wrogich z czerwonymi opaskami na ramię i bez nich. Na przestrzeni kilku lat, badacze nękali ptaki sporadycznym obrączkowaniem i wypuszczaniem - jak sami twierdzą, dopełniając przy tym wymaganych standardów etycznego traktowania zwierząt. Ich poczynania spotkały się oczywiście z wyraźną dezaprobatą wron, wyrażaną za pomocą systematycznego okrążania badaczy i głośnego krakania. Po zakończeniu chwytania ptaków, zmierzono reakcje ptaków na przechadzających się w pobliżu różnych osobników w maskach wrogich, z kapeluszami i bez, w samych kapeluszach, w kilku wariantach masek neutralnych, a także... w maskach wrogich obróconych do góry nogami. Pomiarów dokonywali ludzie niewtajemniczeni w założenia badania a wyniki porównywano z pomiarami sprzed łapanek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: left;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Dsoj46mZ9_E/ThuYTm3dNII/AAAAAAAAFRk/3PZ66Y4rTZI/s1600/birds+on+a+wire.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="218" src="http://1.bp.blogspot.com/-Dsoj46mZ9_E/ThuYTm3dNII/AAAAAAAAFRk/3PZ66Y4rTZI/s400/birds+on+a+wire.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Ptaki na pięciolinii. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YeUD263ou5w"&gt;Jaką muzykę komponują&lt;/a&gt;?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Wyniki pokazują dość wyraźnie, że wrony ze Seattle potrafią rozpoznawać ludzkie twarze. Ptaki zdecydowanie i zawzięcie reagowały wrogim krakaniem, a także skupianiem się w podążające za badaczami stada, kiedy nosili oni "wrogie" maski, w których ktoś inny wcześniej zaobrączkował ich pobratymców (nie jest to wina samej maski, jako, że wcześniej nie wzbudzała ona szczególnej reakcji). Sam kapelusz wzbudzał znacznie mniejszą negatywną reakcję. Ptaki wyraźnie koncentrowały się na rysach twarzy, co ciekawe, nawet wtedy, gdy maska była odwrócona! Nie miały dla nich znaczenia różnice w płci, wieku, rasie, wzroście, sposobie poruszania się czy budowie ciała. Zastosowane w jednym z wariantów eksperymentu czerwone opaski na ramię także nie miały większego wpływu na intensywność antypatii wron.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wygląda na to, że ptaki wykorzystują chyba najbardziej niezmienny aspekt ludzkiego wyglądu, pomijając elementy ubioru do identyfikowania tych z nas, ze strony których spotyka je krzywda. Oczywiście pamiętają też przysługi, wytrwale podążając za dokarmiającymi je ludźmi. Szczególnie ciekawa wydaje się ich zdolność do rozpoznawania twarzy będących do góry nogami - prawidłowo owrzaskiwały odwrócone wrogie maski. My mamy z tym poważny problem. Wydaje się że ich, pełna wyższości, ptasia perspektywa pozwala na lepszą orientację przestrzenną, co więcej, ptaki mają możliwość zupełnego obrócenia głowy, celem dokonania porównania (obserwowano wrony obracające głowę o 180 stopni na widok obróconej maski).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najciekawsze wnioski płyną jednak z długoterminowej obserwacji reakcji ptaków. Okazuje się, że odsetek wron negatywnie nastawionych do wrogiej maski wyraźnie wzrasta. Tuż po chwytaniu ptaków, wynosił on średnio 26%. Na przestrzeni ponad trzech lat rósł systematycznie, by osiągnąć 66%. W ciągu pięciu lat, wieść o wrogach rodzaju wroniego dotarła do miejsc oddalonych przynajmniej o 1,2 km. Wrogą maskę owrzaskiwały nawet ptaki, których nie było na świecie w momencie chwytania ptaków. Wygląda na to, że członkowie ptasich stad czerpią informację o nieprzyjaźnie nastawionych ludziach także poprzez obserwacje swoich rodziców i sąsiadów, powielając ich antypatie i uprzedzenia (czy u ludzi jest inaczej?).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vuSsOIWtALw/Tg9nGBbSoLI/AAAAAAAAFK4/xrWNOBU19EY/s1600/birds.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="217" src="http://2.bp.blogspot.com/-vuSsOIWtALw/Tg9nGBbSoLI/AAAAAAAAFK4/xrWNOBU19EY/s400/birds.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Choć często nawet ich nie zauważamy, w ostateczności ignorując je jako "ptasie móżdżki", ptaki bacznie zwracają na nas uwagę. Zapamiętują nasze występki i nie pozwalają zaginąć pamięci o nich, przechowując je wewnątrz ptasich społeczności, z pokolenia na pokolenie. Wrony wiedzą, co robiliśmy zeszłego lata. Wrony nie są tym, czym się wydają.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Tadeusz Kantor, &lt;i&gt;Wszystko wisi na włosku (I)&lt;/i&gt;, 1973&lt;br /&gt;
kadr z filmu, © Jarbas Agnelli, © Pablo Pinto &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-SA-1.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/zenlight/268956685/"&gt;Alex Pearson&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;, zmodyfikowano&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Proceedings.+Biological+sciences+%2F+The+Royal+Society&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21715408&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Social+learning+spreads+knowledge+about+dangerous+humans+among+American+crows.&amp;amp;rft.issn=0962-8452&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Cornell+HN&amp;amp;rft.au=Marzluff+JM&amp;amp;rft.au=Pecoraro+S&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Biology%2CBehavioral+Biology"&gt;Cornell HN, Marzluff JM, &amp;amp; Pecoraro S (2011). Social learning spreads knowledge about dangerous humans among American crows. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proceedings. Biological sciences / The Royal Society&lt;/span&gt; PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21715408" rev="review"&gt;21715408&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Animal+Behaviour&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1016%2Fj.anbehav.2009.12.022&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Lasting+recognition+of+threatening+people+by+wild+American+crows&amp;amp;rft.issn=00033472&amp;amp;rft.date=2010&amp;amp;rft.volume=79&amp;amp;rft.issue=3&amp;amp;rft.spage=699&amp;amp;rft.epage=707&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Flinkinghub.elsevier.com%2Fretrieve%2Fpii%2FS0003347209005806&amp;amp;rft.au=Marzluff%2C+J.&amp;amp;rft.au=Walls%2C+J.&amp;amp;rft.au=Cornell%2C+H.&amp;amp;rft.au=Withey%2C+J.&amp;amp;rft.au=Craig%2C+D.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Biology%2CBehavioral+Biology%2C+Zoology"&gt;Marzluff, J., Walls, J., Cornell, H., Withey, J., &amp;amp; Craig, D. (2010). Lasting recognition of threatening people by wild American crows &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Animal Behaviour, 79&lt;/span&gt; (3), 699-707 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1016/j.anbehav.2009.12.022" rev="review"&gt;10.1016/j.anbehav.2009.12.022&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-634559645618243325?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/7wJtCTtjwwo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/634559645618243325/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/czowiek-wrone-w-oczy-kole.html#comment-form" title="Komentarze (2)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/634559645618243325?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/634559645618243325?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/7wJtCTtjwwo/czowiek-wrone-w-oczy-kole.html" title="człowiek wronę w oczy kole" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="https://lh6.googleusercontent.com/-H81Fk9cpj4o/TOe-lLbW8vI/AAAAAAAAEgY/s1TLgqXLYkE/s72-c/PB190740.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>2</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/czowiek-wrone-w-oczy-kole.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkAHRno6eCp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-2819035386541417166</id><published>2011-07-10T23:59:00.002+02:00</published><updated>2011-07-19T23:25:37.410+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:25:37.410+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>wzrost płac w pewnym wieku</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Wzrost ma niemałe znaczenie w życiu wielu małp naczelnych. Postura danego osobnika jest jednym z czynników służących w ustalaniu hierarchii w stadzie, co ma niebagatelne znaczenie dla jego dalszych losów. Wydaje się, że nie inaczej jest także w wypadku naszego ulubionego gatunku, ludzi, gdzie wysoki wzrost także kojarzony jest z wysokim statusem. Osobom będącym u władzy przypisujemy więcej centymetrów a stopnie władzy stopniujemy wertykalnie, jak w wypadku Sądu Najwyższego. Nie od dziś wiadomo też, że wysocy mężczyźni oceniani się przez kobiety jako przystojniejsi, w dodatku, jakby mało było tych korzyści, statystycznie więcej zarabiają. Okazuje się jednak, że w wypadku różnic w wynagrodzeniu, kluczowy jest nie tyle wzrost w dorosłości, a raczej w pewnym szczególnym momencie życia. Dlaczego?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-EHmKwfpjU9Y/Tg45oTLTwSI/AAAAAAAAFKU/AwB7ZKHdMgY/s1600/4277532180_6a455ba35f_o.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://3.bp.blogspot.com/-EHmKwfpjU9Y/Tg45oTLTwSI/AAAAAAAAFKU/AwB7ZKHdMgY/s320/4277532180_6a455ba35f_o.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Najciekawszym przykładem tego, jak bardzo wzrost danej osoby wpływa na jej odbiór przez innych, są amerykańskie wybory prezydenckie. Jak wiadomo kwintesencja demokracji, wybory powszechne, polegają na podejmowaniu merytorycznych decyzji odnośnie dalszych losów państwa. Z nich zapewne wynika owa prawidłowość mówiąca, iż w 71% przypadków zmagań o fotel prezydenta USA wygrywał kandydat wyższy. Z drugiej strony, być może faktycznie za wyborem tym stoi pewna mądrość, jako, że &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10725784"&gt;niektóre &lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/4075869"&gt;badania&lt;/a&gt; wskazują na niewielką pozytywną korelację pomiędzy wzrostem a inteligencją ogólną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie mają łatwego życia ludzie niżsi niż przeciętnie. Ich niewysoki wzrost nierzadko związany jest z późniejszym wejściem w wiek dojrzewania. I choć np. w badaniach inteligencji osoby takie wypadają podobnie jak przeciętny człowiek, okazuje się, że częściej powtarzają klasę, choć nierzadko mają podobne wyniki w nauce jak ich rówieśnicy o typowym wzroście. Choć prawidłowości owe są raczej uogólnieniami wyciągniętymi z powtarzających się wzorców (widocznych w niezbyt rygorystycznych metodologicznie badaniach) niż przewidywaniami dla jednostki - co więcej, większość dzieci o niskim wzroście rozwija się bez nieprawidłowości - typowe problemy dotykające tej grupy to nieśmiałość, społeczna izolacja, niedojrzałość społeczna i mniej pozytywne przekonania o sobie. Trudno jednak zaprzeczyć, że często spotykają się z przejawami infantylizacji, traktowania ich jako młodszych niż są w rzeczywistości, zarówno ze strony rówieśników, nieznajomych jaki i nawet członków rodziny. Idzie za tym postrzeganie ich jako mniej zaradnych czy kompetentnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co innego wysocy. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii, każdy cal wzrostu dodaje w rocznym rozrachunku dochody wyższe o 2,2%, w Stanach Zjednoczonych różnica ta wynosi raptem 1,8%, przekłada się jednak na 800$ rocznie. Jak to wyjaśnić? Dlaczego pracodawcy opłacają kolejne centymetry swoich pracowników, nawet, jeśli nie są właścicielami drużyny koszykarskiej - w większości wypadków chodziło o pracę spędzaną za biurkiem? W poszukiwaniu odpowiedzi, trójka ekonomistów, N. Persico, A. Postlewaite i D. Silverman, przekopali się przez bogate dane statystyczne dotyczące życia i stanu zdrowia ponad czterech tysięcy amerykańskich i brytyjskich białych mężczyzn. Badacze przeanalizowali je pod wieloma możliwym kątami i doszli do dość zaskakujących wniosków. Przede wszystkim, wykonując kawał porządnej statystycznej roboty, wyeliminowali takie czynniki jak stan zdrowia w dzieciństwie czy status społeczno-ekonomiczny w jakim przyszli na świat i wzrastali. Premia którą otrzymują wysocy mężczyźni nie tylko nie wynikała również wprost z ich wieku w danym momencie, nie była też zależna od wzrostu w dzieciństwie. Kluczowym czynnikiem był wzrost w wieku szesnastu lat, wyjaśniał on aż 33% wariancji (jego wpływ wyjaśniał 33% wyższego wynagrodzenia). Było to widoczne nawet w sytuacji, gdy niegdysiejsi niscy nastolatkowie w późniejszym okresie zdołali wyciągnąć się do i nieco ponad przeciętną wzrostu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyjaśnienia tego fenomenu dostarczyć może badanie przeprowadzone ponad 50 lat wcześniej. Autorka badania, M. Jones, przebadała 20% najszybciej i najwolniej rozwijających się chłopców, co zmierzono uwzględniając ich &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiek_kostny"&gt;wiek kostny&lt;/a&gt;. Okazało się, że szybciej dorastający chłopcy byli bardziej akceptowani przez rówieśników i dorosłych, u dokonujących oceny sprawiali wrażenie bardziej zrelaksowanych, mniej pretensjonalnych i trzeźwiej myślących (jakież to rzeczy mierzono w latach 50.). Traktowano ich także jak bardziej dojrzałych i opisywano jak robiących "dobre wrażenie". Inaczej było z chłopcami rozwijającymi się wolniej - częściej przejawiali oni mniej dojrzałe zachowania, tak też byli postrzegani. Oceniającym wydawali się bardziej napięci, manieryczni, afektowani i bardziej ekspresyjni. