Muszę się trochę sprężyć, bo, do licha, nie zdążę ze wszystkim. Czuję już na karku zimny oddech powrotu do macierzy… Dlatego dzisiejszy wpis zawrze w sobie (zaznaczam, że sam się zaofiarował) aż dwa punkty Xi’anu. Tak, tak, wiem, za duży ciężar składam na barki jednego malutkiego i biednego wpisiku… Ale c’est la vie, jak mawiają Japończycy uczący się francuskiego w Nowej Zelandii, albo das ist das Vieh, jak mawiają dla odmiany Nowozelandczycy uczący się niemieckiego w Japonii.
Pisałem już co nieco o murach miasta Xi’anu (西安). Jednak są one na tyle wyjątkowe i ciekawe, że rozwinę jeszcze odrobinę ten pasjonujący wątek.
Kiedy Zhu Yuanzhang (朱元璋), założyciel i pierwszy cesarz dynastii Ming (明), zdobył miasto, niejaki Zhu Sheng (朱升) nakłonił go do rozbudowy murów. I tak nowy władca zajął się umocnieniem i powiększeniem dotychczas istniejących fortyfikacji z czasów dynastii Tang (唐) i w takim właśnie stanie można je dziś podziwiać. Jest to niemal najlepiej zachowany w całych Chinach system murów miejskich, a zarazem, jeden z największych starożytnych systemów obronnych na świecie.
Po rozbudowie, czyli również obecnie, mur ma 12 metrów wysokości, 12-14 metrów grubości u szczytu i 15-18 u podstawy. Jest długi na 13,7 kilometra. Co sto metrów ulokowano szerokie platformy-place z odpowiednimi zabudowaniami wartowniczymi. Co więcej, odległość między nimi to zasięg strzału z łuku.



Xi’an posiada cztery bramy miejskie, południową, północą, wschodnią i zachodnią. Każda z nich posiada dodatkowo trzy wieże obronne o różnym przeznaczeniu. Każda jest także dość skomplikowanym systemem obronnym, a to z racji tego, że w tamtych czasach nie posiadano broni zdolnej zniszczyć tak potężne mury, więc wróg mógł dostać się do miasta głównie właśnie przez bramę. Stąd jej umocnienia.
Pierwotnie mur zbudowany był z warstw ziemi. Ta bazowa zawierała także wapno i ekstrakt z kleistego ryżu. Na przestrzeni wieków mury miejskie Xi’anu trzykrotnie remontowano i restaurowano. Po raz pierwszy w 1568 roku, użyto już wtedy cegieł. W 1781 roku wyremontowano mury i wieże przy bramach. Po raz ostatni, już całkiem niedawno, odrestaurowano mur w roku 1983. Wtedy też powstał olbrzymi park otaczający całe fortyfikacje, mianowicie wzdłuż zewnętrznej części muru i fosy. To, przyznać muszę, nawet im się udało.
Obszar wewnątrz murów miejskich to stary Xi’an. To tu właśnie położone są najpiękniejsze zabytki miasta, jak wspomniane już bliźniacze wieże (Bębna i Dzwonu), dzielnica muzułmańska oraz świątynia, o której poniżej. Drugiego dnia postanowiliśmy oczywiście zrobić sobie spacer po murze (jego szczyt to szeroka na 11 metrów ulica stworzona w celu umożliwienia szybkiego przemieszczania się dużym oddziałom wojska; obecnie można tam wynająć na przykład rower). Roztaczają się z niego przepiękne widoki na cały Xi’an. No i oczywiście niezapomniane wrażenie spaceru po starożytnych miejskich fortyfikacjach obronnych. Nie mieliśmy za wiele czasu, więc przeszliśmy sobie tylko od bramy południowej do zachodniej, ale i tak było świetnie. Potem już musieliśmy się sprężyć, ponieważ w planie mieliśmy jeszcze Wielki Meczet Xi’anu (西安大清真寺).

Brama Południowa:

Wielki Meczet znajduje się bardzo niedaleko Wieży Bębna (鼓楼), w samy centrum starego Xi’anu, w dzielnicy muzułmańskiej (a to niespodzianka…). Jest to największa i jedna z najważniejszych muzułmańskich świątyń w Chinach. Jego budowę rozpoczęto w roku 742, za dynastii Tang. Kolejne rozbudowy miały miejsce jeszcze za Songów (宋), Yuanów (元), Mingów i Qingów (清), tak więc ostatecznie jest to naprawdę spory kompleks.
Za dynastii Tang islam pojawił się w Chinach na dużą skalę, za sprawą kupców arabskich. Wielu z nich osiedliło się w Państwie Środka na stałe i poślubiło Chinki. Właśnie wtedy wzniesiono Wielki Meczet, a poza nim kilka jeszcze innych w rejonie.
Wielki Meczet zajmuje powierzchnię 6 tysięcy m2, całość podzielić można na cztery główne dziedzińce, z czego na ostatnim znajduje się duża sala modlitw na kilka tysięcy osób. Budowla jest połączeniem tradycyjnego stylu chińskiej architektury z islamską ornamentyką. Bardzo chińskie są budynki i pawilony, jednak mury udekorowano tylko i wyłącznie motywami muzułmańskimi. Jest to jedyny w całych Chinach meczet otwarty dla zwiedzających (oprócz sali modlitw, chyba że jest się muzułmaninem). Świątynię wpisano na Listę Islamskiego Dziedzictwa UNESCO w 1985 roku.



Muszę przyznać, że jeśli chodzi o charakter i atmosferę panującą w Wielkim Meczecie Xi’anu, to jest ona zdecydowanie chińska. Gdybym nie miał zielonego pojęcia, co to za budowla, zapewne nie pomyślałbym nawet o meczecie. No może dopiero po dojściu do ostatniej w kolejności zwiedzania sali modlitw (nie wolno do niej wejść, ale była otwarta i mogłem zapuścić żurawia), albo dokładniejszym przyjrzeniu się zdobieniom i inskrypcjom. Nie ma tu na przykład ani jednego strzelistego minaretu, widocznego na pół kilometra we wszystkie strony. Ale jest to miejsce bardzo piękne, niesamowicie wyciszone i spokojne, co w centrum wielkiego i ruchliwego miasta jest prawdziwym skarbem. I w rzeczy samej - nie dochodziły nas żadne odgłosy ulicy. A i turystów prawie w ogóle nie było (poza nami, naturalnie).
Rutynowo już właściwie odsyłam Szanownego Czytelnika do odpowiednich albumów w galerii fotografii, poświęconych murom miejskim oraz Wielkiemu Meczetowi Xi’anu.



Sala modlitw, widać charakterystyczne dywaniki:

Ponadto, drogi Czytelniku, zapraszam Cię do odwiedzenia mojego najnowszego projektu, z którego jestem wyjątkowo dumny: SinoForum. Będzie mi bardzo miło Cię gościć!