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W6_XEo5qevE/Tg46NXNthmI/AAAAAAAAFKY/aF8cU37YGYU/s1600/5359286111_57c3d65ce4_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-W6_XEo5qevE/Tg46NXNthmI/AAAAAAAAFKY/aF8cU37YGYU/s320/5359286111_57c3d65ce4_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Do większości chłopców biorących udział w badaniu dotarto również w trzeciej dekadzie ich życia. Różnice w budowie ciała stały się niemal niezauważalne. Grupy właściwie nie różniły się pod względem statusu socjo-ekonomicznego, matrymonialnego czy wielkości rodziny. Różniły się jednak pod względem rodzaju wykonywanej pracy. W grupie chłopców dojrzewających później nie było nikogo na stanowiskach kierowniczych, kilku wciąż studiowało, kilku było sprzedawcami. Wśród niegdysiejszych wcześniej dojrzewających, była czwórka dyrektorów. Przeprowadzone z badanymi wywiady również wskazują na różnice w osobowości o podobnym charakterze. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje się zatem, że wzrost chłopców w wieku dojrzewania odgrywa wielką rolę w kształtowaniu ich osobowości. Analiza czynników pośredniczących we wpływie wzrostu na późniejsze zarobki chłopców z pierwszego badania pokazała, że istotne znaczenie ma tutaj jakość ich życia społecznego i towarzyskiego. Chętniej angażują się oni w spędzanie czasu z innymi, dzięki czemu mają wiele okazji do nabywania kompetencji społecznych. Odpowiednia budowa ciała zapewnia dorastającemu chłopcu wysoką pozycję w hierarchii grupy rówieśniczej i uczy go pewności siebie, skłaniając do rywalizacji i prób zdominowania innych, z biegiem czasu, w interakcji z predyspozycjami genetycznymi, stając się jego utrwalonym stylem postępowania z innymi. Innymi słowy, tworzą jego osobowość. Taki dominujący mężczyzna sprawia tym samym wrażenie lepszego przywódcy i osoby bardziej kompetentnej, co robi wrażenie na potencjalnych pracodawcach i przypuszczalnie wyborcach. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Autorzy wspomnianej wcześniej publikacji, ekonomiści, nie omieszkali zastanowić się nad całym zagadnieniem z czysto finansowego punktu widzenia. Ową "premię za wysoki wzrost w wieku dojrzewania" nazywają uzasadnioną o tyle, że stanowi wynagrodzenie posiadanych przez wyższych pracowników wyższych kompetencji społecznych, zwłaszcza w dziedzinie zabiegania o własne interesy. Wyliczają również opłacalność ewentualnej kuracji opóźnionego rozwoju polegającą na podawaniu hormonu wzrostu. Koszt sześcioletniej terapii szacują na 135 000$ (dane na 2004, rok publikacji). Biorąc pod uwagę dodatkowe 3 cale wzrostu uzyskiwane średnio w wyniku terapii, mnożąc je przez średnie 1.9% premii za wzrost w okresie dojrzewania i 30 lat pracy przy stałej pensji, wyliczają, że minimalna pensja roczna przy której opłacalne byłoby zastosowanie terapii somatotropiną w wieku 10 lat wynosi 149 910$. Zaznaczają jednak, że może ona oczywiście przynieść inne korzyści. Być może mają rację. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/22326055@N06/4276785709/"&gt;&lt;b&gt;theirhistory&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/aftab/5359286111/"&gt;&lt;b&gt;Aftab Uzzaman&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Child+Development&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.2307%2F1126006&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=The+Later+Careers+of+Boys+Who+Were+Early-+or+Late-Maturing&amp;amp;rft.issn=00093920&amp;amp;rft.date=1957&amp;amp;rft.volume=28&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=113&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.jstor.org%2Fstable%2F1126006%3Forigin%3Dcrossref&amp;amp;rft.au=Jones%2C+M.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+Developmental+Psychology%2C+Personality"&gt;Jones, M. (1957). The Later Careers of Boys Who Were Early- or Late-Maturing. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Child Development, 28&lt;/span&gt; (1) DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.2307/1126006" rev="review"&gt;10.2307/1126006&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
Harris, J. R. (2010). &lt;i&gt;Każdy inny. O naturze ludzi i niepowtarzalności człowieka. &lt;/i&gt;Sopot: Wydawnictwo Smak Słowa.&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+Political+Economy&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1086%2F422566&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=The+Effect+of+Adolescent+Experience+on+Labor+Market+Outcomes%3A+The+Case+of+Height&amp;amp;rft.issn=0022-3808&amp;amp;rft.date=2004&amp;amp;rft.volume=112&amp;amp;rft.issue=5&amp;amp;rft.spage=1019&amp;amp;rft.epage=1053&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.jstor.org%2Fstable%2F10.1086%2F422566&amp;amp;rft.au=Persico%2C+N.&amp;amp;rft.au=Postlewaite%2C+A.&amp;amp;rft.au=Silverman%2C+D.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Social+Science%2CEconomics"&gt;Persico, N., Postlewaite, A., &amp;amp; Silverman, D. (2004). The Effect of Adolescent Experience on Labor Market Outcomes: The Case of Height &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of Political Economy, 112&lt;/span&gt; (5), 1019-1053 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1086/422566" rev="review"&gt;10.1086/422566&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-2819035386541417166?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/X4kYfjLFqxA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/2819035386541417166/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/wzrost-pac-w-pewnym-wieku.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/2819035386541417166?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/2819035386541417166?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/X4kYfjLFqxA/wzrost-pac-w-pewnym-wieku.html" title="wzrost płac w pewnym wieku" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-EHmKwfpjU9Y/Tg45oTLTwSI/AAAAAAAAFKU/AwB7ZKHdMgY/s72-c/4277532180_6a455ba35f_o.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/wzrost-pac-w-pewnym-wieku.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;CkENQHg-eyp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-4248961268555042955</id><published>2011-07-06T21:26:00.001+02:00</published><updated>2011-07-19T23:24:51.653+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:24:51.653+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>kiedy dzieci są cicho, cierpią na fobie</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Kto z nas nie ma na ciele blizn po zabawach z czasów wczesnej młodości (takiej, kiedy mama psuła zabawę wołając na kolację)? Choć przybywać będzie czytelników, którzy z dzieciństwa wyniosą zespół cieśni nadgarstka i zepsuty wzrok, wielu z nas pamięta jeszcze testowanie granic cierpliwości praw fizyki i wytrzymałości serca opiekunów. Ryzykowne zabawy wydają się być zresztą w dużym stopniu uniwersalne, dzieci wielu kultur bawią się na ogół w podobnej formie. Możliwe, że - choć przyprawiły nas o siniaki, złamania i co najgorsze, urażoną dumę gdy koledzy widzieli nasze upadki - to właśnie wchodzenie po cienkich gałęziach drzew i stawianie huśtawki pionowo do góry uratowały nasze zdrowie psychiczne. Nim jednak dojdziemy do tego dlaczego właściwie tak się stało, trochę wstępu, który sprawi, że całość może okazać się &lt;a href="http://knowyourmeme.com/memes/tldr#.ThSzaWE-uKg"&gt;tl;dr&lt;/a&gt;. Dla ludzi z niską zdolnością do koncentracji uwagi&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;właściwa historia zaczyna się od akapitu pod drugim zdjęciem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-682cIe8JGlQ/Tg44LIsU4_I/AAAAAAAAFKQ/vTdQraawx1E/s1600/2133008578_2080636eba_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-682cIe8JGlQ/Tg44LIsU4_I/AAAAAAAAFKQ/vTdQraawx1E/s320/2133008578_2080636eba_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Zaburzenia lękowe dotykają wielu dzieci i dorosłych, stanowiąc jeden z najpowszechniejszych typów zaburzeń psychicznych. Oprócz samego lęku składają się na nie między innymi objawy fizyczne, których doświadczanie jeszcze potęguje odczuwanie niepokoju. Obsesyjne myśli towarzyszące lękowi mają często bardzo negatywny wpływ na życie jednostki, poważnie upośledzając jej funkcjonowanie w społeczeństwie i powstrzymując ją przed aktywnym braniem udziału w swoim życiu. Zaburzenia tego typu mogą przyjmować postać zarówno nagłych ataków paniki, jak i fobii czy długotrwale utrzymującego się uczucia silnego niepokoju.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednym z najbardziej rozpowszechnionych sposobów rozumienia genezy tych zaburzeń była dwuczynnikowa teoria O. H. Mowrera, zakładająca, że lęki i fobie nabywane są przez ludzie na skutek traumatycznych wydarzeń, na drodze mechanizmów warunkowania - klasycznego, pawłowowskiego - i instrumentalnego (opisanego przez E. Thorndike'a i F. Skinnera). W wypadku pierwszego mechanizmu, w pamięci utrwala się skojarzenie pewnego bodźca z odczuciem lęku, jak w wypadku dźwięku dzwonka i karmienia, z biegiem czasu wywołującego u psa ślinienie nawet wtedy, gdy jedzenia nie ma. Warunkowanie instrumentalne w powstawaniu zaburzeń lękowych polega na tym, że opuszczenie sytuacji wywołującej lęk powoduje ulgę, jest tym samym nagradzające (pożądane), co sprawia, że dana osobę ma tendencję do powtarzania swojego zachowania (kiedy opuszczanie spotkań towarzyskich powoduje redukcję napięcia, staje się skutecznym sposobem rozwiązania problemu). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Model, choć brzmi rozsądnie i w wielu wypadkach z dużym powodzeniem znajduje zastosowanie w terapii behawioralnej, okazał się mieć jednak spore ograniczenia. Po pierwsze, przewiduje, że ludzie przejawiać będą zachowania szczególnie awersyjne wobec przedmiotów sprawiających im ból. Trudno jednak znaleźć ludzi przejawiających fobie wobec otwartych drzwiczek wiszącej nad głową szafki (auć!), taboretów, o które uderzamy małym palcem od nogi (który to palec zdaje się nie mieć żadnej innej funkcji) lub prądu z gniazdka (kogo nigdy nie kopnął prąd?) czy innych obiektów towarzyszących człowiekowi od stosunkowo niedawna. Znacznie popularniejsze okazują się być fobie związane z rzeczami od tysiącleci upośledzającymi nasze dostosowanie, czyli, mówiąc prosto, zagrażającymi naszym przodkom z sawanny - wężami, pająkami, wysokościami czy zamkniętymi przestrzeniami, choć tak naprawdę nieliczni żyjący mieli kiedykolwiek nieprzyjemny kontakt z wyżej wymienionymi. Podobnie jak gryzonie, wydają się one być straszne &lt;i&gt;a priori&lt;/i&gt;, najprawdopodobniej dlatego, że rozsądnemu nośnikowi genów opłaca się unikać zagrażających mu obiektów. Jesteśmy tym samym we wrodzony sposób bardziej przygotowani do czynienia ich przedmiotami naszych najgorszych lęków. Z drugiej strony, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ixwouQARITk"&gt;nie boimy się faktycznie zagrażających nam czynników&lt;/a&gt;, takich jak nadmiar soli i cukrów w diecie, seks bez zabezpieczenia, nadmiar kawy czy jazda samochodem. Przypuszczalnie wynika to z niedopasowania naszych umysłów, modelu z czasów plejstocenu, do obecnego środowiska. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-q-wM_CQu_D8/Tg4w9isk1BI/AAAAAAAAFJ8/Q3KN_fsTJr8/s1600/smirkygirl500x374.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://1.bp.blogspot.com/-q-wM_CQu_D8/Tg4w9isk1BI/AAAAAAAAFJ8/Q3KN_fsTJr8/s320/smirkygirl500x374.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Okazuje się także, że w niektórych wypadkach, wcale nie musimy mieć kontaktu z danym obiektem, by wywołał on u nas reakcję lękową. Czasem wystarczy nam opinia innych osób, nazywana fachowo uczeniem zastępczym (&lt;i&gt;vicarious learning&lt;/i&gt;). Badania pokazały, że obserwowanie innych osób przerażonych daną rzeczą powoduje wystąpienie reakcji lękowej również u obserwatora (stąd przerażone twarze w horrorach i na ich zwiastunach?). Działa to także w drugą stronę, jak w wypadku obawy przed wysokością hamowanej u niemowląt radosną ekspresją na twarzy mamy. Przypuszczalnie dzięki temu mechanizmowi cała ludzkość nie wyginęła jeszcze za młodu pod kołami samochodów - zamiast doświadczenia potrącenia wystarczy reakcja przerażonego rodzica. Jeśli doczytałeś lub doczytałaś dotąd, napisz proszę w komentarzu wiatrowy przeciwnik. Co ciekawe, dotyczy to także np. młodych rezusów, u których udało się wywołać lęk przed wężami przy pomocy pokazywania reakcji innych małp, podobna sztuka nie udała się jednak w wypadku królika, co wskazuje na to, iż tutaj również w grę wchodzić może wynikająca z ewolucyjnej przeszłości wrodzona gotowość do wyrabiania sobie pewnych lęków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co jednak najistotniejsze z punktu widzenia naszych rozważań, liczne badania przeprowadzone na dzieciach pokazują, że zależność pomiędzy bolesnym doświadczeniem a lękiem przed jego źródłem w późniejszym okresie może mieć wręcz odwrotny kierunek! Na przykład dzieci (5-9 lat), które doznały urazów w wyniku upadku z wysokości na ogół nie przejawiały lęku wysokości w dalszym życiu, lub przejawiały go w mniejszym stopniu. Inne badania, przeprowadzone zresztą przez tą samą grupę badaczy, pokazały, że dzieci częściej doświadczające separacji od opiekunów zdradzały mniejszą liczbę symptomów lęku separacyjnego w późniejszym wieku (należy jednak pamiętać, że było to badanie typu korelacyjnego, co oznacza, że jedno nie musi być przyczyną drugiego). Podobne zależności (lub raczej ich brak) znaleziono także dla lęku przed wodą. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyłania się stąd bardzo ciekawy obraz. Bolesne doświadczenia wyniesione z ryzykownych zabaw dziecięcych nie tylko nie są źródłem lęków, być może im wręcz zapobiegają, stanowiąc naturalny rozwojowy mechanizm pozwalający na ukształtowanie obrazu świata i swoich możliwości, wolnego od lęków i fobii. Umożliwiają również opanowywanie własnego strachu i radzenie sobie z nim. Przyprawiające opiekunów o ból głowy zabawy są tym samym elementem zdrowego rozwoju, ich brak (lub zakłócenia), jako upośledzenie zwykłego, ukształtowanego ewolucyjnie repertuaru zachowań zwierzęcia zwanego człowiekiem, prowadzić może prawdopodobnie do zaburzeń rozwoju dziecięcej psychiki. Taką koncepcję rozwijają badacze w artykule, który ukazał się najnowszym numerze "Evolutionary Psychology Journal". &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9rmqCOL0vR8/ThJIM4z2mAI/AAAAAAAAFP8/lqBrxSiyNrM/s1600/348336849_e372e27aec_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="253" src="http://1.bp.blogspot.com/-9rmqCOL0vR8/ThJIM4z2mAI/AAAAAAAAFP8/lqBrxSiyNrM/s320/348336849_e372e27aec_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Badacze rozwijają ideę zapoczątkowaną przez S. Pinkera, koncepcję modułu umysłowego odpowiadającego za wywoływanie strachu przed występującymi w środowisku zagrożeniami, następnie motywującego do przeprowadzania eksperymentów na sobie i świecie (eksperymentów behawioralnych), czyli po prostu igrania z niebezpieczeństwem, mającego na celu redukcję strachu poprzez zetknięcie z potencjalnym źródłem zagrożenia. Bawią się także inne gatunki zwierząt (przede wszystkim ssaków) i wydaje się, że zabawa, jako czynność dość kosztowna energetycznie, powinna przynosić jakieś korzyści na rzecz dostosowywania, w przeciwnym razie zostałaby najprawdopodobniej wyeliminowana w procesie selekcji naturalnej. Owe korzyści niekoniecznie muszą w bezpośredni sposób dotyczyć dorosłości i przysłowiowego rozmnażania, wydaje się, że realizują bieżące potrzeby dzieciństwa, być może pozwalając na skuteczne funkcjonowanie właśnie w tej części życia (tak, jak przywołujący mamę płacz czy odruch ssania wszystkiego, co znajdzie się w pobliżu ust).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Okazuje się, że takie śmiałe eksperymenty na żywym organizmie i świecie wychodzą naszym pociechom zaskakująco dobrze. Owe ryzykowne zabawy przeprowadzane są częściej na własną rękę niż pod opieką dorosłych, odbywają się z reguły na świeżym powietrzu, obejmują rzeczy, których dziecko wcześniej nie próbowało, momenty w których balansuje na granicy utraty kontroli nad sytuacją, próbując coraz więcej, mocniej i szybciej. Najczęściej zakładają też pokonywanie strachu. Dzieci je uwielbiają i na ogół wychodzą z nich relatywnie bez szwanku. Nawet jeśli do zabawy mają tylko obrotową karuzelę, i tak znajdą sposób, by bawić się nią w sposób ryzykowny (rozpędzając ją do zawrotnej prędkości, stojąc wyłącznie na krawędzi - przykład z autopsji). Nie oznacza to oczywiście, iż ryzykować będą życiem. Zabawy te przeważnie nie są niebezpieczne, dzieciom grożą w ich wyniku najczęściej siniaki, drobne zadrapania, nabite guzy i zwichnięcia. Statystyki z różnych krajów pokazują, że poważne urazy - kończące się kalectwem lub nawet śmiercią - należą do rzadkości. Co ciekawe, okazuje się, że stosunkowo mała grupa dzieci odpowiada za zaskakująco duży odsetek takich obrażeń, najczęściej są to dzieci z zaburzeniami zachowania, takimi jak ADHD.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dziecięce zabawy okazują się być fascynującym obiektem badań i analiz z ewolucyjnego punktu widzenia. Przykładem mogą być zmiany, jakie zachodzą wraz z wiekiem w dziecięcych przepychankach. Bawi się w nie wiele gatunków ssaków, u ludzi powszechne są w większości kultur, czy to łowców-zbieraczy, agrarnych czy industrialnych. Częściej bawią się w ten sposób chłopcy i inne zwierzęta płci męskiej (prawidłowość ta może skłaniać w stronę ich wrodzonej większej agresywności), w miarę, jak chłopcy zbliżają się do wieku dorastania, akcent w ich szturchańcach przenosi się z poszukiwania ekscytacji na agresję i rywalizację o pozycję w grupie, co wydaje się typowe dla małp naczelnych. Być może uczą się w ten sposób zarządzania swoim statusem społecznym, przynależności, wywierania wpływu na innych czy bronienia własnych interesów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wQdPxBa-xjs/ThJNz7_Q68I/AAAAAAAAFQA/MUdUlSknaWY/s1600/przyci%25C4%2599te.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://2.bp.blogspot.com/-wQdPxBa-xjs/ThJNz7_Q68I/AAAAAAAAFQA/MUdUlSknaWY/s320/przyci%25C4%2599te.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Choć podobne sposoby postępowania mogą się dziś wydawać mało cywilizowanymi, należy pamiętać, że wywodzą się z czasów, kiedy nasi męscy przodkowie byli członkami raczej jednopłciowych wypraw łowieckich i funkcjonowali w wyraźnych hierarchiach opartych ma sile i statusie. Co ciekawe, porachunkom takim często towarzyszą swego rodzaju kodeksy postępowania, regulujące co wolno, a czego nie wolno (&lt;i&gt;Nie ma kopania!&lt;/i&gt;). Możliwe także, że właśnie wtedy chłopcy uczą się regulować swoje agresywne zachowania - braki w tej dziedzinie często wiążą się z zachowaniami aspołecznymi. Istnieją jednocześnie badania wskazujące, że uczestnictwo w zorganizowanych formach takiej zabawy (jak na przykład Judo) korelują z mniejszą agresywnością, lękliwością i niestabilnością emocjonalną. Jeszcze później, kiedy młode samce wkraczają na rynek matrymonialny, na skutek potrzeby imponowania światu, sobie nawzajem ale przede wszystkim potencjalnym partnerkom, ich zachowania ryzykowne osiągają swoje apogeum (&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/03/epov-u-was-bija-dugowosych.html"&gt;syndrom młodego mężczyzny&lt;/a&gt;) i śmiertelność wśród nich wzrasta.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kolejnym powszechnym wątkiem dziecięcych zabaw całego świata (nie tylko ludzi) jest zabawa z wysokościami - wspinaczka na drzewa, budynki, skalne ściany czy strome zbocza, jak również przemieszczanie się na dół we wszelkie możliwe sposoby. Można przypuszczać, że podobne formy spędzania czasu na świeżym powietrzu od pokoleń służą nam do doskonalenia zdolności motorycznych, sprawności ruchowej ale także pozwalają poznać otoczenie. Jeśli dotarłaś lub dotarłeś aż dotąd, napisz w komentarzu niewidzialny różowy jednorożec. Jak już wyżej wspomniano, nawet doświadczając urazów, dzieci uczą się w ten sposób współpracować z własnym strachem. Igranie z wysokością ma prawdopodobnie znaczenie desensetyzujące (oswajające) i pozwala na opanowanie umiejętności poznawczej restrukturyzacji sytuacji (&lt;i&gt;Na ziemi przeszedłbyś po ścieżce tej szerokości bez trudu&lt;/i&gt;).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie bez znaczenia są też pewnie samodzielne wyprawy w nieznane, na początek na obszarze własnego podwórka, potem pośród sklepowych półek czy do pobliskiego lasu (w tym ostatnim wypadku, przygotowania mogą trwać nawet i tydzień!). Dzieci doświadczają w takich sytuacjach pewnego niepokoju, ale i ekscytacji, tym samym korzystają z każdej sposobności, by zniknąć opiekunom z oczu. Realizują w ten sposób właściwą większości zwierząt, u człowieka szczególnie obecną, &lt;a href="http://czarnykotczybialygolab.blogspot.com/2010/05/tu-wpisz-tekst.html"&gt;potrzebę eksploracji i poznawania swojego otoczenia&lt;/a&gt;. Również w tym wypadku znane są badania wskazujące na różnice międzypłciowe. Wydaje się, że chłopcy w mniejszym stopniu doświadczają lęku separacyjnego, co może być związane z rolą mężczyzn w społeczeństwie łowców-zbieraczy, wyruszających na wyprawy łowieckie i wynikającej z tego konieczności sprawnego poruszania się w terenie. Niezależnie od płci, wyruszające na podbój działu mięsnego dzieci - wiedząc, iż powrót do opiekuna jest możliwy - oswajają się z w ten sposób z nieuchronnym oddzieleniem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nN9VWLhaYXA/Tg4xOQvCkAI/AAAAAAAAFKA/RDl_iq_6t-o/s1600/4763214919_7cca0763d8_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-nN9VWLhaYXA/Tg4xOQvCkAI/AAAAAAAAFKA/RDl_iq_6t-o/s320/4763214919_7cca0763d8_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;Rysuje się tutaj dość oczywisty, tym niemniej nieco przerażający obraz. Dzieci naszej cywilizacji coraz mniej czasu  spędzają na dworze, badając swoje możliwości i doświadczając satysfakcji z odnajdywania ich granic. Mniej mają okazji by doświadczyć rozwojowego aspektu zabawy z elementem ryzyka, przypuszczalnie zabezpieczającej nas przed fobiami w późniejszym okresie. Znacznie więcej dnia poświęcają na siedzenie przed komputerem lub telewizorem. Być może wirtualne światy w których spędzają coraz więcej czasu do pewnego stopnia są w stanie dostarczyć im dostatecznej stymulacji emocjonalnej, która pozwoli im na ukształtowanie odpowiednich mechanizmów i zmniejszenie wrażliwości na źródła strachu. Myślę, że mamy podstawy, by powątpiewać. Z pewnością jednak, coraz bardziej nadopiekuńczy rodzice częściej niż kiedyś ograniczają im swobodę poznawania świata. Zagrożenia których się obawiają, strach przed którymi jest być może podsycany poprzez przekazy medialne (jak w: &lt;i&gt;Tyle się teraz mówi o...&lt;/i&gt;), są często znacznie wyolbrzymione a wynikające z nich środki zaradcze mogą być przesadne. Co więcej, obserwowanie reakcji lękowej u opiekunów, w myśl koncepcji uczenia zastępczego, zamiast uspokajać, może wzmacniać u dziecka reakcję lękową. Jeśli badacze mają rację, być może możemy szykować się na wzrost poziomu neurotyzmu u dorastających pokoleń. Jest rozwiązanie. Jak stwierdził swego czasu jeden z moich wykładowców - zamiast mówić dziecku &lt;i&gt;Nie wchodź na drzewo, bo spadniesz&lt;/i&gt;, warto czasem powiedzieć mu &lt;i&gt;Tylko uważaj, żebyś nie spadł&lt;/i&gt;. Innymi słowy, nie powinniśmy skupiać się na usuwaniu z dziecięcego życia wszystkich elementów ryzyka (niepewności co do rezultatu, nie niebezpieczeństwa), skupiając się na tych, które stanowią dla niego bezpośrednie zagrożenie, zwłaszcza takie, którego nie jest w stanie dostrzec z braku wiedzy o świecie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;br /&gt;
chłopiec - &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/shankarmenon/2133008578/"&gt;&lt;b&gt;Shiv Shankar Menon Palat&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://www.buzzfeed.com/scott/the-amazing-true-story-of-disaster-girl"&gt;Disaster Girl&lt;/a&gt; - &lt;b&gt;&lt;a href="http://knowyourmeme.com/memes/disaster-girl"&gt;KnowYourMeme.com&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
wyprawa ratunkowa w poszukiwaniu piłki - &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/mamchenkov/348336849/in"&gt;Leonid Mamchenkov&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
skok na rowerze - &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/cindy47452/2836428592/"&gt;&lt;b&gt;Cindy Seigle&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; (przycięto)&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
bawiące się dzieci - &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/bionicteaching/4763214919/"&gt;&lt;b&gt;Tom Woodward&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło&lt;/b&gt;:&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Evolutionary+Psychology&amp;amp;rft_id=info%3Aother%2F&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Children%E2%80%99s+Risky+Play+from+an+Evolutionary+Perspective%3A+The+Anti-Phobic+Effects+of+Thrilling+Experiences&amp;amp;rft.issn=1474-7049&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=9&amp;amp;rft.issue=2&amp;amp;rft.spage=257&amp;amp;rft.epage=284&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.epjournal.net%2Ffilestore%2FEP092572842.pdf&amp;amp;rft.au=Kennair%2C+L.+E.&amp;amp;rft.au=Sandseter%2C+E.+B.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CEvolutionary+Psychology%2C+%2C+Developmental+Psychology"&gt;Kennair, L. E., &amp;amp; Sandseter, E. B. (2011). Children’s Risky Play from an Evolutionary Perspective: The Anti-Phobic Effects of Thrilling Experiences &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Evolutionary Psychology, 9&lt;/span&gt; (2), 257-284&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
publikacja dostępna &lt;a href="http://www.epjournal.net/filestore/EP092572842.pdf"&gt;w internecie&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=The+American+psychologist&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F16435973&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=A+contemporary+learning+theory+perspective+on+the+etiology+of+anxiety+disorders%3A+it%27s+not+what+you+thought+it+was.&amp;amp;rft.issn=0003-066X&amp;amp;rft.date=2006&amp;amp;rft.volume=61&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=10&amp;amp;rft.epage=26&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Mineka+S&amp;amp;rft.au=Zinbarg+R&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CDevelopmental+Psychology"&gt;Mineka S, &amp;amp; Zinbarg R (2006). A contemporary learning theory perspective on the etiology of anxiety disorders: it's not what you thought it was. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The American psychologist, 61&lt;/span&gt; (1), 10-26 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16435973" rev="review"&gt;16435973&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-4248961268555042955?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/jHXwLgVg944" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/4248961268555042955/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/kiedy-dzieci-sa-cicho-cierpia-na-fobie.html#comment-form" title="Komentarze (25)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4248961268555042955?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4248961268555042955?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/jHXwLgVg944/kiedy-dzieci-sa-cicho-cierpia-na-fobie.html" title="kiedy dzieci są cicho, cierpią na fobie" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://2.bp.blogspot.com/-682cIe8JGlQ/Tg44LIsU4_I/AAAAAAAAFKQ/vTdQraawx1E/s72-c/2133008578_2080636eba_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>25</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/kiedy-dzieci-sa-cicho-cierpia-na-fobie.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ck4ESXYzfip7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-3944205848342461600</id><published>2011-07-02T11:31:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:28:28.886+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:28:28.886+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="trzeci szympans" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>zdrada z mojej zdrady</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Człowiek jest gatunkiem w dużej mierze monogamicznym, choć nie jest w tym względzie szczególnie dogmatyczny. Silny dymorfizm płciowy - mężczyźni są na ogół więksi i silniejsi od kobiet - a także stosunkowo duży (względem reszty ciała) rozmiar męskich jąder, świadczą o tym, że nasi przodkowie nierzadko dopuszczali się cudzołóstwa. Patrząc z punktu widzenia sukcesu reprodukcyjnego (skuteczności rozprzestrzeniania inicjatorów idei człowieka, genów), mężczyznom opłaca się spłodzić potomstwo z jak największą liczbą partnerek, nie ponoszą oni bowiem bezpośrednich kosztów poczęcia.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hc83dSH6uhU/Tg4GaXPNXsI/AAAAAAAAFJ4/CkWt53V5nWI/s1600/tumblr_llgpy84oOP1qc0vl1o1_500.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-hc83dSH6uhU/Tg4GaXPNXsI/AAAAAAAAFJ4/CkWt53V5nWI/s320/tumblr_llgpy84oOP1qc0vl1o1_500.jpg" width="226" /&gt;&lt;/a&gt;Czysty zysk i czysta przyjemność, kosztami obciążona zostaje zaś kobieta. Dlaczego więc męskie starania znajdują zrozumienie w oczach ich partnerek w niewierności? Dotychczasowe wyjaśnienia zakładały, iż również kobietom zdarza się odnosić korzyści z takich jednorazowych przygód, na przykład w postaci zdobycia genów atrakcyjnego dla kobiet ojca (hipoteza seksownego syna), które przydadzą się potomstwu, wychowywanemu przez kogoś innego. Niedawne badania przeprowadzone na zeberkach, urokliwych ptakach śpiewających, uprawdopodobniają jednak inne wyjaśnienie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wierność jednemu partnerowi na całe życie jest zresztą swego rodzaju ewenementem wśród ssaków. Zupełnie inaczej ma się jednak sprawa w wypadku ptaków, pośród których zdecydowana większość tworzy stałe pary. Przykładem mogą być choćby żurawie, symbol wierności małżeńskiej. Jednakże, duża część ptasiego potomstwa również nigdy nie spotyka swoich prawdziwych ojców. Rzeczą wymagająca wyjaśnienia jest fakt, iż ptasie (i nie tylko) matki decydujące się na skok w bok ponoszą pewne ryzyko, w wielu wypadkach przewyższające ewentualne korzyści. Grozi im na przykład złapanie chorób wenerycznych, których rozwiązły partner mógł nazbierać w czasie swoich licznych przygód. Co gorsza, partner wietrzący zdradę może zmniejszyć nakład sił i środków na wychowywanie potomstwa, które mogłoby okazać się podrzucone. Przelotne romanse wciąż jednak znajdują amatorów po obu stronach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badacze z Max-Planck-Institut für Ornithologie przyjrzeli się hodowanej w niewoli populacji ponad 1500 &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zeberka"&gt;zeberek&lt;/a&gt; (znanych też jako amadyny zebrowate, &lt;i&gt;Taeniopygia guttata&lt;/i&gt;) w czasie obejmującym pięć pokoleń. Zeberki tworzą pary, nierzadko na cały życie, razem budują gniazda i opiekują się pisklętami. W blisko 15% wypadków, w gnieździe znajduje się potomstwo innego samca, niż ten, który opiekuje się gniazdem. Przeprowadzenie badania zajęło osiem lat wytężonej pracy polegającej na  podglądaniu ptasich zalotów, przenoszeniu jaj z gniazda do gniazda i  analizowaniu ich materiału genetycznego. Najpierw, badacze skonfrontowali ze sobą młode samiczki i samczyki, dopiero rozpoczynające swoją karierę matrymonialną, tak, aby sprawdzić poziom ich motywacji matrymonialnych i pozwolić na znalezienie partnerów. Wyselekcjonowaną grupę ptaków, które nawiązały już relacje, przeniesiono następnie do woliery będącej pod stałą obserwacją kamer. Sprawdzano reakcję samiczek na seksualne awanse zarówno ze strony partnera, jak i innych samców. Jednocześnie, za pomocą badań genetycznych odnajdywano ojców jaj znalezionych w poszczególnych gniazdach i łączono te informacje z danymi dotyczącymi późniejszego życia towarzyskiego wyklutych z nich piskląt.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pusdx5wWW8s/Tg5F5yxTXcI/AAAAAAAAFKk/xbtv14qsjuc/s1600/467px-Taeniopygia_guttata_-aviary_-pair-6a.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-pusdx5wWW8s/Tg5F5yxTXcI/AAAAAAAAFKk/xbtv14qsjuc/s320/467px-Taeniopygia_guttata_-aviary_-pair-6a.jpg" width="249" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Rezultaty przyniosły pewne zaskoczenie. Rozwiązłość okazała się być cechą dziedziczoną po rodzicach, zarówno przez córki jak i synów - niewierne ptaki częściej miewały niewiernego ojca lub matkę. Ponieważ w wielu wypadkach pisklętami opiekowali się przybrani rodzice (część jaj podrzucono do obcych gniazd), nie można mówić o nabywaniu tych cech przez obserwację rodziców. W grę wchodzą oczywiście również czynniki pozagenetyczne, korelacje genetyczne były jednak dość silne (&lt;i&gt;r&lt;/i&gt; rzędu 0,60). Ponieważ wyniki dość szybko próbowano przenieść także na ludzi, należy pamiętać, że w naszym wypadku sprawa może być trochę bardziej skomplikowana. W grę wchodzą bowiem także czynniki osobowościowe (pomocna będzie np. ekstrawersja, o której wiemy, że koreluje z większą liczbą kontaktów seksualnych), atrakcyjność danej osoby dla innych partnerów a także czynniki kulturowe - wcześniejsze doświadczenia czy przyswojone normy i wartości. Kolejnym zastrzeżeniem jest brak pewności, czy fizjologiczne mechanizmy związane z przywiązaniem i wyborem partnera są dostatecznie zbliżone u obu płci. W wypadku zeberek, ich zachowanie w czasie zalotów pozwala przypuszczać, że tak właśnie jest, co pozwala z kolei wnioskować o podobnym wpływie genów warunkujących rozwiązłość u obu płci. Fakt, iż to testosteron odpowiada za pociąg płciowy obojga płci wydaje się przemawiać na korzyść tej hipotezy w wypadku ludzi.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Badanie pokazało, że ewentualne korzyści jakie skoki w boku przynosiłyby samicom nie są konieczne, by gen predysponujący rozwiązłość miał się dobrze w populacji, oddziaływając na zachowania obojga płci. Wystarczy, że opłacać się będzie samcom (a samicom szkodził będzie w stopniu pozwalającym na wychowanie potomstwa), a skutecznie się rozprzestrzeni, ubarwiając życie wielu członkom populacji. &lt;br /&gt;
&lt;a href="http://draft.blogger.com/goog_2091053631"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.orn.mpg.de/aktuelles/presse/PNAS_en.pdf" style="color: #999999;"&gt;informacja prasowa&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt; o wynikach badania&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;grafika:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;autor nieznany, znaleziono w zupach&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;zeberki -&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-SA-1.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Taeniopygia_guttata_-aviary_-pair-6a.jpg"&gt;Steven Bosworth&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Proceedings+of+the+National+Academy+of+Sciences+of+the+United+States+of+America&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21670288&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=From+the+Cover%3A+Female+extrapair+mating+behavior+can+evolve+via+indirect+selection+on+males.&amp;amp;rft.issn=0027-8424&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=108&amp;amp;rft.issue=26&amp;amp;rft.spage=10608&amp;amp;rft.epage=13&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Forstmeier+W&amp;amp;rft.au=Martin+K&amp;amp;rft.au=Bolund+E&amp;amp;rft.au=Schielzeth+H&amp;amp;rft.au=Kempenaers+B&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CEvolutionary+Psychology"&gt;Forstmeier W, Martin K, Bolund E, Schielzeth H, &amp;amp; Kempenaers B (2011). From the Cover: Female extrapair mating behavior can evolve via indirect selection on males. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 108&lt;/span&gt; (26), 10608-13 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21670288" rev="review"&gt;21670288&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-3944205848342461600?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/e4x5Mg6XajQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/3944205848342461600/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/07/zdrada-z-mojej-zdrady.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/3944205848342461600?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/3944205848342461600?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/e4x5Mg6XajQ/zdrada-z-mojej-zdrady.html" title="zdrada z mojej zdrady" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-hc83dSH6uhU/Tg4GaXPNXsI/AAAAAAAAFJ4/CkWt53V5nWI/s72-c/tumblr_llgpy84oOP1qc0vl1o1_500.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/07/zdrada-z-mojej-zdrady.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;Ck4CSH45eSp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-1633554214098526279</id><published>2011-06-24T20:31:00.001+02:00</published><updated>2011-07-19T23:29:29.021+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:29:29.021+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>granica między geniuszem a szaleństwem (II)</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Może być różnicą ilościową. W tytule wpisu kryje się oczywiście grubymi nićmi szyte ukryte założenie - wyraźnie wskazuje on na powiązanie tych dwóch zjawisk. O związku takim mówi psychologia ludowa, od najdawniejszych czasów szczególne zdolności twórcze czy intelektualne łącząc z jakąś formą zaburzenia psychicznego, tworząc stereotypy szalonego naukowca, artysty czy mędrca. Geniuszy postrzega się nierzadko jako ekscentryków a wielu z nas potrafi przywołać z pamięci przykłady wybitnych umysłów ludzi, którzy cierpieli np. na schizofrenię. Powszechnie uważa się, że owa szczególna oryginalność ma swoje źródło w jakimś odmiennym postrzeganiu świata przez ludzi z zaburzeniami psychicznymi.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3EaNd_mVSEw/TgSvo7jClAI/AAAAAAAAFII/z6aYwzyLwJI/s1600/459347_69852107c5_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="224" src="http://3.bp.blogspot.com/-3EaNd_mVSEw/TgSvo7jClAI/AAAAAAAAFII/z6aYwzyLwJI/s320/459347_69852107c5_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Naukowa psychologia ma pewne problemy z definitywnym rozstrzygnięciem tej kwestii. Wybitna twórczość (kreatywność) jest pojęciem trudnym do obiektywnego zdefiniowania, w intuicyjnym rozumieniu jest jednak bardzo rzadka, tym samym trudno jest przeprowadzać badania na szerszą skalę na populacji osób wybitnie twórczych. Tym niemniej, podejmuje się wiele badań mających znaleźć ewentualne powiązanie i jego podłoże. Badania przeprowadzone na Karolinska Insitutet &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/06/granica-pomiedzy-geniuszem-szalencem.html"&gt;wykazały swego czasu&lt;/a&gt;, iż źródłem takiej zależności mogą być pewne nieprawidłowości w pracy receptorów dopaminowych, wspólne dla ludzi szczególnie kreatywnych i ludzi z niektórymi zaburzeniami psychicznymi. Różnica decydująca o jakości życia i miejscu w społeczeństwie (piedestał - oddział zamknięty) polegać ma na braku upośledzenia innych obszarów pracy umysłu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Szczególne przypływy twórczości wydają się towarzyszyć dwubiegunowym zaburzeniom afektywnym, niektórym zaburzeniom osobowości, depresji czy nawet schizofrenii. &lt;a href="http://www.sciencedaily.com/releases/2005/11/051109092005.htm"&gt;Przykładowo&lt;/a&gt;, dzieci osób ze zdiagnozowanym dwubiegunowym zaburzeniem afektywnym (często również zdradzające objawy tego samego zaburzenia lub ADHD), cechującym się długoterminowymi wahaniami nastroju pomiędzy depresją a dużym pobudzeniem, wykazują mniejsze upodobanie do kształtów prostych i symetrycznych, co w testach stanowi jeden z wyznaczników kreatywności i pokazuje tym samym, jak trudno jest uchwycić ową kreatywność za pomocą konkretnej miary. Niektórymi ze stosowanych w badaniach wskaźnikami kreatywności okazują się być np. lista krewnych znajdujących się w publikacjach o charakterze biograficznym, sukcesy szkolne, przyjęcie na uniwersytet czy po prostu subiektywny wybór osób uznanych. Istnieją oczywiście również dość precyzyjne narzędzia psychometryczne służące wyłącznie do określania poziomu kreatywności jednostki, niekiedy także stosowane w badaniach.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Metaanaliza (badanie badań) przeprowadzona w 2004 pokazała, iż wiele z badań dotyczących tematu ma spore braki metodologiczne (np. małe próby, brak replikacji - niezależnego powtórzenia badań). Poważnym mankamentem jest także mały udział kobiet w próbach badawczych. Wyselekcjonowane pod tym kątem badania wskazywały jednak na pewne potencjalne zależności. Schizofrenicy nierzadko mają na przykład pośród swoich krewnych większe niż osoby zdrowe zagęszczenie osób utalentowanych w dziedzinach twórczych. W wypadku samych chorych, trudno jest jednak mówić o wybitnych zdolnościach twórczych, jako, że schizofrenia zdecydowanie zubaża jakość funkcjonowania intelektualnego człowieka. Zdecydowanie wyraźniejsze wyniki widać w wypadku zaburzeń afektywnych - zwłaszcza fazy maniakalnej zaburzeń dwubiegunowych czy hipomanii ("mniejszej" manii) - w niektórych wypadkach rzeczywiście współwystępują z większą kreatywnością. Takimi "szalonymi geniuszami" mogli być np. Ludwig van Beethoven i Isaac Newton. Inną znalezioną zależnością był większy odsetek osób z depresją pośród niewielkiej populacji poetów, co również nie zdziwi nikogo, kto oglądał już &lt;a href="http://youtu.be/_Guo6IMoZFQ?t=1m31s"&gt;&lt;i&gt;Rejs&lt;/i&gt; Marka Piwowskiego&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MIw80IHqfts/TgTKpgFsiWI/AAAAAAAAFIM/Mi4u7Gj_vj8/s1600/5212097165_106a216c8a_b.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-MIw80IHqfts/TgTKpgFsiWI/AAAAAAAAFIM/Mi4u7Gj_vj8/s400/5212097165_106a216c8a_b.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;Świeża jeszcze publikacja badaczy ze wspominanego wyżej Karolinska Institutet tym wyróżnia się spośród innych, że badaniem objęto ogromną próbę blisko 300 000 mieszkańców Szwecji, ulubionego miejsca badań psychologicznych, z uwagi na szczegółowe dane gromadzone o zdrowiu obywateli. Wśród badanych udało się znaleźć nieco osób z zaburzeniami nastroju i schizofrenią. Informacje o zawodach wykonywanych przez ich krewnych porównano z podobnymi informacjami odnośnie grupy kontrolnej. Brano pod uwagę kreatywność wymaganą przez daną profesję - za kreatywnych uznano wykonujących zawody artystyczne i naukowców. Okazało się, że pacjenci ze schizofrenią i z dwubiegunowymi zaburzeniami afektywnymi częściej mieli rodzeństwo i potomstwo zarabiające na życie swoją kreatywnością. Co najciekawsze jednak, jak można się spodziewać przy zależnościach związanych z genami, korelacje malały tym bardziej, im dalej dane osoby były spokrewnione. Zależność działała także w drugą stronę - pośród krewnych osób z zaburzeniami mniej było np. księgowych (przypuszczalnie nie księgowych kreatywnych) i rewidentów. Pacjenci z zaburzeniami jednobiegunowymi (tylko depresja lub tylko mania) nie mieli szczególnie wielu wyróżniających się krewnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyniki można szczególnie ciekawie zinterpretować w kontekście psychiatrii ewolucyjnej. Być może zaburzenia dotykające niewielkiego odsetka populacji są ceną, jaką ludzie muszą zapłacić za bezprecedensową kreatywność ich mózgów. Innymi słowy, ewolucja stosuje w zarządzaniu jakością ludzkich mózgów &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sze%C5%9B%C4%87_sigma"&gt;metodę&lt;/a&gt; &lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2009/11/041-normy.html"&gt;3σ&lt;/a&gt;. Większość jej produktów funkcjonuje w graniach przystosowania, w sprzyjających warunkach środowiskowych (spokojne dzieciństwo) doskonale sprawując się w operowaniu życiem. Niektóre z nich, dzięki zmianom np. w gospodarce dopaminowej, mają większą szansę na rozwinięcie twórczego potencjału drzemiącego pod ich czaszką, w postaci zdolności do znajdywania nowych rozwiązań, co w konsekwencji przyczynia się do ich sukcesu reprodukcyjnego. Niewielki odsetek, w wypadku którego sprawy zaszły za daleko a okoliczności wzrostu młodego mózgu okazały się nieprzyjazne (a w obrazie choroby pojawiły się środki psychoaktywne), zdradza objawy nieprzystosowania. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Model ten jest pewnie daleko idącym uproszczeniem, wciąż trudno bowiem o jednoznaczne wyniki i płynące z nich wnioski. Zależność między zdrowiem psychicznym a wybitną twórczością z pewnością nie jest prostą zależnością liniową. W grę wchodzi w dodatku wiele czynników a dostępne badania często pozostają wiele do życzenia. Tym niemniej, wydaje się, że tym razem ludowa mądrość może mieć w sobie wiele prawdy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/selva/459347/in/photostream/"&gt;&lt;b&gt;selva&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/sasastro/5212097165/"&gt;&lt;b&gt;sasastro&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Journal+of+the+Royal+Society+of+Medicine&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F11691904&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=A+disquieting+feeling+of+strangeness%3F%3A+the+art+of+the+mentally+ill.&amp;amp;rft.issn=0141-0768&amp;amp;rft.date=2001&amp;amp;rft.volume=94&amp;amp;rft.issue=11&amp;amp;rft.spage=595&amp;amp;rft.epage=9&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Beveridge+A&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Medicine%2CPsychology%2CAbnormal+Psychology%2C+Psychiatry"&gt;Beveridge A (2001). A disquieting feeling of strangeness?: the art of the mentally ill. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Journal of the Royal Society of Medicine, 94&lt;/span&gt; (11), 595-9 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11691904" rev="review"&gt;11691904&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=The+British+journal+of+psychiatry+%3A+the+journal+of+mental+science&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21653945&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Creativity+and+mental+disorder%3A+family+study+of+300+000+people+with+severe+mental+disorder.&amp;amp;rft.issn=0007-1250&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=&amp;amp;rft.epage=&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Kyaga+S&amp;amp;rft.au=Lichtenstein+P&amp;amp;rft.au=Boman+M&amp;amp;rft.au=Hultman+C&amp;amp;rft.au=L%C3%A5ngstr%C3%B6m+N&amp;amp;rft.au=Land%C3%A9n+M&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Medicine%2CPsychology%2CEvolutionary+Psychiatry%2C+Abnormal+Psychology"&gt;Kyaga S, Lichtenstein P, Boman M, Hultman C, Långström N, &amp;amp; Landén M (2011). Creativity and mental disorder: family study of 300 000 people with severe mental disorder. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The British journal of psychiatry : the journal of mental science&lt;/span&gt; PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21653945" rev="review"&gt;21653945&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Psychiatry%3A+Interpersonal+%26+Biological+Processes&amp;amp;rft_id=info%3Adoi%2F10.1521%2Fpsyc.67.1.81.31245&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Links+Between+Creativity+and+Mental+Disorder&amp;amp;rft.issn=0033-2747&amp;amp;rft.date=2004&amp;amp;rft.volume=67&amp;amp;rft.issue=1&amp;amp;rft.spage=81&amp;amp;rft.epage=98&amp;amp;rft.artnum=http%3A%2F%2Fwww.atypon-link.com%2FGPI%2Fdoi%2Fabs%2F10.1521%2Fpsyc.67.1.81.31245&amp;amp;rft.au=Lauronen%2C+E.&amp;amp;rft.au=Veijola%2C+J.&amp;amp;rft.au=Isohanni%2C+I.&amp;amp;rft.au=Jones%2C+P.&amp;amp;rft.au=Nieminen%2C+P.&amp;amp;rft.au=Isohanni%2C+M.&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Medicine%2CPsychiatry"&gt;Lauronen, E., Veijola, J., Isohanni, I., Jones, P., Nieminen, P., &amp;amp; Isohanni, M. (2004). Links Between Creativity and Mental Disorder &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Psychiatry: Interpersonal &amp;amp; Biological Processes, 67&lt;/span&gt; (1), 81-98 DOI: &lt;a href="http://dx.doi.org/10.1521/psyc.67.1.81.31245" rev="review"&gt;10.1521/psyc.67.1.81.31245&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-1633554214098526279?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/JbJlfQt6bH8" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/1633554214098526279/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/06/granica-miedzy-geniuszem-szalenstwem-ii.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1633554214098526279?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/1633554214098526279?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/JbJlfQt6bH8/granica-miedzy-geniuszem-szalenstwem-ii.html" title="granica między geniuszem a szaleństwem (II)" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-3EaNd_mVSEw/TgSvo7jClAI/AAAAAAAAFII/z6aYwzyLwJI/s72-c/459347_69852107c5_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/06/granica-miedzy-geniuszem-szalenstwem-ii.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YFR385fyp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-801170017401962051</id><published>2011-06-05T18:03:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:31:56.127+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:31:56.127+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>toksoplazmoza w twoim życiu</title><content type="html">&lt;i&gt;&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;Przerażające historie rodem z horrorów science-fiction dzieją się wśród nas. Wystarczy się tylko schylić. Oto obserwujemy jak maleńka mrówka z rodzaju &lt;/i&gt;Camponotus &lt;i&gt;zawzięcie wspina się na sam szczyt źdźbła trawy. Naraża się tym samym na wielkie niebezpieczeństwo, ryzykując zjedzenie przez czyhającego na taką okazję ptaka. Jest to wbrew jej naturze - mrówki z tego gatunku, zwane po angielsku &lt;/i&gt;carpenter ants&lt;i&gt; (mrówki cieśle), swoje życie spędzają w koloniach umieszczonych wysoko w koronach drzew, rzadko schodząc na powierzchnię. Lecz naszą uwagę zwracają dziwne wyrostki sterczące z różnych miejsc jej ciała...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: right;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--f9xAzC1f0s/Tet7copSn3I/AAAAAAAAFGY/PMo8uDwY0p8/s1600/800px-Cordyceps.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/--f9xAzC1f0s/Tet7copSn3I/AAAAAAAAFGY/PMo8uDwY0p8/s320/800px-Cordyceps.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Mrówka-zombie wypełnia wolę swoich grzybich panów.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Po dotarciu na miejsce, mrówka mocno zakleszcza swoje żuwaczki na źdźble, zastygając nieruchomo. Grzyb kontrolujący jej ciało osiągnął swoje miejsce przeznaczenia. Teraz może dokończyć dzieła i rozpocząć rozkład mrówczego mózgu - na tym etapie już zbędnego. W niedługim czasie ciało mrówki zostanie całkowicie przekształcone w owocnik grzyba, który wyda zarodniki mające zainfekować kolejne osobniki mrówek. Do tej pory, grzybnia omijała istotne dla poruszania ciałem organy, tak, by nie pozbawić się możliwości poruszania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Areną tych upiornych wydarzeń są lasy tropikalne całego świata. Ich sprawcami - pasożytnicze grzyby m.in. z rodzaju &lt;i&gt;Cordyceps.&lt;/i&gt; Ich ofiarą padają mrówki z wielu gatunków, poświęcając swoje życie realizacji zadania rozprzestrzeniania zarodników kontrolujących ich ciała i umysły grzybów. Prawdopodobnie doniesienia o nich inspirowały twórców takich odcinków serialu &lt;i&gt;Z Archiwum X&lt;/i&gt; jak &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ice_%28The_X-Files%29"&gt;Ice&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Firewalker_%28The_X-Files%29"&gt;Firewalker&lt;/a&gt;. Pasożytnictwo jest jedną z najokrutniejszych, ale jednocześnie najbarwniejszych i najciekawszych oddziaływań pomiędzy gatunkami. Niekiedy bywa dość toporne i mało wyrafinowane, jak w wypadku pijawek, czasem obejmuje jednak manipulację zachowaniem, jak w wypadku pasożytniczych grzybów i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nitnikowce"&gt;nitnikowców&lt;/a&gt; zmuszających swoich owadzich nosicieli (cykady, ważki, prostoskrzydłe...) między innymi do popełniania samobójstwa przed utopienie. Owa manipulacja może być niekiedy jednak znacznie bardziej subtelna i obejmuje zmianę stylu życia nosiciela, wbrew jego najbardziej podstawowym instynktom przetrwania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-PA1jQvDNf_A/Tet5cWagxKI/AAAAAAAAFGU/_ZQdZZ-yWqU/s1600/3785989291_0bac02ce99_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="216" src="http://2.bp.blogspot.com/-PA1jQvDNf_A/Tet5cWagxKI/AAAAAAAAFGU/_ZQdZZ-yWqU/s320/3785989291_0bac02ce99_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr align="left"&gt;&lt;td class="tr-caption"&gt;"Pseudocysty zawierające bradyzoity". Ja też znam trudne słowa:&lt;br /&gt;
"labilna kateksja ego".&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Toksoplazmoza to choroba pasożytnicza wywoływana obecnością pierwotniaka &lt;i&gt;Toxoplasma gondii.&lt;/i&gt; Jego ostatecznym żywicielem są koty domowe, rozsiewające oocysty pasożyta w swoich odchodach, potencjalnym żywicielem pośrednim ptaki i wszystkie niemal ssaki. Jednym z najczęstszych nosicieli - małe dzieci bawiące się w piaskownicach dzielonych z poczciwymi dachowcami, które korzystają z nich jako kuwet. Sama choroba pojawia się jednak relatywnie rzadko. Jedną z podstawowych przyczyn zawierania znajomości z toksoplazmami jest jedzenie niedogotowanego mięsa (prawdopodobna przyczyna dla której większość populacji Francuzów ma swoje pierwotniaki) i kontakt z odchodami. Toksoplazmoza jest szczególnie niebezpieczna dla nienarodzonych dzieci, dlatego też kobietom w ciąży odradza się kontakt z kotami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najciekawszy przebieg toksoplazmoza ma u gryzoni - takich jak myszy i szczury. Ich podstawową życiową troską jest unikanie drapieżników, przede wszystkim kotowatych. Jednakże zwierzęta zainfekowane pasożytniczymi pierwotniakami tracą swój wrodzony lęk i stają się beztroskie w obliczu kotów. W niektórych wypadkach, wydają się nawet być zainteresowane kontaktem z nimi. Dla gryzonia jest to oczywiste nieporozumienie, dla kota - i zawartych w gryzonim ciele pierwotniaków - świetna okazja, z której na ogół skwapliwie korzysta. Zjadając swoją ofiarę, wchłaniają oczywiście również pierwotniaka, który właśnie tym celu zaaranżował spotkanie, trafiając do organizmu swojego upragnionego ostatecznego żywiciela. Jest to o tyle istotne, że poza zmianami w zachowaniu, zarażony gryzoń wygląda na zdrowego i nie wzbudza podejrzeń, stanowiąc atrakcyjny kąsek dla drapieżnika.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MI1CFxbYQ-g/TeuKCnSsO5I/AAAAAAAAFGc/uOpjFCJVvWE/s1600/5174608572_335c6eab6a.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-MI1CFxbYQ-g/TeuKCnSsO5I/AAAAAAAAFGc/uOpjFCJVvWE/s320/5174608572_335c6eab6a.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;CAN I HAZ TOXOPLAZMOZIS?&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Na czym dokładnie polega przebiegła manipulacja jakiej dopuszcza się pierwotniak? Czy całkowicie pozbawia swoje ofiary strachu? Okazuje się, że nie. Zainfekowane szczury wciąż unikają odsłoniętych przestrzeni i chowają się pod osłoną nocy. Badania wykluczyły także zaburzenia węchu - szczury rozpoznają, gdy jedzenie pachnie niecodziennie i unikają go, reagują też na zapach swoich pobratymców. Okazuje się, że znacząco większą koncentracją cyst pierwotniaka można znaleźć wokół ciała migdałowatego (regulującego emocję strachu) nosiciela. Co ciekawe, jego genom zawiera geny powiązane z tymi, które u ssaków regulują gospodarkę dopaminową - nasz wewnętrzny kompas regulujący to, co jest dla nas przyjemne.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już zdążyliśmy zauważyć, toksoplazmoza dotyka także ludzi. Na ogół nie jest jednak bardzo rozpowszechniona - choć nosicielami jest w przybliżeniu &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19212132"&gt;30% populacji&lt;/a&gt;, zakażenie przebiega zazwyczaj bezobjawowo (nie licząc osób z osłabionym układem odpornościowym i nienarodzonych dzieci) i nie wywołuje choroby - cysty tkwią na ogół przez resztę życia w mięśniach i - co gorsza - w mózgu nosiciela. Przykładowo, w Polsce, w 2002 roku, naliczono tylko 652 przypadki zachorowań (dane PZH, za Wikipedią). Co wydaje się jednak szczególnie interesujące, jest grupa ludzi szczególnie często obcujących z tymi pierwotniakami. Szczególnie dużo przeciwciał wytwarzanych przeciwko toksoplazmom obserwuje się u schizofreników (w porównaniu z grupą kontrolną populacji nie-schizofreników, niekiedy nawet trzykrotnie więcej). Hospitalizowani schizofrenicy często mieli większy niż przeciętny człowiek kontakt z kotami w dzieciństwie. Co więcej, niektóre leki przeciwspsychotyczne stosowane w schizofrenii,  oddziałujące na układ dopaminergiczny, okazują się skuteczne także w  leczeniu objawów toksoplazmozy u szczurów i u ludzi. Znany jest &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15018628"&gt;przypadek pacjenta z depresją&lt;/a&gt;, który zareagował na leki dopiero po wyleczeniu u niego toksoplazmozy. Wydaje się, że schizofrenia może być, przynajmniej w niektórych wypadkach, częściowo wywoływana przez zakażenie pierwotniakami - &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19212132"&gt;wśród pacjentów ze schizofrenią więcej jest również nosicieli tych pierwotniaków&lt;/a&gt;. Przypuszczalnie, sam pasożyt jest źródłem zaburzeń w gospodarce dopaminą, które mogą dać początek schizofrenii. Tu zaczyna się najbardziej interesująca część (czas najwyższy!). Zdrowi nosiciele &lt;i&gt;toxoplasma gondii&lt;/i&gt; również przejawiają znaczne zmiany w zachowaniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LvzriPk9jpc/TepDvdlj5CI/AAAAAAAAFF8/FblHrinYrkA/s1600/2477542535_a2b9c24b74_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-LvzriPk9jpc/TepDvdlj5CI/AAAAAAAAFF8/FblHrinYrkA/s320/2477542535_a2b9c24b74_z.jpg" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Cysty czają się w mózgu.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Badania przeprowadzone w Czechach, obejmujące 857 poborowych, wykazało ciekawe zależności między posiadaniem swoich &lt;i&gt;toxoplasma&lt;/i&gt; a temperamentem. Biorący udział w badaniu wypełniali kwestionariusz &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Temperament_and_Character_Inventory"&gt;TCI&lt;/a&gt; Cloningera (&lt;i&gt;Temperament and Character Inventory&lt;/i&gt;), badający ich skłonność do poszukiwania w życiu nowości, unikania ryzyka, zależności od nagradzania swoich działań, skłonności do współpracy i wytrwałości, jak również kilku innych cech (z których każda ma podskale). Nosiciele pasożyta okazali się bardziej impulsywni - ogółem osiągnęli też niższe wyniki na skali poszukiwania nowości. Wyniki nie były jednak oszałamiające - niektóre były na granicy istotności statystycznej (jest duża szansa, że mogły wynikać z przypadku). Najciekawszym znaleziskiem było jednak odkrycie, iż nosiciele mieli niższe IQ w dziedzinie inteligencji werbalnej (choć wyobrażam sobie, że może to na przykład wynikać z trudniejszego środowiska w którym wzrastali i w którym mieli większą szansę nałapać pasożytów) i odebrali gorsze wykształcenie. Byli też bardziej wycofani, wolniejsi, bardziej metodyczni i lepiej zorganizowani.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inne badania, również na czeskiej populacji, pokazały, że &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12095427"&gt;nosiciele toksoplazmozy znacznie częściej cierpią w wyniku kolizji drogowych&lt;/a&gt;. Może to wynikać z tego, iż &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11393824"&gt;reakcje motoryczne osób z bezobjawową uśpioną toskoplazmozą są spowolnione&lt;/a&gt; (choć próba była tym razem niewielka). Spowolnienie to zwiększało się tym bardziej, im dłużej trwała infekcja. Badacze przypuszczają, że w ten oto sposób trafili na ślad powodów dla których pierwotniaki spowalniają nasze reakcje - spowolniony człowiek jest łatwiejszym łupem, na przykład dla polujących na afrykańskiej sawannie drapieżników, w dużej mierze wielkich... kotów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dotychczasowe badania dotyczyły mężczyzn - wiemy, że w kontakcie z toksoplazmozą stają się nieco ociężali umysłowo. Co z kobietami? W kolejnym badaniu, raz jeszcze przeprowadzonym przez czeskich naukowców pod wodzą dr Flegra, grupę kilkuset kobiet i mężczyzn przebadano kwestionariuszami osobowości (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/16PF"&gt;16PF Catella&lt;/a&gt;, w Polsce nie wykorzystywany, uniwersalne jakby założenia Cattella nie sprawdziły się na naszej populacji) i powiązano ich wyniki z obecnością we krwi badanych przeciwciał toksoplazmy. Okazało się, że u mężczyzn obecność pasożytniczego towarzysza obniżała siłę superego - siłę hamulców moralnych, wynikających z nabytych w trakcie obcowania z kulturą norm. Stawali się oni też bardziej zahamowani i niepewni siebie jak, również podejrzliwi, nieskorzy do współpracy i negatywnie nastawieni. Kobiety stawały się natomiast bardziej otwarte, wylewne, ufne i mniej podejrzliwe. Czuły się mniej skrępowane, bardziej pewne siebie i usatysfakcjonowane, przejawiały też więcej inicjatywy. Im dłuższej trwała znajomość z pierwotniakami, tym silniejszy był spadek siły superego - tym bardziej zwalniały hamulce moralne. Warto nadmienić, iż na dobrą sprawę, oznacza to tylko wyniki na skalach w &lt;a href="http://similarminds.com/cattell-16-factor.html"&gt;teście samoopisowym&lt;/a&gt;, nie wynika natomiast z bezpośredniej obserwacji zachowania tych osób - badani uzyskali wyższe lub niższe wyniki na skalach mierzących czynniki, które teoretycznie opisuje się za pomocą określonych tendencji w zachowaniu. Próby w badaniu były niewielkie a istotności statystyczne nieoszałamiające. Tym niemniej, wynik - przynajmniej w wypadku mężczyzn - jest zgodny z dotychczasowymi badaniami (na populacji czeskiej). Jeśli chodzi o wyniki jakie uzyskały kobiety w tym badaniu, często przywołuje się przykład Francuzów (czy ściślej - Francuzek), pośród których niemal 80% jest nosicielami toksoplazmy i ich stereotypowo opisywanej otwartości w kwestiach seksualnych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Maleńkie mikroogranizmy, których nawet nie jesteśmy w stanie dostrzec gołym okiem, raz jeszcze okazują się mieć niepokojąco duży wpływ na nasze życie. Oczywiście nikt z nas nie uświadamia sobie skutków ich działalności i tego, że czasem to one mają prawo głosu. Wszystkie naszą decyzje wydają nam się autonomiczne i podjęte zgodnie z naszą wolną wolą. Raz jeszcze okazuje się to być złudzeniem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;span id="internal-source-marker_0.6756524300842747" style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: bold; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Cordyceps.jpg"&gt;Erich G. Vallery, USDA Forest Service&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/bakkenes/5174608572/"&gt;&lt;b&gt;Michel Bakkens&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-SA-1.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/pulmonary_pathology/3785989291/"&gt;Yale Rosen&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/26016306@N03/2477542535/"&gt;&lt;b&gt;ML Cohen&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Parasitology&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F8710414&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Induction+of+changes+in+human+behaviour+by+the+parasitic+protozoan+Toxoplasma+gondii.&amp;amp;rft.issn=0031-1820&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=113+%28+Pt+1%29&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=49&amp;amp;rft.epage=54&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Flegr+J&amp;amp;rft.au=Zitkov%C3%A1+S&amp;amp;rft.au=Kodym+P&amp;amp;rft.au=Frynta+D&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Medicine%2CPsychology%2CParasitology%2C+%2C+Evolutionary+Psychology%2C+Personality"&gt;Flegr J, Zitková S, Kodym P, &amp;amp; Frynta D (1996). Induction of changes in human behaviour by the parasitic protozoan Toxoplasma gondii. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parasitology, 113 ( Pt 1)&lt;/span&gt;, 49-54 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8710414" rev="review"&gt;8710414&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Publikacja &lt;a href="http://web.natur.cuni.cz/%7Eflegr/pdf/induction.pdf"&gt;dostępna w internecie&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Biological+psychology&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F12853170&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Decreased+level+of+psychobiological+factor+novelty+seeking+and+lower+intelligence+in+men+latently+infected+with+the+protozoan+parasite+Toxoplasma+gondii+Dopamine%2C+a+missing+link+between+schizophrenia+and+toxoplasmosis%3F&amp;amp;rft.issn=0301-0511&amp;amp;rft.date=2003&amp;amp;rft.volume=63&amp;amp;rft.issue=3&amp;amp;rft.spage=253&amp;amp;rft.epage=68&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Flegr+J&amp;amp;rft.au=Preiss+M&amp;amp;rft.au=Klose+J&amp;amp;rft.au=Havl%C3%ADcek+J&amp;amp;rft.au=Vit%C3%A1kov%C3%A1+M&amp;amp;rft.au=Kodym+P&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Flegr J, Preiss M, Klose J, Havlícek J, Vitáková M, &amp;amp; Kodym P (2003). Decreased level of psychobiological factor novelty seeking and lower intelligence in men latently infected with the protozoan parasite Toxoplasma gondii Dopamine, a missing link between schizophrenia and toxoplasmosis? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biological psychology, 63&lt;/span&gt; (3), 253-68 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12853170" rev="review"&gt;12853170&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Parasitology&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F8710414&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Induction+of+changes+in+human+behaviour+by+the+parasitic+protozoan+Toxoplasma+gondii.&amp;amp;rft.issn=0031-1820&amp;amp;rft.date=1996&amp;amp;rft.volume=113+%28+Pt+1%29&amp;amp;rft.issue=&amp;amp;rft.spage=49&amp;amp;rft.epage=54&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Flegr+J&amp;amp;rft.au=Zitkov%C3%A1+S&amp;amp;rft.au=Kodym+P&amp;amp;rft.au=Frynta+D&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology"&gt;Flegr J, Zitková S, Kodym P, &amp;amp; Frynta D (1996). Induction of changes in human behaviour by the parasitic protozoan Toxoplasma gondii. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Parasitology&lt;/span&gt;, 113 ( Pt 1), 49-54 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8710414" rev="review"&gt;8710414&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
Koch, Ch. (2011). Protozoa could be controlling your brain. &lt;i&gt;Scietntific American Mind&lt;/i&gt;. Pobrano 05.06.2011 z: http://www.klab.caltech.edu/~koch/CR/CR-Toxoplasmosis-11.pdf&lt;/blockquote&gt;
&lt;blockquote&gt;
Yolken RH, &amp;amp; Torrey EF. (2006). Infectious Agents in Schizophrenia and Bipolar Disorder. &lt;i&gt;Psychiatric Times&lt;/i&gt;, 23 (7). &lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-801170017401962051?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/zIxNFMkOopo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/801170017401962051/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/06/toksoplazmoza-w-twoim-zyciu.html#comment-form" title="Komentarze (6)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/801170017401962051?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/801170017401962051?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/zIxNFMkOopo/toksoplazmoza-w-twoim-zyciu.html" title="toksoplazmoza w twoim życiu" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/--f9xAzC1f0s/Tet7copSn3I/AAAAAAAAFGY/PMo8uDwY0p8/s72-c/800px-Cordyceps.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>6</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/06/toksoplazmoza-w-twoim-zyciu.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YGSH8_cCp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-8056533753788984313</id><published>2011-06-04T15:23:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:32:09.148+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:32:09.148+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><title>z konferencji: twórczość literacka Planety Małp</title><content type="html">Prezentacja wspomagająca wygłoszony przeze mnie referat na organizowanej przez &lt;a href="http://poznan.pssiap.org/"&gt;PSSIAP&lt;/a&gt; konferencji &lt;a href="http://poznan.pssiap.org/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=37:mpasz-2011"&gt;Między psychologią a sztuką 2011&lt;/a&gt; (03-04.06.11). W najbliższym czasie znajdzie się tu także sam referat, przygotowywany do publikacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;a href="http://www.slideshare.net/saunterer/twrczo-literacka-planety-map"&gt;&lt;b&gt;Twórczość literacka Planety Małp. Analiza literatury z punktu widzenia ewolucji człowieka.&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;Psychologia ewolucyjna, zyskująca na popularności dziedzina badań psychologicznych i, być może bardziej, nowy sposób patrzenia na człowieka, dostarcza wielu interesujących  spostrzeżeń także na temat kultury. Jej podstawowym założeniem jest dostrzeżenie faktu, iż człowiek jest rezultatem ewolucji - biologicznej i kulturowej. Ludzie wywodzący się z różnych kultur wciąż dzielą pewne uniwersalia, składające się na coś, co nazwać można wrodzoną naturą ludzką, będącą rezultatem przystosowania do określonych warunków, w których gatunek ludzki powstawał. Owa "ludzka natura" znajduje wyraz w wielu dziedzinach naszego funkcjonowania. Jedną ze świeższych dziedzin eksploracji psychologii ewolucyjnej jest sztuka, przez niektórych postrzegana jako pole rywalizacji o partnerów seksualnych. Szczególnie ciekawe wydają się doniesienia z badań nad literaturą, nazywanych niekiedy literaturoznawstwem darwinowskim, wskazujące na istnienie w spisywanych opowieściach całego świata pewnych wspólnych wątków, z jakichś względów szczególnie dla nas interesujących. Dlaczego ludzie piszą? Dlaczego właśnie o tym? Jaka jest tajemnica sukcesu dramatów Szekspira? Co powinna zawierać powieść doskonała? Wystąpienie będzie próbą wskazania możliwych odpowiedzi na te pytania, z uwzględnieniem dokonań psychologii ewolucyjnej. &lt;/i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div id="__ss_8206352" style="width: 425px;"&gt;
&lt;a href="http://www.slideshare.net/saunterer/twrczo-literacka-planety-map" title="Twórczość literacka planety małp"&gt;&lt;object height="355" id="__sse8206352" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=twrczoliterackaplanetymap-110604080657-phpapp01&amp;amp;stripped_title=twrczo-literacka-planety-map&amp;amp;userName=saunterer" /&gt;
&lt;param name="allowFullScreen" value="true"/&gt;
&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"/&gt;
&lt;embed name="__sse8206352" src="http://static.slidesharecdn.com/swf/ssplayer2.swf?doc=twrczoliterackaplanetymap-110604080657-phpapp01&amp;amp;stripped_title=twrczo-literacka-planety-map&amp;amp;userName=saunterer" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div style="padding: 5px 0 12px;"&gt;
&lt;a href="http://www.slideshare.net/saunterer/twrczo-literacka-planety-map" title="Twórczość literacka planety małp"&gt;Więcej prezentacji&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.slideshare.net/saunterer"&gt;Michała Kosakowskiego&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-8056533753788984313?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/uFChhegEpYs" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/8056533753788984313/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/06/z-konferencji-tworczosc-literacka.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8056533753788984313?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/8056533753788984313?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/uFChhegEpYs/z-konferencji-tworczosc-literacka.html" title="z konferencji: twórczość literacka Planety Małp" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/06/z-konferencji-tworczosc-literacka.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YAQ3k4eCp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-9136726359182592843</id><published>2011-06-01T12:09:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:32:22.730+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:32:22.730+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>schizofrenia w szalce Petriego</title><content type="html">&lt;i&gt;&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0pt none;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;Schizofrenia dotyka blisko jednego procenta populacji. Wbrew powszechnym mniemaniom (i mylącej&lt;/i&gt;&lt;i&gt; nazwie wywodzącej się z greki), schizofrenia nie polega na posiadaniu zwielokrotnionej osobowości, a rozszczepieniu pomiędzy różnymi obszarami funkcjonowania psychicznego człowieka. Chorzy przejawiają np. zachowania niedostosowane do swojego stanu emocjonalnego lub deklarują przeżywanie nastrojów innych niż te obserwowalne. Typowymi objawami są także zaburzenia poznawcze, postępujące upośledzenie intelektualne czy zaburzenia urojeniowe.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-k3J581wINw8/TeUY9nK0ZgI/AAAAAAAAFDM/7gFju_yMnNo/s1600/4452566058_020dbe6434_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-k3J581wINw8/TeUY9nK0ZgI/AAAAAAAAFDM/7gFju_yMnNo/s400/4452566058_020dbe6434_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;To nie jest schizofrenia, ale wciąż piękne.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Schizofrenia ma przypuszczalnie mocne podłoże genetyczne, do jej wystąpienia przyczyniają się także &lt;span style="color: #999999; font-size: x-small;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/11/geny-wychowanie-to-posrodku.html"&gt;czynniki epigenetyczne&lt;/a&gt; i wczesne warunki środowiskowe (silny stres), swoją rolę w genezie schizofrenii odgrywa także nadużywanie substancji psychoaktywnych. Wciąż trudno jednak wskazać bezpośrednie mechanizmy stojące za tym zaburzeniem. Badania neurobiologiczne koncentrują się na zaburzeniach funkcjonowania układu dopaminergicznego, skupiając się m.in. na receptorach dopaminowych D&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;2&lt;/span&gt;. Pośmiertne autopsje pacjentów ze schizofrenią wykazują różnice także na poziomie układów gulatminergicznych i GABA-ergicznych - regulujących mózgową gospodarkę neuroprzekaźnikami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żeby zweryfikować hipotezy dotyczące przyczyn zaburzeń stojących za zmianami w funkcjonowaniu mózgu schizofreników, badacze postanowili wyhodować potencjalną schizofrenię w warunkach laboratoryjnych, poszukując cech odróżniających ją od komórek zdrowych. W tym celu, wykorzystali komórki piątki schizofreników (konkretnie fibroblasty), przekształcając je (wykorzystując zmodyfikowane wirusy) w indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste (ang. &lt;i&gt;induced pluripotent stem cells&lt;/i&gt;, iPSC) z których po "przeprogramowaniu"&amp;nbsp; wyhodowali następnie dojrzałe neurony, które porównano z neuronami szóstki zdrowych osób. Jeśli odpadłeś Czytelniku na fibroblastach i nie masz ochoty do tego wracać, wiedz, że naukowcy oddawali się swoim ulubionym laboratoryjnym zabawom i na tym poprzestań, przeskakując do kolejnego akapitu. Zapamiętaj jeszcze tyle, że próba (liczba osób badanych) była niewielka, ale metody, którymi się posługiwali są jednym z większych osiągnięć biologii ostatnich lat i stanowią kawał dobrej biologicznej roboty.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_Ejx8ENjUvs/TeUaGntfB3I/AAAAAAAAFDQ/3Ub1dMSh5CE/s1600/3402234312_62406cca78_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-_Ejx8ENjUvs/TeUaGntfB3I/AAAAAAAAFDQ/3Ub1dMSh5CE/s400/3402234312_62406cca78_z.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Twórczość osób dotkniętych schizofrenią.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Jeszcze następnego. Dociekliwy Czytelnik ucieszy się zaś z pewnością dowiadując się, iż fibroblasty są komórkami składającymi się na tkankę łączną właściwą. Tworzą one na przykład włókna kolagenowe, znajdują się więc również w naszej skórze (stamtąd pobrano je od badanych). Pluripotencjalne komórki macierzyste posiadają zdolność do różnicowania się w dowolny typ komórek. Wchodzą w skład blastocysty, 5-dniowego zarodka, w wyniku kolejnych podziałów tworząc z biegiem czasy wszystkie tkanki i narządy, dając w konsekwencji początek człowiekowi. Owe cudowne indukowane PSC są specyficznym rodzajem komórek macierzystych, otrzymanych z już wyspecjalizowanych komórek somatycznych dorosłych osobników, dzięki manipulacjom na poziomie genetycznym "cofniętym w rozwoju" do momentu, w którym całe życie stoi przed nimi jeszcze otworem i stać się mogą dowolnymi komórkami.Współczesna technologia umożliwia nam "włączanie" genów odpowiadających za rozwój danej komórki (różnicowanie) w pożądanym przez nas kierunku, np. powodując iż staną się neuronami. Połączenia synaptyczne pomiędzy wyhodowanymi neuronami policzono dzięki fluorescencyjnym wirusom wścieklizny (to także nasze dzieło), rozprzestrzeniającym się właśnie poprzez synapsy. Jak się nad tym chwilkę zastanowić, zasługuje to co najmniej na milczące uznanie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak można się było spodziewać, wyhodowane z komórek schizofreników neurony różniły się od neuronów ludzi zdrowych. Przede wszystkim, tworzyły mniejszą ilość połączeń synaptycznych, wypuszczając mniejszą liczbę odnóżek (aksonów). Widoczne były także zmiany na poziomie ekspresji (dochodzenia do głosu) genów odpowiadających za regulację szlaków sygnalizacyjnych cAMP i WNT, kontrolujących podział i funkcjonowanie komórek. Innymi słowy, komórki pobrane od schizofreników zawierały wadliwe przepisy na tworzenie nowych komórek, takie były też rezultaty ich realizacji.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bluMF93pSbY/TeYMPu3KvXI/AAAAAAAAFDc/YN8ir1Tm15c/s1600/schizofrenia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="218" src="http://3.bp.blogspot.com/-bluMF93pSbY/TeYMPu3KvXI/AAAAAAAAFDc/YN8ir1Tm15c/s640/schizofrenia.jpg" width="610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr align="left"&gt;&lt;td class="tr-caption"&gt;Ilość połączeń synaptycznych w komórkach pochodzacych od osoby zdrowej (&lt;i&gt;control&lt;/i&gt;) i pacjentów ze schizofrenią. Na czerwono świecą wirusy wścieklizny użyte jako markery. Artykuły biologiczne sa takie ładne. &lt;a href="http://www.nature.com/nature/journal/v473/n7346/extref/nature09915-s1.pdf"&gt;Suplement do artykułu&lt;/a&gt;, © Nature Publishing Group.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="text-align: left;"&gt;
&lt;br /&gt;
Co najciekawsze jednak, badacze zdecydowali się poddać wyhodowane na laboratoryjnych szalkach neurony działaniu niektórych leków antypsychotycznych stosowanych przy leczeniu schizofrenii. Cztery z nich (w tym klozapina, uznawana za najskuteczniejszą) nie przyniosły żadnego efektu, piąty - &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Loxapine"&gt;loxapine&lt;/a&gt; - sprawił m.in., że neurony wypuściły więcej połączeń (wpływając na ekspresję jednego z genów). Wygląda na to, że podłoża schizofrenii nie powinniśmy mimo wszystko szukać w &lt;a href="http://lakomiecmateusz.w.interia.pl/psychologia/19.htm"&gt;złych piersiach z dzieciństwa&lt;/a&gt; a być może raczej na poziomie genów kodujących tworzenie połączeń neuronalnych - z innych badań wiadomym jest, że niektóre z przeanalizowanych przez badaczy geny faktycznie związane są ze schizofrenią.&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-ND" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/el_momento_i_sitio_apropiados/4452566058/"&gt;&lt;span class="given-name"&gt;Roger&lt;/span&gt; &lt;span class="family-name"&gt;Mateo Poquet&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;span id="internal-source-marker_0.4560517574390186" style="background-color: transparent; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-weight: bold; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en" target="_blank"&gt;&lt;img alt="CC-BY" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-ND-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/45499571@N00/3402234312"&gt;cometstarmooon&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Źródło&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Nature&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21490598&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Modelling+schizophrenia+using+human+induced+pluripotent+stem+cells.&amp;amp;rft.issn=0028-0836&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=473&amp;amp;rft.issue=7346&amp;amp;rft.spage=221&amp;amp;rft.epage=5&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Brennand+KJ&amp;amp;rft.au=Simone+A&amp;amp;rft.au=Jou+J&amp;amp;rft.au=Gelboin-Burkhart+C&amp;amp;rft.au=Tran+N&amp;amp;rft.au=Sangar+S&amp;amp;rft.au=Li+Y&amp;amp;rft.au=Mu+Y&amp;amp;rft.au=Chen+G&amp;amp;rft.au=Yu+D&amp;amp;rft.au=McCarthy+S&amp;amp;rft.au=Sebat+J&amp;amp;rft.au=Gage+FH&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CNeuroscience"&gt;Brennand KJ, Simone A, Jou J, Gelboin-Burkhart C, Tran N, Sangar S, Li Y, Mu Y, Chen G, Yu D, McCarthy S, Sebat J, &amp;amp; Gage FH (2011). Modelling schizophrenia using human induced pluripotent stem cells. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nature, 473&lt;/span&gt; (7346), 221-5 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21490598" rev="review"&gt;21490598&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
Pełen artykuł &lt;a href="http://www.nature.com/nature/journal/v473/n7346/full/nature09915.html"&gt;dostępny&lt;/a&gt; jest w Open Acces.&lt;/div&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-9136726359182592843?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/9PjSQmgilOQ" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/9136726359182592843/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/06/schizofrenia-w-szalce-petriego.html#comment-form" title="Komentarze (4)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/9136726359182592843?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/9136726359182592843?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/9PjSQmgilOQ/schizofrenia-w-szalce-petriego.html" title="schizofrenia w szalce Petriego" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://1.bp.blogspot.com/-k3J581wINw8/TeUY9nK0ZgI/AAAAAAAAFDM/7gFju_yMnNo/s72-c/4452566058_020dbe6434_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>4</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/06/schizofrenia-w-szalce-petriego.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0YBRnYyeyp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-4211381036864381139</id><published>2011-05-27T18:13:00.001+02:00</published><updated>2011-07-19T23:32:37.893+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:32:37.893+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="#researchblogging" /><title>przychodzi komputer do psychologa</title><content type="html">&lt;span style="float: left; padding: 5px;"&gt;&lt;a href="http://www.researchblogging.org/"&gt;&lt;img alt="ResearchBlogging.org" src="http://www.researchblogging.org/public/citation_icons/rb2_large_gray.png" style="border: 0pt none;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;Podczas, gdy niektórzy psychologowie próbują wiązać schizofrenię z występującym w rozwijającym się dziecięcym umyśle rozszczepieniu obiektu matki na matkę dobrą (nagradzającą) i złą (frustrującą), inni badacze próbują odtworzyć w laboratorium nieprawidłowości w funkcjonowaniu mózgu mogące stać za tym zaburzeniem. Jedni robią to hodując maleńką schizofrenię na szalce Petriego (tymi zajmiemy się innym razem), inni tworzą komputerowe modele mające za zadanie odzwierciedlać pewne aspekty funkcjonowania ludzkiego umysłu.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jevD_HF_NGA/Td6JwrAuPFI/AAAAAAAAFCY/mmybM955DJM/s1600/5392319221_b622a82d0a_z.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" id=":current_picnik_image" src="http://3.bp.blogspot.com/-jevD_HF_NGA/Td6JwrAuPFI/AAAAAAAAFCY/mmybM955DJM/s320/5392319221_b622a82d0a_z.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr align="left"&gt;&lt;td class="tr-caption"&gt;Obowiązkowy obrazek z HALem, komputerem dotkniętym &lt;br /&gt;
zaburzeniami paranoidalnymi.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Badacze z University of Texas i Yale University użyli komputerowego modelu sieci neuronalnej (zwanego DISCERN) a następnie zaburzyli jej działanie, uzyskując efekt zbliżone do zaburzeń występujących w schizofrenii.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Sieć DISCERN posiada zdolność przyswajania podstaw języka naturalnego. W ramach badania, pozwolono jej przyswoić pewną ilość wymyślonych historii - autobiograficznych i opowieści z wątkami kryminalnymi, dając jej "umysłowi" dawkę materiału do poznawczego przetwarzania. Sieć uczyła się znaczenia poszczególnych opowieści, ich zabarwienia emocjonalnego (co odpowiada funkcjonowaniu ludzkiej pamięci, lepiej zapamiętującej informacje nacechowane emocjonalnie) i powiązań pomiędzy nimi, w sposób przypuszczalnie odzwierciedlający językowe mechanizmy naszego mózgu - nie poprzez izolowanie poszczególnych językowych klocków, a właśnie sieć powiązań między nimi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W ramach porównania, przeanalizowano wyniki testów polegających na odpamiętywaniu wcześniej przyswojonych informacji przez pacjentów dotkniętych schizofrenią. Algorytm funkcjonowania DISCERN zaburzano na osiem różnych sposobów, odpowiadających współczesnym sposobom rozumienia mechanizmów lezących u podłoża zaburzeń występujących w schizofrenii. Wyniki testów na sieci neuronalnej porówano z wynikami prawdziwych pacjentów i grupą kontrolną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-klQuzmNa8Zk/Td_Lvan92aI/AAAAAAAAFCc/TVpU6AJaYfE/s1600/Marvin_%2528HHGG%2529.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-klQuzmNa8Zk/Td_Lvan92aI/AAAAAAAAFCc/TVpU6AJaYfE/s320/Marvin_%2528HHGG%2529.jpg" width="195" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Marvin, the Paranoid Android. &lt;/i&gt;Depresja.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;
Najskuteczniejszy, czyli w tym wypadku generujący zaburzenia najbardziej zbliżone do rzeczywistych, okazał się model oparty na koncepcji &lt;a href="http://ajp.psychiatryonline.org/cgi/content/abstract/160/1/13"&gt;&lt;i&gt;hyperlearning hypothesis&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, wskazujący na nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu dopaminergicznego, skutkujące zaburzeniami w przyswajaniu informacji. Neuroprzekaźnik dopamina pełni w procesach poznawczych funkcję oznaczania istotności przetwarzanych informacji - dysregulacja mechanizmów odpowiadających za jej wydzielanie powoduje, iż chorzy tracą zdolność do prawidłowej oceny znaczenia informacji. Skutkiem czego, gubią się w ilości powiązań pomiędzy niejednokrotnie nieistotnymi informacjami, jak również błędnie łączą ze sobą niektóre fakty. Przypuszczalnie, &lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="color: #999999;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://zaozi.blogspot.com/2010/06/granica-pomiedzy-geniuszem-szalencem.html"&gt;funkcjonowanie układu dopaminergicznego ma znaczenie w wypadku osób szczególnie twórczych&lt;/a&gt;, znajdujących nowe, zaskakujące połączenia, którego uchodzą uwadze osób mniej twórczych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wyniku działania eksperymentatorów sieć przetwarzała zatem informacje w znacznie szybszym tempie, dodatkowo utraciwszy zdolność do pomijania informacji nieistotnych. W rezultacie, DISCERN zaczęła konfabulować i wikłać samą siebie w urojonych opowieściach łączących watki z innych historii. Zdarzało jej się również mieszać podmioty, wskazując na niewłaściwych sprawców danych wydarzeń - w którymś momencie wyraziła nawet przypuszczenie, iż mogła odpowiadać za zamach bombowy. Przejawiała także zaburzenia odpowiadające tzw. wykolejeniu, obserwowanemu u pacjentów ze schizofrenią - udzielając odpowiedzi na pytania przeskakiwała z tematu na temat, czasem zupełnie nieistotny z punktu widzenia pytania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trzeba oczywiście pamiętać, iż ten - ewentualny - kierunek badań nad zaburzeniami psychicznymi być może za jakiś czas zacznie dopiero raczkować. Wciąż nie wiemy wiele o faktycznym sposobie funkcjonowania ludzkiego umysłu a tworzone przez nas modele są znacznie uproszczone. Tym niemniej, podejście wydaje się być bardzo świeżym i śmiałym (co najważniejsze, dobrze ugruntowanym w teorii) pomysłem a prezentowane podobieństwa wydają się być przekonujące.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
cynk znaleziony na &lt;b&gt;&lt;a href="http://neuroskeptic.blogspot.com/2011/04/schizophrenic-computer.html"&gt;Neuroskeptic&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
grafika:&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"&gt;&lt;img alt="CC-BY-NC-SA" border="0" src="http://i134.photobucket.com/albums/q113/zaozi/CC-BY-NC-SA.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/slimcoincidence/5392319221/"&gt;&lt;b&gt;Krista Kennedy&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
&lt;div style="color: #999999;"&gt;
&lt;span style="color: #999999;"&gt;© 2004 Buena Vista Pictures, za &lt;/span&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/File:Marvin_%28HHGG%29.jpg" style="color: #999999;"&gt;WikiCommons&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;b&gt;Źródło:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;span class="Z3988" title="ctx_ver=Z39.88-2004&amp;amp;rft_val_fmt=info%3Aofi%2Ffmt%3Akev%3Amtx%3Ajournal&amp;amp;rft.jtitle=Biological+psychiatry&amp;amp;rft_id=info%3Apmid%2F21397213&amp;amp;rfr_id=info%3Asid%2Fresearchblogging.org&amp;amp;rft.atitle=Using+computational+patients+to+evaluate+illness+mechanisms+in+schizophrenia.&amp;amp;rft.issn=0006-3223&amp;amp;rft.date=2011&amp;amp;rft.volume=69&amp;amp;rft.issue=10&amp;amp;rft.spage=997&amp;amp;rft.epage=1005&amp;amp;rft.artnum=&amp;amp;rft.au=Hoffman+RE&amp;amp;rft.au=Grasemann+U&amp;amp;rft.au=Gueorguieva+R&amp;amp;rft.au=Quinlan+D&amp;amp;rft.au=Lane+D&amp;amp;rft.au=Miikkulainen+R&amp;amp;rfe_dat=bpr3.included=1;bpr3.tags=Psychology%2CAbnormal+Psychology%2C+Cognitive+Psychology"&gt;Hoffman RE, Grasemann U, Gueorguieva R, Quinlan D, Lane D, &amp;amp; Miikkulainen R (2011). Using computational patients to evaluate illness mechanisms in schizophrenia. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biological psychiatry, 69&lt;/span&gt; (10), 997-1005 PMID: &lt;a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21397213" rev="review"&gt;21397213&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;
&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-4211381036864381139?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/67eXW-7SkoA" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/4211381036864381139/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/05/przychodzi-komputer-do-psychologa.html#comment-form" title="Komentarze (8)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4211381036864381139?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/4211381036864381139?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/67eXW-7SkoA/przychodzi-komputer-do-psychologa.html" title="przychodzi komputer do psychologa" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://3.bp.blogspot.com/-jevD_HF_NGA/Td6JwrAuPFI/AAAAAAAAFCY/mmybM955DJM/s72-c/5392319221_b622a82d0a_z.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>8</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/05/przychodzi-komputer-do-psychologa.html</feedburner:origLink></entry><entry gd:etag="W/&quot;C0UHR3Y7eSp7ImA9WhdSEUw.&quot;"><id>tag:blogger.com,1999:blog-7958780700589064144.post-6321182298601240582</id><published>2011-05-09T19:48:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T23:33:56.801+02:00</updated><app:edited xmlns:app="http://www.w3.org/2007/app">2011-07-19T23:33:56.801+02:00</app:edited><category scheme="http://www.blogger.com/atom/ns#" term="psychologia" /><title>wiedzieć, gdzie kuksać</title><content type="html">&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;
&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fSEaL4hTjcw/TcgkEk9LceI/AAAAAAAAE70/ygYY4baWZk8/s1600/poster.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-fSEaL4hTjcw/TcgkEk9LceI/AAAAAAAAE70/ygYY4baWZk8/s400/poster.jpg" width="280" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;
Mam przyjemność zaprosić Czytelników przebywających w Poznaniu w dniu 13 maja 2011 na wystąpienie w ramach konferencji &lt;b&gt;"Wpływ społeczny – mechanizmy, obszary, metody badania"&lt;/b&gt;, organizowanej przez &lt;a href="http://knppuam.blogspot.com/"&gt;Koło Naukowe Psychologii Polityki&lt;/a&gt; poznańskiego UAM (&lt;a href="http://knppuam.blogspot.com/2011/05/zapraszamy-na-konferencje-prezentujemy.html"&gt;program&lt;/a&gt;). Treść mojego wystąpienia najlepiej przedstawi plakat, zaprezentowany niedawno na konferencji &lt;a href="http://wplywspoleczny.2ap.pl/"&gt;Wokół Wpływu Społecznego&lt;/a&gt; w Krakowie. &lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;i&gt;Libertariański paternalizm&lt;/i&gt;&lt;i&gt;, najprościej definiowany jako &lt;/i&gt;kuksańce&lt;i&gt; jest fascynującym sposobem na skłanianie ludzi do społecznie pożądanych zachowań. Liczne, płynące z całego świata, przykłady sprytnego zastosowania klasycznej wiedzy psychologicznej &lt;/i&gt;&lt;i&gt;w nowatorski sposób pokazują, że można znaleźć rozsądny kompromis pomiędzy skutecznością wpływu a wolnością wyboru. &lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;
Przede wszystkim zaś, mam ochotę podzielić się radością z konferencyjnych debiutów (wciąż przede mną referat empiryczny), jak również wytłumaczyć z nieuniknionego zastoju na blogu. Nie odpinajcie RSS-ów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7958780700589064144-6321182298601240582?l=zaozi.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img src="http://feeds.feedburner.com/~r/zaozi/~4/ukq2JSTiVMo" height="1" width="1"/&gt;</content><link rel="replies" type="application/atom+xml" href="http://zaozi.blogspot.com/feeds/6321182298601240582/comments/default" title="Komentarze do posta" /><link rel="replies" type="text/html" href="http://zaozi.blogspot.com/2011/05/wiedziec-gdzie-kuksac.html#comment-form" title="Komentarze (0)" /><link rel="edit" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6321182298601240582?v=2" /><link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.blogger.com/feeds/7958780700589064144/posts/default/6321182298601240582?v=2" /><link rel="alternate" type="text/html" href="http://feedproxy.google.com/~r/zaozi/~3/ukq2JSTiVMo/wiedziec-gdzie-kuksac.html" title="wiedzieć, gdzie kuksać" /><author><name>Michał Kosakowski</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel="http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail" width="32" height="32" src="//lh4.googleusercontent.com/-bzpASNOgCxY/AAAAAAAAAAI/AAAAAAAAFc0/DWUKRzJQ9Vc/s512-c/photo.jpg" /></author><media:thumbnail xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" url="http://4.bp.blogspot.com/-fSEaL4hTjcw/TcgkEk9LceI/AAAAAAAAE70/ygYY4baWZk8/s72-c/poster.jpg" height="72" width="72" /><thr:total>0</thr:total><feedburner:origLink>http://zaozi.blogspot.com/2011/05/wiedziec-gdzie-kuksac.html</feedburner:origLink></entry></feed>

